Tour de Europe 2010 (prolog) | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Zagrzeb, cmentarz Mirogoj. Najpiękniejsza nekropolia Europy.

Zagrzeb był drugim, obok Turanj, miejscem, które odwiedziliśmy w drodze powrotnej ze Splitu, w którym spędziliśmy chorwackie wakacje. Jedynym naszym celem w Zagrzebiu był cmentarz Mirogoj, jeden z podstawowych celów turystycznych w tym mieście.

Zagrzeb, wejście na cmentarz Mirogoj

Zagrzeb, wejście na cmentarz Mirogoj

Cmentarz Mirogoj w Zagrzebiu założony został w 1876 roku. Główny budynek powstał wg projektu architekta Hermanna Bolle, jego budowa rozpoczęła się w 1879 roku i trwała aż 50 lat. W tym czasie powstało aż 500 m zacienionych arkad, które posłużyły jako katakumby do pochówku zasłużonych mieszkańców miasta.

Mirogoj od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym – pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

Zagrzeb, arkady na cmentarzu Mirogoj

Zagrzeb, arkady na cmentarzu Mirogoj

Na cmentarzu pochowano wiele znanych osobistości chorwackich i nie tylko, tych żyjących w końcu XIX wieku, jak i tych nam współczesnych. Na centralnym miejscu pochowany został Franjo Tudman, bojownik o niepodległość Chorwacji (walczył w wojnie 1991-92 z Serbią oraz w 1995 roku o Sławonię i Krajinę) oraz jej późniejszy prezydent (od 1990 r., reelekcje w 1992 i 1997 r.). Jak większość przywódców byłych republik jugosłowiańskich w czasach wojny domowej, był postacią kontrowersyjną i szczególnie przez Serbów oskarżany był także za czystki etniczne przeprowadzane w Krajinie podczas walk o ten region. Dla Chorwatów jest za to bohaterem narodowym.

Zagrzeb, urny z prochami w kościele Chrystusa Króla na cmentarzu Mirogoj

Zagrzeb, urny z prochami w kościele Chrystusa Króla na cmentarzu Mirogoj

Z nazwisk bardziej przemawiających do wyobraźni młodszego pokolenia – na cmentarzu Mirogoj pochowany jest także Drażen Petrovic, gwiazda jugosłowiańskiej, a potem chorwackiej koszykówki, grający w NBA koszykarz, mistrz świata i trzykrotny medalista olimpijski, który zginął w wypadku samochodowym w Niemczech (w wieku 29 lat), wracając z Polski z meczu reprezentacji.

Cmentarz jest miejscem pochówku wielu znanych jugosłowiańskich, chorwackich i zagrzebskich osobistości ze świata polityki, nauki, nauki i sportu. Warto także zobaczyć kościół Chrystusa Króla w centralnej części cmentarza oraz okazałą kostnicę, wybudowaną w 1889 roku, stojącą poza terenem samego cmentarza, naprzeciwko wejścia do niego.

 

Zagrzeb, grobowce na cmentarzu Mirogoj

Zagrzeb, grobowce na cmentarzu Mirogoj

 

Zagrzeb, cmentarz żołnierzy niemieckich na Mirogoj

Zagrzeb, cmentarz żołnierzy niemieckich na Mirogoj

 

Zagrzeb, kostnica przy cmentarzu Mirogoj

Zagrzeb, kostnica przy cmentarzu Mirogoj

 

Pełna galeria zdjęć z cmentarza Mirogoj w Zagrzebiu – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Budapeszt nocą

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

Budapeszt nocą

Budapeszt nocą

Do Budapesztu przyjechaliśmy późno w nocy i poświęciliśmy część czasu przeznaczoną na nocleg, by przespacerować się trochę po otulonym ciepłą nocą mieście i brzegu Dunaju. Najbardziej fotogenicznym obiektem okazał się zdecydowanie Most Lańcuchowy, łączący oba brzegi Dunaju, zbudowany w 1840 roku, uznawany do dziś za najpiękniejszy most na Dunaju. Most został zniszczony w czasie II wojny światowej, ale odbudowano go po wojnie w pierwotnej formie.

Niedaleko Mostu Lańcuchowego stoi inny okazały obiekt – Katedra św.Stefana, konsekrowana w 1905 roku, pod wezwaniem nawiązującym do Stefana I, pierwszego króla Węgier. Katedra św.Stefana jest największym kościołem na Węgrzech (może pomieścić do 8500 wiernych) oraz drugim w Budapeszcie (a trzecim na całych Węgrzech) budynkiem pod względem wysokości (96 m).

Budapeszteńska przygoda była wyjątkowo krótka – po nocnym spacerze i krótkim śnie, rano wyjechaliśmy ze stolicy Węgier, rozpoczynając ostatni etap wakacyjnej podróży – etap do Polski.

 

Budapeszt nocą

Budapeszt nocą

 

Budapeszt nocą

Budapeszt nocą

 

Budapeszt nocą

Budapeszt nocą

 

Pełna galeria zdjęć z nocnego Budapesztu – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

 

Turanj, Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci – Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

Turanj, muzeum broni na otwartym powietrzu

Turanj, muzeum broni na otwartym powietrzu

Jednym z miejsc, odwiedzonych przez nas w drodze powrotnej do Polski z dwutygodniowych wakacji w Splicie, był Turanj – przedmieście Karlovaca, stanowiący coraz bardziej popularną atrakcję dla turystów. Znajduje się tu jedno z dwóch istniejących w całej Chorwacji muzeum poświęcone uzbrojeniu z czasów wojny domowej w byłej Jugosławii.

Turanj jest niezwykle strategicznie położoną miejscowością, stąd wraz z Karlovacem był przez całe wieki świadkiem wielu działań wojennych. Tereny dookoła tej miejscowości był areną szczególnie ciężkich walk podczas wojny domowej w byłej Jugosławii w latach 1991-95. Tędy przebiegała linia obrony Karlovaca i obronę przypłaciło życiem 239 żołnierzy, których pamięci poświęcona jest specjalna tablica, stojąca niedaleko muzeum.

Muzeum znajduje się na otwartym powietrzu, na miejscu zrujnowanej austro-węgierskiej bazy wojskowej, na której budynkach do dziś widać ogromne ślady działań wojennych – zostawiono je z rozmysłem po wojnie w takim stanie, by przypominały tragedię tamtych dni. Muzeum otworzył w 2003 roku emerytowany oficer armii chorwackiej.

 

Turanj, opancerzony traktor

Turanj, opancerzony traktor

 

Turanj, opancerzona ciężarówka

Turanj, opancerzona ciężarówka

 

Najbardziej widowiskowe eksponaty tego otwartego dla wszystkich muzeum są:

  • oryginalny samolot MIG-21 w barwach armii chorwackiej, utrzymany w bardzo dobrym stanie;
  • wrak samolotu MIG-21 w barwach Armii Jugosłowiańskiej (czyli de facto – serbski), zestrzelonego 9 listopada 1991 roku przez obrońców chorwackich;
  • czołg T-55 Armii Jugosłowiańskiej (JNA), zdobyty przez 1 Brygadę Armii Chorwackiej;
  • czołg M4A3 Sherman oraz niszczyciele czołgów M36 i M18 Armii Jugosłowiańskiej, przejęte przez Chorwatów;
  • działa przeciwczołgowe M3A (prod. USA), ZIS-M42 (ZSRR) i 6Pdr (W.Brytania), także przejęte przez wojska chorwackie;

 

Turanj, MIG-21 w chorwackich barwach

Turanj, MIG-21 w chorwackich barwach

 

Turanj, wrak serbskiego MIG-21

Turanj, wrak serbskiego MIG-21

 

Największe wrażenie robią jednak dwa wozy bojowe, stworzone przez Chorwatów własnymi rękami na potrzeby wojny:

  • ciągnik rolniczy, który został opancerzony i wyposażony w karabin maszynowy;
  • ciężarówka również opancerzona „domowym” sposobem, z widocznymi śladami trafień na wysokości drzwi kierowcy.

Na miejscu jest dostępny punkt informacyjny i mały sklepik z informatorami – niestety podczas naszej wizyty był on zamknięty.

 

Turanj, czołg T-55

Turanj, czołg T-55

 

Turanj, czołgi w muzeum

Turanj, czołgi w muzeum

 

Pełna galeria z muzeum uzbrojenia z czasów wojny domowej w byłej Jugosławii – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Pałac Dioklecjana, czyli początki historii Splitu

Pałac rzymskiego cesarza Dioklecjana, którego budowę rozpoczęto pod koniec III wieku. Miejsce w którym rozpoczyna się historia miasta Split, jedyny antyczny pałac na świecie, zamieszkany do dziś. Barwna historia i prawie 40 tys. m2 zabytków. Największa atrakcja Splitu, wpisana na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO, punkt obowiązkowy do zwiedzenia dla każdego turysty.

Split, katedra św.Dujama wraz z dzwonnicą

Split, katedra św.Dujama wraz z dzwonnicą

Historia Splitu rozpoczyna się w 293 roku, w 9 lat po objęciu władzy w Imperium Rzymskim przez cesarza Dioklecjana, urodzonego w pobliskiej Salonie. W tymże roku nakazał on rozpoczęcie budowy wielkiego pałacu (o kształcie prostokąta i wymiarach 214 x 174 m), który miał być jego miejscem zamieszkania na starość. Pałac został wybudowany na wzór warownego zamku rzymskiego, z dwoma głównymi ulicami, ułożonymi wewnątrz, poprzecznie na kształt krzyża. Ulice te na obu końcach stanowiły wejście do pałacu i zakończone były bramami nazwanymi: Zelazna (zachodnia), Brązowa (południowa), Srebrna (wschodnia) i Złota (północna). Nazwy wywodziły się od materiałów, z których bramy zostały zrobione lub którymi zostały przyozdobione. Pałac od południa przylegał bezpośrednio do brzegu morza.

Najbardziej znanym punktem wewnątrz zabudowań pałacowych jest perystyl – widowiskowy dziedziniec pałacowy, na którym wieczorem rozkładają się kawiarniane stoliki i rozbrzmiewa nastrojowa muzyka, a w dzień pełno na nim turystów z całego świata.  Dziedziniec zakończony jest westybulem – głównym wejściem do cesarskich apartamentów.

Po lewej stronie westybulu stoi katedra św.Dujama, którą wybudowano w VIII wieku na podstawie ośmiobocznego mauzoleum (i grobowca – cesarz popełnił samobójstwo kilka lat po swojej abdykacji w 305 roku) Dioklecjana, znajdującego się tu wcześniej. Katedra ta jest najstarszą istniejącą katedrą na świecie, a złośliwe koło historii spowodowało, że Katedra pod wezwaniem św.Dujama stoi na miejscu mauzoleum Dioklecjana – cesarza rzymskiego, który rozkazał zabić biskupa Dujama w ramach prześladowań chrześcijan.

 

Split, pałac Dioklecjana, perystyl

Split, pałac Dioklecjana, perystyl

 

Split, pałac Dioklecjana, wewnątrz dzwonnicy św.Dujama

Split, pałac Dioklecjana, wewnątrz dzwonnicy św.Dujama

 

Split, widok z dzwonnicy św.Dujama

Split, widok z dzwonnicy św.Dujama

 

Najbardziej znanym elementem katedry św.Dujama jest jej wysoka (61 m) dzwonnica – jeden z najbardziej charakterystycznych elementów architektonicznych Splitu, szczególnie dobrze prezentująca się od strony Adriatyku. Budowa dzwonnicy rozpoczęła się w XIII wieku i trwała aż 500 lat, a pomimo tego nigdy nie była budowlą udaną. W XVIII wieku zaczęła się niebezpiecznie przechylać, więc w 1908 roku została rozebrana i postawiona na nowo. Dziś jest rewelacyjnym punktem widokowym, możliwe jest wejście na samą górę (odpłatne), choć chybotliwe i niezwykle strome schody nie są raczej polecane dla osób z lękiem wysokości :)

Równie znanymi dziś elementami pałacu Dioklecjana są trzy zachowane bramy wejściowe: Zelazna – kiedyś najpopularniejsza brama wejściowa do pałacu, Srebrna i Złota – od niej prowadził antyczny trakt do Salony. Najgorzej zachowana jest dziś ta Srebrna, położona tuż za katedrą św.Dujama – pozostały z niej jedynie widowiskowe resztki. Po wyjściu z pałacu przez tę bramę trafiamy na miejski targ.

Split, pałac Dioklecjana, Srebrna Brama

Split, pałac Dioklecjana, Srebrna Brama

Czwartej bramy – południowej (Brązowej) – nie ma już dziś. Pierwotnie pałac Dioklecjana przylegał bezpośrednio do brzegu morza, dziś znajduje się tu znany nadmorski deptak Riva. Stąd obramowania południowe pałacu są stosunkowo najsłabiej zachowane. Od południowej strony tuż przy wejściu na teren pałacu znajdują się podziemia, wypełnione dziś kramikami z pamiątkami dla turystów.

Split, pałac Dioklecjana, Złota Brama

Split, pałac Dioklecjana, Złota Brama

Przed bramą północną (Złotą) stoi kolejny obowiązkowy punkt zwiedzania – pomnik Grzegorza z Ninu. Pomnik stał pierwotnie w perystylu – dziedzińcu pałacu. Za mury pałacu został przeniesiony po II wojnie światowej. Grzegorz z Ninu był biskupem, znanym z obrony języka i pisma słowiańskiego. Charakterystycznym jego punktem jest duży palec lewej stopy Grzegorza, zawsze świetnie wypolerowany rękami turystów. Związane są z nim bowiem dwie legendy – jedna mówi, że każdy kto palca dotknie, kiedyś tu jeszcze wróci. A druga, że dotknięcie palca przynosi szczęście i zdrowie.

Split, pałac Dioklecjana, Żelazna Brama

Split, pałac Dioklecjana, Żelazna Brama

Wychodząc z terenu pałacu przez widowiskową bramę Zelazną trafiamy na Narodni Trg (Plac Ludowy), o którym pierwsze wzmianki pochodzą już z XIII wieku – plac był jednym z pierwszych elementów rozbudowy miasta Split poza mury pałacowe. W pewnym okresie historii miasta był głównym jego placem. Dziś znany jest z pięknej, niezwykle fotogenicznej zabudowy pałacowej oraz XV-wiecznego zegara astronomicznego na ratuszowej wieży.

Split, pomnik biskupa Grzegorza z Ninu

Split, pomnik biskupa Grzegorza z Ninu

Nieco na południe od Placu Ludowego znajduje się kolejny malowniczy plac – Plac Owocowy (to jego nieoficjalna nazwa, pochodząca od znajdującego się tu kiedyś targu owocowego). Plac wyróżnia się weneckim zamkiem i wieżą z XV wieku oraz barokowym, XVIII-wiecznym pałacem Milesi przed którym stoi pomnik XV-wiecznego poety Marko Marulica, jednego z pierwszych używających w swej sztuce języka chorwackiego.

Jednym z największych placów Splitu, a zarazem najmniej uczęszczanym przez turystów (pomimo położenia sąsiadującego z pałacem Dioklecjana i nadmorskim deptakiem Riva) jest Plac Republiki (Trg Republike), otoczony z trzech stron przez neobarokowe budynki zwane Prokurative. Od strony południowej plac oferuje świetny widok na port w Splicie.

Od południa cały teren przez pałacem Dioklecjana sąsiaduje z najbardziej reprezentacyjną częścią starego Splitu – deptakiem o nazwie Riva, położonym od strony morza i portu promowego. Riva to typowy miejski deptak, po którym spacerują tysiące turystów z całego dosłownie świata, a przy którym znajdują się dziesiątki wystawnych restauracji i kafejek. Na całej długości deptaka znajduje się wiele wygodnych ławeczek, na których można przysiąść. Wieczorem w sezonie letnim na deptaku często odbywają się imprezy teatralne i muzyczne. Zaden chyba turysta nie może wrócić ze Splitu bez zdjęcia z malowniczymi palmami z tego bulwaru. Cały bulwar Riva można świetnie oglądnąć z pobliskiego betonowego cypla (falochronu) – wygląda świetnie zarówno za dnia, jak i w nocy :)

 

Split, Plac Ludowy (Narodni Trg)

Split, Plac Ludowy (Narodni Trg)

 

Split, nadmorski deptak Riva

Split, nadmorski deptak Riva

 

Split, deptak Riva widziany od strony morza

Split, deptak Riva widziany od strony morza

 

A wracając do pałacu Dioklecjana – jest jedynym na świecie zamieszkanym do dziś pałacem antycznym. W jego obrębie (blisko 40 tys. m2) znajduje się 220 budynków, zamieszkałych przez ok.3 tys. osób.

Pełna galeria z pałacu Dioklacjana i deptaka Riva w Splicie – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Osiedlowe gry i zabawy w Splicie, czyli balote, bocce, boules...

Spacerując w czasie naszego wakacyjnego pobytu ulicami Splitu, mogliśmy zauważyć, szczególnie wieczorną porą, gdy już robiło się przyjemnie i znikał upał, mieszkańców miasta (głównie tych starszych), zajętych grą rozgrywaną na polu podobnym do toru kręglarskiego. I też z udziałem kul – ale bez kręgli.

„Boiska” do tej gry znajdują się na miejskich osiedlach i są chętnie wykorzystywane porą wieczorną (często są oświetlone, czasem nawet jakimś tymczasowym oświetleniem). Gra w Chorwacji nazywa się „balote”, ale pochodzi z Włoch, gdzie istnieje pod nazwą „bocce”. Jest także popularna we Francji pod nazwą „boules”.

Istnieje wiele odmian gry, można w nią grać indywidualnie, ale najczęściej gra się 2, 3 lub 4-osobowymi zespołami (w grze uczestniczą dwa zespoły). W wielkim skrócie gra polega na umieszczeniu swoich kul jak najbliżej najmniejszej kuli. Wygrywa zespół (a w zasadzie zdobywa punkty, bo gra jest punktowana), którego kula lub kule umieszczone są najbliżej małej kuli, zwanej „bulin” (polska nazwa: „świnka”). Można też próbować trafiać w „świnkę” i przesuwać ją tak, by oddalić go od bliżej położonych kul przeciwnika. Im więcej kul własnych jest bliżej „świnki” niż najbliższa kula przeciwnika, tym więcej punktów otrzymuje drużyna zwycięska (1 punkt za każdą bliższą kulę). Gra toczy się zazwyczaj do 13 punktów (w jednym „rozdaniu” można zyskać maksymalnie 6 punktów).

 

Split, wieczorna partyjka balote na miejskim osiedlu

Split, wieczorna partyjka balote na miejskim osiedlu

 

Kule do gry zrobione są z drewna, metalu lub tworzywa sztucznego. „Bulin”, wyrzucany jako pierwszy (pozostałe kule trzeba ustawić jak najbliżej) najczęściej jest kulą drewnianą. „Boisko” do gry ma podłużny kształt toru do kręgli o długości zazwyczaj w przedziale 20-27 m i szerokości 2,5 – 4 m. Na pierwszy rzut oka cały ten sport mocno przypomina (także pod względem zasad gry)… curling :) Tyle że w curlingu są piony („czajniki” :-)) puszczane po lodzie. No i curling jest dyscypliną olimpijską, a balote (bocce, boules) tylko, a może AZ, sposobem na towarzyskie spędzenie czasu z przyjaciółmi. Aczkolwiek zauważyliśmy, że pasjonują się tą grą raczej starsze pokolenia mieszkańców Splitu…

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Dwa tygodnie w chorwackim Splicie

Split, drugie co do wielkości miasto (po Zagrzebiu) Chorwacji i największe w Dalmacji, bardzo ważny historycznie ośrodek chorwacki, był naszą „bazą” w czasie dwutygodniowych wakacji w Chorwacji.

Uznaje się, że początki miasta należą do urodzonego w pobliskiej Salonie rzymskiego cesarza Dioklecjana, który w 293 r. (9 lat po objęciu władzy) rozpoczął tu budowę pałacu, który miał być miejscem jego „emerytury” na starość. Dioklecjan rzeczywiście abdykował w 305 r., ale nie nacieszył się spokojną starością zbyt długo – historia mówi, że popełnił samobójstwo kilka lat później. Po jego śmierci, pałac pełnił rolę rezydencji dla elit rzymskich aż do VII wieku, kiedy to Salona została najechana i zniszczona przez Awarów i Słowian. Uciekinierzy z Salony zamieszkali właśnie w pałacu, na dobre rozpoczynając historię miasta Split. Pałac Dioklecjana przetrwał do dziś i jest najważniejszym zabytkiem Splitu, wpisanym zresztą na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

Około 180-tysięczny Split był w czasie naszego dwutygodniowego pobytu w Chorwacji naszą wakacyjną „siedzibą” – tu mieszkaliśmy i plażowaliśmy, stąd wyjeżdżaliśmy na turystyczne wypady do Dubrownika, starożytnej Salony, Trogiru, parku narodowego Krka czy też promową wycieczkę do Starego Gradu na wyspie Hvar. Nie poświęcaliśmy zbyt wiele czasu na zwiedzanie miasta, oczywiście poza obowiązkowym pałacem Dioklecjana oraz nadmorskim deptakiem Riva.

 

Split, miejsce naszego "zakwaterowania" przy plaży Znjan

Split, miejsce naszego „zakwaterowania” przy plaży Znjan

 

Split, marina żeglarska

Split, marina żeglarska

 

Poza tymi dwoma miejscami, portem promowym i plażami w zasadzie odwiedziliśmy tylko jedno inne miejsce – stadion Hajduka Split, jednej z dwóch najbardziej znanych (obok Dinama Zagrzeb) drużyn piłkarskich w Chorwacji. Oznaczeń kibiców Hajduka ciężko zresztą w całym regionie uniknąć – charakterystyczna biało-czerwona szachownica z dopiskiem „Torcida Split” widoczna jest na każdym kroku. Zresztą, jeśli chodzi o sport, to Split nie ma się czego wstydzić – pochodzą stąd znane gwiazdy:

  • Goran Ivanišević (tenisista, mistrz Wimbledonu, podwójny brązowy medalista olimpijski),
  • Toni Kukoč (koszykarz NBA, mistrz świata, dwukrotny wicemistrz olimpijski, trzykrotny mistrz NBA z Chicago Bulls i M.Jordanem, trzykrotnie najlepszy koszykarz Europy),
  • Slaven Bilić (piłkarz, brązowy medalista mistrzostw świata 1998 oraz były selekcjoner reprezentacji Chorwacji)

Zakwaterowanie

Mieszkaliśmy w Splicie w pensjonacie zwanym „Apartmani M”, położonym przy samej plaży Znjan. To jedna z najbardziej znanych splitskich plaż – choć kamienista, to jednak w sezonie oblegana i przez turystów i przez mieszkańców miasta. Plaża Znjan ma i polski wątek w swej historii – w 1998 roku na plaży mszę odprawił papież Jan Paweł II. W każdym razie i apartamenty i plażę polecamy.

 

Split, brzoskwinie w przydomowym ogródku

Split, brzoskwinie w przydomowym ogródku

 

Plaże

Wspomniana wyżej plaża Znjan to jedna z dwóch najbardziej znanych plaż w Splicie. Drugą jest jedyna piaszczysta plaża w mieście – Bačvice. Niewielka i bardzo mocno zatłoczona, ale za to z niezwykle wygodnym, płaskim i długim zejściem do wody, dzięki czemu jest idealna dla dzieci – dlatego też bardzo często podczas pobytu w Splicie na niej bywaliśmy. Bywaliśmy też na niej wieczorami, a nawet nocą – przy plaży stoi spory, piętrowy pawilon wypełniony knajpkami i kawiarniami, wieczorem zamieniającymi się w kluby i dyskoteki. Na plaży często też odbywają się koncerty muzyczne – scena jest budowana na wodzie, a widzowie oglądają koncert z plaży. Plaża Bačvice sąsiaduje (poprzez dość głęboki cypel) z portem promowym w Splicie, ale w żaden sposób nie da się tego odczuć.

 

Split, plaża Bačvice

Split, plaża Bačvice

 

Minusem Bačvic była odległość od naszego miejsca zakwaterowania (choć czasem zamieniał się on w plus – do plaży można było w dużej części dojść brzegiem morza – a to już jest całkiem przyjemne), stąd w drugiej części pobytu w zasadzie zrezygnowaliśmy z niej na rzecz plaży Znjan, do której w zasadzie wogóle nie musieliśmy iść – mieliśmy ją na wyciągnięcie ręki – widok na plażę mieliśmy z własnych okien apartamentu.

Osobnym tematem jest woda na chorwackich plażach (w ogromnej większości kamienistych, nie można zapomnieć o obowiązkowym dla turysty wyposażeniu – butach plażowych, zabezpieczających przez ostrymi kamieniami w wodzie). Chodzi o jej… spokój. Z Chorwacji zapamiętaliśmy niesamowity dla nas spokój morza i prawie całkowity brak fal. Zapewne było to spowodowane gęsto rozlokowanymi przy brzegu wyspami o różnej wielkości, osłaniającymi brzeg od otwartego morza i stanowiącymi swoisty falochron dla plaż. W każdym razie dzięki temu dzieciaki miały o wiele większą radochę z kąpieli, a my, pomimo że plaże w większości są tam kamieniste, zapamiętaliśmy Chorwację ze względu na największą przyjemność plażowania, jaką do tej pory spotkaliśmy.

 

Split, plaża Znjan

Split, plaża Znjan

 

Zakupy

Przy dłuższym pobycie i przy założeniu, że żywimy się sami, nie korzystając z posiłków oferowanych przez hotele czy pensjonaty – czyli tak, jak to było w naszym przypadku – zwyczaje „zakupowe” nie różnią się wiele od tych nabytych w Polsce. Małe zakupy – sklepiki osiedlowe jak najbliżej miejsca zamieszkania. N splitskich osiedlach nie brak chorwackich odpowiedników naszych „Zabek” czy „Piotrów i Pawłów” z najbardziej potrzebnymi atrykułami. Na większe zakupy warto się wybrać do hipermarketu, których także w Chorwacji nie brakuje – w naszym przypadku był to wielki Konzum, znajdujący się na obrzeżach miasta (który zresztą przydał się także w przypadku awaryjnej potrzeby zakupu śrubokrętów do szybkiej zmiany pozycji jedynej posiadanej tablicy rejestracyjnej w samochodzie). Swieże owoce i warzywa zawsze można kupić w przydrożnych kramach, których nawet w centrum miasta jest wiele.

 

Split, stadion Hajduka

Split, stadion Hajduka

 

Split, stadion Hajduka

Split, stadion Hajduka

 

Jeśli chodzi o zakupy nieco bardziej wyskokowe, najpopularniejszym piwem jest zdecydowanie miejscowe Karlovacko, dostępne w standardowych opakowaniach (puszka, butelka) oraz w mało popularnych w Polsce, a niezwykle przydatnych i opłacalnych plastikowych butelkach 1.5l :) Jeśli chodzi o wino, zdecydowanie polecamy spróbować win chorwackich. Warto jednak pamiętać, że warto je kupić jak najbliżej „zródła”, czyli najlepiej w winnicy lub sklepiku w miejscowości, gdzie winnice się znajdują. W samym Splicie te same wina są w sklepach widocznie droższe. Zapamiętaliśmy szczególnie (ze względu na smak) świetne wina kupione w trakcie wyprawy do Dubrownika, na półwyspie Pelješac – głównym zajęciem mieszkańców owego półwyspu jest właśnie wyrób win oraz hodowla równie znanych małż.

 

Split, na plaży

Split, na plaży

 

Split, plaże nocą

Split, plaże nocą

 

Pełna galeria zdjęć ze Splitu – na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Dubrownik, perła Adriatyku

Ponad 1300-letnie miasto na południu Chorwacji, słynące ze swojej starówki, z której urodą może konkurować jedynie Wenecja. Niezwykle bogata historia, także ta najnowsza, z 7-miesięcznym oblężeniem zaledwie 20 lat temu włącznie. Dubrownik był naszym podstawowym turystycznym celem w trakcie chorwackich wakacji.

Dubrownik, pierwszy widok miasta z magistrali adriatyckiej

Dubrownik, pierwszy widok miasta z magistrali adriatyckiej

Historia powstania Dubrownika nie jest do końca jasna. Oficjalnie obowiązująca wersja jest taka, że miasto zostało założone w VII wieku przez uchodźców z najeżdżanego i niszczonego Edpidaurum (dziś Cavtat). Istnieją jednakże teorie, potwierdzane także rezultatami badań i wykopalisk w regionie Dubrownika, że osadnictwo na tym terenie istniało już przed naszą erą.

Po tym, jak władzę nad miastem przejęło Cesarstwo Bizantyjskie, w XIII wieku Dubrownik przeszedł pod skrzydła Wenecjan. Pod sam koniec XIII wieku miasto zostało całkowicie strawione przez pożar, po czym opracowano całkowicie nowy plan miasta. W połowie XIV wieku Dubrownik stał się miastem – wasalem Węgier.

Kolejne prawie pięć wieków, Dubrownik w formie Republiki posiadał status niepodległego, wolnego miasta (choć jednocześnie przez prawie cały ten okres faktycznie był wasalem Imperium Osmańskiego i opłacał roczny hołd względem tamtejszego sułtana). Szczytowy okres rozwoju miasta to XV i XVI wiek, kiedy to swoją potęgą rywalizował Dubrownik z Wenecją i innymi włoskimi miastami.

 

Dubrownik, mury starego miasta i Brama Słupów

Dubrownik, mury starego miasta i Brama Słupów

 

Dubrownik, Wielka Fontanna Onufrego

Dubrownik, Wielka Fontanna Onufrego

 

Republika zaczęła podupadać po wielkim trzęsieniu ziemi w 1667 roku, podczas którego zginęło ponad 5.000 osób i większość budynków publicznych zostało zniszczone. W 1699 roku sprzedano część terytorium Republiki Turkom – dziś jest to terytorium Bośni i Hercegowiny i stanowi jedyny dostęp do Adriatyku tego państwa.

W 1806 roku miasto poddało się wojskom Napoleona po miesięcznym oblężeniu. Napoleon złamał swoją obietnicę – zamiast pierwotnego żądania wyłącznie przejścia dla wojsk francuskich, zajął miasto i zmusił władze do poddania się. W 1808 roku marszałek Marmont (jego ślady widzieliśmy także w Trogirze) zniósł Republikę i wcielił Dubrownik do Francji, a potem wydzielił osobną prowincję. Miasto zostało odbite przez wojska brytyjskie i austriackie w 1814 roku, po czym zostało wchłonięte przez Imperium Habsburgów.

 

Dubrownik, bulwar Stradun

Dubrownik, bulwar Stradun

 

Dubrownik, wieża zegarowa i pałac Sponza

Dubrownik, wieża zegarowa i pałac Sponza

Po zakończeniu I wojny światowej i upadku Austro-Węgier, miasto zostało włączone do nowo utworzonej Jugosławii. W tym samym czasie, w 1918 roku, oficjalnie zmieniono miastu nazwę na Dubrownik (do tej pory nazywało się ono pierwotną nazwą z VII wieku – Ragusa). W latach siedemdziesiątych XX wieku Dubrownik został zdemilitaryzowany, by uniknąć niszczenia miasta w trakcie ewentualnych konfliktów.

Dubrownik, kolumna Rolanda

Dubrownik, kolumna Rolanda

Pomimo tego, w 1991 roku, w wyniku proklamowania niepodległości przez Chorwację, wojska armii jugosłowiańskiej, zdominowanej przez Serbów, zażądały oddania Dubrownika pod pretekstem jego historycznej przynależności do Czarnogóry (pomimo, że ogromną większość mieszkańców miasta stanowili Chorwaci). 1 października 1991 roku Narodowa Armia Jugosławii rozpoczęła oblężenie Dubrownika, trwające 7 miesięcy, w trakcie którego zginęło 114 osób cywilnych, a 56% budynków starego miasta zostało uszkodzonych. W maju 1992 roku miasto zostało wyzwolone przez armię chorwacką.

Po zakończeniu wojny domowej w Jugosławii, zniszczenia odbudowano zgodnie z wytycznymi UNESCO. Generał dowodzący oblężeniem Dubrownika został skazany przez międzynarodowy trybunał w Hadze na 8 lat więzienia za udział w nim.

Dubrownik, Mała Fontanna Onufrego

Dubrownik, Mała Fontanna Onufrego

Ze Splitu, stanowiącego naszą bazę wypadową w Chorwacji, jedziemy do Dubrownika rano – czeka nas co najmniej trzygodzinna podróż magistralą adriatycką. Droga wiedzie cały czas wybrzeżem Adriatyku i w dużej części jest zwykłą jednopasmową drogą, mocno zakorkowaną w okolicach każdej większej miejscowości wypoczynkowej. Trasa jest więc ciasna i kręta, ale bardzo widokowa. Po drodze przejeżdżamy przez Bośnię i Hercegowinę i jej kilkunastokilometrowe terytorium przyległe do Adriatyku, po czym z powrotem wjeżdżamy na ziemie chorwackie – tu musimy żonglować jedyną posiadaną tablicą rejestracyjną na samochodzie (nasze samochodowe perypetie opisaliśmy w osobnym wpisie). Pierwsze punkty widokowe, z których można podziwiać Dubrownik, osiągamy tuż przed południem (2,5 godziny jazdy). Z tego miejsca zapamiętaliśmy stojącą obok nas czarną skodę z napisem „Polski Związek Narciarski”, której pasażerowie również raczyli się panoramą miasta :)

Dubrownik, kościół św.Błażeja, patrona miasta

Dubrownik, kościół św.Błażeja, patrona miasta

Aby dostać się na Stari Grad w Dubrowniku, jadąc z północy trzeba przebić się przez całe praktycznie miasto – starówka znajduje się bowiem na jego południowym krańcu. Szukamy miejsca na samochód – nie ma z tym większego problemu, w okolicach dojazdu do starego miasta jest sporo parkingów – trafiamy na wielopoziomowy  podziemny parking – wygodny, ale niestety nie tani. Ale do cen w Dubrowniku trzeba się przyzwyczaić – im bliżej starówki tym oczywiście drożej.

Krótki spacer w dół i docieramy do zachodniej bramy starego miasta – Vrata Pile (Brama Słupów), dla większości turystów pierwszy punkt styczności ze starówką. Była ona częścią nieistniejącej już twierdzy z X wieku. Droga do bramy wiedzie przez kamienny most z XV wieku, przerzucony przez fosę. Zewnętrzna fasada bramy została zbudowana w 1573 roku i zawiera m.in. figurę św.Błażeja, patrona miasta.

Zaraz po przejściu bramy trafiamy na jeden z najbardziej charakterystycznych punktów starego Dubrownika – Wielka Studnia Onufrego, będąca krańcowym punktem systemu wodociągowego miasta, wybudowanego w 1444 roku. Pierwotnie przeznaczona dla podróżnych, służyła umyciu się przed wejściem do miasta, dziś jest atrakcją turystyczną, a napicie się z niej wody ma przynosić szczęście. Woda tryska z 16-tu kamiennych twarzy.

Za studnią zaczyna się Stradun (zwany inaczej: Placa), główny trakt starego Dubrownika, wyłożony marmurem, wypolerowanym przez stopy milionów turystów, przy którym mieści się niezliczona ilość kafejek i restauracji. Wystrój traktu jest stale utrzymywany, wszystkie latarnie są jednakowe, nawet okiennice w oknach muszą mieć ten sam kolor.

 

Dubrownik, stary port

Dubrownik, stary port

 

Dubrownik, pałac Rektorów

Dubrownik, pałac Rektorów

 

Dubrownik, katedra

Dubrownik, katedra

 

Mniej więcej na tej samej wysokości, co studnia, tyle że po drugiej stronie ulicy Stradun znajduje się kościół Zbawiciela (Crkva sv.Spasa), zbudowany ok.1520 roku przez mieszkańców miasta, wdzięcznych za jego ocalenie po wielkim trzęsieniu ziemi w tymże roku. To jedna z nielicznych budowli w mieście, która przetrwała kolejne wielkie trzęsienie ziemi – w 1667 roku.

Zaraz za kościołem Zbawiciela mijamy klasztor Franciszkanów, który poprzednio stał przed murami miasta, ale ze względów bezpieczeństwa przeniesiono go wewnątrz murów miejskich. Budowę rozpoczęto w 1317 roku, większość prac ukończono w XIV wieku. Z trzęsienia ziemi w 1667 roku ocalały jedynie drzwi wejściowe z gotyckim portalem, zniszczona została m.in. bogata klasztorna biblioteka. Od początku, czyli od 1317 roku po dziś dzień działa przy klasztorze apteka – dziś trzecia najstarsza apteka w Europie.

 

Dubrownik, kościół św.Ignacego

Dubrownik, kościół św.Ignacego

 

Idąc do końca ulicą Stradun, docieramy do kolejnego ważnego punktu – placu Luza. Na początek oglądamy pałac Sponza, jeden z najurodziwszych budynków starego Dubrownika, wybudowany w 1522 roku, mieszczący w dawnych czasach wiele urzędów państwowych: skład celny, mennicę, skarb państwa czy zbrojownię. Pałac Sponza w ogóle nie ucierpiał w trakcie trzęsienia ziemi w 1667 roku. Fakt ten uważa się za istotną przyczynę tego, że Republika nie upadła po nim – wszystkie państwowe czynności mogły być kontynuowane.

Dubrownik, wejście na mury miejskie

Dubrownik, wejście na mury miejskie

Na środku placu Luza znajduje się jeden z symboli Dubrownika – kolumna Rolanda, samotny filar ze stojącym przy nim rycerzem. Wg legendy rycerz Roland pomógł obronić miasto przed piratami w VIII wieku. Dawniej było to miejsce, gdzie mieszkańcy mogli wysłuchać ważnych wieści czy zarządzeń, ogłaszanych przed kolumną. Tutaj także karano przestępców. Ciekawostką jest fakt, iż długość prawego przedramienia rycerza Rolanda z kolumny była swego czasu jednostką miary długości w Republice.

Dubrownik, bulwar Stradun widziany z murów miejskich

Dubrownik, bulwar Stradun widziany z murów miejskich

Obok pałacu Sponza stoi na placu Luza wieża zegarowa z 1444 roku. Pierwotnie bijące w dzwon dwie drewniane figurki, zostały z czasem zastąpione figurami z brązu (nazywanymi przez mieszkańców „Maro” i „Baro”), które z czasem w wyniku interakcji z powietrzem przybrały zielony kolor (i zmieniły nazwę na „Zielenci” – zieloni ludzie). Wieża wymagała remontu po kilku trzęsieniach ziemi, stąd na początku XX wieku go przeprowadzono (fundatorem był były mieszkaniec Dubrownika, mieszkający w Chile), a w trakcie renowacji m.in. przywrócono oryginalny dzwon z początków XVI wieku. Od ponad 100 lat konserwacją mechanizmu zegara zajmuje się jedna i ta sama rodzina.

Za kolumną Rolanda stoi okazały kościół św.Błażeja, patrona Dubrownika. Barokowy, XVIII wieczny kościół został postawiony na miejscu poprzednio tu stojącego romańskiego kościoła z XIV wieku, który co prawda przetrwał trzęsienie ziemi w 1667 roku, ale strawił go pożar w roku 1706. Budowę nowego zakończono w 1715 roku, a całkiem niedawno, bo w 1979 roku został poważnie zniszczony podczas kolejnego trzęsienia ziemi. Ucierpiał także podczas oblężenia Dubrownika w czasie wojny domowej w Jugosławii (1991-92).

Obok kościoła stoi druga z dubrownickich fontann Onufrego – Mała Fontanna Onufrego. Obie zaprojektował ten sam artysta – Onofrio della Cava, od którego imienia powzięły nazwy. Mała fontanna stoi na przeciwległym w stosunku do dużej krańcu ulicy Stradun i także jest częścią systemu wodociągowego miasta. Wybudowana w 1438 roku, miała religijne znaczenie i służyła wyłącznie chrześcijanom (dubrowniccy Zydzi zaopatrywali się w wodę w innych miejscach).

 

Dubrownik, Wielka Fontanna Onufrego, widok z murów starego miasta

Dubrownik, Wielka Fontanna Onufrego, widok z murów starego miasta

 

Przez bramę obok wieży zegarowej opuszczamy plac Luza, udając się nieco na północny-wschód, w kierunku wielkiego klasztoru dominikańskiego, którego budowa rozpoczęła się już w 1225 roku (ale trwała ponad 100 lat). Największym bogactwem klasztoru, będącego ważnym elementem obronnym miasta, są dziś wnętrza – bogata biblioteka i znajdujące się w niej manuskrypty oraz dzieła sztuki (obrazy z XV i XVI wieku, złoty krucyfiks). Zakrystia została zaprojektowana przez słynnego architekta, Paskoje Milicevica, który został w niej później pochowany. Mijamy klasztor, wychodzimy poza miejskie mury, oglądając z boku stary port w Dubrowniku, po czym wracam na plac Luza.

Tu kierujemy się na południe i mijamy pałac Rektorów (oficjalnych reprezentantów Republiki), pełniący swą rolę przez prawie cały okres wolnego miasta (od XIV wieku do najazdu Napoleona w 1808 r.), budynek o mieszanym stylu (gotyk z elementami renesansu i baroku). Idąc dalej, dochodzimy do katedry w Dubrowniku, jednego z najbardziej znanych kościołów w mieście.

 

Dubrownik, mury miejskie

Dubrownik, mury miejskie

 

Dubrownik, mury miejskie

Dubrownik, mury miejskie

 

Katedra w tym miejscu była już budowana wielokrotnie: w VI, X, XI i XII wieku. Ta ostatnia została zniszczona w trzęsieniu ziemi w 1667 roku. Legenda mówi, że jedna z budów była finansowana przez angielskiego króla Jana Lwie Serce, po tym jak jego statek rozbił się w okolicach Dubrownika, a on sam został uratowany. Trójnawowa katedra, zbudowana na planie krzyża, wciąż w środku zawiera pozostałości po poprzednich jej wersjach. W jej wnętrzach znajduje się wiele cennych dzieł sztuki od XV do XVIII wieku oraz skarbiec, zawierający m.in. relikwie (ręka, noga i czaszka) św.Błażeja, patrona miasta oraz duży zbiór świętych przedmiotów ze złota.

Po zwiedzeniu katedry zatrzymujemy się w restauracji w jednej z uliczek, prowadzących do portu, na zasłużony obiad. Grube kamienne mury domów dają choć na chwilę zasłużony cień – trafiliśmy tego dnia na niesamowity wręcz skwar i cały dzień zmuszeni byliśmy się w nim poruszać po mieście. Posiłek w dubrownickiej restauracji (jakiejkolwiek) nie należy do najtańszych przyjemności, choć i tak udało się nam znaleźć w miarę rozsądne ceny.

 

Dubrownik, panorama miasta widziana z murów miejskich

Dubrownik, panorama miasta widziana z murów miejskich

 

Po chwili odprężenia ruszamy dalej, tym razem w kierunku w głąb starówki, gdzie docieramy do kościoła św.Ignacego, zbudowanego w 1725 r. na wzór kościoła pod wezwaniem tego samego świętego w Rzymie. Kościół znajduje się przy placu zwanym Poljana Rudera Boskovica, od którego biegną monumentalne schody, wybudowane w 1738 roku, wzorowane także na rzymskim odpowiedniku – Piazza di Spagna.

Wędrując ciasnymi uliczkami starego miasta Dubrownika, wracamy w okolicę Wielkiej Fontanny Onufrego, gdzie przy Bramie Słupów znajduje się wejście na miejskie mury, jedna z większych atrakcji turystycznych i najlepszy sposób na oglądanie panoramy Dubrownika.

Mury miejskie robią ogromne wrażenie. Mają 2 kilometry długości i w najwyższych miejscach mają nawet 25 m wysokości i nawet do 6 m grubości. Przez wieki ochraniały skutecznie miasto przez zakusami wielu nacji, dziś pozwalają turystom za zobaczenie miasta z góry. Nie jest to tania atrakcja, wejście kosztowało 70 kn (dorośli) lub 30 kn (dzieci), ale naprawdę warto. Ze względu na długość zwiedzania (1,5 – 2 godziny), strome momentami podejścia i schody, nie zaleca się zwiedzania w upalne dni, szczególnie osobom ze skłonnościami do zawrotów głowy. Warto jednakże zaopatrzyć się w napoje chłodzące na czas zwiedzania. Sprawdziliśmy na sobie – zwiedzaliśmy mury w niesamowitym wręcz słońcu i upale. I jeszcze jedna podpowiedź – po wejściu na mury absolutnie nie wyrzucajcie od razu biletów wejściowych – są one sprawdzane jeszcze kilkukrotnie w czasie zwiedzania.

Najwyższym punktem murów jest baszta twierdzy Minceta, zaprojektowanej przez florenckiego artystę Tvrdava Minceta (XV – XVI wiek). Z tego miejsca rozpościera się najlepszy widok na dachy starego miasta w Dubrowniku oraz na niedaleką wyspę Lokrum, o brzegi której w 1192 roku wg legendy rozbił się statek króla Ryszarda I Lwie Serce, a w podzięce za uratowanie zobowiązał się on do wybudowania kościoła (wspomnianej już katedry). Na murach trafić można także na lodziarnie i kafejki, malowniczo położone ze świetnymi widokami w dół. Resztę zobaczcie sami na zdjęciach…

 

Półwysep Peljesac, wielki mur nieopodal Stonu

Półwysep Peljesac, wielki mur nieopodal Stonu

 

Droga powrotna do Splitu to ponowna operacja na tablicy samochodowej na granicach z Bośnią oraz krótki zjazd z magistrali adriatyckiej na półwysep Peljesac, znany ze świetnych win i jednych z najlepszych małż, których farmy znajdują się wzdłuż wybrzeża. W jednym z przydrożnych sklepików zaopatrujemy się w miejscowe wina, i wracamy na główną trasę do Splitu.

Najbardziej znanym miejscem na półwyspie Peljesac jest miasto Ston, znane z… „europejskiego muru chińskiego”. Tak, tu znajduje się najdłuższy w Europie, a drugi na świecie po murze chińskim, mur, zbudowany tu za czasów Republiki Dubrownickiej, w XIV wieku. Mur ma łącznie długość 5,5 km i wzmocniony był 40 wieżami i 5 twierdzami. Możliwe jest zwiedzanie muru (jest podobno bezpłatne), ale ze względu na późną już porę (i zapadający zmrok), odpuściliśmy sobie tę atrakcję. Ciekawostką, dotyczącą półwyspu Peljesac, a związaną z Polską jest fakt zamieszkania tam przez znawcę kulinarnego, znanego z telewizji Roberta Makłowicza.

PS. W latach 2011 i 2012 stare miasto w Dubrowniku było jednym z miejsc, w których kręcono II i III sezon popularnego amrykańskiego serialu (HBO) – Gra o Tron.

Pełna galeria zdjęć z Dubrownika – na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Trogir, czyli chorwacka Mała Wenecja

Trogir, niespełna 13-tysięczne miasteczko położone jakieś 30 km na wschód od Splitu, znane jest ze swojej nietuzinkowej starówki (wpisanej zresztą na listę światowego dziedzictwa UNESCO), dzięki której znane też jest jako Mała Wenecja.

Starówka, największa atrakcja turystyczna Trogiru, leży na małej wysepce, połączonej z jednej strony mostem ze stałym lądem, a z drugiem mostem podnoszonym z wyspą Ciovo. Miasto zostało założone ok. III wieku p.n.e. przez greckich marynarzy z wyspy Vis pod nazwą Tragurion (czyli Kozia Wieś), aczkolwiek najstarsze znane ślady osadnictwa na tych terenach pochodzą już z ok. 2000 lat p.n.e.

W połowie II wieku p.n.e. Trogir został zdobyty przez Rzymian, pozostając w ich władaniu przez następne kilkaset lat i stając się zarazem ważnym ośrodkiem portowym w regionie. Jednym z najbardziej znanych epizodów w historii Trogiru jest stracenie tutaj biskupa Splitu – Dujama (późniejszego świętego i patrona Splitu, pochowanego w pobliskiej Salonie) przez cesarza Dioklecjana. Od V wieku Trogir stał się wolnym miastem, a w następnym stuleciu pożar prawie całkowicie zniszczył miasto. Zaczęło ono odzyskiwać swoją rolę w VII wieku, w wyniku napływu ludności, uciekającej z najechanej przez Słowian Salony.

Trogir często w swojej historii zmieniał swoich właścicieli (Węgry, Wenecjanie, Francuzi, Austro-Węgry, po I wojnie światowej Włochy, aż wreszcie Jugosławia i niepodległa Chorwacja do roku 1991). Złote czasy miasta to XII i XIII wiek, kiedy to nastąpiła intensywna rozbudowa miasta.

Trogir, wejście na starówkę

Trogir, wejście na starówkę

Współczesny Trogir żyje głównie z turystyki, dość powiedzieć, że połowa przychodów miasta pochodzi właśnie z tego źródła, a niespełna 13-tysięczne miasto w sezonie dysponuje aż 20-tysięczną turystyczną bazą noclegową ! W sezonie w mieście bywa więc więcej turystów niż rdzennych mieszkańców.

Trogir, brama lądowa - wejście do miasta

Trogir, brama lądowa – wejście do miasta

I to zainteresowanie turystami widać – widać, że mieszkańcy starają się wykorzystać obecność turystów na każdym kroku, aczkolwiek jest to robione z sensem i nie niszczy image’u samej starówki, nie jest ona zapchlona tandetnymi straganami z pamiątkami „made in China” – to znajdziemy przed murami starego miasta. Znajdziemy też wystarczającą ilość parkingów, by zostawić tam auto (sama starówka jest bardzo słusznie całkowicie zamknięta dla ruchu samochodowego).

Na zwiedzanie Trogiru poświęciliśmy drugą część dnia, rozpoczętego w starożytnej Salonie. Na starówkę Trogiru wchodzimy poprzez pierwszą z najbardziej znanych atrakcji turystycznych, tzw. bramę lądową z XVII wieku, na której gzymsie znajduje się lew wenecki, a powyżej niego figura błogosławionego Jana z Trogiru, tutejszego biskupa i patrona miasta. Zaraz za murami znajduje się muzeum miejskie, które jednak pomijamy i udajemy się wprost w najbardziej znane miejsce – Trg Ivana Pavla II (czyli plac Jana Pawła II).

 

Trogir, plac Jana Pawła II, miejska loggia i wieża zegarowa

Trogir, plac Jana Pawła II, miejska loggia i wieża zegarowa

 

Najważniejszym zabytkiem (nie tylko Trogiru, ale podobno całej Chorwacji) przy tymże placu jest Katedra św.Wawrzyńca (sv.Lovre), której budowa rozpoczęła się pod koniec XII wieku – na zgliszczach poprzednio stojącego tu kościoła, zburzonego w 1123 roku przez arabskich piratów – i trwała prawie… 600 lat ! Z tego powodu pod względem architektonicznym jest mieszaniną kilku epok. Katedra słynie głównie z:

  • głównego wejścia, tzw. portalu Radovana, nazwanego od autora, chorwackiego mistrza architektury. Prawie cały został wyrzeźbiony przez samego autora, nieliczne części przez jego uczniów. Ukończony i podpisany („dzieło mistrza Radovana, najlepszego w swoim fachu”) w 1240 roku. Głównymi elementami są figury Adama i Ewy (najstarsze chorwackie nagie rzeźby), wsparte na lwach, pilnujących wejścia. Powyżej znajdują się sceny z życia Chrystusa oraz samego miasta;
  • kaplicy błogosławionego Ivana Ursini (1062-1111), dzisiejszego patrona miasta, zawierającego renesansowy sarkofag biskupa, wykonany w XV wieku przez Nikolę Firentinaca;
  • barokowy główny ołtarz i kamienna chrzcielnica z 1464 roku;
  • dzwonnicę, górującą dziś nad miastem (47 m wysokości), której budowę rozpoczęto w 1400 roku, a ukończono w roku 1598, przez co jej bryła kolejno przybiera cechy: gotyckie, weneckie, renesansowe i u samej góry – barokowe;
Trogir, katedra św.Wawrzyńca

Trogir, katedra św.Wawrzyńca

Dziś sama katedra, jak i dzwonnica są udostępnione do zwiedzania (obowiązują bilety wstępu). Warte zwiedzania są obie – katedra ze względu na swoją wyjątkową historyczną wartość, a dzwonnica ze względu na unikalną panoramę Trogiru, widoczną z samej góry.

Trogir, dzwonnica katedry św.Wawrzyńca

Trogir, dzwonnica katedry św.Wawrzyńca

Naprzeciwko katedry na placu Jana Pawła II stoi wieża zegarowa, jedyna pozostałość po wybudowanym w tym miejscu kościele św.Sebastiana – wybudowanym w podzięce świętemu za ochronę miasta w czasie panującej tu plagi. Rzeźby Chrystusa i św.Sebastiana, znajdujące się na froncie wieży, zostały wykonane przez artystę Mikołaja z Florencji i uznawane są dziś za jedne z jego najlepszych dzieł.

Obok wieży zegarowej znajduje się tzw. miejska loggia, zbudowana pierwotnie w 1311 r., ale jej dzisiejsza wersja pochodzi z XV wieku. Służyła jako sala rozpraw, gdzie wszyscy nadużywający prawa byli sądzeni i karani na widoku publicznym. Ze schodów loggi ogłaszane były najważniejsze dla mieszkańców wiadomości. Dziś znaleźć w niej można płaskorzeźbę „Sprawiedliwość” Nikoli Firentinaca z 1471 roku.

 

Trogir, panorama miasta z dzwonnicy katedry św.Wawrzyńca

Trogir, panorama miasta z dzwonnicy katedry św.Wawrzyńca

 

Trogir, pałac Cipiko

Trogir, pałac Cipiko

Z boku katedry św.Wawrzyńca, a w zasadzie naprzeciw głównego wejścia do niej (portalu Radovana) znajduje się renesansowy pałac Cipiko, wybudowany w 1457 r. dla najzamożniejszej trogirskiej rodziny – Cipiko, powszechnie szanowanej za swój wkład w rozwój miasta.

Trogir, portal Radovana w katedrze św.Wawrzyńca

Trogir, portal Radovana w katedrze św.Wawrzyńca

Po drugiej stronie katedry, na tym samym placu Jana Pawła II znajduje się ratusz miejski, wybudowany w pierwszej połowie XV wieku na miejscu stojącego tu uprzednio kościoła św.Stefana. W XVII wieku został przekształcony w teatr, który spłonął w pożarze w 1890 r., po czym został odbudowany w stylu renesansowym.

Z centralnego placu starego miasta Trogiru, udajemy się na przeciwległy jej koniec, w kierunku brzegu graniczącego z wyspą Ciovo, wzdłuż którego biegnie Riva – główny deptak miejski, wysadzany palmami, przy którym cumują luksusowe jachty i gnieżdżą się klimatyczne kafejki i restauracje. Spacerując deptakiem, mijamy wkrótce kościół św.Dominika, a zarazem klasztor dominikański, zbudowany z białego kamienia z wyspy Brac, tego samego, z którego budowano m.in. pałace w Wenecji czy Biały Dom w Waszyngtonie. Klasztor został założony w 1265 roku, a kościół budowano przez cały XIV wiek. Przed kościołem od strony bulwaru Riva stoi pomnik Augustina Kazotica, biskupa Trogiru (1260-1323).

Na krańcu bulwaru stoi twierdza Kamerlengo, zbudowana w XV wieku, której nazwa pochodzi od stanowiska urzędniczego (kamerling, urzędnik prowadzący miejskie finanse). Twierdza o kształcie nieregularnego czworoboku, wyróżnia się pokaźną, ośmioboczną wieżą (wybudowaną jako pierwszą jeszcze przez Genueńczyków, zanim Trogir opanowali Wenecjanie) od strony morza. Była częścią fortyfikacji miejskich, wybudowali ją Wenecjanie, by broniła miasta przed Turkami. W czasie II wojny światowej twierdza odegrała niechlubną rolę jako miejsce egzekucji Chorwatów, przeprowadzanych przez Włochów. Dziś jest to miejsce imprez, przeprowadzanych w sezonie letnim, w tym np. kina na otwartym powietrzu.

 

Trogir, nadmorski bulwar Riva

Trogir, nadmorski bulwar Riva

 

Trogir, kościół św.Dominika przy bulwarze Riva

Trogir, kościół św.Dominika przy bulwarze Riva

 

Trogir, targ

Trogir, targ

 

Na samym krańcu wyspy ze starówką Trogiru znajduje się Marmont Glorijet, sześciokolumnowa altana, wybudowana w XIX wieku dla marszałka Marmonta, francuskiego gubernatora z ramienia Napoleona. Marmont jest uważany za jednego z najlepszych przywódców miasta w historii, a altana (wybudowana w 1809 r.) jest jednym z bardzo nielicznych francuskich zabytków w Dalmacji.

Trogir, altana Marmont Glorijet

Trogir, altana Marmont Glorijet

Wracając w kierunku starówki, ale od strony stałego lądu, mijamy okrągłą renesansową basztę św.Marka, kolejną część miejskich fortyfikacji, wybudowaną dla obrony przed Turkami, kiedyś połączoną z twierdzą Kamerlengo, zaopatrzoną w baterię artylerii, umiejscowioną na górze. Wieża miała bronić kanału pomiędzy wyspą a stałym lądem.

Trogir, baszta św.Marka

Trogir, baszta św.Marka

Wracając w kierunku starówki, mijamy kolejny z historycznych kościołów, Kościół Matki Bożej z Góry Karmel (Crkva Gospe od Karmela), zbudowany w 1618 roku, za czasów biskupa Antuna Gvida. Głowny jego ołtarz ozdobiony jest obrazem Matki Bożej z Góry Karmel, datowanym na 1658 rok.

Pod koniec wycieczki docieramy wreszcie do targi owocowego w Trogirze, niezwykle barwnego i kolorowego miejsca, wypełnionego bogactwem owoców, warzyw, oliwy i serów. Warto tu kupić ser, który choć przechowywany w warunkach takich, że polski sanepid zamknąłby całość w minutę, to jednak był jednym z lepszych, jakie do tej pory jedliśmy. Sprzedawcy bardzo chętnie pozwalają na degustację.

Trogir nie bez powodu nazywany jest Małą Wenecją – położony na wyspie i otoczony kanałami, połączony z brzegiem mostami, wypełniony kościołami i katedrami, częściowo wybudowanymi z tych samych, co weneckie pałace, materiałów, z ciasną, klimatyczną starówką wypełnioną kamiennymi domami – nieuchronnie kojarzy się ze swoim włoskim pierwowzorem. Naprawdę warty jest zobaczenia. Polecamy.

Pełna galeria zdjęć z Trogiru – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Salona. Ruiny potężnego starożytnego miasta.

Miasteczko Solin, a dokładniej znajdujące się w jego obrębie ruiny starożytnego miasta Salona są jedną z większych atrakcji turystycznych w rejonie chorwackiego Splitu.

Wejście na teren starożytnej Salony

Wejście na teren starożytnej Salony

Ruiny Salony leżą zaledwie kilka kilometrów od Splitu, są dobrze skomunikowane z miastem, choć ostatni odcinek drogi pokonywaliśmy troszkę „na czuja” przez ubogie oznakowanie drogi dojazdowej. Wstęp do starożytnego miasta jest odpłatny (aczkolwiek ceny są symboliczne), a pozytywną ciekawostką jest dostępność polskojęzycznych ulotek wyjaśniających w skrócie historię i rozmieszczenie zabytków Salony. Całość zwiedzania zajęła nam mniej więcej 3 godziny, ruiny są naprawdę rozległe i rozrzucone na sporym obszarze, miejscami sąsiadując wprost z osiedlami mieszkalnymi Solinu.

Historia Salony jest równie długa, co burzliwa. Miasto założone zostało już w IV wieku p.n.e. przez greckich kolonizatorów (w dokumentach wymienione po raz pierwszy w 119 r. p.n.e.), będąc przez kilka wieków pod silnym wpływem kultury greckiej. W I w. n.e. Salona została podbita przez Rzymian i od tego czasu rozpoczął się silny rozwój miasta. W czasach szczytu popularności miasto liczyło 60.000 mieszkańców (III wiek n.e.) i było czwartym co do wielkości miastem Imperium Rzymskiego, było też stolicą rzymskiej prowincji Dalmacja.

 

Salona, cmentarz Manastirine

Salona, cmentarz Manastirine

 

Salona, cmentarz Manastirine

Salona, cmentarz Manastirine

 

Rzymianie szybko rozbudowali miasto, budując rozległe mury obronne (podobno miały 88 wież) oraz m.in. forum ze świątynią Jupitera, teatr oraz łaźnie i amfiteatr (II w. n.e.). Pod koniec II wieku dobudowano wielkie miejskie łaźnie. Kulminacja rozwoju miasta następuje w III wieku i wtedy też miasto przeżywa swój złoty okres.

Historia Salony splata się także z historią chrześcijaństwa. Około 240 roku w Salonie urodził się późniejszy rzymski cesarz Dioklecjan (po abdykacji w 305 roku osiadł w Splicie, budując tam swój pałac, będący dziś jedną z większych atrakcji turystycznych miasta). Za rządów tegoż Dioklecjana zabito w czasie tortur w pobliskim Trogirze biskupa Salony, Domnija (Domniusza, znanego jako św.Dujam), którego pochowano w tajemnicy… na cmentarzu w Salonie. Losy Dioklecjana i Dujama splatały się później jeszcze więcej – po swojej abdykacji w 305 roku Dioklecjan osiadł na starość w Splicie, gdzie wybudował okazały pałac. Jedna z jego części to dziś katedra z dzwonnicą św.Dujama, poprzednią będąca… ośmiobocznym mauzoleum Dioklecjana,w  którym tenże cesarz został… pochowany. Dodatkowo – św.Dujam jest dziś patronem Splitu, miasta w którym mieszkał do swojej śmierci jego kat.

 

Salona, cmentarz Manastirine, grobowiec Don Frane Bulica

Salona, cmentarz Manastirine, grobowiec Don Frane Bulica

 

Salona, cmentarz Manastirine, w tle budynek Tusculum

Salona, cmentarz Manastirine, w tle budynek Tusculum

 

Dwa lata po abdykacji Dioklecjana, władzę w Rzymie objął Konstantyn Wielki – cesarz który zaprzestał represji wobec chrześcijan, a nawet sam przyjął tę wiarę. W 313 roku wydał edykt mediolański, uznający swobodę wyznawania religii chrześcijańskiej.

Resztki dobrych czasów Salona przeżyła w VI wieku, gdy była już pod władzą Bizancjum. W VII wieku została doszczętnie zniszczona przez m.in. Słowian, ale po tym odbudowana, była przez wieki ważnym ośrodkiem władzy, m.in. w jednym z kościołów, zbudowanych tu przez królową Jelenę w X wieku pochowani byli kolejni królowie Chorwacji (w sumie siedmiu, z okresu X-XI wiek) – kościół ten został zniszczony przez Turków w XVI wieku.

 

Salona, kamienna fontanna przy Tusculum

Salona, kamienna fontanna przy Tusculum

 

Ostateczne zniszczenie Salony nastąpiło w XVII wieku – Wenecjanie zniszczyli miasto w obawie przed Turkami. Ostatni ważny punkt historii Salony i chrześcijaństwa to wizyta papieża Jana Pawła II w 1998 roku.

Ruiny starożytnej Salony to dzisiaj m.in.:

  • Manastirine – cmentarz, na którym pochowano m.in. św.Dujama oraz 3-kondygnacyjna bazylika, wybudowana w V wieku. To jeden z największych znanych cmentarzy wczesnych chrześcijan na świecie – rozpoznano tu ok.1000 grobowców. Tu pochowano także Don Frane Bulica, archeologa i czołowego badacza Salony z początku XX wieku, który poświęcił życie na badanie miasta – jego grobowiec jako nieliczny jest ogrodzony i stoi w cieniu drzew na uboczu cmentarza.
  • Tusculum – nie jest co prawda zabytkiem starożytnym – wybudowano go w 1894r. z okazji I Międzynarodowego Kongresu Archeologii Chrześcijańskiej przez Don Frane Bulica, służył za noclegownię dla uczestników kongresu. Jest kopią rzymskiego domu Cycerona. Dookoła niego mieści się piękny ogród ze starożytnymi kolumnami i piękną kamienną fontanną. Dziś mieści się w nim sala pamięci Frane Bulica oraz kasa biletowa dla wchodzących do Salony
  • Centrum diecezjalne – zbudowane po wydaniu edyktu mediolańskiego w 313 roku, oparte na dwóch bazylikach, baptysterium (wraz z ośmioboczną chrzcielnicą) oraz pałacu biskupim
  • Amfiteatr – ogromny, mieszczący 17-18 tys. osób amfiteatr z II wieku, na którym odbywały się walki gladiatorów oraz egzekucje chrześcijan. Arena miała wymiary 65 x 40 m, cały amfiteatr: 125 x 100 m. Trybuny miały trzy kondygnacje, dwie niższe z miejscami siedzącymi, najwyższa ze stojącymi. Walk gladiatorów zakazano w V wieku, ale kontynuowano walki ze zwierzętami.
  • Teatr i forum – zbudowane w centralnej części starożytnego miasta. Forum, będące centrum życia publicznego i politycznego. Teatr, zbudowany pod koniec I wieku, był klasyfikowany jako średniej wielkości (wymiary 65 x 58 m). Obok nich stanęła także świątynia w kształcie prostokąta, poświęcona trzem bogom: Jupiterowi, Juno i Minervie
  • Bazylika – nazywana Bazyliką Pięciu Męczenników, zbudowana w połowie IV wieku na grobach pięciu męczenników, pochowanych tu po egzekucji z kwietnia 304 roku, jednej z ostatnich w czasach cesarza Dioklecjana

 

Salona, centrum diecezjalne

Salona, centrum diecezjalne

 

Salona, centrum diecezjalne

Salona, centrum diecezjalne

 

Salona, ruiny forum

Salona, ruiny forum

 

Salona, ruiny amfiteatru rzymskiego

Salona, ruiny amfiteatru rzymskiego

 

Bezsprzecznie Salona warta jest odwiedzenia. I ze względu na burzliwą i bogatą historię (silnie związaną ze Splitem, w którym spędzaliśmy wakacje) i ze względu na swoje rozmiary. Trasa zwiedzania jest dobrze zorganizowana i oznaczona, dostępne są tablice opisujące poszczególne miejsca. Całość nie jest w żaden sposób ogrodzona i jak ktoś się uprze, to da się ją zwiedzać od dowolnej strony, omijając kasy biletowe.

Dodatkowo, jako że Salona położona jest nieco na wzgórzu w stosunku do wybrzeża, można z jej poziomu podziwiać m.in. panoramę Splitu. Trafiliśmy do Salony 4 dni po wielkim pożarze w okolicach Splitu (w zasadzie na wzgórzach nad Splitem i Saloną, widzieliśmy go w czasie rejsu na wyspę Hvar) i mieliśmy okazję z nieco bliższej perspektywy zobaczyć efekty pożaru oraz helikoptery, dogaszające jego resztki wodą z pobliskiej rzeki Jadro.

 

Salona, ruiny amfiteatru rzymskiego

Salona, ruiny amfiteatru rzymskiego

 

Panorama Splitu

Panorama Splitu

 

Dojazd do Salony, widok na efekty pożaru na wzgórzach

Dojazd do Salony, widok na efekty pożaru na wzgórzach

 

Pełna galeria zdjęć ze starożytnej Salony – na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Stari Grad i wyspa Hvar

Wyspa Hvar i leżące na niej miasteczko Stari Grad były celem naszej jednodniowej, promowej wycieczki w trakcie wakacji spędzanych w chorwackim Splicie.

Stari Grad na wyspie Hvar

Stari Grad na wyspie Hvar

Wyspa Hvar uznawana jest za jedną najpiękniejszych wysp świata. Jest najdłuższą na Adriatyku (jej długość to aż 68 km), słynną z suchego klimatu (najbardziej nasłonecznione miejsce w Chorwacji) i znaną z upraw lawendy chorwacką wyspą. W stosunku do Splitu jest schowana za bliższą brzegom kontynentu wyspą Brac.

Jak to na wyspę, dostać się na Hvar można wyłącznie drogą morską – promem, choćby właśnie ze Splitu. Promy pasażerskie pływają ze Splitu do trzech miejscowości na wyspie (Stari Grad, Hvar i Sucuraj), ale tylko do miasta Stari Grad pływają większe promy, zabierające także samochody. My co prawda udaliśmy się właśnie w kierunku na Stari Grad, ale wyjątkowo – bez samochodu (nie zamierzaliśmy jeździć po wyspie, tylko spędzić kilka godzin w Starim Gradzie, a poza tym koszty przewozu samochodu są naprawdę spore).

 

Pożar lasów w okolicach Splitu - widok z promu na Hvar

Pożar lasów w okolicach Splitu – widok z promu na Hvar

 

Na promie w kierunku Starego Gradu

Na promie w kierunku Starego Gradu

 

Wyprawę zaczęliśmy od dojazdu samochodem do portu promowego w Splicie. Z zakupem biletów na prom nie było większego problemu, sam prom okazał się też zresztą niespecjalnie „obłożony” pasażerami. Wypłynięcie z portu było oczywiście okazją do obfotografowania panoramy Splitu, widzianego od strony morza, szczególnie jego starej części i słynnego deptaku Riva. Zostaliśmy w tym momencie zaskoczeni widokiem gęstych kłębów dymu, unoszącego się nad miastem – jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że tuż obok miasta rozszalały się powodowane ciężkimi upałami rozległe pożary, które przez pewien czas zagrażały nawet miastu. Władze apelowały do mieszkańców o pozostanie w domach i nie otwieranie okien. Koniec końców efektem pożaru było 250 ha spalonego lasu tuż za Splitem, w tym na zboczach otaczających miasto gór (co mieliśmy mieć okazję zobaczyć z bliższa w następnych dniach).

 

Wpływamy do Starego Gradu

Wpływamy do Starego Gradu

 

Prom w relacji Split – Stari Grad płynie około 2 godziny. Na pewno nie jest to czas stracony, widoki ze wszystkich stron skutecznie umilają czas. Na promie jest oczywiście pokład widokowy, jest też restauracja i bar, nie brakuje w nich niczego, włącznie z winem, które można w lampce zabrać na pokład i delektować się nim w trakcie rejsu, podziwiając morze i okoliczne wysepki.

Port w Starim Gradzie jest nieco oddalony od miasteczka, konieczny jest krótki, kilkuminutowy spacer brzegiem wyspy, który oczywiście można wydłużyć, choćby po to, by trochę poplażować czy powylegiwać się na przybrzeżnych kamieniach.

 

Kamienny brzeg na Hvarze

Kamienny brzeg na Hvarze

 

Samo miasto Stari Grad było pierwszym miejscem osadnictwa ludzkiego na wyspie i jednym z pierwszych w cały regionie Adriatyku. Stałych mieszkańców ma niewiele (ok.2 tys.), zaludnia się za to w sezonie turystami, zarówno spędzającymi spokojny urlop na wyspie, jak i takimi jak my, dojeżdżającymi i zwiedzającymi wyspę „z doskoku”. Stari Grad szczycie się byciem rówieśnikiem… Arystotelesa – tak, miasto zostało założone (po nazwą Faros, przez Greków) w roku, w którym urodził się ten słynny filozof (384 r. p.n.e.).

Stara część miasta, wypełniona kamiennymi, dobrze utrzymanymi domami, robi naprawdę duże wrażenie, jest niezwykle malownicza i fotogeniczna. Licznie pootwierane bary i kafejki są świetnie wkomponowane w architekturę, stanowiąc atrakcyjne dla turystów miejsce wypoczynku czy posiłku. Pełno w nich zachęt do wypróbowania miejscowego wina, trzecim (po turystyce i lawendzie) źródle utrzymania tutejszych mieszkańców.

W mieście zachowało się sporo cennych zabytków, co prawda nie pochodzących z czasów antycznych, ale dokumentujących bogatą historię miasta. Antyczną pozostałością są, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, pola obok miasta, stanowiące pozostałości po starożytnych uprawach winorośli i oliwek. Zwiedzanie miasta znacząco ułatwia fakt, iż nie jest ono przepełnione turystami – uliczki są puste, w zasadzie poruszaliśmy się nimi sami, tylko na terenach przy brzegu morza (a w zasadzie zatoki, nad którą miasto leży) można było spotkać turystów.

 

Stari Grad, uliczki starego miasta

Stari Grad, uliczki starego miasta

 

Stari Grad, cerkva (kościół) sv.Petra z klasztorem dominikańskim

Stari Grad, cerkva (kościół) sv.Petra z klasztorem dominikańskim

 

Jeśli chodzi o zabytki, Stari Grad zdecydowanie wyróżnia się kościołami. Jednym z miejsc, które robią wrażenie jest kościół sv.Petar wraz z przynależącym do niego dominikańskim klasztorem, wybudowany w 1487 roku, niecały wiek później spalony przez Turków, ale odbudowany. Uwagę zwraca też renesansowy kościół sv.Roka (św.Rocha) z XVI wieku, przed którym na placu znajdowały się kiedyś rzymskie termy – świadczy o tym napis umieszczony przy schodach kościoła.

Stari Grad, kościół św.Jana (sv.Ivana)

Stari Grad, kościół św.Jana (sv.Ivana)

Wyróżnia się także kościoł św.Jana (sv.Ivana), będący kiedyś pierwszą siedzibą biskupią i stojący na miejscu pierwotnie tu wybudowanego kościoła z okresu wczesnego chrześcijaństwa. Podczas archeologicznych wykopalisk znaleziono tu wiele elementów architektonicznych i dzieł sztuki, pochodzących z VI wieku.

Stari Grad, kościół św.Rocha (sv.Roka)

Stari Grad, kościół św.Rocha (sv.Roka)

Bez problemu znaleźć też można w centrum starej części miasta Tvrdalj – renesansową, ufortyfikowaną letnią rezydencję Petara Hektorovica, pochodzącą z XVI wieku. Hektorovic był poetą, jednym z bardziej znany ludzi na wyspie, żyjącym w okresie częstych najazdów tureckich na wyspę. Z tego też powodu zamienił on swój dom w fortecę (dziś nazywaną zamkiem), która była także schronieniem dla okolicznych mieszkańców. W 1571 roku, na rok przed śmiercią właściciela, Tvrdalj został jednak przez Turków spalony. Po śmierci Hektorovica, szczególnie w XIX i XX wieku, dom był wielkokrotnie przebudowywany i rozbudowywany (np. o kolejne piętro), nieco zmieniając swój wygląd. Urzeka jednak do dziś.

Stari Grad to także zatoka, nad którą leży i żeglarska marina, której nabrzeżem warto się przespacerować. Obok mariny i starej części miasta znajdziemy też mały park z ławeczkami, na których można odpocząć i przyglądnąć się leniwemu tempu życia miejscowych. Właśnie ten spokój, ciszę i bezruch oraz malowniczą starówkę zapamiętaliśmy ze Starego Gradu na wyspie Hvar…

 

Stari Grad, forteca Tvrdalj

Stari Grad, forteca Tvrdalj

 

Stari Grad

Stari Grad

 

Pełna galeria zdjęć ze Starego Gradu i wyspy Hvar – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Park narodowy Krka, wodospad Skradinski Buk

Park narodowy Krka, najmłodszy park narodowy Chorwacji, obejmujący większą część długości rzeki Krka wraz z siedmioma znajdującymi się wzdłuż jej biegu wodospadami, jest jednym z większych fenomenów przyrodniczych i jednym z najczęściej fotografowanych miejsc w tym kraju.

Skradin, uliczki miasteczka

Skradin, uliczki miasteczka

Park narodowy na rzece Krka był jednym z naszych „punktów obowiązkowych” w czasie chorwackich wakacji. Oddalony od naszej bazy – Splitu – o jakieś 90 kilometrów, jest świetnie z nim skomunikowany – wyjeżdżając na autostradę A1 w kierunku północnym, wystarczy szukać wzrokiem kierunkowskazów i zjazdu do Parku Narodowego Krka („Nacionalni Park Krka”). Dojazd jest banalnie prosty, choć warto wiedzieć, że sposobów dojazdu do parku jest kilka, kilka jest też punktów, z których możemy rozpocząć jego zwiedzanie.

Skradin, wieża kościoła Mala Gospa

Skradin, wieża kościoła Mala Gospa

Podstawowe możliwości są dwie: Lozovac, będący najpopularniejszym punktem dojazdowym położonym tuż przy wejściu do parku i przy najważniejszym jego punkcie – wodospadzie Skradinski Buk (do wejścia można dojść pieszo lub dojechać autobusem w cenie biletu wstępu) oraz Skradin – miejscowość położona bliżej autostrady (łatwiejszy dojazd), z której do wejścia do parku dopływamy statkiem wycieczkowym, także wliczonym w cenę biletu wstępu. Jesteśmy z dziećmi, wybór więc jest prosty – Skradin :) Wszak gratisowy rejs statkiem to ważna atrakcja.

W samym Skradinie na początek trzeba zaparkować gdzieś samochód – nie ma z tym najmniejszego problemu, miejscowość jest bardzo dobrze przygotowana i świadoma swojej roli – przydrożnych parkingów jest naprawdę sporo. Do samego nabrzeża dochodzimy przez centrum miasteczka, przy okazji oglądając jedną z nielicznych historycznych atrakcji – kościół Mala Gospa z XVIII wieku wraz z przynależną do niego, aczkolwiek odległą o około 20 metrów wieżą.

Przy nabrzeżu znajduje się biuro parkowe wraz z kasami, sprzedającymi bilety wstępu. W sezonie (a my byliśmy w samym jego środku) trzeba się przygotować na naprawdę dużą ilość chętnych na wstęp do parku (bilety są ważne cały dzień, a sam park jest świetnym miejscem piknikowym i… kąpielowym, o czym nie wiedzieliśmy – sporo przybywających było przygotowanych na cały dzień spędzony w parku), aczkolwiek działa naprawdę dużo kas i sprzedaż biletów wstępu idzie gładko. Bardzo przyjemnym zaskoczeniem jest pytanie o pochodzenie i dostępność w cenie biletu papierowego przewodnika w języku polskim :) Są w nim literówki i błędy – ale jest. A sam bilet (przewodnik i rejs statkiem w cenie) kosztuje 95 chorwackich kun.

 

Skradin, kolejka do statku płynącego w kierunku parku narodowego Krka

Skradin, kolejka do statku płynącego w kierunku parku narodowego Krka

 

Po zakupie biletu należy ustawić się w kolejnej kolejce – tym razem na nabrzeżu – w kolejce do statku dowożącego turystów do samego parku. Tu też jest nie najgorzej (choć stanie w kolejce w upale nie jest żadną przyjemnością, dlatego część z nas chowa się w cieniu), stateczki odpływają z pobliskiego mola co pół godziny, co pozwala na w miarę płynne opróżnianie nabrzeża z chętnych. Rejs do zasadniczego parku trwa około 20 minut, w tym czasie stateczek wiezie nas wśród malowniczych widoków na brzegi Krki.

 

Statki turystyczne w kierunku parku narodowego Krka

Statki turystyczne w kierunku parku narodowego Krka

 

Park narodowy Krka

Park narodowy Krka

 

Końcowe miejsce rejsu, a jednocześnie początkowe parku, jest typowym „przemiałem” turystów – można tu zjeść (tanio nie jest, ale taniego jedzenia ciężko się tu spodziewać) czy zakupić pamiątki. Ale co najważniejsze – można od razu zobaczyć najważniejszy wodospad Stradinski Buk – w zasadzie ciąg 17 wodospadów na długości ok. 800 metrów i spadzie ponad 45 metrów. Swietne też miejsce do zrobienia najlepszych wodospadowych fotek. No i wreszcie można się tu… wykąpać u samych stóp wodospadu. Tego się kompletnie nie spodziewaliśmy i nie byliśmy „uzbrojeni” w kąpielowe akcesoria.

 

Skradinski Buk, najsłynniejszy wodospad na rzece Krka

Skradinski Buk, najsłynniejszy wodospad na rzece Krka

 

Kładka widokowa poniżej wodospadu Skradinski Buk

Kładka widokowa poniżej wodospadu Skradinski Buk

 

Spod stóp Stradinskiego Buku wiedzie trasa edukacyjna, wiodąca dookoła niego, której przejście zajmuje około godziny. Oczywiście Park Narodowy Krka ma jeszcze inne atrakcje – Visovacko Jezero, z wysepką ze stojącym na niej XV-wiecznym klasztorem Franciszkanów czy Roski Slap – inny niezwykle fotogeniczny wodospad. Ale dotarcie do nich wiąże się z dwoma dodatkowymi wydatkami: czasowym (dotarcie jest możliwe praktycznie wyłącznie statkiem, którego rejs trwa 2 – 2,5 godziny) i finansowym (za tenże rejs trzeba niestety dodatkowo zapłacić, i to niemało). Odpuściliśmy więc, skupiając się na naszym Stradinskim Buku.

Trasa dookoła tego najbardziej znanego w parku wodospadu wiedzie dokładnie dookoła – można podziwiać cały wodospad i wszystkie jego dopływy oraz kaskady z każdej strony, z dodatkową możliwością zobaczenia niezwykłej flory i fauny, otaczających wodospad na Krce.

 

Park narodowy Krka

Park narodowy Krka

 

Cała trasa to seria kładek i podestów, z dobrze oznakowanymi i zorganizowanymi miejscami widokowymi i dodatkowymi atrakcjami i wystawami (młyny wodne, pozostałości po elektrowni wodnej – uruchomionej w 1895r., zaledwie dwa dni po starcie elektrowni na wodospadach Niagary). I oczywiście także – cała seria niezwykłych widoków, niezwykłych atrakcji przyrodniczych i bezpośredniego obcowania z dziką i nieujarzmioną przyrodą.

Na koniec wracamy znów do miejsca startu – tu decydujemy się na postój i obiad w jednej z przybrzeżnych restauracji. Potem powrotny rejs do Skradinu (uwaga, łatwo się zapomnieć i przegapić ostatni rejs – wtedy trzeba udać się kilkukilometrową pieszą ścieżką), ponowne podziwianie tego niezwykle fotogenicznego miasta i medytacje przy wielu przydrożnych kramikach (możliwość zakupu np. drzewka oliwkowego w doniczce rozważaliśmy dłuższą chwilę, ostatecznie odpuszczając).

 

Park narodowy Krka

Park narodowy Krka

 

Park narodowy Krka

Park narodowy Krka

 

Ostatnim akcentem był postój przy moście nad rzeką Krka, ze świetnym widokiem z góry na Skradin, w którym przed chwilą byliśmy na dole… Park narodowy Krka jest z pewnością wart swojej sławy i wart odwiedzenia – przygotować się jednak warto na cały dzień w nim spędzony (i na spory wydatek na jego zwiedzenie poświęcony – ale wciąż warto).

 

Skradin, ortodoksyjny kościół Św.Spyridiona z XIX wieku

Skradin, ortodoksyjny kościół Św.Spyridiona z XIX wieku

 

Pełna galeria z parku narodowego Krka – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Samochodem na wakacje do Chorwacji bez... tablicy rejestracyjnej ?

Tym razem będzie o jednej z najdziwniejszych samochodowych przygód, jakie zdarzyły nam się do tej pory. I o tym, jak można sobie radzić. I o tym, że da się jeździć po całej Europie, także przez granice poza Unią Europejską z jedną… tablicą rejestracyjną.

Wspomnieliśmy już we wpisie, opisującym jeden z odcinków naszej podróży na wakacje do Chorwacji, że prawdopodobnie właśnie tam zostawiliśmy część naszego, nazwijmy to: wyposażenia. Ale tak naprawdę to do dziś nie jesteśmy pewni, gdzie owa rzecz nam zaginęła. Od początku jednak.

Ostatni odcinek podróży do Chorwacji to wg google’owych map ok.7-godzinny odcinek pomiędzy austriackim Villach a chorwackim Splitem, w którym mieliśmy spędzić wakacyjne dwa tygodnie. Po porannym śniadaniu i szybkim zwiedzaniu okolicy hotelu nad brzegami jeziora Ossiacher See, udaliśmy się w dalszą podróż, prosto ku granicy z Włochami, która jest o „rzut beretem” od tegoż miejsca.

Odcinek włoski, dzięki niezłym tamtejszym autostradom (płatnym, opłaty na bramkach), pokonaliśmy całkiem sprawnie, meldując się w nadadriatyckim Trieście. Dwugodzinny postój, spacer po centrum miasta, i co naszym zdaniem istotne dla meritum tego wpisu, parkowanie samochodu na dużym parkingu przy centralnym placu miasta, Piazza Unita d’Italia. Parkowanie „na styk” z dość gęstym żywopłotem, rozgraniczającym rzędy parkujących samochodów.

Triest z kolei sąsiaduje wręcz z granicą słoweńską, przez który to kraj musieliśmy przejechać krótkim tranzytem, który wiązał się niestety z obowiązkowym zakupem słoweńskiej autostradowej winietki (15 Eur), pomimo tego, że do przejechania w Słowenii mieliśmy pewnie ledwie 40 kilometrów do granicy z Chorwacją. Cały czas jednak poruszamy się wewnątrz Unii Europejskiej – czyli brak jakichkolwiek kontroli granicznych. Nikt nas nie zatrzymywał ani nie kontrolował, co okazało się istotne potem.

 

Tunel Sveti Rok zapamiętaliśmy jak żaden inny

Tunel Sveti Rok zapamiętaliśmy jak żaden inny

 

Pierwszym granicznym „przystankiem” było więc samochodowe przejście słoweńsko-chorwackie w miejscowości Pasjak. Obyło się bez większych ceregieli – standardowe okazanie paszportów, zaglądnięcie (przez okno) na pasażerów, sprawdzenie zgodności twarzy ze zdjęciami paszportowymi, sztampowe pytanie o cel podróży (wakacje) i wbicie stempelka do paszportów. Nie zauważyliśmy niczego, co wzbudziło by naszą czujność.

 

Właśnie zauważyliśmy brak tablicy z przodu...

Właśnie zauważyliśmy brak tablicy z przodu…

 

Wielkie „bum” zastaje nas niedaleko Zadaru, gdzie przed tunelem Sveti Rok (prawie 6 km długości) zachciewa nam się zatrzymać na małym autostradowym parkingu. 170 km przed Splitem wychodzimy z samochodu, stajemy przed nim, obracamy się w stronę maski i… przerażenie w oczach. Przednia ramka na rejestrację kompletnie połamana, a samej tablicy rejestracyjnej… nie ma. Super, jesteśmy na drugim końcu Europy, poza Unią i… zgubiliśmy rejestrację. A my dopiero dojeżdżamy na dwutygodniowe wakacje. Jak teraz poruszać się przez dwa tygodnie po Chorwacji, wszak plany zwiedzania mamy dość intensywne ? No i przede wszystkim – jak wrócić do Polski przez kilka krajów ? Przecież brak tablicy rzuca się w oczy – będzie nas zatrzymywał każdy przejeżdżający patrol policji w każdym kraju… Wakacje szykują się rozrywkowe :)

Nie wiemy, gdzie „pozbyliśmy” się rejestracji. Czy to był nocleg w austriackim Villach, parking w Trieście ? Ale chyba celnik na granicy chorwackiej odezwałby się na widok przodu naszego samochodu, podjeżdżającego do kontroli. A może rzeczywiście nie zwracał na to uwagi ? Ale co to ma za znaczenie – znaczenia ma teraz pytanie: co dalej ? Oczywiście decyzja jest: jedziemy dalej, przecież nie wrócimy do Polski i nie zrezygnujemy z wakacji. Co będzie, to będzie.

Do Splitu dojechaliśmy już po ciemku, więc nasze pierwsze obawy zniknęły w mroku – po ciemku ciężej zauważyć brak tablicy w samochodzie. Choć, jak się okazało, nasz hotel mieścił się obok sporego… posterunku policji, co na moment wzmogło nasz stres. W każdym razie obeszło się bez przygód.

 

Bez tablicy rejestracyjnej, ale za to z widokami na niezłe wakacje

Bez tablicy rejestracyjnej, ale za to z widokami na niezłe wakacje

 

Oczywiście brak rejestracji został tematem numer jeden naszych wakacyjnych rozważań. Przez dwa pełne tygodnie poruszaliśmy się po Chorwacji z jedną tablicą rejestracyjną, słusznie przypuszczając, że w wakacyjnym tłumie samochodowym jakoś „zgubimy” nasz drobny brak :) Po paru dniach sytuacja nam spowszedniała i całkiem przestaliśmy się przejmować. Był jednak moment, w którym zaczęliśmy się zastanawiać, czy aby „powinno” nam brakować tej przedniej rejestracji, czy może jednak lepiej nie mieć tej tylnej, jak już mamy tylko jedną.

Rozumowanie było takie brakującą rejestrację przednią zauważą tylko stojące na poboczu patrole policyjne, jeśli zauważy to jadący z naprzeciwka radiowóz, nie będzie mu się chciało zawracać – z reguły na głównych drogach pomiędzy kurortami są sakramenckie korki i jedzie się „gęsiego” – ciężko zawrócić. Natomiast jak w takim korku trafimy na radiowóz jadący za nami, to zdecydowanie warto jest mieć rejestrację z tyłu :) Przydrożnych kontroli w Chorwacji w zasadzie nie ma, więc o przednią rejestrację przestaliśmy się martwić.

Jednak zbliżała się powoli jednodniowa wyprawa do Dubrownika, w trakcie której trzeba przejechać 17-kilometrowy odcinek przez terytorium Bośni i Hercegowiny (Chorwacja jest przedzielona na dwie części, oddzielone właśnie tym pasem, dzięki któremu Bośnia i Hercegowina ma dostęp do morza), czyli: granica. Czyli: celnicy. A jesteśmy poza Unią, tu się pewnie tak po prostu przez granicę nie przejeżdża. I znów włączamy rozumowanie. Jak dojeżdżamy do granicy, celnik patrzy się na nasz samochód od przodu, gdy do niego dojeżdżamy. To na bank. Ale czy będzie się patrzył na nasz samochód od tyłu, gdy będziemy odjeżdżać ? A nawet gdyby – będzie mu się chciało reagować, gdy z daleka zobaczy, że z tyłu nie ma rejestracji ? To już mniej pewne. Czyli na dwoje baba wróżyła: na drodze lepiej mieć rejestrację z tyłu, a na granicy – z przodu. Teraz tylko trzeba to zastosować w praktyce.

Przed wyjazdem do Dubrownika, zaopatrujemy się w Splicie w nową, sprawną ramkę na rejestrację oraz zestaw śrubokrętów. Tak zaopatrzeni, wyjeżdżamy do Dubrownika. Jeśli operacja się uda, będziemy mieli sposób na powrót do Polski. Jak wymyśliliśmy – tak robimy. W tłoku samochodów na drodze prowadzącej na południe jedziemy z rejestracją z tyłu. Zawsze w przypadku mijania z naprzeciwka radiowozu, czy w chwili mijania kierującego gdzieniegdzie ruchem policjanta, ciśnienie nam wzrasta, ale nikt nie reaguje. Na 2 kilometry przed bośniacką granicą stajemy na parkingu i przeprowadzamy „operację” przełożenia tablicy rejestracyjnej. Uzbrojeni w tablicę z przodu podjeżdżamy na przejście graniczne. Jesteśmy geniuszami ! Celnik uważnie patrzy na naszą tablicę, sprawdzając naszą narodowość. Widząc polską (unijną ?) tablicę, gestem ręki każe jechać dalej. Patrzymy we wsteczne lusterka – ani przez myśl mu nie przeszło, by oglądnąć się za nami ! Już patrzył na przednią tablicę następnego samochodu. Po powrocie na terytorium Chorwacji operacja powrotna – jedyna tablica wędruje spowrotem na tył – i jazda do Dubrownika. W drodze powrotnej wszystko wyglądało podobnie- i u nas i u celników. Wiemy już, jak wrócimy do Polski.

I rzeczywiście tak wróciliśmy. Rejestracja z tyłu jest rozwiązaniem najlepszym – na autostradzie ta przednia w zasadzie jest zbędna, szczególnie na autostradzie bez radarów (czyli prawie wszędzie :-)). Przekręcanie tablicy znudziło nam się dopiero po wjechaniu na terytorium Węgier w drodze powrotnej – stwierdziliśmy, że jedziemy z rejestracją z przodu aż do domu. I… dojechaliśmy. Na radiowóz jadący bezpośrednio za nami natknęliśmy się dopiero… w Polsce, a dokładnie w Sandomierzu. I oczywiście zostaliśmy zatrzymani – ale tu już opowiedzieliśmy o historii zgubionej w Chorwacji tablicy, po czym… zostaliśmy pochwaleni za trzymanie jedynej tablicy z przodu – wg policjantów gdyby była z tyłu, zostaliśmy ukarani za unikanie radarów drogowych :) A tak – za brak tablicy nas nie ukarano.

Tak to niecodzienne sytuacje w drodze wymusiły na nas wykazanie się umiejętnością kreatywnego myślenia i wcielania się w zachowania celników czy policjantów :) Było nerwowo, było pomysłowo, ale ważne, że nie zakłóciło to ani przez chwilę naszych wakacyjnych planów. Zjeździliśmy Chorwację, wróciliśmy do Polski nie zauważeni przez „służby” po drodze (poza Sandomierzem :)) Da się ? Da :)

Oczywiście to nie rozwiązanie na dłuższą metę (rejestrację trzeba wyrobić od nowa), ale krótkoterminowo, w sytuacji kryzysowej, trzeba sobie jakoś radzić.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Włochy i Triest po raz drugi

Triest, jedyne włoskie miasto po wschodniej stronie Adriatyku, po raz drugi wypadł nam na wakacyjnej trasie. Tym razem w drodze „dojazdowej” (a nie w powrotnej), ale także spędziliśmy tu niewiele czasu, odwiedzając znane już z poprzedniej wizyty miejsca.

Włoskie Alpy

Włoskie Alpy

Trasa naszego przejazdu i zwiedzania Triestu w zasadzie stuprocentowo pokryła się z ubiegłoroczną. Różniliśmy się jednak „składem” wycieczki – poprzednio byliśmy tu bez dzieci – część z nas oglądała więc Triest po raz pierwszy.

Zanim jednak wjechaliśmy do Triestu, pożegnaliśmy austriackie Ossiach i Villach, udając się najkrótszą możliwą drogą w kierunku granicy z Włochami. Mieliśmy więc okazję przejechać przez włoskie Alpy i włoskimi, bardzo dobrymi autostradami dojechać na adriatyckie wybrzeże.

 

Włoskie Alpy

Włoskie Alpy

 

Nad Adriatykiem

Nad Adriatykiem

 

„Tradycyjnie” przywitaliśmy się z Adriatykiem w tym samym miejscu co rok wcześniej, odwiedziliśmy też tę samą plażę miejską. Krótkie zakupy owoców (głównie naszych ulubionych fig – wszak to pierwsze miejsce w naszej podróży, gdzie są one dostępne) i wjeżdżamy do centrum miasta. Parkujemy przy placu Piazza Unita d’Italia i udajemy się na krótki spacer po nim i po centrum Triestu, tym razem trochę poszerzając trasę o miejski deptak – odnogę Piazza Unita d’Italia.

 

Triest, Piazza Unita d'Italia i Palazzo del Governo

Triest, Piazza Unita d’Italia i Palazzo del Governo

 

Panorama Triestu

Panorama Triestu

 

Jako że zawitaliśmy tym razem do Triestu w niedzielę, zastaliśmy leniwie uśpione miasto, z pozamykanymi wszystkimi sklepami, co trochę zepsuło nasze plany uzupełnienia kolekcji miniaturowych buteleczek, które upatrzyliśmy sobie rok wcześniej. W zasadzie więc trochę przewietrzyliśmy się, zjedliśmy świeże figi i odświeżyliśmy wspomnienia z Triestu. Ruszyliśmy więc w dalszą trasę, nawet nie przewidując, jak mocno jej przebieg skomplikuje nam życie na resztę wakacyjnego wyjazdu…

Pełna galeria zdjęć z drugiej wizyty w Trieście – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Inne wpisy z: Włochy

Vicenza, plac Piazza dei Signori

Vicenza to włoska perełka architektury późnego renesansu, zwana "miastem Palladio". Nie bez powodu - ten XVI-wieczny architekt odcisnął ogromne piętno na mieście swoimi projektami. Na tyle duże, że jego prace w mieście i okolicach zostały wpisane na listę UNESCO.

Sirmione, przepiękne widoki na "Jamaica Beach"

Niezwykle malownicze włoskie miasteczko, położone na końcu cypla, wbijającego się w wody jeziora Garda na długości 4 km. Potężnie oblężone w sezonie przez turystów - stare miasto jest wręcz zatłoczone. Nie bez powodu - Sirmione jest bowiem atrakcyjnym miejscem do plażowania.

dav

Nieco pomijana przez turystów ze względu na konkurencję ze strony Mediolanu, Werony czy Wenecji. Często traktowana jako tańszy punkt noclegowy w drodze do tych miast. A przecież Brescia ma turystom wiele, wiele do zaoferowania. Warto Brescię zobaczyć!

 

Średniowieczny zamek-forteca w Kufstein

Przy samej granicy niemiecko-austriackiej, po tej drugiej stronie, leży niewielkie miasteczko Kufstein, znane głównie ze stojącego na wzgórzu i górującego nad miastem zamku-fortecy.

Kufstein jest niewielkim (17 tys. mieszkańców), ale mimo to drugim co wielkości miastem w Tyrolu. W drodze na chorwackie wakacje, zjechaliśmy do niego z autostrady z powodu widocznego z daleka zamku, osadzonego na wysokiej (90 m) skale. Zamek ten, częściej nazywany fortecą, po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w 1205 roku (nie wiadomo, kiedy dokładnie został zbudowany), jako własność biskupa z Ratyzbony (Regensburga). W swojej historii najczęściej używany był jako więzienie.

Dziś forteca jest jedną z najbardziej imponujących budowli w Tyrolu i jednym z najbardziej popularnych celów wycieczek na całym obszarze alpejskim. Znana jest głównie z największych na świecie organów na świeżym powietrzu, składających się z 4.307 rur. Na teren zamku można wjechać panoramiczną kolejką, nieco niestety nie pasującą do średniowiecznych murów…

 

Kufstein, średniowieczna forteca

Kufstein, średniowieczna forteca

 

Kufstein, średniowieczna forteca widziana z centrum

Kufstein, średniowieczna forteca widziana z centrum

 

Pełna galeria zdjęć z zamku w Kufstein – na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Inne wpisy z: Austria

Linz, Plac Główny (Hauptplatz)

Miasto zasiedlone przez Celtów, potem przez starożytnych Rzymian. Bardzo ważne miasto cesarstwa niemieckiego, pięknie usadowione na zakolu Dunaju. Dziś budujące wizerunek miasta kultury. Starające się zapomnieć o piętnie miasta rodzinnego... Hitlera.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią... Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

img_5834

Goszcząc w austriackim Salzburgu nie sposób wręcz pominąć miejsca, związane z najsłynniejszym w historii obywatelem tego miasta - Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kilka z nich i nam udało się zobaczyć.