Tour de Europe 2013 (etap III) | tamBylscy.pl - historia naszych podróży. | Page 2

Herbata po turecku

Każdy pewnie zna „siedzenie po turecku” czy „kawę po turecku”. Tymczasem symbolem Turcji zdecydowanie powinna być herbata, to ją przyrządza się tam w jedyny w swoim rodzaju sposób. I podaje się równie unikalnie – w charakterystycznych, małych szklaneczkach w kształcie tulipana.

Herbata po turecku - w Turcji

Herbata po turecku – w Turcji

Tour de Europe 2013 (poprzedni wpis: Tureckie drogi i kierowcy). Nie wiedzieć czemu, każdy z Turcją kojarzy przede wszystkim kawę, która od mniej więcej dwóch wieków jest skutecznie wypierana przez herbatę. Do tego stopnia, że coraz częściej w Turcji, zamawiając kawę, dostaniemy… Nescafe, kawę rozpuszczalną, zalaną wrzątkiem. Dla młodszych Turków Nescafe staje się synonimem kawy, przynajmniej w zachodniej, tej bardziej turystycznej części kraju.

Czajnik do parzenia tureckiej herbaty - "demli"

Czajnik do parzenia tureckiej herbaty – „demli”, wyposażenie apartamentu w Bogazici

Boom na herbatę w Turcji rozpoczął się w zasadzie już w XX wieku, po przegranej przez ten kraj I wojnie światowej, kiedy to utracił on swoje wschodnie rubieże, a co za tym idzie, dostęp do taniej kawy. Trzeba było ją importować, co znacznie podniosło ceny. Przywódcy ówczesnej Turcji rozpoczęli więc popularyzację herbaty, dużo tańszej dla przeciętnego Turka, bo dostępnej z krajowych plantacji. Jak popularyzacja się udała, widać dziś dosłownie wszędzie.

Herbata (zwana tutaj „çay”) jest dziś najbardziej widocznym na ulicach napojem w Turcji. Pije się ją wszędzie i przy każdej okazji, nawet w największe upały. Pije się ją w domach, restauracjach, jesteśmy nią częstowani w sklepach i na bazarach podczas robienia zakupów. Herbata stała się częścią kultury spędzania czasu w Turcji i coraz bardziej to właśnie z herbatą Turcja jest kojarzona.

Czajnik do parzenia tureckiej herbaty - "demli"

Czajnik do parzenia tureckiej herbaty – „demli”, wyposażenie apartamentu w Bogazici

Śniadanie z turecką herbatą w hotelu w Ayvalik

Śniadanie z turecką herbatą w hotelu w Ayvalik

Szklaneczka tureckiej herbaty (hotel w Ayvalik)

Szklaneczka tureckiej herbaty (hotel w Ayvalik)

Jak bardzo Turcji herbatę polubili, niech świadczy fakt, że już 10 lat temu przegonili w ilości zużywanej herbaty na jednego mieszkańca słynnych „five’o’clocków”, czyli Brytyjczyków, którzy są wprost symbolem picia herbaty. Turcy zużywają dziś dużo więcej herbaty na osobę (przeciętnie 2,75 kg) niż mieszkańcy Wielkiej Brytanii (1,9 kg). Turcja jest dziś w czołówce konsumentów herbaty na świecie, wg danych z 2009 r. była na czwartym miejscu w tej klasyfikacji. Dla porównania, przeciętny Polak zużywa rocznie aż 0,9 kg herbaty, a wydawałoby się, że jako naród herbatę lubimy. Turek lubi ją statystycznie trzy razy bardziej.

Szklaneczka tureckiej herbaty (hotel w Ayvalik)

Szklaneczka tureckiej herbaty (hotel w Ayvalik)

Jest też Turcja ogromnym (piątym co wielkości na świecie) producentem herbaty, której plantacje znajdują się w tym kraju głównie w rejonie wybrzeża Morza Czarnego, w północno-wschodnim rejonie kraju. A akcesoria do przyrządzania herbaty na sposób turecki są z pewnością jedną z najpopularniejszych pamiątek, wywożonych przez turystów z Turcji. Latwo to wywnioskować po ilości sklepikarzy je oferujących w najpopularniejszych turystycznych bazarach i sklepach.

Jak już zaczęliśmy o sposobie przyrządzania tureckiej herbaty – jest on zdecydowanie odmienny od naszej kultury, w której rządzi herbata ekspresowa w torebkach, albo esencja (wywar), sporządzany raz na dzień lub kilka dni i zalewany wrzątkiem. Turek taką esencję natychmiast wylałby do… zlewu. W Turcji herbata „starsza” niż 1 – 1,5 godziny nadaje się do wylania, parzy się świeżą.

Szklaneczka tureckiej herbaty (Bogazici)

Szklaneczka tureckiej herbaty (Bogazici)

Do przygotowania tureckiej herbaty potrzebne są przede wszystkim specyficzne „instrumenty”, przede wszystkim charakterystyczny „demli”, naczynie składające się z dwóch czajników, stojących jeden na drugim. Demli jest kluczem do uzyskania tureckiego smaku herbaty. Sposób jest następujący:

  • do dolnego czajnika wlewamy wodę, mniej więcej do 3/4 pojemności, do górnego odpowiednią ilość herbaty (około jednej łyżeczki na osobę), wg niektórych przepisów powinniśmy tę herbatę leciutko zalać wodą, by była ona wilgotna,
  • dzbanki jeden na drugim stawiamy na ogniu, do czasu zagotowania się wody w dolnym czajniku,
  • po zagotowaniu się wody, zalewamy nią herbatę znajdującą się w górnym czajniku, a dolny czajnik uzupełniamy świeżą wodą, znów stawiając czajniki jeden na drugim na ogniu, do ponownego zagotowania się wody w dolnym czajniku,
  • w tym czasie w górnym czajniku tworzy się silny napar, będący potem podstawą naszej herbaty
Akcesoria herbaciane na bazarze w Stambule

Akcesoria herbaciane na bazarze w Stambule

Akcesoria herbaciane na bazarze w Stambule

Akcesoria herbaciane na bazarze w Stambule

Akcesoria herbaciane na bazarze w Stambule

Akcesoria herbaciane na bazarze w Stambule

Herbata na bazarze w Stambule

Herbata na bazarze w Stambule

Jedna z tureckich "tulipanowych" szklanek do herbaty w naszym domu

Jedna z tureckich „tulipanowych” szklanek do herbaty w naszym domu

Herbatę „po turecku” obowiązkowo pije się w charakterystycznych szklaneczkach o kształcie tulipana (przy okazji: tulipan, kojarzony przez wszystkich z Holandią – też pochodzi z Turcji :P). Do szklanki wlewamy najpierw wywar z górnego czajnika (zazwyczaj 1/4 do 1/3 pojemności), uzupełniając ją wodą z czajnika dolnego. Turcy bardzo mocno herbatę słodzą (do maleńkiej szklaneczki standardowo podaje się dwie kostki cukru, ale bywa że słodzi się jeszcze więcej), ale to już jest kwestią indywidualnego gustu.

Tak jak pokochaliśmy „jamon iberico” w Hiszpanii, czyli szynkę z czarnych świń, karmionych żołędziami, tak po wakacyjnej wyprawie do Turcji, w naszym domu pozostała turecka herbata. Czajnik „demli” i kilka kompletów szklaneczek z ich podstawkami i łyżeczkami przyjechały do Polski razem z nami. Służą nam do tej pory prawie codziennie. Oczywiście przyjechała też z Turcji tamtejsza herbata, bez niej rytuał straciłby sens. A że już niedługo (raptem za niecały miesiąc) do Turcji znów wrócimy, to i zapasy herbaty zostaną w domu uzupełnione :)

Nasz domowy zapas herbaty z Turcji

Nasz domowy zapas herbaty z Turcji

Ten wpis definitywnie kończy opis tureckiego etapu naszych wakacji AD’2013. W kolejnym wrócimy do relacji z drogi powrotnej do Polski. Następnym punktem, który odwiedziliśmy, była maleńka miejscowość Rożen w płd.-zach. Bułgarii.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Trochę o tureckich drogach i kierowcach

Nie jakość dróg, ale „jakość” tureckich kierowców i zatrważające statystyki wypadkowości w Turcji były głównymi naszymi obawami przy planowaniu wyjazdu własnym samochodem do tego kraju. Napiszemy więc, co zobaczyliśmy na miejscu.

Tour de Europe 2013 (poprzedni wpis: Stambuł, w dzielnicy Beyoğlu). Jeśli szukacie informacji o tym, jak to jest jeździć po tureckich drogach przez 3 tygodnie, to poniżej znajdziecie wszystko, co zapamiętaliśmy z własnych, wakacyjnych doświadczeń.

Obowiązujące mity i braki w wiedzy

O tureckich kierowcach wyczytać w sieci można wiele. I bardzo niewiele pochlebnego. Powszechnie czytane było o fantazji, nieprzestrzeganiu przepisów, jeździe bez świateł, wiecznym trąbieniu i wymuszaniu pierwszeństwa czy wpychaniu się w korku. Czytaliśmy też o wysokim odsetku wypadków na drogach, a nasz fordowy assisstance nie działał poza Europą, więc temat ewentualnych problemów z samochodem był aktualny przez cały pobyt w Turcji, szczególnie że te problemy (techniczne, nie związane z wypadkiem) rzeczywiście się pojawiły.

Tureckie e-wizy

Tureckie e-wizy

O tureckich drogach nie wiedzieliśmy za wiele, poza tym, że mają dość niewiele autostrad. No i że właśnie wprowadzili całkiem nowy system regulowania opłat za przejechanie nimi, o którym w sieci znaleźliśmy tylko tyle, że trzeba na poczcie kupić naklejkę na szybę, która jest swoistą kartą prepaid – na bramkach automaty będą z niej ściągać kasę. Wiedzieliśmy także, że paliwo w Turcji jest bardzo drogie.

Przepisy, także celne

Generalnie przepisy drogowe w Turcji nie są niczym dziwnym. Są trzy udziwnienia, o których wiedzieliśmy, z których w zasadzie w praktyce warto pamiętać o jednym:

  • samochód poruszający się po Turcji, musi być wyposażone w DWA trójkąty ostrzegawcze – w razie awarii jeden ustawia się przed samochodem, drugi za nim
  • dopuszczalny poziom alkoholu to (uwaga) 0,5 promila – dla kierowców samochodów osobowych bez przyczepy. Kierowcy wszystkich innych pojazdów mają ten limit ustawiony na 0 :) Skąd takie rozróżnienie – pojęcia nie mamy
  • przepis dotyczący pierwszeństwa na rondach – sensacyjnie w Turcji pierwszeństwo ma pojazd… wjeżdżający na rondo, a nie ten, który już na nim jest. Wjeżdżając więc na rondo trzeba trochę pogimnastykować swój polski mózg
Droga z Milas do Bodrum

Droga z Milas do Bodrum

Droga do Afrodyzji

Droga do Afrodyzji

Droga do Pammukale

Droga do Pammukale

Ten ostatni przepis w praktyce w samej Turcji tworzy problemy. Duża ilość turystów sprawia, że kierowcy (także miejscowi) w dużej części uważają na rondach – nigdy nie wiadomo, jak się inny kierowca zachowa. Po kilku dniach już było dość łatwo poznać ze sporej odległości, jak zachowa się na rondzie nasz „przeciwnik” – albo już wjeżdżał ostrożnie, rozglądając się (znaczy będzie się zachowywał zgodnie z przepisami), albo ciął bez wahania do przodu (znaczy jeździ po „europejsku”). Tak czy tak – w Turcji trzeba na rondach uważać.

Kilka zdań o przepisach celnych, związanych z samochodem. Dużą zagadką był dla nas przy planowaniu wyjazdu zakup elektronicznych wiz przez internet. To też był nowo wprowadzany w Turcji system, wtedy jeszcze równolegle z dotychczas stosowanymi tradycyjnymi wizami kupowanymi na przejściach granicznych. Otóż serwis oferujący te wizy nie mówił ani słowa o ich ważności na przejściach lądowych – w FAQ była mowa wyłącznie o lotniskach. Mieliśmy więc sporo wątpliwości, czy wizy „przejdą” na granicy z Grecją. Wyjaśniamy: nie ma żadnych problemów – e-wizy są ważne również na przejściach drogowych.

Warto też pamiętać, szczególnie jeśli wybieracie się w tym roku na wakacje do Turcji – że system e-wiz od kwietnia całkowicie zastąpi wizy tradycyjne – tych ostatnich nie kupicie już na granicy czy lotnisku. Warto o tym pamiętać i wykupić wizę przez internet przed wyjazdem.

Turecka sztuka ładowania ciężarówek :)

Turecka sztuka ładowania ciężarówek :)

Turecka sztuka ładowania ciężarówek :)

Turecka sztuka ładowania ciężarówek :)

Motocykle i skutery są w Turcji co najmniej trzyosobowe :)

Motocykle i skutery są w Turcji co najmniej trzyosobowe :)

I jeszcze jeden celny „szczegół”. Jeśli wjeżdżacie własnym samochodem do Turcji, zostanie on Wam wbity w paszport – musicie nim z Turcji wyjechać. Niby nic zastanawiającego. Ale ten przepis może się Wam „przypomnieć” w dość nieoczekiwanym momencie. Nasz przykład – w trakcie pobytu w zachodniej Turcji mieliśmy opcję popłynięcia promem na jedną z okolicznych wysp – a jak wiadomo, większość wysp otaczających Turcję należy do Grecji. Czyli przeprawa promowa na taką wyspę jest zagraniczną wycieczką.

Teoretycznie: na jednodniowy wypad na taką wyspę (Rodos, Kos, Lesbos) niepotrzebny nam samochód, więc kupujemy sobie bilety „osobowe”, samochód zostawiamy w Turcji. I tu następuje „zonk” – celnik cofnie kierowcę z promu, nie pozwalając mu przekroczyć granicy Turcji. Dlaczego – bo kierowca opuszcza terytorium Turcji bez samochodu, którym do niej wjechał. Nieważne, że jedzie tylko na parę godzin na grecką wyspę, odległą o kilka kilometrów – łamie prawo. Warto o tym pamiętać – wjeżdżacie samochodem do Turcji – to wysp greckich nie pozwiedzacie (no chyba, że zapłacicie także za przewóz samochodu promem, ale to nie jest tania sprawa).

Autostrady i system HGS

Tureckie autostrady były dla nas praktycznie białą plamą – wszystkiego uczyliśmy się na miejscu. Pisaliśmy już o wprowadzonym tuż przed naszym wyjazdem nowym systemem HGS do płacenia za autostrady. Autostrad w rejonie, gdzie przebywaliśmy, nie ma w Turcji za wiele (a my w Polsce płaczemy nad ich ilością): kawałek koło Izmiru, obwodnica Bursy i dłuższy odcinek pomiędzy Bursą a Stambułem. Ale są i kartę HGS trzeba mieć.

Autostrady, bramki systemu HGS

Autostrady, bramki systemu HGS

Autostrady, bramki systemu HGS

Autostrady, bramki systemu HGS

Doświadczenie pierwsze – kartę kupuje się na tureckich pocztach (tam nazywa się to: PTT), a te są urzędami państwowymi, które oczywiście nie pracują w państwowe święta. Wjeżdżanie więc do Turcji akurat na koniec Ramadanu, świętowany przez trzy dni, oznacza… brak możliwości zakupu naklejki HGS. Próbowaliśmy ją kupić przez całą drogę dojazdową od granicy Turcji aż do Boğaziçi – i się nie udało – droga trwała akurat te trzy wolne od pracy dni. Na pocztę natknęliśmy się potem w trakcie wizyty w Bodrum, ale okazało się że znaleźć pocztę to nie cała sztuka – na tejże poczcie karty HGS wydawane są tylko w jednym, specjalnym okienku, które pracuje krócej niż reszta poczty… Znów pudło.

Wniosek o wydanie naklejki HGS i sama naklejka

Wniosek o wydanie naklejki HGS i sama naklejka

Kartę HGS udało się nam w końcu wyrobić (tak, kartę jak się okazało, się „wyrabia”) w Milas, gdy pojechaliśmy „do miasta” zapłacić mandat drogowy (o mandatach w Turcji będzie zaraz). Karta HGS może zostać wyrobiona na poczcie, ale nie na każdej. Musi to być coś w rodzaju „poczty głównej” w mieście – małe urzędy pocztowe nie świadczą takich usług. Zeby kartę HGS wyrobić, trzeba wypełnić specjalny wniosek – dostępny wyłącznie po turecku, a jakże – oraz mieć przy sobie paszport i dokumenty samochodu. Wyrobienie odbywa się od ręki, od ręki też trzeba kartę zasilić pierwszym doładowaniem, które wynosi minimum 30 TL. Uzyskaną naklejkę należy nakleić od wewnątrz na przedniej szybie, w ściśle określonym miejscu – pod lusterkiem środkowym.

System HGS jest najfajniejszym systemem opłat za autostrady, z jakim mieliśmy do czynienia. Na początku jest trochę kłopotu i formalności z wyrobieniem karty, ale potem jest już całkiem z górki. Autostradowe bramki po prostu wykrywają naklejkę na naszej szybie, automatycznie ściągając z niej kolejne opłaty (zauważyliśmy że każda bramka to oplata 2,40 TL). Za bramką jest wyświetlacz, który pokazuje ściągniętą kwotę, a sama bramka dźwiękowo sygnalizuje pobranie opłaty. Nie jest wymagane zatrzymywanie się, wystarczy w miarę wolno przejechać przez bramkę – wszystko niezwykle płynnie, bez korków i utrudnień.

Naklejka systemu HGS

Naklejka systemu HGS

Naklejka systemu HGS w samochodzie

Naklejka systemu HGS w samochodzie

Z tego co się doczytaliśmy, na karcie może nawet nie być środków, a i tak można po autostradach jeździć, wystarczy uzupełnić kasę na karcie w ciągu 7 dni. Kartę można doładowywać na pocztach lub w punktach obok autostradowych bramek (podobno są gdzieniegdzie). Jest też możliwość zarejestrowania swojej karty w internecie i sprawdzania w komputerze jej stanu konta oraz pobieranych opłat. HGS naprawdę nam się spodobał.

Jakość dróg

Jakością dróg byliśmy naprawdę potężnie zaskoczeni. Jeśli to jest Azja, to nie bardzo potrafimy określić poziom, na którym znajduje się Polska. Tureckie zwykłe drogi, łączące wszelkie większe miasta, są w zasadzie standardem równe naszym drogom ekspresowym – OK, nie ma bezkolizyjnych wjazdów i zjazdów, nie ma barierek energochłonnych, a drogi nie omijają mniejszych miejscowości, a przechodzą przez nie. Są tam wtedy normalne skrzyżowania, światła i przechodzący ludzie. Ale na terenie niezabudowanym to naprawdę rewelacyjna jakość jazdy, no i ograniczenie do 110 km/h.

Autostrady są autostradami, tu nic odróżniającego tureckie od polskich (poza opisanym systemem HGS) nie znaleźliśmy. Drogi niższego stopnia, te bardziej podrzędne, też są wystarczającej jakości, nie ma dróg dziurawych, nie kończy się nigdzie asfalt. Turcja, jeśli chodzi o jakość dróg, nie ma się naprawdę czego wstydzić, a w kilku elementach i nas bije na głowę.

Podrzędne drogi to często widoki zwierząt (droga do Kayakoy)

Podrzędne drogi to często widoki zwierząt (droga do Kayakoy)

Owszem, na podrzędnych, wiejskich drogach można spotkać folklor – owce, osiołki czy inne zwierzęta, które spacerem pokonują trasę wzdłuż lub w poprzek. Widywaliśmy potężne stada owiec, przechodzące w poprzek nawet przez bardzo mocno uczęszczaną drogę, łączącą Milas z Bodrum (po dwa pasy w obie strony plus pas zieleni, mnóstwo szybko jadących samochodów). Ale kto bywał na południu Europy, widywał takie widoki w bardziej, wydawałoby się, cywilizowanych krajach typu np. Grecja.

Obiekty zabytkowe (a tych Turcja ma ogromne ilości) są z reguły bardzo dobrze oznakowane, rzucającymi się w oczy brązowymi kierunkowskazami. Znak stop to „DUR”, format i kolor taki sam, jak w Polsce.

Ceny paliw w Turcji (sierpień 2013)

Ceny paliw w Turcji (sierpień 2013)

Ceny paliwa

Ceny paliwa w Turcji są szokujące. Tak, SZO-KU-JA-CE. Nie mamy pojęcia, skąd ten poziom cen, ale dla tych, którzy tak jak my planują zwiedzać Turcję, podróżując po niej samochodem, cena benzyny jest naprawdę dużym wyzwaniem. Cena diesla (w Turcji nazywa się to „Motorin”) podchodziła, w przeliczeniu na złotówki, do 7 zł za litr. Właściciele aut benzynowych to już będą w stanie przedzawałowym – przyzwyczajacie się do ceny ok.8 zł za litr benzyny (95 oktanów). I pomyśleć, że przejechaliśmy na terenie Turcji jakieś 2,5 tys. kilometrów…

Jazda tureckich kierowców

Tu pewnie co niektórych zaskoczymy – nie spotkaliśmy się z jakimiś negatywnym objawami sztuki podróżowania w wydaniu Turków. Może dlatego, że w większości poruszaliśmy się ruchliwymi, krajowymi drogami o wysokim standardzie. Może byliśmy już uodpornieni, wszak w drodze do Turcji dwie doby jeździliśmy po Albanii :) Ale jakoś nie zapamiętaliśmy niczego specjalnego w zachowaniu kierowców w Turcji.

I to pomimo tego, że mieliśmy okazję pojeździć samochodem np. po Stambule. OK, tu już zdecydowanie zadziałało porównanie z Albanią, nie dziwiły już nas usilne próby ominięcia korków, tworzenia dodatkowych pasów celem ich ominięcia, czy nawet przypadek ominięcia korka samochodem terenowym poprzez jazdę po… torach tramwajowych (zakończony zresztą interwencją tutejszej policji).

Zdecydowanie trzeba się natomiast przyzwyczaić do dźwięku klaksonu. Tureccy kierowcy używają go z umiłowaniem godnym lepszej sprawy, stosując przy każdej nadarzającej się okazji. Szczególnie warto się przyzwyczaić do trąbienia przy ruszaniu na światłach. Duża część świateł w Turcji ma liczniki, odliczające czas do zmiany światła. Można w ciemno się zakładać, że gdy licznik zejdzie poniżej 2 sekund, pojazdy za tobą zaczną już trąbić. Ot, dbają, żebyś nie przysnął i ruszył równo ze zmianą światła na zielone :) Taki standardzik, nikogo to tu nie dziwi i nikt nie robi z tego problemu.

DUR - znak "stop"

DUR – znak „stop”

Podrzędne drogi to często widoki zwierząt (droga do ruin Tlos)

Podrzędne drogi to często widoki zwierząt (droga do ruin Tlos)

Stambuł i inne większe miasta

We większych miastach, w których byliśmy (Stambuł, Bursa, Izmir – we wszystkich tych miastach wjeżdżaliśmy samochodem do ścisłego centrum), standardowo tworzą się korki, im bliżej centrum tym bardziej. Nie ma w tym nic wyjątkowego, w końcu korki mamy i w Polsce. Trzeba się tylko przyzwyczaić do harmidru powodowanego przez klaksony oraz do ustawicznego wpychania się kierowców, wjeżdżających w taki korek z bocznych uliczek. Muszą to robić, inaczej nikt by ich nie przepuścił – zwyczaj wpuszczania innego samochodu przed swój zdaje się w Turcji nie być znanym i kompletnie nie ma zastosowania. Wyjątkiem są autokary wożące turystów – te się przepuszcza – w końcu kraj turystyką żyje. A i sami kierowcy autokarów zdają się czuć na drodze w Turcji niczym święte krowy w Indiach, mieliśmy także i my swoje przejście z autobusem, który ani myślał na parkingu poczekać, aż zaparkujemy i wymyślił sobie, że to nasz problem, żebyśmy zdążyli się usunąć. Zdążyliśmy, ale było na grubość palca (max dwóch :-)).

Mandat

Mandat jest osobną historią w całej naszej wakacyjnej tureckiej przygodzie. Tak, zaliczyliśmy mandat od policji drogowej w Turcji. Zostaliśmy zatrzymani podczas ostatniej naszej wycieczki, do Pamukkale, gdzieś pomiędzy Milasem a Söke. Ciekawy jest sposób mierzenia prędkości – nie poznaliśmy go. Radar musiał stać gdzieś „w krzakach”, bo policjanci, stojący przy drodze go nie mieli, zatrzymywali pojazdy, które gdzieś wcześniej zostały namierzone. Kultura patroli policyjnych w Turcji (kultura organizacyjna znaczy się) jest całkiem inna niż u nas – patrol stojący przy drodze się nie chowa, wręcz przeciwnie – sam się oznakowuje, stawiając na prawym pasie pachołki i zwężając jezdnię do jednego pasa, dodając do tego znaki wymuszające ograniczenie prędkości. Przejeżdża się więc przed panami policjantami niczym parada, a oni skądś wiedzą, które auta mają zatrzymać.

Mandat drogowy z Turcji

Mandat drogowy z Turcji

No to nas zatrzymali. No i co ? Zaden z dwóch policjantów nie włada ani jednym słowem w żadnym cywilizowanym języku, poza tureckim oczywiście. Ale słowo „radar” po turecku brzmi tak samo, szybko więc osiągnęliśmy nić porozumienia, co do przyczyny zatrzymania. Prawa jazdy nie chcieli (zresztą – co by zrozumieli z polskiego dokumentu), poprosili o paszport i przystąpili do spisywania, dość niechlujnego zresztą, mandatu. Przy okazji dowiedzieliśmy się, jaki limit prędkości na drogach w Turcji obowiązuje (chodziło o 110 km/h) i jaką metodologię stosuje się do naliczania wysokości mandatu.

Otóż, tak jak i chyba w Polsce, jest w Turcji tolerancja do wysokości +/- 10 km/h. Czyli moglibyśmy jechać do 120 km/h i nic by nam nie zrobili. Ale my poruszaliśmy się równo 131 km/h – a powyżej tego progu tolerancji są już kary, za każdy 1 km/h powyżej progu. To wszystko policjant wytłumaczył, częściowo pisząc długopisem po własnej ręce :) Ale bez angielskiego się obszedł.

Zauważyliśmy po innych zatrzymywanych, że w zasadzie nikt nie podejmuje nawet próby dyskutowania z policjantami. Nie ma też prób wpływania na ich wysokość. Ot, biorą taki mandat i grzecznie wsiadają do auta w dalszą drogę. Mnie też mundurowy na koniec przyjaźnie poklepał po ramieniu, życząc przyjemnej drogi (mam nadzieję, że to były życzenia, bo ciągle było tylko po turecku). Ale samo otrzymanie mandatu to dopiero początek zabawy.

Czasem podróżuje się tak (ruiny Nysy)

Czasem podróżuje się tak (ruiny Nysy)

W Turcji ma się aż miesiąc na zapłacenie mandatu. Po miesiącu startuje naliczanie kar za zwłokę, w wysokości 5% miesięcznie. A po roku po upłynięciu terminu zapłaty karę zamienia się na areszt. Mandaty są ewidencjonowane w centralnym systemie – cudzoziemiec który nie zapłacił mandatu, może mieć kłopoty przy kolejnym wjeździe do Turcji.

Zapłata za mandat też jest unikalna. Oczywiście nie da się zapłacić policjantowi na miejscu – to akurat jest zrozumiałe. Ale nie da się też zapłacić przelewem, choć policjant tak mi właśnie radził zapłacić (na świstku mandatu nie ma w każdym razie numeru konta do przelewu). Mandat opłaca się w państwowym urzędzie, który potocznie nazywa się po angielsku „tax office” – to chyba coś podobnego do naszych urzędów skarbowych. Nikt tego nie mówi, ale da się też mandat zapłacić na poczcie (PTT), przynajmniej tej głównej, w której da się też wyrobić kartę HGS. Podczas wyrabiania karty spytaliśmy o możliwość opłacenia mandatu. Okazało się, że można, ale naszego pan pocztowiec nie odnalazł w swoim systemie komputerowym, więc pozostało udać się w Milas do tegoż „tax office”.

Droga do Pammukale

Droga do Pammukale

„Tax Office” jest typowym urzędem państwowym, a pracujący tam ludzie są typowymi urzędnikami. Mieliśmy wrażenie, że cofnęliśmy się do PRLu – mocno niechętna Pani z okienka wzięła druk mandatu i nie odzywając się do nas ani słowem, wręcz z miną typu „dlaczego mi przeszkadzacie” odbębniła całą procedurę, inkasując 125 TL. Kwota nie jest dziwna, dopóki nie wspomnimy, że mandat opiewał na… 166 TL. Nie wiemy dlaczego zapłaciliśmy mniej (może za prędkość, płaciliśmy następnego dnia po otrzymaniu mandatu), urzędniczka też nie raczyła nam tego wyjaśnić, a my nie chcieliśmy zajmować jej cennego czasu. Zresztą, może by się okazało, że coś źle policzyła… Tak czy siak – objęła nas promocja i zapłaciliśmy mniej niż nominalnie powinniśmy.

Wspomnijmy jeszcze, że mandat można podobno opłacić też przy opuszczaniu Turcji, na samej granicy. Ale po co sobie przedłużać pobyt na granicy.

Zanim wrócimy do opisywania naszej podróży powrotnej z Turcji, będzie jeszcze jeden wpis dotyczący tego kraju, a właściwie napoju, który jest bezsprzecznie aktualnym symbolem Turcji – będzie o herbacie.

Pełna galeria zdjęć z tureckich dróg znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Stambuł. Z wizytą w dzielnicy Beyoğlu

Beyoğlu, zwana również Perą, jest dzielnicą Stambułu, leżącą po drugiej (w stosunku do Sultanahmet, w którym mieszkaliśmy) stronie mostu Galata. Jest Beyoğlu utożsamiana w Stambule z „nowym miastem”, aczkolwiek w tym mieście słowo „nowe” ma zdecydowanie względne znaczenie…

Tour de Europe 2013, dzień 27 (poprzedni wpis z trasy: Wielki Bazar i Bazar Egipski w Stambule). Drugi dzień zwiedzania Stambułu wypełniony był po brzegi. Po zobaczeniu pałacu Topkapi i Wielkiego Bazaru, przyszedł czas na opuszczenie historycznej dzielnicy Sultanahmet. Celem była inna dzielnica Beyoğlu także „obrośnięta” atrakcjami, choć troszkę innego rodzaju i troszkę młodsze.

Naszym środkiem transportu miał być tramwaj, czas spróbować jazdy publicznym transportem w Stambule. Wsiadamy „u siebie”, czyli na przystanku Sultanahmet. Musimy trochę napisać o przystankach tramwajowych w Stambule – bo są specyficzne. Są one bowiem ogrodzone, wstęp jest możliwy wyłącznie przez kołowrotki, do których potrzebne są bilety. A biletami są plastikowe żetony, które nabyć można jedynie w automatach, znajdujących się obok przystanków. Żeton kosztuje 3 TL – tyle kosztuje wejście na przystanek, a zarazem jedna podróż tramwajem. Taki system jest na pierwszy rzut oka wygodny – kupujesz żeton, wchodzisz za jego pomocą na przystanek i jedziesz – wysiadasz na innym przystanku i nie wychodząc z niego przesiadasz się na inny tramwaj – cały czas na jednym żetonie. Nie trzeba płacić drugiego biletu – żetony nie są limitowane czasowo – jeden wystarcza więc na całą podróż, bez względu na ilość przesiadek.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Turcja, Stambuł, dzielnica Beyoğlu

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Stambuł, plac Taksim: 41.037040, 28.985860
Turcja, Stambuł, park Gezi: 41.038707, 28.987298
Turcja, Stambuł, prawosławny kościół św.Trójcy: 41.035616, 28.983548
Turcja, Stambuł, ulica İstiklâl Caddesi : 41.035228, 28.981515
Turcja, Stambuł, meczet Firuzaga Camii: 41.031169, 28.982231
Turcja, Stambuł, meczet Kılıç Ali Pasha Camii: 41.026602, 28.980950
Turcja, Stambuł, kościół anglikański: 41.027755, 28.976936
Turcja, Stambuł, wieża Galata: 41.025540, 28.974295
Turcja, Stambuł, most Galata: 41.019866, 28.973179
Turcja, Stambuł, meczet Ahi Ahmet Çelebi Camii: 41.018832, 28.968427
Turcja, Stambuł, meczet Sulejmana: 41.015956, 28.964006
Turcja, Stambuł, grobowiec Mimara Sinana: 41.017275, 28.963893
Turcja, Stambuł, łaźnia Sulejmana: 41.015815, 28.965582

 

Stambuł, tramwajowe "żetony"

Stambuł, tramwajowe „żetony”

Stambuł, plac Taksim

Stambuł, plac Taksim

Stambuł, plac Taksim, pomnik Republiki

Stambuł, plac Taksim, pomnik Republiki

Stambuł, park Gezi obok placu Taksim

Stambuł, park Gezi obok placu Taksim

Stambuł, park Gezi obok placu Taksim

Stambuł, park Gezi obok placu Taksim

Stambuł, park Gezi obok placu Taksim

Stambuł, park Gezi obok placu Taksim

Jedziemy więc tramwajem T1 przez cały Sultanahmet, most Galata do przystanku Kabataş. Tu przechodzimy na sąsiednią stację metra, jadąc specyficzną linią F1. Specyficzną, bo jednoprzystankową kolejką, w całości jadącą tunelem pod górę, łączącą stacje Kabataş i Taksim. 5 minut później wysiadamy na stacji Taksim i wychodzimy na powierzchnię ziemi na samym środeczku najważniejszego placu Stambułu – placu Taksim. Od tego miejsca rozpoczniemy swoją wędrówkę po dzielnicy Beyoğlu.

Stambuł, zabytkowy tramwaj na ulicy İstiklâl Caddesi

Stambuł, zabytkowy tramwaj na ulicy İstiklâl Caddesi

Zaskakująco – nie ma w placu Taksim niczego specjalnego. Ot, duży plac w centrum miasta. Nie ma tu wybitnych zabytków, ani jakichkolwiek innych atrakcji. Otoczenie to bary, puby, restauracje (także popularne sieciówki: McDonald’s. Burger King, Pizza Hut), agencje turystyczne, dobre hotele. Najbardziej popularnym miejscem placu Taksim jest pomnik Republiki, postawiony tu w 1928 r., czczący 5-lecie tureckiej republiki, ogłoszonej w 1923 r. przez Ataturka. Pomnik ten jest bardzo popularny także wśród Turków, jest miejscem gdzie wszyscy chcą na chwilę przysiąść, czy zrobić sobie zdjęcie.

Dzisiejszy Taksim jest miejscem obchodów wielkich wydarzeń – świętowania Nowego Roku, świąt państwowych czy wielkich wydarzeń sportowych (tu odbywają się telebimowe transmisje ważnych meczów drużyn piłkarskich ze Stambułu). Poza tymi typami wydarzeń, jakiekolwiek inne zgromadzenia i demonstracje na placu są zabronione i szybko pacyfikowane przez policję, ze względu na krwawe wydarzenia w przeszłości (m.in. całkiem niedawno, w październiku 2010 r. wysadził się tu kurdyjski samobójca).

Stambuł, ulica İstiklâl Caddesi

Stambuł, ulica İstiklâl Caddesi

Stambuł, budynek Mimar Sinan Güzel Sanatlar Üniversitesi Tophane-i Amire Kültür Sanat Merkezi

Stambuł, budynek Mimar Sinan Güzel Sanatlar Üniversitesi Tophane-i Amire Kültür Sanat Merkezi

Stambuł, meczet Kılıç Ali Pasha Camii

Stambuł, meczet Kılıç Ali Pasha Camii

Stambuł, meczet Kılıç Ali Pasha Camii

Stambuł, meczet Kılıç Ali Pasha Camii

Stambuł, meczet Kılıç Ali Pasha Camii

Stambuł, meczet Kılıç Ali Pasha Camii

Wyjątkiem okazały się wydarzenia, zapoczątkowane w maju 2013, które postawiły nasze wakacyjne plany odwiedzenia Stambułu pod znakiem zapytania. W proteście przeciwko planom likwidacji sąsiadującego z Taksimem parku Taksim Gezi, na ulice wyszły tłumy mieszkańców. Policja nie poradziła sobie z rozpędzeniem demonstracji, a protesty przerodziły się w antyrządowe i rozpowszechniły po całej Turcji. Lącznie zginęło w nich 7 osób, a 8,5 tys. zostało rannych. Wygląda na to, że protestujący wygrali, gdyż rząd zrezygnował z planów zamienienia parku w centrum handlowe i osiedle apartamentowców. Aczkolwiek jeszcze na początku lipca, na niespełna miesiąc przed naszym wyjazdem do Turcji, na placu Taksim w Stambule oraz w kilku innych tureckich miastach było niespokojnie.

Stambuł, domy w dzielnicy Beyoğlu

Stambuł, domy w dzielnicy Beyoğlu

My zobaczyliśmy plac Taksim niepodobny do tego, co oglądaliśmy w transmisjach w wiadomościach. Czysty, schludny, zadbany. Spokojnie przechodzący turyści, mieszkańcy robiący sobie zdjęcia przy pomniku Republiki. Ani śladu po policjantach czy jakichkolwiek innych służbach publicznych – sielanka. Flaga turecka spokojnie powiewa na wietrze.

Stambuł, domy w dzielnicy Beyoğlu

Stambuł, domy w dzielnicy Beyoğlu

Przechodzimy do osławionego Taksim Gezi Parki. I tu również spokój. Place zabaw oblegane przez dzieci, ławki zasiedlone przez matki, pilnujące dzieci. Młodzi ludzie leżący na trawie, chłopcy grający w piłkę. Fontanny tryskające wodą, zadbane kwietniki i trawniki. Nie ma śladu po niepokojach, nie ma śladu po próbie zaorania parku i zabetonowania go kolejnym mallem. Turcja posprzątała swoje wewnętrzne problemy przez sezonem turystycznym. Dla kraju żyjącego z pieniędzy turystów, budowanie obrazu raju, ładu i spokoju jest kluczem do dobrobytu. Wiedzą to obie strony – i rządowa i obywatelska…

Stambuł, domy w dzielnicy Beyoğlu

Stambuł, domy w dzielnicy Beyoğlu

Z placu Taksim wychodzimy w stronę chyba najbardziej rozpoznawalnej ulicy Stambułu – rozpoczynającej się od placu Taksim, İstiklâl Caddesi – ulicy Niepodległości. Ta prosta, jakby od linijki zaprojektowana ulica o długości 1 mili (1,6 km) to deptak, wypełniony eleganckimi sklepami i centrami handlowymi, galeriami, teatrami i kinami. Słowem – centrum handlowe Stambułu.

Stambuł, opuszczony kościół anglikański

Stambuł, opuszczony kościół anglikański

Choć musi dziś konkurować z kolejnymi budowanymi centrami handlowymi, nadal jest odwiedzana nawet przez 3 mln osób w ciągu doby (szczególnie w weekendy). Ceny nieruchomości przy tej ulicy są na kosmicznych poziomach. Nie ma tu ruchu samochodowego – jedynym środkiem lokomocji poza ruchem pieszym są historyczne tramwaje, jeżdżące na całej długości ulicy, wśród tłumów pieszych.

Stambuł, wieża Galata

Stambuł, wieża Galata

Z İstiklâl Caddesi odbijamy na chwilę, by zobaczyć prawosławny kościół św.Trójcy, czynny do dziś, zbudowany w 1880 r. W 1955 r. został uszkodzony i spalony w czasie pogromu Greków w Stambule, spowodowanego fałszywymi informacjami, jakoby w greckich Salonikach (Grecja od zawsze jest tureckim wrogiem numer 1) spalono dom, w którym urodził się sam Ataturk.  Ruinę odbudowano dopiero w 2003 r. Dziś parafia liczy zaledwie 150 członków.

Nie wytrzymujemy prawie dwukilometrowego spaceru stambulskim deptakiem wśród tłumów, odbijamy w kierunku Bosforu w ciasne zaułki dzielnicy Beyoğlu. W ciągu 200-300 metrów marszu w dół zobaczyliśmy, jak zmienia się wokół nas świat. Miarą oddalania się od ścieżek wydeptanych przez turystów były ceny w ulicznych sklepach. Brzoskwinie z początkowych 4 TL za kg spadły na przestrzeni kilkuminutowego spaceru do poziomu 2-2,5 TL. Krajobraz przestał był cukierkowy – pojawiły się odrapane domy i pranie wiszące pomiędzy domami.

Docieramy do meczetu Firüzağa Cami, meczetu wybudowanego w 1491 r. Przyzwyczailiśmy się już do tego w Turcji – niepozorna okolica, żadnych kierunkowskazów do zabytków, idziesz sobie i… bum ! Jakby nigdy nic, nieoznaczony niczym, stoi sobie przy ulicy zabytek o wieku ponad 600 lat, do dziś używany jak każdy inny kościół. Nic szczególnego. Poza wiekiem, który u nas z miejsca oznaczałby wpisanie na listę zabytków wysokiej klasy. Tu nie jest niczym szczególnym – tu co druga świątynia tak ma.

Stambuł, wieża Galata, widok na dzielnicę Beyoğlu

Stambuł, wieża Galata, widok na dzielnicę Beyoğlu

Stambuł, wieża Galata, widok na most Galata

Stambuł, wieża Galata, widok na most Galata

Stambuł, wieża Galata, widok na Sultanahmet, Błękitny Meczet i Hagę Sofię

Stambuł, wieża Galata, widok na Sultanahmet, Błękitny Meczet i Hagę Sofię

Schodzimy wciąż na dół, poruszając się wśród XIX- i wczesno-XX-wiecznych domów, które wypełniają całą dzielnicę Beyoğlu. Docieramy w końcu do wybrzeża Bosforu, wchodząc w dystrykt Tophane, część dzielnicy Beyoğlu. Wzdłuż stromej, prowadzącej do wybrzeża uliczki stoi budynek o skomplikowanej nazwie: „Mimar Sinan Güzel Sanatlar Üniversitesi Tophane-i Amire Kültür Sanat Merkezi”. Wybudowany w XV w., pełnił pierwotnie funkcję odlewni dział wojskowych, a jego nazwa („Tophane”) zapoczątkowała nazwę całego dystryktu. To, co obecnie stoi w tym miejscu, jest XIX-wieczną rekonstrukcją, pełniącą wiele funkcji – w jego wnętrzach mieści się m.in. uniwersytet oraz prywatna galeria sztuki. Nie wiemy, jakie miał związki (a miał, sądząc po nazwie) ze słynnym osmańskim architektem, Mimarem Sinanem.

A tuż za tym okazałym budynkiem, na wybrzeżu Bosforu znajduje się okazały kompleks Kılıç Ali Pasha, którego główną częścią jest meczet o tej samej nazwie. Oddany do użytku w 1587 r., po siedmiu latach budowy, zaprojektowany (i tu już związki są potwierdzone historycznie) właśnie przez Sinana, pomimo tego, że miał on wtedy już ponad 90 lat (Sinan dożył wieku 98 lat). Meczet ma tylko jeden minaret i aż 247 okien.

Cały kompleks składał się również z: medresy (szkoły koranicznej), łaźni, grobowca i fontanny. Pierwotnie stał na samym wybrzeżu, ale gdy budowano pobliski port, wypełniono część wybrzeża ziemią i kamieniami – dziś meczet stoi w pewnej odległości od lustra wody. Związana z tym legenda mówi, że Kılıç Ali Pasha (wielki admirał osmański) i ówczesny wielki wezyr nie żyli ze sobą w zgodzie. Na wieść o chęci budowy meczetu przez admirała, stwierdził podobno: skoro jest admirałem, pozwalam mu wybudować meczet na morzu. Admirał wykazał się sprytem i zwiózł skały z całego regionu, budując meczet na sztucznej wyspie, połączonej z lądem wąską groblą. A dopiero potem zbudowano port i wypełniono morze ziemią.

Stambuł, wieża Galata, widok na Bosfor i azjatycką część miasta

Stambuł, wieża Galata, widok na Bosfor i azjatycką część miasta

Stambuł, wieża Galata, zachód słońca nad miastem

Stambuł, wieża Galata, zachód słońca nad miastem

Stambuł, most Galata, widok na meczet Sulejmana

Stambuł, most Galata, widok na meczet Sulejmana

Stambuł, widok z mostu Galata

Stambuł, widok z mostu Galata

Istnieje jeszcze jedna legenda, związana z meczetem Kılıç Ali Pasha – otóż fundator walczył na wielu frontach, w wielu wojnach, z których sprowadzał wielu „przymusowych pracowników”. Legenda mówi, że jednym z nich był Miguel de Cervantes, późniejszy autor m.in. „Don Kichota”, pracujący przy budowie meczetu. A sam meczet jest wymieniony w powieści (pod nazwą Uchali, stosowaną dla meczetu w krajach chrześcijańskich).

Odbijamy z powrotem pod górę, w głąb stambulskiej dzielnicy Beyoğlu, wkrótce docierając do zamkniętego na cztery spusty kościoła anglikańskiego, poświęconego pamięci żołnierzy angielskich, walczących w wojnie krymskiej (połowa XIX w.). Kościół został wybudowany kilka lat po zakończeniu wojny (walczyła Anglia i Francja przeciwko carskiej Rosji) na ziemi podarowanej przez sułtana Abdulmecita. Kościół został zamkniety w 1978 r. ze względu na… brak wiernych. Podobno otworzono go ponownie w 1991 r., ale w sierpniu 2013 r. wyglądał na całkowicie wymarły, zarośnięty. Na bramach wisiały zardzewiałe kłódki.

Przy okazji wspomnijmy małe „polonica”. Podczas wojny krymskiej do Konstantynopola (ówczesna nazwa Stambułu) przyjechał… Adam Mickiewicz, by pomagać w tworzeniu polskich oddziałów, walczących ze znienawidzoną Rosją. Nasz wieszcz zmarł w Stambule, oficjalnie wskutek epidemii cholery, a w domu w którym mieszkał, mieści się dziś małe muzeum mu poświęcone. Obok znajduje się też ulica jego imienia. To tak przy okazji – w Stambule znaleźć można także silne polskie akcenty.

Stambuł, widok z mostu Galata

Stambuł, widok z mostu Galata

Stambuł, wędkarze na moście Galata

Stambuł, wędkarze na moście Galata

Stambuł, meczet Sulejmana

Stambuł, meczet Sulejmana

Stambuł, meczet Sulejmana

Stambuł, meczet Sulejmana

Stambuł, meczet Sulejmana

Stambuł, meczet Sulejmana

Stambuł, grobowiec Mimara Sinana

Stambuł, grobowiec Mimara Sinana

Kierując się w drogę powrotną, mamy po drodze jeszcze jedną atrakcję. W zasadzie „mega-atrakcję”, bo jeden z symboli Stambułu. Cały czas pnąc się pod górę na wzgórze Galata, dążymy do najsłynniejszej wieży w Stambule – wieży Galata. Wieża stoi na wspomnianym wzgórzu i stanowi jeden z najbardziej znanych elementów panoramy Stambułu.

Wieża Galata została zbudowana w 1348 r. na miejscu poprzednio stojącej tu bizantyjskiej wieży, zniszczonej w początkach XIII w. Od początków istnienia była użytkowana jako wieża monitorująca pożary w mieście (była najwyższym punktem Stambułu). Choć podobno w latach 30-tych XVII w. dokonano z jej murów udanego lotu „międzykontynentalnego” – lotnik wyposażony w sztuczne skrzydła wyskoczył z wieży Galata i wylądował w azjatyckiej dzielnicy Uskudar za Bosforem (6 km od wieży). Wieża, częściowo zbudowana z drewna, kilkukrotnie była niszczona przez pożary, Dopiero w latach 60-tych XX wieku części drewniane zastąpiono cementem i w 1967 r. udostępniono ją zwiedzającym.

Dziś wieża, wysoka na prawie 67 m (ponad 51 m na poziomie tarasu widokowego) jest obleganą (szczególnie w porze zachodu słońca) atrakcją turystyczną. My dotarliśmy do wieży ok. godziny 19-tej, kiedy na jej szczycie gromadzili się już wielbiciele zachodów słońca na tle panoramy Stambułu. Widok rzeczywiście jest unikalny i warty ceny (na wieżę obowiązują bilety wstępu – 10 TL od osoby dorosłej). Wieża jest świetnie położona pod względem krajobrazowym, a taras widokowy oferuje widok 360 stopni, zarówno na pobliski most Galata, jak i Sultanahmet, a także na Bosfor i część azjatycką. Jest wieża Galata zdecydowanie punktem obowiązkowym, jeśli chcecie zobaczyć Stambuł w całej krasie.

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Schodzimy na dół, kierując się już wyłącznie (zapada zmierzch) w kierunku mostu Galata, a dalej – naszego hotelu. Po drodze mijamy kolejny meczet – Bereketzade Ali Efendi Camii, wybudowany w 1825 r. na miejscu pierwotnie stojącego tu meczetu, wybudowanego zaraz po zdobyciu Konstantynopola przez Imperium Osmańskie. Meczet został całkowicie zniszczony w 1948 r. Ponownie oddano go do użytku w 2007 r., a potocznie nazywany jest „różowym meczetem”, pewnie od koloru świątyni.

Przechodząc po zmierzchu przez most Galata, podejmujemy decyzję, żeby nie wracać tak po prostu do hotelu. Nowy cel to drażniący nas już drugi dzień meczet, stojący na wzgórzu powyżej mostu Galata, w dzielnicy Fatih – meczet Sulejmana. W drodze do niego przy wybrzeżu mijamy inny meczet – Ahi Ahmet Çelebi Camii, wybudowany prawdopodobnie w okolicach 1500 r., ale później przebudowany ręką słynnego Mimara Sinana.

Do meczetu Sulejmana wiedzie z mostu Galata stroma ulica pod górę. Wchodzenie nią po zmroku nie jest zbyt komfortowe – okolica nie wygląda na bezpieczną, a ulice są całkowicie puste, nie wyglądając jednocześnie na zbytnio zadbane. Dodatkowo, droga jest trochę kręta, prowadząc niezbyt ciekawymi, działającymi na wyobraźnię, zaułkami. Tak czy siak, już po ciemku, w okolicach godz.19:30 docieramy do meczetu Sulejmana.

Meczet Sulejmana nazwę nosi od imienia sułtana, za czasów którego został wybudowany – Sulejmana Wspaniałego. Architektem był słynny Mimar Sinan (meczet Sulejmana jest najbardziej znanym jego dziełem) – a sam meczet jest do dziś drugim co do wielkości (po Błękitnym  Meczecie) meczetem w Stambule – nic więc dziwnego, że przyciągał naszą uwagę od pierwszego spojrzenia. Sinan wybitnie wzorował się na kościele Hagia Sofia. Meczet ma 4 minarety i 28 kopuł, budowę skończono w 1557 r. Niestety, ze względu na porę, zastaliśmy meczet zamknięty, mogliśmy go podziwiać jedynie z zewnątrz.

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Stambuł, sklep z tureckimi przysmakami

Obok meczetu znajduje się mauzoleum Sulejmana Wspaniałego (jego grobowiec), w którym pochowano także dwóch innych sułtanów osmańskich: Ahmeda II i Sulejmana II. Mauzoleum to jest jednak zamknięte dla zwiedzających, otwierane jest tylko raz na rok, w rocznicę śmierci Mimara Sinana (9 kwietnia). Sam Sinan został pochowany (zmarł w 1588 r.) tuż obok meczetu Sulejmana, w grobowcu zaprojektowanym przez… siebie. Byliśmy przy nim, co prawda po ciemku (zdjęcia) – ale byliśmy. W drodze powrotnej mijamy jeszcze łaźnię, kiedyś będącą częścią kompleksu, razem z meczetem Sulejmana, także autorstwa Mimara Sinana.

Wracamy z powrotem do hotelu pomiędzy Hagią Sofią a Błękitnym Meczetem w dzielnicy Sultanahmet. Po drodze wstępujemy do sklepu firmowego Koska – firmy produkującej znane tureckie łakocie. Nie mówiąc o jedzeniu, sklep stanowił także atrakcję wizualną i fotograficzną. A łakocie od Koski (chałwa) dojechały do Polski pomimo upałów po drodze – i smakowały naprawdę… turecko :)

Stambuł, korek na autostradzie

Stambuł, korek na autostradzie

Stambuł, wyjeżdżamy z miasta

Stambuł, wyjeżdżamy z miasta

Granica turecko-grecka

Granica turecko-grecka

Turcja mówi "güle güle" (do widzenia)

Turcja mówi „güle güle” (do widzenia)

Nazajutrz rano opuścimy Stambuł. Na koniec poznamy smak miejscowych korków – wyjazd z miasta zabrał nam dobre 1,5 godziny. Zgubiła nas chęć szybkiego wyjazdu na autostradę – ta okazała się tak niesamowicie zakorkowana, że szybsze okazało się zawrócenie i przejazd przez centrum miasta. O godzinie 14-tej staliśmy już na przejściu granicznym z Grecją, tym samym którym do Turcji wjeżdżaliśmy. Po 20 dniach spędzonych w Turcji, opuściliśmy ten kraj. Kolejnym przystankiem miał być Rożen, mikroskopijna miejscowość w płd.-zach. Bułgarii.

Ale zanim o dalszej drodze, spiszemy trochę swoich wrażeń i doświadczeń z jazdy samochodem po tureckich drogach. Będzie też o dziwacznych przepisach drogowych i o tym, jak to jest, gdy w Turcji dostaniesz mandat za przekroczenie prędkości :)

Pełna galeria zdjęć ze stambulskiej dzielnicy Beyoğlu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Stambuł i jego bazary: Wielki i Egipski

Na pytanie „Z czym kojarzy Ci się Stambuł” odpowiedzieć można na naprawdę wiele sposobów. Ale każdy, nawet nigdy w tym mieście nie będąc, zapewne zna i kojarzy nazwę „Wielki Bazar”. Nie da się być w Stambule i nie odwiedzić choćby jednego z bazarów – taka wizyta po prostu się nie liczy.

Tour de Europe 2013, dzień 27 (poprzedni wpis z trasy: Stambuł, pałac Topkapi). Choć są dziś bazary typowo komercyjną atrakcją Stambułu i kojarzą się wyłącznie z zakupami, ewentualnie z klimatem prawdziwej Turcji, to są one także silnie związane historią z miastem. Jest ich w Stambule wiele, w tym kilka tych najbardziej znanych. Może nie dla zakupów (aczkolwiek nie będziemy do nich zniechęcać :)), ale dla poczucia specyficznego klimatu, bardzo polecamy wizytę na typowym tureckim bazarze. Może być w Stambule.

Drugi dzień pobytu w Stambule rozpoczęliśmy z samego rana 3-godzinnym zwiedzaniem dawnej siedziby tureckich sułtanów, pałacu Topkapi. Kolejnym „punktem programu” tego dnia była właśnie wizyta na sztandarowym bazarze Stambułu – tzw. Wielkim Bazarze (u nas znanym też pod nazwą Kryty Bazar). Na początek jednak proponujemy krótkie video z filmu, który pewnie większość z Was zna:

Tak, tak. To James Bond, ze swoją przejażdżką po dachu Wielkiego Bazaru w Stambule, jedna z pierwszych scen w „Skyfall”. Z tej pozycji turystom nie jest dane oglądać bazaru, więc warto sprawdzić, jak to jest w filmie. Zanim jednak do Wielkiego Bazaru dotrzemy, w drodze z hotelu „nawinie” nam się jeszcze kilka… a jakże – meczetów i grobowców :)

Pierwszy, całkiem niespodziewanie, ukazuje się nam po drodze grobowiec sułtana Mahmuta II, wybudowany w 1838 r., na rok przed śmiercią władcy. Grobowca potem „użyczono” także dwóm innym sułtanom: Abdulhamitowi II i Abdulazizowi – dziś spoczywają w nim wszyscy trzej. O ile jednak cmentarzyk, na którym grobowiec się znajduje, był otwarty, o tyle sam grobowiec niestety był zamknięty i pozostało nam jego podziwianie z zewnątrz.

Stambuł, wejście do grobowca sułtana Mahmuta II

Stambuł, wejście do grobowca sułtana Mahmuta II

Stambuł, meczet Nuruosmaniye Camii

Stambuł, meczet Nuruosmaniye Camii

Na kolejny grobowiec natknęliśmy się całkiem blisko od poprzedniego, w bocznej uliczce. Był to grobowiec Mahmuda Nedim Paszy, wielkiego wezyra tureckiego za czasów sułtana Abdulaziza (XIX w.). W grobowcu tym znaleziono dwa sarkofagi, z których jeden należy na pewno do wezyra, natomiast do dziś nie zidentyfikowano osoby, pochowanej w drugim. Po drugiej stronie ulicy, naprzeciwko grobowca wezyra, stoi mały meczet Cezeri Kasım Paşa Camii, wybudowany w 1515 r., znany z dekoracji wnętrza, wykonanych z ceramiki z Izniku. Meczet ma dwie kondygnacje, na dolnej znajduje się religijne wydawnictwo.

Stambuł, meczet Nuruosmaniye Camii

Stambuł, meczet Nuruosmaniye Camii

W drodze na bazar, zwiedzamy jeszcze jeden ze ogromnej liczby stambulskich meczetów – Nuruosmaniye Camii, wybudowany w 1755 r. Budowę rozpoczął sułtan Mahmut I, a dokończył jego następca, Osman III. Meczet powstał, w odróżnieniu od dotychczas budowanych w mieście świątyń, w stylu barokowym, z 174 oknami dającymi wnętrzom światło. Ciekawostką był brak tradycyjnej fontanny ablucyjnej. W czasie naszej wizyty ogromny meczet był w trakcie renowacji – a dała ona bardzo niespodziewane efekty – w październiku 2013 r. ukazała się informacja, że pod meczetem odkryto dużą cysternę, która po oczyszczeniu nadal działa. Archeolodzy oceniają, że po zakończeniu prac (mają się zakończyć w ciągu roku), cysterna stanowić będzie dużą konkurencję turystyczną dla słynnej Cysterny Bazyliki. Meczet jest bardzo dogodnie usytuowany, tuż przy wejściu na Wielki Bazar.

Stambuł, meczet Nuruosmaniye Camii

Stambuł, meczet Nuruosmaniye Camii

Stambuł, meczet Nuruosmaniye Camii

Stambuł, meczet Nuruosmaniye Camii

Wielki Bazar jest dziś jednym z największych i najstarszych krytych bazarów na całym świecie. Jego ogrom naprawdę ciężko sobie wyobrazić, pomagają w tym cyfry: 61 ulic, prawie 5000 sklepów, do 400 tys. odwiedzających w ciągu doby. Pracuje tu ponad 25 tys. ludzi (!). Bazar zajmuje powierzchnię 30 hektarów, ma kilkadziesiąt bram wejściowych, własne meczety, bary i restauracje. Co ważne – jest zamknięty w niedziele – dlatego odwiedziliśmy go drugiego dnia naszego pobytu w Stambule (byliśmy w mieście od niedzieli do wtorku rano).

Stambuł, jedno z wielu wejść na Wielki Bazar

Stambuł, jedno z wielu wejść na Wielki Bazar

Wielki Bazar założony został zaraz po zdobyciu Konstantynopola przez Osmanów, w połowie XV wieku (niedawno obchodził 550 urodziny). Początkowo miał służyć jubilerom i sprzedawcom tekstyliów, ale stopniowo obrastał w kolejne małe sklepy, które utworzyły dzisiejszy monstrualny twór, zwany Wielkim Bazarem.

Dla statystycznego turysty Wielki Bazar jest nieskończoną plątaniną wąskich uliczek, przepełnionych wręcz małymi sklepikami, z których wprost wysypuje się bogactwo towarów, wystawionych na sprzedaż. Podobno da się dostać mapki, bazaru, my poruszaliśmy się po nim „na czuja”. Widać pewne oznaki organizacji, pewne branże (np. jubilerzy, sprzedawcy dywanów czy wyrobów skórzanych) są skupione w konkretnych miejscach. Ale mimo to, bazar sprawia wrażenie przepełnionego… sprzedawcami.

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar, zegarki "marki" Rolex

Stambuł, Wielki Bazar, zegarki „marki” Rolex

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Przechadzając się po bazarze (a żeby móc powiedzieć, że się na bazarze było, trzeba tu spędzić co najmniej godzinę), trzeba się przyzwyczaić do ustawicznie nagabujących nas sprzedawców wszystkiego. Co ciekawe, tutejsi sprzedawcy świetnie rozpoznają język polski, zagadując Polaków w naszym języku, nie myląc nas z Czechami czy Rosjanami, co jest powszechne np. w Europie Zachodniej. Co niektórzy sprzedawcy potrafią się nawet targować po polsku (znaczy liczyć), co sprawdziliśmy na własnej skórze.

A co do targowania – Wielki Bazar jest rewelacyjnym miejscem do przećwiczenia tej umiejętności. Tu po prostu trzeba się targować, większość sprzedawców wręcz tego oczekuje, wiecznie pytając o to, „ile dasz ?”. Ceny wyjściowe są w dużej części do zbicia mniej więcej o połowę, więc warto. Zresztą, to wygląda często tak, że sprzedawca nawet nie spodziewa się, że będziecie chcieli zapłacić podaną na wstępie cenę. Targowanie się jest oczekiwane.

Zaraz po podaniu ceny wywoławczej, na widok wstępującego na twarz kupującego zamyślenia (jeszcze nie wiesz, czy to dobra cena, dopiero przeliczasz usłyszaną cyfrę lir na złotówki) już pada pytanie o Twoją cenę. Magia takiego „sportowego” traktowania handlu (kto z kim wygra) polega na tym, że nawet jak wynegocjujesz dobrą wg Ciebie cenę i kupisz coś od sprzedawcy, to wychodząc będziesz się zastanawiał(a), ile więcej można było utargować… Ale targować się trzeba – żadnej z kilku rzeczy kupionych na bazarach w Bursie i Stambule nie kupiliśmy za cenę wywoławczą. Zbijaliśmy ją co najmniej o 30-40%, nawet gdy pierwsza cena już wydawała się nam atrakcyjna, a sprzedawca nadal był zadowolony przy liczeniu pieniędzy.

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Stambuł, Wielki Bazar

Ale nasze ogólne wrażenie z wizyty na Wielkim Bazarze było niestety takie, że stał się on bardziej miejscem do robienia zdjęć, jak do zakupów. Jeśli ktoś szuka i chce kupić legalne w Turcji podróbki ciuchów, torebek czy elektroniki, którymi przepełniony jest Wielki Bazar, niższe ceny znajdzie na ulicach Stambułu. Czasem wysokie ceny sprzedawcy usiłują podeprzeć… oryginalnością produktów – znajdą się tacy, co wmawiają kupującym oryginalność oferowanych po 200 TL (320 zł) torebek Louis Vuitton :) Na ulicach da się takie same „oryginały” kupić po 25 TL…

Co do „oryginałów” – o tureckich podróbkach pisaliśmy już przy okazji wizyty na bazarze w Izmirze na początku naszej tureckiej przygody. Na Wielkim Bazarze nie szukaliśmy już bielizny czy odzieży, ale potestowaliśmy ceny z innych branż. I tak, zegarki Rolexa chodzą z ceną wywoławczą 160 euro (niecałe 700 zł), co zapewne da się sporo zbić, targując się (wiemy, bo znamy ceny tych samych Rolexów ze Stambulskich ulic, były sporo niższe) . Słuchawki „Beats by Dr.Dre”, chodzące w Polsce w okolicach 1000 zł, na Wielkim Bazarze wiszą w ilościach hurtowych, w różnych cenach – najtaniej spotkaliśmy po 40 TL, po krótkiej „dyskusji” zbite do 25 TL (niecałe 40 zł). Nikt się w Turcji z takimi rzeczami nie chowa, Rolexy po 700 zł oficjalnie wiszą w witrynach sklepowych obok Breitlingów i innych równie „mało znanych” marek. Ceny tureckich specjalności: zwyczajowej odzieży, strojów tancerek czy akcesoriów do herbaty są na standardowych, dostępnych wszędzie poziomach – tzn. da się te poziomy uzyskać, targując się :) Sprawdziliśmy.

Wielki Bazar może być przygniatający – jego ogrom, natłok sklepów, nachalność sprzedawców… Jeśli chcecie zobaczyć bazar z podobnym klimatem, ale w mniejszej skali, zapraszamy za Bazar Egipski. Odwiedziliśmy go pierwszego dnia pobytu w Stambule, przy okazji „przemarszu” na brzeg Bosforu.

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Bazar Egipski mieści się w budynku, będącym pierwotnie częścią „Nowego Meczetu”, stojącego tuż przy wybrzeżu, obok mostu Galata. Dochody z prowadzenia bazaru częściowo pokrywały koszty budowy meczetu. Nazwa pochodzi, w zależności od wersji historii:

  • od źródła finansowania budowy – bazar został wybudowany w 1660 r. za pieniądze, pochodzące z egipskich posiadłości Osmanów
  • od faktu, iż pierwszymi oferowanymi tu towarami były produkty, pochodzące z Kairu

Dziś jest jednym z największych bazarów w Stambule i drugim co do wielkości bazarem krytym. Wejście do bazaru znajduje się praktycznie naprzeciwko mostu. W odróżnieniu od Wielkiego Bazaru, Bazar Egipski nie składa się z plątaniny wzajemnie przecinających się ciasnych uliczek. Jest to po prostu długi budynek, obłożony po obu stronach sklepikami. Kupujący poruszają się środkiem. Jako że Bazar Egipski specjalizuje się w przyprawach, herbatach, żywności, słodyczach, warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach zakupów:

  • próbować przed zakupem – na większości stoisk sprzedawcy bardzo chętnie zgodzą się na spróbowanie ich towaru przed dokonaniem zakupu
  • poprosić o zapakowanie próżniowe – ta opcja jest dostępna na wielu stoiskach, i to nieodpłatnie, a pozwala przewieźć świeże produkty przez dłuższy czas
Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Stambuł, Bazar Egipski

Zasada, dotycząca nie tylko bazarów (także np. jedzenia w restauracjach i barach) – kupuj razem z miejscowymi – „tubylcy” z reguły najlepiej znają jakość produktów u poszczególnych sprzedawców lub różnice w cenach. Warto patrzeć, gdzie robią zakupy.

No i ogólna zasada, dotycząca zakupów w ogóle : płacić tureckimi lirami. Prawie każdy sprzedawca przyjmie płatność w euro lub dolarach. Ale przelicznik nigdy nie będzie dla Ciebie korzystny w porównaniu z bankami czy kantorami. Niezbyt okrągły przelicznik daje też sprzedawcy okazję do „zaokrąglania” sobie cen, oczywiście w wiadomą stronę. Płacąc w lirach, nie płacisz sprzedawcy dodatkowych pieniędzy za bycie turystą.

Opuszczamy stambulskie bazary. Za chwilę wsiądziemy w miejski tramwaj i udamy się do dzielnicy Beyoğlu, gdzie głównym celem będzie plac Taksim. Straszył nas ten plac na miesiąc przed wyjazdem na wakacje rozruchami i protestami, które na nim zostały zapoczątkowane. Postanowiliśmy więc go zobaczyć na własne oczy.

Pełna galeria zdjęć z bazarów w Stambule znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Pałac Topkapi w Stambule, siedziba osmańskich sułtanów

Był siedzibą osmańskich sułtanów od zdobycia przez nich Konstantynopola przez prawie 400 lat, zbudowany na miejscu bizantyjskiego akropolis. Dziś, wpisany na listę zabytków UNESCO, jest jedną z największych atrakcji turystycznych Stambułu i bardzo ważnym miejscem dla całego świata islamskiego – ze względu na przechowywane tu relikwie Mahometa.

Tour de Europe 2013, dzień 27 (poprzedni wpis z trasy: Stambuł, nad Bosforem). Drugi dzień w Stambule rozpoczynamy z samego rana – o godz.9-tej jesteśmy już przed wejściem do pałacu Topkapi, pierwszej siedziby sułtanów osmańskich. Godz. 9:00 to godzina otwarcia bram pałacu – dzisiaj stanowiącego muzeum – i zdecydowanie polecamy zaplanowanie sobie zwiedzania Topkapi jak najwcześniej rano. Potem bowiem nadjeżdżają dzikie tłumy w postaci zorganizowanych autobusowych wycieczek i tworzy się dłuuuuuga kolejka do kasy po bilety. Jeśli nie chcecie stać godzinę lub dwie po bilety, bądźcie pod kasami zaraz jak je otworzą.

Po zdobyciu Konstantynopola w 1453 r., sułtan osmański Mehmed II przeniósł tu stolicę swojego państwa z Adrianopola (dzisiejsze Edirne) i poszukiwał miejsca na pałac dla siebie. Nie znalazł, więc w miejscu bizantyjskiego akropolis nakazał sześć lat później pałacu, godnego swojego majestatu. Budowa pierwszej wersji trwała co najmniej 7 lat, ale każdy kolejny sułtan dobudowywał w pałacu coś „od siebie”, przez co Topkapi zmieniał się przez wieki, dochodząc w końcu do dzisiejszych monumentalnych rozmiarów, z czterema dziedzińcami i wieloma budynkami, pochodzącymi z różnych okresów. W szczycie swojej „kariery”, pałac zajmował 600 tys. m2, a zamieszkiwało go 4000 osób.

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Imperialna

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Imperialna

Stambuł, pałac Topkapi, bizantyjski kościół Hagia Irene

Stambuł, pałac Topkapi, bizantyjski kościół Hagia Irene

Stambuł, pałac Topkapi, pierwszy dziedziniec

Stambuł, pałac Topkapi, pierwszy dziedziniec

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Środkowa

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Środkowa

W XVII w. sułtani coraz chętniej zaczęli przebywać w pałacach, budowanych nad Bosforem, aż w końcu w 1856 r. sułtan Abdül Mecid I zdecydował o przeniesieniu swojej siedziby do wybudowanego w europejskim stylu pałacu Dolmabahçe. Ale w Topkapi pomimo to pozostały m.in. biblioteka i skarbiec. Po upadku Imperium Osmańskiego, decyzją nowych władz Turcji, w 1924 r. pałąc został przekształcony w muzeum. Od 1985 r. znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Pałac Topkapi był najdroższym, jeśli chodzi o cenę biletów wejściowych, zabytkiem w Turcji, jaki było nam dane zwiedzać podczas wakacji AD’2013. Koszt wejściówki to 25 TL od osoby dorosłej (dzieci do lat 12 wchodzą bezpłatnie), ale wejście do budynku dawnego haremu sułtanów jest dodatkowo płatne (15 TL, w haremie po prostu trzeba być), całość zamyka się więc kwotą 40 TL od osoby (w przeliczeniu: ok. 64 zł za osobę). Ale na pałacu Topkapi nie da się oszczędzać – to najpopularniejsza (obok Hagii Sofii) atrakcja turystyczna w Stambule.

Wejście na teren pałacu stanowi dziś, tak jak i dawniej, ogromna, kamienna Brama Imperialna, do której prowadziła kiedyś droga z Hagii Sofii, używana do procesji z udziałem władców. Wybudowana w 1478 r. i odrestaurowana w XIX w., stanowi wejście na pierwszy z czterech dziedzińców pałacowych. Przed bramą, na placu który kiedyś stanowił miejsce zgromadzeń, stoi okazała fontanna, zbudowana za czasów sułtana Ahmeda III, w 1728 r.

Stambuł, pałac Topkapi, pałacowe kuchnie

Stambuł, pałac Topkapi, pałacowe kuchnie

Stambuł, pałac Topkapi, Wieża Sprawiedliwości

Stambuł, pałac Topkapi, Wieża Sprawiedliwości

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja broni osmańskiej

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja broni osmańskiej

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja broni osmańskiej

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja broni osmańskiej

Wejście przez Bramę Imperialną na pierwszy dziedziniec pałacu nie wiąże się jeszcze z koniecznością wykupowania biletu wstępu. Kasy biletowe znajdują się na końcu pierwszego dziedzińca, przed tzw. Bramą Pozdrowień – wejściem na dziedziniec drugi. Tak samo było w historii – pierwszy dziedziniec był jedynym dostępnym publicznie, także jedynym, na który można było wjechać konno. Większość budynków, które tu się znajdowały, nie przetrwała do czasów dzisiejszych, dziedziniec wygląda jak park z alejkami pomiędzy drzewami. Jedyne pozostałości to dworska mennica oraz bizantyjski kościół Hagia Irene, uważany dziś za pierwszy chrześcijański kościół w Konstantynopolu (wybudowany przez cesarza Konstantyna w IV w., przed Hagią Sofią).

Po zdobyciu Konstantynopola przez Osmanów w 1453 r., Hagia Irene nie została przekształcona w meczet (to dziwne, bo Turcy prawie wszystkie kościoły chrześcijańskie zamieniali natychmiast w meczety), ale służyła jako arsenał. W swojej historii służył także kościół m.in. jako muzeum wojskowe. Dziś działa jako sala koncertowa.

Aby wejść dalej, należy zakupić wspomniane bilety wstępu do pałacu. Płatne wejście zaczyna się od Bramy Pozdrowień (zwanej też Bramą Srodkową), za którą zaczyna się drugi dziedziniec pałacowy. Brama wybudowana została w 1542 r., przez nią konno mógł przejechać wyłącznie sułtan, reszta musiała dalej poruszać się tylko piechotą. Zaraz za bramą znajduje się małe centrum informacji turystycznej, a także makieta całego pałacu.

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Szczęśliwości

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Szczęśliwości

Stambuł, pałac Topkapi, tu zatykano sztandard Mahometa, symbolizujący wojnę

Stambuł, pałac Topkapi, tu zatykano sztandard Mahometa, symbolizujący wojnę

Stambuł, pałac Topkapi, trzeci dziedziniec

Stambuł, pałac Topkapi, trzeci dziedziniec

Stambuł, pałac Topkapi, wejście do sali audiencji

Stambuł, pałac Topkapi, wejście do sali audiencji

Stambuł, pałac Topkapi, sala audiencji

Stambuł, pałac Topkapi, sala audiencji

Stambuł, pałac Topkapi, biblioteka sułtana Ahmeda III

Stambuł, pałac Topkapi, biblioteka sułtana Ahmeda III

Stambuł, pałac Topkapi, wnętrze biblioteki sułtana Ahmeda III

Stambuł, pałac Topkapi, wnętrze biblioteki sułtana Ahmeda III

Stambuł, pałac Topkapi, pawilon z wystawami biżuterii, precjozów i sułtańskich kostiumów

Stambuł, pałac Topkapi, pawilon z wystawami biżuterii, precjozów i sułtańskich kostiumów

Stambuł, pałac Topkapi, wejście do pomieszczeń ze świętymi relikwiami Islamu

Stambuł, pałac Topkapi, wejście do pomieszczeń ze świętymi relikwiami Islamu

Po prawej stronie drugiego dziedzińca, który kiedyś był parkiem, używanym do zgromadzeń dla mieszkańców pałacu, znajdują się dawne kuchnie pałacowe, wybudowane w XV w., ale przebudowane później przez słynnego Mimara Sinana (jego pomysłem są m.in. charakterystyczne strzeliste kominy). Kuchnie te były największymi w całym Imperium Osmańskim, zatrudnionych tu było do 1000 osób, przygotowujących do 6000 posiłków dziennie.

Po przeciwległej (lewej) stronie znajduje się wejście do Haremu (opiszemy go na końcu) oraz kilka innych budynków, w tym pomieszczenia Rady Imperialnej, w których władze (wezyrowie, ministrowie itp.) odbywali narady. Pierwsze pomieszczenia zostały wybudowane razem z pałacem, w XV w. Narady odbywały się tu prawie do końca XIX w., aczkolwiek pomieszczenia straciły na znaczeniu w XVII w., kiedy Radę przeniesiono do osobnej siedziby w innej części miasta.

Nad pomieszczeniami Rady góruje widoczna z daleka, najwyższa budowla pałacu Topkapi – Wieża Sprawiedliwości, wybudowana prawdopodobnie także w XV w. Nazwa miała symbolizować czujność sułtana przeciw niesprawiedliwości. Miała półprzepuszczalne okna, pozwalające sułtanowi oglądać dziedziniec, samemu nie będąc widzianym.

Za wieżą i pomieszczeniami Rady znajdują się dawne pomieszczenia skarbca (kolejne znajdują się na trzecim dziedzińcu), które dziś używane są jako sale prezentujące zbiory broni z czasów osmańskich – jedne z najbogatszych tego rodzaju zbiorów na świecie, prezentujące broń z przestrzeni 1300 lat (VII – XX wiek). We wszystkich „skarbcowych” pomieszczeniach obowiązuje zakaz fotografowania, egzekwowany przez obecnych w każdej sali strażników – ale czasem można trafić na chwilę ich nieuwagi :) Przed pomieszczeniami skarbca stoi kamienna kolumna, upamiętniająca rekordowy strzał do dzbanka, oddany przez sułtana Selima III w 1790 r. (z odległości 898 m). Pośrodku drugiego dziedzińca znajdują się pozostałości po znalezionej tu pod powierzchnią ziemi bizantyjskiej cysternie (zbiornikowi wody) z V lub VI w.

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja portretów sułtanów

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja portretów sułtanów

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja portretów sułtanów

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja portretów sułtanów

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja kosztowności

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja kosztowności

Na trzeci dziedziniec prowadzi droga przez kolejną pałacową bramę – Bramę Szczęśliwości. Za nią rozpoczynają się już prywatne posiadłości sułtanów – wstęp tutaj mieli tylko posiadacze specjalnych pozwoleń. Sułtan używał bramy i drugiego dziedzińca tylko w specjalnych okolicznościach (uroczystościach religijnych lub państwowych). Przed nią odbywały się także uroczystości pogrzebowe sułtanów. Przed samą Bramą Szczęśliwości znajduje się mały kamień, wyznaczający miejsce, gdzie zatykano sztandar Mahometa, oznaczający rozpoczęcie wojny.

Trzeci dziedziniec stanowił właściwie „serce” pałacu Topkapi – to tu wolny czas spędzał sułtan – jeśli akurat nie przebywał w haremie. Nikt, nawet Wielki Wezyr nie mógł przejść przez Bramę Szczęśliwości bez pozwolenia, straż nie dopuszczała tu nikogo niepowołanego. Tuż za bramą znajduje się pomieszczenie, w którym odbywały się audiencje u sułtana, kwadratowy budynek, mieszczący wewnątrz kilka pomieszczeń, w tym właściwą salę tronową. Przed wejściem do budynku znajduje się mała fontanna, która miała służyć nie tylko do odświeżenia się gości, ale także do zagłuszania rozmów, odbywających się wewnątrz.

Za tym budynkiem, na środku trzeciego dziedzińca stoi budynek biblioteki, wybudowany w 1719 r. na rozkaz sułtana Ahmeda III. Biblioteka przetrzymywała głównie tureckie, arabskie i perskie księgi religijne i dotyczące prawa islamskiego W 1928 r. zbiory biblioteki zostały przeniesione do stojącego obok meczetu Ağalar Camii. Wnętrza biblioteki wyłożone są XVI-wieczną ceramiką z Izniku.

Stambuł, pałac Topkapi, Grand Kiosk na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, Grand Kiosk na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, widok na Bosfor i Morze Marmara z czwartego dziedzińca

Stambuł, pałac Topkapi, widok na Bosfor i Morze Marmara z czwartego dziedzińca

Stambuł, pałac Topkapi, meczet Sofa Camii i muzealny sklepik na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, meczet Sofa Camii i muzealny sklepik na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Po prawej stronie od wejścia na trzeci dziedziniec znajduje się pawilon, poprzedzony od strony dziedzińca widowiskowymi arkadami, jeden z najstarszych w całym pałacu, wybudowany ok.1460 r. Dziś mieści on wystawy sułtańskiej garderoby oraz cennych darów od przybyszów odwiedzających sułtanów. Znajdują się tu także zbiory tronów oraz przedmiotów, używanych przez sułtanów podczas ważnych uroczystości oraz biżuterii i kosztowności. To tu znajduje się m.in. słynny 86-karatowy diament, czwarty co do wielkości na świecie, osadzony w srebrze i otoczony 49-cioma innymi bylantami, najprawdopodobniej skonfiskowany Alemu Paszy z Tepeleny (znów jesteśmy na jego „tropie”) po egzekucji. Znajdziemy tu także złoty tron sułtana Murada III i dwa złote świeczniki, ważące „tylko” po 48 kg i wysadzane 6.666 diamentami. Oraz… przedramię św.Jana Chrzciciela. We wszystkich tych pomieszczeniach obowiązuje zakaz fotografowania.

Po lewej stronie trzeciego dziedzińca znajduje się wspomniany już meczet Ağalar Camii, a za nim najcenniejsza dla wyznawców Islamu część pałacu Topkapi – pomieszczenia w których oglądać można święte relikwie Islamu, w dużej części związane z prorokiem Mahometem. Znajdują się tu: płaszcz, miecze, łuk, fragmenty zęba, odcisk stopy oraz włosy z brody Mahometa. Znajdziemy tu także podpisany przez Mahometa list, znaleziony w Egipcie. Znajdują się tu także inne relikwie: miecze pierwszych kalifów, turban Józefa czy dywan córki Mahometa. Do pomieszczeń tych wstęp miał wyłącznie sułtan i jego rodzina – i to tylko raz w roku – 15-tego dnia Ramadanu.

Dziś może je oglądać każdy, aczkolwiek w wielkim tłoku (muzułmanie niezwykle licznie przybywają do Topkapi tylko po to, by oglądać relikwie), w słabym świetle ochraniającym eksponaty oraz przy niezwykle bacznej ochronie, czujnej na choćby ślad chęci zrobienia zdjęcia :-) Stąd zdjęć nie ma.

Stambuł, pałac Topkapi, Baghdad Kiosk na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, Baghdad Kiosk na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, fontanna i altana i przy Revan Kiosk

Stambuł, pałac Topkapi, fontanna i altana przy Revan Kiosk

Stambuł, pałac Topkapi, taras i Iftan Pavilon na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, taras i Iftan Pavilon na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Na trzecim dziedzińcu znajdują się także galerie portretów sułtanów, zawierające portrety 37 sułtanów. W większości eksponowane są kopie obrazów, by nie narażać oryginałów na zniszczenie. W jednym z pomieszczeń eksponowana jest także najbogatsza na świecie kolekcja zegarów, większość z okresu XVI-XIX w., częściowo wykonana przez tureckich mistrzów. Obok wejścia do wystawy skarbów Islamu stoi osmański, poziomy zegar słoneczny, pokazujący czas w czterech systemach: zachodnim, babilońskim, włoskim i muzułmańskim.

Czwarty dziedziniec pałacu Topkapi tak naprawdę jest najbardziej oddaloną częścią trzeciego, wyodrębnioną jako najbardziej prywatna przestrzeń rodziny sułtana. Znajduje się tu kilka pawilonów, otoczonych ogrodami i tarasami. Turyści najbardziej zapamiętują tę część ze względu na nieziemskie widoki, roztaczające się na wybrzeże i Bosfor. Szczególne upodobanie zyskał Pawilon Iftar, będący złoconą altaną postawioną na marmurowym tarasie (XVII w.) z niezwykłym widokiem na okolicę. Równie widowiskowe i często fotografowane są także fontanna i altana Sulejmana Wspaniałego obok kiosku Revan.

Na czwartym dziedzińcu znajdziemy także meczet Sofa Camii, zbudowany w XIX w. oraz Grand Kiosk z 1840 r., będący ostatnią dużą budowlą, dobudowaną do pałacu, zbudowany jako miejsce wypoczynku dla sułtanów, ze względu na roztaczający się z niego widok na Morze Marmara i Bosfor. Znajduje się tu także znana restauracja, odwiedzana w przeszłości m.in. przez królową brytyjską Elżbietę II, prezydenta USA Nixona czy boksera Mohammeda Alego. Okolice Grand Kiosku są bardzo oblegane przez turystów, robiących sobie zdjęcia na tle widoku na Bosfor.

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Na deser zostawiamy sobie Harem – dodatkowo płatną atrakcję pałacu Topkapi – zajmujący ponad 400 pokoi, stanowiący całkowicie prywatną część rezydencji sułtanów i miejscem zamieszkania matki sułtana (tzw. Valide Sultan). Mieszkały tu także żony oraz konkubiny sułtana (zgodnie z religią, mężczyzna mógł mieć cztery żony oraz tyle konkubin, ile zdołał utrzymać), wszystkie jego dzieci oraz ich niewolnicy. Harem został dobudowany do pałacu Topkapi w końcówce XVI w., a większość pomieszczeń zaprojektował sam Mimar Sinan.

W haremie najbardziej widowiskowe są wewnętrzne dziedzińce: dziedziniec konkubin, dziedziniec faworyt, dziedziniec eunuchów oraz prywatne apartamenty poszczególnych sułtanów oraz apartamenty matki sułtana. Oznaczona jest także „złota droga”, pomalowana na… biało trasa, którą przez harem przemierzał sułtan. Nazwa „złota” pochodzi podobno od rozrzucanych przez przechodzącego sułtana złotych monet.

Osobną ciekawostką pałacu Topkapi są drzewa, z których kilka padło ofiarą drapieżnych grzybów, niszczących ich pnie. Efekt wizualny jest taki, że drzewa te wyglądają na całkowicie wydrążone w środku, ale ciągle stoją i rosną. Wyglądają bardzo widowiskowo.

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Cała wizyta w pałacu Topkapi zajęła nam równo 3 godziny. Na pewno nie nastawiajcie się na krótszy czas – to minimum by zobaczyć większość atrakcji. I ponownie radzimy – stawcie się przed kasami możliwie wcześnie rano (my byliśmy tuż po 9-tej), bo potem zamiast zwiedzać pałac, postoicie kilka godzin w kolejce po bilety. Zresztą na jednym ze zdjęć możecie zobaczyć ogonek, jaki zastaliśmy w południe (my już opuszczaliśmy pałac).

Skoro wybiło południe, po krótkim odpoczynku w hotelu udaliśmy się na turecki posiłek do stambulskiej lokanty. A potem poszliśmy w półki i szaleństwo zakupów, czyli zwiedzamy Wielki Bazar w Stambule. Przy okazji dodamy wrażenia z wizyty na Bazarze Egipskim poprzedniego dnia.

Pełna galeria zdjęć z pałacu Topkapi w Stambule znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Stambuł: nad Bosforem

Rejs stateczkiem turystycznym po Bosforze należy do punktów obowiązkowych programu zwiedzania Stambułu u każdego turysty odwiedzającego to miasto. Przyjemność przepłynięcia wzdłuż granicy Europy z Azją zaliczyliśmy i my.

Tour de Europe 2013, dzień 26 (poprzedni wpis z trasy: Stambuł, okolice placu Sultanahmet). Mniej więcej 3,5 godziny zajęło nam pierwszego dnia pobytu w Stambule zwiedzenie głównych atrakcji okolic parku Sultanahmet – Błękitnego Meczetu, Hagii Sofii i Cysterny Bazyliki. Zagłębiamy się stopniowo w dzielnicę Fatih, celem jest wybrzeże w okolicy mostu Galata i tzw. „nowy meczet”.

Spacer po uliczkach dzielnicy Fatih jest okazją do podglądnięcia miejscowych sklepikarzy i rzemieślników, ale także jest „szlakiem” meczetów. Zanim dojdziemy do mostu Galata, zobaczymy dwa z nich:

  • meczet Firuz Ağa Camii, wybudowany przez Firuz Ağę, skarbnika sułtana Beyazita II w 1491 r. Grobowiec fundatora znajduje się obok meczetu
  • meczet Zeynep Sultan Camii, wybudowany w 1769 r. dla córki sułtana Ahmeda III, stojący naprzeciwko wejścia do słynnego parku Gülhane, najbardziej okazałego parku miejskiego w Stambule. Córka (Zeynep) wraz ze swoim mężem jest pochowana obok meczetu
  • meczet Hidayet Camii, wybudowany przez francuskiego architekta w 1887 r.
Stambuł, meczet Zeynep Sultan Camii

Stambuł, meczet Zeynep Sultan Camii

Stambuł, meczet Hidayet Camii

Stambuł, meczet Hidayet Camii

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, warsztaty rzemieślnicze w dzielnicy Fatih

Stambuł, warsztaty rzemieślnicze w dzielnicy Fatih

Dochodzimy do wybrzeża w dzielnicy Fatih, w tuż przy samym moście Galata, którym poprzedniego dnia dojeżdżaliśmy do historycznego centrum Stambułu. Tu „uderzamy” najpierw do „nowego meczetu”, stanowiącego dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Stambule, ze względu na swoją wielkość oraz położenie. Budowę meczetu rozpoczęła żona sułtana Murada III w 1597 r. (dwa lata po śmierci sułtana) z pomocą osmańskiego architekta, ucznia słynnego Sinana. Ten jednak zmarł 2 lata później i został zastąpiony przez innego. W 1603 r., po śmierci kolejnego sułtana (a swojego syna), Mehmeda III, pomysłodawczyni została zmuszona do porzucenia budowy ze względu na koszty. Niedokończony meczet popadał w ruinę aż do 1660 r., kiedy to po wielkim, dwudniowym pożarze Stambułu powzięto decyzję o dokończeniu budowy. Ostatecznie prace zakończono w 1663 r., a otwarcia dokonano w 1665 r.

Meczet wewnątrz ma kształt kwadratu o boku 41 m, wnętrze jest udekorowane płytkami ceramicznymi z Izniku. Dziedziniec także jest kwadratowy (bok 39 m), a całość kompleksu przykrywa aż 66 kopuł. Meczet posiada 2 minarety. Dobudowane do meczetu mauzoleum skrywa szczątki m.in. 6 osmańskich sułtanów oraz matki jednego z nich (Mehmeda IV) – Turhan Hatice – która ostatecznie dokończyła budowę świątyni.

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet" widziany ze pokładu statku wycieczkowego

Stambuł, „nowy meczet” widziany ze pokładu statku wycieczkowego

Tuż obok meczetu znajduje się jeden ze znanych stambulskich bazarów – Bazar Egipski, powstały w XVII w. jako część „nowego meczetu”. Zwiedziliśmy go po wyjściu z meczetu, ale opiszemy go w osobnym wpisie, traktującym o bazarach w Stambule. Z placu przed meczetem rozciąga się świetny widok na wybrzeże, włącznie z przecinającym je mostem Galata oraz widoczną po drugiej stronie wieżą, stanowiącą symbol Stambułu – wieżą Galata. A tuż obok mostu Galata znajduje się przystań, z której odpływają statki wycieczkowe, wożące turystów po Bosforze, a rejs po Bosforze jest obowiązkowy podczas pobytu w Stambule :) Pakujemy się więc na jedną z łajb – godzinny rejs kosztuje 10 TL od osoby.

Rejs, tak jak napisaliśmy wyżej, trwa godzinę i zaczyna się obok mostu Galata. Statek płynąc w kierunku północnym Cieśniny Bosforskiej, przepływa pod jednym z mostów łączących Europę z Azją – Mostem Bosforskim, dopływając aż w okolice wysepki Galatasaray (o niej będzie później) i zawracając z powrotem. W jedną stronę płynie wzdłuż europejskiego brzegu cieśniny, a w drugą – wzdłuż azjatyckiego. Dzięki temu można podziwiać oba wybrzeża oraz stojące przy nich historyczne budowle Stambułu. My niestety wybraliśmy się w rejs wieczorem i z tego powodu część powrotna odbywała się już przy zapadającym zmroku, co nie służyło zbytnio robieniu zdjęć :)

Sam Bosfor od wieków uważany jest za miejsce strategiczne. Szczególnie często o kontrolę nad nim walczyła Rosja, traktując cieśninę jako niezwykle ważny element dostępu do swoich czarnomorskich portów. O cieśninę walczono także podczas walk na półwyspie Gallipoli – najeźdźcami byli m.in.Anglicy i Francuzi. Po I wojnie światowej teren zdemilitaryzowano i oddano pod kontrolę Ligi Narodów. Od 1923 r. przywrócono Bosfor pod kontrolę Turcji, ale zapewniono swobodny przepływ wszelkich statków (pod dowolną banderą, zarówno handlowych jak i wojennych), wyłączając go spod kontroli Turcji. Turcja jednak nie wprowadziła postanowień w życie, ponownie wprowadzając swoje wojska w okolice cieśniny. Obecnie obowiązujące ustalenia są takie, że cieśnina pozostaje pod kontrolą Turcji, która może dowolnie regulować ruch statków z państw spoza rejonu Morza Czarnego.

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, most Galata i wieża Galata, widziane sprzed "nowego meczetu"

Stambuł, most Galata i wieża Galata, widziane sprzed „nowego meczetu”

Cieśninę Bosforską przecinają dwa obecnie istniejące mosty: Most Bosforski, którym przejeżdżaliśmy w drodze do europejskiej części Stambułu, oraz leżący na północ od niego most Mehmeda Zdobywcy. Tuż przed wakacjami 2013 r. rozpoczęła się wielka budowa trzeciego mostu, jeszcze dalej na północ. A tuż po wakacjach, w październiku 2013 r. otworzono tunel kolejowy, przechodzący pod dnem cieśniny, łączący oba brzegi i części Stambułu.

Most Bosforski był często wykorzystywany przez sportowych celebrytów, którzy pragnęli jako pierwsi coś „zrobić” na obu kontynentach jednocześnie. I tak:

  • w maju 2005 r. Venus Williams zagrała pierwszy tenisowy mecz, toczony na obu kontynentach
  • w lipcu 2005 r. David Coulthard przejechał bolidem Formuły 1 po moście tam i z powrotem (po drodze zaliczając mandat 20 euro za przejazd bez opłaty na bramkach :-))
  • całkiem niedawno, już po naszej wizycie w Stambule, w listopadzie 2013 r., Tiger Woods wybił kilka golfowych piłeczek z jednego kontynentu na drugi – oczywiście jako pierwszy w historii
Stambuł, meczet Cihangir Camii po europejskiej części Bosforu

Stambuł, meczet Cihangir Camii po europejskiej części Bosforu

A wracając do turystycznego rejsu po Bosforze – w jego czasie podziwiać można po europejskiej stronie:

  • meczet Cihangir Camii, wybudowany dla sułtana Sulejmana Wspaniałego przez słynnego architekta Mimara Sinana, wielokrotnie odbudowywany po trzęsieniach ziemi i pożarach
  • meczet Dolmabahçe Camii (oryginalna nazwa: Bezmiâlem Valide Sultan Camii), stojący tuż obok pałacu Dolmabahçe, którego budowę rozpoczęła Bezmiâlem, matka sułtana Abdülmecida I w 1853 r. Budowę po śmierci matki dokończył sam sułtan, w 1855 r.
  • wieżę zegarową Dolmabahçe, wybudowaną w końcówce XIX w. na polecenie sułtana Abdülhamida II, czteropietrową (wysokość: 27 m)
  • pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów (przeniesiono ją tu z pałacu Topkapi w 1853 r.), dziś pełniący rolę muzeum (dostępne dla zwiedzających, niestety czynne krótko w czasie dnia, stąd nie zdążyliśmy go zwiedzić). Z ciekawostek: w pałacu tym po obaleniu sułtanatu mieszkał Mustafa Kemal Atatürk, twórca Republiki Tureckiej. Także tutaj zmarł w listopadzie 1938 r., a wszystkie zegary w pałacu zatrzymano na godzinie jego śmierci: 9:05
  • pałac Çırağan, wybudowany dla sułtana Abdülâziza w 1876 r. Sułtan wprowadził się do niego w 1873 r., ale trzy lata później został znaleziony w pałacu martwy. Jego następca, Murad V, także rządził z tego pałacu, ale po zaledwie 3 miesiącach został obalony przez swego brata, Abdülhamida II, pod pozorem choroby psychicznej, przebywał tu w areszcie domowym aż do śmierci w 1904 r. Potem odbywały się tu m.in. posiedzenia parlamentu, ale po kilku miesiącach pożar strawił cały pałac. Pod koniec XX wieku ruiny sprzedano prywatnej firmie, która pałac odbudowała – dziś mieści się w nim luksusowy, 5-gwiazdkowy hotel sieci Kempinski
  • klub pływacki w Stambule – neoklasycystyczny budynek, znajdujący się tuż pod mostem Bosforskim, dziś siedziba klubu pływackiego i drużyny piłki wodnej, wybudowany za rządów sułtana Abdülhamida II, przez sułtana Murada V podarowany córce w prezencie ślubnym
  • wysepkę Galatasaray, oddaloną o 165 m od brzegu, z którego turystów dowożą bezpłatne promy. Mieszczą się na niej bary, restauracje oraz 2 baseny. Od ponad 50 lat jest w całości własnością słynnego klubu Galatasaray Stambuł
Stambuł, meczet Dolmabahçe Camii

Stambuł, meczet Dolmabahçe Camii

Stambuł, pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów

Stambuł, pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów

Stambuł, pałac Çırağan, dziś hotel Kempinski

Stambuł, pałac Çırağan, dziś hotel Kempinski

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, wysepka Galatasaray na Bosforze

Stambuł, wysepka Galatasaray na Bosforze

Po minięciu wysepki statek zawraca, kierując się w drogę powrotną do przystani przy moście Galata. Po raz drugi przepływamy pod mostem Bosforskim, a po azjatyckiej stronie, zanim zrobiło się całkiem ciemno, zdążyliśmy popodziwiać:

  • siedzibę Kuleli Askeri Lisesi, wyższej szkoły wojskowej, założonej przez sułtana Abdülmecida I w 1845 r.
  • pałac Beylerbeyi, wybudowany w 1865 r. dla sułtana Abdülaziza, pełnił rolę letniej rezydencji władców oraz miejsca rozrywki dla goszczących w mieście koronowanych głów (bywali tu m.in. Królowa Francji czy księżna i książę Windsoru). Był także aresztem domowym obalonego sułtana Abdulhamida II

Punkt godz.20:00 „parkujemy” statkiem znów przy moście Galata. To koniec atrakcji pierwszego dnia pobytu w Stambule. Po 6-ciu godzinach szwędania się po mieście, udajemy się na zasłużony odpoczynek w hotelu Med Cezir. Bo już z samego rana kolejnego dnia czeka na nas wspaniała, dawna siedziba sułtanów – pałac Topkapi.

Stambuł, siedziba wyższej szkoły wojskowej nad Bosforem

Stambuł, siedziba wyższej szkoły wojskowej nad Bosforem

Stambuł, pałac Beylerbeyi, letnia rezydencja sułtanów nad Bosforem

Stambuł, pałac Beylerbeyi, letnia rezydencja sułtanów nad Bosforem

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Pełna galeria zdjęć z okolic Bosforu i rejsu po nim znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Powitanie ze Stambułem. Na początek słynny Sultanahmet

Stambuł. Największe miasto Turcji i całej Europy, drugie co do wielkości miasto na świecie, po Szanghaju. Jedno z zaledwie dwóch miast na świecie, leżących na dwóch kontynentach, położone nad Bosforem, jedną z najbardziej zatłoczonych dróg wodnych na naszym globie. Takich „naj” można wymieniać w nieskończoność.

Tour de Europe 2013, dzień 26 (poprzedni wpis z trasy: Bursa, „u źródeł” Imperium Osmańskiego”). Do Stambułu dotarliśmy po „zaledwie” 3-godzinnej jeździe z Bursy, gdzie spędziliśmy pierwszy wieczór w naszej drodze powrotnej do Polski. Nie zatrzymywaliśmy się w zasadzie nigdzie, odpuściliśmy nawet wizytę w Izniku, chcąc jak najszybciej dotrzeć do Stambułu, który miał być największą atrakcją trasy, Przeznaczyliśmy sobie na niego dwa dni, rezerwując dwa noclegi w historycznej dzielnicy Sultanahmet, w zasadzie pomiędzy Błękitnym Meczetem a historyczną Hagią Sofią.

Historia Stambułu to materiał na grubą księgę. Za moment jego założenia – pod nazwą Bizancjum – uznaje się okolice 660 r. p.n.e., a za założycieli – greckich osadników. W 355 r. p.n.e. miasto uzyskuje niezależność, ale zbliża swoje koneksje z Cesarstwem Rzymskim, ostatecznie wchodząc w jego skład w 73 r. n.e. Gdy w 324 r. cesarzem Rzymu został Konstantyn, wymyślił sobie budowę nowego, chrześcijańskiego miasta w miejsce Bizancjum. Plany swe szybko wcielił w czyn i już w 330 r. przeniósł tu stolicę całego Cesarstwa Rzymskiego. Miasto nazwał „Nea Roma” (Nowy Rzym), ale powszechnie przyjęła się inna – Konstantynopol. Chwilę przenosin stolicy wielu historyków uważa dziś za początek Cesarstwa Bizantyjskiego.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Stambuł, Sultanahmet

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Stambuł, hotel Med Cezir: 41.006447, 28.979713
Turcja, Stambuł, Błękitny Meczet: 41.005196, 28.977073
Turcja, Stambuł, Hagia Sofia: 41.008629, 28.980056
Turcja, Stambuł, grobowce sułtanów: 41.007884, 28.979970
Turcja, Stambuł, \'Milion\': 41.008061, 28.978015
Turcja, Stambuł, Cysterna Bazyliki: 41.008385, 28.977945

 

Wjeżdżamy do Stambułu od strony azjatyckiej

Wjeżdżamy do Stambułu od strony azjatyckiej

Stambuł, most Bosforski, łączący Azję z Europą

Stambuł, most Bosforski, łączący Azję z Europą

Stambuł, most Galata

Stambuł, most Galata

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Błękitny Meczet

Koniec Cesarstwa Bizantyjskiego też związany jest ze Stambułem (a raczej Konstantynopolem), gdyż upadek nastąpił w 1453 r., po zdobyciu miasta przez Osmanów, którzy potem uczynili z miasta swoją stolicę (był nią aż do 1922 r.). Moment ten jest także uważany przez historyków za koniec okresu średniowiecza w Europie. Jak widać – tworzył Stambuł bardzo aktywnie historię świata.

Po I wojnie światowej miasto było okupowane przez wojska zwycięskich państw, a ostatniego sułtana osmańskiego zmiotła turecka rewolucja Kemala Ataturka, który w 1923 r. przeniósł stolicę Turcji do Ankary. W 1930 r. zmieniono nazwę miasta na Stambuł. W latach 70-tych XX wieku zaczął się okres silnego rozrostu miasta w wyniku napływu biednej ludności z tureckiej prowincji. Dziś w administracyjnych granicach miasta żyje ok.14 mln ludzi, co tworzy ze Stambułu drugie co do wielkości miasto świata – przegrywa tylko z Szanghajem.

Bizancjum, Konstantynopol czy Stambuł – miasto od 1700 lat pozostające stolicą i wizytówką kolejnych wielkich światowych imperiów, podlegające zmianom historycznym, kulturalnym i religijnym na przestrzeni wieków, a zarazem leżące w niezwykle atrakcyjnym i strategicznym miejscu, kontrolując Cieśninę Bosforską, jest dziś niewyobrażalną składnicą zabytków i atrakcji turystycznych, których ilość dla przeciętnego turysty jest wręcz przytłaczająca. Stambuł stał się jedną z najpopularniejszych destynacji turystycznych na całym świecie – rocznie miasto jest odwiedzane przez kilkanaście milionów turystów. My na choćby „muśnięcie” atrakcji miasta mamy zaledwie dwie doby, więc skupimy się na najważniejszych turystycznie punktach miasta. Ale obiecaliśmy sobie – jeszcze tu wrócimy.

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z 944 r.

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z 944 r.

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z IX w. (odrestaurowana w XIV w.)

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z IX w. (odrestaurowana w XIV w.)

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł zaskoczył nas już na wjeździe – brakiem korków. Zapewne dlatego, że wjeżdżaliśmy do miasta od azjatyckiej strony, w południe, i w niedzielę. Fakt faktem – wjechaliśmy bardzo płynnie, ciasno zrobiło się dopiero na słynnym moście Bosforskim (ponad 1,5 km długości, po wybudowaniu był czwartym co do długości mostem wiszącym świata), jednym z dwóch, łączących w Stambule Azję z Europą. Ale dalej znów było luźno, łącznie z kolejnym słynnym mostem – mostem Galata, którym wjechaliśmy do najbardziej znanej (i obleganej) części Stambułu – dzielnicy Fatih.

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Aby nie tracić czasu na dojazdy, nocleg zorganizowaliśmy sobie w samym centrum turystycznym miasta – dokładnie pośrodku pomiędzy Błękitnym Meczetem a jego „konkurencją” – kościołem Hagia Sofia. Bliżej spać się nie dało :) Nawiasem – hotel Med Cezir z całą stanowczością polecamy – usytuowanie, parking w cenie i przede wszystkim największa atrakcja hotelu – pracownicy i właściciele. W życiu nie widzieliśmy tak przemiłych ludzi (szczególnie „oblegane” były nasze dzieci).

Przejazd przez miasto, meldunek w hotelu i oczekiwanie na pokój (byliśmy nieco za wcześnie), umilone darmową kawą i herbatą w hotelowej restauracji, zajęły nam czas do 14-tej. Wtedy też nastąpił nasz start na dwudniowy maraton szlakiem atrakcji Stambułu. Pierwsze kroki kierujemy na oddalony ledwie o 200 m od hotelu plac (zwany oficjalnie parkiem) Sultanahmet, centralny punkt starej części miasta, dookoła którego tłoczą się największe atrakcje miasta. My decydujemy się zacząć od Błękitnego Meczetu.

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z IX lub X w.

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z IX lub X w.

Stambuł, Hagia Sofia, galeria na wyższej kondygnacji

Stambuł, Hagia Sofia, galeria na wyższej kondygnacji

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

W swym założeniu miał być Błękitny Meczet „konkurencją” dla stojącej po drugiej stronie placu Sultanahmet chrześcijańskiej świątyni Hagia Sofia – miał przyćmić ją swoją wielkością i pokazać rozmach islamskiej architektury sakralnej. Rozkaz budowy wydał w 1609 r. sułtan Ahmed I (oficjalna nazwa meczetu brzmi: Sultan Ahmed Camii), który mając wtedy 19 lat, osobiście pracował przy jego budowie.

Stambuł, Hagia Sofia, "płacząca kolumna"

Stambuł, Hagia Sofia, „płacząca kolumna”

Jako legenda krąży do dziś anegdota, jakoby architekt źle zrozumiał sułtana i zaprojektował sześć minaretów, zamiast czterech. Sześć minaretów miał wówczas jedynie święty meczet w Mekce i żaden inny nie mógł mieć tyle samo. By udobruchać rozzłoszczonych ortodoksyjnych „ojców” z Mekki, sułtan „zasponsorował” dobudowanie w Mekce siódmego minaretu. Niestety sułtan odczuł gniew Allaha na sobie – zmarł w 1617 r., niedługo po oddaniu do użytku Błękitnego Meczetu, w wieku 27 lat, na tyfus.

Błękitny Meczet jest prawie kwadratowy (53 x 52 m), światło wpuszczane jest poprzez 260 okien, a wnętrza wyłożono prawie 21 tysiącami płytek z Izniku (to było ostatnie duże zamówienie dla słynnych wytwórców ceramiki w tym mieście), których kolorowi zawdzięcza meczet swoją potoczną nazwę. Zbudowany niedaleko pałacu Topkapi, siedziby sułtanów, był Błękitny Meczet aż do XX wieku główną świątynią w Stambule. Jest też do dziś największym meczetem w mieście.

Wejście do Błękitnego Meczetu jest bezpłatne (to naprawdę wyjątek w Stambule i całej Turcji), a wewnątrz jest wydzielona przestrzeń dla turystów. Wejście dla wiernych, chcących się pomodlić, jest w innym miejscu. Obie grupy w środku oddziela niska balustrada. Turyści, chcący wejść do środka, podlegają regułom ubioru wiernych (żadnych bezrękawków, żadnych krótkich spodni), porządkowi przy wejściu wydają bezpłatnie chusty osłaniające odsłonięte części ciała: u kobiet jak i u mężczyzn. W środku w części turystycznej w sezonie panuje spory tłok i harmider, bardziej pasujący do atrakcji turystycznej niż do świątyni.

Stambuł, grobowiec sułtana Mehmeda III

Stambuł, grobowiec sułtana Mehmeda III

Stambuł, grobowiec sułtana Mehmeda III

Stambuł, grobowiec sułtana Mehmeda III

Stambuł, grobowiec sułtana Selima II

Stambuł, grobowiec sułtana Selima II

Stambuł, grobowiec sułtana Selima II

Stambuł, grobowiec sułtana Selima II

Przemykamy na drugą stronę placu Sultanahmet, w kierunku dawnej chrześcijańskiej świątyni Mądrości Bożej (choć dziś „świeci” czterema islamskimi minaretami) – kościołowi Hagia Sofia. To właśnie tę świątynię miał przyćmić sułtan Ahmed I swoim Błękitnym Meczetem. Hagie Sofię oddano do użytku w 537 r., choć już wcześniej (w 360 r.) wybudowano tu bazylikę, której budowa rozpoczęła się zaraz po przeniesieniu stolicy Rzymu do Konstantynopola.

Hagia Sofia miała bardzo ciężką historię. Kilkukrotnie waliła się kopuła świątyni w wyniku trzęsień ziemi, wielokrotnie też kościół niszczony był pożarami – ale zawsze mozolnie go odbudowywano i przywracano do pierwotnej świetności. Hagia Sofia była najważniejszą świątynią w Cesarstwie Bizantyjskim, to tu koronowano kolejnych cesarzy. Niektórzy uważają ją wręcz za najwspanialszy obiekt architektoniczny pierwszego tysiąclecia naszej ery. Ostatnia msza katolicka odbyła się tu w maju 1453 r., tuż przed zdobyciem Konstantynopola przez Osmanów, którzy szybko chcieli zatrzeć chrześcijańskie ślady, przekształcając świątynię w islamski meczet (i dobudowując istniejące do dziś cztery minarety). Ołtarz zamienili na mihrab, a resztę chrześcijańskich symboli i malowideł zatynkowali. Z czasem dobudowywali kolejne budynki, m.in. grobowce, które także zwiedzimy.

Po upadku Imperium Osmańskiego i ostatniego sułtana oraz ogłoszeniu Turcji laicką republiką, nie zwrócono Hagii Sofii kościołowi katolickiemu, ale w 1934 r. przekształcono ją w świeckie muzeum, którym jest do dnia dzisiejszego. W czasie naszego zwiedzania w sierpniu 2013 r., do wejścia ustawiały się spore kolejki (aczkolwiek bardzo sprawnie i szybko obsługiwane przez kilka kas jednocześnie). Obowiązywała też kontrola wnoszonego bagażu (bramki podobne do tych na lotniskach), a wstęp był dość drogi – 25 TL za osobę dorosłą (dzieci do lat 12 tradycyjnie w Turcji bez opłat).

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III (z lewej) i grobowiec książąt (z prawej)

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III (z lewej) i grobowiec książąt (z prawej)

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III

Stambuł, grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima

Stambuł, grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima

Stambuł, grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima

Stambuł, grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima

Główną atrakcją muzeum Hagia Sofia, oprócz monumentalnych, ogromnych i niezwykle widowiskowych wnętrz świątyni (które niestety w czasie naszej wizyty były częściowo remontowane), są ścienne mozaiki, odkryte i odrestaurowane w kilku miejscach świątyni. Pochodzą one w dużej części z IX, X i XI w. i przedstawiają Matkę Bożą, Chrystusa oraz kilku świętych. Ciekawostką kościoła jest tzw. „płacząca kolumna”, do której należy włożyć kciuk i spróbować przekręcić pozostałe palce o 360 stopni. Jeśli się to uda, a wyciągnięty kciuk będzie wilgotny, spełni się Twoje życzenie.

Stambuł, starożytny "Milion"

Stambuł, starożytny „Milion”

Obok świątyni Hagia Sofia znajdują się dobudowane już za czasów osmańskich, grobowce sułtanów i książąt osmańskich, w których chowano władców oraz całe ich rodziny po śmierci. Wejście jest gratis, obowiązuje ponowna kontrola bagażu. Możemy więc podziwiać w jednym miejscu:

  • grobowiec sułtana Selima II, zaprojektowany przez słynnego architekta Sinana i wybudowany w 1577 r., w którym pochowano sułtana, jego żonę oraz synów i córki (w sumie 42 sarkofagi). Przed wejściem znajdują się panele z mozaiki, pochodzące z XVI w. (lewy jest kopią oryginału)
  • grobowiec sułtana Murada III, wybudowany w 1599 r., cztery lata po śmierci sułtana, zdobiony w środku ceramiką z Izniku, ręcznie zdobioną. Wewnątrz znajdują się aż 54 sarkofagi, należące do sułtana, jego żon, córek i dalszej rodziny
  • grobowiec sułtana Mehmeda III, wybudowany w 1608 r., także zdobiony wewnątrz ceramiką z Izniku, z 26 sarkofagami
  • grobowiec książąt, wybudowany w latach 80-tych XVI w. pierwotnie dla matki sułtana Murada III. W końcu pochowano w nim pięcioro młodych książąt, zmarłych przedwcześnie (głównie w wyniku epidemii). Matkę sułtana złożono w grobowcu sułtana Selima II
  • grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima, pierwotnie będący magazynem oleju do lamp w Hadze Sofii, przekształcony w grobowiec po nagłej śmierci sułtana Mustafy I w 1639 r. Później pochowano tu kolejnego sułtana – Ibrahima (1648) oraz osoby spokrewnione z nimi i innymi sułtanami – w sumie znajduje się tu 19 sarkofagów

Wracamy znów na plac Sultanahmet i kierujemy się nieco wgłąb dzielnicy Fatih. Niemal od razu stajemy przed kolejną ciekawostką – jest to tzw. Milion – uznawany za początkowy punkt słynnej Via Egnatia – starożytnej drogi (przez niektórych uznawanej za pierwszą historycznie autostradę), łączącej Durres, dziś w Albanii poprzez Saloniki, dziś w Grecji z Bizancjum, dziś Stambułem w Turcji, zbudowanej w II w. p.n.e. Okazuje się więc, że zaliczamy podczas tych wakacji wszystkie trzy główne punkty Via Egnatia (Durres, Saloniki i Stambuł).

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki, rzeźby meduzy

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki, rzeźby meduzy

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki

Stambuł, Błękitny Meczet nocą

Stambuł, Błękitny Meczet nocą

Stambuł, Hagia Sofia nocą

Stambuł, Hagia Sofia nocą

Nieco tylko dalej, jakieś 100 m za placem Sultanahmet znów stajemy w kolejce po bilety – tym razem są to bilety wstępu do Cysterny Bazyliki, jedną z wielu istniejących w Bizancjum podziemnych cystern, czyli zbiorników na wodę – mogły one w sumie pomieścić ok.1,5 mln m3 wody. Wybudowana w VI w. cysterna, miała służyć jako magazyn wody dla pałacu cesarskiego na wypadek wojny, zdolna była pomieścić do 100 tys. m3 wody. Była ogromna, miała wymiary większe od boiska piłkarskiego (133 x 65 m), w całości mieszcząc się głęboko pod ziemią, podparta 336 kolumnami, przeniesionymi tu z innych zrujnowanych budowli miasta. W podstawach dwóch z nich, na samym końcu cysterny, znajdują się słynne rzeźby meduz, odwrócone do góry nogami i bokiem, o nieznanym do dziś pochodzeniu, ale uznawane za arcydzieła ówczesnej sztuki kamieniarskiej. Woda do cysterny była transportowana specjalnie wybudowanymi akweduktami ze zbiornika, oddalonego o 19 km od miasta (!).

Z setek istniejących kiedyś w Stambule cystern, do dziś otwarte są dwie – Cysterna Bazyliki jest tą większą, jednocześnie będąc jedną z większych atrakcji turystycznych miasta. W jej wnętrzach były m.in. kręcone sceny do jednego z filmów o przygodach agenta 007 – Jamesa Bonda – „From Russia with Love”.

Na koniec jeszcze dwa filmy video z dwóch największych atrakcji: Błękitnego Meczetu i Hagii Sofii:

To nie koniec atrakcji Stambułu, oglądanych podczas pierwszego dnia jego zwiedzania. Kierujemy się nieco na północ, ku brzegowi Bosforu, gdzie jeszcze tego samego dnia zwiedzimy m.in. tzw.Nowy Meczet, Bazar Egipski, a na koniec przepłyniemy się statkiem wzdłuż Bosforu. Ale to już w następnych wpisach.

Pełna galeria zdjęć ze starej dzielnicy Sultanahmet w Stambule znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Bursa, "u źródeł" Imperium Osmańskiego

Bursa z 2,5 mln mieszkańców jest dziś czwartym co do wielkości miastem w Turcji. Ale w XIV w. była też pierwszą stolicą tworzącej się nowej potęgi – Imperium Osmańskiego. Założyciele imperium mają zresztą do dziś w Bursie swoje grobowce.

Tour de Europe 2013, dzień 25 (poprzedni wpis: Wakacje w Boğaziçi). Po dwóch tygodniach spędzonych w Boğaziçi, nadszedł czas by zabrać się w drogę powrotną do Polski. Czyli jeszcze nie koniec atrakcji, bo po drodze, liczącej 4.000 km, mieliśmy zaplanowanych 8 noclegów i sporo atrakcji pomiędzy nimi. Pierwszy dzień powrotu do długi (540 km) skok z okolic Bodrum w północne rejony Turcji, skąd już niedaleko do jej europejskiej części. Pierwszy nocleg, po 7 godzinach jazdy, mieliśmy zaplanowany w Bursie.

Trasa do Bursy nie stanowiła atrakcji, mieliśmy ją po prostu przejechać. Poza posiłkiem w tureckim fastfoodzie nie mieliśmy też żadnych postojów. Jechaliśmy m.in. przez Manisę, Akhisar i Balikesir. W okolicach tego drugiego miasta trafiliśmy na prawdziwe melonowe zagłębie i mnóstwo przydrożnych straganów z kilkoma odmianami tych owoców. Zaopatrzyliśmy w jedno takie maleństwo (bagatelka – 7 kg wagi) z zamiarem dowiezienia go do Polski. W samochodzie i tak już jechały 4 duże arbuzy i 4 melony, kupione w drodze powrotnej z wycieczki do Pamukkale (arbuz w cenie… 0,4 TL – czyli 0,64 PLN – za kilogram), ale dobrego nigdy za dużo :)

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Bursa

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Bursa, Kryty Bazar: 40.184668, 29.062303
Turcja, Bursa, Kardes Hotel: 40.195650, 29.059465
Turcja, Bursa, meczet Ulu Camii: 40.183991, 29.061507
Turcja, Bursa, Koza Han: 40.184345, 29.063510
Turcja, Bursa, meczet Gazi Orhan Camii: 40.183996, 29.063891
Turcja, Bursa: 40.182714, 29.065404
Turcja, Bursa, wieża zegarowa: 40.182578, 29.067571
Turcja, Bursa, meczet Setbaşı Camii: 40.180806, 29.070308
Turcja, Bursa, Zielona Medresa: 40.181509, 29.073359
Turcja, Bursa, Zielony Grobowiec: 40.181369, 29.074883
Turcja, Bursa, Zielony Meczet: 40.182181, 29.074609
Turcja, Bursa, meczet Emir Sultan Camii: 40.181291, 29.080945

 

Stragany z melonami i arbuzami przy drodze

Stragany z melonami i arbuzami przy drodze

Stragany przy drodze

Stragany przy drodze

65-metrowy pomnik sił narodowych i Ataturka pod Manisą

65-metrowy pomnik sił narodowych i Ataturka pod Manisą

Manisa, miasto położone na zboczu góry

Manisa, miasto położone na zboczu góry

Do Bursy dojechaliśmy tuż przed godziną 16-tą, co pozwoliło nam zaliczyć główne jej atrakcje jeszcze tego samego dnia, a co za tym idzie, wyjechać następnego dnia zaraz po śniadaniu.

Choć w miejscu dzisiejszej Bursy znaleziono ślady osadnictwa już z okresu 5000 lat p.n.e., za czas założenia miasta, pod nazwą Prusa, uważa się III w. p.n.e. Wcześniej istniało tu greckie antyczne miasto Kios, przebudowane dla króla Bitynii Prusjasza i przemianowane na Prusę przez żołnierzy króla Kartaginy, Hannibala, w zamian za schronienie dla niego po przegranej wojnie z Cesarstwem Rzymskim Inna wersja mówi o darze od króla Macedonii, Filipa V). Pierwszy etap silnego rozwoju Bursy to lata wczesnego chrześcijaństwa, w zasadzie początek VI w., okres panowania cesarza Justyniana I.

W XI wieku miasto zdobyli Turcy Seldżuccy, po czym szybko odzyskano je podczas I wyprawy krzyżowej. Przez następne 100 lat miasto często przechodziło z rąk do rąk. W związku z migracją Turków na okoliczne tereny, zaczęły dookoła Bursy powstawać niewielkie państewka, rządzone przez władców tureckich. W 1317 r. jeden z nich rozpoczął oblężenie Bursy, która ostatecznie poddała się po prawie 10 latach (!) oblężenia. Władca ten nazywał się Osman Gazi. Z Bursy uczynił stolicą tworzonego nowego państwa, które wzięło nazwę od jego imienia – dziś znamy je z lekcji historii jako Imperium Osmańskie – przetrwało aż do początków XX wieku, kiedy ostatecznie zmiotła je rewolucja turecka.

Bursa, położona pod masywem górskim Uludag

Bursa, położona pod masywem górskim Uludag

Bursa, Kryty Bazar

Bursa, Kryty Bazar

Bursa, Kryty Bazar

Bursa, Kryty Bazar

Bursa, dawny karawanseraj Koza Han, dziś bazar jedwabny

Bursa, dawny karawanseraj Koza Han, dziś bazar jedwabny

Bursa, dawny karawanseraj Koza Han, dziś bazar jedwabny

Bursa, dawny karawanseraj Koza Han, dziś bazar jedwabny

Bursa, dawny karawanseraj Koza Han, dziś bazar jedwabny

Bursa, dawny karawanseraj Koza Han, dziś bazar jedwabny

Miniaturowy meczet na dziedzińcu bazaru Koza Han

Miniaturowy meczet na dziedzińcu bazaru Koza Han

Syn i następca Osmana, Orhan Gazi, nadal rozszerzał swoje państwo, przybierając tytuł sułtana. W 1402 r. stolicę przeniesiono do Adrianopola (dzisiejsze Edirne), ale Prusa pozostała ważnym ośrodkiem. Obaj pierwsi władcy Imperium Osmańskiego, Osman i Orhan, zostali pochowani w Bursie, ich grobowce są znaczącymi atrakcjami turystycznymi.

Kolejny boom w rozwoju miasta (dziś największego ośrodka przemysłowego w Turcji) to lata 60-te XX wieku, kiedy swoje fabryki otworzyły tu Fiat i Renault. W 1960 r. Bursa miała zaledwie 150 tys. mieszkańców, 20 lat później trzy razy więcej. Dziś liczy 2,5 mln ludzi, a ostatni milion „przybył” w ciągu kilku lat. Bursa uważana jest za jedno z najbogatszych miast Turcji.

W Bursie zamieszkaliśmy w hotelu w samym centrum miasta, niedaleko starej dzielnicy, w której mieszczą się wszystkie najważniejsze zabytki miasta. A znana jest Bursa głównie z meczetów i grobowców – pozostałości po czasach świetności Imperium Osmańskiego. Meczety to zarówno te ogromne i znane, jak i te mniejsze, często historyczne lub architektoniczne perełki.

Bursa, meczet Ulu Cami (Wielki Meczet)

Bursa, meczet Ulu Cami (Wielki Meczet)

Bursa, meczet Ulu Cami (Wielki Meczet)

Bursa, meczet Ulu Cami (Wielki Meczet)

Bursa, meczet Ulu Cami (Wielki Meczet), fontanna ablucyjna wewnątrz

Bursa, meczet Ulu Cami (Wielki Meczet), fontanna ablucyjna wewnątrz

Na trasie naszego „rajdu” po starej Bursie znalazły się, w kolejności zwiedzania:

  • meczet Şehreküstü Camii, wybudowany w 1430 r., nie znaleźliśmy zbyt wiele na jego temat
  • meczet Ulu Camii (Wielki Meczet), zgodnie z nazwą największy meczet w Bursie, wybudowany w 1399 r., przykryty 20 kopułami, posiadający dwa minarety. Fontanna ablucyjna znajduje się we wnętrzu meczetu. Wnętrza te przyozdobione są inskrypcjami, wykonanymi przez słynnych w czasach budowy meczetu islamskich kaligrafów – dziś jest to jedna z najwspanialszych kolekcji islamskiej kaligrafii na całym świecie
  • meczet Gazi Orhan Camii, stojący prawie obok Wielkiego Meczetu (przedziela je tylko Koza Han, dawny karawanseraj, dziś bazar tekstylny), wybudowany w ramach całego kompleksu (meczet, medresa, dwie łaźnie oraz zajazd) w 1339 r. Spalony w trakcie najazdu w 1417 r., został potem odbudowany, tak samo jak po trzęsieniu ziemi w 1855 r.
  • meczet Karaşeyh Camii, mały meczet zbudowany w XVI w., długo używany jako biblioteka dla dzieci, dziś w bardzo dobrym stanie jest nadal czynnym miejscem kultu religijnego
  • meczet Setbaşı Camii, malutki meczet (14 x 9 m), wybudowany w 1594 r.
  • meczet Yeşil Camii (Zielony Meczet), wybudowany także jako część większego kompleksu (w jego skład wchodziła m.in. medresa – Yeşil Medresesi i grobowiec – Yeşil Türbe, które także zwiedziliśmy) w 1422 r. w całości z kamienia. Minarety dobudowano w czasie późniejszym. Nazwę swą meczet zawdzięcza kolorowi marmurowych płytek, którymi zostały wykończone jego wnętrza. Także w tym meczecie fontanna ablucyjna znajduje się w środku
  • meczet Emir Sultan Camii, wybudowany w 1429 r. przez żonę Emira Sultana, uczonego. Zoną tą była córka ówczesnego osmańskiego sułtana. Meczet był wielokrotnie odbudowywany po zniszczeniach (zawalił się w 1795 r. oraz po trzęsieniu ziemii w 1855 r., ta druga odbudowa połączona została ze zmianą stylu budowli). Dziś meczet ten posiada największy i najpiękniejszy dziedziniec w Bursie, a naprzeciwko świątyni, po drugiej stronie dziedzińca stoi dziś grobowiec Emira Sultana, dostępny dla wiernych i turystów
Bursa, festiwalowe występy folklorystyczne

Bursa, festiwalowe występy folklorystyczne

Bursa, meczet Gazi Orhan Camii

Bursa, meczet Gazi Orhan Camii

Bursa, meczet Gazi Orhan Camii

Bursa, meczet Gazi Orhan Camii

Bursa, Zielona Medresa

Bursa, Zielona Medresa

Bursa, wnętrze Zielonego Grobowca

Bursa, wnętrze Zielonego Grobowca

Bursa, Zielony Meczet

Bursa, Zielony Meczet

Ale Bursa to nie tylko meczety. Warto tu odwiedzić znajdujące się obok Wielkiego Meczetu dwa bazary – przede wszystkim Kryty Bazar – prawdziwy turecki bazar, w odróżnieniu od tego stambulskiego nie opanowany przez turystów, przez co o wiele bardziej prawdziwy i klimatyczny. W dawnym karawanseraju Koza Han z 1491 r., posiadającym na dwóch kondygnacjach 95 pokoi i kwadratowy dziedziniec w środku, znajduje się dziś targ jedwabny, kwitnie tu handel materiałami i wyrobami tekstylnymi. A na dziedzińcu znajduje się kilka restauracji. A na środku dziedzińca stoi… iście miniaturowy meczet, mniejszego chyba nie widzieliśmy. Ośmiokątny budyneczek ma dwie kondygnacje – na parterze pomiędzy kolumnami wspierającymi kondygnację wyższą znajduje się fontanna ablucyjna, a nad nią właściwa świątynia.

Wychodząc z Koza Han natknęliśmy się na oryginalne występy folklorystyczne, będące, jak się dużo później dowiedzieliśmy, częścią międzynarodowego festiwalu kultury i sztuki, który w tych dniach odbywał się w Bursie. A że były bardzo oryginalne, to nawet je nagraliśmy:

Wspominaliśmy już wyżej o częściach „zielonego” (Yeşil) kompleksu. Zielony grobowiec (Yeşil Türbe) znajduje się tuż obok Zielonego Meczetu i jest rzeczywiście grobowcem piątego z kolei osmańskiego sułtana, Mehmeda I oraz jego rodziny. Został wybudowany w 1421 r. jako sześciokątny budynek przez syna i następcę Mehmeda I, Murada II.

Bursa, Zielony Meczet

Bursa, Zielony Meczet

Bursa, Zielony Meczet

Bursa, Zielony Meczet

Bursa, meczet Emir Sultan Camii

Bursa, meczet Emir Sultan Camii

Bursa, meczet Emir Sultan Camii

Bursa, meczet Emir Sultan Camii

Bursa, meczet Emir Sultan Camii

Bursa, meczet Emir Sultan Camii

Bursa, meczet Emir Sultan Camii

Bursa, meczet Emir Sultan Camii

„Zielona” medresa (Yeşil Medresesi) wybudowana została w 1419 r. i przez cały okres osmański uważana była za najważniejszą szkołę islamską w mieście. W środku znajdowało się 13 „klas” oraz jeden „pokój nauczycielski” oraz dziedziniec. Od 1975 r. w budynku mieści się muzeum sztuki islamskiej.

Co jeszcze zapamiętamy z Bursy ? Wielką ucztę z udziałem baklawy, sztandarowego tureckiego słodkiego smakołyku, którego spróbować musi każdy, będąc w Turcji. Ten deser to wiele cieniutkich warstw ciasta, przełożonych najczęściej orzechami, a całość jest dosłownie „utopiona” w miodzie lub bardzo słodkim syropem. Istnieje wiele odmian baklawy i właśnie wieczorem w hotelowym pokoju w Bursie urządziliśmy sobie wielką degustację kilku rodzajów tego specjału, nabytych w cukierni w wielkim centrum handlowym tuż obok hotelu.

Uczta z baklawą

Uczta z baklawą

Rano, po śniadaniu, opuściliśmy Bursę, by jak najszybciej dotrzeć (i w związku z tym jak najwięcej zobaczyć) do największej atrakcji całej trasy powrotnej do Polski. Czekał na nas mianowicie sam Stambuł, w którym pozostać mieliśmy pełne dwa dni (dwa noclegi).

Pełna galeria zdjęć z Bursy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Wakacje w Boğaziçi, nad jeziorem Tuzla

Mała turecka wioska Boğaziçi, leżąca na półwyspie, oddzielającym jezioro Tuzla od wód Morza Egejskiego, była naszą turecką „bazą wypadową” w czasie sierpniowych wakacji. W jednym z wakacyjnych resortów spędziliśmy tu pełne dwa tygodnie.

Tour de Europe 2013 (poprzedni wpis: Hierapolis, starozytne uzdrowisko). Półwysep, na którym leży Boğaziçi, z jednej strony oblewany jest wodami Morza Egejskiego, a od wewnątrz – jeziora Tuzla. Sama wioska nie ma w sobie niczego wyjątkowego, może poza atmosferą, dla której przyjeżdżają tu turyści z pobliskiego Bodrum. Małe, klimatyczne Boğaziçi słynie z miejsc do wędkowania i „zasobów” ryb oraz owoców morza, do tutejszych restauracji przyjeżdża się na posiłki ze świeżych ryb.

Wioska położona jest na samym krańcu półwyspu, przy wylocie morskiej zatoki, wdzierającej się głęboko w ląd, aż do drogi łączącej Milas z Bodrum (od której do wsi jest kilka kilometrów samochodem). Boğaziçi zamieszkane jest dziś przez ok.1000 osób, z których zapewne większość pracuje w turystyce, obsługując lub zaopatrując wielkie ośrodki wypoczynkowe, których pełno jest na półwyspie powyżej wsi, po obu jego stronach (od morza i od jeziora). Boğaziçi jest bezpośrednim spadkobiercą antycznego miasta Bargylia, którego ruiny walają się na wzgórzu obok wsi.

Bogazici, lokalizacja na mapie

Bogazici, lokalizacja na mapie

Boğaziçi, grobla oddzielająca jezioro Tuzla od zatoki morskiej

Boğaziçi, grobla oddzielająca jezioro Tuzla od zatoki morskiej

Boğaziçi, pomnik Ataturka w centrum

Boğaziçi, pomnik Ataturka w centrum

Boğaziçi, nabrzeże rybackie

Boğaziçi, nabrzeże rybackie

Boğaziçi, jezioro Tuzla

Boğaziçi, jezioro Tuzla

Boğaziçi, market sieci Dia SA

Boğaziçi, market sieci Dia SA

Boğaziçi, zachód słońca nad jeziorem Tuzla

Boğaziçi, zachód słońca nad jeziorem Tuzla

Spacer wokół dzisiejszego Boğaziçi nie napawa optymizmem. O ile sama wieś tuż przy nabrzeżu wygląda na zadbaną i żywą, o tyle im wyżej zbocza półwyspu, tym więcej straszy pustostanów i niedokończonych inwestycji budowlanych. Opuszczone całe serie domów, a nawet wielki (chyba) hotel, straszące pustymi oczodołami okien i drzwi nie wpływają zbytnio dobrze na całościowy wygląd okolicy. Wygląda na to, że Boğaziçi stało się ofiarą jakiegoś kryzysu budowlanego w Turcji.

Drugą rzeczą, dla której Boğaziçi jest odwiedzane, są właśnie resorty turystyczne, wyposażone w pola golfowe – jest to znane miejsce wypoczynku dla miłośników tego sportu. Ale najbardziej znane jest Boğaziçi z położenia nad jeziorem Tuzla – jeziorem, nad którym późną jesienią i zimą przebywają wielkie stada flamingów, niezwykle widowiskowych ptaków. Jest wtedy Boğaziçi „mekką” miłośników obserwacji ptaków. Ich „siedzibą” staje się wtedy resort Lakeside Garden, położony na zboczu półwyspu właśnie od strony jeziora. To w tym właśnie ośrodku spędziliśmy nasze tureckie wakacje. I ośrodek, i wieś możecie pooglądać sobie na zdjęciach.

Boğaziçi, resort Lakeside Garden

Boğaziçi, resort Lakeside Garden

Boğaziçi, resort Lakeside Garden

Boğaziçi, resort Lakeside Garden

Boğaziçi, resort Lakeside Garden

Boğaziçi, resort Lakeside Garden

Boğaziçi, resort Lakeside Garden

Boğaziçi, resort Lakeside Garden

Kończą się nasze tureckie wakacje, rozpoczynamy drogę powrotną do Polski, nieco tylko krótszą od drogi dojazdowej (będzie miała 4.000 km). Przejedziemy przez Grecję, Bułgarię, Serbię, Węgry i Słowację. Ale na początek zaliczymy jeszcze dwa wielkie tureckie miasta: Bursa i Stambuł.

Pełna galeria zdjęć z Boğaziçi i ośrodka Lakeside Garden znajdują się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Hierapolis, starożytne uzdrowisko

Z jednej świątyni, wybudowanej w III w. p.n.e. do ponad 100-tysięcznego miasta kilka wieków później – taką drogę przeszło Hierapolis. Znane z wielu świątyń i źródeł, a także jako miejsce śmierci i pochówku jednego z apostołów. Dziś ruiny są częścią atrakcji wapiennych tarasów w Pamukkale.

Tour de Europe 2013, dzień 22 (poprzedni wpis: Wapienne tarasy w Pamukkale). Ruiny starożytnego miasta Hierapolis znajdują się na szczycie wzgórza, na którym znajdują się białe wapienne tarasy w Pamukkale. Wejście do ruin jest wliczone w cenę biletu do Pamukkale, nie są konieczne żadne dodatkowe wydatki. Niewielu jednak turystów kontynuuje zwiedzanie Pammukale dalej, opuszczając teren Hierapolis – może to i lepiej, dzięki temu antyczne pozostałości miasta można zwiedzać bardzo spokojnie i bez tłoku, który miejscami bardzo przeszkadza w Pamukkale.

Pierwszą budowlą, będącą „podwaliną” późniejszego miasta Hierapolis, była świątynia, wybudowana tu przez Frygijczyków z pobliskiej Laodikei w początkach III w. p.n.e. Samo miasto założone zostało mniej więcej 100 lat później, ok.190 r. p.n.e. przez ówczesnego króla Pergamonu, Eumenesa II i od początku spełniało rolę uzdrowiska, a potem centrum medycyny, w którym gorących źródeł używano jako środka leczniczego. A że części pacjentów nie dało się tym sposobem uratować, z tego okresu pochodzi spore nekropolis (cmentarz) na północy miasta.

Hierapolis, plan ruin miasta

Hierapolis, plan ruin miasta

Hierapolis, dawne łaźnie miejskie, dziś muzeum

Hierapolis, dawne łaźnie miejskie, dziś muzeum

Hierapolis, ruiny nimfeum (fontanny) przed świątynią Apolla

Hierapolis, ruiny nimfeum (fontanny) przed świątynią Apolla

Hierapolis, świetnie zachowany teatr

Hierapolis, świetnie zachowany teatr

W 133 r. p.n.e., pośmierci ostatniego króla Pergamonu, całe jego królestwo, w tym Hierapolis, dostało się we władanie Imperium Rzymskiego. Oprócz źródeł termalnych, tereny otaczające Hierapolis miały jeszcze jedną naturalną „przypadłość” – był to teren bardzo aktywny sejsmicznie. Na początku ery nowożytnej dwukrotnie (w 17 r. i 60 r. n.e.) miasto zostało silnie zniszczone przez trzęsienia ziemi. Zostało jednak odbudowane, po czym przyszły najlepsze czasy w historii miasta.

Zanim to jednak nastąpiło, w 80 r. zginął tu śmiercią męczeńską (prawdopodobnie przez ukrzyżowanie) jeden z apostołów Jezusa, Filip, który spędzał w Hierapolis ostatnie lata swojego życia. Do dziś na wzgórzu ponad amfiteatrem znajdują się ruiny martyrium św.Filipa, w którym, jak do niedawna sądzono, znajdował się grób apostoła (choć nigdy nie znaleziono w nim śladów pochówku). Jednak w 2011 r. włoscy archeolodzy znaleźli tuż obok martyrium mniejszy kościółek, w którym wg znajduje się grobowiec św.Filipa.

Rzymianie odbudowali miasto w swoim stylu, z ogromnym rozmachem. To, co dziś pozostało po Hierapolis, to właśnie „robota” Rzymian. Miasto stało się znane w całym Imperium Rzymskim, głównie ze sztuki oraz handlu, a jego populacja sięgnęła 100 tys. mieszkańców (!). W czasach chrześcijaństwa część świątyń przebudowano na kościoły i bazyliki. W VII w. miasto przejęli Persowie, a zaraz potem zniszczyło je kolejne trzęsienie ziemi.

Hierapolis, martyrium św.Filipa na wzgórzu

Hierapolis, martyrium św.Filipa na wzgórzu

Hierapolis, ruiny rzymskich łaźni

Hierapolis, ruiny rzymskich łaźni

Hierapolis, starożytne latryny

Hierapolis, starożytne latryny

W wieku XII z kolei Seldżuccy Turkowie przejęli władanie nad miastem, w XIII w. budując tu swoją twierdzę (jej ruiny stoją do dziś). W 1354 r. historia miasta ostatecznie się kończy, gdy miasto zostaje na zawsze opuszczone przez mieszkańców po kolejnym wielkim trzęsieniu ziemi. Ruiny miasta odkrył dopiero w 1887 r. niemiecki archeolog Carl Humann (ten sam, który odkrył wielki ołtarz w Pergamonie).

Ruiny Hierapolis są dobrze opisane i oznaczone tabliczkami. Jest także tablica z ogólnym planem miasta, dzięki czemu poruszanie się pomiędzy ruinami jest łatwe i nie nastręcza trudności w orientacji. Do najważniejszych budowli, które zachowały się do dziś, należą:

  • rzymski amfiteatr, wybudowany w II w. n.e. jako część wielkiej odbudowy miasta po trzęsieniach ziemi (pierwotnie teatr mieścił się po drugiej, północnej, stronie miasta, ale został zniszczony w 17 r. n.e.), jeden z najlepiej zachowanych obiektów w Hierapolis i najlepiej zachowany teatr, widziany przez nas w czasie całego pobytu wakacyjnego w Turcji – a widzieliśmy ich sporo. Widownia o pojemności ok.15 tys. widzów
  • świątynia Apolla, wybudowana jeszcze w czasach hellenistycznych, zniszczona przez trzęsienie ziemi w 60 r. n.e., odbudowana przez Rzymian w III w. z oryginalnych materiałów, ale już jako mniejsza budowla. Częściowo zniszczona po uznaniu chrześcijaństwa jako religii dominującej (IV w.)
  • plutoneum – ciekawostka z Hierapolis, mniejsza świątynia, położona tuż obok świątyni Apolla, ale starsza od niej (jej wieku nigdy jednak nie poznano). Wybudowana jako zakończenie jaskini, emitującej na powierzchnię trujące gazy, była miejscem rytualnych obrzędów, w trakcie których wprowadzano do jaskini w ofierze zwierzęta, które następnie wynoszono martwe. Kapłani sprawujący tu służbę w jakiś sposób opanowali sztukę wchodzenia do jaskini bez uszczerbku na zdrowiu (prawdopodobnie czołgali się po podłodze lub wstrzymywali oddech), dzięki czemu wzbudzali szacunek u wiernych. A wierni wierzyli, że plutoneum (czy też Brama Plutona jest przejściem do podziemnego świata zmarłych, „bramą piekieł”
  • martyrium św.Filipa, wybudowane na wzgórzu za teatrem, w miejscu gdzie wg legend zginął apostoł. Pochodzi z przełomu IV i V wieku. Miejsce to było znanym sanktuarium w czasach, gdy chrześcijaństwo stało się religią dominującą
  • łaźnia miejska, ogromny kompleks (140 x 100 m), zawierający w sobie także gymasium, zasilany przez wody termalne, wybudowana w II w. n.e., obecnie budynek jest zajmowany przez muzeum
  • ulica Frontinusa, główna ulica miasta o długości 1 km i szerokości 14 m, wybudowana łącznie z bramą miejską w I w. n.e.
  • północna brama Bizantyjska, wybudowana w IV w. z materiałów, pochodzących ze zniszczonej agory miejskiej, wraz z dwoma wieżami sąsiadującymi z nią
  • nekropolis, czyli cmentarz tych, którym termalne wody z miejscowych źródeł jednak nie pomogły, łącznie doliczono się w Hierapolis ok.1200 grobowców
Hierapolis, północna brama Bizantyjska

Hierapolis, północna brama Bizantyjska

Hierapolis, brama Frontinusa

Hierapolis, brama Frontinusa

Hierapolis, ulica Frontinusa, główna ulica miasta

Hierapolis, ulica Frontinusa, główna ulica miasta

Hierapolis, nekropolis

Hierapolis, nekropolis

Hierapolis, turecka para młoda

Hierapolis, turecka para młoda

Ruiny Laodikei

Ruiny Laodikei

Oprócz powyższych budowli, na terenie ruin Hierapolis znaleźć można też pozostałości po kilku chrześcijańskich kościołach, m.in. katedry (VI w.) i bazyliki (wybudowanej w III w. jako… łaźnie, a w VI w. przerobionych na kościół).

Wracamy z powrotem z Hierapolis i Pamukkale, po drodze odwiedzając jeszcze ruiny Laodikei, niestety z powodu późnej pory już zamknięte. Robimy im więc kilka zdjęć z głównej drogi D320, obok której stoją. Wycieczka do Pamukkale była naszą ostatnią podczas wakacji w Turcji. W następnym wpisie pokażemy wam naszą turecką bazę wypadową, czyli miejscowość Boğaziçi.

Pełna galeria zdjęć z ruin Hierapolis znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Pamukkale, bawełniana twierdza

Białe, wapienne tarasy w Pamukkale są dziś jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych w całej Turcji, punktem obowiązkowym dla każdego turysty, odwiedzającego ten kraj. Choć jeszcze niedawno niewiele brakowało, by turystyka zniszczyła całkowicie to miejsce…

Tour de Europe 2013, dzień 22 (poprzedni wpis: Starożytna Afrodyzja). Po zwiedzaniu ruin starożytnych: Nysy i Afrodyzji, ostatecznie przed godziną 15-tą docieramy do miejscowości Pamukkale, celu naszej całodniowej wycieczki. Trafić tu jest dziecinnie prosto, wystarczyło skręcić w dobrze oznakowany zjazd z drogi D320, którą jechaliśmy aż od Aydin. Dalej jest już tylko 12 km prostej, asfaltowej drogi, z której z daleka widać białe wapienne tarasy w Pamukkale.

Pamukkale jest niespotykanym na taką skalę nigdzie na świecie cudem natury. Znajduje się tu łącznie 17 gorących źródeł, o temperaturze wody od 35 do 100 stopni. Woda ta jest silnie zawapniona, i spływając ze wzgórza od 14 tysięcy lat, wytrąca biały osad, który potem tak magicznie wygląda. Wydajność wód jest tak duża, że nalot potrafi się podwyższać nawet o 1 mm rocznie na całej powierzchni zbocza góry (5 km2).

Wjeżdżamy do Pamukkale

Wjeżdżamy do Pamukkale

Pamukkale, widok na wapienne tarasy

Pamukkale, widok na wapienne tarasy

Pamukkale, widok na wapienne tarasy

Pamukkale, widok na wapienne tarasy

Pamukkale, strefa "ściągania butów" :)

Pamukkale, strefa „ściągania butów” :)

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Przez całe lata panowała tu turystyczna „wolna amerykanka”. Dozwolone było chodzenie po całej powierzchni tarasów i kąpanie się w stworzonych przez naturę basenach z gorącą wodą. Na szczycie wzgórza wybudowano hotele, których baseny także zasilane były wodą z naturalnych źródeł. Na szczyt wybudowano drogę przebiegającą po wapiennych trawertynach, pozwolono także na… jeżdżenie motocyklami po wzgórzu. Oczywiście w błyskawicznym tempie spowodowało to ogromną degradację terenu i praktyczne wyniszczenie wapiennych tarasów, którym hotele zabrały „zasilanie” w mineralną wodę.

Na całe szczęście UNESCO zdecydowało się na objęcie swoim patronatem tarasów w Pamukkale, a władze tureckie zauważyły problem. Szybko nakazano wyburzenie hoteli na szczycie wzgórza, a drogę zlikwidowano. Turystom zakazano dowolnego poruszania się po tarasach, wyznaczając ścieżkę spacerową wzdłuż tarasów, które objęto ochroną i zapewniono im z powrotem przepływ wapiennej wody. Nawet na wyznaczonej ścieżce obowiązkowe jest zdjęcie obuwia i poruszanie się boso. Porządku i zakazu wychodzenia poza wyznaczony teren pilnują surowo specjalnie zatrudnieni strażnicy, którzy reagują błyskawicznie na każdą próbę niedozwolonego zachowania. Dzięki temu cud natury został uratowany i nadal stanowi wielką atrakcję turystyczną.

Po dojechaniu w pobliże białych tarasów nie ma problemu z parkowaniem – na widok szukających parkingu turystów szybko pojawia się młody człowiek, proponujący miejsce parkingowe gratis, bez żadnych zobowiązań. Jasne jest, że będzie pewnie chciał ugościć nas w którejś z sąsiadujących z parkingiem restauracji, zapewne którąś reprezentuje. Ale że i tak po powrocie planujemy coś zjeść, nie jest to problemem.

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pammukale, słynne wapienne tarasy

Pammukale, słynne wapienne tarasy

Pammukale, słynne wapienne tarasy

Pammukale, słynne wapienne tarasy

Wstęp na wapienne tarasy kosztuje 25 TL od osoby dorosłej (jak w całej Turcji, dzieci do 12 lat wchodzą gratis). Wejść jest kilka – od dołu i od góry. My decydujemy się wejść od dołu, Ci co wjadą samochodem na górę i tam zaparkują (też można), pewnie będą woleli wejść górnym wejściem. Kilkadziesiąt metrów za kasą zaczyna się strefa „bez butów” – miejsce, gdzie obowiązkowo trzeba ściągnąć obuwie i dalej poruszać się boso. Zaraz potem zaczynają się wapienne trawertyny, po których spływa woda ze źródeł umiejscowionych na górze.

Wrażenie z chodzenia po wapiennym nalocie jest rewelacyjne. Woda jest cieplejsza od powietrza (a jesteśmy w Pamukkale w sierpniu, w prawie 40-to stopniowym upale). Obawa o poślizgnięcie się na skale, którą wyślizgała woda z miejsca znika – skała po której wspinamy się pod górę jest… chropowata. Nie ma szans na wywrotkę. Rewelacja.

W miarę drogi pod górę, pojawiają się coraz bardziej zjawiskowe białe skały i ściany, a także wyprofilowane przez wodę naturalne baseny, wypełnione ciepłą wodą. W części z nich jest sporo ludzi, w części – nikogo. I to pomimo tego, że ogólnie poruszamy się w dużym, wielojęzycznym tłoku turystów. Dzieciaki korzystają z każdej okazji, by usadzić się w mijanych większych sadzawkach czy basenach. A zdjęcia robione na tle „pierzastych”, bieluśkich ścian wapnia wychodzą naprawdę zjawiskowo.

Pamukkale, wielbiciele "upiększającego" błotka

Pamukkale, wielbiciele „upiększającego” błotka

Pamukkale, wapienne skały

Pamukkale, wapienne trawertyny

Pamukkale, wapienne trawertyny

Pamukkale, wapienne trawertyny

Pamukkale, wejście do basenu Kleopatry

Pamukkale, wejście do basenu Kleopatry

Pamukkale, basen Kleopatry

Pamukkale, basen Kleopatry

Pamukkale, starożytne grobowce "zatopione" w wapiennym osadzie

Pamukkale, starożytne grobowce „zatopione” w wapiennym osadzie

Po drodze widzimy częsty widok w postaci ludzi, siedzących pod białymi ścianami, wysmarowanych od stóp do głów błotem, pochodzącym z basenów z wodą – woda ta, i błotko także, uznawane są za lecznicze (konkretnie: upiększające), więc to zapewne ci co bardziej troszczący się o swoją urodę :) Istnieje nawet legenda o brzydkiej dziewczynie, która z rozpaczy rzuciła się tutaj ze skał. Spadła do wapiennej wody, która zamortyzowała upadek, a leżenie w niej odmieniło dziewczynie urodę. Została znaleziona przez księcia, który… oczywiście zachwycił się dziewczyną i się w niej zakochał :) Taka turecka „śpiąca królewna” :) Albo Fiona :)

Tak czy siak, widoki w Pammukale są naprawdę niecodzienne i warte przyjechania tutaj. U szczytu wzgórza i trawertynów znajdują się te „właściwe” wapienne tarasy, przed którymi kłębi się stado turystów, pozujących do zdjęć. Nic tu nie jest przereklamowane, widok jest nie-sa-mo-wi-ty.

Dużo jednak psuje wrażenie, wyniesione przez nas ze szczytu i ze znajdującego się na nim jedynego zachowanego hotelu, na terenie którego znajduje się słynny basen Kleopatry, w wodach którego zatopione są starożytne kolumny. Wodę z basenu podejrzewa się od dawnych czasów o właściwości odmładzające, pomaga także na reumatyzm, problemy z ciśnieniem i choroby oczu. Temperatura wody waha się pomiędzy 36 a 57 stopni, PH to 5,8. Niestety przyjemność popływania w basenie jest horrendalnie droga – bilet kosztuje 30 TL od osoby dorosłej, dzieci także płacą (mniej). Wyszło nam, że dla naszej rodziny będzie to łączny koszt ok.200 PLN, płacenie takiej kwoty za chwilę przyjemności skutecznie nas zniechęciła. Ogólnie hotel ten i wszystkie w nim „atrakcje” wyliczone są na ogromne łupienie kieszeni turystów – ceny wszystkie są tu po prostu kosmiczne.

Pamukkale, szczyt wzgórza, regulowany przepływ ciepłej wody

Pamukkale, szczyt wzgórza, regulowany przepływ ciepłej wody

Pamukkale, wyschnięte tarasy na szczycie wzgórza

Pamukkale, wyschnięte tarasy na szczycie wzgórza

Na dół zeszliśmy tą samą trasą, wcześniej na szczycie zwiedzając ruiny starożytnego Hierapolis (jego zwiedzanie opiszemy w osobnym wpisie). Oglądanie wapiennych skał i tarasów w drodze na dół sprawia równie świetne wrażenie jak pod górę.

Co warto wiedzieć z praktycznego punktu widzenia o Pamukkale ? Przede wszystkim – obowiązkowo stroje kąpielowe (przebrać się można na parkingach), obuwie nie ma znaczenia (i tak się je obowiązkowo zdejmuje, najlepiej jak najlżejsze – wszak trzeba będzie je nieść). Przyda się plecak (na buty, po co dźwigać je w rękach). Ale najważniejsza jest woda – w upałach panujących w sezonie w Turcji zużyjecie każdą jej ilość, a kupienie jej na terenie tarasów w Pamukkale wiąże się ze złupieniem portfela – tu wszystko jest droższe kilka razy niż w sklepie – a przecież i w sklepie Turcja nie jest tania).

Na tarasach Pamukkale spędziliśmy 3,5 godziny (wliczając także zwiedzanie ruin Hierapolis). Po wyjściu z terenu „skarbu” UNESCO, udaliśmy się podziękować naszemu opiekunowi samochodu i odwdzięczyć się zamówieniem obiadu w restauracji, przed którą stał. Kolejna okazja do poeksperymentowania z turecką kuchnią – zaliczyliśmy m.in. pomidorową çorbę (zupę) i manti, nazywane tureckim ravioli, czyli małe pierożki z mięsnym nadzieniem, podawane z sosem pomidorowym i jogurtem.

Pamukkale, pomidorowa çorba w restauracji

Pamukkale, pomidorowa çorba w restauracji

Pamukkale, tureckie manti w restauracji

Pamukkale, tureckie manti w restauracji

Wyjeżdżając z Pamukkale, mieliśmy nadzieję na zwiedzenie pobliskich ruin starożytnej Laodikei (położonych przy wyjeździe na główną drogę D320), ale niestety dotarliśmy tam po godz.19-tej, kiedy wstęp nie był już możliwy. Wycieczka do Pamukkale była ostatnią naszą wojażą, odbytą w Turcji podczas wakacyjnego pobytu, ostatnim jej elementem było zwiedzanie ruin Hierapolis na szczycie tarasów w Pamukkale. Za kilka dni startujemy w drogę powrotną, równie ciekawą jak ta dojazdowa (będziemy oglądać m.in. tureckie Bursę i Stambuł).

Pełna galeria zdjęć z wapiennych tarasów w Pamukkale znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Starożytna Afrodyzja

Afrodyzja nigdy nie była w starożytności wielkim miastem. Ale była w tamtych czasach bardzo znana, głównie ze względu na bogate zasoby marmuru oraz świątynię Afrodyty. Dziś, ze względu na bardzo dobry stopień zachowania ruin, może śmiało rywalizować z największymi historycznymi atrakcjami Turcji.

Tour de Europe 2013, dzień 22 (poprzedni wpis: Ruiny starożytnej Nysy). Kontynuujemy swoją jednodniową wyprawę do Pamukkale, w trakcie której oglądaliśmy już ruiny Nysy. Po ok.220 km od Boğaziçi – naszej tureckiej bazy wypadowej – tuż za miejscowością Kuyucak odbijamy w prawo z głównej drogi D320. Skręt do ruin Afrodyzji jest dobrze oznaczony, a od niego mamy jeszcze 37 km jazdy do parkingu przy parku archeologicznym Afrodyzja, znajdującym się tuż za miejscowością Geyre, dzisiejszą spadkobierczynią Afrodyzji.

Tereny Afrodyzji były miejscem kultu już mniej więcej od 5800 r. p.n.e., kiedy to neolityczni farmerzy czcili tu boginię zbiorów i urodzaju. Zanim osada została nazwana imieniem bogini Afrodyty, kilkukrotnie zmieniała nazwy. Ostatecznie starożytni Grecy ustanowili w II w. p.n.e. nazwę Afrodyzja, rozpoczynając w tym miejscu kult bogini miłości i płodności. Ale pozostawała Afrodyzja faktycznie wyłącznie miejscem kultu religijnego, w parze z którym nie szło osadnictwo – nadal była małą osadą.

Afrodyzja - transport z parkingu do ruin

Afrodyzja – transport z parkingu do ruin

Afrodyzja, sebasteion

Afrodyzja, sebasteion

Afrodyzja, fryzy z portyku Tyberiusza z południowej agory

Afrodyzja, fryzy z portyku Tyberiusza z południowej agory

Afrodyzja, amfiteatr

Afrodyzja, amfiteatr

Zmiana nastąpiła dopiero, gdy region przejęło Imperium Rzymskie. Owczesny rzymski władca – Sulla – podbił Azję Mniejszą, przyłączając ją do Rzymu po pokonaniu w walce Mitrydatesa. Do Afrodyzji, za radą wyroczni delfickiej, przywiózł dary. Także jego następca (a wcześniej przeciwnik), Juliusz Cezar, był „fanem” Afrodyzji, utożsamiając z nią rzymską boginię Wenus. Następca (a także adoptowany w testamencie syn siostrzenicy) Juliusza Cezara – pierwszy rzymski cesarz, Oktawian August, nadał Afrodyzji pewną dozę autonomii oraz zwolnił z podatków, określając nawet miasto mianem „jedynego miasta w Azji, które mogłoby być moim”.

W tych czasach stała się Afrodyzja centrum kultury i sztuki, głównie dzięki okolicznym bogatym złożom marmuru, znanego ze względu na swój kolor. Nie eksportowano jednak „surowego” marmuru, a gotowe wyroby i rzeźby. Stała się więc Afrodyzja znanym ośrodkiem rzeźbiarskim, a wyroby z marmuru eksportowano do całego Rzymu. Rzymianie rozbudowali także znacząco miasto, któremu szybko przybywało mieszkańców – w szczytowym momencie liczono ich na ok. kilkanaście tysięcy.

W erze chrześcijaństwa Afrodyzja stała się siedzibą biskupów. Jednakże miasto stało się „passé”, ze względu na wciąż kultywowane tu uwielbienie dla Afrodyty i Wenus. Ostatecznie pod koniec IV w. zakazano czczenia bogów innych niż chrześcijańskie, co doprowadziło do znaczącego spadku znaczenia miasta. Ok. V w. świątynia Afrodyty została przebudowana na kościół chrześcijański (bazylikę), a w kolejnym wieku nazwę miasta zmieniono na Stauropolis, która jednak nie bardzo się przyjęła. Ostateczny cios zadało miastu trzęsienie ziemi w VII w., po którym zniszczenia nie zostały już nigdy odbudowane. Mieszkańcy ostatecznie opuścili Afrodyzję w XII w., prawdopodobnie w wyniku najazdu Turków Seldżuckich.

Afrodyzja, południowa agora

Afrodyzja, południowa agora

Afrodyzja, południowa agora

Afrodyzja, południowa agora

Afrodyzja, łaźnie Hadriana

Afrodyzja, łaźnie Hadriana

Afrodyzja, łaźnie Hadriana

Afrodyzja, łaźnie Hadriana

Niedługo potem na ruinach Afrodyzji powstała niewielka osada, nazwana Geyre. Trwała ona aż do XX w., kiedy to w 1956 r. została zniszczona przez kolejne trzęsienie ziemi. Skorzystano z okazji i przeniesiono wieś w inne miejsce. Dwa lata później, pewien turecki dziennikarz zgubił się w okolicach Geyre i zmuszony zapadającym zmrokiem, skorzystał z noclegu u mieszkańców wioski. W ich domach odkrył piękne marmurowe rzeźby, a mieszkańcy wskazali mu miejsce, gdzie je znaleźli. Dziennikarz sfotografował marmury, publikując zdjęcia w zachodnich magazynach. Zareagował amerykański naukowiec tureckiego pochodzenia, Kenan Erim, który w 1961 r. rozpoczął na terenach Afrodyzji prace archeologiczne. Prowadził je aż do swojej śmierci w 1990 r., został pochowany na terenie starożytnego miasta, tuż obok okazałego tetrapylonu, jednego z symboli dzisiejszego parku archeologicznego. Dziś obok ruin miasta stoi spore muzeum, wewnątrz którego znajdują się głównie rzeźby znalezione na terenie wykopalisk, a także płaskorzeźby z sebasteionu, miejsca kultu kolejnych rzymskich cesarzy, uznawanych za bogów.

Do samego wejścia na teren parku archeologicznego Afrodyzja, pomimo istnienia tam sporego parkingu, nie da się dojechać samochodem (zakaz wjazdu). Parkować trzeba na oddalonym o ok.500 m parkingu, znajdującym się przy głównej drodze dojazdowej (na skrzyżowaniu ze światłami w lewo). Parking jest płatny (kilka lir za samochód, bez względu na liczbę pasażerów), ale w cenie jest zawarty dowóz do ruin. Dowóz ten jest szczególnie atrakcyjny dla dzieci, odbywa się bowiem… traktorem z doczepionymi wagonami pasażerskimi. W naszym przypadku był to traktor marki… Fiat. Po dojechaniu do ruin, trzeba uiścić właściwą opłatę za wstęp, wynoszącą w sierpniu 2013 r. 10 TL (za osobę dorosłą, dzieci do lat 12 – bez opłat).

Afrodyzja, pałac biskupów

Afrodyzja, pałac biskupów

Afrodyzja, świątynia Afrodyty

Afrodyzja, świątynia Afrodyty

Afrodyzja, tetrapylon, brama miejska

Afrodyzja, tetrapylon, brama miejska

Afrodyzja, grób prof.Kenana Erima

Afrodyzja, grób prof.Kenana Erima

Afrodyzja, starożytny stadion

Afrodyzja, starożytny stadion

Ruiny Afrodyzji zawierają kilka znaczących i nieźle zachowanych budowli, wśród których prowadzi trasa zwiedzania (nieco na uboczu stoi jedynie stadion). Najważniejsze z nich, w kolejności zwiedzania:

  • sebasteion, świątynia wybudowana w I w. poświęcona cesarzowi Augustusowi (Sebastos to grecka forma imienia Augustus), składająca się z dwóch ogromnych kolumnad (80 m długości, 3 kondygnacje) i znajdującego się pomiędzy nimi dziedzińca. Sebasteion odkryty został w 1979 r. wraz z ogromną ilością wspaniałych płaskorzeźb (odzyskano 70 z pierwotnie istniejących 190), znajdujących się pierwotnie na bokach budowli, dziś część z nich stanowi oddzieloną wystawę w miejscowym muzeum. Budowla zawaliła się częściowo po trzęsieniu ziemi w IV w.
  • rzymski amfiteatr, zbudowany w 27 r. p.n.e. na zboczu wzgórza, na którym odkryto ślady pierwotnego osadnictwa na tych terenach. Widownia mieściła ok. 7 tys. widzów. Odrestaurowany w II w. n.e., uległ poważnym uszkodzeniom podczas trzęsienia ziemi w VII w.
  • południowa agora, czyli jeden z dwóch publicznych placów w Afrodyzji, na terenie której w czasie naszej wizyty trwały prace archeologiczne (rozpoczęte w 2012 r.), związane z odsłanianiem największego obiektu na agorze – ogromnego basenu. Agora była ogromnym placem, an którym rzędy marmurowych kolumn otaczały basen, do którego pompowana była pod ciśnieniem woda, zasilająca fontanny. Północny portyk dedykowany był Tyberiuszowi, fryzy z jego powierzchni znajdują się dziś obok sebasteionu oraz w miejscowym muzeum
  • łaźnie Hadriana, największe publiczne łaźnie w Afrodyzji, poświęcone rzymskiemu cesarzowi, wybudowane w II w., będące miejscem życia publicznego mieszkańców. Bogato wyposażone w marmurowe rzeźby, które w większości znajdują się dziś w miejscowym muzeum
  • pałac biskupów, który miejscem zamieszkania miejscowych biskupów jest tylko z nazwy, bo tak naprawdę nie wiadomo, kto w nim mieszkał. Faktem jest jednak, że był największym budynkiem mieszkalnym w centrum miasta, wybudowany ok. 400 r. n.e. Być może mieszkali tu biskupi, a być może np. rzymski gubernator
  • świątynia Afrodyty, wybudowana w końcówce I w. p.n.e., a której „sponsorem” był Zoilos, niewolnik wyzwolony przez cesarza Augustusa (patronował on również budowie m.in. amfiteatru). W II w. n.e. świątynię rozbudowano o otaczające ją ogromne portyki i kolumnadę. Ok. 500 r. została ona przebudowana na chrześcijańską bazylikę – portyki i kolumnadę rozebrano, a uzyskane materiały przeznaczono na rozbudowę samej świątyni. Była to jedyna w swoim rodzaju taka operacja w historii. Kościół był użytkowany aż do końca historii miasta, czyli do XII w., kiedy to został zniszczony
  • tetrapylon, czyli okazała brama miejska, zbudowana w II w., składająca się z czterech grup po cztery kolumny w stylu korynckim, odbudowany w wyniku prac archeologicznych w 1990 r., w większości z oryginalnych materiałów
  • stadion, jeden z najlepiej zachowanych do dziś klasycznych stadionów w całym basenie Morza Sródziemnego i jeden z największych starożytnych stadionów w ogóle (wymiary 262 x 59 m), mieścił 30 tys. widzów i przystosowany był do zawodów lekkoatletycznych (zaokrąglone końce). Po uszkodzeniach spowodowanych trzęsieniem ziemi w VII w., wschodnia część (ta, na której staliśmy) została zaadoptowana m.in. do walk gladiatorów – dobudowano stosowne wejścia dla nich.
Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum, kolekcja reliefów z sebasteionu

Afrodyzja, muzeum, kolekcja reliefów z sebasteionu

Afrodyzja, muzeum, marmurowy "niebieski koń"

Afrodyzja, muzeum, marmurowy „niebieski koń”

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Na koniec zwiedzania ruin Afrodyzji zostawiliśmy sobie wizytę w miejscowym muzeum (wejście jest wliczone w koszt biletu do ruin). Nowoczesność muzeum widać tuż po wejściu do środka (choć warto także przejść się wzdłuż ogrodu, w którym także znajdują się eksponaty), gdzie znajduje się duży, multimedialny (i dotykowy) ekran z planem dawnego miasta.

Eksponaty muzeum to głównie bardzo bogate zbiory marmurowych rzeźb, znalezionych na terenie wykopalisk podczas prac archeologicznych. Największą salę wystawową, nową część muzeum, wypełnia wspaniała kolekcja odrestaurowanych reliefów z sebasteionu. Ta kolekcja naprawdę robi wrażenie. W samym środku tej sali znajduje się także niekompletna marmurowa rzeźba – tzw. Niebieski Koń z Afrodyzji („Aphrodisias Blue Horse”), część większej całości, przedstawiającej konia oraz Troilusa i Achillesa (Troilus był trojańskim księciem, którego dotyczyła przepowiednia – jeśli młodzieniec dożyje 20 lat, Troja nigdy nie zostanie zdobyta. Achilles zabił jednak Troilusa). W muzeum znajduje się także mały kącik, poświęcony prof. Erimowi, który całe swoje zawodowe życie poświęcił Afrodyzji.

Cała wizyta w ruinach starożytnej Afrodyzji zajęła nam 2 godziny (w tym ok. 20 minut w muzeum). Zdecydowanie warto tu przyjechać (choćby tak jak my, odbijając z drogi do Pamukkale) i poświęcić nawet dłuższy czas na zobaczenie tego bardzo dobrze zachowanego miejsca. Muzeum, stadion czy sebasteion są tego warte.

Wyjeżdżamy z Afrodyzji, kierując się wprost do celu naszej wycieczki – Pamukkale, słynnych białych wapiennych tarasów. Mamy do niej jeszcze 100 km jazdy samochodem.

Pełna galeria zdjęć z ruin starożytnej Afrodyzji znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym fanpage’u.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Ruiny starożytnej Nysy

Swojsko brzmiąca nazwa Nysa to starożytne ruiny, położone na terenie płd-zach. Turcji. Miasto założone zostało prawdopodobnie w III w. p.n.e., stając się ważnym ośrodkiem edukacji (uczył się ty m.in. słynny grecki historyk, Strabon).

Tour de Europe 2013, dzień 22 (poprzedni wpis: Nieturystyczna Muğla). Wycieczka do słynnej „bawełnianej twierdzy”, czyli Pamukkale, zaplanowana była jako jeden z głównych punktów naszego pobytu w Turcji. Ale żeby nie jechać „na pusto” prawie 300 km w każdą stronę, zaplanowaliśmy trasę tak, by po drodze coś jeszcze zobaczyć. Pierwszym z takich „przystanków” były właśnie ruiny starożytnej Nysy.

Pozostałości Nysy leżą obok dzisiejszej miejscowości Sultanhisar, przy drodze D320, łączącej Aydin i Denizli. To ok.190 km od Boğaziçi, miejscowości w której spędzaliśmy nasze tureckie wakacje. Wyjechaliśmy wyjątkowo wcześnie (ok.6-tej rano) i zdążyliśmy ujechać nieco ponad godzinę, gdy spotkała nas pierwsza w Turcji „drogowa” przygoda, czyli kontrola radarowa. Nie obeszło się mandatu – więcej opiszemy w osobnym wpisie na temat tureckich dróg i poruszania się po nich.

Nysa, ruiny miasta, widok z parkingu

Nysa, ruiny miasta, widok z parkingu

Nysa, ruiny miasta, stadion

Nysa, ruiny miasta, stadion

Nysa, ruiny miasta, amfiteatr

Nysa, ruiny miasta, amfiteatr

Nysa, ruiny miasta, amfiteatr, płaskorzeźby ze scenami z życia Dionizosa

Nysa, ruiny miasta, amfiteatr, płaskorzeźby ze scenami z życia Dionizosa

Do ruin starożytnej Nysy dojechaliśmy po mniej więcej trzech godzinach jazdy, przed godziną 9-tą, na tyle wcześnie, że kasa biletowa przed wejściem do ruin była jeszcze nieczynna. Nie ma tam żadnych szlabanów czy bram, więc swobodnie weszliśmy dalej. Bilety uiściliśmy pod koniec zwiedzania, gdy wróciliśmy do samochodu, zaparkowanego obok kasy. Nysa jest całkowicie zapomniana przez ruch turystyczny – byliśmy jedynymi zwiedzającymi starożytne ruiny.

Nysa została założona prawdopodobnie w III w. p.n.e., przez króla Antiocha I (tego od historii o wielkiej miłości do Stratonike, opowiedzianej przez nas we wpisie o ruinach Stratonikei), na miejscu istniejącego tu wcześniej miasta o nazwie Athymbra. Nawet za czasów Antiocha I, mieszkańców Nysy nazywano Athymbrianami (tak nazywał ich władca w liście, datowanym na 281 r. p.n.e.). Ale nazwa „Nysa” pojawia się już w „Illiadzie” Homera, w VIII w. p.n.e.

Miasto wybudowano obok, a w zasadzie po obu stronach, stromego wąwozu. Nysa stała się ważnym ośrodkiem edukacji starożytnego świata, nauki pobierał tu m.in. Strabon, słynny grecki geograf i historyk, żyjący na przełomie I w. p.n.e. / I w. n.e. Dość dokładnie opisał on zresztą Nysę, dzięki czemu wiadomo o niej sporo, a wiedza Strabona pokrywa się z odkryciami archeologicznymi.

Nysa, ruiny miasta, most z tunelem pod spodem

Nysa, ruiny miasta, most z tunelem pod spodem

Nysa, ruiny miasta, most z tunelem pod spodem

Nysa, ruiny miasta, most z tunelem pod spodem

Nysa, ruiny miasta, bouleuterion

Nysa, ruiny miasta, bouleuterion

Nysa, ruiny miasta, bouleuterion

Nysa, ruiny miasta, bouleuterion

Nic więcej nie wiadomo dziś o historii Nysy. Wiadomo tylko, kiedy zakończyła się historia tego miasta – w 1402 r. ograbił je Timur Chromy (znany jako Tamerlan), wielki władca pochodzenia mongolskiego, podczas swojego najazdu na Imperium Osmańskie. W wyniku najazdu mieszkańcy opuścili miasto i nigdy już tu nie wrócili.

W ruinach Nysy warto zwiedzić kilka najlepiej zachowanych budowli (cały czas trwają tam prace archeologiczne, nam zabraniano nawet robienia zdjęć pracownikom wykopalisk):

  • amfiteatr rzymski, pochodzący z I w. p.n.e., o pojemności ok.12 tys. widzów, wspaniale zachowany do czasów dzisiejszych, posiadający prawie 50 rzędów siedzisk, położony na zboczu wzgórza nad wąwozem. Znany z pięknych płaskorzeźb, przedstawiających sceny z życia Dionizosa
  • most rzymski, pod którym przebiega tunel o długości 100 m. Most wybudowano, by połączyć amfiteatr z resztą miasta, w tym celu zasypując część wąwozu, a potem drążąc wewnątrz tunel, który umożliwiał przepływ wody. Tunel ten jest drugim co do długości takim obiektem w całym świecie starożytnym
  • biblioteka, pochodząca z II w. n.e., wspaniale zachowana – druga tak dobrze zachowana starożytna biblioteka świata starożytnego (po tej w Efezie)
  • bouleuterion, siedziba władz miasta, jeden z najlepiej zachowanych budynków starożytnej Nysy, mieścił ok.600-700 osób
  • agora, czyli miejski rynek, o wymiarach 105 x 89 m, wybudowana prawdopodobnie w I w. p.n.e., użytkowana jeszcze w II i III w. n.e.
  • stadion, bardzo słabo zachowany z powodu swojego położenia przy samym wąwozie, wielokrotnie zalewany przez wodę, pierwotnie miał pojemność aż 30 tys. widzów
Nysa, ruiny miasta, agora

Nysa, ruiny miasta, agora

Nysa, ruiny miasta, agora

Nysa, ruiny miasta, agora

Nysa, ruiny miasta, biblioteka

Nysa, ruiny miasta, biblioteka

Nysa, trwające wykopaliska (zakaz fotografowania :-))

Nysa, trwające wykopaliska (zakaz fotografowania :-))

Od 1990 r. na terenie ruin Nysy trwają prace archoelogiczne, prowadzone przez naukowców tureckich. W czasie naszej wizyty w kilku miejscach trwały intensywne prace, prawdopodobnie wkrótce okaże się, że odsłonięto kolejne partie miasta. Ale na razie archeolodzy trochę się ukrywają, nie pozwalając się fotografować.

Jedziemy dalej w kierunku Pamukkale, ale po drodze mamy w planach jeszcze jedną atrakcję. Tym razem będzie to starożytna Afrodyzja, znajdująca się w grupie „must see” pośród innych wielkich zabytków na terenach dzisiejszej Turcji.

Pełna galeria zdjęć ze starożytnej Nysy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Klimatyczna, nieturystyczna Muğla

Niewielkie, 60-tysięczne miasteczko Muğla, oddalone o 30 km od wybrzeża, nie ma zbyt wiele do zaoferowania turystom, choć jego historia tonie w mrocznych oparach epoki brązu, a w dziejach miasta jest jasny okres, kiedy Muğla była stolicą prowincji.

Tour de Europe 2013, dzień 20 (poprzedni wpis: Lagina, miejsce kultu bogini Hekate). Dzieje zasiedlenia dzisiejszych terenów Muğli sięgają trzech tysięcy lat przed Chrystusem. Region przechodził w historii wielokrotnie z rąk do rąk (XIII w. p.n.e. – Egipcjanie, X w. p.n.e. Dorianie, VI w. p.n.e. Persowie, IV w. p.n.e. Macedończycy Aleksandra Wielkiego). Miasto Muğla po raz pierwszy pojawia się w dokumentach historycznych w II w. p.n.e., choć pierwotna nazwa miasta budzi spory (na pewno nie nazywało się ono „Muğla”) i istnieje kilka jej wariantów: Mobolla, Mobella, Mobolia lub Mogola.

W 188 r. p.n.e. Muğla weszła w skład królestwa Pergamonu, a w 133 r. p.n.e. została przejęta przez Imperium Rzymskie. Po jego rozpadzie, w 395 r. weszła w skład Bizancjum. Ok. 800 r. skończyły się wpływy bizantyjskie i rozpoczął się okres islamizacji pod rządami Turków Seldżuckich, którzy z kolei ustąpili w 1261 r. miejsca tureckim beyom, kiedy to stała się Muğla częścią prowincji Menteşe. W 1451 r. miasto zostało zdobyte przez Imperium Osmańskie, które utworzyło w Muğli stolicę prowincji (przenosząc ją z Beçin). Nazwę Muğla miasto otrzymało dopiero w czasach Republiki Tureckiej (początek XX w.).

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Muğla

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Muğla, meczet Kursunlu Cami: 37.219086, 28.365358
Turcja, Muğla, meczet Sahidi Camii: 37.220256, 28.367987
Turcja, Muğla, muzeum miejskie: 37.217386, 28.368244
Turcja, Muğla, ośrodek kultury: 37.217770, 28.367525
Turcja, Muğla, meczet Kursunlu Camii: 37.216753, 28.364586
Turcja, Muğla, wieża zegarowa: 37.217958, 28.365605
Turcja, Muğla, meczet Seyh Camii: 37.218099, 28.365852
Turcja, Muğla, meczet Pazar Camii: 37.218402, 28.364382
Turcja, Muğla, meczet Sekibasi Camii: 37.218889, 28.359200
Turcja, Muğla, parking: 37.216386, 28.364725

 

Muğla, meczet Kurşunlu Camii

Muğla, meczet Kurşunlu Camii

Muğla, meczet Ulu Camii

Muğla, meczet Ulu Camii

Muğla, meczet Ulu Camii

Muğla, meczet Ulu Camii

Muğla, meczet Ulu Camii

Muğla, meczet Ulu Camii

Po czasach starożytnych nie zostało w Muğli kompletnie nic. Zero. Podobno jakieś szczątki znalazły się na szczycie wzgórza, górującego nad miastem (ponad 400 m wysokości), ale komu chce się tam wspinać przy ponad 40 stopniach upału w sierpniowe popołudnie ?

Wjeżdżamy samochodem do samego centrum miasta, które nie jest jakoś specjalnie obłożone ruchem samochodowym, ale znaleźć miejsce do parkowania to już sztuka. Przy ulicach wszystko obstawione, wjeżdżamy więc na kryty kilkupiętrowy parking (płatny) w samiuśkim centrum, przy ulicy Kara Mustafa Cd, na tyłach jednego z zabytkowych meczetów w Muğli – Kurşunlu Cami. Z poziomu wyższych pięter można podziwiać panoramę starej części miasta, ułożonej na zboczu wzgórza.

Muğla, meczet Pazar Camii

Muğla, meczet Pazar Camii

Udajemy się pod górę, w kierunku najstarszej dzielnicy miasta, znanej z białych domów i ciasnych, krętych i pnących się w górę uliczek pomiędzy nimi. Główną „ofiarą” mają być kolejne meczety, które dziś są jedynymi historycznymi atrakcjami miasta (poza jednym wyjątkiem, o którym za chwilę). Zanim jednak zaczniemy slalom „meczetowy”, decydujemy się w starej uliczce Muğli na odwiedzenie kompletnie nieturystycznej knajpki w celu obiadowym.

Muğla, meczet Şeyh Camii

Muğla, meczet Şeyh Camii

Pierwszy raz (nie licząc przygody w Babakale) mieliśmy okazję zjeść w miejscu, do którego nie docierają masy turystów z całego świata. I musimy powiedzieć – znacznie bardziej na się podoba właśnie to nieturystyczne oblicze Turcji.

Muğla, meczet Şahidi Camii

Muğla, meczet Şahidi Camii

Oblicze ludzi, z którymi trzeba się dogadywać na migi, dla których sami jesteśmy atrakcją, a nasza wizyta – wyróżnieniem. Na tyle dużym, że starają się w bardzo widoczny sposób, byśmy wyszli zadowoleni. No i podobają się też nieturystyczne ceny. Porcja tradycyjnego köfte, czyli grillowanych mięsnych kotlecików, w miejscach turystycznych nie schodząca poniżej 15 TL, tu kosztowała nas… 6 TL. Wielkość ta sama, jakość na pewno nie gorsza. Na czterech czy pięciu osobach – różnica w kieszeni nie do pogardzenia. Inną „jakość” ludzi w Muğli poczuliśmy zresztą jeszcze raz, zaraz po wyjściu z powrotem na ulicę, kiedy to na widok Doroty fotografującej ulicę, miejscowi piekarze niemal zmusili ją do sfotografowania ich przy pracy, zapraszając do środka swojego lokalu.

Rajd po meczetach Muğli rozpoczynamy od Ulu Camii (Wielkiego Meczetu), zbudowanego w 1344 r. przez beyów ówczesnej prowincji Menteşe, jednego z najstarszych budynków w mieście. Został on odnowiony w 1838 r. wtedy też dobudowano fontannę ablucyjną. Niedawno został częściowo zniszczony przez pożar, ale odnowiony.

Muğla, temperatura nam nie sprzyjała

Muğla, temperatura nam nie sprzyjała

Muğla, Müftüler Evi (Art House)

Muğla, Müftüler Evi (Art House)

Muğla, ośrodek kultury

Muğla, ośrodek kultury

Muğla, centrum miasta

Muğla, centrum miasta

Muğla, muzeum miejskie

Muğla, muzeum miejskie

Muğla, kofte w miejscowej restauracyjce

Muğla, kofte w miejscowej restauracyjce

Kolejny jest meczet Şahidi Camii, stojący już wysoko pod samym wzgórzem. Aby się do niego dostać, konieczna jest wycieczka stromymi uliczkami malowniczej, starej części Muğli – cały czas pod górę. Choć do meczetu prowadzą brązowe tablice oznaczające zabytek, szyld świątyni ma wypisaną datę 1949 r., która wprowadza w nas lekkie zdziwienie. Nie wiemy skąd ta data, źródła w sieci podają rok 1848 jako datę jego wybudowania. Stoi on na miejscu dawnego klasztoru Wirujących Derwiszów z 1390 r. Nazwa meczetu pochodzi od imienia poety, członka zakonu Wirujących Derwiszów, Sahida Ibrahima Dede. Jego mauzoleum znajduje się na dziedzińcu meczetu.

Schodzimy z powrotem na dół, przechodząc obok Müftüler Evi (mówi o tym stosowna tabliczka na bramie), zabytkowego domu z 1882 r., odremontowanego i dziś mieszczącego modną restaurację oraz galerię sztuki, specjalizującą się w rzeźbach wykonanych z drewna. Wracamy powoli do centrum, podziwiając ogrom XVIII i XIX-wiecznych budynków, zdobiących ulice, m.in. miejskie centrum kultury. Tuż obok znajduje się siedziba władz miasta, a pomiędzy nimi… ten wyjątek o którym pisaliśmy wyżej – jedyne miejsce poza meczetami, warte obejrzenia w Muğli – muzeum miejskie.

Nieszczęśliwie Muğlę odwiedzamy w poniedziałek, a to zwyczajowo chyba na całym świecie dzień, kiedy muzea potrafią być nieczynne – i tak też jest w tym przypadku – odbijamy się od ochroniarza przed wejściem. Muzeum miejskie w Muğli mieści się budynku starego więzienia i ma w swoich skarbach m.in. skamieliny zwierząt, odkopane w okolicach Muğli, a mające wiek, drobnostka… 5 – 9 milionów lat. Nie jest nam jednak dane ich zobaczyć.

Muğla, stara dzielnica

Muğla, stara dzielnica

Muğla, stara dzielnica

Muğla, stara dzielnica

Wracamy w okolice początków naszej wycieczki po mieście, by sfotografować kolejny ważny historycznie meczet – Kurşunlu Cami, pochodzący z 1493 r., przykryty kopułą, pokrytą ołowiem. Pierwotnie kopuły były trzy, ale podczas remontu w XIX w. dwie z nich zlikwidowano. Trafiamy tu w porze modlitwy, meczet jest mocno oblegany, rezygnujemy więc z zakłócania wiernym czasu i nie wchodzimy do środka.

Odbijamy z powrotem lekko w górę, w stronę części handlowej miasta, „oznakowanej” przez widoczną z daleka wieżę zegarową, pochodzącą z 1895 r,. wybudowaną przez rosyjskiego projektanta. Zegar na wieży jest nadal czynny. Obok wieży stoi kolejny meczet – Şeyh Camii. I znów zmyłka – na meczecie wisi tabliczka z rokiem 1465, a przewodniki mówią, że meczet został wybudowany równo sto lat później (1565 r.). W każdym razie przebudowany został w XIX w., wtedy też dobudowano do niego minaret.

Muğla, stara dzielnica

Muğla, stara dzielnica

Muğla, centrum miasta

Muğla, centrum miasta

Muğla, centrum miasta

Muğla, centrum miasta

Trafiamy na Zahire Pazarı, kiedyś bazar, dziś niezwykle klimatyczny plac, obudowany z większości stron domami ze sklepami z rękodziełem. Sklepy te są dotowane przez miasto, by utrzymać je przy życiu, a co za tym idzie utrzymać klimat placu. Zahire Pazarı warto odwiedzić dla leniwej atmosfery, w której można wypić kawę w jednej z kafejek. Na jednym z boków placu znajduje się meczet Pazar Camii (1842 r.), który również odwiedzamy. Przechodzimy jeszcze obok meczetu Kavakli Camii (1890 r.), o którym niestety nic nie udało się nam znaleźć. Ostatnim oglądanym meczetem był Sekibaşı Camii, o którym wiadomo naprawdę niewiele – nie wiadomo kiedy i kto go wybudował, wiadomo jedynie, że przeszedł remont w 1872 r., podczas którego dobudowano mu minaret. Dodatkowo – w czasie naszej wizyty znów był w remoncie.

Cała wizyta w Muğli zajęła nam 2,5 godziny. Choć miasto nie ma zbyt wielu turystycznych atrakcji, to zdecydowanie warto tu przyjechać dla klimatu. Klimatu prawdziwej Turcji, klimatu wąskich, krętych uliczek starej dzielnicy, klimatu autentyczności. Następnego dnia znów będziemy mieli dobę prażenia się na słońcu, a potem… jedziemy do słynnego Pamukkale, po drodze zwiedzając m.in. ruiny starożytnej Nysy.

Pełna galeria zdjęć z Muğli znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.