meczet | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Podgorica, czyli o tym, jak zaatakowały nas transformersy :)

Czarnogórski etap naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. rozpoczęliśmy od wizyty w stolicy tego kraju. W planach głównie zobaczenie najstarszej dzielnicy miasta. A tymczasem główną atrakcją niespodziewanie stały się… transformersy :)

Tour de Europe 2014, dzień 17 (poprzedni wpis: Szkodra, czyli Albania twierdzami stoi). Szkodrę, ostatnie miasto zwiedzane przez nas podczas tej podróży w Albanii, opuściliśmy lekko po południu, udając się w stronę czarnogórskiej granicy. Odległość do Podgoricy to 60 km, trasa zajmuje więc około godziny. Trzeba jednak dołożyć trochę na granicę, albańskie granice prawie nigdy nie są do przejechania ot tak, swoje trzeba odstać. Ale tym razem poszło wyjątkowo sprawnie – przejście graniczne zajęło nam ok.20 minut, co jest naprawdę dużym sukcesem – na czarnogórsko-albańskiej granicy zdarzało nam się stać w przeszłości nawet i 2 godziny. Z granicy już tylko 20 km i dotarliśmy do stolicy Czarnogóry.

Podgorica sama w sobie nie posiada zatrważającej liczby zabytków, ale okolice miasta zamieszkałe były już w czasach illyryjskich (np. Doclea, wspominana przez Ptolomeusza w II w. p.n.e., zniszczona na początku VII w.). Protoplasta samej Podgoricy – Birziminium, wspominany był już w czasach rzymskich jako mały przystanek karawan. Dzisiejsza Podgorica powstała prawdopodobnie w czasach powstawania serbskiej dynastii Nemanjiców, zresztą jej założyciel – Stefan Nemanja – wg legendy urodził się właśnie w Ribnicy – bo tak wtedy nazywało się miasto.

Podgorica, parlament Czarnogóry

Podgorica, parlament Czarnogóry

Podgorica, pomnik Puszkina

Podgorica, pomnik Puszkina

Podgorica, pomnik Nikoli I, księcia, a potem króla Czarnogóry

Podgorica, pomnik Nikoli I, księcia, a potem króla Czarnogóry

Podgorica, kamienny most z czasów osmańskich

Podgorica, kamienny most z czasów osmańskich

Podgorica, turecka twierdza z XV w.

Podgorica, turecka twierdza z XV w.

Nazwa Podgorica pojawia się po raz pierwszy w 1326 r. – wtedy już miasto było prężnym ośrodkiem handlowym, położonym na skrzyżowaniu dwóch bardzo ważnych dróg. Rozwój miasta zatrzymali Turcy, zdobywając miasto w 1474 r. Aczkolwiek wybudowali tu twierdzę, której ruiny oglądać można dzisiaj, w miejscu gdzie powstawało pierwsze miasto – Ribnica. Osmanie rozpoczęli także islamizację miasta i przesiedlanie do niego rodzin muzułmańskich, co zaowocowało powstaniem stricte tureckich części miasta (Nova Varoš), także istniejących do dziś.

Czasy tureckie skończyły się w Podgoricy w 1878 r., kiedy to po wojnie rosyjsko-tureckiej, pokojowy kongres w Berlinie „przydzielił” miasto do Czarnogóry. Ponowny rozwój miasta trwał krótko, bo nadeszła I wojna światowa i okupacja austro-węgierska. Po II wojnie, podczas której miasto znów okrutnie ucierpiało (w bombardowaniach zginęła ok.1/3 ludności miasta), Podgorica została stolicą jednej z jugosłowiańskich republik. Od 2006 r. formalnie jest stolicą niepodległej Czarnogóry.

Podgorica, meczet Osmanagica

Podgorica, meczet Osmanagica

W Podgoricy najważniejszym naszym celem była dzielnica Nova Varoš, czyli stara część turecka miasta. Miejsce parkingowe znaleźliśmy obok… siedziby parlamentu Czarnogóry – pomogła nam zapewne trochę sobota, parking stał sobie pusty). Lokalizacja idealna, bo wystarczy przejść na drugą stronę ulicy, by znaleźć się na terenie starej tureckiej twierdzy i w dzielnicy Nova Varoš.

No to zaczynamy. Zaczynamy od starego, kamiennego mostu na rzece Ribnica, tuż przy jej połączeniu z drugą rzeką, Moracą. Most pochodzi z ery osmańskiej, ale nie jest znana dokładna data jego budowy. Architektonicznie – typowy stary most. Ze względu na swoją widowiskowość i przyjemną okolicę, odwiedzany dziś przez pary młodych ludzi, a wieczorami „traktowany” jako miejsce spotkań młodzieży. Po przejściu przez most wkraczamy na teren dawnej tureckiej twierdzy Depedogen, jak już wspominaliśmy – wybudowanej pod koniec XV w. przez Turków, po tym jak zdobyli miasto. Legenda mówi, że twierdza jest znacznie starsza, jej początki sięgają XII w. i była ona miejscem urodzenia wspomnianego Stefana Nemanji – pierwszego władcy ze słynnej serbskiej dynastii. Ale to tylko legenda.

Podgorica, meczet Starodoganjska

Podgorica, meczet Starodoganjska

Podgorica, turecka wieża zegarowa

Podgorica, turecka wieża zegarowa

Podgorica, Plac Republiki

Podgorica, Plac Republiki

Podgorica, Teatr Narodowy

Podgorica, Teatr Narodowy

Twierdza przez większość swojego istnienia używana była jako magazyn prochu i amunicji – co skończyło się dla niej bardzo źle. W 1878 r. uderzył w nią bowiem piorun, co skończyło się ogromną eksplozją i w efekcie końcem istnienia twierdzy. Choć dla nas – jakoś dziwnie ten 1878 rok to rok, kiedy Turcy, rządzący miastem, musieli je opuścić – ale to tylko taka nasza teoria. W każdym razie z twierdzy do dziś pozostało bardzo niewiele, aczkolwiek warto tu zaglądnąć – ruiny są bardzo malowniczo usytuowane na zbiegu dwóch rzek.

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Idziemy na południe, wkraczając w starą turecką dzielnicę, najstarszą część dzisiejszej Podgoricy. Rzeczywiście można się tu momentami przenieść w inne miejsce na mapie. Niska, tradycyjna zabudowa, wąskie i kręte uliczki, małe, kameralne meczety – trochę jak z zapomnianego tureckiego miasteczka.

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Pierwszy z meczetów – Starodoganjska, wybudowany został w czasach, gdy Turcy zdobywali miasto, pod koniec XV w. Wtedy, nie licząc meczetu w twierdzy Depedogen, był to jedyny meczet w mieście. Był wielokrotnie odnawiany, ostatnio pod koniec XX w. Dużo młodszy jest drugi znajdujący się w dzielnicy meczet – meczet Osmanagica (nazwa pochodzi od nazwiska fundatora, pochowanego zresztą na dziedzińcu), wybudowany w XVIII w. Zniszczony podczas II wojny światowej, pozostawał w ruinie przez dziesiątki lat, odnowiony dopiero w 1997 r.

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Podgorica, transformersy w centrum miasta

W tym samym czasie, co meczet Osmanagica, wybudowany został jeden z symboli dzisiejszej Podgoricy, turecka „Sahat kula”, czyli wieża zegarowa (wysokość: 16 m) w dzielnicy Nova Varoš. W dzielnicy podobno można znaleźć kilka innych pozostałości tureckich (hamam, stare więzienie).

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Czas na pobieżne choćby zobaczenie nowszej części Podgoricy. Nie ma tam zabytków, choć ze starej dzielnicy wiedzie tędy najkrótsza droga do kościoła św.Jerzego (IX – XI w.), położonego na zboczu wzgórza Gorica, na północy miasta. Do kościoła nie dotarliśmy, bo okazało się, że drogi do niego prowadzące są w remoncie, a innych nie chciało nam się szukać. Pospacerowaliśmy więc sobie po centrum Podgoricy, m.in. po głównym placu – Placu Republiki, obok Teatru Narodowego i, wracając do samochodu – nieco po sąsiedzku – obok Parlamentu, Banku Centralnego i Głównej Poczty.

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Już niemal na początku spaceru po centrum naszą uwagę przykuły jednak inne atrakcje. Okazało się, że na terenie centrum porozstawiane są repliki transformersów, będące artystycznymi pracami, wykonanymi w odpadów – taka demonstracja ekologiczna. Poszczególni „bohaterowie” filmowi stali w różnych częściach centrum, a my skupiliśmy się na odnalezieniu jak największej ich liczby – nie wiedzieliśmy wtedy, ile ich faktycznie jest. Znaleźliśmy sześć, później doczytaliśmy, że wszystkich było siedem.

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Podgorica, transformersy w centrum miasta

Transformersy stały się niechcący główną atrakcją naszego krótkiego pobytu w Podgoricy i pretekstem do zabawy w ich poszukiwanie. Na pewno nasze najmłodsze pociechy długo pamiętały ten odcinek naszej podróży. W szczególności Szymek, dla którego transformersy były okazją do naprawdę świetnej zabawy i największą chyba atrakcją całej podróży.

Z Podgoricy wyjechaliśmy bez żalu – miejsce „odhaczone”, choć raczej specjalnie nie zapadnie nam w pamięć (no, może poza transformersami :)). Może, gdybyśmy pojeździli dookoła miasta i sprawdzili stanowiska archeologiczne w miejscach starożytnych miast i illyryjskich osiedli, byłoby inaczej. Może będzie to okazja, by tu wrócić. A na razie jedziemy dalej, bo to nie koniec dnia i nie koniec czarnogórskich atrakcji. Kolejne to stara czarnogórska stolica Cetynia i park narodowy Lovcen. Ale je pokażemy Wam w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Podgoricy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Szkodra, czyli Albania twierdzami stoi

Szkodra, ok.80-tysięczne miasto na północy Albanii, była ostatnim miejscem w tym kraju, odwiedzonym przez nas podczas podróży wakacyjnej w 2014 r. Głównym punktem zwiedzania była okazała twierdza Rozafa.

Tour de Europe 2014, dzień 17 (poprzedni wpis: Na północ Albanii: Lezha, kolejne miejsce kultu Skanderberga). Po całym dniu podróży przez wschodnią i środkową Albanię, od granicy z Kosowem przez m.in. Kruje i Lezhę (w których także oglądaliśmy średniowieczne twierdze), późnym wieczorem dojechaliśmy do Szkodry, położonej przy północnej granicy kraju, która była naszym miejscem noclegowym. Po rozpakowaniu się w hotelu w samym centrum miasta i szybkich zakupach „spożywczych”, zostało nam trochę czasu na wieczorny spacer po centrum.

Centrum Szkodry, w którym znajdują się najważniejsze świątynie miasta (katedry katolicka i prawosławna, główny meczet) oraz pieszy deptak z restauracjami, nie jest zbyt rozległe, więc nocny spacer po jego uliczkach nie zajął nam zbyt wiele czasu. Niestety poza deptakiem, reszta uliczek i obiektów jest w nocy dość słabo oświetlona, stąd „trofea” fotograficzne nie są zbyt bogate. Kilka nocnych zdjęć z centrum Szkodry znajdziecie jednak w galerii, dołączonej do tego wpisu.

Tradycyjnie, tytułem wstępu – trochę historii miasta. Najstarsze ślady bytności człowieka w Szkodrze znaleziono na wzgórzu zamkowym, gdzie dziś stoją pozostałości twierdzy i pochodzą z wczesnej ery brązu, mniej więcej 2 tysiące lat p.n.e. Trochę ponad tysiąc lat później osiedlili się tu Illyrowie, a raczej jeden z ich odłamów – miasto stało się ich stolicą.

Szkodra, Plac Demokracji

Szkodra, Plac Demokracji

Szkodra, Wielki Meczet

Szkodra, Wielki Meczet

Szkodra, kościół Franciszkanów

Szkodra, kościół Franciszkanów

Szkodra, deptak w centrum miasta

Szkodra, deptak w centrum miasta

Szkodra, katedra katolicka

Szkodra, katedra katolicka

W V / IV w. p.n.e. rozpoczęła się budowa pierwszej twierdzy na wzgórzu, a miasto rosło w siłę, bijąc nawet własne monety (III w. p.n.e.). Nazywało się wtedy Scodrinon. Na początku II w. p.n.e. zostało nawet stolicą królestwa Illyrii, ale wkrótce musiało zacząć odpierać ataki nadchodzących Rzymian i ostatecznie w 168 r. p.n.e. uległo, wchodząc w skład Cesarstwa Rzymskiego. Za czasów Dioklecjana (III w.) stało się ważnym ośrodkiem w regionie, w którym przecinały się ważne drogi handlowe.

Ok.XI w. miasto weszło w skład królestwa Zety, krótko (niecały wiek) istniejącego na tych terenach państewka. Pod koniec XIV w. władzę przejęli Wenecjanie, zmieniając nazwę na włoskie Scutari i budując ponownie twierdzę na wzgórzu. W XV w. Szkodra znalazła się w strefie wpływów Skanderberga i razem z innymi miastami (Kruje, Lezha) skutecznie broniła się przed najazdami Turków. Gdy jednak Skanderberg zmarł, już obronić się miasta nie udało – w 1479 r., po 7-miesięcznym oblężeniu przez stutysięczną armię sułtana Mehmeda II Zdobywcy, 1600-osobowy garnizon twierdzy poddał miasto. Turcy zdemolowali miasto, ale powolutku wracało ono do łask, by w XVII w. stać się nawet stolicą sandżaku (jednostki administracyjnej w państwie tureckim).

Gwałtowny rozwój miasta nastąpił na początku XIX w., głównie za sprawą rozwoju handlu. Powstawały liczne zakłady rzemieślnicze, sklepy i bazary. Szkodra liczyła wtedy ok.50 tys. mieszkańców. W połowie XIX w. w mieście utworzono siedzibę arcybiskupią. Wtedy też ze względu na zmianę biegu rzeki (a co za tym idzie warunków obronnych miasta), porzucono twierdzę jako nieprzydatną. Ludność miasta brała aktywny udział w działalności wyzwoleńczej pod koniec XIX w. (Liga Prizreńska) i na początku XX w. (powstanie przeciwko Turkom).

Szkodra, katedra prawosławna

Szkodra, katedra prawosławna

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, meczet Parruca

Szkodra, meczet Parruca

Dziś Szkodra przez wielu turystów uważana jest za esencję Albanii – miejsce, gdzie można poczuć ducha albańskiej tradycji. Generalnie zgadzamy się – ze wszystkich dużych miast albańskich, które widzieliśmy (np. Tirana, Durres czy Saranda), Szkodra wydaje się najbardziej „tradycyjna”, niezbyt skażona turystyką czy nowoczesną zabudową. Choć wydawałoby się, że powinna, skoro leży niedaleko granicy z Czarnogórą – to właśnie do Szkodry wożą turystów biura podróży na wycieczki fakultatywne z Czarnogóry – tych chcących przez chwilę „zażyć” pobytu w Albanii.

Zwiedzanie Szkodry zaczynamy od centrum, wszak mieszkaliśmy praktycznie w środku miasta. Na centralnym Placu Demokracji, bardzo ruchliwym rondzie stoi teatr miejski, otwarty w 1949 r., dziś uważany za drugi pod względem ważności teatr w Albanii. Stąd już dwa kroki do deptaka, nazwanego imieniem Kolë Idromeno, albańskiego malarza i rzeźbiarza z przełomu XIX / XX w., urodzonego właśnie w Szkodrze.

Pośrodku niewielkiego zielonego terenu tuż przy deptaku stoi Wielki Meczet, nowa świątynia, wybudowana w 1995 r. z pieniędzy bogatych Saudyjczyków. Wybudowano go w miejscu starszego meczetu, pochodzącego z czasów osmańskich i nazwanego imieniem Ebu Beker Pashy, znanego obywatela miasta z XVIII w.

W bocznej uliczce stoi kościół Franciszkanów, którego budowa rozpoczęła się jeszcze pod panowaniem tureckim, w 1878 r. Z powodu trudności robionych przez władze, ukończono ją dopiero w 1905 r. Świątynia przeszła bez większego szwanku zawieruchy z początków XX w., aż nadeszły czasy komunistyczne. W 1946 r. podłożono w kościele broń, by dzień później „wpaść” z kontrolą. Pod tym pretekstem Franciszkanów wtrącono do więzienia. Ostatecznie zamknięto kościół w 1967 r. Ponownie otwarto go w 1995 r.

Szkodra, twierdza Rozafa, główne wejście

Szkodra, twierdza Rozafa, główne wejście

Szkodra, twierdza Rozafa, panorama miasta

Szkodra, twierdza Rozafa, panorama miasta

Szkodra, twierdza Rozafa, weneckie wieże obronne

Szkodra, twierdza Rozafa, weneckie wieże obronne

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa, ruiny katedry św.Stefana

Szkodra, twierdza Rozafa, ruiny katedry św.Stefana

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa

Mniej więcej 300 m na południowy-wschód stoi kolejna katolicka świątynia, katedra. Zgodę na jej budowę wydał w 1851 r. turecki sułtan, świątynia rozpoczęła działalność kilka lat później. Część pomieszczeń we wnętrzach wymalował na początku XX w. wspomniany już przez nas Kolë Idromeno. Zawieruchy z początku XX w. spowodowały uszkodzenia dzwonnicy, którą odbudowano. W czasach komunistycznych katedrę przekształcono w Pałac Sportu. Ponownie otwarto ją w 1990 r. – to tu odbyła się pierwsza msza w Albanii po upadku komunizmu. W 1993 r. świątynię odwiedził ją papież Jan Paweł II, jego imieniem nazwano też plac obok katedry.

Na deptak wracamy malowniczą uliczką Rruga Ghujadol, gdzie wieczorem królują restauracyjki z muzyką na żywo. Czas na spacer deptakiem z powrotem do Wielkiego Meczetu – na deptaku Kolë Idromeno i wieczorem i w ciągu dnia działa mnóstwo barów i restauracji, to zdecydowanie najbardziej przyjemna uliczka w mieście.

Idziemy w stronę widocznej z daleka, żółtawej dzwonnicy – to katedra prawosławna w Szkodrze, wybudowana w latach 90-tych XX w. Wcześniej w tym miejscu stał pierwszy prawosławny kościół św.Mikołaja, wybudowany w końcówce XVIII w. i zburzony przez komunistów w 1967 r. To właściwie wszystkie atrakcje centrum Szkodry.

Wybraliśmy się jeszcze na przechadzkę ulicą Rruga Studenti na południe od Placu Demokracji. Przy Placu 2 Kwietnia zobaczyć można niewielkie mauzoleum – pomnik ku pamięci 4 ofiar zamieszek z 2 kwietnia 1991 r., kiedy to ludność Szkodry protestowała przeciwko manipulacjom przy pierwszych demokratycznych wyborach w Albanii. Nieopodal placu stoi kolejny meczet – Parruca. Wybudowany został w 2006 r. na miejscu zburzonego przez komunistów, wcześniej stojącego tu meczetu. Kolejny meczet stojący nieco dalej, przy drodze prowadzącej do twierdzy to Haxhi Sheh Shamia, będący częścią kompleksu edukacyjnego (medresy). Nieco przypomina on nam budową i ekspozycją „malowany meczet” z Tetova w Macedonii.

Szkodra, twierdza Rozafa, budynek siedziby dowódcy, dziś Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, budynek siedziby dowódcy, dziś Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Czas na najważniejszą atrakcję Szkodry, czyli twierdzę Rozafa. Z jej powstaniem związana jest legenda o trzech braciach, którzy rozpoczęli jej budowę, ale co wybudowali za dnia, spadało ze skał w nocy. Aby utrzymać budowę, postanowili oni złożyć ofiarę z ludzkiego życia. Wymyślili, że poświęconą jedną ze swoich żon, tę, która następnego dnia jako pierwsza przyniesie posiłek. Los sprawił, że była to Rozafa, żona najmłodszego z nich. Najgorsze w legendzie jest to, że bracia zamurowali ją żywcem z noworodkiem – na jej własną prośbę, z odsłoniętą jedną piersią dla możliwości karmienia oraz wolną prawą ręką do jego trzymania.

To, co dziś pozostało z twierdzy, pochodzi głównie z czasów jej budowy przez Wenecjan, czyli z okresu od końców XIV w. Główne wejście znajduje się od strony wschodniej, da się niemal pod bramę podjechać samochodem, gdzie znajduje się niewielki parking dla samochodów. Ostatnie 200-300 pod górę trzeba podejść pieszo. Odwiedzaliśmy twierdzę w sobotnie południe, stąd dlatego pewnie spotkaliśmy na swej drodze kilka młodych par, udających się na twierdzę na ślubną sesję fotograficzną. Sceneria rzeczywiście wymarzona, bo oprócz widowiskowych ruin, z twierdzy rozpościera się niesamowita panorama na całą okolicę i miasto Szkodra.

Główne wejście to wenecka brama, pochodząca z XV w. Potem idąc wyznaczonym traktem trafiamy na wieżę Balshajt (nazwaną on nazwy rodziny, rządzącej miastem na przełomie XIV / XV w.), z której rozpościera się najlepszy widok na miasto – naprawdę warto na wieżę wejść. Mijając dwie cysterny z XIV w. dochodzimy do chyba najbardziej widowiskowej budowli twierdzy – najstarszej świątyni Szkodry, katedry św.Stefana, wybudowanej w XIII w., w XVI w., po zdobyciu miasta przez Turków, przerobionej na meczet Sułtana Mehmeda Zdobywcy.

Mijając ruiny dawnego tureckiego więzienia (XVI / XVII w.) oraz kolejne cysterny z XIV w., wchodzimy do najważniejszej części zamku – dawnej siedziby dowódcy garnizonu z czasów weneckich (XV w.), w którym to budynku mieści się dziś Muzeum Historyczne. Zanim jednak wejdziemy do środka, zaglądamy jeszcze na zachodni kraniec twierdzy. Znajdziemy tu ruiny tureckiego hamamu (XVI / XVII w.) oraz dawne sekretne wyjście z zamku. Zachodnią część kończy duża wieża obronna z XVIII / XIX w.

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, Ołowiany Meczet poniżej twierdzy Rozafa

Szkodra, Ołowiany Meczet poniżej twierdzy Rozafa

Muzeum Historyczne, znajdujące się w twierdzy, nie ogranicza się do eksponowania historii fortecy. Znajduje się tu wystawa, przedstawiająca historię zarówno twierdzy, jak i miasta i całego regionu – możemy odbyć swoistą podróż w czasie, od okresu rzymskiego, poprzez czasy weneckie, osmańskie, aż po okres walki i odzyskania niepodległości. Oglądnąć można zarówno fragmenty architektoniczne, jak i broń czy naczynia i wyposażenie wnętrz, pochodzące z każdego z tych okresów. Znacząca jest znajdująca się przy wejściu płaskorzeźba, przedstawiająca legendarną Rozafę z dzieckiem na ręku, częściowo zamurowaną.

W obrębie twierdzy znajdują się ruiny wielu innych budynków: pałacu, garnizonu i więzienia tureckiego i kilku kolejnych cystern – jedną z nich odkryli kilka miesięcy przed naszym przybyciem polscy archeologowie. Jest też niewielki odcinek murów obronnych najstarszej „wersji” twierdzy, pochodzących jeszcze z czasów illyryjskich (IV w. p.n.e.).

Schodząc z twierdzy na dół, warto poszukać wzrokiem znajdującego się w dole, od strony wschodniej, Ołowianego Meczetu, kolejnej atrakcji Szkodry. Wybudowano go w końcówce XVIII w., a nazwa pochodzi o materiału, którym pokryto kopułę. Ledwie po 60 latach jego istnienia, w wyniku trzęsienia ziemi (1837 r.) swój bieg zmieniła rzeka Drin, okrążająca twierdzę, zalewając teren dookoła meczetu. Minaret niszczony był kilkukrotnie, ostatecznie runął już po II wojnie światowej, w wyniku uderzenia pioruna. Zamknięty w 1967 r., gdy władze komunistyczne zdelegalizowały wszelkie przejawy religijności, został ponownie otwarty w 1990 r.

Wracamy do samochodu i opuszczamy ostatecznie Szkodrę. Czas jechać dalej, kolejny nocleg mamy nad Boką Kotorską w Czarnogórze, a po drodze plany zwiedzenia kolejnych kilku bardzo ciekawych miejsc. Wracamy drogą do centrum Szkodry, z której wyjeżdżamy w kierunku północno-wschodnim. Mamy bowiem na terenie Albanii jeszcze jeden punkt w planie – w odległej od Szkodry po kilka kilometrów miejscowości Mes chcemy zobaczyć zabytkowy turecki most, będący ozdobą całej okolicy i jedną z bardziej znanych atrakcji turystycznych regionu Szkodry.

Znalezienie mostu nie sprawia problemów po wjechaniu do Mes. Droga, którą jedziemy wije się obok rzeki Kir, na której w centrum miejscowości stoi okazały (108 m długości) kamienny most o charakterystycznej dla osmańskich budowli sylwetce. Wybudowany został ok. 1780 r. przez miejscowego tureckiego paszę i stanowił część wiodącej tędy drogi do Prisztiny (dziś w Kosowie). Po krótkiej sesji fotograficznej mostu, wsiadamy w samochód i opuszczamy granice Albanii – kierujemy się na tereny Czarnogóry. Pierwszym przystankiem będzie stolica tego kraju – Podgorica. To właśnie miasto pokażemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z albańskiej Szkodry znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Na północ Albanii: Lezha, kolejne miejsce kultu Skanderberga

W naszej wakacyjnej podróży czas na drugą część albańskiego jej odcinka. Tym razem jedziemy na północ tego kraju, gdzie celem są dwa ważne turystycznie miejsca: miasta Lezha i Szkodra.

Tour de Europe 2014, dzień 16 (poprzedni wpis: Z Kosowa do Albanii: Kukës, Krujë i Laç). Po poprzednich wakacjach i przejechaniu Albanii z północy na południe, kraj ten stał się jednym z naszych ulubionych na mapie Europy. Zostało nam też kilka miejsc, które mieliśmy zobaczyć rok wcześniej, ale z paru powodów się nam to nie udało. Podróż wakacyjna AD’2014, a dokładniej jej albański odcinek, był więc swego rodzaju aneksem, uzupełnieniem. W poprzednim wpisie pokazaliśmy Wam już część tego aneksu (Krujë i Laç). Teraz czas na drugą część.

Lezha, niewielkie miasteczko z kilkunastoma tysiącami mieszkańców, położona jest mniej więcej 20 km na północ od Laç, miejsca w którym zakończyliśmy nasz poprzedni wpis. Generalnie miasteczko to mało ma do zaoferowania i nie jest raczej oblężone przez turystów, choć leży przy głównej trasie ze Szkodry na południe, do Durres czy Tirany. Największą atrakcją miasta, która dla nas była magnesem, jest jego historia i dlatego nie zdecydowaliśmy się go pominąć na naszej trasie. A jest naprawdę na co zwrócić uwagę.

Lezha, ulice miasta

Lezha, ulice miasta

Lezha, ulice miasta

Lezha, ulice miasta

Lezha, twierdza górująca nad miastem

Lezha, twierdza górująca nad miastem

Lezha, twierdza górująca nad miastem

Lezha, twierdza górująca nad miastem

Lezha zamieszkała jest od czasów illyryjskich, mniej więcej od 8 w. p.n.e. Oficjalnie jednak miasto założone zostało na początku IV w. p.n.e. jako Lissos – nazwa pochodziła od illyryjskiej nazwy Lisi. W III w. p.n.e. miasto zdobyli Macedończycy, a później nadeszła era Rzymian. Cały czas miasto miało ważną pozycję ze względu na swoje usadowienie niedaleko ważnego portu na Adriatyku.

Najważniejsze czasy dla Lezhy nadeszły jednak w średniowieczu. Pod koniec XIV w. władzę nad miastem przejęli Wenecjanie. To tu w 1444 r. Skanderberg zawiązał albańską Ligę z Lezhy, organizację walczącą z Turkami – wtedy wciąż Lezha była pod panowaniem weneckim. Co jeszcze ważniejsze dla historii i Albańczyków – to właśnie tutaj Skanderberg został pochowany – w ówczesnej katedrze św.Mikołaja, przerobionej potem na meczet przez Turków. Skanderberg do końca życia obronił bowiem swoje terytoria przed Osmanami, dopiero po jego śmierci Turcy zdołali zniszczyć opór. Gdy znaleźli grób Skanderberga w Lezhe, zniszczyli go, a z kości robili sobie amulety, wierząc, że przejmą dzięki temu jego męstwo. Meczet, wybudowany przez Turków w miejscu katedry, został zniszczony (razem ze wszystkimi innymi w mieście) przez komunistyczne władze Albanii po II wojnie światowej. W 1981 r. na jego ruinach otwarto mauzoleum Skanderberga, dziś najbardziej chyba przyciągające turystów miejsce w mieście.

Wjeżdżając do Lezhy, od razu skierowaliśmy samochód w stronę twierdzy, górującej nad miastem. Naprawdę ciężko jest jej nie zauważyć i do niej nie trafić. Umiejscowiona jest w miejscu, gdzie powstało pierwsze osiedle ludzkie. Do dziś zachowały się tu fragmenty praktycznie ze wszystkich okresów historii miasta. Zaczynając od murów obronnych z V w. p.n.e., przez starożytne akropolis z IV / III w. p.n.e. Obok starożytnych ruin w IX w. wybudowano pierwszą twierdzę. Rozbudowali ją w XIV w. Wenecjanie, a potem turecki sułtan Sulejman I, po zdobyciu jej przez Turków w 1478 r.

Lezha, panorama miasta widoczna z twierdzy, po prawej na dole mauzoleum Skanderberga

Lezha, panorama miasta widoczna z twierdzy, po prawej na dole mauzoleum Skanderberga

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza, ruiny tureckiego meczetu

Lezha, twierdza, ruiny tureckiego meczetu

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Lezha, twierdza

Dziś twierdza w Lezhy to prawdziwy przekrój historii miasta, choć bardzo mocno popadła w ruinę. Forteca zarosła trawą, dziś bardziej służąc jako miejsce do pikników rodzinnych niż turystyce. Aczkolwiek naprawdę warto wspiąć się na liczące 186 m n.p.m. wzgórze zamkowe, choćby po to, bo móc podziwiać wspaniały widok na całą okolicę.

Oprócz twierdzy oraz mauzoleum Skanderberga, jest w Lezhy jeszcze jedno miejsce warte zobaczenia. Przy głównej, wylotowej drodze na północ, w kierunku Szkodry, stoi stary kościół Zwiastowania NMP oraz klasztor Franciszkanów. Z jego powstaniem związana jest legenda – ponoć sam św.Franciszek, podczas drogi powrotnej z Ziemi Świętej (1219-1220), wytyczył tu patykiem miejsce budowy przyszłego kościoła. Dokładnie naprzeciwko wzgórza z antycznymi ruinami dawnego Lissos. Kościół wybudował miejscowy ksiądz, zwany tu Dom Lleshi – do dziś miejscowi jego właśnie imieniem nazywają świątynię.

Dzisiejszy kościół ma nad wejściem inskrypcję z datą budowy 1240 r., co jednak nie ma pokrycia w dokumentach historycznych, w których świątynia pojawia się po raz pierwszy w 1464 r. Prawdopodobnie inskrypcja dotyczy wcześniej stojącego tu kościoła. A obecny wybudowano najpewniej ok.1393 r., kiedy to miasto przeszło w ręce Wenecjan – na to wskazuje także styl architektury świątyni. Tak jak napisaliśmy, w 1464 r. klasztor pojawia się po raz pierwszy w dokumentach zakonu Franciszkanów – jeszcze w czasach, gdy żył Skanderberg.

Lezha, kościół Zwiastowania NMP

Lezha, kościół Zwiastowania NMP

Lezha, kościół Zwiastowania NMP

Lezha, kościół Zwiastowania NMP

Całe wieki panowania osmańskiego kościół i klasztor przetrwały bez uszczerbku, głównie ze względu na intensywną opiekę zakonu oraz patronat papieży z Watykanu. Może też pomogło to, że corocznie obchodzono tu 25 marca wspólne święto chrześcijan i muzułmanów. Podczas obu wojen światowych budynki służyły jako szpital wojskowy. W 1967 r., gdy komunistyczne władze zabroniły działalności religijnej, kościół ten został zamknięty jako pierwszy w całej Albanii. Od 1991 r. klasztor i kościół działają ponownie.

My tymczasem, już przy zapadającym zmroku, opuszczamy już Lezhę i jedziemy na północ, do Szkodry, gdzie mamy zaplanowany jedyny podczas tych wakacji nocleg w Albanii. Następnego dnia mamy zaplanowane gruntowne zwiedzanie Szkodry i okolic, ale to opiszemy Wam w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z albańskiego miasta Lezha znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Prizren, szorstka perełka Kosowa

Prizren bez wątpienia jest turystyczną perełką Kosowa, w którym, jako jedynym, widać tłumy turystów. Powala atmosferą i mnogością zabytków. Ale wrażenia ogólne robią się szorstkie na widok zdewastowanych serbskich kościołów, pamiątki po rozruchach w mieście. Budki policyjne przy nich tylko wzmacniają wątpliwości.

Tour de Europe 2014, dzień 15 (poprzedni wpis: Jedziemy na zachód Kosowa: Pejë, Deçan i Gjakovë). Prizren był drugim naszym miejscem noclegowym w Kosowie. Poprzedni – Prisztina – choć bardzo schludna i europejska, nie powaliła nas na kolana. Co do Prizrenu – jednego byliśmy pewni już przed przyjazdem – jest tam zdecydowanie więcej do zobaczenia, jeśli chodzi o zabytki i atrakcje historyczne.

Do Prizrenu dojechaliśmy przy zapadającym zmroku. Hostel, znajdujący się nieopodal starej części miasta, był pierwszym zaskoczeniem – wypełniony prawie w całości przez międzynarodową grupkę wolontariuszy (na co wskazywały ich koszulki), niestety do dziś nie wiemy, przy jakim projekcie pracowali. Ale było niezwykle głośno. Wiecie, gitary, piwo i tak dalej. Nie jesteśmy jacyś przesadnie wrażliwi na takie miejsca, nie stanowiło więc to dla nas żadnego problemu.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, Prizren

ładowanie mapy - proszę czekać...

Prizren, twierdza: 42.209337, 20.745428
Prizren, kościółek Svete Nedelje: 42.208109, 20.742515
Prizren, cerkiew sv.Spasa: 42.208212, 20.743368
Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy: 42.207664, 20.738427
Prizren, cerkiew św.Mikołaja: 42.208308, 20.739419
Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego: 42.208331, 20.740203
Prizren, plac Szadyrwan: 42.209011, 20.740546
Prizren, Stary Most: 42.209659, 20.739119
Prizren, meczet Sinana Paszy: 42.208955, 20.741308
Prizren, minaret meczetu Arasta: 42.210318, 20.741839
Prizren, meczet Šarac: 42.210513, 20.740975
Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy: 42.210779, 20.741592
Prizren, meczet Emina Paszy: 42.211268, 20.741383
Prizren, meczet Bayrakli: 42.211470, 20.743148
Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej: 42.211451, 20.743239
Prizren, meczet Maksut Paszy: 42.211951, 20.745251
Prizren, meczet Iljaza Kuki: 42.209148, 20.736635
Prizren, Muzeum Archeologiczne: 42.211323, 20.736705
Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej: 42.211534, 20.735841
Prizren, meczet Suzi Celebi: 42.209551, 20.733902

 

Prizren, stary most i twierdza w tle

Prizren, stary most i twierdza w tle

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Drugim zaskoczeniem było wieczorne, „zapoznawcze” wyjście do centrum miasta. Naprawdę nie spodziewaliśmy się gdziekolwiek w Kosowie takich tłumów turystów i spacerowiczów. Oświetlone uliczki i główny plac, mnogość pełnych klientów restauracji, kino letnie nad rzeką Bistrica, całe rodziny spacerujące chodnikiem wzdłuż niej… To nie są rzeczy, których spodziewać się można po kosowskim mieście, które przecież jeszcze całkiem niedawno było areną dantejskich scen. Wyszliśmy na tyle przygotowani, że uzbroiliśmy się tylko w mały kompaktowy aparacik, który niestety nocnych zdjęć nie lubi.

Trochę historii miasta. Prizren zamieszkany było już długo przed Chrystusem, ale pierwsze udokumentowane wzmianki pochodzą z II w., kiedy to miasto istniało w czasach rzymskich pod nazwą Teranda. Po rozpadzie Rzymu, dzisiejsze tereny miasta przeszły we władanie Bizancjum. Około IX w. rozpoczęło się zasiedlanie tych terenów przez ludy słowiańskie.

W XI w. wybuchło bułgarsko-serbskie powstanie przeciwko Bizancjum. Prizren był jedną z jego głównych aren, to tu przywódca powstania, syn serbskiego księcia, został koronowany na cara Bułgarii (Piotr III). Powstanie jednak szybko upadło. Serbowie kilkukrotnie potem usiłowali zdobyć teren Prizrenu, aż udało im się to ostatecznie pod koniec XII w. Na początku XIV w. miasto zostało nawet na kilkadziesiąt lat stolicą ówczesnego państwa serbskiego.

Od połowy XV w., kiedy nastały czasy Imperium Osmańskiego, nastąpiła silna islamizacja miasta – w połowie XIX w. muzułmanie stanowili już 70% mieszkańców. Ale też stał się Prizren silnym ośrodkiem nacjonalistycznym, gdzie prężnie działały organizacje albańskie. W 1878 r. powstała tu Liga Prizreńska, która broniła interesów Albańczyków, gdy upadało Imperium Osmańskie. Miała nawet swoje siły zbrojne, a nawet wywołała powstanie przeciwko Turkom, ale szybko zostało ono stłamszone, a członkowie Ligi zesłani do Azji Mniejszej.

Prizren, kościółek Svete Nedelje na wzgórzu z twierdzą

Prizren, kościółek Svete Nedelje na wzgórzu z twierdzą

Prizren, zrujnowana cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela) na wzgórzu z twierdzą

Prizren, zrujnowana cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela) na wzgórzu z twierdzą

Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego

Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego

Po upadku Imperium Osmańskiego i wojnach bałkańskich, Prizren wszedł w skład Serbii, a po II wojnie światowej – Jugosławii, pomimo ogromnej przewagi ludności albańskiej oraz bliskości z granicą Albanii. Aż nadeszła wojna w Kosowie w 1999 r.. Najpierw pod naporem wojsk serbskich uciekła większość albańskich mieszkańców. Gdy role się obróciły, Albańczycy powrócili, a uciekli Serbowie – nigdy do miasta w większości nie wrócili. Serbowie zdążyli zburzyć historyczną siedzibę Ligi Prizreńskiej (później ją odbudowano).

Prizren, cerkiew św.Mikołaja

Prizren, cerkiew św.Mikołaja

Kiedy w Kosowie ponownie wybuchły zamieszki w 2004 r., Albańczycy totalnie zdemolowali wszystkie prawosławne serbskie świątynie i monastery, nie oszczędzając nawet tych najbardziej historycznych i cennych. Dostało się również resztce serbskich mieszkańców miasta – zniszczono całą ich dzielnicę (Podzamcze), a ludzi wypędzono. Serbska dzielnica i zniszczone kościoły u podnóża twierdzy w Prizrenie straszą do dziś.

Prizren, nasz hostel

Prizren, nasz hostel

Przy tym, co pozostało ze świątyń wystawiono potem ochronę w postaci posterunków policyjnych. Dziś pozostały same budki policyjne – straży już nie ma, ale świątynie nadal stoją w stanie kompletnego zniszczenia, nikt nie jest zainteresowany ich odbudową. Nawet najważniejsza z nich – cerkiew Bogurodzicy Ljeviskiej, wpisana na listę UNESCO, stoi w stanie ruiny.

Dziś Prizren to niemal wyłącznie Albańczycy, z małą domieszką Turków i Romów. Serbów w mieście jest niewiele, raczej mieszkają w małych wioskach w okolicy. Miasto liczy ok. 180 tys. mieszkańców (nie wygląda na tak duże, głównie przez brak wysokiej zabudowy w centrum) i jest drugim co do wielkości miastem Kosowa.

Albańskie miasta są bardzo rozpoznawalne – nawet jeżeli nie leżą w Albanii. Choć może te odwiedzane przez nas w Albanii są bardziej nowoczesne (Szkodra, Tirana), ze szczególnym uwzględnieniem tych leżących nad morzem (Durres, Saranda). Ale te w głębi kraju mają ten sam klimat, co choćby Tetovo (Macedonia) czy Peć (Kosowo). Taki jest też Prizren i jego centrum. Niska, zaniedbana zabudowa, kręte, ciasne uliczki, urokliwe meczety no i to, co wzbudza nasze niekończące się uznanie – widok gęstych instalacji elektrycznych, podwieszonych na słupach ulicznych – albańscy elektrycy są mistrzami w tej sztuce :) W Prizrenie skala jest tylko większa – ale i miasto jest duże.

Prizren, plac Szadyrwan

Prizren, plac Szadyrwan

Prizren, fontanna na placu Szadyrwan

Prizren, fontanna na placu Szadyrwan

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren aspiruje do miana turystycznej perełki Kosowa, i w zasadzie nią jest. Urok ma jednak chropowaty, a nawet szorstki. Klimat w Kosowie niepowtarzalny, masa zabytków i atrakcji do zobaczenia, ale… Jest to ważne „ale”. Na Prizrenie ciąży historia najnowsza i wspomniane już przez nas zamieszki w 2004 r., podczas których albańska ludność miasta zniszczyła wszystkie prawosławne świątyni, dzielnicę serbską i wygoniła nielicznych już wtedy w mieście Serbów. To, co z zabytkowych kościołów pozostało, wzięto pod ochronę policji. Ale nikt tu nie myśli o ich odbudowie – stoją, otoczone płotami i drutami, niedostępne dla zwiedzających. Widok policyjnych budek strażniczych jest dołujący – i wciąż przypomina, że Kosowo nie jest i pewnie długo nie będzie rajem na ziemi. Gdyby nie KFOR, pewnie nawet te resztki „pamiątek” po Serbach zostałyby starte w proch. Nawet wpisanie na listę UNESCO nie powoduje tu dbałości o serbską spuściznę. Cerkiew Bogurodzicy Ljeviskiej jest tego przykładem – i najbardziej chyba zaniedbanym zabytkiem z listy UNESCO, jaki było nam dane zobaczyć.

No to czas opowiedzieć wreszcie o tym, co warto w Prizrenie zobaczyć. Zaczniemy od górującego nad miastem wzgórza, na którym nie byliśmy, choć podobno roztaczają się z niego niesamowite widoki na miasto. My jednak trafiliśmy na deszczowe, zachmurzone niebo i darowaliśmy sobie wspinaczkę.

  • twierdza Prizren – nikt nie wie, kiedy dokładnie została wybudowana. Prace archeologiczne odsłoniły kilka etapów istnienia twierdzy. Najstarsze znaleziska pochodzą z III / IV w., czyli z czasów późnego Rzymu. Twierdza została rozbudowana przez Serbów w XIV w., a obecne kształty przybrała za panowania Imperium Osmańskiego. Obecnie jest z ruinie;
Prizren, minaret meczetu Arasta

Prizren, minaret meczetu Arasta

  • dzielnica Podzamcze (Podkalaja), położona na zboczu wzgórza z twierdzą, kiedyś zamieszkana przez Serbów, zniszczona i opuszczona przez mieszkańców po zamieszkach w 2004 r.;
  • kościółek Svete Nedelje (o ile dobrze wyszukaliśmy,sv.Nedelja to św.Dominika z Nikomedii), wybudowany w 1371 r. Pozostałości po nim znaleziono podczas wykopalisk w 1966 r. Odbudowano go na podstawie pozostałych fragmentów i analogii do świątyń z tamtych czasów. Źródła serbskie mówią o zachowanych w szczątkach freskach, źródła kosowskie nie. W każdym bądź razie świątynię spalono w zamieszkach w 2004 r. Gdy go odnowiono, ponownie w zamieszkach w 2008 r. został uszkodzony, ale znów odnowiony;
  • cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela), wybudowana ok.1330 r., krótko później przekazana we władanie mnichom z monasteru św.Archaniołów pod Prizrenem. W XVIII w. przekazano go społeczności wołoskiej, którzy w 1836 r. rozpoczęli (ale nigdy nie dokończyli) rozbudowę świątyni. Niedługo później kościół strawił pożar. Od 1912 r. aż do wybuchu wojny w Kosowie, cerkiew używana była tylko w czasie większych świąt religijnych. We wnętrzach zachowały się freski z XIV w. Albańczycy podpalili ją i poważnie uszkodzili w 2004 r. Dzięki staraniom UNESCO, odbudowano większość ścian i dach, chroniąc tym samym wnętrze. Jeszcze do niedawna dostępu bronili żołnierze KFOR, obecnie da się podobno podejść pod cerkiew, ale jest ona zamknięta dla zwiedzających;
Prizren, meczet Sinana Paszy

Prizren, meczet Sinana Paszy

Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy

Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy

Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej

Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej

Prizren, meczet Iljaza Kuki

Prizren, meczet Iljaza Kuki

Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej (lista UNESCO)

Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej (lista UNESCO)

Pozostałe historyczne atrakcje Prizrenu umiejscowione są już niżej, na poziomie opływającej wzgórze zamkowe rzeki Bistrica. Wymieniamy je w kolejności naszego zwiedzania:

  • rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy z 1870 r. Wybudowana dla katolickich Albańczyków jeszcze w czasach panowania Imperium Osmańskiego. Nie ucierpiała (bo budowana dla społeczności albańskiej) podczas zamieszek w 2004 r.
  • miniaturowa cerkiew św.Mikołaja, stojąca nieopodal głównego placu miasta, wybudowana w 1332 r., we wnętrzach znajdowały się freski z czasów budowy. W 2004 r. cerkiew została podpalona i zdewastowana (zrobiono z niej składowisko śmieci, wymalowano na ścianach graffiti). Odbudowano ją i oddano do użytku w 2009 r.
Prizren, meczet Emina Paszy

Prizren, meczet Emina Paszy

  • prawosławna katedra św.Jerzego, oddana do użytku w 1887 r., dzwonnicę dobudowano w 1907 r. Jej częścią jest dużo starsza kaplica św.Jerzego, usytuowana z prawej strony wejścia do katedry. Kaplica wybudowana została w XV lub XVI w., na fundamentach wcześniej stojącej tu świątyni (prawdopodobnie z XIV w.). We wnętrzach zachowały się częściowo freski z XVI w.;
Prizren, meczet Šarac

Prizren, meczet Šarac

  • plac Szadyrwan (albański: Shatërvan), centrum turystycznej części miasta, otoczony barami i kafejkami. To tu wieczorami toczy się nocne życie miasta. Na środku placu znajduje się zabytkowa fontanna, od której zapewne pochodzi nazwa placu. Fontanna zbudowana została w XVII w., dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów miasta. Legenda mówi, że jeśli napijesz się z niej wody, na pewno wrócisz do Prizrenu;
  • Stary Most – charakterystyczny, kamienny most na Bistricy. Nikt nie wie, kiedy został wybudowany, po cechach budowli stawia się na XV w. W listopadzie 1979 r. podczas powodzi, most niemal całkowicie się zawalił. Mieszkańcy odbudowali go trzy lata później;
Prizren, meczet Bayrakli

Prizren, meczet Bayrakli

  • meczet Sinana Paszy (1615 r.), stojący niemal na placu Szadyrwan, chyba najbardziej rozpoznawalna budowla miasta. Do jego budowy użyto kamieni ze zniszczonego przez Turków monasteru św.Archaniołów, leżącego 3 km za miastem. Wnętrza wymalowano w XIX w.;
  • minaret meczetu Arasta, jedyna część meczetu, wybudowanego w XVI w., w handlowej dzielnicy Arasta – korzystali z niego głównie kupcy. Pierwotnie meczet miał dwa piętra – dół zajmowały sklepy, górę sala modlitewna. Był w swojej historii wielokrotnie odnawiany, ostatni raz na początku XX w. W 1960 r. komunistyczne jugosłowiańskie władze uznały, że trzeba zmienić krajobraz centrum miasta i wyburzyły całą dzielnicę Arasta wraz z meczetem – pozostawiono jedynie minaret;
  • meczet Šarac, wybudowany w 1531 r., jeden z najstarszych w mieście;
  • hamam Gazi Mehmet Paszy, osmańska łaźnia, wybudowana w 1574 r., z osobnymi pomieszczeniami dla kobiet i mężczyzn. Była częścią większego kompleksu, ufundowanego przez Gazi Mehmeta Paszę (meczet Bayrakli, medresa (szkoła), biblioteka i mauzoleum), ówczesnego tureckiego namiestnika w albańskiej Szkodrze;
  • meczet Emina Paszy, w czasie naszej wizyty w Prizrenie w remoncie. Wybudowany w 1832 r. wraz z medresą, w jego wnętrzach pochowano fundatora, brata ówczesnego gubernatora Prizrenu;
Prizren, meczet Maksut Paszy

Prizren, meczet Maksut Paszy

Prizren, Muzeum Archeologiczne w starym hamamie (w remoncie w 2014 r.)

Prizren, Muzeum Archeologiczne w starym hamamie (w remoncie w 2014 r.)

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

  • meczet Bayrakli, wybudowany w 1561 r., jeden z najbardziej znanych meczetów w Prizrenie, także zawiera grobowiec fundatora. To właśnie tu odbyło się spotkanie założycielskie Ligi Prizreńskiej;
  • budynek Ligi Prizreńskiej, dziś muzeum. Liga była albańską organizacją, mającą dbać o reprezentowanie interesów społeczności albańskiej na niwie międzynarodowej w czasach, gdy powoli upadało Imperium Osmańskie. Powstanie Ligi uznawane jest za pierwszą oznakę przebudzenia nastrojów niepodległościowych w Albanii, choć Liga istniała zaledwie 3 lata i upadła po przegranych walkach z Turkami;
  • meczet Maksut Paszy, stojący nad brzegiem rzeki w lekkim oddaleniu od centrum miasta, wybudowany w XVII w.;
  • meczet Iljaza Kuki, wybudowany w 1543 r., wielokrotnie przebudowywany, ostatni raz pod koniec XIX w.;
  • Muzeum Archeologiczne, mieszczące się w przystosowanym do celów muzealnych tureckim hamamie z XV w., eksponujące kolekcję znalezisk z wykopalisk dookoła miasta. W czasie naszej wizyty w remoncie. Za muzeum stoi wieża zegarowa z połowy XX w.;
Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

  • cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej, z formalnego punktu widzenia najważniejszy zabytek Prizrenu – znajduje się wszak na liście UNESCO. Wybudowana została w początkach XIV w., prawdopodobnie na miejscu wcześniej tu stojącej świątyni z IX w. W czasach osmańskich Turcy przekształcili cerkiew w meczet, zakrywając XIV-wieczne freski warstwą białej farby. Dopiero w połowie XX w. przeprowadzono gruntowną odnowę świątyni. Niestety bardzo ucierpiała ona podczas rozruchów w Kosowie. W 2004 r. została podpalona przez Albańczyków (pomimo tego, że od 1999 r. była pod ochroną KFOR-u) i znacznie zniszczona przez ogień. W 2014 r. stała zamknięta i nieczynna;
  • meczet Suzi Celebi, uznawany za najstarszy w Prizrenie, wybudowany w 1513 r. Grobowce fundatora i jego braci znajdują się na terenie meczetu;

Pozostawiając listę zabytków Prizrenu – po starym mieście warto się po prostu przespacerować. Prizren słynie ze specyficznej, tureckiej atmosfery, ciasnych krętych uliczek z charakterystyczną zabudową. Jest też typowo turecko (i albańsko) nieco chaotyczne – i w zabudowie i w ruchu kołowym.

Po kilkugodzinnym spacerze po atrakcjach Prizrenu nadszedł czas pożegnania z Kosowem. Czas następnego etapu w naszej wakacyjnej podróży, czyli ponownej wizyty w Albanii i nadrobienia tego, czego nie udało się nam zobaczyć w tym kraju podczas podróży rok wcześniej. Ale opowieść o Albanii rozpoczniemy w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z kosowskiego Prizrenu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Jedziemy na zachód Kosowa: Pejë, Deçan i Gjakovë

Pierwszą pełną dobę w Kosowie spędziliśmy w trasie z Prisztiny przez Kosowską Mitrovicę do Prizrenu. Czas na pokazanie Wam zachodniej części Kosowa i najważniejszych punktów na trasie przez nią – miasteczek Pejë, Deçan i Gjakovë.

Tour de Europe 2014, dzień 14 (poprzedni wpis: Zabytki z listy UNESCO w Kosowie). Pierwszą część trasy dookoła Kosowa (odcinek Prisztina – Kosowska Mitrovica) opisaliśmy w jednym z poprzednich wpisów. Czas wyruszyć dalej w drogę, tym razem na zachód Kosowa.

Trochę nas Kosowo „zawiodło” pod kątem drogowym. Przygotowywaliśmy się na dziki zachód, gorszy niż w Albanii (która ostatnio mocno się pod tym względem ucywilizowałą), a tymczasem poza jednym odcinkiem drogi pomiędzy Prisztiną a Kosowską Mitrovicą (budowa nowej drogi, kompletny brak nawierzchni), w Kosowie poruszaliśmy się równymi, choć jednopasmowymi drogami. Żadnych większych ekscesów na drodze, żadnych nieprzewidzianych manewrów – przez dużą część czasu spokojniej niż w tej „cywilizowanej” części Europy. Raz jeden na odcinku Kosowska Mitrowica – Prizren zatrzymano nas do kontroli drogowej, ale skończyło się na przeglądnięciu przez policjanta dokumentów i ubezpieczenia.

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Stałym elementem krajobrazu w Kosowie są dwie rzeczy: flagi albańskie i amerykańskie oraz pomniki upamiętniające bojowników UÇK, kontrowersyjnej armii albańskiej, zwalczającej serbskich mieszkańców tego regionu, w końcu uznanej za organizację terrorystyczną przez społeczność międzynarodową. Jeden z takich okazałych monumentów zobaczyć możecie w miejscowości Tërnac. Nie mamy żadnych informacji o okolicznościach śmierci pochowanych tu bojowników, nie będziemy więc komentować słuszności budowy pomnika.

Pierwszym zaplanowanym przystankiem był Peć (albańki: Pejë), spore jak na Kosowo miasto – ok.60 tys. mieszkańców. Peć ma długą historię, zahaczającą o starożytność – kiedyś istniało tu rzymskie miasto, prawdopodobnie drugie co do ważności na terenach dzisiejszego Kosowa (po zwiedzonej przez nas dzień wcześniej Ulpianie). Potem nadeszły czasy panowania Bizancjum. Kolejny raz w historii pojawia się pod koniec XII w., kiedy to Serbowie przejęli miasto, a krótko później zostało ono przekazane pod kuratelę arcybiskupów serbskich z monasteru Žiča.

Arcybiskupi rozpoczęli tu budowę kościołów i rezydencji, a kiedy w XIII w. ich monaster został spalony, przenieśli do Peć siedzibę kościoła serbskiego, którą to funkcję Peć sprawował aż do połowy XVIII w. Niemal trzy wieki po zdobyciu miasta przez Serbów, stracili oni Peć na rzecz Imperium Osmańskiego. Nastały czasy zmiany nazwy miasta (Ipek), islamizacji i budowy meczetów, z których kilka dotrwało do naszych czasów. W 1899 r. powstała tu Liga z Peć, organizacja albańska uznawana za następczynię Ligi Prizreńskiej (o niej napiszemy przy okazji opisywania wizyty w Prizrenie), walcząca o prawa Albańczyków wewnątrz Imperium Osmańskiego.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Spod jarzma tureckiego miasto wyzwoliło się w 1913 r., do II wojny światowej kilkukrotnie zmieniając przynależność państwową. Ostatecznie dziś przynależy do Kosowa, będąc niezwykle jednorodnym pod względem etnicznym – 92% mieszkańców to Albańczycy.

Monaster Pećka Patrijaršija w Peć to jeden z najważniejszych obiektów sakralnych w całej serbskiej historii. Miejsce to należało do monasteru Zica (wtedy siedziby serbskich arcybiskupów) już w początkach XIII w. Mniej więcej wtedy postanowiono przenieść arcybiskupstwo w bardziej bezpieczne niż Zica rejony, położone też bardziej centralnie w ówczesnej Serbii.

Pierwszą cerkiew wybudowano tu w połowie XIII w. – to kościół Świętych Apostołów, ufundowany przez Arsenija I, serbskiego arcybiskupa, następcy samego św.Sawy. W jego wnętrzach można znaleźć freski z różnych okresów, od XIII w., przez XIV i XVII w. W kościele znajduje się także sarkofagi fundatora – arcybiskupa Arsenija I oraz kilku kolejnych serbskich arcybiskupów z XIII i XIV w. W cerkwi tej znajduje się także marmurowy tron arcybiskupi, na którym koronowano kolejnych serbskich arcybiskupów.

Co ciekawe, kolejne cerkwie dobudowywano w późniejszych czasach do bocznych ścian cerkwi św.Apostołów, tworząc unikalny kompleks kościelny. Kolejną cerkiew – św.Dymitra, dobudowano na początku XIV w. We wnętrzach znajdują się freski z XIV i XVII w. oraz sarkofagi kolejnych arcybiskupów (z końca XIV w.).

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Trzecia z cerkwi, cerkiew Matki Boskiej wybudowana została zaraz po poprzedniej (ok. 1330 r.). Freski pochodzą z XIV w., a we wnętrzach znajduje się także, uważana za cudowną, ikona Matki Boskiej, malowana wg tradycji przez samego św.Łukasza Ewangelistę. Fundator cerkwi, arcybiskup Daniło II oraz arcybiskup Sawa II (obaj początek XIV w.) są pochowani we wnętrzach cerkwi.

Czwarta, najmniejsza z cerkwi, znajdująca się nieco na zewnątrz pozostałych trzech – cerkiew św.Mikołaja, wybudowana została w 1337 r. Ikonostas pochodzi także z tych czasów, a ikony we wnętrzach – z XVII w. Trzy pierwsze cerkwie, wybudowane obok siebie równolegle, poprzedza narteks – kryty przedsionek – dobudowany został pod koniec I poł. XIV w. i uważany jest za jeden z najwspanialszych takich budowli w całym serbskim kościele prawosławnym.

Niezbyt dużo fresków w narteksie zachowało się z tych, malowanych w XIV w. Większość widocznych dziś fresków pochodzi z 1565 r., kiedy to narteks wymalowano ponownie po renowacji. W przedsionku pochowano dwóch serbskich arcybiskupów (XIII i XVI w.). We wnętrzach wysokiego muru, okalającego monaster, znajdują się także pozostałości innych klasztornych zabudowań z XIV – XVII w. oraz współczesne zabudowania mieszkalne dla sióstr oraz niewielki cmentarz.

Kosowo, Gjakova, wieża zegarowa

Kosowo, Gjakova, wieża zegarowa

Czy można się więc dziwić, że monaster w Peć jest tak dla Serbów ważny ? I że bardzo boleją nad tym, że nie znajduje się on już w granicach Serbii ? Wszak tu jest serce starej średniowiecznej Serbii. Życie napisało jednak smutną dla Serbów historię. Co równie smutne – monaster musi do dziś być ochraniany przez KFOR – żeby się tu dostać, trzeba zostawić żołnierzom (w naszym przypadku byli to włoscy karabinierzy) dowód osobisty.

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

No i jeszcze ciekawostka, dotycząca nas, Polaków. Siostra zakonna, sprzedająca za jakieś drobne pieniądze bilety wstępu oraz prowadząca niewielki przyzakonny sklepik, m.in. z wyrabianymi tu trunkami (także rakiją), na wieść, że jesteśmy z Polski, powiedziała tylko: „Polacy ? Polacy to piją, że hej”… Nawet tu więc dotarli „nasi”…

Peć trochę zaskoczył nas ilością „brązowych tablic” – kierunkowskazów do zabytków i miejsc wartych zobaczenia – nie mieliśmy w planach zwiedzania nic poza monasterem. I tak też zostało – pozostaliśmy na tym jednym punkcie, trochę ze względu na „zamotany” system uliczek i trudność w poruszaniu się po centrum miasta. Walnie przyczyniła się do tego nasza nawigacja (AutoMapa), która w Peć po prostu oszalała. Najpierw usiłowała nas poprowadzić samochodem przez pieszy deptak, a potem kilkukrotnie pod prąd przez jednokierunkowe uliczki :) Koniec końców udało nam się jakoś z miasta wydostać, choć przyznajemy że jedną z uliczek w końcu pod prąd przejechaliśmy :)

Z Peć jedziemy na południe. Jakieś 16 km dalej znajduje się kolejny punkt zwiedzania na naszej trasie – monaster Visoki Dečani. Tu trafiliśmy na jeszcze większą obstawę, tym razem żołnierzy słoweńskich. Ale są tu i betonowe zapory na drodze dojazdowej, i pojazdy opancerzone towarzyszące wojakom. A sami żołnierze są niezwykle przyjaźni, była okazja nawet zrobić sobie wspólną fotkę. Ale tak czy tak, aby wejść do monasteru, trzeba zostawić dowód osobisty.

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Monaster Visoki Dečani wybudowany został na początku XIV w. przez ówczesnego serbskiego króla, Stefana III Deczańskiego, który zresztą został tu pochowany po tym, jak uwięził go, a potem zamordował jego własny syn. Klasztorna katedra jednym z najważniejszych i największych  średniowiecznych obiektów sakralnych na całych Bałkanach. Zachowały się oryginalne freski, ikonostas oraz grobowiec króla Stefana III. Historia monasteru przez całe wieki przebiegała spokojnie aż do końcówki XX wieku, czyli wojny w Kosowie.

Niestety Albańczycy kilkukrotnie usiłowali klasztor zniszczyć, jako część akcji niszczenia wszelkich serbskich pozostałości. W 1998, 2000 i 2007 r. monaster był ostrzeliwany z granatników oraz moździerzy, które to ostrzały na szczęście nie spowodowały większych strat materialnych. Nigdy sprawców ostrzałów, co ciekawe, nie złapano. Jeszcze w 2013 r. było tu niespokojnie, kiedy protestowali tu miejscowi Albańczycy, uważający serbskich mnichów za zamieszkujących monaster nielegalnie, a ziemie klasztorne za albańskie. Sprawa dotarła nawet do Sądu Najwyższego Kosowa, który potwierdził własność serbskiego kościoła prawosławnego.

Zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w samym Deçanie, małym miasteczku, obok którego znajduje się monaster. Nie ma tu jednak nic ciekawego, obok dwóch pomników ludzi, uznawanych w Kosowie za bohaterów narodowych, a wywodzących się z rejonu miasta Deçan. Pierwszy z nich to Salih Çekaj, urodzony i wychowany w mieście, tworzący w 1991 r. pierwsze oddziały powstającej wtedy UÇK, potem uczestnik wojny domowej. Zginął w bitwie pod Koshare przeciwko wojskom jugosłowiańskim.

Kosowo, Deçan, pomnik Saliha Çekaja

Kosowo, Deçan, pomnik Saliha Çekaja

Kosowo, Deçan, pomnik Luana Haradinaja

Kosowo, Deçan, pomnik Luana Haradinaja

Drugi z pomników upamiętnia Luana Haradinaja, bojownika UÇK, który zginął w 1997 r. w walce z siłami serbskimi. Był on bratem Ramusha, który został wtedy ranny, a w latach późniejszych piastował urząd premiera Kosowa. Zrezygnował z niego pod naciskiem oskarżeń o zbrodnie wojenne, za które nigdy nie został skazany, choć dwukrotnie był sądzony przez Trybunał w Hadze.

Kolejnym punktem na naszej trasie jest Gjakova (serbski: Dakovica), 40-tysięczne dziś miasto, niemal całkowicie zamieszkana przez Albańczyków. Miejscowość pojawia się w dokumentach po raz pierwszy w XV w. jako niewielkie osiedle. Ale szybko zyskała na wadze ze względu na położenie na handlowej drodze ze Szkodry do Konstantynopola (dziś Stambuł). W XVI / XVII w. Gjakova była już ważnym ośrodkiem handlowym, do tego stopnia, że dookoła miasta budowano mosty, mające ułatwić drogę karawanom, a w samym mieście liczne miejsca noclegowe dla handlarzy.

Innym przykładem świetności miasta z tamtych czasów jest meczet Hadum Agi, zaprojektowany przez samego Mimara Sinana, najsłynniejszego wówczas (i słynnego do dziś) architekta tureckiego. Meczet Hadum Agi wybudowany został w końcówce XVI w., w centrum dzielnicy handlowej, która istnieje do dziś. Stary Bazar w Gjakova nadal przyciąga turystów z całego świata, nadal otwartych jest tu kilkaset sklepików i warsztatów – i to właśnie on był magnesem, ciągnącym nas do miasta. Spacer krętymi, brukowanymi uliczkami wśród kolorowych wystaw sklepików, ciągnące się po obu stronach charakterystyczne budynki – to wszystko stwarza niepowtarzalny klimat tego miejsca – momentami odnosi się wrażenie cofnięcia się w czasie o kilkaset lat – no może za wyjątkiem chwil, kiedy mija się stragany z hałaśliwą muzyką typu „disco-polo” :)

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Stary Bazar w Gjakova to także kilka zabytkowych budowli. Najważniejszą jest oczywiście wspominany już meczet Hadum Agi, kiedyś stanowiący część kompleksu wraz z hamamem (łaźnią) oraz biblioteką z cennymi manuskryptami. Kompleks został jednak zniszczony przez Serbów podczas wojny domowej w Kosowie, przetrwał jedynie mocno uszkodzony (zburzono m.in. minaret) meczet, który po wojnie odbudowano. Architektura meczetu jest unikalna w Kosowie, to typowo turecka świątynia. Ale wiadomo – budował go mistrz Sinan.

Innym wartym uwagi zabytkiem jest wieża zegarowa. Została wybudowana w 1597 r., w czasach rozkwitu miasta. Przetrwała nieco ponad 300 lat, została zburzona podczas wojny bałkańskiej w 1912 r. Obecna konstrukcja to efekt odbudowy, wykonanej niezwłocznie po zakończeniu wojny.

Pisaliśmy już o mostach, łączących Gjakova z drogami uczęszczanymi przez handlarzy. Jadąc z miasta w stronę Prizrenu będziecie mieli okazję zobaczyć jeden z nich. Potocznie nazywa się go „mostem krawców”, wybudowano go prawdopodobnie w XV w. nad rzeką Erenik, a potem rozbudowano z powodu zmianę biegu rzeki. Dziś liczy prawie 200 m długości i jest jednym z najpiękniejszych osmańskich mostów w Kosowie. Nie jest już używany, służy jako zabytek i… miejsce sesji ślubnych dla par młodych. Leży ok. 8 km od Gjakova w stronę Prizrenu.

Kosowo, "most krawców" na rzece Erenik

Kosowo, „most krawców” na rzece Erenik

Kosowo, Ura e Shenjtë, „święty most” za Gjakova

Kosowo, Ura e Shenjtë, „święty most” za Gjakova

Kolejne 3 km dalej stoi kolejny zabytkowy most (Ura e Shenjtë, „święty most”), wybudowany w XVIII w. Zburzony podczas I wojny światowej, a potem uszkodzony podczas wojny domowej w Kosowie, za każdym razem był odbudowywany. W lecie odbywają się zawody śmiałków w skokach do rzeki, przypominające te z mostu w Mostarze w Bośni i Hercegowinie.

Na tym kończą się atrakcje na trasie Kosowska Mitrovica – Prizren, odwiedzone przez nas. Późnym wieczorem dojechaliśmy do centrum Prizrenu, do hostelu w którym mieliśmy spędzić noc. Ale o Prizrenie opowiemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Pejë, Deçan i Gjakova w Kosowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Prisztina, miasto jak nie z Kosowa

Pokazywaliśmy już na naszym blogu Prisztinę nocą. Teraz pora na spacer po stolicy Kosowa za dnia. Zobaczcie co warto w mieście zobaczyć, i dlaczego Prisztina nieco zaburzyła nasze wyobrażenie o Kosowie.

Tour de Europe 2014, dzień 14 (poprzedni wpis: Wjeżdżamy do Kosowa. Na początek Gračanica i starożytna Ulpiana). Początek pierwszego pełnego dnia w Kosowie przeznaczyliśmy na zwiedzanie Prisztiny, w której spędziliśmy noc. Wcześniej mieliśmy okazję przespacerować się po starym centrum miasta wieczorem, mieliśmy już więc głębsze rozeznanie, co i gdzie się znajduje. Zanim jednak opiszemy atrakcje stolicy Kosowa, tradycyjnie czas na wprowadzenie historyczne.

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina wg legend założona została przez uciekinierów ze starożytnej Ulpiany. Jeżeli to prawda, to kilka pierwszych wieków po upadku Ulpiany jest czarną dziurą w historii miasta. Prisztina pojawia się bowiem w historii dopiero gdzieś w XIII / XIV w., kiedy to jest siedzibą władców wczesnego państwa serbskiego. Właśnie w tych czasach wybudowano pobliski monaster w Gračanicy, zwiedzany przez nas razem z ruinami Ulpiany poprzedniego dnia.

Prisztina, meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii)

Prisztina, meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii)

W 1389 r. pod Prisztiną miała miejsce największa serbska trauma w historii – bitwa na Kosowym Polu, po której w krótkim czasie Turcy opanowali tereny serbskie. To właśnie pod ich panowaniem miasto rosło na znaczeniu, stając się ważnym ośrodkiem handlowym, a później nawet stolicą jednej z osmańskich prowincji albańskich. Albańczycy, zamieszkujący miasto, stopniowo byli islamizowani, choć w momencie najazdu Turków niemal wszyscy byli chrześcijanami.

Początek XX wieku to wyzwolenie z rąk Turków, ale i początek gwałtownych zmian. Wojny bałkańskie i obie wojny światowe to przechodzenie Prisztiny pomiędzy Albańczykami, Serbami, Włochami, Niemcami i wreszcie Jugosławią. Dziś to ok.500-tysięczne miasto, w którym ok.98% to Albańczycy. Serbowie, których przed wojną w Kosowie było tu prawie 30 tysięcy, uciekli podczas wojny w Kosowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, Prisztina

ładowanie mapy - proszę czekać...

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II: 42.667014, 21.167006
Prisztina, meczet Yaszara Paszy: 42.666060, 21.166352
Prisztina, meczet \'bazarowy\': 42.665515, 21.165451
Prisztina, wieża zegarowa: 42.666754, 21.166996
Prisztina, parlament Kosowa: 42.664308, 21.163316
Prisztina, deptak Matki Teresy: 42.661926, 21.162586
Prisztina, Teatr Narodowy: 42.663322, 21.164228
Prisztina, NewBorn: 42.660600, 21.158112
Prisztina, siedziba radia i TV: 42.657626, 21.160709
Prisztina, katedra Matki Teresy z Kalkuty: 42.656371, 21.159389
Prisztina, Biblioteka Narodowa: 42.657539, 21.162307
Prisztina, niedokończona serbska cerkiew Chrystusa Zbawiciela: 42.658494, 21.163536

 

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet "bazarowy"

Prisztina, meczet „bazarowy”

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Teraz trochę o tym, co nas w Prisztinie zaskoczyło. Czego spodziewa się turysta po wjeździe do Kosowa ? Standardowe rzeczy, czytane w sieci (bo słowa drukowanego w formie przewodników jest niestety jak na lekarstwo, a przynajmniej było na początku 2014 r., gdy planowaliśmy podróż) to przede wszystkim bieda, niepokoje społeczne, niedawno zakończona wojna, wojska KFOR na ulicach. Nienawiść pomiędzy Albańczykami i Serbami, uwielbienie dla UCK, Wyzwoleńczej Armii Kosowa, na zachodzie uznawanej za organizację terrorystyczną, w dodatku wg plotek finansowanej kiedyś przez Bin Ladena. Problemy z wyjazdem przez Serbię. Nie działa zielona karta, potrzebne jest dodatkowe płatne ubezpieczenie. Niskie ceny. Jeżeli wcześniej było się w Albanii, to automatycznie głowa doda jeszcze mercedesy, słabe drogi i szalonych kierowców. Obraz zaiste wybuchowy, stereotypy Albanii przy tym to obraz oazy spokoju.

Pierwsze zaskoczenie przeżyliśmy jeszcze pod Prisztiną, w Gračanicy, gdzie na ulicach najnormalniej w świecie wiszą… serbskie flagi – kilka kilometrów od stolicy Kosowa, zdominowanego przez Albańczyków. Owszem, Gračanica jest serbską enklawą, ale żeby tak od razu flagi wywieszać ? To się nam pokłóciło ze stereotypem Serbów gnębionych w Kosowie.

Prisztina. Choć ruch uliczny rzeczywiście swoim pozornym bałaganem zdecydowanie przypomina ten z Albanii czy nawet Turcji, to jednak miasto łamie nieco wbite w głowę przewidywania. Jako turyści ani przez moment nie czuliśmy się tu niebezpiecznie, wręcz przeciwnie – z ulic emanuje spokój. Wieczorny spacer dzień wcześniej dał nam dużo luzu – widok licznie spacerujących głównym deptakiem młodych ludzi, par, całych rodzin ewidentnie zlikwidował u nas jakiekolwiek pierwsze obawy, związane z postrzeganiem Kosowa.

Serbskie flagi w Gračanicy

Serbskie flagi w Gračanicy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, pomnik Skanderberga

Prisztina, pomnik Skanderberga

Prisztina, pomnik Ibrahima Rugovy

Prisztina, pomnik Ibrahima Rugovy

No i jeszcze jeden stereotyp – mimo, że panuje w Kosowie islam, a ten raczej kojarzy się nam z kobietami szczelnie okrytymi – Kosowianki (tak się to odmienia ? :)) bardziej przypominają kobiety z dowolnej zachodniej stolicy, niż ze stolicy kraju islamskiego. Nie dość, że słyną z urody, to jeszcze widoczna jest tu dbałość o bycie modną, „na czasie”. No i jeszcze jeden fakt „religijny”. Nie tak dawno wybudowano w centrum Prisztiny wielką chrześcijańską katedrę Matki Teresy z Kalkuty. Choć nadal nie dane jest dokończenie serbskiej cerkwi prawosławnej, której budowa rozpoczęła się w 1995 r., przed wybuchem wojny w Kosowie. Aż takich zmian jednak jeszcze nie ma – rany będą się zapewne jeszcze długo zabliźniać.

Generalnie Prisztina mocno odbiega od stereotypowych opowieści o Kosowie, jakich dostarczają nam nasze media. Miasto kolorowe, wręcz powiedzielibyśmy – roześmiane. Nie grzeszące urodą i nadmiarem atrakcji historycznych, ale spokojne, bezpieczne i aż nadto aspirujące do standardów europejskich. Choć tu za krańcem centrum „czai” się stara część miasta, jako żywa przeniesiona z Albanii – ciasne uliczki, obdrapane, niedokończone domy, krzykliwe kolory „kreacji” na wystawach sklepów, stragany z owocami. Co i tak nie zmienia faktu, że o ile Prisztina nie będzie naszym faworytem w rankingu miast dla miłośników zabytków, o tyle w rankingu miast lubianych – będzie wysoko.

Z punktu widzenia turystycznego, Prisztina nie ma jednak zbyt wiele do zaoferowania. Atrakcje historyczne da się tu policzyć na palcach obu rąk. Z czasów władzy tureckiej pozostały tu meczety:

  • meczet Sułtana Mehmeta II, zbudowany w połowie XV w., największy i najważniejszy meczet w Prisztinie. W XVII w. odnowiono go, a minaret odbudowano po trzęsieniu ziemi w 1955 r. Obecnie znów trwają tu prace przy odnowie, co ciekawe, finansowane ze środków tureckich;
  • meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii), nazwany od nazwiska fundatora, bogatego obywatela miasta, gubernatora Skopje. Meczet został wybudowany w 1834 r. Oryginalne wejście do meczetu zostało zniszczone na potrzeby budowy drogi, przechodzącej dziś przed nim. Także w 2014 r. był w odbudowie i także ze środków tureckich;
  • meczet „bazarowy”, stojący najbliżej centrum dzisiejszej Prisztiny, wybudowany w XV w. przez osmańskiego sułtana Bajazyda, kiedyś sąsiadujący z krytym miejskim bazarem (stąd nazwa), z którego dziś nic nie zostało. Meczet potocznie nazwyany jest też „kamiennym”, ze względu na unikalny minaret, który przetrwał w oryginale od czasu budowy meczetu;
Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, Teatr Narodowy

Prisztina, Teatr Narodowy

Prisztina, chrześcijańska katedra Matki Teresy z Kalkuty

Prisztina, chrześcijańska katedra Matki Teresy z Kalkuty

Prisztina, budynek Biblioteki Narodowej

Prisztina, budynek Biblioteki Narodowej

Warte zobaczenia (choć my odpuściliśmy sobie zwiedzanie wnętrz) jest także znajdujące się w sąsiedztwie powyższych meczetów Muzeum Kosowa, kiedyś siedziba władz tureckiej prowincji, a potem miejscowego garnizonu armii jugosłowiańskiej. Muzeum posiada bogatą kolekcję starożytnych znalezisk z okolic Prisztiny, część z nich nawet stoi na zewnątrz, w ogrodach otaczających muzeum.

Pomiędzy meczetami stoi także wieża zegarowa, wybudowana w XIX w., kiedyś posiadająca dzwon z XVIII w., wykonany w Mołdawii. Dzwon został ukradziony w 2001 r., a tradycyjny zegar wymieniono na elektryczny.

Tuż za meczetami rozpoczyna się centralny deptak Prisztiny, nazwany imieniem Matki Teresy. Wzdłuż niego znajdują się najważniejsze budynki dzisiejszej Prisztiny, m.in. siedziba parlamentu Kosowa czy Teatr Narodowy. Na deptaku zobaczycie także pomniki Ibrahima Rugovy, jednego z najwybitniejszych kosowskich polityków, prezydenta z początków XXI w. oraz Skanderberga, narodowego bohatera Albańczyków.

Najsłynniejszym obiektem turystycznym w Prisztinie jest bez wątpienia „NEWBORN”, napis w formie pomnika, oddany w dniu proklamowania przez Kosowo niepodległości w 2008 r. Znajduje się on nieco na zachód od zakończenia miejskiego deptaka Matki Teresy i warto do niego odbić w trakcie spaceru.

Prisztina, bulwar Billa Clintona

Prisztina, bulwar Billa Clintona

Prisztina, niedokończona cerkiew Chrystusa Zbawiciela

Prisztina, niedokończona cerkiew Chrystusa Zbawiciela

Prisztina, słynny NEWBORN

Prisztina, słynny NEWBORN

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Idąc nadal na południe, wejdziemy na ulicę Geroge’a Busha (prezydenta USA) – Stany Zjednoczone są w Kosowie wręcz wielbione. Ulice i pomniki amerykańskich prezydentów, tak samo jak amerykańskie flagi – to norma. W Prisztinie jest też ulica Billa Clintona. Idąc ulicą Busha mijamy kampus uniwersytecki oraz siedzibę kosowskiego radia i telewizji, by dotrzeć w końcu do chrześcijańskiej katedry Matki Teresy, nowego kościoła, oddanego do użytku bodajże w 2010 r. Ma być tu przeniesiona siedziba kosowskiego chrześcijańskiego biskupstwa, obecnie mającego siedzibę w Prizrenie. Jak widać, religia rzymsko-chrześcijańska nie budzi w Albańczykach oporu, w przeciwieństwie do prawosławia.

Końcówka naszego spaceru po Prisztinie to marsz dookoła terenu kampusu uniwersytetu. Jeżeli obejdziecie go dookoła, dane Wam będzie zobaczyć jeszcze dość dziwny budynek Biblioteki Narodowej oraz niedokończoną budowę prawosławnej cerkwi Chrystusa Zbawiciela. Jej konstrukcja rozpoczęła się jeszcze przed wojną w Kosowie, w 1995 r. i nigdy się nie skończyła. Obecnie Albańczycy nie pozwalają na jej ukończenie, rozważana jest nawet rozbiórka.

Centrum Prisztiny jest mocno kontrastowe – budynki pamiętające czasy komunistyczne, rozpadające się hotele czy ministerstwa mieszczące się w budynkach mieszkalnych, kontrastują z awangardowymi nowymi konstrukcjami. A dodatkowo niemal obok znajduje się stara część miasta, pamiętająca nawet początki okupacji tureckiej. Miasto kontrastów, w którym widać budzący się rozwój i ambicje europejskiej stolicy. Mimo że upłynie dużo czasu, aż to nastąpi, to jednak Prisztinie zdecydowanie najbliżej do Europy ze wszystkich kosowskich miast, które widzieliśmy przez dwa dni spędzone w tym kraju. Bardzo kontrastuje m.in. z Kosowską Mitrowicą, którą odwiedziliśmy jeszcze tego samego dnia – ale o tym będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze stolicy Kosowa – Prisztiny – znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2015

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy

Większość pierwszego dnia w Macedonii podczas wakacyjnej podróży w 2014 r. spędziliśmy, zwiedzając miasteczka w zachodniej, tej bardziej albańskiej, części kraju. Były m.in. Tetovo, Gostivar czy Debar.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Kanion Matka, rekreacyjna przerwa w zwiedzaniu Macedonii). Pierwszy pełny dzień w Macedonii, po zwiedzaniu Skopje i spacerze wzdłuż kanionu Matka, miał nam upłynąć w drodze do kolejnego miejsca noclegowego, czyli Ochrydy na południu kraju. Jako trasę wybraliśmy sobie drogę wzdłuż zachodniego krańca Macedonii, usłaną małymi miasteczkami i sławnymi monasterami.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tereny dzisiejszej zachodniej Macedonii zamieszkane były już w czasach antycznych. Zarówno Tetovo, Gostivar jak i Debar istniały w czasach Cesarstwa Rzymskiego, pod nazwami odpowiednio: Oaeneum, Draudak i Deborus. Cały region ma bardzo podobną historię – na przełomie X/XI w. wszedł w skład pierwszego państwa Bułgarskiego, następnie rządzili nim Serbowie, a potem wpadł na długie wieki w szpony Imperium Osmańskiego (koniec XIV w.). Cały czas jednak wybuchały powstania i rozruchy przeciwko Turkom, aż w końcu na początku XX w. region wyzwolił się z okowów.

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Ale i wtedy nie było tu spokojnie. Najpierw rządzili Albańczycy, potem Serbowie i Bułgarzy. W końcu region stał się częścią Jugosławii, z przerwą na drugą wojnę światową, kiedy to Włosi stworzyli sobie satelickie państwo albańskie i wcielili zachodnie rejony dzisiejszej Macedonii do tzw. Wielkiej Albanii, całkowicie wtedy od siebie zależnej.

Albańczycy bardzo bronili się przed nadchodzącą komunistyczną Jugosławią, walcząc z jej wojskami nawet po zakończeniu wojny (skąd my to znamy ?). Walki toczyły się w regionie aż do 1948 r., a karą były późniejsze represje, jakie spotkały miejscową albańską ludność. Mimo to, nadal zdarzały się protesty, a nawet żądania przyłączenia tych terenów do innej jugosłowiańskiej republiki – Kosowa, także w dużej części zamieszkanego przez Albańczyków.

Gdy rozpadała się Jugosławia, Albańczycy w zachodniej Macedonii zażądali przyłączenia tych terenów do Albanii, bojkotując referendum, decydujące o odłączeniu się Macedonii od Jugosławii i uzyskaniu przez Macedonię niepodległości. Do dziś region ten jest „sercem” albańskiej ludności w Macedonii, w Tetovie siedziby mają wszystkie najważniejsze partie polityczne, reprezentujące Albańczyków i ich interesy.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, kamienny most

Tetovo, kamienny most

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

O tym, jak bardzo „albańska” etnicznie jest zachodnia Macedonia, najlepiej świadczą liczby. Procent Albańczyków w największych miastach regionu przedstawia się następująco: Tetovo: 55%, Gostivar: 47%, Debar: 75%. Dane pochodzą z 2002 r. i historycznie cały czas „udział” albański rośnie.

Albańska społeczność ma, przynajmniej dla nas, swoją specyfikę i da się ją wyczuć. Już wjeżdżając do Tetova czuliśmy, że jesteśmy w Albanii. Specyficzny klimat ulicy, zatłoczonej, gwarnej, takiej bardziej bazarowej niż miejskiej. I kosmiczne jak na tak małe miasto korki w jego centrum. Umiejętność parkowania wszędzie i jakkolwiek. Prawie w ogóle napisów cyrylicą, za to wszędzie te albańskie.

Nieco ponad 50-tysięczne Tetovo, jak już pisaliśmy wyżej, jest niejako „stolicą” albańskiej mniejszości w Macedonii (choć w samym Tetovie Albańczycy są większością). Miasto słynie przede wszystkim z „malowanego meczetu”, stojącego w centrum starego miasta. Dlaczego „malowany” ? Otóż ten wybudowany w 1438 r. meczet z zewnątrz został dookoła misternie ozdobiony malowidłami o motywach roślinnych i geometrycznych. Równie okazale prezentuje się wewnątrz, gdzie także tradycyjnie stosowane płytki ceramiczne zastąpiono ręcznymi malowidłami ściennymi.

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, do ślubu po albańsku

Tetovo, do ślubu po albańsku

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wieża zegarowa

Gostivar, wieża zegarowa

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Jezioro Mavrovo

Jezioro Mavrovo

Z „malowanym meczetem” w Tetovie wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Nie został on ufundowany, jak to zwykle bywa, przez lokalnego przywódcę lub osobistość, a przez dwie mieszkanki miasta, siostry – Hurshidę i Mensure. Mają one swoje miejsce przy meczecie po dziś dzień – na meczetowym dziedzińcu stoi ich okazały grobowiec. Razem z meczetem w XV w. wybudowano także hamam (łąźnię), znajdujący się po drugiej stronie płynącej obok meczetu rzeczki Pena.

Trzecia warta uwagi budowla w centrum Tetova to kamienny most na Penie, stojący raptem ze 100 m od hamamu. Nikt nie wie, kiedy został zbudowany, ale szacuje się, że był to XV/XVI wiek. Co ciekawe, po jednej ze stron mostu przebiega w Tetovie ulica… Lenina. Czas się tu trochę zatrzymał w miejscu :)

Po Tetovie postanowiliśmy sobie trochę pospacerować. Ale nie po zatłoczonym i wypełnionym samochodami centrum, a po bocznych uliczkach, odchodzących w górę od malowanego meczetu i hamamu. Poszliśmy więc wzdłuż Peny, ciasnymi uliczkami, przyciągani wieżą prawosławnej cerkwi w oddali. I tak, nieco przypadkiem, trafiamy do cerkwi św.Mikołaja, wybudowanej pierwotnie prawdopodobnie już ok.XIV w. (nie zachowały się żadne dokumenty z datą jej budowy, ale wychodzi że zbudowana została jeszcze przez czasami panowania Turków na Bałkanach). Nie wygląda na tak starą, wręcz wygląda na nowiusieńką, a to dlatego, że z pierwotnej cerkwi nic już nie zostało.

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Cerkiew św.Mikołaja wspominana jest w dokumentach z XVII i XVIII w., z adnotacjami o maleńkiej świątyni, z trudem mieszczącej wiernych. Wreszcie w połowie XIX w. zdecydowano się rozbudować cerkiew do znacznie większych rozmiarów. Ale już nieco ponad 20 lat później cerkiew została spalona przez podpalacza, imigranta z Albanii. Odbudowano ją dopiero w pierwszych latach XX wieku, a w latach 90-tych tegoż stulecia cerkiew zyskała nową elewację, przez co kompletnie nie sprawia wrażenia zabytku.

Tuż obok cerkwi św.Mikołaja stoi kolejna cerkiew – św.Petki, wybudowana już w XXI wieku, ale kontynuująca tradycje stojącej tu kiedyś jej poprzedniczki. Wciąż obok można znaleźć miejsce, gdzie pierwotnie stała mała kaplica, służąca także jako kaplica pogrzebowa.

Schodząc z powrotem do centrum mieliśmy okazję zobaczyć codzienne Tetovo, to oddalone od zabytków i nielicznych atrakcji turystycznych miasta. Mieszkańców, uliczne kramy z owocami, czy przybrany do ślubu samochód, sowicie okraszony symbolami albańskimi. Zdecydowanie trafiliśmy do małej, macedońskiej Albanii. Albańczycy bardzo silnie identyfikują się ze swoją ojczyzną, co widać i słychać na każdym kroku. Słabo asymilują się z lokalnymi rdzennymi mieszkańcami (choć do końca nie wiemy, czy to właśnie Albańczycy nie są tu tymi „rdzennymi”), co jako żywo przypomina nam casus Kosowa. I biorąc uwagę, że wszystko to ma miejsce w gorącym jak wulkan rejonie Bałkanów, mamy drobne obawy o spokój tego miejsca w przyszłości… A już teraz Tetovo pod względem poziomu przestępczości, nie licząc stolicy Skopje, jest na czele „rankingu”…

Jedziemy dalej. Zaczynamy czuć presję czasu, wszak musimy jeszcze tego samego dnia dojechać w ludzkiej porze do Ochrydy, rezygnujemy więc z odwiedzenia dużej atrakcji okolic Tetova – monasteru w miejscowości Leszok. Kolejnym celem jest Gostivar, miasto nieco mniejsze od Tetova – ponad 35 tys. mieszkańców. Niestety Gostivar skutecznie zniechęca nas do zwiedzania – miasto jest potwornie zakorkowane w centrum, nie mówiąc o możliwości znalezienia jakiegokolwiek miejsca do zaparkowania samochodu. Tracąc mnóstwo czasu na przejazd przez centrum, największe atrakcje turystyczne fotografujemy w zasadzie z wnętrza samochodu.

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

A te największe atrakcje Gostivaru to wieża zegarowa, wybudowana tu przez osmańskiego namiestnika w 1683 r., meczet Beya Mahala z 1688 r. (nazywany „zegarowym” ze względu na sąsiedztwo z wieżą zegarową) oraz kościół Matki Bożej z 1915 r. – do niedawna jedyny kościół prawosławny w mieście. Wyjeżdżamy z Gostivaru bez większego żalu, nadal kierując się wzdłuż zachodnich krańców Macedonii, na południe.

Po drodze na południe zatrzymujemy się w miejscowości Mavrovi Anovi przy cerkwi św.Cyryla i Metodego, wyglądającej na tle jeziora Mavrovo bardzo widowiskowo, ale niestety nie znajdujemy do dziś żadnych materiałów na temat jej historii – pozostaje więc jedynie dokumentacja fotograficzna.

Wjeżdżamy tym samym na tereny parku narodowego Mavrovo, największego macedońskiego parku narodowego. Jedziemy teraz do jednego z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Macedonii – bigorskiego monasteru św.Jana Chrzciciela, położoneg między Gostivarem a Debarem, w lasach parku narodowego Mavrovo.

Monaster św.Jana Chrzciciela wg legendy powstał ok.1020 r. w miejscu, gdzie znaleziono cudowną ikonę, która przechowywana jest tu do dziś i uchodzi za czyniącą cuda i uzdrowienia. Klasztor został silnie zniszczony w XVI w. przez Turków, swoją siłę odzyskał dopiero w XVIII i XIX wieku, kiedy to go rozbudowano. Do skarbów klasztoru zaliczyć trzeba, oprócz ikony, także ikonostas w cerkwi oraz liczne relikwie, w tym m.in. relikwie Jana Chrzciciela oraz część św.Krzyża. Niestety wszystkie one znajdują się we wnętrzach cerkwi, gdzie nie wolno robić zdjęć.

Rajcica, monaster

Rajcica, monaster

W 2009 roku klasztor uległ tragicznemu pożarowi, w wyniku którego spaliła się znaczna część najstarszych zabudowań. Szybko je odbudowano, ale dziś klasztor wygląda na krystalicznie nowy, nieco odbiegając od naszej wizji historycznego zabytku. Ale i tak warto tu przyjechać, czuć tu mimo wszystko duchy dłuuuuugiej historii.

Debar, pomnik Skanderberga

Debar, pomnik Skanderberga

Kolejne ważne macedońskie miejsce kultu religijnego to Rajcica i znajdująca się tu żeńska część klasztoru św.Jana Chrzciciela. Zbudowany w 1835 r. pod wezwaniem św.Jerzego Zwycięzcy (tego, często przedstawianego podczas walki ze smokiem), znajduje się ok.2 km przed miastem Debar, znany jest głównie z tego, że przechowywane są tu, pochodzące z IV w. relikwie (część kości dłoni) św.Jerzego.

Ostatnim, krótkim przystankiem na drodze do Ochrydy było wspomniane przed chwilą miasto Debar. Debar nie ma w sobie niczego szczególnego poza jednym faktem, niezwykle istotnym dla Albańczyków – to tu urodził się (choć nie wiadomo dokładnie kiedy, na pewno w II poł. XIV w.) Gjon Kastrioti, ojciec Skanderberga, bohatera narodowego Albanii, walczącego w XV w. z Imperium Osmańskim. W 1909 r. w Debarze odbył się albański kongres, który uchwalił po raz pierwszy od czasów panowania osmańskiego legalność używania języka albańskiego oraz istnienie albańskich szkół oraz dużą autonomię Albańczyków wewnątrz Imperium Osmańskiego.

Debar odwiedziliśmy w zasadzie tylko na chwilę, szukając śladów Skanderberga – znaleźliśmy jeden dość szybko – w samym centrum miasta stoi jego okazały pomnik. Zresztą małych popierś innych, głównie albańskich, osobistości z przełomu XIX/XX w. jest w centrum Debaru sporo. Wart zauważenia jest także okazały meczet z sąsiadującą z nim wieżą zegarową na obrzeżach miasta.

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, meczet

Debar, meczet

Zanim zapadł zmrok, zdążyliśmy jeszcze przejechać wzdłuż Jeziora Debarskiego, jednego z większych jezior w Macedonii (aczkolwiek jest to jezioro sztuczne, utworzone po budowie zapory wodnej na rzece Czarny Drin). Trasa jest niezwykle malownicza, a panoramy widoczne nad jeziorem momentami zapierają dech. Wąskie, otoczone zielonymi wzniesieniami, momentami dość szeroko rozlewające się na boki w liczne zatoczki jezioro sprawia, że chce się co chwilę zatrzymywać, by podziwiać widoki.

Resztę drogi do Ochrydy przejechaliśmy już przy zapadającym zmroku, a pod pensjonat w którym mieliśmy nocować – już późnym wieczorem. Zdążyliśmy jeszcze przespacerować się promenadą nad Jeziorem Ochrydzkim (głównie w poszukiwaniu jedzenia, skończyło się na burkach i pizzy). Prawdziwe zwiedzanie Ochrydy i okolic miało nam wypełnić kolejny, ostatni już dzień w drodze do greckiego Paralia Katerinis, w którym to mieliśmy spędzić ponad tydzień na prawdziwych, „stacjonarnych” wakacjach. Atrakcje Ochrydy pokażemy Wam w kolejnym poście.

Pełna galeria zdjęć z zachodniej Macedonii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Dwa oblicza Skopje

No to wjechaliśmy do Macedonii. Pierwszy przystanek: Skopje. Miasto o długiej i burzliwej historii. Dziś stolica Macedonii, ale kiedyś bywało stolicą Serbii czy Bułgarii. Miasto o kilku obliczach.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Nocny spacer po Skopje). Macedonia to drugi (po Rumunii) kraj, odwiedzony przez nas podczas tej wakacyjnej podróży, w którym byliśmy po raz pierwszy. Kraj ten był ten naszym głównym celem podczas drogi dojazdowej na wakacje w Grecji, mieliśmy tu spędzić ponad dwie doby, zwiedzając Skopje, Ochrydę i całą północno-zachodnią Macedonię.

O Macedonii słyszał każdy, kto nie spał w szkole na lekcjach historii. Jako państwo – a w zasadzie jako wielka potęga – istniała ona w starożytności, szczyt swojej siły osiągnęła za czasów panowania Aleksandra Wielkiego, najsłynniejszego w dziejach Macedończyka. Macedonia zniknęła z mapy świata jako państwo, gdy została wchłonięta w skład Cesarstwa Rzymskiego.

Nazwa „Macedonia” pojawiła się ponownie na mapach politycznych w XX wieku, kiedy to przy okazji tworzenia Jugosławii, jedną z jej republik nazwano właśnie Macedonią, choć nie obejmowała ona całego historycznego terenu starożytnej Macedonii. Główne jej tereny znajdują się bowiem do dziś w obrębie terytorium Grecji. Zresztą tereny dawnej Macedonii leżą dziś także w Albanii czy Bułgarii.

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Problem z nazwą zrodził się w 1991 r., kiedy to jugosłowiańska republika Macedonii uzyskała niepodległość jako samodzielne państwo. Do dziś Macedonia nie posiada jednolitej nazwy – nazwę „Macedonia” oprotestowała bowiem Grecja i do dziś nie zgadza się na używanie jej jako oficjalnej. Oficjalnie więc Macedonia to FYROM – angielski skrót od „Była Jugosłowiańska Republika Macedonii”. Grecja oprotestowała też pierwszą flagę Macedonii, zawierającą symbole starożytnego mocarstwa. Tu też Macedończycy musieli ustąpić.

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Grecja w przeszłości usiłowała już poprzez wysiedlenia sprawić, że jej część historycznej Macedonii będzie zamieszkiwana przez rodowitych Greków. Tak było po wojnie grecko-tureckiej, kiedy to po 1923 r. skierowano do terenów greckiej Macedonii ok. 600 tys. Greków wysiedlonych z Turcji, a rodowitych Macedończyków (120 tys.) z terenów tych wysiedlono. Pomnik wysiedlonych zresztą także postawiono w Skopje.

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Dużo do powiedzenia mają też władze Bułgarii, z którą Macedonia ma wspólną ogromną część historii średniowiecznej. Dość powiedzieć, że w Bułgarii Macedończyków uważa się za Bułgarów (język macedoński jest mocno podobny do bułgarskiego). Ciekawym przypadkiem jest w tej materii postawiony w Skopje w 2011 r. pomnik bułgarskiego cara Samuela. Otóż był on carem bułgarskim, ale stolicę ustanowił najpierw w Skopje, a potem w Ochrydzie – stąd część Macedończyków uważa, że był on carem… macedońskim. Stąd jego pomnik w Skopje.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Macedonia jest też mocno zróżnicowana etnicznie. W różnych regionach kraju jako oficjalne używane są aż cztery języki – oprócz macedońskiego także albański, turecki i serbski – tam gdzie dane mniejszości stanowią co najmniej 20% populacji. Szczególnie duża jest mniejszość albańska – w ok.2-milionowej Macedonii aż jedna czwarta to Albańczycy. W samym Skopje co piąty mieszkaniec jest tej narodowości. A jak przekonamy się jeszcze tego samego dnia, zachodnia Macedonia – ta bliższa granicy albańskiej, to w zasadzie bardziej Albania, jak Macedonia.

Ale wróćmy do Skopje. Zamieszkałe było już cztery tysiąclecia przed Chrystusem – osada umiejscowiona była na wzgórzu, na którym potem wybudowano twierdzę, stojącą do dziś. W dokumentach historycznych miasto pojawia nieco przed czasami rzymskimi – jako osada Scupi, stolica państwa ludu Dardanów. Po Rzymianach nadeszli Słowianie (VII w.), a potem przez całe wieki Skopje przechodziło z rąk do rąk.

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Pod koniec X w. Skopje stało się nawet na krótko stolicą ówczesnego państwa bułgarskiego. Najeźdźcy ciągle się zmieniali – Skopje przechodziło pomiędzy Bułgarami, Serbami i Bizancjum wielokrotnie. W XIV w. stało się stolicą Serbii, tutaj nawet odbywały się koronacje serbskich władców. Ale już pod koniec tego stulecia, jak praktycznie cały region, wpadło w sidła Imperium Osmańskiego i pozostało jego częścią aż do początków XX wieku.

Właśnie w samym końcu panowania osmańskiego, w Skopje (wtedy jeszcze nazywanym Üsküb) przyszła na świat – w sierpniu 1910 . –  najsłynniejsza w dziejach mieszkanka miasta – Agnes Gonxha Bojaxhiu, powszechnie znana jako Matka Teresa. Jej osobą Skopje bardzo się chlubi, ale chlubią się też wszyscy Albańczycy – wszak Agnes urodziła się w rodzinie pochodzącej ze Szkodry.

W tym czasie wybuchły wojny bałkańskie, a tereny Macedonii zajęła Serbia. Ale już kilka lat później, po zakończeniu I wojny światowej, Serbia, a co za tym idzie także Macedonia, weszły w skład nowo tworzonego tworu zwanego Jugosławią, w której pozostały aż do jej rozpadu.

Skopje leży na bardzo niestabilnym terenie – było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Największe i najbardziej tragiczne miało miejsce w VI w. (odbudowane zostało po nim przez cesarza bizantyjskiego Justyniana, który urodził się w okolicach dzisiejszego Skopje), ale to najbardziej dziś pamiętane dotknęło stolicę Macedonii w 1963 r., kiedy to zginęło ponad 1000 osób, ok.200 tys. pozostało bez dachu nad głową, a zniszczeniu uległo wg różnych szacunków 70-80% zabudowy miasta.

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most "Oko"

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most „Oko”

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje zostało odbudowane dzięki olbrzymiej pomocy międzynarodowej, także z Zachodu – pomimo, że w tamtych czasach Jugosławia należała do państw bloku komunistycznego. To był podobno pierwszy po II wojnie światowej przypadek, gdzie żołnierze amerykańscy i radzieccy pracowali razem, spotykali się ze sobą bez żadnych przeszkód.

Trzęsienie ziemi zniszczyło dawną zabudowę Skopje. Odbudowa, ukończona w 1980 r. dała mu nowy wygląd i charakter. Drugi etap zmian w mieście miał miejsce już po tym, jak Macedonia stała się niepodległym państwem, a Skopje jego stolicą. W 2010 r. rozpoczęto projekt „Skopje 2014”, który w ciągu kilku lat miał zmienić Skopje w nowoczesne miasto, przyciągające turystów. Skupiono się na nabrzeżu rzeki Wardar, gdzie w ramach programu wybudowano ok.20 nowych budynków, mieszczących administrację państwową oraz muzea i instytucje kulturalne. Drugim elementem programu było wypełnienie terenu pomiędzy tymi budynkami mnóstwem pomników postaci związanych z Macedonią. Całość wzbudza do dziś spore kontrowersje, a ilość pomników stojących nad Wardarem rzeczywiście rzuca się w oczy. Momentami rozglądając się dookoła wręcz ciężko je zliczyć :)

Ale jest też drugie oblicze Skopje. I znajduje się po drugiej stronie Wardaru. O ile jedna to nowoczesne, trochę kiczowate budynki i pomniki w ilości wywołującej ból głowy, o tyle po drugiej stronie wchodzimy w inny świat. Tu znajduje się stara turecka „carsija”, w czasach osmańskich centrum miasta. Świat orientu, niskiej zabudowy, meczetów, tureckich łaźni i masy sklepików i kawiarenek. To tutaj skupia się albańska mniejszość w Skopje. Statystyki mówią, że w starym centrum Albańczycy stanowią prawie 60% mieszkańców.

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, rodzinny środek transportu

Skopje, rodzinny środek transportu

Bałkańskie carsije mają swój urok. Tu czas płynie wolniej, a życie ma inny smak. To enklawy dla chcących uciec od zatłoczonych atrakcji turystycznych czy hałaśliwych pubów i dyskotek. Tak jak zapamiętaliśmy carsiję w Mostarze, tak na pewno zapamiętamy tę w Skopje. I tę w Sarajewie, ją opiszemy w swoim czasie – w Sarajewie byliśmy w drodze powrotnej z Grecji.

W centrum Skopje spędziliśmy raptem dwie godziny. Czas nas trochę gonił, wszak tego dnia mieliśmy objechać zachodnią Macedonię i dojechać do Ochrydy, gdzie mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg. Ale zanim o Ochrydzie, w następnym wpisie pokażemy Wam atrakcję położoną tuż obok Skopje – kanion Matka.

Pełna galeria zdjęć ze Skopje znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Ateny, świątynie w centrum miasta

Jakoś tak zawsze wychodzi, że żelaznym punktem zwiedzania wielu miast są dla nas świątynie. Co zrobić, skoro często najlepiej oddają one historię danego miejsca. Nie inaczej było także w Atenach.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, niedzielny pchli targ Monastiraki). Świątynie to chyba najczęściej przez nas fotografowany rodzaj atrakcji turystycznych w całej Europie. Religia bowiem stara jest jak świat, a świątynie najlepiej oddają historię. Ich różnorodność pokazuje burzliwe dzieje i zmiany zachodzące w historii. Te nie użytkowane są dziś pielęgnowane jako zabytki, a te czynne są często bardzo dobrze zachowane, remontowane, odbudowywane, pielęgnowane, są oczkami w głowach lokalnej społeczności, jej wizytówką. Ich indywidualne historie często splatają się z dziejami miejsc, w których się znajdują, tworząc barwną całość lub uzupełniając legendy i przekazy historyczne. Dlatego właśnie warto nie zapominać o świątyniach: kościołach, synagogach, meczetach.

Ateny nie są w tym względzie żadnym wyjątkiem. Centrum miasta aż kipi od licznych świątyń, z większością których związana jest jakaś historia lub które po prostu świetnie prezentują się, będąc dodatkową ozdobą i tak zabytkowego przecież miasta. W ciągu 48-godzinnego zwiedzania stolicy Grecji udało się sfotografować pokaźną liczbę miejsc sakralnych, które teraz pokażemy Wam.

Ateny, kościół Agios Athanassios

Ateny, kościół Agios Athanassios

Ateny, kościół Pantanassa na placu Monastiraki

Ateny, kościół Pantanassa na placu Monastiraki

Ateny, meczet Tzistarakis na placu Monastiraki

Ateny, meczet Tzistarakis na placu Monastiraki

Ateny, kościół Panagia Grigoroussa

Ateny, kościół Panagia Grigoroussa

Kościół Agios Athanassios, w przeszłości należący do monasteru Wniebowzięcia NMP na greckiej wyspie Egina, powstał prawdopodobnie na samym początku XVII w. (1601 r. ?). Zachowane we wnętrzach freski pochodzą z 1638 r. Dziś wygląda niepozornie, wkomponowany w sąsiednie budynki w ciasnej bocznej uliczce, jego część jest dziś… warsztatem samochodowym.

Agia Kyriaki to kościółek, pochodzący z okresu okupacji tureckiej. Wedle legendy, pomiędzy nim a kościołem Pantanassa na placu Monastiraki istniał kiedyś cmentarz grecki. Kościół jest miniaturowy (11 x 3,5 m), we wnętrzach posiada widowiskowe freski niewiadomego autorstwa. Agia Kyriaki to św.Dominika z Nikomedii, wychowana w III w. w wierze chrześcijańskiej, która odmówiła wyjścia za mąż za bogatego poganina. W zemście ów młodzieniec doniósł na dziewczynę i rodziców władzom – rodzice zostali wygnani, zaś sama Dominika zginęła w torturach, mając 21 lat. Dziś jej imieniem nazwana jest m.in. jedna z greckich wysp.

Wspomniany kościół Pantanassa (XVII w.) oraz meczet Tzistarakis (XVIII w.), stojące na placu Monastiraki, opisaliśmy już we wpisie o ateńskiej dzielnicy o tej samej nazwie (Monastiraki).

Poświęcony archaniołom kościół Panagia Grigoroussa, wybudowany w połowie XIX w., stoi na miejscu wcześniej tu stojącej bizantyjskiej kaplicy (XI / XII w.) z materiałów pochodzących z niej oraz z kilku innych niegdysiejszych świątyń ateńskich. Pierwotna świątynia została zniszczona podczas powstania przeciwko Turkom w 1821 r. Kościół stoi tuż obok wejścia na teren starożytnej rzymskiej agory. We wnętrzach znajduje się cudowny obraz Najświętszej Maryi Panny (Panagia Grigoroussa).

Ateny, kościół Agios Filippos

Ateny, kościół Agios Filippos

Ateny, kościół Swiętych Apostołów na terenie greckiej agory

Ateny, kościół Swiętych Apostołów na terenie greckiej agory

Ateny, kościół Agioi Anargyroi

Ateny, kościół Agioi Anargyroi

Ateny, kościół Agia Paraskevi Agion Anargiron

Ateny, kościół Agia Paraskevi Agion Anargiron

Ateny, kościół Agii Asomati

Ateny, kościół Agii Asomati

XIX-wieczny Agios Filippos (kościół św.Filipa) stoi przy ulicy Adrianou, tuż przed wejściem na teren historycznej greckiej agory. Wcześniej w tym miejscu znajdował się bizantyjski kościół z co najmniej IX w. (legenda mówi, że pochodził on ze wczesnych wieków chrześcijaństwa). Został on zniszczony podczas walk z Turkami (1826 r.). Obecna konstrukcja pochodzi z 1866 r.

Pochodzący z X w. kościół Swiętych Apostołów, stojący na terenie antycznej agory, opisaliśmy przy okazji jej zwiedzania. Z terenów agory można zobaczyć, stojący na wzgórzu obok Obserwatorium kościół Agia Marina, niezbyt stary, bo wybudowany w 1927 r., ale stojący na ruinach świątyni z XI / XII w. Część malowideł ze starej świątyni została zdjęta i przeniesiona do nowej. W starszej wciąż można znaleźć pozostałe, pochodzące z XVII w.

W dzielnicy Psiri, jednej z biedniejszych i bardziej zaniedbanych w centrum Aten, znajdziemy na placu Agion Anargiron okazały kościoł Agioi Anargyroi, pochodzący z czasów bizantyjskich (XI w.). Bliźniacze dzwonnice zostały dobudowane na początku XX w. w odpowiedzi na potrzeby wiernych. Tu znajduje się grobowiec Panayotisa Ktenasa, jednego z bohaterów walk z Turkami. Kościół jest nadal użytkowany przez lokalną społeczność. „Agioi Anargyroi” jest zbiorowym określeniem dawnych świętych, którzy nie pobierali opłat za swoje usługi (głównie medyczne). Był jednym z nielicznych kościołów, które przetrwały w miarę bez strat okres walk z Turkami.

Tuż obok, w bocznej uliczce odchodzącej od placu, stoi maleńki kościółek Agia Paraskevi Agion Anargiron, o którym niestety nic w sieci nie znaleźliśmy. Już przy ulicy Evrou (w lewo na Monastiraki, w prawo na Kerameikos) stoi mały, typowo bizantyjski kościółek Agii Asomati, pochodzący z II poł. XI wieku, odrestaurowany w 1960 r., kiedy to pozbyto się wszystkich dodatków, które pojawiły się w bryle kościoła przez wieki jego istnienia.

Ateny, kościół św.Dymitra "Loumbardiarisa"

Ateny, kościół św.Dymitra „Loumbardiarisa”

Ateny, kościół Agia Ekaterini

Ateny, kościół Agia Ekaterini

Ateny, kościół Agia Sotira

Ateny, kościół Agia Sotira

Po drodze na Akropol znajdziecie opisany już przez nas, będący w ruinie kościół św.Mikołaja (XV-XVI w.). Schodząc z Akropolu i kierując się w stronę wzgórza Mouseion (tego z pomnikiem Filopapposa), miniecie kolejny kościół – kościół św.Dymitra „Loumbardiarisa”. Już wyjaśniamy tę skomplikowaną nazwę. 26 października 1656 r., w przeddzień święta św.Dymitra, wierni zbierali się w tym kościele, gdy na Akropolu turecki dowódca, zagorzały wróg chrześcijan i samych Greków, postanowił urządzić masakrę. Skierował na kościół wszystkie działa z Akropolu, w tym największe, zwane „Loumbarda”, by w czasie uroczystości rozpocząć bombardowanie. I kiedy czekał aż z kościoła popłynie śpiewany przez wiernych hymn, w Akropol (wg legendy zesłany dzięki modłom do świętego) uderzył piorun, wysadzając w powietrze znajdujący się tam magazyn prochu wraz ze wszystkimi działami, skierowanymi na świątynię. Zginęli też tureccy żołnierze oraz ich dowódca wraz z rodziną. Od tego czasu świątynia otrzymała dodatkowy przydomek ku pamięci wielkiego tureckiego działa.

Sam kościół św.Dymitra pochodzi aż z IX w. Podczas odnawiania go w 1955 r. we wnętrzach odkryto stare freski, częściowo zniszczone przez późniejsze zmiany i dodawane ikony. Dziś nowsze części zostały zdjęte, by odsłonić pierwotne malowidła.

Ateny, kościół anglikański św.Pawła

Ateny, kościół anglikański św.Pawła

Niedaleko Akropolu, ale od strony wschodniej (od strony świątyni Zeusa Olimpijskiego), w dzielnicy Plaka, znajduje się bizantyjski kościół Agia Ekaterini (św.Katarzyny). Został on tu wybudowany w połowie XI w. i jest dziś najstarszym przykładem bizantyjskiego kościoła wybudowanego na planie krzyża, z centralną kopułą, w całych Atenach. Do połowy XVIII w. nosi imię św.Teodora – został bowiem wybudowany w miejscu, gdzie w V w. Irena, żona cesarza Teodozjusza, ufundowała pierwszy kościół pod tym wezwaniem. Dopiero w 1767 r. przemianowano go na obecną nazwę, ze względu na przypisanie świątyni do monasteru św.Katarzyny. We wnętrzach kościoła znajdują się relikwie trzech świętych.

Ateny, dzwonnica rosyjskiego kościoła prawosławnego

Ateny, dzwonnica rosyjskiego kościoła prawosławnego

Nieco na północ, także w dzielnicy Plaka, znajdziemy kościół Agia Sotira (częściej nazywany Sotira tou Kottakis, ku czci znamienitego ateńskiego rodu), którego daty budowy nie poznano (pochodzi z drugiej połowy XI w. lub z początków XII w., choć są też teorie o końcu X w. – wtedy byłby to jeden z najstarszych kościołów w Atenach). Podczas walk o niepodległość Grecji (1821-27), świątynia uległa poważnym uszkodzeniom. Potem była siedzibą kościoła rosyjskiego w Atenach (do 1855 r., potem przeniósł się on do nowej siedziby, o której za moment). Gruntownej rekonstrukcji doczekał się na początku XX w., kiedy to także dobudowano mu dzwonnicę.

Kierując się z Plaki w stronę placu Syntagma (na północ) wzdłuż głównej ulicy (Vasisilis Amalias) trafimy na anglikański kościół św.Pawła, jedną z pierwszych budowli powstałych w Atenach po tym, jak stały się one stolicą niepodległej Grecji. Konsekracja świątyni odbyła się w 1843 r. (w Niedzielę Palmową). Kościół znany jest ze znakomitej akustyki i świetnych, uznawanych za jedne z lepszych w mieście, organów. Często wykorzystywany jest jako miejsce wydarzeń muzycznych i koncertów. Nadal jest użytkowany w celach religijnych, będąc dziś jednym z dwóch istniejących w Atenach kościołów anglikańskich.

Ateny, dzwonnica rosyjskiego kościoła prawosławnego

Ateny, dzwonnica rosyjskiego kościoła prawosławnego

Ateny, kościół Agios Andreas

Ateny, kościół Agios Andreas

Ateny, Katedra Metropolitarna Zwiastowania Matki Bożej

Ateny, Katedra Metropolitarna Zwiastowania Matki Bożej

Ateny, kościółek Panagia Gorgoepikoos obok katedry

Ateny, kościółek Panagia Gorgoepikoos obok katedry

Kilkadziesiąt metrów obok znajduje się kolejna świątynia, Sotira Lykodimou – to jej pierwotna nazwa, bo dziś znany jest wyłącznie pod nazwą „rosyjski kościół prawosławny”. Wybudowany został w 1031 r. i jest dziś największym bizantyjskim kościołem z tego okresu – w latach powstania był częścią rzymsko-katolickiego klasztoru. Oparł się zniszczeniom w wyniku najazdów i trzęsień ziemi, ale w 1780 r. w ramach rozbudowy murów obronnych przez Turków, zburzyli oni wszystkie pozostałe klasztorne zabudowania. Poważnie uszkodzony w czasie walk Greków z Turkami w 1827 r., został 20 lat później odkupiony przez prawosławną rosyjską parafię. W kilka lat, przy pomocy finansowej cara Aleksandra II, kościół odbudowano, niestety przy okazji niszcząc bizantyjskie wnętrza. Do dziś świątynia należy do rosyjskiego kościoła prawosławnego.

Kościół Agios Andreas (św.Andrzeja) to niepozorna świątynia, wbudowana w linię zabudowań przy ulicy Agias Filotheis (św.Filotei), prowadzącej w kierunku północnym do katedry ateńskiej (o niej poniżej). Wybudowano go ok.1550 r., kiedy to ufundowano w tym miejscu żeński klasztor (monaster). Wcześniej znajdowała się tu kiedyś wczesnochrześcijańska bazylika. Główny kościół monasteru i reszta jego zabudowań zostały zburzone w 1890 r., a na ich miejscu wybudowano stojącą do dziś biura arcybiskupie.

A co do samej św.Filotei – była Greczynką, pochodzącą z wysoko postawionej rodziny, która po śmierci męża została zakonnicą. Jej działalność denerwowała panujących wtedy (XVI w.) w Atenach Turków, którzy aresztowali ją, torturowali i zamordowali w podeszłym już wieku. Jej relikwie znajdują się dziś w katedrze ateńskiej.

Na północnym końcu ulicy Agias Filotheis stoi najważniejsza świątynia Aten – Katedra Metropolitarna Zwiastowania Matki Bożej, siedziba arcybiskupa Aten i całej Grecji. Została ona oddana do użytku w 1862 r. po 20 latach budowy – kamień węgielny wbudowali osobiście król Otto I i królowa Amalia. Materiały budowlane pochodziły z kilkudziesięciu zdewastowanych kościołów miejskich. We wnętrzach znajdują się groby dwóch świętych męczenników, zamordowanych przez Turków w czasach ich panowania. Na placu przed wejściem do katedry znajdziemy pomnik Damaskinosa, arcybiskupa Aten w czasie II wojny światowej. W świątyni tej odbywają się najbardziej okazałe ceremonie z udziałem znanych osobistości (np. śluby czy pogrzeby).

Obok katedry stoi mały, niepozorny kościółek Panagia Gorgoepikoos, pochodzący z czasów bizantyjskich (końcówka XII w.). Stoi na miejscu wcześniejszej pogańskiej świątyni, a zdobią go m.in. antyczne płaskorzeźby – np. na fasadzie znajdziemy płaskorzeźbę pochodzącą z pomnika powstałego w IV w. p.n.e. Przez długi czas ten kościół był siedzibą episkopatu, jakiś czas używany był również jako biblioteka.

Ateny, kościół Wniebowzięcia NMP „Chrysospiliotissa" - w remoncie

Ateny, kościół Wniebowzięcia NMP „Chrysospiliotissa” – w remoncie

Ateny, kościół Agia Eirini

Ateny, kościół Agia Eirini

W północnej części centrum Aten, przy ulicy Aiolou stoi okazały kościół Wniebowzięcia NMP „Chrysospiliotissa”, zwany tak od nazwy klasztoru, który wspomógł budowę świątyni w 1705 r. To kolejny kościół, który nie przetrwał walk wyzwoleńczych z początków XIX w. Niemal całkowicie zniszczony, został odbudowany w 1832 r., ale wkrótce okazało się, że jego rozmiary są niewystarczające w stosunku do potrzeb. Zbiórka pieniędzy rozpoczęła się w 1846 r., ale z powodu trudności z wykupem gruntów dookoła kościoła, rozbudowa rozpoczęła się dopiero w 1863 r. Budowa trwała jeszcze dłużej i ostatecznie świątynia w obecnym kształcie oddana została do użytku w 1892 r.

Przy tej samej ulicy, nieco na południe znajduje się kościół Agia Eirini (św.Ireny), pochodzący z czasów średniowiecza, który stał się jedną z głównych świątyń ateńskich po odzyskaniu przez Greków niepodległości, i to pomimo zniszczeń wojennych, których kościół nie uniknął. To tu odbywały się wszystkie główne uroczystości z udziałem króla Ottona I. Później zdecydowano o budowie nowej katedry pod tym samym wezwaniem, ale że prace się opóźniały, zamiast budowy nowej świątyni, rozbudowano tą istniejącą. Otwarcie nastąpiło w 1850 r., choć ostateczny koniec prac był dopiero w 1892 r.

Idąc nadal na południe i skręcając w lewo w ulicę Ermou, dojdziemy do placu Kapnikareas, na którym stoi perełka architektury kościelnej Aten – Panagia Kapnikarea, jeden z najstarszych kościołów w stolicy Grecji, pochodzący z XI wieku. Wg legendy założyła go Irena, żona Leona IV, cesarza bizantyjskiego, ale legenda ta nie znalazła potwierdzenia w faktach. Stojący w reprezentacyjnym centrum miasta kilkukrotnie miał być zburzony na potrzeby rozbudowy urbanistycznej, ale na szczęście zawsze znalazł się ktoś, kto uchronił zabytek przed zniszczeniem. Uszkodzony podczas walk z Turkami, doczekał się stopniowej odbudowy i rekonstrukcji wnętrz dopiero w połowie XX wieku. Nazwa kościoła nie została jednoznacznie wyjaśniona do dziś.

Ateny, kościół Panagia Kapnikarea

Ateny, kościół Panagia Kapnikarea

Ateny, kościół kościoł Agios Georgios

Ateny, kościół kościoł Agios Georgios

Ateny, kościółek Agioi Theodoroi

Ateny, kościółek Agioi Theodoroi

Ateny, katolicka katedra Agios Dionysios

Ateny, katolicka katedra Agios Dionysios

Wracamy na północ, na plac Karykis, gdzie znajdziemy kościoł Agios Georgios (św.Jerzego), zbudowany w miejsce bizantyjskiej świątyni w połowie XIX w., należącej do rodziny Karykis i zburzonej podczas walk w 1821 r. Odbudowana przez króla Ottona I, w latach 1845-49 przeszła gruntowną rozbudowę. Pod jej koniec zawaliła się kopuła świątyni, co wymogło wzmocnienie konstrukcji ścian.

Dosłownie 200-300 metrów dalej na północ, przy placu Klafthmonos stoi zabytkowy kościółek Agioi Theodoroi (św.Teodora), wybudowany pierwotnie w połowie XI w., a przebudowany z kamienia w wieku kolejnym, będący jednym z najwspanialszych przykładów architektury bizantyjskiej w Atenach. W 1840 r. został odrestaurowany ze środków króla Ottona I i jego żony. Na początku XX w. odkryto we wnętrzach grobowce oraz fragmenty mozaik na podłodze świątyni.

Na koniec rajdu śladami ateńskich świątyń idziemy na wschód, w stronę Uniwersytetu Narodowego, obok którego przy głównej ulicy Panepistimiou stoi katolicka katedra Agios Dionysios, której budowa zakończyła się w 1865 r.

Na potrzeby niniejszego wpisu, oglądane przeze mnie ateńskie świątynie ułożyłem w takiej kolejności, aby dało się z tego zrobić jedną, spójną trasę zwiedzania. Ja kościoły oglądałem w innej kolejności, przy okazji zwiedzania najważniejszych, starożytnych atrakcji stolicy Grecji. Kościoły same „wpraszają” się w obiektyw, jest ich dużo i są naprawdę fotogeniczne, w większości mają własną burzliwą historię, dlatego warto je uwzględnić w swoim planie zwiedzania Aten. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam pozostałe atrakcje Aten, warte zobaczenia w trakcie weekendowego wyjazdu.

Pełna galeria zdjęć kościołów i świątyń innych wyznań w Atenach znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

 

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014

Ateny, niedzielny pchli targ Monastiraki

Monastiraki to dzielnica (dystrykt) ateński, którego nie sposób pominąć, będąc w stolicy Grecji. Zarówno dlatego, że po prostu leży przy największych atrakcjach (agora, biblioteka Hadriana, Akropol), jak i dlatego, że sama w sobie jest turystyczną atrakcją, głównie handlową i kulturalną.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, plac Syntagma i zmiana warty pod parlamentem). Nazwa Monastiraki wywodzi się od stojącego tu kiedyś jednego z największych w Atenach monasteru, zniszczonego w trakcie prac archeologicznych, prowadzonych w XIX w. Został po nim jedynie mały kościółek oraz… nazwa. „Monastiraki” to „mały monaster”, „mały klasztor” – nazwa nieco ironiczna.

I właśnie od placu Monastiraki najlepiej jest rozpocząć przygodę z tą dzielnicą. Plac ten jest w sezonie niezwykle ruchliwy, choć wyłączony z ruchu samochodowego. Krzyżują się na nim drogi tysięcy turystów, zarówno tych udających się w kierunku biblioteki Hadriana i dalej do rzysmkiej agory i Akropolu, tych wybierających się na zakupy w uliczki gęste od sklepików i kramów, tych szukających klimatycznych kafejek i restauracji oraz tych, którzy z tych wszystkich atrakcji właśnie wracają. Tumultu dodaje dodatkowo usytuowana na placu stacja metra.

Ateny, plac Monastiraki

Ateny, plac Monastiraki

Ateny, kościółek Pantanassa na placu Monastiraki

Ateny, kościółek Pantanassa na placu Monastiraki

Ateny, meczet Tzistarakis na placu Monastiraki

Ateny, meczet Tzistarakis na placu Monastiraki

Na samym placu można przysiąść na chwilę, pooglądać kilka stojących przy nim zabytków czy kupić drobne upominki, coś do picia czy jedzenia. Z punktu widzenia turysty warto zatrzymać się tu przy dwóch budynkach:

  • kościółku Pantanassa, pochodzącym z XVII w., stojącym na miejscu pierwotnie tu znajdującego się kościoła z X wieku, wewnątrz którego znajdziemy efektownie malowane wnętrza;
  • meczecie Tzistarakis, pozostałości po panowaniu tureckim, wybudowanym w 1759 r., dziś zamienionym w muzeum ceramiki. Po odzyskaniu przez Grecję niepodległości meczet został przejęty przez państwo, a minaret zdemontowano. Pełnił różne funkcje, m.in. więzienia;

Z placu Monastiraki, patrząc w stronę Akropolu, można udać się w lewo (na wschód) i wejść w uliczki pełne sklepików, a właściwie butików z wszelakim dobrem, niestety będących czystą komercją i skierowanych głównie do turystów. To najczęściej widywana na fotkach część Monastiraki – ciasne uliczki wypełnione kolorowymi sklepami. Kupić – nie kupić, przespacerować się można.

Ateny, Monastiraki, butiki przy placu

Ateny, Monastiraki, butiki przy placu

Ateny, Monastiraki, butiki przy placu

Ateny, Monastiraki, butiki przy placu

Ateny, kafejki i restauracje w dzielnicy Monastiraki

Ateny, kafejki i restauracje w dzielnicy Monastiraki

Najbardziej klimatyczna część dzielnicy (wg mnie) znajduje się jednak na prawo (zachód) od placu Monastiraki i wypełniona jest pięknie położonymi i mocno obłożonymi klientelą kafejkami i restauracjami, bocznymi uliczkami z kolejnymi kafejkami. Uliczka Adrianou wiedzie wzdłuż ogrodzenia antycznej agory, cały czas mając na horyzoncie widok Akropolu. Tu rzeczywiście czuć klimat Grecji.

A jeżeli macie szczęście i jesteście tutaj w niedzielny poranek, to zobaczycie prawdziwy, lokalny charakter Monastiraki i miejscowy „pchli targ”. Raz w tygodniu, w niedzielę właśnie, już od placu Abissynia (Abisyńskiego ?) zaczynają się tereny gęsto obstawione przez sprzedawców dosłownie wszystkiego. Od materiałów kolekcjonerskich (monety, banknoty, znaczki, medale) poprzez sztukę (obrazy, biżuteria) poprzez rzeczy codziennego użytku i odzież do płyt, książek czy zabytkowych mebli – znaleźć tu można każdą poszukiwaną rzecz. Można dotknąć, zapytać, potargować się lub po prostu oglądać. Tu nie ma turystycznych naciągaczy – tu są mieszkańcy Aten – jak sprzedający i kupujący.

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki, sprzedawcy podróbek w gotowości do ucieczki (zbliża się patrol policji)

Ateny, pchli targ Monastiraki, sprzedawcy podróbek w gotowości do ucieczki (zbliża się patrol policji)

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki

Ateny, pchli targ Monastiraki

Są też obecni już chyba wszędzie na południu Europy afrykańscy sprzedawcy podróbek – torebek i butów, świetnie zorganizowani i niezwykle czujni. Sprzedają z rozłożonych mat i prześcieradeł, które w razie niebezpieczeństwa (czytaj: zbliżającej się policji) błyskawicznie zamieniają się w poręczne tobołki, z którymi właściciele szybki oddalają się i znikają w bocznych uliczkach.

Pchli targ na Monastiraki jest w niedzielę bardzo rozległy i rozciąga się od wspomnianego placu Abissynia wzdłuż ulicy Adrianou aż do stacji metra Thission, a potem na południe wzdłuż ulicy Apostolou Pavlou. Spacer po pchlim targu można więc uznać za część trasy do Akropolu, do którego ta ostatnia uliczka nas doprowadzi.

Ateny, ulica Apostolou Pavlou, kafejka z widokiem na Akropol

Ateny, ulica Apostolou Pavlou, kafejka z widokiem na Akropol

O pchlim targu Monastiraki to już w zasadzie wszystko. Charakter tego miejsca najlepiej oddadzą zdjęcia, do których oglądania teraz zapraszamy. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam zabytkowe świątynie centrum Aten.

Pełna galeria zdjęć z pchlego targu Monastiraki w Atenach znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014

Świątynie Odessy

Świątynie prawosławne to równie wdzięczny temat dla turystów, jak islamskie meczety. Mają swój klimat, mają swój styl. Po złotych kopułach w Kijowie mieliśmy okazję weekendowej wędrówki po świątyniach w ukraińskiej Odessie. Młodsze wiekiem od kijowskich, widowiskowością niewiele im ustępują.

Weekend w Odessie (poprzedni wpis: Odessa, spacerem wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego cz.2). Pokazaliśmy Wam już najważniejsze atrakcje turystyczne Odessy, opisaliśmy co można w tym mieście zobaczyć spacerując wzdłuż czarnomorskiego wybrzeża. Czas na kolejny element klimatu Odessy – miejskie świątynie, nie tylko te prawosławne.

Odessa, pomimo że założona przez Rosjan, i przez długi czas będąca pod ich wpływami, ze względu na swój portowy charakter, umiejscowienie na terenach zróżnicowanych narodowościowo, a także status wolnego portu przez długie lata, stała się miastem multikulturowym, co w sposób naturalny spowodowało także współistnienie obok siebie wielu religii. Swój obraz ma ten fakt do dziś w zróżnicowaniu świątyń miejskich. Spacer po centrum Odessy daje możliwość zobaczenia najważniejszych miejsc kultu religijnego w mieście. Poniżej znajdziecie ich listę, ułożoną w naszej subiektywnej kolejności atrakcyjności dla turysty.

Sobór Przemienienia Pańskiego

Największa w Odessie prawosławna świątynia (mieści ponad 9 tys. wiernych naraz) stoi w centrum miasta, przy placu kończącym ulicę Deribasowską. Została ufundowana w 1795 r., rok wcześniej, czyli gdy powstawała Odessa, poświęcono plac pod budowę, ale dzisiejsza jej postać nie jest oryginałem. Książę Woroncow został pochowany w krypcie w podziemiach soboru po swojej śmierci.

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Sobór został całkowicie zniszczony przez komunistów na rozkaz Stalina w 1936 r. – został pewnej nocy po prostu wysadzony w powietrze. Szczęśliwie wcześniej przeniesiono grób Woroncowa. Świątynię odbudowano w 2002 r. na wzór pierwowzoru – ma dziś ponad 90 m długości, a wysoka dzwonnica ma aż 72 m. Sobór szczyci się dziś największym na Ukrainie kompleksem dzwonów – jest ich aż 23. W 2005 r. do krypty powróciły szczątki Woroncowa. W czasie marcowej wizyty trwało malowanie (lub odnawianie) wnętrz.

Sobór Zaśnięcia Matki Bożej

Odessa, Sobór Zaśnięcia Matki Bożej

Odessa, Sobór Zaśnięcia Matki Bożej

Druga (po soborze Przemienia Pańskiego) katedra prawosławnej diecezji w Odessie, wybudowana w 1869 r. z inicjatywy biskupa Odessy, Innocentego, którego relikwie spoczywają do dziś we wnętrzach. Ciekawostką była znajdująca się w podziemiach „wewnętrzna” druga cerkiew, przeznaczona dla jednowierców, odłamu prawosławia.

W latach 30-tych XX w. sobór został zamknięty przez komunistów, po czym zdewastowano cerkiew jednowierców. Właściwy sobór otwarto ponownie w czasie II wojny światowej, a po jej zakończeniu odzyskał on dawną świetność dzięki renowacjom. Wyróżniające sobór złoto-niebieskie kopuły są wynikiem malowania już w XXI w. Głównie dzięki nim sobór prezentuje się niezwykle efektownie i jest widoczny z dalszej odległości, pomimo otaczających go zabudowań miejskich.

Odessa, Sobór Zaśnięcia Matki Bożej

Odessa, Sobór Zaśnięcia Matki Bożej

Odessa, Sobór Zaśnięcia Matki Bożej

Odessa, Sobór Zaśnięcia Matki Bożej

Sobór i monaster męski św.Pantelejmona

Znajdująca się przy placu przed dworcem kolejowym w Odessie świątynia wybudowana została pod koniec XIX w. jako filia rosyjskiego monasteru pod tym samym wezwaniem, stojącego na greckiej górze Athos. Była dwukrotnie zamykana przez władze (1923 i 1961 r.). Przez długi czas w XX w. dzięki swoim kopułom pełniła rolę planetarium, a pod koniec XX w. została zwrócona kościołowi. Dziś we wnętrzach mieści się oprócz świątyni, także klasztor męski. Wciąż trwają prace przywracające budynek do świetności.

Odessa, sobór i monaster męski św.Pantelejmona

Odessa, sobór i monaster męski św.Pantelejmona

Katedra św.Trójcy

Ten prawosławny kościół był jednym z czterech pierwszych, wybudowanych w Odessie zaraz po powstaniu miasta. Początkowo jako świątynia drewniana, ale szybko przebudowana na murowaną. Konsekracja odbyła się w 1808 r. Od swoich początków była kojarzona z grecką społecznością Odessy i z nią związana jest najbardziej smutny wątek historii świątyni.

Odessa, prawosławna katedra św.Trójcy

Odessa, prawosławna katedra św.Trójcy

Gdy Grecja walczyła z Turkami o niepodległość w 1821 r., wojna miała także krwawe echo w Odessie. Turkowie zamordowali patriarchę Konstantynopola, Grzegorza V, obawiając się jego wpływów, a ciało wrzucili do morza. Wyłowili je rosyjscy marynarze, wywożąc do Odessy, gdzie został pochowany właśnie w kościele św.Trójcy. Na terenie świątyni i dookoła niej pochowano również wielu innych znamienitych obywateli i duchownych pochodzenia greckiego.

Po nastaniu władzy komunistycznej kościół zamknięto, a grobowce zniszczono i obrabowano. Budynek przeznaczono na użyteczność publiczną, ale podczas II wojny światowej przywrócono mu pierwotną funkcję. Ukraiński kościół prawosławny odzyskał świątynię od rosyjskiego jednak dopiero w 1999 r., po czym przeszła ona renowację. Od niedawna ma status katedry.

Odessa, prawosławny kościół św.Eliasza

Odessa, prawosławny kościół św.Eliasza

Prawosławny kościół św.Eliasza

Wybudowany w końcówce XIX w. jako filia rosyjskiego monasteru św.Eliasza na górze Athos w Grecji, służył jako schronienie pielgrzymom, udającym się z Odessy na Athos właśnie. Był jedną z nielicznych świątyń w mieście, które działały normalnie w okresie komunistycznych rządów.

Prawosławny kościół św.Andrzeja

Wybudowany w 1885 r., po zdobyciu władzy przez komunistów został przekształcony w centrum kultury, którą to funkcję spełniał aż do końcówki XX w. Dopiero kilkanaście lat temu został oddany społeczności kościelnej. Znajduje się nieopodal soboru św.Pantelejmona, także przy placu przed dworcem kolejowym w Odessie.

Odessa, prawosławny kościół św.Andrzeja

Odessa, prawosławny kościół św.Andrzeja

Arabskie centrum kulturalne

Islam na terenach Odessy ma bardzo długie korzenie – w końcu miasto wybudowano na zgliszczach tureckiej (a wcześniej tatarskiej) twierdzy Hacibey. W centrum Odessy znaleźć dziś można okazały budynek Arabskiego Centrum Kulturalnego, wyglądem przypominającego meczet, aczkolwiek nie posiadającego statusu świątyni (pomimo, że kompleks zawiera pomieszczenie do modlitwy). Budynek jest świeży, otwarto go w 2001 r. w miejscu dawnego meczetu, zamkniętego i zniszczonego przez władze radzieckie. Kompleks składa się m.in. ze szkoły języka arabskiego oraz biblioteki.

Odessa, arabskie centrum kulturalne

Odessa, arabskie centrum kulturalne

Synagoga Beit Chabad

W czasach, gdy społeczność żydowska była jedną z większych w Odessie, w mieście istniało wiele synagog. Do czasów dzisiejszych dotrwały trzy, z których najmniejsza to właśnie Beit Chabad. Zydowscy krawcy zawiązali w Odessie charytatywną instytucję, za cel stawiającą sobie dostarczanie odzieży osobom o niskim statusie majątkowym. I to właśnie dla krawców wybudowano parterowy budynek synagogi (połowa XIX w.). Po dojściu komunistów do władzy w Odessie w 1920 r. i stowarzyszenie i synagoga zostały zamknięte, a budynek przekształcono w magazyn. Dopiero w 1992 r. budynek wrócił do swej pierwotnej funkcji, dziś mieści synagogę oraz redakcję religijnego tygodnika oraz kuchnię, przyrządzającą koszerne jedzenie.

Odessa, synagoga Beit Chabad

Odessa, synagoga Beit Chabad

Synagoga Główna

Wybudowana w połowie XIX w., od razu stała się główną synagogą miejską, pełniąc swą funkcję aż do nastania czasów komunizmu. Wtedy to budynek przejęły władze, by w 1923 r. całkowicie zamknąć świątynię. Wnętrza pełniły rolę… sali do koszykówki, podwyższono je, dobudowując piętro. Dopiero w 1996 r. przywrócono funkcje religijne, choć nadal budynek pozostaje własnością miasta.

Odessa, synagoga Główna

Odessa, synagoga Główna

Odessa, synagoga Główna

Odessa, synagoga Główna

Synagoga Brodzka

Wybudowana w 1863 r. przez dużą społeczność żydowską, przybyłą do Odessy z terenów Austro-Węgier, głównie z okolica miejscowości Brody – stąd nazwa świątyni. Była znana w mieście z chóru, w którym śpiewali soliści z miejskiego Teatru Opery i Baletu. W czasach swojej świetności była jednym z najważniejszych żydowskich centrów kulturalnych w całej Europie. Ale przyszli komuniści i synagogę zamknęli, a duchownych wymordowali. Po drugiej wojnie światowej budynek pełnił rolę archiwum.

Obecnie budynek jest w opłakanym stanie. Ani miasto, ani społeczność żydowska nie mają pieniędzy na jego remont, a stan pogarsza się cały czas – budynek obsuwa się wgłąb ziemi, podobno 1 mm rocznie. Nie znaleziono żadnego inwestora, chętnego do odrestaurowania budynku, choć wpisany on jest na listę narodowych zabytków Ukrainy.

Rzymsko-katolicki kościół św.Piotra

Odessa, rzymsko-katolicki kościół św.Piotra

Odessa, rzymsko-katolicki kościół św.Piotra

Historia tej świątyni silnie związana jest ze społecznością polską w Odessie, bowiem to jej starania doprowadziły (prawdopodobnie w 1913 r.) do wybudowania kościoła. Kościół był jednym z nielicznych miejsc kultu religijnego w Odessie, które działało nieprzerwanie także w czasach komunistycznych. W czasach tych w kościele pracował polski ksiądz Tadeusz Hoppe, wielokrotnie odznaczany za swoją pracę zarówno przez papieża, jak i przez polskie władze. Kościół ten do dziś traktowany jest jako polski – przed wejściem wisi tabliczka z nazwą świątyni po polsku, a msze święte odprawiane są także w języku polskim. Aktualnie jest podobno jedynym czynnym rzymsko-katolickim kościołem na całej południowej Ukrainie.

Odessa, rzymsko-katolicki kościół św.Piotra

Odessa, rzymsko-katolicki kościół św.Piotra

Wszystkie wymienione świątynie, i te historyczne, i te stosunkowo nowe, umiejscowione są w ścisłym centrum starej Odessy, pomiędzy dworcem kolejowym a bulwarem nadmorskim. Wszystkie je da się zobaczyć w trakcie jednego, weekendowego wypadu do tego czarnomorskiego portowego miasta. Pomiędzy zaś świątyniami trafiali będziecie na budynki także związane z historią – ale nie z historią religijną, a historią artystyczną. W kolejnym wpisie pokażemy miejsca w Odessie związane ze słynnymi artystami.

Pełna galeria zdjęć świątyń w centrum Odessy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Ukraina

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

Stara Odessa

Na koniec opisu weekendowego wypadu do Odessy trochę fotek z klimatycznego starego centrum miasta. Oprócz oglądania najważniejszych turystycznych atrakcji miasta, warto też najzwyczajniej przejść się wśród zabytkowych kamienic - to miasto ma swojego ducha.

 

Lutowy poranek w azjatyckiej części Stambułu

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

Turcja południowo-wschodnia (poprzedni wpis: Jezioro Van i okolice). Nasza podróż po południowo-wschodniej Turcji zakończyła się w Van, ale nie skończyła się tam nasza przygoda z samą Turcją. Przy okazji przesiadki lotniczej mieliśmy okazję znów wrócić do Stambułu, w którym spędziliśmy dwa dni podczas naszego „Tour de Europe 2013”, czyli ostatniej podróży wakacyjnej. Tym razem nasz pobyt tutaj był znacznie krótszy, a miejscem noclegu była dzielnica Üsküdar, położona w azjatyckiej części Stambułu.

Na stambulskie lotnisko Sabiha Gökçen przylecieliśmy z Van dość późnym wieczorem. Sama nazwa lotniska jest ciekawa – Sabiha Gökçen była pilotem wojskowym, pierwszą kobietą w Turcji, biorącą udział w lotniczych działaniach wojennych. Jako nastolatka została podobno adoptowana przez przywódcę Turków, Kemala Mustafę Atatürka. Zmarła w 2001 r.

Z lotniska do azjatyckiej dzielnicy Kadıköy, sąsiadującej z Üsküdar, można bez problemu dostać się tanio rejsowym autobusem E10 lub jego nieco szybszą, ekspresową odmianą – E11. Biletów nie da się kupić u kierowcy – są do nabycia w formie karty miejskiej „Istanbulkart” w budce naprzeciwko wyjścia z terminalu przylotów lotniska. Za 2 bilety i wyrobienie karty zapłaciliśmy 15 TL (nie wiemy, ile i czy w ogóle było w tym opłaty za samą kartę). Wystarczy wyrobić jedną kartę dla dwóch osób, oba bilety zostaną „nabite” na tę jedną kartę, a w autobusie należy ją dwukrotnie przyłożyć do czytnika, by pobrało opłatę za dwie osoby. Podróż późnym wieczorem z lotniska na końcowy przystanek przy przystani w Kadıköy trwała ok.40 minut (powrót przed południem trwał dłużej – trzeba uważać i wybrać się na lotnisko odpowiednio wcześniej, w Stambule nawet na autostradach dość często występują korki, autobus w większości porusza się autostradą właśnie).

Stambuł, ulice dzielnicy Üsküdar

Stambuł, ulice dzielnicy Üsküdar

Stambuł, ulice dzielnicy Üsküdar

Stambuł, ulice dzielnicy Üsküdar

Stambuł, ulice dzielnicy Üsküdar

Stambuł, ulice dzielnicy Üsküdar

Stambuł, ulice dzielnicy Üsküdar

Stambuł, ulice dzielnicy Üsküdar

Wieczór upłynął nam na poszukiwaniu zabukowanego wcześniej hostelu w Üsküdar, a potem na szybkich zakupach i wieczornym posiłku w ulicznym barze. Poranek kolejnego dnia (nawiasem były to Walentynki) przeznaczyliśmy na szybki rajd po najbardziej atrakcyjnych meczetach (z nastawieniem na dzieła słynnego Sinana) po azjatyckiej stronie Stambułu. Mieliśmy też nadzieję dotrzeć nad Bosfor, który widzieliśmy od strony europejskiej oraz z pokładu statku wycieczkowego. Teraz chcieliśmy zobaczyć go od tej drugiej, azjatyckiej strony.

Wędrówkę rozpoczęliśmy od Atik Valide Camii, meczetu zaprojektowanego przez Mimara Sinana, wybudowanego w 1583 r. W naszym tłumaczeniu nazwa meczetu brzmi „Stary Meczet Matki Sułtana” i rzeczywiście wybudowany został dla Nur-Banu, matki sułtana Murata III i żony sułtana Selima II. Nur-Banu w rzeczywistości także samodzielnie rządziła Imperium Osmańskim przez 9 lat (1574-1583). Meczet niestety zastaliśmy zamknięty, pozostało nam jedynie oglądanie go z zewnątrz.

Kierując się w stronę Bosforu, docieramy do kolejnego meczetu – Hacı Bedel Mustafa Efendi Camii. Pierwotnie został wybudowany w 1721 r., ale zniszczony na początku XX wieku, został odbudowany przez osobę o imieniu Hacı Bedel Mustafa Efendi – stąd aktualna nazwa meczetu. W 1984 r. meczet przeszedł gruntowną przebudowę. Przed meczetem stoi mała wieża zegarowa, będąca jednocześnie fontanną – ale nie jest ona w żadnym wypadku atrakcją historyczną – data powstania to 2013 r.

Stambuł, meczet Atik Valide Camii

Stambuł, meczet Atik Valide Camii

Stambuł, meczet Atik Valide Camii

Stambuł, meczet Atik Valide Camii

Stambuł, meczet Atik Valide Camii

Stambuł, meczet Atik Valide Camii

Stambuł, meczet Hacı Bedel Mustafa Efendi Camii i mała wieża zegarowa przed nim

Stambuł, meczet Hacı Bedel Mustafa Efendi Camii i mała wieża zegarowa przed nim

Spod meczetu główną ulicą Hakimiyeti Milliye Caddesi, prowadzącą nad Bosfor, mijamy najpierw meczet Karadavud Paşa Camii, którego tabliczka mówi o dacie budowy w 1495 r., co troszkę nam się nie zgadza – Kara Davud był wielkim wezyrem Imperium Osmańskiego, żyjącym na przełomie XVI/XVII w. Ale być może meczet nosi imię innego człowieka o tym imieniu.

Kolejnym ważnym budynkiem przy tej samej ulicy, jest stojący niemal za meczetem Karadavud Paşa Camii budynek Mimar Sinan Çarşisi, zaprojektowany zgodnie z nazwą przez Sinana – w 1583 r. Pierwotnie budynek spełniał rolę hamamu (łaźni). Po latach świetności popadł w ruinę, został odbudowany w 1966 r. jako bazar. Jest dziś o połowę mniejszy od pierwotnego projektu.

Prawie naprzeciw bazaru, po drugiej stronie ulicy stoi duży meczet Yeni Valide Camii, wybudowany w 1710 r. przez Emetullah Rabia Gülnuş, żonę sułtana Mehmeda IV i matkę Mustafy II i Ahmeda III. My skręcamy w boczną uliczkę Uncular Caddesi, dążąc uparcie do Cieśniny Bosforskiej. Po drodze mijamy sąsiadujący z Yeni Valide Camii meczet Geredeli Celebi Camii, o którym niestety nic do dziś nie wiemy.

Stambuł, meczet meczet Karadavud Paşa Camii

Stambuł, meczet meczet Karadavud Paşa Camii

Stambuł, bazar Mimar Sinan Çarşisi

Stambuł, bazar Mimar Sinan Çarşisi

Stambuł, meczet Yeni Valide Camii

Stambuł, meczet Yeni Valide Camii

Na końcu Uncular Caddesi stoi meczet Hüsrev Ağa Camii, datowany na 1729 r. I znów nic więcej na jego temat nie byliśmy w stanie wydobyć. Docieramy w końcu nad wody Bosforu, stając przed naszym celem – meczetem Şemsi Paşa Camii, kolejnym dziełem Mimara Sinana, nadwornego osmańskiego architekta. Sinan wybudował też meczet w 1580 r. dla wielkiego wezyra, Şemsi Paşy. Meczet jest bardzo mały, wręcz miniaturowy, ale jego położenie na samiuśkim brzegu Bosforu sprawia, że uznawany jest on za jeden z najbardziej atrakcyjnych meczetów w Stambule. Tu niestety znów pech – meczet jest w remoncie w czasie naszej wizyty.

Na koniec pozostała nam mała wysepka na Bosforze – Kız Kulesi, czyli „wieża panny”. Legenda dotycząca nazwy mówi, że sułtańska córka otrzymała przepowiednię, że zginie od ukąszenia węża. Sułtan więc zamknął córkę na wyspie, gdzie węży nie ma, ale nie przewidział, że dotrze na nią sprzedawca owoców, który niechcący przywiezie wśród nich węża właśnie. Sprzedając owoce dziewczynie, spełnił przepowiednię…

A tak na poważnie – wysepka ta znana jest już od V w. p.n.e., kiedy to służyła za punkt ostrzegawczy przed statkami ewentualnych napastników. Służyła jako latarnia morska, przez jakiś czas nawet jako więzienie. Ostatnia przebudowa miała miejsce w XVIII w., dziś służy głównie jako wieża kontroli ruchu na Bosforze. Na wyspie mieści się jednak także restauracja dla turystów. Polska nazwa brzmi „wieża Leandra”, ale nie wiemy, skąd się wzięła.

Stambuł, meczet Hüsrev Ağa Camii

Stambuł, meczet Hüsrev Ağa Camii

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Stambuł, cmentarzyk przy meczecie Şemsi Paşa Camii

Stambuł, cmentarzyk przy meczecie Şemsi Paşa Camii

Stambuł, wyspa Kız Kulesi ("wieża panny", "wyspa Leandra")

Stambuł, wyspa Kız Kulesi („wieża panny”, „wyspa Leandra”)

Stambuł, dzielnica Sultanahmet (pałac Topkapi, Hagia Sofia) widziane z azjatyckiej strony Bosforu

Stambuł, dzielnica Sultanahmet (pałac Topkapi, Hagia Sofia) widziane z azjatyckiej strony Bosforu

Stambuł, wieża Galata widziana z azjatyckiej strony Bosforu

Stambuł, wieża Galata widziana z azjatyckiej strony Bosforu

I tak się kończy nasza kilkunastogodzinna (wliczając nocleg), druga przygoda ze Stambułem. Tak się też kończy nasza zimowa podróż po południowo-wschodniej Turcji. Pozostał nam już tylko powrót na lotnisko i wylot do Berlina, gdzie nasze turystyczne dusze nie potrafiły sobie odmówić wizyty w pewnej oryginalnej, i historycznie niezwykle znaczącej, galerii. Ale o tym już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z wizyty w Üsküdar, azjatyckiej dzielnicy Stambułu, znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Van, starożytna stolica królestwa Urartu

Van, oficjalnie liczące ok. 370 tys. mieszkańców, jedno z największych miast wschodniej Turcji, było ostatnim przystankiem na naszej zimowej trasie po południowo-wschodnich rejonach tego kraju. Spędziliśmy w nim ostatnią dobę podróży, zwiedzając atrakcje miasta i okolic.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 9 (poprzedni wpis: Doğubeyazıt, u stóp Araratu). Do Van (spolszczona nazwa: Wan) dotarliśmy autobusem rejsowym z Doğubeyazıt – odległość pomiędzy tymi miastami wynosi ok.180 km, autobus jedzie 3 godziny. Udało się nam załapać na wcześniejszy niż planowaliśmy autobus (więcej o okolicznościach we wpisie z Doğubeyazıt), stąd dość nieoczekiwanie już przedostatniego dnia podróży dostaliśmy od losu możliwość zwiedzenia centrum miasta, gdzie mieliśmy zaplanowany nocleg.

Van ma bardzo długą historię, choć dokładnie nie jest znana ta najstarsza. Wiadomo, że już w IX w. p.n.e. Van, pod starożytną nazwą Tuszpa, było stolicą królestwa Urartu. Pierwsza lokalizacja miasta znajdowała się nieopodal sąsiadującej z jeziorem wysokiej skały, na której właśnie jeden z władców Urartu w IX w. p.n.e. Skała ta była przez tysiąclecia ważnym elementem obronnym miasta, dzięki swoim parametrom – wznosząca się na 80 m pionowa ściana, 1800 m długości i do 120 m szerokości dawały podstawę do budowy potężnej warowni. Miasto usadowiło się przy południowym zboczu skały.

Droga z Doğubeyazıt do Van

Droga z Doğubeyazıt do Van

Droga z Doğubeyazıt do Van

Droga z Doğubeyazıt do Van

Van, do Iranu blisko...

Van, do Iranu blisko…

Van, obwodnica miasta

Van, obwodnica miasta

Po upadku królestwa Urartu w VI w. p.n.e., Van znalazło się pod władaniem Persów, a potem w III w. p.n.e. zdobył je Aleksander Wielki. Po jego śmierci rozpoczęła się era Seleucydów, dynastii mającej początek w Seleukosie, jednym z generałów Aleksandra. Kolejne imperia upadały, a wraz z nimi Van zmieniało swoją przynależność (Bizancjum, Arabowie czy Seldżucy).

Van, meczet Sobacı Hamit Yörük Cami

Van, meczet Sobacı Hamit Yörük Cami

Aż do wieku XVI, który to stał pod znakiem walk o wpływy ze strony Persów i Imperium Osmańskiego, wygranych w końcu przez tych drugich. Ze względu na swe położenie oraz historię, w mieście zawsze bardzo silna była społeczność ormiańska, która stanowiła do 1/3 ludności miasta i całej prowincji. Aż do końca XIX w., kiedy to w Turcji rozpoczęły się prześladowania Ormian. W Van swą kulminację miały one w 1915 r., kiedy to po walkach o miasto z Rosją (która aktywizowała Ormian przeciw Turkom, obiecując im niezależność), wojska tureckie wymordowały wszystkich Ormian w mieście.

W wyniku układu pokojowego z Sevres, po I wojnie światowej Van przypadło w udziale Armenii, ale Kemal Mustafa Ataturk rozpoczął wtedy wojnę, negującą postanowienia układowe, co zaowocowało pozostaniem miasta w granicach Turcji. W czasie operacji wojennych miasto zostało jednak doszczętnie zniszczone i nigdy nie zostało sąsiedztwie twierdzy odbudowane. Odbudowano je kilka kilometrów na wschód, z dala od jeziora, a twierdza najpierw była obiektem militarnym, a dziś pełni rolę muzeum.

Van, meczet Sobacı Hamit Yörük Cami

Van, meczet Sobacı Hamit Yörük Cami

Van, meczet Sobacı Hamit Yörük Cami

Van, meczet Sobacı Hamit Yörük Cami

Miasto Van dziś oficjalnie liczy ok. 370 tys. mieszkańców, choć nieoficjalne szacunki mówią nawet o prawie 2 razy większej populacji, w większości pochodzenia kurdyjskiego. Jest też niestety miastem narażonym na trzęsienia ziemi, z których ostatnie miało miejsce całkiem niedawno, bo pod koniec 2011 r. Zginęło wówczas ponad 600 osób, kilka tysięcy zostało rannych, kilkanaście tysięcy budynków zostało uszkodzonych, z czego około połowa nie nadawała się do dalszego zamieszkania. Skutki tego trzęsienia ziemi niejako pobocznie dały się we znaki także nam, ale o tym będzie dalej.

Na zwiedzanie centrum Van mieliśmy raptem dwie-trzy godziny po przyjeździe do miasta – następnego dnia mieliśmy zaplanowane wypożyczenie samochodu i objazd po atrakcjach rozłożonych dookoła Van. Ograniczyliśmy się więc do centrum oraz najważniejszej atrakcji, czyli opisywanej wyżej twierdzy na skale. Głównymi atrakcjami centrum Van były dla nas meczety, o których czasem naprawdę trudno znaleźć jakieś informacje. Choć z pewnością nie są zbyt wiekowe, pamiętajmy że Van wybudowano od nowa w obecnym miejscu po I wojnie światowej, to swoim rozmachem mogą wzbudzić podziw.

Van, meczet Ulu Camii

Van, meczet Ulu Camii

Van, meczet Ulu Camii

Van, meczet Ulu Camii

Van, meczet Ulu Camii

Van, meczet Ulu Camii

Van, meczet Ulu Camii

Van, meczet Ulu Camii

Na pierwszy ogień poszedł duży meczet, na którym w czasie naszej wizyty nie było żadnych oznaczeń, jeśli chodzi o jego nazwę czy rok budowy, co jest dość niezwykłe jak na Turcję. Z informacji znalezionych w sieci wypadałoby wywnioskować, że nazywa się on Sobacı Hamit Yörük Cami (choć stoi on przy ulicy Küçük Cami, co mogłoby również wskazywać na taką nazwę świątyni). Co zaskakujące, był to jeden z najładniejszych wewnątrz meczetów, w jakim było nam dane być w Turcji. Wyjątkowe jest, oprócz pięknych zdobień ceramicznych, również to, że meczet ów ma trzy kondygnacje, co sprawia że wnętrza prezentują się naprawdę widowiskowo. Pewnie dlatego też w meczecie tym, jako jedynym w Van, spotkaliśmy innych ludzi z aparatami fotograficznymi, chcących uwiecznić wnętrza. Nie ma w sieci zbyt wielu zdjęć tego meczetu z zewnątrz, a wnętrz nie znaleźliśmy w ogóle. W każdym razie z zewnątrz prawdopodobnie został odnowiony po wspomnianym wyżej trzęsieniu ziemi, gdyż podczas naszej wizyty elewacja w dużej części miała kolor zielonkawy, podczas gdy na zdjęciach w sieci (starszych) jest on w całości błękitny.

Van, meczet Hz. Omer Camii

Van, meczet Hz. Omer Camii

Kolejnym meczetem, wartym uwagi w centrum Van, jest Ulu Camii, czyli Wielki Meczet. To „nowa” wersja Wielkiego Meczetu (o „starej” będzie niżej), największy meczet w Van, zdolny pomieścić nawet do 10 tys. wiernych. Niestety nie mamy żadnych informacji, dotyczących jego historii – wzbudził jednak u nas małe zamieszanie, bo miał być zielony – tak wynikało z nielicznych jego zdjęć, jakie znaleźliśmy w sieci. A na miejscu zastaliśmy meczet… kremowy – okazuje się, że również i on został uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 2011 r., a po remoncie zmieniono kolor fasady. Wniosek jest jeden – zdjęcia meczetów z Van są w sieci bardzo nieaktualne.

Jako trzeci z meczetów usytuowanych z ścisłym centrum Van polecić możemy Hz. Ömer Camii, uznawany przez niektórych za jeden z piękniejszych meczetów wschodniej Anatolii. Wybudowany niedawno, w 1976 r., także został uszkodzony w wyniku trzęsienia ziemi, ale szybko odbudowany (szczególnie minarety).

Van, meczet Hz. Omer Camii

Van, meczet Hz. Omer Camii

Van, meczet Hz. Omer Camii

Van, meczet Hz. Omer Camii

Van, meczet Hz. Omer Camii

Van, meczet Hz. Omer Camii

Van, meczet Hz. Omer Camii

Van, meczet Hz. Omer Camii

Obowiązkowym punktem dla zwiedzających Van jest także oczywiście twierdza, usytuowana nad jeziorem, ok.4 km od dzisiejszego centrum miasta. Pełni ona rolę muzeum i jest udostępniona dla zwiedzających. Można się na nią wspiąć stromą ścieżką od strony miasta, lub objechać skałę i wejść „prawidłowym” wejściem dla zwiedzających, uiszczając obowiązującą podobno opłatę za wstęp. „Podobno”, bo z braku czasu nie zdecydowaliśmy się na wejście na górę, ograniczając się do spaceru wzdłuż twierdzy od jej południowej strony, tej, gdzie kiedyś usytuowane było starożytne miasto Tuszpa (czyli dawne Van).

Niewiele dziś widać z pozostałości Tuszpy. Jedną z niewielu budowli, które istotnie „wystają z ziemi”, są ruiny „starego” Ulu Camii, czyli Wielkiego Meczetu. Nie ma informacji, kiedy został wybudowany, choć obowiązują dwie wersje: ornamenty wskazują na podobieństwo do meczetów budowanych w XII w., a inne elementy budowli raczej na przełom XIV / XV w. Wiadomo także, że meczet był użytkowany do połowy XIX w., kiedy to został opuszczony w wyniku zniszczeń po trzęsieniu ziemi. Dzieła dokończyły wojny, a potem brak jakiejkolwiek opieki, przez co została z niego niemalże kupa gruzu, z resztkami minaretu i części ścian. Prace archeologiczne rozpoczęto dopiero w 1970 r., a obecnie trwa renowacja tego, co pozostało – tablice informacyjne mówią o terminie ukończenia prac w październiku 2014 r.

Druga widoczna pozostałość to ruiny innego meczetu, Kızıl Cami. W zasadzie z niego, z oryginalnej budowli, pozostała tylko część minaretu, charakterystycznego ze względu na pas zdobień (dzięki którym określono wiek). Sciany meczetu, przylegające do minaretu, to nowsze dzieło, wybudowane na miejscu oryginalnej świątyni. Wspomniane zdobienia na minarecie pozwoliły określić wiek meczetu na XIII w. Nazywany jest on potocznie „Czerwonym Meczetem”, zapewne od koloru materiału budowlanego, z którego minaret został wykonany.

Van, panorama twierdzy

Van, panorama twierdzy

Van, twierdza

Van, twierdza

Van, ruiny meczetu Kizli Camii obok twierdzy

Van, ruiny meczetu Kizli Camii obok twierdzy

Nieco dalej od twierdzy na południe stoją jedyne dwie świątynie, którym udało się przetrwać do czasów dzisiejszych. Większa z nich, będąca częścią kompleksu wraz z odbudowaną medresą oraz grobowcem, to meczet Husrev Paşa Camii, wybudowany w 1567 r. przez ówczesnego gubernatora Van, Köse Husrev Pashę. Jedna z historycznych wersji mówi, że meczet ten zbudowany został przez słynnego tureckiego architekta, Sinana (kilka jego dzieł oraz grób zwiedzaliśmy na poprzednich wakacjach, podczas wizyty w Stambule). Bardziej jednak prawdopodobne jest, że budowniczym był architekt tylko przez Sinana wyznaczony.

Mniej więcej 150 m obok stoi drugi z najlepiej zachowanych meczetów starego Van – meczet Kaya Çelebi Camii, niezwykle podobny do Husrev Paşa Camii pod względem układu, aczkolwiek pozbawiony „dodatków” – medresy i grobowca, przylegających do świątyni. Nie wiadomo dokładnie, kiedy został wybudowany, ale wszystko wskazuje na to, że powstał niedługo po swoim większym „bracie”, czyli w końcówce XVI lub na początku XVII w. W czasie naszego pobytu wyglądał na remontowany.

Van, ruiny meczetu Ulu Camii, w tle meczet Kaya Celebi Camii

Van, ruiny meczetu Ulu Camii, w tle meczet Kaya Celebi Camii

Van, ruiny meczetu Ulu Camii, w tle meczet Husrev Pasha Camii

Van, ruiny meczetu Ulu Camii, w tle meczet Husrev Pasha Camii

Van, twierdza

Van, twierdza

Van, twierdza i ruiny budynku z czasów starego Van

Van, twierdza i ruiny budynku z czasów starego Van

Zwiedzanie pozostałości po starym Van oraz spacer wzdłuż niezwykle okazałej skały, na której znajduje się twierdza, były ostatnimi elementami, związanymi z samym miastem Van. Niedługo zabierzemy Was w podróż po okolicach miasta i atrakcjach dookoła niego się znajdujących, ale zanim o tym, pokażemy Wam w kolejnym wpisie coś, z czego Van jest najbardziej znane – mianowicie słynne koty z Van.

Pełna galeria zdjęć z Van znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Doğubeyazıt, u stóp Araratu

Doğubeyazıt, około 70-tysięczne miasto, położone w najdalej na wschód wysuniętym dystrykcie Turcji, było przedostatnim przystankiem na naszej trasie po południowo-wschodniej Turcji. Celem były atrakcje położone dookoła miasta.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 8 (poprzedni wpis: Historia jednego spaceru w Diyarbakir). Doğubeyazıt pierwotnie nie było punktem naszej podróży, znalazło się na jej mapie niemal w ostatniej chwili, gdy okazało się, że skrócimy planowany na 2 dni pobyt w Adanie do jednej doby i dzięki temu mamy do zagospodarowania jeden dzień. Wahań nie było w ogóle – jedziemy do Doğubeyazıt – Ararat był wystarczającym magnesem.

Do Doğubeyazıt jechaliśmy rejsowym autobusem z Diyarbakir. Nocnym autobusem – spędziliśmy w nim noc, jadąc 10 godzin. Doğubeyazıt miało też być jedynym punktem na mapie naszej podróży, w którym nie mieliśmy planowanego noclegu – jeszcze tego samego dnia chcieliśmy pojechać dalej.

Doğubeyazıt, które dziś można zobaczyć, to bardzo młode miasto, ale jednocześnie z niezwykle długą, barwną i niestety często tragiczną historią. Jak to możliwe ? Możliwe – Doğubeyazıt powstało w 1930 r., nazwa oznacza ni mniej ni więcej, tylko „wschodnie Beyazit”, ku pamięci Beyazit – miasta położonego nieco na zachód, zniszczonego przez armię turecką podczas tłumienia jednego z kurdyjskich powstań w 1930 r. Ze „starego Beyazit” praktycznie nic do dziś nie zostało. Ale jeśli patrzeć na historię miasta, biorąc pod uwagę i Beyazit i Doğubeyazıt, to jest już o czym czytać.

Dwa szczyty Araratu, z przodu krater meteoru, drugi co do wielkości na świecie

Dwa szczyty Araratu, z przodu krater meteoru, drugi co do wielkości na świecie

Okolice Doğubeyazıt, krater meteoru, drugi co do wielkości na świecie

Okolice Doğubeyazıt, krater meteoru, drugi co do wielkości na świecie

Fotka z Araratem w tle :)

Fotka z Araratem w tle :)

Okolice Doğubeyazıt, od krateru meteoru do granicy z Iranem jest zaledwie kilkaset metrów

Okolice Doğubeyazıt, od krateru meteoru do granicy z Iranem jest zaledwie kilkaset metrów

Najstarsze odnalezione w Doğubeyazıt pozostałości datowane są na czasy królestwa Urartu (czyli mniej więcej VIII – VII w. p.n.e.). Turkowie pojawili się tu dopiero w XI w., a w wieku XVI nastały czasy Imperium Osmańskiego, które przemianowało miasto na ostatnią używaną nazwę – Beyazit (wcześnie miasto nazywało się Daroynk). Pierwotna nazwa była armeńska, ale Ormianie wynieśli się z miasta, gdy zostało one opanowane przez Rosję pod koniec XIX w. Potem populacja była już niemal wyłącznie kurdyjska.

Dziś niemal 70-tysięczne Doğubeyazıt nie ma praktycznie żadnych atrakcji turystycznych w granicach administracyjnych miasta. Nie jest też miastem ładnym. W zasadzie ciężko znaleźć tu coś atrakcyjnego, poza specyficznym uczuciem napięcia, gdy widzisz Kurdów, a obok ogromne jednostki wojskowe Turcji, z wystawionymi na widok czołgami i opancerzonymi transporterami, gdy widzisz odgrodzone murem i drutem kolczastym osiedla rodzin żołnierzy tureckich. Siły wojskowe są tu zdecydowanie bardziej widoczne niż nawet w Diyarbakir. Częściowo zapewne też przez bliskość granicy z Iranem, do której z miasta jest nieco ponad 30 km.

Do Doğubeyazıt dotarliśmy autobusem ok. godziny 6:00, wcześniej szokując się temperaturą, pokazywaną przez wyświetlacz w autobusie – nad ranem dochodziła nawet do -13 stopni. Dworzec autobusowy w Doğubeyazıt jest zwykłym, niewielkim pawilonem, oddalonym od centrum miasta o ok.2 km. Pomimo wczesnej pory udało się zjeść wewnątrz śniadanie (herbata / kawa + jakiś rodzaj nadziewanej bułki – całość dla dwóch osób za kilka dosłownie lir). A potem trzeba było zacząć się rozglądać za transportem, który przewiezie nas do upatrzonych przez nas miejsc. Warto bowiem wiedzieć, że atrakcji dookoła miasta jest kilka, ale niestety za wyjątkiem pałacu Ishak Paszy, do którego można dojechać dolmuszem, nie da się do nich dojechać transportem publicznym, a odległość (nawet do 30 km) wyklucza pieszą wędrówkę. Pozostają więc taksówki, które poleca m.in. przewodnik Lonely Planet, podając cenę 120 TL jako sensowną za objechanie okolic Doğubeyazıt. I tu następuje:

Scenka rodzajowa nr 1: Negocjacje ceny taksówki. Podchodzimy do jednego z taksówkarzy, stojących obok dworca, z pytaniem o trasę: arka Noego – dziura po meteorycie – pałac Ishak Paszy. Zamiast odpowiedzieć, człowiek woła wszystkich swoich kolegów po fachu i rozpoczyna się grupowa deliberacja na parkingu – oczywiście po turecku, czyli my w ząb nie wiemy, o co chodzi. Wreszcie pada kwota: 170 TL. Tu z kolei z naszej strony następuje udawany szok i zdziwienie i ogólna negacja podanej kwoty. Pada więc druga: 130 TL. Lepiej, ale dalej drożej niż w przewodniku, a poza tym jest luty, nie ma turystów i ceny powinny być niższe. Rzucamy więc swoją propozycję: 100 TL. Załamka po stronie taksówkarzy :) Machanie rękami, znów deliberacja i… wszyscy zgodnie rezygnują i odchodzą z parkingu. Teraz konsternacja u nas. Myśl: poczekamy chwilę, poudajemy zamyślenie, a potem wrócimy i zaakceptujemy te 130 TL – trudno. Ale zanim zdążamy plan zrealizować, z budynku dworca wraca do nas jeden z taksówkarzy i… zgadza się na 100 TL. Czy jednak się udało.

Okolice Doğubeyazıt, kierunkowskaz do domniemanej arki Noego

Okolice Doğubeyazıt, kierunkowskaz do domniemanej arki Noego

Okolice Doğubeyazıt, domniemana arka Noego, w tle stroma skała "ściana niebios"

Okolice Doğubeyazıt, domniemana arka Noego, w tle stroma skała „ściana niebios”

Okolice Doğubeyazıt, domniemana arka Noego

Okolice Doğubeyazıt, domniemana arka Noego

Okolice Doğubeyazıt, jak obrócić się do domniemanej arki Noego, to można znów podziwiać Ararat

Okolice Doğubeyazıt, jak obrócić się do domniemanej arki Noego, to można znów podziwiać Ararat

Okolice Doğubeyazıt, jest zima, są i śnieżki, w tle Ararat

Okolice Doğubeyazıt, jest zima, są i śnieżki, w tle Ararat

Jest godzina 7:00. Wracamy do dworca po manatki, pakujemy wszystko do taksówki, która okazuje się mocno zdezelowanym, nieoznaczonym żadnym znakiem „taxi” i przegrzewającym się samochodem i z dość barwnym, kurdyjskim (co podkreśla) kierowcą. Zanim jednak pojedziemy zwiedzać, autko trzeba zatankować. Nadchodzi…

Scenka rodzajowa nr 2: Tankowanie. O konieczności tankowania kierowca nie zdążył nas uprzedzić, stąd zatrzymanie się auta była samo w sobie dla nas zaskoczeniem. Tym bardziej, że podjechaliśmy pod… prywatny dom. Nastąpiła szybka rozmowa taksówkarza z gospodarzem, przekazanie „biletów narodowego banku tureckiego” temu drugiemu przez pierwszego i dopiero teraz wpadamy na to, że będziemy tankować :) Gospodarz z wielkiego plastikowego baniaka, starą partyzancką metodą, czyli wężykiem i lejkiem, wprowadził paliwo do baku naszej „taksówki”. Pojęcia nie mamy, jak mierzył ile wlał, taksówkarz też jakoś nie palił się do mierzenia ile dostał. Pewnie to nie było istotne :) A paliwo pewnie zza irańskiej granicy, w końcu w Iranie paliwo kosztowało kilkadziesiąt groszy za litr (Iran jest szósty na liście krajów na świecie z najtańszym paliwem).

Pierwszym celem taksówkowej eskapady jest krater po meteorze, który spadł w okolicach Doğubeyazıt w 1892 r. Znajduje się on tuż przed przejściem granicznym w Iranem, przy okazji więc oglądnęliśmy sobie i przejście i Iran z odległości dosłownie kilkudziesięciu metrów. O bliskości granicy niech świadczy fakt, że przed dojazdem do krateru musieliśmy przejść kontrolę dokumentów na przydrożnym posterunku wojskowym.

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama wejściowa na pierwszy dziedziniec

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama wejściowa na pierwszy dziedziniec

Sam krater okazał się robiącą niewielkie wrażenie, sporą dziurą w ziemi o regularnym, okrągłym kształcie. Jest to drugi co do wielkości krater po meteorze na całym świecie, ale zdecydowanie bardziej interesował nas świetny widok na Ararat, jaki rozpościerał się z terenu, na którym znajduje się krater.

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama wejściowa na drugi dziedziniec

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama wejściowa na drugi dziedziniec

Góra Ararat jest najwyższym szczytem Turcji, posiada dwa szczyty: 5137 m i 3896 m, oba w czasie naszej wizyty były na szczęście widoczne, często zdarza się, że pokrywa je mgła lub chmury (ale my jesteśmy tu w lutym, w krystalicznym zimowym powietrzu przy temperaturze kilku stopni powyżej zera – widzialność jest znakomita). Ararat leży kilkanaście kilometrów od Doğubeyazıt, i choć to strefa zmilitaryzowana, to możliwa jest wspinaczka na jego szczyt (oficjalnie niezbędne jest uzyskanie stosownego zezwolenia). Ararat jest górą znaną z biblii jako miejsce, w którym osiadła arka Noego (o niej jeszcze w tym wpisie napiszemy sporo).

Chichotem historii jest fakt, że Ararat stoi na ziemiach rdzenie armeńskich, kiedyś zamieszkałych przez Ormian. Ararat dla Ormian jest górą zamieszkałą przez bogów, mniej więcej tak jak Olimp dla starożytnych Greków. Ormianie nie mogą się do dziś pogodzić z tym, że Ararat leży w granicach Turcji, a nie ich kraju. Pomimo tego, Ararat jest symbolem współczesnej Armenii. Jest ważnym elementem krajobrazu Erewania, stolicy Armenii, a której także widać szczyt. Ararat był drukowany na armeńskich banknotach (był także na banknotach tureckich).

Doğubeyazıt, twierdza z czasów królestwa Urartu, stojąca obok pałacu Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, twierdza z czasów królestwa Urartu, stojąca obok pałacu Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, grobowiec kurdyjskiego poety Ahmeda Khani, stojący obok pałacu Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, grobowiec kurdyjskiego poety Ahmeda Khani, stojący obok pałacu Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, drugi dziedziniec z meczetem

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, drugi dziedziniec z meczetem

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

O ile szczyty Araratu prezentują się zjawiskowo i niezwykle fotogenicznie, to jego wysokość nie robi specjalnego wrażenia, choć powinna, bo to najwyższa góra, jaką widzieliśmy podczas wszystkich naszych podróży. Najwyższy szczyt Europy, Mount Blanc, który widzieliśmy podczas wakacyjnej podróży do Hiszpanii w 2012 r., jest niższy od Araratu, a pomimo to wrażenie robił większe. Wytłumaczenie jest proste – teren na którym leży miasto Doğubeyazıt i cała okolica, sam w sobie jest już wysoko położony (ponad 1600 m n.p.m.), stąd Ararat, wystając ponad niego o nieco ponad 3,5 km wydaje się niższy niż powinien. Ararat jest widoczny wokół Doğubeyazıt z każdego miejsca i będzie nam towarzyszył do końca naszego kilkugodzinnego pobytu w mieście i okolicach.

Zmieniamy miejscówkę i przejeżdżamy znacznie bliżej miasta i jakieś 20 km przed nim skręcamy przy kierunkowskazie do „Nuhun Gemisi”, czyli do arki Noego. Tak tak, w okolicach Doğubeyazıt Turkowie odnaleźli coś, co jak twierdzą jest pozostałością po biblijnej arce Noego (w końcu leży całkiem niedaleko Araratu). Choć nigdy nie zostało to potwierdzone, wg odkrywców pewne fakty potwierdzają związek znaleziska z arką Noego:

  • kształt przypominający statek lub łódź, ze spiczastymi zakończeniami;
  • długość dokładnie odpowiadająca długości biblijnej arki (515 stóp);
  • miejsce znaleziska – okolice Araratu, co jest zgodne z biblijnymi zapisami;
  • znalezisko zawiera potwierdzone badaniami resztki skamieniałego drewna;
  • znalezisko zawiera resztki elementów wykonanych z aluminium i tytanu, które są dziełami człowieka;
  • w kształcie znaleziska da się wyodrębnić regularne elementy szkieletu statku (np. pozostałości belek nośnych szkieletu);
Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, kuchnia

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, kuchnia

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Pasz

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, lochy w podziemiach

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, lochy w podziemiach

Czy to, co tam można zobaczyć, jest rzeczywiście resztkami arki Noego, nie wiemy i być może już się nie dowiemy. Warto jednak tam podjechać, by je zobaczyć w niesamowitej, górskiej scenerii. Powyżej arki znajduje się góra, ukoronowana stromą skałą, zwaną „ścianą niebios”. A jak obrócić się do arki tyłem, to zobaczymy… oczywiście Ararat w pełnej krasie. Przy okazji brodzenia po kostki w tureckim śniegu (przypominamy, jest luty), korzystamy z okazji porzucania się śnieżkami i wsiadamy w nasze „taxi”, by dojechać do ostatniego przystanku, pałacu Ishaka Paszy.

Pałac ten znajduje się jakieś 6 km na południowy-wschód od Doğubeyazıt i prowadzi do niego dobra, asfaltowa droga (droga do arki Noego w zimie wiedzie w góry i w wyższych partiach była dość mocno obłożona śniegiem). Do pałacu Ishaka Paszy można też dojechać dolmuszem z centrum miasta. Po drodze do niego przejeżdżamy obok widocznego symbolu obecności państwa tureckiego wśród Kurdów – jednostki wojskowej, bogato wyposażonej w widoczne wprost z ulicy czołgi.

Ishak Pasza, pisownia oryginalna İshakpaşa, był osmańskim generałem, jednym z wielu, którzy zarządzali regionem w imieniu imperium. Wybudował pałac, nazwany potem jego imieniem. Budowa rozpoczęła się w 1685 r. i trwała aż 99 lat (ukończono ją w 1784 r.). Pałac miał podobno 365 pokoi (tyle, ile dni w roku) i dziś nazywany jest pałacem z baśni Tysiąca i Jednej Nocy, choć z baśnią tą nie ma nic wspólnego. Wstęp do niego jest płatny (5 TL od osoby dorosłej). Zostawiamy naszego taksówkarza i idziemy zwiedzać pałac.

Zanim jednak wejdziemy na teren pałacu, naszą uwagę zwraca pobliska skała z widocznymi pozostałościami po twierdzy. Pamięta ona czasy królestwa Urartu i funkcjonowała ok. X wieku p.n.e. (królestwo Urartu istniało pomiędzy XIII a VI w. p.n.e.). Widoczek twierdzy uzupełnia malowniczy meczet oraz stojący po drugiej stronie drogi budynek, zwierający ważne dla Kurdów symbol – grobowiec kurdyjskiego pisarza i poety, Ahmeda Khani, żyjącego w XVII / XVIII w. Wciąż jest grobowiec celem wielu szkolnych wycieczek.

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, główny miejski deptak

Doğubeyazıt, główny miejski deptak

Doğubeyazıt, Ararat widać z każdego miejsca w mieście

Doğubeyazıt, Ararat widać z każdego miejsca w mieście

Doğubeyazıt, spacer na dworzec autobusowy, oddalony 2 km od centrum

Doğubeyazıt, spacer na dworzec autobusowy, oddalony 2 km od centrum

Sam pałac Ishaka Paszy zdecydowanie wart jest zobaczenia, choć część zawalonego stropu zastąpiono irracjonalnie nowoczesnym szklanym dachem, co wygląda kompletnie bez sensu. Na szczęście widać to tak naprawdę dopiero w środku. Do pałacu wchodzimy niezwykle okazałą bramą wprost na pierwszy z dziedzińców, zawierający pomieszczenia strażników oraz fontannę. Tu jeszcze wstęp miały osoby z zewnątrz: kupcy i goście. Wąskim przejściem w dół dotrzeć stąd można także do lochów.

Drugi z dziedzińców, do którego docieramy przez kolejną widowiskową bramę, dostępny był w przeszłości już tylko wyłącznie dla rodziny władcy oraz gości specjalnych. Najbardziej spektakularnym jego elementem jest z pewnością meczet z kopułą, bogato zdobiony z zewnątrz, przed którym znajduje się równie bogaty w zdobienia mały grobowiec. Nie wiadomo dokładnie, czyje szczątki zawiera, ale data jego powstania (1799 r.) pokrywa się z datą śmierci fundatora pałacu, Ishaka Paszy. W pomieszczeniach otaczających dziedziniec znajdowały się także pokoje niewolników, harem oraz prywatne apartamenty władcy oraz jego rodziny.

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, wnętrze meczetu

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, wnętrze meczetu

Kolejną zdobioną (chyba najładniejszą) bramą wchodzimy na teren dawnego haremu, w którym nie wszystkie pomieszczenia są udostępnione dla zwiedzających. Zobaczyć można m.in. salę ceremonii i kuchnię i łaźnię. Na koniec zwiedzamy pałacowe lochy. Cała wizyta w pałacu Ishaka Paszy zajęła nam ok. 50 minut, w lutym praktycznie nie mieliśmy „konkurencji” w postaci innych turystów. A sam pałac uznawany jest za drugie (po stambulskim pałacu Topkapi) arcydzieło pałacowe architektury osmańskiej – do tego stopnia, że pałac Ishaka Paszy uwieczniony był na tureckich banknotach (nowa wersja już nie zawiera zdjęcia pałacu).

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, grobowiec na drugim dziedzińcu

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, grobowiec na drugim dziedzińcu

Mniej więcej o godz.10:30 jesteśmy już w centrum Doğubeyazıt, gdzie kazaliśmy się zawieźć taksówkarzowi – mamy bilety na autobus do Van dopiero na 14:00, mamy więc czas na zjedzenie czegoś. Taxi zawozi nas do polecanej przez siebie restauracji. Zapamiętujemy jeszcze widoczny wyraz szczęścia u kierowcy na widok banknotu 100-lirowego i zajmujemy się jedzeniem kurdyjskiego kebaba, połączonym z obserwacją życia ulicy za oknem. Nie dało się zapomnieć grzejnika elektrycznego, który gospodarz, zapewne przekonany o tym, że marzniemy w temperaturze która panuje wewnątrz, raczył przystawić nam prawie do nóg (ukradkiem wyjęliśmy wtyczkę z gniazdka, bo po chwili byliśmy bliscy roztopienia).

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, zdobienia bramy na drugim dziedzińcu

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, zdobienia bramy na drugim dziedzińcu

Z knajpki postanawiamy pieszo udać się w drogę powrotną na dworzec autobusowy. Budząc zainteresowanie (głównie małolatów), trafiamy na miejski deptak, główną ulicę, wzdłuż której spacerujemy z plecakami w kierunku dworca. Bez żadnych przygód wychodzimy na drogę wylotową z Doğubeyazıt. Mijające nas grupy szczelnie odzianych kobiet o dziwo bardzo przyjaźnie uśmiechają się do Doroty, nie wiemy dlaczego. I to nie raz, ale w zasadzie każda mijana kobieta tak reaguje. Niby wiemy, że dobrze idziemy, ale dla spokoju pytamy o „otogar” dwóch stojących przy drodze mężczyzn. I tu startuje…

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Scenka rodzajowa nr 3: Informacja turystyczna. Turkowie są magiczni, jeśli chodzi o udzielanie informacji. Pytamy dwóch wspomnianych mężczyzn, czy dobrze idziemy na „otogar” i dolmusz do Van. Odpowiadają, że tak, ale to daleko i żebyśmy zabrali się z nimi dolmuszem, który powinien zaraz nadjechać (wszystko oczywiście na migi, w ząb angielskiego). Dziękujemy i zamierzamy się oddalić, ale znikąd zjawia się kolejny człowiek, zwabiony widokiem turystów pytających o coś. Ten koleś z kolei twierdzi, że owszem, otogar jest tam gdzie idziemy, ale z niego nie odjeżdżają autobusy do Van, tylko z drugiego dworca – tego w centrum miasta  – co jest oczywistą bzdurą, bo przecież kupiliśmy już na „naszym” otogarze bilety do Van.

I tak rodzi się dyskusja, a grono dyskutantów zaraz powiększa się o kierowcę pustego busa, który specjalnie zatrzymał się, by spytać w czym problem :) On też zaoferował nam podwózkę na dworzec, ale podziękowaliśmy, twardo trwając przy wyzwaniu dojścia tam pieszo. Bus odjeżdża, my odchodzimy. Puenta pojawi się za kilka minut – bus bowiem wróci do nas (kierowca zawrócił specjalnie do nas) z ponowną propozycją  pomocy – rozbawieni tym „poświęceniem” tym razem wsiadamy i zostajemy podrzuceni pod sam szlaban wjazdowy na dworzec.

Jest kilka minut przez południem, a my mamy bilet na ostatni autobus, odjeżdżający do Van, na godzinę 14:00. Czeka nas więc dwie godzinki czekania. Ale chwila, na peronie dworca stoi autobus do Van, odjeżdżający o 12:00. Pytamy więc kierowcę – co nam szkodzi – czy możemy przebukować bilety i pojechać z nim…

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama na drugim dziedzińcu

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama na drugim dziedzińcu

Scenka rodzajowa nr 4: Przebukowanie biletów. Kierowca o dziwo pozytywnie reaguje na angielskie „change ticket ?” i sam osobiście prowadzi nas do kasy, w której o świcie kupowaliśmy bilety. Przy kasie, w której oczywiście siedzi z pięciu chłopa nad jednym komputerem, rozpoczyna się najpierw rozmowa, potem dyskusja, potem kłótnia, a na końcu myśleliśmy że będą rękoczyny. Kasa odmówiła przebukowania – z tego co zrozumieliśmy (o ile można zrozumieć coś z machania przez dyskutantów rękami), kierowcy dostają zapłatę od każdego przewiezionego pasażera i zmiana spowodowałaby stratę u kierowcy kursu, z którego rezygnujemy (może już mu za nas zapłacili). W kulminacyjnym momencie krzyków, kierowca autobusu zabiera nas od kasy każe nam… wyrzucić bilety do kosza, po czym… bez biletu wpuszcza nas do swojego autobusu. Zeby kolorytu było więcej, dwóch pojedynczych pasażerów, siedzących po lewej i  prawej stronie w pierwszym rzędzie siedzeń, zostaje przez kierowcę zmuszonych do siedzenia razem, tak byśmy my mogli też razem usiąść. Cały autobus łapie przez nas kilkunastominutowe opóźnienie, ale nikt nie ma z tym problemu. Godność gospodarzy uratowana, turyści są odpowiednio obsłużeni :)

I tak to jesteśmy w autobusie, który wiezie nas ku ostatniemu miastu na naszej trasie po południowo-wschodniej Turcji. Miastem tym jest miasto Van, znane głównie z dużego jeziora oraz… kotów :) Ale więcej będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Doğubeyazıt znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.