14 | Styczeń | 2014 | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Wzdłuż serbskiej strony Dunaju (część 2)

Dunaj, druga pod względem długości (2.888 km) rzeka w Europie, sporym odcinkiem przepływa przez terytorium Serbii. Terytoria te należały kiedyś do Imperium Rzymskiego, dlatego nietrudno tu o zabytki z tego okresu.

Tour de Europe 2013, dzień 30 (poprzedni wpis z trasy: Wzdłuż serbskiej strony Dunaju, część 1). Nieco ponad 3 godziny zajęło nam dojechanie z Zajecaru do brzegów Dunaju przy drodze krajowej nr 25 w okolicach wsi Slatina. Oczywiście po drodze nie powstrzymaliśmy się od zwiedzania (więcej w poprzednim wpisie).

Dunaj – długość 2.888 km – przepływający przez terytorium Serbii na długości 588 km, miał nam towarzyszyć już do zmroku tego dnia. W planach mieliśmy trasę o łącznej długości prawie 170 km, prowadzącą bezpośrednio przy brzegu rzeki. Przez 170 km mieliśmy widzieć po prawej stronie tę samą rzekę, aż do miejscowości Golubac. Potem mieliśmy odbić w ląd i dojechać z powrotem nad Dunaj przy twierdzy Smederevo, ale to już nam się nie udało, ze względu na zapadające ciemności.

Serbia, jeden z ocalałych filarów mostu Trajana

Serbia, jeden z ocalałych filarów mostu Trajana

Dunaj, pozostałości mostu Trajana po rumuńskiej stronie

Dunaj, pozostałości mostu Trajana po rumuńskiej stronie

Do pierwszego punktu postojowego mieliśmy 45 km jazdy. Tuż przed miastem Kladovo, w miejscowości Kostol, na brzegu Dunaju stoi ruina jednego z 20-tu kiedyś istniejących filarów „mostu Trajana” – cudu inżynieryjnego z czasów Imperium Rzymskiego. Most zbudowano na rozkaz cesarza rzymskiego Trajana, w 105 r. n.e., pod zaledwie dwóch latach budowy. Przęsła wykonane były z drewna, a filary z cegieł i cementu. Był most Trajana pierwszym mostem, przerzuconym przez Dunaj.

Przez ponad 1000 lat, most Trajana przodował na świecie pod względem długości mostu, jak i pojedynczego przęsła (52 m) – i to pomimo tego, że sam „wytrzymał” ledwie nieco ponad jedno stulecie – został zburzony na polecenie innego rzymskiego cesarza, Aureliana, by zablokować możliwość najazdu na imperium od tej strony. Filary stały pod wodą jeszcze w 1932 r. (16 sztuk), pół wieku później doliczono się ich już tylko 12. Dwa skrajne filary są do dziś widoczne po obu stronach Dunaju.

Kladovo, wejście do twierdzy Fetislam

Kladovo, wejście do twierdzy Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Dojazd do ruin mostu Trajana po serbskiej stronie jest oznakowany, ale kierunkowskaz do skrętu nad rzekę w odpowiednim miejscu widoczny jest tylko dla nadjeżdżających od północy, od strony Kladova. Dla jadących, jak my, od południa, niestety znaku nie ma i zmuszeni byliśmy do pytania miejscowego „skuterzysty”. Gościnny młodzieniec, nie tyle wskazał nam drogę, co… kazał jechać za sobą, konwojując nas pod same ruiny 🙂

Jedziemy dalej, po 5 km docierając do Kladova. Pora obiadowa, więc przed dalszym zwiedzaniem dekujemy się w jednej z restauracyjek na świeżym powietrzu, w samym centrum tego 9-tysięcznego miasteczka i zamawiamy obiad. W zamówieniu jest m.in. tradycyjna serbska pljeskavica, czyli „serbski hamburger”, duża porcja mięsa mielonego z różnych rodzajów mięsa, z dodatkiem papryki, cebuli i czosnku. To, co wjechało na jednym talerzu, z pewnością ugościłoby całą naszą rodzinę… A zamówiona dodatkowo dla dzieci pizza w wersji „family” ledwie zmieściła się na stole. W dużej części pojechała z nami dalej… Serbowie serwują naprawdę ogromne porcje.

Kladovo, pljeskavica w restauracji (zdjęcie robione pod czerwonym parasolem)

Kladovo, pljeskavica w restauracji (zdjęcie robione pod czerwonym parasolem)

Kladovo, pizza-gigant w restauracji (zdjęcie robione pod czerwonym parasolem)

Kladovo, pizza-gigant w restauracji (zdjęcie robione pod czerwonym parasolem)

Atrakcje turystyczne Kladova to wyłącznie jeden element: twierdza Fetislam. Zbudowana w XVI wieku, za panowania sułtana Sulejmana Wspaniałego, przez Turków, którzy te tereny zdobyli dwa wieki wcześniej. Stanowiła, wraz z Golubacem i Smederevem i kilkoma innymi twierdzami, osmańską linię obrony przeciwko Węgrom. Wejście możliwe było przez trzy bramy.

Dziś twierdza Fetislam jest zapomnianą ruiną, choć widać, że kiedyś była zadbanym parkiem. Widoczne są pozostałości po dawnych ławkach, koszach na śmieci, sklepikach. Ktoś kiedyś o to miejsce dbał, ale o nim zapomniał. Dziś królują tu metrowe chaszcze i krzaczory, zasłaniające częściowo mury twierdzy. Twierdza Fetislam umiera po raz kolejny. Znaleźliśmy jednak w sieci informacje (z 2012 r.), że miejscowe władze przygotowują projekt rewitalizacji tego terenu, warty w sumie 8 mln euro, zawierający odnowienie samej twierdzy oraz budowę muzeum, hotelu oraz kilku restauracji wewnątrz murów obronnych.

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Kolejne kilka minut jazdy drogą nr 25 i docieramy do kolejnej „pamiątki” po rzymskim cesarzu Trajanie. Tuż przed elektrownią wodną Derdap I, nad brzegiem Dunaju znajdują się ruiny dawnego rzymskiego fortu Diana, zbudowanego pod koniec I w. n.e., za czasów właśnie Trajana, jako część fortyfikacji w czasach wojen z Dacją (Trajan podbił Dację i utworzył z niej rzymską prowincję). Twierdza kilkukrotnie była burzona w trakcie obcych najazdów, ale zawsze odbudowywana. Ostatnią odbudowę zarządził cesarz Justynian w VI w., ale for został zniszczony ponownie w 596 r. i nigdy już odbudowa nie została podjęta.

Z poziomu fortu Diana roztacza się niezły widok na pobliską elektrownię Derdap I, potocznie uznawaną za „żelazne wrota” Dunaju, choć tak naprawdę jest nimi pobliski wąwóz rzeki. Jest ona jedną z największych elektrowni wodnych w Europie, działającą od 1972 r. Jej „wierzchem” wiedzie jedyne w okolicy drogowe przejście graniczne z Rumunią.

Na koniec drugiej części objazdu serbskiej części Dunaju największa ciekawostka historyczna tego terenu – wyspa na Dunaju, której nie ma. Wyspa nazywała się Ada-Kaleh i ma (właściwie: miała) niezwykle barwną historię. Szczególnie dotyczy to końcówki XIX w., kiedy to po zakończeniu wojny turecko-rosyjskiej (Turkowie rządzili wtedy w tym regionie), podczas ustalania warunków traktatu pokojowego w Berlinie trwało dzielenie ziem tureckich.

Serbia, elektrownia wodna Derdap I, widok z fortu Diana

Serbia, elektrownia wodna Derdap I, widok z fortu Diana

Serbia, elektrownia wodna Derdap I na Dunaju

Serbia, elektrownia wodna Derdap I na Dunaju

Serbia, Dunaj, gdzieś tu pod wodą znajduje się wyspa Ada-Kaleh

Serbia, Dunaj, gdzieś tu pod wodą znajduje się wyspa Ada-Kaleh

W Berlinie bowiem o wyspie… zapomniano, w wyniku czego Imperium Osmańskiemu odebrano większość europejskich ziem, ale Ada-Kaleh pozostała w ich władaniu. Po jednej stronie rzeki były tereny Serbii, po drugiej Rumunii, a pomiędzy nimi stała sobie turecka wyspa. Imperium Osmańskie zwolniło mieszkańców wyspy z podatków i ceł, oraz z obowiązku poboru wojskowego. W 1913 r. wyspę zajęli Węgrzy, aczkolwiek Osmanie nigdy tego nie uznali za fakt dokonany. Dopiero w 1923 r. oficjalnie wyspę przejęła Rumunia.

Historia wyspy zakończyła się wraz z powstaniem oglądanej przez nas wcześniej zapory wodnej na Dunaju w latach 70-tych XX wieku. Władze rumuńskie przymusowo wysiedliły całą ludność wyspy. Część mieszkańców skorzystała z okazji i wyemigrowała do Turcji. Wyspa została zalana po uruchomieniu elektrowni Derdap I i dziś znajduje się całkowicie pod lustrem wód Dunaju. Tak zakończyła się barwna historia zapomnianej tureckiej wyspy Ada-Kaleh.

Jedziemy dalej wzdłuż Dunaju (dotychczas przejechaliśmy mniej więcej połowę z zaplanowanych 170 km wzdłuż tej rzeki, na pograniczu Serbii i Rumunii. Zwiedzimy m.in. stanowisko archeologiczne Lepenski Vir i twierdzę Golubac, w której zginął nasz słynny rycerz, Zawisza Czarny.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania atrakcji przełomu Dunaju znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne posty z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Galerie zdjęć: Serbia, wzdłuż Dunaju (część 2)

Dunaj, druga pod względem długości (2.888 km) rzeka w Europie, sporym odcinkiem przepływa przez terytorium Serbii. Terytoria te należały kiedyś do Imperium Rzymskiego, dlatego nietrudno tu o zabytki z tego okresu.

 

Drugą część „rajdu” wzdłuż Dunaju opisaliśmy tutaj. A poniżej pełna galeria zdjęć:

 

0

Autor:

Kategorie: Galerie: Serbia