Pamukkale, bawełniana twierdza | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Pamukkale, bawełniana twierdza

Białe, wapienne tarasy w Pamukkale są dziś jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych w całej Turcji, punktem obowiązkowym dla każdego turysty, odwiedzającego ten kraj. Choć jeszcze niedawno niewiele brakowało, by turystyka zniszczyła całkowicie to miejsce…

Tour de Europe 2013, dzień 22 (poprzedni wpis: Starożytna Afrodyzja). Po zwiedzaniu ruin starożytnych: Nysy i Afrodyzji, ostatecznie przed godziną 15-tą docieramy do miejscowości Pamukkale, celu naszej całodniowej wycieczki. Trafić tu jest dziecinnie prosto, wystarczyło skręcić w dobrze oznakowany zjazd z drogi D320, którą jechaliśmy aż od Aydin. Dalej jest już tylko 12 km prostej, asfaltowej drogi, z której z daleka widać białe wapienne tarasy w Pamukkale.

Pamukkale jest niespotykanym na taką skalę nigdzie na świecie cudem natury. Znajduje się tu łącznie 17 gorących źródeł, o temperaturze wody od 35 do 100 stopni. Woda ta jest silnie zawapniona, i spływając ze wzgórza od 14 tysięcy lat, wytrąca biały osad, który potem tak magicznie wygląda. Wydajność wód jest tak duża, że nalot potrafi się podwyższać nawet o 1 mm rocznie na całej powierzchni zbocza góry (5 km2).

Wjeżdżamy do Pamukkale

Wjeżdżamy do Pamukkale

Pamukkale, widok na wapienne tarasy

Pamukkale, widok na wapienne tarasy

Pamukkale, widok na wapienne tarasy

Pamukkale, widok na wapienne tarasy

Pamukkale, strefa "ściągania butów" :)

Pamukkale, strefa „ściągania butów” 🙂

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Przez całe lata panowała tu turystyczna „wolna amerykanka”. Dozwolone było chodzenie po całej powierzchni tarasów i kąpanie się w stworzonych przez naturę basenach z gorącą wodą. Na szczycie wzgórza wybudowano hotele, których baseny także zasilane były wodą z naturalnych źródeł. Na szczyt wybudowano drogę przebiegającą po wapiennych trawertynach, pozwolono także na… jeżdżenie motocyklami po wzgórzu. Oczywiście w błyskawicznym tempie spowodowało to ogromną degradację terenu i praktyczne wyniszczenie wapiennych tarasów, którym hotele zabrały „zasilanie” w mineralną wodę.

Na całe szczęście UNESCO zdecydowało się na objęcie swoim patronatem tarasów w Pamukkale, a władze tureckie zauważyły problem. Szybko nakazano wyburzenie hoteli na szczycie wzgórza, a drogę zlikwidowano. Turystom zakazano dowolnego poruszania się po tarasach, wyznaczając ścieżkę spacerową wzdłuż tarasów, które objęto ochroną i zapewniono im z powrotem przepływ wapiennej wody. Nawet na wyznaczonej ścieżce obowiązkowe jest zdjęcie obuwia i poruszanie się boso. Porządku i zakazu wychodzenia poza wyznaczony teren pilnują surowo specjalnie zatrudnieni strażnicy, którzy reagują błyskawicznie na każdą próbę niedozwolonego zachowania. Dzięki temu cud natury został uratowany i nadal stanowi wielką atrakcję turystyczną.

Po dojechaniu w pobliże białych tarasów nie ma problemu z parkowaniem – na widok szukających parkingu turystów szybko pojawia się młody człowiek, proponujący miejsce parkingowe gratis, bez żadnych zobowiązań. Jasne jest, że będzie pewnie chciał ugościć nas w którejś z sąsiadujących z parkingiem restauracji, zapewne którąś reprezentuje. Ale że i tak po powrocie planujemy coś zjeść, nie jest to problemem.

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pamukkale, baseny z ciepłą wodą ze źródeł

Pammukale, słynne wapienne tarasy

Pammukale, słynne wapienne tarasy

Pammukale, słynne wapienne tarasy

Pammukale, słynne wapienne tarasy

Wstęp na wapienne tarasy kosztuje 25 TL od osoby dorosłej (jak w całej Turcji, dzieci do 12 lat wchodzą gratis). Wejść jest kilka – od dołu i od góry. My decydujemy się wejść od dołu, Ci co wjadą samochodem na górę i tam zaparkują (też można), pewnie będą woleli wejść górnym wejściem. Kilkadziesiąt metrów za kasą zaczyna się strefa „bez butów” – miejsce, gdzie obowiązkowo trzeba ściągnąć obuwie i dalej poruszać się boso. Zaraz potem zaczynają się wapienne trawertyny, po których spływa woda ze źródeł umiejscowionych na górze.

Wrażenie z chodzenia po wapiennym nalocie jest rewelacyjne. Woda jest cieplejsza od powietrza (a jesteśmy w Pamukkale w sierpniu, w prawie 40-to stopniowym upale). Obawa o poślizgnięcie się na skale, którą wyślizgała woda z miejsca znika – skała po której wspinamy się pod górę jest… chropowata. Nie ma szans na wywrotkę. Rewelacja.

W miarę drogi pod górę, pojawiają się coraz bardziej zjawiskowe białe skały i ściany, a także wyprofilowane przez wodę naturalne baseny, wypełnione ciepłą wodą. W części z nich jest sporo ludzi, w części – nikogo. I to pomimo tego, że ogólnie poruszamy się w dużym, wielojęzycznym tłoku turystów. Dzieciaki korzystają z każdej okazji, by usadzić się w mijanych większych sadzawkach czy basenach. A zdjęcia robione na tle „pierzastych”, bieluśkich ścian wapnia wychodzą naprawdę zjawiskowo.

Pamukkale, wielbiciele "upiększającego" błotka

Pamukkale, wielbiciele „upiększającego” błotka

Pamukkale, wapienne skały

Pamukkale, wapienne trawertyny

Pamukkale, wapienne trawertyny

Pamukkale, wapienne trawertyny

Pamukkale, wejście do basenu Kleopatry

Pamukkale, wejście do basenu Kleopatry

Pamukkale, basen Kleopatry

Pamukkale, basen Kleopatry

Pamukkale, starożytne grobowce "zatopione" w wapiennym osadzie

Pamukkale, starożytne grobowce „zatopione” w wapiennym osadzie

Po drodze widzimy częsty widok w postaci ludzi, siedzących pod białymi ścianami, wysmarowanych od stóp do głów błotem, pochodzącym z basenów z wodą – woda ta, i błotko także, uznawane są za lecznicze (konkretnie: upiększające), więc to zapewne ci co bardziej troszczący się o swoją urodę 🙂 Istnieje nawet legenda o brzydkiej dziewczynie, która z rozpaczy rzuciła się tutaj ze skał. Spadła do wapiennej wody, która zamortyzowała upadek, a leżenie w niej odmieniło dziewczynie urodę. Została znaleziona przez księcia, który… oczywiście zachwycił się dziewczyną i się w niej zakochał 🙂 Taka turecka „śpiąca królewna” 🙂 Albo Fiona 🙂

Tak czy siak, widoki w Pammukale są naprawdę niecodzienne i warte przyjechania tutaj. U szczytu wzgórza i trawertynów znajdują się te „właściwe” wapienne tarasy, przed którymi kłębi się stado turystów, pozujących do zdjęć. Nic tu nie jest przereklamowane, widok jest nie-sa-mo-wi-ty.

Dużo jednak psuje wrażenie, wyniesione przez nas ze szczytu i ze znajdującego się na nim jedynego zachowanego hotelu, na terenie którego znajduje się słynny basen Kleopatry, w wodach którego zatopione są starożytne kolumny. Wodę z basenu podejrzewa się od dawnych czasów o właściwości odmładzające, pomaga także na reumatyzm, problemy z ciśnieniem i choroby oczu. Temperatura wody waha się pomiędzy 36 a 57 stopni, PH to 5,8. Niestety przyjemność popływania w basenie jest horrendalnie droga – bilet kosztuje 30 TL od osoby dorosłej, dzieci także płacą (mniej). Wyszło nam, że dla naszej rodziny będzie to łączny koszt ok.200 PLN, płacenie takiej kwoty za chwilę przyjemności skutecznie nas zniechęciła. Ogólnie hotel ten i wszystkie w nim „atrakcje” wyliczone są na ogromne łupienie kieszeni turystów – ceny wszystkie są tu po prostu kosmiczne.

Pamukkale, szczyt wzgórza, regulowany przepływ ciepłej wody

Pamukkale, szczyt wzgórza, regulowany przepływ ciepłej wody

Pamukkale, wyschnięte tarasy na szczycie wzgórza

Pamukkale, wyschnięte tarasy na szczycie wzgórza

Na dół zeszliśmy tą samą trasą, wcześniej na szczycie zwiedzając ruiny starożytnego Hierapolis (jego zwiedzanie opiszemy w osobnym wpisie). Oglądanie wapiennych skał i tarasów w drodze na dół sprawia równie świetne wrażenie jak pod górę.

Co warto wiedzieć z praktycznego punktu widzenia o Pamukkale ? Przede wszystkim – obowiązkowo stroje kąpielowe (przebrać się można na parkingach), obuwie nie ma znaczenia (i tak się je obowiązkowo zdejmuje, najlepiej jak najlżejsze – wszak trzeba będzie je nieść). Przyda się plecak (na buty, po co dźwigać je w rękach). Ale najważniejsza jest woda – w upałach panujących w sezonie w Turcji zużyjecie każdą jej ilość, a kupienie jej na terenie tarasów w Pamukkale wiąże się ze złupieniem portfela – tu wszystko jest droższe kilka razy niż w sklepie – a przecież i w sklepie Turcja nie jest tania).

Na tarasach Pamukkale spędziliśmy 3,5 godziny (wliczając także zwiedzanie ruin Hierapolis). Po wyjściu z terenu „skarbu” UNESCO, udaliśmy się podziękować naszemu opiekunowi samochodu i odwdzięczyć się zamówieniem obiadu w restauracji, przed którą stał. Kolejna okazja do poeksperymentowania z turecką kuchnią – zaliczyliśmy m.in. pomidorową çorbę (zupę) i manti, nazywane tureckim ravioli, czyli małe pierożki z mięsnym nadzieniem, podawane z sosem pomidorowym i jogurtem.

Pamukkale, pomidorowa çorba w restauracji

Pamukkale, pomidorowa çorba w restauracji

Pamukkale, tureckie manti w restauracji

Pamukkale, tureckie manti w restauracji

Wyjeżdżając z Pamukkale, mieliśmy nadzieję na zwiedzenie pobliskich ruin starożytnej Laodikei (położonych przy wyjeździe na główną drogę D320), ale niestety dotarliśmy tam po godz.19-tej, kiedy wstęp nie był już możliwy. Wycieczka do Pamukkale była ostatnią naszą wojażą, odbytą w Turcji podczas wakacyjnego pobytu, ostatnim jej elementem było zwiedzanie ruin Hierapolis na szczycie tarasów w Pamukkale. Za kilka dni startujemy w drogę powrotną, równie ciekawą jak ta dojazdowa (będziemy oglądać m.in. tureckie Bursę i Stambuł).

Pełna galeria zdjęć z wapiennych tarasów w Pamukkale znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Dodaj komentarz