Tour de Europe 2014 (etap IV) | tamBylscy.pl - historia naszych podróży. | Page 3

Dwa oblicza Skopje

No to wjechaliśmy do Macedonii. Pierwszy przystanek: Skopje. Miasto o długiej i burzliwej historii. Dziś stolica Macedonii, ale kiedyś bywało stolicą Serbii czy Bułgarii. Miasto o kilku obliczach.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Nocny spacer po Skopje). Macedonia to drugi (po Rumunii) kraj, odwiedzony przez nas podczas tej wakacyjnej podróży, w którym byliśmy po raz pierwszy. Kraj ten był ten naszym głównym celem podczas drogi dojazdowej na wakacje w Grecji, mieliśmy tu spędzić ponad dwie doby, zwiedzając Skopje, Ochrydę i całą północno-zachodnią Macedonię.

O Macedonii słyszał każdy, kto nie spał w szkole na lekcjach historii. Jako państwo – a w zasadzie jako wielka potęga – istniała ona w starożytności, szczyt swojej siły osiągnęła za czasów panowania Aleksandra Wielkiego, najsłynniejszego w dziejach Macedończyka. Macedonia zniknęła z mapy świata jako państwo, gdy została wchłonięta w skład Cesarstwa Rzymskiego.

Nazwa „Macedonia” pojawiła się ponownie na mapach politycznych w XX wieku, kiedy to przy okazji tworzenia Jugosławii, jedną z jej republik nazwano właśnie Macedonią, choć nie obejmowała ona całego historycznego terenu starożytnej Macedonii. Główne jej tereny znajdują się bowiem do dziś w obrębie terytorium Grecji. Zresztą tereny dawnej Macedonii leżą dziś także w Albanii czy Bułgarii.

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Problem z nazwą zrodził się w 1991 r., kiedy to jugosłowiańska republika Macedonii uzyskała niepodległość jako samodzielne państwo. Do dziś Macedonia nie posiada jednolitej nazwy – nazwę „Macedonia” oprotestowała bowiem Grecja i do dziś nie zgadza się na używanie jej jako oficjalnej. Oficjalnie więc Macedonia to FYROM – angielski skrót od „Była Jugosłowiańska Republika Macedonii”. Grecja oprotestowała też pierwszą flagę Macedonii, zawierającą symbole starożytnego mocarstwa. Tu też Macedończycy musieli ustąpić.

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Grecja w przeszłości usiłowała już poprzez wysiedlenia sprawić, że jej część historycznej Macedonii będzie zamieszkiwana przez rodowitych Greków. Tak było po wojnie grecko-tureckiej, kiedy to po 1923 r. skierowano do terenów greckiej Macedonii ok. 600 tys. Greków wysiedlonych z Turcji, a rodowitych Macedończyków (120 tys.) z terenów tych wysiedlono. Pomnik wysiedlonych zresztą także postawiono w Skopje.

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Dużo do powiedzenia mają też władze Bułgarii, z którą Macedonia ma wspólną ogromną część historii średniowiecznej. Dość powiedzieć, że w Bułgarii Macedończyków uważa się za Bułgarów (język macedoński jest mocno podobny do bułgarskiego). Ciekawym przypadkiem jest w tej materii postawiony w Skopje w 2011 r. pomnik bułgarskiego cara Samuela. Otóż był on carem bułgarskim, ale stolicę ustanowił najpierw w Skopje, a potem w Ochrydzie – stąd część Macedończyków uważa, że był on carem… macedońskim. Stąd jego pomnik w Skopje.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Macedonia jest też mocno zróżnicowana etnicznie. W różnych regionach kraju jako oficjalne używane są aż cztery języki – oprócz macedońskiego także albański, turecki i serbski – tam gdzie dane mniejszości stanowią co najmniej 20% populacji. Szczególnie duża jest mniejszość albańska – w ok.2-milionowej Macedonii aż jedna czwarta to Albańczycy. W samym Skopje co piąty mieszkaniec jest tej narodowości. A jak przekonamy się jeszcze tego samego dnia, zachodnia Macedonia – ta bliższa granicy albańskiej, to w zasadzie bardziej Albania, jak Macedonia.

Ale wróćmy do Skopje. Zamieszkałe było już cztery tysiąclecia przed Chrystusem – osada umiejscowiona była na wzgórzu, na którym potem wybudowano twierdzę, stojącą do dziś. W dokumentach historycznych miasto pojawia nieco przed czasami rzymskimi – jako osada Scupi, stolica państwa ludu Dardanów. Po Rzymianach nadeszli Słowianie (VII w.), a potem przez całe wieki Skopje przechodziło z rąk do rąk.

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Pod koniec X w. Skopje stało się nawet na krótko stolicą ówczesnego państwa bułgarskiego. Najeźdźcy ciągle się zmieniali – Skopje przechodziło pomiędzy Bułgarami, Serbami i Bizancjum wielokrotnie. W XIV w. stało się stolicą Serbii, tutaj nawet odbywały się koronacje serbskich władców. Ale już pod koniec tego stulecia, jak praktycznie cały region, wpadło w sidła Imperium Osmańskiego i pozostało jego częścią aż do początków XX wieku.

Właśnie w samym końcu panowania osmańskiego, w Skopje (wtedy jeszcze nazywanym Üsküb) przyszła na świat – w sierpniu 1910 . –  najsłynniejsza w dziejach mieszkanka miasta – Agnes Gonxha Bojaxhiu, powszechnie znana jako Matka Teresa. Jej osobą Skopje bardzo się chlubi, ale chlubią się też wszyscy Albańczycy – wszak Agnes urodziła się w rodzinie pochodzącej ze Szkodry.

W tym czasie wybuchły wojny bałkańskie, a tereny Macedonii zajęła Serbia. Ale już kilka lat później, po zakończeniu I wojny światowej, Serbia, a co za tym idzie także Macedonia, weszły w skład nowo tworzonego tworu zwanego Jugosławią, w której pozostały aż do jej rozpadu.

Skopje leży na bardzo niestabilnym terenie – było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Największe i najbardziej tragiczne miało miejsce w VI w. (odbudowane zostało po nim przez cesarza bizantyjskiego Justyniana, który urodził się w okolicach dzisiejszego Skopje), ale to najbardziej dziś pamiętane dotknęło stolicę Macedonii w 1963 r., kiedy to zginęło ponad 1000 osób, ok.200 tys. pozostało bez dachu nad głową, a zniszczeniu uległo wg różnych szacunków 70-80% zabudowy miasta.

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most "Oko"

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most „Oko”

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje zostało odbudowane dzięki olbrzymiej pomocy międzynarodowej, także z Zachodu – pomimo, że w tamtych czasach Jugosławia należała do państw bloku komunistycznego. To był podobno pierwszy po II wojnie światowej przypadek, gdzie żołnierze amerykańscy i radzieccy pracowali razem, spotykali się ze sobą bez żadnych przeszkód.

Trzęsienie ziemi zniszczyło dawną zabudowę Skopje. Odbudowa, ukończona w 1980 r. dała mu nowy wygląd i charakter. Drugi etap zmian w mieście miał miejsce już po tym, jak Macedonia stała się niepodległym państwem, a Skopje jego stolicą. W 2010 r. rozpoczęto projekt „Skopje 2014”, który w ciągu kilku lat miał zmienić Skopje w nowoczesne miasto, przyciągające turystów. Skupiono się na nabrzeżu rzeki Wardar, gdzie w ramach programu wybudowano ok.20 nowych budynków, mieszczących administrację państwową oraz muzea i instytucje kulturalne. Drugim elementem programu było wypełnienie terenu pomiędzy tymi budynkami mnóstwem pomników postaci związanych z Macedonią. Całość wzbudza do dziś spore kontrowersje, a ilość pomników stojących nad Wardarem rzeczywiście rzuca się w oczy. Momentami rozglądając się dookoła wręcz ciężko je zliczyć 🙂

Ale jest też drugie oblicze Skopje. I znajduje się po drugiej stronie Wardaru. O ile jedna to nowoczesne, trochę kiczowate budynki i pomniki w ilości wywołującej ból głowy, o tyle po drugiej stronie wchodzimy w inny świat. Tu znajduje się stara turecka „carsija”, w czasach osmańskich centrum miasta. Świat orientu, niskiej zabudowy, meczetów, tureckich łaźni i masy sklepików i kawiarenek. To tutaj skupia się albańska mniejszość w Skopje. Statystyki mówią, że w starym centrum Albańczycy stanowią prawie 60% mieszkańców.

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, rodzinny środek transportu

Skopje, rodzinny środek transportu

Bałkańskie carsije mają swój urok. Tu czas płynie wolniej, a życie ma inny smak. To enklawy dla chcących uciec od zatłoczonych atrakcji turystycznych czy hałaśliwych pubów i dyskotek. Tak jak zapamiętaliśmy carsiję w Mostarze, tak na pewno zapamiętamy tę w Skopje. I tę w Sarajewie, ją opiszemy w swoim czasie – w Sarajewie byliśmy w drodze powrotnej z Grecji.

W centrum Skopje spędziliśmy raptem dwie godziny. Czas nas trochę gonił, wszak tego dnia mieliśmy objechać zachodnią Macedonię i dojechać do Ochrydy, gdzie mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg. Ale zanim o Ochrydzie, w następnym wpisie pokażemy Wam atrakcję położoną tuż obok Skopje – kanion Matka.

Pełna galeria zdjęć ze Skopje znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Nocny spacer po Skopje

Macedońska stolica była pierwszym miejscem, zwiedzanym przez nas w tym kraju. Do Skopje dotarliśmy już po zmierzchu, więc poznawanie miasta rozpoczęliśmy od nocnej eskapady po centrum.

Tour de Europe 2014, dzień 3 (poprzedni wpis: Nisz. Tu rodziła się wielka historia). Po rumuńskiej Oradei i serbskich Smederevie i Niszu, Skopje było kolejnym punktem na naszej wakacyjnej trasie AD’2014. Tutaj też mieliśmy zaplanowany drugi nocleg. Ale przede wszystkim Skopje miało być startowym punktem do dokładnego zwiedzania zachodniej, tej bliższej Albanii, części nowego na naszej mapie odwiedzonych kraju – Macedonii.

Ten wpis ograniczymy właściwie do galerii zdjęć – zobaczcie jak efektownie prezentuje się Skopje w letniej, nocnej scenerii. Bardzo nocnej, bo spacer po Skopje zakończyliśmy już po północy. Zdjęcia nocne, choć nie posiadamy i nie używamy jakichś specjalnych sprzętów, np. statywu, należą do naszych ulubionych. W trakcie tej wakacyjnej podróży mieliśmy później okazje do nocnych eskapad jeszcze po kosowskich Prisztinie i Prizrenie, albańskiej Szkodrze czy czarnogórskim Herceg Novi. Te zdjęcia też Wam pokażemy, chronologicznie do układu podróży. A teraz zobaczcie nocne Skopje.

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Skopje nocą

Pełna galeria nocnych zdjęć ze Skopje znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

W kolejnym wpisie pokażemy Wam, jak Skopje wygląda w dzień i opowiemy nieco o tym, co można w macedońskiej stolicy zobaczyć.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Nisz. Tu rodziła się wielka historia.

Nisz, trzecie co do wielkości serbskie miasto, było naszym kolejnym kilkugodzinnym przystankiem w drodze na wakacje w sierpniu 2014 r. Choć dziś miasto jest dość niepozorne, to wiąże się z nim naprawdę wielka historia…

Tour de Europe 2014, dzień 3 (poprzedni wpis: Smederevo, dawna stolica Serbii). Kontynuujemy wakacyjną podróż na południe Europy, celem jest Grecja. Ale na razie mamy za sobą pierwszy zagraniczny nocleg na tej trasie – zwiedziliśmy serbskie Smederevo i średniowieczną twierdzę w jego centrum. Ale to nie koniec dnia, przenosimy się niecałe 200 km na południe, by zobaczyć główne atrakcje trzeciego co do wielkości serbskiego miasta – Niszu.

Nisz ma bardzo długą historię, ale znaczenia nabrał w czasach Cesarstwa Rzymskiego. Zwany wtedy z łaciny „Naissus”, uznany został za strategicznie ważny ze względu na swoje położenie. I właśnie z czasów rzymskich pochodzi najważniejsza historia, związana z Niszem. Otóż to właśnie tutaj, w 272 r. urodził się syn Konstancjusza, ówczesnego oficera armii rzymskiej – Konstantyn. Później Konstancjusz został rzymskim Cezarem, a jeszcze później – Augustem.

Chyba należy się tu małe wyjaśnienie. Cesarz Dioklecjan (ten od pałacu w Splicie i wielkich prześladowań chrześcijan) wymyślił sobie „tetrarchię” – władzę miało sprawować dwóch cesarzy (wschodni i zachodni), nazywanych „Augustami”, którzy dobierali sobie zastępców – „Cezarów”, w praktyce wykonujących polecenia „Augustów” i odpowiedzialnych za wojsko i obronę granic. Wracając do Konstancjusza – zanim więc został Cezarem, urodził mu się syn Konstantyn. Konstantyn młodość spędził na dworze Dioklecjana, będąc swego rodzaju zakładnikiem – dzięki temu Dioklecjan był pewien posłuszeństwa Konstancjusza – normą wszak było, że poszczególni „Auguści” i „Cezarowie” nie ufali sobie nawzajem.

Nisz, "wieża czaszek"

Nisz, „wieża czaszek”

Nisz, "wieża czaszek"

Nisz, „wieża czaszek”

Nisz, "wieża czaszek" wewnątrz

Nisz, „wieża czaszek” wewnątrz

Ów urodzony w Niszu Konstantyn bywał w mieście kilkukrotnie, budując tu sobie miejsce odpoczynku – luksusową willę Mediana, której pozostałości można dziś w Niszu zwiedzać. Konstantyn zapisał się w historii kilkoma wielkimi rzeczami, nazwany więc został Konstantynem Wielkim. Czymże zapisał się w historii ten największy z mieszkańców Niszu ?

Nisz, "wieża czaszek" wewnątrz, domniemana czaszka Stevena Sindelica

Nisz, „wieża czaszek” wewnątrz, domniemana czaszka Stevena Sindelica

Przede wszystkim był „Cezarem”, a potem „Augustem”. Zjednoczył też Cesarstwo Rzymskie, usuwając „równoległego” sobie Augusta. Ale przede wszystkim – w 313 r. wydał w Mediolanie swój najsłynniejszy edykt, kończący prześladowania chrześcijan i uznający chrześcijaństwo za legalną religię. A że nie lubił Rzymu, po zjednoczeniu cesarstwa przeniósł jego stolicę do Bizancjum – które ogromnie rozbudował, przy okazji zmieniając mu nazwę na własną cześć – Konstantynopol. Pozostał on stolicą najpierw Cesarstwa Rzymskiego, Bizantyjskiego, a potem Imperium Osmańskiego na długie wieki. Dopiero w 1923 r. Turkowie zmienili mu nazwę – dziś nazywa się Stambuł.

Konstantyn Wielki zapisał się jeszcze kilkoma rzeczami. Z pozytywnych – inny jego edykt wyznaczał „dzień Słońca” dniem wolnym od pracy. „Dzień Słońca” to po prostu niedziela – uznaje się, że to właśnie Konstantyn Wielki ustanowił dzień wolny od pracy w niedzielę. Z negatywnych – podobnie jak Neron zgładził swojego najstarszego syna i żonę – oboje w zemście za podejrzenia o romans.

Nisz, twierdza, Brama Stambulska

Nisz, twierdza, Brama Stambulska

Nisz, widok z twierdzy

Nisz, widok z twierdzy

Nisz, widok z twierdzy

Nisz, widok z twierdzy

Nisz, twierdza, rzymskie lapidarium

Nisz, twierdza, rzymskie lapidarium

Wróćmy do Niszu. Od czasów Konstantyna przez wieki miasto wielokrotnie było najeżdżane przez różne nacje, niszczone i odbudowywane.Byli tu Hunowie, Węgrzy, Grecy, Serbowie, Bułgarzy czy wreszcie Turkowie. I z serbskim powstaniem przeciwko Turkom (pisaliśmy o nim już przy okazji wizyty w Smederevie tego samego dnia) wiąże się kolejna historia.

W maju 1809 r. serbscy powstańcy w Niszu zostali zaatakowani przez dużo większe siły tureckie. Nie chcąc się poddać i narazić na straszną śmierć z rąk Turków, Serbowie wysadzili miejscowy magazyn prochu. W eksplozji zginęło ok.3000 Serbów i dwa razy więcej Turków. Ale Turkowie i tak się zemścili. Nakazano zebrać głowy martwych serbskich obrońców i obedrzeć je ze skóry. Skórę wysłano do Konstantynopola w darze sułtanowi, natomiast czaszki wmurowano w wieżę, która – wybudowana na drodze z Niszu do Konstantynopola – miała służyć jako „straszak” w przyszłości.

„Wieżę czaszek”, jak się ją dziś nazywa, „zbudowano” z prawie tysiąca czaszek serbskich powstańców, w tym czaszki ich przywódcy, Stevena Sindelica. W miarę upływu czasu czaszek ubywało – były głównie zabierane przez rodziny, które chciały godnie pochować swoich bliskich. Dziś pozostało ich w murach wieży niewiele ponad 50. Pod koniec XIX wieku wieżę „obudowano” specjalną zadaszoną kaplicą, by ochronić ją przed zniszczeniem.

Dziś „wieżę czaszek” można zwiedzać, wejście jest odpłatne. Jest jedną z największych atrakcji dzisiejszego Niszu. We wnętrzach znajduje się także, specjalnie wyeksponowana, domniemana czaszka bohaterskiego Sindelica. Widok czaszek wmurowanych we wieżę jest dość psychodeliczny, mimo to odważyliśmy się wejść do wieży z dziećmi – zresztą przez cały okres Jugosławii przywożono tu szkolne wycieczki z całego kraju. Nie jest to więc coś, czego należy się bać.

Nisz, twierdza, ruiny rzymskiej bazyliki

Nisz, twierdza, ruiny rzymskiej bazyliki

Nisz, twierdza, turecki meczet

Nisz, twierdza, turecki meczet

Nisz, twierdza, ruiny dawnej Bramy Wiedeńskiej

Nisz, twierdza, ruiny dawnej Bramy Wiedeńskiej

Nisz, twierdza, pozostałości dawnej bizantyjskiej drogi

Nisz, twierdza, pozostałości dawnej bizantyjskiej drogi

Nisz, twierdza, turecki hamam (łaźnia), obecnie restauracja

Nisz, twierdza, turecki hamam (łaźnia), obecnie restauracja

„Wieża czaszek” była pierwszym punktem naszego zwiedzania Niszu. Ze względu na ograniczenia czasowe, nie mieliśmy szansy zobaczyć wszystkich atrakcji miasta, musząc wybierać te najbardziej nas interesujące. Spod „wieży czaszek” odjechaliśmy więc w stronę centrum  i rzeki Niszawy. Drugim naszym celem była okazała twierdza, górująca nad miastem, będąca jednym z najlepiej zachowanych tego typu obiektów na całych Bałkanach.

Pierwszą twierdzę w tym miejscu wybudowali już Rzymianie – w połowie II wieku. Potem wielokrotnie była ona rozbudowywana w czasach Bizancjum – wszak Nisz leżał na terenach granicznych cesarstwa. Dzisiejszy plan twierdzy pochodzi z początków XVIII w., kiedy to Turkowie w znaczący sposób rozbudowali dawne bizantyjskie umocnienia, przygotowując je do roli obronnej przeciwko rządzącym niedaleko Habsburgom. Prace zakończyły się wmurowaniem specjalnej tablicy w głównej bramie do twierdzy – Bramie Stambulskiej – w 1723 r.

Twierdza ma mury o łącznej długości ponad 2 km – w oryginale były one wysokie na 8 m i szerokie (średnio) na 3 m. Dziś służy bardziej jako park miejski oraz miejsce kulturalnych i muzycznych eventów. Do tych celów wybudowano nawet specjalny amfiteatr. Zwiedzanie wnętrza twierdzy jest bezpłatne. A na terenie twierdzy (zajmowała ponad 22 ha) znaleźć można:

  • lapidarium – kolekcję płyt nagrobnych oraz rzeźb, pochodzących jeszcze z czasów rzymskich (I – IV w.), pochodzących zarówno z wykopalisk na terenie twierdzy, jak i z pobliskich Niszowi innych stanowisk archeologicznych;
  • pozostałości po ulicy oraz bazylice, pochodzących z czasów późno-rzymskich;
  • ruiny term rzymskich (IV – VI w.);
  • pozostałości po ulicy z czasów bizantyjskich (V – VI w.);
  • meczet, pochodzący z XVI w.;
  • turecką łaźnię z XV w., najstarszy osmański obiekt w Niszu;
  • mnóstwo budynków z czasów tureckiej przebudowy twierdzy (początki XVIII w.), w tym kilka magazynów amunicji i prochu;
  • pozostałości po innych bramach twierdzy, w tym pozostałości bramy wodnej;

Twierdza w Niszu to świetne miejsce na spacer w ciepły letni dzień. A z murów twierdzy, położonych od strony rzeki można podziwiać niezłą panoramę miasta. W sumie spędziliśmy na jej terenie miłą godzinę. Warto również rzucić okiem na wspomnianą już wcześniej główną bramę twierdzy – Bramę Stambulską. Przed nią, na chodniku znajdziecie niewielki pomnik, poświęcony pamięci ofiar bombardowań, przeprowadzonych przez NATO w 1999 r., w czasie wojny na Bałkanach. Zginęły wtedy również osoby cywilne w mieście.

Nisz, pomnik ku czci ofiar bombardowań NATO

Nisz, pomnik ku czci ofiar bombardowań NATO

Nisz, dawny obóz koncentracyjny Crveni Krst

Nisz, dawny obóz koncentracyjny Crveni Krst

Nisz, dawny obóz koncentracyjny Crveni Krst

Nisz, dawny obóz koncentracyjny Crveni Krst

Nisz, dawny obóz koncentracyjny Crveni Krst

Nisz, dawny obóz koncentracyjny Crveni Krst

Już niemal wyjeżdżając z Niszu, zwiedzamy trzecie miejsce, zapisane w naszych planach. Nieco nawiązuje ono do naszego rajdu rok wcześniej – po miejscach kaźni na granicy chorwacko-bośniackiej. Tym razem chcemy zobaczyć niemiecki obóz koncentracyjny Crveni Krst, wybudowany przez Niemców niemal w centrum Niszu.

W porównaniu ze znanymi nam z Polski, czy choćby ze wspomnianej granicy Chorwacji i Bośni, obóz Crveni Krst nie był duży. Otwarty w 1941 r., działał do wyzwolenia Niszu w 1944 r. i przez jego mury przeszło ok.35 tysięcy osób. 10 tysięcy z nich przypłaciło pobyt tutaj życiem. Dziś teren byłego obozu przekształcony jest w muzeum, dostępne dla zwiedzających. Niestety nie trafiamy w godziny otwarcia, pozostaje nam więc fotografowanie byłego obozu zza murów. Tym akcentem kończymy naszą wizytę w Niszu i Serbii – wyjeżdżamy południową granicą i wjeżdżamy do kraju, w którym jeszcze nas nie było. Rozpoczynamy zwiedzanie Macedonii, a zaczynamy od razu od stolicy – Skopje.

Pełna galeria zdjęć z serbskiego Niszu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Smederevo, dawna stolica Serbii

Smederevo, niewielkie serbskie miasteczko położone nad Dunajem, było pierwszym noclegowym przystankiem na naszej wakacyjnej trasie w 2014 r. I jednocześnie świadomym uzupełnieniem trasy odbytej rok wcześniej, kiedy to zabrakło nam na jego zobaczenie czasu.

Tour de Europe 2014, dzień 3 (poprzedni wpis: Oradea, czyli nasze przywitanie z Rumunią).Pierwszy dzień wakacyjnego wyjazdu kończymy w Serbii. Wracamy do niej po roku, wracamy także nad serbską część Dunaju – do Smedereva, którego ze względu na zapadający zmrok nie zdążyliśmy zobaczyć podczas rajdu wzdłuż serbskiego brzegu Dunaju w wakacje 2013 roku.

Rejony Smedereva były zamieszkałe od tysiącleci, ale w zasadzie tylko w okresie Cesarstwa Rzymskiego istniała tu warta zauważenia osada. Tak naprawdę Smederevo powstało na początku XV wieku, i to od razu jako… stolica ówczesnego państwa serbskiego. Wtedy to miejscowy władca rozpoczął budowę twierdzy, chcąc tu przenieść stolicę z Belgradu, który musiał oddać Węgrom. Prace trwały ponad 10 lat i zostały ukończone w 1439 r.

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Serbski władca starał się lawirować pomiędzy potężnymi sąsiadami – Węgrami i Turkami, wydając za ich władców nawet swoje córki, ale nie uchroniło to go przed najazdem tych drugich. Dobrze ufortyfikowana twierdza kilkukrotnie skutecznie broniła się przed przeważającymi wojskami tureckimi, ale w końcu w 1459 r. im uległa. Wtedy też państwo serbskie na długie wieki zniknęło z mapy Europy. Smederevo było stolicą Serbii raptem przez 9 lat.

W ciągu kolejnych dziesiątek lat wojska węgierskie i serbskie bez powodzenia starały się odbić Smederevo z rąk władców osmańskich. Dopiero pierwsze duże serbskie powstanie w 1806 r. (które rozpoczęło się na terenach Smedereva) przyniosło nadzieję na wyzwolenie – wtedy też Smederevo było nieoficjalną stolicą powstańców serbskich.

Ostatni ważny moment w historii miasta to II wojna światowa – w jej czasie Niemcy przekształcili twierdzę w magazyn amunicji. Niestety ich nieuwaga doprowadziła w czerwcu 1941 r. do potężnej eksplozji, która nie tylko wyrządziła ogromne zniszczenia w samej twierdzy, ale także zabiła aż 2500 mieszkańców. Ponad 5 tysięcy osób odniosło też obrażenia – eksplozja dotknęła niemal każdego ówczesnego mieszkańca miasta. Ostatecznych zniszczeń dokonały jeszcze alianckie naloty w 1944 r.

Przez długie lata po wojnie twierdza w Smederevie, malowniczo położona w samym centrum miasta, nad brzegiem Dunaju, pozostawała w rozsypce. Dopiero niedawno urządzono wewnątrz jej murów park, w którym odbywają się także koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Stan samej twierdzy wciąż jednak w dużej części jest opłakany.

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza, ruiny kościoła

Smederevo, XV-wieczna twierdza, ruiny kościoła

Smederevo, XV-wieczna twierdza, ruiny tureckiej łaźni

Smederevo, XV-wieczna twierdza, ruiny tureckiej łaźni

Właśnie twierdza była naszym głównym celem w trakcie zwiedzania Smedereva. Można ją oglądać w dużej części z zewnątrz, a także przespacerować się wzdłuż całej długości murów od wewnątrz (ok. 1,5 km). Na terenie parku znajdują się także ruiny XV-wiecznego kościoła, wybudowanego w czasach budowy samej twierdzy (po zdobyciu Smedereva przez Turków został on przekształcony w meczet), a także pozostałości po tureckich łaźniach, wybudowanych przez Ottomanów w II połowie XV w.

Co jeszcze, oprócz twierdzy, można zobaczyć w Smederevie ? Przede wszystkim warto poszukać niepozornego drzewka morwy, niezwykle ważnego historycznie dla miejscowych mieszkańców. Zgodnie z tradycją, to obok tego drzewa w listopadzie 1805 r. przywódca serbskich powstańców odebrał hołd i klucze do miasta od tureckiego dowódcy.

Spod morwy niedaleko już do kilku innych ważnych miejsc w Smederevie. Są nimi: gimnazjum, otwarte w 1871 r., najstarsza tego typu szkoła w okolicy, do której uczęszczał m.in. Branislav Nusic, znany serbski poeta oraz kościół św.Jerzego, podobno trzecia co do wielkości świątynia w całej Serbii, wybudowana w 1854 r. W Smederevie znaleźć można również okazały pomnik, poświęcony ofiarom wspomnianej już przez nas eksplozji na twierdzy w czerwcu 1941 r.

Nas interesowała jeszcze jedna świątynia, znacznie starsza od kościoła św.Jerzego w centrum Smedereva. Na wzgórzu widocznym z centrum znajduje się stary cmentarz, a na nim stoi zabytkowy kościół Zaśnięcia Bogurodzicy, pochodzący z początków XV wieku, czyli z czasów, gdy Smederevo powstało. Został on prawdopodobnie wybudowany jako grobowa kaplica ówczesnego metropolity Atanazego. We wnętrzach znajduje się także grobowiec Dmitrije Davidovica, serbskiego ministra edukacji z początków XIX w., uważanego za ojca współczesnego dziennikarstwa w Serbii, urodzonego w Smederevie. Jego pomnik także można znaleźć w centrum miasta.

Smederevo, XV-wieczny kościół Zaśnięcia Bogurodzicy

Smederevo, XV-wieczny kościół Zaśnięcia Bogurodzicy

Smederevo, XIX-wieczne gimnazjum

Smederevo, XIX-wieczne gimnazjum

Smederevo, 300-letnia morwa, pod którą w 1805 r. Serbowie odebrali władzę nad miastem Turkom

Smederevo, 300-letnia morwa, pod którą w 1805 r. Serbowie odebrali władzę nad miastem Turkom

Smederevo, pomnik pamięci ofiar wielkiej eksplozji z czerwca 1941 r.

Smederevo, pomnik pamięci ofiar wielkiej eksplozji z czerwca 1941 r.

Smederevo, kościół św.Jerzego

Smederevo, kościół św.Jerzego

Smederevo, ulice miasta

Smederevo, ulice miasta

Cały pobyt w centrum Smedereva zajął nam około półtorej godziny. Tuż przed południem trzeciego dnia naszej wakacyjnej trasy wyjechaliśmy z tego miasteczka, kierując się na południe. Jeszcze tego samego dnia mieliśmy bowiem w planie zwiedzenie kolejnego ważnego historycznie miasta Serbii – będzie nim Nisz. Ale o Niszu będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z serbskiego Smedereva znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Oradea, czyli nasze przywitanie z Rumunią

Oradea, po polsku zwana kiedyś Wielkim Waradynem, z Polską mające historycznie trochę wspólnego, było pierwszym, kilkugodzinnym zaledwie przystankiem na naszej wakacyjnej trasie w 2014 r.

Tour de Europe 2014, dzień 2 (poprzedni wpis: Tour de Europe 2014, czyli bałkański suplement). Pierwszy dzień wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. – jak zwykle u nas – był przejazdem na trasie Poznań – Rzeszów. Z racji tego, że nasz czworonogi domator nie znosi podróży samochodem (a dodatkowo ma jeszcze chorobę lokomocyjną) – nie bierze udziału w naszych wojażach, znajdując schronienie u zawsze otwartej na takie „podrzucanie” rodziny. Tak było i tym razem – po zostawieniu psa pod najlepszą możliwą opieką i krótkim noclegu, wyjechaliśmy z Polski na właściwe „Tour de Europe”.

Rumunia znalazła się na naszej trasie po raz pierwszy. Nie dlatego, że chcieliśmy „odhaczyć” na mapie kolejny odwiedzony kraj – nie o to w naszym zwiedzaniu chodzi, zresztą zanosi się na to, że już całkiem niedługo do Rumunii wrócimy na troszkę dłużej niż na jeden dzień. Bardziej chodziło o to, żeby coś zmienić w naszej trasie na południe – rok wcześniej jechaliśmy już przez Bałkany do Turcji i nie chcieliśmy powtarzać tej samej trasy przez Słowację i Węgry, chcieliśmy zobaczyć coś nowego. I tak „wpadła” nam przejażdżka zachodnimi rubieżami Rumunii i zwiedzanie miasta Oradea, leżącego tuż przy granicy z Węgrami.

Historia dzisiejszej Oradei, zwanej kiedyś z łaciny Varadinum, zaczyna się mniej więcej w X wieku, ale znaczenie wioski znacznie wzrasta wiek później, kiedy to król Węgier, Władysław I, funduje tu biskupstwo. Przy okazji pierwszy związek z Polską – Władysław I był synem polskiego króla – Mieszka II, urodził się w Krakowie. XIII i XIV w. to czas wielkiego rozwoju miasta – z tego okresu pochodzi m.in. cytadela, której pozostałości można oglądać tu do dziś.

Oradea, cytadela

Oradea, cytadela

Oradea, rzymskokatolicka bazylika

Oradea, rzymskokatolicka bazylika

Oradea, Pałac Biskupi przy bazylice

Oradea, Pałac Biskupi przy bazylice

Oradea, rzeka Crișul Repede

Oradea, rzeka Crișul Repede

W XVI i XVII w. miasto wielokrotnie zmieniało przynależność państwową w wyniku walk pomiędzy Turkami i Habsburgami. Swoją świetność zaczęło odzyskiwać w XVIII w., kiedy to przeprojektowano jego układ, widoczny do dziś. Z tego też okresu pochodzi wiele znaczących budowli w mieście. Choć zamieszkiwane w większości przez Węgrów, po I wojnie światowej zostało wcielone w skład Rumunii, co rozpoczęło prawdziwy exodus mieszkańców narodowości węgierskiej. Z ponad 90% na początku XX wieku, dziś jest ich ok.25%. Węgrzy zajęli „swoje” miasto ponownie w czasie II wojny światowej, ale znów byli nie po tej stronie co trzeba i po zakończeniu wojny Oradea ponownie znalazła się w granicach Rumunii.

Oradea, rzymskokatolicki kościół św.Ducha

Oradea, rzymskokatolicki kościół św.Ducha

Dziś Oradea stara się przyciągać turystów swą niebanalną zabudową starówki, która naprawdę robi wrażenie. Miasto znane jest też z niezliczonej liczby świątyń, których znajduje się tu około setki. Oradea jest w dziesiątce największych miast Rumunii, licząc prawie 200 tys. mieszkańców.

Zwiedzanie Oradei zaczynami od cytadeli, wybudowanej na kształcie pięciokąta. Pierwsze obwarowania powstały tu jeszcze za czasów Władysława I, który najpierw wybudował tu warowny klasztor. Później w murach cytadeli ufundował on wspomniane przez nas już biskupstwo. W XIII w. najpierw najazdy Tatarów, a potem lokalny konflikt spowodowały ogromne jej zniszczenia.

Odbudowę cytadeli podjęto w XIV w., wtedy też wybudowano w jej wnętrzu pokaźną katedrę oraz wystawiono statuy trzech kanonizowanych węgierskich królów, które znajdują się tu do dziś. Katedra stała się miejscem pielgrzymek chrześcijan z całej Europy. Przez dwa tygodnie przebywał tu w 1412 r. polski król Władysław Jagiełło. Przez wieki chowano tu po śmierci królów, w tym m.in. Zygmunta Luksemburskiego, cesarza niemieckiego, a jednocześnie króla Węgier, Włoch i Czech.

Oradea, pałac Moskovitz Miksa

Oradea, pałac Moskovitz Miksa

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, pałac Rimanoczy'ego Seniora

Oradea, pałac Rimanoczy’ego Seniora

Przez kolejne wieki cytadela służyła różnym militarnym celom w czasach walk Węgrów, Habsburgów i Turków, będąc niszczona i rozbudowywana przez kolejnych właścicieli. Swój dzisiejszy kształt zawdzięcza rozbudowie z końca XVIII w., dokonanej przez Austriaków. Oficjalnie funkcję militarną obiekt przestał pełnić w połowie XIX w., a od czasów II wojny światowej zaczął popadać w ruinę. Niestety podczas naszej wizyty w Oradei, cytadela była zamknięta dla zwiedzających, mogliśmy ją jedynie obejrzeć z zewnątrz.

Z cytadeli idziemy do kolejnej ważnej budowli – rzymskokatolickiej bazyliki Wniebowzięcia NMP, wybudowanej w drugiej połowie XVIII w. Uważana jest ona za największą barokową katedrę w całej Rumunii, a w jej wnętrzach przechowywane są dziś relikwie świętego króla Władysława I. Tuż obok, na terenie parku przy katedrze, stoi także ogromny pałac biskupi, pochodzący z tego samego okresu. Pałac słynie ze swoich rozmiarów oraz 365 okien, dziś mieści się w nim muzeum, dostępne dla zwiedzających.

Spod katedry idziemy w stronę zabytkowego centrum Oradei, wchodząc w nie ulicą Strada Republicii, jedną z najpiękniejszych ulic całej Transylwanii, wypełnioną budynkami w stylu Art Nouveau. Od północy najpierw natykamy się na rzymskokatolicki kościół św.Ducha. Początkowo był to klasztor franciszkański, ale w 1787 r. został przekazany kościołowi rzymskokatolickiemu. Wtedy to dobudowano najwyższą z wież na przedniej fasadzie. Był remontowany po tym, jak na przełomie XIX i XX wieku wykryto poważne pęknięcia w jego strukturze.

W miarę zbliżania się do centrum, przy ulicy Republicii ukazują się nam kolejne perełki architektoniczne. Najpierw są to dwa pałace: Apollo i Moskowitz Miksa, wybudowane w początkach XX w. Odbijamy nieco w prawo, by zobaczyć stojący w bocznej uliczce kompleks zakonu Norbertanek, a w zasadzie kościół, kiedyś stanowiący część klasztoru, zbudowany w połowie XVIII w.

Oradea, stare miasto

Oradea, stare miasto

Oradea, pomnik i muzeum poety Endre Ady

Oradea, pomnik i muzeum poety Endre Ady

Oradea, budynek teatru

Oradea, budynek teatru

Oradea, budynek dawnego hotelu "Astoria"

Oradea, budynek dawnego hotelu „Astoria”

Wracamy na ulicę Republicii, trafiając od razu na wybudowany na początku XX w. pałac, należący (i zaprojektowany przez niego) do architekta Rimanoczy’ego Seniora, a będący ponoć kopią weneckiego pałacu Ca d’Oro. Stąd znów odbijamy (tym razem na lewo) ze Strada Republicii, by zobaczyć stojące tuż obok małe muzeum Endre Ady, znanego węgierskiego poety, żyjącego na przełomie XIX i XX w. W Oradei spędził on sporą część swojego życia, tu tworzył i pracował jako dziennikarz. Tu też poznał swoją późniejszą kobietę życia i muzę – Ledę. Muzeum stoi w miejscu dawnej kafejki, w której uwielbiał tworzyć Ady.

Schodzimy w stronę rzeki, by zobaczyć stojący tuż nad nią kalwiński kościół reformowany z XVIII w. Spacerem wracamy do Strada Republicii, by wyjść na wprost stojącego w jej centralnej części kościoła św.Anny i kompleksu klasztornego sióstr Urszulanek, pochodzących z II poł. XVIII w. Na kościele podobno do dziś widać poziom wody z powodzi, która zalała miasto w 1851 r.

Obok budynków klasztornych znajduje się przy Strada Republicii, za siedzibą dawnego bazaru miejskiego, spory plac, przy którym znajduje się budynek teatru, oddany do użytku w 1900 r. Przed teatrem stoi okazały pomnik Marii Koburg, królowej Rumunii z początków XX w., bardzo przez Rumunów poważanej (głównie za odwagę w czasie I wojny światowej i udział w rokowaniach pokojowych po jej zakończeniu, kiedy to Rumunia ogromnie zyskała terytorialnie). Obok niego znajdują się dwa kolejne architektoniczne przykłady stylu Art Nouveau – tzw. pałace Adorjana, wybudowane w 1903 i 1905 r. Także obok teatru znajduje się niezwykle widowiskowy, świeżo odrestaurowany budynek dawnego hotelu Astoria, także pochodzący z pierwszych lat XX w.

Przechodzimy na południową stronę rzeki Crișul Repede, nad którą leży Oradea. Tu znajduje się plac Unirii, a jako pierwszy z pewnością rzuca się w oczy stojący pośrodku kościół św.Władysława, wybudowany w latach 1720-1733 (choć kilka elementów dobudowywano nawet do 1800 r.). Wnętrza kryją najstarszy kościelny ołtarz w Oradei, datowany na 1730 r. Przed kościołem znajduje się budynek ratusza miejskiego, wybudowany w 1903 r. Jego wieża została odbudowana po pożarze z 1944 r. – ironia losu polega na tym, że służyła wtedy jako… wieża obserwacyjna dla strażaków.

Oradea, budynek ratusza

Oradea, budynek ratusza

Oradea, siedziba greckokatolickiego episkopatu

Oradea, siedziba greckokatolickiego episkopatu

Oradea, kościół św.Władysława

Oradea, kościół św.Władysława

Oradea, plac Unirii

Oradea, plac Unirii

Oradea, jeden z budynków kompleksu "Czarny Orzeł"

Oradea, jeden z budynków kompleksu „Czarny Orzeł”

Oradea, park 1 Grudnia

Oradea, park 1 Grudnia

Oradea, stara synagoga nad brzegiem rzeki Crișul Repede

Oradea, stara synagoga nad brzegiem rzeki Crișul Repede

Ale przy placu Unirii znajdziemy wiele więcej interesujących budynków. Znajdują się tu dwa inne kościoły. Pierwszy z nich – pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP (zwany też „kościołem księżycowym”), a jego budowa rozpoczęła się w 1784 r. W 1793 r. na froncie wieży kościelnej zamontowano unikalny mechanizm, pokazujący fazy księżycowe – stąd popularna nazwa świątyni. Drugi to greckokatolicki kościół św.Mikołaja z 1810 r., o niezwykle misternie zdobionych wnętrzach. Był on kilkukrotnie odbudowywany po pożarach.

Także przy placu Unirii stoi widowiskowy budynek greckokatolickiego episkopatu – jego budowę ukończono ok.1903 r. Kilka lat później oddano do użytku inny widowiskowy kompleks budynków, tzw. Czarny Orzeł („Vulturul Negru”). Kompleks ten, składający się ze stojących z przodu dwóch budynków, połączonych z trzecim, tylnym, mieścił m.in. teatr, salę balową czy kasyno.

Stąd ucięliśmy sobie krótki spacer do zielonego „serca” Oradei, czyli znajdującego się już w okolicy cytadeli (od której rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta) parku 1 Grudnia. Po drodze mieliśmy jeszcze okazję zobaczyć synagogę, wybudowaną w 1878 r., kiedy to miejscowa, ogromna społeczność żydowska podzieliła się na dwa odłamy, z których każdy rozpoczął budowę własnej świątyni. Okazała synagoga niestety była w czasie gruntownego remontu.

I tak zakończyła się nasza pierwsza przygoda z Rumunią, czyli zwiedzanie miasta Oradea. W sumie spędziliśmy tutaj prawie 4 godziny, a sama Oradea bardzo pozytywnie zapadła nam w pamięci. Nabraliśmy naprawdę dużej chęci, by do Rumunii przyjechać na dłużej. Ale na razie czekała nas dalsza trasa wakacyjna – kolejnym jej elementem będzie serbskie Smederevo, gdzie mieliśmy zaplanowany pierwszy nocleg. Ale o tym już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z rumuńskiej Oradei znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Tour de Europe 2014, czyli bałkański suplement

Jedziemy do Grecji – taka decyzja zapadła w domu mniej więcej pod koniec 2013 r. Grecji wcześniej zdążyliśmy jedynie „liznąć” przez jeden dzień i czas było na dobre odwiedzić ten przepełniony historią kraj.

Tour de Europe 2014. Jak każdego roku, tak i pod koniec 2013 r. nadszedł czas, by zaplanować kolejną wakacyjną wyprawę przez Europę. Wstępnych lokalizacji było kilka, ale ostatecznie wygrała Grecja, a powodów dla których zachciało nam się jechać właśnie do Hellady było równie wiele, co lokalizacji do wyboru.

Generalnie oczywiście chodziło o lokację z ciepłym morzem i brakiem ryzyka załamań pogody – ale ten warunek przewija się u nas w zasadzie za każdym razem (i za każdym razem w związku z tym jedziemy daleko na południe). Ale tym razem dochodziły dwa inne czynniki, których wcześniej nie było.

Po pierwsze, mieliśmy wyjątkowo mało czasu – byliśmy jak zawsze ograniczeni ilością dostępnego urlopu, a tego – ze względu na wyjątkowo bogaty w wyjazdy rok 2014 (turecki Kurdystan w lutym, Gruzja w czerwcu i planowany potem wyjazd na Sardynię w październiku) nie było jakoś wyjątkowo dużo. Dlatego też lokalizacja nie mogła być przesadnie daleka.

Po drugie, w pamięć zapadła nam wakacyjna podróż z 2013 r. do Turcji, kiedy to przejechaliśmy po raz pierwszy przez Bałkany (Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czarnogóra, Albania i Grecja). Ta podróż sprawiła, że na Bałkany chcieliśmy koniecznie wrócić – ta część Europy po prostu nas urzekła.

Kotor, widok na Bokę Kotorską z twierdzy

Kotor, widok na Bokę Kotorską z twierdzy

Zaplanowanej trasy i miejsc, które chcielibyśmy zobaczyć po drodze, nie udało się nam do końca zrealizować w 2013 r. – ilość atrakcji okazała się po prostu zbyt duża i część miejsc musieliśmy przejechać już po ciemku, nie zatrzymując się, lub po prostu pominąć ze względu na brak czasu.

W trakcie jazdy okazywało się też często, że po drodze są miejsca, których w ogóle nie mieliśmy w planach, a które okazywały się dla nas niezwykle warte zobaczenia – je też musieliśmy pominąć. Doba, nawet w sierpniu, nadal ma niestety tylko 24 godziny, a spać też trzeba. Nawet w wakacje.

Stąd też wypadło na Grecję. Gwoździem utwierdzającym nas w tym przekonaniu było znalezienie bardzo dobrego hotelu niemal przy samej plaży w okolicach masywu Olimpu, w miejscowości Katerini, a w zasadzie w jej „plażowym” przedmieściu – Paralia Katerinis. Ta lokalizacja wydawała się idealna, jeśli przyjrzeć się możliwościom zaplanowania trasy dojazdowej i powrotnej przez całe Bałkany.

Ostatecznie stanęło na 3 dniach dojazdu, 8 dniach na miejscu i 6 dniach powrotu do Polski – całość trwała więc 17 dni, w tym trzy weekendy i jedno święto państwowe, co ograniczało ilość potrzebnego urlopu do zaledwie 12 dni. Jak na nas, to zadziwiająco skąpo 🙂

Albania, twierdza w Szkodrze

Albania, twierdza w Szkodrze

Zaplanowana trasa (z Polski i powrotna) wyszła nam tak, że w sporej części pokrywała się z trasą z 2013 r., dając możliwość zobaczenia miejsc i rzeczy, które wypadły nam wtedy z listy (dołączone do tego wpisu zdjęcia pochodzą właśnie z podróży w 2013 r.). I, co równie ważne, udało się nam zaplanować trasę tak, by odwiedzić dwa bałkańskie kraje, w których do tej pory nie byliśmy: Macedonię i Kosowo. W obu wypadły nam po dwa noclegi, w miejscach uważanych za najbardziej atrakcyjne turystycznie. Po kolei, zaplanowane trasy wyglądały tak:

Trasa dojazdowa (zaczynamy wyjazd w Rzeszowie):

  • dzień 1: przez rumuńską Oradeę do serbskiego Smedereva, w którym naddunajskiej twierdzy nie udało się nam zobaczyć w 2013 r. podczas przejazdu wzdłuż Dunaju na granicy serbsko-rumuńskiej;
  • dzień 2: Nisz w Serbii (nie zmieścił się nam na trasie w 2013 r.) i dojazd do Macedonii, nocleg w Skopje;
  • dzień 3: zwiedzanie Skopje, przejazd zachodnią częścią Macedonii do Ochrydy (tam nocleg)
  • dzień 4: zwiedzanie Ochrydy i dojazd do Katerini w Grecji;
Wakacje 2014 - trasa dojazdowa

Wakacje 2014 – trasa dojazdowa

Wakacje 2014 - trasa powrotna

Wakacje 2014 – trasa powrotna

Trasa powrotna:

  • dzień 1: wyjazd z Katerini, zwiedzanie kilku starożytnych ruin w Grecji i Macedonii, wjazd do Kosowa, nocleg w Prisztinie;
  • dzień 2: zwiedzanie Prisztiny, przejazd przez północne (Serbska Mitrovica) i zachodnie (Pecz) Kosowo, dojazd do Prizrenu i tam nocleg;
  • dzień 3: zwiedzanie Prizrenu, wjazd do Albanii, zwiedzanie Kruje i Lezhe (nie zmieściły się w 2013 r.), dojazd do Szkodry, tam nocleg;
  • dzień 4: zwiedzanie Szkodry (przejechaliśmy przez nią po ciemku w 2013 r.), przejazd przez czarnogórskie Cetinje, Podgoricę i park narodowy Lovcen i zjazd nad Bokę Kotorską słynnymi serpentynami, nocleg w Herceg Novi;
  • dzień 5: zwiedzanie Herceg Novi, wjazd do Bośni i Hercegowiny, zwiedzanie Sarajewa i dojazd do Travnika (pominęliśmy go w 2013 r. ze względu na brak czasu), tam nocleg;
  • dzień 6: zwiedzanie Travnika, wjazd do Chorwacji, zwiedzanie Osijeku, wjazd na Węgry, dojazd do Pecs, tam nocleg;
  • dzień 7: zwiedzanie Pecs i już bez przystanków jazda do Polski, do Rzeszowa;

Już możemy zdradzić (w końcu piszemy ten tekst ponad pół roku po powrocie), że trasę w zasadzie udało się zrealizować. Musieliśmy jedynie ograniczyć zwiedzanie okolic Jeziora Ochrydzkiego (znów za mało czasu) i cały czas mamy pecha do Boki Kotorskiej. Pomimo drugiego już tam noclegu (Kotor w 2013 r, Herceg Novi w 2014) nadal na zobaczenie przez nas czeka tam bardzo wiele świetnych miejsc. Duże wrażenie zrobiło na nas Skopje oraz Kosowo i zachodnia Macedonia (ale z całkiem innych powodów niż Skopje).

No i już na miejscu, w Grecji, udało się także wygospodarować nieco czasu, choćby na objechanie gór Olimpu, czy odwiedzenie wyroczni w Delfach oraz miejsca słynnej bitwy w Termopilach. No ale wszystko opowiemy Wam, po kolei, w serii tekstów z cyklu „Tour de Europe 2014”. W następnym zaczniemy od pokazania Wam rumuńskiego miasta Oradea.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.