most | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Szkodra, czyli Albania twierdzami stoi

Szkodra, ok.80-tysięczne miasto na północy Albanii, była ostatnim miejscem w tym kraju, odwiedzonym przez nas podczas podróży wakacyjnej w 2014 r. Głównym punktem zwiedzania była okazała twierdza Rozafa.

Tour de Europe 2014, dzień 17 (poprzedni wpis: Na północ Albanii: Lezha, kolejne miejsce kultu Skanderberga). Po całym dniu podróży przez wschodnią i środkową Albanię, od granicy z Kosowem przez m.in. Kruje i Lezhę (w których także oglądaliśmy średniowieczne twierdze), późnym wieczorem dojechaliśmy do Szkodry, położonej przy północnej granicy kraju, która była naszym miejscem noclegowym. Po rozpakowaniu się w hotelu w samym centrum miasta i szybkich zakupach „spożywczych”, zostało nam trochę czasu na wieczorny spacer po centrum.

Centrum Szkodry, w którym znajdują się najważniejsze świątynie miasta (katedry katolicka i prawosławna, główny meczet) oraz pieszy deptak z restauracjami, nie jest zbyt rozległe, więc nocny spacer po jego uliczkach nie zajął nam zbyt wiele czasu. Niestety poza deptakiem, reszta uliczek i obiektów jest w nocy dość słabo oświetlona, stąd „trofea” fotograficzne nie są zbyt bogate. Kilka nocnych zdjęć z centrum Szkodry znajdziecie jednak w galerii, dołączonej do tego wpisu.

Tradycyjnie, tytułem wstępu – trochę historii miasta. Najstarsze ślady bytności człowieka w Szkodrze znaleziono na wzgórzu zamkowym, gdzie dziś stoją pozostałości twierdzy i pochodzą z wczesnej ery brązu, mniej więcej 2 tysiące lat p.n.e. Trochę ponad tysiąc lat później osiedlili się tu Illyrowie, a raczej jeden z ich odłamów – miasto stało się ich stolicą.

Szkodra, Plac Demokracji

Szkodra, Plac Demokracji

Szkodra, Wielki Meczet

Szkodra, Wielki Meczet

Szkodra, kościół Franciszkanów

Szkodra, kościół Franciszkanów

Szkodra, deptak w centrum miasta

Szkodra, deptak w centrum miasta

Szkodra, katedra katolicka

Szkodra, katedra katolicka

W V / IV w. p.n.e. rozpoczęła się budowa pierwszej twierdzy na wzgórzu, a miasto rosło w siłę, bijąc nawet własne monety (III w. p.n.e.). Nazywało się wtedy Scodrinon. Na początku II w. p.n.e. zostało nawet stolicą królestwa Illyrii, ale wkrótce musiało zacząć odpierać ataki nadchodzących Rzymian i ostatecznie w 168 r. p.n.e. uległo, wchodząc w skład Cesarstwa Rzymskiego. Za czasów Dioklecjana (III w.) stało się ważnym ośrodkiem w regionie, w którym przecinały się ważne drogi handlowe.

Ok.XI w. miasto weszło w skład królestwa Zety, krótko (niecały wiek) istniejącego na tych terenach państewka. Pod koniec XIV w. władzę przejęli Wenecjanie, zmieniając nazwę na włoskie Scutari i budując ponownie twierdzę na wzgórzu. W XV w. Szkodra znalazła się w strefie wpływów Skanderberga i razem z innymi miastami (Kruje, Lezha) skutecznie broniła się przed najazdami Turków. Gdy jednak Skanderberg zmarł, już obronić się miasta nie udało – w 1479 r., po 7-miesięcznym oblężeniu przez stutysięczną armię sułtana Mehmeda II Zdobywcy, 1600-osobowy garnizon twierdzy poddał miasto. Turcy zdemolowali miasto, ale powolutku wracało ono do łask, by w XVII w. stać się nawet stolicą sandżaku (jednostki administracyjnej w państwie tureckim).

Gwałtowny rozwój miasta nastąpił na początku XIX w., głównie za sprawą rozwoju handlu. Powstawały liczne zakłady rzemieślnicze, sklepy i bazary. Szkodra liczyła wtedy ok.50 tys. mieszkańców. W połowie XIX w. w mieście utworzono siedzibę arcybiskupią. Wtedy też ze względu na zmianę biegu rzeki (a co za tym idzie warunków obronnych miasta), porzucono twierdzę jako nieprzydatną. Ludność miasta brała aktywny udział w działalności wyzwoleńczej pod koniec XIX w. (Liga Prizreńska) i na początku XX w. (powstanie przeciwko Turkom).

Szkodra, katedra prawosławna

Szkodra, katedra prawosławna

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, uliczki w centrum miasta

Szkodra, meczet Parruca

Szkodra, meczet Parruca

Dziś Szkodra przez wielu turystów uważana jest za esencję Albanii – miejsce, gdzie można poczuć ducha albańskiej tradycji. Generalnie zgadzamy się – ze wszystkich dużych miast albańskich, które widzieliśmy (np. Tirana, Durres czy Saranda), Szkodra wydaje się najbardziej „tradycyjna”, niezbyt skażona turystyką czy nowoczesną zabudową. Choć wydawałoby się, że powinna, skoro leży niedaleko granicy z Czarnogórą – to właśnie do Szkodry wożą turystów biura podróży na wycieczki fakultatywne z Czarnogóry – tych chcących przez chwilę „zażyć” pobytu w Albanii.

Zwiedzanie Szkodry zaczynamy od centrum, wszak mieszkaliśmy praktycznie w środku miasta. Na centralnym Placu Demokracji, bardzo ruchliwym rondzie stoi teatr miejski, otwarty w 1949 r., dziś uważany za drugi pod względem ważności teatr w Albanii. Stąd już dwa kroki do deptaka, nazwanego imieniem Kolë Idromeno, albańskiego malarza i rzeźbiarza z przełomu XIX / XX w., urodzonego właśnie w Szkodrze.

Pośrodku niewielkiego zielonego terenu tuż przy deptaku stoi Wielki Meczet, nowa świątynia, wybudowana w 1995 r. z pieniędzy bogatych Saudyjczyków. Wybudowano go w miejscu starszego meczetu, pochodzącego z czasów osmańskich i nazwanego imieniem Ebu Beker Pashy, znanego obywatela miasta z XVIII w.

W bocznej uliczce stoi kościół Franciszkanów, którego budowa rozpoczęła się jeszcze pod panowaniem tureckim, w 1878 r. Z powodu trudności robionych przez władze, ukończono ją dopiero w 1905 r. Świątynia przeszła bez większego szwanku zawieruchy z początków XX w., aż nadeszły czasy komunistyczne. W 1946 r. podłożono w kościele broń, by dzień później „wpaść” z kontrolą. Pod tym pretekstem Franciszkanów wtrącono do więzienia. Ostatecznie zamknięto kościół w 1967 r. Ponownie otwarto go w 1995 r.

Szkodra, twierdza Rozafa, główne wejście

Szkodra, twierdza Rozafa, główne wejście

Szkodra, twierdza Rozafa, panorama miasta

Szkodra, twierdza Rozafa, panorama miasta

Szkodra, twierdza Rozafa, weneckie wieże obronne

Szkodra, twierdza Rozafa, weneckie wieże obronne

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa, ruiny katedry św.Stefana

Szkodra, twierdza Rozafa, ruiny katedry św.Stefana

Szkodra, twierdza Rozafa

Szkodra, twierdza Rozafa

Mniej więcej 300 m na południowy-wschód stoi kolejna katolicka świątynia, katedra. Zgodę na jej budowę wydał w 1851 r. turecki sułtan, świątynia rozpoczęła działalność kilka lat później. Część pomieszczeń we wnętrzach wymalował na początku XX w. wspomniany już przez nas Kolë Idromeno. Zawieruchy z początku XX w. spowodowały uszkodzenia dzwonnicy, którą odbudowano. W czasach komunistycznych katedrę przekształcono w Pałac Sportu. Ponownie otwarto ją w 1990 r. – to tu odbyła się pierwsza msza w Albanii po upadku komunizmu. W 1993 r. świątynię odwiedził ją papież Jan Paweł II, jego imieniem nazwano też plac obok katedry.

Na deptak wracamy malowniczą uliczką Rruga Ghujadol, gdzie wieczorem królują restauracyjki z muzyką na żywo. Czas na spacer deptakiem z powrotem do Wielkiego Meczetu – na deptaku Kolë Idromeno i wieczorem i w ciągu dnia działa mnóstwo barów i restauracji, to zdecydowanie najbardziej przyjemna uliczka w mieście.

Idziemy w stronę widocznej z daleka, żółtawej dzwonnicy – to katedra prawosławna w Szkodrze, wybudowana w latach 90-tych XX w. Wcześniej w tym miejscu stał pierwszy prawosławny kościół św.Mikołaja, wybudowany w końcówce XVIII w. i zburzony przez komunistów w 1967 r. To właściwie wszystkie atrakcje centrum Szkodry.

Wybraliśmy się jeszcze na przechadzkę ulicą Rruga Studenti na południe od Placu Demokracji. Przy Placu 2 Kwietnia zobaczyć można niewielkie mauzoleum – pomnik ku pamięci 4 ofiar zamieszek z 2 kwietnia 1991 r., kiedy to ludność Szkodry protestowała przeciwko manipulacjom przy pierwszych demokratycznych wyborach w Albanii. Nieopodal placu stoi kolejny meczet – Parruca. Wybudowany został w 2006 r. na miejscu zburzonego przez komunistów, wcześniej stojącego tu meczetu. Kolejny meczet stojący nieco dalej, przy drodze prowadzącej do twierdzy to Haxhi Sheh Shamia, będący częścią kompleksu edukacyjnego (medresy). Nieco przypomina on nam budową i ekspozycją „malowany meczet” z Tetova w Macedonii.

Szkodra, twierdza Rozafa, budynek siedziby dowódcy, dziś Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, budynek siedziby dowódcy, dziś Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Czas na najważniejszą atrakcję Szkodry, czyli twierdzę Rozafa. Z jej powstaniem związana jest legenda o trzech braciach, którzy rozpoczęli jej budowę, ale co wybudowali za dnia, spadało ze skał w nocy. Aby utrzymać budowę, postanowili oni złożyć ofiarę z ludzkiego życia. Wymyślili, że poświęconą jedną ze swoich żon, tę, która następnego dnia jako pierwsza przyniesie posiłek. Los sprawił, że była to Rozafa, żona najmłodszego z nich. Najgorsze w legendzie jest to, że bracia zamurowali ją żywcem z noworodkiem – na jej własną prośbę, z odsłoniętą jedną piersią dla możliwości karmienia oraz wolną prawą ręką do jego trzymania.

To, co dziś pozostało z twierdzy, pochodzi głównie z czasów jej budowy przez Wenecjan, czyli z okresu od końców XIV w. Główne wejście znajduje się od strony wschodniej, da się niemal pod bramę podjechać samochodem, gdzie znajduje się niewielki parking dla samochodów. Ostatnie 200-300 pod górę trzeba podejść pieszo. Odwiedzaliśmy twierdzę w sobotnie południe, stąd dlatego pewnie spotkaliśmy na swej drodze kilka młodych par, udających się na twierdzę na ślubną sesję fotograficzną. Sceneria rzeczywiście wymarzona, bo oprócz widowiskowych ruin, z twierdzy rozpościera się niesamowita panorama na całą okolicę i miasto Szkodra.

Główne wejście to wenecka brama, pochodząca z XV w. Potem idąc wyznaczonym traktem trafiamy na wieżę Balshajt (nazwaną on nazwy rodziny, rządzącej miastem na przełomie XIV / XV w.), z której rozpościera się najlepszy widok na miasto – naprawdę warto na wieżę wejść. Mijając dwie cysterny z XIV w. dochodzimy do chyba najbardziej widowiskowej budowli twierdzy – najstarszej świątyni Szkodry, katedry św.Stefana, wybudowanej w XIII w., w XVI w., po zdobyciu miasta przez Turków, przerobionej na meczet Sułtana Mehmeda Zdobywcy.

Mijając ruiny dawnego tureckiego więzienia (XVI / XVII w.) oraz kolejne cysterny z XIV w., wchodzimy do najważniejszej części zamku – dawnej siedziby dowódcy garnizonu z czasów weneckich (XV w.), w którym to budynku mieści się dziś Muzeum Historyczne. Zanim jednak wejdziemy do środka, zaglądamy jeszcze na zachodni kraniec twierdzy. Znajdziemy tu ruiny tureckiego hamamu (XVI / XVII w.) oraz dawne sekretne wyjście z zamku. Zachodnią część kończy duża wieża obronna z XVIII / XIX w.

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa, Muzeum Historyczne

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, twierdza Rozafa to wdzięczny obiekt dla sesji ślubnych

Szkodra, Ołowiany Meczet poniżej twierdzy Rozafa

Szkodra, Ołowiany Meczet poniżej twierdzy Rozafa

Muzeum Historyczne, znajdujące się w twierdzy, nie ogranicza się do eksponowania historii fortecy. Znajduje się tu wystawa, przedstawiająca historię zarówno twierdzy, jak i miasta i całego regionu – możemy odbyć swoistą podróż w czasie, od okresu rzymskiego, poprzez czasy weneckie, osmańskie, aż po okres walki i odzyskania niepodległości. Oglądnąć można zarówno fragmenty architektoniczne, jak i broń czy naczynia i wyposażenie wnętrz, pochodzące z każdego z tych okresów. Znacząca jest znajdująca się przy wejściu płaskorzeźba, przedstawiająca legendarną Rozafę z dzieckiem na ręku, częściowo zamurowaną.

W obrębie twierdzy znajdują się ruiny wielu innych budynków: pałacu, garnizonu i więzienia tureckiego i kilku kolejnych cystern – jedną z nich odkryli kilka miesięcy przed naszym przybyciem polscy archeologowie. Jest też niewielki odcinek murów obronnych najstarszej „wersji” twierdzy, pochodzących jeszcze z czasów illyryjskich (IV w. p.n.e.).

Schodząc z twierdzy na dół, warto poszukać wzrokiem znajdującego się w dole, od strony wschodniej, Ołowianego Meczetu, kolejnej atrakcji Szkodry. Wybudowano go w końcówce XVIII w., a nazwa pochodzi o materiału, którym pokryto kopułę. Ledwie po 60 latach jego istnienia, w wyniku trzęsienia ziemi (1837 r.) swój bieg zmieniła rzeka Drin, okrążająca twierdzę, zalewając teren dookoła meczetu. Minaret niszczony był kilkukrotnie, ostatecznie runął już po II wojnie światowej, w wyniku uderzenia pioruna. Zamknięty w 1967 r., gdy władze komunistyczne zdelegalizowały wszelkie przejawy religijności, został ponownie otwarty w 1990 r.

Wracamy do samochodu i opuszczamy ostatecznie Szkodrę. Czas jechać dalej, kolejny nocleg mamy nad Boką Kotorską w Czarnogórze, a po drodze plany zwiedzenia kolejnych kilku bardzo ciekawych miejsc. Wracamy drogą do centrum Szkodry, z której wyjeżdżamy w kierunku północno-wschodnim. Mamy bowiem na terenie Albanii jeszcze jeden punkt w planie – w odległej od Szkodry po kilka kilometrów miejscowości Mes chcemy zobaczyć zabytkowy turecki most, będący ozdobą całej okolicy i jedną z bardziej znanych atrakcji turystycznych regionu Szkodry.

Znalezienie mostu nie sprawia problemów po wjechaniu do Mes. Droga, którą jedziemy wije się obok rzeki Kir, na której w centrum miejscowości stoi okazały (108 m długości) kamienny most o charakterystycznej dla osmańskich budowli sylwetce. Wybudowany został ok. 1780 r. przez miejscowego tureckiego paszę i stanowił część wiodącej tędy drogi do Prisztiny (dziś w Kosowie). Po krótkiej sesji fotograficznej mostu, wsiadamy w samochód i opuszczamy granice Albanii – kierujemy się na tereny Czarnogóry. Pierwszym przystankiem będzie stolica tego kraju – Podgorica. To właśnie miasto pokażemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z albańskiej Szkodry znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Prizren, szorstka perełka Kosowa

Prizren bez wątpienia jest turystyczną perełką Kosowa, w którym, jako jedynym, widać tłumy turystów. Powala atmosferą i mnogością zabytków. Ale wrażenia ogólne robią się szorstkie na widok zdewastowanych serbskich kościołów, pamiątki po rozruchach w mieście. Budki policyjne przy nich tylko wzmacniają wątpliwości.

Tour de Europe 2014, dzień 15 (poprzedni wpis: Jedziemy na zachód Kosowa: Pejë, Deçan i Gjakovë). Prizren był drugim naszym miejscem noclegowym w Kosowie. Poprzedni – Prisztina – choć bardzo schludna i europejska, nie powaliła nas na kolana. Co do Prizrenu – jednego byliśmy pewni już przed przyjazdem – jest tam zdecydowanie więcej do zobaczenia, jeśli chodzi o zabytki i atrakcje historyczne.

Do Prizrenu dojechaliśmy przy zapadającym zmroku. Hostel, znajdujący się nieopodal starej części miasta, był pierwszym zaskoczeniem – wypełniony prawie w całości przez międzynarodową grupkę wolontariuszy (na co wskazywały ich koszulki), niestety do dziś nie wiemy, przy jakim projekcie pracowali. Ale było niezwykle głośno. Wiecie, gitary, piwo i tak dalej. Nie jesteśmy jacyś przesadnie wrażliwi na takie miejsca, nie stanowiło więc to dla nas żadnego problemu.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, Prizren

ładowanie mapy - proszę czekać...

Prizren, twierdza: 42.209337, 20.745428
Prizren, kościółek Svete Nedelje: 42.208109, 20.742515
Prizren, cerkiew sv.Spasa: 42.208212, 20.743368
Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy: 42.207664, 20.738427
Prizren, cerkiew św.Mikołaja: 42.208308, 20.739419
Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego: 42.208331, 20.740203
Prizren, plac Szadyrwan: 42.209011, 20.740546
Prizren, Stary Most: 42.209659, 20.739119
Prizren, meczet Sinana Paszy: 42.208955, 20.741308
Prizren, minaret meczetu Arasta: 42.210318, 20.741839
Prizren, meczet Šarac: 42.210513, 20.740975
Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy: 42.210779, 20.741592
Prizren, meczet Emina Paszy: 42.211268, 20.741383
Prizren, meczet Bayrakli: 42.211470, 20.743148
Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej: 42.211451, 20.743239
Prizren, meczet Maksut Paszy: 42.211951, 20.745251
Prizren, meczet Iljaza Kuki: 42.209148, 20.736635
Prizren, Muzeum Archeologiczne: 42.211323, 20.736705
Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej: 42.211534, 20.735841
Prizren, meczet Suzi Celebi: 42.209551, 20.733902

 

Prizren, stary most i twierdza w tle

Prizren, stary most i twierdza w tle

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Drugim zaskoczeniem było wieczorne, „zapoznawcze” wyjście do centrum miasta. Naprawdę nie spodziewaliśmy się gdziekolwiek w Kosowie takich tłumów turystów i spacerowiczów. Oświetlone uliczki i główny plac, mnogość pełnych klientów restauracji, kino letnie nad rzeką Bistrica, całe rodziny spacerujące chodnikiem wzdłuż niej… To nie są rzeczy, których spodziewać się można po kosowskim mieście, które przecież jeszcze całkiem niedawno było areną dantejskich scen. Wyszliśmy na tyle przygotowani, że uzbroiliśmy się tylko w mały kompaktowy aparacik, który niestety nocnych zdjęć nie lubi.

Trochę historii miasta. Prizren zamieszkany było już długo przed Chrystusem, ale pierwsze udokumentowane wzmianki pochodzą z II w., kiedy to miasto istniało w czasach rzymskich pod nazwą Teranda. Po rozpadzie Rzymu, dzisiejsze tereny miasta przeszły we władanie Bizancjum. Około IX w. rozpoczęło się zasiedlanie tych terenów przez ludy słowiańskie.

W XI w. wybuchło bułgarsko-serbskie powstanie przeciwko Bizancjum. Prizren był jedną z jego głównych aren, to tu przywódca powstania, syn serbskiego księcia, został koronowany na cara Bułgarii (Piotr III). Powstanie jednak szybko upadło. Serbowie kilkukrotnie potem usiłowali zdobyć teren Prizrenu, aż udało im się to ostatecznie pod koniec XII w. Na początku XIV w. miasto zostało nawet na kilkadziesiąt lat stolicą ówczesnego państwa serbskiego.

Od połowy XV w., kiedy nastały czasy Imperium Osmańskiego, nastąpiła silna islamizacja miasta – w połowie XIX w. muzułmanie stanowili już 70% mieszkańców. Ale też stał się Prizren silnym ośrodkiem nacjonalistycznym, gdzie prężnie działały organizacje albańskie. W 1878 r. powstała tu Liga Prizreńska, która broniła interesów Albańczyków, gdy upadało Imperium Osmańskie. Miała nawet swoje siły zbrojne, a nawet wywołała powstanie przeciwko Turkom, ale szybko zostało ono stłamszone, a członkowie Ligi zesłani do Azji Mniejszej.

Prizren, kościółek Svete Nedelje na wzgórzu z twierdzą

Prizren, kościółek Svete Nedelje na wzgórzu z twierdzą

Prizren, zrujnowana cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela) na wzgórzu z twierdzą

Prizren, zrujnowana cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela) na wzgórzu z twierdzą

Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Prizren, rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego

Prizren, prawosławna katedra św.Jerzego

Po upadku Imperium Osmańskiego i wojnach bałkańskich, Prizren wszedł w skład Serbii, a po II wojnie światowej – Jugosławii, pomimo ogromnej przewagi ludności albańskiej oraz bliskości z granicą Albanii. Aż nadeszła wojna w Kosowie w 1999 r.. Najpierw pod naporem wojsk serbskich uciekła większość albańskich mieszkańców. Gdy role się obróciły, Albańczycy powrócili, a uciekli Serbowie – nigdy do miasta w większości nie wrócili. Serbowie zdążyli zburzyć historyczną siedzibę Ligi Prizreńskiej (później ją odbudowano).

Prizren, cerkiew św.Mikołaja

Prizren, cerkiew św.Mikołaja

Kiedy w Kosowie ponownie wybuchły zamieszki w 2004 r., Albańczycy totalnie zdemolowali wszystkie prawosławne serbskie świątynie i monastery, nie oszczędzając nawet tych najbardziej historycznych i cennych. Dostało się również resztce serbskich mieszkańców miasta – zniszczono całą ich dzielnicę (Podzamcze), a ludzi wypędzono. Serbska dzielnica i zniszczone kościoły u podnóża twierdzy w Prizrenie straszą do dziś.

Prizren, nasz hostel

Prizren, nasz hostel

Przy tym, co pozostało ze świątyń wystawiono potem ochronę w postaci posterunków policyjnych. Dziś pozostały same budki policyjne – straży już nie ma, ale świątynie nadal stoją w stanie kompletnego zniszczenia, nikt nie jest zainteresowany ich odbudową. Nawet najważniejsza z nich – cerkiew Bogurodzicy Ljeviskiej, wpisana na listę UNESCO, stoi w stanie ruiny.

Dziś Prizren to niemal wyłącznie Albańczycy, z małą domieszką Turków i Romów. Serbów w mieście jest niewiele, raczej mieszkają w małych wioskach w okolicy. Miasto liczy ok. 180 tys. mieszkańców (nie wygląda na tak duże, głównie przez brak wysokiej zabudowy w centrum) i jest drugim co do wielkości miastem Kosowa.

Albańskie miasta są bardzo rozpoznawalne – nawet jeżeli nie leżą w Albanii. Choć może te odwiedzane przez nas w Albanii są bardziej nowoczesne (Szkodra, Tirana), ze szczególnym uwzględnieniem tych leżących nad morzem (Durres, Saranda). Ale te w głębi kraju mają ten sam klimat, co choćby Tetovo (Macedonia) czy Peć (Kosowo). Taki jest też Prizren i jego centrum. Niska, zaniedbana zabudowa, kręte, ciasne uliczki, urokliwe meczety no i to, co wzbudza nasze niekończące się uznanie – widok gęstych instalacji elektrycznych, podwieszonych na słupach ulicznych – albańscy elektrycy są mistrzami w tej sztuce :) W Prizrenie skala jest tylko większa – ale i miasto jest duże.

Prizren, plac Szadyrwan

Prizren, plac Szadyrwan

Prizren, fontanna na placu Szadyrwan

Prizren, fontanna na placu Szadyrwan

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren, stary most

Prizren aspiruje do miana turystycznej perełki Kosowa, i w zasadzie nią jest. Urok ma jednak chropowaty, a nawet szorstki. Klimat w Kosowie niepowtarzalny, masa zabytków i atrakcji do zobaczenia, ale… Jest to ważne „ale”. Na Prizrenie ciąży historia najnowsza i wspomniane już przez nas zamieszki w 2004 r., podczas których albańska ludność miasta zniszczyła wszystkie prawosławne świątyni, dzielnicę serbską i wygoniła nielicznych już wtedy w mieście Serbów. To, co z zabytkowych kościołów pozostało, wzięto pod ochronę policji. Ale nikt tu nie myśli o ich odbudowie – stoją, otoczone płotami i drutami, niedostępne dla zwiedzających. Widok policyjnych budek strażniczych jest dołujący – i wciąż przypomina, że Kosowo nie jest i pewnie długo nie będzie rajem na ziemi. Gdyby nie KFOR, pewnie nawet te resztki „pamiątek” po Serbach zostałyby starte w proch. Nawet wpisanie na listę UNESCO nie powoduje tu dbałości o serbską spuściznę. Cerkiew Bogurodzicy Ljeviskiej jest tego przykładem – i najbardziej chyba zaniedbanym zabytkiem z listy UNESCO, jaki było nam dane zobaczyć.

No to czas opowiedzieć wreszcie o tym, co warto w Prizrenie zobaczyć. Zaczniemy od górującego nad miastem wzgórza, na którym nie byliśmy, choć podobno roztaczają się z niego niesamowite widoki na miasto. My jednak trafiliśmy na deszczowe, zachmurzone niebo i darowaliśmy sobie wspinaczkę.

  • twierdza Prizren – nikt nie wie, kiedy dokładnie została wybudowana. Prace archeologiczne odsłoniły kilka etapów istnienia twierdzy. Najstarsze znaleziska pochodzą z III / IV w., czyli z czasów późnego Rzymu. Twierdza została rozbudowana przez Serbów w XIV w., a obecne kształty przybrała za panowania Imperium Osmańskiego. Obecnie jest z ruinie;
Prizren, minaret meczetu Arasta

Prizren, minaret meczetu Arasta

  • dzielnica Podzamcze (Podkalaja), położona na zboczu wzgórza z twierdzą, kiedyś zamieszkana przez Serbów, zniszczona i opuszczona przez mieszkańców po zamieszkach w 2004 r.;
  • kościółek Svete Nedelje (o ile dobrze wyszukaliśmy,sv.Nedelja to św.Dominika z Nikomedii), wybudowany w 1371 r. Pozostałości po nim znaleziono podczas wykopalisk w 1966 r. Odbudowano go na podstawie pozostałych fragmentów i analogii do świątyń z tamtych czasów. Źródła serbskie mówią o zachowanych w szczątkach freskach, źródła kosowskie nie. W każdym bądź razie świątynię spalono w zamieszkach w 2004 r. Gdy go odnowiono, ponownie w zamieszkach w 2008 r. został uszkodzony, ale znów odnowiony;
  • cerkiew sv.Spasa (Chrystusa Zbawiciela), wybudowana ok.1330 r., krótko później przekazana we władanie mnichom z monasteru św.Archaniołów pod Prizrenem. W XVIII w. przekazano go społeczności wołoskiej, którzy w 1836 r. rozpoczęli (ale nigdy nie dokończyli) rozbudowę świątyni. Niedługo później kościół strawił pożar. Od 1912 r. aż do wybuchu wojny w Kosowie, cerkiew używana była tylko w czasie większych świąt religijnych. We wnętrzach zachowały się freski z XIV w. Albańczycy podpalili ją i poważnie uszkodzili w 2004 r. Dzięki staraniom UNESCO, odbudowano większość ścian i dach, chroniąc tym samym wnętrze. Jeszcze do niedawna dostępu bronili żołnierze KFOR, obecnie da się podobno podejść pod cerkiew, ale jest ona zamknięta dla zwiedzających;
Prizren, meczet Sinana Paszy

Prizren, meczet Sinana Paszy

Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy

Prizren, hamam Gazi Mehmet Paszy

Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej

Prizren, budynek Ligi Prizreńskiej

Prizren, meczet Iljaza Kuki

Prizren, meczet Iljaza Kuki

Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej (lista UNESCO)

Prizren, cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej (lista UNESCO)

Pozostałe historyczne atrakcje Prizrenu umiejscowione są już niżej, na poziomie opływającej wzgórze zamkowe rzeki Bistrica. Wymieniamy je w kolejności naszego zwiedzania:

  • rzymskokatolicka katedra Matki Bożej Nieustającej Pomocy z 1870 r. Wybudowana dla katolickich Albańczyków jeszcze w czasach panowania Imperium Osmańskiego. Nie ucierpiała (bo budowana dla społeczności albańskiej) podczas zamieszek w 2004 r.
  • miniaturowa cerkiew św.Mikołaja, stojąca nieopodal głównego placu miasta, wybudowana w 1332 r., we wnętrzach znajdowały się freski z czasów budowy. W 2004 r. cerkiew została podpalona i zdewastowana (zrobiono z niej składowisko śmieci, wymalowano na ścianach graffiti). Odbudowano ją i oddano do użytku w 2009 r.
Prizren, meczet Emina Paszy

Prizren, meczet Emina Paszy

  • prawosławna katedra św.Jerzego, oddana do użytku w 1887 r., dzwonnicę dobudowano w 1907 r. Jej częścią jest dużo starsza kaplica św.Jerzego, usytuowana z prawej strony wejścia do katedry. Kaplica wybudowana została w XV lub XVI w., na fundamentach wcześniej stojącej tu świątyni (prawdopodobnie z XIV w.). We wnętrzach zachowały się częściowo freski z XVI w.;
Prizren, meczet Šarac

Prizren, meczet Šarac

  • plac Szadyrwan (albański: Shatërvan), centrum turystycznej części miasta, otoczony barami i kafejkami. To tu wieczorami toczy się nocne życie miasta. Na środku placu znajduje się zabytkowa fontanna, od której zapewne pochodzi nazwa placu. Fontanna zbudowana została w XVII w., dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych punktów miasta. Legenda mówi, że jeśli napijesz się z niej wody, na pewno wrócisz do Prizrenu;
  • Stary Most – charakterystyczny, kamienny most na Bistricy. Nikt nie wie, kiedy został wybudowany, po cechach budowli stawia się na XV w. W listopadzie 1979 r. podczas powodzi, most niemal całkowicie się zawalił. Mieszkańcy odbudowali go trzy lata później;
Prizren, meczet Bayrakli

Prizren, meczet Bayrakli

  • meczet Sinana Paszy (1615 r.), stojący niemal na placu Szadyrwan, chyba najbardziej rozpoznawalna budowla miasta. Do jego budowy użyto kamieni ze zniszczonego przez Turków monasteru św.Archaniołów, leżącego 3 km za miastem. Wnętrza wymalowano w XIX w.;
  • minaret meczetu Arasta, jedyna część meczetu, wybudowanego w XVI w., w handlowej dzielnicy Arasta – korzystali z niego głównie kupcy. Pierwotnie meczet miał dwa piętra – dół zajmowały sklepy, górę sala modlitewna. Był w swojej historii wielokrotnie odnawiany, ostatni raz na początku XX w. W 1960 r. komunistyczne jugosłowiańskie władze uznały, że trzeba zmienić krajobraz centrum miasta i wyburzyły całą dzielnicę Arasta wraz z meczetem – pozostawiono jedynie minaret;
  • meczet Šarac, wybudowany w 1531 r., jeden z najstarszych w mieście;
  • hamam Gazi Mehmet Paszy, osmańska łaźnia, wybudowana w 1574 r., z osobnymi pomieszczeniami dla kobiet i mężczyzn. Była częścią większego kompleksu, ufundowanego przez Gazi Mehmeta Paszę (meczet Bayrakli, medresa (szkoła), biblioteka i mauzoleum), ówczesnego tureckiego namiestnika w albańskiej Szkodrze;
  • meczet Emina Paszy, w czasie naszej wizyty w Prizrenie w remoncie. Wybudowany w 1832 r. wraz z medresą, w jego wnętrzach pochowano fundatora, brata ówczesnego gubernatora Prizrenu;
Prizren, meczet Maksut Paszy

Prizren, meczet Maksut Paszy

Prizren, Muzeum Archeologiczne w starym hamamie (w remoncie w 2014 r.)

Prizren, Muzeum Archeologiczne w starym hamamie (w remoncie w 2014 r.)

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

  • meczet Bayrakli, wybudowany w 1561 r., jeden z najbardziej znanych meczetów w Prizrenie, także zawiera grobowiec fundatora. To właśnie tu odbyło się spotkanie założycielskie Ligi Prizreńskiej;
  • budynek Ligi Prizreńskiej, dziś muzeum. Liga była albańską organizacją, mającą dbać o reprezentowanie interesów społeczności albańskiej na niwie międzynarodowej w czasach, gdy powoli upadało Imperium Osmańskie. Powstanie Ligi uznawane jest za pierwszą oznakę przebudzenia nastrojów niepodległościowych w Albanii, choć Liga istniała zaledwie 3 lata i upadła po przegranych walkach z Turkami;
  • meczet Maksut Paszy, stojący nad brzegiem rzeki w lekkim oddaleniu od centrum miasta, wybudowany w XVII w.;
  • meczet Iljaza Kuki, wybudowany w 1543 r., wielokrotnie przebudowywany, ostatni raz pod koniec XIX w.;
  • Muzeum Archeologiczne, mieszczące się w przystosowanym do celów muzealnych tureckim hamamie z XV w., eksponujące kolekcję znalezisk z wykopalisk dookoła miasta. W czasie naszej wizyty w remoncie. Za muzeum stoi wieża zegarowa z połowy XX w.;
Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

Prizren, ulice miasta

  • cerkiew Bogurodzicy Ljeviškiej, z formalnego punktu widzenia najważniejszy zabytek Prizrenu – znajduje się wszak na liście UNESCO. Wybudowana została w początkach XIV w., prawdopodobnie na miejscu wcześniej tu stojącej świątyni z IX w. W czasach osmańskich Turcy przekształcili cerkiew w meczet, zakrywając XIV-wieczne freski warstwą białej farby. Dopiero w połowie XX w. przeprowadzono gruntowną odnowę świątyni. Niestety bardzo ucierpiała ona podczas rozruchów w Kosowie. W 2004 r. została podpalona przez Albańczyków (pomimo tego, że od 1999 r. była pod ochroną KFOR-u) i znacznie zniszczona przez ogień. W 2014 r. stała zamknięta i nieczynna;
  • meczet Suzi Celebi, uznawany za najstarszy w Prizrenie, wybudowany w 1513 r. Grobowce fundatora i jego braci znajdują się na terenie meczetu;

Pozostawiając listę zabytków Prizrenu – po starym mieście warto się po prostu przespacerować. Prizren słynie ze specyficznej, tureckiej atmosfery, ciasnych krętych uliczek z charakterystyczną zabudową. Jest też typowo turecko (i albańsko) nieco chaotyczne – i w zabudowie i w ruchu kołowym.

Po kilkugodzinnym spacerze po atrakcjach Prizrenu nadszedł czas pożegnania z Kosowem. Czas następnego etapu w naszej wakacyjnej podróży, czyli ponownej wizyty w Albanii i nadrobienia tego, czego nie udało się nam zobaczyć w tym kraju podczas podróży rok wcześniej. Ale opowieść o Albanii rozpoczniemy w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z kosowskiego Prizrenu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Koło historii. Kosowe Pole i Kosowska Mitrowica

W drodze z Prisztiny na północ Kosowa zobaczyć można dwa bardzo znaczące dla historii tego państwa miejsca. Kosowe Pole i Kosowską Mitrowicę. Pierwsze z zamierzchłej historii, drugie z ostatnich lat. Oba tak samo znaczące, aczkolwiek w różnym znaczeniu.

Tour de Europe 2014, dzień 14 (poprzedni wpis: Prisztina, miasto jak nie z Kosowa). Wyjeżdżamy z Prisztiny na północ. Kolejny nocleg mamy także w Kosowie, w Prizrenie na południowym-zachodzie kraju, przy granicy z Albanią. Ale zanim wjedziemy do Prizrenu, czeka nas przejazd północną częścią Kosowa. Najpierw chcemy dojechać do Kosowskiej Mitrowicy.

Zanim jednak tam dotrzemy, czekają nas dwa przystanki. Pierwszym jest Gazimestan, nazwa miejsca nic nie mówi. Ale tak naprawdę jesteśmy na Kosowym Polu, miejscu kilku ważnych bitew, w tym jednej najważniejszej. Tej z 1389 r., kiedy to wojska serbskie wraz ze sprzymierzeńcami zmierzyły się tu z armią turecką sułtana Murada I. Bitwa zakończyła się klęską Serbów i śmiercią ich wodza, księcia Lazara – ale zginął także sułtan osmański, zgładzony wg legendy przez Milosa Obilica zatrutym mieczem.

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu, idziemy na górę

Kosowo, Gazimestan, pomnik bitwy na Kosowym Polu, idziemy na górę

Kosowo, Gazimestan, panorama pola bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, panorama pola bitwy na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, turecki grobowiec na Kosowym Polu

Kosowo, Gazimestan, turecki grobowiec na Kosowym Polu

Bitwa na Kosowym Polu jest zresztą u Serbów jedną wielką legendą. Legendą o bohaterstwie, pojednaniu z Bogiem, męczeństwie i wielkiej porażce (to ostatnie nie miało miejsca). Z księcia Lazara i Obilica legenda zrobiła największych bohaterów, stworzyła też zdrajcę, Brankovica, miejscowego władcę, z którego uczyniła tego, który przeszedł na stronę wroga – to też nigdy nie miało miejsca. Bitwa przeszła do historii Serbii jako narodowa trauma – jest dla Serbów równie ważna, co dla nas bitwa pod Grunwaldem – no ale myśmy tę bitwę przynajmniej wygrali.

Kosowo, Gazimestan, "kosowskie przekleństwo" księcia Lazara

Kosowo, Gazimestan, „kosowskie przekleństwo” księcia Lazara

Powszechnie uznaje się przegraną w 1389 r. bitwę za początek panowania tureckiego na terenach serbskich. Prawda to jednak częściowa, bo odbyła się tu nie tak długo później kolejna bitwa z Turkami – w 1448 r. – tak naprawdę dopiero po niej Turkowie rozlali się po całych Bałkanach, rozpoczynając swoje panowanie tutaj przez kolejne prawie 500 lat.

Gazimestan, czyli miejsce bitwy na Kosowym Polu, znajduje się raptem kilka kilometrów na północ od Prisztiny. Nie jest tu trudno trafić, wieżę widać z daleka. Tu pierwszy raz zetknęliśmy się w Kosowie z ochroną. Teren jest ogrodzony i pilnowany przez policjanta, przed wejściem należy zostawić u niego dowód osobisty. To przez całą następną dobę w Kosowie był widok, który napawał smutkiem i burzył radość zwiedzania. Nie odbierał chęci, ale powodował, że cały czas nie potrafiliśmy się pozbyć myśli o tym, co działo się w Kosowie jeszcze kilka lat temu. O tym, że Albańczycy postanowili zniszczyć wszystkie symbole serbskości na terenie Kosowa i chyba myślą o tym do dziś, skoro najważniejsze dla Serbów miejsca w Kosowie muszą być nadal ochraniane. Tu przez jednego policjanta, ale dalej były już całe zorganizowane oddziały wojsk KFOR, pilnujące ważniejszych obiektów prawosławnych.

Bitwę na Kosowym Polu upamiętnia dziś pomnik w kształcie średniowiecznej wieży obronnej. Wybudowano go w latach 50-tych XX wieku, jeszcze za czasów komunistycznej Jugosławii. Do wieży można wejść i po schodach wyjść na jej szczyt, by podziwiać panoramę miejsca słynnej bitwy. U podnóża wieży znaleźć można słowa znanego u Serbów „kosowskiego przekleństwa”, ubranych w poemat słów, przypisywanych księciu Lazarowi. Miał je wypowiedzieć tuż przed bitwą, przeklinając tych, którzy nie przybyli, by wziąć udział w bitwie. Ze szczytu wieży można też w oddali zobaczyć islamski grobowiec, ponoć ze szczątkami osmańskich dygnitarzy, którzy zginęli w bitwie.

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Kosowo, grobowiec tureckiego sułtana Murada I, poległego w bitwie na Kosowym Polu

Miejsce nie sprawia specjalnego wrażenia, ale jest wyjątkowe. Dla Serbów. Tu odbyła się chyba najważniejsza bitwa w historii ich narodu. To m.in. to miejsce sprawia, że tak ciężko jest się im pogodzić z oddzieleniem Kosowa jako niepodległego państwa. Teraz nawet dziś niezbyt jest tu spokojnie i dostęp do Gazimenstanu Serbowie mają mocno utrudniony – jeszcze w 2012 r. zaatakowano koktajlami Mołotowa autobusy z wycieczką serbskich dzieciaków, wyjeżdżające spod pomnika. No, ale też to właśnie tu w 1989 r. przywódca serbski Milosevic wygłosił słynne przemówienie, uważane za początek niepokojów w Kosowie – nawołujące do skrajnego nacjonalizmu.

Maksymalnie kilometr na północ od Gazimestanu znajduje się kolejne miejsce, silnie związane z bitwą na Kosowym Polu z 1389 r. Tym razem to miejsce ważne dla Turków i świata islamu – tu bowiem znajduje się grobowiec sułtana Murada I – trzeciego w kolejności sułtana Imperium Osmańskiego, przywódcy Turków podczas bitwy. Jak już wspominaliśmy, zginął on podczas bitwy, podobno dźgnięty zatrutym mieczem przez serbskiego rycerza, Milosa Obilica.

Teraz trochę niemiło pod względem estetycznym – pochowano tu jedynie organy wewnętrzne sułtana, jego ciało zabrano do Bursy, gdzie złożono w innym grobowcu. Grobowiec w Kosowie wybudował syn Murada, sułtan Bajazyd I. Miejsce to jest pod stałym nadzorem władz tureckich i to one często sponsorują kolejne remonty i odnowy tego miejsca, które dziś, jak na standardy Kosowa, prezentuje się niezwykle godnie. No, ale i pochowany tu jest nie byle kto. Grobowiec sułtana Murada I jest najstarszym osmańskim obiektem na terenie Kosowa.

Kosowo, siły KFOR na drodze do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, siły KFOR na drodze do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, siły KFOR na drodze do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, siły KFOR na drodze do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, droga do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, droga do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, wjeżdżamy do Kosowskiej Mitrowicy

Kosowo, wjeżdżamy do Kosowskiej Mitrowicy

Teraz czeka nas już jazda do Kosowskiej Mitrowicy. Ale musimy tu wspomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze, na długich odcinkach, droga z Prisztiny do Mitrowicy nijak nie kojarzy się z jazdą – jest w kapitalnym remoncie, a w zasadzie chyba w budowie od nowa i długa część jest w stylu „albańskim” – doły i całkowity brak asfaltu. Co w upale oznacza jeszcze – tumany kurzu i samochód zmieniający kolor na „zakurzony” :) Tak było na wakacjach w 2014 r. Tu po raz pierwszy zobaczyliśmy, że Kosowo się zmienia – a znając szybkość budowania dróg w Albanii, możemy się zakładać że teraz (rok po naszej wyprawie) trasa jest już gładziutką ekspresówką.

I drugie spostrzeżenie – w miarę zbliżania się do Mitrowicy, gwałtownie wzrastała liczba jadących z przeciwka wojskowych konwojów KFOR-u. I co istotne, z dumą oglądaliśmy dużą ilość pojazdów z polskimi flagami – polscy żołnierze są tu bardzo widoczni. No, ale to też dawało nam znać, że zbliżamy się powoli do miasta, będącego symbolem wojny w Kosowie – miasta podzielonego do dziś na dwie, nienawistnie do siebie nastawione i mocno oddzielone części. A właściwie do dwóch miast, bo zostało ono całkiem niedawno podzielone. Chyba dla zabicia wyrzutów sumienia…

Sama nazwa „Kosowska Mitrowica” jest serbska, tak jak większość nazw miejscowości w Kosowie – albańskie nazwy są tłumaczeniami. Sami Albańczycy miasto nazywają po prostu Mitrowica. Nazwa miasta pojawia się w historii już w XIV w., ale przez większość upływających wieków nie działo się tu nic ciekawego. Było zawsze miastem przemysłowym, głównie dzięki bogatym złożom srebra i cynku, a nawet złota w pobliskich wielkich kopalniach.

O Kosowskiej Mitrowicy stało się głośno na świecie z najgorszego możliwego powodu – z powodu wojny. Jeszcze po II wojnie światowej żyły tu niemal równe populacje Serbów i Albańczyków, ale potem sytuacja zaczęła się zmieniać, a dramatycznie zrobiło się podczas wojny w Kosowie. Najpierw serbskie wojska mocno zniszczyły południową część miasta, zamieszkaną przez Albańczyków. A potem ci drudzy wysiedlili siłą z tej części wszystkich mieszkających tu Serbów i Romów – zostali przeniesieni do północnej części miasta, za rzekę Ibar.

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar

Dwie kolejne smutne karty historii miasta to lata 2004 i 2008, i kolejne zamieszki pomiędzy Serbami i Albańczykami. W pierwszych zginęło sporo osób, głównie Serbów, w drugich ucierpiały siły porządkowe KFOR, w sporej części polscy policjanci. W 2013 r. miasto oficjalnie podzielono na dwie części – Kosowską Mitrowicę i Północną Kosowską Mitrowicę, zamieszkane przez nastawione przeciwko sobie społeczności.

Symbolem Kosowskiej Mitrowicy jest dziś most na rzece Ibar, oddzielający obie części Mitrowicy. Nie jest to jedyny most w mieście, ale ten jest symboliczny. Przez kilka ostatnich lat był nieprzejezdny dla samochodów, po tym jak Serbowie po swojej stronie zniszczyli buldożerami drogę, budując jednocześnie barykadę za mostem, uniemożliwiającą przejazd samochodem. Dwa miesiące przed naszym przyjazdem wydawało się, że sytuacja się normuje – Serbowie zdjęli blokadę z mostu – ale niedługo potem zamiast niej na serbskiej części mostu pojawiły się… drzewka i trawa. Serbowie otworzyli na moście… Park Pokoju. Tylko że tym sposobem znów most stał się nieprzejezdny. Pod koniec czerwca 2014 r. zaczęli więc gwałtownie protestować Albańczycy po swojej stronie.

Most pozostał nieprzejezdny. Do dziś na stałe jest pilnowany przez siły wojskowe KFOR, w czasie naszej wizyty stacjonowali na nim włoscy karabinierzy. Nadal więc most symbolicznie dzieli obie społeczności miasta. Miasta tak podzielonego, że zdążyło się ono nawet podzielić na dwa mniejsze. Po obu stronach mostu wiszą inne flagi: po północnej serbskie, po południowej – albańskie. Nadal też część Serbów z Mitrowicy odmawia uznania Kosowa, co objawia się np. brakiem tablic rejestracyjnych na samochodach po serbskiej stronie – Serbowie odmawiają zakładania tablic kosowskich, a serbskich założyć w Kosowie nie mogą. Jeżdżą więc… bez tablic. A po swojej stronie mostu postawili pomnik, upamiętniający ofiary bombardowań NATO i zamachów ze strony albańskiej UCK (Wyzwoleńczej Armii Kosowa).

Obie strony miasta żyją niby normalnie, ale jako całość nadal stanowią teren potencjalnie bardzo wybuchowy. Ilość jeżdżących po mieście samochodów sił pokojowych KFOR zdaje się to dodatkowo potwierdzać. Zwiedzanie Mitrowicy nie jest więc czymś krzepiącym. Trochę tu niepewnie, a jeszcze więcej – smutno. Wrażenie wrogości obu części miasta przytłacza.

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar od strony serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, most na rzece Ibar od strony serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, samochody bez rejestracji po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, samochody bez rejestracji po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, "Pomnik Górników" po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, „Pomnik Górników” po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, pomnik ku czci serbskich ofiar nalotów NATO i zamachów UCK po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, pomnik ku czci serbskich ofiar nalotów NATO i zamachów UCK po stronie serbskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, meczet Bajram Paszy po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, meczet Bajram Paszy po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, siedziba władz miasta po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, siedziba władz miasta po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, ulice miasta po stronie albańskiej

Kosowo, Kosowska Mitrowica, ulice miasta po stronie albańskiej

Dla pełności naszej wizyty w Mitrowicy, wspomnimy jeszcze o dwóch obiektach, widzianych przez nas podczas króciutkiego pobytu w mieście. Przede wszystkim „Pomnik Górników”, niejako wizytówka miasta (przyćmiona niestety przez most), wybudowana ku czci okolicznych górników, walczących podczas II wojny światowej. Górników z obu społeczności miasta – miał być symbolem ich jedności… Historia wyśmiała jednak ideę, niestety. Pomnik stoi na wysokim wzgórzu po serbskiej stronie Mitrowicy.

Drugim obiektem wartym uwagi był meczet Bajram Paszy, stojący po stronie albańskiej. Jest nowy, dopiero co wybudowany, stoi na miejscu wcześniej znajdującego się tu meczetu, który nie przeżył wojny w Kosowie. Meczet Bajram Paszy jest dziś największym meczetem w całym Kosowie.

W Mitrowicy zakończyła się nasza jazda na północ Kosowa. Teraz czas na objazd po wschodniej części tego państwa i dojazd do Prizrenu, w którym mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg. Zanim tam dojedziemy, zobaczymy kolejne kosowskie zabytki z listy UNESCO. Wszystkie cztery obiekty z tej listy, znajdujące się w Kosowie, pokażemy Wam w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Kosowego Pola i Kosowskiej Mitrowicy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Dwa oblicza Skopje

No to wjechaliśmy do Macedonii. Pierwszy przystanek: Skopje. Miasto o długiej i burzliwej historii. Dziś stolica Macedonii, ale kiedyś bywało stolicą Serbii czy Bułgarii. Miasto o kilku obliczach.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Nocny spacer po Skopje). Macedonia to drugi (po Rumunii) kraj, odwiedzony przez nas podczas tej wakacyjnej podróży, w którym byliśmy po raz pierwszy. Kraj ten był ten naszym głównym celem podczas drogi dojazdowej na wakacje w Grecji, mieliśmy tu spędzić ponad dwie doby, zwiedzając Skopje, Ochrydę i całą północno-zachodnią Macedonię.

O Macedonii słyszał każdy, kto nie spał w szkole na lekcjach historii. Jako państwo – a w zasadzie jako wielka potęga – istniała ona w starożytności, szczyt swojej siły osiągnęła za czasów panowania Aleksandra Wielkiego, najsłynniejszego w dziejach Macedończyka. Macedonia zniknęła z mapy świata jako państwo, gdy została wchłonięta w skład Cesarstwa Rzymskiego.

Nazwa „Macedonia” pojawiła się ponownie na mapach politycznych w XX wieku, kiedy to przy okazji tworzenia Jugosławii, jedną z jej republik nazwano właśnie Macedonią, choć nie obejmowała ona całego historycznego terenu starożytnej Macedonii. Główne jej tereny znajdują się bowiem do dziś w obrębie terytorium Grecji. Zresztą tereny dawnej Macedonii leżą dziś także w Albanii czy Bułgarii.

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Problem z nazwą zrodził się w 1991 r., kiedy to jugosłowiańska republika Macedonii uzyskała niepodległość jako samodzielne państwo. Do dziś Macedonia nie posiada jednolitej nazwy – nazwę „Macedonia” oprotestowała bowiem Grecja i do dziś nie zgadza się na używanie jej jako oficjalnej. Oficjalnie więc Macedonia to FYROM – angielski skrót od „Była Jugosłowiańska Republika Macedonii”. Grecja oprotestowała też pierwszą flagę Macedonii, zawierającą symbole starożytnego mocarstwa. Tu też Macedończycy musieli ustąpić.

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Grecja w przeszłości usiłowała już poprzez wysiedlenia sprawić, że jej część historycznej Macedonii będzie zamieszkiwana przez rodowitych Greków. Tak było po wojnie grecko-tureckiej, kiedy to po 1923 r. skierowano do terenów greckiej Macedonii ok. 600 tys. Greków wysiedlonych z Turcji, a rodowitych Macedończyków (120 tys.) z terenów tych wysiedlono. Pomnik wysiedlonych zresztą także postawiono w Skopje.

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Dużo do powiedzenia mają też władze Bułgarii, z którą Macedonia ma wspólną ogromną część historii średniowiecznej. Dość powiedzieć, że w Bułgarii Macedończyków uważa się za Bułgarów (język macedoński jest mocno podobny do bułgarskiego). Ciekawym przypadkiem jest w tej materii postawiony w Skopje w 2011 r. pomnik bułgarskiego cara Samuela. Otóż był on carem bułgarskim, ale stolicę ustanowił najpierw w Skopje, a potem w Ochrydzie – stąd część Macedończyków uważa, że był on carem… macedońskim. Stąd jego pomnik w Skopje.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Macedonia jest też mocno zróżnicowana etnicznie. W różnych regionach kraju jako oficjalne używane są aż cztery języki – oprócz macedońskiego także albański, turecki i serbski – tam gdzie dane mniejszości stanowią co najmniej 20% populacji. Szczególnie duża jest mniejszość albańska – w ok.2-milionowej Macedonii aż jedna czwarta to Albańczycy. W samym Skopje co piąty mieszkaniec jest tej narodowości. A jak przekonamy się jeszcze tego samego dnia, zachodnia Macedonia – ta bliższa granicy albańskiej, to w zasadzie bardziej Albania, jak Macedonia.

Ale wróćmy do Skopje. Zamieszkałe było już cztery tysiąclecia przed Chrystusem – osada umiejscowiona była na wzgórzu, na którym potem wybudowano twierdzę, stojącą do dziś. W dokumentach historycznych miasto pojawia nieco przed czasami rzymskimi – jako osada Scupi, stolica państwa ludu Dardanów. Po Rzymianach nadeszli Słowianie (VII w.), a potem przez całe wieki Skopje przechodziło z rąk do rąk.

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Pod koniec X w. Skopje stało się nawet na krótko stolicą ówczesnego państwa bułgarskiego. Najeźdźcy ciągle się zmieniali – Skopje przechodziło pomiędzy Bułgarami, Serbami i Bizancjum wielokrotnie. W XIV w. stało się stolicą Serbii, tutaj nawet odbywały się koronacje serbskich władców. Ale już pod koniec tego stulecia, jak praktycznie cały region, wpadło w sidła Imperium Osmańskiego i pozostało jego częścią aż do początków XX wieku.

Właśnie w samym końcu panowania osmańskiego, w Skopje (wtedy jeszcze nazywanym Üsküb) przyszła na świat – w sierpniu 1910 . –  najsłynniejsza w dziejach mieszkanka miasta – Agnes Gonxha Bojaxhiu, powszechnie znana jako Matka Teresa. Jej osobą Skopje bardzo się chlubi, ale chlubią się też wszyscy Albańczycy – wszak Agnes urodziła się w rodzinie pochodzącej ze Szkodry.

W tym czasie wybuchły wojny bałkańskie, a tereny Macedonii zajęła Serbia. Ale już kilka lat później, po zakończeniu I wojny światowej, Serbia, a co za tym idzie także Macedonia, weszły w skład nowo tworzonego tworu zwanego Jugosławią, w której pozostały aż do jej rozpadu.

Skopje leży na bardzo niestabilnym terenie – było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Największe i najbardziej tragiczne miało miejsce w VI w. (odbudowane zostało po nim przez cesarza bizantyjskiego Justyniana, który urodził się w okolicach dzisiejszego Skopje), ale to najbardziej dziś pamiętane dotknęło stolicę Macedonii w 1963 r., kiedy to zginęło ponad 1000 osób, ok.200 tys. pozostało bez dachu nad głową, a zniszczeniu uległo wg różnych szacunków 70-80% zabudowy miasta.

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most "Oko"

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most „Oko”

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje zostało odbudowane dzięki olbrzymiej pomocy międzynarodowej, także z Zachodu – pomimo, że w tamtych czasach Jugosławia należała do państw bloku komunistycznego. To był podobno pierwszy po II wojnie światowej przypadek, gdzie żołnierze amerykańscy i radzieccy pracowali razem, spotykali się ze sobą bez żadnych przeszkód.

Trzęsienie ziemi zniszczyło dawną zabudowę Skopje. Odbudowa, ukończona w 1980 r. dała mu nowy wygląd i charakter. Drugi etap zmian w mieście miał miejsce już po tym, jak Macedonia stała się niepodległym państwem, a Skopje jego stolicą. W 2010 r. rozpoczęto projekt „Skopje 2014”, który w ciągu kilku lat miał zmienić Skopje w nowoczesne miasto, przyciągające turystów. Skupiono się na nabrzeżu rzeki Wardar, gdzie w ramach programu wybudowano ok.20 nowych budynków, mieszczących administrację państwową oraz muzea i instytucje kulturalne. Drugim elementem programu było wypełnienie terenu pomiędzy tymi budynkami mnóstwem pomników postaci związanych z Macedonią. Całość wzbudza do dziś spore kontrowersje, a ilość pomników stojących nad Wardarem rzeczywiście rzuca się w oczy. Momentami rozglądając się dookoła wręcz ciężko je zliczyć :)

Ale jest też drugie oblicze Skopje. I znajduje się po drugiej stronie Wardaru. O ile jedna to nowoczesne, trochę kiczowate budynki i pomniki w ilości wywołującej ból głowy, o tyle po drugiej stronie wchodzimy w inny świat. Tu znajduje się stara turecka „carsija”, w czasach osmańskich centrum miasta. Świat orientu, niskiej zabudowy, meczetów, tureckich łaźni i masy sklepików i kawiarenek. To tutaj skupia się albańska mniejszość w Skopje. Statystyki mówią, że w starym centrum Albańczycy stanowią prawie 60% mieszkańców.

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, rodzinny środek transportu

Skopje, rodzinny środek transportu

Bałkańskie carsije mają swój urok. Tu czas płynie wolniej, a życie ma inny smak. To enklawy dla chcących uciec od zatłoczonych atrakcji turystycznych czy hałaśliwych pubów i dyskotek. Tak jak zapamiętaliśmy carsiję w Mostarze, tak na pewno zapamiętamy tę w Skopje. I tę w Sarajewie, ją opiszemy w swoim czasie – w Sarajewie byliśmy w drodze powrotnej z Grecji.

W centrum Skopje spędziliśmy raptem dwie godziny. Czas nas trochę gonił, wszak tego dnia mieliśmy objechać zachodnią Macedonię i dojechać do Ochrydy, gdzie mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg. Ale zanim o Ochrydzie, w następnym wpisie pokażemy Wam atrakcję położoną tuż obok Skopje – kanion Matka.

Pełna galeria zdjęć ze Skopje znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Malownicza północna Sardynia, cz.2

Drugi dzień na Sardynii upłynął pod znakiem objazdu po północnej części wyspy. Opisaliśmy już pierwszą część tej trasy, teraz czas na dokończenie. Po nuragach i grobowcach gigantów czas na poznanie kolejnej budowli spotykanej wyłącznie na Sardynii – Domus de Janas.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Malownicza północna Sardynia, cz.1). Pierwszą część opowieści ze zwiedzania malowniczych miejsc na północy Sardynii zakończyliśmy w Castelsardo. Odpuszczamy sobie jazdę do miejscowości Tergu – znajduje się tam jedna z religijnych perełek Sardynii – kościół Nostra Signora di Tergu z początków XII w. Jedziemy inną drogą na południe – przez Sedini.

Rejon Sedini zamieszkały był już w czasach Nuragów – dookoła miejscowości można ich podobno znaleźć kilkanaście. Są też jaskinie, prawdopodobnie będące pierwszym miejscem zamieszkania tutejszych ludów. Jest też w Sedini kilka średniowiecznych kościołów, wartych uwagi. Ale jest jedna rzecz, z której Sedini jest znane. Jedna rzecz, która przyciąga tu turystów – ogromny Domus de Janas.

Sardynia, Sedini

Sardynia, Sedini

Sardynia, Sedini

Sardynia, Sedini

Sardynia, Sedini, "domus de janas"

Sardynia, Sedini, „domus de janas”

Sardynia, Bulzi, wieża kościoła San Sebastiano

Sardynia, Bulzi, wieża kościoła San Sebastiano

Sardynia, Bulzi, kościół San Pietro del Crocifisso

Sardynia, Bulzi, kościół San Pietro del Crocifisso

I teraz czas na wyjaśnienie, co to jest to dziwo – Domus de Janas. Nie ma polskiego tłumaczenia. Na pewno jest to budowla, która występuje wyłącznie na Sardynii. Nuragów na wyspie zliczono ponad 7000, grobowców gigantów ponad 300 – a tworów o nazwie „Domus de Janas” – ponad 2400. Domus de Janas to grobowce, ale nie takie zwykłe – to komory grobowe wykute w litej skale. I do tego bardzo stare – nuragi to przy nich prawdziwi młodzieńcy :) Grobowce te były wielokomorowymi pomieszczeniami, w których chowano w prehistorycznych czasach zmarłych wraz z ich dobytkiem: narzędziami i przedmiotami codziennego użytku. Budowle te pochodzą z okresu 3400 – 2700 lat p.n.e. (choć znajdowano na Sardynii i starsze – 4000 – 3400 lat p.n.e.) Dla porównania – nasz słynny Biskupin to mniej więcej czasy Nuragów – od 1400 lat p.n.e. i młodsze. Domus de Janas są więc przeszło dwukrotnie starsze od naszej polskiej archeologicznej gwiazdy. I jest ich na Sardynii… grubo ponad dwa tysiące :) To tak, żeby mieć pogląd na dziedzictwo historyczne dzisiejszej Sardynii.

Wracamy do Domus de Janas w Sedini. Nie dość, że stary, to jeszcze wyjątkowy nawet wśród innych budowli tego typu na Sardynii. Pochodzi z okresu 3100 – 2500 lat p.n.e., al nie to jest w nim wyjątkowe. Wyjątkowe są dwie inne rzeczy. Leży w centrum miasta, a nie w jakiejś odległej, trudno dostępnej okolicy, jak to ma miejsce w przypadku większości budowli tego typu. A co najważniejsze – został wyżłobiony w przeogromnej bryle skalnej, zajmując kilka kondygnacji. Dziś uważany jest za największy „Domus de Janas” na całej wyspie. Trzeba przyznać, że w zabudowie dość współczesnych domów przy głównej drodze z Castelsardo, obiekt ten wygląda wprost niesamowicie. W czasach najnowszych to miejsce pełniło różne funkcje – od mieszkalnej do… więzienniczej. Ostatecznie wykupiła je gmina i urządziła we wnętrzach muzeum – dostępne odpłatnie (nie byliśmy w środku).

Sardynia, panorama Chiaramonti

Sardynia, panorama Chiaramonti

Sardynia, Chiaramonti, ruiny zamku

Sardynia, Chiaramonti, ruiny zamku

Sardynia, Chiaramonti, ruiny zamku

Sardynia, Chiaramonti, ruiny zamku

Sardynia, Chiaramonti widziane ze wzgórza zamkowego

Sardynia, Chiaramonti widziane ze wzgórza zamkowego

Sardynia, Chiaramonti, kościół San Matteo widziany ze wzgórza zamkowego

Sardynia, Chiaramonti, kościół San Matteo widziany ze wzgórza zamkowego

Zresztą, to nie jedyna budowla w centrum Sedini, ściśle „zintegrowana” ze skalnym głazem. Jakieś 100 metrów przed nią, przy małym zielonym skwerku z fontanną znaleźć można w zasięgu wzroku co najmniej dwa inne domy, wkomponowane w wielkie skały, wiszące przy drodze. I jeszcze jedna rzecz, której Sedini nie można odebrać. Cisza, spokój… klimat. Nie byliśmy tam za długo, ale… nie spotkaliśmy żywej duszy. Wyjaśniać to może pora sjesty (byliśmy w Sedini po godzinie 14-tej), ale… puste miasteczko w połączeniu z prehistorycznymi grobowcami przy ulicy… Jest klimacik.

Sardynia, Chiaramonti, kościół San Matteo

Sardynia, Chiaramonti, kościół San Matteo

Jedziemy dalej, ale daleko nie zajedziemy. Kolejna miejscowość to Bulzi, a kilka kilometrów za nią znajduje się kolejny nasz cel – kościół San Pietro del Crocifisso, łatwo zauważalny z głównej drogi dzięki charakterystycznej kolorystyce – nieodłącznie kojarzy się z zebrą. Kościół wybudowano na początku XII w. i rozbudowano pod koniec tego samego wieku. Najważniejszym skarbem świątyni była grupa pięciu drewnianych statuetek przedstawiających zdjęcie Chrystusa z krzyża, pochodzących z początków XIII w. Niedawno przeniesiono je jednak do znajdującego się w Bulzi innego kościoła – San Sebastiano (widzieliśmy go podczas przejazdu przez wieś). Niestety „całujemy klamkę” – kościół jest obecnie w renowacji, obłożony rusztowaniami i nie ma możliwości wglądu do wnętrz.

Następny przystanek to Chiaramonti, które pojawia się w historii w XIII w., kiedy to wybudowano tu zamek genueńskiej rodziny Doria (tej samej, która wybudowała zamek w Castelsardo). Zamek stanął na szczycie wzgórza, w strategicznym miejscu, umożliwiającym monitorowanie okolicznych równin. Dookoła niego zaczęły powstawać domy i ulice, stopniowo tworząc nowe miasto. XIV wiek to walki pomiędzy Genueńczykami i Aragonami, podczas których kilkukrotnie zamek zmieniał właściciela. Ostatecznie w 1448 r. Genueńczycy opuszczają Sardynię, a zamek zaczął podupadać, tracąc na znaczeniu.

Sardynia, Chiaramonti, murale na domach

Sardynia, Chiaramonti, murale na domach

Sardynia, Chiaramonti, murale na domach

Sardynia, Chiaramonti, murale na domach

Sardynia, Chiaramonti, życie toczy się tu leniwie

Sardynia, Chiaramonti, życie toczy się tu leniwie

Cała późniejsza historia miasta przebiega w miarę spokojnie – szczyt populacji Chiaramonti osiąga w 1951 r., kiedy to zamieszkuje tu prawie 3000 osób. Później liczba mieszkańców zaczyna spadać ze względu na masowe emigracje młodych na północ, w poszukiwaniu pracy. Dziś mieszka tu niecałe 2 tys. osób, a miasto nie jest specjalnie promowane turystycznie. Z genueńskiego zamku pozostały ruiny, a innych atrakcji nie ma tu zbyt wiele. Jest za to piękny widok na miasto ułożone na wzgórzu poniżej dawnego zamku. Widowiskowy, aczkolwiek nieco mniej atrakcyjny niż ten na Castelsardo. Bardzo za to przypomina panoramę… gruzińskiego Signagi. Ale to tylko nasze luźne skojarzenie, nie ma związku historycznego.

W Chiaramonti wjeżdżamy najpierw na wzgórze zamkowe (samochodem da się podjechać wąskimi brukowanymi uliczkami niemal pod samo wejście na zamek). Zwiedzamy niezbyt okazałe ruiny, bardziej atrakcyjny wydaje się widok z góry. Zjeżdżamy na dół i zatrzymujemy się na głównym placu miasteczka – Piazza Republika, przy którym znajduje się niewielki park i kościół parafialny św.Mateusza (San Matteo), wybudowany w 1888 r. W parku znajdziemy urokliwą fontannę i pomnik mieszkańców miasta, którzy zginęli za Ojczyznę.

Najbardziej napawa nas jednak znów klimacik. Tu już nie jest tak bezludnie jak w Sedini, Chiaramonti leniwie, ale żyje. Po ulicach co jakiś czas jeżdżą samochody, na ławeczkach debatują starsi panowie. Ze sklepików ciekawie spoglądają na nas sprzedawcy – wyraźnie obcokrajowcy z aparatami są tu atrakcją. Po raz pierwszy też zetknęliśmy się ze ściennymi muralami, które „udało” się nam jakimś cudem pominąć w Sedini. Te murale będą nam już towarzyszyć do końca naszej podróży po Sardynii – wyspa ta na pewno, oprócz nuragów i grobowców gigantów, będzie nam się nieodłącznie kojarzyć właśnie z malowidłami na ścianach domów.

Sardynia, kościół w Sant’Antioco di Bisarcio

Sardynia, kościół w Sant’Antioco di Bisarcio

Sardynia, kościół w Sant’Antioco di Bisarcio

Sardynia, kościół w Sant’Antioco di Bisarcio

Sardynia, kościół w Sant’Antioco di Bisarcio

Sardynia, kościół w Sant’Antioco di Bisarcio

Sardynia, kościół w Sant’Antioco di Bisarcio

Sardynia, kościół w Sant’Antioco di Bisarcio

Z Chiaramonti niewiele ponad 30 km dzieli nas od kolejnego miasta – Ozieri. Ale to jest 30 km najkrótszą trasą, a my nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tej trasy nie wydłużyli. Jakieś 10 km przed Ozieri odbijamy więc w prawo, w drogę która zaprowadzi nas do miejscowości Sant’Antioco di Bisarcio, gdzie znajduje się niezwykle widowiskowy, stojący samotnie na wzgórzu kościół o tej samej nazwie. Został pierwotnie wybudowany na początku XII w., ale szybko spłonął w pożarze. Odbudowano go w 1174 r. W średniowieczu otaczała go mała wioska Bisarcio, której niewielkie pozostałości można znaleźć dookoła kościoła.

Świątynia była kiedyś siedzibą biskupów, po których pozostała prywatna kaplica, umiejscowiona na górnej kondygnacji – schody do niej znajdują się po prawej stronie wejścia do kościoła. Kaplica ta, jak i sam kościół, są udostępniane zwiedzającym odpłatnie (bilety w cenie 3 EUR można kupić w informacji znajdującej się przed kościołem). Do kościoła Sant’Antioco di Bisarcio od głównej drogi prowadzą wyraźne drogowskazy, a w końcowej fazie droga dojazdowa nie ma nawierzchni (zwykła polna droga). Pod kościołem znajduje się niewielki parking. Sant’Antioco di Bisarcio jest jednym z największych romańskich kościołów na całej Sardynii. Kiedyś posiadał wysoką dzwonnicę, ale jej górna część zawaliła się (dokładnie nie wiadomo kiedy) i dziś wieża dzwonnicy nie przewyższa wysokości samej świątyni.

Przy okazji wizyty w Sant’Antioco di Bisarcio, mamy okazję podziwiać akustykę kościoła – razem z nami świątynię zwiedzał nieznany nam włoski chór, który uświetnił nam czas kilkoma utworami, śpiewanymi a’capella. Obeszliśmy kościół wewnątrz i zewnątrz i pozostało pojechać dalej – znów jeszcze nie do Ozieri. Po drodze czekała nas wizyta w małej miejscowości San Nicola, gdzie chcieliśmy zobaczyć jeszcze dwie rzeczy.

Sardynia, rzymski most w San Nicola

Sardynia, rzymski most w San Nicola

Sardynia, nurag Sa Mandra e Sa Jua w San Nicola

Sardynia, nurag Sa Mandra e Sa Jua w San Nicola

Sardynia, nurag Sa Mandra e Sa Jua w San Nicola

Sardynia, nurag Sa Mandra e Sa Jua w San Nicola

W San Nicola najpierw jednak zwiedziliśmy… Lidla, pamiętając o kłopotach z zakupami wieczorem na Sardynii, zawczasu zrobiliśmy zakupy spożywcze. Teraz spokojnie i bez obciążeń mogliśmy wyjechać lekko poza samą miejscowość – celem był stary rzymski most, położony na obrzeżach dzisiejszego San Nicola.

Pont’Ezzu, czyli „stary most”, był kiedyś jednym z trzech mostów, przerzuconych przez Rzymian przez rzekę Rio Mannu. Został zbudowany prawdopodobnie w II w. i odnowiony w III / IV w. Długi na prawie 90 metrów, złożony z 6 łuków, stopniowo zmniejszających się na końcach, jest dziś uznawany za jeden z największych i najlepiej zachowanych rzymskich mostów na całej Sardynii.

Most do 1987 r. stał opuszczony i zaniedbany, nielegalnie zrzucano dookoła niego gruz i śmieci. Dopiero reakcja miejscowego oddziału WWF sprawiła, że zainteresowano się jego ochroną. Dziś most jest ogrodzony, w czasie naszej wizyty sprawiał wrażenie zamkniętego, ale udało się nam wejść dzięki nie zamkniętej bramce – mostu nikt nie pilnował. Sfatygowane tablice informacyjne sprawiają wrażenie, jakby akcja WWF miała jedynie chwilowy efekt – raczej nikt się tym rzymskim zabytkiem nie interesuje.

San Nicola ma jeszcze jeden zabytek, będące jednocześnie i ciekawostką, i przykładem na to, jak można nie dbać o zabytki, które np. u nas byłyby pewnie zaliczane do najwyższej klasy ze względu na wiek. Ale jak się ich ma tysiące… Mowa oczywiście o nuragu – Sa Mandra e Sa Jua. To w zasadzie pozostałość po kompleksie trzech wież, pochodzących z epoki nuragijskiej, częściowo odbudowanych w czasach późniejszych w wyniku dokonanych zniszczeń i pożarów (w VIII w. p.n.e. i III w. p.n.e.). Ciekawostka, bo nurag stoi tuż przy… bloku mieszkalnym i sklepie z parkingiem. W zasadzie w centrum San Nicola. Nie jest niczym odgrodzony i to prowadzi do tego, że traktowany jest przez mieszkańców jako miejsce do imprezowania – świadczą o tym dobitnie ilości i rodzaj śmieci, leżących wewnątrz nuraga… Marny los, jak na zabytek o wieku ok. 3,5 tysiąca lat.

Sardynia, Ozieri, katedra Maria Immacolata

Sardynia, Ozieri, katedra Maria Immacolata

Sardynia, Ozieri, fontanna Grixoni

Sardynia, Ozieri, fontanna Grixoni

Sardynia, Ozieri, fontanna Grixoni

Sardynia, Ozieri, fontanna Grixoni

Sardynia, Ozieri, Grotta di San Michele

Sardynia, Ozieri, Grotta di San Michele

Sardynia, Ozieri, Grotta di San Michele

Sardynia, Ozieri, Grotta di San Michele

Wreszcie jedziemy prosto do Ozieri – z San Nicola pozostało nam już raptem 3 kilometry drogi. Niestety jest już po 19-tej i wiemy, że za wiele w Ozieri nie zdążymy zobaczyć – w październiku o tej porze na Sardynii zaczyna się powoli robić ciemno. Skupiamy się więc na okolicach katedry Niepokalanej Marii (Maria Immacolata). Nie wiadomo dokładnie, kiedy świątynia powstała – pojawia się w dokumentach już w XV wieku. Gdy w 1503 r. zlikwidowano diecezję w Bisarcio, kościół w Ozieri stał się najważniejszą świątynią w regionie.

Sardynia, uliczki starego Ozieri

Sardynia, uliczki starego Ozieri

Z racji rosnącej rangi w XVI w. rozbudowano go, a w 1621 r. papież Grzegorz XV podniósł jego rangę do kolegiaty. Na początku XIX w. umiejscowiono w Ozieri diecezję, a kościół stał się katedrą. W połowie XIX w. przeszedł kolejną restaurację. W styczniu 2005 r. szopka bożonarodzeniowa wystawiana w katedrze spowodowała poważny pożar, po którym świątynię zamknięto na ponad 2 lata. Po renowacji, ponownie otworzono ją dla wiernych w 2007 r. Wnętrz katedry nie fotografowaliśmy, ze względu na trwające w środku nabożeństwo.

Sardynia, uliczki starego Ozieri

Sardynia, uliczki starego Ozieri

Zrobiliśmy sobie za to mały spacer uliczkami starego Ozieri. Ulicą Via Giuseppe Grisoni dotarliśmy do małego placyku (Piazza Fontana), przy którym znajduje się kolejna jedna z bardziej znanych atrakcji miasta – zabytkowa fontanna, wybudowana przy udziale miejscowego polityka, Giuseppe Grixoni. Jego popiersie znajduje się w centralnej części fontanny, pod herbem miasta. Fontanna ta została wybudowana w miejscu wcześniej znajdującego się tu od 1594 r. źródła, które w tamtych czasach zasilało miasto w wodę.

Sardynia, uliczki starego Ozieri

Sardynia, uliczki starego Ozieri

Już po ciemku, wyjeżdżając z miasta, postanawiamy jednak zobaczyć największą chyba atrakcję Ozieri – Grotta di San Michele, starożytny kompleks jaskiń i tuneli, pochodzący z okresu 3200 – 2800 lat p.n.e. Kompleks był wykorzystywany do celów mieszkalnych, jako miejsce kultu religijnego oraz pochówku zmarłych (czyli kolejny „domus de janas”). Podczas wykopalisk w XX wieku znaleziono tu wiele cemramicznych naczyń: kubków, wazonów i mis. Jaskinie są otwarte dla zwiedzających (odpłatnie), ale my oczywiście przyjeżdżamy już po godzinach otwarcia. Pozostaje nam zrobić zdjęcie z zewnątrz i… uciekamy z Ozieri.

Na tym kończy się drugi dzień naszej objazdówki po Sardynii. Pozostaje nam już w ciemnościach pokonać ok.100 km, dzielące nas od miejsca kolejnego noclegu – Alghero. Nie zdołaliśmy zobaczyć wszystkiego, co mieliśmy w planach – ale to wina planów, były zbytnio przeładowane. Do Alghero dotarliśmy grubo po godzinie 21-wszej, czasu zostało jedynie na zalogowanie się w guesthousie blisko centrum miasta. W ramach walki z głodem zdążyliśmy jeszcze znaleźć w pobliżu lokalną pizzerię – dzień zakończyliśmy więc znów kulinarnie typowo po włosku :)

Sardynia, pizzeria w Alghero

Sardynia, pizzeria w Alghero

W Alghero zostaniemy dłużej, bo aż dwie noce. Cały kolejny dzień spędzimy na penetrowaniu atrakcji miasta i okolic. Na dobry początek będzie jedna z największych atrakcji turystycznych całej Sardynii, czyli słynna Grota Neptuna.

Pełna galeria zdjęć z Sedini, Chiaramonti i Ozieri znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Pierwszy dzień w Tbilisi

Drugi dzień wyprawy do Gruzji kończy się przyjazdem do Tbilisi. Stolica Gruzji ma być tylko przystankiem – następnego dnia rano odebrać mam wypożyczony samochód, którym mam zamiar objechać najważniejsze atrakcje wschodniej części tego kraju.

Gruzja 2014, dzień 2 (poprzedni wpis: Skalne miasto Upliscyche i Gori – rodzinne miasto Stalina). W Tbilisi ląduję marszrutką, z uprzednio zwiedzonego Gori, na dworcu Didube. Od razu przesiadka do taksówki i przejazd (10 GEL) do guesthouse’u, w którym mam zarezerwowany nocleg – w okolice katedry Sioni.

Guesthouse „Nice” przy ulicy Saiatnova. Próba dogadania się z właścicielem po angielsku, z wplecionym łamanym rosyjskim kończy się humorystycznie – gospodarz pyta płynną polszczyzną „Ty Polak ? To czego tak dziwnie mówisz ?”. Okazuje się, że człowiek pracował w Polsce, i do tego w Poznaniu, i do tego na Grunwaldzkiej, którą znam z powodów, hmmm…. zawodowych :) Ale polski język może i zna, tylko że jest Gruzinem, znaczy akceptuje błogi bałagan – znaczy zarezerwowany przeze mnie pokój okazuje się zajęty, bo… mieszkająca w nim uprzednio ekipa postanowiła się… nie wyprowadzać i zostać dłużej :) Koniec końców ląduję w innym niż zamawiany pokój. W ramach pojednania gospodarz przynosi z kuchni gruzińską kawę – no naprawdę rewelacja w smaku.

Kawa po gruzińsku

Kawa po gruzińsku

Tbilisi, plac Wolności

Tbilisi, plac Wolności

Tbilisi, mini-park Puszkina przy placu Wolności, z dość widowiskową fontanną

Tbilisi, mini-park Puszkina przy placu Wolności, z dość widowiskową fontanną

Tbilisi, odsłonięte pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, odsłonięte pozostałości dawnych murów miejskich

Wreszcie można pozbyć się z pleców plecaka, a przy okazji zmienić to i owo w garderobie na świeże, po całodniowym „dymaniu” z Kutaisi przez Gori w 30-stopniowym upale. No i najważniejszy wynalazek ludzkości (no, może drugi, po łóżku), czyli prysznic. Telefon z planem zwiedzania, papierowa mapa jako pomoc awaryjna, i koło godz.17-tej ruszam „w miasto”. Czas zrealizować plany turystyczne, w końcu kilka godzin dnia jeszcze zostało.

Plan zwiedzania Tbilisi wyjątkowo nie był mojego autorstwa, nieco ułatwiłem sobie życie, korzystając z „gotowca”, znalezionego na tbilisibezbolesnie.pl. Skorzystałem z opisanej tam trasy, z małymi modyfikacjami, które wynikły raczej z tego, że zwiedzanie miasta miałem rozpisane na dwa dni (drugi dzień miał nastąpić, gdy wrócę do Tbilisi oddać wypożyczony samochód). Trasę zacząłem od środka, czyli od punktu najbliższego mojemu guesthouse’owi, czyli Placu Wolności. Ale zanim o zwiedzaniu, słów kilka o samym mieście.

Tbilisi wg legendy założył pod koniec V w. król Wachtang Gorgasali (jego pomnik widzieliście już, jeśli czytaliście relację z Gori). Ale to tylko legenda, bo miasto istniało już wcześniej – w IV w. było już opisywane przez ówczesnych podróżników. W każdym razie tenże Wachtang I miał co do Tbilisi poważne zamiary, a dzieła dokończył jego syn, przenosząc tu swoją stolicę z historycznej Mcchety. Ważne położenie miasta i jego bogactwo sprawiało, że było celem kolejnych najazdów, w wyniku których zmieniali się władcy: w VI w. Persowie, w VII w. Biznacjum, w VIII w. Arabowie, którzy zagościli tu na dłużej, aż do czasu, gdy w XI w. wpadli Turcy, a ostatecznie „odbił” Tbilisi król Dawid IV Budowniczy, który zjednoczył małe gruzińskie królestwa, tworząc wielką Gruzję i przenosząc tu w 1122 r. stolicę państwa z Kutaisi.

Tbilisi, pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Potem znów była karuzela najazdów: Mongołowie, Tatarzy (przed którymi ówczesna królowa uciekła, osiadając ponownie w Kutaisi). W XV w., kiedy nie było już tych ostatnich, Gruzja rozpadła się na małe państewka, a Tbilisi wróciło do „stolicowania” Kartlii, tak jak to miało miejsce za czasów Wachtanga I. Następne wieki to na przemian Turkowie i Persowie, a gdy Gruzja zaczęła myśleć o zbliżeniu się do Rosji, by ochronić się przed tymi ostatnimi, Rosjanie zaanektowali państwo gruzińskie. Tbilisi stało się siedzibą rosyjskiej guberni (pocz. XIX w.). Gdy w Rosji rozpoczęła się po I wojnie światowej rewolucja bolszewicka, Gruzja skorzystała z okazji i utworzyła niepodległe państwo, które jednak przetrwało tylko trzy lata (1918 – 1921), a stolicą znów było Tbilisi.

Tbilisi, budynek teatru lalek i niecodzienny zegar

Tbilisi, budynek teatru lalek i niecodzienny zegar

Lenin jednak najechał Gruzję i znów wtłoczył ją w granice, tym razem Rosji radzieckiej, Tbilisi pozostała rola stolicy republiki radzieckiej. Rolę stolicy niepodległego państwa odzyskano dopiero w 1991 r., kiedy Gruzja po raz któryś z kolei w historii stała się niezależnym bytem. Dziś miasto jest największym w Gruzji, liczy grubo ponad milion mieszkańców i jest siedzibą prezydenta (parlament rezyduje w Kutaisi).

Zaczynamy od placu Wolności, nazywanego tak od czasów odzyskania przez Gruzję niepodległości, choć nazwa ta była w użyciu jeszcze w 1918 r., gdy na krótko Gruzja także była niepodległa. W czasach sowieckich plac posiadał dość niechlubne nazwy: „plac Lenina” czy „plac Berii” (na cześć szefa NKWD, z pochodzenia Gruzina spod Kutaisi). Centralnym obiektem placu Wolności jest pomnik Wolności, postawiona tu w 2006 r. wysoka kolumna z postacią św.Jerzego, walczącego ze smokiem.

Dookoła placu zobaczyć można m.in.: ratusz miejski (1830 r., ale wielokrotnie przebudowywany), siedzibę Banku Narodowego Gruzji i widowiskowy budynek hotelu sieci Marriott. Naprzeciwko ratusza miejskiego, po drugiej stronie placu znajduje się mini-park – park Puszkina, z dość widowiskową fontanną.

Tbilisi, figury z brązu na moście Barataszwilego

Tbilisi, figury z brązu na moście Barataszwilego

Tbilisi, widok na Most Pokoju i twierdzę Narikala z innego mostu - mostu Barataszwilego

Tbilisi, widok na Most Pokoju i twierdzę Narikala z innego mostu – mostu Barataszwilego

Tbilisi, futurystyczne "grzybki", czyli urząd miejski

Tbilisi, futurystyczne „grzybki”, czyli urząd miejski

Tbilisi, pomnik poety Barataszwilego

Tbilisi, pomnik poety Barataszwilego

Odchodząc ulicą Puszkina z placu Wolności, szybko docieramy do niedawno oddanych do użytku turystom, świeżo odkrytych w trakcie renowacji ulicy, fragmentów murów starej fortecy Tbilisi z XII-XIII w., wraz z pozostałościami wież strażniczych. Nowo odkryty odcinek ma zaledwie 110 m długości, ale dla jego odsłonięcia zdecydowano się na przebudowanie ulicy Puszkina i zmianę organizacji ruchu na niej. Fragmenty te zostały zbudzone prawdopodobnie na początku XIX w. w trakcie aneksji Gruzji przez Rosję, a potem pokryte warstwą ziemi podczas budowy ulicy.

Skręcając w prawo w ulicę Barataszwili, znajdziemy najlepiej chyba zachowany fragment starych miejskich murów, odsłoniętych już w 1977 r. A zaraz potem skręt w prawo, w ulicę Szawteli (gruzińskiego poety z przełomu XII/XIII w.) i wizyta pod oryginalną wieżą z równie oryginalnym zegarem – to część teatru Gabriadze – teatru lalek, najstarszego w Gruzji. Nazwa pochodzi od nazwiska założyciela, Rezo Gabriadze, znanego reżysera, pisarza, malarza i rzeźbiarza, laureata wielu nagród artystycznych (ale także np. francuskiej Legii Honorowej), urodzonego w Kutaisi. Na 30-lecie działalności teatru odsłonięto na wieży oryginalny zegar, którego unikatowość objawia się szczególnie o pełnych godzinach, gdy w ramach ich wybijania, odgrywana jest przez lalki scenka rodzajowa.

Właściwie tuż obok budynku teatru lalek znajduje się cerkiew gruzińskiego kościoła prawosławnego – Anczischati, wybudowana już w VI w. (najstarszy zachowany kościół w mieście), prawdopodobnie przez króla Daczi, syna Wachtanga I (legendarnego założyciela Tbilisi). To właśnie Daczi przeniósł do Tbilisi stolicę swojego państwa (z Mcchety). Za panowania bolszewików i komunistów kościół wyłączono z użytkowania, spełniał on wówczas rolę muzeum. Dopiero w 1991 r., po odzyskaniu przez Gruzję niepodległości, wznowiono funkcje kościelne cerkwi. Malowidła ścienne we wnętrzach cerkwi pochodzą z XIX w., za wyjątkiem jednego, pochodzącego jeszcze z XVII w.

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Wracamy na ulicę Barataszwili, tuż przed mostem nad rzeką Mtkwari, także nazwany imieniem Barataszwilego, gruzińskiego poety z XIX w. Most ten zdaje się miał być taką „tbiliską” wersją mostu zakochanych. Kłódek tutaj nie znajdziemy, znajdziemy za to figurki z brązu, w zamyśle twórców mające przedstawiać zakochane pary.

Na pewno nie ujdzie uwagi nikogo, stojący po lewej stronie mostu futurystyczny budynek, autorstwa dwóch włoskich architektów, oddany do użytku we wrześniu 2012 r. – to „Public Service Hall”, czyli coś jakby Urząd Miejski, gdzie mieszkańcy mogą załatwiać podstawowe sprawy (dowody tożsamości, paszporty, akty małżeństwa, akty urodzenia itp. Budynek ten to jeden z kilku nowoczesnych konstrukcji w Tbilisi, wybudowanych w stolicy Gruzji w ostatnich latach. Ulicę Barataszwili za mostem jego imienia kończy… pomnik poety, ustawiony tu w 1999 r.

Za pomnikiem w górę pną się strome schody, które wyprowadzą na uliczkę, sąsiadującą ze stojącym na wzgórzu nad rzeką Mtkwari pałacem prezydenckim. Ale sam pałac lepiej będzie widać później, gdy zejdziemy w dół z powrotem nad rzekę. Teraz celem jest sobór św.Trójcy, stojący na szczycie wzgórza św.Eliasza. Świątynia nie jest zabytkiem historycznym, konsekracja odbyła się ledwie 10 lat temu, w 2004 r. Stoi za to na terenie historycznego cmentarza ormiańskiego, który w chwili trwania budowy mieścił podobno nawet do 90 tys. grobów. Żaden z grobów nie został nigdzie przeniesiony, po prostu je zniszczono. Na terenie cmentarza znajdował się także kiedyś stary armeński kościół, zniszczony jeszcze w czasach radzieckich.

Tbilisi, ruiny armeńskiego kościoła Karmir Avetaran

Tbilisi, ruiny armeńskiego kościoła Karmir Avetaran

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w.

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w.

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w. i pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela miasta

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w. i pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela miasta

Tbilisi, plac Europejski, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, plac Europejski, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Sobór św.Trójcy, zwany Samebą, jest dziś największą świątynią na terenie całej Gruzji (wysokość to ponad 105 m, a wymiary poziome to 56 x 44 m). Miała być wybudowana z okazji 2000 lat chrześcijaństwa, ale z powodów finansowych budowa przeciągnęła się. Dziś jest jednym z symboli Tbilisi i całej Gruzji. W stolicy ze względu na swoje położenie na szczycie wzgórza jest widoczna praktycznie z każdego punktu. Otaczający ją park (na jego terenie znajduje się jeszcze m.in. wolnostojąca dzwonnica i monaster) jest miejscem spacerów i spotkań mieszkańców.

Od soboru wracamy w kierunku rzeki ulicą Eristawi. Po drodze łatwo dać się skusić na zakupy u licznie tu „rezydujących” ulicznych sprzedawczyń owoców – ja „łapię” się na czereśnie (3 GEL / kg). Będą wieczornym dodatkiem do piwa w trakcie oglądania meczów – przecież trwają MŚ w Brazylii. Mijamy plac Avlabari, nadal kierując się w dół. Przy ulicy Metechi stoją ruiny dawnego armeńskiego kościoła, zwanego Karmir Avetaran. Wybudowano go najprawdopodobniej w 1809 r. i w tamtych czasach był to najwyższy kościół nie tylko w Tbilisi, ale i w całej Gruzji. W jego murach przechowywano m.in. relikwie jednego ze świętych kościoła armeńskiego, które zniknęły po grabieży w 1858 r.

Z powodu złego stanu technicznego, kościół zamknięto w 1937 r. i przez całe dziesięciolecia, pomimo starań społeczności ormiańskiej, nie przywrócono mu funkcji kościelnych. Służył jako piekarnia, sala bokserska czy biblioteka. W kwietniu 1989 r. jednak budynek częściowo się zawalił, choć okoliczni mieszkańcy twierdzili, że z wewnątrz tuż przed zawaleniem usłyszeli dźwięk eksplozji – do dziś są podejrzenia, że świątynia została celowo wysadzona w powietrze. W każdym razie – od tamtego czasu nikt już kościoła nie próbował restaurować – niszczeje od 25 lat. Do dziś nie zwrócono go też kościołowi armeńskiemu.

Idąc nadal w dół ulicą Metechi, na skręcie w prawo dojdziemy do kościoła Proroka Dawida, o którym, poza jego nazwą, nie jestem w stanie znaleźć nic więcej. Kolejny ważny cel stoi za to na końcu ulicy Metechi – cerkiew Metechi, zbudowana pod koniec XIII w. przez ówczesnego króla Dymitra II (rządził bardzo młodo, zasiadł na tronie mając 11 lat, zginął w wieku lat 30) jako część własnej rezydencji. We wnętrzach znajduje się grobowiec królowej z V w., Zuzanny, torturowanej przez własnego męża za sprzyjanie chrześcijaństwu. Ok. XVI – XVII wieku świątynia została opuszczona w wyniku rządów tureckich. Gdy na początku XIX w. władzę przejęli Rosjanie, przerobili świątynię na więzienie (1819 r.). Obecnie znów kościół powrócił do swych pierwotnych funkcji.

Tbilisi, pomnik "Matki Gruzji" na wzgórzu obok twierdzy Narikala i wagoniki kolejki linowej na nią jadące, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, pomnik „Matki Gruzji” na wzgórzu obok twierdzy Narikala i wagoniki kolejki linowej na nią jadące, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, Most Pokoju (czyli "podpaska")

Tbilisi, Most Pokoju (czyli „podpaska”)

Tbilisi, Most Pokoju (czyli "podpaska")

Tbilisi, Most Pokoju (czyli „podpaska”)

Tbilisi, park Rike z futurystycznym centrum kongresowym, w tle pałac prezydencki

Tbilisi, park Rike z futurystycznym centrum kongresowym, w tle pałac prezydencki

Tbilisi, twierdza Narikala na wzgórzu nad miastem

Tbilisi, twierdza Narikala na wzgórzu nad miastem

Na wzgórzu, na którym stoi cerkiew Metechi (przy okazji – ono też jest święte, tu wg legendy zginął Abo, chrześcijański męczennik, Arab z Bagdadu, który przybywając do Tbilisi przekonał się do zmiany religii na chrześcijaństwo i za to został zabity) w 1967 r. postawiono także konny pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela Tbilisi.

Ze wzgórza świątyni Metechi roztacza się świetny widok na plac Europejski, Most Pokoju, park Rike, futurystyczną salę koncertową czy pałac prezydencki na wzgórzu. Tuż obok świątyni biegnie na drugą stronę Mtkwari most Metechi, pierwszy historycznie most w Tbilisi, w 1821 r. wybudowany jako drewniany, przebudowany na stalowy w 1870 r. Obecna postać pochodzi z lat 50-tych XX w.

Schodzimy ze wzgórza Metechi na plac Europejski i dalej na rozpościerający się nad brzegiem Mtkwari park Rike – nowo stworzone miejsce rekreacji dla mieszkańców Tbilisi. W parku tym znajduje się także dolna stacja kolejki linowej, wożącej turystów do twierdzy Narikala – ale ten punkt zwiedzimy podczas drugiego pobytu w Tbilisi, pod koniec wyprawy do Gruzji. Alejki prowadzące wśród zadbanych trawników i kwiatostanów prowadzą wzdłuż rzeki, do na wskroś nowocześnie wyglądającego centrum kongresowego i sali koncertowej, przybierających kształt dwóch ogromnych tub, idących w stronę wzgórza, na szczycie którego stoi pałac Prezydenta Gruzji.

Pałac prezydencki jest „świeżutki”, budowę ukończono w 2009 r., architektem był Włoch, który zaprojektował również stojący na wprost pałacu Most Pokoju. Most Pokoju to kolejna topowa atrakcja Tbilisi, choć także młoda (oddany został do użytku w 2010 r.), głównie ze względu na swój kształt oraz widowiskowe podświetlenie w nocy. Ze względu na kształt właśnie, miejscowi nazywają most „podpaską” – zobaczcie zdjęcia, to zrozumiecie dlaczego :)

I to już koniec rajdu po Tbilisi w pierwszym dniu pobytu w tym mieście. Nazajutrz (poniedziałek) odebrać miałem z wypożyczalni samochód, którym chciałem objechać spory kawał Gruzji. I objechałem – w kolejnym wpisie zobaczycie m.in. skalny monaster Dawid Garedża i Signagi, gruzińskie miasto zakochanych.

Pełna galeria zdjęć z Tbilisi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Gruzja

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

 

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014

Odessa, spacerem wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego (cz.1)

Będąc w Odessie warto poświęcić trochę czasu i przejść się wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego. Połączycie tym samym przyjemne z pożytecznym – trasa ta da Wam, oprócz przyjemności nadmorskiego spaceru, możliwość zobaczenia sporej ilości ważnych atrakcji.

Weekend w Odessie (poprzedni wpis: Odessa, co trzeba zobaczyć). Odessa, największy port morski Ukrainy, jest także znanym kurortem wypoczynkowym, do którego w sezonie zjeżdżają masy turystów i kuracjuszy. W latach świetności to milionowe dziś miasto potrafiło podobno przyjąć nawet do 400 tys. chętnych do wypoczynku. Na pewno przyciągały ich (i pewnie nadal przyciągają w lecie) długie kilometry piaszczystych plaż nadmorskich – podobno jest ich ok.40 km – aż tak dokładnie nie sprawdzaliśmy :) Zresztą w marcu raczej trudno, nawet nad Morzem Czarnym, o dobre warunki do „plażingu”.

Ale przejść się wzdłuż wybrzeża morskiego w Odessie zdecydowanie warto. I dla zdrowia, i dla „przywitania z morzem” i dla atrakcji, które można zobaczyć po drodze. Pokażemy Wam jedną z tras, którą można wybrać jako kilkugodzinną przechadzkę wzdłuż nabrzeża, choć oczywiście każdy może „skomponować” sobie swoją własną jej wersję.

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, serduszko zakochanych

Odessa, serduszko zakochanych

Odessa, "most teściowej"

Odessa, „most teściowej”, w tle Belweder

Odessa, "most teściowej"

Odessa, „most teściowej”

Nasza trasa startuje przy pałacu Beliny-Brzozowskiego, silnego polskiego śladu w Odessie, wybudowanego w połowie XIX w. przez polskiego kupca, a jednocześnie przyjaciela Juliusza Słowackiego, którego zresztą w tym pałacu gościł. Pałac, wzorowany na angielskich zamczyskach, leży na północnym krańcu centrum Odessy, tuż obok bulwaru nadmorskiego, i dlatego będzie dobrym punktem startowym. Kierować się będziemy w prawo, ku bulwarowi właśnie.

Zeby się na bulwar dostać, trzeba przejść przez zaniedbany i obdrapany, najdłuższy i najwyższy podobno most w Odessie – o oficjalnej nazwie „most kapitański”, ale znany przez miejscowych pod nazwą „most teściowej”. Anegdota głosi, że miejscowy komunistyczny notabl kazał go wybudować (1968 r.), by skrócić sobie drogę na naleśniki do teściowej. W ostatnich latach upodobali go sobie podobno młodzi, wieszający na nim kłódki dla podkreślenia swoich związków – aczkolwiek w czasie marcowej wizyty kłódek było jak na lekarstwo (kiedyś wisiało ich tu nawet ponad 10.000), być może dlatego że ten wysoki most robi wrażenie niestabilnego (dość wyraźnie się trzęsie na wietrze), a dodatkowy balast mógł ten problem tylko zwiększać. Być może część kłódek przeniesiono obok mostu, gdzie można zobaczyć oryginalne serducho, obwieszone nimi.

Odessa, pałac Woroncowa

Odessa, pałac Woroncowa

Odessa, Belweder obok pałacu Woroncowa

Odessa, Belweder obok pałacu Woroncowa

Odessa, bulwar nadmorski

Odessa, bulwar nadmorski

Odessa, pomnik księcia de Richelieu na szczycie schodów Potiomkinowskich, po prawej dawny ratusz miejski

Odessa, pomnik księcia de Richelieu na szczycie schodów Potiomkinowskich, po prawej dawny ratusz miejski

„Mostem teściowej” wchodzimy na bulwar nadmorski, „eksportową” atrakcję turystyczną Odessy. Zaczyna się od pałacu Woroncowa, wybudowanego w latach 20-tych XIX w. dla ówczesnego gubernatora miasta, Michaiła Woroncowa. Stoi w miejscu dawnej tureckiej fortecy, której zdobycie zapoczątkowało panowanie Rosji na tych terenach oraz budowę miasta Odessa. Twierdza ta zawierała także lochy, które istnieją do dzisiejszych czasów pod pałacem. Od rewolucji październikowej budynek należy do państwa. Kiedyś częścią pałacu Woroncowa był także stojący obok, od strony morza, tzw.Belweder, który stanowi świetny punkt widokowy na wybrzeże, port i terminal pasażerski w Odessie.

Wkraczamy na właściwy bulwar nadmorski, promenadę miejską, z której kiedyś można było na całej długości podziwiać morską panoramę (dziś zasłaniają ją rosłe drzewa). Od strony lądu zabudowany jest on zabytkowymi budynkami. W połowie długości bulwaru znajdują się schody Potiomkinowskie, najbardziej znana atrakcja turystyczna Odessy, stanowiące zejście z centrum miasta do portu. Nazwę powzięły od słynnej sceny z filmu „Pancernik Potiomkin”, choć są znacznie od filmu starsze – wcześniej nie miały swojej specjalnej nazwy. Schody to dziś jedyne miejsce (nie licząc Belwederu), z którego podziwiać można panoramę morską.

Na szczycie schodów stoi pomnik księcia de Richelieu, gubernatora Odessy z początków istnienia miasta, który walnie przyczynił się do jego rozwoju. Z tym pomnikiem też związana jest anegdotka, ale z gatunku tych „sprośnych”, związana z ułożeniem ciała księcia, widzianym z określonego kąta. Ale to po prostu trzeba zobaczyć samemu :) Z tyłu za pomnikiem, po prawej, znajduje się dawny budynek ratusza miejskiego, pochodzący z początków XIX w., z którego urzędnicy przenieśli się do nowej siedziby (na końcu bulwaru nadmorskiego, jeszcze do niej dojdziemy) w 1899 r.

Odessa, widok na port pasażerski ze szczytu schodów Potiomkinowskich

Odessa, widok na port pasażerski ze szczytu schodów Potiomkinowskich

Odessa, schody Potiomkinowskie widziane od dołu

Odessa, schody Potiomkinowskie widziane od dołu

Odessa, port pasażerski

Odessa, port pasażerski

Odessa, otwarte muzeum kotwic morskich w porcie pasażerskim

Odessa, otwarte muzeum kotwic morskich w porcie pasażerskim

Tymczasem schodzimy schodami Potiomkinowskimi w dół, w kierunku nabrzeża. Jak już ogonimy się od sprzedawców wszystkiego na szczycie, pozostanie nam tylko 192 stopnie do zejścia (ale uwaga – będziemy też wracać pod górę :-)). Obok schodów biegnie kolejka linowa (która kiedyś była linowa, dziś podobno już nie jest – zmieniono w niej napęd), którą ewentualnie leniwi będą mogli wyjechać na górę.

Odessa, statuetka "żony marynarza" w porcie pasażerskim

Odessa, statuetka „żony marynarza” w porcie pasażerskim

Idziemy na wprost ku morskiemu terminalowi pasażerskiemu, który widać ze szczytu schodów. Zbudowany w 1968 r., jest oczywiście największym ukraińskim portem pasażerskim, rocznie przewija się przez niego kilka milionów pasażerów, w sezonie głównie turystów (port jest przystosowany do przybijania wielkich promów pasażerskich, nawet do ponad 270 m długości). Oprócz widoków morskich, znaleźć tu można (na końcu portowego mola, za budynkiem portu) niewielką stałą wystawę morskich kotwic oraz zabytkowe działo (inne stoi przy obecnym ratuszu miejskim), które broniło Odessy w trakcie najazdu flot francuskiej i brytyjskiej w 1854 r. Warto również przystanąć przy znaczącej figurce matki z dzieckiem, pomniku „żony marynarza”. Para oczekuje na wpływający do portu statek. Rzeźbę odsłonięto w 2002 r.

Ze szczytu mola terminalowego warto spojrzeć jeszcze wgłąb morza – stoi tam „latarnia Woroncowa” – latarnia morska nazwana imieniem jednego z pierwszych gubernatorów Odessy, często uwieczniana na zdjęciach z tego miasta. To trzecia latarnia wybudowana w tym miejscu, pierwsza, drewniana stanęła już w 1862 r. Swiatło z tej latarni widoczne jest z odległości aż 22 km.

Kończąc wizytę na terminalowym molo, wracamy do schodów Potiomkinowskich i wspinamy się (obowiązkowo na piechotę, kolejka jest dla leniwców) po 192 stopniach po górę, by wrócić na nadmorski bulwar, którym dalej pójdziemy w kierunku południowym. Ale możecie się na chwilę oderwać od wybrzeża i od szczytu schodów pójść wgłąb centrum jakieś 200 m – stoi tam kolejny ważny pomnik – pomnik założycieli Odessy.

Centralną postacią pomnika jest oczywiście caryca Katarzyna II Wielka, której rozkazem wybudowano miasto. Depta ona turecką flagę, a w jednej z rąk trzyma dekret o założeniu Odessy. Pomnik stoi na placu „katarzyńskim”, ale jego nazwa nie wzięła się od pomnika (którego na początku tu nie było), ale od kościoła św.Katarzyny, który kiedyś znajdował się na placu. Jego budowa jednak nigdy nie została ukończona, a w końcu został rozebrany.

Odessa, pomnik założycieli miasta

Odessa, pomnik założycieli miasta

Odessa, zabytki architektury przy placu Katarzyny

Odessa, zabytki architektury przy placu Katarzyny

Odessa, zabytki architektury przy placu Katarzyny

Odessa, zabytki architektury przy placu Katarzyny

Pomnik postawiono tu w 1900 r., a rok później plac wraz z okoliczną architekturą był uznany za najpiękniejszy plac w Europie. Do dziś wszystkie stojące dookoła placu zabudowania są zabytkami architektury. Ale wracamy do pomnika -nie postał pierwotnie zbyt długo, bo po rewolucji październikowej nastały czasy komunizmu, a wraz z nim nadszedł… Karol Marks. Plac przemianowano właśnie pod jego imię, a pomnik carycy, jako przejaw zgniłego imperializmu, zdemontowano i odstawiono do miejscowego muzeum jako relikt przeszłości.

Na miejscu pomnika założycieli postawiono wielki pomnik Karola Marksa właśnie, który nie wytrzymał… próby wiatru i wywrócił się. Przez długi czas była tu więc jedynie rabatka z kwiatami. Oryginalny pomnik założycieli powrócił na plac dopiero w 2007 r., dziś jest czołową atrakcją turystyczną miasta.

Wracamy na bulwar nadmorski. Dalsza część przebieżki po nadmorskich atrakcjach Odessy w drugiej części tego wpisu.

Pełna galeria zdjęć nadmorskich atrakcji Odessy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Ukraina

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

Stara Odessa

Na koniec opisu weekendowego wypadu do Odessy trochę fotek z klimatycznego starego centrum miasta. Oprócz oglądania najważniejszych turystycznych atrakcji miasta, warto też najzwyczajniej przejść się wśród zabytkowych kamienic - to miasto ma swojego ducha.

 

Hasankeyf, skalne miasto, którego wkrótce nie będzie...

Mezopotamia, kolebka dzisiejszej cywilizacji. Leżące na jej terenach skalne miasto, zasiedlane od 12 tysięcy lat, z około 200 zabytkami wymagającymi ochrony. To już ostatni dzwonek, by je zobaczyć. Wg planów za 2 lata niczego tu nie będzie.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 6 (poprzedni wpis: Midyat, kamienne syryjskie kościoły wśród islamskich minaretów).Turcja jest krajem wielkich kontrastów. Taki banał na początek. Wszyscy to wiedzą. Pod względem kulturalnym, społecznym, językowym czy nawet religijnym (konkretnie: pod względem podejścia do kanonów religijnych – od całkowicie luźnego do wręcz ortodoksyjnego) można pojechać do Turcji kilka razy i tyle samo razy czuć się trochę jak w innym świecie.

Turystyka jest niezwykle ważna dla Turcji – przynosi jej ponad 32 mld dolarów rocznie (2013) i rośnie ciągle w tempie dwucyfrowym (11% w 2013 r.). Wydaje się więc, że zabytki historyczne, których Turcja ma aż w nadmiarze, powinny być oczkiem w głowie władz państwowych. I tak jest w ogromnej większości, szczególnie w zachodniej części, tej do której dociera masowa turystyka. Tam Turcy potrafią zadbać (a potem obiletować) o wszystko. Ale na wschodzie, gdzie turystów mniej, a więcej polityki i ciężkich tematów narodowościowych i geograficznych, dbałość o dziedzictwo kulturowe potrafi być spychana na plan dalszy, przegrywając z przyziemną walką o wpływy lub pieniądze. Nasz kolejny cel turystyczny podczas podróży po południowo-wschodniej Turcji jest tego najlepszym przykładem. Zapraszamy do Hasankeyf – starożytnego skalnego miasta, które wkrótce zniknie pod powierzchnią wody.

Hasankeyf leży na terenach Mezopotamii, kolebki dzisiejszej cywilizacji. Jest jednym z najdłużej ciągle zamieszkałych miejsc na świecie. Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą tu sprzed 12 tysięcy lat, a zorganizowana osada powstała tu prawdopodobnie już 4 tysiące lat p.n.e. W okolicach znaleziono prehistoryczne szkielety datowane na 6 tys. lat p.n.e. Pierwsi osadnicy żyli w skalnych grotach, zamieszkałych jeszcze w latach 70-tych XX wieku (!). Tych grot w najbliższych okolicach Hasankeyf jest podobno ok. 4 tysięcy, mieściło się w nich 8 tysięcy domostw.

Dojeżdżamy do Hasankeyf

Dojeżdżamy do Hasankeyf

Hasankeyf, ruiny mostu z XII w.

Hasankeyf, ruiny mostu z XII w.

Hasankeyf, ruiny mostu z XII w.

Hasankeyf, ruiny mostu z XII w.

Stara asyryjska nazwa tego miejsca to „Castrum Kefa” (zamek na skale). Rzymianie na przełomie III / IV wieku wybudowali tu swoją twierdzę do obserwacji granic Imperium. W V wieku rezydował tu biskup jednego ze wschodnich odłamów chrześcijaństwa. W VII w. zdobyli je Arabowie, nazywając „Hisn Kayfa” (skalna twierdza). W XIII w. dostała się pod panowanie Tatarów, a w 1515 r. przyszło Imperium Osmańskie, zastąpione później przez dzisiejszą Turcję. Po średniowiecznym moście na Tygrysie przechadzał się podobno sam Marco Polo.

Hasankeyf, meczet El Rizk Camii

Hasankeyf, meczet El Rizk Camii

Archeolodzy twierdzą, że dotychczas odsłonięto mniej więcej 1/5 wszystkich historycznych obiektów, reszta wciąż czeka na swoją kolej. Ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to…  się nie doczeka. Do głosu doszła bowiem wielka polityka, która zarządziła wybudowanie wielkiej tamy na Tygrysie, kilkadziesiąt kilometrów od Hasankeyf. A przy tamie ma powstać wielki zbiornik wodny, o powierzchni ponad 300 km2. Szkopuł w tym, że… Hasankeyf znajduje się na terenie tegoż właśnie zbiornika.

Hasankeyf, minaret meczetu El Rizk Camii

Hasankeyf, minaret meczetu El Rizk Camii

Ktoś dawno temu (w latach 50-tych XX wieku) w Turcji wymyślił sobie tamę na Tygrysie jako źródło nowoczesnej energii elektrycznej (podobno mającej być dostarczaną do Turcji zachodniej), nie licząc się z konsekwencjami. A są one takie, że zniknie z powierzchni ziemii ponad setka miejscowości, a wg różnych szacunków od 25 tys. do 100 tys. ludzi będzie musiało być przesiedlonych. I znów brak liczenia się z konsekwencjami – ponoć będą oni musieli się przesiedlić… na własny koszt.

Mimo protestów międzynarodowych, plan jest stopniowo wcielany w życie. Budowę tamy rozpoczęto w 2006 r. i choć była ona wstrzymywana, to nadal prace trwają. Parcie na nią jest tak silne, że kiedy sąd wstrzymał budowę do czasu zbadania jej wpływu na środowisko,… zmieniono prawo i budowa już takich badań nie wymaga. Można znaleźć opinie, że zalewając Hasankeyf, władze chcą usunąć zabytki kultury kurdyjskiej, narodu który od dawna jest solą w oku tureckich władz. Inna wersja mówi o chęci kontrolowania wody, dostarczanej przez Tygrys m.in. do Syrii i dzięki temu zwiększenia wpływów politycznych w regionie. Jaka by ta wersja nie była – dziedzictwo historyczne przegrywa. Albo z pieniędzmi, albo z polityką.

Hasankeyf, meczet El Rizk Camii

Hasankeyf, meczet El Rizk Camii

Hasankeyf, meczet El Rizk Camii

Hasankeyf, meczet El Rizk Camii

Hasankeyf, cytadela

Hasankeyf, cytadela

Hasankeyf, meczet Sultan Süleyman Camii

Hasankeyf, meczet Sultan Süleyman Camii

Hasankeyf, meczet Koç Camii

Hasankeyf, meczet Koç Camii

Hasankeyf, meczet Eyyubi Kizlar Camii

Hasankeyf, meczet Eyyubi Kizlar Camii

Hasankeyf, meczet Mevlana Camii

Hasankeyf, meczet Mevlana Camii

Hasankeyf do niedawna odwiedzane było podobno przez 3 mln turystów rocznie. Od czasu postępów w budowie tamy ta liczba systematycznie spada. Władze czynnie się do tego przyczyniają dodatkowo, zamykając w 2012 r. najbardziej widowiskową część skalnego miasta – cytadelę z twierdzą i wielkim meczetem, oficjalnie z powodów zagrożenia bezpieczeństwa turystów. Liczni protestujący naciskają na UNESCO, aby wpisała Hasankeyf na swoją listę dziedzictwa kulturowego, co uchroniłoby miasto od zagłady. Ale choć spełnia ono 9 z 10 warunków przyjęcia na listę, UNESCO zwleka. A zegar tyka. Tik tak, tik tak.

Jeśli plany budowy tamy się ziszczą, już w 2016 r. Hasankeyf przestanie istnieć – znajdzie się kilkadziesiąt metrów pod lustrem planowanego zbiornika wodnego. Mieszkańcy już od dłuższego czasu mają nakazy eksmisji. Przesiedlenia mają pilnować siły wojskowe. Choć tych mieszkańców i tak pozostało tu niewielu (kilka tysięcy). Z powodu wszystkiego powyższego – jeżeli wybieracie się na wschód Turcji – zaplanujcie odwiedziny w Hasankeyf. Za 2 lata może już tu nie być niczego – no chyba że stanie się Hasankeyf atrakcją dla płetwonurków (taki czarny humor).

Z Midyat do Hasankeyf jest zaledwie godzina drogi samochodem. Docieramy tam prosto z monasteru Mor Gabriel, którego klamki „pocałowaliśmy” – nie trafiliśmy w godziny otwarcia. Było o tym we wpisie o Midyat. Przy drodze Midyat – Batman jest widoczny spory parking, na którym bez opłat można zostawić samochód i pieszo przejść mostem przez Tygrys w stronę skalnego miasta. Można też przez most przejechać i szukać miejsca postojowego bliżej, ale tam raczej w sezonie będzie ciasno (i pewnie nie bezpłatnie).

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie, niektóre nadal zamieszkałe

Hasankeyf, skalne jaskinie, niektóre nadal zamieszkałe

Hasankeyf, skalne jaskinie, niektóre nadal zamieszkałe (drzwi)

Hasankeyf, skalne jaskinie, niektóre nadal zamieszkałe (drzwi)

Hasankeyf, skalne jaskinie, niektóre nadal zamieszkałe (antena satelitarna)

Hasankeyf, skalne jaskinie, niektóre nadal zamieszkałe (antena satelitarna)

Atrakcje Hasankeyf rozsiane są po sporym terenie, po obu stronach Tygrysu. Na początek warto zobaczyć te, położone od strony drogi i parkingu. Od razu po wyjściu z auta rzuca się w oczy jedna z najbardziej znanych atrakcji – ruiny średniowiecznego mostu, pochodzącego z XII w., będącego w swoich czasach jednym z największych istniejących mostów. Odległość pomiędzy filarami wynosiła nawet 40 m, a sam pomost mostu był drewniany, co pozwalało na łatwy demontaż (likwidację jedynej drogi do miasta) w razie niebezpieczeństwa. Drewniana konstrukcja skróciła jednak prawdopodobnie żywot mostu, z którego dziś pozostały jedynie filary.

Z tyłu za parkingiem, po drugiej stronie drogi, na małym wzgórku z cmentarzykiem, stoi grobowiec Imama Abdullaha, wg legendy wnuczka wujka (skomplikowana konstrukcja rodzinna :-)) proroka Mahometa. To miejsce kultu religijnego, wejście w stroju jak do meczetu, wewnątrz najczęściej przebywają modlące się przy grobie osoby, dlatego należy zachować nastrój miejsca.

Po tej samej stronie Tygrysu, ale jakieś 200 m dalej, stoi cylindryczny grobowiec Zeynel Beya, syna XV-wiecznego sułtana Uzun Hassana. Zeynel Bey zginął w bitwie w 1473 r. i został pochowany w tym oryginalnym mauzoleum. Od grobowca idziemy w stronę rzeki, gdzie znajdziemy jeszcze ruinę łaźni (hamam) z początków XIII w., zniszczoną głównie przez wylewające wody Tygrysu.

Panorama Hasankeyf

Panorama Hasankeyf

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie

Hasankeyf, skalne jaskinie

Wracamy w stronę mostu na Tygrysie i idziemy na drugą stronę rzeki, w stronę właściwego skalnego miasta. Prowadzi do niego w prawo zaraz za mostem uliczka wypełniona kramami handlarzy tandetnymi pamiątkami dla turystów. Ozdobą uliczki jest niewątpliwie meczet El Rizk Camii, wybudowany w 1409 r. przez ówczesnego sułtana. Meczetowy minaret dotrwał do naszych czasów nietknięty.

Uliczka kończy się wejściem na teren cytadeli w Hasankeyf, najbardziej widowiskowej części skalnego miasta. I tu niestety rozczarowanie – cytadela okazuje się zamknięta od 2012 r. – wywieszona tabliczka mówi o ochronie bezpieczeństwa turystów. Przestrzegania zakazu pilnują ochroniarze. Idziemy więc wzdłuż siatki ogradzającej cytadelę, schodami pod górę, wspinając się na ścianę równoległą do cytadeli. Schody te prowadzą do zamieszkałej do dziś części Hasankeyf, gdzie wśród zaniedbanych domostw ukrywają się kolejne historyczne pozostałości miasta. Nietrudno je znaleźć, na uliczkach poustawiane są tabliczki kierunkowe. Najpierw trafiamy na ruiny trzech stojących niemal obok siebie świątyń:

  • meczet Sultan Süleyman Camii, wybudowany, jak nazwa wskazuje, przez sułtana Sulejmana, tego samego który wybudował meczet El Rizk. Meczet powstał w 1407 r. i do dziś w dobrym stanie zachował się jedynie minaret. Pierwotnie był tio cały kompleks, składający się m.in. z meczetu, medresy (szkoły) oraz mauzoleum. Kiedyś znajdował się tu także grobowiec samego fundatora, sułtana Sulejmana;
  • meczet Koç Camii, o którym więcej się dziś domyślamy niż wiemy. Powstał prawdopodobnie w XIV wieku i prawdopodobnie także był częścią większego kompleksu, do którego należała także medresa. Dziś zachowały się jedynie ruiny meczetu, z pozostałych części kompleksu pozostały jedynie fundamenty;
  • meczet Eyyubi Kizlar Camii, żeński (Kizlar = Dziewczyny) meczet, o którym nie wiadomo nic – ani kiedy ani kto go wybudował. Przypuszcza się jedynie, że powstał za panowania kurdyjskiej dynastii Ajjubidów. Tabliczka na meczecie podaje jednak datę: rok 808 wg kalendarza muzułmańskiego. Dawałoby to początek XV w.
Hasankeyf, ruiny mostu z XII w.

Hasankeyf, ruiny mostu z XII w.

Hasankeyf, cytadela

Hasankeyf, cytadela

Panorama Hasankeyf z przeciwległego brzegu Tygrysu

Panorama Hasankeyf z przeciwległego brzegu Tygrysu

A to jest...

A to jest…

Te trzy meczety stoją już praktycznie u podstawy wzgórza, w którym z daleka widać wiele jaskiń, kiedyś zamieszkanych przez mieszkańców Hasankeyf. Jaskinie te datuje się nawet na czas królestwa Urartu (czyli VIII – VI w. p.n.e.). Zdecydowaliśmy się na długi spacer wzdłuż tej ściany z jaskiniami, prowadzącą lekko pod górę uliczką, która stopniowo zamienia się w ścieżkę. Cały czas pnąc się w górę, dotarliśmy aż do końca ściany, gdzie znajduje się dość widowiskowa przepaść. W sam raz na sesję fotograficzną :)

Po drodze napotkaliśmy jeszcze pozostałości meczetu Mevlana Camii, o którym także nie wiadomo kompletnie nic, poza tym, że był jeszcze do niedawna użytkowany. Wracamy dokładnie tą samą trasą aż do ruin trzech meczetów, kierując się tym razem w kanion pomiędzy cytadelą a znajdującym się naprzeciw niej wzgórzem. Tu można zobaczyć przykłady nielegalnie zamieszkałych do dziś jaskiń. Są „dorobione” przez murarzy zewnętrzne ściany, są nawet drzwi (!). A że dociera tu także cywilizacja, świadczyć może chociażby… antena satelitarna :)

Hasankeyf, grobowiec Zeynel Beya

Hasankeyf, grobowiec Zeynel Beya

Hasankeyf, ruiny łaźni (hamamu)

Hasankeyf, ruiny łaźni (hamamu)

Hasankeyf, grobowiec Imama Abdullaha

Hasankeyf, grobowiec Imama Abdullaha

Hasankeyf, grobowiec Imama Abdullaha

Hasankeyf, grobowiec Imama Abdullaha

Niejako na koniec naszej wizyty w Hasankeyf, aby w końcu choćby z odległości zobaczyć cytadelę, wspinamy się na przeciwległe, zamieszkałe dziś wzgórze. I oczywiście trafiamy na typowy przykład tureckiej przedsiębiorczości. Przed budynkiem stojącym w najlepszym miejscu na podziwianie znajdującej się naprzeciw cytadeli wisi tabliczka… „Wstęp 1 TL”. Płacimy grającym w piłkę za ogrodzeniem małolatom i trafiamy na fachowo zrobiony taras widokowy – z widokiem i na cytadelę, i na Tygrys z ruinami XII-wiecznego mostu. To zdecydowanie najlepsze miejsce na fotografię i warto tę lirę dać.

W Hasankeyf jest jeszcze kilka innych miejsc wartych uwagi, m.in. pozostałości murów miasta czy widowiskowe jaskinie nad samym Tygrysem, widoczne od strony Hasankeyf. My po bitych czterech godzinach łazikowania po wzgórzach i kamienistych ścieżkach opuściliśmy skalne miasto. Na koniec jeszcze nie omieszkaliśmy kupić od małolata na parkingu fajnie wydanego albumu o Hasankeyf (obowiązkowo targując się i zbijając cenę). Czekała nas jeszcze dwugodzinna jazda do kolejnego przystanku na naszej trasie po południowo-wschodniej Turcji – do miasta Mardin.

Pełna galeria zdjęć z Hasankeyf znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Adana, nasza brama do południowo-wschodniej Turcji

Wyprawa do południowo-wschodniej Turcji startuje w Adanie, jednym z największych miast całego kraju, metropolii z duszą i dłuuuuugą historią, sięgającą 6000 lat p.n.e. Miasta, w którym bywali Aleksander Wielki, Cyceron czy… Mustafa Kemal Atatürk.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 2 (poprzedni wpis z trasy: Berlin, pałac Charlottenburg). Pierwszym tureckim przystankiem na trasie lutowego rajdu po południowo-wschodniej Turcji była Adana, jedno z największych tureckich miast (1,6 mln mieszkańców) i stolica regionu. Do Adany dotarliśmy tuż przed północą, po całodniowej podróży Poznań – Berlin – Stambuł (przesiadka lotnicza) – Adana. Na początek pierwsza przygoda – nie ma naszych plecaków, które miały przylecieć w luku bagażowym. Na szczęście dość szybko okazuje się, że plecaki prawdopodobnie są, ale na terminalu międzynarodowym (z racji przesiadki w Stambule lądowaliśmy na krajowym) – przechodzą odprawę celną. Pierwszy stres więc za nami – bagaż rzeczywiście jest. I jest calutki (może dzięki temu, że na Schoenefeld w Berlinie zainwestowaliśmy 15 eur w owinięcie folią naszych plecaków).

Lotnisko w Adanie jest położone niezwykle blisko centrum miasta. Więc mniej więcej o godz.23:30 udajemy się w pieszą wędrówkę z plecakami na plecach – idziemy do centrum Adany, gdzie mamy zarezerwowany jeszcze w Polsce nocleg. Ciekawostka – z lotniska do ścisłego centrum miasta jest raptem 3 km, a prowadzi do niego jedna prosta ulica – Bakımyurdu Caddesi. Jeśli więc kiedyś zdarzy się Wam w Adanie wylądować – szkoda szukać transportu – spacer nawet o północy nie jest żadnym wyczynem. Okolica jest bezpieczna i spokojna, do centrum można spokojnym krokiem dojść półgodzinnym spacerem.

Adana, Muzeum Archeologiczne

Adana, Muzeum Archeologiczne

Adana, eksponaty w ogrodzie Muzeum Archeologicznego

Adana, eksponaty w ogrodzie Muzeum Archeologicznego

Adana, hetycki lew przed wejściem do Muzeum Archeologicznego

Adana, hetycki lew przed wejściem do Muzeum Archeologicznego

Hotel Unver w Adanie okazał się naszą pierwszą (i na szczęście ostatnią) hotelową porażką w trakcie tej podróży, choć jest polecany na przeróżnych stronach turystycznych jako „budżetowy”. Więcej na pewno opiszemy w osobnym wpisie, dotyczącym „logistyki” naszej drugiej tureckiej podróży. Noc w nieogrzewanym pokoju w początkach lutego jakoś udało się przetrwać i mogliśmy przystąpić do najważniejszego – czyli eksploracji atrakcji turystycznych Adany.

Zanim jednak ją rozpoczęliśmy, ustaliwszy u hotelowego recepcjonisty, gdzie możemy kupić bilet na autobus do Antakyi (zwanej oficjalnie Hatay), kolejnego miasta na naszej trasie, udaliśmy się zgodnie z jego wskazówkami do biura pośrednika turystycznego. I to była nasza kolejna porażka w Adanie, ale o tym także we wpisie o logistyce. Podróżowanie komunikacją publiczną po Turcji ma swoją specyfikę i tej specyfiki trzeba się nauczyć – my nauczyliśmy się właśnie w Adanie, na własnych pieniądzach i własnym straconym czasie.

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii i otaczający go park

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii i otaczający go park

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii i otaczający go park

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii i otaczający go park

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, kamienny most z czasów Imperium Rzymskiego (IV w.)

Adana, kamienny most z czasów Imperium Rzymskiego (IV w.)

Krótko o samej Adanie. Jedno z największych obecnie miast w Turcji, duża i zatłoczona w centrum aglomeracja z 1,6 mln mieszkańców. Jest jednym z najstarszych zamieszkanych miejsc świata – zamieszkane było już 6000 lat p.n.e. W XIV w. p.n.e. miasto dołączyło do federacji hetyckiej, a przez kolejne wieki przechodziło z rąk do rąk (m.in. Asyryjczyków i Persów). Ze swoimi podbojami dotarł tu w IV w. p.n.e. sam Aleksander Wielki, podbijając miasto i wcielając pod władanie Macedończyków. Później Adana została częścią Imperium Rzymskiego, a regionalnym zarządcą był słynny Cyceron (I w. p.n.e.). W pierwszych wiekach naszej ery Adana była największym ośrodkiem handlu we wschodniej części Rzymu.

Potem kolejno władali Adaną Bizantyjczycy, Seldżukowie i Ormianie, aż w 1517 r. miasto zostało włączone do Imperium Osmańskiego. Gościło m.in. sułtana Sulejmana Wspaniałego podczas jego wyprawy na wschód w 1535 r. Kolejna zawierucha historyczna dotarła do Adany po zakończeniu I wojny światowej, gdy 31 października 1918 r. przybył do miasta Mustafa Kemal Atatürk, przejmując dowództwo miejscowej armii i rozpoczynając walkę o wyzwolenie Turcji.

Zwiedzanie Adany rozpoczęliśmy, udając się ku najbardziej znanej atrakcji miasta – największemu tureckiemu meczetowi, Sabancı Merkez Camii. Majestatyczny meczet z sześcioma minaretami góruje nad całym brzegiem rzeki Seyhan, nad którą znajduje się Adana. Seyhan jest najdłuższą turecką rzeką, wpadającą do Morza Sródziemnego (aczkolwiek do ogólnie najdłuższej rzeki w Turcji sporo jej brakuje).

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, bazar

Adana, bazar

Adana, bazar rybny

Adana, bazar rybny

Zanim jednak dotarliśmy do samego meczetu, na drodze „stanęło” nam Muzeum Archeologiczne, znajdujące się tuż obok niego. Muzeum zostało otwarte zaraz po ustanowienia Republiki Tureckiej, w 1924 r. i początkowo w zbiorach posiadało kolumny i sarkofagi znalezione w sąsiedztwie jego siedziby. Przy wejściu do budynku muzeum znajduje się rzeźba lwa z okresu hetyckiego oraz dwie statuy Augustusa, twórcy Imperium Rzymskiego i jego pierwszego cesarza. Nie zagłębialiśmy się we wnętrza budynku muzeum, zadowalając się „kontemplacją” ruin architektonicznych, wystawionych w ogrodzie muzeum. Zdecydowanie ciągnęło nas do meczetu.

Sabancı Merkez Camii stoi na terenie specjalnie stworzonego jako jego otoczenie parku – Doğa Park. Adana ma swój „Central Park”, jak i Nowy Jork :) „Merkez Park” (ang. Central Park) to inna wersja nazwy Doğa Park. Trzeba przyznać, że podziwialiśmy rozmach parku, mającego w sumie 33 ha powierzchni, na której co krok widać było ekipy ogrodnicze pielęgnujące rosnące tu 400 tys. roślin, 67 gatunków drzew czy 40 gatunków kaktusów. Wszystko to dodatkowo upiększone jest traktem wodnym z mostkami i fontannami, a całość pilnowana przez równie widoczną jak ogrodnicy ochronę (zapewne jakąś odmianę straży miejskiej). Tereny Doğa Parku były wcześniej sadem cytrusowym, co widać jeszcze wzdłuż zachodniej jego granicy, czyli ulicy Fuzuli, wzdłuż której ciągną się przemalowniczo wyglądające nawet w lutym owocujące drzewka. Tak czy tak, Doğa Park ze swoim sielskim klimatem „pożarł” nam trochę czasu na kontemplację.

Ale czas na sam Sabancı Merkez Camii, największy meczet w całej Turcji, o wewnętrznej powierzchni ponad 6.500 m2, mieszczącego jednorazowo ponad 20 tys. wiernych. Nie jest on żadnym zabytkiem historycznym, wybudowany został bowiem całkiem niedawno, bo w 1998 r. Stoi podobno na terenach byłego ormiańskiego cmentarza – historia Ormian w Turcji to temat bardzo drażliwy. Meczet jest też pokazem techniki, jest wyposażony w nowoczesny system nagłośnienia, zbudowany we współpracy z czołowymi światowymi koncernami. W budynku meczetu mieści się także biblioteka w dwóch wersjach: tradycyjnej i cyfrowej. Sabancı Merkez Camii obchodzimy dookoła oraz zwiedzamy jego wnętrza – jesteśmy w nich całkowicie sami, co dodatkowo potęguje wrażenie jego wielkości.

Adana, meczet Kemeralti Camii

Adana, meczet Kemeralti Camii

Adana, meczet Ulu Camii

Adana, meczet Ulu Camii

Adana, Yağ Camii

Adana, Yağ Camii

Brzegiem rzeki Seyhan idziemy nieco na południe, by zaraz dotrzeć do kolejnej atrakcji Adany – kamiennego mostu (Taşköprü) z IV w., pamiętającego czasy Imperium Rzymskiego. Jeszcze w 2007 r. był on jednym z najstarszych mostów na świecie, dopuszczonym do ruchu kołowego. Od roku 2007 r. jest on dostępny wyłącznie dla pieszych, stając się miejscem wydarzeń kulturalnych. Spacerujemy jeszcze przez chwilę brzegiem rzeki, a potem udajemy się wgłąb starej części Adany, poświęcając się poznawaniu zabytkowych meczetów miasta oraz przyglądając się codziennemu życiu jego mieszkańców. To pierwsze nasze spotkanie z kulturą tak daleko położoną na wschodzie, stąd też wiele rzeczy nas urzeka, wiele jest nowych. Chłoniemy otoczenie jak najbardziej się da.

Jeśli chodzi o zabytkowe meczety adańskiej starówki, warto wymienić (w kolejności naszego zwiedzania):

  • Yeni Camii (Nowy Meczet), wybudowany w 1724 r., znany też pod nazwą związaną z fundatorem – Antaki Camii. Niestety w czasie naszego pobytu był w remoncie, co spowodowało otoczenie go rusztowaniami i ogrodzeniem chroniącymi przechodniów – meczet stoi przy niezwykle ruchliwej ulicy;
  • Kemeralti Camii, mały meczet z 1548 r., stojący przy niezwykle ruchliwym skrzyżowaniu w centrum starej części miasta;
  • Ulu Camii, którego budowa rozpoczęła się w 1513 r., a meczet otwarto dla wiernych w 1541 r. Przez 450 lat była największym meczetem w Adanie, dopóki nie wybudowano meczetu Sabanci Merkez Camii. Do kompleksu należy także medresa (1540 r.) oraz komora grobowca;
  • Ağca Camii (Mescid), pierwszy i najstarszy wybudowany w Adanie meczet, pochodzący z 1409 r.
  • Yağ Camii, wybudowany w 1501 r. na gruzach poprzednio tu stojącego kościoła św.Jana. Potem dobudowano mu minaret i medresę (szkołę). Nazwa (Meczet Oliwny) związana jest z sąsiedztwem bazaru, specjalizującego się w handlu oliwą;

W sąsiedztwie Wielkiego Meczetu (Ulu Camii) mieliśmy jeszcze nadzieję zobaczyć wieżę zegarową, ale niestety także zastaliśmy ją podczas renowacji. To najwyższa wieża zegarowa w całej Turcji (32 m wysokości), a wybudowana została w 1882 r. Obok niej znajduje się jeszcze jeden ważny punkt turystyczny, nie związany z meczetami – Çarşı Hamamı – łaźnia, wybudowana w 1529 r. i działająca do dziś. Stara dzielnica Adany to także dzielnica bazarów i handlu, pełna sklepików, wózków, platform i dużych sklepów znanych sieci – wszystko to w jednym miejscu, często naprzeciw i obok siebie.

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana jest też miastem niezwykle zielonym, z dobrze zagospodarowaną i wypełnioną zielenią przestrzenią, czego dowodem może być kolejny park, umiejscowiono w samym centrum miasta – park Ataturka, ozdobiony wielkim pomnikiem wodza z sąsiadującym z nim efektownym zbiornikiem wodnym. Park jest bardzo zadbany i bardzo popularny wśród mieszkańców, licznie go wypełniających. Efektownie przycięte krzewy i ławeczki, stojące pod owocującymi w lutym drzewkami cytrusowymi, wypełnionymi owocami zdecydowanie budują koloryt parku. Warto tu przyjść, by choć na chwilę zwolnić, odpocząć.

Ulice Adany

Ulice Adany

Adanę zapamiętaliśmy jednak jako najbardziej zatłoczone miasto południowo-wschodniej Turcji, w którym mieliśmy okazję być w trakcie tej podróży – blisko 2 mln mieszkańców robią swoje. Przeciskanie się wśród tłumów na ulicy nie należy do naszych ulubionych czynności w trakcie podróżowania, dlatego opuściliśmy Adanę bez zbytniego sentymentu, pamiętając o słabym hotelu (już o tym było) i przygodach z autobusem do Hatay (też było) – o obu tych rzeczach napiszemy jeszcze osobno.

Adana, zabytkowa wieża zegarowa w remoncie

Adana, zabytkowa wieża zegarowa w remoncie

Na koniec mała anegdotka, pokazująca klimat. Około godz.16:00 stawiamy się w miejscu, gdzie wg pośrednika sprzedającego bilety na autobus do Hatay jest przystanek dolmusza nr 20, jadącego na „otogar” (dworzec kolejowy). Na miejscu taksówkowy naganiacz oczywiście twierdzi, że takowy dolmusz nie istnieje, proponując w zamian taksówkę – proponuje akceptowalną dla nas cenę (20 TL) – a trzeba pamiętać że Turcy mają przedziwny zwyczaj stawiania dworców autobusowych daleko poza miastem, zwykle 5-7 km od centrum – więc zabieramy się z taksówkarzem, w ząb oczywiście nie gadającym po angielsku.

Adana, owocujące pomarańcze w parku

Adana, owocujące pomarańcze w parku

Taksówkarz po drodze trafia na giga-korek, więc zgrabnie go omija, jadąc dość agresywnie boczną, równoległą do głównej drogą. Docieramy na więc na „otogar” niejako od tyłu, a od tej strony jest on otoczony wysoką siatką, stojącą na także wysokim, betonowym murku. Taksówkarz podwozi nas więc pod… sobie znaną dziurę w siatce, po czym idzie z nami, pomaga nam przejść z plecakami przez ten swoisty tor przeszkód (wejście na mur, pomoc z plecakiem), zaprowadza na dworzec, pokazuje gdzie iść na autobus i dopiero wtedy inkasuje ustaloną wcześniej należność. Przeskakując przez ten mur przez dziurę w siatce z asystą taksówkarza, myślałem cały czas o tym , ile naszych polskich „taxi driverów” zrobiłoby to samo za 26-27 zł…

Potem już przyzwyczailiśmy się do tego, że odróżniamy się od miejscowych i jeśli coś od nich kupujemy, to jesteśmy „obsługiwani” z niesamowitą starannością, tak jakby każdy napotkany na naszej drodze Turek stawiał sobie za punkt honoru, by nie zawieść naszych oczekiwań i by pozostawić po sobie maksymalnie dobre wrażenie. To uczucie towarzyszyło nam już do samego końca tej podróży. A kolejnym jej etapem była Antakya, oficjalnie zwana Hatay (choć chyba tylko my używaliśmy tej nazwy) – najbardziej na południe wysunięte miasto na mapie naszego tripu „Turcja 2014”.

Pełna galeria zdjęć z Adany znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Wzdłuż serbskiej strony Dunaju (część 2)

Dunaj, druga pod względem długości (2.888 km) rzeka w Europie, sporym odcinkiem przepływa przez terytorium Serbii. Terytoria te należały kiedyś do Imperium Rzymskiego, dlatego nietrudno tu o zabytki z tego okresu.

Tour de Europe 2013, dzień 30 (poprzedni wpis z trasy: Wzdłuż serbskiej strony Dunaju, część 1). Nieco ponad 3 godziny zajęło nam dojechanie z Zajecaru do brzegów Dunaju przy drodze krajowej nr 25 w okolicach wsi Slatina. Oczywiście po drodze nie powstrzymaliśmy się od zwiedzania (więcej w poprzednim wpisie).

Dunaj – długość 2.888 km – przepływający przez terytorium Serbii na długości 588 km, miał nam towarzyszyć już do zmroku tego dnia. W planach mieliśmy trasę o łącznej długości prawie 170 km, prowadzącą bezpośrednio przy brzegu rzeki. Przez 170 km mieliśmy widzieć po prawej stronie tę samą rzekę, aż do miejscowości Golubac. Potem mieliśmy odbić w ląd i dojechać z powrotem nad Dunaj przy twierdzy Smederevo, ale to już nam się nie udało, ze względu na zapadające ciemności.

Serbia, jeden z ocalałych filarów mostu Trajana

Serbia, jeden z ocalałych filarów mostu Trajana

Dunaj, pozostałości mostu Trajana po rumuńskiej stronie

Dunaj, pozostałości mostu Trajana po rumuńskiej stronie

Do pierwszego punktu postojowego mieliśmy 45 km jazdy. Tuż przed miastem Kladovo, w miejscowości Kostol, na brzegu Dunaju stoi ruina jednego z 20-tu kiedyś istniejących filarów „mostu Trajana” – cudu inżynieryjnego z czasów Imperium Rzymskiego. Most zbudowano na rozkaz cesarza rzymskiego Trajana, w 105 r. n.e., pod zaledwie dwóch latach budowy. Przęsła wykonane były z drewna, a filary z cegieł i cementu. Był most Trajana pierwszym mostem, przerzuconym przez Dunaj.

Przez ponad 1000 lat, most Trajana przodował na świecie pod względem długości mostu, jak i pojedynczego przęsła (52 m) – i to pomimo tego, że sam „wytrzymał” ledwie nieco ponad jedno stulecie – został zburzony na polecenie innego rzymskiego cesarza, Aureliana, by zablokować możliwość najazdu na imperium od tej strony. Filary stały pod wodą jeszcze w 1932 r. (16 sztuk), pół wieku później doliczono się ich już tylko 12. Dwa skrajne filary są do dziś widoczne po obu stronach Dunaju.

Kladovo, wejście do twierdzy Fetislam

Kladovo, wejście do twierdzy Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Kladovo, twierdza Fetislam

Dojazd do ruin mostu Trajana po serbskiej stronie jest oznakowany, ale kierunkowskaz do skrętu nad rzekę w odpowiednim miejscu widoczny jest tylko dla nadjeżdżających od północy, od strony Kladova. Dla jadących, jak my, od południa, niestety znaku nie ma i zmuszeni byliśmy do pytania miejscowego „skuterzysty”. Gościnny młodzieniec, nie tyle wskazał nam drogę, co… kazał jechać za sobą, konwojując nas pod same ruiny :)

Jedziemy dalej, po 5 km docierając do Kladova. Pora obiadowa, więc przed dalszym zwiedzaniem dekujemy się w jednej z restauracyjek na świeżym powietrzu, w samym centrum tego 9-tysięcznego miasteczka i zamawiamy obiad. W zamówieniu jest m.in. tradycyjna serbska pljeskavica, czyli „serbski hamburger”, duża porcja mięsa mielonego z różnych rodzajów mięsa, z dodatkiem papryki, cebuli i czosnku. To, co wjechało na jednym talerzu, z pewnością ugościłoby całą naszą rodzinę… A zamówiona dodatkowo dla dzieci pizza w wersji „family” ledwie zmieściła się na stole. W dużej części pojechała z nami dalej… Serbowie serwują naprawdę ogromne porcje.

Kladovo, pljeskavica w restauracji (zdjęcie robione pod czerwonym parasolem)

Kladovo, pljeskavica w restauracji (zdjęcie robione pod czerwonym parasolem)

Kladovo, pizza-gigant w restauracji (zdjęcie robione pod czerwonym parasolem)

Kladovo, pizza-gigant w restauracji (zdjęcie robione pod czerwonym parasolem)

Atrakcje turystyczne Kladova to wyłącznie jeden element: twierdza Fetislam. Zbudowana w XVI wieku, za panowania sułtana Sulejmana Wspaniałego, przez Turków, którzy te tereny zdobyli dwa wieki wcześniej. Stanowiła, wraz z Golubacem i Smederevem i kilkoma innymi twierdzami, osmańską linię obrony przeciwko Węgrom. Wejście możliwe było przez trzy bramy.

Dziś twierdza Fetislam jest zapomnianą ruiną, choć widać, że kiedyś była zadbanym parkiem. Widoczne są pozostałości po dawnych ławkach, koszach na śmieci, sklepikach. Ktoś kiedyś o to miejsce dbał, ale o nim zapomniał. Dziś królują tu metrowe chaszcze i krzaczory, zasłaniające częściowo mury twierdzy. Twierdza Fetislam umiera po raz kolejny. Znaleźliśmy jednak w sieci informacje (z 2012 r.), że miejscowe władze przygotowują projekt rewitalizacji tego terenu, warty w sumie 8 mln euro, zawierający odnowienie samej twierdzy oraz budowę muzeum, hotelu oraz kilku restauracji wewnątrz murów obronnych.

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Serbia, rzymski fort Diana nad Dunajem

Kolejne kilka minut jazdy drogą nr 25 i docieramy do kolejnej „pamiątki” po rzymskim cesarzu Trajanie. Tuż przed elektrownią wodną Derdap I, nad brzegiem Dunaju znajdują się ruiny dawnego rzymskiego fortu Diana, zbudowanego pod koniec I w. n.e., za czasów właśnie Trajana, jako część fortyfikacji w czasach wojen z Dacją (Trajan podbił Dację i utworzył z niej rzymską prowincję). Twierdza kilkukrotnie była burzona w trakcie obcych najazdów, ale zawsze odbudowywana. Ostatnią odbudowę zarządził cesarz Justynian w VI w., ale for został zniszczony ponownie w 596 r. i nigdy już odbudowa nie została podjęta.

Z poziomu fortu Diana roztacza się niezły widok na pobliską elektrownię Derdap I, potocznie uznawaną za „żelazne wrota” Dunaju, choć tak naprawdę jest nimi pobliski wąwóz rzeki. Jest ona jedną z największych elektrowni wodnych w Europie, działającą od 1972 r. Jej „wierzchem” wiedzie jedyne w okolicy drogowe przejście graniczne z Rumunią.

Na koniec drugiej części objazdu serbskiej części Dunaju największa ciekawostka historyczna tego terenu – wyspa na Dunaju, której nie ma. Wyspa nazywała się Ada-Kaleh i ma (właściwie: miała) niezwykle barwną historię. Szczególnie dotyczy to końcówki XIX w., kiedy to po zakończeniu wojny turecko-rosyjskiej (Turkowie rządzili wtedy w tym regionie), podczas ustalania warunków traktatu pokojowego w Berlinie trwało dzielenie ziem tureckich.

Serbia, elektrownia wodna Derdap I, widok z fortu Diana

Serbia, elektrownia wodna Derdap I, widok z fortu Diana

Serbia, elektrownia wodna Derdap I na Dunaju

Serbia, elektrownia wodna Derdap I na Dunaju

Serbia, Dunaj, gdzieś tu pod wodą znajduje się wyspa Ada-Kaleh

Serbia, Dunaj, gdzieś tu pod wodą znajduje się wyspa Ada-Kaleh

W Berlinie bowiem o wyspie… zapomniano, w wyniku czego Imperium Osmańskiemu odebrano większość europejskich ziem, ale Ada-Kaleh pozostała w ich władaniu. Po jednej stronie rzeki były tereny Serbii, po drugiej Rumunii, a pomiędzy nimi stała sobie turecka wyspa. Imperium Osmańskie zwolniło mieszkańców wyspy z podatków i ceł, oraz z obowiązku poboru wojskowego. W 1913 r. wyspę zajęli Węgrzy, aczkolwiek Osmanie nigdy tego nie uznali za fakt dokonany. Dopiero w 1923 r. oficjalnie wyspę przejęła Rumunia.

Historia wyspy zakończyła się wraz z powstaniem oglądanej przez nas wcześniej zapory wodnej na Dunaju w latach 70-tych XX wieku. Władze rumuńskie przymusowo wysiedliły całą ludność wyspy. Część mieszkańców skorzystała z okazji i wyemigrowała do Turcji. Wyspa została zalana po uruchomieniu elektrowni Derdap I i dziś znajduje się całkowicie pod lustrem wód Dunaju. Tak zakończyła się barwna historia zapomnianej tureckiej wyspy Ada-Kaleh.

Jedziemy dalej wzdłuż Dunaju (dotychczas przejechaliśmy mniej więcej połowę z zaplanowanych 170 km wzdłuż tej rzeki, na pograniczu Serbii i Rumunii. Zwiedzimy m.in. stanowisko archeologiczne Lepenski Vir i twierdzę Golubac, w której zginął nasz słynny rycerz, Zawisza Czarny.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania atrakcji przełomu Dunaju znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne posty z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Stambuł: nad Bosforem

Rejs stateczkiem turystycznym po Bosforze należy do punktów obowiązkowych programu zwiedzania Stambułu u każdego turysty odwiedzającego to miasto. Przyjemność przepłynięcia wzdłuż granicy Europy z Azją zaliczyliśmy i my.

Tour de Europe 2013, dzień 26 (poprzedni wpis z trasy: Stambuł, okolice placu Sultanahmet). Mniej więcej 3,5 godziny zajęło nam pierwszego dnia pobytu w Stambule zwiedzenie głównych atrakcji okolic parku Sultanahmet – Błękitnego Meczetu, Hagii Sofii i Cysterny Bazyliki. Zagłębiamy się stopniowo w dzielnicę Fatih, celem jest wybrzeże w okolicy mostu Galata i tzw. „nowy meczet”.

Spacer po uliczkach dzielnicy Fatih jest okazją do podglądnięcia miejscowych sklepikarzy i rzemieślników, ale także jest „szlakiem” meczetów. Zanim dojdziemy do mostu Galata, zobaczymy dwa z nich:

  • meczet Firuz Ağa Camii, wybudowany przez Firuz Ağę, skarbnika sułtana Beyazita II w 1491 r. Grobowiec fundatora znajduje się obok meczetu
  • meczet Zeynep Sultan Camii, wybudowany w 1769 r. dla córki sułtana Ahmeda III, stojący naprzeciwko wejścia do słynnego parku Gülhane, najbardziej okazałego parku miejskiego w Stambule. Córka (Zeynep) wraz ze swoim mężem jest pochowana obok meczetu
  • meczet Hidayet Camii, wybudowany przez francuskiego architekta w 1887 r.
Stambuł, meczet Zeynep Sultan Camii

Stambuł, meczet Zeynep Sultan Camii

Stambuł, meczet Hidayet Camii

Stambuł, meczet Hidayet Camii

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, warsztaty rzemieślnicze w dzielnicy Fatih

Stambuł, warsztaty rzemieślnicze w dzielnicy Fatih

Dochodzimy do wybrzeża w dzielnicy Fatih, w tuż przy samym moście Galata, którym poprzedniego dnia dojeżdżaliśmy do historycznego centrum Stambułu. Tu „uderzamy” najpierw do „nowego meczetu”, stanowiącego dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Stambule, ze względu na swoją wielkość oraz położenie. Budowę meczetu rozpoczęła żona sułtana Murada III w 1597 r. (dwa lata po śmierci sułtana) z pomocą osmańskiego architekta, ucznia słynnego Sinana. Ten jednak zmarł 2 lata później i został zastąpiony przez innego. W 1603 r., po śmierci kolejnego sułtana (a swojego syna), Mehmeda III, pomysłodawczyni została zmuszona do porzucenia budowy ze względu na koszty. Niedokończony meczet popadał w ruinę aż do 1660 r., kiedy to po wielkim, dwudniowym pożarze Stambułu powzięto decyzję o dokończeniu budowy. Ostatecznie prace zakończono w 1663 r., a otwarcia dokonano w 1665 r.

Meczet wewnątrz ma kształt kwadratu o boku 41 m, wnętrze jest udekorowane płytkami ceramicznymi z Izniku. Dziedziniec także jest kwadratowy (bok 39 m), a całość kompleksu przykrywa aż 66 kopuł. Meczet posiada 2 minarety. Dobudowane do meczetu mauzoleum skrywa szczątki m.in. 6 osmańskich sułtanów oraz matki jednego z nich (Mehmeda IV) – Turhan Hatice – która ostatecznie dokończyła budowę świątyni.

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet" widziany ze pokładu statku wycieczkowego

Stambuł, „nowy meczet” widziany ze pokładu statku wycieczkowego

Tuż obok meczetu znajduje się jeden ze znanych stambulskich bazarów – Bazar Egipski, powstały w XVII w. jako część „nowego meczetu”. Zwiedziliśmy go po wyjściu z meczetu, ale opiszemy go w osobnym wpisie, traktującym o bazarach w Stambule. Z placu przed meczetem rozciąga się świetny widok na wybrzeże, włącznie z przecinającym je mostem Galata oraz widoczną po drugiej stronie wieżą, stanowiącą symbol Stambułu – wieżą Galata. A tuż obok mostu Galata znajduje się przystań, z której odpływają statki wycieczkowe, wożące turystów po Bosforze, a rejs po Bosforze jest obowiązkowy podczas pobytu w Stambule :) Pakujemy się więc na jedną z łajb – godzinny rejs kosztuje 10 TL od osoby.

Rejs, tak jak napisaliśmy wyżej, trwa godzinę i zaczyna się obok mostu Galata. Statek płynąc w kierunku północnym Cieśniny Bosforskiej, przepływa pod jednym z mostów łączących Europę z Azją – Mostem Bosforskim, dopływając aż w okolice wysepki Galatasaray (o niej będzie później) i zawracając z powrotem. W jedną stronę płynie wzdłuż europejskiego brzegu cieśniny, a w drugą – wzdłuż azjatyckiego. Dzięki temu można podziwiać oba wybrzeża oraz stojące przy nich historyczne budowle Stambułu. My niestety wybraliśmy się w rejs wieczorem i z tego powodu część powrotna odbywała się już przy zapadającym zmroku, co nie służyło zbytnio robieniu zdjęć :)

Sam Bosfor od wieków uważany jest za miejsce strategiczne. Szczególnie często o kontrolę nad nim walczyła Rosja, traktując cieśninę jako niezwykle ważny element dostępu do swoich czarnomorskich portów. O cieśninę walczono także podczas walk na półwyspie Gallipoli – najeźdźcami byli m.in.Anglicy i Francuzi. Po I wojnie światowej teren zdemilitaryzowano i oddano pod kontrolę Ligi Narodów. Od 1923 r. przywrócono Bosfor pod kontrolę Turcji, ale zapewniono swobodny przepływ wszelkich statków (pod dowolną banderą, zarówno handlowych jak i wojennych), wyłączając go spod kontroli Turcji. Turcja jednak nie wprowadziła postanowień w życie, ponownie wprowadzając swoje wojska w okolice cieśniny. Obecnie obowiązujące ustalenia są takie, że cieśnina pozostaje pod kontrolą Turcji, która może dowolnie regulować ruch statków z państw spoza rejonu Morza Czarnego.

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, most Galata i wieża Galata, widziane sprzed "nowego meczetu"

Stambuł, most Galata i wieża Galata, widziane sprzed „nowego meczetu”

Cieśninę Bosforską przecinają dwa obecnie istniejące mosty: Most Bosforski, którym przejeżdżaliśmy w drodze do europejskiej części Stambułu, oraz leżący na północ od niego most Mehmeda Zdobywcy. Tuż przed wakacjami 2013 r. rozpoczęła się wielka budowa trzeciego mostu, jeszcze dalej na północ. A tuż po wakacjach, w październiku 2013 r. otworzono tunel kolejowy, przechodzący pod dnem cieśniny, łączący oba brzegi i części Stambułu.

Most Bosforski był często wykorzystywany przez sportowych celebrytów, którzy pragnęli jako pierwsi coś „zrobić” na obu kontynentach jednocześnie. I tak:

  • w maju 2005 r. Venus Williams zagrała pierwszy tenisowy mecz, toczony na obu kontynentach
  • w lipcu 2005 r. David Coulthard przejechał bolidem Formuły 1 po moście tam i z powrotem (po drodze zaliczając mandat 20 euro za przejazd bez opłaty na bramkach :-))
  • całkiem niedawno, już po naszej wizycie w Stambule, w listopadzie 2013 r., Tiger Woods wybił kilka golfowych piłeczek z jednego kontynentu na drugi – oczywiście jako pierwszy w historii
Stambuł, meczet Cihangir Camii po europejskiej części Bosforu

Stambuł, meczet Cihangir Camii po europejskiej części Bosforu

A wracając do turystycznego rejsu po Bosforze – w jego czasie podziwiać można po europejskiej stronie:

  • meczet Cihangir Camii, wybudowany dla sułtana Sulejmana Wspaniałego przez słynnego architekta Mimara Sinana, wielokrotnie odbudowywany po trzęsieniach ziemi i pożarach
  • meczet Dolmabahçe Camii (oryginalna nazwa: Bezmiâlem Valide Sultan Camii), stojący tuż obok pałacu Dolmabahçe, którego budowę rozpoczęła Bezmiâlem, matka sułtana Abdülmecida I w 1853 r. Budowę po śmierci matki dokończył sam sułtan, w 1855 r.
  • wieżę zegarową Dolmabahçe, wybudowaną w końcówce XIX w. na polecenie sułtana Abdülhamida II, czteropietrową (wysokość: 27 m)
  • pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów (przeniesiono ją tu z pałacu Topkapi w 1853 r.), dziś pełniący rolę muzeum (dostępne dla zwiedzających, niestety czynne krótko w czasie dnia, stąd nie zdążyliśmy go zwiedzić). Z ciekawostek: w pałacu tym po obaleniu sułtanatu mieszkał Mustafa Kemal Atatürk, twórca Republiki Tureckiej. Także tutaj zmarł w listopadzie 1938 r., a wszystkie zegary w pałacu zatrzymano na godzinie jego śmierci: 9:05
  • pałac Çırağan, wybudowany dla sułtana Abdülâziza w 1876 r. Sułtan wprowadził się do niego w 1873 r., ale trzy lata później został znaleziony w pałacu martwy. Jego następca, Murad V, także rządził z tego pałacu, ale po zaledwie 3 miesiącach został obalony przez swego brata, Abdülhamida II, pod pozorem choroby psychicznej, przebywał tu w areszcie domowym aż do śmierci w 1904 r. Potem odbywały się tu m.in. posiedzenia parlamentu, ale po kilku miesiącach pożar strawił cały pałac. Pod koniec XX wieku ruiny sprzedano prywatnej firmie, która pałac odbudowała – dziś mieści się w nim luksusowy, 5-gwiazdkowy hotel sieci Kempinski
  • klub pływacki w Stambule – neoklasycystyczny budynek, znajdujący się tuż pod mostem Bosforskim, dziś siedziba klubu pływackiego i drużyny piłki wodnej, wybudowany za rządów sułtana Abdülhamida II, przez sułtana Murada V podarowany córce w prezencie ślubnym
  • wysepkę Galatasaray, oddaloną o 165 m od brzegu, z którego turystów dowożą bezpłatne promy. Mieszczą się na niej bary, restauracje oraz 2 baseny. Od ponad 50 lat jest w całości własnością słynnego klubu Galatasaray Stambuł
Stambuł, meczet Dolmabahçe Camii

Stambuł, meczet Dolmabahçe Camii

Stambuł, pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów

Stambuł, pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów

Stambuł, pałac Çırağan, dziś hotel Kempinski

Stambuł, pałac Çırağan, dziś hotel Kempinski

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, wysepka Galatasaray na Bosforze

Stambuł, wysepka Galatasaray na Bosforze

Po minięciu wysepki statek zawraca, kierując się w drogę powrotną do przystani przy moście Galata. Po raz drugi przepływamy pod mostem Bosforskim, a po azjatyckiej stronie, zanim zrobiło się całkiem ciemno, zdążyliśmy popodziwiać:

  • siedzibę Kuleli Askeri Lisesi, wyższej szkoły wojskowej, założonej przez sułtana Abdülmecida I w 1845 r.
  • pałac Beylerbeyi, wybudowany w 1865 r. dla sułtana Abdülaziza, pełnił rolę letniej rezydencji władców oraz miejsca rozrywki dla goszczących w mieście koronowanych głów (bywali tu m.in. Królowa Francji czy księżna i książę Windsoru). Był także aresztem domowym obalonego sułtana Abdulhamida II

Punkt godz.20:00 „parkujemy” statkiem znów przy moście Galata. To koniec atrakcji pierwszego dnia pobytu w Stambule. Po 6-ciu godzinach szwędania się po mieście, udajemy się na zasłużony odpoczynek w hotelu Med Cezir. Bo już z samego rana kolejnego dnia czeka na nas wspaniała, dawna siedziba sułtanów – pałac Topkapi.

Stambuł, siedziba wyższej szkoły wojskowej nad Bosforem

Stambuł, siedziba wyższej szkoły wojskowej nad Bosforem

Stambuł, pałac Beylerbeyi, letnia rezydencja sułtanów nad Bosforem

Stambuł, pałac Beylerbeyi, letnia rezydencja sułtanów nad Bosforem

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Pełna galeria zdjęć z okolic Bosforu i rejsu po nim znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Powitanie ze Stambułem. Na początek słynny Sultanahmet

Stambuł. Największe miasto Turcji i całej Europy, drugie co do wielkości miasto na świecie, po Szanghaju. Jedno z zaledwie dwóch miast na świecie, leżących na dwóch kontynentach, położone nad Bosforem, jedną z najbardziej zatłoczonych dróg wodnych na naszym globie. Takich „naj” można wymieniać w nieskończoność.

Tour de Europe 2013, dzień 26 (poprzedni wpis z trasy: Bursa, „u źródeł” Imperium Osmańskiego”). Do Stambułu dotarliśmy po „zaledwie” 3-godzinnej jeździe z Bursy, gdzie spędziliśmy pierwszy wieczór w naszej drodze powrotnej do Polski. Nie zatrzymywaliśmy się w zasadzie nigdzie, odpuściliśmy nawet wizytę w Izniku, chcąc jak najszybciej dotrzeć do Stambułu, który miał być największą atrakcją trasy, Przeznaczyliśmy sobie na niego dwa dni, rezerwując dwa noclegi w historycznej dzielnicy Sultanahmet, w zasadzie pomiędzy Błękitnym Meczetem a historyczną Hagią Sofią.

Historia Stambułu to materiał na grubą księgę. Za moment jego założenia – pod nazwą Bizancjum – uznaje się okolice 660 r. p.n.e., a za założycieli – greckich osadników. W 355 r. p.n.e. miasto uzyskuje niezależność, ale zbliża swoje koneksje z Cesarstwem Rzymskim, ostatecznie wchodząc w jego skład w 73 r. n.e. Gdy w 324 r. cesarzem Rzymu został Konstantyn, wymyślił sobie budowę nowego, chrześcijańskiego miasta w miejsce Bizancjum. Plany swe szybko wcielił w czyn i już w 330 r. przeniósł tu stolicę całego Cesarstwa Rzymskiego. Miasto nazwał „Nea Roma” (Nowy Rzym), ale powszechnie przyjęła się inna – Konstantynopol. Chwilę przenosin stolicy wielu historyków uważa dziś za początek Cesarstwa Bizantyjskiego.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Stambuł, Sultanahmet

ładowanie mapy - proszę czekać...

Turcja, Stambuł, hotel Med Cezir: 41.006447, 28.979713
Turcja, Stambuł, Błękitny Meczet: 41.005196, 28.977073
Turcja, Stambuł, Hagia Sofia: 41.008629, 28.980056
Turcja, Stambuł, grobowce sułtanów: 41.007884, 28.979970
Turcja, Stambuł, \'Milion\': 41.008061, 28.978015
Turcja, Stambuł, Cysterna Bazyliki: 41.008385, 28.977945

 

Wjeżdżamy do Stambułu od strony azjatyckiej

Wjeżdżamy do Stambułu od strony azjatyckiej

Stambuł, most Bosforski, łączący Azję z Europą

Stambuł, most Bosforski, łączący Azję z Europą

Stambuł, most Galata

Stambuł, most Galata

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Błękitny Meczet

Koniec Cesarstwa Bizantyjskiego też związany jest ze Stambułem (a raczej Konstantynopolem), gdyż upadek nastąpił w 1453 r., po zdobyciu miasta przez Osmanów, którzy potem uczynili z miasta swoją stolicę (był nią aż do 1922 r.). Moment ten jest także uważany przez historyków za koniec okresu średniowiecza w Europie. Jak widać – tworzył Stambuł bardzo aktywnie historię świata.

Po I wojnie światowej miasto było okupowane przez wojska zwycięskich państw, a ostatniego sułtana osmańskiego zmiotła turecka rewolucja Kemala Ataturka, który w 1923 r. przeniósł stolicę Turcji do Ankary. W 1930 r. zmieniono nazwę miasta na Stambuł. W latach 70-tych XX wieku zaczął się okres silnego rozrostu miasta w wyniku napływu biednej ludności z tureckiej prowincji. Dziś w administracyjnych granicach miasta żyje ok.14 mln ludzi, co tworzy ze Stambułu drugie co do wielkości miasto świata – przegrywa tylko z Szanghajem.

Bizancjum, Konstantynopol czy Stambuł – miasto od 1700 lat pozostające stolicą i wizytówką kolejnych wielkich światowych imperiów, podlegające zmianom historycznym, kulturalnym i religijnym na przestrzeni wieków, a zarazem leżące w niezwykle atrakcyjnym i strategicznym miejscu, kontrolując Cieśninę Bosforską, jest dziś niewyobrażalną składnicą zabytków i atrakcji turystycznych, których ilość dla przeciętnego turysty jest wręcz przytłaczająca. Stambuł stał się jedną z najpopularniejszych destynacji turystycznych na całym świecie – rocznie miasto jest odwiedzane przez kilkanaście milionów turystów. My na choćby „muśnięcie” atrakcji miasta mamy zaledwie dwie doby, więc skupimy się na najważniejszych turystycznie punktach miasta. Ale obiecaliśmy sobie – jeszcze tu wrócimy.

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Błękitny Meczet

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z 944 r.

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z 944 r.

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z IX w. (odrestaurowana w XIV w.)

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z IX w. (odrestaurowana w XIV w.)

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł zaskoczył nas już na wjeździe – brakiem korków. Zapewne dlatego, że wjeżdżaliśmy do miasta od azjatyckiej strony, w południe, i w niedzielę. Fakt faktem – wjechaliśmy bardzo płynnie, ciasno zrobiło się dopiero na słynnym moście Bosforskim (ponad 1,5 km długości, po wybudowaniu był czwartym co do długości mostem wiszącym świata), jednym z dwóch, łączących w Stambule Azję z Europą. Ale dalej znów było luźno, łącznie z kolejnym słynnym mostem – mostem Galata, którym wjechaliśmy do najbardziej znanej (i obleganej) części Stambułu – dzielnicy Fatih.

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Aby nie tracić czasu na dojazdy, nocleg zorganizowaliśmy sobie w samym centrum turystycznym miasta – dokładnie pośrodku pomiędzy Błękitnym Meczetem a jego „konkurencją” – kościołem Hagia Sofia. Bliżej spać się nie dało :) Nawiasem – hotel Med Cezir z całą stanowczością polecamy – usytuowanie, parking w cenie i przede wszystkim największa atrakcja hotelu – pracownicy i właściciele. W życiu nie widzieliśmy tak przemiłych ludzi (szczególnie „oblegane” były nasze dzieci).

Przejazd przez miasto, meldunek w hotelu i oczekiwanie na pokój (byliśmy nieco za wcześnie), umilone darmową kawą i herbatą w hotelowej restauracji, zajęły nam czas do 14-tej. Wtedy też nastąpił nasz start na dwudniowy maraton szlakiem atrakcji Stambułu. Pierwsze kroki kierujemy na oddalony ledwie o 200 m od hotelu plac (zwany oficjalnie parkiem) Sultanahmet, centralny punkt starej części miasta, dookoła którego tłoczą się największe atrakcje miasta. My decydujemy się zacząć od Błękitnego Meczetu.

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z IX lub X w.

Stambuł, Hagia Sofia, mozaika z IX lub X w.

Stambuł, Hagia Sofia, galeria na wyższej kondygnacji

Stambuł, Hagia Sofia, galeria na wyższej kondygnacji

Stambuł, Hagia Sofia

Stambuł, Hagia Sofia

W swym założeniu miał być Błękitny Meczet „konkurencją” dla stojącej po drugiej stronie placu Sultanahmet chrześcijańskiej świątyni Hagia Sofia – miał przyćmić ją swoją wielkością i pokazać rozmach islamskiej architektury sakralnej. Rozkaz budowy wydał w 1609 r. sułtan Ahmed I (oficjalna nazwa meczetu brzmi: Sultan Ahmed Camii), który mając wtedy 19 lat, osobiście pracował przy jego budowie.

Stambuł, Hagia Sofia, "płacząca kolumna"

Stambuł, Hagia Sofia, „płacząca kolumna”

Jako legenda krąży do dziś anegdota, jakoby architekt źle zrozumiał sułtana i zaprojektował sześć minaretów, zamiast czterech. Sześć minaretów miał wówczas jedynie święty meczet w Mekce i żaden inny nie mógł mieć tyle samo. By udobruchać rozzłoszczonych ortodoksyjnych „ojców” z Mekki, sułtan „zasponsorował” dobudowanie w Mekce siódmego minaretu. Niestety sułtan odczuł gniew Allaha na sobie – zmarł w 1617 r., niedługo po oddaniu do użytku Błękitnego Meczetu, w wieku 27 lat, na tyfus.

Błękitny Meczet jest prawie kwadratowy (53 x 52 m), światło wpuszczane jest poprzez 260 okien, a wnętrza wyłożono prawie 21 tysiącami płytek z Izniku (to było ostatnie duże zamówienie dla słynnych wytwórców ceramiki w tym mieście), których kolorowi zawdzięcza meczet swoją potoczną nazwę. Zbudowany niedaleko pałacu Topkapi, siedziby sułtanów, był Błękitny Meczet aż do XX wieku główną świątynią w Stambule. Jest też do dziś największym meczetem w mieście.

Wejście do Błękitnego Meczetu jest bezpłatne (to naprawdę wyjątek w Stambule i całej Turcji), a wewnątrz jest wydzielona przestrzeń dla turystów. Wejście dla wiernych, chcących się pomodlić, jest w innym miejscu. Obie grupy w środku oddziela niska balustrada. Turyści, chcący wejść do środka, podlegają regułom ubioru wiernych (żadnych bezrękawków, żadnych krótkich spodni), porządkowi przy wejściu wydają bezpłatnie chusty osłaniające odsłonięte części ciała: u kobiet jak i u mężczyzn. W środku w części turystycznej w sezonie panuje spory tłok i harmider, bardziej pasujący do atrakcji turystycznej niż do świątyni.

Stambuł, grobowiec sułtana Mehmeda III

Stambuł, grobowiec sułtana Mehmeda III

Stambuł, grobowiec sułtana Mehmeda III

Stambuł, grobowiec sułtana Mehmeda III

Stambuł, grobowiec sułtana Selima II

Stambuł, grobowiec sułtana Selima II

Stambuł, grobowiec sułtana Selima II

Stambuł, grobowiec sułtana Selima II

Przemykamy na drugą stronę placu Sultanahmet, w kierunku dawnej chrześcijańskiej świątyni Mądrości Bożej (choć dziś „świeci” czterema islamskimi minaretami) – kościołowi Hagia Sofia. To właśnie tę świątynię miał przyćmić sułtan Ahmed I swoim Błękitnym Meczetem. Hagie Sofię oddano do użytku w 537 r., choć już wcześniej (w 360 r.) wybudowano tu bazylikę, której budowa rozpoczęła się zaraz po przeniesieniu stolicy Rzymu do Konstantynopola.

Hagia Sofia miała bardzo ciężką historię. Kilkukrotnie waliła się kopuła świątyni w wyniku trzęsień ziemi, wielokrotnie też kościół niszczony był pożarami – ale zawsze mozolnie go odbudowywano i przywracano do pierwotnej świetności. Hagia Sofia była najważniejszą świątynią w Cesarstwie Bizantyjskim, to tu koronowano kolejnych cesarzy. Niektórzy uważają ją wręcz za najwspanialszy obiekt architektoniczny pierwszego tysiąclecia naszej ery. Ostatnia msza katolicka odbyła się tu w maju 1453 r., tuż przed zdobyciem Konstantynopola przez Osmanów, którzy szybko chcieli zatrzeć chrześcijańskie ślady, przekształcając świątynię w islamski meczet (i dobudowując istniejące do dziś cztery minarety). Ołtarz zamienili na mihrab, a resztę chrześcijańskich symboli i malowideł zatynkowali. Z czasem dobudowywali kolejne budynki, m.in. grobowce, które także zwiedzimy.

Po upadku Imperium Osmańskiego i ostatniego sułtana oraz ogłoszeniu Turcji laicką republiką, nie zwrócono Hagii Sofii kościołowi katolickiemu, ale w 1934 r. przekształcono ją w świeckie muzeum, którym jest do dnia dzisiejszego. W czasie naszego zwiedzania w sierpniu 2013 r., do wejścia ustawiały się spore kolejki (aczkolwiek bardzo sprawnie i szybko obsługiwane przez kilka kas jednocześnie). Obowiązywała też kontrola wnoszonego bagażu (bramki podobne do tych na lotniskach), a wstęp był dość drogi – 25 TL za osobę dorosłą (dzieci do lat 12 tradycyjnie w Turcji bez opłat).

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III (z lewej) i grobowiec książąt (z prawej)

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III (z lewej) i grobowiec książąt (z prawej)

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III

Stambuł, grobowiec sułtana Murada III

Stambuł, grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima

Stambuł, grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima

Stambuł, grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima

Stambuł, grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima

Główną atrakcją muzeum Hagia Sofia, oprócz monumentalnych, ogromnych i niezwykle widowiskowych wnętrz świątyni (które niestety w czasie naszej wizyty były częściowo remontowane), są ścienne mozaiki, odkryte i odrestaurowane w kilku miejscach świątyni. Pochodzą one w dużej części z IX, X i XI w. i przedstawiają Matkę Bożą, Chrystusa oraz kilku świętych. Ciekawostką kościoła jest tzw. „płacząca kolumna”, do której należy włożyć kciuk i spróbować przekręcić pozostałe palce o 360 stopni. Jeśli się to uda, a wyciągnięty kciuk będzie wilgotny, spełni się Twoje życzenie.

Stambuł, starożytny "Milion"

Stambuł, starożytny „Milion”

Obok świątyni Hagia Sofia znajdują się dobudowane już za czasów osmańskich, grobowce sułtanów i książąt osmańskich, w których chowano władców oraz całe ich rodziny po śmierci. Wejście jest gratis, obowiązuje ponowna kontrola bagażu. Możemy więc podziwiać w jednym miejscu:

  • grobowiec sułtana Selima II, zaprojektowany przez słynnego architekta Sinana i wybudowany w 1577 r., w którym pochowano sułtana, jego żonę oraz synów i córki (w sumie 42 sarkofagi). Przed wejściem znajdują się panele z mozaiki, pochodzące z XVI w. (lewy jest kopią oryginału)
  • grobowiec sułtana Murada III, wybudowany w 1599 r., cztery lata po śmierci sułtana, zdobiony w środku ceramiką z Izniku, ręcznie zdobioną. Wewnątrz znajdują się aż 54 sarkofagi, należące do sułtana, jego żon, córek i dalszej rodziny
  • grobowiec sułtana Mehmeda III, wybudowany w 1608 r., także zdobiony wewnątrz ceramiką z Izniku, z 26 sarkofagami
  • grobowiec książąt, wybudowany w latach 80-tych XVI w. pierwotnie dla matki sułtana Murada III. W końcu pochowano w nim pięcioro młodych książąt, zmarłych przedwcześnie (głównie w wyniku epidemii). Matkę sułtana złożono w grobowcu sułtana Selima II
  • grobowiec sułtanów Mustafy I i Ibrahima, pierwotnie będący magazynem oleju do lamp w Hadze Sofii, przekształcony w grobowiec po nagłej śmierci sułtana Mustafy I w 1639 r. Później pochowano tu kolejnego sułtana – Ibrahima (1648) oraz osoby spokrewnione z nimi i innymi sułtanami – w sumie znajduje się tu 19 sarkofagów

Wracamy znów na plac Sultanahmet i kierujemy się nieco wgłąb dzielnicy Fatih. Niemal od razu stajemy przed kolejną ciekawostką – jest to tzw. Milion – uznawany za początkowy punkt słynnej Via Egnatia – starożytnej drogi (przez niektórych uznawanej za pierwszą historycznie autostradę), łączącej Durres, dziś w Albanii poprzez Saloniki, dziś w Grecji z Bizancjum, dziś Stambułem w Turcji, zbudowanej w II w. p.n.e. Okazuje się więc, że zaliczamy podczas tych wakacji wszystkie trzy główne punkty Via Egnatia (Durres, Saloniki i Stambuł).

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki, rzeźby meduzy

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki, rzeźby meduzy

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki

Stambuł, wnętrza Cysterny Bazyliki

Stambuł, Błękitny Meczet nocą

Stambuł, Błękitny Meczet nocą

Stambuł, Hagia Sofia nocą

Stambuł, Hagia Sofia nocą

Nieco tylko dalej, jakieś 100 m za placem Sultanahmet znów stajemy w kolejce po bilety – tym razem są to bilety wstępu do Cysterny Bazyliki, jedną z wielu istniejących w Bizancjum podziemnych cystern, czyli zbiorników na wodę – mogły one w sumie pomieścić ok.1,5 mln m3 wody. Wybudowana w VI w. cysterna, miała służyć jako magazyn wody dla pałacu cesarskiego na wypadek wojny, zdolna była pomieścić do 100 tys. m3 wody. Była ogromna, miała wymiary większe od boiska piłkarskiego (133 x 65 m), w całości mieszcząc się głęboko pod ziemią, podparta 336 kolumnami, przeniesionymi tu z innych zrujnowanych budowli miasta. W podstawach dwóch z nich, na samym końcu cysterny, znajdują się słynne rzeźby meduz, odwrócone do góry nogami i bokiem, o nieznanym do dziś pochodzeniu, ale uznawane za arcydzieła ówczesnej sztuki kamieniarskiej. Woda do cysterny była transportowana specjalnie wybudowanymi akweduktami ze zbiornika, oddalonego o 19 km od miasta (!).

Z setek istniejących kiedyś w Stambule cystern, do dziś otwarte są dwie – Cysterna Bazyliki jest tą większą, jednocześnie będąc jedną z większych atrakcji turystycznych miasta. W jej wnętrzach były m.in. kręcone sceny do jednego z filmów o przygodach agenta 007 – Jamesa Bonda – „From Russia with Love”.

Na koniec jeszcze dwa filmy video z dwóch największych atrakcji: Błękitnego Meczetu i Hagii Sofii:

To nie koniec atrakcji Stambułu, oglądanych podczas pierwszego dnia jego zwiedzania. Kierujemy się nieco na północ, ku brzegowi Bosforu, gdzie jeszcze tego samego dnia zwiedzimy m.in. tzw.Nowy Meczet, Bazar Egipski, a na koniec przepłyniemy się statkiem wzdłuż Bosforu. Ale to już w następnych wpisach.

Pełna galeria zdjęć ze starej dzielnicy Sultanahmet w Stambule znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

 

Starożytne Assos. Filozoficzne duchy Arystotelesa.

Drugim ważnym punktem turystycznym w pierwszym dniu naszego zwiedzania Turcji była miejscowość Behramkale (lub krócej: Behram), znane głównie z ruin starożytnego Assos, leżącego wysoko, na kamiennym wzgórzu tuż nad wybrzeżem Morza Egejskiego.

Tour de Europe 2013, dzień 9 (poprzedni wpis z trasy: Çanakkale, witamy się z Azją). Behram to niewielka miejscowość nad Morzem Egejskim, około 20 km od miasta Ayvacik, leżącego przy głównej drodze D550 do Izmiru. Ta niewielka wieś jest niezwykle ważnym punktem turystycznym, głównie ze względu na ruiny starożytnego miasta Assos, malowniczo położonego na kamiennym wzgórzu z pięknym widokiem na Morze Egejskie.

Zwiedzanie Assos i kilku innych atrakcji w Behram jest częścią naszej całodniowej wyprawy po atrakcjach tureckiego półwyspu Biga – wcześniej odwiedziliśmy już m.in. ruiny Troi i Alexandrii Troas. Do Behram docieramy właśnie od strony miasta Ayvacik, zmierzając dalej, ku twierdzy w Babakale czy ruinom świątyni Apollon Smintheion. Jednym słowem – półwysep Biga zaliczamy w całości.

Behram, meczet Behram Köyü Camii

Behram, meczet Behram Köyü Camii

Behram, meczet Behram Köyü Camii

Behram, meczet Behram Köyü Camii

Behram, stragany przed wejściem do ruin Assos

Behram, stragany przed wejściem do ruin Assos

Behram, stragany przed wejściem do ruin Assos

Behram, stragany przed wejściem do ruin Assos

Behram, stragany przed wejściem do ruin Assos

Behram, stragany przed wejściem do ruin Assos

Behram, XIV-wieczny meczet Hüdavendigar

Behram, XIV-wieczny meczet Hüdavendigar

Miasto Assos założone zostało w okresie 1000 – 900 r. p.n.e. przez kolonistów z pobliskiej, dziś greckiej, wyspy Lesbos. Najbardziej znana budowla Assos, świątynia Ateny, powstała mniej więcej ok.530 r. p.n.e. Czasy świetności Assos przeżyło w IV w. p.n.e. W tym czasie m.in. przybył do miasta sam Arystoteles i tu wziął ślub z córką miejscowego władcy, Hermiasa – Pytiadę. Po trzech latach Arystoteles przeniósł się na wyspę Lesbos.

W czasach późniejszych miasto wielokrotnie zmieniało przynależność państwową. Ostatnim wielkim momentem Assos w historii była wizyta św.Pawła w mieście, podczas jego podróży przez Azję Mniejszą (53 – 57 r. n.e.). Od tego momentu znaczenie Assos systematycznie spadało, degradując miasto do rangi wioski.

Do Behram wjeżdżamy główną drogą od północy, od razu błądząc w wąskich i krętych uliczkach starej części pod samym wzgórzem. Parkujemy przy północnej części dawnych murów miasta Assos, obok których przebiega ulica i dalej już pieszo wspinamy się ku wzgórzu. Po drodze zwiedzamy miejscowy meczet, całkiem niezabytkowy Behram Köyü Camii – meczety to wciąż dla nas nowość. Jedną z turystycznych atrakcji Behram jest inna muzułmańska świątynia – osmański meczet Hüdavendigar z XIV wieku, dla „zmyłki” nie posiadający minaretu (nie był potrzebny, ze względu na położenie blisko szczytu wzgórza), a konstrukcją bardzo przypominający Zielony Meczet z Bursy (zwiedzimy go w drodze powrotnej z tureckich wakacji). Meczet Hüdavendigar oglądamy z zewnątrz tuż przed wejściem do ruin Assos.

Behram, panorama wzgórza z ruinami Assos, widoczny meczet Hüdavendigar

Behram, panorama wzgórza z ruinami Assos, widoczny meczet Hüdavendigar

Behram, ruiny starożytnego Assos, wieża obronna

Behram, ruiny starożytnego Assos, wieża obronna

Behram, ruiny starożytnego Assos, akropol

Behram, ruiny starożytnego Assos, akropol

Behram, ruiny starożytnego Assos, akropol

Behram, ruiny starożytnego Assos, akropol

Behram, ruiny starożytnego Assos, akropol

Behram, ruiny starożytnego Assos, akropol

Behram, ruiny starożytnego Assos, akropol

Behram, ruiny starożytnego Assos, akropol

Wstęp do ruin starożytnego Assos jest płatny (w sierpniu 2013 r. był to koszt 8 TL od osoby dorosłej, dzieci do 12 lat jak wszędzie w Turcji wchodziły bezpłatnie). Wejść na teren Assos jest kilka, my weszliśmy wejściem od strony meczetu Hüdavendigar, wprost na Akropol, którego częscią była świątynia Ateny, wybudowana ok. 530 r. p.n.e., dziś będąca najchętniej fotografowanym elementem ruin, głównie ze względu na niezwykle widowiskowe położenie (wzgórze 236 m n.p.m. z widokiem na Morze Egejskie). Zwiedzamy cały teren Akropolu wraz z ruinami kilku wież obronnych, kiedyś będących częścią systemu obronnego miasta, otoczonego murami o łącznej długości 3 km. Na niższych poziomach wzgórza, od strony morza znajduje się dalsza część ruin, m.in. rzymski teatr (III w. p.n.e., mieścił 5.000 widzów). Akropol zdecydowanie nadaje się na robienie widowiskowych fotek na tle morza i niedalekiej greckiej wyspy Lesbos, trzeciej dziś co wielkości greckiej wyspy, leżącej w Azji (tak – Grecja częściowo leży więc także w Azji, choć ciężko się o tym dowiedzieć z książek).

Wyjeżdżamy ze wzgórza noszącego ruiny Assos, ale jeszcze do końca nie opuszczamy Behram. Jedziemy w stronę zabytkowego, XIV mostu Hüdavendigar na pobliskiej rzece, która była opisywana już przez Homera w Illiadzie (VIII – IX w. p.n.e.). I most, i meczet o tej samej nazwie, zostały wybudowane mniej więcej w tym samym czasie, na cześć sułtana Murada I. Asfaltowa droga nie wiedzie dziś przez zabytkowy most, ale przez wybudowany obok jego współczesny odpowiednik. Zabytek więc jest niejako wyłączony z ruchu, choć, co udowadniamy na zdjęciach, nadal zdarzają się na nim samochody, i most spokojnie je wytrzymuje (miejscowi jak widać nie boją się po nim jeździć, ani z powodu wieku, ani z powodu jego specyficznej, stromej konstrukcji).

Behram, ruiny starożytnego Assos, świątynia Ateny

Behram, ruiny starożytnego Assos, świątynia Ateny

Behram, ruiny starożytnego Assos, świątynia Ateny

Behram, ruiny starożytnego Assos, świątynia Ateny

Behram, ruiny starożytnego Assos, widok na Morze Egejskie (i grecką wyspę Lesbos)

Behram, ruiny starożytnego Assos, widok na Morze Egejskie (i grecką wyspę Lesbos)

Behram, XIV-wieczny most

Behram, XIV-wieczny most

Po krótkim postoju i sesji zdjęciowej na moście, ostatecznie opuszczamy Behram, kierując się wzdłuż wybrzeża Morza Egejskiego na zachód. Odwiedzimy m.in świątynię Apollon Smintheion w miejscowości Gülpınar oraz twierdzę w Babakale, najbardziej na zachód wysuniętym punkcie kontynentalnej Azji.

Pełna galeria zdjęć ze starożytnego Assos znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Blagaj, miejsce legendami żyjące

Blagaj to mała miejscowość leżąca niedaleko Mostaru, słynąca głównie z XV-wiecznego klasztoru derwiszów. Ale atrakcji jest tu znacznie więcej i warto odwiedzić Blagaj z nieco dłuższą wycieczką.

Tour de Europe 2013, dzień 4 (poprzedni wpis z trasy: Mostar, serce Hercegowiny). Mniej więcej 12 km na południowy-wschód od Mostaru leży Blagaj, mała miejscowość, która po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w 1423 r., choć wiadomo, że w tym miejscu stała twierdza zbudowana już w czasach Imperium Rzymskiego.

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Najbardziej znaną atrakcją w Blagaju jest klasztor derwiszów, wybudowany już w 1470 r., w stylu ottomańskim, ustawiony niezwykle malowniczo u podnóża wznoszącej się na wysokość 200 m skały. Pierwotnie stanowił on kompleks wielu budynków, z których do dziś zachowały się: musafirhana (coś w rodzaju dzisiejszego hostelu, wybudowana w 1664 r.) oraz pomieszczenie grobowca (mauzoleum). Klasztor (tekija) udostępniony jest dla turystów, wstęp jest płatny (płatny jest także parking przed klasztorem).

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Wymagany jest ubiór w standardzie „meczetowym”, czyli zakryte ramiona u wszystkich, u mężczyzn spodnie co najmniej za kolana, u kobiet zakryte nogi i głowa. Obsługa przed wejściem służy bezpłatnie chustami do zakrycia. Oczywiście wszyscy ściągają też przed wejściem buty. Wnętrza są urządzone niezwykle prosto i wyścielone dywanami. W jednym z pomieszczeń znajdują się dwa grobowce (mauzoleum), z którym związana jest legenda, mówiąca, iż jeśli zostawi się przed drzwiami wiadro z wodą i ręcznik, rano ręcznik będzie mokry (czyli ktoś użył wody i ręcznika).

Tuż obok klasztoru znajduje się kolejna ciekawostka – z jaskini wypływa źródło rzeki Buny. Ale jest to źródło o jednym z największych nasileń w Europie, woda wypływa z niego w ilości aż 43 tys. litrów na sekundę, co sprawia że z jaskini wypływa już prawdziwa rwąca rzeka. Nad rzeką rozstawionych jest sporo restauracji, a po drugiej stronie za niewielką opłatą można wsiąść na ponton z wycieczką wgłąb jaskini ze źródłem rzeki.

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, klasztor Derwiszów

Blagaj, źródło Buny obok klasztoru Derwiszów

Blagaj, źródło Buny obok klasztoru Derwiszów

Blagaj, źródło Buny obok klasztoru Derwiszów

Blagaj, źródło Buny obok klasztoru Derwiszów

Wyjeżdżając spod klasztoru warto jeszcze zatrzymać się w Blagaju obok meczetu Careva, jednego z pierwszych budynków, wybudowanych w mieście (1520 r.), wybudowanego ku czci sułtana Sulejmana I. W zabudowaniach meczetu pierwotnie znajdował się także harem.

Zjeżdżając zaledwie kilaset metrów w dół drogą w kierunku rzeki Buny, trafimy na czynny do dziś i przejezdny także dla samochodów kamienny most Karadoz-bega, wybudowany w 1570 r., znajdujący się w doskonałej kondycji do dziś (choć dwukrotnie remontowany – po bombardowaniu w czasie II wojny światowej i po wielkiej powodzi w 1960 r.).

Obok mostu, nieco zapomniane i zarośnięte, stoją ruiny tureckiej łaźni (Karadoz-beg Hamam) z końcówki XVI wieku, opuszczone po przejściu plagi w 1814 r. Budynek został zniszczony podczas bombardowania w czasie II wojny światowej.

Blagaj, most Karadoz-bega

Blagaj, most Karadoz-bega

Blagaj, Stjepan grad na wzgórzu nad miastem

Blagaj, Stjepan grad na wzgórzu nad miastem

Blagaj, ruiny tureckiej łaźni

Blagaj, ruiny tureckiej łaźni

A z poziomu mostu Karadoz-bega rozciąga się świetny widok na wzgórza powyżej Blagaja, gdzie kiedyś stały twierdze rzymskie, które w czasach średniowiecza (dokładnie w XV wieku) zostały rozbudowane i przekształcone w tzw. Stjepan grad. Twierdza stoi na wysokości 266 m ponad źródłami rzeki, a aby się do niej dostać, trzeba pokonać niespełna kilometrową, stromą ścieżkę (nie próbowaliśmy z braku czasu). Twierdza jest niewielka, mniej więcej tej z Jajce, otoczona murami o wysokości 12-14 m i grubości ok.1,5 m. Po zdobyciu Blagaja przez wojska Ottomańskie, forteca była dwukrotnie remontowana, ale z czasem jej znaczenie stopniowo podupadało (na rzecz Mostaru).

Blagaj, wzgórze z twierdzą Stjepan grad

Blagaj, wzgórze z twierdzą Stjepan grad

Z twierdzą wiąże się kolejna „blagajska” legenda – otóż podobno mieszkająca tu żona ostatniego władcy Hercegowiny otaczała się służkami szczelnie zasłaniającymi twarze oraz rozmawiającymi wyłącznie z nią. Władca odkrył w końcu prawdę – byli to mężczyźni, „bawiący” władczynię. Rozkazał więc zabić wszystkich.

Cała wizyta w Blagaju zajęła nam godzinę. Można oczywiście spędzić tu o wiele więcej czasu (choćby decydując się na posiłek w restauracji nad źródłem Buny, wycieczkę pontonem wgłąb jaskini ze źródłem czy wycieczkę na wzgórze z twierdzą) i zdecydowanie warto to zrobić. A na pewno nie warto ograniczać się wyłącznie do zobaczenia samego klasztoru derwiszów.

A my jedziemy dalej, na południe Bośni i Hercegowiny, śladem prawosławnych monasterów i średniowiecznych miast, m.in. do niezwykle atrakcyjnego miasta Pocitelj.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Blagaju znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.