monaster | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Na zachód od Larnaki

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

Cypr 2015, dzień 7 (poprzedni wpis: Chirokitia – neolityczna osada z listy UNESCO). Dwa najważniejsze punkty naszego ostatniego pełnego dnia na Cyprze – neolityczną osadę Chirokitia, wpisaną na listę UNESCO oraz ruiny starożytnego Amathus, pokazaliśmy Wam już w poprzednich wpisach na naszym blogu. Ale na 70-kilometrowej trasie pomiędzy Limassol a Larnaką znajduje się jeszcze co najmniej kilka miejsc wartych uwagi.

Klasztor Agios Georgios Alamanou

Klasztor św.Jerzego, zwanego „Alaman”, założony w XII w. i wybudowany w stylu bizantyjskim, leży nieco ponad 20 km na wschód od Limassol, za wioską Moni. Wybudowany został w miejscu, gdzie wg legendy osiedliło się 300 uchodźców z Palestyny, przybyłych tu ucieczce przed arabskimi prześladowaniami, w poszukiwaniu lepszego życia. Sporo podróżowali oni po wyspie, aż w końcu osiedlili się w jaskiniach na zboczu wzgórza, pod którym później wybudowano klasztor. Jednym z tych uchodźców był Georgios Tropeoforos, żołnierz, który spędził tu resztę życia na modlitwie i kontemplacji, a którego imieniem nazwano monaster. Nadano mu przydomek „Alaman” dla odróżnienia dla tego najbardziej znanego św.Jerzego.

Klasztor Agios Georgios Alamanou

Klasztor Agios Georgios Alamanou

Klasztor Agios Georgios Alamanou

Klasztor Agios Georgios Alamanou

Klasztor Agios Georgios Alamanou

Klasztor Agios Georgios Alamanou

Klasztor Agios Georgios Alamanou, choć ma długą historię, dziś składa się w głównej mierze z dość świeżych zabudowań. Przez wieki był klasztorem męskim, dopiero od początków XX w. przekształcono go w klasztor żeński. Tutejsze zakonnice trudnią się uprawą kwiatów oraz ziół, a także malowaniem ikon, sprzedawanych dość nielicznym tu turystom. Zabudowania klasztoru leżą nieco na uboczu, poza atrakcjami turystycznymi i chyba nie jest on zbyt oblegany przez turystów, co sprawia że jest on istną oazą spokoju. Przed bramą wjazdową znajduje się oznakowana ścieżka, prowadząca do znajdujących się nieco powyżej jaskiń, w których żyli wspomniani wyżej uchodźcy, w tym Agios Georgios, czyli św.Jerzy Alaman.

Plaża Gubernatora

Oprócz jednej plaży (Nissi Beach), generalnie plaże na Cyprze nas jakoś specjalnie nie zachwyciły i tak też było z Plażą Gubernatora (Governor’s Beach), która reklamowana jest jako jedna z piękniejszych w okolicy. Niewiele tego piękna tu znaleźliśmy, choć przynajmniej jest tu dogodna infrastruktura (restauracje, parking itp.). Plaża jest bardzo niewielka i wąska, piasku do leżenia niewiele, ale przynajmniej zejście do wody płaskie i wygodne.

Plaża Gubernatora

Plaża Gubernatora

Plaża Gubernatora

Plaża Gubernatora

Tenta – Kalavasos

Nie trafilibyśmy tu, gdyby nie chęć zatrzymania się przy stojącym przy drodze B1 starym kościółku św.Jerzego, o którym nie ma specjalnie dużo informacji, poza tym, że otwierany jest raz w roku, w dniu święta patrona. To przy nim zobaczyliśmy kierunkowskaz do stanowiska archeologicznego Tenta, znajdującego się nieco na północ od kapliczki.

Neolityczna osada Tenta datowana jest, podobnie jak Chirokitia, na 7 tysięcy lat p.n.e., acz jest znacznie mniejsza od swojej bardziej znanej „siostry”. Szacuje się, że żyło tu ok. 250 mieszkańców. W odróżnieniu od Chirokitii, zmarłych grzebano poza domostwami (w Chirokitii pochówki wykonywano pod podłogą domostw). Tenta uchodzi za jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Cyprze. Całe jest przykryte charakterystycznym namiotem widocznym z przebiegającej w pobliżu autostrady.

Neolityczna osada Tenta - Kalavasos

Neolityczna osada Tenta – Kalavasos

Neolityczna osada Tenta - Kalavasos

Neolityczna osada Tenta – Kalavasos

Tuż obok autostrady, przed Tentą, znajduje się nieco ukryte kolejne stanowisko archeologiczne, zwane Agios Dimitros, pochodzące z XIV / XIII w. p.n.e. Była to kiedyś spora i dość majętna osada. Ruiny odkryte zostały przypadkowo podczas budowy autostrady, ale do dziś nie są dostępne dla zwiedzających. Co ciekawe, jest to… najmłodsze stanowisko archeologiczne w okolicach Kalavasos. Bo dookoła wsi, a nawet w jej centrum, odkrywano kilka innych, z V i IV tysiąclecia p.n.e. W centrum Kalavasos odkryto kilkanaście grobowców z II tysiąclecia p.n.e.

Klasztor Panagia Galaktotrofousa

Niewielki i kompletnie zapomniany klasztor, leżący w pobliżu wsi Kofinou. Zamieszkuje go zaledwie kilku mnichów, utrzymujących się z produkcji własnej oliwy. Leżący na uboczu klasztor nie ma zbyt wielu wiernych, mnisi żyją bardzo ubogo. Nic nie wiemy o jego historii, poza jednym faktem – w 1963 r. podczas konfliktów społeczności greckiej i tureckiej, trzech tutejszych zakonników została zabita przez Turków (kilku pozostałych zostało rannych). W pobliżu klasztoru znajduje się widowiskowo wyglądająca stacja nadawcza grecko-cypryjskiego operatora satelitarnego – Hellas Sat Space Center.

Klasztor Panagia Galaktotrofousa

Klasztor Panagia Galaktotrofousa

Stacja satelitarna Hellas Sat Space Center

Stacja satelitarna Hellas Sat Space Center

Klasztory Stavrovouni i Agia Varvara

Klasztor Stavrovouni to najstarszy udokumentowany monaster na Cyprze – istnieje od IV w., a po raz pierwszy udokumentowany został w 1106 r. Najprawdopodobniej w starożytności istniała tu świątynia Afrodyty. Wg legendy, klasztor założyła św.Helena, żona rzymskiego cesarza Konstancjusza Chlorusa i matka kolejnego – Konstantyna, której przypisuje się odnalezienie trzech krzyży, na których ukrzyżowano Chrystusa i jego dwóch towarzyszy niewoli.

Wg tejże legendy statki wiozące krzyże wraz z Heleną do Konstantynopola, z racji złej pogody zawinęły do portu na Cyprze, gdzie Helena postanowiła na wysokim (niemal 700 m n.p.m.) samotnym wzgórzu ufundować klasztor. Zostawiła tu także krzyż ukrzyżowanego z Chrystusem łotra oraz cząstkę krzyża Chrystusa. Wg podań cudowna relikwia krzyża chrystusowego unosiła się w powietrzu, bez potrzeby ustawiania jej na jakiejkolwiek podstawie.

Wzgórze z klasztorem Stavrovouni

Wzgórze z klasztorem Stavrovouni

Klasztor Stavrovouni

Klasztor Stavrovouni

Widoki ze szczytu wzgórza Stavrovouni

Widoki ze szczytu wzgórza Stavrovouni

Widoki ze szczytu wzgórza Stavrovouni

Widoki ze szczytu wzgórza Stavrovouni

Nie do końca zgodne wśród źródeł są losy relikwii. Wg jednych wywieźli je Arabowie po inwazji w 1462 r., kiedy to zdobyli Nikozję, pokonując ówczesnego króla Cypru, Janusa. Wg drugich, zostały zabrane sto lat później przez Turków, gdy zajmowali wyspę. W monasterze ostał się w każdym razie srebrny krucyfiks z XV w., w którym być może znajduje się cząstka krzyża. Losy reszty relikwii nie są znane do dziś.

Zniszczony najazdami klasztor ostatecznie spłonął w wielkim pożarze w 1888 r., po którym stopniowo był odbudowywany. W jego wnętrzach żyje kilku mnichów wg bardzo surowej reguły, zgodnej z tą stosowaną w klasztorach na słynnym greckim półwyspie Athos. To jedyny klasztor na Cyprze, do którego absolutnie nie mają wstępu kobiety (nawet w wieku niemowlęcym). Mężczyzn obowiązuje strój z długim rękawem i długimi spodniami, nawet w letnich upałach. O zdjęciach można też zapomnieć – na teren klasztoru nie można nawet wnieść kamery, aparatu, czy telefonu komórkowego. Ze względu na temperatury odpuściłem sobie wnętrza – długie spodnie i bluza to jednak nie dla mnie przy niemal 30 stopniach upału…

Przed wejściem do klasztoru Stavrovouni znajduje się spora kaplica, w której modlić mogą się kobiety. A u stóp klasztornego wzgórza znajduje się „bratni” klasztor, a raczej filia – monaster Agia Varvara (św.Barbary), w którym kiedyś na stałe mieszkali mnisi ze Stavrovouni, ze względu na brak na górze wody i elektryczności – doprowadzono ją dopiero w końcówce XX w. Do klasztoru św.Barbary mogą wchodzić kobiety, nie ma wymogów co do stroju, no i można robić zdjęcia. Tutaj mnisi trudnią się wyrobem ikon.

Klasztor Agia Varvara

Klasztor Agia Varvara

Klasztor Agia Varvara

Klasztor Agia Varvara

Klasztor Agia Varvara

Klasztor Agia Varvara

Pomiędzy dwoma klasztorami biegnie serpentynami dobrej jakości droga asfaltowa, także doprowadzona w końcu XX w. Przed samym górnym klasztorem znajduje się spory taras widokowy, na którym można się przekonać, że mnisi walczą o dotrzymanie swojej surowej reguły na wszelkie sposoby. Prawdopodobnie bowiem, ze względu na tę regułę, co sprytniejsi puszczają stąd w górę drony z kamerami, by móc sfotografować wnętrza murów klasztornych – stoi tu więc tablica informująca o zakazie latania dronami nad klasztorem.

Pyrga

Malutka miejscowość, położona niedaleko klasztoru Stavrovouni, słynie w zasadzie z jednej budowli – Kaplicy Królewskiej, uznawanej za jeden z najważniejszych zabytków z czasów panowania francuskiego na Cyprze. Wybudowana została z inicjatywy króla Janusa i jego żony, Karoliny Burbońskiej, a dedykowana jest św.Katarzynie. W przeszłości do kaplicy przylegały dwór oraz klasztor, po których dziś zostały nikłe ślady.

Z wizyty w Kaplicy Królewskiej w Pyrdze mamy dość anegdotyczne wspomnienia, a to za sprawą starszego pana, który siedzi w środku i „obsługuje” nielicznych turystów. W szczególności za sprawą tego, w jaki sposób, w zasadzie ignorując naszą obecność, włączyła mu się funkcja opowiadania w momencie przyjęcia zapłaty za bilety (wstęp jest płatny). Dość dziwnym angielskim i z przezabawną intonacją opowiedział nam historię każdego z fresków, których dość obszerne fragmenty zachowały się we wnętrzach kaplicy. Choć kaplica jest bardzo niewielka, to jednak warto tu zaglądnąć, będąc w okolicy.

Pyrga, Kaplica Królewska

Pyrga, Kaplica Królewska

Pyrga, Kaplica Królewska

Pyrga, Kaplica Królewska

Pyrga, Kaplica Królewska

Pyrga, Kaplica Królewska

Pyrga, kościół Agias Marinas

Pyrga, kościół Agias Marinas

Wieś Pyrga ma jeszcze jeden zabytek, słabo oznakowany i stojący na opłotkach miejscowości – to kościół Agias Marinas, wybudowany w XII w. i potem lekko przebudowany. Przez wieki był głównym kościołem Pyrgi, aż do ostatnich lat, kiedy to obok Kaplicy Królewskiej wybudowano nowy, duży kościół pod tym samym wezwaniem. Dziś stary kościół Agias Marinas stoi zamknięty, ale można go zwiedzać – klucze są w domu naprzeciw – informacja jak je dostać wisi na drzwiach kościoła.

I to już koniec naszej tygodniowej przygody z Cyprem w październiku 2015 r. Ostatnią noc spędziliśmy w małym przyjemnym pensjonacie w pobliżu lotniska w Larnace (tak blisko, że startujące samoloty przelatywały nam nad głowami). Następnego dnia rano pozostało nam już tylko dojechać na lotnisko, oddać wypożyczony samochód i odlecieć z powrotem do Polski – z dużym żalem musimy przyznać. Cypr w październiku to niemal idealne połączenie – już bez turystycznych tłumów, a jeszcze wszystko jest czynne. No i temperatura która niemal przez cały tydzień kręciła się w okolicach 30 stopni przy pełnym słońcu. Jedynie w górach Troodos było zimniej (niewiele ponad 20 stopni w dzień, w nocy w okolicach +10). Na koniec naszej relacji z Cypru w kolejnym wpisie podsumujemy to, co wg nas warto na wyspie Afrodyty zobaczyć.

Pełna galeria zdjęć z trasy pomiędzy Limassol a Larnaką znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Cypr, malowane cerkwie z listy UNESCO w górach Troodos

Cypryjskie góry Troodos to kraina pięknych krajobrazów, malowniczych górskich wsi i miasteczek oraz niezliczonej ilości (jest ich tu podobno kilkaset) starych kamiennych kościołów i klasztorów. Część z nich zbliża się do wieku 1000 lat.

Cypr 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Dwa światy Nikozji: świat turecki). Po kilkugodzinnym zwiedzaniu Nikozji uciekamy ze stolicy Cypru na zachód. Po Larnace, południowo-wschodnim wybrzeżu oraz Nikozji, przyszedł czas, by wjechać w cypryjskie góry. Pasmo Troodos to najwyższe góry wyspy, najwyższym szczytem jest znajdujący się tu Olimp (1952 m n.p.m.). Tym, z czego góry Troodos najbardziej słyną, są ogromne ilości starych, kamiennych kościółków i monasterów, ukrytych w wielu wsiach i miasteczkach oraz na totalnych ustroniach górskich. Jest ich tu podobno ponad 200 (mowa tylko o tych zabytkowych) i to właśnie dla nich wjechaliśmy w góry Troodos.

Oczywiście nie mieliśmy ambicji znaleźć wszystkich dwustu – to nierealne, a poza tym jednak chyba nudne. Na Troodos mieliśmy resztę dnia po zwiedzaniu Nikozji oraz cały następny dzień – nocleg mieliśmy zarezerwowany w jednej z bardziej znanych górskich miejscowości – Pedoulas. Naszym głównym celem wjazdu w pasmo Troodos było zobaczenie wszystkich dziesięciu kościołów i monasterów, wpisanych na listę UNESCO. Temu celowi została podporządkowana nasza trasa.

Ale na tych dziesięciu miejscach sakralne atrakcje Troodos się nie kończą – te dziesięć obiektów zostało wpisane na listę UNESCO ze względu na unikalne malowania wnętrz. Jest jednak wiele innych obiektów, które poszczycić się mogą co najmniej tym samym wiekiem, a dużo bogatszą historią i rangą sakralną czy społeczną. Są też bardzo niepozorne, stojące przy drogach kamienne mini-kościółki bez żadnej dziś rangi, ale z historią sięgającą tysiąca lat (pierwsze kościoły w górach Troodos powstały w XI w.).

Nasza trasa pomiędzy kościołami z listy UNESCO w górach Troodos

Nasza trasa pomiędzy kościołami z listy UNESCO w górach Troodos

Ustaliliśmy sobie więc trasę, prowadzącą po górach Troodos wzdłuż wszystkich dziesięciu obiektów z listy UNESCO, dodając do listy zwiedzania wszystko, co dało się znaleźć po drodze – oczywiście w takich ilościach, żeby zmieścić się w założonym czasie. Momentami trzeba było rezygnować z części – np. we wspomnianym Pedoulas, gdzie zakładaliśmy zobaczenie jednego kościółka z listy UNESCO, a na miejscu okazało się, że wszystkich kościołów we wsi jest 12 (!), z czego połowa to dużej klasy zabytki (XIII – XV w.). Takich dylematów było więcej, inaczej nie wyjechalibyśmy z Troodos przez tydzień.

W tym wpisie skupimy się na pokazaniu tego, co było dla nas najważniejsze, czyli tych głównych atrakcji z listy UNESCO. Zobaczycie je w kolejności zwiedzania, a tutaj możecie znaleźć przygotowaną przez nas w Google Maps gotową trasę, którą przejechaliśmy w październiku 2015 r.

Jako pierwszy odwiedziliśmy kościółek Panagia Phorviotissa (Asinou), położony kilka kilometrów na południowy-zachód od miejscowości Nikitari (w sumie nieco ponad 50 km od Nikozji). Kościół wybudowany został na przełomie XI / XII w. i później, jeszcze w XII w., rozbudowany do dzisiejszej postaci. Początkowo był częścią istniejącego tu wtedy monasteru. Pierwsze malowania wykonano tu w 1105 / 06 r., ale w XIII w. w wyniku trzęsienia ziemi kościół został częściowo zniszczony. Po jego odbudowie, częściowo przemalowano na przełomie XIII / XIV w., a potem w XIV w. Ostatnia część fresków pochodzi z XVII w. Zachowały się wewnątrz freski ze wszystkich tych okresów, do najstarszych i najważniejszych należą freski, znajdujące się wewnątrz kościelnej kopuły. Kościół zastajemy zamknięty, nie jesteśmy w stanie więc zobaczyć fresków, z których jest znany. Świątynia stoi na lekkim odludziu, poza zasięgiem zabudowań ludzkich.

Cypr, góry Troodos, Panagia Phorviotissa (Asinou)

Cypr, góry Troodos, Panagia Phorviotissa (Asinou)

Cypr, góry Troodos, Panagia Phorviotissa (Asinou)

Cypr, góry Troodos, Panagia Phorviotissa (Asinou)

Z okolic Nikitari przemieszczamy się teraz do Kalopanagiotis, niewielkiej wsi na zachód od Nikitari, samochodem ok.30 km jazdy. Kalopanagiotis znana jest ze swojego widowiskowego położenia i tradycyjnej zabudowy oraz kilku kościołów. Najbardziej znaną atrakcją turystyczną jest tu klasztor Agios Ionannis Lambadistis, powstały w XV w. z połączenia trzech wybudowanych tu wcześniej kościołów (XI, XII i XV w.). Wtedy to dobudowano tu dwa skrzydła z celami dla mnichów. Monaster był czynny do początków XIX w., od tego czasu służy jedynie jako kościół. Główna klasztorna świątynia posiada cudownie kolorowe malowania we wnętrzach, niestety surowo przestrzegany jest tu zakaz fotografowania. I jeszcze jedno – kościół otwarty jest jedynie do godz.17-tej (przynajmniej tak było w październiku 2015 r.), zdążyliśmy dosłownie na ostatnią chwilę.

Cypr, góry Troodos, klasztor Agios Ionannis Lambadistis

Cypr, góry Troodos, klasztor Agios Ionannis Lambadistis

Cypr, góry Troodos, klasztor Agios Ionannis Lambadistis

Cypr, góry Troodos, klasztor Agios Ionannis Lambadistis

Jakieś 2-3 km na południe, w sąsiedniej wsi Moutoullas, znajduje się kolejny kościółek z listy UNESCO – Panagia tou Moutoulla, typowy przykład bizantyjskiego kościoła z gór Troodos: ściany z miejscowego kamienia i dach z drewna z pobliskiego lasu. Wybudowany został w 1280 r., a lekko rozbudowany w końcówce XVI w. We wnętrzach zachowały się freski z XIII i XIV w. Także drewniane drzwi wejściowe są oryginalne. Niestety ten kościółek także był podczas naszej wizyty zamknięty.

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Moutoulla

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Moutoulla

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Moutoulla

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Moutoulla

Drugiego dnia naszego pobytu w terenach pasma Troodos zaczęliśmy szukanie kościołów z listy UNESCO od wsi, w której spaliśmy – Pedoulas. Tu znajduje się mały kościółek Archangelos Michael (Archanioła Michała), wybudowany z inicjatywy miejscowego księdza w końcówce XV w. Kościół wyróżnia się tym, że freski we wnętrzach zostały podpisane przez autorów, co jest tutaj rzadkością. I o dziwo, świątynię zastajemy otwartą, co umożliwia nam i zobaczenie, i obfotografowanie bogatych fresków we wnętrzach – obowiązkowo bez flesza oczywiście.

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Cypr, góry Troodos, kościółek Archangelos Michael

Niemal 20 km na wschód leży wieś Kakopetria, na której peryferiach stoi kościół Agios Nikolaos Tis Stegis, będący dzisiejszą jedyną pozostałością po znajdującym się tu kiedyś monasterze, który stracił na znaczeniu w XVII w. i został ostatecznie opuszczony wiek później. Kościół wybudowany został w XI w. We wnętrzach znajdują się freski z okresu XI – XIII w. oraz jedyne datowane przez autorów – z XVII w. Najważniejsze bizantyjskie ikony z tego kościoła przechowywane są w Muzeum Bizantyjskim w Nikozji. Opiekunowie kościoła nie przeszkadzają w robieniu zdjęć – ale znów przypominamy – wyłączyć lampę błyskową !

Cypr, góry Troodos, kościół Agios Nikolaos Tis Stegis

Cypr, góry Troodos, kościół Agios Nikolaos Tis Stegis

Po sąsiedzku, w położonej na północ od Kakopetrii wsi Galata, znajduje się kolejny z kościołów, wpisanych na listę UNESCO – Panagia Poditou. Był on częścią monasteru, ufundowanego w tym miejscu w 1502 r. przez greckiego oficera w służbie króla Cypru. Freski znajdujące się we wnętrzach, pochodzą z czasu budowy świątyni, za wyjątkiem dwóch pochodzących z XVII w. Malowanie wnętrz nie zostało jednak nigdy dokończone. Ikonostas przeszedł renowację (ponowne złocenie) pod koniec XVIII w. W Galacie także znajdziecie więcej starych kościółków, niektóre ze śladami fresków – je opiszemy w kolejnych wpisach.

Cypr, góry Troodos, Panagia Poditou

Cypr, góry Troodos, Panagia Poditou

Cypr, góry Troodos, Panagia Poditou

Cypr, góry Troodos, Panagia Poditou

Teraz znów dłuższy odcinek przerwy – nieco ponad 20 km na wschód, na obrzeżach wsi Lagoudera stoi kościółek Panagia tou Arakou – główna cerkiew założonego tu pod koniec XII w. monasteru pod tą samą nazwą. Monaster przestał funkcjonować w XVIII w., ale oprócz kościoła zachował się stojący obok budynek z celami mnichów (w czasie naszej wizyty w remoncie), dziś służący jako budynek mieszkalny dla miejscowego księdza. Mniej więcej w XIV w. został przykryty dodatkowym, ochronnym dachem.

Duża część zachowanych do dziś fresków we wnętrzach pochodzi z czasów budowy kościoła – z 1192 r. – i są one najznakomitszymi przykładami sztuki sakralnej na Cyprze z tego okresu. Kilka fresków datuje się na XIV i XVII w., a ikonostas pochodzi z 1673 r. Musimy powiedzieć, że jak na swój wiek, freski we wnętrzach zachowały się w wyśmienitym stanie. Opiekun nie przeszkadza w robieniu zdjęć (jak mantra – bez flesza).

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Cypr, góry Troodos, Panagia tou Arakou

Znów kilkanaście kilometrów jazdy (na mapie blisko, ale trzeba objechać – to są góry) i na północ od wsi Platanistasa dojeżdżamy do kościoła Stavros tou Agiasmati, w momencie budowy (koniec XV w., prawdopodobnie 1494 r.) głównego kościoła miejscowego monasteru o tej samej nazwie. Ale już w połowie XVIII w. monaster był porzucony i nieużywany. Freski we wnętrzach pochodzą z czasów budowy – niestety ten kościół zastaliśmy zamknięty.

Cypr, góry Troodos, Stavros tou Agiasmati

Cypr, góry Troodos, Stavros tou Agiasmati

Cypr, góry Troodos, Stavros tou Agiasmati

Cypr, góry Troodos, Stavros tou Agiasmati

Znów 20 km jazdy na wschód, do miejscowości Palechori, gdzie jednym z istniejących (ten było nam najtrudniej znaleźć) do dziś kościołów jest Agia Sotira tou Soteros, wybudowany w początkach XVI w., w jego wnętrzach znajdują się bogate freski z okresu budowy – jedne z najważniejszych zachowanych z okresu późnego Bizancjum, z czasów, kiedy na Cyprze rządzili Wenecjanie. Kościół jest otwarty w ściśle określonych godzinach – my niestety byliśmy grubo za późno.

Cypr, góry Troodos, Agia Sotira tou Soteros

Cypr, góry Troodos, Agia Sotira tou Soteros

Cypr, góry Troodos, Agia Sotira tou Soteros

Cypr, góry Troodos, Agia Sotira tou Soteros

Ostatnim odwiedzanym przez nas, wpisanym na listę UNESCO zabytkowym malowanym kościołem w paśmie Troodos na Cyprze był Timios Stavros w miejscowości Pelendri. Pierwotnie wybudowany w połowie XII w. i wymalowany w 1178 r. Później, z nieznanych powodów, kościół został zniszczony, za wyjątkiem niewielkiej części – i ponownie odbudowany w XIV w. Kolejne rozbudowy miały miejsce w XV i XVI w.

Tutaj kościół zastaliśmy zamknięty, ale na widok samochodu z turystami szybko przybyli opiekunowie – starsze małżeństwo, które cierpliwie pokazywało nam każdy z ważniejszych fresków we wnętrzach. A freski wewnątrz są naprawdę piękne i każdemu polecamy ich zobaczenie. Niestety nie wolno robić zdjęć. Część fresków jest oryginalna i pochodzi z XII w. Największa część pochodzi z pierwszej odbudowy – z XIV w.

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cypr, góry Troodos, kościół Timios Stavros

Cała trasa od pierwszego do ostatniego obiektu z listy UNESCO w górach Troodos ma mniej więcej 140 km. Oczywiście to tylko nasz wariant, i to z kilkoma zastrzeżeniami:

  • nasza trasa w rzeczywistości była znacznie dłuższa, bo zwiedzanych miejsc było znacznie więcej, będzie o nich w kolejnych wpisach;
  • trzeba doliczyć dojazd i „odjazd” – my w góry Troodos jechaliśmy z Nikozji, a wyjeżdżaliśmy w kierunku Pafos – to dodatkowe kilometry;
  • pomimo, że trasę Google Maps liczy na 3,5 h (bez postojów), to ze względu na punkty wyżej opisane, całość zajęła nam półtora dnia;
  • mieliśmy zaplanowany nocleg w środku trasy, w Pedoulas;

Góry Troodos to miły przerywnik w czasie zwiedzania Cypru w upalnym okresie. W październiku, kiedy temperatura na wybrzeżu sięgała 30C w cieniu, tutaj było trochę ponad 20-22C, a w nocy spadała do 12-13C – warto o tym pamiętać przy pakowaniu się.

Pamiętać też trzeba, że to góry – drogi są momentami niezwykle kręte i wymagające uwagi, a nie pomaga tu fakt, że jechać trzeba lewą stroną, samochodem z kierownicą po prawej stronie. Jeśli nie czujecie się pewnie w jeździe lewą stroną, dobrze przemyślcie wjechanie w góry. Serpentyny to tu normalka, ciasne drogi, niewidoczne zakręty i potrzeba częstego patrzenia na kierunkowskazy i mapy.

Są też plusy – żadnych biletów wstępu, noclegi tańsze niż na wybrzeżu, przecudowni i niezwykle gościnni ludzie, zero tłumów turystów. To był naprawdę miły przerywnik w zwiedzaniu atrakcji znajdujących się na południowym wybrzeżu wyspy Afrodyty. O górach Troodos będzie jeszcze w kolejnym wpisie, bo na atrakcjach z listy UNESCO warte zobaczenia tu miejsca się nie kończą.

Pełna galeria zdjęć kościołów z listy UNESCO w górach Troodos na Cyprze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Ayia Napa i Cape Greco, czyli cypryjskie plaże, klify i formacje skalne

Drugiego dnia naszego pobytu na Cyprze urządziliśmy sobie przegląd plaż południowo-wschodniej części wyspy – wszak okolica ta to obecnie centrum „plażowe” Cypru. Leżący tu kurort Ayia Napa jest wręcz symbolem dzisiejszej turystyki wyspy.

Cypr 2015, dzień 2 (poprzedni wpis: Powitanie z Cyprem. Larnaka i okolice). Pierwszą noc na Cyprze spędziliśmy w małej wsi Oroklini, na północ od Larnaki. Wieś jest mała (ok. 6 tys. mieszkańców), ale ma sporo fajnych hoteli, na czele z tym, w którym spaliśmy my – Antonis G Hotel, jeden z lepszych i jednocześnie najtańszy hotel, w którym spaliśmy na Cyprze. Ma własny basen i restaurację, standard pokoi jak najbardziej w porządku, szybki internet i duży parking. No i mieści się obok głównego zabytku wsi – kościoła Archanioła Michała.

I właśnie od tegoż kościoła zaczęliśmy nasz drugi dzień zwiedzania wyspy Afrodyty. Zaczęliśmy dość ciężko – wiecie, poprzedniego wieczoru był mecz Polska – Irlandia, po którym awansowaliśmy na Euro 2016 :) Kościół Archanioła Michała zbudowany został w bizantyjskim stylu w XVII w. i był głównym kościołem w Oroklini do czasu budowy nowego, większego. Kościół jest mały, może pomieścić 50-100 osób, i to po powiększeniu i renowacji, która miała miejsce w 1867 r. Obecnie nadal jest używany, choć już rzadziej – od kiedy w 1986 r. wybudowano nowy, duży. Ale na co dzień jest niestety zamknięty i nie da się zobaczyć jego wnętrza. Oroklini posiada jeszcze dwa inne zabytkowe kościółki (Proroka Eliasza i św.Tomasza), znajdujące się na wzgórzu nad wsią – ale droga na wzgórze była w remoncie – nie mieliśmy możliwości wjechania na nie, wobec czego opuściliśmy Oroklini. Czas na przejażdżkę wzdłuż południowo-wschodniego wybrzeża Cypru. Tym razem podzielimy ten wpis na dwie części – najpierw pokażemy Wam plaże, a potem atrakcje leżące pomiędzy nimi.

Mniej więcej 6 km od centrum Oroklini, już na wybrzeżu, znajduje się pierwsza odwiedzana przez nas plaża – CTO Beach. Plaża leży na granicy brytyjskiej bazy wojskowej Dhekelia – bazy te są swoisty ewenementem na Cyprze. W 1960 r., kiedy wyspa uzyskiwała niepodległość, oddając władzę zagwarantowali sobie istnienie autonomicznych obszarów militarnych, które wyłączone są spod władzy cypryjskiej. Rządzą nimi wojskowi mianowani przez Brytyjczyków, a terytoria te mają formalny status terytorium zamorskiego Wielkiej Brytanii. Nie ma żadnych szlabanów ani granic, ale formalnie przejeżdżając główną drogą z Larnaki do Ayia Napa, przejeżdża się przez spory obszar terytorium brytyjskiego.

Cypr, CTO Beach

Cypr, CTO Beach

Cypr, Sirens Beach

Cypr, Sirens Beach

Cypr, Sirens Beach

Cypr, Sirens Beach

Cypr, Ayia Thekla Beach

Cypr, Ayia Thekla Beach

Sama zaś plaża CTO nie stanowi jakiejś niezwykłej piękności, zresztą musimy obalić mit, jakoby Cypr miał dużo pięknych plaż. Owszem kilka cudownych miejsc tu znajdziecie (będzie o nich za chwilę), ale akurat CTO Beach do nich nie należy. Twardy, ubity ciemny piasek, zero infrastruktury turystycznej. Plus – w październiku była prawie pusta. Zamoczyliśmy więc nóżki, przechodząc wzdłuż morza i decydujemy się jechać dalej.

Nieco za końcem bazy brytyjskiej znajduje się kolejna południowa plaża – Sirens Beach, plaża syren. Tu dużo lepszy piasek, i nawet infrastruktura, plaża bardziej widowiskowa, ale sporo tu kamienistych wypustek na zejściu do morza. Plaża wydaje się dużo przyjemniejsza od CTO, ale tak jak ona – w październiku była całkowicie pusta. Plażowała jedna osoba. Też więc kończy się na moczeniu nóżek.

Z plaży syren już tylko dwa kroki do kolejnej – Ayia Thekla Beach, z nazwą pochodzącą od stojącego na jej wschodnim krańcu kościoła. Tu już jest bardzo przyjemnie. I piasek, i bary, i sporo ludzi na plaży. Widać, że to jest miejsce do odpoczynku na piasku. Nas tu jednak interesował bardziej wspomniany kościół.

Kolejne 2 km na wschód leży duży kompleks plażowy – Makronisos Beach. To tak naprawdę dwie plaże, leżące po obu stronach wysuniętego w morze cypelka. Przy nich położony jest duży kompleks hotelowy. Tu już jest światowo – atrakcje, łodzie, paralotnie, pływające banany itp., znaczy sezon w pełni. Sąsiedztwo hoteli bardzo plaży służy. A opisany przez nas cypel to także atrakcja historyczna, którą opiszemy dalej.

Cypr, Ayia Thekla Beach

Cypr, Ayia Thekla Beach

Cypr, Makronisos Beach

Cypr, Makronisos Beach

Cypr, Makronisos Beach

Cypr, Makronisos Beach

Cypr, Makronisos Beach

Cypr, Makronisos Beach

Tuż przed wjazdem do kurortu Ayia Napa trafiamy wreszcie na prawdziwą plażową perełkę. Nissi Beach, bo o niej mowa, to zdecydowanie jedna z najpiękniejszych plaż, na jakich było nam dane w Europie być. Plaża ze świetnym piaskiem, cudownym kolorem wody (i płytką wodą – świetna dla rodzin z dziećmi). Otoczona hotelami i, przy samej plaży, niestety rzędem głośnych barów. Naprzeciw plaży znajduje się niewielka wysepka, która zdaje się przy niższym poziomie wody bywa cyplem, połączonym z lądem. Ale nawet, gdy woda jest wyższa, na wysepkę można przejść bez problemu pieszo przez płyciznę, oddzielającą ją od plaży.

Nissi Beach nawet w październiku była prawie pełna, zresztą nie ma się co dziwić, jeżeli wciąż są tam temperatury ok.+30C w cieniu. Tu „rozbiliśmy obóz” i postawiliśmy także skorzystać z możliwości prażenia się w październiku. Tak naprawdę to było nasze jedyne plażowanie na Cyprze podczas całego spędzonego tu tygodnia.

Kolejna fajna plaża, już w Ayia Napa, to Vathia Gonia. Może lekko mniej widowiskowo, niż na Nissi, ale standard podobny. Fajny piasek, pełna infrastruktura, świetna woda, atrakcje dla turystów. Jedyny mankament to mikroskopijny i płatny parking przed plażą (przy Nissi Beach można parkować bezpłatnie na dużym, ale nawet w październiku pełnym parkingu).

Cypr, Nissi Beach

Cypr, Nissi Beach

Cypr, Nissi Beach

Cypr, Nissi Beach

Cypr, Nissi Beach

Cypr, Nissi Beach

Cypr, Nissi Beach

Cypr, Nissi Beach

Cypr, Vathia Gonia Beach

Cypr, Vathia Gonia Beach

Cypr, Fig Tree Beach w Protaras

Cypr, Fig Tree Beach w Protaras

Ayia Napa słynie z fajnych plaż i jest ich w samym kurorcie, jak i w jego okolicach z jednej i drugiej strony, jeszcze co najmniej kilka. Odpuściliśmy je sobie, bo jeszcze trochę nam do zobaczenia zostało, a czas leci, szczególnie w październiku, kiedy dość wcześnie robi się ciemno. Szczerze mówiąc, myśleliśmy, że na Cyprze dzień będzie dłuższy, a tu ok. godziny 18-tej można zakończyć zwiedzanie, zapada zmrok.

Jedziemy więc za Ayia Napa. Mniej więcej 7 km od centrum kurortu, na oznaczonym skręcie w boczną drogę, kierującą na wybrzeże, znajduje się dość widowiskowy punkt widokowy na sporym morskim klifie. Na dole, tuż nad poziomem wody znajdują się wydrążone przez wodę w skałach jaskinie. To fajne miejsce na postój, można podziwiać i klify, i jaskinie, i widoczny z bliska od strony wschodniej Cape Greco. Odważni mogą spróbować skoku z klifu do morza, woda jest tu wystarczająco do tego głęboka. Sami pooglądaliśmy grupkę rosyjskich turystów, skaczących w dół. Jest tu też mała namiastka Azure Window z maltańskiej wyspy Gozo – też można zobaczyć małe okienko w skale, ale tu jest ono dużo mniejsze i sporo powyżej poziomu wody.

Objeżdżamy Cape Greco i jesteśmy na wschodnim wybrzeżu. OK – prawie na samym południowo-wschodnim kraniuszku Cypru. Tu z kolei znajdziecie nietypową formację skalną, powstałą w wyniku zawalenia się części nabrzeżnych skał do morza. Powstał dzięki temu dość widowiskowy, choć niewielki wymiarami „skalny łuk” (Kamara tou Koraka) nad przepaścią. To jedno z częściej fotografowanych miejsc na wyspie, z tego co widzimy po ostatnich fotkach, wrzucanych przez polskich blogerów. Na nas nie zrobił jakiegoś piorunującego wrażenia, ale chyba my przyjechaliśmy na Cypr po coś innego.

W każdym razie łuk aż nęci, żeby po nim przejść. I chyba wszystkich, bo jest szczelnie odgrodzony, a tabliczki ostro nakazują trzymanie się ogrodzenia. Nie radzimy – łuk nie wygląda na specjalnie stabilny. Ale chętnych chyba nie brakowało, bo poza ogrodzeniem jest tu też rozciągnięty drut kolczasty.

Cypr, klify nieopodal Cape Greco

Cypr, klify nieopodal Cape Greco

Cypr, klify nieopodal Cape Greco

Cypr, klify nieopodal Cape Greco

Cypr, kamienny mostek nieopodal Cape Greco

Cypr, kamienny mostek nieopodal Cape Greco

Na koniec plażowych i naturalnych atrakcji z tego rejonu Cypru ostatnia plaża. Miejscowość Protaras, dziś jeden z ważniejszych wakacyjnych kurortów i plaża Fig Tree, czyli plaża drzew figowych, nazwana tak od figowców, rosnących na jej skraju. Plaża „figowa” także należy do tych „lepsiejszych”, w 2011 r. TripAdvisor umieścił ją nawet na trzecim miejscu na liście najlepszych plaż w Europie – to chyba jednak przesada. Plażę widzieliśmy już przy zapadającym zmroku, ale zdążyliśmy się po niej przespacerować – piasek jest świetny, infrastruktura też. Otaczają ją duże hotele i na brak plażowiczów w październiku na pewno nie można tu narzekać, przynajmniej patrząc po ilości turystów w samym Protaras.

Podobnie jak na Nissi Beach, naprzeciw plaży znajduje się mała wysepka. Tu jednak nie da się przejść, woda jest na tyle głęboka, że wymagana jest umiejętność pływania. Ze względu na świetny piasek i płytkie, łagodne zejście do wody, plaża ta jest jedną z tych, które poleca się rodzinom z dziećmi.

Protaras był naszym punktem końcowym tego dnia. Plany były większe, ale jak tu u nas bywa, zweryfikowała je rzeczywistość i zapadający zmrok. Ale to nie wszystkie, a właściwie tylko mała część atrakcji drugiej doby pobytu na Cyprze. Czas pokazać Wam inne atrakcje – te historyczne – południowo-wschodniej części Cypru. A tych pomiędzy wizytami na plażach było także sporo – nie tylko leniliśmy się na Nissi Beach :)

Po wyjeździe z Oroklini i wizycie na CTO Beach, wjeżdżamy na teren brytyjskiej bazy wojskowej i odbijamy nieco od wybrzeża, do wsi Ksilotimwu. Sama wieś jest „eksklawą”, czyli terenem otoczonym przez bazę wojskową ze wszystkich stron, ale wyłączonym z bazy – jest terytorium cypryjskim. Ksilotimwu słynie ze swoich niewielkich starych kościółków, z których większość znajduje się na terenie dzisiejszego klasztoru św.Rafaela, powstałego ledwie kilkadziesiąt lat temu (1989 r.). Znajduje się nieco na uboczu wsi, ale dojazd jest bardzo dobrze oznaczony.

Oroklini, kościół Archanioła Michała

Oroklini, kościół Archanioła Michała

Ksilotimwu, klasztor św.Rafaela

Ksilotimwu, klasztor św.Rafaela

Ksilotimwu, klasztor św.Rafaela, cerkiew św.Marii

Ksilotimwu, klasztor św.Rafaela, cerkiew św.Marii

Ksilotimwu, klasztor św.Rafaela, cerkiew św.Marii

Ksilotimwu, klasztor św.Rafaela, cerkiew św.Marii

Ksilotimwu, klasztor św.Rafaela, cerkiew św.Filomeny

Ksilotimwu, klasztor św.Rafaela, cerkiew św.Filomeny

Klasztor nosi imiona Rafaela, Mikołaja i Ireny, męczenników zabitych przez Turków na greckiej wyspie Lesbos w 1463 r. Cała trójka pochodziła z Cypru (opat, diakon i córka burmistrza Thermi). Klasztor powstał na terenie dwóch połączonych ze sobą dziedzińców, na jednym z nich stoi najstarsza cerkiew tutaj – cerkiew św.Marii, pochodząca jeszcze z XIV w. Głównym kościołem klasztornym jest duża cerkiew św.Rafaela, bardzo nowa. Obok tych dwóch cerkwi, na terenie kościoła i tuż za jego murami stoi jeszcze co najmniej 5 innych małych świątyń (m.in. św.Filomeny na drugim z dziedzińców). Część z nich zastaliśmy otwartymi, nie ma problemu z robieniem zdjęć we wnętrzach.

Dosłownie kilkaset metrów od klasztoru na północ, przy bocznej drodze, stoją kolejno dwa małe kościółki: wyglądający na w miarę nowy, kwadratowy kościółek św.Jonasza oraz trochę przed nim, wyglądający na znacznie starszy (taki typowy, choć nieco podłużny, kamienny bizantyjski kościół). Żadnych informacji o tym drugim nie udało się nam jednak znaleźć, a sam kościół był niestety zamknięty.

Kolejny warty zatrzymania punkt to opisana już wyżej plaża Ayia Thekla (św.Tekla). Plaża przybrała nazwę od stojącego od wschodniej strony, nowego kościoła św.Tekli. Ale nie to jest tu najważniejsze. W miejscu tym istniała kiedyś starożytna osada lub cmentarzysko, tuż nad samym morzem. Przed kościołem znajduje się stara jaskinia, użytkowana w starożytności jako grobowiec, a kiedy stojący tu od IV w. n.e. kościół został zniszczony, służyła także jako świątynia.

Cypr, cerkiew św.Tekli na wybrzeżu

Cypr, cerkiew św.Tekli na wybrzeżu

Cypr, cerkiew św.Tekli na wybrzeżu, stara jaskinia grobowa

Cypr, cerkiew św.Tekli na wybrzeżu, stara jaskinia grobowa

Cypr, nekropolia Makronisos

Cypr, nekropolia Makronisos

Cypr, nekropolia Makronisos

Cypr, nekropolia Makronisos

Pomiędzy dwoma plażami Makronisos z kolei znajduje się cypel, na którym w 1989 r. odkopano 19 starożytnych grobowców, pochodzących z okresu hellenistycznego i rzymskiego (IV w. p.n.e. – IV w. n.e.). Ciała składane były w sarkofagach, ale nie znaleziono tu zbyt wiele, poza samymi grobowcami. Miejsce to bowiem było celem nielegalnych wykopalisk już pod koniec XIX w. Dziś starożytną nekropolię w Makronisos można zwiedzać, wejście jest bezpłatne. W pobliżu znaleziono też pozostałości starożytnego sanktuarium.

Kurort Ayia Napa, przejmujący w ostatnich latach rolę turystycznej stolicy Cypru, jak każdy tego typu przybytek jednocześnie przejął chyba rolę stolicy kiczu. Hotelarze i restauratorzy rozpoczęli zdaje się wyścig na najdziwniejszą fasadę swojego biznesu. Ot, taki typowy nadmorski folklor. Przy zachowaniu odpowiedniej skali, można by powiedzieć, że to taki polski Sopot, z elementami Międzyzdrojów – wszak ma Ayia Napa swoją Aleję Sław – też dostosowaną do turystów. Swoje gwiazdy mają tu np. Tiesto czy Paul van Dyk – jeśli nie wiecie, kto to, to jesteście za starzy na imprezy w Ayia Napa :)

Ale ma też Ayia Napa swoją historię i legendę. Nie od zawsze dudniła tu głośna muzyka i przewalały się dzikie tłumy plażowiczek w strojach kąpielowych i klapkach. Wg legendy, kiedyś te rejony wypełniał gęsty las – w tym lesie myśliwy znalazł świętą ikonę Matki Boskiej, nazwaną później ikoną Matki Boskiej z Lasu. „Napa” to bowiem w straożytnej grece nic innego, jak „las”. Potem na miejscu znalezienia ikony, nad leśną jaskinią, wybudowano monaster, który nazwę wziął od ikony – Ayia Napa. Dziś tak nazywa się kurort, w którego centrum stoi stary monaster.

Cypr, monaster w Ayia Napa

Cypr, monaster w Ayia Napa

Cypr, monaster w Ayia Napa

Cypr, monaster w Ayia Napa

Cypr, monaster w Ayia Napa

Cypr, monaster w Ayia Napa

Cypr, kościół Agioi Anargyroi nieopodal Cape Greco

Cypr, kościół Agioi Anargyroi nieopodal Cape Greco

Cypr, kościół Agioi Anargyroi nieopodal Cape Greco, jaskinia pustelników

Cypr, kościół Agioi Anargyroi nieopodal Cape Greco, jaskinia pustelników

Nikt nie wie, kiedy monaster w Ayia Napa został założony. Po raz pierwszy w historycznej dokumentacji pojawia się w XIV w. W XVI w. istnieje na starych weneckich mapach. Klasztor był wielokrotnie rozbudowywany na przestrzeni XIV – XIX w. Najstarszą jego częścią jest główny kościół, wybudowany nad skalną jaskinią. W jego wnętrzach zachowały się resztki fresków z XV w. Obok południowej bramy klasztoru (przy zaniedbanej, śmierdzącej sadzawce, która kiedyś chyba była fontanną) stoi stara sykomora – drzewo figi morwowej, którego owoce są jadalne, acz ciężkostrawne. Drzewo ma podobno aż 600 lat.

Nieco poniżej klasztoru stoi nowy (1990 r.) kościół Najświętszej Dziewicy Matki Bożej – tu można zaparkować, jeśli chcecie zwiedzać klasztor. A sam kościół też jest wart zobaczenia wewnątrz. Nie jest na pewno zabytkiem, ale jest pięknie wymalowany we wnętrzach i jak prawie każda prawosławna świątynia, robi wrażenie. Na zewnątrz jest typowym nowoczesnym „klockiem”, ale wnętrza to prawdziwa gra barw i malowideł.

Kolejna nie-plażowa atrakcja to już wschodnia część Cape Greco, nieco powyżej opisywanego wyżej skalnego łuku. Tuż nad wybrzeżem morskim stoi widowiskowo położony kościół Agioi Anargyroi. Także jedno z bardziej fotogenicznych miejsc – ale schodząc po schodach za kościołem można dotrzeć do dawnej nadmorskiej jaskini pustelników, która istnieje do dziś w miejscowych legendach.

Zanim stąd dotarliśmy do „plaży figowców” w Protaras, odjechaliśmy znów od wybrzeża. Celem były dwa małe kościółki, zagubione w niemal bezludnej okolicy. Tu jednak mała wstawka – odjechanie od wybrzeża w okolicach Protaras to wybór jazdy po polnych, bardzo dziurawych miejscami drogach. Asfaltu tu nie ma, momentami mocno modliliśmy się, żeby nie zawiesić samochodu na którejś z licznych dziur. Udało się. Pierwszy z planowanych kościółków, stojący w totalnej głuszy – Agiou Ioannou, nie zrobił jednak na nas wrażenia.

Kościółek Agiou Ioannou na pustkowiu na zachód od Protaras

Kościółek Agiou Ioannou na pustkowiu na zachód od Protaras

Skalny kościół Agia Saranta na pustkowiu na zachód od Protaras

Skalny kościół Agia Saranta na pustkowiu na zachód od Protaras

Skalny kościół Agia Saranta na pustkowiu na zachód od Protaras

Skalny kościół Agia Saranta na pustkowiu na zachód od Protaras

Skalny kościół Agia Saranta na pustkowiu na zachód od Protaras

Skalny kościół Agia Saranta na pustkowiu na zachód od Protaras

Za to drugi – Agia Saranta, to jakiś majstersztyk. Kościółek jest tak naprawdę zamkniętą drzwiami skalną jaskinią, z nadbudowaną na skale kamienną kopułą. Oba kościółki są otwarte, można do nich wejść bez problemu. Najbliższe ludzkie zabudowania są daleko, nie wiemy czy są one używane na co dzień, choć ich utrzymanie i wystrój mówią – tak. Nie znaleźliśmy też żadnych informacji na temat ich historii, choć pewnie jest długa – przynajmniej w wypadku skalnego kościoła Agia Saranta.

Jak już napisaliśmy powyżej, w Protaras zastał nas zmrok. Samo centrum Protaras to niekończący się szereg hoteli i restauracji, prześcigających się w ofertach drinków, win i mniej lub bardziej tradycyjnych dań. To jedna ulica, żyjąca własnym życiem w dzień i w nocy, nawet w październiku. Skorzystaliśmy z okazji i zjedliśmy tu tradycyjną cypryjską pitę. I znów zadziałało coś, co zauważamy od dawna – znacie to ? Wchodzicie do pustej knajpy, zamawiacie coś i czekacie. W międzyczasie do restauracji zaglądają inni ludzie, działający na zasadzie – jak są goście, znaczy że dobrze karmią :) I tak – gdy wychodziliśmy, mały fastfood w Protaras był niemal pełen gości. Jakoś często zauważamy taką prawidłowość.

Z Protaras, już po ciemku (co nie napawało nas zbytnim optymizmem), wyjechaliśmy w drogę powrotną. Powrotną, bo czekała nas jazda dokładnie w drugą stronę, przez Ayia Napa i okolice Larnaki. Jechaliśmy do stolicy. Stolicy potrójnej: stolicy całego Cypru, stolicy Cypru Południowego (tego oficjalnie należącego do UE) i stolicy Cypru Północnego (państwa nie uznawanego przez nikogo poza Turcją, która je stworzyła, najeżdżając Cypr). Następny wpis będzie z pewnością dobrym momentem, by opowiedzieć Wam historię wyspy Afrodyty. Słowem – pojechaliśmy do Nikozji.

Pełna galeria zdjęć z południowo-wschodniego Cypru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Herceg Novi, czyli drugie podejście do Boki Kotorskiej

Herceg Novi, miasto z ponad 700-letnią historią, uważane za jedno z… najmłodszych miast nad Boką Kotorską, było kolejnym czarnogórskim przystankiem w naszej wakacyjnej podróży w 2014 r.

Tour de Europe 2014, dzień 18 (poprzedni wpis: Herceg Novi nocą). Ambitny plan dnia poprzedniego zakładał zwiedzenie albańskiej Szkodry oraz czarnogórskich: Podgoricy, Cetynii i parku narodowego Lovcen, a na koniec objechanie atrakcji Boki Kotorskiej, która po pobycie rok wcześniej w Kotorze została jednym z naszych ulubionych miejsc na Bałkanach. Ale plan oczywiście okazał się naiwny – nad brzeg Boki zjechaliśmy z gór już przy zapadającym zmroku i jasne się stało, że objazd Boki Kotorskiej znów musimy odłożyć na przyszłość. Zostało nam zwiedzanie Herceg Novi, w którym zatrzymaliśmy się na noc. Ale na widok starówki tego miasteczka wszelkie żale zostały porzucone – zdecydowanie trafiliśmy w miejsce, jakie lubimy w naszych podróżach. Już teraz (wszak w tym roku w końcu Bokę Kotorską objechać się udało) możemy powiedzieć, że Herceg Novi jest drugim najwspanialszym miejscem nad zatoką, zaraz po Kotorze, którego tu nic nie przebija.

Co do naszego zachwytu nad Herceg Novi – byliśmy go pewni już poprzedniego dnia, kiedy zmordowani całym dniem zwiedzania dojechaliśmy do miasteczka ok. godziny 22:00 i mimo to zdecydowaliśmy się poczłapać na stare miasto, żeby zobaczyć je w nocy. Widok w nocy jest zachwycający, wiedzieliśmy więc, że za dnia będziemy mieli co tu oglądać.

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi ma ponad 700 lat (założone zostało w 1382 r.), a pomimo to jest jednym z najmłodszych, o ile nie najmłodszym miastem nad Boką Kotorską. Kiedyś, w starożytnych czasach rzymskich, istniała tu już osada, ale oficjalnie założycielem jest Tvrtko I, król Bośni, a potem także Serbii i Chorwacji. Król, za którego panowania Bośnia osiągnęła szczyt swojej potęgi w całej swojej historii. Miasto, wcześniej pod nazwą Sveti Stefan, a potem Novi, leżało na ważnym szlaku handlarzy solą. W XV w. ostatecznie przemianowano je na Herceg Novi, od tytułu ówczesnego władcy.

W całej swojej historii miasto często zmieniało przynależność państwową, od listy zmian może rozboleć głowa. Najdłużej w historii rządzili miastem Turcy, którzy zdobyli je równo sto lat od jego powstania i pozostali tu przez z górą dwa następne wieki. Kolejne sto lat rządzili miastem Wenecjanie, aż do ostatnich lat XVIII w. Cały XIX w. to roszady – co chwila inne mocarstwo zdobywało władzę nad miastem, m.in. Austriacy, Rosjanie czy nawet Francuzi. Ostatecznie po I wojnie światowej Herceg Novi weszło w skład nowo tworzonej Jugoslawii i tak pozostało aż do usamodzielnienia się Czarnogóry (2006 r.).

Miasto jest pełne zieleni i ukwieconych krzewów i drzew. Trochę wiąże się to z handlową przeszłością miasta, do którego zawijały statki z dalekich krajów, a jednym z importowanych towarów były też właśnie rośliny, drzewka i krzewy. To ukwiecenie sprawia, że Herceg Novi od strony wody przypomina nieco ogród botaniczny. i Zdecydowanie wpływa na urokliwość jako całości. A można tu zobaczyć różne rodzaje palm, eukaliptusy, kaktusy, bananowce czy magnolie.

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Było też Herceg Novi natchnieniem dla wielu artystów. Na przedmieściu miasta (Topla) mieszkał m.in. Ivo Andrić, laureat literackiej nagrody Nobla, autor słynnego „Mostu na Drinie” (nawiasem – bardzo przyjemna lektura – polecamy).

W Herceg Novi zobaczyć można aż trzy twierdze. Najwyżej położona jest Spanjola, wybudowana tu w 1538 r. przez Hiszpanów, którzy bardzo krótko rządzili miastem, przerywając na chwilę dwustuletnie rządy Turków. Do niej nie dotarliśmy. Ale zwiedzanie rozpoczęliśmy od położonej twierdzy Kanli Kula, którą wybudowali Turkowie zaraz po tym, jak odzyskali miasto od Hiszpanów. Dziś twierdza z amfiteatrem w środku stanowi miejsce wydarzeń kulturalnych, koncertów itp.

Wspięliśmy się więc (nie po raz ostatni tego dnia, bo w przeciwieństwie do starówki Kotoru, która jest płaska, starówka Herceg Novi usadowiona jest na stromym zboczu góry) po niezliczonej ilości schodów ku południowej, najstarszej bramie twierdzy, który ku naszemu rozczarowaniu… okazała się zamknięta. Na wspinaczkę wyżej, do bramy północnej, i sprawdzenie czy tamtędy da się do twierdzy wejść, zabrakło nam ochoty, zdjęcia twierdzy mamy więc wyłącznie z zewnątrz.

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, wieża zegarowa

Herceg Novi, wieża zegarowa

Wracamy więc w dół, na jeden z dwóch głównych placów starego Herceg Novi, plac Belavista. Znajduje się tu jeden z najbardziej fotogenicznych zabytków miasta – cerkiew Archanioła Michała, z charakterystycznymi czterema wieżyczkami na rogach. Nie jest ona zbyt stara, wybudowana została wszak w pierwszych latach XX w. Ale sama budowla, jak i otaczający ją plac i budynki przy nim, są niezwykle klimatyczne i są ulubionym miejscem spędzania czasu wśród turystów.

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. "wieża zachodnia"

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. „wieża zachodnia”

Znów schodzimy nieco w dół, na mały placyk św.Hieronima, na którym stoli katolicki kościół pod tym samym wezwaniem. Kiedyś stał tu podobno meczet, ale na jego miejscu w połowie XIX w. wybudowano tę właśnie świątynię. Kościelna dzwonnica jest osobną budowlą i stoi obok. Przy placu znajduje się jeszcze jeden wart uwagi budynek – szkoła muzyczna, znajdująca się w starym kamiennym pałacu.

Herceg Novi, pomnik... kominiarza ?

Herceg Novi, pomnik… kominiarza ?

Dosłownie kilka schodków niżej znajdziecie kolejny katolicki kościół, św.Leopolda (pochodzącego właśnie z Herceg Novi), dużo starszy, bo pochodzący z XVII w. Stąd już kilka kroków do kolejnej twierdzy w Herceg Novi. Twierdza Jaka Kula położona jest najniżej, niemal tuż nad brzegiem morza, i jest najstarszą z wszystkich trzech – wybudowana została przez założyciela miasta, króla Tvrtka I pod koniec XIV w. Najprawdopodobniej była to wręcz pierwsza budowla nowo tworzonego wtedy miasta. Potem rozbudowali ją Turcy (połowa XVI w.), Wenecjanie (na początku XVIII w.) oraz Austriacy (koniec XIX w.). Wstęp do twierdzy jest płatny (1 lub 2 EUR, nie pamiętamy dokładnie) i nie ma w jej wnętrzach niczego ciekawego, może poza widokiem na wybrzeże i Bokę Kotorską. Wewnątrz organizowane są w sezonie turystycznym pokazy kina pod gołym niebem.

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Wracamy w górę (znów te miliony schodów…) na plac Belavista, skąd wąskimi kamiennymi uliczkami wchodzimy na najważniejszy plac w Herceg Novi – plac Nikole Durkovića, kiedyś nazywany placem Solnym. To na nim toczy się całe turystyczne życie w mieście. Plac otoczony jest malowniczymi kamiennymi budynkami i wypełniony kafejkami i restauracjami. Nad placem góruje wieża zegarowa, pochodząca z czasów tureckich (dlatego zwana „Sahat kula”), z 1667 r. Stąd prowadzi na północ droga pod górę do wspominanej przez nas północnej bramy twierdzy Kanli Kula – jej początek znajduje się obok tzw. Zachodniej Wieży.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Na zachód od placu ciągnie się kamienna uliczka, będąca klimatycznym pasażem handlowym z licznymi sklepami. Kończy się ona niepozornym pomnikiem… kominiarza ? W każdym bądź razie wszyscy łapią go za… nos, co łatwo poznać :) Uliczka wychodzi na ulicę Njegośeva – to ulica (bardzo długa), przy której pod numerem 65 stoi dawny dom Ivo Andrića. To tu w 1968 r. zmarła jego żona, Milica. Njegośeva prowadzi aż do Topli, gdzie znajduje się kolejnych kilka zabytkowych kościołów (XVII – XVIII w.), ale je sobie odpuściliśmy.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Znów schodzimy na dół, na nadmorską promenadę i niewielką miejską plażę. Herceg Novi, choć jest ulubionym miejscem wielbicieli opalania, nie ma plaż – te są w okolicznych miejscowościach. Ale ma Herceg Novi bardzo urokliwą marinę i wielki stojący na nabrzeżu pomnik założyciela miasta – króla Tvrtka I. No i stąd widać w całej okazałości twierdzę Jaka Kula.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Na tym kończymy nasze zwiedzanie miasta. Wracamy pieszo do naszego apartamentu, położonego jakieś 500 m od granic starego miasta. Czas się nieco odświeżyć po wspinaczkach po niezliczonych schodach w niemożliwym wprost upale, przy którym w ciasnych kamiennych uliczkach czuliśmy się dosłownie jak w piekarniku. Żegnamy właścicielkę i wsiadamy w samochód. Ale to nie koniec atrakcji Herceg Novi.

Do zobaczenia pozostał nam jeszcze, położony jakiś kilometr na wschód, monaster Savina. Składa się ona z trzech cerkwi, dwóch położonych obok siebie i trzeciej, nieco oddalonej, na wzgórzu ponad nimi. Dwie pierwsze są pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy. Większa jest najmłodsza, pochodzi z końca XVIII w., we wnętrzach wymalowana freskami. Mniejsza z kolei jest najstarsza, wg legendy pochodzi z początków XI w., choć historycznie to mało możliwe. Wnętrza zdobią freski z XV, XVI i XVII w. Ikonostas także pochodzi z XVIII w.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Położona na wzgórzu cerkiew św.Sawy wg legendy założona została właśnie przez Sawę, pierwszego serbskiego biskupa (XII / XIII w.). Ale z niej nic nie zostało, na jej miejscu wybudowano nową w XV w. Oprócz cerkwi na terenie monasteru znajduje się jeszcze skarbiec, a cerkwie otoczone są bardzo starym cmentarzem. Do klasztoru trafiamy jednak w niedzielne południe – odbywają się tu nabożeństwa, co sprawia że zwiedzanie wnętrz jest praktycznie niemożliwe – z zasady nie przeszkadzamy wiernym w świątyniach podczas nabożeństw, bez względu na wyznanie.

Wyjeżdżamy z Herceg Novi z solenną obietnicą, że nad Bokę Kotorską znów wrócimy – po raz trzeci. Sami sobie tej obietnicy dotrzymaliśmy rok później – podczas tegorocznej wakacyjnej wyprawy znów tam zawitaliśmy – ale na tą opowieść jeszcze przyjdzie czas. Na razie kierujemy się ku granicy Czarnogóry z Bośnią. Kolejnym naszym celem jest miasto, w którym się zakochamy – Sarajewo. Ale to już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z czarnogórskiego Herceg Novi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

W drodze nad Bokę Kotorską: Cetynia i park narodowy Lovćen

Po Podgoricy przyszedł czas na zwiedzenie innych atrakcji Czarnogóry, nieco oddalonych od kurortowego wybrzeża morskiego. Kolejna, tym razem historyczna, stolica Czarnogóry – Cetynia oraz górski park narodowy Lovćen.

Tour de Europe 2014, dzień 17 (poprzedni wpis: Podgorica, czyli o tym, jak zaatakowały nas transformersy :)). Po krótkim zwiedzaniu Podgoricy udajemy się w kierunku Boki Kotorskiej – to będzie nasze drugie podejście do zwiedzania atrakcji w miejscowościach nad nią położonych. Ale nad Bokę planujemy dojechać późnym popołudniem – na razie czas na kilka atrakcji po drodze. Pierwszą jest Cetynia (Cetinje), historyczna stolica Czarnogóry i do dziś siedziba prezydenta tego kraju.

Z Podgoricy do Cetynii prowadzi dobra jakościowo, choć średnio atrakcyjna turystycznie trasa – po prostu 35 km, które trzeba przejechać. Z parkowaniem w mieście nie ma problemu, bezpłatnych (przynajmniej nie znaleźliśmy tabliczek z opłatami) parkingów jest ogromna ilość. Parkujemy więc samochód na sporym parkingu obok urzędu miasta, dwa kroki od atrakcji historycznych miasta, i idziemy na rekonesans.

Droga z Podgoricy do Cetynii

Droga z Podgoricy do Cetynii

Cetynia, Muzeum Etnograficzne

Cetynia, Muzeum Etnograficzne

Cetynia, Biljarda, rezydencja Piotra II Niegosza

Cetynia, Biljarda, rezydencja Piotra II Niegosza

Cetynia, Biljarda, rezydencja Piotra II Niegosza

Cetynia, Biljarda, rezydencja Piotra II Niegosza

Cetynia, ruiny starego monasteru i cerkiew z grobowcem Ivana Crnojevića, założyciela miasta

Cetynia, ruiny starego monasteru i cerkiew z grobowcem Ivana Crnojevića, założyciela miasta

Cetynia nie ma żadnych zaszłości starożytnych. Miasto wybudowane zostało w 1482 r. od podstaw (tzn. od siedziby władcy) przez ówczesnego władcy Zety, Ivana Crnojevića. I od razu zostało jego stolicą – Ivan chciał bowiem w czasach najazdu Turków przenieść swoją stolicę w bardziej bezpieczne miejsce – wybrał więc lokalizację w głębi kraju, u stóp gór Lovcen.

Kiedy wybudowano siedzibę władcy, a kilka lat później także monaster – stolica była gotowa. Kilkanaście lat później syn Ivana, Durad, otworzył w Cetynii swoją drukarnię, pierwszą państwową drukarnię na świecie, drukując m.in. pierwsze w historii książki w cyrylicy – i to już ok.40 lat po wynalezieniu druku przez Gutenberga ! W tym samym czasie powstała klasztorna biblioteka, przechowująca cenne manuskrypty. Część z nich zachowała się do dziś i jest wystawiana w klasztornym muzeum. Kilka lat po budowie miasta, jego fundator Ivan Crnojević zmarł, będąc pochowanym w miejscowym klasztorze.

Prze kolejne wieki Cetynia narażona była na ataki ze strony Wenecjan i Turków. Czasem to jedni bronili miasta przed drugimi. Sławny stał się m.in. serbski watażka (w zasadzie – zbójnik) Bajo Pivljanin, pomagający Wenecjanom w czasach najazdów tureckich. Wg legendy zginął on w bitwie z Turkami i pochowany został wraz z żoną przez kościołem Vlaska w Cetynii (jednym z najstarszych budynków w mieście, wybudowanym jeszcze przed samym miastem – w 1450 r.). Jego głowa powędrowała podobno do samego tureckiego sułtana jako trofeum wojenne.

W 1692 r. zniszczony został, wybudowany przez Ivana Crnojevića monaster. Nowy odbudowano niemal 10 lat później, ale w lekko zmienionej lokalizacji, przy wykorzystaniu kamieni ze ruin zniszczonego pierwotnego klasztoru.

Cetynia, monaster

Cetynia, monaster

Cetynia, "Vladin Dom", dawny parlament Czarnogóry

Cetynia, „Vladin Dom”, dawny parlament Czarnogóry

Cetynia, „dom Dukanovića”

Cetynia, „dom Dukanovića”

Cetynia, Vlaška Crkva

Cetynia, Vlaška Crkva

Cetynia, Vlaška Crkva, jeden z dwóch bogomilskich grobowców przed wejściem

Cetynia, Vlaška Crkva, jeden z dwóch bogomilskich grobowców przed wejściem

Kolejny okres świetności Cetynii to czasy władcy Piotra Niegosza, który w 1838 r. wybudował tu swoją rezydencję, zwaną do dziś Biljarda. 40 lat później na kongresie w Berlinie, po wojnie rosyjsko-tureckiej, Czarnogóra odzyskała niepodległość, a jej pierwszą stolicą została właśnie Cetynia. Przestała nią być w 1946 r., kiedy to stolicę przeniesiono do Podgoricy. Po tym czasie znaczenie miasta znacznie spadło, dziś pozostaje ono niewielkim, acz baaaardzo klimatycznym miasteczkiem, z niesamowitą gęstością zabytkowych budynków i dramatycznych historii na metr kwadratowy. Czyli coś wprost stworzonego dla nas :)

Cetynia, pomnik założyciela miasta, Ivana Crnojevića

Cetynia, pomnik założyciela miasta, Ivana Crnojevića

Zwiedzanie miasta rozpoczynamy od placu Dvorski Trg, przy którym znajdują się Muzeum Etnograficzne (wystawa strojów, uzbrojenia i instrumentów muzycznych, głównie z XIX / XX w.) oraz Muzeum – Pałacu króla Nikoli, pierwotnie otwartego w 1926 r. jako Muzeum Narodowe – w czasach gdy Cetynia była stolicą Czarnogóry. Wnętrza muzeów pomijamy, zadowalamy się ich fotografiami z zewnątrz.

Zaraz za nimi po prawej stronie rozpoczyna się teren Biljardy, czyli rezydencji Piotra II Niegosza, wybudowanej w 1838 r. Skąd nazwa ? Myśleliśmy, że od kształtu – z powietrza jest kwadratowa, z czterema wieżami na rogach, które mogą się kojarzyć z dołkami w stole bilardowym – wszak polskie tłumaczenie nazwy to „Bilardówka”. Ale nie – nazwa pochodzi od jednego z pomieszczeń zamku, w którym władca nakazał postawić stół bilardowy.

Po lewej zaś stronie mijamy chyba najbardziej znaczące pod względem historycznym miejsce w Cetynii – pierwotną lokalizację pierwszej siedziby władcy Ivana Crnojevića oraz jego monasteru. Wybudowane w końcu XV w., zniszczone zostały (lub wg innych źródeł wysadzone w powietrze przez mnichów) podczas najazdu w 1692 r. (tu też różne źródła: osmańskiego lub weneckiego). To tu pochowano fundatora miasta, Ivana Crnojevića. W miejscu pierwszego monasteru (zwanym dziś Ćipur) pod koniec XIX w. ówczesny władca, Mikołaj Petrović-Niegosz (jedyny w historii król Czarnogóry), wybudował kaplicę, w której, obok szczątków Ivana Crnojevića, został on pochowany razem z małżonką Mileną.

Cetynia, budynek teatru

Cetynia, budynek teatru

Wjeżdżamy do parku narodowego Lovćen

Wjeżdżamy do parku narodowego Lovćen

Park narodowy Lovćen, szczyt Jezerski Vrh widziany z daleka

Park narodowy Lovćen, szczyt Jezerski Vrh widziany z daleka

Park narodowy Lovćen, schody na szczyt Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, schody na szczyt Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, schody na szczyt Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, schody na szczyt Jezerskego Vrha

Stąd już widać okazałe zabudowania monasteru w Cetynii. Wybudowany został w tym miejscu w początkach XVIII w., częściowo z materiałów, pochodzących z ruin pierwotnego klasztoru, zniszczonego w 1692 r. Kontynuował on dawne tradycje, będąc siedzibą kolejnych władców regionu Czarnogóry. Przestał nią być dopiero z chwilą budowy „Bilardówki”, którą widzieliśmy przed chwilą. Ale do dziś jest traktowany jako jedno z głównych miejsc kultu religijnego w całej Czarnogórze.

Najważniejszym z punktu historycznego miejscem w klasztorze jest wewnętrzne muzeum oraz relikwie przechowywane wewnątrz. Znajdują się tu m.in. relikwie Piotra Cetyńskiego, świętego czczonego głównie w Czarnogórze – znanego bardziej jako Piotra I Niegosza, władcy z przełomu XVIII / XIX w., poprzednika Piotra II Niegosza (ale nie ojca, jego następca, również święty, urodzony nieopodal Cetynii, był synem brata Piota I). Piotr I Niegosz uznawany jest za pierwszego władcę niepodległej Czarnogóry, choć wtedy oficjalnie niepodległym państwem Czarnogóra nie była. Był wszakże zarówno władcą, jak i biskupem (to tradycja dawnych władców tego państwa), stąd większość władców stawała się świętymi. Świętym ogłosił zresztą Piotra I… właśnie Piotr II.

Monaster w Cetynii przechowuje kilka innych relikwi, w tym m.in. część Świętego Krzyża, pastorał Ivana Crnojevića, stułę św.Sawy, pierwszego biskupa Serbii czy koronę Stefana Uroša III Dečanskiego (władcy Serbii, jego historię opisywaliśmy przy okazji odwiedzin monasteru w Visoki Decani, dziś w Kosowie). Znajduje się tu jedna z pierwszych ksiąg, wydrukowanych w drukarni w Cetynii, pochodząca z 1494 r. Najcenniejszą relikwią, przechowywaną tutaj, jest prawa ręka Jana Chrzciciela (jej część przechowywana jest ponoć także w pałacu Topkapi w Stambule – Jan Chrzciciel jest czczony także w Koranie). Niestety na całym terenie klasztoru nie wolno robić zdjęć – nie mamy więc fotografii z wnętrz. Ze zwiedzaniem ich nie ma problemu.

Idziemy na północ, znów mijając Biljardę. Dochodzimy do budynku, zwanego „Vladin Dom”, wybudowanego w 1910 r., w okresie kiedy Czarnogórę ogłoszono (jak się później okazało, na krótki czas – do 1918 r.) monarchią. Był wtedy siedzibą parlamentu Czarnogóry i największym budynkiem w całym państwie. We wnętrzach znajdował się także dom noclegowy dla urzędników państwowych, a nawet tymczasowy teatr. Dziś służy jako Muzeum Narodowe.

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, pomnik władcy

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, pomnik władcy

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, grobowiec władcy

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, grobowiec władcy

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, złote sklepienie

Park narodowy Lovćen, mauzoleum Piotra II Niegosza, złote sklepienie

Mijamy kolejny zabytkowy budynek, uważany za jeden z najpiękniejszych w mieście, „dom Dukanovića”, wybudowany także w 1910 r. W swojej historii miał różne zastosowania, dziś jest budynkiem mieszkalnym, wyglądającym na mocno zaniedbały. Dochodzimy wreszcie do najdalej na północ wysuniętej atrakcji Cetynii – cerkwi Vlaška Crkva. Jej historia sięga czasów, kiedy jeszcze… Cetynii nie było. A jak już była, to znów jest historia, warta zauważenia.

Vlaška Crkva wybudowana została w 1450 r., kilkadziesiąt lat przed tym, jak Ivana Crnojević zaczął budować Cetynię. I, co ciekawe, wybudowano ją na wcześniejszym cmentarzysku Bogomiłów, chrześcijańskiego odłamu z dużo starszych czasów (X / XI w.). Jedną z ich nekropolii zwiedzaliśmy rok wcześniej w Radimlji w Bośni. Podobno odkryto tu ok.150 bogomilskich grobowców, z których do dzisiejszych czasów ostały się dwa – nie znaleźliśmy informacji, co stało się z pozostałymi.

Wg legendy Vlahowie byli pasterzami, którzy w tym rejonie strzegli bydła, należącego do władcy Ivana Crnojevića, którzy w 1450 r. wybudowali dla siebie kościół. Początkowo kościół wybudowany był podobno bez udziału kamienia (głównie z gałęzi i gliny). Pierwotna świątynia nie dotrwała do naszych czasów. To, co dziś można oglądać, pochodzi z XVII lub XVIII w. i przebudowy w połowie XIX w. Pozostałości starszej budowli odkryto podczas prac wykopaliskowych pod podłogą obecnej świątyni.

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Park narodowy Lovćen, widoki ze szczytu Jezerskego Vrha

Pierwszą ciekawostką, na którą warto tu zwrócić uwagę, są dwa kamienne grobowce bogomilskie, stojące przed frontem świątyni. Po pierwsze dlatego, że są jedynymi zachowanymi ze znajdującego się tu przed budową cerkwi cmentarzyska. Po drugie dlatego, że to pod nimi wg legendy pochowano, wspomnianego już wcześniej przez nas, Bajo Pivljanina, watażkę walczącego z Turkami oraz jego żonę. Ta legenda nie znalazła jak dotąd potwierdzenia historycznego. We wnętrzach cerkwi pochowano ważne osobistości w historii Czarnogóry – m.in. pierwszego ministra edukacji czy biskupów z XIX w. Sama cerkiew była zamknięta podczas naszej wizyty.

Drugą ciekawostką, związaną z tą cerkwią, jest jej ogrodzenie – warto na nie zwrócić uwagę. Zostało ponoć wykonane z luf tureckich karabinów, zdobytych podczas wojen na początku II połowy XIX w.

Ostatnim oglądanym przez nas zabytkiem był budynek teatru w Cetynii. Wybudowany został w 1888 r. przez architekta z Trogiru. W tym samym roku odbyło się pierwsze przedstawienie, autorstwa – jakże by mogło być inaczej – ówczesnego władcy, Nikoli I – tego samego, który pochowany został w cerkwi na Ćipurze. Do dziś mieści się tu Teatr Narodowy, na scenie którego występują największe sławy zarówno z byłej Jugosławii, jak i ze świata.

Cała wizyta w Cetynii zajęła nam około godziny. Jak na kilkunastotysięczne dziś miasteczko, to i tak sporo. Wsiadamy w samochód i jedziemy dalej na północ. Teraz celem jest park narodowy Lovćen, a w zasadzie najważniejsze w nim – pod względem historycznym – miejsce. Mauzoleum władcy Piotra II Niegosza, umiejscowione na wysokości 1657 m n.p.m.

Droga z Cetynii do Kotoru

Droga z Cetynii do Kotoru

Droga z Cetynii do Kotoru

Droga z Cetynii do Kotoru

Park narodowy Lovćen zaczyna się niemal zaraz za Cetynią, a do szczytu Jezerski Vrh, na którym stoi wspomniane mauzoleum, jest raptem 20 km. Droga z Cetynii nie jest specjalnie ciekawa widokowo, po prostu musimy przejechać asfaltową drogą przez zalesione, zielone tereny. W końcowym etapie da się zobaczyć coraz częstsze pola biwakowe i miejsca do odpoczynku i zabawy – Lovćen jest popularnym u Czarnogórców miejscem rekreacji. A my jesteśmy tu w sobotę.

Bez żadnego problemu trafiamy pod szczyt Jezerski Vrh – prowadzą tu liczne kierunkowskazy. Ostatni odcinek to stromy, serpentynowy podjazd na górę, gdzie znajduje się mikroskopijny parking (na mniej więcej dziesięć samochodów). Stąd reszta drogi jest już piesza i średnio przyjemna – strome, wykute w skale schody w ilości grubo ponad 400 stopni prowadzą na szczyt, gdzie znajduje się mauzoleum i punkt widokowy. Schody przykryte są czymś w rodzaju betonowego tunelu, nie ma co więc liczyć na widoki po drodze.

Ale za to po wejściu na górę, widoki są nieziemskie. Podobno w dobrą pogodę można stąd zobaczyć prawie całą Czarnogórę. Można tu spędzić naprawdę sporo czasu, kontemplując piękno przyrody z każdej strony. Ale najważniejszym miejscem na szczycie jest monumentalne mauzoleum Piotra II Niegosza, władcy czarnogórskiego z XIX w., a równocześnie poety, uznawanego za jednego z najwybitniejszych w historii tego kraju.

Piotr II Niegosz urodził się całkiem niedaleko, na skraju dzisiejszego parku narodowego, w miejscowości Njeguši. Władzę przejął po wujku, Piotrze I, w wieku 17 lat i sprawował ją aż do śmierci (a nie żył zbyt długo, bo raptem 38 lat). Wybudował w Cetynii słynną „Bilardówkę” jako swoją rezydencję, po raz pierwszy przenosząc ją z monasteru. Choć nadal równocześnie z władzą świecką, sprawował również władzę kościelną – był biskupem. To ostatni taki władca w historii Czarnogóry. Piotr II Niegosz chciał być pochowany w kaplicy na szczycie Jezerski Vrh, którą sam wcześniej wybudował – i tak też się stało.

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Droga z Cetynii do Kotoru, panorama Boki Kotorskiej

Starówka Kotoru

Starówka Kotoru

Przeprawa promowa przez Bokę Kotorską

Przeprawa promowa przez Bokę Kotorską

Kaplica została jednak uszkodzona podczas wojen na początku XX w., a grobowiec władcy został umieszczony w monasterze w Cetynii. Dzieła zniszczenia kaplicy dopełniły po II wojnie światowej komunistyczne władze Jugosławii, które pod pretekstem wykonania ostatniej woli Piotra Niegosza, zburzyły kaplicę i wybudowały betonowe, socrealistyczne mauzoleum, przenosząc tu z powrotem grobowiec władcy. Architektem był jeden z najsłynniejszych rzeźbiarzy XX wieku, Ivan Meštrović – jedno z jego dzieł, pomnik Grzegorza z Ninu, mieliśmy okazję widzieć w chorwackim Splicie.

Mauzoleum składa się dwóch posągów strażniczek, strzegących wejścia oraz olbrzymiego posągu władcy (waga: 28 ton) wewnątrz. Grobowiec ze szczątkami Piotra II Niegosza znajduje się piętro niżej, w specjalnej niszy, do której wejście znajduje się z tyłu mauzoleum. Wejście do mauzoleum jest płatne (bodajże 2-3 EUR), ale warto – choćby po to, by zobaczyć sklepienie, wykonane z czystego złota. A dokładnie mozaikę na sklepieniu, złożoną z 27 tys. małych płytek, pokrytych czystym złotem (w sumie zużyto 18 kg złota).

Wsiadamy ponownie w samochód – czas na ostatni etap podróży tego dnia. Przebyliśmy długą drogę z albańskiej Szkodry, przez czarnogórskie Podgoricę i Cetynię. Teraz czas na zjazd z gór Lovćen nad Bokę Kotorską. Jedziemy do Herceg Novi, po raz drugi goszcząc nad tą niezwykle widowiskową zatoką. Rok wcześniej jeden dzień spędziliśmy podczas wakacyjnej podróży w Kotorze.

Trasa z parku narodowego Lovćen do Kotoru jest niezwykle widowiskowa. Śmiemy twierdzić, że jest jedną z najpiękniejszych dróg w Czarnogórze. Najpierw jedziemy wąską drogą, na której ciężko minąć się z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem. Dojeżdżamy w okolice wsi Njeguši, gdzie droga się rozszerza, a równocześnie zaczyna się widowiskowy zjazd ostrymi serpentynami (w sumie ok.30 zakrętów po 180 stopni każdy). Po drodze w wielu miejscach urządzone zostały punkty widokowe, przy których można się zatrzymać – bo łapki wręcz świerzbią, by trzaskać fotki – widoki są nie do opisania.

Boka Kotorska niemal z każdej strony jest cudownym widokiem, ale widziana z otaczających ją gór jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie da się wymarzyć. W sumie trasa do Kotoru liczy nieco ponad 30 km, z czego mniej więcej połowa to zjazd widokowy. Można na trasie naprawdę spędzić dużo czasu, zatrzymując się co chwila, by podziwiać panoramę. Zmontowaliśmy na niej także autorski filmik, choć obraz z kamery umieszczonej w samochodzie nie zawsze oddaje widoki obecne za bocznymi oknami pojazdu. Film możecie zobaczyć poniżej.

Przy zapadającym zmroku dotarliśmy na przeprawę promową pomiędzy miejscowościami Lepetane i Kamenari. Skraca ona znacznie objazd dookoła całej zatoki (inaczej trzeba byłoby przejechać kilkadziesiąt kilometrów więcej), a koszt przeprawy był symboliczny. Koniec końców około godziny 21:00 zawitaliśmy do naszego miejsca noclegowego w Herceg Novi. Po mniej więcej 12 godzinach podróży i zwiedzania nie daliśmy sobie jednak zbyt dużo czasu na odpoczynek – nie mogliśmy bowiem odpuścić sobie nocnego spaceru po pięknej starówce w Herceg Novi – ale to już będzie w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Cetynii i parku narodowego Lovćen w Czarnogórze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Prizren, szorstka perełka Kosowa

Prizren bez wątpienia jest turystyczną perełką Kosowa, w którym, jako jedynym, widać tłumy turystów. Powala atmosferą i mnogością zabytków. Ale wrażenia ogólne robią się szorstkie na widok zdewastowanych serbskich kościołów, pamiątki po rozruchach w mieście. Budki policyjne przy nich tylko wzmacniają wątpliwości.

Tour de Europe 2014, dzień 15 (poprzedni wpis: Jedziemy na zachód Kosowa: Pejë, Deçan i Gjakovë). Prizren był drugim naszym miejscem noclegowym w Kosowie. Poprzedni – Prisztina – choć bardzo schludna i europejska, nie powaliła nas na kolana. Co do Prizrenu – jednego byliśmy pewni już przed przyjazdem – jest tam zdecydowanie więcej do zobaczenia, jeśli chodzi o zabytki i atrakcje historyczne.

Do Prizrenu dojechaliśmy przy zapadającym zmroku. Hostel, znajdujący się nieopodal starej części miasta, był pierwszym zaskoczeniem – wypełniony prawie w całości przez międzynarodową grupkę wolontariuszy (na co wskazywały ich koszulki), niestety do dziś nie wiemy, przy jakim projekcie pracowali. Ale było niezwykle głośno. Wiecie, gitary, piwo i tak dalej. Nie jesteśmy jacyś przesadnie wrażliwi na takie miejsca, nie stanowiło więc to dla nas żadnego problemu.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, Prizren

ładowanie mapy - proszę czekać...

Prizren, twierdza: 42.209337, 20.745428
Prizren, kościółek Svete Nedelje: 42.208109, 20.742515
Prizren, cerkiew sv.Spasa: 42.208212, 20.743368
Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy: 42.207664, 20.738427
Prizren, cerkiew św.Mikołaja: 42.208308, 20.739419
Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego: 42.208331, 20.740203
Prizren, plac Szadyrwan: 42.209011, 20.740546
Prizren, Stary Most: 42.209659, 20.739119
Prizren, meczet Sinana Paszy: 42.208955, 20.741308
Prizren, minaret meczetu Arasta: 42.210318, 20.741839
Prizren, meczet Šarac: 42.210513, 20.740975
Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy: 42.210779, 20.741592
Prizren, meczet Emina Paszy: 42.211268, 20.741383
Prizren, meczet Bayrakli: 42.211470, 20.743148
Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej: 42.211451, 20.743239
Prizren, meczet Maksut Paszy: 42.211951, 20.745251
Prizren, meczet Iljaza Kuki: 42.209148, 20.736635
Prizren, Muzeum Archeologiczne: 42.211323, 20.736705
Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej: 42.211534, 20.735841
Prizren, meczet Suzi Celebi: 42.209551, 20.733902

 

Prizren, stary most i twierdza w tle

Prizren, stary most i twierdza w tle

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Drugim zaskoczeniem było wieczorne, „zapoznawcze” wyjście do centrum miasta. Naprawdę nie spodziewaliśmy się gdziekolwiek w Kosowie takich tłumów turystów i spacerowiczów. Oświetlone uliczki i główny plac, mnogość pełnych klientów restauracji, kino letnie nad rzeką Bistrica, całe rodziny spacerujące chodnikiem wzdłuż niej… To nie są rzeczy, których spodziewać się można po kosowskim mieście, które przecież jeszcze całkiem niedawno było areną dantejskich scen. Wyszliśmy na tyle przygotowani, że uzbroiliśmy się tylko w mały kompaktowy aparacik, który niestety nocnych zdjęć nie lubi.

Trochę historii miasta. Prizren zamieszkany było już długo przed Chrystusem, ale pierwsze udokumentowane wzmianki pochodzą z II w., kiedy to miasto istniało w czasach rzymskich pod nazwą Teranda. Po rozpadzie Rzymu, dzisiejsze tereny miasta przeszły we władanie Bizancjum. Około IX w. rozpoczęło się zasiedlanie tych terenów przez ludy słowiańskie.

W XI w. wybuchło bułgarsko-serbskie powstanie przeciwko Bizancjum. Prizren był jedną z jego głównych aren, to tu przywódca powstania, syn serbskiego księcia, został koronowany na cara Bułgarii (Piotr III). Powstanie jednak szybko upadło. Serbowie kilkukrotnie potem usiłowali zdobyć teren Prizrenu, aż udało im się to ostatecznie pod koniec XII w. Na początku XIV w. miasto zostało nawet na kilkadziesiąt lat stolicą ówczesnego państwa serbskiego.

Od połowy XV w., kiedy nastały czasy Imperium Osmańskiego, nastąpiła silna islamizacja miasta – w połowie XIX w. muzułmanie stanowili już 70% mieszkańców. Ale też stał się Prizren silnym ośrodkiem nacjonalistycznym, gdzie prężnie działały organizacje albańskie. W 1878 r. powstała tu Liga Prizreńska, która broniła interesów Albańczyków, gdy upadało Imperium Osmańskie. Miała nawet swoje siły zbrojne, a nawet wywołała powstanie przeciwko Turkom, ale szybko zostało ono stłamszone, a członkowie Ligi zesłani do Azji Mniejszej.

Prizren, kościółek Svete Nedelje na wzgórzu z twierdzą

Prizren, kościółek Svete Nedelje na wzgórzu z twierdzą

Prizren, zrujnowana cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela) na wzgórzu z twierdzą

Prizren, zrujnowana cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela) na wzgórzu z twierdzą

Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego

Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego

Po upadku Imperium Osmańskiego i wojnach bałkańskich, Prizren wszedł w skład Serbii, a po II wojnie światowej – Jugosławii, pomimo ogromnej przewagi ludności albańskiej oraz bliskości z granicą Albanii. Aż nadeszła wojna w Kosowie w 1999 r.. Najpierw pod naporem wojsk serbskich uciekła większość albańskich mieszkańców. Gdy role się obróciły, Albańczycy powrócili, a uciekli Serbowie – nigdy do miasta w większości nie wrócili. Serbowie zdążyli zburzyć historyczną siedzibę Ligi Prizreńskiej (później ją odbudowano).

Prizren, cerkiew św.Mikołaja

Prizren, cerkiew św.Mikołaja

Kiedy w Kosowie ponownie wybuchły zamieszki w 2004 r., Albańczycy totalnie zdemolowali wszystkie prawosławne serbskie świątynie i monastery, nie oszczędzając nawet tych najbardziej historycznych i cennych. Dostało się również resztce serbskich mieszkańców miasta – zniszczono całą ich dzielnicę (Podzamcze), a ludzi wypędzono. Serbska dzielnica i zniszczone kościoły u podnóża twierdzy w Prizrenie straszą do dziś.

Prizren, nasz hostel

Prizren, nasz hostel

Przy tym, co pozostało ze świątyń wystawiono potem ochronę w postaci posterunków policyjnych. Dziś pozostały same budki policyjne – straży już nie ma, ale świątynie nadal stoją w stanie kompletnego zniszczenia, nikt nie jest zainteresowany ich odbudową. Nawet najważniejsza z nich – cerkiew Bogurodzicy Ljeviskiej, wpisana na listę UNESCO, stoi w stanie ruiny.

Dziś Prizren to niemal wyłącznie Albańczycy, z małą domieszką Turków i Romów. Serbów w mieście jest niewiele, raczej mieszkają w małych wioskach w okolicy. Miasto liczy ok. 180 tys. mieszkańców (nie wygląda na tak duże, głównie przez brak wysokiej zabudowy w centrum) i jest drugim co do wielkości miastem Kosowa.

Albańskie miasta są bardzo rozpoznawalne – nawet jeżeli nie leżą w Albanii. Choć może te odwiedzane przez nas w Albanii są bardziej nowoczesne (Szkodra, Tirana), ze szczególnym uwzględnieniem tych leżących nad morzem (Durres, Saranda). Ale te w głębi kraju mają ten sam klimat, co choćby Tetovo (Macedonia) czy Peć (Kosowo). Taki jest też Prizren i jego centrum. Niska, zaniedbana zabudowa, kręte, ciasne uliczki, urokliwe meczety no i to, co wzbudza nasze niekończące się uznanie – widok gęstych instalacji elektrycznych, podwieszonych na słupach ulicznych – albańscy elektrycy są mistrzami w tej sztuce :) W Prizrenie skala jest tylko większa – ale i miasto jest duże.

Prizren, plac Szadyrwan

Prizren, plac Szadyrwan

Prizren, fontanna na placu Szadyrwan

Prizren, fontanna na placu Szadyrwan

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren aspiruje do miana turystycznej perełki Kosowa, i w zasadzie nią jest. Urok ma jednak chropowaty, a nawet szorstki. Klimat w Kosowie niepowtarzalny, masa zabytków i atrakcji do zobaczenia, ale… Jest to ważne „ale”. Na Prizrenie ciąży historia najnowsza i wspomniane już przez nas zamieszki w 2004 r., podczas których albańska ludność miasta zniszczyła wszystkie prawosławne świątyni, dzielnicę serbską i wygoniła nielicznych już wtedy w mieście Serbów. To, co z zabytkowych kościołów pozostało, wzięto pod ochronę policji. Ale nikt tu nie myśli o ich odbudowie – stoją, otoczone płotami i drutami, niedostępne dla zwiedzających. Widok policyjnych budek strażniczych jest dołujący – i wciąż przypomina, że Kosowo nie jest i pewnie długo nie będzie rajem na ziemi. Gdyby nie KFOR, pewnie nawet te resztki „pamiątek” po Serbach zostałyby starte w proch. Nawet wpisanie na listę UNESCO nie powoduje tu dbałości o serbską spuściznę. Cerkiew Bogurodzicy Ljeviskiej jest tego przykładem – i najbardziej chyba zaniedbanym zabytkiem z listy UNESCO, jaki było nam dane zobaczyć.

No to czas opowiedzieć wreszcie o tym, co warto w Prizrenie zobaczyć. Zaczniemy od górującego nad miastem wzgórza, na którym nie byliśmy, choć podobno roztaczają się z niego niesamowite widoki na miasto. My jednak trafiliśmy na deszczowe, zachmurzone niebo i darowaliśmy sobie wspinaczkę.

  • twierdza Prizren – nikt nie wie, kiedy dokładnie została wybudowana. Prace archeologiczne odsłoniły kilka etapów istnienia twierdzy. Najstarsze znaleziska pochodzą z III / IV w., czyli z czasów późnego Rzymu. Twierdza została rozbudowana przez Serbów w XIV w., a obecne kształty przybrała za panowania Imperium Osmańskiego. Obecnie jest z ruinie;
Prizren, minaret meczetu Arasta

Prizren, minaret meczetu Arasta

  • dzielnica Podzamcze (Podkalaja), położona na zboczu wzgórza z twierdzą, kiedyś zamieszkana przez Serbów, zniszczona i opuszczona przez mieszkańców po zamieszkach w 2004 r.;
  • kościółek Svete Nedelje (o ile dobrze wyszukaliśmy,sv.Nedelja to św.Dominika z Nikomedii), wybudowany w 1371 r. Pozostałości po nim znaleziono podczas wykopalisk w 1966 r. Odbudowano go na podstawie pozostałych fragmentów i analogii do świątyń z tamtych czasów. Źródła serbskie mówią o zachowanych w szczątkach freskach, źródła kosowskie nie. W każdym bądź razie świątynię spalono w zamieszkach w 2004 r. Gdy go odnowiono, ponownie w zamieszkach w 2008 r. został uszkodzony, ale znów odnowiony;
  • cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela), wybudowana ok.1330 r., krótko później przekazana we władanie mnichom z monasteru św.Archaniołów pod Prizrenem. W XVIII w. przekazano go społeczności wołoskiej, którzy w 1836 r. rozpoczęli (ale nigdy nie dokończyli) rozbudowę świątyni. Niedługo później kościół strawił pożar. Od 1912 r. aż do wybuchu wojny w Kosowie, cerkiew używana była tylko w czasie większych świąt religijnych. We wnętrzach zachowały się freski z XIV w. Albańczycy podpalili ją i poważnie uszkodzili w 2004 r. Dzięki staraniom UNESCO, odbudowano większość ścian i dach, chroniąc tym samym wnętrze. Jeszcze do niedawna dostępu bronili żołnierze KFOR, obecnie da się podobno podejść pod cerkiew, ale jest ona zamknięta dla zwiedzających;
Prizren, meczet Sinana Paszy

Prizren, meczet Sinana Paszy

Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy

Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy

Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej

Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej

Prizren, meczet Iljaza Kuki

Prizren, meczet Iljaza Kuki

Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej (lista UNESCO)

Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej (lista UNESCO)

Pozostałe historyczne atrakcje Prizrenu umiejscowione są już niżej, na poziomie opływającej wzgórze zamkowe rzeki Bistrica. Wymieniamy je w kolejności naszego zwiedzania:

  • rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy z 1870 r. Wybudowana dla katolickich Albańczyków jeszcze w czasach panowania Imperium Osmańskiego. Nie ucierpiała (bo budowana dla społeczności albańskiej) podczas zamieszek w 2004 r.
  • miniaturowa cerkiew św.Mikołaja, stojąca nieopodal głównego placu miasta, wybudowana w 1332 r., we wnętrzach znajdowały się freski z czasów budowy. W 2004 r. cerkiew została podpalona i zdewastowana (zrobiono z niej składowisko śmieci, wymalowano na ścianach graffiti). Odbudowano ją i oddano do użytku w 2009 r.
Prizren, meczet Emina Paszy

Prizren, meczet Emina Paszy

  • prawosławna katedra św.Jerzego, oddana do użytku w 1887 r., dzwonnicę dobudowano w 1907 r. Jej częścią jest dużo starsza kaplica św.Jerzego, usytuowana z prawej strony wejścia do katedry. Kaplica wybudowana została w XV lub XVI w., na fundamentach wcześniej stojącej tu świątyni (prawdopodobnie z XIV w.). We wnętrzach zachowały się częściowo freski z XVI w.;
Prizren, meczet Šarac

Prizren, meczet Šarac

  • plac Szadyrwan (albański: Shatërvan), centrum turystycznej części miasta, otoczony barami i kafejkami. To tu wieczorami toczy się nocne życie miasta. Na środku placu znajduje się zabytkowa fontanna, od której zapewne pochodzi nazwa placu. Fontanna zbudowana została w XVII w., dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów miasta. Legenda mówi, że jeśli napijesz się z niej wody, na pewno wrócisz do Prizrenu;
  • Stary Most – charakterystyczny, kamienny most na Bistricy. Nikt nie wie, kiedy został wybudowany, po cechach budowli stawia się na XV w. W listopadzie 1979 r. podczas powodzi, most niemal całkowicie się zawalił. Mieszkańcy odbudowali go trzy lata później;
Prizren, meczet Bayrakli

Prizren, meczet Bayrakli

  • meczet Sinana Paszy (1615 r.), stojący niemal na placu Szadyrwan, chyba najbardziej rozpoznawalna budowla miasta. Do jego budowy użyto kamieni ze zniszczonego przez Turków monasteru św.Archaniołów, leżącego 3 km za miastem. Wnętrza wymalowano w XIX w.;
  • minaret meczetu Arasta, jedyna część meczetu, wybudowanego w XVI w., w handlowej dzielnicy Arasta – korzystali z niego głównie kupcy. Pierwotnie meczet miał dwa piętra – dół zajmowały sklepy, górę sala modlitewna. Był w swojej historii wielokrotnie odnawiany, ostatni raz na początku XX w. W 1960 r. komunistyczne jugosłowiańskie władze uznały, że trzeba zmienić krajobraz centrum miasta i wyburzyły całą dzielnicę Arasta wraz z meczetem – pozostawiono jedynie minaret;
  • meczet Šarac, wybudowany w 1531 r., jeden z najstarszych w mieście;
  • hamam Gazi Mehmet Paszy, osmańska łaźnia, wybudowana w 1574 r., z osobnymi pomieszczeniami dla kobiet i mężczyzn. Była częścią większego kompleksu, ufundowanego przez Gazi Mehmeta Paszę (meczet Bayrakli, medresa (szkoła), biblioteka i mauzoleum), ówczesnego tureckiego namiestnika w albańskiej Szkodrze;
  • meczet Emina Paszy, w czasie naszej wizyty w Prizrenie w remoncie. Wybudowany w 1832 r. wraz z medresą, w jego wnętrzach pochowano fundatora, brata ówczesnego gubernatora Prizrenu;
Prizren, meczet Maksut Paszy

Prizren, meczet Maksut Paszy

Prizren, Muzeum Archeologiczne w starym hamamie (w remoncie w 2014 r.)

Prizren, Muzeum Archeologiczne w starym hamamie (w remoncie w 2014 r.)

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

  • meczet Bayrakli, wybudowany w 1561 r., jeden z najbardziej znanych meczetów w Prizrenie, także zawiera grobowiec fundatora. To właśnie tu odbyło się spotkanie założycielskie Ligi Prizreńskiej;
  • budynek Ligi Prizreńskiej, dziś muzeum. Liga była albańską organizacją, mającą dbać o reprezentowanie interesów społeczności albańskiej na niwie międzynarodowej w czasach, gdy powoli upadało Imperium Osmańskie. Powstanie Ligi uznawane jest za pierwszą oznakę przebudzenia nastrojów niepodległościowych w Albanii, choć Liga istniała zaledwie 3 lata i upadła po przegranych walkach z Turkami;
  • meczet Maksut Paszy, stojący nad brzegiem rzeki w lekkim oddaleniu od centrum miasta, wybudowany w XVII w.;
  • meczet Iljaza Kuki, wybudowany w 1543 r., wielokrotnie przebudowywany, ostatni raz pod koniec XIX w.;
  • Muzeum Archeologiczne, mieszczące się w przystosowanym do celów muzealnych tureckim hamamie z XV w., eksponujące kolekcję znalezisk z wykopalisk dookoła miasta. W czasie naszej wizyty w remoncie. Za muzeum stoi wieża zegarowa z połowy XX w.;
Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

  • cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej, z formalnego punktu widzenia najważniejszy zabytek Prizrenu – znajduje się wszak na liście UNESCO. Wybudowana została w początkach XIV w., prawdopodobnie na miejscu wcześniej tu stojącej świątyni z IX w. W czasach osmańskich Turcy przekształcili cerkiew w meczet, zakrywając XIV-wieczne freski warstwą białej farby. Dopiero w połowie XX w. przeprowadzono gruntowną odnowę świątyni. Niestety bardzo ucierpiała ona podczas rozruchów w Kosowie. W 2004 r. została podpalona przez Albańczyków (pomimo tego, że od 1999 r. była pod ochroną KFOR-u) i znacznie zniszczona przez ogień. W 2014 r. stała zamknięta i nieczynna;
  • meczet Suzi Celebi, uznawany za najstarszy w Prizrenie, wybudowany w 1513 r. Grobowce fundatora i jego braci znajdują się na terenie meczetu;

Pozostawiając listę zabytków Prizrenu – po starym mieście warto się po prostu przespacerować. Prizren słynie ze specyficznej, tureckiej atmosfery, ciasnych krętych uliczek z charakterystyczną zabudową. Jest też typowo turecko (i albańsko) nieco chaotyczne – i w zabudowie i w ruchu kołowym.

Po kilkugodzinnym spacerze po atrakcjach Prizrenu nadszedł czas pożegnania z Kosowem. Czas następnego etapu w naszej wakacyjnej podróży, czyli ponownej wizyty w Albanii i nadrobienia tego, czego nie udało się nam zobaczyć w tym kraju podczas podróży rok wcześniej. Ale opowieść o Albanii rozpoczniemy w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z kosowskiego Prizrenu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Jedziemy na zachód Kosowa: Pejë, Deçan i Gjakovë

Pierwszą pełną dobę w Kosowie spędziliśmy w trasie z Prisztiny przez Kosowską Mitrovicę do Prizrenu. Czas na pokazanie Wam zachodniej części Kosowa i najważniejszych punktów na trasie przez nią – miasteczek Pejë, Deçan i Gjakovë.

Tour de Europe 2014, dzień 14 (poprzedni wpis: Zabytki z listy UNESCO w Kosowie). Pierwszą część trasy dookoła Kosowa (odcinek Prisztina – Kosowska Mitrovica) opisaliśmy w jednym z poprzednich wpisów. Czas wyruszyć dalej w drogę, tym razem na zachód Kosowa.

Trochę nas Kosowo „zawiodło” pod kątem drogowym. Przygotowywaliśmy się na dziki zachód, gorszy niż w Albanii (która ostatnio mocno się pod tym względem ucywilizowałą), a tymczasem poza jednym odcinkiem drogi pomiędzy Prisztiną a Kosowską Mitrovicą (budowa nowej drogi, kompletny brak nawierzchni), w Kosowie poruszaliśmy się równymi, choć jednopasmowymi drogami. Żadnych większych ekscesów na drodze, żadnych nieprzewidzianych manewrów – przez dużą część czasu spokojniej niż w tej „cywilizowanej” części Europy. Raz jeden na odcinku Kosowska Mitrowica – Prizren zatrzymano nas do kontroli drogowej, ale skończyło się na przeglądnięciu przez policjanta dokumentów i ubezpieczenia.

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Stałym elementem krajobrazu w Kosowie są dwie rzeczy: flagi albańskie i amerykańskie oraz pomniki upamiętniające bojowników UÇK, kontrowersyjnej armii albańskiej, zwalczającej serbskich mieszkańców tego regionu, w końcu uznanej za organizację terrorystyczną przez społeczność międzynarodową. Jeden z takich okazałych monumentów zobaczyć możecie w miejscowości Tërnac. Nie mamy żadnych informacji o okolicznościach śmierci pochowanych tu bojowników, nie będziemy więc komentować słuszności budowy pomnika.

Pierwszym zaplanowanym przystankiem był Peć (albańki: Pejë), spore jak na Kosowo miasto – ok.60 tys. mieszkańców. Peć ma długą historię, zahaczającą o starożytność – kiedyś istniało tu rzymskie miasto, prawdopodobnie drugie co do ważności na terenach dzisiejszego Kosowa (po zwiedzonej przez nas dzień wcześniej Ulpianie). Potem nadeszły czasy panowania Bizancjum. Kolejny raz w historii pojawia się pod koniec XII w., kiedy to Serbowie przejęli miasto, a krótko później zostało ono przekazane pod kuratelę arcybiskupów serbskich z monasteru Žiča.

Arcybiskupi rozpoczęli tu budowę kościołów i rezydencji, a kiedy w XIII w. ich monaster został spalony, przenieśli do Peć siedzibę kościoła serbskiego, którą to funkcję Peć sprawował aż do połowy XVIII w. Niemal trzy wieki po zdobyciu miasta przez Serbów, stracili oni Peć na rzecz Imperium Osmańskiego. Nastały czasy zmiany nazwy miasta (Ipek), islamizacji i budowy meczetów, z których kilka dotrwało do naszych czasów. W 1899 r. powstała tu Liga z Peć, organizacja albańska uznawana za następczynię Ligi Prizreńskiej (o niej napiszemy przy okazji opisywania wizyty w Prizrenie), walcząca o prawa Albańczyków wewnątrz Imperium Osmańskiego.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Spod jarzma tureckiego miasto wyzwoliło się w 1913 r., do II wojny światowej kilkukrotnie zmieniając przynależność państwową. Ostatecznie dziś przynależy do Kosowa, będąc niezwykle jednorodnym pod względem etnicznym – 92% mieszkańców to Albańczycy.

Monaster Pećka Patrijaršija w Peć to jeden z najważniejszych obiektów sakralnych w całej serbskiej historii. Miejsce to należało do monasteru Zica (wtedy siedziby serbskich arcybiskupów) już w początkach XIII w. Mniej więcej wtedy postanowiono przenieść arcybiskupstwo w bardziej bezpieczne niż Zica rejony, położone też bardziej centralnie w ówczesnej Serbii.

Pierwszą cerkiew wybudowano tu w połowie XIII w. – to kościół Świętych Apostołów, ufundowany przez Arsenija I, serbskiego arcybiskupa, następcy samego św.Sawy. W jego wnętrzach można znaleźć freski z różnych okresów, od XIII w., przez XIV i XVII w. W kościele znajduje się także sarkofagi fundatora – arcybiskupa Arsenija I oraz kilku kolejnych serbskich arcybiskupów z XIII i XIV w. W cerkwi tej znajduje się także marmurowy tron arcybiskupi, na którym koronowano kolejnych serbskich arcybiskupów.

Co ciekawe, kolejne cerkwie dobudowywano w późniejszych czasach do bocznych ścian cerkwi św.Apostołów, tworząc unikalny kompleks kościelny. Kolejną cerkiew – św.Dymitra, dobudowano na początku XIV w. We wnętrzach znajdują się freski z XIV i XVII w. oraz sarkofagi kolejnych arcybiskupów (z końca XIV w.).

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Trzecia z cerkwi, cerkiew Matki Boskiej wybudowana została zaraz po poprzedniej (ok. 1330 r.). Freski pochodzą z XIV w., a we wnętrzach znajduje się także, uważana za cudowną, ikona Matki Boskiej, malowana wg tradycji przez samego św.Łukasza Ewangelistę. Fundator cerkwi, arcybiskup Daniło II oraz arcybiskup Sawa II (obaj początek XIV w.) są pochowani we wnętrzach cerkwi.

Czwarta, najmniejsza z cerkwi, znajdująca się nieco na zewnątrz pozostałych trzech – cerkiew św.Mikołaja, wybudowana została w 1337 r. Ikonostas pochodzi także z tych czasów, a ikony we wnętrzach – z XVII w. Trzy pierwsze cerkwie, wybudowane obok siebie równolegle, poprzedza narteks – kryty przedsionek – dobudowany został pod koniec I poł. XIV w. i uważany jest za jeden z najwspanialszych takich budowli w całym serbskim kościele prawosławnym.

Niezbyt dużo fresków w narteksie zachowało się z tych, malowanych w XIV w. Większość widocznych dziś fresków pochodzi z 1565 r., kiedy to narteks wymalowano ponownie po renowacji. W przedsionku pochowano dwóch serbskich arcybiskupów (XIII i XVI w.). We wnętrzach wysokiego muru, okalającego monaster, znajdują się także pozostałości innych klasztornych zabudowań z XIV – XVII w. oraz współczesne zabudowania mieszkalne dla sióstr oraz niewielki cmentarz.

Kosowo, Gjakova, wieża zegarowa

Kosowo, Gjakova, wieża zegarowa

Czy można się więc dziwić, że monaster w Peć jest tak dla Serbów ważny ? I że bardzo boleją nad tym, że nie znajduje się on już w granicach Serbii ? Wszak tu jest serce starej średniowiecznej Serbii. Życie napisało jednak smutną dla Serbów historię. Co równie smutne – monaster musi do dziś być ochraniany przez KFOR – żeby się tu dostać, trzeba zostawić żołnierzom (w naszym przypadku byli to włoscy karabinierzy) dowód osobisty.

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

No i jeszcze ciekawostka, dotycząca nas, Polaków. Siostra zakonna, sprzedająca za jakieś drobne pieniądze bilety wstępu oraz prowadząca niewielki przyzakonny sklepik, m.in. z wyrabianymi tu trunkami (także rakiją), na wieść, że jesteśmy z Polski, powiedziała tylko: „Polacy ? Polacy to piją, że hej”… Nawet tu więc dotarli „nasi”…

Peć trochę zaskoczył nas ilością „brązowych tablic” – kierunkowskazów do zabytków i miejsc wartych zobaczenia – nie mieliśmy w planach zwiedzania nic poza monasterem. I tak też zostało – pozostaliśmy na tym jednym punkcie, trochę ze względu na „zamotany” system uliczek i trudność w poruszaniu się po centrum miasta. Walnie przyczyniła się do tego nasza nawigacja (AutoMapa), która w Peć po prostu oszalała. Najpierw usiłowała nas poprowadzić samochodem przez pieszy deptak, a potem kilkukrotnie pod prąd przez jednokierunkowe uliczki :) Koniec końców udało nam się jakoś z miasta wydostać, choć przyznajemy że jedną z uliczek w końcu pod prąd przejechaliśmy :)

Z Peć jedziemy na południe. Jakieś 16 km dalej znajduje się kolejny punkt zwiedzania na naszej trasie – monaster Visoki Dečani. Tu trafiliśmy na jeszcze większą obstawę, tym razem żołnierzy słoweńskich. Ale są tu i betonowe zapory na drodze dojazdowej, i pojazdy opancerzone towarzyszące wojakom. A sami żołnierze są niezwykle przyjaźni, była okazja nawet zrobić sobie wspólną fotkę. Ale tak czy tak, aby wejść do monasteru, trzeba zostawić dowód osobisty.

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Monaster Visoki Dečani wybudowany został na początku XIV w. przez ówczesnego serbskiego króla, Stefana III Deczańskiego, który zresztą został tu pochowany po tym, jak uwięził go, a potem zamordował jego własny syn. Klasztorna katedra jednym z najważniejszych i największych  średniowiecznych obiektów sakralnych na całych Bałkanach. Zachowały się oryginalne freski, ikonostas oraz grobowiec króla Stefana III. Historia monasteru przez całe wieki przebiegała spokojnie aż do końcówki XX wieku, czyli wojny w Kosowie.

Niestety Albańczycy kilkukrotnie usiłowali klasztor zniszczyć, jako część akcji niszczenia wszelkich serbskich pozostałości. W 1998, 2000 i 2007 r. monaster był ostrzeliwany z granatników oraz moździerzy, które to ostrzały na szczęście nie spowodowały większych strat materialnych. Nigdy sprawców ostrzałów, co ciekawe, nie złapano. Jeszcze w 2013 r. było tu niespokojnie, kiedy protestowali tu miejscowi Albańczycy, uważający serbskich mnichów za zamieszkujących monaster nielegalnie, a ziemie klasztorne za albańskie. Sprawa dotarła nawet do Sądu Najwyższego Kosowa, który potwierdził własność serbskiego kościoła prawosławnego.

Zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w samym Deçanie, małym miasteczku, obok którego znajduje się monaster. Nie ma tu jednak nic ciekawego, obok dwóch pomników ludzi, uznawanych w Kosowie za bohaterów narodowych, a wywodzących się z rejonu miasta Deçan. Pierwszy z nich to Salih Çekaj, urodzony i wychowany w mieście, tworzący w 1991 r. pierwsze oddziały powstającej wtedy UÇK, potem uczestnik wojny domowej. Zginął w bitwie pod Koshare przeciwko wojskom jugosłowiańskim.

Kosowo, Deçan, pomnik Saliha Çekaja

Kosowo, Deçan, pomnik Saliha Çekaja

Kosowo, Deçan, pomnik Luana Haradinaja

Kosowo, Deçan, pomnik Luana Haradinaja

Drugi z pomników upamiętnia Luana Haradinaja, bojownika UÇK, który zginął w 1997 r. w walce z siłami serbskimi. Był on bratem Ramusha, który został wtedy ranny, a w latach późniejszych piastował urząd premiera Kosowa. Zrezygnował z niego pod naciskiem oskarżeń o zbrodnie wojenne, za które nigdy nie został skazany, choć dwukrotnie był sądzony przez Trybunał w Hadze.

Kolejnym punktem na naszej trasie jest Gjakova (serbski: Dakovica), 40-tysięczne dziś miasto, niemal całkowicie zamieszkana przez Albańczyków. Miejscowość pojawia się w dokumentach po raz pierwszy w XV w. jako niewielkie osiedle. Ale szybko zyskała na wadze ze względu na położenie na handlowej drodze ze Szkodry do Konstantynopola (dziś Stambuł). W XVI / XVII w. Gjakova była już ważnym ośrodkiem handlowym, do tego stopnia, że dookoła miasta budowano mosty, mające ułatwić drogę karawanom, a w samym mieście liczne miejsca noclegowe dla handlarzy.

Innym przykładem świetności miasta z tamtych czasów jest meczet Hadum Agi, zaprojektowany przez samego Mimara Sinana, najsłynniejszego wówczas (i słynnego do dziś) architekta tureckiego. Meczet Hadum Agi wybudowany został w końcówce XVI w., w centrum dzielnicy handlowej, która istnieje do dziś. Stary Bazar w Gjakova nadal przyciąga turystów z całego świata, nadal otwartych jest tu kilkaset sklepików i warsztatów – i to właśnie on był magnesem, ciągnącym nas do miasta. Spacer krętymi, brukowanymi uliczkami wśród kolorowych wystaw sklepików, ciągnące się po obu stronach charakterystyczne budynki – to wszystko stwarza niepowtarzalny klimat tego miejsca – momentami odnosi się wrażenie cofnięcia się w czasie o kilkaset lat – no może za wyjątkiem chwil, kiedy mija się stragany z hałaśliwą muzyką typu „disco-polo” :)

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Stary Bazar w Gjakova to także kilka zabytkowych budowli. Najważniejszą jest oczywiście wspominany już meczet Hadum Agi, kiedyś stanowiący część kompleksu wraz z hamamem (łaźnią) oraz biblioteką z cennymi manuskryptami. Kompleks został jednak zniszczony przez Serbów podczas wojny domowej w Kosowie, przetrwał jedynie mocno uszkodzony (zburzono m.in. minaret) meczet, który po wojnie odbudowano. Architektura meczetu jest unikalna w Kosowie, to typowo turecka świątynia. Ale wiadomo – budował go mistrz Sinan.

Innym wartym uwagi zabytkiem jest wieża zegarowa. Została wybudowana w 1597 r., w czasach rozkwitu miasta. Przetrwała nieco ponad 300 lat, została zburzona podczas wojny bałkańskiej w 1912 r. Obecna konstrukcja to efekt odbudowy, wykonanej niezwłocznie po zakończeniu wojny.

Pisaliśmy już o mostach, łączących Gjakova z drogami uczęszczanymi przez handlarzy. Jadąc z miasta w stronę Prizrenu będziecie mieli okazję zobaczyć jeden z nich. Potocznie nazywa się go „mostem krawców”, wybudowano go prawdopodobnie w XV w. nad rzeką Erenik, a potem rozbudowano z powodu zmianę biegu rzeki. Dziś liczy prawie 200 m długości i jest jednym z najpiękniejszych osmańskich mostów w Kosowie. Nie jest już używany, służy jako zabytek i… miejsce sesji ślubnych dla par młodych. Leży ok. 8 km od Gjakova w stronę Prizrenu.

Kosowo, "most krawców" na rzece Erenik

Kosowo, „most krawców” na rzece Erenik

Kosowo, Ura e Shenjtë, „święty most” za Gjakova

Kosowo, Ura e Shenjtë, „święty most” za Gjakova

Kolejne 3 km dalej stoi kolejny zabytkowy most (Ura e Shenjtë, „święty most”), wybudowany w XVIII w. Zburzony podczas I wojny światowej, a potem uszkodzony podczas wojny domowej w Kosowie, za każdym razem był odbudowywany. W lecie odbywają się zawody śmiałków w skokach do rzeki, przypominające te z mostu w Mostarze w Bośni i Hercegowinie.

Na tym kończą się atrakcje na trasie Kosowska Mitrovica – Prizren, odwiedzone przez nas. Późnym wieczorem dojechaliśmy do centrum Prizrenu, do hostelu w którym mieliśmy spędzić noc. Ale o Prizrenie opowiemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Pejë, Deçan i Gjakova w Kosowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Zabytki z listy UNESCO w Kosowie

Cztery znajdujące się w Kosowie obiekty serbskiej architektury sakralnej – kościoły i monastery – wpisane są na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Rozsiane są po całym Kosowie – w tym wpisie pokażemy Wam je wszystkie.

Tour de Europe 2014 (poprzedni wpis: Koło historii. Kosowe Pole i Kosowska Mitrovica). Przejeżdżając w ciągu dwóch dni całe Kosowo, najpierw z południa na północ, potem wzdłuż północnej i zachodniej granicy, mieliśmy okazję kolejno podziwiać wszystkie kosowskie obiekty z listy UNESCO. Poniżej znajdziecie opis wszystkich z nich.

Na początek znajdujący się niedaleko stolicy Kosowa – Prisztiny – monaster Gračanica. Wybudowany on został w początkach XIV w. przez serbskiego króla Stefana Milutina w miejscu, gdzie wcześniej stała wczesno-chrześcijańska bazylika z VI w. Cerkiew rozbudowano jeszcze w tym samym wieku, ale z całego klasztoru do czasów dzisiejszych tylko ona przetrwała. Była uszkadzana kilka razy podczas wojen z Turkami, ale odbudowano ją w XVI / XVII w. I znów była niszczona przez Turków w odwecie za powstania serbskie i udział Serbów w wojnach przeciwko Turkom, m.in. w odsieczy wiedeńskiej. Świetność odzyskała dopiero po II wojnie światowej, a od 1999 r. jest siedzibą biskupstwa – będąc od tego czasu i od czasu ogłoszenia niepodległości przez Kosowo głównym ośrodkiem religijnym Serbów w Kosowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, zabytki z listy UNESCO

ładowanie mapy - proszę czekać...

Kosowo, monaster Gračanica: 42.597978, 21.194189
Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija: 42.661247, 20.265355
Kosowo, monaster Visoki Dečani: 42.547000, 20.266234
Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej: 42.211625, 20.735927

 

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Kosowo, monaster Gračanica

Jak ważna jest Gračanica dla Serbów ? Ano tak, że w 2000 r. w Trebinje (Bośnia i Hercegowina, ale teren zamieszkały przez Serbów) wybudowano jej kopię – zwiedzaliśmy ją podczas wakacyjnej podróży do Turcji rok wcześniej. Ponoć jest też podobna kopia w amerykańskim Chicago. Cerkiew w Gračanicy zastajemy jednak podczas remontu wnętrz, nie możemy więc podziwiać bardzo starych fresków, zdobiących jej ściany.

Kolejny miejscem z listy UNESCO w Kosowie jest monaster Pećka Patrijaršija w Peć, w zachodniej części kraju. To jeden z najważniejszych obiektów sakralnych w całej serbskiej historii. Miejsce to należało do monasteru Zica (wtedy siedziby serbskich arcybiskupów) już w początkach XIII w. Mniej więcej wtedy postanowiono przenieść arcybiskupstwo w bardziej bezpieczne niż Zica rejony, położone też bardziej centralnie w ówczesnej Serbii.

Pierwszą cerkiew wybudowano tu w połowie XIII w. – to kościół Świętych Apostołów, ufundowany przez Arsenija I, serbskiego arcybiskupa, następcy samego św.Sawy. W jego wnętrzach można znaleźć freski z różnych okresów, od XIII w., przez XIV i XVII w. W kościele znajduje się także sarkofagi fundatora – arcybiskupa Arsenija I oraz kilku kolejnych serbskich arcybiskupów z XIII i XIV w. W cerkwi tej znajduje się także marmurowy tron arcybiskupi, na którym koronowano kolejnych serbskich arcybiskupów.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Co ciekawe, kolejne cerkwie dobudowywano w późniejszych czasach do bocznych ścian cerkwi św.Apostołów, tworząc unikalny kompleks kościelny. Kolejną cerkiew – św.Dymitra, dobudowano na początku XIV w. We wnętrzach znajdują się freski z XIV i XVII w. oraz sarkofagi kolejnych arcybiskupów (z końca XIV w.).

Trzecia z cerkwi, cerkiew Matki Boskiej wybudowana została zaraz po poprzedniej (ok. 1330 r.). Freski pochodzą z XIV w., a we wnętrzach znajduje się także, uważana za cudowną, ikona Matki Boskiej, malowana wg tradycji przez samego św.Łukasza Ewangelistę. Fundator cerkwi, arcybiskup Daniło II oraz arcybiskup Sawa II (obaj początek XIV w.) są pochowani we wnętrzach cerkwi.

Czwarta, najmniejsza z cerkwi, znajdująca się nieco na zewnątrz pozostałych trzech – cerkiew św.Mikołaja, wybudowana została w 1337 r. Ikonostas pochodzi także z tych czasów, a ikony we wnętrzach – z XVII w. Trzy pierwsze cerkwie, wybudowane obok siebie równolegle, poprzedza narteks – kryty przedsionek – dobudowany został pod koniec I poł. XIV w. i uważany jest za jeden z najwspanialszych takich budowli w całym serbskim kościele prawosławnym.

Niezbyt dużo fresków w narteksie zachowało się z tych, malowanych w XIV w. Większość widocznych dziś fresków pochodzi z 1565 r., kiedy to narteks wymalowano ponownie po renowacji. W przedsionku pochowano dwóch serbskich arcybiskupów (XIII i XVI w.). We wnętrzach wysokiego muru, okalającego monaster, znajdują się także pozostałości innych klasztornych zabudowań z XIV – XVII w. oraz współczesne zabudowania mieszkalne dla sióstr oraz niewielki cmentarz.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Czy można się więc dziwić, że monaster w Peć jest tak dla Serbów ważny ? I że bardzo boleją nad tym, że nie znajduje się on już w granicach Serbii ? Wszak tu jest serce starej średniowiecznej Serbii. Życie napisało jednak smutną dla Serbów historię. Co równie smutne – monaster musi do dziś być ochraniany przez KFOR – żeby się tu dostać, trzeba zostawić żołnierzom (w naszym przypadku byli to włoscy karabinierzy) dowód osobisty.

No i jeszcze ciekawostka, dotycząca nas, Polaków. Siostra zakonna, sprzedająca za jakieś drobne pieniądze bilety wstępu oraz prowadząca niewielki przyzakonny sklepik, m.in. z wyrabianymi tu trunkami (także rakiją), na wieść, że jesteśmy z Polski, powiedziała tylko: „Polacy ? Polacy to piją, że hej”… Nawet tu więc dotarli „nasi”…

Największą obstawę KFORu ma położony kilkanaście kilometrów na południe od Peć kolejny monaster z listy UNESCO – monaster Visoki Dečani. Wybudowany został na początku XIV w. przez ówczesnego serbskiego króla, Stefana III Deczańskiego, który zresztą został tu pochowany po tym, jak uwięził go, a potem zamordował jego własny syn.

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Klasztorna katedra jednym z najważniejszych i największych  średniowiecznych obiektów sakralnych na całych Bałkanach. Zachowały się oryginalne freski, ikonostas oraz grobowiec króla Stefana III. Historia monasteru przez całe wieki przebiegała spokojnie aż do końcówki XX wieku, czyli wojny w Kosowie. Niestety Albańczycy kilkukrotnie usiłowali klasztor zniszczyć, jako część akcji niszczenia wszelkich serbskich pozostałości. W 1998, 2000 i 2007 r. monaster był ostrzeliwany z granatników oraz moździerzy, które to ostrzały na szczęście nie spowodowały większych strat materialnych. Nigdy sprawców ostrzałów, co ciekawe, nie złapano. Jeszcze w 2013 r. było tu niespokojnie, kiedy protestowali tu miejscowi Albańczycy, uważający serbskich mnichów za zamieszkujących monaster nielegalnie, a ziemie klasztorne za albańskie. Sprawa dotarła nawet do Sądu Najwyższego Kosowa, który potwierdził własność serbskiego kościoła prawosławnego.

W 2014 r. monaster Visoki Dečani był dość silnie ochraniany przez żołnierzy słoweńskich, należących do sił KFOR. Do tego stopnia, że widoczne były obok monasteru betonowe spowalniacze na drodze i wojskowe wozy opancerzone. Co nie zmieniało faktu, że okolica była spokojna, a wewnątrz klasztoru oprócz nas była jeszcze tylko jedna para turystów. „Standardowo” musieliśmy zostawić jeden dowód osobisty przy wejściu, a przy wyjściu z bardzo przyjaźnie nastawionymi żołnierzami ze Słowenii mogliśmy sobie zrobić fotki na tle wozu opancerzonego.

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Zwiedzanie monasteru Visoki Dečani w zasadzie ogranicza się do spaceru po wewnętrznym dziedzińcu oraz wejściu do wnętrz klasztornej katedry. Reszta pomieszczeń klasztornych nie jest dostępna dla zwiedzających, ale już samo podziwianie bogato zdobionych wnętrz katedry (freski z XIV w.) jest wystarczającym powodem, bo odbić tu na chwilę z drogi do Prizrenu.

Ostatnim obiektem z listy UNESCO w Kosowie jest stojąca w Prizrenie cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej. Tu także stoi kawał historii. Cerkiew wybudowana była w początkach XIV w., prawdopodobnie na miejscu wcześniej tu stojącej świątyni z IX w. W czasach osmańskich Turcy przekształcili cerkiew w meczet, zakrywając XIV-wieczne freski warstwą białej farby. Dopiero w połowie XX w. przeprowadzono gruntowną odnowę świątyni. Niestety bardzo ucierpiała ona podczas rozruchów w Kosowie. W 2004 r. została podpalona przez Albańczyków (pomimo tego, że od 1999 r. była pod ochroną KFOR-u) i znacznie zniszczona przez ogień. W 2014 r. stała zamknięta i nieczynna, stojąca obok budka policyjna była pusta – cerkiew najwidoczniej nie jest już ochraniana. Ale okazała świątynia wygląda dziś naprawdę posępnie…

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Kosowo, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej w Prizrenie

Wszystkie cztery obiekty z listy UNESCO da się w Kosowie zobaczyć podczas dwudniowej objazdówki po tym kraju. Tylko jeden z nich – monaster w Gracanicy – nie ucierpiał w wyniku wojny w Kosowie lub nie był atakowany i chroniony przez KFOR. Są unikalnym zabytkami, a przede wszystkim bardzo ważnymi dla Serbów miejscami, choć dziś znajdują się w wyniku zakrętów historii najnowszej na terenie innego państwa. Jeśli będziecie w Kosowie, zachęcamy do ich zobaczenia – to naprawdę kawał historii Bałkanów. A następnym wpisie będzie ciąg dalszy drogi do Prizrenu na południu Kosowa.

Pełna galeria zdjęć zabytków z listy UNESCO w Kosowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Wjeżdżamy do Kosowa. Na początek Gračanica i starożytna Ulpiana

Przyszedł wreszcie ten czas, kiedy dane nam było wjechać do najmłodszego i chyba jednego z najmniej turystycznych krajów Europy – Kosowa. Co zastaliśmy wewnątrz ? Na początek poczytajcie o dwóch historycznych miejscach w okolicach stolicy kraju – Prisztiny.

Tour de Europe 2014, dzień 13 (poprzedni wpis: Prisztina nocą). Na tę chwilę czekaliśmy przez całą podróż – wjazd do Kosowa był kulminacyjnym momentem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. Choć w jej czasie po raz pierwszy wjechaliśmy także do Rumunii czy Macedonii, to właśnie wizja odwiedzenia Kosowa wzbudzała w nas największe emocje. Wszak to wciąż kraj raczej pomijany w podróżach turystycznych, otoczony mgiełką niepewności i tajemniczości, ale, co ważne, coraz mniej mgiełką niebezpieczeństwa. Kraj wciąż wzbudzający duże emocje, szczególnie gdy sprawa dotyka historii i teraźniejszości Kosowa, i to nie tylko wśród Serbów i Albańczyków, tych najbardziej zainteresowanych.

Granicę Macedonii i Kosowa przekraczaliśmy w miejscowości Hani i Elezit, praktycznie bez żadnej kolejki, byliśmy drudzy do kontroli granicznej. Warto pamiętać, że Kosowo nie jest objęte żadnym ubezpieczeniem komunikacyjnym, nie obowiązuje tu także nawet zielona karta – obowiązkowe jest wykupienie ubezpieczenia na granicy przy wjeździe – w 2014 r. ubezpieczenie takie, na okres 15 dni, kosztowało dla samochodu osobowego 30 EUR – koszty te trzeba brać pod uwagę. Bo jeśli chcecie wjechać do Kosowa z ciekawości, tak na chwilę, to konieczność wykupienia ubezpieczenia może zabić pod względem finansowym sens takiej wycieczki. My mieliśmy spędzić w Kosowie ponad 2 doby i zwiedzić dużą część tego małego kraju, stąd koszt byliśmy w stanie przełknąć.

Wjeżdżamy do Kosowa

Wjeżdżamy do Kosowa

Kosowo, obowiązkowa fotka

Kosowo, obowiązkowa fotka

Gračanica, ulice miasteczka

Gračanica, ulice miasteczka

Gračanica, pomnik Milosa Obilica

Gračanica, pomnik Milosa Obilica

Ubezpieczenie można kupić przed podjechaniem do budki celników, ale można to także zrobić pod odprawieniu się i kontroli paszportowej. Graniczne pieczątki z Kosowa, wbite do paszportu, są niezłą pamiątką z podróży, o czym przekonaliśmy się, gdy odprawiający się przed nami Niemcy głośno domagali się od celnika, by je wbijał.

Z pieczątkami tymi związana też jest bardzo istotna sprawa. Jeżeli nie wjeżdżacie od strony Serbii, to celnik będzie się Was pytał, czy wyjazd planujecie do Serbii czy przez granicę z innym państwem. Jak pewnie wszyscy wiedzą, Serbia nie uznaje Kosowa jako niepodległego państwa, a jako część swojego terytorium. Pieczątka wjazdowa z Kosowa, przy wyjeździe przez granicę z Serbią potrafi stworzyć duże problemy, do nie wpuszczenia na teren Serbii włącznie. Dlatego też celnik pyta – jeżeli chcecie wyjechać przez Serbię, nie wbije Wam pieczątki w paszport, a na osobny druk. Do paszportu wbija tylko, jeśli podacie wyjazdowy kraj inny niż Serbia – byliśmy świadomi problemów i z góry zaplanowaliśmy wyjazd przez Albanię.

Czas chyba na parę słów o historii Kosowa. Mamy świadomość tego, że to temat dla niektórych bardzo emocjonalny – wszak najnowsza historia tego kraju to dość dramatyczne czasy i dramatyczne decyzje. Dlatego też do tego wpisu przygotowywaliśmy się jak rzadko, starając się dotrzeć do jak największej ilości obiektywnych, nie nacechowanych emocjami źródeł. I wedle naszej najlepszej wiedzy na dzień dzisiejszy wygląda to tak:

Pierwszymi zasiedlającymi te tereny byli Illirowie, których gdzieś ok.VI / VII w. zastąpili Słowianie. Za potomków Illirów uznają się Albańczycy, co rodzi implikacje w dzisiejszej sytuacji narodowościowej, ale o tym za chwilę. Serbowie pojawili się w Kosowie mniej więcej w XI w. – wtedy już ludu uznawanego za Albańczyków prawie na tych terenach nie było, stanowił niewielką mniejszość.

Gračanica, mury monasteru

Gračanica, mury monasteru

Gračanica, cerkiew na terenie monasteru

Gračanica, cerkiew na terenie monasteru

Gračanica, monaster

Gračanica, monaster

Gračanica, monaster

Gračanica, monaster

W 1180 r. kraina została oficjalnie przyłączona do Serbii. W XIII w. Peć wybudowano cerkiew Św.Apostołów, która w końcówce tegoż wieku stała się siedzibą serbskiego arcybiskupstwa po tym, jak Tatarzy zniszczyli siedzibę w monasterze Zica. W tym też okresie kilka miast w Kosowie pełniło przechodnią rolę stolic Serbii (nie było wtedy jednej określonej stolicy, władcy rządzili ze swoich pałaców, których mieli kilka). Mimo, że monaster w Zica odbudowano, siedziba arcybiskupstwa pozostała już w kosowskim Peć (do XVI w., potem przeniesiona do Ochrydy).

Kolejne wydarzenie, które zapisało się na stałe w historii Serbii, to bitwa na Kosowskim Polu (1389 r.), wielka narodowa trauma serbów. Bitwę z Turkami serbski książę Lazar przegrał, sam ginąc na polu bitwy (zresztą zginął też turecki sułtan Murad I). Kilkadziesiąt lat później (1455 r.) Turcy ostatecznie opanowali całe terytorium państwa i rozpoczął się bardzo długi okres ich panowania, a zarazem rozpoczął się proces, który przez wieki doprowadził do gruntownej zmiany w demografii Kosowa.

Wtedy to zaczął się czas imigracji Albańczyków na tereny dzisiejszego Kosowa. Albańczyków – muzułmanów, chętnie współpracujących z władzami tureckimi, w przeciwieństwie do Serbów. Kluczowymi momentami były nieudane powstania Serbów przeciwko Turkom, m.in. to w 1690 r., po których, w obawie przed represjami ze strony okupanta, Serbowie masowo emigrowali na północ, np. na Węgry. Na ich miejsce napływali masowo Albańczycy, głównie z północy swojego kraju. Zjawisko to było bardzo duże – dość powiedzieć, że liczbę Serbów, którzy opuścili Kosowo po tym jednym powstaniu określa się na 140 – 200 tys. osób.

Z czasem Turkowie zaczęli faworyzować Albańczyków kosztem Serbów, którzy podlegali coraz większym represjom. Przejmowano Serbom majątki, oddając je Albańczykom, co przyśpieszyło emigrację Serbów i pogłębiło i tak już nie najlepsze już wzajemne stosunki obu nacji w Kosowie. Doszło nawet do tego, że serbskie powstanie na początku XIX w. tłumili w ramach wojska tureckiego głównie żołnierze albańscy. Choć trzeba powiedzieć, że Albańczycy przez wieki też byli podzieleni religijnie – ci chrześcijańscy zawsze byli po stronie Serbów.

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, wczesno-chrześcijańska bazylika

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, wczesno-chrześcijańska bazylika

XIX w. to kolejne represje skierowane na Serbów i kolejne fale emigracji na północ. Gdy wybuchła wojna serbsko-turecka, w odwrotnym kierunku z terenów Serbii uciekali do Kosowa Albańczycy, co wciąż zwiększało ich populację. Wtedy też powstała Liga Albańska, mająca na celu utrzymanie dominacji Albańczyków m.in. właśnie w Kosowie i obronę tych ziem przed Serbami.

Na początku XX w. Albańczycy byli już w Kosowie większością, ale po I wojnie bałkańskiej teren Kosowa po wiekach niewoli tureckiej powrócił do Serbii, co Albańczycy potraktowali jako okupację, tym bardziej że Serbowie „odwdzięczali” się Albańczykom akcją wysiedleńczą. Przynależność Kosowa nie zmieniła się po I wojnie światowej, ale podczas II wojny światowej okupanci: Włosi, Niemcy i Bułgarzy, znów zaczęli faworyzować Albańczyków.

Po II wojnie światowej Albańczycy stanowili już niemal 3/4 ludności Kosowa, wg historyków głównie „dzięki” dużo większej liczbie rodzących się w albańskich rodzinach dzieci. Po wejściu w skład federacyjnej Jugosławii, Kosowo i jego mieszkańcy zyskali status autonomii, co tylko zwiększyło znaczenie Albańczyków. Aż do śmierci Tity, kiedy to nagle Jugosławia zaczęła się rozpadać, a w Serbii zaczął rodzić się skrajny nacjonalizm. Politycy serbscy rozpoczęli kampanię nacjonalistyczną, co wzmocniło wrogość obu nacji w Kosowie. Albańczycy poczuli się zagrożeni i zaczęli mocno manifestować, a Serbowie bronić swoich praw.

Albańczycy tworzą podziemne władze regionu oraz siły zbrojne, wysuwając pierwsze żądania niezależności Kosowa. Wyzwoleńcza Armia Kosowa rozpoczęła akcje zbrojne wymierzone przeciwko Serbom, na co odpowiedziała tym samym armia jugosłowiańska. Skala przemocy rosła niemal z dnia na dzień i przeradzała się nawet w masakry cywilów – całych rodzin i wsi, po obu stronach. Ze względu na rosnącą przemoc ze strony Serbów, w 1999 r. wkroczyło do akcji NATO, bombardując wojska serbskie i ich instalacje nawet na terenie Serbii.

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, ruiny wież obronnych

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, ruiny wież obronnych

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, ruiny murów obronnych

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, ruiny murów obronnych

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, baptysterium obok ruin bazyliki

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, baptysterium obok ruin bazyliki

Ale gdy tylko udało się uspokoić Serbów, tę samą drogę objęli w Kosowie Albańczycy, którzy siłami UCK (Wyzwoleńczej Armii Kosowa) rozpoczęli czystki na Serbach. Prowadzili także akcję zorganizowanego niszczenia wszelkiego mienia, kojarzącego się z Serbami, głównie klasztorów i cerkwi prawosławnych. Jeszcze w 2004 r. przez Kosowo przeszła kolejna fala pogromów, a kraj uznawany był za bardzo niestabilny (choć jeszcze wtedy formalnie nie był „krajem”).

Mając za sobą poparcie głównie USA i UE, nie mogąc „dogadać się” z Serbią, władze Kosowa jednostronnie ogłosiły w 2008 r. niepodległość, której Serbia nigdy nie uznała. Do dziś USA jako kraj i Bill Clinton osobowo są bardzo poważani w Kosowie. Clinton ma w Prisztinie swój pomnik i ulicę. Warto też wspomnieć, że za plan rozwiązania kryzysu w Kosowie, w 2008 r. ówczesny prezydent Finlandii dostał pokojową Nagrodę Nobla.

I do takiego Kosowa właśnie wjechaliśmy. Nie pytajcie nas o zdanie na temat tego, co działo się i jak powinna wyglądać obecnie sytuacja Kosowa. Z jednej strony konflikt historyczny – to pradawne tereny serbskie (jakby tak nam zabrać powiedzmy Gniezno, Częstochowę i jeszcze… Grunwald), a z drugiej demograficzny – dziś 90% mieszkańców Kosowa to Albańczycy. Obie strony jakieś rację mają i nie da się ich zbić prostymi argumentami, a dodatkowo nie bardzo chcą ze sobą rozmawiać. Jeszcze w 2014 r. wstępu do najważniejszych prawosławnych monasterów, tych wpisanych na listę UNESCO, chronili żołnierze KFOR – aby do nich wejść musieliśmy się legitymować jak na granicy. Także przy cerkwiach np. w Prizrenie stoją budki stanowisk policyjnych (w większości już nie obsadzone, ale nadal stanowiące świadectwo, że jeszcze niedawno musiano cerkwie ochraniać).

Temat Kosowa długo jeszcze będzie budził emocje i jakoś jesteśmy przekonani, że tu jeszcze może być niespokojnie, za dużo tu sprzeczności i spokoju nadal utrzymywanego siłą wojsk międzynarodowych, co pokażemy Wam przy okazji pisania o Kosovskiej Mitrovicy. Nie chcemy i nie będziemy politykować, ale pokazanie historii Kosowa jest niezbędne, żebyście zrozumieli, co za chwilę będziemy Wam pokazywać – bo ta historia najnowsza będzie często na naszych zdjęciach z Kosowa widoczna. No ale my przecież przyjechaliśmy tu by poznać ten kraj jaki jest, no i poszukać miejsc, z jego historią związanych – nie da się od niej uciec.

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Naszym celem była Prisztina, stolica Kosowa. Tam mieliśmy zarezerwowany nocleg. Ale zanim dotoczyliśmy się do Prisztiny, w planie były jeszcze dwa położone blisko siebie, i blisko Prisztiny miejsca. Najpierw pojechaliśmy do jednego z tych miejsc, które dla Serbów są niezwykle ważne – do monasteru Gračanica.

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Wybudowany on został w początkach XIV w. przez serbskiego króla Stefana Milutina w miejscu, gdzie wcześniej stała wczesno-chrześcijańska bazylika z VI w. Cerkiew rozbudowano jeszcze w tym samym wieku, ale z całego klasztoru do czasów dzisiejszych tylko ona przetrwała. Była uszkadzana kilka razy podczas wojen z Turkami, ale odbudowano ją w XVI / XVII w. I znów była niszczona przez Turków w odwecie za powstania serbskie i udział Serbów w wojnach przeciwko Turkom, m.in. w odsieczy wiedeńskiej. Świetność odzyskała dopiero po II wojnie światowej, a od 1999 r. jest siedzibą biskupstwa – będąc od tego czasu i od czasu ogłoszenia niepodległości przez Kosowo głównym ośrodkiem religijnym Serbów w Kosowie.

Jak ważna jest Gračanica dla Serbów ? Ano tak, że w 2000 r. w Trebinje (Bośnia i Hercegowina, ale teren zamieszkały przez Serbów) wybudowano jej kopię – zwiedzaliśmy ją podczas wakacyjnej podróży do Turcji rok wcześniej. Ponoć jest też podobna kopia w amerykańskim Chicago. A oryginalny monaster w Gračanicy wpisany jest, wraz z trzema innymi prawosławnymi miejscami kultu w Kosowie, na listę UNESCO.

Cerkiew w Gračanicy zastajemy jednak podczas remontu wnętrz, nie możemy więc podziwiać bardzo starych fresków, zdobiących jej ściany. Pozostaje nam fotografowanie z zewnątrz i spacer po alejkach monasteru. Oglądamy jeszcze stojący w okolicy murów monasteru (od strony miasta) pomnik Milosa Obilica, wg legend serbskiego wojownika, który zabił sułtana Murada I podczas bitwy na Kosowym Polu. Choć jego imieniem nazywa się w Serbii nawet stadiony, nie ma dowodów na to, że Obilic… naprawdę istniał. Wsiadamy w samochód i udajemy się tuż poza granice dzisiejszej Gračanicy – tu znajdują się pozostałości po starożytnym rzymskim mieście Ulpiana, dość dobrze ukryte wśród pól uprawnych, z których żyje cała okoliczna ludność.

Ulpiana powstała prawdopodobnie jeszcze w czasach Illiryjskich, ok. VII w. p.n.e., o czym świadczą niektóre znaleziska, m.in. grobowce wraz ze szkieletami zmarłych. To dla Albańczyków znacznie podnosi wartość tego miejsca, gdyż uważają się za potomków Illiryjczyków. Ale właściwą Ulpianę założyli gdzieś ok. I w. Rzymianie i to pod ich rządami miasto przeżyło swe najlepsze chwile.

W czasach wczesnego chrześcijaństwa (IV w.) Ulpiana była ważnym ośrodkiem religijnym, wraz z macedońskim Stobi, które zwiedzaliśmy wcześniej tego samego dnia. W tymże IV w. potęgę Ulpiany potwierdzał fakt posiadania tytułu Municipium, drugiej klasy rzymskich miast. Wielkość miasta niech pokażą cyfry – obszar obwarowanego centrum zajmował powierzchnię ok.35 ha, a całego miasta – 120 ha ! Położenie miasta sprzyjało zatrzymywaniu się tu wojsk wędrujących na wyprawy wojenne na północne rewiry cesarstwa – bywali tu więc cesarze rzymscy, m.in. Teodozjusz I.

Kosowo, polska niespodzianka na drodze do Prisztiny

Kosowo, polska niespodzianka na drodze do Prisztiny

Kosowo, wjeżdżamy do Prisztiny

Kosowo, wjeżdżamy do Prisztiny

Kosowo, wjeżdżamy do Prisztiny

Kosowo, wjeżdżamy do Prisztiny

 

Pod koniec V w. miasto zostało zniszczone przez najazd Gotów, a sztukę zniszczenia dokończyło trzęsienie ziemi z 518 r. Ówczesny cesarz Justynian kazał Ulpinę odbudować (zmieniono jej wtedy nazwę na Justiniana Secunda), ale już nie odzyskała dawnej świetności. W VII w. została najechana przez przybywających na ziemie dzisiejszego Kosowa Słowian i zniszczona ponownie. Podobno resztka mieszkańców wyniosła się wtedy z Ulpiny, zakładając dzisiejszą Prisztinę. Prisztina zresztą do dziś przez niektórych potocznie nazywana jest „Ulpiną”.

Kosowskie piwo

Kosowskie piwo

Prace archeologiczne w ruinach Ulpiny nie są zbyt łatwe. Rozpoczęły się w latach 50-tych XX wieku od odkryć nekropolii z grobowcami oraz północnych krańców i murów miasta. Archeolodzy bywają tu raczej bardziej z doskoku niż w trybie ciągłym, za każdym razem ekipa z innego kraju, stąd też prace nie postępują zbyt szybko. Dopieor w 2010 r. wykopaliska rozpoczęły się na większą skalę. Na dziś odkryto trzy niewielkie stanowiska – wczesno-chrześcijańską bazylikę (IV – V w.) wraz z baptysterium, północne obwarowania i ruiny wież obronnych oraz nekropolię, znajdującą się poza murami Ulpiny.

Wśród znalezisk wykopanych tutaj są ceramika i złota biżuteria, eksponowane dziś w Muzeum Kosowa w Prisztinie. Najtrudniejszym elementem dla władz jest sama własność gruntów – z 120 hektarów powierzchni starożytnej Ulpiny, do władz należy jednie… 1 hektar, reszta to prywatne pola rolników. Co prawda ustanowiono prawo, które zakazuje budowania czegokolwiek nowego na tych terenach, ale nadal pozostają one w prywatnych rękach. W większości niechętnych do sprzedaży.

Na terenie wykopalisk nie ma żadnych tablic informacyjnych. Zresztą, gdyby nie to, że jedno ze stanowisk znajduje się tuż przy drodze przejazdowej, w ogóle ciężko byłoby je znaleźć. Dwa pozostałe są już w głębi, zasłonięte w lecie przez pola kukurydzy. Jakieś prace się tu toczą, o czym świadczą baraki przy północnym nekropolis. Ale późnym popołudniem nie zastaliśmy tam żywej duszy.

Dzień zakończyliśmy dojazdem do Prisztiny, wieczornymi zakupami w sklepie (z obowiązkowym zakupem kosowskiego piwa i wina) oraz nocnym spacerem po centrum stolicy Kosowa – fotki z nocnej Prisztiny już pokazywaliśmy w innym wpisie.

Kosowo to nadal, i nawet w Polsce, emocje

Kosowo to nadal, i nawet w Polsce, emocje

Na koniec dygresja. Powyższe zdjęcie przedstawia napis z garażu, który widzimy z okien naszego domowego balkonu. Napis, który pojawił się na nim gdzieś w 2008 r., gdy Kosowo ogłaszało niepodległość. Nie my go tworzyliśmy, nie jest też absolutnie wyrazem naszych poglądów. Widzimy go codziennie od siedmiu lat. Napis, który codziennie uświadamia nam, jak wielkimi emocjami podszyta jest sprawa Kosowa, także poza jego granicami, także w Polsce, także obok nas.

Ten napis powodował, że do wjazdu do Kosowa przygotowywaliśmy się starannie jak do mało jakiego. Podobnie jak do tego wpisu – włożyliśmy dużo wysiłku, by cały opis niezwykle zagmatwanej historii tego kraju przedstawić maksymalnie bezstronnie. Widzimy w sieci mnóstwo forów, na których dyskusje na temat Kosowa są niezwykle emocjonalne, często wręcz polegające na przechodzeniu od razu do inwektyw po obu stronach. Nie chcemy wkładać kija w mrowisko – i niech tak zostanie. W kolejnym wpisie pokażemy Wam Prisztinę i jej atrakcje w dzień.

Pełna galeria zdjęć z Gračanicy i starożytnej Ulpiany w Kosowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

Macedoński klejnot: Ochryda i okolice

Kolejny dzień wakacyjnej podróży w 2014 r. poświęciliśmy na zwiedzanie perełki Macedonii – Ochrydy. Był to także ostatni dzień dojazdu do Paralia Katerinis w Grecji, gdzie mieliśmy zatrzymać się na nieco ponad tydzień na wakacyjne plażowanie.

Tour de Europe, dzień 5 (poprzedni wpis: Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy). Ostatni dzień naszej podróży na wakacyjny odpoczynek na wybrzeżu Grecji spędziliśmy na zwiedzaniu Ochrydy – przepięknego miasteczka, położonego na południowym zachodzie Macedonii. Zobaczyliśmy także nieco atrakcji historycznych, położonych przy brzegu Jeziora Ochrydzkiego po jego macedońskiej stronie.

Ochryda jest miastem niezwykle starym, jeśli chodzi o historię. Ślady bytności człowieka, znalezione w okolicach dzisiejszego miasta pochodzą nawet z wczesnej epoki kamiennej, mniej więcej 6 tysięcy lat przed Chrystusem. Miej więcej tysiąc lat p.n.e. istniało tu znaczące siedlisko ludzkie – dziś w tej okolicy znajduje się lotnisko.

Historię samej Ochrydy rozpoczyna umownie legenda o Kadmusie, mitycznym założycielu i pierwszym królu słynnych greckich Teb, który po wygnaniu z własnego miasta, uciekł właśnie nad Jezioro Ochrydzkie i założył nowe miasto – Lychnidos, czyli dzisiejszą Ochrydę.

Ochryda, promenada nad jeziorem

Ochryda, promenada nad jeziorem

Ochryda, panorama starej części miasta

Ochryda, panorama starej części miasta

Ochryda, kościół NMP Bolnicka

Ochryda, kościół NMP Bolnicka

Ochryda, kościół św.Mikołaja Gerakomia

Ochryda, kościół św.Mikołaja Gerakomia

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, kościół św.Sofia

Co do faktów stricte historycznych – na pewno w IV w. p.n.e. Lychnidos dostało się we władanie Macedończyków, a w połowie II w. p.n.e. zostało podbite przez Rzymian. Było ważnym punktem Imperium – Rzymianie poprowadzili przez Lychnidos słynną Via Egnatia – drogę łączącą dzisiejsze albańskie Durres z Salonikami i Konstantynopolem. Chrześcijaństwo szybko zadomowiło się w mieście – już w V w. Lychnidos było siedzibą biskupstwa, a pozostałości wczesno-chrześcijańskich budowli są widoczne w Ochrydzie do dziś.

Pod koniec IX w. pojawia się w historii miasta kilka ważnych faktów. Przede wszystkim w dokumentach z 879 r. po raz pierwszy pojawia się obecna nazwa – Ochryda. Krótko potem do Ochrydy przybywają dwaj misjonarze, dziś święci – św.Kliment i św.Naum, rozpoczynając czas świetności miasta jako ośrodka literackiego, piśmienniczego i kulturalnego. Powstaje wtedy pierwsza szkoła, otwarta w klasztorze św.Pantalejmona, również wybudowanym pod koniec IX w. Św.Klimenta uważa się dziś za twórcę cyrylicy – alfabetu używanego do dziś w wielu krajach, m.in. Rosji, Bułgarii, Serbii czy Macedonii.

Szczyt glorii Ochrydy przypadł na czasy pierwszego państwa bułgarskiego (X / XI w.), kiedy to miasto było jego stolicą. Od początków XI w. władzę przejęło Bizancjum, a wpływy Ochrydy wciąż były ogromne, szczególnie pozycja miejscowych dostojników kościelnych. Aż do zdobycia miasta przez Turków (1395 r.) biskupstwo Ochryda posiadało ogromne wpływy i rozciągało się na ogromne terytoria.

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, widok spod kościoła św.Sofia

Ochryda, widok spod kościoła św.Sofia

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół Narodzenia NMP i św.Petka

Ochryda, kościół Narodzenia NMP i św.Petka

Turcy, choć początkowo wspierali biskupów z Ochrydy, zmienili swe nastawienie po powstaniu Skanderberga, dziś bohatera narodowego Albanii. Zlikwidowali nawet miejscowe biskupstwo, ale nawet pomimo tego, o dziwo zachowały się do dziś piękne bizantyjskie kościoły, których Osmanie nie zburzyli, a przekształcili w meczety.

Po wyzwoleniu z niewoli tureckiej, w 1912 r. Ochryda weszła w skład Serbii, ale na bardzo krótko. W czasie obu wojen światowych była kontrolowana przez Bułgarów, pomiędzy wojnami i po drugiej z nich weszła w skład Jugosławii, a od uzyskania przez Macedonię niepodległości weszła w jej skład.

Dzisiejsza Ochryda żyje przede wszystkim z turystyki – i nic w tym dziwnego, ma bowiem to miasto wszystko, by przyciągać turystów z całego świata. Przede wszystkim leży nad pięknym, dużym Jeziorem Ochrydzkim, pełnym miejsc do pływania czy plażowania. Klimat również świetny, a wszystko to okraszone jest ogromem atrakcji historycznych. Legenda mówi, że w średniowieczu w Ochrydzie istniało 365 kościołów, co jest możliwe ze względu na ówczesną potęgę miejscowych biskupów. I choć zachowało się ich do dziś znacznie mniej, to jednak wszystkie stanowią perełki historyczne. Nie brak tu również pozostałości starszych, z czasów antycznych, np. ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki czy antyczny (jeszcze z czasów greckich, przed Rzymianami) teatr. Wszystko to składa się dziś na nadzwyczajną popularność Ochrydy wśród turystów.

Przed zwiedzaniem atrakcji Ochrydy (po nim też) warto przejść się promenadą, idącą wzdłuż brzegu jeziora. To idealne miejsce na spacer, także wieczorny – ale wieczorem jest po prostu pełna turystów. Jest też wtedy głośna – pełna tłocznych knajpek i sprzedawców wszystkiego. Tak czy siak, promenada punktem obowiązkowym jest i basta.

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

A co warto przede wszystkim w Ochrydzie zobaczyć ? Poniżej spis ważniejszych atrakcji, które odwiedziliśmy podczas kilkugodzinnej wyprawy uliczkami i ścieżkami miasta. Tak, także ścieżkami, bo gdzieniegdzie dojście prowadziło laskiem, leśną ścieżką. I jeszcze jedno – w sezonie wakacyjnym bywa tu gorąco – zapamiętaliśmy z Ochrydy potworny upał, na jaki trafiliśmy. To utrudnia nieco poruszanie się po położonym jednak na terenie pnącym się pod górę miasteczku, z licznym schodami. Warto mieć ze sobą zapas picia.

Zabytki antyczne:

  • grecki teatr, jedyny tego typu w Macedonii (pozostałe to późniejsze teatry rzymskie), wybudowany ok.200 r. p.n.e. Nieznana jest jego pojemność, gdyż zachowała się jedynie dolna część widowni. W czasach rzymski odbywały się tu walki gladiatorów oraz egzekucje chrześcijan;
  • ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki, kolejne po teatrze pozostałości po antycznym Lychnidos. Bazylika pochodzi prawdopodobnie z V w., zachowały się w niej w dość dobrym stanie liczne mozaiki. Bazylika nosiła prawdopodobnie imię św.Pawła, który nauczał w Lychnidos w I w. Ruiny znajdują się tuż obok odrestaurowanego monasteru św.Pantelejmona, obok nich znaleziono także dawne baptysterium z IV-VI wieku, z zachowanymi bogatymi mozaikami, w tym znakami swastyk;
Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Zabytki średniowieczne:

  • twierdza cara Samuela, pochodząca z XI w., z czasów gdy Ochryda była stolicą państwa bułgarskiego, rządzonego przez cara Samuela. Stoi na wzgórzu, górującym nad miastem. Do dziś zachowały się potężne mury i kilkanaście wież obronnych. Z murów, po których szczycie można spacerować, rozpościera się piękny widok na miasto i jezioro. Prace archeologiczne potwierdziły, że twierdzę wybudowano w miejscu, gdzie kiedyś stała inna twierdza, pochodząca z IV w. p.n.e., wybudowana prawdopodobnie przez panujących tu wtedy Macedończyków;

Świątynie:

  • kościół św.Mikołaj Bolnicki, z XIV w., drugi człon nazwy pochodzi od nazwy dzielnicy. Freski we wnętrzach pochodzą z czasu budowy świątyni;
  • kościół NMP Bolnicka, pochodzący z pierwszej połowy XIV w. Freski na ścianach pochodzą z całego okresu od XIV do XIX w.;
  • kościół św.Mikołaj Gerakomia, o którym pierwsza wzmianka pochodzi z 1692 r., a obecna bryła budynku – z XIX wieku. Nazwa pochodzi od domu opieki, który znajdował się kiedyś w sąsiedztwie. Ikonostas z połowy XIX w., we wnętrzach znajdują się ikony, pochodzące z od XIV do XIX w.;
  • kościół św.Sofia, jeden z najważniejszych zabytków macedońskiej architektury sakralnej. Istniał prawdopodobnie już w czasach cara Samuela (koniec X w.), odbudowano go w połowie XI wieku. We wnętrzach znajdują się freski pochodzące z okresu odbudowy. Ze względu na świetną akustykę, często odbywają się tu imprezy kulturalne i koncerty muzyki sakralnej i poważnej;
  • kościół Jana Ewangelisty w Kaneo, chyba najbardziej popularny pod względem fotografowania obiekt w Ochrydzie, cudownie położony na skale nad brzegiem jeziora. Nie wiadomo, kiedy został zbudowany, w dokumentach pojawia się po raz pierwszy w 1447 r., ale uważa się, że powstał w XIII wieku;
  • kościół Narodzenia NMP i św.Petka – miniaturowa cerkiew, zbudowana nad brzegiem jeziora poniżej cerkwi Jana w Kaneo, całkiem nowa, bo oddana do użytku w 1993 r.;
  • kościół św.Pantelejmona, wg legendy wybudowany w dzielnicy Plaosnik jeszcze w czasach, gdy przebywał tu św.Kliment. To właśnie tu odbywał on studia nad cyrylicą. Tu też ponoć własnoręcznie zbudował kryptę, w której został potem pochowany w 916 r. Za czasów osmańskich najpierw przekształcony w meczet, a potem zniszczony, odrestaurowany na początku XXI w. Uważany za najważniejszą macedońską świątynię, jest celem pielgrzymek wiernych w okresach świątecznych;
  • kościół NMP Peribleptos („Wszechwiedzącej”), jeden z najważniejszych w Ochrydzie, wybudowany już w 1295 r. przez namiestnika bizantyjskiego. To tu przechowywano relikwie św.Klimenta po tym, jak kościół św.Pantelejmona został przez Turków przekształcony w meczet. Gdy kościół św.Sofia także został meczetem, to Peribleptos został siedzibą archidiecezji. Freski we wnętrzach są jednymi z najstarszych i najważniejszych dzieł sakralnych w Macedonii;
  • kościół św.Konstantyna i Heleny, mała cerkiew, stojąca w sąsiedztwie kościoła Peribleptos, wybudowana w 1477 r. Wezwanie świątyni pochodzi od cara Konstantyna i jego matki, są oni zresztą namalowani na jednym z fresków we wnętrzach. Freski pokrywają całą powierzchnię ścian wewnętrznych kościoła;
  • kościół NMP Celnica. Jedyne informacje jakie o nim znaleźliśmy – budowla, jak i resztki fresków we wnętrzach pochodzą z XIV w. Z jednej ze stron opiera się on o dawne mury miejskie, gdzie odkryto w czasie prac jedną z trzech dawnych bram wjazdowych do Ochrydy;
  • meczet Ali Paszy, stojący w starej dzielnicy Ochrydy, pochodzi z 1573 r. W obrębie terenu meczetu znajduje się także tradycyjny turecki grobowiec, podpisany Pir Mehmet Hayati – nie wiemy kim był ów człowiek.
Ochryda, twierdza cara Samuela, górująca nad miastem

Ochryda, twierdza cara Samuela, górująca nad miastem

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos, widziany z twierdzy cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos, widziany z twierdzy cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos

Ochryda, kościół NMP Peribleptos

Ochryda, kościół św.Konstantyna i Heleny

Ochryda, kościół św.Konstantyna i Heleny

Ochryda, cerkiew św.Dymitra przy kościele św.NMP Peribleptos

Ochryda, cerkiew św.Dymitra przy kościele św.NMP Peribleptos

Atrakcje naturalne:

  • stary platan, rosnący w centrum Ochrydy. Wg legendy zasadził go sam św.Kliment w 967 r. Kiedyś przy nim wykonywano ponoć egzekucje, uznawany jest za najstarsze drzewo w Macedonii;

Ze sporym niesmakiem jednak zwiedzaliśmy świątynie Ochrydy. Ktoś bowiem uczynił sobie z nich źródło zarobku, tworząc bilety wstępu do nich. Już samo biletowanie wstępu do prawosławnej cerkwi jest nieco dziwne, ale nasz zdecydowany wewnętrzny sprzeciw wzbudziło dodatkowe rozróżnienie na Macedończyków i turystów. Wg cennika Macedończyk płacił „tyle”, a turysta „3 razy tyle”. To sprawiło, że czuliśmy się po prostu „cyckani” z pieniędzy – w ramach oporu nie weszliśmy do żadnej ze świątyń z płatnym wstępem.

Wyjeżdżamy z Ochrydy, ale nie opuszczamy jeszcze Macedonii i okolic Jeziora Ochrydzkiego. Okolice miasta są równie bogate w atrakcje turystyczne co sama Ochryda. Kierujemy się na południe, wzdłuż wschodniego brzegu jeziora, w kierunku słynnego monasteru św.Nauma. Zanim jednak do niego dojedziemy, zatrzymujemy się w „Muzeum na wodzie” – rekonstrukcji prehistorycznego siedliska ludzkiego.

Ochryda, meczet Ali Paszy

Ochryda, meczet Ali Paszy

Ochryda, uliczki starego miasta

Ochryda, uliczki starego miasta

Ochryda, kościół NMP Celnica

Ochryda, kościół NMP Celnica

Ochryda, stary platan w centrum miasta

Ochryda, stary platan w centrum miasta

Znajduje się ono między miejscowościami Pesztani i Trpejca, na brzegu Jeziora Ochrydzkiego. Prace archeologiczne udowodniły, że kiedyś istniała tu osada ludzka, usadowiona w domach umieszczonych na platformie nad wodami jeziora, utrzymującej się na ok.10 tysiącach wbitych w dno jeziora drewnianych pali. Osada istniała w czasach ery brązu i żelaza (1200 – 600 r. p.n.e.). Istniały tu co najmniej 24 domostwa, które w ostatnich latach pieczołowicie zrekonstruowano.

Rekonstrukcja jest całkiem „świeża”, zakończono ją w 2010 r. Znajduje się tu także muzeum, w którym oglądać można przedmioty wydobyte z dna jeziora w miejscu, w którym kiedyś stała wioska. Znaleziono tu m.in. narzędzia, noże, ceramikę oraz zwierzęce kości. Niemal obok zrekonstruowanej wioski, na terenie kompleksu muzealnego znajduje się także dawna niewielka rzymska forteca, stanowisko wojskowe z II w., w którym także prace archeologiczne niedawno się zakończyły.

Dojeżdżamy do klasztoru św.Nauma, położonego niemal 30 km na południe od Ochrydy. Tereny sąsiadujące z klasztorem, położone nad samym jeziorem, służą miejscowym i turystom do plażowania – zaiste są tu wymarzone warunki do kąpania się czy opalania. Dużo zieleni i piaszczysty brzeg sprzyjają aktywnemu wypoczynkowi.

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

Klasztor został wybudowany przez św.Nauma w początkach X wieku. Św.Naum był uczniem świętych Cyryla i Metodego i wg legendy współtwórcą cyrylicy. Wkrótce po budowie klasztoru, św.Naum zmarł i został tutaj pochowany. Jego grobowiec wciąż istnieje we wnętrzach klasztornej cerkwi. Macedończycy wierzą, że nawet dziś, przykładając ucho do kamiennego grobowca, można poczuć bicie serca mnicha.

Klasztor był wielokrotnie przebudowywany, większość dziś widocznych malowideł i ikon pochodzi z XVI / XVII w., choć niektóre fragmenty fresków są znacznie starsze. Ikonostas w cerkwi pochodzi z 1711 r. (wstęp do cerkwi znów okazuje się płatny). Atrakcją klasztoru, szczególnie dla dzieciaków, stają się licznie przechadzające się wokół klasztoru… kolorowe pawie.

Kończymy krótką wizytę w klasztorze. Kilkaset metrów przed monasterem skręcamy w boczną uliczkę, zachęceni tabliczką prowadzącą do kolejnego monasteru. To klasztor i cerkiew św.Atanazego, który choć bardzo fotogeniczny, to pozostał dla nas historyczną tajemnicą – nie udało nam się znaleźć nic o jego historii. Czas nas goni, jeszcze tego samego dnia musimy dojechać do greckiego Paralia Katerinis. Wiemy już, że musimy zrezygnować z planowanego zwiedzania macedońskiej Bitoli. Ale że droga do Grecji prowadzi tak, że niemal musimy wrócić do Ochrydy, zahaczamy o jeszcze jedno historyczne miejsce.

Plaża przy monasterze św.Nauma

Plaża przy monasterze św.Nauma

Młoda para przy monasterze św.Nauma

Młoda para przy monasterze św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Pawie przy monasterze św.Nauma

Pawie przy monasterze św.Nauma

Klasztor św.Atanazego przy Jeziorze Ochrydzkim

Klasztor św.Atanazego przy Jeziorze Ochrydzkim

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Przy głównej drodze w okolicach Ochrydy znajdują się pozostałości starej bazyliki oraz nekropolii (odkryto dotąd ponad 100 grobowców),pochodzące z VI-XII w. Tuż obok znajduje się wejście do skalnego kościoła św.Erazma – niestety okazuje się on zamknięty. Stąd prowadzi stroma ścieżka (ale tylko 200 metrów) do położonego wyżej skalnego kościoła św.Katarzyny. Tu już, choćby przez kratę, można zobaczyć wnętrze świątyni, wykute w skale. Czas pochodzenia obu tych kościołów nie jest znany i dość niewiele możemy powiedzieć o ich historii.

Na tym kończy się nasz pobyt w Ochrydzie i nad brzegami Jeziora Ochrydzkiego. W planach mieliśmy sporo więcej atrakcji, niestety niemal jak zwykle okazało się, że nieco przeceniliśmy nasze możliwości i ilość możliwych do zobaczenia miejsc w ciągu jednego dnia. Perspektywa 4-godznnej jazdy nad greckie wybrzeże Morza Egejskiego kazała nam opuścić Macedonię. Ale obiecaliśmy sobie, że tu wrócimy… i wstępnie wygląda na to, że już w 2015 r. nam się to uda :)

Następny wpis będzie już z Grecji. Zaprosimy Was na wizytę w antycznych ruinach miasta Dion.

Pełna galeria zdjęć z Ochrydy i okolic znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy

Większość pierwszego dnia w Macedonii podczas wakacyjnej podróży w 2014 r. spędziliśmy, zwiedzając miasteczka w zachodniej, tej bardziej albańskiej, części kraju. Były m.in. Tetovo, Gostivar czy Debar.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Kanion Matka, rekreacyjna przerwa w zwiedzaniu Macedonii). Pierwszy pełny dzień w Macedonii, po zwiedzaniu Skopje i spacerze wzdłuż kanionu Matka, miał nam upłynąć w drodze do kolejnego miejsca noclegowego, czyli Ochrydy na południu kraju. Jako trasę wybraliśmy sobie drogę wzdłuż zachodniego krańca Macedonii, usłaną małymi miasteczkami i sławnymi monasterami.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tereny dzisiejszej zachodniej Macedonii zamieszkane były już w czasach antycznych. Zarówno Tetovo, Gostivar jak i Debar istniały w czasach Cesarstwa Rzymskiego, pod nazwami odpowiednio: Oaeneum, Draudak i Deborus. Cały region ma bardzo podobną historię – na przełomie X/XI w. wszedł w skład pierwszego państwa Bułgarskiego, następnie rządzili nim Serbowie, a potem wpadł na długie wieki w szpony Imperium Osmańskiego (koniec XIV w.). Cały czas jednak wybuchały powstania i rozruchy przeciwko Turkom, aż w końcu na początku XX w. region wyzwolił się z okowów.

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Ale i wtedy nie było tu spokojnie. Najpierw rządzili Albańczycy, potem Serbowie i Bułgarzy. W końcu region stał się częścią Jugosławii, z przerwą na drugą wojnę światową, kiedy to Włosi stworzyli sobie satelickie państwo albańskie i wcielili zachodnie rejony dzisiejszej Macedonii do tzw. Wielkiej Albanii, całkowicie wtedy od siebie zależnej.

Albańczycy bardzo bronili się przed nadchodzącą komunistyczną Jugosławią, walcząc z jej wojskami nawet po zakończeniu wojny (skąd my to znamy ?). Walki toczyły się w regionie aż do 1948 r., a karą były późniejsze represje, jakie spotkały miejscową albańską ludność. Mimo to, nadal zdarzały się protesty, a nawet żądania przyłączenia tych terenów do innej jugosłowiańskiej republiki – Kosowa, także w dużej części zamieszkanego przez Albańczyków.

Gdy rozpadała się Jugosławia, Albańczycy w zachodniej Macedonii zażądali przyłączenia tych terenów do Albanii, bojkotując referendum, decydujące o odłączeniu się Macedonii od Jugosławii i uzyskaniu przez Macedonię niepodległości. Do dziś region ten jest „sercem” albańskiej ludności w Macedonii, w Tetovie siedziby mają wszystkie najważniejsze partie polityczne, reprezentujące Albańczyków i ich interesy.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, kamienny most

Tetovo, kamienny most

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

O tym, jak bardzo „albańska” etnicznie jest zachodnia Macedonia, najlepiej świadczą liczby. Procent Albańczyków w największych miastach regionu przedstawia się następująco: Tetovo: 55%, Gostivar: 47%, Debar: 75%. Dane pochodzą z 2002 r. i historycznie cały czas „udział” albański rośnie.

Albańska społeczność ma, przynajmniej dla nas, swoją specyfikę i da się ją wyczuć. Już wjeżdżając do Tetova czuliśmy, że jesteśmy w Albanii. Specyficzny klimat ulicy, zatłoczonej, gwarnej, takiej bardziej bazarowej niż miejskiej. I kosmiczne jak na tak małe miasto korki w jego centrum. Umiejętność parkowania wszędzie i jakkolwiek. Prawie w ogóle napisów cyrylicą, za to wszędzie te albańskie.

Nieco ponad 50-tysięczne Tetovo, jak już pisaliśmy wyżej, jest niejako „stolicą” albańskiej mniejszości w Macedonii (choć w samym Tetovie Albańczycy są większością). Miasto słynie przede wszystkim z „malowanego meczetu”, stojącego w centrum starego miasta. Dlaczego „malowany” ? Otóż ten wybudowany w 1438 r. meczet z zewnątrz został dookoła misternie ozdobiony malowidłami o motywach roślinnych i geometrycznych. Równie okazale prezentuje się wewnątrz, gdzie także tradycyjnie stosowane płytki ceramiczne zastąpiono ręcznymi malowidłami ściennymi.

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, do ślubu po albańsku

Tetovo, do ślubu po albańsku

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wieża zegarowa

Gostivar, wieża zegarowa

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Jezioro Mavrovo

Jezioro Mavrovo

Z „malowanym meczetem” w Tetovie wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Nie został on ufundowany, jak to zwykle bywa, przez lokalnego przywódcę lub osobistość, a przez dwie mieszkanki miasta, siostry – Hurshidę i Mensure. Mają one swoje miejsce przy meczecie po dziś dzień – na meczetowym dziedzińcu stoi ich okazały grobowiec. Razem z meczetem w XV w. wybudowano także hamam (łąźnię), znajdujący się po drugiej stronie płynącej obok meczetu rzeczki Pena.

Trzecia warta uwagi budowla w centrum Tetova to kamienny most na Penie, stojący raptem ze 100 m od hamamu. Nikt nie wie, kiedy został zbudowany, ale szacuje się, że był to XV/XVI wiek. Co ciekawe, po jednej ze stron mostu przebiega w Tetovie ulica… Lenina. Czas się tu trochę zatrzymał w miejscu :)

Po Tetovie postanowiliśmy sobie trochę pospacerować. Ale nie po zatłoczonym i wypełnionym samochodami centrum, a po bocznych uliczkach, odchodzących w górę od malowanego meczetu i hamamu. Poszliśmy więc wzdłuż Peny, ciasnymi uliczkami, przyciągani wieżą prawosławnej cerkwi w oddali. I tak, nieco przypadkiem, trafiamy do cerkwi św.Mikołaja, wybudowanej pierwotnie prawdopodobnie już ok.XIV w. (nie zachowały się żadne dokumenty z datą jej budowy, ale wychodzi że zbudowana została jeszcze przez czasami panowania Turków na Bałkanach). Nie wygląda na tak starą, wręcz wygląda na nowiusieńką, a to dlatego, że z pierwotnej cerkwi nic już nie zostało.

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Cerkiew św.Mikołaja wspominana jest w dokumentach z XVII i XVIII w., z adnotacjami o maleńkiej świątyni, z trudem mieszczącej wiernych. Wreszcie w połowie XIX w. zdecydowano się rozbudować cerkiew do znacznie większych rozmiarów. Ale już nieco ponad 20 lat później cerkiew została spalona przez podpalacza, imigranta z Albanii. Odbudowano ją dopiero w pierwszych latach XX wieku, a w latach 90-tych tegoż stulecia cerkiew zyskała nową elewację, przez co kompletnie nie sprawia wrażenia zabytku.

Tuż obok cerkwi św.Mikołaja stoi kolejna cerkiew – św.Petki, wybudowana już w XXI wieku, ale kontynuująca tradycje stojącej tu kiedyś jej poprzedniczki. Wciąż obok można znaleźć miejsce, gdzie pierwotnie stała mała kaplica, służąca także jako kaplica pogrzebowa.

Schodząc z powrotem do centrum mieliśmy okazję zobaczyć codzienne Tetovo, to oddalone od zabytków i nielicznych atrakcji turystycznych miasta. Mieszkańców, uliczne kramy z owocami, czy przybrany do ślubu samochód, sowicie okraszony symbolami albańskimi. Zdecydowanie trafiliśmy do małej, macedońskiej Albanii. Albańczycy bardzo silnie identyfikują się ze swoją ojczyzną, co widać i słychać na każdym kroku. Słabo asymilują się z lokalnymi rdzennymi mieszkańcami (choć do końca nie wiemy, czy to właśnie Albańczycy nie są tu tymi „rdzennymi”), co jako żywo przypomina nam casus Kosowa. I biorąc uwagę, że wszystko to ma miejsce w gorącym jak wulkan rejonie Bałkanów, mamy drobne obawy o spokój tego miejsca w przyszłości… A już teraz Tetovo pod względem poziomu przestępczości, nie licząc stolicy Skopje, jest na czele „rankingu”…

Jedziemy dalej. Zaczynamy czuć presję czasu, wszak musimy jeszcze tego samego dnia dojechać w ludzkiej porze do Ochrydy, rezygnujemy więc z odwiedzenia dużej atrakcji okolic Tetova – monasteru w miejscowości Leszok. Kolejnym celem jest Gostivar, miasto nieco mniejsze od Tetova – ponad 35 tys. mieszkańców. Niestety Gostivar skutecznie zniechęca nas do zwiedzania – miasto jest potwornie zakorkowane w centrum, nie mówiąc o możliwości znalezienia jakiegokolwiek miejsca do zaparkowania samochodu. Tracąc mnóstwo czasu na przejazd przez centrum, największe atrakcje turystyczne fotografujemy w zasadzie z wnętrza samochodu.

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

A te największe atrakcje Gostivaru to wieża zegarowa, wybudowana tu przez osmańskiego namiestnika w 1683 r., meczet Beya Mahala z 1688 r. (nazywany „zegarowym” ze względu na sąsiedztwo z wieżą zegarową) oraz kościół Matki Bożej z 1915 r. – do niedawna jedyny kościół prawosławny w mieście. Wyjeżdżamy z Gostivaru bez większego żalu, nadal kierując się wzdłuż zachodnich krańców Macedonii, na południe.

Po drodze na południe zatrzymujemy się w miejscowości Mavrovi Anovi przy cerkwi św.Cyryla i Metodego, wyglądającej na tle jeziora Mavrovo bardzo widowiskowo, ale niestety nie znajdujemy do dziś żadnych materiałów na temat jej historii – pozostaje więc jedynie dokumentacja fotograficzna.

Wjeżdżamy tym samym na tereny parku narodowego Mavrovo, największego macedońskiego parku narodowego. Jedziemy teraz do jednego z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Macedonii – bigorskiego monasteru św.Jana Chrzciciela, położoneg między Gostivarem a Debarem, w lasach parku narodowego Mavrovo.

Monaster św.Jana Chrzciciela wg legendy powstał ok.1020 r. w miejscu, gdzie znaleziono cudowną ikonę, która przechowywana jest tu do dziś i uchodzi za czyniącą cuda i uzdrowienia. Klasztor został silnie zniszczony w XVI w. przez Turków, swoją siłę odzyskał dopiero w XVIII i XIX wieku, kiedy to go rozbudowano. Do skarbów klasztoru zaliczyć trzeba, oprócz ikony, także ikonostas w cerkwi oraz liczne relikwie, w tym m.in. relikwie Jana Chrzciciela oraz część św.Krzyża. Niestety wszystkie one znajdują się we wnętrzach cerkwi, gdzie nie wolno robić zdjęć.

Rajcica, monaster

Rajcica, monaster

W 2009 roku klasztor uległ tragicznemu pożarowi, w wyniku którego spaliła się znaczna część najstarszych zabudowań. Szybko je odbudowano, ale dziś klasztor wygląda na krystalicznie nowy, nieco odbiegając od naszej wizji historycznego zabytku. Ale i tak warto tu przyjechać, czuć tu mimo wszystko duchy dłuuuuugiej historii.

Debar, pomnik Skanderberga

Debar, pomnik Skanderberga

Kolejne ważne macedońskie miejsce kultu religijnego to Rajcica i znajdująca się tu żeńska część klasztoru św.Jana Chrzciciela. Zbudowany w 1835 r. pod wezwaniem św.Jerzego Zwycięzcy (tego, często przedstawianego podczas walki ze smokiem), znajduje się ok.2 km przed miastem Debar, znany jest głównie z tego, że przechowywane są tu, pochodzące z IV w. relikwie (część kości dłoni) św.Jerzego.

Ostatnim, krótkim przystankiem na drodze do Ochrydy było wspomniane przed chwilą miasto Debar. Debar nie ma w sobie niczego szczególnego poza jednym faktem, niezwykle istotnym dla Albańczyków – to tu urodził się (choć nie wiadomo dokładnie kiedy, na pewno w II poł. XIV w.) Gjon Kastrioti, ojciec Skanderberga, bohatera narodowego Albanii, walczącego w XV w. z Imperium Osmańskim. W 1909 r. w Debarze odbył się albański kongres, który uchwalił po raz pierwszy od czasów panowania osmańskiego legalność używania języka albańskiego oraz istnienie albańskich szkół oraz dużą autonomię Albańczyków wewnątrz Imperium Osmańskiego.

Debar odwiedziliśmy w zasadzie tylko na chwilę, szukając śladów Skanderberga – znaleźliśmy jeden dość szybko – w samym centrum miasta stoi jego okazały pomnik. Zresztą małych popierś innych, głównie albańskich, osobistości z przełomu XIX/XX w. jest w centrum Debaru sporo. Wart zauważenia jest także okazały meczet z sąsiadującą z nim wieżą zegarową na obrzeżach miasta.

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, meczet

Debar, meczet

Zanim zapadł zmrok, zdążyliśmy jeszcze przejechać wzdłuż Jeziora Debarskiego, jednego z większych jezior w Macedonii (aczkolwiek jest to jezioro sztuczne, utworzone po budowie zapory wodnej na rzece Czarny Drin). Trasa jest niezwykle malownicza, a panoramy widoczne nad jeziorem momentami zapierają dech. Wąskie, otoczone zielonymi wzniesieniami, momentami dość szeroko rozlewające się na boki w liczne zatoczki jezioro sprawia, że chce się co chwilę zatrzymywać, by podziwiać widoki.

Resztę drogi do Ochrydy przejechaliśmy już przy zapadającym zmroku, a pod pensjonat w którym mieliśmy nocować – już późnym wieczorem. Zdążyliśmy jeszcze przespacerować się promenadą nad Jeziorem Ochrydzkim (głównie w poszukiwaniu jedzenia, skończyło się na burkach i pizzy). Prawdziwe zwiedzanie Ochrydy i okolic miało nam wypełnić kolejny, ostatni już dzień w drodze do greckiego Paralia Katerinis, w którym to mieliśmy spędzić ponad tydzień na prawdziwych, „stacjonarnych” wakacjach. Atrakcje Ochrydy pokażemy Wam w kolejnym poście.

Pełna galeria zdjęć z zachodniej Macedonii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Kanion Matka, rekreacyjna przerwa w zwiedzaniu Macedonii

W naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. czas było zagłębić się nieco w Macedonię. Po zwiedzaniu stolicy – Skopje, przyszedł czas na atrakcję nieco rekreacyjną – położony kilkanaście kilometrów od Skopje sztucznie utworzony kanion Matka.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Dwa oblicza Skopje). Po kilku godzinach zwiedzania centrum Skopje, wyjeżdżamy z macedońskiej stolicy. Celem jest zabytkowa Ochryda, zamierzamy przejechać do niej nieco „dookoła”, przez całą zachodnią Macedonię. Ale najpierw zaplanowaliśmy sobie przystanek nieco „rekreacyjny” – spacer wzdłuż kanionu Matka, będącego ponoć atrakcją, której nie wolno w Macedonii pominąć.

Kanion Matka, tama na rzece Treska

Kanion Matka, tama na rzece Treska

Kanion Matka jest dziś bardzo popularnym miejscem na jednodniowe wypady dla mieszkańców Skopje. Jest tu sporo miejsc przeznaczonych na odpoczynek na świeżym powietrzu. Kanion jest sztucznym zbiornikiem, powstałym w wyniku budowy tamy na rzece Treska. Od tejże tamy zaczyna się niezwykle widokowa trasa piesza, można też tuż za tamą wykupić wycieczkę łodzią lub pożyczyć kajak. Są też restauracje.

Skały kanionu Matka

Skały kanionu Matka

Kanion Matka słynie też z jaskiń,w tym kilku dostępnych podczas wyprawy łódką, z których jedna (Vrelo) zaliczana jest do najważniejszych naturalnych cudów przyrody na świecie, ze swoimi stalaktytami i dwoma wewnętrznymi jeziorkami. My jednak skupiliśmy się jedynie na pieszej wędrówce ścieżką wzdłuż brzegu kanionu – taki miły przerywnik w codziennym poszukiwaniu zabytków i pamiątek historii podczas całej podróży.

Ale żeby nie było nic o historii – tereny kanionu Matka to także kilka zabytkowych monasterów z długą historią. Dwa najbardziej znane to monaster św.Andrzeja, stojący tuż za tamą, w miejscu do którego dociera każdy oraz monaster św.Mikołaja, usadowiony na wzgórzu na przeciwległym brzegu kanionu, wysoko na wzgórzu – tam już trzeba się specjalnie wybrać i podjąć się niezbyt wymagającej, ale jednak wspinaczki.

Pozostaliśmy, ze względu na ograniczenia czasowe, przy monasterze św.Andrzeja, najstarszym zdaje się na całym terenie dzisiejszego kanionu Matka. Wybudowany został w 1389 r. przez syna serbskiego króla Vukasina, Andrijasa. Wnętrza cerkwi klasztornej zawierają cenne malowidła z czasów średniowiecza.

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka, monaster św.Andrzeja

Kanion Matka, monaster św.Andrzeja

Kanion Matka

Kanion Matka

Kanion Matka jest świetnym miejscem na odpoczynek i relaks. Warto tu spędzić cały dzień, wybierając się na wycieczkę łódką i trekking po wielu ścieżkach, w tym do monasteru św.Mikołaja, skąd rozpościera się świetny widok na kanion. Można też po prostu rozłożyć się na piknik czy poopalać się w wakacyjnym macedońskim skwarze. Nas wzywała zachodnia, bardziej „albańska” część Macedonii – i o niej opowiemy Wam w kolejnym wpisie.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Wilno, największe atrakcje Starego Miasta

Bardzo ciężko jest wybrać kilka atrakcji spośród tego, co oferuje wileńska starówka. Spróbujemy, choć wg nas Stare Miasto w Wilnie po prostu trzeba zobaczyć w całości. Da się, nawet w 24 godziny.

Wilno na weekend. Wilna w planach na ten rok nie było, choć od dłuższego czasu pozostawało w naszych głowach jako to miejsce, gdzie być musimy. Marzyły nam się zresztą wszystkie trzy nadbałtyckie kraje (Litwa, Łotwa i Estonia). O ile dwa ostatnie kraje w tym roku odwiedzimy (tzn. Ryga już była – ale będzie po raz drugi, a w Tallinnie będziemy dosłownie za 2 tygodnie) za sprawą dużej promocji LOT-u jeszcze z przełomu 2013/14, to Wilno pozostało poza naszym zasięgiem – bilety lotnicze do tego miasta z nieznanych nam powodów są po prostu dużo droższe od tych do Rygi czy Tallinna.

Niespodzianka spadła na nas tuż po powrocie z wrześniowej, weekendowej wyprawy do Rygi – Polski Bus „odpalił” połączenie autobusowe do Wilna z Warszawy. Tak, wiemy, że wcześniej konkurencyjne linie do Wilna już jeździły, ale cena powyżej 100 zł za kurs w jedną stronę w połączeniu z 8-9-godzinną podróżą skutecznie nas zniechęcały. Ale jak wpadły nam do koszyka bilety od Polski Bus za nieco ponad… 30 zł za podróż w obie strony, to i długa jazda przestała nam przeszkadzać. W taki oto sposób zostaliśmy „beta-testerami” nowego połączenia – jechaliśmy do Wilna drugiego dnia po uruchomieniu trasy przez Polski Bus, przy okazji niespodziewanie wypełniając podróżą jedyny weekend pomiędzy Rygą, a kolejnym wyjazdem – na włoską Sardynię.

Dodatkowym plusem było niezłe skomunikowanie kursów Warszawa – Wilno i Wilno – Warszawa z autobusami Polskiego Busa z/do Poznania – w kierunku Wilna mieliśmy zaledwie godzinną przesiadkę w stolicy. A w drodze powrotnej zaryzykowaliśmy – autobus z Wilna planowo wraca do Warszawy o godz.23:10, a bilety do Poznania kupiliśmy na ostatni kurs Polskiego Busa – wyjeżdża z Warszawy o… 23:00 :) Liczyliśmy, że kurs z Wilna przyjedzie trochę przed czasem – najczęściej kursy Polskiego Busa na trasie Poznań – Warszawa przyjeżdżają szybciej. No i… przeliczyliśmy się – autobus z Wilna przyjechał punktualnie – na szczęście ten do Poznania wyjechał z opóźnieniem i tym sposobem płynnie (dosłownie – biegiem) przesiedliśmy się po 8-godzinnej podróży z Wilna w 5-godzinną podróż do Poznania :)

Wilno, Górny Zamek i Baszta Giedymina

Wilno, Górny Zamek i Baszta Giedymina

Wilno, Baszta Giedymina

Wilno, Baszta Giedymina

Wilno, Górny Zamek

Wilno, Górny Zamek

Z uwagi na długość podróży autobusem, teoretycznie weekendowy wyjazd do Wilna w praktyce wychodzi jako 24-godzinny pobyt w stolicy Litwy – drugie 24 godziny spędziliśmy w podróży z i do Poznania. Ale za 30 zł… Nocleg zarezerwowaliśmy w hotelu Mikotel na obrzeżach starówki – do słynnej Ostrej Bramy 5 minut piechotą. Jak się ma ograniczony czas na zwiedzanie, to warto szukać blisko – a Mikotel dodatkowo kusi konkurencyjną w Wilnie ceną. Koniec opisu okoliczności wyprawy, teraz wstęp historyczny.

Nikt nie wie, kiedy powstało Wilno. Uznaje się, że pierwszy gród z zamkiem wybudował tu książę Giedymin w XIV w. – wtedy Wilno po raz pierwszy pojawia się w dokumentacji historycznej – zachował się list Giedymina do niemieckich miast, zachęcający do osiedlania się w mieście. I niemal od razu możemy „skręcić” w opowieść o związkach Wilna (i Litwy) z Polską – list Giedymina pochodzi z 1323 r., a już dwa lata później jedna z córek litewskiego księcia zostaje żoną polskiego króla, Kazimierza Wielkiego.

Na tym jednak nie koniec – Kazimierz Wielki nie zostawia potomstwa, władzę po nim na krótko przejmuje w Polsce król węgierski, który z kolei nie pozostawił synów, ale miał kilka córek. „Dogadał” się więc z polską szlachtą, by jedna z nich odziedziczyła po nim tron. I tym sposobem królową została Jadwiga, którą dwa lata później wydano za… wnuka księcia Giedymina – Jagiełłę. Tak tak – za Władysława (takie imię przyjął na chrzcie) Jagiełłę, wtedy już wielkiego księcia litewskiego.

Jagiełło przyjął chrzest, ożenił się z Jadwigą i objął tron polskiego króla, przy okazji jednocząc Litwę z Polską, z bardzo praktycznych powodów – nie dawał już rady w długich wojnach z Krzyżakami i mocno potrzebował sojusznika, którego dzięki takim koneksjom zyskał w Polsce. No i zapisał się w polskiej historii wojną z Krzyżakami i najsłynniejszą bitwą w naszej historii – bitwą pod Grunwaldem, gdzie pomagał mu kuzyn (ich ojcowie byli braćmi, synami Giedymina), wielki książę litewski Witold, który zresztą wycinał Jagielle co chwila „psikusy”, w czasie swojego życia kilkukrotnie zmieniając fronty, walcząc z Krzyżakami przeciwko Jagielle, albo z Jagiełłą przeciwko Krzyżakom. O mało co zresztą książę Witold nie został kolejnym królem Polski – była już przygotowywana koronacja, ale Witoldowi „się zmarło”. Tak to dynastia Jagiellonów zaczęła swoje panowanie, wywodząc się z Wilna właśnie.

Wilno, Ostra Brama

Wilno, Ostra Brama

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Przez całe wieki Wilno silnie związane było z Rzeczpospolitą. Prawa miejskie potwierdził syn Jagiełły, król Kazimierz Jagiellończyk. Stefan Batory w XVI w. położył podwaliny pod tutejszy Uniwersytet, jeden z najstarszych w Europie Wschodniej. Historia związków z Polską zakończyła się wraz ze zniknięciem Polski z mapy w wyniku zaborów w XVIII w. Litwa wraz z Wilnem na krótko wróciła jeszcze w nasze granice w dwudziestoleciu międzywojennym, by potem zostać republiką radziecką, a potem samodzielnym państwem, którego Wilno (ponad pół miliona mieszkańców) jest dziś stolicą. Nadal Polacy stanowią tu dużą grupę narodowościową – co szósty mieszkaniec miasta jest Polakiem. Nic więc dziwnego, że w hotelu czy restauracji bez problemu da się „dogadać” po polsku.

Trudno jest zdecydować, które zabytki starówki w Wilnie są tymi, które warto zobaczyć bardziej niż inne. Czy ważniejsze są te związane ze starą historią miasta, czy te związane z kultem religijnym, czy te związane z Polską i znanymi Polakami, których przez Wilno przewinęło się mnóstwo. Czy może warto postawić na te kulturalne, jak choćby ciekawa sama w sobie „republika Zarzecza”. Poniżej nasza, bardzo subiektywna, lista najciekawszych miejsc w starym Wilnie.

Górny Zamek i Baszta Giedymina

„Źródło” Wilna – to tu miasto powstało. Giedymin wybudował na wzgórzu zamek, a po pożarze odbudował go, już jako murowany, książę Witold. Przetrwał on aż do połowy XVII w. kiedy to został zdobyty podczas rosyjskiego najazdu. Popadł w ruinę, a jedyną pozostałą basztą zainteresowano się dopiero w XIX w. Częściowo zniszczoną, odbudowali Polacy w czasie dwudziestolecia międzywojennego. Dziś „Baszta Giedymina” stanowi obiekt muzealny, a na najwyższym piętrze znajduje się taras widokowy, z którego podziwiać można panoramę miasta.

U stóp wzgórza zamkowego znajduje się „Dolny Zamek”, sąsiadujący z wileńską katedrą, pochodzący z XV w. Był siedzibą wielkich książąt litewskich i rezydencją królów Rzeczypospolitej. Także został zniszczony przez Rosjan, i nigdy nie odbudowany, a wręcz rozebrany. Odbudowę podjęto dopiero w XXI wieku.

Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

To w zasadzie „dwa w jednym”. Od strony zewnętrznej Starego Miasta to jedyny ocalały fragment dawnych miejskich murów obronnych i jedyna ocalała z dziewięciu pierwotnie istniejących bram miejskich, wybudowana na początku XVI w. Od strony wewnętrznej znajduje się kaplica, dobudowana do bramy w końcówce XVII w., pierwotnie drewniana, a od 1712 r. murowana.

We wnętrzach kaplicy znajduje się, uważany za cudowny, obraz Matki Miłosierdzia, zwanej też Matką Boską Ostrobramską. Każdy, kto chodził do szkoły, uczył się kiedyś na pamięć mickiewiczowskiej Inwokacji z Pana Tadeusza: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie !”. Autor nie jest znany, obraz pochodzi na pewno z XVII w. W 1927 r., gdy Wilno powróciło na krótko w granice Polski, odbyła się uroczysta koronacja obrazu – swoją obecnością uświetnili ją m.in. Mościcki i Piłsudski. Obraz ten jest jednym z tych, otoczonych największym kultem. Matkę Boską Ostrobramską wielokrotnie wspominał Jan Paweł II, który zresztą modlił się tu podczas wizyty w Wilnie w 1993 r.

Kościół św.Anny

Bezsprzecznie jeden z najwspanialszych kościołów w Wilnie, niezwykle widowiskowy. Nie jest znana dokładna data budowy, na pewno był to przełom XV / XVI w. – w dokumentacji historycznej pojawił się w 1501 r. Fundatorem był król Aleksander Jagiellończyk, wnuk Jagiełły. Świątynia była kilkukrotnie odbudowywana po pożarach. Legenda głosi, że zachwycał się nią sam Napoleon.

Wilno, kościół św.Anny i stojący za nim kościół Bernardynów

Wilno, kościół św.Anny i stojący za nim kościół Bernardynów

Wilno, kościół św.Anny

Wilno, kościół św.Anny

Kościół św.Anny sąsiaduje z inną świątynią – kościołem Bernardynów, starszym (budowę rozpoczęto w 1469 r.). Kościół ufundował ojciec Aleksandra Jagiellończyka, król Kazimierz Jagiellończyk (czyli syn Jagiełły). Mocno ucierpiał w XVII w. podczas rosyjskiego najazdu, odbudowany z pomocą finansową hetmana Paca, który ufundował również w Wilnie kościół św.Piotra i Pawła, o którym będzie niżej. W XIX w. Rosjanie zamienili klasztor w wojskowe koszary, a po II wojnie światowej świątynię całkowicie zamknięto. Przywrócono jej funkcjonowanie dopiero pod koniec XX w.

Wilno, pomnik A.Mickiewicza obok kościoła św.Anny

Wilno, pomnik A.Mickiewicza obok kościoła św.Anny

„Po sąsiedzku”, obok obu kościołów, stoi spory pomnik naszego wieszcza, Adama Mickiewicza.

Kościół św.Piotra i Pawła

Zrobimy wyjątek, bo kościół ten w zasadzie nie należy do wileńskiej starówki, stoi w odległości dłuższego spaceru od niej. Ze starego miasta, idąc od katedry ulicą Kościuszki dostaniemy się na plac Jana Pawła II, przy którym stoi świątynia. To trzeci z kolei kościół, stojący w tym miejscu – pierwszy, drewniany, stanął tu jeszcze za czasów Władysława Jagiełły. Ten jednak spłonął, a odbudowany, został zniszczony przez Rosjan w połowie XVII w.

Obecny kościół, jak napisaliśmy wyżej, ufundowany został przez hetmana Paca, znamienitego miejscowego magnata. Budowa trwała w latach 60- i 70-tych XVII wieku. Wyjątkowość świątyni poczuć można dopiero wewnątrz, patrząc na zapierające dech w piersiach zdobienia – znajduje się tu ok.2000 rzeźb i sztukaterii, wypełniających ściany i sklepienie. Warto też przyglądnąć się unikatowemu żyrandolowi w kształcie łodzi.

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Fundatora kościoła, uczestnika m.in. bitwy pod Chocimiem pod berłem Jana III Sobieskiego, pochowano w kościele – pod schodami wejściowymi do niego. Tablica z napisem „Tu leży grzesznik” początkowo wmurowana była w schody, ale po trafieniu przez piorun przeniesiono ją na ścianą boczną wejścia. We wnętrzach stał kiedyś zdobyczny turecki bęben spod Chocimia, przeniesiony niedawno do muzeum. Tę świątynię także odwiedził w 1993 r. Jan Paweł II, o czym mówi wbudowana przed kościołem pamiątkowa tablica.

Bazylika Archikatedralna św.Stanisława i św.Władysława

Najważniejsza chrześcijańska świątynia Wilna i całej Litwy, o przebogatej, długiej i barwnej historii. Pierwszą katolicką świątynię wybudowano w tym miejscu prawdopodobnie jeszcze w XIII w., na sto lat przed oficjalnym chrztem Litwy – chrześcijaństwo przyjął wtedy Mendog, ówczesny władca, uważany dziś za pierwszego i jedynego w historii króla Litwy – choć jego koronacja jest jedynie legendą, nie potwierdzoną żadnymi dokumentami.

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna, z prawej kaplica św.Kazimierza

Wilno, bazylika archikatedralna, z prawej kaplica św.Kazimierza

Mendog przyjął chrzest dla chwilowych interesów i szybko nową wiarę porzucił (po ok.10 latach), a świątynię, zbudowaną na poprzednio znajdującym się tu miejscu pogańskich obrządków zburzono – w podziemiach dzisiejszej katedry zachowały się pozostałości po niej.

Wilno, dzwonnica bazyliki archikatedralnej

Wilno, dzwonnica bazyliki archikatedralnej

Ponad 100 lat później, po oficjalnym chrzcie Litwy i Jagiełły, z fundacji tegoż wybudowano kolejną, drewnianą katedrę pod wezwaniem św.Stanisława. Wielokrotnie była później odbudowywana po pożarach, jakie ją trawiły. We wnętrzach katedry pochowano wiele znamienitych osobistości, poczynając od wielkiego księcia Witolda (choć nie wiadomo dokładnie, gdzie znajduje się jego grób) i jego żony. Książę Witold zresztą właśnie tutaj był koronowany na wielkiego księcia litewskiego. Później pochowano tu króla Aleksandra Jagiellończyka – jedynego polskiego władcy, pochowanego na Litwie.

Wilno, pomnik Giedymina obok katedry

Wilno, pomnik Giedymina obok katedry

Następcą Aleksandra Jagiellończyka na tronie został jego brat, Zygmunt I Stary – jego syn, Zygmunt II August w katedrze wileńskiej, potajemnie i bez wiedzy rodziców, wziął ślub ze swoją drugą żoną (pierwsza, Elżbieta, zmarła w wyniku epilepsji w wieku 19 lat i także została pochowana w katedrze w Wilnie), Barbarą Radziwiłłówną. Także i drugą żonę (też przedwcześnie zmarłą w wieku ok.30 lat) króla pochowano w katedrze. Tamte czasy pokazywał słynny lata temu serial TVP – „Królowa Bona”, Barbarę Radziwiłłównę zagrała w nim Anna Dymna.

Na początku XVII w. dobudowano do katedry, ufundowaną przez królów Zygmunta III Wazę i Władysława IV, kaplicę św.Kazimierza, poświęconą pierwszemu litewskiemu świętemu katolickiemu, Kazimierzowi Jagiellończykowi, synowi króla Kazimierza IV Jagiellończyka. Królewicz był bardzo w Wilnie poważany i po śmierci domagano się tu jego kanonizacji. Odbyła się ona jednak dopiero prawie 120 lat po jego śmierci, a niedługo po niej rozpoczęto budowę kaplicy, w której złożono relikwie świętego.

Grobowiec i kosztowności wywieziono z Wilna w połowie XVII w., ratując je przed rabunkiem ze strony najeżdżających miasto Rosjan. Powróciły one w pierwotne miejsce kilkadziesiąt lat później. Kaplica św.Kazimierza połączona była bezpośrednio z Zamkiem Dolnym, co pozwalało rodzinom królewskim na spokojne udawanie się na modlitwę. W 1648 r. w katedrze złożone jeszcze serce króla Władysława IV Wazy (zwłoki króla spoczywają do dziś na krakowskim Wawelu).

Wilno, tablica upamiętniająca fundatorów na kaplicy św.Kazimierza przy katedrze

Wilno, tablica upamiętniająca fundatorów na kaplicy św.Kazimierza przy katedrze

W 1927 r. w katedrze odbyła się uroczystość koronacji obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej. Prace remontowe w katedrze, przeprowadzane po zalaniu ją przez powódź w 1931 r., pozwoliły na odnalezienie grobowców królewskich. By je godnie uczcić, dobudowano wtedy w podziemiach mauzoleum królewskie. Po II wojnie światowej Rosjanie zamknęli świątynię, przekształcając ją początkowo w magazyn, a potem w galerię sztuki. Relikwie św.Kazimierza przeniesiono do kościoła św.Piotra i Pawła. Dopiero w 1989 r. oficjalnie zwrócono świątynię kościołowi, wtedy też relikwie powróciły do katedry.

Przed katedrą znajduje się wolnostojąca dzwonnica (57 m wysokości), także o bogatej przeszłości. Wybudowana na pozostałościach dawnej baszty zamkowej (XIII / XIV w.), była wielokrotnie przebudowywana. W dokumentacji historycznej pojawia się w XVI w. Pozłacane zegary mają tylko jedną wskazówkę, pokazującą godziny. Na Placu Katedralnym znajdziemy jeszcze symboliczny pomnik księcia Giedymina, wskazującego mieczem miejsce, gdzie ma zostać wybudowane miasto – Wilno.

Muzeum A.Mickiewicza

Trochę jak nie u nas – przez krótki czas od zakupu biletów do wyjazdu – zwyczajnie nie byliśmy przygotowani, nie wiedzieliśmy o istnieniu tego miejsca. Trafiliśmy tu całkowicie przypadkiem i z miejsca zapadło nam w pamięć. Pewnie głównie ze względu na opiekuna muzeum, który osobiście nas po nim oprowadził (byliśmy w muzeum sami) i krótko, acz bardzo treściwie poopowiadał o tym, co da się zobaczyć.

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Muzeum mieści się w budynku, w którym w 1822 r. przez kilka miesięcy mieszkał Adam Mickiewicz. Powstało jeszcze w XIX w., przez całe lata opiekował się nim jego założyciel. Zniszczone podczas II wojny światowej, zostało odnowione i powiększone dzięki pomocy kilku znanych osobistości.

W kilku salach znajdziecie eksponaty związane z pobytem Mickiewicza w Wilnie oraz jego przyjaciołom. Znajdują się tu pierwsze wydania niektórych jego dzieł oraz liczny zbiór przekładów na różne języki. Do ważniejszych eksponatów z pewnością zaliczają się: rękopis jednego z wierszy, maska pośmiertna poety czy meble przez niego użytkowane, także te przy których tworzył (m.in. stół, przy którym pisał „Grażynę” – muzeum mieści się w domu, w którym „Grażyna” powstawała).

Opiekun muzeum nakierował nas także na dom, w którym mieszkał w Wilnie Juliusz Słowacki – o jego istnieniu też nie wiedzieliśmy – a znajduje się całkiem niedaleko od muzeum, w sąsiedniej uliczce.

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, maska pośmiertna poety

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, maska pośmiertna poety

Wilno, muzeum A.Mickiewicza

Wilno, muzeum A.Mickiewicza

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, stolik na którym Mickiewicz pisał "Grażynę"

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, stolik na którym Mickiewicz pisał „Grażynę”

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, pierwsze wydanie "Pana Tadeusza"

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, pierwsze wydanie „Pana Tadeusza”

Zaułek Literatów

Krótka, ale niezwykle urokliwa uliczka, także niedaleko Muzeum Adama Mickiewicza. Nazwa ma dwie wersje pochodzenia: albo od znajdujących się tu w XIX w. licznych księgarń i antykwariatów, albo na cześć mieszkającego tu kiedyś Adama Mickiewicza (Mickiewicz często zmieniał w Wilnie miejsce zamieszkania, wg opiekuna muzeum – ze względu na słabe finanse).

Dom, w którym Mickiewicz mieszkał, jest wyraźnie oznaczony tabliczkami. Zamieszkał tu po przyjeździe z Kowna i tu pracował nad II i IV częścią „Dziadów”. Tu też został aresztowany i przeniesiony do klasztoru Bazylianów (niedaleko Ostrej Bramy), gdzie z kolei tworzył III część poematu. Tam też zresztą podobno znajdował się pierwowzór „celi Konrada”, nie zachowany do dziś (zamieniony przez zakonników w apartament).

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów, "ściana literatów"

Wilno, Zaułek Literatów, „ściana literatów”

Wilno, Zaułek Literatów, "ściana literatów"

Wilno, Zaułek Literatów, „ściana literatów”

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wracając do Zaułku Literatów – wyróżnia go jeszcze tzw. „ściana literatów”, projekt wykonany w 2008 r., upamiętniający za pomocą wielu kolorowych tabliczek wmurowanych w ścianę znamienitych artystów, i tych litewskich, i tych z Litwą związanych. Znaleźć więc tu można także m.in. tabliczki upamiętniające Czesława Miłosza czy Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Kościół św.Janów

Wilno, dzwonnica kościoła św.Janów

Wilno, dzwonnica kościoła św.Janów

Ta jedna z najstarszych świątyń w Wilnie (pod wezwaniem św.Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła Ewangelisty) znajduje się przy jednym z końców Zaułku Literatów. Ufundowana została przez samego Jagiełłę w czasach chrztu Litwy, a konsekrowana w 1427 r. W 1571 r. została przekazana Jezuitom, którzy osiem lat później, za zgodą Stefana Batorego otworzyli na terenie posesji słynny Uniwersytet Wileński. Później kościół był kilkukrotnie odbudowywany po pożarach, które go trawiły. W XVIII w. dodano okazałą elewację w stylu rokoko, z której kościół słynie do dziś – nam nie było dane jej zobaczyć, dziedziniec kościelny był niestety zamknięty.

Nie dane nam było także zobaczyć wnętrz, ze względu na trwające w środku nabożeństwo (z zasady staramy się nie przeszkadzać wiernym). A szkoda, bo wnętrza pełne są akcentów polskich – po czasie zaborów kościół ten stał się miejscem patriotycznych spotkań polskich mieszkańców Wilna. Z okresu tego pochodzą znajdujące się we wnętrzach kościelnych pomniki m.in. Adama Mickiewicza czy Tadeusza Kościuszki.

Wilno, kościół św.Janów

Wilno, kościół św.Janów

Po sąsiedzku, przy kościele znajduje się kamienica, na której znajduje się tablica upamiętniająca zamieszkanie w niej w latach 1832-35 przez Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Prawosławny monaster św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Bardzo popularny cel prawosławnych pielgrzymek, ze względu na znajdujące się wewnątrz relikwie trzech wileńskich męczenników za wiarę. Wg zachowanych zapisów, trzema męczennikami byli Antoni, Jan i Eustachy, XIV-wieczni dworzanie litewskiego księcia Olgierda, którzy potajemnie przyjęli chrzest – mówimy o czasach przed oficjalnym chrztem Litwy. Olgierd zażądał od nich porzucenia nowej wiary, a po odmowie powiesił wszystkich.

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Kanonizacja odbyła się już w 1364 r., a relikwie świętych zostały przewiezione do Konstantynopola (dzisiejszy Stambuł), gdzie złożono jest w słynnej Hadze Sofii. W 1609 r. w Wilnie wybudowano prawosławny monaster (klasztor) oraz trochę wcześniej (1597 r.) cerkiew św.Ducha. Wtedy też przeniesiono tu relikwie męczenników – początkowo złożono je w podziemiach. Klasztor szybko stał się czołowym, mając pod sobą inne. Tutejsi mnisi wyznaczani byli na przełożonych w innych cerkwiach i monasterach.

Relikwie wileńskich męczenników tylko raz potem opuściły mury cerkwi – w 1915 r., kiedy to w obliczu I wojny światowej mnisi opuścili klasztor, zabierając je do Moskwy. Po II wojnie światowej cerkiew i monaster działały bez przeszkód ze strony władz komunistycznych. Kompleks jest dziś siedzibą prawosławnych biskupów Wilna i całej Litwy. Warto zobaczyć wnętrza cerkwi – są niezwykle pięknie zdobione. A relikwie męczenników wystawione są w głównej nawie cerkwi, w bardzo widocznym miejscu, nie sposób ich pominąć przy zwiedzaniu.

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Jedna z najmniejszych świątyń w starym Wilnie, silnie wkomponowana w rząd kamienic przy ulicy Dominikańskiej, pozostająca nieco w cieniu pobliskiego, tradycyjnie polskiego, kościoła św.Ducha. Z tymże kościołem łączy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego zresztą niezbyt miła historia, ale o tym za chwilę.

Pierwotnie znajdujący się tu kościół św.Trójcy wybudowano w XVI wieku z fundacji ówczesnego zarządcy miejskiej mennicy, przy wsparciu króla Zygmunta Starego. Obok założono także szpital, a całość wkrótce przekazano Dominikanom z kościoła św.Ducha. Po polskich rozbiorach i szpital i świątynię zamknięto, przerabiając ją później na cerkiew prawosławną. Kościół katolicki odzyskał kościół dopiero w 2004 r. I tu zaczyna się wspomniana historia – historia słynnego obrazu Miłosierdzia Bożego.

Obraz powstał w 1934 r., namalowany wg wskazań siostry zakonnej Faustyny, której Chrystus objawił się w 1931 r., każąc namalować taki właśnie obraz. Częścią obrazu był napis po polsku: „Jezu ufam Tobie”.Zaraz od czasu powstania dzieła, zaczęło ono być otaczane coraz większym kultem wiernych, stając się obiektem modlitw i celem pielgrzymek. Pierwotnie wystawiono go w Ostrej Bramie, później przenoszono do kilku innych świątyń, aż w 1986 r. znalazł swoje miejsce w polskim kościele św.Ducha. Staraniem polskiej wspólnoty został też odrestaurowany.

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

No i w 2005 r. wileński metropolita nakazał przeniesienie obrazu do kościoła św.Trójcy. Polska społeczność mocno sprzeciwiła się temu, ale pomimo to (wg jednych przekazów potajemnie w nocy, w innych siłą w czasie dnia) obraz zdemontowano i przeniesiono w nowe miejsce. Pozbawiono go też integralnej części – polskiego napisu. Mimo protestów znajduje się on tam do dziś, stworzono w tym celu Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w kościele św.Trójcy, o ascetycznym wnętrzu, tak aby nic nie odwracało uwagi wiernych od cudownego obrazu.

Już przed wejściem do świątyni da się odczuć, jak ważne dla Polaków jest to miejsce – stojąc na ulicy przed kościołem w zasadzie nie słyszeliśmy żadnego innego języka poza polskim.

„Poza konkursem”: Republika Zarzecza

Sami nie wiemy jak sklasyfikować tę osobliwość. Stara (pierwsze wzmianki pochodzą z XIV w.), zaniedbana ale urokliwa część Wilna, nieco na wschód od Starego Miasta, mieni się legendarnym statusem niezależnej republiki, co dziś jest bardziej legendą niż rzeczywistością. Przed II wojną światową była dzielnicą żydowską, po niej stała się dzielnicą lekkich obyczajów – jedną z bardziej niebezpiecznych.

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza, symbol dzielnicy - Anioł

Wilno, Republika Zarzecza, symbol dzielnicy – Anioł

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Potem nastały czasy bohemy artystycznej, a Zarzecze (po litewsku „Užupis”) zaczęto porównywać z paryskim Montmartrem. Jest „republiką” artystów, organizowane są to wystawy i przedstawienia. Znaleźć też można jeden zabytkowy kościół św.Bartłomieja Apostoła (XVIII w.). Symbolem Zarzecza jest statua Anioła, wykonana z brązu, ustawiona na głównym placu dzielnicy w 2002 roku.

Wilno, Republika Zarzecza, kościół św.Bartłomieja Apostoła

Wilno, Republika Zarzecza, kościół św.Bartłomieja Apostoła

„Republika” ma własną konstytucję, wywieszoną na jednej z uliczek w wielojęzycznych tłumaczeniach – także po polsku. Podobno ma też hymn, prezydenta, premiera i biskupa :) Nie ma to wielkiego znaczenia, ale po Zarzeczu warto po prostu pospacerować – ta część Wilna ma swój własny, specyficzny klimacik. My na Zarzeczu zjedliśmy kolację w jednej w urokliwych restauracji nad rzeczką Wilenką.

Zwiedzając wileńskie Stare Miasto nie sposób odnieść wrażenia, że połowę budynków stanowią świątynie. Jest ich tu kilkadziesiąt i przeplatają się z równie ważnymi dla nas Polaków tabliczkami upamiętniającymi pobyt tu naszych słynnych rodaków. I tymi dwoma wątkami zajmiemy się w kilku kolejnych wpisach – na początek przewodnik po świątyniach starego Wilna.

Pełna galeria zdjęć największych atrakcji starego Wilna znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wilno

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów - są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.  więcej

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

 

1

Autor:

Kategorie: Litwa, Miasto na weekend, Rok 2014, Wilno

Na południe Gruzji. Safara, Chertwisi i wreszcie skalne miasto Wardzia

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi – średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche – monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu – powrót do Mcchety.

Gruzja 2014, dzień 8 (poprzedni wpis: Z Mcchety do Wardzi. Borżomi i inne atrakcje po drodze). Nocleg pod Achalcyche nad rzeką Mtkwari był chyba najbardziej udanym z pięciu, jakie miałem okazję spędzić w samochodzie w trakcie pobytu w Gruzji. Widowiskowe góry, nieuczęszczana w nocy droga i absolutna cisza (poza szumem rzeki) oraz ciemność i spokój – świat idealny – o ile oczywiście nie boicie się samotności w nieznanym terenie :) Noc minęła szybko i spokojnie, a rano, po szybkiej kontemplacji widoków w świetle dziennym, przyszło ruszyć z powrotem do Achalcyche, by dokończyć zwiedzanie miasta, a przede wszystkim dojechać do monasteru Safara.

W samym Achalcyche ograniczyłem się jedynie do rzutu okiem ponownie na twierdzę Rabati, tym razem z zewnątrz. Po czym pozostało przejechać do centrum miasta i skręcić w oznaczoną drogę do monasteru Safara, znajdującego się na wzgórzu za miastem. Drogowskaz jest bardzo mylący, jeśli chodzi o odległość – pokazuje nieco ponad 10 km drogi, w rzeczywistości jest jej 6 km, aczkolwiek jej jakość jest miejscami bardzo słaba (a na całej długości jest szutrowa, pozbawiona asfaltu) i raczej nie polecam jazdy samochodem osobowym. Terenowym Nissanem jechało się za to bardzo przyjemnie, a trasa jest momentami bardzo widokowa.

Achalcyche, twierdza Rabati

Achalcyche, twierdza Rabati

Monaster Safara

Monaster Safara

Monaster Safara, kościół św.Saby

Monaster Safara, kościół św.Saby

Monaster Safara, kościół św.Saby

Monaster Safara, kościół św.Saby

Monaster Safara powstał w IX / X wieku, ale z tego czasu zachował się jedynie mały kościółek Wniebowzięcia NMP, przylegający dziś do ściany głównego kościoła, pod wezwaniem św.Saby. Tenże główny kościół (przełom XIII / XIV w.), jak i późniejsza historia całego monasteru, silnie związane są z rodziną Dżakeli, panującą w regionie od XIII w. Był to okres, gdy Gruzja była pod panowaniem Mongołów, ale Dżakeli wypracowali sobie sporą niezależność, a monaster Safara był wtedy jedną z najważniejszych świątyń regionu.

Legenda głosi, że kiedy pod koniec XIII w. Sargis I z rodziny Dżakeli zrzekł się tronu na rzecz swojego syna, wstępując do klasztoru jako mnich Saba, jego następca wybudował właśnie kościół św.Saby, główną świątynię monasteru Safara. Dumą monasteru są freski, zachowane we wnętrzach kościoła św.Saby, uchodzące za jedne z najlepiej zachowanych w całej Gruzji. Na jednym z nich można zobaczyć całą rodzinę władców Dżakeli (Sargisa, jego syna i kolejnych dwóch wnuków) w pokłonie przed patronem kościoła. Swiątynię wybudowano nad przepaścią, co powoduje że nie da się z poziomu monasteru zobaczyć jednej z jego ścian.

Na terenie monasteru znajdują się także ruiny pałacu rodziny Dżakeli (w znacznym rozkładzie) oraz dzwonnica, także z początków XIV w., w kryptach pod nią chowano członków rodziny Dżakeli. Klasztor upadł w XVI w., zdobyty przez Turków i stopniowo popadał w ruinę. W czasach komunistycznych urządzano tu artystyczne obozy letnie i dopiero w ostatnich latach XX w. monaster ponownie ożył, do dziś będąc czynnym i zasiedlonym przez niedużą ilość mnichów. Wstęp jest bezpłatny, dozwolone jest robienie zdjęć we wnętrzach kościoła św.Saby.

Droga do monasteru Safara

Droga do monasteru Safara

Droga do monasteru Safara

Droga do monasteru Safara

Gruzini lubią szybko jeździć, zdarzają się więc wypadki...

Gruzini lubią szybko jeździć, zdarzają się więc wypadki…

Droga Achalcyche - Chertwisi

Droga Achalcyche – Chertwisi

Wracam na drogę, prowadzącą z Achalcyche w kierunku Wardzi, przy której urządziłem sobie ostatniej nocy nocleg. Trasa jest niezwykle widokowa, kręta, a zjazd do Wardzi znajduje się w miejscowości Chertwisi (Khertvisi), bardzo rozpoznawalnej ze względu na znajdującą się w niej, stojącą na wysokim wzgórzu twierdzę, tuż przy samej drodze. Zjazd do Wardzi znajduje się tuż przed twierdzą. Obok twierdzy znajduje się mały parking, będący popularnym miejscem przystankowym dla autokarów, wiozących turystów do Wardzi.

Twierdzę Chertwisi uważa się za jedną z najstarszych w całym regionie. Uważa się, że istniała tu już w II w. p.n.e., a wg legendy po raz pierwszy zniszczył ją Aleksander Wielki. Kolejna rozpoznana historia Chertwisi pochodzi z X w., kiedy to na wzgórzu wybudowano kościół, a Chertwisi stało się jednym z najważniejszych ośrodków regionu. Dwie główne wieże (z czterech istniejących) pochodzą z XII w. i wybudowane zostały ponoć przez królową Tamarę. W XIII w. Chertwisi najechali i zniszczyli Mongołowie, a jakiekolwiek znaczenie odzyskała twierdza po przejściu pod panowanie Turków w XVI w. Upadła znów i na stałe po aneksji Gruzji przez Rosję.

W przeszłości twierdza miała dwa sekretne tunele, łączące ją z brzegiem rzeki Mtkwari – jeden przeznaczony był do transportu wody, drugi zaś do komunikacji na zewnątrz w razie oblężenia. Dziś na twierdzę można bez problemu dostać się wąską ścieżką od strony parkingu, na stromych zboczach przed wejściem pasą się miejscowe krowy. Wnętrza znajdują się w ruinie, a wstęp jest oczywiście bezpłatny.

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Twierdza Chertwisi

Wiszący most w Chertwisi

Wiszący most w Chertwisi

Wiszący most w Chertwisi

Wiszący most w Chertwisi

Jest i krótki filmik ze spaceru mostem:

 

W poprzednim wpisie pisałem już o masie widowiskowych wiszących mostków, przerzuconych na trasie Borżomi – Wardzia nad rzeką Mtkwari – i o tym, że miałem wielką ochotę przespacerować się jednym z nich. I właśnie w Chertwisi nadarzyła się ku temu okazja – jeden z takich mostków wisi tuż obok parkingu pod twierdzą, będąc drugą, po twierdzy, atrakcją dla turystów wysypujących się z autokarów na parkingu. Powiedziałbym nawet, że większą od twierdzy, bo na twierdzę nikt się nie wybierał, a po mostku spacerowali wszyscy. Wrażenie jest niezapomniane, bo mostek nie dość że chybotliwy, to jeszcze miejscami dziurawy lub niezbyt dokładnie łatany. Warto przeprawić się nim na drugą stronę rzeki.

Z Chertwisi pozostało już raptem ok.15 km do Wardzi, ale po drodze, już przed samą Wardzią (jakieś 2 km przed) warto spojrzeć na wysokie wzgórze nad drogą, za rzeką Mtkwari – stoi tam stara, będąca dziś w ruinie twierdza Tmogvi. Nie jest znana data jej budowy, w dokumentach historycznych pojawia się w IX / X w., ale prawdopodobnie istniała już w VII w. Na początku drugie tysiąclecia była jedną z najważniejszych twierdz w regionie, a jej usytuowanie na wysokim na 150 m skalnym wzgórzu sprawiało, że skutecznie opierała się przez wieki licznym najazdom Arabów. Została pokonana w 1088 / 1089 r. przez… trzęsienie ziemi, które istotnie ją zniszczyło.

Na dole pod twierdzą znajdowało się kiedyś miasto Tmogvi, po którym zachowało się nieco pozostałości w ruinach i resztki mostów. Górna i dolna część były ponoć połączone sekretnym tunelem. Dziś z twierdzy pozostały ruiny kilku budynków, łaźni i kościołów oraz mury, kiedyś wysokie na 3 metry. Twierdza w Tmogvi jest dziś popularnym celem turystycznym, znajdującym sie w programach wycieczek do Wardzi (można z niej dość do twierdzy pieszo).

Twierdza Tmogvi

Twierdza Tmogvi

Droga do Wardzi

Droga do Wardzi

Droga do Wardzi

Droga do Wardzi

Jest i Wardzia

Jest i Wardzia

Dojeżdżamy do Wardzi – już po wjechaniu na teren miejscowości można przystanąć na sporym ziemnym parkingu, z którego rozciąga się panoramiczny widok na skalne miasto po drugiej stronie rzeki. Dojazd do ruin jest dobrze oznaczony i nie sposób nie trafić. Przed wejściem znajduje się duży, bezpłatny parking dla turystów. Wejście znajduje się niemal na poziomie rzeki (wstęp jest płatny 3 GEL) – do skalnego miasta prowadzi betonowa droga, dość stroma i męcząca w upale, aczkolwiek względnie krótka.

Wardzia to jednak nie pierwsze skalne osiedle tutaj – wcześniej istniało tu, już od X wieku, Ananauri (nie mylić z Ananuri przy Gruzińskiej Drodze Wojennej). I to właśnie jaskinie z czasów Ananauri rozpoczynają szlak turystyczny w Wardzi – to te, znajdujące się przed dzwonnicą, stanowiącą wejście do skalnego miasta. Skalne miasto, początkowo całkowicie schowane w skałach, polecił wybudować gruziński król Jerzy III, początkowo jako obronną fortecę, broniącą rubieży gruzińskich przed atakami ze strony Mongołów i sułtanatów tureckich. Jednak Jerzy III nie dożył ukończenia prac, te kontynuowała jego następczyni, najbardziej ceniona gruzińska królowa, Tamara. To ona ostatecznie zdecydowała o klasztornym charakterze miasta.

Potężny kompleks miał aż 13 poziomów, na których znajdowało się ponad 6 tysięcy skalnych komnat, połączonych systemem tuneli, z własnym systemem doprowadzającym wodę pitną. Wejściami były ukryte tunele, zaczynające się nad rzeką Mtkwari. Centralną częścią kompleksu był kościół Wniebowzięcia NMP, łatwo rozpoznawalny dziś ze względu na widoczny z daleka zewnętrzny portyk. Kościół i freski zdobiące jego wnętrza pochodzą z pierwszej fazy budowy miasta (1184-86).

Wardzia, skalne miasto widziane z parkingu naprzeciwko

Wardzia, skalne miasto widziane z parkingu naprzeciwko

Wardzia, skalne miasto widziane z parkingu naprzeciwko

Wardzia, skalne miasto widziane z parkingu naprzeciwko

Wardzia, skalne miasto, dzwonnica

Wardzia, skalne miasto, dzwonnica

Wardzia, skalne miasto

Wardzia, skalne miasto

Wardzia, skalne miasto

Wardzia, skalne miasto

Skalne miasto w czasie swojej największej świetności liczyło podobno do 50 tysięcy mieszkańców. Niestety przeżyło w swojej pierwotnej formie zaledwie sto lat – w 1283 r. w wyniku trzęsienia ziemi ok.2/3 skały, w której miasto zostało wydrążone, osunęło się w dół, odsłaniając „zawartość” kompleksu i czyniąc ukryte kiedyś w skale jaskinie zewnętrznymi. To dlatego dziś Wardzia nazywana jest „plastrem miodu” – dokładnie tak wygląda.

Po trzęsieniu ziemi w miejscu części jaskiń wybudowano dzwonnicę, dziś będącą „wejściem” turystycznym do skalnego kompleksu. W XIII w. Wardzia stała się symbolem „ochrony chrześcijaństwa”, przez swoje usytuowanie na granicy terenów islamskich. W XV i XVI wieku nastąpiła seria najazdów tureckich i perskich, z których miasto wyszło obronną ręką – aż do 1551 r., kiedy to Persowie w końcu Wardzię zdobyli, doszczętnie plądrując zgromadzone tu skarby i mordując mnichów i ludność. Mnisi powrócili do Wardzi bardzo niedawno, dziś znów można ich zobaczyć na terenie kompleksu, a jego niewielka część jest zamknięta dla zwiedzających i zarezerwowana dla mnichów właśnie. Zakończenie zwiedzania odbywa się przez zejście stromymi schodami, częściowo zakrytymi, które kiedyś stanowiły jeden z tuneli, prowadzących do miasta.

Dla tych, co im mało Wardzi, z parkingu można dojechać „na tył” wzgórza ze skalnym miastem (ok 2 km asfaltowej drogi), gdzie znajduje się żeński klasztor, z niewielkim kościołem. Zakonnice zajmują się uprawą żywności oraz nauczaniem dzieci z pobliskich miejscowości.

Wardzia, skalne miasto, kościół Wniebowzięcia NMP

Wardzia, skalne miasto, kościół Wniebowzięcia NMP

Wardzia, skalne miasto

Wardzia, skalne miasto

Wardzia, skalne miasto, sala królowej Tamary

Wardzia, skalne miasto, sala królowej Tamary

Wardzia, żeński monaster z tyłu skalnego miasta

Wardzia, żeński monaster z tyłu skalnego miasta

Wardzia, żeński monaster z tyłu skalnego miasta

Wardzia, żeński monaster z tyłu skalnego miasta

Czas na powrót w rejon Tbilisi – kończy się 5-dniowy czas wypożyczenia mojego Nissana Pathfindera. Przed godziną 16-tą zaczynam „odwrót”, najpierw znaną trasą do Chertwisi, a potem przez Achalkalaki i Ninotsmindę. Przed Achalkalaki chwila postoju przed nietypowym mostem – za most na rzece służy (a raczej służył, bo dziś do użytku już raczej się nie nadaje) tu stary… wagon kolejowy. Ot, taka lokalna ciekawostka. Achalkalaki i Ninotsmindę zaliczam tylko przejazdem, ciekawe jest w nich chyba tylko położenie 20-30 km od granic z Turcją i Armenią – typowa gruzińska prowincja.

Z Ninotsmindy pruję prosto na Tbilisi, drogą momentami położoną na ok. 2000 m n.p.m., aczkolwiek z ukształtowania trasy nie wygląda ona na „wysokogórską” – wiedzie szerokimi, płaskimi terenami wzdłuż kilku jeziorek, przez zapomniane gruzińskie wioski. Wysokie położenie sprawia, że człowiek nie zdaje sobie sprawy, że mijane niewielkie pagórki byłyby w polskich warunkach wysokimi górami – na mapach mają one nawet do 2400 m n.p.m. Wieczorna pora sprawia, że prawie w każdej miejscowości trafiam na stada trzody, wracające z pastwisk – wszystkie gospodarstwa wypasają tu swoje krowy i owce chyba wspólnie, a przy powrocie „rozchodzą” się one z niewielką pomocą właścicieli do własnych zagród. Sprawia to, że często trzeba było „przedzierać” się samochodem przez ogromne stada, maszerujące w poprzek lub wzdłuż (lub tak i tak) drogi.

Nietypowy most przed Achalkalaki

Nietypowy most przed Achalkalaki

Nietypowy most przed Achalkalaki

Nietypowy most przed Achalkalaki

Nietypowy most przed Achalkalaki

Nietypowy most przed Achalkalaki

Droga Ninotsminda - Tbilisi

Droga Ninotsminda – Tbilisi

Droga Ninotsminda - Tbilisi

Droga Ninotsminda – Tbilisi

Droga Ninotsminda - Tbilisi

Droga Ninotsminda – Tbilisi

Ten "pagórek" ma 2400 m n.p.m.

Ten „pagórek” ma 2400 m n.p.m.

Na nocleg wybrałem ponownie położoną o 20 km od Tbilisi Mcchetę. Nie w celu jej ponownego zwiedzenia – po prostu upatrzony wcześniej parking pod katedrą wydał mi się nad wyraz dobry na nocleg i poranny dojazd od wypożyczalni samochodów w Tbilisi. A poza tym pod katedrą zapamiętałem sprzedawców czurczeli – gruzińskiego przysmaku, który zamierzałem zabrać do Polski. I tak też się stało – ok.22-giej byłem już w Mcchecie, ulokowawszy się na parkingu, zająłem się kontestacją zakupionej jeszcze na początku mojej gruzińskiej przygody, w Signagi, buteleczki wypełnionej czaczą :)

Następny dzień, ostatnia pełna doba w Gruzji, miał być wypełniony zwiedzaniem Tbilisi i jego atrakcji, których nie widziałem podczas pierwszego dnia pobytu w stolicy.

Pełna galeria zdjęć ze skalnego miasta Wardzia i jego okolic znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Gruzja 2014

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014