Słowenia | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Słoweńskie wybrzeże. Piran i Izola

Słoweńskie „trójmiasto”: Koper, Izola i Piran to najważniejsze turystyczne ośrodki wybrzeża tego kraju. Koper już Wam pokazaliśmy, czas teraz na dwa kolejne miasteczka.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 1 (poprzedni wpis: Koper, czyli słoweńskiego „trójmiasta” odsłona pierwsza). Wszystkie trzy główne miasteczka słoweńskiego wybrzeża oddalone są od siebie raptem o niecałe 10 km jedno od drugiego. Najbardziej na północ położony Koper pokazaliśmy Wam już w poprzednim wpisie, czas więc teraz na dwa kolejne: Piran i Izolę.

Nasza podróż przebiegała z północy na południe, po Koprze więc jako kolejne miejsce naszego zainteresowania padło na Izolę. To niewielkie miasteczko (kilkanaście tysięcy mieszkańców) przez całe wieki, podobnie zresztą jak Koper, położone było na wyspie. Dopiero w XIX w., używając kamieni z rozebranych murów miejskich, zasypano kanał oddzielający starówkę Izoli od stałego lądu.

Miasteczko założone zostało mniej więcej w VII w., w dokumentacji historycznej pojawia się w X w. Ale już w czasach rzymskich istniał tu adriatycki port, po którym pozostały do dziś niewielkie ruiny, znajdujące się na południe od dzisiejszego miasteczka, tuż przy bardzo popularnej plaży San Simon. Od XIII do XVIII w. Izola żyła pod panowaniem weneckim i do dziś te wpływy są widoczne w architekturze starego miasta.

Izola, widok z południa

Izola, widok z południa

Izola, stare miasto

Izola, stare miasto

Izola, stare miasto

Izola, stare miasto

Izola, stare miasto

Izola, stare miasto

Izola to takie typowe adriatyckie miasteczko, ciasne, kamienne, z labiryntem uliczek. Starówka Izoli nie jest duża i nie trzeba spędzić tu wiele czasu, by zobaczyć ważniejsze turystyczne atrakcje, których nie ma zbyt wiele. Warto tu spędzić czas dla klimatu starówki. A największe turystyczne atrakcje miasteczka to dwa kościoły: św.Marii z Alieto (najstarszy kościół w Izoli, wybudowany prawdopodobnie w XI w.) oraz św.Mauro (wybudowany w połowie XVI w. w miejscu poprzednio tu stojącego kościółka z XIV w. Wolnostojąca wieża pochodzi z końcówki XVI w.).

Izola, kościół św.Marii z Alieto

Izola, kościół św.Marii z Alieto

Starówkę Izoli zapamiętaliśmy także z powodu… pustek na jej ulicach. Być może mieszkańców niesamowity upał wygonił do wnętrz kamienic, a być może… na plażę. Wyjeżdżając z Izoli, zapragnęliśmy wreszcie zamoczyć się w Adriatyku, wszak to pierwsza okazja od wyjazdu z Polski. Tak trafiliśmy na plażę przy kurorcie San Simon, gdzie dla odmiany panował niesamowity tłok i ścisk.

Izola, kościół św.Mauro

Izola, kościół św.Mauro

Plaża San Simon położona jest na południe od Izoli – to właśnie obok niej znajdują się niewielkie ruiny starożytnego rzymskiego portu Haliaetum. Plaża może się pochwalić dobrą infrastrukturą, także dużym (choć płatnym) parkingiem dla samochodów. Spędziliśmy tu nieco czasu w przerwie pomiędzy zwiedzaniem kolejnych miasteczek w Słowenii.

Historia Piranu jest podobna do tej z Izoli. Miasto powstało ok. VII w., za czasów bizantyjskich, wtedy też powstały pierwsze mury miejskie, potem dwukrotnie rozbudowywane. Tak jak Izola, był potem przez wieki pod wpływem Wenecji. Przez wieki głównymi atutami miasta i regionu były sól, wino i oliwki – dzięki nim Piran wyrósł na duże miasto handlowe w regionie, nieco potem podupadłe po wzroście dominacji pobliskiego Triestu. Piran zdecydowanie najbardziej przypadł nam do gustu i uznajemy go oficjalnie za najpiękniejsze słoweńskie miasto nad Adriatykiem :)

Izola, plaża San Simon

Izola, plaża San Simon

Izola, plaża San Simon

Izola, plaża San Simon

Zwiedzanie Piranu warto rozpocząć od zatrzymania się na północnych rogatkach miasta, przy okazałych pozostałościach murów miejskich – te akurat części pochodzą z trzeciej fazy rozbudowy (początek XVI w.). Mury te warte są uwagi po pierwsze dlatego, że są najbardziej okazałą częścią obwarowań miejskich Piranu. Po drugie – bo znajduje się tutaj wejście na szczyt jednej z wież, skąd rozciąga się obłędny wręcz widok na stare miasto, leżące w dole pod nią.

Na starówkę Piranu nie da się wjechać samochodem. Znaczy da się, ale objęta jest ona bardzo drogą płatną strefą, w praktyce dostępną niemal wyłącznie dla mieszkańców. Obce samochody muszą płacić taryfę 5 EUR / godzina, a i tak po wjeździe jest duży problem ze znalezieniem miejsca do zaparkowania. Dla turystów przeznaczone są specjalne parkingi przed wjazdem do strefy starego miasta, z których trzeba się trochę „przespacerować” do samej starówki.

W mieście największe wrażenie robi zdecydowanie plac Tartiniego, nazwany imieniem najsłynniejszego chyba obywatela miasta w historii, skrzypka i kompozytora Giuseppe Tartiniego, żyjącego na przełomie XVII / XVIII w. Pierwotnie w miejscu placu znajdowały się rybackie doki, znajdujące się poza pierwszą fazą murów miejskich. Ale z czasem zabudowane zostały dookoła ważnymi miejskimi budynkami, aż wreszcie miasto zdecydowało się (koniec XIX w.) zmienić doki w reprezentacyjny plac. Dziś jest on zdecydowanie największą wizytówką miasta.

Z czasów projektu placu pochodzą największe stojące przy nim budynki: ratusz miejski (1879 r.) i budynek sądu (1894 r.). Ale znajdziecie tu także charakterystyczną silnie czerwoną, wąską kamieniczkę, tzw. Wenecjankę – najstarszy budynek przy placu, pochodzący z XV w. No i stoi też przy placu kamienica, w której urodził się sam Tartini, wewnątrz której znajduje się małe muzeum, poświęcone kompozytorowi.

Piran, mury miejskie

Piran, mury miejskie

Piran, mury miejskie

Piran, mury miejskie

Piran, panorama starego miasta widziana z murów miejskich

Piran, panorama starego miasta widziana z murów miejskich

Piran ma dość rozległą starówkę, dodatkowo położoną na zboczu wzgórza, przez co jest ona niezwykle widowiskowa, i to zarówno przy oglądaniu jej panoramy z dołu (np. z placu Tartiniego), jak i z góry, gdzie znajduje się górujący nad miastem kościół św.Jerzego. Został założony prawdopodobnie jeszcze w XII w., a rozbudowany w XIV w. Obecny wygląd zawdzięcza przebudowie z XVII w., wtedy też dobudowano wolnostojącą wieżę i budynek chrzcielnicy.

Oprócz tej świątyni, najbardziej z każdego miejsca w Piranie widocznej, starówka miejska zawiera kilka innych zabytkowych kościołów:

  • kościół św.Piotra, stojący na placu Tartiniego, wybudowany pierwotnie pod koniec XIII w., obecny wygląd zawdzięczający przebudowie z początków XIX w.;
  • kościół Matki Boskiej Zdrowia, pierwotnie wybudowany w XIII w. pod wezwaniem św.Klemensa, nową nazwę otrzymał w XVII w. podczas szalejącej w mieście epidemii. Przebudowywany w XVIII i XIX w.;
  • kościół Matki Boskiej Pocieszycielki, pochodzący z XV w., wciśnięty w ciasne uliczki starówki, kiedyś miał wezwanie św.Michała;
  • kościół św.Franciszka z Asyżu, stanowiący część zabudowań klasztornych, wybudowanych gdzieś w początkach XIV w. Do II wojny światowej w jego wnętrzach znajdowało się jedno z dzieł słynnego Carpaccio (tego mieszkającego w pobliskim Koprze), ale wtedy to wywieziono je do Włoch;
  • kościół Matki Boskiej Śnieżnej – dość oryginalna nazwa jak na południe Europy. Nazwę prawdopodobnie wziął od malowidła, przedstawiającego cud śniegu w Rzymie w sierpniu (malowidło z XVII w.). Sama świątynia nie ma znanej dziś daty budowy, na pewno stała tu już w początkach XV w.;
Piran, plac Tartiniego

Piran, plac Tartiniego

Piran, ratusz miejski i pomnik Tartiniego

Piran, ratusz miejski i pomnik Tartiniego

Piran, dom rodzinny Tartiniego

Piran, dom rodzinny Tartiniego

Piran, stare miasto

Piran, stare miasto

Piran, kościół Matki Boskiej Zdrowia

Piran, kościół Matki Boskiej Zdrowia

Piran, kościół św.Jerzego

Piran, kościół św.Jerzego

Jak poszperacie na starówce, to znajdziecie tu też pozostałości dawnych murów miejskich, tych z pierwszej i drugiej fazy ich istnienia (VII i XV w.), a także dawne bramy miejskie. Piran szczególnie widowiskowo prezentuje się o zmroku – warto wejść np. na plac Tartiniego, kiedy rozbłyska on nocnym oświetleniem, widok jest naprawdę piękny.

Piran był ostatnim akcentem pierwszego dnia naszej podróży po Słowenii i Chorwacji. Dzień zakończyliśmy już po ciemku w jednej z przytulnych restauracyjek na starówce, delektując się zawsze smakującą nam na południu Europy wspaniałą pizzą. Następnego dnia mieliśmy już wjechać do Chorwacji i rozpocząć objazdówkę po pięknej Istrii – ale o tym już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze słoweńskich Izoli i Piranu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia

Piran, plac Tartiniego po zmroku

Słoweńskie "trójmiasto": Koper, Izola i Piran to najważniejsze turystyczne ośrodki wybrzeża tego kraju. Koper już Wam pokazaliśmy, czas teraz na dwa kolejne miasteczka.

Koper, nadmorska promenada

Słoweńskie wybrzeże co prawda nie powala swoją długością (raptem niecałe 50 km), ale tutejsze miasteczka są ogromnym magnesem dla turystów z całego świata. Dziś pokażemy Wam pierwsze z nich - Koper.

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Przez Słowenię kilka razy przejeżdżaliśmy (wyłącznie przejeżdżaliśmy) podczas naszych podróży. Przyszedł wreszcie czas, by choć trochę poznać ten kraj. Zaczynamy od Jaskiń Szkocjańskich, wpisanych na listę UNESCO.

 

Koper, czyli słoweńskiego "trójmiasta" odsłona pierwsza

Słoweńskie wybrzeże co prawda nie powala swoją długością (raptem niecałe 50 km), ale tutejsze miasteczka są ogromnym magnesem dla turystów z całego świata. Dziś pokażemy Wam pierwsze z nich – Koper.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 1 (poprzedni wpis: Przywitanie ze Słowenią. Prem i Jaskinie Szkocjańskie). Po wycieczce w Jaskiniach Szkocjańskich, resztę pierwszego dnia podróży po Słowenii i Chorwacji spędziliśmy na poznawaniu trzech najważniejszych miasteczek słoweńskiego wybrzeża: Kopru, Izoli i Piranu. Sztuka to niewielka ze względu na małe odległości między nimi i relatywnie niedużą ich wielkość. Po godz. 14:00 zawitaliśmy do pierwszego z nich. Zwiedzamy Koper.

Koper zamieszkały jest od połowy drugiego tysiąclecia p.n.e., będąc tym samym jednym z najstarszych miast Słowenii. W czasach rzymskich istniał pod nazwą Capris, a potem nazwa ta kilkukrotnie się zmieniała, przede wszystkim ze względu na zmiany w nacjach panujących w mieście. Większość jednak wariacji nazw związana była albo z „wyspą”, albo z „kozami”. Bizantyjska nazwa wręcz objęła oba te warianty – Insula Capraria znaczy tyle co „kozia wyspa”.

Bo co najciekawsze w historii miasta, Koper przez niemal całą swoją historię był… wyspą, czego dziś kompletnie nie widać. Wyspę otaczały liczne solanki, sól była ważnym elementem życia miasta. Dopiero w XIX w. solanki były stopniowo opuszczane, aż na początku XX w. ostatecznie je porzucono, a potem zasypano, łącząc wyspiarskie miasteczko z lądem i tym samym likwidując wyspę.

Koper, nadmorska promenada

Koper, nadmorska promenada

Koper, nadmorska promenada

Koper, nadmorska promenada

Koper, dawny magazyn soli, dziś tawerna

Koper, dawny magazyn soli, dziś tawerna

Koper, plac Carpaccio z jego domem (po prawej)

Koper, plac Carpaccio z jego domem (po prawej)

Już w czasach bizantyjskich Koper był siedzibą biskupa. Przez całe wieki Koper był jednym z najważniejszych portów na północy Adriatyku, dopiero w XVIII w. stracił swoją pozycję na rzecz Triestu. Najdłużej panującymi w mieście byli Wenecjanie i ich wpływ widać do dziś w architekturze miasta. Związki z Włochami zresztą były utrzymywane także później. W początkach XX w. ogromną większość mieszkańców miasta stanowili właśnie Włosi, kulminacja nastąpiła po I wojnie światowej, kiedy to miasto wraz z Triestem przyłączono do Włoch właśnie.

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Po II wojnie światowej, kiedy to Triest pozostał we Włoszech, a Koper przeszedł pod flagę Jugosławii, z miasta wyjechała większość włoskich mieszkańców. Dziś Koper jest jedynym handlowym portem Słowenii. Poza przepiękną starówką, Koper w zasadzie nie ma nic ciekawego do zaoferowania, to dziś miasto bardziej przemysłowe, głównie właśnie ze względu na port. Ale dla samej starówki warto się tu zatrzymać.

No to się zatrzymujemy – po południowej stronie starówki, niemal tuż przy nabrzeżu, znajduje się ogromny parking. W zasadzie płatny, ale nie w niedziele – a my przyjeżdżamy właśnie w niedzielę. Pobyt w Koprze zaczynamy od… posiłku. Czas na obiad. Przy nabrzeżu, tuż obok mariny znajdują się przytulne knajpki. Siadamy w jednej z nich i… uczta. W końcu Słowenia to ryby i owoce morza. No to przygodę z wybrzeżem tego kraju zaczynamy m.in. od makaronu z owocami morza. Mniam :)

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, Pałac Pretoriański, dziś ratusz miejski

Koper, Pałac Pretoriański, dziś ratusz miejski

Koper, Loggia na Placu Tity

Koper, Loggia na Placu Tity

Koper, Armeria, dawny magazyn broni

Koper, Armeria, dawny magazyn broni

Jeśli chodzi o zabytki, Koper to przede wszystkim wenecka architektura, mnóstwo kościołów i wiele malowniczych placów. Stare miasto jest spore i takie „typowo południowe” – ciasne, wyłożone kamieniem uliczki z kolorowymi kamienicami w pełnym słońcu mienią się pełną gamą barw. Jest tu naprawdę niezwykle.

Koper, Rotunda Jana Chrzciciela

Koper, Rotunda Jana Chrzciciela

Zwiedzanie zaczynamy od nabrzeża i widoku na stare miasto od strony wody. Przyjemny spacer nadmorską promenadą, choć lipcowe słońce praży tu niemiłosiernie, to dobry początek. Już przy promenadzie znajdują się pierwsze atrakcje historyczne. Zaczyna się od dawnego magazynu soli, która, jak już wspominaliśmy, pełniła przez wieki niezwykle ważną rolę w życiu miasta. Wydobycie soli rozpoczęło się tu już w końcu XII w. Magazyn później pełnił rolę targu rybnego, dziś jest nadmorską tawerną.

Koper, kościół św.Mikołaja

Koper, kościół św.Mikołaja

Za tawerną znajduje się plac Carpaccia, nazwany tak od jednego z najsłynniejszych mieszkańców miasta, Vittore Carpaccio, urodzonego w Wenecji malarza, żyjącego na przełomie XV / XVI w. Większość życia spędził on w Capodistria, czyli dzisiejszym Koprze. Przy placu tym stoi „dom Carpaccio”, przy którym wg legendy malarz mieszkał. Ale w rzeczywistości mieszkał tu jego syn. Sam budynek pochodzi z XIV w.

Stąd na wschód prosta ulica wiedzie prosto na główny plac starego miasta – Plac Tity, nazwany tak po II wojnie światowej, wiadomo na cześć kogo. Wcześniej, w latach 30-tcy, czyli gdy Koper należał do Włoch, nazywał się Piazza Roma, w jeszcze wcześniej był po prostu Rynkiem. Istnieje od XV w., kiedy to powstała cała jego zabudowa, i od wtedy pełni rolę głównego placu miasta. Jest ponoć jednym z najbardziej spójnych architektonicznie placów miejskich w Europie.

Koper, Rotunda Wniebowstąpienia NMP

Koper, Rotunda Wniebowstąpienia NMP

Koper, franciszkański klasztor św.Anny

Koper, franciszkański klasztor św.Anny

I rzeczywiście architekturę plac ma po prostu kapitalną. Pierwszy oczy przyciąga Pałac Pretoriański, dziś pełniący rolę ratusza miejskiego. Pierwszy ratusz stał tu już w XIII w. Obecny pochodzi z połowy XV w. Przez wieki pełnił rolę ratusza, dopiero w XIX w. Austriacy przenieśli go do sąsiedniego budynku na placu (pałac Armeria) Pałac Pretoriański ulegał stopniowej degradacji aż do końca XX w., kiedy to wzięto się za jego remont. Od 2001 r. znów pełni rolę siedziby władz miasta.

Naprzeciw ratusza stoi Loggia, wybudowana w XV w., obecny wygląd zyskując w XVII w. Była miejscem spotkań ważnych osobistości miejskich, także z władzami miasta. Od XIX w. istnieje tu kawiarnia. Pomiędzy nimi stoi wspomniany pałac Armeria, wybudowany w połowie XVI w., początkowo służący jako magazyn broni, potem był siedzibą banku i lombardu. Przez ponad wiek służył jako ratusz miejski.

Ostatnim istotnym budynkiem przy Placu Tity jest pierwszy zwiedzany przez nas obiekt sakralny – katedra Wniebowzięcia NMP, o której dacie budowy niewiele wiadomo. Na pewno katedra w Koprze istniała już w XII w. We wnętrzach znajduje się kilka dzieł wspomnianego Carpaccio, pochodzących z początków XVI w. Później (w XVIII w.) wnętrza zostały przemodelowane.

Tuż za katedrą, nieco na północ stoi Rotunda Jana Chrzciciela, kiedyś używana jako baptysterium, wybudowana w połowie XII w. Znów niedaleko mieści się kościół św.Mikołaja (sv.Blaza), dawniej część klasztoru augustyńskiego, w historii sięgającego początków XIV w. Klasztor i kościół zostały znacznie rozbudowane w XVIII w. Ciężko go zauważyć, stoi przy ciasno zabudowanej uliczce.

Koper, kościół św.Marty

Koper, kościół św.Marty

Koper, kościół św.Jakuba

Koper, kościół św.Jakuba

Koper, plac Brolo

Koper, plac Brolo

Koper, stara studnia na placu Brolo

Koper, stara studnia na placu Brolo

Kolejny obiekt sakralny, tym razem jeden z najstarszych w mieście – Rotunda Wniebowstąpienia NMP, pochodząca aż z XI w., stoi znów nieco dalej na wschód, już niemal przy porcie. Bardzo niewiele wiadomo o historii tej budowli. Na północno-wschodnim krańcu starówki znajduje się spory franciszkański klasztor św.Anny, wybudowany w 1513 r. Klasztorny kościół był wtedy znacznie mniejszy niż dziś, został rozbudowany w XVII w. W jego wnętrzach mieści się kilka ważnych dzieł sztuki, m.in. autorstwa Carpaccio.

Wracamy do centrum starówki, napotykając budynek klasztornego kapucyńskiego kościoła św.Marty, wybudowanego w 1621 r. Jest zamknięty, ale we wnętrzach znajduje się ponoć piękny ołtarz, z wizerunkiem miasta z czasów budowy kościoła. Niemal w środku starówki, nieco na południe od katedry i Placu Tity stoi kolejny stary kościół, św.Jakuba, pochodzący z XIV w. Niewiele o nim wiemy, poza tym, że wieża została dobudowana w czasie późniejszym. Dziś chyba nie pełni funkcji sakralnych.

Z kościołem św.Jakuba graniczy plac Brolo, kiedyś w czasach weneckich pełniący rolę rezerwuaru wodnego. Dziś po nim pozostały rzeźbione resztki fontann. Od północy plac graniczy z kolei z odwiedzaną wcześniej katedrą. Przy placu Brolo znajduje się jeden wart uwagi budynek, zwany „Fontico”, którego budowa rozpoczęła się w 1392 r. Był on magazynem ziarna, przeznaczonym dla mieszkańców miasta w czasach gorszych zbiorów.

Dłuższym spacerem przenosimy się teraz na południe starówki, na plac Prešerena, nazwany od XIX-wiecznego słoweńskiego poety romantycznego. Tu znajduje się jeden z najbardziej znanych obiektów architektonicznych w Koprze – fontanna Da Ponte, kiedyś część systemu dostarczania wody pitnej na wyspę (przypominamy, Koper kiedyś był wyspą). Fontanna została ufundowana przez bogatą miejscową rodzinę, a jej kształt miał odwzorowywać most Rialto w Wenecji. Fontanna pochodzi z 1666 r.

Koper, plac Prešerena

Koper, plac Prešerena

Koper, Koper, plac Prešerena, fontanna Da Ponte

Koper, Koper, plac Prešerena, fontanna Da Ponte

Koper, kościół św.Nazariusza

Koper, kościół św.Nazariusza

Koper, brama miejska Muda

Koper, brama miejska Muda

Koper, stare miasto

Koper, stare miasto

Przy placu Prešerena znajdują się jeszcze dwie inne ważne budowle. Pierwszą jest kościół św.Nazariusza, patrona miasta (jego grobowiec znajduje się w katedrze), wybudowany w XVI w. w miejscu, gdzie wg legendy znajdowało się jego hospicjum. Drugim jest dawna główna brama miejska – brama Muda, pochodząca z XVI w. Jest dziś jedyną zachowaną bramą, z istniejących kiedyś dwunastu.

To ostatnie ważne atrakcje miasta Koper. Choć tak naprawdę jest ich znacznie więcej – spacerując ciasnymi kolorowymi uliczkami miasteczka mijaliśmy wiele „pałaców”, dawnych weneckich rodzinnych rezydencji, liczących sobie po kilkaset lat. Byliśmy na kilku niezwykle pięknych placach. Przeszliśmy ogromną liczbę ciasnych kamiennych uliczek. Wszystkie one stanowią o niezapomnianym uroku miasteczka Koper.

Takie miasteczka najbardziej uwielbiamy i dla nich jedziemy na południe Europy. Weneckie wpływy po prostu tu czuć.Koper to takie małe, włoskie miasteczko, jakimś dziwnym trafem dziś położone poza Włochami. Nawet w lipcu, w szczycie sezonu ciche, spokojne. Można tu napatrzeć oczy i napełnić żołądek pysznym jedzeniem. Żal wyjeżdżać, ale kolejne atrakcje czekają. Wsiadamy więc w samochód i jedziemy wzdłuż słoweńskiego wybrzeża. Kolejne dwa miasteczka nad Adriatykiem – Izola i Piran, pokażemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze słoweńskiego miasteczka Koper znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Powitanie ze Słowenią. Prem i Jaskinie Szkocjańskie

Przez Słowenię kilka razy przejeżdżaliśmy (wyłącznie przejeżdżaliśmy) podczas naszych podróży. Przyszedł wreszcie czas, by choć trochę poznać ten kraj. Zaczynamy od Jaskiń Szkocjańskich, wpisanych na listę UNESCO.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 1. W zasadzie to już dzień 2, bo cały pierwszy dzień spędziliśmy w samochodzie. Ambitny plan zakładał bowiem, że przejedziemy z Poznania na południe Słowenii jednym skokiem (ponad 1000 km) i prześpimy się jak najbliżej Jaskini Szkocjańskich, które były naszym głównym celem następnego dnia.

Wspomnimy tu od razu, że plan zakładał samochód jako podstawowe miejsce noclegowe. Trochę hardkorowo, bo jechaliśmy w trójkę (z najmłodszą pociechą). Ale jak życie pokazało, to nie był największy kłopot przy tym naszym pomyśle. Największym okazała się temperatura – w nocy w lipcu Słowenii i Chorwacji jest grubo ponad 20C i spanie w zamkniętym samochodzie jest „średnio” przyjemne. A uchylenie okna powoduje zjedzenie pasażerów przez komary :) Tym sposobem chyba trzy pierwsze noce przespaliśmy „planowo” w naszym autku, po czym nastąpiła zmiana planów i szukaliśmy „tradycyjnego” spania w hotelach.

Prem, zamek

Prem, zamek

Prem

Prem

Prem, kościół św.Heleny

Prem, kościół św.Heleny

Zanim jednak dotarliśmy do Jaskini Szkocjańskich, odwiedziliśmy jeszcze maleńką miejscowość Prem. Celem był maleńki zameczek, stojący tu dumnie na wzgórzu nad rzeką Reka – tą samą, która wydrążyła przez tysiąclecia Jaskinie Szkocjańskie. Zamek Prem wybudowany został gdzieś w początkach XIII w. i jest rzeczywiście niewielki. To budynek w kształcie litery L, otoczony sporymi murami i basztami obronnymi. Dziś mieści się w nim muzeum, które można zwiedzać wyłącznie indywidualnie, po wcześniejszym kontakcie z opiekunem. Zwiedzanie sobie odpuściliśmy, ograniczając się do podziwiania zamku z zewnątrz.

Drugim najbardziej widocznym budynkiem w Premie jest kościół św.Heleny, wybudowany pod koniec XIX w., z organami z początku XX w. Wcześniej na jego miejscu stały kolejno dwa inne starsze kościoły.

Czas teraz na główny punkt programu dnia. Wracamy ok.30 km na zachód do miejscowości Matavun, gdzie znajduje się wejście do Jaskiń Szkocjańskich. W centrum turystycznym trzeba kupić bilety (nie jest to tania atrakcja – 16 EUR za osobę dorosłą). Tutaj też na dużym parkingu zostawiamy samochód. Pod kasami biletowymi znajduje się punkt zbiórki grup zwiedzających – zwiedzanie jaskiń odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Stąd na piechotę z przewodnikami grupa (ogromna, lekko licząc koło setki osób) idzie kilkaset metrów na zachód, by zejść na dół, pod właściwe wejście do jaskiń. Tutaj następuje podział na podgrupy językowe – przewodnicy rozmawiają w kilku językach (nie ma polskojęzycznych, wybieramy więc „wersję” angielską). Wszystko idzie szybko i sprawnie, ale jest też jeden zonk, o którym nikt wcześniej nie mówi. Tutaj wszyscy informowani są, że we wnętrzu jaskiń nie wolno robić zdjęć.

Jaskinie Szkocjańskie, centrum turystyczne

Jaskinie Szkocjańskie, centrum turystyczne

Jaskinie Szkocjańskie, wejście

Jaskinie Szkocjańskie, wejście

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Na pierwszy rzut oka wydaje się to strasznie słabe. Bo jak tu nie wynieść ze zwiedzania żadnej pamiątki w postaci fotografii – nam po kilku miesiącach dziś ciężko sobie wnętrza jaskiń przypomnieć, musimy się posiłkować folderami drukowanymi lub oficjalnymi zdjęciami w sieci. To też taki trochę moment zniechęcenia, no ale biletów już zwrócić się nie da, a zresztą i tak chcemy jaskinie zobaczyć. Musi być w nich coś cudownego, skoro wpisane są na listę UNESCO.

Jaskinie Szkocjańskie powstały przez wydrążenie sobie w skałach koryta przez rzekę o nazwie Reka (czyli „Rzeka”). Cała ich długość wynosi ok.6 km, do zwiedzania udostępniony jest ciąg o długości niemal 3 km. Można też dodatkowo wykupić sobie opcję przepłynięcia odcinka podziemnej rzeki łódką. Na pewno nawet w środku lata warto się tu cieplej ubrać, temperatura w jaskiniach jest dużo niższa niż na zewnątrz (ledwie trochę ponad 10-12 C).

Od razu po wejściu też stwierdzamy, że zakaz fotografowania jest trochę „na wyrost”, bo na większości trasy oświetlenie po prostu jest słabe. Wystarcza do oglądania wzrokowego, natomiast zrobienie zdjęcia aparatem bez statywu jest niemożliwe. Trochę nam więc poczucie zawodu spada.

A Jaskinie Szkocjańskie, będąc w Słowenii, zobaczyć po prostu trzeba. Ich potęga robi wrażenie, miejscami mają ponad 100 m wysokości, a turystyczna ścieżka prowadzi nad przepaścią, w której cichutko szumi sobie mały potoczek – Reka. Ale ten potoczek w czasie gdy poziom wody się podnosi (np. w czasach powodzi) rośnie do niebotycznych rozmiarów, niemal zalewając w całości jaskinie. W niektórych miejscach zobaczyć można tabliczki upamiętniające co wyższe poziomy Reki.

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Szkocjan, Muzeum Etnograficzne

Szkocjan, Muzeum Etnograficzne

Największe wrażenie robi ostatnia część ścieżki. Długa, wysoka jaskinia wije się wzdłuż rzeki, drewniane pomosty nad przepaścią skrzypią pod nogami, a półmrok dodaje jeszcze klimatu. Ostatni odcinek jest z górki i przy jego końcu, oglądając się do tyłu zobaczycie niesamowity widok kilkusetmetrowej jaskini, wspinającej się coraz wyżej i wyżej. Byliśmy już w kilku podziemnych jaskiniach (np. w grocie Neptuna w Alghero na Sardynii), ale mimo to z Jaskiń Szkocjańskich wyszliśmy naprawdę pod dużym wrażeniem. Ale – bez zdjęć, którymi moglibyśmy teraz zobrazować to, co chcemy Wam przekazać. Słowa muszą wystarczyć.

Zdjęcia można robić dopiero na ostatnich kilkudziesięciu metrach, w jaskini „wyjściowej”, oświetlonej już częściowo dziennym światłem. Tu kończy się wycieczka z przewodnikiem i stajemy przed dylematem. Wyjścia są dwa – górska ścieżka wspinająca się do góry, nad kanionem Reki, albo trochę schodów i wyjazd na górę windą. Przwodnik żegna się w miejscu, które kiedyś też było dalszą częścią jaskiń, ale dawno temu skały zawaliły się, tworząc dzisiejszy wąski kanion. Odpuszczamy sobie wspinanie pod górę i wyjeżdżamy windą.

Obojętnie którą drogę wybierzecie, na końcu będzie na Was czekała (o ile będziecie chcieli) krótka ścieżka historyczna, na której znajduje się m.in. małe muzeum, poświęcone historii eksploracji jaskiń. Ścieżka prowadzi przez Matavun do maleńkiej miejscowości Szkocjan, położonej malowniczo na wysokim klifie. To zaledwie kilka domów, otaczających malowniczy kościółek sv.Kancijana – od którego nazwy powzięły i wioska i jaskinie. Cantianus, bo tak brzmi w oryginale to imię, był chrześcijańskim męczennikiem, jednym z trójki rodzeństwa, ściętych za wiarę w 304 r., za czasów rzymskiego cesarza Dioklecjana. Jego kult jest szczególnie popularny właśnie w Słowenii.

Szkocjan, Muzeum Etnograficzne

Szkocjan, Muzeum Etnograficzne

Widok na Szkocjan

Widok na Szkocjan

Szkocjan z kościołem sv.Kancijana

Szkocjan z kościołem sv.Kancijana

Szkocjan, kościół sv.Kancijana

Szkocjan, kościół sv.Kancijana

Tradycyjne domy w Szkocjanie

Tradycyjne domy w Szkocjanie

Szkocjan, naturalny szyb Okroglica

Szkocjan, naturalny szyb Okroglica

Szkocjan, widok na wieś Betanja

Szkocjan, widok na wieś Betanja

Szkocjan, cmentarz z pochowanymi eksplorerami jaskiń, z tradycyjną żelazną bramą

Szkocjan, cmentarz z pochowanymi eksplorerami jaskiń, z tradycyjną żelazną bramą

Sam kościół pochodzi z 1606 r., ale stoi w miejscu wcześniej wybudowanej tu świątyni, prawdopodobnie z XIII w. Bo Szkocjan zamieszkały był już w czasach rzymskich oraz średniowiecznych. Świątynię rozbudowano w XVII w., a w 1858 r. dobudowano stojącą do dziś dzwonnicę. We wnętrzu znajduje się XVIII-wieczny ołtarz. Spod kościoła rozciąga się cudowna panorama na położoną poniżej klifu równie małą wieś Betanja.

Na ścieżce edukacyjnej znajdziecie także szyb Okroglica, naturalny fenomen – głęboki na prawie 100 m okrągły, naturalny szyb, prowadzący do podziemnej rzeki Reka. Tablice informacyjne reklamują Okroglicę jako dziurę, w którą swobodnie zmieściłaby się krzywa wieża w Pizie. W dawnych czasach była miejscem ofiar składanych bogom, później przez przykrywanie gałęziami tworzono z niej pułapkę na najeźdźców (to już czasy najazdów tureckich). W pobliżu znajduje się też miejsce, gdzie 3500 lat temu istniała ufortyfikowana osada (późna epoka brązu).

Trochę jednak żałujemy, że nie możemy Wam pokazać zdjęć z Jaskiń Szkocjańskich. Ale bardzo polecamy to miejsce – robi niesamowite wrażenie i na pewno nie wyjdziecie z jaskiń zawiedzeni tym, co zobaczycie pod ziemią. A my tymczasem wskakujemy w samochód i jedziemy dalej – jeszcze tego samego dnia będziemy zwiedzać najpiękniejsze miejsca na krótki słoweńskim wybrzeżu Adriatyku. W następnym wpisie pokażemy Wam zabytkowy Koper.

Pełna galeria zdjęć z Jaskiń Szkocjańskich i Premu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)