lista UNESCO | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Bieszczadzkie drewniane cerkwie, cz.1

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Smolniku

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Smolniku

Nie tak miał wyglądać nasz bieszczadzki wypad w długi majowy weekend. Spędzaliśmy go w rodzinnym Rzeszowie i wymyśliliśmy sobie spacer po Bieszczadach, a dokładnie po Połoninie Caryńskiej. Niestety w momencie dojechania samochodem na parking przy przełęczy Wyżna gwałtownie rozpadał się deszcz – ze szlaku żółtego zrobił się szlak błotny. Chcąc nie chcąc, cofnęliśmy się nieco do Wetliny, gdzie konsumując słynny na całą Polskę „naleśnik gigant” z owocami, opracowaliśmy na szybko plan awaryjny. Plan, który zakładał po prostu przejażdżkę Wielką Pętlą Bieszczadzką, a potem wizytę w Arłamowie – wszak wtedy właśnie gościła tam piłkarska reprezentacja Polski na swoim ostatnim zgrupowaniu przez Euro 2016.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Plan sam się nam modyfikował po drodze. Najpierw odbiliśmy z Ustrzyk Górnych do Wołosatego, by zobaczyć najwyższy bieszczadzki szczyt – Tarnicę. A potem zobaczyliśmy kierunkowskaz do zabytkowej cerkwi w Smolniku – i skończyło się na tym, że cały dzień jechaliśmy wzdłuż jednej z tras Bieszczadzkiego Szlaku Architektury Drewnianej, zwiedzając po kolei znajdujące się na nim piękne drewniane cerkwie.

Cerkwie na tym terenie dają okazję do poznania jakże burzliwej historii ziem, położonych na południe od dzisiejszych Ustrzyk Dolnych, aż do Smolnika właśnie. Historii przemilczanej i nieco zapomnianej, ale na pewno wartej pamięci. Historii, która sprawiła, że tysiące mieszkańców tych ziem przeżyło koszmar, zgotowany im nie przez wojnę, a przez władze państwowe – polskie i radzieckie. Historii zmiany granicy Polska – ZSRR z 1951 r.

Ten niewielki skrawek Bieszczadów, dziś oraz przed wojną leżący na terytorium Polski, po II wojnie światowej znalazł się w granicach ZSRR. Nie na długo jednak, bo po 6 latach od zakończenia wojny na terenach przygranicznych Lubelszczyzny polscy geologowie znaleźli bogate i łatwo dostępne pokłady węgla. I wtedy o tamte tereny „upomniało” się ZSRR – pod pozorem wygody budowy linii kolejowej, łączącej dwa radzieckie miasta, która przebiegała przez polskie tereny (na których całkiem przypadkiem właśnie wtedy odkryto pokłady węgla). Oficjalnie chęć zmiany granicy wyszła od Polski, ale wiadomo, jak to wtedy bywało. Tym bardziej, że Polska bardo dużo ekonomicznie traciła na utracie żyznych ziem lubelskich, dodatkowo bogatych w węgiel.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Ale oficjalnie to Polska rozpoczęła ten proces, jakoby chcąc sobie zabezpieczyć tereny bieszczadzkie, słabo zaludnione i ze słabymi ziemiami, ale powodem miała być budowa elektrowni wodnej w Solinie – Myczkowcach. Tak czy tak – do wymiany doszło ostatecznie w 1951 r. – ZSRR wzięło sobie Lubelszczyznę z węglem, a my kawałek Bieszczadów z ludnością głównie ukraińską.

Układ był taki, że na wymienianych terenach miał pozostać nienaruszony cały majątek trwały – fabryki, domostwa, zabudowania itp., natomiast ludność miała być przesiedlona. Tysiące ludzi niemal z dnia na dzień (negocjacje układowe utrzymywano w tajemnicy niemal do dnia zatwierdzenia go przez polski Sejm) dowiedziały się, że będą musiały się wynieść z ziem zajmowanych od pokoleń. Po tragicznej zawierusze wojennej, na tereny wciąć niespokojne, walczące z bandami UPA, dotarła kolejna tragedia – konieczność wyniesienia się w inne miejsce.

Ukraińcy z bieszczadzkich terenów zostali przeniesieni wgłąb terenów dzisiejszej Ukrainy, natomiast tutaj sprowadzeni zostali polscy przesiedleńcy z terenów oddanych na rzecz ZSRR, w sumie co najmniej kilka tysięcy ludzi. Zastali tu prawosławne cerkwie, słabe ziemie, tern górzysty, surowy i zalesiony oraz niemal kompletny brak infrastruktury. Zastali po prostu biedę… Częściowo nie wytrzymali i w kolejnych latach „uciekali” w inne rejony kraju. Częściowo zostali, z czasem przystosowując się do surowych bieszczadzkich warunków.

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Czarnej

Po Ukraińcach pozostały upadające ze starości, nie naprawiane zabytkowe cerkwie i otaczające je cmentarze, z równie zabytkowymi nagrobkami chowanych tu od pokoleń mieszkańców. Cerkwie były plądrowane i niszczone, te które miały „szczęście” były przejmowane przez kościół katolicki, nadal służąc mieszkańcom – teraz już katolikom. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach doczekały się one zasłużonych renowacji – te które do tych czasów doczekały…

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

Nagrobek z cmentarz przy cerkwi w Rabem

I tak krocząc od cerkwi do cerkwi, od cmentarza do cmentarza, coraz bardziej wizualizowaliśmy sobie w głowach wielką tragedię ówczesnych mieszkańców. Tragedię rodzin, z dnia na dzień przenoszonych przymusowo w inne miejsce. Z obu stron – i tych których tu siłą sprowadzono, i tych, których stąd siłą wysiedlono. Ci drudzy zostawili tu całą swoją spuściznę, domy, przodków i pamięć o nich – wszystko to oddając w ręce ludzi, którzy mieli tu (również przymusowo) przyjść po nich. Nagrobki pisane cyrylicą na przycerkiewnych cmentarzach opowiadają najlepiej tę jakże przygnębiającą historię… To przygnębienie towarzyszyło nam cały czas przy kolejnych zwiedzanych cerkwiach. Teraz – jak już znacie kontekst tej opowieści – zobaczcie głównych bohaterów, czyli drewniane cerkwie przy tzw. trasie nr 3 Bieszczadzkiego Szlaku Architektury Drewnianej.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Wybudowana w 1791 r. jako kolejna stojąca w tym miejscu, we wsi istniejącej od XVI w. Po dawnym Smolniku nie pozostało dziś nic, poza cerkwią właśnie, oraz przyległym do niej cmentarzykiem, założonym w XIX w. Zabudowania wsi opuszczono w 1951 r. (mieszkańców wysiedlono w okolice Lwowa) i ostatecznie rozebrano. Tylko cerkiew się uratowała, choć wszystkie cenniejsze dzieła sztuki sakralnej i elementy wyposażenia zabrali ze sobą ówcześni mieszkańcy – dziś niektóre są eksponowane w muzeach we Lwowie.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew św.Michała Archanioła w Smolniku

Cerkiew wybudowana została w stylu bojkowskim (trzyczęściowa świątynia z widocznymi na zewnątrz kopułami) – jest dziś unikalna w skali całego naszego kraju. Cerkwi wybudowanych w tym stylu istnieje dziś w Polsce raptem kilka. W latach 70-tych XX w. została przejęta przez kościół katolicki i jako taki funkcjonuje do dziś. Jest otwarta w weekendy – wtedy można ją bez problemu zwiedzić także od wewnątrz. Jest wpisana na listę UNESCO.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

Znacznie młodsza od tej w Smolniku, wybudowana w 1902 r., ale także stojąca w miejscu dużo wcześniej istniejących (już od XVII w.) świątyń greckokatolickich. Od 1951 r. stała kompletnie opuszczona i dewastowana przez szabrowników i upływ czasu. Nowi mieszkańcy starali się przekształcić ją w kościół katolicki, nawet odbyło się tu kilka nabożeństw, ale władze szybko ich zakazały.

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

Cerkiew św.Michała Archanioła w Bystrem

W następnej dekadzie wywieziono z niej większość wyposażenia, które jeszcze wtedy istniało. Dopiero w latach 80-tych rozpoczęto stopniowo przeprowadzane remonty dawnej cerkwi, które trwają po dziś dzień i w dużej części prowadzone są za fundusze zbierane charytatywnie, z małym udziałem państwa. Świątynia nie jest czynna, nie odbywają się w niej żadne obrzędy od ponad 60 lat…

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Michniowiec istnieje co najmniej od 1521 r. – z tego czasu pochodzi pierwszy dokument, wspominający o wsi, która w czasach świetności posiadała nawet ponad tysiąc mieszkańców (ale nigdy większością nie byli Polacy). W okresie międzywojennymi istniały tu zaledwie dwie polskie rodziny.

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Michniowcu

Obecnie istniejąca cerkiew w Michniowcu wybudowana została w 1868 r., w miejscu wcześniej istniejących tu świątyń. W 1904 r. dobudowano, również drewnianą, wolnostojącą dzwonnicę. Po 1951 r., kiedy to wysiedlono stąd ludność ruską, większość wyposażenia cerkwi rozkradziono – przez kilkanaście lat stała bowiem nieużytkowana i zamknięta. Od 1971 r. świątynia została przekształcona w rzymskokatolicki kościół św.Jana Chrzciciela.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Wybudowana w 1834 r., jedna z większych (z tych przez nas oglądanych), otoczona równie sporym ukraińskim cmentarzem z nagrobkami nawet z początku XX w. Po 1951 r. wykorzystywana jako świątynia rzymskokatolicka. We wnętrzach zachowały się o dziwo niektóre zabytkowe elementy wyposażenia, nawet z XVIII i XIX w. Część wyposażenia przywieźli ze sobą przesiedleni tu mieszkańcy okolic Sokala z Lubelszczyzny.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej, tablica upamiętniająca przesiedlenia z 1951 r.

Cerkiew św.Dymitra Męczennika w Czarnej, tablica upamiętniająca przesiedlenia z 1951 r.

Obok cerkwi znajdziecie niewielką, dobudowaną już po akcji przesiedleńczej dzwonnicę oraz niezwykle smutną tablicę pamiątkową, upamiętniającą akcję przymusowych przesiedleń ludności Lubelszczyzny w te rejony.

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Cerkiew Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku

Wzniesiona w 1830 r. Jej historia zakończyła się w 1951 r., kiedy to pozostała opuszczona – całe jej wyposażenie rozstało rozgrabione i rozkradzione. W samym końcu lat 70-tych przejął ją kościół rzymskokatolicki, który przeprowadził remont na swoje potrzeby. Do dziś służy jako świątynia, pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Pochodząca z 1858 r., wybudowana w miejscu stojącej tu wcześniej cerkwi z połowy XVIII w. Podobnie jak poprzednie, pozostawiona sama sobie po wysiedleniu ówczesnych mieszkańców w 1951 r. Z oryginalnego wyposażenia nie zachowało się nic – wszystko zostało zniszczone lub rozgrabione. Przez dwie dekady świątynia służyła jako magazyn, a potem przejął ją kościół rzymskokatolicki (dziś pod wezwaniem Świętej Rodziny). Dookoła cerkwi kiedyś był cmentarz, z którego do dziś ostało się raptem kilka nagrobków.

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Cerkiew św.Mikołaja w Rabem

Trochę przypadkiem mieliśmy okazję zobaczyć kawałek smutnej historii regionu, w którym się wychowaliśmy i w którym spędziliśmy dobre kilkadziesiąt lat. Nigdy wcześniej jednak nie zgłębialiśmy jej dokładniej. I choć niby o historii zmiany granic PRLu w 1951 r. wiedzieliśmy i gdzieś tam chyba nawet przewijała się ona lekko na lekcjach historii w szkole, to jednak zobaczenie tych terenów i tej spuścizny po poprzednich ich mieszkańcach z tak bliska wywarło na nas naprawdę duże wrażenie. Zmusiło do poszukania większej porcji informacji na ten temat, pogłębienia wiedzy, próby zrozumienia tego, co się tu stało. Bo że się stało, to wiedzieliśmy. Tylko skali się nie spodziewaliśmy…

A bieszczadzkie drewniane cerkwie nas uwiodły swoim pięknem. Obiecaliśmy sobie, że jeszcze na Szlak Architektury Drewnianej wrócimy. Dlatego też w tytule tego posta wstawiliśmy „cz.1”. Bo na pewno będą kolejne :)

 

Inne posty z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

Najważniejsze atrakcje Salzburga

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią… Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

Malta 2015, dzień 2 (poprzedni wpis: Śladami Mozarta w Salzburgu). W drodze do Budapesztu, skąd mieliśmy wylecieć na zimowe ferie na Malcie, jeden pełny dzień spędziliśmy w austriackim Salzburgu, do którego ciągnęło nas niemal „od zawsze”. Lutowe mrozy i dość obficie zalegający w mieście śnieg (którego w Wielkopolsce można było wtedy szukać na próżno) zdecydowanie dodawały mu uroku, choć zapewne w letniej zieleni piękna starówka Salzburga prezentuje się także niezwykle efektownie. Do Salzburga pojechaliśmy z jednodniową wizytą z Linzu, w którym urządziliśmy sobie kilkudniową „bazę” przed wylotem na Maltę.

Salzburg jest nieprzerwanie zamieszkały od ok.2500 lat, choć ślady osadnictwa ludzkiego, pochodzące z tego regionu, sięgają znacznie wcześniejszych czasów. Już w początkach I w. n.e.  miasto, wtedy pod nazwą Iuvavum (stolica rzymskiej prowincji), otrzymało status municipium – prawa miejskie na równi z miastami Rzymu. Ale krótko po upadku Rzymu miasto bardo mocno podupadło i straciło niemal całe swoje znaczenie.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Miasto ponownie odnowił św.Rupert, który w początkach VIII w. przybył tu z Ratyzbony, zakładając dwa klasztory (męski i żeński – oba do dziś istnieją i są najstarszymi w całej Austrii). Św. Rupert jest do dziś patronem miasta i całego regionu. Nazwa „Salzburg” pochodzi od barek z solą, które płynęły rzeką Salzach i handlu którą później żyło miasto przez długie wieki.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

W XI w. rozpoczęto budowę Hohensalzburg – zamku do dziś górującego nad miastem i pozostającego jednym z największych zachowanych średniowiecznych zamków w całej Europie. W XIV w. Salzburg uzyskał sporą niezależność – utworzono na jego bazie niezależne biskupstwo Świętego Cesarstwa Rzymskiego – państwo kontynuującego tradycje Rzymu, formalnie rządzonego przeważnie przez niemieckich królów.

W początkach XIX w., po kilkukrotnych najazdach wojsk Napoleona, w wyniku zawartego pokoju Salzburg stał się częścią ówczesnej Austrii, jednocześnie stając się ulubieńcem artystów i znanym uzdrowiskiem. Podczas II wojny światowej był silnie bombardowany przez naloty amerykańskie. Dziś z populacją 150 tys. mieszkańców jest czwartym co do wielkości miastem Austrii.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Dla miłośników zabytków i historii Salzburg powinien być miejscem wręcz obowiązkowym. Całe stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO, ale warto je zobaczyć nie dlatego, a dlatego, że jest po prostu cudownie przepiękne. Panorama Salzburga jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie było nam dane zobaczyć. Salzburg to nie tylko ogromna ilość zabytków – to miasto ma to coś – klimat, który czuć w każdym momencie zwiedzania. Oglądanie Salzburga to nie tylko poznawanie jego historii – to także przeżycie duchowe. A miasto potrafi o ten własny klimat zadbać i go utrzymać, o czym jeszcze będzie w tym artykule. Co zatem warto w Salzburgu zobaczyć ? Poniżej nasza subiektywna lista (pomijamy w niej miejsca opisane w dwóch poprzednich wpisach z Salzburga: Śladami Mozarta w Salzburgu i Mozartkugeln, słynne czekoladki z Salzburga) :

Zamek Hochensalzburg

Zamku nie da się pominąć w czasie zwiedzania Salzburga – jest jednym z jego najważniejszych punktów, górując nad miastem od każdej strony. Hochensalzburg umiejscowiony jest na szczycie wzgórza Festungsberg (nieco ponad 500 m n.p.m.) i jest do dziś jednym z największych średniowiecznych zamków w Europie.

Budowa zamku rozpoczęła się pod koniec XI w. – był od samych swoich początków siedzibą miejscowych arcybiskupów – posiadających tak silną władzę, że zdolni byli nawet przeciwstawiać się królom niemieckim. Zamek był przez kilka kolejnych wieków stopniowo rozbudowywany, aż w XV w. otoczono go solidnym kręgiem murów i wież obronnych.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

W początkach XVI w. wybudowano „windę” poruszającą się po torach kolejowych, łączącą zamek z klasztorem Nonnberg (żeńskim klasztorem, ufundowanym przez św.Ruperta w VIII w.). Jest ona dziś uważana za najstarszą tego typu konstrukcję na świecie. Aż do początków XX w. do jej poruszania używano siły ludzkiej lub zwierzęcej.

O dziwo, wojny i oblężenia niemal całkowicie ominęły zamek Hochensalzburg w ciągu całej jego historii. Wojska kilkukrotnie podchodziły pod fort, ale nigdy nie próbowały go zdobywać. Jedyny wyjątek zrobili sami… mieszkańcy Salzburga w XVI w., kiedy to buntownicy usiłowali obalić ówczesnego arcybiskupa – bez powodzenia. Można więc powiedzieć, że zamek Hochensalzburg do dziś pozostaje niezdobyty.

Duża część pomieszczeń zamkowych jest dostępna dla zwiedzających – prowadzi nimi specjalna ścieżka turystyczna. Mieliśmy też okazję zobaczyć okazałą wystawę, poświęconą historii zamku, miasta i całej okolicy. Integralną częścią zamku jest także kaplica św.Jerzego, wybudowana w początkach XVI w., z głównym oraz bocznymi ołtarzami, pochodzącymi z okresu XVI-XVIII w.

Katedra i pozostałe świątynie

Najbardziej znaną i okazałą świątynią w Salzburgu jest oczywiście katedra, wybudowana pierwotnie na zgliszczach starożytnych zabudowań przez św.Ruperta w VIII w. Pod koniec XII w. została całkowicie przebudowana po pożarze. Potem była kilkukrotnie przebudowywana, aż w wyniku dużych uszkodzeń i nieudanych prób naprawy, została ostatecznie zburzona na przełomie XVI / XVII w. Odbudowana, została oddana do użytku w 1628 r. Przed katedrą znajduje się Plac Katedralny (Domplatz), na którym stoi piękna statua Niepokalanej Maryi z XVIII w.

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Ważnych historycznie i atrakcyjnych dla turystów świątyń jest w Salzburgu o wiele więcej. Z tych, które widzieliśmy, możemy wymienić:

  • Salzburg, kościół św.Piotra

    Salzburg, kościół św.Piotra

    klasztor św.Piotra wraz z kościołem klasztornym, założony przez św.Ruperta jeszcze pod koniec VII w., najstarszy istniejący do dziś klasztor w Austrii, wybudowany w miejscu wcześniej znajdującego się tu kościoła z czasów późnej starożytności. Obecnie istniejący kościół został wybudowany w XII w. We wnętrzach znajdują się grobowce m.in. samego św.Ruperta, siostry Wolfganga Amadeusza Mozarta czy Johanna von Staupitz – przeora klasztoru (XVI w.), prywatnie bliskiego przyjaciela Marcina Lutra. Klasztor prowadzi także najstarszą w Austrii bibliotekę, gromadzącą bezcenne manuskrypty z całego okresu działalności (od VIII w.);

  • kościół Franciszkanów, jeden z najstarszych w Salzburgu, w obecnej postaci wybudowany w XIII w., ale wcześniej istniał tu także kościół (wspominany w dokumentach w XII w., ale istniejący prawdopodobnie już od VIII w.). Ciekawostka: w 1670 r. ówczesny arcybiskup nakazał zburzenie szczytu wieży kościelnej – była bowiem ona wyższa od wież katedry…;
Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

  • kościół św.Michała, stojący przy dzisiejszym Placu Mozarta (Mozartplatz). Świątynia istniała w tym miejscu już w IX w., należąc do klasztoru św.Piotra. Kilkukrotnie była odbudowywana po pożarach, ale potem straciła na znaczeniu. Obecna bryła kościoła pochodzi z przebudowy z XVIII w.;
  • kościół i szpital św.Błażeja, stojące na ziemiach należących pierwotnie do klasztoru Admont. Kościół św.Błażeja wybudowano już w XII w., a w 1327 r. zaczęto budowę sąsiadującego z nim szpitala, mającego za zadanie opiekowanie się obłożnie chorymi i starymi ludźmi. Krótko potem przebudowano sam kościół – właśnie z tamtego okresu pochodzi jego obecna bryła.W dawnym budynku szpitala mieszczą się dziś dwa muzea: Muzeum Zabawek oraz Muzeum Instrumentów Muzycznych;
  • kościół Ewangelicki, którego budowa rozpoczęła się nad samym brzegiem rzeki Salzach w 1863 r., w jego budowie pomagali więźniowie z zamku Hochensalzburg. Służy do dziś, także jako miejsce koncertów muzycznych.
Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

  • kościół św.Marka, stojący stosunkowo niedaleko od kościoła św.Błażeja, także u podstaw wzgórza Mönchsberg. Wybudowany został w 1699 r., w miejscu wcześniej znajdującej się tu świątyni, która została zniszczona przez spadające ze wzgórza skały. Przez długie lata był kościołem należącym do klasztoru Urszulanek, dopiero od 1957 r. stoi pod pierwotnym wezwaniem św.Marka;
  • Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln – najdalej na zachód stojący, zwiedzany przez nas w Salzburgu kościół. Stojący na niewielkim wzgórzu, będącym miejscem kuktu religijnego już od czasów prehistorycznych. W XI w. stał tu już prawdopodobnie niewielki kościółek, z którego zachował się bardzo cenny krucyfiks. Kościółek stał się jednak z czasem za mały dla lokalnej społeczności – w 1453 r. oddano do użytku obecną świątynię, wyburzając starą. W 1673 r. dobudowano okazałą dzwonnicę. We wnętrzach znajdują się cenne zabytki sztuki nawet z XV w.;

  • kościół św.Andrzeja został wybudowany po północnej stronie rzeki Salzach w 1898 r. Wyróżnia się przede wszystkim masywną bryłą, zwieńczoną dwoma wieżami (kiedyś o wysokości 61 m), widocznymi z daleka. Świątynia została niemal całkowicie zburzona podczas nalotów z II wojny światowej. Odbudowano ją po wojnie, znacznie obniżając wysokość wież i dopasowując zewnętrzną fasadę tak, by bardziej pasowała do otoczenia;
  • kościół Sióstr Loretanek, wybudowany dla sióstr z tego zakonu w 1637 r., wraz z przyległym klasztorem, znajdujący się tuż obok ogrodów Pałacu Mirabell. Na początku XIX w. podczas najazdu Napoleona kościół i klasztor słuzyły jako kwatery wojskowe. Podobnie jak kościół św.Andrzeja, kościół Sióstr Loretanek został zniszczony podczas nalotów wojennych i odbudowany po wojnie. Wnętrza kościoła są popularnym celem wiernych ze względu na przechowywane tu obrazy świętych, którym przypisuje się cudowne właściwości;
  • kościół św.Sebastiana, bardzo ważne miejsce dla turystów, szukających w Salzburgu miejsc związanych z Mozartem – na przylegającym do kościoła cmentarzu znajdują się bowiem nagrobki jego ojca oraz żony. Sama świątynia została wybudowana pierwotnie w początkach XVI w., ale później – w połowie XVIII w. – zburzona i przebudowana do obecnej postaci. W 1818 r. pożar zniszczył dużą część kościoła i znajdujących się wewnątrz malowideł – świątynię odbudowano, freski zastąpiono nowymi (innymi);
Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół św.Kajetana

Salzburg, kościół św.Kajetana

  • kościół św.Trójcy, jeden z najbardziej okazałych kościołów w Salzburgu, wybudowany w 1702 r. Znany z pięknych malowideł na ogromnej kopule, przez którą jest rozpoznawalny z daleka;
  • kościół św.Kajetana, konsekrowany w 1700 r., zajmowany przez Teatynów – zakon klasztorny założony przez św.Kajetana. Po opuszczeniu kościoła przez mnichów w 1809 r. (czasy napoleońskie), świątynia popadła w ruinę. Była podczas II wojny światowej wykorzystywana jako szpital – trafiona bombą podczas bombardowań, została po wojnie odbudowana. W kościele znajdują się najstarsze w Salzburgu organy (z czasów budowy kościoła);

Pałac Mirabell

Pałac został wybudowany w początkach XVII w. przez ówczesnego miejscowego arcybiskupa, dla niego samego oraz dla jego… kochanki. W 1690 r. założono przylegające do pałacu ogrody, dziś jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Salzburgu, znane ze swojego piękna, szczególnie w okresie wiosennym i letnim.

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

W końcu XVIII w. pałac Mirabell został przebudowany w pięknym barokowym stylu. Jednym z najważniejszych pomieszczeń jest do dziś Sala Marmurowa, gdzie odbywają się m.in. uroczyste koncerty. W Sali Marmurowej ślub wzięła w 1944 r. siostra Ewy Braun (późniejsza żona Hitlera), a w uroczystości brali udział m.in. sam Hitler oraz Himmler.

W 1815 r. w pałacu urodził się syn ówczesnego bawarskiego generała – Otto, późniejszy król Grecji – pierwszy król nowożytny w tym kraju. W 1818 r. pałac został uszkodzony przez pożar, który strawił dużą część miasta. W 1854 r. ówczesny austriacki cesarz Franciszek Józef otworzył pałacowe ogrody publicznie – od tego czasu można do nich bez przeszkód wchodzić w godzinach otwarcia. Kilkanaście lat później pałac wykupiło miasto i do dziś mieszczą się w nim biura burmistrza i niektóre wydziały służb miejskich.

Ulica Getreidegasse

Getreidegasse to jedna z najważniejszych ulic starego Salzburga, istniała już w czasach rzymskich. Od średniowiecza jest ulicą handlową, przy której ciasno ustawione kamieniczki, pochodzące nawet z XIV w., mieszczą na parterze sklepy i sklepiki, oferujące przechodniom swoje produkty. To przy Getreidegasse mieści się dom, w którym urodził się Wolfgang Amadeusz Mozart.

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Getreidegasse prowadzi ze ścisłego centrum starego miasta na jego obrzeża, do kościoła św.Błażeja. Ulica zachwyciła nas jedną rzeczą i wcale nie są to sklepy czy kamienice, choć i te i te są warte uwagi. Nasze uznanie wzbudziło to, jak miasto dba o historyczny aspekt ulicy – choć pełno tu sklepów, nawet znanych dziś marek światowych, to nie ma ani jednego rażącego po oczach plafonu, żadnej krzykliwej reklamy. Każdy, dosłownie każdy sklep przy Getreidegasse ma szyld stylizowany na średniowieczny, każdy ma inny, ale każdy z nich po prostu tu pasuje. Nic nie psuje klimatu poprzednich wieków, nic nie odwraca uwagi od historycznego wyglądu.

Wychowani w cywilizacji wszechobecnej reklamy, nachalnie walczącej o naszą uwagę wszelkimi możliwymi sposobami, nawet za cenę zakrycia każdego możliwego miejsca bez względu na jego urodę czy historię, byliśmy wprost zachwyceni tym, jak można wpleść sklepy i ich szyldy w miejski handlowy deptak tak, by zachować jego wielowiekowy charakter. Dzięki temu spacer po Getreidegasse jest naturalną przyjemnością. Inna rzecz to to, że o dziwo dało się utrzymać tą ulicę bez wszechobecnych oddziałów banków, kantorów i biur kredytowych czy bukmacherskich. Nic tu nie psuje przyjemności zwiedzania.

Przed władzami miasta jest to jednak wyzwanie, bo ponoć Getreidegasse coraz bardziej staje się ulicą turystyczną – mieszkańcy miasta z zakupami uciekli do centrów handlowych. Wyzwaniem więc będzie sprawienie, by ulica nie stała się ulicą turystycznego kiczu i wszelkiego rodzaju turystycznych pamiątek i rozrywek, by nadal zachowała swój charakter i urok drobnego sklepikarstwa. Jak do tej pory wg nas bardzo się to udaje. I oby tak zostało.

Spacer nad rzeką Salzach

Salzburg jest miastem przepięknie położonym pomiędzy wzgórzami, u podnóża których przepływa „dzieląca” je na dwie części rzeka – właśnie Salzach. Spacer wzdłuż niej to niezwykła atrakcja dla oczu turysty. Panoramę miasta można wszakże podziwiać z góry, np. z murów zamku Hochensalzburg, ale nam zdecydowanie bardziej do gustu przypadł widok, który zobaczyliśmy z brzegów Salzach i z mostów przewieszonych nad rzeką.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

To stąd można podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków miejskich, jakie dane nam było zobaczyć – widok starego miasta z wystającymi z niego strzelistymi wieżami kościołów oraz wspinające się w górę wzgórze z górującym nad miastem zamkiem, szczególnie w surowej zimowej scenerii robi wrażenie. Właśnie dla takich widoków przyjechaliśmy do Salzburga i ten widok zapadł nam najbardziej w pamięci z jednodniowej wizyty tutaj.

Salzburg był naszym marzeniem od zawsze i wreszcie udało się to marzenie spełnić. Co najważniejsze w tym wszystkim, marzenie nas ani przez chwilę nie zawiodło. Salzburg wart jest każdej minuty w nim spędzonej i zawsze będziemy to miasto polecać wszystkim szukającym miejsc z historią, z klimatem. Miejsc, które pamięta się na długo. Co też niniejszym czynimy – Salzburg polecamy także Wam :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam jeszcze jedno austriackie miasto, ostatnie które widzieliśmy przez przejazdem na lotnisko w Budapeszcie i wylotem na Maltę – czyli równie historyczny Linz.

Pełna galeria zdjęć z pięknego Salzburga znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Austria

Linz, Plac Główny (Hauptplatz)

Miasto zasiedlone przez Celtów, potem przez starożytnych Rzymian. Bardzo ważne miasto cesarstwa niemieckiego, pięknie usadowione na zakolu Dunaju. Dziś budujące wizerunek miasta kultury. Starające się zapomnieć o piętnie miasta rodzinnego... Hitlera.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią... Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

img_5834

Goszcząc w austriackim Salzburgu nie sposób wręcz pominąć miejsca, związane z najsłynniejszym w historii obywatelem tego miasta - Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kilka z nich i nam udało się zobaczyć.

 

0

Autor:

Kategorie: Austria, Rok 2015, Salzburg

Wybrzeże Istrii: Novigrad, Poreč i Vrsar

Wędrówki po chorwackiej Istrii ciąg dalszy. Tym razem przejedziemy się wzdłuż adriatyckiego wybrzeża, odwiedzając małe, ale bardzo znane zabytkowe miasteczka. Powoli wpadamy w „ciąg” coraz większych turystycznych atrakcji na północy Chorwacji.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Motovun, chorwacka stolica „truflandii”). Po krótkim wypadzie wgłąb Istrii, wracamy do jej najpopularniejszej turystycznie części, czyli na adriatyckie wybrzeże, usłane malowniczymi miasteczkami, z długą i bujną historią, kamiennymi starówkami i malowniczymi portami. To na wybrzeżu skupia się turystyczne życie tego półwyspu, to tu dociera ogromna wakacyjna masa przybyszów, żądnych plażowania, morskich kąpieli i brązowej opalenizny. Ale też wybrzeże Istrii jest miejscem, gdzie ta masowa wakacyjna turystyka łączy się z piękną historią i architekturą przypominającą bogatą i zmienną przeszłość tego regionu dzisiejszej Chorwacji, a kiedyś włości m.in. weneckich, której to wpływy widać do dziś.

W tym artykule pokażemy Wam kolejne trzy istryjskie miasteczka, położone nad morzem: Novigrad, Poreč i Vrsar. A właściwie cztery – tego czwartego nie mieliśmy w planach, i nie leży na wybrzeżu – trafiło się nam całkiem przypadkiem i równie nas urzekło. Nadal jedziemy z północy Istrii na jej południe, oddalając się od Polski. Zaczynamy od Novigradu, którego historia, jak i dużej części innych miejscowości na Istrii i w ogóle w Chorwacji, zaczyna się już w głębokiej starożytności.

Nazwa miasta Novigrad (Nowe Miasto) to jedna z najbardziej mylących, jakie znamy :) Założyli je bowiem starożytni Rzymianie, a nazwa Neapolis pojawiła się tutaj już w V w. – w tych czasach rzeczywiście było to „Nowe Miasto” :) W tym okresie miasto było już siedzibą biskupów, a gdy nastali tu Frankowie (VIII / IX w.), Novigrad stając się centralnym punktem całego regionu. W dokumentacji historycznej Novigrad pojawia się w VI w.

Novigrad, marina

Novigrad, marina

Novigrad, kościół św.Pelagiusza i Maksyma

Novigrad, kościół św.Pelagiusza i Maksyma

Novigrad, Lapidarium - zbiór kamieni nagrobnych od I do XVIII w.

Novigrad, Lapidarium – zbiór kamieni nagrobnych od I do XVIII w.

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad to dziś niewielkie (niemal 5 tys. mieszkańców) miasteczko. Niewielkie, ale urzekające swoim klimatem i urodą. Niemal w całości mieści się na niewielkim cypelku, wcinającym się malowniczo w morze – i niemal w całości jest historyczną pamiątką po dawnych czasach świetności, kiedy to w czasach Franków było nawet siedzibą ichniejszego księcia. O urodzie południowych kamiennych starówek już się rozpisywaliśmy wielokrotnie. Uwielbiamy te klimaty – kamienne uliczki, kamienne kamieniczki i to cudowne południowe lato z temperaturami, które tu są normalnością, a w Polsce bywają określane „latem stulecia”…

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

W Novigradzie polecamy przede wszystkim spacer. Spacer wzdłuż wybrzeża i starych murów miejskich (zbudowanych przez Wenecjan zaraz po zdobyciu miasta w 1270 r.) nad morskimi wodami. Spacer po niezwykle fotogenicznej marinie, obok której można zresztą w niewielkim „lasku” zaparkować samochód – i bezpiecznie, i w cieniu. A jeśli szukacie atrakcji turystyczno-historycznych, to także znajdziecie ich tu kilka.

Najważniejsze mieszczą się na końcu cypelka. To tu stoi okazały kościół św.Pelagiusza i Maksyma, na przestrzeni wieków wielokrotnie przebudowywany. Uznaje się, że stoi to od V / VI w., czyli od czasów wczesnego chrześcijaństwa, kiedy to w Novigradzie założono biskupstwo. Świątynia pozostawała w randze katedry aż do 1831 r., kiedy to biskupstwo zlikwidowano, a Novigrad podporządkowano biskupstwu Triest – Koper. Kiedyś miała „wbudowaną” dzwonnicę, którą jednak zburzono w XVIII w., a na jej miejscu zbudowano obecną, „wolnostojącą”. Dziś dzwonnica ta to turystyczny symbol miasta, widoczny na wszelkich pamiątkach, oferowanych tutaj przybyszom.

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół św.Agaty

Novigrad, kościół św.Agaty

W podziemiach kościoła znajduje się krypta św.Pelagiusza, pochodząca z czasów wczesnochrześcijańskich, kiedy to wierni właśnie w podziemnych katakumbach odprawiali swe msze oraz grzebali wiernych. Znajduje się tutaj także sarkofag z relikwiami św.Pelagiusza – patrona miasta. Św.Pelagiusz był bratankiem hiszpańskiego biskupa, żyjącym w X w. – dostał się do muzułmańskiej niewoli i pomimo okrutnych tortur oparł się rozkazom przejścia na islam. Zginął męczeńską i niezwykle okrutną śmiercią. Krypta św.Pelagiusza to jedyne katakumby na Istrii i jedne z niewielu w całej dzisiejszej Chorwacji.

Obok świątyni znajduje się kolejna duża atrakcja – tzw. Lapidarium, jeden z najważniejszych zbiorów kamieni nagrobnych w całej Chorwacji, prezentując eksponaty, pochodzące z okresu od I do XVIII w. Duża część z nich to kamienie pochodzące właśnie z krypty św.Pelagiusza. Muzeum stoi na miejscu dawnego kościelnego baptysterium, które zburzono w XVIII w.

Oprócz tego w Novigradzie warto zobaczyć dwie inne świątynie: kościół Matki Bożej z Góry Karmel (XV w., wenecki, kiedyś obok niego znajdował się także klasztor) oraz kościół św.Agaty, bardzo stary kościół, pochodzący jeszcze z ery Franków w mieście (IX w.), stopniowo przebudowywany we wczesnym średniowieczu (do XIII w.), a w ostatnich latach XX w. odrestaurowany.

Višnjan, panorama miasteczka

Višnjan, panorama miasteczka

Višnjan, kościół św.Kwiryka i Julitty

Višnjan, kościół św.Kwiryka i Julitty

Višnjan, wenecki lew na miejskiej bramie

Višnjan, wenecki lew na miejskiej bramie

Novigrad był ostatnim punktem drugiego dnia naszej objazdówki po południowej Słowenii i północnej Chorwacji. Po wyjechaniu z miasteczka zaczęliśmy się rozglądać za noclegiem, jadąc w kierunku kolejnego punktu zwiedzania, zaplanowanego na następny dzień, czyli Poreču. I choć ostatecznie przespaliśmy tę noc w samochodzie (samochód z założenia miał być naszym głównym miejscem noclegowym podczas tego wyjazdu), to przy okazji przejechaliśmy przez malutki Višnjan, który na tyle „wpadł nam w oko”, że to właśnie od niego zaczęliśmy nasze zwiedzanie trzeciego dnia.

Poreč, wejście do bazyliki Eufrazjusza

Poreč, wejście do bazyliki Eufrazjusza

Višnjan to właśnie to „czwarte” miasto w tym wpisie, którego nie ujęliśmy w tytule. Po pierwsze – bo nie pasuje do niego, nie leży bowiem na wybrzeżu. A po drugie – bo nie mieliśmy go w planach – trafiliśmy tu przypadkiem, gdy po zwiedzaniu Novigradu szukaliśmy noclegu po drodze do Poreču. Noclegu nie znaleźliśmy, ale miasteczko tak nam przypadło do gustu, że wróciliśmy tu następnego dnia.

Višnjan to dziś maleńka i bardzo senna w dzień miejscowość, licząca nieco ponad tysiąc mieszkańców. Turystów tu raczej brak, bo i atrakcji jest niewiele, ale uroku miasteczku odmówić nie możemy. Szczególnie tej starszej części, z typowymi starymi kamieniczkami i brukowanymi wyślizganym kamieniem uliczkami. Historia istnienia osady jest niezwykle długa – okolice na pewno zamieszkane były już w epoce brązu – pozostałości z tego okresu znaleziono kilometr od miasteczka.

Pierwszy pisemny dowód istnienia Višnjanu pochodzi z 1003 r. Do XVIII w. miejscowość otoczona była murami miejskimi, dziś jedyną po nich pozostałością jest brama w starej części miasta, przyozdobiona weneckim lwem. Za bramą znajduje się najbardziej reprezentacyjna część Višnjanu – rynek z barokowym ratuszem (XVII w.), kościołem św.Kwiryka i Julitty (matki i syna – męczenników chrześcijańskich z czasów rzymskiego cesarza Dioklecjana) oraz dzwonnicą z XVIII w.

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Najciekawiej prezentuje się na rynku zdecydowanie kościół, który wraz z dzwonnicą widoczny jest już z daleka przy dojeżdżaniu do miasteczka, stanowiąc „wizytówkę” miasteczka. Kościół wybudowany został w początkach XIX w. w niecodziennym jak na ten region, neoklasycystycznym stylu. Przed nim na pewno stały tu inne świątynie – najstarsza wzmianka o stojącym tu kościele pochodzi już z początku XIII w.

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza

W starszej części znajdziecie jeszcze jedną starą świątynię – maleńki kościółek św.Antoniego, pochodzący z XIII / XIV w. (odnowiony w początkach XX w.), stojący na wejściu do starej części Višnjanu. We wnętrzach znajdują się freski oraz tekstu pisane w tzw.głagolicy – najstarszego znanego pisma Słowian, którego autorstwo przypisywane jest słynnym świętym Cyrylowi i Metodemu z Salonik. To pierwsze, ale nie ostatnie nasze spotkanie z głagolicą podczas tego wyjazdu.

W tzw. nowej części także znajdują się dwie warte uwagi kościółki – św.Rocha oraz nieco dalej, już na obrzeżach miasteczka, kościół Marii Magdaleny – oba pochodzące z XVI w. Z ciekawostek – jeszcze dalej za kościołem Marii Magdaleny znajduje się najbardziej znany obiekt w Višnjanie – dość popularne obserwatorium astronomiczne, w lecie prowadzące letnie obozy na młodzieży, zainteresowanej astronomią.

Z Višnjanu wracamy na wybrzeże – teraz celem jest jedna z perełek chorwackiej Istrii, czyli Poreč. To jedna z najstarszych miejscowości na całej Istrii, z korzeniami sięgającymi czasów illyryjskich, ale najbardziej do jej sławy przyczynili się Rzymianie, budując tu swój wojskowy fort w I w. n.e. Do dziś zachował się rzymski układ miejskich ulic i kilka ważnych obiektów, wśród których niezmiennie największą estymą wśród turystów cieszy się bazylika Eufrazjusza – przepiękna i bogata w pozostałości z czasów budowy świątynia, dziś wpisana na listę UNESCO.

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza, sarkofag z relikwiami św.Maura

Poreč, bazylika Eufrazjusza, sarkofag z relikwiami św.Maura

Poreč, widok z dzwonnicy bazyliki Eufrazjusza

Poreč, widok z dzwonnicy bazyliki Eufrazjusza

W Poreču bardzo szybko pojawili się chrześcijanie, którzy jednak byli bezwzględnie tępieni przez Rzymian, a kulminacja prześladowań nastąpiła w czasach cesarza Dioklecjana – wtedy to zgładzono m.in. św.Maura, pierwszego tutejszego chrześcijańskiego biskupa, dziś patrona miasta. Ponad 200 lat później, w połowie VI w., w miejscu kaźni męczennika, ówczesny biskup miasta nakazał budowę wielkiej bazyliki, dziś głównej atrakcji Poreča. Stanęła ona w miejscu gdzie wcześniej istniały starsze świątynie – ich pozostałości są widoczne do dziś. Budowla wzorowana była na bazylice z Rawenny i udekorowana została pięknymi mozaikami, których część we wspaniałym stanie zachowała się do dziś, wzbudzając podziw zwiedzających.

Przyzwyczajeni jesteśmy do podziwiania wspaniałych mozaik na podłogach, ale tym razem chodzi o mozaiki, misternie układane na ścianach i sklepieniach bazyliki, tworzone przez ówczesnych mistrzów z wielu maleńkich elementów. Mozaiki w Poreču wzbudzają naprawdę wielki podziw i choćby dla nich warto zajrzeć do bazyliki Eufrazjusza. Większość kompleksu bazyliki pochodzi z czasów budowy, natomiast okazałą dzwonnicę, z której rozpościerają się cudowne widoki na miasto i okolicę, dobudowano w XVI w. W jednej z kaplic przechowywane są po dziś dzień relikwie św.Maura.

Poreč to jednak nie tylko bazylika. To spora starówka, na której w odróżnieniu od wcześniej odwiedzanych przez nas miasteczek na Istrii, widać tłumy turystów, a co za tym idzie, także mnogość sklepików z pamiątkami, kawiarni, restauracji i wszystkiego, co może się turystom przydać. Warto się tu zapuścić w labirynt ciasnych kamiennych uliczek i spróbować uciec od gwaru głównych traktów starego miasta.

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Uroki miasteczka odkryli już władcy i arystokraci z Austro-Wegier w połowie XIX w., kiedy to Poreč stał się jednym z głównych punktów spędzania przez nich wolnego czasu. Dziś mieści się tu wiele hoteli i pensjonatów, które potrafią ugościć turystów w liczbie wielokrotnie przewyższającej liczbę stałych mieszkańców. W Poreču warto jeszcze poszukać innych atrakcji historycznych:

  • dwóch wież obronnych – jedynych pozostałych z dawnych murów miejskich, otaczających miasto. Jedna okrągła, druga pięciokątna, obie pochodzące z XV w.;
  • kościół św.Franciszka, kiedyś część klasztoru franciszkanów, wybudowanego w XIII w., na pozostałościach wczesnochrześcijańskiego kościoła z V w. Klasztor został zamknięty w czasach napoleońskich i przekształcony w świecki budynek, który potem służył m.in. jako parlament Istrii;
  • dom „dwóch świętych”, jedna z kilku zabytkowych rezydencji na starówce, nazwany tak od dwóch figur zdobiących fasadę. Pochodzi z XIV / XV w., być może był kiedyś częścią znajdującego się tu dawniej klasztoru;
  • gotycka rezydencja „Lew”, wybudowana pod koniec XV w., stojąca przy głównej ulicy starówki Poreča, kiedyś będąca siedzibą bogatych miejscowych rodzin;
  • rezydencja rodziny Sinčic, także przy tej samej ulicy, najokazalszy barokowy budynek w Poreču, wybudowany przez jedną z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodzin w mieście w XVIII w., pozostawał w jej posiadaniu aż do II wojny światowej;

Poreč to także nabrzeże Adriatyku, którym także warto się przespacerować. Szczególnie okazale prezentuje się promenada po południowej stronie półwyspu, na którym stoi stare miasto. A wychodząc ze starówki, na pewno Waszą uwagę zwróci jeszcze główny plac miasta – Plac Wolności (Trg Slobode) i stojący na nim okazały kościół NMP od Aniołów, wybudowany w połowie XVIII w.

Poreč jest jednym z tych miejsc na Istrii, które najbardziej zapadły nam w pamięci z wyprawy na chorwacki półwysep. Zdecydowanie czuć tu klimat historii, no i to piękne, kamienne stare miasto, nagrzane w lipcowym słońcu do krańców niemożliwości. Dla takich właśnie klimatów przyjechaliśmy na Istrię.

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Vrsar, panorama miasteczka

Vrsar, panorama miasteczka

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

A na koniec wjechaliśmy do oddalonego od Poreča o ok.10 km na południe miasteczka Vrsar, niezwykle pięknie stojącego na wzgórzu nad brzegiem morza. Historia Vrsaru sięga głębokiej starożytności (II tysiąclecie p.n.e.) – wtedy już wzgórze i okoliczne wyspy archipelagu Vrsar, wtedy prawdopodobnie będące w części połączone z lądem ze względu na niższy wtedy poziom morza, były zamieszkane.

Vrsar, pozostałości po dawnych obwarowaniach (zamku)

Vrsar, pozostałości po dawnych obwarowaniach (zamku)

Na pewno też miasto ponownie zasiedlili Rzymianie ok.I w. n.e., razem z całym terytorium Istrii. W IV w. istniała tu wczesnochrześcijańska bazylika. Potem nadeszło Binzancjum, aż w końcu Frankowie. Ok. XII w. Vrsar ufortyfikowano, otaczając miasto murami obronnymi, wewnątrz którego powstał tzw. zamek, dziś najstarsza część miasta. Jego pozostałości są widoczne do dziś na samym szczycie wzgórza miejskiego.

Później nastąpiły wieki panowania weneckiego, a w końcu włoskiego – ludność miasta stanowili wtedy głównie Włosi i Chorwaci – i tak było w zasadzie do II wojny światowej, po której Istria weszła w skład Chorwacji, a liczna grupa mieszkańców włoskiego pochodzenia opuściła miasto, przez co praktycznie zostało ono niemal opuszczone. Vrsar zasiedlili w ich miejsce wewnętrzni chorwaccy imigranci z Dalmacji i wyspy Brac.

Główne atrakcje Vrsaru to przede wszystkim wzgórze z najstarszą częścią miasta, gdzie znajdziecie wspomniane już pozostałości po dawnym zamku oraz główny miejski kościół św.Marcina. To nowy kościół (oddany do użytku w 1935 r.), ale z długą historią – stoi na rynku, na którym kościół parafialny stał prawdopodobnie już od XII w. W początkach XIX w. zdecydowano o budowie nowego, ale postępująca inwazja wojsk napoleońskich wstrzymała budowę – Francuzi sprzedali wszystkie materiały zgromadzone do budowy nowego kościoła.

Ostatecznie budowę wznowiono dopiero przed II wojną światową i ukończono w 1935 r. Niemal równolegle postępowała rozbiórka starego kościoła wraz z dzwonnicą, którą także wybudowano od nowa obok. Tuż obok kościoła znajdują się znaczne pozostałości dawnego zamku Vrsar, oficjalnie wybudowanego w XII w., aczkolwiek istniał on już wcześniej, prawdopodobnie nawet od IX w. Zamek został odnowiony w XVII w. i był rezydencją biskupa Poreča, ale w pod koniec XVIII w. Vrsar znacznie stracił na znaczeniu, a wraz z nim także i fortyfikacje. Dziś ruiny są częścią prywatnej posiadłości.

Vrsar, kościół św.Fuski

Vrsar, kościół św.Fuski

Vrsar, stare miasto

Vrsar, stare miasto

Vrsar, widok na port

Vrsar, widok na port

Vrsar, archipelag wysepek obok miasta

Vrsar, archipelag wysepek obok miasta

W gęstwinie starych uliczek kryje się jeszcze jeden zabytek Vrsaru – kościółek św.Fuski (Sveti Foska), pochodzącej z Rawenny męczennicy za wiarę z połowy III w., wybudowany w początkach XVII w. Jeszcze starsza świątynia, bo pochodząca z VIII w., stoi przy porcie we Vrsarze – to kościół Świętej Marii od Morza. Wielokrotnie przebudowywany, swoją obecną postać posiada od XII w. Obok kościółka odkryto pozostałości dużo starszej wczesnochrześcijańskiej bazyliki z IV w. Zachowały się tu niewielkie fragmenty podłogowych mozaik.

Vrsar przez wieki słynął z miejscowego kamienia, wydobywanego z miejscowych kamieniołomów na dużą skalę już mniej więcej od XIII w. Aczkolwiek na pobliskich wysepkach kamieniołomy istniały już od czasów starożytnych Rzymian. Jeden z takich opuszczonych kamieniołomów – Montraker – znajduje się tuż obok mariny, na niewielkim wzgórzu, z którego rozciąga się piękny widok na panoramę starego miasta.

Na koniec dnia, zanim dojechaliśmy do kolejnego punktu noclegowego, którym był tym razem Rovinj, nie mogliśmy sobie odpuścić małej odmiany i zobaczenia tym razem „naturalnej” atrakcji Istrii, czyli niezwykłego fiordu – zwanego Limski Zaljew. Nazwa pochodzi od rzymskiego słowa, oznaczającego granicę – kiedyś przebiegała tu granica rzymskich prowincji Dalmacja i Italia.

Strome ściany kanału mieszczą kilka jaskiń, w których najprawdopodobniej w czasach prehistorycznych schronienie znajdowali ludzie. O jaskiniach tych krążą też legendy, związane z adriatyckimi piratami, którzy uczynili z nich swoje kryjówki. Jedna z nich zwana jest jaskinią Romualda, od imienia kapłana – samotnika, założyciela pobliskiego klasztoru, żyjącego podobno w niej w XI w.

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev, degustacja chorwackich serów :)

Limski Zaljev, degustacja chorwackich serów :)

Kanał Limski to świetne miejsce na odpoczynek i relaks na łonie przyrody. Nie ma tu tłumów, wielkich hoteli i hałasu. Jest za to piękno przyrody, a na końcu kanału (długiego na ponad 10 km) – kilka restauracji, serwujących miejscowe ryby i ostrygi. Tutaj też spędziliśmy ostatnie chwile kończącego się dnia, przysiadając na chwilę nad brzegiem kanału. No i tutaj zaopatrzyliśmy się w pyszny ser, którym zajadaliśmy się kolejnego dnia w Rovinju. Sprzedawca tak nas częstował kolejnymi odmianami, że w zasadzie najedliśmy się samą degustacją :)

I tak upłynął nam kolejny dzień objazdówki po chorwackiej Istrii. Na koniec dojechaliśmy do Rovinja, w którym wreszcie mieliśmy nocleg w pokoju w prywatnym pensjonacie. Choć spanie w samochodzie to atrakcja, to jednak fajnie położyć się w łóżku, wziąć prysznic i usiąść na balkonie z butelką kupionego wcześniej domowego chorwackiego wina. No i z serem, też miejscowym, jako przegryzką… Mniam :) W kolejnym wpisie – łatwo się chyba domyślić – pokażemy Wam jeden z ważniejszych istryjskich punktów turystycznych, czyli Rovinj.

Pełna galeria zdjęć z nadmorskich miasteczek na Istrii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Chirokitia - neolityczna osada z listy UNESCO

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

Cypr 2015, dzień 7 (poprzedni wpis: Okolice Limassol, czyli historie o Templariuszach, kotach walczących z wężami i mitycznej Ariadnie). Chirokitia to współcześnie niewielka miejscowość, leżąca niemal dokładnie w połowie drogi pomiędzy Limassol a Larnaką, przy głównej drodze (autostradzie) pomiędzy tymi miastami. Ta senna, niewielka wieś kryje na swoich obrzeżach jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Cyprze – uważaną za najstarsze odkryte do tej pory skupisko ludzkie na wyspie neolityczną osadę.

Wiek osady określa się na ok.9000 lat, założona więc została ok.6-7 tys. lat p.n.e. Chirokitia była osadą typową osadniczą, mieszkańcy trudnili się głównie rolnictwem i polowaniami na zwierzęta. Bardzo niewiele poza tym wiadomo o tym miejscu. Osada była w każdym razie jak na tamte czasy ogromna, w szczytowym okresie liczyła nawet ok.2 tysięcy mieszkańców.

Chirokitia, zrekonstruowane domy neolitycznej osady

Chirokitia, zrekonstruowane domy neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Ludzie mieszkali tu w okrągłym kamiennych domach, przykrytych stożkowatymi kopułami. Zmarłych (umierali bardzo młodo jak na dzisiejsze standardy – w wieku 25-40 lat) grzebano najczęściej pod podłogą domostw. Chirokitię dokryto dopiero w XX w. i do tej pory trwają tu prace – wciąż nie jest odsłonięta cała osada. Widocznych jest ok.50 ruin domów, fragmenty miejskiej drogi i murów obronnych, otaczających osadę. Pozostałości położone są widowiskowo na zboczu dość stromego wzgórza, aczkolwiek ich wysokość nie jest porażająca – no ale nie wymagajmy pięknych ruin od osady sprzed 9 tys. lat – w końcu to nie ruiny z czasów hellenistycznych czy rzymskich, a kilkukrotnie starsze.

Przed wejściem do właściwego stanowiska archeologicznego postawiono kilka zrekonstruowanych domostw, można dzięki temu bez użycia wyobraźni zobaczyć, jak żyli tutejsi mieszkańcy. Ścieżka zwiedzania prowadzi najpierw wzdłuż odsłoniętych do tej pory fragmentów wsi – to najstarsza jej część. Potem okrąża się dookoła wzgórze osady, gdzie z tyłu wciąż chyba czekają na odkrycie kolejne jej fragmenty.

Badania mówią, że tutejsza ludność była tu obecna zaledwie przez kilka wieków, a potem z nieznanych powodów opuściła wyspę, która pozostawała niezamieszkana przez kolejne dwa tysiąclecia. Dopiero ok. 4 – 4,5 tys. lat p.n.e. człowiek z powrotem pojawił się na Cyprze.

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, widok ogólny na ruiny neolitycznej osady

Chirokitia, widok ogólny na ruiny neolitycznej osady

Dziś Chirokitia jest jednym z najważniejszych pod względem naukowym stanowisk archeologicznych na Cyprze, uznaje się też ją za jedną z największych w ogóle kiedykolwiek odkrytych osad neolitycznych. Nie jest to jednak zbyt popularne miejsce wśród turystów, zapewne trochę na położenie na uboczu większych miast, a trochę jednak przez niewielką atrakcyjność turystyczną. Ale jeśli chcecie zobaczyć, jak rozpoczynała się obecność ludzka na Cyprze, to Chirokitia jest miejscem obowiązkowym.

Z informacji praktycznych – wstęp jest płatny, przed wejściem znajduje się spory bezpłatny parking dla samochodów. W sezonie letnim na pewno przyda się zapas wody, na Cyprze upał bywa nieznośny, a tu jednak trzeba trochę powspinać się po sporej ilości schodów, bez praktycznie żadnego cienia. A w kolejnym wpisie zobaczycie pozostałe atrakcje, położone pomiędzy Limassol a Larnaką.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Powitanie ze Słowenią. Prem i Jaskinie Szkocjańskie

Przez Słowenię kilka razy przejeżdżaliśmy (wyłącznie przejeżdżaliśmy) podczas naszych podróży. Przyszedł wreszcie czas, by choć trochę poznać ten kraj. Zaczynamy od Jaskiń Szkocjańskich, wpisanych na listę UNESCO.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 1. W zasadzie to już dzień 2, bo cały pierwszy dzień spędziliśmy w samochodzie. Ambitny plan zakładał bowiem, że przejedziemy z Poznania na południe Słowenii jednym skokiem (ponad 1000 km) i prześpimy się jak najbliżej Jaskini Szkocjańskich, które były naszym głównym celem następnego dnia.

Wspomnimy tu od razu, że plan zakładał samochód jako podstawowe miejsce noclegowe. Trochę hardkorowo, bo jechaliśmy w trójkę (z najmłodszą pociechą). Ale jak życie pokazało, to nie był największy kłopot przy tym naszym pomyśle. Największym okazała się temperatura – w nocy w lipcu Słowenii i Chorwacji jest grubo ponad 20C i spanie w zamkniętym samochodzie jest „średnio” przyjemne. A uchylenie okna powoduje zjedzenie pasażerów przez komary :) Tym sposobem chyba trzy pierwsze noce przespaliśmy „planowo” w naszym autku, po czym nastąpiła zmiana planów i szukaliśmy „tradycyjnego” spania w hotelach.

Prem, zamek

Prem, zamek

Prem

Prem

Prem, kościół św.Heleny

Prem, kościół św.Heleny

Zanim jednak dotarliśmy do Jaskini Szkocjańskich, odwiedziliśmy jeszcze maleńką miejscowość Prem. Celem był maleńki zameczek, stojący tu dumnie na wzgórzu nad rzeką Reka – tą samą, która wydrążyła przez tysiąclecia Jaskinie Szkocjańskie. Zamek Prem wybudowany został gdzieś w początkach XIII w. i jest rzeczywiście niewielki. To budynek w kształcie litery L, otoczony sporymi murami i basztami obronnymi. Dziś mieści się w nim muzeum, które można zwiedzać wyłącznie indywidualnie, po wcześniejszym kontakcie z opiekunem. Zwiedzanie sobie odpuściliśmy, ograniczając się do podziwiania zamku z zewnątrz.

Drugim najbardziej widocznym budynkiem w Premie jest kościół św.Heleny, wybudowany pod koniec XIX w., z organami z początku XX w. Wcześniej na jego miejscu stały kolejno dwa inne starsze kościoły.

Czas teraz na główny punkt programu dnia. Wracamy ok.30 km na zachód do miejscowości Matavun, gdzie znajduje się wejście do Jaskiń Szkocjańskich. W centrum turystycznym trzeba kupić bilety (nie jest to tania atrakcja – 16 EUR za osobę dorosłą). Tutaj też na dużym parkingu zostawiamy samochód. Pod kasami biletowymi znajduje się punkt zbiórki grup zwiedzających – zwiedzanie jaskiń odbywa się wyłącznie z przewodnikiem. Stąd na piechotę z przewodnikami grupa (ogromna, lekko licząc koło setki osób) idzie kilkaset metrów na zachód, by zejść na dół, pod właściwe wejście do jaskiń. Tutaj następuje podział na podgrupy językowe – przewodnicy rozmawiają w kilku językach (nie ma polskojęzycznych, wybieramy więc „wersję” angielską). Wszystko idzie szybko i sprawnie, ale jest też jeden zonk, o którym nikt wcześniej nie mówi. Tutaj wszyscy informowani są, że we wnętrzu jaskiń nie wolno robić zdjęć.

Jaskinie Szkocjańskie, centrum turystyczne

Jaskinie Szkocjańskie, centrum turystyczne

Jaskinie Szkocjańskie, wejście

Jaskinie Szkocjańskie, wejście

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Jaskinie Szkocjańskie, końcowy fragment

Na pierwszy rzut oka wydaje się to strasznie słabe. Bo jak tu nie wynieść ze zwiedzania żadnej pamiątki w postaci fotografii – nam po kilku miesiącach dziś ciężko sobie wnętrza jaskiń przypomnieć, musimy się posiłkować folderami drukowanymi lub oficjalnymi zdjęciami w sieci. To też taki trochę moment zniechęcenia, no ale biletów już zwrócić się nie da, a zresztą i tak chcemy jaskinie zobaczyć. Musi być w nich coś cudownego, skoro wpisane są na listę UNESCO.

Jaskinie Szkocjańskie powstały przez wydrążenie sobie w skałach koryta przez rzekę o nazwie Reka (czyli „Rzeka”). Cała ich długość wynosi ok.6 km, do zwiedzania udostępniony jest ciąg o długości niemal 3 km. Można też dodatkowo wykupić sobie opcję przepłynięcia odcinka podziemnej rzeki łódką. Na pewno nawet w środku lata warto się tu cieplej ubrać, temperatura w jaskiniach jest dużo niższa niż na zewnątrz (ledwie trochę ponad 10-12 C).

Od razu po wejściu też stwierdzamy, że zakaz fotografowania jest trochę „na wyrost”, bo na większości trasy oświetlenie po prostu jest słabe. Wystarcza do oglądania wzrokowego, natomiast zrobienie zdjęcia aparatem bez statywu jest niemożliwe. Trochę nam więc poczucie zawodu spada.

A Jaskinie Szkocjańskie, będąc w Słowenii, zobaczyć po prostu trzeba. Ich potęga robi wrażenie, miejscami mają ponad 100 m wysokości, a turystyczna ścieżka prowadzi nad przepaścią, w której cichutko szumi sobie mały potoczek – Reka. Ale ten potoczek w czasie gdy poziom wody się podnosi (np. w czasach powodzi) rośnie do niebotycznych rozmiarów, niemal zalewając w całości jaskinie. W niektórych miejscach zobaczyć można tabliczki upamiętniające co wyższe poziomy Reki.

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Jaskinie Szkocjańskie, wyjście do doliny Reki

Szkocjan, Muzeum Etnograficzne

Szkocjan, Muzeum Etnograficzne

Największe wrażenie robi ostatnia część ścieżki. Długa, wysoka jaskinia wije się wzdłuż rzeki, drewniane pomosty nad przepaścią skrzypią pod nogami, a półmrok dodaje jeszcze klimatu. Ostatni odcinek jest z górki i przy jego końcu, oglądając się do tyłu zobaczycie niesamowity widok kilkusetmetrowej jaskini, wspinającej się coraz wyżej i wyżej. Byliśmy już w kilku podziemnych jaskiniach (np. w grocie Neptuna w Alghero na Sardynii), ale mimo to z Jaskiń Szkocjańskich wyszliśmy naprawdę pod dużym wrażeniem. Ale – bez zdjęć, którymi moglibyśmy teraz zobrazować to, co chcemy Wam przekazać. Słowa muszą wystarczyć.

Zdjęcia można robić dopiero na ostatnich kilkudziesięciu metrach, w jaskini „wyjściowej”, oświetlonej już częściowo dziennym światłem. Tu kończy się wycieczka z przewodnikiem i stajemy przed dylematem. Wyjścia są dwa – górska ścieżka wspinająca się do góry, nad kanionem Reki, albo trochę schodów i wyjazd na górę windą. Przwodnik żegna się w miejscu, które kiedyś też było dalszą częścią jaskiń, ale dawno temu skały zawaliły się, tworząc dzisiejszy wąski kanion. Odpuszczamy sobie wspinanie pod górę i wyjeżdżamy windą.

Obojętnie którą drogę wybierzecie, na końcu będzie na Was czekała (o ile będziecie chcieli) krótka ścieżka historyczna, na której znajduje się m.in. małe muzeum, poświęcone historii eksploracji jaskiń. Ścieżka prowadzi przez Matavun do maleńkiej miejscowości Szkocjan, położonej malowniczo na wysokim klifie. To zaledwie kilka domów, otaczających malowniczy kościółek sv.Kancijana – od którego nazwy powzięły i wioska i jaskinie. Cantianus, bo tak brzmi w oryginale to imię, był chrześcijańskim męczennikiem, jednym z trójki rodzeństwa, ściętych za wiarę w 304 r., za czasów rzymskiego cesarza Dioklecjana. Jego kult jest szczególnie popularny właśnie w Słowenii.

Szkocjan, Muzeum Etnograficzne

Szkocjan, Muzeum Etnograficzne

Widok na Szkocjan

Widok na Szkocjan

Szkocjan z kościołem sv.Kancijana

Szkocjan z kościołem sv.Kancijana

Szkocjan, kościół sv.Kancijana

Szkocjan, kościół sv.Kancijana

Tradycyjne domy w Szkocjanie

Tradycyjne domy w Szkocjanie

Szkocjan, naturalny szyb Okroglica

Szkocjan, naturalny szyb Okroglica

Szkocjan, widok na wieś Betanja

Szkocjan, widok na wieś Betanja

Szkocjan, cmentarz z pochowanymi eksplorerami jaskiń, z tradycyjną żelazną bramą

Szkocjan, cmentarz z pochowanymi eksplorerami jaskiń, z tradycyjną żelazną bramą

Sam kościół pochodzi z 1606 r., ale stoi w miejscu wcześniej wybudowanej tu świątyni, prawdopodobnie z XIII w. Bo Szkocjan zamieszkały był już w czasach rzymskich oraz średniowiecznych. Świątynię rozbudowano w XVII w., a w 1858 r. dobudowano stojącą do dziś dzwonnicę. We wnętrzu znajduje się XVIII-wieczny ołtarz. Spod kościoła rozciąga się cudowna panorama na położoną poniżej klifu równie małą wieś Betanja.

Na ścieżce edukacyjnej znajdziecie także szyb Okroglica, naturalny fenomen – głęboki na prawie 100 m okrągły, naturalny szyb, prowadzący do podziemnej rzeki Reka. Tablice informacyjne reklamują Okroglicę jako dziurę, w którą swobodnie zmieściłaby się krzywa wieża w Pizie. W dawnych czasach była miejscem ofiar składanych bogom, później przez przykrywanie gałęziami tworzono z niej pułapkę na najeźdźców (to już czasy najazdów tureckich). W pobliżu znajduje się też miejsce, gdzie 3500 lat temu istniała ufortyfikowana osada (późna epoka brązu).

Trochę jednak żałujemy, że nie możemy Wam pokazać zdjęć z Jaskiń Szkocjańskich. Ale bardzo polecamy to miejsce – robi niesamowite wrażenie i na pewno nie wyjdziecie z jaskiń zawiedzeni tym, co zobaczycie pod ziemią. A my tymczasem wskakujemy w samochód i jedziemy dalej – jeszcze tego samego dnia będziemy zwiedzać najpiękniejsze miejsca na krótki słoweńskim wybrzeżu Adriatyku. W następnym wpisie pokażemy Wam zabytkowy Koper.

Pełna galeria zdjęć z Jaskiń Szkocjańskich i Premu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Tallin, co warto zobaczyć na starym mieście

Estoński Tallin słynie ze swojej, wpisanej na listę UNESCO, zabytkowej starówki, ciasno zabudowanej średniowiecznymi kamienicami, podzielonej na dwie części – górną i dolną, ze wzgórzem zamkowym Toompea górującym nad wszystkim w okolicy.

W Tallinie spędziliśmy listopadowy weekend w 2014 r. Dzięki temu udało nam się skompletować hat-tricka :) W jednym roku odwiedziliśmy wszystkie trzy nadbałtyckie stolice: Wilno, Rygę i Tallin. Marzyły się nam od dawna – plany wreszcie udało się zrealizować.

Na początek trochę o pisowni nazwy miasta – obie spotykane formy są poprawne – Tallin i Tallinn. Ta druga jest pisownią oryginalną, pierwsza – spolszczeniem. Generalnie nie ma znaczenia, której w Polsce używacie. Nikt nie wie, kiedy tak naprawdę Tallin powstał, historia miasta ginie w mrokach dziejów. Gdzieś w IX / X w. istniał tu już zamek, stanowiący wówczas formację bardziej obronną, niż mieszkalną. W tym samym czasie na pewno istniał już port, ale tu też raczej nie było stałej osady. Pierwsze potwierdzone historycznie ślady miasta pochodzą dopiero z początków XIII w., kiedy tereny te skolonizowali Duńczycy. Wg legendy założyli wtedy swój zamek, a miasto nazwali Tallinn, co w ich języku znaczyło „duńskie miasto”.

Tallin, zamek Toompea, siedziba Parlamentu

Tallin, zamek Toompea, siedziba Parlamentu

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, zamek i wieża Pikk Hermann

Tallin, zamek i wieża Pikk Hermann

Z nazwą Tallina też zresztą było przez wieki wielkie zamieszanie. Wspominaliśmy już o oficjalnie stosowanej dziś: „Tallinn”. Ale pierwszą znaną jest „Koływań” – małe miasteczko na tych terenach wspomniał pewien arabski kartograf w połowie XII w. – prawdopodobnie był to dzisiejszy Tallin. Ale pomimo istnienia tych dwóch nazw, przez całe wieki, praktycznie od XIII w. aż do końca I wojny światowej miasto oficjalnie używało nazwy Rewel – od nazwy regionu, w którym leży.

W każdym razie, krótko po zdobyciu miasta przez Duńczyków, oddali oni je Krzyżakom. Ci z kolei zaprosili tu niemieckich kupców, co zapoczątkowało niemieckie osadnictwo – przez długie wieki potem jeżyk niemiecki był jednym z języków urzędowych. Wzmocnione to zostało jeszcze w połowie XIV w., kiedy to Tallin przystąpił do Hanzy – handlowego związku miast nadbałtyckich. Mniej więcej też wtedy wybudowano mury obronne dookoła miasta.

Niższa część starówki spłonęła w pożarze w XV w., co spowodowało masową jej przebudowę. W XVI w. władzę przejęli Szwedzi, a znaczenie Tallina zaczęło spadać, także w wyniku upadku Hanzy. Kolejny miejski boom rozpoczął się w XVIII w., kiedy miasto zdobyli Rosjanie. Znacząco wzmocnili oni wtedy potencjał przemysłowy miasta, za czasów Piotra Wielkiego rozbudowali także port. Tallin był zresztą ulubionym miastem tego cara, Piotr Wielki często tu bywał.

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Po I wojnie światowej Estonia uzyskała niepodległość po raz pierwszy w historii (choć musiała jeszcze potem zwalczyć najazd bolszewicki), a pierwszą stolicą został właśnie Tallin, już pod obecną nazwą. Po kolejnej wojnie ZSRR wchłonął Estonię, a Tallin został stolicą jednej z republik radzieckich. Ostatecznie Tallin znów został stolicą niepodległej Estonii w 1991 r. Obecnie jest ok. 500-tysięcznym miastem.

Wracamy do tallińskiej starówki. Stare miasto to prawdziwy labirynt malowniczych, ciasnych brukowanych uliczek, zabudowanych pięknymi starymi kamienicami. Za jedno Tallin trzeba pochwalić – za świetnie opisaną starówkę. Duża część kamienic i budynków ma tabliczki z datą budowy i skróconą historią – takiego oznakowania może Tallinowi pozazdrościć niejedno większe i bardziej popularne turystycznie miasto w Europie.

Atrakcje turystyczne starego Tallina podzielić można w zasadzie na cztery grupy. Poniżej nasza lista miejsc wartych zobaczenia w estońskiej stolicy.

Zamek i wzgórze Toompea

Wzgórze według legendy usypała Linda, żona Kaleva, nad jego grobem. Kalev jest mitycznym ojcem Estończyków, a przede wszystkim Finów, podobno żył na przełomie I / II w. Najprawdopodobniej właśnie od niego wzięła się pierwsza nazwa Tallina – Koływań. Dziś Toompea jest górnym Starym Miastem Tallina.

Pierwsza twierdza istniała tu już na pewno ok. X wieku. Rozbudowana została w XIII w. przez zakon Kawalerów Mieczowych, którzy wkrótce potem weszli w skład Zakonu Krzyżackiego. Dopiero Szwedzi zmienili przeznaczenie zamku z funkcji obronnej na administracyjną, którą pełni do dziś. Zamek był wielokrotnie w ciągu wieków przebudowywany, dziś większość zabudowań pochodzi z XVIII / XIX w., czyli z czasów dominacji rosyjskiej.

Dziś na wzgórzu Toompea zabudowania zamkowe pełnią głównie rolę Parlamentu Estonii. Na wzgórzu znajduje się także siedziba Rządu, poczty i ważnych instytucji administracyjnych i naukowych. Stoją tu też dwie ważne świątynie, je opiszemy poniżej. Przede wszystkim jednak ze wzgórza rozpościera się piękna panorama na starówkę (tę dolną) Tallina – znajdziecie tu kilka punktów widokowych, bardzo popularnych wśród turystów.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na wieżę, stojącą obok dawnego zamku, a dziś siedziby Parlamentu. To „Pikk Hermann”, pierwotnie wybudowana w XIV w., przebudowana w XVI w., wewnątrz znajduje się 10 pięter i ponad 200 schodów, prowadzących na szczyt, gdzie podobno znajduje się taras widokowy.

Świątynie

Zacznijmy od wzgórza Toompea. Tu przy budynku Parlamentu stoi potężna i przepiękna z zewnątrz katedra Aleksandra Newskiego, wybudowana pod koniec XIX w. przez Rosjan, dziś główny prawosławny kościół Estonii. Dziś jest po odnowieniu, gdyż przez lata panowania ZSRR katedra popadła w ruinę. Wcześniej nawet w latach niepodległości Estonii pomiędzy dwoma wojnami, sami Estończycy chcieli ją rozebrać, gdyż stanowiła dla nich symbol rusyfikacji.

Tallin, kościół Ducha Świętego

Tallin, kościół Ducha Świętego

Także na wzgórzu Toompea znajduje się luterańska katedra NMP, pierwotnie wybudowana w XIII w. jako rzymskokatolicka, jeszcze jako kościół drewniany. Murowana wersja została wybudowana w 1240 r. Była kilkukrotnie przebudowywana, głównie po pożarach. Dziś w jej w wnętrzach niemal całe wyposażenie pochodzi z XVII / XVIII w., czyli z czasów po odbudowie po ostatnim z pożarów. Pochowany jest tu m.in. Pontus de la Gardie, słynny z okrucieństwa szwedzki najemnik. Legenda mówi, że jego duch do dziś błąka się po wzgórzu. Katedra NMP jest najstarszym kościołem Tallina, jej zwiedzanie jest odpłatne (2 EUR)

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Olafa

Kościół św.Mikołaja na dolnej starówce wybudowany został w XIII w. przez niemieckich kupców z Gotlandii, sprowadzonych do miasta przez Krzyżaków. Budowla ostateczną formę przybrała w XV w., ale pod koniec II wojny światowej została poważnie zniszczona podczas radzieckich nalotów na zajmowany wtedy przez Niemców Tallin. Większość wnętrz spłonęła. Po odbudowie nie pełni funkcji sakralnych, jest wykorzystywany głównie jako sala koncertowa.

Kościół św.Olafa, dedykowany królowi Olafowi II, pojawia się w historii w XIII w., choć wg legendy został wybudowany jeszcze zanim Duńczycy zdobyli miasto. Został rozbudowany w XIV w., dziś jest najwyższym kościołem w krajach nadbałtyckich, jego wieża ma ponad 123 m wysokości. Przed wiekami był uznawany za jeden z najwyższych budynków na świecie.

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Mikołaja

Tallin, kościół św.Mikołaja

Kościół Ducha Świętego stoi przy placu Ratuszowym w centrum dolnego starego miasta. W dokumentach pojawia się w XIV w., ale wybudowany został prawdopodobnie w wieku poprzednim. To bardzo ważna dla Estończyków świątynia – to tu w XVI w. wydano pierwszą biblię po estońsku, tu także po raz pierwszy odprawiono mszę świętą w tym języku.

Klasztor Przemienienia Pańskiego stoi nieco schowany w północno-zachodniej części starówki. Istnieją pogłoski, że pierwotnie wybudowany został jeszcze w XIII w. Początkowo był klasztorem cysterskim – aż do XVII w., kiedy w wyniku sekularyzacji przeszedł na własność państwa, które urządziło tu gimnazjum. Po przejęciu władzy przez Rosjan, w początkach XVIII w. znów zaczął pełnić funkcje kościelne, dziś jest katedrą estońskiego kościoła prawosławnego.

Budynki świeckie

Tallin, ratusz miejski

Tallin, ratusz miejski

Plac Ratuszowy – główną atrakcją jest tu oczywiście ratusz, wybudowany pierwotnie w początkach XIV w., choć na początku pełnił funkcję magazynu, a potem teatru. Dopiero od końcówki XIV w. został „ratuszem”. W 1404 r. przebudowano go do obecnej postaci. Przy placu znajduje się wiele innych zabytkowych budynków, np. dawna siedziba Wielkiej Gildi, pochodząca z początków XV w.

„Trzy siostry”, znajdujące się na północnym krańcu starówki trzy widowiskowe kamienice, uznawane za jedne z najstarszych budynków w Tallinie. Po raz pierwszy wspominane w 1372 r., ale wybudowane wcześniej. Obecny ich wygląd pochodzi z XV w. Nieodłącznie skojarzyły się nam z podobnymi „Trzema Braćmi” z Rygi.

Tallin, słynne "trzy siostry"

Tallin, słynne „trzy siostry”

Mury i baszty obronne

Gruba Małgorzata – wielka (a raczej rzeczywiście „gruba”) baszta obronna od strony północnej, wybudowana w XVI w., a bardziej – dobudowana do istniejącej tu wcześniej (XV w.) Wielkiej Bramy Nadbrzeżnej – razem miały bronić miasta od strony portu. Mieści się tu teraz oddział Muzeum Morskiego i pewnie dlatego przy bramie znajdziecie ważne w naszej historii „polonica” – tablicę upamiętniającą internowanie okrętu ORP Orzeł we wrześniu 1939 r. i jego brawurową ucieczkę z tallińskiego portu.

Tallin, baszta "Gruba Małgorzata"

Tallin, baszta „Gruba Małgorzata”

Tallin, brama Viru

Tallin, brama Viru

Tallin, "Kiek in de Kök" (z prawej)

Tallin, „Kiek in de Kök” (z prawej)

Brama Viru, kolejna średniowieczna brama miejska, pochodząca z XIV w. Po obu jej bokach stoją małe wieże – brama prowadziła kiedyś przez fosę otaczającą stare miasto. Dziś jest jednym z symboli Tallina, bramą przez którą wchodzą współcześnie mieszkańcy miasta, by dostać się na starówkę. Po stronie starego miasta łączy się z ulicą Viru, pełną sklepów, restauracji i kawiarni, prowadzącą na Plac Ratuszowy.

Kiek in de Kök, w wolnym tłumaczeniu „zajrzyj od kuchni”. Wieża artyleryjska, znajdująca się nieco poniżej wzgórza Toompea (38 m wysokości, mury o grubości 4 m). Wybudowana w XV w., w kolejnych stuleciach przeszła lekkie przebudowy.

Rozległe mury i baszty obronne najlepiej ogląda się z zewnątrz starego miasta. Niezłe widoki można znaleźć od północno-zachodniej i północno-wschodniej części starówki. Ale oczywiście najlepiej zobaczyć wszystko z tarasów widokowych na wzgórzy Toompea.

Wspominaliśmy już, że udało się nam odwiedzić trzy nadbałtyckie stolice w ciągu jednego roku. Dokładniej, Wilno, Rygę i Tallin widzieliśmy w ciągu raptem 2 miesięcy (wrzesień – listopad 2014 r.). Ciekawi byliśmy własnych odczuć i porównania tych trzech miast. Możemy się teraz nimi z Wami podzielić.

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, Plac Ratuszowy

Tallin, Plac Ratuszowy

Jeśli chodzi o Wilno – miasto zdecydowanie z polskimi śladami, co znacznie podnosi wartość turystyczną dla Polaków. Dużo tu i polskich śladów i związków religijnych z Polską. Ale szczerze mówiąc, nie zdołaliśmy poczuć jakiejś „głębi” w starówce Wilna. Ryga z kolei zdecydowanie najpiękniejsza, ale trochę zbyt „nowa” – tak, wiemy, to absurdalny zarzut, ale jednak piękna, kolorowa i odnowiona ryska starówka sprawia wrażenie skrojonej pod turystów. I turystów tu rzeczywiście tabuny.

Natomiast, to czego nie poczuliśmy w Wilnie i Rydze, a poczuliśmy w Tallinie – to klimat. Klimat prawdziwego starego miasta. Takie starego przez duże „S”. Na pewno pomaga zabudowa – ciasna, widowiskowa i taka… „stara”. Na pewno pomaga świetne oznakowanie architektury, które sprawia, że masz wrażenie, że praktycznie każdy budynek tu ma co najmniej 500 lat. Świetnie zachowane miejskie mury z ogromną liczbą baszt doprawiają wrażenia cofnięcia się w czasie. W listopadzie można się tu zapuścić w uliczki, w których nie ma żywego ducha. A ta architektura… z pewnością będzie osobny wpis na naszym blogu o niej – musimy się z Wami podzielić pięknem tego miasta.

Całość sprawia, że chociaż Wilno najbliższe jest nam duchowo, a Ryga najbardziej wryła się pojedynczymi obrazami w pamięć, to jednak jako całość zdecydowanie stawiamy na starówkę Tallina. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam małą galerię nocnych zdjęć starego Tallina.

Pełna galeria najważniejszych atrakcji turystycznych starówki Tallina znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Estonia

Tallin, pałac Kadriorg

Turystyczne atrakcje Tallina nie kończą się w obrębie starówki. Poza nią także znajdziecie tu warte uwagi miejsca, związane z historią, czasem tą dawną, a czasem najnowszą. Zapraszamy do lektury naszej listy takich miejsc.

Tallin, stare miasto

Stare miasto estońskiej stolicy to nie tylko zabytki, ciasne uliczki, zamek i mury miejskie. To także zjawiskowa architektura pięknych starych kamienic, która zachwyca oko turysty. Zobaczcie te perełki okiem naszego obiektywu.

IMG_0450

Są miasta, którym uroku dodaje zmrok. Takiej zalety nie można zapewne odmówić żadnemu zabytkowemu miejscu - tak samo jest w przypadku Tallina. Starówka estońskiej stolicy prezentuje się w nocnym oświetleniu wręcz zjawiskowo.

 

Palaipaphos, czyli początki historii Pafos

Cypryjskie Pafos ma bardzo długą i bujną historię. Co ciekawe, zaczyna się ona nie tu, gdzie dziś znajduje się współczesne miasto, a trochę ponad 20 km na wschód, w dzisiejszej wiosce o nazwie Kouklia. To tu narodziło się wielkie starożytne Pafos.

Cypr 2015, dzień 6 (poprzedni wpis: Grobowce (nie)Królewskie w Pafos). W poprzednim wpisie pokazaliśmy Wam już pierwszą z dużych atrakcji turystycznych w Pafos, czyli tzw. Grobowce Królewskie, które z królami wspólnego nigdy nic nie miały. Dziś rozpoczniemy wędrówkę po historii miasta, zaczynając pod miejsca, w którym ono powstało. A żeby poznać początki Pafos, trzeba… wyjechać z miasta ponad 20 km na wschód, do dzisiejszej wsi Kouklia.

Pierwotne Pafos bowiem założone zostało ok.1650 r. p.n.e. właśnie na terenach dzisiejszej Koukli. W czasach kultury mykeńskiej stało się ważnym ośrodkiem miejskim, a już ok.XII w. p.n.e. istniała tu istotna świątynia Afrodyty – która wg legendy tuż obok tego miejsca wyłoniła się z głębin morskich (jeszcze o tym miejscu napiszemy w którymś z kolejnych wpisów). Pafos przez cały okres aż do czasów hellenistycznych i greckich rozrastało się tutaj, pełniąc rolę ważnego ośrodka miejskiego oraz jednego z najważniejszych na wyspie miejsc kultu religijnego.

Palaipaphos, ruiny sanktuarium Afrodyty

Palaipaphos, ruiny sanktuarium Afrodyty

Palaipaphos, ruiny sanktuarium Afrodyty

Palaipaphos, ruiny sanktuarium Afrodyty

Palaipaphos, ruiny sanktuarium Afrodyty

Palaipaphos, ruiny sanktuarium Afrodyty

Palaipaphos, ruiny sanktuarium Afrodyty

Palaipaphos, ruiny sanktuarium Afrodyty

Swoje miejsce Palaipaphos (Stare Pafos) utrzymało do mniej więcej IV w. p.n.e., kiedy to stopniowo ośrodek miejski zaczął przenosić się na wybrzeże, tu gdzie dziś znajduje się park archeologiczny w Pafos (tym dzisiejszym). Początkowo w dotychczasowym miejscu działała wciąż prężna świątynia Afrodyty, ale nadejście czasów chrześcijaństwa spowodowało, że i ona szybko traciła w początkach naszej ery na znaczeniu. O losie Palaipaphos ostatecznie zdecydowała seria trzęsień ziemi z IV w., które zniszczyły niemal doszczętnie większość istniejących wtedy na wyspie miast, także Pafos.

Część mieszkańców jeszcze wytrwała, ale dobiły ją liczne najazdy, w wyniku których resztki ludności na zawsze opuściły Palaipaphos w mniej więcej VII wieku. Podobno już w I w. ówczesne Pafos odwiedzili św.Paweł i św.Barnaba. Dziś ruiny Palaepaphos wpisane są na listę UNESCO wraz ze starożytnymi ruinami Nea Paphos (Nowego Pafos), znajdującymi się w dzisiejszym mieście.

Ze starego Pafos nie zostało do dzisiejszych czasów zbyt wiele. Trzeba sporej wyobraźni, żeby zobaczyć duże niegdyś miasto z jednym z najważniejszych w tamtych czasach w całym antycznym świecie miejsc kultu religijnego. Ze świątyni Afrodyty pozostało raptem trochę kamieni – a właściwie z obu świątyń, bo po tej budowanej w czasach mykeńskich również Rzymianie wybudowali swoją, w I w. n.e.

Palaipaphos, średniowieczny pałac

Palaipaphos, średniowieczny pałac

Palaipaphos, średniowieczny pałac

Palaipaphos, średniowieczny pałac

Palaipaphos, średniowieczny pałac, Muzeum Archeologiczne

Palaipaphos, średniowieczny pałac, Muzeum Archeologiczne

Palaipaphos, średniowieczny pałac, Muzeum Archeologiczne

Palaipaphos, średniowieczny pałac, Muzeum Archeologiczne

Palaipaphos, średniowieczny pałac, Muzeum Archeologiczne

Palaipaphos, średniowieczny pałac, Muzeum Archeologiczne

Palaipaphos, średniowieczny pałac, Muzeum Archeologiczne, oryginał mozaiki "Leda z łabędziem"

Palaipaphos, średniowieczny pałac, Muzeum Archeologiczne, oryginał mozaiki „Leda z łabędziem”

Oprócz tego zachowały się tu fragmenty tzw. Domu Ledy, w którym odkryto cenną podłogową mozaikę „Leda z łabędziem”, dziś pokazywaną w miejscowym muzeum. No i kilka pozostałości rzymskich rezydencji, dziś wystających z ziemi do poziomu kolan. Wspomniane muzeum mieści się w średniowiecznym dworze na końcu stanowiska archeologicznego (wstęp w cenie biletu do ruin), wybudowanego pierwotnie w XIII w., jeszcze za panowania Francuzów na Cyprze. Potem rozbudowali i przebudowali go Turkowie w XVI w. Z pierwotnej części zachowało się jedno ze skrzydeł – właśnie w nim mieści się dziś muzeum.

Muzeum Archeologiczne, choć maleńkie – ledwie dwie sale – zdecydowanie jest najbardziej warte zobaczenia. Znajdziecie tu przedmioty znalezione na terenie Koukli, pochodzące z czasów mykeńskich oraz hellenistycznych i rzymskich. Także inskrypcje pisane w skrypcie typowo cypryjskim. Najnowszymi eksponatami są niewielkie pozostałości z XVI-wiecznego kościoła św.Mikołaja, wybudowanego na terenach ruin, zniszczonego przez pożar w XVIII w. Najważniejszymi eksponatami są zdecydowanie te pochodzące z czasów powstawania Pafos, święte kamienie z sanktuarium Afrodyty oraz np. wanny z XIII – XI w. p.n.e. Oraz oczywiście wspomniany oryginał mozaiki „Leda z łabędziem”

Gdy będziecie zwiedzać teren stanowiska archeologicznego, na pewno rzuci się Wam w oczy stojący poza jego terenem stary kościółek NMP (Panagia Odigitria), wybudowany w XII w., prawdopodobnie na ruinach starożytnej pogańskiej świątyni. Równie prawdopodobne, ze względu na otaczające kościół ruiny z łukami, jest też, że znajdował się tu także klasztor. Pogańska świątynia zniszczona została podczas trzęsienia ziemi gdzieś w dawnych czasach.

Palaipaphos, pozostałości "Domu Ledy"

Palaipaphos, pozostałości „Domu Ledy”

Palaipaphos, pozostałości kościoła św.Mikołaja

Palaipaphos, pozostałości kościoła św.Mikołaja

Palaipaphos, pozostałości rzymskich willi

Palaipaphos, pozostałości rzymskich willi

Kouklia, kościół Panagia Odigitria

Kouklia, kościół Panagia Odigitria

Tu częściowo wyjaśnia się marny stan dzisiejszy sanktuarium Afrodyty.Bo kościół, choć znajduje się poza ogrodzeniem stanowiska archeologicznego, położony jest ledwie kilkanaście metrów od pozostałości starożytnego miejsca kultu. Zbudowany został z kamieni, pochodzących z ruin sanktuarium. We wnętrzach znajdują się cenne historyczne malowidła, pochodzące z czasów budowy kościoła. Jest on niestety zamknięty, nabożeństwa odbywają się w nim tylko kilkanaście razy w roku i tylko wtedy jest otwierany.

Tyle pozostało ze starego Pafos w Koukli. Miasto ok. IV w. przeniosło się w obecne miejsce i tam ponownie rozkwitło. Dziś Pafos (to właściwe) znane jest z ogromu starożytnych pozostałości i świetnego stanowiska archeologicznego z pięknymi, świetnie zachowanymi mozaikami. Ale to już zobaczycie w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Palaipaphos na Cyprze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Watykan, czyli zobacz całe państwo w jeden dzień

Ostatnią naszą podróżą w 2014 r. był grudniowy weekendowy wypad do Rzymu. Plany zakładały przede wszystkim gruntowne zwiedzanie Watykanu – a potem pierwsza chyba u nas tematyczna wycieczka filmowa – po Rzymie oczywiście.

Rzym i Watykan od zawsze pozostawały na naszej liście miejsc do odwiedzenia – ale na czyjej liście ich nie ma ? Jako że w ciągu weekendu Rzymu zwiedzić się nie da, a przynajmniej nie tak dokładnie, jak byśmy sobie to wymarzyli, to postanowiliśmy postawić na Watykan i zwiedzić w nim wszystko, co się da.

Nasza wizyta we włoskiej stolicy rozpoczęła się z przygodami – wylot mieliśmy w dniu, kiedy we Włoszech ogłoszono strajk generalny. Już po przyjeździe z Poznania do Warszawy (wylot z Okęcia) znaleźliśmy w telefonie SMSa od WizzAir-a, z informacją o przełożeniu lotu o kilkanaście godzin. Dobre i to – mogli odwołać. Wylot mieliśmy mieć wcześnie rano, przełożono go na bardzo późny wieczór (strajk we Włoszech trwał do 18-tej). Mieliśmy więc okazję, by nadrobić nieprzespaną przez podróż do stolicy noc – zadekowaliśmy się w jednym z hoteli niedaleko Okęcia i poszliśmy… spać :) A wcześniej pierwszy raz zamówiliśmy telefonicznie pizzę do hotelu – dotarła bezbłędnie :)

Koniec końców, zamiast w południe, na lotnisku w Rzymie wylądowaliśmy miej więcej ok. godziny 23:00. I od razu wpadamy w cudowny (ale nie przed północą) południowy „burdel”. Na szczęście przydają się kupione wcześniej przez Internet bilety na autobus do centrum miasta – choć przy akompaniamencie protestów kochanych rodaków (Polaków niestety stąd dobrze nie zapamiętamy), to jednak wsiedliśmy omijając ogonek tych, którzy bilety kupowali u kierowcy. Tłumaczenie rodakom, że bilety już mamy, to jak bicie grochem o ścianę. Ale widzieliśmy już Polaków w gorszych momentach w naszych podróżach…

Ogrody Watykańskie, mury obronne i wieża Leona XIII

Ogrody Watykańskie, mury obronne i wieża Leona XIII

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI i fontanna Orła

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI i fontanna Orła

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Gospodarz naszego hostelu wcześniej już zgodził się nas przyjąć o nieprzyzwoitej godzinie, biorąc pod uwagę okoliczności, czyli włoski strajk. Mało tego, wyjechał po nas samochodem (zapewne, żeby przyśpieszyć nasze przybycie i iść spać, ale zawsze to miło) i tylko dzięki temu na miejscu byliśmy tuż po 1-wszej w nocy. Szybko do łóżka, bo nazajutrz na 9-tą rano mieliśmy kupione bilety do Ogrodów Watykańskich oraz do Muzeum Watykańskiego.

Ogrody Watykańskie, wieża św.Jana

Ogrody Watykańskie, wieża św.Jana

Słów kilka o samym Watykanie – jak powszechnie wiadomo, to najmniejsze państwo świata. Posiada ledwie kilkuset obywateli, którymi są głównie dostojnicy kościelni. Kilka tysięcy pracowników cywilnych codziennie dojeżdża tu do pracy z Rzymu. Państwo żyje głównie z turystyki oraz… znaczków pocztowych. Dużym źródłem dochodów są też inwestycje finansowe, ale tu akurat ostatnio pełno afer…

Watykan oficjalnie jako państwo istnieje całkiem niedługo, bo od 1929 r. Aczkolwiek stolicą papieską jest już od 1377 r., kiedy to papież Grzegorz XI powrócił tu z Awinionu. Papieże swoją siedzibę w Rzymie mieli już wcześniej, na Lateranie, ale gdy Grzegorz XI zdecydował o powrocie siedziby papieży do Rzymu, zastał Lateran w ruinie. Także wcześniej, już w IX w. ówczesny papież Leon IV dobudował rzymskie mury miejskie dookoła bazyliki św.Piotra, chcąc ją w przyszłości obronić przed wrogimi najazdami i związanymi z nimi zniszczeniami. Miejsce męczeństwa św.Piotra, na którym stoi do dziś bazylika, było bowiem przedmiotem kultu i opieki ze strony papieży już od początków chrześcijaństwa. Dziś Watykan w całości jest wpisany na listę UNESCO – de facto jest więc jedynym państwem, znajdującym się więc w całości na tej liście – taka ciekawostka.

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie, Dzwon Milenijny i widok na bazylikę św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Dzwon Milenijny i widok na bazylikę św.Piotra

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie, nadajnik Radia Watykańskiego

Ogrody Watykańskie, nadajnik Radia Watykańskiego

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora

Zwiedzanie Watykanu zaczynamy od papieskich ogrodów. Nie jest to miejsce dostępne publicznie do zwiedzania, dostać się tu można wyłącznie pod opieką przewodnika, wykupując stosowny bilet, w naszym przypadku był to bilet łączony – razem z wejściem do Muzeum Watykańskiego. Bilet kupuje się przez internet na stronach muzeum. Co istotne, bodajże raz w tygodniu (w soboty) dostępna jest opcja przewodnika w języku polskim – i taką też opcję udało się nam kupić. Bilety na wejście do ogrodów pojawiają się na stronach Muzeum Watykańskiego mniej więcej z dwumiesięcznym wyprzedzeniem – warto je upolować, bo ilość chętnych jest limitowana (zazwyczaj do 20-30 osób na grupę). Co równie ważne – bilety do Muzeum Watykańskiego, kupione przez internet uprawniają do skorzystania z osobnego wejścia do muzeum, z pominięciem gigantycznej – szczególnie w sezonie letnim – kolejki dla tych, którzy kupują bilety w kasie. Stanie w niej może zająć nawet kilka godzin (!).

Wchodzimy więc sobie bez kolejki na teren muzeum, ale zamiast wchodzić na teren wystawienniczy, stawiamy się w holu w odpowiednim miejscu (wskażą je panie w informacji) i czekamy na przewodnika. Punktualnie stawia się przewodniczka – młoda dziewczyna, jak się potem okaże córka polskich emigrantów. I okazuje się, że jesteśmy jedynymi uczestnikami tej wycieczki – w połowie grudnia tylko my wykupiliśmy bilety na polskojęzyczną wycieczkę  – mamy więc prywatny tour po Ogrodach Watykańskich. Na początek nasze małe hobby – czyli części Muru Berlińskiego, także te rozsiane po świecie – okazuje się, że papież Jan Paweł II też dostał w prezencie jeden z elementów – stoi na początku naszej trasy zwiedzania.

Ogrody Watykańskie zajmują ponad 20 ha powierzchni i są w większości traktowane jako obszar parku. Niewielka ich część jest zalesiona. Uliczki parkowe wypełnione są fontannami, rzeźbami oraz wizerunkami maryjnymi. Do najważniejszych budowli, znajdujących się w Ogrodach Watykańskich, koło których przechodziliśmy (część terenu jest zamknięta dla zwiedzających), należą:

  • klasztor Mater Ecclesiae, a w zasadzie były klasztor. Budynki kiedyś służyły do celów administracyjnych, dopiero za pontyfikatu Jana Pawła II przeznaczono go na cele klasztorne. Obecnie służy jako rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, który postanowił spędzić tu resztę życia. Klasztor przylega częściowo do średniowiecznych murów, którymi papież Leon IV otoczył bazylikę św.Piotra w IX w. Blisko klasztoru znajduje się jedna z dwóch zachowanych średniowiecznych wież obronnych – wieża Leona XIII, papieża, który uczynił z niej swoją letnią rezydencję. Przy klasztorze znajduje się także widowiskowa Fontanna Orła (Fontana dell’Aquilone), wybudowana w 1612 r., za pontyfikatu papieża Pawła V – ma sztuczne groty, z których wypływa woda oraz wplecione znaki heraldyczne tego papieża (orzeł i gryf);
Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Muzea Watykańskie, wejście

Muzea Watykańskie, wejście

  • replika groty z Lourdes, zbudowana w Ogrodach Watykańskich na polecenie papieża Leona XIII w 1902 r., jest mniejsza od oryginały, ale zachowuje wszelkie proporcje. Oryginalny ołtarz z Lourdes jest darem tamtejszego biskupa dla papieża Jana XXIII. Jan Paweł II często zapraszał tu młodzież do wspólnej modlitwy;
  • Muzea Watykańskie, obraz Caravaggio

    Muzea Watykańskie, obraz Caravaggio

    wieża św.Jana, druga ze wspomnianych wyżej średniowiecznych wież obronnych, znajdująca się w najwyższym punkcie Wzgórza Watykańskiego (tym samym zdobyliśmy najwyższy szczyt Watykanu :) – 60 m n.p.m.). W parku przy wieży i przyległych do niej murach znajduje się kilka ofiarowanych Janowi Pawłowi II rzeźb i elementów sakralnych, m.in. krzyż armeński i drzewko oliwne od rządu Izraela. Przy sąsiadującym z wieżą lądowisku dla papieskich helikopterów stoi także statua Matki Boskiej Częstochowskiej, podarowana naszemu papieżowi. Bo wieża św.Jana silnie związana jest z pontyfikatem polskiego papieża – mieszkał tu na początku swojego pontyfikatu. Podczas swojej wizyty w 2008 r. mieszkał tu także prezydent USA, George W.Bush;

  • siedziba Radia Watykańskiego, oficjalnej papieskiej rozgłośni, nadającej na podstawie traktatu z 1929 r., dającego Watykanowi niezależność. Radio Watykańskie nadaje w wielu językach, także w języku polskim;
  • Dzwon Milenijny, odlany na życzenie Jana Pawła II, który obwieszczał światu nadejście nowego tysiąclecia, z wizerunkiem naszego papieża. Spod niego rozpościera się świetny widok na tyły bazyliki św.Piotra;
  • Kolegium Etiopskie, wybudowane w 1929 r., jedyna tego typu szkoła na terenie Watykanu;
Muzea Watykańskie, słynne schody

Muzea Watykańskie, słynne schody

Muzea Watykańskie, dzieło Rafaela Sancti

Muzea Watykańskie, dzieło Rafaela Sancti

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

  • Stacja kolejowa w Watykanie – Watykan ma najkrótszą na świecie sieć linii kolejowych – w jego obrębie znajduje się… 300 m torów kolejowych oraz jedna stacja. Dostęp do włoskiej sieci kolejowej zapewnił sobie Watykan w traktacie z 1929 r. Jednak kolej służy prawie wyłącznie do transportu towarów, bardzo rzadko używana jest do przejazdów papieży – raptem kilka razy w swojej historii. Watykan nie ma żadnego własnego pociągu ani nie zatrudnia kolejarzy;
  • Pałac Gubernatora, siedziba cywilnej administracji Watykanu, chyba najbardziej okazały budynek na terenie ogrodów, jednocześnie siedziba Poczty Watykańskiej. Przed nim znajduje się, skomponowany z krzewów i kwiatów aktualny herb papieski (każdy papież ma inne znaki heraldyczne), a za nim – kościół NMP Królowej Rodziny wraz z kaplicą św.Marty. Pomiędzy budynkiem a bazyliką św.Piotra znajduje się jeszcze mały kościół św.Szczepana (zbudowany wg legendy przez papieża Leona I w V w., odbudowany w XII w. i odnawiany w XV, XVIII I XX w.). Zachowały się XII-wieczne drzwi kościoła oraz XVIII-wieczna fasada;
  • Palazzo di Tribunale, budynek sądu watykańskiego. To tu odbywają się procesy dostojników watykańskich i najgłośniejsze sprawy sądowe, dotyczące kościoła;
  • Casina Pio IV (willa Piusa IV), kompleks willowy, którego budowę rozpoczął w połowie XVI w. papież Paweł IV, a dokończył Pius IV kilka lat później. To tak naprawdę dwa budynki, z których jeden jest czymś w rodzaju starożytnego nimfeum z fontanną od frontu. Wnętrza budynków są bogato zdobione freskami z czasów budowy. Dziś oba są siedzibą Papieskiej Akademii Nauk;
Muzea Watykańskie, słynna Biga, rzeźba rzymskiego rydwanu z I w., odrestaurowana w XVIII w.

Muzea Watykańskie, słynna Biga, rzeźba rzymskiego rydwanu z I w., odrestaurowana w XVIII w.

Muzea Watykańskie, galeria arrasów

Muzea Watykańskie, galeria arrasów

Muzea Watykańskie, dekoracje sklepienia

Muzea Watykańskie, dekoracje sklepienia

Muzea Watykańskie, "Jan Sobieski pod Wiedniem" Jana Matejki

Muzea Watykańskie, „Jan Sobieski pod Wiedniem” Jana Matejki

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Zwiedzanie Ogrodów Watykańskich trwa mniej więcej 2 godziny – może być lekko dłuższe wg naszej przewodniczki przy większych grupach. Spacer kończymy przy frontowej części Pinakoteki, jednego z muzeów, należących do kompleksu Muzeów Watykańskich. Czas teraz na ich zwiedzanie.

Muzea Watykańskie to kilkanaście muzeów, połączonych w jedną całość, ze zbiorami podzielonymi tematycznie lub chronologicznie. Przedstawiają kolekcje dzieł sztuki i starożytnych pozostałości, zgromadzonych przez papieży od XV w. Bogata kolekcja średniowiecznego malarstwa zawiera dzieła Leonarda da Vinci, Rafaela Santi, Tycjana czy Caravaggio. Przebogate zbiory obejmują kolekcje pochodzące ze starożytnego Egiptu, Grecji, Rzymu i innych prastarych cywilizacji.

Znajdziecie tu również bogatą kolekcję sztuki sakralnej, w tym m.in. bizantyjskich ikon. Polacy szczególnie interesują się zawsze salą Sobieskiego, w której wystawiany jest obraz Matejki „Sobieski pod Wiedniem”, podarowany papieżowi przez samego malarza w 200-lecie zwycięstwa Jana III Sobieskiego pod Wiedniem.

Nade wszystko wrażenie robią przepięknie zdobione sale i korytarze. Ich malowania i zdobienia sprawiają, że czasem zamiast oglądać eksponaty po bokach, człowiek idzie do przodu z głową zadartą do góry… Niektóre z nich są także pięknymi galeriami sztuki, np. galeria arrasów czy galeria map. Dzieła i wrażenia dopełnia „wisienka na torcie”, czyli Kaplica Sykstyńska. To tu zwyczajowo odbywają się „konklawe”, czyli wybory nowego papieża. To stąd wypuszczany jest dym o kolorze dającym poznać, czy papież został w głosowaniu kardynałów wybrany, czy też nie. Najsłynniejsze w Kaplicy Sykstyńskiej są jednak oczywiście freski na sklepieniu, dzieło Michała Anioła z początków XVI w., w tym ten jeden najsłynniejszy, w centralnej części sufitu kaplicy – „Stworzenie Adama”.

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie, dzieło Salvadora Dali

Muzea Watykańskie, dzieło Salvadora Dali

Muzea Watykańskie, dziedziniec

Muzea Watykańskie, dziedziniec

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Nieco starsze freski znajdują się na bocznych ścianach Kaplicy Sykstyńskiej. Wymalowali je włoscy artyści ok.20 lat przed freskami Michała Anioła. Największym dziełem (pod względem powierzchni na pewno) jest fresk Michała Anioła „Sąd Ostateczny”, znajdujący się na krótszej ścianie. Kilkadziesiąt lat po jego stworzeniu, jeden z kolejnych papieży uznał nagie postacie na fresku za mało przyzwoite i nie pasujące do charakteru kaplicy, każąc zamalować intymne miejsca.

W Kaplicy Sykstyńskiej w 2014 r. obowiązywał ścisły zakaz fotografowania oraz nakaz ciszy. Egzekwowali te prawidła ochroniarze, w liczbie naprawdę imponującej. I robili to nadzwyczaj skutecznie. Dlatego zdjęcia, które widzicie (z kaplicy) pochodzą wyjątkowo z wcześniejszej mojej (jednoosobowej, a dokładnie służbowej, bez rodziny, a ze współpracownikami) wizyty z 2010 r.

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu, "Stworzenie Adama"

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu, „Stworzenie Adama”

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Atrakcją nie związaną z historią, aczkolwiek na pewno można uznać je za sztukę, są też na pewno w Muzeach Watykańskich słynne owalne schody, którymi większość turystów schodzi, opuszczając muzea. Dla niektórych być może te schody są zresztą największą atrakcją obiektu. Fakt, są nieprzeciętnie fotogeniczne :) Na zwiedzanie Muzeów Watykańskich warto zarezerwować sobie kilka godzin, tzn. przyjść tu w miarę wcześnie, by potem nie gonić po salach, aby zdążyć przed zamknięciem (muzea czynne są w godz.9-18, kasy biletowe do 16-tej).

Na koniec zostawiliśmy sobie miejsce, w którym każdy będący w Watykanie na pewno był lub będzie. Mowa oczywiście o placu św.Piotra. My patrzyliśmy na niego trochę pod kątem tego, co czekało nas kolejnego dnia (ale pssst, o tym będzie w kolejnym wpisie), dlatego też interesująca była dla nas jego historia.

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Panorama placu św.Piotra i Rzymu, widziana ze szczytu bazyliki św.Piotra

Panorama placu św.Piotra i Rzymu, widziana ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora i znaki heraldyczne papieża, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora i znaki heraldyczne papieża, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Plac zaprojektował słynny Giovanni Bernini, jeden z najsłynniejszych rzeźbiarzy i architektów z okresu baroku. Po obu stronach placu św.Piotra znajdują się potężne kolumnady, na szczycie których umieszczono mnóstwo figur świętych, wykonanych przez uczniów artysty. W centralnej części placu umieszczono starożytny egipski obelisk, przywieziony do Rzymu w początkach naszej ery. Podobno był on świadkiem męczeństwa św.Piotra – stał wtedy w cyrku Nerona. Został tu ustawiony jeszcze zanim Bernini wziął się za projektowanie placu – w 1586 r. Po obu stronach obelisku stoją dwie identyczne fontanny – ta po prawej (stojąc przodem do bazyliki św.Piotra) jest „oryginałem” z 1613 r. Lewa jest jej kopią, nieco ponad 60 lat młodszą.

Jeśli popatrzeć nad prawą kolumnadę, to nad nią znajdziecie jeszcze dwa interesujące obiekty. Po prawej stronie bazyliki, nieco z tyłu, zobaczycie spadzisty dach Kaplicy Sykstyńskiej – to stąd wierni obserwują dym unoszący się z komina kaplicy podczas konklawe. Bardziej na prawo, tuż za kolumnadą, stoi okazały Pałac Apostolski, którego pierwsze prace budowlane rozpoczęły się już w XII w. W XIII w. dobudowano m.in. tzw. „pasetto”, sekretny tunel łączący pałac z Castel Sant’Angelo, stojącym już na terenie Rzymu. Pałac Apostolski rozbudowywano wielokrotnie aż do początków XVII w., kiedy to ostatecznie przyjął obecną postać.

Na pewno znacie widok papieża, pojawiającego się w oknie swojego gabinetu. To właśnie Pałac Apostolski, a dokładnie jego najwyższe piętro i drugie okno od prawego krańca budynku. Całe to piętro to prywatne apartamenty papieskie. To w nich zmarł Jan Paweł II.

Jeszcze jeden element placu św.Piotra wart jest wspomnienia. Z pewnością kojarzycie wiadomości o uroczystościach lub wydarzeniach, dziejących się „za Spiżową Bramą”, czyli na terenie Watykanu. Spiżowa Brama znajduje się na końcu prawej kolumnady placu św.Piotra – wejścia do niej strzegą żołnierze Gwardii Szwajcarskiej, najmniejszej ponoć armii świata, ubrani w galowe, charakterystycznie kolorowe „mundury”.

Ogrody Watykańskie, stacja kolejowa w Watykanie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, stacja kolejowa w Watykanie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Muzea Watykańskie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Muzea Watykańskie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra - kolumnada i za nią Pałac Apostolski

Watykan, plac św.Piotra – kolumnada i za nią Pałac Apostolski

Watykan, kopuły bazyliki św.Piotra

Watykan, kopuły bazyliki św.Piotra

Do Gwardii Szwajcarskiej należą wyłącznie Szwajcarzy z katolickich rodzin, którzy dodatkowo muszą spełniać kilka dodatkowych kryteriów (m.in. odpowiedni wzrost i wiek). Gwardziści pełnią funkcje ochroniarzy papieża oraz… straży granicznej Watykanu.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Oglądnęliśmy już cały plac św.Piotra, czas więc na wejście do bazyliki św.Piotra, najważniejszej budowli (pod względem turystycznym i religijnym) na placu św.Piotra, dostępnej dla zwiedzających. I teraz musimy głęboko cofnąć się w czasie. W czasach starożytnych tereny dzisiejszego Watykanu nie były używane, choć formalnie były częścią miasta. W początkach naszej ery cesarze: najpierw Kaligula, a potem Neron, umiejscowili tu cyrk, będący bardziej areną walk i egzekucji chrześcijan. To tu wg legendy ukrzyżowano św.Piotra, grzebiąc go obok na cmentarzysku. Były lata 60-te I w. n.e.

Już po uznaniu chrześcijaństwa, w początkach IV w. n.e. wybudowano pośrodku przestrzeni cyrku i nekropolii okazałą świątynię, czczącą pamięć św.Piotra. Do jej budowy użyto właśnie kamieni z cyrku oraz cmentarzyska. W połowie IX w. ograbili ją Arabowie – to stało się impulsem dla papieża Leona IV do rozbudowy murów miejskich Rzymu i włączenia w ich obręb bazyliki. W tym czasie miejsce to było już popularnym celem pielgrzymek chrześcijańskich, mniej więcej od V w. chowano tu także zmarłych papieży.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Tu historia nieco się urywa – powracamy w XVI w., kiedy to bazylika św.Piotra znajduje się w stanie grożącym zawaleniem. Prace rozpoczęto w 1506 r. i trwały one przez grubo ponad sto lat. W międzyczasie zmieniali się architekci, wśród których byli m.in. Rafael Sancti i Michał Anioł. Ten drugi zresztą miał największy wpływ na jej ostateczny wygląd. W końcu bazylikę konsekrowano w 1626 r. Czyli też zanim Bernini wziął się za budowę placu św.Piotra. Długi czas była bazylika św.Piotra największym powierzchniowo kościołem chrześcijańskim na świecie, dziś jest ponoć drugim w tej kategorii.

Zamiast do środka bazyliki, najpierw kierujemy się do wejścia na kopułę. Decydują względy praktyczne – wejście na kopułę jest otwarte tylko do 16-tej, a my jesteśmy już całkiem blisko tej godziny. Wejście na kopułę możliwe jest w dwóch wariantach: 551 schodów lub winda + 320 schodów :) Cena odpowiednio: 5 / 7 EUR. My jedziemy wariantem z windą.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Ze szczytu bazyliki rozciąga się przede wszystkim przepyszny widok na wszystkie strony. Od frontu – na plac św.Piotra i cały Rzym po horyzont. Od tyłu – na Ogrody Watykańskie i wszystkie obiekty, które zwiedzaliśmy rano. Z boku – na Muzea Watykańskie, Kaplicę Sykstyńską i Pałac Apostolski – tu po prostu trzeba wejść. No i można podziwiać z bliska zdobiącą fasadę bazyliki grupę rzeźb Chrystusa i 11 Apostołów (bez św.Piotra) oraz Jana Chrzciciela.

Schodzimy na dół i wchodzimy wreszcie do bazyliki św.Piotra. Jej ogrom wprost poraża. Wystarczy powiedzieć, że znajduje się tu podobno 45 ołtarzy. Wnętrza wypełniają kaplice z grobami papieży lub relikwiami świętych oraz pomniki osobistości pochowanych w bazylice, w tym wnuczki Jana III Sobieskiego.

Najważniejszym miejscem bazyliki jest ołtarz główny wraz z chroniącym go baldachimem, znajdujący się pod kopułą bazyliki oraz kilka metrów nad grobem św.Piotra. Zarówno ołtarz, jak i baldachim zaprojektowane zostały przez Berniniego. Z tyłu za ołtarzem znajduje się „Tron Piotrowy”, także autorstwa Berniniego. Niewątpliwie jednym z ważniejszych dzieł sztuki w bazylice św.Piotra jest także Pieta Watykańska, dzieło z wczesnych lat życia Michała Anioła, gdy jeszcze był artystą nieznanym. Dziś znajduje się za kuloodporną szybą – na wszelki wypadek, bo w maju 1972 r. niezrównoważony psychicznie Węgier uszkodził młotkiem bezcenną rzeźbę, odłamując kilka części (m.in. nos i rękę Marii).

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Pieta Watykańska przedstawia Maryję, trzymającą ciało Chrystusa kilka minut po jego zdjęciu z krzyża. Rzeźba jest tak realistyczna, że ponoć można poczuć miękkość warg Maryi. Dzieło zostało zamówione pod koniec XV w. przez ówczesnego papieża. Już po jego wykonaniu, Michał Anioł połapał się, że jest ono doceniane i przypisywane innym mu współczesnym mistrzom, dlatego dodał na dziele napis, upamiętniający jego autorstwo. W licznych kaplicach bazyliki znajduje się więcej dzieł zarówno Michała Anioła, jak i Berniniego.

Watykan, żołnierz Gwardii Szwajcarskiej przy Spiżowej Bramie

Watykan, żołnierz Gwardii Szwajcarskiej przy Spiżowej Bramie

Na koniec zostawiamy sobie krypty papieskie, czyli miejsce pochówku wielu papieży, ale przede wszystkim miejsce, w którym pochowano św.Piotra. Pierwotnie znajdował się tutaj także grobowiec Jana Pawła II (widziałem go podczas wizyty w 2010 r.), ale w 2011 r. ciało papieża przeniesiono do wnętrza bazyliki św.Piotra. Dziś znajduje się w drugiej kaplicy po prawej stronie od wejścia – kaplicy św.Sebastiana, tuż za Pietą Michała Anioła. W kryptach nie wolno robić zdjęć.

Watykan, egipski obelisk w centrum placu św.Piotra

Watykan, egipski obelisk w centrum placu św.Piotra

W obrębie Watykanu, a już poza obrębem placu św.Piotra, znajduje się jeszcze jedna świątynia – kościół św.Anny, którego budowa rozpoczęła się w 1565 r. Stoi on tuż za murami Watykanu na północ od placu św.Piotra, a konsekrowany został w 1583 r.

Już poza murami Watykanu, ale ściśle z nim powiązany, stoi Castel Sant’Angelo – z placu św.Piotra prowadzi do niego szeroka Via della Conciliazione. Zamek Świętego Anioła, bo tak brzmi jego nazwa po polsku, wybudowany został początkowo w II w. jako przyszły grobowiec dla rzymskiego cesarza Hadriana i jego rodziny. Aby ułatwić dojazd, dobudowano również most na Tybrze (mauzoleum stało na przeciwległym do ówczesnego Rzymu brzegu rzeki).

Rzym, zamek św.Anioła (Castel Sant'Angelo)

Rzym, zamek św.Anioła (Castel Sant’Angelo)

Mauzoleum ukończone zostało rok po śmierci Hadriana i wtedy (139 r.) przeniesiono tu prochy zmarłego cesarza. Po nim pochowano tu czterech kolejnych rzymskich cesarzy, w tym Marka Aureliusza. Około 271 r. mauzoleum zostało przekształcone w twierdzę i tak przetrwało do mniej więcej 410 r., kiedy to Rzym przeżył najazd Wizygotów. Napastnicy zniszczyli mauzoleum, a prochy cesarzy rozrzucili.

Watykan, bazylika św.Piotra, ołtarz z baldachimem

Watykan, bazylika św.Piotra, ołtarz z baldachimem

Wg legendy nazwa pochodzi od ukazania się Archanioła Michała w 590 r., zwiastującego koniec plagi, niszczącej wtedy Rzym. Do dziś na jego szczycie znajduje się statua archanioła, obecna z połowy XVIII w. W XIII w. papież Mikołaj III połączył tajnym tunelem zamek z Pałacem Apostolskim – tunel ten miał być drogą ucieczki papieży w razie niebezpieczeństwa. I rzeczywiście kilka razy w historii się przydał. Zamek używany był też w historii jako więzienie – więźniem był m.in. słynny Giordano Bruno przed tym, jak w 1600 r. został spalony na stosie na głównym wtedy rynku Rzymu Campo de Fiori.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

W ten sposób w jeden dzień zwiedziliśmy wszystko, co było w naszej mocy w Watykanie, najmniejszym państwie świata, stolicy współczesnego chrześcijańskiego świata. Nieco wymęczeni (przyjazd do hostelu po pierwszej w nocy, wczesna pobudka bo kupione były bilety na zwiedzanie Ogrodów Watykańskich), ale zadowoleni, skończyliśmy dzień w małej restauracyjce na rogu murów Watykanu. Włoski makaron wzniecił w nas chęć do poruszania się wieczorem – zrobiliśmy sobie nocną rundkę po najważniejszych atrakcjach Rzymu.

Ale zanim pokażemy Wam Rzym nocą, pokażemy Wam nasz drugi dzień w wiecznym mieście. A w zasadzie sam poranek, bo już w południe wylatywaliśmy z powrotem do Polski. Pokażemy Wam więc tematyczny rajd po Rzymie śladami książki „Anioły i demony” Dana Browna oraz filmu na jej podstawie, z rolami Toma Hanksa i Ewana McGregora.

Pełna galeria zdjęć z Watykanu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne zdjęcia z: Włochy

Wjeżdżamy na przełęcz Passo dello Stelvio

Przejazd wyjątkowo krętą i stromą drogą, drugą co do wysokości w Alpach ? Możliwość zabawy w głębokim śniegu w początkach lipca ? Nocleg w temperaturze graniczącej z zerem ? Droga na przełęcz Passo dello Stelvio we włoskich Alpach spełnia wszystkie te warunki :)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano "Romea i Julię" :)

Genua, Akwarium Morskie

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui - mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta - jedno z największych akwariów morskich w Europie.

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Rzym i Watykan, Watykan

Cypr, malowane cerkwie z listy UNESCO w górach Troodos

Cypryjskie góry Troodos to kraina pięknych krajobrazów, malowniczych górskich wsi i miasteczek oraz niezliczonej ilości (jest ich tu podobno kilkaset) starych kamiennych kościołów i klasztorów. Część z nich zbliża się do wieku 1000 lat.

Cypr 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Dwa światy Nikozji: świat turecki). Po kilkugodzinnym zwiedzaniu Nikozji uciekamy ze stolicy Cypru na zachód. Po Larnace, południowo-wschodnim wybrzeżu oraz Nikozji, przyszedł czas, by wjechać w cypryjskie góry. Pasmo Troodos to najwyższe góry wyspy, najwyższym szczytem jest znajdujący się tu Olimp (1952 m n.p.m.). Tym, z czego góry Troodos najbardziej słyną, są ogromne ilości starych, kamiennych kościółków i monasterów, ukrytych w wielu wsiach i miasteczkach oraz na totalnych ustroniach górskich. Jest ich tu podobno ponad 200 (mowa tylko o tych zabytkowych) i to właśnie dla nich wjechaliśmy w góry Troodos.

Oczywiście nie mieliśmy ambicji znaleźć wszystkich dwustu – to nierealne, a poza tym jednak chyba nudne. Na Troodos mieliśmy resztę dnia po zwiedzaniu Nikozji oraz cały następny dzień – nocleg mieliśmy zarezerwowany w jednej z bardziej znanych górskich miejscowości – Pedoulas. Naszym głównym celem wjazdu w pasmo Troodos było zobaczenie wszystkich dziesięciu kościołów i monasterów, wpisanych na listę UNESCO. Temu celowi została podporządkowana nasza trasa.

Ale na tych dziesięciu miejscach sakralne atrakcje Troodos się nie kończą – te dziesięć obiektów zostało wpisane na listę UNESCO ze względu na unikalne malowania wnętrz. Jest jednak wiele innych obiektów, które poszczycić się mogą co najmniej tym samym wiekiem, a dużo bogatszą historią i rangą sakralną czy społeczną. Są też bardzo niepozorne, stojące przy drogach kamienne mini-kościółki bez żadnej dziś rangi, ale z historią sięgającą tysiąca lat (pierwsze kościoły w górach Troodos powstały w XI w.).

Nasza trasa pomiędzy kościołami z listy UNESCO w górach Troodos

Nasza trasa pomiędzy kościołami z listy UNESCO w górach Troodos

Ustaliliśmy sobie więc trasę, prowadzącą po górach Troodos wzdłuż wszystkich dziesięciu obiektów z listy UNESCO, dodając do listy zwiedzania wszystko, co dało się znaleźć po drodze – oczywiście w takich ilościach, żeby zmieścić się w założonym czasie. Momentami trzeba było rezygnować z części – np. we wspomnianym Pedoulas, gdzie zakładaliśmy zobaczenie jednego kościółka z listy UNESCO, a na miejscu okazało się, że wszystkich kościołów we wsi jest 12 (!), z czego połowa to dużej klasy zabytki (XIII – XV w.). Takich dylematów było więcej, inaczej nie wyjechalibyśmy z Troodos przez tydzień.

W tym wpisie skupimy się na pokazaniu tego, co było dla nas najważniejsze, czyli tych głównych atrakcji z listy UNESCO. Zobaczycie je w kolejności zwiedzania, a tutaj możecie znaleźć przygotowaną przez nas w Google Maps gotową trasę, którą przejechaliśmy w październiku 2015 r.

Jako pierwszy odwiedziliśmy kościółek Panagia Phorviotissa (Asinou), położony kilka kilometrów na południowy-zachód od miejscowości Nikitari (w sumie nieco ponad 50 km od Nikozji). Kościół wybudowany został na przełomie XI / XII w. i później, jeszcze w XII w., rozbudowany do dzisiejszej postaci. Początkowo był częścią istniejącego tu wtedy monasteru. Pierwsze malowania wykonano tu w 1105 / 06 r., ale w XIII w. w wyniku trzęsienia ziemi kościół został częściowo zniszczony. Po jego odbudowie, częściowo przemalowano na przełomie XIII / XIV w., a potem w XIV w. Ostatnia część fresków pochodzi z XVII w. Zachowały się wewnątrz freski ze wszystkich tych okresów, do najstarszych i najważniejszych należą freski, znajdujące się wewnątrz kościelnej kopuły. Kościół zastajemy zamknięty, nie jesteśmy w stanie więc zobaczyć fresków, z których jest znany. Świątynia stoi na lekkim odludziu, poza zasięgiem zabudowań ludzkich.

Cypr, góry Troodos, Panagia Phorviotissa (Asinou)

Cypr, góry Troodos, Panagia Phorviotissa (Asinou)

Cypr, góry Troodos, Panagia Phorviotissa (Asinou)

Cypr, góry Troodos, Panagia Phorviotissa (Asinou)

Z okolic Nikitari przemieszczamy się teraz do Kalopanagiotis, niewielkiej wsi na zachód od Nikitari, samochodem ok.30 km jazdy. Kalopanagiotis znana jest ze swojego widowiskowego położenia i tradycyjnej zabudowy oraz kilku kościołów. Najbardziej znaną atrakcją turystyczną jest tu klasztor Agios Ionannis Lambadistis, powstały w XV w. z połączenia trzech wybudowanych tu wcześniej kościołów (XI, XII i XV w.). Wtedy to dobudowano tu dwa skrzydła z celami dla mnichów. Monaster był czynny do początków XIX w., od tego czasu służy jedynie jako kościół. Główna klasztorna świątynia posiada cudownie kolorowe malowania we wnętrzach, niestety surowo przestrzegany jest tu zakaz fotografowania. I jeszcze jedno – kościół otwarty jest jedynie do godz.17-tej (przynajmniej tak było w październiku 2015 r.), zdążyliśmy dosłownie na ostatnią chwilę.

Cypr, góry Troodos, klasztor Agios Ionannis Lambadistis

Cypr, góry Troodos, klasztor Agios Ionannis Lambadistis

Cypr, góry Troodos, klasztor Agios Ionannis Lambadistis

Cypr, góry Troodos, klasztor Agios Ionannis Lambadistis

Jakieś 2-3 km na południe, w sąsiedniej wsi Moutoullas, znajduje się kolejny kościółek z listy UNESCO – Panagia tou Moutoulla, typowy przykład bizantyjskiego kościoła z gór Troodos: ściany z miejscowego kamienia i dach z drewna z pobliskiego lasu. Wybudowany został w 1280 r., a lekko rozbudowany w końcówce XVI w. We wnętrzach zachowały się freski z XIII i XIV w. Także drewniane drzwi wejściowe są oryginalne. Niestety ten kościółek także był podczas naszej wizyty zamknięty.

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Moutoulla

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Moutoulla

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Moutoulla

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Moutoulla

Drugiego dnia naszego pobytu w terenach pasma Troodos zaczęliśmy szukanie kościołów z listy UNESCO od wsi, w której spaliśmy – Pedoulas. Tu znajduje się mały kościółek Archangelos Michael (Archanioła Michała), wybudowany z inicjatywy miejscowego księdza w końcówce XV w. Kościół wyróżnia się tym, że freski we wnętrzach zostały podpisane przez autorów, co jest tutaj rzadkością. I o dziwo, świątynię zastajemy otwartą, co umożliwia nam i zobaczenie, i obfotografowanie bogatych fresków we wnętrzach – obowiązkowo bez flesza oczywiście.

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Niemal 20 km na wschód leży wieś Kakopetria, na której peryferiach stoi kościół Agios Nikolaos Tis Stegis, będący dzisiejszą jedyną pozostałością po znajdującym się tu kiedyś monasterze, który stracił na znaczeniu w XVII w. i został ostatecznie opuszczony wiek później. Kościół wybudowany został w XI w. We wnętrzach znajdują się freski z okresu XI – XIII w. oraz jedyne datowane przez autorów – z XVII w. Najważniejsze bizantyjskie ikony z tego kościoła przechowywane są w Muzeum Bizantyjskim w Nikozji. Opiekunowie kościoła nie przeszkadzają w robieniu zdjęć – ale znów przypominamy – wyłączyć lampę błyskową !

Cypr, góry Troodos, kościół Agios Nikolaos Tis Stegis

Cypr, góry Troodos, kościół Agios Nikolaos Tis Stegis

Po sąsiedzku, w położonej na północ od Kakopetrii wsi Galata, znajduje się kolejny z kościołów, wpisanych na listę UNESCO – Panagia Poditou. Był on częścią monasteru, ufundowanego w tym miejscu w 1502 r. przez greckiego oficera w służbie króla Cypru. Freski znajdujące się we wnętrzach, pochodzą z czasu budowy świątyni, za wyjątkiem dwóch pochodzących z XVII w. Malowanie wnętrz nie zostało jednak nigdy dokończone. Ikonostas przeszedł renowację (ponowne złocenie) pod koniec XVIII w. W Galacie także znajdziecie więcej starych kościółków, niektóre ze śladami fresków – je opiszemy w kolejnych wpisach.

Cypr, góry Troodos, Panagia Poditou

Cypr, góry Troodos, Panagia Poditou

Cypr, góry Troodos, Panagia Poditou

Cypr, góry Troodos, Panagia Poditou

Teraz znów dłuższy odcinek przerwy – nieco ponad 20 km na wschód, na obrzeżach wsi Lagoudera stoi kościółek Panagia tou Arakou – główna cerkiew założonego tu pod koniec XII w. monasteru pod tą samą nazwą. Monaster przestał funkcjonować w XVIII w., ale oprócz kościoła zachował się stojący obok budynek z celami mnichów (w czasie naszej wizyty w remoncie), dziś służący jako budynek mieszkalny dla miejscowego księdza. Mniej więcej w XIV w. został przykryty dodatkowym, ochronnym dachem.

Duża część zachowanych do dziś fresków we wnętrzach pochodzi z czasów budowy kościoła – z 1192 r. – i są one najznakomitszymi przykładami sztuki sakralnej na Cyprze z tego okresu. Kilka fresków datuje się na XIV i XVII w., a ikonostas pochodzi z 1673 r. Musimy powiedzieć, że jak na swój wiek, freski we wnętrzach zachowały się w wyśmienitym stanie. Opiekun nie przeszkadza w robieniu zdjęć (jak mantra – bez flesza).

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Znów kilkanaście kilometrów jazdy (na mapie blisko, ale trzeba objechać – to są góry) i na północ od wsi Platanistasa dojeżdżamy do kościoła Stavros tou Agiasmati, w momencie budowy (koniec XV w., prawdopodobnie 1494 r.) głównego kościoła miejscowego monasteru o tej samej nazwie. Ale już w połowie XVIII w. monaster był porzucony i nieużywany. Freski we wnętrzach pochodzą z czasów budowy – niestety ten kościół zastaliśmy zamknięty.

Cypr, góry Troodos, Stavros tou Agiasmati

Cypr, góry Troodos, Stavros tou Agiasmati

Cypr, góry Troodos, Stavros tou Agiasmati

Cypr, góry Troodos, Stavros tou Agiasmati

Znów 20 km jazdy na wschód, do miejscowości Palechori, gdzie jednym z istniejących (ten było nam najtrudniej znaleźć) do dziś kościołów jest Agia Sotira tou Soteros, wybudowany w początkach XVI w., w jego wnętrzach znajdują się bogate freski z okresu budowy – jedne z najważniejszych zachowanych z okresu późnego Bizancjum, z czasów, kiedy na Cyprze rządzili Wenecjanie. Kościół jest otwarty w ściśle określonych godzinach – my niestety byliśmy grubo za późno.

Cypr, góry Troodos, Agia Sotira tou Soteros

Cypr, góry Troodos, Agia Sotira tou Soteros

Cypr, góry Troodos, Agia Sotira tou Soteros

Cypr, góry Troodos, Agia Sotira tou Soteros

Ostatnim odwiedzanym przez nas, wpisanym na listę UNESCO zabytkowym malowanym kościołem w paśmie Troodos na Cyprze był Timios Stavros w miejscowości Pelendri. Pierwotnie wybudowany w połowie XII w. i wymalowany w 1178 r. Później, z nieznanych powodów, kościół został zniszczony, za wyjątkiem niewielkiej części – i ponownie odbudowany w XIV w. Kolejne rozbudowy miały miejsce w XV i XVI w.

Tutaj kościół zastaliśmy zamknięty, ale na widok samochodu z turystami szybko przybyli opiekunowie – starsze małżeństwo, które cierpliwie pokazywało nam każdy z ważniejszych fresków we wnętrzach. A freski wewnątrz są naprawdę piękne i każdemu polecamy ich zobaczenie. Niestety nie wolno robić zdjęć. Część fresków jest oryginalna i pochodzi z XII w. Największa część pochodzi z pierwszej odbudowy – z XIV w.

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cała trasa od pierwszego do ostatniego obiektu z listy UNESCO w górach Troodos ma mniej więcej 140 km. Oczywiście to tylko nasz wariant, i to z kilkoma zastrzeżeniami:

  • nasza trasa w rzeczywistości była znacznie dłuższa, bo zwiedzanych miejsc było znacznie więcej, będzie o nich w kolejnych wpisach;
  • trzeba doliczyć dojazd i „odjazd” – my w góry Troodos jechaliśmy z Nikozji, a wyjeżdżaliśmy w kierunku Pafos – to dodatkowe kilometry;
  • pomimo, że trasę Google Maps liczy na 3,5 h (bez postojów), to ze względu na punkty wyżej opisane, całość zajęła nam półtora dnia;
  • mieliśmy zaplanowany nocleg w środku trasy, w Pedoulas;

Góry Troodos to miły przerywnik w czasie zwiedzania Cypru w upalnym okresie. W październiku, kiedy temperatura na wybrzeżu sięgała 30C w cieniu, tutaj było trochę ponad 20-22C, a w nocy spadała do 12-13C – warto o tym pamiętać przy pakowaniu się.

Pamiętać też trzeba, że to góry – drogi są momentami niezwykle kręte i wymagające uwagi, a nie pomaga tu fakt, że jechać trzeba lewą stroną, samochodem z kierownicą po prawej stronie. Jeśli nie czujecie się pewnie w jeździe lewą stroną, dobrze przemyślcie wjechanie w góry. Serpentyny to tu normalka, ciasne drogi, niewidoczne zakręty i potrzeba częstego patrzenia na kierunkowskazy i mapy.

Są też plusy – żadnych biletów wstępu, noclegi tańsze niż na wybrzeżu, przecudowni i niezwykle gościnni ludzie, zero tłumów turystów. To był naprawdę miły przerywnik w zwiedzaniu atrakcji znajdujących się na południowym wybrzeżu wyspy Afrodyty. O górach Troodos będzie jeszcze w kolejnym wpisie, bo na atrakcjach z listy UNESCO warte zobaczenia tu miejsca się nie kończą.

Pełna galeria zdjęć kościołów z listy UNESCO w górach Troodos na Cyprze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Stralsund. Hanzeatycka potęga z listy UNESCO

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Ostatni akcent naszego hanzeatyckiego weekendu w Niemczech we wrześniu 2013 r. Po Wismarze, Lubece i Rostocku przyszedł czas na Stralsund, oddalony od Rostocku o ok.110 km, z czego większość da się przejechać trasą szybkiego ruchu, dzięki czemu podróż zajmuje niewiele ponad godzinę.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

O Stralsundzie przed wyjazdem nie wiedzieliśmy praktycznie nic – wielka niewiadoma. Poza tym, że należał do Hanzy i że jest wpisany na listę UNESCO. No, ale jak jest na liście UNESCO, to nie może być tam źle, prawda ? :) Zanim jednak pokażemy Wam atrakcje miasta, tradycyjnie kilka słów o jego historii.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund założyli Słowianie, pod nazwą „Strale” (Strzała, stąd polska nazwa „Strzałów”). Już w XII w. osada była częścią ówczesnego królestwa Danii. W 1234 r. Stralsund otrzymał prawa miejskie, ale jego potęga rosła tak szybko, że zazdrosna Lubeka najechała miasto i spaliła je doszczętnie już 15 lat później. Jednak zostało ono odbudowane, tym razem z murami i wieżami obronnymi. Miało wtedy aż 11 bram wjazdowych. W 1293 r. Stralsund został członkiem Hanzy, szybko stając się jednym z głównych jej miast – już w XIV w. był drugim pod względem znaczenia miastem Hanzy (po Lubece).

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, plac Neuer Markt

Stralsund, plac Neuer Markt

Miasto był jednym z pierwszych ośrodków wiary protestanckiej w północnych Niemczech (XVI w.). Zdobyty przez Szwedów podczas wojny trzydziestoletniej, przez następne dwa wieki pozostawał pod ich władzą. Dopiero w XIX w. wrócił do ówczesnych Prus. Z okresem II wojny światowej wiążą Stralsund niewielkie, i nadzwyczaj smutne, związki z Polską – w październiku 1939 r. hitlerowcy wywieźli prawie 1300 pacjentów tutejszego szpitala psychiatrycznego do Wielkiej Piaśnicy – dziś wsi pod pomorskim Wejherowem. Tam w ramach „oczyszczania” narodu niemieckiego zostali oni wymordowani – ta masakra uznawana jest za pierwszą zbrodnię hitlerowców w trakcie II wojny światowej. Wymordowano też wtedy pomorską i kaszubską inteligencję, w przeważającej liczbie Polaków.

Po odbiciu miasta przez Armię Czerwoną, Stralsund stał się częścią radzieckiej strefy okupacyjnej, a co za tym idzie – nowopowstałej NRD. Komunistyczne władze nie dbały o historyczne dziedzictwo miasta, przez co zabytki starówki podupadły dość znacznie. Dopiero po zjednoczeniu Niemiec miasto odzyskało wigor – stare miasto zostało szybko odrestaurowane, a w 2002 r. wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Starówka w Stralsundzie nie jest specjalnie rozległa. Jest specyficznie położona, będąc oddzieloną od stałego lądu w dużej części przez wodę, z drugiej strony wychodząc na część bałtycką, bezpośrednio sąsiadującą z Rugią. Znaleźliśmy sobie dobre miejsce do zostawienia samochodu (akurat niedziela, więc bez opłat) przy uliczce Frankenwall, położonej na południowym obrzeżu starego miasta, ale w zasięgu dosłownie kilku kroków od największych atrakcji tegoż.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Parkujemy tuż przy przepięknym budynku szkoły im.Gerharta Hauptmanna, pochodzącym z 1900 r. i od razu idziemy do pobliskiego, największego kościoła w Stralsundzie, kościoła Mariackiego. Świątynia pojawia się w historii już w 1298 r. Pod koniec XIV w. z powodu wad budowlanych, w dużej części kościół się zawalił. Odbudowano go, a także podwyższono zniszczoną wieżę, która po oddaniu do użytku mierzyła aż 151 m wysokości (!) – była wtedy przez krótki okres (połowa XVII w.) najwyższą budowlą na świecie. Po niecałym ćwierćwieczu istnienia trafił ją jednak piorun i znów została zniszczona. Ponownie odbudowaną ją na początku XVIII w., już niższą (104 m) i tak wytrwała do dziś. Wojska napoleońskie przez kilka lat w XIX w. wykorzystywały kościół jako koszary.

Stralsund, kościół św.Jakuba

Stralsund, kościół św.Jakuba

We wnętrzach znajduje się sporo zabytkowych obiektów, m.in. malowidła z XV w., kaplice i krypty grobowe z XVII i XVIII w. Najbardziej widowiskowym obiektem jest jednak ołtarz Koronacji NMP, zbudowany ok.1440 r. przez nieznanego mistrza. Przez wieki był on przenoszony pomiędzy różnymi świątyniami, aż w 1973 r. został ustawiony właśnie w kościele Mariackim w Stralsundzie.

Stralsund, kościół św.Jakuba

Stralsund, kościół św.Jakuba

Od północy z kościołem Mariackim sąsiaduje plac Neuer Markt, w czasach komunistycznych przemianowany na plac Lenina, jeden z dwóch zabytkowych dawnych placów targowych miasta, po raz pierwszy wspomniany w historii już w 1285 r. Dziś jest wykorzystywany głównie jako plac parkingowy. Jednym z bardziej zwracających uwagę budynków przy Neuer Markt jest stary szpital, wybudowany w 1874 r., później wykorzystywany jako biura policji, a obecnie spełnia funkcje mieszkaniowe.

Idziemy na północ, docierając do Meeresmuseum, Muzeum Oceanograficznego, mieszczącego się przede wszystkim w dawnym kościele św.Katarzyny, będącego częścią klasztoru dominikanów. Kościół powstał w 1315 r., klasztor kilkadziesiąt lat wcześniej. W początkach reformacji (XVI w.), kościół i klasztor zostały zniszczone i obrabowane, a mnisi opuścili klasztor. Potem służył Szwedom jako arsenał. Nigdy już nie został przywrócony do funkcji kościelnych. Samo muzeum odpuszczamy sobie.

Obok stoi budynek ze smutnym nawiązaniem do Polski – to byłe więzienie sądowe, wykorzystywane przez faszystowców do torturowania więźniów, których duża liczba to polscy mieszkańcy miasta. Upamiętnia to tablica na murach domu. Skręcamy na wschód, tam czeka na nas kolejna zabytkowa gotycka świątynia – kościół św.Jakuba.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Pojawia się on w historii w 1303 r., prawdopodobnie jeszcze wtedy w budowie. Oddany do użytku w 1321 r., ale rozbudowywany stopniowo aż do końca XIV w. Wieża kościelna, podobnie jak w kościele Mariackim, też przeżywała swoje wzloty i upadki. Wyremontowana w XV w., w XVII w. została trafiona piorunem i znów odnowiona. Na początku XIX w. wojska francuskie Napoleona zamieniły świątynię w stajnię i więzienie. Bombardowania podczas II wojny światowej poważnie naruszyły kościół, a zaraz po niej złodzieje rozkradli metalowe i drewniane elementy (na złom i opał), w tym części zabytkowych organów. Obecnie organy te (z XIX w.), pozostają w tragicznym stanie, choć sam kościół wyremontowano.

W kierunku północnym znajduje się kolejny kościół, św.Mikołaja. Oddany do użytku w 1314 r. Wieża kościelna ma 103 m wysokości. We wnętrzach znajduje się wiele cennych zabytków sakralnych, nawet z XIV w. Niestety nie było nam dane ich zobaczyć, kościół by w dniu naszej wizyty zamknięty.

Ale to, co najpiękniejsze w Stralsundzie, właśnie przed nami. Wchodzimy na sąsiadujący z kościołem św.Mikołaja „Alter Markt”, drugi ze starych miejskich placów targowych. Używany od początków XIII w., był placem targowym oraz miejscem sądów a nawet egzekucji i publicznie wymierzanych kar, centrum najstarszej części miasta. Świetnie trafiliśmy, bo dosłownie trzy miesiące wcześniej zakończyła się całkowita renowacja placu i budynków dookoła. Alter Markt prezentuje się naprawdę znakomicie, to zdecydowanie jeden z piękniejszych placów, jakie widzieliśmy.

Stralsund, teatr miejski

Stralsund, teatr miejski

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Wyróżnia się miejski ratusz, wybudowany tuż przed kościołem św.Mikołaja – razem stanowią przepiękną, fotogeniczną całość. Ratusz wybudowany został w XIV w. i dziś jest jednym z najważniejszych „okazów” gotyku ceglanego. Pozostałe strony placu otaczają cudownie wyglądające stare kamienice, budowane przez wieki, najstarsze stoją tu od XIV w. Można się na nie patrzeć w nieskończoność.

Z Alter Markt wychodzimy poza obręb dawnych murów miejskich – dużą ich część nadal można tu podziwiać, wraz z dawnymi wieżami, częścią fortyfikacji miasta. Stoi tu także nowoczesny budynek teatru miejskiego. Na stare miasto wracamy od północy, by wejść na teren dawnego franciszkańskiego klasztoru św.Jana, wybudowanego w 1254 r. A właściwie „wbudowanego” w mury miejskie. To przepiękne, kolorowe i spokojne miejsce na obrzeżach starówki. Dziedziniec dawnych zabudowań klasztornych robi ogromne wrażenie – stoją tu małe kamieniczki, pomalowane w jaskrawe barwy – dziś część miejskiego archiwum. Główna klasztorna świątynia nie podniosła się już po bombardowaniach z 1944 r. – do dziś stoją jedynie jej ściany.

Skoro jesteśmy nad Bałtykiem, to wypada pojawić się w porcie :) A port w Stralsundzie także jest piękny i ma swoje atrakcje. Najważniejszą turystyczną jest Oceanarium – największe w całej północnej Europie, wielkością ustępujące tylko Lizbonie i Walencji. Nie wchodziliśmy do środka – nie warto wydawać kilkunastu euro na osobę, jeśli nie ma się co najmniej kilku godzin czasu, a ten nam się właśnie kończył. Ale Oceanarium w Stralsundzie może być samym w sobie powodem do odwiedzenia tego miasta.

W porcie stoi zabytkowy żaglowiec Gorch Fock, wybudowany w 1933 r., zatopiony przed nadchodzącą Armią Czerwoną w 1945 r. Został potem wydobyty i służył jako jednostka radziecka, a potem ukraińska. W 2003 r. został odkupiony przez Stralsund od Ukrainy i służy jako statek – muzeum w porcie.

Stralsund, żaglowiec Gorch Fock w porcie

Stralsund, żaglowiec Gorch Fock w porcie

Stralsund, budynki portowe i Oceanarium w tle

Stralsund, budynki portowe i Oceanarium w tle

Wracając powoli w stronę samochodu, idziemy wzdłuż wybrzeża na południe. Docieramy do kolejnego zabytkowego, choć już nie tak spektakularnego jak wcześniejsze, kościoła św.Ducha. Był on częścią szpitala pod tym samym wezwaniem, wybudowanego w początkach XIV w. Cały kompleks był wielokrotnie niszczony podczas różnych działań wojennych na przestrzeni wieków. Swoją obecną formę zawdzięcza odnowie z XIX w.

Stralsund, kościół św.Katarzyny

Stralsund, kościół św.Katarzyny

Niedaleko dalej znajduje się stara część fortyfikacji portowych, kiedyś bronionych przez Szwedów podczas Wielkiej Wojny Północnej. Ostatecznie Szwedzi oddali port, ale została tu tablica upamiętniająca pobyt króla Szwecji, Karola XII. Warto wspomnieć, że król ten walczył także z Polakami i skutecznie wpływał na wybory i detronizacje polskich królów w XVIII w.

I tak kończy się nasza weekendowa przygoda ze starymi niemieckimi miastami: Wismarem, Lubeką, Rostockiem i Stralsundem. Przygoda niezwykle dla nas udana – zachwyciliśmy się ceglanym gotykiem i jego budowlami i z pewnością na Europejski Szlak Gotyku Ceglanego jeszcze wrócimy. A Wam przede wszystkim polecami wszystkie trzy starówki z listy UNESCO: Lubekę, Stralsund i Wismar. Warto !

Pełna galeria zdjęć hanzeatyckiej starówki Stralsundu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

Garmisch-Partenkirchen

Niemieckie i austriackie miasteczka, położone w Alpach i na ich krańcach mają swój niezaprzeczalny klimat i urok. Nie inaczej jest z Garmisch-Partenkirchen. Znów przypomnieliśmy sobie, dlaczego tak bardzo lubimy Bawarię...

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

 

Niemiecka Lubeka. Nie jesteś stąd ? Szanse na Nagrodę Nobla spadają...

Październik 2013 r. stał w naszych podróżach pod kątem zwiedzania zabytkowych niemieckich miast nad Bałtykiem. Po Wismarze przyszedł czas na starą Lubekę, także wpisaną na listę UNESCO, a dodatkowo „uzbrojoną” w wyjątkową listę noblistów, związanych z miastem.

Dwudniowa, październikowa wyprawa do czterech niemieckich miast nad Bałtykiem. Dzień 1, etap 2, czyli z Wismaru przenosimy się do Lubeki. Oba miasta dzieli 60 km, szybką drogą da się przejechać w kilkadziesiąt minut. Lubeka jest drugim hanzeatyckim miastem nad niemieckim wybrzeżem Bałtyku, które zaplanowaliśmy sobie zobaczyć.

W poprzednim wpisie o Wismarze zabrakło jednej rzeczy – wszak motywem przewodnim tego krótkiego wyjazdu były miasta „hanzeatyckie” – czym jest, a raczej była, owa „Hanza” ? Już wyjaśniamy. Hanza była unią handlową, a czasem i wojskową, miast leżących głownie nad Morzem Bałtyckim i Północnym – służyła ochronie ich interesów i unifikacji zysków z handlu, głównie z handlu z miastami leżącymi poza Hanzą. W ten sposób członkowie Hanzy ochraniali, na wszystkich płaszczyznach, swoje interesy.

Formalnie Hanza założona została w 1356 r., choć już wcześniej miasta handlowe w naszym regionie zaczęły się organizować, a jednym z „przywódców” była właśnie Lubeka, gwałtownie rosnąca wtedy w siłę. Protoplastą Hanzy był związek Lubeki i Hamburga, zawarty już w 1241 r. Hanza bardzo szybko rozrosła się, szczególnie w Niemczech i Skandynawii, a jej wpływy sięgały m.in. Anglii, Belgii czy dzisiejszych państw nadbałtyckich. W obronie swoich interesów nie wahała się używać siły i wojnami powiększała swoje wpływy.

Lubeka, widok na stare miasto

Lubeka, widok na stare miasto

Lubeka, Brama Holsztyńsla, jeden z symboli miasta

Lubeka, Brama Holsztyńsla, jeden z symboli miasta

Lubeka, stare spichlerze solne

Lubeka, stare spichlerze solne

Lubeka, filharmonia, widok z wieży kościoła św.Piotra

Lubeka, filharmonia, widok z wieży kościoła św.Piotra

Lubeka, panorama starówki, widok z wieży kościoła św.Piotra

Lubeka, panorama starówki, widok z wieży kościoła św.Piotra

Hanzą rządziły zjazdy delegatów (Hansetag) z poszczególnych miast. Pierwszą stolicą Hanzy byłą Lubeka – jako jedno z miast – założycieli. Ostatni Hansetag odbył się 1669 r. – Hanzę zgubiła chciwość (wysokie opłaty dla handlarzy) i pojawiająca się silna konkurencja oraz epoka wielkich odkryć geograficznych, która zmieniła geografię handlu na całym świecie. Aczkolwiek – Hanza oficjalnie nigdy nie została rozwiązana. Do dziś część niemieckich miast, tradycyjnie określających się mianem „hanzeatyckich”, w tym wszystkie cztery odwiedzane przez nas podczas opisywanej wycieczki (Wismar, Lubeka, Rostock i Stralsund), używają tablic rejestracyjnych dla samochodów z początkową literą „H” (od Hanza), np. mieszkańcy Lubeki mają rejestracje z literami „HL” z przodu.

I jeszcze słów kilka o historii samej Lubeki, dużo dłuższej niż historii Hanzy. W nowożytnych początkach ziemie te zajmowali Germanie, którzy ok. VIII w. zostali wyparci przez Słowian, a ci założyli osadę Liubice – pojawia się ona w dokumentach historycznych już w XI w. Prawa miejskie Lubeka otrzymała w 1260 r., już pod panowaniem niemieckim, wtedy też pojawiło się tu biskupstwo. Przez krótkie okresy miasto należało do Danii i do… książąt szczecińskich.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Niemcy, Lubeka

ładowanie mapy - proszę czekać...

Lubeka, Brama Holsztyńska: 53.866232, 10.679591
Lubeka, spichlerze solne: 53.865802, 10.680192
Lubeka, kościół św.Piotra: 53.865777, 10.683367
Lubeka, Marktplatz: 53.866637, 10.684826
Lubeka, kościół Mariacki: 53.867776, 10.685019
Lubeka, dom rodziny Mannów: 53.868294, 10.685813
Lubeka, kościół św.Jakuba: 53.870926, 10.688989
Lubeka, szpital św.Ducha: 53.871476, 10.689869
Lubeka, Brama Zamkowa: 53.873937, 10.691049
Lubeka, Füchtingshof: 53.869502, 10.690802
Lubeka, dom pamięci Guntera Grassa: 53.869298, 10.690553
Lubeka, kościół św.Katarzyny: 53.869284, 10.689193
Lubeka, synagoga: 53.863303, 10.689445
Lubeka, kościół św.Idziego: 53.863961, 10.689778
Lubeka, katedra: 53.860879, 10.685706

 

A potem już były wieki rozkwitu miasta jako głównego portu handlowego nad Bałtykiem i jednego z największych niemieckich miast (większa była tylko Kolonia). Powstanie Hanzy tylko potęgę umocniło – Lubeka stała się stolicą związku miast bałtyckich. Miasto miało nawet własną walutę – markę lubecką, szeroko akceptowaną w innych niemieckich miastach (unia monetarna). W szczytowym okresie miasto miało nawet wpływ na wybory władców (królów) m.in. w Szwecji, posiadało też wyspę Bornholm. Ostatni zjazd Hanzy odbył się właśnie w Lubece w 1669 r., ale wtedy już Hanza była marginalizowana przez o wiele nowocześniej działających Holendrów.

Lubeka, Marktplatz, ratusz miejski

Lubeka, Marktplatz, ratusz miejski

Lubeka, Marktplatz, ratusz miejski

Lubeka, Marktplatz, ratusz miejski

W początkach XIX w. miasto zdobył Napoleon, a pod koniec tego stulecia weszło ono w skład Cesarstwa Niemieckiego, które upadło jednak po klęsce w I wojnie światowej. Podczas II wojny światowej Lubeka była pierwszym niemieckim miastem, zbombardowanym przez aliantów. Lubeka jako port morski odegrała też niezwykle ważną rolę w akcji „Białe autobusy” – stosunkowo mało znanym u nas epizodzie z końca II wojny światowej, ważnej dla Skandynawów – akcji transportu więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych.

Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, kościół Mariacki

Z historią tej akcji zetknęliśmy się w tym roku, goszcząc w szwedzkim Malmo – na pewno przy okazji opisywania tego miasta powrócimy do niej. Stare miasto w Lubece zostało w całości, podobnie jak w zwiedzanym przez nas wcześniej tego samego dnia Wismarze, wpisane na listę UNESCO.

Lubeka, kościół Mariacki, diabeł przy murach świątyni

Lubeka, kościół Mariacki, diabeł przy murach świątyni

Czas teraz nawiązać do tytułu tego postu. Co ma wspólnego zamieszkanie w Lubece z możliwością otrzymania Nagrody Nobla ? Otóż wiele, choć zastosowaliśmy tutaj skrót myślowy. Lubeka bowiem pochwalić się może ogromną, jak na swoją wielkość, liczbą laureatów tej prestiżowej nagrody. I można tu znaleźć także polskie elementy. Ale historycznie, z Lubeką związani byli bardziej lub mniej:

  • Thomas Mann, pisarz, laureat literackiej nagrody Nobla w 1929 r., urodzony w Lubece. Jego pierwsza powieść („Buddenbrookowie”) to rodzinna saga lubeckiej rodziny. Miłośnicy polskich komedii z ostatnich lat pewnie kojarzą epizod z filmu „Chłopaki nie płaczą”, kiedy to oglądany jest film „Śmierć w Wenecji” :) To także ekranizacja dzieła Thomasa Manna – za nie zresztą też kandydował do Nobla, oficjalnie jednak otrzymał ją później za wspomnianych „Buddenbrooków”;
  • Willy Brandt, niemiecki polityk, także urodzony w Lubece, późniejszy kanclerz ówczesnej Republiki Federalnej Niemiec (RFN), laureat Pokojowej Nagrody Nobla za działania na rzecz pojednania Zachodu ze Wschodem (otrzymał ją w 1971 r.);
  • Günter Grass, będący wspomnianym wyżej polskim akcentem wśród noblistów, związanych z Lubeką, urodzony w 1927 r. w Gdańsku – wtedy „Wolnym Mieście Gdańsku”, sam siebie opisujący jako Kaszub. Był przede wszystkim pisarzem, a jego dzieło „Blaszany bębenek” zapisało się na zawsze w historii. Jego ekranizacja zdobyła zresztą Oskara (wystąpili w niej m.in. Olbrychski, Pszoniak i Holoubek). Grass mieszkał w okolicach Lubeki pod koniec życia, gdzie zmarł. Pochowany został w okolicach miasta;
Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, szpital św.Ducha

Lubeka, szpital św.Ducha

Jak widać, choć Lubeka to dziś spore miasto (ponad 200 tys. mieszkańców), to i tak może się pochwalić ponadprzeciętną średnią noblistów – więc nie tylko w odległej historii było to miasto przodujące w regionie. Także w czasach najnowszych jest w stanie pochwalić się nadzwyczajnymi osiągnięciami, choćby właśnie w dziedzinie wybitnych mieszkańców miasta.

Lubeka, dom z "Buddenbrooków" Tomasza Manna

Lubeka, dom z „Buddenbrooków” Tomasza Manna

Jeżeli chcecie zwiedzić starą Lubekę i przyjeżdżacie tu samochodem jak my, najlepszym miejscem do zaparkowania będzie z pewnością ogromny parking przy filharmonii – i jednocześnie centrum kongresowym – położonej w bezpośrednim sąsiedztwie starego miasta – właściwie wystarczy przejść przez wodny kanał, by znaleźć się na wpisanej na listę UNESCO starówce. Parking jest na tyle wygodny i bezpieczny, że początkowo planowaliśmy tu nocleg – to był jeden z tych wyjazdów, w trakcie których naszym „hotelem” był samochód – ale ostatecznie ze względów praktycznych (opłaty) zdecydowaliśmy się na inne rozwiązanie, ale o tym później.

Lubeka, stare miasto, kościół św.Jakuba w tle

Lubeka, stare miasto, kościół św.Jakuba w tle

Parking przy filharmonii ma ten jeden niezaprzeczalny plus, że jakieś 200 m na południe od niego można wkroczyć do starej Lubeki, zaczynając od jednego z najbardziej z rozpoznawalnych jej punktów – Bramę Holsztyńską – jedną z dwóch zachowanych do dziś bram miejskich, część średniowiecznych fortyfikacji miasta.

Tak naprawdę Bram Holsztyńskich było kilka – ustawionych w linii: dwie zewnętrzne, a za nimi środkowa i wewnętrzna. Ta zachowana do dziś to środkowa – budowane były stopniowo na przestrzeni wieków od tej wewnętrznej na zewnątrz. Brama środkowa była więc wybudowana jako druga w kolejności, w 1464 r. Jako jedyna z bram holsztyńskich przetrwała do naszych czasów, choć wybudowano ją na grząskim gruncie i cały czas osiadała w ziemi, dodatkowo pochylając się na boki. Pozostałe bramy holsztyńskie wyburzono w I poł. XIX w., a tę środkową odrestaurowano, dzięki czemu szybko stała się symbolem miasta.

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, Brama Zamkowa

Lubeka, Brama Zamkowa

Lubeka, most zwodzony przy Bramie Zamkowej

Lubeka, most zwodzony przy Bramie Zamkowej

Brama Holsztyńska sąsiaduje z innym symbolem – tym razem symbolem dawnej potęgi handlowej Lubeki – starymi spichlerzami solnymi nad rzeką Trave. Handel solą dał Lubece wieki temu status potęgi, miasto eksportowało ją do Skandynawii, gdzie była niezbędna do obróbki ryb. Sól dała miastu bogactwo. Spichlerze solne wybudowano pomiędzy XVI a XVIII w., dziś stanowią malowniczy kompleks na nabrzeżu starego miasta.

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, kościół św.Jakuba

Stąd już tylko dwa kroki do pierwszego ze słynnych lubeckich kościołów – kościoła św.Piotra. Dlaczego słynnych ? Otóż miasto słynęło ze strzelistych kościelnych wież, które stały się charakterystyczną cechą panoramy miasta w średniowieczu. Nazwano Lubekę nawet „Miastem Siedmiu Wież” – choć określenie to jest współczesne, a na dodatek mylne – kiedyś wież było osiem – jeden z kościołów nie doczekał do naszych czasów. A dlaczego wieże były takie charakterystyczne ? A jakże miałyby nie być, skoro w niskiej średniowiecznej zabudowie stało osiem wież,z których tylko jedna miała mniej niż… 100 metrów wysokości ! Prawdziwe kolosy – wszystkie mają pomiędzy 92 a 125 m

Lubeka, Brama Zamkowa

Lubeka, Brama Zamkowa

Nie wiadomo, kiedy zbudowano kościół św.Piotra. Po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w 1170 r. Stopniowo rozbudowywany, obecną postać otrzymał w XV w. Jego wysoka na 108 m wieża służy dziś jako taras widokowy – zdecydowanie polecamy skorzystanie z okazji – z góry rozpościera się niesamowita panorama całej starej Lubeki. Naprawdę warto to zobaczyć.

Kierując się na północ miasta, przechodzimy przez ulicę Kohlmarkt (kiedyś tu znajdował się targ węglowy) na pierwszy historyczny plac miejski – Marktplatz. Istnieje praktycznie od początków istnienia Lubeki, choć prace archeologiczne wykazały, że plac używany był co najmniej od czasów rzymskich, a później pogańskich. Na Marktplatz trafiliśmy na jakiś jarmark, stąd nieco trudności w fotografowaniu uroczych kamienic, plac otaczających. Są naprawdę widowiskowe.

Najważniejszym zabytkiem na Marktplatz w Lubece jest jednak ratusz miejski, uważany za jeden z najznakomitszych przykładów gotyku ceglanego – Lubeka jest jednym z miast, leżących na tzw. Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego. Ratusz wybudowano pierwotnie na przełomie XIII / XIV w., ale z tej budowli nie zostało dużo. Obecny wygląd nadano mu podczas rozbudów w XV i XVI w.

Lubeka, stare miasto

Lubeka, stare miasto

Lubeka, uroki starych podwórek i dziedzińców

Lubeka, uroki starych podwórek i dziedzińców

Lubeka, uroki starych podwórek i dziedzińców

Lubeka, uroki starych podwórek i dziedzińców

Od północy z Marktplatz sąsiaduje kolejny symbol Lubeki – kościół Mariacki. Kolejny symbol potęgi miasta w czasach Hanzy, został wybudowany jako najwyższy ceglany kościół na świecie (sklepienie wisi na prawie 40 m wysokości) na przełomie XIII / XIV w. Był jednym z pierwszych gotyckich ceglanych kościołów, na którym wzorowały się wszystkie inne. Na kościelnych organach grywał podobno sam Jan Sebastian Bach.

Lubeka, dom pamięci Guntera Grassa

Lubeka, dom pamięci Guntera Grassa

Kościół Mariacki został zniszczony podczas alianckich nalotów w 1942 r. Po wojnie został odbudowany, ale duża część zabytkowego wyposażenia nie została już niestety odzyskana. Mimo to można tu zobaczyć niezwykle cenne dzieła sztuki sakralnej: chrzcielnicę z XIV w. czy „ołtarz antwerpski” z 1518 r. w jednej z kaplic. Podziwiać można także pomniki czczące miejskich patrycjuszy z XVII / XVIII w. i rzeźby nawet z XVI w. Ciekawostką jest legenda o ogromnym kamieniu, leżącym pod murami kościoła – podobno zostawił go tu sam diabeł – figurka diabła jest jedną z atrakcji przy zewnętrznych murach świątyni.

Lubeka, kościół św.Katarzyny

Lubeka, kościół św.Katarzyny

Od północnej strony kościoła Mariackiego znajduje się kolejna atrakcja Lubeki – Buddenbrookhaus – jeśli przeczytaliście uważnie powyżej wspomnienie o Tomaszu Mannie, nobliście z Lubeki, to już wiecie – tak, to dom, należący kiedyś (XIX w.) do rodziny Mannów. Ale jego historia jest dłuższa, bo sięga aż XIII w. Rozsławił go jednak Tomasz Mann w swojej noblowskiej powieści „Buddenbrookowie”, której miejscem jest właśnie ta posesja. Dziś mieści tu się muzeum, poświęcone pamięci braci Tomasza i Henryka Mannów. Niemal naprzeciwko stoi dawny gotycki budynek miejskiej kancelarii (XVII w.), mieszczący kiedyś także salę sądową. Później mieścił się tu posterunek policji i mały areszt.

Nadal idziemy na północ starego miasta, tym razem do kolejnego kościoła – kościoła św.Jakuba. Wybudowany został ok. 1300 r., zastępując spalony w pożarze, stojący tu wcześniej kościół drewniany (na pewno istniał już w 1227 r.) Tu warto zobaczyć przede wszystkim dwie pary kościelnych organów – mniejsze z 1504 r. i główne z 1637 r., uważane za jedne z najznamienitszych w Europie – piękne, naprawdę. Główny ołtarz kościoła pochodzi z 1717 r. W jednej z bocznych kaplic znajdziecie też „Brömbsen-Altar”, ołtarz pochodzący z 1500 r.

Lubeka, synagoga

Lubeka, synagoga

Lubeka, stare miasto

Lubeka, stare miasto

Lubeka, stare miasto

Lubeka, stare miasto

Lubeka, teatr miejski

Lubeka, teatr miejski

Obok kościoła św.Jakuba stoi szpital św.Ducha, kolejny przykład potęgi finansowej Lubeki z dawnych lat – jedna z najstarszych placówek opieki społecznej na świecie, wybudowany w końcu XIII w., by opiekować się biednymi i chorymi. Wtedy była placówką kościelną, dziś jest świecką – ale pełni swą rolę do dzisiejszych dni. Kolejny przykład świetnego ceglanego gotyku, niestety podczas naszej wizyty fasada była w remoncie.

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Docieramy wreszcie na północny kraniec starego miasta – do drugiej zachowanej dawnej bramy miejskiej – Bramy Zamkowej (Burgtor), wybudowanej w XIII w., podobnie jak Brama Holsztyńska, wtedy będącej jedną z kilku stojących w rzędzie bram. To przez tą bramę wdarły się do miasta w 1806 r. wojska Napoleona.

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Wracając na południe, wkraczamy na chwilę w zapomniany świat ukrytych alejek i podwórek starej Lubeki. To jakby inny świat – malownicze uliczki, niska zabudowa, kolorowe ukwiecone ogródki – tu można zapomnieć o zabytkach, atrakcjach, szumie i zgiełku placów Lubeki. Wpadamy w zaułki podwórek Füchtingshof i Glandorpsgang, gdzie czas jakby zatrzymał się w początkach XVII w., kiedy powstały.  Cudowna wprost chwila zapomnienia i wyciszenia.

Ale my idziemy na południe, wracając do centrum starówki. Po drodze mijamy Günter-Grass-Haus, budynek, w którym urządzono muzeum słynnego pisarza, historyka i rzeźbiarza. Nie jest to faktyczny „dom” Grassa, bo on nigdy w samej Lubece nie mieszkał, ale symbolizuje związki noblisty z miastem, w okolicach którego mieszkał przez ostatnie niemal 30 lat swojego życia.

Dochodzimy do kolejnej świątyni – kościoła św.Katarzyny, jednego z tych BEZ wysokiej wieży. Miejsce na budowę klasztoru i kościoła otrzymał w początkach XIII w. sam św.Franciszek z Asyżu, choć niewiele wiadomo o ówczesnym kościele. Wiadomo natomiast, że ok.1303 r. pojawiły się pierwsze elementy nowo budowanej świątyni, będącej częścią klasztoru franciszkanów. Budowę ukończono w 1356 r. Stopniowo rozbudowywany, był później filią kościoła Mariackiego. Wojska napoleońskie zniszczyły świątynię, urządzając wewnątrz szpital i… stajnię dla koni. Nie podniósł się w swojej roli od czasów bombardowań w 1942 r., choć stopniowo jest wciąż restaurowany.

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Przy St-Annen-Strasse mijamy jedną z synagog w Lubece, wybudowaną w 1880 r. Pierwotnie w stylu mauretańskim, po zdewastowaniu podczas „nocy kryształowej” w 1938 r., została przez nazistów przebudowana na ceglaną i przekształcona w gimnazjum. Synagoga została niechlubnym symbolem w 1994 i 1995 r., kiedy to próbowano ją ponownie podpalić – pierwszy raz w Niemczech od nazistowskiej „nocy kryształowej”.

Travemünde, najstarsza niemiecka latarnia morska nad Bałtykiem

Travemünde, najstarsza niemiecka latarnia morska nad Bałtykiem

Na południowym krańcu starej Lubeki stoi najokazalszy z kościołów miasta – katedra. Związana jest z nią legenda, łącząca Karola Wielkiego, cesarza niemieckiego z przełomu VIII / IX w. ( to on stworzył wielkie cesarstwo, największe imperium po upadku Cesarstwa Rzymskiego) i Henryka „Lwa”, założyciela Lubeki. Otóż kiedyś Karol Wielki polował w Saksonii i zobaczył wielkiego jelenia. Zamiast go jednak zabić, założył mu swój ciężki cesarski złoty łańcuch na poroża. Cztery wieki później, Henryk „Lew”, chcąc pobyć w samotności, spotkał tegoż jelenia, zdejmując mu złoty łańcuch. Dzięki niemu spełnił swoje marzenie – ufundował w Lubece katedrę.

A w zgodności z faktami historycznymi – rzeczywiście Henryk „Lew” zarządził budowę kościoła mniej więcej w 1173 r. Budowę ukończono już w XIII w., sto lat później przebudowano ją na gotyk. Katedra została zbombardowana w 1942 r., odbudowa trwała aż do 1982 r.

Opuszczamy starówkę Lubeki, ale nie opuszczamy samego miasta – przenosimy się do jej nadmorskiej dzielnicy – Travemünde, kiedyś samodzielnego miasta nad Bałtykiem, od XIV w. będącego w „posiadaniu” Lubeki. Częścią miasta Travemünde stało się jednak dopiero w początkach XX w. Jest dziś największym promowym portem Niemiec i znanym kurortem wypoczynkowym. Travemünde powstało na bazie XII-wiecznej fortecy, którą rozebrano w XIX w.

Travemünde, żaglowiec Passat

Travemünde, żaglowiec Passat

Travemünde, plaża i kompleks "Maritim"

Travemünde, plaża i kompleks „Maritim”

Travemünde, molo

Travemünde, molo

Travemünde, nadmorska promenada

Travemünde, nadmorska promenada

Travemünde, stacja kolejowa

Travemünde, stacja kolejowa

W Travemünde rozbijamy nasz noclegowy obóz w samochodzie, na dużym parkingu niemal tuż przy plaży. I tak spędzamy noc, a rano przystępujemy do szybkiego zwiedzania dzielnicy. Głównymi atrakcjami Travemünde są nadmorska promenada ze wspaniałą (aczkolwiek w październiku oczywiście kompletnie pustą) piaszczystą plażą, przy której stoi najstarsza na bałtyckim wybrzeżu Niemiec latarnia morska (1539 r.). Latarnia dziś już nie pracuje, została zastąpiona przez nową, znajdującą się… na 36 piętrze stojącego obok kompleksu hotelowo-mieszkalnego „Maritim” – najwyższego budynku na całym niemieckim wybrzeżu.

Ozdobą wybrzeża w Travemünde jest zdecydowanie żaglowiec-muzeum Passat, zwodowany w 1911 r. Opłynął świat dwa razy dookoła, opłynął też przylądek Horn – dziś można go zwiedzać – mniej więcej jak nasz Dar Pomorza w Gdyni. Nieco w głębi lądu znajdziecie w Travemünde m.in. zabytkową stację kolejową z 1882 r., pierwotnie drewnianą, przebudowaną na murowaną w 1912 r.

Najważniejszym sakralnym zabytkiem jest tu kościół św.Wawrzyńca (St.Lorenz), po raz pierwszy pojawiający się w historii już w 1235 r. Spłonął jednak w pożarze w 1522 r., odbudowany w II poł. XVI w. Kościelna wieża pochodzi z początków XVII w. Okolice kościoła to stara część Travemünde, wypełniona ciasnymi uliczkami i tradycyjnymi domostwami, wśród których nierzadkim widokiem są domy nawet z XVI w. Travemünde było dla nas jednak przede wszystkim okazją do spaceru nad Bałtykiem – nadmorska promenada naprawdę jest tego warta.

Pakujemy „manatki” i ostatecznie opuszczamy Lubekę. Czas na kolejny etap naszego zwiedzania hanzeatyckich miast na bałtyckim wybrzeżu Niemiec – przenosimy się do oddalonego o 130 km od Travemünde miasta Rostock – jedynego z czterech zwiedzanych przez nas podczas tego weekendu, którego stare miasto nie jest wpisane na listę UNESCO. Ale to nie znaczy, że mniej ciekawego – ale o tym będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z niemieckiej Lubeki znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

Garmisch-Partenkirchen

Niemieckie i austriackie miasteczka, położone w Alpach i na ich krańcach mają swój niezaprzeczalny klimat i urok. Nie inaczej jest z Garmisch-Partenkirchen. Znów przypomnieliśmy sobie, dlaczego tak bardzo lubimy Bawarię...

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Wismar, zaczynamy znajomość z niemieckimi miasteczkami nad Bałtykiem

Wismar był pierwszym z czterech zwiedzanych przez nas podczas pewnego październikowego weekendu w 2013 r. niemieckim miasteczkiem nad Bałtykiem, kiedyś należącym do Hanzy. To z tego wyjazdu narodził się pomysł cyklu wpisów o miastach hanzeatyckich na naszym blogu.

Po powrocie z naszej najdłuższej jak do tej pory podróży, czyli z „Tour de Europe 2013” – 32-dniowej podróży przez Bałkany do azjatyckiej Turcji, nie za bardzo mogliśmy usiedzieć spokojnie „na tyłku”. Usiedzieliśmy niecałe dwa miesiące – wtedy przyszedł czas na krótki, weekendowy wypad w niedalekie od nas rejony – nad niemiecki Bałtyk. Była to też pierwsza w historii naszych podróży okazja do wypróbowania naszego samochodu jako miejsca noclegowego. Wszak, nie chwaląc się, posiadamy pojazd, który po rozłożeniu tylnych dwóch rzędów siedzeń (nominalnie jest 7-osobowy) tworzy się w nim płaska podłoga o wymiarach 200 x 120 cm. Czyli powinna wejść do niego rozłożona… standardowa wersalka :)

Postanowiliśmy to przetestować. Po zakupach w Decathlonie staliśmy się posiadaczami zestawu – materac + kołdra + dwie poduszeczki, wszystko w zgrabnym opakowaniu, idealne na wyjazd. Dokupiona pompka z zasilaniem 220V (standardowo) i 12V (czyli samochodowo) dopełniła szczęścia. Pierwszy test na parkingu potwierdził nasze podejrzenia – jeśli macie 7-osobowego Forda S-Maxa, nadmuchany materac 200 x 120 cm wejdzie Wam do niego idealnie na styk. No po prostu lepiej (na podróż) być nie może. Oczywiście wiezienie nadmuchanego w domu materaca ogranicza liczbę pasażerów-podróżników do dwóch osób, ale akurat na ten wyjazd jechaliśmy małżeńsko, bez dzieci. Model my + materac = model idealny :)

Wismar, stare miasto

Wismar, stare miasto

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, stare miasto

Wismar, stare miasto

Z czasem coraz częściej stosowaliśmy ten model w naszych dwu-, a potem także jednoosobowych podróżach. Od jednorazowych noclegów przeszliśmy do wręcz planowania podróży z samochodem jako podstawowym miejscem noclegowym. Tak było m.in. podczas 9-dniowej objazdówki po Gruzji, a kulminacją jak do tej pory była 16-dniowa podróż „Tour de Europe 2015, cz.1”, czyli jazda samochodem wzdłuż Dunaju, w poprzek Europy, w kwietniu 2015 r. (jeszcze niestety nie ma jej opisu na blogu).

Wismar, ocalała wieża kościoła Mariackiego

Wismar, ocalała wieża kościoła Mariackiego

Ale wróćmy do tematu. Plan wyjazdu był prosty – w sobotę nad ranem wyjeżdżamy z domu i po ok.5 godzinach jazdy jesteśmy w Wismarze (trochę ponad 500 km, ale większość to polskie i niemieckie autostrady). Potem jedziemy do Lubeki, a po jej zwiedzeniu szukamy miejsca do zaparkowania na nocleg – wstępnie upatrzyliśmy sobie Travemünde, nadmorską dzielnicę Lubeki. W niedzielę jedziemy zwiedzać Rostock i Stralsund i wieczorem wracamy do Wielkopolski. Plan został zrealizowany w stu procentach, a teraz już zajmijmy się samym Wismarem.

Wismar, ocalała wieża kościoła Mariackiego

Wismar, ocalała wieża kościoła Mariackiego

Wismar jest dziś nieco ponad 40-tysięcznym miastem, choć w momencie zjednoczenia Niemiec (1989 r.) liczył ich niemal o połowę więcej. To efekt migracji mieszkańców do bogatszej, zachodniej części kraju. Po raz pierwszy w historii pojawia się w XII w., choć znaleziono w zatoce wraki statków Wikingów, sugerujące, że już w IX w. miejsce to było ważnym ośrodkiem handlowym. Prawa miejskie uzyskał w 1226 lub 1229 r.

W 1259 r. po raz pierwszy na horyzoncie pojawia się Hanza, czyli słynny historyczny ponadpaństwowy związek miast nadbałtyckich, mający chronić ich interesy obronne i handlowe. Wtedy to przedstawiciele Wismaru spotkali się z władzami Lubeki i Rostocku. W 1280 r. jest już Wismar ważnym ośrodkiem Hanzy, na równi z dwoma wyżej wymienionymi oraz Stralsundem i Hamburgiem. Stał się też siedzibą książąt meklemburskich. Niszczony przez pożary oraz epidemie, był jako bogate handlowe miasto ciągle odbudowywany.

Wismar, rzeźby w miejscu dawnego kościoła Mariackiego

Wismar, rzeźby w miejscu dawnego kościoła Mariackiego

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, ratusz miejski

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, ratusz miejski

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawna siedziba strażników

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawna siedziba strażników

W 1632 r. po wojnie 30-letniej, miasto zajęte zostało przez Szwedów. Na krótko (5 lat), pod koniec XVII w. rządzili tu Duńczycy, ale szybko oddali miasto znów Szwedom. Dopiero w 1803 r. Szwecja zwróciła Meklemburgom miasto, choć oficjalne zrzeczenie się praw przez nich nastąpiło równo sto lat później – w 1903 r. Podczas II wojny światowej wielu jeńców wojennych pracowało w tutejszych fabrykach, miasto było też wielokrotnie bombardowane przez aliantów. Wyzwolone zostało 2 maja 1945 r. przez Armię Czerwoną, stając się częścią radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec, a potem NRD.

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, "Alter Schwede", najstarsza kamienica w mieście

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, „Alter Schwede”, najstarsza kamienica w mieście

Pomimo burzliwych dziejów oraz wojennych bombardowań, stare miasto w Wismarze jako tako ostało się w całości, choć część budynków wymagała odbudowy. Dziś starówka Wismaru wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawne źródło wody

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawne źródło wody

Wismar to jedno z takich miasteczek, w które człowiek się zapuszcza i wsiąka. Wsiąka w klimat – nie ten geograficzny, po to Bałtyk, bo to październik. Bo chłodno, bo wilgotno. Wsiąka, bo Wismar ma to coś, coś co sprawia, że można spacerować uliczkami przez pół dnia i nie ma się dosyć. Coś, co sprawia, że chce się tu zostać. Spokój – to takie trochę nie odkryte cudo – architektura, spójna i kolorowa. Zapamiętaliśmy Wismar jako perełkę, i jako wstęp do dalszej eksploracji hanzeatyckich niemieckich miast – ten klimat Wismaru ciągnął się za nimi i w Lubece i w Rostocku i w Stralsundzie.

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawne źródło wody, figurki Nix i Nixe

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawne źródło wody, figurki Nix i Nixe

Generalnie miasto szczyci się dziś kilkoma ważnymi punktami. Najważniejszym z nich jest główny plac starówki, Marktplatz, zbudowany na planie kwadratu (100 x 100 m), uznawany za jeden z największych w północnych Niemczech, dziś duma miasta. Wyróżniającym się miejscem na placu jest dawne źródło wody, mające postać fontanny, oddane do użytku w 1602 r. Zasilane z niego było kilkaset domostw w mieście. Znanym elementem są dwie brązowe figurki, z których do dziś leje się woda – nazwane „Nix i Nixe”, choć popularnie zwane „Adamem i Ewą”.

Wismar, kościół św.Mikołaja

Wismar, kościół św.Mikołaja

Przy Marktplatz w Wismarze mieści się kilka historycznych budowli. Neoklasycystyczny ratusz wybudowany został w początkach XIX w. Częściowo zawiera w sobie pozostałości pierwszego ratusza z XIV w. Bo bombardowaniach w czasie II wojny światowej został odnowiony, „niestety” częściowo w architekturze socrealizmu. Innym wartym uwagi budynkiem jest tu „Alter Schwede”, kamienica uznawana za najstarszą w mieście, wybudowana jeszcze w 1380 r., dająca się łatwo zauważyć ze względu na typową, gotycką, ceglaną architekturę. Nazwę zawdzięcza okresowi panowania Szwedów, a typowa architektura (spiczasta), uwzględniała w gotyku użytkowanie parteru jako pokojów mieszkalnych i biur, a wyższych pięter jako magazynów.

Przy Marktplatz znajdziecie wiele cudownych kamienic, niektóre ze znaną i opisaną historią, jak choćby dawny budynek strażników, wybudowany w 1858 r. na wzór XV i XVI-wiecznych włoskich kamienic. Przed wejściem do niego stoją dwa działa, wypożyczone przez Szwedów z Landskrony. My trafiliśmy dodatkowo na jakiś festyn na placu, co dało nam okazję do skorzystania z szybkiej niemieckiej kuchni i zjedzenia tradycyjnego niemieckiego „wursta” – punkt kulinarny zaliczony :)

Wismar, kościół św.Mikołaja

Wismar, kościół św.Mikołaja

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Ma też (a może przede wszystkim) Wismar zabytki sztuki sakralnej. I tu należy wspomnieć, że północne Niemcy to raj dla fanów gotyckich, czerwono-ceglanych gotyckich kościołów. Jest tu ich całe mnóstwo, w każdym z nich z pewnością znajdziecie mapki i ulotki, dotyczące pozostałych.Tych świątyń po prostu nie da się nie zauważyć, wyróżniają się na tle architektury miasteczek. Nie wszystkie budowane z czerwonej cegły kościoły są gotyckie, ale większość z nich jest najwyższej klasy zabytkami. Architektura sakralna jest jednym z naszych koników, stąd kościoły w Wismarze były jednymi z głównych punktów zaplanowanej wizyty. Wismar ma trzy główne zabytkowe świątynie:

  • Kościół Mariacki, najwyższy z nich (wieża ma ponad 80 m), jeden z najstarszych budynków w mieście (choć nie dotrwał do naszych czasów). Istniał już prawdopodobnie ok. 1220 r., wtedy jako kościół drewniany. Po nadaniu Wismarowi praw miejskich, wybudowano nowy ok. 1260 r. Przebudowywany w XV i XVI w., został poważnie uszkodzony podczas bombardowań II wojny światowej. Pomimo licznych protestów, ruiny średniowiecznego kościoła, za wyjątkiem wieży, zostały wysadzone w powietrze w 1960 r. Ocalałe zabytki przeniesiono wtedy do innych kościołów w mieście i okolicy. Został odbudowany w 1990 r. Film z wysadzenia kościoła można znaleźć na YouTubie:
  • Kościół św.Mikołaja, także prawdopodobnie stojący w miejscu wcześniej znajdującej się tu świątyni z czasów założenia miasta. Budowę rozpoczęto w 1381 r., a trwała ona ponad sto lat. Początkowo był świątynią marynarzy i rybaków. Świątynia posiada oprócz głównego ołtarza, także kilka mniejszych ołtarzy bocznych. Główny ołtarz pochodzi z 1774 r. Szczególnie polecamy przyjrzeć się bocznym ołtarzom – to prawdziwe dzieła sztuki, pochodzą z XV i XVI w., część z nich stała wcześniej w kościele Mariackim i kościele św.Jerzego – zostały tu przeniesione ze względu na najmniejsze zniszczenia powojenne w kościele św.Mikołaja. Brązowa chrzcielnica pochodzi z 1335 r. (także z kościoła Mariackiego), a ambona z 1708 r. W kościele św.Mikołaja znajdziecie też wiele płyt nagrobnych księży, miejscowych notabli a także burmistrzów z XV i XVI w.;
  • Kościół św.Jerzego, trzeci z gotyckich kościołów w Wismarze, wybudowany pomiędzy 1440 a 1550 r. Wieży nigdy nie ukończono. W kwietniu 1945 r. został ciężko uszkodzony w bombardowaniach. Prowadzenie życia religijnego było tu niemożliwe, wobec tego szybko wybudowano tzw.”nowy kościół”, stojący niedaleko, konsekrowany w 1951 r. Najcenniejszym obiektem w nowym kościele jest jeden z ołtarzy z kościoła św.Jerzego, wykonany w początkach XV w. Sam kościół św.Jerzego nie odbudowywany po wojnie popadł w kompletną ruinę, zawalił się dach, brakowało okien i drzwi. W 10 lat doprowadzono go jednak do jako takiego stanu – dziś można go zwiedzać, wykorzystywany jest głównie do imprez kulturalnych i koncertów;
Wismar, świnki na moście Schweinsbrücke (XIX w.), którym przeprowadzano bydło i trzodę na targ

Wismar, świnki na moście Schweinsbrücke (XIX w.), którym przeprowadzano bydło i trzodę na targ

Wismar, świnki na moście Schweinsbrücke (XIX w.), którym przeprowadzano bydło i trzodę na targ

Wismar, świnki na moście Schweinsbrücke (XIX w.), którym przeprowadzano bydło i trzodę na targ

Wismar, tradycyjny dom na rzeczce Grube - "Das Gewölbe"

Wismar, tradycyjny dom na rzeczce Grube – „Das Gewölbe”

Wismar, nad rzeczką Grube

Wismar, nad rzeczką Grube

Wart zobaczenia jest też kościół św.Ducha. Najpierw, zaraz po założeniu miasta, powstał tu (zaraz za dawnymi murami miasta) szpital Ducha Świętego, a niedługo potem rozpoczęto budowę kościoła. Obecna bryła pochodzi z II poł. XIV w. We wnętrzach zachowały się fragmenty ściennych fresków z XIV i XV w. Część witraży w oknach pochodzi z XIV w., boczne obramowania kościelnych ławek z XVI w. Na suficie namalowano sceny z dziejów Ducha Świętego.

Już przy samym wybrzeżu stoi jeszcze jeden ważny zabytek miasta – Brama Wodna, wybudowana w XV w. jako część murów obronnych Wismaru. Po ich rozebraniu (końcówka XIX w.), to jedyna ocalona, z pięciu dawniej istniejących, dawna brama miejska. Nad miejskim strumieniem Grube stoi jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Wismarze – Das Gewölbe, stojący nad rzeczką „okrakiem” budynek z XVII w. w stylu pruskim.

Na koniec spaceru po Wismarze – skoro jesteśmy nad Bałtykiem, to trzeba przespacerować się nabrzeżem. Tu także jest klimatycznie – na kolorowych barkach zacumowanych przy brzegu odbywa się targ rybny – można na miejscu zjeść lub kupić na wynos chyba każdą rybę, łowioną w Bałtyku. Świeże, wędzone, smażone, pieczone – w każdej postaci. Miejsce to zdecydowanie najbardziej cieszy się uznaniem turystów – to jedyne miejsce, gdzie w październiku było ich naprawdę dużo.

Wismar, stara Brama Wodna

Wismar, stara Brama Wodna

Wismar, tradycyjne domy na wybrzeżu

Wismar, tradycyjne domy na wybrzeżu

Wismar, kutry rybackie na wybrzeżu

Wismar, kutry rybackie na wybrzeżu

Wismar, ryby prosto z kutra na wybrzeżu

Wismar, ryby prosto z kutra na wybrzeżu

Wismar, ryby prosto z kutra na wybrzeżu

Wismar, ryby prosto z kutra na wybrzeżu

Na nabrzeżu kończymy naszą pieszą wycieczkę ulicami starego Wismaru. Miasteczko zrobiło na nas ogromne wrażenie i nakręcało nasze oczekiwania, co do tego, czym zauroczą nas kolejne niemieckie, hanzeatyckie miasteczka nad Bałtykiem. Jeszcze tego samego dnia jechaliśmy zwiedzać drugie z nich – Lubekę, położoną nieco na zachód od Wismaru. Ale Lubekę zobaczycie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z niemieckiego Wismaru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

Garmisch-Partenkirchen

Niemieckie i austriackie miasteczka, położone w Alpach i na ich krańcach mają swój niezaprzeczalny klimat i urok. Nie inaczej jest z Garmisch-Partenkirchen. Znów przypomnieliśmy sobie, dlaczego tak bardzo lubimy Bawarię...

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

 

Zabytki z listy UNESCO w Kosowie

Cztery znajdujące się w Kosowie obiekty serbskiej architektury sakralnej – kościoły i monastery – wpisane są na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Rozsiane są po całym Kosowie – w tym wpisie pokażemy Wam je wszystkie.

Tour de Europe 2014 (poprzedni wpis: Koło historii. Kosowe Pole i Kosowska Mitrovica). Przejeżdżając w ciągu dwóch dni całe Kosowo, najpierw z południa na północ, potem wzdłuż północnej i zachodniej granicy, mieliśmy okazję kolejno podziwiać wszystkie kosowskie obiekty z listy UNESCO. Poniżej znajdziecie opis wszystkich z nich.

Na początek znajdujący się niedaleko stolicy Kosowa – Prisztiny – monaster Gračanica. Wybudowany on został w początkach XIV w. przez serbskiego króla Stefana Milutina w miejscu, gdzie wcześniej stała wczesno-chrześcijańska bazylika z VI w. Cerkiew rozbudowano jeszcze w tym samym wieku, ale z całego klasztoru do czasów dzisiejszych tylko ona przetrwała. Była uszkadzana kilka razy podczas wojen z Turkami, ale odbudowano ją w XVI / XVII w. I znów była niszczona przez Turków w odwecie za powstania serbskie i udział Serbów w wojnach przeciwko Turkom, m.in. w odsieczy wiedeńskiej. Świetność odzyskała dopiero po II wojnie światowej, a od 1999 r. jest siedzibą biskupstwa – będąc od tego czasu i od czasu ogłoszenia niepodległości przez Kosowo głównym ośrodkiem religijnym Serbów w Kosowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, zabytki z listy UNESCO

ładowanie mapy - proszę czekać...

Kosowo, monaster Gračanica: 42.597978, 21.194189
Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija: 42.661247, 20.265355
Kosowo, monaster Visoki Dečani: 42.547000, 20.266234
Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej: 42.211625, 20.735927

 

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Jak ważna jest Gračanica dla Serbów ? Ano tak, że w 2000 r. w Trebinje (Bośnia i Hercegowina, ale teren zamieszkały przez Serbów) wybudowano jej kopię – zwiedzaliśmy ją podczas wakacyjnej podróży do Turcji rok wcześniej. Ponoć jest też podobna kopia w amerykańskim Chicago. Cerkiew w Gračanicy zastajemy jednak podczas remontu wnętrz, nie możemy więc podziwiać bardzo starych fresków, zdobiących jej ściany.

Kolejny miejscem z listy UNESCO w Kosowie jest monaster Pećka Patrijaršija w Peć, w zachodniej części kraju. To jeden z najważniejszych obiektów sakralnych w całej serbskiej historii. Miejsce to należało do monasteru Zica (wtedy siedziby serbskich arcybiskupów) już w początkach XIII w. Mniej więcej wtedy postanowiono przenieść arcybiskupstwo w bardziej bezpieczne niż Zica rejony, położone też bardziej centralnie w ówczesnej Serbii.

Pierwszą cerkiew wybudowano tu w połowie XIII w. – to kościół Świętych Apostołów, ufundowany przez Arsenija I, serbskiego arcybiskupa, następcy samego św.Sawy. W jego wnętrzach można znaleźć freski z różnych okresów, od XIII w., przez XIV i XVII w. W kościele znajduje się także sarkofagi fundatora – arcybiskupa Arsenija I oraz kilku kolejnych serbskich arcybiskupów z XIII i XIV w. W cerkwi tej znajduje się także marmurowy tron arcybiskupi, na którym koronowano kolejnych serbskich arcybiskupów.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Co ciekawe, kolejne cerkwie dobudowywano w późniejszych czasach do bocznych ścian cerkwi św.Apostołów, tworząc unikalny kompleks kościelny. Kolejną cerkiew – św.Dymitra, dobudowano na początku XIV w. We wnętrzach znajdują się freski z XIV i XVII w. oraz sarkofagi kolejnych arcybiskupów (z końca XIV w.).

Trzecia z cerkwi, cerkiew Matki Boskiej wybudowana została zaraz po poprzedniej (ok. 1330 r.). Freski pochodzą z XIV w., a we wnętrzach znajduje się także, uważana za cudowną, ikona Matki Boskiej, malowana wg tradycji przez samego św.Łukasza Ewangelistę. Fundator cerkwi, arcybiskup Daniło II oraz arcybiskup Sawa II (obaj początek XIV w.) są pochowani we wnętrzach cerkwi.

Czwarta, najmniejsza z cerkwi, znajdująca się nieco na zewnątrz pozostałych trzech – cerkiew św.Mikołaja, wybudowana została w 1337 r. Ikonostas pochodzi także z tych czasów, a ikony we wnętrzach – z XVII w. Trzy pierwsze cerkwie, wybudowane obok siebie równolegle, poprzedza narteks – kryty przedsionek – dobudowany został pod koniec I poł. XIV w. i uważany jest za jeden z najwspanialszych takich budowli w całym serbskim kościele prawosławnym.

Niezbyt dużo fresków w narteksie zachowało się z tych, malowanych w XIV w. Większość widocznych dziś fresków pochodzi z 1565 r., kiedy to narteks wymalowano ponownie po renowacji. W przedsionku pochowano dwóch serbskich arcybiskupów (XIII i XVI w.). We wnętrzach wysokiego muru, okalającego monaster, znajdują się także pozostałości innych klasztornych zabudowań z XIV – XVII w. oraz współczesne zabudowania mieszkalne dla sióstr oraz niewielki cmentarz.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Czy można się więc dziwić, że monaster w Peć jest tak dla Serbów ważny ? I że bardzo boleją nad tym, że nie znajduje się on już w granicach Serbii ? Wszak tu jest serce starej średniowiecznej Serbii. Życie napisało jednak smutną dla Serbów historię. Co równie smutne – monaster musi do dziś być ochraniany przez KFOR – żeby się tu dostać, trzeba zostawić żołnierzom (w naszym przypadku byli to włoscy karabinierzy) dowód osobisty.

No i jeszcze ciekawostka, dotycząca nas, Polaków. Siostra zakonna, sprzedająca za jakieś drobne pieniądze bilety wstępu oraz prowadząca niewielki przyzakonny sklepik, m.in. z wyrabianymi tu trunkami (także rakiją), na wieść, że jesteśmy z Polski, powiedziała tylko: „Polacy ? Polacy to piją, że hej”… Nawet tu więc dotarli „nasi”…

Największą obstawę KFORu ma położony kilkanaście kilometrów na południe od Peć kolejny monaster z listy UNESCO – monaster Visoki Dečani. Wybudowany został na początku XIV w. przez ówczesnego serbskiego króla, Stefana III Deczańskiego, który zresztą został tu pochowany po tym, jak uwięził go, a potem zamordował jego własny syn.

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Klasztorna katedra jednym z najważniejszych i największych  średniowiecznych obiektów sakralnych na całych Bałkanach. Zachowały się oryginalne freski, ikonostas oraz grobowiec króla Stefana III. Historia monasteru przez całe wieki przebiegała spokojnie aż do końcówki XX wieku, czyli wojny w Kosowie. Niestety Albańczycy kilkukrotnie usiłowali klasztor zniszczyć, jako część akcji niszczenia wszelkich serbskich pozostałości. W 1998, 2000 i 2007 r. monaster był ostrzeliwany z granatników oraz moździerzy, które to ostrzały na szczęście nie spowodowały większych strat materialnych. Nigdy sprawców ostrzałów, co ciekawe, nie złapano. Jeszcze w 2013 r. było tu niespokojnie, kiedy protestowali tu miejscowi Albańczycy, uważający serbskich mnichów za zamieszkujących monaster nielegalnie, a ziemie klasztorne za albańskie. Sprawa dotarła nawet do Sądu Najwyższego Kosowa, który potwierdził własność serbskiego kościoła prawosławnego.

W 2014 r. monaster Visoki Dečani był dość silnie ochraniany przez żołnierzy słoweńskich, należących do sił KFOR. Do tego stopnia, że widoczne były obok monasteru betonowe spowalniacze na drodze i wojskowe wozy opancerzone. Co nie zmieniało faktu, że okolica była spokojna, a wewnątrz klasztoru oprócz nas była jeszcze tylko jedna para turystów. „Standardowo” musieliśmy zostawić jeden dowód osobisty przy wejściu, a przy wyjściu z bardzo przyjaźnie nastawionymi żołnierzami ze Słowenii mogliśmy sobie zrobić fotki na tle wozu opancerzonego.

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Zwiedzanie monasteru Visoki Dečani w zasadzie ogranicza się do spaceru po wewnętrznym dziedzińcu oraz wejściu do wnętrz klasztornej katedry. Reszta pomieszczeń klasztornych nie jest dostępna dla zwiedzających, ale już samo podziwianie bogato zdobionych wnętrz katedry (freski z XIV w.) jest wystarczającym powodem, bo odbić tu na chwilę z drogi do Prizrenu.

Ostatnim obiektem z listy UNESCO w Kosowie jest stojąca w Prizrenie cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej. Tu także stoi kawał historii. Cerkiew wybudowana była w początkach XIV w., prawdopodobnie na miejscu wcześniej tu stojącej świątyni z IX w. W czasach osmańskich Turcy przekształcili cerkiew w meczet, zakrywając XIV-wieczne freski warstwą białej farby. Dopiero w połowie XX w. przeprowadzono gruntowną odnowę świątyni. Niestety bardzo ucierpiała ona podczas rozruchów w Kosowie. W 2004 r. została podpalona przez Albańczyków (pomimo tego, że od 1999 r. była pod ochroną KFOR-u) i znacznie zniszczona przez ogień. W 2014 r. stała zamknięta i nieczynna, stojąca obok budka policyjna była pusta – cerkiew najwidoczniej nie jest już ochraniana. Ale okazała świątynia wygląda dziś naprawdę posępnie…

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Wszystkie cztery obiekty z listy UNESCO da się w Kosowie zobaczyć podczas dwudniowej objazdówki po tym kraju. Tylko jeden z nich – monaster w Gracanicy – nie ucierpiał w wyniku wojny w Kosowie lub nie był atakowany i chroniony przez KFOR. Są unikalnym zabytkami, a przede wszystkim bardzo ważnymi dla Serbów miejscami, choć dziś znajdują się w wyniku zakrętów historii najnowszej na terenie innego państwa. Jeśli będziecie w Kosowie, zachęcamy do ich zobaczenia – to naprawdę kawał historii Bałkanów. A następnym wpisie będzie ciąg dalszy drogi do Prizrenu na południu Kosowa.

Pełna galeria zdjęć zabytków z listy UNESCO w Kosowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.