Lek, perfumy, „alkohol dla ubogich”, czyli zagmatwana historia wody kolońskiej | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Lek, perfumy, "alkohol dla ubogich", czyli zagmatwana historia wody kolońskiej

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od „wody kolońskiej”, choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt – Kolonia jest „ojczyzną” tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako… doustny lek.

Jeden dzień w Kolonii. Niemiecka Kolonia to dla nas co najmniej kilka pasjonujących tematów, które przedstawimy Wam w kilku kolejnych blogowych wpisach zamiast zwykłego turystycznego przewodnika po mieście. Zaczniemy od najmniej „historycznego” tematu, czyli nie od zabytków i historii miasta, a od historii „eksportowego” produktu Kolonii. Eksportowego, choć w znaczeniu jednak turystycznym i także – a jakże – związanego z historią miasta.

Będzie o wodzie kolońskiej, dzisiejszym synonimie wody toaletowej, której historia jest w Kolonii mocno zagmatwana, pełna barwnych historii, konkurencji, podkradania nazw i procesów sądowych. Johann Maria Farina był jednym z dwóch braci Farina, pochodzących z włoskiego Santa Maria Maggiore, mieszkających w początkach XVIII w. w Kolonii. Już w 1708 r. pochwalił się bratu w liście, że wynalazł unikalny zapach – Johann Maria Farina znany był z bardzo wrażliwego nosa. Rok później założył przy placu Jülich (dziś niemal obok miejskiego ratusza) swoją fabrykę, w której rozpoczął produkcję specyfiku pod nazwą „Aqua Admirable” – czyli cudowna woda. Język francuski był bowiem wtedy powszechnie używany w handlu.

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

W 1714 r. bracia Farina połączyli siły (drugi z braci – Johann Baptist – miał już wcześniej firmę handlową), rozpoczynając handel wodą kolońską w Kolonii oraz na targach we Frankfurcie. Receptura od początków była tajna, a specyfik traktowany był wtedy jako środek do użytku wewnętrznego, czyli głównie… doustnie. Stosowany był jako lek na sporo chorób, a także jako środek do zabijania przykrego zapachu z ust. Ale także stosowano go jako… lewatywę, czy nawet w formie zastrzyków. Zalecano go także jako środek do kąpieli. Doustnie podawany był ponoć głównie jako mieszankę z winem lub cukrem.

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

Było to głównie związane z silnym stężeniem alkoholu (do 80%), którego sztukę destylacji Farina przywiózł w Włoch i doprowadził do niedostępnego wówczas poziomu. Naturalne olejki eteryczne, dodawane do niego, odparowywały, dając podobno efekty lecznicze. Po śmierci Johanna Baptisty, Johann Maria przejął całkowicie zarządzanie firmą, a jej produkt powoli stawał się słynny w Europie, będąc także stosowany już wtedy jako klasyczna perfuma. Gdzieś mniej więcej w połowie XVIII w. pojawia się też dzisiejsza nazwa – „Eau de Cologne” – woda kolońska, na cześć miasta.

Pod koniec XVIII w. woda kolońska braci Farina była już „ulubienicą” m.in. francuskiej arystokracji. A gdy wybuchła Rewolucja Francuska, ponoć woń, ciągnąca się za prowadzonymi na szafot szlachcicami była dla rewolucjonistów symbolem ich zepsucia.

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

I kiedy wydawało się, że woda kolońska braci Farina na dobre zdobyła serca europejskiej arystokracji, a firmę prowadzili już potomkowie włoskich braci, w samej końcówce XVIII w., tuż przed wejściem do Kolonii wojsk Napoleona, pojawiła się konkurencja. I to od razu z barwną legendą – otóż w 1792 r. niejaki Wilhelm Mülhens, otrzymał ponoć od mnicha jako prezent ślubny recepturę „cudownej wody”. To wersja oficjalna, którą firma posługuje się do dziś. Inna wersja mówi, że otrzymał ją od przyjaciela, jednego z członków rodziny Farina. A jeszcze inna łączy obie te wersje i mówi, że ów mnich był owym członkiem rodziny Farina :) W każdym bądź razie wkrótce rozpoczął własną produkcję specyfiku wg pozyskanej receptury.

Sprytny pan Mülhens chciał wykorzystać słynną już wtedy markę Farina, nazwał więc właśnie tak swój wyrób, co wkrótce spowodowało prawniczą wojnę z właścicielami fabryki Farina, którymi do dziś są potomkowie słynnych braci – firma Farina po dziś dzień pozostała firmą rodzinną. W tzw. „międzyczasie”, po wejściu do Kolonii wojsk francuskich, nastąpiła w mieście zmiana numeracji domów – wcześniej miały one swe własne nazwy – Francuzi zarządzili zmianę na system numeracyjny – każdy dom posiadał swój własny numer.

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej, sklep firmowy

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej, sklep firmowy

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej, sklep firmowy

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej, sklep firmowy

Figura Johanna Marii Fariny na wieży ratusza w Kolonii (pierwsza od lewej)

Figura Johanna Marii Fariny na wieży ratusza w Kolonii (pierwsza od lewej)

Domowi Mülhensa nadano numer 4711 – i stopniowo cyfra ta stawała się nazwą produkowanych przez niego perfum. Po raz pierwszy pojawiła się w 1807 r., a oficjalnie stała się podstawową marką gdzieś w połowie XIX w., po tym, jak Mülhensowi zakazano używania nazwy Farina. Mülhens od razu się nie poddał, zaczął zatrudniać u siebie ludzi o nazwisku Farina, tylko po to, by przed sądem uzasadnić stosowanie tej nazwy, ale ostatecznie poległ i musiał zrobić klasyczny „rebranding” swoich perfum.

Kolonia, jeden ze sklepów z wodą kolońską braci Farina, tuż obok katedry

Kolonia, jeden ze sklepów z wodą kolońską braci Farina, tuż obok katedry

Z czasów francuskich w Kolonii pochodzi jeszcze jedna ciekawa historia, którą podają obie konkurencyjne wytwórnie wody kolońskiej.Obie bowiem receptury były „od zawsze” tajne – ale Francuzi po wejściu do miasta zastosowali tu swoje prawo o konieczności ujawnienia wszystkich receptur leków – a obie „wody kolońskie” były jeszcze wtedy uznawane także jako lek do stosowania wewnętrznego. I obie fabryki zareagowały jednakowo – zmieniając oficjalne zastosowanie specyfiku na „do stosowania zewnętrznego” – czym skutecznie wybroniły się przed koniecznością ujawnienia składu. i Skład ten (w obu przypadkach) jest tajny po dziś dzień.

Paradoksalnie, pomimo mnóstwa nieczystych zagrań w początkach swojej działalności, to jednak pan Mülhens i jego woda „4711” z czasem wygrali konkurencyjną batalię o przewodnictwo na rynku wody kolońskiej. Mülhens wygrał przede wszystkim tym, że sprowadził wodę kolońską z poziomu produktu dla arystokracji na poziom produktu masowego. Przepakował wodę do wygodnych buteleczek, łatwiejszych w użytkowaniu od ozdobnych flakoników, zrezygnował z „unikalnych” certyfikatów autentyczności dołączanych przez fabrykę Farina, a z czasem nawet… wprowadził wodę do miejskich automatów, gdzie każdy po wrzuceniu drobnej monety mógł się „psiknąć” perfumą. Produkty firmy Farina pozostały bardziej ekskluzywne i do dziś są droższe.

Ciekawa historia marki „4711” pochodzi z czasów II wojny światowej. Otóż duży zapas wody tej marki zakupiła ponoć wtedy niemiecka marynarka wojenna, by pomóc marynarzom na okrętach podwodnych „ukrywać” przykre zapachy we wnętrzach okrętów, spowodowane ograniczeniami w higienie osobistej podczas zanurzeń. Okazało się to jednak nieskuteczne, bo marynarze częściej wynosili wodę kolońską jako prezenty dla bliskich niż sami jej używali :)

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa, dzwonki wygrywające co godzinę inną melodię

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa, dzwonki wygrywające co godzinę inną melodię

Firmę Mülhensa wykupywały potem dużo większe firmy, aż do koncernu Procter & Gamble, który jednak już w XXI w. odsprzedał ją mniejszej niemieckiej firmie. To produkty Mülhensa zdobywały nagrody na targach kosmetycznych – generalnie wygrał marketing. Nawet dziś w Kolonii w reklamie króluje marka „4711”, jej wielkie loga wiszą m.in. na głównym dworcu kolejowym czy na budynku obok słynnej katedry. Po marce braci Farina nie ma większych śladów, poza sklepami firmowymi w centrum.

Marka „4711” króluje, a wyrażenie „eau de cologne” zamiast marki, stało się dziś zwyczajowo używanym synonimem wody toaletowej. I tak twórcy wody kolońskiej pozostają dziś w cieniu słynniejszego, ale jednak młodszego konkurenta. Obie marki w swoich historycznych siedzibach mają swoje sklepy firmowe, aczkolwiek pod siedzibą „4711” jest dużo tłoczniej, przychodzą tam też wycieczki turystyczne i szkolne. A pod domem, w którym Johann Maria Farina otworzył swoją fabrykę w 1709 r. (jest to do dziś najstarsza fabryka perfum na świecie), żadnych tłumów nie ma, choć znacznie bliżej tu z historycznego centrum, szczególnie spod katedry.

Niejako pocieszeniem dla marki Farina może być fakt, że to właśnie figura Johanna Marii jest jedną ze zdobiących okazałą wieżę miejskiego ratusza w Kolonii. Ale za to „4711” ma „swoją” ulicę, czyli Glockengasse, która swą nazwę wzięła od dzwonków, grających co godzinę na siedzibie dawnej firmy Wilhelma Mülhensa – siedziba ta ma dziś adres Glockengasse 4. A każda szanująca się firma kosmetyczna na świecie ma swój odpowiednik wody kolońskiej.

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa, sklep firmowy "4711" na parterze

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa, sklep firmowy „4711” na parterze

Kolonia, reklama wody kolońskiej "4711" obok katedry

Kolonia, reklama wody kolońskiej „4711” obok katedry

Chichot historii : w naszym rejonie Europy w czasach PRLu woda kolońska wróciła do łask także w znaczeniu pierwotnym, czyli w aplikacji doustnej. Wszak wszem i wobec wiadomo, że w niektórych „kręgach” specyfiki typu woda kolońska czy woda brzozowa stanowiły substytut alkoholu. Na wschód od nas nadal to plaga – tu znajdziecie artykuł z brytyjskiego Guardiana, z 2007 r., mówiący o powszechności spożycia wody kolońskiej w Rosji… Bo i powszechnie wiadomo, że z produktów kosmetycznych mają one najwyższe stężenie alkoholu i najmniejsze substancji zapachowych. Są też relatywnie tanie, no i w Polsce w PRLu nie obowiązywał ich zakaz sprzedaży do 13-tej :) Kto w naszym wieku nie pamięta z kioskowych półek słynnego „Brutala” ? Nie żeby go od razu spożywać, ale do codziennej toalety był stosowany baaardzo powszechnie. Ale to już nasza „wtrętka”, nie dotycząca oczywiście słynnych kolońskich marek.

Dziś woda kolońska jest jednym z najpopularniejszych kosmetyków, utrzymując należną jej pozycję. Nie są może równie „arystokratyczne”, co prawdziwe perfumy czy choćby wody perfumowane – w nich dużo większe jest stężenie substancji zapachowych, a mniejsze alkoholu, przez co ich działanie jest dużo dłuższe, ale dzięki temu cena jest też niższa – najdroższym składnikiem wszak są właśnie substancje zapachowe.

Tak dotarliśmy do końca jednej z tych historii w Kolonii, które urzekły nas najbardziej. Ale to nie koniec opowieści o Kolonii na naszym blogu – ma ona dużo, dużo więcej do zaoferowania. W kolejnym wpisie pokażemy Wam rzymskie pozostałości w Kolonii.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

Dodaj komentarz