katedra | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Marsylia i jej jedyna atrakcja (z braku czasu)

Z południem Francji mamy wyraźnie na pieńku. Wiele miejsc, w których byliśmy, służyło nam wyłącznie jako miejsce noclegowe. Toulon, Montpellier… Także atrakcyjna Marsylia z konieczności została przez nas niemal pominięta, choć spaliśmy tu.

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Tour de Europe 2011, dzień 5 (poprzedni wpis: Cannes, czyli jesteśmy w stolicy europejskiej kinematografii). Po przejeździe wzdłuż Lazurowego Wybrzeża, podczas którego urządziliśmy sobie przystanki w Monako i Cannes, późno w nocy dojechaliśmy do miasta, w którym mieliśmy zaplanowany nocleg – do Marsylii. Czasu wystarczyło już tylko na szybki posiłek – nawet nie myśleliśmy o nocnym spacerze po mieście, skądinąd wtedy uważanego za jedno z najmniej bezpiecznych francuskich miast.

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Kolejnego dnia czekała nas morderczo długa trasa, bez żadnych przystanków. Postanowiliśmy więc choćby na chwilę w Marsylii przystanąć – wybór padł na katedrę de la Major (lub inaczej Santa Maria Maggiore – Matki Bożej Większa), która znajdowała się niemal przy naszej trasie wyjazdowej z miasta.

Katedra, dziś w randzie bazyliki mniejszej, ma niezwykle bogatą historię. Najstarsze ślady świątyni w tym miejscu pochodzą jeszcze z czasów wczesnego chrześcijaństwa – dokładnie z V w. Chrześcijaństwo dotarło do Marsylii wcześnie – już w II w. Na pewno już w początkach IV w. miasto miało już własnego biskupa. Bardzo niewielkie pozostałości tej świątyni zachowało się do dziś. Ok. XI w. w jej miejscu wybudowano pierwszą katedrę (tzw. starą), w stylu romańskim, a potem gruntownie przebudowano ją wiek później. W XIV w. dobudowano dzwonnicę.

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Starą katedrę zdecydowano się rozebrać w połowie XIX w., aby stworzyć miejsce pod budowę nowej, bardziej okazałej. Ale z powodu protestów ówczesnych mieszkańców, stara katedra częściowo ocalała – do dziś jej część stoi obok tej nowej, wybudowanej na jej miejscu.

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Nową katedrę budowano z wielkim rozmachem, używając florenckiego kamienia, weneckich mozaik i włoskiego onyksu. Budowa trwała 40 lat i ukończono ją w 1893 r., a trzy lata później ówczesny papież nadał jej rangę bazyliki mniejszej. Bryła katedry nieco przypomina kościoły wschodnie – taka też była intencja architektów – połączenia elementów wschodu i zachodu. Świątynia ma ponad 140 m długości i może pomieścić ponad 3000 wiernych jednocześnie. Z zewnątrz robi naprawdę ogromne wrażenie.

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Na zewnątrz katedry stoi spory pomnik jednego z XVIII-wiecznych biskupów Marsylii, który wsławił się swoim poświęceniem dla wiernych podczas plagi dżumy z 1720 r., podczas której zmarło ok.30 tys. mieszkańców miasta. We wnętrzach znajduje się grobowiec św.Eugeniusza, biskupa Marsylii z połowy XIX w., kanonizowanego przez papieża Jana Pawła II.

Katedra de la Major w Marsylii

Katedra de la Major w Marsylii

Ten jeden jedyny akcent został nam jako pamiątka po wizycie w Marsylii. Do dziś żałujemy i cały czas mamy Marsylię w planach na którąś z naszych podróży. Z pewnością na to zasługuje. A wizytę w mieście zakończyliśmy optymistycznie – piękną panoramą Starego Portu, z widokiem na drugą, bardziej znaną marsylską katedrę – Notre-Dame. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam wizytę na kolejnym (po Monako) ulicznym torze Formuły 1 – będziemy w hiszpańskiej Walencji :)

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2011

IMG_9694

Co Wam przychodzi do głowy, gdy myślicie o Hiszpanii od strony kulinarnej ? Pewnie paella, pewnie tapas. Miłośnicy trunków pomyślą o winie Rioja. A my zakochaliśmy się w szynce - tej prawdziwie hiszpańskiej królowej szynek - Jamón Ibérico.

Ronda, domy nad przepastnym wąwozem

Nie da się zobaczyć Andaluzji, nie przyjeżdżając do Rondy - jednej z najpopularniejszych hiszpańskich destynacji turystycznych, położonych poza pasem wybrzeża. Ronda to miasto wyjątkowe, ze względu na swoje położenie oraz niezwykłą historię.  więcej

Marbella, corrida, matador w akcji

Corrida. Krwawe i mocno kontrowersyjne widowisko, będące jednym z symboli Hiszpanii - i wielkim świętem dla Hiszpanów. Jeśli zastanawiacie się, czy wybrać się na "plaza de toros" w którymś z hiszpańskich miast - przeczytajcie. Opowiemy Wam, czy warto.

 

Najważniejsze atrakcje Salzburga

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią… Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

Malta 2015, dzień 2 (poprzedni wpis: Śladami Mozarta w Salzburgu). W drodze do Budapesztu, skąd mieliśmy wylecieć na zimowe ferie na Malcie, jeden pełny dzień spędziliśmy w austriackim Salzburgu, do którego ciągnęło nas niemal „od zawsze”. Lutowe mrozy i dość obficie zalegający w mieście śnieg (którego w Wielkopolsce można było wtedy szukać na próżno) zdecydowanie dodawały mu uroku, choć zapewne w letniej zieleni piękna starówka Salzburga prezentuje się także niezwykle efektownie. Do Salzburga pojechaliśmy z jednodniową wizytą z Linzu, w którym urządziliśmy sobie kilkudniową „bazę” przed wylotem na Maltę.

Salzburg jest nieprzerwanie zamieszkały od ok.2500 lat, choć ślady osadnictwa ludzkiego, pochodzące z tego regionu, sięgają znacznie wcześniejszych czasów. Już w początkach I w. n.e.  miasto, wtedy pod nazwą Iuvavum (stolica rzymskiej prowincji), otrzymało status municipium – prawa miejskie na równi z miastami Rzymu. Ale krótko po upadku Rzymu miasto bardo mocno podupadło i straciło niemal całe swoje znaczenie.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Miasto ponownie odnowił św.Rupert, który w początkach VIII w. przybył tu z Ratyzbony, zakładając dwa klasztory (męski i żeński – oba do dziś istnieją i są najstarszymi w całej Austrii). Św. Rupert jest do dziś patronem miasta i całego regionu. Nazwa „Salzburg” pochodzi od barek z solą, które płynęły rzeką Salzach i handlu którą później żyło miasto przez długie wieki.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

W XI w. rozpoczęto budowę Hohensalzburg – zamku do dziś górującego nad miastem i pozostającego jednym z największych zachowanych średniowiecznych zamków w całej Europie. W XIV w. Salzburg uzyskał sporą niezależność – utworzono na jego bazie niezależne biskupstwo Świętego Cesarstwa Rzymskiego – państwo kontynuującego tradycje Rzymu, formalnie rządzonego przeważnie przez niemieckich królów.

W początkach XIX w., po kilkukrotnych najazdach wojsk Napoleona, w wyniku zawartego pokoju Salzburg stał się częścią ówczesnej Austrii, jednocześnie stając się ulubieńcem artystów i znanym uzdrowiskiem. Podczas II wojny światowej był silnie bombardowany przez naloty amerykańskie. Dziś z populacją 150 tys. mieszkańców jest czwartym co do wielkości miastem Austrii.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Dla miłośników zabytków i historii Salzburg powinien być miejscem wręcz obowiązkowym. Całe stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO, ale warto je zobaczyć nie dlatego, a dlatego, że jest po prostu cudownie przepiękne. Panorama Salzburga jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie było nam dane zobaczyć. Salzburg to nie tylko ogromna ilość zabytków – to miasto ma to coś – klimat, który czuć w każdym momencie zwiedzania. Oglądanie Salzburga to nie tylko poznawanie jego historii – to także przeżycie duchowe. A miasto potrafi o ten własny klimat zadbać i go utrzymać, o czym jeszcze będzie w tym artykule. Co zatem warto w Salzburgu zobaczyć ? Poniżej nasza subiektywna lista (pomijamy w niej miejsca opisane w dwóch poprzednich wpisach z Salzburga: Śladami Mozarta w Salzburgu i Mozartkugeln, słynne czekoladki z Salzburga) :

Zamek Hochensalzburg

Zamku nie da się pominąć w czasie zwiedzania Salzburga – jest jednym z jego najważniejszych punktów, górując nad miastem od każdej strony. Hochensalzburg umiejscowiony jest na szczycie wzgórza Festungsberg (nieco ponad 500 m n.p.m.) i jest do dziś jednym z największych średniowiecznych zamków w Europie.

Budowa zamku rozpoczęła się pod koniec XI w. – był od samych swoich początków siedzibą miejscowych arcybiskupów – posiadających tak silną władzę, że zdolni byli nawet przeciwstawiać się królom niemieckim. Zamek był przez kilka kolejnych wieków stopniowo rozbudowywany, aż w XV w. otoczono go solidnym kręgiem murów i wież obronnych.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

W początkach XVI w. wybudowano „windę” poruszającą się po torach kolejowych, łączącą zamek z klasztorem Nonnberg (żeńskim klasztorem, ufundowanym przez św.Ruperta w VIII w.). Jest ona dziś uważana za najstarszą tego typu konstrukcję na świecie. Aż do początków XX w. do jej poruszania używano siły ludzkiej lub zwierzęcej.

O dziwo, wojny i oblężenia niemal całkowicie ominęły zamek Hochensalzburg w ciągu całej jego historii. Wojska kilkukrotnie podchodziły pod fort, ale nigdy nie próbowały go zdobywać. Jedyny wyjątek zrobili sami… mieszkańcy Salzburga w XVI w., kiedy to buntownicy usiłowali obalić ówczesnego arcybiskupa – bez powodzenia. Można więc powiedzieć, że zamek Hochensalzburg do dziś pozostaje niezdobyty.

Duża część pomieszczeń zamkowych jest dostępna dla zwiedzających – prowadzi nimi specjalna ścieżka turystyczna. Mieliśmy też okazję zobaczyć okazałą wystawę, poświęconą historii zamku, miasta i całej okolicy. Integralną częścią zamku jest także kaplica św.Jerzego, wybudowana w początkach XVI w., z głównym oraz bocznymi ołtarzami, pochodzącymi z okresu XVI-XVIII w.

Katedra i pozostałe świątynie

Najbardziej znaną i okazałą świątynią w Salzburgu jest oczywiście katedra, wybudowana pierwotnie na zgliszczach starożytnych zabudowań przez św.Ruperta w VIII w. Pod koniec XII w. została całkowicie przebudowana po pożarze. Potem była kilkukrotnie przebudowywana, aż w wyniku dużych uszkodzeń i nieudanych prób naprawy, została ostatecznie zburzona na przełomie XVI / XVII w. Odbudowana, została oddana do użytku w 1628 r. Przed katedrą znajduje się Plac Katedralny (Domplatz), na którym stoi piękna statua Niepokalanej Maryi z XVIII w.

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Ważnych historycznie i atrakcyjnych dla turystów świątyń jest w Salzburgu o wiele więcej. Z tych, które widzieliśmy, możemy wymienić:

  • Salzburg, kościół św.Piotra

    Salzburg, kościół św.Piotra

    klasztor św.Piotra wraz z kościołem klasztornym, założony przez św.Ruperta jeszcze pod koniec VII w., najstarszy istniejący do dziś klasztor w Austrii, wybudowany w miejscu wcześniej znajdującego się tu kościoła z czasów późnej starożytności. Obecnie istniejący kościół został wybudowany w XII w. We wnętrzach znajdują się grobowce m.in. samego św.Ruperta, siostry Wolfganga Amadeusza Mozarta czy Johanna von Staupitz – przeora klasztoru (XVI w.), prywatnie bliskiego przyjaciela Marcina Lutra. Klasztor prowadzi także najstarszą w Austrii bibliotekę, gromadzącą bezcenne manuskrypty z całego okresu działalności (od VIII w.);

  • kościół Franciszkanów, jeden z najstarszych w Salzburgu, w obecnej postaci wybudowany w XIII w., ale wcześniej istniał tu także kościół (wspominany w dokumentach w XII w., ale istniejący prawdopodobnie już od VIII w.). Ciekawostka: w 1670 r. ówczesny arcybiskup nakazał zburzenie szczytu wieży kościelnej – była bowiem ona wyższa od wież katedry…;
Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

  • kościół św.Michała, stojący przy dzisiejszym Placu Mozarta (Mozartplatz). Świątynia istniała w tym miejscu już w IX w., należąc do klasztoru św.Piotra. Kilkukrotnie była odbudowywana po pożarach, ale potem straciła na znaczeniu. Obecna bryła kościoła pochodzi z przebudowy z XVIII w.;
  • kościół i szpital św.Błażeja, stojące na ziemiach należących pierwotnie do klasztoru Admont. Kościół św.Błażeja wybudowano już w XII w., a w 1327 r. zaczęto budowę sąsiadującego z nim szpitala, mającego za zadanie opiekowanie się obłożnie chorymi i starymi ludźmi. Krótko potem przebudowano sam kościół – właśnie z tamtego okresu pochodzi jego obecna bryła.W dawnym budynku szpitala mieszczą się dziś dwa muzea: Muzeum Zabawek oraz Muzeum Instrumentów Muzycznych;
  • kościół Ewangelicki, którego budowa rozpoczęła się nad samym brzegiem rzeki Salzach w 1863 r., w jego budowie pomagali więźniowie z zamku Hochensalzburg. Służy do dziś, także jako miejsce koncertów muzycznych.
Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

  • kościół św.Marka, stojący stosunkowo niedaleko od kościoła św.Błażeja, także u podstaw wzgórza Mönchsberg. Wybudowany został w 1699 r., w miejscu wcześniej znajdującej się tu świątyni, która została zniszczona przez spadające ze wzgórza skały. Przez długie lata był kościołem należącym do klasztoru Urszulanek, dopiero od 1957 r. stoi pod pierwotnym wezwaniem św.Marka;
  • Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln – najdalej na zachód stojący, zwiedzany przez nas w Salzburgu kościół. Stojący na niewielkim wzgórzu, będącym miejscem kuktu religijnego już od czasów prehistorycznych. W XI w. stał tu już prawdopodobnie niewielki kościółek, z którego zachował się bardzo cenny krucyfiks. Kościółek stał się jednak z czasem za mały dla lokalnej społeczności – w 1453 r. oddano do użytku obecną świątynię, wyburzając starą. W 1673 r. dobudowano okazałą dzwonnicę. We wnętrzach znajdują się cenne zabytki sztuki nawet z XV w.;

  • kościół św.Andrzeja został wybudowany po północnej stronie rzeki Salzach w 1898 r. Wyróżnia się przede wszystkim masywną bryłą, zwieńczoną dwoma wieżami (kiedyś o wysokości 61 m), widocznymi z daleka. Świątynia została niemal całkowicie zburzona podczas nalotów z II wojny światowej. Odbudowano ją po wojnie, znacznie obniżając wysokość wież i dopasowując zewnętrzną fasadę tak, by bardziej pasowała do otoczenia;
  • kościół Sióstr Loretanek, wybudowany dla sióstr z tego zakonu w 1637 r., wraz z przyległym klasztorem, znajdujący się tuż obok ogrodów Pałacu Mirabell. Na początku XIX w. podczas najazdu Napoleona kościół i klasztor słuzyły jako kwatery wojskowe. Podobnie jak kościół św.Andrzeja, kościół Sióstr Loretanek został zniszczony podczas nalotów wojennych i odbudowany po wojnie. Wnętrza kościoła są popularnym celem wiernych ze względu na przechowywane tu obrazy świętych, którym przypisuje się cudowne właściwości;
  • kościół św.Sebastiana, bardzo ważne miejsce dla turystów, szukających w Salzburgu miejsc związanych z Mozartem – na przylegającym do kościoła cmentarzu znajdują się bowiem nagrobki jego ojca oraz żony. Sama świątynia została wybudowana pierwotnie w początkach XVI w., ale później – w połowie XVIII w. – zburzona i przebudowana do obecnej postaci. W 1818 r. pożar zniszczył dużą część kościoła i znajdujących się wewnątrz malowideł – świątynię odbudowano, freski zastąpiono nowymi (innymi);
Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół św.Kajetana

Salzburg, kościół św.Kajetana

  • kościół św.Trójcy, jeden z najbardziej okazałych kościołów w Salzburgu, wybudowany w 1702 r. Znany z pięknych malowideł na ogromnej kopule, przez którą jest rozpoznawalny z daleka;
  • kościół św.Kajetana, konsekrowany w 1700 r., zajmowany przez Teatynów – zakon klasztorny założony przez św.Kajetana. Po opuszczeniu kościoła przez mnichów w 1809 r. (czasy napoleońskie), świątynia popadła w ruinę. Była podczas II wojny światowej wykorzystywana jako szpital – trafiona bombą podczas bombardowań, została po wojnie odbudowana. W kościele znajdują się najstarsze w Salzburgu organy (z czasów budowy kościoła);

Pałac Mirabell

Pałac został wybudowany w początkach XVII w. przez ówczesnego miejscowego arcybiskupa, dla niego samego oraz dla jego… kochanki. W 1690 r. założono przylegające do pałacu ogrody, dziś jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Salzburgu, znane ze swojego piękna, szczególnie w okresie wiosennym i letnim.

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

W końcu XVIII w. pałac Mirabell został przebudowany w pięknym barokowym stylu. Jednym z najważniejszych pomieszczeń jest do dziś Sala Marmurowa, gdzie odbywają się m.in. uroczyste koncerty. W Sali Marmurowej ślub wzięła w 1944 r. siostra Ewy Braun (późniejsza żona Hitlera), a w uroczystości brali udział m.in. sam Hitler oraz Himmler.

W 1815 r. w pałacu urodził się syn ówczesnego bawarskiego generała – Otto, późniejszy król Grecji – pierwszy król nowożytny w tym kraju. W 1818 r. pałac został uszkodzony przez pożar, który strawił dużą część miasta. W 1854 r. ówczesny austriacki cesarz Franciszek Józef otworzył pałacowe ogrody publicznie – od tego czasu można do nich bez przeszkód wchodzić w godzinach otwarcia. Kilkanaście lat później pałac wykupiło miasto i do dziś mieszczą się w nim biura burmistrza i niektóre wydziały służb miejskich.

Ulica Getreidegasse

Getreidegasse to jedna z najważniejszych ulic starego Salzburga, istniała już w czasach rzymskich. Od średniowiecza jest ulicą handlową, przy której ciasno ustawione kamieniczki, pochodzące nawet z XIV w., mieszczą na parterze sklepy i sklepiki, oferujące przechodniom swoje produkty. To przy Getreidegasse mieści się dom, w którym urodził się Wolfgang Amadeusz Mozart.

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Getreidegasse prowadzi ze ścisłego centrum starego miasta na jego obrzeża, do kościoła św.Błażeja. Ulica zachwyciła nas jedną rzeczą i wcale nie są to sklepy czy kamienice, choć i te i te są warte uwagi. Nasze uznanie wzbudziło to, jak miasto dba o historyczny aspekt ulicy – choć pełno tu sklepów, nawet znanych dziś marek światowych, to nie ma ani jednego rażącego po oczach plafonu, żadnej krzykliwej reklamy. Każdy, dosłownie każdy sklep przy Getreidegasse ma szyld stylizowany na średniowieczny, każdy ma inny, ale każdy z nich po prostu tu pasuje. Nic nie psuje klimatu poprzednich wieków, nic nie odwraca uwagi od historycznego wyglądu.

Wychowani w cywilizacji wszechobecnej reklamy, nachalnie walczącej o naszą uwagę wszelkimi możliwymi sposobami, nawet za cenę zakrycia każdego możliwego miejsca bez względu na jego urodę czy historię, byliśmy wprost zachwyceni tym, jak można wpleść sklepy i ich szyldy w miejski handlowy deptak tak, by zachować jego wielowiekowy charakter. Dzięki temu spacer po Getreidegasse jest naturalną przyjemnością. Inna rzecz to to, że o dziwo dało się utrzymać tą ulicę bez wszechobecnych oddziałów banków, kantorów i biur kredytowych czy bukmacherskich. Nic tu nie psuje przyjemności zwiedzania.

Przed władzami miasta jest to jednak wyzwanie, bo ponoć Getreidegasse coraz bardziej staje się ulicą turystyczną – mieszkańcy miasta z zakupami uciekli do centrów handlowych. Wyzwaniem więc będzie sprawienie, by ulica nie stała się ulicą turystycznego kiczu i wszelkiego rodzaju turystycznych pamiątek i rozrywek, by nadal zachowała swój charakter i urok drobnego sklepikarstwa. Jak do tej pory wg nas bardzo się to udaje. I oby tak zostało.

Spacer nad rzeką Salzach

Salzburg jest miastem przepięknie położonym pomiędzy wzgórzami, u podnóża których przepływa „dzieląca” je na dwie części rzeka – właśnie Salzach. Spacer wzdłuż niej to niezwykła atrakcja dla oczu turysty. Panoramę miasta można wszakże podziwiać z góry, np. z murów zamku Hochensalzburg, ale nam zdecydowanie bardziej do gustu przypadł widok, który zobaczyliśmy z brzegów Salzach i z mostów przewieszonych nad rzeką.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

To stąd można podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków miejskich, jakie dane nam było zobaczyć – widok starego miasta z wystającymi z niego strzelistymi wieżami kościołów oraz wspinające się w górę wzgórze z górującym nad miastem zamkiem, szczególnie w surowej zimowej scenerii robi wrażenie. Właśnie dla takich widoków przyjechaliśmy do Salzburga i ten widok zapadł nam najbardziej w pamięci z jednodniowej wizyty tutaj.

Salzburg był naszym marzeniem od zawsze i wreszcie udało się to marzenie spełnić. Co najważniejsze w tym wszystkim, marzenie nas ani przez chwilę nie zawiodło. Salzburg wart jest każdej minuty w nim spędzonej i zawsze będziemy to miasto polecać wszystkim szukającym miejsc z historią, z klimatem. Miejsc, które pamięta się na długo. Co też niniejszym czynimy – Salzburg polecamy także Wam :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam jeszcze jedno austriackie miasto, ostatnie które widzieliśmy przez przejazdem na lotnisko w Budapeszcie i wylotem na Maltę – czyli równie historyczny Linz.

Pełna galeria zdjęć z pięknego Salzburga znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Austria

Linz, Plac Główny (Hauptplatz)

Miasto zasiedlone przez Celtów, potem przez starożytnych Rzymian. Bardzo ważne miasto cesarstwa niemieckiego, pięknie usadowione na zakolu Dunaju. Dziś budujące wizerunek miasta kultury. Starające się zapomnieć o piętnie miasta rodzinnego... Hitlera.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią... Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

img_5834

Goszcząc w austriackim Salzburgu nie sposób wręcz pominąć miejsca, związane z najsłynniejszym w historii obywatelem tego miasta - Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kilka z nich i nam udało się zobaczyć.

 

0

Autor:

Kategorie: Austria, Rok 2015, Salzburg

Monako, pierwsze mini-państwo na mapie naszych podróży

Zawsze strasznie chcieliśmy zobaczyć wszystkie te europejskie mini-państewka, dlatego naszą wyprawę do Hiszpanii specjalnie zaplanowaliśmy tak, by zawrzeć w niej choć kilka z nich. Czwartego dnia podróży przyszedł czas na pierwsze z nich – słynące z bogactwa księstwo Monako.

Tour de Europe 2011, dzień 4 (poprzedni wpis: Akwarium morskie w Genui). Wyjazd z Genui miał być początkiem długiego (1200 km) odcinka jazdy wzdłuż wybrzeża morskiego – włoskiego, francuskiego i hiszpańskiego. Do hiszpańskiej Marbelli – naszego wakacyjnego celu, wciąż pozostawało mnóstwo czasu i miejsc do zobaczenia. Na początek – wkraczamy na słynne Lazurowe Wybrzeże, a pierwszym obiektem naszych westchnień jest słynne księstwo Monako – pierwsze nasze mini-państwo na mapie odwiedzonych.

Monako oddalone jest od Genui o niemal 200 km, w większości pokonywanych wygodną autostradą, stąd czas podróży jest relatywnie krótki i bez żadnych przystanków. Do Monako wjeżdżamy pełni emocji – wszak nieczęsto (a nam do tej pory nigdy) zdarza się wjechać do tak niewielkiej enklawy, o której tak wiele się słyszało i zarazem tak niewiele się wie.

Monako, panorama państwa

Monako, panorama państwa

Monako, pałac książęcy

Monako, pałac książęcy

Słynne kasyno w Monte Carlo

Słynne kasyno w Monte Carlo

Wody przybrzeżne Monako

Wody przybrzeżne Monako

Historia dzisiejszego Monako sięga kilkuset tysięcy lat p.n.e. – już wtedy skała, na której leży najstarsza część państwa, była zamieszkała. Starożytni Grecy z okolic Marsylii założyli tu kolonię w VI w. p.n.e., później zamienioną w fort przez Rzymian. W XII w. miasto dostało się pod panowanie Genui, z której przybywali nowi mieszkańcy, wśród których była poważana w Genui rodzina Grimaldich. Jeden z jej członków, Francesco Grimaldi, w 1297 r. w przebraniu mnicha z pomocą swoich zwolenników przejął kontrolę nad twierdzą na skale, tym samym zrywając związki z Genuą.

Ulice Monako

Ulice Monako

Francesco Grimaldi zmarł bezdzietnie, ale władzę po nim przejął jego kuzyn, Rainier, od którego tak naprawdę rozpoczyna się historia książęcego rodu Grimaldich, który rządzi księstwem Monako po dzień dzisiejszy, bez żadnych przerw. Co ciekawe, pierwotne Monako było o wiele większe, w posiadaniu Grimaldich były także dwie sąsiednie miejscowości wraz z dużym terenem rolnym – Monako żyło głownie z uprawy cytryn.

Ulice Monako

Ulice Monako

Jak to możliwe, że tak niewielkie państewko utrzymało się przez całe wieki, w jakże niespokojnym czasie, mając za sąsiadów potężne mocarstwa. To siła zręcznej polityki Grimaldich, którzy zawierali odpowiednie sojusze (z Francją, potem z Hiszpanią), dzięki którym zyskiwali potężnych sojuszników we własnej sprawie. Po blisko dwóch wiekach walki z Genuą o zachowanie niezależności, władcy Monako zyskali uznanie i Francji i Hiszpanii, oficjalnie stając się rodem książęcym.

Monako, park obok Instytutu Oceanograficznego

Monako, park obok Instytutu Oceanograficznego

W połowie XIX w. zbuntowały się przeciwko książętom dwie największe części państewka, które na własne życzenie zostały przyłączone do Francji. Monako straciło jedyne źródło utrzymania – uprawę cytrusów. Wszak terytorium państwa okroiło się do skalistego wybrzeża. Ratunkiem okazały się pieniądze, otrzymane w ramach ugody od Francji – z nich ufundowano kasyno, które miało stać się źródłem przychodów dla władców. Pomógł także inny element ugody z Francją – budowa linii kolejowej z Nicei. Wkrótce Monako stało się ulubionym miejscem europejskiej śmietanki towarzyskiej i koronowanych głów – choć sami władcy Monako i wszyscy mieszkańcy państwa mieli zakaz wstępu do kasyna. Kasyno w Monte Carlo jest do dziś najbardziej rozpoznawalnym budynkiem w Monako.

Monako, katedra św.Mikołaja

Monako, katedra św.Mikołaja

Monako znane jest także ze sportów motorowych – jest organizatorem najstarszego cyklicznego wyścigu samochodowego – Rajdu Monte Carlo. Dziś pewnie bardziej znany jest inny rajd – jeden z najbardziej efektownych wyścigów Formuły 1, odbywający się na ulicach księstwa Monako. Jedną z legend, snujących się po ulicach księstwa, jest też tragiczna historia Grace Kelly, uwielbianej w Hollywood aktorki, laureatki Oscara, która wyszła za mąż za poprzedniego księcia Monako, Rainiera III i zginęła tragicznie w wypadku samochodowym na terenie księstwa. Księżna Grace pochowana jest w katedrze w Monako, gdzie odbywają się śluby i pogrzeby rodziny książęcej.

A’propos ślubów w Monako – niecałe 2 tygodnie przed naszą wizytą w księstwie, obecny panujący (syn Rainiera III), książę Albert II, wziął uroczysty ślub z australijską pływaczką Charlene Wittstock. Mieliśmy okazję oglądać w Monako, w siedzibie książęcego Instytutu Oceanograficznego, zdjęcia i rekwizyty ze ślubu (m.in. stroje pary młodej i samochód, którym do ślubu jechali).

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Samo Monako nie ma praktycznie żadnych zabytków. Większość księstwa została zabudowana w ostatnim stuleciu, ze względu na boom nieruchomości w państwie, spowodowany m.in. zniesieniem wszelkich podatków dochodowych dla obywateli państwa. Wszystkie atrakcje Monako związane są albo z rodziną książęcą, albo ze splendorem, jakim otoczona jest aura tego państwa. W Monako zdecydowanie warto odwiedzić:

  • pałac książąt Monako – udostępniony do zwiedzania dla turystów (odpłatnie), co ciekawe w cenie biletu jest audiobook, także w polskiej wersji językowej. Wybudowany pierwotnie przez Genueńczyków w 1191 r., został przejęty w 1297 r. przez Grimaldich i od tego czasu jest siedzibą władców Monako. Podczas zwiedzania zabronione jest (i pilnowane) robienie jakichkolwiek zdjęć oraz wychodzenie poza ustaloną ścieżkę zwiedzania;
  • Instytut Oceanograficzny, „dziecko” księcia Alberta I, bardzo zainteresowanego naukami o morzu, otwarty w 1910 r. Zdecydowanie najbardziej atrakcyjną jego częścią jest okazałe morskie akwarium, cudowna atrakcja dla dzieciaków;
  • katedra w Monako (katedra św.Mikołaja), wybudowana na przełomie XIX / XX w. w miejscu, gdzie wcześniej stała poprzednia świątynia pod tym samym wezwaniem (XIII w.). Zwyczajowo odbywają się tu wszystkie ważne uroczystości (śluby, pogrzeby) oraz tu chowani są władcy państwa (m.in. wspomniana wyżej księżna Grace Kelly);
  • Kasyno w Monte Carlo – może nie namawiamy do wejścia, ale przynajmniej z zewnątrz trzeba zobaczyć – wszak to niemal symbol tego państwa;
  • Trasa ulicznego wyścigu Formuły 1 – warto zobaczyć miejsca, skąd startują co roku słynne wyścigowe bolidy;

Jeszcze jedna ciekawostka – Monako wciąż powiększa swoje terytorium – zajmuje już „całe” 2 km2 :) A to wszystko dzięki temu, że odzyskuje ziemię z dna brzegu morskiego. Ekspansja wciąż trwa (tak, to ironia) :)

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Na koniec jeszcze ważne wyjaśnienie. Często w kontekście księstwa Monako przewija się również nazwa „Monte Carlo” – czy to przy nazwie kasyna, czy rajdu samochodowego. Jaki związek ma nazwa „Monte Carlo” z Monako – to pytanie z pewnością gnębi część z Was. Wyjaśniamy – Monte Carlo jest po prostu jedną z kilku dzielnic państwa-miasta Monako. Tu mieści się kasyno, kończą rajd samochodowy i wyścig Formuły 1. To dziś najdroższa i najbardziej ekskluzywna część księstwa Monako. Ot i cała tajemnica :)

Do Monako warto wpaść zawsze – jeśli planujecie trasę wzdłuż Lazurowego Wybrzeża lub po prostu wybieracie się w te okolice na wakacje – choćby na kilka godzin jedźcie do tego państwa. Zawsze warto obaczyć miejsca, o których zazwyczaj tylko się słucha lub czyta. Miejsca, które ze względu na koszty codziennego życia nie są raczej dostępne dla szarego polskiego „zjadacza chleba”. Otrzeć się na chwilę o luksus. Bez zazdrości, bo historia władców tego państwa często bywała tragiczna… A w kolejnym wpisie znów będzie luksusowo – tym razem odwiedzimy słynną francuską stolicę filmową – Cannes.

Pełna galeria zdjęć z księstwa Monako znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2011

IMG_9694

Co Wam przychodzi do głowy, gdy myślicie o Hiszpanii od strony kulinarnej ? Pewnie paella, pewnie tapas. Miłośnicy trunków pomyślą o winie Rioja. A my zakochaliśmy się w szynce - tej prawdziwie hiszpańskiej królowej szynek - Jamón Ibérico.

Ronda, domy nad przepastnym wąwozem

Nie da się zobaczyć Andaluzji, nie przyjeżdżając do Rondy - jednej z najpopularniejszych hiszpańskich destynacji turystycznych, położonych poza pasem wybrzeża. Ronda to miasto wyjątkowe, ze względu na swoje położenie oraz niezwykłą historię.  więcej

Marbella, corrida, matador w akcji

Corrida. Krwawe i mocno kontrowersyjne widowisko, będące jednym z symboli Hiszpanii - i wielkim świętem dla Hiszpanów. Jeśli zastanawiacie się, czy wybrać się na "plaza de toros" w którymś z hiszpańskich miast - przeczytajcie. Opowiemy Wam, czy warto.

 

Pula, miasto wymarzone dla miłośników historii

Było na naszej trasie po Słowenii i Chorwacji takie jedno miasto, które absolutnie na pewno chcieliśmy zobaczyć. Miasto, do którego chcieliśmy pojechać od zawsze, słynące z bardzo dobrze zachowanego rzymskiego amfiteatru. Pula.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 4 (poprzedni wpis: Rovinj, dwujęzyczna perełka wybrzeża Istrii).Gdy planowaliśmy objazdówkę po Istrii, Pula była tym miejscem, które jako pierwsze w tych planach się pojawiło. To nie była kwestia, czy jechać do Puli, a tylko i wyłącznie którego dnia. I jak ten dzień zaplanować, żeby miasto to nie było ostatnim punktem zwiedzania i nie trzeba było się nigdzie śpieszyć.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Chorwacja, Pula

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pula, rzymski amfiteatr: 44.873237, 13.850369
Pula, katedra Wniebowzięcia NMP: 44.871648, 13.844243
Pula, świątynia Augusta: 44.870143, 13.841883
Pula, rzymskie mozaiki: 44.868850, 13.844136
Pula, kaplica z VI w.: 44.868010, 13.843624
Pula, wzgórze Kastel: 44.870314, 13.844994
Pula, klasztor Franciszkanów: 44.869975, 13.843744
Pula, rzymski teatr: 44.870120, 13.846958
Pula, łuk Sergiusza: 44.868280, 13.846936
Pula, Brama Herkulesa: 44.870167, 13.847950
Pula, Porta Gemina (\'Podwójna Brama\'): 44.870926, 13.847682

 

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Tak też trasa została przez nas zaplanowana – po Vodnjanie i słynnych mumiach w miejscowym kościele, Pula była głównym elementem czwartego dnia na Istrii. Historia Puli tonie w mrokach historii – legenda mówi, że założycielami miasta byli mieszkańcy Kolchidy (dzisiejsza Gruzja), którzy zapuścili się w te rejony w pogoni za mitycznymi Argonautami, którzy ukradli im złote runo. Argonautów nie dogonili, a dodatkowo stracili syna własnego króla – nie chcąc wracać i narażać się na gniew władcy, postanowili zostać i osiedlić się w tym miejscu.

Pula, katedra Wniebowzięcia NMP

Pula, katedra Wniebowzięcia NMP

Na pewno okolice Puli zamieszkane były już przez Illyrów, ich ślady znaleziono m.in. na dzisiejszym wzgórzu zamkowym (Kastel). Okres wielkiego prosperity nastąpił jednak dopiero po tym, jak Illyrów podbili Rzymianie. Czasy Rzymian wywarły olbrzymie piętno na mieście – do dziś zresztą Pula słynie z zabytków właśnie z tego okresu.

Miasto zostało ufortyfikowane i otoczone murami, poprzez które do środka prowadziło kilka bram. Na wzgórzu wybudowano niewielki teatr, a niedaleko poza miastem – dużo większy. Wybudowano system doprowadzania wody, a także okazały amfiteatr, miejsce walk ludzi i zwierząt. Pula była ważnym ośrodkiem administracyjnym Rzymu. Po jego upadku nastąpiła inwazja Słowian i Franków, aż w 1150 r. Pula uznała przynależność do Wenecji.

Pula, "facebookowa" restauracja :)

Pula, „facebookowa” restauracja :)

Pula, dawne rzymskie forum

Pula, dawne rzymskie forum

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Czasy panowania weneckiego odbiły się bardzo mocno na architekturze miasta, tak jak w innych miejscach, podległych Wenecji. Ale nie był to spokojny okres – miasto było atakowane przez sąsiednie nacje, a także niszczone wewnętrznie przez liczne plagi chorób, które mocno przetrzebiły liczbę mieszkańców. Wieloletnia przynależność do państwa weneckiego sprawiła, że naturalnymi językami w mieście były włoski i niemiecki. Po II wojnie światowej nastąpił jednak silny exodus mieszkańców włoskojęzycznych. Pula weszła najpierw w skład nowo tworzonej Jugosławii, a potem niepodległej Chorwacji.

Dziś Pula to ok.60 tys. mieszkańców. Miasto piękne i słynące z licznych zabytków, dobrze zachowanych od czasów rzymskich. Cel wielu turystycznych wycieczek, zarówno tych zorganizowanych, jak i indywidualnych. Dla miłośników historii to dziś punkt obowiązkowy na mapie chorwackiej Istrii. Najważniejsze miejsca, które warto zobaczyć w Puli:

  • amfiteatr z czasów rzymskiego cesarza Wespazjana, dziś turystyczna wizytówka miasta – jeden z najlepiej zachowanych rzymskich amfiteatrów w Europie. Jest ogromny (szerokość w każdym miejscu przekracza 100 m), kiedyś mieścił ok.23 tys. widzów – odbywały się tu walki zwierząt oraz gladiatorów. Dziś jest najważniejszą atrakcją miasta (wstęp jest płatny), służy także jako miejsce wydarzeń kulturalnych i koncertów (podobnie zresztą jak np. rzymskie Koloseum). Widownia może dziś pomieścić ok. 5 tys. widzów;
Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

  • świątynia Augusta, budowana od II w. p.n.e., kiedyś była częścią centralnego placu miasta (forum), dziś służy jako niewielkie muzeum z eksponatami z czasów świetności miasta;
  • wzgórze zamkowe Kastel w centralnym miejscu starej Puli, od XVII wieku stoi tu mały obronny fort, ale rola tego wzgórza jest w historii o wiele większa – to prawdopodobnie od niego zaczęła się cała historia miasta – już w czasach przed Rzymianami wzgórze było zamieszkane przez ludzi. Dziś w budynkach zamkowych znajduje się Muzeum Historyczne;
  • klasztor Franciszkanów, także znajdujący się na wzgórzu zamkowym, wybudowany w 1227 r., ale już wcześniej znajdowało się miejsce kultu religijnego;
  • starożytny rzymski teatr, położony na zboczu wzgórza Kastel, mniejszy z dwóch kiedyś istniejących w mieście;
  • katedra Wniebowzięcia NMP, znajdująca się pomiędzy amfiteatrem a świątynią Augusta. Dzisiejsza jej bryła to efekt wielowiekowych rozbudów wczesnochrześcijańskiej świątyni z IV w. – nieliczne części zewnętrznych murów katedry to do dziś pozostałości właśnie z tego okresu. We wnętrzach znajdują się relikwie wielu świętych. Dzwonnicę dobudowano w XVII w., wykorzystując do jej budowy kamienie z… rzymskiego amfiteatru…;
Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, twierdza na wzgórzu Kastel

Pula, twierdza na wzgórzu Kastel

Pula, rzymski teatr na wzgórzu Kastel

Pula, rzymski teatr na wzgórzu Kastel

  • łuk Sergiusza, kiedyś brama miejska, wybudowana przez bogatą miejscową rodzinę pod koniec I w. p.n.e., dziś zwana „łukiem triumfalnym”;
  • pozostałe bramy i mury miejskie, wzdłuż których warto się po prostu przespacerować. Starożytne obwarowania miasta zostały częściowo zdemontowane w XIX w., ale na szczęście duża część, szczególnie dawnych miejskich bram (było ich około dziesięciu), zachowała się do dzisiaj. Warte uwagi są tzw.”Podwójna (lub Bliźniacza) Brama” i Brama Herkulesa – obie oczywiście z czasów panowania Rzymu w Puli;
  • starożytne mozaiki, nieco schowane na starówce Puli (choć bez problemu da się je znaleźć dzięki widocznym kierunkowskazom) to pozostałość po okazałej willi z czasów rzymskich. Mozaiki pochodzą z II-III w. i są całkiem nieźle zachowane;

Warto także wiedzieć, iż Pula chwali się związkiem ze słynnym irlandzkim pisarzem Jamesem Joyce’m, który w trakcie swojego życia miał krótki epizod, związany z miastem – mieszkał tu przez ok. pół roku, ucząc w szkole językowej. Jeśli będziecie mieli ochotę, możecie poszukać w mieście śladów Joyce’a – znajdziecie m.in. kawiarnię, w której lubił spędzać czas.

Pula, starożytny "łuk Sergiusza"

Pula, starożytny „łuk Sergiusza”

Pula, brama Herkulesa

Pula, brama Herkulesa

Pula, "podwójna (bliźniacza) brama"

Pula, „podwójna (bliźniacza) brama”

Pula to drugie – po Splicie – chorwackie miasto, które tak bardzo zapadło nam w pamięć dzięki swoim związkom ze starożytną historią i takim nagromadzeniem zabytków, związanych z tym okresem. Amfiteatr w Puli robi naprawdę piorunujące wrażenie – z amfiteatrów które widzieliśmy, piękniejsze jest tylko i wyłącznie rzymskie Koloseum. Dla niego samego warto do Puli zawitać.

Pełna galeria zdjęć z chorwackiej Puli znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam kolejną istryjską perełkę – niezwykły Vodnjan.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Dwa światy Nikozji: świat turecki

Alternatywne tytuły tego wpisu: „W kraju, którego nie ma” i „Turcja całkowicie nieturystyczna” chyba lepiej oddają to, co będzie poniżej. Ale trzymajmy się konwencji z poprzedniego wpisu. Będzie o północnej, tureckiej części cypryjskiej Nikozji.

Cypr 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Dwa światy Nikozji: świat grecki). Nikozja była najbardziej wątpliwym punktem naszej podróży po Cyprze – jakoś nam nie mogła się wpasować w trasę. Gdy w końcu zdecydowaliśmy się jednak miasto zobaczyć, zakładaliśmy raczej zwiedzanie jej południowej, tej oficjalnie leżącej w UE części. Nie znaleźliśmy żadnych świeżych informacji o możliwości przekraczania granicy z częścią okupowaną przez Turcję, a to co znaleźliśmy, czasem było sprzeczne z innymi znalezionymi informacjami. Ale jakoś tak wyszło, że „przypadkiem”, wychodząc z hotelu wzięliśmy ze sobą paszporty, a gdy stanęliśmy przed osławionym pieszym przejściem przy ulicy Ledra, zapadła ostateczna decyzja – idziemy. Najwyżej cofną nas z granicy.

Przez długie dziesiątki lat po podziale Cypru, przemieszczanie się pomiędzy obu częściami wyspy było praktycznie niemożliwe. Dopiero gdy Cypr wchodził do UE, otwarto przejścia graniczne, ale z tego co wyczytaliśmy, dla obywateli Unii i Amerykanów, nie dla Cypryjczyków. Potem obostrzenia poluzowano, ale jeszcze niedawno trzeba było dostać (kupić ?) wizę przy wchodzeniu na stronę turecką. No i trzeba było uważać, żeby wizy tej nie wklejono do paszportu – to powodowało kłopoty, gdy później chciało się wjechać np. do Grecji.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Nikozja, część północna

ładowanie mapy - proszę czekać...

Nikozja, przejście graniczne: 35.175045, 33.361477
Nikozja, meczet Turunçlu Fethiye: 35.175913, 33.361026
Nikozja, ormiański klasztor: 35.175049, 33.358108
Nikozja, meczet Arab Ahmet: 35.177185, 33.357845
Nikozja, dwór Derwisz Paszy: 35.176413, 33.358467
Nikozja, dawne brytyjskie budynki rządowe: 35.178522, 33.359996
Nikozja, plac Sarayönü i kolumna wenecka: 35.178132, 33.360897
Nikozja, meczet Sarayönü: 35.177676, 33.360586
Nikozja, meczet Iplik Pazari: 35.177119, 33.361788
Nikozja, Wielki Hamam: 35.176746, 33.361745
Nikozja, karawanseraj Kumarcilar: 35.177053, 33.362643
Nikozja, karawanseraj Buyuk (Wielki): 35.176316, 33.362571
Nikozja, meczet Selima: 35.176518, 33.364567
Nikozja, budynek Bedestenu: 35.175948, 33.364567
Nikozja, Lapidary Museum: 35.176455, 33.365575
Nikozja, meczet Haydar Paszy: 35.177408, 33.366117
Nikozja, Lusignan House: 35.178193, 33.366412
Nikozja, Nowy Meczet (Yenicami): 35.178833, 33.366272
Nikozja, kościół św.Łukasza: 35.180131, 33.365344

 

Nikozja, ulica Lidras (Ledra), przejście graniczne do północnej części miasta

Nikozja, ulica Lidras (Ledra), przejście graniczne do północnej części miasta

Nikozja, strefa niczyja pomiędzy posterunkami celnymi

Nikozja, strefa niczyja pomiędzy posterunkami celnymi

Nikozja, stragany po tureckiej stronie granicy

Nikozja, stragany po tureckiej stronie granicy

Nikozja, stragany po tureckiej stronie granicy

Nikozja, stragany po tureckiej stronie granicy

Ale w październiku 2015 r. przekraczanie granicy było już całkiem przyjemne. Po obu stronach granicy jedyną formalnością jest jedynie przeglądnięcie paszportu przez celnika. Informacje po stronie tureckiej mówią, że z chwilą wejścia na tamtą stronę, automatycznie wydawana jest wiza na okres 90 dni pobytu. Przy posterunku celnym po stronie północnej można też wziąć sobie (gratis) turystyczną mapę Nikozji po tamtej stronie. I super, bo mapy dostępne po stronie greckiej ignorują część turecką. Ze wzajemnością zresztą – tureckie mapy północnej części też nie zawierają opisu części południowej. Do zwiedzania Nikozji potrzebne są więc dwie mapy.

Nikozja północna, meczet Turunçlu Fethiye

Nikozja północna, meczet Turunçlu Fethiye

Pomiędzy oboma posterunkami na przejściu granicznym rozciąga się ok.200 m „strefy niczyjej” – terenu wysiedlonego, z opuszczonymi budynkami, na którym teoretycznie surowo zakazane jest robienie zdjęć. I tak rzeczywiście jest na całej długości strefy, ale na przejściu granicznym w Nikozji patrzy się na ten zakaz przez palce, to rzadkie miejsce w strefie, gdzie w praktyce nikt robić zdjęć nie zakazuje. Wszak mnóstwo tu turystów, przechodzących na stronę turecką choćby na chwilę.

Nikozja północna, strefa niczyja od strony tureckiej

Nikozja północna, strefa niczyja od strony tureckiej

Jesteśmy więc po raz pierwszy w kraju, którego nie ma na mapach świata – Tureckiej Republice Cypru Północnego. Powstało ono oficjalnie w 1983 r., po tym jak dziewięć lat wcześniej Turcja „w obronie swoich obywateli” najechała wyspę, zajmując niemal 40% jej powierzchni. Ale do dziś nikt istnienia tego państwa nie uznaje – poza Turcją. To na pewno nie poprawia, i tak już niełatwych stosunków Turcji z Grecją. Do UE oficjalnie weszła cała wyspa, ale na terenach tureckich zawieszono wykonywanie praw Unii.

Niemal zaraz za przejściem granicznym świat się przewraca do góry nogami. Z nieco sennej, pustawej, ale wydającej się w miarę usystematyzowanej południowej częsci miasta trafiamy dosłownie do Turcji. Od razu w świat kramików z tym, co z Turcji zapamiętaliśmy. Kto był, ten wie: majtki Kelvin Klein, Hugo Boss po 1 EUR, „markowe” koszulki i polo niewiele drożej, torebki itp. Tu jeszcze wygląda to jak bazarek z tej części Turcji, gdzie bywa mnóstwo turystów – wszak jesteśmy zaraz za przejściem, przez które w sezonie przechodzi chmara turystów. Mała uwaga – po greckiej stronie przy celnikach wisi tabliczka: „Przenoszenie nieoryginalnych towarów jest zabronione” – z tym że żadnych kontroli nie widzieliśmy…

Nikozja północna, dzielnica Arab Ahmet

Nikozja północna, dzielnica Arab Ahmet

Nikozja północna, dzielnica Arab Ahmet

Nikozja północna, dzielnica Arab Ahmet

Nikozja północna, dzielnica Arab Ahmet, brzeg strefy niczyjej

Nikozja północna, dzielnica Arab Ahmet, brzeg strefy niczyjej

Nikozja północna, dwór Derwisz Paszy

Nikozja północna, dwór Derwisz Paszy

Ale wystarczy przejść przez kilka ciasnych uliczek otoczonych straganami, by zobaczyć, jak naprawdę wygląda świat Nikozji po podziale. Zaraz za bazarem trafiamy jednak najpierw na pierwszy z meczetów – Turunçlu Fethiye Camii, wybudowany w 1825 r. przez ówczesnego osmańskiego gubernatora Cypru. Idziemy na zachód, do dzielnicy Arab Ahmet, nazwanej od imienia jednego z tureckich dowódców z czasów zdobywania miasta przez Imperium Osmańskie.

Arab Ahmet kiedyś była prestiżową dzielnicą miasta, zamieszkałą przez wysokich rangą urzędników tureckich, a także – paradoksalnie – dzielnicą z największym skupiskiem Ormian w mieście, także uciekinierów przed prześladowaniami z… Turcji. Na Cyprze łatwo asymilowali się oni z Turkami, ze względu na znajomość języka, a nie byli tu prześladowani, tak jak we właściwej Turcji. Stąd to właśnie tu stoi stary ormiański klasztor z kościołem. Dziś Arab Ahmet to jedna z gorzej wyglądających części tureckiej strony miasta – większość kamienic wprost nadaje się do remontu.

Najważniejszym zabytkiem dzielnicy jest meczet Arab Ahmet, wybudowany zaraz po zdobyciu miasta przez Turków, pod koniec XVI w. Otoczony jest nagrobkami znamienitych obywateli z tamtych czasów. Stoi na miejscu wcześniej znajdującego się tu kościoła, który prawdopodobnie istniał tu już w XIV w. Meczet został odrestaurowany w połowie XIX w. Niedaleko znajdziecie jeszcze dwór Derwisz Paszy, pochodzący z 1801 r., podobno jeden z lepszych przykładów osmańskiej architektury w mieście, dziś mieszczący Muzeum Etnograficzne.

Wychodzimy z Arab Ahmet i kierujemy się do centrum starej tureckiej Nikozji. Najpierw trafiamy przed budynki rządowe – siedzibę Sądu Najwyższego, mieszczącej się w dawnych budynkach administracji brytyjskiej. Wybudowane zostały w 1904 r., po wyburzeniu stojącego tu wcześniej, średniowiecznego pałacu francuskich władców Cypru.

Nikozja północna, meczet Arab Ahmet

Nikozja północna, meczet Arab Ahmet

Nikozja północna, cmentarz przy meczecie Arab Ahmet

Nikozja północna, cmentarz przy meczecie Arab Ahmet

Nikozja północna, siedziba Sądu Najwyższego, dawne brytyjskie budynki rządowe

Nikozja północna, siedziba Sądu Najwyższego, dawne brytyjskie budynki rządowe

Nikozja północna, plac Sarayönü i kolumna wenecka

Nikozja północna, plac Sarayönü i kolumna wenecka

Nikozja północna, meczet Sarayönü

Nikozja północna, meczet Sarayönü

Nikozja północna, meczet Sarayönü

Nikozja północna, meczet Sarayönü

Nikozja północna, Wielki Hamam

Nikozja północna, Wielki Hamam

Stąd już dwa kroki do serca tureckiej Nikozji, placu Sarayönü, oficjalnie nazwanego placem Ataturka. To centralne miejsce północnej części miasta, z mieszczącymi się dookoła budynkami rządowymi, główną pocztą i siedzibami banków. Pośrodku placu stoi „kolumna wenecka”, przywieziona tu w 1550 r. z ruin antycznej Salaminy (Salamis), w początkach Bizancjum głównego miasta i portu wyspy. Początkowo stała ona na dziedzińcu pobliskiego meczetu Sarayönü, dopiero w początkach XX w. przeniesiono ją w centralne miejsce placu.

Wspomniany meczet Sarayönü, wybudowany został prawdopodobnie w końcówce XVII w., ale istniał już wcześniej – XIV w. stojący tu kościół Karmelitów został przekształcony w meczet. Później świątynia zniszczona została w trzęsieniu ziemi w początkach XX w. ale szybko ją odbudowano. Podczas serii konfliktów pomiędzy społecznościami na Cyprze meczet zamknięto i przekształcono w salę ślubów. Dopiero w 2004 r. ponownie otwarto go do celów sakralnych.

Idziemy na południe, nieco w stronę przejścia granicznego, by zobaczyć tureckie bazary. Trafiamy najpierw do meczetu Iplik Pazari, nazwanego od bazaru bawełnianego, który kiedyś znajdował się w tym miejscu. Meczet wybudowany został w XVIII w., ale minaret jest znacznie od niego starszy, jest prawdopodobnie pozostałością po stojącym tu wcześniej meczecie. Niemal naprzeciw znajduje się Wielki Hamam, czyli przerobiony przez Turków na łaźnię kościół św.Jerzego, wybudowany w początkach XIV w. Jako łaźnia służy od pierwszego roku po najeździe Turków (1571 r.). Jest czynny do dziś i jest podobno jedyną oryginalną turecką łaźnią na terenie północnego Cypru.

Wkraczamy na teren najbardziej atrakcyjny turystycznie w północnej Nikozji, wypełniony historycznymi budynkami – stąd też tu najbardziej widać także turystów, również w grupach zorganizowanych. Ale też to tu widać taką prawdziwą, tradycyjną Turcję – tradycyjne tureckie knajpki z kebabem i kofte, mieszkańców pijących tradycyjną turecką herbatę czy kawę, ruch na ulicach, kramiki, stragany i wszystko to, co nieodmiennie z Turcją nam się kojarzy. To tu uświadomiliśmy sobie, że już dwa lata nie byliśmy w Turcji i trochę nam tego klimatu brakuje…

Nikozja północna, karawanseraj Kumarcilar

Nikozja północna, karawanseraj Kumarcilar

Nikozja północna, karawanseraj Buyuk (Wielki)

Nikozja północna, karawanseraj Buyuk (Wielki)

Nikozja północna, karawanseraj Buyuk (Wielki)

Nikozja północna, karawanseraj Buyuk (Wielki)

Przechodzimy obok zruinowanego, ale chyba będącego w renowacji karawanseraju Kumarcilar, wybudowanego prawdopodobnie w XVII w. Tradycyjny czworoboczny budynek posiadał dziedziniec w środku i otoczony był przez dwupiętrowe zabudowania z kilkudziesięcioma pokojami dla gości.

Nikozja północna, meczet Selima, dawna katedra Mądrości Bożej

Nikozja północna, meczet Selima, dawna katedra Mądrości Bożej

Duże większe wrażenie robi niemal sąsiadujący z nim karawanseraj Buyuk (Wielki), największa tego typu budowla na całym Cyprze. Wybudowany został w 1572 r., zaraz po zajęciu miasta przez Turków. Na jego dziedzińcu znajduje się niewielki meczet. Brytyjczycy przekształcili go w więzienie, potem służył jako miejsce zamieszkania dla ludzi ubogich, aż wreszcie pod koniec XX w. przekształcono go w swoisty bazar tradycyjnej sztuki, z wieloma galeriami i warsztatami. Znajduje się tu też wiele tradycyjnych kafejek – to jedno z najbardziej ulubionych przez turystów miejsc w północnej Nikozji. I nie ma w tym nic dziwnego, jest wszak niezwykle fotogeniczny.

Nieco na wschód stoi najważniejsza chyba budowla obu części Nikozji – meczet Selima, główny meczet miasta oraz zarazem największa i najstarsza świątynia w mieście. Pierwotnie wybudowany został jako katedra Mądrości Bożej (Ayia Sofia), a budowa rozpoczęła się już w 1209 r., ale finalnie oddano ją do użytku ponad 100 lat później. W międzyczasie bowiem świątynia kilkukrotnie ulegała uszkodzeniom podczas trzęsień ziemi i wojen.

Nikozja północna, meczet Selima, dawna katedra Mądrości Bożej

Nikozja północna, meczet Selima, dawna katedra Mądrości Bożej

Nikozja północna, meczet Selima, dawna katedra Mądrości Bożej

Nikozja północna, meczet Selima, dawna katedra Mądrości Bożej

Nikozja północna, dawny Bedesten (kryty bazar)

Nikozja północna, dawny Bedesten (kryty bazar)

Nikozja północna, dawny Bedesten (kryty bazar)

Nikozja północna, dawny Bedesten (kryty bazar)

Po zdobyciu miasta przez Turków w 1571 r. niemal natychmiast ogłosili oni przekształcenie katedry w meczet i jeszcze tego samego roku dobudowali dwa minarety. W czasach dominacji francuskiej katedra Ayia Sofia była najważniejszą świątynią na Cyprze – to tu odbywały się m.in. koronacje miejscowych królów. We wnętrzach chowano królów i znamienitych obywateli – tablice grobowe wciąż ponoć znajdują się na podłodze katedry, przykryte są jednak tradycyjnymi w meczetach dywanami.

Obok katedry znajduje się okazały budynek Bedestenu – krytego bazaru, którego architektura zawiera elementy bizantyjskie (VI w.) i gotyckie (XIV w.). Pierwotnie wybudowany był jako kościół św.Mikołaja (VI w.), w drugim okresie rozbudowano go znacznie. Turkowie zamienili go w kryty bazar po zdobyciu miasta. Brytyjczycy chcieli przywrócić mu funkcje kościelne, ale prawo nie zezwalało wtedy na otwarcie świąytni innej religii obok meczetu. Dziś służy jako miejsce wydarzeń kulturalnych. Najbardziej znanym elementem architektury jest główne wejście, bogato zdobiona fasada z wieloma łukami. Najstarsze, bizantyjskie elementy zachowały się od południowej strony (tej dalszej od meczetu Selima).

Na tyłach meczetu Selima znajduje się niepozorny budynek Lapidary Museum, zawierający kolekcję kamiennych antycznych pozostałości. Mieści się ono w starym weneckim domu i eksponuje resztki ze zniszczonych budowli, głównie z okresu XIII – XV w. W tej okolicy można także znaleźć pochowane w domach grobowce żołnierzy i wodzów tureckich, poległych w czasie zdobywania miasta w 1571 r.

Nikozja północna, meczet Haydar Paszy, dawny kościół św.Katarzyny

Nikozja północna, meczet Haydar Paszy, dawny kościół św.Katarzyny

Nikozja północna, grobowce XVI-wiecznych tureckich zdobywców miasta

Nikozja północna, grobowce XVI-wiecznych tureckich zdobywców miasta

Nikozja północna, kościół św.Łukasza

Nikozja północna, kościół św.Łukasza

Nieco na północny-wschód od meczetu Selima znajduje się kolejny meczet, powstały z konwersji starego kościoła – meczet Haydar Paszy, czyli stary, drugi co do ważności kościół w Nikozji – św.Katarzyny. Wg legendy, w miejscu tym pochowano św.Katarzynę, męczenniczkę za wiarę z IV w. – ale źródła historyczne jej nie potwierdzają. Kościół został przerobiony na meczet po wejściu Turków do miasta i służył do modlitwy najbardziej znamienitym tureckim mieszkańcom z okolicy. Obecnie nie służy do celów sakralnych.

Nikozja północna, pozostałości kościoła z XIV w. obok meczetu Yenicami

Nikozja północna, pozostałości kościoła z XIV w. obok meczetu Yenicami

Idąc dalej na północ przechodzimy obok „Lusignan House”, tradycyjnego starego domu, wybudowanego w XV w., jeszcze za panowania francuskiego. Dziś służy on jako małe muzeum. Dalej docieramy do ostatniego z odwiedzanych meczetów – Yenicami. Kiedyś stał tu stary kościół z XIV w. Turcy przekształcili go w meczet po zdobyciu miasta. Dziś istnieją po nim niewielkie, acz dobrze widoczne (bo wysokie) pozostałości. Świątynię zburzono i na jej miejscu wybudowano nowy meczet (stąd nazwa) w połowie XVIII w. Do 1979 r. stał jeszcze stary minaret, ale zburzono go ze względu na groźbę zawalenia.

Nikozja północna, meczet Yenicami

Nikozja północna, meczet Yenicami

Ostatnim widzianym przez nas zabytkiem sakralnym był stojący nieco dalej na północ XVIII-wieczny kościół św.Łukasza (1758 r.). Został opuszczony przez Greków w 1955 r. i od tego czasu popadł w kompletną ruinę. Nieco odrestaurowany pod koniec XX w., dziś służy jako siedziba organizacji kulturalnych.

Tak kończy się nasze zwiedzanie tureckiej strony Nikozji. Wracamy do przejścia granicznego, wciąż oglądając pozostające w wątpliwej kondycji niskie zabudowania. Turecka strona miasta, przynajmniej starówki, dość znacznie pod tym względem różni się od greckiej – jest wyraźnie zaniedbana i wymagająca dużych inwestycji. Daje się zauważyć, że nie ma tu funduszy z UE. Wygląda to naprawdę marnie. Ciekawostką są też oczywiście tablice rejestracyjne samochodów – nie mają oznaczenia państwa – no i nic dziwnego, wszak jesteśmy na terenie kraju, którego nie ma na mapach.

Nikozja północna, stare miasto

Nikozja północna, stare miasto

Nikozja północna, stare miasto

Nikozja północna, stare miasto

Nikozja północna, flagi Cypru Północnego i Turcji

Nikozja północna, flagi Cypru Północnego i Turcji

Ale turecką stronę Nikozji zapamiętamy jako tę o wiele bardziej klimatyczną, i mimo wszystko – wesołą. Ruchliwą, nieco hałaśliwą. Biedną, ale niezwykle żywą. Choć widać tu różnicę w poziomie życia (na minus), to widać też różnicę w ekspresji. Tu naprawdę można poczuć się jak gdzieś w głębi Turcji,w rejonach gdzie turystów mniej i wszystko jest jakby bardziej prawdziwe i nie na pokaz.

Wyjeżdżamy z Nikozji zauroczeni i na pewno będziemy pobyt tu wspominać bardzo miło. Ale czas i plany nas gonią – jeszcze tego samego dnia wjedziemy w cypryjskie góry Troodos, by na dwa dni wsiąknąć w niezwykłe górskie krajobrazy, małe wioseczki położone na ich tle. W krainę starych kamiennych kościołów i klasztorów, z których góry Troodos słyną, a dziesięć z nich zostało wpisane (jako jedna pozycja) na listę UNESCO. Ale to pokażemy Wam już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z tureckiej części Nikozji znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Osijek, czyli (na chwilę) wracamy do Chorwacji

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Tour de Europe 2014, dzień 19 (poprzedni wpis: Travnik i dwa inne bośniackie miasteczka na północy kraju). Tym razem w naszej podróży Chorwacja była tylko krótkim epizodem, i to nie nadmorskim. Nasze rodzinne podróżowanie po Europie rozpoczynaliśmy w 2010 r. właśnie od wyjazdu do Chorwacji, kilkadziesiąt kilometrów po tym kraju przejechaliśmy też w 2013 r., kiedy to z Bośni przez okolice Dubrownika wjeżdżaliśmy do Czarnogóry. Teraz przyszedł czas na kilka godzin w Slawonii i zwiedzanie Osijeku – jednego z większych chorwackich miast, aczkolwiek położonego daleko od Adriatyku.

Z bośniackiego Doboja do Osijeku jest ok.150 km – trasę tę udało się nam pokonać zaskakująco szybko, biorąc pod uwagę, że przekraczaliśmy granicę wjazdową do UE, czyli liczyć się trzeba z ogonkiem, kontrolą itp. Ale przejście graniczne w bośniackim Šamac okazało się nawet w sezonie na tyle mało obłożone, że poszło gładko i szybko. Do Osijeku dojechaliśmy już mocno po południu, ale długie sierpniowe dni dawały nam szanse na zobaczenie miasta jeszcze w słonecznym świetle.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda

Osijek zaistniał w czasach rzymskich (choć okolice miasta zamieszkałe były już dużo wcześniej) jako fort wojskowy Mursa. W II w. n.e. cesarz Hadrian podwyższył status osady. Nowożytne dzieje miasta zaczynają się pod obecną nazwą pod koniec XII w. W XVI w. miasto zostało podbite i zniszczone przez Turków, którzy następnie odbudowali je w swoim stylu, a niedaleko miasta wybudowano wspaniały jak na owe czasy most (8 km długości) na rzece Drawie, uważany za jeden z cudów ówczesnego świata. Most ten przetrwał jednak tylko do 1687 r., kiedy to po bitwie pod Mohaczem (dziś Węgry, nad Dunajem), odbito miasto z rąk tureckich, niszcząc przy okazji most.

Z czasów po odbiciu miasta przez Austriaków pochodzi dawne centrum miasta – Tvrda, wybudowane na początku XVIII w. Dzisiejsze centrum Osijeka powstało w XIX w., a Tvrda jest dziś jedną z głównych atrakcji turystycznych miasta. I właśnie od tej starej austriackiej twierdzy nad Drawą zaczynamy nasze zwiedzanie Osijeka.

Pierwsze plany jej budowy Austriacy powzięli zaraz po zdobyciu miasta w 1687 r. Plany te przyśpieszyła turecka próba odbicia Osijeku kilka lat później. Mury i bastiony obronne zostały wybudowane w ciągu kilku lat na początku XVIII w. Budowa budynków wewnątrz, m.in. koszarów, zbrojowni, szpitala oraz innych niezbędnych budowli ukończona została w 1735 r. Wybudowano także kościoły i klasztory, system oświetlenia i sieć wodociągową (pierwszą publiczną w dzisiejszej Chorwacji).

Fort jednak szybko przestał być potrzebny, a zupełnie stracił na znaczeniu po Kongresie Berlińskim (1878 r.). Od tego czasu stopniowo rozbierano część budynków i spory odcinek murów. Stopniowo też dawna twierdza przekształcała się w teren mieszkalny. Podczas wojny domowej w Jugosławii fort został w znacznym stopniu uszkodzony. Obecnie znajduje się tu sporo barów i restauracji, kwitnie życie nocne. Tvrda jest na liście kandydatów do wpisania na listę UNESCO.

Osijek, Tvrda, jezuicki kościół św.Michała

Osijek, Tvrda, jezuicki kościół św.Michała

Osijek, Tvrda, franciszkański klasztor i kościół św.Krzyża

Osijek, Tvrda, franciszkański klasztor i kościół św.Krzyża

Osijek, Tvrda, franciszkański klasztor i kościół św.Krzyża

Osijek, Tvrda, franciszkański klasztor i kościół św.Krzyża

Osijek, Tvrda, Brama Wodna

Osijek, Tvrda, Brama Wodna

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda

Osijek, Tvrda, ślady po kulach z czasów wojny domowej

Osijek, Tvrda, ślady po kulach z czasów wojny domowej

Tvrda od zawsze słynęła z wysokiego poziomu szkół (kilka wciąż tu działa), na dowód tego przytacza się fakt, że dwaj chorwaccy laureaci nagrody Nobla (obydwa byli chemikami) ukończyli tutejsze gimnazja.

Osijek, katedra św.Piotra i Pawła

Osijek, katedra św.Piotra i Pawła

Centralnym punktem Tvrdy jest plac św.Trójcy, ze stojącą na środku kolumną, upamiętniającą epidemię dżumy, ustawioną tu w 1730 r. Ważnymi elementami są świątynie: franciszkański kościół św.Krzyża (1732 r.) i jezuicki św.Michała (1742 r., wybudowany w miejscu wcześniej stojącego tu tureckiego meczetu). Jezuici mają tu też swój klasztor oraz gimnazjum. Jedyna zachowana do dziś część murów obronnych znajduje się we wschodnim skrzydle twierdzy oraz częściowo od strony rzeki. Od strony rzeki zachowała się także jedyna brama wjazdowa do twierdzy – Brama Wodna.

W obrębie twierdzy mieszczą się także dwa muzea: Archeologiczne i Muzeum Slawonii, oraz sporo budynków szkolnych, naukowych i urzędowych. Spacer po ulicach twierdzy był nieco upiorny – choć byliśmy tam w szczycie sezonu, to większość czasu spędziliśmy bez żadnego towarzystwa. Uliczki są puste, w kawiarniach kilka osób… chyba rzeczywiście toczy się tu tylko „życie nocne” w knajpach. Tak czy tak, twierdza pozostaje widowiskowym obiektem, malowniczo położonym nad rzeką, choć dziś sprawiającym wrażenie nieco zapomnianego – wszak centrum dzisiejszego Osijeka jest już dziś w innym miejscu.

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjne budynki przy ulicy Europejskiej

Osijek, secesyjny budynek kina Urania

Osijek, secesyjny budynek kina Urania

Do tegoż centrum udajemy się spacerem, wzdłuż ulicy Europejskiej. Warto poprzyglądać się stojącym przy niej secesyjnym kamienicom – niektóre są naprawdę piękne. Jednym z najbardziej oryginalnych jest kino Urania, wybudowane w 1912 r. Ulica Europejska jest ponoć najdłuższym ciągiem secesyjnych budynków w Europie południowo-wschodniej. Dochodzimy do nowego centrum Osijeku i jego głównego placu – placu Ante Starčevića, przy którym wprost nie sposób nie zauważyć górującej nad miastem wieży katedry św.Piotra i Pawła. Kiedyś w jej miejscu stał kościół parafialny z 1732 r., ale stał się on zbyt mały i postanowiono wybudować nowy. Budowę ukończono w 1900 r., dziś katedra w Osijeku jest drugą najwyższą budowlą w całej Chorwacji (94 m). Wnętrz niestety nie mogliśmy zwiedzić ze względu na trwające nabożeństwo.

Tuż przed samym placem Ante Starčevića znajdujemy jeszcze stary kościół św.Jakuba i św.Jana Nepomuka, będący częścią klasztoru zakonu Kapucynów, zbudowanego tu w 1710 r. Samą świątynię ukończono w 1727 r. Sam plac Ante Starčevića jest pięknym miejscem, bardzo kolorowym i malowniczym, warto się na nim zatrzymać choćby na moment. Otoczony przez zabytkowe kamienice, z fontannami w środku, rzeczywiście zasługuje na miano centralnego punktu miasta.

My tymczasem skręcamy na południe, w ulicę Županijską, by przejść obok Teatru Narodowego. Tradycje teatralne w Osijeku sięgają 1735 r., kiedy to zarejestrowano przedstawienia wystawiane w jezuickim gimnazjum. Sam budynek teatru wybudowano w 1866 r., a na stałe stał się siedzibą teatru w 1907 r.

Osijek, plac Ante Starčevića

Osijek, plac Ante Starčevića

Osijek, plac Ante Starčevića

Osijek, plac Ante Starčevića

Osijek, centrum miasta

Osijek, centrum miasta

Osijek, Teatr Narodowy

Osijek, Teatr Narodowy

Osijek, Trg Slobode (Plac Wolności)

Osijek, Trg Slobode (Plac Wolności)

Nasz krótki spacer po głównych atrakcjach Osijeku kończymy „slalomem” po bocznych uliczkach na południe od placu Ante Starčevića. Przechodzimy przez kolejny plac – Plac Wolności (Trg Slobode), a potem odwiedzamy jeszcze kościół ewangelicki. Powoli zapada już zmrok, a nas czeka ponad 100 km jazdy do węgierskiego Pecsu, w którym mamy zaplanowany nocleg. Pecs będzie ostatnim punktem całej naszej wakacyjnej wyprawy w 2014 r. i jednym z większych (pozytywnych) zaskoczeń w jej trakcie, ale o nim opowiemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z chorwackiego Osijeku znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Szkodra, czyli Albania twierdzami stoi

Szkodra, ok.80-tysięczne miasto na północy Albanii, była ostatnim miejscem w tym kraju, odwiedzonym przez nas podczas podróży wakacyjnej w 2014 r. Głównym punktem zwiedzania była okazała twierdza Rozafa.

Tour de Europe 2014, dzień 17 (poprzedni wpis: Na północ Albanii: Lezha, kolejne miejsce kultu Skanderberga). Po całym dniu podróży przez wschodnią i środkową Albanię, od granicy z Kosowem przez m.in. Kruje i Lezhę (w których także oglądaliśmy średniowieczne twierdze), późnym wieczorem dojechaliśmy do Szkodry, położonej przy północnej granicy kraju, która była naszym miejscem noclegowym. Po rozpakowaniu się w hotelu w samym centrum miasta i szybkich zakupach „spożywczych”, zostało nam trochę czasu na wieczorny spacer po centrum.

Centrum Szkodry, w którym znajdują się najważniejsze świątynie miasta (katedry katolicka i prawosławna, główny meczet) oraz pieszy deptak z restauracjami, nie jest zbyt rozległe, więc nocny spacer po jego uliczkach nie zajął nam zbyt wiele czasu. Niestety poza deptakiem, reszta uliczek i obiektów jest w nocy dość słabo oświetlona, stąd „trofea” fotograficzne nie są zbyt bogate. Kilka nocnych zdjęć z centrum Szkodry znajdziecie jednak w galerii, dołączonej do tego wpisu.

Tradycyjnie, tytułem wstępu – trochę historii miasta. Najstarsze ślady bytności człowieka w Szkodrze znaleziono na wzgórzu zamkowym, gdzie dziś stoją pozostałości twierdzy i pochodzą z wczesnej ery brązu, mniej więcej 2 tysiące lat p.n.e. Trochę ponad tysiąc lat później osiedlili się tu Illyrowie, a raczej jeden z ich odłamów – miasto stało się ich stolicą.

Szkodra, Plac Demokracji

Szkodra, Plac Demokracji

Szkodra, Wielki Meczet

Szkodra, Wielki Meczet

Szkodra, kościół Franciszkanów

Szkodra, kościół Franciszkanów

Szkodra, deptak w centrum miasta

Szkodra, deptak w centrum miasta

Szkodra, katedra katolicka

Szkodra, katedra katolicka

W V / IV w. p.n.e. rozpoczęła się budowa pierwszej twierdzy na wzgórzu, a miasto rosło w siłę, bijąc nawet własne monety (III w. p.n.e.). Nazywało się wtedy Scodrinon. Na początku II w. p.n.e. zostało nawet stolicą królestwa Illyrii, ale wkrótce musiało zacząć odpierać ataki nadchodzących Rzymian i ostatecznie w 168 r. p.n.e. uległo, wchodząc w skład Cesarstwa Rzymskiego. Za czasów Dioklecjana (III w.) stało się ważnym ośrodkiem w regionie, w którym przecinały się ważne drogi handlowe.

Ok.XI w. miasto weszło w skład królestwa Zety, krótko (niecały wiek) istniejącego na tych terenach państewka. Pod koniec XIV w. władzę przejęli Wenecjanie, zmieniając nazwę na włoskie Scutari i budując ponownie twierdzę na wzgórzu. W XV w. Szkodra znalazła się w strefie wpływów Skanderberga i razem z innymi miastami (Kruje, Lezha) skutecznie broniła się przed najazdami Turków. Gdy jednak Skanderberg zmarł, już obronić się miasta nie udało – w 1479 r., po 7-miesięcznym oblężeniu przez stutysięczną armię sułtana Mehmeda II Zdobywcy, 1600-osobowy garnizon twierdzy poddał miasto. Turcy zdemolowali miasto, ale powolutku wracało ono do łask, by w XVII w. stać się nawet stolicą sandżaku (jednostki administracyjnej w państwie tureckim).

Gwałtowny rozwój miasta nastąpił na początku XIX w., głównie za sprawą rozwoju handlu. Powstawały liczne zakłady rzemieślnicze, sklepy i bazary. Szkodra liczyła wtedy ok.50 tys. mieszkańców. W połowie XIX w. w mieście utworzono siedzibę arcybiskupią. Wtedy też ze względu na zmianę biegu rzeki (a co za tym idzie warunków obronnych miasta), porzucono twierdzę jako nieprzydatną. Ludność miasta brała aktywny udział w działalności wyzwoleńczej pod koniec XIX w. (Liga Prizreńska) i na początku XX w. (powstanie przeciwko Turkom).

Szkodra, katedra prawosławna

Szkodra, katedra prawosławna

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, meczet Parruca

Szkodra, meczet Parruca

Dziś Szkodra przez wielu turystów uważana jest za esencję Albanii – miejsce, gdzie można poczuć ducha albańskiej tradycji. Generalnie zgadzamy się – ze wszystkich dużych miast albańskich, które widzieliśmy (np. Tirana, Durres czy Saranda), Szkodra wydaje się najbardziej „tradycyjna”, niezbyt skażona turystyką czy nowoczesną zabudową. Choć wydawałoby się, że powinna, skoro leży niedaleko granicy z Czarnogórą – to właśnie do Szkodry wożą turystów biura podróży na wycieczki fakultatywne z Czarnogóry – tych chcących przez chwilę „zażyć” pobytu w Albanii.

Zwiedzanie Szkodry zaczynamy od centrum, wszak mieszkaliśmy praktycznie w środku miasta. Na centralnym Placu Demokracji, bardzo ruchliwym rondzie stoi teatr miejski, otwarty w 1949 r., dziś uważany za drugi pod względem ważności teatr w Albanii. Stąd już dwa kroki do deptaka, nazwanego imieniem Kolë Idromeno, albańskiego malarza i rzeźbiarza z przełomu XIX / XX w., urodzonego właśnie w Szkodrze.

Pośrodku niewielkiego zielonego terenu tuż przy deptaku stoi Wielki Meczet, nowa świątynia, wybudowana w 1995 r. z pieniędzy bogatych Saudyjczyków. Wybudowano go w miejscu starszego meczetu, pochodzącego z czasów osmańskich i nazwanego imieniem Ebu Beker Pashy, znanego obywatela miasta z XVIII w.

W bocznej uliczce stoi kościół Franciszkanów, którego budowa rozpoczęła się jeszcze pod panowaniem tureckim, w 1878 r. Z powodu trudności robionych przez władze, ukończono ją dopiero w 1905 r. Świątynia przeszła bez większego szwanku zawieruchy z początków XX w., aż nadeszły czasy komunistyczne. W 1946 r. podłożono w kościele broń, by dzień później „wpaść” z kontrolą. Pod tym pretekstem Franciszkanów wtrącono do więzienia. Ostatecznie zamknięto kościół w 1967 r. Ponownie otwarto go w 1995 r.

Szkodra, twierdza Rozafa, główne wejście

Szkodra, twierdza Rozafa, główne wejście

Szkodra, twierdza Rozafa, panorama miasta

Szkodra, twierdza Rozafa, panorama miasta

Szkodra, twierdza Rozafa, weneckie wieże obronne

Szkodra, twierdza Rozafa, weneckie wieże obronne

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa, ruiny katedry św.Stefana

Szkodra, twierdza Rozafa, ruiny katedry św.Stefana

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa

Mniej więcej 300 m na południowy-wschód stoi kolejna katolicka świątynia, katedra. Zgodę na jej budowę wydał w 1851 r. turecki sułtan, świątynia rozpoczęła działalność kilka lat później. Część pomieszczeń we wnętrzach wymalował na początku XX w. wspomniany już przez nas Kolë Idromeno. Zawieruchy z początku XX w. spowodowały uszkodzenia dzwonnicy, którą odbudowano. W czasach komunistycznych katedrę przekształcono w Pałac Sportu. Ponownie otwarto ją w 1990 r. – to tu odbyła się pierwsza msza w Albanii po upadku komunizmu. W 1993 r. świątynię odwiedził ją papież Jan Paweł II, jego imieniem nazwano też plac obok katedry.

Na deptak wracamy malowniczą uliczką Rruga Ghujadol, gdzie wieczorem królują restauracyjki z muzyką na żywo. Czas na spacer deptakiem z powrotem do Wielkiego Meczetu – na deptaku Kolë Idromeno i wieczorem i w ciągu dnia działa mnóstwo barów i restauracji, to zdecydowanie najbardziej przyjemna uliczka w mieście.

Idziemy w stronę widocznej z daleka, żółtawej dzwonnicy – to katedra prawosławna w Szkodrze, wybudowana w latach 90-tych XX w. Wcześniej w tym miejscu stał pierwszy prawosławny kościół św.Mikołaja, wybudowany w końcówce XVIII w. i zburzony przez komunistów w 1967 r. To właściwie wszystkie atrakcje centrum Szkodry.

Wybraliśmy się jeszcze na przechadzkę ulicą Rruga Studenti na południe od Placu Demokracji. Przy Placu 2 Kwietnia zobaczyć można niewielkie mauzoleum – pomnik ku pamięci 4 ofiar zamieszek z 2 kwietnia 1991 r., kiedy to ludność Szkodry protestowała przeciwko manipulacjom przy pierwszych demokratycznych wyborach w Albanii. Nieopodal placu stoi kolejny meczet – Parruca. Wybudowany został w 2006 r. na miejscu zburzonego przez komunistów, wcześniej stojącego tu meczetu. Kolejny meczet stojący nieco dalej, przy drodze prowadzącej do twierdzy to Haxhi Sheh Shamia, będący częścią kompleksu edukacyjnego (medresy). Nieco przypomina on nam budową i ekspozycją „malowany meczet” z Tetova w Macedonii.

Szkodra, twierdza Rozafa, budynek siedziby dowódcy, dziś Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, budynek siedziby dowódcy, dziś Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Czas na najważniejszą atrakcję Szkodry, czyli twierdzę Rozafa. Z jej powstaniem związana jest legenda o trzech braciach, którzy rozpoczęli jej budowę, ale co wybudowali za dnia, spadało ze skał w nocy. Aby utrzymać budowę, postanowili oni złożyć ofiarę z ludzkiego życia. Wymyślili, że poświęconą jedną ze swoich żon, tę, która następnego dnia jako pierwsza przyniesie posiłek. Los sprawił, że była to Rozafa, żona najmłodszego z nich. Najgorsze w legendzie jest to, że bracia zamurowali ją żywcem z noworodkiem – na jej własną prośbę, z odsłoniętą jedną piersią dla możliwości karmienia oraz wolną prawą ręką do jego trzymania.

To, co dziś pozostało z twierdzy, pochodzi głównie z czasów jej budowy przez Wenecjan, czyli z okresu od końców XIV w. Główne wejście znajduje się od strony wschodniej, da się niemal pod bramę podjechać samochodem, gdzie znajduje się niewielki parking dla samochodów. Ostatnie 200-300 pod górę trzeba podejść pieszo. Odwiedzaliśmy twierdzę w sobotnie południe, stąd dlatego pewnie spotkaliśmy na swej drodze kilka młodych par, udających się na twierdzę na ślubną sesję fotograficzną. Sceneria rzeczywiście wymarzona, bo oprócz widowiskowych ruin, z twierdzy rozpościera się niesamowita panorama na całą okolicę i miasto Szkodra.

Główne wejście to wenecka brama, pochodząca z XV w. Potem idąc wyznaczonym traktem trafiamy na wieżę Balshajt (nazwaną on nazwy rodziny, rządzącej miastem na przełomie XIV / XV w.), z której rozpościera się najlepszy widok na miasto – naprawdę warto na wieżę wejść. Mijając dwie cysterny z XIV w. dochodzimy do chyba najbardziej widowiskowej budowli twierdzy – najstarszej świątyni Szkodry, katedry św.Stefana, wybudowanej w XIII w., w XVI w., po zdobyciu miasta przez Turków, przerobionej na meczet Sułtana Mehmeda Zdobywcy.

Mijając ruiny dawnego tureckiego więzienia (XVI / XVII w.) oraz kolejne cysterny z XIV w., wchodzimy do najważniejszej części zamku – dawnej siedziby dowódcy garnizonu z czasów weneckich (XV w.), w którym to budynku mieści się dziś Muzeum Historyczne. Zanim jednak wejdziemy do środka, zaglądamy jeszcze na zachodni kraniec twierdzy. Znajdziemy tu ruiny tureckiego hamamu (XVI / XVII w.) oraz dawne sekretne wyjście z zamku. Zachodnią część kończy duża wieża obronna z XVIII / XIX w.

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, Ołowiany Meczet poniżej twierdzy Rozafa

Szkodra, Ołowiany Meczet poniżej twierdzy Rozafa

Muzeum Historyczne, znajdujące się w twierdzy, nie ogranicza się do eksponowania historii fortecy. Znajduje się tu wystawa, przedstawiająca historię zarówno twierdzy, jak i miasta i całego regionu – możemy odbyć swoistą podróż w czasie, od okresu rzymskiego, poprzez czasy weneckie, osmańskie, aż po okres walki i odzyskania niepodległości. Oglądnąć można zarówno fragmenty architektoniczne, jak i broń czy naczynia i wyposażenie wnętrz, pochodzące z każdego z tych okresów. Znacząca jest znajdująca się przy wejściu płaskorzeźba, przedstawiająca legendarną Rozafę z dzieckiem na ręku, częściowo zamurowaną.

W obrębie twierdzy znajdują się ruiny wielu innych budynków: pałacu, garnizonu i więzienia tureckiego i kilku kolejnych cystern – jedną z nich odkryli kilka miesięcy przed naszym przybyciem polscy archeologowie. Jest też niewielki odcinek murów obronnych najstarszej „wersji” twierdzy, pochodzących jeszcze z czasów illyryjskich (IV w. p.n.e.).

Schodząc z twierdzy na dół, warto poszukać wzrokiem znajdującego się w dole, od strony wschodniej, Ołowianego Meczetu, kolejnej atrakcji Szkodry. Wybudowano go w końcówce XVIII w., a nazwa pochodzi o materiału, którym pokryto kopułę. Ledwie po 60 latach jego istnienia, w wyniku trzęsienia ziemi (1837 r.) swój bieg zmieniła rzeka Drin, okrążająca twierdzę, zalewając teren dookoła meczetu. Minaret niszczony był kilkukrotnie, ostatecznie runął już po II wojnie światowej, w wyniku uderzenia pioruna. Zamknięty w 1967 r., gdy władze komunistyczne zdelegalizowały wszelkie przejawy religijności, został ponownie otwarty w 1990 r.

Wracamy do samochodu i opuszczamy ostatecznie Szkodrę. Czas jechać dalej, kolejny nocleg mamy nad Boką Kotorską w Czarnogórze, a po drodze plany zwiedzenia kolejnych kilku bardzo ciekawych miejsc. Wracamy drogą do centrum Szkodry, z której wyjeżdżamy w kierunku północno-wschodnim. Mamy bowiem na terenie Albanii jeszcze jeden punkt w planie – w odległej od Szkodry po kilka kilometrów miejscowości Mes chcemy zobaczyć zabytkowy turecki most, będący ozdobą całej okolicy i jedną z bardziej znanych atrakcji turystycznych regionu Szkodry.

Znalezienie mostu nie sprawia problemów po wjechaniu do Mes. Droga, którą jedziemy wije się obok rzeki Kir, na której w centrum miejscowości stoi okazały (108 m długości) kamienny most o charakterystycznej dla osmańskich budowli sylwetce. Wybudowany został ok. 1780 r. przez miejscowego tureckiego paszę i stanowił część wiodącej tędy drogi do Prisztiny (dziś w Kosowie). Po krótkiej sesji fotograficznej mostu, wsiadamy w samochód i opuszczamy granice Albanii – kierujemy się na tereny Czarnogóry. Pierwszym przystankiem będzie stolica tego kraju – Podgorica. To właśnie miasto pokażemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z albańskiej Szkodry znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Prisztina, miasto jak nie z Kosowa

Pokazywaliśmy już na naszym blogu Prisztinę nocą. Teraz pora na spacer po stolicy Kosowa za dnia. Zobaczcie co warto w mieście zobaczyć, i dlaczego Prisztina nieco zaburzyła nasze wyobrażenie o Kosowie.

Tour de Europe 2014, dzień 14 (poprzedni wpis: Wjeżdżamy do Kosowa. Na początek Gračanica i starożytna Ulpiana). Początek pierwszego pełnego dnia w Kosowie przeznaczyliśmy na zwiedzanie Prisztiny, w której spędziliśmy noc. Wcześniej mieliśmy okazję przespacerować się po starym centrum miasta wieczorem, mieliśmy już więc głębsze rozeznanie, co i gdzie się znajduje. Zanim jednak opiszemy atrakcje stolicy Kosowa, tradycyjnie czas na wprowadzenie historyczne.

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina wg legend założona została przez uciekinierów ze starożytnej Ulpiany. Jeżeli to prawda, to kilka pierwszych wieków po upadku Ulpiany jest czarną dziurą w historii miasta. Prisztina pojawia się bowiem w historii dopiero gdzieś w XIII / XIV w., kiedy to jest siedzibą władców wczesnego państwa serbskiego. Właśnie w tych czasach wybudowano pobliski monaster w Gračanicy, zwiedzany przez nas razem z ruinami Ulpiany poprzedniego dnia.

Prisztina, meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii)

Prisztina, meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii)

W 1389 r. pod Prisztiną miała miejsce największa serbska trauma w historii – bitwa na Kosowym Polu, po której w krótkim czasie Turcy opanowali tereny serbskie. To właśnie pod ich panowaniem miasto rosło na znaczeniu, stając się ważnym ośrodkiem handlowym, a później nawet stolicą jednej z osmańskich prowincji albańskich. Albańczycy, zamieszkujący miasto, stopniowo byli islamizowani, choć w momencie najazdu Turków niemal wszyscy byli chrześcijanami.

Początek XX wieku to wyzwolenie z rąk Turków, ale i początek gwałtownych zmian. Wojny bałkańskie i obie wojny światowe to przechodzenie Prisztiny pomiędzy Albańczykami, Serbami, Włochami, Niemcami i wreszcie Jugosławią. Dziś to ok.500-tysięczne miasto, w którym ok.98% to Albańczycy. Serbowie, których przed wojną w Kosowie było tu prawie 30 tysięcy, uciekli podczas wojny w Kosowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, Prisztina

ładowanie mapy - proszę czekać...

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II: 42.667014, 21.167006
Prisztina, meczet Yaszara Paszy: 42.666060, 21.166352
Prisztina, meczet \'bazarowy\': 42.665515, 21.165451
Prisztina, wieża zegarowa: 42.666754, 21.166996
Prisztina, parlament Kosowa: 42.664308, 21.163316
Prisztina, deptak Matki Teresy: 42.661926, 21.162586
Prisztina, Teatr Narodowy: 42.663322, 21.164228
Prisztina, NewBorn: 42.660600, 21.158112
Prisztina, siedziba radia i TV: 42.657626, 21.160709
Prisztina, katedra Matki Teresy z Kalkuty: 42.656371, 21.159389
Prisztina, Biblioteka Narodowa: 42.657539, 21.162307
Prisztina, niedokończona serbska cerkiew Chrystusa Zbawiciela: 42.658494, 21.163536

 

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet "bazarowy"

Prisztina, meczet „bazarowy”

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Teraz trochę o tym, co nas w Prisztinie zaskoczyło. Czego spodziewa się turysta po wjeździe do Kosowa ? Standardowe rzeczy, czytane w sieci (bo słowa drukowanego w formie przewodników jest niestety jak na lekarstwo, a przynajmniej było na początku 2014 r., gdy planowaliśmy podróż) to przede wszystkim bieda, niepokoje społeczne, niedawno zakończona wojna, wojska KFOR na ulicach. Nienawiść pomiędzy Albańczykami i Serbami, uwielbienie dla UCK, Wyzwoleńczej Armii Kosowa, na zachodzie uznawanej za organizację terrorystyczną, w dodatku wg plotek finansowanej kiedyś przez Bin Ladena. Problemy z wyjazdem przez Serbię. Nie działa zielona karta, potrzebne jest dodatkowe płatne ubezpieczenie. Niskie ceny. Jeżeli wcześniej było się w Albanii, to automatycznie głowa doda jeszcze mercedesy, słabe drogi i szalonych kierowców. Obraz zaiste wybuchowy, stereotypy Albanii przy tym to obraz oazy spokoju.

Pierwsze zaskoczenie przeżyliśmy jeszcze pod Prisztiną, w Gračanicy, gdzie na ulicach najnormalniej w świecie wiszą… serbskie flagi – kilka kilometrów od stolicy Kosowa, zdominowanego przez Albańczyków. Owszem, Gračanica jest serbską enklawą, ale żeby tak od razu flagi wywieszać ? To się nam pokłóciło ze stereotypem Serbów gnębionych w Kosowie.

Prisztina. Choć ruch uliczny rzeczywiście swoim pozornym bałaganem zdecydowanie przypomina ten z Albanii czy nawet Turcji, to jednak miasto łamie nieco wbite w głowę przewidywania. Jako turyści ani przez moment nie czuliśmy się tu niebezpiecznie, wręcz przeciwnie – z ulic emanuje spokój. Wieczorny spacer dzień wcześniej dał nam dużo luzu – widok licznie spacerujących głównym deptakiem młodych ludzi, par, całych rodzin ewidentnie zlikwidował u nas jakiekolwiek pierwsze obawy, związane z postrzeganiem Kosowa.

Serbskie flagi w Gračanicy

Serbskie flagi w Gračanicy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, pomnik Skanderberga

Prisztina, pomnik Skanderberga

Prisztina, pomnik Ibrahima Rugovy

Prisztina, pomnik Ibrahima Rugovy

No i jeszcze jeden stereotyp – mimo, że panuje w Kosowie islam, a ten raczej kojarzy się nam z kobietami szczelnie okrytymi – Kosowianki (tak się to odmienia ? :)) bardziej przypominają kobiety z dowolnej zachodniej stolicy, niż ze stolicy kraju islamskiego. Nie dość, że słyną z urody, to jeszcze widoczna jest tu dbałość o bycie modną, „na czasie”. No i jeszcze jeden fakt „religijny”. Nie tak dawno wybudowano w centrum Prisztiny wielką chrześcijańską katedrę Matki Teresy z Kalkuty. Choć nadal nie dane jest dokończenie serbskiej cerkwi prawosławnej, której budowa rozpoczęła się w 1995 r., przed wybuchem wojny w Kosowie. Aż takich zmian jednak jeszcze nie ma – rany będą się zapewne jeszcze długo zabliźniać.

Generalnie Prisztina mocno odbiega od stereotypowych opowieści o Kosowie, jakich dostarczają nam nasze media. Miasto kolorowe, wręcz powiedzielibyśmy – roześmiane. Nie grzeszące urodą i nadmiarem atrakcji historycznych, ale spokojne, bezpieczne i aż nadto aspirujące do standardów europejskich. Choć tu za krańcem centrum „czai” się stara część miasta, jako żywa przeniesiona z Albanii – ciasne uliczki, obdrapane, niedokończone domy, krzykliwe kolory „kreacji” na wystawach sklepów, stragany z owocami. Co i tak nie zmienia faktu, że o ile Prisztina nie będzie naszym faworytem w rankingu miast dla miłośników zabytków, o tyle w rankingu miast lubianych – będzie wysoko.

Z punktu widzenia turystycznego, Prisztina nie ma jednak zbyt wiele do zaoferowania. Atrakcje historyczne da się tu policzyć na palcach obu rąk. Z czasów władzy tureckiej pozostały tu meczety:

  • meczet Sułtana Mehmeta II, zbudowany w połowie XV w., największy i najważniejszy meczet w Prisztinie. W XVII w. odnowiono go, a minaret odbudowano po trzęsieniu ziemi w 1955 r. Obecnie znów trwają tu prace przy odnowie, co ciekawe, finansowane ze środków tureckich;
  • meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii), nazwany od nazwiska fundatora, bogatego obywatela miasta, gubernatora Skopje. Meczet został wybudowany w 1834 r. Oryginalne wejście do meczetu zostało zniszczone na potrzeby budowy drogi, przechodzącej dziś przed nim. Także w 2014 r. był w odbudowie i także ze środków tureckich;
  • meczet „bazarowy”, stojący najbliżej centrum dzisiejszej Prisztiny, wybudowany w XV w. przez osmańskiego sułtana Bajazyda, kiedyś sąsiadujący z krytym miejskim bazarem (stąd nazwa), z którego dziś nic nie zostało. Meczet potocznie nazwyany jest też „kamiennym”, ze względu na unikalny minaret, który przetrwał w oryginale od czasu budowy meczetu;
Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, Teatr Narodowy

Prisztina, Teatr Narodowy

Prisztina, chrześcijańska katedra Matki Teresy z Kalkuty

Prisztina, chrześcijańska katedra Matki Teresy z Kalkuty

Prisztina, budynek Biblioteki Narodowej

Prisztina, budynek Biblioteki Narodowej

Warte zobaczenia (choć my odpuściliśmy sobie zwiedzanie wnętrz) jest także znajdujące się w sąsiedztwie powyższych meczetów Muzeum Kosowa, kiedyś siedziba władz tureckiej prowincji, a potem miejscowego garnizonu armii jugosłowiańskiej. Muzeum posiada bogatą kolekcję starożytnych znalezisk z okolic Prisztiny, część z nich nawet stoi na zewnątrz, w ogrodach otaczających muzeum.

Pomiędzy meczetami stoi także wieża zegarowa, wybudowana w XIX w., kiedyś posiadająca dzwon z XVIII w., wykonany w Mołdawii. Dzwon został ukradziony w 2001 r., a tradycyjny zegar wymieniono na elektryczny.

Tuż za meczetami rozpoczyna się centralny deptak Prisztiny, nazwany imieniem Matki Teresy. Wzdłuż niego znajdują się najważniejsze budynki dzisiejszej Prisztiny, m.in. siedziba parlamentu Kosowa czy Teatr Narodowy. Na deptaku zobaczycie także pomniki Ibrahima Rugovy, jednego z najwybitniejszych kosowskich polityków, prezydenta z początków XXI w. oraz Skanderberga, narodowego bohatera Albańczyków.

Najsłynniejszym obiektem turystycznym w Prisztinie jest bez wątpienia „NEWBORN”, napis w formie pomnika, oddany w dniu proklamowania przez Kosowo niepodległości w 2008 r. Znajduje się on nieco na zachód od zakończenia miejskiego deptaka Matki Teresy i warto do niego odbić w trakcie spaceru.

Prisztina, bulwar Billa Clintona

Prisztina, bulwar Billa Clintona

Prisztina, niedokończona cerkiew Chrystusa Zbawiciela

Prisztina, niedokończona cerkiew Chrystusa Zbawiciela

Prisztina, słynny NEWBORN

Prisztina, słynny NEWBORN

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Idąc nadal na południe, wejdziemy na ulicę Geroge’a Busha (prezydenta USA) – Stany Zjednoczone są w Kosowie wręcz wielbione. Ulice i pomniki amerykańskich prezydentów, tak samo jak amerykańskie flagi – to norma. W Prisztinie jest też ulica Billa Clintona. Idąc ulicą Busha mijamy kampus uniwersytecki oraz siedzibę kosowskiego radia i telewizji, by dotrzeć w końcu do chrześcijańskiej katedry Matki Teresy, nowego kościoła, oddanego do użytku bodajże w 2010 r. Ma być tu przeniesiona siedziba kosowskiego chrześcijańskiego biskupstwa, obecnie mającego siedzibę w Prizrenie. Jak widać, religia rzymsko-chrześcijańska nie budzi w Albańczykach oporu, w przeciwieństwie do prawosławia.

Końcówka naszego spaceru po Prisztinie to marsz dookoła terenu kampusu uniwersytetu. Jeżeli obejdziecie go dookoła, dane Wam będzie zobaczyć jeszcze dość dziwny budynek Biblioteki Narodowej oraz niedokończoną budowę prawosławnej cerkwi Chrystusa Zbawiciela. Jej konstrukcja rozpoczęła się jeszcze przed wojną w Kosowie, w 1995 r. i nigdy się nie skończyła. Obecnie Albańczycy nie pozwalają na jej ukończenie, rozważana jest nawet rozbiórka.

Centrum Prisztiny jest mocno kontrastowe – budynki pamiętające czasy komunistyczne, rozpadające się hotele czy ministerstwa mieszczące się w budynkach mieszkalnych, kontrastują z awangardowymi nowymi konstrukcjami. A dodatkowo niemal obok znajduje się stara część miasta, pamiętająca nawet początki okupacji tureckiej. Miasto kontrastów, w którym widać budzący się rozwój i ambicje europejskiej stolicy. Mimo że upłynie dużo czasu, aż to nastąpi, to jednak Prisztinie zdecydowanie najbliżej do Europy ze wszystkich kosowskich miast, które widzieliśmy przez dwa dni spędzone w tym kraju. Bardzo kontrastuje m.in. z Kosowską Mitrowicą, którą odwiedziliśmy jeszcze tego samego dnia – ale o tym będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze stolicy Kosowa – Prisztiny – znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2015

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Oradea, czyli nasze przywitanie z Rumunią

Oradea, po polsku zwana kiedyś Wielkim Waradynem, z Polską mające historycznie trochę wspólnego, było pierwszym, kilkugodzinnym zaledwie przystankiem na naszej wakacyjnej trasie w 2014 r.

Tour de Europe 2014, dzień 2 (poprzedni wpis: Tour de Europe 2014, czyli bałkański suplement). Pierwszy dzień wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. – jak zwykle u nas – był przejazdem na trasie Poznań – Rzeszów. Z racji tego, że nasz czworonogi domator nie znosi podróży samochodem (a dodatkowo ma jeszcze chorobę lokomocyjną) – nie bierze udziału w naszych wojażach, znajdując schronienie u zawsze otwartej na takie „podrzucanie” rodziny. Tak było i tym razem – po zostawieniu psa pod najlepszą możliwą opieką i krótkim noclegu, wyjechaliśmy z Polski na właściwe „Tour de Europe”.

Rumunia znalazła się na naszej trasie po raz pierwszy. Nie dlatego, że chcieliśmy „odhaczyć” na mapie kolejny odwiedzony kraj – nie o to w naszym zwiedzaniu chodzi, zresztą zanosi się na to, że już całkiem niedługo do Rumunii wrócimy na troszkę dłużej niż na jeden dzień. Bardziej chodziło o to, żeby coś zmienić w naszej trasie na południe – rok wcześniej jechaliśmy już przez Bałkany do Turcji i nie chcieliśmy powtarzać tej samej trasy przez Słowację i Węgry, chcieliśmy zobaczyć coś nowego. I tak „wpadła” nam przejażdżka zachodnimi rubieżami Rumunii i zwiedzanie miasta Oradea, leżącego tuż przy granicy z Węgrami.

Historia dzisiejszej Oradei, zwanej kiedyś z łaciny Varadinum, zaczyna się mniej więcej w X wieku, ale znaczenie wioski znacznie wzrasta wiek później, kiedy to król Węgier, Władysław I, funduje tu biskupstwo. Przy okazji pierwszy związek z Polską – Władysław I był synem polskiego króla – Mieszka II, urodził się w Krakowie. XIII i XIV w. to czas wielkiego rozwoju miasta – z tego okresu pochodzi m.in. cytadela, której pozostałości można oglądać tu do dziś.

Oradea, cytadela

Oradea, cytadela

Oradea, rzymskokatolicka bazylika

Oradea, rzymskokatolicka bazylika

Oradea, Pałac Biskupi przy bazylice

Oradea, Pałac Biskupi przy bazylice

Oradea, rzeka Crișul Repede

Oradea, rzeka Crișul Repede

W XVI i XVII w. miasto wielokrotnie zmieniało przynależność państwową w wyniku walk pomiędzy Turkami i Habsburgami. Swoją świetność zaczęło odzyskiwać w XVIII w., kiedy to przeprojektowano jego układ, widoczny do dziś. Z tego też okresu pochodzi wiele znaczących budowli w mieście. Choć zamieszkiwane w większości przez Węgrów, po I wojnie światowej zostało wcielone w skład Rumunii, co rozpoczęło prawdziwy exodus mieszkańców narodowości węgierskiej. Z ponad 90% na początku XX wieku, dziś jest ich ok.25%. Węgrzy zajęli „swoje” miasto ponownie w czasie II wojny światowej, ale znów byli nie po tej stronie co trzeba i po zakończeniu wojny Oradea ponownie znalazła się w granicach Rumunii.

Oradea, rzymskokatolicki kościół św.Ducha

Oradea, rzymskokatolicki kościół św.Ducha

Dziś Oradea stara się przyciągać turystów swą niebanalną zabudową starówki, która naprawdę robi wrażenie. Miasto znane jest też z niezliczonej liczby świątyń, których znajduje się tu około setki. Oradea jest w dziesiątce największych miast Rumunii, licząc prawie 200 tys. mieszkańców.

Zwiedzanie Oradei zaczynami od cytadeli, wybudowanej na kształcie pięciokąta. Pierwsze obwarowania powstały tu jeszcze za czasów Władysława I, który najpierw wybudował tu warowny klasztor. Później w murach cytadeli ufundował on wspomniane przez nas już biskupstwo. W XIII w. najpierw najazdy Tatarów, a potem lokalny konflikt spowodowały ogromne jej zniszczenia.

Odbudowę cytadeli podjęto w XIV w., wtedy też wybudowano w jej wnętrzu pokaźną katedrę oraz wystawiono statuy trzech kanonizowanych węgierskich królów, które znajdują się tu do dziś. Katedra stała się miejscem pielgrzymek chrześcijan z całej Europy. Przez dwa tygodnie przebywał tu w 1412 r. polski król Władysław Jagiełło. Przez wieki chowano tu po śmierci królów, w tym m.in. Zygmunta Luksemburskiego, cesarza niemieckiego, a jednocześnie króla Węgier, Włoch i Czech.

Oradea, pałac Moskovitz Miksa

Oradea, pałac Moskovitz Miksa

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, pałac Rimanoczy'ego Seniora

Oradea, pałac Rimanoczy’ego Seniora

Przez kolejne wieki cytadela służyła różnym militarnym celom w czasach walk Węgrów, Habsburgów i Turków, będąc niszczona i rozbudowywana przez kolejnych właścicieli. Swój dzisiejszy kształt zawdzięcza rozbudowie z końca XVIII w., dokonanej przez Austriaków. Oficjalnie funkcję militarną obiekt przestał pełnić w połowie XIX w., a od czasów II wojny światowej zaczął popadać w ruinę. Niestety podczas naszej wizyty w Oradei, cytadela była zamknięta dla zwiedzających, mogliśmy ją jedynie obejrzeć z zewnątrz.

Z cytadeli idziemy do kolejnej ważnej budowli – rzymskokatolickiej bazyliki Wniebowzięcia NMP, wybudowanej w drugiej połowie XVIII w. Uważana jest ona za największą barokową katedrę w całej Rumunii, a w jej wnętrzach przechowywane są dziś relikwie świętego króla Władysława I. Tuż obok, na terenie parku przy katedrze, stoi także ogromny pałac biskupi, pochodzący z tego samego okresu. Pałac słynie ze swoich rozmiarów oraz 365 okien, dziś mieści się w nim muzeum, dostępne dla zwiedzających.

Spod katedry idziemy w stronę zabytkowego centrum Oradei, wchodząc w nie ulicą Strada Republicii, jedną z najpiękniejszych ulic całej Transylwanii, wypełnioną budynkami w stylu Art Nouveau. Od północy najpierw natykamy się na rzymskokatolicki kościół św.Ducha. Początkowo był to klasztor franciszkański, ale w 1787 r. został przekazany kościołowi rzymskokatolickiemu. Wtedy to dobudowano najwyższą z wież na przedniej fasadzie. Był remontowany po tym, jak na przełomie XIX i XX wieku wykryto poważne pęknięcia w jego strukturze.

W miarę zbliżania się do centrum, przy ulicy Republicii ukazują się nam kolejne perełki architektoniczne. Najpierw są to dwa pałace: Apollo i Moskowitz Miksa, wybudowane w początkach XX w. Odbijamy nieco w prawo, by zobaczyć stojący w bocznej uliczce kompleks zakonu Norbertanek, a w zasadzie kościół, kiedyś stanowiący część klasztoru, zbudowany w połowie XVIII w.

Oradea, stare miasto

Oradea, stare miasto

Oradea, pomnik i muzeum poety Endre Ady

Oradea, pomnik i muzeum poety Endre Ady

Oradea, budynek teatru

Oradea, budynek teatru

Oradea, budynek dawnego hotelu "Astoria"

Oradea, budynek dawnego hotelu „Astoria”

Wracamy na ulicę Republicii, trafiając od razu na wybudowany na początku XX w. pałac, należący (i zaprojektowany przez niego) do architekta Rimanoczy’ego Seniora, a będący ponoć kopią weneckiego pałacu Ca d’Oro. Stąd znów odbijamy (tym razem na lewo) ze Strada Republicii, by zobaczyć stojące tuż obok małe muzeum Endre Ady, znanego węgierskiego poety, żyjącego na przełomie XIX i XX w. W Oradei spędził on sporą część swojego życia, tu tworzył i pracował jako dziennikarz. Tu też poznał swoją późniejszą kobietę życia i muzę – Ledę. Muzeum stoi w miejscu dawnej kafejki, w której uwielbiał tworzyć Ady.

Schodzimy w stronę rzeki, by zobaczyć stojący tuż nad nią kalwiński kościół reformowany z XVIII w. Spacerem wracamy do Strada Republicii, by wyjść na wprost stojącego w jej centralnej części kościoła św.Anny i kompleksu klasztornego sióstr Urszulanek, pochodzących z II poł. XVIII w. Na kościele podobno do dziś widać poziom wody z powodzi, która zalała miasto w 1851 r.

Obok budynków klasztornych znajduje się przy Strada Republicii, za siedzibą dawnego bazaru miejskiego, spory plac, przy którym znajduje się budynek teatru, oddany do użytku w 1900 r. Przed teatrem stoi okazały pomnik Marii Koburg, królowej Rumunii z początków XX w., bardzo przez Rumunów poważanej (głównie za odwagę w czasie I wojny światowej i udział w rokowaniach pokojowych po jej zakończeniu, kiedy to Rumunia ogromnie zyskała terytorialnie). Obok niego znajdują się dwa kolejne architektoniczne przykłady stylu Art Nouveau – tzw. pałace Adorjana, wybudowane w 1903 i 1905 r. Także obok teatru znajduje się niezwykle widowiskowy, świeżo odrestaurowany budynek dawnego hotelu Astoria, także pochodzący z pierwszych lat XX w.

Przechodzimy na południową stronę rzeki Crișul Repede, nad którą leży Oradea. Tu znajduje się plac Unirii, a jako pierwszy z pewnością rzuca się w oczy stojący pośrodku kościół św.Władysława, wybudowany w latach 1720-1733 (choć kilka elementów dobudowywano nawet do 1800 r.). Wnętrza kryją najstarszy kościelny ołtarz w Oradei, datowany na 1730 r. Przed kościołem znajduje się budynek ratusza miejskiego, wybudowany w 1903 r. Jego wieża została odbudowana po pożarze z 1944 r. – ironia losu polega na tym, że służyła wtedy jako… wieża obserwacyjna dla strażaków.

Oradea, budynek ratusza

Oradea, budynek ratusza

Oradea, siedziba greckokatolickiego episkopatu

Oradea, siedziba greckokatolickiego episkopatu

Oradea, kościół św.Władysława

Oradea, kościół św.Władysława

Oradea, plac Unirii

Oradea, plac Unirii

Oradea, jeden z budynków kompleksu "Czarny Orzeł"

Oradea, jeden z budynków kompleksu „Czarny Orzeł”

Oradea, park 1 Grudnia

Oradea, park 1 Grudnia

Oradea, stara synagoga nad brzegiem rzeki Crișul Repede

Oradea, stara synagoga nad brzegiem rzeki Crișul Repede

Ale przy placu Unirii znajdziemy wiele więcej interesujących budynków. Znajdują się tu dwa inne kościoły. Pierwszy z nich – pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP (zwany też „kościołem księżycowym”), a jego budowa rozpoczęła się w 1784 r. W 1793 r. na froncie wieży kościelnej zamontowano unikalny mechanizm, pokazujący fazy księżycowe – stąd popularna nazwa świątyni. Drugi to greckokatolicki kościół św.Mikołaja z 1810 r., o niezwykle misternie zdobionych wnętrzach. Był on kilkukrotnie odbudowywany po pożarach.

Także przy placu Unirii stoi widowiskowy budynek greckokatolickiego episkopatu – jego budowę ukończono ok.1903 r. Kilka lat później oddano do użytku inny widowiskowy kompleks budynków, tzw. Czarny Orzeł („Vulturul Negru”). Kompleks ten, składający się ze stojących z przodu dwóch budynków, połączonych z trzecim, tylnym, mieścił m.in. teatr, salę balową czy kasyno.

Stąd ucięliśmy sobie krótki spacer do zielonego „serca” Oradei, czyli znajdującego się już w okolicy cytadeli (od której rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta) parku 1 Grudnia. Po drodze mieliśmy jeszcze okazję zobaczyć synagogę, wybudowaną w 1878 r., kiedy to miejscowa, ogromna społeczność żydowska podzieliła się na dwa odłamy, z których każdy rozpoczął budowę własnej świątyni. Okazała synagoga niestety była w czasie gruntownego remontu.

I tak zakończyła się nasza pierwsza przygoda z Rumunią, czyli zwiedzanie miasta Oradea. W sumie spędziliśmy tutaj prawie 4 godziny, a sama Oradea bardzo pozytywnie zapadła nam w pamięci. Nabraliśmy naprawdę dużej chęci, by do Rumunii przyjechać na dłużej. Ale na razie czekała nas dalsza trasa wakacyjna – kolejnym jej elementem będzie serbskie Smederevo, gdzie mieliśmy zaplanowany pierwszy nocleg. Ale o tym już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z rumuńskiej Oradei znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.2

Druga część naszego zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju linii 28 to same duże atrakcje: najstarsza dzielnica Alfama („źródło” muzyki Fado), historyczny zamek św.Jerzego, miejska katedra i miejsce narodzin św.Antoniego z Padwy.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.1). Pierwszą część naszej podróży po Lizbonie wzdłuż trasy zabytkowego, żółtego tramwaju linii 28 zakończyliśmy, wysiadając na przystanku Largo das Portas do Sol – bramie do starej Alfamy.

I znów można popatrzeć na kawał historii. Alfama to najstarsza dzielnica Lizbony, kiedyś było to centrum miasta za czasów arabskich. Po Maurach zachował się jedynie labirynt ciasnych, malowniczych uliczek. Paradoks historyczny – po wygnaniu Maurów stopniowo, w obawie przed trzęsieniami ziemi, przenoszono miasto na sąsiednie wzgórza – ale gdy nadeszło to najtragiczniejsze tąpnięcie w 1755 r. – to właśnie Alfama jako jedyna przetrwała prawie nienaruszona. Dziś Alfama, oprócz malowniczych zaułków, ma jeszcze jedną atrakcję – to tu w XIX w. narodziła się muzyka Fado, z której dziś znana jest cała Portugalia.

Na Largo das Portas do Sol (a właściwie ze znajdującego się tu punktu widokowego Miradouro de Santa Luzia) roztacza się cudowny widok na Alfamę, wybrzeże, a także na szczyty zwiedzanych już przez nas klasztoru św.Wincentego i Panteonu Narodowego. Naprzeciwko tarasu widokowego dla chętnych stoi Muzeum Sztuk Dekoracyjnych (dla posiadaczy LisboaCard 20% zniżki na wstęp) – my sobie odpuściliśmy. Warto spojrzeć okiem na znajdującą się obok muzeum, wykonaną z „azulejos” mapkę Alfamy.

Znaleźć też można tu kościół Santa Luzia, wybudowany pierwotnie już w czasach odbicia Lizbony z rąk Maurów (XII w.), ale zniszczony w czasie trzęsienia ziemi w 1755 r. Obecny budynek pochodzi z czasów odbudowy po trzęsieniu, z XVIII w.

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z "azulejos"

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z „azulejos”

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, kościół Santa Luzia

Lizbona, kościół Santa Luzia

Po nacieszeniu się widokiem z góry, schodzimy schodkami wgłąb Alfamy. Łatwo się tu zgubić z gąszczu krętych uliczek usianych kafejkami, w których wieczorami można na żywo posłuchać Fado. Kierujemy się „na z góry (czyli z tarasu widokowego Largo das Portas do Sol) upatrzone pozycje” – naszą uwagę zwróciły dzwonnice dwóch kościołów, które zapragnęliśmy zobaczyć. Idziemy nieco w ciemno, „na czuja”, kierując się tam, gdzie wg nas powinny stać świątynie – w ciasnych uliczkach nie widać u góry ich wież.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Docieramy najpierw do kościoła św.Michała (São Miguel), stojącego w samym sercu Alfamy. Najczęściej przez turystów pomijany, a niesłusznie. Wybudowany został prawdopodobnie już w początkach państwa portugalskiego (XII w.) i gruntownie przebudowany na przełomie XVII / XVIII w. Przez większość tygodnia jest niestety zamknięty, otwiera się go jedynie na czas nabożeństwa w piątek lub niedzielę – a szkoda, bo jest ponoć jednym z piękniejszych lizbońskich kościołów, jeśli brać pod uwagę wnętrza właśnie. Nam też nie udało się ich zobaczyć.

Spacerując uliczkami Alfamy nie da się nie zauważyć związków z Fado. Przypominają o tym na każdym kroku ścienne mozaiki, witryny kafejek czy malowidła na murach. Alfama dumnie przedstawia się też na każdym kroku zmyślnymi napisami z nazwą dzielnicy. Schodzimy na sam dół, gdzie niemal przy nabrzeżu stoi Muzeum Fado – punkt obowiązkowy dla turystów w Lizbonie. Wstęp normalnie kosztuje 5 EUR, dla posiadaczy LisboaCard 30% zniżki, czyli 3,50 EUR.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Muzeum pokazuje całą historię powstania i popularyzacji muzyki Fado, muzyki powstałej w dzielnicy biedoty i przestępczości, początkowo odrzucanej przez wyższe sfery i intelektualistów. Można tu także zobaczyć historię gitar portugalskich, używanych przy graniu Fado, a także galerię największych sław tego gatunku. Wliczony w cenę przewodnik audio umożliwia wysłuchanie niezwykle bogatej palety utworów dowolnego wykonawcy. Nam jednak jakoś nie udało się zostać fanami Fado, opuszczamy muzeum bez większego żalu.

Pniemy się z powrotem w górę uliczkami Alfamy – ale inną trasą, chcemy dotrzeć do kolejnej świątyni, widzianej z góry. Nieco przypadkiem trafiamy na inny, niepozorny zabytek sakralny – kaplicę Nossa Senhora dos Remédios (nie wiemy do końca, jak to przetłumaczyć), wybudowaną przez bractwo marynarzy i rybaków już w 1517 r. Kilkadziesiąt lat później dobudowano obok szpital, ale oba budynki ostały zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1755 r. Kaplicę odbudowano, szpitala nie. Na listę zabytków narodowych wpisano portal wejściowy, zdobiony motywami roślinnymi.

Wspinamy się w górę malowniczą uliczką Rua da Regueira. Warto tu zwrócić uwagę (jak zresztą na całej Alfamie) na zabytkowe „azulejos” na niektórych budynkach, datowane na XVIII w. Cały czas usiłujemy znaleźć dojście do drugiego z kościołów, który widzieliśmy z góry. W końcu udaje się – stajemy przez kościołem św.Stefana (Santo Estêvão), wybudowanym pierwotnie już w XII w., ale całkowicie przebudowanym w 1733 r. Po uszkodzeniach wywołanych trzęsieniem ziemi w 1755 r., ponownie otwarto go w 1773 r. Był kiedyś jednym z dwóch kościołów parafialnych na Alfamie.

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Wychodzimy z Alfamy, trafiając znów na trasę żółtego tramwaju 28, przy przystanku Rua das Escolas Gerais, o jeden stop wcześniejszym od Largo das Portas do Sol, na którym wysiedliśmy poprzednio. Ale tym razem nie wsiadamy do tramwaju, nie ma sensu, stąd chcemy już pieszo dojść do pobliskiego zamku św.Jerzego. Tyle że zamiast do zamku, przez pomyłkę trafiamy na uliczkę Calçada do Menino de Deus – jest tu co prawda brama prowadząca na teren zamkowy, strzeżona przez strażnika, ale nie jest to wejście dla turystów.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Ale za to tuż przed wspomnianą bramą trafiamy na kościół Dzieciątka Jezus (do Menino de Deus), wybudowany z inspiracji króla Jana V w 1711 r., na kilka miesięcy przed narodzinami jego pierwszego dziecka. Nieznacznie tylko uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., stał się parafią dla kilku okolicznych dzielnic. W połowie XIX w. znów nieznacznie uszkodził go pożar. W 1910 r. podczas rewolucji obalającej monarchię, został uszkodzony i ograbiony, ponownie otwarty już w czasie II wojny światowej. We wnętrzach zachowały się cenne ołtarze, ambony i dzieła malarstwa artystów z przełomu XVII / XVIII w.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Poinstruowani przez ochroniarza na bramie, idziemy już prawidłowo w stronę zamku i trafiamy na Pátio de Dom Fradique, dawny dolny dziedziniec Palacio Belmonte, o którym za chwilę. To przedziwne, że tu obok zamku i obok pałacu, dziś przekształconego w luksusowy, zbierający nagrody hotel, znajduje się tak zaniedbane i zapomniane miejsce. Kiedyś część pałacowa, dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy z resztkami zawalonych domostw i pomalowanymi graffiti murami.

Wychodzimy przed Palacio Belmonte, tuż obok najdłuższego zachowanego fragmentu zewnętrznych murów obronnych zamku św.Jerzego. Palacio Belmonte wybudowany został w 1449 r. na resztkach dawnych starożytnych rzymskich (ok.130 r. p.n.e.) oraz arabskich fortyfikacji – w kształt budynku wtopiono m.in. stojące tu trzy wieże obronne, jedna z czasów arabskich (przed powstaniem Portugalii). W początkach XVIII w. we wnętrzach ułożono kilkadziesiąt widowiskowych mozaik z „azulejos” – złożono je z niemal 30 tysięcy płytek (!). Część wnętrz jest dziś dostępna publicznie, reszta stanowi część hotelową.

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Wchodzimy na teren zamku św.Jerzego, najstarszego zamieszkanego terenu w Lizbonie, ufortyfikowanego po raz pierwszy jeszcze przez Rzymian w II w. p.n.e. Wstęp jest płatny, bilet kosztuje 8,50 EUR, dla posiadaczy LisboaCard przewidziano 20% zniżki (czyli 7 EUR). Rzymskie umocnienia poważnie rozbudowali po raz pierwszy Maurowie w X w. To właśnie w bramie tego zamku poległ rycerz Martim Moniz (pisaliśmy o nim w poprzedniej części tego wpisu) podczas zdobywania go przez rycerzy krzyżowych w 1147 r.

Od 1255 r., czyli od czasu gdy Lizbona stała się stolicą państwa portugalskiego, zamek został siedzibą portugalskich monarchów. Dzięki temu był stale rozbudowywany, choć często toczyły się o niego walki. Pod koniec XIV w. gruntownie rozbudowano mury obronne (miały ponad 5 km długości), wbudowując w nie aż 77 wież. W tym też okresie nazwano go „zamkiem św.Jerzego”. To tutaj monarcha przyjmował Vasco da Gamę po jego powrocie z pierwszej wyprawy morskiej do Indii.

Krótko potem rozpoczęto jednak budowę nowej siedziby królewskiej nad Tagiem i zamek utracił swoje znaczenie. Rodzina królewska nigdy już tu nie powróciła, choć był taki moment, że chciała. W XVI w. ówczesny król Sebastian rozpoczął odbudowę zniszczeń, spowodowanych trzęsieniami ziemi, chcąc przywrócić tu siedzibę królewską, ale niestety nie dożył końca prac, które potem zostały zarzucone, a zamek zaczął pełnić funkcję więzienia i koszar. Odbudowę wznowiono pod koniec XVII w., ale znów nadeszło trzęsienie ziemi (1755 r.), poważnie uszkadzając fortyfikacje. Do ponownej odbudowy nigdy już nie przystąpiono, ograniczając się do miejscowych renowacji. Do dziś zachowała się spora część zamkowych murów oraz 18 wież obronnych.

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Na zamku jest kilka interesujących miejsc. Najpierw trafiamy na teren dawnych pałacowych ogrodów z kilkoma statuami i rzeźbami portugalskich władców. Z ogrodami łączy się taras widokowy, szósty już zdaje się odwiedzany przez nas w Lizbonie. Tu też można zauważyć elementy dawnego pałacu królewskiego, kompletnie zniszczonego przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Za ogrodami znajduje się również dawna część pałacowa, w której dziś znajduje się niewielkie muzeum archeologiczne ze stałą wystawą, przedstawiającą historię terenów miasta od czasów starożytnych (VII w. p.n.e.) aż do współczesnych. Wstęp do muzeum zawarty jest w cenie biletu zamkowego.

Następnie zwiedzamy sam zamek. To dziś w zasadzie same mury i wieże obronne, dziedzińce zamkowe są puste. Atrakcją z pewnością jest możliwość wspięcia się na szczyt murów i spacer dookoła fortyfikacji kilkanaście metrów nad ziemią. Na koniec pozostaje usadowione za zamkiem, stanowisko archeologiczne, prezentujące trzy najwazniejsze etapy z życia zamku: etap najstarszy, starożytny (od VII w. p.n.e.), etap arabski (od budowy zamku po XI w.) i etap ostatni, przed zniszczeniem przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Zwiedzając stanowisko archeologiczne warto zwrócić uwagę na przylegający do niego okazały kościół św.Krzyża (de Santa Cruz do Castelo). Został on przekształcony z / lub wybudowany na miejscu znajdującego się tu wcześniej meczetu zaraz po zdobyciu zamku przez Afonso I w 1147 r. Tutaj święcono pierwszego biskupa Lizbony w tym samym roku. Istnieje także legenda, że tutaj biskup Bragi i Porto, João Peculiar (jego osobliwą podobiznę można znaleźć na ścianach stacji metra Martim Moniz w Lizbonie) koronował Afonso na pierwszego króla Portugalii. Ale nie znaleziono dotychczas potwierdzenia tej legendy.

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Kościół św.Krzyża wielokrotnie był bardzo poważnie niszczony przez trzęsienia ziemi w XIV, XVI i XVIII w. Po tym najsilniejszym, z 1755 r., po raz kolejny go odbudowano i oddano do użytku w 1776 r. Wychodzimy z zamku – wreszcie można przez chwilę iść w dół, zamiast w górę. Jednak położenie Lizbony na wzgórzach podczas całodniowego zwiedzania daje w kość. Idziemy uliczką Rua da Saudade w kierunku słynnej katedry Sé. Najpierw jednak na środku Rua da Saudade napotykamy pierwsze ruiny rzymskiego teatru z I w. p.n.e. Inne rzymskie (i nie tylko) pozostałości znajdują się także we wnętrzach samej katedry – została na nich wybudowana.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Budowę katedry w Lizbonie rozpoczęto niemal natychmiast po jej wyzwoleniu z rąk Maurów – w 1147 r., na miejscu wcześniej stojącego tu głównego miejskiego meczetu. Chrześcijaństwo w Lizbonie ma jednak tradycje duże dłuższe – miasto było siedzibą biskupa już w późnych czasach rzymskich (IV w.). Póżniej za Wizygotów i Maurów wiarę tą tłumiono, ale mimo to zachowała się do czasu wyzwolenia niewielka społeczność chrześcijańska.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Jak już napisaliśmy przy okazji kościoła św.Krzyża, zaraz po wyzwoleniu miasta, mianowano nowego biskupa Lizbony (został nim jeden z angielskich rycerzy krzyżowych), dla którego trzeba było wybudować siedzibę. Budowa trwała aż do początków XIII w., a kiedy ją ukończono, rozpoczęto budowę przyległego do niej klasztoru (XIII / XIV w.). Szybko też sprowadzono do katedry (jeszcze w XII w.) z południa Portugalii relikwie św.Wincentego za Murami (Sao Vicente de Fora), które spoczywają w niej do dziś. W czasie wizyty w Lizbonie papieża Benedykta XVI, otrzymał on w darze część relikwii.

W katedrze bardzo rzadko chowano osoby świeckie – wyjątek zrobiono w XIV w. dla króla Portugalii Afonso IV i jego małżonki – w podzięce za zasługi króla w walkach z Maurami. Ich grobowce znajdują się w prezbiterium, za głównym ołtarzem. Tam też zresztą znajdują się relikwie św.Wincentego. W katedrze Se w Lizbonie ochrzczony został podobno także św.Antoni z Padwy, który urodził się tuż obok świątyni – w jego miejscu urodzenia wybudowano potem kolejny kościół – o nim za chwilę.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Trzęsienie ziemi w 1755 r. bardzo mocno uszkodziło katedrę (także prezbiterium z grobowcami) oraz klasztor. Odbudowa zakończyła się dopiero pod koniec XVIII w., a królewskie grobowce wykonano na nowo w 1781 r. W XX w. najpierw zmieniono fasadę kościoła na neogotycką, a potem w rezultacie kolejnego remontu, przywrócono jej styl z powrotem na średniowieczny.

Część katedry oraz klasztor dostępne są do zwiedzania za opłatą (2,5 EUR), ale zdecydowanie polecamy „szarpnąć” się na ten wydatek – warto. Dzięki temu zobaczycie dużą część katedralnych kaplic, w tym m.in. kaplicę Damiana i Kosmy z grobowcem XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, wiernego towarzysza króla Afonso IV, który kazał się pochować tam, gdzie król, by zawsze być blisko niego. W tej samej kaplicy pochowano też drugą żonę rycerza, Marię. Grobowiec rycerza ma wieko z jego postacią oraz psem w nogach mężczyzny, wieko grobowca żony zdobi jej postać, czytająca „Księgę godzin”, popularną w tamtych czasach, stanowiącą o podnoszeniu jakości życia duchowego wśród chrześcijan.

Zobaczycie także ruiny klasztoru z XIV w., przylegającego do katedry, także z kaplicami zawierającymi grobowce. Pośrodku dziedzińca klasztornego znajduje się spore stanowisko archeologiczne, gdzie odkryto kilka warstw pozostałości po poprzednich cywilizacjach. Zaczynając od czasów fenickich (znaleziono ceramikę i naczynia z ok. VIII w. p.n.e.) do rzymskich (zabudowania z II/ I w. p.n.e., droga z I w. n.e.) i arabskich (budynek przylegający do ówczesnego meczetu z XI w.). Budynek arabski prawdopodobnie zburzono na potrzeby budowy klasztoru w XIV w., nie mając pojęcia, że pod nim znajdują się jeszcze starsze elementy. Zostały one odkryte dopiero w 1990 r., podczas wykopalisk, prowadzonych w klasztornym ogrodzie.

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Z katedry wychodzimy już niemal o zmroku – powoli kończy się pierwszy dzień naszej trasy po atrakcjach Lizbony wzdłuż trasy tramwaju nr 28. Na koniec idziemy jeszcze do stojącego obok katedry kościoła św.Antoniego, wybudowanego podobno na miejscu, w którym stał dom rodzinny świętego – tu właśnie narodził się w 1195 r. św.Antoni z Padwy. Co ciekawe, we wnętrzu kościoła trwało właśnie nabożeństwo, odprawiane… po polsku. Zapewne jakaś grupa pielgrzymów z ojczyzny.

Przez okazałą kościelną zakrystię można zejść do najstarszej części świątyni (została ona całkowicie odbudowana pod koniec XVIII w. po tym, jak poprzednia została zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r.) – do krypty, gdzie znajduje się miejsce narodzin św.Antoniego. Znów widać, że dużo tu pielgrzymów z Polski – jest także polskojęzyczna wersja napisu w tym miejscu. A przy wejściu da się zauważyć ceramiczna mozaika (znów „azulejos”), upamiętniająca wizytę papieża Jana Pawła II w tym miejscu (1982). Jan Paweł II przybył wtedy do Portugalii m.in. by podziękować w Fatimie za ocalenie w czasie zamachu na niego dokładnie rok wcześniej.

Gdy wychodzimy z kościoła św.Antoniego, jest już ciemno, więc czas na zakończenie pierwszego pełnego dnia w Lizbonie. Listopadowa pogoda bardzo nam dopisała – do tego stopnia, że dało się chodzić w krótkim rękawku i… krótkich spodenkach. Rewelacja – ale już następnego dnia miało być dokładnie odwrotnie, a przecież czekała nas druga część trasy żółtego tramwaju linii 28. Ale zanim znów wrócimy do tej trasy, zapraszamy na nocne zdjęcia Lizbony.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

Barri Gotic, czyli stare miasto w Barcelonie

Długi listopadowy weekend w Lizbonie zaczynamy od zwiedzania… Barcelony. Kilkugodzinną przesiadkę na barcelońskim lotnisku postanowiliśmy wykorzystać na zwiedzanie dzielnicy Barri Gotic. Byliśmy tu już dwa lata wcześniej, ale teraz zamierzaliśmy bardziej wgłębić się w wąskie uliczki starego miasta.

Długi listopadowy weekend zaplanowaliśmy sobie w Lizbonie. Bilety lotnicze składaliśmy z oferty kilku linii lotniczych i zrobił się z tego niezły maraton. Najpierw samochodowy dojazd pod lotnisko Schoenefeld w Berlinie i nocleg w aucie. Rano dojazd na inne lotnisko – Tegel (samochód został pod Schoenefeld z prozaicznego powodu – na to lotnisko mieliśmy lot powrotny) i wylot Lufthansą do Monachium, gdzie była szybka przesiadka na lot do Barcelony, też Lufthansą. W Barcelonie mieliśmy 7-godzinny stop przed lotem, tym razem portugalskim TAPem, już do Lizbony. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tak długiego postoju nie wykorzystali na zwiedzanie.

W Barcelonie byliśmy dwa lata wcześniej, spędziliśmy tu dwa dni podczas naszego wakacyjnego Tour de Europe 2012 do hiszpańskiej Javei. Mieliśmy wtedy okazję zwiedzić kawał miasta (Sagrada Familia, Camp Nou i stare centrum), ale tym razem postanowiliśmy zgłębić dokładnie atrakcje najstarszej centrum miasta – Barri Gotic.

Barri Gotic to obszar, gdzie Barcelona się narodziła. To tu pierwszą warowną kolonię wybudowali Rzymianie, wtedy pod nazwą Barcino (legenda mówi, że pierwszym założycielem był ojciec słynnego Hannibala, Kartagińczyk Hamilcar Barca). Wciąż w kilku miejscach zobaczyć można tu fragmenty rzymskich murów, a także niewielką pozostałość rzymskiej świątyni Augustusa.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Barcelona, dzielnica Barri Gotic

ładowanie mapy - proszę czekać...

Barcelona, kawiarnia Els 4 Gats: 41.385841, 2.173619
Barcelona, Placa Nova: 41.384533, 2.175465
Barcelona, Pałac Archidiakona i resztki rzymskich murów: 41.384166, 2.175668
Barcelona, katedra św.Eulalii: 41.384170, 2.176384
Barcelona, uliczka Carrer de la Palla, pozostałości rzymskich murów: 41.383740, 2.174869
Barcelona, kościół San Felipe Neri: 41.383345, 2.175044
Barcelona, pomnik Bohaterów Wojen Napoleońskich: 41.383635, 2.175835
Barcelona, kościół św.Sewera: 41.383498, 2.175797
Barcelona, stara żydowska synagoga: 41.382595, 2.175682
Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi: 41.382287, 2.173802
Barcelona, kościół św.Jakuba: 41.381329, 2.175540
Barcelona, plac Placa Reial: 41.380085, 2.175272
Barcelona, plac Placa del Duc de Medinaceli: 41.378294, 2.179005
Barcelona, plac Placa de la Merce: 41.379127, 2.179335
Barcelona, bazylika Matki Bożej Miłosierdzia: 41.379433, 2.179670
Barcelona, uliczka Carrer de la Merce: 41.380536, 2.180668
Barcelona, główny budynek poczty: 41.381554, 2.181430
Barcelona, placyk Placa dels Traginers, rzymskie mury i wieża: 41.381973, 2.179780
Barcelona, bazylika św.Męczenników Justa i Pastora: 41.382802, 2.178179
Barcelona, plac św.Jakuba: 41.382709, 2.177052
Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe: 41.383353, 2.176323
Barcelona, Pałac Królewski przy Placa del Rei: 41.384221, 2.177334
Barcelona, Plac Kataloński: 41.387032, 2.170047

 

Barcelona, Plac Kataloński

Barcelona, Plac Kataloński

Barcelona, kawiarnia „Els 4 Gats”

Barcelona, kawiarnia „Els 4 Gats”

Barcelona, pałac Archidiakona na placu Placa Nova

Barcelona, pałac Archidiakona na placu Placa Nova

We wczesnym średniowieczu Barcelona była już państewkiem, obejmującym niemal całą Katalonię. W XII w. poprzez ślub władców połączyła się z Aragonią, tworząc Królestwo Aragonii, które później przez wieki było potęgą w Europie (zdobyło m.in. Sardynię, na której gościliśmy trzy tygodnie wcześniej). Ten czas był okresem gwałtownego rozwoju miasta i z tego właśnie okresu pochodzi mnóstwo budynków w Barri Gotic, Barcelona stała się wtedy głównym miastem aragońskiej potęgi.

Barcelona, ruiny rzymskiego akweduktu na Placa Nova

Barcelona, ruiny rzymskiego akweduktu na Placa Nova

Ta hegemonia trwała aż do 1469 r., kiedy to z kolei Aragonia zjednoczyła się z Kastylią, tworząc dzisiejszą Hiszpanię, a głównym miastem nowego państwa stał się Madryt. Barcelona stała się ośrodkiem ruchu separatystycznego w Katalonii, który trwa do dziś, co zresztą widać nawet w Barri Gotic, gdzie na balkonach wisi mnóstwo katalońskich, a nie hiszpańskich flag.

Barcelona, katedra św.Eulalii

Barcelona, katedra św.Eulalii

Do centrum Barcelony z lotniska dojeżdżamy wygodnie Aerobusem, odjeżdżającym wprost spod terminala. Podróż w dwie strony kosztuje 10,20 EUR, bilety można kupić w automacie przy przystanku. Końcowym przystankiem jest Placa de Catalunya, co jest dla nas idealnym rozwiązaniem, Plac Kataloński jest wszak północnym brzegiem dzielnicy Barri Gotic.

Zwiedzanie „dzielnicy gotyckiej” zaczynamy od kultowej kawiarni „Els 4 Gats”, kolebki katalońskiego modernizmu. Założona w 1897 r., istniała tylko 6 lat, ale i tak stała się słynna dzięki swoim stałym artystycznym klientom – często bywali tu m.in. Gaudi czy Picasso (ten drugi zaprojektował ponoć menu). Ponowne otwarcie nastąpiło pod koniec lat 70-tych XX wieku, dziś kawiarnia jest jedną z podstawowych atrakcji turystycznych dzielnicy.

Barcelona, ruiny rzymskich murów na Carrer de la Palla

Barcelona, ruiny rzymskich murów na Carrer de la Palla

Barcelona, kościół San Felipe Neri

Barcelona, kościół San Felipe Neri

Barcelona, tablica upamiętniająca 42 ofiary bombardowania w czasie wojny domowej obok odbudowanego kościoła San Felipe Neri

Barcelona, tablica upamiętniająca 42 ofiary bombardowania w czasie wojny domowej obok odbudowanego kościoła San Felipe Neri

Barcelona, pomnik Bohaterów Wojen Napoleońskich z 1809 r.

Barcelona, pomnik Bohaterów Wojen Napoleońskich z 1809 r.

Obowiązkowym dla turystów punktem na starym mieście jest Placa Nova, jeden z głównych miejskich placów, który uważany jest za kolebkę całej Barcelony. Zobaczyć tu można jedne z kilku zachowanych pozostałości po dawnych rzymskich murach miejskich z IV w. – dziś są „wbudowane” w pałac archidiakona, wybudowany na rzymskich resztkach prawdopodobnie w XIII w., a później wielokrotnie przebudowywany. Oprócz dwóch kwadratowych rzymskich wież i muru pomiędzy nimi (grubość 3,5 m), zauważyć można także pozostałość po dawnym rzymskim akwedukcie, doprowadzającym wodę do miasta.

Barcelona, kościół św.Sewera

Barcelona, kościół św.Sewera

Najważniejszym obiektem na Placa Nova jest oczywiście katedra św.Eulalii, której budowa rozpoczęła się w 1298 r., aczkolwiek chrześcijańska świątynia istniała w tym miejscu prawdopodobnie już w czasach rzymskich (IV w.). Została ona zniszczona pod koniec X w., a w wieku następnym rozpoczęto budowę nowej, która również nie przetrwała. Budowa obecnej katedry trwała bardzo długo, bo ukończono ją dopiero w 1417 r. W XIX w. przebudowano fasadę katedry. Katedrę można zwiedzać (odpłatnie), my odpuściliśmy ją sobie – zwiedzaliśmy wnętrza podczas poprzedniego pobytu w Barcelonie w 2012 r. (może kiedyś uda się nam w końcu opisać archiwalne podróże do Hiszpanii w 2011 i 2012 r.).

Z Placa Nova idziemy w prawo (patrząc na wprost katedry) w uliczkę Carrer de la Palla. Tu znajdują się kolejne pozostałości rzymskich obwarowań i wież obronnych. Ale teraz celem jest kolejna świątynia, kościół San Felipe Neri, wybudowany w połowie XVIII w. Niestety zastajemy go zamkniętego, pozostaje więc delektować się zachowaną w oryginale fasadą, która jako jedyna „przeżyła” bombardowanie z 1938 r., w czasach hiszpańskiej wojny domowej. Na ścianie przylegającego do kościoła klasztoru można zresztą znaleźć tablicę, upamiętniającą 42 ofiary – głównie dzieci – tego bombardowania.

Barcelona, kamienica ze starą żydowską synagogą na parterze

Barcelona, kamienica ze starą żydowską synagogą na parterze

Barcelona, wnętrza starej żydowskiej synagogi

Barcelona, wnętrza starej żydowskiej synagogi

Barcelona, wnętrza starej żydowskiej synagogi

Barcelona, wnętrza starej żydowskiej synagogi

Stąd idziemy do najbardziej malowniczej uliczki starego miasta w Barcelonie – Carrer del Bisbe, rozpoczynającej się jeszcze na Placa Nova. Trafiamy na mały placyk Plaça de Garriga i Bachs, przy którym znajduje się wejście do zwiedzania katedry (placyk znajduje się przy jej ścianie bocznej). Na placu znajduje się też pomnik Bohaterów Wojen Napoleońskich z 1809 r., postawiony ku czci mieszkańców miasta, którzy zbuntowali się przeciwko okupującym je wojskom Napoleona w 1809 r. Buntownicy zostali aresztowani i straceni publicznie. Po bokach pomnika znajdują się ceramiczne rekonstrukcje scen z pierwszych dni po wejściu wojsk Napoleona do Barcelony.

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Tuż obok znajduje się kościół św.Sewera, wybudowany w 1705 r., jeden z ważniejszych „okazów” architektury barokowej w mieście, głównie ze względu na wnętrza, z zewnątrz wcale nie prezentuje się zbyt okazale. Ale wnętrz nie była nam dane zobaczyć, a fotki fasady nie są zbyt okazałe, kościół stoi w ciasnej uliczce i jego sfotografowanie nie jest proste.

Wkraczamy do Call, starej dzielnicy żydowskiej w centrum Barcelony. Żydzi mieszkali w Barcelonie prawdopodobnie już od samych początków miasta, ale wieki później zostali przymusem „zesłani” do jednej wspólnej dzielnicy. Jednak pod koniec XIV w. w całej Hiszpanii rozpoczęły się pogromy Żydów – w krótkim czasie wszyscy Żydzi w Barcelonie albo z miasta wyjechali, albo przeszli na chrześcijaństwo, by uniknąć kłopotów (nadal potajemnie trwali przy pierwotnej wierze).

Najważniejszym punktem kultury żydowskiej w centrum Barcelony jest bezsprzecznie stara synagoga, która z pozoru w ogóle na świątynię nie wygląda – mieści się na parterze niepozornej kamienicy. Synagoga ta jest prawdopodobnie jedną z najstarszych w Europie – pochodzi z III / IV w., w XIII / XIV w. nadbudowano ją nową synagogą – a dopiero później (XVII w.) dodano kolejne piętra kamienicy. Zapomniana trwała aż do XX w., służąc jako pomieszczenia mieszkalne czy pralnia. Dziś można ją zwiedzać – odpłatnie (bilet 2,5 EUR).

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, plac Placa Reial

Barcelona, plac Placa Reial

Idziemy dalej – nieco na wschód od synagogi żydowskiej znajdziemy bazylikę Santa Maria del Pi, która wg legendy nazwę swą uzyskała od drzewka piniowego, które kiedyś rosło w tym miejscu. Tradycja mówi, że kościół w tym miejscu istniał już w IV w., ale badania archeologiczne tego nie potwierdzają. Na pewno zaś świątynia stała tu pod koniec X w., a obecna bazylika wybudowana została w XIV w. W 1936 r. została mocno uszkodzona podczas wojny domowej – zniszczono m.in. najbardziej rozpoznawalny element zewnętrznej fasady bazyliki – okazałą rozetę, którą odbudowano w 1940 r.

Barcelona, latarnie projektowane przez Gaudiego na Placa Reial

Barcelona, latarnie projektowane przez Gaudiego na Placa Reial

We wnętrzach bazyliki znajdują się grobowce kilku znanych osobistości z XVII – XIX w. Duża część wystroju wnętrza, w tym także cenne dzieła sztuki (m.in. główny ołtarz) zostały także zniszczone podczas bombardowań z czasów wojny domowej. Ale część zachowała się, np. niektóre witraże pochodzą aż z XVIII w. Kolejnym rozpoznawalnym elementem świątyni jest wysoka (54 m) dzwonnica z zainstalowanymi sześcioma dzwonami (największy waży ponad 1,8 tony).

Idziemy w stronę Placa Reial, czyli Placu Królewskiego, zahaczając jeszcze po drodze o kościół św.Jakuba (Sant Jaume), stojący przy Carrer de Ferran. Pierwotnie znajdowała się tutaj synagoga (wciąż jesteśmy w dzielnicy żydowskiej), ale po pogromach z 1391 r. została ona zburzona, by zrobić miejsce dla kościoła katolickiego. Tenże został wybudowany, pierwotnie pod wezwaniem św.Trójcy i stał się świątynią Żydów, którzy przeszli wtedy na chrześcijaństwo.

Kiedy w 1492 r. Żydów ostatecznie z Barcelony wypędzono, świątynię przekazano siostrom z zakonu Karmelitek, ale i one zostały stąd „wyproszone” na początku XIX w. Wtedy to kościół przemianowano na św.Jakuba. Co ciekawe, uważa się, że sam św.Jakub był w Barcelonie w czasie swojego pobytu na terenach dzisiejszej Hiszpanii i nauczał na starym rzymskim Forum, które potem przebudowano na Placa de Sant Jaume (plac św.Jakuba). Na Forum stał też kiedyś (X w.) kościół św.Jakuba, ale wyburzono go, by zrobić miejsce dla powstającego placu, przy którym dziś znajduje się siedziba rządu Katalonii i ratusz miejski. Wtedy właśnie zdecydowano o zmianie wezwania kościoła św.Trójcy na św.Jakuba.

Barcelona, bazylika Matki Bożej Miłosierdzia

Barcelona, bazylika Matki Bożej Miłosierdzia

Barcelona, katalońskie flagi w uliczce Carrer de la Merce

Barcelona, katalońskie flagi w uliczce Carrer de la Merce

Barcelona, główna poczta

Barcelona, główna poczta

Barcelona, rzymskie mury na placyku Placa dels Traginers

Barcelona, rzymskie mury na placyku Placa dels Traginers

Kościół został zdewastowany i spalony podczas hiszpańskiej wojny domowej. Główną atrakcją wnętrz, których niestety nie było nam dane zobaczyć, jest ołtarz, który kiedyś znajdował się w barcelońskiej katedrze – przeniesiono go tu pod koniec XX w.

Stąd już dwa kroki na Placa Reial, miejsce niezwykle popularne wśród turystów i miejscowych, malowniczy plac z wieloma restauracjami i klubami nocnymi, położony tuż przy słynnej ulicy La Rambla. Historycznie dość „młody”, wybudowany w XIX w., ma jedną atrakcję historyczną. Są nią… latarnie, zaprojektowane przez samego Antonio Gaudiego.

W poszukiwaniu historycznych atrakcji dzielnicy Barri Gotic idziemy teraz w stronę morskiego wybrzeża. Trafiamy na Placa del Duc de Medinaceli, placyk znajdujący się w miejscu dawnego klasztoru Franciszkanów, zburzonego w początkach XIX w. Na placu znajduje się okazała statua XVI-wiecznego hrabiego, od którego imienia wywodzi się nazwa placu. Stąd już blisko na plac Placa de la Merce, utworzony w 1775 r. Najpierw oglądamy zabytkową fontannę Neptuna, która od 1826 r. stała w miejskim porcie. W 1993 r., po przebudowie placu, przeniesiono ją tutaj.

Najważniejszym obiektem jest tu jednak bazylika Matki Bożej Miłosierdzia (de la Merce), wybudowana razem z placem w 1775 r. – to od niej właśnie plac wziął swoją nazwę. Bazylika uznawana jest, głównie przez swoje cieknące przepychem wnętrza, za jeden z najbardziej reprezentacyjnych kościołów Barcelony. Wybudowana została na miejscu stojącego tu wcześniej kościoła z końca XIII w. Pod koniec XIX w. dobudowano okazałą kopułę, którą odbudowano w XX w. po zniszczeniach z czasów wojny domowej. We wnętrzach znajduje się otoczony czcią obraz Matki Bożej Miłosierdzia.

Barcelona, siedziba katalońskiego rządu na Placa de Sant Jaume

Barcelona, siedziba katalońskiego rządu na Placa de Sant Jaume

Barcelona, ratusz miejski na Placa de Sant Jaume

Barcelona, ratusz miejski na Placa de Sant Jaume

Barcelona, Pałac Królewski

Barcelona, Pałac Królewski

Wkraczamy w wąską uliczkę Carrer de la Merce, kiedyś jedną z najelegantszych ulic Barcelony, dziś romantyczną, usianą małymi kafejkami i tawernami. My zapamiętaliśmy ją z niesamowitej ilości katalońskich flag, wiszących na większości balkonów na tej ulicy. Dochodzimy do Placa d’Antonio Lopez, przy którym zobaczyć można monumentalną główną pocztę w Barcelonie, której siedziba pochodzi z 1929 r. W tym miejscu zaczyna gonić nas czas powrotu na lotnisko, skręcamy więc na północ – wracamy na Plac Kataloński.

Barcelona, bazylika św.Męczenników Justa i Pastora

Barcelona, bazylika św.Męczenników Justa i Pastora

Po drodze wchodzimy na maleńki, malowniczy placyk Placa dels Traginers, gdzie znajdują się kolejne pozostałości rzymskich fortyfikacji obronnych dawnego Barcino. Stoi tu kawałek muru oraz okrągła wieża obronna, całość pochodząca z IV w. Nadal idąc na północ, chcemy przejść jeszcze przez plac Placa de Sant Jaume, o którym wspominaliśmy już wcześniej. Najpierw trafiamy jednak na barokowy kościół – bazylikę św.Męczenników Justa i Pastora (dels Sants Màrtirs Just i Pastor), budowa której rozpoczęła się w połowie XIV w. (choć budowa trwała dwa stulecia). Stoi ona na podstawach dawnej świątyni z czasów rzymskich, wg legend pochodzącej z IV w., ale w dokumentacji historycznej pojawiającej się dopiero w IX w. Jako ostatnia powstała w XVI w. okazała dzwonnica.

Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe

Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe

Jesteśmy w końcu na placu św.Jakuba (Placa de Sant Jaume), w administracyjnym sercu miasta – to tu znajdują się ratusz miejski oraz siedziba rządu Katalonii. Plac św.Jakuba znajduje się w miejscu dawnego rzymskiego Forum – centralnej części rzymskiego Barcino. To tu krzyżowały się główne ulice rzymskiego miasta. Plac wziął swoją nazwę od kościoła, który stał tu aż do 1823 r., kiedy go zburzono. Wcześniej miejskie władze spotykały się właśnie przy kościele. A jego zburzenie pozwoliło na poszerzenie placu do obecnej postaci.

Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe

Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe

Z placu początkowo wychodzimy na północ, słynną uliczką Carrer del Bisbe, w czasach rzymskich jedną z dwóch głównych ulic miejskich, dziś najbardziej znaną ze względu na niezwykle widowiskową zabudowę oraz połączenie pomiędzy katedrą i placem św.Jakuba. Ale potem decydujemy się odbić jeszcze w prawo, wszak został nam do zobaczenia jeszcze jeden obiekt w Barri Gotic – Pałac Królewski przy Placa del Rei.

Nazwa nie jest przypadkowa – kompleks budynków służył już od XI w. jako siedziba najpierw hrabiów Barcelony, a potem królów Aragonii. Dzisiejsze zabudowania powstały w większości w XIV w. (sam pałac oraz kaplica św.Agaty). W XVI dobudowano obok tzw. „pałac porucznika” (siedziba Inkwizycji) oraz górującą nad nim 5-piętrową wieżę. Szczególne piętno odcisnął na historii tego miejsca rok 1492 – na schodach wejściowych zamordowano wtedy ówczesnego króla. Istnieje także legenda, że na tych samych schodach witano powracającego z Ameryki Krzysztofa Kolumba. Aczkolwiek legenda raczej nie ma potwierdzenia w faktach.

Pałac Królewski był godnym ukoronowaniem -godzinnej zaledwie wycieczki po starym mieście w Barcelonie. Pozostało nam tylko wrócić na Plac Kataloński i wsiąść w autobus, wiozący nas z powrotem na lotnisko. Za kilka godzin mieliśmy zacząć przygodę z Lizboną – miastem wymarzonym przez nas od dłuższego czasu. Będziemy zwiedzać atrakcje Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju nr 28, ale o tym już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Barri Gotic w Barcelonie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Hiszpania

 

0

Autor:

Kategorie: Barcelona, Hiszpania, Rok 2014

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.3

Trzecia część zwiedzania Cagliari to najstarsza część miasta, zbudowana jeszcze przez Pizańczyków w XIII w. dzisiejsza dzielnica Castello, czyli wzgórze zamkowe i jego zabytki. Dokończyliśmy także zwiedzanie dzielnicy Villanova.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.2). Zwiedziliśmy już wszystko w dzielnicach Stampace i Marina, częściowo także w Villanova (do niej jeszcze wrócimy). Teraz czas na bezpośrednie sąsiedztwo historycznego zamku w Cagliari. Poprzednią część zakończyliśmy obok kościoła św.Klary w okolicach placu Piazza Yenne. Tym razem obchodzimy kościół i wjeżdżamy windą na górę, do dzielnicy Castello. Przy okazji wjazdu windą na górę, możemy zobaczyć pozostałości klasztoru sióstr Klarysek, zbombardowanego w 1943 r.

Od razu po wyjechaniu windą na wyższy poziom, trafiamy na kolejny z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych zabytków Cagliari. To „wieża słonia” – Torre dell’Elefante, swoją nazwę biorąca od rzeźby słonia, widocznej na jednej ze ścian. Wieża była historycznie drugą, zbudowaną jako część fortyfikacji obronnych jeszcze przez Pizańczyków. Powstała w 1307 r. (starsza – wieża San Pancrazio powstała dwa lata wcześniej).

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Castello

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, Wieża Słonia: 39.217962, 9.114854
Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza: 39.217908, 9.115219
Cagliari, bastion św.Krzyża: 39.218413, 9.114935
Cagliari, bazylika św.Krzyża: 39.219620, 9.114903
Cagliari, „pałac uniwersytecki”: 39.217395, 9.115045
Cagliari, Palazzo Boyl: 39.216728, 9.115984
Cagliari, Bastion św.Remigiusza: 39.215896, 9.116614
Cagliari, plac Piazza Palazzo: 39.219329, 9.116603
Cagliari, stary ratusz miejski: 39.218598, 9.116549
Cagliari, katedra św.Marii: 39.218760, 9.116871
Cagliari, Pałac Królewski: 39.219471, 9.116887
Cagliari, kościół Santa Lucia: 39.220260, 9.116941
Cagliari, wieża San Pancrazio: 39.221436, 9.116887
Cagliari, brama Porta Arsenale: 39.221877, 9.116665
Cagliari, brama Porta Cristina: 39.221740, 9.116930

 

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, ruiny zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Wieża stanowiła także jedno z wejść do ówczesnego miasta – do dziś obie wieże stanowią główne drogi wejściowe do dzielnicy Castello. W czasach Aragończyków i Hiszpanów na wieży wieszano głowy ofiar egzekucji, a wieża służyła jako więzienie. Trzy ściany zbudowano z białego piaskowca, podczas gdy czwarta pozostała otwarta – zobaczyć można drewniane schody, pnące się na szczyt. Odnowiona, dziś służy jako atrakcja turystyczna – za niewielką opłatą można wejść schodami na szczyt i podziwiać panoramę miasta.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Tuż obok Wieży Słonia stoi zabytkowy kościół św.Józefa Kalasancjusza, żyjącego na przełomie XVI / XVII w. duchownego katolickiego, pierwszego przełożonego zakonu Pijarów. I właśnie duże rozległe kolegium Pijarów otaczało kiedyś tę świątynię, której budowa zakończyła się w XVIII w. (choć trwała niemal 70 lat). We wnętrzach znajduje się m.in. XVIII-wieczny ołtarz. Niestety świątynia była zamknięta w dniu naszej wizyty.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Wchodzimy na bastion św.Krzyża – taras widokowy znajdujący się za Wieżą Słonia, skąd można podziwiać panoramiczny widok na miasto. Nas jednak interesuje stojąca nieopodal bazylika św.Krzyża, o dość ciekawej historii. Stoi ona bowiem na terenie dawnej dzielnicy żydowskiej w Cagliari, zwanej „Giudaria” – Żydzi w dużej liczbie zamieszkiwali miasto już od XIII w., ale szczyt populacji osiągnęli w wieku XV, tyle że w 1492 r. zostali przez Aragończyków wygnani z miasta. No i właśnie żydowska synagoga została przekształcona w świątynię pod wezwaniem św.Krzyża.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

W 1564 r. kościół został przekazany Jezuitom, którzy rozbudowali go i odnowili w 1661 r. W 1773 r., gdy Jezuitów „wyproszono”, świątynia przeszła pod władanie państwa. W 1809 r. została przywrócona do funkcji kościelnych i podniesiona do rangi bazyliki. Wracamy z powrotem przez bramę w Wieży Słonia i kierujemy się tym razem na południe, ulicą Via Universita, wzdłuż której stoi monumentalny „pałac uniwersytecki”, siedziba władz Uniwersytetu w Cagliari, którego budowa ukończona została pod koniec XVIII w.

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Uliczka Via Universita kończy się na szczycie Bastionu św.Remigiusza – tego, który już dwukrotnie wcześniej mijaliśmy, przechodząc przez Piazza Costituzione. Zanim jednak wejdziemy na Piazzetta David Herbert Lawrence, czyli ładnie zagospodarowany szczyt bastionu, z widokiem na Cagliari, mijamy jeszcze Palazzo Boyl – historyczny budynek z XIX w., jeden z najokazalszych pałaców szlacheckich w dzielnicy Castello. Przy okazji budowy, pałac „wchłonął” kolejną wieżę obronną miasta, która nie miała tyle szczęścia, co Wieża Słonia czy Wieża San Pancrazio i została poważnie uszkodzona podczas jednego z oblężeń miasta w XVIII w. Wtedy to wieża straciła swój szczyt – dziś jest tej samej wysokości co dobudowany do niej pałac.

Po krótkim przystanku na szczycie bastionu i podziwianiu panoramy miasta (szczególnie panoramy dzielnicy Villanova, gdzie przy okazji wyszukiwaliśmy sobie miejsca do zobaczenia – niedługo zejdziemy w dół z powrotem do tej właśnie dzielnicy), idziemy w górę wzdłuż dawnych murów zamkowych – zwiedzimy teraz to, co znajduje się w obrębie dawnego Castello.

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Wąska, stara uliczka doprowadza nas do centralnego placu Castello – Piazza Palazzo, czyli Placu Pałacowego. To bardzo ważny miejski plac, otoczony przez równie ważne zabudowania. Znajdują się tu: dawny ratusz miejski, katedra miejska, Pałac Królewski i Pałac Arcybiskupa. Zacznijmy od ratusza.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Ratusz miejski już oglądaliśmy, przy okazji spaceru po nadmorskiej Via Roma. To był aktualny ratusz, działający od 1907 r. Do 1906 r. ratusz miejski znajdował się właśnie na Piazza Palazzo. Sam budynek datowany jest aż na XIII w. i pochodzi jeszcze z czasów panowania Pizańczyków – już wtedy był on siedzibą władz. Nad wejściem znajduje się marmurowa tablica, upamiętniająca wizytę tutaj króla Karola V w 1535 r., w drodze na wojnę z piratami, najeżdżającymi wybrzeża wyspy. Budynek ratusza został całkowicie przebudowany za czasów królestwa Piemontu i Sardynii i obecna jego bryła pochodzi z XVIII w.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Czas na główną miejską świątynię – katedrę św.Marii, wybudowaną w XIII w. także przez Pizańczyków. Funkcję katedry spełnia od 1258 r. Przeszła kilka renowacji i rozbudów, m.in. w XVII w. dobudowano kryptę, w której złożono relikwie wczesnochrześcijańskich męczenników, odnalezione w okolicy kościoła św.Lucyfera (pisaliśmy o nich przy okazji oglądania kościoła). Oryginalna pozostała dzwonnica.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Najbardziej ciekawe w katedrze są zdecydowanie wnętrze. Najważniejszym historycznie elementem są dwie części ambony, wykonanej w 1162 r. na potrzeby katedry w Pizie. W 1312 r. ambona (wtedy jeszcze w całości) została przetransportowana do Cagliari i osadzona w prawej nawie. Podczas remontu w 1669 r. ambonę podzielono na dwie części i przestawiono pod wejście do katedry. Pierwotnie całość wspierała się na siedmiu kolumnach, podstawami czterech z nich były marmurowe lwy – dziś „pilnujące” głównego ołtarza.

W bocznych nawach znajdują się po trzy kaplice, każda ze swoją historią. Po prawej stronie znajdziemy kaplicę św.Cecylii, kaplicę Matki Bożej św.Euzebiusza (zawierającą jedną z trzech kopii statuy Czarnej Madonny, którą św.Euzebiusz sprowadził z wygnania do Palestyny w 362 r.) oraz kaplicę św.Michała (święty Michał oraz zbuntowane anioły – XVIII w.). Lewa strona to Baptysterium (oryginalnie z XVII w., pozostała z tego okresu duża marmurowa czara, przebudowane w 1824 r.), kaplica św.Barbary (XVIII w.) i kaplica Matki Bożej Miłosierdzia (także XVIII w.).

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Z przodu znajdziemy m.in. imponujący ołtarz św.Izydora (1683 r.) oraz mauzoleum króla Sycylii, Marcina I (żył w XIV / XV w.), który zmarł w 1409 r. podczas podboju Sardynii. Król słynął z okrucieństwa, a mauzoleum dobudowano mu w 1680 r. Główny ołtarz zachował się oryginalny (XIII w.), choć przerabiano go stopniowo na przestrzeni wieków. Jest on nieco podniesiony względem reszty świątyni, a to w celu „zmieszczenia” pod nim najbardziej ciekawej części, czyli Sanktuarium Męczenników, wykutego pod spodem w skale.

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Do krypty schodzi się w dół schodami, wstęp jest bezpłatny. Sanktuarium zawiera szczątki domniemanych chrześcijańskich męczenników, przeniesione z odnalezionego obok zwiedzanych przez nas wcześniej kościoła św.Lucyfera i bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova. Autentyczność relikwii nie jest do dziś potwierdzona. Pierwsze, co możemy zobaczyć po wejściu do sanktuarium, to grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel, pomysłodawcy krypty z XVII w. Nad sarkofagiem znajduje się XVII-wieczny obraz, przestawiający biskupa i męczenników.

Sanktuarium zawiera trzy pomieszczenia. Sala główna to 66 nisz z relikwiami oraz ołtarz, pochodzący z czasów utworzenia krypty i poświęcony właśnie przez biskupa d’Esquivela. Nad wejściami do bocznych kaplic znajdują się tablice, upamiętniające wypowiedzi papieża Pawła V i króla Hiszpanii Filipa III na temat odkrycia relikwii.

Kaplica św.Saturnina zawiera 33 nisze z relikwiami. Została dobudowana jakieś 2 lata później do pomieszczenia głównego. Saturnin jest dziś patronem Cagliari. W kaplicy znajduje się rzymski sarkofag z II w., odnaleziony w pobliżu bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova, a w jego wnętrzu znajdują się relikwie świętego.

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Drugim bocznym pomieszczeniem jest kaplica św.Lucyfera, poświęcona miejscowemu biskupowi z IV w. n.e. Zawiera ona 80 nisz z relikwiami męczenników oraz ołtarz, pod którym znajdują się szczątki biskupa, odnalezione w 1623 r. Nad ołtarzem znajduje się pomnik świętego. Od wewnątrz nad drzwiami wejściowymi do kaplicy znajduje się wmurowany oryginalny napis, znaleziony na oryginalnym grobowcu św.Lucyfera. W kaplicy znajduje się także mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej, księżniczki Sardynii i Piemontu, żony króla Francji, Ludwika XVIII. Nie doczekała ona jednak oficjalnej koronacji męża na króla (1814 r.) – zmarła w 1810 r. na wygnaniu podczas Rewolucji Francuskiej.

Cagliari, kościół Santa Lucia

Cagliari, kościół Santa Lucia

Wychodzimy z katedry na Piazza Palazzo. Przed katedrą możemy jeszcze zobaczyć wykonany z brązu pomnik św.Franciszka z Asyżu, patrona całych Włoch. Czas na Pałac Królewski, wybudowany już w czasach Pizańskich, w XIII w. Nazwa jest nieco myląca – rezydencją królewską budynek był na krótko i bardzo dawno – zaraz po nastaniu władzy Aragońskiej mieściła się tu siedziba królestwa Aragonii. Później, i za czasów hiszpańskich, i sabaudzkich, siedzibę miał tutaj wicekról. Na krótko, w latach 1799 – 1815 znów powrócił tutaj król, gdy wojska napoleońskie zaatakowały Piemont. Później stał się siedzibą władz prowincji.

Opuszczamy plac Piazza Palazzo, udając się nadal na północ, wewnątrz dawnych zabudowań zamkowych w dzielnicy Castello. Mijamy placyk Piazza dell’Indipendenza – ważny jedynie z jednego powodu – jest tu winda dla chcących zjechać w dół, z poziomu murów zamkowych do dzielnicy Villanova. Ale my idziemy dalej, docierając do kolejnej świątyni – kościoła Santa Lucia, wybudowanego w XVI w. dla sióstr Klarysek. Kościół jest zamknięty, mijamy go więc bez żalu.

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Dochodzimy w końcu do kresu dawnego zamku Pizańczyków, oznaczonego przez najstarszą zachowaną wieżę obronną – wieżę San Pancrazio, wybudowaną w 1306 r. Nazwa pochodzi od pobliskiego kościoła – dziś pod wezwaniem Viale Buon Cammino – który kiedyś był pod wezwaniem San Pancrazio właśnie. Jest najwyższą z wież obronnych Cagliari (36 m) i najwyżej położoną. W XVII w. przekształcono ją w więzienie, podobnie jak odwiedzaną przez nas wcześniej „Wieżę Słonia”.

Wychodzimy na Piazza Arsenale, plac zamykający obszar dawnego zamku. Tu znajduje się Muzeum Archeologiczne. Znajduje się ono w pomieszczeniach dawnego więzienia kobiecego, a pierwsze zbiory pochodziły z kolekcji króla Karola Feliksa. Jedną z najważniejszych ekspozycji jest rekonstrukcja tofetów z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Muzeum jednak odpuszczamy. Znacznie bardziej interesuje nas tabliczka z dobrze widocznym nazwiskiem „Michele Cervantes” – okazuje się, że w 1573 r. był na zamku Miguel de Cervantes, autor słynnego „Don Kichota”, w czasach gdy odbywał służbę wojskową na dworze hiszpańskim i uczestniczył w ekspedycji króla przeciwko piratom z Tunisu. Ostatnim ważnym zamkowym elementem jest brama Porta Arsenale, wybudowana w 1825 r., wzorowana na słynnej bramie na placu Piazza del Popolo w Rzymie – widzieliśmy ją dwa miesiące później podczas weekendu, spędzanego we włoskiej stolicy.

Wychodzimy ostatnią bramą miejską, jako widzieliśmy w Castello – klasycystyczną Porta Cristina, wybudowaną w 1825 r. na wzór rzymskiej Porta Pia, dzieła Michała Anioła. Nazwa bramy Porta Christina pochodzi od imienia Marii Christiny, żony ówczesnego króla Sardynii, Karola Feliksa. Po wyjściu z terenu zamku, już na zewnętrznych murach, znaleźć można napisaną po łacinie tablicę ku czci innego króla Sardynii, Wiktora Amadeusza, który wg tekstu na tablicy, istotnie przyczynił się do rozbudowy miejskich murów w 1728 r.

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Jesteśmy w miejscu, w którym zaczynaliśmy nasze zwiedzanie Cagliari, przed wejściem do parku „Giardini Pubblici”. Zatoczyliśmy potężne koło, zwiedzając atrakcje dzielnic Stampace, Marina, Castello i częściowo Villanova. Ale to jeszcze nie koniec – teraz dokończymy zwiedzanie tej ostatniej dzielnicy, w części rozciągającej się w dole, wzdłuż obwarowań zamkowych. Ulicą Via Regina Elena schodzimy w dół, całą długością zamkowych murów, niemal aż do samego Placu Konstytucji i bastionu św.Remigiusza. „Niemal”, bo tuż przed nimi odbijamy w lewo, w stronę Piazza San Giacomo.

Przy malowniczym Piazza San Giacomo znajdują się dwie, sąsiadujące ze sobą, świątynie. Najpierw mały, nieco niepozorny kościółek Świętego Krzyża, wybudowany w 1667 r. dla założonego sporo wcześniej (1616 r.) Bractwa kościelnego. Budynek nie służył od początku jako świątynia, a jako sala spotkań bractwa. Msze święte zaczęto tu odprawiać w 1683 r. Nietypowe są dwa równoprawne, sąsiadujące ze sobą wejścia do kościoła. Wnętrz nie widzieliśmy, ale godny uwagi jest ponoć wspaniały ołtarz ze złoconego drewna. Statuetki umieszczone w kaplicach wykorzystywane są podczas Wielkiego Tygodnia, na potrzeby procesji wtedy się odbywających. Tylko wtedy uaktywnia się jeszcze Bractwo Świętego Krzyża, które formalnie zakończyło swoją działalność w XIX w.

Nieco dalej na placu San Giacomo stoi kościół, od którego wzięła się nazwa placu – kościół San Giacomo (Świętego Jakuba). Jest on kościołem parafialnym dzielnicy Villanova. Nie wiadomo dokładnie, kiedy został zbudowany – pierwsza historyczna wzmianka o świątyni pochodzi z 1346 r. – kościół jest więc jednym z najstarszych w Cagliari. 100 lat później dobudowano do kościoła okazałą dzwonnicę, a w 1630 r. podniesiono mu rangę do statusu kolegiaty. Obecna przednia fasada pochodzi z przebudowy w XIX w. Ołtarz i organy kościelne pochodzą z XVIII w., ale wnętrza zawierają także elementy nawet z XV w.

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Generalnie ta część dzielnicy Villanova była tą, która najbardziej nam się podobała w całym Cagliari. Wąskie brukowane uliczki, niska kamieniczna zabudowa, kolorowe fasady, dużo zieleni i brak turystów. Totalna sielanka i spokój w niezwykle malowniczej scenerii. I mieszkańcy, którzy widząc ludzi z aparatami, sami pokazywali nam, gdzie iść, gdzie znajduje się coś wartego uwagi – głównie kierowali nas do kolejnych świątyń. Jeśli będziecie w Cagliari – tu uciekniecie od tłumów turystów i gwaru restauracji w centrum, a atrakcji też Wam nie zabraknie.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Idziemy na północ, w głąb labiryntu wąskich uliczek. Odbijamy nieco w lewo, bo tam widzieliśmy z góry, z bastionu św.Remigiusza, kolejną wieżę kościelną. Tak trafiamy do kościoła San Giovanni (Świętego Jana) – znów nie jest znana data jego budowy. Po raz pierwszy jest wzmiankowany w 1550 r., ale przechodząca przed nim ulica św.Jana (która zapewne wzięła swą nazwę od świątyni właśnie) istnieje już od 1415 r. – stąd zakłada się, że właśnie ta druga data jest rokiem budowy kościoła św.Jana.

Fasada kościoła jest nowa, pochodzi z XX w., ale wnętrza kryją rzeźby i statuetki, pochodzące z XVII w. – są używane w procesji w Wielki Piątek, kierującej się do katedry. Organy kościelne pochodzą z połowy XVIII w. Ten kościółek zastaliśmy otwarty i pusty, mogliśmy więc go spokojnie obfotografować.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Wracamy na ulicę San Domenico, która doprowadzi nas najpierw do cichego, zielonego placyku, a za nim do siedziby klasztoru Dominikanów, ufundowanej w 1254 r. dla sprowadzającego się do miasta zakonu. Budowa dwóch ostatnich skrzydeł zakończyła się w końcówce XV w. – klasztor ma kształt kwadratu z wewnętrznym ogrodem i studnią pośrodku. Obok klasztoru, w XIII w. został także wybudowany kościół św.Dominika, przebudowany potem w XVI w. Niestety został on całkowicie zniszczony w trakcie bombardowań miasta w 1943 r. Został wybudowany niemal od podstaw (pozostała niewielka część fundamentów oraz podziemna krypta) w 1954 r.

Cagliari, kościół św.Dominika

Cagliari, kościół św.Dominika

Nieco dalej, przy Via Bosa, znajduje się kolejny kościółek – San Vincenzo de Paoli (św.Wincentego a Paulo, żyjącego w XVI / XVII w. założyciela zakonu Szarytek i pioniera misjonarstwa). Tu jednak nie ma elementów zabytku – świątynia wzniesiona została w 1951 r. na miejscu zbombardowanej w 1943 r. kaplicy misyjnej z 1915 r.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Wracamy z powrotem pod kościół św.Dominika i ulicą San Giacomo dochodzimy do… kolejnego kościoła – tym razem jest to kościół San Cesello. Kim był św.Cesello (nie wiemy jak tłumaczy się to imię) ? Kościół wybudowano w 1702 r. dla zgromadzenia miejscowych bednarzy, w miejscu, w którym wg lokalnej tradycji zamęczono w IV w. rzymskiego żołnierza Lussorio, który po przejściu na chrześcijaństwo odmówił wyrzeczenia się swojej nowej religii. Zamęczono go wraz z dwójką dzieci – o imionach Camerino i Cesello.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Od kościoła San Cesello idziemy prostą ulicą San Giovanni, zbliżając się powoli do końca naszego zwiedzania Cagliari – jesteśmy coraz bliżej parkingu, na którym ponad 7 godzin wcześniej zostawiliśmy nasz samochód. Zanim jednak odjedziemy z historycznego centrum Cagliari do naszego apartamentu na obrzeżach miasta, przy ulicy San Giovanni odwiedzimy jeszcze jedną świątynię – kościół San Mauro, należącego do „stacjonujących” w sąsiadującym z nim klasztorze Franciszkanów.

Cagliari, kościół San Mauro

Cagliari, kościół San Mauro

I kościół i klasztor wybudowane zostały w 1646 r., a nazwę kościół zawdzięcza imieniu jednego z męczenników, którego relikwie odkryto w okolicach bazyliki św.Saturnina – św.Mauro. Kaplice kościelne zawierają cenne rzeźby z XVIII w., a w jednej z nich znajdują się relikwie (kości łopatki) św.Salwatora z Horty.

Tu kończy się nasze całodniowe zwiedzanie Cagliari. To było jedyne miasto na Sardynii, na którego zwiedzaniu spędziliśmy caluśki dzień. Cagliari oferuje miłośnikom historii naprawdę niezłą ilość atrakcji. Choć przez te 7 godzin zaliczyliśmy pełną listę atrakcji dzielnic Stampace, Marina, Castello i Villanova z naszej mapy miasta, którą otrzymaliśmy od gospodyni z apartamentu, to na pewno w pozostałych regionach Cagliari znaleźlibyśmy jeszcze sporo do zobaczenia.

My ograniczyliśmy się do czterech dzielnic, stanowiących historyczne centrum Cagliari. Dzięki temu otrzymujecie niniejszym niemal kompletny przewodnik po atrakcjach najstarszej części stolicy Sardynii. A kolejnego dnia zaczynamy wracać na północ Sardynii, pozostały nam już tylko dwa dni pobytu na wyspie. Ale zanim pojedziemy na północ, w kierunku Olbii, to zjedziemy jeszcze nieco na południe od Cagliari – do jednego z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Sardynii – starożytnego miasta Nora.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Castello oraz Villanova w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Na południe Sardynii: Samassi, Vallermosa, Iglesias

Czwarty dzień na Sardynii kończymy na południu wyspy, zwiedzając kolejne zabytkowe miejsca i miasta. Głównym celem znów są stare świątynie w miastach Samassi, Vallermosa, a najdłuższym przystankiem ostatniej części dnia będzie zabytkowe Iglesias.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Sardynia, ruiny starożytnego Tharros). Po opuszczeniu stanowiska archeologicznego w Tharros, plan zakładał przejechanie godzinnej drogi do miasteczka Samassi. Ale po minięciu Oristano nie mogliśmy się powstrzymać przed zatrzymaniem się pod widowiskową katedrą w Santa Giusta, której w planach nie było, ale widziana po drodze wręcz zmuszała do zwiedzania.

Santa Giusta to także (tak jak Tharros) miasto założone w VIII w. p.n.e. przez Fenicjan. Ale pierwotnie znajdowała się w innym miejscu (dziś jest tam jezioro, połączone kanałem z morzem) i spełniała rolę portu morskiego. Nazywała się wtedy Othoca i przeszła później w ręce Rzymian. W średniowieczu została opuszczona przez mieszkańców, którzy przenieśli się w okolice katedry właśnie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Iglesias, stare miasto

ładowanie mapy - proszę czekać...

Iglesias, plac Quintino Selli : 39.312660, 8.536752
Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde: 39.310494, 8.545121
Iglesias, pozostałości murów miejskich: 39.313627, 8.536173
Iglesias, kościół Madonna delle Grazie: 39.312181, 8.533392
Iglesias, klasztor Franciszkanów: 39.312005, 8.532359
Iglesias, pozostałości murów miejskich: 39.311677, 8.532203
Iglesias, kościół San Marcello: 39.312353, 8.531495
Iglesias, kościół San Francesco: 39.312337, 8.531989
Iglesias, katedra Santa Chiara: 39.313519, 8.532654
Iglesias, ratusz miejski: 39.313358, 8.532112
Iglesias, Pałac Biskupi: 39.313192, 8.532493
Iglesias, kino Electra: 39.313862, 8.533174
Iglesias, kościół della Purissima: 39.314163, 8.532692
Iglesias, kolegium Jezuitów: 39.314190, 8.532477
Iglesias, długi fragment murów miejskich: 39.313997, 8.530278
Iglesias, kościół San Giuseppe: 39.313613, 8.531114
Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino: 39.316711, 8.527493
Iglesias, plac Lamarmora: 39.313567, 8.533832

 

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, kościół San Gemiliano w Samassi

Sardynia, kościół San Gemiliano w Samassi

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Katedra w Santa Giusta wybudowana została już na przełomie XI / XII w., a nazwę, jak i miasto, przyjęła od imienia jednej z trzech męczenniczek (Justa, Justyna i Henedyna) z II w., wg legendy zamordowanych w czasach rzymskich za wiarę chrześcijańską. Ich kult trwa do dziś na Sardynii. Podania mówią też o istniejącym tu wcześniej kościele, ale badania archeologiczne tego nie potwierdziły. Katedra była siedzibą biskupów aż do 1503 r., kiedy to diecezję zlikwidowano i przeniesiono do pobliskiego Oristano.

Katedrę kilkukrotnie przebudowywano, choć główna fasada jest oryginalna. W XVI / XVII w. dobudowano boczne kaplice. W 1860 r. zawaliła się dzwonnica, którą odbudowano na początku XX w. Część wnętrz odrestaurowano już w końcówce XX wieku.

Dalej już bez przystanków docieramy do Samassi. Ciasnymi uliczkami wjeżdżamy do samego centrum miasta, by zobaczyć najbardziej znany zabytek – kościół San Gemiliano, wybudowany w XIII wieku na miejscu dawnego grobowca bizantyjskiego z X w. – częściowo do budowy świątyni użyto materiałów z poprzednio tu stojącej budowli. Kościół niestety zastajemy zamknięty, pozostaje nam go sfotografować wyłącznie z zewnątrz.

Kolejne kilkanaście minut jazdy i zatrzymujemy się w mieście Vallermosa, już w prowincji Cagliari. W zasadzie nie wjeżdżamy do samego miasteczka, a tuż przed nim skręcamy w lewo. Chcemy zobaczyć niemałą ciekawostkę – kościółek zbudowany na ruinach starych rzymskich łaźni. Ciekawostka polega na tym, że do budowy świątyni wybudowano pozostałe fragmenty ruin rzymskich, bez ich usuwania czy rozbierana.

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Rzymskie łaźnie w Vallermosa zostały ok. IV / V wieku przebudowane na świątynię wczesnochrześcijańską. Później popadła ona w ruinę i została odbudowana w XVII wieku, w czasach dominacji katalońskiej – poświęcono ją Matce Bożej z Monsterrat. Z pierwotnej konstrukcji wykorzystano jedynie jedną z bocznych ścian. Jednak i ten kościół został zaniedbany i zrujnowany, po czym ponownie odbudowano go w 1926 r. Pomimo tych wszystkich zmian, nadal pozostało sporo ruin rzymskich term, stanowiących zalążek każdej ze świątyń, budowanych w tym miejscu.

Sardynia, Iglesias, kościół Madonna delle Grazie

Sardynia, Iglesias, kościół Madonna delle Grazie

Pół godziny jazdy z Vallermosy dzieli nas od trzeciego dłuższego (po Bosie i Tharros) przystanku tego dnia. Mamy zamiar gruntownie zwiedzić stare miasto w Iglesias, niezbyt wysoko turystycznie ocenianym miejscu, przynajmniej w polskiej części internetu. I zaraz Wam pokażemy, że niesłusznie.

Pierwsze wzmianki o dzisiejszym Iglesias pochodzą z czasów bizantyjskich, z których uchował się na obrzeżach miasta mały kościół San Salvatore, niedawno odrestaurowany. Potem aż do XIII w. było pod rządami Cagliari, aż nastał czas rządów Pizy i znamienitej rodziny stamtąd pochodzącej – Gherardesca. Pod jej rządami nastąpiła gwałtowna rozbudowa miasta, wtedy pod nazwą Villa di Chiesa, prawdopodobnie związaną ze sporą ilością wybudowanych w tamtych czasach kościołów. Wybudowano też w XIV w. zamek Salvaterra oraz mury obronne miasta, których liczne pozostałości widoczne są do dziś.

Pod panowaniem Pizy, Iglesias stało się najważniejszym na Sardynii ośrodkiem górnictwa, rozpoczęto tu wydobywanie węgla oraz rud cynku i ołowiu. Dzięki temu też miasto urosło do rangi jednego z najważniejszych na wyspie. W 1324 r. miasto, jako jedno z pierwszych na Sardynii, zostało zdobyte przez Aragończyków. Z tego okresu pochodzi obecna nazwa miasta – Iglesias (z języka katalońskiego lub kastylijskiego: „kościoły”).

Sardynia, Iglesias, klasztor Franciszkanów i pozostałości miejskich murów obronnych

Sardynia, Iglesias, klasztor Franciszkanów i pozostałości miejskich murów obronnych

Sardynia, Iglesias, kościół Franciszkanów

Sardynia, Iglesias, kościół Franciszkanów

Sardynia, Iglesias, kościół San Marcello

Sardynia, Iglesias, kościół San Marcello

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Miasto zaczęło podupadać w XVIII w., kiedy to wstrzymano prace górnicze, ale w XIX w. je wznowiono. Za panowania dynastii sabaudzkiej, Iglesias stało się letnią rezydencją władców z Turynu. Dziś Iglesias jest współstolicą jednej z prowincji na Sardynii, liczącą ok.30 tys. mieszkańców.

Jeszcze zanim dojedziemy do samego centrum Iglesias, mamy pierwszy przystanek. Przy drodze dojazdowej do miasta stoi bowiem zabytkowy, XIII-wieczny kościół Matki Boskiej z Valverde, przebudowany pod koniec XVI w. Data pierwotnej budowy jest szacowana, nie zachowały się żadne dokumenty ją potwierdzające. Zatrzymujemy się na sporym parkingu przed świątynią i krótko zwiedzamy także wnętrza.

Samochód parkujemy na centralnym placu Iglesias – Piazza Quintino Sella, dookoła którego znajdują się miejsca parkingowe. Są one bezpłatne w godzinach „sjesty”, ale już od 17-tej znów trzeba płacić. Traf chce, że przyjeżdżamy na kilka minut przed 17-tą właśnie. Pytanie miejscowych o to, gdzie kupić bilet parkingowy, niewiele wnoszą. Podobno można w sklepie, ale nikt nie wie w którym. Można też u obsługi parkingu, ale ta będzie o 17-tej i trzeba jej szukać gdzieś na placu. Decydujemy się na tę drugą opcję, choć czas ucieka, a w październiku ciemno robi się dość szybko. Jak to we Włoszech, pani „parkingowa” się nie śpieszy i zjawia się trochę „po terminie”. Czas z nudów zabijamy więc spacerem po placu.

Głównym elementem placu jest pomnik jego patrona, Quintino Selli, XIX-wiecznego włoskiego polityka i bankiera, ministra finansów króla Sardynii i Piemontu, Wiktora Emanuela II, który doprowadził do zjednoczenia włoskich państewek w II połowie XIX w. To właśnie Sella był podobno wielkim zwolennikiem ustanowienia Rzymu jako nowej stolicy państwa. Był też zapalonym alpinistą – ciekawostką jest, że Sella otrzymał członkostwo w… polskim Towarzystwie Tatrzańskim. Obok placu znajduje się jeszcze jeden pomnik – ofiar wojen – takich pomników widzieliśmy co najmniej kilka w większych miastach Sardynii (m.in. Castelsardo, Bosa).

Sardynia, Iglesias, ratusz miejski

Sardynia, Iglesias, ratusz miejski

Sardynia, Iglesias, pałac biskupi

Sardynia, Iglesias, pałac biskupi

Sardynia, Iglesias, plac przy katedrze

Sardynia, Iglesias, plac przy katedrze

Sardynia, Iglesias, kino "Electra"

Sardynia, Iglesias, kino „Electra”

Z placu Quintino Selli wyruszamy w uliczki starego miasta w Iglesias. Najpierw pora na pierwsze pozostałości murów obronnych z XIV w., znajdujące się tuż obok placu, przy wejściu w ulicę Via Eleonora. Stoi tu jedna z dawnych wież obronnych, a obok niej wiedzie ścieżka na wzgórze, na którym stoi średniowieczny zamek Salvaterra. Ale zamek sobie odpuszczamy i wkraczamy na starówkę. Główne zabytki starego Iglesias to, w kolejności naszego zwiedzania:

  • kościół Madonna delle Grazie (Matki Bożej Łaskawej), wybudowany w XIII w. pierwotnie ku czci św.Saturnina, lokalnego męczennika z Cagliari, ściętego za wiarę na początku IV w. Jedyna o nim wzmianka pochodzi z VI w. W XVII w. kościół został gruntownie rozbudowany i wtedy też zmieniono jego wezwanie na obecne. Niektóre elementy wnętrza (architektoniczne i malarskie) pochodzą właśnie z XVII wieku;
  • klasztor Franciszkanów, przybyłych do Iglesias już w początkach XIV w., stopniowo przez wieki rozbudowywany (początkowo mnichów było tylko dwunastu). W XVIII w. mocno rozbudowany, stał się jedynym franciszkańskim nowicjatem na Sardynii. Gdy w 1866 r. mnichów wywłaszczono, budynki pełniły m.in. rolę szkoły górniczej. Franciszkanie wrócili tu w 1935 r., ale nadal część zabudowań należy do władz miejskich. Tuż obok znajduje się kolejna stara wieża obronna miasta oraz fragment muru, pozostałość po wybudowanych przez Pizańczyków fortyfikacjach z XIII / XIV w.;
  • mały kościółek San Marcello, wybudowany w początkach XX w. Jest to w zasadzie odbudowa, bo oratorium San Marcello istniało tu już na przełomie XVI / XVII w., ale zostało zburzone wraz z fragmentem murów miejskich w XVIII w., by poszerzyć terytorium miasta. W latach 60-tych XX w. świątynię dekonsekrowano i dziś służy celom świeckim;
  • kościół San Francesco (św.Franciszka), pochodzący z XV / XVI w. Wnętrza zawierają 7 kaplic, w większości pochodzących z XVI w. i zawierających dzieła sztuki datowane nawet na XVI w.;
  • katedra Santa Chiara (św.Klary), jeden z pierwszych kościołów, wybudowanych w Iglesias (1288 r.) za rządów pizańskiej rodziny Gherardfresca, od 1503 r. jest katedrą diecezji w Iglesias. W dzwonnicy, wielokrotnie przebudowywanej, znajduje się dzwon z początków XIV w. Katedra była stopniowo rozbudowywana w XVI, XVII i XVIII wieku. Ołtarz pochodzi z początków XVIII w., a niektóre malowidła z XVIII i XIX w.;
  • ratusz miejski, pochodzący z 1872 r.; na fasadzie znajdziemy tablice upamietniające wizytę króla Umberto I (syna Wiktora Emanuela II, zjednoczyciela Włoch – rok później zginął w zamachu) w Iglesias w 1899 r. oraz pochodzącą z 1907 r. tablicę ku czci Giuseppe Garibaldiego;
  • Pałac Biskupi, pochodzący z początków XX w., aczkolwiek projektowany już w końcu XVIII w., kiedy to diecezja w Iglesias znów stała się samodzielna (od 1513 r. była to wspólna diecezja Iglasias – Cagliari);
  • kino Electra, wybudowane w latach 20-tych XX wieku na miejscu poprzednio stojącego tu budynku, w którym mieściły się od XIX w. rozmaite kluby dla arystokracji i klasy średniej. Inauguracja kina odbyła się w 1929 r.;
  • Sardynia, Iglesias, kościół della Purissima

    Sardynia, Iglesias, kościół della Purissima

    kościół della Purissima (Matki Boskiej Niepokalanej), wybudowany pierwotnie pod wezwaniem św.Ignacego z Loyoli, założyciela zakonu Jezuitów, w końcówce XVI w. obok stawianego właśnie wtedy jezuickiego kolegium. Pod koniec XVII w. podjęto decyzję o budowie nowego, który konsekrowano, pomimo nieukończenia prac, w 1728 r. Pozostał on w takim stanie, ponieważ w 1773 r. Jezuici opuścili miasto. Dokończenie nastąpiło dopiero na przełomie XIX / XX w. We wnętrzach znajduje się zabytkowy, XVIII-wieczny ołtarz;

  • kolegium Jezuitów, stojące po sąsiedzku z kościołem della Purissima, budynek przejęty przez zakonników w 1580 r. Rok później otwarta przez nich szkoła wpuściła pierwszych uczniów. W połowie XVII w. dobudowano duże wejście, zachowane do dziś. Zakon opuścił budynek w 1773 r., gdy papież Klemens XIV rozwiązał go. Nie wrócili tu nawet gdy w 1814 r. zakon reaktywowano. Budynek pełnił rolę kwater dla żołnierzy, a potem przekształcono go w szkołę, którą to rolę pełnił aż do 1969 r., kiedy w Iglesias wybudowano nowe seminarium. Obecnie mieści się tu wyższa szkoła sztuk pięknych;
Sardynia, Iglesias, kolegium jezuickie

Sardynia, Iglesias, kolegium jezuickie

Sardynia, Iglesias, kościół San Giuseppe

Sardynia, Iglesias, kościół San Giuseppe

Sardynia, Iglesias, plac Piazza Lamarmora

Sardynia, Iglesias, plac Piazza Lamarmora

Kolejnym elementem naszego zwiedzania Iglesias był spacer wzdłuż długiego fragmentu dawnych murów miejskich, jaki zachował się w północnej części starego miasta. Schodzimy z powrotem na tren starówki, trafiając na kościół San Giuseppe (św.Józefa), o którym niestety nie udało nam się dowiedzieć kompletnie niczego – nie istnieje w przewodnikach i w sieci.

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Sardynia, uliczki starego Iglesias

I tak, niezwykle fotogenicznym uliczkami, powoli wracamy na plac Quintino Selli, gdzie zostawiliśmy samochód. Polecamy spacer, choćby tak po prostu bez celu, po uliczkach starego Iglesias – to urokliwe i chyba nieco niedoceniane miejsce, pełne historii i kolorów. Z ciekawostek widzianych pod koniec – zauroczył nas plac Piazza Lamarmora z widowiskowym budynkiem (podobno to Art Nouveau) oraz fontanną bóstwa wody i deszczu, Maimoni, na środku. Maimoni to bóstwo znane wyłącznie na Sardynii, wywodzące się ponoć jeszcze z czasów fenickich, a podobno jeszcze w XIX w. chłopi na wyspie zwracali się do niego o deszcz i urodzajne zbiory.

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Wsiadamy do samochodu, ale to jeszcze nie koniec zwiedzania Iglesias. Na deser zostawiliśmy sobie oglądanie panoramy miasta. Otóż północny kraniec starówki graniczy z dość wysokim wzgórzem, na szczycie którego stoi biały kościół della Madonna del Buoncammino (Matki Bożej Dobrej Drogi). Nie wiadomo, kiedy pierwotnie został wybudowany, pierwsza wzmianka w dokumentach pochodzi z 1638 r. Stopniowo go rozbudowywano (m.in. w XIX w. obok kościoła dobudowano pomieszczenia mieszkalne dla pielgrzymów), ale potem popadł w ruinę. Odbudowano go dopiero w końcówce XX w. (ponowna konsekracja miała miejsce w 1978 r.).

Ale w zasadzie to nie świątynia, choć widoczna bardzo dobrze na wzgórzu ze starówki w Iglesias, ani nie widowiskowa, stroma droga do niej, usłana kapliczkami ze stacjami drogi krzyżowej, skłaniały nas do wjechania na kościelne wzgórze. Magnesem była chęć obejrzenia panoramy Iglesias – miejsc to bowiem słynie ze świetnego widoku na całe miasto. I rzeczywiście tak jest, widok jest rewelacyjny, choć w naszym przypadku zaczynało już się ściemniać. Nie polecamy pieszego wyjścia na wzgórze, droga jest naprawdę stroma – no chyba że jesteście naprawdę zatwardziałymi piechurami :)

Sardynia, Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino

Sardynia, Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino

Sardynia, panorama Iglesias widziana ze wzgórza z kościołem della Madonna del Buoncammino

Sardynia, panorama Iglesias widziana ze wzgórza z kościołem della Madonna del Buoncammino

Iglesias było ostatnim przystankiem na naszej trasie z Alghero do Cagliari. Przy wyjeździe z miasta zrobiliśmy jeszcze duże zakupy w hipermarkecie E.Leclerc, a potem – już całkowicie po ciemku – udaliśmy się w bezpośrednią drogę do Cagliari, gdzie mniej więcej za godzinę musieliśmy odebrać klucze od apartamentu, w którym mieliśmy spędzić kolejne dwie noce. Bo na atrakcje Cagliari przeznaczyliśmy caluśki kolejny dzień. Ale o Cagliari będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze starego miasta Iglesias znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Malownicza Bosa

Czwarty dzień na Sardynii stał pod znakiem zwiedzania zachodniej części wyspy. Na początek „trafiła” nam się widokowa trasa z Alghero do jednego z najpiękniejszych miejsc, jakie na Sardynii widzieliśmy – kolorowego, historycznego miasta Bosa.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Alghero, pałace miejskie i zabytki architektury). Po dwóch noclegach i pełnym dniu, spędzonym w Alghero, czwartego dnia pobytu na Sardynii wróciliśmy do „tambylskiego” stylu podróżowania – czyli objazd po kolejnych atrakcjach wyspy – tym razem cały dzień spędziliśmy po jej zachodniej stronie, przemieszczając się z Alghero do Cagliari. Po drodze zaplanowanych było kilka przystanków – pierwszym było miasteczko Bosa, leżące na południe od Alghero, mniej więcej godzinę jazdy samochodem.

Z Alghero do Bosa wiedzie kręta, widokowa, położona nad samym morzem droga, zapewne w sezonie, przy pięknej pogodzie, widoki są tu naprawdę niesamowite. Zapewne, bo wyjeżdżając rano z Alghero, trafiliśmy na bardzo zachmurzone niebo, a dodatkowo widoczność ograniczała mgła – stąd w naszym przypadku widoki nie były tak spektakularne, jak mogły być. Bez większego żalu dojechaliśmy więc do samego miasteczka Bosa, choć „jak na złość” w momencie dojeżdżania do niego, chmury zniknęły i pojawiło się pełne słońce. Może to i dobrze, Bosa przy słonecznej pogodzie nabiera pełnych barw – naprawdę jest co podziwiać.

Sardynia, trasa Alghero - Bosa

Sardynia, trasa Alghero – Bosa

Sardynia, trasa Alghero - Bosa

Sardynia, trasa Alghero – Bosa

Bosa, panorama miasta

Bosa, panorama miasta

Bosa założona została prawdopodobnie już przez Fenicjan, istnieją też ślady z czasów Cesarstwa Rzymskiego i wczesnego średniowiecza. Do XII w. osada (pod nazwą Bosa Vetus) mieściła się jednak w innym miejscu niż dzisiaj – skupiała się wokół miejsca, gdzie stoi do dziś kościół św.Piotra, jakieś 2 km w górę rzeki Temo od dzisiejszej lokalizacji. Co się stało, że mieszkańcy przenieśli się w inne miejsce ?

Otóż w początkach XII w. ziemie leżące w dolinie rzeki Temo otrzymał od papieża Benedykta VIII markiz Malaspina, jako podziękowanie za pomoc Genui i Pizie w wyprawie przeciwko Arabom. I tenże markiz w 1112 r. rozpoczął na wzgórzu Serravalle budowę obronnego zamku. Stopniowo mieszkańcy, także mający złe doświadczenia z gnębiącymi ich od czasu do czasu Arabami, zaczęli przenosić swoje domostwa do podnóża zamku, gdzie czuli się zdecydowanie bezpieczniej. Założyli wieś Sa Costa, którą później przemianowano na pierwotną nazwę – Bosa. Historyczne centrum miasta do do dziś nazywa się Sa Costa. A rodzina Malaspina rządziła tu aż do XIV w., kiedy nadeszła era Aragończyków. Dziś miasto liczy 8 tys. mieszkańców.

Dzisiejsza Bosa mieści się niemal w całości (poza częścią zwaną Bosa Marina) po prawej stronie rzeki Temo, pod wzgórzem zamkowym. Oba brzegi rzeki łączą dwa mosty, jeden właśnie przy Bosa Marina, drugi – Ponte Vecchio (czyli „stary most”, choć nie taki stary, bo wybudowany w XIX w.) – znajdujący się przy samym historycznym centrum miasta. My zwiedzanie rozpoczynamy od przeciwległego brzegu rzeki, gdzie znajduje się kilka historycznie ważnych obiektów – w zasadzie są to same kościoły. Parkujemy samochód właśnie przy starym moście, obok którego znajduje się pierwsza ze świątyń – kościół św.Antoniego, leżący poza historycznymi murami miasta (dlatego zwany też czasem „św.Antoniego Za Murami”), wyburzonymi w całości na początku XIX wieku.

Bosa, kościół św.Antoniego

Bosa, kościół św.Antoniego

Bosa, bizantyjski kościółek św.Jerzego opuszczony w  XIX w.

Bosa, bizantyjski kościółek św.Jerzego opuszczony w XIX w.

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Wybudowany został w XVI w. i dziś podobno otwierany jest tylko na czas święta patrona (styczeń), podczas którego odbywają się przy świątyni lokalne uroczystości. We wnętrzach znajduje się zabytkowy, drewniany, rzeźbiony i złocony ołtarz oraz statua patrona. Kościół, wybudowany w stylu katalońskim, posiada także dzwonnicę, dobudowaną w czasach współczesnych.

Przy kościele mamy małą przygodę z sympatyczną policjantką – okazuje się, że na krótki czas fotografowania świątyni zaparowaliśmy na zakazie. Kończy się na wytłumaczeniu, gdzie można w pobliżu zaparkować. Kobieta sama z siebie poleca nam też odwiedzenie wspomnianego kościoła św.Piotra (który i tak mamy w planach jako kolejny cel). Cóż – inny świat…

Kierując się w stronę kościoła św.Piotra, docieramy po drodze do opuszczonego i nieczynnego starego kościółka św.Jerzego (San Giorgio). Bardzo niewiele o nim wiadomo, przypuszcza się, że został wybudowany jeszcze w czasach bizantyjskich i ma około tysiąca lat. W swojej historii był kilkukrotnie odnawiany i przebudowywany, ostatni raz ok. XVII / XVIII wieku. Zakon, opiekujący się świątynią, został jednak wywłaszczony w 1866 r. i kościół popadł w ruinę, po czym został opuszczony. Dziś straszy bardziej niż przyciąga, z tysiąca lat historii niewiele już zostało.

Jedna z największych atrakcji w Bosie – kościół św.Piotra (zwany też, podobnie jak kościół św.Antoniego, kościołem „św.Jerzego Za Murami”), stoi jeszcze dalej od dzisiejszego miasta – około 2 km jazdy w górę rzeki Temo. Jest jednym z najstarszych romańskich kościołów na całej Sardynii, jego budowa rozpoczęła się po tym, jak Bosa stała się siedzibą diecezji w 1060 r. Pierwszą fazę budowy – główną bryłę kościoła – ukończono w 1073 r. – od tego momentu świątynia pełniła rolę katedry diecezjalnej – aż o momentu, gdy w Bosie, która przeniosła się w międzyczasie pod zamek, wybudowano nową.

Bosa, zamek rodziny Malaspina

Bosa, zamek rodziny Malaspina

Bosa, zamek rodziny Malaspina

Bosa, zamek rodziny Malaspina

Bosa, panorama miasta widziana z zamku Malaspina

Bosa, panorama miasta widziana z zamku Malaspina

Bosa, kościół Matki Bożej z Góry Karmel widziany z zamku Malaspina

Bosa, kościół Matki Bożej z Góry Karmel widziany z zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Absydę przebudowano w XII w. (wtedy dodano też wieżę), a fasadę ze spiczastymi łukami dodano w XIII w. Jeden z łuków zawiera małe figurki świętych Piotra i Pawła po bokach Matki Boskiej i Dzieciątka. Zachowały się również pozostałości czterech ściennych rzeźb, symbolizujących czterech ewangelistów: Mateusza (anioł), Marka (lew z koroną), Lukasza (kopyta wołu) oraz Jana (orzeł). We wnętrzach (są udostępniane podobno tylko wieczorem) znajduje się inskrypcja, dokumentująca konsekrację kościoła w 1073 r. oraz kopie dwóch statuetek św.Piotra i Pawła (oryginalne, pochodzące z XVIII wieku, przeniesiono do nowej katedry w mieście).

Czas na zwiedzanie właściwego miasta. Zaczynamy od wjechania na wzgórze zamkowe (da się podjechać praktycznie pod samo wejście, na końcu drogi dojazdowej jest mini-parking, można też parkować wzdłuż drogi). Wejście na teren zamkowy jest biletowany (bilet kosztuje 4 EUR). Z zamku Malaspina, wybudowanego jak wspomnieliśmy wcześniej, w 1112 roku, zostało dziś około 300 m murów oraz siedem wież. Trasa zwiedzania w dużej części wiedzie właśnie po murach, można też wejść na niektóre wieże. Najwyższa z nich była jednak zamknięta (remont ?) w czasie naszego pobytu.

Jedna z wież została zburzona na początku XIV wieku i została odbudowana przez tego samego architekta, który budował m.in. Wieżę Słonia w Cagliari (będziemy ją zwiedzać dzień później). Na początku wieże były cztery, ale po zdobyciu zamku w 1410 r. przez Aragończyków, dobudowali oni kolejne (a także podwyższyli zamkowe mury).

Na dziedzińcu zamku pozostały jedynie resztki dawnej siedziby straży oraz największa atrakcja – kościół Nostra Signora di Regnos Altos, wybudowany prawdopodobnie w XIV wieku. Podczas prac renowacyjnych w 1972 r. całkowicie przypadkiem odkryto na ścianach świątyni bogate freski, które początkowo przypisywano okresowi panowania Aragończyków, ale ostatecznie okazało się, że są jeszcze starsze i pochodzą z okolic 1345 r., czyli jeszcze zanim Sardynia i Bosa przeszły w ich władanie.

Bosa, plac 4 Listopada

Bosa, plac 4 Listopada

Bosa, ulica Corso Vittorio Emanuele II

Bosa, ulica Corso Vittorio Emanuele II

Bosa, ulica Corso Vittorio Emanuele II

Bosa, ulica Corso Vittorio Emanuele II

Bosa, plac Piazza Constituzione

Bosa, plac Piazza Constituzione

Moglibyśmy powiedzieć, że 4 EUR za bilet to zbyt dużo, gdyby nie kościół właśnie i drugi plus wspinania się na zamek: przepiękny panoramiczny widok na malowniczą Bosę i całą okolicę. Dla tych dwóch elementów warto tutaj zawitać. Zobaczyć można także wijącą się rzekę Temo (jedyna spławna rzeka na Sardynii), jak i oddalony romański kościół św.Piotra. Stąd oglądaliśmy też kolejny zabytkowy kościół – kościół Matki Bożej z Góry Karmel, wybudowany w połowie XVIII w. na miejscu poprzednio tu stojącego (od XVII w.) kościoła karmelickiego Matki Bożej Zbawienia.

Bosa, kościół Matki Bożej Różańcowej z pierwszym publicznym zegarem

Bosa, kościół Matki Bożej Różańcowej z pierwszym publicznym zegarem

Zjeżdżamy ze wzgórza zamkowego do centrum starej części Bosy, zostawiając samochód przy jednym z głównych placów miasta – placu 4 Listopada. Centralnym elementem placu jest pomnik lokalnych żołnierzy, poległych w obu wojnach światowych. Udajemy się w stronę miejskiej katedry, wkraczając na główną ulicę miasta – ulicę Corso Vittorio Emanuele II. To w zasadzie typowy deptak (przynajmniej na odcinku plac 4 Listopada – katedra), otoczony przez zabytkowe kamienice (kiedyś będące rezydencjami szlachty i burżuazji miejskiej)  z restauracjami i sklepami. Znajdziemy też mały plac Piazza Constituzione, wybudowany w 1877 r., po wyburzeniu stojącego tu wcześniej kościoła św.Magdaleny (dlatego pierwotna nazwa placu brzmiała: plac św.Magdaleny). W 1882 r. dołożono na placu kilkupoziomową fontannę, z bukietem róż, z którego tryska woda, na szczycie.

Jedną z większych atrakcji, znajdujących się przy deptaku, jest zabytkowy kościół Matki Bożej Różańcowej (Nostra Signora del Santissimo Rosario), powstały w XIX w., prawdopodobnie na miejscu wcześniej istniejącej tu świątyni. Uwagę zwraca zwłaszcza umieszczony na fasadzie kościoła dwustronny zegar – pierwszy publiczny zegar w mieście, działający tu od 1875 r.

Bosa, kościół Matki Bożej Różańcowej

Bosa, kościół Matki Bożej Różańcowej

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Dochodzimy wreszcie do katedry Niepokalanego Poczęcia, której powstanie datuje się na XII wiek, choć była potem wielokrotnie gruntownie przebudowywana. To tutaj przeniesiono siedzibę diecezji Bosa z kościoła św.Piotra za Murami. Po połączeniu diecezji z tą z Alghero, świątynia jest do dziś co-katedrą, (katedrę w Alghero zwiedzaliśmy poprzedniego dnia). Obecna forma kościoła pochodzi z przebudowy w pierwszych latach XIX w.

Katedra posiada dwie kopuły oraz wybudowaną w XVII w., ale nigdy nie dokończoną, czerwoną wieżę. Ołtarz, do którego dostępu „bronią” marmurowe lwy, pochodzi z XVII wieku, freski we wnętrzach malowano pod koniec XIX w.

Wracamy na „stary most”, od którego zaczynaliśmy zwiedzanie Bosy. Czas na kilka widowiskowych zdjęć panoramy miasta, mostu, katedry i obu brzegów rzeki, z kolorowymi domami po obu stronach. Opuszczamy Bosę, ale jeszcze „nie do końca” – jedziemy do „dzielnicy” Bosa Marina i na krótko odwiedzamy główną miejską plażę, przede wszystkim ze względu na świetny widok na stojącą nieopodal kilkusetletnią hiszpańską wieżę obronną. I to koniec naszej przygody z Bosą – z żalem i kolorowymi wspomnieniami opuszczamy to, jak się na końcu okazało, jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie dane nam było na Sardynii zobaczyć.

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa Marina, plaża i wieża hiszpańska

Bosa Marina, plaża i wieża hiszpańska

Czeka nas teraz kolejna godzina jazdy samochodem – kierujemy się do ruin starożytnego, fenickiego miasta Tharros, malowniczo położonych nad brzegiem morza, w okolicach miasta Oristano. Ale atrakcje z Tharros zobaczycie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z miasta Bosa na Sardynii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy