Czarnogórski Kotor. Prawie jak w Rio. | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Czarnogórski Kotor. Prawie jak w Rio.

Jedyny nasz nocleg w Czarnogórze podczas jazdy do Turcji zaplanowany mieliśmy w Kotorze, zabytkowym mieście położonym nad piękną zatoką, Boką Kotorską. Tyle wiedzieliśmy z przewodników. Rzeczywistość to jedno wielkie zaskoczenie – w pozytywnym sensie.

Tour de Europe, dzień 5 (poprzedni wpis z trasy: Południe Bośni i Hercegowiny). Do Czarnogóry wjechaliśmy po 2 godzinnym oczekiwaniu na granicy z Chorwacją, co niestety spowodowało, że całą trasę dojazdową do Kotoru odbyliśmy już po ciemku. Minęły nas zatem wspaniałe widoki podczas objeżdżania Boki Kotorskiej – uznawanej za najdalej na południe wysunięty w Europie fiord (tak, tak – „jadł nam z ręki”), choć w rzeczywistości jest rzeczną doliną. Ale ma ponad 100 km linii brzegowej (a żeby dojechać do Kotoru, trzeba praktycznie całą objechać widokową trasą wzdłuż brzegu), z ekstremalnie pięknymi widokami i atrakcyjnymi miejscami po drodze (zabytkowe Herceg-Novi czy Perast). To wszystko… nas ominęło. Jest więc pierwszy powód by tu wrócić :)

Kotor, św.Marii, relikwie Ozany Kotorskiej

Kotor, św.Marii, relikwie Ozany Kotorskiej

Mało tego, nieświadomi, w co właśnie wdepnęliśmy, gdy nawigacja w aucie pokazywała dystans 900 m od starówki w Kotorze, utknęliśmy w mega-korku, w którym spędziliśmy równo godzinę. Jedyna droga dojazdowa do starówki po prostu stanęła i koniec. Ale gdy już się w samochodzie wynudziliśmy i chcieliśmy go zostawić na poboczu, dochodząc do celu pieszo, „się odkorkowało” :)

Na starówkę w Kotorze, gdzie mieliśmy nocleg w wynajętym na jedną noc apartamencie, dotarliśmy mniej więcej ok.23:30, przeżywając po drodze kompletny szok – cała starówka pełna młodych ludzi – ale to dosłownie pełna – chodzenie przypominało wietrzenie magazynów w MediaMarkcie – ciągle na wdechu, żeby zmieścić się pomiędzy tubylcami :) Duża część imprezowiczów w maskach lub poprzebierana, cała reszta wystrojona (kobiet to w szczególności dotyczy) jak na Sylwestra. W każdej bramie otwarta dyskoteka, muzyka na przysłowiowego „fulla”, tańce, swawole i ciągły, potworny korek na ciasnych zabytkowych uliczkach. Super… Niespodzianka numer 1 zaliczona, choć jeszcze nie wiemy co to.

Kotor, starówka

Kotor, starówka

Niespodzianka numer 2: chyba cała starówka w Kotorze (a jest spora) ma tę samą nazwę ulicy, a domy różnią się tylko numerami, które oczywiście nie zawsze wiszą. Dodatkowo jest prawie północ czyli ciemno, dodatkowo jest wszechogarniająca starówkę impreza, głośno, tłoczno i w ogóle wszystko co się da, żebyśmy apartamentu szukali do rana. Po półgodzinnym spacerze w tłumie, z walizkami w rękach, z dziećmi pod rękę, znajdujemy swój numer apartamentu. Właściciel prowadzi nas na strych, do pokoju bez tynku, z deskami zamiast podłogi, z łóżkami w standardzie „niepotrzebne mi, to postawię na działce”. W akcie desperacji pokazujemy wydruk rezerwacji apartamentu z 4 gwiazdkami i… właściciela olśniewa. Okazuje się, że sąsiedni budynek ma ten sam numer, a na schodach obok niego siedzi sobie młody człowiek z butelką wina, który okazuje się być naszym gospodarzem. Smiesznie, bo jakiś czas wcześniej w poszukiwaniu apartamentu przechodziliśmy koło niego, ale uznaliśmy za „niegodnego” bycia właścicielem „4-stars apartment” :) W każdym razie – jesteśmy na miejscu :)

Kotor, kościół św.Łukasza

Kotor, kościół św.Łukasza

Nasz gospodarz wyjaśnił nam „na miejscu” niespodziankę numer 1: otóż Kotor od roku 2000 organizuje na starówce… karnawał (organizuje go zresztą co roku dwa razy, jest także ten zimowy, mniej więcej wtedy co ten oryginalny w Rio). I my trafiliśmy właśnie na kulminacyjną (ostatnią) noc sobotnio-niedzielną, kiedy to odbywa się wielka karnawałowa parada uliczna, a potem wszyscy idą na starówkę na jedną wielką imprezę, taką całonocną :) Czyli perspektywa snu – słaba :)

Kotor, kościół św.Klary

Kotor, kościół św.Klary

Zastanawialiśmy się, czy o 1:00 w nocy nie pomknąć z aparatem „w miasto” (a impreza wyglądała naprawdę na dopiero się rozkręcającą – i tak było, nasz godzinny korek to była parada uliczna, więc impreza dopiero się zaczęła), ale zwyciężył rozsądek, wszak rano mieliśmy wstać i zwiedzać Kotor, a potem popędzić w dalszą drogę na południe Czarnogóry. Do rana więc z niespodziankami: stop. No i ani jednego zdjęcia z karnawału. Ale jeśli ktoś chce zobaczyć, jak to wygląda, to zapraszamy tutaj lub tutaj.

Kotor, kościół św.Michała

Kotor, kościół św.Michała

Rano idziemy zgodnie z planem. Godzina 8:00 „w miasto” – oglądamy starówkę Kotoru. Miała być ładna i zabytkowa. Niespodzianka numer 3: jest PIĘKNA. Porównanie z chorwackim Dubrownikiem po prostu nasuwa się samo. Od Dubrownika mniejsza, ale klimat dokładnie ten sam. Nie można pospacerować murami dookoła (jak w Dubrowniku), ale nad miastem góruje twierdza św.Jana, na którą wręcz trzeba wejść. A widok stamtąd to ta sama klasa, to widok z najwyższego punktu murów Dubrownika. Mniam ! I niespodzianka numer 4: po całonocnej imprezie o ósmej rano nie ma śladu – firmy sprzątające właśnie kończą porządki – starówka jest sterylnie czysta !

Zabytków na starówce Kotoru jest ilość niezliczona. Fajnie jest mieć plan starówki, żeby sprawnie się pomiędzy nimi poruszać. Chyba, że macie tu spędzić więcej czasu, to po prostu spacerujcie, dając się ponieść w ciasne uliczki, chodząc w ciemno. Klimat jest świetny. Dwa kroki od naszego apartamentu stoi pierwszy z niezwykle licznych tu kościołów: chrześcijański kościół św.Marii, wybudowany w 1221 r. (na resztkach stojącego tu wcześniej bizantyjskiego kościoła z VI w.). W jego wnętrzach spoczywają szczątki błogosławionej Ozany Kotorskiej (w Polsce zwanej Katarzyną z Czarnogóry), urodzonej pod koniec XV wieku dziewczyny z prawosławnej serbskiej rodziny, nawróconej na chrześcijaństwo, spędzającej życie w odosobnionej celi w klasztorze w Kotorze. Miewała ona często widzenia, w których ukazywali się jej Jezus, Maryja i inni święci, a mieszkańcy Kotoru w chwilach niebezpieczeństwa (wrogie najazdy, zarazy) upraszali ją o wstawiennictwo. Przypisuje się jej ochronę miasta w kilku ciężkich momentach (m.in. atak zarazy).

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja, wieża zegarowa

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja, wieża zegarowa

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja, Brama Morska

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja, Brama Morska

Niedaleko stoi jeszcze starszy, bo wybudowany w 1195 r. kościół św.Lukasza, pierwotnie jako chrześcijański, później przekazany wiernym prawosławnym jest dziś świadectwem przyjaznego współżycia obu religii. Do 1830 r. wewnątrz kościoła chowano obywateli miasta, co zaskutkowało tym, iż podłoga kościoła jest dziś zbudowana z płyt nagrobnych. Wyjątkowość kościoła tkwi też w dwu ołtarzach, znajdujących się wewnątrz – chrześcijańskim i prawosławnym. Przy tym samym placu stoi także wybudowany na początku XX wieku kościół św.Mikołaja, z bogatą kolekcją ikon wewnątrz.

Sąsiedni budynek to kościół i klasztor św.Klary, pochodzący z XIV wieku, z pięknym marmurowym ołtarzem, pochodzącym z XVIII wieku. W zespole klasztornym znajduje się bogato wyposażona biblioteka ze zbiorem starych manuskryptów i starych książek. Nieco na wschód stoi kolejny kościółek – św.Michała, pochodzący z XIV wieku, ale stojący na pozostałościach dwóch innych, z których najstarszy datowany jest na VI wiek. W XIX wieku Francuzi zmienili przeznaczenie świątyni – na cele wojskowe, zamalowując freski z XV wieku.

Kotor, katedra św.Tryfona

Kotor, katedra św.Tryfona

Wychodzimy na Trg od Oruzja, główny plac starówki Kotoru, przy którym stoi mnóstwo historycznych budynków, goszczących sklepy, banki i kafejki. Stoi tu też wieża zegarowa z XVII wieku, a na plac prowadzi historyczna brama miejska, Brama Morska.

Trafiamy wreszcie do katedry św.Tryfona, największego budynku w starym Kotorze, wybudowanego w XII wieku. Jest ona także jedną z dwóch chrześcijańskich katedr w całej Czarnogórze. Poważnie uszkodzona w czasie trzęsienia ziemii w 1667 r., była odbudowywana bardzo powoli (z tego okresu pochodzą obie jej wieże, które poważnie się różnią). Dziś jest najbardziej znanym budynkiem w Kotorze i symbolem miasta.

Kotor, idziemy na twierdzę św.Jana

Kotor, idziemy na twierdzę św.Jana

Wracając w stronę punktu wyjścia, trafiamy jeszcze na kościół św.Anny, co do którego nie wiadomo, kiedy został wybudowany. Po cechach architektonicznych kościół datowany jest na koniec XII – początek XIII wieku, czyli jest jednym z najstarszych w mieście. Uszkadzany w trakcie kolejnych trzęsień ziemii, stracił swój pierwotny wygląd w wyniku licznych przebudów w XVII, XVIII i XIX wieku. Podczas ostatnich renowacji odkryto we wnętrzach resztki średniowiecznych fresków.

Kotor, idziemy na twierdzę św.Jana

Kotor, idziemy na twierdzę św.Jana

Kończymy godzinny spacer po starówce Kotoru. Czas na „deser”, czyli wspinaczkę na Samotne Wzgórze (260 m n.p.m.), na szczycie którego stoi twierdza św.Jana, widoczna z każdego miejsca starówki. Mury starówki są z murami twierdzy połączone, stanowiąc łącznie fortyfikacje o długości 4,5 km. Mury twierdzy budowane było stopniowo przez całe stulecia, osiągając miejscami nawet 15 m grubości.

Kotor, dzwonnica kościoła Matki Bożej od Zdrowia po drodze na twierdzę

Kotor, dzwonnica kościoła Matki Bożej od Zdrowia po drodze na twierdzę

Do twierdzy można się dostać tylko pieszo, wspinając się stromymi kamiennymi schodami, których jest prawie 1,5 tys. Na wspinaczkę należy się przygotować (odpowiednie sportowe obuwie oraz zapas wody w lecie), trzeba też przewidzieć na nią odpowiednią ilość czasu (wspinaczka na górę zajmuje w zależności od kondycji 40 minut do 1 godziny). Trzeba też w jej czasie uważać, kamienne schody są miejscami mocno uszkodzone, a mury oddzielające je od przepaści w dół dość niskie – łatwo się tu potknąć i…).

Wejście na ścieżkę jest też płatne (3 EUR). W razie wykończenia po drodze zapasu wody, pomocą „służą” sprzedawcy z przenośnymi lodówkami. Trasa jest męcząca i wymaga choćby podstawowej kondycji fizycznej, a dodatkowo w większości prowadzi (w lecie) w dramatycznie prażącym słońcu. Słońca można uniknąć, „startując” wcześnie rano (mniej więcej do godz.9:00), wtedy część trasy wiedzie terenami położonymi w cieniu.

Kotor, twierdza

Kotor, twierdza

Kotor, twierdza

Kotor, twierdza

Kotor, starówka widziana z twierdzy

Kotor, starówka widziana z twierdzy

Kotor, widok na Bokę Kotorską z twierdzy

Kotor, widok na Bokę Kotorską z twierdzy

Kotor, cruiser wpływający do portu

Kotor, cruiser wpływający do portu

A na twierdzę wyjść po prostu trzeba, dla zapierającego widoku z góry: i na kotorską starówkę, i na całą Bokę Kotorską, obłożoną stromymi górami. A jak człowiek ma szczęście, to widok upiększy jeszcze wielki cruiser, jak raz na jakiś czas wpływa do portu promowego w Kotorze. Samotne Wzgórze jest także malownicze od tyłu, wiedzie tam świetnie wyglądająca na zdjęciach zygzakowata droga w głąb lądu. Nie próbowaliśmy nią jechać, ale na pewno było by to przeżycie :)

A po drodze do twierdzy oglądamy jeszcze XV-wieczny kościół Matki Bożej od Zdrowia z dzwonnicą z barokową kopułą. Dzwonnica naprawdę świetnie wychodzi na zdjęciach na tle Boki Kotorskiej :)

Wyjeżdżamy z Kotoru z przekonaniem, że właśnie zwiedziliśmy drugą (po Dubrowniku) wspaniałą perłę wybrzeża Adriatyku. Jedziemy dalej na południe, zwiedzać kolejne średniowieczne czarnogórskie perełki. Na początek będzie Budva.

Pełna galeria zdjęć z Kotoru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Dodaj komentarz