Boka Kotorska | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Herceg Novi, czyli drugie podejście do Boki Kotorskiej

Herceg Novi, miasto z ponad 700-letnią historią, uważane za jedno z… najmłodszych miast nad Boką Kotorską, było kolejnym czarnogórskim przystankiem w naszej wakacyjnej podróży w 2014 r.

Tour de Europe 2014, dzień 18 (poprzedni wpis: Herceg Novi nocą). Ambitny plan dnia poprzedniego zakładał zwiedzenie albańskiej Szkodry oraz czarnogórskich: Podgoricy, Cetynii i parku narodowego Lovcen, a na koniec objechanie atrakcji Boki Kotorskiej, która po pobycie rok wcześniej w Kotorze została jednym z naszych ulubionych miejsc na Bałkanach. Ale plan oczywiście okazał się naiwny – nad brzeg Boki zjechaliśmy z gór już przy zapadającym zmroku i jasne się stało, że objazd Boki Kotorskiej znów musimy odłożyć na przyszłość. Zostało nam zwiedzanie Herceg Novi, w którym zatrzymaliśmy się na noc. Ale na widok starówki tego miasteczka wszelkie żale zostały porzucone – zdecydowanie trafiliśmy w miejsce, jakie lubimy w naszych podróżach. Już teraz (wszak w tym roku w końcu Bokę Kotorską objechać się udało) możemy powiedzieć, że Herceg Novi jest drugim najwspanialszym miejscem nad zatoką, zaraz po Kotorze, którego tu nic nie przebija.

Co do naszego zachwytu nad Herceg Novi – byliśmy go pewni już poprzedniego dnia, kiedy zmordowani całym dniem zwiedzania dojechaliśmy do miasteczka ok. godziny 22:00 i mimo to zdecydowaliśmy się poczłapać na stare miasto, żeby zobaczyć je w nocy. Widok w nocy jest zachwycający, wiedzieliśmy więc, że za dnia będziemy mieli co tu oglądać.

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi ma ponad 700 lat (założone zostało w 1382 r.), a pomimo to jest jednym z najmłodszych, o ile nie najmłodszym miastem nad Boką Kotorską. Kiedyś, w starożytnych czasach rzymskich, istniała tu już osada, ale oficjalnie założycielem jest Tvrtko I, król Bośni, a potem także Serbii i Chorwacji. Król, za którego panowania Bośnia osiągnęła szczyt swojej potęgi w całej swojej historii. Miasto, wcześniej pod nazwą Sveti Stefan, a potem Novi, leżało na ważnym szlaku handlarzy solą. W XV w. ostatecznie przemianowano je na Herceg Novi, od tytułu ówczesnego władcy.

W całej swojej historii miasto często zmieniało przynależność państwową, od listy zmian może rozboleć głowa. Najdłużej w historii rządzili miastem Turcy, którzy zdobyli je równo sto lat od jego powstania i pozostali tu przez z górą dwa następne wieki. Kolejne sto lat rządzili miastem Wenecjanie, aż do ostatnich lat XVIII w. Cały XIX w. to roszady – co chwila inne mocarstwo zdobywało władzę nad miastem, m.in. Austriacy, Rosjanie czy nawet Francuzi. Ostatecznie po I wojnie światowej Herceg Novi weszło w skład nowo tworzonej Jugoslawii i tak pozostało aż do usamodzielnienia się Czarnogóry (2006 r.).

Miasto jest pełne zieleni i ukwieconych krzewów i drzew. Trochę wiąże się to z handlową przeszłością miasta, do którego zawijały statki z dalekich krajów, a jednym z importowanych towarów były też właśnie rośliny, drzewka i krzewy. To ukwiecenie sprawia, że Herceg Novi od strony wody przypomina nieco ogród botaniczny. i Zdecydowanie wpływa na urokliwość jako całości. A można tu zobaczyć różne rodzaje palm, eukaliptusy, kaktusy, bananowce czy magnolie.

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Było też Herceg Novi natchnieniem dla wielu artystów. Na przedmieściu miasta (Topla) mieszkał m.in. Ivo Andrić, laureat literackiej nagrody Nobla, autor słynnego „Mostu na Drinie” (nawiasem – bardzo przyjemna lektura – polecamy).

W Herceg Novi zobaczyć można aż trzy twierdze. Najwyżej położona jest Spanjola, wybudowana tu w 1538 r. przez Hiszpanów, którzy bardzo krótko rządzili miastem, przerywając na chwilę dwustuletnie rządy Turków. Do niej nie dotarliśmy. Ale zwiedzanie rozpoczęliśmy od położonej twierdzy Kanli Kula, którą wybudowali Turkowie zaraz po tym, jak odzyskali miasto od Hiszpanów. Dziś twierdza z amfiteatrem w środku stanowi miejsce wydarzeń kulturalnych, koncertów itp.

Wspięliśmy się więc (nie po raz ostatni tego dnia, bo w przeciwieństwie do starówki Kotoru, która jest płaska, starówka Herceg Novi usadowiona jest na stromym zboczu góry) po niezliczonej ilości schodów ku południowej, najstarszej bramie twierdzy, który ku naszemu rozczarowaniu… okazała się zamknięta. Na wspinaczkę wyżej, do bramy północnej, i sprawdzenie czy tamtędy da się do twierdzy wejść, zabrakło nam ochoty, zdjęcia twierdzy mamy więc wyłącznie z zewnątrz.

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, wieża zegarowa

Herceg Novi, wieża zegarowa

Wracamy więc w dół, na jeden z dwóch głównych placów starego Herceg Novi, plac Belavista. Znajduje się tu jeden z najbardziej fotogenicznych zabytków miasta – cerkiew Archanioła Michała, z charakterystycznymi czterema wieżyczkami na rogach. Nie jest ona zbyt stara, wybudowana została wszak w pierwszych latach XX w. Ale sama budowla, jak i otaczający ją plac i budynki przy nim, są niezwykle klimatyczne i są ulubionym miejscem spędzania czasu wśród turystów.

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. "wieża zachodnia"

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. „wieża zachodnia”

Znów schodzimy nieco w dół, na mały placyk św.Hieronima, na którym stoli katolicki kościół pod tym samym wezwaniem. Kiedyś stał tu podobno meczet, ale na jego miejscu w połowie XIX w. wybudowano tę właśnie świątynię. Kościelna dzwonnica jest osobną budowlą i stoi obok. Przy placu znajduje się jeszcze jeden wart uwagi budynek – szkoła muzyczna, znajdująca się w starym kamiennym pałacu.

Herceg Novi, pomnik... kominiarza ?

Herceg Novi, pomnik… kominiarza ?

Dosłownie kilka schodków niżej znajdziecie kolejny katolicki kościół, św.Leopolda (pochodzącego właśnie z Herceg Novi), dużo starszy, bo pochodzący z XVII w. Stąd już kilka kroków do kolejnej twierdzy w Herceg Novi. Twierdza Jaka Kula położona jest najniżej, niemal tuż nad brzegiem morza, i jest najstarszą z wszystkich trzech – wybudowana została przez założyciela miasta, króla Tvrtka I pod koniec XIV w. Najprawdopodobniej była to wręcz pierwsza budowla nowo tworzonego wtedy miasta. Potem rozbudowali ją Turcy (połowa XVI w.), Wenecjanie (na początku XVIII w.) oraz Austriacy (koniec XIX w.). Wstęp do twierdzy jest płatny (1 lub 2 EUR, nie pamiętamy dokładnie) i nie ma w jej wnętrzach niczego ciekawego, może poza widokiem na wybrzeże i Bokę Kotorską. Wewnątrz organizowane są w sezonie turystycznym pokazy kina pod gołym niebem.

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Wracamy w górę (znów te miliony schodów…) na plac Belavista, skąd wąskimi kamiennymi uliczkami wchodzimy na najważniejszy plac w Herceg Novi – plac Nikole Durkovića, kiedyś nazywany placem Solnym. To na nim toczy się całe turystyczne życie w mieście. Plac otoczony jest malowniczymi kamiennymi budynkami i wypełniony kafejkami i restauracjami. Nad placem góruje wieża zegarowa, pochodząca z czasów tureckich (dlatego zwana „Sahat kula”), z 1667 r. Stąd prowadzi na północ droga pod górę do wspominanej przez nas północnej bramy twierdzy Kanli Kula – jej początek znajduje się obok tzw. Zachodniej Wieży.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Na zachód od placu ciągnie się kamienna uliczka, będąca klimatycznym pasażem handlowym z licznymi sklepami. Kończy się ona niepozornym pomnikiem… kominiarza ? W każdym bądź razie wszyscy łapią go za… nos, co łatwo poznać :) Uliczka wychodzi na ulicę Njegośeva – to ulica (bardzo długa), przy której pod numerem 65 stoi dawny dom Ivo Andrića. To tu w 1968 r. zmarła jego żona, Milica. Njegośeva prowadzi aż do Topli, gdzie znajduje się kolejnych kilka zabytkowych kościołów (XVII – XVIII w.), ale je sobie odpuściliśmy.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Znów schodzimy na dół, na nadmorską promenadę i niewielką miejską plażę. Herceg Novi, choć jest ulubionym miejscem wielbicieli opalania, nie ma plaż – te są w okolicznych miejscowościach. Ale ma Herceg Novi bardzo urokliwą marinę i wielki stojący na nabrzeżu pomnik założyciela miasta – króla Tvrtka I. No i stąd widać w całej okazałości twierdzę Jaka Kula.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Na tym kończymy nasze zwiedzanie miasta. Wracamy pieszo do naszego apartamentu, położonego jakieś 500 m od granic starego miasta. Czas się nieco odświeżyć po wspinaczkach po niezliczonych schodach w niemożliwym wprost upale, przy którym w ciasnych kamiennych uliczkach czuliśmy się dosłownie jak w piekarniku. Żegnamy właścicielkę i wsiadamy w samochód. Ale to nie koniec atrakcji Herceg Novi.

Do zobaczenia pozostał nam jeszcze, położony jakiś kilometr na wschód, monaster Savina. Składa się ona z trzech cerkwi, dwóch położonych obok siebie i trzeciej, nieco oddalonej, na wzgórzu ponad nimi. Dwie pierwsze są pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy. Większa jest najmłodsza, pochodzi z końca XVIII w., we wnętrzach wymalowana freskami. Mniejsza z kolei jest najstarsza, wg legendy pochodzi z początków XI w., choć historycznie to mało możliwe. Wnętrza zdobią freski z XV, XVI i XVII w. Ikonostas także pochodzi z XVIII w.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Położona na wzgórzu cerkiew św.Sawy wg legendy założona została właśnie przez Sawę, pierwszego serbskiego biskupa (XII / XIII w.). Ale z niej nic nie zostało, na jej miejscu wybudowano nową w XV w. Oprócz cerkwi na terenie monasteru znajduje się jeszcze skarbiec, a cerkwie otoczone są bardzo starym cmentarzem. Do klasztoru trafiamy jednak w niedzielne południe – odbywają się tu nabożeństwa, co sprawia że zwiedzanie wnętrz jest praktycznie niemożliwe – z zasady nie przeszkadzamy wiernym w świątyniach podczas nabożeństw, bez względu na wyznanie.

Wyjeżdżamy z Herceg Novi z solenną obietnicą, że nad Bokę Kotorską znów wrócimy – po raz trzeci. Sami sobie tej obietnicy dotrzymaliśmy rok później – podczas tegorocznej wakacyjnej wyprawy znów tam zawitaliśmy – ale na tą opowieść jeszcze przyjdzie czas. Na razie kierujemy się ku granicy Czarnogóry z Bośnią. Kolejnym naszym celem jest miasto, w którym się zakochamy – Sarajewo. Ale to już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z czarnogórskiego Herceg Novi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Herceg Novi nocą

Drugą wizytę nad Boką Kotorską, tym razem w Herceg Novi, rozpoczęliśmy od nocnego spaceru po najstarszej części miasteczka. Starówka w Herceg Novi, choć niewielka, jest po prostu piękna. Także w nocy.

Tour de Europe 2014, dzień 17 (poprzedni wpis: W drodze nad Bokę Kotorską: Cetynia i park narodowy Lovćen). Boka Kotorska jest jednym z naszych ulubionych miejsc w podróży. Miejscem niezwykle widowiskowym wizualnie, ale też pełnym małych, kamiennych starówek – z największą z nich – starówką Kotoru na czele. Od zawsze chcieliśmy Bokę objechać dookoła. To właśnie miał być ten czas. Ale znów atrakcje po drodze opóźniły nasz przyjazd nad zatokę i do Herceg Novi, niemal identycznie jak rok wcześniej do Kotoru – dojechaliśmy już po ciemku. Wiedzieliśmy już, że z objazdu zatoki nici – musieliśmy ograniczyć nasz program do samego Herceg Novi.

Starówka Herceg Novi, choć budowana w różnych okresach i pod różnymi wpływami, wygląda niezwykle spójnie. Zabytki z czasów weneckich, tureckich czy późniejszych niezwykle płynnie komponują się w całość, dając efekt niezwykle klimatycznego, kamiennego starego miasta.

Herceg Novi zwiedzać będziemy następnego dnia – pokażemy je w dziennym blasku w kolejnym wpisie. A na razie kilka fotek z nocnego spaceru po starówce.

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Czarnogórski Kotor. Prawie jak w Rio.

Jedyny nasz nocleg w Czarnogórze podczas jazdy do Turcji zaplanowany mieliśmy w Kotorze, zabytkowym mieście położonym nad piękną zatoką, Boką Kotorską. Tyle wiedzieliśmy z przewodników. Rzeczywistość to jedno wielkie zaskoczenie – w pozytywnym sensie.

Tour de Europe, dzień 5 (poprzedni wpis z trasy: Południe Bośni i Hercegowiny). Do Czarnogóry wjechaliśmy po 2 godzinnym oczekiwaniu na granicy z Chorwacją, co niestety spowodowało, że całą trasę dojazdową do Kotoru odbyliśmy już po ciemku. Minęły nas zatem wspaniałe widoki podczas objeżdżania Boki Kotorskiej – uznawanej za najdalej na południe wysunięty w Europie fiord (tak, tak – „jadł nam z ręki”), choć w rzeczywistości jest rzeczną doliną. Ale ma ponad 100 km linii brzegowej (a żeby dojechać do Kotoru, trzeba praktycznie całą objechać widokową trasą wzdłuż brzegu), z ekstremalnie pięknymi widokami i atrakcyjnymi miejscami po drodze (zabytkowe Herceg-Novi czy Perast). To wszystko… nas ominęło. Jest więc pierwszy powód by tu wrócić :)

Kotor, św.Marii, relikwie Ozany Kotorskiej

Kotor, św.Marii, relikwie Ozany Kotorskiej

Mało tego, nieświadomi, w co właśnie wdepnęliśmy, gdy nawigacja w aucie pokazywała dystans 900 m od starówki w Kotorze, utknęliśmy w mega-korku, w którym spędziliśmy równo godzinę. Jedyna droga dojazdowa do starówki po prostu stanęła i koniec. Ale gdy już się w samochodzie wynudziliśmy i chcieliśmy go zostawić na poboczu, dochodząc do celu pieszo, „się odkorkowało” :)

Na starówkę w Kotorze, gdzie mieliśmy nocleg w wynajętym na jedną noc apartamencie, dotarliśmy mniej więcej ok.23:30, przeżywając po drodze kompletny szok – cała starówka pełna młodych ludzi – ale to dosłownie pełna – chodzenie przypominało wietrzenie magazynów w MediaMarkcie – ciągle na wdechu, żeby zmieścić się pomiędzy tubylcami :) Duża część imprezowiczów w maskach lub poprzebierana, cała reszta wystrojona (kobiet to w szczególności dotyczy) jak na Sylwestra. W każdej bramie otwarta dyskoteka, muzyka na przysłowiowego „fulla”, tańce, swawole i ciągły, potworny korek na ciasnych zabytkowych uliczkach. Super… Niespodzianka numer 1 zaliczona, choć jeszcze nie wiemy co to.

Kotor, starówka

Kotor, starówka

Niespodzianka numer 2: chyba cała starówka w Kotorze (a jest spora) ma tę samą nazwę ulicy, a domy różnią się tylko numerami, które oczywiście nie zawsze wiszą. Dodatkowo jest prawie północ czyli ciemno, dodatkowo jest wszechogarniająca starówkę impreza, głośno, tłoczno i w ogóle wszystko co się da, żebyśmy apartamentu szukali do rana. Po półgodzinnym spacerze w tłumie, z walizkami w rękach, z dziećmi pod rękę, znajdujemy swój numer apartamentu. Właściciel prowadzi nas na strych, do pokoju bez tynku, z deskami zamiast podłogi, z łóżkami w standardzie „niepotrzebne mi, to postawię na działce”. W akcie desperacji pokazujemy wydruk rezerwacji apartamentu z 4 gwiazdkami i… właściciela olśniewa. Okazuje się, że sąsiedni budynek ma ten sam numer, a na schodach obok niego siedzi sobie młody człowiek z butelką wina, który okazuje się być naszym gospodarzem. Smiesznie, bo jakiś czas wcześniej w poszukiwaniu apartamentu przechodziliśmy koło niego, ale uznaliśmy za „niegodnego” bycia właścicielem „4-stars apartment” :) W każdym razie – jesteśmy na miejscu :)

Kotor, kościół św.Łukasza

Kotor, kościół św.Łukasza

Nasz gospodarz wyjaśnił nam „na miejscu” niespodziankę numer 1: otóż Kotor od roku 2000 organizuje na starówce… karnawał (organizuje go zresztą co roku dwa razy, jest także ten zimowy, mniej więcej wtedy co ten oryginalny w Rio). I my trafiliśmy właśnie na kulminacyjną (ostatnią) noc sobotnio-niedzielną, kiedy to odbywa się wielka karnawałowa parada uliczna, a potem wszyscy idą na starówkę na jedną wielką imprezę, taką całonocną :) Czyli perspektywa snu – słaba :)

Kotor, kościół św.Klary

Kotor, kościół św.Klary

Zastanawialiśmy się, czy o 1:00 w nocy nie pomknąć z aparatem „w miasto” (a impreza wyglądała naprawdę na dopiero się rozkręcającą – i tak było, nasz godzinny korek to była parada uliczna, więc impreza dopiero się zaczęła), ale zwyciężył rozsądek, wszak rano mieliśmy wstać i zwiedzać Kotor, a potem popędzić w dalszą drogę na południe Czarnogóry. Do rana więc z niespodziankami: stop. No i ani jednego zdjęcia z karnawału. Ale jeśli ktoś chce zobaczyć, jak to wygląda, to zapraszamy tutaj lub tutaj.

Kotor, kościół św.Michała

Kotor, kościół św.Michała

Rano idziemy zgodnie z planem. Godzina 8:00 „w miasto” – oglądamy starówkę Kotoru. Miała być ładna i zabytkowa. Niespodzianka numer 3: jest PIĘKNA. Porównanie z chorwackim Dubrownikiem po prostu nasuwa się samo. Od Dubrownika mniejsza, ale klimat dokładnie ten sam. Nie można pospacerować murami dookoła (jak w Dubrowniku), ale nad miastem góruje twierdza św.Jana, na którą wręcz trzeba wejść. A widok stamtąd to ta sama klasa, to widok z najwyższego punktu murów Dubrownika. Mniam ! I niespodzianka numer 4: po całonocnej imprezie o ósmej rano nie ma śladu – firmy sprzątające właśnie kończą porządki – starówka jest sterylnie czysta !

Zabytków na starówce Kotoru jest ilość niezliczona. Fajnie jest mieć plan starówki, żeby sprawnie się pomiędzy nimi poruszać. Chyba, że macie tu spędzić więcej czasu, to po prostu spacerujcie, dając się ponieść w ciasne uliczki, chodząc w ciemno. Klimat jest świetny. Dwa kroki od naszego apartamentu stoi pierwszy z niezwykle licznych tu kościołów: chrześcijański kościół św.Marii, wybudowany w 1221 r. (na resztkach stojącego tu wcześniej bizantyjskiego kościoła z VI w.). W jego wnętrzach spoczywają szczątki błogosławionej Ozany Kotorskiej (w Polsce zwanej Katarzyną z Czarnogóry), urodzonej pod koniec XV wieku dziewczyny z prawosławnej serbskiej rodziny, nawróconej na chrześcijaństwo, spędzającej życie w odosobnionej celi w klasztorze w Kotorze. Miewała ona często widzenia, w których ukazywali się jej Jezus, Maryja i inni święci, a mieszkańcy Kotoru w chwilach niebezpieczeństwa (wrogie najazdy, zarazy) upraszali ją o wstawiennictwo. Przypisuje się jej ochronę miasta w kilku ciężkich momentach (m.in. atak zarazy).

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja, wieża zegarowa

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja, wieża zegarowa

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja, Brama Morska

Kotor, głowny plac starówki: Trg od Oruzja, Brama Morska

Niedaleko stoi jeszcze starszy, bo wybudowany w 1195 r. kościół św.Lukasza, pierwotnie jako chrześcijański, później przekazany wiernym prawosławnym jest dziś świadectwem przyjaznego współżycia obu religii. Do 1830 r. wewnątrz kościoła chowano obywateli miasta, co zaskutkowało tym, iż podłoga kościoła jest dziś zbudowana z płyt nagrobnych. Wyjątkowość kościoła tkwi też w dwu ołtarzach, znajdujących się wewnątrz – chrześcijańskim i prawosławnym. Przy tym samym placu stoi także wybudowany na początku XX wieku kościół św.Mikołaja, z bogatą kolekcją ikon wewnątrz.

Sąsiedni budynek to kościół i klasztor św.Klary, pochodzący z XIV wieku, z pięknym marmurowym ołtarzem, pochodzącym z XVIII wieku. W zespole klasztornym znajduje się bogato wyposażona biblioteka ze zbiorem starych manuskryptów i starych książek. Nieco na wschód stoi kolejny kościółek – św.Michała, pochodzący z XIV wieku, ale stojący na pozostałościach dwóch innych, z których najstarszy datowany jest na VI wiek. W XIX wieku Francuzi zmienili przeznaczenie świątyni – na cele wojskowe, zamalowując freski z XV wieku.

Kotor, katedra św.Tryfona

Kotor, katedra św.Tryfona

Wychodzimy na Trg od Oruzja, główny plac starówki Kotoru, przy którym stoi mnóstwo historycznych budynków, goszczących sklepy, banki i kafejki. Stoi tu też wieża zegarowa z XVII wieku, a na plac prowadzi historyczna brama miejska, Brama Morska.

Trafiamy wreszcie do katedry św.Tryfona, największego budynku w starym Kotorze, wybudowanego w XII wieku. Jest ona także jedną z dwóch chrześcijańskich katedr w całej Czarnogórze. Poważnie uszkodzona w czasie trzęsienia ziemii w 1667 r., była odbudowywana bardzo powoli (z tego okresu pochodzą obie jej wieże, które poważnie się różnią). Dziś jest najbardziej znanym budynkiem w Kotorze i symbolem miasta.

Kotor, idziemy na twierdzę św.Jana

Kotor, idziemy na twierdzę św.Jana

Wracając w stronę punktu wyjścia, trafiamy jeszcze na kościół św.Anny, co do którego nie wiadomo, kiedy został wybudowany. Po cechach architektonicznych kościół datowany jest na koniec XII – początek XIII wieku, czyli jest jednym z najstarszych w mieście. Uszkadzany w trakcie kolejnych trzęsień ziemii, stracił swój pierwotny wygląd w wyniku licznych przebudów w XVII, XVIII i XIX wieku. Podczas ostatnich renowacji odkryto we wnętrzach resztki średniowiecznych fresków.

Kotor, idziemy na twierdzę św.Jana

Kotor, idziemy na twierdzę św.Jana

Kończymy godzinny spacer po starówce Kotoru. Czas na „deser”, czyli wspinaczkę na Samotne Wzgórze (260 m n.p.m.), na szczycie którego stoi twierdza św.Jana, widoczna z każdego miejsca starówki. Mury starówki są z murami twierdzy połączone, stanowiąc łącznie fortyfikacje o długości 4,5 km. Mury twierdzy budowane było stopniowo przez całe stulecia, osiągając miejscami nawet 15 m grubości.

Kotor, dzwonnica kościoła Matki Bożej od Zdrowia po drodze na twierdzę

Kotor, dzwonnica kościoła Matki Bożej od Zdrowia po drodze na twierdzę

Do twierdzy można się dostać tylko pieszo, wspinając się stromymi kamiennymi schodami, których jest prawie 1,5 tys. Na wspinaczkę należy się przygotować (odpowiednie sportowe obuwie oraz zapas wody w lecie), trzeba też przewidzieć na nią odpowiednią ilość czasu (wspinaczka na górę zajmuje w zależności od kondycji 40 minut do 1 godziny). Trzeba też w jej czasie uważać, kamienne schody są miejscami mocno uszkodzone, a mury oddzielające je od przepaści w dół dość niskie – łatwo się tu potknąć i…).

Wejście na ścieżkę jest też płatne (3 EUR). W razie wykończenia po drodze zapasu wody, pomocą „służą” sprzedawcy z przenośnymi lodówkami. Trasa jest męcząca i wymaga choćby podstawowej kondycji fizycznej, a dodatkowo w większości prowadzi (w lecie) w dramatycznie prażącym słońcu. Słońca można uniknąć, „startując” wcześnie rano (mniej więcej do godz.9:00), wtedy część trasy wiedzie terenami położonymi w cieniu.

Kotor, twierdza

Kotor, twierdza

Kotor, twierdza

Kotor, twierdza

Kotor, starówka widziana z twierdzy

Kotor, starówka widziana z twierdzy

Kotor, widok na Bokę Kotorską z twierdzy

Kotor, widok na Bokę Kotorską z twierdzy

Kotor, cruiser wpływający do portu

Kotor, cruiser wpływający do portu

A na twierdzę wyjść po prostu trzeba, dla zapierającego widoku z góry: i na kotorską starówkę, i na całą Bokę Kotorską, obłożoną stromymi górami. A jak człowiek ma szczęście, to widok upiększy jeszcze wielki cruiser, jak raz na jakiś czas wpływa do portu promowego w Kotorze. Samotne Wzgórze jest także malownicze od tyłu, wiedzie tam świetnie wyglądająca na zdjęciach zygzakowata droga w głąb lądu. Nie próbowaliśmy nią jechać, ale na pewno było by to przeżycie :)

A po drodze do twierdzy oglądamy jeszcze XV-wieczny kościół Matki Bożej od Zdrowia z dzwonnicą z barokową kopułą. Dzwonnica naprawdę świetnie wychodzi na zdjęciach na tle Boki Kotorskiej :)

Wyjeżdżamy z Kotoru z przekonaniem, że właśnie zwiedziliśmy drugą (po Dubrowniku) wspaniałą perłę wybrzeża Adriatyku. Jedziemy dalej na południe, zwiedzać kolejne średniowieczne czarnogórskie perełki. Na początek będzie Budva.

Pełna galeria zdjęć z Kotoru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.