Bośnia i Hercegowina | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Travnik i dwa inne bośniackie miasteczka na północy kraju

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

Tour de Europe 2014, dzień 19 (poprzedni wpis: Sarajewo, miasto do którego chce się wracać). Ten przedostatni dzień naszej wakacyjnej podróży miał być iście międzynarodowy – najpierw Travnik, w którym spaliśmy. Potem dwa inne bośniackie miasteczka, chorwacki Osijek i dojazd do węgierskiego Pecsu (Peczu), w którym zorganizowany mieliśmy ostatni nocleg na wakacyjnej trasie. W tym wpisie pokażemy Wam bośniacką część dnia.

Początki Travnika nikną w dziejach historii – nie ma informacji o formalnej dacie założenia miasta. Prawdopodobnie istniało już w XIII w., z tamtych czasów istnieją wzmianki o tutejszej parafii. Z nazwy miasto wymieniane jest dopiero w 1463 r. przez Turków, którzy zdobywali wtedy Bałkany. Panowaniu Imperium Osmańskiego zawdzięcza Travnik okres silnego rozwoju – wybudowano tu wtedy wiele znaczących budynków – szkół, meczetów oraz innych budynków publicznych.

Travnik, twierdza

Travnik, twierdza

Travnik, Sarena Dżamija, czyli "Malowany Meczet"

Travnik, Sarena Dżamija, czyli „Malowany Meczet”

Travnik, Lukačka džamija

Travnik, Lukačka džamija

Travnik, meczet Hadżi Ali-bega

Travnik, meczet Hadżi Ali-bega

Travnik, grobowce tureckich wezyrów

Travnik, grobowce tureckich wezyrów

Travnik, grobowce tureckich wezyrów

Travnik, grobowce tureckich wezyrów

Kiedy pod koniec XVII w. Austriacy spalili Sarajewo, właśnie do Travnika przenieśli się tureccy namiestnicy Bośni, którzy rezydowali tu przez kolejne 150 lat. Innym efektem panowania Turków była silna islamizacja mieszkańców miasta. Travnik stracił na znaczeniu, gdy władzę po Turkach przejęły Austro-Węgry w XIX w. Dzieła dokończył potężny pożar w 1903 r., który zniszczył dużą część miasta.

Szczęśliwie miasto nie zostało zbytnio doświadczone przez wojnę domową w Jugosławii, choć wielu mieszkańców zginęło w niej, biorąc aktywnie udział w walkach – przed wybuchem wojny największe społeczności w mieście to Bośniacy i Chorwaci – właśnie te dwie nacje walczyły w okolicach miasta. Dziś Travnik jest spokojnym, cichym miasteczkiem, z urokliwą starą, turecką częścią i 16 tysiącami mieszkańców. Słynie głównie jako miejsce narodzin Ivo Andrića – jedynego noblisty z byłej Jugosławii, pisarza, autora m.in. słynnej powieści „Most na Drinie”, której akcja toczy się w bośniackim Wiszegradzie.

Najważniejszym zabytkiem Travnika jest górująca nad miastem twierdza, zbudowana jeszcze przed najazdem tureckim – właśnie ona miała bronić miasta przed Turkami w XV w. Obiektem wojskowym pozostawała właściwie aż do zakończenia II wojny światowej. Rozbudowali ją Turcy, dobudowując m.in. meczet, a także Austriacy pod koniec XIX w.

Ciekawy jest też znajdujący się na „wejściu” do centrum miasta „Malowany Meczet” (Sarena Dżamija). Pochodzi z początków XIX w., choć wcześniej istniały tu meczety aż od XVI w. Ale to ten ostatni jest wyjątkowy, ze względu na bogate zdobienia malarskie, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz (co nie jest w meczetach takie częste) – jest to ponoć jedyny w Bośni tak zdobiony meczet – przypomina nieco „Malowany Meczet” z macedońskiego Tetova, który widzieliśmy podczas tej samej podróży nieco wcześniej.

Travnik, cerkiew Jana Chrzciciela (Ivana Krstitelja) z 1887 r.

Travnik, cerkiew Jana Chrzciciela (Ivana Krstitelja) z 1887 r.

Travnik, twierdza, przed nią meczet Jeni

Travnik, twierdza, przed nią meczet Jeni

Travnik, Lončarica džamija

Travnik, Lončarica džamija

Travnik, centrum miasta

Travnik, centrum miasta

Kolejnym meczetem w centrum Travnika jest Lukačka džamija, wybudowany w końcu XVIII w., zniszczony przez pożar w 1903 r., a potem odbudowany. Nieco dalej przy tej samej ulicy (Bosanskiej) stoi meczet Hadżi Ali-bega, wybudowany w połowie XIX w. na fundamentach starszego meczetu. Na cmentarzu obok meczetu pochowano m.in. fundatora świątyni. Obok meczetu stoi jedna z dwóch (mniej okazała) wież zegarowych w Travniku, wybudowana w połowie XVIII w., kiedy budowano pierwotny meczet.

Travnik ma kilka innych zabytkowych meczetów: Lončarica džamija (nieco na północ od centrum, prawdopodobnie z XVIII w., zbudowany na terenie cmentarza, na którym chowano tureckich dostojników), meczet Jeni (położony na tym samym cmentarzu, w jego głębi, z połowy XVI w.), Varoška džamija (niedaleko twierdzy), Šumećka džamija (także niedaleko twierdzy, z XVII w., odbudowany po pożarze z 1903 r.).

Chyba najbardziej rozpoznawalnym architektonicznie budynkiem jest druga z wież zegarowych (Sahat Kula), położona w okolicy Malowanego Meczetu, pochodząca z końca XVII w., dwukrotnie uszkodzona w pożarach, ale odbudowywana. Jest jeszcze jeden element, rzucający się w oczy na ulicach Travnika – grobowce (turbe) tureckich namiestników, rozsiane w mieście. Jest ich naprawdę sporo – świadczą o potędze miasta z czasów osmańskich.

Dla nas punktem obowiązkowym w Travniku było muzeum Ivo Andrića, mieszczące się w jego domu urodzenia. Ten niewielki budynek mieści kolekcję pamiątek po pisarzu, który wprawdzie w Travniku się urodził, ale większość życia spędził poza nim – mieszkał m.in. w Wiszegradzie i Sarajewie, także w czarnogórskim dziś Herceg Novi. Co ciekawe, w Wiszegradzie wychowywał się u ciotki – żony Polaka. Wstęp: 2,50 BAM od osoby.

Travnik, miejskie targowisko

Travnik, miejskie targowisko

Travnik, dzieci przy targowisku

Travnik, dzieci przy targowisku

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Jeszcze dwa miejsca warte są zobaczenia w Travniku. Pierwszym jest lokalny targ w centrum – tu możecie się zaopatrzyć w świeże owoce i poczuć prawdziwą atmosferę miasteczka. Drugim jest „Plava Voda” – widowiskowy spad potoku Hendek, wokół którego znajduje się sporo restauracji i sklepików z pamiątkami. Tuż obok znajduje się kolejny grobowiec tureckiego wezyra z XVIII w. oraz islamska szkoła (medresa), wybudowana w 1892 r. w miejscu wcześniej istniejącej, pochodzącej z 1705 r.

Travnik był dla nas ostatnim miejscem podczas wakacyjnej podróży w 2014 r., w którym mogliśmy poczuć orientalny klimat – miasto zdecydowanie przesiąknięte jest do dziś tureckim klimatem, i ze względu na mnogość meczetów, i ze względu na mieszkańców. Z Travnika udaliśmy się na północ, ku granicy z Chorwacją – ale to jeszcze nie koniec bośniackich miasteczek. Wszak do granicy kawał drogi, a przy niej jeszcze dwa punkty, które mieliśmy w planie odwiedzić.

Najpierw wjeżdżamy do oddalonego o 80 km na północ od Travnika miasteczka Maglaj, po raz pierwszy pojawiającego się w dokumentacji historycznej w 1408 roku, choć na pewno dużo wcześniej istniała tu już twierdza na wzgórzu. Pod koniec XV w. miasto zdobyli Turcy, którzy wzięli się za rozbudowę twierdzy. Legenda mówi, że nazwa miasta wzięła się od gęstych mgieł, które często spowijały twierdzę. Tak gęstych, że odwiedzający twierdzę brali mgłę za pola bawełny i skakali z murów w dół.

Travnik, "Plava Voda", spad potoku Hendek

Travnik, „Plava Voda”, spad potoku Hendek

Travnik, "Plava Voda", spad potoku Hendek

Travnik, „Plava Voda”, spad potoku Hendek

Travnik, "Plava Voda", spad potoku Hendek

Travnik, „Plava Voda”, spad potoku Hendek

Travnik, medresa

Travnik, medresa

Wspomniana twierdza jest najważniejszą atrakcją turystyczną miasteczka, stojącą w jego najstarszej części. Da się podjechać samochodem niemal pod samo wejście, choć ostatnie metry jazdy są naprawdę strome – twierdza wszak stoi na wysokim wzgórzu ponad miastem. Twierdza wybudowana została w XIII w. i rozbudowana przez Turków po zdobyciu przez nich miasta. Pomimo swojej pozornej niedostępności, była kilka razy zdobywana przez najeźdźców. Dziś pozostały z niej mury oraz wieża zegarowa z 1697 r.

Poniżej twierdzy, w starej tureckiej dzielnicy, od której zaczęło się istnienie miasta (po drugiej stronie rzeki Bosny miasto pojawiło się w XIX w., po wybudowaniu tu linii kolejowej), stoją trzy zabytkowe meczety: Sukija (tuż pod twierdzą, nieznana data budowy, uważany za najstarszy meczet w mieście), Kuršumlija (z 1560 r., tuż przy moście na rzece Bosna, uważany za jeden z dwóch najpiękniejszych meczetów w Bośni, prawdopodobnie dzieło jednego z uczniów Mimara Sinana, słynnego osmańskiego architekta) i Fazli-Pašina (malutki, wybudowany w XVIII w.).

Po drugiej stronie rzeki, w nowym centrum miasta, stoi jeszcze jeden meczet, tym razem dla odmiany bardzo nowoczesny, wręcz awangardowy nawet – Vali Recep Yazicioglu wybudowany w 2009 r. przy pomocy finansowej z Turcji. Niestety dosłownie kilka miesięcy przed naszym przyjazdem został uszkodzony podczas powodzi, które często nawiedzają ten region. Na krótko przed naszym przyjazdem w 2014 r. rzeka Bosna wylała – możecie skutki zobaczyć na kilku zdjęciach w galerii.

Wsiadamy w samochód i jedziemy dalej na północ. 25 km od Maglaja znajduje się kolejny nasz cel – miasteczko Doboj. Już w czasach rzymskich znajdował się tu wojskowy fort (I w. n.e.), ale oficjalnie miasto pojawia się w dokumentach w 1415 r., choć dużo wcześniej istniała tu już twierdza. Podczas I wojny światowej Austro-Węgry urządziły tu obóz koncentracyjny – więźniem był m.in. Ivo Andrić, o którym pisaliśmy wyżej przy okazji zwiedzania Travnika.

Maglaj, twierdza

Maglaj, twierdza

Maglaj, twierdza

Maglaj, twierdza

Maglaj, meczet Kuršumlija

Maglaj, meczet Kuršumlija

Maglaj, meczet Sukija

Maglaj, meczet Sukija

Maglaj, meczet Fazli-Pašina

Maglaj, meczet Fazli-Pašina

Maglaj, meczet Vali Recep Yazicioglu

Maglaj, meczet Vali Recep Yazicioglu

Doboj został mocno doświadczony podczas wojny domowej w Jugosławii. Nie dość, że miasto zostało zniszczone podczas ostrzałów, to w dodatku miały tu miejsce prześladowania i egzekucje ludności nie-serbskiej. „operowało” tu kilku okrytych złą sławą watażków, w tym skazany później za zbrodnie ludobójstwa na dożywocie Nikola Jorgić, pochodzący z tego regionu. Tuż przed naszym przyjazdem (maj 2014), Doboj padł ofiarą dużej powodzi – podobno odsłoniła ona masowe groby z czasów wojny domowej w okolicach miasta.

Najważniejszym naszym celem w mieście była oczywiście twierdza, widowiskowo ułożona na wzgórzu nad miastem. Pierwsze ufortyfikowania powstały tu ok. X/XI w., na ich fundamentach, prawdopodobnie pod koniec XIII w., wybudowano to, co widać obecnie. Pierwszą rekonstrukcję wykonano w 1415 r., następną zrobili już Turcy w 1476 r. Dwukrotnie spalona w XVII i XVIII w. przez Austriaków, ostatecznie straciła znaczenie pod koniec XVIII w., kiedy to Doboj przestał być miastem granicznym – posiadanie Imperium Osmańskiego zaczęło się gwałtownie kurczyć.

Twierdza jest do dziś nieźle zachowana, choć nieco opuszczona i zaniedbana. Widać, że kiedyś służyła jako miejsce wydarzeń kulturalnych (scena, ławeczki). Widać, że dbano tu o turystykę – jest sporo tablic informacyjnych z bogato opisaną historią miasta i twierdzy. Wstęp jest bezpłatny i zdecydowanie warto się tu wybrać – z murów twierdzy rozciąga się niesamowity wręcz panoramiczny widok na miasto i całą okolicę w dole.

Naprzeciw wejścia do twierdzy stoi mały meczet Selimija, najstarszy w mieście, wybudowany w 1522 r. przez sułtana Selima II (stąd nazwa meczetu). Był trzykrotnie dokumentnie niszczony przez Austriaków, kolejny raz przez Serbów podczas wojny domowej – został wysadzony w powietrze. Odbudowany przez bośniacką społeczność miasta, został ponownie otwarty w 2004 r.

Doboj, twierdza

Doboj, twierdza

Doboj, twierdza

Doboj, twierdza

Doboj, twierdza

Doboj, twierdza

Doboj, panorama miasta widoczna z twierdzy

Doboj, panorama miasta widoczna z twierdzy

Dobor, ruiny twierdzy z XIV w.

Dobor, ruiny twierdzy z XIV w.

Na północnych krańcach miasta stoi piękna prawosławna serbska cerkiew św.Piotra i Pawła, której budowa rozpoczęła się w 1931 r. (ukończono w 1938 r.). Tuż za nią na wzgórzu stoi spory pomnik ofiar obozu koncentracyjnego (1938 r.) z czasów I wojny światowej. Więziono tu ponad 40 tys. osób, z których ok. 6 tys. zginęło. Pomnik zniszczyli chorwaccy ustasze podczas II wojny światowej, odbudowano go w 1954 r.

Znów jedziemy na północ – 40 km za Dobojem, tuż przed miejscowością Modrića, przy drodze stoją ruiny twierdzy Dobor – pozostały z niej resztki dwóch wież. Twierdza wybudowana była w 1387 r. przez miejscowego namiestnika ówczesnego państwa chorwackiego. Zdobyta przez Turków w 1536 r., była ich fortem wojskowym aż do początków XVIII w. – wtedy została na zawsze porzucona, dziś istniejąc jedynie w formie niewielkich ruin.

I tu kończy się bośniacki etap naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. Wjeżdżamy na chwilę do Chorwacji, tej mniej odwiedzanej przez turystów jej części – do Slawonii, oddalonej od Adriatyku i tłumów. Jedziemy do Osijeku, który mamy zamiar zwiedzić. Ale Osijek pokażemy Wam w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z bośniackich miast Travnik, Maglaj i Doboj znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Sarajewo. Miasto, do którego chce się wracać

Założone przez Turków miasto, które przez wieki słynęło ze swojej wielokulturowości. Miasto o historii, której nie ma żadne inne na Bałkanach. Miasto, które przyciąga, wciąga i sprawia, że wciąż chce się do niego wracać. Sarajewo.

Tour de Europe 2014, dzień 18 (poprzedni wpis: Herceg Novi, czyli drugie podejście do Boki Kotorskiej). Herceg Novi było ostatnim czarnogórskim przystankiem na naszej wakacyjnej trasie w 2014 r. Kolejnym etapem była już Bośnia i Hercegowina, a pierwszym przystankiem – jej stolica, czyli Sarajewo. Zanim jednak do niego dotarliśmy, czekała nas grubo ponad 200-kilometrowa trasa, wiodąca w większości przez południe Bośni. Tym razem nie było żadnych przystanków na zwiedzanie po drodze – trasa jest dość kręta i do szybkich nie należy, a po porannym zwiedzaniu Herceg Novi chcieliśmy zostawić sobie jak najwięcej czasu w Sarajewie – na zobaczenie tego miasta wszak „ostrzyliśmy sobie zęby” od dawna. No a potem musieliśmy przejechać kolejne prawie 100 km do Travnika, w którym zaplanowany mieliśmy nocleg.

Trasa z Herceg Novi do Sarajewa wiedzie w Bośni samym jej południowym krańcem, przez Trebinje (które zwiedzaliśmy rok wcześniej), a potem wzdłuż granicy z Czarnogórą. W większości są to tereny zalesione i górzyste, bez większych atrakcji turystycznych, chyba że zaliczyć do nich coraz częściej widoczne, nieodbudowane pozostałości po wojnie w byłej Jugosławii, głównie hotele – ale to już bliżej terenów Serbii. Do stolicy Bośni wjechaliśmy od strony południowo-zachodniej, przejechaliśmy więc jeszcze w poprzek miasto, do znajdującej się po stronie wschodniej najstarszej części miasta. Jakimś cudem udało się nam znaleźć miejsce parkingowe dokładnie naprzeciw ratusza i stąd rozpoczęliśmy eksplorację miasta.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Sarajewo, centrum miasta

ładowanie mapy - proszę czekać...

Sarajewo, meczet Čekrekčije: 43.859945, 18.431813
Sarajewo, Plac Gołębi: 43.859720, 18.431239
Sarajewo, meczet Baščaršijski: 43.859163, 18.431185
Sarajewo, Brusa Bezistan: 43.858819, 18.430381
Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega: 43.859086, 18.429136
Sarajewo, wieża zegarowa: 43.859210, 18.428643
Sarajewo, medresa Gazi Husrev-bega: 43.859728, 18.428927
Sarajewo, Gazi Husrev-beg Bezistan: 43.858846, 18.428106
Sarajewo, stara synagoga: 43.859743, 18.427849
Sarajewo, meczet Ferhadija: 43.858954, 18.427098
Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego: 43.859272, 18.425424
Sarajewo, hamam Gazi Husrev-bega: 43.859921, 18.425263
Sarajewo, zielony targ Markale: 43.859620, 18.424110
Sarajewo, kryty bazar Markale: 43.858838, 18.423429
Sarajewo, prawosławna katedra Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy: 43.858227, 18.424909
Sarajewo, pomnik Dzieci Sarajewa: 43.859063, 18.416095
Sarajewo, meczet Ali Paszy: 43.857987, 18.412764
Sarajewo, hala sportowa Skenderija: 43.854800, 18.413665
Sarajewo, most Vrbanja: 43.853315, 18.406531
Sarajewo, parlament BiH: 43.854622, 18.405608
Sarajewo, hotel Holiday Inn: 43.856463, 18.403956
Sarajewo, kościół św.Józefa: 43.856367, 18.406976
Sarajewo, Akademia Sztuk Pięknych: 43.856015, 18.417828
Sarajewo, Teatr Narodowy: 43.856866, 18.420682
Sarajewo, synagoga: 43.856270, 18.425059
Sarajewo, meczet Alija Bakr-baba: 43.856827, 18.427291
Sarajewo, most Łaciński: 43.857670, 18.428922
Sarajewo, meczet Sułtański: 43.857384, 18.430703
Sarajewo, ratusz miejski: 43.858950, 18.433503

 

Sarajewo, ratusz miejski

Sarajewo, ratusz miejski

Sarajewo, "Plac Gołębi" i fontanna Sebilj

Sarajewo, „Plac Gołębi” i fontanna Sebilj

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Formalnie jako datę założenia miasta uznaje się 1461 r., choć w tym czasie istniały tu już osiedla ludzkie – zostały one wchłonięte przez nowo powstający organizm. Założycielem był ówczesny namiestnik turecki w regionie Isa-Beg Isaković. Człowiek ten zasłużył się niesamowicie dla całego regionu – założył wszak równocześnie z Sarajewem także Novi Pazar w Serbii oraz znacznie rozbudował Skopje, dziś stolicę Macedonii. Dzisiejsza nazwa Sarajewa pochodzi od wybudowanego przez niego zamku namiestnika (Saraj). Oprócz niego, wybudował tu także m.in. meczet Sułtański, istniejący do dziś, choć nie w pierwotnej postaci.

Najlepsze czasy Sarajewo przeżyło w czasach następcy założyciela miasta, Gazi Husrev-bega, stając się jednym z najważniejszych osmańskich miast w całym imperium. Gazi Husrev-beg wybudował większość z zachowanych do dziś zabytków najstarszej części miasta – Baščaršiji. Sam został zresztą w Sarajewie pochowany – w specjalnym mauzoleum obok meczetu, który ufundował, jednego z najważniejszych na Bałkanach.

Pod koniec XVII w. miasto zostało złupione, a potem podpalone przez wojska austriackie – prawie nic nie zostało z Sarajewa, a namiestnicy tureccy wynieśli się z siedzibą do Travnika. Potem nadeszły kolejne pożary i epidemie – miasto jednak ciągle powstawało z kolan i odbudowywało się. Kiedy wydawało się, że w połowie XIX w. wróciło do tureckich łask, nadszedł rok 1878 i pokój berliński, po którym miasto dostało się we władanie Austro-Węgier.

Sarajewo, bazar Brusa Bezistan

Sarajewo, bazar Brusa Bezistan

Sarajewo, bazar Brusa Bezistan, dziś Muzeum Sarajewa

Sarajewo, bazar Brusa Bezistan, dziś Muzeum Sarajewa

I tu zaczyna się historia Sarajewa, którą znamy z lekcji historii. Choć w zasadzie znamy tylko dwa jej epizody. Przyznanie regionu Bośni Austro-Węgrom nie było w smak Serbii, która wtedy rosła w siłę i miała duże ambicje terytorialne. Samym mieszkańcom także niezbyt pasowało, o czym świadczy choćby określanie niemal 30-letniej władzy Austriaków mianem „okupacji”. Serbowie organizowali na tych terenach własne struktury oraz siali zamęt własną propagandą. Tak czy siak, nastroje względem cesarstwa były niemal otwarcie wrogie. Oficjalna aneksja Bośni przez Austro-Węgry w 1908 r. tylko dolała do czary goryczy.

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega

Kiedy nastroje znacznie się pogorszyły, w 1913 r. wprowadzono tu stan wojenny, a Austriacy wymyślili sobie manewry wojskowe na terenie Bośni. Miał je prowadzić sam cesarz, ale rozchorował się, więc zastąpił go jego następca, syn brata cesarza, Franciszek Ferdynand. Po manewrach książę zjechał do Sarajewa, a w planach miał m.in. triumfalny przejazd przez miasto. Oliwy dolała do ognia data owej wizyty – 28 czerwca – rocznica najważniejszej dla Serbów bitwy w ich historii – bitwy na Kosowym Polu (odbyła się 15 czerwca, ale później ze względu na zmianę kalendarza rocznica przypada właśnie 28 czerwca).

Już podczas pierwszego etapu przejazdu arcyksięcia doszło do pierwszej próby zamachu, choć nieudanej. Pomimo tego po pobycie w miejskim ratuszu defiladę ulicami wrogiego miasta lekkomyślnie postanowiono kontynuować. Książę nie miał szans w otwartym samochodzie. Niedaleko starego tureckiego mostu na rzece Miljacka czekało na niego kilku zamachowców. Na miejscu zginęła małżonka księcia, Zofia, a sam książę zmarł w domu gubernatora, podczas udzielania pierwszej pomocy. Zabójca, Gavrilo Princip, zmarł w więzieniu 4 lata później, a Austro-Węgry zażądały od Serbii zgody na śledztwo, prowadzone na jej terytorium. Serbia oczywiście odmówiła, co doprowadziło do wybuchu konfliktu, który wkrótce przerodził się w I wojnę światową. To pierwszy odcinek historii Sarajewa, który znamy ze szkoły. A Gavrilo Princip do dziś w Serbii jest bohaterem – w Belgradzie w 2015 r. odsłonięto jego pomnik.

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega

Sarajewo, grobowiec Gazi Husrev-bega obok meczetu

Sarajewo, grobowiec Gazi Husrev-bega obok meczetu

Sarajewo, medresa Gazi Husrev-bega

Sarajewo, medresa Gazi Husrev-bega

Sarajewo. bazar Gazi Husrev-beg Bezistan

Sarajewo. bazar Gazi Husrev-beg Bezistan

Sarajewo. bazar Gazi Husrev-beg Bezistan

Sarajewo. bazar Gazi Husrev-beg Bezistan

Po I wojnie światowej Sarajewo weszło w skład nowo tworzonej Jugosławii. Podczas II wojny światowej mocno ucierpiało podczas bombardowań, najpierw niemieckich, a potem alianckich. W czasie wojny Niemcy wymordowali dużą część ze sporej społeczności żydowskiej w mieście. Po wojnie miasto przeżyło kolejny okres prosperity, rozbudowane przez władze komunistycznej Jugosławii. Szczytowym momentem było przyznanie miastu organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które odbyły się tu w 1984 r. Obiekty, wybudowane specjalnie na tę okazję, nie zdążyły jednak przyjąć później zbyt wielu ważnych imprez, nadeszły bowiem czarne czasy wojny domowej w byłej Jugosławii.

Sarajewo, meczet Ferhadija

Sarajewo, meczet Ferhadija

I to drugi epizod historii miasta, znany wszystkim – chyba nawet ten najbardziej znany. Naprawdę wielka szkoda, że tak wspaniałe miasto jak Sarajewo zapisało się w historii tak bardzo tragicznymi historiami. Bośnia i Hercegowina była czwartą byłą republiką Jugosławii (po Chorwacji, Słowenii i Macedonii), która ogłosiła niepodległość – w marcu 1992 r. Wkrótce potem została zaatakowana przez wojska serbskie, które podeszły pod Sarajewo, ale że nie zdołały go zdobyć, rozpoczęły jego oblężenie w kwietniu 1992 r.

Sarajewo, wieża zegarowa

Sarajewo, wieża zegarowa

Oblężenie Sarajewa to najczarniejszy okres w historii miasta – i najczarniejszy okres w historii Europy końca XX w., która niemal przez 4 lata przyglądała się, jak Serbowie urządzili sobie z miasta swoją strzelnicę. Pociskami czołgów, moździerzy i licznych snajperów operujących ze wzgórz otaczających miasto polowali oni na cywilnych mieszkańców miasta – każde wyjście po chleb, wodę czy do szkoły mogło skończyć się tu śmiercią. Słynna stała się Aleja Snajperów – jedna z głównych ulic miasta, którą upodobali sobie serbscy strzelcy.

Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego

Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego

Mieszkańcy miasta na początku nie zdawali sobie sprawy z tego, co ich czeka. W dzień zawiązania oblężenia wyszli na ulice miasta w pokojowej demonstracji – snajper z dachu hotelu Holiday Inn (istnieje do dziś) zastrzelił sześć osób, w tym dwie kobiety (24 i 34 lata), które uznane zostały za pierwsze ofiary oblężenia – dziś most Vrbanja, na którym zginęły, nazwany jest ich imieniem (Most Suady i Olgi), choć ma on też bardziej popularną nazwę – most Romea i Julii, ale tę tragiczną historię opowiemy później.

W trakcie oblężenia, pomimo ustawicznego zagrożenia, miasto starało się żyć normalnie. Słynne stały się m.in. wybory miss w 1993 r., które zainspirowały zespół U2 do napisania piosenki „Miss Sarajevo”, do której teledysk (wykorzystano w nim urywki filmu dokumentalnego z prawdziwymi scenami z oblężenia) jest jednym z najbardziej wstrząsających, jakie widzieliśmy.

Sieć jest pełna zdjęć i filmów dokumentalnych z czasów oblężenia Sarajewa. Jest też pełna tragicznych historii rodzin i dzieci – mieszkańców tego miasta. Jeśli zechcecie, bez problemu je znajdziecie. Podamy tylko liczby – w ciągu oblężenia, trwającego 1425 dni na miasto spadło prawie pół miliona pocisków. Zginęło ponad 11 tysięcy mieszkańców miasta, a ponad 50 tys. zostało rannych. Niemal wszystkie budynki w mieście zostały zniszczone lub uszkodzone. Ale co najbardziej tragiczne – zginęło ponad 1600 dzieci, w większości od kul snajperów, podczas zabawy na podwórku lub w drodze do/z szkoły. Kolejnych 15 tysięcy dzieci zostało rannych. Jakim trzeba być sk… żeby strzelać do dziecka… „Dzieci Sarajewa” mają dziś w mieście swoje miejsce pamięci – ale to im życia nie zwróci.

Sarajewo, wystawa "Srebrenica"

Sarajewo, wystawa „Srebrenica”

Sarajewo, wystawa "Srebrenica"

Sarajewo, wystawa „Srebrenica”

Sarajewo, wystawa "Srebrenica"

Sarajewo, wystawa „Srebrenica”

Sarajewo było też punktem zwrotnym w tej wojnie. Europa obudziła się po dwóch masakrach na targowisku Markale, także istniejącym do dziś. Pociski moździerzy rozszarpały tu dwukrotnie po kilkadziesiąt osób. Po drugim z ataków, z 28 sierpnia 1995 r., NATO i ONZ przystąpiły do ataków na Serbów, co bezpośrednio zakończyło kilka miesięcy później oblężenie Sarajewa, a na pewno potem przyczyniło się do zakończenia tej najkrwawszej po II WŚ wojnie w Europie.

W 1991 r. miasto liczyło ponad 400 tys. mieszkańców – udało się im przeżyć 4 lata oblężenia w dużej mierze dzięki tunelowi, jaki wykopano od jedynej strony, nad którą Serbowie nie mieli kontroli – wąskiego przesmyku pomiędzy wzgórzami po zachodniej stronie miasta, za lotniskiem. Pod portem lotniczym przekopano tunel o długości ok.800 m, łączący miasto z terenem wolnym od Serbów. Tędy dostarczano do miasta amunicję i żywność,tędy wyprowadzano ludzi. Przeszło nim ok. miliona ludzi (większość wielokrotnie, z transportem worków żywności, a nawet żywymi zwierzętami), tunel miał własne oświetlenie, linie telefoniczne i energetyczne i tory dla łatwiejszego transportu. Tunelu nie zdążyliśmy zobaczyć podczas wizyty w 2014 r., nadrobiliśmy to w tym roku, podczas naszej kolejnej bałkańskiej wyprawy.

Po wojnie domowej Sarajewo znów wstało z kolan. W większości zostało odbudowane ze zniszczeń wojennych, choć nadal bez problemu można to zobaczyć bloki z elewacjami przypominającymi sito – od śladów po kulach. Dziś jest nowoczesnym, ok.450-tysięcznym miastem, stolicą Bośni. Pomimo tragedii, które nim wstrząsnęły, nadal jest „multikulti” – stoją tu meczety obok świątyń katolickich, prawosławnych czy żydowskich. Ta wielokulturowość i tragiczna historia miasta oraz jego specyficzny klimat sprawiają, że jest unikalnym miejscem. Unikalnym naprawdę – Sarajewo jest miastem, które urzeka pod każdym względem.

Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego

Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego

Sarajewo, hamam Gazi Husrev-bega

Sarajewo, hamam Gazi Husrev-bega

Sarajewo, targ Markale, miejsce dwóch rzezi na mieszkańcach

Sarajewo, targ Markale, miejsce dwóch rzezi na mieszkańcach

Sarajewo, targ miejski

Sarajewo, targ miejski

Sarajewo, "wieczny ogień" pamięci obrońców miasta z II wojny światowej

Sarajewo, „wieczny ogień” pamięci obrońców miasta z II wojny światowej

Wracamy do zwiedzania Sarajewa. Jak już napisaliśmy, rozpoczynamy je od ratusza miejskiego, kiedyś Biblioteki Narodowej (Vijećnica), jednego z najokazalszych budynków z czasów panowania Austro-Węgier – jego budowa ukończona została w 1894 r. Po II wojnie światowej został przemianowany na Bibliotekę Narodową. Podczas oblężenia Sarajewa został ostrzelany i zniszczony wraz z bogatymi zbiorami, szacowanymi na 1,5 mln eksponatów, z których większości nie udało się uratować. Po długiej odbudowie, został otwarty na krótko przed naszym przyjazdem w maju 2014 r., z powrotem jako Ratusz.

Sarajewo, Inat Kuća - "Przekorny Dom"

Sarajewo, Inat Kuća – „Przekorny Dom”

Z budową ratusza wiąże się anegdota. W miejscu, gdzie miał on stanąć, istniały trzy budynki – dwa zajazdy i dom prywatny. Zajazdy wyburzono, jednak właściciel prywatnego domu nie chciał się zgodzić na jego zniszczenie. Zamiast odszkodowania w złocie zażyczył sobie, by jego dom cegła po cegle… przenieść i odbudować na drugim brzegu rzeki Miljacki. Nie dał się przekonać do innej formy zadośćuczynienia, wobec czego wykonano jego wolę – dom rzeczywiście stoi dziś po drugiej stronie rzeki, a na pamiątkę tamtych wydarzeń nazwa się „Inat Kuća” – Przekorny Dom.

Sarajewo, prawosławna katedra Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy

Sarajewo, prawosławna katedra Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy

Na zachód od budynku ratusza zaczyna się historyczne stare miasto, zbudowane w ogromnej większości w czasach pierwszych namiestników osmańskich w Sarajewie. Wkraczamy na Baščaršiję od razu od strony jednego z jej najbardziej znanych placów, zwanego Placem Gołębim (w sumie nic dziwnego, gołębi jest tu prawdziwa masa), którego główną ozdobą jest fontanna Sebilj, dziś nieco „udająca” starą osmańską budowlę tego typu. Bo choć oryginalnie zbudowana została w czasach panowania tureckiego (połowa XVIII w.), to wytrzymała sto lat, po czym spłonęła w miejskim pożarze. Odbudowano ją (w nieco innym kształcie) już w czasach austro-węgierskich (1891 r.).

Tu zaczyna się klimat – Baščaršija to wąskie uliczki wypełnione po brzeg małymi kramami i warsztatami, sprzedającymi pełny przekrój możliwych pamiątek, dewocjonaliów (nie tylko chrześcijańskich), gwarem i tłumem spacerowiczów, turystów i kupujących. Taki mocno wschodni klimat w sercu jakby nie było Europy. Baščaršiję zobaczyć i poczuć po prostu trzeba, bez tego elementu zwiedzanie Sarajewa nigdy nie będzie pełne. No i tu właśnie znajdziecie największe historyczne atrakcje miasta.

Przed Placem Gołębim stoi niepozorny meczet Čekrekčije, jeden z najstarszych w mieście, wybudowany jeszcze w 1526 r. Otoczony był przez sklepy, z których utrzymywali się tutejsi imamowie i muezini. We wnętrzach znajdują się zdobienia z czasu budowy meczetu.

Sarajewo, Narodowy Bank BiH

Sarajewo, Narodowy Bank BiH

Sarajewo, pomnik dzieci-ofiar oblężenia miasta

Sarajewo, pomnik dzieci-ofiar oblężenia miasta

Sarajewo, pomnik dzieci-ofiar oblężenia miasta

Sarajewo, pomnik dzieci-ofiar oblężenia miasta

Już przy placu z fontanną Sebilj zobaczycie meczet Baščaršijski, co do którego nie ma informacji o dokładnej dacie budowy. W każdym razie wymieniany jest w dokumentach w 1528 r., więc musiał być wybudowany przed tą datą. Został poważnie uszkodzony podczas oblężenia miasta i potem odrestaurowany. Niestety, jak większość meczetów w Sarajewie, był zamknięty podczas naszej wizyty w mieście, mogliśmy go zobaczyć jedynie z zewnątrz.

Sarajewo, meczet Ali Paszy

Sarajewo, meczet Ali Paszy

W tłumie kramików chowa się niedaleko jeden z kilku krytych osmańskich bazarów – Brusa Bezistan. Wygląd ma nieco mylący, bo ze względu na sporą ilość kopuł wieńczących dach, bardziej przypomina turecki hamam. Zbudowany został w 1551 r. i odrestaurowany po zniszczeniach z czasów oblężenia. Obecnie mieści się w nim Muzeum Sarajewa.

Niemal tuż obok znajduje się jeden z najbardziej znaczących zabytków starego Sarajewa – meczet Gazi Husrev-bega, uważany za jeden z najważniejszych na całych Bałkanach. W czasach budowy (1530 r.) był centralnym punktem miasta. O jego projekt podejrzewano nawet samego Mimara Sinana, słynnego tureckiego architekta z tamtych czasów, ale raczej nie jest to jego dzieło, choć Sinan w tym czasie rzeczywiście w tym regionie przebywał. Także był odbudowywany po zniszczeniach z czasów wojny domowej.

Obok meczetu znajdują się dwa mauzolea – grobowce. W jednym z nich pochowano samego Gazi Husrev-bega, fundatora meczetu i wielu innych budowli w starym Sarajewie, drugiego namiestnika tureckiego, za którego czasów miasto bardzo się rozwinęło. Do kompleksu meczetu należy także stojąca naprzeciwko stara islamska medresa Gazi Husrev-bega, najstarsza w Bośni (1537 r.) i, co ciekawe, działająca do dziś.

Sarajewo, hala sportowa Skenderija

Sarajewo, hala sportowa Skenderija

Sarajewo, hala sportowa Skenderija

Sarajewo, hala sportowa Skenderija

Sarajewo, nowoczesne centrum miasta

Sarajewo, nowoczesne centrum miasta

Sarajewo, budynek parlamentu Bośni i Hercegowiny

Sarajewo, budynek parlamentu Bośni i Hercegowiny

Tuż obok meczetu stoi nie dająca się nie zauważyć, wysoka na 30 m wieża zegarowa, wybudowana prawdopodobnie w XVI w. Obecnie używany mechanizm zegarowy pochodzi z 1875 r. Co ciekawe, to ponoć jedyny publiczny zegar na świecie, który odmierza czas wg systemu księżycowego – nowy dzień zaczyna się na zegarze (północ) w momencie zachodu słońca.

Sarajewo, most Vrbanja, zwany też "mostem Suady i Olgi" lub "mostem Romea i Julii"

Sarajewo, most Vrbanja, zwany też „mostem Suady i Olgi” lub „mostem Romea i Julii”

Kolejny krok obok znajduje się działający do dziś kryty turecki bazar – Gazi Husrev-beg Bezistan, nazywany też czasem Starym Bazarem lub Wielkim Bazarem. Budynek ma kształt… dżdżownicy, jest bardzo długi i wąski (109 x 20 m) i wybudowany został w połowie XVI w. Handlowano tu wtedy głównie jedwabiem i bawełną i był to główny handlowy punkt miasta. Był użytkowany aż do 1879 r., kiedy spłonął w pożarze. Przywrócono go do działalności w latach 60-tych XX wieku, już za czasów komunistycznej Jugosławii. Nie mogliśmy sobie odmówić spaceru po wnętrzu bazaru – strasznie nam brakuje atmosfery tureckich bazarów, a tu można poczuć choć namiastkę tego klimatu.

Kilkadziesiąt metrów na północ od bazaru znajdziecie starą żydowską synagogę, pierwszy punkt potwierdzający wielokulturowość Sarajewa od najdawniejszych czasów, kiedy żyli tu razem muzułmanie, Żydzi, chrześcijanie i prawosławni. Żydzi pojawili się w Sarajewie w połowie XVI w., uciekając przed prześladowaniami w Hiszpanii i Portugalii. Pod koniec tego stulecia istniała tu już cała dzielnica, wypełniona przez żydowskich uchodźców z Półwyspu Iberyjskiego. Budowa synagogi rozpoczęła się właśnie wtedy, w 1581 r. Później kilkukrotnie spłonęła ona w pożarach, niszczących miasto. Obecny wygląd pochodzi z XIX w. Podczas II wojny światowej Niemcy zamienili ją w więzienie dla Żydów, których ogromną część niestety wymordowali. Po wojnie została odbudowana i zamieniona w Muzeum Żydów w Bośni.

Sarajewo, most Vrbanja, zwany też "mostem Suady i Olgi" lub "mostem Romea i Julii"

Sarajewo, most Vrbanja, zwany też „mostem Suady i Olgi” lub „mostem Romea i Julii”

Sarajewo, kościół św.Józefa

Sarajewo, kościół św.Józefa

Sarajewo, osławiony hotel Holiday Inn

Sarajewo, osławiony hotel Holiday Inn

Sarajewo, ostrzelane budynki w centrum

Sarajewo, ostrzelane budynki w centrum

Pomiędzy bazarem a synagogą zaczyna się główna ulica starego Sarajewa – ulica Ferhadija, przy początku której stoi kolejny historyczny meczet – meczet Ferhadija, wybudowany w 1562 r. Wnętrza meczetu były kilkukrotnie przemalowywane, odkryto tu aż pięć warstw dekoracji – od XVI do XX wieku.

Nieco na zachód stoi rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego, największa tego typu budowla w Bośni. Wybudowana została w czasach austro-węgierskich, w 1887 r. Wnętrza i malowidła pochodzą z czasów budowy świątyni, we wnętrzach znajduje się grób m.in. pierwszego miejscowego arcybiskupa.

Naszą uwagę zwróciły jednak znajdujące się obok katedry kierunkowskazy, prowadzące do wystawy, poświęconej masakrze w Srebrenicy, a znajdującej się w budynku sąsiadującym ze świątynią. Nie mogliśmy sobie odmówić wizyty – choćby jednoosobowej (dzieci jednak nie polecamy tam zabierać). Nasze zainteresowania historyczne, dotyczące wojny domowej w Jugosławii były silniejsze. Wystawa otwarta została w 2012 r., w 17-tą rocznicę tragicznych wydarzeń w Srebrenicy i przedstawia kolekcję zdjęć, obrazujących to, co się tam stało w 1995 r. Obejrzeć można tu także kilka pełnometrażowych filmów dokumentalnych, traktujących o rzezi Bośniaków. Wystawa jest niewielka, ale niezwykle przejmująca. A jeśli interesujecie się tematyką – filmy dokumentalne wyświetlane tutaj zrobią na Was iście piorunujące wrażenie. Myślę, że to wtedy utwierdziłem się w przekonaniu, że Srebrenica jest miejscem, które chcę zobaczyć na własne oczy (udało się rok później, na wakacjach 2015 r.).

Wracamy do zwiedzania historycznych atrakcji starego Sarajewa. Za katedrą znajdziecie kolejny budynek, wybudowany w najstarszych czasach istnienia miasta – budynek tradycyjnego tureckiego hamamu – łaźnię Gazi Husrev-bega, wybudowaną w 1535 r. Teraz mieści się tu instytucja kulturalna, promująca bieżące wydarzenia, głównie literackie.

Sarajewo, budynek Akademii Sztuk Pięknych

Sarajewo, budynek Akademii Sztuk Pięknych

Sarajewo, budynek Poczty Głównej

Sarajewo, budynek Poczty Głównej

Sarajewo, Teatr Narodowy

Sarajewo, Teatr Narodowy

Sarajewo, synagoga

Sarajewo, synagoga

Wyszliśmy już z najstarszej części miasta. Niedaleko hamamu znajduje się miejsce, które sprawia, że człowiek zatrzymuje się na chwilę i zapomina o wakacjach, urlopie, słońcu i plaży. Zielony targ Markale, niepozorne miejsce, w którym w dni powszednie wre gwar i ruch, jest miejscem dla mieszkańców miasta szczególnym. To na to targowisko dwukrotnie spadły w czasie oblężenia pociski, zabijając po kilkadziesiąt osób i raniąc wielokrotnie więcej. To po drugim ataku na to miejsce, NATO zdecydowało się zareagować i zacząć bombardować pozycje Serbów, otaczających miasto – co bezpośrednio zakończyło najtragiczniejszy okres w historii Sarajewa. W głębi targowiska znajduje się pamiątkowa tablica ku czci ofiar. Władze zamierzały targ zlikwidować i przekształcić go w miejsce pamięci, ale nadal jest on czynny – mieszkańcy motywowali to chęcią podkreślenia zwycięstwa życia nad śmiercią. Targ Markale pozostaje do dziś jednym z najbardziej symbolicznych miejsc w Sarajewie.

Niedaleko znajduje się kryty bazar Markale, często mylony z „zielonym rynkiem” o tej samej nazwie. Budynek bazaru został wybudowany w czasach panowania Austro-Węgier, w 1895 r., spełnia swą funkcję do dziś. Jest okazały i niezwykle fotogeniczny, aczkolwiek nie jest to „ten” rynek Markale, związany swą tragiczną przeszłością z oblężeniem Sarajewa.

Kolejna sarajewska katedra, tym razem prawosławna, pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy, budowana była jeszcze w ostatnich latach tureckiego panowania w Sarajewie. Donatorami byli m.in. osmański sułtan i ówczesny władca Serbii, rosyjski car wniósł wkład w postaci pracy rosyjskich rzemieślników we wnętrzach. Otwarcie katedry wzbudziło protesty miejscowych muzułmanów, ale pomimo tego inauguracja katedry odbyła się w 1872 r.

Wracamy nieco na północ, gdzie zaczyna się już ulica Marszałka Tito – nieco dalej stanie się ona częścią Alei Snajperów – słynnej ulicy, po której poruszanie się było grą o życie w czasie oblężenia Sarajewa. Na początku ulicy znajduje się kolejne wymowne miejsce, „wieczny ogień”, upamiętniający obrońców Sarajewa (różnych narodowości) z czasów II wojny światowej. Pomnik ów został oddany do użytku w 1946 r., w pierwszą rocznicę wyzwolenia miasta z rąk niemieckich. Tuż nieopodal zobaczyć można siedzibę centralnego banku Bośni i Hercegowiny.

Sarajewo, ulice w centrum

Sarajewo, ulice w centrum

Sarajewo, centrum handlowe

Sarajewo, centrum handlowe

Idąc na zachód ulicą, trafiamy na Plac Dzieci Sarajewa, kolejne niezwykle wymowne miejsce, upamiętniające tragedię miasta z czasów oblężenia, w trakcie którego z rąk serbskich snajperów zginęło 1601 dzieci – mieszkańców miasta. Małe ofiary wojny upamiętnia okazały pomnik – każde z dzieci jest też wymienione na specjalnie zamontowanych tablicach obok pomnika. Dzieci były jedną z najbardziej tragicznych grup – ofiar nieszczęścia, jakie dane było przeżyć mieszkańcom Sarajewa.

Niemal naprzeciw pomnika znajduje się okazały budynek rządowy – także w pewnym sensie pozostałość po wojnie – to siedziba prezydencji Bośni i Hercegowiny. A prezydencja ta jest decyzją UE, która nadzorowała proces pokojowy w byłej Jugosławii, trzyosobowa – po jednym Bośniaku, Serbie i Chorwacie. To taki symbol dzisiejszej sztuczności państwa, jakim jest Bośnia i Hercegowina, która do dziś wymaga nadzoru międzynarodowego ze względu na stopień skomplikowania stosunków wewnętrznych pomiędzy trzema narodami, wchodzącymi w jego skład.

Meczet Ali Paszy, stojący za budynkiem rządowym, wybudowany został w 1561 r., zaraz po śmierci ówczesnego tureckiego gubernatora Bośni, Sofu Hadim Ali Paszy. Przy nim znajdują się dwa grobowce znamienitych obywateli z późniejszych czasów. Przy meczecie skręcamy z powrotem na południe, w stronę rzeki Miljacka. Tu trafiamy przed Skenderiję – pierwszy widziany przez nas obiekt olimpijski w Sarajewie. Hala sportowa Skenderija wybudowana została w latach 60-tych XX wieku, a rozbudowana po otrzymaniu przez miasto organizacji Olimpiady. Gościła łyżwiarzy figurowych i hokeistów, a co najważniejsze – to tu odbywały się dekoracje medalistów igrzysk w 1984 r. Została zniszczona podczas oblężenia Sarajewa, potem odbudowana. Niestety na początku 2012 r. pod nawałem śniegu zawaliła się część dachu i od tej pory hala nie jest użytkowana.

Od tego momentu przy brzegach rzeki można zauważyć rosnącą liczbę budynków, noszących jeszcze ślady wojny – z widocznymi dziurami po pociskach – należą do nich także budynki mieszkalne. Idąc wzdłuż Miljacki dochodzimy wreszcie do miejsca, które bardzo chcieliśmy zobaczyć – do mostu Vrbanja, zwanego też „mostem Suady i Olgi”. To na nim bowiem zginęły dwie pierwsze ofiary oblężenia miasta – 34- i 44-letnie kobiety, idące w pokojowej manifestacji mieszkańców w sprzeciwie przeciw zacieśniającym siły wokół miasta siłom serbskim. Zastrzelił je serbski snajper z dachu hotelu Holiday Inn.

Ale most Vrbanja jest zdecydowanie bardziej znany (nieoficjalnie) jako most Romea i Julii, na cześć dwójki zakochanych, Admiry Ismić i Bosko Brkića, Bośniaczki i Serba, którzy w maju 1993 r. usiłowali uciec z oblężonego miasta. Zostali tu zastrzeleni i zmarli, przytuleni do siebie, przez kilka dni leżąc na moście – mieszkańcy bali się zabrać ich ciała pod ostrzałem. Historia zakochanej pary stała się symbolem Sarajewa z tamtych czasów – został o nich m.in. nakręcony bardzo głośny film dokumentalny, od czasu do czasu odtwarzany także w naszych telewizjach. W dość słabej jakościowo wersji możecie go znaleźć także na YouTubie. Admira i Bosko zostali razem pochowani na jednym z miejskich cmentarzy. Na moście nie ma żadnej pamiątki po tej parze, jest za to tablica pamiątkowa ku czci pierwszych dwóch ofiar – Suady i Olgi.

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Niemal tuż przy moście znajdują się najważniejsze budynki rządowe Bośni i Hercegowiny – okazałe siedziby parlamentu i Rady Ministrów. Ale historycznie ważniejszy jest stojący przy nich charakterystyczny, żółty budynek hotelu Holiday Inn. Już nieco o nim napisaliśmy, bo zapisał się w historii oblężenia miasta. Wybudowany został przed Olimpiadą w 1984 r., był wtedy jednym z bardziej reprezentacyjnych hoteli w mieście. Otwierał go sam Juan Antonio Samaranch, prezydent MKOl. Użytkowały je także partie polityczne na czas swoich konwencji, m.in. na dwa miesiące przed rozpoczęciem oblężenia miasta swój mityng miała tu parta bośniackich Serbów z udziałem Radovana Karadzica, potem on i jego rodzina mieszkali w hotelu. Karadzic był osławionym (w złym tego słowa znaczeniu) przywódcą bośniackich Serbów, a po wojnie oskarżonym o zbrodnie wojenne. To pod jego przywództwem zaczynało się oblężenie Sarajewa, to on posądzany jest o dowodzenie największą masakrą tej wojny – masakrą w Srebrenicy.

To zwolennik Karadzica, snajper, dwa miesiące później, w kwietniu 1992 r. strzelał do pokojowej manifestacji mieszkańców, zabijając m.in. opisane już Suadę i Olgę. A strzelał właśnie z hotelu Holiday Inn. Gdy oblężenie Sarajewa rozpoczęło się na dobre, hotel Holiday Inn stał się ulubionym celem snajperów, mimo że był bazą wszystkich najważniejszych dziennikarzy wojennych z całego świata, relacjonujących wydarzenia w mieście. Okolice hotelu, położonego przy osławionej Alei Snajperów, należały do najniebezpieczniejszych w całym mieście. Sprywatyzowany w 2000 r. i odnowiony, do dziś pozostaje Holiday Inn kolejnym symbolem Sarajewa, symbolem wydarzeń z czasów oblężenia. A Karadzica złapano dopiero w 2008 r. w Belgradzie, stolicy Serbii, żyjącego spokojnie jak gdyby nigdy nic jako normalny obywatel, w miejskim autobusie. Sądzony jest po dziś dzień przez Trybunał w Hadze za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Obok hotelu stoi rzymskokatolicki kościół św.Józefa, oddany do użytku w 1940 r. W podziemiach znajduje się kilkanaście krypt grobowych, m.in. pochowano tu jednego z miejscowych arcybiskupów. Ołtarz był darem od papieża Piusa XII. Został odrestaurowany po zniszczeniach z czasów oblężenia.

Nasza pierwsza (acz nie ostatnia) wizyta w Sarajewie, poświęcona głównie na zwiedzanie najważniejszych obiektów w centrum miasta, powoli dobiega końca. Wracamy jeszcze nad rzekę Miljacka – wzdłuż niej wracamy w okolice ratusza, obok którego zostawiliśmy samochód. Ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Nad brzegiem Miljacki znajduje się jeszcze co najmniej kilka ważnych miejsc, w tym jedno to, które na zawsze zapisało się w historii całej Europy.

Pierwszy jest jednak budynek Akademii Sztuk Pięknych, niezwykle okazały i widowiskowy, pierwotnie wybudowany w 1899 r. jako kościół ewangelicki, ze względu na rosnącą w mieście ilość mieszkańców tego wyznania po przejęciu władzy w Sarajewie przez Austro-Węgry. Ale ewangelicy wynieśli się z miasta razem z austro-węgierską władzą po I wojnie światowej, a świątynia zaczęła tracić na znaczeniu. W 1970 r. budynek został przekazany władzom miasta, a te w 1981 r. otworzyły tu obecną do dziś Akademię. Budynek jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych i znanych w Sarajewie.

Sarajewo, most Cobanija

Sarajewo, most Cobanija

Sarajewo, meczet Alija Bakr-baba

Sarajewo, meczet Alija Bakr-baba

Sarajewo, most Łaciński - to tu odbył się zamach na austriackiego księcia Franciszka Ferdynanda w 1914 r.

Sarajewo, most Łaciński – to tu odbył się zamach na austriackiego księcia Franciszka Ferdynanda w 1914 r.

Sarajewo, meczet Sułtański

Sarajewo, meczet Sułtański

Po drugiej stronie rzeki znajdziemy inne reprezentacyjne budynki – główną pocztę oraz Teatr Narodowy, otwarty zaraz po II wojnie światowej. Oba budynki stoją przy żelaznym moście Cobanija, wybudowanym w 1888 r. w miejscu wcześniej tu istniejącego drewnianego mostu, wybudowanego przez Turków w XVI w. i odnowionego w połowie XVII w.

Idąc dalej na wschód wzdłuż rzeki mijamy jedyną dziś czynną synagogę – kilka innych już nie funkcjonuje – spełniają inne funkcje lub zostały całkowicie zniszczone. Ta została wybudowana przez Żydów, przybyłych do miasta w czasach austro-węgierskich, w 1902 r. Do dziś służy społeczności żydowskiej w Sarajewie, pokojowo żyjącej wespół z muzułmanami i chrześcijanami w mieście.

Zaraz za synagogą stoi malutki meczet Alija Bakr-baba, pochodzący pierwotnie z połowy XVI w., z dość burzliwą historią. Trzykrotnie był burzony (XVI, XVII i XIX w.), w międzyczasie Austriacy przekształcili go w magazyn wojskowy. Po ostatnim zniszczeniu z 1895 r., został on znów odbudowany, z pomocą funduszy tureckich. Jest częściową repliką oryginalnego budynku, aczkolwiek jest od niego znacznie mniejszy.

Dochodzimy do wspomnianej wcześniej najważniejszej historycznie pamiątki, znajdującej się w Sarajewie – do bardzo niepozornego kamiennego Mostu Łacińskiego. To najstarszy istniejący most w mieście – pojawia się w dokumentach już w 1541 r., prawdopodobnie był wtedy drewniany. Poważnie uszkodzony podczas powodzi w końcu XVIII w., został odbudowany. Most Łaciński w Sarajewie na zawsze zapisał się w historii Europy i świata – to obok niego Serb Gavrilo Princip 28 czerwca 1914 r. zastrzelił austriackiego księcia Franciszka Ferdynanda i jego małżonkę, walnie przyczyniając się do rozpętania pierwszej z dwóch najkrwawszych wojen w historii naszego kontynentu.

A ostatnim oglądanym przez nas historycznym budynkiem w Sarajewie był meczet Sułtański – historycznie pierwszy meczet, wybudowany przez Turków w mieście po jego powstaniu – powstał w 1457 r. Pierwotnie drewniany, dedykowany sułtanowi Mehmedowi Zdobywcy, został zniszczony pod koniec XV w. i odbudowany, już czcząc innego sułtana – Sulejmana Wspaniałego. Wtedy już był znacznie większy, a w XIX w. dodano kolejne pomieszczenia. Na dziedzińcu przez wieki chowano znamienitych obywateli miasta i pracowników meczetu.

I to koniec naszej pierwszej wizyty w Sarajewie. To miasto ma jednak znacznie więcej do pokazania i odkrycia. Nie udało się nam przejść Aleją Snajperów, nie udało się zobaczyć słynnego tunelu, łączącego w czasach oblężenia miasto z terenami wolnymi od okupujących je Serbów. Nie udało się zobaczyć twierdzy na wschodnich granicach miasta ani zniszczonych obiektów olimpijskich w centrum i na wzgórzach otaczających Sarajewo. Nie udało się zobaczyć żadnej „sarajewskiej róży”. Nie udało się nam wreszcie pobyć tu dłużej i dokładniej wchłonąć atmosferę tego umęczonego miasta. Atmosferę, którą tu czuć na każdym kroku i którą zostaliśmy oczarowani – i to pomimo tego, że byliśmy tu tylko przez około 5 godzin. Obiecaliśmy sobie tu jeszcze wrócić – i wróciliśmy rok później (w 2015 r.). Ale nadal mamy niedosyt – i nadal chcemy do Sarajewa wracać i wracać.

A tymczasem wsiadamy w samochód i wyjeżdżamy w Sarajewa, by kontynuować podróż powrotną z wakacji w 2014 r. Celem jest kolejne bośniackie miasto – Travnik, w którym mamy zaplanowany nocleg. Ale o Travniku i dalszej podróży na północ Bośni i Hercegowiny opowiemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Sarajewa znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Po pierwsze: spróbuj zrozumieć Jugosławię

Tak tak, to nie pomyłka – Jugosławię. Nie ma takiego kraju na światowych mapach od mniej więcej 22 lat, więc dzisiejsze pokolenie młodych podróżników, także tych „wakacyjnych”, zupełnie go nie zna. Jugosławia jest skrótem myślowym – chodzi o narody: chorwacki, bośniacki, serbski.

Tour de Europe 2013, dzień 4 (poprzedni wpis z trasy: Południe Bośni i Hercegowiny). To będzie chyba najbardziej zaangażowany nasz wpis na tym blogu od zawsze. Nie jesteśmy znawcami stosunków wewnętrznych na Bałkanach, nie jesteśmy też specjalistami od historii najnowszej tego regionu. Trochę jednak poczytaliśmy i posłuchaliśmy, trochę zobaczyliśmy – na tyle, by wyrobić sobie swoje zdanie, które poniżej chcemy spisać.

Nie byłoby pewnie tego wpisu, gdyby nie to, że mieliśmy niedawno okazję być na prezentacji pewnej pary podróżników, która pokazywała m.in. zdjęcia ostrzelanych domów z Bośni. Zdjęcia oczywiście wśród nastoletniej gawiedzi wzbudziły efekt „łał !”, ale w komentarzu prowadzących usłyszeliśmy, że nie wiedzą, dlaczego te domy do dziś stoją w takim stanie i dlaczego obok nich w restauracjach siedzą ludzie, piją piwko i nie przeszkadza im ten widok. Prawdę mówiąc, ten moment zaważył na naszym odbiorze całej prezentacji – wyszliśmy zniesmaczeni. Fajnie jest trzaskać widowiskowe zdjęcia domów z dziurami po kulach karabinu maszynowego, fajnie jest się poczuć jak korespondent wojenny. Fajnie jest pochwalić się tym potem. Ale niefajnie jest nawet kilka miesięcy po powrocie nie spróbować zrozumieć tego, co się widziało. Dla nas to trochę takie „lizanie loda przez szybę”.

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

A więc – jeśli też byliście w Bośni i też widzieliście widoczne do dziś skutki wojny domowej, i jeśli interesuje Was, o co w tym wszystkim chodzi, to dalsza część tego wpisu jest właśnie dla Was. Być może dopiero w Bośni będziecie i chcecie pojechać tam bardziej świadomi tego, co się tam stało i co jest dziś – to też piszemy dla Was. I teraz będzie wykład historyczny, zgodny z naszą najlepszą wiedzą na dziś. Zburzmy rozpowszechniony na zachodzie stereotyp: „źli Serbowie napadli, zabijali i gwałcili sąsiadów. Jak ich zbombardowaliśmy, to się uspokoili”. Tak, to prawda, ale tylko część prawdy. I to uwarunkowana wydarzeniami z dalszej historii, które warto poznać, by móc zobaczyć cały kontekst. Najpierw kilka założeń „wprowadzających” w temat:

  • Bośnia i Hercegowina to kraina niezwykle bogata w historię, o dużym „stażu” jako całość, ale o bardzo niewielkim doświadczeniu jako niepodległe państwo. Niepodległości „doświadczyła” zaledwie przez 100 lat w swojej całej historii, a potem zapadła na ponad 400 lat pod panowanie tureckie. Bośniacy niezbyt identyfikowali się jako naród, bardziej czuli się zintegrowani od strony religijnej i tu stanowili jedność;
  • Najsilniejszymi (także pod względem dążeń niepodległościowych czy wręcz mocarstwowych) narodami z terenów – nazwijmy je tak – „jugosłowiańskich” były od zawsze Serbia i Chorwacja. Serbia przez długie wieki była samodzielnym państwem, nieraz całkiem sporym i potężnym. Oba miały też wysokie dążenia do scalania innych narodów pod swoimi rządami i tu konkurowały ze sobą;
  • Bośnia i Hercegowina geograficznie leży pomiędzy… Serbią i Chorwacją właśnie. Ze względu na różne historyczne wydarzenia, wojny itp. na terenach Bośni mieszkały (i do dziś mieszkają) wielkie skupiska Chorwatów i Serbów, tworząc miejscami wręcz własne enklawy. Im bliżej granicy Bośni z Chorwacją czy Serbią, tym więcej tam właśnie tych narodów. Sąsiedzi od dawna traktowali Bośnię jako drogę do stworzenia własnego wielkiego państwa (idee Wielkiej Serbii, Wielkiej Chorwacji);
  • Podstawowa różnica, po której poznać Bośniaków, Chorwatów czy Serbów to religia. Bośnia przez ponad 400 lat była pod władzą turecką i podlegała bardzo silnej islamizacji. Turcy faworyzowali osoby wyznania muzułmańskiego, co powodowało przechodzenie na islam mieszkańców. Do dziś w Serbii i Chorwacji słychać głosy, że Bośniacy to ich obywatele, tylko o innym wyznaniu;
Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, region Banja Luki

Zniszczenia wojenne, Jajce

Zniszczenia wojenne, Jajce

Mauzoleum ku czci ofiar wojny, Kozarac

Mauzoleum ku czci ofiar wojny, Kozarac

Nie da się zrozumieć tego, co stało się w Bośni 20 lat temu, bez głębszego wglądu w historię trzech sąsiadów: Serbii, Chorwacji i Bośni. Poznajmy więc rys historyczny wzajemnych stosunków. Cofamy się lekko ponad 100 lat przed wojnę domową.

  1. Rok 1878, kongres pokojowy w Berlinie, kończący zwycięskie powstanie narodów słowiańskich na Bałkanach przeciwko panującej tu Turcji. Niepodległość odzyskuje Serbia, natomiast Bośnia i Hercegowina (od tego czasu oficjalnie pod taką nazwą) przechodzi pod panowanie Austro-Węgier, pod którym jest już Chorwacja. Serbia chciała włączyć Bośnię w swoje granice, Chorwacja była za włączeniem jej do Austro-Węgier by być Bośni bliżej. Stosunki pomiędzy Serbią i Chorwacją ochładzają się. Bośniacy (muzułmanie) nie są zainteresowani ani Serbią (prawosławie) ani Chorwacją (chrześcijanie), dla nich koniec panowania Turcji to swego rodzaju tragedia. W Serbii rosną nastroje anty-austriackie;
  2. Rok 1914, w zamachu w bośniackim Sarajewie z rąk Bośniaka (ale należącego do serbskiej organizacji zbrojnej) ginie austriacki następca tronu, co zapoczątkowuje najazd Austrii na Serbię, a potem całą I wojnę światową;
  3. Rok 1918, powstaje pierwsza federacyjna Jugosławia ze stolicą w Belgradzie, a więc pod przewodnictwem Serbów. Chorwacja wchodzi w jej skład, ale nie jest zadowolona z takiego układu. Zaostrza stosunki z republiką Serbską, aż kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej otrzymuje sporą autonomię wewnątrz Jugosławii, ale nie spełnia marzeń o niepodległości;
  4. Rok 1939, wybucha II wojna światowa. Chorwaci tworzą wreszcie własne państwo, ale będące satelitą hitlerowskich Niemiec, nazwane Niezależnym Państwem Chorwackim. Niemcy oddają im pod zarządzanie obszar Bośni i Hercegowiny, gdzie Chorwaci natychmiast z niezwykłą brutalnością zaczynają wyniszczać Serbów, stosując do nich tę samą doktrynę, co Niemcy wobec Zydów. Chorwaci tworzą obozy koncentracyjne na wzór tych niemieckich, gdzie mordują setki tysięcy ludzi, głównie Serbów. Znane i udokumentowane są przypadki „zawodów” w ilości zabitych Serbów, znane są zdjęcia z obcinania głów żyjącym ludziom piłą do drewna. Nawet niemieccy żołnierze nie mogli patrzeć na bestialstwo Chorwatów, często pomagając Serbom w ucieczkach przed nimi. Chorwacka doktryna wobec Serbów brzmiała: „1/3 wysiedlić, 1/3 przechrzcić, 1/3 zabić”. To ostatnie podobno im się udało… Oglądaliśmy miejsca kaźni Serbów: obozy w Starej Gradiskiej, Jasenovacu czy zbiorowe groby w Gradinie Donjej;
  5. Rok 1945, żołnierze chorwaccy, w tym także strażnicy z obozów zagłady (wg szacunków 300-500 tys. ludzi), nie chcąc poddawać się komunistycznym partyzantom (także Serbom), rozpoczęli marsz ku Austrii, by poddać się wojskom brytyjskim. Te jednak przekazały ich tymże partyzantom, którzy w odwecie za obozy śmierci, wymordowali większość (mówi się o 100-200 tys. zamordowanych) w ciągu zaledwie kilku miesięcy (!). Pomnik ku ich czci widzieliśmy w chorwackim Zagrzebiu;
Stara Gradiska, chorwacki obóz koncentracyjny z II wojny światowej

Stara Gradiska, chorwacki obóz koncentracyjny z II wojny światowej

Jasenovac, chorwacki obóz koncentracyjny z II wojny światowej

Jasenovac, chorwacki obóz koncentracyjny z II wojny światowej

Gradina Donja, masowe groby ofiar (700 tys.) chorwackich ustaszy z II wojny światowej

Gradina Donja, masowe groby ofiar (700 tys.) chorwackich ustaszy z II wojny światowej

Jak widać, porachunki dotyczą głównie Serbów i Chorwatów, ale prawie zawsze nierozerwalnie wiąże się z Bośnią lub wręcz dzieje się na jej terytorium. W każdym bądź razie 50 lat przed wybuchem wojny domowej dzieją się straszne rzeczy wobec obu narodów nawzajem – najpierw Chorwacji wyrzynają Serbów, potem Serbowie Chorwatów. Obie strony zapamiętają wydarzenia (do dziś podawane jako jedną z przyczyn tak wielkiej brutalności wojny domowej), w których to one są poszkodowane, jako zadry w historii. Nadchodzi moment rozpadu Jugosławii, 1991 rok.

  1. Niepodległość ogłasza Słowenia (najbogatsza republika Jugosławii) oraz Chorwacja, pomimo niezgodności tego aktu z konstytucją Jugosławii (mówiła ona o tym, że wystąpić z federacji mogą narody, a nie republiki). Zgodnie z nią, Chorwaci nie mogli „zabrać” terenów, na których znajdowały się skupiska serbskie, a taka była cała północno-wschodnia Chorwacja. W Chorwacji władzę obejmuje Franjo Tudman, który swoją retoryką zaczyna nawiązywać do Niepodległego Państwa Chorwackiego z czasów II wojny światowej, budząc przerażenie Serbów zamieszkujących Chorwację i wściekłość w samej Serbii. Serbia rozpoczyna wojnę z Chorwacją i Słowenią;
  2. Niepodległość ogłasza Bośnia i Hercegowina, rozpoczynając najgorszy okres wojny. Najpierw Serbowie walczą z Bośniakami i Chorwatami, potem już każdy walczy z każdym. Serbowie i Chorwaci chcą przyłączyć Bośnię do swojego kraju, sami Bośniacy chcą pozostawienia kraju w obecnej formie;
  3. I Serbowie i Chorwaci prowadzą wojnę etniczną – chcąc udowodnić „serbskość” czy „chorwackość” regionu, wysiedlają, a niestety bardzo często niezwykle brutalnie mordują ludność cywilną pochodzenia innego niż własne. Dochodzi do masowych czystek etnicznych z obu stron, a ofiarami najczęściej są Bośniacy. „Bronią” etniczną stają się także gwałty na kobietach, które „mają teraz rodzić Serbów”. Co się wyprawiało, możecie przeczytać np. tutajtutaj. Dla tych o mocnych nerwach – o tym, co wyprawiały także kobiety. Chętni znajdą w sieci o wiele więcej;
  4. Wojna oprócz etnicznej, w sposób „naturalny” staje się także wojną religijną, gdzie o przynależności do którejś ze stron decyduje wyznanie. Burzone są świątynie głównie muzułmańskie, nawet te będące cennymi zabytkami historycznymi. W Banja Luce Serbowie zburzyli wszystkie 16 meczetów. Wszędzie notowane są przypadki zabijania się dotychczasowych sąsiadów, współpracowników, mieszkańców jednej miejscowości, niedobitki uciekają pozostawiając cały życiowy dobytek. Znane są przypadki mordowania swoich dziewczyn przez mężczyzn, zmuszania mężów do mordowania swoich żon czy dzieci… Jeśli macie chęć i silne nerwy, polecamy lekturę książki Wojciecha Tochmana „Jakbyś kamień jadła”. Dokument spisujący  fakty, całkowicie wstrząsający;
  5. Prym w czystkach etnicznych wiodą Serbowie, zajmując i „czyszcząc” wszystkie tereny zamieszkałe w Bośni przez swój naród. Do przerwania masakry zmusza ich dopiero NATO, rozpoczynając naloty na serbskie miasta. Wojna zostaje przerwana;
  6. Zostaje podpisany układ w Dayton, kończący wojnę domową, ustalający nowe granice i prawo obowiązujące pomiędzy narodami. Tworzy on dziwną konstrukcję państwa „Bośnia i Hercegowina”, złożonego z dwóch bardzo autonomicznych republik: Republiki Serbskiej (prawie sami Serbowie) i Federacji Bośni i Hercegowiny (Bośniacy i Chorwaci). Jednocześnie ustanowiono prawo, pozwalające na powrót wysiedlonym mieszkańcom do swoich domostw.
Zniszczenia wojenne, Mostar

Zniszczenia wojenne, Mostar

Ostatni punkt tej smutnej historii jest wyjaśnieniem sytuacji z oglądanej przez nas prezentacji. Na północy (region Banja Luki) ludność serbska przy pomocy własnego wojska wygoniła lub wymordowała współmieszkańców: Bośniaków i Serbów, często zakopując ich w masowych grobach i kradnąc ich mienie. Ale tym wysiedlonym prawo pozwala wciąż wrócić do dawnych domów. Są ich własnością. Tyle że oni wracać nie zamierzają – nie chcą żyć obok swoich dawnych oprawców. Co najwyżej usiłują je sprzedać. Dlatego nikt nie wraca, a ostrzelane i zburzone domostwa straszą do dziś.

Zniszczenia wojenne, Mostar

Zniszczenia wojenne, Mostar

A ci co siedzą obok i im to nie przeszkadza ? Niestety pewnie to ci, którzy mieszkańców zburzonych domów wysiedlali – dziś region Banja Luki to w aż 95% Serbowie. Bośniacy i Chorwaci już tu nie wrócili… Dlatego, gdy patrzysz na mieszkańców wsi w bośniackiej Republice Serbskiej (która kaprysem społeczności zachodniej nie została włączona do Serbii), przechodzących obok ruin domostw ze śladami strzałów na ścianach, pomyśl, co ci mieszkańcy robili 18-20 lat temu. Szczególnie mężczyźni, wyglądający dziś na 40-50 lat… Zapewne ten sam scenariusz można zastosować w innych regionach Bośni, na innych narodowościowo mieszkańcach. Ktoś gdzieś napisał o wojnie domowej w Jugosławii: „wojna, w której nie było niewinnych”.

W wojnie domowej walczyło ok.400 tys. żołnierzy po wszystkich stronach. Liczba ofiar to 100-200 tysięcy. 50 tys. udokumentowanych gwałtów. 1,8 mln ludzi wypędzonych ze swoich domostw. Koniec XX wieku, w samym środku cywilizowanej Europy…

Jak dziś sprawuje się ten narodowościowy tygiel ? Nie bardzo się sprawuje. Republika Serbska w Bośni to praktycznie czysta etnicznie Serbia, znaki drogowe i drogowskazy pisane są cyrylicą, na ulicach wiszą serbskie flagi (flagi państwowej Bośni i Hercegowiny nie widzieliśmy ani jednej), na ulicach sprzedawane są koszulki z napisem „Srbija” lub z podobizną Novaka Djokovica, serbskiego tenisisty. Na południu z kolei częstym widokiem są flagi chorwackie. Bośniacy swoich nie wieszają, bo chyba jeszcze nie zdążyli się z nimi zidentyfikować, wszak państwo istnieje 18 lat.

Mostar, most - symbol miasta, odbudowany w 2004 r. po zburzeniu go przez Chorwatów w 1993 r.

Mostar, most – symbol miasta, odbudowany w 2004 r. po zburzeniu go przez Chorwatów w 1993 r.

Banja Luka, meczet Fehradija, przy wbudowaniu kamienia węgielnego w 2001 r. w zamieszkach zginął człowiek

Banja Luka, meczet Fehradija, przy wbudowaniu kamienia węgielnego w 2001 r. w zamieszkach zginął człowiek

Chodząc dziś ulicami miast Bośni i Hercegowiny, wśród coraz większych tłumów zjeżdżających tu turystów, przyglądając się sennym czasem mieszkańcom, warto jednak mieć z tyłu głowy, co oni tutaj przeżyli i co nadal przeżywają – wszak oni ciągle żyją wymieszani narodami obok siebie. Wojna spowodowała zmiany etniczne (z terenów serbskich wyrzucono inne narody, z kolei Serbowie uciekali z terenów gdzie większością byli Bośniacy i Chorwaci), ale wciąż wiele jest miejsc gdzie kultury się mieszają, wciąż pamiętając o krzywdach sprzed lat zaledwie kilkunastu. Wciąż pokój jest tu jedynie fasadą, za którą kryje się wzajemny żal i niechęć, czasem wręcz wrogość. Kilka faktów:

  • Rok 2010, Chorwacja. Widzieliśmy tu chyba samochodowe rejestracje każdego kraju Europy. Nie było jednak tych serbskich i bośniackich. Wogóle.
  • Rok 2001, Banja Luka, Bośnia i Hercegowina, region serbski. Kilka tysięcy Serbów napada na garstkę Bośniaków, usiłujących wmurować kamień węgielny pod odbudowę zburzonego przez Serbów meczetu. Jedna osoba ginie, kilkadziesiąt rannych w szpitalach.
  • Rok 2004, Mostar, Bośnia i Hercegowina, region bośniacko-chorwacki. Kilka tysięcy policjantów musi chronić uroczystość otwarcia odbudowanego mostu – symbolu miasta, celowo zburzonego przez Chorwatów. Mostar do dziś ma dwie części: bośniacką i chorwacką, po obu stronach rzeki, przedzielone mostem, wzajemnie niechętne, rządzone osobnymi samorządami oraz dwa kluby sportowe – bośniacki i chorwacki

Do dziś naczelną zasadą turystyczną na terenach byłej Jugosławii jest nie rozpoczynanie z miejscowymi rozmów o wojnie domowej. To niebezpieczny temat, pełen nieszczęść w każdej rodzinie, drażliwy. Miejscowi mogą stawać się nerwowi. Tu jeszcze długo temat wojny będzie tematem tabu. Każdy z narodów uważa się za pokrzywdzony, rządzący nimi w czasie wojny u siebie uznawani są za bohaterów, u innych za zbrodniarzy wojennych (np. wspomniany Franjo Tudman, którego grób widzieliśmy w Zagrzebiu).

Długo pewnie będą stały ostrzelane domostwa i na północy i na południu kraju. Długo też obok nich będą siedzieć czy przechodzić ludzie, na których nie będą one robić żadnego wrażenia. Mamy tylko nadzieję, że Wy już będziecie wiedzieć, DLACZEGO.

PS. Wiemy, że wojna domowa w Jugosławii to temat drażliwy także u nas, co człowiek to inna opinia, często skrajna i wypełniona emocjami. Nie ma chyba pełnej i niezależnej spisanej historii tego nieszczęścia. Tak jak pisaliśmy, wszystko powyższe jest zgodne z naszą najlepszą wiedzą, jaką mamy na dzień dzisiejszy.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Pocitelj. W podupadłym mieście piratów.

Pocitelj, małe, ale ogromnie malowniczo położone na stromym wzgórzu nad rzeką Neretwą miasteczko w Hercegowinie. O jego historii można powiedzieć wiele. Także to, że było m.in. siedzibą adriatyckich piratów.

Tour de Europe 2013, dzień 4 (poprzedni wpis z trasy: Południe Bośni i Hercegowiny). Pocitelj stanowił ważny punkt na trasie czwartego dnia naszej podróży do Turcji, odcinku bośniacki Mostar – czarnogórski Kotor. Przygotowani byliśmy na malowniczą twierdzę nad rzeką, ale rzeczywistość zdecydowanie nas zaskoczyła. Pozytywnie zaskoczyła.

Najpierw jednak innego rodzaju zaskoczenie. Jadąc główną drogą i mijając znaki miejscowości Pocitelj, minęliśmy strome wzgórze z twierdzą, nie znajdując… drogi wjazdowej na górę. Z przyzwyczajenia spodziewaliśmy się, że po prostu wjedziemy na górę i pozwiedzamy, a tu zonk. Drogi wjazdowej nie ma, czyli do twierdzy dojdziemy pieszo. Nie to, żeby nam to specjalnie przeszkadzało. A droga podobno jest, ale kompletnie nie oznakowana i trzeba wiedzieć, którędy jechać, by dostać się na górę. Koniec końców zostawiamy samochód na dużym (i bezpłatnym) parkingu przy głównej drodze i rozpoczynamy wędrówkę w górę.

Pocitelj, kiwi w altanie restauracji

Pocitelj, kiwi w altanie restauracji

Pocitelj, miasto widziane z drogi

Pocitelj, miasto widziane z drogi

Pocitelj, medresa (muzułmańska szkoła)

Pocitelj, medresa (muzułmańska szkoła)

Historia Pocitelja jest burzliwa i niestety bardzo krwawa. Pierwsza twierdza stała tu już za czasów rzymskich. Na jej podstawach postawiono nową w XIV w. na rozkaz bośniackiego króla Tvrtka I, pod którego rządami Bośnia przeżywała swoje lata świetności. Ale wcześniej siedzibę urządzili sobie tutaj piraci, grabiący statki na połaciach Adriatyku. W wieku XV miasto zajęli Węgrzy i ponownie rozbudowali twierdzę. Kolejna rozbudowa to już dzieło Turków z XVIII wieku.

Nie ma aktualnych danych demograficznych, dotyczących Pocitelja. Ostatnie, z 1991 r. mówiły o 900 mieszkańcach, z których niemal 3/4 stanowili muzułmańscy Bośniacy. W czasie wojny domowej byli oni celem ataków zarówno Serbów, jak i Chorwatów – większość wymordowano. Znacznie ucierpiały także zabytki miasta, wieże twierdzy i meczet. Podczas naszej wizyty miasto wyglądało niemal jak wymarłe, choć domostwa były zadbane i raczej zamieszkane. Gdzieś wyczytaliśmy, że mieszkańcy w okresie letnim wyjeżdżają, by uniknąć zalewającego wzgórze natłoku turystów. Choć tych turystów w pierwszych dniach sierpnia nie było za wielu, w zasadzie obok nas nie widzieliśmy nikogo…

Pocitelj, meczet Hadżi-Alija

Pocitelj, meczet Hadżi-Alija

Na teren miasta wchodzimy dawną bramą miejską i od razu zaczynamy wspinać się kamiennym chodnikiem w górę. Mijamy nieliczne kobiety przy stoiskach z pamiątkami i stajemy przy pierwszym zabytkowym obiekcie – medresie, czyli dawnej muzułmańskiej szkole, pochodzącej z XVII wieku. Składała się ona z pięciu klas oraz sali konferencyjnej (świetlicy). Każde z tych pomieszczeń przykryte jest osobną kopułą – klasy pięcioma mniejszymi, a świetlica największą. Medresa została zburzona w czasie wojny domowej, ale została odbudowana.

Idziemy w górę. Docieramy do meczetu Hadżi-Alija, zbudowanego w 1563 r. na planie kwadratu, przykrytego kopułą. Kopuła i minaret zostały zburzone w czasie wojny domowej, kiedy to Chorwaci meczet zaminowali, a Serbowie ostrzelali. Meczet znany jest ze swoich świetnych właściwości akustycznych, był jednym z ważniejszych meczetów w całym regionie.

Nieco poniżej meczetu stoi dom Gavrankapetanović’ów, jeden z najważniejszych przykładów architektury domów w Pocitelju, należący niegdyś do jednej z najważniejszych rodzin w mieście. Po II wojnie światowej, gdy Pocitelj stał się mekką artystów, władze przekształciły dom w artystyczną kolonię (i hotel dla nich). Do dziś znany jest jako „kolonia artystów”, tak też jest opisywany w przewodnikach i na tablicach w mieście.

Pocitelj, meczet Hadżi-Alija

Pocitelj, meczet Hadżi-Alija

Pocitelj, twierdza

Pocitelj, twierdza

Pocitelj, panorama miasta

Pocitelj, panorama miasta

Jeszcze niżej stoi charakterystyczna wieża zegarowa, jakich kilka wybudowano w regionie (podobną widzieliśmy w Mostarze). Nie jest znana data jej wybudowania, przypuszcza się że pochodzi z końca XVII wieku. Podstawa jest niemal kwadratowa, wysokość wieży to 16 metrów. Mechanizm zegarowy nie zachował się do czasów dzisiejszych, po zegarach pozostały jedynie dziury. Dzwony z wieży zostały przetopione w 1917 r. na amunicję przez Austriaków.

I znów w górę. Docieramy do twierdzy, a dokładnie do głównej wieży twierdzy, wieży Gavrankapetanović’ów. Jej mury otaczały kiedyś miasto, do którego prowadziły dwie główne bramy (jedną z nich weszliśmy)  i dwie mniejsze. Miasto otaczał także wał i fosa. Wybudowano też dwa bastiony obronne. Jeden z nich (bastion Pashy ze świetnym widokiem na miasto i rzekę Neretwę) także odwiedziliśmy.

Pocitelj, panorama miasta

Pocitelj, panorama miasta

Pocitelj, panorama miasta

Pocitelj, panorama miasta

Pocitelj, panorama miasta

Pocitelj, panorama miasta

W dół schodzimy, starając się wybierać inną trasę wśród malowniczo położonych kamiennych domków, otoczonych kamiennymi ścieżkami, wijącymi się w dół i rozwidlającymi się co kilkadziesiąt metrów, jakby zapraszając do zaglądania w coraz nowe zaułki miasta Pocitelj…

Jedziemy dalej na południe Bośni i Hercegowiny. Dziś opuszczamy ten kraj – najbliższy nocleg to już Kotor w Czarnogórze. Ale zanim o Czarnogórze, popełnimy jeszcze wpis „zaangażowany” o tym, co dowiedzieliśmy się i co widzieliśmy w kwestii stosunków pomiędzy narodami w Bośni i Hercegowinie.

Pełna galeria zdjęć z miasta Pocitelj znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Południe Bośni i Hercegowiny. Z Mostaru do Trebinje.

To nasze ostatnie chwile 48-godzinnego pobytu na terenie Bośni i Hercegowiny. Południowe rejony tego kraju to niezwykle malownicze miasteczka i twierdze oraz kolorowe prawosławne monastery. Miejsca pełne kolorytu i historii.

Tour de Europe 2013, dzień 4 (poprzedni wpis z trasy: Blagaj, miasto legend). Po porannym zwiedzaniu Mostaru i godzinie spędzonej w miejscowości Blagaj, jedziemy dalej na południe. Dzień miał być „międzynarodowy”, bo po opuszczeniu granic Bośni i Hercegowiny i przejechaniu skrawka południowej Chorwacji, na nocleg zatrzymać mieliśmy się w czarnogórskim Kotorze. Trasa ambitna, a i atrakcji po drodze w bród.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - droga z Mostaru do Trebinje

ładowanie mapy - proszę czekać...

Bośnia i Hercegowina, Blagaj: 43.256950, 17.894623
Bośnia i Hercegowina, Zitomislici: 43.200150, 17.781750
Bośnia i Hercegowina, Pocitelj: 43.134379, 17.731827
Bośnia i Hercegowina, Radimlja: 43.092181, 17.924103
Bośnia i Hercegowina, Tvrdos: 42.717601, 18.292794
Bośnia i Hercegowina, Trebinje: 42.710444, 18.360729

 

Pierwszym przystankiem była miejscowość Žitomislići i XVI-wieczny prawosławny monaster. Jego budowa rozpoczęła się w 1566 r. i trwała 40 lat. Był znany ze sztuki religijnej z ornamentami ze srebra i złota. W jego wnętrzach znalazły się także dziesiątki starych rękopisów z XVI i XVII wieku oraz małe archiwum tureckich dokumentów. Monaster przetrwał aż do 1992 r., kiedy to Chorwaci zaminowali i wysadzili go w powietrze, wcześniej plądrując skarbiec. Na szczęscie pozostawili ruiny i kamienie, z których w 2002 r. rozpoczęto odbudowę monasteru w oryginalnej postaci i z oryginalnych materiałów. Odbudowany kompleks oddano do użytku w 2005 r.

Kierując się dalej na południe, docieramy do niezwykle malowniczego, położonego na wzgórzu ponad drogą i pozbawionego ruchu samochodowego miasteczka Pocitelj – jego zwiedzanie opisujemy w osobnym wpisie.

Monaster w Zitomislici

Monaster w Zitomislici

Monaster w Zitomislici

Monaster w Zitomislici

Monaster w Zitomislici

Monaster w Zitomislici

Odbijając na wschód, kilka kilometrów przed miejscowością Stolac, zatrzymujemy się w miejscu zwanym Radimlja – średniowiecznym cmentarzysku Bogomiłów. Musimy przyznać, iż o istnieniu tego odłamu chrześcijaństwa dowiedzieliśmy się dopiero, gdy przygotowywaliśmy się do wyjazdu. Bogomiłowie (lub Bogomili) wierzyli, że Bóg miał dwóch synów, a świat stworzył Szatan (który miał być właśnie drugim synem Boga). Nie uznawali Starego Testamentu, sakramentów świętych, a szczególnie nienawidzili symbolu krzyża. Materię uznawali za wytwór Szatana, wobec czego nie budowali żadnych świątyń. Nie uznawali także rytuałów katolickich, liturgii i nie wierzyli w zmartwychwstanie. Za to „Ojcze nasz” odmawiali 120 razy dziennie. Nie jedli mięsa i nie pili wina, odradzali zawieranie małżeństw, spowiadali się wzajemnie pomiędzy sobą.

Religia ta powstała w X wieku w Bułgarii, rozprzestrzeniając się na tereny Macedonii i Serbii (z których częśc dziś należy do Bośni i Hercegowiny). Przez wieki Bogomiłowie lawirowali pomiędzy kościołem bizantyjskim i prawosławnym, aczkolwiek ich ortodoksyjne poglądy spowodowały, iż byli z czasem coraz bardziej prześladowani zarówno przez kościół, jak i przez władze państwowe. Religia zaniknęła ok. XV wieku.

Radimlja, nekropolia Bogomiłów

Radimlja, nekropolia Bogomiłów

Radimlja, nekropolia Bogomiłów

Radimlja, nekropolia Bogomiłów

Radimlja, nekropolia Bogomiłów

Radimlja, nekropolia Bogomiłów

Radmilja to bogomilska nekropolia, wewnątrz której znajdują się grobowce („stećak”) z okresu od XIV wieku, choć większość z nich to okres XV i XVI wieku. Bogomilskich grobowców na terenie Bośni i Hercegowiny jest dużo, ale Radimlja jest unikalna ze względu na bogactwo zdobień, znalezionych na grobowcach. Jest uznawana za najcenniejszą nekropolię w całym kraju. Nekropolia znajduje się przy głównej drodze M-6, ok.3 km przed miastem Stolac, nie sposób jej nie zauważyć jadąc samochodem. Wstęp jest bezpłatny, choć przy cmentarzysku „kręci” się człowiek, usiłujący sprzedawać gadżety w kształtach grobowców. Pomoże zaparkować w cieniu (a nie jest go tam dużo), zrobi Wam zdjęcia, aczkolwiek zdradza objawy nadpobudliwości i woleliśmy za daleko od samochodu się nie oddalać :)

Po krótkiej wizycie w Radimlji jedziemy dalej. Zatrzymujemy się znów przy prawosławnym monasterze, tym razem jest to monaster Tvrdoš, znajdujący się już na samym południu Bośni, przed miastem Trebinje. Wybudowany w 1509 r., stoi na miejscu chrześcijańskiego kościoła z IV wieku, a więc z czasów, gdy Serbia nie przyjęła jeszcze chrześcijaństwa. Fundamenty starego kościoła są widoczne wewnątrz świątyni do dziś – część podłogi jest przeszklona. Przez dwa stulecia (XVI – XVII wiek) kościół był siedzibą biskupów Hercegowiny. W 1694 r. został wysadzony w powietrze przez Wenecjan. Gruntowną odbudowę zyskał dopiero w 1955 r.

Monaster Tvrdoš

Monaster Tvrdoš

Monaster Tvrdoš

Monaster Tvrdoš

Monaster Tvrdoš

Monaster Tvrdoš

Monaster Tvrdoš

Monaster Tvrdoš

Monaster Tvrdoš, fundamenty kościoła z IV wieku

Monaster Tvrdoš, fundamenty kościoła z IV wieku

Oprócz swojej historii i niezwykłej urody wnętrz, monaster Tvrdoš słynie jeszcze z jednej rzeczy – otóż tutejsi mnisi od wieków zajmują się produkcją wina, które słynie dziś w całym regionie. Klasztorne piwnice pochodzą z XV wieku, mniej więcej od tego czasu produkuje się tutaj wino. Mnisi zarządzają winnicami o łącznej powierzchni grubo ponad 100 hektarów, a wyrabiane przez nich trunki (głównie wino, ale w ofercie jest także np. rakija) można kupić bezpośrednio w przyklasztornym sklepiku. Miłośnikom wina polecamy – jest rzeczywiście wyjątkowe.

Wstęp na teren monasteru jest bezpłatny, przed wejściem znajduje się wygodny parking. We wnętrzach kościoła trzeba być odpowiednio ubranym (można bezpłatnie wypożyczyć chustę przed wejściem).

Monaster Tvrdoš, winnice

Monaster Tvrdoš, winnice

Dojeżdżamy do ostatniego postoju na terenie Bośni i Hercegowiny – nieco sennego, niewiele ponad 30-tysięcznego miasteczka Trebinje. Pierwszy raz pojawia się ono w historycznych dokumentach już w X wieku. Niemal od zawsze zamieszkane przez ludność prawosławną, niezwykle skutecznie broniło się przed islamizacją. Dość powiedzieć, że pomimo podboju tureckiego w 1466 r. aż do początków XVIII wieku w mieście nie było ani jednego meczetu.

Trebinje, platany na placu w centrum miasta

Trebinje, platany na placu w centrum miasta

Zwiedzanie Trebinje zaczynamy od miejskiej starówki – dzielnicy Kastel, założonej w początkach XVIII wieku. Do dziś zachowały się otaczające Kastel mury obronne. Krótki spacer wewnątrz starówki uświetnia widok meczetu Osmana Pashy, wybudowanego w 1729 r., odbudowanego po zniszczeniach z czasów wojny domowej. Wychodzimy ze starówki wchodząc na potężny centralny plac miasta, otoczony wielkimi platanami – nie na darmo Trebinje zwane jest miastem platanów.

Wsiadamy w samochód i jedziemy na sąsiadujące z miastem wzgórze Crkvina, z którego rozciąga się przepiękny widok na całe miasto i jego okolice oraz na pobliskie góry. Na szczycie wzgórza stoi niezwykle ważna dla Serbów (pamiętajmy, że znów jesteśmy na terenach Republiki Serbskiej w Bośni i Hercegowinie) budowla: cerkiew Hercegowinska Gracanica. Nie jest to budowla zabytkowa – została zbudowana w 2000 r. – ale jest niezwykle wierną kopią  monasteru Gracanica (XIV w.) z okolic Prisztiny w dzisiejszym Kosowie – bardzo ważnego miejsca dla Serbów. Wewnątrz znajduje się grób poety Jovana Ducica, którego szczątki przeniesiono tu w 2000 r. Obok cerkwi stoi jeszcze dzwonnica oraz muzeum.

Trebinje, mury obronne w dzielnicy Kastel

Trebinje, mury obronne w dzielnicy Kastel

Trebinje, meczet Osmana Pashy w dzielnicy Kastel

Trebinje, meczet Osmana Pashy w dzielnicy Kastel

Trebinje, wzgórze Crkvina, cerkiew Hercegovinska Gracanica

Trebinje, wzgórze Crkvina, cerkiew Hercegovinska Gracanica

Trebinje, wzgórze Crkvina, cerkiew Hercegovinska Gracanica

Trebinje, wzgórze Crkvina, cerkiew Hercegovinska Gracanica

Trebinje, most Arslanagica widziany ze wzgórza Crkvina

Trebinje, most Arslanagica widziany ze wzgórza Crkvina

Trebinje, panorama miasta

Trebinje, panorama miasta

Ze wzgórza Crkvina podziwiamy panoramę Trebinje. Nie do przegapienia z wysokości jest kolejna atrakcja historyczna miasta Trebinje – kamienny most Arslanagica z XVI wieku. Nie wiadomo, kto go zaprojektował, ale „podejrzewa” się któregoś z uczniów słynnego Turka Sinana (będziemy o nim mówić przy okazji pobytu w Stambule). Ciekawostka – most nie stoi w miejscu, gdzie go pierwotnie wybudowano – został zalany w 1965 r. po budowie zapory rzecznej w okolicy, po czym rozłożony i ponownie złożony w innym, bezpiecznym miejscu (1972 r.).

I to już koniec wrażeń z Bośni i Hercegowiny. Wyjeżdzamy z Trebinje w stronę granicy z Chorwacją (z miasta w prostej linii jest zaledwie 12 km do chorwackiego Adriatyku, 30 km do Dubrownika). W pierwszej dobrze wyglądającej restauracji za miastem jemy spóźniony obiad i… pędem w stronę granicy z Chorwacją, która zresztą okazuje się jakimś barakiem ze stojącym przy nim celnikiem. Bez żadnych kolejek, po „przeglądzie” paszportów wjechaliśmy ponownie na tereny Unii Europejskiej. Nad Adriatyk wyjechaliśmy na południe od Dubrownika, którego południową panoramę mogliśmy podziwiać w zbyt intensywnym słońcu, by dobrze wyszła na zdjęciach. Przywitaliśmy się po trzech latach ponownie z miastem – perłą Adriatyku i popędziliśmy południowymi rubieżami Chorwacji wzdłuż Adriatyku ku granicy z Czarnogórą.

Pierwszy widok Adriatyku

Pierwszy widok Adriatyku

Chorwacja jest już w UE

Chorwacja jest już w UE

Chorwacja, widok na Dubrownik od strony południowej

Chorwacja, widok na Dubrownik od strony południowej

Tu niestety spotkała nas bardzo niemiła niespodzianka – przeszło 2-godzinny korek, który spowodował, że do Czarnogóry wjechaliśmy już po zmroku. Całe plany zwiedzania wielu ciekawych miejsc dookoła Boki Kotorskiej – jedynego poza Skandynawią fiordu w Europie (tak, możemy sobie powiedzieć: „fiordy ? fiordy to z ręki nam jadły”) wzięły w łeb. Do miasta Kotor (po objechaniu całej Boki dookoła), gdzie na historycznej starówce mieliśmy zaplanowany nocleg, dotarliśmy ok. godz.22:30. Do miasta – bo z „miasta” do starówki – dystans 900 m – jechaliśmy… godzinę. Potężny korek spowodowany był odbywającym się akurat tej jednej nocy w roku – letnim karnawałem w Kotorze. Impreza na cztery fajerki, starówka przepełniona ludźmi w maskach i z drinkami w rękach. W każdej bramie dyskoteka na cały regulator. A na starówce… nie ma nazw ulic – to znaczy są – ale wszystkie ulice mają tę samą nazwę – i szukaj tu w środku imprezy, w środku nocy swojego apartamentu. Generalnie udało się, ale trochę czasu nam to zajęło. Spać położyliśmy się w okolicach 2:00 w nocy. Reszta „kotorskich historii” w osobnym wpisie, opisującym czarnogórski Kotor.

Wjeżdżamy do Czarnogóry

Wjeżdżamy do Czarnogóry

Pełna galeria zdjęć z trasy Mostar – Trebinje znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Blagaj, miejsce legendami żyjące

Blagaj to mała miejscowość leżąca niedaleko Mostaru, słynąca głównie z XV-wiecznego klasztoru derwiszów. Ale atrakcji jest tu znacznie więcej i warto odwiedzić Blagaj z nieco dłuższą wycieczką.

Tour de Europe 2013, dzień 4 (poprzedni wpis z trasy: Mostar, serce Hercegowiny). Mniej więcej 12 km na południowy-wschód od Mostaru leży Blagaj, mała miejscowość, która po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w 1423 r., choć wiadomo, że w tym miejscu stała twierdza zbudowana już w czasach Imperium Rzymskiego.

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Najbardziej znaną atrakcją w Blagaju jest klasztor derwiszów, wybudowany już w 1470 r., w stylu ottomańskim, ustawiony niezwykle malowniczo u podnóża wznoszącej się na wysokość 200 m skały. Pierwotnie stanowił on kompleks wielu budynków, z których do dziś zachowały się: musafirhana (coś w rodzaju dzisiejszego hostelu, wybudowana w 1664 r.) oraz pomieszczenie grobowca (mauzoleum). Klasztor (tekija) udostępniony jest dla turystów, wstęp jest płatny (płatny jest także parking przed klasztorem).

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Wymagany jest ubiór w standardzie „meczetowym”, czyli zakryte ramiona u wszystkich, u mężczyzn spodnie co najmniej za kolana, u kobiet zakryte nogi i głowa. Obsługa przed wejściem służy bezpłatnie chustami do zakrycia. Oczywiście wszyscy ściągają też przed wejściem buty. Wnętrza są urządzone niezwykle prosto i wyścielone dywanami. W jednym z pomieszczeń znajdują się dwa grobowce (mauzoleum), z którym związana jest legenda, mówiąca, iż jeśli zostawi się przed drzwiami wiadro z wodą i ręcznik, rano ręcznik będzie mokry (czyli ktoś użył wody i ręcznika).

Tuż obok klasztoru znajduje się kolejna ciekawostka – z jaskini wypływa źródło rzeki Buny. Ale jest to źródło o jednym z największych nasileń w Europie, woda wypływa z niego w ilości aż 43 tys. litrów na sekundę, co sprawia że z jaskini wypływa już prawdziwa rwąca rzeka. Nad rzeką rozstawionych jest sporo restauracji, a po drugiej stronie za niewielką opłatą można wsiąść na ponton z wycieczką wgłąb jaskini ze źródłem rzeki.

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, źródło Buny obok klasztoru Derwiszów

Blagaj, źródło Buny obok klasztoru Derwiszów

Blagaj, źródło Buny obok klasztoru Derwiszów

Blagaj, źródło Buny obok klasztoru Derwiszów

Wyjeżdżając spod klasztoru warto jeszcze zatrzymać się w Blagaju obok meczetu Careva, jednego z pierwszych budynków, wybudowanych w mieście (1520 r.), wybudowanego ku czci sułtana Sulejmana I. W zabudowaniach meczetu pierwotnie znajdował się także harem.

Zjeżdżając zaledwie kilaset metrów w dół drogą w kierunku rzeki Buny, trafimy na czynny do dziś i przejezdny także dla samochodów kamienny most Karadoz-bega, wybudowany w 1570 r., znajdujący się w doskonałej kondycji do dziś (choć dwukrotnie remontowany – po bombardowaniu w czasie II wojny światowej i po wielkiej powodzi w 1960 r.).

Obok mostu, nieco zapomniane i zarośnięte, stoją ruiny tureckiej łaźni (Karadoz-beg Hamam) z końcówki XVI wieku, opuszczone po przejściu plagi w 1814 r. Budynek został zniszczony podczas bombardowania w czasie II wojny światowej.

Blagaj, most Karadoz-bega

Blagaj, most Karadoz-bega

Blagaj, Stjepan grad na wzgórzu nad miastem

Blagaj, Stjepan grad na wzgórzu nad miastem

Blagaj, ruiny tureckiej łaźni

Blagaj, ruiny tureckiej łaźni

A z poziomu mostu Karadoz-bega rozciąga się świetny widok na wzgórza powyżej Blagaja, gdzie kiedyś stały twierdze rzymskie, które w czasach średniowiecza (dokładnie w XV wieku) zostały rozbudowane i przekształcone w tzw. Stjepan grad. Twierdza stoi na wysokości 266 m ponad źródłami rzeki, a aby się do niej dostać, trzeba pokonać niespełna kilometrową, stromą ścieżkę (nie próbowaliśmy z braku czasu). Twierdza jest niewielka, mniej więcej tej z Jajce, otoczona murami o wysokości 12-14 m i grubości ok.1,5 m. Po zdobyciu Blagaja przez wojska Ottomańskie, forteca była dwukrotnie remontowana, ale z czasem jej znaczenie stopniowo podupadało (na rzecz Mostaru).

Blagaj, wzgórze z twierdzą Stjepan grad

Blagaj, wzgórze z twierdzą Stjepan grad

Z twierdzą wiąże się kolejna „blagajska” legenda – otóż podobno mieszkająca tu żona ostatniego władcy Hercegowiny otaczała się służkami szczelnie zasłaniającymi twarze oraz rozmawiającymi wyłącznie z nią. Władca odkrył w końcu prawdę – byli to mężczyźni, „bawiący” władczynię. Rozkazał więc zabić wszystkich.

Cała wizyta w Blagaju zajęła nam godzinę. Można oczywiście spędzić tu o wiele więcej czasu (choćby decydując się na posiłek w restauracji nad źródłem Buny, wycieczkę pontonem wgłąb jaskini ze źródłem czy wycieczkę na wzgórze z twierdzą) i zdecydowanie warto to zrobić. A na pewno nie warto ograniczać się wyłącznie do zobaczenia samego klasztoru derwiszów.

A my jedziemy dalej, na południe Bośni i Hercegowiny, śladem prawosławnych monasterów i średniowiecznych miast, m.in. do niezwykle atrakcyjnego miasta Pocitelj.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Blagaju znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Mostar, serce Hercegowiny

Mostar, piąte co do wielkości miasto Bośni i Hercegowiny, kulturalna stolica tej drugiej. Znane głównie ze zjawiskowego Starego Mostu, nazwane od jego strażników (mostari), mocno doświadczone przez wojnę domową, którą czuć tu do dziś…

Tour de Europe 2013, dzień 4 (poprzedni wpis z trasy: Zabytkowy Mostar nocą). Historyczny Mostar leży w przełomie rzeki Neretwy, w miejscu ułatwiającym przeprawę przez nią, co przez wieki budowało wagę miasta. Pierwsze wzmianki o Mostarze pochodzą z 1474 roku i mówią o drewnianym moście, łączącym oba brzegi Neretwy. Most ten nieuchronnie wplata się w całą historię miasta poprzez wieki, aż po czasy dzisiejsze.

Mostar od zawsze był miastem wielokulturowym, w którym przez wieki w zgodzie żyły ze sobą populacje Bośniaków, Chorwatów (dwie dominujące nacje) oraz Serbów (przed wybuchem wojny domowej stanowili oni prawie 20% mieszkańców miasta). Zgodnie koegzystowały tu po przeciwnych stronach Neretwy skupiska Bośniaków (muzułmańskie) i Chorwatów (chrześcijańskie). Niestety wojna domowa sporo w tym względzie zmieniła. Przede wszystkim prawie nie ma już Serbów, a Bośniacy i Chorwaci żyją w pozornej tylko harmonii…

Mostar, zniszczenia wojenne widoczne do dziś

Mostar, zniszczenia wojenne widoczne do dziś

Mostar, zniszczenia wojenne widoczne do dziś

Mostar, zniszczenia wojenne widoczne do dziś

Mostar, zniszczenia wojenne widoczne do dziś

Mostar, zniszczenia wojenne widoczne do dziś

Dziś zachodnia część jest częścią chorwacką (chrześcijańską), a wschodnia – bośniacką (muzułmańską). Podziały są dość głębokie, potwierdzają je kolejne wybory samorządowe, w których władze wybierane są właśnie wg klucza narodowościowego. Podział widać też np. w sporcie – w Mostarze istnieją dwa kluby sportowe, wspierane osobno przez obie nacje, a mecze pomiędzy nimi należą do tych najbardziej ryzykownych. Długo tu nie zapomni się zapewne wydarzeń z czasów wojny domowej, w tym celowego zburzenia Starego Mostu przez Chorwatów 9 listopada 1993. W tym dniu stanęło serce miasta.

Mostar udało nam się zwiedzić w zasadzie dwa razy – pierwszy raz nocą, zaraz po przyjeździe na nocleg do miasta. Gruntowniejszy rekonesans urządziliśmy sobie następnego dnia rano, już w bardziej zorganizowany sposób, z mapą w ręce i planem trasy w głowie. Zanim zaczęliśmy zwiedzanie właściwych zabytków, Mostar przypomniał nam o niedawnej wojnie domowej. Nie da się w mieście nadal nie zauważyć zniszczeń pozostałych po niej, choć minęło już prawie 20 lat od jej zakończenia.

Pierwszą historyczną budowlą na naszej „dziennej” trasie po Mostarze okazał się chrześcijański kościół franciszkański (jesteśmy więc w zachodniej części miasta), w oryginale pochodzący z 1866 roku, ale zburzony podczas wojny domowej i odbudowany w 2000 r. W sporym kompleksie znajduje się także najbogatsza w zbiory biblioteka w całej Hercegowinie, obejmująca ok. 50 tys. woluminów, także starożytnych, ze świata wschodniego i zachodniego.

Mostar, kościół franciszkański

Mostar, kościół franciszkański

Mostar, miejsce żydowskiej synagogi

Mostar, miejsce żydowskiej synagogi

Idąc w stronę Neretwy, przechodzimy obok miejsca, gdzie kiedyś stała, wybudowana na początku XX wieku, żydowska synagoga. Po II wojnie światowej komunistyczne władze Jugosławii przemianowały ją na teatr lalkowy, a w czasie wojny domowej uległa zniszczeniu. Ciągle planowana jest jej odbudowa, ale prace jeszcze się nie rozpoczęły.

Mostar, Krzywy Most

Mostar, Krzywy Most

Dochodzimy do małego, niepozornego Krzywego Mostu, najstarszego obiektu w Mostarze, wybudowanego w 1558 r. Wg legendy miał on być próbą przed wybudowaniem właściwej konstrukcji – czyli Starego Mostu. Rzeczywiście dziś Krzywy Most wygląda jak miniaturka największej atrakcji turystycznej Mostaru, jest też nieporównywalnie mniej odwiedzany przez turystów. Jest zdecydowanie spokojniej, dostojniej…

Kolejny jest wreszcie Stary Most – symbol Mostaru, uznawany za jeden z architektonicznych cudów swoich czasów. A czasy to odległe, most wybudowany został bowiem w 1566 r. (wg projektu jednego z uczniów słynnego ottomańskiego architekta Sinana – jego ślady pojawią się jeszcze w naszej relacji z podróży – w Stambule) na miejscu poprzednio tu stojącego mostu drewnianego. Stary Most stał niewzruszenie przez 427 lat, będąc symbolem połączenia wschodu z zachodem (oraz muzułmańskich Bośniaków i chrześcijańskich Chorwatów). Podczas wojny domowej, 9 listopada 1993 r., Chorwaci celowo i bez żadnego uzasadnienia militarnego, ostrzelali most z broni pancernej, doszczętnie go burząc (zanim most się zawalił, trafiło w niego ok.60 pocisków). Wcześniej Chorwaci współpracowali z Bośniakami, przeganiając z miasta Serbów. Potem zaatakowali sprzymierzeńców, okupując wschodnią dzielnicę miasta. Amatorskie nagrania z bombardowania i zburzenia Starego Mostu dostępne są do dziś na YouTube:

W 2001 roku dzięki pomocy UNESCO oraz funduszom z kilku państw, rozpoczęła się odbudowa mostu. Odbudowano go z tych samych materiałów (częściowo wyłowionych z rzeki ruin, częściowo nowych kamieni z tego samego źródła) i tą samą techniką, co most oryginalny. Inauguracja nastąpiła 23 lipca 2004 r., a ze względu na ogromne animozje pomiędzy społecznościami bośniacką i chorwacką, musiało ochraniać ją 5 tys. policjantów i żołnierzy.

Mostar, na Starym Moście

Mostar, na Starym Moście

Mostar, Stary Most

Mostar, Stary Most

Z mostem wiąże się jeszcze jedna historia – tradycja skoków do rzeki z mostu. Młodzi mężczyźni skaczą z mostu do dziś (wysokość mostu – 20 metrów, czyli jakieś 6-7 pięter). Kiedyś udowadniali tym swoją męskość, dziś robią to na zawodach lub dla pieniędzy (zbierają je od turystów na moście). Pierwszy udokumentowany skok znamy z 1664 roku. Skoki są bardzo niebezpieczne, skoczek musi bowiem trafić w niewielką część Neretwy, gdzie dno jest wystarczająco głębokie, by nie zrobił sobie krzywdy.

Od strony przechadzających się mostem, jest on wyłożono gładkimi, śliskimi płytami kamiennymi, poprzedzielanymi wystającymi dość wysoko (nawet na kilkanaście centymetrów) kamiennymi krawężnikami, które mają uniemożliwić poślizgnięcie się. Tak czy tak, chodzenie po moście jest czynnością dość ekwilibrystyczną. W ogóle nie radzimy np. kobietom ubierać obuwia na wysokim obcasie na wycieczkę po mostarskim starym mieście – ich użycie jest w zasadzie niemożliwe przez śliski kamienny bruk, jak wyłożone są uliczki starego miasta. Widok kobiet na wysokich obcasach, usiłujących przejść uliczkami starego Mostaru jest zaiste osobliwy i wzmaga obawy o nogi i stawy takich „turystek”. A próbujących widzieliśmy co najmniej kilka :)

Mostar, turecka część miasta i handlowa uliczka Kulundżiluk, widziane ze Starego Mostu

Mostar, turecka część miasta i handlowa uliczka Kulundżiluk, widziane ze Starego Mostu

Mostar, handlowa uliczka Kulundżiluk

Mostar, handlowa uliczka Kulundżiluk

Mostar, handlowa uliczka Kulundżiluk

Mostar, handlowa uliczka Kulundżiluk

Mostar, handlowa uliczka Kulundżiluk

Mostar, handlowa uliczka Kulundżiluk

Starym Mostem przechodzimy na drugą, muzułmańską stronę Mostaru, od razu wkraczając na Kulundżiluk, starą turecką uliczkę handlową. Trzeba przyznać, iż równie malowniczo prezentuje się on oglądany z bliska, jak i z poziomu Starego Mostu. Ciasna uliczka, wypełniona turystami i otoczona przez stragany ze wszelkim dobrem: pamiątkami, ceramiką, odzieżą, dywanami ma swój niezapomniany klimat. To chyba najprzyjemniejsza część spaceru po Mostarze.

Mostar, meczet Koski Mehmed Pasha

Mostar, meczet Koski Mehmed Pasha

Docieramy do meczetu Koski Mehmed Pasha, wybudowanego w 1617 r., znajdującego się bocznej uliczce Kulundżiluka, tuż nad samą rzeką Neretwą. Największą zaletą meczetu jest niesamowity widok, roztaczający się spod niego, na Stary Most i rzekę Neretwę. Choćby dla niego warto na teren meczetu wejść, choć wstęp jest płatny i na teren meczetu (4 BAM) i na sam taras widokowy obok niego. Na dziedzińcu znajduje się mały targ, na którym można kupić m.in. latające dywany (patrz zdjęcia) :-)

Mostar, wieża zegarowa

Mostar, wieża zegarowa

Kierujemy się w stronę ostatniej planowanej przez nas atrakcji turystycznej – wieży zegarowej, mijając po drodze kolejny z meczetów – meczet Nesuh-Aga Vučjaković z 1564 r. oraz Muzeum Hercegowiny, utworzone w 1950 r., by chronić dziedzictwo kulturalne regionu. Nie wchodziliśmy do niego, ale dla zainteresowanych cena wstępu wynosi 5 BAM.

Wieża zegarowa, zbudowana w 1630 r. na planie kwadratu, ma wysokość 15 metrów. Legendy mówią, że dźwięk jej dzwonów słychać w odległości 3 godzin drogi. Została odbudowana w 1999 r. po uszkodzeniach, jakich doznała podczas wojny domowej.

Cały spacer śladem największych atrakcji w okolicach Starego Mostu w Mostarze zajął nam raptem 1,5 godziny. Równo w południe, po wymeldowaniu się z hotelu, udaliśmy się w dalszą drogę. Plan: opuszczamy Bośnię i Hercegowinę, wcześniej zwiedzając jej południowe rubieże, po czym przez skrawek Chorwacji wjeżdżamy do Czarnogóry, gdzie mamy zaplanowany kolejny nocleg w Kotorze.

Mostar, latające dywany do kupienia na dziedzińcu meczetu Koski Mehmed Pasha

Mostar, latające dywany do kupienia na dziedzińcu meczetu Koski Mehmed Pasha

Pełna galeria zdjęć z Mostaru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Zabytkowy Mostar nocą

Trzeci dzień wakacyjnej podróży do Turcji zakończyliśmy w Mostarze, 100-tysięcznym mieście w Bośni i Hercegowinie. Finałowym akcentem było nocne zwiedzanie okolic historycznego Starego Mostu i starówki Mostaru.

Tour de Europe, dzień 3 (poprzedni wpis z trasy: Jajce, historyczna stolica Bośni). Do Mostaru dojechaliśmy w okolicach godziny 23.00, kończąc tym samym dzień spędzony na zwiedzaniu najpierw Banja Luki, potem Jajce, a pomiędzy nimi na podziwianiu przełomu rzeki Vrbas. Z rozpędu postanowiliśmy jeszcze zobaczyć w scenerii nocnej Mostar, o którego najstarszej części czytaliśmy przed wyjazdem wiele dobrego.

Zabytkowy Mostar nocą

Zabytkowy Mostar nocą

Zabytkowy Mostar nocą

Zabytkowy Mostar nocą

Początkowo nasz entuzjazm gwałtownie zgasiły potwornie głośne dyskoteki umiejscowione „na wejściu” na starówkę, ale potem było już tylko lepiej. Spacer wzdłuż Kulundziluka (czyli mostarskiego bazaru, w nocy nieczynnego) i wąskimi uliczkami Carsiji, czyli starego miasta, kilka piw wypitych na cyplu pod samym Starym Mostem sporo po północy w sporym jeszcze towarzystwie innych „piknikowiczów” w całkiem różnym wieku. I to pełne poczucie bezpieczeństwa, którym bije starówka Mostaru – pomimo środka nocy ani przez chwilę nie pomyśleliśmy o ciasnych zaułkach i ciemnych uliczkach jako potencjalnym niebezpieczeństwie. Okolice Starego Mostu budzą zaufanie, nawet w środku nocy. Może dlatego, że nawet o tej porze sporo jest tu zwykłych turystów.

Resztę niech pokażą zdjęcia. A w następnym wpisie opiszemy i pokażemy pełne, dzienne zwiedzanie atrakcji turystycznych Mostaru.

Zabytkowy Mostar nocą

Zabytkowy Mostar nocą

Zabytkowy Stary Most w Mostarze nocą

Zabytkowy Stary Most w Mostarze nocą

Kulundziluk (turecja ulica handlowa) w Mostarze nocą

Kulundziluk (turecja ulica handlowa) w Mostarze nocą

Pełna galeria zdjęć z nocnego zwiedzania Mostaru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Jajce. Historia "klejnotów" przywódcy Jugosławii

Jajce, senne dziś miasteczko w środkowej Bośni i Hercegowinie. Jeszcze niedawno najpopularniejszy turystyczny cel w całym kraju. Bardzo dawno – siedziba bośniackich królów. Atrakcyjny przystanek w czasie trzeciego dnia naszej podróży wakacyjnej.

Tour de Europe, dzień 3 (poprzedni wpis z trasy: przełom rzeki Vrbas). Jajce, miasto o śmiesznie dla Polaków brzmiącej nazwie, było naszym jedynym dłuższym przystankiem trzeciego dnia podróży do Turcji. Małe, zaledwie 5-tysięczne dziś miasteczko jest podobno jedynym na świecie miastem, w którego centrum znajduje się wodospad – łączą się tu rzeki Vrbas i Pliva, oddając efektowny, 23-metrowy wodospad, nieźle zagospodarowany (platforma podchodząca pod największą z kaskad) i otoczony małym parkiem. Zabawna nazwa miasta pochodzi prawdopodobnie od kształtu (jajowatego) wzgórza, na którym zostało ono wybudowane. A położenie Jajce ma rzeczywiście niezwykle malownicze.

Najstarsze zabytki w mieście pochodzą już z czasów rzymskich – należą do nich m.in. pozostałości świątyni Mitry, datowane na mniej więcej IV wiek. Pierwsze wzmianki o samym mieście pochodzą z końcówki XIV w., a już w pierwszej połowie XV wieku Jajce zostało siedzibą królów Bośni – państwa, które swą niepodległą historię ma niezwykle krótką – istniało zaledwie ok.100 lat na przełomie XIV i XV wieku. Drugie „życie” dostało dopiero w wyniku układu w Dayton po zakończeniu wojny domowej w byłej Jugosławii w 1995 r. To w mieście Jajce życie stracił ostatni z królów bośniackich, który w 1463 r. poddał miasto Turkom, w zamian za obietnicę darowania życia swojego i rodziny. Turcy obietnicy jednak nie dotrzymali, ścinając króla już następnego dnia. Szkielet króla do dziś leży w szklanej trumnie w monastyrze św.Lukasza w Jajce (ani monastyru, ani świątyni Mitry, ze względu na ich lekkie oddalenie od starówki miejskiej i nasz limit czasowy na wizytę w mieście – nie udało nam się odwiedzić).

Jajce, wejście do katakumb

Jajce, wejście do katakumb

Jajce, wnętrza katakumb

Jajce, wnętrza katakumb

Jajce zapisało się w historii ponownie w 1943 r. – to tu odbył się zjazd, który zdecydował o powstaniu późniejszej Federacyjnej Ludowej Republiki Jugosławii. Po rozpoczęciu wojny domowej w latach 90-tych XX wieku, z miasta uciekła mniejszość serbska (ok.20% ludności). Po ataku wojsk serbskich na miasto w 1992 r., uciekła z niego pozostała ludność (Muzułmanie i Chorwaci), która jednak wróciła po wojnie. Mniejszość serbska nigdy nie wróciła (pozostała w serbskiej części BiH – Republice Serbskiej lub w samej Serbii). Miasto wyzwolili Chorwaci w 1995 r. W wyniku wojny domowej liczba mieszkańców zmniejszyła się o połowę.

Jesteśmy jeszcze winni wyjaśnienie tytułu tego wpisu. Otóż krąży po historii miasta taka anegdotka, że na fali zmieniania nazw przeróżnych miejsc na cześć przywódcy Jugosławii, Josipa Broz Tito, któryś z gorliwych partyjnych działaczy rzucił pomysł zmiany nazwy miasta Jajce na… „Titowe Jajce” :) Znaczy to dokładnie to, co sobie teraz pomyśleliście :) Pomysłu nie wdrożono w życie. Nie wiemy dlaczego :)

Zwiedzanie historycznego centrum miasta rozpoczęliśmy od Baszty Niedźwiedziej, ponoć największej tego typu budowli w Bośni. Swą nazwę wzięła ponoć od swojej masywnej sylwetki i budzących podziw wymiarów. Inna wersja jest taka, że w baszcie przetrzymywano więźniów wraz z… niedźwiedziem.

Tuż obok baszty, już wewnątrz murów starego miasta, trafiamy na średniowieczne skalne katakumby z XV wieku, mieszczące podziemny kościół i kryptę, wybudowane przez jednego z bośniackich książąt jako miejsce pochówku dla swojej rodziny. Wybite w jednolitej skale katakumby mają głębokość 6 metrów i trzeba się przygotować na dużą zmianę temperatury w porównaniu z tą zewnętrzną (nawet w środku lata). Wstęp jest płatny dla osób dorosłych (2 BAM).

Jajce, dom Buriców

Jajce, dom Buriców

Kierujemy się górę starówki, ku średniowiecznej twierdzy na szczycie wzgórza. Po drodze mijamy ruiny domu Burić’ów, pochodzącego z XVII wieku, zburzonego w czasie wojny domowej, a znanego z tego, że mieszkał tu Josip Broz Tito w 1943 r., gdy uchwalał powstanie komunistycznej Jugosławii.

Wspinając się ku twierdzy stromymi uliczkami, mamy coraz lepszy widok na minięty wcześniej, zrujnowany kościół św.Marii, wybudowany pierwotnie w XII lub XIII wieku, przebudowany w stylu gotyckim na początku XV wieku. Gdy w 1459 r. odbywał się ślub bośniackiego króla z córką serbskiego władcy, ta ostatnia przywiozła do Jajce relikwie św.Lukasza Ewangelisty, które złożono w kościele św.Marii. Tutaj odbyła się też koronacja wspomnianego wcześniej ostatniego króla Bośni, Stjepana Tomasevica. Po zdobyciu Jajce przez Turków, kościół przemianowano na meczet. Spłonął on doszczętnie w 1832 r. i potem już go nie odbudowano. Wieża kościelna (23 m), dobudowana w XV wieku, ocalała z pożaru, nosi miano św.Lukasza i jest dziś jedyną ocalałą średniowieczną wieżą kościelną na kontynentalnych Bałkanach.

Jajce, kościół św.Marii i wieża św.Łukasza

Jajce, kościół św.Marii i wieża św.Łukasza

Twierdza w Jajce jest zdecydowanie najbardziej widoczną atrakcją miasta. Zbudowana w początkach  XV wieku na wysokości prawie 500 metrów, z murami o długości 1300 metrów. Po okazałych murach można zresztą się przespacerować, podziwiając widoki na panoramę miasta i całej okolicy. Wstęp do twierdzy jest płatny (2 BAM za osobę dorosłą, dzieci gratis), bilety kupuje się u pani sprzedającej pamiątki przed bramą wejściową do twierdzy. Na wewnętrznym dziedzińcu zachował się mały budynek, pełniący kiedyś rolę studni. Uwagę zwracają przede wszystkim ogromne narożne bastiony, a jednym z najbardziej znanych elementów twierdzy (choć stojącym dziś poza jego murami) jest tzw. wielki bastion (Velika Tabija), broniący kiedyś jednej z bram wjazdowych do miasta – Bramy Banjaluckiej.

Jajce, twierdza

Jajce, twierdza

Jajce, twierdza

Jajce, twierdza

Jajce, twierdza, Velika Tabija

Jajce, twierdza, Velika Tabija

Schodząc z powrotem z twierdzy w dół, przechodzimy obok meczetu Dizdarów, rzadkiego – parterowego, kamiennego, krytego dachem w kształcie namiotu meczetu, wybudowanego w latach 1812-1813. Meczet zwany jest też często „żeńskim meczetem”, a jego historia nie jest do końca znana. Najprawdopodobniej był przeznaczony dla zamkowych strażników w czasach gdy Jajce było pod panowaniem Turków.

Kolejny z miejskich meczetów – kwadratowy meczet Sina-Bega, zbudowany ok.1689 r., zwany był początkowo meczetem Okiców, ze względu na rodzinę z której wywodzili się wszyscy imamowie. Meczet posiada drewniany dach oraz minaret, które uległy całkowitemu spaleniu podczas niedawnej wojny domowej. Po wojnie meczet odbudowano.

W historycznej części miasta sporo jest też charakterystycznych domów muzułmańskich, składających się z ciasnego, ciemnego, kamiennego parteru i jasnego, białego piętra, szerszego od niższej części domu. Przykładem może być chociażby stary dom Krslaków. Byłby nim też zapewne stojący kiedyś na południowym krańcu miasta dwupiętrowy budynek, zwany Musafirhana, ale niestety został on rozebrany podczas wojny domowej, a jego części zostały wywiezione do nieznanego dziś miejsca. Musafirhana był typowym ottomańskim, dwupiętrowym budynkiem z szerszą górą od dołu oraz drewnianym dachem w kształcie namiotu. Dziś pozostała po nim jedynie tablica pamiątkowa.

Jajce, meczet Dizdarów

Jajce, meczet Dizdarów

Jajce, stary dom Krsklaków

Jajce, stary dom Krslaków

W Jajce zastała nas pora obiadowa, dzięki czemu mieliśmy okazję po raz pierwszy spróbować miejscowej kuchni z tradycyjnym ćevapi na czele. Ćevapi to nic innego, jak mięso mielone, usmażone na grillu (obowiązkowo na węglu drzewnym) w kształcie wąskich ruloników (kiełbasek), podawane w okrągłym chlebku (lepinja, też podobno przyrządzanym wg specjalnej receptury) wraz z surową, pokrojoną cebulą. Choć danie wygląda na wyjątkowo proste, podobno tajniki jego przyrządzania są największą bośniacką tajemnicą, a największe miasta prześcigają się by być tym, gdzie ćevapi jest najlepsze. Jadłodajnie podające ten specyfik zwane są „ćevabdžinica”.

Ćevapi w barze w Jajce

Ćevapi w barze w Jajce

Druga część zwiedzania Jajce rozpoczęta została od wspomnianej już wyżej Bramy Banjaluckiej. Idąc na południe, mijamy meczet Esme Sultanija, jedyny podobno w Europie meczet, noszący imię kobiety. Esme była żoną bośniackiego wezyra, której przepowiedziano, iż z ciężkiej choroby wybawi ją jedynie ufundowanie trzech budowli. Wezyr sprzedał więc cenną biżuterię i wybudował dwa mosty oraz tenże meczet, niestety żony nie uratował. Jego piękno symbolizowało jednak od tej pory uczucia względem zmarłej żony.

Jajce, wodospad

Jajce, wodospad

Z murów starego miasta Jajce wychodzimy kolejną bramą – tym razem południową, Travnicką, trafiając zaraz za nią na największą chyba atrakcję turystyczną miasta – spory, widowiskowy wodospad na złączeniu rzek Vrbas i Pliva. Przed wodospadem wybudowano spory taras widokowy, co dodatkowo zwiększa doznania wizualne, a pora wodna otaczająca wodospad świetnie chłodzi w upalne letnie dni – sprawdziliśmy to na sobie :)

Jajce, wodospad

Jajce, wodospad

W sumie w Jajce spędziliśmy trzy pełne wrażeń godziny, co m.in. spowodowało, że musieliśmy odpuścić zwiedzanie innej miejskiej atrakcji Bośni – Travnika. Inaczej nie zdążylibyśmy przed północą do Mostaru, gdzie mieliśmy zaplanowany nocleg. Do Travnika na pewno kiedyś jeszcze wrócimy.

Pełna galeria zdjęć z Jajce znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

Przełom rzeki Vrbas, czyli jedziemy na południe Bośni i Hercegowiny

Trzeci dzień podróży do Turcji spędzamy przejeżdżając wzdłuż Bośnię i Hercegowinę z północy (Banja Luka) na południe (Mostar). Mniej więcej 2/3 trasy przebiega wzdłuż rzeki Vrbas, widokową trasą przebiegającą jej przełomem.

Tour de Europe, dzień 3 (poprzedni post z trasy: Banja Luka). Bezpośrednio po zakończeniu zwiedzania Banja Luki udajemy się w dalszą drogę. Banja Luka leży nad rzeką Vrbas i rzeka ta towarzyszyć nam będzie w drodze na południe (choć bieg rzeki jest przeciwny – płynie na północ) przez bardzo dużą część trasy do Mostaru. Vrbas jest dość długą rzeką (235 km), cały swój bieg mającą w granicach Bośni i Hercegowiny (wpada do rzeki Sawy na pograniczu chorwacko-bośniackim). Jest niezwykle kręta, na prawie całej długości bowiem płynie przełomem pomiędzy dwoma pasmami górskimi i nie jest rzeką spławną. Swietnie za to nadaje się do raftingu, z czego zresztą słynie. Często odbywają się na Vrbasie zawody w kajakarstwie górskim (w 2005 r. odbyły się tutaj Mistrzostwa Europy). Jest też rzeką niezwykle widowiskową i malowniczą.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Przełom Vrbasu

ładowanie mapy - proszę czekać...

Bośnia i Hercegowina, Jagare: 44.705510, 17.179012
Bośnia i Hercegowina, Zvecaj: 44.671827, 17.159271
Bośnia i Hercegowina, Krupa na Vrbasu: 44.613766, 17.136741
Bośnia i Hercegowina, Bocac: 44.507861, 17.159293
Bośnia i Hercegowina, Bocac: 44.493322, 17.155323

 

Droga M-16 wzdłuż przełomu Vrbasu

Droga M-16 wzdłuż przełomu Vrbasu

Przełomem Vrbasu jedziemy od samych granic miasta Banja Luka. Już po ok.10 km jazdy zatrzymujemy się przy widocznej oznace sportowego użytkowania Vrbasu – torze do kajakarstwa górskiego. Kolejne kilka kilometrów i trafiamy na kierunkowskaz (zaskakująco ustawiony tuż za prawym zakrętem) do ruin twierdzy Zvecaj. Zatrzymujemy się więc przy głównej drodze i maszerujemy (do ruin można dotrzeć wyłącznie pieszo) dość ostro pod górę przez około 15-20 minut. Nagrodą jest widok resztek z jednej jedynej pozostałej do dziś wieży twierdzy Zvecaj, niegdyś jednego z najważniejszych miast w okolicy.

Tor do kajakarstwa górskiego na Vrbasie

Tor do kajakarstwa górskiego na Vrbasie

Oznakowanie twierdzy Zvecaj przy trasie M-16

Oznakowanie twierdzy Zvecaj przy trasie M-16

Ruiny twierdzy Zvecaj

Ruiny twierdzy Zvecaj

O samej twierdzy Zvecaj wiadomo bardzo mało. Pierwsza wzmianka o mieście pochodzi z 1404 roku, kiedy to właśnie tutaj lokalny książę zawarł pakt z Dubrownikiem przeciwko bośniackiemu królowi. Tenże król przejął miasto po śmierci księcia. W 1463 r. miasto dwukrotnie zmieniało przynależność – najpierw zostało zdobyte przez Turków, a potem przez Węgrów. W czasach późniejszych region znów dostał się pod władanie tureckie. Wieże twierdzy miały wysokość ok.10 m. I to wszystko, co da się w sieci znaleźć o twierdzy Zvecaj.

Po kolejnych kilku kilometrach jazdy docieramy do miejscowości Krupa na Vrbasu, gdzie znajduje się jeden z najstarszych obiektów kultu religijnego w regionie Banja Luki – manastyr Krupa. Data budowy nie jest do końca pewna, jedna wersja mówi o drugiej połowie XII wieku, druga (bardziej prawdopodobna) o 1317 r. Był wielokrotnie niszczony i odbudowywany w wyniku różnych wojen, m.in. w 1914 r. w czasie I wojny światowej i w 1941 r. podczas II wojny światowej (zniszczony na rozkaz chorwackich ustaszy). W ostatnich latach przeprowadzono jego gruntowną renowację, stąd dziś cieszy oko pięknym wyglądem (szczególnie we wnętrzach).

Monastyr w Krupie na Vrbasu

Monastyr w Krupie na Vrbasu

Monastyr w Krupie na Vrbasu

Monastyr w Krupie na Vrbasu

Rzeka Vrbas

Rzeka Vrbas

Twierdza Bočac

Twierdza Bočac

Po kolejnych kilku kilometrach jazdy zatrzymujemy się na moment przy niewielkiej tamie, z której rozciągają się całkiem niebrzydkie widoki na Vrbas, a potem docieramy do miejscowości Bočac, w okolicach której przy głównej drodze stoją ruiny twierdzy Bočac, o której pierwsze wzmianki pochodzą z 1448 r. Została opuszczona przed rokiem 1833. W miejscowości Bočac znajduje się także jedna z dwóch dużych elektrowni wodnych na Vrbasie.

Za elektrownią właśnie rozpoczyna się najbardziej widowiskowy odcinek przełomu Vrbasu, chyba najczęściej fotografowane miejsce na całej długości rzeki. Vrbas bowiem płynąc o wiele niżej od drogi, efektownie wykręca kilka ostrych zakrętów (w tym jeden o 180 stopni) pomiędzy wzgórzami, dając nieziemski widok osobom stojącym na poboczu drogi, gdzie zresztą urządzono miejsce postojowe dla spragnionych wrażeń zmotoryzowanych.

Najbardziej znany widok przełomu Vrbasu za elektrownią Bočac

Najbardziej znany widok przełomu Vrbasu za elektrownią Bočac

Najbardziej znany widok przełomu Vrbasu za elektrownią Bočac

Najbardziej znany widok przełomu Vrbasu za elektrownią Bočac

Widoków nie brakuje także w dalszej trasie, a my powolutku zbliżamy się do głównej atrakcji trasy pomiędzy Banja Luką i Mostarem – czyli do miasta Jajce. Jak się potem okazało, zabawiliśmy w nim na tyle długo, że potem pozostało nam już pędzić do Mostaru, by dojechać do niego przed północą :) Ale o atrakcjach miasta Jajce będzie już w następnym wpisie.

Rzeka Vrbas

Rzeka Vrbas

Rzeka Vrbas

Rzeka Vrbas

Trasa M-16 wzdłuż rzeki Vrbas

Trasa M-16 wzdłuż rzeki Vrbas

Pełna galeria zdjęć z przejazdu przełomem rzeki Vrbas znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Banja Luka, czyli jak zobaczyć Serbię bez wjeżdżania do niej

Bośnia i Hercegowina nie jest ulubionym celem turystycznym dla Polaków, a banialuki kojarzą się nam bynajmniej nie z turystyką. Bośniacka Banja Luka nie ma zbyt wiele zabytków, głównie przez zawirowania we własnej historii, ale to przez te zawirowania właśnie warto to miasto zobaczyć.

Tour de Europe, dzień 3 (poprzedni post z trasy: Pogranicze chorwacko-bośniackie). Banja Luka, pierwsze większe miasto – nasz cel turystyczny na tej trasie, jest dziś drugim co do wielkości miastem Bośni i Hercegowiny. Gigantem nie jest, zamieszkuje w nim ok. 250 tys. mieszkańców, ale jak na to państwo (4,5 mln mieszkańców), jest spore.

Historia najnowsza odcisnęła bardzo mocne piętno na tym mieście i regionie wokół niego. Większość najbardziej przepełnionych grozą faktów opisaliśmy już przy okazji zwiedzania poprzedniego dnia pogranicza chorwacko-bośniackiego. Kilka tysięcy serbskich mieszkańców miasta zostało zamordowanych przez chorwackich ustaszy w czasie II wojny światowej. Serbowie z kolei w czasie wojny domowej w latach 90-tych XX wieku wymordowali podobną liczbę Bośniaków i Chorwatów, a resztę – ok.20 tysięcy – wygnali z miasta i regionu. Dziś w mieście pozostała ich garstka. Dość powiedzieć, że o ile w 1991 r. Serbowie stanowili niecałą połowę ludności miasta, dziś stanowią ok.95%. Podobnie jest w całym regionie Banja Luki, w całej Republice Serbskiej, jednej z dwóch autonomicznych republik, z których składa się państwo Bośnia i Hercegowina. O „dziwności” tego kraju postaramy się zresztą napisać w osobnym wpisie na blogu.

Banja Luka, prawosławny Sobór Chrystusa Zbawiciela

Banja Luka, prawosławny Sobór Chrystusa Zbawiciela

Na zwiedzanie Banja Luki przeznaczyliśmy sobie całe przedpołudnie trzeciego dnia naszej podróży do Turcji. Miasto nie jest wielkie, a zabytków jest jeszcze mniej, choćby dlatego, iż Serbowie wyburzyli w czasie wojny domowej wszystkie 16 meczetów, znajdujących się w Banja Luce. Większość z nich była zabytkowa.

Zwiedzanie Banja Luki zaczynamy od najbardziej chyba rozpoznawalnej budowli miasta, czyli monumentalnego soboru Chrystusa Zbawiciela, katedry kościoła prawosławnego. To bardzo świeża budowla, której budowę rozpoczęto w 1993 r., w więc jeszcze w trakcie wojny domowej w byłej Jugosławii. Ostatecznie cerkiew została oddana do użytku w 2004 roku, a konsekracja odbyła się w 2009 r. Sobór stoi na miejscu uprzednio tu stojącej cerkwi św.Trójcy, która została uszkodzona podczas hitlerowskich nalotów w czasie II wojny światowej i decyzją okupantów – chorwackich ustaszy – przeznaczona do wyburzenia. Po II wojnie św. w tym miejscu umiejscowiono pomnik ku czci poległych w czasie wojny żołnierzy. Pozostałości tej cerkwi stoją do dziś na placu przed soborem.

Banja Luka, pozostałości zburzonej cerkwi św.Trójcy

Banja Luka, pozostałości zburzonej cerkwi św.Trójcy

Banja Luka, Banki Dvor, miejskie centrum kultury

Banja Luka, Banki Dvor, miejskie centrum kultury

Tuż obok placu, na którym stoi sobór, znajduje się inny znany budynek Banja Luki – Banski Dvor, wybudowany w 1932 r. Podczas II wojny św. silnie zniszczony, od 1955 r. przeznaczony na cele kulturalne, dziś jest oficjalnie miejskim centrum kultury. Po przeciwległej stronie placu znajduje się ratusz miejski, a obok Bankiego Dvoru stoi jeszcze pałac prezydenta Republiki Serbskiej w Bośni i Hercegowinie.

Udajemy się nieco na północ miasta, gdzie stoi odbudowana cerkiew św.Trójcy, pierwotnie stojąca na miejscu opisanego powyżej soboru Chrystusa Zbawiciela. Serbowie z Banja Luki nie wierzyli po II wojnie światowej, że uda im się odbudować cerkiew na pierwotnym jej miejscu (władze komunistyczne postawiły tam pomnik), wobec czego cerkiew odbudowano w innym miejscu i oddano do użytku w 1969 r.

Banja Luka, odbudowana cerkiew św.Trójcy

Banja Luka, odbudowana cerkiew św.Trójcy

Banja Luka, główny deptak

Banja Luka, główny deptak

Wracając w stronę południową, przechodzimy całą długością ulicy Veselina Maslese, dziś głównym deptakiem miejskim, przy którym znajduje się wiele ekskluzywnych sklepów. Tu zaliczamy wizytę w kantorze i wreszcie „dorabiamy się” bośniackiej waluty, czyli konwertiblnych marek. Deptak kończy się placem Krajiny i dużym centrum handlowym.

Banja Luka, zegar upamiętniający tragiczne dla miasta trzęsienie ziemi w 1969r.

Banja Luka, zegar upamiętniający tragiczne dla miasta trzęsienie ziemi w 1969r.

Na placu Krajiny stoi niepozorny „krzywy” zegar, upamiętniający kolejną wielką tragedię miasta Banja Luki z historii najnowszej, tym razem nie związaną z żadną wojną. Zegar jest specyficzny, bowiem „nie chodzi”. Na stałe ustawiony jest na godzinę 9:11, a na blacie zegara dodatkowo wypisana jest data 27.X.1969. Zegar ten upamiętnia tragiczne trzęsienie ziemii, które nawiedziło Banja Lukę właśnie 27 października 1969 r. o godzinie 9:11. W wyniku wstrząsów o sile ponad 6 stopni w skali Richtera, zniszczone zostało ok.80% zabudowy miasta (15 osób zginęło, 1000 osób rannych). Sam plac Krajiny także powstał w wyniku tego trzęsienia ziemii – runął stojący tu duży budynek, a miejsce po nim pozostawiono ku pamięci, tworząc właśnie plac Krajiny.

Kilka kroków na południe, nad rzeką Vrbas stoi najstarsza budowla Banja Luki – twierdza Kastel. Pierwsze ślady zabudowań w tym miejscu wskazują na czasy rzymskie i II wiek naszej ery. Znaleziono także ślady osady słowiańskiej z okresu VIII – XII wieku. Właściwa twierdza zaczęła powstawać prawdopodobnie pod koniec XVI wieku. Dziś trwa jej renowacja wewnątrz, przez co część jest niedostępna dla turystów i ogrodzona. Wstęp na teren twierdzy jest bezpłatny.

Banja Luka, twierdza Kastel

Banja Luka, twierdza Kastel

Banja Luka, twierdza Kastel

Banja Luka, twierdza Kastel

Banja Luka, wg legendy grób pięknej Safikady

Banja Luka, wg legendy grób pięknej Safikady

Niemalże naprzeciwko twierdzy znajduje się bodajże najbardziej romantyczna atrakcja turystyczna – grób Safikady, legendarnej muzułmańskiej dziewczyny z Banja Luki, zakochanej w austriackim żołnierzu, stacjonującym w twierdzy Kastel, która po tym, jak jej ukochany zginął w bitwie, poszła pod twierdzę w czasie uroczystych wystrzałów armatnich i rzuciła się przed jedno z dział, ginąc od postrzału. Wedle legendy pochowana została w miejscu gdzie dziś stoi pamiątkowa tablica ku jej czci. Młodzi zakochani wciąż palą tu świece, chcąc pokazać swe uczucia do siebie.

Banja Luka, odbudowany meczet Ferhadija

Banja Luka, odbudowany meczet Ferhadija

Kilka kroków dalej stoi, a w zasadzie powstaje od nowa, historyczny meczet Ferhadija, wybudowany w tym miejscu pierwotnie w 1579 r., jeden z najlepszych przykładów architektury islamskiej w całej Bośni i Hercegowinie. Meczet został rozmyślnie zburzony przez Serbów w czasie wojny domowej (pomimo tego, iż był chroniony przez UNESCO) wraz ze wszystkimi innymi meczetami w mieście.

Banja Luka, kierunkowskazy pisane cyrylicą

Banja Luka, kierunkowskazy pisane cyrylicą

Obecnie jest wciąż odbudowywany (w dużej części z oryginalnych materiałów), choć z niesamowitymi wręcz oporami ze strony prawosławnych Serbów. Wydawać by się mogło, że w XXI wieku w środku cywilizowanej Europy nie ma już miejsca na nienawiść religijną. Ale o tym, jak napięte nadal są stosunki wewnętrzne w Bośni niech zaświadczy historia próby wmurowania kamienia węgielnego pod odbudowywany meczet Ferhadija w Banja Luce w 2001 roku. Ceremonia wzbudziła ogromne zamieszki w mieście, podczas których kilkuset muzułmanów musiało bronić się przez kilkoma tysiącami Serbów, próbujących nie dopuścić do uroczystości. Wynik był tragiczny, wiele osób zostało rannych, a jedna osoba w wyniku doznanych obrażeń zmarła. Dziś tamte wydarzenia można nadal oglądnąć na YouTube:

Cały „obchód” Banja Luki zajął nam zaledwie 2 godziny. Zapamiętaliśmy jeszcze wszechobecne serbskie symbole narodowe. Na licznych straganach można było bez problemu kupić flagi Serbii, koszulki z napisami „Srbija” czy z nazwiskiem Novaka Djokovica, serbskiego tenisisty. Wszystkie oznakowania na budynkach i znaki drogowe pisane są także serbską cyrylicą. Banja Luka to dziś miasto serbskie, choć przez decyzję międzynarodowego trybunału z Dayton z listopada 1995 r., kończącego wojnę domową w Jugosławii, cały ten teren nie został wcielony do Serbii, a stworzono na jego terenie dziwny twór pod nazwą „Bośnia i Hercegowina”, dając znów historii okazję do zapisania kolejnych sporów terytorialnych i religijnych, takich chociażby jak te wspomniane wyżej przy meczecie Ferhadija…

Banja Luka, uliczna gra w szachy

Banja Luka, uliczna gra w szachy

Banja Luka. Ciekawe, co na to Pizza Hut :)

Banja Luka. Ciekawe, co na to Pizza Hut :)

Wyjeżdżamy więc z Banja Luki, oglądając kolejne skutki wojen w byłej Jugosławii. Pewnie będą nam one jeszcze towarzyszyć, udajemy się bowiem wzdłuż rzeki Vrbas do kolejnego pięknego bośniackiego miasta – Mostaru.

Pełna galeria zdjęć z Banja Luki znajduje się na osobnej stronie bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Pogranicze chorwacko-bośniackie, czyli szlakiem ponurej historii najnowszej

Pierwszy dzień poza granicami Polski i od razu tematy najcięższego kalibru. To był najlepiej przygotowany przez nas, ale i najcięższy gatunkowo dzień w trakcie całej tegorocznej podróży.

Tour de Europe 2013, dzień 2 (poprzedni post z trasy: Jedziemy do Turcji). Pierwszy dzień naszej podróży nie miał żadnej historii, to był dla nas „dojazd techniczny” z Wielkopolski do Rzeszowa, gdzie zostawialiśmy pod dobrą opieką naszego czworonożnego domownika – nie cierpi jazdy samochodem, więc nawet nie myślimy o zabieraniu go w dalekie podróże.

Tour de Europe 2013, dzień 2, trasa przejazdu

Tour de Europe 2013, dzień 2, trasa przejazdu

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Pogranicze chorwacko-bośniackie

ładowanie mapy - proszę czekać...

Chorwacja, Stara Gradiška: 45.149739, 17.242187
Chorwacja, Jasenovac: 45.277091, 16.921606
Bośnia i Hercegowina, Gradina Donja: 45.267880, 16.929760
Bośnia i Hercegowina, Prijedor: 44.980555, 16.754665
Bośnia i Hercegowina, Kozarac: 44.974453, 16.839616
Bośnia i Hercegowina, Omarska: 44.887864, 16.891651

 

W drugi dzień wchodzimy bardzo wcześnie rano, po 3-godzinnej drzemce w Rzeszowie. Plan zakłada przejazd przez Słowację i Węgry oraz intensywne zwiedzanie „tematyczne” na pograniczu dwóch byłych jugosłowiańskich republik: Chorwacji oraz Bośni i Hercegowiny. Z trasy zapamiętania warte było tylko zwarcie z celniczką na granicy Węgier i Chorwacji w Barcs. Jako że Chorwacja miesiąc wcześniej weszła do Unii Europejskiej, nie spodziewaliśmy się żadnej kontroli granicznej, a dodatkowo zapragnęliśmy uwiecznić budynki graniczne jako „relikt przeszłości”. Jakież było nasze zdziwienie, gdy podczas sesji zdjęciowej zostaliśmy przydybani przez celniczkę, która poinformowała nas o zakazie fotografowania. Nakazała nam ona też skasowanie zrobionych już zdjęć – ale przestała się interesować naszym aparatem po naocznym skasowaniu przez nas pierwszej fotki (chyba nie przewidziała, że zrobiliśmy ich więcej), to zdjęcia przejścia granicznego jednak mamy :) Dodatkową ciekawostką była też kontrola paszportów, pomimo, że była to granica wewnątrz UE (?).

Węgry, on nie musi jeździć na stację benzynową - ma ją zawsze przy sobie

Węgry, on nie musi jeździć na stację benzynową – ma ją zawsze przy sobie

Granica węgiersko - chorwacka. Wewnątrz UE, a kontrola paszportów jest.

Granica węgiersko – chorwacka. Wewnątrz UE, a kontrola paszportów jest.

Zwiedzanie pogranicza chorwacko-bośniackiego było „tematyczne”, gdyż wyjątkowo wyszliśmy poza przewodniki turystyczne i w planach były wyłącznie miejsca tragiczne w swej historii, nierozłącznie związane z jakże trudnymi stosunkami trzema sąsiadującymi narodami: Serbami, Chorwatami i Bośniakami. Tych miejsc raczej nie ma w przewodnikach turystycznych, ale obrazują niezwykle zagmatwane losy narodów byłej Jugosławii, które im bliższe są czasów współczesnych, tym bardziej naznaczone są bólem, krwią i męczeństwem.

Kiedy trzy lata temu jechaliśmy na nasze pierwsze Tour de Europe do Chorwacji, nie mieliśmy zielonego pojęcia o historii najnowszej tego kraju i całego regionu. Swoją wiedzę powiększaliśmy w trakcie podróży i zwiedzania, czytając o oblężeniu Dubrownika, zwiedzając prywatne zbiory broni w Turanj czy cmentarz Mirogoj w Zagrzebiu.

Od momentu decyzji o trasie tegorocznego wyjazdu i o tym, że opieramy cały wyjazd o Bałkany, w dużej mierze o byłe republiki Jugosławii, nadszedł głód wiedzy na tematy związane z rozpadem tego kraju i wojną domową po nim rozpętaną, a także potrzeba zrozumienia dzisiejszych „układów” panujących pomiędzy tymi narodami. Układów panujących w zaledwie 30 lat od rozpętania niezwykle brutalnej wojny pomiędzy często sąsiadami, kolegami, współpracownikami…

Pomnik chorwackich ofiar wojny w Starej Gradiskiej

Pomnik chorwackich ofiar wojny w Starej Gradiskiej

Ruiny obozu koncentracyjnego w Starej Gradiskiej

Ruiny obozu koncentracyjnego w Starej Gradiskiej

Stara Gradiska. Były obóz koncentracyjny. I napis wysławiający Ante Gotovinę, chorwackiego zbrodniarza wojennego, w Chorwacji uznawanego za bohatera narodowego

Stara Gradiska. Były obóz koncentracyjny. I napis wysławiający Ante Gotovinę, chorwackiego zbrodniarza wojennego, w Chorwacji uznawanego za bohatera narodowego

Zródłem wiedzy był oczywiście Internet, ale także polecane w nim publikacje drukowane. Gdzieś wyczytaliśmy, że aby poznać przyczyny tak gwałtownych starć i czystek w czasie ostatniej wojny domowej, trzeba zrozumieć w szerszym kontekście historię regionu. Na pierwszy ogień poszła więc publikacja „Bałkany XX wieku” Mieczysława Tantego. Potem dwie książki, traktujące już bezpośrednio o wojnie domowej: „Oni nie skrzywdziliby nawet muchy” (Slavenka Drakulic), traktująca o zbrodniarzach wojennych, sądzonych przez Międzynarodowy Trybunał w Hadze. Druga – „Jakbyś kamień jadła” Wojciecha Tochmana, to zdecydowanie jedna z najbardziej wstrząsających książek, jakie mieliśmy w rękach. Na tle poszukiwań szczątków ludzkich w masowych grobach w Bośni opowiada losy rodzin uwikłanych w wojnę, często też losy ich oprawców, koło których ofiarom przychodzi żyć po wojnie. Polecamy – ale raczej nie da się jej przeczytać na spokojnie – trzeba się przygotować na spory wstrząs.

Krwawa historia etnicznego tygla, jakim są tereny Jugosławii, a szczególnie terenie Bośni i jej przygranicza, gdzie żyją obok siebie trzy grupy etniczne i religijne zarazem: Serbowie (prawosławni), Bośniacy (muzułmanie) i Chorwaci (katolicy), zapisała się ponurymi literami już w czasie II wojny światowej. Wtedy to Chorwaci utworzyli własne państwo (NDH), będące sojusznikiem III Rzeszy, naznaczone przez Niemców jako państwo „aryjskie”.

Muzeum w miejscu obozu koncentracyjnego Jasenovac

Muzeum w miejscu obozu koncentracyjnego Jasenovac

Pomnik ofiar ludobójstwa w miejscu obozu koncentracyjnego Jasenovac

Pomnik ofiar ludobójstwa w miejscu obozu koncentracyjnego Jasenovac

Ziemne kręgi w miejscu budynków obozu koncentracyjnego Jasenovac

Ziemne kręgi w miejscu budynków obozu koncentracyjnego Jasenovac

Symboliczny pociąg przy obozie koncentracyjnym Jasenovac

Symboliczny pociąg przy obozie koncentracyjnym Jasenovac

Chorwaci natychmiast rozpoczęli politykę podobną do tej, jaką Rzesza stosowała względem Zydów, tyle że „celem” Chorwatów stali się Serbowie. Oficjalna doktryna rządowa brzmiała: „1/3-cią Serbów wysiedlić, 1/3-cią przechrzcić, 1/3-cią zabić”. Jak mówi historia – ta ostatnia groźba została spełniona… Chorwackie rządy określane były jako najbardziej brutalne w całej historii II wojny światowej, a metody wyniszczania Serbów były wprost nieludzkie. Publikacje mówią, że sami żołnierze niemieccy nie mogli znieść metod Chorwatów, często pomagając Serbom, by nie wpadli w ręce Chorwatów.

Najbardziej ponurym dowodem działalności Chorwatów podczas II wojny światowej stał się obóz koncentracyjny, założony przez nich w miejscowości (dziś leżącej w Chorwacji) Jasenovac. Działał niecałe cztery lata (sierpień 1941 – kwiecień 1945), a pomimo to przeszedł do historii jako trzeci obóz koncentracyjny w historii II wojny światowej pod względem ilości zamordowanych w nim osób, po usytuowanych w Polsce: Oświęcimiu i Treblince. Mówi się o ponad 700 tys. ofiar, z których ogromna większość to Serbowie.

Obóz wsławił się niezwykłą brutalnością wobec ofiar. Jednym z jego komendantów był były franciszkanin, zapamiętany z mordowania ludzi gołymi rękami. By oszczędzać amunicję, skonstruowano specjalne noże, zwane „srbosjek”, którymi mordowano serbskich więźniów. Urządzano też zawody w ilości zamordowanych w ciągu jednej nocy więźniów. Zainteresowanych szerszą wiedzą odsyłamy w Internet – materiałów jest mnóstwo.

Pierwszym naszym „celem” była miejscowość Stara Gradiska na pograniczu chorwacko-bośniackim, jeden z „pod-obozów” Jasenovaca, głównie obóz kobiecy i dziecięcy, mieszczący się w starej austro-węgierskiej twierdzy. Do dziś potwierdzono listę prawie 13 tysięcy ofiar tego obozu, których dużą część zagazowano. Miejsce kaźni nie jest jakoś specjalnie oznaczone czy eksponowane, choć to akurat nie powinno dziwić, to nie jest zbyt chlubna karta w historii Chorwacji, na terenie której dziś leży…

Około 30 km na zachód od miejscowości Stara Gradiska, także tuż przy granicy z Bośnią, leży Jasenovac, w którym mieścił się główny obóz kompleksu koncentracyjnego. Dziś na tym miejscu kaźni stoi małe muzeum, dokumentujące to straszne miejsce. Najbardziej widocznym elementem miejsca po dawnym obozie (został on spalony i zniszczony zaraz po wojnie przez jugosłowiańskich partyzantów, którzy go odbili z rąk chorwackich ustaszy) jest dziś pomnik w kształcie kwiatu, stojący w otwartym polu, upamiętniający ofiary ludobójstwa. Dookoła pomnika utworzono ziemne kręgi, leżące w miejscach budynków dawnego obozu. To te kręgi najlepiej upamiętniają ofiary obozu w Jasenovacu. Pozostawiono także linię kolejową, na której stoi pociąg – tą linią dowożono więźniów do obozu.

Symboliczny pomnik w Gradina Donja

Symboliczny pomnik w Gradina Donja

Symboliczny pomnik w Gradina Donja, tablica pamiątkowa przy drzewie

Symboliczny pomnik w Gradina Donja, tablica pamiątkowa przy drzewie

W mieście Jasenovac przekraczamy granicę z Bośnią. Po raz pierwszy doświadczamy „uroków” granic poza UE – trafiamy na korek, w którym tkwimy prawie godzinę. Już po bośniackiej stronie, dokładnie naprzeciwko obozu w Jasenovacu po drugiej stronie rzeki Sawy, leży mały park, wewnątrz którego znajdowało się podczas II wojny światowej miejsce egzekucji Serbów, Zydów i Romów. Na powierzchni 117 arów odkryto do dziś 105 masowych grobów, doliczono się, iż w samej Gradinie Donjej zamordowano aż 366 tys. ludzi, także kobiet i dzieci. Groby położone się w 9 miejscach, dziś oznaczonych tabliczkami i znakami z ich nazwami. Przed wjazdem do parku stoi symboliczny pomnik – resztki drzewa, które służyło Chorwatom do wieszania i torturowania ofiar. Drzewo runęło ze starości w 1978 r. – jego resztki posłużyły i służą do dziś jako pomnik. Co najstraszniejsze – po wojnie znaleziono na miejscu (stoją do dzisiaj) resztki fabryki mydła. Z czego było ono robione – domyślcie się sami…

Gradina Donja, miejsce kaźni setek tysięcy osób

Gradina Donja, miejsce kaźni setek tysięcy osób

Gradina Donja, miejsce kaźni setek tysięcy osób

Gradina Donja, miejsce kaźni setek tysięcy osób

Historia zna jednak też niezwykle krwawe momenty historii byłej Jugosławii, wiążące się z ofiarami po drugiej stronie – tej Chorwackiej. Zaraz po zakończeniu II wojny światowej Brytyjczycy oddali komunistycznym partyzantom, wyzwalającym Jugosławię, od 300 tys. do 500 tys. (różne są szacunki) uchodźców chorwackich – ustaszy, zbrodniarzy, ale także w dużej części cywilów, uciekających przez komunistami, którzy poddali się Brytyjczykom w okolicach austriackiego Bleiburga. Partyzanci w ciągu kilku następnych miesięcy bezwzględnie wymordowali w masowych egzekucjach i podczas tzw. „marszu śmierci” (powrotnego marszu w kierunku granicy Jugosławii) wedle różnych szacunków między 100 tys. a 200 tys. z nich. W ciągu kilku miesięcy… Do dziś rocznica wydarzeń w Bleiburgu obchodzona jest w Chorwacji jako święto. Pomnik ku czci ofiar Bleiburga widzieliśmy w 2010 r. na zagrzebskim cmentarzu Mirogoj.

Gradina Donja, tablica przy jednym z masowych grobów

Gradina Donja, tablica przy jednym z masowych grobów

Gradina Donja, masowe groby ofiar obozu w Jasenovacu

Gradina Donja, masowe groby ofiar obozu w Jasenovacu

Kolejne etapy naszej trasy po północnej części Bośni wiążą się już z wojną domową i latami 90-tymi ubiegłego stulecia. Sama trasa jest bardzo przygnębiająca – od wojny minęło już 30 lat, a krajobraz pełny jest ruin domostw, pozbawionych okien, drzwi, dachów, ruin kościołów i wreszcie domów z bardzo widocznymi śladami po kulach, często używanych i zamieszkałych do dziś. W różnorodnym etnicznie regionie, gdzie Serbowie stanowili większość, dziś zamieszkują praktycznie sami Serbowie – mniejszości bośniackie i chorwackie zostały stąd wygnane lub pomordowane, ich domostwa i majątki przejęte lub zniszczone straszą pustkami do dziś.

Przy zapadającym już zmroku oglądamy istniejące i pracujące do dziś fabryki: Keraterm w Prijedorze oraz fabryka koncernu Mittal Steel w Omarskiej, w których podczas wojny domowej Serbowie urządzili obozy koncentracyjne dla ludności z mniejszości etnicznych, głównie muzułmańskich Bośniaków. W takich obozach, których było o wiele więcej, zabito (a wcześniej torturowano) tysiące osób bez względu na wiek i płeć. W całej okolicy do dziś odkrywane są kolejne masowe groby i kolejne ofiary. Jeszcze w 2011 r. odbywały się w okolicach Prijedoru pogrzeby zamordowanych mieszkańców pobliskiego Kozaraca.

Kozarac, pomnik ku pamięci mieszkańców miasta, ofiar ludobójstwa

Kozarac, pomnik ku pamięci mieszkańców miasta, ofiar ludobójstwa

Kozarac, pomnik ku pamięci mieszkańców miasta, ofiar ludobójstwa

Kozarac, pomnik ku pamięci mieszkańców miasta, ofiar ludobójstwa

W samym Kozaracu nie możemy pominąć pomnika, upamiętniającego ofiary wojny domowej. Kozarac jest miastem, którego największa procentowo liczba mieszkańców zginęło w wojnie ze wszystkich miast byłej Jugosławii. Pomnik upamiętnia 1200 ofiar, których imiona i nazwiska są wypisane na tabliczkach, znajdujących się wewnątrz. Biały okrągły cylinder poprzebijany jest podświetlonymi listwami, symbolizującymi gwoździe wbijane w ludzkie ciało.

Do miejscowości Trn pod Banja Luką, gdzie mamy pierwszy w Bośni nocleg, docieramy już ciemną nocą. W drodze z Rzeszowa przejechaliśmy prawie równo 1000 km, zobaczyliśmy miejsca, dzięki którym chyba lepiej rozumiemy ten region i to, co widzimy, zwiedzając jego miasta i krajobrazy. To nie był najłatwiejszy dzień wakacyjnej podróży, ale w Bośni nie da się uciec od tematów trudnych.

Omarska, fabryka koncernu Mittal Steel, 30 lat temu obóz koncentracyjny

Omarska, fabryka koncernu Mittal Steel, 30 lat temu obóz koncentracyjny

Bośniackie domy ze śladami po kulach

Bośniackie domy ze śladami po kulach

W całej Bośni wszędzie widać ślady wojny. Zobaczymy je następnego dnia w Banja Luce, zobaczymy kolejnego w Jajce i  Mostarze. Warto dowiedzieć się wcześniej, co tu się stało. Ale dzieciom darowaliśmy poznawanie tej części historii. Na to jeszcze mają czas…

Pełna galeria zdjęć z pogranicza chorwacko-bośniackiego znajduje się na osobnej stronie tego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.