Polska | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Bieszczadzkie drewniane cerkwie, cz.1

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Smolniku

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Smolniku

Nie tak miał wyglądać nasz bieszczadzki wypad w długi majowy weekend. Spędzaliśmy go w rodzinnym Rzeszowie i wymyśliliśmy sobie spacer po Bieszczadach, a dokładnie po Połoninie Caryńskiej. Niestety w momencie dojechania samochodem na parking przy przełęczy Wyżna gwałtownie rozpadał się deszcz – ze szlaku żółtego zrobił się szlak błotny. Chcąc nie chcąc, cofnęliśmy się nieco do Wetliny, gdzie konsumując słynny na całą Polskę „naleśnik gigant” z owocami, opracowaliśmy na szybko plan awaryjny. Plan, który zakładał po prostu przejażdżkę Wielką Pętlą Bieszczadzką, a potem wizytę w Arłamowie – wszak wtedy właśnie gościła tam piłkarska reprezentacja Polski na swoim ostatnim zgrupowaniu przez Euro 2016.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Plan sam się nam modyfikował po drodze. Najpierw odbiliśmy z Ustrzyk Górnych do Wołosatego, by zobaczyć najwyższy bieszczadzki szczyt – Tarnicę. A potem zobaczyliśmy kierunkowskaz do zabytkowej cerkwi w Smolniku – i skończyło się na tym, że cały dzień jechaliśmy wzdłuż jednej z tras Bieszczadzkiego Szlaku Architektury Drewnianej, zwiedzając po kolei znajdujące się na nim piękne drewniane cerkwie.

Cerkwie na tym terenie dają okazję do poznania jakże burzliwej historii ziem, położonych na południe od dzisiejszych Ustrzyk Dolnych, aż do Smolnika właśnie. Historii przemilczanej i nieco zapomnianej, ale na pewno wartej pamięci. Historii, która sprawiła, że tysiące mieszkańców tych ziem przeżyło koszmar, zgotowany im nie przez wojnę, a przez władze państwowe – polskie i radzieckie. Historii zmiany granicy Polska – ZSRR z 1951 r.

Ten niewielki skrawek Bieszczadów, dziś oraz przed wojną leżący na terytorium Polski, po II wojnie światowej znalazł się w granicach ZSRR. Nie na długo jednak, bo po 6 latach od zakończenia wojny na terenach przygranicznych Lubelszczyzny polscy geologowie znaleźli bogate i łatwo dostępne pokłady węgla. I wtedy o tamte tereny „upomniało” się ZSRR – pod pozorem wygody budowy linii kolejowej, łączącej dwa radzieckie miasta, która przebiegała przez polskie tereny (na których całkiem przypadkiem właśnie wtedy odkryto pokłady węgla). Oficjalnie chęć zmiany granicy wyszła od Polski, ale wiadomo, jak to wtedy bywało. Tym bardziej, że Polska bardo dużo ekonomicznie traciła na utracie żyznych ziem lubelskich, dodatkowo bogatych w węgiel.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Ale oficjalnie to Polska rozpoczęła ten proces, jakoby chcąc sobie zabezpieczyć tereny bieszczadzkie, słabo zaludnione i ze słabymi ziemiami, ale powodem miała być budowa elektrowni wodnej w Solinie – Myczkowcach. Tak czy tak – do wymiany doszło ostatecznie w 1951 r. – ZSRR wzięło sobie Lubelszczyznę z węglem, a my kawałek Bieszczadów z ludnością głównie ukraińską.

Układ był taki, że na wymienianych terenach miał pozostać nienaruszony cały majątek trwały – fabryki, domostwa, zabudowania itp., natomiast ludność miała być przesiedlona. Tysiące ludzi niemal z dnia na dzień (negocjacje układowe utrzymywano w tajemnicy niemal do dnia zatwierdzenia go przez polski Sejm) dowiedziały się, że będą musiały się wynieść z ziem zajmowanych od pokoleń. Po tragicznej zawierusze wojennej, na tereny wciąć niespokojne, walczące z bandami UPA, dotarła kolejna tragedia – konieczność wyniesienia się w inne miejsce.

Ukraińcy z bieszczadzkich terenów zostali przeniesieni wgłąb terenów dzisiejszej Ukrainy, natomiast tutaj sprowadzeni zostali polscy przesiedleńcy z terenów oddanych na rzecz ZSRR, w sumie co najmniej kilka tysięcy ludzi. Zastali tu prawosławne cerkwie, słabe ziemie, tern górzysty, surowy i zalesiony oraz niemal kompletny brak infrastruktury. Zastali po prostu biedę… Częściowo nie wytrzymali i w kolejnych latach „uciekali” w inne rejony kraju. Częściowo zostali, z czasem przystosowując się do surowych bieszczadzkich warunków.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Po Ukraińcach pozostały upadające ze starości, nie naprawiane zabytkowe cerkwie i otaczające je cmentarze, z równie zabytkowymi nagrobkami chowanych tu od pokoleń mieszkańców. Cerkwie były plądrowane i niszczone, te które miały „szczęście” były przejmowane przez kościół katolicki, nadal służąc mieszkańcom – teraz już katolikom. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach doczekały się one zasłużonych renowacji – te które do tych czasów doczekały…

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

I tak krocząc od cerkwi do cerkwi, od cmentarza do cmentarza, coraz bardziej wizualizowaliśmy sobie w głowach wielką tragedię ówczesnych mieszkańców. Tragedię rodzin, z dnia na dzień przenoszonych przymusowo w inne miejsce. Z obu stron – i tych których tu siłą sprowadzono, i tych, których stąd siłą wysiedlono. Ci drudzy zostawili tu całą swoją spuściznę, domy, przodków i pamięć o nich – wszystko to oddając w ręce ludzi, którzy mieli tu (również przymusowo) przyjść po nich. Nagrobki pisane cyrylicą na przycerkiewnych cmentarzach opowiadają najlepiej tę jakże przygnębiającą historię… To przygnębienie towarzyszyło nam cały czas przy kolejnych zwiedzanych cerkwiach. Teraz – jak już znacie kontekst tej opowieści – zobaczcie głównych bohaterów, czyli drewniane cerkwie przy tzw. trasie nr 3 Bieszczadzkiego Szlaku Architektury Drewnianej.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Wybudowana w 1791 r. jako kolejna stojąca w tym miejscu, we wsi istniejącej od XVI w. Po dawnym Smolniku nie pozostało dziś nic, poza cerkwią właśnie, oraz przyległym do niej cmentarzykiem, założonym w XIX w. Zabudowania wsi opuszczono w 1951 r. (mieszkańców wysiedlono w okolice Lwowa) i ostatecznie rozebrano. Tylko cerkiew się uratowała, choć wszystkie cenniejsze dzieła sztuki sakralnej i elementy wyposażenia zabrali ze sobą ówcześni mieszkańcy – dziś niektóre są eksponowane w muzeach we Lwowie.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew wybudowana została w stylu bojkowskim (trzyczęściowa świątynia z widocznymi na zewnątrz kopułami) – jest dziś unikalna w skali całego naszego kraju. Cerkwi wybudowanych w tym stylu istnieje dziś w Polsce raptem kilka. W latach 70-tych XX w. została przejęta przez kościół katolicki i jako taki funkcjonuje do dziś. Jest otwarta w weekendy – wtedy można ją bez problemu zwiedzić także od wewnątrz. Jest wpisana na listę UNESCO.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

Znacznie młodsza od tej w Smolniku, wybudowana w 1902 r., ale także stojąca w miejscu dużo wcześniej istniejących (już od XVII w.) świątyń greckokatolickich. Od 1951 r. stała kompletnie opuszczona i dewastowana przez szabrowników i upływ czasu. Nowi mieszkańcy starali się przekształcić ją w kościół katolicki, nawet odbyło się tu kilka nabożeństw, ale władze szybko ich zakazały.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

W następnej dekadzie wywieziono z niej większość wyposażenia, które jeszcze wtedy istniało. Dopiero w latach 80-tych rozpoczęto stopniowo przeprowadzane remonty dawnej cerkwi, które trwają po dziś dzień i w dużej części prowadzone są za fundusze zbierane charytatywnie, z małym udziałem państwa. Świątynia nie jest czynna, nie odbywają się w niej żadne obrzędy od ponad 60 lat…

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Michniowiec istnieje co najmniej od 1521 r. – z tego czasu pochodzi pierwszy dokument, wspominający o wsi, która w czasach świetności posiadała nawet ponad tysiąc mieszkańców (ale nigdy większością nie byli Polacy). W okresie międzywojennymi istniały tu zaledwie dwie polskie rodziny.

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Obecnie istniejąca cerkiew w Michniowcu wybudowana została w 1868 r., w miejscu wcześniej istniejących tu świątyń. W 1904 r. dobudowano, również drewnianą, wolnostojącą dzwonnicę. Po 1951 r., kiedy to wysiedlono stąd ludność ruską, większość wyposażenia cerkwi rozkradziono – przez kilkanaście lat stała bowiem nieużytkowana i zamknięta. Od 1971 r. świątynia została przekształcona w rzymskokatolicki kościół św.Jana Chrzciciela.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Wybudowana w 1834 r., jedna z większych (z tych przez nas oglądanych), otoczona równie sporym ukraińskim cmentarzem z nagrobkami nawet z początku XX w. Po 1951 r. wykorzystywana jako świątynia rzymskokatolicka. We wnętrzach zachowały się o dziwo niektóre zabytkowe elementy wyposażenia, nawet z XVIII i XIX w. Część wyposażenia przywieźli ze sobą przesiedleni tu mieszkańcy okolic Sokala z Lubelszczyzny.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej, tablica upamiętniająca przesiedlenia z 1951 r.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej, tablica upamiętniająca przesiedlenia z 1951 r.

Obok cerkwi znajdziecie niewielką, dobudowaną już po akcji przesiedleńczej dzwonnicę oraz niezwykle smutną tablicę pamiątkową, upamiętniającą akcję przymusowych przesiedleń ludności Lubelszczyzny w te rejony.

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Wzniesiona w 1830 r. Jej historia zakończyła się w 1951 r., kiedy to pozostała opuszczona – całe jej wyposażenie rozstało rozgrabione i rozkradzione. W samym końcu lat 70-tych przejął ją kościół rzymskokatolicki, który przeprowadził remont na swoje potrzeby. Do dziś służy jako świątynia, pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Pochodząca z 1858 r., wybudowana w miejscu stojącej tu wcześniej cerkwi z połowy XVIII w. Podobnie jak poprzednie, pozostawiona sama sobie po wysiedleniu ówczesnych mieszkańców w 1951 r. Z oryginalnego wyposażenia nie zachowało się nic – wszystko zostało zniszczone lub rozgrabione. Przez dwie dekady świątynia służyła jako magazyn, a potem przejął ją kościół rzymskokatolicki (dziś pod wezwaniem Świętej Rodziny). Dookoła cerkwi kiedyś był cmentarz, z którego do dziś ostało się raptem kilka nagrobków.

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Trochę przypadkiem mieliśmy okazję zobaczyć kawałek smutnej historii regionu, w którym się wychowaliśmy i w którym spędziliśmy dobre kilkadziesiąt lat. Nigdy wcześniej jednak nie zgłębialiśmy jej dokładniej. I choć niby o historii zmiany granic PRLu w 1951 r. wiedzieliśmy i gdzieś tam chyba nawet przewijała się ona lekko na lekcjach historii w szkole, to jednak zobaczenie tych terenów i tej spuścizny po poprzednich ich mieszkańcach z tak bliska wywarło na nas naprawdę duże wrażenie. Zmusiło do poszukania większej porcji informacji na ten temat, pogłębienia wiedzy, próby zrozumienia tego, co się tu stało. Bo że się stało, to wiedzieliśmy. Tylko skali się nie spodziewaliśmy…

A bieszczadzkie drewniane cerkwie nas uwiodły swoim pięknem. Obiecaliśmy sobie, że jeszcze na Szlak Architektury Drewnianej wrócimy. Dlatego też w tytule tego posta wstawiliśmy „cz.1”. Bo na pewno będą kolejne :)

 

Inne posty z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

POZnań Ice Festival - to warto zobaczyć !

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wyjątkowo w tym wpisie tekstu będzie mało, bo zdjęcia powiedzą Wam wszystko. Festiwal Rzeźby Lodowej odbywał się w ten weekend na Starym Rynku w Poznaniu już po raz dziesiąty – jeśli kiedyś w zimie będziecie chcieli przyjechać do Poznania, celujcie w to wydarzenie – naprawdę warto zobaczyć, co można wyczarować z ton lodowych bloków za pomocą narzędzi nie używanych na co dzień do rzeźbienia.

Tegoroczny festiwal trwał tydzień, ale jego najważniejszym i najbardziej widowiskowym elementem było rzeźbienie na żywo, w dwuosobowych zespołach – na Starym Rynku w Poznaniu. Można było oglądać na bieżąco, jak powstają niesamowite instalacje, które nawet wykonywane z bardziej trwałych materiałów, byłyby piękne. A to, że da się je wykonać z materiału takiego jak lód, zakrawa już na magię. A trzeba powiedzieć, że sprawy dodatkowo nie ułatwiała aura – było chyba nieco zbyt ciepło, co sprawiało, że rzeźby rozpuszczały się wręcz w oczach.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Kulminacyjnym momentem była wieczorna iluminacja wykonanych rzeźb – wszystkie zostały podświetlone, przez co nabrały zupełnie innego, jeszcze wyższego wymiaru. Tłumy mieszkańców Poznania i turystów (także licznych obcojęzycznych) przez cały wieczór szczelnie „obstawiły” platformy z rzeźbami.

Jeśli jeszcze Was nie przekonaliśmy – zapraszamy do galerii zdjęć – to naprawdę trzeba zobaczyć.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2015

Parada parowozów w Wolsztynie

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało – byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

Do Wolsztyna mamy raptem godzinę drogi, ale jakoś terminowo nigdy nie było nam po drodze. W tym roku z racji przygotowań do pierwszej komunii jednej z naszych pociech, planów wyjazdowych nie mieliśmy. No to odbyła się jednodniowa wycieczka do Wolsztyna – parada parowozów zaliczona :)

Parada organizowana jest corocznie na terenie jedynej czynnej do dziś parowozowni w Europie – w parowozowni Wolsztyn. Istnieje ona od 1907 r., kiedy to zbudowano tu pierwszą halę dla parowozów (4 stanowiska), rozbudowaną potem do 8 miejsc. Równolegle powstała reszta infrastruktury, a w 1912 r. dodano obrotnicę (także później powiększaną), działającą do dziś.

Parada parowozów to okazja do przypomnienia historii kolejnictwa, pokazania piękna starych lokomotyw i ogólnie promocji kolejnictwa.  Co roku do Wolsztyna przybywają z jej okazji tysiące ciekawskich, w dużej części całych rodzin z dzieciakami, dla których przygotowuje się tu także wiele atrakcji towarzyszących. Przybywa też mnóstwo spotterów i miłośników parowozów z aparatami fotograficznymi w dłoniach.

Po zakończonej paradzie do zwiedzania udostępniana jest sama parowozownia oraz cała historyczna infrastruktura. Do każdego z parowozów można wejść, zrobić zdjęcie, zobaczyć w akcji obrotnicę „parkującą” w odpowiedniej pozycji parowozy w hali parowozowni. Cały dzień parady można więc potraktować jako świetną okazję do spędzenia czasu z rodziną. Zresztą – zapraszamy do oglądania fotek.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Jest też krótkie video:

Pełna galeria zdjęć z parady parowozów w Wolsztynie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2014

Warszawa, Łazienki Królewskie i Powązki, czyli nadrabiamy zaległości z lat szkolnych

Wylot na weekendową wyprawę do Aten był też okazją do nadrobienia tego, co powinna dać szkoła – zobaczenia paru atrakcji Warszawy, których nie było mi dane (tak, wiem, to dziwne) do tej pory zobaczyć: Łazienek Królewskich, Belwederu i Cmentarza Powązkowskiego.

Wyjazd do Warszawy to z reguły punkt obowiązkowy szkolnych wycieczek klasowych – mnie ta przyjemność jakoś ominęła, w trakcie całej edukacji nie było mi dane zajechać do stolicy. Czas na nadrobienie zaległości przyszedł po wielu latach, a pretekstem był wylot do Aten. Odpowiednio zaplanowany dojazd do stolicy dał mi czas na zobaczenie kilku „podstawowych” punktów na mapie turystycznej Warszawy.

Rajd po zaplanowanych punktach podzielony został na dwie tury – dzień wylotu do Aten (Łazienki i Belweder) i dzień powrotu (Powązki). Nie ma sensu robić tu wykładu na temat historii Łazienek Królewskich – jak będziecie zainteresowani, znajdziecie w sieci ogrom materiałów na ich temat. W skrócie – powstały w XVIII w. dla ostatniego króla – Stanisława Augusta Poniatowskiego, były jego letnią rezydencją. Zajmują ponad 70 ha powierzchni, na której znajduje się sporo historycznych, dobrze zachowanych budynków różnego przeznaczenia.

Warszawa, pomnik Chopina w Łazienkach

Warszawa, pomnik Chopina w Łazienkach

Warszawa, "świątynia Sybilli" w Łazienkach

Warszawa, „świątynia Sybilli” w Łazienkach

Warszawa, Palmiarnia w Łazienkach

Warszawa, Palmiarnia w Łazienkach

Warszawa, Stara Kordegarda w Łazienkach

Warszawa, Stara Kordegarda w Łazienkach

Najbardziej znanymi elementami Łazienek są na pewno: pomnik Chopina (1926 r., odbudowany po II wojnie światowej po tym, jak wysadzili go hitlerowcy) i Pałac Łazienkowski, wybudowany długo przed powstaniem parku (koniec XVII w.) i przebudowany sto lat później dla króla. To w nim odbywały się czwartkowe obiady, o których wiedzę wtłaczano nam na historii w szkole. Poza tymi dwoma „sztandarowymi” elementami, znajdziecie tu także (w kolejności zwiedzania):

  • Świątynię Sybilli, czyli dawną ogrodową altanę, służącą do kameralnych spotkań, wybudowaną na początku XIX w., wzorowaną na antycznych świątyniach;
  • Palmiarnię, zwaną też Nową Pomarańczarnią, czyli ogromną cieplarnię, w której kiedyś znajdowały się kolekcje drzew tropikalnych, wybudowaną w 1861 r. Nadal służy jako ogród, a także za siedzibę restauracji „Belvedere”;
  • Teatr na Wyspie, jeden z najstarszych zachowanych do dziś teatrów dworskich, wybudowany w 1786 r.;
  • Wielką Oficynę z 1780 r., czyli królewską kuchnię, kiedyś połączoną z Pałacem Łazienkowskim specjalnym korytarzem;
  • Pałac Myślewicki, którego budowę ukończono w 1779 r., początkowo spełniający funkcję kwaterunku dla królewskich dworzan. W czasach najnowszych pełnił funkcję apartamentów dla gości rządowych;
  • Starą Kordegardę, czyli pochodzącą z 1792 r. wartownię;
  • Biały Domek, letnią willę, wybudowany w 1774 r., z nietypowym zegarem słonecznym, wspartym na klęczącej postaci;
  • Wodozbiór (lub Rezerwuar), zbiornik na wodę, spływającą ze źródeł i przeznaczoną do fontann i łaźni, wybudowany w 1778 r.;
  • Starą Pomarańczarnię, w której przechowywano drzewa pomarańczowe, zdobiące ogrody i pałace w Łazienkach, wybudowaną w 1788 r. W jej budynku mieścił się także kiedyś teatr dworski, znany ze świetnej akustyki;
Warszawa, Pałac Łazienkowski

Warszawa, Pałac Łazienkowski

Warszawa, Pałac Myślewicki w Łazienkach

Warszawa, Pałac Myślewicki w Łazienkach

Warszawa, Wielka Oficyna w Łazienkach

Warszawa, Wielka Oficyna w Łazienkach

Warszawa, Biały Domek w Łazienkach

Warszawa, Biały Domek w Łazienkach

Z faktów historycznych, związanych z Łazienkami – to tu wybuchło Powstanie Listopadowe w 1830 r., gdy spiskowcy z podchorążymi ze szkoły w Łazienkach uderzyli na Belweder. Ale Łazienki to także widowiskowy i spokojny (zakaz jazdy na rowerach czy rolkach) park, w którym można spotkać sporo zwierzaków, wśród których zdecydowanie królują na wpół oswojone wiewiórki, podbiegające do przechodniów w poszukiwaniu jedzenia.

Będąc w Łazienkach nie sposób pominąć Belwederu. Ale zanim do niego dojdziemy, mijamy stojący obok głównego wejścia do parku pomnik J.Piłsudskiego, którego ufundowanie zainicjował Jerzy Waldorff. Pomnik jest podziękowaniem za obronę Warszawy w 1920 r. i stanął w tym miejscu w 1998 r.

A sam Belweder – o jego roli w Powstaniu Listopadowym już było wyżej. Kilka lat wcześniej (1822 r.) dawny barokowy XVII-wieczny pałac został przebudowany i od tej pory tytułowany jest Belwederem. Najważniejszą część historii napisał Józef Piłsudski, zamieniając go na swoją siedzibę jako Naczelnika Państwa w 1918 r. Potem rezydał tu m.in. prezydent Narutowicz. Po przewrocie w 1926 r. ponownie zamieszkał tu Piłsudski, a po jego śmierci w 1935 r. urządzono tu muzeum mu poświęcone.

Warszawa, Stara Pomarańczarnia w Łazienkach

Warszawa, Stara Pomarańczarnia w Łazienkach

Warszawa, Wodozbiór (Rezerwuar) w Łazienkach

Warszawa, Wodozbiór (Rezerwuar) w Łazienkach

Warszawa, Belweder

Warszawa, Belweder

Warszawa, Belweder

Warszawa, Belweder

Później rezydowali tu m.in. Bierut, Jaruzelski czy Wałęsa. Dziś zwyczajowo jest miejscem zamieszkania aktualnego prezydenta RP. Belweder można zwiedzać także indywidualnie, ale przeznaczony jest do tego jeden dzień w miesiącu (ostatnia sobota miesiąca).

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Moniuszki

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Moniuszki

Od czasu odwiedzenia cmentarza na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem w planie było także zwiedzenie najbardziej znanej chyba polskiej nekropolii – Cmentarza Powązkowskiego. Udało się częściowo – po powrocie z Aten zastałem Warszawę w deszczu, co mocno skomplikowało plany spaceru wśród grobów najsłynniejszych Polaków. W praktyce zmuszony zostałem do ograniczenia wizyty i odpuszczenia sobie Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Zdążyłem zobaczyć m.in. groby:

  • Stanisława Moniuszki
  • Gustawa Holoubka
  • Jana Nowaka-Jeziorańskiego
  • Zbigniewa Herberta
  • rodziców F.Chopina i św.Brata Alberta Chmielowskiego
  • Janiny Porazińskiej
  • Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Krzysztofa Kieślowskiego

    Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Krzysztofa Kieślowskiego

    Mirona Białoszewskiego

  • Henryka Wieniawskiego
  • Janusza Zakrzeńskiego (aktora, odtwórcę roli J.Piłsudskiego)
  • Krzysztofa Kolbergera
  • Krzysztofa Kieślowskiego
  • Violetty Villas
  • Edmunda Niziurskiego
  • Edwarda Śmigłego Rydza
  • Grzegorza Przemyka
Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Violetty Villas

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Violetty Villas

Już w deszczu zdążyłem jeszcze przejść starą Aleją Zasłużonych na Powązkach, gdzie pokłonić się można m.in.:

  • Władysławowi Reymontowi
  • lotnikom Żwirce i Wigurze
  • Stefanowi Jaraczowi
  • Leopoldowi Staffowi
  • Stefanowi Starzyńskiemu
  • Janowi Kiepurze
  • Tadeuszowi Fijewskiemu (stary Czereśniak z „Czterech Pancernych”)
  • Mieczysławie Ćwiklińskiej
  • Ignacemu Mościckiemu
  • Marii Dąbrowskiej
Warszawa, Cmentarz Powązkowski

Warszawa, Cmentarz Powązkowski

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Gustawa Holoubka

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Gustawa Holoubka

Warszawa, Cmentarz Powązkowski

Warszawa, Cmentarz Powązkowski

Da się też znaleźć grobowce ludzi dziś dzięki swojej działalności mocno kontrowersyjnych, np. Marcelego Nowotki. Był taki czas, kiedy po zmianie ustroju u nas intensywnie pozbywano się śladów po nim, m.in. w naszym rodzinnym Rzeszowie przemianowano ulicę noszącą jego imię – dziś nazywa się Warszawska.

Warszawa, sanktuarium Poległych i Pomordowanych na Wschodzie przy kościele św.Karola Boromeusza na Cmentarzu Powązkowskim

Warszawa, sanktuarium Poległych i Pomordowanych na Wschodzie przy kościele św.Karola Boromeusza na Cmentarzu Powązkowskim

Osobnym zabytkiem na Powązkach jest kościół św.Karola Boromeusza, ufundowany przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1793 r. Zbombardowany przez Niemców w czasie II wojny światowej, odbudowany został w 1960 r. Mury kościoła „obudowane” są tablicami, upamiętniającymi zmarłych i pomordowanych w różnych okolicznościach, m.in. na jednej ze ścian znajduje się sanktuarium, poświęcone „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie”. Jest też tablica upamiętniająca ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.

Wizyta w tych kilku miejscach w Warszawie daje do myślenia – głównie pod kątem tego, że wędrując po całej Europie (i nie tylko), warto nie zapominać o tym, że pod ręką w kraju mamy też miejsca, które swoją atrakcyjnością nie odbiegają od miejsc zwiedzanych zagranicą. I że zgłębiając historię obcych krajów czy krain, warto uzupełnić też braki w wiedzy o nas samych, naszej historii i naszych rodakach, którzy w niej zapisali się na stałe.

Pełna galeria zdjęć z Łazienek Królewskich i Powązek w Warszawie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2014, Warszawa

Tum. Historyczne związki z Łęczycą

Będąc w Łęczycy, nie wolno zapomnieć o wizycie w oddalonym o zaledwie 2 km Tumie, wsi nierozerwalnie związanej historią z Łęczycą. Tum naprawdę ma się czym chwalić w konkurencji: historia i zabytki.

Tum leży 2 km na wschód od Łęczycy, przy głównej drodze prowadzącej do miejscowości… Piątek :) A miejscowość Piątek z kolei słynie z tego, że jest geometrycznym środkiem Polski. Ale my tym razem nie o tym :) Mała wieś Tum słynie z trzech ważnych historycznych budowli i z tego, że to tu pierwotnie leżała… Łęczyca.

W XI wieku w Tumie, wg legendy za sprawą św.Wojciecha, wybudowano pierwsze w Polsce opactwo benedyktynów (wiek później opactwo przeniesiono, a budynek rozebrano). W drugiej połowie XII wieku, także w Tumie, wybudowano kolegiatę NMP i św.Aleksego (konsekrowaną w 1161 r.), w której dość regularnie odbywały się synody, które dziś uważa się za początki polskiego parlamentaryzmu. Pod jej podłogą zachowały się pozostałości opactwa. I ta archikolegiata jest dziś największą (także dosłownie – wymiary 35 x 12 metrów, największy romański zabytek w Polsce) atrakcją turystyczną Tumu. Nie da się jej przegapić, okazała budowla rzuca się w oczy z daleka. Zresztą i nazwa wsi od niej pochodzi – archikolegiatę nazywano kiedyś właśnie „tumem”.

Kolegiata w Tumie

Kolegiata w Tumie

Kolegiata w Tumie

Kolegiata w Tumie

Kolegiata w Tumie

Kolegiata w Tumie

Tuż obok kolegiaty stoi mały, niepozorny kościółek parafialny pod wezwaniem św.Mikołaja. Powstał w 1761 r., podczas remontu kolegiaty. Obok niego w 1999 r., na pamiątkę sprowadzenia do Tumu relikwii św.Wojciecha (pierwszego polskiego męczennika, który podobno w Tumie był), posadzono dąb, poświęcony świętemu.

XVIII-wieczny kościół św.Mikołaja w Tumie

XVIII-wieczny kościół św.Mikołaja w Tumie

Najbardziej niepozorną, ale i nastarszą historycznie, atrakcją Tumu jest tumskie grodzisko, położone zaledwie 600 m od kolegiaty – prowadzi do niego polna droga, oznaczona pod kolegiatą kierunkowskazem. Dziś jest to po prostu owalny wał ziemny, ale zawiera on kawał polskiej historii. Wg archeologów grodzisko powstało w VI wieku. Funkcjonowało aż do 1107 r. kiedy to zostało spalone przez wojska Bolesława Krzywoustego, który jednak grodzisko odbudował ze względu na jego strategiczne położenie. Ostateczny kres historii tumskiego grodziska położyli Krzyżacy w 1331 r., doszczętnie plądrując je i paląc.

Grodzisko w Tumie

Grodzisko w Tumie

Grodzisko w Tumie

Grodzisko w Tumie

Grodzisko w Tumie

Grodzisko w Tumie

Na terenach grodziska przez wiele lat prowadzono prace archeologiczne, które w 2011 r. zakończyły się skandalem i sprawą w prokuraturze z podejrzeniem o niszczenie przez archeologów terenu wykopaliska i prace bez zezwolenia konserwatora zabytków. Dziś grodzisko w Tumie to owalny ziemny wał, wewnątrz prawie całkowicie zarośnięty zielskiem. Istnieją plany rekonstrukcji grodziska i utworzenia w Tumie parku archeologicznego będącego kolejną atrakcją turystyczną. Do dziś powstała (kosztem 3 mln zł) jedna z części tego projektu – skansen „Łęczycka zagroda chłopska”, którego główną atrakcją jest XIX-wieczny wiatrak, ciągle działający.

Skansen w Tumie

Skansen w Tumie

Skansen w Tumie

Skansen w Tumie

Pełna galeria zdjęć z Tumu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

Więcej wpisów z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2013

Królewskie miasto Łęczyca. Wielka historia małego dziś miasta.

Łęczyca, 15-tysięczne dziś miasto i siedziba powiatu w województwie łódzkim, ukrywa w sobie 1000-letnią historię i swą ważną rolę w historii Polski. Zwiedziliśmy ją „po drodze” w rodzinne, podkarpackie strony.

Łęczyca jest jednym z najstarszych polskich miast – historia miasta ma już ok.1000 lat. Miasto miało w swojej historii trzy lokalizacje. Najstarsza znajduje się na terenie dzisiejszej miejscowości Tum, gdzie odkryto historyczne grodzisko, pochodzące z przełomu IX / X wieku i uznawane za pierwotną lokalizację miasta Łęczycy.

Po wprowadzeniu w Polsce chrześcijaństwa, Łęczyca stała się stolicą jednej z siedmiu prowincji, wchodzących w skład państwa polskiego. W XI wieku w Tumie, wg legendy za sprawą św.Wojciecha, wybudowano pierwsze w Polsce opactwo benedyktynów (wiek później opactwo przeniesiono, a budynek rozebrano). W drugiej połowie XII wieku, także w Tumie, wybudowano kolegiatę NMP i św.Aleksego (konsekrowaną w 1161 r.), w której dość regularnie odbywały się synody, które dziś uważa się za początki polskiego parlamentaryzmu.

Ratusz miejski w Łęczycy

Ratusz miejski w Łęczycy

W XIII wieku Łęczyca występowała jako samodzielne księstwo. Prawa miejskie (zarazem nowa lokacja, nieco na zachód od Tumu) Łęczyca uzyskała przed 1267 roku (dokładna data nie jest znana). Księstwo zostało włączone do Polski przez Kazimierza Wielkiego w 1352 r., który wybudował tu zamek, który uczynił swoją rezydencją. Łęczyca była też często odwiedzana przez króla Jagiełłę (tu m.in. obradował on przed wojną z Krzyżakami w 1409 r.). W zamku w Łęczycy więziono jeńców po bitwie pod Grunwaldem, odbywały się tu sejmy, był także siedzibą wojenną kolejnego króla – Kazimierza Jagiellończyka.

Wielkie czasy Łęczycy skończyły się wraz z potopem szwedzkim, po zakończeniu którego w mieście istniały tylko… 3 domy. Później wielokrotnie niszczona była w zawieruchach wojennych lub zarazach. Ostatnie ważne wydarzenie w życiu miasta miało miejsce podczas kampanii wrześniowej 1939 r., kiedy to w okolicach Łęczycy miała miejsce bitwa nad Bzurą, największa podczas tej kampanii i jedyna na taką skalę przeprowadzona zbrojna akcja przeciwko Niemcom aż do 1941 roku.

Zamek królewski w Łęczycy

Zamek królewski w Łęczycy

Zamek królewski w Łęczycy

Zamek królewski w Łęczycy

Zamek królewski w Łęczycy

Zamek królewski w Łęczycy

Zamek królewski w Łęczycy

Zamek królewski w Łęczycy

Zwiedzanie Łęczycy rozpoczynamy od rynku miejskiego, na którym stoi klasycystyczny ratusz, wybudowany pod koniec XVIII wieku. Dziś nie pełni już roli siedziby władz miejskich, mieści się w nim m.in. Urząd Stanu Cywilnego.

Tuż przy samym rynku znajduje się potencjalnie największa atrakcja turystyczna Łęczycy – zamek królewski, wybudowany przez Kazimierza Wielkiego. Ale chyba oczekiwań nie spełnił. Z zewnątrz, owszem, prezentuje się dość okazale. Niestety, w 1705 r. w wyniku działań wojennych zamek uległ całkowitej dewastacji, popadając w kompletną ruinę. Przez przeszło dwa stulecia nic z tym nie zrobiono, a okoliczni mieszkańcy stopniowo dokonywali rozbiórki ruin, wykorzystując jego resztki jako materiał budowlany. Dopiero w latach 60-tych XX wieku rozpoczęto rekonstrukcję, która ograniczyła się do odtworzenia części murów i wzniesienia tzw. Domu Nowego, dziś siedziby muzeum. Na dziedzińcu zamkowym, na który wstęp jest bezpłatny, nie znajduje się kompletnie nic – można jedynie zobaczyć mury zamkowe od środka.

Muzeum, mieszczące się w zamku, można zwiedzać odpłatnie. Duża część jego eksponatów jest poświęcona diabłowi Borucie, którego legenda nierozłącznie związana jest z miastem Łęczycą. Dodatkowo płatne (2 zł) jest także wejście na wieżę zamkową.

Klasztor Bernardynów w Łęczycy

Klasztor Bernardynów w Łęczycy

Klasztor Bernardynów w Łęczycy

Klasztor Bernardynów w Łęczycy

Nieco dalej od rynku miejskiego znajdujemy dawny zespół klasztorny Bernardynów, wybudowany w I połowie XVII wieku. Przez pewien okres odbywały się w nim sejmiki szlacheckie. Za pomoc powstańcom styczniowym, został zlikwidowany przez władze carskie. Bernardyni powrócili do klasztoru dopiero po II wojnie światowej.

Niemalże po sąsiedzku znajduje się dawny klasztor Dominikanów, powstały pierwotnie w XIII wieku, o którego historii niewiele wiadomo. Pod koniec XVIII wieku został zlikwidowany przez władze pruskie, a budynki przekształcono w więzienie, którą to rolę spełnia do dziś. W jego murach więziono m.in. internowanych w stanie wojennym działaczy Solidarności czy wcześniej Władysława Gomułkę.

Więzienie w Łęczycy (dawny klasztor Dominikanów)

Więzienie w Łęczycy (dawny klasztor Dominikanów)

XIII-wieczny kościół św.Andrzeja w Łęczycy

XIII-wieczny kościół św.Andrzeja w Łęczycy

XIII-wieczny kościół św.Andrzeja w Łęczycy

XIII-wieczny kościół św.Andrzeja w Łęczycy

Po przeciwnej stronie miasta znajduje się kolejny historyczny budynek – kościół św. Andrzeja. Wybudowany prawdopodobnie w drugiej połowie XIII wieku, po raz pierwszy w dokumentach pojawia się w 1338 r. Spalony przez Krzyżaków, odbudowany jako murowany przez Kazimierza Wielkiego. Obecnie stojąca świątynia została konsekrowana w 1425 r., a później kilkukrotnie przebudowywana. Znaczącym zabytkiem jest także kościelna dzwonnica, stojąca obok kościoła, pochodząca z XV wieku, a będąca nieliczną pozostałością po miejskich murach obronnych (spełniała rolę baszty)

Niedaleko kościoła św.Andrzeja znajduje się zielony skwerek, na miejscu którego kiedyś stała duża żydowska synagoga w Łęczycy. Wybudowana pod koniec XVIII wieku, służyła licznej populacji Zydów w Łęczycy. Synagoga przetrwała do II wojny światowej, kiedy Niemcy najpierw splądrowali, a później spalili ją. Ruiny kazali rozebrać i użyć jako materiał budowlany. Z synagogą wiąże się jeszcze jedna smutna historia – w 1890 r. chłopiec przebrany za diabła Borutę tak silnie wystraszył kobiety, że zadeptały się one w panice na śmierć – zginęło 40 osób.

Skwer w miejscu synagogi w Łęczycy

Skwer w miejscu synagogi w Łęczycy

Z Łęczycy udajemy się do sąsiedniego Tumu, jakże silnie związanego historią. Ale o tym będzie już w osobnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Łęczycy znajduje się w osobnym wpisie na naszym blogu oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2013

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

W lipcu 2011 roku wybraliśmy się na dwudniowy wypad do stolicy, a głównym punktem programu była wizyta w Centrum Nauki Kopernik, otwarte w listopadzie poprzedniego roku warszawskie centrum, popularyzujące naukę poprzez interaktywne wystawy.

Każdy chyba o Centrum Nauki Kopernik słyszał, a większość pewnie już była. Najważniejsze więc fakty: prace nad otworzeniem centrum zainicjował ś.p. Lech Kaczyński w 2004 r., będąc jeszcze wtedy prezydentem miasta Warszawy. Otworzone w listopadzie 2010 r., z miejsca stało się hitem turystycznym, szczególnie wśród rodzin z dziećmi, dla których wizyta w centrum to wyjątkowa frajda.

Esencją Kopernika są interaktywne wystawy, gdzie każdym z eksponatów można poruszać, dotknąć, pokręcić czy nacisnąć. Można też budować, konstruować czy poznawać prawa fizyki, przeprowadzając własnoręcznie doświadczenia.

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Minusem ogromnej popularności Kopernika są (a przynajmniej były w 2011 roku) długie kolejki do kas biletowych, widoczne szczególnie w dni weekendowe. Doświadczyliśmy ich na sobie, przybywając do Warszawy w sobotę. Ustawiliśmy się w kolejce jeszcze przed otworzeniem drzwi centrum, a pomimo to przyszło nam stać w niej ok. 2,5 godziny.

Pomysłową pamiątką z wizyty w centrum jest możliwość ściągnięcia ze stron internetowych Kopernika wszystkich zdjęć i plików multimedialnych, wygenerowanych przez nas w trakcie wizyty. Wystarczy użyć otrzymanej jako bilet karty magnetycznej po wejściu do centrum i zarejestrować ją w jednym ze stojących w środku automatów, podając swój adres e-mail.

Resztę naszej frajdy niech Wam opowiedzą zdjęcia.

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

PS. Mieszkaliśmy w stolicy w apartamentowcu przy ulicy… Alternatywy, mając z okna widok na budynek nr 4, stojący przy tej ulicy. W ogóle nie przypominał tego serialowego :)

Pełna galeria zdjęć z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie znajdziecie na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2011, Warszawa

Pałac Krzyżtopór, niedokończone dzieło Ossolińskich

Malownicze ruiny ogromnego pałacu (często błędnie nazywanego zamkiem) rodziny Ossolińskich, pochodzące z XVII wieku, znajdują się w świętokrzyskiej miejscowości Ujazd, kilkanaście kilometrów na południowy-zachód od Opatowa.

Budowę wielkiego pałacu w Ujeździe rozpoczął w latach 20-tych XVII wieku Krzysztof Ossoliński, poseł na sejm Rzeczypospolitej, wojewoda sandomierski. Budowę umownie ukończono w 1644 r. („umownie”, bo podobno nie ukończono jej nigdy – załóżmy więc, że ukończono budowę na tyle, że właściciel wprowadził się do swojej nowej posiadłości) i w tym momencie Krzyżtopór stał się największą rezydencją w całej Europie (!). Pozostał nią aż do czasu wybudowania podparyskiego Wersalu (czyli przez kilkadziesiąt lat).

Wg legend (nie zachowały się żadne plany budowy) posiadłość miała 4 baszty, 12 sal, 52 pokoje i 365 okien, odpowiadając odpowiednio liczbie pór roku, miesięcy, tygodni i dni w roku. W północnej wieży bije źródełko wody („Krzyżtopożanka”), które zaopatrywało pierwotnie pałac – wodzie tej przypisuje się własności lecznicze.

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Krzysztof Ossoliński nie nacieszył się jednak nową rezydencją, gdyż rok po jej wybudowaniu zmarł w wyniku ataku febry. Pałac przeszedł w ręce jego syna, który jednakże też szybko (w 1649 r.) zginął w walkach z Tatarami w bitwie pod Zborowem.

Wkrótce potem nadszedł potop szwedzki, w trakcie którego przez 2 lata w pałacu rezydowali żołnierze szwedzcy, przebywał tu także sam król Karol X Gustaw. Pomimo współpracy ówczesnych właścicieli rezydencji ze Szwedami, ci odchodząc ogołocili pałac ze wszystkiego co mogli, pozostawiając same mury. Później Krzyżtopór wielokrotnie zmieniał właścicieli, aż do 1768 r., kiedy to został zdewastowany wskutek walk podczas konfederacji barskiej.

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Od 1770 roku Krzyżtopór nie był już zamieszkany, stopniowo popadając w ruinę. Choć i wówczas miał sławnych gości – ruiny oglądał osobiście m.in. Stanisław August Poniatowski. Oprócz konfederatów barskich, mury pałacu (już w ruinie) „gościły” także później powstańców styczniowych i partyzantów ze słynnego oddziału „Jędrusie”.

Pałac ma też tragiczną historię, związaną z II wojną światową – w kwietniu 1944 roku rezydencję w Ujeździe zapragnął zobaczyć ówczesny niemiecki starosta opatowski, Otto Ritter, który wybrał się do niej na wycieczkę wraz z ciężarną żoną. W drodze powrotnej ich samochód został ostrzelany przez partyzantów, a w wyniku ostrzału zmarła żona starosty. W formie odwetu pod mury pałacu w Ujeździe przywieziono 55 więźniów aresztu w Ostrowcu, których na miejscu rozstrzelano. W ciągu kilku następnych nocy miejscowa ludność dokonała ekshumacji zwłok, wywożąc wszystkie rozpoznane i zidentyfikowane ciała. Na miejscu pochowano jedynie 19 ciał, których nikt nie zidentyfikował. Dziś w miejscu masowego grobowca stoi krzyż z pamiątkową tablicą.

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe

Do dziś zachowało się ok.90% murów posiadłości, co sprawia że jest ona atrakcyjna dla zwiedzających (ruch turystyczny dopuszczono w 1991 r.), ale niestety zachowało się tylko 10% sklepień. Co ważne, nigdy nie podjęto żadnej próby przebudowy ruin, co wzmaga atrakcyjność turystyczną tego miejsca.

Ciekawostką są byłe stajnie pałacu, umiejscowione na parterze bocznych skrzydeł rezydencji. Wg legend wyposażone były w marmurowe żłoby, a dziś pochwalić się mogą niezwykłą wprost akustyką, dzięki czemu odbywać się tam mogą nawet niewielkie koncerty muzyczne.

Zwiedzanie ruin jest możliwe w sezonie w godz.8-20, bilet normalny kosztuje (lipiec 2013 r.) 8 zł, na miejscu znajduje się spory bezpłatny parking samochodowy.

Pełna galeria zdjęć z ruin pałacu Krzyżtopór w Ujeździe znajduje się na osobnej stronie tego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2013

Szydłów, średniowieczna warownia i zamek Kazimierza Wielkiego

Szydłów, świętokrzyska (dziś) wieś, a do 1869 r. przez prawie sześć stuleci miasto, jedna z większych średniowiecznych małopolskich warowni, otoczona murami obronnymi, z których większa część (prawie 700 m) zachowała się do dziś, była jednym z dwóch celów turystycznych w miniony, lipcowy weekend.

Miniony weekend spędziliśmy w Swiętokrzyskiem. Nie mogliśmy nie wykorzystać okazji, żeby poszukać ciekawych miejsc w tym regionie. I znaleźliśmy ich więcej – weekendowy wybór padł na Szydłów oraz Ujazd.

Szydłów nazywany jest „polskim Carcassonne” ze względu na unikatowy, średniowieczny układ miejski, którego najbardziej znanym w Europie przykładem jest właśnie francuska miejscowość Carcassonne, odwiedzane co roku przez kilka milionów turystów.

Szydłów, mury obronne od strony zachodniej

Szydłów, mury obronne od strony zachodniej

Szydłów leży w dzisiejszym województwie świętokrzyskim, niedaleko na wschód od Staszowa i pełni obowiązki miasta powiatowego. Zamieszkuje go niewiele ponad tysiąc mieszkańców. Pierwsze dokumenty, potwierdzające istnienie osady w tym miejscu, pochodzą już z 1191 r. Oficjalny dokument lokujący i nadający Szydłowowi prawa miejskie wydał król Władysław Lokietek w 1329 r.

W połowie XIV wieku król Kazimierz Wielki otoczył miasto murami obronnymi o łącznej długości 1080 m oraz wybudował warowny zamek. Do miasta prowadziły trzy bramy, z których do dziś zachowała się jedna – Brama Krakowska. Wybudowano także kościół pod wezwaniem św.Władysława.

Zamek pełnił rolę królewskiego, choć zamieszkały bywał tylko czasowo. Do dziś zachowały się ruiny (sala rycerska), brama zamkowa oraz skarbczyk – budynek mieszkalny, w którym dziś mieści się niewielkie muzeum. Zamek był kilkukrotnie przebudowywany i odbudowywany po pożarach i zniszczeniach powodowanych przez zawieruchy wojenne. Został ostatecznie opuszczony pod koniec XVIII wieku, stopniowo niszczejąc. Dopiero w pierwszej połowie XX wieku ruiny zabezpieczono.

Szydłów, zamek, ruiny sali rycerskiej

Szydłów, zamek, ruiny sali rycerskiej

Szydłów, zamek, ruiny sali rycerskiej

Szydłów, zamek, ruiny sali rycerskiej

Szydłów, zamek, ruiny sali rycerskiej

Szydłów, zamek, ruiny sali rycerskiej

Szydłów, zamek, figury władców Polski, w tle budynek mieszkalny, dziś muzeum

Szydłów, zamek, figury władców Polski, w tle budynek mieszkalny, dziś muzeum

XIV-wieczne mury obronne zachowały się do dziś w bardzo dużej części – istnieje dziś łącznie ponad 700 m obwarowań miejskich z pierwotnej długości 1080 m. Grubość murów dochodziła miejscami do 1.8 m. Od kilku lat trwa rekonstrukcja murów miasta oraz budowa chodników spacerowych i punktów widokowych na murach.

Szydłów, mury obronne i kościół św.Władysława

Szydłów, mury obronne i kościół św.Władysława

Szydłów, mury obronne i Brama Krakowska od wewnątrz

Szydłów, mury obronne i Brama Krakowska od wewnątrz

Szydłów, mury obronne za synagogą

Szydłów, mury obronne za synagogą

Brama Krakowska, jedyna z zachowanych do dziś bram miejskich (z drugiej – Bramy Opatowskiej, pozostały jedynie niewielkie ruiny – rozebrano ją na materiał budowlany w XIX wieku), swój świeży wygląd zawdzięcza rekonstrukcji, przeprowadzonej zaraz po II wojnie światowej. Została także gruntownie odnowiona w 2011 r.

Szydłów, Brama Krakowska

Szydłów, Brama Krakowska

Szydłów, kościół św.Władysława

Szydłów, kościół św.Władysława

Kościół św.Władysława wybudowano w 1355 r. Spłonął w pożarze w 1630 r., także podczas II wojny światowej został poważnie uszkodzony. Zawsze jednak był odbudowywany. Dzwonnica, stojąca obok kościoła, pochodzi z 1724 r. Obok kościoła znajdują się ruiny wikariówki, wybudowanej prawdopodobnie na przełomie XIV i XV w. Została ona zniszczona podczas bombardowań w 1944 r. Przed kościołem stoi figura św.Barbary (patronki górników skalnych, w regionie istniało sporo kopalni kamienia), datowana na 1677 r.

W XVI wieku istotnie wzrasta populacja mieszkańców pochodzenia żydowskiego. W połowie XVI wieku wybudowali oni murowaną synagogę, dziś najstarszą istniejącą synagogę w Swiętkorzyskiem oraz jedną z najstarszych w Polsce. W XIX wieku strawił ją pożar, a podczas II wojny światowej hitlerowcy zniszczyli jej wnętrza. Synagogę wyremontowano pod koniec XX wieku, przywracając jej pierwotny wygląd. Dziś mieści się w jej wnętrzach muzeum ze stałą wystawą judaików. Zachował się także renesansowy aron ha-kodesz z XVII wieku.

Szydłów, XVIII-wieczna dzwonnica kościoła św.Władysława

Szydłów, XVIII-wieczna dzwonnica kościoła św.Władysława

Szydłów, synagoga żydowska

Szydłów, synagoga żydowska

Szydłów, synagoga żydowska, wnętrze

Szydłów, synagoga żydowska, wnętrze

Szydłów, synagoga żydowska, wnętrze

Szydłów, synagoga żydowska, wnętrze

Szydłów, synagoga żydowska, wnętrze

Szydłów, synagoga żydowska, wnętrze

Szydłów, synagoga żydowska, wnętrze

Szydłów, synagoga żydowska, wnętrze

Miasto było kilkukrotnie niszczone przez pożary (m.in. 1565 i 1630 r.). Poważnie zniszczone także zostało podczas potopu szwedzkiego i od tego momentu zaczęło tracić na znaczeniu. Do tego stopnia, że w 1822 r. wystawiono na sprzedaż (z celem do rozbiórki i pozyskania materiału budowlanego) mury miejskie. Na szczęście pomimo poszukiwania kupca przez kilkadziesiąt lat, nie znaleziono chętnego. W 1850 r. Szydłów przestał być siedzibą powiatu, a w 1869 r. utracił prawa miejskie, których nie odzyskał do dziś.

Perełką Szydłowa jest na pewno kościół Wszystkich Swiętych, stojący poza murami miejskimi, niemal na przeciwko Bramy Krakowskiej, na niewielkim wzgórzu. Wybudowany prawdopodobnie w XIV wieku, zachował do dziś, mimo kilku rekonstrukcji, swój gotycki charakter. Dziś jest zamknięty (zapewne  przez cenne odkrycia wewnątrz kościoła) i dostępny do zwiedzania wyłącznie z przewodnikiem, co pół godziny od godziny 10-tej rano – wystarczy poczekać przed wejściem na przewodnika.

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych, polichromie z XIV wieku

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych, polichromie z XIV wieku

Te cenne odkrycia wewnątrz kościoła to gotycka polichromia, pochodząca z drugiej połowy XIV wieku, unikalna w skali całej Europy. Według słów oprowadzającego po kościele przewodnika – została odkryta po II wojnie światowej, kiedy to wierzchnia warstwa tynków odeszła wskutek wysokich temperatur, spowodowanych pożarami które ogarnęły miasto podczas walk. Od kilku lat polichromie są regularnie restaurowane przez ekipę z Warszawy, a przedstawiają m.in. grzechy główne, sceny z Nowego testamentu i pasyjne. Pomimo obowiązującego zakazu fotografowania, przewodnik pozwala na to (ale oczywiście bez flesza).

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych, polichromie z XIV wieku

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych, polichromie z XIV wieku

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych, polichromie z XIV wieku

Szydłów, kościół Wszystkich Świętych, polichromie z XIV wieku

Szydłów, figury apostołów przy kościele Wszystkich Świętych

Szydłów, figury apostołów przy kościele Wszystkich Świętych

Inny szydłowski zabytek, znajdujący się poza murami miejskimi, to ruiny szpitala (dla starców i ubogich) i kościoła św.Ducha, o którym pierwsza wzmianka pochodzi z 1529 r. Szpital został później dobudowany do kościoła. Całość spaliła się prawdopodobnie w wyniku uderzenia pioruna gdzieś w XVIII wieku.

Szydłów, ruiny szpitala i kościoła św.Ducha z XIV wieku

Szydłów, ruiny szpitala i kościoła św.Ducha z XIV wieku

Szydłów, ruiny szpitala i kościoła św.Ducha z XIV wieku

Szydłów, ruiny szpitala i kościoła św.Ducha z XIV wieku

Szydłów, ruiny szpitala i kościoła św.Ducha z XIV wieku

Szydłów, ruiny szpitala i kościoła św.Ducha z XIV wieku

Część szydłowskich zabytków można zwiedzać wyłącznie po uiszczeniu opłaty – wynosi ona 6 zł (bilet normalny) i pozwala na zwiedzanie (zamku wraz ze skarbczykiem i muzeum, synagogi żydowskiej oraz kościoła Wszystkich Swiętych (wyłącznie z przewodnikiem). Cała reszta jest dostępna bezpłatnie. Warto.

Pełna galeria zdjęć z Szydłowa znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na facebookowym fanpage’u.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2013

Świecie, zamek krzyżacki

Drugim, obok starówki w Grudziądzu, celem turystycznym drogi powrotnej z gdyńskiego Open’er Festival, był jeden z najważniejszych w czasach swojej świetności zamków krzyżackich – zamek w Swieciu.

Swiecie jest jednym z najstarszych polskich miast – pierwsza wzmianka o nim pochodzi już z 1198 roku, gdy było stolicą jednego z księstw pomorskich. Dziś jest to siedziba gminy, z liczbą mieszkańców przekraczającą 25 tys.

Najważniejszym zabytkiem Swiecia jest niewątpliwie zamek krzyżacki, którego budowa rozpoczęła się w 1335 r. (i trwała 15 lat). Miasto było już w tych czasach siedzibą komtura krzyżackiego, będąc też niezwykle dochodowym. Stąd też zamek stał się od razu jednym z najważniejszych w systemie obronnym Krzyżaków, otrzymując solidne wyposażenie w broń i działa. M.in. jako drugi z krzyżackich zamków został wyposażony w broń palną.

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Najbardziej znanym krzyżackim komturem ze Swiecia był na pewno Henryk von Plauen, który zajęty walką z polskimi oddziałami, spóźnił się na… bitwę pod Grunwaldem, co wyszło mu całkiem na dobre. Podążył do Malborka, gdzie skutecznie obronił stolicę Krzyżaków przed polskimi wojskami (także zamek w Swieciu obronił się przed Polakami) w skutek czego został w 1410 r. wybrany na wielkiego mistrza Zakonu Krzyżackiego.

Zamek przeszedł w ręce polskie po podpisaniu drugiego pokoju toruńskiego (1466 r.), stając się siedzibą królewskich starostów. Czasy świetności zamku skończyły się wraz z potopem szwedzkim, bo w 1655 r. Szwedzi właśnie spalili doszczętnie zamek (pozostały tylko gołe mury). Od tego czasu zamek wykorzystywano głównie jako magazyny, spełniał także funkcje mieszkalne.

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Po pierwszym rozbiorze Polski, w 1772 r. władze pruskie nakazały rozbiórkę chylącego się ku upadkowi zamku. Rozebrano dwie wieże zamkowe oraz trzy z czterech skrzydeł zamku. Rozbiórkę powstrzymano w latach 40-tych XIX wieku, wtedy też rozpoczęto także rekonstrukcję zamku, wielokrotnie jednak przerywaną i ciągnącą się wolnym tempem. Wieża zamkowa została uszkodzona pociskiem artyleryjskim podczas II wojny światowej. Po zakończeniu działań wojennych wieżę odbudowano, ale reszta zamku straszyła aż do lat siedemdziesiątych XX wieku. W 1970 r. rozpoczęła się największa w dziejach zamku rekonstrukcja. Ostatecznie od 2002 r. zamek jest udostępniony do zwiedzania dla turystów.

W XX wieku wieżę zamkową wykorzystywano także jako punkt obserwacyjny systemu przeciwpowodziowego – na maszcie znajdującym się na wieży wieszano wiklinowe kosze – im więcej ich było, tym większe było zagrożenie powodzią.

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

Świecie, zamek krzyżacki

W chwili obecnej we wnętrzach zamku nie ma zbyt wiele do zwiedzania, eksponatów we wnętrzach jest jak na lekarstwo. Atrakcją niewątpliwie jest możliwość wspięcia się stromymi schodami na zamkową wieżę, skąd roztacza się rozległy widok na okolicę oraz na dwie rzeki, przy połączeniu których zamek wybudowano: Wisły i Wdy (dawnej Czarnej Wody). Wstęp do zamku jest płatny, w lipcu 2013 roku wynosi: 5 zł (dorośli) i 3 zł (dzieci).

Zdjęcia, które oglądacie, w większości robione były niestety telefonem komórkowym (bateria aparatu fotograficznego nie udźwignęła ciężaru Open’era oraz Grudziądza).

Pełna galeria zdjęć z zamku krzyżackiego w Swieciu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2013

Grudziądz. Prawie 1000 lat burzliwej historii

Wracając z gdyńskiego Open’era, nie dało się odmówić sobie zobaczenia czegoś nowego. Grudziądz okazał się wygodnym celem, dzięki dobremu skomunikowaniu z autostradą A1. Dzięki temu odwiedziliśmy miasto z niezwykle burzliwą historią.

Grudziądz, dziś 100-tysięczne miasto na prawach powiatu, pojawia się w dokumentach już w 1065 roku. Dokumenty oficjalnie definiujące miasto pochodzą z 1291 roku i od tego czasu oficjalnie liczy się wiek Grudziądza. W momencie wydawania dokumentu lokacyjnego miasto było już od 60 lat we władaniu Krzyżaków. W dalszej swojej bogatej i burzliwej historii, Grudziądz znajdował się w rękach polskich (krótko po bitwie pod Grunwaldem), szwedzkich, rosyjskich, pruskich (po I rozbiorze Polski). W tzw. międzyczasie odczyt dawał tu sam Mikołaj Kopernik, próbowały miasto zdobyć wojska napoleońskie, a przez krótki czas w mieście rezydował sam król pruski. Ostatecznie w 1920 roku Grudziądz został włączony w granice Polski.

Brama Wodna

Brama Wodna

Do miasta wjechaliśmy mostem im.Bronisława Malinowskiego – najdłuższym mostem drogowo-kolejowym w Polsce (długość 1098 m). Patronat słynnego polskiego lekkoatlety nie jest przypadkowy – Bronisław Malinowski, mistrz i v-ce mistrz olimpijski, 2-krotny mistrz Europy na 3000 m z przeszkodami, urodził się w pobliskiej miejscowości Nowe, uczył się i rozpoczął treningi właśnie w Grudziądzu. Niestety najsmutniejsza część jego życiorysu także związana jest z miastem i tym mostem – właśnie na tym moście Bronisław Malinowski zginął w wypadku samochodowym w 1981 roku. Jego brat, Robert, w 2006 r. wybrany został na prezydenta miasta.

Spichlerze od strony Wisły

Spichlerze od strony Wisły

Starówka Grudziądza od strony Wisły

Starówka Grudziądza od strony Wisły

Już z mostu widać zabytkową część miasta, stojącą nad Wisłą. Zjeżdżając z mostu w lewo, trafiamy, już u stóp zabytkowych zabudowań nad rzeką, na dobrze zorganizowaną strefę parkowania, w weekendy bezpłatną (to plus, bo trafiamy do Grudziądza w niedzielę :)).

Wysiadając z samochodu, od razu trafiamy na XIV-wieczną Bramę Wodną, jedną z bram miejskich, którą wjeżdżano do miasta z nadwiślańskich błoni i placu portowego. W swojej historii brama była dwukrotnie całkowicie niszczona, ostatni raz w 1945 roku, podczas zdobywania miasta przez Armię Czerwoną, kiedy to zniszczeniu uległo aż 60% zabudowy miasta (!). Obok Bramy Wodnej znajduje się klasztor Benedyktynek, pierwotnie wybudowany tu w 1631 roku i spalony w czasie potopu szwedzkiego. Zachowana do dziś „wersja” pochodzi z pierwszej połowy XVIII wieku, obecnie będąc siedzibą muzeum.

"Park miast"

„Park miast”

Mury miejskie

Mury miejskie

Tuż przy Bramie Wodnej i klasztorze znajduje się niewielka fontanna z rzeźbą flisaka (dzieło współczesne, z 2005 roku) oraz tzw. „park miast” – zbiór tablic z nazwami ulic z różnych miast, zawierających w nazwie słowo „Grudziądzka”.

Na lewo od Bramy Wodnej znajduje się zespół spichlerzy zbożowych, stanowiących dziś razem z bramą najbardziej rozpoznawalny widok miasta Grudziądza. Pierwszy ze spichlerzy wybudowany został już w XIII wieku, większość pochodzi zaś z przełomu XVI – XVII stulecia. Stoją na stromej skarpie, stąd od strony rzeki wydają się wysokie, zaś od wewnątrz mają zaledwie dwa piętra (część ma okna parterowe na poziomie… ulicy). Część z nich spełnia dziś funkcje mieszkalne.

Mijając od strony Wisły spichlerze, wychodzimy stromymi schodami w górę, do wewnątrz starówki miejskiej, trafiając od razu na stare Kolegium Jezuickie, wybudowane w XVII wieku, od 1897 roku mieszczące Urząd Miejski. Z wieży właśnie tego budynku grany jest codziennie hejnał miejski.

Kolegiata św.Mikołaja

Kolegiata św.Mikołaja

Brama Wodna od wewnątrz miasta

Brama Wodna od wewnątrz miasta

Naprzeciw budynku ratusza stoi kolegiata św.Mikołaja, kościół, którego budowa rozpoczęła się w 1286 roku, a poszczególne jego elementy budowane były aż do początków XV wieku. Kościół spalił się podczas szwedzkiej okupacji w połowie XVII wieku. Ponownie uszkodzony został podczas oblężenia miasta przez Armię Czerwoną w 1945 roku. Odbudowany po wojnie.

Wracamy z powrotem do Bramy Wodnej, tym razem przechodząc przez nią od wewnątrz starówki i kierujemy się w stronę pozostałości murów miejskich, których częścią kiedyś była brama. W czasach swojej świetności miasto posiadało 5 bram wjazdowych (Brama Wodna jest jedyną z zachowanych do dziś). Zostały rozebrane w XIX wieku, podczas rozbudowy miasta.

Pałac Opatek

Pałac Opatek

Kościół św.Ducha

Kościół św.Ducha

Przy murach miejskich „przycupnął” ewangelicki kościół św.Jana (ostatnie dostępne dane, pochodzące z początków XX wieku, pokazywały przewagę liczebną ewangelików w mieście), zbudowany w 1916 roku. Od kościoła kierujemy się równolegle do Wisły, docierając do kolejnej świątyni – kościoła św.Ducha, zbudowanego pierwotnie jako drewniany w XIII wieku. Swiątynia spłonęła w połowie XIV w., odbudowana jako murowany kościół, w XVII wieku przeszła we władanie protestantów, a od 1900 roku ponownie katolików. Zniszczona w 1945 roku (jak większość miasta), została po wojnie odbudowana.

Tuż obok kościoła św.Ducha stoi tzw. Pałac Opatek, zbudowany wraz z opisywanym wcześniej klasztorem Benedyktynek w 1730 roku, barokowy budynek, w którym przyjmowano klasztornych gości. Pałac ten jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych budynków Grudziądza.

Rynek Główny

Rynek Główny

Budynek Poczty Głównej

Budynek Poczty Głównej

Niezwykle widowiskowy Rynek Główny miasta Grudziądza jest kolejnym celem. Ułożony na planie prostokąta, z odchodzącymi dwoma ulicami w każdym z czterech narożników. Od XVII wieku otoczony murowanymi (wcześniej: drewnianymi) kamienicami, tak jak ogromna większość miasta uległ zniszczeniu w trakcie wyzwalania przez Armię Czerwoną w 1945 roku. Kamienice otaczające rynek odbudowano po wojnie w stylu barokowym. Na środku rynku stoi pomnik „Zołnierza Polskiego”.

Z rynku trafiamy na monumentalny budynek Poczty Głównej, wzniesiony w 1883 roku. Naprzeciw poczty znajduje się dzisiejszy Urząd Stanu Cywilnego, budynek postawiony w 1873 roku jako tzw. „przytułek Lechmana”, schronisko dla sierot żydowskich z Prus Zachodnich.

Widok na Wisłę z góry zamkowej

Widok na Wisłę z góry zamkowej

Góra zamkowa, wieża Klimek

Góra zamkowa, wieża Klimek

Góra zamkowa, pozostałości zamku krzyżackiego

Góra zamkowa, pozostałości zamku krzyżackiego

Kierując się znów w kierunku Wisły, dochodzimy do ulicy Zamkowej, a nią do… góry zamkowej, na której znajdują się resztki (dosłownie: resztki) zamku krzyżackiego, wybudowanego tu w XIII wieku. Pierwsze drewniane zabudowania postawiono tu jeszcze przed „lokacją” miasta, a budowę ceglanej wersji ukończono prawdopodobnie w samym końcu XIII wieku, a zamek należał do jednych z większych warowni zakonu. W jednym z jego narożników istniała wysoka (30 m), okrągła wieża, zwana Klimkiem, pełniąca rolę więzienia. Pod koniec XVIII wieku zamek został doszczętnie rozebrany na rozkaz króla pruskiego, a materiały pozyskane z rozbiórki użyto m.in. do budowy grudziądzkiej cytadeli. „Klimka” oszczędzono na osobiste życzenie pruskiej królowej. Wieża stała się później punktem widokowym i jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów miasta. W 1945 roku „Klimek” został wysadzony przez wycofujące się z miasta wojska niemieckie. Do dziś góra zamkowa jest terenem niezagospodarowanym, a wszystkie inicjatywy mające na celu rekonstrukcję wieży narazie pozostają w sferze planów.

Z góry zamkowej podziwiać można także panoramę Wisły w okolicach Grudziądza. Schodząc w dół, trafiamy z powrotem pod obecny Ratusz Miejski, kończąc wizytę na starówce Grudziądza spacerem wzdłuż miejskich zabudowań od strony nadwiślańskich błoń.

Spichlerze od strony Wisły

Spichlerze od strony Wisły

Pełna galeria zdjęć z Grudziądza znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2013

Alicia Keys w Poznaniu

Kontynuując nasz letni „ciąg” koncertowy (majowe Depeche Mode w Bratysławie, Sinead O’Connor we Wrocławiu w poprzedni weekend) tym razem „zaliczyliśmy” koncert nie wymagający zamiejscowego wyjazdu – jedyny polski koncert Alicii Keys – w Poznaniu.

Sporo sobie można było znaleźć w sieci o wymaganiach, jakie ma Alicia Keys w stosunku do organizatorów koncertu. Można było się m.in. dowiedzieć, że jest weganką, a jej sposobem na dobrą formę strun głosowych jest napój powstały z rozpuszczania wegańskich żelków w gorącej wodzie. Można było też przeczytać o zapasie wody z wyspy Viti Levu (jedna z wysp należących do Fidżi) na Oceanie Spokojnym, wodzie kokosowej, mleku migdałowym czy trzech fortepianach, w tym jeden w pokoju hotelowym. Ot, ploteczki.

Koncert Alicii Keys na stadionie miejskim w Poznaniu (od niedawna pod nowym szyldem „INEA Stadion”) był jednym z większych na obecnej trasie artystki i jedynym odbywanym na stadionie. Nie wspominając o tym, że był jedynym występem Alicii w Polsce. Jednym słowem wydarzenie. Także organizacyjne.

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

No i chyba naszym zdaniem organizacyjnie „nie uniesiono” ciężaru koncertu. Zaczynając już od „unikalnego” pomysłu wybudowania specjalnie na koncert w Poznaniu sceny, postawionej w poprzek wnętrza stadionu (tzn. wzdłuż dłuższego boku murawy). Spowodowało to zapewne większe niż normalnie ograniczenie pojemności widowni na koncercie (wyłączono wszak automatycznie jedną z dłuższych trybun, która znalazła się za sceną), ale to nie okazało się problemem, o czym dalej.

Ale takie a nie inne ustawienie sceny spowodowało, że widownia, która wykupiła najtańsze bilety na boczne (względem sceny) – i jedyne zapełnione – trybuny, widziała w większości scenę z potężnego kąta, znacznie obniżającego komfort oglądania. Dodatkowo, Alicia Keys sporą część utworów granych na koncercie, śpiewała, akompaniując sobie jednocześnie na fortepianie, stojącym nieco w głębi sceny – widok z bocznej trybuny był naprawdę baaaardzo słaby dla mniej więcej połowy siedzących tam osób. Alicię można było pooglądać jedynie na telebimie (powieszonym obok sceny, więc też widocznym pod dużym kątem – nie wiem czego nie użyto także telebimów powieszonych standardowo na stadionie nad trybunami).

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

Napisałem powyżej, że ograniczenie pojemności stadionu przez „specyficzne” umieszczenie sceny na czas koncertu nie miało znaczenia. Ano nie miało – bo nawet po tym ograniczeniu, stadion… się nie wypełnił. Na kwadrans przed planowaną godziną rozpoczęcia koncertu (20.45) trybuna ustawiona frontem do sceny, na której bilety były sporo droższe od trybun bocznych, wyglądała jakby koncert się… właśnie skończył. Na oko w 2/3 była pusta… Później wyglądało to tak, jakby organizatorzy chcieli ratować ten widok, pozwalając widowni z jednej z bocznych trybun… przemieścić się górą na trybunę frontową, dzięki czemu wizerunkowo wyglądało to zdecydowanie lepiej. W sieci można też znaleźć informacje o wpuszczaniu na najdroższe sektory pod sceną (też nie do końca zapełnione) osób z tańszymi biletami na trybuny. Nie mówiąc o tym, że miejsca siedzące pod sceną przestały być siedzące wraz z rozpoczęciem koncertu – nie wiem po co je ktoś wymyślił, skoro i tak wszyscy stali i tylne rzędy droższych biletów na murawie mogły sobie Alicię pooglądać co najwyżej na telebimie, a z tańszej frontowej trybuny nie było z tym żadnego problemu.

Z tego co znaleźliśmy w sieci, stadion mógł przyjąć w czasie koncertu 25 tys. widzów, a biletów sprzedało się 16 tysięcy. Z pewnością nie pomogły wysokie ceny biletów na koncert.

Alicia Keys w Poznaniu

Alicia Keys w Poznaniu

Na szczęście muzycznie koncert udał się pod każdym względem. Alicia Keys „uniosła” swoją sławę królowej soulu i zdecydowanie roztańczyła i rozśpiewała poznański stadion w wielu momentach. Akustyka stadionu też nie sprawiła raczej wielu problemów czy niedociągnięć. Pod względem artystycznym nie ma więc chyba uczestnika koncertu, mogącego być niezadowolonym. W sieci można znaleźć sporo filmów dokumentujących poszczególne utwory Alicii Keys, wykonywane podczas koncertu w Poznaniu, my sami też sprokurowaliśmy jeden (można go jak widzę oglądać m.in. na stronach Radia Eska). Możecie go zobaczyć poniżej:

Pełna galeria z koncertu Alicii Keys w Poznaniu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Koncerty muzyczne

IMG_0371

Szczerze mówiąc, nie mieliśmy pojęcia o istnieniu tego miejsca, lecąc do Tallina. DM Baar zobaczyliśmy dopiero, stając przed wejściem. No i utonęliśmy...

P1190270

Jedyny w tym roku koncert muzyczny, na jaki się wybraliśmy, odbył się 5 czerwca we Wrocławiu. Po raz drugi "zaliczyliśmy" wizytę Linkin Park w Polsce.

Depeche Mode w Warszawie

Warszawa była jednym z ostatnich punktów letniej europejskiej części trasy "Delta Machine Tour" zespołu Depeche Mode. Ale po muzykach nie było widać zmęczenia - to był zdecydowanie świetny koncert - warty wydanych na bilety pieniędzy.

 

Dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Tym razem na miejscu, w Poznaniu, zaliczyliśmy w czerwcu 2011 r. ciekawą atrakcję – dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. Muzeum znanego przede wszystkim z przechowywania czołgu T-34, znanego jako… Rudy. Choć w zasadzie to serialowych „Rudych” było więcej…

Poznańskie Muzeum Broni Pancernej corocznie organizuje dni otwarte, połączone z defiladą pojazdów historycznych oraz współczesnych, pokazami grup rekonstrukcyjnych oraz możliwością zwiedzenia kolekcji muzealnej. A kolekcja ta to obecnie już ponad 40 pojazdów: czołgów, dział pancernych i pojazdów opancerzonych, a także w mniejszej ilości – samochodów i motocykli.

Dla pokolenia z czasów „Czterech pancernych” najważniejszą atrakcją będzie jednak z pewnością możliwość zobaczenia i dotknięcia czołgu T-34, który grał w tym słynnym serialu „Rudego”. W eksponacie stojącym w Poznaniu kręcono sceny we wnętrzu czołgu – powycinano z niego zniszczone elementy pancerza, dzięki czemu ekipa filmowa miała łatwy dostęp do wnętrza i mogła wygodnie użyć czołgu do kręcenia scen w środku pojazdu.

Dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Poznański „Rudy” ma ciekawą historię – tę prawdziwą. Czołg walczył w II wojnie światowej w Wielkopolsce, został zniszczony podczas atakowania lotniska w Krzesinach pod Poznaniem. Po wycięciu zniszczonych części pancerza (czołg do dziś ma kompletny układ mechaniczny), służył jako pomoc naukowa.

W serialu „Czterej pancerni i pies” Rudego grało kilka czołgów: wnętrza kręcono w tym poznańskim, natomiast sceny „jezdne” i zewnętrzne kręcono z udziałem aż trzech innych czołgów. Dwa z nich po zakończeniu zdjęć do filmu, zezłomowano. Trzeci stoi do dziś w prywatnym Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach pod Warszawą.

Dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Dni otwarte w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Serialowy "Rudy" w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Serialowy „Rudy” w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

A wracając do dni otwartych w Muzeum Broni Pancernej – oprócz kilku godzin spędzonych wśród pojazdów wojskowych, można także spróbować postrzelać z łuku, „przymierzyć się” do broni palnej, głównie tej historycznej, czy spróbować… wojskowej grochówki z kotła.

Pełna galeria z dni otwartych w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2011, Wielkopolska

Wąskotorową koleją z Biskupina do Żnina oraz muzeum kolejki w... Wenecji

Przejażdżka wąskotorową kolejką z Biskupina do stacji końcowej w Zninie była kontynuacją zwiedzania zabytkowego grodu w Biskupinie. „Wisienką” była wizyta w… Wenecji – ale tej polskiej – i odwiedziny w tamtejszym Muzeum Kolei Wąskotorowej.

Wąskotorowa (rozstaw szyn 600 mm) kolej, łącząca Znin, Biskupin, Rogowo i Gąsawę została oficjalnie uruchomiona w 1894 r. i służyć miała przewożeniu płodów rolnych. Aczkolwiek równolegle do przewozu towarowego, od początku działał także przewóz osobowy. Już w 1911 r. kolejka przewiozła łącznie ok. 80 tys. osób (!). Kolejny okres świetności to późne lata 40-te, kiedy to roczny „przerób” osiągnął 800 tys. ton produktów i 40 tys. osób. W 1949 r. kolejka przeszła na własność PKP, ale od tego też czasu rozpoczął się powolny jej upadek, powodowany głównie rozwojem cywilizacyjnym (wzrostem znaczenia ruchu drogowego). Ostatecznie kolejkę zamknięto w 1962 r.

Drugie życie Zninskiej Kolei Powiatowej (taką obecnie nosi nazwę) rozpoczęło się w 1972 r., kiedy to w pobliskiej… Wenecji otworzono Muzeum Kolei Wąskotorowej. Zdecydowano wtedy na odtworzenie trasy kolejki jako atrakcji turystycznej. W 2002 r. własność przeszła w ręce miejscowego samorządu. Dziś rocznie kolejka przewozi ok.100 tys. turystów rocznie (!), będąc znaną atrakcją turystyczną regionu.

Kolej wąskotorowa Biskupin - Żnin przez Wenecję

Kolej wąskotorowa Biskupin – Żnin przez Wenecję

Kolej wąskotorowa Biskupin - Żnin przez Wenecję

Kolej wąskotorowa Biskupin – Żnin przez Wenecję

Kolej wąskotorowa Biskupin - Żnin przez Wenecję

Kolej wąskotorowa Biskupin – Żnin przez Wenecję

Kolejka funkcjonuje w okresie od początku maja do końca sierpnia oraz w czasie odbywającego się w każdy trzeci wrześniowy weekend Festynu Archeologicznego w Biskupinie.

Tą właśnie kolejką „przetransportowaliśmy” się całą rodziną z Biskupina do stacji końcowej Znin (ok. 50 minut jazdy), a po krótkim postoju – także w trasę powrotną do Biskupina. Kolejka jedzie bardzo powoli, pozwalając przy dobrej pogodzie (a na taką właśnie trafiliśmy) dzieciakom na sporą dozę radochy podczas jazdy. Aczkolwiek już droga powrotna lekko się im dłużyła :)

Kolej wąskotorowa Biskupin - Żnin przez Wenecję

Kolej wąskotorowa Biskupin – Żnin przez Wenecję

Kolej wąskotorowa Biskupin - Żnin przez Wenecję

Kolej wąskotorowa Biskupin – Żnin przez Wenecję

Po powrocie do Biskupina przesiedliśmy się do własnego transportu i przejechaliśmy asfaltem do Wenecji i umiejscowionego tam, wspomnianego już powyżej, Muzeum Kolei Wąskotorowej, jednego z największych tego typu muzeów w Europie. Na terenie muzeum znajduje się kilkadziesiąt eksponatów kolejowych, w tym kilkanaście parowozów z różnych epok (najstarszy pochodzi z 1899 r.) oraz wagony towarowe i pasażerskie oraz wszelkiego rodzaju kolejarski osprzęt (drezyny, szlabany, zwrotnice, torowiska itp.).

Co najlepsze dla dzieci – do wszystkich parowozów i pojazdów można wejść, usiąść, przymierzyć się. Jednym słowem – niezła zabawa na dłuższą chwilę. Wstęp do Muzeum jest płatny (czynne jest dość krótko: 10-15 w weekendy).

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Można więc z niektórych miejscowości w Wielkopolsce dojechać pociągiem do Wenecji :) A jak pokazują eksponaty w muzeum, kiedyś można było także dojechać z Wenecji przez Biskupin do Rzymu :) Ciekawił nas czas przejazdu i możliwe do uzyskania przez PKP opóźnienia na takiej trasie…

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji

Pełna galeria zdjęć z Zninskiej Kolei Wąskotorowej oraz Muzeum w Wenecji znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2011, Wielkopolska