Koło historii. Kosowe Pole i Kosowska Mitrowica | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Koło historii. Kosowe Pole i Kosowska Mitrowica

W drodze z Prisztiny na północ Kosowa zobaczyć można dwa bardzo znaczące dla historii tego państwa miejsca. Kosowe Pole i Kosowską Mitrowicę. Pierwsze z zamierzchłej historii, drugie z ostatnich lat. Oba tak samo znaczące, aczkolwiek w różnym znaczeniu.

Tour de Europe 2014, dzień 14 (poprzedni wpis: Prisztina, miasto jak nie z Kosowa). Wyjeżdżamy z Prisztiny na północ. Kolejny nocleg mamy także w Kosowie, w Prizrenie na południowym-zachodzie kraju, przy granicy z Albanią. Ale zanim wjedziemy do Prizrenu, czeka nas przejazd północną częścią Kosowa. Najpierw chcemy dojechać do Kosowskiej Mitrowicy.

Zanim jednak tam dotrzemy, czekają nas dwa przystanki. Pierwszym jest Gazimestan, nazwa miejsca nic nie mówi. Ale tak naprawdę jesteśmy na Kosowym Polu, miejscu kilku ważnych bitew, w tym jednej najważniejszej. Tej z 1389 r., kiedy to wojska serbskie wraz ze sprzymierzeńcami zmierzyły się tu z armią turecką sułtana Murada I. Bitwa zakończyła się klęską Serbów i śmiercią ich wodza, księcia Lazara – ale zginął także sułtan osmański, zgładzony wg legendy przez Milosa Obilica zatrutym mieczem.

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu, idziemy na górę

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu, idziemy na górę

Kosowo, Gazimestan, panorama pola bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, panorama pola bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, turecki grobowiec na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, turecki grobowiec na Kosowym Polu

Bitwa na Kosowym Polu jest zresztą u Serbów jedną wielką legendą. Legendą o bohaterstwie, pojednaniu z Bogiem, męczeństwie i wielkiej porażce (to ostatnie nie miało miejsca). Z księcia Lazara i Obilica legenda zrobiła największych bohaterów, stworzyła też zdrajcę, Brankovica, miejscowego władcę, z którego uczyniła tego, który przeszedł na stronę wroga – to też nigdy nie miało miejsca. Bitwa przeszła do historii Serbii jako narodowa trauma – jest dla Serbów równie ważna, co dla nas bitwa pod Grunwaldem – no ale myśmy tę bitwę przynajmniej wygrali.

Kosowo, Gazimestan, "kosowskie przekleństwo" księcia Lazara

Kosowo, Gazimestan, „kosowskie przekleństwo” księcia Lazara

Powszechnie uznaje się przegraną w 1389 r. bitwę za początek panowania tureckiego na terenach serbskich. Prawda to jednak częściowa, bo odbyła się tu nie tak długo później kolejna bitwa z Turkami – w 1448 r. – tak naprawdę dopiero po niej Turkowie rozlali się po całych Bałkanach, rozpoczynając swoje panowanie tutaj przez kolejne prawie 500 lat.

Gazimestan, czyli miejsce bitwy na Kosowym Polu, znajduje się raptem kilka kilometrów na północ od Prisztiny. Nie jest tu trudno trafić, wieżę widać z daleka. Tu pierwszy raz zetknęliśmy się w Kosowie z ochroną. Teren jest ogrodzony i pilnowany przez policjanta, przed wejściem należy zostawić u niego dowód osobisty. To przez całą następną dobę w Kosowie był widok, który napawał smutkiem i burzył radość zwiedzania. Nie odbierał chęci, ale powodował, że cały czas nie potrafiliśmy się pozbyć myśli o tym, co działo się w Kosowie jeszcze kilka lat temu. O tym, że Albańczycy postanowili zniszczyć wszystkie symbole serbskości na terenie Kosowa i chyba myślą o tym do dziś, skoro najważniejsze dla Serbów miejsca w Kosowie muszą być nadal ochraniane. Tu przez jednego policjanta, ale dalej były już całe zorganizowane oddziały wojsk KFOR, pilnujące ważniejszych obiektów prawosławnych.

Bitwę na Kosowym Polu upamiętnia dziś pomnik w kształcie średniowiecznej wieży obronnej. Wybudowano go w latach 50-tych XX wieku, jeszcze za czasów komunistycznej Jugosławii. Do wieży można wejść i po schodach wyjść na jej szczyt, by podziwiać panoramę miejsca słynnej bitwy. U podnóża wieży znaleźć można słowa znanego u Serbów „kosowskiego przekleństwa”, ubranych w poemat słów, przypisywanych księciu Lazarowi. Miał je wypowiedzieć tuż przed bitwą, przeklinając tych, którzy nie przybyli, by wziąć udział w bitwie. Ze szczytu wieży można też w oddali zobaczyć islamski grobowiec, ponoć ze szczątkami osmańskich dygnitarzy, którzy zginęli w bitwie.

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Miejsce nie sprawia specjalnego wrażenia, ale jest wyjątkowe. Dla Serbów. Tu odbyła się chyba najważniejsza bitwa w historii ich narodu. To m.in. to miejsce sprawia, że tak ciężko jest się im pogodzić z oddzieleniem Kosowa jako niepodległego państwa. Teraz nawet dziś niezbyt jest tu spokojnie i dostęp do Gazimenstanu Serbowie mają mocno utrudniony – jeszcze w 2012 r. zaatakowano koktajlami Mołotowa autobusy z wycieczką serbskich dzieciaków, wyjeżdżające spod pomnika. No, ale też to właśnie tu w 1989 r. przywódca serbski Milosevic wygłosił słynne przemówienie, uważane za początek niepokojów w Kosowie – nawołujące do skrajnego nacjonalizmu.

Maksymalnie kilometr na północ od Gazimestanu znajduje się kolejne miejsce, silnie związane z bitwą na Kosowym Polu z 1389 r. Tym razem to miejsce ważne dla Turków i świata islamu – tu bowiem znajduje się grobowiec sułtana Murada I – trzeciego w kolejności sułtana Imperium Osmańskiego, przywódcy Turków podczas bitwy. Jak już wspominaliśmy, zginął on podczas bitwy, podobno dźgnięty zatrutym mieczem przez serbskiego rycerza, Milosa Obilica.

Teraz trochę niemiło pod względem estetycznym – pochowano tu jedynie organy wewnętrzne sułtana, jego ciało zabrano do Bursy, gdzie złożono w innym grobowcu. Grobowiec w Kosowie wybudował syn Murada, sułtan Bajazyd I. Miejsce to jest pod stałym nadzorem władz tureckich i to one często sponsorują kolejne remonty i odnowy tego miejsca, które dziś, jak na standardy Kosowa, prezentuje się niezwykle godnie. No, ale i pochowany tu jest nie byle kto. Grobowiec sułtana Murada I jest najstarszym osmańskim obiektem na terenie Kosowa.

Kosowo, siły KFOR na drodze do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, siły KFOR na drodze do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, siły KFOR na drodze do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, siły KFOR na drodze do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, droga do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, droga do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, wjeżdżamy do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, wjeżdżamy do Kosowskiej Mitrowicy

Teraz czeka nas już jazda do Kosowskiej Mitrowicy. Ale musimy tu wspomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze, na długich odcinkach, droga z Prisztiny do Mitrowicy nijak nie kojarzy się z jazdą – jest w kapitalnym remoncie, a w zasadzie chyba w budowie od nowa i długa część jest w stylu „albańskim” – doły i całkowity brak asfaltu. Co w upale oznacza jeszcze – tumany kurzu i samochód zmieniający kolor na „zakurzony” 🙂 Tak było na wakacjach w 2014 r. Tu po raz pierwszy zobaczyliśmy, że Kosowo się zmienia – a znając szybkość budowania dróg w Albanii, możemy się zakładać że teraz (rok po naszej wyprawie) trasa jest już gładziutką ekspresówką.

I drugie spostrzeżenie – w miarę zbliżania się do Mitrowicy, gwałtownie wzrastała liczba jadących z przeciwka wojskowych konwojów KFOR-u. I co istotne, z dumą oglądaliśmy dużą ilość pojazdów z polskimi flagami – polscy żołnierze są tu bardzo widoczni. No, ale to też dawało nam znać, że zbliżamy się powoli do miasta, będącego symbolem wojny w Kosowie – miasta podzielonego do dziś na dwie, nienawistnie do siebie nastawione i mocno oddzielone części. A właściwie do dwóch miast, bo zostało ono całkiem niedawno podzielone. Chyba dla zabicia wyrzutów sumienia…

Sama nazwa „Kosowska Mitrowica” jest serbska, tak jak większość nazw miejscowości w Kosowie – albańskie nazwy są tłumaczeniami. Sami Albańczycy miasto nazywają po prostu Mitrowica. Nazwa miasta pojawia się w historii już w XIV w., ale przez większość upływających wieków nie działo się tu nic ciekawego. Było zawsze miastem przemysłowym, głównie dzięki bogatym złożom srebra i cynku, a nawet złota w pobliskich wielkich kopalniach.

O Kosowskiej Mitrowicy stało się głośno na świecie z najgorszego możliwego powodu – z powodu wojny. Jeszcze po II wojnie światowej żyły tu niemal równe populacje Serbów i Albańczyków, ale potem sytuacja zaczęła się zmieniać, a dramatycznie zrobiło się podczas wojny w Kosowie. Najpierw serbskie wojska mocno zniszczyły południową część miasta, zamieszkaną przez Albańczyków. A potem ci drudzy wysiedlili siłą z tej części wszystkich mieszkających tu Serbów i Romów – zostali przeniesieni do północnej części miasta, za rzekę Ibar.

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Dwie kolejne smutne karty historii miasta to lata 2004 i 2008, i kolejne zamieszki pomiędzy Serbami i Albańczykami. W pierwszych zginęło sporo osób, głównie Serbów, w drugich ucierpiały siły porządkowe KFOR, w sporej części polscy policjanci. W 2013 r. miasto oficjalnie podzielono na dwie części – Kosowską Mitrowicę i Północną Kosowską Mitrowicę, zamieszkane przez nastawione przeciwko sobie społeczności.

Symbolem Kosowskiej Mitrowicy jest dziś most na rzece Ibar, oddzielający obie części Mitrowicy. Nie jest to jedyny most w mieście, ale ten jest symboliczny. Przez kilka ostatnich lat był nieprzejezdny dla samochodów, po tym jak Serbowie po swojej stronie zniszczyli buldożerami drogę, budując jednocześnie barykadę za mostem, uniemożliwiającą przejazd samochodem. Dwa miesiące przed naszym przyjazdem wydawało się, że sytuacja się normuje – Serbowie zdjęli blokadę z mostu – ale niedługo potem zamiast niej na serbskiej części mostu pojawiły się… drzewka i trawa. Serbowie otworzyli na moście… Park Pokoju. Tylko że tym sposobem znów most stał się nieprzejezdny. Pod koniec czerwca 2014 r. zaczęli więc gwałtownie protestować Albańczycy po swojej stronie.

Most pozostał nieprzejezdny. Do dziś na stałe jest pilnowany przez siły wojskowe KFOR, w czasie naszej wizyty stacjonowali na nim włoscy karabinierzy. Nadal więc most symbolicznie dzieli obie społeczności miasta. Miasta tak podzielonego, że zdążyło się ono nawet podzielić na dwa mniejsze. Po obu stronach mostu wiszą inne flagi: po północnej serbskie, po południowej – albańskie. Nadal też część Serbów z Mitrowicy odmawia uznania Kosowa, co objawia się np. brakiem tablic rejestracyjnych na samochodach po serbskiej stronie – Serbowie odmawiają zakładania tablic kosowskich, a serbskich założyć w Kosowie nie mogą. Jeżdżą więc… bez tablic. A po swojej stronie mostu postawili pomnik, upamiętniający ofiary bombardowań NATO i zamachów ze strony albańskiej UCK (Wyzwoleńczej Armii Kosowa).

Obie strony miasta żyją niby normalnie, ale jako całość nadal stanowią teren potencjalnie bardzo wybuchowy. Ilość jeżdżących po mieście samochodów sił pokojowych KFOR zdaje się to dodatkowo potwierdzać. Zwiedzanie Mitrowicy nie jest więc czymś krzepiącym. Trochę tu niepewnie, a jeszcze więcej – smutno. Wrażenie wrogości obu części miasta przytłacza.

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar od strony serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar od strony serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, samochody bez rejestracji po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, samochody bez rejestracji po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, "Pomnik Górników" po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, „Pomnik Górników” po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, pomnik ku czci serbskich ofiar nalotów NATO i zamachów UCK po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, pomnik ku czci serbskich ofiar nalotów NATO i zamachów UCK po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, meczet Bajram Paszy po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, meczet Bajram Paszy po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, siedziba władz miasta po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, siedziba władz miasta po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, ulice miasta po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, ulice miasta po stronie albańskiej

Dla pełności naszej wizyty w Mitrowicy, wspomnimy jeszcze o dwóch obiektach, widzianych przez nas podczas króciutkiego pobytu w mieście. Przede wszystkim „Pomnik Górników”, niejako wizytówka miasta (przyćmiona niestety przez most), wybudowana ku czci okolicznych górników, walczących podczas II wojny światowej. Górników z obu społeczności miasta – miał być symbolem ich jedności… Historia wyśmiała jednak ideę, niestety. Pomnik stoi na wysokim wzgórzu po serbskiej stronie Mitrowicy.

Drugim obiektem wartym uwagi był meczet Bajram Paszy, stojący po stronie albańskiej. Jest nowy, dopiero co wybudowany, stoi na miejscu wcześniej znajdującego się tu meczetu, który nie przeżył wojny w Kosowie. Meczet Bajram Paszy jest dziś największym meczetem w całym Kosowie.

W Mitrowicy zakończyła się nasza jazda na północ Kosowa. Teraz czas na objazd po wschodniej części tego państwa i dojazd do Prizrenu, w którym mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg. Zanim tam dojedziemy, zobaczymy kolejne kosowskie zabytki z listy UNESCO. Wszystkie cztery obiekty z tej listy, znajdujące się w Kosowie, pokażemy Wam w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Kosowego Pola i Kosowskiej Mitrowicy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Dodaj komentarz