Tomasz | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Archiwum wpisów autora: Tomasz

Alkohol w podróży. Wszystko jest dla ludzi, ale...

„Kofi, dżus, rakija?”. Takim pytaniem witał nas pewien czarnogórski gospodarz w pewnym pięknym miasteczku nad Boką Kotorską. Pytał nas o to konsekwentnie za każdym razem, gdy wychodziliśmy z pokoju, nawet tuż po przebudzeniu o 7-mej rano. A przecież my za chwilę wyjeżdżaliśmy w dalszą drogę…

Wyjazdy turystyczne, szczególnie te wakacyjne, nieodłącznie kojarzą się z relaksem, luzem, wolnością i swobodą. Z czasem odpoczynku po całym roku tyrania w pracy czy w szkole. To jest ten czas, który mamy w całości dla siebie i najbliższych, przeznaczany na własne przyjemności. Już sam zbliżający się termin wyjazdu sprawia, że rośnie w nas radość na myśl o tym, że na jakiś czas wyrwiemy się z rygoru codziennych obowiązków – i tych służbowych, i domowych. Relaks na plaży, zapomnienie o gotowaniu, odkurzaniu, prasowaniu i milionie innych codziennych spraw. Pyszne jedzenie w restauracji, zimne piwko czy przysłowiowe „drinki z parasolką” na plaży.

Nasze tamBylskie podróże to w ogromnej większości wyjazdy samochodowe. W dodatku wyjazdy objazdowe, w trakcie których przenosimy się z miejsca na miejsce, nierzadko codziennie. Przez lata nasze podróże ewoluowały z noclegów w klasycznych hotelach na rzecz małych pensjonatów lub wręcz prywatnych kwater i pokoi. Co sprawiło, że niemal wyłącznie mamy kontakt z właścicielami prywatnych domów i ich rodzinami, dziećmi – do psów i kotów włącznie :) Nie ma już profesjonalnej, przewidywalnej, ułożonej procedurami ale i bezosobowej obsługi hotelowej, a są zwykli ludzie, z ich zwyczajami, przyzwyczajeniami i standardami. Z taką zwykłą ludzką serdecznością, czasem podszytą stereotypami o nas – Polakach. A czasem zwykłym życiowym doświadczeniem w kontaktach z naszymi rodakami :)

Zapamiętaliśmy np. wizytę w sklepiku w jednym z wpisanych na listę UNESCO klasztorów w Kosowie, gdy obsługująca nas siostra zakonna spytała o narodowość. Gdy usłyszała „Polska” , my z kolei usłyszeliśmy „Ooooo, to obowiązkowo klasztorna rakija – wy Polacy tylko to kupujecie u nas”. Złamaliśmy schemat i wyjechaliśmy z… winem :)

 

Hiszpańska Marbella, tapas i cudowne wino

Hiszpańska Marbella, tapas i cudowne wino

Hiszpania słynie ze świetnych win

Hiszpania słynie ze świetnych win

 

W długiej podróży ciągłe skupienie jest kluczowe

Sezon wakacyjny za pasem, a wraz z nim tysiące Polaków wsiądą w samochody i rozpoczną wakacyjne podróże. I te krótsze, i te dłuższe. Chorwacja, Czarnogóra, Grecja, Bułgaria – zapewne będą jednymi z najpopularniejszych destynacji wakacyjnych – ze względu na klimat, ceny czy po prostu bezpieczeństwo w dzisiejszych zwariowanych czasach. Zresztą nieważne, jaki cel wakacyjnej podróży obierzecie – może tak jak u nas nie będzie jednego konkretnego celu, a będzie nim po prostu objazd po atrakcyjnych turystycznie miejscach gdzieś daleko.

Wskazanie naszego alkomatu 20 minut po wypiciu jednego piwa

Wskazanie naszego alkomatu 20 minut po wypiciu jednego piwa

Ważna jest odpowiedzialność – to nie jest codzienna droga do centrum handlowego czy do pracy. W wakacje często pokonujemy dziennie trasy liczone w setkach kilometrów – nasze zachowanie w trakcie takiej podróży naprawdę warto mocno przemyśleć pod każdym kątem. Przede wszystkim – pod kątem ilości odpoczynku i… możliwości spożywania alkoholu. A w podróży – zapewniamy Was z własnego doświadczenia – pokus nie brakuje.

Uwielbiamy wprost testować lokalną kuchnię podczas naszych podróży. Hiszpańska paella, tapas czy gazpacho, grecki gyros, turecki kebab czy bałkański burek i pljeskavica – zawsze staramy się spróbować dań jak najbardziej lokalnych. Jesteśmy też – o czym piszemy niewiele – prywatnie wielbicielami dobrego wina. W naszych podróżach ma ono też swoje miejsce – bo jak nie spróbować Tokaju w węgierskim Egerze czy lokalnych win w Hiszpanii, Francji czy Włoszech – mniej więcej tak samo, jak nie zakosztować wina w bułgarskim Mełniku.

Mocniejsze alkohole – te lokalne – też mają swoje miejsce w naszych podróżach. Zresztą tak samo jak i piwa – ale te już bardziej w formie czystego testu – kto nie chciałby choć raz spróbować wina serbskiego, albańskiego, macedońskiego, greckiego czy lokalnego piwa na włoskiej Sardynii. Ale gdy alkohol pojawia się w formie naszych własnych zakupów, szczególnie w czasie podróży objazdowej, sprawa jest oczywista – dbamy o to, by degustacja nie zaszkodziła nam i naszym dalszym planom. Nieważne są przepisy drogowe danego kraju – podstawa jest taka, że to my mamy być trzeźwi, wyspani i gotowi na podróż następnego dnia. Kolejne kilkaset kilometrów samo się nie przejedzie.

Bo choć wakacyjny luz kusi, to jednak nie warto ryzykować. Ryzykować życia i zdrowia swojego i własnych najbliższych w najgorszym wypadku. Ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że jazda po wpływem alkoholu stawia pod znakiem zapytania rzeczy, o których na co dzień nie myślimy. Wypadek z naszej winy, spowodowany pod wpływem alkoholu – nawet jak nikomu nic się nie stanie – to często bardzo ciężkie kary finansowe, a zabrane prawo jazdy oznacza często klęskę w życiu zawodowym (ilu z nas samochód niezbędny jest do pracy lub choćby do dojazdu do niej). Warto to wszystko ryzykować na wakacjach? Nie – nie warto. A rzeczy, które zdecydowanie ujemnie wpłyną na nasze przyszłe życie, jeśli będziemy prowadzić samochód po alkoholu, jest zdecydowanie więcej – będzie o nich poniżej.

 

Serbia, Novi Pazar na południu kraju

Serbia, Novi Pazar na południu kraju

Dobre rumuńskie wino w zmyślnym kieliszku

Dobre rumuńskie wino w zmyślnym kieliszku

 

Jak działa alkohol na kierowcę

Zasada podstawowa – nie patrzcie się się limity alkoholu we krwi, obowiązujące w danym kraju. Mogą być związane lokalnie historycznie i kulturowo, ale to nie zmienia faktu, że alkohol działa od najmniejszej dawki na organizm kierowcy. Działanie alkoholu zależy od bardzo wielu czynników i nie da się go jasno i prsto określić jednym wzorem. Zależy od trybu życia, klimatu, pory dnia, naszej płci i wagi czy choćby tego, czy podczas spożywania alkoholu cokolwiek (i co) jemy. A gdy jesteśmy w długiej podróży – z pewnością też od kondycji naszego organizmu (poziomu zmęczenia) i czasu snu.

Pyszne ciemne piwo w niemieckim Quedlinburgu

Pyszne ciemne piwo w niemieckim Quedlinburgu

Co do zasady, alkohol zawsze i wszędzie, nawet w najmniejszych dawkach, działa na kierowcę negatywnie. Nawet w idealnych warunkach, nie powiązanych ze zmianą klimatu, zmęczeniem i ilością snu, działa naprawdę desktrukcyjnie:

  • nawet małe – wręcz śladowe – spożycie alkoholu (pojmowane w warunkach idealnych, nie powiązanych ze zmęczeniem i brakiem snu) powoduje rozproszenie uwagi kierowcy;
  • stężenie alkoholu na poziomie 0,3 promila (w Polsce jest to już wykroczenie) powoduje już gorsze rozpoznawanie oddalonych kształtów i szybkich zmian naświetlenia;
  • alkohol na poziomie 0,4 promila powoduje już opóźnione reakcje motoryczne i zdecydowanie gorszą sprawność kierowcy w pogorszonych warunkach atmosferycznych (zmrok, noc, deszcz itp.)
  • przy stężeniu alkoholu na poziomie 0,5 promila nie jesteśmy już w stanie zazwyczaj prawidłowo ocenić odległości pojazdu od innych uczestników ruchu lub przeszkód, zaczyna działać „napoleońska fantazja” – nie potrafimy realnie ocenić sytuacji na drodze – tu zwracamy uwagę – ten przedział mieści się w dopuszczalnym limicie w wielu popularnych wśród Polaków destynacjach wakacyjnych;
  • powyżej 0,6 promila występuje zdecydowana nadinterpretacja postrzegania własnych możliwości prowadzenia samochodu – zaczynamy czuć się „panami szos”. A jednocześnie dramatycznie spada czas reakcji na wydarzenia na drodze;
  • powyżej 1 promila występują już zaburzenia koordynacji mięśni i mowy – stajemy się zdecydowanie niezwykle niebezpieczni na drodze. Nasz organizm w żadnym elemencie nie funkcjonuje prawidłowo – nie potrafimy ocenić sytuacji na drodze ani potencjalnego niebezpieczeństwa. Nasze reakcje na wszystkie bodźce są bardzo opóźnione;
  • powyżej 2 promili występuje dodatkowo wzmożona senność – na tym poziomie stężenia alkoholu we krwi jesteśmy po prostu zabójcami na drodze. Zabójcami siebie, własnych bliskich, jak i wszystkich znajdujących się na naszej drodze;

Nadal nie działa na wyobraźnię? Bo przecież wakacje, bo przecież urlop, bo przecież czas na luz? No to włączcie wyobraźnię tak jak my. Jesteśmy rodziną, mamy trójkę dzieci – czy chcielibyście, by przez Waszą miejscowość mknęły samochody takich wakacyjnych turystów – pełny luz, pełna wolność, pełna fantazja? Podczas gdy nasze dzieci idą na spacer? Jak reagujecie na co dzień, gdy Wasze dzieci spotykają się na przejściu dla pieszych z kierowcami? No to teraz pomyślcie o rodzicach w takiej Chorwacji, Czarnogórze czy Grecji – gdzie dziesiątki tysięcy samochodów, także tych na polskich rejestracjach, mkną przez ich miejscowości na krótkie wakacje. Wakacje krótkie, a skutki Waszej wakacyjnej lekkomyślności mogą być dłuższe, niż każdemu z nas się wydaje. Dla nich tragiczne, dla Was – długoletnie. Te wakacje mogą stać się dla Was dożywotnim koszmarem, jeśli pojedziecie na nie z wyłączonym „bezpiecznikiem” własnego rozumu.

 

Macedonia, rakija, którą poczęstowali nas gospodarze na przywitanie

Macedonia, rakija, którą poczęstowali nas gospodarze na przywitanie

 

Jak długo działa alkohol w organiźmie człowieka?

Rożne znamy badania, ale zazwyczaj podawane dane mówią, że średnie tempo neutralizacji alkoholu przez organizm dorosłego człowieka to ok.0,15 – 0,18 promila na godzinę.

Ile promili w jakim alkoholu

  • 1 piwo, wypite przez mężczyznę, ważącego 80 kg zaraz po wypiciu da wynik 0,35 promila, po godzinie – 0,2. Do całkowitej trzeźwości będzie potrzeba 3 godziny od jego wypicia;
  • 2 „pięćdziesiątki” wódki u tego samego mężczyzny dadzą ponad 0,5 promila, po godzinie – 0,4. Stężenie alkoholu spadnie do zera dopiero po 4 godzinach;
  • butelka wina (0,75 l) dla tego mężczyzny to 1,25 promila i 9 godzin, potrzebnych do całkowitego wytrzeźwienia;
  • butelka (0,5 l) wódki, rakiji czy innego mocnego alkoholu to aż prawie 2,8 promila i niemal 20 godzin, zanim organizm go zneutralizuje do zera;

W sieci znajdziecie dużo serwisów, przedstawiających się jako „wirtualne alkomaty”, które po podaniu kilku danych „powiedzą”, jakie masz stężenie alkoholu we krwi i kiedy wytrzeźwiejesz. Ale pamiętajcie – te serwisy działają na podstawie ogólnych „wzorów”, które nijak mają się do rzeczywistych warunków – temperatury, spożywania posiłków czy np. wspomagających działanie alkoholu napojów energetycznych. Dane, uzyskane z takiego „zdalnego badania” w żaden sposób nie są pewne i ostateczne. Jedynym sposobem na sprawdzenie zawartości alkoholu we krwi jest posłużenie się alkomatem dobrej jakości.

Alkomat FITalco Neon

Alkomat FITalco Neon

Własny alkomat – lekarstwo na wszystkie pokusy

Niestety nie ma jednego wzoru na to, po jakim czasie po wypiciu alkoholu będziemy trzeźwi i „zdatni” do jazdy samochodem. Oprócz czynnika oczywistego, czyli ilości wypitego alkoholu, czas jego neutralizacji przez nasz organizm zależy od wielu innych czynników: czy jedliśmy coś przed lub w trakcie „imprezy”, od naszej płci i wagi. Oraz oczywiście od czasu, jaki upłynął. Nie warto „trzeźwieć na oko” – to że rano czujemy się dobrze po wieczornej imprezie, wcale nie oznacza, że nasz organizm już funkcjonuje w pełni prawidłowo i normalnie.

Żadne urządzenie nie zastąpi własnego zdrowego myślenia, ale akurat to może znacznie to myślenie wspomóc. Każdy kierowca powinien alkomat – bo o nim mowa – posiadać w domu. Jeśli chcemy być pewni, że nadajemy się do jazdy samochodem, że nie jesteśmy niebezpieczni i dla siebie, i dla najbliższych z którymi podróżujemy, i dla ludzi, których na drodze spotkamy, warto zrobić sobie szybki test na zawartość alkoholu we krwi – a w podróży nic lepszego nie da się wymyślić, niż badanie własnym alkomatem.

Współcześnie oferowane w sklepach alkomaty nie są już urządzeniami dla elit – i ceny i możliwości są dostępne i przydatne dla każdego. Dawno już zdecydowaliśmy się na zakup takiego urządzenia, ale całkiem niedawno staliśmy się posiadaczami alkomatu FITalco Neon – naprawdę wysokiej jakości urządzenia, wprost stworzonego dla nas, dużo jeżdżących i podróżujących samochodem.

Neon jest bardzo dokładnym alkomatem, mierzącym stężenie alkoholu w wydychanym powietrzu z dokładnością do 0,005 promila, w zakresie do 3 promili. Ma własną pamięć, potrafi zapamiętać 10 ostatnich pomiarów wraz z ich datą i godziną. Dołączona bateria wystarcza wg producenta na 500 pomiarów (urządzenie samo energię oszczędza, wyłączając się automatycznie gdy jest nieużywane) – ale jeszcze nie zdążyliśmy sprawdzić naszych oddechów aż tak dużą ilość razy :)

Alkomat FITalco Neon idealnie wpasował się w nasze potrzeby – dlatego też został przez nas wybrany. Oprócz wydajności pracy na baterii, posiada w komplecie zasilacz samochodowy, podpinany do standardowego gniazda ładowarki w samochodzie – nawet gdyby w podróży zdarzył się nam „pad” baterii, nie ma problemu z pracą na zasilaniu samochodowym. Bardzo przydatnym dodatkiem jest też dołączone fabrycznie etui na alkomat oraz spore opakowanie ustników. I jeden z ważniejszych elementów wyboru tego, a nie innego alkomatu – FITalco Neon posiada aż 36 miesięcy gwarancji, jest skalibrowany i gotowy do pracy, a kolejne kalibracje w razie nieprawidłowej pracy urządzenia w całym okresie gwarancji są przeprowadzane gratis!

O czym trzeba pamiętać, pracując z alkomatem? Jest kilka banalnych zasad, o których warto pamiętać:

  • alkomat jest urządzeniem elektronicznym, i to bardzo czułym, dlatego nie przechowujemy go w ekstremalnie niskich lub wysokich temperaturach. Czyli w czasie podróży nie zostawiamy go w rozgrzanym samochodzie na wierzchu (na siedzeniu, za szybą itp.);
  • chronimy alkomat przez zawilgoceniem i dostępem wody i innych cieczy;
  • żeby pomiar alkomatem był prawidłowy, nie wykonujemy go wcześniej niż 20 minut po spożyciu alkoholu (po pierwsze ze względu na tempo wchłaniania alkoholu w naszym organizmie, po drugie – zaraz po spożyciu alkoholu mamy go sporo osadzonego w ustach);
  •  alkomat może też pokazać błędny pomiar np. gdy użyjemy go zaraz po wypłukaniu ust płynem do płukania, zawierającym alkohol. W organizmie alkoholu nie będzie, ale czujnik zareaguje na alkohol znajdujący się w naszych ustach;
  • alkomat jest wrażliwy także na dym, który może spowodować błędy w jego działaniu. Nie używamy alkomatu w zadymionych pomieszczeniach, ani zaraz po wypaleniu papierosa;

 

Alkomat FITalco Neon

Alkomat FITalco Neon

 

Trzymając się tych kilku prostych i raczej oczywistych zasad, sprawimy że alkomat stanie się bardzo przydatnym towarzyszem w podróży. Bo nawet jeśli sami nie planujemy degustacji piwa, wina czy lokalnego mocniejszego alkoholu w podróży, to możemy „paść ofiarą” gościnności naszych gospodarzy :) Szczególne wspomnienia z tą gościnnością mamy z całych Bałkanów oraz z Gruzji. W pierwszym zdaniu tego artykułu podaliśmy przykład gospodarza z Perastu nad piękną czarnogórską Boką Kotorską, który ustawicznie zadawał nam jedno pytanie: „Kawa, sok, rakija?”.

Gospodarze w macedońskiej Bitoli z kolei podeszli „do tematu” inaczej, na powitanie stawiając nam w pokoju na stole butelkę świetnej, domowej rakiji. Była naprawdę świetna (i silnie zmrożona, co przy 40-stopniowych upałach znacznie podnosi jej walory), ale do małej degustacji. Resztę butelki taktownie zostawiliśmy w pokoju, wyjeżdżając.

Z kolei do bułgarskiego Mełnika sami pojechaliśmy z mocnym postanowieniem wypróbowania miejscowego, słynnego czerwonego wina. Z rozmysłem zatrzymaliśmy się u gospodarza z własną winną piwniczką i z rozmysłem poprosiliśmy o możliwość degustacji jego wina.

Jak w tytule – alkohol jest dla ludzi i nie odmawiamy Wam (ani sobie) przyjemności jego degustowania. Ale jeśli jesteście w podróży, warto pamiętać, że alkohol nie jest neutralny dla organizmu oraz nie wyparowuje natychmiast. Nasz organizm potrzebuje czasu na jego „przepracowanie”, a jeśli chcemy mieć pewność, że możemy już jechać w dalszą drogę – warto zaopatrzyć się w alkomat, który jest jedynym miarodajnym wskaźnikiem naszej trzeźwości.

Limity alkoholu w Europie

Dopuszczalne stężenie alkoholu we krwi różni się (i to bardzo) w poszczególnych krajach Europy. Są kraje bardzo restrykcyjne, nie dopuszczające absolutnie ani śladu alkoholu, ale są i takie w których wypicie dwóch dużych piw przed jazdą samochodem mieści się w granicach przepisów (te dwa piwa potraktujcie umownie, powyżej już pisaliśmy że stężenie alkoholu zależy od wielu czynników).

W Polsce dozwolone stężenie to 0,2 promila – a to oznacza, że nawet po małym piwku jazda samochodem już podpada pod kodeksy. Po przekroczeniu 0,2 promila popełniamy wykroczenie – grozi nam za to areszt do 30 dni, grzywna do 5.000 zł oraz utrata prawa jazdy nawet do 3 lat. Ale uwaga – po przekroczeniu 0,5 promila we krwi kwalifikacja znacznie się zmienia – to już jest przestępstwo zagrożone nawet pozbawieniem wolności do 3 lat, grzywną minimum 5.000 zł i utratą prawa jazdy na minimum 3 lata. Dodatkowo – jeśli spowodujecie pod wpływem alkoholu wypadek zakończony śmiercią lub ciężkimi obrażeniami poszkodowanych – pozbawienie wolności na minimum 2 lata – nie ma możliwości uzyskania wyroku w zawieszeniu.

Bez względu na to, co mówią przepisy, zdecydowanie polecamy jazdę „na zero”. Szczególnie podczas wakacyjnych wyjazdów, gdy często pokonujecie duże odległości, jadąc np. do Albanii, Chorwacji czy Grecji – najpopularniejszych chyba celów turystycznych zmotoryzowanych Polaków. Dłuższa jazda samochodem wymaga zdecydowanie maksymalnej koncentracji i formy kierowcy, naprawdę nie warto ryzykować dla jednego piwa. Zwłaszcza, że zazwyczaj wieziecie ze sobą najbliższe osoby – rodzinę, dzieci itp. Wakacyjne szaleństwo rozpocznijcie po przyjeździe do celu, nie w trasie.

Dozwolone stężenie alkoholu we krwi w krajach europejskich (źródło: DailyDriver.pl)

Dozwolone stężenie alkoholu we krwi w krajach europejskich (źródło: DailyDriver.pl)

 

Skutki jazdy pod wpływem alkoholu

Albańskie piwo też potrafi smakować, szczególnie w mocnych upałach

Albańskie piwo też potrafi smakować, szczególnie w mocnych upałach

O karach, grożących za jazdę pod wpływem alkoholu w Polsce już wyżej napisaliśmy. Za samą jazdę ze stężeniem powyżej 0,2 promila grozi już areszt, grzywna i utrata prawa jazdy. Powyżej 0,5 promila – już więzienie, wysoka grzywna i długie zabranie prawa jazdy. I oby tylko na tym się skończyło, bo jeśli coś się stanie z Waszej winy… już dalej nie chcemy myśleć.

Ale warto wspomnieć jeszcze o dwóch aspektach jazdy pod wpływem alkoholu:

  • w razie spowodowania stłuczki lub wypadku pod wpływem alkoholu nie działa ubezpieczenie – w każdej polisie ubezpieczeniowej jest odpowiedni zapis na ten temat. Ubezpieczyciel i owszem – pokryje wszystkie wydatki na wyrównanie szkód przez Was spowodowanych, ale potem wystawi tzw. „regres”, czyli zażąda od Was zwrotu wszystkich poniesionych kosztów. A te koszty to niekoniecznie tylko naprawa uszkodzonego samochodu osób, z którymi się zderzyliście. To także wszystkie koszty leczenia, utraty dochodów w związku z wypadkiem czy też nawet długoletniej renty dla ofiar wypadku. Koszty mogą iść nawet w setki tysięcy złotych i ubezpieczyciel na pewno z całą stanowczością wyegzekwuje je od Was;
  • jadąc pod wpływem alkoholu, możecie całkiem niechcący stać się… ofiarą stłuczki lub wypadku. Znamy taki przypadek sprzed lat wśród swoich znajomych – gdy prawidłowo stojący na czerwonym świetle w mieście samochód został najechany z tyłu przez nieuważnego kierowcę. Podczas spisywania protokołu obie strony zostały przebadane przez policję alkomatem – i osoba poszkodowana… straciła prawo jazdy na 2 lata – bo była pod wpływem alkoholu. W tym przypadku także nie ma litości – nieważne czy jesteś ofiarą czy sprawcą wypadku – jeśli jesteś pod wpływem alkoholu, podlegasz pod wszystkie przepisy karne tak samo;

Bierzcie też pod uwagę, że kary za jazdę pod wpływem alkoholu zagranicą bywają o wiele wyższe niż w Polsce. Jazda „na podwójnym gazie” nigdy się nie opłaca. Ale przede wszystkim – podróże są po to, by odpocząć, poznać świat. Podróże to czas radości, słońca, plaży, ciepłej morskiej wody. Nie psujcie sobie tego najlepszego w roku czasu wsiadaniem za kółko po alkoholu. Ryzykujecie życie i zdrowie własne, swoich najbliższych i Bogu ducha winnych obcych osób, które będą miały nieszczęście spotkać Was na drodze. Urlopowy luz może być łączony z alkoholem. Ale z alkoholem i samochodem jednocześnie – zdecydowanie NIE.

 

Artykuł przygotowany we współpracy z marką FITalco, producentem alkomatów wysokiej jakości

Porto Garibaldi - "państwo mają relaks" nad włoskim Adriatykiem

Porto Garibaldi, położone na włoskim wybrzeżu Adriatyku, to typowy nadmorski kurort i port rybacki. Tu historia i zwiedzanie ma mniejsze znaczenie, do Porto Garibaldi przyjeżdża się wypocząć, poopalać się na plaży i wykąpać w cieplutkim morzu. Zdecydowanym magnesem jest piękna, szeroka i piaszczysta plaża oraz… brak tłumów w lipcu.

Włochy 2017, dzień 4 (poprzedni wpis: Padwa – co warto zobaczyć). Czwarty dzień naszej objazdówki po północnych Włoszech ma swój finał na nadmorskiej plaży. Wreszcie! Po lipcowych zaspach śniegu na Passo dello Stelvio, zwiedzaniu Brescii i Padwy, podziwianiu pięknych włoskich jezior Como i Garda, przyszedł wreszcie czas na chwilę leniuchowania na gorącej nadmorskiej plaży – na jedną dobę zagościliśmy w Porto Garibaldi, typowym kurorcie nadmorskim.

W takich miejscach ich historia nie ma większego znaczenia turystycznego, bo też i nie przyjeżdża się tu zwiedzać. Ciepłe morze, niemal nieustające słońce, piękne piaszczyste plaże – to właśnie dla tych rzeczy jedzie się do Porto Garibaldi. Pięknie położone w południowych krańcach delty Padu, na niezbyt szerokim skrawku lądu odcinającym morze od znajdującego się z drugiej strony jeziora, Porto Garibaldi żyje swoim własnym, leniwym trybem.

Nie bylibyśmy tamBylskimi, gdybyśmy jednak choć troszeńkę nie wspomnieli o historii – warto więc wiedzieć, że historycznie nazwa tego miasteczka była inna – nazwa Porto Garibaldi została nadana stosunkowo niedawno (w 1919 r.), na pamiątkę przypłynięcia tu w 1849 r. słynnego Giuseppe Garibaldiego, rewolucjonisty i bojownika o zjednoczenie Włoch. Garibaldi zmuszony został do wpłynięcia, uciekając przed wojskami austriackimi. Nieopodal zresztą, dosłownie 6 km od Porto Garibaldi, w miasteczku Comacchio, zmarła na malarię podczas tej ucieczki ukochana, brzemienna żona Garibaldiego, Anita, amazonka z którą wziął ślub podczas pobytu w Ameryce Południowej.

 

Porto Garibaldi, plaża

Porto Garibaldi, plaża

Porto Garibaldi, plaża

Porto Garibaldi, plaża

Porto Garibaldi, "państwo mają relaks" :)

Porto Garibaldi, „państwo mają relaks” :)

 

Pobyt w Porto Garibaldi w całości przeznaczyliśmy na „ładowanie akumulatorów” – upalne popołudnie i południe dnia następnego spędziliśmy na plaży. Musimy przyznać, że plaża w Porto Garibaldi nas urzekła swoją urodą. To drugie we Włoszech miejsce, po Lido di Jesolo na północ od Wenecji, które będziemy polecali miłośnikom plażowania. Szczególnie tego bezpłatnego, bo we Włoszech bezpłatne plaże wcale nie są standardem, w wielu kurortach bezpłatnych plaż nie ma prawie w ogóle (o czym się kilka dni później przekonamy na własnej skórze), a wszystkie wejścia „okupowane” są przez najemców parasoli i leżaków, którym za wstęp trzeba zapłacić. W Porto Garibaldi bez problemu można na plażę wejść i rozłożyć się z ręcznikiem, choć dla chętnych nie brakuje też oczywiście wspomnianych leżaków i parasoli, dostępnych za opłatą.

Porto Garibaldi, "państwo mają relaks" :)

Porto Garibaldi, „państwo mają relaks” :)

Warto też jeszcze wspomnieć o tym, iż – co też wcale nie jest standardem w kurortach – w Porto Garibaldi znajdziecie duży i bezpłatny parking samochodowy, położony całkiem niedaleko od plaży, w północnej części miasteczka, na którym wygodnie i bezpiecznie można zostawić samochód. Uliczki blisko plaży są bowiem niezwykle szczelnie „obstawione” przez samochody mieszkańców i turystów i zaparkowanie na nich graniczy z cudem. Co ciekawe, pomimo dużej ilości samochodów na uliczkach, w samym miasteczku i na plaży nie widzieliśmy większego tłoku w lipcu (może dlatego, że zwyczajowo Włosi jadą na urlop w sierpniu). Popołudniu mieliśmy nawet problem ze znalezieniem czynnej… pizzerii, co jak na Włochy nieco nas zszokowało. Ostatecznie pyszną pizzę zjedliśmy w restauracji położonej bezpośrednio przy plaży.

Atrakcji turystycznych, związanych z historią, w Porto Garibaldi nie ma – ale miasteczko jest świetnym punktem wypadowym do Ferrary czy Rawenny, położonych całkiem niedaleko – a tam już zabytków Wam nie zabraknie. Dla nas Porto Garibaldi było właśnie miejscem odpoczynku przed dalszą trasą i zwiedzaniem Ferrary i Rawenny właśnie. A jeśli kochacie atrakcje przyrodnicze, to tuż obok miasteczka polecamy Salina di Comacchio – miejsce w którym od wieków wydobywano sól z wody morskiej – miejsce to było głównym ośrodkiem produkcji soli w całych północnych Włoszech już od starożytności. Produkcji soli zaprzestano całkiem niedawno, bo w 1984 r., a kilka lat wcześniej ogłoszono te tereny parkiem przyrodniczym. Niebywałą atrakcją tych wodnistych terenów są niezliczone gatunki ptaków, które można tu podziwiać, z kormoranami i flamingami na czele.

 

Włoska pizza - mniam :)

Włoska pizza – mniam :)

 

Jeśli zamierzacie spędzić urlop w Porto Garibaldi, warto rezerwować noclegi (nie brakuje tu w miarę tanich pensjonatów i prywatnych domów z apartamentami dla wakacyjnych turystów) z wyprzedzeniem – przed samym sezonem obłożenie jest już duże, ciężko znaleźć wolne miejsca szczególnie na weekendy. A my wyjeżdżamy z klimatycznego kurortu z powrotem w głąb lądu – w następnym wpisie pokażemy Wam piękną, historyczną Ferrarę.

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Padwa - co warto zobaczyć

Padwa, jedno z najstarszych miast północnych Włoch, nie jest ulubieńcem turystycznych przewodników. Znana jest głównie z drugiego w kolejności założenia włoskiego uniwersytetu, na którym studiowali słynni Polacy oraz z bazyliki św.Antoniego – a przecież ma o wiele, wiele więcej do zaoferowania…

 

Włochy 2017, dzień 4 (poprzedni wpis: Padwa: Bazylika św.Antoniego i atrakcje turystyczne w jej pobliżu). Nasza objazdówka po północnych Włoszech nabiera tempa. Na Padwę przeznaczyliśmy sobie cały dzień – plan zakładał zwiedzanie miasta od rana „do oporu”, a potem wieczorny dojazd nad Adriatyk – tam mieliśmy zaplanowany nocleg.

 

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Padwa

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pallazzo del Bo: 45.407387, 11.877083
Padwa, Pallazzo della Ragione: 45.407364, 11.875257
Padwa, Pallazzo Moroni: 45.407174, 11.876715
Padwa, Teatro Verdi: 45.409442, 11.871449
Padwa, Loggia dei Carraresi: 45.407590, 11.871018
Padwa, zamek i wieża La Specola: 45.401911, 11.868391
Padwa, Caffe Pedrocchi: 45.407866, 11.877092
Padwa, Piazza della Frutta: 45.407724, 11.875439
Padwa, Piazza delle Erbe: 45.406876, 11.875401
Padwa, Piazza dei Signori: 45.407809, 11.873390
Padwa, Piazza Capitaniato: 45.407932, 11.872329
Padwa, katedra Matki Bożej Wniebowziętej: 45.406664, 11.871590
Padwa, Chiesa di San Nicolo: 45.408790, 11.872461
Padwa, grobowiec Antenora: 45.406075, 11.878283
Padwa, L’oratorio di San Michele: 45.401359, 11.869189
Padwa, Chiesa di San Luca Evangelista: 45.403070, 11.873324
Padwa, Chiesa di Santa Maria dei Servi: 45.404639, 11.875734
Padwa, Chiesa San Clemente: 45.407622, 11.874110
Padwa, Chiesa di San Andrea Apostolo: 45.408371, 11.876996
Padwa, Chiesa di Santa Sofia: 45.407411, 11.884569
Padwa, Porta Molino i Ponte Molino: 45.411686, 11.873802
Padwa, Ponte Sant’Agostino: 45.403232, 11.868368
Padwa, Ponte dell’Osservatorio: 45.401532, 11.868341
Padwa, Porta Altinate: 45.409073, 11.878315

 

Z założeniem Padwy wiąże się wielka legenda o bitwie o Troję – tak, o tę Troję którą kilka lat temu zwiedzaliśmy w Turcji. Otóż wg tejże legendy Padwę założył Antenor, doradca króla Troi, Priama, w czasie oblężenia miasta. Antenor, w odróżnieniu od swojego króla, został oszczędzony przez Greków i wyjechał w poszukiwaniu nowego miejsca do życia. Tak dotarł do dzisiejszych północnych Włoch, zakładając to piękne miasto, zwane potem w czasach rzymskich Patavium. Był wg legendy XII w. p.n.e. Także w XIII w., ale już po Chrystusie, znaleziono w Padwie starożytny sarkofag, w którym wg kolejnej legendy pochowano Antenora – badania mówią jednak, że sarkofag jest znacznie, znacznie młodszy. Ale legenda trwa.

Chrześcijaństwo dotarło do Padwy bardzo wcześnie – krzewił je tu św.Prosdocym, prawdopodobnie już w I w. Kolejna legenda związana z miastem mówi, że pierwszy biskup Padwy został tu wysłany przez samego św.Piotra. Istnieją duże wątpliwości co do faktycznego okresu życia Prosdocyma, inne źródła mówią o III w. W każdym razie jego grobowiec do dziś znajduje się w bazylice św.Justyny w Padwie.

Historia Padwy ma też wiele wspólnego z założeniem pobliskiej… Wenecji. W V w. bowiem północne Włochy, w tym Padwa, były ustawicznie niszczone i plądrowane przez Hunów. Wielu mieszkańców ówczesnego Patavium uciekło z miasta, szukając schronienia w zacisznych nadmorskich lagunach. Wg historyków to właśnie uciekinierzy założyli dzisiejszą Wenecję. Niemal doszczętnie miasto zniszczyli Lombardowie na początku VII w.

W XIII w. powstał w Padwie słynny uniwersytet, który kształcił m.in.Jana Kochanowskiego czy Mikołaja Kopernika – drugi najstarszy uniwersytet we Włoszech, po tym w Bolonii. Ale szybko uniwersytet w Padwie stał się słynniejszy i miasto stało się faktycznym włoskim centrum nauk humanistycznych. Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęto też budowę słynnej bazyliki św.Antoniego, dziś cel wielu pielgrzymek. Miasto stało niemal na szczycie swej sławy.

Potem nadeszły niemal cztery wieki panowania Wenecji (taki chichot historii – miasto założone przez uciekinierów z Padwy stało się dużo potężniejsze i znane w historii niż sama Padwa), a potem Austriaków, za czasów których do miasta wkroczył przemysł i rozwój cywilizacyjny.

 

NAJWAŻNIEJSZE BUDYNKI STAREJ PADWY

Pallazzo del Bo – budynek znajdujący się w ścisłym centrum starej Padwy, historyczna siedziba uniwersytetu w Padwie, do dziś pozostający biurem rektora. Zarówno dziedziniec, jak i wnętrza są „wypełnione” herbami rodowymi rektorów, wykładowców oraz studentów uniwersytetu – jest ich tu podobno trzy tysiące (!). Budynek można zwiedzać z przewodnikiem.

 

Padwa, Pallazzo del Bo, historyczna siedziba uniwersytetu

Padwa, Pallazzo del Bo, historyczna siedziba uniwersytetu

Padwa, Pallazzo del Bo, historyczna siedziba uniwersytetu

Padwa, Pallazzo del Bo, historyczna siedziba uniwersytetu

Padwa, Pallazzo del Bo, historyczna siedziba uniwersytetu

Padwa, Pallazzo del Bo, historyczna siedziba uniwersytetu

Padwa, Pallazzo della Ragione

Padwa, Pallazzo della Ragione

Padwa, Pallazzo della Ragione

Padwa, Pallazzo della Ragione

 

Pallazzo della Ragione, monumentalna dawna siedziba miejskich sądów, wybudowana w początkach XIII w. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków Padwy, dawniej rozdzielał dwa place targowe, znajdujące się po obu jego bokach. We wnętrzach m.in. sądzono kupców – oszustów i dłużników, rozsądzano spory pomiędzy kupcami. Najbardziej znana jest wielka sala znajdująca się wewnątrz – „Salone”, uważana za największą na świecie salę ze stropem nie podtrzymywanym przez kolumny (wymiary sali to 81 x 27 m).

Pallazzo della Ragione był niszczony przez żywioły, m.in. przez pożar w XV w. (zniszczone zostały wtedy freski z okresu budowy) oraz przez huragan w XVIII w., który zerwał sklepienie budynku. Na parterze znajdowały się „od zawsze” kramy i sklepiki kupców z obu targów – owocowego i zielarskiego.

Ratusz miejski (Palazzo Moroni) – znajduje się dosłownie naprzeciw Pallazzo del Bo, to duży kompleks budynków, w większości wybudowanych w XIII w. Część budynków dawnych władz miejskich leży nieco poza kompleksem np. Pallazzo della Ragione). Jednym z elementów kompleksu jest Torre degli Anziani (Wieża Starszych), o wysokości 47 m, istniejąca już w XII w., na szczycie której znajdowało się kiedyś więzienie dla sprawców najcięższych zbrodni.

Teatro Verdi – główny budynek operowy i teatralny w Padwie, nazwany ku czci Giuseppe Verdiego. Swoją działalność rozpoczął już w 1751 r.

Loggia dei Carraresi – ostatnia istniejąca część dawnego pałacu władców Padwy z XIV w., rodziny Carrara. We wnętrzach zachowały się XIV-wieczne freski, przedstawiające sceny biblijne. Pozostała część kompleksu została zburzona w XIX w., aby umożliwić budowę sąsiedniej szkoły.

 

Padwa, ratusz miejski

Padwa, ratusz miejski

Padwa, Teatro Verdi

Padwa, Teatro Verdi

Padwa, Teatro Verdi

Padwa, Teatro Verdi

Padwa, historyczna Caffe Pedrocchi

Padwa, historyczna Caffe Pedrocchi

Padwa, wieża La Specola

Padwa, wieża La Specola

 

Zamek i wieża La Specola – wieża jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów starej Padwy – została wybudowana jako część umocnień obronnych miasta już w IX w. Cieszyła się ponurą sławą – znajdowało się tu więzienie i sala tortur. Na ruinach pierwotnej budowli wybudowano w XIV w. nowy kompleks zamkowy, który dwa wieki później popadł w zapomnienie i przekształcony został na magazyny żywności i amunicji. W II połowie XVIII w. zabudowania oddano uniwersytetowi w Padwie, który urządził tu obserwatorium astronomiczne. Ciekawostka – wieża Specola była pierwszym budynkiem w ówczesnej Republice Weneckiej, na którym zamontowano piorunochron – wynaleziony właśnie w XVIII w.

Caffe Pedrocchi – najstarsza kawiarnia w Padwie, znajdująca się tuż obok ratusza miejskiego i historycznej siedziby uniwersytetu w Padwie. Już w XVIII w. mieścił się tu rodzinny sklep z kawą, a w 1831 r. Antonio Pedrocchi otworzył kafejkę, przez wieki goszczącą intelektualną śmietankę Padwy – właśnie dzięki sąsiedztwu z uniwersytetem i ratuszem. Z czasem rodzina Pedrocchi stała się właścicielem całego budynku, który do dziś jest siedzibą kawiarni. Tanio tu nie jest, ale warto choć na chwilę tu przystanąć, szczególnie dla „specjalności zakładu” – kawy z dodatkiem aromatycznej mięty. Caffe Pedrocchi jest ponoć piątą najstarszą kawiarnią na świecie (!).

 

 

HISTORYCZNE PLACE PADWY

Piazza della Frutta i Piazza delle Erbe – dwa historyczne place targowe, otaczające Pallazzo della Ragione. Razem stanowią jeden z największych historycznych targów we Włoszech. Na Piazza della Frutta handlowano głównie owocami, warzywami i drobiem, na Piazza delle Erbe – zbożem, tkaninami i dobrami luksusowymi (m.in. wyrobami złotników). Ten drugi plac służył także przez wieki jako miejsce publicznych egzekucji.

 

Padwa, plac Piazza dei Frutti i Pallazzo della Ragione

Padwa, plac Piazza dei Frutti i Pallazzo della Ragione

Padwa, targowisko na placu Piazza delle Erbe

Padwa, targowisko na placu Piazza delle Erbe

Padwa, targowisko na placu Piazza delle Erbe

Padwa, targowisko na placu Piazza delle Erbe

Padwa, słynna wieża zegarowa na Piazza dei Signori

Padwa, słynna wieża zegarowa na Piazza dei Signori

 

Piazza dei Signori, zdominowany przez piękną wieżę zegarową plac, znajdujący niemal tuż obok Pallazzo della Ragione, Piazza della Frutta i Piazza delle Erbe. W odróżnieniu od tych dwóch placów handlowych, Piazza dei Signori pełnił funkcje reprezentacyjne. Tu odbywały się duże publiczne uroczystości, turnieje i wyścigi oraz koncerty muzyczne. Obok wspomnianej wieży zegarowej z XV w., przy placu znajduje się także zabytkowy kościół San Clemente.

Piazza Capitaniato. Przechodząc z Piazza dei Signori pod wieżą zegarową znajdziemy się na kolejnym historycznym placu Padwy. Plac był kiedyś dziedzińcem pałacu władców miasta, a dziś otoczony jest przez budynki, mieszczące wydziały miejscowego uniwersytetu, stąd na placu można spotkać bardzo dużo młodzieży. Tutaj też odbywają się dość niecodzienne uroczystości ukończenia studiów, podczas których mnóstwo jest żartów, dowcipów i świetnej, głośnej zabawy.

 

ŚWIĄTYNIE STAREJ PADWY

Dwie najważniejsze historycznie świątynie Padwy – bazylikę św.Antoniego i bazylikę św.Justyny opisaliśmy już w poprzednim artykule. Czas teraz na pozostałe kościoły starej Padwy, warte zobaczenia:

Katedra Matki Bożej Wniebowziętej – trzecia z kolei świątynia stojąca w tym miejscu, pierwszą wybudowano już w IV w. Obecna zaprojektowana została przez samego Michała Anioła, ale w trakcie prac budowlanych pierwotny projekt bardzo zmieniono. Ostatecznie konsekrowano ją po ponad 200 latach budowy w XVIII w. Obok katedry stoi starsze od niej baptysterium Jana Chrzciciela (XI / XII w.). Wnętrza baptysterium są bogato zdobione freskami, pochodzącymi z XIV w.

Chiesa di San Nicolo, czyli kościół św.Mikołaja z Miry – nie wiadomo do końca, kiedy został wybudowany. Na pewno jest jednym z najstarszych w Padwie – pierwsze wzmianki pochodzą z końcówki XI w., ale badania archeologiczne potwierdzają, że świątynia stała tu już wcześniej. Wnętrza są już trochę młodsze – wyposażenie i obrazy pochodzą z okresu od XVI-XVII w.

 

Padwa, katedra Matki Bożej Wniebowziętej i baptysterium Jana Chrzciciela

Padwa, katedra Matki Bożej Wniebowziętej i baptysterium Jana Chrzciciela

Padwa, Chiesa di San Nicolo

Padwa, Chiesa di San Nicolo

Padwa, Chiesa di Santa Maria dei Servi

Padwa, Chiesa di Santa Maria dei Servi

Padwa, Chiesa di Santa Maria dei Servi

Padwa, Chiesa di Santa Maria dei Servi

 

L’oratorio di San Michele – niewielki budynek, będący jedyną pozostałością po dawnym kościele św.Michała i Wszystkich Świętych Archaniołów, stojącego w sąsiedztwie dawnego zamku władców Padwy – rodziny Carrara. We wnętrzach znajdują się niezwykle cenne freski z końcówki XIV w.

Chiesa di Santa Maria dei Servi – ważna świątynia Padwy, wybudowana w XIV w., skryta pod XVI-wiecznymi arkadami. Wnętrza niezwykle bogate w cenne dzieła sztuki, w tym najważniejsze – krucyfiks wykonany przez Donatella, słynący z cudów w XVI wieku, kiedy to ponoć krwawił na twarzy i klatce piersiowej Chrystusa przez 15 dni. Wrota wejściowe do kościoła oraz dzwonnica pochodzą z XIV w.

Chiesa San Clemente (na placu Piazza dei Signori) – kolejna legenda mówi, że świątynia została ufundowana przez obywateli miasta, którzy uciekli z Padwy przed Hunami w V w. i założyli Wenecję. Nie wiadomo tak naprawdę, kiedy kościół powstał – w dokumentach historycznych po raz pierwszy pojawia się w końcu XII w. Obecna bryła to wynik kilku kolejnych faz przebudowy, następujących od XVI w., wraz ze zmianami samego placu Piazza dei Signori.

 

Padwa, Chiesa San Clemente

Padwa, Chiesa San Clemente

Padwa, Chiesa di Santa Sofia

Padwa, Chiesa di Santa Sofia

 

Chiesa di San Luca Evangelista, pierwotnie wybudowany w XII w. jako kościół Dwunastu Apostołów, został rozebrany w początkach XIV w., a w końcówce tego samego stulecia oddano do użytku nowy, już pod wezwaniem św.Łukasza. Ważna ciekawostka – tu został ochrzczony w 1655 r. Bartolomeo Cristofori. Pewnie niewielu kojarzy, ale urodzony w Padwie Cristofori zapisał się na stałe w historii muzyki – jest uważany za wynalazcę fortepianu. Pochowany został w bazylice Santa Croce we Florencji.

Chiesa di San Andrea Apostolo, wybudowany w XII w., znajdujący się w ciasnych uliczkach ścisłego centrum starej Padwy. Ważniejsza turystycznie wydaje się niewielka kamienna kolumna z mocno uszkodzonym wizerunkiem lwa na szczycie, stojąca przed frontem świątyni. Z nią wiąże się ciekawa historia – lew bowiem był łupem wojennym w wojnie Padwy z Ferrarą w początkach XIII w. W wojnie tej szczególnie zasłużyli się mieszkańcy dzielnicy Sant’Andrea, w nagrodę otrzymując właśnie tego kamiennego lwa. Ustawiono go przed wejściem do kościoła San Andrea, w miejscu uważanym za najwyżej położone w ówczesnej Padwie. Kolumna też nie jest byle jaka, bowiem pochodzi z czasów starożytnego Rzymu

Chiesa di Santa Sofia, wg kolejnej legendy ufundowany przez pierwszego biskupa Padwy, św.Prosdocyma, ucznia św.Piotra, na ruinach starożytnej pogańskiej światyni Apollina. Tak naprawdę pochodzi prawdopodobnie z czasów bizantyjskich, na pewno budowa trwała już w IX w. W dokumentacji historycznej świątynia pojawia się w początkach XII w. W kościele znajduje się przeniesiona ze świątyni św.Katarzyny chrzcielnica, w której ochrzczeni zostali dwaj synowie Galileusza

 

Padwa, brama i most Molino

Padwa, brama i most Molino

ZABYTKOWE MOSTY I BRAMY W PADWIE

Porta Molino i Ponte Molino. Porta Molino była jedną z czterech dawnych bram miejskich Padwy, skierowaną na północ. Wybudowana została w XIII w. i miała również przeznaczenie obronne. Wg nie wiadomo już której cytowanej przez nas legendy – Galileusz używał wieży jako swojego obserwatorium astronomicznego – nigdy nie zostało to potwierdzone. Ponte Molino jest mostem pochodzącym jeszcze z czasów rzymskich – został wybudowany w I w. p.n.e. Od X w. pod jego łukami działały wielkie koła młyńskie, które zniszczyła dopiero powódź w XIX w.

Ponte Sant’Agostino, pierwotnie drewniany, z jednym łukiem przerzuconym przez rzekę Bacchiglione, został w 1522 r. przebudowany na most kamienny. Nazwa pochodzi od XIII-wiecznej bazyliki św.Augustyna, stojącej kiedyś w sąsiedztwie mostu, zburzonej w 1819 r. przez Austriaków. Uważany za jeden z najpiękniejszych mostów w Padwie, stoi na obrzeżach starego miasta.

 

Padwa, most Ponte Sant'Agostino

Padwa, most Ponte Sant’Agostino

Padwa, wieża La Specola i most Ponte dell'Osservatorio

Padwa, wieża La Specola i most Ponte dell’Osservatorio

 

Ponte dell’Osservatorio – kolejny bardzo stary most na rzece Bacchiglione na obrzeżach starej Padwy. Prowadzi do Specoli, dawnego obserwatorium astronomicznego, należącego do miejscowego uniwersytetu. Wielokrotnie przebudowywany, swój ostateczny kształt uzyskał w 1806 r.

Porta Altinate – druga z czterech kiedyś istniejących bram miejskich, wybudowana prawdopodobnie w XII w. Spalona i od razu odbudowana w XIII w. Nazwa pochodzi od starożytnego miasta Altino, w którego stronę skierowana była brama.

 

W historycznym centrum Padwy spędziliśmy niemal cały, upalny lipcowy dzień. I musimy powiedzieć, żeby zdecydowanie było warto. Starówka Padwy robi ogromne wrażenie, choć największe atrakcje – bazyliki św.Antoniego i św.Justyny oraz plac Prato della Valle znajdują się nieco poza nią. Na jednodniówkę Padwa jest miejscem idealnym – mnóstwo wartych zobaczenia miejsc, ważne miejsca związane z kultem religijnym, barwne place z malowniczymi targowiskami i świeżymi, przepysznymi owocami oraz ogrom cichutkich kafejek, schowanych pod pięknymi arkadami starych willi, gdzie można popróbować słynnej włoskiej kawy. Czego chcieć więcej? :) My z Padwy wyjeżdżamy w kierunku wybrzeża Adriatyku – czas na powitanie z włoskim morzem w Porto Garibaldi.

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Florencja: słynny Most Złotników, najważniejsze świątynie i... zachód słońca

Bez wielkiego ryzyka można powiedzieć, że Florencja to marzenie każdego turysty. Napisano i powiedziano już o niej niemal wszystko, a mimo to przyciąga. I kusi. Kusiła także nas – przez wiele lat – aż przyszedł czas spełnienia tego marzenia. Widzieliśmy Florencję i nie zawiedliśmy się ani trochę.

Włochy 2017. Florencja niemal od zawsze była naszym niespełnionym marzeniem. Ale jakoś się nam nie składało – nasze podróże na Bałkany czy na półwysep Iberyjski tak się układały, że Italia była gdzieś z boku. Mijaliśmy granice Włoch w niedalekiej odległości albo zahaczaliśmy o nie niejako „przy okazji”. Tak odwiedziliśmy m.in. Triest, Mediolan czy Genuę. Ale celem turystycznym samym w sobie nigdy Włochy nie były. Do czasu, gdy zdecydowaliśmy wreszcie – jedziemy na objazdówkę po północnych Włoszech. Czas spełnić marzenia, także o Florencji.

Florencja, uliczka prowadząca do katedry

Florencja, uliczka prowadząca do katedry

Florencję założył słynny Juliusz Cezar, władca rzymski, jako swoisty „dom” dla emerytowanych żołnierzy. Ale Florencja to przede wszystkim czasy średniowiecza – to w tym okresie miasto wyrosło na jedno z najpotężniejszych w całej Europie. Potęga Florencji rosła nieprzerwanie od XII w., kiedy to uzyskała status samodzielnego miasta. Bite tu monety – złote floreny – były jedną z najbardziej szanowanych i uznawanych pieniędzy na całym kontynencie. Miasto bogaciło się w szybkim tempie, ale bogactwo rozkładało się bardzo nierównomiernie, tworząc duże dysproporcje wśród mieszkańców, co często prowadziło do rozruchów i buntów oraz strajków.

Złote czasy Florencji kojarzą się nierozerwalnie z kulturą i sztuką. Miasto przez wieki było mekką dla artystów z Włoch i całej Europy. Florencja nie bez powodu nazywana jest kolebką włoskiego renesansu – dwa dzieła wyznaczające początek tej epoki, zarówno w sztuce, jak i w architekturze, powstały właśnie tutaj. Przeczytacie o nich poniżej.

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, krucyfiks Giotta z XIII w.

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, krucyfiks Giotta z XIII w.

Potęga Florencji to przede wszystkim czasy panowania Medyceuszy, jednego z najpotężniejszych i najbardziej wpływowych średniowiecznych rodów w Europie. Wiąże się z nim wiele barwnych historii i dramatycznych chwil; Medyceusze byli także znanymi mecenasami sztuki, wspierali artystów i architektów. Pod ich skrzydłami tworzyli we Florencji m.in. Leonardo da Vinci czy Michał Anioł. Władza Medyceuszy sięgała daleko poza samo miasto – wszak dwóch z nich zostało nawet papieżami.

Największa artystyczna „skaza” na wizerunku Florencji związana jest z Dante Alighierim, słynnym autorem „Boskiej Komedii”. Urodzony we Florencji i bardzo silnie związany z miastem artysta, który silnie udzielał się w życiu politycznym miasta, w czasie walk o władzę został wygnany z miasta. Mógłby wrócić, gdyby zapłacił grzywnę, ale tego nie uczynił – w związku z tym skazano go na dożywotnie wygnanie i spalenie na stosie w razie powrotu do miasta. Do końca swoich dni marzył o powrocie do Florencji, ale nie było mu to dane – zmarł w Rawennie, gdzie tworzył przez ostatnie lata życia (to tam właśnie napisał „Boską Komedię”).

Wieki później Florencja przypomniała sobie o swoim obywatelu, którego tak potraktowała. Wielokrotnie próbowano sprowadzić do Florencji szczątki Dantego, ale Rawenna odmawiała. A gdy przeniesienie grobowca nakazał papież, mnisi z Rawenny ukryli szczątki artysty w… murach własnego klasztoru. We florenckiej bazylice Santa Croce wybudowano nawet grobowiec dla Dantego – ale do dziś stoi on pusty – Dante Alighieri nadal spoczywa w Rawennie.

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Medyceusze, papieże, sztuka renesansu – głównie sakralna, bo ówcześni artyści tworzyli głównie dla władców – i świeckich, i kościelnych. Wszystko to w czasach, gdy Florencja była prawdziwą potęgą na mapie Europy. To właśnie z tego okresu pochodzą najważniejsze tutejsze miejsca i zabytki. Pamiętają czasy świetności miasta, przechowują we wnętrzach ducha tamtych dni. Były niemymi świadkami największych i najbardziej dramatycznych chwil w historii miasta. Są do dziś symbolem potęgi, władzy i ogromnego kunsztu artystycznego. Zwiedzanie Florencji to ciągle uczucie podziwu i szacunku – dla wiedzy, dla władzy i dla wielkich umiejętności florenckich średniowiecznych artystów.

Florencja jest prawdziwą turystyczną mekką – jeśli jeszcze nie widzieliście tego przepięknego miasta, to zdecydowanie polecamy – na pewno będziecie zachwyceni. Jeśli nie chcecie fundować sobie dłuższej podróży własnym samochodem, nie ma problemu – wycieczki do Włoch, także te mające w programie zwiedzanie Florencji, ma w swojej ofercie m.in. biuro turystyczne Rainbow.

 

MOST ZŁOTNIKÓW – WIZYTÓWKA FLORENCJI

Miejscem, które do Florencji przyciąga jak magnes, jest jeden z dwóch najbardziej znanych zabytkowych mostów w Europie (na równi z mostem Rialto w Wenecji) – słynny piętrowy Most Złotników na rzece Arno. Most Złotników jest absolutnie najpopularniejszym miejscem turystycznym w mieście – bez spaceru po nim zwiedzania Florencji nie da się uznać za zakończonego :)

Florencja, Most Złotników

Florencja, Most Złotników

Florencja, Most Złotników

Florencja, Most Złotników

Florencja, Most Złotników

Florencja, Most Złotników

Most Złotników jest najstarszym istniejącym dziś mostem we Florencji, choć wcale nie był historycznie pierwszym wybudowanym. W tym samym miejscu istniał most już w czasach starożytnego Rzymu, a później wybudowano dwa inne – ale żaden nie przetrwał do naszych czasów. Most Złotników miał też dużo szczęścia – był jedynym mostem we Florencji, który nie został zniszczony przez nazistów, wszystkie inne wysadzono. Ten też miał być zniszczony, zaminowano go, ale nie zdążono wysadzić w powietrze – plotka mówi, że zaniechano tego na osobiste życzenie Hitlera.

Florencja, Most Złotników

Florencja, Most Złotników

Most Złotników nie należał od początku do branży jubilerskiej. Początkowo handlowali tu rybacy i masarze, ale w XVI w., chcąc podnieść prestiż mostu, wyrzucono ich i ograniczono handel wyłącznie do jubilerów. To prawo obowiązuje do dziś – kramy po obu stronach mostu to niemal wyłącznie sklepy jubilerskie oraz z pamiątkami. Most „rósł” na wysokość z czasem, dobudowywano kolejne kondygnacje przeznaczone na sklepy, a górną część zajął tzw. „korytarz Vasariego” – naziemny tunel, który łączył w średniowieczu ratusz miejski z Pallazzo Pitti – główną siedzibą władców Florencji, Medyceuszy.

Ciekawostka: legenda mówi, że to właśnie na Moście Złotników powstało pojęcie bankructwa. W średniowieczu handlarze sprzedawali swoje dobra na stołach wystawionych przed kramami na moście. Gdy kupiec nie był w stanie regulować swoich długów, żołnierze niszczyli stoły przed jego kramem. „Banco” to ławy, na których wykładano towary, „rotto” oznaczało ich łamanie. „Banco rotto”, czyli złamany stół, prawdopodobnie jest pierwszą wersją określenia bankructwa. Kupiec bez stołów nie był w stanie dalej handlować i kończył działalność, zwalniając miejsce dla innych.

 

NAJWAŻNIEJSZE ŚWIĄTYNIE FLORENCJI

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Świątynie zabytkowej Florencji to prawdziwe arcydzieła. Miejsca, w których władza, potęga i kunszt spotykają się w jednym miejscu, niemal nietkniętym przez czas. Miejsca, w których rodziła się wielka historia, w których powstawały dzieła wyznaczające nowe epoki. Florenckie katedry i bazyliki są wg nas na liście miejsc obowiązkowych do zwiedzenia w stolicy Toskanii. Jeśli chcecie wręcz dotknąć historii i ducha tego miasta, poniżej znajdziecie informacje o najważniejszych kościołach, które musicie zobaczyć.

Katedra Matki Boskiej Kwietnej (Cattedrale di Santa Maria del Fiore)

To zdecydowanie najpopularniejszy obiekt turystyczny we Florencji, przynajmniej sądząc po długaśnej kolejce, w której trzeba swoje odstać, by zobaczyć jej wnętrza. Nam w lipcu zajęło to 45 minut (wstęp jest bezpłatny).

Niezwykle widowiskowa z zewnątrz świątynia stoi na miejscu starszego kościoła św.Reparaty, który w XIII w. okazał się za mały dla rosnącej populacji mieszkańców Florencji. Co ciekawe, nową katedrę budowano „nad” stojącym mniejszym kościołem, który wciąż pełnił rolę katedry. Dopiero później go rozebrano, pozostała po nim podziemna krypta oraz grobowce m.in. dwóch papieży i króla Włoch (wszyscy z XI w.)

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Katedra jest olbrzymia, a największe wrażenie robi potężna kopuła, z którą też związana jest ciekawa historia. Pierwotny projektant katedry i kopuły nie dożył jej ukończenia, a później długo nie potrafiono poradzić sobie bez niego z realizacją ogromnej kopuły. Dopiero 140 lat później sprawę oddano Filippo Brunelleschiemu. Samą kopułę budowano 13 lat, a jej powstanie uznaje się dziś za początek ery renesansu w architekturze. Katedrę ostatecznie konsekrowano dopiero w 1436 r.

I znów to nie koniec perypetii z budową. Znalezienie odpowiedniego projektu zewnętrznej elewacji katedry zajęło miastu kolejne… 400 lat. Katedra w całości gotowa była dopiero pod koniec XIX w., ale chyba było warto – z zewnątrz robi naprawdę piorunujące wrażenie.

Pod koniec XV w. wnętrza katedry były świadkiem zamachu stanu, zorganizowanego przez znamienity florencki ród Pazzich we współpracy z ówczesnym papieżem i jego współpracownikami. Spisek okazał się nieudany, a spiskowców wymordowano wraz z wieloma niewinnymi ludźmi. Jednego z nich, członka rodziny Pazzich, powieszono na balkonie ratusza miejskiego. Jeśli oglądaliście „Hannibala” z Anthony’m Hopkinsem w roli głównej, to wiecie o czym mówimy.

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Florencja, katedra Matki Boskiej Kwietnej

Florencja, baptysterium przed katedrą Matki Boskiej Kwietnej ze słynnymi Drzwiami Raju

Florencja, baptysterium przed katedrą Matki Boskiej Kwietnej ze słynnymi Drzwiami Raju

Przed katedrą Matki Boskiej Kwietnej znajduje się budynek baptysterium – kolejne miejsce warte zobaczenia. Wybudowane pierwotnie już w czasach wczesnego chrześcijaństwa, zostało przebudowane w okresie romańskim. Baptysterium jest więc znacznie starsze od sąsiadującej z nim katedry, zostało ukończone w 1202 r. We wnętrzach znajduje się kilka bardzo starych grobowców (także pochodzących z ery starożytnej), ale najważniejszym z punktu widzenia historii sztuki elementem budowli są… drzwi.

Florencja, "dzwonnica Giotta" obok katedry Matki Boskiej Kwietnej

Florencja, „dzwonnica Giotta” obok katedry Matki Boskiej Kwietnej

Baptysterium ma trzy wejścia – jedno autorstwa Andrei Pisano, dwa pozostałe wykonane przez Lorenzo Ghibertiego. Ten drugi był twórcą tych najsłynniejszych wrót do florenckiego baptysterium, tzw. Drzwi Raju (nazwę podobno wymyślił nie autor, a nieco słynniejszy artysta, Michał Anioł) – pozłacanych drzwi ze scenami ze Starego Testamentu. Drzwi Raju uznawane są za początek renesansu w sztuce, dziś w baptysterium znajduje się ich kopia – oryginał można oglądać w katedralnym muzeum.

A jeśli chcecie podziwiać panoramę starej Florencji, zapraszamy do katedralnej dzwonnicy, wysokiej niemal na 85 m, stojącej tuż obok świątyni tzw. „dzwonnicy Giotta”, nazwanej tak od nazwiska pierwszego budowniczego wieży. Dzwonnica pochodzi z XIV w. i także można ją zwiedzać – na górę prowadzi ponad 400 stopni, co w letnim upale „może być” męczące :)

Bazylika św. Wawrzyńca (Basilica di San Lorenzo)

Jedna z największych świątyń we Florencji, przez wielu uznawana też za jedną z najstarszych, pierwotną budowlę konsekrowano najprawdopodobniej już pod koniec IV w. Była też przez kilka wieków florencką katedrą, zanim siedzibę biskupów przeniesiono do kościoła św. Reparaty (na jej miejscu wybudowano potem opisaną przez nas wyżej katedrę Matki Boskiej Kwietnej).

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, grobowiec założyciela rodu Medyceuszy przed ołtarzem

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, grobowiec założyciela rodu Medyceuszy przed ołtarzem

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, grobowiec Donatella

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, grobowiec Donatella

Bazylika św. Wawrzyńca była jednak przede wszystkim „nadwornym” kościołem wielkiego rodu Medyceuszy, władców Florencji i książąt Toskanii. To oni w XV w. zlecili przebudowę romańskiej świątyni do obecnej postaci. Przez lata nad wnętrzami bazyliki pracowali najwięksi włoscy artyści tamtych czasów, m.in. Brunelleschi (autor kopuły nad katedrą Matki Boskiej Kwietnej, ojciec renesansu), Donatello czy sam Michał Anioł. Donatello został zresztą pochowany w tej świątyni. Tak jak większość całego wielkiego rodu Medyceuszy – niemal wszyscy władcy, pochodzący z tej rodziny (a także wielu mniej „ważnych” jej członków) zostali pochowani w specjalnie dla nich wybudowanej kaplicy, którą przez wieki sami utrzymywali. Pierwszy z rodu Medyceuszy, Kosma Starszy, pochowany jest w centralnej części świątyni, tuż przed głównym ołtarzem.

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, jedno z dzieł Donatella

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, jedno z dzieł Donatella

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, relikwiarze ze szczątkami świętych katolickich

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, relikwiarze ze szczątkami świętych katolickich

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, relikwiarze ze szczątkami świętych katolickich

Florencja, bazylika św. Wawrzyńca, relikwiarze ze szczątkami świętych katolickich

 

Bazylika św. Krzyża (Basilica di Santa Croce di Firenze)

Florencja, bazylika św.Krzyża, grobowiec Galileusza

Florencja, bazylika św.Krzyża, grobowiec Galileusza

Zdecydowanie jedna z tych florenckich świątyń, które po prostu trzeba zobaczyć. Często nazywana „włoskim panteonem” – była przez wieki ulubionym miejscem pochówków znanych osobistości i możnych z Florencji, ale nie tylko.

Jej budowa rozpoczęła się pod koniec XIII w., ale wcześniej stał tu starszy kościół – legenda mówi, że świątynię ufundował sam św. Franciszek. Bazylika jest ponoć do dziś największym kościołem zakonu Franciszkanów na świecie.

Florencja, bazylika św.Krzyża, pusty grobowiec Dantego Alighieri

Florencja, bazylika św.Krzyża, pusty grobowiec Dantego Alighieri

Ma kilkanaście wewnętrznych kaplic, wśród których jedną z najsłynniejszych jest kaplica rodziny Pazzich (projekt Brunelleschiego) – tych zbuntowanych Pazzich, którzy podnieśli rękę na władców Florencji – znów tu nawiązujemy do słynnego filmu „Hannibal” z Anthony’m Hopkinsem.

Florencja, bazylika św.Krzyża, grobowiec Michała Anioła

Florencja, bazylika św.Krzyża, grobowiec Michała Anioła

Bazylikę Santa Croce obowiązkowo trzeba odwiedzić, będąc we Florencji. Choćby po to, by przystanąć przy grobowcach tak znanych osobistości historycznych jak Galileusz, Michał Anioł czy Niccolo Machiavelli (tak, to ten od którego nazwiska powstał termin „makiawelizm”). Swoje pośmiertne tablice mają tu też (choć nie są w Santa Croce pochowani): Leonardo da Vinci, Dante Alighieri czy Guglielmo Marconi (uważany za wynalazcę radia).

Do najbardziej znanych, pochowanych tutaj osobistości, zaliczyć trzeba także Julie Clary, żonę najstarszego brata samego Napoleona, a także jej córkę. Są też polskie akcenty i nagrobki, wśród nich ten ukochanej Juliusza Słowackiego, Aleksandry Moszczeńskiej.

Florencja, bazylika św.Krzyża

Florencja, bazylika św.Krzyża z pomnikiem Dantego Alighieri po lewej

Florencja, bazylika św.Krzyża

Florencja, bazylika św.Krzyża

Florencja, bazylika św.Krzyża

Florencja, bazylika św.Krzyża

Florencja, bazylika św.Krzyża

Florencja, bazylika św.Krzyża

 

Nowa Bazylika Matki Boskiej (Basilica di Santa Maria Novella)

Nazwa świątyni związana jest z faktem, iż wybudowano ją w miejscu wcześniej stojącego tu oratorium z IX w. Budowę bazyliki rozpoczęto w połowie XIII w., ale trwała ona aż dwa stulecia. Santa Maria Novella należy do zakonu Dominikanów i jest częścią większego kompleksu, na który składa się także klasztor. Zabudowania klasztoru zwane są dziś Klasztorem Umarłych, głównie ze względu na to, iż na poziomie poniżej kościoła korytarze, kaplice i krużganki służyły do chowania zmarłych i do dziś wypełnione są tablicami nagrobnymi. Samą świątynię konsekrowano w 1420 r.

Bazylika Santa Maria Novella w dużej mierze fundowana była przez bogatych mieszkańców miasta, m.in. kupców. Finansowali oni zarówno budowę, jak i późniejsze wyposażenie i pracę największych artystów przy zdobieniach. Nie bezinteresownie – najbogatsze rody ufundowały także własne kaplice w bocznych nawach bazyliki – do dziś wypełnione są one niezwykle cennymi dziełami sztuki sakralnej.

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, tablica nagrobna autorstwa Lorenzo Ghibertiego

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, tablica nagrobna autorstwa Lorenzo Ghibertiego

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, malowidło Botticelliego

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, malowidło Botticelliego

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, "klasztor umarłych"

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, „klasztor umarłych”

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, "klasztor umarłych"

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, „klasztor umarłych”

Dość wspomnieć, że znajdziemy tu m.in. drewniany krucyfiks autorstwa Brunelleschiego, grobowiec projektu Ghibertiego (obaj są ojcami renesansu w architekturze i sztuce), a niewielkie malowidło nad drzwiami wejściowymi malował sam Botticelli. Ale znakiem rozpoznawczym Santa Maria Novella są przepiękne, olbrzymie freski, dzieła florenckich artystów z XV w. – robią naprawdę olbrzymie wrażenie i dla nich samych warto ujrzeć wnętrza świątyni.

Wspomniany wcześniej kompleks klasztorny także warto zobaczyć – wrażenia ze spaceru korytarzami wyłożonymi szczelnie płytami nagrobnymi są niesamowite. Tutaj także zachowały się fragmenty fresków na ścianach, niestety częściowo kompleks został zniszczony w czasie budowy znajdującej się po sąsiedzku stacji kolejowej w XIX w.

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, drewniany krucyfiks autorstwa Brunelleschiego

Florencja, Nowa Bazylika Matki Boskiej, drewniany krucyfiks autorstwa Brunelleschiego

Ciekawostka: Piazza di Santa Maria Novella, niewielki plac znajdujący się przed głównym wejściem do bazyliki, był w czasach panowania rodu Medyceuszy używany jako arena corocznych wielkich wyścigów konnych rydwanów (na podobieństwo wyścigów z czasów rzymskich). Granice toru wyścigowego wyznaczały dwa duże, czworoboczne obeliski w kształcie wysokich piramid – oba obeliski stoją na placu do dziś. Obecnie plac uznawany jest za jeden z najpiękniejszych we Florencji.

 

ZACHÓD SŁOŃCA Z PANORAMĄ FLORENCJI

Na koniec miejsce we Florencji znane turystom chyba równie dobrze, jak Most Złotników i Katedra Matki Boskiej Kwietnej. Tak przynajmniej wynikałoby z tłumów, które dążą w wakacyjne wieczory na Piazzale Michelangelo. To jedno z najlepszych, jeśli w ogóle nie najlepsze miejsce do podziwiania panoramy zabytkowej Florencji. Plac znajdujący się na niewielkim wzgórzu, po przeciwległej stronie rzeki Arno, daje wprost niesamowity widok na panoramę starej części miasta wraz z widokiem na samą rzekę i przerzucone przez nią mosty, z Mostem Złotników na czele.

Gdy słońce powoli zmierza ku horyzontowi, na Piazzale Michelangelo ciągną tłumy turystów żądnych pięknych widoków i romantycznych chwil. Bo i widok Florencji na tle zachodzącego za horyzontem słońca jest po prostu niezwykły. Sama panorama miasta warta jest dłuższego spaceru w to miejsce, bo po prostu zapiera dech w piersiach. A dodatkowy motyw zachodzącego słońca sprawia, że chciałoby się stać na tarasie widokowym bez końca… Jeśli Florencja była naszym marzeniem, to po całym dniu zwiedzania atrakcji miasta właśnie ten moment sprawił, że to marzenie zostało w pełni zaspokojone. Choćby dla tego widoku warto było do Florencji jechać.

Florencja, zachód słońca oglądany z Piazzale Michelangelo

Florencja, zachód słońca oglądany z Piazzale Michelangelo

Florencja, panorama miasta widziana z Piazzale Michelangelo

Florencja, panorama miasta widziana z Piazzale Michelangelo

Florencja, Piazzale Michelangelo, turyści w oczekiwaniu na zachód słońca

Florencja, Piazzale Michelangelo, turyści w oczekiwaniu na zachód słońca

Informacja praktyczna: na Piazzale Michelangelo warto przyjść z wyprzedzeniem, szczególnie w szczycie sezonu wakacyjnego. Jeśli chcecie podziwiać panoramę miasta dokładnie w chwili, gdy słońce chowa się za horyzontem, trzeba zająć sobie miejsce przy barierce tarasu widokowego co najmniej kilkanaście minut wcześniej.

 

Florencja to jedno z tych miejsc, w których od ilości atrakcji turystycznych może wprost zakręcić się w głowie – i to tych „z górnej półki”, z długą, wielką historią, burzliwymi wydarzeniami lub śladami największych znanych nam artystów – ale także z wieloma polskimi śladami. Lista bywających we Florencji wielkich Polaków jest ogromna – bywali tu członkowie naszych rodów królewskich, politycy, możni oraz wielu artystów, z Mickiewiczem i Słowackim na czele.

Florencję można zwiedzać, idąc szlakiem najważniejszych zabytków i atrakcji, świetnych galerii sztuki, śladami Medyceuszy lub artystów: Leonarda da Vinci, Michała Anioła, Dantego, Donatello czy ojców renesansu: Brunelleschiego i Ghibertiego. Miłośnicy kina mogą przemierzać Florencję idąc np. szlakiem miejsc, w których powstawał słynny film „Hannibal” z Anthony’m Hopkinsem. Idąc z patriotycznym duchem, można zwiedzać miejsca związane ze słynnymi Polakami. Na Florencję można mieć nieskończenie wiele pomysłów.  I właśnie to najbardziej nas zachwyciło…

 

Artykuł przygotowany we współpracy z Rainbow

0

Autor:

Kategorie: Florencja, Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Punkty widokowe w Sarajewie i zwalające z nóg zimowe panoramy miasta

Sarajewo, miasto otoczone niemal ze wszystkich stron wzgórzami, jest bardzo wdzięcznym obiektem obserwacji. Znajdziecie tu wiele miejsc, z których delektować się można piękną panoramą miasta – także w okresie zimowym, kiedy wcześnie zapadający zmrok i rozświetlone ulice cudownie kontrastują z bielą zalegającego śniegu.

Sarajewo: Avaz Twist Tower widoczny z parku pamięci Vraca

Sarajewo: Avaz Twist Tower widoczny z parku pamięci Vraca

Sarajewo 2018 (poprzedni wpis: Obiekty olimpijskie w Sarajewie). Tłumy turystów, przybywających do stolicy Bośni i Hercegowiny, skupiają się głównie na starym mieście Sarajewa – Baščaršiji, ewentualnie na miejscach związanych z tragedią z historii najnowszej, czyli z wojną domową w byłej Jugosławii i pozostałościach po oblężeniu Sarajewa. Ale jeśli chcecie nieco „odpocząć” od zgiełku miasta, warto zarezerwować sobie trochę czasu i wybrać się na jeden z punktów widokowych, których jest tu sporo. Wrażenia wizualne – gwarantowane.

Pod względem ilości punktów widokowych, Sarajewo nieco przypomina nam portugalską Lizbonę – także tu znajdziecie ich mnóstwo, a panorama Sarajewa wygląda naprawdę zjawiskowo, szczególnie po zmroku. A zimowa panorama jest szczególna – po zmroku olśniewająca biel śniegu zalegającego w mieście i dookoła niego pięknie komponuje się z rozświetlonymi ulicami i latarniami. I choć w zimie nie da się zbyt długo delektować widokiem, bo nie pozwalają na to temperatury, to warto wspiąć się choć na chwilę – Sarajewo oglądane z góry wygląda naprawdę zjawiskowo.

Żółta Twierdza

Żółta Twierdza to jedna z pozostałości po dawnych fortyfikacjach, wybudowanych na wzgórzu Vratnik, po wschodniej stronie miasta. Vratnik stał się ufortyfikowanym wzgórzem w połowie XVIII w. Po ukończeniu fortyfikacji, składały się one z pięciu bastionów obronnych i trzech bram wjazdowych. Bramy zachowały się do dziś, a z bastionów zobaczyć da się dwa – Żółtą i Białą Twierdzę (lub odpowiednio: Żółty i Biały Bastion). I właśnie położona nieco niżej Żółta Twierdza jest chyba najbardziej znanym dziś punktem widokowym na wzgórzach, okalających Sarajewo.

Sarajewo, nieco zamglona zimowa panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nieco zamglona zimowa panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nieco zamglona zimowa panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nieco zamglona zimowa panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, wzgórze Vratnik widziane z Białej Twierdzy

Sarajewo, wzgórze Vratnik widziane z Białej Twierdzy

Sarajewo, nocna panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nocna panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nocna panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nocna panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nocna panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nocna panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nocna panorama z Żółtej Twierdzy

Sarajewo, nocna panorama z Żółtej Twierdzy

Do Żółtej Twierdzy łatwo można dojechać samochodem, ale bez problemu i szybko dostaniecie się tu także pieszo. Niezaprzeczalną zaletą bastionu jest jego względnie bliskie położenie od starego miasta i brak konieczności długiej pieszej wspinaczki. Dlatego jest ona tak popularna, szczególnie w sezonie letnim. Na Żółtej Twierdzy można mile spędzić nawet dłuższą chwilę, podziwiając panoramę miasta.

Avaz Twist Tower, najwyższy budynek byłej Jugosławii

Avaz Twist Tower, najwyższy budynek byłej Jugosławii

Biała Twierdza, położona nieco dalej i wyżej, jest także świetnym punktem widokowym, a zdecydowanie wyżej ponad oboma bastionami znajduje się równie popularne miejsce – czyli restauracja Vidikovac. Do niej jednak pieszy spacer będzie długi i stromy, dlatego polecamy dojazd samochodem lub autobusem miejskim. Vidikovac to lokal gastronomiczny, na którego tarasie znajduje się punkt widokowy z cudowną panoramą miasta – można wygodnie posiedzieć przy bośniackiej kawie, rozkoszując się widokiem.

Avaz Twist Tower

Avaz Tower to najłatwiej dostępny punkt widokowy Sarajewa – najwyższy budynek byłej Jugosławii stoi niemal w centrum miasta, wystarczy kilkuminutowy, nie obarczony żadną stromizną spacer, by znaleźć się przed jego drzwiami. Wieżowiec jest bardzo świeży, jego budowa została ukończona w 2008 r. i był uznawany za jeden z najpiękniejszych budynków na świecie, choć stoi w otoczeniu, które – jak to na Bałkanach – jest mocno zaniedbane.

Avaz Twist Tower ma dwa miejsca, z których możemy podziwiać Sarajewo z góry – na 35-tym piętrze znajduje się tu mała kafejka, w której możemy usiąść przy oknie i przy kawie czy lampce wina podziwiać panoramę miasta. Kafejka nie ma wygórowanych cen, widok z okien jest rzeczywiście powalający, choć niebieskawe zabarwienie szyb nieco zakłóca odbiór.

Nocna panorama Sarajewa z Avaz Twist Tower

Nocna panorama Sarajewa z Avaz Twist Tower

Nocna panorama Sarajewa z Avaz Twist Tower

Nocna panorama Sarajewa z Avaz Twist Tower

Cafe 35 - 35-te piętro w Avaz Twist Tower

Cafe 35 – 35-te piętro w Avaz Twist Tower

Sarajewo - panorama z Avaz Twist Tower

Sarajewo – panorama z Avaz Twist Tower

Sarajewo - panorama z Avaz Twist Tower

Sarajewo – panorama z Avaz Twist Tower

Z kafejki schodami możemy udać się jedno piętro wyżej, gdzie znajduje się zewnętrzny taras widokowy, który pozwala na oglądanie panoramy Sarajewa niemal w 360 stopniach – taras obiega budynek prawie dookoła. Wejście na ten punkt widokowy jest płatne – bramki wejściowe są automatami płatniczymi, aby dostać się na taras trzeba wrzucić 2 KM (automat przyjmuje monety 1 i 2 KM). Ale zdecydowanie warto – my jednego dnia byliśmy na tarasie Avaz Tower dwukrotnie – za dnia i po zmroku. I za każdym razem byliśmy pod wrażeniem panoramy, którą można stąd zobaczyć.

Wzgórze Trebević

Trebević znajduje się nieco na południe od centrum Sarajewa i słynie wśród turystów jako miejsce, gdzie znajduje się opuszczony olimpijski tor saneczkarski – pokazywaliśmy go w poprzednim wpisie o obiektach olimpijskich w Sarajewie. Trebević jest miejscem, gdzie mieszkańcy Sarajewa spędzają wolny czas – to wymarzone miejsce na lekki górski trekking, pełne pieszych ścieżek, z kilkoma restauracjami i hotelami.

Ruiny w drodze na wzgórze Trebević

Ruiny w drodze na wzgórze Trebević

Panorama Sarajewa ze wzgórza Trebević

Panorama Sarajewa ze wzgórza Trebević

Przy drodze wjazdowej na wzgórze warto się zatrzymać przy ruinach sporego budynku, znajdującego się na zboczu wzgórza, z boku drogi. Z poziomu tych ruin rozpościera się przepiękny widok na niemal całe dzisiejsze Sarajewo. Miejsce to znajduje się w niemałej już odległości od miasta, co powoduje że mamy stąd widok na całe Sarajewo od wschodu do zachodu. Miejscówka nie zachęca do spędzania tu dłuższego czasu (ruiny, śmieci, gruz, bałagan itp.), ale chwilowa wizyta jest bardzo przez nas polecana.

Park Vraca

Panorama Sarajewa z tarasu parku pamięci Vraca

Panorama Sarajewa z tarasu parku pamięci Vraca

Pełna nazwa – Park Pamięci Vraca, niewielkie, bardzo zaniedbane miejsce pamięci, poświęcone sarajewskim ofiarom II wojny światowej, położone jest przy wyjeździe z centrum na wzgórze Trebević. W zamyśle była to monumentalna, betonowa pamiątka, gdzie wymienione z nazwiska są ofiary wojny światowej. Dziś zaniedbane i zarośnięte schody i chodniki nie zachęcają do wizyty. Ale najniższym poziomem parku jest rozległy taras, z którego także rozpościera się widok na centrum Sarajewa, choć nieco ograniczony przez drzewa i sąsiadujące z parkiem niskie zabudowania.

Obiekty olimpijskie w Sarajewie

Jedyne Zimowe Igrzyska Olimpijskie w kraju socjalistycznym, jeszcze za panowania tego ustroju w środkowej części Europy, rozsławiły niewielkie Sarajewo na całym świecie. Budowane z rozmachem od zera obiekty olimpijskie w samym mieście i dookoła niego w ogromnej części nie przetrwały jednak zbyt długo…

Sarajewo 2018. Artykuł ten jest pierwszym, relacjonującym nasz zimowy pobyt w Sarajewie. Wcześniej odwiedziliśmy to jakże klimatyczne miasto dwa razy (2014 i 2015 rok, za każdym razem z jednodniową wizytą „przejazdem”) i tak nas Sarajewo zafascynowało, że postanowiliśmy tu przyjechać na dłużej. Okazją stały się ferie zimowe 2018. Na pierwszy ogień na naszym blogu idą obiekty olimpijskie w Sarajewie – dziś jedna z atrakcji turystycznych miasta, dobrze oddające mroki ciężkiej historii najnowszej…

Już samo otrzymanie przez Sarajewo, wtedy miasto będące częścią komunistycznej Jugosławii, praw do organizacji finałów Zimowych Igrzysk Olimpijskich, było ogromnym sukcesem. Szczególnie, że miasto nie dysponowało praktycznie żadnymi obiektami, które nadawałyby się do goszczenia najwybitniejszych sportowców z całego świata. Jugosławia nie była też wtedy żadną potęgą w sportach zimowych. Ale jednak w 1978 r. zdecydowano, że Igrzyska Olimpijskie odbędą się zimą 1984 r. właśnie w jugosłowiańskim Sarajewie. Decydenci mieli nadzieję, że dzięki olimpiadzie powstanie tutaj nowy, silny ośrodek sportów zimowych. Jakże bardzo się pomylili…

Silną stroną kandydatury Sarajewa były wzgórza, otaczające miasto, dające możliwość budowy obiektów olimpijskich w bliskiej odległości od samego miasta. To był czynnik decydujący o przyznaniu organizacji igrzysk. Życie pokazało, że wzgórza te stały się później przekleństwem Sarajewa.

Ówczesna Jugosławia, jak już wspominaliśmy, nie była hegemonem z sportach zimowych. W wielu dyscyplinach wręcz nie miała żadnych tradycji sportowych – budowanie specjalistycznych obiektów olimpijskich wiązało się więc z dużym ryzykiem ich wykorzystania w przyszłości – ale kto w czasach komunistycznych się nad tym zastanawiał. Ważny był efekt propagandowy – i jemu właśnie podporządkowano ogromne wydatki na organizację igrzysk w Sarajewie.

Z naszego punktu widzenia, i z punktu widzenia wielu znawców, olimpiada w Sarajewie dała się zapamiętać z kilku wyjątkowych powodów – jednym z nich był Vučko – przesympatyczny wilk, krzyczący „Sarajewoooo”, czyli oficjalna maskotka olimpiady z 1984 r. Ponoć jedna z najbardziej udanych kreacji marketingowych do dziś. Wilka Vučko da się spotkać na ulicach Sarajewa do dziś.

Stadion Olimpijski Koševo

Stadion Koševo został wybudowany niedługo po zakończeniu II wojny światowej i był jednym z nielicznych obiektów olimpijskich, nie budowanych na potrzeby imprezy od podstaw. Oczywiście został (ogromnym kosztem) przebudowany – w końcu był areną m.in. uroczystości otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 1984 r. – oglądał go cały świat (w tym my – tak, jesteśmy już w tym wieku, że oglądaliśmy tę imprezę :))

Stadion Olimpijski Koševo

Stadion Olimpijski Koševo

Stadion Olimpijski Koševo

Stadion Olimpijski Koševo

Cmentarz "Stadion", w tle olimpijska hala Zetra

Cmentarz „Stadion”, w tle olimpijska hala Zetra

Cmentarz "Stadion", w tle wieża ze znakiem olimpiady

Cmentarz „Stadion”, w tle wieża ze znakiem olimpiady

Otwarcie Igrzysk oglądało na stadionie ok.50.000 widzów. Uroczystość zapisała się w historii ogromnym błędem – wciągnięta na maszt flaga olimpijska zawisła na nim… do góry nogami :) Tego nie dało się przewidzieć w żadnym scenariuszu, na szczęście  prawie nie było wiatru – przez większą część transmisji telewizyjnej flaga po prostu dość bezwładnie zwisała.

Stadion olimpijski jest dziś główną areną sportową Sarajewa. Odbudowany po wojnie domowej, regularnie gości mecze piłkarskiej reprezentacji Bośni i Hercegowiny oraz lokalnego klubu FK Sarajewo. Znicz olimpijski stoi do dziś… Ma natomiast stadion Koševo swoją niezwykle smutną wymowę historyczną – jedno z jego boisk treningowych w czasie wojny domowej i oblężenia Sarajewa zostało zamienione w cmentarz – w zamyśle tymczasowy, który jednak okazał się trwały.

Cmentarz „Stadion”, bo tak jest do dziś nazywany, powstał w czasie oblężenia Sarajewa z potrzeby chwili – w pobliskiej hali sportowej istniała prowizoryczna kostnica, a oblężeni mieszkańcy nie mieli możliwości chowania zabitych na istniejących cmentarzach – na boisku treningowym urządzono więc tymczasowy cmentarz, który… istnieje do dziś. Pochowano tu łącznie ok. 2000 ofiar oblężenia miasta, wybudowano też duży obelisk poświęcony ich pamięci. Cmentarz do dziś pozostaje jedną z najbardziej poruszających „pamiątek” po wojnie domowej i oblężeniu Sarajewa…

 

W 1997 r. stadion Koševo był areną kolejnego poruszającego wydarzenia – wystąpił tu, jako pierwszy zagraniczny zespół po wojnie domowej, zespół U2, dając wspaniały koncert, którego jedną z części był utwór „Miss Sarajevo”, w całości inspirowany wydarzeniami z czasów oblężenia miasta – odbywającym się w piwnicy wyborom „Miss Oblężonego Sarajewa”. Wybrana wtedy zwyciężczynią konkursu piękności Inela Nogić była gościem U2 podczas koncertu.

Olimpijska hala Zetra

Hala olimpijska Zetra

Hala olimpijska Zetra

Ultranowoczesna jak na owe czasy, wybudowana specjalnie na potrzeby Igrzysk Olimpijskich kryta hala sportowa, stojąca tuż obok stadionu olimpijskiego. W czasie olimpiady była jedną z dwóch krytych hal olimpijskich w Sarajewie – tu gościły finałowe zawody w hokeju na lodzie i łyżwiarstwie figurowym.

Najważniejsze sportowe gwiazdy tych igrzysk narodziły się właśnie tutaj. To w tej hali brytyjska para Jayne Torvill i Christopher Dean zatańczyła swoje słynne „Bolero”, otrzymując po raz pierwszy w historii komplet maksymalnych not „6” za swój występ. To tutaj też swoje pierwsze olimpijskie złoto zdobywała słynna łyżwiarka figurowa z NRD, Katarina Witt, w której kochała się wtedy cała męska część widowni przed telewizorami…

Wieża z pięcioma kołami olimpijskimi obok hali Zetra

Wieża z pięcioma kołami olimpijskimi obok hali Zetra

A potem nadeszła wojna domowa i niemal czteroletnie oblężenie Sarajewa. Hala została niemal doszczętnie zniszczona przez serbskie pociski w maju 1992 r. W zachowanych podziemiach urządzono kostnicę, a drewniane ławki dla widzów posłużyły jako materiał na… trumny. Dla tych, chowanych na cmentarzu Koševo, do dziś jednym z najstraszniejszych symboli tego, co się wtedy tu działo.

Po zakończeniu wojny domowej halę odbudowano. M.in. dzięki dotacjom od Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. W 2010 r., po śmierci Juana Antonio Samarancha – prezesa tego komitetu, za czasów którego wybrano Sarajewo na miejsce igrzysk, hali nadano jego imię. Zapamiętano mu fakt, że w 1994 r., gdy trwały Igrzyska Olimpijskie w norweskim Lillehammer, poleciał on z Norwegii do oblężonego Sarajewa. Spotkał się z Aliją Izetbegoviciem, późniejszym pierwszym prezydentem niepodległej Bośni i Hercegowiny, i obiecał odbudowę obiektów olimpijskich po wojnie. Samaranch był jedną z bardzo niewielu wpływowych osób na świecie, które odważyły się odwiedzić oblężone Sarajewo. Dziś hala jest czynnym obiektem sportowym, ale nie tylko – mieści się tu także Muzeum Olimpijskie.

Wzgórze Igman

Położone nieco na południowy-zachód wzgórze Igman było w czasie Igrzysk Olimpijskich areną zawodów w jakże modnych u nas dziś skokach narciarskich. My nie mieliśmy wtedy jeszcze ani Małysza, ani Stocha, ani nawet Żyły :) Ale co tam my – ówczesna Jugosławia miała jeszcze mniejsze tradycje w skokach narciarskich. Ale na potrzeby olimpiady wybudowano tu dwie skocznie – normalną i dużą.

Skocznie olimpijskie na wzgórzu Igman

Skocznie olimpijskie na wzgórzu Igman

Skocznie olimpijskie na wzgórzu Igman

Skocznie olimpijskie na wzgórzu Igman

Dojazd do skoczni narciarskich Igman w zimie

Dojazd do skoczni narciarskich Igman w zimie

Podium olimpijskie obok skoczni na wzgórzu Igman

Podium olimpijskie obok skoczni na wzgórzu Igman

I to jedyne chyba takie skocznie narciarskie na świecie – na każdej z nich odbyły się… jedne oficjalne zawody – właśnie te olimpijskie. Nigdy wcześniej ani później nie miały tu miejsca żadne oficjalnie uznawane zawody skoczków… Razem z nimi wybudowano też wygodną asfaltową drogę dojazdową z Sarajewa oraz stojący niedaleko skoczni (i przy tejże drodze) widowiskowy hotel przewidziany dla olimpijskich gości.

To był czas dwóch wielkich gwiazd skoków narciarskich – Niemca Jensa Weissfloga i Fina Mattiego Nykaenena – obaj solidarnie podzielili się złotymi medalami olimpijskimi. Na skoczni normalnej (K-90) bardzo wysokie, siódme miejsce zajął wtedy nasz Piotr Fijas. I na olimpiadzie kończy się sportowa historia skoczni narciarskich na Igmanie. Nigdy więcej ich nie użyto. Aż… jak w większości historii w tym artykule – nadeszło oblężenie Sarajewa.

Igman nie był jednoznacznie wzgórzem zajętym przez oblegających miasto Serbów. Był raczej wzgórzem „neutralnym”, na którym toczyły się ciężkie walki pomiędzy oboma stronami wojny. Tragiczną pamiątką po tym okresie stało się niestety podium olimpijskie obok skoczni, na którym zaraz po zawodach dekorowano zwycięzców. Podium to stało się miejscem egzekucji jeńców wojennych, a zaraz po zakończeniu wojny wyglądało jak końcówka strzelnicy sportowej… Potem zostało odbudowane i dziś nie prezentuje się już tak strasznie – ale warto o tym pamiętać, gdybyście będąc pod skoczniami chcieli sobie zrobić zdjęcia na olimpijskim podium.

Opuszczony hotel na wzgórzu Igman

Opuszczony hotel na wzgórzu Igman

A wspomniany wyżej hotel olimpijski, stojący przy drodze do skoczni narciarskich, straszy po dziś dzień. Nie został odbudowany po zniszczeniach wojennych i został mimowolnie jedną z „wojennych” atrakcji Sarajewa. Jedynie wybudowana na potrzeby olimpiady droga z Sarajewa wciąż spełnia swoją rolę. Połatana i wyremontowana, nawet w lutym i w śnieżnej scenerii pozwala na komfortowy dojazd na wzgórze. Może dzięki niej obiekty na Igmanie są dziś nadal użytkowane – przez szkoły szkolące dzieciaki w jeździe na nartach.

Wzgórze Trebević

Masyw Trebević okala Sarajewo od strony południowej. Kiedy miasto wybierano na gospodarza zimowej olimpiady, zdecydowano się właśnie tu wybudować tor saneczkarski i bobslejowy. Obiekt w dyscyplinach, w których ówczesna Jugosławia praktycznie „nie istniała”. I wybudowano – w odróżnieniu od skoczni narciarskich na Igmanie, udało się tu rozegrać kilka ważnych imprez przed i po olimpiadzie, w tym także zawody Pucharu Świata.

Olimpijski tor saneczkarski na wzgórzu Trebević

Olimpijski tor saneczkarski na wzgórzu Trebević

Olimpijski tor saneczkarski na wzgórzu Trebević

Olimpijski tor saneczkarski na wzgórzu Trebević

Olimpijski tor saneczkarski na wzgórzu Trebević

Olimpijski tor saneczkarski na wzgórzu Trebević

Olimpijski tor saneczkarski na wzgórzu Trebević

Olimpijski tor saneczkarski na wzgórzu Trebević

W czasie oblężenia Sarajewa wzgórze Trebević stało się jednak strategiczną pozycją wojsk serbskich, oblegających Sarajewo. Ich działalność, a także ogień oblężonych sił Sarajewa, doprowadził obiekty olimpijskie do ruiny. O ile sam tor saneczkarski jakoś się ostał, o tyle cała potrzebna infrastruktura – towarzyszące torowi budynki oraz cała elektronika – zostały doszczętnie zniszczone. Po wojnie tor został w tym stanie – w nowo narodzonej Bośni były inne priorytety niż odbudowa toru saneczkowego w kraju, który żadnych saneczkarskich tradycji nie miał i nadal nie ma.

Tor olimpijski na Trebeviću stał się celem wandali i graficiarzy, którzy „upiększyli” obiekt na swój sposób. Ponoć kilka lat temu podjęto próbę jego renowacji – chyba jednak nieudaną, bo dziś nie ma po niej śladu. Tor nadal niszczeje – i nadal jest wymalowany różnymi rodzajami graffiti, na całej swojej długości.

Panorama Sarajewa ze wzgórza Trebević

Panorama Sarajewa ze wzgórza Trebević

Z torem na Trebeviću mieliśmy swoje porachunki – w 2015 r. w trakcie letniej wizyty w Sarajewie usiłowaliśmu dojechać do niego samochodem – wybraliśmy wtedy drogę proponowaną przez Google Maps – niewiele brakło, a zostawilibyśmy na niej podwozie naszego samochodu. Tym razem, pomimo że porą zimową, dojechaliśmy dużo spokojniej, wygodną asfaltową drogą. No cóż, doświadczenie :)

Hala sportowa Skenderija

Chyba jedyny obiekt olimpijski, pamiętający igrzyska z 1984 r., znajdujący się bardzo blisko dzisiejszego centrum Sarajewa. Ciężko ją pominąć przy standardowym zwiedzaniu miasta – bo jest blisko, i do dziś ma widoczne symbole olimpijskie na zewnętrznej elewacji. Podczas naszego lutowego pobytu w Sarajewie znajdowała się na drodze do miejsca naszego zamieszkania w mieście, więc widywaliśmy ją kilka raz każdego dnia…

Hala sportowa Skenderija

Hala sportowa Skenderija

Hala Skenderija nie była obiektem budowanym na olimpiadę – stała już od lata 60-tych XX wieku. Na potrzeby olimpiady tylko ją zmodernizowano i rozbudowano. Choć najważniejsze zawody halowe odbywały się w hali Zetra, to tutaj także toczono boje w hokeju na lodzie i łyżwiarstwie figurowym. W hali Skenderija zorganizowano także olimpijskie centrum prasowe – tutaj także odbywały się podobno wszystkie oficjalne dekoracje medalistów olimpijskich.

Symbol zimowej olimpiady w centrum Sarajewa

Symbol zimowej olimpiady w centrum Sarajewa

Hala Skenderija przetrwała oblężenie Sarajewa w miarę nie uszkodzona, co jest dość zaskakujące ze względu na jej położenie wprost pod wzgórzami, otaczającymi miasto. Nieopodal znajduje się dziś most na rzece Miljacka, zapamiętany jako jedno z najbardziej tragicznych miejsc z tych czasów (jeszcze o tym napiszemy). Największe zniszczenia uczyniła zima w 2012 r., kiedy to rekordowe opady śniegu spowodowały zawalenie się dachu (bez ofiar ludzkich). Od tego czasu hala pozostaje nieużywana, poza znajdującym się poziom niżej kasynem Collosseum.

Wzgórza Jahorina i Bjelašnica

Te dwa najwyższe, otaczające Sarajewo wzgórza, były olimpijskimi arenami narciarstwa alpejskiego i do dziś pozostają aktywnymi ośrodkami narciarskimi. Dziś także można na nich aktywnie uprawiać sport – poza symbolami olimpijskimi nie ma tu wiele pamiątek po odbywających się tu w 1984 r. zawodach. Jeśli chodzi o aktywne uprawianie sportu na co dzień – obydwa ośrodki mają bardzo wielu chętnych do dziś – i bardzo dobrze. Niezależnie od bolesnej historii, mieszkańcy miasta i okolic wciąż korzystają z możliwości uprawiania zimowych sportów.

 

 

Padwa: Bazylika św. Antoniego i atrakcje turystyczne w jej pobliżu

Padwa, w historii znana głównie ze swego znamienitego, jednego z najstarszych na świecie uniwersytetu, dziś jest jednym z najpopularniejszych celów pielgrzymkowych. Tutejsza Bazylika św.Antoniego gości rocznie kilka milionów pielgrzymów z całego świata, chcących oddać hołd i modlić się na grobie jednego z najbardziej popularnych świętych kościoła katolickiego.

Włochy 2017, dzień 4 (poprzedni wpis: Vicenza. Wizja włoskiego renesansu według Andrei Palladio). Padwa ma bardzo długą i bogatą historię, która rozpoczyna się już tysiąc lat przed Chrystusem. Ma też wiele do zaoferowania turystom i miłośnikom historii oraz zabytków. Nam Polakom kojarzy się głównie z uniwersytetem, powstałym już w początkach XIII w., na którym kształcili się m.in. Mikołaj Kopernik, Jan Kochanowski, Jan III Sobieski czy Stefan Batory. Wykładowcą był m.in. słynny Galileusz, a innym znanym absolwentem – słynny Casanova, który też zresztą miał w swoim życiu dłuższy „polski” epizod, przebywając w Warszawie na dworze Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Dziś jednak miliony z nich jadą tu głównie po to, by odwiedzić miejsce pochówku św. Antoniego z Padwy. Święty Antoni naprawdę na imię miał Ferdynand i był… Portugalczykiem. Urodził się w Lizbonie (będąc w stolicy Portugalii mieliśmy okazję odwiedzić kościół postawiony w miejscu jego narodzenia oraz katedrę w której był ochrzczony), a z Padwą kojarzony jest głównie ze względu na miejsce śmierci i pochówku – spędził tu bowiem tylko ostatni rok swojego krótkiego (zmarł w wieku 36 lat) życia.

Zgodnie z życzeniem zmarłego zakonnika, pochowano go w małym kościółku Santa Maria Mater Domini, niedaleko klasztoru, który wcześniej sam założył. Liczne cuda, których doznawali wierni modlący się przy jego grobie spowodowały, że bardzo szybko (niecały rok po śmierci) ówczesny papież Grzegorz IX kanonizował go na świętego kościoła katolickiego. To tylko wzmogło tłumy pielgrzymów, przybywających na grób świętego w nadziei otrzymania kolejnych łask – zdecydowano więc o budowie większego kościoła, który mógłby pomieścić wszystkich pielgrzymów. Dotychczasowy kościółek stał się częścią (jedną z kaplic) nowo budowanej świątyni, którą budowano przez cały wiek.

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego, Kaplica Relikwii

Padwa, Bazylika św.Antoniego, Kaplica Relikwii

Po 32 latach budowy, gdy świątynia była już względnie gotowa, ciało św. Antoniego postanowiono przenieść z kaplicy za główny ołtarz. Przy tej okazji otworzono grobowiec – okazało się że z ciała pozostały jedynie prochy i kilka kości. W świetnym stanie zachował się jedynie… język św. Antoniego, co przypisano faktowi, że przez całe życie wielbił on Boga. W 1350 r. grobowiec przeniesiono w obecne miejsce. Kilka relikwii św. Antoniego (m.in. wspomniany język, broda, palec czy część szaty) przechowywanych jest w osobnej kaplicy w Bazylice – znajdują się w niej także cenne relikwie wielu innych świętych.

We wnętrzach Bazyliki znajduje się sporo bocznych kaplic, przyozdobionych cennymi dziełami sztuki sakralnej, z których najstarsze pochodzą nawet z okresu budowy świątyni. Niezwykle cennych obrazów i rzeźb nie sposób wręcz wyliczyć – można się nimi delektować godzinami. Szczególnie polecamy wspomnianą już Kaplicę Relikwii oraz kaplicę, w której znajduje się grobowiec świętego. Znajdziecie tu też „polską” kaplicę św.Stanisława z kilkoma polskimi grobowcami i popiersiem Jana III Sobieskiego, który ponoć w czasie studiów w Padwie często bywał w świątyni. Podobno po zwycięskiej bitwie pod Wiedniem podarował Bazylice zdobyczną buławę Kara Mustafy – wielkiego wezyra, dowodzącego wojskami tureckimi po Wiedniem – który zresztą za porażkę został skazany 2 miesiące później przez sułtana Mehmeda IV na śmierć.

Od zewnątrz do Bazyliki św. Antoniego przylega rozległy klasztor, w którym zakonnik przebywał w 1229 i 1230 r. Rozbudowano go znacząco już po śmierci świętego, przy okazji budowy świątyni. Dzisiejszą formę przybrał w XV w. Krużganki klasztoru można zwiedzać – znajduje się w nich wiele nagrobnych płyt z czasów świetności klasztoru. Warto również spojrzeć na stojący przez frontem Bazyliki pomnik Gattamelaty – włoskiego dowódcy wojskowego, wykonany w 1453 r. przez słynnego renesansowego rzeźbiarza Donatello. To ponoć pierwszy w historii sztuki konny pomnik od czasów starożytnych, wzorowany zresztą na rzymskim, antycznym pomniku Marka Aureliusza. Niektóre źródła podają go także jako najpiękniejszą rzeźbę konną wszechczasów.

Padwa, Bazylika św.Antoniego, grobowiec świętego

Padwa, Bazylika św.Antoniego, grobowiec świętego

Padwa, Bazylika św.Antoniego, grobowiec świętego

Padwa, Bazylika św.Antoniego, grobowiec świętego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Padwa, Bazylika św.Antoniego

Na placu Piazza del Santo przed Bazyliką znajdują się także: Oratorium św.Jerzego, kaplica wybudowana pod koniec XIV w. jako kaplica pogrzebowa znanego miejscowego rodu. Wnętrza są bogato zdobione starymi freskami. Obok kaplicy znajduje się mały, niepozorny, biały budyneczek Scoletta del Santo, wybudowany w 1427 r. jako siedziba arcybractwa św.Antoniego, a potem rozbudowany do drugiej kondygnacji. To tak naprawdę dwa małe kościółki – jeden na parterze, drugi na piętrze. Tu także znajdują się cenne freski – w tym trzy autorstwa słynnego Tycjana, przedstawiające cuda z życia św. Antoniego.

Dookoła Bazyliki św. Antoniego znajdziecie mnóstwo klimatycznych małych restauracji i kafejek (o kramikach z pamiątkami nie wspominamy – to „oczywista oczywistość”), warto usiąść w jednej z nich i spokojnie wypić tradycyjne włoskie espresso czy cappuccino. Kawa nigdzie indziej nie smakuje tak, jak we Włoszech :) A potem zdecydowanie polecamy przespacerować się 200 metrów ulicą Via Beato Luca Belludi – ta doprowadzi Was bowiem do jednego z najpiękniejszych (podobno też największego we Włoszech) miejskich placów jakie widzieliśmy – Prato della Valle.

W XVII w. znajdujące się to bagniste tereny zostały zamienione w otwarty teatr, gdzie także urządzano m.in. walki konne. Wiek później plac ten, należący do tej pory do zakonników z pobliskiej Bazyliki Santa Justina stał się własnością miasta – przystąpiono wtedy do rewitalizacji terenu. W tymże XVIII w. Prato della Valle przybrał dzisiejszą formę – wyspy znanej Memmia (od autora projektu rewitalizacji – Andrei Memmo, XVIII-wiecznego włoskiego polityka i dyplomaty), otoczonej kanałem, wzdłuż którego stoi podwójny pierścień posągów – jest ich 78 (pierwotnie wg projektu miało być ich 88 – nigdy ich jednak nie ukończono). Wśród nich znajdziecie dwie polskie postacie: Jana III Sobieskiego i Stefana Batorego – obie związane studiami z Padwą. Warto też wiedzieć, że podczas budowy placu znaleziono w tym miejscu pozostałości antyczne – m.in. ruiny starożytnego rzymskiego teatru. Dziś Prato della Valle to miejsce relaksu dla młodych ludzi z okolic – choć w wakacyjne upały nie jest to wymarzone miejsce na odpoczynek – mało tu drzew, cały plac tonie w słońcu…

Padwa, Bazylika św.Antoniego, klasztor przylegający do świątyni

Padwa, Bazylika św.Antoniego, klasztor przylegający do świątyni

Padwa, plac Prato della Valle

Padwa, plac Prato della Valle

Padwa, plac Prato della Valle

Padwa, plac Prato della Valle

Padwa, plac Prato della Valle

Padwa, plac Prato della Valle

Padwa, Bazylika św.Justyny

Padwa, Bazylika św.Justyny

Z placu Prato della Valle widać stojącą niemal na jego brzegu Bazylikę św. Justyny (Basilica Santa Justina), poświęconą pamięci miejscowej męczennicy, ściętej za wiarę w 304 r. za czasów cesarza Dioklecjana. Już 10 lat po jej śmierci w miejscu kaźni wybudowano małą kaplicę, a w VI w. – kiedy już panowało tu chrześcijaństwo – wybudowano okazałą świątynię. Później dobudowano klasztor benedyktyński, a całość odbudowano po trzęsieniu ziemi w XII w. Dzisiejsza bryła to wynik przebudowy z XVI w. – bazylikę konsekrowano ponownie w 1606 r. Dziś świątynia o wymiarach 118 x 82 m jest jedną z największych świątyń chrześcijańskich. Grobowiec św. Justyny znajduje się do dziś pod głównym ołtarzem.

We wnętrzach świątyni przechowywane są cenne dzieła sztuki sakralnej oraz liczne relikwie, m.in. św.Łukasza Ewangelisty, apostoła Macieja (wybranego do grona apostołów po zdradzie Judasza) oraz patronki świątyni, św.Justyny. Znajduje się tu też tzw. Studnia Męczenników, w której w XIII w. odkryto kości męczenników za wiarę z IV w., z czasów prześladowań chrześcijan przez Dioklecjana. No i warte uwagi będą też pozostałości mozaik ze świątyni, pochodzące z VI w. 74-metrowa dzwonnica pochodzi z XII w., być może z czasów odbudowy świątyni po trzęsieniu ziemi.

Na koniec spaceru po okolicach Bazyliki św. Antoniego z Padwy zapraszamy Was na chwilę prawdziwego relaksu – do zwiedzenia Ogrodu Botanicznego, znajdującego się obok placu Prato della Valle. Ogród Botaniczny w Padwie jest najstarszym do dziś działającym ogrodem botanicznym na świecie – założony został w tej samej lokalizacji w 1545 r. i dziś jest wpisany na listę UNESCO. W zamyśle był ogrodem zielarskim, częścią miejscowego uniwersytetu, miejscem gdzie hodowano rośliny do celów medycznych. Z czasem działalność rozszerzono o rośliny rzadkie i cenne, do tego stopnia że stały się one obiektem kradzieży. Dziś ten ponad dwuhektarowy ogród jest świetnym miejscem na spacer, nawet w upalne dni – mnogość drzew, także tych tropikalnych sprawia, że można tu znaleźć naprawdę dużo cienia.

Ten artykuł to zaledwie wstęp do relacji z naszego zwiedzania starej Padwy – spędziliśmy w tym mieście niemal cały dzień, „szwędając się” po starówce tego jakże pięknego miasta. W kolejnym wpisie pokażemy Wam największe atrakcje starego miasta Padwy.

Pełna galeria zdjęć z Bazyliki św.Antoniego z Padwy i atrakcji turystycznych z jej okolic znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Włochy 2017

Porto Garibaldi, plaża

Porto Garibaldi, położone na włoskim wybrzeżu Adriatyku, to typowy nadmorski kurort i port rybacki. Tu historia i zwiedzanie ma mniejsze znaczenie, do Porto Garibaldi przyjeżdża się wypocząć, poopalać się na plaży i wykąpać w cieplutkim morzu. Zdecydowanym magnesem jest piękna, szeroka i piaszczysta plaża oraz... brak tłumów w lipcu.

Padwa

Padwa, jedno z najstarszych miast północnych Włoch, nie jest ulubieńcem turystycznych przewodników. Znana jest głównie z drugiego w kolejności założenia włoskiego uniwersytetu, na którym studiowali słynni Polacy oraz z bazyliki św.Antoniego - a przecież ma o wiele, wiele więcej do zaoferowania...

IMG_9151

Bez wielkiego ryzyka można powiedzieć, że Florencja to marzenie każdego turysty. Napisano i powiedziano już o niej niemal wszystko, a mimo to przyciąga. I kusi. Kusiła także nas - przez wiele lat - aż przyszedł czas spełnienia tego marzenia. Widzieliśmy Florencję i nie zawiedliśmy się ani trochę.

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Galeria zdjęć: Bazylika św.Antoniego w Padwie

Padwa, w historii znana głównie ze swego znamienitego, jednego z najstarszych na świecie uniwersytetu, dziś jest jednym z najpopularniejszych celów pielgrzymkowych. Tutejsza Bazylika św.Antoniego gości rocznie kilka milionów pielgrzymów z całego świata, chcących oddać hołd i modlić się na grobie jednego z najbardziej popularnych świętych kościoła katolickiego.

 

Bazylikę św. Antoniego w Padwie oraz atrakcje turystyczne, położone w jej pobliżu opisaliśmy tutaj. A poniżej pełna galeria zdjęć:

 

0

Autor:

Kategorie: Galerie: Włochy

Vicenza. Wizja włoskiego renesansu według Andrei Palladio

Vicenza to włoska perełka architektury późnego renesansu, zwana „miastem Palladio”. Nie bez powodu – ten XVI-wieczny architekt odcisnął ogromne piętno na mieście swoimi projektami. Na tyle duże, że jego prace w mieście i okolicach zostały wpisane na listę UNESCO.

Włochy 2017, dzień 3 (poprzedni wpis: Sirmione – jedna z turystycznych perełek nad jeziorem Garda). Kolejny dzień włoskiej objazdówki kończymy zwiedzaniem Vicenzy – kolejnego po Brescii spokojnego, zadbanego i pełnego ważnych zabytków miasta, żyjącego nieco w cieniu Mediolanu i Wenecji, leżących na krańcach autostrady, którą przemykają pomiędzy tymi miastami tysiące samochodów i autobusów z turystami. I tak jak Brescia, Vicenza jest zazwyczaj w planach turystycznych pomijana…

Vicenza, Basilica Palladiana

Vicenza, Basilica Palladiana

Vicenza nie ma zbyt długiej (w porównaniu z innymi włoskimi miastami) historii – pojawia się w niej dopiero mniej więcej w III w. p.n.e., a potem w czasach rzymskich, jako Vicetia. Ale cała dzisiejsza turystyczna otoczka wokół miasta kręci się wokół człowieka, który je ukształtował w XVI wieku – wokół Andrei Palladio.

Andrea Palladio nie urodził się w Vicenzie, a w niedalekiej Padwie, w 1508 r. Od najmłodszych lat pracował jako kamieniarz jeszcze w Padwie, z której jako nastolatek przeniósł się do Vicenzy, gdzie również zatrudnił się w warsztacie kamieniarskich, jednym z bardziej renomowanych w mieście.

Kariera Palladio rozpoczęła się, gdy jako 30-latek został zatrudniony przy renowacji willi miejscowego notabla i poety Trissino, który zauważył talent kamieniarza i umożliwił mu dalszą edukację i karierę, zostając aż do swojej śmierci swoistym „mecenasem” młodego architekta. To on namówił Palladio do zmiany nazwiska (oryginalne brzmiało: della Gondola) oraz do wyjazdu do Rzymu, gdzie Andrea na zawsze zainspirował się starożytnymi rzymskimi budowlami, które odcisnęły piętno na całym dalszym jego zawodowym życiu.

Vicenza, Basilica Palladiana

Vicenza, Basilica Palladiana

Vicenza, kościół San Vincenzo na Piazza dei Signori

Vicenza, kościół San Vincenzo na Piazza dei Signori

Vicenza, plac Piazza dei Signori

Vicenza, plac Piazza dei Signori

Samodzielną pracę Palladio rozpoczął od kilku willi i pałaców w Vicenzie, aż nadeszło zlecenie od władz miasta – zlecenie na przebudowę Pallazzo della Ragione. Dziś budynek zwany jest Basilica Palladiana i jest chyba najsłynniejszym zabytkiem Vicenzy, położonym na pięknym placu Piazza dei Signori. Naprzeciw stoi zresztą kolejna praca Palladio – Pallazzo del Capitaniato.

W samej Vicenzie i jej okolicach stoi do dziś mnóstwo willi i pałaców, zaprojektowanych przez Andreę Palladio. Ale jest jedna, która przeszła do historii architektury – Villa Rotonda. Stoi na dalekich obrzeżach miasta. Wyznaczyła nowy trend w architekturze – palladianizm. Rotonda to symetryczna budowla, z czterech stron niemal jednakowa, z czterema portykami i prowadzącymi do nich schodami. Palladio przejął ze starożytnych budowli zamiłowanie do porządku i symetrii. Palladianizm był obecny także w Polsce – przykładem tego stylu w architekturze jest m.in. warszawska Królikarnia. Powstało też sporo budowli na dawnych polskich kresach wschodnich.

I choć największy wpływ wywarł Palladio na Vicenzie, warto pamiętać, że większość z nas, turystów, zna jego prace z całkiem innego, ale niedalekiego włoskiego miasta – a mianowicie z Wenecji. Palladio bowiem jakiś czas w Wenecji mieszkał, a nawet miał status „głównego architekta”. Kto był w Wenecji, ten na pewno widział np. kościoły San Giorgio Maggiore czy Il Redentore. To właśnie prace Andrei Palladio. Projektował on także wnętrza słynnego Pałacu Dożów w Wenecji. Startował także w konkursie na przebudowę słynnego mostu Rialto w tym mieście – ale tu akurat jego projekt nie został wybrany. Ostatnią jego wielką pracą był monumentalny Teatro Olimpico w Vicenzie, z przepięknie zaprojektowanymi wnętrzami i sceną.

Vicenza żyje więc dziś duchem Andrei Palladio. Właśnie jego dzieła są główną atrakcją miasta. Ale nie tylko one – oto nasza subiektywna lista atrakcji historycznych Vicenzy. Na początek miejsca związane ze słynnym architektem:

  • Basilica Palladiana i cały plac Piazza dei Signori (Arco degli Zavatteri) – zdecydowanie najpiękniejsze miejsce Vicenzy, ozdobione wysoką wieżą Torre della Bissara, stojącą tu na pewno co najmniej od 1172 r. Basilica Palladiana, zanim „wziął” się za nią Palladio, nazywana była Pallazzo della Ragione i powstała ok. XV w. z połączenia dwóch niezależnych wcześniej budynków. Była siedzibą miejscowych władz, a na parterze znajdowało się kilka sklepów. Dziś znajduje się na liście UNESCO;
  • Teatro Olimpico – ostatnia praca Andrei Palladio – przepiękny we wnętrzach teatr, na potrzeby którego zaadoptowano stare budynki miejskiej twierdzy. Teatr zdecydowanie warto zobaczyć od środka. Został ukończony już po śmierci architekta, dziś też znajduje się na liście UNESCO;
  • Casa del Palladio – a właściwie Casa Cogollo – miejska kamieniczka błędnie przypisywana jako miejsce zamieszkania architekta. Nawet jej autorstwo jest wątpliwe – nie ma dowodów na to, że architektem był Palladio, aczkolwiek kształty zdecydowanie na to wskazują. Także na liście UNESCO;
Vicenza, Teatro Olimpico

Vicenza, Teatro Olimpico

Vicenza, Teatro Olimpico

Vicenza, Teatro Olimpico

Pozostałe oglądane przez nas dzieła Palladio:

  • Pallazzo Valmarana, zaprojektowany przez Palladio i wybudowany w 1565 dla rodziny Valmarana miejski dom (lista UNESCO);
  • Pallazzo Porto na Piazza del Castello
  • Loggia del Capitaniato, stojący naprzeciw Basilica Palladiana budynek, do dziś służący władzom miejskim, wybudowany w 1572 r. wg projektu Palladio, wg badaczy bardzo wzorowany na pałacu dożów w Wenecji (lista UNESCO);
  • Pallazzo Chiericati, wybudowany dla miejscowego notabla, w ówczesnych czasach na niewielkiej wysepce, na której odbywały się targi drewna. Został ukończony długo po śmierci architekta (ponad 100 lat po rozpoczęciu budowy);

 

Vicenza, Palazzo Valmarana

Vicenza, Palazzo Valmarana

Vicenza, Pallazzo Chiericati

Vicenza, Pallazzo Chiericati

Nie bylibyśmy tamBylskimi, gdybyśmy nie odwiedzili w Vicenzie starych, zabytkowych świątyń. Vicenza ma ich na starym mieście naprawdę sporo – kilka wieków temu doszło nawet do tego, że miasto zaprzestało wspierania budowy kolejnych, wychodząc z założenia, że jest już ich tu… zbyt dużo. Na pewno warto zobaczyć świątynie:

  • San Lorenzo – wybudowany pod koniec XIII w. przez Franciszkanów, którzy prawdopodobnie przybyli do Vicenzy bardzo wcześnie, jeszcze za życia założyciela zakonu, św.Franciszka z Asyżu. Historia „kościelna” tego miejsca jest jednak znacznie dłuższa, bo już od kilku wieków przed budową świątyni stała tu spora kaplica. W XV i XVII w. do kościoła dobudowano budynki klasztorne. Złupiony przez wojska napoleońskie, a potem na kilkadziesiąt lat zamknięty, został potem odrestaurowany i wznowił działalność. We wnętrzach znajduje się wiele cennych dzieł sztuki sakralnej począwszy od XIV / XV w. Jest też polski akcent – znajdziemy tu spory pomnik św. Maksymiliana Kolbego.
  • San Marcello detta dei Filippini, którego budowa rozpoczęła się się w 1730 r. (w miejscu nowo budowanej świątyni stał wcześniej inny, mniejszy kościół) i trwała ponad sto lat, ze względu na niechęć miasta do finansowania kolejnych świątyń – uważano wtedy że jest ich w Vicenzie zbyt wiele. Ostatni element świątyni, okazałą dzwonnicę, oddano do użytku w 1842 r.;
  • Katedra Santa Maria Annunciata, czyli Zwiastowania NMP ,siedziba biskupa Vicenzy, została oddana do użytku w 1560 r., po niemal 80 latach prac przy budowie. Już na pierwszy rzut oka widać, że przednia fasada świątyni jest „z innej bajki”, niż pozostała część jej bryły – a to dlatego, że katedra została niemal całkowicie zniszczona podczas bombardowań w czasie II wojny światowej. Obroniła się wtedy właśnie jedynie fasada – resztę odbudowano. Oryginalną kopułę katedry projektował sam Andrea Palladio. Ciekawostką jest wieża katedralna, stojąca… w pewnej odległości od samej świątyni, wybudowana na kamiennej, późno-rzymskiej podstawie w XII w. Wcześniejsza wieża pochodziła prawdopodobnie z IX w.;
Vicenza, kościół San Lorenzo

Vicenza, kościół San Lorenzo

Vicenza, kościół San Lorenzo

Vicenza, kościół San Lorenzo

Vicenza, katedra Zwiastowania NMP

Vicenza, katedra Zwiastowania NMP

  • Oratorio del Gonfalone, spora kaplica, wybudowana przez jedno z kościelnych bractw pod koniec XVI w., stoi przy Placu Katedralnym, niemal naprzeciw katedry. Także została ciężko zbombardowana – zniszczony został strop, ściany boczne i wiszące na nich obrazy z czasów budowy. Ocalał za to główny ołtarz z ok. 1640 r.;
  • San Vincenzo stoi na pięknym placu Piazza dei Signori, naprzeciwko Basilica Palladiana. Wybudowany został w XIV w., a potem kilkukrotnie przebudowywany aż do XVIII w. Monumentalna przednia fasada jest jedną z ozdób i tak już pięknego placu;
  • San Michele detta dei Servi, niewielki kościółek stojący za placem Piazza dei Signori. Budowę rozpoczęto w XV w. Wejściowy portal z datą „1531” został ponoć zamówiony w warsztacie, w którym pracował młodziutki wtedy Andrea Palladio i może być jedną z najwcześniejszych jego prac – ale nie ma na to niezbitych dowodów;
  • San Gaetano, kościół wybudowany w XVIII w. przez zakon Teatynów w miejscu wcześniej stojącego tu kościoła San Stefano. Mnisi dobudowali też klasztor, wykupując przylegające do kościoła kamienice;
  • Santa Corona – jeden z ważniejszych obiektów sakralnych w Vicenzie, przynajmniej z punktu naszej opowieści o Andrei Palladio. Wielki miejski architekt był bowiem pochowany we wnętrzach tej świątyni (potem jego szczątki przeniesiono na jeden z cmentarzy).
Vicenza, kościół San Michele detta dei Servi

Vicenza, kościół San Michele detta dei Servi

Vicenza, kościół San Michele detta dei Servi

Vicenza, kościół San Michele detta dei Servi

Vicenza, kościół Santa Corona

Vicenza, kościół Santa Corona

I na koniec jeszcze kilka innych ważniejszych miejsc w Vicenzie. Na pewno warto poszukać na obrzeżach starówki średniowiecznych wież, pozostałości po dawnych murach i bramach miejskich.

  • Vicenza, wieża Torre di Castello

    Vicenza, wieża Torre di Castello

    Pallazzo Piovini, niewielki pałac wybudowany w połowie XVII w. Jest tak naprawdę rozbudową wcześniej stojącego tu Pallazzo Capra (ok. 1545 r.), którego autorstwo jest przypisywane… a komuż innemu, jak nie Andrei Palladio;

  • Pallazzo Gorzadori, stojący nieopodal placu Piazza dei Signori, wybudowany ok. 1460 r., jeden z najlepiej zachowanych gotyckich budynków w Vicenzie;
  • Torre di Castello, średniowieczna wieża obronna i obserwacyjna, kiedyś część potężnej twierdzy, która istniała na pewno od co najmniej XII w., a zburzona została w XVIII w. Po twierdzy pozostały też niewielkie ślady murów, rozsiane pomiędzy okolicznymi budynkami;
  • Torre dei Loschi, kolejna średniowieczna wieża, których w mieście jest jeszcze kilka. Ta jest najlepiej zachowaną i użytkowaną do dziś, a wybudowana została prawdopodobnie w XI w.;

A na koniec warto wspomnieć o podróżniczym wątku, związanym z Vicenzą. Otóż w mieście tym urodził się Antonio Pigafetta, członek znamienitego i bogatego miejscowego rodu. Nie kojarzycie Pigafetty z podróżami? Mało kto kojarzy. Ale był rzeczywiście Antonio podróżnikiem – jednym z kompanów Magellana w słynnej wyprawie dookoła świata. I jednym z nielicznych (bodajże osiemnastu) uczestników wyprawy, którzy wrócili z niej żywi. Napisał też relację (pamiętnik) z tej wyprawy, którego oryginalną wersję podarował królowi Hiszpanii Karolowi V, z wdzięczności za pomoc w organizacji wyprawy. Ale pamiętnik był dla Hiszpanów mocno niewygodny, bo dokumentował odkrycia… Portugalczyków – więc podobno dość szybko zniknął. A sam Pigafetta napisał potem o wyprawie książkę, po czym niewiele więcej o nim wiadomo. Nie wiadomo nawet gdzie i kiedy zmarł (a zapewne bardziej zginął, niż zmarł, bo ciągnęło go ponoć do bitew i wojaczek). W każdym razie dom rodu Pigafetta także znajdziecie na starówce Vicenzy. A w kolejnym artykule z naszej letniej włoskiej podróży zaprosimy Was do przepięknej Padwy.

Pełna galeria zdjęć z włoskiej Vicenzy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Galeria zdjęć: Vicenza, miasto Andrei Palladio

Vicenza to włoska perełka architektury późnego renesansu, zwana „miastem Palladio”. Nie bez powodu – ten XVI-wieczny architekt odcisnął ogromne piętno na mieście swoimi projektami. Na tyle duże, że jego prace w mieście i okolicach zostały wpisane na listę UNESCO.

 

Zwiedzanie włoskiej Vicenzy opisaliśmy w tym wpisie. A poniżej pełna galeria zdjęć:

 

0

Autor:

Kategorie: Galerie: Włochy

Dubno. Zamek Lubomirskich i inne polskie ślady

Kolejne ukraińskie miasteczko – Dubno – kolejne wielkie polskie historie. Zimowa objazdówka po zachodniej i południowej Ukrainie nabiera tempa. W iście „syberyjskich” warunkach Ukraina prezentuje się niezwykle pięknie i malowniczo.

Ukraina 2017, dzień 2 (poprzedni wpis: Beresteczko. Początek ukraińskiej trasy śladami polskiej historii). Po zwiedzaniu malutkiego Beresteczka i, położonego nieco poza nim, miejsca słynnej bitwy z Kozakami, wjeżdżamy wgłąb Ukrainy. Wgłąb państwa, gdzie zima bywa niezwykle ostra, ale zarazem malownicza. Wiecie – taka zima, o której u nas mówi się w czasie przeszłym: „kiedyś to były prawdziwe zimy…”.

Wjechaliśmy w tę zimę z przytupem – bo na Ukrainie nie dość że drogi mocni dziurawe, to jak się okazuje, niemal nie odśnieżane. Później zauważyliśmy, że te główne (np. od granicy polskiej przez Lwów do Kijowa) wyglądają normalnie – czarny i suchy asfalt. Ale wszystkie inne to inna liga. Im bardziej lokalne, tym gorzej. Lód i śnieg przykrywający dziury nieco zwalnia z uważania na zawieszenie samochodu. Ale zmusza do mega ostrożnej jazdy – bo hamulce na lodzie to całkiem inne hamulce :)

Pierwszy nocleg zaplanowany był w Dubnie. W hotelu sąsiadującym z jedyną interesującą nas tu atrakcją, czyli tutejszym zamkiem. Hotel jak hotel – może poza kelnerkami imprezującymi z ochroniarzem przy mocnym alkoholu – na… hotelowej recepcji :) Inny świat, trochę pachnący czasami sprzed „Solidarności”.

Dubno, jedyne wejście na zamek

Dubno, jedyne wejście na zamek

Dubno, zamek, rezydencja Ostrogskich

Dubno, zamek, rezydencja Ostrogskich

Dubno, zamek

Dubno, zamek

Dubno, zamek

Dubno, zamek

Dubno pojawia się w historii w początkach XII w., ale wiek później zostaje niemal kompletnie zniszczone przez Tatarów. „Na nowo” powstaje kolejny wiek później i od razu zaczynają się polskie ślady – bo to polski król Władysław Jagiełło pod koniec XIV w. oddaje te tereny w posiadanie Fedorowi Daniłowiczowi, staroście łuckiemu, prawdopodobnie za jego pomoc w obronie Wilna przed m.in. Krzyżakami.

Starosta wybudował tu drewniany gród warowny, otoczony wysoką palisadą i ziemnymi wałami. Jego potomkowie pod koniec XV w. rozpoczęli budowę znacznie bardziej nowoczesnej fortecy, już kamiennej. Oficjalnie uznaje się, że zamek w Dubnie powstał w 1492 r.  Rodzina Ostrogskich (Daniłowiczowie zmienili nazwisko na Ostrogski) władała Dubnem aż do momentu śmierci kolejnego z nich, Konstantego, a potem nastała era Lubomirskich.

Za czasów Lubomirskich Dubno przeżyło prawdziwy rozkwit, stając się ponoć największym miastem na Wołyniu. Dubno rozbudowano, tworząc rynek otoczony kamieniczkami, a także organizując regularne targi, przeniesione z samego Lwowa. A zamek został przebudowany na reprezentacyjną rezydencję Lubomirskich. W tych czasach w Dubnie bywali m.in. sam car Piotr I Wielki czy Iwan Mazepa – barwny ukraiński hetman, opisywany potem w dziełach największych poetów i pisarzy: Puszkina, Hugo, Byrona czy naszego Słowackiego. Trzykrotnie gościł tu też król Stanisław August Poniatowski, organizujący tu polowania na niedźwiedzie.

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, tablica poświęcona Wojciechowi Bogusławskiemu

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, tablica poświęcona Wojciechowi Bogusławskiemu

Dziś zamek w Dubnie największe wrażenie robi z zewnątrz. Masywne, kamienne mury najbardziej malowniczo wyglądają od strony rzeki Ikwy. Ikwa, w lutym zamarznięta, jest rajem dla amatorów wędkarstwa – dość niezwykle wygląda to z murów zamkowych – lody skuwające Ikwę pełne są mężczyzn z wędkami, stojących bezpośrednio na lodzie. Na zamek można wejść jedynym istniejącym wejściem przez mostek na fosie od strony miasta. Wewnątrz murów znajdują się dwie rezydencje – Ostrogskich i Lubomirskich.

Działa tu spore muzeum, przechowujące dość bogate zbiory m.in. broni, zbroi, naczyń i dokumentów. Na murach pałaców znajdziecie tablice upamiętniające pobyt tu znanych polskich artystów, m.in. Wojciecha Bogusławskiego. Warto zwrócić uwagę na jedno niepozorne miejsce – małą basztę na krańcu zamkowych murów, zwaną pieszczotliwie „Beatką”. Nie bez powodu.

Budowniczy zamku z XV w., Konstanty Ostrogski miał bratanicę Beatę, która wychodziła właśnie za mąż za pana ze znamienitego rodu. Ale uroczystości weselne zostały zakłócone przez Tatarów, którzy podjechali pod miasto i zamek. Goście weselni w panice odjeżdżali z zamku, ani myśląc pomagać w obronie. Rozzłoszczona Beata podeszła do narożnej baszty i nakazała wycelować w największy namiot w rozłożonym pod murami obozie tatarskim. Kula armatnia trafiła bez pudła – a Tatarzy niespodziewanie zamiast mścić się na mieszkańcach miasteczka, odjechali. A rezolutna bratanica księcia nakazała… kontynuację wesela :)

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Dubno. Rzeka Ikwa w lutym

Dubno. Rzeka Ikwa w lutym

Zamek w Dubnie. Słynna baszta "Beatka" widziana z zewnątrz

Zamek w Dubnie. Słynna baszta „Beatka” widziana z zewnątrz

Zamek w Dubnie. Słynna baszta "Beatka"

Zamek w Dubnie. Słynna baszta „Beatka”

Zamek w Dubnie. Brama wjazdowa w nocy

Zamek w Dubnie. Brama wjazdowa w nocy

Z Dubnem związanych było też kilku innych znamienitych Polaków, z których na pewno warto wymienić co najmniej dwóch:

  • Tadeusz Czacki, współtwórca konstytucji 3 Maja i założyciel słynnego Liceum w Krzemieńcu (tego, w którym uczył się m.in. Słowacki). Nawiasem – podobno pierwotnie to liceum miało powstać właśnie w Dubnie, do którego Czacki był bardzo przywiązany (tu zmarł);
  • Antoni Malczewski, polski poeta z przełomu XVIII / XIX w., uczeń wspomnianego wyżej liceum w Krzemieńcu, przez pewien okres swojego życia mieszkał w Dubnie. Z podróżniczego punktu widzenia Malczewski też zapisał się w historii – był bowiem pierwszym Polakiem, który… zdobył Mont Blanc. Przy okazji tego samego dnia (1818 r.) zdobył też Aiguille du Midi – szczyt nieopodal Mont Blanc, na którym byliśmy kilka lat temu – w dzisiejszych czasach można na niego wjechać kolejką linową;

Dubno nie znajduje się wśród tych najczęściej odwiedzanych turystycznie miejsc na Ukrainie, nawet wśród Polaków. Może w sezonie letnim jest trochę inaczej, ale w lutym poza nami na zamku nie było żadnej innej żywej turystycznej duszy. W ogóle człowiek z aparatem fotograficznym na ulicy zdawał się być „zauważany”. Muzeum na zamku zwiedzaliśmy samotnie, nawet pani z obsługi nie pofatygowała się za nami. Cały zamek dla siebie :) Potem okazało się, że mieliśmy tak dość często. W kolejnym wpisie pokażemy Wam kolejne ukraińskie miasteczko i kolejne ślady wielkiej polskiej historii – będziemy w Brodach.

 

Inne wpisy z: Ukraina

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Kolejne ukraińskie miasteczko - Dubno - kolejne wielkie polskie historie. Zimowa objazdówka po zachodniej i południowej Ukrainie nabiera tempa. W iście "syberyjskich" warunkach Ukraina prezentuje się niezwykle pięknie i malowniczo.

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Ukraina, Ukraina 2017

Sirmione - jedna z turystycznych perełek nad jeziorem Garda

Niezwykle malownicze włoskie miasteczko, położone na końcu cypla, wbijającego się w wody jeziora Garda na długości 4 km. Potężnie oblężone w sezonie przez turystów – stare miasto jest wręcz zatłoczone. Nie bez powodu – Sirmione jest bowiem atrakcyjnym miejscem do plażowania.

Włochy 2017, dzień 3 (poprzedni wpis: Brixia. Szukamy rzymskich śladów w Brescii). Po objechaniu zachodniego brzegu pięknego jeziora Como i zwiedzaniu miasta o tej samej nazwie, przyszła pora na zobaczenie innego, równie znanego ze swych turystycznych walorów włoskiego jeziora – jeziora Garda.

Tym razem jednak nasze „spotkanie” z jeziorem było związane z jednym tylko miejscem – w naszym planie widniało miasteczko Sirmione, widowiskowo położone na końcu wąskiego półwyspu na jeziorze. Miasteczko, określane mianem jednej z największych turystycznych atrakcji nad Gardą – i nie bez powodu.

Niemal cały 4-kilometrowy półwysep wypełniony jest pensjonatami i hotelami, w sezonie pełnymi turystów i wczasowiczów. Miejsce jest niezwykle atrakcyjne pod kątem wakacyjnego wypoczynku. Dużym kłopotem okazało się znalezienie miejsca parkingowego – i to pomimo tego, że parkingów i miejsc do parkowania jest tu naprawdę dużo. Wszystkie jednak były dość szczelnie wypełnione. Został nam tylko jeden, duży parking kilkaset metrów przed wejściem na stare miasto, na którym były jeszcze wolne miejsca. Parking do najtańszych nie należał – 2 EUR / godzina, ale innego po prostu nie było.

Sirmione, XIII-wieczny zamek

Sirmione, XIII-wieczny zamek

Sirmione, XIII-wieczny zamek

Sirmione, XIII-wieczny zamek

Sirmione, XIII-wieczny zamek

Sirmione, XIII-wieczny zamek

Na koniec cypla, gdzie znajduje się stare miasto oraz kilka plaż, samochody nie mają wstępu. Wejść tu można jedynie pieszo, ale to wcale nie oznacza, że można się po nim swobodnie poruszać. W sezonie wakacyjnym do Sirmione kierują się bowiem nieprzebrane tłumy turystów. Do tych wypoczywających na cyplu dołączają wycieczki tych, którzy chcą po prostu je zwiedzić w jeden dzień. Na kamiennych uliczkach starego miasta w Sirmione panuje nieopisany ścisk – jak na deptaku we Władysławowie :)

Sirmione ma bardzo długą historię, liczącą sobie kilka tysięcy lat. Ale ta w miarę znana historia to już czasy rzymskie, kiedy to osada była najpierw cenionym ośrodkiem letniego wypoczynku dla bogatych mieszkańców starożytnej Werony, a potem ważnym punktem obronnym nad jeziorem.

Z tych czasów ostała się jedna z największych historycznych atrakcji Sirmione, zwana „Grotą Katullusa”. Bardzo zwodniczo, bo ta „grota” to pozostałości ogromnej rzymskiej willi, wybudowanej w I w. Uznawana jest dziś ona za największą odkrytą rzymską willę w północnych Włoszech. Ruiny zostały nazwane imieniem Katullusa, starożytnego rzymskiego poety, żyjącego w I w. w Sirmione i w swoich pieśniach wysławiającego uroki tutejszego życia. Niestety w Sirmione byliśmy w poniedziałek – dzień, w którym większość turystycznych atrakcji bywa zamknięta – tak też było z Grotą Katullusa.

W średniowieczu w Sirmione rządził pochodzący z Werony ród „della Scala”, zwany też Scaligeri. To właśnie oni wybudowali w XIII w. największą turystyczną atrakcję miasta – widowiskowy, otoczony fosą zamek. A w zasadzie ufortyfikowany port – bo taką pełnił rolę. Był miejscem postoju floty pływającej władców, a także pełnił funkcje obronne – przed najeźdźcami z zewnątrz oraz… miejscowymi mieszkańcami, którzy z zasady za swoimi panami nie przepadali.

Sirmione, zabytkowa część miasteczka

Sirmione, zabytkowa część miasteczka

Sirmione, zabytkowa część miasteczka

Sirmione, zabytkowa część miasteczka

Sirmione, zabytkowa część miasteczka

Sirmione, zabytkowa część miasteczka

Do wartych zobaczenia zabytków można też w Sirmione zaliczyć kościoły:

  • Santa Maria Maggiore, kościół parafialny, którego dokładna data budowy nie jest znana – na pewno istniał już w XIV w., a przebudowywany w II połowie XV w. Część zachowanych we wnętrzach fresków pochodzi z początków XVI w. W kolejnym wieku dobudowano przed wejściem niewielką kolumnadę – co ciekawe użyto do tego pozostałości po starożytnych rzymskich budowlach;
  • San Pietro in Mavino, najstarszy w Sirmione, stojący już za starym miastem, niemal na końcu półwyspu, przy drodze do Groty Katullusa. Wybudowany już w VIII w., przebudowany sześć wieków później. Wnętrza zawierają freski, malowane od XII do XVI w. Ładna dzwonnica także ma „swoje lata” – pochodzi z XI w.

To, co do Sirmione przyciąga równie mocno, to ładne plaże. Tuż za zamkiem znajduje się niewielka plaża piaszczysta, ale nie ona nas zachwyciła. Tą była „Jamaica Beach”, położona na samym północnym końcu cypla, za Grotą Katullusa. Nie ma tu piasku, są za to duże płaskie kamienie, na których wygrzewają się plażowicze. Niezwykle fotogeniczne miejsce, z którego rozciąga się piękny widok na ogromne jezioro Garda. Naprawdę warto urządzić sobie dłuższy spacer ze starego miasta na koniec cypla, by spędzić tu choć kilka chwil.

A po drodze na plażę miniecie nieco schowaną za ogrodzeniem i drzewami willę, przy której znajduje się równie niepozorna pamiątkowa tablica. To kolejne miejsce, którym Sirmione się chlubi – willa należała w latach 50-tych XX wieku do Marii Callas, słynnej śpiewaczki operowej, która mieszkała tu wraz ze swoim mężem – zanim jeszcze poznała i związała się z greckim bogaczem Onasisem. Callas przestała mieszkać w Sirmione w 1959 r. – dokładnie wtedy poznała greckiego magnata. On opuścił dla niej swoją żonę – ona dla niego swojego męża.

Sirmione, kościół Santa Maria Maggiore

Sirmione, kościół Santa Maria Maggiore

Sirmione, kościół Santa Maria Maggiore

Sirmione, kościół Santa Maria Maggiore

Sirmione, kościół San Pietro in Mavino

Sirmione, kościół San Pietro in Mavino

Sirmione, kościół San Pietro in Mavino

Sirmione, kościół San Pietro in Mavino

Sirmione, pozostałości po klasztorze San Salvatore z VIII w.

Sirmione, pozostałości po klasztorze San Salvatore z VIII w.

Sirmione, ruiny rzymskiej willi z I w. p.n.e.

Sirmione, ruiny rzymskiej willi z I w. p.n.e.

W Sirmione znajdziecie także inne niewielkie historyczne pozostałości:

  • niewielkie pozostałości kościoła San Salvatore, kiedyś części małego klasztoru pod tym samym wezwaniem, wybudowanego w VIII w. przez żonę ostatniego króla Lombardów. Dziś pozostało z niego niewiele, część artefaktów z tego miejsca znajduje się w muzeum na terenie „Groty Katullusa”;
  • równie niewielkie pozostałości starożytnej rzymskiej willi w historycznym centrum miasta. Willa wybudowana została w I w. p.n.e. i prawdopodobnie była okazałym budynkiem, należącym do bogatego mieszkańca miasta. Zamieszkana była do V w., kiedy to została zniszczona, ale ślady zamieszkania pochodzą także z VI w., już z czasów Lombardów. Odkryto tu m.in. starożytne mozaiki, dziś wystawione w muzeum w „Grocie Katullusa”;
Sirmione, przepiękne widoki na "Jamaica Beach"

Sirmione, przepiękne widoki na „Jamaica Beach”

Sirmione, przepiękne widoki na "Jamaica Beach"

Sirmione, przepiękne widoki na „Jamaica Beach”

Sirmione, plaża przy zamku

Sirmione, plaża przy zamku

Sirmione to wymarzone miejsce na sesję ślubną

Sirmione to wymarzone miejsce na sesję ślubną

Sirmione, ruiny "Groty Katullusa", widziane z plaży "Jamaica Beach"

Sirmione, ruiny „Groty Katullusa”, widziane z plaży „Jamaica Beach”

Sirmione to fajne miejsce na jednodniową wycieczkę, być może połączoną z plażowaniem nad jeziorem Garda. Ale dłuższy pobyt tu, ze względu na turystyczne sezonowe tłumy, chyba byłby zbyt męczący. Tak czy tak, warto tu przyjechać – Garda wszak jest jednym z najpiękniejszych jezior i znana jest ze swoich turystycznych walorów. A Sirmione jest jedną z perełek wybrzeża Gardy. Kolejnym miastem, odwiedzonym przez nas podczas objazdówki po północnych Włoszech, będzie Vicenza.

 

Inne wpisy z: Włochy

Porto Garibaldi, plaża

Porto Garibaldi, położone na włoskim wybrzeżu Adriatyku, to typowy nadmorski kurort i port rybacki. Tu historia i zwiedzanie ma mniejsze znaczenie, do Porto Garibaldi przyjeżdża się wypocząć, poopalać się na plaży i wykąpać w cieplutkim morzu. Zdecydowanym magnesem jest piękna, szeroka i piaszczysta plaża oraz... brak tłumów w lipcu.

Padwa

Padwa, jedno z najstarszych miast północnych Włoch, nie jest ulubieńcem turystycznych przewodników. Znana jest głównie z drugiego w kolejności założenia włoskiego uniwersytetu, na którym studiowali słynni Polacy oraz z bazyliki św.Antoniego - a przecież ma o wiele, wiele więcej do zaoferowania...

IMG_9151

Bez wielkiego ryzyka można powiedzieć, że Florencja to marzenie każdego turysty. Napisano i powiedziano już o niej niemal wszystko, a mimo to przyciąga. I kusi. Kusiła także nas - przez wiele lat - aż przyszedł czas spełnienia tego marzenia. Widzieliśmy Florencję i nie zawiedliśmy się ani trochę.

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Brixia. Szukamy rzymskich śladów w Brescii

Nieco pomijana przez turystów ze względu na konkurencję ze strony Mediolanu, Werony czy Wenecji. Często traktowana jako tańszy punkt noclegowy w drodze do tych miast. A przecież Brescia ma turystom wiele, wiele do zaoferowania. Warto Brescię zobaczyć!

Włochy 2017 , dzień 4 (poprzedni wpis: Como. Miasto w cieniu pięknego jeziora). Brescia wpadła do naszych planów na północne Włochy niemal w ostatniej chwili – w chwili gdy zorientowaliśmy się, że znajdziemy tu spore antyczne pozostałości po Rzymianach, w dodatku wpisane na listę UNESCO. I choć pierwotnie mieliśmy ją ominąć autostradą, koniec końców nie tylko Brescię postanowiliśmy zwiedzić, ale wyznaczyliśmy tu sobie nocleg – rzeczywiście jest taniej niż w sąsiednich, bardziej obleganych turystycznie miastach.

Brescia ma ponad 3000 lat – prawdopodobnie założycielami osady byli już ok.1200 lat p.n.e. Ligurowie – tak mówi jedna z legend związanych z miastem, wspierana przez część historyków. Nas jednak interesuje historia nieco nowsza – ok.IV w. p.n.e. osiedlił się tu jeden z odłamów Galów, tworząc przy okazji stolicę swojego państewka. Galowie dobrze żyli z Rzymianami, w wyniku czego stopniowo wpływy Rzymu rosły i w III w. p.n.e. Brixia formalnie weszła w skład Cesarstwa Rzymskiego.

Brixia miała pewne swobody w ramach administracji rzymskiej. W I w. n.e. zyskała rangę miasta rzymskiego, a wspominał o niej znany rzymski poeta Katullus (o nim będzie więcej w kolejnym wpisie o Sirmione). Miała już wtedy (za czasów panowania cesarza Tyberiusza) co najmniej 3 świątynie, akwedukt, teatr i forum. Była ważnym ośrodkiem miejskim starożytnego Rzymu. Czasy rzymskie w dzisiejszej Brescii definitywnie kończą się w V w., kiedy to, jak całe niemal północne Włochy, Brixia została najechana przez wodza Hunów – słynnego Atyllę.

Brescia, starożytne Capitolium

Brescia, starożytne Capitolium

Brescia, starożytne Capitolium

Brescia, starożytne Capitolium

Brescia, starożytny teatr

Brescia, starożytny teatr

Brescia, pozostałości rzymskiego forum

Brescia, pozostałości rzymskiego forum

Brescia, fragmenty starożytnej budowli w murach współczesnej kamienicy

Brescia, fragmenty starożytnej budowli w murach współczesnej kamienicy

Rzymskie pozostałości w dzisiejszej Brescii są całkiem spore, a wśród nich znajduje się duży kompleks archeologiczny, wpisany na listę UNESCO:

  • Capitolium, czyli najważniejsza świątynia starozytnej Brixii, wybudowana w I w. n.e., stała dawniej przy rzymskim forum;
  • „Sanktuarium Republikańskie”, najstarsza do dziś odsłonięta część forum. Choć słowo „odsłonięta” nie bardzo tu pasuje, bowiem sanktuarium znajduje się pod Capitolium. To także była świątynia, wybudowana w I w. p.n.e.;
  • rzymski teatr, jeden z największych w północnych Włoszech, mieszczący do 15 tys. widzów, wybudowany w I w. n.e.
  • niewielkie pozostałości kolumnady otaczającej forum znajdują się też przez Capitolium, obok wybudowanego w XVIII w. kościoła San Zeno al Foro. W podziemiach samego kościoła także ponoć można podziwiać pozostałości forum, niestety kościół był zamknięty;
  • Południowy kraniec forum stanowiła okazała bazylika – nazwa myląca, bo nie była to świątynia, a budynek administracji publicznej, w tym siedziba sądu. W XVIII w. część fasady dawnej rzymskiej budowli „wpasowano” w nowo budowane kamienice – ciekawy to obrazek, oglądać nowożytny budynek ze starożytnymi kamiennymi „wstawkami”;

Ale Brescia to nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, rzymskie ruiny. Brescia to po prostu fajne stare miasto, a na wyróżnienie na pewno zasługują trzy położone niemal po sąsiedzku miejskie place:

  • Piazza Paolo VI, zwany też Piazza Duomo, czyli Plac Katedralny. Nazwa oficjalna „Plac Pawła VI” nie jest przypadkowa – papież ten urodził się całkiem niedaleko Brescii. Jak łatwo się domyśleć, przy placu tym stoi miejska katedra – ale niespodzianka – w Brescii przy Placu Katedralnym stoją… dwie katedry. Starsza, romańska pochodzi z XI w. i ze względu na swój okrągły kształt nazywana jest Rotundą. Młodszą budowano od XVII w. Obok nich stoi jeszcze tutaj XII-wieczny ratusz z wysoką wieżą, z której dawniej w razie niebezpieczeństwa biły dzwony, by ostrzec mieszkańców miasta. Plac dodatkowo zdobią dwie piękne, zabytkowe fontanny;
Brescia, dwie katedry na Placu Katedralnym

Brescia, dwie katedry na Placu Katedralnym

Brescia, "stara katedra", czyli Rotunda

Brescia, „stara katedra”, czyli Rotunda

Brescia, "stara katedra", czyli Rotunda

Brescia, „stara katedra”, czyli Rotunda

  • Piazza della Loggia, którego budowę rozpoczęto w początkowym okresie panowania Wenecji, stąd też wszystkie budynki otaczające plac wybudowano właśnie w stylu weneckim. Wszystkie pochodzą z XVI w. Ozdobą placu jest piękna wenecka loggia, dziś siedziba rady miejskiej. Drugą zaś – stojąca naprzeciwko wieża zegarowa z pięknym, XVI-wiecznym zegarem astronomicznym;
  • Piazza della Vittoria, czyli Plac Zwycięstwa, wybudowany przez faszystowskie władze Włoch, kosztem wyburzenia dużej części historycznego starego miasta. Na uroczystości otwarcia placu przemawiał w 1932 r. sam Benito Mussolini. na placu odbywają się targi antyków, a pod nim znajduje się duży podziemny parking i stacja metra;

Brescia ma swój niezaprzeczalny urok, a spacer uliczkami starego miasta jest niezwykle przyjemnym doświadczeniem, szczególnie że nawet w sezonie wakacyjnym w Brescii… nie ma turystów. Naprawdę, aż ciężko w to uwierzyć, ale nawet w największych miejskich atrakcjach turystycznych z reguły było pusto.

Brescia, Piazza della Loggia

Brescia, Piazza della Loggia

Brescia, Piazza della Loggia

Brescia, Piazza della Loggia

Brescia, Piazza della Vittoria

Brescia, Piazza della Vittoria

A gdy już się spaceruje uliczkami starej Brescii, to jak w każdym starym włoskim mieście, nie sposób nie zauważyć ogromnej ilości zabytkowych chrześcijańskich kościołów, których nie da się pominąć na liście miejsc wartych zobaczenia. Z tych, które my widzieliśmy, warto wymienić:

  • kościół San Cristo, znajdujący się za rzymskim teatrem, niemal tuż obok kompleksu kościelnego Santa Giulia, wpisanego na listę UNESCO. Stanowił część klasztoru Jezuitów, wybudowanego w XV w. Wnętrze kościoła jest przepięknie wymalowane freskami, bardzo dobrze zachowanymi na dużej części powierzchni. Część z tych fresków pochodzi z okresu budowy świątyni;
  • kościół Santa Maria dei Miracoli o przepięknej zewnętrznej fasadzie i barwnej historii budowy – otóż kiedyś stała tu kamienica, w której wg mieszkańców znajdowało się malowidło, chroniące przed zarazą – a był to koniec XV w., kiedy przez miasto przetaczały się fale śmiertelnych chorób. Kamienicę wykupiono od właścicieli a w jej miejscu wybudowano świątynię, we wnętrzach której dziś znaleźć można freski z XV i XVI w.;
  • kościół San Francesco, wybudowany w połowie XIII w. przez zakon franciszkanów. We wnętrzach znajdują się freski i obrazy z okresu od XVI w.;
  • kościół Santi Faustino e Giovita w północnej części starego miasta, poświęcony dwóm patronom miasta, kiedyś będący częścią klasztoru, wybudowanego w IX w. Budowę samej świątyni ukończono w połowie XII w.
  • kościół San Giuseppe, kiedyś część klasztoru franciszkanów, wybudowanego w połowie XVI w., dziś klasztor jest też siedzibą Muzeum Sztuki Sakralnej;
Brescia, kościół San Cristo

Brescia, kościół San Cristo

Brescia, kościół San Cristo

Brescia, kościół San Cristo

Brescia, kościół San Francesco

Brescia, kościół San Francesco

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, Plac Katedralny

Brescia, Plac Katedralny

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, niepozorny teatr Teatro Grande, z przepiękną salą teatralną

Brescia, niepozorny teatr Teatro Grande, z przepiękną salą teatralną

Świątyń w starej Brescii jest oczywiście o wiele więcej, jeśli będziecie spacerować tutejszymi uliczkami, na pewno się na nie natkniecie. Do miejsc, które warto w Brescii zobaczyć na koniec dodamy jeszcze jedno – Torre della Pallata, wybudowaną w XIII w. jako część murów obronnych miasta – jedyny element tych murów zachowany do dziś. Podobno do jej budowy używano kamieni pochodzących ze starożytnych rzymskich budowli.

Brescia to jedno z nielicznych włoskich miast, jakie widzieliśmy, w których nie przytłacza na ulicach liczba turystów. Dobrze to dla nas, ale Brescia zasługuje na większą promocję turystyczną. Zdecydowanie warto ją zobaczyć, jeszcze zanim ktoś sobie przypomni i skieruje tu turystyczne masy, przetaczające się w wakacje przez całe Włochy. A w kolejnym wpisie zaprosimy Was nad kolejne piękne włoskie jezioro – jeziora Garda, będziemy zwiedzać klimatyczne Sirmione.

Pełna galeria zdjęć z włoskiej Brescii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Włochy

Porto Garibaldi, plaża

Porto Garibaldi, położone na włoskim wybrzeżu Adriatyku, to typowy nadmorski kurort i port rybacki. Tu historia i zwiedzanie ma mniejsze znaczenie, do Porto Garibaldi przyjeżdża się wypocząć, poopalać się na plaży i wykąpać w cieplutkim morzu. Zdecydowanym magnesem jest piękna, szeroka i piaszczysta plaża oraz... brak tłumów w lipcu.

Padwa

Padwa, jedno z najstarszych miast północnych Włoch, nie jest ulubieńcem turystycznych przewodników. Znana jest głównie z drugiego w kolejności założenia włoskiego uniwersytetu, na którym studiowali słynni Polacy oraz z bazyliki św.Antoniego - a przecież ma o wiele, wiele więcej do zaoferowania...

IMG_9151

Bez wielkiego ryzyka można powiedzieć, że Florencja to marzenie każdego turysty. Napisano i powiedziano już o niej niemal wszystko, a mimo to przyciąga. I kusi. Kusiła także nas - przez wiele lat - aż przyszedł czas spełnienia tego marzenia. Widzieliśmy Florencję i nie zawiedliśmy się ani trochę.

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Galeria zdjęć: Włoska Brescia

Nieco pomijana przez turystów ze względu na konkurencję ze strony Mediolanu, Werony czy Wenecji. Często traktowana jako tańszy punkt noclegowy w drodze do tych miast. A przecież Brescia ma turystom wiele, wiele do zaoferowania. Warto Brescię zobaczyć!

 

Zwiedzanie Brescii opisaliśmy tutaj. A poniżej pełna galeria zdjęć:

 

0

Autor:

Kategorie: Galerie: Włochy