Chorwacja | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Labin - pastelowe miasto górników

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Labin, pałac rodziny Battiala-Lazzarini

Labin, pałac rodziny Battiala-Lazzarini

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 5 (poprzedni wpis: Jedź na Istrię. I poczuj klimat kamiennych miasteczek w głębi półwyspu). Labin miał być ostatnim naszym przystankiem podczas „rajdu” po środkowej części Istrii. Spodziewaliśmy się kolejnego kamiennego miasteczka – pustych, wąskich uliczek, weneckich kamienic, starych malutkich kościółkow. I w zasadzie… nie pomyliliśmy się. Aczkolwiek Labin „nieco” odbiega od wizerunku starego, zapomnianego miasteczka.

Labin, pałac rodziny Negri

Labin, pałac rodziny Negri

Albona – bo przez wiele wieków miejsce to znane było właśnie pod taką nazwą – historię ma niezwykle długą. Niektórzy historycy twierdzą, że już w XI w. p.n.e. był tu warowny, otoczony murem gród. Nazwa Albona nadana została prawdopodobnie przez Celtów ok. IV w. p.n.e., którzy zbudowali tu swoją osadę na pozostałościach znacznie wcześniejszych zabudowań. W 177 r. p.n.e. osada weszła w skład Cesarstwa Rzymskiego i jego prowincji Illyria. Najstarszy dowód istnienia nazwy Albona pochodzi z III w. n.e., dokładnie z 285 r.

Od V w., jak całą Istria, Labin był pod panowaniem Ostrogotów, Bizancjum i Longobardów, a od VIII w. – Franków. W czasach panowania weneckiego (XV – XVIII w.) miasto otoczono murami i wybudowano bramy miejskie. Później miasteczko stało się centralnym punktem największego obszaru górniczego na terenach dzisiejszej Chorwacji – wydobywano tu węgiel w ilościach większych od miliona ton rocznie – w czterech niezależnych kopalniach.

Kopalnie te funkcjonowały jeszcze całkiem niedawno, ich wygaszanie rozpoczęto po II wojnie światowej, ostatnią wyłączono w ostatnich latach XX w. Spowodowało to duży kryzys w mieście, przez wieki żyjącym z górnictwa. Labin otworzył się na małe firmy oraz na turystykę, dzięki czemu ciężkie czasy mieszkańców powoli mijają.

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto, kościółek Matki Bożej z Góry Karmel

Labin, stare miasto, kościółek Matki Bożej z Góry Karmel

Ma też Labin swoją ikonę – każde miasto chwali się jakimś słynnym obywatelem – tutaj jest to Matthias Flacius Illyricus, a tak naprawdę Matija Vlačić z przydomkiem Illyricus (pochodzący z Illyrii), żyjący w XVI w. luterański reformator, bliski współpracownik Marcina Lutera, w historii opisywany jako Niemiec, ze względu na to, iż większość życia spędził właśnie tam. Ale urodził się w Albonie.

Ma też Labin swój wkład w historię najnowszą. Kiedy po I wojnie światowej miasto dostało się pod panowanie włoskie, miejscowi górnicy podnieśli bunt przeciwko faszystowskiej władzy, ogłaszając powstanie „Republiki Albony”, nazwiązując do historycznej nazwy miasta. Bunt został siłą stłumiony po 40 dniach, ale zapisał się jako pierwsze w historii powstanie antyfaszystowskie.

Labin, główna brama miejska

Labin, główna brama miejska

Dzisiejszy Labin położony jest u stóp wzgórza, na którym powstawały pierwsze osiedla. Wzgórze to zajęte jest przez stare miasto. Na wzgórze da się wjechać samochodem, ale nie na samą starówkę – nie szczycie wzgórza nie ma niemal kompletnie miejsc do parkowania. Duże parkingi umiejscowione są kilkaset metrów od starówki, ale warto się z nich przespacerować – pierwszy widok na Labin z tej odległości po prostu wzbudza zachwyt. Od pierwszego spojrzenia wiedzieliśmy już, że z Labinem się polubimy.

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Gdyby ktoś nam pokazał wcześniej zdjęcia z wnętrz starówki w Labinie i kazał zgadywać, skąd one pochodzą, założylibyśmy południe Włoch, może jakieś wyspiarskie miasteczko – do dziś Labin kojarzy nam się nieodłącznie z Castelsardo na Sardynii. Te same strome kamienne uliczki, te same kolorowe kamieniczki, tylko panorama z zewnątrz może mniej okazała. Tyle że Castelsardo leżało na wybrzeżu morskim, a z Labina do morza jest „aż” 5 km. Choć i tak w średniowieczu mieszkańcami Labina byli ponoć piraci…

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Jak już wspominamy kolorowe kamieniczki – są po prostu zach-wy-ca-ją-ce :) Żywe kolory świetnie kontrastują z kamiennymi uliczkami i weneckimi budynkami. I z daleka i z bliska sprawiają równie dobre wrażenie. Podziw jest tym większy, że Labin przez wieki był miastem górniczym, co na pewno nie kojarzy się z kolorową architekturą – bardziej z szarością i wszechobecnym pyłem. A tu wszystko jest wręcz absurdalnie kolorowe. Górnicza przeszłość Labina nijak nie pasuje do jego wyglądu – ale w tym pozytywnym znaczeniu.

Labin, od ilości kierunkowskazów do zabytków boli tu głowa :)

Labin, od ilości kierunkowskazów do zabytków boli tu głowa :)

Starówka w Labinie nie jest płaska, trzeba się trochę powspinać lub schodzić w dół po niezbyt wygodnych, kamiennych uliczkach. Ale spacer nimi jest wart wysiłku – jeśli lubicie takie historyczne klimaty, Labin was nie zawiedzie – choć stare miasto nie jest duże i przejście wszystkich uliczek na wzgórzu nie zajmuje zbyt wiele czasu.

Jest też Labin miejscem, w którym miłośnik historii, zabytków i architektury może zaznać „choroby brązowych tablic” – to sformułowanie czerpiemy od znajomych z portalu Turcja w Sandałach – momentami ilość wskazujących różne kierunki brązowych tablic z nazwami zabytków potrafi w Labinie przytłaczać. Generalnie najważniejsze zabytki starego miasta zobaczycie zaraz po przekroczeniu weneckiej bramy głównej:

  • ta właśnie brama miejska, wybudowana w czasach weneckich (XVI w.), z charakterystycznym weneckim godłem – lwem;
  • kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi, wybudowany w 1336 r., na fundamentach starszej i mniejszej świątyni z XI w. (ta z kolei stała na resztkach wczesnochrześcijańskiej świątyni, zburzonej w 611 r.), wielokrotnie przebudowywany i odbudowywany. Od 1604 r, na przedniej fasadzie znajduje się symbol Wenecji – lew wenecki. W 1687 r. dodano na niej także popiersie walczącego wtedy z Turkami senatora, wywodzącego się z Labina. Antonio Bollani wyróżnił się w wojnie w obronie ziem należących do Wenecji. A jego popiersie na kościele uznawane jest za jedno z najważniejszych dzieł rzeźbiarskich z XVII w. na Istrii; We wnętrzach znajduje się kilka zabytkowych ołtarzy, w jednym z nich złożono przywiezione z Rzymu w 1664 r. relikwie św.Justyna;
Labin, kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi

Labin, kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi

Labin, kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi

Labin, kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi

Labin, kościółek św.Stefana

Labin, kościółek św.Stefana

  • kościółek św.Stefana stojący obok, wybudowany w XVII w. na miejscu poprzedniej kaplicy pod tym samym wezwaniem;
  • Labin, dzwonnica św.Justyna

    Labin, dzwonnica św.Justyna

    jeszcze mniejszy kościółek Matki Bożej z Góry Karmel, wybudowany w 1615 r. i przebudowany w 1867 r., miejsce modlitw rodu Negri, mieszkającego w pałacu niemal po sąsiedzku. Odnowiony w ostatnich latach XX w., dziś w jego budynku mieści się galeria sztuki;

  • dzwonnica św.Justyna, wybudowana w 1623 r. (33 m wysokości) w miejscu, gdzie w IX / X w. stał kościół pod tym samym wezwaniem;
  • miejska loggia, centrum życia miasta w przeszłości, wybudowana w 1550 r., tutaj ogłaszano mieszkańcom nowiny oraz wyroki sądów;
  • pałac rodziny Battiala-Lazzarini, której członkowie – znamienici mieszkańcy miasta, wyemigrowali z Labinu po II wojnie światowej. Dziś siedziba muzeum miejskiego, gdzie znajdziecie spore zbiory archeologiczne oraz miniaturową wersję kopalni węgla. Najstarsza część pochodzi z 1630 r., dzisiejsza fasada z 1727 r.;
  • pałac rodziny Negri, wybudowany w końcu XVIII w. na miejscu fragmentu dawnych weneckich murów obronnych;
  • „Teatrino”, czyli mała scena teatralna, wybudowane w 1844 r. w miejscu dawnego magazynu ziarna;
Labin, miejska loggia

Labin, miejska loggia

Labin, kościół Wniebowzięcia NMP

Labin, kościół Wniebowzięcia NMP

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, kaplica Marii Magdaleny trochę poza starym miastem

Labin, kaplica Marii Magdaleny trochę poza starym miastem

Poza właściwym starym miastem znajdziecie jeszcze kilka bardzo starych kościółków. Jeśli zaparkujecie samochód tam gdzie my, to do starego miasta poprowadzi Was droga, przy której stoi mikroskopijna kapliczka Marii Magdaleny, znana od XV w. Do XVII w. prawdopodobnie była kaplicą cmentarną – tu podobno znajdował się cmentarz miejskiej szlachty.

Z drugiej strony starówki, przy ulicy dojazdowej z nowej części miasta (ul.Alda Negrija) stoi niepozorny kościółek Wniebowzięcia NMP, wybudowany w 1422 r. i przebudowany w początkach XVII w. Zastaliśmy go zamkniętego, ale we wnętrzach mieści podobno cenne przedmioty sztuki sakralnej: rzeźby i obrazy, pochodzące z XVII w.

Na starym mieście Labina znajdziecie o wiele więcej zabytkowych budynków, związanych nierozerwalnie z historią miasta – wymieniliśmy tylko te najbardziej znaczące. Starówka nie jest duża i jej zwiedzanie nie zajmie Wam zbyt wiele czasu. Ale warto tu przyjechać – Labin ma niezaprzeczalny urok i barwną historię – został nam w pamięci jako jedno z piękniejszych miejsc na Istrii.

Labin było ostatnim miejscem, zwiedzanym przez nas na Istrii. Po kilku intensywnych dniach zwiedzania tego malowniczego półwyspu, pojechaliśmy sporo dalej – chcieliśmy zobaczyć kilka bardzo znanych turystycznie miejsc w środkowej Chorwacji. W kolejnym wpisie zaprosimy Was daleko poza Istrię – do jednej z ikon turystycznych Chorwacji, czyli do pięknego nadmorskiego Zadaru.

 

Inne wpisy z: Chorwacja

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Jedź na Istrię. I poczuj klimat kamiennych miasteczek w głębi półwyspu

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów – małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż – puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić – też tak samo dobrze.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 5 (poprzedni wpis: Hum, najmniejsze miasto świata). Istria w sezonie letnim to przede wszystkim morskie wybrzeże, które spełnia wszystkie wymogi turystycznej atrakcji – ładne plaże, gorący klimat, piękne zabytkowe miasteczka wypełnione po brzegi turystyczną infrastrukturą. To tu toczy się życie wczasowicza, to tu widać, że turystyczny boom na Chorwację nie przemija. I tu… najmniej czuć klimat – nieco ginie on w wielojęzycznym tłumie, przemierzającym wszerz i w poprzek najważniejsze miejsca Puli, Rovinja czy Porecu.

A gdyby tak choć na chwilę zostawić to za sobą ? Wjechać wgłąb Istrii, z dala od wybrzeża ? Czy da się uciec od nadmorskiego zgiełku, jednocześnie wciąż czując radość z podróżowania, czując niezaprzeczalny klimat i urok Istrii, których im przecież nikt nie jest w stanie odmówić ? Jak wygląda Istria, gdy zostawić morski brzeg daleko za sobą i wjechać w kręte drogi, prowadzące pomiędzy zielonymi wzgórzami lądowej części półwyspu ?

Pazin, zamek

Pazin, zamek

Pazin, zamek

Pazin, zamek

Pazin, zamek, Muzeum Etnograficzne

Pazin, zamek, Muzeum Etnograficzne

Pazin, zamek, Muzeum Etnograficzne

Pazin, zamek, Muzeum Etnograficzne

Pazin, zamek

Pazin, zamek

Niemal zawsze mamy takie odcinki objazdówek, które prowadzą nieco poza powszechnie wytyczony przez przewodniki szlak turystyczny – tak też było na Istrii – to prawdziwe królestwo prawie zapomnianych, mikroskopijnych miasteczek, schowanych wśród wzgórz. Miejsc, w których czas jakby się zatrzymał. Miejsc, gdzie wkraczając ma się uczucie cofnięcia w czasie – o kilka wieków, do czasów wielkiej Wenecji, która odcisnęła na tym regionie ogromne piętno.

Kilka takich miejsc już Wam pokazywaliśmy – choćby trzy duże istryjskie atrakcje poza wybrzeżem: Vodnjan (słynne mumie z Vodnjanu), Motovun (znany z trufli) oraz Hum (uważane za najmniejsze miasto świata). Warte uwagi jest z pewnością nasze cichutkie prywatne odkrycie – mikroskopijny Roč, wyglądający jakby ktoś zatrzymał tu czas w okresie panowania weneckiego. Teraz pokażemy Wam kolejne kilka miasteczek, w których na Istrii warto się choćby na chwilę zatrzymać.

Pazin

Dawno, dawno temu na Istrii żyli w zgodzie obok siebie ludzie i giganci. Istria wtedy składała się głównie z bagien i jezior, albo z terenów całkowicie suchych – ludzie poprosili więc wodza gigantów o imieniu Dragonja o pomoc w doprowadzeniu tu wody, by móc uprawiać ziemię.

Pazin, kościół św.Mikołaja

Pazin, kościół św.Mikołaja

Pazin, kościół św.Mikołaja

Pazin, kościół św.Mikołaja

Dragonja przystał na prośbę. Wyorał dwie bruzdy, do których wpuścił wodę – tak powstały rzeki Dragonja (gigant nazwał ją własnym imieniem) i Mirna (imieniem żony). Kiedy jednak orał trzecią bruzdę pod kolejną rzekę, z zamku w Pazinie zaczęła go głośno wyśmiewać żona miejscowego kapitana. Wkurzony gigant tupnął pod zamkiem nogą, tworząc głęboką wyrwę tuż obok niego – rzeka zamiast płynąć przez miasto, spłynęła w jaskinie pod zamkiem, znikając z ich czeluściach po dziś dzień.

Pazin, klasztor Franciszkanów

Pazin, klasztor Franciszkanów

Tak – wg legendy żyjącej wśród mieszkańców Pazina – zaczyna się historia największej atrakcji tego miasteczka, które o dziwo jest administracyjną stolicą Istrii. Atrakcją ta jest „Pazinska Jama” – wielkie wapienne zapadlisko, a właściwie „dziura” w skałach, na dnie której płynie niewielka rzeczka, znikająca w odmętach wydrążonej w bocznej skale jaskini. Nad tą jaskinią, na szczycie skalnego klifu stoi zamek – najlepiej zachowana do dziś fortyfikacja na całej Istrii.

Ale to nie koniec legend, związanych z Pazinską Jamą i zamkiem w Pazinie. Najbardziej obecnie eksploatowana i chyba bliska prawdy to ta, że i zamek i jaskinia są jedną z lokacji opisanych w trzyczęściowej sadze „Mateusz Sandorf” przez nie kogo innego, a samego Julisza Verne’a, uważanego za jednego z ojców science-fiction w literaturze. Tytułowy węgierski arystokrata, skazany na śmierć za spiskowanie przeciwko monarchii, ucieka z zamku, schodząc z klifu do jaskini, a potem idąc wzdłuż podziemnej rzeki ostatecznie opuszcza niegościnne strony.

Pazin, klasztor Franciszkanów

Pazin, klasztor Franciszkanów

Jeszcze ciekawsza, choć nigdy nie potwierdzona, jest druga legenda. Bo ponoć „Pazinska Jama” była pierwowzorem dla bram piekła, opisanych w pierwszej części słynnej „Boskiej Komedii” przez równie słynnego Dantego Alighieri. Wg niepotwierdzonych danych, Dante mógł przez jakiś czas przebywać w klasztorze, umiejscowionym na jednym z okolicznych wokół Pazinu wzgórz i rzeczywiście na co dzień widywać wejście do jaskini. Potwierdzone jest bowiem, że Dante na terenie Istrii przebywał (na pewno był w Puli).

W udokumentowanej historii Pazin pojawia się już w 983 r., kiedy to ówczesny cesarz niemiecki Otto II przekazuje istniejący już wtedy zamek w posiadanie biskupom z Porecu. Przez następne kilka wieków zamek, który wtedy stanowił całą miejscowość, przechodził wielokrotnie w inne posiadanie, sprzedawany przez poprzednich właścicieli. Zamek nigdy nie został zdobyty przez Wenecjan, którzy na całej Istrii panowali przez kilka wieków.

Sam Pazin w początkach XIX w. stał się centrum administracyjnym Istrii, ze względu na swoje centralne położenie. Pod koniec tego samego wieku stał się jednym z centrów doradzania się kultury chorwackiej. Dziś mieszka w nim ok.10 tys. osób – nie jest popularnym miejscem turystycznym, bardziej celem jednodniowych wycieczek dla osob wypoczywających na wybrzeżu.

Pazin, słynna Pazinska Jama

Pazin, słynna Pazinska Jama

Oprócz zamku, w którym mieści się dziś Muzeum Etnograficzne, oraz oczywiście „Pazinskiej Jamy”, w mieście są jeszcze dwa punkty warte zobaczenia. Klasztor Franciszkanów wybudowany został w sąsiedztwie zamku w 1481 r., w miejscu stojącego tu już wcześniej kościoła, który został przez zakonników rozbudowany i konsekrowany w 1484 r. Klasztor był niewielki, posiadał 12 pokojów, aptekę, szpital i bibliotekę – istniejącą do dziś, najstarszą bibliotekę Istrii. W XVIII w. klasztor rozbudowano, a potem uruchomiono także szkołę.

Pazin, tablica upamiętniająca Juliusza Verne'a

Pazin, tablica upamiętniająca Juliusza Verne’a

Drugim wartym uwagi zabytkiem sakralnym, dużo starszym od klasztoru, jest stojący w centrum miasta okazały kościół św.Mikołaja, wybudowany już w 1266 r. W połowie XV w. sklepienie pokryto freskami, które częściowo zachowały się do dziś i są dużą atrakcją historyczną miasta. Niestety w czasie naszej wizyty były poddawane renowacji i zasłonięte rusztowaniem. W początkach XVIII w. świątynię rozbudowano, a kilkadziesiąt lat później dobudowano wolnostojącą dzwonnicę.

Pazin nie należy do miast, które możemy uznać za najpiękniejsze na Istrii. Nie ma tu efektownej weneckiej, kamiennej architektury, nie ma zbyt wielu atrakcji. Ale nie można mu odmówić klimatu tajemniczości i wielkiej historii. Rzeka wpływająca do jaskini i znikająca pod ziemią, Juliusz Verne czy Dante opisujący to miejsce (choć pierwszy na pewno tu nigdy nie był – znał Pazin z opowiadań znajomych, a drugi przebywał w okolicy tylko „prawdopodobnie”) dodają miasteczku dużego kolorytu. I na tych elementach Pazin buduje swoją atrakcyjność turystyczną – elementów związanych z Juliuszem Verne po prostu nie sposób zauważyć w okolicach zamku.

Gračišće

Niewielka, niemal w całości kamienna wioska (ok. 1500 mieszkańców) mentalnie cofa turystę do czasów weneckich. Wiele ze stojących tu domostw pamięta te czasy – budowane były nawet w XV w., co potwierdzają daty wyryte na portalach wejściowych. Niezwykle klimatyczne miejsce, po raz pierwszy wspominane w dokumentach w 1199 r., choć udowodniono, że istniało już w czasach rzymskich, jako Galignana.

Gračišće, panorama miasteczka

Gračišće, panorama miasteczka

Gračišće, kościół Matki Boskiej na Placu

Gračišće, kościół Matki Boskiej na Placu

Gračišće, kościół parafialny św.Wita

Gračišće, kościół parafialny św.Wita

Gračišće, kościół św.Eufemii

Gračišće, kościół św.Eufemii

Gračišće

Gračišće

Gračišće

Gračišće

W średniowieczu wioska otoczona była murami obronnymi, wzmocnionymi kilkoma wieżami – jedna z nich zachowała się do dziś (pochodzi z XV w.). Główną atrakcją tego miejsca jest z pewnością architektura i ten specyficzny klimat niemal pustych kamiennych ciasnych uliczek, zabudowanych równie kamienną architekturą. Bardzo fajne miejsce, choć spędziliśmy tu zaledwie chwilę.

Gračišće, kościół Matki Boskiej na Placu

Gračišće, kościół Matki Boskiej na Placu

W Gračišće warto poszukać świątyń – to one są tutaj najważniejszymi zabytkami:

  • kościół Matki Boskiej na Placu, wybudowany w 1425 r. ikrótko potem wymalowany we wnętrzach freskami, które częściowo zachowały się do dziś. Przechowywany jest tu też cenny drewniany krucyfiks z XIII w.;
  • główny kościół parafialny św.Wita, wybudowany w 1725 r. w miejscu stojącego tu wcześniej innego kościoła, z ktorego zachowała się stojąca obok dzwonnica, pochodząca aż z XIII w.;
  • kościół św.Eufemii, mała kamienna świątynia, pochodząca z 1383 r.;
  • Kościół św.Antoniego z Padwa, wybudowany pierwotnie jako kaplica w 1381 r., przebudowany pod koniec XV w.;

Pićan

Dziś niewielka kamienna wioska, usytuowana na wzgórzu, widoczna z daleka. Przez długie wieki – centrum administracyjne Istrii – już od V w. Pićan był siedzibą diecezji biskupiej, jednej z najstarszych, a jednocześnie najmniejszych w świecie chrześcijańskim. Znany był jednak już wcześniej, w czasach rzymskich istniał pod nazwą Petina. Dziś z dawnej potęgi nie zostało nic – Pićan jest maleńką, niemal wyglądającą na opuszczoną wioską. Ale znów – z cudownym klimatem kamiennego, starego miasteczka z wielką historią.

Pićan, panorama miasteczka

Pićan, panorama miasteczka

Historii związanych z Pićanem jest co najmniej kilka. Mieszkańcy chlubią się dwoma słynnymi personami:

  • Pićan, średniowieczna brama miejska

    Pićan, średniowieczna brama miejska

    Jurij Slatkonja, żyjący na przełomie XV / XVI w., prawdopodobnie urodzony w Pićanie, ale dziś uznawany za obywatela słoweńskiego (uczył się w Ljubljanie, potem wyjechał do Wiednia). Slatkonja był pierwszym biskupem Wiednia, ale wcześniej założył w tym mieście w 1498 r. chór dziecięcy, potem przemianowany na słynny Wiedeński Chór Chłopięcy;

  • Matko Brajša – Rašan był z kolei kompozytorem i badaczem ludowych pieśni z Istrii, żyjącym w XIX / XX w. Napisał on w 1912 utwór „Krasna zemljo”, do dzię będący oficjalnym hymnem Istrii;

A co warto zobaczyć w Pićanie ? Przede wszystkim kościół parafialny z 1753 r., dekorowany kilkanaście lat później przez ostatniego biskupa. Świątynia stoi w miejscu poprzednio istniejącej tu, dużo starszej katedry – we wnętrzach znajduje się wiele grobowców miejscowych biskupów oraz ważniejszych obywateli miasta. Tu także znajdują się relikwie św.Nicefora , jednego z miejscowych biskupów (wg jednej z legend – założyciela diecezji). Obok kościoła stoi bardzo okazała dzwonnica, jedna z wyższych na Istrii (48 m), uznawana też za najpiękniejszą pod względem architektury.

Do kamiennego miasta z pewnością wejdziecie przez jedyną do dziś zachowaną średniowieczną bramę miejską, pochodzącą z XIV w., a odrestaurowaną w 1613 r., co potwierdza znajdująca się na jej elewacji tablica.

Pićan, kościół parafialny, dawniej diecezjalna katedra

Pićan, kościół parafialny, dawniej diecezjalna katedra

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan, kościółek św.Michała

Pićan, kościółek św.Michała

Pićan, panorama Istrii

Pićan, panorama Istrii

Poza granicami średniowiecznego miasta, na pobliskim wzgórzu stoi najstarsza zachowana do dziś świątynia Pićanu – kościółek św.Michała, pochodzący z XIII w., w którego wnętrzach znajdują się pozostałości fresków z XV w. Z tego też wzgórza rozciąga się wspaniały widok na okolicę.

Kršan

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kolejna niewielka miejscowość, położona wzdłuż drogi, prowadzącej na południe, do Plomina i Labina. Sam Kršan nie jest zbyt ciekawy, ale nieco powyżej niego położony jest widowiskowy zamek, po raz pierwszy wzmiankowany w historii w 1274 r. Wzmiankowany w momencie, kiedy… został zniszczony podczas miejscowych wojenek, więc na pewno istniał dużo wcześniej. Wtedy nazywał się Carsach. Po zniszczeniu przez kilkadziesiąt lat stał opuszczony.

Kilka wieków pod odbudowie, prawdopodobnie w XVI w. pojawia się obecna nazwa Kršan. Zamek jest dziś dość dobrze zachowany, częściowo stare zabudowania mieszkalne i obronne zostały odnowione i nadal służą mieszkańcom. Zachowała się brama wjazdowa do zamku. Na centralnym placu stoi dość okazały kościół św.Antoniego z XVII w., w którego podłodze znajdują się tablice nagrobne miejscowych lordów z okresu XV – XVII w.

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek, kościół św.Antoniego

Kršan, zamek, kościół św.Antoniego

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek

W kolejnym wpisie pokażemy Wam jedną z kamiennych perełek architektury na Istrii, aczkolwiek mało popularną turystycznie – wg nas bardzo niesłusznie. Odwiedzimy położone blisko południowego wybrzeża Istrii średniowieczne miasteczko Labin.

Pełna galeria zdjęć z Pazinu, Gračišće, Pićanu i Kršana znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Chorwacja

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Hum, najmniejsze miasto świata

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne – w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców… da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak – wszystkich mieszkańców :)

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 5 (poprzedni wpis: Beram i Roč. Wjeżdżamy w głąb Istrii). Nocleg w Roč nie był wybrany przypadkowo, choć nie spodziewaliśmy się, że Roč okaże się tak fajnym miejscem – nie planowaliśmy w ogóle czegokolwiek tam zobaczyć. Zaczynając podróż pośród istryjskich mini-miasteczek, zamieszkałych przez maksymalnie kilkuset mieszkańców, wiedzieliśmy że gdzieś tam na nas czeka na nas prawdziwy rodzynek. Miasto najmniejsze z najmniejszych, ale za to z nieproporcjonalnie dużą historią… Hum – legendarne już dla nas najmniejsze miasto świata.

Nie wiadomo nic o początkach miasta. Legenda mówi, że giganci zbudowali miasto ze skał, pozostałych im po budowie innych miasteczek nad rzeką Mirną. Kiedy w czasach wczesnego chrześcijaństwa pojawiły się tu pierwsze osiedla, stawiane były na ruinach wcześniejszych zabudowań. Dzisiejszą twierdzę i pierwsze domostwa zbudowano w XI w., a samo miasto po raz pierwszy w dokumentach pojawia się w 1102 r. Aż do XVII w. Hum wymieniany jest w dokumentach jako twierdza – i aż po dziś dzień zachował unikalny charakter – cała zabudowa miasta znajduje się wewnątrz jego murów – dosłownie nic nie buduje się poza ich obrębem.

Hum, "panorama" miasta

Hum, „panorama” miasta

Hum, kościół Wniebowzięcia NMP

Hum, kościół Wniebowzięcia NMP

Hum, miejska loggia (siedziba i miejsce wyboru burmistrza)

Hum, miejska loggia (siedziba i miejsce wyboru burmistrza)

Hum, jedna z dwóch uliczek miasta

Hum, jedna z dwóch uliczek miasta

W początkach XV w. częściowo rozebrano mury miejskie, ale gdy tylko Wenecjanie wyczuli niebezpieczeństwo ze strony ziem dzisiejszej Austrii, mury nie tylko odbudowano, ale także wzmocniono je wieżami obronnymi. Hum często cierpiał z powodu kolejnych wojen, w XVII w. został nawet spalony, ale szybko go odbudowano.

Hum, zabytkowa miejska brama

Hum, zabytkowa miejska brama

Hum był od samych swych początków ważnym ośrodkiem głagolicy – pisma będącego „przodkiem” dzisiejszej cyrylicy. Nieprzypadkowo pomiędzy Roč a Humem właśnie, przebiega turystyczna trasa „Aleja Głogolicy”, wzdłuż której ustawiono wielkie kamienne rzeźby, przedstawiające litery alfabetu głagolicy. Trasa ta kończy się w Humie, na bramie miejskiej, przy której także znajdziecie ślady głagolicy. Głagolicą posługiwano się tutaj podobno aż do początków XX w.

Hum jest udokumentowanym najmniejszym miastem świata – wewnątrz murów miejskich znajdują się raptem dwie krótkie, nierówne kamienne uliczki i pewnie z kilkanaście domostw. Wg różnych źródeł, Hum posiada od 13 do 25 stałych mieszkańców. Ciekawostka – burmistrza miasta (Hum ma oczywiście prawa miejskie) wybierają mieszkańcy co roku, głosując poprzez wykonanie karbu na specjalnie na wybory przygotowanym kiju, należącym do kandydata.

Hum, kaplica św.Jeremiasza na miejskim cmentarzu

Hum, kaplica św.Jeremiasza na miejskim cmentarzu

Hum, tekst w głagolicy przy miejskiej bramie

Hum, tekst w głagolicy przy miejskiej bramie

Hum, jedna z dwóch uliczek miasta

Hum, jedna z dwóch uliczek miasta

Hum, kamienna zabudowa miasta

Hum, kamienna zabudowa miasta

Hum, kamienna zabudowa miasta

Hum, kamienna zabudowa miasta

W zasadzie cały Hum jest jednym wielkim zabytkiem, wszystko tu robi niesamowite wrażenie. Mieszkańcy żyją zdaje się z turystyki, jest tu kilka sklepików i restauracja. Znaleźliśmy informacje o dwóch pensjonatach dla turystów. Samochód zostawia się na parkingu, umiejscowionym pomiędzy miastem, a położonym ze sto metrów od niego cmentarzem. Zanim do parkingu dojedziecie, pewnie napotkacie biletera – wjazd samochodem na parking jest płatny – i nie ma alternatywy :)

Hum, turystyczne pamiątki pisane głagolicą

Hum, turystyczne pamiątki pisane głagolicą

Co warto zobaczyć w Humie ? Oczywiście cały Hum – nie ma tego za wiele i wizyta w mieście, o ile nie planujecie posiłku, noclegu czy zakupów pamiątek, zajmie Wam z pół godziny. Chyba że chcecie tu usiąść i kontemplować klimat i historię tego miejsca – tak można tu długo… A z oczywistych miejsc wartych zobaczenia wymienimy:

  • bramę miejską, wybudowaną na przełomie XI / XII w. odnowioną w XVI w. za panowania Wenecjan;
  • kościół Wniebowzięcia NMP, wybudowany w 1802 r., ale wcześniej już stała tu świątynia z XIII w. (przebudowana w XVII w.); Wolnostojąca dzwonnica powstała w połowie XVI w. Ciekawostką jest fakt, że specjalnie dla niej przesunięto mury miejskie – tak, aby wieża zmieściła się w obrębie miasta;
  • miejska loggia, siedziba i miejsce corocznego wyboru burmistrza miasta (zwyczaj ten jest utrzymywany do dziś), pochodząca z czasów panowania weneckiego;
  • Hum

    Hum

    cmentarna kaplica św.Jeremiasza, znajdująca się na wspomnianym wcześniej cmentarzu (poza murami miejskimi) – to najważniejszy zabytek historyczny Humu (XII w.), w jej wnętrzach zachowały się freski z okresu budowy kaplicy, także z elementami pisanymi głagolicą. To jedne z najstarszych śladów istnienia tego pisma;

Nawet w sezonie nie ma tu zbyt wielu turystów. Może to i dobrze, bo zbyt wielu by się nie zmieściło w murach miejskich :) W trakcie naszej wizyty, w Humie przebywało może kilka osób w celach turystycznych. Miasteczko jest nieco zapomniane, położone z dala od wybrzeża i dość daleko od głównych dróg Istrii. I może niech tak zostanie – Hum bowiem jest niezwykle klimatycznym miejscem, gdzie znikoma ilość mieszkańców wprost kontrastuje z pustymi „obiema” miejskimi uliczkami. Z tłumami turystów nie wyglądałoby to już tak wiarygodnie…

A w kolejnym wpisie pokażemy Wam kolejne zagubione w głębi półwyspu małe, kamienne i niezwykle klimatyczne miasteczka Istrii.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

 

Beram i Roč. Wjeżdżamy w głąb Istrii

Po zwiedzaniu nadmorskich atrakcji Istrii – Rovinja i Puli oraz nieco tylko oddalonego od wybrzeża Vodnjanu, wjeżdżamy w naszej istryjskiej wyprawie w głąb półwyspu. W krainę małych, nieco zapomnianych kamiennych miasteczek na szczytach wzgórz…

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 4 (poprzedni wpis: Vodnjan. Mumie zobaczysz nie tylko w Egipcie). Choć Pula była głównym dniem czwartego dnia naszej objazdówki po Istrii, to nie kończyła ona atrakcji przewidzianych tego dnia. Nocleg mieliśmy zarezerwowany w miejscowości Roč w głębi półwyspu, a po drodze jeszcze jedno miejsce do zobaczenia – mikroskopijne miasteczko Beram.

Beram jest urokliwym miasteczkiem, umiejscowionym, jak wiele kolejnych zwiedzanych potem i przedtem w głębi Istrii, na szczycie wzgórza. Jest miastem, choć populacja liczy raptem ok.250 mieszkańców – i wcale nie jest najmniejszym miastem, jakie widzieliśmy na półwyspie :)

Historia miasta Beram jest naprawdę imponująca – jest to bowiem jedno z najstarszych do dziś zamieszkanych miejsc na Istrii – fort obronny, otoczony murem istniał tu już w epoce brązu – na pewno już w VIII w. p.n.e., w czasach ilyryjskich. Z tamtych czasów pochodzą liczne nekropolie, odkryte na zboczach miejskiego wzgórza, a nawet urny z prochami zmarłych. Gdzieś pod koniec czasów Cesarstwa Rzymskiego mury obronne fortu zostały podwojone, dobudowano też obronne wieże.

Beram, panorama miasteczka

Beram, panorama miasteczka

Beram, kościół św.Marcina

Beram, kościół św.Marcina

Beram, kamienna kalwaria z początków XX w.

Beram, kamienna kalwaria z początków XX w.

Beram był też ważnym ośrodkiem głagolicy – specyficznego pisma, które stało się pierwowzorem dzisiejszej cyrylicy. Wiele rękopisów i kamiennych tablic z tym pismem znaleziono właśnie tutaj – znajdują się one dziś w kilku chorwackich i słoweńskich muzeach.

W średniowieczu po raz pierwszy Beram pojawia się w dokumentach już na początku X w. Przez całe wieki potem Beram przechodził na zmianę z rąk Wenecji do Austrii i z powrotem. W międzyczasie próbowali go zdobyć też Turkowie. Gnębiły mieszkańców liczne plagi chorób, które znacząco zmniejszyły liczbę mieszkańców większego kiedyś miasteczka. Dziś ma się wrażenie, że wymiar czasu w Beram nie istnieje – miasteczko żyje własnym życiem i wymiarem. Niemal nie odwiedzane przez turystów, umiejscowione z dala od turystycznych szlaków – cudowne miejsce na spokojne, sielskie życie z dala od pędzącego technologicznie świata.

Wszystkie zabytki w Beram to centralnie umiejscowiony kościół św.Marcina oraz nieliczne pozostałości po dawnych murach i wieżach fortu obronnego. Kościół został pierwotnie wybudowany w 1431 r. iz tego okresu pochodzą zachowane we wnętrzach freski, będące największą jego atrakcją. Jednak świątynia została istotnie przebudowana w początkach XX w. – obecna bryła pochodzi właśnie z tego okresu. Klucze do drzwi wejściowych kościoła można dostać u gospodyni w domu sąsiadującym z nim – niestety trafiliśmy na awarię prądu w całym miasteczku, stąd zwiedzanie świątyni nie miało sensu.

Beram, kościółek Matki Bożej na Skale

Beram, kościółek Matki Bożej na Skale

Beram, kościółek Matki Bożej na Skale

Beram, kościółek Matki Bożej na Skale

Beram, niewielka statua autora fresków w kościółku Matki Bożej na Skale

Beram, niewielka statua autora fresków w kościółku Matki Bożej na Skale

Z tego samego powodu nie udało się nam zobaczyć wnętrz najważniejszej atrakcji Beram – cmentarnego kościółka Matki Bożej na Skale, znajdującego się nieco poza granicami miasteczka, u podnóża wzgórza. Kościółek wybudowany został w XIII w., ale dziś sławę przynoszą mu piękne freski we wnętrzach, malowane w 1474 r., w tym najważniejszych z nich, tzw. „Taniec Śmierci”. Mała statua autora fresków znajduje się tuż obok kościoła. To dla tych fresków przyjechaliśmy do Beram, niestety do wnętrz wejść się nie udało.

Roč, kościół św.Bartolomeusza

Roč, kościół św.Bartolomeusza

Roč nie był naszym celem turystycznym – wybraliśmy tę mieścinę na nocleg, tylko ze względu na to, że położony jest blisko Humu, niezaprzeczalnej atrakcji Istrii, który opiszemy w kolejnym wpisie. Ale okazał się Roč sporym zaskoczeniem – jak na miejscowość zamieszkałą raptem przez 170 osób, ma sporo do zaoferowania turystom złaknionym atrakcji historycznych.

Roč, kościół św.Antoniego Opata

Roč, kościół św.Antoniego Opata

Roč, podobnie jak Beram, zamieszkany był już w czasach Illyrów. Na pewno też istniał w czasach rzymskich – znajdował się tu obronny fort Rocium. W dokumentacji historycznej pojawia się ponownie w 1064 r. Niedługo później miasteczko zostało otoczone murami obronnymi, równocześnie stając się centralnym punktem ówczesnej literatury regionu – miejscem, gdzie powstawały dzieła pisane w głagolicy. Dziś zresztą właśnie w Roč zaczyna się turystyczny Szlak Głagolicy, prowadzący do Hum. To właśnie w Roč powstała pierwsza chorwacka drukowana książka (1483 r.). Do dziś zachowała się historyczna zabudowa miasteczka, pochodząca jeszcze z czasów panowania weneckiego.

Roč, kościół św.Rocha

Roč, kościół św.Rocha

Roč, średniowieczna brama miejska (tzw. Wielka Brama)

Roč, średniowieczna brama miejska (tzw. Wielka Brama)

Z czasów świetności miasta pozostały tu przede wszystkim świątynie – stoją tu aż 3 kościoły (przypominamy – 170 mieszkańców !):

  • romański kościół św.Antoniego Opata z XI w., z fragmentami ściennych malunków, także w głagolicy, pochodzących nawet z XIII w.;
  • malutki kościół św.Rocha z XIV w., z dwoma warstwami fragmentarycznie zachowanych fresków z XIV i XV w.;
  • największy z nich kościół św.Bartolomeusza z XIV w., z wysoką (26 m) wieżą kościelną, dobudowaną w XVII w. Był rozbudowywany w XV i XVIII w., we wnętrzach znajduje się cenna kolekcja srebrnych naczyń liturgicznych z XVII w.;
Roč, średniowieczne mury miejskie

Roč, średniowieczne mury miejskie

Roč, średniowieczna zabudowa miasteczka

Roč, średniowieczna zabudowa miasteczka

Roč, autentyczne weneckie działo

Roč, autentyczne weneckie działo

Atrakcją miasta Roč są też nieźle zachowane średniowieczne mury miejskie, a także dawna miejska brama (XV w.), w której można teraz podziwiać zbiór nagrobków z czasów starożytnego Rzymu (lapidarium). W pobliżu bramy znajdziecie także zabytkowe działo z czasów panowania weneckiego. No i ten niesamowity klimat niemal opustoszałej, w całości zabytkowej mikroskopijnej miejscowości o ciasnej kamiennej zabudowie. Historia bije tu z każdego kamienia… W następnym wpisie pokażemy Wam kolejną dużą atrakcję Istrii – Hum, miasteczko uznawane za najmniejsze na świecie.

Pełna galeria zdjęć z istryjskich miasteczek Beram i Roč znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

 

Vodnjan. Mumie zobaczysz nie tylko w Egipcie.

Mała istryjska mieścina pomiędzy Rovinjem a Pulą, nieco oddalona od morza i przez to odcięta od setek tysięcy turystów, przewijających się przez chorwackie wybrzeże. Turystów, którzy bezwiednie omijają jedną z wielkich chorwackich atrakcji – słynne mumie z Vodnjanu.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 4 (poprzedni wpis: Pula, miasto wymarzone dla miłośników historii). Vodnjan to mała, acz niezwykle malownicza, miejscowość na Istrii, obok której przejechać musi każdy, zmierzający do Puli od strony północnej. Ale niewielu się w Vodnjanie zatrzymuje – niech żałują, bo tu znajduje się jedna z największych atrakcji całej Istrii. Z ciepłym morzem i pięknymi plażami Vodnjan nie wygra – bo nie leży na samym wybrzeżu. Ale naprawdę warto tu choć na chwilę wpaść, choćby „po drodze”.

Vodnjan, kościół św.Błażeja

Vodnjan, kościół św.Błażeja

Dzisiejszy Vodnjan to ok.3 tys. mieszkańców. W lipcu, gdy byliśmy w miasteczku, wyglądało ono niemal jak wymarłe – pojedyncze osoby wolno przemieszczały się uliczkami zabudowanymi kamiennymi domami, jakby żywcem pozostałymi z czasów średniowiecza, kiedy to mieszały się tu różne style budownictwa.

Vodnjan znany jest już czasów rzymskich, a w nowożytnych dokumentach po raz pierwszy pojawia się już w X w. Niewiele wiemy więcej o jego historii, choć w Vodnjanie zachowało się wiele dowodów na to, że miasto żyło intensywnie przez całe wieki. Do dziś zresztą historyczne centrum jest na to dowodem – znajdziecie tu budynki, kamienice i przede wszystkim świątynie, które o tym zaświadczą.

Ale nie te świadectwa są głównym powodem, dla którego turyści przyjeżdżają do Vodnjanu. Ma bowiem Vodnjan coś, czego próżno szukać w całej Europie – atrakcję, która sprawia, że miasto to jest ważnym punktem na turystycznej mapie Istrii i nie tylko. Zacznijmy tę historię od początku.

Vodnjan, uliczki starego miasta

Vodnjan, uliczki starego miasta

Vodnjan, uliczki starego miasta

Vodnjan, uliczki starego miasta

Vodnjan, uliczki starego miasta

Vodnjan, uliczki starego miasta

Vodnjan, uliczki starego miasta

Vodnjan, uliczki starego miasta

W połowie XVIII w. mieszkańcy miasta zdecydowali o budowie nowego kościoła. Sami sfinansowali jego budowę, oddając na ten cel część sowich dochodów i część z produkowanych tu: wina i oliwy. Wyburzono w tym celu stojącą tu wcześniej bazylikę, pochodzącą prawdopodobnie z XI w. Ich hojność dała okazały efekt -po 40 latach budowy stanęła w Vodnjanie duża świątynia z jeszcze większą, najwyższą na całej Istrii dzwonnicą. Kościół oddano do użytku w 1800 r.

Niedługo później, w 1818 r., z Wenecji, w której kościoły były wtedy plądrowane przez Francuzów, wywieziono szczątki wielu świętych chrześcijańskich – aby ochronić je przed zniszczeniem. Wiele z nich trafiło właśnie do nowego wtedy kościoła w Vodnjanie – a wśród nich kilka kompletnych ciał:

  • Vodnjan, dzwonnica kościoła św.Błażeja

    Vodnjan, dzwonnica kościoła św.Błażeja

    biskupa Leona Bembo, urodzonego i zmarłego (1187 r.) w Wenecji. Po śmierci pochowano go w marmurowym sarkofagu w kościele św.Sebastiana, a potem ogłoszono świętym, ze względu na cuda z nim związane;

  • księdza Jana Oliniego (1215 – 1300), także pochodzącego z Wenecji, znanego z wielkiej opieki nad umierającymi w czasach wielkich plag chorobowych w Wenecji. Jego samego pomimo to choroby omijały, przez co już za życia uznawano go za „świętego”. Po śmierci pochowano go w sarkofagu w tym samym kościele św.Sebastiana. Cuda z nim związane zaczęły się objawiać już w trakcie pogrzebu i bardzo szybko grób księdza stał się celem wielu pielgrzymek;
  • św.Nikolozy Bursy (1437 – 1512), urodzonej w słoweńskim dziś Koprze, a służącej jako zakonnica w Wenecji. Historia mówi o wielkim sercu Nikolozy, a legendy o jej umiejętności lewitowania i o tym, że dokładnie znała dzień i sposób swojej śmierci. Dokumentacja kościelna zawiera kilkadziesiąt spisanych dowodów na cuda, związane z jej osobą;

Obok tych trzech kompletnych ciał znajdują się dziś częściowe relikwie innych świętych: św.Sebastiana (III w.), św.Barbary (III w.) oraz patriarchy Konstantynopola Eutycha (VI w.). Co jest takiego niesamowitego w tych ciałach ? Otóż wszyscy oni zostali pochowani w tradycyjnych sarkofagach, przez tradycyjne złożenie ciała. Przez wieki sarkofagi te były wielokrotnie otwierane i zawsze znajdowano w nich kompletne ciała, które nie ulegały rozkładowi, tak jak to dzieje się normalnie. Zachowała się nawet odzież, w których zostali pochowani.

Vodnjan, kościół św.Krzyża

Vodnjan, kościół św.Krzyża

Vodnjan, kościół św.Katarzyny

Vodnjan, kościół św.Katarzyny

Vodnjan, kościół św.Rocha

Vodnjan, kościół św.Rocha

Vodnjan, kościół św.Marcina

Vodnjan, kościół św.Marcina

Vodnjan, kościół św.Marcina

Vodnjan, kościół św.Marcina

Najbardziej niezwykłe jest to, że nigdy do konserwacji tych ciał nie użyto żadnych środków chemicznych – ich stan dzisiejszy powstał w sposób naturalny. Są do dziś przechowywane bez użycia specjalnych środków, są prezentowane za szkłem, które wcale nie jest hermetyczne – powietrze ma normalny dostęp do relikwi, a pomimo to nadal są one w świetnym stanie. Co więcej, badania naukowe, przeprowadzone kilka lat temu wykazały, że także wewnątrz zachowały się wszystkie ludzkie organy… Takich przykładów kompletnie zachowanych ciał, niczym nie konserwowanych, jest na świecie tylko kilka – i to właśnie jest wyjątkowe w mumiach z Vodnjanu. Szczątki otoczone są także legendą cudotwórczych i mających znaczenie uzdrawiające. Badania specjalistów od bioenergetyki ponoć wykazują, że ciała nadal otacza wyjątkowa aura.

Vodnjan, kościół NMP z Góry Karmel

Vodnjan, kościół NMP z Góry Karmel

Ze względu na dość drastyczne widoki, oglądanie zmumifikowanych ciał świętych w kościele św.Błażeja w Vodnjanie nie jest wskazane dla dzieci. Aby zobaczyć mumie, trzeba wykupić wcale nie tani bilet wstępu (5 EUR), a we wnętrzu pomieszczenia, w którym się znajdują, absolutnie nie wolno robić zdjęć. Jest to zresztą i tak ciężkie do wykonania, gdyż w pomieszczeniu panuje dość duże zaciemnienie.

Ale Vodnjan to nie tylko jeden kościół św.Błażeja. W samym miasteczku i jego najbliższych okolicach znajdziecie jeszcze co najmniej kilka równie ważnych, a najczęściej dużo starszych świątyń, ściśle związanych z historią tego miejsca. Poniżej, te, które nam udało się zobaczyć:

 

  • kościół św.Jakuba (XII w.), z pewnością najstarszy kościół Vodnjanu (mówi się, że istnieje nawet od IX w.), był dawniej głównym kościołem parafialnym miasta, świadkiem najważniejszych wydarzeń w historii miejscowości.
  • kościół NMP z Góry Karmel (1630 r.), stojący przy jednej z głownych ulic starego miasta, wybudowany na planie krzyża. We wnętrzach znajduje się piękny drewniany ołtarz z połowy XVII w. Posiada świetną akustykę, stąd jest od czasu do czasu miejscem koncertów muzyki sakralnej;
Vodnjan, kościół św.Błażeja

Vodnjan, kościół św.Błażeja

Vodnjan, kościół św.Błażeja

Vodnjan, kościół św.Błażeja

Vodnjan, kościół św.Niedzieli

Vodnjan, kościół św.Niedzieli

Vodnjan, kościół św.Antoniego Opata

Vodnjan, kościół św.Antoniego Opata

Vodnjan, kościół Matki Boskiej od Krzyża

Vodnjan, kościół Matki Boskiej od Krzyża

  • kościół św.Rocha (1530 r.)
  • kościół św.Katarzyny (XIII w.), kolejny bardzo stary, jeden z najstarszych kościołów w mieście;
  • Vodnjan, street art

    Vodnjan, street art

    kościół św.Marcina (XIV w.), kiedyś siedziba sądów Inkwizycji w mieście – tu skazywano ludzi m.in. za innwowierstwo;

  • kościół św.Krzyża (1468 r.) – data ta jest częścią inskrypcji nad drzwiami wejściowymi, ale do dziś nie wiadomo, czy jest to data budowy, czy data nadania wezwania św.Krzyża kościołowi – może on być znacznie starszy;
  • kościół Matki Boskiej od Krzyża
  • kościół św.Niedzieli (XV w.), nieco poza granicami miasta, we wnętrzach zachowały się freski z fragmentami głagolicy – starego pisma, które później zostało przekształcone we współczesną cyrylicę;
  • kościół św.Antoniego Opata (XIII w.), we wnętrzach zachowały się fragmenty fresków z XIII / XIV w.;
Vodnjan, street art

Vodnjan, street art

Poza świątyniami Vodnjan to też cudowne, bardzo klimatyczne stare miasteczko, wypełnione kamiennymi kamieniczkami w różnych stylach, poprzecinane malowniczymi, ciasnymi uliczkami. Tu po prostu można na chwilę się zapomnieć i pospacerować – szczególnie rano, gdy miasteczko wydaje się wymarłe. Ze szczególną estymą wspominamy też świetną poranną kawę, którą delektowaliśmy się w jednej z kawiarenek, umiejscowionych na placu przed kościołem św.Błażeja. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam dwie cudownie niewielkie miejscowości na Istrii: Beram i Roč, obie niezwykle klimatyczne i bogate w historię.

Pełna galeria zdjęć z istryjskiego Vodnjanu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Pula, miasto wymarzone dla miłośników historii

Było na naszej trasie po Słowenii i Chorwacji takie jedno miasto, które absolutnie na pewno chcieliśmy zobaczyć. Miasto, do którego chcieliśmy pojechać od zawsze, słynące z bardzo dobrze zachowanego rzymskiego amfiteatru. Pula.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 4 (poprzedni wpis: Rovinj, dwujęzyczna perełka wybrzeża Istrii).Gdy planowaliśmy objazdówkę po Istrii, Pula była tym miejscem, które jako pierwsze w tych planach się pojawiło. To nie była kwestia, czy jechać do Puli, a tylko i wyłącznie którego dnia. I jak ten dzień zaplanować, żeby miasto to nie było ostatnim punktem zwiedzania i nie trzeba było się nigdzie śpieszyć.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Chorwacja, Pula

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pula, rzymski amfiteatr: 44.873237, 13.850369
Pula, katedra Wniebowzięcia NMP: 44.871648, 13.844243
Pula, świątynia Augusta: 44.870143, 13.841883
Pula, rzymskie mozaiki: 44.868850, 13.844136
Pula, kaplica z VI w.: 44.868010, 13.843624
Pula, wzgórze Kastel: 44.870314, 13.844994
Pula, klasztor Franciszkanów: 44.869975, 13.843744
Pula, rzymski teatr: 44.870120, 13.846958
Pula, łuk Sergiusza: 44.868280, 13.846936
Pula, Brama Herkulesa: 44.870167, 13.847950
Pula, Porta Gemina (\'Podwójna Brama\'): 44.870926, 13.847682

 

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Tak też trasa została przez nas zaplanowana – po Vodnjanie i słynnych mumiach w miejscowym kościele, Pula była głównym elementem czwartego dnia na Istrii. Historia Puli tonie w mrokach historii – legenda mówi, że założycielami miasta byli mieszkańcy Kolchidy (dzisiejsza Gruzja), którzy zapuścili się w te rejony w pogoni za mitycznymi Argonautami, którzy ukradli im złote runo. Argonautów nie dogonili, a dodatkowo stracili syna własnego króla – nie chcąc wracać i narażać się na gniew władcy, postanowili zostać i osiedlić się w tym miejscu.

Pula, katedra Wniebowzięcia NMP

Pula, katedra Wniebowzięcia NMP

Na pewno okolice Puli zamieszkane były już przez Illyrów, ich ślady znaleziono m.in. na dzisiejszym wzgórzu zamkowym (Kastel). Okres wielkiego prosperity nastąpił jednak dopiero po tym, jak Illyrów podbili Rzymianie. Czasy Rzymian wywarły olbrzymie piętno na mieście – do dziś zresztą Pula słynie z zabytków właśnie z tego okresu.

Miasto zostało ufortyfikowane i otoczone murami, poprzez które do środka prowadziło kilka bram. Na wzgórzu wybudowano niewielki teatr, a niedaleko poza miastem – dużo większy. Wybudowano system doprowadzania wody, a także okazały amfiteatr, miejsce walk ludzi i zwierząt. Pula była ważnym ośrodkiem administracyjnym Rzymu. Po jego upadku nastąpiła inwazja Słowian i Franków, aż w 1150 r. Pula uznała przynależność do Wenecji.

Pula, "facebookowa" restauracja :)

Pula, „facebookowa” restauracja :)

Pula, dawne rzymskie forum

Pula, dawne rzymskie forum

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Czasy panowania weneckiego odbiły się bardzo mocno na architekturze miasta, tak jak w innych miejscach, podległych Wenecji. Ale nie był to spokojny okres – miasto było atakowane przez sąsiednie nacje, a także niszczone wewnętrznie przez liczne plagi chorób, które mocno przetrzebiły liczbę mieszkańców. Wieloletnia przynależność do państwa weneckiego sprawiła, że naturalnymi językami w mieście były włoski i niemiecki. Po II wojnie światowej nastąpił jednak silny exodus mieszkańców włoskojęzycznych. Pula weszła najpierw w skład nowo tworzonej Jugosławii, a potem niepodległej Chorwacji.

Dziś Pula to ok.60 tys. mieszkańców. Miasto piękne i słynące z licznych zabytków, dobrze zachowanych od czasów rzymskich. Cel wielu turystycznych wycieczek, zarówno tych zorganizowanych, jak i indywidualnych. Dla miłośników historii to dziś punkt obowiązkowy na mapie chorwackiej Istrii. Najważniejsze miejsca, które warto zobaczyć w Puli:

  • amfiteatr z czasów rzymskiego cesarza Wespazjana, dziś turystyczna wizytówka miasta – jeden z najlepiej zachowanych rzymskich amfiteatrów w Europie. Jest ogromny (szerokość w każdym miejscu przekracza 100 m), kiedyś mieścił ok.23 tys. widzów – odbywały się tu walki zwierząt oraz gladiatorów. Dziś jest najważniejszą atrakcją miasta (wstęp jest płatny), służy także jako miejsce wydarzeń kulturalnych i koncertów (podobnie zresztą jak np. rzymskie Koloseum). Widownia może dziś pomieścić ok. 5 tys. widzów;
Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

  • świątynia Augusta, budowana od II w. p.n.e., kiedyś była częścią centralnego placu miasta (forum), dziś służy jako niewielkie muzeum z eksponatami z czasów świetności miasta;
  • wzgórze zamkowe Kastel w centralnym miejscu starej Puli, od XVII wieku stoi tu mały obronny fort, ale rola tego wzgórza jest w historii o wiele większa – to prawdopodobnie od niego zaczęła się cała historia miasta – już w czasach przed Rzymianami wzgórze było zamieszkane przez ludzi. Dziś w budynkach zamkowych znajduje się Muzeum Historyczne;
  • klasztor Franciszkanów, także znajdujący się na wzgórzu zamkowym, wybudowany w 1227 r., ale już wcześniej znajdowało się miejsce kultu religijnego;
  • starożytny rzymski teatr, położony na zboczu wzgórza Kastel, mniejszy z dwóch kiedyś istniejących w mieście;
  • katedra Wniebowzięcia NMP, znajdująca się pomiędzy amfiteatrem a świątynią Augusta. Dzisiejsza jej bryła to efekt wielowiekowych rozbudów wczesnochrześcijańskiej świątyni z IV w. – nieliczne części zewnętrznych murów katedry to do dziś pozostałości właśnie z tego okresu. We wnętrzach znajdują się relikwie wielu świętych. Dzwonnicę dobudowano w XVII w., wykorzystując do jej budowy kamienie z… rzymskiego amfiteatru…;
Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, twierdza na wzgórzu Kastel

Pula, twierdza na wzgórzu Kastel

Pula, rzymski teatr na wzgórzu Kastel

Pula, rzymski teatr na wzgórzu Kastel

  • łuk Sergiusza, kiedyś brama miejska, wybudowana przez bogatą miejscową rodzinę pod koniec I w. p.n.e., dziś zwana „łukiem triumfalnym”;
  • pozostałe bramy i mury miejskie, wzdłuż których warto się po prostu przespacerować. Starożytne obwarowania miasta zostały częściowo zdemontowane w XIX w., ale na szczęście duża część, szczególnie dawnych miejskich bram (było ich około dziesięciu), zachowała się do dzisiaj. Warte uwagi są tzw.”Podwójna (lub Bliźniacza) Brama” i Brama Herkulesa – obie oczywiście z czasów panowania Rzymu w Puli;
  • starożytne mozaiki, nieco schowane na starówce Puli (choć bez problemu da się je znaleźć dzięki widocznym kierunkowskazom) to pozostałość po okazałej willi z czasów rzymskich. Mozaiki pochodzą z II-III w. i są całkiem nieźle zachowane;

Warto także wiedzieć, iż Pula chwali się związkiem ze słynnym irlandzkim pisarzem Jamesem Joyce’m, który w trakcie swojego życia miał krótki epizod, związany z miastem – mieszkał tu przez ok. pół roku, ucząc w szkole językowej. Jeśli będziecie mieli ochotę, możecie poszukać w mieście śladów Joyce’a – znajdziecie m.in. kawiarnię, w której lubił spędzać czas.

Pula, starożytny "łuk Sergiusza"

Pula, starożytny „łuk Sergiusza”

Pula, brama Herkulesa

Pula, brama Herkulesa

Pula, "podwójna (bliźniacza) brama"

Pula, „podwójna (bliźniacza) brama”

Pula to drugie – po Splicie – chorwackie miasto, które tak bardzo zapadło nam w pamięć dzięki swoim związkom ze starożytną historią i takim nagromadzeniem zabytków, związanych z tym okresem. Amfiteatr w Puli robi naprawdę piorunujące wrażenie – z amfiteatrów które widzieliśmy, piękniejsze jest tylko i wyłącznie rzymskie Koloseum. Dla niego samego warto do Puli zawitać.

Pełna galeria zdjęć z chorwackiej Puli znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam kolejną istryjską perełkę – niezwykły Vodnjan.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Rovinj, dwujęzyczna perełka wybrzeża Istrii

Trzeci dzień objazdówki po Słowenii i Chorwacji kończymy w istryjskim Rovinju, do dziś bardzo silnie zakorzenionym we włoskiej historii miasteczku, jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejscu w Chorwacji.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Wybrzeże Istrii: Novigrad, Poreč i Vrsar). Rovinj to swego rodzaju wizytówka chorwackiej Istrii, jedno z najpiękniej położonych miasteczek w tym regionie. Jak wiele z nich, leży na półwyspie, który kiedyś pierwotnie był wyspą – w XVIII w. zasypano kanał oddzielający ją od lądu. Był to też nasz pierwszy „prawdziwy” punkt noclegowy – zamiast tradycyjnie w samochodzie, zdecydowaliśmy się na nocleg „z klasą”, czyli wreszcie pokój w pensjonacie, łazienka i inne luksusy :)

Rovinj jest do dziś oficjalnie dwujęzycznym miastem – mieszkańcy posługują się zarówno chorwackim, jak i włoskim językiem. Powodem jest silnie z włoską kulturą związana przeszłość miasta, zresztą tak jak i niemal każdego innego na Istrii, gdzie przez wieki silne wpływy miała Wenecja.

Ale historia Rovinja (po włosku: Rovigno – ta nawa jest drugą oficjalną jego nazwą) sięga dużo, dużo głębiej. Wyspa, która dziś już wyspą nie jest, zamieszkała była niemal na pewno już na przełomie II / I wieku p.n.e. Pierwsza pisemna wzmianka o mieście pojawia się w VII w., kiedy to anonimowy historyk opisuje „Castrum Rubini” z V wieku n.e. Osada istniała prawdopodobnie już mniej więcej w III / IV w. n.e. Castrum Rubini, czyli starozytny rzymski fort, umiejscowiony był z pewnością na szczycie dzisiejszego miejskiego wzgórza, gdzie stoi dziś górujący nad miastem kościół św.Eufemii.

Rovinj

Rovinj

Rovinj

Rovinj

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Potem nadeszły czasy Franków (VIII w.), a w XIII w., podobnie jak cały region, Rovinj dostał się pod panowanie Wenecjan, pod rządami których miasteczko stało się silnym ośrodkiem rybackim i stoczniowym. Rozbudowano wtedy też mury miejskie, a sam Rovinj przestał mieścić się na wysepce, dlatego też zdecydowano w 1763 r. o zasypaniu kanału, dzielącego wyspę ze stałym lądem, dzięki czemu Rovinj mógł rozwijać się wgłąb lądu.

Po upadku Wenecji, władanie nad miastem objęli Austriacy, z krótką przerwą na czasy napoleońskie, kiedy to rządzili to Francuzi. Pod rządami Austriaków miasto stało się silnym ośrodkiem przemysłowym. Pod koniec XIX w. doprowadzono tu linię kolejową, a kilka lat później instalację gazową i telefoniczną. Po II wojnie światowej miasteczko (ok. 15 tysięcy mieszkańców) weszło w skład Jugosławii, a w ostatnich latach XX w. – niepodległej Chorwacji, stając się jednocześnie jednym z najsilniejszych ośrodków turystycznych w tym kraju.

Zwiedzanie Rovinja rozpoczęliśmy od… jedzenia :) Jak wieczór, to człowiek głodny, a jak Istria, to oczywiście trufle. Tym razem postanowiliśmy w Rovinju spróbować połączenia kuchni włoskiej ze specjałami Istrii – padło więc na pizzę z truflami. Trufli może czuć za bardzo nie było, ale pizza tradycyjnie super „wchodzi” nam na południu Europy. Była pyszna ! :)

Rovinj to cudowne miejsce na klimatyczny spacer. Pięknie położony nad brzegiem morza, ze starówką na dawnej wyspie, wspinającą się na wzgórze ze słynnym kościołem św.Eufemii. I ten typowy włoski labirynt ciasnych, rozgrzanych słońcem, kamiennych uliczek, upstrzonych również kamiennymi domami, bezbłędnie kojarzącymi się z bogatą historią miasteczka. Nadmorska promenada, obchodząca dookoła wzgórze z kościołem to jedno z najbardziej wbijających się nam w pamięć wspomnień z objazdówki po Chorwacji. I te widoki z niej się rozpościerające. I ten zachód słońca na który trafiliśmy… Bajka.

Rovinj, kościół św.Franciszka z Asyżu w klasztorze Franciszkanów

Rovinj, kościół św.Franciszka z Asyżu w klasztorze Franciszkanów

Rovinj, kościół św.Franciszka z Asyżu w klasztorze Franciszkanów

Rovinj, kościół św.Franciszka z Asyżu w klasztorze Franciszkanów

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Spacer po starym Rovinju oczywiście rozplanowaliśmy sobie tak, aby przy okazji co nieco „łyknąć” atrakcji historycznych – bez tego poznawanie żadnego miejsca nie jest dla nas wystarczająco pełne :) I choć całe stare miasto prezentuje się niezwykle, to warto jednak zobaczyć najważniejsze historycznie miejsca. Do najliczniej reprezentowanej grupy zabytków architektonicznych w Rovinju zaliczają się oczywiście kościoły.

Rovinj, kościół św.Karola Boromeusza

Rovinj, kościół św.Karola Boromeusza

Najważniejszą świątynią jest tu wspominany już kościół św.Eufemii, niezwykle widowiskowo górujący nad miasteczkiem. Św. Eufemia, nastoletnia męczennica z czasów rzymskiego cesarza Dioklecjana, jest dziś patronem miasta. Z kościołem związana jest legenda, jakoby sarkofag z relikwiami świętej wypłynął z morza w 800 r. Był zbyt ciężki i mieszkańcy nie mogli sobie poradzić z jego wciągnięciem w wybrane miejsce. Radę dał mały chłopiec, który przy pomocy krów wciągnął sarkofag na wzgórze – co uznano za cud i postanowiono św.Eufemię obwołać patronką Rovinja.

Wtedy w miejscu dzisiejszego wielkiego kościoła stała mała świątynia św.Jerzego, która okazała się zbyt mała, by dać radę tłumom pielgrzymów, którzy zaczęli ściągać do miasta. W X w. rozpoczęto budowę nowego, większego kościoła. Siedem wieków później ponownie zabrano się za budowę kolejnej wersji świątyni, którą oddano do użytku w 1736 r. Do dziś we wnętrzach, za ołtarzem, przechowywany jest legendarny sarkofag z relikwiami św.Eufemii.

Obok świątyni stoi, wybudowana kilkadziesiąt lat wcześniej, okazała dzwonnica, która jako żywo przypomina tę z bazyliki św.Marka w Wenecji – i nic dziwnego, bo budowana byłą w czasach panowania Wenecjan, i była na niej wprost wzorowana. Dzwonnica jest otwarta dla zwiedzających, rozpościera się z niej cudowny widok na daleką nawet okolicę. Podobno niekiedy można stąd zobaczyć nawet… Alpy.

Rovinj, kościół św.Krzyża

Rovinj, kościół św.Krzyża

Rovinj, kościół św.Józefa

Rovinj, kościół św.Józefa

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Na kościele św.Eufemii atrakcje, związane z zabytkowymi świątyniami się nie kończą. Jeśli poszperacie po starówce, znajdziecie jeszcze co najmniej kilka innych, m.in.:

  • Rovinj, włosko-chorwackie danie, czyli pizza z truflami :)

    Rovinj, włosko-chorwackie danie, czyli pizza z truflami :)

    klasztor Franciszkanów, wybudowany w 1702 r., choć Franciszkanie byli obecni w Rovinju już od XV w. – posiadali klasztor na pobliskiej wyspie św.Andrzeja (zamknięty ostatecznie w 1807 r. przez Napoleona). Był wielokrotnie uszkadzany i odbudowywany, dziś jego wnętrza zawierają wiele cennych dzieł sztuki (w sumie ok.250 sztuk), pochodzących z okresu od XV w. – prawdopodobnie po zamknięciu klasztoru na wyspie św.Andrzeja, to właśnie tu Franciszkanie przenieśli swoje skarby;

  • kościół św.Trójcy, najważniejszy romański budynek Rovinja. Niewielki, kamienny budynek nie pełni dziś roli kościelnej, został przekształcony w niewielką galerię sztuki;
  • kościół św.Karola Boromeusza, wybudowany w 1668 r., łatwo rozpoznawalny przez swoją jaskrawą czerwoną fasadę. Kiedyś obok niego znajdował się inny kościół (Matki Boskiej Śnieżnej), zniszczony w 1810 r. Kościół św.Karola Boromeusza nie spełnia dziś funkcji kościelnych;
  • kościół św.Krzyża, niewielki różowy budynek przy promenadzie nadmorskiej, wybudowany w 1592 r. Kościółek stoi w miejscu, gdzie wg legendy na brzegu wypłynął sarkofag z ciałem św.Eufemii. Dziś służy jako sklepik z pamiątkami, msze odprawiane są tu tylko dwa razy w roku;
  • kościół św.Józefa, znajdujący się w pobliżu świątyni św.Eufemii, wybudowany w 1673 r., zdewastowany w początkach XVIII w. Także nie pełni dziś funkcji religijnych;
Rovinj, główny plac miejski z wieżą zegarową

Rovinj, główny plac miejski z wieżą zegarową

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, tak też można spędzać tu czas wolny :)

Rovinj, tak też można spędzać tu czas wolny :)

Jeśli chodzi o świeckie zabytki w Rovinju, to zapewne każda kamienica nim jest, każda ma zapewne swoją burzliwą historię. To miasto to tak naprawdę jeden wielki zabytek. Ale jest kilka, przy których warto przystanąć:

  • ratusz miejski, którego początki sięgają aż 1308 r., siedziba władz i administracji miejskiej. Kiedyś niższa kondygnacja mieściła również więzienie;
  • wieża zegarowa, znajdująca się na głównym miejskim placu, przy nabrzeżu, wybudowana w XVII w., także kiedyś służyła jako więzienie;
  • dawne bramy miejskie, pozostałość po murach obronnych, które kiedyś otaczały Rovinj, wybudowanych w VII w. i przez kolejne stulecia wzmacnianych;
  • „łuk Balbiego”, stojący w miejscu dawnej głównej bramy miejskiej, zburzonej pod koniec XVII w. Nazwany od nazwiska ówczesnego burmistrza miasta;

Ale nade wszystko – Rovinjem należy się po prostu rozkoszować. Zwolnić, przysiąść tu i ówdzie, popatrzeć na to, jak to miasto żyje. Choć w sezonie wakacyjnym ciężko tu o spokój, bo miasto jest niezwykle popularne wśród turystów, to da się tu znaleźć miejsca, w których życie toczy się innym, odmierzanym od wieków rytmem. Spokojnym, nieśpiesznym. Pasującym do dostojnej, długiej i bogatej historii tego miejsca. A w kolejnym chorwackim wpisie pokażemy Wam Pulę – prawdziwą historyczną perełkę na Istrii.

Pełna galeria zdjęć z Rovinja znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Chorwacja

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Wybrzeże Istrii: Novigrad, Poreč i Vrsar

Wędrówki po chorwackiej Istrii ciąg dalszy. Tym razem przejedziemy się wzdłuż adriatyckiego wybrzeża, odwiedzając małe, ale bardzo znane zabytkowe miasteczka. Powoli wpadamy w „ciąg” coraz większych turystycznych atrakcji na północy Chorwacji.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Motovun, chorwacka stolica „truflandii”). Po krótkim wypadzie wgłąb Istrii, wracamy do jej najpopularniejszej turystycznie części, czyli na adriatyckie wybrzeże, usłane malowniczymi miasteczkami, z długą i bujną historią, kamiennymi starówkami i malowniczymi portami. To na wybrzeżu skupia się turystyczne życie tego półwyspu, to tu dociera ogromna wakacyjna masa przybyszów, żądnych plażowania, morskich kąpieli i brązowej opalenizny. Ale też wybrzeże Istrii jest miejscem, gdzie ta masowa wakacyjna turystyka łączy się z piękną historią i architekturą przypominającą bogatą i zmienną przeszłość tego regionu dzisiejszej Chorwacji, a kiedyś włości m.in. weneckich, której to wpływy widać do dziś.

W tym artykule pokażemy Wam kolejne trzy istryjskie miasteczka, położone nad morzem: Novigrad, Poreč i Vrsar. A właściwie cztery – tego czwartego nie mieliśmy w planach, i nie leży na wybrzeżu – trafiło się nam całkiem przypadkiem i równie nas urzekło. Nadal jedziemy z północy Istrii na jej południe, oddalając się od Polski. Zaczynamy od Novigradu, którego historia, jak i dużej części innych miejscowości na Istrii i w ogóle w Chorwacji, zaczyna się już w głębokiej starożytności.

Nazwa miasta Novigrad (Nowe Miasto) to jedna z najbardziej mylących, jakie znamy :) Założyli je bowiem starożytni Rzymianie, a nazwa Neapolis pojawiła się tutaj już w V w. – w tych czasach rzeczywiście było to „Nowe Miasto” :) W tym okresie miasto było już siedzibą biskupów, a gdy nastali tu Frankowie (VIII / IX w.), Novigrad stając się centralnym punktem całego regionu. W dokumentacji historycznej Novigrad pojawia się w VI w.

Novigrad, marina

Novigrad, marina

Novigrad, kościół św.Pelagiusza i Maksyma

Novigrad, kościół św.Pelagiusza i Maksyma

Novigrad, Lapidarium - zbiór kamieni nagrobnych od I do XVIII w.

Novigrad, Lapidarium – zbiór kamieni nagrobnych od I do XVIII w.

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad to dziś niewielkie (niemal 5 tys. mieszkańców) miasteczko. Niewielkie, ale urzekające swoim klimatem i urodą. Niemal w całości mieści się na niewielkim cypelku, wcinającym się malowniczo w morze – i niemal w całości jest historyczną pamiątką po dawnych czasach świetności, kiedy to w czasach Franków było nawet siedzibą ichniejszego księcia. O urodzie południowych kamiennych starówek już się rozpisywaliśmy wielokrotnie. Uwielbiamy te klimaty – kamienne uliczki, kamienne kamieniczki i to cudowne południowe lato z temperaturami, które tu są normalnością, a w Polsce bywają określane „latem stulecia”…

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

W Novigradzie polecamy przede wszystkim spacer. Spacer wzdłuż wybrzeża i starych murów miejskich (zbudowanych przez Wenecjan zaraz po zdobyciu miasta w 1270 r.) nad morskimi wodami. Spacer po niezwykle fotogenicznej marinie, obok której można zresztą w niewielkim „lasku” zaparkować samochód – i bezpiecznie, i w cieniu. A jeśli szukacie atrakcji turystyczno-historycznych, to także znajdziecie ich tu kilka.

Najważniejsze mieszczą się na końcu cypelka. To tu stoi okazały kościół św.Pelagiusza i Maksyma, na przestrzeni wieków wielokrotnie przebudowywany. Uznaje się, że stoi to od V / VI w., czyli od czasów wczesnego chrześcijaństwa, kiedy to w Novigradzie założono biskupstwo. Świątynia pozostawała w randze katedry aż do 1831 r., kiedy to biskupstwo zlikwidowano, a Novigrad podporządkowano biskupstwu Triest – Koper. Kiedyś miała „wbudowaną” dzwonnicę, którą jednak zburzono w XVIII w., a na jej miejscu zbudowano obecną, „wolnostojącą”. Dziś dzwonnica ta to turystyczny symbol miasta, widoczny na wszelkich pamiątkach, oferowanych tutaj przybyszom.

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół św.Agaty

Novigrad, kościół św.Agaty

W podziemiach kościoła znajduje się krypta św.Pelagiusza, pochodząca z czasów wczesnochrześcijańskich, kiedy to wierni właśnie w podziemnych katakumbach odprawiali swe msze oraz grzebali wiernych. Znajduje się tutaj także sarkofag z relikwiami św.Pelagiusza – patrona miasta. Św.Pelagiusz był bratankiem hiszpańskiego biskupa, żyjącym w X w. – dostał się do muzułmańskiej niewoli i pomimo okrutnych tortur oparł się rozkazom przejścia na islam. Zginął męczeńską i niezwykle okrutną śmiercią. Krypta św.Pelagiusza to jedyne katakumby na Istrii i jedne z niewielu w całej dzisiejszej Chorwacji.

Obok świątyni znajduje się kolejna duża atrakcja – tzw. Lapidarium, jeden z najważniejszych zbiorów kamieni nagrobnych w całej Chorwacji, prezentując eksponaty, pochodzące z okresu od I do XVIII w. Duża część z nich to kamienie pochodzące właśnie z krypty św.Pelagiusza. Muzeum stoi na miejscu dawnego kościelnego baptysterium, które zburzono w XVIII w.

Oprócz tego w Novigradzie warto zobaczyć dwie inne świątynie: kościół Matki Bożej z Góry Karmel (XV w., wenecki, kiedyś obok niego znajdował się także klasztor) oraz kościół św.Agaty, bardzo stary kościół, pochodzący jeszcze z ery Franków w mieście (IX w.), stopniowo przebudowywany we wczesnym średniowieczu (do XIII w.), a w ostatnich latach XX w. odrestaurowany.

Višnjan, panorama miasteczka

Višnjan, panorama miasteczka

Višnjan, kościół św.Kwiryka i Julitty

Višnjan, kościół św.Kwiryka i Julitty

Višnjan, wenecki lew na miejskiej bramie

Višnjan, wenecki lew na miejskiej bramie

Novigrad był ostatnim punktem drugiego dnia naszej objazdówki po południowej Słowenii i północnej Chorwacji. Po wyjechaniu z miasteczka zaczęliśmy się rozglądać za noclegiem, jadąc w kierunku kolejnego punktu zwiedzania, zaplanowanego na następny dzień, czyli Poreču. I choć ostatecznie przespaliśmy tę noc w samochodzie (samochód z założenia miał być naszym głównym miejscem noclegowym podczas tego wyjazdu), to przy okazji przejechaliśmy przez malutki Višnjan, który na tyle „wpadł nam w oko”, że to właśnie od niego zaczęliśmy nasze zwiedzanie trzeciego dnia.

Poreč, wejście do bazyliki Eufrazjusza

Poreč, wejście do bazyliki Eufrazjusza

Višnjan to właśnie to „czwarte” miasto w tym wpisie, którego nie ujęliśmy w tytule. Po pierwsze – bo nie pasuje do niego, nie leży bowiem na wybrzeżu. A po drugie – bo nie mieliśmy go w planach – trafiliśmy tu przypadkiem, gdy po zwiedzaniu Novigradu szukaliśmy noclegu po drodze do Poreču. Noclegu nie znaleźliśmy, ale miasteczko tak nam przypadło do gustu, że wróciliśmy tu następnego dnia.

Višnjan to dziś maleńka i bardzo senna w dzień miejscowość, licząca nieco ponad tysiąc mieszkańców. Turystów tu raczej brak, bo i atrakcji jest niewiele, ale uroku miasteczku odmówić nie możemy. Szczególnie tej starszej części, z typowymi starymi kamieniczkami i brukowanymi wyślizganym kamieniem uliczkami. Historia istnienia osady jest niezwykle długa – okolice na pewno zamieszkane były już w epoce brązu – pozostałości z tego okresu znaleziono kilometr od miasteczka.

Pierwszy pisemny dowód istnienia Višnjanu pochodzi z 1003 r. Do XVIII w. miejscowość otoczona była murami miejskimi, dziś jedyną po nich pozostałością jest brama w starej części miasta, przyozdobiona weneckim lwem. Za bramą znajduje się najbardziej reprezentacyjna część Višnjanu – rynek z barokowym ratuszem (XVII w.), kościołem św.Kwiryka i Julitty (matki i syna – męczenników chrześcijańskich z czasów rzymskiego cesarza Dioklecjana) oraz dzwonnicą z XVIII w.

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Najciekawiej prezentuje się na rynku zdecydowanie kościół, który wraz z dzwonnicą widoczny jest już z daleka przy dojeżdżaniu do miasteczka, stanowiąc „wizytówkę” miasteczka. Kościół wybudowany został w początkach XIX w. w niecodziennym jak na ten region, neoklasycystycznym stylu. Przed nim na pewno stały tu inne świątynie – najstarsza wzmianka o stojącym tu kościele pochodzi już z początku XIII w.

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza

W starszej części znajdziecie jeszcze jedną starą świątynię – maleńki kościółek św.Antoniego, pochodzący z XIII / XIV w. (odnowiony w początkach XX w.), stojący na wejściu do starej części Višnjanu. We wnętrzach znajdują się freski oraz tekstu pisane w tzw.głagolicy – najstarszego znanego pisma Słowian, którego autorstwo przypisywane jest słynnym świętym Cyrylowi i Metodemu z Salonik. To pierwsze, ale nie ostatnie nasze spotkanie z głagolicą podczas tego wyjazdu.

W tzw. nowej części także znajdują się dwie warte uwagi kościółki – św.Rocha oraz nieco dalej, już na obrzeżach miasteczka, kościół Marii Magdaleny – oba pochodzące z XVI w. Z ciekawostek – jeszcze dalej za kościołem Marii Magdaleny znajduje się najbardziej znany obiekt w Višnjanie – dość popularne obserwatorium astronomiczne, w lecie prowadzące letnie obozy na młodzieży, zainteresowanej astronomią.

Z Višnjanu wracamy na wybrzeże – teraz celem jest jedna z perełek chorwackiej Istrii, czyli Poreč. To jedna z najstarszych miejscowości na całej Istrii, z korzeniami sięgającymi czasów illyryjskich, ale najbardziej do jej sławy przyczynili się Rzymianie, budując tu swój wojskowy fort w I w. n.e. Do dziś zachował się rzymski układ miejskich ulic i kilka ważnych obiektów, wśród których niezmiennie największą estymą wśród turystów cieszy się bazylika Eufrazjusza – przepiękna i bogata w pozostałości z czasów budowy świątynia, dziś wpisana na listę UNESCO.

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza, sarkofag z relikwiami św.Maura

Poreč, bazylika Eufrazjusza, sarkofag z relikwiami św.Maura

Poreč, widok z dzwonnicy bazyliki Eufrazjusza

Poreč, widok z dzwonnicy bazyliki Eufrazjusza

W Poreču bardzo szybko pojawili się chrześcijanie, którzy jednak byli bezwzględnie tępieni przez Rzymian, a kulminacja prześladowań nastąpiła w czasach cesarza Dioklecjana – wtedy to zgładzono m.in. św.Maura, pierwszego tutejszego chrześcijańskiego biskupa, dziś patrona miasta. Ponad 200 lat później, w połowie VI w., w miejscu kaźni męczennika, ówczesny biskup miasta nakazał budowę wielkiej bazyliki, dziś głównej atrakcji Poreča. Stanęła ona w miejscu gdzie wcześniej istniały starsze świątynie – ich pozostałości są widoczne do dziś. Budowla wzorowana była na bazylice z Rawenny i udekorowana została pięknymi mozaikami, których część we wspaniałym stanie zachowała się do dziś, wzbudzając podziw zwiedzających.

Przyzwyczajeni jesteśmy do podziwiania wspaniałych mozaik na podłogach, ale tym razem chodzi o mozaiki, misternie układane na ścianach i sklepieniach bazyliki, tworzone przez ówczesnych mistrzów z wielu maleńkich elementów. Mozaiki w Poreču wzbudzają naprawdę wielki podziw i choćby dla nich warto zajrzeć do bazyliki Eufrazjusza. Większość kompleksu bazyliki pochodzi z czasów budowy, natomiast okazałą dzwonnicę, z której rozpościerają się cudowne widoki na miasto i okolicę, dobudowano w XVI w. W jednej z kaplic przechowywane są po dziś dzień relikwie św.Maura.

Poreč to jednak nie tylko bazylika. To spora starówka, na której w odróżnieniu od wcześniej odwiedzanych przez nas miasteczek na Istrii, widać tłumy turystów, a co za tym idzie, także mnogość sklepików z pamiątkami, kawiarni, restauracji i wszystkiego, co może się turystom przydać. Warto się tu zapuścić w labirynt ciasnych kamiennych uliczek i spróbować uciec od gwaru głównych traktów starego miasta.

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Uroki miasteczka odkryli już władcy i arystokraci z Austro-Wegier w połowie XIX w., kiedy to Poreč stał się jednym z głównych punktów spędzania przez nich wolnego czasu. Dziś mieści się tu wiele hoteli i pensjonatów, które potrafią ugościć turystów w liczbie wielokrotnie przewyższającej liczbę stałych mieszkańców. W Poreču warto jeszcze poszukać innych atrakcji historycznych:

  • dwóch wież obronnych – jedynych pozostałych z dawnych murów miejskich, otaczających miasto. Jedna okrągła, druga pięciokątna, obie pochodzące z XV w.;
  • kościół św.Franciszka, kiedyś część klasztoru franciszkanów, wybudowanego w XIII w., na pozostałościach wczesnochrześcijańskiego kościoła z V w. Klasztor został zamknięty w czasach napoleońskich i przekształcony w świecki budynek, który potem służył m.in. jako parlament Istrii;
  • dom „dwóch świętych”, jedna z kilku zabytkowych rezydencji na starówce, nazwany tak od dwóch figur zdobiących fasadę. Pochodzi z XIV / XV w., być może był kiedyś częścią znajdującego się tu dawniej klasztoru;
  • gotycka rezydencja „Lew”, wybudowana pod koniec XV w., stojąca przy głównej ulicy starówki Poreča, kiedyś będąca siedzibą bogatych miejscowych rodzin;
  • rezydencja rodziny Sinčic, także przy tej samej ulicy, najokazalszy barokowy budynek w Poreču, wybudowany przez jedną z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodzin w mieście w XVIII w., pozostawał w jej posiadaniu aż do II wojny światowej;

Poreč to także nabrzeże Adriatyku, którym także warto się przespacerować. Szczególnie okazale prezentuje się promenada po południowej stronie półwyspu, na którym stoi stare miasto. A wychodząc ze starówki, na pewno Waszą uwagę zwróci jeszcze główny plac miasta – Plac Wolności (Trg Slobode) i stojący na nim okazały kościół NMP od Aniołów, wybudowany w połowie XVIII w.

Poreč jest jednym z tych miejsc na Istrii, które najbardziej zapadły nam w pamięci z wyprawy na chorwacki półwysep. Zdecydowanie czuć tu klimat historii, no i to piękne, kamienne stare miasto, nagrzane w lipcowym słońcu do krańców niemożliwości. Dla takich właśnie klimatów przyjechaliśmy na Istrię.

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Vrsar, panorama miasteczka

Vrsar, panorama miasteczka

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

A na koniec wjechaliśmy do oddalonego od Poreča o ok.10 km na południe miasteczka Vrsar, niezwykle pięknie stojącego na wzgórzu nad brzegiem morza. Historia Vrsaru sięga głębokiej starożytności (II tysiąclecie p.n.e.) – wtedy już wzgórze i okoliczne wyspy archipelagu Vrsar, wtedy prawdopodobnie będące w części połączone z lądem ze względu na niższy wtedy poziom morza, były zamieszkane.

Vrsar, pozostałości po dawnych obwarowaniach (zamku)

Vrsar, pozostałości po dawnych obwarowaniach (zamku)

Na pewno też miasto ponownie zasiedlili Rzymianie ok.I w. n.e., razem z całym terytorium Istrii. W IV w. istniała tu wczesnochrześcijańska bazylika. Potem nadeszło Binzancjum, aż w końcu Frankowie. Ok. XII w. Vrsar ufortyfikowano, otaczając miasto murami obronnymi, wewnątrz którego powstał tzw. zamek, dziś najstarsza część miasta. Jego pozostałości są widoczne do dziś na samym szczycie wzgórza miejskiego.

Później nastąpiły wieki panowania weneckiego, a w końcu włoskiego – ludność miasta stanowili wtedy głównie Włosi i Chorwaci – i tak było w zasadzie do II wojny światowej, po której Istria weszła w skład Chorwacji, a liczna grupa mieszkańców włoskiego pochodzenia opuściła miasto, przez co praktycznie zostało ono niemal opuszczone. Vrsar zasiedlili w ich miejsce wewnętrzni chorwaccy imigranci z Dalmacji i wyspy Brac.

Główne atrakcje Vrsaru to przede wszystkim wzgórze z najstarszą częścią miasta, gdzie znajdziecie wspomniane już pozostałości po dawnym zamku oraz główny miejski kościół św.Marcina. To nowy kościół (oddany do użytku w 1935 r.), ale z długą historią – stoi na rynku, na którym kościół parafialny stał prawdopodobnie już od XII w. W początkach XIX w. zdecydowano o budowie nowego, ale postępująca inwazja wojsk napoleońskich wstrzymała budowę – Francuzi sprzedali wszystkie materiały zgromadzone do budowy nowego kościoła.

Ostatecznie budowę wznowiono dopiero przed II wojną światową i ukończono w 1935 r. Niemal równolegle postępowała rozbiórka starego kościoła wraz z dzwonnicą, którą także wybudowano od nowa obok. Tuż obok kościoła znajdują się znaczne pozostałości dawnego zamku Vrsar, oficjalnie wybudowanego w XII w., aczkolwiek istniał on już wcześniej, prawdopodobnie nawet od IX w. Zamek został odnowiony w XVII w. i był rezydencją biskupa Poreča, ale w pod koniec XVIII w. Vrsar znacznie stracił na znaczeniu, a wraz z nim także i fortyfikacje. Dziś ruiny są częścią prywatnej posiadłości.

Vrsar, kościół św.Fuski

Vrsar, kościół św.Fuski

Vrsar, stare miasto

Vrsar, stare miasto

Vrsar, widok na port

Vrsar, widok na port

Vrsar, archipelag wysepek obok miasta

Vrsar, archipelag wysepek obok miasta

W gęstwinie starych uliczek kryje się jeszcze jeden zabytek Vrsaru – kościółek św.Fuski (Sveti Foska), pochodzącej z Rawenny męczennicy za wiarę z połowy III w., wybudowany w początkach XVII w. Jeszcze starsza świątynia, bo pochodząca z VIII w., stoi przy porcie we Vrsarze – to kościół Świętej Marii od Morza. Wielokrotnie przebudowywany, swoją obecną postać posiada od XII w. Obok kościółka odkryto pozostałości dużo starszej wczesnochrześcijańskiej bazyliki z IV w. Zachowały się tu niewielkie fragmenty podłogowych mozaik.

Vrsar przez wieki słynął z miejscowego kamienia, wydobywanego z miejscowych kamieniołomów na dużą skalę już mniej więcej od XIII w. Aczkolwiek na pobliskich wysepkach kamieniołomy istniały już od czasów starożytnych Rzymian. Jeden z takich opuszczonych kamieniołomów – Montraker – znajduje się tuż obok mariny, na niewielkim wzgórzu, z którego rozciąga się piękny widok na panoramę starego miasta.

Na koniec dnia, zanim dojechaliśmy do kolejnego punktu noclegowego, którym był tym razem Rovinj, nie mogliśmy sobie odpuścić małej odmiany i zobaczenia tym razem „naturalnej” atrakcji Istrii, czyli niezwykłego fiordu – zwanego Limski Zaljew. Nazwa pochodzi od rzymskiego słowa, oznaczającego granicę – kiedyś przebiegała tu granica rzymskich prowincji Dalmacja i Italia.

Strome ściany kanału mieszczą kilka jaskiń, w których najprawdopodobniej w czasach prehistorycznych schronienie znajdowali ludzie. O jaskiniach tych krążą też legendy, związane z adriatyckimi piratami, którzy uczynili z nich swoje kryjówki. Jedna z nich zwana jest jaskinią Romualda, od imienia kapłana – samotnika, założyciela pobliskiego klasztoru, żyjącego podobno w niej w XI w.

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev, degustacja chorwackich serów :)

Limski Zaljev, degustacja chorwackich serów :)

Kanał Limski to świetne miejsce na odpoczynek i relaks na łonie przyrody. Nie ma tu tłumów, wielkich hoteli i hałasu. Jest za to piękno przyrody, a na końcu kanału (długiego na ponad 10 km) – kilka restauracji, serwujących miejscowe ryby i ostrygi. Tutaj też spędziliśmy ostatnie chwile kończącego się dnia, przysiadając na chwilę nad brzegiem kanału. No i tutaj zaopatrzyliśmy się w pyszny ser, którym zajadaliśmy się kolejnego dnia w Rovinju. Sprzedawca tak nas częstował kolejnymi odmianami, że w zasadzie najedliśmy się samą degustacją :)

I tak upłynął nam kolejny dzień objazdówki po chorwackiej Istrii. Na koniec dojechaliśmy do Rovinja, w którym wreszcie mieliśmy nocleg w pokoju w prywatnym pensjonacie. Choć spanie w samochodzie to atrakcja, to jednak fajnie położyć się w łóżku, wziąć prysznic i usiąść na balkonie z butelką kupionego wcześniej domowego chorwackiego wina. No i z serem, też miejscowym, jako przegryzką… Mniam :) W kolejnym wpisie – łatwo się chyba domyślić – pokażemy Wam jeden z ważniejszych istryjskich punktów turystycznych, czyli Rovinj.

Pełna galeria zdjęć z nadmorskich miasteczek na Istrii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Motovun, chorwacka stolica "truflandii"

Motovun był jednym z tych miejsc, od których zaczynaliśmy planowanie naszej objazdówki po chorwackiej Istrii. Nie da się bowiem zwiedzić Istrii, nie będąc w tym malutkim miasteczku, znanym w całym świecie.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 2 (poprzedni wpis: Powitanie z Istrią – Umag, Buje i Vižinada). Motovun to urokliwie położone na stromym wzgórzu miasteczko, oddalone od wybrzeża Adriatyku o ok.30 km. Zamieszkałe było już w czasach rzymskich, z których jednak niewiele się zachowało. Potem na pewno zamieszkiwali tu Celtowie, ale pierwsza potwierdzona wzmianka w dokumentach pochodzi z początków IX w., wtedy jeszcze pod włoską nazwą Montona.

Jak wszystkie miasta okolicy, w XIII w. Motovun dostał się pod władanie weneckie, i podobnie jak w innych miastach, ten odcinek jego historii odcisnął największe piętno na zachowanej do dziś architekturze. Przez całe wieki miasteczko znane było z produkcji oliwy, ale dziś sławę miasteczku przynoszą trufle – ani nie ładnie pachnące, ani nie ładnie wyglądające grzyby, rosnące pod ziemią, wyszukiwane z pomocą specjalnie szkolonych psów. Trufli pełno jest w lasach dookoła Motovunu i to jest dziś „towar eksportowy” miasteczka, okolicy i Istrii jako całości.

Motovun na stałe zamieszkuje raptem kilkuset mieszkańców, w sezonie letnim trudniących się obsługą ruchu turystycznego (noclegi i niezliczone sklepy), a zimą ponoć wyjeżdżający m.in. do Włoch. Społeczność włoska jest do dziś silną częścią mieszkańców Motovunu.

Motovun z daleka

Motovun z daleka

Motovun, turystyczne kramy i sklepiki

Motovun, turystyczne kramy i sklepiki

Motovun, brama miejska

Motovun, brama miejska

Motovun, kościół św.Stefana

Motovun, kościół św.Stefana

Wjazd do miasta kończy się w sezonie letnim u podnóża wzgórza, na którym Motovun stoi. Drogę zastaliśmy zamkniętą szlabanem przy dużym parkingu, na którym trzeba zostawić samochód i dalej udać się albo na piechotę, albo specjalnie kursującymi autobusami. Podobno da się na wzgórze wjechać samochodem, ale my poddaliśmy się trendowi i jak prawie każdy turysta, zasiedliśmy w autobusie.

Motovun

Motovun

Miejscowa anegdotka głosi, że nie ma takiej potrawy, do której mieszkańcy nie dodawaliby trufli. Ile w tym prawdy – nie wiemy – ale przynajmniej na potrzeby przemysłu turystycznego tak jest. Starówka Motovunu wypełniona jest malutkimi kramami i sklepikami, sprzedającymi wszystko, do czego da się trufle dodać. Z alkoholami, oliwą, serami (krowimi, kozimi) i innymi domowymi przetworami na czele. Oczywiście ceny bywają kosmiczne, jak to w miejscu obleganym przez turystów.

Motovun, kościół św.Jana Chrzciciela

Motovun, kościół św.Jana Chrzciciela

Miasto otoczone jest dwoma kręgami murów. Wyższa, starsza część otacza najstarszy fragment miasta. Centralnym punktem jest plac Andrei Antico, najbardziej znanego w historii mieszkańca miasta, urodzonego tu włoskiego kompozytora, żyjącego na przełomie XV / XVI w. Na placu tym stoi najbardziej znany zabytek – kościół św.Stefana, wybudowany na przełomie XVI / XVII w. w miejscu, gdzie stał wcześniej inny kościół. Ten wcześniejszy zaś wybudowano prawdopodobnie na ruinach wczesnochrześcijańskiej bazyliki z IV w.

Obok kościoła św.Stefana stoi najbardziej widoczny punkt miasta, wysoka na 27 m dzwonnica, kiedyś służąca jako wieża obronna i obserwacyjna. Wybudowana została w XIII w., potem wielokrotnie była przebudowywana, aż wreszcie zmieniła funkcję na dzwonnicę. Naprzeciw kościoła znajduje się miejski pałac, wybudowany w XII w., w wiekach późniejszych także przebudowywany. Pod placem znajduje się dawna miejska cysterna, która zaopatrywała mieszkańców w wodę.

Motovun

Motovun

Motovun

Motovun

Motovun

Motovun

Motovun

Motovun

Motovun, kościół św.Antoniego z Padwy

Motovun, kościół św.Antoniego z Padwy

Dookoła plac oraz wzdłuż zachowanych murów miejskich mieści się sporo kawiarenek i restauracji, gdzie można przysiąść i wypić lub zjeść. Motovun jest świetnym miejscem na widokowy spacer, z murów rozpościera się wspaniały widok na całą okolicę. Choć potrzeba nieco samozaparcia, bo chodzenie po kamienistych uliczkach, wspinających się lub spadających ze zbocza wzgórza bywa męczące.

Motovun, starożytne rzymskie pozostałości (II w.)

Motovun, starożytne rzymskie pozostałości (II w.)

Motovun posiada klika innych zabytkowych miejsc, do których przede wszystkim zaliczają się dawne miejskie bramy oraz inne, poza kościołem św.Stefana, świątynie:

  • kościół NMP, stojący jeszcze przed właściwym starym Motovunem, w części zwanej Gradiziol, dziś zamknięty, wybudowany w XVI w. jako część klasztoru. W jego wnętrzach znajduje się ponoć sporo nagrobków członków bogatych miejscowych rodzin;
  • kościół św.Antoniego z Padwy, stojący w innej części miasteczka (Borgo), wybudowany w połowie XV w. pod wcześniejszym wezwaniem św.Cypriana;
  • kościół św.Jana Chrzciciela, stojący obok niegdysiejszej bramy miejskiej, prowadzącej do Borgo, wybudowany w początkach XVI w. Dzwonnicę dobudowano w końcówce XIX w.;
Motovun, domowa winiarnia

Motovun, domowa winiarnia

Na koniec wizyty w Motovun trafiamy jeszcze do jednej z tutejszych domowych winiarni. Kupujemy miejscowe czerwone wino i wracamy na dół, do samochodu. Na dziś koniec szwędania się po głębiach Istrii, wracamy na wybrzeże. W kolejnym wpisie zobaczycie znów chorwackie miasteczka na wybrzeżu Istrii.

Pełna galeria zdjęć z Motovunu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Chorwacja

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Powitanie z Istrią - Umag, Buje i Vižinada

Kilkudniowy roadtrip po chorwackiej Istrii zaczynamy od północy. Na początek pokażemy Wam trzy raczej pomijane turystycznie miejsca: nadmorski Umag i umiejscowione nieco wgłąb lądu Buje i Vižinada.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 2 (poprzedni wpis: Słoweńskie wybrzeże. Piran i Izola). Powrót do Chorwacji planowaliśmy już od jakiegoś czasu – od naszego pierwszego wyjazdu tam minęło już ładnych parę lat i potem jakoś nie było nam po drodze. A przecież poza południowymi rejonami tego kraju, które zwiedziliśmy w 2010 r., Chorwacja ma do zaoferowania wiele, wiele więcej. Tak narodził się plan zwiedzania Istrii, północnej części kraju, położonej nad Adriatykiem.

Istrię zaczynamy oglądać od strony północnej, a dokładnie od położonego niedaleko granicy ze Słowenią malutkiego Umagu. To niewielkie (6 tys. mieszkańców) miasteczko, z mikroskopijną wręcz, w porównaniu ze zwiedzanymi poprzedniego dnia słoweńskimi Koprem i Piranem, starówką, jest raczej omijane przez turystów. Historię ma jednak długą, pierwsze wzmianki o Umagu pochodzą już z VII w. W okolicach jednak osiedla ludzkie były już dużo wcześniej – kilka kilometrów na północ znaleźć można ruiny starożytnego Siparu. Umag przez wieki żył w jego cieniu, aż do czasu, kiedy to Sipar został niemal doszczętnie zniszczony przez najeźdźców (ok. IX w.).

Umag, stare miasto

Umag, stare miasto

Umag, ratusz miejski

Umag, ratusz miejski

Umag, kościół św.Rocha

Umag, kościół św.Rocha

Umag, kościół Wniebowzięcia NMP

Umag, kościół Wniebowzięcia NMP

Umag, stara wieża obronna

Umag, stara wieża obronna

Dalsza historia zbieżna jest z historią wielu miasteczek na wybrzeżu Adriatyku – przez wieki pod patronatem weneckim, z dużą liczbą mieszkańców pochodzenia włoskiego, którzy wyemigrowali w momencie, kiedy miasteczko stało się częścią Jugosławii. Dziś Umag jest nieco „zapomniany”, senny nawet w szczycie sezonu (byliśmy tam przecież w lipcu, a turystów było jak na lekarstwo).

Bo i do zaoferowania Umag ma niewiele. Jak już wspomnieliśmy, starówka jest niezwykle mała, ma może 200-300 metrów szerokości i składa się ledwie z kilku uliczek i głównego placu, przy którym stoi najokazalszy zabytek miasta – kościół Wniebowzięcia NMP, wybudowany w XVIII w. w miejscu, gdzie wcześniej stał inny kościół. W jego wnętrzach znajduje się wiele cennych dzieł sztuki sakralnej nawet z XV w. Obok świątyni znajduje się stara miejska cysterna z XVII w.

Umag ma częściowo nieźle zachowane mury miejskie, których najstarsze fragmenty pochodzą z X w. Zachowały się także niektóre wieże obronne, budowane w XIII w. Na obrzeżach starówki znajdziecie jeszcze jeden zabytkowy kościółek – św.Rocha, pochodzący z XVI w. Krótki spacer na kraniec starówki, prowadzący tradycyjnymi kamiennymi uliczkami doprowadzi Was do muzeum miejskiego, podobno wartego zobaczenia. I to w zasadzie wszystko, co warto w Umagu zobaczyć.

Buje, kościół Matki Bożej Miłosierdzia

Buje, kościół Matki Bożej Miłosierdzia

Buje, kościół św.Serwulusa

Buje, kościół św.Serwulusa

Buje, kościół św.Serwulusa

Buje, kościół św.Serwulusa

Buje, starożytne pozostałości

Buje, starożytne pozostałości

Z Umagu wyjeżdżamy więc bez większego żalu – tym razem jedziemy w głąb Istrii. Kolejnym przystankiem jest bowiem równie mało uczęszczane przez turystów miasteczko Buje, położone kilkanaście kilometrów na wschód od wybrzeża. Historią Buje nie będziemy Was męczyć, bo jest niemal identyczna jak w przypadku Umagu – Rzymianie, Bizancjum, Wenecja.

Buje ma za to znacznie więcej do zaoferowania, jeśli chodzi o zabytki. Zachowały się tu m.in. cztery zabytkowe kościoły:

  • Buje, kościół św.Jana

    Buje, kościół św.Jana

    kościół Matki Bożej Miłosierdzia, wybudowany w 1497 r., dwukrotnie rozbudowywany (XVI i XIX w.);

  • kościół św.Serwulusa, główny kościół miasteczka, pod wezwaniem patrona miasta, jeden z najważniejszych późnobarokowych kościołów w całej Istrii. Wybudowany w XVIII w. w miejscu, gdzie wcześniej stał kościół z XIII w. (jego resztki „wbudowano” w nowszą świątynię). Prawdopodobnie historia tego miejsca jest jednak jeszcze starsza – stała tu już w starożytności pogańska świątynia. Obok kościoła stoi wysoka dzwonnica z XV w., znajdziecie tu też weneckiego lwa z 1480 r. oraz kilka znalezionych tu pozostałości z czasów starożytnych. We wnętrzu kościoła znajduje się aż 7 ołtarzy oraz organy z końca XVIII w.;
  • kościół św.Jana, a w zasadzie niewielka kaplica, schowana w ciasnych uliczkach starego miasta, wybudowana w 1788 r.;
  • kościół św.Marcina, stojący pośrodku średniowiecznego, nieco zdewastowanego cmentarza,wybudowany został prawdopodobnie w XVI w. Dziś jest zamknięty, nabożeństwo odprawiane jest tu raz w roku (w dniu św.Marcina w listopadzie), okazjonalnie we wnętrzach organizowane są wystawy kulturalne;
Buje, kościół św.Marcina

Buje, kościół św.Marcina

W zachodniej części starówki znajdziecie także dość okazałe pozostałości po dawnych murach miejskich – wieże obronne i bramy miejskie z XV w. Buje sprawia wrażenie zapomnianego i nieco zapuszczonego. Prezentuje się dość surowo, brak tu znaczących „fajerwerków” architektonicznych. Brak tu też niemal całkowicie turystów, nie jest to miasteczko żyjące z turystyki, choć informacja turystyczna jest i jest całkiem sprawna i przydatna.

Vižinada pojawia się w historii gdzieś w X / XI w. W zasadzie pojawia się wtedy kościół św.Marii, wybudowany w pobliskim przysiółku Bozje Polje, przy wyjeździe w kierunku na Porec. W 1119 r. dobudowano do niego klasztor Zakonu Templariuszy, który stał się ich centrum na Istrii. Ale w XIV w. urządzono na templariuszy wielkie polowanie i klasztor opuścili oni, a wprowadzili się rycerze Zakonu Maltańskiego, a potem franciszkanie. Nad drzwiami kościoła do dziś znajduje się podobizna Attyli, słynnego władcy Hunów z V w., który wg legendy zakończył swe życie w okolicy (źródła mówią, że zmarł w wyniku przepicia na własnym ślubie).

Jeśli Buje to miejsce zapomniane przez turystów, to Vižinada w ogóle chyba nie jest przez nich odwiedzana. Momentami na pustych ulicach tego mini-miasteczka sami czuliśmy się jak atrakcja – dla miejscowych. Widzieliśmy tu zaledwie kilka osób. Oprócz wspomnianego kościoła św.Marii w Bozje Polje, sama Vižinada także ma czym się pochwalić, jeśli chodzi o zabytki. Przede wszystkim znajdują się tu trzy zabytkowe kościoły:

  • główny kościół parafialny św.Hieronima z 1840 r.;
  • kościół św.Barnaby, znany ze swoich fresków, pochodzących z XV w. Sam kościół wybudowany został w XII w.;
  • kościół św.Jana Chrzciciela, stojący nieco poza centrum Vižinady, także pochodzący z XII w.;
Vižinada, kościół św.Barnaby

Vižinada, kościół św.Barnaby

Vižinada, kościół św.Hieronima

Vižinada, kościół św.Hieronima

Vižinada, kościół św.Hieronima

Vižinada, kościół św.Hieronima

Vižinada, kościół św.Jana Chrzciciela

Vižinada, kościół św.Jana Chrzciciela

Bozje Polje, kościół św.Marii

Bozje Polje, kościół św.Marii

Bozje Polje, kościół św.Marii

Bozje Polje, kościół św.Marii

W samym centrum Vižinady, czyli na głównym placu, gdzie znajdują się wszystkie najważniejsze atrakcje, znajdziecie jeszcze starą wenecką fontannę z XVIII w. oraz kilka zabytkowych budynków z weneckimi lwami św.Marka – pozostałości po weneckim panowaniu w regionie.

W Vižinadzie można też zobaczyć starą stację kolejową – jeden z punktów przejazdu słynnej Parenzany, drogi kolejowej, łączącej Triest (dziś Włochy) z Porec’iem (dziś Chorwacja), prowadzącej m.in. przez Koper, Izolę (dziś Słowenia) i Vižinadę właśnie. Kolej ta funkcjonowała od 1902 do 1953 r. Na stacyjce w Vižinadzie stoi dziś replika lokomotywy, używanej na Parenzanie (oryginał znajdziecie w słoweńskim Koprze).

A w kolejnym wpisie pokażemy Wam jedno z najsłynniejszych miast chorwackiej Istrii – Motovun. Dlaczego jest ono tak znane – o tym również już wkrótce :)

Pełna galeria zdjęć z chorwackich miasteczek Umag, Buje i Vižinada znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Chorwacja

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Osijek, czyli (na chwilę) wracamy do Chorwacji

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Tour de Europe 2014, dzień 19 (poprzedni wpis: Travnik i dwa inne bośniackie miasteczka na północy kraju). Tym razem w naszej podróży Chorwacja była tylko krótkim epizodem, i to nie nadmorskim. Nasze rodzinne podróżowanie po Europie rozpoczynaliśmy w 2010 r. właśnie od wyjazdu do Chorwacji, kilkadziesiąt kilometrów po tym kraju przejechaliśmy też w 2013 r., kiedy to z Bośni przez okolice Dubrownika wjeżdżaliśmy do Czarnogóry. Teraz przyszedł czas na kilka godzin w Slawonii i zwiedzanie Osijeku – jednego z większych chorwackich miast, aczkolwiek położonego daleko od Adriatyku.

Z bośniackiego Doboja do Osijeku jest ok.150 km – trasę tę udało się nam pokonać zaskakująco szybko, biorąc pod uwagę, że przekraczaliśmy granicę wjazdową do UE, czyli liczyć się trzeba z ogonkiem, kontrolą itp. Ale przejście graniczne w bośniackim Šamac okazało się nawet w sezonie na tyle mało obłożone, że poszło gładko i szybko. Do Osijeku dojechaliśmy już mocno po południu, ale długie sierpniowe dni dawały nam szanse na zobaczenie miasta jeszcze w słonecznym świetle.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda

Osijek zaistniał w czasach rzymskich (choć okolice miasta zamieszkałe były już dużo wcześniej) jako fort wojskowy Mursa. W II w. n.e. cesarz Hadrian podwyższył status osady. Nowożytne dzieje miasta zaczynają się pod obecną nazwą pod koniec XII w. W XVI w. miasto zostało podbite i zniszczone przez Turków, którzy następnie odbudowali je w swoim stylu, a niedaleko miasta wybudowano wspaniały jak na owe czasy most (8 km długości) na rzece Drawie, uważany za jeden z cudów ówczesnego świata. Most ten przetrwał jednak tylko do 1687 r., kiedy to po bitwie pod Mohaczem (dziś Węgry, nad Dunajem), odbito miasto z rąk tureckich, niszcząc przy okazji most.

Z czasów po odbiciu miasta przez Austriaków pochodzi dawne centrum miasta – Tvrda, wybudowane na początku XVIII w. Dzisiejsze centrum Osijeka powstało w XIX w., a Tvrda jest dziś jedną z głównych atrakcji turystycznych miasta. I właśnie od tej starej austriackiej twierdzy nad Drawą zaczynamy nasze zwiedzanie Osijeka.

Pierwsze plany jej budowy Austriacy powzięli zaraz po zdobyciu miasta w 1687 r. Plany te przyśpieszyła turecka próba odbicia Osijeku kilka lat później. Mury i bastiony obronne zostały wybudowane w ciągu kilku lat na początku XVIII w. Budowa budynków wewnątrz, m.in. koszarów, zbrojowni, szpitala oraz innych niezbędnych budowli ukończona została w 1735 r. Wybudowano także kościoły i klasztory, system oświetlenia i sieć wodociągową (pierwszą publiczną w dzisiejszej Chorwacji).

Fort jednak szybko przestał być potrzebny, a zupełnie stracił na znaczeniu po Kongresie Berlińskim (1878 r.). Od tego czasu stopniowo rozbierano część budynków i spory odcinek murów. Stopniowo też dawna twierdza przekształcała się w teren mieszkalny. Podczas wojny domowej w Jugosławii fort został w znacznym stopniu uszkodzony. Obecnie znajduje się tu sporo barów i restauracji, kwitnie życie nocne. Tvrda jest na liście kandydatów do wpisania na listę UNESCO.

Osijek, Tvrda, jezuicki kościół św.Michała

Osijek, Tvrda, jezuicki kościół św.Michała

Osijek, Tvrda, franciszkański klasztor i kościół św.Krzyża

Osijek, Tvrda, franciszkański klasztor i kościół św.Krzyża

Osijek, Tvrda, franciszkański klasztor i kościół św.Krzyża

Osijek, Tvrda, franciszkański klasztor i kościół św.Krzyża

Osijek, Tvrda, Brama Wodna

Osijek, Tvrda, Brama Wodna

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda, ślady po kulach z czasów wojny domowej

Osijek, Tvrda, ślady po kulach z czasów wojny domowej

Tvrda od zawsze słynęła z wysokiego poziomu szkół (kilka wciąż tu działa), na dowód tego przytacza się fakt, że dwaj chorwaccy laureaci nagrody Nobla (obydwa byli chemikami) ukończyli tutejsze gimnazja.

Osijek, katedra św.Piotra i Pawła

Osijek, katedra św.Piotra i Pawła

Centralnym punktem Tvrdy jest plac św.Trójcy, ze stojącą na środku kolumną, upamiętniającą epidemię dżumy, ustawioną tu w 1730 r. Ważnymi elementami są świątynie: franciszkański kościół św.Krzyża (1732 r.) i jezuicki św.Michała (1742 r., wybudowany w miejscu wcześniej stojącego tu tureckiego meczetu). Jezuici mają tu też swój klasztor oraz gimnazjum. Jedyna zachowana do dziś część murów obronnych znajduje się we wschodnim skrzydle twierdzy oraz częściowo od strony rzeki. Od strony rzeki zachowała się także jedyna brama wjazdowa do twierdzy – Brama Wodna.

W obrębie twierdzy mieszczą się także dwa muzea: Archeologiczne i Muzeum Slawonii, oraz sporo budynków szkolnych, naukowych i urzędowych. Spacer po ulicach twierdzy był nieco upiorny – choć byliśmy tam w szczycie sezonu, to większość czasu spędziliśmy bez żadnego towarzystwa. Uliczki są puste, w kawiarniach kilka osób… chyba rzeczywiście toczy się tu tylko „życie nocne” w knajpach. Tak czy tak, twierdza pozostaje widowiskowym obiektem, malowniczo położonym nad rzeką, choć dziś sprawiającym wrażenie nieco zapomnianego – wszak centrum dzisiejszego Osijeka jest już dziś w innym miejscu.

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjny budynek kina Urania

Osijek, secesyjny budynek kina Urania

Do tegoż centrum udajemy się spacerem, wzdłuż ulicy Europejskiej. Warto poprzyglądać się stojącym przy niej secesyjnym kamienicom – niektóre są naprawdę piękne. Jednym z najbardziej oryginalnych jest kino Urania, wybudowane w 1912 r. Ulica Europejska jest ponoć najdłuższym ciągiem secesyjnych budynków w Europie południowo-wschodniej. Dochodzimy do nowego centrum Osijeku i jego głównego placu – placu Ante Starčevića, przy którym wprost nie sposób nie zauważyć górującej nad miastem wieży katedry św.Piotra i Pawła. Kiedyś w jej miejscu stał kościół parafialny z 1732 r., ale stał się on zbyt mały i postanowiono wybudować nowy. Budowę ukończono w 1900 r., dziś katedra w Osijeku jest drugą najwyższą budowlą w całej Chorwacji (94 m). Wnętrz niestety nie mogliśmy zwiedzić ze względu na trwające nabożeństwo.

Tuż przed samym placem Ante Starčevića znajdujemy jeszcze stary kościół św.Jakuba i św.Jana Nepomuka, będący częścią klasztoru zakonu Kapucynów, zbudowanego tu w 1710 r. Samą świątynię ukończono w 1727 r. Sam plac Ante Starčevića jest pięknym miejscem, bardzo kolorowym i malowniczym, warto się na nim zatrzymać choćby na moment. Otoczony przez zabytkowe kamienice, z fontannami w środku, rzeczywiście zasługuje na miano centralnego punktu miasta.

My tymczasem skręcamy na południe, w ulicę Županijską, by przejść obok Teatru Narodowego. Tradycje teatralne w Osijeku sięgają 1735 r., kiedy to zarejestrowano przedstawienia wystawiane w jezuickim gimnazjum. Sam budynek teatru wybudowano w 1866 r., a na stałe stał się siedzibą teatru w 1907 r.

Osijek, plac Ante Starčevića

Osijek, plac Ante Starčevića

Osijek, plac Ante Starčevića

Osijek, plac Ante Starčevića

Osijek, centrum miasta

Osijek, centrum miasta

Osijek, Teatr Narodowy

Osijek, Teatr Narodowy

Osijek, Trg Slobode (Plac Wolności)

Osijek, Trg Slobode (Plac Wolności)

Nasz krótki spacer po głównych atrakcjach Osijeku kończymy „slalomem” po bocznych uliczkach na południe od placu Ante Starčevića. Przechodzimy przez kolejny plac – Plac Wolności (Trg Slobode), a potem odwiedzamy jeszcze kościół ewangelicki. Powoli zapada już zmrok, a nas czeka ponad 100 km jazdy do węgierskiego Pecsu, w którym mamy zaplanowany nocleg. Pecs będzie ostatnim punktem całej naszej wakacyjnej wyprawy w 2014 r. i jednym z większych (pozytywnych) zaskoczeń w jej trakcie, ale o nim opowiemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z chorwackiego Osijeku znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Po pierwsze: spróbuj zrozumieć Jugosławię

Tak tak, to nie pomyłka – Jugosławię. Nie ma takiego kraju na światowych mapach od mniej więcej 22 lat, więc dzisiejsze pokolenie młodych podróżników, także tych „wakacyjnych”, zupełnie go nie zna. Jugosławia jest skrótem myślowym – chodzi o narody: chorwacki, bośniacki, serbski.

Tour de Europe 2013, dzień 4 (poprzedni wpis z trasy: Południe Bośni i Hercegowiny). To będzie chyba najbardziej zaangażowany nasz wpis na tym blogu od zawsze. Nie jesteśmy znawcami stosunków wewnętrznych na Bałkanach, nie jesteśmy też specjalistami od historii najnowszej tego regionu. Trochę jednak poczytaliśmy i posłuchaliśmy, trochę zobaczyliśmy – na tyle, by wyrobić sobie swoje zdanie, które poniżej chcemy spisać.

Nie byłoby pewnie tego wpisu, gdyby nie to, że mieliśmy niedawno okazję być na prezentacji pewnej pary podróżników, która pokazywała m.in. zdjęcia ostrzelanych domów z Bośni. Zdjęcia oczywiście wśród nastoletniej gawiedzi wzbudziły efekt „łał !”, ale w komentarzu prowadzących usłyszeliśmy, że nie wiedzą, dlaczego te domy do dziś stoją w takim stanie i dlaczego obok nich w restauracjach siedzą ludzie, piją piwko i nie przeszkadza im ten widok. Prawdę mówiąc, ten moment zaważył na naszym odbiorze całej prezentacji – wyszliśmy zniesmaczeni. Fajnie jest trzaskać widowiskowe zdjęcia domów z dziurami po kulach karabinu maszynowego, fajnie jest się poczuć jak korespondent wojenny. Fajnie jest pochwalić się tym potem. Ale niefajnie jest nawet kilka miesięcy po powrocie nie spróbować zrozumieć tego, co się widziało. Dla nas to trochę takie „lizanie loda przez szybę”.

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

A więc – jeśli też byliście w Bośni i też widzieliście widoczne do dziś skutki wojny domowej, i jeśli interesuje Was, o co w tym wszystkim chodzi, to dalsza część tego wpisu jest właśnie dla Was. Być może dopiero w Bośni będziecie i chcecie pojechać tam bardziej świadomi tego, co się tam stało i co jest dziś – to też piszemy dla Was. I teraz będzie wykład historyczny, zgodny z naszą najlepszą wiedzą na dziś. Zburzmy rozpowszechniony na zachodzie stereotyp: „źli Serbowie napadli, zabijali i gwałcili sąsiadów. Jak ich zbombardowaliśmy, to się uspokoili”. Tak, to prawda, ale tylko część prawdy. I to uwarunkowana wydarzeniami z dalszej historii, które warto poznać, by móc zobaczyć cały kontekst. Najpierw kilka założeń „wprowadzających” w temat:

  • Bośnia i Hercegowina to kraina niezwykle bogata w historię, o dużym „stażu” jako całość, ale o bardzo niewielkim doświadczeniu jako niepodległe państwo. Niepodległości „doświadczyła” zaledwie przez 100 lat w swojej całej historii, a potem zapadła na ponad 400 lat pod panowanie tureckie. Bośniacy niezbyt identyfikowali się jako naród, bardziej czuli się zintegrowani od strony religijnej i tu stanowili jedność;
  • Najsilniejszymi (także pod względem dążeń niepodległościowych czy wręcz mocarstwowych) narodami z terenów – nazwijmy je tak – „jugosłowiańskich” były od zawsze Serbia i Chorwacja. Serbia przez długie wieki była samodzielnym państwem, nieraz całkiem sporym i potężnym. Oba miały też wysokie dążenia do scalania innych narodów pod swoimi rządami i tu konkurowały ze sobą;
  • Bośnia i Hercegowina geograficznie leży pomiędzy… Serbią i Chorwacją właśnie. Ze względu na różne historyczne wydarzenia, wojny itp. na terenach Bośni mieszkały (i do dziś mieszkają) wielkie skupiska Chorwatów i Serbów, tworząc miejscami wręcz własne enklawy. Im bliżej granicy Bośni z Chorwacją czy Serbią, tym więcej tam właśnie tych narodów. Sąsiedzi od dawna traktowali Bośnię jako drogę do stworzenia własnego wielkiego państwa (idee Wielkiej Serbii, Wielkiej Chorwacji);
  • Podstawowa różnica, po której poznać Bośniaków, Chorwatów czy Serbów to religia. Bośnia przez ponad 400 lat była pod władzą turecką i podlegała bardzo silnej islamizacji. Turcy faworyzowali osoby wyznania muzułmańskiego, co powodowało przechodzenie na islam mieszkańców. Do dziś w Serbii i Chorwacji słychać głosy, że Bośniacy to ich obywatele, tylko o innym wyznaniu;
Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, Jajce

Zniszczenia wojenne, Jajce

Mauzoleum ku czci ofiar wojny, Kozarac

Mauzoleum ku czci ofiar wojny, Kozarac

Nie da się zrozumieć tego, co stało się w Bośni 20 lat temu, bez głębszego wglądu w historię trzech sąsiadów: Serbii, Chorwacji i Bośni. Poznajmy więc rys historyczny wzajemnych stosunków. Cofamy się lekko ponad 100 lat przed wojnę domową.

  1. Rok 1878, kongres pokojowy w Berlinie, kończący zwycięskie powstanie narodów słowiańskich na Bałkanach przeciwko panującej tu Turcji. Niepodległość odzyskuje Serbia, natomiast Bośnia i Hercegowina (od tego czasu oficjalnie pod taką nazwą) przechodzi pod panowanie Austro-Węgier, pod którym jest już Chorwacja. Serbia chciała włączyć Bośnię w swoje granice, Chorwacja była za włączeniem jej do Austro-Węgier by być Bośni bliżej. Stosunki pomiędzy Serbią i Chorwacją ochładzają się. Bośniacy (muzułmanie) nie są zainteresowani ani Serbią (prawosławie) ani Chorwacją (chrześcijanie), dla nich koniec panowania Turcji to swego rodzaju tragedia. W Serbii rosną nastroje anty-austriackie;
  2. Rok 1914, w zamachu w bośniackim Sarajewie z rąk Bośniaka (ale należącego do serbskiej organizacji zbrojnej) ginie austriacki następca tronu, co zapoczątkowuje najazd Austrii na Serbię, a potem całą I wojnę światową;
  3. Rok 1918, powstaje pierwsza federacyjna Jugosławia ze stolicą w Belgradzie, a więc pod przewodnictwem Serbów. Chorwacja wchodzi w jej skład, ale nie jest zadowolona z takiego układu. Zaostrza stosunki z republiką Serbską, aż kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej otrzymuje sporą autonomię wewnątrz Jugosławii, ale nie spełnia marzeń o niepodległości;
  4. Rok 1939, wybucha II wojna światowa. Chorwaci tworzą wreszcie własne państwo, ale będące satelitą hitlerowskich Niemiec, nazwane Niezależnym Państwem Chorwackim. Niemcy oddają im pod zarządzanie obszar Bośni i Hercegowiny, gdzie Chorwaci natychmiast z niezwykłą brutalnością zaczynają wyniszczać Serbów, stosując do nich tę samą doktrynę, co Niemcy wobec Zydów. Chorwaci tworzą obozy koncentracyjne na wzór tych niemieckich, gdzie mordują setki tysięcy ludzi, głównie Serbów. Znane i udokumentowane są przypadki „zawodów” w ilości zabitych Serbów, znane są zdjęcia z obcinania głów żyjącym ludziom piłą do drewna. Nawet niemieccy żołnierze nie mogli patrzeć na bestialstwo Chorwatów, często pomagając Serbom w ucieczkach przed nimi. Chorwacka doktryna wobec Serbów brzmiała: „1/3 wysiedlić, 1/3 przechrzcić, 1/3 zabić”. To ostatnie podobno im się udało… Oglądaliśmy miejsca kaźni Serbów: obozy w Starej Gradiskiej, Jasenovacu czy zbiorowe groby w Gradinie Donjej;
  5. Rok 1945, żołnierze chorwaccy, w tym także strażnicy z obozów zagłady (wg szacunków 300-500 tys. ludzi), nie chcąc poddawać się komunistycznym partyzantom (także Serbom), rozpoczęli marsz ku Austrii, by poddać się wojskom brytyjskim. Te jednak przekazały ich tymże partyzantom, którzy w odwecie za obozy śmierci, wymordowali większość (mówi się o 100-200 tys. zamordowanych) w ciągu zaledwie kilku miesięcy (!). Pomnik ku ich czci widzieliśmy w chorwackim Zagrzebiu;
Stara Gradiska, chorwacki obóz koncentracyjny z II wojny światowej

Stara Gradiska, chorwacki obóz koncentracyjny z II wojny światowej

Jasenovac, chorwacki obóz koncentracyjny z II wojny światowej

Jasenovac, chorwacki obóz koncentracyjny z II wojny światowej

Gradina Donja, masowe groby ofiar (700 tys.) chorwackich ustaszy z II wojny światowej

Gradina Donja, masowe groby ofiar (700 tys.) chorwackich ustaszy z II wojny światowej

Jak widać, porachunki dotyczą głównie Serbów i Chorwatów, ale prawie zawsze nierozerwalnie wiąże się z Bośnią lub wręcz dzieje się na jej terytorium. W każdym bądź razie 50 lat przed wybuchem wojny domowej dzieją się straszne rzeczy wobec obu narodów nawzajem – najpierw Chorwacji wyrzynają Serbów, potem Serbowie Chorwatów. Obie strony zapamiętają wydarzenia (do dziś podawane jako jedną z przyczyn tak wielkiej brutalności wojny domowej), w których to one są poszkodowane, jako zadry w historii. Nadchodzi moment rozpadu Jugosławii, 1991 rok.

  1. Niepodległość ogłasza Słowenia (najbogatsza republika Jugosławii) oraz Chorwacja, pomimo niezgodności tego aktu z konstytucją Jugosławii (mówiła ona o tym, że wystąpić z federacji mogą narody, a nie republiki). Zgodnie z nią, Chorwaci nie mogli „zabrać” terenów, na których znajdowały się skupiska serbskie, a taka była cała północno-wschodnia Chorwacja. W Chorwacji władzę obejmuje Franjo Tudman, który swoją retoryką zaczyna nawiązywać do Niepodległego Państwa Chorwackiego z czasów II wojny światowej, budząc przerażenie Serbów zamieszkujących Chorwację i wściekłość w samej Serbii. Serbia rozpoczyna wojnę z Chorwacją i Słowenią;
  2. Niepodległość ogłasza Bośnia i Hercegowina, rozpoczynając najgorszy okres wojny. Najpierw Serbowie walczą z Bośniakami i Chorwatami, potem już każdy walczy z każdym. Serbowie i Chorwaci chcą przyłączyć Bośnię do swojego kraju, sami Bośniacy chcą pozostawienia kraju w obecnej formie;
  3. I Serbowie i Chorwaci prowadzą wojnę etniczną – chcąc udowodnić „serbskość” czy „chorwackość” regionu, wysiedlają, a niestety bardzo często niezwykle brutalnie mordują ludność cywilną pochodzenia innego niż własne. Dochodzi do masowych czystek etnicznych z obu stron, a ofiarami najczęściej są Bośniacy. „Bronią” etniczną stają się także gwałty na kobietach, które „mają teraz rodzić Serbów”. Co się wyprawiało, możecie przeczytać np. tutajtutaj. Dla tych o mocnych nerwach – o tym, co wyprawiały także kobiety. Chętni znajdą w sieci o wiele więcej;
  4. Wojna oprócz etnicznej, w sposób „naturalny” staje się także wojną religijną, gdzie o przynależności do którejś ze stron decyduje wyznanie. Burzone są świątynie głównie muzułmańskie, nawet te będące cennymi zabytkami historycznymi. W Banja Luce Serbowie zburzyli wszystkie 16 meczetów. Wszędzie notowane są przypadki zabijania się dotychczasowych sąsiadów, współpracowników, mieszkańców jednej miejscowości, niedobitki uciekają pozostawiając cały życiowy dobytek. Znane są przypadki mordowania swoich dziewczyn przez mężczyzn, zmuszania mężów do mordowania swoich żon czy dzieci… Jeśli macie chęć i silne nerwy, polecamy lekturę książki Wojciecha Tochmana „Jakbyś kamień jadła”. Dokument spisujący  fakty, całkowicie wstrząsający;
  5. Prym w czystkach etnicznych wiodą Serbowie, zajmując i „czyszcząc” wszystkie tereny zamieszkałe w Bośni przez swój naród. Do przerwania masakry zmusza ich dopiero NATO, rozpoczynając naloty na serbskie miasta. Wojna zostaje przerwana;
  6. Zostaje podpisany układ w Dayton, kończący wojnę domową, ustalający nowe granice i prawo obowiązujące pomiędzy narodami. Tworzy on dziwną konstrukcję państwa „Bośnia i Hercegowina”, złożonego z dwóch bardzo autonomicznych republik: Republiki Serbskiej (prawie sami Serbowie) i Federacji Bośni i Hercegowiny (Bośniacy i Chorwaci). Jednocześnie ustanowiono prawo, pozwalające na powrót wysiedlonym mieszkańcom do swoich domostw.
Zniszczenia wojenne, Mostar

Zniszczenia wojenne, Mostar

Ostatni punkt tej smutnej historii jest wyjaśnieniem sytuacji z oglądanej przez nas prezentacji. Na północy (region Banja Luki) ludność serbska przy pomocy własnego wojska wygoniła lub wymordowała współmieszkańców: Bośniaków i Serbów, często zakopując ich w masowych grobach i kradnąc ich mienie. Ale tym wysiedlonym prawo pozwala wciąż wrócić do dawnych domów. Są ich własnością. Tyle że oni wracać nie zamierzają – nie chcą żyć obok swoich dawnych oprawców. Co najwyżej usiłują je sprzedać. Dlatego nikt nie wraca, a ostrzelane i zburzone domostwa straszą do dziś.

Zniszczenia wojenne, Mostar

Zniszczenia wojenne, Mostar

A ci co siedzą obok i im to nie przeszkadza ? Niestety pewnie to ci, którzy mieszkańców zburzonych domów wysiedlali – dziś region Banja Luki to w aż 95% Serbowie. Bośniacy i Chorwaci już tu nie wrócili… Dlatego, gdy patrzysz na mieszkańców wsi w bośniackiej Republice Serbskiej (która kaprysem społeczności zachodniej nie została włączona do Serbii), przechodzących obok ruin domostw ze śladami strzałów na ścianach, pomyśl, co ci mieszkańcy robili 18-20 lat temu. Szczególnie mężczyźni, wyglądający dziś na 40-50 lat… Zapewne ten sam scenariusz można zastosować w innych regionach Bośni, na innych narodowościowo mieszkańcach. Ktoś gdzieś napisał o wojnie domowej w Jugosławii: „wojna, w której nie było niewinnych”.

W wojnie domowej walczyło ok.400 tys. żołnierzy po wszystkich stronach. Liczba ofiar to 100-200 tysięcy. 50 tys. udokumentowanych gwałtów. 1,8 mln ludzi wypędzonych ze swoich domostw. Koniec XX wieku, w samym środku cywilizowanej Europy…

Jak dziś sprawuje się ten narodowościowy tygiel ? Nie bardzo się sprawuje. Republika Serbska w Bośni to praktycznie czysta etnicznie Serbia, znaki drogowe i drogowskazy pisane są cyrylicą, na ulicach wiszą serbskie flagi (flagi państwowej Bośni i Hercegowiny nie widzieliśmy ani jednej), na ulicach sprzedawane są koszulki z napisem „Srbija” lub z podobizną Novaka Djokovica, serbskiego tenisisty. Na południu z kolei częstym widokiem są flagi chorwackie. Bośniacy swoich nie wieszają, bo chyba jeszcze nie zdążyli się z nimi zidentyfikować, wszak państwo istnieje 18 lat.

Mostar, most - symbol miasta, odbudowany w 2004 r. po zburzeniu go przez Chorwatów w 1993 r.

Mostar, most – symbol miasta, odbudowany w 2004 r. po zburzeniu go przez Chorwatów w 1993 r.

Banja Luka, meczet Fehradija, przy wbudowaniu kamienia węgielnego w 2001 r. w zamieszkach zginął człowiek

Banja Luka, meczet Fehradija, przy wbudowaniu kamienia węgielnego w 2001 r. w zamieszkach zginął człowiek

Chodząc dziś ulicami miast Bośni i Hercegowiny, wśród coraz większych tłumów zjeżdżających tu turystów, przyglądając się sennym czasem mieszkańcom, warto jednak mieć z tyłu głowy, co oni tutaj przeżyli i co nadal przeżywają – wszak oni ciągle żyją wymieszani narodami obok siebie. Wojna spowodowała zmiany etniczne (z terenów serbskich wyrzucono inne narody, z kolei Serbowie uciekali z terenów gdzie większością byli Bośniacy i Chorwaci), ale wciąż wiele jest miejsc gdzie kultury się mieszają, wciąż pamiętając o krzywdach sprzed lat zaledwie kilkunastu. Wciąż pokój jest tu jedynie fasadą, za którą kryje się wzajemny żal i niechęć, czasem wręcz wrogość. Kilka faktów:

  • Rok 2010, Chorwacja. Widzieliśmy tu chyba samochodowe rejestracje każdego kraju Europy. Nie było jednak tych serbskich i bośniackich. Wogóle.
  • Rok 2001, Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, region serbski. Kilka tysięcy Serbów napada na garstkę Bośniaków, usiłujących wmurować kamień węgielny pod odbudowę zburzonego przez Serbów meczetu. Jedna osoba ginie, kilkadziesiąt rannych w szpitalach.
  • Rok 2004, Mostar, Bośnia i Hercegowina, region bośniacko-chorwacki. Kilka tysięcy policjantów musi chronić uroczystość otwarcia odbudowanego mostu – symbolu miasta, celowo zburzonego przez Chorwatów. Mostar do dziś ma dwie części: bośniacką i chorwacką, po obu stronach rzeki, przedzielone mostem, wzajemnie niechętne, rządzone osobnymi samorządami oraz dwa kluby sportowe – bośniacki i chorwacki

Do dziś naczelną zasadą turystyczną na terenach byłej Jugosławii jest nie rozpoczynanie z miejscowymi rozmów o wojnie domowej. To niebezpieczny temat, pełen nieszczęść w każdej rodzinie, drażliwy. Miejscowi mogą stawać się nerwowi. Tu jeszcze długo temat wojny będzie tematem tabu. Każdy z narodów uważa się za pokrzywdzony, rządzący nimi w czasie wojny u siebie uznawani są za bohaterów, u innych za zbrodniarzy wojennych (np. wspomniany Franjo Tudman, którego grób widzieliśmy w Zagrzebiu).

Długo pewnie będą stały ostrzelane domostwa i na północy i na południu kraju. Długo też obok nich będą siedzieć czy przechodzić ludzie, na których nie będą one robić żadnego wrażenia. Mamy tylko nadzieję, że Wy już będziecie wiedzieć, DLACZEGO.

PS. Wiemy, że wojna domowa w Jugosławii to temat drażliwy także u nas, co człowiek to inna opinia, często skrajna i wypełniona emocjami. Nie ma chyba pełnej i niezależnej spisanej historii tego nieszczęścia. Tak jak pisaliśmy, wszystko powyższe jest zgodne z naszą najlepszą wiedzą, jaką mamy na dzień dzisiejszy.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Pogranicze chorwacko-bośniackie, czyli szlakiem ponurej historii najnowszej

Pierwszy dzień poza granicami Polski i od razu tematy najcięższego kalibru. To był najlepiej przygotowany przez nas, ale i najcięższy gatunkowo dzień w trakcie całej tegorocznej podróży.

Tour de Europe 2013, dzień 2 (poprzedni post z trasy: Jedziemy do Turcji). Pierwszy dzień naszej podróży nie miał żadnej historii, to był dla nas „dojazd techniczny” z Wielkopolski do Rzeszowa, gdzie zostawialiśmy pod dobrą opieką naszego czworonożnego domownika – nie cierpi jazdy samochodem, więc nawet nie myślimy o zabieraniu go w dalekie podróże.

Tour de Europe 2013, dzień 2, trasa przejazdu

Tour de Europe 2013, dzień 2, trasa przejazdu

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Pogranicze chorwacko-bośniackie

ładowanie mapy - proszę czekać...

Chorwacja, Stara Gradiška: 45.149739, 17.242187
Chorwacja, Jasenovac: 45.277091, 16.921606
Bośnia i Hercegowina, Gradina Donja: 45.267880, 16.929760
Bośnia i Hercegowina, Prijedor: 44.980555, 16.754665
Bośnia i Hercegowina, Kozarac: 44.974453, 16.839616
Bośnia i Hercegowina, Omarska: 44.887864, 16.891651

 

W drugi dzień wchodzimy bardzo wcześnie rano, po 3-godzinnej drzemce w Rzeszowie. Plan zakłada przejazd przez Słowację i Węgry oraz intensywne zwiedzanie „tematyczne” na pograniczu dwóch byłych jugosłowiańskich republik: Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny. Z trasy zapamiętania warte było tylko zwarcie z celniczką na granicy Węgier i Chorwacji w Barcs. Jako że Chorwacja miesiąc wcześniej weszła do Unii Europejskiej, nie spodziewaliśmy się żadnej kontroli granicznej, a dodatkowo zapragnęliśmy uwiecznić budynki graniczne jako „relikt przeszłości”. Jakież było nasze zdziwienie, gdy podczas sesji zdjęciowej zostaliśmy przydybani przez celniczkę, która poinformowała nas o zakazie fotografowania. Nakazała nam ona też skasowanie zrobionych już zdjęć – ale przestała się interesować naszym aparatem po naocznym skasowaniu przez nas pierwszej fotki (chyba nie przewidziała, że zrobiliśmy ich więcej), to zdjęcia przejścia granicznego jednak mamy :) Dodatkową ciekawostką była też kontrola paszportów, pomimo, że była to granica wewnątrz UE (?).

Węgry, on nie musi jeździć na stację benzynową - ma ją zawsze przy sobie

Węgry, on nie musi jeździć na stację benzynową – ma ją zawsze przy sobie

Granica węgiersko - chorwacka. Wewnątrz UE, a kontrola paszportów jest.

Granica węgiersko – chorwacka. Wewnątrz UE, a kontrola paszportów jest.

Zwiedzanie pogranicza chorwacko-bośniackiego było „tematyczne”, gdyż wyjątkowo wyszliśmy poza przewodniki turystyczne i w planach były wyłącznie miejsca tragiczne w swej historii, nierozłącznie związane z jakże trudnymi stosunkami trzema sąsiadującymi narodami: Serbami, Chorwatami i Bośniakami. Tych miejsc raczej nie ma w przewodnikach turystycznych, ale obrazują niezwykle zagmatwane losy narodów byłej Jugosławii, które im bliższe są czasów współczesnych, tym bardziej naznaczone są bólem, krwią i męczeństwem.

Kiedy trzy lata temu jechaliśmy na nasze pierwsze Tour de Europe do Chorwacji, nie mieliśmy zielonego pojęcia o historii najnowszej tego kraju i całego regionu. Swoją wiedzę powiększaliśmy w trakcie podróży i zwiedzania, czytając o oblężeniu Dubrownika, zwiedzając prywatne zbiory broni w Turanj czy cmentarz Mirogoj w Zagrzebiu.

Od momentu decyzji o trasie tegorocznego wyjazdu i o tym, że opieramy cały wyjazd o Bałkany, w dużej mierze o byłe republiki Jugosławii, nadszedł głód wiedzy na tematy związane z rozpadem tego kraju i wojną domową po nim rozpętaną, a także potrzeba zrozumienia dzisiejszych „układów” panujących pomiędzy tymi narodami. Układów panujących w zaledwie 30 lat od rozpętania niezwykle brutalnej wojny pomiędzy często sąsiadami, kolegami, współpracownikami…

Pomnik chorwackich ofiar wojny w Starej Gradiskiej

Pomnik chorwackich ofiar wojny w Starej Gradiskiej

Ruiny obozu koncentracyjnego w Starej Gradiskiej

Ruiny obozu koncentracyjnego w Starej Gradiskiej

Stara Gradiska. Były obóz koncentracyjny. I napis wysławiający Ante Gotovinę, chorwackiego zbrodniarza wojennego, w Chorwacji uznawanego za bohatera narodowego

Stara Gradiska. Były obóz koncentracyjny. I napis wysławiający Ante Gotovinę, chorwackiego zbrodniarza wojennego, w Chorwacji uznawanego za bohatera narodowego

Zródłem wiedzy był oczywiście Internet, ale także polecane w nim publikacje drukowane. Gdzieś wyczytaliśmy, że aby poznać przyczyny tak gwałtownych starć i czystek w czasie ostatniej wojny domowej, trzeba zrozumieć w szerszym kontekście historię regionu. Na pierwszy ogień poszła więc publikacja „Bałkany XX wieku” Mieczysława Tantego. Potem dwie książki, traktujące już bezpośrednio o wojnie domowej: „Oni nie skrzywdziliby nawet muchy” (Slavenka Drakulic), traktująca o zbrodniarzach wojennych, sądzonych przez Międzynarodowy Trybunał w Hadze. Druga – „Jakbyś kamień jadła” Wojciecha Tochmana, to zdecydowanie jedna z najbardziej wstrząsających książek, jakie mieliśmy w rękach. Na tle poszukiwań szczątków ludzkich w masowych grobach w Bośni opowiada losy rodzin uwikłanych w wojnę, często też losy ich oprawców, koło których ofiarom przychodzi żyć po wojnie. Polecamy – ale raczej nie da się jej przeczytać na spokojnie – trzeba się przygotować na spory wstrząs.

Krwawa historia etnicznego tygla, jakim są tereny Jugosławii, a szczególnie terenie Bośni i jej przygranicza, gdzie żyją obok siebie trzy grupy etniczne i religijne zarazem: Serbowie (prawosławni), Bośniacy (muzułmanie) i Chorwaci (katolicy), zapisała się ponurymi literami już w czasie II wojny światowej. Wtedy to Chorwaci utworzyli własne państwo (NDH), będące sojusznikiem III Rzeszy, naznaczone przez Niemców jako państwo „aryjskie”.

Muzeum w miejscu obozu koncentracyjnego Jasenovac

Muzeum w miejscu obozu koncentracyjnego Jasenovac

Pomnik ofiar ludobójstwa w miejscu obozu koncentracyjnego Jasenovac

Pomnik ofiar ludobójstwa w miejscu obozu koncentracyjnego Jasenovac

Ziemne kręgi w miejscu budynków obozu koncentracyjnego Jasenovac

Ziemne kręgi w miejscu budynków obozu koncentracyjnego Jasenovac

Symboliczny pociąg przy obozie koncentracyjnym Jasenovac

Symboliczny pociąg przy obozie koncentracyjnym Jasenovac

Chorwaci natychmiast rozpoczęli politykę podobną do tej, jaką Rzesza stosowała względem Zydów, tyle że „celem” Chorwatów stali się Serbowie. Oficjalna doktryna rządowa brzmiała: „1/3-cią Serbów wysiedlić, 1/3-cią przechrzcić, 1/3-cią zabić”. Jak mówi historia – ta ostatnia groźba została spełniona… Chorwackie rządy określane były jako najbardziej brutalne w całej historii II wojny światowej, a metody wyniszczania Serbów były wprost nieludzkie. Publikacje mówią, że sami żołnierze niemieccy nie mogli znieść metod Chorwatów, często pomagając Serbom, by nie wpadli w ręce Chorwatów.

Najbardziej ponurym dowodem działalności Chorwatów podczas II wojny światowej stał się obóz koncentracyjny, założony przez nich w miejscowości (dziś leżącej w Chorwacji) Jasenovac. Działał niecałe cztery lata (sierpień 1941 – kwiecień 1945), a pomimo to przeszedł do historii jako trzeci obóz koncentracyjny w historii II wojny światowej pod względem ilości zamordowanych w nim osób, po usytuowanych w Polsce: Oświęcimiu i Treblince. Mówi się o ponad 700 tys. ofiar, z których ogromna większość to Serbowie.

Obóz wsławił się niezwykłą brutalnością wobec ofiar. Jednym z jego komendantów był były franciszkanin, zapamiętany z mordowania ludzi gołymi rękami. By oszczędzać amunicję, skonstruowano specjalne noże, zwane „srbosjek”, którymi mordowano serbskich więźniów. Urządzano też zawody w ilości zamordowanych w ciągu jednej nocy więźniów. Zainteresowanych szerszą wiedzą odsyłamy w Internet – materiałów jest mnóstwo.

Pierwszym naszym „celem” była miejscowość Stara Gradiska na pograniczu chorwacko-bośniackim, jeden z „pod-obozów” Jasenovaca, głównie obóz kobiecy i dziecięcy, mieszczący się w starej austro-węgierskiej twierdzy. Do dziś potwierdzono listę prawie 13 tysięcy ofiar tego obozu, których dużą część zagazowano. Miejsce kaźni nie jest jakoś specjalnie oznaczone czy eksponowane, choć to akurat nie powinno dziwić, to nie jest zbyt chlubna karta w historii Chorwacji, na terenie której dziś leży…

Około 30 km na zachód od miejscowości Stara Gradiska, także tuż przy granicy z Bośnią, leży Jasenovac, w którym mieścił się główny obóz kompleksu koncentracyjnego. Dziś na tym miejscu kaźni stoi małe muzeum, dokumentujące to straszne miejsce. Najbardziej widocznym elementem miejsca po dawnym obozie (został on spalony i zniszczony zaraz po wojnie przez jugosłowiańskich partyzantów, którzy go odbili z rąk chorwackich ustaszy) jest dziś pomnik w kształcie kwiatu, stojący w otwartym polu, upamiętniający ofiary ludobójstwa. Dookoła pomnika utworzono ziemne kręgi, leżące w miejscach budynków dawnego obozu. To te kręgi najlepiej upamiętniają ofiary obozu w Jasenovacu. Pozostawiono także linię kolejową, na której stoi pociąg – tą linią dowożono więźniów do obozu.

Symboliczny pomnik w Gradina Donja

Symboliczny pomnik w Gradina Donja

Symboliczny pomnik w Gradina Donja, tablica pamiątkowa przy drzewie

Symboliczny pomnik w Gradina Donja, tablica pamiątkowa przy drzewie

W mieście Jasenovac przekraczamy granicę z Bośnią. Po raz pierwszy doświadczamy „uroków” granic poza UE – trafiamy na korek, w którym tkwimy prawie godzinę. Już po bośniackiej stronie, dokładnie naprzeciwko obozu w Jasenovacu po drugiej stronie rzeki Sawy, leży mały park, wewnątrz którego znajdowało się podczas II wojny światowej miejsce egzekucji Serbów, Zydów i Romów. Na powierzchni 117 arów odkryto do dziś 105 masowych grobów, doliczono się, iż w samej Gradinie Donjej zamordowano aż 366 tys. ludzi, także kobiet i dzieci. Groby położone się w 9 miejscach, dziś oznaczonych tabliczkami i znakami z ich nazwami. Przed wjazdem do parku stoi symboliczny pomnik – resztki drzewa, które służyło Chorwatom do wieszania i torturowania ofiar. Drzewo runęło ze starości w 1978 r. – jego resztki posłużyły i służą do dziś jako pomnik. Co najstraszniejsze – po wojnie znaleziono na miejscu (stoją do dzisiaj) resztki fabryki mydła. Z czego było ono robione – domyślcie się sami…

Gradina Donja, miejsce kaźni setek tysięcy osób

Gradina Donja, miejsce kaźni setek tysięcy osób

Gradina Donja, miejsce kaźni setek tysięcy osób

Gradina Donja, miejsce kaźni setek tysięcy osób

Historia zna jednak też niezwykle krwawe momenty historii byłej Jugosławii, wiążące się z ofiarami po drugiej stronie – tej Chorwackiej. Zaraz po zakończeniu II wojny światowej Brytyjczycy oddali komunistycznym partyzantom, wyzwalającym Jugosławię, od 300 tys. do 500 tys. (różne są szacunki) uchodźców chorwackich – ustaszy, zbrodniarzy, ale także w dużej części cywilów, uciekających przez komunistami, którzy poddali się Brytyjczykom w okolicach austriackiego Bleiburga. Partyzanci w ciągu kilku następnych miesięcy bezwzględnie wymordowali w masowych egzekucjach i podczas tzw. „marszu śmierci” (powrotnego marszu w kierunku granicy Jugosławii) wedle różnych szacunków między 100 tys. a 200 tys. z nich. W ciągu kilku miesięcy… Do dziś rocznica wydarzeń w Bleiburgu obchodzona jest w Chorwacji jako święto. Pomnik ku czci ofiar Bleiburga widzieliśmy w 2010 r. na zagrzebskim cmentarzu Mirogoj.

Gradina Donja, tablica przy jednym z masowych grobów

Gradina Donja, tablica przy jednym z masowych grobów

Gradina Donja, masowe groby ofiar obozu w Jasenovacu

Gradina Donja, masowe groby ofiar obozu w Jasenovacu

Kolejne etapy naszej trasy po północnej części Bośni wiążą się już z wojną domową i latami 90-tymi ubiegłego stulecia. Sama trasa jest bardzo przygnębiająca – od wojny minęło już 30 lat, a krajobraz pełny jest ruin domostw, pozbawionych okien, drzwi, dachów, ruin kościołów i wreszcie domów z bardzo widocznymi śladami po kulach, często używanych i zamieszkałych do dziś. W różnorodnym etnicznie regionie, gdzie Serbowie stanowili większość, dziś zamieszkują praktycznie sami Serbowie – mniejszości bośniackie i chorwackie zostały stąd wygnane lub pomordowane, ich domostwa i majątki przejęte lub zniszczone straszą pustkami do dziś.

Przy zapadającym już zmroku oglądamy istniejące i pracujące do dziś fabryki: Keraterm w Prijedorze oraz fabryka koncernu Mittal Steel w Omarskiej, w których podczas wojny domowej Serbowie urządzili obozy koncentracyjne dla ludności z mniejszości etnicznych, głównie muzułmańskich Bośniaków. W takich obozach, których było o wiele więcej, zabito (a wcześniej torturowano) tysiące osób bez względu na wiek i płeć. W całej okolicy do dziś odkrywane są kolejne masowe groby i kolejne ofiary. Jeszcze w 2011 r. odbywały się w okolicach Prijedoru pogrzeby zamordowanych mieszkańców pobliskiego Kozaraca.

Kozarac, pomnik ku pamięci mieszkańców miasta, ofiar ludobójstwa

Kozarac, pomnik ku pamięci mieszkańców miasta, ofiar ludobójstwa

Kozarac, pomnik ku pamięci mieszkańców miasta, ofiar ludobójstwa

Kozarac, pomnik ku pamięci mieszkańców miasta, ofiar ludobójstwa

W samym Kozaracu nie możemy pominąć pomnika, upamiętniającego ofiary wojny domowej. Kozarac jest miastem, którego największa procentowo liczba mieszkańców zginęło w wojnie ze wszystkich miast byłej Jugosławii. Pomnik upamiętnia 1200 ofiar, których imiona i nazwiska są wypisane na tabliczkach, znajdujących się wewnątrz. Biały okrągły cylinder poprzebijany jest podświetlonymi listwami, symbolizującymi gwoździe wbijane w ludzkie ciało.

Do miejscowości Trn pod Banja Luką, gdzie mamy pierwszy w Bośni nocleg, docieramy już ciemną nocą. W drodze z Rzeszowa przejechaliśmy prawie równo 1000 km, zobaczyliśmy miejsca, dzięki którym chyba lepiej rozumiemy ten region i to, co widzimy, zwiedzając jego miasta i krajobrazy. To nie był najłatwiejszy dzień wakacyjnej podróży, ale w Bośni nie da się uciec od tematów trudnych.

Omarska, fabryka koncernu Mittal Steel, 30 lat temu obóz koncentracyjny

Omarska, fabryka koncernu Mittal Steel, 30 lat temu obóz koncentracyjny

Bośniackie domy ze śladami po kulach

Bośniackie domy ze śladami po kulach

W całej Bośni wszędzie widać ślady wojny. Zobaczymy je następnego dnia w Banja Luce, zobaczymy kolejnego w Jajce i  Mostarze. Warto dowiedzieć się wcześniej, co tu się stało. Ale dzieciom darowaliśmy poznawanie tej części historii. Na to jeszcze mają czas…

Pełna galeria zdjęć z pogranicza chorwacko-bośniackiego znajduje się na osobnej stronie tego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Zagrzeb, cmentarz Mirogoj. Najpiękniejsza nekropolia Europy.

Zagrzeb był drugim, obok Turanj, miejscem, które odwiedziliśmy w drodze powrotnej ze Splitu, w którym spędziliśmy chorwackie wakacje. Jedynym naszym celem w Zagrzebiu był cmentarz Mirogoj, jeden z podstawowych celów turystycznych w tym mieście.

Zagrzeb, wejście na cmentarz Mirogoj

Zagrzeb, wejście na cmentarz Mirogoj

Cmentarz Mirogoj w Zagrzebiu założony został w 1876 roku. Główny budynek powstał wg projektu architekta Hermanna Bolle, jego budowa rozpoczęła się w 1879 roku i trwała aż 50 lat. W tym czasie powstało aż 500 m zacienionych arkad, które posłużyły jako katakumby do pochówku zasłużonych mieszkańców miasta.

Mirogoj od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym – pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

Zagrzeb, arkady na cmentarzu Mirogoj

Zagrzeb, arkady na cmentarzu Mirogoj

Na cmentarzu pochowano wiele znanych osobistości chorwackich i nie tylko, tych żyjących w końcu XIX wieku, jak i tych nam współczesnych. Na centralnym miejscu pochowany został Franjo Tudman, bojownik o niepodległość Chorwacji (walczył w wojnie 1991-92 z Serbią oraz w 1995 roku o Sławonię i Krajinę) oraz jej późniejszy prezydent (od 1990 r., reelekcje w 1992 i 1997 r.). Jak większość przywódców byłych republik jugosłowiańskich w czasach wojny domowej, był postacią kontrowersyjną i szczególnie przez Serbów oskarżany był także za czystki etniczne przeprowadzane w Krajinie podczas walk o ten region. Dla Chorwatów jest za to bohaterem narodowym.

Zagrzeb, urny z prochami w kościele Chrystusa Króla na cmentarzu Mirogoj

Zagrzeb, urny z prochami w kościele Chrystusa Króla na cmentarzu Mirogoj

Z nazwisk bardziej przemawiających do wyobraźni młodszego pokolenia – na cmentarzu Mirogoj pochowany jest także Drażen Petrovic, gwiazda jugosłowiańskiej, a potem chorwackiej koszykówki, grający w NBA koszykarz, mistrz świata i trzykrotny medalista olimpijski, który zginął w wypadku samochodowym w Niemczech (w wieku 29 lat), wracając z Polski z meczu reprezentacji.

Cmentarz jest miejscem pochówku wielu znanych jugosłowiańskich, chorwackich i zagrzebskich osobistości ze świata polityki, nauki, nauki i sportu. Warto także zobaczyć kościół Chrystusa Króla w centralnej części cmentarza oraz okazałą kostnicę, wybudowaną w 1889 roku, stojącą poza terenem samego cmentarza, naprzeciwko wejścia do niego.

 

Zagrzeb, grobowce na cmentarzu Mirogoj

Zagrzeb, grobowce na cmentarzu Mirogoj

 

Zagrzeb, cmentarz żołnierzy niemieckich na Mirogoj

Zagrzeb, cmentarz żołnierzy niemieckich na Mirogoj

 

Zagrzeb, kostnica przy cmentarzu Mirogoj

Zagrzeb, kostnica przy cmentarzu Mirogoj

 

Pełna galeria zdjęć z cmentarza Mirogoj w Zagrzebiu – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.