15 | Styczeń | 2014 | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Wzdłuż serbskiej strony Dunaju (część 3)

Ostatni odcinek naszej 170-kilometrowej przejażdżki wzdłuż Dunaju w Serbii był zdecydowanie najbardziej widowiskowy. Tu widzieliśmy ten właściwy „przełom Dunaju”, największą skalną rzeźbę w Europie. Był też akcent polski.

Tour de Europe 2013, dzień 30 (poprzedni wpis z trasy: Wzdłuż serbskiej strony Dunaju (część 2)). Poprzednią część relacji zakończyliśmy przy zatopionej wyspie Ada-Kaleh, o której w pewnym momencie historii świat po prostu zapomniał. W tym miejscu Dunaj zmienia kierunek o 90 stopni i wjeżdżamy w najbardziej widowiskowy fragment naszej trasy – przełom Dunaju – wąwóz Kazan.

Zanim jednak dojedziemy do samego wąwozu, czekają nas jeszcze wcześniejsze atrakcje. W zasadzie dwie: jedna widoczna, druga nie. Ta druga dokumentuje trzecią, też niewidoczną 🙂 Taka zagadka 🙂 Ale zaraz sami ją rozwiążemy. Pierwszą, tą widoczną, atrakcją jest monumentalna rzeźba skalna po rumuńskiej stronie rzeki – rzeźba Decebala. Jest jednak tak olbrzymia, że spokojnie można ją oglądać z terenu Serbii, zresztą jest przy drodze dobrze usytuowane miejsce parkingowe, z widokiem na tę rzeźbę.

Mapa naszego "rajdu" wzdłuż Dunaju w Serbii

Mapa naszego „rajdu” wzdłuż Dunaju w Serbii

Dunaj, wąwóz Mali Kazan

Dunaj, wąwóz Mali Kazan

Dunaj, wąwóz Mali Kazan

Dunaj, wąwóz Mali Kazan

Dunaj, wąwóz Mali Kazan

Dunaj, wąwóz Mali Kazan

Dunaj, wąwóz Mali Kazan, w tle rzeźba Decebala

Dunaj, wąwóz Mali Kazan, w tle rzeźba Decebala

Dunaj, wąwóz Mali Kazan, rzeźba Decebala

Dunaj, wąwóz Mali Kazan, rzeźba Decebala

Rzeźba nie jest zabytkiem historycznym, bo powstała w 2004 r., po 10 latach pracy. Wykonana została na zlecenie rumuńskiego biznesmena, a przez dekadę wykonywało ją dwunastu rzeźbiarzy-alpinistów. Chyba nieprzypadkowo jest to rzeźba Decebala. Decebal był bowiem ostatnim królem Dacji, państwa leżącego kiedyś na dzisiejszych terenach Rumunii.

To z nim urządzał sobie kilkukrotnie wojny rzymski cesarz Trajan, a na potrzeby tych wojen wybudował m.in. most na Dunaju, którego ruiny zwiedzaliśmy troszkę wcześniej. Zresztą „z okazji” tych wojen i dla lepszego transportu sprzętu i ludzi, Trajan wybudował (a w zasadzie dokończył) drogę wojenną, prowadzącą wzdłuż Dunaju, wykutą w skale. Decebala w końcu Trajan pokonał, a z Dacji uczynił rzymską prowincję. Samego króla jednak nie pojmał – Decebal popełnił po klęsce samobójstwo. A teraz wisi sobie Decebal o wysokości 40 metrów, nad Dunajem. Od strony rumuńskiej można podjechać pod samą rzeźbę, od strony serbskiej pozostaje podziwianie z daleka.

A co do drogi, dokończonej przez Trajana, uwiecznił on swój wkład w jej budowę na pamiątkowej tablicy, wbudowanej w skały niewysoko nad samą drogą. Tablica zachowała się do dziś, choć musiano ją przenieść wyżej – cały teren został zalany po uruchomieniu zapory wodnej Derdap I na Dunaju (też ją oglądaliśmy). Dziś cała droga znajduje się poniżej lustra wody. A tablica niestety wisi na stromym brzegu Dunaju po serbskiej stronie, co sprawia, że nie da się jej z tej strony zobaczyć (chyba że z łodzi). Ale wierzymy na słowo, że tam jest. Tablica była tą drugą (niewidoczną) atrakcją, a dokumentuje tę trzecią (też niewidoczną), czyli drogę wojenną 🙂

Przełom Dunaju

Przełom Dunaju

Dunaj, wąwóz Veliki Kazan

Dunaj, wąwóz Veliki Kazan

Dunaj, wąwóz Veliki Kazan

Dunaj, wąwóz Veliki Kazan

Donji Milanovac, mamut zwany Rysiem :)

Donji Milanovac, mamut zwany Rysiem 🙂

Tablica Trajana znajduje się dziś w miejscu, gdzie rozpoczyna się pierwszy z dwóch widowiskowych wąwozów, które zobaczymy (w sumie wszystkich jest ich cztery), tworzących przełom Dunaju – Mali Kazan. Bardziej znanym jest kolejny – Veliki Kazan (Wielki Kocioł), w którym rzeka zwęża się do niespełna 150 m, a strome skalne klify na brzegach wznoszą się na ok.300 m ponad lustro wody. W tym miejscy głębokość Dunaju sięga 80 m, co czyni go jedną z najgłębszych rzek na świecie. Niestety dla nas, pogoda zaczyna się psuć, zaczyna padać deszcz, co niezbyt dobrze wpływa na widowiskowość naszych zdjęć.

Mały postój urządzamy sobie jeszcze w przybrzeżnej przystani w miejscowości Donji Milanovac. Nie zamierzamy tu niczego zwiedzać, ot urządzamy sobie krótki odpoczynek na małym skwerze przy brzegu Dunaju. Stoi tu sobie dość widowiskowy pomnik mamuta, przy którym nie omieszkaliśmy wykonać sesji zdjęciowej. Nasza młodsza córka z miejsca nadała mu imię i został Rysiem. Rysio widnieje na zdjęciach w galerii.

Pędzimy dalej, bo zaliczyć chcemy przed zmrokiem jeszcze dwa punkty turystyczne. Pierwszym jest stanowisko archeologiczne Lepenski Vir, które wprawia nas w lekką konsternację. Oto w środku widowiskowej trasy wzdłuż Dunaju, w tzw. „middle of nowhere”, stoi nowoczesna hala, kryjąca w sobie muzeum na wskroś multimedialne, z małym kinem, salą z eksponatami, interaktywną wizualizacją na komputerach i wielką zadaszoną rekonstrukcją wykopalisk.

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

Lepenski Vir, stanowisko archeologiczne

A wykopaliska są znaczące, bo odkryto w tym miejscu dużo śladów osadnictwa (wraz z pozostałościami naczyń, domostw i pochowanymi szczątkami ludzkimi) z czasów sięgających 7000 lat p.n.e. Przy tych eksponatach, wszystko co oglądaliśmy w Turcji (Efez, Pergamon, Milet, Halikarnas, Hierapolis, Afrodyzja itp.) brzmiało jak „glanc-nówka-nieśmigane”, wręcz jak nowe i dopiero co postawione.

Wstęp do muzeum w Lepenskim Virze jest płatny (400 DIN za osobę dorosłą, dzieci połowę). Na „dzień dobry” idziemy do małej sali kinowej w której puszczany (w naszym przypadku byliśmy jedynymi gości, puszczano więc specjalnie dla nas) jest film o historii wykopalisk w tym miejscu. Jest on dość długi i po serbsku, z angielskimi napisami. Po filmie (lub w dowolnym momencie, kiedy się on nam znudzi, choć jest naprawdę ciekawy) wracamy do sali głównej, gdzie zwiedzamy salę z eksponatami – w tym z całymi kośćcami ludzkimi, odkrytymi w tym miejscu, a mającymi ponad 8000 lat.

Wnętrze wielkiej hali to rekonstrukcja wykopalisk, które odbywały się w tym miejscu od lat 60-tych XX wieku i stopniowo, w miarę wgryzania się w coraz niższe pokłady ziemi, odkrywały coraz starsze ślady i ruiny. A na zewnątrz można jeszcze zobaczyć rekonstrukcję domostwa z tamtych czasów. Całość muzeum wygląda na totalną „świeżynkę”, wszystko tu jest nowe i rażące białością ścian. To naprawdę zaskakujące, ale i dzięki temu warte obejrzenia miejsce.

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Ostatnim punktem przygody z serbskim brzegiem Dunaju była twierdza Golubac, stojąca dziś kilka kilometrów od obecnego miasta o tej samej nazwie. Wybudowana w XIV wieku, na stromej, ciężko dostępnej skale na brzegu Dunaju, najlepiej widoczna jest z… poziomu statku wycieczkowego po rzece. Droga, którą jechaliśmy, przebiega tuż pod twierdzą, co znacznie ogranicza widowiskowość ruin.

Twierdza Golubac

Twierdza Golubac

Najbarwniejsza część historii twierdzy Golubac przypada na XV wiek i walki z Turkami, najeżdżającymi tę część Europy. Podczas jednej z takich walk o twierdzę, zginął tu w 1428 r. najsłynniejszy polski rycerz, Zawisza Czarny, walcząc do końca i rezygnując z możliwości ucieczki z pola walki. Podobno zginął w walce, ale jedna z wersji mówi, że został pojmany w niewolę, po czym dwóch żołnierzy tureckich pokłóciło się co do tego, czyim Zawisza jest jeńcem. W złości jeden z Turków rozwiązał problem, ścinając rycerzowi głowę.

Tu kończy się historia naszych turystycznych wojaży wzdłuż serbskiego brzegu Dunaju na dystansie prawie 170 km. Dalej było już bardzo przyziemnie. Do twierdzy Golubac dojechaliśmy na rezerwie paliwa (stacji benzynowych nie ma na tej trasie za wiele), i już przy zapadającym zmroku. O dalszym zwiedzaniu więc mowy nie było (ciemno), a stacja benzynowa na szczęście znalazła się w mieście Golubac. Co prawda płatność kartą (a serbska gotówka też się już kończyła) była możliwa dopiero po telefonie sprzedawcy do właściciela stacji, ale historia skończyła się szczęśliwie.

Późno w nocy dotarliśmy do miejsca postoju – Nowego Sadu, dużego serbskiego miasta na północy tego kraju. Kolejnego dnia Nowy Sad był elementem naszego planu zwiedzania, będzie więc o nim kolejny wpis. Tymczasem powoli nasza przygoda z Serbią dobiega końca. Krótka (2 dni), ale niezwykle intensywna.

Pełna galeria zdjęć z trasy wzdłuż serbskiego brzegu Dunaju znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Galerie zdjęć: Serbia, wzdłuż Dunaju (część 3)

Ostatni odcinek naszej 170-kilometrowej przejażdżki wzdłuż Dunaju w Serbii był zdecydowanie najbardziej widowiskowy. Tu widzieliśmy ten właściwy „przełom Dunaju”, największą skalną rzeźbę w Europie. Był też akcent polski.

 

Ostatni odcinek przejazdu wzdłuż Dunaju na terytorium Serbii opisaliśmy tutaj. A poniżej pełna galeria zdjęć:

 

0

Autor:

Kategorie: Galerie: Serbia