Monachium, Allianz Arena. Bayern – Real Madryt, czyli żegnamy Beckenbauera | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Monachium, Allianz Arena. Bayern - Real Madryt, czyli żegnamy Beckenbauera

Zgodnie z planem podróży wakacyjnej do chorwackiego Splitu, nakreślonym podczas przygotowań do wyjazdu, Allershausen – mała miejscowość pod Monachium oraz monachijska Allianz Arena były pierwszym przystankiem w drodze.

Dojazd z Wielkopolski pod Monachium to w zasadzie historia żadna. No, może poza odcinkiem Nowy Tomyśl – granica z Niemcami – bo tam jeszcze wtedy nie istniała dzisiejsza autostrada A2 – w związku z czym podróż była męczącą przebijanką w morzu TIRów. Ale już od granicy do samego Monachium – tańce i swawole na niemieckich autostradach, z których duża część (niestety do dziś) jest otoczona niezasłużonym mitem „nielimitowanych” prędkości – tak naprawdę spore odcinki limity prędkości mają, a inne spore odcinki są remontowane. Nie ma tak różowo.

W każdym razie do Allershausen dotarliśmy bezproblemowo. Szybki meldunek w prowincjonalnym (z wyglądu, ale nie z cennika…) hotelu i… ostateczna decyzja – jadę pod Allianz Arena i jeśli się uda zdobyć bilet – wchodzę na stadion. Do kieszeni 150 euro, do ręki aparat fotograficzny ze sporą lufą (18-200, nie wiem dlaczego nie pomyślałem, że mogą mnie na stadion z tym nie wpuścić) i jazda. A w zasadzie przejażdżka – z Allershausen pod Allianz Arenę było raptem niecałe pół godziny. Pod stadionem pierwsze, pozytywne zdziwienie – nieźle zorganizowany dojazd, praktycznie bez korków docieram na parking umiejscowiony pod stadionem. Parkujemy i jazda schodami na górę, przed stadion.

 

Monachium, Allianz Arena

Monachium, Allianz Arena

 

Monachium, Allianz Arena

Monachium, Allianz Arena

 

Teraz troszkę o tym, gdzie jestem. Allianz Arena jest stadionem piłkarskim, na którym rozgrywają swoje mecze obie monachijskie drużyny (Bayern i TSV 1860) – podświetlenie zewnętrzne stadionu zmienia się zależnie od tego, która z tych drużyn aktualnie na nim gra. Allianz Arena jest trzecim co do wielkości stadionem w Niemczech (mieści niespełna 70.000 kibiców) i uznawana jest za drugi (po londyńskim Wembley) najnowocześniejszy stadion świata. Stadion jest też największą foliową konstrukcją świata – tak, to nie żart. Zewnętrzna fasada stadionu zrobiona jest bowiem z tysięcy foliowych poduszek, wypełnionych powietrzem. Parking pod stadionem (cztery poziomy) mieści 10.500 samochodów i jest największym parkingiem w Europie.

No i na tym kolosie w dniu naszego pobytu w okolicy, Bayern postanowił rozegrać mecz pożegnalny Franza Beckenbauera – legendy Bayernu Monachium. Dowcip polega na tym, że mecz rozgrywany był… 33 lata po odejściu Franza z klubu – w 1977 roku bowiem ówczesne władze odmówiły mu możliwości rozegrania takiego meczu, gdy odchodził do nowojorskiego Cosmosu. A Franz wrócił po czterech sezonach do Niemiec (HSV Hamburg),a  potem i do Bayernu (był jego trenerem oraz prezesem, dziś jest prezesem honorowym).

 

Monachium, Allianz Arena - Cristiano Ronaldo

Monachium, Allianz Arena – Cristiano Ronaldo

 

Monachium, Allianz Arena - Franck Ribery

Monachium, Allianz Arena – Franck Ribery

 

Na mecz pożegnalny wybrano iście królewskiego przeciwnika – do Monachium zjechał sam Real Madryt, uzbrojony w nowego trenera (Jose Mourinho) i większość swoich największych gwiazd z Cristiano Ronaldo na czele. Było więc na co się szykować i myśleć, skąd by tu wyczarować bilety.

Oczywiście po wynurzeniu się z podziemnego parkingu i przyzwyczajeniu się do efektownego widoku stadionu z zewnątrz, rozpoczęło się intensywne rozglądanie najpierw za kasami biletowymi – ale tu zgodnie z przewidywaniami okazało się, że bilety są, ale tylko do odbioru dla posiadaczy karnetów i kupujących je z wyprzedzeniem przez sieć. No to szukamy… koników. Człowiek wszak przyzwyczajony – jak nie ma biletów w kasie, to na sto procent są u koników. A tu niespodzianka, nawet uważne przyglądanie się mijanym ludziom nie daje efektu – koników brak !

 

Monachium, Allianz Arena - Miroslav Klose, Ricardo Carvalho

Monachium, Allianz Arena – Miroslav Klose, Ricardo Carvalho

 

Dopiero po dłuższym czasie rozpoznałem w tłumie konika – właśnie odbywał błyskawiczną transakcję – zanim zdążyłem dojść – i po koniku i po kupującym zostały tylko wiatry. Kilka razy taką sytuację zaobserwowałem i mam wrażenie, że tamtejsze koniki niesamowicie boją się policji – wszystko jest strasznie ukrywane, konik ma obowiązkowe „plecy”, czyli kolesia który stanowi jego drugie oczy, a przy każdym minimalnym zagrożeniu koniki znikają z prędkością błyskawicy. Jak w takich warunkach złapać konika z biletem ? Tylko i wyłącznie, jeśli będzie wyłapany oczami w bliskiej od ciebie odległości. No to szukamy i… jest.

 

Monachium, Allianz Arena - Xabi Alonso, Bastian Schweinsteiger

Monachium, Allianz Arena – Xabi Alonso, Bastian Schweinsteiger

 

Niedaleko mnie zaczyna się transakcja – koleś spod kurtki pokazuje zainteresowanemu bilety i coś tam szwargoli po ichniemu. Szybkie podejście i… są bilety, ale tylko najwyższej kategorii. Nie ma czasu na zastanowienie, bo albo bilety zaraz pójdą (bo takich chętnych było od razu więcej), albo konik zniknie. Cena 100 euro (na bilecie nominał – 60 eur, przebitka nie jest szalona). Decyzja – dawaj bilet. A koleś… chowa pokazywany mi bilecik, po czym z kieszeni wyjmuje drugi, oddaje mi biorąc kasę. Zdążam tylko popatrzeć na bilet – niby identyczny z tym, który miałem w ręce. I kolesia już nie ma.

W głowie świta myśl – dostałem podróbę. Sprzedawca ciemniejszej maści, szybka transakcja, podmianka biletów (niby chciał mi dać „świeży”) – nie ma siły, podróba. Ale bilet wygląda dobrze, ma nawet wyglądający oryginalnie hologram. Chwila pomyślunku i znów decyzja – idziemy do bramki wejściowej, niech się dzieje co chce. Najwyżej capną mnie na bramce z podróbą. Dopiero przy bramce dopadła mnie myśl dodatkowa – mam wielgaśny obiektyw na aparacie – nie wpuszczą mnie. Ale jest już za późno – wkładam bilet do czytnika.

Czytnik: „biiiiip” – na czerwono – kod kreskowy nie rozpoznany. Czyli zgodnie z obawami. Druga próba w czytniku – jest zielono :) Czyli jednak skubany sprzedał mi oryginał. Sto kilo spadło z ramion. Teraz drugie sto kilo – macanko u ochroniarzy i kontrol osobista – czyli kłopot z aparatem. I kolejna sensacja – nie ma żadnego problemu – wchodzę na Allianz Arena. Szczyt szczęścia.

 

Monachium, Allianz Arena - Iker Casillas

Monachium, Allianz Arena – Iker Casillas

 

Miejscówka okazuje się rewelacyjna (wszak pierwsza kategoria), a ja mam aparat z dużym zoomem, więc zdjęcia będą niezłe. Jeszcze tylko spacer po koronie stadionu i próba zakupu czegoś do jedzenia. Pudło. Nic nie da się tu kupić za gotówkę – trzeba mieć specjalną kartę prepaid – tylko za jej pomocą można płacić we wszystkich punktach na stadionie, także na stadionowym parkingu. Cwaniaki. Kartę można łatwo wyrobić – na każdym kroku stoją ludzie z maszynkami do ich wyrobu. Ale doładować można tylko kwotą 10 euro lub jej wielokrotnością. A ceny np. jedzenia już takie okrągłe nie są i każdemu coś na karcie zostaje – a jak jesteś tak jak ja kibicem „jednorazowym” – to zostawiasz na karcie kasę „na wieczne nieoddanie”. U mnie zostało tak coś ponad 2 euro. Ale co tam. Karta przynajmniej zostaje – na pamiątkę.

Sam mecz odbywał się w letniej atmosferze – wszak towarzyski – ale przy komplecie publiczności i fajnym momentem początkowym – pożegnaniem bohatera wieczoru – Franza Beckenbauera. Obie drużyny starały się nie zrobić sobie krzywdy i końcowy wynik pozostał bezbramkowy. Na koniec była więc pokazowa runda rzutów karnych, w których Bayern przegrał 2:4.

 

Monachium, Allianz Arena - kibice Realu po meczu

Monachium, Allianz Arena – kibice Realu po meczu

 

Monachium, Allianz Arena - widok stadionu w nocy

Monachium, Allianz Arena – widok stadionu w nocy

 

Na koniec jeszcze efektowny widok stadionu Allianz Arena z czerwonym podświetleniem w nocy i powrót na parking. Tu już nie ma tak fajnie, jak przy wjeździe i niestety są potężne kolejki już na etapie płacenia za parking (wspomnianą doładowaną kartą stadionową).

Na koniec mała nauczka – przy parkowaniu pod Allianz Arena zapamiętajcie nie tylko poziom parkingu i miejsce zaparkowania, ale jeszcze symbol segmentu parkingu, do którego wjechaliście. Parking stadionowy jest podzielony na bodajże cztery, IDENTYCZNIE wewnątrz wyglądające parkingi – można się zestresować schodząc ze stadionu i nie zastając samochodu na jego miejscu (w moim przypadku był to dodatkowo samochód wypakowany po sufit bagażami na 2-tygodniowe wakacje pięcioosobowej rodziny – pół mieszkania było w środku). Dopiero po kwadransie dreptania w miejscu wpadłem na pomysł wyjścia na zewnątrz i wtedy okazało się, że takich parkingów jest kilka obok siebie i zszedłem nie do tego, co trzeba :).

Stresów był więc kilka – i przed, i po meczu – ale było warto. Z punktu widzenia kibica piłkarskiego – jak to mówią w jednej reklamie – bezcenne :) Reszta jest na zdjęciach.

Pełna galeria zdjęć z Allianz Arena (Bayern – Real) – na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Inne wpisy z: Niemcy

Garmisch-Partenkirchen

Niemieckie i austriackie miasteczka, położone w Alpach i na ich krańcach mają swój niezaprzeczalny klimat i urok. Nie inaczej jest z Garmisch-Partenkirchen. Znów przypomnieliśmy sobie, dlaczego tak bardzo lubimy Bawarię...

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

 

Dodaj komentarz