Izmir, rajd po meczetach w starej dzielnicy Kemeralti | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Izmir, rajd po meczetach w starej dzielnicy Kemeralti

Izmir był naszym ostatnim przystankiem noclegowym w trakcie wakacyjnej podróży do Turcji. Nie zakładaliśmy wielkiego zwiedzania, będąc przygotowani na brak zabytków w tym zniszczonym wielkim pożarem w 1922 r. mieście. Nie wiedzieliśmy tylko, że śpimy w sąsiedztwie dzielnicy Kemeralti…

Tour de Europe 2013, dzień 10 (poprzedni wpis z trasy: Bergama, starożytny Pergamon). Izmir jest dziś wielkim, trzecim co do wielkości tureckim miastem, z prawie 3,5 miliona mieszkańców w granicach administracyjnych. Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą tu sprzed 5000 lat, a największy swój rozkwit miasto przeżyło za czasów Aleksandra Wielkiego i krótko po nim (pod koniec II w. p.n.e. Izmir liczył już 100 tys. mieszkańców). Zniszczony w czasie wielkiego trzęsienia ziemi pod koniec II w. n.e., został dobudowany na rozkaz Marka Aureliusza. Prawdopodobnie w Izmirze urodził się słynny Homer.

Do początków XV w. miasto nazywało się Smyrna, dopiero pod władzą Turków zmieniono nazwę na Izmir. Turkowie też zezwolili obywatelom Europy na swobodny handel w tym portowym mieście, co sprawiło, że szybko Izmir stał się miastem prawdziwie kosmopolitycznym.

Ten narodowościowy i wyznaniowy tygiel wybuchł niestety tuż po I wojnie światowej, kiedy to Grecja zdecydowała się najechać Turcję i zająć jej zachodnią część, w dużej części właśnie przez prawosławnych Greków zamieszkaną. Po początkowych sukcesach Greków, Turcja szybko się poddała, a Izmir w traktacie pokojowym uczyniono niezależnym miastem, z własną flagą i parlamentem.

Wjeżdżamy do Izmiru

Wjeżdżamy do Izmiru

Niespodziewana "kosmetyka" samochodowa w standardzie hotelu

Niespodziewana „kosmetyka” samochodowa w standardzie hotelu

Ale Grekom było mało i ponowili atak na coraz dalsze rejony Turcji, już przez Greków nie zamieszkałe. Przeszacowali jednak swoje siły i byli stopniowo wypierani, aż do gromadnej ucieczki z terenów Turcji, począwszy od sierpnia 1922 r. Goniąca uciekających Greków armia turecka w pierwszych dniach września 1922 r. weszła od miasta Izmir, w którym przed wojną większość stanowiła ludność grecka.

Izmir, meczet Hisar Camii

Izmir, meczet Hisar Camii

Pomimo rozkazu wodza Turków, Kemala Ataturka, który „obiecał” śmierć każdemu żołnierzowi tureckiemu, który zabije Greka w Izmirze, doszło w dzielnicach greckiej i ormiańskiej do wielkiej masakry ludności cywilnej, a liczbę ofiar szacuje się dziś na ok.100 tys. (na pewno nie mniej niż 30 tys.). Kilka dni później dodatkowo miasto objął ogromny pożar, który dziwnym trafem doszczętnie zniszczył dzielnice greckie i ormiańskie, nie dotykając tych tureckich i żydowskich. Kilkaset tysięcy Greków i Ormian zmuszonych zostało do ucieczki na wybrzeże, gdzie greckie statki ewakuowały ok.200 tys. osób do Grecji. Ostatecznie w 1923 r. w ramach wielkiej wymiany ludności, reszta Greków, zamieszkujących Izmir, wyemigrowała do Grecji, stąd dziś w mieście Greków nie ma w ogóle.

Izmir, minbar w meczecie Hisar Camii

Izmir, minbar w meczecie Hisar Camii

Kończąc w Izmirze nasz 10-ty dzień wakacyjnej trasy (wiodący z Ayvaliku poprzez zwiedzaną Bergamę, czyli starożytny Pergamon), nie zakładaliśmy więc wielkich atrakcji turystycznych, te bowiem spłonęły ponoć prawie w komplecie podczas rzeczonego pożaru. Przyjeżdżając do miasta i hotelu tuż przed godziną 18-tą, założyliśmy więc tylko popołudniowy spacer w kierunku symbolu miasta, nadmorskiej wieży zegarowej Konak.

Pierwszym zaskoczeniem był hotelowy parkingowy, który z miejsca po zaparkowaniu samochodu, wziął się za jego gruntowne mycie. Po podróży przez całą Europę, ze szczególnym uwzględnieniem tonącej w kurzu Albanii, naszemu autku taki zabieg zdecydowanie się należał :) Co ciekawe – nikt nie chciał od nas ani grosza za mycie – ot, operacja wliczona w standard hotelu.

Izmir, wnętrze meczetu Hisar Camii

Izmir, wnętrze meczetu Hisar Camii

Izmir, kopuła meczetu Hisar Camii

Izmir, kopuła meczetu Hisar Camii

Izmir,wnętrze meczetu Hisar Camii

Izmir,wnętrze meczetu Hisar Camii

W hotelu otrzymujemy w gratisie mapę atrakcji turystycznych Izmiru, z której wynika, że co najmniej kilka takich miejsc znajduje się jednak w bliskiej okolicy naszego hotelu, postanawiamy więc pójść ich szlakiem. A że większość tych punktów była meczetami – nasz popołudniowy spacer po Izmirze zamienił się w rajd po meczetach dzielnicy Kemeralti. A dzielnica Kemeralti stała się atrakcją samą w sobie – okazała się bowiem dzielnicą handlową, plątaniną wąskich uliczek wypełnionych straganami i sklepikami, sprzedającymi dosłownie wszystko, ze szczególnym naciskiem na odzież i wszelkiej maści podróby znanych marek. Czyli mamy pierwsze „bliskie spotkanie trzeciego stopnia” z oryginalnym tureckim bazarem.

Z hotelu do wieży zegarowej wg mapy mieliśmy ok. 1,5 km pieszo, więc zdecydowaliśmy się na „przemarsz” główną ulicą Fevzi Pasha, szczególnie że nadal poszukiwaliśmy czynnej tureckiej poczty (PTT) w celu zakupienia tamtejszej winiety na autostrady. Pocztę znaleźliśmy bardzo szybko, oczywiście nieczynną – święto Bajram nadal trwa w najlepsze. Skręcamy więc w końcu wgłąb dzielnicy Kemeralti, kierując się zgodnie z posiadaną mapką do meczetu Hisar Camii, największego i najstarszego meczetu w Izmirze, którego budowa została ukończona w 1598 r. A wybudowano go na ruinach stojącej tu wcześniej genueńskiej twierdzy, stąd nazwa, oznaczająca twierdzę. Jak rajd „meczetowy”, to rajd „meczetowy” – wchodzimy do środka.

Izmir, wnętrze meczetu (mihrab i minbar) Sadirvanalti Camii

Izmir, wnętrze meczetu (mihrab i minbar) Sadirvanalti Camii

Izmir, kopuła meczetu Sadirvanalti Camii

Izmir, kopuła meczetu Sadirvanalti Camii

Zapewne większość czytających naszego bloga to zna, ale opiszemy w kilku zdaniach „obsługę” meczetu. Otóż każdy w zasadzie meczet posiada”sadirvan”, fontannę ablucyjną, budowaną na dziedzińcu lub przed wejściem do meczetu, służącą muzułmanom do oczyszczenia się przed modlitwą. Ablucja jest w islamie konieczna, by modlitwy zostały wysłuchane przez Allaha. Muzułmanin ma obowiązek przed wejściem do meczetu umyć twarz, ręce do łokci oraz nogi – stopy do kostek. Zwyczajowa ablucja to cały rytuał. Turystów obowiązek ten nie dotyczy, natomiast absolutnie nie wolno do meczetu wchodzić w butach – te zostawia się przed wejściem (lub zdejmuje się przed wejściem i wnosi do środka, pozostawiając tam na specjalnie przygotowanych półkach).

Izmir, meczet Kestanepazari Camii

Izmir, meczet Kestanepazari Camii

Zwyczajowo też nie powinno się wchodzić do meczetu w zbyt skąpym stroju – koszulkach bez rękawów czy szortach, choć z obserwacji wiemy że od turystów w większości wypadków nikt tego nie egzekwuje (poza wielkimi i znanymi meczetami m.in. w Stambule). W upalnej Turcji powszechnym strojem są t-shirty z krótkim rękawem i spodnie za kolana, kobiety dodatkowo powinny mieć hidżab – chustę osłaniającą włosy i ramiona (w części meczetów takie chusty można bezpłatnie wypożyczyć na czas wizyty w świątyni).

Izmir, minbar w meczecie Kestanepazari Camii

Izmir, minbar w meczecie Kestanepazari Camii

Najbardziej rozpoznawalnym zewnętrznym elementem meczetu jest oczywiście minaret, wąska i wysoka wieża, będąca częścią meczetu lub blisko do niego przylegająca. Z minaretu muezzin pięć razy na dobę wzywa wiernych na modlitwę. Najczęściej wspomagany jest nowoczesną elektroniką (głośnikami). Ilość minaretów przy meczecie świadczy o zamożności lokalnej społeczności, a co za tym idzie, pośrednio o randze samego meczetu.

Sala modlitewna wewnątrz meczetu całkowicie pozbawiona jest mebli – ma to na celu stworzenie możliwości przebywania jak największej ilości wiernych. Nie ma też żadnych obrazów ani ikon, by nie rozpraszać modlących się. Jedyne, co można na ścianach meczetów znaleźć, to elementy pomagające skupić się na modlitwie, np. cytaty z Koranu lub elementy kaligrafii arabskiej.

Izmir, wnętrze meczetu Kestanepazari Camii

Izmir, wnętrze meczetu Kestanepazari Camii

Meczet jest z reguły budowany tak, by wierni stając na wprost tzw. „ściany kibli” (tak, wiemy, że po polsku brzmi niestosownie), jednocześnie stali w kierunku Mekki, a dokładnie w kierunku meczetu Kaaba w tym mieście. Centralną częścią ściany kibli jest mihrab, będący wgłębieniem w ścianie, odpowiedzialny właśnie za wskazywanie kierunku Mekki, zwykle bardzo bogato zdobiony.

Innym stałym elementem sali modlitewnej wewnątrz meczetu jest minbar, czyli kazalnica, ustawiona zawsze na prawo od mihrabu. Ma kształt wysokiego krzesła, na którego szczyt zazwyczaj prowadzą schody. Z poziomu minbaru przemawia się i wydaje uroczyste przemówienia.

Teoretycznie wewnątrz meczetu powinna panować cisza, ale codziennym widokiem są dzieci bawiące się w sali modlitewnej, podczas gdy rodzicom w ogóle to nie przeszkadza. Teoretycznie też mężczyźni nie powinni przebywać w meczecie obok kobiet (też raczej nie zauważyliśmy stosowania tego w praktyce), w niektórych meczetach kobiety mają osobne, wyznaczone miejsca do przebywania. Turystów to jednak w ogóle nie dotyczy i nikt takiego zachowania nie wymaga.

Izmir, wnętrze (mihrab, minbar) meczetu Kemeralti Camii

Izmir, wnętrze (mihrab, minbar) meczetu Kemeralti Camii

Izmir, wieża zegarowa na placu Konak

Izmir, wieża zegarowa na placu Konak

Izmir, uliczny sprzedawca opuncji

Izmir, uliczny sprzedawca opuncji

Większość meczetów jest otwarta dla turystów, choć niektóre odłamy islamu kultywują zwyczaj nie wpuszczania „innowierców” do meczetów. Na pewno zamknięty dla nie-muzułmanów jest święty meczet Islamu – Kaaba w Mekce. W Turcji nie spotkaliśmy meczetu, do którego nie mogliśmy wejść (oczywiście poza tymi, które były normalnie zamknięte). Muzułmanie bardzo przyjaźnie odnoszą się do zwiedzających meczety, o ile oczywiście ci drudzy przestrzegają panujących w nich zasad.

Wracamy do Izmiru. Wchodząc wgłąb dzielnicy Kemeralti, trafiamy pod kolejny meczet – Sadirvanalti Camii, wybudowany w 1636 r., odrestaurowany w 1815 r. Nic więcej na temat jego historii nie udało się nam znaleźć.

Idziemy nadal wgłąb marketu w Kemeralti, dochodząc do kolejnego meczetu – Kestanepazari Camii, wybudowanego w 1663 r. na planie kwadratu, z jedną dużą i czterema małymi kopułami. Co ważne, mihrab w tym meczecie pochodzi z meczetu Isa Bey w Selcuku – meczet ten będziemy zwiedzać w drodze powrotnej z wakacji.

Izmir, bazar Kemeralti

Izmir, bazar Kemeralti

Izmir, bazar Kemeralti

Izmir, bazar Kemeralti

Izmir, bazar Kemeralti

Izmir, bazar Kemeralti

Kilka słów o samym markecie w dzielnicy Kemeralti w Izmirze. To historyczne miejsce, od zawsze przeznaczone do handlu, powstało już pod koniec XVII wieku. Kemeralti to prawdziwe królestwo tureckiej podróby – rządzą tu sprzedawcy wszelkiego rodzaju odzieży i obuwia – stragany je oferujące są zdecydowanie najbardziej widoczne. Nie należy liczyć na oryginalność kupowanych tu produktów, ale można się skusić, choćby ze względu na ceny (podlegają oczywiście negocjacji). W ramach ciekawostek możemy podać przykłady „5-packa” męskiej bielizny dużych marek (Dolce Gabbana, Calvin Klein, Armani) za 5 euro, czy „5-pack” koszulek polo Lacoste za 20 euro. Po cenach w euro widać, że turystyka to dotarła przed nami (wszak historyczny Konak jest o „rzut beretem”), ale nie ma tu jeszcze parcia na łupienie turystów. Ceny są „miejscowe”, dotyczy to także jedzenia – na terenie marketu można zjeść lub kupić np. owoce lub wytworu drobnej gastronomii dużo taniej niż na głównych ulicach Izmiru (dla porównania – grillowana kukurydza na markecie: 1 TL, na ulicy Izmiru: 3 TL). Zdecydowanie trzeba się targować, ceny da się spokojnie zbić nawet o 50% (przetrenowane na sobie).

Idziemy ciasnymi uliczkami Kemeralti w kierunku wieży Konak, mijając kolejny z miejscowych meczetów – Kemeralti Camii, wybudowany w XVIII wieku, znany w pięknych wnętrz, kopuł oraz widowiskowego meczetu z balkonem.

Wychodzimy wreszcie na plac Konak, centralne miejsce Izmiru, największą atrakcję turystyczną, z centralnie umiejscowioną wieżą zegarową, wybudowaną tu w 1901 r. dla upamiętnienia 25 rocznicy koronacji ówczesnego sułtana. Zegar był darem niemieckiego cesarza Wilhelma II. Wieżę otaczają z każdej strony cztery małe fontanny. Wieża jest widowiskowo podświetlana z nadejściem zmroku, co jeszcze zwiększa jej popularność wśród turystów. Plac Konak jest w sezonie niezwykle obleganym miejscem w ciągu całego dnia, a szczególnie z nadejściem popołudnia, gdy robi się nieco chłodniej (szczególnie, że plac jest położony na morskim nabrzeżu).

Izmir, ruiny starożytnej agory

Izmir, ruiny starożytnej agory

Izmir, ruiny starożytnej agory

Izmir, ruiny starożytnej agory

Na tym samym placu, nieco z boku stoi skromny meczet Konak, malutka świątynia z równie niewielkim meczetem, wybudowana pierwotnie w 1755 r. Podczas I wojny światowej została poważnie uszkodzona i odbudowana w 1964 r.

Wracamy powoli do hotelu, zbliża się godzina 20-ta, a musimy jeszcze zaopatrzyć się w „artykuły kolacyjne”, co okazuje się o tej porze w Kemeralti niezłym wyzwaniem – teren bazaru już pustoszeje i czynne wcześniej bary i sklepy są już pozamykane. Przy wyjściu z placu Konak po raz pierwszy stykamy się z opuncją – owocami kaktusa, które będą nam towarzyszyć w trakcie całego pobytu w Turcji. Koniec końców kolację „zdobywamy” już na ulicach Izmiru (tych głównych), zaopatrując się w kilka rodzajów börka (w Bośni był to burek, w Albanii byrek) – placka przekładanego różnym nadzieniem: serem, mięsem, czasem wszystkim po trochu. Swietne danie, bardzo syte i w zupełności wystarczające na jeden posiłek.

Niejako „po drodze” trafiamy jeszcze na ruiny starożytnej agory, miejsce warte zwiedzenia w dzień (niestety nam to nie było dane). Jest to spory obszar, objęty wykopaliskami, do którego wstęp jest płatny (5 TL). Teoretycznie można agorę obfotografować przez dość wątłą siatkę, ale oglądaliśmy zdjęcia z wnętrza – warto.

Na koniec zdobywamy jeszcze świetne w smaku winogrona od ulicznego sprzedawcy w cenie… 1,5 TL (czyli jakieś 2,30 PLN) za kilogram. I cena szokująca (a były w ofercie sprzedawcy jeszcze tańsze odmiany) i smak, którego nie da się znaleźć w sprzedawanych w Polsce winogronach. Dla takich rzeczy warto jechać te 4000 kilometrów :)

Izmir, wielka skalna rzeźba Ataturka przy drodze wyjazdowej

Izmir, wielka skalna rzeźba Ataturka przy drodze wyjazdowej

Izmir, wyjeżdżamy z miasta

Izmir, wyjeżdżamy z miasta

Następnego dnia podejmiemy kolejną (znów nieudaną) próbę kupienia winiety autostradowej na poczcie, po czym szybko opuścimy Izmir, kierując się uparcie na południe. To będzie ostatni dzień naszej podróży DO Turcji, wieczorem będziemy już w docelowym miejscu, w którym spędzimy najbliższe dwa tygodnie. Ale wcześniej uświetnimy sobie koniec podróży zwiedzaniem atrakcji miasta Selcuk, a szczególnie zwiedzaniem starożytnego Efezu.

Pełna galeria zdjęć z Izmiru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Dodaj komentarz