29 | Styczeń | 2014 | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Weekend w Kijowie - podsumowanie i praktyczne info

Pierwsza podróż w tym roku już za nami – weekendowy wylot do Kijowa. Czas na krótkie podsumowanie i trochę praktycznych informacji, które mogą się Wam przydać, jeśli będziecie chcieli odwiedzić stolicę Ukrainy.

Przewodnik wydawnictwa „Bezdroża” – „Kijów, miasto złotych kopuł” (przy okazji – nie dałbym rady wymyślić lepszego tytułu) podaje, że drogą lotnicza można dostać się z Polski tradycyjnymi liniami lotniczymi za ok.800 zł (w obie strony). Pewnie tak, jeśli patrzeć na „normalne” ceny biletów. Ale od czasu do czasu taki LOT robi „szalone” promocje, w trakcie których ceny istotnie spadają. Tak istotnie, że w listopadowej (2013 r.) promocji kupiłem bilety z Warszawy do Kijowa (return trip) za 190 zł, z dużym bagażem rejestrowanym w cenie (z którego nie skorzystałem, bo nie potrzebowałem na weekend 20 kg bagażu).

LOT lata na kijowskie lotnisko Borispol (główne lotnisko stolicy Kijowa), oddalonego od miasta o lekko ponad 30 km. Na lotnisku znalazłem dwa bankomaty (stojące obok siebie), z których jeden wypłaca… dolary amerykańskie. Proponuję uważać, bo wypłata 500 USD zamiast 500 UAH to dramatyczna różnica :) Nie dajcie się też namówić oficjalnym i półoficjalnym taksówkarzom na kurs do Kijowa, zapłacicie 10-krotnie więcej niż kosztuje rejsowy autobus, który ma swoje stanowisko tuż przed terminalem przylotów. Nazywa się się to: SkyBus (przed lotniskiem staje na stanowisku oznaczonym „City Bus”), a łatwo go poznać po numerze linii: 322.

Kijów, główny dworzec kolejowy

Kijów, główny dworzec kolejowy

Biletu na ten autobus nie da się kupić nigdzie, poza jego kierowcą. No i trzeba mieć ukraińską walutę – hrywny – więc bankomat na lotnisku jest nieodzowny. Sky Bus odjeżdża w ciągu dnia co 15 minut, po 20-tej co pół godziny – nie ma obawy o zbyt długie czekanie na przystanku. Kupowanie biletu co jak cofnięcie się w czasie – bilety są wyrywane prze kierowcę z bloczku, płatność tylko gotówką, a jakimkolwiek paragonie możecie zapomnieć :)

Kijów, bilet na Sky Bus 322 lotnisko Borispol - centrum Kijowa

Kijów, bilet na Sky Bus 322 lotnisko Borispol – centrum Kijowa

Sky Bus linia 322 jedzie z lotniska pod dworzec kolejowy w Kijowie (spod dworca także odjeżdża powrotny – na lotnisko), ale zatrzymuje się wcześniej przy pierwszej stacji metra po drodze (była to bodajże stacja Virlica). To istotne, bo jest różnica w cenie i potencjalnie w szybkości transportu. Otóż Kijów bywa zakorkowany i często wygodniej jest wsiąść w metro na pierwszej stacji i pojechać nim dalej do centrum. A na pewno jest taniej: kurs do pierwszej stacji metra kosztuje 25 UAH, zaś na dworzec kolejowy w centrum: 40 UAH. Cena przejazdu metrem (bez względu na ilość przystanków, przesiadek i czas trwania): 2 UAH. Dla ułatwienia przeliczeń cen na złotówki możecie przyjąć zaokrąglony na dziś (koniec stycznia 2014 r.) stosunek 1/3 – czyli żeby otrzymać cenę w złotówkach, ceny w hrywnach dzielimy przez 3. Jak więc widać – przejazd metrem kosztuje w Kijowie jakieś 70 polskich groszy.

Kijów, żetony metra (2 UAH = 0,70 PLN za sztukę)

Kijów, żetony metra (2 UAH = 0,70 PLN za sztukę)

Jeśli macie smartfona i chcecie używać internetu na Ukrainie, od razu warto zaopatrzyć się w starter prepaid jednej z ukraińskich sieci. Da się odszukać salony firmowe np. sieci MTS, ja dla zaoszczędzenia czasu kupiłem starter OGO! na jakimś bazarku w pobliżu stacji metra Teatralna. Starter z kontem doładowanym za 5 UAH kosztował mnie 40 UAH. Do tego od ręki dokupiłem doładowanie za 35 UAH – sprzedawca pomógł mi to wszystko w smartfonie zainstalować i doładować. Na koniec dostałem automatycznego SMSa o stanie konta – 40 UAH – można więc zacząć eksplorować weekend w Kijowie :) 2 doby normalnego użytkowania internetu w trakcie pobytu w Kijowie (mail, mapy Google’a dla orientacji w terenie, check-iny w Foursquare i inne typowe zastosowania) ściągnęły mi z konta kwotę… 2,5 UAH – czyli jakieś 80 polskich groszy :) Karta więc się jeszcze przyda – wszak za niewiele ponad miesiąc wrócę na Ukrainę (ale nie do Kijowa).

Wracając do metra – Kijów jest świetnie metrem skomunikowany i w zasadzie inne środki transportu (autobusy) nie są potrzebne. Oprócz jednorazowych żetonów są też dostępne elektroniczne karty z doładowaniami, ale przy weekendowej wizycie nie ma sensu sobie nimi zawracać głowy.

Jedzenie. Fajnie byłoby, będąc na Ukrainie, spróbować czegoś miejscowego. Jakie danie ukraińskie znam ? Jedno: barszcz ukraiński :) W sieci można znaleźć wiele pochlebnych recenzji sieciowych restauracji o nazwie Puzata Chata – jest ich w Kijowie co najmniej trzy (tyle widziałem w czasie weekendu, w tym jedna przy samym dworcu kolejowym). I rzeczywiście warto. Puzata Chata to sieciówka z lokalnym, ukraińskim jedzeniem, bardzo popularna wśród miejscowych. Jest to rodzaj samooobsługowego baru, w którym należy wziąć tacę, sztućce i wybrać jedzenie spośród wystawionego „na wystawie”. Na koniec z załadowaną tacą idzie się do kasy, a potem szuka się miejsca przy stolikach – z miejscem nie ma problemu, Puzate Chaty to ogromne lokale na kilkaset osób.

Kijów, sieciówka "Puzata Chata" na placu Kontraktowym

Kijów, sieciówka „Puzata Chata” na placu Kontraktowym

Kijów, trzydaniowy obiad w "Puzatej Chacie" = 15 PLN

Kijów, trzydaniowy obiad w „Puzatej Chacie” = 15 PLN

I teraz ceny jedzenia w Puzatej Chacie. Pełny obiad (a w zasadzie „przepełniony”, bo z dwoma drugimi daniami – nie mogłem sobie odmówić testowania dwóch porcji ukraińskich pierożków naraz): barszcz ukraiński, dwa talerze pierożków plus mrożony sok wiśniowy do tego wszystkiego kosztuje… niecałe 15 złotych. Jeśli ktoś woli mięso zamiast pierożków (porcja pierożków to jakieś 4,50 zł), to może wybrać steka (5 zł) lub coś przypominającego naszego schabowego (też 5 zł) i ziemniaki do tego (2 zł). Tak czy tak – za normalny obiad nie da się zapłacić więcej niż 15 zł. I polecam – także ze względu na jakość serwowanego w Puzatej Chacie jedzenia.

Na ulicach, pewnie szczególnie w zimie – byłem w Kijowie w styczniu – jest pełno samochodów, z których sprzedawane są gorące napoje: kawa, herbata, czekolada itp. Jest tego naprawdę mnóstwo, momentami wręcz co 100 metrów. I choć warunki polowe, to np. espresso z takiego przewoźnego ekspresu (tak, z bagażniku z reguły stoi dość profesjonalny barowy ekspres) jest rewelacyjne, szczególnie na mrozie :) Koszt espresso: 8 UAH, cappuccino: 12 UAH.

Ukraińska waluta

Ukraińska waluta

Ukraiński starter GSM

Ukraiński starter GSM

Krótka ciekawostka dla zmotoryzowanych – paliwo w Kijowie w styczniu 2014 r. kosztowało pomiędzy 3 a 4 zł za litr, w zależności od stacji i rodzaju paliwa (w tym czasie w Polsce diesel kręci się w okolicach 5,50 zł). Np. diesel na stacji BP po drodze z lotniska Borispol – cena ok. 3,20 zł / litr. Cenowy szok.

Większość zwiedzanych przeze mnie przez weekend atrakcji turystycznych była dostępna bezpłatnie. Wyjątki były dwa, i oba miały ceny od razu „z górnej półki”. Pierwszy to Peczerska Ławra – cena biletu 50 UAH (17 zł), a drugi to sobór św.Zofii w centrum miasta – bilet do wnętrz 53 UAH (18 zł), ale tu można kupić sam bilet na teren soboru bez dostępu do wnętrza – koszt spada do 3 UAH (1 zł).

Co do cen w sklepach, to za wiele nie potestowałem. Mleko czy kefir (sprzedawane wyłącznie w workach): 5 UAH, okrągły chlebek: 2 UAH, ale np. paczka parówek: 24 UAH. Piwo ukraińskie 6-7 UAH, importowane jest dużo droższe: 16-17 UAH, ale kto jedzie na Ukrainę napić się Heinekena ? :) Tym bardziej, że swoje piwo Ukraińcy mają naprawdę niezłe. Mają też w sklepach (wszystkie ceny sklepowe są z sieci Billa) duży wybór win gruzińskich, ale te wkrótce przetestuję ” u źródła”… Jeśli chodzi o „mocniejsze” rzeczy – 1/2 litra wódki to koszt rzędu 15-18 zł. Ranking dość subiektywny – ale co zrobić, jestem Polakiem :)

No i wiadomość dnia, ze szczególnym uwzględnieniem uzależnionych od nikotyny – paczka Marlboro kosztuje na Ukrainie 15… UAH. Czyli 5 zł :) W Polsce – też 15, tyle że złotych, czyli 300% ceny ukraińskiej…

Ukraińskie piwo - polecam

Ukraińskie piwo – polecam

Kefir z woreczka :)

Kefir z woreczka :)

Na lotnisko z powrotem wracamy tą samą drogą – spod dworca kolejowego. Uwaga – dworzec główny w Kijowie ma dwie strony (pomiędzy nimi znajdują się tory i perony). Różnica jest taka, że stacja metra dowożąca na dworzec jest po jednej stronie, a przystanek Sky Busa i restauracja Puzata Chata – po drugiej – trzeba przejść w poprzek przez dworzec, nad torami. Po drodze na lotnisko, Sky Bus 322 zatrzymuje się jeszcze przy stacji metra „Charkowska” – tam też można wsiąść.

Co do samego formatu podróży – wylotu na weekend – wystarcza na zwiedzenie wszystkich najważniejszych atrakcji Kijowa. Aczkolwiek zostawia niedosyt i przekonanie, że jest w tym mieście dużo więcej do zobaczenia – także rzeczy, o których dostępne mi przewodniki i źródła w sieci milczały jak zaklęte, a na które wpada się przypadkiem i okazują się wyjątkowe ze względu na swoją historię.

I jeszcze jedno – Kijów zapoczątkowuje tym samym cały nowy cykl na naszym blogu – „Miasto na weekend”. LOT porobił tyle fajnych promocji na przełomie 2013/14, że wiemy już na pewno, że w cyklu tym i w tym formacie zwiedzać będziemy jeszcze cztery inne miasta europejskie w tym roku kalendarzowym. A więc: stay tuned :)

 

Inne wpisy z: Kijów

Kijów, trzydaniowy obiad w "Puzatej Chacie" = 15 PLN

Pierwsza podróż w tym roku już za nami - weekendowy wylot do Kijowa. Czas na krótkie podsumowanie i trochę praktycznych informacji, które mogą się Wam przydać, jeśli będziecie chcieli odwiedzić stolicę Ukrainy.

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu, w tle Peczerska Ławra

Trasa wzdłuż Dniepru, przepływającego przez Kijów, jest drugą autorską, proponowaną jako trasa zwiedzania stolicy Ukrainy. Znajdują się na niej zarówno zabytkowe zespoły kultu religijnego, jak i monumentalne pomniki, położone nad brzegiem rzeki i w jej okolicach.

Kijów, Peczerska Ławra, sobór Zaśnięcia Bogurodzicy widziany z Dolnej Ławry

Peczerska Ławra, zwana "matką monasterów", jest największym kompleksem klasztornym nie tylko w Kijowie, ale i na całej Ukrainie. Jest kolebką wschodniosłowiańskiego prawosławia i miejscem świętym dla wiernych. Jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

 

Serbska Subotica, duchy Gaudiego i... Titanica

Gaudi nigdy Suboticy nie widział, tak jak i Titanic. Ale to 100-tysięczne miasto w północnej Serbii, drugie co do wielkości w Wojwodinie, może się kojarzyć i z jednym, i z drugim. Nade wszystko warto je odwiedzić dla zielonego, zabytkowego centrum.

Tour de Europe 2013, dzień 31 (poprzedni wpis z trasy: Nowy Sad, czyli mieszkamy w twierdzy). Subotica, drugie co do wielkości miasto regionu Wojwodiny i piąte całej Serbii, pojawiła się jako część naszej trasy powrotnej całkiem naturalnie – i tak chcieliśmy odbić z autostrady wiodącej nas z Nowego Sadu ku granicy węgierskiej – nauczeni radami z kilku forów internetowych chcieliśmy ominąć przejście graniczne, do którego wiodła autostrada, na rzecz mniejszego i mniej podobno obłożonego przejścia w okolicach węgierskiej miejscowości Tompa. A szlak do tego przejścia wiódł właśnie przez Suboticę.

Ludzie zamieszkiwali te tereny od tysięcy lat, ale podejrzewa się, że jako zorganizowane osiedle dzisiejsza Subotica zaistniała po najazdach Tatarów w połowie XIII w. W dokumentacji historycznej miasto pojawia się po raz pierwszy w końcówce XIV w., początkowo pod władaniem węgierskim (ludność narodowości węgierskiej jest do dziś dominującą grupą etniczną w Suboticy). Miasto przeżyło blisko 150-letni okres panowania Imperium Osmańskiego, a potem Austro-Węgierskiego. Ostatecznie „wylądowała” wewnątrz utworzonej po II wojnie światowej Jugosławii, a po jej rozpadzie – Serbii.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Serbia, Subotica

ładowanie mapy - proszę czekać...

Serbia, Subotica, ratusz miejski: 46.099811, 19.664412
Serbia, Subotica, kościół Franciszkanów: 46.101369, 19.664202
Serbia, Subotica, katedra św.Teresy: 46.098338, 19.658790
Serbia, Subotica, pomnik Ofiar Faszyzmu: 46.099186, 19.659197
Serbia, Subotica, synagoga: 46.101388, 19.661386
Serbia, Subotica, dom Raichle/'a: 46.101522, 19.668628
Serbia, Subotica, cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego: 46.103634, 19.665999

 

Subotica, miejski ratusz i fontanna przed nim

Subotica, miejski ratusz i fontanna przed nim

Subotica, niebieska fontanna

Subotica, niebieska fontanna

Dziś miasto słynie z unikalnej architektury, ze szczególnym uwzględnieniem stylu art nouveau, w duchu którego wybudowano tu kilka spektakularnych projektów.

Subotica, kościół franciszkanów

Subotica, kościół franciszkanów

Zwiedzanie Suboticy rozpoczynamy od głównego placu miasta, placu Wolności. Pierwszy obowiązkowy punkt zwiedzania miasta to stojący przy placu ratusz miejski, bardzo nietypowy jak na siedzibę administracji państwowej, o żywej kolorystyce i „wesołej” architekturze. Ratusz jest bardzo rozległym budynkiem, mieszczącym inne instytucje, w tym także np. restaurację sieci McDonald’s (jest wifi, ale podczas naszej wizyty nie szło się do niego zalogować). Ratusz został wybudowany w 1910 r., we wnętrzach warte zobaczenia jest muzeum miejskie, które z jakichś powodów było zamknięte w dniu naszej wizyty.

Subotica, katedra św.Teresy

Subotica, katedra św.Teresy

Przed budynkiem ratusza, wśród zielonych drzew usytuowana jest błękitna fontanna, jakby żywcem przeniesiona z… Barcelony. Bo i pierwsze skojarzenie na jej widok jest jedno – Gaudi. Ale nie ma ona nic z katalońskim architektem wspólnego, nie jest nawet zabytkiem historycznym, ma ledwie 30 lat, powstała w 1985 r. Cudowny kolor płytek to „wytwór” jednej ze znanych węgierskich fabryk porcelany.

Kilka kroków na północ od placu Wolności stoi chrześcijański kościół Franciszkanów pod wezwaniem św.Michała, wybudowany w 1736 r. na miejscu poprzednio tu stojącej twierdzy z XV w. We wnętrzach kościoła znaleziono pozostałości kościoła katolickiego z XIII w., który musiał stać wcześniej w tym miejscu. Kościół działa do dziś, nabożeństwa odprawiane są w językach chorwackim i węgierskim.

Odchodzimy od placu Wolności na wschód, zmierzając ku chrześcijańskiej katedrze św.Teresy, która to święta jest także patronką miasta, będąc umieszczona w jego herbie. Katedra wybudowana została w 1779 r. i kilkukrotnie potem przebudowywana. Dwie wieże z dzwonnicami mają wysokość po 64 m. Katedra stoi na zielonym placu św.Teresy, na środku którego stoi monumentalny pomnik Ofiar Faszyzmu, największy pomnik w Suboticy.

Subotica, pomnik Ofiar Faszyzmu

Subotica, pomnik Ofiar Faszyzmu

Subotica, synagoga

Subotica, synagoga

Subotica, prawosławna cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego

Subotica, prawosławna cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego

Przechodzimy cały plac św.Teresy w kierunku północnym i skręcając w prawo docieramy do kolejnego budynku art nouveau w Suboticy – synagogi, oddanej do użytku w 1902 r. (architektami byli autorzy także ratusza miejskiego). Synagoga w Suboticy jest jednym z najlepiej zachowanych obiektów sakralnych w stylu art nouveau na całym świecie, w czasie naszej wizyty częściowo była w konserwacji, której podlega od dłuższego czasu.

Subotica, pomnik cara Jovana Nenada Czarnego, uważanego za "ojca" Wojwodiny

Subotica, pomnik cara Jovana Nenada Czarnego, uważanego za „ojca” Wojwodiny

W najdalej na północ oddalonym punkcie starego miasta stoi prawosławna cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego z 1726 r., a na wschodnim krańcu znajdziemy kolejny budynek żywcem wyjęty z dzieł Gaudiego – dom Ferenca Raichle’a – węgierskiego architekta, dziś mieszczący galerię sztuki. Przy tym samym placu, prostopadle do domu Raichle’a stoi pałac Simeona Leović’a, pierwszy budynek secesyjny w Suboticy (1893 r.), wybudowany także przez parę węgierskich (ale inną niż para, która wybudowała m.in. ratusz i synagogę) architektów.

Na plac Wolności wracamy ulicą Korzo, przy której znaleźć można jeszcze kilka znaczących budynków, m.in. byłą siedzibę hotelu „Złote Jagnię” z XIX w. oraz byłą siedzibę kasy oszczędnościowej (znów autorstwa pary węgierskich architektów, pomiędzy budową synagogi a stawianiem ratusza miejskiego) z 1908 r.

Subotica, ulice miasta

Subotica, ulice miasta

Subotica, dom Raichle'a

Subotica, dom Raichle’a

Subotica, dawna siedziba kasy oszczędnościowej

Subotica, dawna siedziba kasy oszczędnościowej

Subotica, była siedziba hotelu "Złote Jagnię"

Subotica, była siedziba hotelu „Złote Jagnię”

Wracamy przed miejski ratusz. Pozostają nam pamiątkowe zdjęcia przy błękitnej fontannie a’la Gaudi i po 1,5 godziny pobytu w Suboticy, wyjeżdżamy i z miasta, i z całej Serbii. Po jakichś 30 minutach na granicy, wjeżdżamy znów na teren Unii Europejskiej, z którego już nie wyjedziemy do końca podróży – czyli więcej granic nie będzie. Przez Węgry tylko przejeżdżamy, mknąc ku ostatniemu punktowi noclegowemu, umiejscowionemu na Słowacji, w małej wsi pod Koszycami. Następnego dnia czekają nas słowackie atrakcje, w tym m.in. starówka w Preszowie.

PS. Na koniec pozostaje wyjaśnić tytułowe związki Suboticy ze statkiem Titanic. Otóż w Suboticy urodził się Arthur Munk, lekarz ze statku „Carpathia” – tego, który jako pierwszy dopłynął do miejsca, w którym zatonął Titanic (14/15 kwietnia 1912 r.). Na pokładzie „Carpathii” uratowało się ponad 700 rozbitków z najsłynniejszego statku w historii, a dr Munk został odznaczony (tak jak i kapitan ‚Carpathii”) za poświęcenie w ratowaniu ocalałych z Titanica. Później razem ze statkiem był więziony w Rosji podczas rewolucji październikowej. Wrócił z Rosji do Suboticy, dzięki czemu przeżył swój statek (zmarł w 1955 r.), który został storpedowany przez niemieckiego u-boota podczas I wojny światowej, w 1918 r. (wrak znaleziono dopiero w 1999 r.). Dziś mały pomnik Arthura Munka stoi przy placu Wolności w centrum miasta.

Pełna galeria zdjęć z Suboticy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Galerie zdjęć: Serbia, Subotica

Gaudi nigdy Suboticy nie widział, tak jak i Titanic. Ale to 100-tysięczne miasto w północnej Serbii, drugie co do wielkości w Wojwodinie, może się kojarzyć i z jednym, i z drugim. Nade wszystko warto je odwiedzić dla zielonego, zabytkowego centrum.

 

Zwiedzanie serbskiej Suboticy opisaliśmy tutaj. A poniżej pełna galeria zdjęć:

 

0

Autor:

Kategorie: Galerie: Serbia