amfiteatr | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Werona. W mieście Romea i Julii

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano „Romea i Julię” :)

Tour de Europe 2011, dzień 2 (poprzedni wpis: Wiedeń nocą). Drugi dzień naszego wyjazdu do Hiszpanii spędziliśmy na dojeździe z Wiednia i zwiedzaniu włoskiej Werony. Werony, która jak ogromna ilość innych włoskich miast, wprost ocieka historią, i tą nowszą, i tą starożytną.

Historia Werony tonie w mrokach dziejów i nie jest do dziś wyjaśniona. Nie wiadomo dokładnie, kiedy miasto powstało i kto je założył – krąży na ten temat kilka równolegle żyjących teorii. Na pewno zaś miasto dostało się pod panowanie rzymskie w 89 r. p.n.e. Miasto zajmowało ważną pozycję na mapie starożytnego Rzymu, będąc intensywnie rozbudowywanym, często też gościli tu rzymscy cesarze.

Dość szybko pojawiło się w mieście chrześcijaństwo, dziś zresztą patronem miasta jest św.Zenon, jeden z pierwszych chrześcijańskich biskupów miasta, żyjący w IV w. Gdy Rzym chylił się ku upadkowi, dla Werony rozpoczęły się czasy częstych zmian przynależności miasta. W średniowieczu rozpoczęła się era niezależnych miast, łączących się w sojusze przeciwko innymi. Werona odgrywała tu ważną rolę, rosnąc w potęgę, czym naraziła się w końcu „wielkim” – Wenecji czy Florencji.

Werona, brama miejska Bra (ok. XIV w.)

Werona, brama miejska Bra (ok. XIV w.)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona, plac Piazza delle Erbe, Lew Wenecki stojący przed Palazzo Maffei

Werona, plac Piazza delle Erbe, Lew Wenecki stojący przed Palazzo Maffei

Werona, rzymska brama miejska Porta Borsari z I w.

Werona, rzymska brama miejska Porta Borsari z I w.

W XV w. Werona już podlegała Wenecji, ale nie na długo. Weszła później w skład cesarstwa niemieckiego, Francji, a w końcu Austrii. Dopiero w XIX w. miasto weszło w skład Włoch. Przez te wszystkie wieki dodatkowo ludność i zabudowania miasta były często trzebione przez liczne epidemie i powodzie, które czasowo zatrzymywały jego rozwój.

Werona, Casa di Giulietta i słynny balkon Julii

Werona, Casa di Giulietta i słynny balkon Julii

Miasto w swej historii było często miejscem ulubionym przez artystów. Oczywiście wszyscy kojarzą Weronę z dziełem „Romeo i Julia” Shakespeare’a, aczkolwiek z tego co nam wiadomo, wielki poeta nigdy w Weronie (ani nawet we Włoszech) nie był osobiście. Dwa rody rodzinne Romea i Julii rzeczywiście w Weronie mieszkały, choć nie ma dowodów na istnienie historii miłosnej, opisanej przez Shakespeare’a.

Werona, wejście do Casa di Giulietta

Werona, wejście do Casa di Giulietta

Stoją wszak w Weronie domy Romea i Julii – faktycznie domy, w których mieszkały rody Montecchi i Capuleti, w miejscowym klasztorze znajduje się także grobowiec, w którym wg legendy spoczywa ciało Julii. Dzięki dziełu Shakespeare’a Werona jest dziś mekką turystyczną dla wszystkich, chcących zobaczyć na własne oczy ślady wielkiej miłości członków zwaśnionych rodów.

Ale Werona to także miasto Dantego. Wprawdzie nie urodził się tu, ani tu nie zmarł, ale bardzo często przebywał w mieście. Dante został zresztą uwieczniony okazałą statuą na Piazza dei Signori. W Weronie bywali także Goethe, Byron czy Mozart.

W Weronie spędziliśmy zaledwie kilka godzin, choć z pewnością warta jest ona dużo większego zainteresowania – na pewno jeszcze do miasta kiedyś wrócimy. Oprócz oczywistego miejsca do zobaczenia – czyli słynnego balkonu Julii, udało się nam także oglądnąć kilka innych interesujących miejsc:

  • starożytny rzymski amfiteatr, czyli „Arenę”, jeden z największych zachowanych do dziś tego typu obiektów, zachowany zresztą lepiej niż słynne rzymskie Koloseum. Wybudowany w I w., mieścił ok.30.000 widzów. Częściowo zniszczony przez trzęsienie ziemi w XII w., dziś służy jako miejsce koncertów operowych oraz innych wydarzeń muzycznych. W amfiteatrze występowały i wciąż występują największe gwiazdy scen operowych oraz muzyki popularnej;
Werona, most i zamek Castelvecchio

Werona, most i zamek Castelvecchio

Werona, rzeka Adyga

Werona, rzeka Adyga

  • Porta Borsari, jedna z zachowanych do dziś rzymskich bram miasta, wybudowana także w I w., ale na miejscu wcześniej znajdującej się tu już bramy;
  • Piazza dei Signori, kwadratowy plac, zwany również „placem Dantego” ze względu na charakterystyczną statuę z jego wizerunkiem, znajdującą się na placu. Piazza dei Signori ma bardzo długą historię – powstał już we wczesnym średniowieczu, a otaczające go budynki i pałace ściśle wiążą się z historią miasta i rodów tu panujących przez wieki;
  • Werona, pomnik Dantego na Piazza dei Signori

    Werona, pomnik Dantego na Piazza dei Signori

    Castelvecchio, czyli „stary zamek”, wybudowany w XIV w. z charakterystycznych, czerwonych cegieł. Wenecjanie podczas swojego panowania wzmocnili obronę zamku działami. Francuzom podczas najazdu Napoleona „udało się” zamek uszkodzić – obecnie mieści się tu muzeum;

  • ufortyfikowany most Castelvecchio, wybudowany w XIV w. przez ówczesnego władcę jako droga ucieczki z zamku, znajdującego się po jednej ze stron mostu. Dzisiejsza forma to rekonstrukcja – most bowiem został całkowicie zniszczony w 1945 r. przez wycofujące się z miasta wojska niemieckie;
  • Piazza delle Erbe, kwadratowy, najstarszy plac miejski Werony, leżący w miejscu dawnego rzymskiego forum, czyli centralnej części miasta. Najważniejszym punktem tu jest fontanna, zwieńczona figurą Madonny, datowaną na IV w. Niemal tuż obok, przez budynkiem Palazzo Maffei, stoi okazały wenecki lew, symbol Republiki Weneckiej z czasów panowania Wenecji w mieście. Niedaleko od placu, nieco na południe, znajduje się najważniejszy turystyczny obiekt Werony, czyli Casa di Giulietta – dom „Julii”;

Do dziś żałujemy, że nie spędziliśmy w Weronie więcej czasu – cóż, to były pierwsze nasze podróże – planowania wciąż się uczymy :) Weronę udało nam się zobaczyć jedynie pobieżnie i wciąż pałamy nadzieją, że uda nam się do tego pięknego miasta wrócić. Trzymajcie kciuki, żeby się udało :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam Genuę – włoskie miasto, do którego pojechaliśmy z jednym celem – zobaczyć jedno z większych w Europie morskich akwariów.

Pełna galeria zdjęć z Werony znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2011

IMG_9694

Co Wam przychodzi do głowy, gdy myślicie o Hiszpanii od strony kulinarnej ? Pewnie paella, pewnie tapas. Miłośnicy trunków pomyślą o winie Rioja. A my zakochaliśmy się w szynce - tej prawdziwie hiszpańskiej królowej szynek - Jamón Ibérico.

Ronda, domy nad przepastnym wąwozem

Nie da się zobaczyć Andaluzji, nie przyjeżdżając do Rondy - jednej z najpopularniejszych hiszpańskich destynacji turystycznych, położonych poza pasem wybrzeża. Ronda to miasto wyjątkowe, ze względu na swoje położenie oraz niezwykłą historię.  więcej

Marbella, corrida, matador w akcji

Corrida. Krwawe i mocno kontrowersyjne widowisko, będące jednym z symboli Hiszpanii - i wielkim świętem dla Hiszpanów. Jeśli zastanawiacie się, czy wybrać się na "plaza de toros" w którymś z hiszpańskich miast - przeczytajcie. Opowiemy Wam, czy warto.

 

Inne wpisy z: Włochy

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano "Romea i Julię" :)

Genua, Akwarium Morskie

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui - mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta - jedno z największych akwariów morskich w Europie.

Rzym, Koloseum

Jak się ma ledwie dzień i kawałek drugiego w Rzymie, to każda chwila jest na wagę złota. Nawet wieczór jest dobry na zwiedzanie miasta i jego największych atrakcji, szczególnie gdy za dnia zaplanowane mieliśmy inne rzeczy.

 

Pula, miasto wymarzone dla miłośników historii

Było na naszej trasie po Słowenii i Chorwacji takie jedno miasto, które absolutnie na pewno chcieliśmy zobaczyć. Miasto, do którego chcieliśmy pojechać od zawsze, słynące z bardzo dobrze zachowanego rzymskiego amfiteatru. Pula.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 4 (poprzedni wpis: Rovinj, dwujęzyczna perełka wybrzeża Istrii).Gdy planowaliśmy objazdówkę po Istrii, Pula była tym miejscem, które jako pierwsze w tych planach się pojawiło. To nie była kwestia, czy jechać do Puli, a tylko i wyłącznie którego dnia. I jak ten dzień zaplanować, żeby miasto to nie było ostatnim punktem zwiedzania i nie trzeba było się nigdzie śpieszyć.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Chorwacja, Pula

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pula, rzymski amfiteatr: 44.873237, 13.850369
Pula, katedra Wniebowzięcia NMP: 44.871648, 13.844243
Pula, świątynia Augusta: 44.870143, 13.841883
Pula, rzymskie mozaiki: 44.868850, 13.844136
Pula, kaplica z VI w.: 44.868010, 13.843624
Pula, wzgórze Kastel: 44.870314, 13.844994
Pula, klasztor Franciszkanów: 44.869975, 13.843744
Pula, rzymski teatr: 44.870120, 13.846958
Pula, łuk Sergiusza: 44.868280, 13.846936
Pula, Brama Herkulesa: 44.870167, 13.847950
Pula, Porta Gemina (\'Podwójna Brama\'): 44.870926, 13.847682

 

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Tak też trasa została przez nas zaplanowana – po Vodnjanie i słynnych mumiach w miejscowym kościele, Pula była głównym elementem czwartego dnia na Istrii. Historia Puli tonie w mrokach historii – legenda mówi, że założycielami miasta byli mieszkańcy Kolchidy (dzisiejsza Gruzja), którzy zapuścili się w te rejony w pogoni za mitycznymi Argonautami, którzy ukradli im złote runo. Argonautów nie dogonili, a dodatkowo stracili syna własnego króla – nie chcąc wracać i narażać się na gniew władcy, postanowili zostać i osiedlić się w tym miejscu.

Pula, katedra Wniebowzięcia NMP

Pula, katedra Wniebowzięcia NMP

Na pewno okolice Puli zamieszkane były już przez Illyrów, ich ślady znaleziono m.in. na dzisiejszym wzgórzu zamkowym (Kastel). Okres wielkiego prosperity nastąpił jednak dopiero po tym, jak Illyrów podbili Rzymianie. Czasy Rzymian wywarły olbrzymie piętno na mieście – do dziś zresztą Pula słynie z zabytków właśnie z tego okresu.

Miasto zostało ufortyfikowane i otoczone murami, poprzez które do środka prowadziło kilka bram. Na wzgórzu wybudowano niewielki teatr, a niedaleko poza miastem – dużo większy. Wybudowano system doprowadzania wody, a także okazały amfiteatr, miejsce walk ludzi i zwierząt. Pula była ważnym ośrodkiem administracyjnym Rzymu. Po jego upadku nastąpiła inwazja Słowian i Franków, aż w 1150 r. Pula uznała przynależność do Wenecji.

Pula, "facebookowa" restauracja :)

Pula, „facebookowa” restauracja :)

Pula, dawne rzymskie forum

Pula, dawne rzymskie forum

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Czasy panowania weneckiego odbiły się bardzo mocno na architekturze miasta, tak jak w innych miejscach, podległych Wenecji. Ale nie był to spokojny okres – miasto było atakowane przez sąsiednie nacje, a także niszczone wewnętrznie przez liczne plagi chorób, które mocno przetrzebiły liczbę mieszkańców. Wieloletnia przynależność do państwa weneckiego sprawiła, że naturalnymi językami w mieście były włoski i niemiecki. Po II wojnie światowej nastąpił jednak silny exodus mieszkańców włoskojęzycznych. Pula weszła najpierw w skład nowo tworzonej Jugosławii, a potem niepodległej Chorwacji.

Dziś Pula to ok.60 tys. mieszkańców. Miasto piękne i słynące z licznych zabytków, dobrze zachowanych od czasów rzymskich. Cel wielu turystycznych wycieczek, zarówno tych zorganizowanych, jak i indywidualnych. Dla miłośników historii to dziś punkt obowiązkowy na mapie chorwackiej Istrii. Najważniejsze miejsca, które warto zobaczyć w Puli:

  • amfiteatr z czasów rzymskiego cesarza Wespazjana, dziś turystyczna wizytówka miasta – jeden z najlepiej zachowanych rzymskich amfiteatrów w Europie. Jest ogromny (szerokość w każdym miejscu przekracza 100 m), kiedyś mieścił ok.23 tys. widzów – odbywały się tu walki zwierząt oraz gladiatorów. Dziś jest najważniejszą atrakcją miasta (wstęp jest płatny), służy także jako miejsce wydarzeń kulturalnych i koncertów (podobnie zresztą jak np. rzymskie Koloseum). Widownia może dziś pomieścić ok. 5 tys. widzów;
Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

  • świątynia Augusta, budowana od II w. p.n.e., kiedyś była częścią centralnego placu miasta (forum), dziś służy jako niewielkie muzeum z eksponatami z czasów świetności miasta;
  • wzgórze zamkowe Kastel w centralnym miejscu starej Puli, od XVII wieku stoi tu mały obronny fort, ale rola tego wzgórza jest w historii o wiele większa – to prawdopodobnie od niego zaczęła się cała historia miasta – już w czasach przed Rzymianami wzgórze było zamieszkane przez ludzi. Dziś w budynkach zamkowych znajduje się Muzeum Historyczne;
  • klasztor Franciszkanów, także znajdujący się na wzgórzu zamkowym, wybudowany w 1227 r., ale już wcześniej znajdowało się miejsce kultu religijnego;
  • starożytny rzymski teatr, położony na zboczu wzgórza Kastel, mniejszy z dwóch kiedyś istniejących w mieście;
  • katedra Wniebowzięcia NMP, znajdująca się pomiędzy amfiteatrem a świątynią Augusta. Dzisiejsza jej bryła to efekt wielowiekowych rozbudów wczesnochrześcijańskiej świątyni z IV w. – nieliczne części zewnętrznych murów katedry to do dziś pozostałości właśnie z tego okresu. We wnętrzach znajdują się relikwie wielu świętych. Dzwonnicę dobudowano w XVII w., wykorzystując do jej budowy kamienie z… rzymskiego amfiteatru…;
Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, twierdza na wzgórzu Kastel

Pula, twierdza na wzgórzu Kastel

Pula, rzymski teatr na wzgórzu Kastel

Pula, rzymski teatr na wzgórzu Kastel

  • łuk Sergiusza, kiedyś brama miejska, wybudowana przez bogatą miejscową rodzinę pod koniec I w. p.n.e., dziś zwana „łukiem triumfalnym”;
  • pozostałe bramy i mury miejskie, wzdłuż których warto się po prostu przespacerować. Starożytne obwarowania miasta zostały częściowo zdemontowane w XIX w., ale na szczęście duża część, szczególnie dawnych miejskich bram (było ich około dziesięciu), zachowała się do dzisiaj. Warte uwagi są tzw.”Podwójna (lub Bliźniacza) Brama” i Brama Herkulesa – obie oczywiście z czasów panowania Rzymu w Puli;
  • starożytne mozaiki, nieco schowane na starówce Puli (choć bez problemu da się je znaleźć dzięki widocznym kierunkowskazom) to pozostałość po okazałej willi z czasów rzymskich. Mozaiki pochodzą z II-III w. i są całkiem nieźle zachowane;

Warto także wiedzieć, iż Pula chwali się związkiem ze słynnym irlandzkim pisarzem Jamesem Joyce’m, który w trakcie swojego życia miał krótki epizod, związany z miastem – mieszkał tu przez ok. pół roku, ucząc w szkole językowej. Jeśli będziecie mieli ochotę, możecie poszukać w mieście śladów Joyce’a – znajdziecie m.in. kawiarnię, w której lubił spędzać czas.

Pula, starożytny "łuk Sergiusza"

Pula, starożytny „łuk Sergiusza”

Pula, brama Herkulesa

Pula, brama Herkulesa

Pula, "podwójna (bliźniacza) brama"

Pula, „podwójna (bliźniacza) brama”

Pula to drugie – po Splicie – chorwackie miasto, które tak bardzo zapadło nam w pamięć dzięki swoim związkom ze starożytną historią i takim nagromadzeniem zabytków, związanych z tym okresem. Amfiteatr w Puli robi naprawdę piorunujące wrażenie – z amfiteatrów które widzieliśmy, piękniejsze jest tylko i wyłącznie rzymskie Koloseum. Dla niego samego warto do Puli zawitać.

Pełna galeria zdjęć z chorwackiej Puli znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam kolejną istryjską perełkę – niezwykły Vodnjan.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Nora, czyli starożytna Ikea :)

Zaczynamy szósty, przedostatni dzień naszej objazdówki po Sardynii. Zakończymy go w środkowej części wyspy, ale na początek jedziemy z Cagliari na południe – pierwszym celem są ruiny starożytnego miasta Nora.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.3). Drogę powrotną na północ Sardynii rozpoczęliśmy od jazdy na… południe :) W planach bowiem mieliśmy najpierw zobaczenie ruin starożytnej Nory, uznawanej za najstarsze miasto na całej wyspie. Nora położona jest mniej więcej 40 km na południe od Cagliari, za miasteczkiem Pula, a trasa wiedzie na początku drogą otoczoną przez wodę, w której malowniczo taplają się flamingi – pierwszy raz mieliśmy okazję widzieć te ptaki, żyjące na wolności.

Ruiny Nory znajdują się na niewielkim półwyspie, przy wjeździe na który kończy się dojazd. Znajduje się tu, przy plaży Nora, duży, bezpłatny w trakcie naszej wizyty, parking – dalej, ok. 500 m do wejścia na samo stanowisko archeologiczne, trzeba już udać się pieszo. Przy wejściu znajduje się niewielka kawiarnia oraz sklepik z pamiątkami.

Bilety wejściowe do Nory nie są niestety tanie – kosztują 7,50 EUR, a zwiedzanie odbywa się jedynie w grupach, z przewodnikiem. Przewodnik mówi zarówno po włosku, jak i po angielsku. Zwiedzanie samych ruin trwa 40 minut – jeśli będziecie dodatkowo chcieli zwiedzić stojącą za nimi, na samym końcu półwyspu, średniowieczną hiszpańską wieżę (nasz przewodnik sam zaproponował przedłużenie zwiedzania do wieży właśnie), to musicie doliczyć do tego kolejne 30 minut. Jako że nasza grupa składała się wyłącznie z turystów spoza Włoch, przewodnik miał nieco mniej „gadania” – mówił wyłącznie po angielsku.

Flamingi przy drodze z Cagliari do Nory

Flamingi przy drodze z Cagliari do Nory

Nora, plaża

Nora, plaża

Nora, plaża i kościół św.Efezjusza

Nora, plaża i kościół św.Efezjusza

Nora, widok na ruiny starożytnego miasta sprzed wejścia

Nora, widok na ruiny starożytnego miasta sprzed wejścia

Nora, jak już wspomnieliśmy, uważana jest za najstarsze miasto na Sardynii. Założona została przez Fenicjan ok. IX – VIII w. p.n.e. – później założyli oni m.in. Tharros, które zwiedzaliśmy dwa dni wcześniej. Warto wspomnieć, że Fenicjanie założyli miasto pokojowo – nikogo nie podbijali. Przypłynęli tu jako kupcy i uznali to miejsce za niezwykle ważne z punktu widzenia handlowego.

Z czasów Fenicjan nie zachowało się zbyt wiele, ale w XVIII w. znaleziono w Norze tablicę z fenicką inskrypcją, datowaną właśnie na IX / VIII w. p.n.e. Jest to najstarszy zachowany fragment pisma fenickiego na Sardynii, a jednocześnie jego tekst ma potwierdzać fakt założenia Nory jako pierwszego miasta na wyspie. Tablica znajduje się dziś w Muzeum Archeologicznym w Cagliari.

W VI w. p.n.e. w siłę zaczęła rosnąć Kartagina, której wojska stopniowo „przymierzały się” do opanowania Sardynii. Robiły to stopniowo, aż finalnie pod koniec tego wieku wyspa w całości należała już do Kartaginy, która wyparła stąd Fenicjan. Z czasów Kartaginy też nie zachowało się zbyt wiele – niewielkie ruiny świątyni bogini Tanit, pozostałości murów miejskich i domostw. W okresie tym Nora stała się ważnym ośrodkiem handlowym, będąc miejscem obrotu towarami z Afryki, Cypru i samej Sardynii. Handlowano tu złotem, srebrem, ceramiką i przyprawami.

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

Nora, ruiny starożytnego miasta

W 238 r. p.n.e. cała Sardynia, wraz z Norą oczywiście, przeszła pod władanie Rzymu. Nora stała się początkowo nawet stolicą rzymskiej wyspy, ale wkrótce funkcja ta została przeniesiona do pobliskiego Karalis, czyli dzisiejszego Cagliari. Nadal jednak Nora pozostała jednym z najważniejszych miast na Sardynii, a Rzymianie pozostawili po sobie m.in. ruiny czterech miejskich łaźni, bogatych domów, teatr i amfiteatr. Duża część obiektów miejskich nadal czeka na swoją kolej do odkopania przez archeologów (w tym amfiteatr). Wciąż trwają tu prace wydziałów archeologii kilku włoskich uniwersytetów.

Nora zaczęła tracić na znaczeniu ok. IV w. n.e., gdy upadało Cesarstwo Rzymskie, a Morze Śródziemne zaczęło być niebezpieczne. Sardynię najeżdżali najpierw Wandalowie (V w.), a potem Saracenowie (VII w.). Ludność zaczęła stopniowo opuszczać miasto, które zresztą przekształcało się powoli w obronną twierdzę. Prawdopodobnie w VIII w. mieszkańcy ostatecznie opuścili Norę, nie czując się tu bezpiecznie.

Czas teraz na wyjaśnienie tytułu niniejszego wpisu – skąd skojarzenie Nory z Ikeą ? :) To skojarzenie nie jest nasze – wypowiedział je sam przewodnik naszej grupy. Otóż przez cała historię Nory, każda nowa cywilizacja przebudowywała miasto, nie używając nowego budulca po prostu rozkładali istniejące poprzednio zabudowania, a budulec używali do stawiania nowych, własnych. Tak zrobili Kartagińczycy z budowlami Fenickimi, tak też zrobili Rzymianie z budowlami Kartagińczyków. I na koniec – tak też zrobili Hiszpanie, którzy wybudowali pobliską wieżę obronną na brzegu morza, także używając do jej budowy kamieni z zabudowań dawnej Nory. Stąd przewodnik obrazowo pokazał nam Norę jako swoistą wielowiekową Ikeę – miasto stawiano kilka razy z tego samego materiału. Nam się bardziej kojarzy Lego Creator, ale pozostańmy przy skojarzeniu przewodnika :)

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie mozaiki

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymski teatr

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymski teatr

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymski teatr

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymski teatr

Z racji takiego a nie innego sposobu budowania miasta przez kolejnych jego „właścicieli”, najwięcej pozostało tu z czasów rzymskich. Sam układ miasta, rzymskie łaźnie czy pozostałości bogatych willi z dużymi zachowanymi do dziś fragmentami mozaik. Przetrwał też mały rzymski teatr, który funkcjonuje do dziś jako scena przy różnych wydarzeniach kulturalnych. Starsze części miasta są schowane głębiej i stopniowo wciąż odkrywane przez archeologów. Podobno bardzo duża część dawnej Nory wciąż kryje się pod powierzchnią ziemi, część też jest już dziś pod powierzchnią wody, która „zagrabiła” kawałek niegdysiejszego miasta.

Wspomniana już wcześniej obronna wieża na wzgórzu za Norą, wybudowana została w XVII w. przez Hiszpanów jako część sieci wież, mających ostrzegać przed zapędzającymi się tu piratami, a także chronić statki handlowe przed nimi. Wieża powstała w miejscu dawnego miejskiego akropolu w Norze, z materiałów pozyskanych z rozbiórki antycznych zabudowań miasta. Pod wieżę można podejść, a nawet do niej wejść, z przewodnikiem, który ma naprawdę dużą wiedzę i zdolność ciekawego opowiadania o historii. Z okien wieży można podziwiać panoramę okolicy: ruin Nory, pobliskiej plaży ze starym kościołem św.Efezjusza (o nim za chwilę) i sąsiadujących wież, będących w zasięgu wzroku (cały kompleks wież komunikował się pomiędzy sobą sygnałami świetlnymi lub wystrzałami z dział).

Hiszpańska wieża to ostatni element zwiedzania stanowiska archeologicznego w Norze. Wracamy na parking i znajdującą się obok niego plażę – dzieciaki mają ostatnią na Sardynii sposobność do kąpieli. A starszych zainteresować powinien stojący niemal tu przy plaży zabytkowy kościół św.Efezjusza. Jeśli czytaliście nasze wpisy ze zwiedzania Cagliari to wiecie już, że ten męczennik został ścięty za czasów cesarza Dioklecjana właśnie tu – w Norze.

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie forum

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie forum

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie łaźnie

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie łaźnie

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie łaźnie

Nora, ruiny starożytnego miasta, rzymskie łaźnie

Nora, ruiny starożytnego miasta, archeologowie przy pracy

Nora, ruiny starożytnego miasta, archeologowie przy pracy

Nora, ruiny starożytnego miasta, archeologowie przy pracy

Nora, ruiny starożytnego miasta, archeologowie przy pracy

Nora, ruiny starożytnego miasta, widok z wieży hiszpańskiej

Nora, ruiny starożytnego miasta, widok z wieży hiszpańskiej

Nora, kościół św.Efezjusza

Nora, kościół św.Efezjusza

W miejscu, gdzie wg legendy zabito Efezjusza, wybudowano w 1089 r. kościół pod jego wezwaniem, prawdopodobnie na miejscu znajdującej się tu już wcześniej chrześcijańskiej świątyni. Kościół ten jest głównym miejscem kultu bardzo czczonego na Sardynii św.Efezjusza, stąd co roku, każdego 1 maja, wyrusza jedna z najdłuższych procesji w Europie, kiedy to posąg świętego jest prowadzony z kościoła św.Efezjusza w Cagliari (zwiedzaliśmy go poprzedniego dnia) aż tutaj właśnie. Święto to jest największym w Cagliari.

I to ostatni element zwiedzania Nory i okolic. Teraz już nieodwołalnie zwracamy się na północ. Kolejnym przystankiem w drodze do Abbasanty, gdzie mamy ostatni już na Sardynii nocleg, będzie miasteczko Sanluri – o nim, i o innych malowniczych miasteczkach po drodze, będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z ruin starożytnej Nory znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.1

W naszej podróży po Sardynii nadszedł wreszcie czas na Cagliari. Stolica włoskiej wyspy była drugim, po Alghero, naszym całodniowym przystankiem w trakcie tygodnia spędzonego na objeździe Sardynii. Cały dzień przeznaczyliśmy sobie na zwiedzanie miasta.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Na południe Sardynii: Samassi, Vallermosa, Iglesias). Do Cagliari, leżącego na samym południu Sardynii, dotarliśmy późnym wieczorem, po całodniowej podróży samochodem z leżącego na północnym-zachodzie Alghero, upiększonej zwiedzaniem kilku miejsc, w tym Bosy, Tharros i Iglesias. Wieczór przeznaczony był na relaks i podziwianie naszego apartamentu, będącego parterem prywatnego domu na obrzeżach miasta. Jeśli kiedyś będziecie szukali noclegu w Cagliari w czteroosobowej grupie, zdecydowanie polecamy Charm Suite.

Kolejny, piąty już dzień pobytu na Sardynii, w całości przeznaczyliśmy sobie na gruntowne zwiedzanie centrum Cagliari. Bez żadnych wycieczek za miasto i zwiedzania okolicy – całodniowy „trekking” ulicami stolicy, która ma do zaoferowania ludziom żądnym atrakcji historycznych naprawdę wiele.

„Trasy” nie mieliśmy wcześniej ustalonej, wyszła nam dość dynamicznie. Wzięliśmy po prostu mapę turystyczną miasta, otrzymaną od właścicielki apartamentu i postanowiliśmy zwiedzać miasto dzielnicami, jedna po drugiej, realizując kolejno wszystkie punkty zaznaczone na mapie, tak aby w miarę płynnie poruszać się po Cagliari, a nie skakać z punktu do punktu.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Stampace

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, rzymski amfiteatr: 39.224092, 9.113374
Cagliari, park \'Giardini Pubblici\': 39.223685, 9.117633
Cagliari, Galleria D’Art Moderna: 39.225978, 9.115949
Cagliari, kościół św.Ignacego: 39.224229, 9.112236
Cagliari, uniwersytecki ogród botaniczny: 39.221681, 9.110391
Cagliari, wieża i brama Alberta: 39.218577, 9.111459
Cagliari, kościół św.Michała: 39.219001, 9.111480
Cagliari, kościół św.Anny: 39.218565, 9.112950
Cagliari, kościół św.Restytuty: 39.218847, 9.112658
Cagliari, kościół św.Efezjusza: 39.219462, 9.112902
Cagliari, Piazza Yenne: 39.217688, 9.113594
Cagliari, kościół św.Klary: 39.218436, 9.114473
Cagliari, Piazza del Carmine: 39.216711, 9.109383
Cagliari, dworzec kolejowy: 39.215522, 9.108932
Cagliari, ratusz miejski: 39.215231, 9.110456

 

Cagliari, pierwszy widok na zamek

Cagliari, pierwszy widok na zamek

Cagliari, park "Giardini Pubblici"

Cagliari, park „Giardini Pubblici”

Cagliari, Galleria D’Art Moderna

Cagliari, Galleria D’Art Moderna

Cagliari, rzymski amfiteatr z II w.

Cagliari, rzymski amfiteatr z II w.

Kilka słów o historii Cagliari. Pod nazwą Karalis zostało założone ok. VIII / VII w. p.n.e. przez Fenicjan, równolegle z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Tyle że z Tharros pozostały marne ruiny, a Cagliari rozwinęło się w piękne skądinąd miasto. Z racji swojego położenia, Cagliari od zawsze była strategicznym punktem, ze względu na możliwość kontrolowania komunikacji z pobliską północną Afryką. Dlatego też Fenicjanie stworzyli tu ważny dla siebie port morski.

Po Fenicjanach przyszła Kartagina, a mocno rozwinięte przez Kartagińczyków miasto w III w. p.n.e. przejęli Rzymianie. Obydwie te kultury pozostawiły po sobie ślady, widoczne do dnia dzisiejszego w mieście. Już w czasach rzymskich Cagliari było stolicą Sardynii, co w znacznym stopniu sprawiało, że bardzo silnie się rozwijało, a co za tym idzie, było też łakomym kąskiem dla każdych kolejnych najeźdźców. Dlatego też miasto już od czasów powstania było ufortyfikowane, a mieszkańcy zawsze mieli ostateczną drogę ucieczki w razie niebezpieczeństwa – pobliskie góry.

Po Rzymianach byli Wandalowie i Bizancjum, a potem przez jakiś czas Cagliari było nawet samodzielnym państewkiem, nie uzależnionym od nikogo. Ale było ono na tyle słabe, że padało ofiarą częstych najazdów z wybrzeża afrykańskiego (Maurowie). Stopniowo więc miasto odchodziło od niezależności, by przejść w końcu pod władzę włoskiej Pizy.

Od XIV wieku Sardynią, więc i miastem Cagliari zaczęli rządzić Aragończycy (później Hiszpanie), a miasto stało się siedzibą hiszpańskiego wicekróla. Kiedy w XVIII w. nadeszła era dynastii sabaudzkiej, Cagliari zostało oficjalną stolicą królestwa Sardynii. Potem z racji połączeń terytorialnych, przeniesiono ją do Turynu. W 1870 r., po zjednoczeniu wszystkich państewek włoskich, Sardynia i Cagliari weszły w skład Włoch. Ale nadal, jak i na większości terytorium wyspy, językiem dominującym w mieście pozostał (do dziś) język sardyński.

Cagliari, kościół św.Ignacego

Cagliari, kościół św.Ignacego

Cagliari, kościół św.Michała

Cagliari, kościół św.Michała

Zwiedzanie centrum Cagliari zaplanowaliśmy rozpocząć od północy, by stopniowo przemieszczać się potem w kierunku wybrzeża, a później na boki, w kolejne dzielnice. Północą granicą została dzielnica Castello z górującym nad miastem zamkiem, wybudowanym przez Pizańczyków w XIII w. Do centrum dojeżdżamy samochodem, który parkujemy na sporym parkingu przy ulicy Via Sant’Alenixedda, w odległości krótkiego spaceru od zamku właśnie.

Cagliari, brama miejska z 1293 r.

Cagliari, brama miejska z 1293 r.

Podchodzimy pieszo pod zamek, ale na razie nie on jest naszym celem. Przechodzimy przez park „Giardini Pubblici” (ogrody miejskie), obok stojącej tu siedziby Galleria D’Art Moderna (galerii sztuki nowoczesnej) i obchodzimy mury zamkowe dookoła – po przeciwległej stronie murów zamkowych znajduje się bowiem nasz pierwszy, i najstarszy wiekiem cel historyczny w Cagliari – rzymski amfiteatr.

Cagliari, kościół św.Anny

Cagliari, kościół św.Anny

Amfiteatr zbudowany został w II w. i był użytkowany tylko przez trzy stulecia. Odbywały się na nim, jak to w rzymskim amfiteatrze, walki gladiatorów i zwierząt, a także publiczne egzekucje. Po tym, jak przestał być używany, posłużył niestety następnym pokoleniom jako źródło budulca, stąd do dziś ostała się jedynie ta część, która została wykuta w litej skale, na zboczu późniejszego zamkowego wzgórza. Ale i tak wygląda dziś widowiskowo. Na teren amfiteatru nie udało się nam jednak wejść, z jakichś powodów nie był on dostępny (może byliśmy za wcześnie, a może w niewłaściwy dzień, nie wiemy).

Cagliari, kościół św.Restytuty

Cagliari, kościół św.Restytuty

Naprzeciw amfiteatru stoi kościół św.Ignacego, należący do znajdującego się obok klasztoru Kapucynów. Kościół poświęcony jest św.Ignacemu z Laconi, którego całe życie (XVIII w.) związane było z Sardynią, zakonnikowi z zakonu Kapucynów właśnie. Jego ciało jest zresztą w całości przechowywane we wnętrzach świątyni do dziś, w przeźroczystej trumnie.

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Klasztor Kapucynów w Cagliari jest główną siedzibą tego zakonu na Sardynii. Zakon Kapucynów przybył tu w końcówce XVI w., a w 1591 r. wybudował własną świątynię, początkowo pod wezwaniem św.Antoniego z Padwy. Obecną nazwę świątynia otrzymała dopiero w XX w., kiedy to beatyfikowano św.Ignacego z Laconi.

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Schodzimy w dół ulicą pomiędzy amfiteatrem i kościołem św.Ignacego. Za terenem amfiteatru znajduje się przy tej ulicy (ulica św.Ignacego) duży uniwersytecki ogród botaniczny. Można go oglądać, ale wstęp jest płatny – my sobie odpuszczamy. Przez kwadrans maszerujemy w dół ulicy św.Ignacego aż do jej końca (jest naprawdę długa), docierając w końcu do jednej z dawnych bram miejskich, wybudowanych w XIII w. przez Pizańczyków, gdy otaczali oni dawne miasto wysokim murem obronnym. Bramą tą wchodzimy na teren dzielnicy Castello, największej w historycznych części Cagliari.

Wieża ta, wybudowana w 1293 r. przez Pizańczyków (nazwana „wieżą Alberta”), jest najstarszą z wież przez nich postawionych w XIII w. Pod nią znajduje się też, jedyne istniejące do dziś (z trzech) ówczesnych wejść do miasta. Zaraz za bramą znajduje się zabytkowy kościół św.Michała, należący do Jezuitów, konsekrowany w 1738 r., choć budowa trwała bardzo długo – budowano go już w drugiej połowie XVII w. Kościół św.Michała jest jednym z najwspanialszych barokowych świątyń w Cagliari.

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Równie wspaniale prezentuje się kolejna świątynia – główny kościół dzielnicy Stampace – kościół św.Anny, również barokowy, którego budowa rozpoczęła się w 1785 r., ale konsekrowano go dopiero w 1817 r. W miejscu dzisiejszego kościoła wcześniej stała inna świątynia, pamiętająca czasy rządów Pizańczyków w Cagliari. W czasie II wojny światowej poważnie uszkodzony podczas bombardowań, został ponownie otwarty w 1951 r. We wnętrzach znajduje się zabytkowy krucyfiks z XIV w., pochodzący z kościoła św.Franciszka, zniszczonego przez pożar w XIX w.

Wchodzimy w uliczkę Via Sant’Efisio, idącą z lewej strony kościoła św.Anny. Uliczka ta doprowadzi nas do kilku kolejnych zabytków. Pierwszym jest kolejna świątynia – kościół św.Restytuty, pochodzący z XVII w., dziś wyłączony z użytku. Wg legendy św.Restytuta za czasów cesarza Dioklecjana była torturowana, a potem wsadzona na łódź, wypełnioną pakułami i żywicą, a następnie podpaloną.  Obok budynku kościoła znajduje się wejście do podziemi (biletowane, ale bilety są bezpłatne), w których święta była torturowana.

Krypta pod kościołem była w rzeczywistości pierwotnie pogańską świątynią, potem przejętą przez wczesnych chrześcijan. Chronili się w niej w V w. uciekinierzy z Afryki, a potem stała się miejscem kultu dla greckiego kościoła prawosławnego. Zapomniana i opuszczona, została odnaleziona ponownie w XVII w. W czasie II wojny światowej służyła jako schron przeciwlotniczy.

Cagliari, plac Piazza Yenne i pomnik króla Carlo Felice

Cagliari, plac Piazza Yenne i pomnik króla Carlo Felice

Cagliari, kościół św.Klary

Cagliari, kościół św.Klary

Idziemy dalej, ale zanim dojdziemy do kolejnej świątyni – kościoła św.Efezjusza, zaczepiają nas miejscowi, pokazując niepozorne drzwi w budynku przed kościołem. Znów prowadzą one do krypty, którą bardzo łatwo przeoczyć. To miejsce jest szczególne dla mieszkańców Cagliari – św.Efezjusz jest patronem miasta, a krypta ta jest miejscem, gdzie przetrzymywano i torturowano św.Efezjusza przed zadaniem mu śmierci. Efezjusz był żołnierzem cesarza Dioklecjana, żył na przełomie III / IV w. Został skierowany na Sardynię, gdzie miał stłumić miejscowy bunt, ale przeszedł na chrześcijaństwo, za co został w Cagliari uwięziony i ścięty (w pobliskiej Norze – jej ruiny także będziemy zwiedzać) po torturach. W krypcie pod kościołem św.Efezjusza znajduje się kolumna, do której był przypięty łańcuchami męczennik.

Cagliari, kościół św.Klary

Cagliari, kościół św.Klary

Równie ważnym miejscem jest sam kościół św.Efezjusza, zbudowany pod koniec XVIII w. Ważnym dlatego, że to w jego wnętrzach przechowywane są relikwie świętego męczennika, które są najważniejszą częścią procesji, odbywającej się w dniu święta św.Efezjusza – 1 maja.

Trafiamy teraz na plac Piazza Yenne, jeden z historycznych placów dzielnicy Stampace, przez miejscowych traktowany jako punkt spotkań, szczególnie w letnie wieczory, przed udaniem się do miejskich klubów i barów. Na centralnym miejscu placu stoi od 1860 r. statua króla Carlo Felice – króla Sardynii z XIX w. Na placu Yenne zaczyna się droga do Sassari na północy wyspy – ręka króla wskazuje właśnie tę drogę. Zresztą plac Yenne został wybudowany właśnie za czasów tego władcy i pierwotnie nosił jego imię (Piazza San Carlo).

Na chwilę odchodzimy na północ od placu Yenne – chcemy zobaczyć kościół św.Klary, wybudowany pierwotnie pod wezwaniem św.Małgorzaty w 1690 r., jako część klasztoru Sióstr Klarysek. Kościół przetrwał do czasów dzisiejszych w przeciwieństwie do klasztoru, który został prawie doszczętnie zniszczony podczas bombardowań w 1943 r. Resztki klasztoru widać jedynie za kościołem, gdzie dziś znajduje się winda, którą można wjechać poziom wyżej, do dzielnicy Castello.

Ale my wracamy na Piazza Yenne, pozostając w dzielnicy Stampace, i schodzimy na południe, w kierunku nabrzeża. Po drodze mijamy kolejny plac, Piazza del Carmine, projektowany w pierwszej, a wybudowany w drugiej połowie XIX wieku. Na jego środku stoi posąg Niepokalanego Poczęcia NMP z 1882 r.

Cagliari, uliczki dzielnicy Stampace

Cagliari, uliczki dzielnicy Stampace

Cagliari, plac Piazza del Carmine

Cagliari, plac Piazza del Carmine

Cagliari, ratusz miejski przy Via Roma

Cagliari, ratusz miejski przy Via Roma

Cagliari, budynek dworca kolejowego

Cagliari, budynek dworca kolejowego

Cagliari, ulica Via Roma

Cagliari, ulica Via Roma

Cagliari, kamienice przy Via Roma

Cagliari, kamienice przy Via Roma

Wychodzimy na Via Roma, jedną z głównych ulic centrum Cagliari, obstawioną od strony lądu zabytkowymi budynkami z początków XX wieku. Najbardziej rozpoznawalny z nich to na pewno ratusz miejski, bardzo okazały, oddany do użytku w 1907 r. Wcześniej siedziba miejskich władz mieściła się na zamku. Kamień węgielny wmurowano w 1899 r. w obecności włoskiej pary królewskiej. Naprzeciw ratusza znajduje się niewielki zielony plac – Piazza Matteotti, wybudowany w II połowie XIX w. jako obszar zielony stacji kolejowej. Budynek dworca stoi tuż obok – wybudowany w 1879 r., dziś jest największym na całej Sardynii. We wnętrzach znajduje się także wydział kontrolujący ruch kolejowy na całej wyspie.

Ulicą Via Roma idziemy wzdłuż wybrzeża, delektując się widokiem tej promenady, choć bardzo intensywny ruch samochodowy nieco psuje wrażenia. Kończymy w tym momencie zwiedzanie atrakcji dzielnicy Stampace, wchodząc na teren Mariny. Ale o dalszych atrakcjach Cagliari już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Stampace w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Ateny - co warto zobaczyć ? Podsumowanie weekendowego wyjazdu.

Kolebka demokracji. Kolebka cywilizacji. Można używać dużych słów na określenie Aten i zapewne będą one prawdziwe. Ale oprócz miejsc, o których wszyscy uczyliśmy się na historii, znajdziemy tu wiele innych, mniej spektakularnych i odwiedzanych, ale równie dla Greków ważnych. Czas na podsumowanie weekendu w stolicy Grecji.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, pozostałe atrakcje centrum miasta). Weekendowy wyjazd do Aten to wyjazd niezłej promocji LOTu, w której nasz narodowy operator oferował całą swoją europejską siatkę połączeń. Można było znaleźć perełki (wcześniej w jej ramach „zaliczyliśmy” ukraińskie Kijów i Odessę). Ale zanim opowiem o organizacji samego wyjazdu, czas na krótkie podsumowanie tego, co warto w ciągu weekendu w Atenach zobaczyć:

Ateny, Akropol

Ateny, Akropol

Ateny, Akropol widziany z sąsiedniego wzgórza Mouseion

Ateny, Akropol widziany z sąsiedniego wzgórza Mouseion

Panorama Aten widziana z Akropolu

Panorama Aten widziana z Akropolu

Ateny, odeon Heroda Attyka na południowym zboczu Akropolu

Ateny, odeon Heroda Attyka na południowym zboczu Akropolu

Atrakcje z punktów 1-4 można zwiedzić na jednym zintegrowanym bilecie, do kupienia w kasach każdej z nich, kosztującym 12 euro i ważnym dwa dni. Stadion Panatenejski jest atrakcją płatną indywidualnie – wstęp kosztuje 3 euro. Przy odpowiednim planowaniu trasy wszystkie je można zwiedzić w sezonie (kwiecień – wrzesień, długi dzień i dłużej otwarte miejsca zwiedzania) w czasie jednego dnia, wcale specjalnie się nie spiesząc. Ja przełożyłem na drugi dzień nekropolię Kerameikos, stosunkowo najdalej od reszty położoną, chcąc wejść na wzgórze Mouseion i zobaczyć Akropol z boku. Pozostałe atrakcje warte zobaczenia w ciągu weekendu, już dla bardziej zagorzałych „zwiedzaczy”:

Ateny, rzymska agora

Ateny, rzymska agora

Ateny, świątynia Hefajstosa na greckiej agorze

Ateny, świątynia Hefajstosa na greckiej agorze

Ateny, świątynia Zeusa Olimpijskiego

Ateny, świątynia Zeusa Olimpijskiego

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, Zappeion

Ateny, Zappeion

Jeśli lubisz muzea, a jesteś w stanie zrezygnować z części innych atrakcji na ich rzecz, możesz włożyć w swój program jedno z kilku ważnych ateńskich muzeów. My proponujemy jedno z dwóch (nie odwiedziłem ich ze względu na brak czasu):

Nie da się nudzić w Atenach podczas weekendowego zwiedzania. To raczej dylematy, co wybrać z bogatej listy atrakcji.

Lot i lotnisko

Jak już napisano powyżej, lot zapewniał LOT, wylot następował z lotniska Okęcie w Warszawie. W dużej promocji LOTu bilet weekendowy do Aten (piątek – niedziela) kosztował 293 zł w obie strony za osobę – naprawdę rzadko da się zobaczyć taką cenę do Aten czy w ogóle do Grecji – a co dopiero gdy dotyczy to regularnego przewoźnika typu LOT, z możliwością zabrania dużego bagażu (nie skorzystałem, nie potrzebowałem na weekend) no i lotu w weekend, a nie w środku tygodnia. No i w sezonie turystycznym (a Atenach zaczyna się on od początku kwietnia).

Sklepiki na ulicach starych Aten

Sklepiki na ulicach starych Aten

Ateny, kafejka z widokiem na Akropol

Ateny, kafejka z widokiem na Akropol

Ateny, kramy w dzielnicy Monastiraki

Ateny, kramy w dzielnicy Monastiraki

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Słów kilka więcej o locie. Bilety kupowane były w listopadzie (w Atenach byłem w kwietniu, czyli z półrocznym wyprzedzeniem) i wtedy wylot z Warszawy był w piątek o godz.11:05, a powrotny z Aten o 15:40 w niedzielę. Dawało to więc ładne dwie doby, z których do dyspozycji było kilka godzin w piątek i niedzielę oraz cała sobota. Czyli weekendowy „standardzik”. Ale miesiąc po zakupie nadeszła niespodzianka – czyli zmiana rozkładu lotów w LOT-cie…

Po zmianie, wylot był w piątek o… 23:30 (w Atenach o 2:15 w nocy w sobotę), a powrót z Aten o… 5:00 rano w niedzielę (6:40 w Warszawie). Z 48 godzin w Atenach zrobiło się… 27, w tym te konieczne na dojazd z i na lotnisko oraz dwie kolejne nieprzespane noce. Ze „standardziku” zrobił się „dramacik”. Ale trzeba przyznać, że LOT stanął na wysokości zadania (choć chyba nie musiał) – po telefonie na infolinię bez problemu przebukowałem swój bilet powrotny z niedzieli na poniedziałek (5:00 rano) – czyli znów miałem 48 godzin w Atenach, z tym że teraz były to dwa pełniutkie dni: sobota i niedziela. I to bez żadnych dopłat na rzecz LOTu. Naprawdę szacunek. Aczkolwiek nadal rozkład lotów miał spore minusy, o których teraz.

Ateny, kameralne uliczki dzielnicy Psiri

Ateny, kameralne uliczki dzielnicy Psiri

Przylot po 2-giej w nocy na lotnisko w Atenach oznacza dotarcie do hotelu w centrum miasta ok.4:00 rano. Wylot z Aten o 5:00 rano, żeby nie szwędać się po mieście w środku nocy, wymaga:

  • w wariancie kosztownym: wykupienia trzech nocy w hotelu (choć jesteśmy tylko dwie doby), tak aby nie musieć się wymeldowywać w południe w sobotę;
  • w wariancie ekonomicznym: skoro wymeldowaliśmy się w południe w sobotę, to wraz z zapadnięciem zmroku (godz.20-21 w kwietniu) jedziemy na lotnisko, gdzie mamy do spędzenia 8-9 godzin do wylotu;

Niestety rozkład lotów LOTu z Warszawy do Aten nie jest dla weekendowych podróżników. Nie nadaje się na krótkie wypady, chyba że bierzemy na siebie zmęczenie spowodowane zarwaniem dwóch z trzech weekendowych nocy i koczowanie długi czas w nocy na ateńskim lotnisku.

A skoro już przy lotnisku jesteśmy, słów kilka o transporcie do i z miasta. Międzynarodowe lotnisko (E.Venizelos) w Atenach jest nieźle skomunikowane z centrum Aten. Podstawowym środkiem transportu jest zapewne metro, które jest „dociągnięte” do lotniska – piszę „zapewne”, bo nie skorzystają z niego klienci LOTu. Metro bowiem kursuje w godzinach 6:00 – 0:00. Czyli ani nie pojedziecie nim do miasta, gdy wysiądziecie o 2:15 z samolotu z Warszawy, ani nie dojedziecie nim na lotnisko na samolot o 5:00 rano. Taka prawda.

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Parlamentem na placu Syntagma

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Parlamentem na placu Syntagma

Ateny, widok na Akropol z tarasu śniadaniowego w hotelu Evripides

Ateny, widok na Akropol z tarasu śniadaniowego w hotelu Evripides

Ateny, obiad w jednej z restauracji

Ateny, obiad w jednej z restauracji

Różnorodne "pitakia", ciasta wypełnione różnymi rodzajami sera lub szpinakiem

Różnorodne „pitakia”, ciasta wypełnione różnymi rodzajami sera lub szpinakiem

Na szczęście są też miejskie autobusy, kursujące co 15 minut przez całą dobę w dni robocze (w weekendy nieco rzadziej, ale nadal co najmniej dwa razy na godzinę). Kurs takim autobusem (w przypadku jazdy do centrum Aten będzie to X95 jadący z lotniska na plac Syntagma, kurs trwa ok.40-45 minut w nocy) kosztuje 5 euro w jedną stronę.

Transport miejski w Atenach

Niewiele poradzę, bo… nie korzystałem. Jak już wyżej napisałem, metro z lotniska nie było mi potrzebne z racji godzin lotów z/do Warszawy. ALE – jeżeli lecicie w „normalnych” godzinach, i/lub nie macie hotelu w ścisłym centrum, to warto pomyśleć o 3-dniowym bilecie turystycznym na transport miejski w Atenach. Kosztuje on 20 euro i zawiera transport z i na lotnisko (jeden raz w obie strony) oraz nieograniczoną ilość przejazdów w czasie ważności biletu całą komunikacją miejską (autobusy, metro itp.) w Atenach.

Ateny, instrukcja drogi na Akropol przy hotelu Evripides

Ateny, instrukcja drogi na Akropol przy hotelu Evripides

Jeżeli tak jak ja lecicie w nocy i mieszkacie w centrum, blisko wszystkich atrakcji (hotel Evripides mogę polecić – skromny, ale to nie o luksus w hotelu mi chodziło. Czysto, ze śniadaniem, i niemożliwie blisko wszędzie), to odpuśćcie sobie bilet weekendowy. Wystarczą pojedyncze bilety na autobus z/na lotnisko (X95), w trakcie samego pobytu w Atenach nie będziecie potrzebowali przejazdów komunikacją miejską – wszystko znajduje się w zasięgu pieszego spaceru w samym centrum. Tym sposobem wydacie 10 euro na bilety autobusowe zamiast bezużytecznego biletu weekendowego za 20 euro.

Małe ostrzeżenie

Uważajcie na zaczepiających Was na ulicy panów w dostojnym wieku (dotyczy okolic rosyjskiego kościoła prawosławnego, być może i innych) i zapraszających na tradycyjnego greckiego drinka. Może się okazać – niestety już na końcu – że zaproszenie oznacza, że za drinka (swojego i dla pana zapraszającego) zapłacicie sami – to jeszcze nic zdrożnego – ale cena będzie kosmiczna. Panowie są zwykłymi naganiaczami, żyjącymi z prowizji a ceny w lokalach do których zapraszają, nie mają nic wspólnego z cenami rynkowymi. Ot, taki grecki sposób na skubanie turystów.

 

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014

Hierapolis, starożytne uzdrowisko

Z jednej świątyni, wybudowanej w III w. p.n.e. do ponad 100-tysięcznego miasta kilka wieków później – taką drogę przeszło Hierapolis. Znane z wielu świątyń i źródeł, a także jako miejsce śmierci i pochówku jednego z apostołów. Dziś ruiny są częścią atrakcji wapiennych tarasów w Pamukkale.

Tour de Europe 2013, dzień 22 (poprzedni wpis: Wapienne tarasy w Pamukkale). Ruiny starożytnego miasta Hierapolis znajdują się na szczycie wzgórza, na którym znajdują się białe wapienne tarasy w Pamukkale. Wejście do ruin jest wliczone w cenę biletu do Pamukkale, nie są konieczne żadne dodatkowe wydatki. Niewielu jednak turystów kontynuuje zwiedzanie Pammukale dalej, opuszczając teren Hierapolis – może to i lepiej, dzięki temu antyczne pozostałości miasta można zwiedzać bardzo spokojnie i bez tłoku, który miejscami bardzo przeszkadza w Pamukkale.

Pierwszą budowlą, będącą „podwaliną” późniejszego miasta Hierapolis, była świątynia, wybudowana tu przez Frygijczyków z pobliskiej Laodikei w początkach III w. p.n.e. Samo miasto założone zostało mniej więcej 100 lat później, ok.190 r. p.n.e. przez ówczesnego króla Pergamonu, Eumenesa II i od początku spełniało rolę uzdrowiska, a potem centrum medycyny, w którym gorących źródeł używano jako środka leczniczego. A że części pacjentów nie dało się tym sposobem uratować, z tego okresu pochodzi spore nekropolis (cmentarz) na północy miasta.

Hierapolis, plan ruin miasta

Hierapolis, plan ruin miasta

Hierapolis, dawne łaźnie miejskie, dziś muzeum

Hierapolis, dawne łaźnie miejskie, dziś muzeum

Hierapolis, ruiny nimfeum (fontanny) przed świątynią Apolla

Hierapolis, ruiny nimfeum (fontanny) przed świątynią Apolla

Hierapolis, świetnie zachowany teatr

Hierapolis, świetnie zachowany teatr

W 133 r. p.n.e., pośmierci ostatniego króla Pergamonu, całe jego królestwo, w tym Hierapolis, dostało się we władanie Imperium Rzymskiego. Oprócz źródeł termalnych, tereny otaczające Hierapolis miały jeszcze jedną naturalną „przypadłość” – był to teren bardzo aktywny sejsmicznie. Na początku ery nowożytnej dwukrotnie (w 17 r. i 60 r. n.e.) miasto zostało silnie zniszczone przez trzęsienia ziemi. Zostało jednak odbudowane, po czym przyszły najlepsze czasy w historii miasta.

Zanim to jednak nastąpiło, w 80 r. zginął tu śmiercią męczeńską (prawdopodobnie przez ukrzyżowanie) jeden z apostołów Jezusa, Filip, który spędzał w Hierapolis ostatnie lata swojego życia. Do dziś na wzgórzu ponad amfiteatrem znajdują się ruiny martyrium św.Filipa, w którym, jak do niedawna sądzono, znajdował się grób apostoła (choć nigdy nie znaleziono w nim śladów pochówku). Jednak w 2011 r. włoscy archeolodzy znaleźli tuż obok martyrium mniejszy kościółek, w którym wg znajduje się grobowiec św.Filipa.

Rzymianie odbudowali miasto w swoim stylu, z ogromnym rozmachem. To, co dziś pozostało po Hierapolis, to właśnie „robota” Rzymian. Miasto stało się znane w całym Imperium Rzymskim, głównie ze sztuki oraz handlu, a jego populacja sięgnęła 100 tys. mieszkańców (!). W czasach chrześcijaństwa część świątyń przebudowano na kościoły i bazyliki. W VII w. miasto przejęli Persowie, a zaraz potem zniszczyło je kolejne trzęsienie ziemi.

Hierapolis, martyrium św.Filipa na wzgórzu

Hierapolis, martyrium św.Filipa na wzgórzu

Hierapolis, ruiny rzymskich łaźni

Hierapolis, ruiny rzymskich łaźni

Hierapolis, starożytne latryny

Hierapolis, starożytne latryny

W wieku XII z kolei Seldżuccy Turkowie przejęli władanie nad miastem, w XIII w. budując tu swoją twierdzę (jej ruiny stoją do dziś). W 1354 r. historia miasta ostatecznie się kończy, gdy miasto zostaje na zawsze opuszczone przez mieszkańców po kolejnym wielkim trzęsieniu ziemi. Ruiny miasta odkrył dopiero w 1887 r. niemiecki archeolog Carl Humann (ten sam, który odkrył wielki ołtarz w Pergamonie).

Ruiny Hierapolis są dobrze opisane i oznaczone tabliczkami. Jest także tablica z ogólnym planem miasta, dzięki czemu poruszanie się pomiędzy ruinami jest łatwe i nie nastręcza trudności w orientacji. Do najważniejszych budowli, które zachowały się do dziś, należą:

  • rzymski amfiteatr, wybudowany w II w. n.e. jako część wielkiej odbudowy miasta po trzęsieniach ziemi (pierwotnie teatr mieścił się po drugiej, północnej, stronie miasta, ale został zniszczony w 17 r. n.e.), jeden z najlepiej zachowanych obiektów w Hierapolis i najlepiej zachowany teatr, widziany przez nas w czasie całego pobytu wakacyjnego w Turcji – a widzieliśmy ich sporo. Widownia o pojemności ok.15 tys. widzów
  • świątynia Apolla, wybudowana jeszcze w czasach hellenistycznych, zniszczona przez trzęsienie ziemi w 60 r. n.e., odbudowana przez Rzymian w III w. z oryginalnych materiałów, ale już jako mniejsza budowla. Częściowo zniszczona po uznaniu chrześcijaństwa jako religii dominującej (IV w.)
  • plutoneum – ciekawostka z Hierapolis, mniejsza świątynia, położona tuż obok świątyni Apolla, ale starsza od niej (jej wieku nigdy jednak nie poznano). Wybudowana jako zakończenie jaskini, emitującej na powierzchnię trujące gazy, była miejscem rytualnych obrzędów, w trakcie których wprowadzano do jaskini w ofierze zwierzęta, które następnie wynoszono martwe. Kapłani sprawujący tu służbę w jakiś sposób opanowali sztukę wchodzenia do jaskini bez uszczerbku na zdrowiu (prawdopodobnie czołgali się po podłodze lub wstrzymywali oddech), dzięki czemu wzbudzali szacunek u wiernych. A wierni wierzyli, że plutoneum (czy też Brama Plutona jest przejściem do podziemnego świata zmarłych, „bramą piekieł”
  • martyrium św.Filipa, wybudowane na wzgórzu za teatrem, w miejscu gdzie wg legend zginął apostoł. Pochodzi z przełomu IV i V wieku. Miejsce to było znanym sanktuarium w czasach, gdy chrześcijaństwo stało się religią dominującą
  • łaźnia miejska, ogromny kompleks (140 x 100 m), zawierający w sobie także gymasium, zasilany przez wody termalne, wybudowana w II w. n.e., obecnie budynek jest zajmowany przez muzeum
  • ulica Frontinusa, główna ulica miasta o długości 1 km i szerokości 14 m, wybudowana łącznie z bramą miejską w I w. n.e.
  • północna brama Bizantyjska, wybudowana w IV w. z materiałów, pochodzących ze zniszczonej agory miejskiej, wraz z dwoma wieżami sąsiadującymi z nią
  • nekropolis, czyli cmentarz tych, którym termalne wody z miejscowych źródeł jednak nie pomogły, łącznie doliczono się w Hierapolis ok.1200 grobowców
Hierapolis, północna brama Bizantyjska

Hierapolis, północna brama Bizantyjska

Hierapolis, brama Frontinusa

Hierapolis, brama Frontinusa

Hierapolis, ulica Frontinusa, główna ulica miasta

Hierapolis, ulica Frontinusa, główna ulica miasta

Hierapolis, nekropolis

Hierapolis, nekropolis

Hierapolis, turecka para młoda

Hierapolis, turecka para młoda

Ruiny Laodikei

Ruiny Laodikei

Oprócz powyższych budowli, na terenie ruin Hierapolis znaleźć można też pozostałości po kilku chrześcijańskich kościołach, m.in. katedry (VI w.) i bazyliki (wybudowanej w III w. jako… łaźnie, a w VI w. przerobionych na kościół).

Wracamy z powrotem z Hierapolis i Pamukkale, po drodze odwiedzając jeszcze ruiny Laodikei, niestety z powodu późnej pory już zamknięte. Robimy im więc kilka zdjęć z głównej drogi D320, obok której stoją. Wycieczka do Pamukkale była naszą ostatnią podczas wakacji w Turcji. W następnym wpisie pokażemy wam naszą turecką bazę wypadową, czyli miejscowość Boğaziçi.

Pełna galeria zdjęć z ruin Hierapolis znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Starożytna Afrodyzja

Afrodyzja nigdy nie była w starożytności wielkim miastem. Ale była w tamtych czasach bardzo znana, głównie ze względu na bogate zasoby marmuru oraz świątynię Afrodyty. Dziś, ze względu na bardzo dobry stopień zachowania ruin, może śmiało rywalizować z największymi historycznymi atrakcjami Turcji.

Tour de Europe 2013, dzień 22 (poprzedni wpis: Ruiny starożytnej Nysy). Kontynuujemy swoją jednodniową wyprawę do Pamukkale, w trakcie której oglądaliśmy już ruiny Nysy. Po ok.220 km od Boğaziçi – naszej tureckiej bazy wypadowej – tuż za miejscowością Kuyucak odbijamy w prawo z głównej drogi D320. Skręt do ruin Afrodyzji jest dobrze oznaczony, a od niego mamy jeszcze 37 km jazdy do parkingu przy parku archeologicznym Afrodyzja, znajdującym się tuż za miejscowością Geyre, dzisiejszą spadkobierczynią Afrodyzji.

Tereny Afrodyzji były miejscem kultu już mniej więcej od 5800 r. p.n.e., kiedy to neolityczni farmerzy czcili tu boginię zbiorów i urodzaju. Zanim osada została nazwana imieniem bogini Afrodyty, kilkukrotnie zmieniała nazwy. Ostatecznie starożytni Grecy ustanowili w II w. p.n.e. nazwę Afrodyzja, rozpoczynając w tym miejscu kult bogini miłości i płodności. Ale pozostawała Afrodyzja faktycznie wyłącznie miejscem kultu religijnego, w parze z którym nie szło osadnictwo – nadal była małą osadą.

Afrodyzja - transport z parkingu do ruin

Afrodyzja – transport z parkingu do ruin

Afrodyzja, sebasteion

Afrodyzja, sebasteion

Afrodyzja, fryzy z portyku Tyberiusza z południowej agory

Afrodyzja, fryzy z portyku Tyberiusza z południowej agory

Afrodyzja, amfiteatr

Afrodyzja, amfiteatr

Zmiana nastąpiła dopiero, gdy region przejęło Imperium Rzymskie. Owczesny rzymski władca – Sulla – podbił Azję Mniejszą, przyłączając ją do Rzymu po pokonaniu w walce Mitrydatesa. Do Afrodyzji, za radą wyroczni delfickiej, przywiózł dary. Także jego następca (a wcześniej przeciwnik), Juliusz Cezar, był „fanem” Afrodyzji, utożsamiając z nią rzymską boginię Wenus. Następca (a także adoptowany w testamencie syn siostrzenicy) Juliusza Cezara – pierwszy rzymski cesarz, Oktawian August, nadał Afrodyzji pewną dozę autonomii oraz zwolnił z podatków, określając nawet miasto mianem „jedynego miasta w Azji, które mogłoby być moim”.

W tych czasach stała się Afrodyzja centrum kultury i sztuki, głównie dzięki okolicznym bogatym złożom marmuru, znanego ze względu na swój kolor. Nie eksportowano jednak „surowego” marmuru, a gotowe wyroby i rzeźby. Stała się więc Afrodyzja znanym ośrodkiem rzeźbiarskim, a wyroby z marmuru eksportowano do całego Rzymu. Rzymianie rozbudowali także znacząco miasto, któremu szybko przybywało mieszkańców – w szczytowym momencie liczono ich na ok. kilkanaście tysięcy.

W erze chrześcijaństwa Afrodyzja stała się siedzibą biskupów. Jednakże miasto stało się „passé”, ze względu na wciąż kultywowane tu uwielbienie dla Afrodyty i Wenus. Ostatecznie pod koniec IV w. zakazano czczenia bogów innych niż chrześcijańskie, co doprowadziło do znaczącego spadku znaczenia miasta. Ok. V w. świątynia Afrodyty została przebudowana na kościół chrześcijański (bazylikę), a w kolejnym wieku nazwę miasta zmieniono na Stauropolis, która jednak nie bardzo się przyjęła. Ostateczny cios zadało miastu trzęsienie ziemi w VII w., po którym zniszczenia nie zostały już nigdy odbudowane. Mieszkańcy ostatecznie opuścili Afrodyzję w XII w., prawdopodobnie w wyniku najazdu Turków Seldżuckich.

Afrodyzja, południowa agora

Afrodyzja, południowa agora

Afrodyzja, południowa agora

Afrodyzja, południowa agora

Afrodyzja, łaźnie Hadriana

Afrodyzja, łaźnie Hadriana

Afrodyzja, łaźnie Hadriana

Afrodyzja, łaźnie Hadriana

Niedługo potem na ruinach Afrodyzji powstała niewielka osada, nazwana Geyre. Trwała ona aż do XX w., kiedy to w 1956 r. została zniszczona przez kolejne trzęsienie ziemi. Skorzystano z okazji i przeniesiono wieś w inne miejsce. Dwa lata później, pewien turecki dziennikarz zgubił się w okolicach Geyre i zmuszony zapadającym zmrokiem, skorzystał z noclegu u mieszkańców wioski. W ich domach odkrył piękne marmurowe rzeźby, a mieszkańcy wskazali mu miejsce, gdzie je znaleźli. Dziennikarz sfotografował marmury, publikując zdjęcia w zachodnich magazynach. Zareagował amerykański naukowiec tureckiego pochodzenia, Kenan Erim, który w 1961 r. rozpoczął na terenach Afrodyzji prace archeologiczne. Prowadził je aż do swojej śmierci w 1990 r., został pochowany na terenie starożytnego miasta, tuż obok okazałego tetrapylonu, jednego z symboli dzisiejszego parku archeologicznego. Dziś obok ruin miasta stoi spore muzeum, wewnątrz którego znajdują się głównie rzeźby znalezione na terenie wykopalisk, a także płaskorzeźby z sebasteionu, miejsca kultu kolejnych rzymskich cesarzy, uznawanych za bogów.

Do samego wejścia na teren parku archeologicznego Afrodyzja, pomimo istnienia tam sporego parkingu, nie da się dojechać samochodem (zakaz wjazdu). Parkować trzeba na oddalonym o ok.500 m parkingu, znajdującym się przy głównej drodze dojazdowej (na skrzyżowaniu ze światłami w lewo). Parking jest płatny (kilka lir za samochód, bez względu na liczbę pasażerów), ale w cenie jest zawarty dowóz do ruin. Dowóz ten jest szczególnie atrakcyjny dla dzieci, odbywa się bowiem… traktorem z doczepionymi wagonami pasażerskimi. W naszym przypadku był to traktor marki… Fiat. Po dojechaniu do ruin, trzeba uiścić właściwą opłatę za wstęp, wynoszącą w sierpniu 2013 r. 10 TL (za osobę dorosłą, dzieci do lat 12 – bez opłat).

Afrodyzja, pałac biskupów

Afrodyzja, pałac biskupów

Afrodyzja, świątynia Afrodyty

Afrodyzja, świątynia Afrodyty

Afrodyzja, tetrapylon, brama miejska

Afrodyzja, tetrapylon, brama miejska

Afrodyzja, grób prof.Kenana Erima

Afrodyzja, grób prof.Kenana Erima

Afrodyzja, starożytny stadion

Afrodyzja, starożytny stadion

Ruiny Afrodyzji zawierają kilka znaczących i nieźle zachowanych budowli, wśród których prowadzi trasa zwiedzania (nieco na uboczu stoi jedynie stadion). Najważniejsze z nich, w kolejności zwiedzania:

  • sebasteion, świątynia wybudowana w I w. poświęcona cesarzowi Augustusowi (Sebastos to grecka forma imienia Augustus), składająca się z dwóch ogromnych kolumnad (80 m długości, 3 kondygnacje) i znajdującego się pomiędzy nimi dziedzińca. Sebasteion odkryty został w 1979 r. wraz z ogromną ilością wspaniałych płaskorzeźb (odzyskano 70 z pierwotnie istniejących 190), znajdujących się pierwotnie na bokach budowli, dziś część z nich stanowi oddzieloną wystawę w miejscowym muzeum. Budowla zawaliła się częściowo po trzęsieniu ziemi w IV w.
  • rzymski amfiteatr, zbudowany w 27 r. p.n.e. na zboczu wzgórza, na którym odkryto ślady pierwotnego osadnictwa na tych terenach. Widownia mieściła ok. 7 tys. widzów. Odrestaurowany w II w. n.e., uległ poważnym uszkodzeniom podczas trzęsienia ziemi w VII w.
  • południowa agora, czyli jeden z dwóch publicznych placów w Afrodyzji, na terenie której w czasie naszej wizyty trwały prace archeologiczne (rozpoczęte w 2012 r.), związane z odsłanianiem największego obiektu na agorze – ogromnego basenu. Agora była ogromnym placem, an którym rzędy marmurowych kolumn otaczały basen, do którego pompowana była pod ciśnieniem woda, zasilająca fontanny. Północny portyk dedykowany był Tyberiuszowi, fryzy z jego powierzchni znajdują się dziś obok sebasteionu oraz w miejscowym muzeum
  • łaźnie Hadriana, największe publiczne łaźnie w Afrodyzji, poświęcone rzymskiemu cesarzowi, wybudowane w II w., będące miejscem życia publicznego mieszkańców. Bogato wyposażone w marmurowe rzeźby, które w większości znajdują się dziś w miejscowym muzeum
  • pałac biskupów, który miejscem zamieszkania miejscowych biskupów jest tylko z nazwy, bo tak naprawdę nie wiadomo, kto w nim mieszkał. Faktem jest jednak, że był największym budynkiem mieszkalnym w centrum miasta, wybudowany ok. 400 r. n.e. Być może mieszkali tu biskupi, a być może np. rzymski gubernator
  • świątynia Afrodyty, wybudowana w końcówce I w. p.n.e., a której „sponsorem” był Zoilos, niewolnik wyzwolony przez cesarza Augustusa (patronował on również budowie m.in. amfiteatru). W II w. n.e. świątynię rozbudowano o otaczające ją ogromne portyki i kolumnadę. Ok. 500 r. została ona przebudowana na chrześcijańską bazylikę – portyki i kolumnadę rozebrano, a uzyskane materiały przeznaczono na rozbudowę samej świątyni. Była to jedyna w swoim rodzaju taka operacja w historii. Kościół był użytkowany aż do końca historii miasta, czyli do XII w., kiedy to został zniszczony
  • tetrapylon, czyli okazała brama miejska, zbudowana w II w., składająca się z czterech grup po cztery kolumny w stylu korynckim, odbudowany w wyniku prac archeologicznych w 1990 r., w większości z oryginalnych materiałów
  • stadion, jeden z najlepiej zachowanych do dziś klasycznych stadionów w całym basenie Morza Sródziemnego i jeden z największych starożytnych stadionów w ogóle (wymiary 262 x 59 m), mieścił 30 tys. widzów i przystosowany był do zawodów lekkoatletycznych (zaokrąglone końce). Po uszkodzeniach spowodowanych trzęsieniem ziemi w VII w., wschodnia część (ta, na której staliśmy) została zaadoptowana m.in. do walk gladiatorów – dobudowano stosowne wejścia dla nich.
Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum, kolekcja reliefów z sebasteionu

Afrodyzja, muzeum, kolekcja reliefów z sebasteionu

Afrodyzja, muzeum, marmurowy "niebieski koń"

Afrodyzja, muzeum, marmurowy „niebieski koń”

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Afrodyzja, muzeum, eksponaty w ogrodzie

Na koniec zwiedzania ruin Afrodyzji zostawiliśmy sobie wizytę w miejscowym muzeum (wejście jest wliczone w koszt biletu do ruin). Nowoczesność muzeum widać tuż po wejściu do środka (choć warto także przejść się wzdłuż ogrodu, w którym także znajdują się eksponaty), gdzie znajduje się duży, multimedialny (i dotykowy) ekran z planem dawnego miasta.

Eksponaty muzeum to głównie bardzo bogate zbiory marmurowych rzeźb, znalezionych na terenie wykopalisk podczas prac archeologicznych. Największą salę wystawową, nową część muzeum, wypełnia wspaniała kolekcja odrestaurowanych reliefów z sebasteionu. Ta kolekcja naprawdę robi wrażenie. W samym środku tej sali znajduje się także niekompletna marmurowa rzeźba – tzw. Niebieski Koń z Afrodyzji („Aphrodisias Blue Horse”), część większej całości, przedstawiającej konia oraz Troilusa i Achillesa (Troilus był trojańskim księciem, którego dotyczyła przepowiednia – jeśli młodzieniec dożyje 20 lat, Troja nigdy nie zostanie zdobyta. Achilles zabił jednak Troilusa). W muzeum znajduje się także mały kącik, poświęcony prof. Erimowi, który całe swoje zawodowe życie poświęcił Afrodyzji.

Cała wizyta w ruinach starożytnej Afrodyzji zajęła nam 2 godziny (w tym ok. 20 minut w muzeum). Zdecydowanie warto tu przyjechać (choćby tak jak my, odbijając z drogi do Pamukkale) i poświęcić nawet dłuższy czas na zobaczenie tego bardzo dobrze zachowanego miejsca. Muzeum, stadion czy sebasteion są tego warte.

Wyjeżdżamy z Afrodyzji, kierując się wprost do celu naszej wycieczki – Pamukkale, słynnych białych wapiennych tarasów. Mamy do niej jeszcze 100 km jazdy samochodem.

Pełna galeria zdjęć z ruin starożytnej Afrodyzji znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym fanpage’u.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Ruiny starożytnej Nysy

Swojsko brzmiąca nazwa Nysa to starożytne ruiny, położone na terenie płd-zach. Turcji. Miasto założone zostało prawdopodobnie w III w. p.n.e., stając się ważnym ośrodkiem edukacji (uczył się ty m.in. słynny grecki historyk, Strabon).

Tour de Europe 2013, dzień 22 (poprzedni wpis: Nieturystyczna Muğla). Wycieczka do słynnej „bawełnianej twierdzy”, czyli Pamukkale, zaplanowana była jako jeden z głównych punktów naszego pobytu w Turcji. Ale żeby nie jechać „na pusto” prawie 300 km w każdą stronę, zaplanowaliśmy trasę tak, by po drodze coś jeszcze zobaczyć. Pierwszym z takich „przystanków” były właśnie ruiny starożytnej Nysy.

Pozostałości Nysy leżą obok dzisiejszej miejscowości Sultanhisar, przy drodze D320, łączącej Aydin i Denizli. To ok.190 km od Boğaziçi, miejscowości w której spędzaliśmy nasze tureckie wakacje. Wyjechaliśmy wyjątkowo wcześnie (ok.6-tej rano) i zdążyliśmy ujechać nieco ponad godzinę, gdy spotkała nas pierwsza w Turcji „drogowa” przygoda, czyli kontrola radarowa. Nie obeszło się mandatu – więcej opiszemy w osobnym wpisie na temat tureckich dróg i poruszania się po nich.

Nysa, ruiny miasta, widok z parkingu

Nysa, ruiny miasta, widok z parkingu

Nysa, ruiny miasta, stadion

Nysa, ruiny miasta, stadion

Nysa, ruiny miasta, amfiteatr

Nysa, ruiny miasta, amfiteatr

Nysa, ruiny miasta, amfiteatr, płaskorzeźby ze scenami z życia Dionizosa

Nysa, ruiny miasta, amfiteatr, płaskorzeźby ze scenami z życia Dionizosa

Do ruin starożytnej Nysy dojechaliśmy po mniej więcej trzech godzinach jazdy, przed godziną 9-tą, na tyle wcześnie, że kasa biletowa przed wejściem do ruin była jeszcze nieczynna. Nie ma tam żadnych szlabanów czy bram, więc swobodnie weszliśmy dalej. Bilety uiściliśmy pod koniec zwiedzania, gdy wróciliśmy do samochodu, zaparkowanego obok kasy. Nysa jest całkowicie zapomniana przez ruch turystyczny – byliśmy jedynymi zwiedzającymi starożytne ruiny.

Nysa została założona prawdopodobnie w III w. p.n.e., przez króla Antiocha I (tego od historii o wielkiej miłości do Stratonike, opowiedzianej przez nas we wpisie o ruinach Stratonikei), na miejscu istniejącego tu wcześniej miasta o nazwie Athymbra. Nawet za czasów Antiocha I, mieszkańców Nysy nazywano Athymbrianami (tak nazywał ich władca w liście, datowanym na 281 r. p.n.e.). Ale nazwa „Nysa” pojawia się już w „Illiadzie” Homera, w VIII w. p.n.e.

Miasto wybudowano obok, a w zasadzie po obu stronach, stromego wąwozu. Nysa stała się ważnym ośrodkiem edukacji starożytnego świata, nauki pobierał tu m.in. Strabon, słynny grecki geograf i historyk, żyjący na przełomie I w. p.n.e. / I w. n.e. Dość dokładnie opisał on zresztą Nysę, dzięki czemu wiadomo o niej sporo, a wiedza Strabona pokrywa się z odkryciami archeologicznymi.

Nysa, ruiny miasta, most z tunelem pod spodem

Nysa, ruiny miasta, most z tunelem pod spodem

Nysa, ruiny miasta, most z tunelem pod spodem

Nysa, ruiny miasta, most z tunelem pod spodem

Nysa, ruiny miasta, bouleuterion

Nysa, ruiny miasta, bouleuterion

Nysa, ruiny miasta, bouleuterion

Nysa, ruiny miasta, bouleuterion

Nic więcej nie wiadomo dziś o historii Nysy. Wiadomo tylko, kiedy zakończyła się historia tego miasta – w 1402 r. ograbił je Timur Chromy (znany jako Tamerlan), wielki władca pochodzenia mongolskiego, podczas swojego najazdu na Imperium Osmańskie. W wyniku najazdu mieszkańcy opuścili miasto i nigdy już tu nie wrócili.

W ruinach Nysy warto zwiedzić kilka najlepiej zachowanych budowli (cały czas trwają tam prace archeologiczne, nam zabraniano nawet robienia zdjęć pracownikom wykopalisk):

  • amfiteatr rzymski, pochodzący z I w. p.n.e., o pojemności ok.12 tys. widzów, wspaniale zachowany do czasów dzisiejszych, posiadający prawie 50 rzędów siedzisk, położony na zboczu wzgórza nad wąwozem. Znany z pięknych płaskorzeźb, przedstawiających sceny z życia Dionizosa
  • most rzymski, pod którym przebiega tunel o długości 100 m. Most wybudowano, by połączyć amfiteatr z resztą miasta, w tym celu zasypując część wąwozu, a potem drążąc wewnątrz tunel, który umożliwiał przepływ wody. Tunel ten jest drugim co do długości takim obiektem w całym świecie starożytnym
  • biblioteka, pochodząca z II w. n.e., wspaniale zachowana – druga tak dobrze zachowana starożytna biblioteka świata starożytnego (po tej w Efezie)
  • bouleuterion, siedziba władz miasta, jeden z najlepiej zachowanych budynków starożytnej Nysy, mieścił ok.600-700 osób
  • agora, czyli miejski rynek, o wymiarach 105 x 89 m, wybudowana prawdopodobnie w I w. p.n.e., użytkowana jeszcze w II i III w. n.e.
  • stadion, bardzo słabo zachowany z powodu swojego położenia przy samym wąwozie, wielokrotnie zalewany przez wodę, pierwotnie miał pojemność aż 30 tys. widzów
Nysa, ruiny miasta, agora

Nysa, ruiny miasta, agora

Nysa, ruiny miasta, agora

Nysa, ruiny miasta, agora

Nysa, ruiny miasta, biblioteka

Nysa, ruiny miasta, biblioteka

Nysa, trwające wykopaliska (zakaz fotografowania :-))

Nysa, trwające wykopaliska (zakaz fotografowania :-))

Od 1990 r. na terenie ruin Nysy trwają prace archoelogiczne, prowadzone przez naukowców tureckich. W czasie naszej wizyty w kilku miejscach trwały intensywne prace, prawdopodobnie wkrótce okaże się, że odsłonięto kolejne partie miasta. Ale na razie archeolodzy trochę się ukrywają, nie pozwalając się fotografować.

Jedziemy dalej w kierunku Pamukkale, ale po drodze mamy w planach jeszcze jedną atrakcję. Tym razem będzie to starożytna Afrodyzja, znajdująca się w grupie „must see” pośród innych wielkich zabytków na terenach dzisiejszej Turcji.

Pełna galeria zdjęć ze starożytnej Nysy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Stratonikeia, historia wielkiej miłości

Stratonikeia, miasto założone wg legendy w wyniku wielkiej miłości króla Antiocha I, ma swoją historię aż do czasów dzisiejszych, choć dziś nazywa się Eskihisar, a większość mieszkańców przeniosła się kilkaset metrów na wschód po trzęsieniu ziemi w 1957 r.

Tour de Europe 2013, dzień 20 (poprzedni wpis: Beçin, zamek z widokiem na Milas). Na początek, wyjątkowo, legenda. W starożytnej Karii żyła sobie dziewczyna, imieniem Stratonike, powszechnie znana z nieprzeciętnej urody. Dowiedział się o niej król Seleukos i zapragnął się z nią ożenić, po tym jak zmarła jego żona. Nie wiedział jednak o tym, że Stratonike zakochana była (ze wzajemnością zresztą) w synu króla, Antiochu. Stratonike życzenie króla spełniła, wychodząc za niego za mąż.

Wkrótce po ceremonii ślubnej Antioch zapadł na nieznaną nikomu chorobę, z której nie potrafił wyleczyć go żaden ówczesny lekarz. Król ściągnął więc słynnego egipskiego lekarza, Herostratusa, który trwał przy pacjencie, chcąc rozpoznać drążącą go chorobę. Pewnego dnia do pokoju chorego weszła Stratonike, a Herostratus zauważył, że Antioch zrobił się czerwony na twarzy, a jego serce znacznie szybciej zaczęło bić. W ten sposób lekarz domyślił się prawdy i zaczął rozważać, jak przekazać informację królowi.

Stratonikeia, gimnazjon

Stratonikeia, gimnazjon

Stratonikeia, gimnazjon i jego mieszkaniec

Stratonikeia, gimnazjon i jego mieszkaniec

Stratonikeia, propylon

Stratonikeia, propylon

Stratonikeia, rzymska łaźnia

Stratonikeia, rzymska łaźnia

Stratonikeia, ruiny miasta

Stratonikeia, ruiny miasta

Po długim namyśle, Herostratus wziął króla Seleukosa na rozmowę, planując fortel. Powiedział królowi, że zna przyczynę choroby jego syna – syn bowiem jest zakochany w żonie lekarza i to uczucie doprowadziło go do ciężkiej choroby. Na to Seleukos odpowiedział pytaniem: „Musimy ratować mojego syna, czy mógłbyś oddać swoją żonę Antiochowi ?” Lekarz odparł: „A co ty zrobiłbyś królu na moim miejscu ?”, na co usłyszał: „Syn jest dla mnie wszystkim, oddałbym mu swoją żonę”.

W tym momencie król usłyszał prawdę o miłości Antiocha i Stratonike. Bez namysłu zarządził ślub zakochanych, wkrótce oddając także synowi swój tron. A Antioch wybudował nowe miasto, dając mu nazwę od imienia ukochanej żony – Stratonikeia.

Historia potwierdza w dużej części legendę. Seleukos I, król Karii (wcześniej jeden z generałów Aleksandra Wielkiego) rzeczywiście istniał i żył na przełomie IV / III w. p.n.e., miał też syna Antiocha, późniejszego króla Antiocha I. Miał żonę Apamę (wzięli ślub w 324 r. p.n.e.), po której śmierci ożenił się po raz drugi, ze Stratonike (ok.300 r. p.n.e., dziewczyna nie miała wtedy jeszcze nawet siedemnastu lat). Miał Seleukos ze Stratonike córkę, ale w 294 r. p.n.e. oddał żonę swojemu synowi w zaślubiny. Młodzi mieli pięcioro własnych dzieci.

Stratonikeia, antyczny teatr

Stratonikeia, antyczny teatr

Stratonikeia, pozostałości systemu kanalizacji

Stratonikeia, pozostałości systemu kanalizacji

Stratonikeia, bouleuterion

Stratonikeia, bouleuterion

Stratonikeia, bouleuterion

Stratonikeia, bouleuterion

Seleucydowie, dynastia zapoczątkowana właśnie przez Seleukosa, sprawili, że Stratonikeia bardzo szybko się rozwijała, stając się centralnym punktem całego regionu. Rozwój ten trwał przez wieki, także za czasów panowania Imperium Rzymskiego, a potem Bizantyjskiego. Z czasów starożytnych pozostały jeszcze dwie ważne informacje o Stratonikei: osiedlali się tu gladiatorzy po przejściu na „emeryturę”, a miejscowy gimnazjon (180 x 105 m) był największy w całym antycznym świecie. Miasto upadło za czasów osmańskich, mniej więcej w XV w., wtedy też zaczęło powstawać na ruinach Stratonikei nowe osiedle, nazwane Eskihisar – nazwa ta przetrwała do dziś – a do budowy nowych budynków częściowo użyto materiałów z czasów starożytnych.

Małe i skromne Eskihisar przetrwało do XX wieku, kiedy to zostało silnie zniszczone przez trzęsienie ziemi w 1957 r. Wtedy to władze tureckie przesiedliły wszystkich mieszkańców w nowe miejsce. Oparła się garstka – dziś w danej Stratonikei mieszka zaledwie pięć rodzin. Aczkolwiek można powiedzieć, że Stratonikeia jest unikatem na skalę światową – jest zamieszkana od czasów starożytnych aż do dziś. Dzieła zniszczeń dokończyły firmy wydobywające w okolicy węgiel, niszcząc częściowo pozostałości po starożytnym mieście. Dopiero, gdy i one opuściły teren, możliwe było rozpoczęcie wykopalisk archeologicznych, które rozpoczęły się w 1977 r. i trwają po dziś dzień. A dzięki nałożeniu się konstrukcji starożytnych, osmańskich i z czasów najnowszych, odwiedzając Stratonikeię mamy możliwość podziwiania kilku stylów osadnictwa w jednym miejscu.

Ruiny Stratonikei znajdują się tuż przy głównej drodze D330 pomiędzy Milas a Yatağan, tuż przed (niecałe 10 km) tym drugim miastem, prowadzi do nich dobrze oznaczony i widoczny zjazd, prowadzący asfaltową drogą do samych ruin. Na miejscu znajduje się spory parking. Od nas nikt nie wołał zapłaty za zwiedzanie, ale czytamy w sieci, że zdarzały się przypadki sprzedaży biletów dla turystów.

Stratonikeia, pozostałości po osadzie Eskihisar

Stratonikeia, pozostałości po osadzie Eskihisar

Stratonikeia, pozostałości po osadzie Eskihisar

Stratonikeia, pozostałości po osadzie Eskihisar

Stratonikeia, pozostałości po osadzie Eskihisar

Stratonikeia, pozostałości po osadzie Eskihisar

Stratonikeia, pozostałości po osadzie Eskihisar

Stratonikeia, pozostałości po osadzie Eskihisar

Do najlepiej zachowanych budynków wewnątrz ruin Stratonikei należą:

  • gimnazjon, prawdopodobnie z II w. p.n.e., największa tego typu budowla w całym antycznym świecie
  • bouleuterion (30 x 25 m sam budynek, do którego przynależał jeszcze dziedziniec), wybudowany prawdopodobnie w początkach I w. n.e. Na ścianach znajdują się inskrypcje z różnych okresów historii (greckie, łacińskie), ostatnie z XVII w.
  • teatr, wybudowany w czasach hellenistycznych, mocno przebudowany w okresie Imperium Rzymskiego, miał pojemność ok.15 tys. widzów
  • rzymska łaźnia, jedna z trzech pierwotnie istniejących w Stratonikei, z wydzielonymi sekcjami gorących i zimnych kąpieli, wybudowana w II w. n.e.

Z okresu późniejszego, oprócz domów mieszkalnych i ulic, budowanych z kamienia oraz starożytnych pozostałości (momentami naprawdę dobrze widać starożytne fragmenty w murach), najlepiej zachowane są:

  • budynek małego muzeum, zbudowany częściowo ze starożytnych ruin, otoczony niewielkim ogrodem, wypełnionym antycznymi skarbami
  • meczet, którego data konstrukcji nie jest znana, został przebudowany w II poł. XIX w.
  • łaźnia turecka, tzw. łaźnia Seljukid, z której zachowały się praktycznie same ściany, a której dokładna data konstrukcji nie jest znana. Datowana jest na okres przełomu XIV / XV wieku
Stratonikeia, meczet z XIX w.

Stratonikeia, meczet z XIX w.

Stratonikeia, łaźnia Seljukid z XIV/XV w.

Stratonikeia, łaźnia Seljukid z XIV/XV w.

Stratonikeia, łaźnia Seljukid z XIV/XV w.

Stratonikeia, łaźnia Seljukid z XIV/XV w.

Pozostałości Stratonikei nie zdradzają dziś jej niegdysiejszego ogromu i znaczenia – może poza gimnazjonem, wyobrażenie wielkości którego robi wrażenie. Także teatr jest naprawdę nieźle zachowany i buduje wizję potęgi. My ze Stratonikei zapamiętaliśmy głównie… żółwia, który dzielnie tuptał sobie po ruinach gimnazjonu w czasie naszego jego zwiedzania.

Z ruin Stratonikei udaliśmy się w dalszą drogę w kierunku Muğli, która była celem naszej jednodniowej wycieczki (przed Stratonikeią oglądaliśmy zamek w Beçin). Ale zanim dotarliśmy do samej Muğli, przed Yatağan skręciliśmy jeszcze raz, by w pobliżu miejscowości Turgut odnaleźć ruiny starożytnego miejsca kultu, związanego ze Stratonikeią – Laginy.

Pełna galeria zdjęć z ruin Stratonikei znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Patara. Z wizytą u... świętego Mikołaja

Patara była najdalej wysuniętym na wschód miejscem w Turcji, które odwiedziliśmy podczas tegorocznych wakacji. Słynie z ogromnej plaży, ruin starożytnego miasta i pozostałości po najstarszej odkrytej do tej pory latarni morskiej na świecie.

Tour de Europe 2013, dzień 16 (poprzedni wpis: Ksantos, dumna stolica starożytnej Licji). Nasza dwudniowa wycieczka z Boğaziçi (naszej tureckiej „bazy wypadowej”) dotarła pod wieczór pierwszego dnia do celu – miejscowości Gelemiş, położonej tuż przy jedynym wjeździe na plażę Patara.

Gelemiş jest malutką mieściną, w zasadzie kurortem, wypełnioną hotelami, pensjonatami, restauracjami oraz sklepikami z pamiątkami i żywnością. Nie ma tu w zasadzie nic ciekawego do zobaczenia, a Gelemiş ma jedną dużą zaletę – jest najbliżej położoną plaży Patara miejscowością – jest w zasadzie bazą wypadową na nią.

Plaża swoją nazwę powzięła od nazwy starożytnego miasta, leżącego dziś z tyłu za nią (kiedyś było to miasto portowe) – zwiedzimy je po wyjściu z plaży. Na plażę dociera jedna jedyna droga – ta z Gelemiş właśnie – trzeba przejechać jakieś 2-3 km. Długo przed plażą (w zasadzie przed ruinami starożytnego miasta) znajdują się przy drodze kasy biletowe – dalsza jazda jest płatna (5 TL od osoby dorosłej). Droga kończy się parkingiem, udostępnianym bezpłatnie, od którego na plażę prowadzi już położony nad piaskiem drewniany podest.

Patara, wejście na plażę

Patara, wejście na plażę

Patara, 18 kilometrów piaszczystej plaży

Patara, 18 kilometrów piaszczystej plaży

Patara, syreny wynurzające się z morza :)

Patara, syreny wynurzające się z morza :)

Patara, kąpać można się i tak

Patara, kąpać można się i tak

Patara, na plaży mieszkają kraby

Patara, na plaży mieszkają kraby

Patara, na plaży mieszkają kraby

Patara, na plaży mieszkają kraby

Przed samym wejściem na teren plaży stoi tablica, przypominająca, że wchodzimy na teren chroniony – na plaży swoje jaja składają morskie żółwie (caretta caretta). Dlatego też plaża jest otwarta tylko w godz. 8 – 19, zabronione jest też uprawianie na niej jakichkolwiek sportów wodnych, teren wokół plaży jest też zamknięty dla budowy jakiejkolwiek infrastruktury „ludzkiej”. Wrażenie, jakie sprawia plaża Patara po wejściu na nią, jest niesamowite. Szczególnie, że poprzedniego dnia plażowaliśmy na Błękitnej Lagunie w Ölüdeniz, tak zatłoczonej, że pierwszy rząd leżaków prawie stał w morzu.

A Patara jest… pusta. Tak – jedna z najpiękniejszych (serwis TripAdvisor wpisał ją na listę 25 najpiękniejszych plaż świata) i najdłuższych plaż w całej Turcji, pokryta drobnym pięknym piaskiem, momentami szeroka nawet na 200-300 m, oblewana ciepłym i płytkim na zejściu do wody morzem – jest w upalny sierpniowy poranek (godz. 9-ta rano) prawie całkowicie pusta. W morzu w zasięgu wzroku w obie strony kąpią się… 3 osoby :) Nie ma parasoli, leżaków, śmieci, głośnych dzieci, polskich petów. Jest piasek po horyzont, i morze – też po horyzont. Cisza, spokój i… kraby mieszkające w piasku. To właśnie to miejsce określiliśmy na wyjściu, jako to, gdzie tak naprawdę chcielibyśmy spędzić nasze tureckie wakacje.

Ruiny Patary, amfiteatr

Ruiny Patary, amfiteatr

Ruiny Patary, odbudowany bouleuterion

Ruiny Patary, odbudowany bouleuterion

Ruiny Patary, odbudowany bouleuterion

Ruiny Patary, odbudowany bouleuterion

Ruiny Patary, odbudowany bouleuterion

Ruiny Patary, odbudowany bouleuterion

Ruiny Patary, główna ulica miasta

Ruiny Patary, główna ulica miasta

Ruiny Patary, główna ulica miasta

Ruiny Patary, główna ulica miasta

Na plaży dane nam było spędzić trzy kwadranse, ale zdecydowanie chcielibyśmy tam wrócić. Czasu wystarczyło na dłuższy spacer brzegiem morza, z podziwianiem krabów i resztek najstarszej odkrytej do dziś latarni morskiej świata, stojących na wzgórzu, górującym nad plażą.

Z plaży wracamy z powrotem tą samą drogą, kierując się tym razem do ruin starożytnego miasta Patara. Udokumentowana historia tego miasta sięga XIII w. p.n.e., wczesnej epoki brązu, kiedy to prawdopodobnie miasto zostało założone przez Lycjan. Kolejnym punktem w historii miasta jest wiek X p.n.e., z tego okresu pochodzą znalezione fragmenty ceramiki. Od 540 r. p.n.e. Patara była pod władaniem Persów, a w 333 r. p.n.e. zdobył ją Aleksander Wielki. Po jego śmierci miasto dostało się pod władanie Egiptu, a w 281 r. p.n.e. zmieniono mu nazwę na Arsinoe, na cześć żony ówczesnego władcy. Przetrwała ona prawie 100 lat. Gdy kontrolę nad regionem przejmowali Rzymianie, Licyjczycy podjęli morderczą walkę o wolność, czym zdobyli szacunek Rzymu, który w 168 r. p.n.e. uznał niepodległość Licji. Jednocześnie Patara została uznana za jej stolicę, stając się niezwykle ważnym strategicznie portem.

W 43 r. n.e. Rzymianie jednak Licję podbili, tworząc z niej własną prowincję ze stolicą w Patarze. Mieszkańcy gorąco przyjmowali cesarza Hadriana, goszczącego tu wraz z małżonką w 131 r. Mieli powody do zadowolenia, Patara bowiem wciąż zyskiwała na znaczeniu, a jej mieszkańcy coraz bardziej się bogacili – wtedy uznawano miasto za jedno z najbogatszych w całej Licji.

Ruiny Patary, "mała łaźnia"

Ruiny Patary, „mała łaźnia”

Ruiny Patary, "centralna łaźnia"

Ruiny Patary, „centralna łaźnia”

Ruiny Patary, łaźnia Wespezjana

Ruiny Patary, łaźnia Wespezjana

Po stworzeniu Cesarstwa Bizantyjskiego przez cesarza Konstantyna (IV w.), Licja stała się także jego prowincją, także ze stolicą w Patarze. Patara zapisała się także w historii chrześcijaństwa – to tu w III w. (dokładnie w 270 r.) urodził się przyszły biskup pobliskiej Myry (dzisiejsze Demre), późniejszy święty – święty Mikołaj :) Tak, tak to właśnie ten święty Mikołaj – dał się bowiem poznać jako skryty darczyńca (chował np. ludziom monety w butach), stając się pierwowzorem św.Mikołaja, który przychodzi do nas każdego roku w grudniu. Może i dziś św.Mikołaj mieszka w fińskim Rovaniemi, ale na pewno urodził się w Turcji :) Patara była też miejscem narodzin innego świętego – świętego Metodego (nie tego od Cyryla i Metodego – ten urodził się w greckich Salonikach), męczennika chrześcijańskiego.

W VI w. plaga choroby poważnie przetrzebiła Patarę, a dodatkowo najazdy Arabów w VII i VIII w. zmusiły mieszkańców do przenosin w górskie rejony Licji. Niemniej aż do X w. Patara pozostawała morską bazą wojenną Imperium Bizantyjskiego. W XII w. Patara przeszła we władanie Turków, a ostatnie dokumenty mówiące o mieście pochodzą z końcówki XV w. Ostatecznie miasto upadło w XVI w. w wyniku cofnięcia się morza i stracie znaczenia jako port morski. Dziś ruiny Patary znajdują się kilkaset metrów od wybrzeża morskiego, odcięte od niego piękną piaszczystą plażą.

Patara długo pozostała zapomniana, poza obszarem zainteresowań archeologów – pierwsze prace wykopaliskowe rozpoczęto tutaj dopiero w 1988 r. Dlatego też dzieje poszczególnych budynków nie są jeszcze dobrze udokumentowane.

Ruiny Patary, bazylika

Ruiny Patary, bazylika

Ruiny Patary, kościół chrześcijański

Ruiny Patary, kościół chrześcijański

Ruiny Patary, łuk Modestusa

Ruiny Patary, łuk Modestusa

Do najważniejszych pozostałości miasta Patara, które można dziś podziwiać, należą:

  • amfiteatr, jeden z największych w całej Anatolii, pochodzący z czasów hellenistycznych, rozbudowany w I w. n.e., a w II w. odbudowany, prawdopodobnie po trzęsieniu ziemii;
  • bouleuterion, siedziba miejskiego parlamentu, znacząco większa od większości spotykanych tego typu budowli, także pochodzący z epoki hellenistycznej, zadaszony w II w. Mogło w nim zasiadać aż 1000 osób. Obecnie w dużej mierze odbudowany (tak, to dobre słowo – nie „odrestaurowany” – wygląda na całkowicie nowo postawiony, w środku kontrowersyjnie połączono kamienie ze szkłem…)
  • łaźnie Wespazjana, największe z czterech tego typu przybytków, wybudowanych w Patarze (wymiary 38 x 27 m). Pomimo nazwania imieniem Wespazjana, uważa się, że zostały zbudowane wcześniej, za czasów cesarza Nerona;
  • główna ulica, jedna z najszerszych odkrytych w całej Anatolii (12,6 m), z południową bramą miasta oraz kolumnadą (stoą);
  • łaźnia centralna (25 x 12,5 m), w stylu licyjskim, data wybudowania do dziś pozostaje nieznana, na razie nie są też przy niej prowadzone żadne prace;
  • łuk Modestusa, monumentalna budowla stojąca przy dzisiejszym wjeździe na plażę – każdy kto na nią jedzie, musi go zobaczyć. 10 m wysokości, 19 długości, 2,5 m grubości muru. Zbudowany w 100 r. na cześć rzymskiego gubernatora Licji, Modestusa;
  • chrześcijańska bazylika, jedna z najwcześniejszych i największych (61 x 32 m) tego typu budowli w całej Licji, wybudowana w początkach VI w.;
  • nekropolis, czyli cmentarzysko na wzgórzu Tepecik, przy dzisiejszej drodze dojazdowej do plaży, to miejsce gdzie znaleziono najstarsze ślady bytności ludzkiej w tym miejscu (kamienny topór z 2000 r. p.n.e., ceramika z X w. p.n.e.). Gęsto usłane grobowce pochodzą z okresu V – II w. p.n.e., w późniejszym okresie chowano tu także chrześcijan;
  • kościół chrześcijański przy nekropolis (29 x 17 m), wybudowany prawdopodobnie na przełomie IV / V w., zniszczony przez trzęsienie ziemii w XII / XIII w.;
  • latarnia morska, do której prowadzi 800-metrowa ścieżka z ruin głównej ulicy starożytnej Patary, stojąca na wzgórzu ponad miastem (w prostej linii 60 m od linii morza), wybudowana przez cesarza Nerona w 64/65 r. n.e., miała prawdopodobnie wysokość ok.16-20 metrów. Dziś jest najstarszą odkrytą na świecie latarnią morską, starszą o ok.60 lat od podobnej, odkrytej w Hiszpanii.

Patarę zwiedzamy w upiornym wprost upale, dlatego odpuszczamy sobie wspinaczkę na wzgórze, do ruin latarni morskiej. Pamiętajcie, jeśli się tam wybieracie – zabierzcie ze sobą coś do picia w dużych ilościach, całe ruiny stoją dziś na płaskim, otwartym na działanie słońca terenie, na którym nie ma żadnej infrastruktury turystycznej, w tym sklepów.

Ruiny Patary, sarkofagi w nekropolis

Ruiny Patary, sarkofagi w nekropolis

Ruiny Patary, sarkofagi w nekropolis

Ruiny Patary, sarkofagi w nekropolis

Ruiny Patary, sarkofagi w nekropolis

Ruiny Patary, sarkofagi w nekropolis

Ruiny Patary, ośmiokątny basen

Ruiny Patary, ośmiokątny basen

Patara zdecydowanie warta jest zobaczenia, i to zarówno dla plaży, jak i dla ruin, choć w tych drugich trochę razi „prześlicznie” odbudowany bouleuterion, kompletnie oderwany pod względem wyglądu od reszty ruin. A już przeszklona podłoga wewnątrz wydała się nam lekko niesmaczna. Ale może miało to jakiś wyższy cel.

Odjeżdżamy z Patary, kierując się w drogę powrotną do Boğaziçi. Ale po drodze będzie jeszcze kilka atrakcji, w tym jedna z największych i najbardziej pozytywnie zaskakujących w całej Turcji, jaką do tej pory widzieliśmy – wąwóz Saklikent.

Pełna galeria zdjęć z plaży i ruin w Patarze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Ksantos, dumna starożytna stolica Licji

Ksantos, położone na południe od Fethiye ruiny starożytnego miasta, stolicy Licji, słynącego z bohaterskich mieszkańców oraz licyjskich grobowców, były ostatnim etapem pierwszego dnia wycieczki na tureckie wybrzeże Morza Sródziemnego, na plażę Patara.

Tour de Europe 2013, dzień 15 (poprzedni wpis: Kayaköy, wakacje z duchami). Kontynuujemy naszą wycieczkę w kierunku plaży Patara, w trakcie której odwiedziliśmy już Fethiye, Ölüdeniz i Kayaköy. Następnym celem są ruiny starożytnego Ksantos, znajdujące się nieco na północ od miejscowości Kınık, już całkiem niedaleko południowego wybrzeża Turcji.

Ksantos od początków swojego istnienia (które nie są zbyt dobrze do dziś zbadane) zamieszkałe było przez Licyjczyków, którzy przybyli w te strony prawdopodobnie na przełomie XIII / XII w. p.n.e. Potem wzięli udział m.in. w walkach o Troję. Pierwszy raz w dokumentach historycznych Ksantos pojawia się w VI w. p.n.e., już jako stolica Licji. Pierwotna nazwa miasta brzmiała: Arinna, dopiero Rzymianie zmienili ją na Ksantos (Xanthos).

Ok. 540 r. p.n.e. Ksantos zostało zdobyte przez Persjan, ale w czasie walk po raz pierwszy Licyjczycy pokazali swój duch niezależności. Przed walką zabili swoje żony, dzieci i niewolników oraz spalili cały dobytek, po czym przystąpili do samobójczej walki przeciwko przeważającym siłom wroga. Jak mówi historia, z walk ocalało zaledwie 80 rodzin, które akurat nie przebywały w Ksantos.

icon-car.pngKML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Turcja, ruiny Ksantos

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, ruiny Ksantos 36.356524, 29.318347 Kinik - ruiny starożytnego miasta Ksantos

 

Kierunkowkaz do ruin Ksantos

Kierunkowkaz do ruin Ksantos

Ksantos, amfiteatr

Ksantos, amfiteatr

Ksantos, amfiteatr

Ksantos, amfiteatr

Ksantos, sarkofag grobowca

Ksantos, sarkofag grobowca

Pod władzą Persjan miasto znów odżyło, wracając do dawnego znaczenia. Podbiło n.in. pobliskie Telmessos (dziś Fethiye). Z tego okresu pochodzi większość wspaniałych, zachowanych do dziś licyjskich grobowców z terenu miasta. Ponowne zniszczenie miasto „zaliczyło” podczas zdobywania go przez Aleksandra Wielkiego, a kolejne – gdy zdobywali go Rzymianie w 42 r. p.n.e. Podczas tych ostatnich walk powtórzyła się sytuacja z zabijaniem rodzin i niewolników przez Licjan przed atakiem. Zszokowany wódz wojsk rzymskich – Brutus – zaoferował Licyjczykom nagrodę za każdego ocalonego mieszkańca. Zdołano jednak ocalić zaledwie 150 osób. Historia miasta kończy się w VII w. n.e., kiedy to zostało ono opuszczone z powodu fali najazdów Arabów.

Do ruin Ksantos dojechać można, zjeżdżając z drogi D400 w okolicach wsi Kınık. Latwo trafić – przy głównej drodze stoi kierunkowskaz „Xanthos 1” – chociaż ten 1 km to taki „turecki kilometr” :-) W rzeczywistości są to 2 km. Przy wjeździe, który znajduje się tuż obok starożytnego teatru, jest spory parking, udostępniany bezpłatnie. Wstęp do ruin jest odpłatny, kosztuje (sierpień 2013) 5 TL za osobę dorosłą (dzieci do 12 lat bezpłatnie).

Co warto w Ksantos zobaczyć ? Jest jedna rzecz, którą zobaczyć warto, ale stoi… w British Museum w Londynie – to najsłynniejszy grobowiec z Ksantos – tzw. pomnik Nereid, pochodzący z 380 r. p.n.e. Mieliśmy okazję oglądać go podczas majowej wizyty w Londynie. W British Museum znajduje się zresztą nieco więcej pozostałości z Ksantos, wywiezionych przez Brytyjczyków.

Ksantos, pomnik Harpii (z lewej) oraz grobowiec kolumnowy - symbole Ksantos

Ksantos, pomnik Harpii (z lewej) oraz grobowiec kolumnowy – symbole Ksantos

Ksantos, reliefy na pomniku Harpii (oryginały w British Museum)

Ksantos, reliefy na pomniku Harpii (oryginały w British Museum)

Z pozostałości wciąż znajdujących się w pierwotnej lokalizacji miasta, do najważniejszych należą z pewnością:

  • tzw. grobowiec Harpii, pochodzący z V w. p.n.e., zbudowany na podstawie kolumny, z sarkofagiem grobowca w górnej części (całość ma wysokość 7,5 m), ozdobionym pierwotnie reliefami (oryginalne znajdują się dziś także w British Museum);
  • Ksantos, trójjęzyczny obelisk

    Ksantos, trójjęzyczny obelisk

    grobowiec kolumnowy pochodzący z IV lub III w. p.n.e., będący unikalnym podwójnym grobowcem licyjskim – sarkofag stojący na niespotykanie niskiej kolumnie;

  • tzw. obelisk z Ksantos, najważniejszy z zabytków w mieście, kolumna zapisana ze wszystkich stron w trzech językach: greckim, licyjskim i miliańskim. Tekst licyjski jest najdłuższym odnalezionym tekstem w tym języku (250 linii) i walnie przyczynił się do zrozumienia tego języka w czasach nowożytnych;
  • „sarkofag Tancerzy”, pochodzący z IV w. p.n.e., nazwany od rzeźb na nim umieszczonych;
  • amfiteatr, pochodzący prawdopodobnie z II w. n.e., stojący na miejscu wcześniej wybudowanego tu greckiego teatru, miał pojemność ok.2000-2500 widzów. Dziś brakuje jedynie najwyższych rzędów, materiał z których został użyty później do budowy murów akropolis;
  • British Museum - rzeźbiony grobowiec z Ksantos  (Nereid Monument), 390 r. p.n.e.

    British Museum – rzeźbiony grobowiec z Ksantos (Nereid Monument), 390 r. p.n.e.

    akropolis, zbudowane ok.IV w. p.n.e., z resztkami m.in. świątyni Artemidy

  • bizantyjska (rzymsko-bizantyjska) droga, z obu stron otoczona kiedyś sklepami, jedno z nowszych odkryć w Ksantos, prowadząca do ruin bizantyjskiej bazyliki, zbudowanej na miejscu dawnej świątyni rzymskiej. Na terenie bazylik znaleziono zjawiskowe mozaiki, dziś przykryte dla bezpieczeństwa warstwą piasku;
  • nekropolis, cmentarzysko usiane dużą liczbą sarkofagów grobowcowych wraz z kilkoma licyjskimi skalnymi grobowcami, na wzgórzu ponad dawnym miastem
  • drugie akropolis, wybudowane w czasach późniejszych od pierwszego, usytuowane obok nekropolis na wzgórzu, zawierające także ruiny bizantyjskiego kościoła oraz murów;
Ksantos, ruiny świątynii Artemidy

Ksantos, ruiny świątynii Artemidy

Ksantos, bizantyjska droga

Ksantos, bizantyjska droga

Ksantos, ruiny bizantyjskiej bazyliki (zabezpieczone warstwą żwiru mozaiki)

Ksantos, ruiny bizantyjskiej bazyliki (zabezpieczone warstwą żwiru mozaiki)

Ksantos, licyjskie grobowce w nekropolis

Ksantos, licyjskie grobowce w nekropolis

Ksantos, resztki bizantyjskich murów w drugim akrpolis

Ksantos, resztki bizantyjskich murów w drugim akrpolis

Ksantos był ostatnim punktem pierwszego dnia wycieczki na plażę Patara. Do Gelemiş, w którym mieliśmy przewidziany nocleg, pozostało nam zaledwie 12 km jazdy samochodem. Udało się nam nieźle rozplanować dzień, po zwiedzaniu FethiyeKayaköy oraz plażowaniu na Błękitnej Lagunie w Ölüdeniz, do Ksantos dojechaliśmy lekko po godz.18-tej. Rekonesans po ruinach stolicy Licji zajął nam godzinę. Wyjechaliśmy więc z Ksantos przy zachodzącym słońcu – w sam raz by dojechać do hotelu, rozpakować się i coś zjeść o „ludzkiej” godzinie. Następnego dnia od rana czekała na nas wielka plaża Patara i ruiny starożytnego miasta o tej samej nazwie.

Pełna galeria zdjęć ze starożytnego Ksantos znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Fethiye, Ölüdeniz i słynna Błękitna Laguna

Fethiye, 60-tysięczne dziś miasto, następca starożytnej licyjskiej metropolii Telmessos, znane głównie ze skalnych grobowców na wzgórzach wokół miasta. I Ölüdeniz, znany turecki kurort wypoczynkowy, słynny z plaży o nazwie Błękitna Laguna. Obydwa były pierwszymi celami dwudniowej wyprawy ze wschodnich wybrzeży Turcji (Boğaziçi), prowadzącej nas na jedną z najładniejszych tureckich plaż w ogóle – plażę Patara.

Tour de Europe 2013, dzień 15 (poprzedni wpis: Bodrum, Muzeum Archeologii Podwodnej w zamku). Dwudniowy wyjazd na plażę Patara mieliśmy zaplanowany jeszcze w Polsce – był integralną i z góry założoną częścią wakacyjnych planów. Z góry mieliśmy też przewidziany jego termin i zarezerwowany hotel w miejscowości Gelemiş, położonej najbliżej plaży.

Pierwszy dzień – czyli trasa NA plażę – zakładała po drodzę wizytę w Fethiye (skalne grobowce), Ölüdeniz (kąpiel na słynnej Błękitnej Lagunie), zwiedzanie opuszczonego miasta Kayaköy, dojazd do Gelemiş, zostawienie bagaży i szybką eskapadę do Demre, do ruin starożytnej Myry. Powrót do Gelemiş, nocleg, a rano plaża Patara i kolejne atrakcje, już w drodze powrotnej. Plany były więc „na bogato”, co wymagało odpowiedniego rozłożenia się w czasie.

Wyjeżdżamy więc z naszej wakacyjnej bazy – Boğaziçi – bardzo wcześnie rano i mkniemy prosto do Fethiye, do którego mamy 220 km i 3 h jazdy. Do celu docieramy niewiele po 9 rano, od razu kierując się w stronę skalnych grobowców. I tu nadchodzi czas na opowieść o historii tego miasta.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Fethiye

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Fethiye, grobowce licyjskie: 36.618860, 29.118415
Turcja, Fethiye, zamek: 36.618524, 29.113383
Turcja, Fethiye, antyczny amfiteatr: 36.620918, 29.105830
Turcja, Fethiye, pomnik Fethi Bey: 36.621629, 29.105911

 

Fethiye, ulica Süleyman Demirel Blv

Fethiye, ulica Süleyman Demirel Blv

Fethiye, licyjskie skalne grobowce

Fethiye, licyjskie skalne grobowce

Fethiye, licyjskie skalne grobowce, grobowiec Amyntasa

Fethiye, licyjskie skalne grobowce, grobowiec Amyntasa

Antycznym „protoplastą” miasta Fethiye było Telmessos, o którego początkach wiadomo niewiele. W historii istnieje już w VI w. p.n.e., a to za sprawą słynnej w owych czasach szkoły wróżbitów, w której konsultował się wówczas sam Krezus. Z usług szkoły korzystał także sam Aleksander Wielki, który zdobył miasto w 334 r. p.n.e. Tu następuje znów „czarna dziura” w historii miasta, które pojawia się znów w niej na przełomie VII / VIII w. n.e., kiedy to zostaje w dużej części opuszczone. Od X w. znane jest już pod nową nazwą: Megri. W XII w. dostaje się pod władzę Turków i odzyskuje powoli znaczenie. Od XV w. wchodzi w skład Imperium Osmańskiego. Silny wzrost zanotowało w XIX w., kiedy odnotowano silny napływ Greków do miasta. Ale już w 1923 r. Grecy w ramach wymiany ludności po wojnie turecko-greckiej musieli wynieść się z miasta, zastąpili ich tureccy imigranci z terenów greckich. Obecną nazwę miasto otrzymało w 1934 r. na cześć poległego pilota osmańskiego – Fethi Bey.

W Fethiye najpierw oglądamy słynne skalne licyjskie grobowce. Znajdują się one na południowym krańcu miasta, w podstawie góry niedaleko wybrzeża. Nie da się ich nie zauważyć, ze względu na położenie są widoczne z daleka. Samochód parkujemy na pobliskim niewielkim parkingu (bezpłatnie) i podchodzimy w górę jakieś 100 m, gdzie trafiamy na kasę. Grobowce da się oglądnąć i sfotografować zza niskiego ogrodzenia, ale warto podejść w górę pod same skały i dotknąć historii. Bilet wstępu kosztuje 5 TL (osoba dorosła, dzieci jak wszędzie w Turcji wchodzą za darmo).

Fethiye, licyjskie skalne grobowce, wnętrze grobowica Amyntasa

Fethiye, licyjskie skalne grobowce, wnętrze grobowica Amyntasa

Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Fethiye, twierdza rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Fethiye, panorama miasta widoczna z twierdzy rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Fethiye, panorama miasta widoczna z twierdzy rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich

Dlaczego Licyjczycy wykuwali grobowce w skałach. Otóż wierzyli oni, że duchy zmarłych zabierane są przez ptaki, dlatego starali się budować groby jak najwyżej. Stąd grobowce, wykuwane w charakterystycznym stylu, z kolumnami i płaskorzeźbami, wysoko w skałach i zboczach gór. Grobowce w Fethiye pochodzą z IV w. p.n.e., a najsłynniejszy z nich – grobowiec Amyntasa, zbudowany został w 350 r. p.n.e. Nazwę przyjęto po znalezieniu inskrypcji na boku grobowca, która prawdopodobnie opisuje złożone tu szczątki: „Amyntas, syn Hermagiosa”.

Z poziomu grobowców, czyli z poziomu sporo wyższego od poziomu niedalekiego morza, widać nieopodal ruiny twierdzy w Fethiye, zbudowanej przez rycerzy zakonu Kawalerów Maltańskich (których jedno dzieło – zamek w Bodrum – mieliśmy już okazję podziwiać) w XI w. i przebudowaną cztery stulecia później. Opuszczamy grobowce i jedziemy w kierunku resztek zamku. Obok nich znajduje się spory parking, na którym zatrzymujemy się i atakujemy szczyt twierdzy. Nie zostało z niej za wiele do dzisiejszych czasów, nie udało się nam także znaleźć niczego więcej o jej historii, ale warto wejść na górę (nie jest to trudna sztuka, prowadzi tam dość łatwa ścieżka wśród kamieni) choćby dla niesamowitego widoku, jaki rozpościera się stamtąd. Rzadko mieliśmy okazję podziwiać tak niesamowitą panoramę miasta – to trzeba zobaczyć. A na zboczu góry, na której twierdza stoi także znaleźliśmy kilka wnęk grobowców.

Wsiadamy ponownie w samochód i opuszczamy Fethiye, kierując się wylotówką przechodzącą obok ruin twierdzy w kierunku Kayaköy, opuszczonego w latach dwudziestych miasta. Prowadzi do niego 7 kilometrów krętej, i niestety początkowo mocno wznoszącej się drogi, z którą… przegrywa nasz samochód. Przegrzewamy się zaraz po wyjechaniu z Fethiye, co zmusza nas do zawrócenia i zmiany, przynajmniej chwilowej, planów. Wpadamy na pomysł zostawienia w mieście samochodu i skorzystania po raz pierwszy z lokalnego transportu – dolmusza (po naszemu – prywatnego minibusa).

Fethiye, antyczny teatr z czasów Telmessos

Fethiye, antyczny teatr z czasów Telmessos

Fethiye, pomni pilota Fethi Bey, od którego pochodzi nazwa miasta

Fethiye, pomni pilota Fethi Bey, od którego pochodzi nazwa miasta

Jedziemy więc do centrum w poszukiwaniu parkingu i natykamy się na… ruiny antycznego teatru, jak się okazuje jedynej pozostałości po antycznym Telmessos. Niestety z bliska zobaczyć się go nie da, jest osłonięty dość szczelnym ogrodzeniem i od września 2012 r. poddawany renowacji i odbudowie. Podobno niewiele oryginalnych kamieni z teatru pozostało, gdyż większość została użyta do odbudowy miasta po trzęsieniu ziemii w 1957 r. Niedaleko teatru stoi także pomnik pilota Fethi Bey, od którego wzięła się dzisiejsza nazwa miasta.

Koniec końców próba przesiadki do dolmusza się nie udaje (nie chce się nam na niego czekać 20 minut w sierpniowym upale), wsiadamy więc w samochód i decydujemy się na zmianę kierunku – jedziemy do Ölüdeniz, na słynną plażę Blue Lagoon (Błękitna Laguna). Trasa ma 10 km i jak się okazuje, także wiedzie pod górę (Ölüdeniz leży po jej drugiej stronie, na zjeździe w kierunku morza), ale jest szeroką, dwupasmową w obie strony drogą o klasie drogi krajowej. Ale podgrzany wyjazdem z centrum Fethiye samochód znów się przegrzewa, i to aż dwukrotnie, co sprawia że zaczynamy wątpić w sukces dalszej jazdy. Tu następuje nasz telefon do Assistance Forda, które i owszem, potwierdza nasze prawa do pomocy w ramach posiadanej polisy, ale jednocześnie informuje, że należy się ona jedynie na terytorium Europy. Czyli klapa. Zostajemy z przegrzanym samochodem i uczynnie podanym przez panią z Assistance Ford Polska numerem telefonu do… tureckiej pomocy drogowej. Więc robimy, to co za każdym razem w takim przypadku – czekamy 15 minut, studzimy samochód i jedziemy dalej :)

Okazuje się, iż dalsza podróż jest już całkiem z górki, co sprawia że kłopoty samochodowe znikają. Przejeżdżamy przez Ölüdeniz, typowy turecki kurort wypoczynkowy, przepełniony hotelami i zatłoczony, kierując się prosto w dół, ku wyczekiwanej plaży. Z nami jedzie na nią chyba cała okolica, bo utykamy jakiś 1 km przed plażą w korku aut dojeżdżających na parkingi przed plażą. Decydujemy się więc zaparkować (parkowanie płatne kilka TL bez limitu czasu postoju) w bocznej uliczce pomiędzy tysiącem restauracji i barów, i „z buta” z całym plażowym wyposażeniem udajemy się na „plażing”.

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Plaża w Ölüdeniz podzielona jest na dwie części. Pierwszą, publiczną i bezpłatną, nazywaną Belcekiz Beach, pomijamy. O tej części wiemy tyle, że stąd odpływają łodzie i statki wożące turystów do Doliny Motyli – malowniczej plaży, położonej w głębokim wąwozie pomiędzy skałami, do której dostęp możliwy jest tylko od strony morza. Kierujemy się dalej, ku płatnej części plaży, znanej pod nazwą Błękitna Laguna, często nazywanej „rajem na ziemi” lub „darem Boga dla ziemi”. Błękitna Laguna najlepiej wygląda z lotu ptaka, zresztą cała okolica słynie z możliwości wynajmu paralotni wraz z pilotem (koszt to ok.100 euro za lot). Zdjęć plaży z powietrza znajdziecie w Internecie całą masę. W każdym razie jest Błękitna Laguna pięknym wąskim cyplem, oblewanym ze wszystkich stron wodą o cudownym kolorze, co sprawia że całość prezentuje się rzeczywiście jak jakiś daleki egzotyczny rajski zakątek.

Od raju Błękitną Lagunę odróżniają trzy rzeczy: tłok, tłok i… tłok. Pomimo opłat za wstęp (tu w odróżnieniu od zabytków w Turcji, dzieci też płacą, opłaty w sierpniu 2013: 6 TL osoba dorosła, 3 TL dzieci) dookoła cypla panuje niesamowity ścisk, porównywalny chyba tylko z… Władysławowem (taki żart) :-) Chęć leżenia blisko wody powoduje, że pierwszy rząd leżaków – a leżaki i parasole są oczywiście dodatkowo płatne – prawie stoi w morzu – nie ma szans na spacer brzegiem. Spacerować można od pasa w morzu w górę :) No i Błękitna Laguna z poziomu piasku nie przypomina widoku ze zdjęć z powietrza… Ale cel zaliczony. Po około dwóch godzinach zwijamy się z plaży. Wygłodniałe po kąpieli dzieci ciągną na obiad, udajemy się więc do wybranej na chybił trafił knajpy przy plaży.

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Ölüdeniz, plaża Błękitna Laguna

Po posiłku wsiądziemy znów w samochód. Ostatecznie rezygnujemy z dojazdu do Doliny Motyli (da się ją obejrzeć z góry, z poziomu otaczających ją skał) ze względu na konieczność stromego podjazdu, którego na pewno nie wytrzymałby nasz schorowany upałem samochód. Podejmiemy jednak drugą próbę, tym razem już udaną (bo trasa od strony Ölüdeniz – 8 km – jest o dziwo względnie płaska), dostania się do słynnego, zamieszkanego kiedyś wyłącznie przez ludność grecką Kayaköy. Jego zwiedzanie opiszemy już jednak w następnym wpisie…

Pełna galeria zdjęć z Fethiye i Ölüdeniz znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Śladami antycznego Halikarnasu w Bodrum

Bodrum, ponad 30-tysięczne miasto, w sezonie wakacyjnym przeobrażające się w oblężony przez turystów z całego świata kurort wypoczynkowy, ma także antyczne, greckie korzenie – pod nazwą Halikarnas.

Tour de Europe 2013, dzień 14 (poprzedni wpis: Ruiny starożytnego Euromos). Do Bodrum udaliśmy się trzeciego dnia naszego pobytu w Boğaziçi na krótką, popołudniową wycieczkę, która w zasadzie miała być „plażowym” rekonesansem – rozpoznaniem plaż, z których kurort przecież słynie. Skończyło się utknięciem w korku, które zniechęciło nas do powracania w granice miasta i zmianą charakteru wycieczki. Ostatecznie więc zwiedziliśmy wszystkie największe atrakcje Bodrum – w jedno popołudnie.

Bodrum ma w swojej historii trzy najbardziej znaczące okresy: starożytny (pod nazwą Halikarnas), średniowieczny (kiedy przybyli tu rycerze maltańscy) oraz współczesny (kiedy to odkryto Bodrum dla celów turystycznych). Ten ostatni okres dał nam się we znaki już na wstępie, kiedy to wjeżdżając do miasta od północy drogą D330 z Milasu, już w granicach administracyjnych Bodrum utknęliśmy w potężnym korku na dwupasmowej drodze. Zeby nam nie było smutno, to zakorkował się także kierunek przeciwny (powrotny). Odezwały się problem z przegrzewaniem samochodu i w upatrzonym wcześniej na mapie miejscu parkingowym, czyli przed sklepem sieci Migros w okolicach antycznej bramy miejskiej zjawiliśmy się z silnikiem rozgrzanym do czerwoności.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Bodrum

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Bodrym, Myndos Gate: 37.037605, 27.413458
Turcja, Bodrum, antyczny teatr: 37.040020, 27.421553
Turcja, Bodrum, grobowiec Mauzolosa: 37.037909, 27.423999
Turcja, Bodrum, zamek: 37.032210, 27.429106

 

Ruiny Halikarnasu, brama Myndos

Ruiny Halikarnasu, brama Myndos

Ruiny Halikarnasu, grobowce obok bramy Myndos

Ruiny Halikarnasu, grobowce obok bramy Myndos

Ruiny Halikarnasu, pozostałości fosy przed bramą Myndos

Ruiny Halikarnasu, pozostałości fosy przed bramą Myndos

Okres średniowieczny opiszemy osobno, zajmując się zamkiem, wybudowanym przez rycerzy maltańskich w XV w. Zajmijmy się więc najbardziej rozsławiającym miasto okresem starożytnym.

Nie ma pewności co do daty założenia Halikarnasu. Pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z VII w. p.n.e. Ok. 484 r. p.n.e. urodził się w Halikarnasie Herodot, słynny historyk, zwany dziś „ojcem historii”, autor dzieła (składającego się z 9 ksiąg), opisującego dzieje starożytnej Grecji, Persji i Egiptu. Herodot został wygnany z miasta ok. 457 r. przez ówczesnego władcę, Lygdamisa, po stłumieniu zamieszek na tle politycznym. Herodot jednakże do Halikarnasu wrócił, uczestnicząc w wygnaniu znienawidzonego władcy.

22 lata po śmierci Herodota w Halikarnasie zapanowała nowa dynastia, której pierwszym członkiem był Hekatomnos. Spłodził trzech synów, wśród których był Mauzolos, którego ślady działalności widzieliśmy już w Priene i Euromos. Tenże Mauzolos uczynił z Halikarnasu stolicę swojego królestwa (Karii), przenosząc ją z Mylasy (dziś Milas). Kiedy Mauzolos zmarł w 353 r. p.n.e., jego żona Artemizja (będąca jednocześnie jego… siostrą) rozkazała wybudować mężowi ogromny grobowiec, który ukończono trzy lata później. Został on uznany za jeden z siedmiu cudów starożytnego świata, aczkolwiek do dziś niewiele z niego zostało (o tym będzie więcej we wpisie o zamku rycerzy maltańskich w Bodrum).

Ruiny Halikarnasu, grecki teatr

Ruiny Halikarnasu, grecki teatr

Ruiny Halikarnasu, grecki teatr

Ruiny Halikarnasu, grecki teatr

Gdy Aleksander Wielki w IV w. p.n.e. zdobywał całą Azję Mniejszą, doszedł także do Halikarnasu, który trwał w oblężeniu, broniony przez Perskich obrońców. Ci, nie widząc szans obrony, podpalili miast i uciekli. Przed zniszczeniem przez pożar ochronił miasto silny wiatr. Aleksander Wielki przywrócił na tron królową Adę (którą wcześniej władzy pozbawił jej własny syn), jednocześnie dając się jej… adoptować. Został więc Aleksander Wielki prawowitym następcą tronu, a dodatkowo zyskał wiernych poddanych, oddając władzę kochanej przez lud Adzie.

Jednakże miasto już nigdy nie powróciło do lat świetności, a zniszczenia po wojnie okazały się na tyle istotne, że było ono stopniowo opuszczane przez mieszkańców. Można więc powiedzieć, że Aleksander Wielki w zasadzie zakończył historię Halikarnasu, zdobywając to miasto.

Pierwszym naszym celem była brama Myndos, jedyna (z dwóch kiedyś istniejących) zachowana starożytna brama miejska Halikarnasu. Droga do niej nie jest zbyt dobrze oznaczona, stąd niechcący ufundowaliśmy sobie spacer krętymi pobliskimi uliczkami Bodrum. Koniec końców trafiliśmy. Brama Myndos to jedyny dziś zachowany element dawnych murów obronnch miasta, liczących w sumie 7 km długości. Poprzedzała ją fosa szeroka na 7 m i głęboka na 2,5 m. Wokół bramy znajdują się starożytne grobowce, pochodzące, tak samo jak i sama brama, z IV w. p.n.e.

Nieco wyżej, tu przy drodze D330 z Milasu, w samym środku Bodrum stoi dziś antyczny teatr, pochodzący z czasów Mauzolosa (a więc z IV w. p.n.e.). Jest niezwykle malowniczo położony na zboczu wzgórza, skierowany w kierunku wybrzeża morskiego, ze świetnym widokiem na zamek, stojący nad morzem. Pierwotnie miał ok. 50 rzędów siedzisk i mieścił 10 – 13 tys. widzów. W ostatnich latach poddany został gruntownej renowacji (dzięki sponsoringowi m.in. ze strony firm Turkcell i Ericsson), dzięki czemu zyskał wspaniały, reprezentacyjny wręcz wygląd. Teren teatru jest ogrodzony, stoi też przy nim budka wyglądająca na kasę, ale wstęp nie był biletowany i był bezpłatny. Dziś teatr w Bodrum jest miejscem wydarzeń kulturalnych, przedstawień i koncertów – cały czas spełnia więc swoją pierwotną rolę.

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Najważniejszą pozostałością po czasach starożytnych w Bodrum jest oczywiście Mauzoleum (nazwa powstała od imienia pochowanego to Mauzolosa). Do dziś słowo „mauzoleum” oznacza naziemny grobowiec. Grobowiec Mauzolosa miał 45 m wysokości i pokryty był ze wszystkich stron rzeźbami greckich artystów. Centralną sekcją była platforma, wewnątrz której znajdował się właściwy grobowiec. Ponad nią znajdowała się sekcja 36 kolumn, po 10 z każdej strony (to taki kruczek matematyczny :-) ), przykryta spadzistym dachem. Wyglądało to mniej więcej tak. Część rzeźb z mauzeoleum znajduje się dziś w British Museum w Londynie. Mauzoleum było przez długie stulecia wzorem dla powstających w różnych częściach starożytnego świata innych budowli tego typu.

Nie wiadomo dokładnie, co dalej działo się z grobowcem Mauzolosa. Na pewno istniał w pełnej krasie jeszcze w XII wieku, ale już gdy przybyli tu rycerze zakonu maltańskiego w 1402 r., mauzoleum było ruiną. Prawdopodobnie zostało zniszczone gdzieś pomiędzy tymi datami przez trzęsienie ziemi. Faktem zaś jest to, że rycerze maltańscy użyli kamieni z ruin grobowca do budowy własnego zamku – tego który dziś zdobi wybrzeże Bodrum. Jego zwiedzanie opiszemy w osobnym wpisie.

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, pozostałości po Mauzoleum, jednym z siedmiu cudów starożytnego świata

Ruiny Halikarnasu, mozaiki z 100 r. p.n.e. w muzeum przy Mauzoleum

Ruiny Halikarnasu, mozaiki z 100 r. p.n.e. w muzeum przy Mauzoleum

Dziś po Mauzoleum pozostały zaledwie nędzne resztki, które budzą zdziwienie turystów, których wyobraźnia rozpalona została wyobrażeniem cudu świata starożytnego. Obszar zwiedzania to w zasadzie pole kamieni pozostałych po grobowcu oraz małe muzeum, w którym z planów i filmów video można się dowiedzieć, jak naprawdę grób Mauzolosa wyglądał w latach swej świetności. Wstęp na teren Mauzoleum jest płatny i kosztuje 8 TL za osobę dorosłą (tradycyjnie jak w całej Turcji, dzieci do 12 lat wchodzą bezpłatnie).

Nie ma więcej w Bodrum znaczących pamiątek po czasach starożytnych. Poza nimi, w mieście warto jeszcze zwiedzić zamek z istniejącym wewnątrz znakomitym Muzeum Archeologii Podwodnej oraz handlowe uliczki w centrum miasta – to już bardziej dla zaspokojenia potrzeb zakupowych, ewentualnie kulinarnych :)

Pełna galeria zdjęć starożytnych atrakcji w Bodrum znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Ruiny Euromos, poczuj w sobie archeologa

Nazwa miasta z greckiego oznacza „silny”. Takie też było Euromos w czasach greckich. Kwitło i rozwijało się aż do 166 r., kiedy to zostało nagle opuszczone, prawdopodobnie z powodu chorobowej plagi, która zdziesiątkowała cały region.

Tour de Europe 2013, dzień 13 (poprzedni wpis: Starożytne Priene). To dziwne, ale szósta co do stopnia zachowania starożytna świątynia w całej Azji jest dziś kompletnie zapomniana i stoi sobie spokojnie obok drogi D525, łączącej Milas z Söke, nieopodal miejscowości Selimiye. W starożytności była ona częścią miasta Euromos, znanego już w V w. p.n.e. pod nazwami Cyramos lub Hyramos. Nazwę Euromos nadano miastu w IV w. p.n.e. za panowania Mauzolosa (tego samego, który wraz z Aleksandrem Wielkim wybudował poprzednio odwiedzane przez nas Priene).

Niewiele więcej wiadomo o historii tego miasta, poza tym, że zostało nagle opuszczone przez mieszkańców w drugiej połowie II wieku, prawdopodobnie w wyniku rozprzestrzeniającej się zarazy, która w 166 r. zabiła wielu mieszkańców całego regionu.

Ruiny Euromos, świątynia Zeusa

Ruiny Euromos, świątynia Zeusa

Ruiny Euromos, świątynia Zeusa, inskrypcje na kolumnach

Ruiny Euromos, świątynia Zeusa, inskrypcje na kolumnach

Ruiny Euromos, świątynia Zeusa, inskrypcje na kolumnach

Ruiny Euromos, świątynia Zeusa, inskrypcje na kolumnach

Ruiny Euromos, świątynia Zeusa

Ruiny Euromos, świątynia Zeusa

Najbardziej znanym dziś elementem Euromos, widocznym już z głównej drogi Milas – Söke, jest świątynia Zeusa, a raczej to, co z niej dziś pozostało. A pozostało sporo, bo jest ona na liście sześciu najlepiej zachowanych starożytnych świątyń w całej Azji (tak przynajmniej głosi tablica, obok niej się znajdująca). Swiątynia otoczona była rzędem kolumn ze wszystkich stron (9 x 6 kolumn), na których do dziś zachowały się napisy, upamiętniające bogatych obywateli miasta, którzy pokryli koszty ich budowy. Swiątynia Zeusa budowana była za czasów cesarza Hadriana (II w. n.e.), ale nie została nigdy ukończona, ze względu na opisane wyżej opuszczenie miasta przez mieszkańców.

Ze starożytnego Euromos widoczne jest dzisiaj bardzo niewiele, pewnie dlatego, że nigdy nie prowadzono tu jakichś szeroko zakrojonych prac archeologicznych. Większość pozostałości po tym „silnym” mieście wciąż więc czeka na odkrycie pod grubą warstwą ziemi. Najlepiej odsłoniętym elementem, oprócz świątyni Zeusa, jest bez wątpienia antyczny teatr na pobliskim wzgórzu (prowadzą do niego znaki kierunkowe spod świątyni), aczkolwiek i z niego niewiele widać – zachowało się ledwie kilka rzędów siedzisk. W okolicach amfiteatru widać odsłonięte stanowiska archeologiczne oraz leżące narzędzia – znak że coś się tu jednak dzieje. Innym widocznym elementem starożytnego miasta są niskie pozostałości po dawnych murach obronnych, którymi otoczone było Euromos. I to w zasadzie wszystkie atrakcje tego miejsca.

Przechadzając się dobrze oznakowanymi ścieżkami pomiędzy świątynią, murami a teatrem, warto wyobrazić sobie, co znajduje się pod naszymi butami – wciąż na odsłonięcie czeka tu cała reszta sporego miasta. W zasadzie na każdym kroku można spodziewać się czegoś wystającego z ziemi – tu można poczuć się jak archeolog odkrywca. Szczególnie, że miejsce to jest całkowicie pozbawione ruchu turystycznego, nie jest brane pod uwagę przez biura podróży w planach wycieczek objazdowych. Jest też słabo znane i nie odwiedzane przez turystów indywidualnych. Dość powiedzieć, że podczas oglądania Euromos, byliśmy na terenie starożytnego miasta… sami.

Ruiny Euromos, antyczny teatr

Ruiny Euromos, antyczny teatr

Ruiny Euromos, antyczny teatr

Ruiny Euromos, antyczny teatr

Ruiny Euromos, resztki murów obronnych

Ruiny Euromos, resztki murów obronnych

Ruiny Euromos, czynne stanowiska archeologiczne

Ruiny Euromos, czynne stanowiska archeologiczne

Na bocznej żwirowej drodze, kierującej do ruin Euromos, nie ma żadnej kasy (dopiero obok świątyni Zeusa jest stara zdezelowana budka), aczkolwiek po naszym podjeździe zjawił się obok nas człowiek, pasący obok owce, który usiłował chyba wytłumaczyć nam konieczność uiszczenia opłaty. Ale szybko zrezygnował, zostawiając nas „gratis”. Miejsce to jest pozbawione jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej, żadnych handlarzy, kramów, apmiątek itp. To plus. Ale minusem jest też brak np. możliwości zakupu wody pitnej, więc chętnym na zwiedzanie Euromos radzimy zaopatrzyć się w nią wcześniej. Skakanie po wzgórzach obok świątyni Zeusa w prawie 40-stopniowym sierpniowym upale bardzo pobudzająco działa na poczucie pragnienia :)

Euromos było ostatnim akcentem naszej jednodniowej wycieczki na trasie DidymaMiletPriene – Euromos. Wracamy do Boğaziçi, naszej wakacyjnej „bazy wypadowej” w Turcji. Wieczorem odpoczynek, a następnego dnia znów w drogę, tym razem do oddalonego o zaledwie 30 km kurortu wypoczynkowego Bodrum, w starożytności znanego jako Halikarnas.

Pełna galeria zdjęć z ruin Euromos znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.