klasztor | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Hluboka, czyli nasz pierwszy czeski zamek

Okej, tytuł nieco przekłamuje rzeczywistość – czeskie zamki nie są dla nas jakąś nowością, byliśmy wszak choćby na Hradczanach w Pradze. Ale że Czechy są u nas raczej rzadkością, to i zamek w Hluboce był podróżniczym „wydarzeniem” u tamBylskich.

Malta 2015, dzień 1. Tak, to nie pomyłka – wizytą w Hluboce rozpoczęliśmy nasz wyjazd na… Maltę. Pomysł nieco zakręcony, ale udało się nam kupić tanie bilety lotnicze na Maltę z Budapesztu i postanowiliśmy sobie na węgierskie lotnisko dojechać… samochodem :) I po drodze nieco zwiedzić atrakcje w Czechach i Austrii – krajach, które w naszych dotychczasowych podróżach traktowaliśmy głównie jako „tranzytowe” – kupić winietę i jak najszybciej przejechać. A że od zawsze marzyły nam się m.in. Cesky Krumlov i Salzburg, to trasę zaplanowaliśmy tak, żeby właśnie te miejsca zobaczyć niejako „po drodze” na Maltę.

Dwudniową bazą przed wylotem z Budapesztu zostało jeszcze inne miasto – austriacki Linz, który też zaplanowaliśmy do zwiedzenia – i tak mniej więcej powstał plan „rozgrzewki” przed właściwym zwiedzaniem Malty. Dodajmy jeszcze – zimowym zwiedzaniem, bo wyjazd odbył się w lutym 2015 r., niejako w ramach ferii zimowych naszych dzieci.

Tytuł może powinien bardziej więc brzmieć: „Hluboka, nasz pierwszy czeski zamek po drodze na Maltę” :) Ale nieco go skróciliśmy. Z Wielkopolski wyjechaliśmy w środku nocy – pierwszego dnia plan zakładał kilka miejsc w południowych Czechach oraz dojazd do hotelu w Linzu. Efekt był taki, że w Hluboce zjawiliśmy się wcześnie rano, kiedy zamek był jeszcze zamknięty (w zimie można go zwiedzać, choć trasa zwiedzania jest okrojona do pomieszczeń w których działa ogrzewanie).

Hluboka nad Vltavou

Pełna nazwa miejscowości brzmi Hluboka nad Vltavou (od nazwy rzeki Wełtawy, nad którą leży). Położona jest ok.10 km na północ od Czeskich Budziejowic i sprawiała w lutym wrażenie małego (5 tys. mieszkańców), zaspanego miasteczka, takiego typowego w naszym mniemaniu dla prowincjonalnych miasteczek z Austrii czy Niemiec. Czystego, schludnego, poukładanego. Niewiele wiemy o historii Hluboki jako miejscowości, od zawsze jest ona kojarzona z górującym nad nią zamkiem, powstałym pierwotnie jako przygraniczna warownia już w XIII w.

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, kościół św.Jana Nepomucena

Hluboka, kościół św.Jana Nepomucena

Zamek powstał za czasów czeskiego króla Przemysła II Ottokara – jako małe „polonica” możemy napisać, że syn owego króla został później także królem Polski (Wacław II). Zamek nosił wtedy nazwę Froburg, w dokumentach historycznych po raz pierwszy pojawia się w końcu XIV w. Wnuk Przemysła, cesarz Karol IV Luksemburski, zamek Hluboka traktował jako swoją ulubioną rezydencję.

Później zamek przechodził wielokrotnie z rąk do rąk, aż w XVII w. przejął go ród Schwarzenbergów, który panował tu aż do II wojny światowej, kiedy to podobno ostatni członkowie rodu uciekli wraz z odchodzącymi nazistami. Ród Schwarzenbergów zapisał się też w historii zamku w Hluboce – oni to w I poł. XIX w. zarządzili gruntowną przebudowę zamku – wzorem był podobno angielski pałac w Windsorze.

I tak na czeskiej prowincji stoi okazałe zamczysko, któremu urody – trzeba przyznać – nie brakuje. Lutowa aura nie sprzyjała widowiskowym zdjęciom – ogromny zamkowy park zapewne cudownie prezentuje się w letniej atmosferze, przy otaczającej go zieleni i kolorach kwiatów, ale i tak zamek w Hluboce zrobił na nas ogromne wrażenie. W samej miejscowości Hluboka nad Vltavou nie ma wiele do zobaczenia, może poza okazałym kościołem Jana Nepomucena, wybudowanym tu w połowie XIX w.

Zamek Ohrada

Zamek Ohrada

Zamek Ohrada

Raptem tylko 2 km na południe od Hluboki znajdziecie kolejny wart uwagi zabytek – zamek Ohrada, pochodzący z XVIII w., wybudowany także przed ród Schwarzenbergów, tym razem jako „pałac myśliwski”. W jego pomieszczeniach znajdowały się m.in. zbrojownia, stajnie czy pomieszczenia dla psów myśliwskich. Już w 1842 r. urządzono tu muzeum broni myśliwskiej, do dziś we wnętrzach znajdują się ekspozycje, dotyczące historii leśnictwa i łowiectwa. Tu ograniczyliśmy się jedynie do oglądania pałacu z zewnątrz.

Klasztor Zlata Koruna

Klasztor Zlata Koruna

Klasztor Zlata Koruna

Klasztor Zlata Koruna

Klasztor Zlata Koruna

Zlata Koruna

Zlata Koruna

Ostatni punkt zwiedzania czeskich atrakcji przed Ceskym Krumlovem był klasztor Zlata Koruna – założony przez wspomnianego już wyżej króla Przemysła II Ottokara – wg legendy nazwa pochodzi od ciernia z korony cierniowej Chrystusa, którą to król otrzymał od francuskiego władcy. i złożył w tym miejscu. Wg historyków zaś nazwa została nadana wiek po budowie klasztoru (powstał w XIII w.) i dotyczyła niezwykłego szczęścia klasztoru i jego mieszkańców.

Najstarsze zachowane fragmenty klasztoru pochodzą z końcówki XIV w. Klasztor został pod koniec XVIII w. zlikwidowany, a zabudowania kupił ród Schwarzenbergów, który przystosował je do funkcji przemysłowych. Tego okresu nie „przeżyło” niestety wiele elementów wyposażenia i dekoracji wnętrz. Niestety klasztor był zamknięty w momencie naszego przyjazdu do Zlatej Koruny…

Zamki Hluboka i Ohrada i klasztor Zlata Koruna były jedynie przystankami do największej atrakcji dnia – Ceskego Krumlova, zabytkowego miasteczka, wpisanego na listę UNESCO. Relację z wizyty w tym rzeczywiście przepięknym miejscu znajdziecie w kolejnym naszym wpisie.

 

Inne wpisy z: Czechy

Český Krumlov, widok z zamku

Jeśli kiedykolwiek będziecie przejeżdżać w okolicy czeskiego miasteczka Český Krumlov, nie wahajcie się ani chwili i zatrzymajcie się tutaj. Gwarantujemy, że nie będziecie żałować - Český Krumlov jest wart każdej chwili w nim spędzonej.

P1320151

Okej, tytuł nieco przekłamuje rzeczywistość - czeskie zamki nie są dla nas jakąś nowością, byliśmy wszak choćby na Hradczanach w Pradze. Ale że Czechy są u nas raczej rzadkością, to i zamek w Hluboce był podróżniczym "wydarzeniem" u tamBylskich.

Brno, zamek Špilberk

Zwiedzanie Brna, drugiego co do wielkości miasta Czech, największego miasta i historycznej stolicy Moraw, było "skutkiem ubocznym" dwudniowego wyjazdu do słowackiej Bratysławy na koncert Depeche Mode - po prostu nie dało się go pominąć na trasie powrotnej.

 

0

Autor:

Kategorie: Czechy, Rok 2015

Okolice Limassol, czyli historie o Templariuszach, kotach walczących z wężami i mitycznej Ariadnie

Choć samo Limassol specjalnie nas nie zachwyciło, to jego najbliższe okolice skrywają kilka miejsc, wartych zobaczenia. Może nie ze względu na ich szczególną widowiskowość, a bardziej przez historie, które skrywają.

Cypr 2015, dzień 7 (poprzedni wpis: Limassol, miasto które zachwyca (tylko) nocą). W Limassol po prostu byliśmy. Tak pokrótce możemy streścić nasz tam pobyt. Ale zanim do miasta wjechaliśmy poprzedniego dnia, i po tym, jak wyjechaliśmy dnia następnego, zdążyliśmy w najbliższych okolicach Limassol zobaczyć kilka miejsc, z którymi związane są barwne historie. I właśnie te historie będą przewodnią myślą tego wpisu.

Historia pierwsza – Templariusze i wino Commandaria

Po tym, jak Ryszard Lwie Serce przybył na wyspę w 1191 r., skolonizował ją i wziął ślub z Limassol, sprzedał wyspę zakonowi Templariuszy. Choć nie panowali oni na wyspie zbyt długo – ich wysokie podatki wzbudziły bunt mieszkańców – to jednak zapisali się w historii przynajmniej regionu Limassol.

Zamek Kolossi

Zamek Kolossi

Zamek Kolossi

Zamek Kolossi

Zamek Kolossi, widok ze szczytu wieży

Zamek Kolossi, widok ze szczytu wieży

Zamek Kolossi, widok ze szczytu wieży

Zamek Kolossi, widok ze szczytu wieży

Już na własnym ślubie Ryszard Lwie Serce pił miejscowe wino, które określił podobno mianem „króla królów wśród win”. Templariusze rozwinęli jego produkcję do wielkich rozmiarów, robiąc z niego jeden z głównych – obok cukru- towarów eksportowych Cypru. Nazwa „Commandaria”, używana do dzisiaj, pochodziła od potocznego określenia głównej siedziby Templariuszy, zwanej „La Grande Commanderie”. Co było tą siedzibą ?

Był nią zamek Kolossi, znajdujący się niedaleko na zachód od Limassol, pomiędzy miastem a ruinami antycznego Kourionu. Pozostał siedzibą Templariuszy nawet po tym, jak zbuntowani mieszkańcy poprosili Ryszarda Lwie Serce o wyproszenie zakonu. Angielski król sprzedał wyspę Francuzom, ale zamek Kolossi pozostał we władaniu Templariuszy aż do czasów, kiedy zakon wpadł w kłopoty rozpoczął się czas jego szybkiego upadku (1313 r.). A wino „Commandaria” do dziś jest jedną z atrakcji Cypru.

Zamek Kolossi wybudowany został pierwotnie ok.1210 r., ale z pierwotnych fortyfikacji niewiele dziś zostało – są to niewielkie ruiny dookoła zachowanej do dziś części, która wybudowana została w 1454 r. przez Zakon Maltański, który przejął ziemie należące do Templariuszy, także na Cyprze. Część ta ma kształt grubej wieży – dziś można wejść na jej szczyt, która mieści taras widokowy (widok nie jest za specjalny).

Historia druga – św.Helena i koty zwalczające węże

Monaster św.Mikołaja, leżący na południe od Limassol i zamku Kolossi, niemal tuż przy bazie lotniczej brytyjskiego RAFu, w okolicy słonego jeziora. Pierwszy klasztor założony został tutaj w 327 r., w czasach kiedy wyspę opanowała plaga suszy i towarzysząca jej plaga węży, tych jadowitych. Z ich powodu z Cypru zaczęli wyprowadzać się mieszkańcy.

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Wg legendy wówczas Helena, matka rzymskiego cesarza Konstantyna (dziś czczona jako św.Helena), wpadła na pomysł „importu” kotów z Egiptu. Koty miały zacząć polować na węże i miały być sposobem na zwalczenie plagi. Jak pomyślała, tak zrobiła, zwiozła na Cypr 1000 kotów, które zostały oddane pod opiekę do klasztoru św.Mikołaja – tu były żywione i szkolone.

Koty okazały się niezwykle skuteczne, co zaowocowało wkrótce licznymi pielgrzymkami do klasztoru – wierni chcieli koniecznie na własne oczy zobaczyć swoich wybawicieli. Klasztor otrzymał okoliczne ziemie w zamian za dalszą działalność na rzecz opieki nad kotami. Koty były tu tresowane do walki z wężami, miały też do dyspozycji klasztorny dzwon, który jednym dźwiękiem wzywał na posiłek, dwoma – wysyłał koty na polowanie. Koty były dokarmiane, aby nie żywiły się wyłącznie trucizną węży. A monaster przybrał nową nazwę – św.Mikołaja od Kotów.

Klasztor doszczętnie zniszczyli Turkowie po zdobyciu wyspy. Został z powrotem zasiedlony przez siostry zakonne dopiero w 1983 r. i niemal natychmiast powrócił do swojej pierwotnej działalności. Okoliczni mieszkańcy zaczęli „dostarczać” tu bezdomne kociaki, a siostry dbają o nie jak w dawnych czasach. Kocia populacja rozmnaża się i rozrasta z każdym rokiem – dziś nikogo widok kotów w klasztorze nie dziwi.

Klasztor stoi na całkowitym odludziu i daleko od szlaków turystycznych. Nie jest znaczącym punktem na mapie turystycznej wyspy. Aczkolwiek droga jest dobrze oznaczona i nie jest zbyt trudno tu trafić. W samym klasztorze panuje totalne wyciszenie, nikt nie przeszkadzał nam w zwiedzaniu – byliśmy jedynymi turystami, sam na sam z siostrami i… kotami.

Historia trzecia – Ariadna i Tezeusz

Nieco na wschód od Limassol, niemal tuż poza granicami miasta, znajdują się ruiny antycznego miasta Amathus. Nie wiadomo dokładnie nic o dacie powstania miasta, na pewno istniała tu osada w połowie XI w. p.n.e. Wg legendy, Amathus założył mityczny król Cypru, Kinyras, nazywając miasto imieniem swojej matki. Ale nas bardziej zainteresowała inna legenda, związana z antycznym Amathus.

Ruiny antycznego Amathus, agora

Ruiny antycznego Amathus, agora

Ruiny antycznego Amathus

Ruiny antycznego Amathus

Ruiny antycznego Amathus, fontanna

Ruiny antycznego Amathus, fontanna

Ruiny antycznego Amathus, termy

Ruiny antycznego Amathus, termy

Legenda ta związana jest ze słynną Ariadną – tak, tą od kłębka nici, który dała Tezeuszowi, a dzięki któremu wydostał się on z labiryntu po zabiciu Minotaura. Otóż jedna z odnóg tej historii mówi, że w drodze powrotnej Tezeusz przywiózł on Ariadnę do Amathus, gdzie zmarła ona przy porodzie dziecka i gdzie została pochowana. Amathus rzeczywiście było miejscem kultu Afrodyty-Ariadny (i Adonisa, mitycznego syna Kinyrasa).

Amathus składał się tak naprawdę z dwóch części – „miasta górnego”, znajdującego się na szczycie wzgórza, gdzie mieściło się akropolis oraz „miasta dolnego”, z miejską agorą. Dookoła nich znajdowały się cmentarzyska, których pozostałości widać do dziś. Dzisiejsze stanowisko archeologiczne obejmuje wyłącznie „dolne miasto”, zawierające w sobie ruiny miejskiej agory, cystern, fontann, ulic, domostw i murów obronnych miasta.

Już poza ogrodzonym terenem stanowiska (wstęp płatny), po obu jego stronach znajdują się ruiny wczesnochrześcijańskich bazylik (IV – V w.). Jeśli chcecie zobaczyć najstarszą część miasta, trzeba wyjść ze stanowiska archeologicznego i wejść na wzgórze ponad nim, przechodząc obok ruin bazyliki „zachodniej”, znajdującej się tuż przed wejściem, przy głównej drodze. Tam też, jeszcze dalej na północ za akropolis, znajdziecie m.in. wspomniany legendarny „grób Ariadny”, wg historyków pochodzący z XI w. p.n.e.

Ruiny antycznego Amathus

Ruiny antycznego Amathus

Ruiny antycznego Amathus, wczesnochrześcijańska bazylika

Ruiny antycznego Amathus, wczesnochrześcijańska bazylika

Ruiny antycznego Amathus, wczesnochrześcijańska bazylika

Ruiny antycznego Amathus, wczesnochrześcijańska bazylika

Ruiny antycznego Amathus, fragmenty dawnej kanalizacji

Ruiny antycznego Amathus, fragmenty dawnej kanalizacji

Ruiny Amathus są mniej widowiskowe i mniejsze od Kourionu, zwiedzanego przez nas dzień wcześniej. To już raczej miejsce dla pasjonatów (a za takich się uważamy) kultury starożytnej. A być może impulsem dla Was będzie właśnie wspomniana historia o Ariadnie i miejscu jej pochówku.

My tymczasem jedziemy dalej na wschód, w kierunku Larnaki. To już ostatni pełny nasz dzień na Cyprze – atrakcje warte zobaczenia pomiędzy Limassol a Larnaką pokażemy Wam w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z atrakcji turystycznych dookoła Limassol znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

1

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Na północ Albanii: Lezha, kolejne miejsce kultu Skanderberga

W naszej wakacyjnej podróży czas na drugą część albańskiego jej odcinka. Tym razem jedziemy na północ tego kraju, gdzie celem są dwa ważne turystycznie miejsca: miasta Lezha i Szkodra.

Tour de Europe 2014, dzień 16 (poprzedni wpis: Z Kosowa do Albanii: Kukës, Krujë i Laç). Po poprzednich wakacjach i przejechaniu Albanii z północy na południe, kraj ten stał się jednym z naszych ulubionych na mapie Europy. Zostało nam też kilka miejsc, które mieliśmy zobaczyć rok wcześniej, ale z paru powodów się nam to nie udało. Podróż wakacyjna AD’2014, a dokładniej jej albański odcinek, był więc swego rodzaju aneksem, uzupełnieniem. W poprzednim wpisie pokazaliśmy Wam już część tego aneksu (Krujë i Laç). Teraz czas na drugą część.

Lezha, niewielkie miasteczko z kilkunastoma tysiącami mieszkańców, położona jest mniej więcej 20 km na północ od Laç, miejsca w którym zakończyliśmy nasz poprzedni wpis. Generalnie miasteczko to mało ma do zaoferowania i nie jest raczej oblężone przez turystów, choć leży przy głównej trasie ze Szkodry na południe, do Durres czy Tirany. Największą atrakcją miasta, która dla nas była magnesem, jest jego historia i dlatego nie zdecydowaliśmy się go pominąć na naszej trasie. A jest naprawdę na co zwrócić uwagę.

Lezha, ulice miasta

Lezha, ulice miasta

Lezha, ulice miasta

Lezha, ulice miasta

Lezha, twierdza górująca nad miastem

Lezha, twierdza górująca nad miastem

Lezha, twierdza górująca nad miastem

Lezha, twierdza górująca nad miastem

Lezha zamieszkała jest od czasów illyryjskich, mniej więcej od 8 w. p.n.e. Oficjalnie jednak miasto założone zostało na początku IV w. p.n.e. jako Lissos – nazwa pochodziła od illyryjskiej nazwy Lisi. W III w. p.n.e. miasto zdobyli Macedończycy, a później nadeszła era Rzymian. Cały czas miasto miało ważną pozycję ze względu na swoje usadowienie niedaleko ważnego portu na Adriatyku.

Najważniejsze czasy dla Lezhy nadeszły jednak w średniowieczu. Pod koniec XIV w. władzę nad miastem przejęli Wenecjanie. To tu w 1444 r. Skanderberg zawiązał albańską Ligę z Lezhy, organizację walczącą z Turkami – wtedy wciąż Lezha była pod panowaniem weneckim. Co jeszcze ważniejsze dla historii i Albańczyków – to właśnie tutaj Skanderberg został pochowany – w ówczesnej katedrze św.Mikołaja, przerobionej potem na meczet przez Turków. Skanderberg do końca życia obronił bowiem swoje terytoria przed Osmanami, dopiero po jego śmierci Turcy zdołali zniszczyć opór. Gdy znaleźli grób Skanderberga w Lezhe, zniszczyli go, a z kości robili sobie amulety, wierząc, że przejmą dzięki temu jego męstwo. Meczet, wybudowany przez Turków w miejscu katedry, został zniszczony (razem ze wszystkimi innymi w mieście) przez komunistyczne władze Albanii po II wojnie światowej. W 1981 r. na jego ruinach otwarto mauzoleum Skanderberga, dziś najbardziej chyba przyciągające turystów miejsce w mieście.

Wjeżdżając do Lezhy, od razu skierowaliśmy samochód w stronę twierdzy, górującej nad miastem. Naprawdę ciężko jest jej nie zauważyć i do niej nie trafić. Umiejscowiona jest w miejscu, gdzie powstało pierwsze osiedle ludzkie. Do dziś zachowały się tu fragmenty praktycznie ze wszystkich okresów historii miasta. Zaczynając od murów obronnych z V w. p.n.e., przez starożytne akropolis z IV / III w. p.n.e. Obok starożytnych ruin w IX w. wybudowano pierwszą twierdzę. Rozbudowali ją w XIV w. Wenecjanie, a potem turecki sułtan Sulejman I, po zdobyciu jej przez Turków w 1478 r.

Lezha, panorama miasta widoczna z twierdzy, po prawej na dole mauzoleum Skanderberga

Lezha, panorama miasta widoczna z twierdzy, po prawej na dole mauzoleum Skanderberga

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza, ruiny tureckiego meczetu

Lezha, twierdza, ruiny tureckiego meczetu

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Dziś twierdza w Lezhy to prawdziwy przekrój historii miasta, choć bardzo mocno popadła w ruinę. Forteca zarosła trawą, dziś bardziej służąc jako miejsce do pikników rodzinnych niż turystyce. Aczkolwiek naprawdę warto wspiąć się na liczące 186 m n.p.m. wzgórze zamkowe, choćby po to, bo móc podziwiać wspaniały widok na całą okolicę.

Oprócz twierdzy oraz mauzoleum Skanderberga, jest w Lezhy jeszcze jedno miejsce warte zobaczenia. Przy głównej, wylotowej drodze na północ, w kierunku Szkodry, stoi stary kościół Zwiastowania NMP oraz klasztor Franciszkanów. Z jego powstaniem związana jest legenda – ponoć sam św.Franciszek, podczas drogi powrotnej z Ziemi Świętej (1219-1220), wytyczył tu patykiem miejsce budowy przyszłego kościoła. Dokładnie naprzeciwko wzgórza z antycznymi ruinami dawnego Lissos. Kościół wybudował miejscowy ksiądz, zwany tu Dom Lleshi – do dziś miejscowi jego właśnie imieniem nazywają świątynię.

Dzisiejszy kościół ma nad wejściem inskrypcję z datą budowy 1240 r., co jednak nie ma pokrycia w dokumentach historycznych, w których świątynia pojawia się po raz pierwszy w 1464 r. Prawdopodobnie inskrypcja dotyczy wcześniej stojącego tu kościoła. A obecny wybudowano najpewniej ok.1393 r., kiedy to miasto przeszło w ręce Wenecjan – na to wskazuje także styl architektury świątyni. Tak jak napisaliśmy, w 1464 r. klasztor pojawia się po raz pierwszy w dokumentach zakonu Franciszkanów – jeszcze w czasach, gdy żył Skanderberg.

Lezha, kościół Zwiastowania NMP

Lezha, kościół Zwiastowania NMP

Lezha, kościół Zwiastowania NMP

Lezha, kościół Zwiastowania NMP

Całe wieki panowania osmańskiego kościół i klasztor przetrwały bez uszczerbku, głównie ze względu na intensywną opiekę zakonu oraz patronat papieży z Watykanu. Może też pomogło to, że corocznie obchodzono tu 25 marca wspólne święto chrześcijan i muzułmanów. Podczas obu wojen światowych budynki służyły jako szpital wojskowy. W 1967 r., gdy komunistyczne władze zabroniły działalności religijnej, kościół ten został zamknięty jako pierwszy w całej Albanii. Od 1991 r. klasztor i kościół działają ponownie.

My tymczasem, już przy zapadającym zmroku, opuszczamy już Lezhę i jedziemy na północ, do Szkodry, gdzie mamy zaplanowany jedyny podczas tych wakacji nocleg w Albanii. Następnego dnia mamy zaplanowane gruntowne zwiedzanie Szkodry i okolic, ale to opiszemy Wam w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z albańskiego miasta Lezha znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Macedoński klejnot: Ochryda i okolice

Kolejny dzień wakacyjnej podróży w 2014 r. poświęciliśmy na zwiedzanie perełki Macedonii – Ochrydy. Był to także ostatni dzień dojazdu do Paralia Katerinis w Grecji, gdzie mieliśmy zatrzymać się na nieco ponad tydzień na wakacyjne plażowanie.

Tour de Europe, dzień 5 (poprzedni wpis: Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy). Ostatni dzień naszej podróży na wakacyjny odpoczynek na wybrzeżu Grecji spędziliśmy na zwiedzaniu Ochrydy – przepięknego miasteczka, położonego na południowym zachodzie Macedonii. Zobaczyliśmy także nieco atrakcji historycznych, położonych przy brzegu Jeziora Ochrydzkiego po jego macedońskiej stronie.

Ochryda jest miastem niezwykle starym, jeśli chodzi o historię. Ślady bytności człowieka, znalezione w okolicach dzisiejszego miasta pochodzą nawet z wczesnej epoki kamiennej, mniej więcej 6 tysięcy lat przed Chrystusem. Miej więcej tysiąc lat p.n.e. istniało tu znaczące siedlisko ludzkie – dziś w tej okolicy znajduje się lotnisko.

Historię samej Ochrydy rozpoczyna umownie legenda o Kadmusie, mitycznym założycielu i pierwszym królu słynnych greckich Teb, który po wygnaniu z własnego miasta, uciekł właśnie nad Jezioro Ochrydzkie i założył nowe miasto – Lychnidos, czyli dzisiejszą Ochrydę.

Ochryda, promenada nad jeziorem

Ochryda, promenada nad jeziorem

Ochryda, panorama starej części miasta

Ochryda, panorama starej części miasta

Ochryda, kościół NMP Bolnicka

Ochryda, kościół NMP Bolnicka

Ochryda, kościół św.Mikołaja Gerakomia

Ochryda, kościół św.Mikołaja Gerakomia

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, kościół św.Sofia

Co do faktów stricte historycznych – na pewno w IV w. p.n.e. Lychnidos dostało się we władanie Macedończyków, a w połowie II w. p.n.e. zostało podbite przez Rzymian. Było ważnym punktem Imperium – Rzymianie poprowadzili przez Lychnidos słynną Via Egnatia – drogę łączącą dzisiejsze albańskie Durres z Salonikami i Konstantynopolem. Chrześcijaństwo szybko zadomowiło się w mieście – już w V w. Lychnidos było siedzibą biskupstwa, a pozostałości wczesno-chrześcijańskich budowli są widoczne w Ochrydzie do dziś.

Pod koniec IX w. pojawia się w historii miasta kilka ważnych faktów. Przede wszystkim w dokumentach z 879 r. po raz pierwszy pojawia się obecna nazwa – Ochryda. Krótko potem do Ochrydy przybywają dwaj misjonarze, dziś święci – św.Kliment i św.Naum, rozpoczynając czas świetności miasta jako ośrodka literackiego, piśmienniczego i kulturalnego. Powstaje wtedy pierwsza szkoła, otwarta w klasztorze św.Pantalejmona, również wybudowanym pod koniec IX w. Św.Klimenta uważa się dziś za twórcę cyrylicy – alfabetu używanego do dziś w wielu krajach, m.in. Rosji, Bułgarii, Serbii czy Macedonii.

Szczyt glorii Ochrydy przypadł na czasy pierwszego państwa bułgarskiego (X / XI w.), kiedy to miasto było jego stolicą. Od początków XI w. władzę przejęło Bizancjum, a wpływy Ochrydy wciąż były ogromne, szczególnie pozycja miejscowych dostojników kościelnych. Aż do zdobycia miasta przez Turków (1395 r.) biskupstwo Ochryda posiadało ogromne wpływy i rozciągało się na ogromne terytoria.

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, widok spod kościoła św.Sofia

Ochryda, widok spod kościoła św.Sofia

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół Narodzenia NMP i św.Petka

Ochryda, kościół Narodzenia NMP i św.Petka

Turcy, choć początkowo wspierali biskupów z Ochrydy, zmienili swe nastawienie po powstaniu Skanderberga, dziś bohatera narodowego Albanii. Zlikwidowali nawet miejscowe biskupstwo, ale nawet pomimo tego, o dziwo zachowały się do dziś piękne bizantyjskie kościoły, których Osmanie nie zburzyli, a przekształcili w meczety.

Po wyzwoleniu z niewoli tureckiej, w 1912 r. Ochryda weszła w skład Serbii, ale na bardzo krótko. W czasie obu wojen światowych była kontrolowana przez Bułgarów, pomiędzy wojnami i po drugiej z nich weszła w skład Jugosławii, a od uzyskania przez Macedonię niepodległości weszła w jej skład.

Dzisiejsza Ochryda żyje przede wszystkim z turystyki – i nic w tym dziwnego, ma bowiem to miasto wszystko, by przyciągać turystów z całego świata. Przede wszystkim leży nad pięknym, dużym Jeziorem Ochrydzkim, pełnym miejsc do pływania czy plażowania. Klimat również świetny, a wszystko to okraszone jest ogromem atrakcji historycznych. Legenda mówi, że w średniowieczu w Ochrydzie istniało 365 kościołów, co jest możliwe ze względu na ówczesną potęgę miejscowych biskupów. I choć zachowało się ich do dziś znacznie mniej, to jednak wszystkie stanowią perełki historyczne. Nie brak tu również pozostałości starszych, z czasów antycznych, np. ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki czy antyczny (jeszcze z czasów greckich, przed Rzymianami) teatr. Wszystko to składa się dziś na nadzwyczajną popularność Ochrydy wśród turystów.

Przed zwiedzaniem atrakcji Ochrydy (po nim też) warto przejść się promenadą, idącą wzdłuż brzegu jeziora. To idealne miejsce na spacer, także wieczorny – ale wieczorem jest po prostu pełna turystów. Jest też wtedy głośna – pełna tłocznych knajpek i sprzedawców wszystkiego. Tak czy siak, promenada punktem obowiązkowym jest i basta.

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

A co warto przede wszystkim w Ochrydzie zobaczyć ? Poniżej spis ważniejszych atrakcji, które odwiedziliśmy podczas kilkugodzinnej wyprawy uliczkami i ścieżkami miasta. Tak, także ścieżkami, bo gdzieniegdzie dojście prowadziło laskiem, leśną ścieżką. I jeszcze jedno – w sezonie wakacyjnym bywa tu gorąco – zapamiętaliśmy z Ochrydy potworny upał, na jaki trafiliśmy. To utrudnia nieco poruszanie się po położonym jednak na terenie pnącym się pod górę miasteczku, z licznym schodami. Warto mieć ze sobą zapas picia.

Zabytki antyczne:

  • grecki teatr, jedyny tego typu w Macedonii (pozostałe to późniejsze teatry rzymskie), wybudowany ok.200 r. p.n.e. Nieznana jest jego pojemność, gdyż zachowała się jedynie dolna część widowni. W czasach rzymski odbywały się tu walki gladiatorów oraz egzekucje chrześcijan;
  • ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki, kolejne po teatrze pozostałości po antycznym Lychnidos. Bazylika pochodzi prawdopodobnie z V w., zachowały się w niej w dość dobrym stanie liczne mozaiki. Bazylika nosiła prawdopodobnie imię św.Pawła, który nauczał w Lychnidos w I w. Ruiny znajdują się tuż obok odrestaurowanego monasteru św.Pantelejmona, obok nich znaleziono także dawne baptysterium z IV-VI wieku, z zachowanymi bogatymi mozaikami, w tym znakami swastyk;
Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Zabytki średniowieczne:

  • twierdza cara Samuela, pochodząca z XI w., z czasów gdy Ochryda była stolicą państwa bułgarskiego, rządzonego przez cara Samuela. Stoi na wzgórzu, górującym nad miastem. Do dziś zachowały się potężne mury i kilkanaście wież obronnych. Z murów, po których szczycie można spacerować, rozpościera się piękny widok na miasto i jezioro. Prace archeologiczne potwierdziły, że twierdzę wybudowano w miejscu, gdzie kiedyś stała inna twierdza, pochodząca z IV w. p.n.e., wybudowana prawdopodobnie przez panujących tu wtedy Macedończyków;

Świątynie:

  • kościół św.Mikołaj Bolnicki, z XIV w., drugi człon nazwy pochodzi od nazwy dzielnicy. Freski we wnętrzach pochodzą z czasu budowy świątyni;
  • kościół NMP Bolnicka, pochodzący z pierwszej połowy XIV w. Freski na ścianach pochodzą z całego okresu od XIV do XIX w.;
  • kościół św.Mikołaj Gerakomia, o którym pierwsza wzmianka pochodzi z 1692 r., a obecna bryła budynku – z XIX wieku. Nazwa pochodzi od domu opieki, który znajdował się kiedyś w sąsiedztwie. Ikonostas z połowy XIX w., we wnętrzach znajdują się ikony, pochodzące z od XIV do XIX w.;
  • kościół św.Sofia, jeden z najważniejszych zabytków macedońskiej architektury sakralnej. Istniał prawdopodobnie już w czasach cara Samuela (koniec X w.), odbudowano go w połowie XI wieku. We wnętrzach znajdują się freski pochodzące z okresu odbudowy. Ze względu na świetną akustykę, często odbywają się tu imprezy kulturalne i koncerty muzyki sakralnej i poważnej;
  • kościół Jana Ewangelisty w Kaneo, chyba najbardziej popularny pod względem fotografowania obiekt w Ochrydzie, cudownie położony na skale nad brzegiem jeziora. Nie wiadomo, kiedy został zbudowany, w dokumentach pojawia się po raz pierwszy w 1447 r., ale uważa się, że powstał w XIII wieku;
  • kościół Narodzenia NMP i św.Petka – miniaturowa cerkiew, zbudowana nad brzegiem jeziora poniżej cerkwi Jana w Kaneo, całkiem nowa, bo oddana do użytku w 1993 r.;
  • kościół św.Pantelejmona, wg legendy wybudowany w dzielnicy Plaosnik jeszcze w czasach, gdy przebywał tu św.Kliment. To właśnie tu odbywał on studia nad cyrylicą. Tu też ponoć własnoręcznie zbudował kryptę, w której został potem pochowany w 916 r. Za czasów osmańskich najpierw przekształcony w meczet, a potem zniszczony, odrestaurowany na początku XXI w. Uważany za najważniejszą macedońską świątynię, jest celem pielgrzymek wiernych w okresach świątecznych;
  • kościół NMP Peribleptos („Wszechwiedzącej”), jeden z najważniejszych w Ochrydzie, wybudowany już w 1295 r. przez namiestnika bizantyjskiego. To tu przechowywano relikwie św.Klimenta po tym, jak kościół św.Pantelejmona został przez Turków przekształcony w meczet. Gdy kościół św.Sofia także został meczetem, to Peribleptos został siedzibą archidiecezji. Freski we wnętrzach są jednymi z najstarszych i najważniejszych dzieł sakralnych w Macedonii;
  • kościół św.Konstantyna i Heleny, mała cerkiew, stojąca w sąsiedztwie kościoła Peribleptos, wybudowana w 1477 r. Wezwanie świątyni pochodzi od cara Konstantyna i jego matki, są oni zresztą namalowani na jednym z fresków we wnętrzach. Freski pokrywają całą powierzchnię ścian wewnętrznych kościoła;
  • kościół NMP Celnica. Jedyne informacje jakie o nim znaleźliśmy – budowla, jak i resztki fresków we wnętrzach pochodzą z XIV w. Z jednej ze stron opiera się on o dawne mury miejskie, gdzie odkryto w czasie prac jedną z trzech dawnych bram wjazdowych do Ochrydy;
  • meczet Ali Paszy, stojący w starej dzielnicy Ochrydy, pochodzi z 1573 r. W obrębie terenu meczetu znajduje się także tradycyjny turecki grobowiec, podpisany Pir Mehmet Hayati – nie wiemy kim był ów człowiek.
Ochryda, twierdza cara Samuela, górująca nad miastem

Ochryda, twierdza cara Samuela, górująca nad miastem

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos, widziany z twierdzy cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos, widziany z twierdzy cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos

Ochryda, kościół NMP Peribleptos

Ochryda, kościół św.Konstantyna i Heleny

Ochryda, kościół św.Konstantyna i Heleny

Ochryda, cerkiew św.Dymitra przy kościele św.NMP Peribleptos

Ochryda, cerkiew św.Dymitra przy kościele św.NMP Peribleptos

Atrakcje naturalne:

  • stary platan, rosnący w centrum Ochrydy. Wg legendy zasadził go sam św.Kliment w 967 r. Kiedyś przy nim wykonywano ponoć egzekucje, uznawany jest za najstarsze drzewo w Macedonii;

Ze sporym niesmakiem jednak zwiedzaliśmy świątynie Ochrydy. Ktoś bowiem uczynił sobie z nich źródło zarobku, tworząc bilety wstępu do nich. Już samo biletowanie wstępu do prawosławnej cerkwi jest nieco dziwne, ale nasz zdecydowany wewnętrzny sprzeciw wzbudziło dodatkowe rozróżnienie na Macedończyków i turystów. Wg cennika Macedończyk płacił „tyle”, a turysta „3 razy tyle”. To sprawiło, że czuliśmy się po prostu „cyckani” z pieniędzy – w ramach oporu nie weszliśmy do żadnej ze świątyń z płatnym wstępem.

Wyjeżdżamy z Ochrydy, ale nie opuszczamy jeszcze Macedonii i okolic Jeziora Ochrydzkiego. Okolice miasta są równie bogate w atrakcje turystyczne co sama Ochryda. Kierujemy się na południe, wzdłuż wschodniego brzegu jeziora, w kierunku słynnego monasteru św.Nauma. Zanim jednak do niego dojedziemy, zatrzymujemy się w „Muzeum na wodzie” – rekonstrukcji prehistorycznego siedliska ludzkiego.

Ochryda, meczet Ali Paszy

Ochryda, meczet Ali Paszy

Ochryda, uliczki starego miasta

Ochryda, uliczki starego miasta

Ochryda, kościół NMP Celnica

Ochryda, kościół NMP Celnica

Ochryda, stary platan w centrum miasta

Ochryda, stary platan w centrum miasta

Znajduje się ono między miejscowościami Pesztani i Trpejca, na brzegu Jeziora Ochrydzkiego. Prace archeologiczne udowodniły, że kiedyś istniała tu osada ludzka, usadowiona w domach umieszczonych na platformie nad wodami jeziora, utrzymującej się na ok.10 tysiącach wbitych w dno jeziora drewnianych pali. Osada istniała w czasach ery brązu i żelaza (1200 – 600 r. p.n.e.). Istniały tu co najmniej 24 domostwa, które w ostatnich latach pieczołowicie zrekonstruowano.

Rekonstrukcja jest całkiem „świeża”, zakończono ją w 2010 r. Znajduje się tu także muzeum, w którym oglądać można przedmioty wydobyte z dna jeziora w miejscu, w którym kiedyś stała wioska. Znaleziono tu m.in. narzędzia, noże, ceramikę oraz zwierzęce kości. Niemal obok zrekonstruowanej wioski, na terenie kompleksu muzealnego znajduje się także dawna niewielka rzymska forteca, stanowisko wojskowe z II w., w którym także prace archeologiczne niedawno się zakończyły.

Dojeżdżamy do klasztoru św.Nauma, położonego niemal 30 km na południe od Ochrydy. Tereny sąsiadujące z klasztorem, położone nad samym jeziorem, służą miejscowym i turystom do plażowania – zaiste są tu wymarzone warunki do kąpania się czy opalania. Dużo zieleni i piaszczysty brzeg sprzyjają aktywnemu wypoczynkowi.

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

Klasztor został wybudowany przez św.Nauma w początkach X wieku. Św.Naum był uczniem świętych Cyryla i Metodego i wg legendy współtwórcą cyrylicy. Wkrótce po budowie klasztoru, św.Naum zmarł i został tutaj pochowany. Jego grobowiec wciąż istnieje we wnętrzach klasztornej cerkwi. Macedończycy wierzą, że nawet dziś, przykładając ucho do kamiennego grobowca, można poczuć bicie serca mnicha.

Klasztor był wielokrotnie przebudowywany, większość dziś widocznych malowideł i ikon pochodzi z XVI / XVII w., choć niektóre fragmenty fresków są znacznie starsze. Ikonostas w cerkwi pochodzi z 1711 r. (wstęp do cerkwi znów okazuje się płatny). Atrakcją klasztoru, szczególnie dla dzieciaków, stają się licznie przechadzające się wokół klasztoru… kolorowe pawie.

Kończymy krótką wizytę w klasztorze. Kilkaset metrów przed monasterem skręcamy w boczną uliczkę, zachęceni tabliczką prowadzącą do kolejnego monasteru. To klasztor i cerkiew św.Atanazego, który choć bardzo fotogeniczny, to pozostał dla nas historyczną tajemnicą – nie udało nam się znaleźć nic o jego historii. Czas nas goni, jeszcze tego samego dnia musimy dojechać do greckiego Paralia Katerinis. Wiemy już, że musimy zrezygnować z planowanego zwiedzania macedońskiej Bitoli. Ale że droga do Grecji prowadzi tak, że niemal musimy wrócić do Ochrydy, zahaczamy o jeszcze jedno historyczne miejsce.

Plaża przy monasterze św.Nauma

Plaża przy monasterze św.Nauma

Młoda para przy monasterze św.Nauma

Młoda para przy monasterze św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Pawie przy monasterze św.Nauma

Pawie przy monasterze św.Nauma

Klasztor św.Atanazego przy Jeziorze Ochrydzkim

Klasztor św.Atanazego przy Jeziorze Ochrydzkim

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Przy głównej drodze w okolicach Ochrydy znajdują się pozostałości starej bazyliki oraz nekropolii (odkryto dotąd ponad 100 grobowców),pochodzące z VI-XII w. Tuż obok znajduje się wejście do skalnego kościoła św.Erazma – niestety okazuje się on zamknięty. Stąd prowadzi stroma ścieżka (ale tylko 200 metrów) do położonego wyżej skalnego kościoła św.Katarzyny. Tu już, choćby przez kratę, można zobaczyć wnętrze świątyni, wykute w skale. Czas pochodzenia obu tych kościołów nie jest znany i dość niewiele możemy powiedzieć o ich historii.

Na tym kończy się nasz pobyt w Ochrydzie i nad brzegami Jeziora Ochrydzkiego. W planach mieliśmy sporo więcej atrakcji, niestety niemal jak zwykle okazało się, że nieco przeceniliśmy nasze możliwości i ilość możliwych do zobaczenia miejsc w ciągu jednego dnia. Perspektywa 4-godznnej jazdy nad greckie wybrzeże Morza Egejskiego kazała nam opuścić Macedonię. Ale obiecaliśmy sobie, że tu wrócimy… i wstępnie wygląda na to, że już w 2015 r. nam się to uda :)

Następny wpis będzie już z Grecji. Zaprosimy Was na wizytę w antycznych ruinach miasta Dion.

Pełna galeria zdjęć z Ochrydy i okolic znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Oradea, czyli nasze przywitanie z Rumunią

Oradea, po polsku zwana kiedyś Wielkim Waradynem, z Polską mające historycznie trochę wspólnego, było pierwszym, kilkugodzinnym zaledwie przystankiem na naszej wakacyjnej trasie w 2014 r.

Tour de Europe 2014, dzień 2 (poprzedni wpis: Tour de Europe 2014, czyli bałkański suplement). Pierwszy dzień wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. – jak zwykle u nas – był przejazdem na trasie Poznań – Rzeszów. Z racji tego, że nasz czworonogi domator nie znosi podróży samochodem (a dodatkowo ma jeszcze chorobę lokomocyjną) – nie bierze udziału w naszych wojażach, znajdując schronienie u zawsze otwartej na takie „podrzucanie” rodziny. Tak było i tym razem – po zostawieniu psa pod najlepszą możliwą opieką i krótkim noclegu, wyjechaliśmy z Polski na właściwe „Tour de Europe”.

Rumunia znalazła się na naszej trasie po raz pierwszy. Nie dlatego, że chcieliśmy „odhaczyć” na mapie kolejny odwiedzony kraj – nie o to w naszym zwiedzaniu chodzi, zresztą zanosi się na to, że już całkiem niedługo do Rumunii wrócimy na troszkę dłużej niż na jeden dzień. Bardziej chodziło o to, żeby coś zmienić w naszej trasie na południe – rok wcześniej jechaliśmy już przez Bałkany do Turcji i nie chcieliśmy powtarzać tej samej trasy przez Słowację i Węgry, chcieliśmy zobaczyć coś nowego. I tak „wpadła” nam przejażdżka zachodnimi rubieżami Rumunii i zwiedzanie miasta Oradea, leżącego tuż przy granicy z Węgrami.

Historia dzisiejszej Oradei, zwanej kiedyś z łaciny Varadinum, zaczyna się mniej więcej w X wieku, ale znaczenie wioski znacznie wzrasta wiek później, kiedy to król Węgier, Władysław I, funduje tu biskupstwo. Przy okazji pierwszy związek z Polską – Władysław I był synem polskiego króla – Mieszka II, urodził się w Krakowie. XIII i XIV w. to czas wielkiego rozwoju miasta – z tego okresu pochodzi m.in. cytadela, której pozostałości można oglądać tu do dziś.

Oradea, cytadela

Oradea, cytadela

Oradea, rzymskokatolicka bazylika

Oradea, rzymskokatolicka bazylika

Oradea, Pałac Biskupi przy bazylice

Oradea, Pałac Biskupi przy bazylice

Oradea, rzeka Crișul Repede

Oradea, rzeka Crișul Repede

W XVI i XVII w. miasto wielokrotnie zmieniało przynależność państwową w wyniku walk pomiędzy Turkami i Habsburgami. Swoją świetność zaczęło odzyskiwać w XVIII w., kiedy to przeprojektowano jego układ, widoczny do dziś. Z tego też okresu pochodzi wiele znaczących budowli w mieście. Choć zamieszkiwane w większości przez Węgrów, po I wojnie światowej zostało wcielone w skład Rumunii, co rozpoczęło prawdziwy exodus mieszkańców narodowości węgierskiej. Z ponad 90% na początku XX wieku, dziś jest ich ok.25%. Węgrzy zajęli „swoje” miasto ponownie w czasie II wojny światowej, ale znów byli nie po tej stronie co trzeba i po zakończeniu wojny Oradea ponownie znalazła się w granicach Rumunii.

Oradea, rzymskokatolicki kościół św.Ducha

Oradea, rzymskokatolicki kościół św.Ducha

Dziś Oradea stara się przyciągać turystów swą niebanalną zabudową starówki, która naprawdę robi wrażenie. Miasto znane jest też z niezliczonej liczby świątyń, których znajduje się tu około setki. Oradea jest w dziesiątce największych miast Rumunii, licząc prawie 200 tys. mieszkańców.

Zwiedzanie Oradei zaczynami od cytadeli, wybudowanej na kształcie pięciokąta. Pierwsze obwarowania powstały tu jeszcze za czasów Władysława I, który najpierw wybudował tu warowny klasztor. Później w murach cytadeli ufundował on wspomniane przez nas już biskupstwo. W XIII w. najpierw najazdy Tatarów, a potem lokalny konflikt spowodowały ogromne jej zniszczenia.

Odbudowę cytadeli podjęto w XIV w., wtedy też wybudowano w jej wnętrzu pokaźną katedrę oraz wystawiono statuy trzech kanonizowanych węgierskich królów, które znajdują się tu do dziś. Katedra stała się miejscem pielgrzymek chrześcijan z całej Europy. Przez dwa tygodnie przebywał tu w 1412 r. polski król Władysław Jagiełło. Przez wieki chowano tu po śmierci królów, w tym m.in. Zygmunta Luksemburskiego, cesarza niemieckiego, a jednocześnie króla Węgier, Włoch i Czech.

Oradea, pałac Moskovitz Miksa

Oradea, pałac Moskovitz Miksa

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, ulice starego miasta

Oradea, pałac Rimanoczy'ego Seniora

Oradea, pałac Rimanoczy’ego Seniora

Przez kolejne wieki cytadela służyła różnym militarnym celom w czasach walk Węgrów, Habsburgów i Turków, będąc niszczona i rozbudowywana przez kolejnych właścicieli. Swój dzisiejszy kształt zawdzięcza rozbudowie z końca XVIII w., dokonanej przez Austriaków. Oficjalnie funkcję militarną obiekt przestał pełnić w połowie XIX w., a od czasów II wojny światowej zaczął popadać w ruinę. Niestety podczas naszej wizyty w Oradei, cytadela była zamknięta dla zwiedzających, mogliśmy ją jedynie obejrzeć z zewnątrz.

Z cytadeli idziemy do kolejnej ważnej budowli – rzymskokatolickiej bazyliki Wniebowzięcia NMP, wybudowanej w drugiej połowie XVIII w. Uważana jest ona za największą barokową katedrę w całej Rumunii, a w jej wnętrzach przechowywane są dziś relikwie świętego króla Władysława I. Tuż obok, na terenie parku przy katedrze, stoi także ogromny pałac biskupi, pochodzący z tego samego okresu. Pałac słynie ze swoich rozmiarów oraz 365 okien, dziś mieści się w nim muzeum, dostępne dla zwiedzających.

Spod katedry idziemy w stronę zabytkowego centrum Oradei, wchodząc w nie ulicą Strada Republicii, jedną z najpiękniejszych ulic całej Transylwanii, wypełnioną budynkami w stylu Art Nouveau. Od północy najpierw natykamy się na rzymskokatolicki kościół św.Ducha. Początkowo był to klasztor franciszkański, ale w 1787 r. został przekazany kościołowi rzymskokatolickiemu. Wtedy to dobudowano najwyższą z wież na przedniej fasadzie. Był remontowany po tym, jak na przełomie XIX i XX wieku wykryto poważne pęknięcia w jego strukturze.

W miarę zbliżania się do centrum, przy ulicy Republicii ukazują się nam kolejne perełki architektoniczne. Najpierw są to dwa pałace: Apollo i Moskowitz Miksa, wybudowane w początkach XX w. Odbijamy nieco w prawo, by zobaczyć stojący w bocznej uliczce kompleks zakonu Norbertanek, a w zasadzie kościół, kiedyś stanowiący część klasztoru, zbudowany w połowie XVIII w.

Oradea, stare miasto

Oradea, stare miasto

Oradea, pomnik i muzeum poety Endre Ady

Oradea, pomnik i muzeum poety Endre Ady

Oradea, budynek teatru

Oradea, budynek teatru

Oradea, budynek dawnego hotelu "Astoria"

Oradea, budynek dawnego hotelu „Astoria”

Wracamy na ulicę Republicii, trafiając od razu na wybudowany na początku XX w. pałac, należący (i zaprojektowany przez niego) do architekta Rimanoczy’ego Seniora, a będący ponoć kopią weneckiego pałacu Ca d’Oro. Stąd znów odbijamy (tym razem na lewo) ze Strada Republicii, by zobaczyć stojące tuż obok małe muzeum Endre Ady, znanego węgierskiego poety, żyjącego na przełomie XIX i XX w. W Oradei spędził on sporą część swojego życia, tu tworzył i pracował jako dziennikarz. Tu też poznał swoją późniejszą kobietę życia i muzę – Ledę. Muzeum stoi w miejscu dawnej kafejki, w której uwielbiał tworzyć Ady.

Schodzimy w stronę rzeki, by zobaczyć stojący tuż nad nią kalwiński kościół reformowany z XVIII w. Spacerem wracamy do Strada Republicii, by wyjść na wprost stojącego w jej centralnej części kościoła św.Anny i kompleksu klasztornego sióstr Urszulanek, pochodzących z II poł. XVIII w. Na kościele podobno do dziś widać poziom wody z powodzi, która zalała miasto w 1851 r.

Obok budynków klasztornych znajduje się przy Strada Republicii, za siedzibą dawnego bazaru miejskiego, spory plac, przy którym znajduje się budynek teatru, oddany do użytku w 1900 r. Przed teatrem stoi okazały pomnik Marii Koburg, królowej Rumunii z początków XX w., bardzo przez Rumunów poważanej (głównie za odwagę w czasie I wojny światowej i udział w rokowaniach pokojowych po jej zakończeniu, kiedy to Rumunia ogromnie zyskała terytorialnie). Obok niego znajdują się dwa kolejne architektoniczne przykłady stylu Art Nouveau – tzw. pałace Adorjana, wybudowane w 1903 i 1905 r. Także obok teatru znajduje się niezwykle widowiskowy, świeżo odrestaurowany budynek dawnego hotelu Astoria, także pochodzący z pierwszych lat XX w.

Przechodzimy na południową stronę rzeki Crișul Repede, nad którą leży Oradea. Tu znajduje się plac Unirii, a jako pierwszy z pewnością rzuca się w oczy stojący pośrodku kościół św.Władysława, wybudowany w latach 1720-1733 (choć kilka elementów dobudowywano nawet do 1800 r.). Wnętrza kryją najstarszy kościelny ołtarz w Oradei, datowany na 1730 r. Przed kościołem znajduje się budynek ratusza miejskiego, wybudowany w 1903 r. Jego wieża została odbudowana po pożarze z 1944 r. – ironia losu polega na tym, że służyła wtedy jako… wieża obserwacyjna dla strażaków.

Oradea, budynek ratusza

Oradea, budynek ratusza

Oradea, siedziba greckokatolickiego episkopatu

Oradea, siedziba greckokatolickiego episkopatu

Oradea, kościół św.Władysława

Oradea, kościół św.Władysława

Oradea, plac Unirii

Oradea, plac Unirii

Oradea, jeden z budynków kompleksu "Czarny Orzeł"

Oradea, jeden z budynków kompleksu „Czarny Orzeł”

Oradea, park 1 Grudnia

Oradea, park 1 Grudnia

Oradea, stara synagoga nad brzegiem rzeki Crișul Repede

Oradea, stara synagoga nad brzegiem rzeki Crișul Repede

Ale przy placu Unirii znajdziemy wiele więcej interesujących budynków. Znajdują się tu dwa inne kościoły. Pierwszy z nich – pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP (zwany też „kościołem księżycowym”), a jego budowa rozpoczęła się w 1784 r. W 1793 r. na froncie wieży kościelnej zamontowano unikalny mechanizm, pokazujący fazy księżycowe – stąd popularna nazwa świątyni. Drugi to greckokatolicki kościół św.Mikołaja z 1810 r., o niezwykle misternie zdobionych wnętrzach. Był on kilkukrotnie odbudowywany po pożarach.

Także przy placu Unirii stoi widowiskowy budynek greckokatolickiego episkopatu – jego budowę ukończono ok.1903 r. Kilka lat później oddano do użytku inny widowiskowy kompleks budynków, tzw. Czarny Orzeł („Vulturul Negru”). Kompleks ten, składający się ze stojących z przodu dwóch budynków, połączonych z trzecim, tylnym, mieścił m.in. teatr, salę balową czy kasyno.

Stąd ucięliśmy sobie krótki spacer do zielonego „serca” Oradei, czyli znajdującego się już w okolicy cytadeli (od której rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta) parku 1 Grudnia. Po drodze mieliśmy jeszcze okazję zobaczyć synagogę, wybudowaną w 1878 r., kiedy to miejscowa, ogromna społeczność żydowska podzieliła się na dwa odłamy, z których każdy rozpoczął budowę własnej świątyni. Okazała synagoga niestety była w czasie gruntownego remontu.

I tak zakończyła się nasza pierwsza przygoda z Rumunią, czyli zwiedzanie miasta Oradea. W sumie spędziliśmy tutaj prawie 4 godziny, a sama Oradea bardzo pozytywnie zapadła nam w pamięci. Nabraliśmy naprawdę dużej chęci, by do Rumunii przyjechać na dłużej. Ale na razie czekała nas dalsza trasa wakacyjna – kolejnym jej elementem będzie serbskie Smederevo, gdzie mieliśmy zaplanowany pierwszy nocleg. Ale o tym już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z rumuńskiej Oradei znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Weekend w Lizbonie. Nasz subiektywny ranking atrakcji.

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Belem, czyli czasy świetności Portugalii w pigułce). Portugalia i sama Lizbona „wisiały” w naszych planach niemal od zawsze. Po dwóch wakacyjnych pobytach na południu Hiszpanii pozostał pewien niedosyt – wszak na Półwyspie Iberyjskim pozostawiliśmy kompletnie nietkniętą całą Portugalię. Samochodem w dającym się przewidzieć czasie nie wybieramy się w tamte rejony, pozostało więc poszukać drogi lotniczej. I tak oto długi listopadowy weekend w 2014 r. spędziliśmy w końcu w upragnionej Lizbonie.

Plan zwiedzania, przewidziany na trzy dni, zrealizowaliśmy niemal w stu procentach, z powodu ulewnego deszczu musieliśmy zrezygnować z jednego tylko punktu, nie za bardzo istotnego. Mieliśmy więc okazję w krótkim czasie zobaczyć sporo atrakcji stolicy Portugalii, pokusiliśmy się zatem o sporządzenie naszego subiektywnego rankingu rzeczy, które w Lizbonie trzeba zobaczyć, doświadczyć czy spróbować.

Klasztor Hieronimitów i Torre de Belem

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Te dwa miejsca w Belem po prostu trzeba zobaczyć – są jedynymi w stolicy Portugalii, znajdującymi się na liście UNESCO. Klasztor Hieronimitów i kościół św.Marii warto odwiedzić choćby ze względu na znajdujący się tu grobowiec słynnego Vasco da Gamy. Warto też przyjrzeć się architekturze, ze szczególnym uwzględnieniem obu portali wejściowych – to prawdziwe dzieła sztuki.

Architektura to wyróżnik także wieży Torre de Belem. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całej Lizbonie, bardzo często występuje na pocztówkach z tego miasta. A jak już będziecie zwiedzać klasztor i wieżę, to nie pomińcie znajdującego się pomiędzy nimi Pomnika Odkrywców i tarasu widokowego na jego szczycie. Nasze wrażenia ze zwiedzania Belem opisaliśmy tutaj.

Alfama i Muzeum Fado

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Alfama to przede wszystkim klimat i nastrój. Ta stara część Lizbony jest tą, w której powstała muzyka Fado, z której słynie dziś cała Portugalia. Wąskie, ciasne uliczki, wciśnięte w nie malownicze kawiarenki i bary, w których wieczorami można posłuchać Fado na żywo, to jest to, z czego Alfama jest dziś znana.

Tu też znajduje się Muzeum Fado – miejsce, w którym zebrano całą historię i dorobek Fado. Można tu oczywiście posłuchać tego gatunku muzyki w wykonaniu największych miejscowych gwiazd, można zobaczyć historię gitary, która używana jest przy graniu Fado. Fado i Azulejos (czyli kompozycje z płytek ceramicznych, o nich za chwilę) to dwa elementy sztuki, z którą już zawsze Lizbona będzie się nam kojarzyć. Więcej o Alfamie i Fado tutaj.

Klasztor św.Wincentego za Murami

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Położony nieco poza centrum miasta, ale zdecydowanie wart zobaczenia, ze szczególnym uwzględnieniem muzeum i pomieszczeń klasztornych, dostępnych za opłatą. Można tu podziwiać nieprzebrane ilości dekoracji wykonanych z azulejos, można też wyjść na dach, służący jako taras widokowy. Miłośnikom historii polecamy jednak sale grobową królów Portugalii z rodziny Braganza – dosłownie „leży” to ogromny kawał historii, nie tylko Portugalii. Więcej o klasztorze Sao Vicente de Fora przeczytacie tutaj.

Żółty tramwaj nr 28

Pozycja obowiązkowa na liście każdego turysty w Lizbonie. Żółte zabytkowe tramwaje są niezaprzeczalnym symbolem stolicy Portugalii i po prostu trzeba zarezerwować sobie trochę czasu, by przejechać się po centrum. Zalecamy przejechanie całej trasy na linii nr 28, szczególnie widowiskowe są wąskie fragmenty ulic, gdzie tramwaj dosłownie o włos mija zaparkowane po bokach samochody, a każde zamieszanie przed nim (np. pozostawiony źle zaparkowany samochód) powoduje przymusowy przestój.

Lizbona, zabytkowy żółty tramwaj

Lizbona, zabytkowy żółty tramwaj

Zdecydowanie też zalecamy przejażdżkę którąś z miejskich wind, pnących się w najbardziej stromych miejscach. Szczególnie polecamy windę Bica (szynowa) oraz Santa Justa (jedyna „tradycyjna”, pionowa). Jazda starymi, drewnianymi wagonikami tramwaju czy wind sprawia, że jakoś inaczej patrzy się na Lizbonę – wielką przecież, tętniącą życiem metropolię. A – warto pamiętać, że linia tramwajowa nr 28 jest używana głównie przez turystów, a to z kolei powoduje, że lubią ją ponoć również kieszonkowcy.

Nam trasa zabytkowego tramwaju posłużyła za przewodnika po atrakcjach Lizbony. Opisaliśmy ją w czterech wpisach (tu jest pierwsza część) – być może i Wam spodoba się taki sposób zwiedzania tego miasta.

Tarasy widokowe

Tarasy widokowe to prawdziwa „sól” Lizbony. Jest ich naprawdę sporo i oferują niezapomniane panoramiczne widoki na miasto, bądź różne jego części. Często także za tarasy widokowe służą dachy zabytków czy atrakcji turystycznych, np. klasztoru św.Wincentego, Panteonu Narodowego, Pomnika Odkrywców czy zamku św.Jerzego. Ale dużo jest też takich „tradycyjnych” tarasów, gdzie można stanąć przy barierce i podziwiać widok na miasto, położone w dole.

Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Zdecydowanie najpiękniejszy widok zapamiętaliśmy z punktu znajdującego się nad Alfamą, najstarszą dzielnicą Lizbony. Kilka punktów widokowych i zdjęcia wykonane z nich możecie zobaczyć np. tutaj.

Praça do Comércio i Rua Augusta

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio

Praça do Comércio jest chyba najbardziej rozpoznawalnym placem w Lizbonie. Wraz z łukiem triumfalnym, stanowiącym wejście na deptak wypełniony sklepami znanych marek – Rua Augusta oraz z konnym pomnikiem króla Jose I stanowią jeden z najczęściej fotografowanych elementów stolicy Portugalii.

Praça do Comércio był w historii świadkiem ważnych wydarzeń. Do 1755 r. stał tu pałac królewski, zniszczony potem przez trzęsienie ziemi. W 1908 r. miał na placu miejsce udany zamach na króla Carlosa I. Opis i zdjęcia placu oraz deptaka Rua Augusta znajdziecie tutaj.

Pasteis de Belem

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Tym razem coś dla podniebienia. Słynne ciasteczka z Belem, produkowane tu od prawie 200 lat, których skład jest ściśle strzeżoną tajemnicą, znaną zaledwie przez kilka osób. Do Belem warto wybrać się choćby ze względu na nie – choć na naszej liście znajdują się także inne miejsca z tego przedmieścia Lizbony. A gdyby Wam się nie chciało, w Lizbonie bez problemu kupicie inne ich odmiany, np. Pasteis de Nata. Miejsce produkcji Pasteis de Belem i same ciasteczka możecie zobaczyć tutaj.

Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

XVII-wieczny kościół, którego budowa nigdy nie została ukończona, przekształcony w 1916 r. w miejsce pochówku najważniejszych postaci Portugalii, m.in. prezydentów kraju i znanych artystów. We wnętrzach znajdują się też symboliczne (puste) sarkofagi najsłynniejszych Portugalczyków w historii, m.in. Vasco da Gamy czy Henryka Żeglarza.

Panteon Narodowy ma ogromną kopułę, na którą można wyjść i podziwiać wnętrze z góry. A na zewnątrz kopuły znajduje się taras widokowy z piękną panoramą wybrzeża. Zdjęcia z Panteonu możecie zobaczyć tutaj.

Zamek św.Jerzego

Lizbona, widok na zamek św.Jerzego z punktu widokowego Miradouro da Graça

Lizbona, widok na zamek św.Jerzego z punktu widokowego Miradouro da Graça

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego

Jeden z najstarszych elementów architektonicznych w Lizbonie, wybudowany jeszcze przez Maurów, rządzących tutaj przed chrześcijanami i przed powstaniem samej Portugalii. Sam w sobie nie jest jakąś wybitną atrakcją, ale ze względu na swoją przeszłość i przebogatą historię, zdecydowanie wart jest polecenia. No i także stąd rozpościera się cudowny widok na miasto. Więcej o zamku św.Jerzego – tutaj.

Azulejos

Barwne płytki i układane z nich mozaiki, stanowiące bardzo często kompletne obrazy czy sceny historyczne to niemal norma w Lizbonie. Dekorowane nimi są domy, kamienice, ulice, znaleźć można np. mapki Alfamy wykonane z ceramicznych płytek. Zabytkowe mozaiki wykonane z azulejos znaleźć można w ogromnych ilościach np. w klasztorze św.Wincentego za Murami. Azulejos budują wyjątkowy charakter Lizbony i są jej nieodłączną częścią.

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Jest jeszcze sporo innych miejsc, które z chęcią umieścilibyśmy na tej liście, ale idea była taka, by wymienić te najbardziej znaczące dla nas, te które nam zapadły w pamięć i sprawiły, że Lizbona nie zawiodła naszych oczekiwań jako atrakcja turystyczna. Z pewnością nie widzieliśmy tam wszystkiego, ale trzy pełne doby spędzone w stolicy Portugalii wykorzystaliśmy „na maxa”. Na zobaczenie reszty musimy poczekać do następnego razu, bo chęć pojechania do Lizbony jeszcze raz jest w nas naprawdę wielka.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

 

Belém, czyli czasy świetności Portugalii w pigułce

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Z wizytą na Estádio da Luz. Zwiedzamy Muzeum Benfiki Lizbona). Po dwóch dniach, spędzonych w historycznym centrum Lizbony, ostatni dzień w naszych planach przeznaczony był na zwiedzenie Belém, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch miejsc, znajdujących się na liście UNESCO – wieży Belém oraz klasztoru Hieronimitów.

Dzielnica Belém to dziś prawdziwa skarbnica, jeśli chodzi o atrakcje turystyczne. Znajduje się tu sporo obiektów wartych uwagi, związanych ze złotymi czasami Królestwa Portugalii i erą odkryć geograficznych. Ale nie tylko. Do Belém dostaliśmy się z przesiadką, najpierw metrem, a potem z Praça do Comércio historycznym, żółtym tramwajem nr 15 (do dziś w Lizbonie kursuje zdaje się pięć linii tramwajowych – jedna z nich, ta najsłynniejsza, nr 28, posłużyła nam za „przewodnika” po atrakcjach centrum Lizbony), który zatrzymuje się przy samym klasztorze Hieronimitów w Belém.

Jedna praktyczna uwaga, dotycząca tegoż tramwaju – bywa bardzo zatłoczony, do tego stopnia, że przystanek przy Praça do Comércio był ostatnim, na którym się zatrzymał przed Belém. Planowanie wejścia do niego na późniejszych przystankach może się wiązać więc z koniecznością oczekiwania na jakiś mniej zatłoczony kurs. Proponujemy wsiadać na Praça do Comércio lub wcześniej.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Luisa de Camoesa

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Luisa de Camoesa

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Vasco da Gamy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Vasco da Gamy

Klasztor Hieronimitów założony został z polecenia króla Portugalii, Manuela I Szczęśliwego, który w 1496 r. otrzymał na to zgodę samej Stolicy Apostolskiej. Prace rozpoczęły się pięć lat później. A z samym Manuelem I wiąże się ciekawa historia – miał on wielką ambicję, aby jego dynastia Avis rządziła także Hiszpanią, dlatego ożenił się z hiszpańską księżniczką, która miała dać mu męskiego potomka – spadkobiercę obu koron. I dała, sama niestety umierając przy porodzie. Ale syn, Michał, przeżył zaledwie dwa lata. Po jego śmierci „kolejka” do tronu Hiszpanii uciekła dynastii Avis i na nic się zdało kolejne małżeństwo Manuela z siostrą swojej pierwszej żony, także hiszpańską księżniczką. A historia okazała się złośliwa, bo wiek później to Hiszpania, co prawda na krótko, zawładnęła tronem Portugalii.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, główny portal wejściowy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, główny portal wejściowy

Manuel I dał się zresztą zapamiętać z kilku innych rzeczy. To za jego czasów odbywały się największe prześladowania Żydów, w tym także niesławna ich masakra w 1506 r. (pisaliśmy o niej tutaj). Ale jednocześnie to on zbudował potęgę Portugalii, finansując wyprawy wielkich odkrywców, w tym samego Vasco da Gamy.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, boczny portal wejściowy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, boczny portal wejściowy

Może jednak wróćmy do klasztoru Hieronimitów. Manuel I przekonany był jeszcze wtedy, że to właśnie jego potomkowie będą rządzili Portugalią i Hiszpanią i wymyślił sobie, że nowo budowany klasztor będzie miejscem pochówku kolejnych władców z dynastii Avis. I przynajmniej to częściowo się sprawdziło – sam Manuel został właśnie tu pochowany. Jego śmierć w 1521 r. wstrzymała zresztą na krótko budowę, która trwała aż około sto lat.

We wnętrzach klasztoru chowano kilku portugalskich królów, w tym m.in. Alfonso VI, którego szczątki przeniesiono potem do grobowej krypty dynastii Braganza w klasztorze Sao Vicente de Fora. Klasztor Hieronimitów wytrzymał prawie bez ubytków trzęsienie ziemi w 1755 r., a w 1833 r., po zlikwidowaniu zakonu, został przejęty przez państwo, co sprawiło, że stopniowo niszczał bez niczyjej opieki. W 1860 r. rozpoczęto renowację, a w 1898 r. sprowadzono tu szczątki Vasco da Gamy (w 400-lecie jego pierwszej podróży do Indii, która rozpoczęła się właśnie w Belém) oraz Luisa de Camoesa, narodowego wieszcza Portugalii, który w jednym ze swoich największych dzieł opisywał podróż Vasco da Gamy. W latach 80-tych XX wieku został wpisany na listę UNESCO.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Dość niezrozumiałe dla nas jest to, jak zorganizowano zwiedzanie klasztoru. Najbardziej jego widowiskowa część, czyli kościół św.Marii, jest bowiem udostępniony zwiedzającym bezpłatnie, a płatna jest sama część klasztorna, dużo mniej ciekawa. Spotkaliśmy się w sieci nawet z opinią, że to najbardziej „overpriced” (czyli „przepłacone”) miejsce w Lizbonie.

Kościół św.Marii ma dwa wejścia. Widoczny od ulicy wielki (32 m wysokości) portal wejściowy wbrew pozorom nie jest tym głównym, aczkolwiek ze względu na swoje położenie, dziś za takowe służy. Wnętrze na pierwszy rzut oka może kojarzyć się nieco z kościołem Sagrada Familia w Barcelonie – a to przez charakterystyczne kolumny, podtrzymujące wysokie sklepienie świątyni. Najlepszy widok jest z poziomu chóru i jego balkonu, na który wejście znajduje się w płatnej części klasztornej.

Po obu stronach głównego ołtarza, w bocznych nawach pochowani są dwaj portugalscy królowie (wspomniany już twórca klasztoru Manuel I oraz Jan III (Joao III)) oraz ich małżonki. Królewskie grobowce łatwo rozpoznać, są one ułożone na marmurowych statuetkach słoni. Z tyłu, pod chórem znajdują się okazałe grobowce Vasco da Gamy i Luisa de Camoesa. Nieco przed nimi znajdziecie także kaplicę Senhor dos Passos, a w niej malowidła z początków XVIII w.

Z kościoła św.Marii wychodzimy głównym wejściem, wybudowanym w 1517 r., mniejszym od bocznego, ale równie okazałym artystycznie. Za wyjściem znajduje się dziś wejście do części klasztornej, której zwiedzanie jest odpłatne – 10 EUR od osoby, chyba że posiadacie LisboaCard – wtedy wejście jest dla Was bezpłatne. Część klasztorna ma kształt idealnego kwadratu z dziedzińcem pośrodku. Budynek ma dwie, bogato od strony dziedzińca zdobione kondygnacje, można tu także znaleźć grobowce znanych portugalskich artystów, m.in. wspominanego już przez nas w poprzednich wpisach Fernando Pessoy. Jak już wspomnieliśmy, z części klasztornej da się wejść na górną część kościoła św.Marii. Dostępne dla zwiedzających są obie kondygnacje klasztoru, a także znajdująca się tu niewielka wystawa, poświęcona historii Portugalii i jej władców.

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Wychodzimy z klasztoru i kierujemy się nad brzeg rzeki Tag, nad którą leży Lizbona. Przechodzimy przez ogród Jardim da Praça do Império, wybudowany przy okazji światowej wystawy, odbywającej się w tym miejscu w 1940 r. W tym czasie wybudowano także żeglarską marinę, znajdującą się przy brzegu Tagu. Ale naszym celem jest okazały Pomnik Odkrywców, także wybudowany z okazji tejże wystawy.

Pomnik jest ogromny, ma 52 m wysokości, można także wejść po schodach na jego szczyt, gdzie znajduje się niewielki taras widokowy, z którego podziwiać można niesamowity widok na całe Belem. Wstęp na taras jest odpłatny, bilet kosztuje 4 EUR, dla posiadaczy LisboaCard – 2 EUR. Warto, polecamy.

Pomnik Odkrywców miał wzmacniać wśród odwiedzających wystawę w 1940 r. świadomość o znaczeniu portugalskich odkryć geograficznych. Wśród umieszczonych tu postaci znajdziemy m.in. Vasco da Gamę, Ferdynanda Magellana czy Henryka Żeglarza. W 1960 r., kiedy to sam pomnik rozbudowano, dodano także wielką mozaikę u jego stóp, przedstawiającą trasy i historię portugalskich odkryć na mapie świata. Tę mozaikę zdecydowanie najlepiej podziwiać z tarasu widokowego na szczycie pomnika.

Ze szczytu pomnika można także zobaczyć, stojącą po drugiej stronie Tagu statuę Chrystusa Króla – ot, Lizbona pozazdrościła odkrytemu przez Portugalczyków Rio de Janeiro pomnika Chrystusa Odkupiciela (byliśmy też i tam). Patriarcha Lizbony podczas wizyty w Rio w 1934 r. postanowił wybudować podobną u siebie, co ostatecznie udało się w 1959 r.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, klasztor Hieronimitów, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, mozaika z mapą portugalskich odkryć, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, mozaika z mapą portugalskich odkryć, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, Muzeum Berardo, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, Muzeum Berardo, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Od Pomnika Odkrywców spacerem przy brzegu Tagu udajemy się do kolejnego miejsca, wpisanego na listę UNESCO – wieży Belem (Torre de Belem). Powstała ona na początku XVI w. na rozkaz króla Manuela I, tego samego, który wybudował klasztor Hieronimitów. Choć plany budowy fortyfikacji, strzegących lizbońskiego portu, powstały już trochę wcześniej, za czasów poprzedniego władcy – Jana II, zwanego Doskonałym. Choć tak go nazwano, to jednak zapisał się w historii tym, że odmówił finansowania wyprawie Krzysztofa Kolumba, uznając jego plany za dalece nierealne. Kolumb zwrócił się więc do tronu Hiszpanii, a co dalej było, wiecie z lekcji historii.

Wracamy do Torre de Belem. Choć dziś stoi na brzegu Tagu, częściowo tylko zanurzona w wodach rzeki, to pierwotnie wybudowana została… na małej skalistej wysepce, niedaleko brzegu. Tag przez wieki zmienił jednak nieco koryto i dziś Torre de Belem stoi prawie na lądzie, choć jej najniższe kondygnacje nadal znajdują się pod poziomem lustra wody.

Wieża w Belem ma też znaczący polski akcent. Otóż w 1833 r. w Lizbonie rozpoczęto formowanie polskiego legionu wojskowego pod dowództwem generała Józefa Bema. Miał on walczyć u boku Piotra I, wcześniejszego cesarza Brazylii, który starł się o tron portugalski z własnym bratem. Legenda mówi, że spór pomiędzy braćmi rozwiązał się zanim Bem zdołał sformować oddział. Gdy odmówiono mu zwrotu poniesionych kosztów, wyzwał na pojedynek ówczesnego ministra skarbu. Aresztowany, spędził w Torre de Belem dwa miesiące jako więzień (w ówczesnym czasie wieża służyła jako więzienie), po czym wydalono go z Portugalii.

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Dziś wieża w Belem jest jedną z największych turystycznych atrakcji Lizbony. Razem z klasztorem Hieronimitów, ze względu na swoją unikalną architekturę, jest wpisana na listę UNESCO. Jest udostępniona (zarówno sam bastion obronny, jak i kilkukondygnacyjna wieża) dla turystów. Wstęp jest odpłatny, bilet kosztuje 6 EUR (łączony z klasztorem Hieronimitów – 12 EUR), dla posiadaczy LisboaCard wejście jest jednak bezpłatne. Nawet jednak posiadacze LisboaCard muszą odstać swoje w ogólnej kolejce, by po okazaniu karty otrzymać bezpłatny bilet. A kolejka w sezonie musi być ogromna – w listopadzie staliśmy 15 minut (w deszczu :)).

Na Torre de Belem nie kończą się jednak tutejsze atrakcje. W centrum wystawienniczym, wybudowanym pod koniec XX wieku z okazji portugalskiej prezydencji w EU, od 2007 r. mieści się Muzeum Berardo, specjalizujące się w sztuce współczesnej i nowoczesnej. Sztuka nowoczesna nie jest czymś, co nas specjalnie pociąga, ale pokazywane tu dzieła Picassa, Salvadora Dali czy Andy’ego Warhola po prostu warto zobaczyć, tym bardziej, że wstęp do Berardo jest całkowicie darmowy – dla wszystkich.

Po wizycie w Muzeum Berardo, wracamy znów w okolice klasztoru Hieronimitów. Tym razem przechodzimy wzdłuż jego murów – czekają nas tym razem atrakcje dla… podniebienia. Kolejną rzeczą, z której Belem słynie, są Pastéis de Belém – ciasteczka w kształcie babeczek, których receptura jest ściśle strzeżona. Początkowo ciastka wypiekane były w klasztorze Hieronimitów, ale gdy w 1834 r. z Portugalii „wyproszono” wszystkie zakony, produkcję przeniesiono.

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Picasso)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Picasso)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Salvador Dali)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Salvador Dali)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Andy Warhol)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Andy Warhol)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Od 1837 r. wyrabiane są one nieopodal budynku klasztoru, z użyciem oryginalnej receptury, którą znają wyłącznie szefowie kuchni i przekazywana jest ona z pokolenia na pokolenie. Podobno recepturę znają obecnie zaledwie trzy osoby. O sławie Pastéis de Belém niech świadczy fakt, że rocznie sprzedaje się je w wielu milionach sztuk – a sklep w Belem jest otwarty… do północy. Turyści stoją z reguły w długiej kolejce, nawet w listopadzie stało w niej ok.20 osób. Nie mogliśmy sobie odmówić i my, choć przyjemność nie jest najtańsza – jedno Pastéis de Belém to koszt nieco powyżej jednego euro.

Zajadając ciasteczka, idziemy sobie nadal na wschód, w stronę centrum Lizbony. Zaraz za sklepem, sprzedającym Pastéis de Belém, zaczynają się tereny chronione przez straże – znak że przechodzimy obok Pałacu Narodowego – obecnej siedziby Prezydentów Portugalii. Choć historia pałacu jest znacznie dłuższa niż historia ustroju republikańskiego w Portugalii – pierwszy pałac wybudował już w XV w. król Manuel I, a potem przez wieki budynki, wielokrotnie rozbudowywane, służyły jako siedziba królewska lub pokoje gościnne dla znamienitych gości. Po obaleniu monarchii, także prezydenci państwa nie zawsze chcieli tu mieszkać, ale oficjalnie do dziś jest to ich siedziba.

Przed pałacem znajduje się okazały, wypełniony zielenią plac Praça Afonso de Albuquerque, nazwany imieniem portugalskiego odkrywcy, wicekróla Indii – pisaliśmy o nim w jednym z wcześniejszych postów. Pośrodku placu znajduje się okazała kolumna z podobizną wicekróla, pochodząca z początku XX w. Warto wiedzieć, że kiedyś znajdował się tu port – to stąd rodzina królewska uciekała przed wojskami Napoleona na początku XIX w. do Rio de Janeiro – wtedy to właśnie do Brazylii przeniosła się stolica Portugalii.

Lizbona, sklep  z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep  z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Lizbona, główna brama do Pałacu Prezydenckiego w Belem

Lizbona, główna brama do Pałacu Prezydenckiego w Belem

Lizbona, Pałac Prezydencki w Belem

Lizbona, Pałac Prezydencki w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

A obok Pałacu Prezydenckiego znajduje się ostatnia nasza atrakcja w Belem – w dawnej, XVIII-wiecznej pałacowej powozowni mieści się dziś Narodowe Muzeum Powozów, powstałe na początku XX w. Zawiera ona jedną z najbogatszych kolekcji karet i powozów na świecie, w której przeważają pojazdy należące do portugalskiej rodziny królewskiej na przestrzeni wieków (XVI – XIX w.). Wstęp jest płatny, bilet kosztuje 6 EUR, dla posiadaczy LisboaCard wstęp jest darmowy.

W tym miejscu kończy się cała nasza weekendowa przygoda z Lizboną. Lizboną, o której marzyliśmy od zawsze i która absolutnie nas nie zawiodła. Wieczorem tego dnia odlecieliśmy lotem powrotnym do Berlina, ale solennie obiecaliśmy sobie wrócić do portugalskiej stolicy. Wielu rzeczy bowiem zobaczyć nie zdążyliśmy, a poza tym warto tu wracać dla samego klimatu – ten jest w Lizbonie wyjątkowy. To miasto po prostu ma duszę :)

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania dzielnicy Belem w Lizbonie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.4

Ostatni etap zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy tramwajowej linii 28 zaczynamy w dzielnicy Chiado. Cały czas niestety spacer przebiega w deszczu, co zakończy się tym, że skrócimy planowaną marszrutę, nie docierając do końca trasy tramwaju.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.3). Po wyjechaniu na górę windą Elevador de Santa Justa, wychodzimy na jedną z głównych, handlowych ulic Chiado – Rua Garrett, jedną z najbardziej obleganych w sezonie przez turystów ulic Lizbony. Pełno tu eleganckich sklepów i kafejek, wśród których bezwzględnie prym wiedzie „A Brasileira”, otworzona w 1905 r. jako sklep z oryginalną brazylijską kawą, w którym do każdego kilograma zakupionych ziaren dodawano gratis filiżankę „bica” – mocnej kawy na wzór włoskiego espresso.

W kafejce bywali najwięksi XX-wieczni portugalscy artyści, głównie pisarze i poeci, w tym uznawany za jednego z najwybitniejszych, Fernando Pessoa, którego brązową figurę, siedzącą przy stoliku, można podziwiać tutaj do dziś. Niemalże naprzeciwko znajduje się bazylika Męczenników, wybudowana w formie niewielkiej kaplicy już w 1147 r., ku czci krzyżowców, poległych w czasie zdobywania miasta. W miejscu tym wtedy ich chowano.

Stopniowo przebudowywana i rozbudowywana, świątynia została w XIV w. podniesiona do rangi bazyliki. Została jednak zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r., po którym to została kompletnie odbudowana w 1769 r. Z oryginału zachowały się niektóre elementy wnętrza. W kościele tym chrzczony był wspomniany Fernando Pessoa (21 lipca 1888 r.).

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, opera Teatro Nacional de São Carlos

Lizbona, opera Teatro Nacional de São Carlos

Lizbona, po lewej dom, w którym urodził się Fernando Pessoa

Lizbona, po lewej dom, w którym urodził się Fernando Pessoa

Nieco dalej znajduje się niewielki plac z pomnikiem XVI-wiecznego poety Antonio Ribeiro, od którego nazwę wzięła potem cała dzielnica. Ribeiro znany był pod przydomkiem „Chiado” właśnie i przez sporą część życia mieszkał na dzisiejszej Rua Garrett. Skręcamy nieco na południe, w stronę Teatro Nacional de São Carlos, wybudowanego pod koniec XVIII w., w miejsce zburzonego przez trzęsienie ziemi teatru królewskiego, stojącego przy pałacu Ribeira (dzisiejszy Plac Handlowy). Teatro Nacional de São Carlos jest główną operą w Lizbonie. Naprzeciw budynku teatru stoi dom, w którym urodził się Fernando Pessoa.

Lizbona, bazylika Męczenników

Lizbona, bazylika Męczenników

Wracamy na placyk z pomnikiem Antonio Ribeiro (tu znajduje się przystanek tramwaju nr 28) i kierujemy się pieszo wzdłuż tramwajowej linii – kilkadziesiąt metrów dalej stoją naprzeciw siebie dwie świątynie. Jako pierwszy odwiedzamy kościół de Nossa Senhora da Encarnação (Matki Bożej Wcielenia ?), wybudowany na początku XVIII w. (1708 r.) i kompletnie zniszczony przez trzęsienie ziemi i następujący po nim pożar w 1755 r. Odbudowano go pod koniec tego stulecia, ale już w 1802 r. kolejny pożar trawi część budynku, w wyniku czego obiekt znów zostaje zamknięty. Cztery lata później ponownie go otwarto, ale prace trwały jeszcze przez kolejne ponad 60 lat.

Stojący dokładnie naprzeciwko kościół do Loreto (zwany też kościołem „włoskim”) jest znacznie starszy, wybudowany został a wniosek włoskiej społeczności miasta już w 1518 r. Odbudowano go po kompletnym zniszczeniu w 1755 r., do dziś odprawiane są tu msze w języku włoskim.

Lizbona, bazylika Męczenników

Lizbona, bazylika Męczenników

Wchodzimy na plac Largo de Camoes, popularne miejsce spotkań, ze stojącym centralnie pomnikiem narodowego poety z XVI w. – Luisa de Camoesa. Na północ od placu odchodzi ulica Rua da Misericordia, za którą rozpoczyna się już kolejna dzielnica Lizbony – Bairro Alto. Ale my tam nie wchodzimy – idziemy za to właśnie tą ulicą – celem jest kolejna świątynia – kościół św.Rocha (Sao Roque).

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Budowę kościoła rozpoczęto w 1506 r., w miejscu, gdzie chowano wtedy ofiary szalejącej w mieście zarazy. Mniej więcej w tym czasie sprowadzono też do Lizbony relikwie św.Rocha – i właśnie w miejscu ich złożenia wybudowano świątynię. W połowie XVI w. kościół został przekazany sprowadzonym do Lizbony Jezuitom, stając się ich pierwszym kościołem w Portugalii i jednym z pierwszych na świecie. Szczęśliwie przetrwał on trzęsienie ziemi w 1755 r., ale już kilka lat później Jezuici, za spiskowanie przeciwko królowi, zostali z Portugalii wydaleni, a świątynię przekazano charytatywnemu towarzystwu Santa Casa da Misericórdia (utworzonemu pod koniec XV w.), pod którego opieką znajduje się do dziś.

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół do Loreto

Niestety spory zawód sprawił nam brak możliwości zwiedzenia wnętrz kościoła (był zamknięty z powodu jakieś uroczystości wewnątrz), słynie on bowiem z przebogatych wnętrz, w tym bogato zdobionych kaplic. Szczególnym wdziękiem odznacza się ponoć kaplica św.Jana Chrzciciela, zamówiona w 1740 r. w Rzymie przez ówczesnego króla Portugalii. Do dziś uznawana jest za arcydzieło w skali europejskiej oraz za jedną z najdroższych kaplic kościelnych w Europie. Wykonana została przez włoskich artystów m.in. z alabastru, marmuru, szlachetnego drewna i kości słoniowej i przyozdobiona wieloma kamieniami szlachetnymi, m.in. agatami czy ametystami. Są także elementy złocone.

Obok kościoła św.Rocha znajduje się, w dawnych pomieszczeniach klasztornych Jezuitów, Muzeum Sztuki Sakralnej (wstęp odpłatny), ale też niestety było zamknięte (byliśmy tam w poniedziałek, kiedy większość muzeów nie pracuje). Na placu przed świątynią (Largo Trindade Coelho) można jeszcze popozować przy statuetce lizbońskiego sprzedawcy losów loterii (tzw. Cauteleiro), od którego plac ten przybrał swoją nieoficjalną nazwę.

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół św.Rocha

Lizbona, kościół św.Rocha

Lizbona, kościół św.Rocha i Muzeum Sztuki Sakralnej

Lizbona, kościół św.Rocha i Muzeum Sztuki Sakralnej

Wracamy na plac Largo de Camoes, nie zagłębiając się w uliczki Bairro Alto. Stąd można podjechać jeden przystanek tramwajem 28 do kolejnego ciekawego punktu – ale że na piechotę jest to ledwie 3 minuty, decydujemy się nadal iść pieszo – choć ciągle pada rzęsisty deszcz i jesteśmy już nieźle przemoczeni (na szczęście jest ciepło – jak na polskie warunki w listopadzie – kilkanaście stopni). Kolejny przystanek nazywa się Bica – nie przypadkiem, tuż przy nim znajduje się jedna z najbardziej malowniczych uliczek Lizbony – Rua da Bica de Duarte Belo.

Rua da Bica jest podobno najczęściej fotografowaną ulicą w Lizbonie. Nie ma się czemu dziwić – dość stromo opada w dół od granic Bairro Alto i przemierza w dół, do wybrzeża, dzielnicę Bica. Znana jest głównie z malowniczej trasy windy Elevador da Bica, która przemierza w obie strony całą długość uliczki. Szczególnie z góry uliczka prezentuje się bardzo kolorowo, z pastelowymi kamienicami po bokach. OK, może w deszczu nie prezentuje się jakoś wybitnie – ale wierzymy, że przy słonecznej pogodzie widok musi być nieziemski. Schodzimy uliczką na sam dół, by trasę powrotną pokonać windą.

Winda Elevador da Bica jest częścią miejskiego systemu transportu w Lizbonie i obowiązują w niej normalne bilety – chyba że macie LisboaCard – wtedy przejazd (jak każdym środkiem transportu w mieście) macie gratis. Wyjeżdżamy z powrotem na górę, zaliczając tym samym drugą windę w Lizbonie (po pionowej Elevador de Santa Justa). Przy wysiadaniu robimy sobie też małą sesję fotograficzną z wagonikiem i wracamy na przystanek Bica.

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Tym razem wsiadamy w tramwaj 28 i jedziemy kilka przystanków do Cç. Estrela / R. Borges Carneiro. To jeden z bardziej malowniczych odcinków trasy tramwaju (po tym w okolicach Alfamy), gdzie momentami jedzie on dość ciasnymi fragmentami pomiędzy kamienicami i zaparkowanymi tuż obok (na grubość włosa czasami) samochodami. Po opuszczeniu tramwaju musimy się nieco cofnąć – chcemy zobaczyć Assembleia da República – czyli Zgromadzenie Narodowe, czyli Parlament Portugalii.

Inna nazwa siedziby portugalskiego sejmu to pałac Sao Bento, a to dlatego, że pierwotnie był klasztorem Benedyktynów (zbudowany został w XVI wieku). Potem stał się własnością państwa, a od 1834 r. jest właśnie siedzibą parlamentu. Od tego czasu przeszedł kilka gruntownych renowacji, co sprawiło, że nie przypomina już oryginalnego klasztoru. Z tyłu budynku parlamentu znajduje się także oficjalna siedziba premiera Portugalii.

Obchodzimy Parlament dookoła ulicą Rua de São Bento – jakieś 2 minuty marszu dalej znajduje się jeszcze jeden ważny budynek w okolicy – dom Amalii Rodrigues, najsłynniejszej portugalskiej śpiewaczki muzyki Fado, dziś przekształcony w muzeum jej poświęcone. W budynku działa też fundacja, ustanowiona na podstawie ostatniej woli artystki, mająca w celach promocję muzyki Fado. Przed budynkiem ułożono mozaikę z imieniem Amalii. Amalia została najpierw pochowana na cmentarzu Prazeres, a potem grób przeniesiono do Panteonu Narodowego.

Chcąc trzymać się trasy tramwaju nr 28, powinniśmy teraz wrócić na przystanek obok Parlamentu, ale krócej będzie przejść pieszo ulicą Rua de Santo Amaro do ogrodów Estrela (Jardim da Estrela), wybudowanych przy bazylice Estrela w połowie XIX w., z fundacji m.in. ówczesnej królowej. Wśród drzew znaleźć tu można m.in. cedry i chlebowce, w parku znajduje się także kilka rzeźb z początków XX w. Nam park Estrela posłużył za schronienie – zaczęła już naprawdę solidnie padać – tak, że nie było sensu dalej iść pieszo.

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

W solidnym deszczu decydujemy się jednak podbiec do wejścia bazyliki Estrela. Przed samym wejściem znajduje się przystanek tramwajowy linii 28. Basilica da Estrela wybudowana została przez królową Marię I, w podzięce za urodzenie syna, następcy tronu. Przyszłość okazała się jednak tragiczna, bo królewski syn zmarł na ospę w młodych latach, jeszcze zanim budowa bazyliki została ukończona (1790 r.).

Lizbona, bazylika Estrela

Lizbona, bazylika Estrela

Sama królowa Maria I została pochowana we wnętrzach bazyliki, będąc jedynym władcą Portugalii z rodziny Braganza, który nie leży w rodzinnym grobowcu w klasztorze św.Wincentego, który zwiedzaliśmy na początku naszej trasy. Bazylika niestety także okazuje się zamknięta i zwiedzanie tego dnia nie jest możliwe. Jesteśmy namawiani do wycieczki na kopułę – to jest możliwe (za 5 EUR od osoby) – ale podziwianie widoków w rzęsistym deszczu średnio nas interesuje.

Deszcz ostatecznie nas pokonuje przy bazylice Estrela. Plan zakładał jeszcze jedną atrakcję – cmentarz Prazeres (Cemitério dos Prazeres), ale jego zwiedzanie w deszczu nie ma większego sensu, a prognozy niestety zapowiadały opady aż do zmierzchu. Na Prazeres, największym cmentarzu Lizbony, chowano znanych artystów oraz dostojników i szlachetnie urodzonych – hrabiów i książąt oraz ich rodziny. Tu miały miejsce pierwotne pochówki Amalii Rodrigues czy Fernando Pessoa. Ale nam niestety nie było dane go zobaczyć, a szkoda.

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Naszą trasę nieco przyśpieszaliśmy z powodu deszczu już od momentu przejażdżki windą Elevador da Bica – na mapkach mieliśmy rozrysowanych jeszcze kilka zabytkowych świątyń do zobaczenia. Niestety deszcz skutecznie nas zniechęcił do wałęsania się po mieście.

Aby sobie jakoś wynagrodzić tę stratę, decydujemy się, pomimo deszczu, na jazdę (najpierw tramwajem, potem metrem) daleko na północ Lizbony – do Estádio do Sport Lisboa e Benfica, czyli potocznie: Estádio da Luz, czyli po polsku: Arena / Stadion Światła, czyli po piłkarsku: stadion Benfiki Lizbona. Będzie uczta dla kibica :) Ale o tym już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.3

Drugi pełny dzień w Lizbonie znów zaczynamy od zwiedzania atrakcji miasta trasą żółtego tramwaju linii 28. Zaczynamy od miejsca, gdzie skończyliśmy poprzedni dzień, czyli przy katedrze Se oraz kościele św.Antoniego.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Lizbona nocą). Drugi dzień w Lizbonie znów w całości poświęcamy na przejechanie (lub przejście) trasy tramwaju nr 28 na całej jej długości. W okolice katedry Se tym razem nie jedziemy, jak poprzedniego dnia, tramwajem. Dojeżdżamy metrem w okolice Placu Handlowego (Praça do Comércio), skąd spacerkiem dochodzimy na przystanek tramwajowy przy katedrze.

Na początek wspomnieć musimy o pogodzie. O ile poprzedniego dnia z króciutkimi przerwami na opady, było przeważnie ciepło i słonecznie, o tyle drugiego dnia aura zrobiła nam psikusa – praktycznie cały czas niebo było mocno zachmurzone, a przez większość dnia lżej lub mocniej padało. Nie ułatwiało nam to wędrówki przez miasto i na pewno nie wpłynęło pozytywnie na jakość zdjęć. Ale pogody akurat wybrać sobie nie mogliśmy…

Najpierw odchodzimy od katedry Se i kościoła świętego Antoniego na południe, w stronę wybrzeża. Chcemy zobaczyć Casa dos Bicos, zbudowany w początkach XVI wieku dom o wyjątkowej fasadzie, pokrytej rombowatymi stożkami. Casa dos Bicos powstał w inicjatywy syna Afonso de Albuquerque, wicekróla Indii, o którym pisaliśmy przy okazji odwiedzin kościoła Nossa Senhora da Graça (gdzie znajduje się jego grób) oraz Panteonu Narodowego (gdzie symbolicznie stoi jego pusty sarkofag). Dom został poważnie uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., a dobre odrestaurowano go wg pierwotnych planów dopiero w XX wieku. Obecnie jest własnością miasta.

Wracamy do trasy tramwaju nr 28. Nieco na wschód od kościoła św.Antoniego znajdujemy kolejną świątynię – kościół św.Magdaleny (la Madalena). To kolejna świątynia, zbudowana zaraz po zdobyciu Lizbony przez chrześcijan, powstał w latach 50/60-tych XII w., ale później kilkukrotnie był mocno niszczony (XIV w. – pożar, XVII w. – cyklon), aż wreszcie w 1755 r. znów zniszczyło go trzęsienie ziemi. Został potem odbudowany niemal od podstaw. We wnętrzach znajdują się dzieła malarstwa i rzeźby z przełomu XVIII / XIX w., a portal wejściowy wpisany został na listę zabytków narodowych.

Lizbona, Casa dos Bicos

Lizbona, Casa dos Bicos

Lizbona, kościół Magdaleny

Lizbona, kościół Magdaleny

Lizbona, wystawa w kościele Magdaleny

Lizbona, wystawa w kościele Magdaleny

Lizbona, tramwaj nr 28 niedaleko Praça do Comércio

Lizbona, tramwaj nr 28 niedaleko Praça do Comércio

Idziemy na Plac Handlowy (Praça do Comércio). To tutaj w 1510 r. wybudowano pałac Ribeira, nową rezydencję królewską, do której monarchowie przenieśli się z zamku św.Jerzego. Obok pałacu stały też budynku urzędów, regulujących współpracę handlową ze wszystkimi portugalskimi koloniami na świecie – miejsce to było więc w XVI w. niemal centrum świata, przynajmniej w gestii handlu.

Potem niestety przyszło trzęsienie ziemi w 1755 r. wraz z następującym po nim tsunami, które doszczętnie zniszczyło pałac królewski i wszystko dookoła. Monarchowie swojej siedziby nie odbudowali. Plac zaprojektowano od nowa, budując dookoła budynki mieszczące urzędy państwowe, głównie zarządzające portem oraz służbami celnymi. W 1775 r. na środku placu stanęła konna statua króla Jose I (Józefa I), a równo sto lat później, na wejściu na główną ulicę Rua Augusta wybudowano okazały łuk triumfalny, dziś jeden z symboli miasta.

Ma też Plac Handlowy swoją ciemną kartę w historii Portugalii – to tutaj w 1908 r. zamachowcy (członkowie Partii Republikańskiej, która dwa lata później obaliła monarchię) zastrzelili ówczesnego króla, Carlosa I oraz jego następcę, Luiza Filipe. Królem wtedy został młodszy syn Carlosa I, Manuel, jak już wspomnieliśmy tutaj, obalony w 1910 r. (w czasie zamachu ranny w ramię). Praça do Comércio będzie punktem wypadowym naszej wycieczki do Belem ostatniego dnia pobytu w Lizbonie – stąd odjeżdża tramwaj nr 15 właśnie do Belem. Ale o tym z pewnością będzie osobny wpis.

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio, pomnik króla Jose I

Lizbona, plac Praça do Comércio, pomnik króla Jose I

Lizbona, łuk triumfalny przy Praça do Comércio

Lizbona, łuk triumfalny przy Praça do Comércio

Lizbona, Muzeum Designu i Mody na Rua Augusta

Lizbona, Muzeum Designu i Mody na Rua Augusta

Lizbona, deptak Rua Augusta

Lizbona, deptak Rua Augusta

No to idziemy na Rua Augusta, przez wspomniany łuk triumfalny (nazwa oficjalna: Arco da Rua Augusta). Rua Augusta to chyba najsłynniejsza ulica Lizbony, od lat 80-tych zamknięta dla ruchu kołowego, wypełniona jest sklepami, najczęściej znanych światowych marek. Warto się nią po prostu przespacerować. Nią oraz równoległymi uliczkami – to prawdziwe sklepowe zagłębie w Lizbonie, znajdziecie tu też mnóstwo restauracji i kafejek, a także lokalnych artystów. Ten długi na pół kilometra deptak prowadzi do kolejnego znanego placu – Praça do Rossio (nazwa oficjalna: Praça de D.Pedro IV).

Praça do Rossio (oficjalna nazwa ponoć nigdy się nie przyjęła) jest chyba jeszcze starszy niż Praça do Comércio, był jednym z głównych miejskich placów już gdzieś koło XIII w. Mniej więcej w połowie XV w. wybudowano tu Palácio dos Estaus, pałac, przeznaczony dla co bardziej znamienitych gości, później przekształcony w siedzibę portugalskiej inkwizycji, a sam plac stał się miejscem publicznych… egzekucji.

W 1755 r. plac został zniszczony przez trzęsienie ziemi, zniszczony został także pałac, który odbudowano już w nowej roli – teatru narodowego. W XIX w. na placu postawiono kolumnę z podobizną króla Pedro IV oraz widowiskowe fontanny. Plac wyłożono też charakterystyczną mozaiką, układaną w fale – bardzo nam przypominała tę z Copacabany w Rio de Janeiro. Pod koniec XIX w. wybudowano też inny charakterystyczny budynek – stację kolejową Rossio.

Lizbona, plac Praça do Rossio

Lizbona, plac Praça do Rossio

Lizbona, plac Praça do Rossio, fontanny i Teatr Narodowy

Lizbona, plac Praça do Rossio, fontanny i Teatr Narodowy

Lizbona, plac Praça dos Restauradores

Lizbona, plac Praça dos Restauradores

Lizbona, Palácio Foz na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, Palácio Foz na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, dawne kino Eden na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, dawne kino Eden na placu Praça dos Restauradores

Z Praça do Rossio idziemy jeszcze dalej na północ, na kolejny plac – Praça dos Restauradores (Plac Odnowicieli), poświęcony odzyskaniu niepodległości przez Portugalię po kilkudziesięcioletnim panowaniu Hiszpanii w XVII w. Pośrodku stoi okazały obelisk, poświęcony temu właśnie wydarzeniu, z datami bitew stoczonych z Hiszpanią. Z bardziej widowiskowych budynków przy placu na pewno warto zwrócić uwagę na Palácio Foz oraz dawne kino Eden (dziś hotel) z fasadą z początków XX wieku (art deco).

Z Praça dos Restauradores, obok dzisiejszej Hard Rock Cafe (także budynek kina) skręcamy w prawo, w uliczkę równoległą do placu, by dojść do niedalekiej Elevador do Lavra – jednej z kilku miejskich wind w Lizbonie. Ciężko ją odróżnić od tramwaju, ma prawie identyczne żółte wagoniki (dwa, po jednym w każdym kierunku), mijające się na bardzo wąskiej trasie. Elevador do Lavra jest najstarszą lizbońską windą, otwartą w 1884 r. i działającą do dnia dzisiejszego. Trasa ma prawie 190 m i ma nachylenie aż ponad 22% (!). Ograniczamy się do kilku fotek wagonika, nie potrzebujemy jechać w górę.

Niemal tuż obok windy stoi kościół św.Józefa (Sao Jose) wybudowany w XIX w. w miejscu dawnego klasztoru Augustianów, zniszczonego w 1755 r. przez trzęsienie ziemi. Odbijamy z powrotem na południe, kierując się w stronę kolejnego placu – Largo São Domingos. Zanim jednak do niego dojdziemy, trafiamy pod kolejną świątynię – kościół św.Ludwika Francuskiego (Igreja de São Luis dos Franceses), założony w 1552 r. pod wezwaniem króla Francji, odbudowany po trzęsieniu ziemi w 1755 r. We wnętrzach można zobaczyć prace artystów z XVIII w., prezentujące sceny z życia świętego.

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, kościół św.Józefa (Sao Jose)

Lizbona, kościół św.Józefa (Sao Jose)

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Ale nas bardziej interesuje plac Largo São Domingos, sąsiadujący z budynkiem teatru oraz placem Praça do Rossio. Na placu tym w 1506 r. miała miejsce jedna z najczarniejszych historii Lizbony – masakra „nowych chrześcijan”, czyli skonwertowanych kilka lat wcześniej siłą Żydów. Podminowani szerzącymi się w kraju plagami, wierni pod błahym pretekstem rozpoczęli zabijanie, które trwało kilka dni i rozszerzyło się na całe miasto – łącznie zabito wtedy prawie 2 tysiące osób, pod pozorem przewin za suszę, głód i choroby. Dziś na środku placu stoi niewielki obelisk, upamiętniający to wydarzenie.

Najważniejszym zabytkiem tutaj jest okazały kościół św.Dominika, wybudowany w 1241 r. (w tym czasie był największą świątynią w Lizbonie) i od początku należący do klasztoru Dominikanów. Przetrwał kilka trzęsień ziemi, po których był zawsze odbudowywany. Przez całe wieki był miejscem ważnych uroczystości, w tym także królewskich chrztów i ślubów. Za ołtarzem znajduje się grób jednego z synów Alfonsa III, króla Portugalii z XIII w. Przechowywano tu także chusteczki, należące do dwójki dzieci, którym objawiła się Matka Boska w Fatimie, niestety spłonęły one w wielkim pożarze kościoła (od świec zapaliły się drewniane ołtarze) w 1959 r.

Na południe od kościoła św.Dominika znajduje się, także sąsiadujący z Praça do Rossio, plac Praça da Figueira, w miejscu którego kiedyś stał ogromny szpital Wszystkich Świętych, zniszczony w 1755 r. podczas trzęsienia ziemi. Po nim szpitala nie odbudowano, wybudowano za to najpierw otwarty, a potem kryty targ miejski, który istniał aż do II wojny światowej. Potem go zburzono, tworząc nowy plac z konnym pomnikiem króla Jana I (rządził w XIII / XIV w.).

Lizbona, obelisk ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, obelisk ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, tabliczka ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, tabliczka ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, plac Praça da Figueira

Lizbona, plac Praça da Figueira

Przechodzimy znów przez plac Praça do Rossio, kierując się tym razem w uliczkę Rua de Santa Justa – tu znajduje się następna z naszych atrakcji – kolejna miejska winda w Lizbonie – Elevador de Santa Justa, jedyna pionowa winda w mieście (pozostałe są tramwajowymi wagonikami), istniejąca do dziś. Ta wysoka (45 m) winda wybudowana została w 1900 r., by ułatwić przejście z dzielnicy Baixa (w której właśnie jesteśmy) do okolic klasztoru Karmelitów, położonych znacznie wyżej (to już dzielnica Chiado). W otwarciu uczestniczyła ówczesna rodzina królewska. W latach 70-tych XX wieku została włączona w system miejskiego transportu w Lizbonie.

Lizbona, winda Elevador de Santa Justa

Lizbona, winda Elevador de Santa Justa

Przejażdżka tą windą to turystyczny punkt obowiązkowy, choć przyjemność to wyjątkowo krótka i wcale nie tania – bilet kosztuje 5 EUR (w obie strony), ale jeśli macie wykupioną LisboaCard, nie zapłacicie NIC. Na szczycie windy znajduje się taras widokowy, a „po sąsiedzku” wspomniane ruiny klasztoru i kościoła Karmelitów, wybudowane w końcówce XIV w. i zniszczone przez trzęsienie ziemi w 1755 r. Kościoła nigdy nie odbudowano, a w pozostałej części umieszczono niewielkie muzeum archeologiczne.

Na górze wychodzimy na uliczkę Calçada Sacramento, przy której znajdziemy jeszcze jedną świątynię – kościół Najświętszego Sakramentu (Igreja Paroquial do Santíssimo Sacramento), wybudowany pierwotnie zaraz po zdobyciu Lizbony w 1147 r., jako niewielka kaplica. Dzisiejsze rozmiary świątynia uzyskała po przebudowie z 1750 r., ale już pięć lat później została doszczętnie zniszczona przez trzęsienie ziemi. Odbudowano go w 1784 r.

Lizbona, klasztor Karmelitów widziany z placu Praça do Rossio

Lizbona, klasztor Karmelitów widziany z placu Praça do Rossio

Teraz już wchodzimy na jedną z najbardziej znanych ulic w dzielnicy Chiado – Rua Garrett. No i wracamy na trasę tramwajowej linii 28. Ale o dalszych atrakcjach Lizbony, położonych przy niej, przeczytacie w kolejnej, ostatniej już części tego wpisu.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie tego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.2

Druga część naszego zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju linii 28 to same duże atrakcje: najstarsza dzielnica Alfama („źródło” muzyki Fado), historyczny zamek św.Jerzego, miejska katedra i miejsce narodzin św.Antoniego z Padwy.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.1). Pierwszą część naszej podróży po Lizbonie wzdłuż trasy zabytkowego, żółtego tramwaju linii 28 zakończyliśmy, wysiadając na przystanku Largo das Portas do Sol – bramie do starej Alfamy.

I znów można popatrzeć na kawał historii. Alfama to najstarsza dzielnica Lizbony, kiedyś było to centrum miasta za czasów arabskich. Po Maurach zachował się jedynie labirynt ciasnych, malowniczych uliczek. Paradoks historyczny – po wygnaniu Maurów stopniowo, w obawie przed trzęsieniami ziemi, przenoszono miasto na sąsiednie wzgórza – ale gdy nadeszło to najtragiczniejsze tąpnięcie w 1755 r. – to właśnie Alfama jako jedyna przetrwała prawie nienaruszona. Dziś Alfama, oprócz malowniczych zaułków, ma jeszcze jedną atrakcję – to tu w XIX w. narodziła się muzyka Fado, z której dziś znana jest cała Portugalia.

Na Largo das Portas do Sol (a właściwie ze znajdującego się tu punktu widokowego Miradouro de Santa Luzia) roztacza się cudowny widok na Alfamę, wybrzeże, a także na szczyty zwiedzanych już przez nas klasztoru św.Wincentego i Panteonu Narodowego. Naprzeciwko tarasu widokowego dla chętnych stoi Muzeum Sztuk Dekoracyjnych (dla posiadaczy LisboaCard 20% zniżki na wstęp) – my sobie odpuściliśmy. Warto spojrzeć okiem na znajdującą się obok muzeum, wykonaną z „azulejos” mapkę Alfamy.

Znaleźć też można tu kościół Santa Luzia, wybudowany pierwotnie już w czasach odbicia Lizbony z rąk Maurów (XII w.), ale zniszczony w czasie trzęsienia ziemi w 1755 r. Obecny budynek pochodzi z czasów odbudowy po trzęsieniu, z XVIII w.

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z "azulejos"

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z „azulejos”

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, kościół Santa Luzia

Lizbona, kościół Santa Luzia

Po nacieszeniu się widokiem z góry, schodzimy schodkami wgłąb Alfamy. Łatwo się tu zgubić z gąszczu krętych uliczek usianych kafejkami, w których wieczorami można na żywo posłuchać Fado. Kierujemy się „na z góry (czyli z tarasu widokowego Largo das Portas do Sol) upatrzone pozycje” – naszą uwagę zwróciły dzwonnice dwóch kościołów, które zapragnęliśmy zobaczyć. Idziemy nieco w ciemno, „na czuja”, kierując się tam, gdzie wg nas powinny stać świątynie – w ciasnych uliczkach nie widać u góry ich wież.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Docieramy najpierw do kościoła św.Michała (São Miguel), stojącego w samym sercu Alfamy. Najczęściej przez turystów pomijany, a niesłusznie. Wybudowany został prawdopodobnie już w początkach państwa portugalskiego (XII w.) i gruntownie przebudowany na przełomie XVII / XVIII w. Przez większość tygodnia jest niestety zamknięty, otwiera się go jedynie na czas nabożeństwa w piątek lub niedzielę – a szkoda, bo jest ponoć jednym z piękniejszych lizbońskich kościołów, jeśli brać pod uwagę wnętrza właśnie. Nam też nie udało się ich zobaczyć.

Spacerując uliczkami Alfamy nie da się nie zauważyć związków z Fado. Przypominają o tym na każdym kroku ścienne mozaiki, witryny kafejek czy malowidła na murach. Alfama dumnie przedstawia się też na każdym kroku zmyślnymi napisami z nazwą dzielnicy. Schodzimy na sam dół, gdzie niemal przy nabrzeżu stoi Muzeum Fado – punkt obowiązkowy dla turystów w Lizbonie. Wstęp normalnie kosztuje 5 EUR, dla posiadaczy LisboaCard 30% zniżki, czyli 3,50 EUR.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Muzeum pokazuje całą historię powstania i popularyzacji muzyki Fado, muzyki powstałej w dzielnicy biedoty i przestępczości, początkowo odrzucanej przez wyższe sfery i intelektualistów. Można tu także zobaczyć historię gitar portugalskich, używanych przy graniu Fado, a także galerię największych sław tego gatunku. Wliczony w cenę przewodnik audio umożliwia wysłuchanie niezwykle bogatej palety utworów dowolnego wykonawcy. Nam jednak jakoś nie udało się zostać fanami Fado, opuszczamy muzeum bez większego żalu.

Pniemy się z powrotem w górę uliczkami Alfamy – ale inną trasą, chcemy dotrzeć do kolejnej świątyni, widzianej z góry. Nieco przypadkiem trafiamy na inny, niepozorny zabytek sakralny – kaplicę Nossa Senhora dos Remédios (nie wiemy do końca, jak to przetłumaczyć), wybudowaną przez bractwo marynarzy i rybaków już w 1517 r. Kilkadziesiąt lat później dobudowano obok szpital, ale oba budynki ostały zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1755 r. Kaplicę odbudowano, szpitala nie. Na listę zabytków narodowych wpisano portal wejściowy, zdobiony motywami roślinnymi.

Wspinamy się w górę malowniczą uliczką Rua da Regueira. Warto tu zwrócić uwagę (jak zresztą na całej Alfamie) na zabytkowe „azulejos” na niektórych budynkach, datowane na XVIII w. Cały czas usiłujemy znaleźć dojście do drugiego z kościołów, który widzieliśmy z góry. W końcu udaje się – stajemy przez kościołem św.Stefana (Santo Estêvão), wybudowanym pierwotnie już w XII w., ale całkowicie przebudowanym w 1733 r. Po uszkodzeniach wywołanych trzęsieniem ziemi w 1755 r., ponownie otwarto go w 1773 r. Był kiedyś jednym z dwóch kościołów parafialnych na Alfamie.

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Wychodzimy z Alfamy, trafiając znów na trasę żółtego tramwaju 28, przy przystanku Rua das Escolas Gerais, o jeden stop wcześniejszym od Largo das Portas do Sol, na którym wysiedliśmy poprzednio. Ale tym razem nie wsiadamy do tramwaju, nie ma sensu, stąd chcemy już pieszo dojść do pobliskiego zamku św.Jerzego. Tyle że zamiast do zamku, przez pomyłkę trafiamy na uliczkę Calçada do Menino de Deus – jest tu co prawda brama prowadząca na teren zamkowy, strzeżona przez strażnika, ale nie jest to wejście dla turystów.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Ale za to tuż przed wspomnianą bramą trafiamy na kościół Dzieciątka Jezus (do Menino de Deus), wybudowany z inspiracji króla Jana V w 1711 r., na kilka miesięcy przed narodzinami jego pierwszego dziecka. Nieznacznie tylko uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., stał się parafią dla kilku okolicznych dzielnic. W połowie XIX w. znów nieznacznie uszkodził go pożar. W 1910 r. podczas rewolucji obalającej monarchię, został uszkodzony i ograbiony, ponownie otwarty już w czasie II wojny światowej. We wnętrzach zachowały się cenne ołtarze, ambony i dzieła malarstwa artystów z przełomu XVII / XVIII w.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Poinstruowani przez ochroniarza na bramie, idziemy już prawidłowo w stronę zamku i trafiamy na Pátio de Dom Fradique, dawny dolny dziedziniec Palacio Belmonte, o którym za chwilę. To przedziwne, że tu obok zamku i obok pałacu, dziś przekształconego w luksusowy, zbierający nagrody hotel, znajduje się tak zaniedbane i zapomniane miejsce. Kiedyś część pałacowa, dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy z resztkami zawalonych domostw i pomalowanymi graffiti murami.

Wychodzimy przed Palacio Belmonte, tuż obok najdłuższego zachowanego fragmentu zewnętrznych murów obronnych zamku św.Jerzego. Palacio Belmonte wybudowany został w 1449 r. na resztkach dawnych starożytnych rzymskich (ok.130 r. p.n.e.) oraz arabskich fortyfikacji – w kształt budynku wtopiono m.in. stojące tu trzy wieże obronne, jedna z czasów arabskich (przed powstaniem Portugalii). W początkach XVIII w. we wnętrzach ułożono kilkadziesiąt widowiskowych mozaik z „azulejos” – złożono je z niemal 30 tysięcy płytek (!). Część wnętrz jest dziś dostępna publicznie, reszta stanowi część hotelową.

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Wchodzimy na teren zamku św.Jerzego, najstarszego zamieszkanego terenu w Lizbonie, ufortyfikowanego po raz pierwszy jeszcze przez Rzymian w II w. p.n.e. Wstęp jest płatny, bilet kosztuje 8,50 EUR, dla posiadaczy LisboaCard przewidziano 20% zniżki (czyli 7 EUR). Rzymskie umocnienia poważnie rozbudowali po raz pierwszy Maurowie w X w. To właśnie w bramie tego zamku poległ rycerz Martim Moniz (pisaliśmy o nim w poprzedniej części tego wpisu) podczas zdobywania go przez rycerzy krzyżowych w 1147 r.

Od 1255 r., czyli od czasu gdy Lizbona stała się stolicą państwa portugalskiego, zamek został siedzibą portugalskich monarchów. Dzięki temu był stale rozbudowywany, choć często toczyły się o niego walki. Pod koniec XIV w. gruntownie rozbudowano mury obronne (miały ponad 5 km długości), wbudowując w nie aż 77 wież. W tym też okresie nazwano go „zamkiem św.Jerzego”. To tutaj monarcha przyjmował Vasco da Gamę po jego powrocie z pierwszej wyprawy morskiej do Indii.

Krótko potem rozpoczęto jednak budowę nowej siedziby królewskiej nad Tagiem i zamek utracił swoje znaczenie. Rodzina królewska nigdy już tu nie powróciła, choć był taki moment, że chciała. W XVI w. ówczesny król Sebastian rozpoczął odbudowę zniszczeń, spowodowanych trzęsieniami ziemi, chcąc przywrócić tu siedzibę królewską, ale niestety nie dożył końca prac, które potem zostały zarzucone, a zamek zaczął pełnić funkcję więzienia i koszar. Odbudowę wznowiono pod koniec XVII w., ale znów nadeszło trzęsienie ziemi (1755 r.), poważnie uszkadzając fortyfikacje. Do ponownej odbudowy nigdy już nie przystąpiono, ograniczając się do miejscowych renowacji. Do dziś zachowała się spora część zamkowych murów oraz 18 wież obronnych.

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Na zamku jest kilka interesujących miejsc. Najpierw trafiamy na teren dawnych pałacowych ogrodów z kilkoma statuami i rzeźbami portugalskich władców. Z ogrodami łączy się taras widokowy, szósty już zdaje się odwiedzany przez nas w Lizbonie. Tu też można zauważyć elementy dawnego pałacu królewskiego, kompletnie zniszczonego przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Za ogrodami znajduje się również dawna część pałacowa, w której dziś znajduje się niewielkie muzeum archeologiczne ze stałą wystawą, przedstawiającą historię terenów miasta od czasów starożytnych (VII w. p.n.e.) aż do współczesnych. Wstęp do muzeum zawarty jest w cenie biletu zamkowego.

Następnie zwiedzamy sam zamek. To dziś w zasadzie same mury i wieże obronne, dziedzińce zamkowe są puste. Atrakcją z pewnością jest możliwość wspięcia się na szczyt murów i spacer dookoła fortyfikacji kilkanaście metrów nad ziemią. Na koniec pozostaje usadowione za zamkiem, stanowisko archeologiczne, prezentujące trzy najwazniejsze etapy z życia zamku: etap najstarszy, starożytny (od VII w. p.n.e.), etap arabski (od budowy zamku po XI w.) i etap ostatni, przed zniszczeniem przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Zwiedzając stanowisko archeologiczne warto zwrócić uwagę na przylegający do niego okazały kościół św.Krzyża (de Santa Cruz do Castelo). Został on przekształcony z / lub wybudowany na miejscu znajdującego się tu wcześniej meczetu zaraz po zdobyciu zamku przez Afonso I w 1147 r. Tutaj święcono pierwszego biskupa Lizbony w tym samym roku. Istnieje także legenda, że tutaj biskup Bragi i Porto, João Peculiar (jego osobliwą podobiznę można znaleźć na ścianach stacji metra Martim Moniz w Lizbonie) koronował Afonso na pierwszego króla Portugalii. Ale nie znaleziono dotychczas potwierdzenia tej legendy.

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Kościół św.Krzyża wielokrotnie był bardzo poważnie niszczony przez trzęsienia ziemi w XIV, XVI i XVIII w. Po tym najsilniejszym, z 1755 r., po raz kolejny go odbudowano i oddano do użytku w 1776 r. Wychodzimy z zamku – wreszcie można przez chwilę iść w dół, zamiast w górę. Jednak położenie Lizbony na wzgórzach podczas całodniowego zwiedzania daje w kość. Idziemy uliczką Rua da Saudade w kierunku słynnej katedry Sé. Najpierw jednak na środku Rua da Saudade napotykamy pierwsze ruiny rzymskiego teatru z I w. p.n.e. Inne rzymskie (i nie tylko) pozostałości znajdują się także we wnętrzach samej katedry – została na nich wybudowana.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Budowę katedry w Lizbonie rozpoczęto niemal natychmiast po jej wyzwoleniu z rąk Maurów – w 1147 r., na miejscu wcześniej stojącego tu głównego miejskiego meczetu. Chrześcijaństwo w Lizbonie ma jednak tradycje duże dłuższe – miasto było siedzibą biskupa już w późnych czasach rzymskich (IV w.). Póżniej za Wizygotów i Maurów wiarę tą tłumiono, ale mimo to zachowała się do czasu wyzwolenia niewielka społeczność chrześcijańska.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Jak już napisaliśmy przy okazji kościoła św.Krzyża, zaraz po wyzwoleniu miasta, mianowano nowego biskupa Lizbony (został nim jeden z angielskich rycerzy krzyżowych), dla którego trzeba było wybudować siedzibę. Budowa trwała aż do początków XIII w., a kiedy ją ukończono, rozpoczęto budowę przyległego do niej klasztoru (XIII / XIV w.). Szybko też sprowadzono do katedry (jeszcze w XII w.) z południa Portugalii relikwie św.Wincentego za Murami (Sao Vicente de Fora), które spoczywają w niej do dziś. W czasie wizyty w Lizbonie papieża Benedykta XVI, otrzymał on w darze część relikwii.

W katedrze bardzo rzadko chowano osoby świeckie – wyjątek zrobiono w XIV w. dla króla Portugalii Afonso IV i jego małżonki – w podzięce za zasługi króla w walkach z Maurami. Ich grobowce znajdują się w prezbiterium, za głównym ołtarzem. Tam też zresztą znajdują się relikwie św.Wincentego. W katedrze Se w Lizbonie ochrzczony został podobno także św.Antoni z Padwy, który urodził się tuż obok świątyni – w jego miejscu urodzenia wybudowano potem kolejny kościół – o nim za chwilę.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Trzęsienie ziemi w 1755 r. bardzo mocno uszkodziło katedrę (także prezbiterium z grobowcami) oraz klasztor. Odbudowa zakończyła się dopiero pod koniec XVIII w., a królewskie grobowce wykonano na nowo w 1781 r. W XX w. najpierw zmieniono fasadę kościoła na neogotycką, a potem w rezultacie kolejnego remontu, przywrócono jej styl z powrotem na średniowieczny.

Część katedry oraz klasztor dostępne są do zwiedzania za opłatą (2,5 EUR), ale zdecydowanie polecamy „szarpnąć” się na ten wydatek – warto. Dzięki temu zobaczycie dużą część katedralnych kaplic, w tym m.in. kaplicę Damiana i Kosmy z grobowcem XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, wiernego towarzysza króla Afonso IV, który kazał się pochować tam, gdzie król, by zawsze być blisko niego. W tej samej kaplicy pochowano też drugą żonę rycerza, Marię. Grobowiec rycerza ma wieko z jego postacią oraz psem w nogach mężczyzny, wieko grobowca żony zdobi jej postać, czytająca „Księgę godzin”, popularną w tamtych czasach, stanowiącą o podnoszeniu jakości życia duchowego wśród chrześcijan.

Zobaczycie także ruiny klasztoru z XIV w., przylegającego do katedry, także z kaplicami zawierającymi grobowce. Pośrodku dziedzińca klasztornego znajduje się spore stanowisko archeologiczne, gdzie odkryto kilka warstw pozostałości po poprzednich cywilizacjach. Zaczynając od czasów fenickich (znaleziono ceramikę i naczynia z ok. VIII w. p.n.e.) do rzymskich (zabudowania z II/ I w. p.n.e., droga z I w. n.e.) i arabskich (budynek przylegający do ówczesnego meczetu z XI w.). Budynek arabski prawdopodobnie zburzono na potrzeby budowy klasztoru w XIV w., nie mając pojęcia, że pod nim znajdują się jeszcze starsze elementy. Zostały one odkryte dopiero w 1990 r., podczas wykopalisk, prowadzonych w klasztornym ogrodzie.

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Z katedry wychodzimy już niemal o zmroku – powoli kończy się pierwszy dzień naszej trasy po atrakcjach Lizbony wzdłuż trasy tramwaju nr 28. Na koniec idziemy jeszcze do stojącego obok katedry kościoła św.Antoniego, wybudowanego podobno na miejscu, w którym stał dom rodzinny świętego – tu właśnie narodził się w 1195 r. św.Antoni z Padwy. Co ciekawe, we wnętrzu kościoła trwało właśnie nabożeństwo, odprawiane… po polsku. Zapewne jakaś grupa pielgrzymów z ojczyzny.

Przez okazałą kościelną zakrystię można zejść do najstarszej części świątyni (została ona całkowicie odbudowana pod koniec XVIII w. po tym, jak poprzednia została zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r.) – do krypty, gdzie znajduje się miejsce narodzin św.Antoniego. Znów widać, że dużo tu pielgrzymów z Polski – jest także polskojęzyczna wersja napisu w tym miejscu. A przy wejściu da się zauważyć ceramiczna mozaika (znów „azulejos”), upamiętniająca wizytę papieża Jana Pawła II w tym miejscu (1982). Jan Paweł II przybył wtedy do Portugalii m.in. by podziękować w Fatimie za ocalenie w czasie zamachu na niego dokładnie rok wcześniej.

Gdy wychodzimy z kościoła św.Antoniego, jest już ciemno, więc czas na zakończenie pierwszego pełnego dnia w Lizbonie. Listopadowa pogoda bardzo nam dopisała – do tego stopnia, że dało się chodzić w krótkim rękawku i… krótkich spodenkach. Rewelacja – ale już następnego dnia miało być dokładnie odwrotnie, a przecież czekała nas druga część trasy żółtego tramwaju linii 28. Ale zanim znów wrócimy do tej trasy, zapraszamy na nocne zdjęcia Lizbony.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.1

Lizbona „od zawsze” była naszym turystycznym marzeniem. Nie dojechaliśmy tu samochodem, choć byliśmy dwa razy w Hiszpanii, także na Gibraltarze. Udało się wreszcie w długi listopadowy weekend w 2014 r. Głównym punktem miało być zwiedzanie atrakcji miasta trasą zabytkowego tramwaju nr 28 – turystycznej wizytówki stolicy Portugalii.

Lizbona na weekend. Do Lizbony lecieliśmy samolotem, z kilkoma przesiadkami: Berlin – Monachium – Barcelona – Lizbona. Do stolicy Portugalii dotarliśmy pod wieczór, po męczącej podróży, okraszonej dodatkowo kilkugodzinnym zwiedzaniem starego miasta w Barcelonie. Czasu i sił wystarczyło jedynie na dojazd do hotelu i rozgoszczenie się w pokoju, zresztą pogoda (deszcz) nie nastrajała do jakiejkolwiek aktywności na zewnątrz.

Ale zanim zjawiliśmy się w hotelu, zgodnie z planem już na lotnisku w Lizbonie kupiliśmy karty LisboaCard – karty turystyczne uprawniające do darmowych przejazdów transportem miejskim (i nie tylko) oraz bezpłatnych lub tańszych wejść do wielu atrakcji stolicy Portugalii. Kupiliśmy karty 72-godzinne – koszt takiej karty to 39 EUR za sztukę, ale jeżeli chcecie intensywnie zwiedzać miasto, to dzięki LisboaCard naprawdę sporo zostanie wam w kieszeni – wg naszych obliczeń wydalibyśmy na transport i bilety wstępu ponad 60 EUR za osobę, i to w przypadku kupowania dobowych biletów na transport zamiast pojedynczych, to jeszcze bardziej podrożyłoby nasz pobyt. Wszystkie informacje o karcie znajdziecie tutaj.

Lizbona, początkowy przystanek tramwaju 28 przy placu Praça Martim Moniz

Lizbona, początkowy przystanek tramwaju 28 przy placu Praça Martim Moniz

Lizbona, Lizbona, plac Praça Martim Moniz

Lizbona, Lizbona, plac Praça Martim Moniz

Lizbona, budynki przy Rua da Graça

Lizbona, budynki przy Rua da Graça

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Po zakupie na tylnej stronie karty należy wpisać datę i godzinę, od której ma się rozpocząć jej ważność – wystarczy wpisać aktualny dzień i czas i od razu z lotniska można jechać metrem do centrum miasta bezpłatnie (uważajcie tylko przy wpisywaniu godziny na różnicę czasu). Co fajne – ważność karty liczy się w godzinach, czyli w przypadku karty 72-godzinnej skończy się ona dokładnie trzy doby później (nie liczą się pełne dni i „uruchomienie” karty w godzinach wieczornych nie powoduje „przepadku” aktualnego dnia).

Historia Lizbony jest zbyt bogata na jeden wpis na blogu. Już przed Chrystusem byli tu Fenicjanie, Kartagińczycy i Grecy, aż w końcu zapanowali Rzymianie. Wczesne średniowiecze to rządy Maurów (Arabów z Afryki Północnej), aż do połowy XII w., kiedy to tereny te zdobywa, przy pomocy rycerstwa krzyżowego, Alfonso Henriques, ówczesny hrabia Portugalii, będącej wtedy częścią lokalnego Królestwa Leon. Alfonso uniezależnia się i zostaje pierwszym królem Portugalii jako Alfonso I. Nieco ponad 100 lat później Maurowie zostają ostatecznie wygnani z terenów dzisiejszej Portugalii, a Lizbona zostaje stolicą (1255 r.).

Złote czasy Lizbony i całej Portugalii to oczywiście czas Wielkich Odkryć Geograficznych, czyli XV / XVI wiek. To z Lizbony, a dokładnie z Belem, dzisiejszej dzielnicy Lizbony, wypłynął w 1497 r. Vasco da Gama, opływając Afrykę i odkrywając morską drogę do Indii. Portugalia była wtedy potęgą rywalizując z Hiszpanią. Lizbona stała się centralnym punktem handlu całego nowożytnego świata, łączącym kupców z Europy, Afryki, Indii czy Brazylii. Miasto kwitło, wtedy właśnie powstała większość dzisiejszych architektonicznych atrakcji miasta.

Ale wiek XVI to także czas trzęsień ziemi w Lizbonie – było ich w czasie tego stulecia kilka. Prawdziwa tragedia nadeszła jednak w 1755 r., kiedy to potężne trzęsienie ziemi wręcz zmiotło Lizbonę z powierzchni – zniszczone zostało około 85% miejskiej zabudowy, a wyniku wstrząsów i następującego po nim tsunami życie straciło według różnych szacunków od 40 do nawet 90 tysięcy mieszkańców.

Lizbona, kaplica Matki Bożej na Górze przy punkcie widokowym  Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, kaplica Matki Bożej na Górze przy punkcie widokowym Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, kaplica Matki Bożej na Górze przy punkcie widokowym  Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, kaplica Matki Bożej na Górze przy punkcie widokowym Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, widok na zamek św.Jerzego z punktu widokowego Miradouro da Graça

Lizbona, widok na zamek św.Jerzego z punktu widokowego Miradouro da Graça

Lizbona, punkt widokowy Miradouro da Graça

Lizbona, punkt widokowy Miradouro da Graça

Lizbona, punkt widokowy Miradouro da Graça

Lizbona, punkt widokowy Miradouro da Graça

Na początku XIX wieku w obliczu zagrożenia wojskami Napoleona, cały dwór królewski uciekł z Lizbony do Brazylii, czyniąc z Rio de Janeiro tymczasową stolicą Portugalii. Zapoczątkowało to wydarzenia, które doprowadziły wkrótce do oddzielenia się Brazylii jako samodzielnego państwa. W 1910 r. w wyniku rewolucji upada w Portugalii monarchia i powstaje republika. Rewolucji było tu w XX w. kilka, w wyniku ostatniej (1974 r.) upadł rząd reżimu, rządzącego krajem przez wcześniejsze kilkadziesiąt lat.

Lizbona, Convento da Graça

Lizbona, Convento da Graça

Ostatnie lata to ponowny rozkwit Lizbony. W 1998 r. odbywała się tu światowa wystawa EXPO przy okazji której zmodernizowano miejski transport. W 2004 r. odbyły się w Portugalii Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, a Lizbona gościła m.in. finał tej imprezy.

Lizbona, Convento da Graça

Lizbona, Convento da Graça

I do tej właśnie Lizbony, przepełnionej duchami całej prawie 900-letniej historii państwa portugalskiego przylecieliśmy na przedłużony listopadowy weekend. Wymyśliliśmy sobie, że przy zwiedzaniu atrakcji miasta posłużymy się jedną z nich – słynnym żółtym tramwajem linii nr 28, która wiedzie niemal przez całe zabytkowe centrum miasta.

Pierwsze tramwaje w Lizbonie pojawiły się – wtedy jeszcze konne – już w XIX w. W 1901 r. przeprowadzono ich kompleksową elektryfikację, co sprawiło, że stały się na dziesiątki lat podstawowym środkiem transportu w mieście – wyparło je dopiero metro. Lizbońskie tramwaje są bardzo charakterystyczne, gdyż zachowano historyczny wygląd małych wagoników i ich żółty kolor. Są dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów stolicy Portugalii.

Lizbona, Convento da Graça

Lizbona, Convento da Graça

Z kilkudziesięciu istniejących kiedyś linii tramwajowych w Lizbonie, dziś działa pięć. Choć nadal służą mieszkańcom, to są głównie atrakcją dla mas turystów. Razem z kilkoma istniejącymi w Lizbonie windami (bardzo wygodnymi i potrzebnymi ze względu na usytuowanie miasta na wielu wzgórzach) stanowią obowiązkowy element zwiedzania miasta u każdego turysty. Ze względu na atrakcyjną trasę, zdecydowanie najbardziej popularna jest linia 28 – i nią właśnie będziemy podróżować szlakiem atrakcji Lizbony. Uprzedzając powiemy, że przejechanie trasy, którą tramwaj pokonuje w ok.40 minut, zajęło nam… 2 dni :) Tak się kończy wysiadanie co chwila i szukanie atrakcji dookoła każdego niemal przystanku :) A i tak w kilka miejsc musieliśmy dojść podczas dodatkowego wieczornego spaceru.

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Naszą trasę zaczynamy na początkowym przystanku tramwaju nr 28 – na placu Praça Martim Moniz. Martim Moniz był rycerzem krzyżowym, walczącym u boku Alfonso I w bitwie o Lizbonę w 1147 r. Wg legendy, widząc Maurów zamykających bramy zamku św.Jerzego, rzucił się w pojedynkę, by temu zapobiec. Zginął, ale jego ciało leżące w bramie uniemożliwiło obrońcom domknięcie wrót, a wyniku czego wojska krzyżowe zdobyły zamek.

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Na przystanku, pomimo listopada, czyli czasu grubo po sezonie turystycznym, czeka spora kolejka turystów z aparatami. Strach pomyśleć, co tu się dzieje np. na wakacjach. Mając karty LisboaCard nie musimy się martwić o bilety (nie radzimy powtarzać naszej trasy na biletach jednorazowych, wydacie majątek na bilety co chwila wsiadając i wysiadając z tramwaju). Część oczekujących nie mieści się do małego wagonika i musi poczekać na następny kurs. Duża część pasażerów jedzie prawie całą trasę, traktując przejażdżkę jako atrakcję samą w sobie.

My na początek wysiadamy na przystanku Rua da Graça. Pierwsze co się nam rzuca w oczy, to „azulejos”, fantastyczne mozaiki z płytek ceramicznych, którymi ozdobiona jest ogromna liczba budynków w Lizbonie. Są tu one tak powszechne, że z czasem nam spowszednieją, ale na niektórych naprawdę warto „zawiesić” oko. Azulejos są podobno powszechne w całej Portugalii, ale my nigdy przedtem w Portugalii nie byliśmy i widok mozaik zapierał nam przez cały weekend dech w piersiach.

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora , ruiny starej cysterny

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora , ruiny starej cysterny

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Zwiedzanie Lizbony rozpoczynamy od jednego z wielu w tym mieście punktów widokowych – z racji położenia na wzgórzach, Lizbona usiana jest punktami, z których podziwiać można panoramę miasta w różnych kierunkach. Pierwszym jest punkt Miradouro da Senhora do Monte, skąd rozpościera się jeden z piękniejszych widoków na miasto. Można zobaczyć m.in. zamek św.Jerzego czy plac Praça Martim Moniz, z którego ruszaliśmy. Miradouro da Senhora do Monte jest najwyższym punktem widokowym w Lizbonie.

Obok punktu widokowego znajduje się stara kaplica Matki Bożej na Górze (Capela de Nossa Senhora do Monte), wybudowana w 1796 r. Pierwotnie stała, pochodząca z czasów zdobycia Lizbony przez krzyżowców (1147 r.) tu kaplica poświęcona świętemu, legendarnemu biskupowi z czasów rzymskich, o imieniu Gens, który stracił podobno życie w tym miejscu, ale została ona zniszczona w wyniku trzęsienia ziemi w 1755 r. We wnętrzu kaplicy znajduje się podobno kamienny fotel, należący kiedyś do świętego, a legenda głosi, że kobieta w ciąży, która na nim usiądzie, będzie miała lekki poród.

Schodzimy w dół, do ulicy Rua da Graça. Moglibyśmy podjechać tramwajem jeden przystanek, ale wygodniej jest przejść się kawałek na piechotę. Znów będziemy podziwiać panoramę Lizbony, tym razem z punktu widokowego Miradouro da Graça, umiejscowionego przy Convento da Graça, jednym z najstarszych kościołów w Lizbonie – jego budowa rozpoczęła się w 1271 r. W 1566 r. we wnętrzach złożono szczątki Alfonso de Albuquerque, portugalskiego odkrywcy i podróżnika, wicekróla (portugalskiego namiestnika) Indii. W 1738 r. dobudowano dzwonnicę, ale już w 1755 r. kościół został zniszczony przez trzęsienie ziemi. Na szczęście udało się go odbudować.

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce patriarchów Lizbony

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce patriarchów Lizbony

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Tu można także zrobić sobie mały przystanek – przy punkcie widokowym znajdziemy małą restaurację z kawą i słodkościami dla zainteresowanych. Jest też toaleta (nawiasem nam przydała się jako… schronienie przed krótkotrwałą, acz intensywną ulewą). I znów – można wrócić na przystanek Graça i podjechać jeden kolejny, ale można też się przejść – u nas wygrywa druga opcja. Przy przystanku São Vicente znajdziemy jedną z większych wg nas atrakcji Lizbony – kościół i klasztor św.Wincentego z Fora (Igreja de São Vicente of Fora). Wstęp do kościoła jest bezpłatny, aby wejść do klasztoru i znajdującego się we wnętrzach muzeum, trzeba uiścić opłatę (5 EUR).

Pierwszy kościółek św.Wincentego, dziś patrona miasta, wybudował sam Alfonso I po zdobyciu Lizbony. Obecna świątynia wraz z klasztorem została wybudowana na przełomie XVI / XVII w. Obok kościoła znajduje się wejście do muzeum (wstęp płatny, LisboaCard nie obowiązuje), znajdującego się we wnętrzach klasztornych. I tu kryje się duża część historii Portugalii. Można pospacerować korytarzami klasztornymi, wyjść na dach, gdzie znajduje się, kolejny już dla nas, punkt widokowy (tym razem można podziwiać wybrzeże i Panteon Narodowy, który też zaraz będziemy zwiedzać). Można zaraz po wejściu zobaczyć resztki XVI-wiecznej cysterny, zbiornika na wodę. A we wszystkich pomieszczeniach podziwiać niesamowite dekoracyjne „azulejos”, a to ze scenami walk z czasów zdobywania Lizbony, a to ze scenami z bajek.

Na terenie klasztoru znajduje się sala z grobowcami patriarchów Lizbony od XVIII w. do czasów najnowszych. Warta uwagi jest także kaplica św.Antoniego, która była jego celą w trakcie pobytu w klasztorze. Znajdują się tu także szczątki matki świętego. Św.Antoni z Padwy urodził się bowiem właśnie w Lizbonie – miejsce jego urodzenia także będziemy potem zwiedzać. Warto też zobaczyć zakrystię.

Największym skarbem klasztoru św.Wincentego jest jednak na pewno krypta grobowa z grobowcami królów Portugalii z dynastii Braganza. Znajdują się tu szczątki wszystkich portugalskich władców z tego rodu, począwszy od Jana IV, który objął urząd w 1640 r. aż do Manuela II, który został obalony w wyniku rewolucji w 1910 r. W krypcie spoczywają także małżonki i dzieci królów. Pośrodku znajdują się dwa duże sarkofagi ze szczątkami króla Carlosa I i jego następcy Luisa Filipe, zamordowanych podczas jazdy otwartym powozem w Lizbonie w 1908 r. Drugi syn Carlosa I to wspomniany Manuel II, który porządził ledwie dwa lata, będąc ostatnim do dziś królem Portugalii.

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, zakrystia

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, zakrystia

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, widok z dachu

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, widok z dachu

Tylko dwójka władców z dynastii Braganza nie leży dziś w klasztorze św.Wincentego, pierwszym jest Pedro IV, bardziej znany jako Pedro I, cesarz Brazylii. Był tym, który odłączył Brazylię od królestwa Portugalii, ogłaszając niepodległość nowego państwa. Jego szczątki także znajdowały się w klasztorze, ale zostały podarowane narodowi brazylijskiemu i przeniesione do grobowca w Sao Paulo. Pisaliśmy o nim przy okazji spisywania wrażeń z tygodnia spędzonego w Rio de Janeiro. Drugą – królowa Maria I, pochowana w bazylice Estrela – będziemy ją oglądać na końcu naszej trasy. Krypta królewska naprawdę robi wrażenie – 300 lat historii Portugalii, także tej z czasów największej świetności gdy była ona światową potęgą kolonialną, leży tutaj.

Jak już pooglądaliśmy sobie z dachu klasztoru św.Wincentego budynek Panteonu Narodowego, to czas go teraz odwiedzić. Wstęp dla posiadaczy LisboaCard jest bezpłatny. Znajduje się on tu za klasztorem św.Wincentego i mieści się w XVII-wiecznym dawnym kościele św.Ignacji (Engracji). Ignacja była dziewczyną z Bragi, ofiarą prześladowań chrześcijan w początkach IV w. Wcześniej w tym miejscu także stał kościół pod tym samym wezwaniem, wybudowany w XVI w., który jednak się zawalił, prawdopodobnie po jednym z wielu w tym czasie trzęsień ziemi. Budowa nowego trwała do 1712 r. i nigdy nie została ukończona, gdyż architekt zmarł, a ówczesny władca nie był zainteresowany kontynuowaniem prac.

Nieukończony kościół stał aż do 1916 r., kiedy to przekształcono go w Panteon Narodowy, w którym składano szczątki bohaterów narodowych. Ostatecznie budowę ukończono jednak dopiero w 1966 r. W bocznych salkach panteonu znajdują się grobowce znanych polityków, m.in. pierwszych dwóch prezydentów Portugalii po obaleniu monarchii w 1910 r., pierwszy prezydent tzw.”Drugiej Republiki”, powstałej po rewolucji w 1926 r. W sumie leży tu czterech prezydentów Portugalii oraz kilku kandydatów na prezydentów w kolejnych wyborach. Pochowano tu także Amalię Rodrigues, uznawaną za najsłynniejszą śpiewaczkę muzyki Fado – jej grób jest do dziś odwiedzany i czczony, co widać po licznych kwiatach. Rodrigues zmarła w 1999 r., po jej śmierci Portugalia przez trzy dni trwała w narodowej żałobie. Jej dom, w którym żyła i zmarła, przekształcono w muzeum, będzie na dalszej części naszej trasy po Lizbonie.

Najbardziej widowiskowymi elementami panteonu są symboliczne grobowce (nie ma w nich ciał) słynnych portugalskich osobistości: podróżnika Vasco da Gamy, narodowego portugalskiego poety Luisa de Camoesa (dzień jego śmierci jest świętem narodowym Portugalii), podróżników Pedro Alvaresa Cabrala (odkrywcy Brazylii), wspomnianego wcześniej Alfonso de Albuquerque czy Henryka Żeglarza, królewskiego syna z XIV / XV w., zasłużonego dla portugalskich odkryć geograficznych. Prawdziwe groby da Gamy i Camoesa pokażemy wam przy okazji zwiedzania Belem.

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy, widok z dachu

Lizbona, Panteon Narodowy, widok z dachu

Lizbona, przystanek São Vicente

Lizbona, przystanek São Vicente

Również w Panteonie Narodowym można wyjść w górę, najpierw na kopułę by móc podziwiać wnętrza z wysokości, a potem na dach – mamy kolejny lizboński taras widokowy. Wracamy przed klasztor św.Wincentego, na przystanek São Vicente i ponownie wsiadamy w tramwaj nr 28. Wiele się nie najedziemy, bo wkrótce wysiadamy na Largo das Portas do Sol, gdzie znajduje się kolejny ekstremalnie widowiskowy punkt widokowy, tym razem na dzielnicę Alfama. Ale o Alfamie opowiemy już w kolejnej części tego wpisu.

A jeżeli macie ochotę zobaczyć na video Lizbonę, to zapraszamy do obejrzenia filmowego skrótu z naszego weekendu w stolicy Portugalii:

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.3

Trzecia część zwiedzania Cagliari to najstarsza część miasta, zbudowana jeszcze przez Pizańczyków w XIII w. dzisiejsza dzielnica Castello, czyli wzgórze zamkowe i jego zabytki. Dokończyliśmy także zwiedzanie dzielnicy Villanova.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.2). Zwiedziliśmy już wszystko w dzielnicach Stampace i Marina, częściowo także w Villanova (do niej jeszcze wrócimy). Teraz czas na bezpośrednie sąsiedztwo historycznego zamku w Cagliari. Poprzednią część zakończyliśmy obok kościoła św.Klary w okolicach placu Piazza Yenne. Tym razem obchodzimy kościół i wjeżdżamy windą na górę, do dzielnicy Castello. Przy okazji wjazdu windą na górę, możemy zobaczyć pozostałości klasztoru sióstr Klarysek, zbombardowanego w 1943 r.

Od razu po wyjechaniu windą na wyższy poziom, trafiamy na kolejny z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych zabytków Cagliari. To „wieża słonia” – Torre dell’Elefante, swoją nazwę biorąca od rzeźby słonia, widocznej na jednej ze ścian. Wieża była historycznie drugą, zbudowaną jako część fortyfikacji obronnych jeszcze przez Pizańczyków. Powstała w 1307 r. (starsza – wieża San Pancrazio powstała dwa lata wcześniej).

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Castello

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, Wieża Słonia: 39.217962, 9.114854
Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza: 39.217908, 9.115219
Cagliari, bastion św.Krzyża: 39.218413, 9.114935
Cagliari, bazylika św.Krzyża: 39.219620, 9.114903
Cagliari, „pałac uniwersytecki”: 39.217395, 9.115045
Cagliari, Palazzo Boyl: 39.216728, 9.115984
Cagliari, Bastion św.Remigiusza: 39.215896, 9.116614
Cagliari, plac Piazza Palazzo: 39.219329, 9.116603
Cagliari, stary ratusz miejski: 39.218598, 9.116549
Cagliari, katedra św.Marii: 39.218760, 9.116871
Cagliari, Pałac Królewski: 39.219471, 9.116887
Cagliari, kościół Santa Lucia: 39.220260, 9.116941
Cagliari, wieża San Pancrazio: 39.221436, 9.116887
Cagliari, brama Porta Arsenale: 39.221877, 9.116665
Cagliari, brama Porta Cristina: 39.221740, 9.116930

 

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, ruiny zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Wieża stanowiła także jedno z wejść do ówczesnego miasta – do dziś obie wieże stanowią główne drogi wejściowe do dzielnicy Castello. W czasach Aragończyków i Hiszpanów na wieży wieszano głowy ofiar egzekucji, a wieża służyła jako więzienie. Trzy ściany zbudowano z białego piaskowca, podczas gdy czwarta pozostała otwarta – zobaczyć można drewniane schody, pnące się na szczyt. Odnowiona, dziś służy jako atrakcja turystyczna – za niewielką opłatą można wejść schodami na szczyt i podziwiać panoramę miasta.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Tuż obok Wieży Słonia stoi zabytkowy kościół św.Józefa Kalasancjusza, żyjącego na przełomie XVI / XVII w. duchownego katolickiego, pierwszego przełożonego zakonu Pijarów. I właśnie duże rozległe kolegium Pijarów otaczało kiedyś tę świątynię, której budowa zakończyła się w XVIII w. (choć trwała niemal 70 lat). We wnętrzach znajduje się m.in. XVIII-wieczny ołtarz. Niestety świątynia była zamknięta w dniu naszej wizyty.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Wchodzimy na bastion św.Krzyża – taras widokowy znajdujący się za Wieżą Słonia, skąd można podziwiać panoramiczny widok na miasto. Nas jednak interesuje stojąca nieopodal bazylika św.Krzyża, o dość ciekawej historii. Stoi ona bowiem na terenie dawnej dzielnicy żydowskiej w Cagliari, zwanej „Giudaria” – Żydzi w dużej liczbie zamieszkiwali miasto już od XIII w., ale szczyt populacji osiągnęli w wieku XV, tyle że w 1492 r. zostali przez Aragończyków wygnani z miasta. No i właśnie żydowska synagoga została przekształcona w świątynię pod wezwaniem św.Krzyża.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

W 1564 r. kościół został przekazany Jezuitom, którzy rozbudowali go i odnowili w 1661 r. W 1773 r., gdy Jezuitów „wyproszono”, świątynia przeszła pod władanie państwa. W 1809 r. została przywrócona do funkcji kościelnych i podniesiona do rangi bazyliki. Wracamy z powrotem przez bramę w Wieży Słonia i kierujemy się tym razem na południe, ulicą Via Universita, wzdłuż której stoi monumentalny „pałac uniwersytecki”, siedziba władz Uniwersytetu w Cagliari, którego budowa ukończona została pod koniec XVIII w.

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Uliczka Via Universita kończy się na szczycie Bastionu św.Remigiusza – tego, który już dwukrotnie wcześniej mijaliśmy, przechodząc przez Piazza Costituzione. Zanim jednak wejdziemy na Piazzetta David Herbert Lawrence, czyli ładnie zagospodarowany szczyt bastionu, z widokiem na Cagliari, mijamy jeszcze Palazzo Boyl – historyczny budynek z XIX w., jeden z najokazalszych pałaców szlacheckich w dzielnicy Castello. Przy okazji budowy, pałac „wchłonął” kolejną wieżę obronną miasta, która nie miała tyle szczęścia, co Wieża Słonia czy Wieża San Pancrazio i została poważnie uszkodzona podczas jednego z oblężeń miasta w XVIII w. Wtedy to wieża straciła swój szczyt – dziś jest tej samej wysokości co dobudowany do niej pałac.

Po krótkim przystanku na szczycie bastionu i podziwianiu panoramy miasta (szczególnie panoramy dzielnicy Villanova, gdzie przy okazji wyszukiwaliśmy sobie miejsca do zobaczenia – niedługo zejdziemy w dół z powrotem do tej właśnie dzielnicy), idziemy w górę wzdłuż dawnych murów zamkowych – zwiedzimy teraz to, co znajduje się w obrębie dawnego Castello.

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Wąska, stara uliczka doprowadza nas do centralnego placu Castello – Piazza Palazzo, czyli Placu Pałacowego. To bardzo ważny miejski plac, otoczony przez równie ważne zabudowania. Znajdują się tu: dawny ratusz miejski, katedra miejska, Pałac Królewski i Pałac Arcybiskupa. Zacznijmy od ratusza.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Ratusz miejski już oglądaliśmy, przy okazji spaceru po nadmorskiej Via Roma. To był aktualny ratusz, działający od 1907 r. Do 1906 r. ratusz miejski znajdował się właśnie na Piazza Palazzo. Sam budynek datowany jest aż na XIII w. i pochodzi jeszcze z czasów panowania Pizańczyków – już wtedy był on siedzibą władz. Nad wejściem znajduje się marmurowa tablica, upamiętniająca wizytę tutaj króla Karola V w 1535 r., w drodze na wojnę z piratami, najeżdżającymi wybrzeża wyspy. Budynek ratusza został całkowicie przebudowany za czasów królestwa Piemontu i Sardynii i obecna jego bryła pochodzi z XVIII w.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Czas na główną miejską świątynię – katedrę św.Marii, wybudowaną w XIII w. także przez Pizańczyków. Funkcję katedry spełnia od 1258 r. Przeszła kilka renowacji i rozbudów, m.in. w XVII w. dobudowano kryptę, w której złożono relikwie wczesnochrześcijańskich męczenników, odnalezione w okolicy kościoła św.Lucyfera (pisaliśmy o nich przy okazji oglądania kościoła). Oryginalna pozostała dzwonnica.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Najbardziej ciekawe w katedrze są zdecydowanie wnętrze. Najważniejszym historycznie elementem są dwie części ambony, wykonanej w 1162 r. na potrzeby katedry w Pizie. W 1312 r. ambona (wtedy jeszcze w całości) została przetransportowana do Cagliari i osadzona w prawej nawie. Podczas remontu w 1669 r. ambonę podzielono na dwie części i przestawiono pod wejście do katedry. Pierwotnie całość wspierała się na siedmiu kolumnach, podstawami czterech z nich były marmurowe lwy – dziś „pilnujące” głównego ołtarza.

W bocznych nawach znajdują się po trzy kaplice, każda ze swoją historią. Po prawej stronie znajdziemy kaplicę św.Cecylii, kaplicę Matki Bożej św.Euzebiusza (zawierającą jedną z trzech kopii statuy Czarnej Madonny, którą św.Euzebiusz sprowadził z wygnania do Palestyny w 362 r.) oraz kaplicę św.Michała (święty Michał oraz zbuntowane anioły – XVIII w.). Lewa strona to Baptysterium (oryginalnie z XVII w., pozostała z tego okresu duża marmurowa czara, przebudowane w 1824 r.), kaplica św.Barbary (XVIII w.) i kaplica Matki Bożej Miłosierdzia (także XVIII w.).

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Z przodu znajdziemy m.in. imponujący ołtarz św.Izydora (1683 r.) oraz mauzoleum króla Sycylii, Marcina I (żył w XIV / XV w.), który zmarł w 1409 r. podczas podboju Sardynii. Król słynął z okrucieństwa, a mauzoleum dobudowano mu w 1680 r. Główny ołtarz zachował się oryginalny (XIII w.), choć przerabiano go stopniowo na przestrzeni wieków. Jest on nieco podniesiony względem reszty świątyni, a to w celu „zmieszczenia” pod nim najbardziej ciekawej części, czyli Sanktuarium Męczenników, wykutego pod spodem w skale.

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Do krypty schodzi się w dół schodami, wstęp jest bezpłatny. Sanktuarium zawiera szczątki domniemanych chrześcijańskich męczenników, przeniesione z odnalezionego obok zwiedzanych przez nas wcześniej kościoła św.Lucyfera i bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova. Autentyczność relikwii nie jest do dziś potwierdzona. Pierwsze, co możemy zobaczyć po wejściu do sanktuarium, to grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel, pomysłodawcy krypty z XVII w. Nad sarkofagiem znajduje się XVII-wieczny obraz, przestawiający biskupa i męczenników.

Sanktuarium zawiera trzy pomieszczenia. Sala główna to 66 nisz z relikwiami oraz ołtarz, pochodzący z czasów utworzenia krypty i poświęcony właśnie przez biskupa d’Esquivela. Nad wejściami do bocznych kaplic znajdują się tablice, upamiętniające wypowiedzi papieża Pawła V i króla Hiszpanii Filipa III na temat odkrycia relikwii.

Kaplica św.Saturnina zawiera 33 nisze z relikwiami. Została dobudowana jakieś 2 lata później do pomieszczenia głównego. Saturnin jest dziś patronem Cagliari. W kaplicy znajduje się rzymski sarkofag z II w., odnaleziony w pobliżu bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova, a w jego wnętrzu znajdują się relikwie świętego.

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Drugim bocznym pomieszczeniem jest kaplica św.Lucyfera, poświęcona miejscowemu biskupowi z IV w. n.e. Zawiera ona 80 nisz z relikwiami męczenników oraz ołtarz, pod którym znajdują się szczątki biskupa, odnalezione w 1623 r. Nad ołtarzem znajduje się pomnik świętego. Od wewnątrz nad drzwiami wejściowymi do kaplicy znajduje się wmurowany oryginalny napis, znaleziony na oryginalnym grobowcu św.Lucyfera. W kaplicy znajduje się także mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej, księżniczki Sardynii i Piemontu, żony króla Francji, Ludwika XVIII. Nie doczekała ona jednak oficjalnej koronacji męża na króla (1814 r.) – zmarła w 1810 r. na wygnaniu podczas Rewolucji Francuskiej.

Cagliari, kościół Santa Lucia

Cagliari, kościół Santa Lucia

Wychodzimy z katedry na Piazza Palazzo. Przed katedrą możemy jeszcze zobaczyć wykonany z brązu pomnik św.Franciszka z Asyżu, patrona całych Włoch. Czas na Pałac Królewski, wybudowany już w czasach Pizańskich, w XIII w. Nazwa jest nieco myląca – rezydencją królewską budynek był na krótko i bardzo dawno – zaraz po nastaniu władzy Aragońskiej mieściła się tu siedziba królestwa Aragonii. Później, i za czasów hiszpańskich, i sabaudzkich, siedzibę miał tutaj wicekról. Na krótko, w latach 1799 – 1815 znów powrócił tutaj król, gdy wojska napoleońskie zaatakowały Piemont. Później stał się siedzibą władz prowincji.

Opuszczamy plac Piazza Palazzo, udając się nadal na północ, wewnątrz dawnych zabudowań zamkowych w dzielnicy Castello. Mijamy placyk Piazza dell’Indipendenza – ważny jedynie z jednego powodu – jest tu winda dla chcących zjechać w dół, z poziomu murów zamkowych do dzielnicy Villanova. Ale my idziemy dalej, docierając do kolejnej świątyni – kościoła Santa Lucia, wybudowanego w XVI w. dla sióstr Klarysek. Kościół jest zamknięty, mijamy go więc bez żalu.

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Dochodzimy w końcu do kresu dawnego zamku Pizańczyków, oznaczonego przez najstarszą zachowaną wieżę obronną – wieżę San Pancrazio, wybudowaną w 1306 r. Nazwa pochodzi od pobliskiego kościoła – dziś pod wezwaniem Viale Buon Cammino – który kiedyś był pod wezwaniem San Pancrazio właśnie. Jest najwyższą z wież obronnych Cagliari (36 m) i najwyżej położoną. W XVII w. przekształcono ją w więzienie, podobnie jak odwiedzaną przez nas wcześniej „Wieżę Słonia”.

Wychodzimy na Piazza Arsenale, plac zamykający obszar dawnego zamku. Tu znajduje się Muzeum Archeologiczne. Znajduje się ono w pomieszczeniach dawnego więzienia kobiecego, a pierwsze zbiory pochodziły z kolekcji króla Karola Feliksa. Jedną z najważniejszych ekspozycji jest rekonstrukcja tofetów z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Muzeum jednak odpuszczamy. Znacznie bardziej interesuje nas tabliczka z dobrze widocznym nazwiskiem „Michele Cervantes” – okazuje się, że w 1573 r. był na zamku Miguel de Cervantes, autor słynnego „Don Kichota”, w czasach gdy odbywał służbę wojskową na dworze hiszpańskim i uczestniczył w ekspedycji króla przeciwko piratom z Tunisu. Ostatnim ważnym zamkowym elementem jest brama Porta Arsenale, wybudowana w 1825 r., wzorowana na słynnej bramie na placu Piazza del Popolo w Rzymie – widzieliśmy ją dwa miesiące później podczas weekendu, spędzanego we włoskiej stolicy.

Wychodzimy ostatnią bramą miejską, jako widzieliśmy w Castello – klasycystyczną Porta Cristina, wybudowaną w 1825 r. na wzór rzymskiej Porta Pia, dzieła Michała Anioła. Nazwa bramy Porta Christina pochodzi od imienia Marii Christiny, żony ówczesnego króla Sardynii, Karola Feliksa. Po wyjściu z terenu zamku, już na zewnętrznych murach, znaleźć można napisaną po łacinie tablicę ku czci innego króla Sardynii, Wiktora Amadeusza, który wg tekstu na tablicy, istotnie przyczynił się do rozbudowy miejskich murów w 1728 r.

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Jesteśmy w miejscu, w którym zaczynaliśmy nasze zwiedzanie Cagliari, przed wejściem do parku „Giardini Pubblici”. Zatoczyliśmy potężne koło, zwiedzając atrakcje dzielnic Stampace, Marina, Castello i częściowo Villanova. Ale to jeszcze nie koniec – teraz dokończymy zwiedzanie tej ostatniej dzielnicy, w części rozciągającej się w dole, wzdłuż obwarowań zamkowych. Ulicą Via Regina Elena schodzimy w dół, całą długością zamkowych murów, niemal aż do samego Placu Konstytucji i bastionu św.Remigiusza. „Niemal”, bo tuż przed nimi odbijamy w lewo, w stronę Piazza San Giacomo.

Przy malowniczym Piazza San Giacomo znajdują się dwie, sąsiadujące ze sobą, świątynie. Najpierw mały, nieco niepozorny kościółek Świętego Krzyża, wybudowany w 1667 r. dla założonego sporo wcześniej (1616 r.) Bractwa kościelnego. Budynek nie służył od początku jako świątynia, a jako sala spotkań bractwa. Msze święte zaczęto tu odprawiać w 1683 r. Nietypowe są dwa równoprawne, sąsiadujące ze sobą wejścia do kościoła. Wnętrz nie widzieliśmy, ale godny uwagi jest ponoć wspaniały ołtarz ze złoconego drewna. Statuetki umieszczone w kaplicach wykorzystywane są podczas Wielkiego Tygodnia, na potrzeby procesji wtedy się odbywających. Tylko wtedy uaktywnia się jeszcze Bractwo Świętego Krzyża, które formalnie zakończyło swoją działalność w XIX w.

Nieco dalej na placu San Giacomo stoi kościół, od którego wzięła się nazwa placu – kościół San Giacomo (Świętego Jakuba). Jest on kościołem parafialnym dzielnicy Villanova. Nie wiadomo dokładnie, kiedy został zbudowany – pierwsza historyczna wzmianka o świątyni pochodzi z 1346 r. – kościół jest więc jednym z najstarszych w Cagliari. 100 lat później dobudowano do kościoła okazałą dzwonnicę, a w 1630 r. podniesiono mu rangę do statusu kolegiaty. Obecna przednia fasada pochodzi z przebudowy w XIX w. Ołtarz i organy kościelne pochodzą z XVIII w., ale wnętrza zawierają także elementy nawet z XV w.

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Generalnie ta część dzielnicy Villanova była tą, która najbardziej nam się podobała w całym Cagliari. Wąskie brukowane uliczki, niska kamieniczna zabudowa, kolorowe fasady, dużo zieleni i brak turystów. Totalna sielanka i spokój w niezwykle malowniczej scenerii. I mieszkańcy, którzy widząc ludzi z aparatami, sami pokazywali nam, gdzie iść, gdzie znajduje się coś wartego uwagi – głównie kierowali nas do kolejnych świątyń. Jeśli będziecie w Cagliari – tu uciekniecie od tłumów turystów i gwaru restauracji w centrum, a atrakcji też Wam nie zabraknie.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Idziemy na północ, w głąb labiryntu wąskich uliczek. Odbijamy nieco w lewo, bo tam widzieliśmy z góry, z bastionu św.Remigiusza, kolejną wieżę kościelną. Tak trafiamy do kościoła San Giovanni (Świętego Jana) – znów nie jest znana data jego budowy. Po raz pierwszy jest wzmiankowany w 1550 r., ale przechodząca przed nim ulica św.Jana (która zapewne wzięła swą nazwę od świątyni właśnie) istnieje już od 1415 r. – stąd zakłada się, że właśnie ta druga data jest rokiem budowy kościoła św.Jana.

Fasada kościoła jest nowa, pochodzi z XX w., ale wnętrza kryją rzeźby i statuetki, pochodzące z XVII w. – są używane w procesji w Wielki Piątek, kierującej się do katedry. Organy kościelne pochodzą z połowy XVIII w. Ten kościółek zastaliśmy otwarty i pusty, mogliśmy więc go spokojnie obfotografować.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Wracamy na ulicę San Domenico, która doprowadzi nas najpierw do cichego, zielonego placyku, a za nim do siedziby klasztoru Dominikanów, ufundowanej w 1254 r. dla sprowadzającego się do miasta zakonu. Budowa dwóch ostatnich skrzydeł zakończyła się w końcówce XV w. – klasztor ma kształt kwadratu z wewnętrznym ogrodem i studnią pośrodku. Obok klasztoru, w XIII w. został także wybudowany kościół św.Dominika, przebudowany potem w XVI w. Niestety został on całkowicie zniszczony w trakcie bombardowań miasta w 1943 r. Został wybudowany niemal od podstaw (pozostała niewielka część fundamentów oraz podziemna krypta) w 1954 r.

Cagliari, kościół św.Dominika

Cagliari, kościół św.Dominika

Nieco dalej, przy Via Bosa, znajduje się kolejny kościółek – San Vincenzo de Paoli (św.Wincentego a Paulo, żyjącego w XVI / XVII w. założyciela zakonu Szarytek i pioniera misjonarstwa). Tu jednak nie ma elementów zabytku – świątynia wzniesiona została w 1951 r. na miejscu zbombardowanej w 1943 r. kaplicy misyjnej z 1915 r.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Wracamy z powrotem pod kościół św.Dominika i ulicą San Giacomo dochodzimy do… kolejnego kościoła – tym razem jest to kościół San Cesello. Kim był św.Cesello (nie wiemy jak tłumaczy się to imię) ? Kościół wybudowano w 1702 r. dla zgromadzenia miejscowych bednarzy, w miejscu, w którym wg lokalnej tradycji zamęczono w IV w. rzymskiego żołnierza Lussorio, który po przejściu na chrześcijaństwo odmówił wyrzeczenia się swojej nowej religii. Zamęczono go wraz z dwójką dzieci – o imionach Camerino i Cesello.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Od kościoła San Cesello idziemy prostą ulicą San Giovanni, zbliżając się powoli do końca naszego zwiedzania Cagliari – jesteśmy coraz bliżej parkingu, na którym ponad 7 godzin wcześniej zostawiliśmy nasz samochód. Zanim jednak odjedziemy z historycznego centrum Cagliari do naszego apartamentu na obrzeżach miasta, przy ulicy San Giovanni odwiedzimy jeszcze jedną świątynię – kościół San Mauro, należącego do „stacjonujących” w sąsiadującym z nim klasztorze Franciszkanów.

Cagliari, kościół San Mauro

Cagliari, kościół San Mauro

I kościół i klasztor wybudowane zostały w 1646 r., a nazwę kościół zawdzięcza imieniu jednego z męczenników, którego relikwie odkryto w okolicach bazyliki św.Saturnina – św.Mauro. Kaplice kościelne zawierają cenne rzeźby z XVIII w., a w jednej z nich znajdują się relikwie (kości łopatki) św.Salwatora z Horty.

Tu kończy się nasze całodniowe zwiedzanie Cagliari. To było jedyne miasto na Sardynii, na którego zwiedzaniu spędziliśmy caluśki dzień. Cagliari oferuje miłośnikom historii naprawdę niezłą ilość atrakcji. Choć przez te 7 godzin zaliczyliśmy pełną listę atrakcji dzielnic Stampace, Marina, Castello i Villanova z naszej mapy miasta, którą otrzymaliśmy od gospodyni z apartamentu, to na pewno w pozostałych regionach Cagliari znaleźlibyśmy jeszcze sporo do zobaczenia.

My ograniczyliśmy się do czterech dzielnic, stanowiących historyczne centrum Cagliari. Dzięki temu otrzymujecie niniejszym niemal kompletny przewodnik po atrakcjach najstarszej części stolicy Sardynii. A kolejnego dnia zaczynamy wracać na północ Sardynii, pozostały nam już tylko dwa dni pobytu na wyspie. Ale zanim pojedziemy na północ, w kierunku Olbii, to zjedziemy jeszcze nieco na południe od Cagliari – do jednego z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Sardynii – starożytnego miasta Nora.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Castello oraz Villanova w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Na południe Sardynii: Samassi, Vallermosa, Iglesias

Czwarty dzień na Sardynii kończymy na południu wyspy, zwiedzając kolejne zabytkowe miejsca i miasta. Głównym celem znów są stare świątynie w miastach Samassi, Vallermosa, a najdłuższym przystankiem ostatniej części dnia będzie zabytkowe Iglesias.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Sardynia, ruiny starożytnego Tharros). Po opuszczeniu stanowiska archeologicznego w Tharros, plan zakładał przejechanie godzinnej drogi do miasteczka Samassi. Ale po minięciu Oristano nie mogliśmy się powstrzymać przed zatrzymaniem się pod widowiskową katedrą w Santa Giusta, której w planach nie było, ale widziana po drodze wręcz zmuszała do zwiedzania.

Santa Giusta to także (tak jak Tharros) miasto założone w VIII w. p.n.e. przez Fenicjan. Ale pierwotnie znajdowała się w innym miejscu (dziś jest tam jezioro, połączone kanałem z morzem) i spełniała rolę portu morskiego. Nazywała się wtedy Othoca i przeszła później w ręce Rzymian. W średniowieczu została opuszczona przez mieszkańców, którzy przenieśli się w okolice katedry właśnie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Iglesias, stare miasto

ładowanie mapy - proszę czekać...

Iglesias, plac Quintino Selli : 39.312660, 8.536752
Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde: 39.310494, 8.545121
Iglesias, pozostałości murów miejskich: 39.313627, 8.536173
Iglesias, kościół Madonna delle Grazie: 39.312181, 8.533392
Iglesias, klasztor Franciszkanów: 39.312005, 8.532359
Iglesias, pozostałości murów miejskich: 39.311677, 8.532203
Iglesias, kościół San Marcello: 39.312353, 8.531495
Iglesias, kościół San Francesco: 39.312337, 8.531989
Iglesias, katedra Santa Chiara: 39.313519, 8.532654
Iglesias, ratusz miejski: 39.313358, 8.532112
Iglesias, Pałac Biskupi: 39.313192, 8.532493
Iglesias, kino Electra: 39.313862, 8.533174
Iglesias, kościół della Purissima: 39.314163, 8.532692
Iglesias, kolegium Jezuitów: 39.314190, 8.532477
Iglesias, długi fragment murów miejskich: 39.313997, 8.530278
Iglesias, kościół San Giuseppe: 39.313613, 8.531114
Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino: 39.316711, 8.527493
Iglesias, plac Lamarmora: 39.313567, 8.533832

 

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, kościół San Gemiliano w Samassi

Sardynia, kościół San Gemiliano w Samassi

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Katedra w Santa Giusta wybudowana została już na przełomie XI / XII w., a nazwę, jak i miasto, przyjęła od imienia jednej z trzech męczenniczek (Justa, Justyna i Henedyna) z II w., wg legendy zamordowanych w czasach rzymskich za wiarę chrześcijańską. Ich kult trwa do dziś na Sardynii. Podania mówią też o istniejącym tu wcześniej kościele, ale badania archeologiczne tego nie potwierdziły. Katedra była siedzibą biskupów aż do 1503 r., kiedy to diecezję zlikwidowano i przeniesiono do pobliskiego Oristano.

Katedrę kilkukrotnie przebudowywano, choć główna fasada jest oryginalna. W XVI / XVII w. dobudowano boczne kaplice. W 1860 r. zawaliła się dzwonnica, którą odbudowano na początku XX w. Część wnętrz odrestaurowano już w końcówce XX wieku.

Dalej już bez przystanków docieramy do Samassi. Ciasnymi uliczkami wjeżdżamy do samego centrum miasta, by zobaczyć najbardziej znany zabytek – kościół San Gemiliano, wybudowany w XIII wieku na miejscu dawnego grobowca bizantyjskiego z X w. – częściowo do budowy świątyni użyto materiałów z poprzednio tu stojącej budowli. Kościół niestety zastajemy zamknięty, pozostaje nam go sfotografować wyłącznie z zewnątrz.

Kolejne kilkanaście minut jazdy i zatrzymujemy się w mieście Vallermosa, już w prowincji Cagliari. W zasadzie nie wjeżdżamy do samego miasteczka, a tuż przed nim skręcamy w lewo. Chcemy zobaczyć niemałą ciekawostkę – kościółek zbudowany na ruinach starych rzymskich łaźni. Ciekawostka polega na tym, że do budowy świątyni wybudowano pozostałe fragmenty ruin rzymskich, bez ich usuwania czy rozbierana.

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Rzymskie łaźnie w Vallermosa zostały ok. IV / V wieku przebudowane na świątynię wczesnochrześcijańską. Później popadła ona w ruinę i została odbudowana w XVII wieku, w czasach dominacji katalońskiej – poświęcono ją Matce Bożej z Monsterrat. Z pierwotnej konstrukcji wykorzystano jedynie jedną z bocznych ścian. Jednak i ten kościół został zaniedbany i zrujnowany, po czym ponownie odbudowano go w 1926 r. Pomimo tych wszystkich zmian, nadal pozostało sporo ruin rzymskich term, stanowiących zalążek każdej ze świątyń, budowanych w tym miejscu.

Sardynia, Iglesias, kościół Madonna delle Grazie

Sardynia, Iglesias, kościół Madonna delle Grazie

Pół godziny jazdy z Vallermosy dzieli nas od trzeciego dłuższego (po Bosie i Tharros) przystanku tego dnia. Mamy zamiar gruntownie zwiedzić stare miasto w Iglesias, niezbyt wysoko turystycznie ocenianym miejscu, przynajmniej w polskiej części internetu. I zaraz Wam pokażemy, że niesłusznie.

Pierwsze wzmianki o dzisiejszym Iglesias pochodzą z czasów bizantyjskich, z których uchował się na obrzeżach miasta mały kościół San Salvatore, niedawno odrestaurowany. Potem aż do XIII w. było pod rządami Cagliari, aż nastał czas rządów Pizy i znamienitej rodziny stamtąd pochodzącej – Gherardesca. Pod jej rządami nastąpiła gwałtowna rozbudowa miasta, wtedy pod nazwą Villa di Chiesa, prawdopodobnie związaną ze sporą ilością wybudowanych w tamtych czasach kościołów. Wybudowano też w XIV w. zamek Salvaterra oraz mury obronne miasta, których liczne pozostałości widoczne są do dziś.

Pod panowaniem Pizy, Iglesias stało się najważniejszym na Sardynii ośrodkiem górnictwa, rozpoczęto tu wydobywanie węgla oraz rud cynku i ołowiu. Dzięki temu też miasto urosło do rangi jednego z najważniejszych na wyspie. W 1324 r. miasto, jako jedno z pierwszych na Sardynii, zostało zdobyte przez Aragończyków. Z tego okresu pochodzi obecna nazwa miasta – Iglesias (z języka katalońskiego lub kastylijskiego: „kościoły”).

Sardynia, Iglesias, klasztor Franciszkanów i pozostałości miejskich murów obronnych

Sardynia, Iglesias, klasztor Franciszkanów i pozostałości miejskich murów obronnych

Sardynia, Iglesias, kościół Franciszkanów

Sardynia, Iglesias, kościół Franciszkanów

Sardynia, Iglesias, kościół San Marcello

Sardynia, Iglesias, kościół San Marcello

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Miasto zaczęło podupadać w XVIII w., kiedy to wstrzymano prace górnicze, ale w XIX w. je wznowiono. Za panowania dynastii sabaudzkiej, Iglesias stało się letnią rezydencją władców z Turynu. Dziś Iglesias jest współstolicą jednej z prowincji na Sardynii, liczącą ok.30 tys. mieszkańców.

Jeszcze zanim dojedziemy do samego centrum Iglesias, mamy pierwszy przystanek. Przy drodze dojazdowej do miasta stoi bowiem zabytkowy, XIII-wieczny kościół Matki Boskiej z Valverde, przebudowany pod koniec XVI w. Data pierwotnej budowy jest szacowana, nie zachowały się żadne dokumenty ją potwierdzające. Zatrzymujemy się na sporym parkingu przed świątynią i krótko zwiedzamy także wnętrza.

Samochód parkujemy na centralnym placu Iglesias – Piazza Quintino Sella, dookoła którego znajdują się miejsca parkingowe. Są one bezpłatne w godzinach „sjesty”, ale już od 17-tej znów trzeba płacić. Traf chce, że przyjeżdżamy na kilka minut przed 17-tą właśnie. Pytanie miejscowych o to, gdzie kupić bilet parkingowy, niewiele wnoszą. Podobno można w sklepie, ale nikt nie wie w którym. Można też u obsługi parkingu, ale ta będzie o 17-tej i trzeba jej szukać gdzieś na placu. Decydujemy się na tę drugą opcję, choć czas ucieka, a w październiku ciemno robi się dość szybko. Jak to we Włoszech, pani „parkingowa” się nie śpieszy i zjawia się trochę „po terminie”. Czas z nudów zabijamy więc spacerem po placu.

Głównym elementem placu jest pomnik jego patrona, Quintino Selli, XIX-wiecznego włoskiego polityka i bankiera, ministra finansów króla Sardynii i Piemontu, Wiktora Emanuela II, który doprowadził do zjednoczenia włoskich państewek w II połowie XIX w. To właśnie Sella był podobno wielkim zwolennikiem ustanowienia Rzymu jako nowej stolicy państwa. Był też zapalonym alpinistą – ciekawostką jest, że Sella otrzymał członkostwo w… polskim Towarzystwie Tatrzańskim. Obok placu znajduje się jeszcze jeden pomnik – ofiar wojen – takich pomników widzieliśmy co najmniej kilka w większych miastach Sardynii (m.in. Castelsardo, Bosa).

Sardynia, Iglesias, ratusz miejski

Sardynia, Iglesias, ratusz miejski

Sardynia, Iglesias, pałac biskupi

Sardynia, Iglesias, pałac biskupi

Sardynia, Iglesias, plac przy katedrze

Sardynia, Iglesias, plac przy katedrze

Sardynia, Iglesias, kino "Electra"

Sardynia, Iglesias, kino „Electra”

Z placu Quintino Selli wyruszamy w uliczki starego miasta w Iglesias. Najpierw pora na pierwsze pozostałości murów obronnych z XIV w., znajdujące się tuż obok placu, przy wejściu w ulicę Via Eleonora. Stoi tu jedna z dawnych wież obronnych, a obok niej wiedzie ścieżka na wzgórze, na którym stoi średniowieczny zamek Salvaterra. Ale zamek sobie odpuszczamy i wkraczamy na starówkę. Główne zabytki starego Iglesias to, w kolejności naszego zwiedzania:

  • kościół Madonna delle Grazie (Matki Bożej Łaskawej), wybudowany w XIII w. pierwotnie ku czci św.Saturnina, lokalnego męczennika z Cagliari, ściętego za wiarę na początku IV w. Jedyna o nim wzmianka pochodzi z VI w. W XVII w. kościół został gruntownie rozbudowany i wtedy też zmieniono jego wezwanie na obecne. Niektóre elementy wnętrza (architektoniczne i malarskie) pochodzą właśnie z XVII wieku;
  • klasztor Franciszkanów, przybyłych do Iglesias już w początkach XIV w., stopniowo przez wieki rozbudowywany (początkowo mnichów było tylko dwunastu). W XVIII w. mocno rozbudowany, stał się jedynym franciszkańskim nowicjatem na Sardynii. Gdy w 1866 r. mnichów wywłaszczono, budynki pełniły m.in. rolę szkoły górniczej. Franciszkanie wrócili tu w 1935 r., ale nadal część zabudowań należy do władz miejskich. Tuż obok znajduje się kolejna stara wieża obronna miasta oraz fragment muru, pozostałość po wybudowanych przez Pizańczyków fortyfikacjach z XIII / XIV w.;
  • mały kościółek San Marcello, wybudowany w początkach XX w. Jest to w zasadzie odbudowa, bo oratorium San Marcello istniało tu już na przełomie XVI / XVII w., ale zostało zburzone wraz z fragmentem murów miejskich w XVIII w., by poszerzyć terytorium miasta. W latach 60-tych XX w. świątynię dekonsekrowano i dziś służy celom świeckim;
  • kościół San Francesco (św.Franciszka), pochodzący z XV / XVI w. Wnętrza zawierają 7 kaplic, w większości pochodzących z XVI w. i zawierających dzieła sztuki datowane nawet na XVI w.;
  • katedra Santa Chiara (św.Klary), jeden z pierwszych kościołów, wybudowanych w Iglesias (1288 r.) za rządów pizańskiej rodziny Gherardfresca, od 1503 r. jest katedrą diecezji w Iglesias. W dzwonnicy, wielokrotnie przebudowywanej, znajduje się dzwon z początków XIV w. Katedra była stopniowo rozbudowywana w XVI, XVII i XVIII wieku. Ołtarz pochodzi z początków XVIII w., a niektóre malowidła z XVIII i XIX w.;
  • ratusz miejski, pochodzący z 1872 r.; na fasadzie znajdziemy tablice upamietniające wizytę króla Umberto I (syna Wiktora Emanuela II, zjednoczyciela Włoch – rok później zginął w zamachu) w Iglesias w 1899 r. oraz pochodzącą z 1907 r. tablicę ku czci Giuseppe Garibaldiego;
  • Pałac Biskupi, pochodzący z początków XX w., aczkolwiek projektowany już w końcu XVIII w., kiedy to diecezja w Iglesias znów stała się samodzielna (od 1513 r. była to wspólna diecezja Iglasias – Cagliari);
  • kino Electra, wybudowane w latach 20-tych XX wieku na miejscu poprzednio stojącego tu budynku, w którym mieściły się od XIX w. rozmaite kluby dla arystokracji i klasy średniej. Inauguracja kina odbyła się w 1929 r.;
  • Sardynia, Iglesias, kościół della Purissima

    Sardynia, Iglesias, kościół della Purissima

    kościół della Purissima (Matki Boskiej Niepokalanej), wybudowany pierwotnie pod wezwaniem św.Ignacego z Loyoli, założyciela zakonu Jezuitów, w końcówce XVI w. obok stawianego właśnie wtedy jezuickiego kolegium. Pod koniec XVII w. podjęto decyzję o budowie nowego, który konsekrowano, pomimo nieukończenia prac, w 1728 r. Pozostał on w takim stanie, ponieważ w 1773 r. Jezuici opuścili miasto. Dokończenie nastąpiło dopiero na przełomie XIX / XX w. We wnętrzach znajduje się zabytkowy, XVIII-wieczny ołtarz;

  • kolegium Jezuitów, stojące po sąsiedzku z kościołem della Purissima, budynek przejęty przez zakonników w 1580 r. Rok później otwarta przez nich szkoła wpuściła pierwszych uczniów. W połowie XVII w. dobudowano duże wejście, zachowane do dziś. Zakon opuścił budynek w 1773 r., gdy papież Klemens XIV rozwiązał go. Nie wrócili tu nawet gdy w 1814 r. zakon reaktywowano. Budynek pełnił rolę kwater dla żołnierzy, a potem przekształcono go w szkołę, którą to rolę pełnił aż do 1969 r., kiedy w Iglesias wybudowano nowe seminarium. Obecnie mieści się tu wyższa szkoła sztuk pięknych;
Sardynia, Iglesias, kolegium jezuickie

Sardynia, Iglesias, kolegium jezuickie

Sardynia, Iglesias, kościół San Giuseppe

Sardynia, Iglesias, kościół San Giuseppe

Sardynia, Iglesias, plac Piazza Lamarmora

Sardynia, Iglesias, plac Piazza Lamarmora

Kolejnym elementem naszego zwiedzania Iglesias był spacer wzdłuż długiego fragmentu dawnych murów miejskich, jaki zachował się w północnej części starego miasta. Schodzimy z powrotem na tren starówki, trafiając na kościół San Giuseppe (św.Józefa), o którym niestety nie udało nam się dowiedzieć kompletnie niczego – nie istnieje w przewodnikach i w sieci.

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Sardynia, uliczki starego Iglesias

I tak, niezwykle fotogenicznym uliczkami, powoli wracamy na plac Quintino Selli, gdzie zostawiliśmy samochód. Polecamy spacer, choćby tak po prostu bez celu, po uliczkach starego Iglesias – to urokliwe i chyba nieco niedoceniane miejsce, pełne historii i kolorów. Z ciekawostek widzianych pod koniec – zauroczył nas plac Piazza Lamarmora z widowiskowym budynkiem (podobno to Art Nouveau) oraz fontanną bóstwa wody i deszczu, Maimoni, na środku. Maimoni to bóstwo znane wyłącznie na Sardynii, wywodzące się ponoć jeszcze z czasów fenickich, a podobno jeszcze w XIX w. chłopi na wyspie zwracali się do niego o deszcz i urodzajne zbiory.

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Wsiadamy do samochodu, ale to jeszcze nie koniec zwiedzania Iglesias. Na deser zostawiliśmy sobie oglądanie panoramy miasta. Otóż północny kraniec starówki graniczy z dość wysokim wzgórzem, na szczycie którego stoi biały kościół della Madonna del Buoncammino (Matki Bożej Dobrej Drogi). Nie wiadomo, kiedy pierwotnie został wybudowany, pierwsza wzmianka w dokumentach pochodzi z 1638 r. Stopniowo go rozbudowywano (m.in. w XIX w. obok kościoła dobudowano pomieszczenia mieszkalne dla pielgrzymów), ale potem popadł w ruinę. Odbudowano go dopiero w końcówce XX w. (ponowna konsekracja miała miejsce w 1978 r.).

Ale w zasadzie to nie świątynia, choć widoczna bardzo dobrze na wzgórzu ze starówki w Iglesias, ani nie widowiskowa, stroma droga do niej, usłana kapliczkami ze stacjami drogi krzyżowej, skłaniały nas do wjechania na kościelne wzgórze. Magnesem była chęć obejrzenia panoramy Iglesias – miejsc to bowiem słynie ze świetnego widoku na całe miasto. I rzeczywiście tak jest, widok jest rewelacyjny, choć w naszym przypadku zaczynało już się ściemniać. Nie polecamy pieszego wyjścia na wzgórze, droga jest naprawdę stroma – no chyba że jesteście naprawdę zatwardziałymi piechurami :)

Sardynia, Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino

Sardynia, Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino

Sardynia, panorama Iglesias widziana ze wzgórza z kościołem della Madonna del Buoncammino

Sardynia, panorama Iglesias widziana ze wzgórza z kościołem della Madonna del Buoncammino

Iglesias było ostatnim przystankiem na naszej trasie z Alghero do Cagliari. Przy wyjeździe z miasta zrobiliśmy jeszcze duże zakupy w hipermarkecie E.Leclerc, a potem – już całkowicie po ciemku – udaliśmy się w bezpośrednią drogę do Cagliari, gdzie mniej więcej za godzinę musieliśmy odebrać klucze od apartamentu, w którym mieliśmy spędzić kolejne dwie noce. Bo na atrakcje Cagliari przeznaczyliśmy caluśki kolejny dzień. Ale o Cagliari będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze starego miasta Iglesias znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Wilno, ślady wielkich Polaków na Starym Mieście

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów – są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.

Wilno na weekend (poprzedni wpis: Kościoły starego Wilna, cz.2). Wszystkich śladów polskości w Wilnie nie da się wymienić, jest ich ogromna masa. W końcu miasto było siedzibą wielu polskich królów, jeden z nich (Aleksander Jagiellończyk) został tu nawet pochowany. Przez wieki z Wilnem związało się wielu znamienitych rodaków, wielu przyczyniło się do jego rozwoju, wielu zostało tu pochowanych. W tym wpisie pominiemy polskie akcenty, o których już pisaliśmy przy okazji opisywania kościołów starego Wilna (część 1, część 2), z których wiele ufundowanych było przez polskich znamienitych obywateli czy królów, w kilku z nich posługę pełnili polscy księża, niejednokrotnie dziś święci kościoła katolickiego.

Wilno, budynek uniwersytecki z tablicą upamiętniającą studia A.Mickiewicza

Wilno, budynek uniwersytecki z tablicą upamiętniającą studia A.Mickiewicza

Wilno, tablica upamiętniająca studia A.Mickiewicza

Wilno, tablica upamiętniająca studia A.Mickiewicza

Skupimy się na spacerze wśród pamiątkowych tablic, upamiętniających etapy życia najsłynniejszych polskich literatów. I poprowadzimy Was nimi w kolejności chronologicznej, przechodząc przez kolejne etapy życia, głównie odnosi się to do Mickiewicza – bo miejsc z nim związanych jest w starym Wilnie zdecydowanie najwięcej.

Adam Mickiewicz

Mickiewicz przybył do Wilna we wrześniu 1815 r., jako 17-letni chłopak, by podjąć studia na tutejszym Uniwersytecie. Upamiętnia to tablica, wmurowana w ścianę budynków uczelni, nieopodal kościoła św.Janów. Do tegoż kościoła chodził młody Mickiewicz na nabożeństwa – dziś w jego wnętrzach, podobno w miejscu, w którym stawał poeta, znajduje się jego popiersie – nie było nam dane go zobaczyć, trafiliśmy na mszę w kościele i nie chcąc wiernym przeszkadzać, nie wchodziliśmy do środka.

Po ukończeniu studiów (1819 r.) , w zamian za otrzymywane w ich czasie stypendium, Mickiewicz pracował jako nauczyciel poza Wilnem. Po powrocie do miasta mieszkał m.in. w Zaułku Bernardyńskim, gdzie dziś mieści się Muzeum Adama Mickiewicza. Pobyt poety (1822 r.) upamiętnia tu kolejna pamiątkowa tablica – druga znajduje się w podwórzu, już przy wejściu do pomieszczeń muzeum. Tu powstawała m.in. „Grażyna”.

Wilno, jedno z miejsc zamieszkania A.Mickiewicza, dziś jego muzeum

Wilno, jedno z miejsc zamieszkania A.Mickiewicza, dziś jego muzeum

Wilno, jedno z miejsc zamieszkania A.Mickiewicza, dziś jego muzeum

Wilno, jedno z miejsc zamieszkania A.Mickiewicza, dziś jego muzeum

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Zaułku Literackim znajduje się kolejne mieszkanie Mickiewicza – mieszkał tu w 1823 r. i tu został aresztowany (październik 1823 r.) za udział w tajnym Towarzystwie Filaretów. Więziono go do kwietnia 1824 r. w klasztorze Bazylianów nieopodal Ostrej Bramy – miejsce to także upamiętnione jest tablicą, wmurowaną w ścianę dawnych klasztornych budynków. To tu powstać miała III część „Dziadów”, a celę więzienną uważa się dziś za symboliczną „celę Konrada”. Pomieszczenie to zostało potem przekształcone w apartament mieszkalny – dziś rolę „celi Konrada” pełni mały, dobudowany obok budynek.

Z więzienia wyszedł Mickiewicz za poręczeniem Joachima Lelewela, profesora historii na Uniwersytecie, potem jednego z przywódców Powstania Listopadowego. Ostatnim miejscem zamieszkania poety w Wilnie był dom stojący dziś na placu przy ratuszu, niedaleko kościoła św.Kazimierza. To tutaj doręczony mu został nakaz wyjazdu z Wilna do Petersburga – Mickiewicz wyjechał w październiku 1824 r. i nigdy już do miasta nie powrócił.

Imieniem Mickiewicza nazywała się kiedyś jedna z głównych ulic miasta, odchodząca od katedry. Dziś w Wilnie istnieje Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Mickiewicza. Znajdują się tu także dwa pomniki wieszcza – oprócz wspomnianego popiersia w kościele św.Janów, znajdziemy w Wilnie także okazały pomnik Mickiewicza obok kościoła św.Anny.

Wilno, dom Mickiewicza w Zaułku Literackim

Wilno, dom Mickiewicza w Zaułku Literackim

Wilno, dom Mickiewicza w Zaułku Literackim

Wilno, dom Mickiewicza w Zaułku Literackim

Wilno, klasztor Bazylianów, w którym więziono A.Mickiewicza

Wilno, klasztor Bazylianów, w którym więziono A.Mickiewicza

Wilno, klasztor Bazylianów, w którym więziono A.Mickiewicza

Wilno, klasztor Bazylianów, w którym więziono A.Mickiewicza

Wilno, ostatnie miejsce zamieszkania A.Mickiewicza

Wilno, ostatnie miejsce zamieszkania A.Mickiewicza

Wilno, ostatnie miejsce zamieszkania A.Mickiewicza

Wilno, ostatnie miejsce zamieszkania A.Mickiewicza

Znaleźliśmy jeszcze jedno miejsce, związane z Mickiewiczem pośrednio – niedaleko kościoła św.Janów, naprzeciwko dzisiejszej polskiej ambasady znajduje się budynek z pamiątkową tablicą, uwieczniającą fakt istnienia tu kiedyś drukarni, w której po raz pierwszy wydano „Ballady i romanse”.

Juliusz Słowacki

Wilno, dom w którym mieszkał J.Słowacki

Wilno, dom w którym mieszkał J.Słowacki

Związki Słowackiego z Wilnem nie są tak głośne, jak te Mickiewicza, zapewne dlatego, że Słowacki przebywał w Wilnie tylko w latach wczesnej młodości i dzieciństwa. Dlatego też nie ma zbyt wielu miejsc upamiętniających pobyt młodego Juliusza w mieście.

Słowacki mieszkał w Wilnie dwukrotnie, za każdym razem sprowadzając się tu z rodziną – najpierw z matką i ojcem, gdy ten otrzymał posadę na Uniwersytecie (Juliusz miał wtedy 2 lata). Jednak gdy trzy lata później ojciec umiera, matka z synem wyprowadzają się z Wilna. Wracają tu ponownie w 1819 r., gdy matka ponownie wychodzi za mąż – także za profesora miejscowego Uniwersytetu.

Słowacki ukończył w Wilnie gimnazjum. W 1824 r. od uderzenia pioruna ginie we własnym domu (!) ojczym poety, uwieczniony potem przez Mickiewicza w „Dziadach”. Obaj zresztą spotykali się ze sobą w Wilnie. Dom, w którym mieszkał Słowacki (ul.Zamkowa) jest dziś oznaczony wizerunkiem poety – niełatwo do niego trafić, oznaczenie domu znajduje się od strony podwórza, niewidoczne z ulicy.

Wilno, dom w którym mieszkał J.Słowacki

Wilno, dom w którym mieszkał J.Słowacki

Słowacki zdążył jeszcze w Wilnie ukończyć Uniwersytet (1828 r.), po czym wyjechał z miasta na zawsze. Mieszkał więc tu dłużej od Mickiewicza, choć pamiątek po tym drugim jest w Wilnie zdecydowanie więcej. No i Mickiewicz pozostawił w swojej twórczości wiele śladów z Wilna, w przeciwieństwie do Słowackiego.

Józef Ignacy Kraszewski

Historyk przybył do Wilna w 1829 r., by studiować na Uniwersytecie, ale wkrótce został aresztowany pod podejrzeniem współpracy przy organizacji Powstania Listopadowego (podobno znaleziono u niego listy od J.Lelewela). Więziony, a potem mieszkający w Wilnie przez kilka lat pod dozorem policji carskiej, czas pobytu w mieście wykorzystał na badania historyczne – wydał m.in. 4-tomową historię miasta.

Wilno, dom w którym mieszkał J.I.Kraszewski

Wilno, dom w którym mieszkał J.I.Kraszewski

Wilno, "ściana literatów" w Zaułku Literackim

Wilno, „ściana literatów” w Zaułku Literackim

Wilno, "ściana literatów" w Zaułku Literackim

Wilno, „ściana literatów” w Zaułku Literackim

Wilno, "ściana literatów" w Zaułku Literackim

Wilno, „ściana literatów” w Zaułku Literackim

Miejsce zamieszkania Kraszewskiego w Wilnie upamiętnia tablica, znajdująca się na kamienicy tuż przy kościele św.Janów.

Z Wilnem związani byli także m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński (mieszkał w dzielnicy Zarzecze wraz z żoną) oraz Czesław Miłosz, który w Wilnie spędził, podobnie jak Słowacki, swoją młodość (ukończył tu gimnazjum oraz studia na Uniwersytecie). W Wilnie Miłosz debiutował literacko, pracował także w radiu. Obaj zostali uwiecznieni wśród innych artystów, związanych z Wilnem, na „ścianie literatów”, znajdującej się w Zaułku Literackim.

Na koniec o śladach po jeszcze jednym Polaku, nie literacie, ale nie mniej znanym – o śladach po Janie Pawle II. Polski papież przebywał z pielgrzymką w Wilnie w 1993 r. Miejsca pobytu Ojca Świętego upamiętniają liczne tablice: przy Kaplicy Ostrobramskiej czy kościele św.Piotra i Pawła i kościele św.Ducha. W trakcie pielgrzymki Jan Paweł II mieszkał w budynku Nuncjatury Apostolskiej przy ulicy Kościuszki (prowadzącej do kościoła św.Piotra i Pawła), co także zostało upamiętnione stosowną tablicą.

Wilno, miejsce zamieszkania Jana Pawła II podczas pielgrzymki na Litwę

Wilno, miejsce zamieszkania Jana Pawła II podczas pielgrzymki na Litwę

Jak na 24 godziny pobytu w Wilnie, liczba spostrzeżonych przez nas polskich śladów (był przecież jeszcze pomnik Stanisława Moniuszki przy kościele św.Katarzyny – Moniuszko przez 18 lat mieszkał w Wilnie, gdzie m.in. grał jako organista w kościele św.Piotra i Pawła) zrobiła na nas samych ogromne wrażenie. Zdecydowanie Wilno zapisało się w naszej pamięci jako najbardziej „polskie” miasto, w którym byliśmy zagranicą.

Pełna galeria zdjęć polskich śladów na Starym Mieście w Wilnie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wilno

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów - są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.  więcej

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

 

0

Autor:

Kategorie: Litwa, Miasto na weekend, Rok 2014, Wilno