Włochy | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Droga na przełęcz Passo dello Stelvio. Lipcowe zabawy w śniegu.

Przejazd wyjątkowo krętą i stromą drogą, drugą co do wysokości w Alpach ? Możliwość zabawy w głębokim śniegu w początkach lipca ? Nocleg w temperaturze graniczącej z zerem ? Droga na przełęcz Passo dello Stelvio we włoskich Alpach spełnia wszystkie te warunki :)

Włochy 2017, dzień 2 (Poprzedni wpis: Urokliwe bawarskie Garmisch-Partenkirchen). Górskie drogi widokowe to jeden z najbardziej ulubionych elementów naszych wakacyjnych eskapad. Uwielbiamy kręte, wąskie drogi z niezliczonymi ostrymi zakrętami, stromo wspinające się pomiędzy urokliwymi, stromymi górskimi szczytami. Widoki na takich trasach zawsze nas ekscytują. Nieraz zdarzało nam się już nawet nadkładać drogi, by przejechać którąś ze znanych górskich tras.

Przejechaliśmy już m.in. austriacką Hochalpenstrasse, rumuńskie Transalpinę i drogę Transfogaraską, albańską przełęcz Llogara, najwyższą alpejską drogę – francuską Col de l’Iseran czy wreszcie krętą drogę zjazdową do czarnogórskiego Kotoru. Można by wręcz powiedzieć, że trasy widokowe kolekcjonujemy jak znaczki :)

Tym razem przy okazji wakacyjnego wyjazdu do Włoch nadarzyła się okazja przejechać kolejną, zaliczaną do najpiękniejszych i najbardziej wymagających dla kierowców tras – drogę prowadzącą na Passo dello Stelvio we włoskich Alpach. Przełęcz Passo dello Stelvio położona jest na wysokości 2760 m n.p.m., a droga prowadząca na nią jest drugą co do wysokości przejezdną drogą w Alpach – po wspomnianej już francuskiej Col de l’Iseran.

XIV-wieczna wieża kościelna zatopiona w jeziorze Lago di Resia

XIV-wieczna wieża kościelna zatopiona w jeziorze Lago di Resia

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Droga z Polski wiedzie przez Austrię, kierując się ku Włochom wzdłuż granicy ze Szwajcarią. Po drodze sporą atrakcją jest jezioro Lago di Resia, nad którym znajduje się mała wioska Curon Venosta (niem.: Graun im Vingschau). W wodach jeziora niedaleko brzegu stoi tu XIV-wieczna wieża kościelna – jedyna pozostałość po znajdujących się tu kiedyś zabudowaniach mieszkalnych.

W 1920 r. Włosi wpadli bowiem na pomysł zbudowania w pobliżu zapory wodnej, która miałaby podnieść poziom jeziora o 5m. Niestety – nadeszła era nazizmu i plany zostały w 1939 r. zmodyfikowane – podniesienie tafli wody zaplanowano na 22m. Projekt zaczęto wdrażać, poczynając od ludzkiej tragedii – wszystkich mieszkańców okolicznych wiosek siłą wysiedlono, nie dając im niczego w zamian za utracony dobytek. II wojna światowa wprawdzie wstrzymała prace, ale wznowiono je zaraz po niej.

W 1950 r. wszystkie budynki mieszkalne zrównano z ziemią. Zaraz potem całą dolinę zalała woda – uparcie do dziś stoi wspomniana wieża kościelna, dziś duża przydrożna atrakcja turystyczna. Wszystko to odbyło się ogromnym kosztem ludzkim: kilkaset zburzonych domostw, 70% mieszkańców zmuszonych do emigracji i przesiedlenia, 70% straconych zwierząt domowych i gospodarskich… Smutna historia.

Widok z przełęczy Passo dello Stelvio

Widok z przełęczy Passo dello Stelvio

Przełęcz Passo dello Stelvio

Przełęcz Passo dello Stelvio

Przełęcz Passo dello Stelvio

Przełęcz Passo dello Stelvio

Przełęcz Passo dello Stelvio

Przełęcz Passo dello Stelvio

Przełęcz Passo dello Stelvio

Przełęcz Passo dello Stelvio

Śnieg w lipcu ? Na Passo dello Stelvio jest :)

Śnieg w lipcu ? Na Passo dello Stelvio jest :)

Śnieg w lipcu ? Na Passo dello Stelvio jest :)

Śnieg w lipcu ? Na Passo dello Stelvio jest :)

Wracamy do trasy na Passo dello Stelvio. Pierwotnie wybudowano ją jeszcze w czasach austro-węgierskich, by połączyć ówczesną Lombardię z resztą tego kraju. Od tego czasu, poza odnawianiem samej nawierzchni, przebieg trasy niewiele się zmienił. Jest jedną z najbardziej stromych z tych, którymi już jechaliśmy – jadąc od strony Polski (od północy) wspinaczka ma długość 24 km, a w jej trakcie wjeżdżamy o niemal 2000 m wyżej. Jazdy nie ułatwiają niezliczone zakręty, a szczególnie ich ostatnie 48 sztuk pod samym szczytem – tu już jest bardzo stromo i dodatkowo – bardzo wąsko. Do tego stopnia że zjeżdżające w dół kampery nie potrafiły zakręcić „na raz” takich zakrętów.

Szybko więc jechać się nie da – i bardzo dobrze – bo przydrożne widoki zapierają dech w piersiach. Właśnie dla nich warto trasy widokowe pokonywać. Nie żeby je przejechać – a żeby się napatrzeć. Przystanki w każdym możliwym miejscu (dużo ich nie ma) i podziwianie alpejskich widoków, ośnieżonych w lipcu szczytów i chmur, w których momentami one toną. Naprawdę warto.

Passo dello Stelvio pewnie znają miłośnicy kolarstwa – często na szczycie przełęczy metę mają etapy słynnego kolarskiego wyścigu Giro d’Italia – aż się wierzyć nie chce, że wjeżdżają tu kolarze, i to nie rekreacyjnie, a ścigając się ze sobą. To musi być naprawdę zabójcze przeżycie. Rowerzyści nie są tu zresztą rzadkością, tak samo jak motocykliści – jak na każdej trasie widokowej, tak i tu jest ich sporo.

Passo dello Stelvio, kolejka linowa dla narciarzy

Passo dello Stelvio, kolejka linowa dla narciarzy

Passo dello Stelvio, kolejka linowa dla narciarzy

Passo dello Stelvio, kolejka linowa dla narciarzy

Zjeżdżamy z Passo dello Stelvio (w stronę południową)

Zjeżdżamy z Passo dello Stelvio (w stronę południową)

Zjeżdżamy z Passo dello Stelvio (w stronę południową)

Zjeżdżamy z Passo dello Stelvio (w stronę południową)

My nie tylko na przełęcz Passo dello Stelvio wjechaliśmy. Zaplanowaliśmy sobie tutaj… nocleg. Tak – Passo dello Stelvio na szczycie to same hotele i sklepiki dla turystów. I nie – nie spaliśmy w żadnym z nich. Jechaliśmy do Włoch we dwójkę, bez dzieci, samochód mamy na tyle przemyślany przy zakupie, że umożliwia nam wygodne spanie we dwójkę w swoim wnętrzu. Nocleg więc był samochodowy – najwyższy u nas jak do tej pory :)

Wiedzieliśmy, że temperatura na szczycie nawet w lipcu to wartości w okolicach zera, a może nawet niżej w nocy, więc byliśmy odpowiednio przygotowani na tak zimne powitanie z wakacjami we Włoszech. Ale zaskoczyło nas co innego – potworna ilość śniegu, leżącego na zboczach przełęczy. Tam autentycznie nawet w lipcu można odbyć wojnę na śnieżki czy po prostu wskoczyć w śnieżną zaspę. Zwały śniegu na zboczach były wyższe od nas :) Nie, nie były to zaspy zrobione przez spychacze czy odśnieżarki – po prostu naturalnie leży tam na ziemi tyle śniegu nawet w trakcie wakacji.

Zresztą – Passo dello Stelvio w lipcu było pełne… narciarzy. Stąd bowiem startuje kolej linowa, wywożąca miłośników białego szaleństwa w wyższe partie gór, gdzie bez problemu w lipcu można nart używać. Kolejka pracuje od godz.7:00 i już pół godziny wcześniej stała przy niej kolejka chętnych, w tym co najmniej kilka narciarskich reprezentacji (na pewno widzieliśmy sportowców szwedzkich i… tureckich).

Świstaki przy drodze na Passo dello Stelvio

Świstaki przy drodze na Passo dello Stelvio

Świstaki przy drodze na Passo dello Stelvio

Świstaki przy drodze na Passo dello Stelvio

Świstaki przy drodze na Passo dello Stelvio

Świstaki przy drodze na Passo dello Stelvio

Świstaki przy drodze na Passo dello Stelvio

Świstaki przy drodze na Passo dello Stelvio

Zjeżdżamy z Passo dello Stelvio (w stronę południową)

Zjeżdżamy z Passo dello Stelvio (w stronę południową)

Rowerzyści w drodze na Passo dello Stelvio

Rowerzyści w drodze na Passo dello Stelvio

Jest jeszcze jedna atrakcja drogi na Passo dello Stelvio. Typowo alpejska atrakcja – świstaki. Jest ich tu po prostu mnóstwo. I chyba ze względu na duże ilości turystów, przejeżdżających tędy w sezonie (droga jest otwarta wyłącznie od maja do listopada, a i to zależnie od warunków atmosferycznych), niemal zupełnie nie boją się ludzi i samochodów. Spokojnie można się zatrzymać przy stojącym przy drodze świstaku i fotografować te zwierzęta z odległości dosłownie kilku metrów. Czasami mieliśmy wrażenie, że wręcz pozują nam do zdjęć :)

Przywitanie z Włochami mieliśmy dość mroźne, ale i pełne widowiskowych górskich atrakcji. Było to jedyne nasze (w trakcie tego wyjazdu) spotkanie z górami – po przejechaniu Passo dello Stelvio zjechaliśmy z Alp. Po krótkim przystanku w słynnym kurorcie Bormio na poranną kawę, pojechaliśmy w stronę znacznie cieplejszej, ale nie mniej pięknej atrakcji. Będziemy objeżdżać jezioro Como. Pokażemy je Wam w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z trasy widokowej na Passo dello Stelvio znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Włochy

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Przejazd wyjątkowo krętą i stromą drogą, drugą co do wysokości w Alpach ? Możliwość zabawy w głębokim śniegu w początkach lipca ? Nocleg w temperaturze graniczącej z zerem ? Droga na przełęcz Passo dello Stelvio we włoskich Alpach spełnia wszystkie te warunki :)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano "Romea i Julię" :)

Genua, Akwarium Morskie

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui - mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta - jedno z największych akwariów morskich w Europie.

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Werona. W mieście Romea i Julii

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano „Romea i Julię” :)

Tour de Europe 2011, dzień 2 (poprzedni wpis: Wiedeń nocą). Drugi dzień naszego wyjazdu do Hiszpanii spędziliśmy na dojeździe z Wiednia i zwiedzaniu włoskiej Werony. Werony, która jak ogromna ilość innych włoskich miast, wprost ocieka historią, i tą nowszą, i tą starożytną.

Historia Werony tonie w mrokach dziejów i nie jest do dziś wyjaśniona. Nie wiadomo dokładnie, kiedy miasto powstało i kto je założył – krąży na ten temat kilka równolegle żyjących teorii. Na pewno zaś miasto dostało się pod panowanie rzymskie w 89 r. p.n.e. Miasto zajmowało ważną pozycję na mapie starożytnego Rzymu, będąc intensywnie rozbudowywanym, często też gościli tu rzymscy cesarze.

Dość szybko pojawiło się w mieście chrześcijaństwo, dziś zresztą patronem miasta jest św.Zenon, jeden z pierwszych chrześcijańskich biskupów miasta, żyjący w IV w. Gdy Rzym chylił się ku upadkowi, dla Werony rozpoczęły się czasy częstych zmian przynależności miasta. W średniowieczu rozpoczęła się era niezależnych miast, łączących się w sojusze przeciwko innymi. Werona odgrywała tu ważną rolę, rosnąc w potęgę, czym naraziła się w końcu „wielkim” – Wenecji czy Florencji.

Werona, brama miejska Bra (ok. XIV w.)

Werona, brama miejska Bra (ok. XIV w.)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona, plac Piazza delle Erbe, Lew Wenecki stojący przed Palazzo Maffei

Werona, plac Piazza delle Erbe, Lew Wenecki stojący przed Palazzo Maffei

Werona, rzymska brama miejska Porta Borsari z I w.

Werona, rzymska brama miejska Porta Borsari z I w.

W XV w. Werona już podlegała Wenecji, ale nie na długo. Weszła później w skład cesarstwa niemieckiego, Francji, a w końcu Austrii. Dopiero w XIX w. miasto weszło w skład Włoch. Przez te wszystkie wieki dodatkowo ludność i zabudowania miasta były często trzebione przez liczne epidemie i powodzie, które czasowo zatrzymywały jego rozwój.

Werona, Casa di Giulietta i słynny balkon Julii

Werona, Casa di Giulietta i słynny balkon Julii

Miasto w swej historii było często miejscem ulubionym przez artystów. Oczywiście wszyscy kojarzą Weronę z dziełem „Romeo i Julia” Shakespeare’a, aczkolwiek z tego co nam wiadomo, wielki poeta nigdy w Weronie (ani nawet we Włoszech) nie był osobiście. Dwa rody rodzinne Romea i Julii rzeczywiście w Weronie mieszkały, choć nie ma dowodów na istnienie historii miłosnej, opisanej przez Shakespeare’a.

Werona, wejście do Casa di Giulietta

Werona, wejście do Casa di Giulietta

Stoją wszak w Weronie domy Romea i Julii – faktycznie domy, w których mieszkały rody Montecchi i Capuleti, w miejscowym klasztorze znajduje się także grobowiec, w którym wg legendy spoczywa ciało Julii. Dzięki dziełu Shakespeare’a Werona jest dziś mekką turystyczną dla wszystkich, chcących zobaczyć na własne oczy ślady wielkiej miłości członków zwaśnionych rodów.

Ale Werona to także miasto Dantego. Wprawdzie nie urodził się tu, ani tu nie zmarł, ale bardzo często przebywał w mieście. Dante został zresztą uwieczniony okazałą statuą na Piazza dei Signori. W Weronie bywali także Goethe, Byron czy Mozart.

W Weronie spędziliśmy zaledwie kilka godzin, choć z pewnością warta jest ona dużo większego zainteresowania – na pewno jeszcze do miasta kiedyś wrócimy. Oprócz oczywistego miejsca do zobaczenia – czyli słynnego balkonu Julii, udało się nam także oglądnąć kilka innych interesujących miejsc:

  • starożytny rzymski amfiteatr, czyli „Arenę”, jeden z największych zachowanych do dziś tego typu obiektów, zachowany zresztą lepiej niż słynne rzymskie Koloseum. Wybudowany w I w., mieścił ok.30.000 widzów. Częściowo zniszczony przez trzęsienie ziemi w XII w., dziś służy jako miejsce koncertów operowych oraz innych wydarzeń muzycznych. W amfiteatrze występowały i wciąż występują największe gwiazdy scen operowych oraz muzyki popularnej;
Werona, most i zamek Castelvecchio

Werona, most i zamek Castelvecchio

Werona, rzeka Adyga

Werona, rzeka Adyga

  • Porta Borsari, jedna z zachowanych do dziś rzymskich bram miasta, wybudowana także w I w., ale na miejscu wcześniej znajdującej się tu już bramy;
  • Piazza dei Signori, kwadratowy plac, zwany również „placem Dantego” ze względu na charakterystyczną statuę z jego wizerunkiem, znajdującą się na placu. Piazza dei Signori ma bardzo długą historię – powstał już we wczesnym średniowieczu, a otaczające go budynki i pałace ściśle wiążą się z historią miasta i rodów tu panujących przez wieki;
  • Werona, pomnik Dantego na Piazza dei Signori

    Werona, pomnik Dantego na Piazza dei Signori

    Castelvecchio, czyli „stary zamek”, wybudowany w XIV w. z charakterystycznych, czerwonych cegieł. Wenecjanie podczas swojego panowania wzmocnili obronę zamku działami. Francuzom podczas najazdu Napoleona „udało się” zamek uszkodzić – obecnie mieści się tu muzeum;

  • ufortyfikowany most Castelvecchio, wybudowany w XIV w. przez ówczesnego władcę jako droga ucieczki z zamku, znajdującego się po jednej ze stron mostu. Dzisiejsza forma to rekonstrukcja – most bowiem został całkowicie zniszczony w 1945 r. przez wycofujące się z miasta wojska niemieckie;
  • Piazza delle Erbe, kwadratowy, najstarszy plac miejski Werony, leżący w miejscu dawnego rzymskiego forum, czyli centralnej części miasta. Najważniejszym punktem tu jest fontanna, zwieńczona figurą Madonny, datowaną na IV w. Niemal tuż obok, przez budynkiem Palazzo Maffei, stoi okazały wenecki lew, symbol Republiki Weneckiej z czasów panowania Wenecji w mieście. Niedaleko od placu, nieco na południe, znajduje się najważniejszy turystyczny obiekt Werony, czyli Casa di Giulietta – dom „Julii”;

Do dziś żałujemy, że nie spędziliśmy w Weronie więcej czasu – cóż, to były pierwsze nasze podróże – planowania wciąż się uczymy :) Weronę udało nam się zobaczyć jedynie pobieżnie i wciąż pałamy nadzieją, że uda nam się do tego pięknego miasta wrócić. Trzymajcie kciuki, żeby się udało :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam Genuę – włoskie miasto, do którego pojechaliśmy z jednym celem – zobaczyć jedno z większych w Europie morskich akwariów.

Pełna galeria zdjęć z Werony znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2011

IMG_9694

Co Wam przychodzi do głowy, gdy myślicie o Hiszpanii od strony kulinarnej ? Pewnie paella, pewnie tapas. Miłośnicy trunków pomyślą o winie Rioja. A my zakochaliśmy się w szynce - tej prawdziwie hiszpańskiej królowej szynek - Jamón Ibérico.

Ronda, domy nad przepastnym wąwozem

Nie da się zobaczyć Andaluzji, nie przyjeżdżając do Rondy - jednej z najpopularniejszych hiszpańskich destynacji turystycznych, położonych poza pasem wybrzeża. Ronda to miasto wyjątkowe, ze względu na swoje położenie oraz niezwykłą historię.  więcej

Marbella, corrida, matador w akcji

Corrida. Krwawe i mocno kontrowersyjne widowisko, będące jednym z symboli Hiszpanii - i wielkim świętem dla Hiszpanów. Jeśli zastanawiacie się, czy wybrać się na "plaza de toros" w którymś z hiszpańskich miast - przeczytajcie. Opowiemy Wam, czy warto.

 

Inne wpisy z: Włochy

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Przejazd wyjątkowo krętą i stromą drogą, drugą co do wysokości w Alpach ? Możliwość zabawy w głębokim śniegu w początkach lipca ? Nocleg w temperaturze graniczącej z zerem ? Droga na przełęcz Passo dello Stelvio we włoskich Alpach spełnia wszystkie te warunki :)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano "Romea i Julię" :)

Genua, Akwarium Morskie

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui - mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta - jedno z największych akwariów morskich w Europie.

 

Akwarium morskie w Genui

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui – mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta – jedno z największych akwariów morskich w Europie.

Tour de Europe 2011, dzień 3 (poprzedni wpis: Werona. W mieście Romea i Julii). Włoska Genua była trzecim naszym przystankiem na trasie wyprawy „Tour de Europe” w 2011 roku, po Wiedniu i Weronie. Do Genui przyjechaliśmy w zasadzie w jednym celu – chcieliśmy zobaczyć drugie co do wielkości morskie akwarium w Europie – i temu celowi podporządkowaliśmy cały swój pobyt w mieście.

Historia Genui jest niezwykle długa i bogata w wydarzenia. Tak naprawdę nie wiadomo, kiedy dokładnie obecne tereny miasta zostały zasiedlone. Na pewno zamieszkałe były już w czasach starożytnej Grecji, na długo przed tym, jak panowanie zdobyło tu Cesarstwo Rzymskie. Ale mówi się, że tereny te zamieszkiwali nawet starożytni Fenicjanie.

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Rzymianie objęli tu władzę ok.III / II w. p.n.e., a po upadku imperium kilka kolejnych wieków to burzliwe czasy zmian panujących w mieście nacji. Aż w X w. Genua stała się niepodległym miastem, m.in. obok Wenecji, szybko rosnąc w potęgę. Władza miasta sięgała Piemontu, Sardynii czy Korsyki, a Genueńczycy słynęli z umiejętności żeglarskich i swej wojowniczości. Uczestniczyli m.in. w wyprawach krzyżowych, znów poszerzając swoje wpływy i terytoria. Musiało w końcu dojść do sporów z równie potężną niedaleką Wenecją – przez kilka wieków oba państwa-miasta ostro ze sobą rywalizowały.

Genua, resztki domu Krzysztofa Kolumba

Genua, resztki domu Krzysztofa Kolumba

Genua szczyt potęgi osiągnęła w XVI w., swe wpływy mając we wszystkich częściach ówczesnego świata, od Morza Czarnego po dzisiejszą Hiszpanię i Portugalię. Potem jednak kolejne wojny i plagi chorób bardzo mocno osłabiły potęgę Genui, przyczyniając się w końcu do jej upadku. W XIX w., po powstaniu przeciwko Napoleonowi, Genua znów stworzyła własne państwo (Królestwo Piemontu i Sardynii), które kilkadziesiąt lat później zjednoczyło się z innymi w jednolite dzisiejsze Włochy. Dziś Genua to miasto z ok.600 tys. mieszkańców.

Oczywiście najsłynniejszym mieszkańcem w Genui był Krzysztof Kolumb – choć nie ma jednej spójnej historii jego życia, to nadal uznaje się, że był Genueńczykiem. Fragment domu Kolumba (w zasadzie to fragment XVII-wiecznej rekonstrukcji tego domu) wciąż stoi w centrum Genui, dostępny dla zwiedzających. Z Genui pochodził także słynny włoski kompozytor – Niccolo Paganini.

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Z innych ciekawostek, związanych z Genuą – to tu podobno wynaleziono… popularne „dżinsy”. Choć ogólnie znana historia mówi, że jeansy nosili amerykańscy kowboje i stamtąd pochodzi ten materiał – to tak naprawdę wyroby fabryki Levi Strauss, pierwszej fabryki słynnych jeansów, to kontynuacja tradycji pochodzącej z Genui. Sama nazwa „jeans” jest ponoć francuską wymową słowa „Genoa”, czyli nazwy miasta. Jeans był używany przez marynarzy jako materiał na ubrania robocze, a potem był popularnym materiałem eksportowym Genui w średniowieczu. Inna ciekawostka – historia mówi, że to właśnie w Genui powstały pierwsze na świecie banki – powstały dwa, oba w XV w.

Ale tak jak wspominaliśmy na początku – naszym celem w Genui było wielkie akwarium morskie, znajdujące się w genueńskim porcie. Bilety do akwarium do najtańszych nie należą, a dodatkowo na stronie akwarium jesteśmy uprzedzani, że w sezonie letnim ustawiają się do kas ogromne kolejki i dużo bezpieczniej jest kupić bilety z wyprzedzeniem przez internet. Tak też zrobiliśmy i wyjeżdżaliśmy z Polski już z biletami do akwarium w Genui (wydrukowanymi z e-maila). Na miejscu zaskoczenie – pomimo szczytu sezonu turystycznego, do kas w zasadzie kolejek… w ogóle nie było. Ale nie zagwarantujemy, że tak jest zawsze.

Akwarium w Genui to rzeczywiście potężny kompleks, w którym można spędzić sporo czasu. Dodatkowo w bezpośrednim sąsiedztwie są dwie inne atrakcje. Pierwsza to galeon „Neptun”, stojący przy nabrzeżu, wybudowany specjalnie na potrzeby filmu „Piraci” w reżyserii naszego Romana Polańskiego (są więc i małe „polonica”) – wtedy najdroższy w historii rekwizyt filmowy. Druga to „Il Bigo” – panoramiczna winda, wybudowana równocześnie z akwarium w 1992 r., która ze swojego szczytu (40 m ponad ziemią) pozwala na podziwianie panoramicznego (360 stopni) widoku na miasto i port.

Genua, Akwarium Morskie

Genua, Akwarium Morskie

Genua, winda "Il Bigo"

Genua, winda „Il Bigo”

Genua, winda "Il Bigo"

Genua, winda „Il Bigo”

Genua, widok z windy "Il Bigo"

Genua, widok z windy „Il Bigo”

Genua, galeon "Neptun"

Genua, galeon „Neptun”

Genua, centrum miasta

Genua, centrum miasta

 

A akwarium zdecydowanie warto w Genui zobaczyć. Szczególnie z dziećmi – jest tu naprawdę masa atrakcji dla nich, w szczególności ogrom widowiskowych gatunków ryb z całego świata, których pociechy nie mają szans widzieć (lub szanse mają małe) w Polsce. Apogeum atrakcji to płyciutki basen z płaszczkami, które można… dotknąć ręką. Akwarium zdecydowanie polecamy :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam pierwszą część wizyty na Lazurowym Wybrzeżu, czyli wspaniałe Księstwo Monako.

Pełna galeria zdjęć z włoskiej Genui znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2011

IMG_9694

Co Wam przychodzi do głowy, gdy myślicie o Hiszpanii od strony kulinarnej ? Pewnie paella, pewnie tapas. Miłośnicy trunków pomyślą o winie Rioja. A my zakochaliśmy się w szynce - tej prawdziwie hiszpańskiej królowej szynek - Jamón Ibérico.

Ronda, domy nad przepastnym wąwozem

Nie da się zobaczyć Andaluzji, nie przyjeżdżając do Rondy - jednej z najpopularniejszych hiszpańskich destynacji turystycznych, położonych poza pasem wybrzeża. Ronda to miasto wyjątkowe, ze względu na swoje położenie oraz niezwykłą historię.  więcej

Marbella, corrida, matador w akcji

Corrida. Krwawe i mocno kontrowersyjne widowisko, będące jednym z symboli Hiszpanii - i wielkim świętem dla Hiszpanów. Jeśli zastanawiacie się, czy wybrać się na "plaza de toros" w którymś z hiszpańskich miast - przeczytajcie. Opowiemy Wam, czy warto.

 

Inne wpisy z: Włochy

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Przejazd wyjątkowo krętą i stromą drogą, drugą co do wysokości w Alpach ? Możliwość zabawy w głębokim śniegu w początkach lipca ? Nocleg w temperaturze graniczącej z zerem ? Droga na przełęcz Passo dello Stelvio we włoskich Alpach spełnia wszystkie te warunki :)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano "Romea i Julię" :)

Genua, Akwarium Morskie

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui - mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta - jedno z największych akwariów morskich w Europie.

 

Rzym nocą

Jak się ma ledwie dzień i kawałek drugiego w Rzymie, to każda chwila jest na wagę złota. Nawet wieczór jest dobry na zwiedzanie miasta i jego największych atrakcji, szczególnie gdy za dnia zaplanowane mieliśmy inne rzeczy.

W Rzymie mieliśmy do dyspozycji całą sobotę i kilka godzin niedzieli, przed odlotem do Polski. Sobotę poświęciliśmy na gruntowne zwiedzanie Watykanu, niedzielny poranek to z kolei szukanie śladów „Aniołów i Demonów”, powieści Dana Browna i jej filmowej adaptacji z Tomem Hanksem w roli głównej. Został nam do wykorzystania jeszcze sobotni wieczór – szkoda leżeć na łóżku w apartamencie, skoro można to jeszcze jakoś wykorzystać. Wykorzystaliśmy więc najlepiej jak się dało – urządzając sobie wieczorny rajd po największych atrakcjach Rzymu.

Po ciemku odwiedziliśmy więc (oczywiście z zewnątrz) m.in.: jeszcze raz plac św.Piotra i bazylikę św.Piotra w Watykanie, Castel Sant’Angelo, Piazza Navona, Schody Hiszpańskie, Panteon, Campo de Fiori, Foro Romano i Koloseum. Byliśmy też pod fontanną Di Trevi, ale ona akurat była w czasie kapitalnego remontu (który miał trwać aż półtora roku).

Nie ma co więcej pisać – tym razem zamiast tekstu, pooglądajcie sobie nocne zdjęcia Rzymu. I najważniejsze miejsca, i piękne ciasne uliczki wiecznego miasta. Bo dodajmy, że był to wieczór grudniowy, na 10 dni przed Wigilią – możecie więc przy okazji pooglądać Rzym cały w świątecznych dekoracjach.

Rzym, świąteczny jarmark pod murami Watykanu

Rzym, świąteczny jarmark pod murami Watykanu

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra

Rzym, Castel Sant'Angelo (Zamek św.Anioła)

Rzym, Castel Sant’Angelo (Zamek św.Anioła)

Rzym, Piazza Navona

Rzym, Piazza Navona

Rzym, Panteon

Rzym, Panteon

Rzym, Schody Hiszpańskie

Rzym, Schody Hiszpańskie

Rzym, Koloseum

Rzym, Koloseum

Rzym, uliczki ze świątecznymi dekoracjami

Rzym, uliczki ze świątecznymi dekoracjami

Rzym, uliczki ze świątecznymi dekoracjami

Rzym, uliczki ze świątecznymi dekoracjami

Rzym, uliczki ze świątecznymi dekoracjami

Rzym, uliczki ze świątecznymi dekoracjami

Rzym, uliczki ze świątecznymi dekoracjami

Rzym, uliczki ze świątecznymi dekoracjami

Pełna galeria nocnych zdjęć Rzymu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Włochy

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Przejazd wyjątkowo krętą i stromą drogą, drugą co do wysokości w Alpach ? Możliwość zabawy w głębokim śniegu w początkach lipca ? Nocleg w temperaturze graniczącej z zerem ? Droga na przełęcz Passo dello Stelvio we włoskich Alpach spełnia wszystkie te warunki :)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano "Romea i Julię" :)

Genua, Akwarium Morskie

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui - mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta - jedno z największych akwariów morskich w Europie.

 

"Anioły i Demony", czyli filmowe ślady Dana Browna w Rzymie

Niedzielne grudniowe przedpołudnie, czyli czas przed wylotem z Rzymu, zaplanowaliśmy sobie w formie tematycznego rajdu po mieście – szukamy śladów jednego z naszych ulubionych filmów – „Anioły i Demony” wg powieści Dana Browna.

Skrócony przez strajk powszechny we Włoszech nasz pobyt w Rzymie zrobił się z weekendowego – niewiele ponad jednodniowy. Całą sobotę poświęciliśmy na gruntowne zwiedzanie Watykanu, a wieczór na nocny rajd po największych atrakcjach wiecznego miasta. Niedzielne przedpołudnie miało stać pod znakiem X Muzy – będziemy zwiedzać Rzym śladami filmu „Anioły i Demony” z Tomem Hanksem w roli głównej.

Jeżeli jakimś cudem nie czytaliście powieści Dana Browna, ani nie oglądaliście jej filmowej adaptacji, to śpieszymy ze skrótem fabuły. Historyk sztuki, prof.Langdon tropi bractwo Iluminatów, którzy za cel obrali sobie zniszczenie Watykanu. Zmierza tropem znajdowanych kolejnych wskazówek, starając się wyprzedzić fakty, czyli wybuch kawałka ukradzionej z CERN-u antymaterii, która ma wywołać potężne zniszczenia. Iluminaci w międzyczasie porywają w trakcie konklawe czterech kardynałów, po kolei uśmiercając ich w różnych symbolicznych miejscach Rzymu.

Watykan, choć w filmie znajduje się dużo scen w jego wnętrzach, nie zgodził się na kręcenie filmu wewnątrz swoich budynków, dlatego były one imitowane lub wręcz generowane komputerowo. Za to w Rzymie kręcono sporo scen w oryginalnych miejscach, przedstawionych w książce. I te właśnie miejsca są naszym celem. Będziemy przy okazji każdego z nich dopowiadać, w których scenach one „zagrały”, jeśli więc nie mieliście styczności z „Aniołami i Demonami”, możecie sobie te dopiski darować w trakcie czytania.

Rzym, Panteon

Rzym, Panteon

Rzym, Panteon

Rzym, Panteon

Rzym, Panteon, grób Rafaela Sancti

Rzym, Panteon, grób Rafaela Sancti

Miejsca, przedstawione w „Aniołach i Demonach” nie są od siebie jakoś strasznie oddalone. Nam wystarczyły 3-4 godziny na ich zobaczenie, ale od razu nadmieniamy, że nie zwiedzaliśmy ich w kolejności występowania w filmie – taki wariant trasy byłby bezsensowny i znacznie dłuższy. Wyznaczyliśmy sobie logiczną trasę, tak aby nie krążyć tam i z powrotem po Rzymie. Ale poniżej zobaczycie miejsca związane z „Aniołami i Demonami” w kolejności ich występowania w filmie Rona Howarda.

No to zaczynamy – od razu z „grubej rury”, czyli od Panteonu. To jedna z najbardziej znanych budowli w stolicy Włoch, wybudowana w 125 r. przez cesarza rzymskiego Hadriana, na ruinach wcześniejszej świątyni. Stworzono go jako okrągłą świątynię, na której potem wzorowano w historii wiele innych budowli. Pochowano tu dwóch włoskich królów oraz wielkiego Rafaela Sancti, który uczestniczył w renowacji Panteonu. I właśnie grób Rafaela jest częścią fabuły „Aniołów i Demonów”. To przy nim prof.Langdon wyznacza kolejny punkt na mapie Rzymu, gdzie ma być stracony pierwszy z porwanych kardynałów.

Tym punktem jest bazylika Santa Maria del Popolo, stojąca na placu Piazza del Popolo. Plac był przez wieki użytkowany jako miejsce publicznych egzekucji. Na jego środku stoi starożytny egipski obelisk z XIII w. p.n.e., sprowadzony do Rzymu tuż przed początkiem naszej ery. Po bokach Piazza del Popolo stoją trzy kościoły – dwa bliźniacze od strony południowej, gdzie znajduje się główne miejsce na plac, oraz właśnie bazylika Santa Maria del Popolo po stronie północnej.

Rzym, Piazza del Popolo

Rzym, Piazza del Popolo

Rzym, bazylika Santa Maria del Popolo

Rzym, bazylika Santa Maria del Popolo

Pierwsza świątynia powstała tu już w 1099 r. – byłą to mała kaplica, wzniesiona na miejscu znajdującego się tu wcześniej grobu cesarza Nerona. Właściwy kościół wybudowano w początkach XIII w. Dwa słynne nazwiska związane są z jego historią – w XVI w. najsłynniejszą z tutejszych kaplic zaprojektował Rafael Sancti, a wiek później kościół odnowiono wg projektu Berniniego, w filmie „Anioły i Demony” członka Iluminatów.

Rzym, bazylika Santa Maria del Popolo, kaplica Chigi z rzeźbą Berniniego "Habakuk i anioł"

Rzym, bazylika Santa Maria del Popolo, kaplica Chigi z rzeźbą Berniniego „Habakuk i anioł”

Kaplica Chigi, bo o niej mowa, to kaplica grobowa bogatej XVI-wiecznej rodziny bankierów. Projekt wykonał Rafael Sancti, ale budowę dokończono po ponad wieku od jego śmierci – kończył ją właśnie Bernini. I to jego rzeźba „Habakuk i anioł” jest celem prof.Langdona. W podziemnej krypcie kościoła bohater znajduje martwego pierwszego kardynała (krypta została odtworzona w studiu filmowym) – to pierwszy z filmowych „ołtarzy Iluminatów”.

Rzym, bazylika Santa Maria del Popolo, kaplica Chigi z rzeźbą Berniniego "Habakuk i anioł"

Rzym, bazylika Santa Maria del Popolo, kaplica Chigi z rzeźbą Berniniego „Habakuk i anioł”

Kolejny ołtarz to plac św.Piotra w Watykanie. Znakiem rozpoznawczym jest tu jedna z płyt, znajdujących się dookoła egipskiego obelisku, stojącego na środku placu. Płyta ma napis „West Ponente” i znajduje się od strony bazyliki św.Piotra. Na placu, wśród tłumu czekającego na wynik konklawe, trwającego w Kaplicy Sykstyńskiej, ginie drugi z kardynałów.

Znak prowadzi do kolejnego z ołtarzy Iluminatów, którym tym razem jest kościół Santa Maria della Vittoria. Powstał w 1605 r., a związane są z nim małe polonica – są tu przechowywane tureckie sztandary, zdobyte w trakcie wiktorii pod Wiedniem w 1683 r. (wiecie – Jan III Sobieski :)). Najważniejszym dziełem sztuki tutaj jest kaplica Cornaro i znajdująca się w niej rzeźba Berniniego – „Ekstaza św.Teresy”. W kościele w filmie płonie ukrzyżowany trzeci z kardynałów.

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra, płyta "West Ponente" z filmu "Anioły i Demony"

Watykan, plac św.Piotra, płyta „West Ponente” z filmu „Anioły i Demony”

Czwarty z ołtarzy znajduje się na Piazza Navona, a jest nim słynna tak samo jak sam plac, fontanna Czterech Rzek. Sam plac stoi w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się starożytny stadion. Męczeńską śmiercią zginęła tu św.Agnieszka, zamęczona za czasów Dioklecjana w wieku 12 lat. Najważniejszy czas z punktu widzenia filmowej akcji „Aniołów i Demonów” to wiek XVII, kiedy to plac rozbudowano, a Bernini postawił w jego centralnej części fontannę Czterech Rzek, wkomponowując ją w stojący tu starożytny egipski obelisk (w całym Rzymie na różnych placach stoi ich kilkanaście).

Rzym, kościół Santa Maria della Vittoria

Rzym, kościół Santa Maria della Vittoria

Fontanna Czterech Rzek miała symbolizować wielkie rzeki z czterech kontynentów – Rio de la Plata, Dunaj, Nil i Ganges. W filmie w fontannie prawie zostaje utopiony ostatni z czterech porwanych kardynałów.

Rzym, kościół Santa Maria della Vittoria, rzeźba Berniniego "Ekstaza św.Teresy"

Rzym, kościół Santa Maria della Vittoria, rzeźba Berniniego „Ekstaza św.Teresy”

Ostatnim rzymskim akcentem „Aniołów i Demonów” jest finałowa „kaplica Iluminatów”, czyli Castel Sant’Angelo (zamek św.Anioła). Wybudowany został początkowo w II w. jako przyszły grobowiec dla rzymskiego cesarza Hadriana i jego rodziny, dlatego zwany jest czasem „Mauzoleum Hadriana”.

Rzym, Piazza Navona, fontanna Czterech Rzek, dzieło Berniniego

Rzym, Piazza Navona, fontanna Czterech Rzek, dzieło Berniniego

Mauzoleum ukończone zostało rok po śmierci Hadriana i wtedy (139 r.) przeniesiono tu prochy zmarłego cesarza. Po nim pochowano tu czterech kolejnych rzymskich cesarzy, w tym Marka Aureliusza. Około 271 r. mauzoleum zostało przekształcone w twierdzę i tak przetrwało do mniej więcej 410 r., kiedy to Rzym przeżył najazd Wizygotów. Napastnicy zniszczyli mauzoleum, a prochy cesarzy rozrzucili.

Wg legendy nazwa pochodzi od ukazania się Archanioła Michała w 590 r., zwiastującego koniec plagi, niszczącej wtedy Rzym. Do dziś na jego szczycie znajduje się statua archanioła, obecna z połowy XVIII w. W XIII w. papież Mikołaj III połączył tajnym tunelem zamek z Pałacem Apostolskim – tunel ten miał być drogą ucieczki papieży w razie niebezpieczeństwa. I rzeczywiście kilka razy w historii się przydał. Zamek używany był też w historii jako więzienie – więźniem był m.in. słynny Giordano Bruno przed tym, jak w 1600 r. został spalony na stosie na głównym wtedy rynku Rzymu Campo de Fiori.

Rzym, Piazza Navona

Rzym, Piazza Navona

Rzym, Piazza Navona, fontanna Czterech Rzek, dzieło Berniniego

Rzym, Piazza Navona, fontanna Czterech Rzek, dzieło Berniniego

Rzym, zamek św.Anioła (Castel Sant'Angelo)

Rzym, zamek św.Anioła (Castel Sant’Angelo)

Powieść Dana Browna dzięki filmowej adaptacji została jednym z fenomenów, dziełem, którego śladami podążają dziś ogromne masy turystów, chcących zobaczyć miejsca opisane w książce i sfilmowane w filmie. Sami po Europie podążamy od jakiegoś czasu, nie odpuszczając miejsc pokazanych w „Grze o Tron” :) A filmowa podróż śladami „Aniołów i Demonów” była u nas prekursorem. Trochę z konieczności – no bo co sensownego robić w Rzymie, mając kilka godzin wolnego czasu ? :)

A na zakończenie relacji z weekendowego wypadu do Rzymu pokażemy Wam zdjęcia z nocnej sesji fotograficznej wzdłuż największych atrakcji wiecznego miasta.

 

Inne wpisy z: Włochy

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Przejazd wyjątkowo krętą i stromą drogą, drugą co do wysokości w Alpach ? Możliwość zabawy w głębokim śniegu w początkach lipca ? Nocleg w temperaturze graniczącej z zerem ? Droga na przełęcz Passo dello Stelvio we włoskich Alpach spełnia wszystkie te warunki :)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano "Romea i Julię" :)

Genua, Akwarium Morskie

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui - mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta - jedno z największych akwariów morskich w Europie.

Orgosolo. Bandyckie miasto jak malowane.

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Atrakcje Abbasanty i okolic). Z Abbasanty wyjechaliśmy bezpośrednio na drogę, prowadzącą do Olbii. Ale zanim mieliśmy ostatecznie wylecieć z Sardynii, zarezerwowaliśmy sobie czas, by zobaczyć jeszcze jedno miejsce – miasteczko Orgosolo, za którym ciągnie się historia dziesiątek lat rządów bandytów, a jednocześnie sława najbardziej kolorowego miasta na Sardynii.

Dojazd do Orgosolo, szczególnie od strony południowej, nie jest rzeczą komfortową. Z racji położenia w górach (właśnie dlatego było wymarzonym miejscem dla przestępców przez długie lata), dojazd jest ciężki. Droga prowadząca z Ottany przez Mamoiadę jest wprawdzie dobrej jakości, ale jest niezwykle kręta na całej swojej długości – w zasadzie te 40 km jazdy to jeden wielki zakręt i podjazd lub zjazd. Dla źle znoszących jazdę samochodem może to być problem.

Cały ten region ma niezwykle bogatą historię, oczywiście już od czasów nuragijskich. Sama wszak nazwa „Barbaria” nadana została przez Cycerona, który „barbarzyńcami” nazywał tutejszych mieszkańców. Orgosolo jako miejscowość pojawia się w dokumentacji historycznej w początkach XIV w., do dziś w mieście istnieje kilka kościołów, datowanych na XIV i XV w. Ale wyjątkowo dla nas, w przypadku Orgosolo nie interesuje nas zamierzchła historia – to co jest najbardziej interesujące, odbywa się w historii miasta w zasadzie od końca XIX w.

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Otóż miejscowi rolnicy i farmerzy od zawsze ciężko integrowali się z włoskimi władzami, stawiając opór, nawet siłowy, przed jakimikolwiek próbami odebrania im mienia czy wywłaszczenia. Dodatkowo, pod koniec XIX w. zaczęły się wewnętrzne niesnaski pomiędzy miejscowymi rodami – a dodać należy że wg miejscowej tradycji honorem było odpowiedzenie gwałtem na gwałt – wszelkie przestępstwa czy bardziej lub mniej faktyczne przewiny spotykały się rewanżem ze strony rodu osób pokrzywdzonych.

W ten sposób już na początku XX w. rozpoczęła się w Orgosolo era „przestępczego miasta”, gdzie rozboje i pobicia były na porządku dziennym, a kilkukrotnie w roku dochodziło do morderstw. Stopniowo też „zakres” bandytyzmu ewoluował, z czasem to już nie były tylko wewnętrzne porachunki pomiędzy rodzinami, ale zwykły bandytyzm na ludziach nie związanych bezpośrednio z miejscowymi sporami. Przestępczość w mieście stale rosła w zasadzie bez przerwy aż do pierwszych lat po II wojnie światowej. Niemal całkowicie wymordowały się w tym czasie dwie czołowe rodziny z Orgosolo.

Wtedy to skala morderstw w Orgosolo osiągnęła taką skalę, że zbuntowała się nawet miejscowa ludność, do tej pory raczej stojąca za bandytami – byli oni w pewnym okresie swoistymi miejscowymi „Robin Hoodami”, okradając bogatych, by oddawać łupy biedniejszym. Ale gdy liczba zabójstw przekroczyła kilkadziesiąt (ponad 30) rocznie, dobra passa bandytów, kryjących się w okolicznych górach, skończyła się.

W 1954 r. do Orgosolo wkroczyła armia, która we współpracy z miejscowymi rozpoczęła ogromną operację wyłapywania ich z lasów i kryjówek. Od tego momentu liczba przestępstw w mieście zaczęła gwałtownie spadać, choć nadal Orgosolo słynnęło, tym razem z innej formy przemocy – licznych porwań dla okupu. Niemniej jednak ten najgorszy dla miasta okres definitywnie skończył się w 1954 r.

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Historia bandytów z Orgosolo stała się przyczynkiem do powstania dość znanego filmu z 1961 r. – „Bandyci z Orgosolo” (jeśli chcecie, film możecie oglądnąć na YouTubie). Jednak i najnowsza historia ma swoje ciemne karty. Ale tu trzeba najpierw wspomnieć o najsłynniejszym bandycie na Sardynii, urodzonym właśnie w Orgosolo, Graziano Mesina, dziś już w podeszłym wieku, ale wciąż żyjącym.

Otóż pan Mesina mający dziś ponad 70 lat, 40 z nich spędził za kratkami. Po raz pierwszy aresztowany został w wieku lat 14, za zabawę bronią i strzelanie do… latarni w Orgosolo. Mając nieco ponad 20 lat wpada do baru w Orgosolo i strzela do zabójców jednego ze swoich braci – tak zaczyna się „kariera” człowieka, który dawno temu uważany był za swoistego „Che Guevarę” Sardynii, choć zawsze stronił od jakiejkolwiek polityki.

Nadchodzi w końcu styczeń 1992 r., Mesina odsiaduje kolejny wieloletni wyrok (wydawało się, że ostatni, dostał 30 lat za morderstwa i porwania), kiedy w Porto Cervo na Szmaragdowym Wybrzeżu dochodzi do najsłynniejszego w najnowszej historii całej Sardynii porwania – uprowadzony zostaje syn Belgów libańskiego pochodzenia, 7-letni Farouk Kassam. Porwanie odbija się tak szerokim echem, że 4 dni później w Watykanie Jan Paweł II podczas modlitwy na Anioł Pański modli się o uwolnienie chłopca. Porywacze żądają 10 mld włoskich lirów za wolność Farouka.

Poszukiwania włoskiej policji i wojska (4500 żołnierzy) nie przynoszą efektu, po 5 miesiącach rodzice otrzymują list od syna, w kopercie jest też… kawałek jego ucha. I tu pojawia się na horyzoncie Graziano Mesina – dziwnym trafem w tym czasie dostaje zgodę na udział w ślubie siostrzenicy i jest widywany w rodzinnych stronach. Plotki mówią, że Mesina pomaga w negocjacjach z porywaczami, a ci obniżają swoje wymagania do 6,5 mld lirów. Miesiąc później Farouk jest już wolny, a okoliczności jego uwolnienia okryte są tajemnicą do dziś. Faktem jest, że wraz z rodziną dwa lata po porwaniu, Farouk odwiedza jaskinie pod Monte Albo, gdzie był więziony. Dwóch z czterech porywaczy dostaje 20-letnie wyroki, dwóch pozostałych nigdy nie odnaleziono.

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

To nie koniec historii Mesiny – krótko po uwolnieniu chłopca znika, rozpływa się. Ponownie pojmany, otrzymuje rok później dożywocie za kolejne stare morderstwa, ale w 2004 r. zostaje ułaskawiony. Prowadzi biuro turystyczne, oprowadza turystów po Orgosolo i swoich dawnych kryjówkach, aż w 2013 r… ponownie zostaje aresztowany, tym razem za dystrybucję narkotyków (ma już ponad 70 lat !). Teraz grozi mu odwieszenie wyroku dożywocia.

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

A historia morderstw w Orgosolo od czasu do czasu pisze kolejne rozdziały. 29 grudnia 2007 roku w biały dzień na ulicy, sześcioma strzałami z pistoletu zamordowany został w Orgosolo bardzo znany miejscowy poeta, Peppino Marotto. Plotki mówią, że wyrównano rachunki jeszcze sprzed ponad 50 lat… Mordercy do dziś nie znaleziono. Cytaty z wierszy Marotto są częstym motywem na muralach w Orgosolo.

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

I teraz powiedzmy coś o tej jasnej stronie miasteczka, która na równi z jego złą sławą przyciąga dziś całymi autobusami turystów do Orgosolo. To oczywiście murale na ścianach miejscowych domostw, których wg różnych szacunków jest tu od 150 do 350. Pierwsze pojawiły się pod koniec lat 60-tych XX wieku, a ich ilość zaczęła gwałtownie rosnąć od 1975 r., kiedy to miejscowy nauczyciel namówił swoich studentów do przenoszenia prac z papieru na ściany domów. A że ich prace były mocno zaangażowane, toteż i murale przedstawiały problemy polityczne, społeczne czy kulturalne.

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

I tak przez dziesięciolecia powstawały kolejne murale kolejnych artystów, stopniowo zwracając swoją tematyką uwagę najpierw organizacji rządowych, a potem turystów. Kiedyś zaniedbywane, dziś objęte są programem renowacji, stając się powoli wizytówką całego regionu. Niezaprzeczalnie bardzo przyczyniły się też do ocieplenia wizerunku Orgosolo po ciemnych czasach przemocy.

Murale w Orgosolo

Murale w Orgosolo

Dziś na ulicach Orgosolo w sezonie jest więcej turystów z aparatami, poszukujących kolejnych murali do zdjęcia, niż mieszkańców miasta. Choć dojazd tu nie jest prosty, to coraz więcej na drogach dojazdowych do miasta autobusów turystycznych, a sama branża turystyczna staje się istotnym źródłem dochodów, oprócz tradycyjnego wypasania owiec i uprawy winorośli.

Nasz czas, ze względu na konieczność dojazdu na lotnisko w Olbii jeszcze tego samego dnia, był mocno ograniczony, więc nasze szwędanie się po uliczkach Orgosolo musieliśmy ograniczyć – zwiedzaliśmy je ledwie 45 minut. Efekt fotograficzny tego spaceru widzicie na zdjęciach.

Na koniec czekała nas jeszcze niespodzianka w drodze do Olbii – wytyczona wcześniej przez nas najwygodniejsza droga dojazdowa… urwała się (dosłownie) tuż za wsią Oliena, czyli po 15 km jazdy – zawalił się tam jeden z wiaduktów po powodzi z listopada 2013 r. (na Sardynii zginęło wtedy 18 osób). Stanęliśmy przed znakiem „koniec drogi” i… cóż robić, gdy droga była wyliczona niemal na styk do odlotu samolotu ? Nerwowe poszukiwania innej trasy w Google Maps i szybka decyzja, którędy jechać. Niestety „zapasowa” trasa także szybko się kończy i robi się naprawdę nerwowo.

Orgosolo, wjazd do miasta

Orgosolo, wjazd do miasta

Sardynia, krajobrazy Barberii

Sardynia, krajobrazy Barberii

Sardynia, krajobrazy Barberii

Sardynia, krajobrazy Barberii

Koniec końców niespodziewanie dla samych siebie wylądowaliśmy w stolicy regionu – Nuoro, przez które przejazdem dotarliśmy do drogi, którą zaczynaliśmy trasę z Abbasanty – krajowej SS131, która okazała się tak szybka, że na szczęście bez problemu zdążyliśmy na lotnisko. Szybki zwrot samochodu do wypożyczalni i… koniec tygodniowego pobytu na Sardynii. Wracamy do Polski z lekkim niedosytem – Sardynia wywarła na nas ogromne wrażenie i chętnie byśmy tu jeszcze wrócili. Kto wie, kto wie…

Pełna galeria zdjęć murali z Orgosolo znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Atrakcje Abbasanty i okolic

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Barumini, czyli nurag Su Nuraxi i zabytkowe świątynie). Abbasanta była naszym ostatnim noclegiem podczas tygodniowej objazdówki po Sardynii. Do hotelu Su Baioni, położonego zaraz przy głównej atrakcji regionu – nuragu Losa – dojechaliśmy późnym wieczorem. Zwiedzanie rozpoczynamy więc następnego dnia rano.

Nurag Losa jest jednym z największych i najlepiej zachowanych na całej Sardynii. Wstęp jest płatny (5 EUR), w odróżnieniu od Su Nuraxi w Barumini, można zwiedzać samodzielnie, bez przewodnika. Kompleks składa się z głównej wieży, niezwykle masywnej i wysokiej (nawet dziś ma 13 m wysokości), wokół której znajdują się trzy inne, połączone wysokim murem. Całość jest datowana na XIV / XIII w. p.n.e., użytkowana była przez cały okres cywilizacji nuragijskiej, czyli do VIII w. p.n.e.

Miejsce to było użytkowane także później – znajdowano tu pozostałości z okresu punickiego, rzymskiego, a nawet bizantyjskiego (do VIII w. n.e.). Duże wątpliwości do dziś budzi przeznaczenie kompleksu, istnieje kilka hipotez na ten temat. Przyjęło się powszechnie, że nuragi były formacjami obronnymi, kompleksami mieszkalnymi budowanymi wokół obronnych wież, wewnątrz których można było się bronić w razie niebezpieczeństwa.

Abbasanta, nurag Losa

Abbasanta, nurag Losa

Abbasanta, nurag Losa

Abbasanta, nurag Losa

Abbasanta, nurag Losa

Abbasanta, nurag Losa

Abbasanta, nurag Losa

Abbasanta, nurag Losa

Nurag Losa jest jednak inny. Nie ma wewnętrznego dziedzińca pomiędzy wieżą centralną i otaczającymi ją mniejszymi wieżami i murami. Nie ma też wewnątrz wież zwyczajowo znajdowanego źródła wody (studni), co budzi wątpliwości, jak osada miałaby się bronić bez źródła wody pitnej. A to z kolei rozwinęło hipotezę, że Losa była nie osadą obronną, a miejscem kultu religijnego. Ale do dnia dzisiejszego nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Po zwiedzaniu „flagowca” turystycznego Abbasanty, czas na listę pozostałych atrakcji tego miasteczka oraz najbliższych jego okolic. Będą one związane głównie z kultem religijnym, okolica słynie wręcz z nagromadzenia zabytkowych kościołów. Ale na końcu powrócimy jeszcze do epoki nuragów – jest w okolicy jeszcze jedno miejsce z tych czasów, warte zobaczenia. Na razie jednak zagłębiamy się w świat zabytkowych świątyń. W samej Abbasancie znajdziecie:

  • kościół św.Katarzyny, kościół parafialny miasta pod wezwaniem patronki Abbasanty, św.Katarzyny z Aleksandrii, wybudowany w 1886 r. i konsekrowany w 1893 r. We wnętrzach znajduje się statua św.Katarzyny, datowana na XVI w.;
  • kościół św.Marii, oddalony raptem 100 m od kościoła św.Katarzyny, o wiele starszy i o wiele bardziej tajemniczy. Właściwie nie wiadomo o nim nic, data budowy to prawdopodobnie XVII w., choć są też wzmianki o budowie nawet ok. 1580 r.;
  • kościół św.Antoniego, o którym pierwsza wzmianka pojawia się w 1789 r., położony przy głównej drodze przelotowej w Abbasancie, Via Vittorio Emanuele;
Abbasanta, kościół św.Katarzyny

Abbasanta, kościół św.Katarzyny

Abbasanta, kościół św.Antoniego

Abbasanta, kościół św.Antoniego

Abbasanta, kościół św.Marii

Abbasanta, kościół św.Marii

Abbasanta, murale ścienne

Abbasanta, murale ścienne

Abbasanta, murale ścienne

Abbasanta, murale ścienne

Wsiadamy w samochód i jedziemy do sąsiadującej z Abbasantą, niemal z nią połączonej, miejscowości Ghilarza. Już na wjeździe, przy ulicy Via Santa Lucia, zatrzymujemy się przy czymś, co przypomina ruiny nuraga, a dziś jest ogrodzone i służy jako wystawa miejscowego rzemieślnika kamieniarstwa. Zaraz po wejściu za ogrodzenie zjawia się właściciel, który przyjaźnie oprowadza po swoim terenie, nie mając też nic przeciwko robieniu zdjęć. Zdaje się, że trafił mu się „prywatny” nurag na posiadłości :)

Ghilarza to jednak przede wszystkim prawdziwe „zagłębie” zabytkowych świątyń. Miasteczko pochwalić trzeba za ich dobre oznakowanie, w kilku punktach znajdziecie też tablice z mapkami ich rozmieszczenia, nie ma większych problemów z trafieniem do większości z nich. Zobaczyć tu można:

  • kościół św.Łucji, aż do XIX w. istniał pod wezwaniem św.Andrzeja. Jest bardzo stary, pierwsza wzmianka o nim pojawia się na pergaminowym zapisie już z 1402 r. Co ciekawe, posiadał osobne wejścia dla mężczyzn i kobiet;
  • kościół San Palmerio, wybudowany już w początkach XIII w. przez miejscowych farmerów, przebudowany potem w XVII i XVIII w., z tego drugiego pochodzi obecna elewacja z dwukolorowej skały wulkanicznej. W XVII w. został przejęty przez Bractwo Różańcowe i przemianowany na kościół Matki Bożej Różańcowej, ale w 1750 r. powrócił do pierwotnej nazwy. Obok kościoła stoi największa pamiątka po systemie obronnym, wybudowanym przez Aragończyków – tzw. „wieża aragońska” z XVI w., w XIX w. lekko przebudowana, by dostosować ją do funkcji więzienia, jaką wtedy pełniła;
  • kościół Niepokalanego Poczęcia NMP, czyli dzisiejszy kościół parafialny w Ghilarzie, wybudowany w 1533 r., początkowo pod wezwaniem św.Makarego, przebudowany na początku XIX w. Wnętrza skrywają wiele dzieł sztuki z okresu XVI – XVIII w.;
  • kościół św.Jerzego, prawdopodobnie do 1533 r., kidy to wybudowano nowy kościół św.Makarego, był kościołem parafialnym w Ghilarzie. Pierwsza wzmianka o nim pojawia się już w 1390 r. Po utracie statusu głównego kościoła, jego znaczenie zaczęło spadać i świątynia podupadła. W XVIII w. została przekształcona w kaplicę cmentarną, a pod koniec XIX w. przeszła renowację, która lekko zmieniła jej pierwotną bizantyjską elewację;
  • kościół św.Antiocha, o którego dacie budowy nic nie wiadomo, nie można jej też wywnioskować z samej architektury budowli, bowiem w swojej historii świątynia była wielokrotnie i dogłębnie przebudowywana. Na pewno pojawia się w dokumentach historycznych już w 1577 r. W XVIII w. przekazano go zakonowi Kapucynów, a w XIX w. przeszedł ostatnią gruntowną przebudowę;
Ghilarza, kościół św.Łucji

Ghilarza, kościół św.Łucji

Ghilarza, kościół San Palmerio

Ghilarza, kościół San Palmerio

Ghilarza, kościół parafialny Niepokalanego Poczęcia

Ghilarza, kościół parafialny Niepokalanego Poczęcia

Ghilarza, kościół parafialny Niepokalanego Poczęcia

Ghilarza, kościół parafialny Niepokalanego Poczęcia

Ghilarza, kościół św.Jerzego

Ghilarza, kościół św.Jerzego

Ghilarza, kościół św.Antiocha

Ghilarza, kościół św.Antiocha

Znów wsiadamy w samochód i udajemy się 4 km na wschód, do miejscowości Zuri. Tu bowiem znajduje się chyba najważniejszy zabytkowy kościół w okolicy – kościół św.Piotra. Zbudowany został jeszcze zanim wkroczyli tu Aragończycy, w czasie gdy region należał do Królestwa Arborei, na życzenie ówczesnego władcy. Konsekracja nastąpiła w 1291 r., o czym świadczy napis na elewacji, który zawiera także nazwisko architekta.

Kościół został przebudowany już w 1336 r., a szczególnie cenna jest w nim architektura (powstawał na styku kultur romańskiej i gotyckiej) oraz zewnętrzne płaskorzeźby. Z kościołem związana jest też ciekawa historia – nie stoi on obecnie na swoim pierwotnym miejscu – przez długie wieki stał w dolinie pod wzgórzem, ale gdy w 1923 r. zdecydowano o jej zalaniu i budowie sztucznego zbiornika (jezioro Omodeo obok wsi Zuri), został rozebrany i w całości przeniesiony na szczyt wzgórza.

Wracamy do Abbasanty, dochodzi południe, a my musimy wymeldować się z naszego ostatniego hotelu na Sardynii. Po drodze z Zuri oglądamy jeszcze pozostałości niewielkiego nuraga Auru przy głównej drodze. Ale to jeszcze nie koniec atrakcji okolic Abbasanty. Wymeldowujemy się z hotelu Su Baione, wsiadamy w samochód i zamiast jechać na północ, w kierunku lotniska w Olbii, jedziemy… na południe, aż za miasteczko Paulilatino, gdzie z głównej trasy zjeżdżamy do stanowiska archeologicznego Santa Cristina.

Zuri, kościół św.Piotra

Zuri, kościół św.Piotra

Zuri, kościół św.Piotra

Zuri, kościół św.Piotra

Zuri, kościół św.Piotra

Zuri, kościół św.Piotra

Zuri, kościół św.Piotra, napis z datą konsekracji i nazwiskiem architekta

Zuri, kościół św.Piotra, napis z datą konsekracji i nazwiskiem architekta

Nurag Auru między Ghilarzą i Zuri

Nurag Auru między Ghilarzą i Zuri

Santa Cristina wyrosła nam nieco nadplanowo, pomimo ograniczeń czasowych (mieliśmy w drodze do Olbii jeszcze jedno malownicze miasteczko w planach, a samolot w Olbii raczej nie poczeka), ale nie mogliśmy sobie jej darować, co zresztą wyszło nam, o czym za chwilkę, mocno na zdrowie (psychiczne). Stanowisko archeologiczne Santa Cristina (wstęp płatny 5 EUR) składa się z trzech zasadniczych części:

  • świętej studni, odkrytej w XIX w., a pochodzącej prawdopodobnie z XI w. p.n.e., czyli z czasów nuragijskich, otoczonej przez pozostałości chat mieszkalnych i murów;
  • nuraga z otaczającymi go ruinami domostw, najprawdopodobniej starszego od świętej studni, choć jego wiek nie został dokładnie określony;
  • części chrześcijańskiej, czyli kościoła Santa Cristina (od którego przyjęto nazwę całego kompleksu), wybudowanego w XII / XIII w. oraz kompleksu zabudowań klasztornych, zamieszkiwanych przez mnichów, powstałego w XVIII w.;

Z racji mijającego czasu, Santa Cristina zwiedzamy bardzo szybkim krokiem, nie ma czasu na kontemplację tysięcy lat istnienia tego miejsca. Wsiadamy w samochód z zamiarem ostatecznego opuszczenia rejonu Abbasanty i… teraz będzie o tym, jak szczęśliwym trafem było pojechanie na południe.

Santa Cristina, święta studnia

Santa Cristina, święta studnia

Santa Cristina, święta studnia

Santa Cristina, święta studnia

Santa Cristina, nurag

Santa Cristina, nurag

Santa Cristina, kościół z XII / XIII w.

Santa Cristina, kościół z XII / XIII w.

Santa Cristina, zabudowania klasztorne

Santa Cristina, zabudowania klasztorne

Santa Cristina, zabudowania klasztorne

Santa Cristina, zabudowania klasztorne

Otóż już w czasie jazdy w stronę Abbasanty, przez którą musimy ponownie przejechać, by udać się w stronę lotniska w Olbii (droga wiedzie tuż obok nuragu Losa i hotelu, z którego niedawno się wymeldowaliśmy) dostajemy „strzała” w głowę – nie mamy paszportów. Wziął je recepcjonista w hotelu i… zapomniał nam oddać przy wyjeździe. My też o nich zapomnieliśmy na śmierć. Szczęście w nieszczęściu – i tak musimy koło hotelu przejechać nie ma więc problemu. Recepcjonista czeka już na nas w progu hotelu z paszportami i przeprosinami – sam się połapał, że zostały.

Co by było, gdybyśmy odpuścili Santa Cristina i pojechali od razu na północ ? Kiedy „kapnęlibyśmy się” że nie mamy paszportów i ile zajęłoby nam wrócenie się z powrotem ? Z jednej strony bez paszportów nie wpuściliby nas (szczególnie dzieci, my mieliśmy jeszcze dowody osobiste) do samolotu w Olbii, a przez zawracanie po paszporty moglibyśmy na samolot nie zdążyć… W każdym razie zrobiliśmy wielkie UFFFF i pojechaliśmy w stronę północy Sardynii. Jak się potem okazało, to nie był koniec przygód i obaw o zdążenie na odlot. Ale tymczasem po drodze mieliśmy jeszcze zjechać z drogi do Olbii i wjechać w góry, by zobaczyć słynne z ściennych murali zbójeckie miasteczko Orgosolo. Orgosolo będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć atrakcji okolic Abbasanty znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Barumini, czyli nurag Su Nuraxi i zabytkowe świątynie

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego „ozdobą” jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO – kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko…

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: W drodze do Barumini: Nuraminis, Sanluri i Villamar). Do Barumini docieramy niemal na ostatnią chwilę, przed godziną 16-tą. Ostatnie wejścia na teren nuraga Su Nuraxi zgodnie z oficjalnymi informacjami, w październiku odbywają się o godz.16:30. Ale to teoria, przy wejściu do nuraga nic nie wskazuje na jego rychłe zamykanie. Czas więc na spokojne zwiedzenie tego unikatu z listy UNESCO.

Bilety do Su Nuraxi do tanich nie należą. Osoba dorosła zapłaci 10 EUR, dzieci do 12 lat 6,50 EUR. Nam magicznie kasjerka nie wlicza najmłodszej pociechy, uznając że ma poniżej 7 lat – 6,50 EUR niespodziewanie zostaje nam w kieszeni. Ale i tak zostawiamy tu 26,50 EUR, czyli jakieś 110 zł… Zwiedzanie nuraga Su Nuraxi jest możliwe wyłącznie z przewodnikiem, jest ich na miejscu kilku, każdemu przydzielane są 3-4 osoby i tak zorganizowani ruszają na „podbój” nuraga.

I tu zasadnicza porażka, chyba największa w czasie naszego pobytu na Sardynii. Przewodnik, który miał nam opowiadać o nuragu, wpisanym (jako jedyny obiekt na Sardynii) na listę UNESCO… praktycznie w ząb nie zna angielskiego. Nigdzie indziej nie słyszeliśmy takiego kaleczenia. Niezrozumiałe słownictwo i zastanawianie się nad co drugim wyrazem sprawiało, że po prostu nie dało się tego słuchać. Więcej dowidzieliśmy się z angielskojęzycznej kartki A4, odbitej na ksero, którą musieliśmy oddać przy wyjściu. Makabra. Jedyne pozytywne było to, że na koniec, chyba w ramach przeprosin, przewodnik zostawił nas na terenie nuraga i mogliśmy bez żadnego „strażnika” pochodzić swobodnie po całym terenie.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

„Su Nuraxi” znaczy po prostu „nurag” w jednej z odmian języka sardyńskiego. Zasadniczo kompleks składa się z centralnej wieży (oryginalnie ponad 18 m wysokości, dziś 14 m), otoczonej później przez cztery inne oraz ruin wioski, która otaczała ten obronny bastion. Wieża główna datowane są na XVII w. p.n.e., cztery wieże ją otaczające budowane były do XIII w. p.n.e., natomiast wioska powstała później i zamieszkana była od XIII do VI w. p.n.e. Prawdopodobnie w VI w. p.n.e. cały kompleks został najechany i zniszczony przez Kartagińczyków, w wyniku czego został opuszczony przez mieszkańców.

Kompleks został odkryty przez prof.Giovanni Lilliu, urodzonego w Barumini naukowca, w latach 50-tych XX wieku. Prof. Lilliu był uznanym na całym świecie znawcą tematyki nuragijskiej i historii tej cywilizacji, autorem wielu dzieł o tej tematyce. Zmarł w Cagliari w 2012 r. (wcześniej był tam m.in. miejskim radnym) i pochowany został w rodzinnym Barumini.

Do dziś odkryto tutaj, oprócz pięciu wspomnianych wież, także resztki barbakanu z dwoma innymi wieżami (ok. XII w. p.n.e.) oraz pozostałości aż ponad 200 chat nuragijskich, zbudowanych z kamienia i krytych drewnianymi dachami. Niektóre z nich miały specjalne przeznaczenie religijne lub społeczne, np. dom służący do spotkań miejscowej rady.

Jak już napisaliśmy – po stresującym wysłuchaniu tego, co miał do powiedzenia przewodnik, ruszyliśmy na samodzielne zwiedzanie nuraga. Odbyliśmy prywatną sesję zdjęciową, po czym opuściliśmy teren kompleksu. Całość zajęła nam równą godzinę. Z informacji praktycznych – przed wejściem na teren kompleksu znajduje się parking, który chyba w sezonie nie wytrzymuje ilości chętnych. Naprzeciw wejścia, po drugiej stronie drogi znajduje się też restauracja, w której znajdziecie ubikacje (w październiku były bezpłatne), których niestety na terenie nuraga nie ma.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Barumini, nurag Su Nuraxi

Ale na nuragu atrakcje Barumini się nie kończą. Jeśli znajdziecie tu dodatkową wolną chwilę, warto pokręcić się po samym miasteczku (trochę ponad 1 tys. mieszkańców) i poszukać zabytkowych kościołów, tu i ówdzie rozsianych po starej części miasta. Powinniście bez problemu znaleźć:

  • kościół Niepokalanego Poczęcia, główny kościół parafialny w mieście, wybudowany pod koniec XVI w. i lekko przebudowany w wieku kolejnym. We wnętrzach niektóre elementy datowane są na XVI i XVII w. właśnie. Obok niego znajduje się Casa Zapata, unikatowy egzemplarz architektury hiszpańskiej na Sardynii, dom osiadłej tu szlacheckiej hiszpańskiej rodziny Zapata, wybudowany w XVII w. Dziś mieści małe muzeum (wstęp jest płatny), a także… ruiny nuraga. Jakieś 20 lat temu bowiem odkryto, że budynek postawiono na starożytnym nuragu, który po odsłonięciu stanowi część atrakcji tego miejsca;
  • kościół św.Jana Chrzciciela, stojący także obok Casa Zapata, choć cięzki do zauważenia ze względu na swoją niepozorną bryłę. To chyba najstarszy kościół w mieście, pochodzi z XIII w., a konsekracja odbyła się prawdopodobnie w 1316 r.;
  • kościół św.Franciszka z Asyżu, stojący obok dawnego klasztoru Kapucynów, pochodzący z XVII w. (1609 r.) na miejscu wcześniej stojącego tu małego kościółka św.Teodora. Jednym z fundatorów była właśnie rodzina Zapata. W budynku dawnego klasztoru, z którego mnichów relegowano w 1832 r., znajduje się dziś centrum kulturalne oraz biblioteka, specjalizująca się w historii badań na Sardynii;
  • kościół św.Tekli, zbudowany w XVII w., później pełniący także rolę kaplicy cmentarnej (do XIX w., kiedy to wybudowano nowy cmentarz miejski);
  • kościół św.Łucji, pochodzący z XVI w., z pięknym portykiem ozdobionym ostrymi łukami;

Jeśli mało Wam będzie atrakcji, w Barumini znajduje się także widowiskowy park miniatur „Sardynia w miniaturze”. My musieliśmy go sobie odpuścić – po zakupach poczynionych w supermarkecie w Barumini trzeba było powoli myśleć o dojeździe do hotelu w Abbasancie, do której mieliśmy jeszcze ok.90 km jazdy. Odpuścić też musieliśmy sobie także wizytę w ruinach rzymskich term w miejscowości Fordongianus – pomimo, że było nam po drodze – nie zdążyliśmy tam dojechać przed zapadnięciem zmroku. A szkoda, bo ten obiekt był na naszym planie tego dnia.

Barumini, kościół Niepokalanego Poczęcia

Barumini, kościół Niepokalanego Poczęcia

Barumini, kościół Niepokalanego Poczęcia

Barumini, kościół Niepokalanego Poczęcia

Barumini, kościół św.Jana Chrzciciela

Barumini, kościół św.Jana Chrzciciela

Barumini, kościół św.Jana Chrzciciela

Barumini, kościół św.Jana Chrzciciela

Barumini, Casa Zapata

Barumini, Casa Zapata

Ale nasz pośpiech skończył się już 3 km za Barumini, gdy wjechaliśmy do sąsiedniej miejscowości – Tuili. Najpierw nie odpuściliśmy XVI-wiecznego kościoła św.Antoniego, oddanego zakonowi Braci Mniejszych. Opuszczony przez nich w XVII w., popadł w ruinę, ale przy pomocy miejscowych możnych został odbudowany. Jest do dziś miejscem pielgrzymek w dniu święta św.Antoniego.

Drugi obiekt w Tuili, do którego trafiliśmy tylko i wyłącznie dzięki „brązowym tablicom” przy drodze głównej, był kościół św.Piotra Apostoła, główny kościół (parafialny) w Tuili. Pochodzi z XV w., konsekracja odbyła się w 1489 r., ale z oryginalnej budowli po wielu późniejszych rekonstrukcjach niewiele zostało. Duża część wnętrza (kaplice, ambona) pochodzi z XVI – XVIII w. Także organy kościelne datowane są na połowę XVIII w.

Kilkanaście kilometrów dalej, już przy zapadających ciemnościach, udaje się nam jeszcze zatrzymać w miejscowości Gonnosno – tuż przy przelotowej drodze do Abbasanty stoi tu zabytkowy kościół św.Heleny. Tablica przed wejściem mówi o XVI w. jako czasie budowy, ale został on wybudowany w 1645 r. (z tego czasu na pewno pochodzi kościelna dzwonnica). Szczególnie cenne są wnętrza – dwie kaplice (św.Bazylego i Madonny Różańcowej) pochodzą jeszcze z XVII w., tak jak ambona. Ołtarz ma elementy z XVIII i XIX w.

Barumini, kościół św.Łucji

Barumini, kościół św.Łucji

Barumini, kościół św.Tekli

Barumini, kościół św.Tekli

Barumini, kościół św.Franciszka

Barumini, kościół św.Franciszka

Tuili, kościół św.Antoniego

Tuili, kościół św.Antoniego

Gonnosno, kościół św.Heleny

Gonnosno, kościół św.Heleny

Z Gonnosno, już po ciemku, przejechaliśmy jeszcze 70 km, by w końcu dotrzeć na obrzeża Abbasanty, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg w hotelu, położonym tuż obok kolejnego znanego na Sardynii nuraga – Losa. Ale atrakcje Abbasanty opiszemy już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Barumini na Sardynii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

W drodze do Barumini: Nuraminis, Sanluri i Villamar

Przedostatni, szósty dzień na Sardynii to podróż z Cagliari do Abbasanty. Po zwiedzaniu ruin starożytnej Nory, przyszedł czas na malownicze miasteczka południowej części wyspy i skrywane przez nie atrakcje.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Nora, czyli starożytna Ikea). Szósty dzień na Sardynii miał dwa główne punkty, które nas interesowały. Pierwszym były ruiny najstarszego miasta na wyspie – fenickiej Nory, drugim – jedyna sardyńska pozycja na liście UNESCO – nurag Su Nuraxi w Barumini. Norę zwiedziliśmy zaraz po wyjeździe z Cagliari teraz pozostało nam przemieszczać się na północ, w kierunku miasta Barumini. Ale po drodze kilka razy zatrzymywaliśmy się, zgodnie z planem lub nie, w poszukiwaniu atrakcji miasteczek mijanych po drodze. W taki sposób w historii naszej podróży pojawiły się miasteczka Nuraminis, Sanluri, Villamar i Lunamatrona.

Po początkowej jeździe z Cagliari na południe, do ruin Nory, dalsza droga do Abbasanty to już wyłącznie „kierunek północ”. Z Nory wróciliśmy tą samą drogą którą przyjechaliśmy ze stolicy wyspy. Cagliari tym razem objechaliśmy dookoła, nie wjeżdżając do centrum. Pierwszy przystanek wypadł nam w położonym 30 km na północ od Cagliari miasteczku Nuraminis. Nuraminis to mikro-miasto (2,5 tys. mieszkańców), w historycznych dokumentach pojawiło się pierwszy raz w XIV w., choć okolice miasta na pewno zamieszkałe były i w czasach nuragijskich, i potem w rzymskich czy bizantyjskich.

Nuraminis ma praktycznie jedną atrakcję turystyczną – stojący w centrum miasteczka kościół parafialny św.Piotra Apostoła. Wiadomo o nim, że został wybudowany w 1588 r., ale prawdopodobnie stał tu wcześniej inny kościół, także pod wezwaniem św.Piotra – taka świątynia tutaj pojawia się w dokumentach już w 1263 r., a przedstawiciel parafii św.Piotra z Nuraminis uczestniczył już w konsekracji bazyliki św.Saturnina w Cagliari w 1141 r. – całkiem więc możliwe, że kościół św.Piotra stał tu już w XII w.

Nuraminis, kościół św.Piotra Apostoła

Nuraminis, kościół św.Piotra Apostoła

Nuraminis, kościół San Lussorio

Nuraminis, kościół San Lussorio

Villagreca, kościół San Vito

Villagreca, kościół San Vito

Sanluri, kościół Matki Bożej Łaskawej

Sanluri, kościół Matki Bożej Łaskawej

Sanluri, kościół św.Piotra

Sanluri, kościół św.Piotra

Wzorem przy budowie kościoła św.Piotra Apostoła w Nuraminis była świątynia św.Jakuba w dzielnicy Villanova w Cagliari – oglądaliśmy ją poprzedniego dnia. Wnętrza świątyni zawierają kaplice i rzeźby w większości pochodzące z XIX w. (wtedy miała miejsce spora odbudowa kościoła po uderzeniu pioruna), tylko jedna z kaplic zachowuje wystrój pochodzący z XVII w. Kościół został uszkodzony podczas bombardowania w 1943 r., jego ślady są podobno miejscami widoczne do dziś.

W samym Nuraminis nie ma nic więcej do zobaczenia, ale bliskie okolice miasteczka kryją jeszcze inne atrakcje. Jakieś 2 km na zachód od miasta, w „szczerym polu” stoi zabytkowy kościółek San Lussorio – o Lussorio, rzymskim żołnierzu, zamęczonym w IV w., za czasów cesarza Dioklecjana, w Cagliari za wiarę pisaliśmy przy okazji zwiedzania dzielnicy Villanova w stolicy Sardynii. Tablice przy kościele informują o XVI w., jako prawdopodobnej dacie wybudowania świątyni. Ale to chyba nie do końca prawda – św.Lussorio jest powszechnie czczony na Sardynii od początków XVII w. – był jednym z wielu męczenników, których szczątki wykopano w XVII w. w okolicach bazyliki św.Saturnina w Cagliari. Niezbyt więc jednak możliwe, by kościół pod wezwaniem św.Lussorio powstał wcześniej. Najprawdopodobniej świątynia pochodzi więc z XVII w.

Kościół San Lussorio w Nuraminis „ożywa” jednego dnia w roku, 21 sierpnia, kiedy to obchodzone jest święto jego patrona. Bardzo znana jest na Sardynii procesja, odbywająca się w tym dniu pomiędzy kościołami San Lussorio i św.Piotra Apostoła. Wieczorem odbywa się efektowny pokaz sztucznych ogni.

W okolicach Nuraminis jest jeszcze jedna warta uwagi świątynia. Jedziemy nieco na północ, do kolejnej miejscowości o nazwie Villagreca. To bardzo mała wieś, zamieszkuje ją zaledwie ok.300 mieszkańców, ale ma swoją atrakcję – kościół San Vito. Strasznie mało jest o nim faktów historycznych, większość dat to jedynie domysły, wysnuwane ze szczegółów architektonicznych. Kościół na pewno wyróżnia się dzwonnicą – to ona zresztą przyciągnęła naszą uwagę podczas przejazdu obok wsi.

Sanluri, kościół św.Sebastiana

Sanluri, kościół św.Sebastiana

Sanluri, zamek

Sanluri, zamek

Ulice Sanluri

Ulice Sanluri

Ulice Sanluri

Ulice Sanluri

Sanluri, ratusz

Sanluri, ratusz

Ulice Sanluri

Ulice Sanluri

Zgodnie z tym, co mówią specjaliści, kościół został prawdopodobnie wybudowany w końcówce XVI w., a rozbudowany w I połowie XVII w. Dzwonnica została podwyższona w początkach XVIII w. (to już jest w dokumentach), z tego też okresu (lata 20-te XVIII w.) pochodzą dwa dzwony w niej umieszczone. Wnętrz nie było nam dane oglądać, ale znajdują się tam zabytkowe: ołtarz i ambona (początki XVIII w.), jeszcze starsze są niektóre elementy kaplic w kościele – pochodzą z końcówki XVI w., czyli z okresu budowy świątyni.

To wszystkie atrakcje Nuraminis i okolic. Oczywiście warto się tu tak po prostu przez chwilę poszwędać – każde małe miasteczko na Sardynii ma ten sam klimat. Malownicze uliczki, bardzo niewielu przechodniów na ulicach w trakcie dnia. W Villagreca nie było inaczej. Nie inaczej było także w kolejnym miasteczku, do którego przyszło nam zawitać – Sanluri.

Sanluri, niewielkie jak na nasze warunki miasteczko – niecałe 9 tys. mieszkańców, położone jest 15 km na północ od Villagreca i Nuraminis. Pomimo małej wielkości, jest „współstolicą” jednej z sardyńskich prowincji. Najsłynniejszym momentem w historii tego miasteczka jest rok 1409, kiedy to odbyła się pod Sanluri bitwa pomiędzy Arboreą (ówczesnym małym królestwem na Sardynii) a Aragończykami, dowodzonymi przez króla Marcina I. Aragończycy ostatecznie zniszczyli wtedy Arboreę. Ale sam Marcin I przypłacił wyprawę życiem – zmarł już kilka dni później w Cagliari (na malarię, podobno przywleczoną przez jego kochanki) i pochowano go w katedrze w Cagliari, gdzie jego mauzoleum znajduje się do dziś (widzieliśmy je poprzedniego dnia).

Najważniejszym zabytkiem w Sanluri jest bez wątpienia zamek, wybudowany tu przez Arborejczyków już w końcówce XII wieku. Ciekawostką, związaną z tym zamkiem jest fakt, iż przez cały czas swojego istnienia, oprócz funkcji obronnych, spełniał on także funkcje mieszkalne – zresztą dzięki temu przetrwał do naszych czasów w całkiem niezłym stanie.

Villamar, kościół św.Piotra

Villamar, kościół św.Piotra

Villamar, kościół św.Piotra

Villamar, kościół św.Piotra

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

To, czym zapisało się w historii Sanluri, czyli bitwa z 1409 r., było jednocześnie końcem chwały zamku. Wcześniej był on dla Arborejczyków ważny, ze względu na położenie graniczne. Ale gdy władzę zdobyli Aragończycy, przejmując władzę nad całą okolicą, położenie Sanluri przestało być tak strategiczne – znaczenie zamku znacznie spadło. Od tej pory głównie był budynkiem mieszkalnym – dziś można go zwiedzać, we wnętrzach znajduje się niewielkie muzeum. My niestety trafiliśmy na porę sjesty, gdy muzeum było zamknięte.

Spokojnym krokiem zwiedziliśmy więc sobie współczesne centrum miasteczka, napotykając po drodze ledwie kilka osób. Przy okazji zobaczyliśmy trzy z kilku znajdujących się w Sanluri zabytkowych świątyń. Były to:

  • kościół św.Sebastiana – niewiele o nim wiadomo, nie ma np. żadnych informacji na temat czasu fundacji świątyni. Podczas niedawnej renowacji odkryto na zewnętrznej elewacji napis z datą „1518”, co na dziś przyjmowane jest jako data erekcji kościoła. Na pewno istniał w 1599 r., bo zachowały się dokumenty z wizyty biskupa Cagliari w tym kościele. Znajduje się tuż przy zabudowaniach zamkowych;
  • kościół św.Piotra – podobnie jak przy poprzedniej świątyni – za datę konsekracji kościoła przyjmuje się datę z napisu na elewacji – 1377 r. Niewiele wiadomo o jego późniejszych losach. Przez lata zaniedbany, ostatnio został odnowiony i przywrócony do funkcji kościelnych. W niewielkiej dzwonnicy znajduje się zabytkowy dzwon z 1577 r. Wnętrza także kryją cenne zabytki – obrazy i rzeźby z XVII i XVIII w. oraz ołtarz – także z XVIII w. Kościół znajduje się w centrum, przy głównym placu dzisiejszego Sanluri, nieopodal ratusza miejskiego;
  • kościół Matki Bożej Łaskawej – wybudowany w 1776 r. na ruinach wcześniej tu stojącego kościoła z XVI w., z którego pozostała jedynie część dzwonnicy (resztę dobudowano właśnie w XVIII w.). To najbardziej reprezentacyjny kościół w miasteczku, naprawdę pięknie się prezentuje z zewnątrz. We wnętrzach niektóre elementy pochodzą z XV i XVI w. Także znajduje przy ratuszu;

To, co jeszcze zafascynowało nas w Sanluri, to niezwykle barwne i malownicze małe dzieła sztuki – przeróżne tabliczki na domach w wąskich, starych uliczkach. Uzbieraliśmy pokaźną galerię ich fotek, i z Sanluri, i z kilku innych miejscowości, w tym z Villamar, do którego zaraz się udamy.

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

W Sanluri odbijamy z głównej drogi, którą dotychczas jechaliśmy z Cagliari. To zdaje się główna droga całej wyspy – prowadzi przez całą jej długość aż do Olbii, a odbijając w lewo – także do położonego na północnym-zachodzie wyspy Sassari. My jedziemy wprawdzie do Olbii, skąd odlecimy do domu, ale to będzie dopiero następnego dnia. Na razie czas na przystanek w Villamar.

Villamar to kolejne niewielkie miasteczko na naszej drodze do Barumini. I kolejne malownicze, zamieszkałe ledwie przez 3 tys. mieszkańców, w dokumentach historycznych pojawia się w 1206 r. jako Mara Arbarei. Miasteczko posiadało kiedyś 8 świątyń, do czasów dzisiejszych dotrwało kilka z nich. Pierwszym, który napotykamy, jest kościół św.Piotra, zbudowany z piaskowca w II poł. XIII wieku – i to w zasadzie wszystko, co o nim wiemy.

Na dłużej zatrzymujemy się na wschodnim krańcu Villamar, przy placu Piazza Prazza de Corti. Tu znajduje się siedziba miejskich władz, ale także kolejne zabytkowe świątynie. Przy ratuszu można obejrzeć niewielki obelisk z listą burmistrzów miasta od XIX w. Ale najważniejsze na Piazza Prazza de Corti są dwa kościoły.

Ten bardziej rzucający się w oczy to kościół św.Jana Chrzciciela, głównie ze względu na wysoką dzwonnicę. Wybudowany został prawdopodobnie w II poł. XIII w., a następnie w ciągu wieków wielokrotnie przebudowywany (w tym w XVI w., znów na wzór kościoła św.Jakuba w dzielnicy Villanova w Cagliari). Dziś jest głównym kościołem miasta. Najważniejszym skarbem we wnętrzach świątyni jest datowany na 1518 r. ołtarz autorstwa Petera Cavaro, głównego przedstawiciela XVI-wiecznej szkoły malarstwa z Cagliari.

Lunamatrona, kościół św.Jana Chrzciciela

Lunamatrona, kościół św.Jana Chrzciciela

Lunamatrona, kościół Najświętszej Marii Panny

Lunamatrona, kościół Najświętszej Marii Panny

Lunamatrona, kościół Najświętszej Marii Panny

Lunamatrona, kościół Najświętszej Marii Panny

Krajobrazy Sardynii

Krajobrazy Sardynii

Krajobrazy Sardynii

Krajobrazy Sardynii

Nieco z tyłu placu, a właściwie już za nim, znajduje się kolejny kościółek – kościół Matki Boskiej Różańcowej, do dziś siedziba Bractwa Różańcowego, pochodzący z XVI / XVII w., wyglądający na nieco opuszczony i zaniedbany. Był też zamknięty, nie mogliśmy więc zobaczyć wnętrza, w którym znajdują się ołtarz i rzeźby z XVIII w.

Cały postój w centrum Villamar, włącznie ze zwiedzaniem pustego wnętrza kościoła św.Jana Chrzciciela zajął nam raptem 10 minut. Już przejeżdżając samochodem przez miasteczko mieliśmy okazję poznać je z innej strony – Villamar znane jest także z murali, ściennych malowideł na domach. Nie są to dzieła zabytkowe – malowanie murali w Villamar rozpoczęło się w latach 70-tych XX wieku za sprawą dwóch miejscowych artystów, którzy w miarę tworzenia kolejnych dzieł „wyspecjalizowali” się w ich tematyce. Jeden malował sceny związane z ważnymi wydarzeniami politycznymi czy społecznymi, drugi głównie krajobrazy. Tak czy tak – murale w Villamar naprawdę rzucają się w oczy, stają się też atrakcją dla turystów przemieszczających się – tak jak my – z Sanluri do Barumini.

W Villamar odbijamy na chwilę z drogi do Barumini, w planach mamy bowiem zwiedzenie kolejnego na naszej objazdowej trasie po Sardynii nuraga – Genna Maria, położonego za miasteczkiem Villanovaforru. Aby do niego dojechać z Villamar, przejeżdżamy przez inną miejscowość – Lunamatrona. I co ? I oczywiście wpada nam w oko okazała świątynia nieopodal drogi. Dajemy jednak sobie z nią spokój – nurag wydaje nam się ważniejszy.

Miasteczko Villanovaforru droga do nuraga objeżdża dookoła, nie mamy więc okazji poszukać w nim czegoś ciekawego. Przy wejściu do nuraga Genna Maria następuje jednak rozczarowanie – trafiamy znów w sjestę i ponowne otwarcie nastąpi za mniej więcej pół godziny. Szkoda nam tego pół godziny – rezygnujemy z wejścia do nuraga. Dla zainteresowanych – wejściówka kosztuje 2,50 EUR, a bilet łączony do nuraga i znajdującego się tu także muzeum – 5 EUR. Ale nas czas powoli zaczyna ścigać – dochodzi godz.15-ta, a my musimy koniecznie zdążyć do nuraga Su Nuraxi – to nasz absolutny cel numer jeden tego dnia.

No, ale skoro wypadł nam jeden punkt z programu, to nie daliśmy rady w drodze powrotnej przez miasto Lunamatrona – musieliśmy się zatrzymać obok rzeczonego wcześniej, widzianego z drogi kościoła. To kościół św.Jana Chrzciciela, wybudowany w XVI w. na miejscu wcześniej stojącej tu świątyni Benedyktynów, wybudowanej w 1082 r. Kościół przechodził wiele rozbudów w ciągu kilku wieków swojego istnienia. We wnętrzach znajduje się XVI-wieczny ołtarz autorstwa jednego z największych ówczesnych malarzy Sardynii – Antioco Mainasa, pierwotnie umieszczony w innym kościele w Lunamatrona – kościele Najświętszej Marii Panny.

Las Plassas, zamek Marmilla

Las Plassas, zamek Marmilla

Las Plassas, zamek Marmilla

Las Plassas, zamek Marmilla

I właśnie kościół NMP jest drugim, odwiedzanym przez nas w Lunamatrona. Znaleziony przypadkiem w Google Maps podczas „lustrowania” okolicy kościoła św.Jana Chrzciciela, okazał się znajdować całkiem niedaleko niego. Kościół NMP wybudowany został prawdopodobnie w XIII w., choć niektóre źródła podają nawet wiek XII. Na pewno był głównym kościołem – kościołem parafialnym – miasta aż do 1630 r., kiedy to rolę tę przejął zwiedzany przez nas przed chwilą kościół św.Jana Chrzciciela. Ten moment był momentem zwrotnym w historii kościoła Najświętszej Marii Panny.

Od tego bowiem czasu zaczął się jego upadek, aż w końcu został całkowicie opuszczony. Zdjęcia z początku lat 80-tych XX w. pokazują stan opłakany – ostała się w zasadzie tylko przednia ściana, reszta zarosła krzakami. W 1987 r. cały teren przejęło miasto, decydując się na odbudowę zabytku. Odbudowano go zgodnie z pierwotnym kształtem, a ponowna konsekracja odbyła się w 2005 r. Corocznie 14 sierpnia przed kościołem rozpoczynają się miejscowe obchody Wniebowzięcia NMP.

Wyjeżdżamy z miasta Lunamatrona – od Barumini i nuraga Su Nuraxi dzieli nas zaledwie 18 km – wydawałoby się, że teraz już nic nas po drodze nie zatrzyma. Pudło :) Gdy zostało nam już tylko 3 km do Barumini, podczas przejazdu przez wieś Las Plassas, wpadł nam w oko po lewej stronie dość malowniczo położono na wzgórzu zamek, a w zasadzie widoczne z daleka jego ruiny. Gdy dodatkowo zobaczyliśmy brązową tablicę, kierującą w tę samą stronę, ale do zabytkowego kościoła, znów nie wytrzymaliśmy. Zatrzymujemy się ! :)

Najpierw o zamku. Zamek Marmilla (od nazwy wzgórza na którym stoi) , oficjalnie dziś zwany imieniem Eleonory z Arborei, władczyni królestwa Arborei z przełomu XIV / XV w., która miała krótko przebywać tutaj w czasie swojego panowania, po raz pierwszy pojawia się w dokumentach historycznych w 1172 r., ale powstał prawdopodobnie w XI lub nawet w X wieku. Był równie ważny dla Arborejczyków jak zamek w Sanluri (tam również miała przebywać Eleonora, ale ta hipoteza jest raczej tylko legendą) ze względu na umiejscowienie przy granicy tego ówczesnego królestwa.

Las Plassas, kościół św.Marii Magdaleny

Las Plassas, kościół św.Marii Magdaleny

Las Plassas, kościół św.Marii Magdaleny

Las Plassas, kościół św.Marii Magdaleny

Podobnie jak ten w Sanluri, także zamek w Las Plassas odegrał pierwszoplanową rolę w czasie wojny Arborei z Aragonią na początku XV w. Po bitwie pod Sanluri i zwycięstwie Aragończyków, zamek przeszedł w ich ręce i niemal natychmiast stracił na znaczeniu – przestał już być przecież zamkiem „granicznym”. Aragończycy interesowali się nim jeszcze przez sto lat, po czym ostatecznie porzucili.

Na wzgórze zamkowe z ruinami prowadzi piesza ścieżka, zaczynająca się niemal u stóp kościoła św.Marii Magdaleny, przy którym zaparkowaliśmy na chwilę samochód. Na wejście do ruin zamku jednak nie zdecydowaliśmy się – ciągle ważny był czas i dotarcie do Su Nuraxi. A sam kościół św.Marii Magdaleny – wybudowany w połowie XVI w. na miejscu wcześniej istniejącej tu świątyni, z dzwonem pochodzącym z końca XVI w. – okazał się zamknięty, więc po obfotografowaniu go z zewnątrz ruszyliśmy, tym razem już bez niespodziewanych postojów, w stronę Barumini. Ale o atrakcjach Barumini, w tym tej głównej – nuragu Su Nuraxi – będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Nuraminis, Sanluri, Villamar i kilku innych małych miasteczek na Sardynii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Nora, czyli starożytna Ikea :)

Zaczynamy szósty, przedostatni dzień naszej objazdówki po Sardynii. Zakończymy go w środkowej części wyspy, ale na początek jedziemy z Cagliari na południe – pierwszym celem są ruiny starożytnego miasta Nora.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.3). Drogę powrotną na północ Sardynii rozpoczęliśmy od jazdy na… południe :) W planach bowiem mieliśmy najpierw zobaczenie ruin starożytnej Nory, uznawanej za najstarsze miasto na całej wyspie. Nora położona jest mniej więcej 40 km na południe od Cagliari, za miasteczkiem Pula, a trasa wiedzie na początku drogą otoczoną przez wodę, w której malowniczo taplają się flamingi – pierwszy raz mieliśmy okazję widzieć te ptaki, żyjące na wolności.

Ruiny Nory znajdują się na niewielkim półwyspie, przy wjeździe na który kończy się dojazd. Znajduje się tu, przy plaży Nora, duży, bezpłatny w trakcie naszej wizyty, parking – dalej, ok. 500 m do wejścia na samo stanowisko archeologiczne, trzeba już udać się pieszo. Przy wejściu znajduje się niewielka kawiarnia oraz sklepik z pamiątkami.

Bilety wejściowe do Nory nie są niestety tanie – kosztują 7,50 EUR, a zwiedzanie odbywa się jedynie w grupach, z przewodnikiem. Przewodnik mówi zarówno po włosku, jak i po angielsku. Zwiedzanie samych ruin trwa 40 minut – jeśli będziecie dodatkowo chcieli zwiedzić stojącą za nimi, na samym końcu półwyspu, średniowieczną hiszpańską wieżę (nasz przewodnik sam zaproponował przedłużenie zwiedzania do wieży właśnie), to musicie doliczyć do tego kolejne 30 minut. Jako że nasza grupa składała się wyłącznie z turystów spoza Włoch, przewodnik miał nieco mniej „gadania” – mówił wyłącznie po angielsku.

Flamingi przy drodze z Cagliari do Nory

Flamingi przy drodze z Cagliari do Nory

Nora, plaża

Nora, plaża

Nora, plaża i kościół św.Efezjusza

Nora, plaża i kościół św.Efezjusza

Nora, widok na ruiny starożytnego miasta sprzed wejścia

Nora, widok na ruiny starożytnego miasta sprzed wejścia

Nora, jak już wspomnieliśmy, uważana jest za najstarsze miasto na Sardynii. Założona została przez Fenicjan ok. IX – VIII w. p.n.e. – później założyli oni m.in. Tharros, które zwiedzaliśmy dwa dni wcześniej. Warto wspomnieć, że Fenicjanie założyli miasto pokojowo – nikogo nie podbijali. Przypłynęli tu jako kupcy i uznali to miejsce za niezwykle ważne z punktu widzenia handlowego.

Z czasów Fenicjan nie zachowało się zbyt wiele, ale w XVIII w. znaleziono w Norze tablicę z fenicką inskrypcją, datowaną właśnie na IX / VIII w. p.n.e. Jest to najstarszy zachowany fragment pisma fenickiego na Sardynii, a jednocześnie jego tekst ma potwierdzać fakt założenia Nory jako pierwszego miasta na wyspie. Tablica znajduje się dziś w Muzeum Archeologicznym w Cagliari.

W VI w. p.n.e. w siłę zaczęła rosnąć Kartagina, której wojska stopniowo „przymierzały się” do opanowania Sardynii. Robiły to stopniowo, aż finalnie pod koniec tego wieku wyspa w całości należała już do Kartaginy, która wyparła stąd Fenicjan. Z czasów Kartaginy też nie zachowało się zbyt wiele – niewielkie ruiny świątyni bogini Tanit, pozostałości murów miejskich i domostw. W okresie tym Nora stała się ważnym ośrodkiem handlowym, będąc miejscem obrotu towarami z Afryki, Cypru i samej Sardynii. Handlowano tu złotem, srebrem, ceramiką i przyprawami.

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

W 238 r. p.n.e. cała Sardynia, wraz z Norą oczywiście, przeszła pod władanie Rzymu. Nora stała się początkowo nawet stolicą rzymskiej wyspy, ale wkrótce funkcja ta została przeniesiona do pobliskiego Karalis, czyli dzisiejszego Cagliari. Nadal jednak Nora pozostała jednym z najważniejszych miast na Sardynii, a Rzymianie pozostawili po sobie m.in. ruiny czterech miejskich łaźni, bogatych domów, teatr i amfiteatr. Duża część obiektów miejskich nadal czeka na swoją kolej do odkopania przez archeologów (w tym amfiteatr). Wciąż trwają tu prace wydziałów archeologii kilku włoskich uniwersytetów.

Nora zaczęła tracić na znaczeniu ok. IV w. n.e., gdy upadało Cesarstwo Rzymskie, a Morze Śródziemne zaczęło być niebezpieczne. Sardynię najeżdżali najpierw Wandalowie (V w.), a potem Saracenowie (VII w.). Ludność zaczęła stopniowo opuszczać miasto, które zresztą przekształcało się powoli w obronną twierdzę. Prawdopodobnie w VIII w. mieszkańcy ostatecznie opuścili Norę, nie czując się tu bezpiecznie.

Czas teraz na wyjaśnienie tytułu niniejszego wpisu – skąd skojarzenie Nory z Ikeą ? :) To skojarzenie nie jest nasze – wypowiedział je sam przewodnik naszej grupy. Otóż przez cała historię Nory, każda nowa cywilizacja przebudowywała miasto, nie używając nowego budulca po prostu rozkładali istniejące poprzednio zabudowania, a budulec używali do stawiania nowych, własnych. Tak zrobili Kartagińczycy z budowlami Fenickimi, tak też zrobili Rzymianie z budowlami Kartagińczyków. I na koniec – tak też zrobili Hiszpanie, którzy wybudowali pobliską wieżę obronną na brzegu morza, także używając do jej budowy kamieni z zabudowań dawnej Nory. Stąd przewodnik obrazowo pokazał nam Norę jako swoistą wielowiekową Ikeę – miasto stawiano kilka razy z tego samego materiału. Nam się bardziej kojarzy Lego Creator, ale pozostańmy przy skojarzeniu przewodnika :)

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymski teatr

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymski teatr

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymski teatr

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymski teatr

Z racji takiego a nie innego sposobu budowania miasta przez kolejnych jego „właścicieli”, najwięcej pozostało tu z czasów rzymskich. Sam układ miasta, rzymskie łaźnie czy pozostałości bogatych willi z dużymi zachowanymi do dziś fragmentami mozaik. Przetrwał też mały rzymski teatr, który funkcjonuje do dziś jako scena przy różnych wydarzeniach kulturalnych. Starsze części miasta są schowane głębiej i stopniowo wciąż odkrywane przez archeologów. Podobno bardzo duża część dawnej Nory wciąż kryje się pod powierzchnią ziemi, część też jest już dziś pod powierzchnią wody, która „zagrabiła” kawałek niegdysiejszego miasta.

Wspomniana już wcześniej obronna wieża na wzgórzu za Norą, wybudowana została w XVII w. przez Hiszpanów jako część sieci wież, mających ostrzegać przed zapędzającymi się tu piratami, a także chronić statki handlowe przed nimi. Wieża powstała w miejscu dawnego miejskiego akropolu w Norze, z materiałów pozyskanych z rozbiórki antycznych zabudowań miasta. Pod wieżę można podejść, a nawet do niej wejść, z przewodnikiem, który ma naprawdę dużą wiedzę i zdolność ciekawego opowiadania o historii. Z okien wieży można podziwiać panoramę okolicy: ruin Nory, pobliskiej plaży ze starym kościołem św.Efezjusza (o nim za chwilę) i sąsiadujących wież, będących w zasięgu wzroku (cały kompleks wież komunikował się pomiędzy sobą sygnałami świetlnymi lub wystrzałami z dział).

Hiszpańska wieża to ostatni element zwiedzania stanowiska archeologicznego w Norze. Wracamy na parking i znajdującą się obok niego plażę – dzieciaki mają ostatnią na Sardynii sposobność do kąpieli. A starszych zainteresować powinien stojący niemal tu przy plaży zabytkowy kościół św.Efezjusza. Jeśli czytaliście nasze wpisy ze zwiedzania Cagliari to wiecie już, że ten męczennik został ścięty za czasów cesarza Dioklecjana właśnie tu – w Norze.

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie forum

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie forum

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie łaźnie

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie łaźnie

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie łaźnie

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie łaźnie

Nora, ruiny starożytnego miasta, archeologowie przy pracy

Nora, ruiny starożytnego miasta, archeologowie przy pracy

Nora, ruiny starożytnego miasta, archeologowie przy pracy

Nora, ruiny starożytnego miasta, archeologowie przy pracy

Nora, ruiny starożytnego miasta, widok z wieży hiszpańskiej

Nora, ruiny starożytnego miasta, widok z wieży hiszpańskiej

Nora, kościół św.Efezjusza

Nora, kościół św.Efezjusza

W miejscu, gdzie wg legendy zabito Efezjusza, wybudowano w 1089 r. kościół pod jego wezwaniem, prawdopodobnie na miejscu znajdującej się tu już wcześniej chrześcijańskiej świątyni. Kościół ten jest głównym miejscem kultu bardzo czczonego na Sardynii św.Efezjusza, stąd co roku, każdego 1 maja, wyrusza jedna z najdłuższych procesji w Europie, kiedy to posąg świętego jest prowadzony z kościoła św.Efezjusza w Cagliari (zwiedzaliśmy go poprzedniego dnia) aż tutaj właśnie. Święto to jest największym w Cagliari.

I to ostatni element zwiedzania Nory i okolic. Teraz już nieodwołalnie zwracamy się na północ. Kolejnym przystankiem w drodze do Abbasanty, gdzie mamy ostatni już na Sardynii nocleg, będzie miasteczko Sanluri – o nim, i o innych malowniczych miasteczkach po drodze, będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z ruin starożytnej Nory znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.3

Trzecia część zwiedzania Cagliari to najstarsza część miasta, zbudowana jeszcze przez Pizańczyków w XIII w. dzisiejsza dzielnica Castello, czyli wzgórze zamkowe i jego zabytki. Dokończyliśmy także zwiedzanie dzielnicy Villanova.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.2). Zwiedziliśmy już wszystko w dzielnicach Stampace i Marina, częściowo także w Villanova (do niej jeszcze wrócimy). Teraz czas na bezpośrednie sąsiedztwo historycznego zamku w Cagliari. Poprzednią część zakończyliśmy obok kościoła św.Klary w okolicach placu Piazza Yenne. Tym razem obchodzimy kościół i wjeżdżamy windą na górę, do dzielnicy Castello. Przy okazji wjazdu windą na górę, możemy zobaczyć pozostałości klasztoru sióstr Klarysek, zbombardowanego w 1943 r.

Od razu po wyjechaniu windą na wyższy poziom, trafiamy na kolejny z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych zabytków Cagliari. To „wieża słonia” – Torre dell’Elefante, swoją nazwę biorąca od rzeźby słonia, widocznej na jednej ze ścian. Wieża była historycznie drugą, zbudowaną jako część fortyfikacji obronnych jeszcze przez Pizańczyków. Powstała w 1307 r. (starsza – wieża San Pancrazio powstała dwa lata wcześniej).

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Castello

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, Wieża Słonia: 39.217962, 9.114854
Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza: 39.217908, 9.115219
Cagliari, bastion św.Krzyża: 39.218413, 9.114935
Cagliari, bazylika św.Krzyża: 39.219620, 9.114903
Cagliari, „pałac uniwersytecki”: 39.217395, 9.115045
Cagliari, Palazzo Boyl: 39.216728, 9.115984
Cagliari, Bastion św.Remigiusza: 39.215896, 9.116614
Cagliari, plac Piazza Palazzo: 39.219329, 9.116603
Cagliari, stary ratusz miejski: 39.218598, 9.116549
Cagliari, katedra św.Marii: 39.218760, 9.116871
Cagliari, Pałac Królewski: 39.219471, 9.116887
Cagliari, kościół Santa Lucia: 39.220260, 9.116941
Cagliari, wieża San Pancrazio: 39.221436, 9.116887
Cagliari, brama Porta Arsenale: 39.221877, 9.116665
Cagliari, brama Porta Cristina: 39.221740, 9.116930

 

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, ruiny zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Wieża stanowiła także jedno z wejść do ówczesnego miasta – do dziś obie wieże stanowią główne drogi wejściowe do dzielnicy Castello. W czasach Aragończyków i Hiszpanów na wieży wieszano głowy ofiar egzekucji, a wieża służyła jako więzienie. Trzy ściany zbudowano z białego piaskowca, podczas gdy czwarta pozostała otwarta – zobaczyć można drewniane schody, pnące się na szczyt. Odnowiona, dziś służy jako atrakcja turystyczna – za niewielką opłatą można wejść schodami na szczyt i podziwiać panoramę miasta.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Tuż obok Wieży Słonia stoi zabytkowy kościół św.Józefa Kalasancjusza, żyjącego na przełomie XVI / XVII w. duchownego katolickiego, pierwszego przełożonego zakonu Pijarów. I właśnie duże rozległe kolegium Pijarów otaczało kiedyś tę świątynię, której budowa zakończyła się w XVIII w. (choć trwała niemal 70 lat). We wnętrzach znajduje się m.in. XVIII-wieczny ołtarz. Niestety świątynia była zamknięta w dniu naszej wizyty.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Wchodzimy na bastion św.Krzyża – taras widokowy znajdujący się za Wieżą Słonia, skąd można podziwiać panoramiczny widok na miasto. Nas jednak interesuje stojąca nieopodal bazylika św.Krzyża, o dość ciekawej historii. Stoi ona bowiem na terenie dawnej dzielnicy żydowskiej w Cagliari, zwanej „Giudaria” – Żydzi w dużej liczbie zamieszkiwali miasto już od XIII w., ale szczyt populacji osiągnęli w wieku XV, tyle że w 1492 r. zostali przez Aragończyków wygnani z miasta. No i właśnie żydowska synagoga została przekształcona w świątynię pod wezwaniem św.Krzyża.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

W 1564 r. kościół został przekazany Jezuitom, którzy rozbudowali go i odnowili w 1661 r. W 1773 r., gdy Jezuitów „wyproszono”, świątynia przeszła pod władanie państwa. W 1809 r. została przywrócona do funkcji kościelnych i podniesiona do rangi bazyliki. Wracamy z powrotem przez bramę w Wieży Słonia i kierujemy się tym razem na południe, ulicą Via Universita, wzdłuż której stoi monumentalny „pałac uniwersytecki”, siedziba władz Uniwersytetu w Cagliari, którego budowa ukończona została pod koniec XVIII w.

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Uliczka Via Universita kończy się na szczycie Bastionu św.Remigiusza – tego, który już dwukrotnie wcześniej mijaliśmy, przechodząc przez Piazza Costituzione. Zanim jednak wejdziemy na Piazzetta David Herbert Lawrence, czyli ładnie zagospodarowany szczyt bastionu, z widokiem na Cagliari, mijamy jeszcze Palazzo Boyl – historyczny budynek z XIX w., jeden z najokazalszych pałaców szlacheckich w dzielnicy Castello. Przy okazji budowy, pałac „wchłonął” kolejną wieżę obronną miasta, która nie miała tyle szczęścia, co Wieża Słonia czy Wieża San Pancrazio i została poważnie uszkodzona podczas jednego z oblężeń miasta w XVIII w. Wtedy to wieża straciła swój szczyt – dziś jest tej samej wysokości co dobudowany do niej pałac.

Po krótkim przystanku na szczycie bastionu i podziwianiu panoramy miasta (szczególnie panoramy dzielnicy Villanova, gdzie przy okazji wyszukiwaliśmy sobie miejsca do zobaczenia – niedługo zejdziemy w dół z powrotem do tej właśnie dzielnicy), idziemy w górę wzdłuż dawnych murów zamkowych – zwiedzimy teraz to, co znajduje się w obrębie dawnego Castello.

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Wąska, stara uliczka doprowadza nas do centralnego placu Castello – Piazza Palazzo, czyli Placu Pałacowego. To bardzo ważny miejski plac, otoczony przez równie ważne zabudowania. Znajdują się tu: dawny ratusz miejski, katedra miejska, Pałac Królewski i Pałac Arcybiskupa. Zacznijmy od ratusza.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Ratusz miejski już oglądaliśmy, przy okazji spaceru po nadmorskiej Via Roma. To był aktualny ratusz, działający od 1907 r. Do 1906 r. ratusz miejski znajdował się właśnie na Piazza Palazzo. Sam budynek datowany jest aż na XIII w. i pochodzi jeszcze z czasów panowania Pizańczyków – już wtedy był on siedzibą władz. Nad wejściem znajduje się marmurowa tablica, upamiętniająca wizytę tutaj króla Karola V w 1535 r., w drodze na wojnę z piratami, najeżdżającymi wybrzeża wyspy. Budynek ratusza został całkowicie przebudowany za czasów królestwa Piemontu i Sardynii i obecna jego bryła pochodzi z XVIII w.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Czas na główną miejską świątynię – katedrę św.Marii, wybudowaną w XIII w. także przez Pizańczyków. Funkcję katedry spełnia od 1258 r. Przeszła kilka renowacji i rozbudów, m.in. w XVII w. dobudowano kryptę, w której złożono relikwie wczesnochrześcijańskich męczenników, odnalezione w okolicy kościoła św.Lucyfera (pisaliśmy o nich przy okazji oglądania kościoła). Oryginalna pozostała dzwonnica.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Najbardziej ciekawe w katedrze są zdecydowanie wnętrze. Najważniejszym historycznie elementem są dwie części ambony, wykonanej w 1162 r. na potrzeby katedry w Pizie. W 1312 r. ambona (wtedy jeszcze w całości) została przetransportowana do Cagliari i osadzona w prawej nawie. Podczas remontu w 1669 r. ambonę podzielono na dwie części i przestawiono pod wejście do katedry. Pierwotnie całość wspierała się na siedmiu kolumnach, podstawami czterech z nich były marmurowe lwy – dziś „pilnujące” głównego ołtarza.

W bocznych nawach znajdują się po trzy kaplice, każda ze swoją historią. Po prawej stronie znajdziemy kaplicę św.Cecylii, kaplicę Matki Bożej św.Euzebiusza (zawierającą jedną z trzech kopii statuy Czarnej Madonny, którą św.Euzebiusz sprowadził z wygnania do Palestyny w 362 r.) oraz kaplicę św.Michała (święty Michał oraz zbuntowane anioły – XVIII w.). Lewa strona to Baptysterium (oryginalnie z XVII w., pozostała z tego okresu duża marmurowa czara, przebudowane w 1824 r.), kaplica św.Barbary (XVIII w.) i kaplica Matki Bożej Miłosierdzia (także XVIII w.).

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Z przodu znajdziemy m.in. imponujący ołtarz św.Izydora (1683 r.) oraz mauzoleum króla Sycylii, Marcina I (żył w XIV / XV w.), który zmarł w 1409 r. podczas podboju Sardynii. Król słynął z okrucieństwa, a mauzoleum dobudowano mu w 1680 r. Główny ołtarz zachował się oryginalny (XIII w.), choć przerabiano go stopniowo na przestrzeni wieków. Jest on nieco podniesiony względem reszty świątyni, a to w celu „zmieszczenia” pod nim najbardziej ciekawej części, czyli Sanktuarium Męczenników, wykutego pod spodem w skale.

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Do krypty schodzi się w dół schodami, wstęp jest bezpłatny. Sanktuarium zawiera szczątki domniemanych chrześcijańskich męczenników, przeniesione z odnalezionego obok zwiedzanych przez nas wcześniej kościoła św.Lucyfera i bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova. Autentyczność relikwii nie jest do dziś potwierdzona. Pierwsze, co możemy zobaczyć po wejściu do sanktuarium, to grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel, pomysłodawcy krypty z XVII w. Nad sarkofagiem znajduje się XVII-wieczny obraz, przestawiający biskupa i męczenników.

Sanktuarium zawiera trzy pomieszczenia. Sala główna to 66 nisz z relikwiami oraz ołtarz, pochodzący z czasów utworzenia krypty i poświęcony właśnie przez biskupa d’Esquivela. Nad wejściami do bocznych kaplic znajdują się tablice, upamiętniające wypowiedzi papieża Pawła V i króla Hiszpanii Filipa III na temat odkrycia relikwii.

Kaplica św.Saturnina zawiera 33 nisze z relikwiami. Została dobudowana jakieś 2 lata później do pomieszczenia głównego. Saturnin jest dziś patronem Cagliari. W kaplicy znajduje się rzymski sarkofag z II w., odnaleziony w pobliżu bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova, a w jego wnętrzu znajdują się relikwie świętego.

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Drugim bocznym pomieszczeniem jest kaplica św.Lucyfera, poświęcona miejscowemu biskupowi z IV w. n.e. Zawiera ona 80 nisz z relikwiami męczenników oraz ołtarz, pod którym znajdują się szczątki biskupa, odnalezione w 1623 r. Nad ołtarzem znajduje się pomnik świętego. Od wewnątrz nad drzwiami wejściowymi do kaplicy znajduje się wmurowany oryginalny napis, znaleziony na oryginalnym grobowcu św.Lucyfera. W kaplicy znajduje się także mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej, księżniczki Sardynii i Piemontu, żony króla Francji, Ludwika XVIII. Nie doczekała ona jednak oficjalnej koronacji męża na króla (1814 r.) – zmarła w 1810 r. na wygnaniu podczas Rewolucji Francuskiej.

Cagliari, kościół Santa Lucia

Cagliari, kościół Santa Lucia

Wychodzimy z katedry na Piazza Palazzo. Przed katedrą możemy jeszcze zobaczyć wykonany z brązu pomnik św.Franciszka z Asyżu, patrona całych Włoch. Czas na Pałac Królewski, wybudowany już w czasach Pizańskich, w XIII w. Nazwa jest nieco myląca – rezydencją królewską budynek był na krótko i bardzo dawno – zaraz po nastaniu władzy Aragońskiej mieściła się tu siedziba królestwa Aragonii. Później, i za czasów hiszpańskich, i sabaudzkich, siedzibę miał tutaj wicekról. Na krótko, w latach 1799 – 1815 znów powrócił tutaj król, gdy wojska napoleońskie zaatakowały Piemont. Później stał się siedzibą władz prowincji.

Opuszczamy plac Piazza Palazzo, udając się nadal na północ, wewnątrz dawnych zabudowań zamkowych w dzielnicy Castello. Mijamy placyk Piazza dell’Indipendenza – ważny jedynie z jednego powodu – jest tu winda dla chcących zjechać w dół, z poziomu murów zamkowych do dzielnicy Villanova. Ale my idziemy dalej, docierając do kolejnej świątyni – kościoła Santa Lucia, wybudowanego w XVI w. dla sióstr Klarysek. Kościół jest zamknięty, mijamy go więc bez żalu.

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Dochodzimy w końcu do kresu dawnego zamku Pizańczyków, oznaczonego przez najstarszą zachowaną wieżę obronną – wieżę San Pancrazio, wybudowaną w 1306 r. Nazwa pochodzi od pobliskiego kościoła – dziś pod wezwaniem Viale Buon Cammino – który kiedyś był pod wezwaniem San Pancrazio właśnie. Jest najwyższą z wież obronnych Cagliari (36 m) i najwyżej położoną. W XVII w. przekształcono ją w więzienie, podobnie jak odwiedzaną przez nas wcześniej „Wieżę Słonia”.

Wychodzimy na Piazza Arsenale, plac zamykający obszar dawnego zamku. Tu znajduje się Muzeum Archeologiczne. Znajduje się ono w pomieszczeniach dawnego więzienia kobiecego, a pierwsze zbiory pochodziły z kolekcji króla Karola Feliksa. Jedną z najważniejszych ekspozycji jest rekonstrukcja tofetów z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Muzeum jednak odpuszczamy. Znacznie bardziej interesuje nas tabliczka z dobrze widocznym nazwiskiem „Michele Cervantes” – okazuje się, że w 1573 r. był na zamku Miguel de Cervantes, autor słynnego „Don Kichota”, w czasach gdy odbywał służbę wojskową na dworze hiszpańskim i uczestniczył w ekspedycji króla przeciwko piratom z Tunisu. Ostatnim ważnym zamkowym elementem jest brama Porta Arsenale, wybudowana w 1825 r., wzorowana na słynnej bramie na placu Piazza del Popolo w Rzymie – widzieliśmy ją dwa miesiące później podczas weekendu, spędzanego we włoskiej stolicy.

Wychodzimy ostatnią bramą miejską, jako widzieliśmy w Castello – klasycystyczną Porta Cristina, wybudowaną w 1825 r. na wzór rzymskiej Porta Pia, dzieła Michała Anioła. Nazwa bramy Porta Christina pochodzi od imienia Marii Christiny, żony ówczesnego króla Sardynii, Karola Feliksa. Po wyjściu z terenu zamku, już na zewnętrznych murach, znaleźć można napisaną po łacinie tablicę ku czci innego króla Sardynii, Wiktora Amadeusza, który wg tekstu na tablicy, istotnie przyczynił się do rozbudowy miejskich murów w 1728 r.

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Jesteśmy w miejscu, w którym zaczynaliśmy nasze zwiedzanie Cagliari, przed wejściem do parku „Giardini Pubblici”. Zatoczyliśmy potężne koło, zwiedzając atrakcje dzielnic Stampace, Marina, Castello i częściowo Villanova. Ale to jeszcze nie koniec – teraz dokończymy zwiedzanie tej ostatniej dzielnicy, w części rozciągającej się w dole, wzdłuż obwarowań zamkowych. Ulicą Via Regina Elena schodzimy w dół, całą długością zamkowych murów, niemal aż do samego Placu Konstytucji i bastionu św.Remigiusza. „Niemal”, bo tuż przed nimi odbijamy w lewo, w stronę Piazza San Giacomo.

Przy malowniczym Piazza San Giacomo znajdują się dwie, sąsiadujące ze sobą, świątynie. Najpierw mały, nieco niepozorny kościółek Świętego Krzyża, wybudowany w 1667 r. dla założonego sporo wcześniej (1616 r.) Bractwa kościelnego. Budynek nie służył od początku jako świątynia, a jako sala spotkań bractwa. Msze święte zaczęto tu odprawiać w 1683 r. Nietypowe są dwa równoprawne, sąsiadujące ze sobą wejścia do kościoła. Wnętrz nie widzieliśmy, ale godny uwagi jest ponoć wspaniały ołtarz ze złoconego drewna. Statuetki umieszczone w kaplicach wykorzystywane są podczas Wielkiego Tygodnia, na potrzeby procesji wtedy się odbywających. Tylko wtedy uaktywnia się jeszcze Bractwo Świętego Krzyża, które formalnie zakończyło swoją działalność w XIX w.

Nieco dalej na placu San Giacomo stoi kościół, od którego wzięła się nazwa placu – kościół San Giacomo (Świętego Jakuba). Jest on kościołem parafialnym dzielnicy Villanova. Nie wiadomo dokładnie, kiedy został zbudowany – pierwsza historyczna wzmianka o świątyni pochodzi z 1346 r. – kościół jest więc jednym z najstarszych w Cagliari. 100 lat później dobudowano do kościoła okazałą dzwonnicę, a w 1630 r. podniesiono mu rangę do statusu kolegiaty. Obecna przednia fasada pochodzi z przebudowy w XIX w. Ołtarz i organy kościelne pochodzą z XVIII w., ale wnętrza zawierają także elementy nawet z XV w.

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Generalnie ta część dzielnicy Villanova była tą, która najbardziej nam się podobała w całym Cagliari. Wąskie brukowane uliczki, niska kamieniczna zabudowa, kolorowe fasady, dużo zieleni i brak turystów. Totalna sielanka i spokój w niezwykle malowniczej scenerii. I mieszkańcy, którzy widząc ludzi z aparatami, sami pokazywali nam, gdzie iść, gdzie znajduje się coś wartego uwagi – głównie kierowali nas do kolejnych świątyń. Jeśli będziecie w Cagliari – tu uciekniecie od tłumów turystów i gwaru restauracji w centrum, a atrakcji też Wam nie zabraknie.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Idziemy na północ, w głąb labiryntu wąskich uliczek. Odbijamy nieco w lewo, bo tam widzieliśmy z góry, z bastionu św.Remigiusza, kolejną wieżę kościelną. Tak trafiamy do kościoła San Giovanni (Świętego Jana) – znów nie jest znana data jego budowy. Po raz pierwszy jest wzmiankowany w 1550 r., ale przechodząca przed nim ulica św.Jana (która zapewne wzięła swą nazwę od świątyni właśnie) istnieje już od 1415 r. – stąd zakłada się, że właśnie ta druga data jest rokiem budowy kościoła św.Jana.

Fasada kościoła jest nowa, pochodzi z XX w., ale wnętrza kryją rzeźby i statuetki, pochodzące z XVII w. – są używane w procesji w Wielki Piątek, kierującej się do katedry. Organy kościelne pochodzą z połowy XVIII w. Ten kościółek zastaliśmy otwarty i pusty, mogliśmy więc go spokojnie obfotografować.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Wracamy na ulicę San Domenico, która doprowadzi nas najpierw do cichego, zielonego placyku, a za nim do siedziby klasztoru Dominikanów, ufundowanej w 1254 r. dla sprowadzającego się do miasta zakonu. Budowa dwóch ostatnich skrzydeł zakończyła się w końcówce XV w. – klasztor ma kształt kwadratu z wewnętrznym ogrodem i studnią pośrodku. Obok klasztoru, w XIII w. został także wybudowany kościół św.Dominika, przebudowany potem w XVI w. Niestety został on całkowicie zniszczony w trakcie bombardowań miasta w 1943 r. Został wybudowany niemal od podstaw (pozostała niewielka część fundamentów oraz podziemna krypta) w 1954 r.

Cagliari, kościół św.Dominika

Cagliari, kościół św.Dominika

Nieco dalej, przy Via Bosa, znajduje się kolejny kościółek – San Vincenzo de Paoli (św.Wincentego a Paulo, żyjącego w XVI / XVII w. założyciela zakonu Szarytek i pioniera misjonarstwa). Tu jednak nie ma elementów zabytku – świątynia wzniesiona została w 1951 r. na miejscu zbombardowanej w 1943 r. kaplicy misyjnej z 1915 r.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Wracamy z powrotem pod kościół św.Dominika i ulicą San Giacomo dochodzimy do… kolejnego kościoła – tym razem jest to kościół San Cesello. Kim był św.Cesello (nie wiemy jak tłumaczy się to imię) ? Kościół wybudowano w 1702 r. dla zgromadzenia miejscowych bednarzy, w miejscu, w którym wg lokalnej tradycji zamęczono w IV w. rzymskiego żołnierza Lussorio, który po przejściu na chrześcijaństwo odmówił wyrzeczenia się swojej nowej religii. Zamęczono go wraz z dwójką dzieci – o imionach Camerino i Cesello.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Od kościoła San Cesello idziemy prostą ulicą San Giovanni, zbliżając się powoli do końca naszego zwiedzania Cagliari – jesteśmy coraz bliżej parkingu, na którym ponad 7 godzin wcześniej zostawiliśmy nasz samochód. Zanim jednak odjedziemy z historycznego centrum Cagliari do naszego apartamentu na obrzeżach miasta, przy ulicy San Giovanni odwiedzimy jeszcze jedną świątynię – kościół San Mauro, należącego do „stacjonujących” w sąsiadującym z nim klasztorze Franciszkanów.

Cagliari, kościół San Mauro

Cagliari, kościół San Mauro

I kościół i klasztor wybudowane zostały w 1646 r., a nazwę kościół zawdzięcza imieniu jednego z męczenników, którego relikwie odkryto w okolicach bazyliki św.Saturnina – św.Mauro. Kaplice kościelne zawierają cenne rzeźby z XVIII w., a w jednej z nich znajdują się relikwie (kości łopatki) św.Salwatora z Horty.

Tu kończy się nasze całodniowe zwiedzanie Cagliari. To było jedyne miasto na Sardynii, na którego zwiedzaniu spędziliśmy caluśki dzień. Cagliari oferuje miłośnikom historii naprawdę niezłą ilość atrakcji. Choć przez te 7 godzin zaliczyliśmy pełną listę atrakcji dzielnic Stampace, Marina, Castello i Villanova z naszej mapy miasta, którą otrzymaliśmy od gospodyni z apartamentu, to na pewno w pozostałych regionach Cagliari znaleźlibyśmy jeszcze sporo do zobaczenia.

My ograniczyliśmy się do czterech dzielnic, stanowiących historyczne centrum Cagliari. Dzięki temu otrzymujecie niniejszym niemal kompletny przewodnik po atrakcjach najstarszej części stolicy Sardynii. A kolejnego dnia zaczynamy wracać na północ Sardynii, pozostały nam już tylko dwa dni pobytu na wyspie. Ale zanim pojedziemy na północ, w kierunku Olbii, to zjedziemy jeszcze nieco na południe od Cagliari – do jednego z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Sardynii – starożytnego miasta Nora.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Castello oraz Villanova w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.2

W naszej podróży po Sardynii nadszedł wreszcie czas na Cagliari. Cały dzień przeznaczyliśmy sobie na zwiedzanie miasta. Po dzielnicy Stampace przyszedł czas na kolejną – Marina, a także część dzielnicy Villanova.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.1). Pierwszą częścią naszego zwiedzania Cagliari była dzielnica Stampace. Ten etap zakończyliśmy, wchodząc na nadmorską ulicę Via Roma – wkraczamy do kolejnej dzielnicy – Marina. Pierwszym celem jest położony właśnie przy Via Roma, kościół św.Franciszka z Paoli, założyciela zakonu Minimitów („braci najmniejszych”). Świątynia należy właśnie do Minimitów, którzy przybyli na Sardynię w 1625 r. i jest dziś jedynym klasztorem tego zakonu na wyspie. Kościół powstał prawdopodobnie w połowie XVII w., dziś jest „wciśnięty” między bardziej okazałe, ale znacznie młodsze budynki przy Via Roma. Główną chlubą wnętrz kościoła jest ołtarz, podobno jeden z piękniejszych w Cagliari, pochodzący z 1792 r.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Marina

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, kościół św.Franciszka z Paoli: 39.213455, 9.113519
Cagliari, kościół św.Eulalii: 39.214558, 9.114307
Cagliari, budynek Auditorium Comunale: 39.215501, 9.114583
Cagliari, kościół św.Rozalii: 39.215111, 9.116067
Cagliari, plac Piazza Costituzione: 39.215664, 9.116743
Cagliari, kościół Matki Bożej Miłosierdzia: 39.216561, 9.115072
Cagliari, kościół św.Antoniego: 39.216299, 9.114473
Cagliari, kościół św.Grobu: 39.215954, 9.114176
Cagliari, kościół św.Augustyna: 39.215809, 9.112938

 

Cagliari, kościół św.Franciszka z Paoli

Cagliari, kościół św.Franciszka z Paoli

Sąsiadującą z kościołem ulicą Via Concezione znów oddalamy się od morskiego wybrzeża. Idziemy do placu Piazza Sant’Eulalia, na którym stoi główny kościół dzielnicy Marina – kościół św.Eulalii, wybudowany w 1370 r. jeszcze przez Aragończyków. Stąd patronka kościoła – św.Eulalia żyła pod Barceloną na przełomie III / IV w. i zginęła za wiarę, mając zaledwie 13 lat. Dziś jest patronką miasta Barcelony. Jest też patronką katedry w Barcelonie – zwiedzimy ją (zresztą już po raz drugi – pierwszy raz byliśmy w niej w 2012 r.) trzy tygodnie po powrocie z Sardynii, podczas podróży do Lizbony.

Cagliari, kościół św.Eulalii

Cagliari, kościół św.Eulalii

Podczas jednej z renowacji fundamentów kościoła, archeologowie odkryli pod nim pozostałości budynków z czasów Rzymian, z ok. III w. n.e. – cysternę (zbiornik na wodę, 33 tys.m3), budynki, drogę i coś, co było prawdopodobnie pogańską świątynią. Dziś przy kościele mieści się stanowisko archeologiczne i muzeum, które można (odpłatnie) zwiedzać.

Z kościołem św.Eulalii od północy sąsiaduje mały plac – Piazzetta Dettori, przy którym znajdziemy okazały budynek Auditorium Comunale – sali koncertowej i teatralnej, mieszczącej się w dawnym kościele św.Teresy. Został on wybudowany przez Jezuitów w 1691 r., obok znajdującego się tu już wcześniej jezuickiego kolegium. W 1773 r. Jezuitów z Sardynii „wyproszono”, ale odzyskali oni kościół w 1822 r. Jednak niewiele ponad 20 lat później znów go porzucili, tym razem na zawsze. Budynek przeszedł na własność państwa, mieściło się tu m.in. państwowe archiwum. Jako sala koncertowa służy od czasów po II wojnie światowej.

Cagliari, Auditorium Comunale przy placu Piazzetta Dettori

Cagliari, Auditorium Comunale przy placu Piazzetta Dettori

Cagliari, bastion św.Remigiusza

Cagliari, bastion św.Remigiusza

Skręcamy w Via Principe Amedeo i nią dochodzimy do Via Torino – tu znów odwiedzamy świątynię – kościół św.Rozalii. W tym miejscu istniała już w XV w. kaplica, która potem została rozbudowana. W XVIII w. została oddana franciszkanom z zakonu Braci Mniejszych, którzy w połowie tego stulecia wybudowali tu okazałą świątynię. Kościół św.Rozalii znany jest przede wszystkim z przechowywania w nim (w szklanej trumnie przy głównym ołtarzu) szczątków św.Salwatora z Horty – franciszkanina, żyjącego w XVI w., znanego z wielu cudów i uzdrowień. Kościół ten jest głównym miejscem kultu tego świętego.

Cagliari, kościół św.Rozalii

Cagliari, kościół św.Rozalii

Wychodzimy z dzielnicy Marina, wchodząc na plac Piazza Costituzione (Plac Konstytucji). Będąc na tym placu, znajdującym się na granicy trzech dzielnic: Marina, Castello i Villanova, nie sposób po prostu nie zauważyć najbardziej monumentalnej budowli Cagliari – bastionu św.Remigiusza, powstałego z połączenia trzech fragmentów XIV-wiecznych miejskich fortyfikacji, otworzonego w 1901 r. Od strony Piazza Costituzione widać okazały łuk triumfalny, otoczony przez dwa sznury schodów, prowadzące na znajdujący się na górze taras widokowy. Na górę można także dostać się windą, znajdującą się mniej więcej 100 m od łuku. My jednak na razie nie chcemy wchodzić na górę – zanim to zrobimy, skręcamy w prawo, w ulicę San Lucifero (tak, tak – ulica świętego Lucyfera :-)). Będziemy zwiedzać dzielnicę Villanova.

Wkraczamy w dzielnicę Villanova ulicą… San Lucifero. Tak tak, dobrze rozumiecie – ulicą św.Lucyfera. Tylko nie tego, o którym myślicie. Lucyfer był miejscowym biskupem w IV w. n.e., biskupem o bardzo barwnym i kontrowersyjnym życiorysie. Za swoją działalność był m.in. skazywany na wygnanie i ekskomunikowany. A potem przywracany przez kolejnego cesarza. Ma status świętego, ale wyłącznie na Sardynii, nie jest czczony przez cały kościół katolicki. A w czasach kiedy żył, słowo „lucyfer” nie miało jeszcze negatywnego znaczenia, które ma dziś.

Cagliari, ulica świętego... Lucyfera

Cagliari, ulica świętego… Lucyfera

Cagliari, siedziba policji przy Via Sonnino

Cagliari, siedziba policji przy Via Sonnino

Cagliari, bazylika św.Saturnina

Cagliari, bazylika św.Saturnina

Cagliari, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, dawna rzeźnia

Cagliari, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, dawna rzeźnia

Cagliari, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, dawna rzeźnia

Cagliari, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, dawna rzeźnia

Przy skrzyżowaniu z ulicą Via Sonnino mijamy po lewej monumentalny budynek – siedzibę Carabinieri w Cagliari, wybudowany w 1933 r. Z góry ma kształt pięciokąta, ale nie równobocznego – czyli nie jak Pentagon :) Obok komendy znajduje się niewielki park pamięci z pomnikiem (1935 r.), upamiętniającym ofiary I wojny światowej – takich pomników „Monumento ai Caduti” jest na Sardynii mnóstwo.

Cagliari, kościół św.Lucyfera

Cagliari, kościół św.Lucyfera

Naprzeciw pomnika, przy ulicy San Lucifero znajduje się Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, mieszczące się w zabudowaniach niegdysiejszej rzeźni (połowa XIX w.). Zabudowania składały się z części mieszkalnej, części gospodarczej oraz dużych cystern wodnych, zapewniających jej dopływ do rzeźni. Rzeźnia pracowała aż do 1966 r., kiedy przeniosła się w inne miejsce. Do dziś nad głównym wejściem od strony ulicy św.Lucyfera znajduje się historyczna bycza głowa.

Cagliari, kościół św.Antoniego

Cagliari, kościół św.Antoniego

Ale najważniejsze atrakcje dzielnicy Villanova dopiero przed nami. Pierwszą jest kościół św.Lucyfera. Kiedyś na tym terenie znajdowała się wczesnochrześcijańska nekropolia. Nekropolia ta stała się w XVII wieku mimowolnym członkiem „zawodów” pomiędzy biskupami z Cagliari i Sassari o tytuł nadrzędnego na całej wyspie. O przewodnictwie miała zdecydować ilość świętych z danego terenu, a nekropolia została potraktowana jako „źródło”. Odnaleziono tu 179 grobowców ludzi, uznanych za świętych męczenników za wiarę – przeniesiono je do krypty pod katedrą w Cagliari – zwiedzimy ją jeszcze tego samego dnia. Odnaleziono także grobowiec biskupa Lucyfera, a na miejscu gdzie szczątki zostały odnalezione (1623 r.), wybudowano  w II połowie XVII w. kościół.

Cagliari, kościół św.Grobu

Cagliari, kościół św.Grobu

Cagliari, uliczki z dzielnicy Marina

Cagliari, uliczki z dzielnicy Marina

Cagliari, uliczki z dzielnicy Marina

Cagliari, uliczki z dzielnicy Marina

Cagliari, Cafe'Barcellona

Cagliari, Cafe’Barcellona

Za kościołem św.Lucyfera, po drugiej stronie ulicy znajduje się jeden z najważniejszych zabytków Cagliari i najstarszy kościół w mieście i na całej Sardynii – bazylika św.Saturnina. Stoi ona w miejscu, gdzie patron Cagliari, święty Saturnin został ścięty w 304 r. n.e. W dokumentacji historycznej świątynia pojawia się w VI wieku – przypuszcza się jednak że mogła być zbudowana w V w.

Pod koniec XI w. kościół został przekazany Benedyktynom, którzy po odnowieniu ponownie go konsekrowali w 1119 r. W XVII w. w gorączce wykopywania wczesnochrześcijańskich ciał częściowo bazylikę rozebrano, a materiały wykorzystano do budowy miejskiej katedry. Naprawiony po uszkodzeniach z II wojny światowej, ponownie jest wykorzystywany do celów religijnych. Wciąż na przyległych terenach znajduje się starożytna nekropolia.

To nie koniec atrakcji dzielnicy Villanova, ale na razie ją opuścimy. Wracamy do Placu Konstytucji, ale znów nie wchodzimy na bastion św.Remigiusza. Chcemy dokończyć najpierw zwiedzanie dzielnicy Marina, w której odpuściliśmy wcześniej kilka punktów w górnej części dzielnicy. Ulicą Via Manno dochodzimy najpierw do kościoła Matki Bożej Miłosierdzia (Santa Maria della Pieta), zbudowanego dla zakonu sióstr Kapucynek, które osiadły w Cagliari na początku XVIII w. Kościół dobudowano do klasztoru i konsekrowano w 1806 r. W połowie XIX w. zakon opuścił Sardynię, ale powrócił do klasztoru i kościoła w 1969 r.

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, uliczki w dzielnicy Marina

Cagliari, uliczki w dzielnicy Marina

Niemal naprzeciw stoi kościół św.Antoniego, z widowiskowym portalem wejściowym, zawierającym figurkę patrona świątyni obok małej… świnki. Antoni jest bowiem patronem zwierząt, a zwłaszcza trzody chlewnej – a w kościele tym istniała stara tradycja przyprowadzania zwierząt do świątyni w dniu święta św.Antoniego. Kościół został dobudowany w XVIII w. do istniejącego tu już od XIV w. szpitala św.Antoniego. Szpital wyniósł się do nowej siedziby w XIX w., świątynia pozostała. We wnętrzach znajdują się zabytkowe malowidła i obrazy, nawet z XVI w.

Cagliari, kościół św.Augustyna

Cagliari, kościół św.Augustyna

Z tyłu, w głębi znajduje się kolejna świątynia – kościół św.Grobu, wybudowany w miejscu, gdzie kiedyś grzebano ubogich i bezdomnych. Kościół pochodzi prawdopodobnie z XVI w., legendy mówią, że zbudowali go Templariusze, ale nigdy nie zostało to potwierdzone. W podziemiach świątyni grzebano zmarłych aż do XIX w., potem cmentarzysko poszło w zapomnienie. Dopiero gdy pod koniec XX w. kościół popadł w ruinę i rozpoczęto jego odnawianie, odkryto podziemne krypty grobowe. Ostatni znaleziony pochówek datowany jest na 1812 r.

Korzystamy z okazji i zatrzymujemy się w sąsiadującej ze świątynią małej ulicznej knajpce Cafe’Barcellona. Kafejka znajduje się tuż przy Auditorium Comunale, które już widzieliśmy trochę wcześniej. Szybka pizza i kawa (oraz darmowe ciacho od obsługi :)) oraz lokalne piwko – oczywiście z flagą Sardynii na etykiecie – i jesteśmy gotowi do dalszego zwiedzania. A Cafe’Barcellona polecamy.

Cagliari, kościół św.Augustyna

Cagliari, kościół św.Augustyna

Idziemy na jeden z bardziej malowniczych placów w Cagliari, jakie widzieliśmy – malutki, otoczony kolorowymi kamieniczkami Piazzetta Savoia, i dalej ulicą Via Savoia dochodzimy do kościoła Sant’Agostino (św.Augustyna). Pierwotnie zbudowano go w XV w., ale w 1576 r. został zburzony podczas prac przy powiększaniu murów obronnych miasta na rozkaz ówczesnego króla Sardynii, Filipa II. Sam monarcha sfinansował budowę nowego kościoła (1580 r.). Kościół podupadł w połowie XIX w., kiedy to na Sardynii władze wydziedziczały zakony, a świątynia przeszła w ręce państwa. W klasztorze umieszczono przedszkole, a kościół zamknięto. Otwarto go ponownie dopiero w 1925 r. Zbombardowany przez Amerykanów w 1943 r., na długie lata pozostał zamknięty, aż do ponownego otwarcia w 1978 r.

Z kościoła św.Augustyna wracamy ponownie na Piazza Yenne i do kościoła św.Klary. Tym razem korzystamy z windy znajdującej się za nią i wyjeżdżamy poziom wyżej – zaczynamy zwiedzać kolejną dzielnicę Cagliari – Castello. Ale to już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Marina w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.1

W naszej podróży po Sardynii nadszedł wreszcie czas na Cagliari. Stolica włoskiej wyspy była drugim, po Alghero, naszym całodniowym przystankiem w trakcie tygodnia spędzonego na objeździe Sardynii. Cały dzień przeznaczyliśmy sobie na zwiedzanie miasta.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Na południe Sardynii: Samassi, Vallermosa, Iglesias). Do Cagliari, leżącego na samym południu Sardynii, dotarliśmy późnym wieczorem, po całodniowej podróży samochodem z leżącego na północnym-zachodzie Alghero, upiększonej zwiedzaniem kilku miejsc, w tym Bosy, Tharros i Iglesias. Wieczór przeznaczony był na relaks i podziwianie naszego apartamentu, będącego parterem prywatnego domu na obrzeżach miasta. Jeśli kiedyś będziecie szukali noclegu w Cagliari w czteroosobowej grupie, zdecydowanie polecamy Charm Suite.

Kolejny, piąty już dzień pobytu na Sardynii, w całości przeznaczyliśmy sobie na gruntowne zwiedzanie centrum Cagliari. Bez żadnych wycieczek za miasto i zwiedzania okolicy – całodniowy „trekking” ulicami stolicy, która ma do zaoferowania ludziom żądnym atrakcji historycznych naprawdę wiele.

„Trasy” nie mieliśmy wcześniej ustalonej, wyszła nam dość dynamicznie. Wzięliśmy po prostu mapę turystyczną miasta, otrzymaną od właścicielki apartamentu i postanowiliśmy zwiedzać miasto dzielnicami, jedna po drugiej, realizując kolejno wszystkie punkty zaznaczone na mapie, tak aby w miarę płynnie poruszać się po Cagliari, a nie skakać z punktu do punktu.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Stampace

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, rzymski amfiteatr: 39.224092, 9.113374
Cagliari, park \'Giardini Pubblici\': 39.223685, 9.117633
Cagliari, Galleria D’Art Moderna: 39.225978, 9.115949
Cagliari, kościół św.Ignacego: 39.224229, 9.112236
Cagliari, uniwersytecki ogród botaniczny: 39.221681, 9.110391
Cagliari, wieża i brama Alberta: 39.218577, 9.111459
Cagliari, kościół św.Michała: 39.219001, 9.111480
Cagliari, kościół św.Anny: 39.218565, 9.112950
Cagliari, kościół św.Restytuty: 39.218847, 9.112658
Cagliari, kościół św.Efezjusza: 39.219462, 9.112902
Cagliari, Piazza Yenne: 39.217688, 9.113594
Cagliari, kościół św.Klary: 39.218436, 9.114473
Cagliari, Piazza del Carmine: 39.216711, 9.109383
Cagliari, dworzec kolejowy: 39.215522, 9.108932
Cagliari, ratusz miejski: 39.215231, 9.110456

 

Cagliari, pierwszy widok na zamek

Cagliari, pierwszy widok na zamek

Cagliari, park "Giardini Pubblici"

Cagliari, park „Giardini Pubblici”

Cagliari, Galleria D’Art Moderna

Cagliari, Galleria D’Art Moderna

Cagliari, rzymski amfiteatr z II w.

Cagliari, rzymski amfiteatr z II w.

Kilka słów o historii Cagliari. Pod nazwą Karalis zostało założone ok. VIII / VII w. p.n.e. przez Fenicjan, równolegle z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Tyle że z Tharros pozostały marne ruiny, a Cagliari rozwinęło się w piękne skądinąd miasto. Z racji swojego położenia, Cagliari od zawsze była strategicznym punktem, ze względu na możliwość kontrolowania komunikacji z pobliską północną Afryką. Dlatego też Fenicjanie stworzyli tu ważny dla siebie port morski.

Po Fenicjanach przyszła Kartagina, a mocno rozwinięte przez Kartagińczyków miasto w III w. p.n.e. przejęli Rzymianie. Obydwie te kultury pozostawiły po sobie ślady, widoczne do dnia dzisiejszego w mieście. Już w czasach rzymskich Cagliari było stolicą Sardynii, co w znacznym stopniu sprawiało, że bardzo silnie się rozwijało, a co za tym idzie, było też łakomym kąskiem dla każdych kolejnych najeźdźców. Dlatego też miasto już od czasów powstania było ufortyfikowane, a mieszkańcy zawsze mieli ostateczną drogę ucieczki w razie niebezpieczeństwa – pobliskie góry.

Po Rzymianach byli Wandalowie i Bizancjum, a potem przez jakiś czas Cagliari było nawet samodzielnym państewkiem, nie uzależnionym od nikogo. Ale było ono na tyle słabe, że padało ofiarą częstych najazdów z wybrzeża afrykańskiego (Maurowie). Stopniowo więc miasto odchodziło od niezależności, by przejść w końcu pod władzę włoskiej Pizy.

Od XIV wieku Sardynią, więc i miastem Cagliari zaczęli rządzić Aragończycy (później Hiszpanie), a miasto stało się siedzibą hiszpańskiego wicekróla. Kiedy w XVIII w. nadeszła era dynastii sabaudzkiej, Cagliari zostało oficjalną stolicą królestwa Sardynii. Potem z racji połączeń terytorialnych, przeniesiono ją do Turynu. W 1870 r., po zjednoczeniu wszystkich państewek włoskich, Sardynia i Cagliari weszły w skład Włoch. Ale nadal, jak i na większości terytorium wyspy, językiem dominującym w mieście pozostał (do dziś) język sardyński.

Cagliari, kościół św.Ignacego

Cagliari, kościół św.Ignacego

Cagliari, kościół św.Michała

Cagliari, kościół św.Michała

Zwiedzanie centrum Cagliari zaplanowaliśmy rozpocząć od północy, by stopniowo przemieszczać się potem w kierunku wybrzeża, a później na boki, w kolejne dzielnice. Północą granicą została dzielnica Castello z górującym nad miastem zamkiem, wybudowanym przez Pizańczyków w XIII w. Do centrum dojeżdżamy samochodem, który parkujemy na sporym parkingu przy ulicy Via Sant’Alenixedda, w odległości krótkiego spaceru od zamku właśnie.

Cagliari, brama miejska z 1293 r.

Cagliari, brama miejska z 1293 r.

Podchodzimy pieszo pod zamek, ale na razie nie on jest naszym celem. Przechodzimy przez park „Giardini Pubblici” (ogrody miejskie), obok stojącej tu siedziby Galleria D’Art Moderna (galerii sztuki nowoczesnej) i obchodzimy mury zamkowe dookoła – po przeciwległej stronie murów zamkowych znajduje się bowiem nasz pierwszy, i najstarszy wiekiem cel historyczny w Cagliari – rzymski amfiteatr.

Cagliari, kościół św.Anny

Cagliari, kościół św.Anny

Amfiteatr zbudowany został w II w. i był użytkowany tylko przez trzy stulecia. Odbywały się na nim, jak to w rzymskim amfiteatrze, walki gladiatorów i zwierząt, a także publiczne egzekucje. Po tym, jak przestał być używany, posłużył niestety następnym pokoleniom jako źródło budulca, stąd do dziś ostała się jedynie ta część, która została wykuta w litej skale, na zboczu późniejszego zamkowego wzgórza. Ale i tak wygląda dziś widowiskowo. Na teren amfiteatru nie udało się nam jednak wejść, z jakichś powodów nie był on dostępny (może byliśmy za wcześnie, a może w niewłaściwy dzień, nie wiemy).

Cagliari, kościół św.Restytuty

Cagliari, kościół św.Restytuty

Naprzeciw amfiteatru stoi kościół św.Ignacego, należący do znajdującego się obok klasztoru Kapucynów. Kościół poświęcony jest św.Ignacemu z Laconi, którego całe życie (XVIII w.) związane było z Sardynią, zakonnikowi z zakonu Kapucynów właśnie. Jego ciało jest zresztą w całości przechowywane we wnętrzach świątyni do dziś, w przeźroczystej trumnie.

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Klasztor Kapucynów w Cagliari jest główną siedzibą tego zakonu na Sardynii. Zakon Kapucynów przybył tu w końcówce XVI w., a w 1591 r. wybudował własną świątynię, początkowo pod wezwaniem św.Antoniego z Padwy. Obecną nazwę świątynia otrzymała dopiero w XX w., kiedy to beatyfikowano św.Ignacego z Laconi.

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Schodzimy w dół ulicą pomiędzy amfiteatrem i kościołem św.Ignacego. Za terenem amfiteatru znajduje się przy tej ulicy (ulica św.Ignacego) duży uniwersytecki ogród botaniczny. Można go oglądać, ale wstęp jest płatny – my sobie odpuszczamy. Przez kwadrans maszerujemy w dół ulicy św.Ignacego aż do jej końca (jest naprawdę długa), docierając w końcu do jednej z dawnych bram miejskich, wybudowanych w XIII w. przez Pizańczyków, gdy otaczali oni dawne miasto wysokim murem obronnym. Bramą tą wchodzimy na teren dzielnicy Castello, największej w historycznych części Cagliari.

Wieża ta, wybudowana w 1293 r. przez Pizańczyków (nazwana „wieżą Alberta”), jest najstarszą z wież przez nich postawionych w XIII w. Pod nią znajduje się też, jedyne istniejące do dziś (z trzech) ówczesnych wejść do miasta. Zaraz za bramą znajduje się zabytkowy kościół św.Michała, należący do Jezuitów, konsekrowany w 1738 r., choć budowa trwała bardzo długo – budowano go już w drugiej połowie XVII w. Kościół św.Michała jest jednym z najwspanialszych barokowych świątyń w Cagliari.

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Równie wspaniale prezentuje się kolejna świątynia – główny kościół dzielnicy Stampace – kościół św.Anny, również barokowy, którego budowa rozpoczęła się w 1785 r., ale konsekrowano go dopiero w 1817 r. W miejscu dzisiejszego kościoła wcześniej stała inna świątynia, pamiętająca czasy rządów Pizańczyków w Cagliari. W czasie II wojny światowej poważnie uszkodzony podczas bombardowań, został ponownie otwarty w 1951 r. We wnętrzach znajduje się zabytkowy krucyfiks z XIV w., pochodzący z kościoła św.Franciszka, zniszczonego przez pożar w XIX w.

Wchodzimy w uliczkę Via Sant’Efisio, idącą z lewej strony kościoła św.Anny. Uliczka ta doprowadzi nas do kilku kolejnych zabytków. Pierwszym jest kolejna świątynia – kościół św.Restytuty, pochodzący z XVII w., dziś wyłączony z użytku. Wg legendy św.Restytuta za czasów cesarza Dioklecjana była torturowana, a potem wsadzona na łódź, wypełnioną pakułami i żywicą, a następnie podpaloną.  Obok budynku kościoła znajduje się wejście do podziemi (biletowane, ale bilety są bezpłatne), w których święta była torturowana.

Krypta pod kościołem była w rzeczywistości pierwotnie pogańską świątynią, potem przejętą przez wczesnych chrześcijan. Chronili się w niej w V w. uciekinierzy z Afryki, a potem stała się miejscem kultu dla greckiego kościoła prawosławnego. Zapomniana i opuszczona, została odnaleziona ponownie w XVII w. W czasie II wojny światowej służyła jako schron przeciwlotniczy.

Cagliari, plac Piazza Yenne i pomnik króla Carlo Felice

Cagliari, plac Piazza Yenne i pomnik króla Carlo Felice

Cagliari, kościół św.Klary

Cagliari, kościół św.Klary

Idziemy dalej, ale zanim dojdziemy do kolejnej świątyni – kościoła św.Efezjusza, zaczepiają nas miejscowi, pokazując niepozorne drzwi w budynku przed kościołem. Znów prowadzą one do krypty, którą bardzo łatwo przeoczyć. To miejsce jest szczególne dla mieszkańców Cagliari – św.Efezjusz jest patronem miasta, a krypta ta jest miejscem, gdzie przetrzymywano i torturowano św.Efezjusza przed zadaniem mu śmierci. Efezjusz był żołnierzem cesarza Dioklecjana, żył na przełomie III / IV w. Został skierowany na Sardynię, gdzie miał stłumić miejscowy bunt, ale przeszedł na chrześcijaństwo, za co został w Cagliari uwięziony i ścięty (w pobliskiej Norze – jej ruiny także będziemy zwiedzać) po torturach. W krypcie pod kościołem św.Efezjusza znajduje się kolumna, do której był przypięty łańcuchami męczennik.

Cagliari, kościół św.Klary

Cagliari, kościół św.Klary

Równie ważnym miejscem jest sam kościół św.Efezjusza, zbudowany pod koniec XVIII w. Ważnym dlatego, że to w jego wnętrzach przechowywane są relikwie świętego męczennika, które są najważniejszą częścią procesji, odbywającej się w dniu święta św.Efezjusza – 1 maja.

Trafiamy teraz na plac Piazza Yenne, jeden z historycznych placów dzielnicy Stampace, przez miejscowych traktowany jako punkt spotkań, szczególnie w letnie wieczory, przed udaniem się do miejskich klubów i barów. Na centralnym miejscu placu stoi od 1860 r. statua króla Carlo Felice – króla Sardynii z XIX w. Na placu Yenne zaczyna się droga do Sassari na północy wyspy – ręka króla wskazuje właśnie tę drogę. Zresztą plac Yenne został wybudowany właśnie za czasów tego władcy i pierwotnie nosił jego imię (Piazza San Carlo).

Na chwilę odchodzimy na północ od placu Yenne – chcemy zobaczyć kościół św.Klary, wybudowany pierwotnie pod wezwaniem św.Małgorzaty w 1690 r., jako część klasztoru Sióstr Klarysek. Kościół przetrwał do czasów dzisiejszych w przeciwieństwie do klasztoru, który został prawie doszczętnie zniszczony podczas bombardowań w 1943 r. Resztki klasztoru widać jedynie za kościołem, gdzie dziś znajduje się winda, którą można wjechać poziom wyżej, do dzielnicy Castello.

Ale my wracamy na Piazza Yenne, pozostając w dzielnicy Stampace, i schodzimy na południe, w kierunku nabrzeża. Po drodze mijamy kolejny plac, Piazza del Carmine, projektowany w pierwszej, a wybudowany w drugiej połowie XIX wieku. Na jego środku stoi posąg Niepokalanego Poczęcia NMP z 1882 r.

Cagliari, uliczki dzielnicy Stampace

Cagliari, uliczki dzielnicy Stampace

Cagliari, plac Piazza del Carmine

Cagliari, plac Piazza del Carmine

Cagliari, ratusz miejski przy Via Roma

Cagliari, ratusz miejski przy Via Roma

Cagliari, budynek dworca kolejowego

Cagliari, budynek dworca kolejowego

Cagliari, ulica Via Roma

Cagliari, ulica Via Roma

Cagliari, kamienice przy Via Roma

Cagliari, kamienice przy Via Roma

Wychodzimy na Via Roma, jedną z głównych ulic centrum Cagliari, obstawioną od strony lądu zabytkowymi budynkami z początków XX wieku. Najbardziej rozpoznawalny z nich to na pewno ratusz miejski, bardzo okazały, oddany do użytku w 1907 r. Wcześniej siedziba miejskich władz mieściła się na zamku. Kamień węgielny wmurowano w 1899 r. w obecności włoskiej pary królewskiej. Naprzeciw ratusza znajduje się niewielki zielony plac – Piazza Matteotti, wybudowany w II połowie XIX w. jako obszar zielony stacji kolejowej. Budynek dworca stoi tuż obok – wybudowany w 1879 r., dziś jest największym na całej Sardynii. We wnętrzach znajduje się także wydział kontrolujący ruch kolejowy na całej wyspie.

Ulicą Via Roma idziemy wzdłuż wybrzeża, delektując się widokiem tej promenady, choć bardzo intensywny ruch samochodowy nieco psuje wrażenia. Kończymy w tym momencie zwiedzanie atrakcji dzielnicy Stampace, wchodząc na teren Mariny. Ale o dalszych atrakcjach Cagliari już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Stampace w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Na południe Sardynii: Samassi, Vallermosa, Iglesias

Czwarty dzień na Sardynii kończymy na południu wyspy, zwiedzając kolejne zabytkowe miejsca i miasta. Głównym celem znów są stare świątynie w miastach Samassi, Vallermosa, a najdłuższym przystankiem ostatniej części dnia będzie zabytkowe Iglesias.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Sardynia, ruiny starożytnego Tharros). Po opuszczeniu stanowiska archeologicznego w Tharros, plan zakładał przejechanie godzinnej drogi do miasteczka Samassi. Ale po minięciu Oristano nie mogliśmy się powstrzymać przed zatrzymaniem się pod widowiskową katedrą w Santa Giusta, której w planach nie było, ale widziana po drodze wręcz zmuszała do zwiedzania.

Santa Giusta to także (tak jak Tharros) miasto założone w VIII w. p.n.e. przez Fenicjan. Ale pierwotnie znajdowała się w innym miejscu (dziś jest tam jezioro, połączone kanałem z morzem) i spełniała rolę portu morskiego. Nazywała się wtedy Othoca i przeszła później w ręce Rzymian. W średniowieczu została opuszczona przez mieszkańców, którzy przenieśli się w okolice katedry właśnie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Iglesias, stare miasto

ładowanie mapy - proszę czekać...

Iglesias, plac Quintino Selli : 39.312660, 8.536752
Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde: 39.310494, 8.545121
Iglesias, pozostałości murów miejskich: 39.313627, 8.536173
Iglesias, kościół Madonna delle Grazie: 39.312181, 8.533392
Iglesias, klasztor Franciszkanów: 39.312005, 8.532359
Iglesias, pozostałości murów miejskich: 39.311677, 8.532203
Iglesias, kościół San Marcello: 39.312353, 8.531495
Iglesias, kościół San Francesco: 39.312337, 8.531989
Iglesias, katedra Santa Chiara: 39.313519, 8.532654
Iglesias, ratusz miejski: 39.313358, 8.532112
Iglesias, Pałac Biskupi: 39.313192, 8.532493
Iglesias, kino Electra: 39.313862, 8.533174
Iglesias, kościół della Purissima: 39.314163, 8.532692
Iglesias, kolegium Jezuitów: 39.314190, 8.532477
Iglesias, długi fragment murów miejskich: 39.313997, 8.530278
Iglesias, kościół San Giuseppe: 39.313613, 8.531114
Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino: 39.316711, 8.527493
Iglesias, plac Lamarmora: 39.313567, 8.533832

 

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, kościół San Gemiliano w Samassi

Sardynia, kościół San Gemiliano w Samassi

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Katedra w Santa Giusta wybudowana została już na przełomie XI / XII w., a nazwę, jak i miasto, przyjęła od imienia jednej z trzech męczenniczek (Justa, Justyna i Henedyna) z II w., wg legendy zamordowanych w czasach rzymskich za wiarę chrześcijańską. Ich kult trwa do dziś na Sardynii. Podania mówią też o istniejącym tu wcześniej kościele, ale badania archeologiczne tego nie potwierdziły. Katedra była siedzibą biskupów aż do 1503 r., kiedy to diecezję zlikwidowano i przeniesiono do pobliskiego Oristano.

Katedrę kilkukrotnie przebudowywano, choć główna fasada jest oryginalna. W XVI / XVII w. dobudowano boczne kaplice. W 1860 r. zawaliła się dzwonnica, którą odbudowano na początku XX w. Część wnętrz odrestaurowano już w końcówce XX wieku.

Dalej już bez przystanków docieramy do Samassi. Ciasnymi uliczkami wjeżdżamy do samego centrum miasta, by zobaczyć najbardziej znany zabytek – kościół San Gemiliano, wybudowany w XIII wieku na miejscu dawnego grobowca bizantyjskiego z X w. – częściowo do budowy świątyni użyto materiałów z poprzednio tu stojącej budowli. Kościół niestety zastajemy zamknięty, pozostaje nam go sfotografować wyłącznie z zewnątrz.

Kolejne kilkanaście minut jazdy i zatrzymujemy się w mieście Vallermosa, już w prowincji Cagliari. W zasadzie nie wjeżdżamy do samego miasteczka, a tuż przed nim skręcamy w lewo. Chcemy zobaczyć niemałą ciekawostkę – kościółek zbudowany na ruinach starych rzymskich łaźni. Ciekawostka polega na tym, że do budowy świątyni wybudowano pozostałe fragmenty ruin rzymskich, bez ich usuwania czy rozbierana.

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Rzymskie łaźnie w Vallermosa zostały ok. IV / V wieku przebudowane na świątynię wczesnochrześcijańską. Później popadła ona w ruinę i została odbudowana w XVII wieku, w czasach dominacji katalońskiej – poświęcono ją Matce Bożej z Monsterrat. Z pierwotnej konstrukcji wykorzystano jedynie jedną z bocznych ścian. Jednak i ten kościół został zaniedbany i zrujnowany, po czym ponownie odbudowano go w 1926 r. Pomimo tych wszystkich zmian, nadal pozostało sporo ruin rzymskich term, stanowiących zalążek każdej ze świątyń, budowanych w tym miejscu.

Sardynia, Iglesias, kościół Madonna delle Grazie

Sardynia, Iglesias, kościół Madonna delle Grazie

Pół godziny jazdy z Vallermosy dzieli nas od trzeciego dłuższego (po Bosie i Tharros) przystanku tego dnia. Mamy zamiar gruntownie zwiedzić stare miasto w Iglesias, niezbyt wysoko turystycznie ocenianym miejscu, przynajmniej w polskiej części internetu. I zaraz Wam pokażemy, że niesłusznie.

Pierwsze wzmianki o dzisiejszym Iglesias pochodzą z czasów bizantyjskich, z których uchował się na obrzeżach miasta mały kościół San Salvatore, niedawno odrestaurowany. Potem aż do XIII w. było pod rządami Cagliari, aż nastał czas rządów Pizy i znamienitej rodziny stamtąd pochodzącej – Gherardesca. Pod jej rządami nastąpiła gwałtowna rozbudowa miasta, wtedy pod nazwą Villa di Chiesa, prawdopodobnie związaną ze sporą ilością wybudowanych w tamtych czasach kościołów. Wybudowano też w XIV w. zamek Salvaterra oraz mury obronne miasta, których liczne pozostałości widoczne są do dziś.

Pod panowaniem Pizy, Iglesias stało się najważniejszym na Sardynii ośrodkiem górnictwa, rozpoczęto tu wydobywanie węgla oraz rud cynku i ołowiu. Dzięki temu też miasto urosło do rangi jednego z najważniejszych na wyspie. W 1324 r. miasto, jako jedno z pierwszych na Sardynii, zostało zdobyte przez Aragończyków. Z tego okresu pochodzi obecna nazwa miasta – Iglesias (z języka katalońskiego lub kastylijskiego: „kościoły”).

Sardynia, Iglesias, klasztor Franciszkanów i pozostałości miejskich murów obronnych

Sardynia, Iglesias, klasztor Franciszkanów i pozostałości miejskich murów obronnych

Sardynia, Iglesias, kościół Franciszkanów

Sardynia, Iglesias, kościół Franciszkanów

Sardynia, Iglesias, kościół San Marcello

Sardynia, Iglesias, kościół San Marcello

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Miasto zaczęło podupadać w XVIII w., kiedy to wstrzymano prace górnicze, ale w XIX w. je wznowiono. Za panowania dynastii sabaudzkiej, Iglesias stało się letnią rezydencją władców z Turynu. Dziś Iglesias jest współstolicą jednej z prowincji na Sardynii, liczącą ok.30 tys. mieszkańców.

Jeszcze zanim dojedziemy do samego centrum Iglesias, mamy pierwszy przystanek. Przy drodze dojazdowej do miasta stoi bowiem zabytkowy, XIII-wieczny kościół Matki Boskiej z Valverde, przebudowany pod koniec XVI w. Data pierwotnej budowy jest szacowana, nie zachowały się żadne dokumenty ją potwierdzające. Zatrzymujemy się na sporym parkingu przed świątynią i krótko zwiedzamy także wnętrza.

Samochód parkujemy na centralnym placu Iglesias – Piazza Quintino Sella, dookoła którego znajdują się miejsca parkingowe. Są one bezpłatne w godzinach „sjesty”, ale już od 17-tej znów trzeba płacić. Traf chce, że przyjeżdżamy na kilka minut przed 17-tą właśnie. Pytanie miejscowych o to, gdzie kupić bilet parkingowy, niewiele wnoszą. Podobno można w sklepie, ale nikt nie wie w którym. Można też u obsługi parkingu, ale ta będzie o 17-tej i trzeba jej szukać gdzieś na placu. Decydujemy się na tę drugą opcję, choć czas ucieka, a w październiku ciemno robi się dość szybko. Jak to we Włoszech, pani „parkingowa” się nie śpieszy i zjawia się trochę „po terminie”. Czas z nudów zabijamy więc spacerem po placu.

Głównym elementem placu jest pomnik jego patrona, Quintino Selli, XIX-wiecznego włoskiego polityka i bankiera, ministra finansów króla Sardynii i Piemontu, Wiktora Emanuela II, który doprowadził do zjednoczenia włoskich państewek w II połowie XIX w. To właśnie Sella był podobno wielkim zwolennikiem ustanowienia Rzymu jako nowej stolicy państwa. Był też zapalonym alpinistą – ciekawostką jest, że Sella otrzymał członkostwo w… polskim Towarzystwie Tatrzańskim. Obok placu znajduje się jeszcze jeden pomnik – ofiar wojen – takich pomników widzieliśmy co najmniej kilka w większych miastach Sardynii (m.in. Castelsardo, Bosa).

Sardynia, Iglesias, ratusz miejski

Sardynia, Iglesias, ratusz miejski

Sardynia, Iglesias, pałac biskupi

Sardynia, Iglesias, pałac biskupi

Sardynia, Iglesias, plac przy katedrze

Sardynia, Iglesias, plac przy katedrze

Sardynia, Iglesias, kino "Electra"

Sardynia, Iglesias, kino „Electra”

Z placu Quintino Selli wyruszamy w uliczki starego miasta w Iglesias. Najpierw pora na pierwsze pozostałości murów obronnych z XIV w., znajdujące się tuż obok placu, przy wejściu w ulicę Via Eleonora. Stoi tu jedna z dawnych wież obronnych, a obok niej wiedzie ścieżka na wzgórze, na którym stoi średniowieczny zamek Salvaterra. Ale zamek sobie odpuszczamy i wkraczamy na starówkę. Główne zabytki starego Iglesias to, w kolejności naszego zwiedzania:

  • kościół Madonna delle Grazie (Matki Bożej Łaskawej), wybudowany w XIII w. pierwotnie ku czci św.Saturnina, lokalnego męczennika z Cagliari, ściętego za wiarę na początku IV w. Jedyna o nim wzmianka pochodzi z VI w. W XVII w. kościół został gruntownie rozbudowany i wtedy też zmieniono jego wezwanie na obecne. Niektóre elementy wnętrza (architektoniczne i malarskie) pochodzą właśnie z XVII wieku;
  • klasztor Franciszkanów, przybyłych do Iglesias już w początkach XIV w., stopniowo przez wieki rozbudowywany (początkowo mnichów było tylko dwunastu). W XVIII w. mocno rozbudowany, stał się jedynym franciszkańskim nowicjatem na Sardynii. Gdy w 1866 r. mnichów wywłaszczono, budynki pełniły m.in. rolę szkoły górniczej. Franciszkanie wrócili tu w 1935 r., ale nadal część zabudowań należy do władz miejskich. Tuż obok znajduje się kolejna stara wieża obronna miasta oraz fragment muru, pozostałość po wybudowanych przez Pizańczyków fortyfikacjach z XIII / XIV w.;
  • mały kościółek San Marcello, wybudowany w początkach XX w. Jest to w zasadzie odbudowa, bo oratorium San Marcello istniało tu już na przełomie XVI / XVII w., ale zostało zburzone wraz z fragmentem murów miejskich w XVIII w., by poszerzyć terytorium miasta. W latach 60-tych XX w. świątynię dekonsekrowano i dziś służy celom świeckim;
  • kościół San Francesco (św.Franciszka), pochodzący z XV / XVI w. Wnętrza zawierają 7 kaplic, w większości pochodzących z XVI w. i zawierających dzieła sztuki datowane nawet na XVI w.;
  • katedra Santa Chiara (św.Klary), jeden z pierwszych kościołów, wybudowanych w Iglesias (1288 r.) za rządów pizańskiej rodziny Gherardfresca, od 1503 r. jest katedrą diecezji w Iglesias. W dzwonnicy, wielokrotnie przebudowywanej, znajduje się dzwon z początków XIV w. Katedra była stopniowo rozbudowywana w XVI, XVII i XVIII wieku. Ołtarz pochodzi z początków XVIII w., a niektóre malowidła z XVIII i XIX w.;
  • ratusz miejski, pochodzący z 1872 r.; na fasadzie znajdziemy tablice upamietniające wizytę króla Umberto I (syna Wiktora Emanuela II, zjednoczyciela Włoch – rok później zginął w zamachu) w Iglesias w 1899 r. oraz pochodzącą z 1907 r. tablicę ku czci Giuseppe Garibaldiego;
  • Pałac Biskupi, pochodzący z początków XX w., aczkolwiek projektowany już w końcu XVIII w., kiedy to diecezja w Iglesias znów stała się samodzielna (od 1513 r. była to wspólna diecezja Iglasias – Cagliari);
  • kino Electra, wybudowane w latach 20-tych XX wieku na miejscu poprzednio stojącego tu budynku, w którym mieściły się od XIX w. rozmaite kluby dla arystokracji i klasy średniej. Inauguracja kina odbyła się w 1929 r.;
  • Sardynia, Iglesias, kościół della Purissima

    Sardynia, Iglesias, kościół della Purissima

    kościół della Purissima (Matki Boskiej Niepokalanej), wybudowany pierwotnie pod wezwaniem św.Ignacego z Loyoli, założyciela zakonu Jezuitów, w końcówce XVI w. obok stawianego właśnie wtedy jezuickiego kolegium. Pod koniec XVII w. podjęto decyzję o budowie nowego, który konsekrowano, pomimo nieukończenia prac, w 1728 r. Pozostał on w takim stanie, ponieważ w 1773 r. Jezuici opuścili miasto. Dokończenie nastąpiło dopiero na przełomie XIX / XX w. We wnętrzach znajduje się zabytkowy, XVIII-wieczny ołtarz;

  • kolegium Jezuitów, stojące po sąsiedzku z kościołem della Purissima, budynek przejęty przez zakonników w 1580 r. Rok później otwarta przez nich szkoła wpuściła pierwszych uczniów. W połowie XVII w. dobudowano duże wejście, zachowane do dziś. Zakon opuścił budynek w 1773 r., gdy papież Klemens XIV rozwiązał go. Nie wrócili tu nawet gdy w 1814 r. zakon reaktywowano. Budynek pełnił rolę kwater dla żołnierzy, a potem przekształcono go w szkołę, którą to rolę pełnił aż do 1969 r., kiedy w Iglesias wybudowano nowe seminarium. Obecnie mieści się tu wyższa szkoła sztuk pięknych;
Sardynia, Iglesias, kolegium jezuickie

Sardynia, Iglesias, kolegium jezuickie

Sardynia, Iglesias, kościół San Giuseppe

Sardynia, Iglesias, kościół San Giuseppe

Sardynia, Iglesias, plac Piazza Lamarmora

Sardynia, Iglesias, plac Piazza Lamarmora

Kolejnym elementem naszego zwiedzania Iglesias był spacer wzdłuż długiego fragmentu dawnych murów miejskich, jaki zachował się w północnej części starego miasta. Schodzimy z powrotem na tren starówki, trafiając na kościół San Giuseppe (św.Józefa), o którym niestety nie udało nam się dowiedzieć kompletnie niczego – nie istnieje w przewodnikach i w sieci.

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Sardynia, uliczki starego Iglesias

I tak, niezwykle fotogenicznym uliczkami, powoli wracamy na plac Quintino Selli, gdzie zostawiliśmy samochód. Polecamy spacer, choćby tak po prostu bez celu, po uliczkach starego Iglesias – to urokliwe i chyba nieco niedoceniane miejsce, pełne historii i kolorów. Z ciekawostek widzianych pod koniec – zauroczył nas plac Piazza Lamarmora z widowiskowym budynkiem (podobno to Art Nouveau) oraz fontanną bóstwa wody i deszczu, Maimoni, na środku. Maimoni to bóstwo znane wyłącznie na Sardynii, wywodzące się ponoć jeszcze z czasów fenickich, a podobno jeszcze w XIX w. chłopi na wyspie zwracali się do niego o deszcz i urodzajne zbiory.

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Wsiadamy do samochodu, ale to jeszcze nie koniec zwiedzania Iglesias. Na deser zostawiliśmy sobie oglądanie panoramy miasta. Otóż północny kraniec starówki graniczy z dość wysokim wzgórzem, na szczycie którego stoi biały kościół della Madonna del Buoncammino (Matki Bożej Dobrej Drogi). Nie wiadomo, kiedy pierwotnie został wybudowany, pierwsza wzmianka w dokumentach pochodzi z 1638 r. Stopniowo go rozbudowywano (m.in. w XIX w. obok kościoła dobudowano pomieszczenia mieszkalne dla pielgrzymów), ale potem popadł w ruinę. Odbudowano go dopiero w końcówce XX w. (ponowna konsekracja miała miejsce w 1978 r.).

Ale w zasadzie to nie świątynia, choć widoczna bardzo dobrze na wzgórzu ze starówki w Iglesias, ani nie widowiskowa, stroma droga do niej, usłana kapliczkami ze stacjami drogi krzyżowej, skłaniały nas do wjechania na kościelne wzgórze. Magnesem była chęć obejrzenia panoramy Iglesias – miejsc to bowiem słynie ze świetnego widoku na całe miasto. I rzeczywiście tak jest, widok jest rewelacyjny, choć w naszym przypadku zaczynało już się ściemniać. Nie polecamy pieszego wyjścia na wzgórze, droga jest naprawdę stroma – no chyba że jesteście naprawdę zatwardziałymi piechurami :)

Sardynia, Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino

Sardynia, Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino

Sardynia, panorama Iglesias widziana ze wzgórza z kościołem della Madonna del Buoncammino

Sardynia, panorama Iglesias widziana ze wzgórza z kościołem della Madonna del Buoncammino

Iglesias było ostatnim przystankiem na naszej trasie z Alghero do Cagliari. Przy wyjeździe z miasta zrobiliśmy jeszcze duże zakupy w hipermarkecie E.Leclerc, a potem – już całkowicie po ciemku – udaliśmy się w bezpośrednią drogę do Cagliari, gdzie mniej więcej za godzinę musieliśmy odebrać klucze od apartamentu, w którym mieliśmy spędzić kolejne dwie noce. Bo na atrakcje Cagliari przeznaczyliśmy caluśki kolejny dzień. Ale o Cagliari będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze starego miasta Iglesias znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy