cerkiew | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Bieszczadzkie drewniane cerkwie, cz.1

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Smolniku

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Smolniku

Nie tak miał wyglądać nasz bieszczadzki wypad w długi majowy weekend. Spędzaliśmy go w rodzinnym Rzeszowie i wymyśliliśmy sobie spacer po Bieszczadach, a dokładnie po Połoninie Caryńskiej. Niestety w momencie dojechania samochodem na parking przy przełęczy Wyżna gwałtownie rozpadał się deszcz – ze szlaku żółtego zrobił się szlak błotny. Chcąc nie chcąc, cofnęliśmy się nieco do Wetliny, gdzie konsumując słynny na całą Polskę „naleśnik gigant” z owocami, opracowaliśmy na szybko plan awaryjny. Plan, który zakładał po prostu przejażdżkę Wielką Pętlą Bieszczadzką, a potem wizytę w Arłamowie – wszak wtedy właśnie gościła tam piłkarska reprezentacja Polski na swoim ostatnim zgrupowaniu przez Euro 2016.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Plan sam się nam modyfikował po drodze. Najpierw odbiliśmy z Ustrzyk Górnych do Wołosatego, by zobaczyć najwyższy bieszczadzki szczyt – Tarnicę. A potem zobaczyliśmy kierunkowskaz do zabytkowej cerkwi w Smolniku – i skończyło się na tym, że cały dzień jechaliśmy wzdłuż jednej z tras Bieszczadzkiego Szlaku Architektury Drewnianej, zwiedzając po kolei znajdujące się na nim piękne drewniane cerkwie.

Cerkwie na tym terenie dają okazję do poznania jakże burzliwej historii ziem, położonych na południe od dzisiejszych Ustrzyk Dolnych, aż do Smolnika właśnie. Historii przemilczanej i nieco zapomnianej, ale na pewno wartej pamięci. Historii, która sprawiła, że tysiące mieszkańców tych ziem przeżyło koszmar, zgotowany im nie przez wojnę, a przez władze państwowe – polskie i radzieckie. Historii zmiany granicy Polska – ZSRR z 1951 r.

Ten niewielki skrawek Bieszczadów, dziś oraz przed wojną leżący na terytorium Polski, po II wojnie światowej znalazł się w granicach ZSRR. Nie na długo jednak, bo po 6 latach od zakończenia wojny na terenach przygranicznych Lubelszczyzny polscy geologowie znaleźli bogate i łatwo dostępne pokłady węgla. I wtedy o tamte tereny „upomniało” się ZSRR – pod pozorem wygody budowy linii kolejowej, łączącej dwa radzieckie miasta, która przebiegała przez polskie tereny (na których całkiem przypadkiem właśnie wtedy odkryto pokłady węgla). Oficjalnie chęć zmiany granicy wyszła od Polski, ale wiadomo, jak to wtedy bywało. Tym bardziej, że Polska bardo dużo ekonomicznie traciła na utracie żyznych ziem lubelskich, dodatkowo bogatych w węgiel.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Ale oficjalnie to Polska rozpoczęła ten proces, jakoby chcąc sobie zabezpieczyć tereny bieszczadzkie, słabo zaludnione i ze słabymi ziemiami, ale powodem miała być budowa elektrowni wodnej w Solinie – Myczkowcach. Tak czy tak – do wymiany doszło ostatecznie w 1951 r. – ZSRR wzięło sobie Lubelszczyznę z węglem, a my kawałek Bieszczadów z ludnością głównie ukraińską.

Układ był taki, że na wymienianych terenach miał pozostać nienaruszony cały majątek trwały – fabryki, domostwa, zabudowania itp., natomiast ludność miała być przesiedlona. Tysiące ludzi niemal z dnia na dzień (negocjacje układowe utrzymywano w tajemnicy niemal do dnia zatwierdzenia go przez polski Sejm) dowiedziały się, że będą musiały się wynieść z ziem zajmowanych od pokoleń. Po tragicznej zawierusze wojennej, na tereny wciąć niespokojne, walczące z bandami UPA, dotarła kolejna tragedia – konieczność wyniesienia się w inne miejsce.

Ukraińcy z bieszczadzkich terenów zostali przeniesieni wgłąb terenów dzisiejszej Ukrainy, natomiast tutaj sprowadzeni zostali polscy przesiedleńcy z terenów oddanych na rzecz ZSRR, w sumie co najmniej kilka tysięcy ludzi. Zastali tu prawosławne cerkwie, słabe ziemie, tern górzysty, surowy i zalesiony oraz niemal kompletny brak infrastruktury. Zastali po prostu biedę… Częściowo nie wytrzymali i w kolejnych latach „uciekali” w inne rejony kraju. Częściowo zostali, z czasem przystosowując się do surowych bieszczadzkich warunków.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Po Ukraińcach pozostały upadające ze starości, nie naprawiane zabytkowe cerkwie i otaczające je cmentarze, z równie zabytkowymi nagrobkami chowanych tu od pokoleń mieszkańców. Cerkwie były plądrowane i niszczone, te które miały „szczęście” były przejmowane przez kościół katolicki, nadal służąc mieszkańcom – teraz już katolikom. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach doczekały się one zasłużonych renowacji – te które do tych czasów doczekały…

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

I tak krocząc od cerkwi do cerkwi, od cmentarza do cmentarza, coraz bardziej wizualizowaliśmy sobie w głowach wielką tragedię ówczesnych mieszkańców. Tragedię rodzin, z dnia na dzień przenoszonych przymusowo w inne miejsce. Z obu stron – i tych których tu siłą sprowadzono, i tych, których stąd siłą wysiedlono. Ci drudzy zostawili tu całą swoją spuściznę, domy, przodków i pamięć o nich – wszystko to oddając w ręce ludzi, którzy mieli tu (również przymusowo) przyjść po nich. Nagrobki pisane cyrylicą na przycerkiewnych cmentarzach opowiadają najlepiej tę jakże przygnębiającą historię… To przygnębienie towarzyszyło nam cały czas przy kolejnych zwiedzanych cerkwiach. Teraz – jak już znacie kontekst tej opowieści – zobaczcie głównych bohaterów, czyli drewniane cerkwie przy tzw. trasie nr 3 Bieszczadzkiego Szlaku Architektury Drewnianej.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Wybudowana w 1791 r. jako kolejna stojąca w tym miejscu, we wsi istniejącej od XVI w. Po dawnym Smolniku nie pozostało dziś nic, poza cerkwią właśnie, oraz przyległym do niej cmentarzykiem, założonym w XIX w. Zabudowania wsi opuszczono w 1951 r. (mieszkańców wysiedlono w okolice Lwowa) i ostatecznie rozebrano. Tylko cerkiew się uratowała, choć wszystkie cenniejsze dzieła sztuki sakralnej i elementy wyposażenia zabrali ze sobą ówcześni mieszkańcy – dziś niektóre są eksponowane w muzeach we Lwowie.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew wybudowana została w stylu bojkowskim (trzyczęściowa świątynia z widocznymi na zewnątrz kopułami) – jest dziś unikalna w skali całego naszego kraju. Cerkwi wybudowanych w tym stylu istnieje dziś w Polsce raptem kilka. W latach 70-tych XX w. została przejęta przez kościół katolicki i jako taki funkcjonuje do dziś. Jest otwarta w weekendy – wtedy można ją bez problemu zwiedzić także od wewnątrz. Jest wpisana na listę UNESCO.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

Znacznie młodsza od tej w Smolniku, wybudowana w 1902 r., ale także stojąca w miejscu dużo wcześniej istniejących (już od XVII w.) świątyń greckokatolickich. Od 1951 r. stała kompletnie opuszczona i dewastowana przez szabrowników i upływ czasu. Nowi mieszkańcy starali się przekształcić ją w kościół katolicki, nawet odbyło się tu kilka nabożeństw, ale władze szybko ich zakazały.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

W następnej dekadzie wywieziono z niej większość wyposażenia, które jeszcze wtedy istniało. Dopiero w latach 80-tych rozpoczęto stopniowo przeprowadzane remonty dawnej cerkwi, które trwają po dziś dzień i w dużej części prowadzone są za fundusze zbierane charytatywnie, z małym udziałem państwa. Świątynia nie jest czynna, nie odbywają się w niej żadne obrzędy od ponad 60 lat…

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Michniowiec istnieje co najmniej od 1521 r. – z tego czasu pochodzi pierwszy dokument, wspominający o wsi, która w czasach świetności posiadała nawet ponad tysiąc mieszkańców (ale nigdy większością nie byli Polacy). W okresie międzywojennymi istniały tu zaledwie dwie polskie rodziny.

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Obecnie istniejąca cerkiew w Michniowcu wybudowana została w 1868 r., w miejscu wcześniej istniejących tu świątyń. W 1904 r. dobudowano, również drewnianą, wolnostojącą dzwonnicę. Po 1951 r., kiedy to wysiedlono stąd ludność ruską, większość wyposażenia cerkwi rozkradziono – przez kilkanaście lat stała bowiem nieużytkowana i zamknięta. Od 1971 r. świątynia została przekształcona w rzymskokatolicki kościół św.Jana Chrzciciela.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Wybudowana w 1834 r., jedna z większych (z tych przez nas oglądanych), otoczona równie sporym ukraińskim cmentarzem z nagrobkami nawet z początku XX w. Po 1951 r. wykorzystywana jako świątynia rzymskokatolicka. We wnętrzach zachowały się o dziwo niektóre zabytkowe elementy wyposażenia, nawet z XVIII i XIX w. Część wyposażenia przywieźli ze sobą przesiedleni tu mieszkańcy okolic Sokala z Lubelszczyzny.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej, tablica upamiętniająca przesiedlenia z 1951 r.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej, tablica upamiętniająca przesiedlenia z 1951 r.

Obok cerkwi znajdziecie niewielką, dobudowaną już po akcji przesiedleńczej dzwonnicę oraz niezwykle smutną tablicę pamiątkową, upamiętniającą akcję przymusowych przesiedleń ludności Lubelszczyzny w te rejony.

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Wzniesiona w 1830 r. Jej historia zakończyła się w 1951 r., kiedy to pozostała opuszczona – całe jej wyposażenie rozstało rozgrabione i rozkradzione. W samym końcu lat 70-tych przejął ją kościół rzymskokatolicki, który przeprowadził remont na swoje potrzeby. Do dziś służy jako świątynia, pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Pochodząca z 1858 r., wybudowana w miejscu stojącej tu wcześniej cerkwi z połowy XVIII w. Podobnie jak poprzednie, pozostawiona sama sobie po wysiedleniu ówczesnych mieszkańców w 1951 r. Z oryginalnego wyposażenia nie zachowało się nic – wszystko zostało zniszczone lub rozgrabione. Przez dwie dekady świątynia służyła jako magazyn, a potem przejął ją kościół rzymskokatolicki (dziś pod wezwaniem Świętej Rodziny). Dookoła cerkwi kiedyś był cmentarz, z którego do dziś ostało się raptem kilka nagrobków.

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Trochę przypadkiem mieliśmy okazję zobaczyć kawałek smutnej historii regionu, w którym się wychowaliśmy i w którym spędziliśmy dobre kilkadziesiąt lat. Nigdy wcześniej jednak nie zgłębialiśmy jej dokładniej. I choć niby o historii zmiany granic PRLu w 1951 r. wiedzieliśmy i gdzieś tam chyba nawet przewijała się ona lekko na lekcjach historii w szkole, to jednak zobaczenie tych terenów i tej spuścizny po poprzednich ich mieszkańcach z tak bliska wywarło na nas naprawdę duże wrażenie. Zmusiło do poszukania większej porcji informacji na ten temat, pogłębienia wiedzy, próby zrozumienia tego, co się tu stało. Bo że się stało, to wiedzieliśmy. Tylko skali się nie spodziewaliśmy…

A bieszczadzkie drewniane cerkwie nas uwiodły swoim pięknem. Obiecaliśmy sobie, że jeszcze na Szlak Architektury Drewnianej wrócimy. Dlatego też w tytule tego posta wstawiliśmy „cz.1”. Bo na pewno będą kolejne :)

 

Inne posty z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

Herceg Novi, czyli drugie podejście do Boki Kotorskiej

Herceg Novi, miasto z ponad 700-letnią historią, uważane za jedno z… najmłodszych miast nad Boką Kotorską, było kolejnym czarnogórskim przystankiem w naszej wakacyjnej podróży w 2014 r.

Tour de Europe 2014, dzień 18 (poprzedni wpis: Herceg Novi nocą). Ambitny plan dnia poprzedniego zakładał zwiedzenie albańskiej Szkodry oraz czarnogórskich: Podgoricy, Cetynii i parku narodowego Lovcen, a na koniec objechanie atrakcji Boki Kotorskiej, która po pobycie rok wcześniej w Kotorze została jednym z naszych ulubionych miejsc na Bałkanach. Ale plan oczywiście okazał się naiwny – nad brzeg Boki zjechaliśmy z gór już przy zapadającym zmroku i jasne się stało, że objazd Boki Kotorskiej znów musimy odłożyć na przyszłość. Zostało nam zwiedzanie Herceg Novi, w którym zatrzymaliśmy się na noc. Ale na widok starówki tego miasteczka wszelkie żale zostały porzucone – zdecydowanie trafiliśmy w miejsce, jakie lubimy w naszych podróżach. Już teraz (wszak w tym roku w końcu Bokę Kotorską objechać się udało) możemy powiedzieć, że Herceg Novi jest drugim najwspanialszym miejscem nad zatoką, zaraz po Kotorze, którego tu nic nie przebija.

Co do naszego zachwytu nad Herceg Novi – byliśmy go pewni już poprzedniego dnia, kiedy zmordowani całym dniem zwiedzania dojechaliśmy do miasteczka ok. godziny 22:00 i mimo to zdecydowaliśmy się poczłapać na stare miasto, żeby zobaczyć je w nocy. Widok w nocy jest zachwycający, wiedzieliśmy więc, że za dnia będziemy mieli co tu oglądać.

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi ma ponad 700 lat (założone zostało w 1382 r.), a pomimo to jest jednym z najmłodszych, o ile nie najmłodszym miastem nad Boką Kotorską. Kiedyś, w starożytnych czasach rzymskich, istniała tu już osada, ale oficjalnie założycielem jest Tvrtko I, król Bośni, a potem także Serbii i Chorwacji. Król, za którego panowania Bośnia osiągnęła szczyt swojej potęgi w całej swojej historii. Miasto, wcześniej pod nazwą Sveti Stefan, a potem Novi, leżało na ważnym szlaku handlarzy solą. W XV w. ostatecznie przemianowano je na Herceg Novi, od tytułu ówczesnego władcy.

W całej swojej historii miasto często zmieniało przynależność państwową, od listy zmian może rozboleć głowa. Najdłużej w historii rządzili miastem Turcy, którzy zdobyli je równo sto lat od jego powstania i pozostali tu przez z górą dwa następne wieki. Kolejne sto lat rządzili miastem Wenecjanie, aż do ostatnich lat XVIII w. Cały XIX w. to roszady – co chwila inne mocarstwo zdobywało władzę nad miastem, m.in. Austriacy, Rosjanie czy nawet Francuzi. Ostatecznie po I wojnie światowej Herceg Novi weszło w skład nowo tworzonej Jugoslawii i tak pozostało aż do usamodzielnienia się Czarnogóry (2006 r.).

Miasto jest pełne zieleni i ukwieconych krzewów i drzew. Trochę wiąże się to z handlową przeszłością miasta, do którego zawijały statki z dalekich krajów, a jednym z importowanych towarów były też właśnie rośliny, drzewka i krzewy. To ukwiecenie sprawia, że Herceg Novi od strony wody przypomina nieco ogród botaniczny. i Zdecydowanie wpływa na urokliwość jako całości. A można tu zobaczyć różne rodzaje palm, eukaliptusy, kaktusy, bananowce czy magnolie.

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Było też Herceg Novi natchnieniem dla wielu artystów. Na przedmieściu miasta (Topla) mieszkał m.in. Ivo Andrić, laureat literackiej nagrody Nobla, autor słynnego „Mostu na Drinie” (nawiasem – bardzo przyjemna lektura – polecamy).

W Herceg Novi zobaczyć można aż trzy twierdze. Najwyżej położona jest Spanjola, wybudowana tu w 1538 r. przez Hiszpanów, którzy bardzo krótko rządzili miastem, przerywając na chwilę dwustuletnie rządy Turków. Do niej nie dotarliśmy. Ale zwiedzanie rozpoczęliśmy od położonej twierdzy Kanli Kula, którą wybudowali Turkowie zaraz po tym, jak odzyskali miasto od Hiszpanów. Dziś twierdza z amfiteatrem w środku stanowi miejsce wydarzeń kulturalnych, koncertów itp.

Wspięliśmy się więc (nie po raz ostatni tego dnia, bo w przeciwieństwie do starówki Kotoru, która jest płaska, starówka Herceg Novi usadowiona jest na stromym zboczu góry) po niezliczonej ilości schodów ku południowej, najstarszej bramie twierdzy, który ku naszemu rozczarowaniu… okazała się zamknięta. Na wspinaczkę wyżej, do bramy północnej, i sprawdzenie czy tamtędy da się do twierdzy wejść, zabrakło nam ochoty, zdjęcia twierdzy mamy więc wyłącznie z zewnątrz.

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, wieża zegarowa

Herceg Novi, wieża zegarowa

Wracamy więc w dół, na jeden z dwóch głównych placów starego Herceg Novi, plac Belavista. Znajduje się tu jeden z najbardziej fotogenicznych zabytków miasta – cerkiew Archanioła Michała, z charakterystycznymi czterema wieżyczkami na rogach. Nie jest ona zbyt stara, wybudowana została wszak w pierwszych latach XX w. Ale sama budowla, jak i otaczający ją plac i budynki przy nim, są niezwykle klimatyczne i są ulubionym miejscem spędzania czasu wśród turystów.

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. "wieża zachodnia"

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. „wieża zachodnia”

Znów schodzimy nieco w dół, na mały placyk św.Hieronima, na którym stoli katolicki kościół pod tym samym wezwaniem. Kiedyś stał tu podobno meczet, ale na jego miejscu w połowie XIX w. wybudowano tę właśnie świątynię. Kościelna dzwonnica jest osobną budowlą i stoi obok. Przy placu znajduje się jeszcze jeden wart uwagi budynek – szkoła muzyczna, znajdująca się w starym kamiennym pałacu.

Herceg Novi, pomnik... kominiarza ?

Herceg Novi, pomnik… kominiarza ?

Dosłownie kilka schodków niżej znajdziecie kolejny katolicki kościół, św.Leopolda (pochodzącego właśnie z Herceg Novi), dużo starszy, bo pochodzący z XVII w. Stąd już kilka kroków do kolejnej twierdzy w Herceg Novi. Twierdza Jaka Kula położona jest najniżej, niemal tuż nad brzegiem morza, i jest najstarszą z wszystkich trzech – wybudowana została przez założyciela miasta, króla Tvrtka I pod koniec XIV w. Najprawdopodobniej była to wręcz pierwsza budowla nowo tworzonego wtedy miasta. Potem rozbudowali ją Turcy (połowa XVI w.), Wenecjanie (na początku XVIII w.) oraz Austriacy (koniec XIX w.). Wstęp do twierdzy jest płatny (1 lub 2 EUR, nie pamiętamy dokładnie) i nie ma w jej wnętrzach niczego ciekawego, może poza widokiem na wybrzeże i Bokę Kotorską. Wewnątrz organizowane są w sezonie turystycznym pokazy kina pod gołym niebem.

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Wracamy w górę (znów te miliony schodów…) na plac Belavista, skąd wąskimi kamiennymi uliczkami wchodzimy na najważniejszy plac w Herceg Novi – plac Nikole Durkovića, kiedyś nazywany placem Solnym. To na nim toczy się całe turystyczne życie w mieście. Plac otoczony jest malowniczymi kamiennymi budynkami i wypełniony kafejkami i restauracjami. Nad placem góruje wieża zegarowa, pochodząca z czasów tureckich (dlatego zwana „Sahat kula”), z 1667 r. Stąd prowadzi na północ droga pod górę do wspominanej przez nas północnej bramy twierdzy Kanli Kula – jej początek znajduje się obok tzw. Zachodniej Wieży.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Na zachód od placu ciągnie się kamienna uliczka, będąca klimatycznym pasażem handlowym z licznymi sklepami. Kończy się ona niepozornym pomnikiem… kominiarza ? W każdym bądź razie wszyscy łapią go za… nos, co łatwo poznać :) Uliczka wychodzi na ulicę Njegośeva – to ulica (bardzo długa), przy której pod numerem 65 stoi dawny dom Ivo Andrića. To tu w 1968 r. zmarła jego żona, Milica. Njegośeva prowadzi aż do Topli, gdzie znajduje się kolejnych kilka zabytkowych kościołów (XVII – XVIII w.), ale je sobie odpuściliśmy.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Znów schodzimy na dół, na nadmorską promenadę i niewielką miejską plażę. Herceg Novi, choć jest ulubionym miejscem wielbicieli opalania, nie ma plaż – te są w okolicznych miejscowościach. Ale ma Herceg Novi bardzo urokliwą marinę i wielki stojący na nabrzeżu pomnik założyciela miasta – króla Tvrtka I. No i stąd widać w całej okazałości twierdzę Jaka Kula.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Na tym kończymy nasze zwiedzanie miasta. Wracamy pieszo do naszego apartamentu, położonego jakieś 500 m od granic starego miasta. Czas się nieco odświeżyć po wspinaczkach po niezliczonych schodach w niemożliwym wprost upale, przy którym w ciasnych kamiennych uliczkach czuliśmy się dosłownie jak w piekarniku. Żegnamy właścicielkę i wsiadamy w samochód. Ale to nie koniec atrakcji Herceg Novi.

Do zobaczenia pozostał nam jeszcze, położony jakiś kilometr na wschód, monaster Savina. Składa się ona z trzech cerkwi, dwóch położonych obok siebie i trzeciej, nieco oddalonej, na wzgórzu ponad nimi. Dwie pierwsze są pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy. Większa jest najmłodsza, pochodzi z końca XVIII w., we wnętrzach wymalowana freskami. Mniejsza z kolei jest najstarsza, wg legendy pochodzi z początków XI w., choć historycznie to mało możliwe. Wnętrza zdobią freski z XV, XVI i XVII w. Ikonostas także pochodzi z XVIII w.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Położona na wzgórzu cerkiew św.Sawy wg legendy założona została właśnie przez Sawę, pierwszego serbskiego biskupa (XII / XIII w.). Ale z niej nic nie zostało, na jej miejscu wybudowano nową w XV w. Oprócz cerkwi na terenie monasteru znajduje się jeszcze skarbiec, a cerkwie otoczone są bardzo starym cmentarzem. Do klasztoru trafiamy jednak w niedzielne południe – odbywają się tu nabożeństwa, co sprawia że zwiedzanie wnętrz jest praktycznie niemożliwe – z zasady nie przeszkadzamy wiernym w świątyniach podczas nabożeństw, bez względu na wyznanie.

Wyjeżdżamy z Herceg Novi z solenną obietnicą, że nad Bokę Kotorską znów wrócimy – po raz trzeci. Sami sobie tej obietnicy dotrzymaliśmy rok później – podczas tegorocznej wakacyjnej wyprawy znów tam zawitaliśmy – ale na tą opowieść jeszcze przyjdzie czas. Na razie kierujemy się ku granicy Czarnogóry z Bośnią. Kolejnym naszym celem jest miasto, w którym się zakochamy – Sarajewo. Ale to już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z czarnogórskiego Herceg Novi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

W drodze nad Bokę Kotorską: Cetynia i park narodowy Lovćen

Po Podgoricy przyszedł czas na zwiedzenie innych atrakcji Czarnogóry, nieco oddalonych od kurortowego wybrzeża morskiego. Kolejna, tym razem historyczna, stolica Czarnogóry – Cetynia oraz górski park narodowy Lovćen.

Tour de Europe 2014, dzień 17 (poprzedni wpis: Podgorica, czyli o tym, jak zaatakowały nas transformersy :)). Po krótkim zwiedzaniu Podgoricy udajemy się w kierunku Boki Kotorskiej – to będzie nasze drugie podejście do zwiedzania atrakcji w miejscowościach nad nią położonych. Ale nad Bokę planujemy dojechać późnym popołudniem – na razie czas na kilka atrakcji po drodze. Pierwszą jest Cetynia (Cetinje), historyczna stolica Czarnogóry i do dziś siedziba prezydenta tego kraju.

Z Podgoricy do Cetynii prowadzi dobra jakościowo, choć średnio atrakcyjna turystycznie trasa – po prostu 35 km, które trzeba przejechać. Z parkowaniem w mieście nie ma problemu, bezpłatnych (przynajmniej nie znaleźliśmy tabliczek z opłatami) parkingów jest ogromna ilość. Parkujemy więc samochód na sporym parkingu obok urzędu miasta, dwa kroki od atrakcji historycznych miasta, i idziemy na rekonesans.

Droga z Podgoricy do Cetynii

Droga z Podgoricy do Cetynii

Cetynia, Muzeum Etnograficzne

Cetynia, Muzeum Etnograficzne

Cetynia, Biljarda, rezydencja Piotra II Niegosza

Cetynia, Biljarda, rezydencja Piotra II Niegosza

Cetynia, Biljarda, rezydencja Piotra II Niegosza

Cetynia, Biljarda, rezydencja Piotra II Niegosza

Cetynia, ruiny starego monasteru i cerkiew z grobowcem Ivana Crnojevića, założyciela miasta

Cetynia, ruiny starego monasteru i cerkiew z grobowcem Ivana Crnojevića, założyciela miasta

Cetynia nie ma żadnych zaszłości starożytnych. Miasto wybudowane zostało w 1482 r. od podstaw (tzn. od siedziby władcy) przez ówczesnego władcy Zety, Ivana Crnojevića. I od razu zostało jego stolicą – Ivan chciał bowiem w czasach najazdu Turków przenieść swoją stolicę w bardziej bezpieczne miejsce – wybrał więc lokalizację w głębi kraju, u stóp gór Lovcen.

Kiedy wybudowano siedzibę władcy, a kilka lat później także monaster – stolica była gotowa. Kilkanaście lat później syn Ivana, Durad, otworzył w Cetynii swoją drukarnię, pierwszą państwową drukarnię na świecie, drukując m.in. pierwsze w historii książki w cyrylicy – i to już ok.40 lat po wynalezieniu druku przez Gutenberga ! W tym samym czasie powstała klasztorna biblioteka, przechowująca cenne manuskrypty. Część z nich zachowała się do dziś i jest wystawiana w klasztornym muzeum. Kilka lat po budowie miasta, jego fundator Ivan Crnojević zmarł, będąc pochowanym w miejscowym klasztorze.

Prze kolejne wieki Cetynia narażona była na ataki ze strony Wenecjan i Turków. Czasem to jedni bronili miasta przed drugimi. Sławny stał się m.in. serbski watażka (w zasadzie – zbójnik) Bajo Pivljanin, pomagający Wenecjanom w czasach najazdów tureckich. Wg legendy zginął on w bitwie z Turkami i pochowany został wraz z żoną przez kościołem Vlaska w Cetynii (jednym z najstarszych budynków w mieście, wybudowanym jeszcze przed samym miastem – w 1450 r.). Jego głowa powędrowała podobno do samego tureckiego sułtana jako trofeum wojenne.

W 1692 r. zniszczony został, wybudowany przez Ivana Crnojevića monaster. Nowy odbudowano niemal 10 lat później, ale w lekko zmienionej lokalizacji, przy wykorzystaniu kamieni ze ruin zniszczonego pierwotnego klasztoru.

Cetynia, monaster

Cetynia, monaster

Cetynia, "Vladin Dom", dawny parlament Czarnogóry

Cetynia, „Vladin Dom”, dawny parlament Czarnogóry

Cetynia, „dom Dukanovića”

Cetynia, „dom Dukanovića”

Cetynia, Vlaška Crkva

Cetynia, Vlaška Crkva

Cetynia, Vlaška Crkva, jeden z dwóch bogomilskich grobowców przed wejściem

Cetynia, Vlaška Crkva, jeden z dwóch bogomilskich grobowców przed wejściem

Kolejny okres świetności Cetynii to czasy władcy Piotra Niegosza, który w 1838 r. wybudował tu swoją rezydencję, zwaną do dziś Biljarda. 40 lat później na kongresie w Berlinie, po wojnie rosyjsko-tureckiej, Czarnogóra odzyskała niepodległość, a jej pierwszą stolicą została właśnie Cetynia. Przestała nią być w 1946 r., kiedy to stolicę przeniesiono do Podgoricy. Po tym czasie znaczenie miasta znacznie spadło, dziś pozostaje ono niewielkim, acz baaaardzo klimatycznym miasteczkiem, z niesamowitą gęstością zabytkowych budynków i dramatycznych historii na metr kwadratowy. Czyli coś wprost stworzonego dla nas :)

Cetynia, pomnik założyciela miasta, Ivana Crnojevića

Cetynia, pomnik założyciela miasta, Ivana Crnojevića

Zwiedzanie miasta rozpoczynamy od placu Dvorski Trg, przy którym znajdują się Muzeum Etnograficzne (wystawa strojów, uzbrojenia i instrumentów muzycznych, głównie z XIX / XX w.) oraz Muzeum – Pałacu króla Nikoli, pierwotnie otwartego w 1926 r. jako Muzeum Narodowe – w czasach gdy Cetynia była stolicą Czarnogóry. Wnętrza muzeów pomijamy, zadowalamy się ich fotografiami z zewnątrz.

Zaraz za nimi po prawej stronie rozpoczyna się teren Biljardy, czyli rezydencji Piotra II Niegosza, wybudowanej w 1838 r. Skąd nazwa ? Myśleliśmy, że od kształtu – z powietrza jest kwadratowa, z czterema wieżami na rogach, które mogą się kojarzyć z dołkami w stole bilardowym – wszak polskie tłumaczenie nazwy to „Bilardówka”. Ale nie – nazwa pochodzi od jednego z pomieszczeń zamku, w którym władca nakazał postawić stół bilardowy.

Po lewej zaś stronie mijamy chyba najbardziej znaczące pod względem historycznym miejsce w Cetynii – pierwotną lokalizację pierwszej siedziby władcy Ivana Crnojevića oraz jego monasteru. Wybudowane w końcu XV w., zniszczone zostały (lub wg innych źródeł wysadzone w powietrze przez mnichów) podczas najazdu w 1692 r. (tu też różne źródła: osmańskiego lub weneckiego). To tu pochowano fundatora miasta, Ivana Crnojevića. W miejscu pierwszego monasteru (zwanym dziś Ćipur) pod koniec XIX w. ówczesny władca, Mikołaj Petrović-Niegosz (jedyny w historii król Czarnogóry), wybudował kaplicę, w której, obok szczątków Ivana Crnojevića, został on pochowany razem z małżonką Mileną.

Cetynia, budynek teatru

Cetynia, budynek teatru

Wjeżdżamy do parku narodowego Lovćen

Wjeżdżamy do parku narodowego Lovćen

Park narodowy Lovćen, szczyt Jezerski Vrh widziany z daleka

Park narodowy Lovćen, szczyt Jezerski Vrh widziany z daleka

Park narodowy Lovćen, schody na szczyt Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, schody na szczyt Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, schody na szczyt Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, schody na szczyt Jezerskego Vrha

Stąd już widać okazałe zabudowania monasteru w Cetynii. Wybudowany został w tym miejscu w początkach XVIII w., częściowo z materiałów, pochodzących z ruin pierwotnego klasztoru, zniszczonego w 1692 r. Kontynuował on dawne tradycje, będąc siedzibą kolejnych władców regionu Czarnogóry. Przestał nią być dopiero z chwilą budowy „Bilardówki”, którą widzieliśmy przed chwilą. Ale do dziś jest traktowany jako jedno z głównych miejsc kultu religijnego w całej Czarnogórze.

Najważniejszym z punktu historycznego miejscem w klasztorze jest wewnętrzne muzeum oraz relikwie przechowywane wewnątrz. Znajdują się tu m.in. relikwie Piotra Cetyńskiego, świętego czczonego głównie w Czarnogórze – znanego bardziej jako Piotra I Niegosza, władcy z przełomu XVIII / XIX w., poprzednika Piotra II Niegosza (ale nie ojca, jego następca, również święty, urodzony nieopodal Cetynii, był synem brata Piota I). Piotr I Niegosz uznawany jest za pierwszego władcę niepodległej Czarnogóry, choć wtedy oficjalnie niepodległym państwem Czarnogóra nie była. Był wszakże zarówno władcą, jak i biskupem (to tradycja dawnych władców tego państwa), stąd większość władców stawała się świętymi. Świętym ogłosił zresztą Piotra I… właśnie Piotr II.

Monaster w Cetynii przechowuje kilka innych relikwi, w tym m.in. część Świętego Krzyża, pastorał Ivana Crnojevića, stułę św.Sawy, pierwszego biskupa Serbii czy koronę Stefana Uroša III Dečanskiego (władcy Serbii, jego historię opisywaliśmy przy okazji odwiedzin monasteru w Visoki Decani, dziś w Kosowie). Znajduje się tu jedna z pierwszych ksiąg, wydrukowanych w drukarni w Cetynii, pochodząca z 1494 r. Najcenniejszą relikwią, przechowywaną tutaj, jest prawa ręka Jana Chrzciciela (jej część przechowywana jest ponoć także w pałacu Topkapi w Stambule – Jan Chrzciciel jest czczony także w Koranie). Niestety na całym terenie klasztoru nie wolno robić zdjęć – nie mamy więc fotografii z wnętrz. Ze zwiedzaniem ich nie ma problemu.

Idziemy na północ, znów mijając Biljardę. Dochodzimy do budynku, zwanego „Vladin Dom”, wybudowanego w 1910 r., w okresie kiedy Czarnogórę ogłoszono (jak się później okazało, na krótki czas – do 1918 r.) monarchią. Był wtedy siedzibą parlamentu Czarnogóry i największym budynkiem w całym państwie. We wnętrzach znajdował się także dom noclegowy dla urzędników państwowych, a nawet tymczasowy teatr. Dziś służy jako Muzeum Narodowe.

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, pomnik władcy

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, pomnik władcy

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, grobowiec władcy

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, grobowiec władcy

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, złote sklepienie

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, złote sklepienie

Mijamy kolejny zabytkowy budynek, uważany za jeden z najpiękniejszych w mieście, „dom Dukanovića”, wybudowany także w 1910 r. W swojej historii miał różne zastosowania, dziś jest budynkiem mieszkalnym, wyglądającym na mocno zaniedbały. Dochodzimy wreszcie do najdalej na północ wysuniętej atrakcji Cetynii – cerkwi Vlaška Crkva. Jej historia sięga czasów, kiedy jeszcze… Cetynii nie było. A jak już była, to znów jest historia, warta zauważenia.

Vlaška Crkva wybudowana została w 1450 r., kilkadziesiąt lat przed tym, jak Ivana Crnojević zaczął budować Cetynię. I, co ciekawe, wybudowano ją na wcześniejszym cmentarzysku Bogomiłów, chrześcijańskiego odłamu z dużo starszych czasów (X / XI w.). Jedną z ich nekropolii zwiedzaliśmy rok wcześniej w Radimlji w Bośni. Podobno odkryto tu ok.150 bogomilskich grobowców, z których do dzisiejszych czasów ostały się dwa – nie znaleźliśmy informacji, co stało się z pozostałymi.

Wg legendy Vlahowie byli pasterzami, którzy w tym rejonie strzegli bydła, należącego do władcy Ivana Crnojevića, którzy w 1450 r. wybudowali dla siebie kościół. Początkowo kościół wybudowany był podobno bez udziału kamienia (głównie z gałęzi i gliny). Pierwotna świątynia nie dotrwała do naszych czasów. To, co dziś można oglądać, pochodzi z XVII lub XVIII w. i przebudowy w połowie XIX w. Pozostałości starszej budowli odkryto podczas prac wykopaliskowych pod podłogą obecnej świątyni.

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Pierwszą ciekawostką, na którą warto tu zwrócić uwagę, są dwa kamienne grobowce bogomilskie, stojące przed frontem świątyni. Po pierwsze dlatego, że są jedynymi zachowanymi ze znajdującego się tu przed budową cerkwi cmentarzyska. Po drugie dlatego, że to pod nimi wg legendy pochowano, wspomnianego już wcześniej przez nas, Bajo Pivljanina, watażkę walczącego z Turkami oraz jego żonę. Ta legenda nie znalazła jak dotąd potwierdzenia historycznego. We wnętrzach cerkwi pochowano ważne osobistości w historii Czarnogóry – m.in. pierwszego ministra edukacji czy biskupów z XIX w. Sama cerkiew była zamknięta podczas naszej wizyty.

Drugą ciekawostką, związaną z tą cerkwią, jest jej ogrodzenie – warto na nie zwrócić uwagę. Zostało ponoć wykonane z luf tureckich karabinów, zdobytych podczas wojen na początku II połowy XIX w.

Ostatnim oglądanym przez nas zabytkiem był budynek teatru w Cetynii. Wybudowany został w 1888 r. przez architekta z Trogiru. W tym samym roku odbyło się pierwsze przedstawienie, autorstwa – jakże by mogło być inaczej – ówczesnego władcy, Nikoli I – tego samego, który pochowany został w cerkwi na Ćipurze. Do dziś mieści się tu Teatr Narodowy, na scenie którego występują największe sławy zarówno z byłej Jugosławii, jak i ze świata.

Cała wizyta w Cetynii zajęła nam około godziny. Jak na kilkunastotysięczne dziś miasteczko, to i tak sporo. Wsiadamy w samochód i jedziemy dalej na północ. Teraz celem jest park narodowy Lovćen, a w zasadzie najważniejsze w nim – pod względem historycznym – miejsce. Mauzoleum władcy Piotra II Niegosza, umiejscowione na wysokości 1657 m n.p.m.

Droga z Cetynii do Kotoru

Droga z Cetynii do Kotoru

Droga z Cetynii do Kotoru

Droga z Cetynii do Kotoru

Park narodowy Lovćen zaczyna się niemal zaraz za Cetynią, a do szczytu Jezerski Vrh, na którym stoi wspomniane mauzoleum, jest raptem 20 km. Droga z Cetynii nie jest specjalnie ciekawa widokowo, po prostu musimy przejechać asfaltową drogą przez zalesione, zielone tereny. W końcowym etapie da się zobaczyć coraz częstsze pola biwakowe i miejsca do odpoczynku i zabawy – Lovćen jest popularnym u Czarnogórców miejscem rekreacji. A my jesteśmy tu w sobotę.

Bez żadnego problemu trafiamy pod szczyt Jezerski Vrh – prowadzą tu liczne kierunkowskazy. Ostatni odcinek to stromy, serpentynowy podjazd na górę, gdzie znajduje się mikroskopijny parking (na mniej więcej dziesięć samochodów). Stąd reszta drogi jest już piesza i średnio przyjemna – strome, wykute w skale schody w ilości grubo ponad 400 stopni prowadzą na szczyt, gdzie znajduje się mauzoleum i punkt widokowy. Schody przykryte są czymś w rodzaju betonowego tunelu, nie ma co więc liczyć na widoki po drodze.

Ale za to po wejściu na górę, widoki są nieziemskie. Podobno w dobrą pogodę można stąd zobaczyć prawie całą Czarnogórę. Można tu spędzić naprawdę sporo czasu, kontemplując piękno przyrody z każdej strony. Ale najważniejszym miejscem na szczycie jest monumentalne mauzoleum Piotra II Niegosza, władcy czarnogórskiego z XIX w., a równocześnie poety, uznawanego za jednego z najwybitniejszych w historii tego kraju.

Piotr II Niegosz urodził się całkiem niedaleko, na skraju dzisiejszego parku narodowego, w miejscowości Njeguši. Władzę przejął po wujku, Piotrze I, w wieku 17 lat i sprawował ją aż do śmierci (a nie żył zbyt długo, bo raptem 38 lat). Wybudował w Cetynii słynną „Bilardówkę” jako swoją rezydencję, po raz pierwszy przenosząc ją z monasteru. Choć nadal równocześnie z władzą świecką, sprawował również władzę kościelną – był biskupem. To ostatni taki władca w historii Czarnogóry. Piotr II Niegosz chciał być pochowany w kaplicy na szczycie Jezerski Vrh, którą sam wcześniej wybudował – i tak też się stało.

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Starówka Kotoru

Starówka Kotoru

Przeprawa promowa przez Bokę Kotorską

Przeprawa promowa przez Bokę Kotorską

Kaplica została jednak uszkodzona podczas wojen na początku XX w., a grobowiec władcy został umieszczony w monasterze w Cetynii. Dzieła zniszczenia kaplicy dopełniły po II wojnie światowej komunistyczne władze Jugosławii, które pod pretekstem wykonania ostatniej woli Piotra Niegosza, zburzyły kaplicę i wybudowały betonowe, socrealistyczne mauzoleum, przenosząc tu z powrotem grobowiec władcy. Architektem był jeden z najsłynniejszych rzeźbiarzy XX wieku, Ivan Meštrović – jedno z jego dzieł, pomnik Grzegorza z Ninu, mieliśmy okazję widzieć w chorwackim Splicie.

Mauzoleum składa się dwóch posągów strażniczek, strzegących wejścia oraz olbrzymiego posągu władcy (waga: 28 ton) wewnątrz. Grobowiec ze szczątkami Piotra II Niegosza znajduje się piętro niżej, w specjalnej niszy, do której wejście znajduje się z tyłu mauzoleum. Wejście do mauzoleum jest płatne (bodajże 2-3 EUR), ale warto – choćby po to, by zobaczyć sklepienie, wykonane z czystego złota. A dokładnie mozaikę na sklepieniu, złożoną z 27 tys. małych płytek, pokrytych czystym złotem (w sumie zużyto 18 kg złota).

Wsiadamy ponownie w samochód – czas na ostatni etap podróży tego dnia. Przebyliśmy długą drogę z albańskiej Szkodry, przez czarnogórskie Podgoricę i Cetynię. Teraz czas na zjazd z gór Lovćen nad Bokę Kotorską. Jedziemy do Herceg Novi, po raz drugi goszcząc nad tą niezwykle widowiskową zatoką. Rok wcześniej jeden dzień spędziliśmy podczas wakacyjnej podróży w Kotorze.

Trasa z parku narodowego Lovćen do Kotoru jest niezwykle widowiskowa. Śmiemy twierdzić, że jest jedną z najpiękniejszych dróg w Czarnogórze. Najpierw jedziemy wąską drogą, na której ciężko minąć się z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem. Dojeżdżamy w okolice wsi Njeguši, gdzie droga się rozszerza, a równocześnie zaczyna się widowiskowy zjazd ostrymi serpentynami (w sumie ok.30 zakrętów po 180 stopni każdy). Po drodze w wielu miejscach urządzone zostały punkty widokowe, przy których można się zatrzymać – bo łapki wręcz świerzbią, by trzaskać fotki – widoki są nie do opisania.

Boka Kotorska niemal z każdej strony jest cudownym widokiem, ale widziana z otaczających ją gór jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie da się wymarzyć. W sumie trasa do Kotoru liczy nieco ponad 30 km, z czego mniej więcej połowa to zjazd widokowy. Można na trasie naprawdę spędzić dużo czasu, zatrzymując się co chwila, by podziwiać panoramę. Zmontowaliśmy na niej także autorski filmik, choć obraz z kamery umieszczonej w samochodzie nie zawsze oddaje widoki obecne za bocznymi oknami pojazdu. Film możecie zobaczyć poniżej.

Przy zapadającym zmroku dotarliśmy na przeprawę promową pomiędzy miejscowościami Lepetane i Kamenari. Skraca ona znacznie objazd dookoła całej zatoki (inaczej trzeba byłoby przejechać kilkadziesiąt kilometrów więcej), a koszt przeprawy był symboliczny. Koniec końców około godziny 21:00 zawitaliśmy do naszego miejsca noclegowego w Herceg Novi. Po mniej więcej 12 godzinach podróży i zwiedzania nie daliśmy sobie jednak zbyt dużo czasu na odpoczynek – nie mogliśmy bowiem odpuścić sobie nocnego spaceru po pięknej starówce w Herceg Novi – ale to już będzie w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Cetynii i parku narodowego Lovćen w Czarnogórze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Zabytki z listy UNESCO w Kosowie

Cztery znajdujące się w Kosowie obiekty serbskiej architektury sakralnej – kościoły i monastery – wpisane są na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Rozsiane są po całym Kosowie – w tym wpisie pokażemy Wam je wszystkie.

Tour de Europe 2014 (poprzedni wpis: Koło historii. Kosowe Pole i Kosowska Mitrovica). Przejeżdżając w ciągu dwóch dni całe Kosowo, najpierw z południa na północ, potem wzdłuż północnej i zachodniej granicy, mieliśmy okazję kolejno podziwiać wszystkie kosowskie obiekty z listy UNESCO. Poniżej znajdziecie opis wszystkich z nich.

Na początek znajdujący się niedaleko stolicy Kosowa – Prisztiny – monaster Gračanica. Wybudowany on został w początkach XIV w. przez serbskiego króla Stefana Milutina w miejscu, gdzie wcześniej stała wczesno-chrześcijańska bazylika z VI w. Cerkiew rozbudowano jeszcze w tym samym wieku, ale z całego klasztoru do czasów dzisiejszych tylko ona przetrwała. Była uszkadzana kilka razy podczas wojen z Turkami, ale odbudowano ją w XVI / XVII w. I znów była niszczona przez Turków w odwecie za powstania serbskie i udział Serbów w wojnach przeciwko Turkom, m.in. w odsieczy wiedeńskiej. Świetność odzyskała dopiero po II wojnie światowej, a od 1999 r. jest siedzibą biskupstwa – będąc od tego czasu i od czasu ogłoszenia niepodległości przez Kosowo głównym ośrodkiem religijnym Serbów w Kosowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, zabytki z listy UNESCO

ładowanie mapy - proszę czekać...

Kosowo, monaster Gračanica: 42.597978, 21.194189
Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija: 42.661247, 20.265355
Kosowo, monaster Visoki Dečani: 42.547000, 20.266234
Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej: 42.211625, 20.735927

 

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Jak ważna jest Gračanica dla Serbów ? Ano tak, że w 2000 r. w Trebinje (Bośnia i Hercegowina, ale teren zamieszkały przez Serbów) wybudowano jej kopię – zwiedzaliśmy ją podczas wakacyjnej podróży do Turcji rok wcześniej. Ponoć jest też podobna kopia w amerykańskim Chicago. Cerkiew w Gračanicy zastajemy jednak podczas remontu wnętrz, nie możemy więc podziwiać bardzo starych fresków, zdobiących jej ściany.

Kolejny miejscem z listy UNESCO w Kosowie jest monaster Pećka Patrijaršija w Peć, w zachodniej części kraju. To jeden z najważniejszych obiektów sakralnych w całej serbskiej historii. Miejsce to należało do monasteru Zica (wtedy siedziby serbskich arcybiskupów) już w początkach XIII w. Mniej więcej wtedy postanowiono przenieść arcybiskupstwo w bardziej bezpieczne niż Zica rejony, położone też bardziej centralnie w ówczesnej Serbii.

Pierwszą cerkiew wybudowano tu w połowie XIII w. – to kościół Świętych Apostołów, ufundowany przez Arsenija I, serbskiego arcybiskupa, następcy samego św.Sawy. W jego wnętrzach można znaleźć freski z różnych okresów, od XIII w., przez XIV i XVII w. W kościele znajduje się także sarkofagi fundatora – arcybiskupa Arsenija I oraz kilku kolejnych serbskich arcybiskupów z XIII i XIV w. W cerkwi tej znajduje się także marmurowy tron arcybiskupi, na którym koronowano kolejnych serbskich arcybiskupów.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Co ciekawe, kolejne cerkwie dobudowywano w późniejszych czasach do bocznych ścian cerkwi św.Apostołów, tworząc unikalny kompleks kościelny. Kolejną cerkiew – św.Dymitra, dobudowano na początku XIV w. We wnętrzach znajdują się freski z XIV i XVII w. oraz sarkofagi kolejnych arcybiskupów (z końca XIV w.).

Trzecia z cerkwi, cerkiew Matki Boskiej wybudowana została zaraz po poprzedniej (ok. 1330 r.). Freski pochodzą z XIV w., a we wnętrzach znajduje się także, uważana za cudowną, ikona Matki Boskiej, malowana wg tradycji przez samego św.Łukasza Ewangelistę. Fundator cerkwi, arcybiskup Daniło II oraz arcybiskup Sawa II (obaj początek XIV w.) są pochowani we wnętrzach cerkwi.

Czwarta, najmniejsza z cerkwi, znajdująca się nieco na zewnątrz pozostałych trzech – cerkiew św.Mikołaja, wybudowana została w 1337 r. Ikonostas pochodzi także z tych czasów, a ikony we wnętrzach – z XVII w. Trzy pierwsze cerkwie, wybudowane obok siebie równolegle, poprzedza narteks – kryty przedsionek – dobudowany został pod koniec I poł. XIV w. i uważany jest za jeden z najwspanialszych takich budowli w całym serbskim kościele prawosławnym.

Niezbyt dużo fresków w narteksie zachowało się z tych, malowanych w XIV w. Większość widocznych dziś fresków pochodzi z 1565 r., kiedy to narteks wymalowano ponownie po renowacji. W przedsionku pochowano dwóch serbskich arcybiskupów (XIII i XVI w.). We wnętrzach wysokiego muru, okalającego monaster, znajdują się także pozostałości innych klasztornych zabudowań z XIV – XVII w. oraz współczesne zabudowania mieszkalne dla sióstr oraz niewielki cmentarz.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Czy można się więc dziwić, że monaster w Peć jest tak dla Serbów ważny ? I że bardzo boleją nad tym, że nie znajduje się on już w granicach Serbii ? Wszak tu jest serce starej średniowiecznej Serbii. Życie napisało jednak smutną dla Serbów historię. Co równie smutne – monaster musi do dziś być ochraniany przez KFOR – żeby się tu dostać, trzeba zostawić żołnierzom (w naszym przypadku byli to włoscy karabinierzy) dowód osobisty.

No i jeszcze ciekawostka, dotycząca nas, Polaków. Siostra zakonna, sprzedająca za jakieś drobne pieniądze bilety wstępu oraz prowadząca niewielki przyzakonny sklepik, m.in. z wyrabianymi tu trunkami (także rakiją), na wieść, że jesteśmy z Polski, powiedziała tylko: „Polacy ? Polacy to piją, że hej”… Nawet tu więc dotarli „nasi”…

Największą obstawę KFORu ma położony kilkanaście kilometrów na południe od Peć kolejny monaster z listy UNESCO – monaster Visoki Dečani. Wybudowany został na początku XIV w. przez ówczesnego serbskiego króla, Stefana III Deczańskiego, który zresztą został tu pochowany po tym, jak uwięził go, a potem zamordował jego własny syn.

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Klasztorna katedra jednym z najważniejszych i największych  średniowiecznych obiektów sakralnych na całych Bałkanach. Zachowały się oryginalne freski, ikonostas oraz grobowiec króla Stefana III. Historia monasteru przez całe wieki przebiegała spokojnie aż do końcówki XX wieku, czyli wojny w Kosowie. Niestety Albańczycy kilkukrotnie usiłowali klasztor zniszczyć, jako część akcji niszczenia wszelkich serbskich pozostałości. W 1998, 2000 i 2007 r. monaster był ostrzeliwany z granatników oraz moździerzy, które to ostrzały na szczęście nie spowodowały większych strat materialnych. Nigdy sprawców ostrzałów, co ciekawe, nie złapano. Jeszcze w 2013 r. było tu niespokojnie, kiedy protestowali tu miejscowi Albańczycy, uważający serbskich mnichów za zamieszkujących monaster nielegalnie, a ziemie klasztorne za albańskie. Sprawa dotarła nawet do Sądu Najwyższego Kosowa, który potwierdził własność serbskiego kościoła prawosławnego.

W 2014 r. monaster Visoki Dečani był dość silnie ochraniany przez żołnierzy słoweńskich, należących do sił KFOR. Do tego stopnia, że widoczne były obok monasteru betonowe spowalniacze na drodze i wojskowe wozy opancerzone. Co nie zmieniało faktu, że okolica była spokojna, a wewnątrz klasztoru oprócz nas była jeszcze tylko jedna para turystów. „Standardowo” musieliśmy zostawić jeden dowód osobisty przy wejściu, a przy wyjściu z bardzo przyjaźnie nastawionymi żołnierzami ze Słowenii mogliśmy sobie zrobić fotki na tle wozu opancerzonego.

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Zwiedzanie monasteru Visoki Dečani w zasadzie ogranicza się do spaceru po wewnętrznym dziedzińcu oraz wejściu do wnętrz klasztornej katedry. Reszta pomieszczeń klasztornych nie jest dostępna dla zwiedzających, ale już samo podziwianie bogato zdobionych wnętrz katedry (freski z XIV w.) jest wystarczającym powodem, bo odbić tu na chwilę z drogi do Prizrenu.

Ostatnim obiektem z listy UNESCO w Kosowie jest stojąca w Prizrenie cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej. Tu także stoi kawał historii. Cerkiew wybudowana była w początkach XIV w., prawdopodobnie na miejscu wcześniej tu stojącej świątyni z IX w. W czasach osmańskich Turcy przekształcili cerkiew w meczet, zakrywając XIV-wieczne freski warstwą białej farby. Dopiero w połowie XX w. przeprowadzono gruntowną odnowę świątyni. Niestety bardzo ucierpiała ona podczas rozruchów w Kosowie. W 2004 r. została podpalona przez Albańczyków (pomimo tego, że od 1999 r. była pod ochroną KFOR-u) i znacznie zniszczona przez ogień. W 2014 r. stała zamknięta i nieczynna, stojąca obok budka policyjna była pusta – cerkiew najwidoczniej nie jest już ochraniana. Ale okazała świątynia wygląda dziś naprawdę posępnie…

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Wszystkie cztery obiekty z listy UNESCO da się w Kosowie zobaczyć podczas dwudniowej objazdówki po tym kraju. Tylko jeden z nich – monaster w Gracanicy – nie ucierpiał w wyniku wojny w Kosowie lub nie był atakowany i chroniony przez KFOR. Są unikalnym zabytkami, a przede wszystkim bardzo ważnymi dla Serbów miejscami, choć dziś znajdują się w wyniku zakrętów historii najnowszej na terenie innego państwa. Jeśli będziecie w Kosowie, zachęcamy do ich zobaczenia – to naprawdę kawał historii Bałkanów. A następnym wpisie będzie ciąg dalszy drogi do Prizrenu na południu Kosowa.

Pełna galeria zdjęć zabytków z listy UNESCO w Kosowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Jedziemy dookoła mitycznego masywu Olimpu

Mitologiczny masyw Olimpu tak nas urzekł swoim widokiem, że postanowiliśmy zafundować sobie objazd dookoła tego owianego mitami miejsca. Tak zrodziła się nie planowana wcześniej objazdówka „dookoła Olimpu”.

Tour de Europe 2014, dzień 10 (poprzedni wpis: Dion, antyczne miasto z czasów świetności Macedonii). Nie ma z pewnością nikogo, kto nie słyszał o górach Olimpu – to by oznaczało że przespał pół szkoły podstawowej. Rozsławione przez grecką mitologię góry były wg niej siedzibą greckich bogów, z najważniejszym Zeusem na czele. Dziś masyw Olimpu to najwyższe góry Grecji, a najwyższym jego szczytem jest Mitikas (2918 m n.p.m.). Obszar gór został przekształcony w park narodowy (wpisany także na listę przyrodniczego dziedzictwa UNESCO), popularny wśród miłośników trekkingu górskiego – większość szczytów Olimpu jest dostępnych w ramach pieszych szlaków po górach.

Trasa dookoła Olimpu absolutnie nie leżała w naszych wakacyjnych planach. Ale górskie krajobrazy, oglądane przy okazji zwiedzania ruin starożytnego Dionu i okolic, dały nam impuls do zorganizowania sobie takiej swoistej „objazdówki” po małych greckich miejscowościach, położonych dookoła masywu górskiego Olimpu. Przy okazji chcieliśmy też dotrzeć do miejsc, gdzie kończą się drogi i zaczynają piesze szlaki dla chętnych do zdobycia miejscowych szczytów.

Wycieczkę zaczynamy w miejscowości Litochoro, niewielkim miasteczku (7 tys. mieszkańców), leżącym u podnóża Olimpu. Litochoro nie ma większych atrakcji, może poza kościołem Agios Nikolaos, stojącym w centrum miasteczka oraz monasterem Agios Dionysios, przeniesionym tu w 1950 r., po tym, jak pierwotna lokalizacja, użytkowana przez mnichów od XVI w. (zaraz do niej dojedziemy), została w 1943 r. najpierw zbombardowana, a potem zniszczona przez niemieckich żołnierzy. Na początek zwiedzamy więc te dwa miejsca w Litochoro oraz napawamy się widokiem na Olimp, który jest największą atrakcją miasteczka.

Masyw Olimpu, w drodze do Litochoro

Masyw Olimpu, w drodze do Litochoro

Masyw Olimpu, widok z centrum Litochoro

Masyw Olimpu, widok z centrum Litochoro

Litochoro, kościół Agios Nikolaos

Litochoro, kościół Agios Nikolaos

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro jest też świetną bazą wypadową dla turystów udających się na piesze szlaki Olimpu – to stąd prowadzi wgłąb masywu droga, doprowadzająca po ok.20 km jazdy do uroczyska Prionia. Tu zostawia się samochód i rozpoczyna pieszą wędrówkę – to najpopularniejsze miejsce „startowe” dla miłośników górskiego trekkingu. Własnie tą drogą wjeżdżamy do wnętrza masywu olimpijskiego. Docieramy do wspomnianego wcześniej starego monasteru Agios Dionysios, wybudowanego w 1542 r. – stoi mniej więcej 17 km od Litochoro. Przez 60 lat od czasu, gdy zniszczyli go Niemcy w 1943 r., stał w stanie kompletnej ruiny. W ostatnich latach rozpoczęto prace renowacyjne. We wnętrzach głównej klasztornej cerkwi znajduje się grób św.Dionizego, patrona monasteru.

Z klasztoru jedziemy dalej, do Prionii (1100 m n.p.m.), czyli miejsca, skąd wyrusza pieszy szlak na szczyty Olimpu. Nie mamy zamiaru wspinać się po górach, więc po krótkim postoju, zawracamy z powrotem w stronę Litochoro. Zaczynamy kolisty objazd całego masywu. Kolejnym celem jest miejscowość Karitsa, położona nieco na północ od Litochoro. Aby do niej dojechać, mijamy zwiedzane dzień wcześniej ruiny starożytnego Dionu.

Zdecydowanie urzekły nas malutkie greckie wioski, ich klimat, a przede wszystkim stojące w nich cerkwie. Choć nie wszystkie są zabytkami, to wszystkie bardzo wpasowały się nam w gust estetyczny. Są takie… inne, nietuzinkowe, czasem… wesołe w swym wyglądzie i kolorystyce. Zadbane, w dużej części budowane przez samych mieszkańców, są duszą lokalnej społeczności. I są niezwykle fotogeniczne :)

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Uroczysko Prionia, początek szlaku pieszego na szczyty Olimpu

Uroczysko Prionia, początek szlaku pieszego na szczyty Olimpu

W Karitsy zatrzymaliśmy się dosłownie na moment, właśnie po to, by sfotografować główny kościół, cerkiew św.Demetriusza, wybudowany przez mieszkańców w 1980 r., po zburzeniu wcześniej stojącego tu kościoła z 1872 r. – wieś potrzebowała większej świątyni. Dziś mieszkańcy chlubią się nią jako największą i najważniejszą w okolicy. Niestety byłą zamknięta, wnętrz, podobno bogato zdobionych ikonami i freskami, nie było więc nam dane zobaczyć.

Kolejnym punktem na trasie dookoła Olimpu jest miejscowość Kondariotissa, istniejąca już w czasach starożytnych – o mieście Pieris stojącym w tym miejscu pisano na przełomie I w. p.n.e. /I w n.e. Miejscowość zapisała się także w historii konfliktów z Turcją – po wojnie z tym krajem podczas masowych wysiedleń Greków z terenów tureckich, tutaj osiedlili się mieszkańcy wsi Yenikoy w Turcji. Najważniejszą atrakcją miasteczka jest stary bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP, datowany na X / XI w. i będący tym samym jednym z najstarszych kościołów w całym regionie Pierii. Zbudowano go z kamieni, pochodzących z ruin starożytnego Dionu.

W samej Kondariotissie oczywiście też znajduje się kilka malowniczych greckich kościółków, z głównym – Agia Paraskevi na czele. Najbardziej jednak urodziwie prezentuje się, stojący na wzgórzu za miasteczkiem żeński klasztor św.Efrema Syryjczyka, wybudowany całkiem niedawno, bo w 1983 r. Jest to ponoć jedyny na świecie klasztor pod wezwaniem tego syryjskiego mnicha, żyjącego w IV w. Za murami znajdują się dwie cerkwie i jedna świątynia podziemna. Siostry zakonne trudnią się malowaniem ikon oraz haftem (głównie tkanin liturgicznych, ze złotych nici).

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Karitsa, cerkiew św.Demetriusza

Karitsa, cerkiew św.Demetriusza

Kondariotissa, kościół

Kondariotissa, kościół

Kondariotissa, bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP

Kondariotissa, bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP

Kondariotissa, bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP

Kondariotissa, bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Ale to, co najbardziej przyciąga do monasteru turystów, to jego okazały, mocno dekoracyjny wygląd, także z zewnątrz. Niestety trafiliśmy na godzinę, kiedy klasztor był zamknięty dla zwiedzających, pozostało więc podziwiania panoramy Kondariotissy, rozpościerającą się sprzed bramy wejściowej. Wyjeżdżając z miasteczka dostrzec można, oprócz oczywiście widowiskowej panoramy Olimpu, również to, czym trudnią się okoliczni mieszkańcy. Jak okiem sięgnąć, rozpościerają się tu plantacje tytoniu – główne źródło utrzymania mieszkańców okolicy.

Kolejny kamienny kościół znajdujemy w niedalekiej wsi Agios Spirydonas, powstałej ledwie w końcówce XIX w. Wybudowany został w 1915 r. i dedykowany temu samemu świętemu, co nazwa całej wsi. Inny sfotografowaliśmy w mieście Lofos – kościół św.Jana. Potem już przyszedł czas na widoki – kilkadziesiąt kilometrów jazdy wzdłuż ółnocnych i zachodnich podnóży Olimpu, wciąż usianych plantacjami tytoniu.

Kolejny ważny historycznie punkt to leżąca już po zachodniej stronie gór malutka wieś Dolichi, a konkretnie stojący na jej centralnym placu stary bizantyjski kościółek Przemienienia Pańskiego. Nikt nie wie, kiedy dokładnie go wybudowano, ale po szczegółach architektonicznych datuje się go na X – XII wiek. Na ścianach świątyni znaleziono inskrypcje, mówiące o remoncie w 1516 r., z tego też okresu pochodzą prawdopodobnie freski we wnętrzach, których jest naprawdę sporo, choć ich stan na pierwszy rzut oka nie jest najlepszy. Pod nimi znajduje się podobno kolejna, starsza warstwa malowideł. Pod koniec XX wieku wykonano trochę prac, ratujących stan kościoła, w trakcie których znaleziono pod świątynią pozostałości starszego budynku (prawdopodobnie łaźni) z wczesnych czasów chrześcijaństwa.

Agios Spirydonas, kościół

Agios Spirydonas, kościół

Plantacje tytoniu pod masywem Olimpu

Plantacje tytoniu pod masywem Olimpu

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Lofos, kościół św.Jana

Lofos, kościół św.Jana

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Dolichi, bizantyjski kościół

Dolichi, bizantyjski kościół

Dolichi, bizantyjski kościół

Dolichi, bizantyjski kościół

Kolejny malowniczy kościółek napotykamy w miejscowości Kallithea Ellasonos, przy skrzyżowaniu, na którym odbijaliśmy w lewo – tu rozpoczęła się droga powrotna na wybrzeże, tym razem wzdłuż południowych zboczy Olimpu. Tu pierwszą większą miejscowością po drodze jest Olimpiada, miejscowość nijak nie związana z tradycją olimpijską, wywodzącą się przecież z Grecji. Miejscowości o tej nazwie w Grecji jest kilka, ale tą właściwą jest Olimpia na Peloponezie, daleko od Olimpu. Ale zdjęcia tabliczki z nazwą „Olimpiada” nie odmówiliśmy sobie :)

Niedaleko za Olimpiadą, i za wsią Sparmos znajduje się kolejny zjazd w kierunku pieszych szlaków na szczyty Olimpu. Należy zjechać w lewo w zjazd w kierunku bazy wojskowej K.E.O.A.X. – są odpowiednie kierunkowskazy. Około 20 minut pod górę bardzo widokową trasą o dobrej nawierzchni asfaltowej wiedzie pod bramę wspomnianej bazy, gdzie asfalt się kończy. Znajduje się tu niewielki parking, a dalej, przez bazę wojskową trzeba już udać się pieszo. Jeśli planujecie wejście w kierunku szczytów Olimpu, trzeba tu zjawić się rano, by zdążyć wrócić o sensownej godzinie. Na Mitikas jest stąd ok.8 km. Skrótowy film z trasy do K.E.O.A.X. możecie zobaczyć poniżej.

Zjeżdżając w dół, przy końcu zjazdu skręcamy do widocznego z góry, widowiskowo położonego XVI-wiecznego monasteru św.Trójcy. Rozbudowany w XVII w., wiek później przeżył szczyt swojej potęgi, kiedy to zamieszkiwało tu nawet 150 mnichów. Był wtedy znaczącym ośrodkiem naukowym i kulturalnym, znajdowała się tu biblioteka z bogatymi zbiorami starych rękopisów.

Kallithea Ellasonos, kościół

Kallithea Ellasonos, kościół

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Olimpiada

Olimpiada

Baza wojskowa K.E.O.A.X., początek pieszego szlaku na szczyty Olimpu

Baza wojskowa K.E.O.A.X., początek pieszego szlaku na szczyty Olimpu

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Widok na greckie wybrzeże, nad brzegiem w oddali zamek Platamon

Widok na greckie wybrzeże, nad brzegiem w oddali zamek Platamon

Teraz już pozostała nam tylko jazda na wybrzeże, zjazd z wysokości 1020 m n.p.m., na której leży klasztor św.Trójcy w Sparmos. Znów genialne widoki (zarówno gór, jak i widocznego z góry wybrzeża) i strome asfaltowe serpentyny. W oddali można zauważyć m.in. zamek Platamon, wybudowany przez rycerzy krzyżowych w początkach XIII w. Badania archeologiczne pokazały, że stoi on w miejscu, gdzie kiedyś istniałoantyczne greckie miasto Herakleion.

W ten sposób kończy się nasz objazd masywu Olimpu. Widzieliśmy go z każdej strony świata i z każdej z nich prezentuje się on bardzo widowiskowo. Utkwiły nam szczególnie maleńkie, puste w upalnym środku dnia wsie z cudownymi cerkwiami. No i te widoki na góry, a potem z gór na wybrzeże…

Cała trasa, wraz z dwoma podjazdami pod piesze szlaki, liczy jakieś 200 km. A w następnym wpisie zabierzemy Was na wycieczkę wgłąb antycznej greckiej historii – będzie miejsce bitwy pod Termopilami.

Pełna galeria zdjęć z objazdu wokół masywu Olimpu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Macedoński klejnot: Ochryda i okolice

Kolejny dzień wakacyjnej podróży w 2014 r. poświęciliśmy na zwiedzanie perełki Macedonii – Ochrydy. Był to także ostatni dzień dojazdu do Paralia Katerinis w Grecji, gdzie mieliśmy zatrzymać się na nieco ponad tydzień na wakacyjne plażowanie.

Tour de Europe, dzień 5 (poprzedni wpis: Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy). Ostatni dzień naszej podróży na wakacyjny odpoczynek na wybrzeżu Grecji spędziliśmy na zwiedzaniu Ochrydy – przepięknego miasteczka, położonego na południowym zachodzie Macedonii. Zobaczyliśmy także nieco atrakcji historycznych, położonych przy brzegu Jeziora Ochrydzkiego po jego macedońskiej stronie.

Ochryda jest miastem niezwykle starym, jeśli chodzi o historię. Ślady bytności człowieka, znalezione w okolicach dzisiejszego miasta pochodzą nawet z wczesnej epoki kamiennej, mniej więcej 6 tysięcy lat przed Chrystusem. Miej więcej tysiąc lat p.n.e. istniało tu znaczące siedlisko ludzkie – dziś w tej okolicy znajduje się lotnisko.

Historię samej Ochrydy rozpoczyna umownie legenda o Kadmusie, mitycznym założycielu i pierwszym królu słynnych greckich Teb, który po wygnaniu z własnego miasta, uciekł właśnie nad Jezioro Ochrydzkie i założył nowe miasto – Lychnidos, czyli dzisiejszą Ochrydę.

Ochryda, promenada nad jeziorem

Ochryda, promenada nad jeziorem

Ochryda, panorama starej części miasta

Ochryda, panorama starej części miasta

Ochryda, kościół NMP Bolnicka

Ochryda, kościół NMP Bolnicka

Ochryda, kościół św.Mikołaja Gerakomia

Ochryda, kościół św.Mikołaja Gerakomia

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, kościół św.Sofia

Co do faktów stricte historycznych – na pewno w IV w. p.n.e. Lychnidos dostało się we władanie Macedończyków, a w połowie II w. p.n.e. zostało podbite przez Rzymian. Było ważnym punktem Imperium – Rzymianie poprowadzili przez Lychnidos słynną Via Egnatia – drogę łączącą dzisiejsze albańskie Durres z Salonikami i Konstantynopolem. Chrześcijaństwo szybko zadomowiło się w mieście – już w V w. Lychnidos było siedzibą biskupstwa, a pozostałości wczesno-chrześcijańskich budowli są widoczne w Ochrydzie do dziś.

Pod koniec IX w. pojawia się w historii miasta kilka ważnych faktów. Przede wszystkim w dokumentach z 879 r. po raz pierwszy pojawia się obecna nazwa – Ochryda. Krótko potem do Ochrydy przybywają dwaj misjonarze, dziś święci – św.Kliment i św.Naum, rozpoczynając czas świetności miasta jako ośrodka literackiego, piśmienniczego i kulturalnego. Powstaje wtedy pierwsza szkoła, otwarta w klasztorze św.Pantalejmona, również wybudowanym pod koniec IX w. Św.Klimenta uważa się dziś za twórcę cyrylicy – alfabetu używanego do dziś w wielu krajach, m.in. Rosji, Bułgarii, Serbii czy Macedonii.

Szczyt glorii Ochrydy przypadł na czasy pierwszego państwa bułgarskiego (X / XI w.), kiedy to miasto było jego stolicą. Od początków XI w. władzę przejęło Bizancjum, a wpływy Ochrydy wciąż były ogromne, szczególnie pozycja miejscowych dostojników kościelnych. Aż do zdobycia miasta przez Turków (1395 r.) biskupstwo Ochryda posiadało ogromne wpływy i rozciągało się na ogromne terytoria.

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, widok spod kościoła św.Sofia

Ochryda, widok spod kościoła św.Sofia

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół Narodzenia NMP i św.Petka

Ochryda, kościół Narodzenia NMP i św.Petka

Turcy, choć początkowo wspierali biskupów z Ochrydy, zmienili swe nastawienie po powstaniu Skanderberga, dziś bohatera narodowego Albanii. Zlikwidowali nawet miejscowe biskupstwo, ale nawet pomimo tego, o dziwo zachowały się do dziś piękne bizantyjskie kościoły, których Osmanie nie zburzyli, a przekształcili w meczety.

Po wyzwoleniu z niewoli tureckiej, w 1912 r. Ochryda weszła w skład Serbii, ale na bardzo krótko. W czasie obu wojen światowych była kontrolowana przez Bułgarów, pomiędzy wojnami i po drugiej z nich weszła w skład Jugosławii, a od uzyskania przez Macedonię niepodległości weszła w jej skład.

Dzisiejsza Ochryda żyje przede wszystkim z turystyki – i nic w tym dziwnego, ma bowiem to miasto wszystko, by przyciągać turystów z całego świata. Przede wszystkim leży nad pięknym, dużym Jeziorem Ochrydzkim, pełnym miejsc do pływania czy plażowania. Klimat również świetny, a wszystko to okraszone jest ogromem atrakcji historycznych. Legenda mówi, że w średniowieczu w Ochrydzie istniało 365 kościołów, co jest możliwe ze względu na ówczesną potęgę miejscowych biskupów. I choć zachowało się ich do dziś znacznie mniej, to jednak wszystkie stanowią perełki historyczne. Nie brak tu również pozostałości starszych, z czasów antycznych, np. ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki czy antyczny (jeszcze z czasów greckich, przed Rzymianami) teatr. Wszystko to składa się dziś na nadzwyczajną popularność Ochrydy wśród turystów.

Przed zwiedzaniem atrakcji Ochrydy (po nim też) warto przejść się promenadą, idącą wzdłuż brzegu jeziora. To idealne miejsce na spacer, także wieczorny – ale wieczorem jest po prostu pełna turystów. Jest też wtedy głośna – pełna tłocznych knajpek i sprzedawców wszystkiego. Tak czy siak, promenada punktem obowiązkowym jest i basta.

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

A co warto przede wszystkim w Ochrydzie zobaczyć ? Poniżej spis ważniejszych atrakcji, które odwiedziliśmy podczas kilkugodzinnej wyprawy uliczkami i ścieżkami miasta. Tak, także ścieżkami, bo gdzieniegdzie dojście prowadziło laskiem, leśną ścieżką. I jeszcze jedno – w sezonie wakacyjnym bywa tu gorąco – zapamiętaliśmy z Ochrydy potworny upał, na jaki trafiliśmy. To utrudnia nieco poruszanie się po położonym jednak na terenie pnącym się pod górę miasteczku, z licznym schodami. Warto mieć ze sobą zapas picia.

Zabytki antyczne:

  • grecki teatr, jedyny tego typu w Macedonii (pozostałe to późniejsze teatry rzymskie), wybudowany ok.200 r. p.n.e. Nieznana jest jego pojemność, gdyż zachowała się jedynie dolna część widowni. W czasach rzymski odbywały się tu walki gladiatorów oraz egzekucje chrześcijan;
  • ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki, kolejne po teatrze pozostałości po antycznym Lychnidos. Bazylika pochodzi prawdopodobnie z V w., zachowały się w niej w dość dobrym stanie liczne mozaiki. Bazylika nosiła prawdopodobnie imię św.Pawła, który nauczał w Lychnidos w I w. Ruiny znajdują się tuż obok odrestaurowanego monasteru św.Pantelejmona, obok nich znaleziono także dawne baptysterium z IV-VI wieku, z zachowanymi bogatymi mozaikami, w tym znakami swastyk;
Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Zabytki średniowieczne:

  • twierdza cara Samuela, pochodząca z XI w., z czasów gdy Ochryda była stolicą państwa bułgarskiego, rządzonego przez cara Samuela. Stoi na wzgórzu, górującym nad miastem. Do dziś zachowały się potężne mury i kilkanaście wież obronnych. Z murów, po których szczycie można spacerować, rozpościera się piękny widok na miasto i jezioro. Prace archeologiczne potwierdziły, że twierdzę wybudowano w miejscu, gdzie kiedyś stała inna twierdza, pochodząca z IV w. p.n.e., wybudowana prawdopodobnie przez panujących tu wtedy Macedończyków;

Świątynie:

  • kościół św.Mikołaj Bolnicki, z XIV w., drugi człon nazwy pochodzi od nazwy dzielnicy. Freski we wnętrzach pochodzą z czasu budowy świątyni;
  • kościół NMP Bolnicka, pochodzący z pierwszej połowy XIV w. Freski na ścianach pochodzą z całego okresu od XIV do XIX w.;
  • kościół św.Mikołaj Gerakomia, o którym pierwsza wzmianka pochodzi z 1692 r., a obecna bryła budynku – z XIX wieku. Nazwa pochodzi od domu opieki, który znajdował się kiedyś w sąsiedztwie. Ikonostas z połowy XIX w., we wnętrzach znajdują się ikony, pochodzące z od XIV do XIX w.;
  • kościół św.Sofia, jeden z najważniejszych zabytków macedońskiej architektury sakralnej. Istniał prawdopodobnie już w czasach cara Samuela (koniec X w.), odbudowano go w połowie XI wieku. We wnętrzach znajdują się freski pochodzące z okresu odbudowy. Ze względu na świetną akustykę, często odbywają się tu imprezy kulturalne i koncerty muzyki sakralnej i poważnej;
  • kościół Jana Ewangelisty w Kaneo, chyba najbardziej popularny pod względem fotografowania obiekt w Ochrydzie, cudownie położony na skale nad brzegiem jeziora. Nie wiadomo, kiedy został zbudowany, w dokumentach pojawia się po raz pierwszy w 1447 r., ale uważa się, że powstał w XIII wieku;
  • kościół Narodzenia NMP i św.Petka – miniaturowa cerkiew, zbudowana nad brzegiem jeziora poniżej cerkwi Jana w Kaneo, całkiem nowa, bo oddana do użytku w 1993 r.;
  • kościół św.Pantelejmona, wg legendy wybudowany w dzielnicy Plaosnik jeszcze w czasach, gdy przebywał tu św.Kliment. To właśnie tu odbywał on studia nad cyrylicą. Tu też ponoć własnoręcznie zbudował kryptę, w której został potem pochowany w 916 r. Za czasów osmańskich najpierw przekształcony w meczet, a potem zniszczony, odrestaurowany na początku XXI w. Uważany za najważniejszą macedońską świątynię, jest celem pielgrzymek wiernych w okresach świątecznych;
  • kościół NMP Peribleptos („Wszechwiedzącej”), jeden z najważniejszych w Ochrydzie, wybudowany już w 1295 r. przez namiestnika bizantyjskiego. To tu przechowywano relikwie św.Klimenta po tym, jak kościół św.Pantelejmona został przez Turków przekształcony w meczet. Gdy kościół św.Sofia także został meczetem, to Peribleptos został siedzibą archidiecezji. Freski we wnętrzach są jednymi z najstarszych i najważniejszych dzieł sakralnych w Macedonii;
  • kościół św.Konstantyna i Heleny, mała cerkiew, stojąca w sąsiedztwie kościoła Peribleptos, wybudowana w 1477 r. Wezwanie świątyni pochodzi od cara Konstantyna i jego matki, są oni zresztą namalowani na jednym z fresków we wnętrzach. Freski pokrywają całą powierzchnię ścian wewnętrznych kościoła;
  • kościół NMP Celnica. Jedyne informacje jakie o nim znaleźliśmy – budowla, jak i resztki fresków we wnętrzach pochodzą z XIV w. Z jednej ze stron opiera się on o dawne mury miejskie, gdzie odkryto w czasie prac jedną z trzech dawnych bram wjazdowych do Ochrydy;
  • meczet Ali Paszy, stojący w starej dzielnicy Ochrydy, pochodzi z 1573 r. W obrębie terenu meczetu znajduje się także tradycyjny turecki grobowiec, podpisany Pir Mehmet Hayati – nie wiemy kim był ów człowiek.
Ochryda, twierdza cara Samuela, górująca nad miastem

Ochryda, twierdza cara Samuela, górująca nad miastem

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos, widziany z twierdzy cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos, widziany z twierdzy cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos

Ochryda, kościół NMP Peribleptos

Ochryda, kościół św.Konstantyna i Heleny

Ochryda, kościół św.Konstantyna i Heleny

Ochryda, cerkiew św.Dymitra przy kościele św.NMP Peribleptos

Ochryda, cerkiew św.Dymitra przy kościele św.NMP Peribleptos

Atrakcje naturalne:

  • stary platan, rosnący w centrum Ochrydy. Wg legendy zasadził go sam św.Kliment w 967 r. Kiedyś przy nim wykonywano ponoć egzekucje, uznawany jest za najstarsze drzewo w Macedonii;

Ze sporym niesmakiem jednak zwiedzaliśmy świątynie Ochrydy. Ktoś bowiem uczynił sobie z nich źródło zarobku, tworząc bilety wstępu do nich. Już samo biletowanie wstępu do prawosławnej cerkwi jest nieco dziwne, ale nasz zdecydowany wewnętrzny sprzeciw wzbudziło dodatkowe rozróżnienie na Macedończyków i turystów. Wg cennika Macedończyk płacił „tyle”, a turysta „3 razy tyle”. To sprawiło, że czuliśmy się po prostu „cyckani” z pieniędzy – w ramach oporu nie weszliśmy do żadnej ze świątyń z płatnym wstępem.

Wyjeżdżamy z Ochrydy, ale nie opuszczamy jeszcze Macedonii i okolic Jeziora Ochrydzkiego. Okolice miasta są równie bogate w atrakcje turystyczne co sama Ochryda. Kierujemy się na południe, wzdłuż wschodniego brzegu jeziora, w kierunku słynnego monasteru św.Nauma. Zanim jednak do niego dojedziemy, zatrzymujemy się w „Muzeum na wodzie” – rekonstrukcji prehistorycznego siedliska ludzkiego.

Ochryda, meczet Ali Paszy

Ochryda, meczet Ali Paszy

Ochryda, uliczki starego miasta

Ochryda, uliczki starego miasta

Ochryda, kościół NMP Celnica

Ochryda, kościół NMP Celnica

Ochryda, stary platan w centrum miasta

Ochryda, stary platan w centrum miasta

Znajduje się ono między miejscowościami Pesztani i Trpejca, na brzegu Jeziora Ochrydzkiego. Prace archeologiczne udowodniły, że kiedyś istniała tu osada ludzka, usadowiona w domach umieszczonych na platformie nad wodami jeziora, utrzymującej się na ok.10 tysiącach wbitych w dno jeziora drewnianych pali. Osada istniała w czasach ery brązu i żelaza (1200 – 600 r. p.n.e.). Istniały tu co najmniej 24 domostwa, które w ostatnich latach pieczołowicie zrekonstruowano.

Rekonstrukcja jest całkiem „świeża”, zakończono ją w 2010 r. Znajduje się tu także muzeum, w którym oglądać można przedmioty wydobyte z dna jeziora w miejscu, w którym kiedyś stała wioska. Znaleziono tu m.in. narzędzia, noże, ceramikę oraz zwierzęce kości. Niemal obok zrekonstruowanej wioski, na terenie kompleksu muzealnego znajduje się także dawna niewielka rzymska forteca, stanowisko wojskowe z II w., w którym także prace archeologiczne niedawno się zakończyły.

Dojeżdżamy do klasztoru św.Nauma, położonego niemal 30 km na południe od Ochrydy. Tereny sąsiadujące z klasztorem, położone nad samym jeziorem, służą miejscowym i turystom do plażowania – zaiste są tu wymarzone warunki do kąpania się czy opalania. Dużo zieleni i piaszczysty brzeg sprzyjają aktywnemu wypoczynkowi.

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

Klasztor został wybudowany przez św.Nauma w początkach X wieku. Św.Naum był uczniem świętych Cyryla i Metodego i wg legendy współtwórcą cyrylicy. Wkrótce po budowie klasztoru, św.Naum zmarł i został tutaj pochowany. Jego grobowiec wciąż istnieje we wnętrzach klasztornej cerkwi. Macedończycy wierzą, że nawet dziś, przykładając ucho do kamiennego grobowca, można poczuć bicie serca mnicha.

Klasztor był wielokrotnie przebudowywany, większość dziś widocznych malowideł i ikon pochodzi z XVI / XVII w., choć niektóre fragmenty fresków są znacznie starsze. Ikonostas w cerkwi pochodzi z 1711 r. (wstęp do cerkwi znów okazuje się płatny). Atrakcją klasztoru, szczególnie dla dzieciaków, stają się licznie przechadzające się wokół klasztoru… kolorowe pawie.

Kończymy krótką wizytę w klasztorze. Kilkaset metrów przed monasterem skręcamy w boczną uliczkę, zachęceni tabliczką prowadzącą do kolejnego monasteru. To klasztor i cerkiew św.Atanazego, który choć bardzo fotogeniczny, to pozostał dla nas historyczną tajemnicą – nie udało nam się znaleźć nic o jego historii. Czas nas goni, jeszcze tego samego dnia musimy dojechać do greckiego Paralia Katerinis. Wiemy już, że musimy zrezygnować z planowanego zwiedzania macedońskiej Bitoli. Ale że droga do Grecji prowadzi tak, że niemal musimy wrócić do Ochrydy, zahaczamy o jeszcze jedno historyczne miejsce.

Plaża przy monasterze św.Nauma

Plaża przy monasterze św.Nauma

Młoda para przy monasterze św.Nauma

Młoda para przy monasterze św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Pawie przy monasterze św.Nauma

Pawie przy monasterze św.Nauma

Klasztor św.Atanazego przy Jeziorze Ochrydzkim

Klasztor św.Atanazego przy Jeziorze Ochrydzkim

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Przy głównej drodze w okolicach Ochrydy znajdują się pozostałości starej bazyliki oraz nekropolii (odkryto dotąd ponad 100 grobowców),pochodzące z VI-XII w. Tuż obok znajduje się wejście do skalnego kościoła św.Erazma – niestety okazuje się on zamknięty. Stąd prowadzi stroma ścieżka (ale tylko 200 metrów) do położonego wyżej skalnego kościoła św.Katarzyny. Tu już, choćby przez kratę, można zobaczyć wnętrze świątyni, wykute w skale. Czas pochodzenia obu tych kościołów nie jest znany i dość niewiele możemy powiedzieć o ich historii.

Na tym kończy się nasz pobyt w Ochrydzie i nad brzegami Jeziora Ochrydzkiego. W planach mieliśmy sporo więcej atrakcji, niestety niemal jak zwykle okazało się, że nieco przeceniliśmy nasze możliwości i ilość możliwych do zobaczenia miejsc w ciągu jednego dnia. Perspektywa 4-godznnej jazdy nad greckie wybrzeże Morza Egejskiego kazała nam opuścić Macedonię. Ale obiecaliśmy sobie, że tu wrócimy… i wstępnie wygląda na to, że już w 2015 r. nam się to uda :)

Następny wpis będzie już z Grecji. Zaprosimy Was na wizytę w antycznych ruinach miasta Dion.

Pełna galeria zdjęć z Ochrydy i okolic znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy

Większość pierwszego dnia w Macedonii podczas wakacyjnej podróży w 2014 r. spędziliśmy, zwiedzając miasteczka w zachodniej, tej bardziej albańskiej, części kraju. Były m.in. Tetovo, Gostivar czy Debar.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Kanion Matka, rekreacyjna przerwa w zwiedzaniu Macedonii). Pierwszy pełny dzień w Macedonii, po zwiedzaniu Skopje i spacerze wzdłuż kanionu Matka, miał nam upłynąć w drodze do kolejnego miejsca noclegowego, czyli Ochrydy na południu kraju. Jako trasę wybraliśmy sobie drogę wzdłuż zachodniego krańca Macedonii, usłaną małymi miasteczkami i sławnymi monasterami.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tereny dzisiejszej zachodniej Macedonii zamieszkane były już w czasach antycznych. Zarówno Tetovo, Gostivar jak i Debar istniały w czasach Cesarstwa Rzymskiego, pod nazwami odpowiednio: Oaeneum, Draudak i Deborus. Cały region ma bardzo podobną historię – na przełomie X/XI w. wszedł w skład pierwszego państwa Bułgarskiego, następnie rządzili nim Serbowie, a potem wpadł na długie wieki w szpony Imperium Osmańskiego (koniec XIV w.). Cały czas jednak wybuchały powstania i rozruchy przeciwko Turkom, aż w końcu na początku XX w. region wyzwolił się z okowów.

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Ale i wtedy nie było tu spokojnie. Najpierw rządzili Albańczycy, potem Serbowie i Bułgarzy. W końcu region stał się częścią Jugosławii, z przerwą na drugą wojnę światową, kiedy to Włosi stworzyli sobie satelickie państwo albańskie i wcielili zachodnie rejony dzisiejszej Macedonii do tzw. Wielkiej Albanii, całkowicie wtedy od siebie zależnej.

Albańczycy bardzo bronili się przed nadchodzącą komunistyczną Jugosławią, walcząc z jej wojskami nawet po zakończeniu wojny (skąd my to znamy ?). Walki toczyły się w regionie aż do 1948 r., a karą były późniejsze represje, jakie spotkały miejscową albańską ludność. Mimo to, nadal zdarzały się protesty, a nawet żądania przyłączenia tych terenów do innej jugosłowiańskiej republiki – Kosowa, także w dużej części zamieszkanego przez Albańczyków.

Gdy rozpadała się Jugosławia, Albańczycy w zachodniej Macedonii zażądali przyłączenia tych terenów do Albanii, bojkotując referendum, decydujące o odłączeniu się Macedonii od Jugosławii i uzyskaniu przez Macedonię niepodległości. Do dziś region ten jest „sercem” albańskiej ludności w Macedonii, w Tetovie siedziby mają wszystkie najważniejsze partie polityczne, reprezentujące Albańczyków i ich interesy.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, kamienny most

Tetovo, kamienny most

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

O tym, jak bardzo „albańska” etnicznie jest zachodnia Macedonia, najlepiej świadczą liczby. Procent Albańczyków w największych miastach regionu przedstawia się następująco: Tetovo: 55%, Gostivar: 47%, Debar: 75%. Dane pochodzą z 2002 r. i historycznie cały czas „udział” albański rośnie.

Albańska społeczność ma, przynajmniej dla nas, swoją specyfikę i da się ją wyczuć. Już wjeżdżając do Tetova czuliśmy, że jesteśmy w Albanii. Specyficzny klimat ulicy, zatłoczonej, gwarnej, takiej bardziej bazarowej niż miejskiej. I kosmiczne jak na tak małe miasto korki w jego centrum. Umiejętność parkowania wszędzie i jakkolwiek. Prawie w ogóle napisów cyrylicą, za to wszędzie te albańskie.

Nieco ponad 50-tysięczne Tetovo, jak już pisaliśmy wyżej, jest niejako „stolicą” albańskiej mniejszości w Macedonii (choć w samym Tetovie Albańczycy są większością). Miasto słynie przede wszystkim z „malowanego meczetu”, stojącego w centrum starego miasta. Dlaczego „malowany” ? Otóż ten wybudowany w 1438 r. meczet z zewnątrz został dookoła misternie ozdobiony malowidłami o motywach roślinnych i geometrycznych. Równie okazale prezentuje się wewnątrz, gdzie także tradycyjnie stosowane płytki ceramiczne zastąpiono ręcznymi malowidłami ściennymi.

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, do ślubu po albańsku

Tetovo, do ślubu po albańsku

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wieża zegarowa

Gostivar, wieża zegarowa

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Jezioro Mavrovo

Jezioro Mavrovo

Z „malowanym meczetem” w Tetovie wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Nie został on ufundowany, jak to zwykle bywa, przez lokalnego przywódcę lub osobistość, a przez dwie mieszkanki miasta, siostry – Hurshidę i Mensure. Mają one swoje miejsce przy meczecie po dziś dzień – na meczetowym dziedzińcu stoi ich okazały grobowiec. Razem z meczetem w XV w. wybudowano także hamam (łąźnię), znajdujący się po drugiej stronie płynącej obok meczetu rzeczki Pena.

Trzecia warta uwagi budowla w centrum Tetova to kamienny most na Penie, stojący raptem ze 100 m od hamamu. Nikt nie wie, kiedy został zbudowany, ale szacuje się, że był to XV/XVI wiek. Co ciekawe, po jednej ze stron mostu przebiega w Tetovie ulica… Lenina. Czas się tu trochę zatrzymał w miejscu :)

Po Tetovie postanowiliśmy sobie trochę pospacerować. Ale nie po zatłoczonym i wypełnionym samochodami centrum, a po bocznych uliczkach, odchodzących w górę od malowanego meczetu i hamamu. Poszliśmy więc wzdłuż Peny, ciasnymi uliczkami, przyciągani wieżą prawosławnej cerkwi w oddali. I tak, nieco przypadkiem, trafiamy do cerkwi św.Mikołaja, wybudowanej pierwotnie prawdopodobnie już ok.XIV w. (nie zachowały się żadne dokumenty z datą jej budowy, ale wychodzi że zbudowana została jeszcze przez czasami panowania Turków na Bałkanach). Nie wygląda na tak starą, wręcz wygląda na nowiusieńką, a to dlatego, że z pierwotnej cerkwi nic już nie zostało.

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Cerkiew św.Mikołaja wspominana jest w dokumentach z XVII i XVIII w., z adnotacjami o maleńkiej świątyni, z trudem mieszczącej wiernych. Wreszcie w połowie XIX w. zdecydowano się rozbudować cerkiew do znacznie większych rozmiarów. Ale już nieco ponad 20 lat później cerkiew została spalona przez podpalacza, imigranta z Albanii. Odbudowano ją dopiero w pierwszych latach XX wieku, a w latach 90-tych tegoż stulecia cerkiew zyskała nową elewację, przez co kompletnie nie sprawia wrażenia zabytku.

Tuż obok cerkwi św.Mikołaja stoi kolejna cerkiew – św.Petki, wybudowana już w XXI wieku, ale kontynuująca tradycje stojącej tu kiedyś jej poprzedniczki. Wciąż obok można znaleźć miejsce, gdzie pierwotnie stała mała kaplica, służąca także jako kaplica pogrzebowa.

Schodząc z powrotem do centrum mieliśmy okazję zobaczyć codzienne Tetovo, to oddalone od zabytków i nielicznych atrakcji turystycznych miasta. Mieszkańców, uliczne kramy z owocami, czy przybrany do ślubu samochód, sowicie okraszony symbolami albańskimi. Zdecydowanie trafiliśmy do małej, macedońskiej Albanii. Albańczycy bardzo silnie identyfikują się ze swoją ojczyzną, co widać i słychać na każdym kroku. Słabo asymilują się z lokalnymi rdzennymi mieszkańcami (choć do końca nie wiemy, czy to właśnie Albańczycy nie są tu tymi „rdzennymi”), co jako żywo przypomina nam casus Kosowa. I biorąc uwagę, że wszystko to ma miejsce w gorącym jak wulkan rejonie Bałkanów, mamy drobne obawy o spokój tego miejsca w przyszłości… A już teraz Tetovo pod względem poziomu przestępczości, nie licząc stolicy Skopje, jest na czele „rankingu”…

Jedziemy dalej. Zaczynamy czuć presję czasu, wszak musimy jeszcze tego samego dnia dojechać w ludzkiej porze do Ochrydy, rezygnujemy więc z odwiedzenia dużej atrakcji okolic Tetova – monasteru w miejscowości Leszok. Kolejnym celem jest Gostivar, miasto nieco mniejsze od Tetova – ponad 35 tys. mieszkańców. Niestety Gostivar skutecznie zniechęca nas do zwiedzania – miasto jest potwornie zakorkowane w centrum, nie mówiąc o możliwości znalezienia jakiegokolwiek miejsca do zaparkowania samochodu. Tracąc mnóstwo czasu na przejazd przez centrum, największe atrakcje turystyczne fotografujemy w zasadzie z wnętrza samochodu.

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

A te największe atrakcje Gostivaru to wieża zegarowa, wybudowana tu przez osmańskiego namiestnika w 1683 r., meczet Beya Mahala z 1688 r. (nazywany „zegarowym” ze względu na sąsiedztwo z wieżą zegarową) oraz kościół Matki Bożej z 1915 r. – do niedawna jedyny kościół prawosławny w mieście. Wyjeżdżamy z Gostivaru bez większego żalu, nadal kierując się wzdłuż zachodnich krańców Macedonii, na południe.

Po drodze na południe zatrzymujemy się w miejscowości Mavrovi Anovi przy cerkwi św.Cyryla i Metodego, wyglądającej na tle jeziora Mavrovo bardzo widowiskowo, ale niestety nie znajdujemy do dziś żadnych materiałów na temat jej historii – pozostaje więc jedynie dokumentacja fotograficzna.

Wjeżdżamy tym samym na tereny parku narodowego Mavrovo, największego macedońskiego parku narodowego. Jedziemy teraz do jednego z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Macedonii – bigorskiego monasteru św.Jana Chrzciciela, położoneg między Gostivarem a Debarem, w lasach parku narodowego Mavrovo.

Monaster św.Jana Chrzciciela wg legendy powstał ok.1020 r. w miejscu, gdzie znaleziono cudowną ikonę, która przechowywana jest tu do dziś i uchodzi za czyniącą cuda i uzdrowienia. Klasztor został silnie zniszczony w XVI w. przez Turków, swoją siłę odzyskał dopiero w XVIII i XIX wieku, kiedy to go rozbudowano. Do skarbów klasztoru zaliczyć trzeba, oprócz ikony, także ikonostas w cerkwi oraz liczne relikwie, w tym m.in. relikwie Jana Chrzciciela oraz część św.Krzyża. Niestety wszystkie one znajdują się we wnętrzach cerkwi, gdzie nie wolno robić zdjęć.

Rajcica, monaster

Rajcica, monaster

W 2009 roku klasztor uległ tragicznemu pożarowi, w wyniku którego spaliła się znaczna część najstarszych zabudowań. Szybko je odbudowano, ale dziś klasztor wygląda na krystalicznie nowy, nieco odbiegając od naszej wizji historycznego zabytku. Ale i tak warto tu przyjechać, czuć tu mimo wszystko duchy dłuuuuugiej historii.

Debar, pomnik Skanderberga

Debar, pomnik Skanderberga

Kolejne ważne macedońskie miejsce kultu religijnego to Rajcica i znajdująca się tu żeńska część klasztoru św.Jana Chrzciciela. Zbudowany w 1835 r. pod wezwaniem św.Jerzego Zwycięzcy (tego, często przedstawianego podczas walki ze smokiem), znajduje się ok.2 km przed miastem Debar, znany jest głównie z tego, że przechowywane są tu, pochodzące z IV w. relikwie (część kości dłoni) św.Jerzego.

Ostatnim, krótkim przystankiem na drodze do Ochrydy było wspomniane przed chwilą miasto Debar. Debar nie ma w sobie niczego szczególnego poza jednym faktem, niezwykle istotnym dla Albańczyków – to tu urodził się (choć nie wiadomo dokładnie kiedy, na pewno w II poł. XIV w.) Gjon Kastrioti, ojciec Skanderberga, bohatera narodowego Albanii, walczącego w XV w. z Imperium Osmańskim. W 1909 r. w Debarze odbył się albański kongres, który uchwalił po raz pierwszy od czasów panowania osmańskiego legalność używania języka albańskiego oraz istnienie albańskich szkół oraz dużą autonomię Albańczyków wewnątrz Imperium Osmańskiego.

Debar odwiedziliśmy w zasadzie tylko na chwilę, szukając śladów Skanderberga – znaleźliśmy jeden dość szybko – w samym centrum miasta stoi jego okazały pomnik. Zresztą małych popierś innych, głównie albańskich, osobistości z przełomu XIX/XX w. jest w centrum Debaru sporo. Wart zauważenia jest także okazały meczet z sąsiadującą z nim wieżą zegarową na obrzeżach miasta.

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, meczet

Debar, meczet

Zanim zapadł zmrok, zdążyliśmy jeszcze przejechać wzdłuż Jeziora Debarskiego, jednego z większych jezior w Macedonii (aczkolwiek jest to jezioro sztuczne, utworzone po budowie zapory wodnej na rzece Czarny Drin). Trasa jest niezwykle malownicza, a panoramy widoczne nad jeziorem momentami zapierają dech. Wąskie, otoczone zielonymi wzniesieniami, momentami dość szeroko rozlewające się na boki w liczne zatoczki jezioro sprawia, że chce się co chwilę zatrzymywać, by podziwiać widoki.

Resztę drogi do Ochrydy przejechaliśmy już przy zapadającym zmroku, a pod pensjonat w którym mieliśmy nocować – już późnym wieczorem. Zdążyliśmy jeszcze przespacerować się promenadą nad Jeziorem Ochrydzkim (głównie w poszukiwaniu jedzenia, skończyło się na burkach i pizzy). Prawdziwe zwiedzanie Ochrydy i okolic miało nam wypełnić kolejny, ostatni już dzień w drodze do greckiego Paralia Katerinis, w którym to mieliśmy spędzić ponad tydzień na prawdziwych, „stacjonarnych” wakacjach. Atrakcje Ochrydy pokażemy Wam w kolejnym poście.

Pełna galeria zdjęć z zachodniej Macedonii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Kościoły starego Wilna, cz.2

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno na weekend (poprzedni wpis: Kościoły starego Wilna, cz.1). Kontynuujemy, rozpoczętą w poprzednim wpisie, podróż wśród zabytkowych świątyń różnych wyznań, znajdujących się w obrębie oraz najbliższych okolicach Starego Miasta w stolicy Litwy.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Wilno, świątynie Starego Miasta

ładowanie mapy - proszę czekać...

Wilno, Kaplica Ostrobramska: 54.674321, 25.289465
Wilno, kościół św.Teresy: 54.675047, 25.289476
Wilno, prawosławny monaster św.Ducha: 54.675568, 25.290688
Wilno, cerkiew św.Trójcy : 54.675264, 25.288328
Wilno, kościół Matki Boskiej Pocieszenia i św.Augustyna: 54.679005, 25.290238
Wilno, kościół św.Kazimierza: 54.677690, 25.288575
Wilno, cerkiew św.Mikołaja: 54.679907, 25.288618
Wilno, cerkiew św.Paraskewy Piatnicy: 54.680931, 25.289251
Wilno, Sobór Przeczystej Bogurodzicy: 54.681114, 25.292373
Wilno, kościół św. Bartłomieja Apostoła: 54.680282, 25.297533
Wilno, kościół Wszystkich Świętych: 54.675838, 25.284283
Wilno, kościół św.Mikołaja: 54.678273, 25.282942
Wilno, kościół ewangelicko-luterański: 54.679426, 25.283360
Wilno, kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny: 54.679470, 25.280700
Wilno, kościół ewangelicko-reformowany: 54.681365, 25.277819
Wilno, kościół św. Katarzyny: 54.681802, 25.281118
Wilno, kościół św. Ignacego Loyoli: 54.682677, 25.282073
Wilno, kościół św. Krzyża: 54.683954, 25.285002
Wilno, Bazylika archikatedralna św.Stanisława Biskupa i św.Władysława: 54.685852, 25.287759
Wilno, kościół św. Piotra i Pawła: 54.694100, 25.306320
Wilno, kościół św.Anny: 54.683136, 25.293081
Wilno, kościół św.Franciszka i św.Bernarda: 54.683024, 25.293510
Wilno, kościół św. Michała: 54.682683, 25.291944
Wilno, kościół św.Jana Chrzciciela i św.Jana Apostoła i Ewangelisty: 54.682615, 25.288575
Wilno, Synagoga Chóralna: 54.676108, 25.281617
Wilno, kościół św.Ducha: 54.681238, 25.284621
Wilno, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego: 54.681306, 25.285487

 

Bazylika Archikatedralna św.Stanisława i św.Władysława

Najważniejsza chrześcijańska świątynia Wilna i całej Litwy, o przebogatej, długiej i barwnej historii. Pierwszą katolicką świątynię wybudowano w tym miejscu prawdopodobnie jeszcze w XIII w., na sto lat przed oficjalnym chrztem Litwy – chrześcijaństwo przyjął wtedy Mendog, ówczesny władca, uważany dziś za pierwszego i jedynego w historii króla Litwy – choć jego koronacja jest jedynie legendą, nie potwierdzoną żadnymi dokumentami.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Mendog przyjął chrzest dla chwilowych interesów i szybko nową wiarę porzucił (po ok.10 latach), a świątynię, zbudowaną na poprzednio znajdującym się tu miejscu pogańskich obrządków zburzono – w podziemiach dzisiejszej katedry zachowały się pozostałości po niej.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Ponad 100 lat później, po oficjalnym chrzcie Litwy i Jagiełły, z fundacji tegoż wybudowano kolejną, drewnianą katedrę pod wezwaniem św.Stanisława. Wielokrotnie była później odbudowywana po pożarach, jakie ją trawiły. We wnętrzach katedry pochowano wiele znamienitych osobistości, poczynając od wielkiego księcia Witolda (choć nie wiadomo dokładnie, gdzie znajduje się jego grób) i jego żony. Książę Witold zresztą właśnie tutaj był koronowany na wielkiego księcia litewskiego. Później pochowano tu króla Aleksandra Jagiellończyka – jedynego polskiego władcy, pochowanego na Litwie.

Następcą Aleksandra Jagiellończyka na tronie został jego brat, Zygmunt I Stary – jego syn, Zygmunt II August w katedrze wileńskiej, potajemnie i bez wiedzy rodziców, wziął ślub ze swoją drugą żoną (pierwsza, Elżbieta, zmarła w wyniku epilepsji w wieku 19 lat i także została pochowana w katedrze w Wilnie), Barbarą Radziwiłłówną. Także i drugą żonę (też przedwcześnie zmarłą w wieku ok.30 lat) króla pochowano w katedrze. Tamte czasy pokazywał słynny lata temu serial TVP – „Królowa Bona”, Barbarę Radziwiłłównę zagrała w nim Anna Dymna.

Na początku XVII w. dobudowano do katedry, ufundowaną przez królów Zygmunta III Wazę i Władysława IV, kaplicę św.Kazimierza, poświęconą pierwszemu litewskiemu świętemu katolickiemu, Kazimierzowi Jagiellończykowi, synowi króla Kazimierza IV Jagiellończyka. Królewicz był bardzo w Wilnie poważany i po śmierci domagano się tu jego kanonizacji. Odbyła się ona jednak dopiero prawie 120 lat po jego śmierci, a niedługo po niej rozpoczęto budowę kaplicy, w której złożono relikwie świętego.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Wilno, Bazylika Archikatedralna, tablica na kaplicy św.Kazimierza

Wilno, Bazylika Archikatedralna, tablica na kaplicy św.Kazimierza

Grobowiec i kosztowności wywieziono z Wilna w połowie XVII w., ratując je przed rabunkiem ze strony najeżdżających miasto Rosjan. Powróciły one w pierwotne miejsce kilkadziesiąt lat później. Kaplica św.Kazimierza połączona była bezpośrednio z Zamkiem Dolnym, co pozwalało rodzinom królewskim na spokojne udawanie się na modlitwę. W 1648 r. w katedrze złożone jeszcze serce króla Władysława IV Wazy (zwłoki króla spoczywają do dziś na krakowskim Wawelu).

Wilno, pomnik księcia Giedymina przy katedrze

Wilno, pomnik księcia Giedymina przy katedrze

W 1927 r. w katedrze odbyła się uroczystość koronacji obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej. Prace remontowe w katedrze, przeprowadzane po zalaniu ją przez powódź w 1931 r., pozwoliły na odnalezienie grobowców królewskich. By je godnie uczcić, dobudowano wtedy w podziemiach mauzoleum królewskie. Po II wojnie światowej Rosjanie zamknęli świątynię, przekształcając ją początkowo w magazyn, a potem w galerię sztuki. Relikwie św.Kazimierza przeniesiono do kościoła św.Piotra i Pawła. Dopiero w 1989 r. oficjalnie zwrócono świątynię kościołowi, wtedy też relikwie powróciły do katedry.

Przed katedrą znajduje się wolnostojąca dzwonnica (57 m wysokości), także o bogatej przeszłości. Wybudowana na pozostałościach dawnej baszty zamkowej (XIII / XIV w.), była wielokrotnie przebudowywana. W dokumentacji historycznej pojawia się w XVI w. Pozłacane zegary mają tylko jedną wskazówkę, pokazującą godziny. Na Placu Katedralnym znajdziemy jeszcze symboliczny pomnik księcia Giedymina, wskazującego mieczem miejsce, gdzie ma zostać wybudowane miasto – Wilno.

Kościół św.Piotra i Pawła

Zrobimy wyjątek, bo kościół ten w zasadzie nie należy do wileńskiej starówki, stoi w odległości dłuższego spaceru od niej. Ze starego miasta, idąc od katedry ulicą Kościuszki dostaniemy się na plac Jana Pawła II, przy którym stoi świątynia. To trzeci z kolei kościół, stojący w tym miejscu – pierwszy, drewniany, stanął tu jeszcze za czasów Władysława Jagiełły. Ten jednak spłonął, a odbudowany, został zniszczony przez Rosjan w połowie XVII w.

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Obecny kościół, jak napisaliśmy wyżej, ufundowany został przez hetmana Paca, znamienitego miejscowego magnata. Budowa trwała w latach 60- i 70-tych XVII wieku. Wyjątkowość świątyni poczuć można dopiero wewnątrz, patrząc na zapierające dech w piersiach zdobienia – znajduje się tu ok.2000 rzeźb i sztukaterii, wypełniających ściany i sklepienie. Warto też przyglądnąć się unikatowemu żyrandolowi w kształcie łodzi.

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła, tablica z nagrobka fundatora

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła, tablica z nagrobka fundatora

Fundatora kościoła, uczestnika m.in. bitwy pod Chocimiem pod berłem Jana III Sobieskiego, pochowano w kościele – pod schodami wejściowymi do niego. Tablica z napisem „Tu leży grzesznik” początkowo wmurowana była w schody, ale po trafieniu przez piorun przeniesiono ją na ścianą boczną wejścia. We wnętrzach stał kiedyś zdobyczny turecki bęben spod Chocimia, przeniesiony niedawno do muzeum. Tę świątynię także odwiedził w 1993 r. Jan Paweł II, o czym mówi wbudowana przed kościołem pamiątkowa tablica.

Kościół św.Krzyża

Wracamy na wileńską starówkę. Niedaleko katedry stoi niewielki kościół św.Krzyża, o którego powstaniu krążą legendy. Podobno pierwsza kaplica istniała tu już w XIV w., a pełniący tu posługę franciszkanie zostali wymordowani – ku ich pamięci wytrysnęło cudowne źródło. Dzisiejsza świątynia wybudowana została w I poł. XVII wieku, ale spłonęła ona w pożarze w 1742 r., po czym ją odbudowano.

Wilno, kościół św.Krzyża

Wilno, kościół św.Krzyża

W czasach radzieckich budynek pełnił rolę sali koncertowej. Na początku XXI wieku przeprowadzono jego remont, dziś znów pełni funkcje kościelne. Przed kościołem stoi pomnik zasłużonego wileńskiego architekta – Wawrzyńca Gucewicza, żyjącego w XVIII w. Gucewicz, studiujący architekturę w Paryżu, wsławił się przebudową katedry wileńskiej (także kaplicy św.Kazimierza przy katedrze – przy pracach przy niej zginął, spadając z rusztowania) oraz ratusza miejskiego.

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Wilno, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Wilno, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Jedna z najmniejszych świątyń w starym Wilnie, silnie wkomponowana w rząd kamienic przy ulicy Dominikańskiej, pozostająca nieco w cieniu pobliskiego, tradycyjnie polskiego, kościoła św.Ducha. Z tymże kościołem łączy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego zresztą niezbyt miła historia, ale o tym za chwilę.

Pierwotnie znajdujący się tu kościół św.Trójcy wybudowano w XVI wieku z fundacji ówczesnego zarządcy miejskiej mennicy, przy wsparciu króla Zygmunta Starego. Obok założono także szpital, a całość wkrótce przekazano Dominikanom z kościoła św.Ducha. Po polskich rozbiorach i szpital i świątynię zamknięto, przerabiając ją później na cerkiew prawosławną. Kościół katolicki odzyskał kościół dopiero w 2004 r. I tu zaczyna się wspomniana historia – historia słynnego obrazu Miłosierdzia Bożego.

Obraz powstał w 1934 r., namalowany wg wskazań siostry zakonnej Faustyny, której Chrystus objawił się w 1931 r., każąc namalować taki właśnie obraz. Częścią obrazu był napis po polsku: „Jezu ufam Tobie”.Zaraz od czasu powstania dzieła, zaczęło ono być otaczane coraz większym kultem wiernych, stając się obiektem modlitw i celem pielgrzymek. Pierwotnie wystawiono go w Ostrej Bramie, później przenoszono do kilku innych świątyń, aż w 1986 r. znalazł swoje miejsce w polskim kościele św.Ducha. Staraniem polskiej wspólnoty został też odrestaurowany.

Wilno, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, obraz Jezusa Miłosiernego

Wilno, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, obraz Jezusa Miłosiernego

No i w 2005 r. wileński metropolita nakazał przeniesienie obrazu do kościoła św.Trójcy. Polska społeczność mocno sprzeciwiła się temu, ale pomimo to (wg jednych przekazów potajemnie w nocy, w innych siłą w czasie dnia) obraz zdemontowano i przeniesiono w nowe miejsce. Pozbawiono go też integralnej części – polskiego napisu. Mimo protestów znajduje się on tam do dziś, stworzono w tym celu Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w kościele św.Trójcy, o ascetycznym wnętrzu, tak aby nic nie odwracało uwagi wiernych od cudownego obrazu.

Już przed wejściem do świątyni da się odczuć, jak ważne dla Polaków jest to miejsce – stojąc na ulicy przed kościołem w zasadzie nie słyszeliśmy żadnego innego języka poza polskim.

Kościół św.Ducha

Wilno, kościół św.Ducha

Wilno, kościół św.Ducha

Jedyny dziś kościół w Wilnie, w którym msze odprawiane są w języku polskim, uznawany przez wileńską Polonię jako „swój”. Już podobno w czasach Jagiełły wzniesiono tu drewnianą świątynię. Aleksander Jagiellończyk wybudował w 1501 r. obok klasztor dla dominikanów, którzy równocześnie przejęli kościół. To chyba najbardziej doświadczony nieszczęściami pożarów kościół w Wilnie – ogień trawił go wielokrotnie.

Co ciekawe, kościół św.Ducha nigdy nie był zamknięty, jak to miało miejsce z wieloma innymi katolickimi świątyniami w Wilnie, nie został też przebudowany na cerkiew. Dotknęło to jedynie klasztoru Dominikanów (urządzono w nim w XIX w. więzienie m.in. dla powstańców styczniowych) – sama świątynia funkcjonowała cały czas. W 1993 r. w kościele przebywał Jan Paweł II, spotykając się z polskimi mieszkańcami miasta.

Przebogate wnętrza (kilkanaście ołtarzy) dekorowane są cennymi dziełami sztuki (m.in. XVII-wieczne obrazy). Zachowane w oryginalnym stanie są także XVIII-wieczne organy kościelne, najstarsze na całej Litwie. Pod budynkami klasztoru Dominikanów znajdują się ogromne krypty grobowe – szacuje się, że pochowano w nich ok.2000 osób w XVII, XVIII i XIX wieku.

Kościół św.Ignacego

Wilno, kościół św.Ignacego

Wilno, kościół św.Ignacego

Dobudowany do powstałego w 1604 r. klasztoru Jezuitów w 1647 r. Wielokrotnie niszczony przez pożary i odbudowywany. W Rosji carskiej przekształcony na kasyno oficerskie. Wcześniej, po rozbiorach Polski w samym klasztorze urządzono wojskowe koszary. W 20-leciu międzywojennym odnowiony i przywrócony do funkcji kościelnych, w czasach radzieckich ponownie przejęty przez państwo i przemianowany na magazyn. Odnowiony w XXI wieku, przy klasztorze zachowały się oryginalne mury z czasu jego budowy.

Kościół św.Katarzyny

Wilno, kościół św.Katarzyny

Wilno, kościół św.Katarzyny

Pierwotnie wzniesiony (jako drewniany) na początku XVII w. wraz z klasztorem sióstr Benedyktynek. Ufundował go Jan Karol Chodkiewicz, hetman wielki litewski – ten od bitwy pod Kircholmem i obrony Chocimia. W 1641 r. dobudowano do niego piękną kaplicę Opatrzności Bożej. Kościół dwukrotnie spłonął, dzisiejszy wygląd to wynik przebudowy z XVIII w.

Polskim akcentem jest także pomnik Stanisława Moniuszki, znajdujący się na skwerku przed kościołem, ustawiony tu w 1922 roku.

Kościół ewangelicko-reformowany

Przypominający klasyczne greckie świątynie kościół kalwinistów wybudowany został tutaj w I poł. XIX w., w miejscu stojącego wcześniej drewnianego kościoła, wybudowanego w połowie XVII w., gdy sąd nakazał przeniesienie za mury miejskie kościoła tego wyznania, stojącego nieopodal kościoła św.Michała.

Wilno, kościół ewangelicko-reformowany

Wilno, kościół ewangelicko-reformowany

Wilno, kościół ewangelicko-reformowany

Wilno, kościół ewangelicko-reformowany

Po II wojnie światowej kościół przemianowano, pewnie ze względu na kształt wnętrza, na salę kinową. Do funkcji kościelnych przywrócono go dopiero po odzyskaniu przez Litwę niepodległości. Przy okazji – zostaliśmy bardzo mile zaskoczeni, wkraczając do wnętrza tej świątyni – pani opiekująca się nią nie tylko nie sprzeciwiała się fotografowaniu, ale też specjalnie do zdjęć zapaliła całe oświetlenie wnętrza. Miłe.

Kościół Wniebowzięcia NMP

Budowę ukończono w 1421 r., co sprawia, że jest to jeden z najstarszych kościołów w Wilnie – dziś niestety też jednym z najbardziej zaniedbanych. Wraz z nim stanął także franciszkański klasztor, sąsiadujący ze świątynią. Odbudowany po pożarach w XVI i XVIII w. Wojska napoleońskie używały go jako magazynu. W XVI w. podobno dobudowano także wolnostojącą dzwonnicę, która jednak nie doczekała naszych czasów, rozebrana przez władze carskie pod koniec XIX w.

Wilno, kościół Wniebowzięcia NMP

Wilno, kościół Wniebowzięcia NMP

Wilno, zabudowania klasztorne przy kościele Wniebowzięcia NMP

Wilno, zabudowania klasztorne przy kościele Wniebowzięcia NMP

Wilno, kościół Wniebowzięcia NMP

Wilno, kościół Wniebowzięcia NMP

Wilno, kościół Wniebowzięcia NMP

Wilno, kościół Wniebowzięcia NMP

W odwecie za patriotyczne wystąpienia, po upadku Powstania Styczniowego nakazano zamknięcie kościoła i klasztoru – wnętrza przerobiono na archiwum. Na krótko, w 20-leciu międzywojennym, kościół powrócił do swojej funkcji, ale zaraz po zakończeniu II wojny światowej znów go zamknięto, a całe wyposażenie rozwieziono do innych świątyń. Do renowacji powrócono dopiero gdy Litwa uzyskała niepodległość, ale nadal świątynia jest w opłakanym stanie. Na suficie można zauważyć resztki XVIII-wiecznych fresków.

Pomimo zniszczeń, w kościele odprawiane są nabożeństwa. Znajdują się tu także relikwie św.Jadwigi – królowej Polski Jadwigi Andegaweńskiej, żony Jagiełły. Legenda mówi, że osobiście doglądała ona budowy świątyni. Św.Jadwiga jest patronką Polaków i apostołką Litwy.

Wilno, pomnik Józefa Montwiłła przy kościele Wniebowzięcia NMP

Wilno, pomnik Józefa Montwiłła przy kościele Wniebowzięcia NMP

Wilno, dawna kaplica cmentarna przy kościele Wniebowzięcia NMP

Wilno, dawna kaplica cmentarna przy kościele Wniebowzięcia NMP

Na istniejącym kiedyś cmentarzyku przy kościele w 1708 r. miejscowy notabl wybudował piękną kaplicę, ku czci pomordowanych w kościele przez Kozaków w czasie najazdu w 1655 r. Obok znajduje się także okazały pomnik Józefa Montwiłła – bankiera i filantropa, radnego miejskiego i wreszcie wybranego na burmistrza miasta (ale nie dopuszczonego do władzy przez carskie władze), żyjącego na przełomie XIX / XX w.

Kościół ewangelicko-luterański

Przy ulicy Niemieckiej (nazwanej tak nie bez powodu, dookoła kiedyś mieszkali głównie niemieckojęzyczni obywatele Wilna) znajduje się niewielki, wbudowany w szereg kamienic, kościół ewangelicko-luterański. Pierwszy kościół tego obrządku stanął w tym miejscu już w 1555 r., jednak ta drewniana świątynia spłonęła podczas wspomnianego już najazdu rosyjskiego sto lat później.

Wilno, kościół ewangelicko-luterański

Wilno, kościół ewangelicko-luterański

Szybko odbudowano ją jako murowaną, ale i ta spłonęła – tym razem w 1737 r. I znów w kilka lat kościół odbudowano (1744 r.) – w tym kształcie istnieje do dziś. Funkcjonował spokojnie aż do zakończenia II wojny światowej, kiedy to zamknięto go i przeznaczono na salę sportową. Wiernym zwrócono świątynię dopiero w 1993 r.

Kościół św.Mikołaja

Wilno, kościół św.Mikołaja

Wilno, kościół św.Mikołaja

Kolejny z grona najstarszych kościołów w Wilnie, wybudowany w 1440 r. (choć są też tacy, co twierdzą, że kościół powstał kilkadziesiąt lat wcześniej). Uległ zniszczeniom najpierw podczas pożaru (1749 r.), a potem podczas wojen napoleońskich. W XX w. świątynia stała się ośrodkiem ludności litewskiej Wilna, msze odprawiano tylko w tym języku (pomimo przynależności Wilna do Polski po I wojnie światowej).

W kościelnym ogrodzie znajduje się pomnik patrona miasta Wilna, św.Krzysztofa. Tak, to ten sam święty, będący patronem kierowców. Legenda o św.Krzysztofie mówi, że był olbrzymem, przenoszącym ludzi na drugą stronę rzeki – gdzieś już ją słyszeliśmy – tak, przy okazji weekendowego pobytu w Rydze.

Wilno, kościół św.Mikołaja

Wilno, kościół św.Mikołaja

Synagoga Chóralna

Stosunkowo „młoda”, wybudowana w 1903 r., czynna była bardzo krótko, bo już podczas II wojny światowej została zamknięta. Jako jedyna ocalała z ponad stu synagog, istniejących w Wilnie w okresie międzywojennym, dzięki temu że została przekształcona w magazyn leków.

Także po wojnie nie pozwolono jej działać – władze radzieckie ponownie ją zamknęły. Społeczność żydowska odzyskała ją dopiero w 1989 r.

Wilno, Synagoga Chóralna

Wilno, Synagoga Chóralna

Kościół Wszystkich Świętych

Wilno, kościół Wszystkich Świętych

Wilno, kościół Wszystkich Świętych

Wybudowany wraz z przylegającym klasztorem Karmelitów w 1631 r., spalony podczas rosyjskiego najazdu w 1655 r., czyli ledwie nieco po ponad 20 latach działalności. Został odbudowany, a w 1749 r. dobudowano boczną dzwonnicę (38,5 m, uważana za najpiękniejszą w mieście). Dzwony także pochodzą z XVIII w. Po II wojnie światowej zamknięty, krótko istniało tu Muzeum Sztuki Ludowej. Zwrócony kościołowi w 1991 r.

Jak widać, starówka Wilna wręcz wypełniona jest świątyniami różnych obrządków. Przeżywały one katastrofy, pożary, najazdy, represje, przebudowy na cerkwie, okresy zamknięcia i dewastacji, a pomimo to stanowią dziś barwny i piękny element całego Starego Miasta. Wiele z nich jest śladem polskości Wilna, kilka wciąż z Polakami w ten czy inny sposób jest związana. Każda warta jest zobaczenia. I z zewnątrz, i od wewnątrz. I poznania jej historii. Do czego niezmiennie zapraszamy.

A w kolejnym wpisie pokażemy Wam kolekcję śladów znanych Polaków, jakie znaleźliśmy w starym Wilnie.

Pełna galeria zdjęć świątyń ze Starego Miasta w Wilnie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wilno

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów - są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.  więcej

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

 

0

Autor:

Kategorie: Litwa, Miasto na weekend, Rok 2014, Wilno

Kościoły starego Wilna, cz.1

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno na weekend (poprzedni wpis: Wilno, największe atrakcje Starego Miasta) Zwiedzając Stare Miasto w Wilnie nie da się pominąć świątyń i klasztorów, których ilość tutaj przyprawia o zawrót głowy. Poniżej znajdziecie przewodnik po większości z nich, w kolejności która umożliwi Wam ich zwiedzanie niejako „po drodze” – proponujemy więc swoistą „trasę” wzdłuż kościołów starego Wilna, pomijając kwestię ich ważności religijnej, kulturowej czy historycznej. Zwiedzamy wszystkie, zaczynając od historycznej miejskiej bramy – Ostrej Bramy i Kaplicy Ostrobramskiej.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Wilno, świątynie Starego Miasta

ładowanie mapy - proszę czekać...

Wilno, Kaplica Ostrobramska: 54.674321, 25.289465
Wilno, kościół św.Teresy: 54.675047, 25.289476
Wilno, prawosławny monaster św.Ducha: 54.675568, 25.290688
Wilno, cerkiew św.Trójcy : 54.675264, 25.288328
Wilno, kościół Matki Boskiej Pocieszenia i św.Augustyna: 54.679005, 25.290238
Wilno, kościół św.Kazimierza: 54.677690, 25.288575
Wilno, cerkiew św.Mikołaja: 54.679907, 25.288618
Wilno, cerkiew św.Paraskewy Piatnicy: 54.680931, 25.289251
Wilno, Sobór Przeczystej Bogurodzicy: 54.681114, 25.292373
Wilno, kościół św. Bartłomieja Apostoła: 54.680282, 25.297533
Wilno, kościół Wszystkich Świętych: 54.675838, 25.284283
Wilno, kościół św.Mikołaja: 54.678273, 25.282942
Wilno, kościół ewangelicko-luterański: 54.679426, 25.283360
Wilno, kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny: 54.679470, 25.280700
Wilno, kościół ewangelicko-reformowany: 54.681365, 25.277819
Wilno, kościół św. Katarzyny: 54.681802, 25.281118
Wilno, kościół św. Ignacego Loyoli: 54.682677, 25.282073
Wilno, kościół św. Krzyża: 54.683954, 25.285002
Wilno, Bazylika archikatedralna św.Stanisława Biskupa i św.Władysława: 54.685852, 25.287759
Wilno, kościół św. Piotra i Pawła: 54.694100, 25.306320
Wilno, kościół św.Anny: 54.683136, 25.293081
Wilno, kościół św.Franciszka i św.Bernarda: 54.683024, 25.293510
Wilno, kościół św. Michała: 54.682683, 25.291944
Wilno, kościół św.Jana Chrzciciela i św.Jana Apostoła i Ewangelisty: 54.682615, 25.288575
Wilno, Synagoga Chóralna: 54.676108, 25.281617
Wilno, kościół św.Ducha: 54.681238, 25.284621
Wilno, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego: 54.681306, 25.285487

 

Kaplica Ostrobramska

Od strony wewnętrznej jedynej zachowanej do dziś średniowiecznej bramy miejskiej znajduje się kaplica, dobudowana do bramy w końcówce XVII w., pierwotnie drewniana, a od 1712 r. murowana. We wnętrzach kaplicy znajduje się, uważany za cudowny, obraz Matki Miłosierdzia, zwanej też Matką Boską Ostrobramską. Każdy, kto chodził do szkoły, uczył się kiedyś na pamięć mickiewiczowskiej Inwokacji z Pana Tadeusza: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie !”.

Wilno, Kaplica Ostrobramska

Wilno, Kaplica Ostrobramska

Autor nie jest znany, obraz pochodzi na pewno z XVII w. W 1927 r., gdy Wilno powróciło na krótko w granice Polski, odbyła się uroczysta koronacja obrazu – swoją obecnością uświetnili ją m.in. Mościcki i Piłsudski. Obraz ten jest jednym z tych, otoczonych największym kultem. Matkę Boską Ostrobramską wielokrotnie wspominał Jan Paweł II, który zresztą modlił się tu podczas wizyty w Wilnie w 1993 r.

Kościół św.Teresy

Wilno, kościół św.Teresy

Wilno, kościół św.Teresy

Przylegający do Ostrej Bramy, spory wymiarowo kościół, wybudowany w połowie XVII w. przy pomocy środków Stefana Paca, ówczesnego wysokiego urzędnika skarbowego (mniej więcej „królewskiego” ministra skarbu). Stefan Pac ufundował w Wilnie kilka świątyń, sam też został w kościele św.Teresy pochowany (choć budowę dokończono już po jego śmierci).

Kościół od początku należał do Karmelitów Bosych. Dopiero w 1844 r. ówczesne władze carskie zamknęły klasztor, a świątynię przekazały stojącemu po sąsiedzku prawosławnemu monasterowi św.Ducha. Mimo to, kościół nie został zamknięty ani przekształcony w cerkiew. Wcześniej został uszkodzony podczas wojen napoleońskich na początku XIX w. Kościół rzymskokatolicki odzyskał władzę nad świątynią w 20-leciu międzywojennym.

Prawosławny monaster św.Ducha

Wilno, cerkiew św.Ducha

Wilno, cerkiew św.Ducha

Bardzo popularny cel prawosławnych pielgrzymek, ze względu na znajdujące się wewnątrz relikwie trzech wileńskich męczenników za wiarę. Wg zachowanych zapisów, trzema męczennikami byli Antoni, Jan i Eustachy, XIV-wieczni dworzanie litewskiego księcia Olgierda, którzy potajemnie przyjęli chrzest – mówimy o czasach przed oficjalnym chrztem Litwy. Olgierd zażądał od nich porzucenia nowej wiary, a po odmowie powiesił wszystkich.

Wilno, cerkiew św.Ducha

Wilno, cerkiew św.Ducha

Kanonizacja odbyła się już w 1364 r., a relikwie świętych zostały przewiezione do Konstantynopola (dzisiejszy Stambuł), gdzie złożono jest w słynnej Hadze Sofii. W 1609 r. w Wilnie wybudowano prawosławny monaster (klasztor) oraz trochę wcześniej (1597 r.) cerkiew św.Ducha. Wtedy też przeniesiono tu relikwie męczenników – początkowo złożono je w podziemiach. Klasztor szybko stał się czołowym, mając pod sobą inne. Tutejsi mnisi wyznaczani byli na przełożonych w innych cerkwiach i monasterach.

Relikwie wileńskich męczenników tylko raz potem opuściły mury cerkwi – w 1915 r., kiedy to w obliczu I wojny światowej mnisi opuścili klasztor, zabierając je do Moskwy. Po II wojnie światowej cerkiew i monaster działały bez przeszkód ze strony władz komunistycznych. Kompleks jest dziś siedzibą prawosławnych biskupów Wilna i całej Litwy. Warto zobaczyć wnętrza cerkwi – są niezwykle pięknie zdobione. A relikwie męczenników wystawione są w głównej nawie cerkwi, w bardzo widocznym miejscu, nie sposób ich pominąć przy zwiedzaniu.

Cerkiew św.Trójcy i klasztor Bazylianów

Wilno, cerkiew św.Trójcy i klasztor Bazylianów

Wilno, cerkiew św.Trójcy i klasztor Bazylianów

Za Kaplicą Ostrobramską, kościołem św.Teresy i monasterem św.Ducha, przy ulicy Ostrobramskiej znajdziemy jeszcze jeden obiekt sakralny – klasztor Bazylianów oraz cerkiew (dziś kościół) św.Trójcy. Wg legendy pierwszą świątynię wybudowała tu żona księcia Olgierda, syna Giedymina – legendarnego założyciela Wilna. Miała ona upamiętniać miejsce kaźni trzech męczenników, o których napisaliśmy wyżej przy okazji opisu monasteru św.Ducha.

W 1514 r. ówczesny kasztelan wileński, Konstanty Ostrogski (pochowany później w Peczerskiej Ławrze w Kijowie, którą także widzieliśmy), nakazał rozbudowę, dzięki czemu powstała murowana świątynia. Na początku XVII w. w wyniku sporu z kościołem prawosławnym, świątynię przejęli uniccy mnisi Bazylianie – prawosławni mnisi właśnie wtedy założyli tuż obok swój monaster św.Ducha.

Wilno, cerkiew św.Trójcy

Wilno, cerkiew św.Trójcy

Wilno, cerkiew św.Trójcy

Wilno, cerkiew św.Trójcy

Po rozbiorach władze carskie rozpoczęły prześladowania zakonników w Wilnie, w wyniku czego na terenie klasztoru rozpoczęło działalność więzienie. Tu zaczynają się silne związki z polską kulturą – więzieni tu byli polscy patrioci, także członkowie towarzystw filomatów i filaretów, m.in. Adam Mickiewicz i jego przyjaciel Ignacy Domeyko. Później więziono tu także powstańców listopadowych. To właśnie doświadczenia Mickiewicza z okresu więzienia go tutaj, zawarł on w III części „Dziadów”. Jego cela zwana była „celą Konrada”. Jej umiejscowienie udało się historykom odtworzyć, ale została ona przez mnichów przekształcona później w apartament mieszkalny.

Wilno, klasztor Bazylianów

Wilno, klasztor Bazylianów

Wilno, klasztor Bazylianów, dzisiejsza "cela Konrada"

Wilno, klasztor Bazylianów, dzisiejsza „cela Konrada”

Wkrótce obiekt został w całości przekazany kościołowi prawosławnemu, po czym przebudowano go, by dostosować do tradycji świątyń tego wyznania. Przed samym wybuchem II wojny światowej obiekt został opuszczony przez mnichów. Kościół niszczał praktycznie nieużywany aż do odzyskania przez Litwę niepodległości, kiedy to oddano go z powrotem Bazylianom. Ci w części zabudowań urządzili hotel, a rolę dawnej „celi Konrada” pełni mały, dobudowany budyneczek. Sama świątynia jest bardzo powoli (głównie we wnętrzach) remontowana. Na zewnątrz jej stan jest opłakany, choć nadal po obu stronach wejścia głównego można podziwiać resztki fresków, przedstawiających trzech legendarnych litewskich męczenników…

Kościół św.Kazimierza i klasztor Jezuitów

Wilno, kościół św.Kazimierza

Wilno, kościół św.Kazimierza

Budowę rozpoczęto w 1604 r., zaraz po kanonizacji królewicza Kazimierza Jagiellończyka (jego relikwie spoczywają do dziś w specjalnie wybudowanej kaplicy przy katedrze wileńskiej). Jeszcze zanim ukończono budowę, kościół został strawiony przez pożar. Fundatorami byli król Zygmunt III Waza oraz Lew Sapieha, wysoki urzędnik na dworze króla, który – co ciekawe – urodził się w rodzinie prawosławnej, później został kalwinistą, a dopiero mając niespełna 30 lat przeszedł na katolicyzm.

Kościół został odbudowany po kolejnych dwóch pożarach, jakie strawiły jego mury w XVII i XVIII wieku. Potem nadeszły czasy wojen napoleońskich, w trakcie których Francuzi urządzili tu… magazyn zboża, dewastując wnętrza. Po powstaniu listopadowym władze carskie w ramach represji oddały świątynię kościołowi prawosławnemu, po czym przebudowały na modłę cerkiewną.

Wilno, kościół św.Kazimierza

Wilno, kościół św.Kazimierza

Po I wojnie światowej kościół katolicki odzyskał świątynię, która została wyremontowana, ale już po II wojnie władze radzieckie świątynię ponownie skonfiskowały – tym razem urządzono tu… muzeum ateizmu (!). Dopiero od 1991 r. kościół znów pełni funkcje sakralne. Wtedy też, podczas remontu, odkryto w podziemiach kryptę, o której do tego czasu nikt nie wiedział. Znaleziono w niej pochówki ludzkie, które zidentyfikowano jako groby jezuickich prowincjałów z XVII i XVIII wieku. Obecnie krypta jest otwarta.

W latach 1624-1630 posługę pełnił tu św.Andrzej Bobola, podobno tu też w 1622 r. otrzymał on święcenia kapłańskie. Jego obecność tu upamiętnia polskojęzyczna tablica widoczna przy wejściu. W krypcie kościoła znajduje się relikwiarz świętego.

Kościół Matki Bożej Pocieszenia i św.Augustyna

Wilno, kościół Matki Bożej Pocieszenia i św.Augustyna

Wilno, kościół Matki Bożej Pocieszenia i św.Augustyna

Nieczynny dziś kościół, zbudowany przez zakon Augustianów w II poł. XVII wieku. Budowę kościoła wsparł sam król Jan III Sobieski, ale drewniany obiekt spłonął po niespełna 70 latach istnienia podczas wielkiego pożaru miasta. Kościół został szybko odbudowany, ale nadal nie miał szczęścia – zakon Augustianów upadł i sprzedał budynki wileńskiemu uniwersytetowi. Ostatecznie w latach 40-tych XIX wieku kościół skonfiskowały władze carskie, przebudowując go na cerkiew prawosławną.

Kościół na krótko odżył w dwudziestoleciu międzywojennym, ale od zakończenia II wojny światowej znów jest zamknięty i nieużywany, stale niszczejąc bez stałego właściciela. Nie pełni żadnej funkcji sakralnej.

Cerkiew św.Mikołaja

Wilno, cerkiew św.Mikołaja

Wilno, cerkiew św.Mikołaja

Na końcu dużego placu z ratuszem miejskim (obok którego stoi kościół św.Kazimierza) znajdziemy prawosławną cerkiew św.Mikołaja. Pierwszą świątynię w tym miejscu, niemal równolegle z cerkwią św.Trójcy, wzniosła żona księcia Olgierda, syna Giedymina. O ile cerkiew św.Trójcy miała upamiętniać miejsce kaźni trzech litewskich męczenników, o tyle wg legendy cerkiew stojąca w miejscu dzisiejszej cerkwi św.Mikołaja miała być pierwszym miejscem ich pochówku.

Ten sam Konstanty Ostrogski, który przebudował cerkiew św.Trójcy, wybudował też w tym samym, 1514 r., murowaną cerkiew św.Mikołaja, którą możemy oglądać do dziś. Choć nie do końca, bo w 1742 r. w pożarze miasta cerkiew spłonęła, ale szybko ją odbudowano. W XIX w. przebudowano ją na wzór cerkwi rosyjskich.

Cerkiew św.Paraskewy

I znów historia wraca do małżonek księcia Olgierda – jedna z nich wybudowała w tym miejscu pierwszą historycznie murowaną cerkiew w Wilnie. Spłonęła ona w XVI wieku. Ze świątynią tą wiąże się ciekawa historia – tu ponoć, w obecności cara Piotra I Wielkiego odbył się chrzest dziadka Aleksandra Puszkina – niewolnika carskiego, który stając się ulubieńcem cara, najpierw zyskał tytuł szlachecki, potem rangę kapitana, a w końcu generała i gubernatora Tallinna.

Wilno, cerkiew św.Paraskewy

Wilno, cerkiew św.Paraskewy

W czasie swej historii cerkiew kilkukrotnie przechodziła z rąk wiernych prawosławnych do unitów i odwrotnie. Znaczenie utraciła po II wojnie światowej, kiedy to została splądrowana. Dziś otwierana jest jedynie przy okazji większych świąt.

Sobór Przeczystej Bogurodzicy

Skręcamy nieco ze Starego Miasta w kierunku starej dzielnicy Zarzecze. Tuż przed wejściem na jej teren stoi okazały, biały Sobór Przeczystej Bogurodzicy. I znów deja vu – świątynia pierwotnie wybudowana przez żonę księcia Olgierda, przebudowana na murowaną przez Ostrogskiego, spłonęła w pożarze miasta w XVIII w. W międzyczasie pochowano tu żonę polskiego króla Aleksandra Jagiellończyka.

Wilno, Sobór Przeczystej Bogurodzicy

Wilno, Sobór Przeczystej Bogurodzicy

Dalsza historia świątyni wiąże się z polskimi powstaniami – odbudowana, zniszczona została ponownie w czasie Powstania Kościuszkowskiego. Oddana uniwersytetowi, została przejęta ponownie przez władze po Powstaniu Listopadowym, kiedy to urządzono tu wojskowe koszary. Po Powstaniu Styczniowym z kolei we wnętrzach wmurowano poległym żołnierzom rosyjskim pamiątkowe tablice. Pod koniec XIX w. przebudowana, niestety przy użyciu materiałów z XVI murów wybudowanych przez Ostrogskiego.

Kościół św.Bartłomieja Apostoła

W dzielnicy Zarzecze znajdziemy niewielki kościółek pod wezwaniem św.Bartłomieja Apostoła – uważany za najmniejszy z kościołów starego Wilna. Jego dzisiejsza bryła pochodzi z 1824 r., ale świątynia (drewniana) istniała tu już od połowy XVII w. Później przebudowano ją na murowaną.

Wilno, kościół św.Bartłomieja Apostoła

Wilno, kościół św.Bartłomieja Apostoła

I znów związki z polskimi powstaniami – kościół został uszkodzony podczas Powstania Kościuszkowskiego, a po Powstaniu Listopadowym władze rozwiązały zakon prowadzący świątynię. Po II wojnie światowej władze radzieckie zamknęły obiekt – funkcje sakralne odzyskał dopiero w 1990 r.

Kościół św.Anny

Bezsprzecznie jeden z najwspanialszych kościołów w Wilnie, niezwykle widowiskowy. Nie jest znana dokładna data budowy, na pewno był to przełom XV / XVI w. – w dokumentacji historycznej pojawił się w 1501 r. Fundatorem był król Aleksander Jagiellończyk, wnuk Jagiełły. Świątynia była kilkukrotnie odbudowywana po pożarach. Legenda głosi, że zachwycał się nią sam Napoleon.

Wilno, kościół św.Anny (z tyłu kościół św.Franciszka i św.Bernarda)

Wilno, kościół św.Anny (z tyłu kościół św.Franciszka i św.Bernarda)

Kościół św.Franciszka i św.Bernarda

Wilno, kościół św.Franciszka i św.Bernarda

Wilno, kościół św.Franciszka i św.Bernarda

Kościół św.Anny sąsiaduje z inną świątynią – kościołem Bernardynów, starszym (budowę rozpoczęto w 1469 r.). Kościół ufundował ojciec Aleksandra Jagiellończyka, król Kazimierz Jagiellończyk (czyli syn Jagiełły). Mocno ucierpiał w XVII w. podczas rosyjskiego najazdu, odbudowany z pomocą finansową hetmana Paca, który ufundował również w Wilnie kościół św.Piotra i Pawła, o którym będzie niżej. W XIX w. Rosjanie zamienili klasztor w wojskowe koszary, a po II wojnie światowej świątynię całkowicie zamknięto. Przywrócono jej funkcjonowanie dopiero pod koniec XX w. „Po sąsiedzku”, obok obu kościołów, stoi spory pomnik naszego wieszcza, Adama Mickiewicza.

Kościół św.Michała

Wspominany już przez nas (przy okazji kościoła św.Kazmierza) Lew Sapieha miał więcej zasług w gestii fundacji świątyń w Wilnie. W 1594 r., na bazie podarowanego zakonowi Bernardynek własnego pałacu, wybudował tuż obok kościołów św.Anny i św.Franciszka klasztor św.Michała. W 1633 r. fundator po śmierci został pochowany we wnętrzach, w okazałym grobowcu, obok dwóch swoich żon.

Wilno, kościół św.Michała

Wilno, kościół św.Michała

Krótko później kościół i klasztor kompletnie zniszczyli Kozacy, ale szybko go odbudowano. Tak przetrwał wszystkie zawieruchy przez ponad 200 lat, aż pod koniec XIX w. został zamknięty przez władze carskie, które przekształciły go w przytułek. Bernardynki wróciły tu w dwudziestoleciu międzywojennym, ale na krótko – po II wojnie światowej urządzono tu Muzeum Architektury, które mieści się we wnętrzach do dziś. Bardzo cenne są wnętrza – ołtarz, obrazy i grobowce pochodzące z XVII w. Do 1948 r. wewnątrz znajdował się obraz Jezusa Miłosiernego, później przeniesiony do kościoła św.Ducha – napiszemy o nim przy okazji właśnie tego kościoła.

Kościół św.Janów

Wilno, dzwonnica kościoła św.Janów

Wilno, dzwonnica kościoła św.Janów

Ta jedna z najstarszych świątyń w Wilnie (pod wezwaniem św.Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła Ewangelisty) znajduje się przy jednym z końców Zaułku Literatów. Ufundowana została przez samego Jagiełłę w czasach chrztu Litwy, a konsekrowana w 1427 r. W 1571 r. została przekazana Jezuitom, którzy osiem lat później, za zgodą Stefana Batorego otworzyli na terenie posesji słynny Uniwersytet Wileński. Później kościół był kilkukrotnie odbudowywany po pożarach, które go trawiły. W XVIII w. dodano okazałą elewację w stylu rokoko, z której kościół słynie do dziś – nam nie było dane jej zobaczyć, dziedziniec kościelny był niestety zamknięty.

Nie dane nam było także zobaczyć wnętrz, ze względu na trwające w środku nabożeństwo (z zasady staramy się nie przeszkadzać wiernym). A szkoda, bo wnętrza pełne są akcentów polskich – po czasie zaborów kościół ten stał się miejscem patriotycznych spotkań polskich mieszkańców Wilna. Z okresu tego pochodzą znajdujące się we wnętrzach kościelnych pomniki m.in. Adama Mickiewicza czy Tadeusza Kościuszki.

Wilno, kościół św.Janów

Wilno, kościół św.Janów

Po sąsiedzku, przy kościele znajduje się kamienica, na której znajduje się tablica upamiętniająca zamieszkanie w niej w latach 1832-35 przez Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Druga część przewodnika po świątyniach Starego Miasta w Wilnie znajdzie się w kolejnym wpisie. Pełna galeria zdjęć świątyń ze Starego Miasta w Wilnie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wilno

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów - są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.  więcej

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

 

0

Autor:

Kategorie: Litwa, Miasto na weekend, Rok 2014, Wilno

Ryga, co warto zobaczyć poza starówką

Ryga znana jest głownie z wpisanej na listę UNESCO starówki oraz z położonej nieopodal „dzielnicy art nouveau”. Ale poza tymi dwoma miejscami w stolicy Łotwy znajdziecie wiele innych miejsc, wartych uwagi turysty. Zapraszamy na spacer poza granicami ryskiego starego miasta.

Ryga na weekend (poprzedni wpis: Ryga, dzielnica Art Nouveau). Wycieczkę śladami atrakcji Rygi, położonych poza granicami Starego Miasta, wpisanego na listę dziedzictwa UNESCO, zaczynamy, kierując się w górę rzeki Dźwiny, odchodząc nieco na południe od starówki. Po minięciu mostu Akmens Tilts oraz dość widowiskowego mostu kolejowego na Dźwinie, od razu znajdziemy się przed pierwszym punktem zwiedzania – centralnym bazarem w Rydze, łatwym do znalezienia dzięki bardzo rozpoznawalnemu budynkowi, w którym się on mieści.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ryga, atrakcje poza starówką

ładowanie mapy - proszę czekać...

Łotwa, Ryga, bazar miejski: 56.943745, 24.115076
Łotwa, Ryga, zabytkowe magazyny: 56.941978, 24.116406
Łotwa, Ryga, wieża radiowo-telewizyjna: 56.923761, 24.137049
Łotwa, Ryga, budynek Łotewskiej Akademii Nauk: 56.943008, 24.122028
Łotwa, Ryga, kościół Zwiastowania NMP: 56.943897, 24.123187
Łotwa, Ryga, luterański kościół Serca Jezusowego: 56.941521, 24.123724
Łotwa, Ryga, ruiny synagogi: 56.942423, 24.126363
Łotwa, Ryga, wieża zegarowa dworca kolejowego: 56.947022, 24.119496
Łotwa, Ryga, cyrk: 56.949421, 24.119325
Łotwa, Ryga, park Vērmanes Dārzs: 56.951762, 24.118938
Łotwa, Ryga, prawosławna katedra Narodzenia Chrystusa: 56.953821, 24.115806
Łotwa, Ryga, budynek Narodowego Muzeum Sztuki: 56.955787, 24.113145
Łotwa, Ryga, budynek Łotewskiej Akademii Sztuk Pięknych: 56.955085, 24.111943
Łotwa, Ryga, park Kronvalda: 56.956513, 24.106450
Łotwa, Ryga, kościół św.Piotra i Pawła: 56.955296, 24.101150
Łotwa, Ryga, budynek Teatru Narodowego: 56.953423, 24.105034
Łotwa, Ryga, Baszta Prochowa: 56.951136, 24.108692
Łotwa, Ryga, mury miejskie: 56.951329, 24.107416
Łotwa, Ryga, Brama Szwedzka: 56.951466, 24.106429
Łotwa, Ryga, dawny zamek Kawalerów Mieczowych: 56.950896, 24.100657
Łotwa, Ryga, port promowy: 56.965521, 24.091730
Łotwa, Ryga, \'Wielki Krzysztof\': 56.949609, 24.100335
Łotwa, Ryga, Biblioteka Narodowa: 56.940784, 24.096966
Łotwa, Ryga, pomnik Zwycięstwa Armii Czerwonej: 56.936710, 24.085894

Bazar miejski (Central Market) w Rydze także znajduje się, łącznie ze starówką, na liście UNESCO. Powodem jest unikalna konstrukcja budynków bazaru – zostały one wykonane z przeniesionych tu w 1930 r. dawnych niemieckich hangarów lotniczych, w których stały w czasach I wojny światowej słynne Zeppeliny. Dziś pięć hangarów bazaru w Rydze stanowi ponoć większość zachowanych na świecie dawnych hangarów Zeppelinów (zachowało się ich podobno łącznie dziewięć).

Dziś bazar ten jest jednym z największych we wschodniej Europie, odwiedzanym dziennie nawet przez 100 tys. ludzi. Można tu kupić zarówno produkty miejscowych rolników, jak i ogólnie produkty, wytwarzane na Łotwie, ale także egzotyczne owoce oraz wyroby rękodzieła, odzież, obuwie itp. Na bazarze znajduje się ok.3000 stanowisk sprzedaży, ale oprócz nich duża część sprzedawców ma swoje budki także na zewnątrz hangarów.

Ryga, bazar miejski

Ryga, bazar miejski

Ryga, bazar miejski i budynek Łotewskiej Akademii Nauk widziane z mostu na Dźwinie

Ryga, bazar miejski i budynek Łotewskiej Akademii Nauk widziane z mostu na Dźwinie

Ryga, bazar miejski widziany z góry

Ryga, bazar miejski widziany z góry

Ryga, stare magazyny w dzielnicy Spīķeri

Ryga, stare magazyny w dzielnicy Spīķeri

Ryga, stare magazyny w dzielnicy Spīķeri

Ryga, stare magazyny w dzielnicy Spīķeri

Tuż obok dzisiejszego bazaru miejskiego znajdują się pozostałości dawnej magazynowej dzielnicy Spīķeri, istniejącej tu już od XIV w. – wtedy były to magazyny towarowe, obsługujące statki pływające po Dźwinie. Gruntowna rozbudowa miała tu miejsce w II poł. XIX w., kiedy znajdowało się tu prawie 60 budynków magazynowych, wybudowanych z charakterystycznej, czerwonej cegły. Kiedy rozpoczęto budowę bazaru, część budynków magazynowych została zburzona, by zrobić dla niego miejsce. Część została przy swojej pierwotnej roli magazynów, ale obsługują one w tej chwili sam bazar.

Ryga, wieża radiowo-telewizyjna

Ryga, wieża radiowo-telewizyjna

Kilka dawnych magazynów, położonych nad samą rzeką, zostało w tym czasie przerobionych na budynki mieszkalne. Do dziś stoi tu 13 budynków dawnych magazynów portowych, stanowiąc osobną atrakcję turystyczną Rygi. Gdy będziecie oglądać magazyny, spojrzyjcie z brzegu Dźwiny na drugą stronę rzeki – zobaczycie wieżę radiowo-telewizyjną, wysoką na 368 m, uznawaną za najwyższą wieżę Unii Europejskiej. Ma wytrzymać 250 lat i stać nawet w przypadku trzęsienia ziemi o sile 7,5 stopnia. Wieżę można zwiedzać, na wysokości 97 m znajduje się taras widokowy z nieprawdopodobnym ponoć widokiem.

Ryga, budynek Łotewskiej Akademii Nauk

Ryga, budynek Łotewskiej Akademii Nauk

Stojąc przy budynkach magazynów Spīķeri, nie sposób nie zauważyć stojącego jakieś 200 m dalej, przy ulicy Turgeņeva iela monumentalnego budynku Łotewskiej Akademii Nauk. Na jego widok na usta ciśnie się melodia „Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten…”. Budynek ten, wybudowany w 1956 r., m.in. z „dobrowolnych” datków ludności (które to datki w rzeczywistości automatycznie potrącano im z wynagrodzenia), jako żywo przypomina warszawski Pałac Kultury i Nauki. Nic dziwnego, należy bowiem, razem z naszym PKiN, do całej serii podobnych budowli z lat 50-tych XX w., budowanych w samym ZSRR, jak i w „zaprzyjaźnionych” z nim krajach. Ryski budynek jest w porównaniu z PKiN dużo niższy (108 m wysokości, PKiN: 237 m), ale podobieństwo naprawdę narzuca się samo.

Tuż obok post-radzieckiego żelbetonowego kloca stoi niewielki, niepozorny kościół Zwiastowania NMP, wybudowany pierwotnie jako drewniany w 1778 r. Niestety spłonął już po 30 latach istnienia (1812 r.). Po odbudowie kilka lat później stał się (i jest do dziś) jednym z najważniejszych prawosławnych świątyni w Rydze. We wnętrzach przechowywana jest święta ikona św.Mikołaja.

Ryga, kościół Zwiastowania NMP

Ryga, kościół Zwiastowania NMP

To nie jedyna zabytkowa świątynia dookoła budynku Łotewskiej Akademii Nauk. Z tyłu za nim znajduje się kolejna – luterański kościół Serca Jezusowego, wybudowany jako drewniany w 1635 r. Obecna budowla jest czwartą z kolei w tym miejscu (1813 r.) – poprzednie trzy zostały zniszczone podczas wojen i pożarów.

Ryga, luterański kościół Serca Jezusowego

Ryga, luterański kościół Serca Jezusowego

Stąd zaledwie 100m dzieli nas od niewielkiego parku, pośrodku którego znajduje się dziś świadectwo jednej z wielu zbrodni, popełnionej na ludności żydowskiej przez Niemców w czasie okupacji Łotwy. Znajdziemy tu ruiny wielkiej synagogi, wybudowanej w 1871 r., w tym czasie będącej jedną z najważniejszych świątyń w mieście. Jednorazowo mogła pomieścić ok. tysiąca wiernych. Historia synagogi zakończyła się w lipcu 1941 r., kiedy to Niemcy spędzili to ok.300 osób narodowości żydowskiej, zamknęli w podziemiach synagogi, po czym świątynię podpalili.

W 1993 r. pozostałości synagogi odsłonięto jako miejsce pamięci. Obok wybudowano okazały pomnik, poświęcony pamięci ofiar represji niemieckich na Żydach łotewskich. Centralną częścią pomnika jest wizerunek Żanisa Lipke, człowieka, który uratował kilkadziesiąt osób pochodzenia żydowskiego, ukrywając je w zmyślnie skonstruowanym schowku we własnym domu. O Żanisie Lipke napiszemy osobny wpis – ta historia warta jest dłuższego opowiadania.

Ryga, pozostałości spalonej synagogi

Ryga, pozostałości spalonej synagogi

Ryga, pomnik pamięci pomordowanych tu Żydów

Ryga, pomnik pamięci pomordowanych tu Żydów

Ryga, wieża zegarowa na dworcu kolejowym

Ryga, wieża zegarowa na dworcu kolejowym

Teraz czeka nas ok.10-minutowy spacer ulicą Dzirnavu iela w kierunku głównego dworca kolejowego w Rydze. Najważniejszą atrakcją jest tu wieża zegarowa, wybudowana w 1965 r. (pierwotnie także jako wieża wodna), jedna z najbardziej rozpoznawalnych budowli dzisiejszej Rygi. Wysokość wieży (bez napisu „RIGA”) to 43 m, na górze wieży znajduje się dziś restauracja z pięknym widokiem na centrum miasta, popularne miejsce randek i spotkań biznesowych. Zatoczyliśmy tym samym małe koło, zaczynając spacer przy bazarze miejskim, który znajduje się nieco na południe od dworca kolejowego.

Znów nieco na północ, przy ulicy Merķeļa iela, znajdziemy budynek cyrku, jedynego ponoć stałego cyrku w państwach nadbałtyckich. Pierwsze przedstawienie dał on w grudniu 1888 r., od tego czasu pozostając w stanie stałej działalności, aż do dziś. Najważniejszą częścią jest sezon zimowy. Sam budynek cyrku jest wpisany na listę narodowych zabytków.

Ryga, budynek cyrku

Ryga, budynek cyrku

Ryga, prawosławna katedra Narodzenia Chrystusa

Ryga, prawosławna katedra Narodzenia Chrystusa

Idziemy dalej prosto, mijając po lewej budynki uniwersytetu, a po prawej park Vērmanes Dārzs, drugi najstarszy park w Rydze (początek XIX w.), kierujemy się do kolejnego parku – Esplanade. Bez żadnych wątpliwości, największą ozdobą parku jest stojąca w nim prawosławna katedra Narodzenia Chrystusa, wybudowana tu pod koniec XIX w., w czasach gdy Ryga była częścią Imperium Rosyjskiego, zresztą budowa zyskała poparcie ówczesnego rosyjskiego cara Aleksandra II. Przekształcona w kościół luterański (przez Niemców w czasie I wojny światowej), a potem w… planetarium (przez Sowietów po II wojnie światowej), swoją pierwotną funkcję odzyskała ostatecznie po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości w 1991 r. Jest największą świątynią prawosławną w byłych radzieckich republikach nadbałtyckich. Znana jest z kolekcji starych ikon oraz bogato zdobionego ikonostasu.

W parku Esplanade znajdziemy także pomniki Oskarsa Kalpaksa, przywódcy sił zbrojnych Łotwy, walczących w 1918 r. z bolszewikami o niepodległość kraju, oraz poety Rainisa, także pisarza i dziennikarza, a przede wszystkim ministra oświaty Łotwy. Na końcu parku znajdziemy jeszcze zabytkowe budynki Narodowego Muzeum Sztuki (we wrześniu 2014 r. w kompletnym remoncie) oraz Łotewskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Z parku Esplanade przemieszczamy się do kolejnego terenu zielonego, z których Ryga słynie – do parku Kronvalda. Został publicznie udostępniony w 1930 r., a miejski kanał Pilsetas dzieli go na dwie części, połączone dwoma mostkami z 1936 r. Na terenie parku znajduje się także Centrum Kongresowe z okazałą fontanną przed budynkiem.

Ryga, pomnik Oskarsa Kalpaksa w parku Esplanade

Ryga, pomnik Oskarsa Kalpaksa w parku Esplanade

Ryga, fontanna przed Centrum Kongresowym w parku Kronvalda

Ryga, fontanna przed Centrum Kongresowym w parku Kronvalda

Ryga, kościół św.Piotra i Pawła

Ryga, kościół św.Piotra i Pawła

Ryga, budynek Teatru Narodowego

Ryga, budynek Teatru Narodowego

Okrążamy w parku Centrum Kongresowe, po drodze mijając schowany w cieniu drzew niewielki pomnik Aleksandra Puszkina, docierając do zniszczonego kościoła św.Piotra i Pawła, wybudowanego tu w 1785 r., choć wcześniej stała tu drewniana cerkiew już w XVII w. Kościół ten był główną prawosławną cerkwią w Rydze aż do czasu gdy w parku Esplanade wybudowano oglądaną przez nas chwilę temu cerkiew Narodzenia Chrystusa w 1884 r. W 1886 r. został przekształcony w kościół luterański. W 1916 r. arcybiskup i duchowni zostali ewakuowani, ale świątynia nigdy już nie wróciła w ręce kościoła prawosławnego. Pomimo tego wciąż pełniła funkcję świątyni, aż do 1940 r., kiedy to budynek upaństwowiono, a w 1977 r. przekształcono go w… salę koncertową.

Ryga, Baszta Prochowa

Ryga, Baszta Prochowa

Brzegiem parku Kronvalda idziemy w stronę starówki Rygi, dochodząc do budynku Teatru Narodowego Łotwy. Budynek ten powstał na przełomie XIX / XX w., a zapisał się w historii 18 listopada 1918 r., kiedy to właśnie w jego wnętrzach proklamowano niepodległość Łotwy (18 listopada jest do dziś Świętem Niepodległości na Łotwie).

Idąc nadal w stronę starówki, wzdłuż kanału Pilsetas, wkraczamy do kolejnego parku – Bastejkalns, utworzonego jeszcze w XIX w., oddzielającego Stare Miasto od dzisiejszego centrum Rygi z dworcem kolejowym. W centralnej części parku znajdziemy słynny Pomnik Wolności, ale tym razem nie o niego nam chodzi (pomnik opisaliśmy we wpisie o największych atrakcjach starej Rygi). Skręcamy w prawo w ulicę Torna iela, już na samym jej początku natykając się na Basztę Prochową.

Pierwotnie wybudowano ją w początkach XIV w. i była częścią fortyfikacji obronnych miasta. Ale w 1621 r. zburzyli ją podczas najazdu Szwedzi i z pierwotnej budowli pozostały jednie kamienne fundamenty. Wieżę odbudowano w 1650 r. z murami o grubości 2,5 m, dzięki którym skutecznie służyła przez wieki jako magazyn prochu i broni. Dziś jest częścią Łotewskiego Muzeum Wojny.

Ryga, stare mury miejskie

Ryga, stare mury miejskie

Idąc dalej ulicą Torna iela, natkniemy się na pokryte czerwonymi dachami niskie budynki, kiedyś pełniące rolę koszar różnych armii, a dziś mieszczące bary i kawiarnie. Naprzeciwko nich znajduje się odnowiony fragment dawnych fortyfikacji miejskich oraz tzw. Brama Szwedzka, jedyna średniowieczna brama miejska, która przetrwała do naszych czasów.

Ryga, Brama Szwedzka

Ryga, Brama Szwedzka

Kontynuując spacer wzdłuż Torna iela, dojdziemy aż do końca tejże ulicy, znajdując się przed dawnym Zamkiem Kawalerów Mieczowych w Rydze, niegdyś główną siedzibą tego równie kontrowersyjnego, jak Zakon Krzyżacki, bractwa rycerskiego na Inflantach – zresztą Kawalerzy Mieczowi w XIII w. połączyli się z Krzyżakami, stając się częścią tego zakonu. Zamek wybudowano w XIV w. W 1562 r. to właśnie tutaj złożono hołd polskiemu królowi, początkując krótki okres panowania Polski na tych terenach. Przez kolejne 60 lat zamek był siedzibą polskiego namiestnika, bywał tu król Stefan Batory. Dziś mieszczą się tu muzea, zamek jest też oficjalnie rezydencją łotewskiego prezydenta.

Teraz czeka nas spacer brzegiem Dźwiny i podziwianie panoramy rzeki oraz położonej po jej drugiej stronie części miasta. Będąc w okolicach zamku można lekko się cofnąć, by zobaczyć port promowy i marinę żeglarską w Rydze, warto też zerknąć na przeciwległą wyspę Kipsala – jej poświęcimy osobny wpis na naszym blogu.

Ryga, port promowy

Ryga, port promowy

Ryga, żeglarska marina

Ryga, żeglarska marina

Ryga, lunapark nad brzegiem Dźwiny

Ryga, lunapark nad brzegiem Dźwiny

Ryga, dawny zamek Kawalerów Mieczowych

Ryga, dawny zamek Kawalerów Mieczowych

Ryga, most Vansu Tilts na Dźwinie

Ryga, most Vansu Tilts na Dźwinie

Ryga, budynek Biblioteki Narodowej

Ryga, budynek Biblioteki Narodowej

Idąc w stronę starówki brzegiem rzeki z pewnością natkniecie się na oszkloną postać „Wielkiego Krzysztofa”, owianego legendą powstania miasta. Otóż wg tejże legendy wielki człowiek o imieniu Krzysztof (Kristaps), mieszkał na brzegu Dźwiny i zarabiał przenosząc ludzi na drugi brzeg. Pewnego dnia usłyszał na drugim brzegu rozpaczliwy płacz dziecka i w te pędy pobiegł przynieść je do swojej chaty. W trakcie przenoszenia przez rzekę dziecko robiło się jednak coraz cięższe, ale Kristaps ostatkiem sił dotarł na brzeg.

Ryga, figura "Wielkiego Krzysztofa" nad Dźwiną

Ryga, figura „Wielkiego Krzysztofa” nad Dźwiną

Ułożył dziecko wygodnie w chacie i sam zmęczony usnął. Gdy się obudził, nie znalazł już dziecka, ale w miejscu gdzie je położył stała wielka skrzynia, wypełniona złotem. Kristaps zachował skarb, nie wydając ani jednej monety, a po jego śmierci fortuna posłużyła do ufundowania pierwszych miejskich budynków.

Z atrakcji położonych nad rzeką zdecydowanie należy obejrzeć bardzo charakterystyczny budynek Biblioteki Narodowej, znajdujący się na przeciwległym brzegu. 13-piętrowy budynek (68 m wysokości) nawiązuje do łotewskiej legendy o Zamku Światła – tak też jest potocznie nazywany. Jest nowiuśki – został otwarty publicznie w czerwcu 2014 r. Tuz za biblioteką znajduje się małe muzeum kolejnictwa.

Jak ktoś lubi, dalej wgłąb znajdzie Pomnik Zwycięstwa Armii Czerwonej, postawiony tu w 1985 r. ku pamięci „wyzwolenia” Rygi przez żołnierzy radzieckich. Dziś to miejsce wieców „twardych” komunistów. I to byłoby na tyle spaceru obrzeżami starego miasta w Rydze. W kolejnym wpisie pokażemy Wam wspomnianą wyspę Kipsala i opowiemy o bohaterskim Żanisie Lipke.

Pełna galeria zdjęć atrakcji z obrzeży starego miasta w Rydze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Inne wpisy z: Ryga

Ryga, doroczne święto zbiorów

Jeśli chcecie zobaczyć bardziej tradycyjną, ludową stronę Łotwy, warto tu przyjechać pod koniec września. Dziś trochę o łotewskich "dożynkach", które odbywają się w tym czasie w wielu miastach - Miķeļdienas gadatirgus.

Ryga, drewniana zabudowa na wyspie Kipsala

Jest takie miejsce w Rydze, gdzie nie ma tłumów turystów. Gdzie czas zatrzymał się w miejscu i życie płynie jakby innym rytmem. Miejsce, gdzie słowo "spacer" nabiera innego znaczenia. A pomimo tego, ma swoją własną historię, wartą opowiedzenia.

Ryga, budynek Biblioteki Narodowej

Ryga znana jest głownie z wpisanej na listę UNESCO starówki oraz z położonej nieopodal "dzielnicy art nouveau". Ale poza tymi dwoma miejscami w stolicy Łotwy znajdziecie wiele innych miejsc, wartych uwagi turysty. Zapraszamy na spacer poza granicami ryskiego starego miasta.

Tbilisi na jeden dzień po raz drugi

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Gruzja 2014, dzień 9 (poprzedni wpis: Na południe Gruzji. Safara, Chertwisi i wreszcie skalne miasto Wardzia). Nocleg na parkingu pod katedrą w Mcchecie przebiegł bezstresowo – polecam każdemu, szukającemu spokojnego miejsca w samochodzie, parkują tam też na noc kampery. Rano, zgodnie z planem, wymarsz do straganów na uliczkach Mcchety – zakup czurczeli odbył się błyskawicznie (mniejsze 2 GEL, większe 3 GEL – kupiłem hurtowo po jednej z każdego posiadanego przez sprzedawcę rodzaju). Czas wsiadać do samochodu i udać się do oddalonego o jakieś 20 km Tbilisi i oddać Nissana Pathfindera do wypożyczalni. Szkoda, bo przyzwyczaiłem się już do niego.

Podróż do Tbilisi i wizyta w wypożyczalni odbyły się bez historii. Już bez samochodu, z plecakiem na plecach, taksówką udałem się do guesthouse’u Nice, w którym spędziłem jedną noc podczas pierwszej wizyty w Tbilisi. Zaprawdę powiadam – po 5 dniach spędzonych w samochodzie, człowiek docenia dwa najcudowniejsze wynalazki ludzkości – prysznic i łóżko. Dokładnie w tej kolejności skorzystałem – mój organizm najbardziej ucieszył się z łóżka – na jego widok odmówił dalszej współpracy i trzeba było, po prostu trzeba było się drzemnąć. I dobrze, bo w Tbilisi zapanował tego dnia szczyt upałów, temperatura odczuwalna oscylowała wokół 40C, a nagrzane chodniki i mury starej części miasta sprawiały, że czułem się jak w mikrofali. Na zewnątrz odważyłem się wyjść dopiero w okolicach godziny 17-tej.

Kolekcja czurczeli zakupiona w Mcchecie

Kolekcja czurczeli zakupiona w Mcchecie

Tbilisi, guesthouse Nice w centrum starego miasta

Tbilisi, guesthouse Nice w centrum starego miasta

Tbilisi, cerkiew Metechi widziana z wagonika kolejki linowej na twierdzę Narikala

Tbilisi, cerkiew Metechi widziana z wagonika kolejki linowej na twierdzę Narikala

Tbilisi, katedra św.Trójcy widziana z wagonika kolejki linowej na twierdzę Narikala

Tbilisi, katedra św.Trójcy widziana z wagonika kolejki linowej na twierdzę Narikala

Tbilisi, panorama miasta widziana z twierdzy Narikala

Tbilisi, panorama miasta widziana z twierdzy Narikala

Tbilisi, twierdza Narikala

Tbilisi, twierdza Narikala

Tbilisi, twierdza Narikala

Tbilisi, twierdza Narikala

Drugi dzień w Tbilisi poświęciłem na uzupełnienie trasy, nakreślonej w serwisie tbilisibezbolesnie.pl – pierwszą jej część „zaliczyłem” kilka dni wcześniej. Historii miasta drugi raz opisywał nie będę – znajdziecie ją we wpisie z pierwszego dnia w Tbilisi. „Drugi etap” rozpocząłem od znanego z pierwszej wizyty Placu Europejskiego, ale tym razem nie chodziło o Most Pokoju czy cerkiew Metechi – udałem się prosto do stacji kolejki linowej, która miała mnie wywieźć na wzgórze z twierdzą Narikala. Przy kasie i wagonikach trafiła mi się pustka – jechałem na górę sam. Bilet w jedną stronę kosztuje 1 GEL, za pierwszym razem trzeba sobie też wyrobić specjalną kartę elektroniczną, na którą ładowane są bilety – karta kosztuje 2 GEL. Razem wycieczka w obie strony – 4 GEL, choć trasę powrotną można odbyć pieszo – z twierdzy schodzi się całkiem przyjemnymi schodami.

Tbilisi, posąg "matki Gruzji" z boku. Niektórym się kojarzy...

Tbilisi, posąg „matki Gruzji” z boku. Niektórym się kojarzy…

Twierdza Narikala pochodzi z czasów założenia Tbilisi – z IV w. Była w swojej historii kilkukrotnie rozbudowywana – przez Arabów (VII / VIII w.) i Gruzinów (XI w.). Większość z tego, co dziś widać na twierdzy, powstało jednak znacznie później – XVI / XVII w. Twierdza ostatecznie została zniszczona przez trzęsienie ziemi na początku XIX w. Wstęp na twierdzę jest darmowy, a warto tu się dostać, choćby dla zobaczenia panoramy miasta, rozciągającej się ze wzgórza. Narikala, poza murami twierdzy, nie oferuje żadnych innych atrakcji – no może poza cerkwią św.Mikołaja, która jednak zabytkiem nie jest, została wybudowana w 1996 r. na miejscu wcześniej tu stojącej świątyni z XIII w., zniszczonej przez ogień.

Tbilisi, posąg "matki Gruzji"

Tbilisi, posąg „matki Gruzji”

Wzgórze twierdzy Narikala posiada jednak jeszcze jedną obowiązkową atrakcję turystyczną – Kartlis Deda, czyli posąg „matki Gruzji” – dzisiejszy symbol miasta. Posąg postawiono tutaj w 1958 r., upamiętnia 1500 lat Tbilisi i przedstawia kobietę w tradycyjnym gruzińskim stroju, w jednej ręce trzymającą misę wina – dla przyjaciół, a w drugiej miecz – dla wrogów. Nie byłbym sobą, gdybym nie zauważył, że „matka Gruzja” widziana z pewnego kąta wygląda hmmm, dosyć… dwuznacznie.

Po zjeździe wagonikiem kolejki linowej na dół, czas na kolejną wizytówkę Tbilisi – dzielnicę Abanotubani, czyli dzielnicę łaźni. Główną jej atrakcją są właśnie historyczne łaźnie, usytuowane w większości poniżej poziomu chodnika – ponad ziemię wystają jedynie ich charakterystyczne kopuły. Duża część łaźni jest czynna do dziś i każdy zainteresowany może skorzystać z ich usług. Nieczynna jest najbardziej reprezentacyjna – ze względu na swoją zewnętrzną elewację – łaźnia Orbeliani. Z jej usług korzystał w przeszłości m.in. Aleksander Puszkin. Abanotubani to najstarsza dzielnica Tbilisi, to tutaj narodziła się dzisiejsza stolica Gruzji.

Tbilisi, katedra Sioni

Tbilisi, katedra Sioni

Tbilisi, dzielnica łaźni, Abanotubani

Tbilisi, dzielnica łaźni, Abanotubani

Tbilisi, dzielnica łaźni, Abanotubani

Tbilisi, dzielnica łaźni, Abanotubani

Tbilisi, najpiękniejsza z łaźni, łaźnia Orbeliani

Tbilisi, najpiękniejsza z łaźni, łaźnia Orbeliani

Tbilisi, dzielnica Abanotubani z górującym minaretem meczetu

Tbilisi, dzielnica Abanotubani z górującym minaretem meczetu

Będąc przy łaźniach, warto porozglądać się dookoła. Zabudowa dzielnicy jest naprawdę widowiskowa i nie tylko łaźnie są jej atrakcją. Warto przyjrzeć się meczetowi z ośmiobocznym minaretem – to jedyny meczet w Tbilisi, który przetrwał czasy komunistyczne, wybudowany w 1895 r. W okolicy warto też zobaczyć mały monaster Czterdziestu Męczenników z Sebaste, może nie dla samego monasteru, ale dla faktu, że na jego terenie całkiem niedawno odkryto kolejne fragmentu starych miejskich murów – ale mury te pochodzą ze znacznie starszych czasów niż domniemany okres ufundowania miasta przez Wachtanga Gorgasali. Ich pochodzenie określa się na I / II w. n.e., co znaczyłoby, że Tbilisi istniało znacznie wcześniej, niż do tej pory sądzono.

Wracamy nieco w stronę centrum, gdzie niemal obok Mostu Pokoju stoi kolejna historyczna budowla Tbilisi – katedra Sioni. Wg legend, pierwszą świątynię w tym miejscu wybudował sam twórca Tbilisi – król Wachtang Gorgasali w V w. W VI i VII wieku niejako wybudowano ją na nowo, a władcy zlecający rozbudowę podobno zostali tu pochowani. W historii katedrę wielokrotnie niszczono (Arabowie, Persowie, trzęsienia ziemi) i odbudowywano (m.in. słynny król Dawid Budowniczy w XII w.). Gdy do Gruzji w XIX w. weszli Rosjanie, oczywiście przemalowali wnętrza, niszcząc „przy okazji” stare freski – zresztą Sioni zapisała się w historii rosyjskiej aneksji Gruzji – to tu w 1802 r. ogłoszono fakt aneksji. Sioni pozostawała główną katedrą gruzińskiego kościoła prawosławnego aż do 2004 r., kiedy otwarto cerkiew św.Trójcy.

Czas na spacer główną ulicą Tbilisi – ulicą Rustaweli, nazwaną imieniem narodowego poety gruzińskiego, Szoty Rustaweli. Na ulicy Rustaweli toczy się główny nurt życia miasta, to przy niej znajduje się wiele ważnych dla miasta budynków i urzędów. Przespacerujemy się więc ulicą Rustaweli na całej jej długości, po kolei podziwiając najważniejsze atrakcje.

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu

Tbilisi, cerkiew Kaszweti

Tbilisi, cerkiew Kaszweti

Tbilisi, budynek pierwszego gimnazjum

Tbilisi, budynek pierwszego gimnazjum

Tbilisi, Teatr Opery i Baletu

Tbilisi, Teatr Opery i Baletu

Zaczynając marsz od Placu Wolności, pierwszym rzucającym się w oczy budynkiem jest dawna siedziba gruzińskiego parlamentu. Budynek wybudowany w latach 50-tych XX w., do całkiem niedawna był siedzibą parlamentu – do czasu gdy w 2012 r. zdecydowano się przenieść Zgromadzenie Narodowe do Kutaisi – by „oddać” nieco władzy innym regionom kraju. W Kutaisi w tym celu wybudowano nowoczesny budynek, ale już słychać głosy, że decyzja o przenosinach była nietrafiona. Wg niektórych informacji, gruziński parlament planuje powrót do Tbilisi – będzie o tyle łatwiej, że stara siedziba właśnie przeszła gruntowny remont.

Nieco dalej, po drugiej stronie ulicy Rustaweli, stoi cerkiew Kaszweti, nieco ponad stuletnia, ale wg legend wybudowana w miejscu, gdzie stał kiedyś kościół z VI w. Legenda mówi, że mnich Dawid z Garedży, oskarżony przez kobietę z Tbilisi o spowodowanie ciąży, zawyrokował, że jeśli jest to nieprawda, urodzi ona… kamień. Tak się też podobno stało, a miejsce to od tego czasu nazwano „Kaszweti” (gruz. „urodzić kamień”).

Naprzeciw cerkwi stoi z kolei historyczne, pierwsze gimnazjum w Tbilisi, którego budynek oddano do użytku w 1833 r. Później stało się jednym z najważniejszych ośrodków edukacji w mieście. Posiada bogatą bibliotekę oraz nawet małą scenę do występów i przedstawień. Gimnazjum ukończyło wielu znamienitych gruzińskich obywateli, jak choćby Grigol Orbeliani czy Ilia Czawczawadze (obaj poeci i działacze społeczni). Ten drugi zresztą, wraz z kolejnym poetą i swoim przyjacielem, Akaki Cereteli, doczekał się pomnika przed wejściem do gimnazjum.

Kolejne kilka kroków dalej znajdziemy Teatr Opery i Baletu, pierwszy budynek operowy w Gruzji, wybudowany w 1851 r. Spalił się w pożarze w 1874 r., ale został odbudowany. Widownia mieści 1200 miejsc. Dziś znów jest w remoncie, a jego otwarcie planowane jest na koniec 2014 r. Kolejna atrakcja to Teatr Narodowy im.Szoty Rustawelego, powstały w 1879 r. i niemal od początku kojarzony z duchem narodowym Gruzji, głównie przez repertuar, umiejscawiany często we współczesnej czasom scenografii i podtekstach. Dlatego też w czasach komunistycznych starano się sprowadzić funkcję teatru do roli muzeum.

Tbilisi, Teatr Narodowy im.Szoty Rustawelego

Tbilisi, Teatr Narodowy im.Szoty Rustawelego

Tbilisi, dawny Instytut Marksizmu-Leninizmu

Tbilisi, dawny Instytut Marksizmu-Leninizmu

Tbilisi, budynek Gruzińskiej Akademii Nauk

Tbilisi, budynek Gruzińskiej Akademii Nauk

Tbilisi, mały artystyczny bazarek na schodach budynku Gruzińskiej Akademii Nauk

Tbilisi, mały artystyczny bazarek na schodach budynku Gruzińskiej Akademii Nauk

Kolejny monumentalny budynek, ikona czasów stalinizmu, to wybudowany w 1938 r. budynek dawnego Instytutu Marksizmu-Leninizmu, wewnątrz którego znajdowało się także muzeum Lenina. Na fasadzie budynku znajdowały się kiedyś popiersia Marksa, Engelsa, Lenina i Stalina, ale zdemontowano je podobno po odzyskaniu przez Gruzję niepodległości. Były plany przekształcenia go w luksusowy hotel, ale dziś wydaje się być remontowany i nie użytkowany.

Niemal po sąsiedzku stoi, zwyczajnie dziś wyglądający hotel Radisson Blu Iveria. Ale to nie taki zwyczajny hotel – przez ostatnie lata był jednym z najczęściej fotografowanych obiektów w Tbilisi. Wybudowany w 1967 r., był przez lata najlepszym hotelem w mieście. Gdy w Gruzji wybuchła wojna domowa, władze zaadoptowały go jako miejsce zakwaterowania uchodźców z Abchazji. 22-piętrowy, reprezentacyjny hotel, w ciągu 12 lat przebywania tu uchodźców stał się ruiną. Dopiero w 2004 r. udało się wyeksmitować „tymczasowych” mieszkańców (władze wypłaciły im „odszkodowania” – 7000 dolarów za każdy zajmowany pokój), a hotel przez następne 5 lat był remontowany – rozebrano go aż do stalowego szkieletu i niemal wybudowano od nowa. Został ponownie otwarty w 2009 r. Panorama obskórnie wyglądającego hotelu, zdewastowanego przez uchodźców, została niemalże symbolem niespokojnych gruzińskich czasów.

Ulica Rustaweli kończy się reprezentacyjnym budynkiem Gruzińskiej Akademii Nauk, na schodach której miejscowi artyści, rzemieślnicy i zwykli sprzedawcy pamiątek codziennie oferują swoje „produkty”. Można jeszcze rzucić okiem na pomnik Szoty Rustawelego, stojący przy Akademii i… czas na powrót. A że akurat zrobiło się ciemno, to zaliczyłem całą długość ulicy Rustawelego i jej atrakcje w widoku nocnym. Główna arteria Tbilisi prezentuje się w nocnej scenerii całkiem atrakcyjnie – gdzieś znalazłem nawet nazwę „kaukaskie Pola Elizejskie” – sporo na wyrost, ale coś w tym jest…

Tbilisi, ulica Szoty Rustawelego nocą

Tbilisi, ulica Szoty Rustawelego nocą

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Tbilisi, Plac Wolności nocą

Tbilisi, Plac Wolności nocą

Gruzja 2014 - mapa podróży

Gruzja 2014 – mapa podróży

I to już koniec czerwcowej przygody w Gruzji. Kolejny dzień to już tylko przejazd taksówką na dworzec Didube, potem marszrutką do Kutaisi i popołudniowy powrotny lot do Polski. 9 dni to zdecydowanie za mało, by zobaczyć w Gruzji wszystkie choćby największe atrakcje – opuściłem wszak wybrzeże Morza Czarnego z Batumi na czele, Swanetię (z Mestią na czele) i jej krajobrazy, wpisane na listę UNESCO i Tuszetię z Omalo. Będzie po co wracać :)

Pełna galeria zdjęć z drugiego dnia w Tbilisi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Inne wpisy z: Gruzja 2014

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014

Pierwszy dzień w Tbilisi

Drugi dzień wyprawy do Gruzji kończy się przyjazdem do Tbilisi. Stolica Gruzji ma być tylko przystankiem – następnego dnia rano odebrać mam wypożyczony samochód, którym mam zamiar objechać najważniejsze atrakcje wschodniej części tego kraju.

Gruzja 2014, dzień 2 (poprzedni wpis: Skalne miasto Upliscyche i Gori – rodzinne miasto Stalina). W Tbilisi ląduję marszrutką, z uprzednio zwiedzonego Gori, na dworcu Didube. Od razu przesiadka do taksówki i przejazd (10 GEL) do guesthouse’u, w którym mam zarezerwowany nocleg – w okolice katedry Sioni.

Guesthouse „Nice” przy ulicy Saiatnova. Próba dogadania się z właścicielem po angielsku, z wplecionym łamanym rosyjskim kończy się humorystycznie – gospodarz pyta płynną polszczyzną „Ty Polak ? To czego tak dziwnie mówisz ?”. Okazuje się, że człowiek pracował w Polsce, i do tego w Poznaniu, i do tego na Grunwaldzkiej, którą znam z powodów, hmmm…. zawodowych :) Ale polski język może i zna, tylko że jest Gruzinem, znaczy akceptuje błogi bałagan – znaczy zarezerwowany przeze mnie pokój okazuje się zajęty, bo… mieszkająca w nim uprzednio ekipa postanowiła się… nie wyprowadzać i zostać dłużej :) Koniec końców ląduję w innym niż zamawiany pokój. W ramach pojednania gospodarz przynosi z kuchni gruzińską kawę – no naprawdę rewelacja w smaku.

Kawa po gruzińsku

Kawa po gruzińsku

Tbilisi, plac Wolności

Tbilisi, plac Wolności

Tbilisi, mini-park Puszkina przy placu Wolności, z dość widowiskową fontanną

Tbilisi, mini-park Puszkina przy placu Wolności, z dość widowiskową fontanną

Tbilisi, odsłonięte pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, odsłonięte pozostałości dawnych murów miejskich

Wreszcie można pozbyć się z pleców plecaka, a przy okazji zmienić to i owo w garderobie na świeże, po całodniowym „dymaniu” z Kutaisi przez Gori w 30-stopniowym upale. No i najważniejszy wynalazek ludzkości (no, może drugi, po łóżku), czyli prysznic. Telefon z planem zwiedzania, papierowa mapa jako pomoc awaryjna, i koło godz.17-tej ruszam „w miasto”. Czas zrealizować plany turystyczne, w końcu kilka godzin dnia jeszcze zostało.

Plan zwiedzania Tbilisi wyjątkowo nie był mojego autorstwa, nieco ułatwiłem sobie życie, korzystając z „gotowca”, znalezionego na tbilisibezbolesnie.pl. Skorzystałem z opisanej tam trasy, z małymi modyfikacjami, które wynikły raczej z tego, że zwiedzanie miasta miałem rozpisane na dwa dni (drugi dzień miał nastąpić, gdy wrócę do Tbilisi oddać wypożyczony samochód). Trasę zacząłem od środka, czyli od punktu najbliższego mojemu guesthouse’owi, czyli Placu Wolności. Ale zanim o zwiedzaniu, słów kilka o samym mieście.

Tbilisi wg legendy założył pod koniec V w. król Wachtang Gorgasali (jego pomnik widzieliście już, jeśli czytaliście relację z Gori). Ale to tylko legenda, bo miasto istniało już wcześniej – w IV w. było już opisywane przez ówczesnych podróżników. W każdym razie tenże Wachtang I miał co do Tbilisi poważne zamiary, a dzieła dokończył jego syn, przenosząc tu swoją stolicę z historycznej Mcchety. Ważne położenie miasta i jego bogactwo sprawiało, że było celem kolejnych najazdów, w wyniku których zmieniali się władcy: w VI w. Persowie, w VII w. Biznacjum, w VIII w. Arabowie, którzy zagościli tu na dłużej, aż do czasu, gdy w XI w. wpadli Turcy, a ostatecznie „odbił” Tbilisi król Dawid IV Budowniczy, który zjednoczył małe gruzińskie królestwa, tworząc wielką Gruzję i przenosząc tu w 1122 r. stolicę państwa z Kutaisi.

Tbilisi, pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Potem znów była karuzela najazdów: Mongołowie, Tatarzy (przed którymi ówczesna królowa uciekła, osiadając ponownie w Kutaisi). W XV w., kiedy nie było już tych ostatnich, Gruzja rozpadła się na małe państewka, a Tbilisi wróciło do „stolicowania” Kartlii, tak jak to miało miejsce za czasów Wachtanga I. Następne wieki to na przemian Turkowie i Persowie, a gdy Gruzja zaczęła myśleć o zbliżeniu się do Rosji, by ochronić się przed tymi ostatnimi, Rosjanie zaanektowali państwo gruzińskie. Tbilisi stało się siedzibą rosyjskiej guberni (pocz. XIX w.). Gdy w Rosji rozpoczęła się po I wojnie światowej rewolucja bolszewicka, Gruzja skorzystała z okazji i utworzyła niepodległe państwo, które jednak przetrwało tylko trzy lata (1918 – 1921), a stolicą znów było Tbilisi.

Tbilisi, budynek teatru lalek i niecodzienny zegar

Tbilisi, budynek teatru lalek i niecodzienny zegar

Lenin jednak najechał Gruzję i znów wtłoczył ją w granice, tym razem Rosji radzieckiej, Tbilisi pozostała rola stolicy republiki radzieckiej. Rolę stolicy niepodległego państwa odzyskano dopiero w 1991 r., kiedy Gruzja po raz któryś z kolei w historii stała się niezależnym bytem. Dziś miasto jest największym w Gruzji, liczy grubo ponad milion mieszkańców i jest siedzibą prezydenta (parlament rezyduje w Kutaisi).

Zaczynamy od placu Wolności, nazywanego tak od czasów odzyskania przez Gruzję niepodległości, choć nazwa ta była w użyciu jeszcze w 1918 r., gdy na krótko Gruzja także była niepodległa. W czasach sowieckich plac posiadał dość niechlubne nazwy: „plac Lenina” czy „plac Berii” (na cześć szefa NKWD, z pochodzenia Gruzina spod Kutaisi). Centralnym obiektem placu Wolności jest pomnik Wolności, postawiona tu w 2006 r. wysoka kolumna z postacią św.Jerzego, walczącego ze smokiem.

Dookoła placu zobaczyć można m.in.: ratusz miejski (1830 r., ale wielokrotnie przebudowywany), siedzibę Banku Narodowego Gruzji i widowiskowy budynek hotelu sieci Marriott. Naprzeciwko ratusza miejskiego, po drugiej stronie placu znajduje się mini-park – park Puszkina, z dość widowiskową fontanną.

Tbilisi, figury z brązu na moście Barataszwilego

Tbilisi, figury z brązu na moście Barataszwilego

Tbilisi, widok na Most Pokoju i twierdzę Narikala z innego mostu - mostu Barataszwilego

Tbilisi, widok na Most Pokoju i twierdzę Narikala z innego mostu – mostu Barataszwilego

Tbilisi, futurystyczne "grzybki", czyli urząd miejski

Tbilisi, futurystyczne „grzybki”, czyli urząd miejski

Tbilisi, pomnik poety Barataszwilego

Tbilisi, pomnik poety Barataszwilego

Odchodząc ulicą Puszkina z placu Wolności, szybko docieramy do niedawno oddanych do użytku turystom, świeżo odkrytych w trakcie renowacji ulicy, fragmentów murów starej fortecy Tbilisi z XII-XIII w., wraz z pozostałościami wież strażniczych. Nowo odkryty odcinek ma zaledwie 110 m długości, ale dla jego odsłonięcia zdecydowano się na przebudowanie ulicy Puszkina i zmianę organizacji ruchu na niej. Fragmenty te zostały zbudzone prawdopodobnie na początku XIX w. w trakcie aneksji Gruzji przez Rosję, a potem pokryte warstwą ziemi podczas budowy ulicy.

Skręcając w prawo w ulicę Barataszwili, znajdziemy najlepiej chyba zachowany fragment starych miejskich murów, odsłoniętych już w 1977 r. A zaraz potem skręt w prawo, w ulicę Szawteli (gruzińskiego poety z przełomu XII/XIII w.) i wizyta pod oryginalną wieżą z równie oryginalnym zegarem – to część teatru Gabriadze – teatru lalek, najstarszego w Gruzji. Nazwa pochodzi od nazwiska założyciela, Rezo Gabriadze, znanego reżysera, pisarza, malarza i rzeźbiarza, laureata wielu nagród artystycznych (ale także np. francuskiej Legii Honorowej), urodzonego w Kutaisi. Na 30-lecie działalności teatru odsłonięto na wieży oryginalny zegar, którego unikatowość objawia się szczególnie o pełnych godzinach, gdy w ramach ich wybijania, odgrywana jest przez lalki scenka rodzajowa.

Właściwie tuż obok budynku teatru lalek znajduje się cerkiew gruzińskiego kościoła prawosławnego – Anczischati, wybudowana już w VI w. (najstarszy zachowany kościół w mieście), prawdopodobnie przez króla Daczi, syna Wachtanga I (legendarnego założyciela Tbilisi). To właśnie Daczi przeniósł do Tbilisi stolicę swojego państwa (z Mcchety). Za panowania bolszewików i komunistów kościół wyłączono z użytkowania, spełniał on wówczas rolę muzeum. Dopiero w 1991 r., po odzyskaniu przez Gruzję niepodległości, wznowiono funkcje kościelne cerkwi. Malowidła ścienne we wnętrzach cerkwi pochodzą z XIX w., za wyjątkiem jednego, pochodzącego jeszcze z XVII w.

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Wracamy na ulicę Barataszwili, tuż przed mostem nad rzeką Mtkwari, także nazwany imieniem Barataszwilego, gruzińskiego poety z XIX w. Most ten zdaje się miał być taką „tbiliską” wersją mostu zakochanych. Kłódek tutaj nie znajdziemy, znajdziemy za to figurki z brązu, w zamyśle twórców mające przedstawiać zakochane pary.

Na pewno nie ujdzie uwagi nikogo, stojący po lewej stronie mostu futurystyczny budynek, autorstwa dwóch włoskich architektów, oddany do użytku we wrześniu 2012 r. – to „Public Service Hall”, czyli coś jakby Urząd Miejski, gdzie mieszkańcy mogą załatwiać podstawowe sprawy (dowody tożsamości, paszporty, akty małżeństwa, akty urodzenia itp. Budynek ten to jeden z kilku nowoczesnych konstrukcji w Tbilisi, wybudowanych w stolicy Gruzji w ostatnich latach. Ulicę Barataszwili za mostem jego imienia kończy… pomnik poety, ustawiony tu w 1999 r.

Za pomnikiem w górę pną się strome schody, które wyprowadzą na uliczkę, sąsiadującą ze stojącym na wzgórzu nad rzeką Mtkwari pałacem prezydenckim. Ale sam pałac lepiej będzie widać później, gdy zejdziemy w dół z powrotem nad rzekę. Teraz celem jest sobór św.Trójcy, stojący na szczycie wzgórza św.Eliasza. Świątynia nie jest zabytkiem historycznym, konsekracja odbyła się ledwie 10 lat temu, w 2004 r. Stoi za to na terenie historycznego cmentarza ormiańskiego, który w chwili trwania budowy mieścił podobno nawet do 90 tys. grobów. Żaden z grobów nie został nigdzie przeniesiony, po prostu je zniszczono. Na terenie cmentarza znajdował się także kiedyś stary armeński kościół, zniszczony jeszcze w czasach radzieckich.

Tbilisi, ruiny armeńskiego kościoła Karmir Avetaran

Tbilisi, ruiny armeńskiego kościoła Karmir Avetaran

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w.

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w.

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w. i pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela miasta

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w. i pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela miasta

Tbilisi, plac Europejski, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, plac Europejski, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Sobór św.Trójcy, zwany Samebą, jest dziś największą świątynią na terenie całej Gruzji (wysokość to ponad 105 m, a wymiary poziome to 56 x 44 m). Miała być wybudowana z okazji 2000 lat chrześcijaństwa, ale z powodów finansowych budowa przeciągnęła się. Dziś jest jednym z symboli Tbilisi i całej Gruzji. W stolicy ze względu na swoje położenie na szczycie wzgórza jest widoczna praktycznie z każdego punktu. Otaczający ją park (na jego terenie znajduje się jeszcze m.in. wolnostojąca dzwonnica i monaster) jest miejscem spacerów i spotkań mieszkańców.

Od soboru wracamy w kierunku rzeki ulicą Eristawi. Po drodze łatwo dać się skusić na zakupy u licznie tu „rezydujących” ulicznych sprzedawczyń owoców – ja „łapię” się na czereśnie (3 GEL / kg). Będą wieczornym dodatkiem do piwa w trakcie oglądania meczów – przecież trwają MŚ w Brazylii. Mijamy plac Avlabari, nadal kierując się w dół. Przy ulicy Metechi stoją ruiny dawnego armeńskiego kościoła, zwanego Karmir Avetaran. Wybudowano go najprawdopodobniej w 1809 r. i w tamtych czasach był to najwyższy kościół nie tylko w Tbilisi, ale i w całej Gruzji. W jego murach przechowywano m.in. relikwie jednego ze świętych kościoła armeńskiego, które zniknęły po grabieży w 1858 r.

Z powodu złego stanu technicznego, kościół zamknięto w 1937 r. i przez całe dziesięciolecia, pomimo starań społeczności ormiańskiej, nie przywrócono mu funkcji kościelnych. Służył jako piekarnia, sala bokserska czy biblioteka. W kwietniu 1989 r. jednak budynek częściowo się zawalił, choć okoliczni mieszkańcy twierdzili, że z wewnątrz tuż przed zawaleniem usłyszeli dźwięk eksplozji – do dziś są podejrzenia, że świątynia została celowo wysadzona w powietrze. W każdym razie – od tamtego czasu nikt już kościoła nie próbował restaurować – niszczeje od 25 lat. Do dziś nie zwrócono go też kościołowi armeńskiemu.

Idąc nadal w dół ulicą Metechi, na skręcie w prawo dojdziemy do kościoła Proroka Dawida, o którym, poza jego nazwą, nie jestem w stanie znaleźć nic więcej. Kolejny ważny cel stoi za to na końcu ulicy Metechi – cerkiew Metechi, zbudowana pod koniec XIII w. przez ówczesnego króla Dymitra II (rządził bardzo młodo, zasiadł na tronie mając 11 lat, zginął w wieku lat 30) jako część własnej rezydencji. We wnętrzach znajduje się grobowiec królowej z V w., Zuzanny, torturowanej przez własnego męża za sprzyjanie chrześcijaństwu. Ok. XVI – XVII wieku świątynia została opuszczona w wyniku rządów tureckich. Gdy na początku XIX w. władzę przejęli Rosjanie, przerobili świątynię na więzienie (1819 r.). Obecnie znów kościół powrócił do swych pierwotnych funkcji.

Tbilisi, pomnik "Matki Gruzji" na wzgórzu obok twierdzy Narikala i wagoniki kolejki linowej na nią jadące, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, pomnik „Matki Gruzji” na wzgórzu obok twierdzy Narikala i wagoniki kolejki linowej na nią jadące, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, Most Pokoju (czyli "podpaska")

Tbilisi, Most Pokoju (czyli „podpaska”)

Tbilisi, Most Pokoju (czyli "podpaska")

Tbilisi, Most Pokoju (czyli „podpaska”)

Tbilisi, park Rike z futurystycznym centrum kongresowym, w tle pałac prezydencki

Tbilisi, park Rike z futurystycznym centrum kongresowym, w tle pałac prezydencki

Tbilisi, twierdza Narikala na wzgórzu nad miastem

Tbilisi, twierdza Narikala na wzgórzu nad miastem

Na wzgórzu, na którym stoi cerkiew Metechi (przy okazji – ono też jest święte, tu wg legendy zginął Abo, chrześcijański męczennik, Arab z Bagdadu, który przybywając do Tbilisi przekonał się do zmiany religii na chrześcijaństwo i za to został zabity) w 1967 r. postawiono także konny pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela Tbilisi.

Ze wzgórza świątyni Metechi roztacza się świetny widok na plac Europejski, Most Pokoju, park Rike, futurystyczną salę koncertową czy pałac prezydencki na wzgórzu. Tuż obok świątyni biegnie na drugą stronę Mtkwari most Metechi, pierwszy historycznie most w Tbilisi, w 1821 r. wybudowany jako drewniany, przebudowany na stalowy w 1870 r. Obecna postać pochodzi z lat 50-tych XX w.

Schodzimy ze wzgórza Metechi na plac Europejski i dalej na rozpościerający się nad brzegiem Mtkwari park Rike – nowo stworzone miejsce rekreacji dla mieszkańców Tbilisi. W parku tym znajduje się także dolna stacja kolejki linowej, wożącej turystów do twierdzy Narikala – ale ten punkt zwiedzimy podczas drugiego pobytu w Tbilisi, pod koniec wyprawy do Gruzji. Alejki prowadzące wśród zadbanych trawników i kwiatostanów prowadzą wzdłuż rzeki, do na wskroś nowocześnie wyglądającego centrum kongresowego i sali koncertowej, przybierających kształt dwóch ogromnych tub, idących w stronę wzgórza, na szczycie którego stoi pałac Prezydenta Gruzji.

Pałac prezydencki jest „świeżutki”, budowę ukończono w 2009 r., architektem był Włoch, który zaprojektował również stojący na wprost pałacu Most Pokoju. Most Pokoju to kolejna topowa atrakcja Tbilisi, choć także młoda (oddany został do użytku w 2010 r.), głównie ze względu na swój kształt oraz widowiskowe podświetlenie w nocy. Ze względu na kształt właśnie, miejscowi nazywają most „podpaską” – zobaczcie zdjęcia, to zrozumiecie dlaczego :)

I to już koniec rajdu po Tbilisi w pierwszym dniu pobytu w tym mieście. Nazajutrz (poniedziałek) odebrać miałem z wypożyczalni samochód, którym chciałem objechać spory kawał Gruzji. I objechałem – w kolejnym wpisie zobaczycie m.in. skalny monaster Dawid Garedża i Signagi, gruzińskie miasto zakochanych.

Pełna galeria zdjęć z Tbilisi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Gruzja

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

 

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014

Serbska Subotica, duchy Gaudiego i... Titanica

Gaudi nigdy Suboticy nie widział, tak jak i Titanic. Ale to 100-tysięczne miasto w północnej Serbii, drugie co do wielkości w Wojwodinie, może się kojarzyć i z jednym, i z drugim. Nade wszystko warto je odwiedzić dla zielonego, zabytkowego centrum.

Tour de Europe 2013, dzień 31 (poprzedni wpis z trasy: Nowy Sad, czyli mieszkamy w twierdzy). Subotica, drugie co do wielkości miasto regionu Wojwodiny i piąte całej Serbii, pojawiła się jako część naszej trasy powrotnej całkiem naturalnie – i tak chcieliśmy odbić z autostrady wiodącej nas z Nowego Sadu ku granicy węgierskiej – nauczeni radami z kilku forów internetowych chcieliśmy ominąć przejście graniczne, do którego wiodła autostrada, na rzecz mniejszego i mniej podobno obłożonego przejścia w okolicach węgierskiej miejscowości Tompa. A szlak do tego przejścia wiódł właśnie przez Suboticę.

Ludzie zamieszkiwali te tereny od tysięcy lat, ale podejrzewa się, że jako zorganizowane osiedle dzisiejsza Subotica zaistniała po najazdach Tatarów w połowie XIII w. W dokumentacji historycznej miasto pojawia się po raz pierwszy w końcówce XIV w., początkowo pod władaniem węgierskim (ludność narodowości węgierskiej jest do dziś dominującą grupą etniczną w Suboticy). Miasto przeżyło blisko 150-letni okres panowania Imperium Osmańskiego, a potem Austro-Węgierskiego. Ostatecznie „wylądowała” wewnątrz utworzonej po II wojnie światowej Jugosławii, a po jej rozpadzie – Serbii.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Serbia, Subotica

ładowanie mapy - proszę czekać...

Serbia, Subotica, ratusz miejski: 46.099811, 19.664412
Serbia, Subotica, kościół Franciszkanów: 46.101369, 19.664202
Serbia, Subotica, katedra św.Teresy: 46.098338, 19.658790
Serbia, Subotica, pomnik Ofiar Faszyzmu: 46.099186, 19.659197
Serbia, Subotica, synagoga: 46.101388, 19.661386
Serbia, Subotica, dom Raichle/'a: 46.101522, 19.668628
Serbia, Subotica, cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego: 46.103634, 19.665999

 

Subotica, miejski ratusz i fontanna przed nim

Subotica, miejski ratusz i fontanna przed nim

Subotica, niebieska fontanna

Subotica, niebieska fontanna

Dziś miasto słynie z unikalnej architektury, ze szczególnym uwzględnieniem stylu art nouveau, w duchu którego wybudowano tu kilka spektakularnych projektów.

Subotica, kościół franciszkanów

Subotica, kościół franciszkanów

Zwiedzanie Suboticy rozpoczynamy od głównego placu miasta, placu Wolności. Pierwszy obowiązkowy punkt zwiedzania miasta to stojący przy placu ratusz miejski, bardzo nietypowy jak na siedzibę administracji państwowej, o żywej kolorystyce i „wesołej” architekturze. Ratusz jest bardzo rozległym budynkiem, mieszczącym inne instytucje, w tym także np. restaurację sieci McDonald’s (jest wifi, ale podczas naszej wizyty nie szło się do niego zalogować). Ratusz został wybudowany w 1910 r., we wnętrzach warte zobaczenia jest muzeum miejskie, które z jakichś powodów było zamknięte w dniu naszej wizyty.

Subotica, katedra św.Teresy

Subotica, katedra św.Teresy

Przed budynkiem ratusza, wśród zielonych drzew usytuowana jest błękitna fontanna, jakby żywcem przeniesiona z… Barcelony. Bo i pierwsze skojarzenie na jej widok jest jedno – Gaudi. Ale nie ma ona nic z katalońskim architektem wspólnego, nie jest nawet zabytkiem historycznym, ma ledwie 30 lat, powstała w 1985 r. Cudowny kolor płytek to „wytwór” jednej ze znanych węgierskich fabryk porcelany.

Kilka kroków na północ od placu Wolności stoi chrześcijański kościół Franciszkanów pod wezwaniem św.Michała, wybudowany w 1736 r. na miejscu poprzednio tu stojącej twierdzy z XV w. We wnętrzach kościoła znaleziono pozostałości kościoła katolickiego z XIII w., który musiał stać wcześniej w tym miejscu. Kościół działa do dziś, nabożeństwa odprawiane są w językach chorwackim i węgierskim.

Odchodzimy od placu Wolności na wschód, zmierzając ku chrześcijańskiej katedrze św.Teresy, która to święta jest także patronką miasta, będąc umieszczona w jego herbie. Katedra wybudowana została w 1779 r. i kilkukrotnie potem przebudowywana. Dwie wieże z dzwonnicami mają wysokość po 64 m. Katedra stoi na zielonym placu św.Teresy, na środku którego stoi monumentalny pomnik Ofiar Faszyzmu, największy pomnik w Suboticy.

Subotica, pomnik Ofiar Faszyzmu

Subotica, pomnik Ofiar Faszyzmu

Subotica, synagoga

Subotica, synagoga

Subotica, prawosławna cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego

Subotica, prawosławna cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego

Przechodzimy cały plac św.Teresy w kierunku północnym i skręcając w prawo docieramy do kolejnego budynku art nouveau w Suboticy – synagogi, oddanej do użytku w 1902 r. (architektami byli autorzy także ratusza miejskiego). Synagoga w Suboticy jest jednym z najlepiej zachowanych obiektów sakralnych w stylu art nouveau na całym świecie, w czasie naszej wizyty częściowo była w konserwacji, której podlega od dłuższego czasu.

Subotica, pomnik cara Jovana Nenada Czarnego, uważanego za "ojca" Wojwodiny

Subotica, pomnik cara Jovana Nenada Czarnego, uważanego za „ojca” Wojwodiny

W najdalej na północ oddalonym punkcie starego miasta stoi prawosławna cerkiew Zmartwychwstania Pańskiego z 1726 r., a na wschodnim krańcu znajdziemy kolejny budynek żywcem wyjęty z dzieł Gaudiego – dom Ferenca Raichle’a – węgierskiego architekta, dziś mieszczący galerię sztuki. Przy tym samym placu, prostopadle do domu Raichle’a stoi pałac Simeona Leović’a, pierwszy budynek secesyjny w Suboticy (1893 r.), wybudowany także przez parę węgierskich (ale inną niż para, która wybudowała m.in. ratusz i synagogę) architektów.

Na plac Wolności wracamy ulicą Korzo, przy której znaleźć można jeszcze kilka znaczących budynków, m.in. byłą siedzibę hotelu „Złote Jagnię” z XIX w. oraz byłą siedzibę kasy oszczędnościowej (znów autorstwa pary węgierskich architektów, pomiędzy budową synagogi a stawianiem ratusza miejskiego) z 1908 r.

Subotica, ulice miasta

Subotica, ulice miasta

Subotica, dom Raichle'a

Subotica, dom Raichle’a

Subotica, dawna siedziba kasy oszczędnościowej

Subotica, dawna siedziba kasy oszczędnościowej

Subotica, była siedziba hotelu "Złote Jagnię"

Subotica, była siedziba hotelu „Złote Jagnię”

Wracamy przed miejski ratusz. Pozostają nam pamiątkowe zdjęcia przy błękitnej fontannie a’la Gaudi i po 1,5 godziny pobytu w Suboticy, wyjeżdżamy i z miasta, i z całej Serbii. Po jakichś 30 minutach na granicy, wjeżdżamy znów na teren Unii Europejskiej, z którego już nie wyjedziemy do końca podróży – czyli więcej granic nie będzie. Przez Węgry tylko przejeżdżamy, mknąc ku ostatniemu punktowi noclegowemu, umiejscowionemu na Słowacji, w małej wsi pod Koszycami. Następnego dnia czekają nas słowackie atrakcje, w tym m.in. starówka w Preszowie.

PS. Na koniec pozostaje wyjaśnić tytułowe związki Suboticy ze statkiem Titanic. Otóż w Suboticy urodził się Arthur Munk, lekarz ze statku „Carpathia” – tego, który jako pierwszy dopłynął do miejsca, w którym zatonął Titanic (14/15 kwietnia 1912 r.). Na pokładzie „Carpathii” uratowało się ponad 700 rozbitków z najsłynniejszego statku w historii, a dr Munk został odznaczony (tak jak i kapitan ‚Carpathii”) za poświęcenie w ratowaniu ocalałych z Titanica. Później razem ze statkiem był więziony w Rosji podczas rewolucji październikowej. Wrócił z Rosji do Suboticy, dzięki czemu przeżył swój statek (zmarł w 1955 r.), który został storpedowany przez niemieckiego u-boota podczas I wojny światowej, w 1918 r. (wrak znaleziono dopiero w 1999 r.). Dziś mały pomnik Arthura Munka stoi przy placu Wolności w centrum miasta.

Pełna galeria zdjęć z Suboticy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Kijów, wzdłuż Dniepru

Trasa wzdłuż Dniepru, przepływającego przez Kijów, jest drugą autorską, proponowaną jako trasa zwiedzania stolicy Ukrainy. Znajdują się na niej zarówno zabytkowe zespoły kultu religijnego, jak i monumentalne pomniki, położone nad brzegiem rzeki i w jej okolicach.

Dniepr jest jedną z najdłuższych rzek Europy, ma 2285 km długości. Przepływając przez Kijów, dzieli miasto na dwie części. Choć w zasadzie na dwie i pół, bo na rzece znajduje się sporo wysp i wysepek, z których część jest także użytkowana przez mieszkańców miasta (np. Hydropark, cieszący się w weekendy ogromną popularnością). My przejdziemy się prawym brzegiem rzeki, na którym znajduje się wiele ciekawych miejsc w Kijowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ukraina, Kijów, wzdłuż Dniepru

ładowanie mapy - proszę czekać...

Ukraina, Kijów, Peczerska Ławra: 50.433195, 30.556734
Ukraina, Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu: 50.438183, 30.554041
Ukraina, Kijów, Grób Nieznanego Żołnierza: 50.439154, 30.553172
Ukraina, Kijów, pomnik Matki Ojczyzny: 50.426552, 30.563064
Ukraina, Kijów, pałac Maryjski: 50.448378, 30.537540
Ukraina, Kijów, siedziba parlamentu: 50.447325, 30.536928
Ukraina, Kijów, siedziba Rady Ministrów: 50.447940, 30.533752
Ukraina, Kijów, filharmonia: 50.453330, 30.528120
Ukraina, Kijów, Dom Ukraiński: 50.453112, 30.527111
Ukraina, Kijów, Muzeum Wody: 50.452716, 30.531607
Ukraina, Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów: 50.454526, 30.529987
Ukraina, Kijów, pomnik księcia Włodzimierza: 50.456165, 30.527025
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Andrzeja: 50.459014, 30.517981
Ukraina, Kijów, ulica Zjazd św.Andrzeja: 50.460783, 30.514441
Ukraina, Kijów, plac Kontraktowy: 50.463528, 30.519118
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Eliasza: 50.466636, 30.524236
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy: 50.464621, 30.526071

 

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Spacer wzdłuż Dniepru zaczął się na terenie opisanej już w poprzednim wpisie Ławry Peczerskiej, potężnego zespołu klasztornego, symbolu ukraińskiego prawosławia. Będąc w tych okolicach, powinniście jeszcze zobaczyć monumentalny pomnik Matki Ojczyzny, stojący nieco na południe od Ławry.

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Został wybudowany ogromnym kosztem w 1981 r., za czasów Związku Radzieckiego, otwarcia dokonywał sam Leonid Breżniew. Pomnik jest ogromny, sama statua ma 62 m wysokości, a wraz ze stojącym pod nią budynkiem muzealnym ponad 100 m. Cały pomnik waży aż 560 ton, sam miecz, trzymany w ręce – 9 ton (16 m długości). Pomnik w dzisiejszych czasach jest mocno kontrowersyjny (godło ZSRR na tarczy) i bardzo kosztowny w utrzymaniu. Ja do niego nie dotarłem, ze względu na brak czasu, ale przy dłuższych letnich dniach (moja wizyta odbywała się w styczniu) – warto.

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kierując się na północ od Ławry Peczerskiej, chcąc nie chcąc nie da się nie zauważyć kolejnego monumentalnego pomnika – pomnika Ofiar Wielkiego Głodu. Jak „wielki” był to głód, należy się chwila wyjaśnienia. Otóż na początku lat 30-tych XX-wieku, bolszewickie władze nałożyły na ludność Ukraińskiej SSR, głównie trudniącej się rolnictwem, nakazy bardzo wysokich kontyngentów na rzecz państwa, tak wysokich, że przerastających zbierane plony. Doprowadziło to do zabierania nie tylko całych plonów, ale także zwierząt hodowlanych, także koni potrzebnych do pomocy przy uprawie, a nawet ziarna, przeznaczonego do siewu, co uniemożliwiało kolejne zbiory.

Równolegle skolektywizowano wieś, tworząc wielkie kołchozy, z polami zasianymi zbożem. Głodną ludność za próbę kradzieży zboża z pól należących do kołchozów surowo karano – za kradzież powyżej pięciu kłosów zboża groziła już kara śmierci. Aby głodująca ludność nie uciekła do miast, wprowadzono wewnętrzne paszporty, bez których nie wolno było opuszczać miejsca zamieszkania. A chłopom z urzędu wydawania takich paszportów odmawiano.

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, wieczny ogień przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, wieczny ogień przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomniki zasłużonych przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomniki zasłużonych przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, nagrobek komisarza bezpieki przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, nagrobek komisarza bezpieki przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Za opuszczenie miejsca za mieszkania bez paszportu zsyłano do obozów koncentracyjnych. Zamknięte koło – na miejscu wszystko im zabrano, a wyjechać nie wolno. Efektem byli ludzie masowo umierający po prostu z głodu, na ulicach. Notowano nawet przypadki kanibalizmu… Do dziś nie doliczono się ilości ofiar. W latach 1932-33 umarło z głodu, wg różnych szacunków, od 3 do nawet 7 milionów (!) ludzi. Dziś Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu, obchodzony corocznie, jest świętem państwowym na Ukrainie.

Pomnik, wielokrotnie nagradzany za projekt, ma wysokość 30 m i kształt świecy, nazywany jest zresztą „świecą pamięci”. Jest otoczony przez duży park, a od strony głównej ulicy prowadzi do niego alejka, przy której znajdują się kolejne symbole tragedii, w tym centralnie ustawiona statuetka dziewczynki, kurczowo ściskającej kłosy zboża…

Dosłownie kilka kroków dalej na północ, na nabrzeżu Dniepru stoi kolejny wysoki pomnik – pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Zołnierza, oddany do użytku w 1957 r., przy którym płonie wieczny ogień. Do pomnika prowadzi „aleja chwały”, z grobowcami żołnierzy w randze od sierżanta do generała, walczących w obronie Ukrainy, większość z nich zasłużyła się w obronie Kijowa. 12-tu spośród nich otrzymało status bohatera Związku Radzieckiego. Dziś to kolejne kontrowersyjne miejsce – leży tu m.in. komisarz urzędu bezpieczeństwa publicznego, czyli bezpieki.

Kijów, siedziba Ukraińskiego Banku Narodowego

Kijów, siedziba Ukraińskiego Banku Narodowego

Kijów, Plac Europejski niedaleko Majdanu

Kijów, Plac Europejski niedaleko Majdanu

Kijów, "Dom Ukraiński" przy placu Europejskim

Kijów, „Dom Ukraiński” przy placu Europejskim

Kijów, budynek filharmonii przy placu Europejskim

Kijów, budynek filharmonii przy placu Europejskim

Idąc dalej, mijamy dość futurystyczny jak na wschód Europy, hotel „Salut”, który ponoć miał mieć 18 pięter, ale byłby wtedy wyższy od Wielkiej Dzwonnicy w Peczerskiej Ławrze, co nie jest dobrze widziane. Projekt więc obniżono – wygląda on dziś jak na zdjęciu.

Kijów, muzeum wody

Kijów, muzeum wody

Chwilę później kończy się ulica Mazepy, którą do tej pory wędrowaliśmy, i rozpoczyna się ulica Hruszewskiego, w ostatnich dniach znana na całym świecie. W dniach mojej wizyty w Kijowie niestety ponowiły się ostre protesty opozycji, co spowodowało odseparowanie całej dzielnicy rządowej przez silne kordony policji. Wejście na ich teren było niemozliwe, co znacznie ograniczyło zakres rajdu wzdłuż Dniepru.

Tak czy tak, w spokojnych czasach warto pójść ulicą Hruszewskiego, zaczynającą się przy Parku Maryjskim, którego historia sięga XIX w. – wtedy to oddano do użytku park jako uzupełnienie pobliskiego Pałacu Maryjskiego, dziś należącej do Kancelarii Prezydenta Ukrainy (i będącej oficjalną jego rezydencją) posiadłości, zbudowanej w XVIII w. przez żonę jednego z rosyjskich carów.

Tuż obok Pałacu Maryjskiego znajduje się kolejny rządowy budynek – siedziba ukraińskiego parlamentu, a nieco tylko dalej przy ulicy Hruszewskiego – siedziba Rady Ministrów Ukrainy. Wszystkich tych budynków nie dane mi było zobaczyć ze względu na milicję oraz zbudowane przez nią zapory z autobusów i innych pojazdów, które miały uniemożliwić do nich dostęp protestującym na pobliskim Majdanie.

Kijów, teatr lalek

Kijów, teatr lalek

Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów

Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów

Kijów, pomnik księcia Włodzimierza

Kijów, pomnik księcia Włodzimierza

Całą ulicę Hruszewskiego musiałem ominąć równoległą do niej, odsuniętą od Dniepru ulicą Instytucką (kilka dni później także na niej pojawiły się barykady, należące do protestujących). Jedyną ciekawą architektonicznie budowlą przy niej była siedziba Narodowego Banku Ukrainy, znajdująca się tuż przy jej końcu – i przy krzyżówce z ulicą Bankową, prowadzącą do m.in. „domu z Chimerami”, który już opisywałem w jednym z poprzednich wpisów. Za bankiem kończyła się blokada milicji – przechodząc przez blokadę przez nią ustawioną, dotrzeć można bezpośrednio na Majdan, którego granice, wyznaczane przez barykady ustawione przez protestujących zaczynają się dosłownie 200 metrów dalej. Majdan już jednak zwiedzaliśmy, skręcamy więc w prawo, wracając Chreszczatykiem w kierunku Dniepru.

Chreszczatyk wkrótce się kończy przy Placu Europejskim, przy którym znajdują się dwa warte uwagi budynki. Pierwszym z nich jest Filharmonia Narodowa Ukrainy, budynek wybudowany w XIX w., kompletnie nie przystający do nazwy – dość niewielki i niepozorny. Aczkolwiek gościł największych – Rachmaninowa czy Czajkowskiego. Niemal naprzeciwko filharmonii stoi Dom Ukraiński, centrum wystawowe i konferencyjne, pierwotnie wybudowane jako muzeum Lenina. Aż strach pomyśleć, że robiłem spokojnie zdjęcia temu budynkowi dokładnie tydzień przed tym, jak był on obiektem walk pomiędzy milicyjnym Berkutem a protestującymi opozycjonistami. Dziś oglądam w TV zdjęcia ze wczorajszych walk…

Kijów, cerkiew św.Andrzeja

Kijów, cerkiew św.Andrzeja

Kijów, plac Kontraktowy

Kijów, plac Kontraktowy

Kijów, siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej

Kijów, siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej

Idąc powyżej Placu Europejskiego obok Domu Ukraińskiego dojedziemy do kościoła św.Aleksandra, pierwszego rzymskokatolickiego kościoła w Kijowie, z małym polskim akcentem. Krzyż stojący przed kościołem jest opisany po polsku, a msze odbywają się tu w kilku językach – także po polsku. Ale wróćmy do Placu Europejskiego.

Wspinamy się na wzgórze powyżej placu, w kierunku Dniepru. Na jego szczycie stoi dość niecodzienny budynek Teatru Lalek, najstarszej tego typu instytucji na całej Ukrainie, założonego w 1927 r. Ale budynek jest świeżutki – teatr przeniósł się do niego w 2005 r. Siedziba jest dziś uważana za jeden z najlepszych przykładów nowoczesnej architektury w Kijowie.

Kijów, pomnik Bułhakowa przy Zjeździe św.Andrzeja

Kijów, pomnik Bułhakowa przy Zjeździe św.Andrzeja

Nieco za teatrem stoi kolejna niezwykła budowla – 140-letnia wieża ciśnień, mieszcząca dziś Muzeum Wody, jedno z najbardziej niezwykłych muzeów w Kijowie. Wieża była przez wieki głównym „zaopatrzeniowcem” mieszkańców miasta w wodę. Dziś mieści podziemne muzeum, do którego zjeżdża się windą, a wewnątrz którego znajdziemy akwaria, modele studni i inne atrakcje. Na wszelkie sposoby zabawić się tu można z wodą – motywem przewodnim.

Kijów, "zamek Ryszarda Lwie Serce" przy Zjeździe św.Andrzeja

Kijów, „zamek Ryszarda Lwie Serce” przy Zjeździe św.Andrzeja

Z parku, otaczającego Teatr Lalek i Muzeum Wody schodzimy nieco niżej, do ogromnego Łuku Przyjaźni Narodów, którego historia jest dziś… chichotem historii. Wybudowany w 1982 r., razem z muzeum Lenina (dziś Dom Ukraiński), dla upamiętnienia przyjaźni… ukraińsko-rosyjskiej, zrobiony z tytanu łuk w kształcie tęczy, pod którym znajdują się wykonane z brązu statuy ukraińskich i rosyjskich robotników – dziś służy jako… lodowisko dla młodzieży. Pod łukiem rozłożono bandy, wylano lodowisko, a dookoła rozgrywa się jarmark z jadłodajniami i kramikami z pamiątkami. Jest też świetny punkt widokowy na północ – na nabrzeże Dniepru, w tym miejsca, które będziemy zwiedzać za chwilę.

I znów nieco dalej na północ, ciągle nad brzegiem Dniepru, stoi kolejny pomnik, tym razem ku czci wielkiego księcia kijowskiego, Włodzimierza I Wielkiego, którego chrzest w 988 r. uważany jest symbolicznie za chrzest Rusi Kijowskiej. Włodzimierz zapisał się także w historii Polski, zagarniając należące do niej Grody Czerwieńskie (ogromny obszar, zawierający m.in. dzisiejsze Przemyśl i Sanok) w 981 r.

Idziemy dalej, przechodząc obok zwiedzanego już monasteru św.Michała i stojącego obok niego budynku MSZ Ukrainy. Celem jest kolejna historyczna pamiątka Kijowa – cerkiew św.Andrzeja, zbudowana w połowie XVIII w. na polecenie ówczesnej carycy rosyjskiej Elżbiety, która uczestniczyła również w uroczystości wmurowania kamienia węgielnego. Legenda mówi, że to miejsce wskazał jako to, gdzie powstać ma miasto, św.Andrzej (zwany też „apostołem Rusi”), który przebywał w tym rejonie ok.40 r. n.e. Dziś cerkiew jest jednym z symboli Kijowa.

Kijów, cerkiew Ducha Świętego

Kijów, cerkiew Ducha Świętego

Kijów, zegar słoneczny przy cerkwi Ducha Świętego

Kijów, zegar słoneczny przy cerkwi Ducha Świętego

Od cerkwi wiedzie w dół, w kierunku Dniepru kręta uliczka Zjazd św.Andrzeja (oryginalna nazwa: Andrivskij Uzwiz), nazywana dziś „Kijowskim Montmartrem”. Wypełniona jest sklepami z pamiątkami oraz małymi galeriami sztuki oraz restauracjami. Z tego też powodu jest niezwykle chętnie odwiedzana przez turystów, a wielu przewodników ma uliczkę w programie oprowadzania po Kijowie. Uliczka ma kilka dodatkowych atrakcji, przyciągających przyjezdnych.

Pierwszą jest „Zamek Ryszarda Lwie Serce”, który z historycznym królem nie ma kompletnie nic wspólnego. To charakterystyczny, wybudowany w 1904 r., ale w gotyckim stylu budynek, któremu nazwę nadał Wiktor Niekrasow, znany rosyjski pisarz. Budynek był domem prywatnym, później hotelem.

Przy uliczce Zjazd św.Andrzeja znajduje się jeszcze jeden dom warty uwagi – dom Michaiła Bułhakowa, o którym każdy słyszeć musiał. Dom Bułhakowa znajduje się pod numerem 13-tym – autor m.in. „Mistrza i Małgorzaty” rzeczywiście mieszkał w tym domu (został on opisany zresztą w innym dziele pisarza). Dziś w budynku mieści się muzeum, poświęcone Bułhakowowi, a obok stoi mały pomnik pisarza.

Schodzimy do placu Kontraktowego, centralnej części jednej z najstarszych części Kijowa, dzielnicy zwanej Padół, nazwanego od budynku handlowego, znajdującego się w jego centralnej części. Plac otoczony jest historycznymi budynkami i pomnikami, wsród których wymieńmy choćby cerkiew Bogurodzicy (jedna z najstarszych w mieście), fontannę Samsona czy siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej – Uniwersytetu Narodowego, najstarszej uczelni wyższej na Ukrainie.

Kijów, cerkiew św.Eliasza

Kijów, cerkiew św.Eliasza

Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy

Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy

Za budynkiem uniwersytetu wchodzimy w bramę, wiodącą do cerkwi Ducha Swiętego z końcówki XVII w., stojącej na terenie nieistniejącego już Monasteru Brackiego, którego byłe budynki, także pochodzące z XVII w., straszą dziś swoim wyglądem. Niedawno prawwa do nich uzyskał uniwersytet i zapowiedział ich restaurację oraz przeznaczenie na pomieszczenia wydziału medycyny. Obok cerkwi stoi niepozorny zegar słoneczny, pochodzący z XVIII w.

Wychodzimy prawie nad samym Dnieprem, obok kolejnej historycznej cerkwi – cerkwi św.Eliasza. Uchodzi ona za najstarszy kościół prawosławny, wybudowany na terenach Rusi Kijowskiej – stała tu jeszcze przed oficjalnym przyjęciem chrztu przez Włodzimierza w 988 r. Cerkiew św.Eliasza istnieje w dokumentach historycznych już w 945 r. (!). Niektórzy historycy twierdzą nawet, że chrzest Rusi odbył się w pobliżu tej świątyni.

Pora lekko cofnąć się wzdłuż brzegu Dniepru, by zobaczyć ostatnią atrakcję „szlaku wzdłuż Dniepru” – niecodziennie położoną cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy. Nie jest ona zabytkiem historycznym, bo wybudowana została w 2004 r. Ale ta wysoka na 23 m, połączona z lądem 15-metrowym mostkiem cerkiew szybko stała się znakiem rozpoznawczym Kijowa, bardzo często fotografowaną atrakcją miasta. Wezwanie świątyni powzięto od ikony z podobizną świętego, podarowanej cerkwi „na start”.

Tu trasa wzdłuż Dunaju ma swój koniec. Całodzienny marsz brzegiem rzeki nie  wyczerpuje wszystkich atrakcji, dostępnych po drodze, ale doba ma swoje granice i nie da się już nic tu upchnąć. Zeby zobaczyć wszystko, trzeba przeznaczyć na Kijów zdecydowanie więcej czasu, niż sam weekend.

Pełna galeria zdjęć atrakcji turystycznych Kijowa wzdłuż Dniepru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Ukraina

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Kolejne ukraińskie miasteczko - Dubno - kolejne wielkie polskie historie. Zimowa objazdówka po zachodniej i południowej Ukrainie nabiera tempa. W iście "syberyjskich" warunkach Ukraina prezentuje się niezwykle pięknie i malowniczo.

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).