muzeum | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Limassol, miasto które zachwyca (tylko) nocą

Limassol to ostatnie duże cypryjskie miasto, odwiedzone przez nas podczas tygodniowego pobytu na wyspie. I chyba jedyne, z którego wyjechaliśmy… zawiedzeni.

Cypr 2015, dzień 7 (poprzedni wpis: Starożytny Kourion). Do Limassol nie jechaliśmy z jakimiś szczególnymi planami, po prostu wypadło nam wygodnie jako miejsce noclegowe pomiędzy Pafos a Larnaką, z której następnego dnia mieliśmy odlecieć z powrotem do Polski. Już wstępne rozpoznanie przed wyjazdem mówiło, że nie ma tu nic dla nas specjalnego, ale chyba nawet mimo to, spodziewaliśmy się po tym mieście czegoś więcej.

Historia Limassol grzęźnie w mroku dziejów. Miasto, prawdopodobnie pod nazwą Neapolis powstało gdzieś na przełomie ery rzymskiej i bizantyjskiej, jest wspominane po raz pierwszy w V w. Ale prawdziwy jego rozwój rozpoczął się zapewne w VII w., kiedy to przybyli tu ocalali mieszkańcy pobliskiego Amathus, opuszczający swoje miasto, zniszczone po najazdach Arabów. Już w VIII w. Limassol było na pewno siedzibą biskupią.

Najważniejszym epizodem w historii miasta jest bez wątpienia koniec XII w. i przybicie do miejscowego portu angielskiego króla Ryszarda Lwie Serce, płynącego z wyprawą krzyżową do Ziemi Świętej. Nieco „przy okazji” Ryszard objął we władanie całą wyspę. I nieco „przy okazji” wziął w Limassol, na tutejszym zamku, ślub ze swoją narzeczoną.

Limassol, ratusz miejski

Limassol, ratusz miejski

Limassol, katedra Ayia Napa

Limassol, katedra Ayia Napa

Limassol, kościół Ayios Antonios

Limassol, kościół Ayios Antonios

Limassol, Wielki (Stary) Meczet

Limassol, Wielki (Stary) Meczet

W tym momencie zaczyna się druga ważna historia, związana z Limassol. Otóż już Ryszard Lwie Serce pił na własnym ślubie miejscowe słodkie wino, ponoć nazywając je „królem królów wśród win”. Kiedy rok później sprzedał on Cypr Templariuszom, rozpoczęli oni produkcję tegoż wina na wielką skalą, eksportując je do Europy. Nazwano je „Commandaria”, od potocznej nazwy terenów, na których wino było uprawiane.

„Commandaria” jest na Cyprze, a w szczególności w rejonie Limassol, produkowane do dziś i jest najstarszą marką wina, istniejącą po czasy dzisiejsze. Podobno wygrało pierwszy na świecie konkurs winiarski, organizowany we Francji w XIII w. Inna legenda głosi, że Turkowie najechali w XVI w. Cypr głównie właśnie dla tegoż wina. W każdym razie „Commandaria” jest jedną z głównych pamiątek turystycznych z Cypru, można ją bez problemu dostać także na lotniskach.

Od czasu Templariuszy rozpoczął się okres prosperity miasta, nie przerwany nawet po przejęciu wyspy przez Turków, choć społeczności greckie i tureckie żyły w mieście raczej w odosobnieniu od siebie nawzajem. Na dobre miasto rozwinęli Brytyjczycy, a rozkwitło ono po podziale wyspy w 1974 r., przejmując rolę kurortu turystycznego po m.in. Famaguście. Wtedy też gwałtownie wzrosła rola portu w Limassol, który stał się głównym portem południowej części wyspy. Dziś Limassol to duże jak na warunki cypryjskie miasto (100 tys. mieszkańców), choć dość rozciągnięte wzdłuż wybrzeża.

Limassol, ruiny bizantyjskiego kościoła pod Wielkim Meczetem

Limassol, ruiny bizantyjskiego kościoła pod Wielkim Meczetem

Limassol, zamek, dziś Muzeum Średniowiecza

Limassol, zamek, dziś Muzeum Średniowiecza

Limassol, zamek, rekonstrukcja bizantyjskiej prasy oliwnej

Limassol, zamek, rekonstrukcja bizantyjskiej prasy oliwnej

Limassol, Nowy Meczet

Limassol, Nowy Meczet

Najważniejszym zabytkiem Limassol jest bez wątpienia wspominany już zamek, wg tradycji wybudowany w X w., a wg historyków w 1193 r. (co by się „nieco” kłóciło z historią o ślubie Ryszarda Lwie Serce w 1191 r.). Został on wybudowany w miejscu, gdzie stała prawdopodobnie wcześniej wczesnochrześcijańska bazylika. Zamek został zburzony w połowie XVI w. przez Wenecjan po pierwszym zdobyciu Limassol przez Turków. Po odbiciu miasta Wenecjanie zdecydowali się zburzyć zamek, by uniknąć jego przejęcia w przyszłości, co zresztą stało się niedługo potem. Turkowie odbudowali zamek w 1590 r. i ta jego postać jest widoczna do dziś.

Dziś wejście do zamku jest odpłatne, mieści się w nim Muzeum Średniowiecza, prezentujące kolekcje zawierające eksponaty od wczesnego Bizancjum aż do końca ery panowania Imperium Osmańskiego na Cyprze. Zamek znajduje się w centrum dawnej tureckiej dzielnicy, która dziś jest także jedną z atrakcji miasta, wypełniona restauracjami, kafejkami, sklepikami i starą architekturą. No i niedaleko stąd do mariny w Limassol, o której napiszemy dalej.

Poza zamkiem w centrum Limassol jest jeszcze kilka obiektów wartych uwagi. To raptem cztery świątynie:

  • Wielki Meczet, wybudowany w XVI w., ale historia tego miejsca jest znacznie dłuższa i bogatsza. Stały tu bowiem kolejno trzy chrześcijańskie świątynie, budowane odpowiednio: V w., VIII w. i XV w. Ostatnia „wersja” kościoła została zburzona przez trzęsienie ziemi i nie zdążyła zostać odbudowana, gdyż Cypr zdobyli Turkowie. Ale i ich meczet pod koniec XIX w. został zniszczony, tym razem przez powódź. Obecna struktura, zawierająca pozostałości wszystkich poprzednich, pochodzi z odbudowy z 1906 r.;
  • Nowy Meczet, wybudowany w 1825 r., tuż obok kościoła Ayios Antonios;
  • katedra Ayia Napa, prawosławna świątynia wybudowana na przełomie XIX i XX w.;
  • kościół Ayios Antonios, wybudowany w XIX w.;
Limassol, nadmorska promenada

Limassol, nadmorska promenada

Limassol, stara część miasta

Limassol, stara część miasta

Limassol, stara część miasta

Limassol, stara część miasta

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Większość zabudowy starego centrum to dziś budynki pochodzące z czasów kolonialnych, niektóre dość widowiskowe, ale jednak nie robiące jakiegoś szczególnego wrażenia. Nieco oddalone od starego centrum Limassol jest kolejne miejsce warte zobaczenia – to Muzeum Archeologiczne, w którego kolekcjach znajdują się m.in. eksponaty, pochodzące z wykopalisk w starożytnym Kourionie i Amathus. Niestety z braku czasu pominęliśmy je i do dziś tego żałujemy.

Wzdłuż nabrzeża w Limassol ciągnie się dość ładna nadmorska promenada, z rzędami palm, zasadzonymi jakby od linijki. Wygląda do obłędu symetrycznie, wręcz „matematycznie” :) Ale to, co zrobiło (chyba jako jedyne) na nas wrażenie w Limassol, to naprawdę piękna i klimatyczna marina, dziś przerobiona na centrum rozrywkowe, z mnóstwem barów, kawiarni i nocnych klubów, położonych tuż nad brzegiem morza. To jest miejsce w Limassol, które polubiliśmy.

Marinę w Limassol szczególnie polecamy po zmroku, oświetlenie dodaje temu miejscu dodatkowego uroku. Naprawdę świetne miejsce na „posiadówkę” przy drinku czy kawie, a także na urokliwy spacer. W październiku nie było tu już turystycznego tłoku i mogliśmy zrelaksować się po kilku dniach intensywnego zwiedzania atrakcji wyspy. Najlepiej zresztą możecie to zobaczyć na fotkach. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam atrakcje położone dookoła Limassol.

Pełna galeria zdjęć z Limassol znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Watykan, czyli zobacz całe państwo w jeden dzień

Ostatnią naszą podróżą w 2014 r. był grudniowy weekendowy wypad do Rzymu. Plany zakładały przede wszystkim gruntowne zwiedzanie Watykanu – a potem pierwsza chyba u nas tematyczna wycieczka filmowa – po Rzymie oczywiście.

Rzym i Watykan od zawsze pozostawały na naszej liście miejsc do odwiedzenia – ale na czyjej liście ich nie ma ? Jako że w ciągu weekendu Rzymu zwiedzić się nie da, a przynajmniej nie tak dokładnie, jak byśmy sobie to wymarzyli, to postanowiliśmy postawić na Watykan i zwiedzić w nim wszystko, co się da.

Nasza wizyta we włoskiej stolicy rozpoczęła się z przygodami – wylot mieliśmy w dniu, kiedy we Włoszech ogłoszono strajk generalny. Już po przyjeździe z Poznania do Warszawy (wylot z Okęcia) znaleźliśmy w telefonie SMSa od WizzAir-a, z informacją o przełożeniu lotu o kilkanaście godzin. Dobre i to – mogli odwołać. Wylot mieliśmy mieć wcześnie rano, przełożono go na bardzo późny wieczór (strajk we Włoszech trwał do 18-tej). Mieliśmy więc okazję, by nadrobić nieprzespaną przez podróż do stolicy noc – zadekowaliśmy się w jednym z hoteli niedaleko Okęcia i poszliśmy… spać :) A wcześniej pierwszy raz zamówiliśmy telefonicznie pizzę do hotelu – dotarła bezbłędnie :)

Koniec końców, zamiast w południe, na lotnisku w Rzymie wylądowaliśmy miej więcej ok. godziny 23:00. I od razu wpadamy w cudowny (ale nie przed północą) południowy „burdel”. Na szczęście przydają się kupione wcześniej przez Internet bilety na autobus do centrum miasta – choć przy akompaniamencie protestów kochanych rodaków (Polaków niestety stąd dobrze nie zapamiętamy), to jednak wsiedliśmy omijając ogonek tych, którzy bilety kupowali u kierowcy. Tłumaczenie rodakom, że bilety już mamy, to jak bicie grochem o ścianę. Ale widzieliśmy już Polaków w gorszych momentach w naszych podróżach…

Ogrody Watykańskie, mury obronne i wieża Leona XIII

Ogrody Watykańskie, mury obronne i wieża Leona XIII

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI i fontanna Orła

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI i fontanna Orła

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Gospodarz naszego hostelu wcześniej już zgodził się nas przyjąć o nieprzyzwoitej godzinie, biorąc pod uwagę okoliczności, czyli włoski strajk. Mało tego, wyjechał po nas samochodem (zapewne, żeby przyśpieszyć nasze przybycie i iść spać, ale zawsze to miło) i tylko dzięki temu na miejscu byliśmy tuż po 1-wszej w nocy. Szybko do łóżka, bo nazajutrz na 9-tą rano mieliśmy kupione bilety do Ogrodów Watykańskich oraz do Muzeum Watykańskiego.

Ogrody Watykańskie, wieża św.Jana

Ogrody Watykańskie, wieża św.Jana

Słów kilka o samym Watykanie – jak powszechnie wiadomo, to najmniejsze państwo świata. Posiada ledwie kilkuset obywateli, którymi są głównie dostojnicy kościelni. Kilka tysięcy pracowników cywilnych codziennie dojeżdża tu do pracy z Rzymu. Państwo żyje głównie z turystyki oraz… znaczków pocztowych. Dużym źródłem dochodów są też inwestycje finansowe, ale tu akurat ostatnio pełno afer…

Watykan oficjalnie jako państwo istnieje całkiem niedługo, bo od 1929 r. Aczkolwiek stolicą papieską jest już od 1377 r., kiedy to papież Grzegorz XI powrócił tu z Awinionu. Papieże swoją siedzibę w Rzymie mieli już wcześniej, na Lateranie, ale gdy Grzegorz XI zdecydował o powrocie siedziby papieży do Rzymu, zastał Lateran w ruinie. Także wcześniej, już w IX w. ówczesny papież Leon IV dobudował rzymskie mury miejskie dookoła bazyliki św.Piotra, chcąc ją w przyszłości obronić przed wrogimi najazdami i związanymi z nimi zniszczeniami. Miejsce męczeństwa św.Piotra, na którym stoi do dziś bazylika, było bowiem przedmiotem kultu i opieki ze strony papieży już od początków chrześcijaństwa. Dziś Watykan w całości jest wpisany na listę UNESCO – de facto jest więc jedynym państwem, znajdującym się więc w całości na tej liście – taka ciekawostka.

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie, Dzwon Milenijny i widok na bazylikę św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Dzwon Milenijny i widok na bazylikę św.Piotra

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie, nadajnik Radia Watykańskiego

Ogrody Watykańskie, nadajnik Radia Watykańskiego

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora

Zwiedzanie Watykanu zaczynamy od papieskich ogrodów. Nie jest to miejsce dostępne publicznie do zwiedzania, dostać się tu można wyłącznie pod opieką przewodnika, wykupując stosowny bilet, w naszym przypadku był to bilet łączony – razem z wejściem do Muzeum Watykańskiego. Bilet kupuje się przez internet na stronach muzeum. Co istotne, bodajże raz w tygodniu (w soboty) dostępna jest opcja przewodnika w języku polskim – i taką też opcję udało się nam kupić. Bilety na wejście do ogrodów pojawiają się na stronach Muzeum Watykańskiego mniej więcej z dwumiesięcznym wyprzedzeniem – warto je upolować, bo ilość chętnych jest limitowana (zazwyczaj do 20-30 osób na grupę). Co równie ważne – bilety do Muzeum Watykańskiego, kupione przez internet uprawniają do skorzystania z osobnego wejścia do muzeum, z pominięciem gigantycznej – szczególnie w sezonie letnim – kolejki dla tych, którzy kupują bilety w kasie. Stanie w niej może zająć nawet kilka godzin (!).

Wchodzimy więc sobie bez kolejki na teren muzeum, ale zamiast wchodzić na teren wystawienniczy, stawiamy się w holu w odpowiednim miejscu (wskażą je panie w informacji) i czekamy na przewodnika. Punktualnie stawia się przewodniczka – młoda dziewczyna, jak się potem okaże córka polskich emigrantów. I okazuje się, że jesteśmy jedynymi uczestnikami tej wycieczki – w połowie grudnia tylko my wykupiliśmy bilety na polskojęzyczną wycieczkę  – mamy więc prywatny tour po Ogrodach Watykańskich. Na początek nasze małe hobby – czyli części Muru Berlińskiego, także te rozsiane po świecie – okazuje się, że papież Jan Paweł II też dostał w prezencie jeden z elementów – stoi na początku naszej trasy zwiedzania.

Ogrody Watykańskie zajmują ponad 20 ha powierzchni i są w większości traktowane jako obszar parku. Niewielka ich część jest zalesiona. Uliczki parkowe wypełnione są fontannami, rzeźbami oraz wizerunkami maryjnymi. Do najważniejszych budowli, znajdujących się w Ogrodach Watykańskich, koło których przechodziliśmy (część terenu jest zamknięta dla zwiedzających), należą:

  • klasztor Mater Ecclesiae, a w zasadzie były klasztor. Budynki kiedyś służyły do celów administracyjnych, dopiero za pontyfikatu Jana Pawła II przeznaczono go na cele klasztorne. Obecnie służy jako rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, który postanowił spędzić tu resztę życia. Klasztor przylega częściowo do średniowiecznych murów, którymi papież Leon IV otoczył bazylikę św.Piotra w IX w. Blisko klasztoru znajduje się jedna z dwóch zachowanych średniowiecznych wież obronnych – wieża Leona XIII, papieża, który uczynił z niej swoją letnią rezydencję. Przy klasztorze znajduje się także widowiskowa Fontanna Orła (Fontana dell’Aquilone), wybudowana w 1612 r., za pontyfikatu papieża Pawła V – ma sztuczne groty, z których wypływa woda oraz wplecione znaki heraldyczne tego papieża (orzeł i gryf);
Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Muzea Watykańskie, wejście

Muzea Watykańskie, wejście

  • replika groty z Lourdes, zbudowana w Ogrodach Watykańskich na polecenie papieża Leona XIII w 1902 r., jest mniejsza od oryginały, ale zachowuje wszelkie proporcje. Oryginalny ołtarz z Lourdes jest darem tamtejszego biskupa dla papieża Jana XXIII. Jan Paweł II często zapraszał tu młodzież do wspólnej modlitwy;
  • Muzea Watykańskie, obraz Caravaggio

    Muzea Watykańskie, obraz Caravaggio

    wieża św.Jana, druga ze wspomnianych wyżej średniowiecznych wież obronnych, znajdująca się w najwyższym punkcie Wzgórza Watykańskiego (tym samym zdobyliśmy najwyższy szczyt Watykanu :) – 60 m n.p.m.). W parku przy wieży i przyległych do niej murach znajduje się kilka ofiarowanych Janowi Pawłowi II rzeźb i elementów sakralnych, m.in. krzyż armeński i drzewko oliwne od rządu Izraela. Przy sąsiadującym z wieżą lądowisku dla papieskich helikopterów stoi także statua Matki Boskiej Częstochowskiej, podarowana naszemu papieżowi. Bo wieża św.Jana silnie związana jest z pontyfikatem polskiego papieża – mieszkał tu na początku swojego pontyfikatu. Podczas swojej wizyty w 2008 r. mieszkał tu także prezydent USA, George W.Bush;

  • siedziba Radia Watykańskiego, oficjalnej papieskiej rozgłośni, nadającej na podstawie traktatu z 1929 r., dającego Watykanowi niezależność. Radio Watykańskie nadaje w wielu językach, także w języku polskim;
  • Dzwon Milenijny, odlany na życzenie Jana Pawła II, który obwieszczał światu nadejście nowego tysiąclecia, z wizerunkiem naszego papieża. Spod niego rozpościera się świetny widok na tyły bazyliki św.Piotra;
  • Kolegium Etiopskie, wybudowane w 1929 r., jedyna tego typu szkoła na terenie Watykanu;
Muzea Watykańskie, słynne schody

Muzea Watykańskie, słynne schody

Muzea Watykańskie, dzieło Rafaela Sancti

Muzea Watykańskie, dzieło Rafaela Sancti

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

  • Stacja kolejowa w Watykanie – Watykan ma najkrótszą na świecie sieć linii kolejowych – w jego obrębie znajduje się… 300 m torów kolejowych oraz jedna stacja. Dostęp do włoskiej sieci kolejowej zapewnił sobie Watykan w traktacie z 1929 r. Jednak kolej służy prawie wyłącznie do transportu towarów, bardzo rzadko używana jest do przejazdów papieży – raptem kilka razy w swojej historii. Watykan nie ma żadnego własnego pociągu ani nie zatrudnia kolejarzy;
  • Pałac Gubernatora, siedziba cywilnej administracji Watykanu, chyba najbardziej okazały budynek na terenie ogrodów, jednocześnie siedziba Poczty Watykańskiej. Przed nim znajduje się, skomponowany z krzewów i kwiatów aktualny herb papieski (każdy papież ma inne znaki heraldyczne), a za nim – kościół NMP Królowej Rodziny wraz z kaplicą św.Marty. Pomiędzy budynkiem a bazyliką św.Piotra znajduje się jeszcze mały kościół św.Szczepana (zbudowany wg legendy przez papieża Leona I w V w., odbudowany w XII w. i odnawiany w XV, XVIII I XX w.). Zachowały się XII-wieczne drzwi kościoła oraz XVIII-wieczna fasada;
  • Palazzo di Tribunale, budynek sądu watykańskiego. To tu odbywają się procesy dostojników watykańskich i najgłośniejsze sprawy sądowe, dotyczące kościoła;
  • Casina Pio IV (willa Piusa IV), kompleks willowy, którego budowę rozpoczął w połowie XVI w. papież Paweł IV, a dokończył Pius IV kilka lat później. To tak naprawdę dwa budynki, z których jeden jest czymś w rodzaju starożytnego nimfeum z fontanną od frontu. Wnętrza budynków są bogato zdobione freskami z czasów budowy. Dziś oba są siedzibą Papieskiej Akademii Nauk;
Muzea Watykańskie, słynna Biga, rzeźba rzymskiego rydwanu z I w., odrestaurowana w XVIII w.

Muzea Watykańskie, słynna Biga, rzeźba rzymskiego rydwanu z I w., odrestaurowana w XVIII w.

Muzea Watykańskie, galeria arrasów

Muzea Watykańskie, galeria arrasów

Muzea Watykańskie, dekoracje sklepienia

Muzea Watykańskie, dekoracje sklepienia

Muzea Watykańskie, "Jan Sobieski pod Wiedniem" Jana Matejki

Muzea Watykańskie, „Jan Sobieski pod Wiedniem” Jana Matejki

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Zwiedzanie Ogrodów Watykańskich trwa mniej więcej 2 godziny – może być lekko dłuższe wg naszej przewodniczki przy większych grupach. Spacer kończymy przy frontowej części Pinakoteki, jednego z muzeów, należących do kompleksu Muzeów Watykańskich. Czas teraz na ich zwiedzanie.

Muzea Watykańskie to kilkanaście muzeów, połączonych w jedną całość, ze zbiorami podzielonymi tematycznie lub chronologicznie. Przedstawiają kolekcje dzieł sztuki i starożytnych pozostałości, zgromadzonych przez papieży od XV w. Bogata kolekcja średniowiecznego malarstwa zawiera dzieła Leonarda da Vinci, Rafaela Santi, Tycjana czy Caravaggio. Przebogate zbiory obejmują kolekcje pochodzące ze starożytnego Egiptu, Grecji, Rzymu i innych prastarych cywilizacji.

Znajdziecie tu również bogatą kolekcję sztuki sakralnej, w tym m.in. bizantyjskich ikon. Polacy szczególnie interesują się zawsze salą Sobieskiego, w której wystawiany jest obraz Matejki „Sobieski pod Wiedniem”, podarowany papieżowi przez samego malarza w 200-lecie zwycięstwa Jana III Sobieskiego pod Wiedniem.

Nade wszystko wrażenie robią przepięknie zdobione sale i korytarze. Ich malowania i zdobienia sprawiają, że czasem zamiast oglądać eksponaty po bokach, człowiek idzie do przodu z głową zadartą do góry… Niektóre z nich są także pięknymi galeriami sztuki, np. galeria arrasów czy galeria map. Dzieła i wrażenia dopełnia „wisienka na torcie”, czyli Kaplica Sykstyńska. To tu zwyczajowo odbywają się „konklawe”, czyli wybory nowego papieża. To stąd wypuszczany jest dym o kolorze dającym poznać, czy papież został w głosowaniu kardynałów wybrany, czy też nie. Najsłynniejsze w Kaplicy Sykstyńskiej są jednak oczywiście freski na sklepieniu, dzieło Michała Anioła z początków XVI w., w tym ten jeden najsłynniejszy, w centralnej części sufitu kaplicy – „Stworzenie Adama”.

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie, dzieło Salvadora Dali

Muzea Watykańskie, dzieło Salvadora Dali

Muzea Watykańskie, dziedziniec

Muzea Watykańskie, dziedziniec

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Nieco starsze freski znajdują się na bocznych ścianach Kaplicy Sykstyńskiej. Wymalowali je włoscy artyści ok.20 lat przed freskami Michała Anioła. Największym dziełem (pod względem powierzchni na pewno) jest fresk Michała Anioła „Sąd Ostateczny”, znajdujący się na krótszej ścianie. Kilkadziesiąt lat po jego stworzeniu, jeden z kolejnych papieży uznał nagie postacie na fresku za mało przyzwoite i nie pasujące do charakteru kaplicy, każąc zamalować intymne miejsca.

W Kaplicy Sykstyńskiej w 2014 r. obowiązywał ścisły zakaz fotografowania oraz nakaz ciszy. Egzekwowali te prawidła ochroniarze, w liczbie naprawdę imponującej. I robili to nadzwyczaj skutecznie. Dlatego zdjęcia, które widzicie (z kaplicy) pochodzą wyjątkowo z wcześniejszej mojej (jednoosobowej, a dokładnie służbowej, bez rodziny, a ze współpracownikami) wizyty z 2010 r.

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu, "Stworzenie Adama"

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu, „Stworzenie Adama”

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Atrakcją nie związaną z historią, aczkolwiek na pewno można uznać je za sztukę, są też na pewno w Muzeach Watykańskich słynne owalne schody, którymi większość turystów schodzi, opuszczając muzea. Dla niektórych być może te schody są zresztą największą atrakcją obiektu. Fakt, są nieprzeciętnie fotogeniczne :) Na zwiedzanie Muzeów Watykańskich warto zarezerwować sobie kilka godzin, tzn. przyjść tu w miarę wcześnie, by potem nie gonić po salach, aby zdążyć przed zamknięciem (muzea czynne są w godz.9-18, kasy biletowe do 16-tej).

Na koniec zostawiliśmy sobie miejsce, w którym każdy będący w Watykanie na pewno był lub będzie. Mowa oczywiście o placu św.Piotra. My patrzyliśmy na niego trochę pod kątem tego, co czekało nas kolejnego dnia (ale pssst, o tym będzie w kolejnym wpisie), dlatego też interesująca była dla nas jego historia.

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Panorama placu św.Piotra i Rzymu, widziana ze szczytu bazyliki św.Piotra

Panorama placu św.Piotra i Rzymu, widziana ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora i znaki heraldyczne papieża, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora i znaki heraldyczne papieża, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Plac zaprojektował słynny Giovanni Bernini, jeden z najsłynniejszych rzeźbiarzy i architektów z okresu baroku. Po obu stronach placu św.Piotra znajdują się potężne kolumnady, na szczycie których umieszczono mnóstwo figur świętych, wykonanych przez uczniów artysty. W centralnej części placu umieszczono starożytny egipski obelisk, przywieziony do Rzymu w początkach naszej ery. Podobno był on świadkiem męczeństwa św.Piotra – stał wtedy w cyrku Nerona. Został tu ustawiony jeszcze zanim Bernini wziął się za projektowanie placu – w 1586 r. Po obu stronach obelisku stoją dwie identyczne fontanny – ta po prawej (stojąc przodem do bazyliki św.Piotra) jest „oryginałem” z 1613 r. Lewa jest jej kopią, nieco ponad 60 lat młodszą.

Jeśli popatrzeć nad prawą kolumnadę, to nad nią znajdziecie jeszcze dwa interesujące obiekty. Po prawej stronie bazyliki, nieco z tyłu, zobaczycie spadzisty dach Kaplicy Sykstyńskiej – to stąd wierni obserwują dym unoszący się z komina kaplicy podczas konklawe. Bardziej na prawo, tuż za kolumnadą, stoi okazały Pałac Apostolski, którego pierwsze prace budowlane rozpoczęły się już w XII w. W XIII w. dobudowano m.in. tzw. „pasetto”, sekretny tunel łączący pałac z Castel Sant’Angelo, stojącym już na terenie Rzymu. Pałac Apostolski rozbudowywano wielokrotnie aż do początków XVII w., kiedy to ostatecznie przyjął obecną postać.

Na pewno znacie widok papieża, pojawiającego się w oknie swojego gabinetu. To właśnie Pałac Apostolski, a dokładnie jego najwyższe piętro i drugie okno od prawego krańca budynku. Całe to piętro to prywatne apartamenty papieskie. To w nich zmarł Jan Paweł II.

Jeszcze jeden element placu św.Piotra wart jest wspomnienia. Z pewnością kojarzycie wiadomości o uroczystościach lub wydarzeniach, dziejących się „za Spiżową Bramą”, czyli na terenie Watykanu. Spiżowa Brama znajduje się na końcu prawej kolumnady placu św.Piotra – wejścia do niej strzegą żołnierze Gwardii Szwajcarskiej, najmniejszej ponoć armii świata, ubrani w galowe, charakterystycznie kolorowe „mundury”.

Ogrody Watykańskie, stacja kolejowa w Watykanie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, stacja kolejowa w Watykanie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Muzea Watykańskie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Muzea Watykańskie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra - kolumnada i za nią Pałac Apostolski

Watykan, plac św.Piotra – kolumnada i za nią Pałac Apostolski

Watykan, kopuły bazyliki św.Piotra

Watykan, kopuły bazyliki św.Piotra

Do Gwardii Szwajcarskiej należą wyłącznie Szwajcarzy z katolickich rodzin, którzy dodatkowo muszą spełniać kilka dodatkowych kryteriów (m.in. odpowiedni wzrost i wiek). Gwardziści pełnią funkcje ochroniarzy papieża oraz… straży granicznej Watykanu.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Oglądnęliśmy już cały plac św.Piotra, czas więc na wejście do bazyliki św.Piotra, najważniejszej budowli (pod względem turystycznym i religijnym) na placu św.Piotra, dostępnej dla zwiedzających. I teraz musimy głęboko cofnąć się w czasie. W czasach starożytnych tereny dzisiejszego Watykanu nie były używane, choć formalnie były częścią miasta. W początkach naszej ery cesarze: najpierw Kaligula, a potem Neron, umiejscowili tu cyrk, będący bardziej areną walk i egzekucji chrześcijan. To tu wg legendy ukrzyżowano św.Piotra, grzebiąc go obok na cmentarzysku. Były lata 60-te I w. n.e.

Już po uznaniu chrześcijaństwa, w początkach IV w. n.e. wybudowano pośrodku przestrzeni cyrku i nekropolii okazałą świątynię, czczącą pamięć św.Piotra. Do jej budowy użyto właśnie kamieni z cyrku oraz cmentarzyska. W połowie IX w. ograbili ją Arabowie – to stało się impulsem dla papieża Leona IV do rozbudowy murów miejskich Rzymu i włączenia w ich obręb bazyliki. W tym czasie miejsce to było już popularnym celem pielgrzymek chrześcijańskich, mniej więcej od V w. chowano tu także zmarłych papieży.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Tu historia nieco się urywa – powracamy w XVI w., kiedy to bazylika św.Piotra znajduje się w stanie grożącym zawaleniem. Prace rozpoczęto w 1506 r. i trwały one przez grubo ponad sto lat. W międzyczasie zmieniali się architekci, wśród których byli m.in. Rafael Sancti i Michał Anioł. Ten drugi zresztą miał największy wpływ na jej ostateczny wygląd. W końcu bazylikę konsekrowano w 1626 r. Czyli też zanim Bernini wziął się za budowę placu św.Piotra. Długi czas była bazylika św.Piotra największym powierzchniowo kościołem chrześcijańskim na świecie, dziś jest ponoć drugim w tej kategorii.

Zamiast do środka bazyliki, najpierw kierujemy się do wejścia na kopułę. Decydują względy praktyczne – wejście na kopułę jest otwarte tylko do 16-tej, a my jesteśmy już całkiem blisko tej godziny. Wejście na kopułę możliwe jest w dwóch wariantach: 551 schodów lub winda + 320 schodów :) Cena odpowiednio: 5 / 7 EUR. My jedziemy wariantem z windą.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Ze szczytu bazyliki rozciąga się przede wszystkim przepyszny widok na wszystkie strony. Od frontu – na plac św.Piotra i cały Rzym po horyzont. Od tyłu – na Ogrody Watykańskie i wszystkie obiekty, które zwiedzaliśmy rano. Z boku – na Muzea Watykańskie, Kaplicę Sykstyńską i Pałac Apostolski – tu po prostu trzeba wejść. No i można podziwiać z bliska zdobiącą fasadę bazyliki grupę rzeźb Chrystusa i 11 Apostołów (bez św.Piotra) oraz Jana Chrzciciela.

Schodzimy na dół i wchodzimy wreszcie do bazyliki św.Piotra. Jej ogrom wprost poraża. Wystarczy powiedzieć, że znajduje się tu podobno 45 ołtarzy. Wnętrza wypełniają kaplice z grobami papieży lub relikwiami świętych oraz pomniki osobistości pochowanych w bazylice, w tym wnuczki Jana III Sobieskiego.

Najważniejszym miejscem bazyliki jest ołtarz główny wraz z chroniącym go baldachimem, znajdujący się pod kopułą bazyliki oraz kilka metrów nad grobem św.Piotra. Zarówno ołtarz, jak i baldachim zaprojektowane zostały przez Berniniego. Z tyłu za ołtarzem znajduje się „Tron Piotrowy”, także autorstwa Berniniego. Niewątpliwie jednym z ważniejszych dzieł sztuki w bazylice św.Piotra jest także Pieta Watykańska, dzieło z wczesnych lat życia Michała Anioła, gdy jeszcze był artystą nieznanym. Dziś znajduje się za kuloodporną szybą – na wszelki wypadek, bo w maju 1972 r. niezrównoważony psychicznie Węgier uszkodził młotkiem bezcenną rzeźbę, odłamując kilka części (m.in. nos i rękę Marii).

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Pieta Watykańska przedstawia Maryję, trzymającą ciało Chrystusa kilka minut po jego zdjęciu z krzyża. Rzeźba jest tak realistyczna, że ponoć można poczuć miękkość warg Maryi. Dzieło zostało zamówione pod koniec XV w. przez ówczesnego papieża. Już po jego wykonaniu, Michał Anioł połapał się, że jest ono doceniane i przypisywane innym mu współczesnym mistrzom, dlatego dodał na dziele napis, upamiętniający jego autorstwo. W licznych kaplicach bazyliki znajduje się więcej dzieł zarówno Michała Anioła, jak i Berniniego.

Watykan, żołnierz Gwardii Szwajcarskiej przy Spiżowej Bramie

Watykan, żołnierz Gwardii Szwajcarskiej przy Spiżowej Bramie

Na koniec zostawiamy sobie krypty papieskie, czyli miejsce pochówku wielu papieży, ale przede wszystkim miejsce, w którym pochowano św.Piotra. Pierwotnie znajdował się tutaj także grobowiec Jana Pawła II (widziałem go podczas wizyty w 2010 r.), ale w 2011 r. ciało papieża przeniesiono do wnętrza bazyliki św.Piotra. Dziś znajduje się w drugiej kaplicy po prawej stronie od wejścia – kaplicy św.Sebastiana, tuż za Pietą Michała Anioła. W kryptach nie wolno robić zdjęć.

Watykan, egipski obelisk w centrum placu św.Piotra

Watykan, egipski obelisk w centrum placu św.Piotra

W obrębie Watykanu, a już poza obrębem placu św.Piotra, znajduje się jeszcze jedna świątynia – kościół św.Anny, którego budowa rozpoczęła się w 1565 r. Stoi on tuż za murami Watykanu na północ od placu św.Piotra, a konsekrowany został w 1583 r.

Już poza murami Watykanu, ale ściśle z nim powiązany, stoi Castel Sant’Angelo – z placu św.Piotra prowadzi do niego szeroka Via della Conciliazione. Zamek Świętego Anioła, bo tak brzmi jego nazwa po polsku, wybudowany został początkowo w II w. jako przyszły grobowiec dla rzymskiego cesarza Hadriana i jego rodziny. Aby ułatwić dojazd, dobudowano również most na Tybrze (mauzoleum stało na przeciwległym do ówczesnego Rzymu brzegu rzeki).

Rzym, zamek św.Anioła (Castel Sant'Angelo)

Rzym, zamek św.Anioła (Castel Sant’Angelo)

Mauzoleum ukończone zostało rok po śmierci Hadriana i wtedy (139 r.) przeniesiono tu prochy zmarłego cesarza. Po nim pochowano tu czterech kolejnych rzymskich cesarzy, w tym Marka Aureliusza. Około 271 r. mauzoleum zostało przekształcone w twierdzę i tak przetrwało do mniej więcej 410 r., kiedy to Rzym przeżył najazd Wizygotów. Napastnicy zniszczyli mauzoleum, a prochy cesarzy rozrzucili.

Watykan, bazylika św.Piotra, ołtarz z baldachimem

Watykan, bazylika św.Piotra, ołtarz z baldachimem

Wg legendy nazwa pochodzi od ukazania się Archanioła Michała w 590 r., zwiastującego koniec plagi, niszczącej wtedy Rzym. Do dziś na jego szczycie znajduje się statua archanioła, obecna z połowy XVIII w. W XIII w. papież Mikołaj III połączył tajnym tunelem zamek z Pałacem Apostolskim – tunel ten miał być drogą ucieczki papieży w razie niebezpieczeństwa. I rzeczywiście kilka razy w historii się przydał. Zamek używany był też w historii jako więzienie – więźniem był m.in. słynny Giordano Bruno przed tym, jak w 1600 r. został spalony na stosie na głównym wtedy rynku Rzymu Campo de Fiori.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

W ten sposób w jeden dzień zwiedziliśmy wszystko, co było w naszej mocy w Watykanie, najmniejszym państwie świata, stolicy współczesnego chrześcijańskiego świata. Nieco wymęczeni (przyjazd do hostelu po pierwszej w nocy, wczesna pobudka bo kupione były bilety na zwiedzanie Ogrodów Watykańskich), ale zadowoleni, skończyliśmy dzień w małej restauracyjce na rogu murów Watykanu. Włoski makaron wzniecił w nas chęć do poruszania się wieczorem – zrobiliśmy sobie nocną rundkę po najważniejszych atrakcjach Rzymu.

Ale zanim pokażemy Wam Rzym nocą, pokażemy Wam nasz drugi dzień w wiecznym mieście. A w zasadzie sam poranek, bo już w południe wylatywaliśmy z powrotem do Polski. Pokażemy Wam więc tematyczny rajd po Rzymie śladami książki „Anioły i demony” Dana Browna oraz filmu na jej podstawie, z rolami Toma Hanksa i Ewana McGregora.

Pełna galeria zdjęć z Watykanu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne zdjęcia z: Włochy

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano "Romea i Julię" :)

Genua, Akwarium Morskie

Trzeci etap naszej wakacyjnej podróży w 2011 r. rozpoczynał się w Genui - mieście Kolumba, który ponoć tu właśnie się urodził. Ale głównym punktem programu była inna atrakcja miasta - jedno z największych akwariów morskich w Europie.

Rzym, Koloseum

Jak się ma ledwie dzień i kawałek drugiego w Rzymie, to każda chwila jest na wagę złota. Nawet wieczór jest dobry na zwiedzanie miasta i jego największych atrakcji, szczególnie gdy za dnia zaplanowane mieliśmy inne rzeczy.

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Rzym i Watykan, Watykan

Z Kosowa do Albanii: Kukës, Krujë i Laç

Po dwóch dniach, spędzonych w Kosowie, przyszedł w naszej wakacyjnej podróży czas na kolejną już wizytę w Albanii. Tym razem nadrabialiśmy zaległości z podróży sprzed roku. Celem – atrakcje środkowej i północnej części kraju.

Tour de Europe 2014, dzień 16 (poprzedni wpis: Prizren, szorstka perełka Kosowa). Prizren, ostatni punkt naszego pobytu w Kosowie, opuściliśmy około południa. Skierowaliśmy się w stronę granicy z Albanią – dużo wcześniej zdecydowaliśmy, że nie będziemy ryzykować wyjazdu z Kosowa przez granicę z Serbią. Wakacyjna podróż nie jest po to, by stwarzać sobie ewentualne problemy na granicach.

Odcinek albański tej podróży miał być zaledwie jednodobowy. Jedyny nocleg mieliśmy zaplanowany w Szkodrze, a w planie zwiedzania – wszystko to, czego nie udało nam się zobaczyć rok wcześniej, gdy w drodze do Turcji przejechaliśmy całą Albanię z północy na południe. Wtedy to przez korki na granicy wyjazdowej z Czarnogóry do Albanii wjechaliśmy już przy zapadającym zmroku i wszystkie atrakcje zaplanowane na północy – Szkodrę, Lezhe, Krujë – musieliśmy sobie odpuścić.

Z Prizrenu do granicy z Albanią jest raptem kilkanaście kilometrów dobrej jakościowo drogi, zanim się więc obejrzeliśmy, staliśmy już w kolejce do kontroli granicznej. Przejście graniczne jest niewielkie, jak na granicę z Albanią kolejka na granicy była powiedzmy „normalna”, spędziliśmy w niej prawie pół godziny, co jest bardzo dobrym czasem. Pierwszym przystankiem w Albanii miało być miasto Krujë, ale widząc niezłą panoramę znajdującego się niemal zaraz za granicą miasteczka Kukës, spontanicznie zdecydowaliśmy się skręcić w jego kierunku.

Droga z Prizrenu do granicy z Albanią

Droga z Prizrenu do granicy z Albanią

Granica kosowsko-albańska

Granica kosowsko-albańska

Albania, pierwszy widok na Kukes

Albania, pierwszy widok na Kukes

Albania, wjeżdżamy do Kukës

Albania, wjeżdżamy do Kukës

Albania, ulice Kukës

Albania, ulice Kukës

Albania, Kukës, widok na jezioro Fierza i górę Gjallica

Albania, Kukës, widok na jezioro Fierza i górę Gjallica

Kukës znane jest przede wszystkim ze swojej burzliwej historii najnowszej, choć osady ludzkie istniały tu już w starożytności. Przebiegała tędy słynna Via Egnatia, a miejsce, gdzie znajduje się dziś Kukës, stanowiło miejsce odpoczynku dla podróżnych. Wracając do historii najnowszej – obecne Kukës istnieje raptem… niecałe 40 lat. Powstało w 1976 r., kiedy to uruchomiono elektrownię i zaporę wodną na jeziorze Fierza, przez co zalane zostało „stare” Kukës – wszystkich mieszkańców przesiedlono.

Drugi moment, kiedy Kukës zasłynęło w historii to rok 1999 i wojna domowa w Kosowie. Miasto (liczące dziś zaledwie 16 tys. mieszkańców) zasłynęło wtedy przyjęciem – uwaga – ponad 400 tys. uchodźców z Kosowa. Było wtedy jednym z kandydatów (jako pierwsze miasto w historii) do pokojowej Nagrody Nobla.

Dziś Kukës jest bardzo nieciekawym i zaniedbanym miastem. Jeszcze za czasów komunistycznych usiłowano tu wzbudzić ruch turystyczny – wybudowano nawet kilka hoteli – ale niestety nie udało się. Miasto wygląda momentami odpychająco, a ulice którymi przejeżdżaliśmy, były w opłakanym stanie. Przejechaliśmy więc przez Kukës bez żalu, zatrzymując się dopiero nad jeziorem Fierza. Bo krajobraz i widoki na pobliskie góry, z najwyższym szczytem Gjallica (2489 m. n.p.m., to ledwie 10 m mniej od Rys, najwyższej góry Polski), są tym, z czego Kukës dziś słynie. I dla nich warto, choćby na chwilę, zawitać do tego, jak się wydaje, lekko zapomnianego skrawka Albanii.

Wracamy więc znów na autostradę, prowadzącą od granicy kosowsko-albańskiej w głąb Albanii. I chyba musimy się przy niej na chwilę zatrzymać. Przy okazji wakacyjnej podróży rok wcześniej, kiedy to po raz pierwszy wjechaliśmy samochodem do Albanii i zjechaliśmy ją od Szkodry na północy po Butrint na południu, popełniliśmy wpis o jakości albańskich dróg. Nie wyglądało to wtedy najlepiej.

Albania, autostrada A1

Albania, autostrada A1

Albania, autostrada A1

Albania, autostrada A1

Albania, Rubik, ruiny klasztoru Franciszkanów

Albania, Rubik, ruiny klasztoru Franciszkanów

Albania, Rubik, ruiny klasztoru Franciszkanów

Albania, Rubik, ruiny klasztoru Franciszkanów

Albańskie drogi

Albańskie drogi

Albańskie drogi

Albańskie drogi

Ale drogi w Albanii szybko się zmieniają – i zawsze na lepsze (na gorsze nie bardzo się da). Autostrada A1 jest tego najlepszym przykładem. Ciągnie się od granicy z Kosowem w okolicach Prizrenu i docelowo ma dojść do nadmorskiego Durres w Albanii. Jest zdecydowanie najlepszą drogą, jaką jechaliśmy w Albanii i dokładnie niczym nie odbiega od europejskich standardów. Jazda nią to czysta przyjemność.

Zatrzymaliśmy się na moment na parkingu przy miejscowości Rubik. No i okazało się, że zatrzymaliśmy się pod ważnym w regionie zabytkiem, a w zasadzie jego ruinami. Na skale, górującej nad parkingiem stoi bowiem dawny klasztor franciszkański, wybudowany w 1166 r. – wtedy jeszcze dla Benedyktynów, którzy ok.1217 r. oddali swoje włości Franciszkanom. Zniechęciły ich najazdy tureckie. Niewiele franciszkańskich kościołów i klasztorów ostało się po nich, a zakon dla poszkodowanych w najazdach mnichów otwierał hospicja, w tym jedno właśnie tu, w Rubik (XVI w.).

Aktywność Franciszkanów wzrosła od XVII w., aż w XIX w. odbudowano cały kompleks w Rubik (kościół, dzwonnicę, kolegium czy hospicjum). Niestety nadeszły czasy komunizmu w Albanii – w 1967 r. an rozkaz władz przełożonego klasztoru wypędzono z kraju, a cały kompleks, wraz z zabytkowymi freskami we wnętrzach, archiwami, biblioteką czy przechowywanymi tu relikwiami – zniszczono. W ostatnich latach odbudowano (a raczej wybudowano na nowo, pomijając pozostałości starego) jeden z kościołów. Cały ten kompleks oglądamy jedynie z dołu, z perspektywy autostrady – nie bardzo mamy czas na głębszą eksplorację i szukanie drogi dojazdowej. Plan zakłada bowiem jak najszybsze dojechanie do Krujë.

Albania, ulice Fushë-Kruja

Albania, ulice Fushë-Kruja

Albania, Krujë, stara dzielnica bazarowa

Albania, Krujë, stara dzielnica bazarowa

Albania, Krujë, stara dzielnica bazarowa

Albania, Krujë, stara dzielnica bazarowa

Albania, Krujë, stara dzielnica bazarowa

Albania, Krujë, stara dzielnica bazarowa

Albania, Krujë, zamek Skanderberga

Albania, Krujë, zamek Skanderberga

Z Rubik do Krujë jest mniej więcej godzina jazdy (50 km). Krujë jest niezwykle ważnym historycznie miejscem dla Albańczyków. Historycy uznają bowiem, że leżące niedaleko miasta ruiny illyryjskiego miasta są mitycznym Albanopolis – głównym miastem odłamu Illyrów, który dał początek narodowi albańskiemu. Nigdy nie udało się ostatecznie potwierdzić dzisiejszej lokalizacji Albanopolis – pozostaje ono legendą (aczkolwiek istniało, było opisywane przez starożytnych rzymskich historyków), ale jest duża szansa, że było ono początkiem współczesnego Krujë.

Albanopolis tym razem zwiedzić się nie udało (ale uchylimy rąbek tajemnicy, zobaczyliśmy je podczas tegorocznej podróży wakacyjnej – przypominamy, że wpis ten dotyczy podróży z 2014 r.), ale drugie podejście do Krujë okazało się skuteczne. Wg historyków, Albanopolis opuszczone zostało ok. II w. n.e., a mieszkańcy przenieśli się do Durres i Lezhe. Ale znaleziono tu jednak także ślady pobytu ludzi z VI w., co mówiłoby jednak, że miasto było zamieszkałe aż do czasów, kiedy w historii pojawia się Krujë.

Bo pierwsze pozostałości historycznych w Krujë pochodzą mniej więcej z V / VI w. n.e. Pierwsza twierdza wybudowana została prawdopodobnie gdzieś pomiędzy VI – IX w., a pod koniec XII w. Krujë zostało stolicą pierwszego albańskiego państewka, a później weszło w skład Królestwa Albanii. Dokumenty mówią, że już w IX w. miasto było siedzibą biskupią. XIII i XIV w. to czasy wielokrotnej zmiany „władzy” (Bizancjum, Serbia, Imperium Osmańskie), aż nadeszły czasy tego ostatniego.

Albania, Krujë, zamek Skanderberga

Albania, Krujë, zamek Skanderberga

Albania, Krujë, zamek Skanderberga

Albania, Krujë, zamek Skanderberga

Albania, Krujë, zamek Skanderberga

Albania, Krujë, zamek Skanderberga

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku, replika hełmu Skanderberga

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku, replika hełmu Skanderberga

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku

Albania, Krujë, muzeum Skanderberga na zamku

Albania, Krujë, obiad w restauracji pod zamkiem

Albania, Krujë, obiad w restauracji pod zamkiem

Tu zaczyna się najsłynniejsza historia związana z miastem, czyli historia Skanderberga, bohatera narodowego Albańczyków. Początkowo był on osmańskim gubernatorem, ale potem zorganizował albański ruch wyzwoleńczy (m.in. Ligę z Lezhe) i rozpoczął odbijanie albańskich terytoriów z rąk Turków. Jednym z głównych miejsc oporu było właśnie Krujë, którego Skanderberg skutecznie bronił przez kilkanaście lat. Turcy odbili miasto dopiero po śmierci Skanderberga – i to nie siłą, a obietnicą wypuszczenia obrońców – słowa nie dotrzymali, po poddaniu miasta wymordowali mieszkańców (1478 r.). Wcześniej nawet siłami 100-150 tys. żołnierzy trzykrotnie oblegali miasto, bronione przez ok.2 tys. obrońców – bez sukcesu. Z rąk tureckich Krujë wyzwoliło się dopiero na początku XX w., wchodząc w skład na nowo powstającej Albanii.

Podczas dojazdu do Krujë, już z daleka da się zauważyć górujące nad miasteczkiem wzgórze z twierdzą, która jest dziś głównym celem turystycznym miasta. Zamek w Krujë jest dziś jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów miejscem – nie jest więc do niego trudno trafić. My odpuściliśmy sobie nawigację i po prostu „przykleiliśmy się” samochodem do dwóch jadących przed nami autokarów z polskimi rejestracjami. Bezbłędnie doprowadziły nas pod sam zamek :)

Zamek jest dla Albańczyków symbolem. Symbolem niezłomności, bohaterstwa i nacjonalizmu. Symbolem obrony przez Osmanami, symbolem walki mieszkańców przed o wiele większymi siłami wroga. Zamek w Krujë był centrum obrony Skanderberga, bronił się tu niemal przez dwa dziesięciolecia. I choć z samego zamku niewiele dziś pozostało, to pod koniec XX w. otworzono tu Muzeum Skanderberga, w wybudowanym specjalnie w tym celu budynku, w którym ekspozycje pokazują całą historię życia bohatera Albanii. Wstęp jest płatny (o ile pamiętamy – 200 LEK), teoretycznie jest też zakaz fotografowania, aczkolwiek opiekunowie nie protestują przy robieniu zdjęć. Z tarasów muzeum rozpościera się świetny, panoramiczny widok na miasto, położone na zboczu góry.

Do samego zamku doszliśmy pieszo, parkując samochód pod okazałym pomnikiem Skanderberga. Bardzo malowniczym odcinkiem spaceru było przejście przez starą dzielnicą Krujë, położoną pod murami zamkowymi. Do dziś funkcjonuje tam bazar w dobrym, tureckim stylu, choć mocno ukierunkowany na turystyczne „badziewie”. Tak czy siak, ciasne bazarowe uliczki świetnie się prezentują, i w rzeczywistości, i na zdjęciach.

Albania, Laç, kościół św.Antoniego z Padwy

Albania, Laç, kościół św.Antoniego z Padwy

Albania, Laç, kościół św.Antoniego z Padwy

Albania, Laç, kościół św.Antoniego z Padwy

Albania, Laç, kościół św.Antoniego z Padwy

Albania, Laç, kościół św.Antoniego z Padwy

Albania, Laç, jaskinia św.Błażeja

Albania, Laç, jaskinia św.Błażeja

Albania, Laç, sprzedawcy dewocjonaliów pod kościołem św.Antoniego z Padwy

Albania, Laç, sprzedawcy dewocjonaliów pod kościołem św.Antoniego z Padwy

Przy zjeździe ze wzgórza zamkowego warto się zatrzymać przy małym budyneczku, nieco przypominającym meczet (aczkolwiek bez minaretu), stojącym na jednym z zakrętów drogi na dół. To święte miejsce religijne, w którym wg legendy znajduje się jeden z grobowców Sari Salltika, legendarnego XIII-wiecznego derwisza, czczonego do dziś jako świętego przez jeden z tureckich zakonów (Bekszytów). Pochowano go podobno w siedmiu trumnach, w różnych miejscach (w jednym już wcześniej byliśmy – w bośniackim Blagaj), w tym także w Krujë. Po tekke oprowadzał nas bardzo miły starszy pan, z lubością pokazujący każdy szczegół i eksponat na ścianie. Tekke jest chętnie odwiedzane przez młode pary jako miejsce sesji zdjęciowych. Z innych ciekawostek – w centrum Krujë można znaleźć m.in. pomnik George’a W.Busha, prezydenta USA.

Kierujemy się teraz w kierunku północnym Albanii. Nocleg mamy w Szkodrze, a po drodze jeszcze kilka miejsc do zobaczenia. Ostatnim, które pokażemy Wam w tym wpisie jest Laç, niewielkie miasteczko, położone ok.20 km na północ od Krujë. W zasadzie niczym szczególnym się nie wyróżnia – poza jednym miejscem, położonym wysoko na wzgórzu kościołem, poświęconym św.Antoniemu z Padwy (Kisha e Shna Ndout).

Miejsce to jest bardzo znaczące dla wiernych z całego regionu, kojarzone jest z mnichami już od XII w., kiedy osiedlali się oni tu w obronie przed tureckimi najazdami. Kościół na skale wybudowano w 1557 r., a dziś jest on chyba najważniejszym celem pielgrzymek religijnych w całej Albanii, a także sąsiednich krajach. W połowie czerwca przybywa tu nawet do miliona (!) pielgrzymów, liczących na łaskę uzdrowienia. Nieco poniżej kościoła znajduje się także jaskinia, w której wg legendy żył św.Błażej (ale nie ten znany biskup armeński, a lokalny św.Błażej – Albańczyk – torturowany w Durres, dziś patron Dubrownika, jest tam ponoć pochowany).

Czytaliśmy o tym miejscu w Laç i jakoś nie dowierzaliśmy temu milionowi pielgrzymów religijnych w Albanii (wszak jeszcze nie dawno było to państwo nieco na siłę ustanowione świeckim). Jednak zdjęcia w sieci nie kłamią – w czerwcu są tu rzeczywiście nieprzebrane tłumy wiernych. Wrażenie robo choćby sam parking na szczycie wzgórza, już nad klasztorem – jest tak ogromny, że zaczęliśmy wierzyć w to, co przeczytaliśmy.

I tak kończymy pierwszą część naszej opowieści o drugim wjeździe do Albanii. Ale to nie koniec albańskich atrakcji z wakacyjnej podróży AD’2014. W następnym wpisie pokażemy Wam kolejne warte uwagi miasto: Lezha.

Pełna galeria zdjęć z albańskich Kukës, Krujë i Laç znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Pozostałe wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Delfy, miejsce w którym kiedyś ważyły się losy całych narodów

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy – miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

Tour de Europe 2014, dzień 12 (poprzedni wpis: Trzystu bohaterów. Odwiedzamy greckie Termopile). Kilkugodzinna podróż z Paralia Katerinis (naszej „greckiej” wakacyjnej bazy) do Delf przerwana była tylko na krótki czas wizytą w Termopilach – w miejscu jednej z najsłynniejszych bitew w historii świata, owianym legendą 300 bohaterskich Spartan i ich wodza Leonidasa. Ale głównym celem były Delfy, miejsce o wiele bardziej rozległe i „bogate” w obiekty warte zobaczenia, a przy tym także niezwykle znane z historii i legend z nim związanych.

Delfy położone są w południowej Grecji, na stoku gór Parnas. Pisał o nich już Homer, żyjący prawdopodobnie (bo nikt do dziś tego dokładnie nie ustalił) gdzieś w okresie XI – VIII w. p.n.e. Wg mitologii greckiej to tu spotkały się dwa orły, wypuszczone w przeciwne strony świata przez Zeusa, wyznaczając środek ziemi.

Delfy zasiedlone zostały już w drugim tysiącleciu przed Chrystusem (ok. XIV w. p.n.e.) i przez długi czas były niewielką miejscowością. Kult boga Apollina, z którego potem zasłynęły, rozwinął się tu gdzieś na przełomie II / I tysiąclecia p.n.e. i wtedy rozpoczął się okres prosperity. Z przepowiedni wygłaszanych przez kapłankę Pytię Delfy słynęły już w VIII w. p.n.e. Z kapłankami tymi zresztą wiązało się do całkiem niedawna sporo kontrowersji.

Muzeum w Delfach

Muzeum w Delfach

Muzeum w Delfach, eksponaty z brązu (VIII / VII w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, eksponaty z brązu (VIII / VII w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, posągi Kleobisa i Bitona (VII / VI w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, posągi Kleobisa i Bitona (VII / VI w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, antyczna ceramika (V w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, antyczna ceramika (V w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, sala z częściami kolumny "Trzech Tancerek", z omfalosem na czele

Muzeum w Delfach, sala z częściami kolumny „Trzech Tancerek”, z omfalosem na czele

Wiadomo bowiem jest ze starożytnych zapisów, że Pytie (kapłanki, obowiązkowo powyżej 50 lat), wygłaszające swoje przepowiednie, najczęściej w wersji poetyckiej, siedząc na trójnogu w świątyni Apollina, były w głębokim transie, czasem nawet wpadając w szał. Długo wierzono w starożytne legendy, jakoby kapłanki w taki stan wprawiały opary, wydobywające się ze skalnej szczeliny, ale nie potrafiono udowodnić istnienia ani szczeliny, ani oparów. Stąd z czasem uknuto teorię, że trans wywoływany był ziołami palonymi w świątyni, lub nawet był po prostu przez kapłanki udawany.

Muzeum w Delfach, "omfalos", mitologiczny kamień wyznaczający środek ziemi

Muzeum w Delfach, „omfalos”, mitologiczny kamień wyznaczający środek ziemi

Co wydaje się niemożliwe w dobie dzisiejszego stanu techniki, dopiero w końcówce XX wieku badania geologiczne rzeczywiście wykazały istnienie – i to nie jednego, a dwóch uskoków skalnych, krzyżujących się dokładnie pod świątynią. Skład okolicznych skał udowodnił, że uwalniały się tu gazy, w tym takie, które po zmieszaniu z powietrzem wywołują stan euforii, do utraty przytomności włącznie.

Muzeum w Delfach, "Woźnica z Delf" (V w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, „Woźnica z Delf” (V w. p.n.e.)

Wróćmy do historii Delf. Z czasem waga przepowiedni Pytii stała się tak wielka, że żadnych ważnych decyzji nie podejmowano bez konsultacji z wyrocznią. Ludzie płacili wielkie sumy – i za przepowiednie, i za ominięcie długaśnych kolejek do świątyni :) Wyrocznia rosła w wielką potęgę, choć często jej przepowiednie były wysoce dwuznaczne i niezbyt precyzyjne. O tym, jak ważne były wtedy Delfy, niech świadczy fakt, że aż do IV w. p.n.e. były one ochraniane przez specjalny sojusz greckich miast, mający na celu ochronę wyroczni przed dostaniem się w niepowołane ręce.

Wtedy to Delfy zostały złupione przez Fokijczyków, po czym szybko odbite przez Macedończyków, ale to już były czasy powolnego upadku znaczenia wyroczni. I przez mniejsze nią zainteresowanie, i przez błędne przepowiednie, i przez ciągle toczące się w tym czasie w rejonie Delf wojny. W II w. p.n.e. władzę nad całym regionem zdobyli Rzymianie, którzy najpierw ochraniali wyrocznię, ale sto lat później złupili miejscowe skarbce dla sfinansowania swoich greckich wojen. W 66 r. n.e. cesarz Neron wywiózł znaczną część dzieł sztuki do Rzymu.

Na przełomie I / II w. Rzymianie podjęli jeszcze próbę wskrzeszenia wielkości Delf, ale po krótkim okresie popularności, wyrocznia znów zaczęła się osuwać w dół, jeśli chodzi o znaczenie. Tego procesu nie udało się już zatrzymać i w IV w. ostatecznie wyrocznia przestała funkcjonować. Z pewnością do jej upadku przyczyniła się także popularyzacja nowej religii – chrześcijaństwa, które zastąpiło wtedy kult Apollina.

Delfy, rzymska agora

Delfy, rzymska agora

Delfy, skarbiec Sykiończyków

Delfy, skarbiec Sykiończyków

Delfy, skarbiec Ateńczyków

Delfy, skarbiec Ateńczyków

Delfy, grecka stoa

Delfy, grecka stoa

Delfy, ruiny antycznego miasta

Delfy, ruiny antycznego miasta

Zwiedzanie Delf rozpoczęliśmy od znajdującego się przed właściwymi ruinami muzeum. To jedno z najbardziej znanych i popularnych muzeów w całej Grecji, choć jego wielkość nie powala – zawiera raptem kilkanaście pomieszczeń o powierzchni nieco ponad 2 tys. m2. Eksponaty jednak robią wrażenie, a zwiedzanie ułatwia chronologiczny ich podział w poszczególnych pomieszczeniach. Poniżej lista kilku z najważniejszych eksponatów w muzeum:

  • brązowa tarcza z czasów archaicznych (VIII / VII w. p.n.e.);
  • brązowa „głowa Griffona” także z tych samych czasów;
  • dwie niemal bliźniacze marmurowe statuy z VII / VI w. p.n.e., przedstawiające najpewniej Kleobisa i Bitona, mitologicznych synów kapłanki bogini Hery. Legenda głosi, że w czasie podróży z Argos do Delf, synowie sami ciągnęli wóz matki, zastępując niezbyt zdrowe woły. Wdzięczna im matka poprosiła Herę w modlitwie, by ta dała synom najlepszy dostępny dla śmiertelników prezent. Wieczorem zmęczeni synowie położyli się spać i w czasie snu zmarli – Hera dała im wieczną pamięć wśród ludzi – w pewnym sensie nieśmiertelność;
  • pozostałości zdobień z kilku delfijskich skarbców;
  • „Tancerki z Delf”, rzeźbiona kolumna z figurami trzech tancerek (IV w. p.n.e.), której kilka części znajduje się w muzeum. Teoria głosi, że jej zwieńczeniem był słynny „omfalos”, czyli marmurowy stożek, wyznaczający wg mitologii środek ziemi. Omfalos także znajduje się w muzeum w Delfach;
  • liczne statuy z czasów późno-greckich i rzymskich, m.in. posąg filozofa (być może Platona) z III / II w. p.n.e. oraz posąg Antoniusza;
  • „Woźnica z Delf”, statua, kiedyś będąca częścią większej całości z rydwanem, pochodząca z V w. p.n.e.;
Delfy, z prawej ołtarz Apollina

Delfy, z prawej ołtarz Apollina

Delfy, świątynia Apollina, siedziba słynnej wyroczni

Delfy, świątynia Apollina, siedziba słynnej wyroczni

Delfy, świątynia Apollina, siedziba słynnej wyroczni

Delfy, świątynia Apollina, siedziba słynnej wyroczni

Delfy, panorama ruin i doliny pod nimi, widziana z terenu greckiego teatru

Delfy, panorama ruin i doliny pod nimi, widziana z terenu greckiego teatru

Delfy, antyczny stadion

Delfy, antyczny stadion

Po wyjściu z muzeum nadchodzi czas na zwiedzanie właściwych ruin starej wyroczni w Delfach. Są one dość rozległe i położone na zboczu góry, co wiąże się z pokonywaniem sporej ilości schodów – warto o tym pamiętać, szczególnie w sezonie, w letnim słońcu i upałach i zaopatrzyć się w wodę i nakrycie głowy. Z ważniejszych budowli, które tu znajdziecie, warto wymienić (w kolejności naszego zwiedzania):

  • rzymska agora, czyli dawne centrum handlowe i centrum życia miasta, pochodząca z końcowego okresu istnienia Delf (IV w.). Zachowała się jedynie jedna z trzech otaczających ją kolumnad;
  • skarbiec Sykiończyków, pochodzący z VI w. p.n.e. Skarbce w Delfach były budynkami w kształcie przypominającymi świątynie, budowanymi ku czci bogów przez władze starożytnych greckich państw-miast i kolonii. Sykion nigdy nie był ważnym miastem, choć stanowił kiedyś osobne państwo-miasto. Leżał na północy niedalekiego od Delf Peloponezu. W skarbcach przechowywano kosztowności, należące do fundatorów;
  • skarbiec Beocjan, kolejna z tego typu budowli;
  • omfalos, czyli mityczny kamień, wyznaczający środek ziemii, jedna z kopii tego znajdującego się w muzeum w Delfach;
  • skarbiec Ateńczyków, jeden z najlepiej zachowanych budynków w Delfach, pochodzący z VI lub V w. p.n.e., wybudowany wg dwóch teorii dla upamiętnienia albo ustanowienia demokracji w Atenach albo wygranej bitwie pod Maratonem przeciwko Persom;
  • skała Sybilli, wg legend skała, na której stanęła kiedyś kobieta o imieniu Sybilla, wygłaszając pierwszą przepowiednię w historii wyroczni;
  • ateńska stoa, kiedyś będąca częścią Halos, ważnego miejsca, gdzie odbywały się co 8 lat rekonstrukcje sceny zabicia węża przez Apollina. Wybudowana w VI / V w. p.n.e.;
Delfy, "skała Sybilli"

Delfy, „skała Sybilli”

Delfy, ruiny antycznego miasta

Delfy, ruiny antycznego miasta

Delfy, świątynia Ateny widziana z terenów ruin wyroczni

Delfy, świątynia Ateny widziana z terenów ruin wyroczni

Delfy,ruiny gimnazjonu, widziane z terenów ruin wyroczni

Delfy,ruiny gimnazjonu, widziane z terenów ruin wyroczni

  • ołtarz Apollina, wybudowany przed właściwą świątynią, pochodzący z V w. p.n.e.;
  • świątynia Apollina, najważniejsze miejsce kultu religijnego w Delfach i miejsce, w którym Pytie odbywały słynne rytuały z wypowiadaniem przepowiedni. Ruiny widoczne dziś pochodzą z IV w. p.n.e., ale są ruinami trzeciej kolejnej świątyni stojącej w tym miejscu. Pierwszą wybudowano prawdopodobnie w VII w. p.n.e., drugą z VI w. p.n.e. zniszczyło trzęsienie ziemi z 373 r. p.n.e. Obok znajdziecie też „kolumnę Prussiasa”, na której kiedyś stał pomnik tego króla (pochodzi z II w. p.n.e.);
  • teatr, w którym odbywały się przedstawienia muzyczne i teatralne, wybudowany pierwotnie w IV w. p.n.e., odbudowany przez władcę Pergamonu w II w. p.n.e., a ostateczną formę przyjął w czasach rzymskich (I w. n.e.). W 35 rzędach zasiadać tu mogło do 5 tysięcy widzów. Ze szczytu widowni rozpościera się najlepszy widok na ruiny Delf i całą dolinę rzeki płynącej poniżej nich;
  • stadion, położony na samym szczycie ruin, mieścił kiedyś 6,5 tysiąca widzów, długi aż na 177 m i szeroki na 25 m. Wybudowany pierwotnie w V w. p.n.e., obecną formę przyjął po przebudowie przez Rzymian w II w. n.e.;

Ale właściwe ruiny Delf to nie wszystko, co można tu zobaczyć. Już z góry, spod teatru można zobaczyć w oddali kolejne pozostałości z czasów antycznych – to gimnazjon i tholos, oddalone o jakieś pół kilometra. Po wyjściu z ruin Delf kierujemy się więc w ich kierunku, ale mniej więcej w połowie drogi znajdujemy jeszcze jedno warte uwagi miejsce – źródło kastalskie, w którym przemywali się obowiązkowo wszyscy pielgrzymi, przybywający do Delf. Przypisywano jej właściwości oczyszczające, a zbierano ją w znajdującym się obok sporym basenie. Dzisiejszy wygląd źródła to rekonstrukcja, i to przeniesiona ok.50 m od oryginalnego miejsca.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Delfy, ruiny gimnazjonu

Delfy, ruiny gimnazjonu

Delfy, teren źródła kastalskiego

Delfy, teren źródła kastalskiego

Idziemy do gimnazjonu, z którego dziś pozostały nędzne resztki. A pozostały, bo w czasach, kiedy Delfy już nie pracowały, okoliczni mieszkańcy wykorzystali marmurowe kamienie do budowy własnych domostw. Gimnazjon okazuje się jednak zamknięty dla zwiedzających, ale normalnie jest otwarty i dostępny, jak i tholos, bezpłatnie, w przeciwieństwie do samych Delf. Nie dociera tu już zbyt wielu turystów, nam towarzyszyło raptem kilka osób. Gimnazjon był kompleksem budynków, wykorzystywanych przez młodych mieszkańców Delf. Znajdowały się tu m.in. baseny i łaźnie.

W przeciwieństwie do gimnazjonu, teren otaczający tholos okazał się otwarty. Tholos był okrągłym budynkiem o średnicy prawie 15 m, otoczonym przez 20 doryckich kolumn. Do czasów dzisiejszych przetrwały tylko trzy z nich, ale i tak tholos jest jednym z najczęściej spotykanych obrazków z Delf. Wybudowany został w początkach IV w. p.n.e. jako część sanktuarium, poświęconego Atenie.

Biorąc pod uwagę historię i znaczenie Delf w starożytnym świecie, oraz stopień zachowania ruin i ich atrakcyjność „wizualną”, zdecydowanie polecamy wizytę tutaj. Zwiedzanie Delf zajęło nam ok.3,5 godziny, w dużym upale, ale naprawdę było warto. To jedno z tych miejsc, które wreszcie dają nam ogląd na to, co w suchy sposób „wciskano” nam na lekcjach historii w szkole. Tak podana historia zdecydowanie łatwiej się konsumuje.

Wycieczka do Delf i Termopil była ostatnią z naszych podróży wewnątrz Grecji w czasie naszego 8-dniowego pobytu w Paralia Katerinis w sierpniu 2014 r. W kolejnym wpisie pokażemy Wam właśnie Paralia Katerinis, bardzo atrakcyjny grecki kurort.

Pełna galeria zdjęć z ruin antycznej wyroczni w Delfach znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Dion, antyczne miasto z czasów świetności Macedonii

Pierwszym podczas greckich wakacji naszym wypadem z Paralia Katerinis był krótki wyjazd do ruin antycznego Dionu, dawnego macedońskiego miasta, pamiętającego wizyty m.in. Aleksandra Wielkiego.

Tour de Europe 2014, dzień 9 (poprzedni wpis: Macedoński klejnot: Ochryda i okolice). Po trzech dniach intensywnego plażowania czas wreszcie wyrwać się z Paralia Katerinis i zobaczyć coś w okolicach. Najbliżej nam do Dionu, sporego stanowiska archeologicznego z czasów świetności Macedonii, położonego ledwie pół godziny jazdy samochodem od naszej wakacyjnej „bazy”.

Choć Dion leży dziś w Grecji, to wzmianka o Macedonii nie jest pomyłką. Starożytna Macedonia leżała bowiem także w dużej części na terenach dzisiejszej Grecji. Zresztą o schedę po Macedończykach rywalizacja pomiędzy Grecją i dzisiejszą Macedonią trwa nadal. Stąd m.in. protesty Greków w sprawie nazwy „Macedonia”. No i oficjalnie dziś Macedonia nazywa się „FYROM”.

Dion, wejście do parku archeologicznego

Dion, wejście do parku archeologicznego

Dion, teatr hellenistyczny

Dion, teatr hellenistyczny

Dion, sanktuarium Zeusa Olimpijskiego

Dion, sanktuarium Zeusa Olimpijskiego

Dion, teatr rzymski

Dion, teatr rzymski

Dion, teatr rzymski

Dion, teatr rzymski

Nikt nie wie, kiedy tak naprawdę powstało miasto Dion. W dokumentacji historycznej pojawia się w 424 r. p.n.e., kiedy to opisano wizytę spartańskiego generała w drodze na wojnę z ateńskimi koloniami. Pod koniec tego samego stulecia ówczesny macedoński władca urządził tu wielkie igrzyska i pokazy teatralne. Ale Dion istniał dużo wcześniej, a najstarszym odkrytym tu obiektem jest pochodząca z czasów archaicznych świątynia bogini Demeter.

Potem nadeszły najlepsze czasy Macedonii, kiedy to stała się ona prawdziwym imperium. Dion stał się najważniejszym miejscem kultu religijnego, często bywali tu, urządzając liczne igrzyska, ówcześni królowie, na czele z samym Aleksandrem Wielkim. Czczono tu Zeusa Olimpijskiego i jego córki, Muzy.To właśnie za panowania Aleksandra Wielkiego i jego najbliższych następców, Dion osiągnął szczyty swojego rozwoju, budowano tu wtedy najbardziej monumentalne budowle. Także pod panowaniem rzymskim, które szanowało spuściznę wielkiego Macedończyka, Dion był ważnym miejscem.

Żywot Dionu zakończył się w V w. na skutek wielu następujących po sobie kataklizmów. Przed upadkiem miasta, zdążyło tu jeszcze wkroczyć chrześcijaństwo, czego dowodem są m.in. ruiny dawnej bazyliki. W czasach starożytnych Dion podzielony był na dwie części – samo miasto z bogatymi domami, termami i nowoczesnym układem ulic oraz poza jego murami – świątynie i teatry. Całość leżała widowiskowo położona u stóp masywu Olimpu, który także i dziś cudownie prezentuje się na tle ruin.

Dion, sanktuarium bogini Isis

Dion, sanktuarium bogini Isis

Dion, sanktuarium bogini Isis

Dion, sanktuarium bogini Isis

Dion, sanktuarium Zeusa "Najwyższego"  ("Hypsistos")

Dion, sanktuarium Zeusa „Najwyższego” („Hypsistos”)

Dion, ruiny miejskich willi

Dion, ruiny miejskich willi

Dion, ruiny miejskich willi

Dion, ruiny miejskich willi

Ruiny Dionu okazały się zaskakująco rozległe – w sezonie wakacyjnym nie zapomnijcie wziąć ze sobą zapasu wody. W kolejności zwiedzania, zobaczyć tu można:

Tereny poza murami dawnego miasta:

  • hellenistyczny teatr, wybudowany ok. IV / III w. p.n.e. Odkryty w latach 70-tych XX wieku, został niemal całkowicie zrekonstruowany na podstawie wykopalisk archeologicznych;
  • rzymskie termy, sąsiadujące z sanktuarium Zeusa Olimpijskiego;
  • wspomniane sanktuarium Zeusa Olimpijskiego, jedno z najważniejszych miejsc w antycznym Dionie.Pierwotnie wybudowane w czasach hellenistycznych, zostało mocno rozbudowane ok. IV w. p.n.e. Tu Macedończycy obchodzili Nowy Rok i świętowali swe kolejne zwycięstwa. To tu Aleksander Wielki składał ofiary przed swą wyprawą do Azji. We wnętrzu znajdowały się statuy macedońskich władców, fragmenty kilku z nich zachowały się do czasów dzisiejszych. Sanktuarium zostało zniszczone w 219 r. p.n.e. podczas jednej z wojen, ale Macedończycy szybko je odbudowali;
  • teatr z czasów rzymskich (II w.);
  • sanktuarium Zeusa „Najwyższego” (Hypsistos), czas budowy nieznany, kiedyś istniejące w formie jednego pomieszczenia, otoczonego kolumnadą, wyłożonego barwnymi mozaikami. Także tu odnaleziono kilka antycznych rzeźb i dużą część statuy Zeusa;
  • kolejne święte miejsce – sanktuarium egipskiej bogini Isis, pierwotnie wybudowane w czasach hellenistycznych jako miejsce kultu Afrodyty (bogini miłości) i Artemidy (bogini płodności). Na świątynię Isis przebudowano ją w II w. p.n.e., ale pozostałości pierwotnej budowli częściowo zachowały się. Do świątyni prowadziła święta droga, symbolizująca Nil, świętą egipską rzekę. Przy ołtarzu znajdowały się posągi byków – egipskiego boga Apisa. Odbywały się tutaj na wiosnę i jesień wielkie miejskie uroczystości religijne, połączone z targiem dóbr, wytwarzanych przez miejscowych rzemieślników;
Dion, dawne targowisko

Dion, dawne targowisko

Dion, dawne targowisko

Dion, dawne targowisko

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

  • wczesno-chrześcijańska bazylika z początków V w., wybudowano na terenie cmentarza chrześcijan, tuż za murami ówczesnego miasta. Po niszczących miasto trzęsieniach ziemi to tu schronili się ci, którzy z nich ocaleli;
  • sanktuarium bogini Demeter, składające się z kilku budynków, prawdopodobnie najstarsze poznane miejsce kultu na terenach dawnej Macedonii, pochodzące z VI w. p.n.e., znaleziono tu wiele przedmiotów, związanych z kultem religijnym, pochodzących z tego okresu. Sanktuarium przebudowano w końcowym okresie życia Dionu, prawdopodobnie w IV w., zmieniając wygląd i układ świątyń oraz dodając nieco elementów (m.in. kilka świętych studni);

W obrębie właściwego miasta Dion obejrzeć można ruiny typowych dla miast zabudowań: prywatnych willi, term i latryn. To tu koncentrowało się życie dawnego miasta. W Dionie ta część zachowała się chyba najlepiej (tzn. ruiny tu są „najwyższe”), zachowało się też sporo mozaik. Do tych najbardziej wartych uwagi zaliczyć można:

  • wieloboczny budynek, wykorzystywany prawdopodobnie jako targowisko, wraz z pozostałościami mozaik, pochodzących prawdopodobnie z III w.;
  • willa Dionizosa, nazwa pochodzi od mozaiki odkrytej na jej terenie. Jedna z najokazalszych rezydencji mieszkalnych w mieście, składała się z wielu pokoi, olbrzymiej sali bankietowej, biblioteki, miejsca kultu religijnego oraz sklepów i warsztatów rzemieślniczych. Znajdowały się tutaj także łaźnie. Zachowały się części kolumnady oraz kilka rzeźb, pochodzących z czasów hellenistycznych. Uwagę tu zwraca jednak przede wszystkim wspomniana mozaika w dawnej sali bankietowej, dziś przykryta ochronnym dachem;
Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki

Dion, ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki

  • główna miejska ulica, prowadząca z północy na południe pomiędzy miejskimi bramami, w kierunku znajdujących się poza obrębem miasta sanktuariów, wybudowana ok. IV w. p.n.e. Zachowały się koleiny po dawnych rydwanach;
  • rzymskie termy, o ogromnej powierzchni, z zachowanymi do dziś elementami systemu grzewczego oraz bogatymi mozaikami. W kompleksie znajdowały się m.in. baseny, sauny i pomieszczenia do masażu;
  • mury obronne, o nieznanej dacie budowy (w każdym razie istniały już w 169 r. p.n.e.). Najwcześniejsze elementy muru pochodzą prawdopodobnie z czasów Kassandra, jednego z następców Aleksandra Wielkiego (IV / III w. p.n.e.) i miały kształt kwadratu o boku ok. 1200 m, posiadając wbudowane wieże obronne co kilkadziesiąt metrów. Mur został zniszczony w 219 r. p.n.e., ale szybko odbudowany. W czasach rzymskich mur częściowo się zawalił, a część rozebrano, by wybudować termy. Mur dwukrotnie jeszcze naprawiano (III i IV w.), aż ostatecznie zniszczony został, jak i całe miasto, przez trzęsienie ziemi w V w.;
Dion, sanktuarium bogini Demeter

Dion, sanktuarium bogini Demeter

W kompleksie archeologicznym Dionu znajduje się także, nieco oddalone od samych ruin niewielkie muzeum, w którym znajdują się przedmioty znalezione podczas wykopalisk. Je także warto odwiedzić. My tymczasem opuszczamy Dion – kolejnym celem podczas naszych greckich wakacji jest objazd dookoła mitycznego masywu Olimpu – o nim będzie w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z ruin antycznego Dionu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Belém, czyli czasy świetności Portugalii w pigułce

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Z wizytą na Estádio da Luz. Zwiedzamy Muzeum Benfiki Lizbona). Po dwóch dniach, spędzonych w historycznym centrum Lizbony, ostatni dzień w naszych planach przeznaczony był na zwiedzenie Belém, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch miejsc, znajdujących się na liście UNESCO – wieży Belém oraz klasztoru Hieronimitów.

Dzielnica Belém to dziś prawdziwa skarbnica, jeśli chodzi o atrakcje turystyczne. Znajduje się tu sporo obiektów wartych uwagi, związanych ze złotymi czasami Królestwa Portugalii i erą odkryć geograficznych. Ale nie tylko. Do Belém dostaliśmy się z przesiadką, najpierw metrem, a potem z Praça do Comércio historycznym, żółtym tramwajem nr 15 (do dziś w Lizbonie kursuje zdaje się pięć linii tramwajowych – jedna z nich, ta najsłynniejsza, nr 28, posłużyła nam za „przewodnika” po atrakcjach centrum Lizbony), który zatrzymuje się przy samym klasztorze Hieronimitów w Belém.

Jedna praktyczna uwaga, dotycząca tegoż tramwaju – bywa bardzo zatłoczony, do tego stopnia, że przystanek przy Praça do Comércio był ostatnim, na którym się zatrzymał przed Belém. Planowanie wejścia do niego na późniejszych przystankach może się wiązać więc z koniecznością oczekiwania na jakiś mniej zatłoczony kurs. Proponujemy wsiadać na Praça do Comércio lub wcześniej.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Luisa de Camoesa

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Luisa de Camoesa

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Vasco da Gamy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Vasco da Gamy

Klasztor Hieronimitów założony został z polecenia króla Portugalii, Manuela I Szczęśliwego, który w 1496 r. otrzymał na to zgodę samej Stolicy Apostolskiej. Prace rozpoczęły się pięć lat później. A z samym Manuelem I wiąże się ciekawa historia – miał on wielką ambicję, aby jego dynastia Avis rządziła także Hiszpanią, dlatego ożenił się z hiszpańską księżniczką, która miała dać mu męskiego potomka – spadkobiercę obu koron. I dała, sama niestety umierając przy porodzie. Ale syn, Michał, przeżył zaledwie dwa lata. Po jego śmierci „kolejka” do tronu Hiszpanii uciekła dynastii Avis i na nic się zdało kolejne małżeństwo Manuela z siostrą swojej pierwszej żony, także hiszpańską księżniczką. A historia okazała się złośliwa, bo wiek później to Hiszpania, co prawda na krótko, zawładnęła tronem Portugalii.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, główny portal wejściowy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, główny portal wejściowy

Manuel I dał się zresztą zapamiętać z kilku innych rzeczy. To za jego czasów odbywały się największe prześladowania Żydów, w tym także niesławna ich masakra w 1506 r. (pisaliśmy o niej tutaj). Ale jednocześnie to on zbudował potęgę Portugalii, finansując wyprawy wielkich odkrywców, w tym samego Vasco da Gamy.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, boczny portal wejściowy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, boczny portal wejściowy

Może jednak wróćmy do klasztoru Hieronimitów. Manuel I przekonany był jeszcze wtedy, że to właśnie jego potomkowie będą rządzili Portugalią i Hiszpanią i wymyślił sobie, że nowo budowany klasztor będzie miejscem pochówku kolejnych władców z dynastii Avis. I przynajmniej to częściowo się sprawdziło – sam Manuel został właśnie tu pochowany. Jego śmierć w 1521 r. wstrzymała zresztą na krótko budowę, która trwała aż około sto lat.

We wnętrzach klasztoru chowano kilku portugalskich królów, w tym m.in. Alfonso VI, którego szczątki przeniesiono potem do grobowej krypty dynastii Braganza w klasztorze Sao Vicente de Fora. Klasztor Hieronimitów wytrzymał prawie bez ubytków trzęsienie ziemi w 1755 r., a w 1833 r., po zlikwidowaniu zakonu, został przejęty przez państwo, co sprawiło, że stopniowo niszczał bez niczyjej opieki. W 1860 r. rozpoczęto renowację, a w 1898 r. sprowadzono tu szczątki Vasco da Gamy (w 400-lecie jego pierwszej podróży do Indii, która rozpoczęła się właśnie w Belém) oraz Luisa de Camoesa, narodowego wieszcza Portugalii, który w jednym ze swoich największych dzieł opisywał podróż Vasco da Gamy. W latach 80-tych XX wieku został wpisany na listę UNESCO.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Dość niezrozumiałe dla nas jest to, jak zorganizowano zwiedzanie klasztoru. Najbardziej jego widowiskowa część, czyli kościół św.Marii, jest bowiem udostępniony zwiedzającym bezpłatnie, a płatna jest sama część klasztorna, dużo mniej ciekawa. Spotkaliśmy się w sieci nawet z opinią, że to najbardziej „overpriced” (czyli „przepłacone”) miejsce w Lizbonie.

Kościół św.Marii ma dwa wejścia. Widoczny od ulicy wielki (32 m wysokości) portal wejściowy wbrew pozorom nie jest tym głównym, aczkolwiek ze względu na swoje położenie, dziś za takowe służy. Wnętrze na pierwszy rzut oka może kojarzyć się nieco z kościołem Sagrada Familia w Barcelonie – a to przez charakterystyczne kolumny, podtrzymujące wysokie sklepienie świątyni. Najlepszy widok jest z poziomu chóru i jego balkonu, na który wejście znajduje się w płatnej części klasztornej.

Po obu stronach głównego ołtarza, w bocznych nawach pochowani są dwaj portugalscy królowie (wspomniany już twórca klasztoru Manuel I oraz Jan III (Joao III)) oraz ich małżonki. Królewskie grobowce łatwo rozpoznać, są one ułożone na marmurowych statuetkach słoni. Z tyłu, pod chórem znajdują się okazałe grobowce Vasco da Gamy i Luisa de Camoesa. Nieco przed nimi znajdziecie także kaplicę Senhor dos Passos, a w niej malowidła z początków XVIII w.

Z kościoła św.Marii wychodzimy głównym wejściem, wybudowanym w 1517 r., mniejszym od bocznego, ale równie okazałym artystycznie. Za wyjściem znajduje się dziś wejście do części klasztornej, której zwiedzanie jest odpłatne – 10 EUR od osoby, chyba że posiadacie LisboaCard – wtedy wejście jest dla Was bezpłatne. Część klasztorna ma kształt idealnego kwadratu z dziedzińcem pośrodku. Budynek ma dwie, bogato od strony dziedzińca zdobione kondygnacje, można tu także znaleźć grobowce znanych portugalskich artystów, m.in. wspominanego już przez nas w poprzednich wpisach Fernando Pessoy. Jak już wspomnieliśmy, z części klasztornej da się wejść na górną część kościoła św.Marii. Dostępne dla zwiedzających są obie kondygnacje klasztoru, a także znajdująca się tu niewielka wystawa, poświęcona historii Portugalii i jej władców.

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Wychodzimy z klasztoru i kierujemy się nad brzeg rzeki Tag, nad którą leży Lizbona. Przechodzimy przez ogród Jardim da Praça do Império, wybudowany przy okazji światowej wystawy, odbywającej się w tym miejscu w 1940 r. W tym czasie wybudowano także żeglarską marinę, znajdującą się przy brzegu Tagu. Ale naszym celem jest okazały Pomnik Odkrywców, także wybudowany z okazji tejże wystawy.

Pomnik jest ogromny, ma 52 m wysokości, można także wejść po schodach na jego szczyt, gdzie znajduje się niewielki taras widokowy, z którego podziwiać można niesamowity widok na całe Belem. Wstęp na taras jest odpłatny, bilet kosztuje 4 EUR, dla posiadaczy LisboaCard – 2 EUR. Warto, polecamy.

Pomnik Odkrywców miał wzmacniać wśród odwiedzających wystawę w 1940 r. świadomość o znaczeniu portugalskich odkryć geograficznych. Wśród umieszczonych tu postaci znajdziemy m.in. Vasco da Gamę, Ferdynanda Magellana czy Henryka Żeglarza. W 1960 r., kiedy to sam pomnik rozbudowano, dodano także wielką mozaikę u jego stóp, przedstawiającą trasy i historię portugalskich odkryć na mapie świata. Tę mozaikę zdecydowanie najlepiej podziwiać z tarasu widokowego na szczycie pomnika.

Ze szczytu pomnika można także zobaczyć, stojącą po drugiej stronie Tagu statuę Chrystusa Króla – ot, Lizbona pozazdrościła odkrytemu przez Portugalczyków Rio de Janeiro pomnika Chrystusa Odkupiciela (byliśmy też i tam). Patriarcha Lizbony podczas wizyty w Rio w 1934 r. postanowił wybudować podobną u siebie, co ostatecznie udało się w 1959 r.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, klasztor Hieronimitów, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, mozaika z mapą portugalskich odkryć, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, mozaika z mapą portugalskich odkryć, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, Muzeum Berardo, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, Muzeum Berardo, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Od Pomnika Odkrywców spacerem przy brzegu Tagu udajemy się do kolejnego miejsca, wpisanego na listę UNESCO – wieży Belem (Torre de Belem). Powstała ona na początku XVI w. na rozkaz króla Manuela I, tego samego, który wybudował klasztor Hieronimitów. Choć plany budowy fortyfikacji, strzegących lizbońskiego portu, powstały już trochę wcześniej, za czasów poprzedniego władcy – Jana II, zwanego Doskonałym. Choć tak go nazwano, to jednak zapisał się w historii tym, że odmówił finansowania wyprawie Krzysztofa Kolumba, uznając jego plany za dalece nierealne. Kolumb zwrócił się więc do tronu Hiszpanii, a co dalej było, wiecie z lekcji historii.

Wracamy do Torre de Belem. Choć dziś stoi na brzegu Tagu, częściowo tylko zanurzona w wodach rzeki, to pierwotnie wybudowana została… na małej skalistej wysepce, niedaleko brzegu. Tag przez wieki zmienił jednak nieco koryto i dziś Torre de Belem stoi prawie na lądzie, choć jej najniższe kondygnacje nadal znajdują się pod poziomem lustra wody.

Wieża w Belem ma też znaczący polski akcent. Otóż w 1833 r. w Lizbonie rozpoczęto formowanie polskiego legionu wojskowego pod dowództwem generała Józefa Bema. Miał on walczyć u boku Piotra I, wcześniejszego cesarza Brazylii, który starł się o tron portugalski z własnym bratem. Legenda mówi, że spór pomiędzy braćmi rozwiązał się zanim Bem zdołał sformować oddział. Gdy odmówiono mu zwrotu poniesionych kosztów, wyzwał na pojedynek ówczesnego ministra skarbu. Aresztowany, spędził w Torre de Belem dwa miesiące jako więzień (w ówczesnym czasie wieża służyła jako więzienie), po czym wydalono go z Portugalii.

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Dziś wieża w Belem jest jedną z największych turystycznych atrakcji Lizbony. Razem z klasztorem Hieronimitów, ze względu na swoją unikalną architekturę, jest wpisana na listę UNESCO. Jest udostępniona (zarówno sam bastion obronny, jak i kilkukondygnacyjna wieża) dla turystów. Wstęp jest odpłatny, bilet kosztuje 6 EUR (łączony z klasztorem Hieronimitów – 12 EUR), dla posiadaczy LisboaCard wejście jest jednak bezpłatne. Nawet jednak posiadacze LisboaCard muszą odstać swoje w ogólnej kolejce, by po okazaniu karty otrzymać bezpłatny bilet. A kolejka w sezonie musi być ogromna – w listopadzie staliśmy 15 minut (w deszczu :)).

Na Torre de Belem nie kończą się jednak tutejsze atrakcje. W centrum wystawienniczym, wybudowanym pod koniec XX wieku z okazji portugalskiej prezydencji w EU, od 2007 r. mieści się Muzeum Berardo, specjalizujące się w sztuce współczesnej i nowoczesnej. Sztuka nowoczesna nie jest czymś, co nas specjalnie pociąga, ale pokazywane tu dzieła Picassa, Salvadora Dali czy Andy’ego Warhola po prostu warto zobaczyć, tym bardziej, że wstęp do Berardo jest całkowicie darmowy – dla wszystkich.

Po wizycie w Muzeum Berardo, wracamy znów w okolice klasztoru Hieronimitów. Tym razem przechodzimy wzdłuż jego murów – czekają nas tym razem atrakcje dla… podniebienia. Kolejną rzeczą, z której Belem słynie, są Pastéis de Belém – ciasteczka w kształcie babeczek, których receptura jest ściśle strzeżona. Początkowo ciastka wypiekane były w klasztorze Hieronimitów, ale gdy w 1834 r. z Portugalii „wyproszono” wszystkie zakony, produkcję przeniesiono.

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Picasso)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Picasso)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Salvador Dali)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Salvador Dali)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Andy Warhol)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Andy Warhol)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Od 1837 r. wyrabiane są one nieopodal budynku klasztoru, z użyciem oryginalnej receptury, którą znają wyłącznie szefowie kuchni i przekazywana jest ona z pokolenia na pokolenie. Podobno recepturę znają obecnie zaledwie trzy osoby. O sławie Pastéis de Belém niech świadczy fakt, że rocznie sprzedaje się je w wielu milionach sztuk – a sklep w Belem jest otwarty… do północy. Turyści stoją z reguły w długiej kolejce, nawet w listopadzie stało w niej ok.20 osób. Nie mogliśmy sobie odmówić i my, choć przyjemność nie jest najtańsza – jedno Pastéis de Belém to koszt nieco powyżej jednego euro.

Zajadając ciasteczka, idziemy sobie nadal na wschód, w stronę centrum Lizbony. Zaraz za sklepem, sprzedającym Pastéis de Belém, zaczynają się tereny chronione przez straże – znak że przechodzimy obok Pałacu Narodowego – obecnej siedziby Prezydentów Portugalii. Choć historia pałacu jest znacznie dłuższa niż historia ustroju republikańskiego w Portugalii – pierwszy pałac wybudował już w XV w. król Manuel I, a potem przez wieki budynki, wielokrotnie rozbudowywane, służyły jako siedziba królewska lub pokoje gościnne dla znamienitych gości. Po obaleniu monarchii, także prezydenci państwa nie zawsze chcieli tu mieszkać, ale oficjalnie do dziś jest to ich siedziba.

Przed pałacem znajduje się okazały, wypełniony zielenią plac Praça Afonso de Albuquerque, nazwany imieniem portugalskiego odkrywcy, wicekróla Indii – pisaliśmy o nim w jednym z wcześniejszych postów. Pośrodku placu znajduje się okazała kolumna z podobizną wicekróla, pochodząca z początku XX w. Warto wiedzieć, że kiedyś znajdował się tu port – to stąd rodzina królewska uciekała przed wojskami Napoleona na początku XIX w. do Rio de Janeiro – wtedy to właśnie do Brazylii przeniosła się stolica Portugalii.

Lizbona, sklep  z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep  z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Lizbona, główna brama do Pałacu Prezydenckiego w Belem

Lizbona, główna brama do Pałacu Prezydenckiego w Belem

Lizbona, Pałac Prezydencki w Belem

Lizbona, Pałac Prezydencki w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

A obok Pałacu Prezydenckiego znajduje się ostatnia nasza atrakcja w Belem – w dawnej, XVIII-wiecznej pałacowej powozowni mieści się dziś Narodowe Muzeum Powozów, powstałe na początku XX w. Zawiera ona jedną z najbogatszych kolekcji karet i powozów na świecie, w której przeważają pojazdy należące do portugalskiej rodziny królewskiej na przestrzeni wieków (XVI – XIX w.). Wstęp jest płatny, bilet kosztuje 6 EUR, dla posiadaczy LisboaCard wstęp jest darmowy.

W tym miejscu kończy się cała nasza weekendowa przygoda z Lizboną. Lizboną, o której marzyliśmy od zawsze i która absolutnie nas nie zawiodła. Wieczorem tego dnia odlecieliśmy lotem powrotnym do Berlina, ale solennie obiecaliśmy sobie wrócić do portugalskiej stolicy. Wielu rzeczy bowiem zobaczyć nie zdążyliśmy, a poza tym warto tu wracać dla samego klimatu – ten jest w Lizbonie wyjątkowy. To miasto po prostu ma duszę :)

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania dzielnicy Belem w Lizbonie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Z wizytą na Estádio da Luz. Zwiedzamy Muzeum Benfiki Lizbona

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.4). W czasie swoich podróży kilkukrotnie byliśmy już na znanych obiektach sportowych, że wymienimy choćby Maracanę w Rio de Janeiro, Allianz Arena w Monachium (dwukrotnie, mecze z Realem Madryt i FC Barcelona), Camp Nou w Barcelonie czy Estadio Mestalla w Walencji (dwa ostatnie wciąż niestety czekają na opisanie na blogu). Udało się nam spełnić kibicowskie pragnienia także w Lizbonie.

Z racji tego, że zwiedzanie zabytków w centrum Lizbony zakończyliśmy nieco przed czasem z powodu deszczu, pozostały czas drugiego dnia pobytu w stolicy Portugalii postanowiliśmy wykorzystać na wizytę na słynnym Estádio da Luz – czyli stadionie, na którym mecze swoje rozgrywa Benfica Lizbona.

Przy stadionie znajduje się także spore muzeum, poświęcone historii klubu. Nie robiliśmy sobie wielkich nadziei na wejście do niego, wszak był poniedziałek, a w poniedziałki muzea lubią być pozamykane. Rzeczywistość okazała się bardziej radosna – muzeum pracowało normalnie. W kompleksie znajduje się także klubowe centrum handlowe z kafejkami i ogromnym sklepem firmowym – Benfica Megastore.

Wstęp do muzeum kosztuje 10 EUR, można tu także wykupić wycieczkę po stadionie – kolejne 10 EUR (tylko z przewodnikiem). Bilet łączony na obie te atrakcje kosztuje 15 EUR. Ze względu na ulewę nie zdecydowaliśmy się wchodzić na sam stadion, wystarczył na jego widok z zewnątrz. Nie odpuściliśmy za to wejścia do klubowego muzeum.

Estádio da Luz był kiedyś największym stadionem Europy, bywały takie mecze, na których zasiadało tu i ponad 120 tys. kibiców. Przed rozgrywanymi w Portugalii w 2004 r. Mistrzostwami Europy rozebrano go jednak i wybudowano na nowo, już w znacznie mniejszej skali – może pomieścić „zaledwie” ok. 65 tysięcy ludzi. Resztę zobaczcie na fotkach.

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Benfica Lizbona, klubowe muzeum

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz

Lizbona, Estádio da Luz, klubowy sklep Benfiki

Lizbona, Estádio da Luz, klubowy sklep Benfiki

A w kolejnym wpisie zabierzemy Was na wycieczkę do lizbońskiej perełki, jednej z zachodnich dzielnic Lizbony – Belem.

Pełna galeria zdjęć ze stadionu Estádio da Luz w Lizbonie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.4

Ostatni etap zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy tramwajowej linii 28 zaczynamy w dzielnicy Chiado. Cały czas niestety spacer przebiega w deszczu, co zakończy się tym, że skrócimy planowaną marszrutę, nie docierając do końca trasy tramwaju.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.3). Po wyjechaniu na górę windą Elevador de Santa Justa, wychodzimy na jedną z głównych, handlowych ulic Chiado – Rua Garrett, jedną z najbardziej obleganych w sezonie przez turystów ulic Lizbony. Pełno tu eleganckich sklepów i kafejek, wśród których bezwzględnie prym wiedzie „A Brasileira”, otworzona w 1905 r. jako sklep z oryginalną brazylijską kawą, w którym do każdego kilograma zakupionych ziaren dodawano gratis filiżankę „bica” – mocnej kawy na wzór włoskiego espresso.

W kafejce bywali najwięksi XX-wieczni portugalscy artyści, głównie pisarze i poeci, w tym uznawany za jednego z najwybitniejszych, Fernando Pessoa, którego brązową figurę, siedzącą przy stoliku, można podziwiać tutaj do dziś. Niemalże naprzeciwko znajduje się bazylika Męczenników, wybudowana w formie niewielkiej kaplicy już w 1147 r., ku czci krzyżowców, poległych w czasie zdobywania miasta. W miejscu tym wtedy ich chowano.

Stopniowo przebudowywana i rozbudowywana, świątynia została w XIV w. podniesiona do rangi bazyliki. Została jednak zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r., po którym to została kompletnie odbudowana w 1769 r. Z oryginału zachowały się niektóre elementy wnętrza. W kościele tym chrzczony był wspomniany Fernando Pessoa (21 lipca 1888 r.).

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, opera Teatro Nacional de São Carlos

Lizbona, opera Teatro Nacional de São Carlos

Lizbona, po lewej dom, w którym urodził się Fernando Pessoa

Lizbona, po lewej dom, w którym urodził się Fernando Pessoa

Nieco dalej znajduje się niewielki plac z pomnikiem XVI-wiecznego poety Antonio Ribeiro, od którego nazwę wzięła potem cała dzielnica. Ribeiro znany był pod przydomkiem „Chiado” właśnie i przez sporą część życia mieszkał na dzisiejszej Rua Garrett. Skręcamy nieco na południe, w stronę Teatro Nacional de São Carlos, wybudowanego pod koniec XVIII w., w miejsce zburzonego przez trzęsienie ziemi teatru królewskiego, stojącego przy pałacu Ribeira (dzisiejszy Plac Handlowy). Teatro Nacional de São Carlos jest główną operą w Lizbonie. Naprzeciw budynku teatru stoi dom, w którym urodził się Fernando Pessoa.

Lizbona, bazylika Męczenników

Lizbona, bazylika Męczenników

Wracamy na placyk z pomnikiem Antonio Ribeiro (tu znajduje się przystanek tramwaju nr 28) i kierujemy się pieszo wzdłuż tramwajowej linii – kilkadziesiąt metrów dalej stoją naprzeciw siebie dwie świątynie. Jako pierwszy odwiedzamy kościół de Nossa Senhora da Encarnação (Matki Bożej Wcielenia ?), wybudowany na początku XVIII w. (1708 r.) i kompletnie zniszczony przez trzęsienie ziemi i następujący po nim pożar w 1755 r. Odbudowano go pod koniec tego stulecia, ale już w 1802 r. kolejny pożar trawi część budynku, w wyniku czego obiekt znów zostaje zamknięty. Cztery lata później ponownie go otwarto, ale prace trwały jeszcze przez kolejne ponad 60 lat.

Stojący dokładnie naprzeciwko kościół do Loreto (zwany też kościołem „włoskim”) jest znacznie starszy, wybudowany został a wniosek włoskiej społeczności miasta już w 1518 r. Odbudowano go po kompletnym zniszczeniu w 1755 r., do dziś odprawiane są tu msze w języku włoskim.

Lizbona, bazylika Męczenników

Lizbona, bazylika Męczenników

Wchodzimy na plac Largo de Camoes, popularne miejsce spotkań, ze stojącym centralnie pomnikiem narodowego poety z XVI w. – Luisa de Camoesa. Na północ od placu odchodzi ulica Rua da Misericordia, za którą rozpoczyna się już kolejna dzielnica Lizbony – Bairro Alto. Ale my tam nie wchodzimy – idziemy za to właśnie tą ulicą – celem jest kolejna świątynia – kościół św.Rocha (Sao Roque).

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Budowę kościoła rozpoczęto w 1506 r., w miejscu, gdzie chowano wtedy ofiary szalejącej w mieście zarazy. Mniej więcej w tym czasie sprowadzono też do Lizbony relikwie św.Rocha – i właśnie w miejscu ich złożenia wybudowano świątynię. W połowie XVI w. kościół został przekazany sprowadzonym do Lizbony Jezuitom, stając się ich pierwszym kościołem w Portugalii i jednym z pierwszych na świecie. Szczęśliwie przetrwał on trzęsienie ziemi w 1755 r., ale już kilka lat później Jezuici, za spiskowanie przeciwko królowi, zostali z Portugalii wydaleni, a świątynię przekazano charytatywnemu towarzystwu Santa Casa da Misericórdia (utworzonemu pod koniec XV w.), pod którego opieką znajduje się do dziś.

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół do Loreto

Niestety spory zawód sprawił nam brak możliwości zwiedzenia wnętrz kościoła (był zamknięty z powodu jakieś uroczystości wewnątrz), słynie on bowiem z przebogatych wnętrz, w tym bogato zdobionych kaplic. Szczególnym wdziękiem odznacza się ponoć kaplica św.Jana Chrzciciela, zamówiona w 1740 r. w Rzymie przez ówczesnego króla Portugalii. Do dziś uznawana jest za arcydzieło w skali europejskiej oraz za jedną z najdroższych kaplic kościelnych w Europie. Wykonana została przez włoskich artystów m.in. z alabastru, marmuru, szlachetnego drewna i kości słoniowej i przyozdobiona wieloma kamieniami szlachetnymi, m.in. agatami czy ametystami. Są także elementy złocone.

Obok kościoła św.Rocha znajduje się, w dawnych pomieszczeniach klasztornych Jezuitów, Muzeum Sztuki Sakralnej (wstęp odpłatny), ale też niestety było zamknięte (byliśmy tam w poniedziałek, kiedy większość muzeów nie pracuje). Na placu przed świątynią (Largo Trindade Coelho) można jeszcze popozować przy statuetce lizbońskiego sprzedawcy losów loterii (tzw. Cauteleiro), od którego plac ten przybrał swoją nieoficjalną nazwę.

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół św.Rocha

Lizbona, kościół św.Rocha

Lizbona, kościół św.Rocha i Muzeum Sztuki Sakralnej

Lizbona, kościół św.Rocha i Muzeum Sztuki Sakralnej

Wracamy na plac Largo de Camoes, nie zagłębiając się w uliczki Bairro Alto. Stąd można podjechać jeden przystanek tramwajem 28 do kolejnego ciekawego punktu – ale że na piechotę jest to ledwie 3 minuty, decydujemy się nadal iść pieszo – choć ciągle pada rzęsisty deszcz i jesteśmy już nieźle przemoczeni (na szczęście jest ciepło – jak na polskie warunki w listopadzie – kilkanaście stopni). Kolejny przystanek nazywa się Bica – nie przypadkiem, tuż przy nim znajduje się jedna z najbardziej malowniczych uliczek Lizbony – Rua da Bica de Duarte Belo.

Rua da Bica jest podobno najczęściej fotografowaną ulicą w Lizbonie. Nie ma się czemu dziwić – dość stromo opada w dół od granic Bairro Alto i przemierza w dół, do wybrzeża, dzielnicę Bica. Znana jest głównie z malowniczej trasy windy Elevador da Bica, która przemierza w obie strony całą długość uliczki. Szczególnie z góry uliczka prezentuje się bardzo kolorowo, z pastelowymi kamienicami po bokach. OK, może w deszczu nie prezentuje się jakoś wybitnie – ale wierzymy, że przy słonecznej pogodzie widok musi być nieziemski. Schodzimy uliczką na sam dół, by trasę powrotną pokonać windą.

Winda Elevador da Bica jest częścią miejskiego systemu transportu w Lizbonie i obowiązują w niej normalne bilety – chyba że macie LisboaCard – wtedy przejazd (jak każdym środkiem transportu w mieście) macie gratis. Wyjeżdżamy z powrotem na górę, zaliczając tym samym drugą windę w Lizbonie (po pionowej Elevador de Santa Justa). Przy wysiadaniu robimy sobie też małą sesję fotograficzną z wagonikiem i wracamy na przystanek Bica.

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Tym razem wsiadamy w tramwaj 28 i jedziemy kilka przystanków do Cç. Estrela / R. Borges Carneiro. To jeden z bardziej malowniczych odcinków trasy tramwaju (po tym w okolicach Alfamy), gdzie momentami jedzie on dość ciasnymi fragmentami pomiędzy kamienicami i zaparkowanymi tuż obok (na grubość włosa czasami) samochodami. Po opuszczeniu tramwaju musimy się nieco cofnąć – chcemy zobaczyć Assembleia da República – czyli Zgromadzenie Narodowe, czyli Parlament Portugalii.

Inna nazwa siedziby portugalskiego sejmu to pałac Sao Bento, a to dlatego, że pierwotnie był klasztorem Benedyktynów (zbudowany został w XVI wieku). Potem stał się własnością państwa, a od 1834 r. jest właśnie siedzibą parlamentu. Od tego czasu przeszedł kilka gruntownych renowacji, co sprawiło, że nie przypomina już oryginalnego klasztoru. Z tyłu budynku parlamentu znajduje się także oficjalna siedziba premiera Portugalii.

Obchodzimy Parlament dookoła ulicą Rua de São Bento – jakieś 2 minuty marszu dalej znajduje się jeszcze jeden ważny budynek w okolicy – dom Amalii Rodrigues, najsłynniejszej portugalskiej śpiewaczki muzyki Fado, dziś przekształcony w muzeum jej poświęcone. W budynku działa też fundacja, ustanowiona na podstawie ostatniej woli artystki, mająca w celach promocję muzyki Fado. Przed budynkiem ułożono mozaikę z imieniem Amalii. Amalia została najpierw pochowana na cmentarzu Prazeres, a potem grób przeniesiono do Panteonu Narodowego.

Chcąc trzymać się trasy tramwaju nr 28, powinniśmy teraz wrócić na przystanek obok Parlamentu, ale krócej będzie przejść pieszo ulicą Rua de Santo Amaro do ogrodów Estrela (Jardim da Estrela), wybudowanych przy bazylice Estrela w połowie XIX w., z fundacji m.in. ówczesnej królowej. Wśród drzew znaleźć tu można m.in. cedry i chlebowce, w parku znajduje się także kilka rzeźb z początków XX w. Nam park Estrela posłużył za schronienie – zaczęła już naprawdę solidnie padać – tak, że nie było sensu dalej iść pieszo.

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

W solidnym deszczu decydujemy się jednak podbiec do wejścia bazyliki Estrela. Przed samym wejściem znajduje się przystanek tramwajowy linii 28. Basilica da Estrela wybudowana została przez królową Marię I, w podzięce za urodzenie syna, następcy tronu. Przyszłość okazała się jednak tragiczna, bo królewski syn zmarł na ospę w młodych latach, jeszcze zanim budowa bazyliki została ukończona (1790 r.).

Lizbona, bazylika Estrela

Lizbona, bazylika Estrela

Sama królowa Maria I została pochowana we wnętrzach bazyliki, będąc jedynym władcą Portugalii z rodziny Braganza, który nie leży w rodzinnym grobowcu w klasztorze św.Wincentego, który zwiedzaliśmy na początku naszej trasy. Bazylika niestety także okazuje się zamknięta i zwiedzanie tego dnia nie jest możliwe. Jesteśmy namawiani do wycieczki na kopułę – to jest możliwe (za 5 EUR od osoby) – ale podziwianie widoków w rzęsistym deszczu średnio nas interesuje.

Deszcz ostatecznie nas pokonuje przy bazylice Estrela. Plan zakładał jeszcze jedną atrakcję – cmentarz Prazeres (Cemitério dos Prazeres), ale jego zwiedzanie w deszczu nie ma większego sensu, a prognozy niestety zapowiadały opady aż do zmierzchu. Na Prazeres, największym cmentarzu Lizbony, chowano znanych artystów oraz dostojników i szlachetnie urodzonych – hrabiów i książąt oraz ich rodziny. Tu miały miejsce pierwotne pochówki Amalii Rodrigues czy Fernando Pessoa. Ale nam niestety nie było dane go zobaczyć, a szkoda.

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Naszą trasę nieco przyśpieszaliśmy z powodu deszczu już od momentu przejażdżki windą Elevador da Bica – na mapkach mieliśmy rozrysowanych jeszcze kilka zabytkowych świątyń do zobaczenia. Niestety deszcz skutecznie nas zniechęcił do wałęsania się po mieście.

Aby sobie jakoś wynagrodzić tę stratę, decydujemy się, pomimo deszczu, na jazdę (najpierw tramwajem, potem metrem) daleko na północ Lizbony – do Estádio do Sport Lisboa e Benfica, czyli potocznie: Estádio da Luz, czyli po polsku: Arena / Stadion Światła, czyli po piłkarsku: stadion Benfiki Lizbona. Będzie uczta dla kibica :) Ale o tym już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.2

Druga część naszego zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju linii 28 to same duże atrakcje: najstarsza dzielnica Alfama („źródło” muzyki Fado), historyczny zamek św.Jerzego, miejska katedra i miejsce narodzin św.Antoniego z Padwy.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.1). Pierwszą część naszej podróży po Lizbonie wzdłuż trasy zabytkowego, żółtego tramwaju linii 28 zakończyliśmy, wysiadając na przystanku Largo das Portas do Sol – bramie do starej Alfamy.

I znów można popatrzeć na kawał historii. Alfama to najstarsza dzielnica Lizbony, kiedyś było to centrum miasta za czasów arabskich. Po Maurach zachował się jedynie labirynt ciasnych, malowniczych uliczek. Paradoks historyczny – po wygnaniu Maurów stopniowo, w obawie przed trzęsieniami ziemi, przenoszono miasto na sąsiednie wzgórza – ale gdy nadeszło to najtragiczniejsze tąpnięcie w 1755 r. – to właśnie Alfama jako jedyna przetrwała prawie nienaruszona. Dziś Alfama, oprócz malowniczych zaułków, ma jeszcze jedną atrakcję – to tu w XIX w. narodziła się muzyka Fado, z której dziś znana jest cała Portugalia.

Na Largo das Portas do Sol (a właściwie ze znajdującego się tu punktu widokowego Miradouro de Santa Luzia) roztacza się cudowny widok na Alfamę, wybrzeże, a także na szczyty zwiedzanych już przez nas klasztoru św.Wincentego i Panteonu Narodowego. Naprzeciwko tarasu widokowego dla chętnych stoi Muzeum Sztuk Dekoracyjnych (dla posiadaczy LisboaCard 20% zniżki na wstęp) – my sobie odpuściliśmy. Warto spojrzeć okiem na znajdującą się obok muzeum, wykonaną z „azulejos” mapkę Alfamy.

Znaleźć też można tu kościół Santa Luzia, wybudowany pierwotnie już w czasach odbicia Lizbony z rąk Maurów (XII w.), ale zniszczony w czasie trzęsienia ziemi w 1755 r. Obecny budynek pochodzi z czasów odbudowy po trzęsieniu, z XVIII w.

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z "azulejos"

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z „azulejos”

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, kościół Santa Luzia

Lizbona, kościół Santa Luzia

Po nacieszeniu się widokiem z góry, schodzimy schodkami wgłąb Alfamy. Łatwo się tu zgubić z gąszczu krętych uliczek usianych kafejkami, w których wieczorami można na żywo posłuchać Fado. Kierujemy się „na z góry (czyli z tarasu widokowego Largo das Portas do Sol) upatrzone pozycje” – naszą uwagę zwróciły dzwonnice dwóch kościołów, które zapragnęliśmy zobaczyć. Idziemy nieco w ciemno, „na czuja”, kierując się tam, gdzie wg nas powinny stać świątynie – w ciasnych uliczkach nie widać u góry ich wież.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Docieramy najpierw do kościoła św.Michała (São Miguel), stojącego w samym sercu Alfamy. Najczęściej przez turystów pomijany, a niesłusznie. Wybudowany został prawdopodobnie już w początkach państwa portugalskiego (XII w.) i gruntownie przebudowany na przełomie XVII / XVIII w. Przez większość tygodnia jest niestety zamknięty, otwiera się go jedynie na czas nabożeństwa w piątek lub niedzielę – a szkoda, bo jest ponoć jednym z piękniejszych lizbońskich kościołów, jeśli brać pod uwagę wnętrza właśnie. Nam też nie udało się ich zobaczyć.

Spacerując uliczkami Alfamy nie da się nie zauważyć związków z Fado. Przypominają o tym na każdym kroku ścienne mozaiki, witryny kafejek czy malowidła na murach. Alfama dumnie przedstawia się też na każdym kroku zmyślnymi napisami z nazwą dzielnicy. Schodzimy na sam dół, gdzie niemal przy nabrzeżu stoi Muzeum Fado – punkt obowiązkowy dla turystów w Lizbonie. Wstęp normalnie kosztuje 5 EUR, dla posiadaczy LisboaCard 30% zniżki, czyli 3,50 EUR.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Muzeum pokazuje całą historię powstania i popularyzacji muzyki Fado, muzyki powstałej w dzielnicy biedoty i przestępczości, początkowo odrzucanej przez wyższe sfery i intelektualistów. Można tu także zobaczyć historię gitar portugalskich, używanych przy graniu Fado, a także galerię największych sław tego gatunku. Wliczony w cenę przewodnik audio umożliwia wysłuchanie niezwykle bogatej palety utworów dowolnego wykonawcy. Nam jednak jakoś nie udało się zostać fanami Fado, opuszczamy muzeum bez większego żalu.

Pniemy się z powrotem w górę uliczkami Alfamy – ale inną trasą, chcemy dotrzeć do kolejnej świątyni, widzianej z góry. Nieco przypadkiem trafiamy na inny, niepozorny zabytek sakralny – kaplicę Nossa Senhora dos Remédios (nie wiemy do końca, jak to przetłumaczyć), wybudowaną przez bractwo marynarzy i rybaków już w 1517 r. Kilkadziesiąt lat później dobudowano obok szpital, ale oba budynki ostały zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1755 r. Kaplicę odbudowano, szpitala nie. Na listę zabytków narodowych wpisano portal wejściowy, zdobiony motywami roślinnymi.

Wspinamy się w górę malowniczą uliczką Rua da Regueira. Warto tu zwrócić uwagę (jak zresztą na całej Alfamie) na zabytkowe „azulejos” na niektórych budynkach, datowane na XVIII w. Cały czas usiłujemy znaleźć dojście do drugiego z kościołów, który widzieliśmy z góry. W końcu udaje się – stajemy przez kościołem św.Stefana (Santo Estêvão), wybudowanym pierwotnie już w XII w., ale całkowicie przebudowanym w 1733 r. Po uszkodzeniach wywołanych trzęsieniem ziemi w 1755 r., ponownie otwarto go w 1773 r. Był kiedyś jednym z dwóch kościołów parafialnych na Alfamie.

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Wychodzimy z Alfamy, trafiając znów na trasę żółtego tramwaju 28, przy przystanku Rua das Escolas Gerais, o jeden stop wcześniejszym od Largo das Portas do Sol, na którym wysiedliśmy poprzednio. Ale tym razem nie wsiadamy do tramwaju, nie ma sensu, stąd chcemy już pieszo dojść do pobliskiego zamku św.Jerzego. Tyle że zamiast do zamku, przez pomyłkę trafiamy na uliczkę Calçada do Menino de Deus – jest tu co prawda brama prowadząca na teren zamkowy, strzeżona przez strażnika, ale nie jest to wejście dla turystów.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Ale za to tuż przed wspomnianą bramą trafiamy na kościół Dzieciątka Jezus (do Menino de Deus), wybudowany z inspiracji króla Jana V w 1711 r., na kilka miesięcy przed narodzinami jego pierwszego dziecka. Nieznacznie tylko uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., stał się parafią dla kilku okolicznych dzielnic. W połowie XIX w. znów nieznacznie uszkodził go pożar. W 1910 r. podczas rewolucji obalającej monarchię, został uszkodzony i ograbiony, ponownie otwarty już w czasie II wojny światowej. We wnętrzach zachowały się cenne ołtarze, ambony i dzieła malarstwa artystów z przełomu XVII / XVIII w.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Poinstruowani przez ochroniarza na bramie, idziemy już prawidłowo w stronę zamku i trafiamy na Pátio de Dom Fradique, dawny dolny dziedziniec Palacio Belmonte, o którym za chwilę. To przedziwne, że tu obok zamku i obok pałacu, dziś przekształconego w luksusowy, zbierający nagrody hotel, znajduje się tak zaniedbane i zapomniane miejsce. Kiedyś część pałacowa, dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy z resztkami zawalonych domostw i pomalowanymi graffiti murami.

Wychodzimy przed Palacio Belmonte, tuż obok najdłuższego zachowanego fragmentu zewnętrznych murów obronnych zamku św.Jerzego. Palacio Belmonte wybudowany został w 1449 r. na resztkach dawnych starożytnych rzymskich (ok.130 r. p.n.e.) oraz arabskich fortyfikacji – w kształt budynku wtopiono m.in. stojące tu trzy wieże obronne, jedna z czasów arabskich (przed powstaniem Portugalii). W początkach XVIII w. we wnętrzach ułożono kilkadziesiąt widowiskowych mozaik z „azulejos” – złożono je z niemal 30 tysięcy płytek (!). Część wnętrz jest dziś dostępna publicznie, reszta stanowi część hotelową.

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Wchodzimy na teren zamku św.Jerzego, najstarszego zamieszkanego terenu w Lizbonie, ufortyfikowanego po raz pierwszy jeszcze przez Rzymian w II w. p.n.e. Wstęp jest płatny, bilet kosztuje 8,50 EUR, dla posiadaczy LisboaCard przewidziano 20% zniżki (czyli 7 EUR). Rzymskie umocnienia poważnie rozbudowali po raz pierwszy Maurowie w X w. To właśnie w bramie tego zamku poległ rycerz Martim Moniz (pisaliśmy o nim w poprzedniej części tego wpisu) podczas zdobywania go przez rycerzy krzyżowych w 1147 r.

Od 1255 r., czyli od czasu gdy Lizbona stała się stolicą państwa portugalskiego, zamek został siedzibą portugalskich monarchów. Dzięki temu był stale rozbudowywany, choć często toczyły się o niego walki. Pod koniec XIV w. gruntownie rozbudowano mury obronne (miały ponad 5 km długości), wbudowując w nie aż 77 wież. W tym też okresie nazwano go „zamkiem św.Jerzego”. To tutaj monarcha przyjmował Vasco da Gamę po jego powrocie z pierwszej wyprawy morskiej do Indii.

Krótko potem rozpoczęto jednak budowę nowej siedziby królewskiej nad Tagiem i zamek utracił swoje znaczenie. Rodzina królewska nigdy już tu nie powróciła, choć był taki moment, że chciała. W XVI w. ówczesny król Sebastian rozpoczął odbudowę zniszczeń, spowodowanych trzęsieniami ziemi, chcąc przywrócić tu siedzibę królewską, ale niestety nie dożył końca prac, które potem zostały zarzucone, a zamek zaczął pełnić funkcję więzienia i koszar. Odbudowę wznowiono pod koniec XVII w., ale znów nadeszło trzęsienie ziemi (1755 r.), poważnie uszkadzając fortyfikacje. Do ponownej odbudowy nigdy już nie przystąpiono, ograniczając się do miejscowych renowacji. Do dziś zachowała się spora część zamkowych murów oraz 18 wież obronnych.

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Na zamku jest kilka interesujących miejsc. Najpierw trafiamy na teren dawnych pałacowych ogrodów z kilkoma statuami i rzeźbami portugalskich władców. Z ogrodami łączy się taras widokowy, szósty już zdaje się odwiedzany przez nas w Lizbonie. Tu też można zauważyć elementy dawnego pałacu królewskiego, kompletnie zniszczonego przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Za ogrodami znajduje się również dawna część pałacowa, w której dziś znajduje się niewielkie muzeum archeologiczne ze stałą wystawą, przedstawiającą historię terenów miasta od czasów starożytnych (VII w. p.n.e.) aż do współczesnych. Wstęp do muzeum zawarty jest w cenie biletu zamkowego.

Następnie zwiedzamy sam zamek. To dziś w zasadzie same mury i wieże obronne, dziedzińce zamkowe są puste. Atrakcją z pewnością jest możliwość wspięcia się na szczyt murów i spacer dookoła fortyfikacji kilkanaście metrów nad ziemią. Na koniec pozostaje usadowione za zamkiem, stanowisko archeologiczne, prezentujące trzy najwazniejsze etapy z życia zamku: etap najstarszy, starożytny (od VII w. p.n.e.), etap arabski (od budowy zamku po XI w.) i etap ostatni, przed zniszczeniem przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Zwiedzając stanowisko archeologiczne warto zwrócić uwagę na przylegający do niego okazały kościół św.Krzyża (de Santa Cruz do Castelo). Został on przekształcony z / lub wybudowany na miejscu znajdującego się tu wcześniej meczetu zaraz po zdobyciu zamku przez Afonso I w 1147 r. Tutaj święcono pierwszego biskupa Lizbony w tym samym roku. Istnieje także legenda, że tutaj biskup Bragi i Porto, João Peculiar (jego osobliwą podobiznę można znaleźć na ścianach stacji metra Martim Moniz w Lizbonie) koronował Afonso na pierwszego króla Portugalii. Ale nie znaleziono dotychczas potwierdzenia tej legendy.

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Kościół św.Krzyża wielokrotnie był bardzo poważnie niszczony przez trzęsienia ziemi w XIV, XVI i XVIII w. Po tym najsilniejszym, z 1755 r., po raz kolejny go odbudowano i oddano do użytku w 1776 r. Wychodzimy z zamku – wreszcie można przez chwilę iść w dół, zamiast w górę. Jednak położenie Lizbony na wzgórzach podczas całodniowego zwiedzania daje w kość. Idziemy uliczką Rua da Saudade w kierunku słynnej katedry Sé. Najpierw jednak na środku Rua da Saudade napotykamy pierwsze ruiny rzymskiego teatru z I w. p.n.e. Inne rzymskie (i nie tylko) pozostałości znajdują się także we wnętrzach samej katedry – została na nich wybudowana.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Budowę katedry w Lizbonie rozpoczęto niemal natychmiast po jej wyzwoleniu z rąk Maurów – w 1147 r., na miejscu wcześniej stojącego tu głównego miejskiego meczetu. Chrześcijaństwo w Lizbonie ma jednak tradycje duże dłuższe – miasto było siedzibą biskupa już w późnych czasach rzymskich (IV w.). Póżniej za Wizygotów i Maurów wiarę tą tłumiono, ale mimo to zachowała się do czasu wyzwolenia niewielka społeczność chrześcijańska.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Jak już napisaliśmy przy okazji kościoła św.Krzyża, zaraz po wyzwoleniu miasta, mianowano nowego biskupa Lizbony (został nim jeden z angielskich rycerzy krzyżowych), dla którego trzeba było wybudować siedzibę. Budowa trwała aż do początków XIII w., a kiedy ją ukończono, rozpoczęto budowę przyległego do niej klasztoru (XIII / XIV w.). Szybko też sprowadzono do katedry (jeszcze w XII w.) z południa Portugalii relikwie św.Wincentego za Murami (Sao Vicente de Fora), które spoczywają w niej do dziś. W czasie wizyty w Lizbonie papieża Benedykta XVI, otrzymał on w darze część relikwii.

W katedrze bardzo rzadko chowano osoby świeckie – wyjątek zrobiono w XIV w. dla króla Portugalii Afonso IV i jego małżonki – w podzięce za zasługi króla w walkach z Maurami. Ich grobowce znajdują się w prezbiterium, za głównym ołtarzem. Tam też zresztą znajdują się relikwie św.Wincentego. W katedrze Se w Lizbonie ochrzczony został podobno także św.Antoni z Padwy, który urodził się tuż obok świątyni – w jego miejscu urodzenia wybudowano potem kolejny kościół – o nim za chwilę.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Trzęsienie ziemi w 1755 r. bardzo mocno uszkodziło katedrę (także prezbiterium z grobowcami) oraz klasztor. Odbudowa zakończyła się dopiero pod koniec XVIII w., a królewskie grobowce wykonano na nowo w 1781 r. W XX w. najpierw zmieniono fasadę kościoła na neogotycką, a potem w rezultacie kolejnego remontu, przywrócono jej styl z powrotem na średniowieczny.

Część katedry oraz klasztor dostępne są do zwiedzania za opłatą (2,5 EUR), ale zdecydowanie polecamy „szarpnąć” się na ten wydatek – warto. Dzięki temu zobaczycie dużą część katedralnych kaplic, w tym m.in. kaplicę Damiana i Kosmy z grobowcem XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, wiernego towarzysza króla Afonso IV, który kazał się pochować tam, gdzie król, by zawsze być blisko niego. W tej samej kaplicy pochowano też drugą żonę rycerza, Marię. Grobowiec rycerza ma wieko z jego postacią oraz psem w nogach mężczyzny, wieko grobowca żony zdobi jej postać, czytająca „Księgę godzin”, popularną w tamtych czasach, stanowiącą o podnoszeniu jakości życia duchowego wśród chrześcijan.

Zobaczycie także ruiny klasztoru z XIV w., przylegającego do katedry, także z kaplicami zawierającymi grobowce. Pośrodku dziedzińca klasztornego znajduje się spore stanowisko archeologiczne, gdzie odkryto kilka warstw pozostałości po poprzednich cywilizacjach. Zaczynając od czasów fenickich (znaleziono ceramikę i naczynia z ok. VIII w. p.n.e.) do rzymskich (zabudowania z II/ I w. p.n.e., droga z I w. n.e.) i arabskich (budynek przylegający do ówczesnego meczetu z XI w.). Budynek arabski prawdopodobnie zburzono na potrzeby budowy klasztoru w XIV w., nie mając pojęcia, że pod nim znajdują się jeszcze starsze elementy. Zostały one odkryte dopiero w 1990 r., podczas wykopalisk, prowadzonych w klasztornym ogrodzie.

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Z katedry wychodzimy już niemal o zmroku – powoli kończy się pierwszy dzień naszej trasy po atrakcjach Lizbony wzdłuż trasy tramwaju nr 28. Na koniec idziemy jeszcze do stojącego obok katedry kościoła św.Antoniego, wybudowanego podobno na miejscu, w którym stał dom rodzinny świętego – tu właśnie narodził się w 1195 r. św.Antoni z Padwy. Co ciekawe, we wnętrzu kościoła trwało właśnie nabożeństwo, odprawiane… po polsku. Zapewne jakaś grupa pielgrzymów z ojczyzny.

Przez okazałą kościelną zakrystię można zejść do najstarszej części świątyni (została ona całkowicie odbudowana pod koniec XVIII w. po tym, jak poprzednia została zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r.) – do krypty, gdzie znajduje się miejsce narodzin św.Antoniego. Znów widać, że dużo tu pielgrzymów z Polski – jest także polskojęzyczna wersja napisu w tym miejscu. A przy wejściu da się zauważyć ceramiczna mozaika (znów „azulejos”), upamiętniająca wizytę papieża Jana Pawła II w tym miejscu (1982). Jan Paweł II przybył wtedy do Portugalii m.in. by podziękować w Fatimie za ocalenie w czasie zamachu na niego dokładnie rok wcześniej.

Gdy wychodzimy z kościoła św.Antoniego, jest już ciemno, więc czas na zakończenie pierwszego pełnego dnia w Lizbonie. Listopadowa pogoda bardzo nam dopisała – do tego stopnia, że dało się chodzić w krótkim rękawku i… krótkich spodenkach. Rewelacja – ale już następnego dnia miało być dokładnie odwrotnie, a przecież czekała nas druga część trasy żółtego tramwaju linii 28. Ale zanim znów wrócimy do tej trasy, zapraszamy na nocne zdjęcia Lizbony.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.3

Trzecia część zwiedzania Cagliari to najstarsza część miasta, zbudowana jeszcze przez Pizańczyków w XIII w. dzisiejsza dzielnica Castello, czyli wzgórze zamkowe i jego zabytki. Dokończyliśmy także zwiedzanie dzielnicy Villanova.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.2). Zwiedziliśmy już wszystko w dzielnicach Stampace i Marina, częściowo także w Villanova (do niej jeszcze wrócimy). Teraz czas na bezpośrednie sąsiedztwo historycznego zamku w Cagliari. Poprzednią część zakończyliśmy obok kościoła św.Klary w okolicach placu Piazza Yenne. Tym razem obchodzimy kościół i wjeżdżamy windą na górę, do dzielnicy Castello. Przy okazji wjazdu windą na górę, możemy zobaczyć pozostałości klasztoru sióstr Klarysek, zbombardowanego w 1943 r.

Od razu po wyjechaniu windą na wyższy poziom, trafiamy na kolejny z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych zabytków Cagliari. To „wieża słonia” – Torre dell’Elefante, swoją nazwę biorąca od rzeźby słonia, widocznej na jednej ze ścian. Wieża była historycznie drugą, zbudowaną jako część fortyfikacji obronnych jeszcze przez Pizańczyków. Powstała w 1307 r. (starsza – wieża San Pancrazio powstała dwa lata wcześniej).

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Castello

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, Wieża Słonia: 39.217962, 9.114854
Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza: 39.217908, 9.115219
Cagliari, bastion św.Krzyża: 39.218413, 9.114935
Cagliari, bazylika św.Krzyża: 39.219620, 9.114903
Cagliari, „pałac uniwersytecki”: 39.217395, 9.115045
Cagliari, Palazzo Boyl: 39.216728, 9.115984
Cagliari, Bastion św.Remigiusza: 39.215896, 9.116614
Cagliari, plac Piazza Palazzo: 39.219329, 9.116603
Cagliari, stary ratusz miejski: 39.218598, 9.116549
Cagliari, katedra św.Marii: 39.218760, 9.116871
Cagliari, Pałac Królewski: 39.219471, 9.116887
Cagliari, kościół Santa Lucia: 39.220260, 9.116941
Cagliari, wieża San Pancrazio: 39.221436, 9.116887
Cagliari, brama Porta Arsenale: 39.221877, 9.116665
Cagliari, brama Porta Cristina: 39.221740, 9.116930

 

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, ruiny zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Wieża stanowiła także jedno z wejść do ówczesnego miasta – do dziś obie wieże stanowią główne drogi wejściowe do dzielnicy Castello. W czasach Aragończyków i Hiszpanów na wieży wieszano głowy ofiar egzekucji, a wieża służyła jako więzienie. Trzy ściany zbudowano z białego piaskowca, podczas gdy czwarta pozostała otwarta – zobaczyć można drewniane schody, pnące się na szczyt. Odnowiona, dziś służy jako atrakcja turystyczna – za niewielką opłatą można wejść schodami na szczyt i podziwiać panoramę miasta.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Tuż obok Wieży Słonia stoi zabytkowy kościół św.Józefa Kalasancjusza, żyjącego na przełomie XVI / XVII w. duchownego katolickiego, pierwszego przełożonego zakonu Pijarów. I właśnie duże rozległe kolegium Pijarów otaczało kiedyś tę świątynię, której budowa zakończyła się w XVIII w. (choć trwała niemal 70 lat). We wnętrzach znajduje się m.in. XVIII-wieczny ołtarz. Niestety świątynia była zamknięta w dniu naszej wizyty.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Wchodzimy na bastion św.Krzyża – taras widokowy znajdujący się za Wieżą Słonia, skąd można podziwiać panoramiczny widok na miasto. Nas jednak interesuje stojąca nieopodal bazylika św.Krzyża, o dość ciekawej historii. Stoi ona bowiem na terenie dawnej dzielnicy żydowskiej w Cagliari, zwanej „Giudaria” – Żydzi w dużej liczbie zamieszkiwali miasto już od XIII w., ale szczyt populacji osiągnęli w wieku XV, tyle że w 1492 r. zostali przez Aragończyków wygnani z miasta. No i właśnie żydowska synagoga została przekształcona w świątynię pod wezwaniem św.Krzyża.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

W 1564 r. kościół został przekazany Jezuitom, którzy rozbudowali go i odnowili w 1661 r. W 1773 r., gdy Jezuitów „wyproszono”, świątynia przeszła pod władanie państwa. W 1809 r. została przywrócona do funkcji kościelnych i podniesiona do rangi bazyliki. Wracamy z powrotem przez bramę w Wieży Słonia i kierujemy się tym razem na południe, ulicą Via Universita, wzdłuż której stoi monumentalny „pałac uniwersytecki”, siedziba władz Uniwersytetu w Cagliari, którego budowa ukończona została pod koniec XVIII w.

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Uliczka Via Universita kończy się na szczycie Bastionu św.Remigiusza – tego, który już dwukrotnie wcześniej mijaliśmy, przechodząc przez Piazza Costituzione. Zanim jednak wejdziemy na Piazzetta David Herbert Lawrence, czyli ładnie zagospodarowany szczyt bastionu, z widokiem na Cagliari, mijamy jeszcze Palazzo Boyl – historyczny budynek z XIX w., jeden z najokazalszych pałaców szlacheckich w dzielnicy Castello. Przy okazji budowy, pałac „wchłonął” kolejną wieżę obronną miasta, która nie miała tyle szczęścia, co Wieża Słonia czy Wieża San Pancrazio i została poważnie uszkodzona podczas jednego z oblężeń miasta w XVIII w. Wtedy to wieża straciła swój szczyt – dziś jest tej samej wysokości co dobudowany do niej pałac.

Po krótkim przystanku na szczycie bastionu i podziwianiu panoramy miasta (szczególnie panoramy dzielnicy Villanova, gdzie przy okazji wyszukiwaliśmy sobie miejsca do zobaczenia – niedługo zejdziemy w dół z powrotem do tej właśnie dzielnicy), idziemy w górę wzdłuż dawnych murów zamkowych – zwiedzimy teraz to, co znajduje się w obrębie dawnego Castello.

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Wąska, stara uliczka doprowadza nas do centralnego placu Castello – Piazza Palazzo, czyli Placu Pałacowego. To bardzo ważny miejski plac, otoczony przez równie ważne zabudowania. Znajdują się tu: dawny ratusz miejski, katedra miejska, Pałac Królewski i Pałac Arcybiskupa. Zacznijmy od ratusza.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Ratusz miejski już oglądaliśmy, przy okazji spaceru po nadmorskiej Via Roma. To był aktualny ratusz, działający od 1907 r. Do 1906 r. ratusz miejski znajdował się właśnie na Piazza Palazzo. Sam budynek datowany jest aż na XIII w. i pochodzi jeszcze z czasów panowania Pizańczyków – już wtedy był on siedzibą władz. Nad wejściem znajduje się marmurowa tablica, upamiętniająca wizytę tutaj króla Karola V w 1535 r., w drodze na wojnę z piratami, najeżdżającymi wybrzeża wyspy. Budynek ratusza został całkowicie przebudowany za czasów królestwa Piemontu i Sardynii i obecna jego bryła pochodzi z XVIII w.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Czas na główną miejską świątynię – katedrę św.Marii, wybudowaną w XIII w. także przez Pizańczyków. Funkcję katedry spełnia od 1258 r. Przeszła kilka renowacji i rozbudów, m.in. w XVII w. dobudowano kryptę, w której złożono relikwie wczesnochrześcijańskich męczenników, odnalezione w okolicy kościoła św.Lucyfera (pisaliśmy o nich przy okazji oglądania kościoła). Oryginalna pozostała dzwonnica.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Najbardziej ciekawe w katedrze są zdecydowanie wnętrze. Najważniejszym historycznie elementem są dwie części ambony, wykonanej w 1162 r. na potrzeby katedry w Pizie. W 1312 r. ambona (wtedy jeszcze w całości) została przetransportowana do Cagliari i osadzona w prawej nawie. Podczas remontu w 1669 r. ambonę podzielono na dwie części i przestawiono pod wejście do katedry. Pierwotnie całość wspierała się na siedmiu kolumnach, podstawami czterech z nich były marmurowe lwy – dziś „pilnujące” głównego ołtarza.

W bocznych nawach znajdują się po trzy kaplice, każda ze swoją historią. Po prawej stronie znajdziemy kaplicę św.Cecylii, kaplicę Matki Bożej św.Euzebiusza (zawierającą jedną z trzech kopii statuy Czarnej Madonny, którą św.Euzebiusz sprowadził z wygnania do Palestyny w 362 r.) oraz kaplicę św.Michała (święty Michał oraz zbuntowane anioły – XVIII w.). Lewa strona to Baptysterium (oryginalnie z XVII w., pozostała z tego okresu duża marmurowa czara, przebudowane w 1824 r.), kaplica św.Barbary (XVIII w.) i kaplica Matki Bożej Miłosierdzia (także XVIII w.).

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Z przodu znajdziemy m.in. imponujący ołtarz św.Izydora (1683 r.) oraz mauzoleum króla Sycylii, Marcina I (żył w XIV / XV w.), który zmarł w 1409 r. podczas podboju Sardynii. Król słynął z okrucieństwa, a mauzoleum dobudowano mu w 1680 r. Główny ołtarz zachował się oryginalny (XIII w.), choć przerabiano go stopniowo na przestrzeni wieków. Jest on nieco podniesiony względem reszty świątyni, a to w celu „zmieszczenia” pod nim najbardziej ciekawej części, czyli Sanktuarium Męczenników, wykutego pod spodem w skale.

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Do krypty schodzi się w dół schodami, wstęp jest bezpłatny. Sanktuarium zawiera szczątki domniemanych chrześcijańskich męczenników, przeniesione z odnalezionego obok zwiedzanych przez nas wcześniej kościoła św.Lucyfera i bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova. Autentyczność relikwii nie jest do dziś potwierdzona. Pierwsze, co możemy zobaczyć po wejściu do sanktuarium, to grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel, pomysłodawcy krypty z XVII w. Nad sarkofagiem znajduje się XVII-wieczny obraz, przestawiający biskupa i męczenników.

Sanktuarium zawiera trzy pomieszczenia. Sala główna to 66 nisz z relikwiami oraz ołtarz, pochodzący z czasów utworzenia krypty i poświęcony właśnie przez biskupa d’Esquivela. Nad wejściami do bocznych kaplic znajdują się tablice, upamiętniające wypowiedzi papieża Pawła V i króla Hiszpanii Filipa III na temat odkrycia relikwii.

Kaplica św.Saturnina zawiera 33 nisze z relikwiami. Została dobudowana jakieś 2 lata później do pomieszczenia głównego. Saturnin jest dziś patronem Cagliari. W kaplicy znajduje się rzymski sarkofag z II w., odnaleziony w pobliżu bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova, a w jego wnętrzu znajdują się relikwie świętego.

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Drugim bocznym pomieszczeniem jest kaplica św.Lucyfera, poświęcona miejscowemu biskupowi z IV w. n.e. Zawiera ona 80 nisz z relikwiami męczenników oraz ołtarz, pod którym znajdują się szczątki biskupa, odnalezione w 1623 r. Nad ołtarzem znajduje się pomnik świętego. Od wewnątrz nad drzwiami wejściowymi do kaplicy znajduje się wmurowany oryginalny napis, znaleziony na oryginalnym grobowcu św.Lucyfera. W kaplicy znajduje się także mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej, księżniczki Sardynii i Piemontu, żony króla Francji, Ludwika XVIII. Nie doczekała ona jednak oficjalnej koronacji męża na króla (1814 r.) – zmarła w 1810 r. na wygnaniu podczas Rewolucji Francuskiej.

Cagliari, kościół Santa Lucia

Cagliari, kościół Santa Lucia

Wychodzimy z katedry na Piazza Palazzo. Przed katedrą możemy jeszcze zobaczyć wykonany z brązu pomnik św.Franciszka z Asyżu, patrona całych Włoch. Czas na Pałac Królewski, wybudowany już w czasach Pizańskich, w XIII w. Nazwa jest nieco myląca – rezydencją królewską budynek był na krótko i bardzo dawno – zaraz po nastaniu władzy Aragońskiej mieściła się tu siedziba królestwa Aragonii. Później, i za czasów hiszpańskich, i sabaudzkich, siedzibę miał tutaj wicekról. Na krótko, w latach 1799 – 1815 znów powrócił tutaj król, gdy wojska napoleońskie zaatakowały Piemont. Później stał się siedzibą władz prowincji.

Opuszczamy plac Piazza Palazzo, udając się nadal na północ, wewnątrz dawnych zabudowań zamkowych w dzielnicy Castello. Mijamy placyk Piazza dell’Indipendenza – ważny jedynie z jednego powodu – jest tu winda dla chcących zjechać w dół, z poziomu murów zamkowych do dzielnicy Villanova. Ale my idziemy dalej, docierając do kolejnej świątyni – kościoła Santa Lucia, wybudowanego w XVI w. dla sióstr Klarysek. Kościół jest zamknięty, mijamy go więc bez żalu.

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Dochodzimy w końcu do kresu dawnego zamku Pizańczyków, oznaczonego przez najstarszą zachowaną wieżę obronną – wieżę San Pancrazio, wybudowaną w 1306 r. Nazwa pochodzi od pobliskiego kościoła – dziś pod wezwaniem Viale Buon Cammino – który kiedyś był pod wezwaniem San Pancrazio właśnie. Jest najwyższą z wież obronnych Cagliari (36 m) i najwyżej położoną. W XVII w. przekształcono ją w więzienie, podobnie jak odwiedzaną przez nas wcześniej „Wieżę Słonia”.

Wychodzimy na Piazza Arsenale, plac zamykający obszar dawnego zamku. Tu znajduje się Muzeum Archeologiczne. Znajduje się ono w pomieszczeniach dawnego więzienia kobiecego, a pierwsze zbiory pochodziły z kolekcji króla Karola Feliksa. Jedną z najważniejszych ekspozycji jest rekonstrukcja tofetów z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Muzeum jednak odpuszczamy. Znacznie bardziej interesuje nas tabliczka z dobrze widocznym nazwiskiem „Michele Cervantes” – okazuje się, że w 1573 r. był na zamku Miguel de Cervantes, autor słynnego „Don Kichota”, w czasach gdy odbywał służbę wojskową na dworze hiszpańskim i uczestniczył w ekspedycji króla przeciwko piratom z Tunisu. Ostatnim ważnym zamkowym elementem jest brama Porta Arsenale, wybudowana w 1825 r., wzorowana na słynnej bramie na placu Piazza del Popolo w Rzymie – widzieliśmy ją dwa miesiące później podczas weekendu, spędzanego we włoskiej stolicy.

Wychodzimy ostatnią bramą miejską, jako widzieliśmy w Castello – klasycystyczną Porta Cristina, wybudowaną w 1825 r. na wzór rzymskiej Porta Pia, dzieła Michała Anioła. Nazwa bramy Porta Christina pochodzi od imienia Marii Christiny, żony ówczesnego króla Sardynii, Karola Feliksa. Po wyjściu z terenu zamku, już na zewnętrznych murach, znaleźć można napisaną po łacinie tablicę ku czci innego króla Sardynii, Wiktora Amadeusza, który wg tekstu na tablicy, istotnie przyczynił się do rozbudowy miejskich murów w 1728 r.

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Jesteśmy w miejscu, w którym zaczynaliśmy nasze zwiedzanie Cagliari, przed wejściem do parku „Giardini Pubblici”. Zatoczyliśmy potężne koło, zwiedzając atrakcje dzielnic Stampace, Marina, Castello i częściowo Villanova. Ale to jeszcze nie koniec – teraz dokończymy zwiedzanie tej ostatniej dzielnicy, w części rozciągającej się w dole, wzdłuż obwarowań zamkowych. Ulicą Via Regina Elena schodzimy w dół, całą długością zamkowych murów, niemal aż do samego Placu Konstytucji i bastionu św.Remigiusza. „Niemal”, bo tuż przed nimi odbijamy w lewo, w stronę Piazza San Giacomo.

Przy malowniczym Piazza San Giacomo znajdują się dwie, sąsiadujące ze sobą, świątynie. Najpierw mały, nieco niepozorny kościółek Świętego Krzyża, wybudowany w 1667 r. dla założonego sporo wcześniej (1616 r.) Bractwa kościelnego. Budynek nie służył od początku jako świątynia, a jako sala spotkań bractwa. Msze święte zaczęto tu odprawiać w 1683 r. Nietypowe są dwa równoprawne, sąsiadujące ze sobą wejścia do kościoła. Wnętrz nie widzieliśmy, ale godny uwagi jest ponoć wspaniały ołtarz ze złoconego drewna. Statuetki umieszczone w kaplicach wykorzystywane są podczas Wielkiego Tygodnia, na potrzeby procesji wtedy się odbywających. Tylko wtedy uaktywnia się jeszcze Bractwo Świętego Krzyża, które formalnie zakończyło swoją działalność w XIX w.

Nieco dalej na placu San Giacomo stoi kościół, od którego wzięła się nazwa placu – kościół San Giacomo (Świętego Jakuba). Jest on kościołem parafialnym dzielnicy Villanova. Nie wiadomo dokładnie, kiedy został zbudowany – pierwsza historyczna wzmianka o świątyni pochodzi z 1346 r. – kościół jest więc jednym z najstarszych w Cagliari. 100 lat później dobudowano do kościoła okazałą dzwonnicę, a w 1630 r. podniesiono mu rangę do statusu kolegiaty. Obecna przednia fasada pochodzi z przebudowy w XIX w. Ołtarz i organy kościelne pochodzą z XVIII w., ale wnętrza zawierają także elementy nawet z XV w.

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Generalnie ta część dzielnicy Villanova była tą, która najbardziej nam się podobała w całym Cagliari. Wąskie brukowane uliczki, niska kamieniczna zabudowa, kolorowe fasady, dużo zieleni i brak turystów. Totalna sielanka i spokój w niezwykle malowniczej scenerii. I mieszkańcy, którzy widząc ludzi z aparatami, sami pokazywali nam, gdzie iść, gdzie znajduje się coś wartego uwagi – głównie kierowali nas do kolejnych świątyń. Jeśli będziecie w Cagliari – tu uciekniecie od tłumów turystów i gwaru restauracji w centrum, a atrakcji też Wam nie zabraknie.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Idziemy na północ, w głąb labiryntu wąskich uliczek. Odbijamy nieco w lewo, bo tam widzieliśmy z góry, z bastionu św.Remigiusza, kolejną wieżę kościelną. Tak trafiamy do kościoła San Giovanni (Świętego Jana) – znów nie jest znana data jego budowy. Po raz pierwszy jest wzmiankowany w 1550 r., ale przechodząca przed nim ulica św.Jana (która zapewne wzięła swą nazwę od świątyni właśnie) istnieje już od 1415 r. – stąd zakłada się, że właśnie ta druga data jest rokiem budowy kościoła św.Jana.

Fasada kościoła jest nowa, pochodzi z XX w., ale wnętrza kryją rzeźby i statuetki, pochodzące z XVII w. – są używane w procesji w Wielki Piątek, kierującej się do katedry. Organy kościelne pochodzą z połowy XVIII w. Ten kościółek zastaliśmy otwarty i pusty, mogliśmy więc go spokojnie obfotografować.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Wracamy na ulicę San Domenico, która doprowadzi nas najpierw do cichego, zielonego placyku, a za nim do siedziby klasztoru Dominikanów, ufundowanej w 1254 r. dla sprowadzającego się do miasta zakonu. Budowa dwóch ostatnich skrzydeł zakończyła się w końcówce XV w. – klasztor ma kształt kwadratu z wewnętrznym ogrodem i studnią pośrodku. Obok klasztoru, w XIII w. został także wybudowany kościół św.Dominika, przebudowany potem w XVI w. Niestety został on całkowicie zniszczony w trakcie bombardowań miasta w 1943 r. Został wybudowany niemal od podstaw (pozostała niewielka część fundamentów oraz podziemna krypta) w 1954 r.

Cagliari, kościół św.Dominika

Cagliari, kościół św.Dominika

Nieco dalej, przy Via Bosa, znajduje się kolejny kościółek – San Vincenzo de Paoli (św.Wincentego a Paulo, żyjącego w XVI / XVII w. założyciela zakonu Szarytek i pioniera misjonarstwa). Tu jednak nie ma elementów zabytku – świątynia wzniesiona została w 1951 r. na miejscu zbombardowanej w 1943 r. kaplicy misyjnej z 1915 r.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Wracamy z powrotem pod kościół św.Dominika i ulicą San Giacomo dochodzimy do… kolejnego kościoła – tym razem jest to kościół San Cesello. Kim był św.Cesello (nie wiemy jak tłumaczy się to imię) ? Kościół wybudowano w 1702 r. dla zgromadzenia miejscowych bednarzy, w miejscu, w którym wg lokalnej tradycji zamęczono w IV w. rzymskiego żołnierza Lussorio, który po przejściu na chrześcijaństwo odmówił wyrzeczenia się swojej nowej religii. Zamęczono go wraz z dwójką dzieci – o imionach Camerino i Cesello.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Od kościoła San Cesello idziemy prostą ulicą San Giovanni, zbliżając się powoli do końca naszego zwiedzania Cagliari – jesteśmy coraz bliżej parkingu, na którym ponad 7 godzin wcześniej zostawiliśmy nasz samochód. Zanim jednak odjedziemy z historycznego centrum Cagliari do naszego apartamentu na obrzeżach miasta, przy ulicy San Giovanni odwiedzimy jeszcze jedną świątynię – kościół San Mauro, należącego do „stacjonujących” w sąsiadującym z nim klasztorze Franciszkanów.

Cagliari, kościół San Mauro

Cagliari, kościół San Mauro

I kościół i klasztor wybudowane zostały w 1646 r., a nazwę kościół zawdzięcza imieniu jednego z męczenników, którego relikwie odkryto w okolicach bazyliki św.Saturnina – św.Mauro. Kaplice kościelne zawierają cenne rzeźby z XVIII w., a w jednej z nich znajdują się relikwie (kości łopatki) św.Salwatora z Horty.

Tu kończy się nasze całodniowe zwiedzanie Cagliari. To było jedyne miasto na Sardynii, na którego zwiedzaniu spędziliśmy caluśki dzień. Cagliari oferuje miłośnikom historii naprawdę niezłą ilość atrakcji. Choć przez te 7 godzin zaliczyliśmy pełną listę atrakcji dzielnic Stampace, Marina, Castello i Villanova z naszej mapy miasta, którą otrzymaliśmy od gospodyni z apartamentu, to na pewno w pozostałych regionach Cagliari znaleźlibyśmy jeszcze sporo do zobaczenia.

My ograniczyliśmy się do czterech dzielnic, stanowiących historyczne centrum Cagliari. Dzięki temu otrzymujecie niniejszym niemal kompletny przewodnik po atrakcjach najstarszej części stolicy Sardynii. A kolejnego dnia zaczynamy wracać na północ Sardynii, pozostały nam już tylko dwa dni pobytu na wyspie. Ale zanim pojedziemy na północ, w kierunku Olbii, to zjedziemy jeszcze nieco na południe od Cagliari – do jednego z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Sardynii – starożytnego miasta Nora.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Castello oraz Villanova w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.2

Październikową podróż na słoneczną Sardynię rozpoczęliśmy w deszczowym Berlinie. To już trzecia nasza wizyta w niemieckiej stolicy, tym razem bardzo tematyczna. Kilka godzin w oczekiwaniu na samolot spędziliśmy tropiąc pozostałości Muru Berlińskiego w mieście.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.1). Kontynuujemy nasz spacer wzdłuż resztek i pamiątek po Murze Berlińskim w stolicy Niemiec.

Dochodzimy do skrzyżowania Zimmerstrasse i Friedrichstrasse i najsłynniejszego chyba elementu dawnego Muru Berlińskiego – to oczywiście Checkpoint Charlie, kiedyś jedno z nielicznych czynnych przejść granicznych pomiędzy obiema częściami Berlina. Od strony wschodniej dostępne wyłącznie dla nie-berlińczyków – turystów i dyplomatów. Po stronie zachodniej praktycznie bez kontroli dokumentów. Checkpoint Charlie stał się słynny krótko po budowie muru – gdy wschodni strażnicy zawrócili z przejścia amerykańskiego dyplomatę, udającego się do opery po wschodniej stronie, który odmówił wylegitymowania się Niemcom (prawo kontroli mieli wyłącznie żołnierze radzieccy). W odpowiedzi najpierw Amerykanie, a potem ZSRR wysłały na obie strony przejścia swoje czołgi, stojące przez kilkanaście godzin z zapalonymi silnikami, z rozkazem strzelania w wypadku ataku przeciwnika. Na drugi dzień, 28 października 1961 r., w wyniku mediacji samego Kennedy’ego, kryzys został zażegnany, a zachodni oficjele mogli bez przeszkód przechodzić do opery czy teatru na wschodnią stronę.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Berlin, pozostałości Muru Berlińskiego (trasa z 9.10.2014)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Berlin, wieża dowodzenia: 52.495911, 13.450956
Berlin, tablica z ofiarami utonięć na Sprewie: 52.501600, 13.443993
Berlin, kamienny obelisk ku czci \'Nieznanych Uciekinierów\': 52.501502, 13.444283
Berlin, most Oberbaumbrücke: 52.501855, 13.445978
Berlin, East Side Gallery: 52.505199, 13.440056
Berlin, most Schillingbrücke: 52.509195, 13.429284
Berlin, dom przy Sebastianstrasse: 52.504617, 13.412772
Berlin, pomnik przy siedzibie Axel Springer: 52.508020, 13.398685
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Reinholda Huhna: 52.508020, 13.395456
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Petera Fechtera: 52.507902, 13.393536
Berlin, Checkpoint Charlie: 52.507576, 13.390403
Berlin, muzeum przy Checkpoincie Charlie: 52.507106, 13.390682
Berlin, \'Topografia Terroru\': 52.506688, 13.383708
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Stresemannstrasse: 52.508163, 13.377990
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Erna-Berger-Strasse: 52.508382, 13.379427
Berlin, wieża strażnicza: 52.508634, 13.379921
Berlin, pozostałości muru przy Leipziger Platz: 52.509208, 13.378569
Berlin, pozostałości muru przy Potsdamer Platz: 52.509783, 13.376327
Berlin, trójkąt Lenne: 52.510906, 13.374009
Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich: 52.516586, 13.371971
Berlin, Brama Brandenburska: 52.516299, 13.378000
Berlin, białe krzyże (krzyż Heinza Sokolowskiego): 52.517657, 13.376584
Berlin, białe krzyże przy Reichstagu: 52.519733, 13.376670

 

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Dziś Checkpoint Charlie jest punktem obowiązkowym na trasie każdego turysty w Berlinie. Amerykańscy żołnierze opuścili go w 1991 r., ale do dziś stoi symboliczna budka strażnicza, przy której można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Atrakcją jest też tablica z wizerunkami żołnierzy: amerykańskiego i radzieckiego. Obok dawnego przejścia granicznego znajduje się dziś Muzeum Muru Berlińskiego. Jako że w tym roku przypada 25 rocznica upadku Muru Berlińskiego, w Berlinie mają miejsce różnego rodzaju wydarzenia z tym związane – przy checkpoincie trafiliśmy na okazjonalną wystawę, poświęconą jego historii. Niedaleko trafiliśmy też wreszcie na namacalny ślad po murze – dwa rzędy brukowej kostki idące wzdłuż położenia dawnego muru. I tabliczki upamiętniające jego istnienie.

Nadal idziemy ulicą Zimmerstrasse wzdłuż położenia muru. Mijamy atrakcję dla tych, co chcą przynajmniej oczyma posmakować tamtych czasów – „Trabi World”, czyli „świat Trabanta”. Niemal po drugiej stronie ulicy znajduje się „Topografia Terroru”, muzeum wybudowane w miejscu, gdzie w czasach hitlerowskiej Rzeszy znajdowała się centrala niemieckiej maszyny terroru – główne siedziby Gestapo, SS, SD oraz Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. Urządzono tu wystawy, poświęcone historii tego miejsca, a my dodatkowo trafiliśmy na zewnętrzną wystawę, poświęconą Powstaniu Warszawskiemu i Warszawie z tych czasów. Miło było patrzeć na duże zainteresowanie wystawą i tłumy czytające o bohaterstwie warszawskich powstańców. Można było także obejrzeć głośny u nas trójwymiarowy film „Miasto Ruin”.

Ale „Topografia Terroru” jest także ważna z punktu widzenia poszukiwania pozostałości Muru Berlińskiego. Ogrodzeniem muzeum od strony Zimmerstrasse jest bowiem najdłuższy zachowany do dziś odcinek tzw. muru zewnętrznego – tego widocznego dla mieszkańców Berlina Zachodniego (odcinek East Side Gallery jest dłuższy, ale był „murem wewnętrznym”).

Berlin, "Topografia Terroru"

Berlin, „Topografia Terroru”

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum „Topografii Terroru”

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum „Topografii Terroru”

Berlin, najdłuższy zachowany odcinek muru przy muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, najdłuższy zachowany odcinek muru przy muzeum „Topografii Terroru”

Skręcamy w Stresemannstrasse, gdzie znajdują się kolejne pozostałości muru, też, podobnie jak w East Side Gallery, pomalowane przez artystów, ale – ciekawostka – dziś znajdujące się wewnątrz stojącego tu budynku. Można je oglądać przez szybę od strony ulicy. Niewielkie pozostałości muru stoją też za rogiem, przy ulicy Erna-Berger-Strasse, na dziedzińcu z tyłu budynku.

Berlin, fragmenty muru wewnątrz budynku przy Stresemannstrasse

Berlin, fragmenty muru wewnątrz budynku przy Stresemannstrasse

Główną atrakcją tej ulicy, związaną z Murem Berlińskim jest jednak jedna z nielicznych ocalałych do dziś wież strażniczych. Jest to „stary” model wieży, budowany od 1969 r., z wąskim wejściem na górę i panoramicznym widokiem na teren dookoła. Wieża nie stoi w oryginalnym miejscu, ze względu na rozbudowę budynków w sąsiedztwie została przesunięta o ok.8 metrów ze swej pierwotnej lokalizacji.

Berlin, fragmenty muru przy Erna-Berger-Strasse

Berlin, fragmenty muru przy Erna-Berger-Strasse

Przejściem pod budynkiem obok wieży przechodzimy na Leipziger Platz, na którym – na trawniku na środku znajdziemy także element, pochodzący z muru, stojący w miejscu gdzie kiedyś on przebiegał, o czym świadczy wciąż symboliczna brukowana kostka. Na sąsiadującym Placu Poczdamskim (Potsdamer Platz) także znajdują się elementy Muru Berlińskiego.

Berlin, dawna wieża strażnicza przy  Erna-Berger-Strasse

Berlin, dawna wieża strażnicza przy Erna-Berger-Strasse

Z tyłu za Potsdamer Platz znajduje się niegdysiejszy „Trójkąt Lenne” – obszar o kształcie trójkąta pomiędzy ulicami Bellevuestrasse, Lennestrasse i Ebertstrasse. To właśnie wspominana na początku naszej opowieści o murze „eksklawa”, obszar należący do władz wschodnich, ale leżący na terenie Berlina Zachodniego i odcięty od strefy radzieckiej.

Berlin, fragmenty muru i oznaczenia jego przebiegu na Leipziger Platz

Berlin, fragmenty muru i oznaczenia jego przebiegu na Leipziger Platz

Teren przeszedł na zasadzie wymiany w ręce władz Berlina Zachodniego dopiero w lipcu 1988 r., na rok przed upadkiem muru. Kilka miesięcy wcześniej miało tu miejsce głośne wydarzenie – kilkaset ludzi protestowało przeciwko planom budowy drogi przez teren trójkąta, jeszcze gdy formalnie należał on do NRD (maj 1988 r.) – władze Berlina Zachodniego nie mogły interweniować, a władze NRD nie były zainteresowane jakąkolwiek reakcją. Policja zachodnia wkroczyła tu dopiero w lipcu, a wtedy protestanci… uciekli do NRD, skacząc przez mur. Trochę później wrócili na zachodnią stronę legalnymi przejściami granicznymi.

Idziemy na północ, wkraczając w znany berliński park – Tiergarten. Powolutku zbliżamy się do Bramy Branderburskiej, ale zanim do niej dotrzemy, oglądniemy jeszcze okazały Pomnik Żołnierzy Radzieckich, upamiętniający 80.000 sowieckich żołnierzy, którzy zginęli podczas zdobywania Berlina. Pomnik, postawiony w 1945 r., nie jest specjalnie związany z historią Muru Berlińskiego, poza faktem, że pod pomnikiem (stojącym w strefie brytyjskiej) pełniła wartę radziecka kompania wojskowa, przepuszczana tu przez władze alianckie. Pomnik zdobią haubice i czołgi T-34, biorące udział w zdobywaniu niemieckiej stolicy, a z tyłu zanim znajdują się groby kilku tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej.

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, dawna eksklawa "Trójkąt Lenne"

Berlin, dawna eksklawa „Trójkąt Lenne”

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Teraz już idziemy szeroką ulicą 17 czerwca do samej Bramy Branderburskiej. Ta wybudowana w 1791 r. monumentalna budowla, dziś symbol Berlina, prowadziła do promenady Unter der Linden i siedziby monarchów pruskich. W czasach zimnej wojny stała się symbolem podziału Berlina, stając się częścią Muru Berlińskiego. Była w tamtych czasach miejscem znaczących wystąpień politycznych – to tutaj przemawiał m.in. Ronald Reagan (12 czerwca 1987 r.), kierując w obecności Helmuta Kohla słynne słowa w kierunku ówczesnego przywódcy ZSRR: „General Secretary Gorbachev, if you seek peace, if you seek prosperity for the Soviet Union and Eastern Europe, if you seek liberalization: Come here to this gate! Mr. Gorbachev, open this gate! Mr. Gorbachev, tear down this wall!” – ostatnie słowa uznawane są za najważniejsze w karierze byłego prezydenta USA do dziś.

Mur przebiegał przez znajdujący się tuż przed Bramą Branderburską, Pariser Platz, jego przebieg nadal znaczy symboliczna brukowana kostka. Mur w tym miejscu był wyjątkowo dobrze ufortyfikowany, gdyż miał za zadanie służyć także jako zapora przeciwczołgowa w przypadku ewentualnej „agresji” zachodu.

Spod Bramy Brandenburskiej idziemy w kierunku budynku Reichstagu. Ale zanim do niego dojdziemy, mijamy jeszcze „białe krzyże” przy skrzyżowaniu z ulicą Scheidemannstrasse. Krzyże upamiętniają ofiary Muru Berlińskiego. Wśród nich wybija się duży drewniany krzyż, poświęcony pamięci Heinza Sokolowskiego. Sokolowski był żołnierzem Wehrmachtu podczas II wojny światowej, kiedy to dostał się do radzieckiej niewoli. Po powrocie osiedlił się w sowieckiej strefie okupacyjnej. Ożenił się, rozwiódł, pracował dla wspierającej sowietów gazety. Nie wiadomo dlaczego został aresztowany w 1953 r. pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Zachodu.

Berlin, Brama Brandenburska

Berlin, Brama Brandenburska

Berlin, oznaczenia przebiegu muru przy Bramie Brandenburskiej

Berlin, oznaczenia przebiegu muru przy Bramie Brandenburskiej

Berlin, białe krzyże (z przodu krzyż Heinza Sokolowskiego) między Bramą Brandenburską a Reichstagiem

Berlin, białe krzyże (z przodu krzyż Heinza Sokolowskiego) między Bramą Brandenburską a Reichstagiem

Skazany początkowo na 20 lat więzienia, potem z karą zredukowaną do 10 lat wylądował w rosyjskim obozie. Został deportowany z powrotem do Niemiec Wschodnich trzy lata później, gdzie kolejne 7 lat odsiedział w miejscowych więzieniach jako więzień polityczny z etykietką „nie podlegający amnestii”. Po wyjściu zza krat w 1963 r. nie pozwolono mu opuścić wschodnich Niemiec, miał też kłopoty w pracy (operator dźwigu) i ponowne kłopoty ze służbą bezpieczeństwa Stasi. Rozpoczął więc przygotowania do ucieczki, którą podjął o 5-tej rano 25 listopada 1965 r. Dostrzeżony przez strażników, nie zareagował na strzały ostrzegawcze. Już na szczycie muru został postrzelony w brzuch i zmarł w drodze do szpitala. Miał 48 lat. Na wiosnę 1966 r. postawiono właśnie ten krzyż, upamiętniający jego podwójną martyrologię – jako więźnia politycznego i ofiarę próby ucieczki.

Wśród krzyży stojących pod płotem za krzyżem Sokolowskiego, zauważyć da się także jeden, odbiegający od innych – nie upamiętnia on ofiary Muru Berlińskiego, a ofiary robotniczego powstania w NRD z dnia 17 czerwca 1953 r., krwawo stłumionego przez Armię Czerwoną (kilkaset ofiar), pierwszego historycznie buntu w całym bloku wschodnim przeciw władzom komunistycznym.

Reichstag musimy obejść dookoła, ze względu na jakieś wydarzenie i odgrodzenie budynku przez policję. Reichstag w czasie zimnej wojny nie pełnił roli parlamentu – stał na terenie Berlina Zachodniego, a zachodni Niemcy swoją stolicę zorganizowali w spokojnym Bonn. Był za to budynek Reichstagu niemal otoczony przez zbudowany Mur Berliński. We wnętrzach budynku mieściło się muzeum Reichstagu, które było tym bardziej chętnie odwiedzane, że z budynku roztaczał się szeroki widok na strefę śmierci, Mur Berliński i to, co było za nim.

Tuż za budynkiem Reichstagu, nad samą rzeką Sprewą znajdują się kolejne białe krzyże. Stoi ich 7 – z obu stron mają w sumie wypisanych 13 nazwisk ofiar Muru. 14-te miejsce poświęcone jest wszystkim nieznanym ofiarom. Selekcja nazwisk wypisanych na tych krzyżach była szczególna – są tu m.in. pierwsza zastrzelona ofiara: Gunter Liftin (24 sierpnia 1961, lat 24) oraz ostatnia: Chris Gueffroy (5 luty 1989 r., lat 21). Choć przed Liftinem była wcześniejsza ofiara – kobieta, która zginęła skacząc z okna na zachodnią stronę muru. Była też ofiara późniejsza po Gueffroy’u – mężczyzna który zginął w wyniku upadku balonu, którym uciekał. Ale Liftin i Gueffroy byli pierwszą i ostatnią ofiarą zastrzeloną przez strażników.

Berlin, Reichstag

Berlin, Reichstag

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Wśród wymienionych tutaj na krzyżach jest też Marienetta Jirkovsky (22 listopada 1980, lat 18), najmłodsza kobieta, zastrzelona przy próbie przekraczania muru. Są też opisani przez nas wcześniej: Udo Dullick, Werner Probst i Heinz Sokolowski. Krzyże stoją w tym miejscu od 2003 r.

I w tym miejscu… kończy się nasz berliński szlak śladami Muru Berlińskiego. Muru, który na długie lata podzielił wielkie miasto, rozdzielił naród, rodziny, znajomych. Który podzielił całą Europę na dwie, jakże różne części, o jakże różnych losach. Musieliśmy zakończyć trasę, choć przeszliśmy zaledwie jakieś 2/3 tego, co sobie zaplanowaliśmy. Trochę „odpadały” nam już nogi (zaliczony odcinek zajął nam 5 godzin), a poza tym zbliżał się czas, kiedy należało wrócić na lotnisko.

Pozostało więc odjechać ze stacji Friedrichstrasse w kierunku Schoenefeld, odebrać walizki z przechowalni i udać się do kontroli bezpieczeństwa. Wieczorny lot linii EasyJet zabrał nas na Sardynię, do położonej na północy wyspy Olbii… W kolejnym wpisie będzie już relacja z podróży wzdłuż Szmaragdowego Wybrzeża na Sardynii.

Pełna galeria zdjęć ze szlaku śladami Muru Berlińskiego znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

0

Autor:

Kategorie: Berlin, Niemcy, Rok 2014, Sardynia 2014

Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.1

Październikową podróż na słoneczną Sardynię rozpoczęliśmy w deszczowym Berlinie. To już trzecia nasza wizyta w niemieckiej stolicy, tym razem bardzo tematyczna. Kilka godzin w oczekiwaniu na samolot spędziliśmy tropiąc pozostałości Muru Berlińskiego w mieście.

Sardynia 2014. Berlin był jednym (w zasadzie pierwszym) z naszych przystanków na trasie wakacyjnego Tour de Europe 2012 do hiszpańskiej Javei – wtedy zwiedzaliśmy największe atrakcje centrum miasta. Był też początkiem i końcem (ze względu na wylot i powrót) naszej podróży po tureckim Kurdystanie w lutym 2014 r. – zdążyliśmy zobaczyć pałac Charlottenburg i galerię East Side, najbardziej znaną pozostałość Muru Berlińskiego. Mniej więcej wtedy wpadł nam pomysł przemaszerowania śladami większej części muru. Okazja nadarzyła się przy okazji wylotu na Sardynię – od przyjazdu Polskim Busem do Berlina do momentu odlotu na Sardynię mieliśmy wszak jakieś 8 godzin.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Berlin, pozostałości Muru Berlińskiego (trasa z 9.10.2014)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Berlin, wieża dowodzenia: 52.495911, 13.450956
Berlin, tablica z ofiarami utonięć na Sprewie: 52.501600, 13.443993
Berlin, kamienny obelisk ku czci \'Nieznanych Uciekinierów\': 52.501502, 13.444283
Berlin, most Oberbaumbrücke: 52.501855, 13.445978
Berlin, East Side Gallery: 52.505199, 13.440056
Berlin, most Schillingbrücke: 52.509195, 13.429284
Berlin, dom przy Sebastianstrasse: 52.504617, 13.412772
Berlin, pomnik przy siedzibie Axel Springer: 52.508020, 13.398685
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Reinholda Huhna: 52.508020, 13.395456
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Petera Fechtera: 52.507902, 13.393536
Berlin, Checkpoint Charlie: 52.507576, 13.390403
Berlin, muzeum przy Checkpoincie Charlie: 52.507106, 13.390682
Berlin, \'Topografia Terroru\': 52.506688, 13.383708
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Stresemannstrasse: 52.508163, 13.377990
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Erna-Berger-Strasse: 52.508382, 13.379427
Berlin, wieża strażnicza: 52.508634, 13.379921
Berlin, pozostałości muru przy Leipziger Platz: 52.509208, 13.378569
Berlin, pozostałości muru przy Potsdamer Platz: 52.509783, 13.376327
Berlin, trójkąt Lenne: 52.510906, 13.374009
Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich: 52.516586, 13.371971
Berlin, Brama Brandenburska: 52.516299, 13.378000
Berlin, białe krzyże (krzyż Heinza Sokolowskiego): 52.517657, 13.376584
Berlin, białe krzyże przy Reichstagu: 52.519733, 13.376670

 

Berlin, wieża dowodzenia przy Alei Puszkina

Berlin, wieża dowodzenia przy Alei Puszkina

Szybkie śniadanie na lotnisku Schoenefeld, w przechowalni zostawiamy bagaże (6 EUR / doba za schowek, do którego weszły wszystkie cztery nasze walizki z bagażem podręcznym), w automacie – „gadającym” także po polsku – kupujemy grupowy, całodzienny bilet na komunikację miejską (16,70 EUR za dzień – może na nim jeździć do 5 osób w strefach ABC, czyli także z / na lotnisko – dla porównania taki sam bilet dla jednej osoby dorosłej kosztuje 7,20 EUR, dla dziecka 5,30 EUR) i wsiadamy w S-Bahn. Celem jest stacja Treptower Park, od której zaczynamy naszą trasę szlakiem dawnego Muru Berlińskiego.

Na Treptower Park jesteśmy ok.9:30 rano – czas zacząć poszukiwanie. Oczywiście nie idziemy w ciemno. W ramach wcześniejszych merytorycznych przygotowań znaleźliśmy w sieci kilka mapek, prowadzących śladami muru – zrobiliśmy z tego własną wersję i tak „uzbrojeni” ruszyliśmy na długi spacer. Dziś pierwszy raz pokażemy Wam, jak wyglądają u nas takie notatki przed wyruszeniem w trasę – poniżej macie w oryginale materiał, który przygotowaliśmy na zwiedzanie Berlina.

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, tablica upamiętniająca ofiary (także dzieci) wodnej granicy na Sprewie przy moście Oberbaumbrücke

Berlin, tablica upamiętniająca ofiary (także dzieci) wodnej granicy na Sprewie przy moście Oberbaumbrücke

Skąd wziął się mur w Berlinie ? Wiadomo – po przegranej przez Niemcy wojnie, stolicę podzielono na cztery strefy okupacyjne – trzy alianckie i jedną radziecką. Władze radzieckie szybko wprowadziły ograniczenia w poruszaniu się pomiędzy strefami alianckimi a swoją, ale wciąż można było przechodzić pomiędzy nimi na zasadzie tzw. „małego ruchu przygranicznego”, np. do pracy czy do rodzin po drugiej stronie. Ale szybko okazało się, że dramatycznie rośnie różnica w poziomie życia.

Berlin, kamienny obelisk poświęcony "nieznanym uciekinierom" przy moście Oberbaumbrücke

Berlin, kamienny obelisk poświęcony „nieznanym uciekinierom” przy moście Oberbaumbrücke

Solą w oku władz komunistycznych była masowa emigracja obywateli NRD na tereny utrzymywane pod kontrolą aliantów, a także osoby ze wschodniej części, pracujące i zarabiające w zachodniej (marka zachodnia była kilkukrotnie więcej warta), ale płacące za utrzymanie na wschodzie Berlina wg cen wschodnich oraz obywatele zachodniego Berlina, zaopatrujący się we wschodniej części ze względu na relatywnie dużo niższe ceny we wschodnich markach. Jednym zdaniem – komunistom ubywało obywateli, a przybywało „spekulantów”, wykupujących resztki dobrej jakości produktów na wschodzie miasta. Szacuje się, że do momentu budowy muru, z NRD wyjechało na zachód ponad 2,5 mln osób.

Budowę przygotowywano w tajemnicy, choć już wcześniej miasto podzielono systemem płotów i stref bezpieczeństwa. 13 sierpnia 1961 r. nad ranem radzieckie wojsko podeszło pod wszystkie strefy graniczne, blokując jednocześnie komunikację miejską, łączące obie strefy miasta. Część stacji metra zablokowano, tworząc z nich stacje-widma – pociągi nie zatrzymywały się na nich, uniemożliwiając przemieszczanie się pomiędzy strefami. Gdy granica strefy przebiegała przez zabudowania, zamurowywano w nich drzwi i okna, a docelowo takie domy burzono. Powstało też wiele tzw. eksklaw – wysepek należących do jednej ze stron, ale położonych na terenie drugiej. Pokażemy Wam jedną z takich „eksklaw” – trójkąt Lenne, podlegający władzom komunistycznym, ale położony na terenie Berlina Zachodniego i nie połączony bezpośrednio ze strefą wschodnią. Eksklawy te (w obie strony) zostały zlikwidowane dopiero tuż przed upadkiem muru, w 1988 r., dzięki porozumieniu o wymianie gruntów pomiędzy strefami Berlina.

Berlin, most Oberbaumbrücke, dawna granica pomiędzy wschodnim i zachodnim Berlinem

Berlin, most Oberbaumbrücke, dawna granica pomiędzy wschodnim i zachodnim Berlinem

Berlin, East Side Gallery widziana z drugiej strony Sprewy

Berlin, East Side Gallery widziana z drugiej strony Sprewy

W sumie mur miał długość ponad 155 km, na całej jego długości wybudowano ponad 300 wieżyczek strażniczych – straż graniczna miała pozwolenie na użyci broni w stosunku do ludzi, którzy próbowali granicę przekroczyć nielegalnie. Przy taki próbach zginęła masa ludzi – nie ma dokładnej statystyki – było ich być może nawet grubo ponad 200. Po stronie radzieckiej za murem znajdował się jeszcze pas bezpieczeństwa, miejscami szeroki nawet na kilkaset metrów. Na nim znajdowały się płoty, zasieki, zapory i mocne oświetlenie. Gdy mur prowadził przez tereny gęsto zabudowane, wprowadzano na terenie przygranicznym specjalną strefę i silniejsze kontrole osób tam przebywających, miejscami wybudowano też dodatkowy, wewnętrzny mur.

„Mur” działał nawet, gdy granica przebiegała na rzece Sprewie – stosowano specjalne podwodne zapory, uniemożliwiające przepłynięcie rzeki, która była częstym celem uciekinierów – podczas prób pokonania granicy wpław także ginęli ludzie. Pamiątki po nich także zaraz Wam pokażemy.

Mur Berliński upadł 9 listopada 1989 r. – od tego dnia obywatele wschodniej części miasta mogli bez przeszkód przechodzić do Berlina Zachodniego i z powrotem. Co ciekawe, w drugą stronę – obywatelom Berlina Zachodniego – przemieszczanie się umożliwiono dopiero przed samym Bożym Narodzeniem 1989 r. Muru wciąż pilnowano, ale nawet przekraczanie w miejscach niedozwolonych nie było już surowo karane. Ostatecznie straż graniczna przestała pilnować go w lipcu 1990 r. Chwilę wcześniej zaczęto go powoli rozbierać.

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Do dziś znaleźć można w Berlinie wiele fragmentów muru, kilka z nich o największej długości jest dobrze znana, reszta nieco zapomniana. Niektóre fragmenty znajdują się poza Niemcami, jako eksponaty w światowych muzeach. Kilka z nich znajduje się także w Polsce. Wróćmy więc do Berlina i znajdźmy w nim to, co z muru pozostało. Startujemy ze wspomnianej stacji S-Bahn – Treptower Park.

Pierwszym celem jest aleja Puszkina (Puschkinallee), przy której za skrzyżowaniem z Eichenstrasse znajdziemy pierwsze pamiątki po stojącym tu niegdyś murze. Nie udało się nam tego potwierdzić, ale prawdopodobnie ogrodzenie po prawej stronie, przed zabudowaniami przemysłowymi, są także resztkami muru. Na pewno zaś pozostałością po nim jest znajdująca się naprzeciwko, w parku Schlesischer Busch dawna wieża dowodzenia – było ich podobno 31 na całej długości muru. To tutaj najpierw docierały sygnały z systemów alarmowych i tutaj wydawano rozkazy żołnierzom straży granicznej, dotyczące reagowania na nie. Stanowiska dowodzenia były jedynym typem wieży strażniczej, wyposażonym w ogrzewanie i toalety.

Dłuższy spacer czeka nas teraz aż do XIX-wiecznego mostu Oberbaumbrücke, jednego z piękniejszych w Berlinie, niestety okrytego złą sławą w czasach Muru Berlińskiego. Most ten stanowił jedną z granic pomiędzy strefami, a rzeka Sprewa była jednym z celów uciekinierów ze wschodu. Jedną z pierwszych ofiar całego muru (wg dostępnej listy – siódmą z kolei) był Udo Dullick, 25-letni bezrobotny z Berlina Wschodniego, który 5 października 1961 r. spróbował przepłynąć Sprewę obok mostu. Pomimo ostrzału ze strony strażników nie został trafiony, ale z powodu utraty sił utonął, nim zdołał dopłynąć na zachodni brzeg. Został wyłowiony już martwy po zachodniej stronie. Rodzina po stronie wschodniej długo nie wiedziała, co się z nim stało, identyfikacji dokonał dopiero brat, żyjący w Szwajcarii. Podczas pogrzebu uciekiniera ksiądz miał zakaz mówienia o okolicznościach śmierci Udo.

Berlin, ewangelicki kościół św.Tomasza

Berlin, ewangelicki kościół św.Tomasza

Berlin, kościół św.Michała

Berlin, kościół św.Michała

Berlin, budynek przy Sebastianstrasse, miejsce gdzie kopano tunel pod Murem Berlińskim

Berlin, budynek przy Sebastianstrasse, miejsce gdzie kopano tunel pod Murem Berlińskim

Berlin, tablica przy Sebastianstrasse, upamiętniająca ofiary nieudanej ucieczki tunelem w 1962 r.

Berlin, tablica przy Sebastianstrasse, upamiętniająca ofiary nieudanej ucieczki tunelem w 1962 r.

Przy moście zginęło także w latach 70-tych XX wieku w różnych wypadkach pięcioro dzieci – nie uciekały, ale wpadały do wody, nie ratowane przez nikogo z obawy przed przekroczeniem granicy stref i ostrzałem ze strony wschodniej. Dopiero w 1975 r. obie strony uregulowały zasady akcji ratowniczych na granicznej rzece. Obok mostu znajduje się tablica z listą ofiar, które zginęły tu w czasach istnienia muru. Znajdziecie tu także mały kamienny obelisk, ustawiony ku pamięci „nieznanych uciekinierów”.

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Już z tej strony Sprewy widać kolejną część pozostałości po Murze Berlińskim, tę chyba najsłynniejszą. Naprzeciwko, po drugiej stronie mostu znajduje się East Side Gallery – 1,3 km muru, wymalowanego (ponad 100 artystycznych obrazów) przez artystów z całego świata, ustawione jako pomnik wolności nad rzeką. Najsłynniejsze z nich to m.in. pocałunek Breżniewa i Honeckera. Czas galerii nie oszczędza, tak jak i wandale, na szczęście to miejsce pamięci jest czasem odnawiane i wciąż stanowi jedną z topowych atrakcji całego Berlina. East Side Gallery widzieliśmy już wcześniej, podczas powrotu z tureckiego Kurdystanu – ten odcinek byłego muru przeszliśmy więc stosunkowo szybko.

Mijamy East Side Gallery i kolejnym mostem – Schillingbrücke – wracamy na południową stronę Sprewy. Most ten jest zabytkiem – wybudowany został w 1870 r., jako jeden z dwóch mostów w całym Berlinie nie został zniszczony przez hitlerowców podczas obrony miasta, na czas istnienia Muru Berlińskiego został całkowicie zamknięty. Mimo to i w jego okolicy zdarzały się próby przedostania na zachód. 9 dni po tym, jak zginął Udo Dullick, koło mostu Schillingbrücke zastrzelono w wodach rzeki także 25-letniego Wernera Probsta. Półtora roku później podczas próby ucieczki utonął tu inny 20-latek.

Stąd czeka nas kilkudziesięciominutowy spacer do kolejnego miejsca, związanego z murem. Po drodze oglądamy XIX-wieczny ewangelicki kościół św.Tomasza z ogromną kopułą, jeden z największych ewangelickich kościołów na świecie. Kolejną atrakcją „przy okazji” jest jeden z najstarszych kościołów katolickich w Berlinie – kościół św.Michała z połowy XIX w., wzorowany ponoć na weneckim kościele San Giorgio Maggiore (oglądaliśmy go kilka lat wcześniej).

Kolejnym celem, związanym z historią Muru Berlińskiego, jest ulica Sebastianstrasse. Stoi tu tablica upamiętniająca wydarzenia z 1962 r., kiedy to dwaj mieszkańcy Berlina Zachodniego: Siegfried Notfke i Dieter Hoetger rozpoczęli przekopywanie tunelu z budynku przy tej ulicy, prowadzącego pod murem do budynków przy sąsiedniej ulicy – Heinrich-Heine-Strasse. Chcieli tym sposobem przeprowadzić na zachodnią stronę swoje rodziny ze wschodniej strefy. NRD-owskie służby bezpieczeństwa dowiedziały się jednak o bliżej nie sprecyzowanym tunelu w trakcie powstawania i wysłały na drugą stronę muru szpiega – pseudonim „Pankow” – jego siostra znała jedną z kobiet oczekujących na ucieczkę po wschodniej stronie.

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, cytat z Reagana pod siedzibą Axel Springer

Berlin, cytat z Reagana pod siedzibą Axel Springer

Człowiek ten znalazł wynajęty, nieczynny sklep w budynku przy Sebastianstrasse oraz ślady wykopów na jego podwórzu, po czym skierowano go do infiltracji grupy „uciekającej” po wschodniej stronie. Wynikiem tego uzbrojona milicja czekała aż dwaj zachodni pomocnicy dokończą kopanie tunelu. Gdy weszli oni do niego celem sfinalizowania ucieczki, po wschodniej stronie już czekała zbrojna grupa, która bez ostrzeżenia otworzyła ogień. Notfke i Hoetger zostali ciężko ranni, ranny w wyniku chaotycznej akcji został też sam „Pankow”. O ile jednak zdrajca został od razu przetransportowany do szpitala, o tyle obaj zachodni „kopacze” w ciężkim stanie byli od razu na miejscu przesłuchiwani. 22-letni Notfke zmarł w wyniku poniesionych obrażeń, Hoetger po wyzdrowieniu został skazany na 9 lat więzienia po wschodniej stronie. Jedenaście osób gotowych do ucieczki zostało aresztowanych, po wyłączeniu dzieci zostali skazani na więzienie (1 do 2 lat). Dla zachowania pozorów aresztowano też zdrajcę „Pankowa”.

Berlin, tablica upamiętniająca ucieczkę tunelem i śmierć strażnika, Reinholda Huhna

Berlin, tablica upamiętniająca ucieczkę tunelem i śmierć strażnika, Reinholda Huhna

I znów dłuższy spacer, tym razem wzdłuż Oranienstrasse, aż do skrzyżowania z Axel-Springer-Strasse. Stoi tu siedziba wydawnictwa Axel Springer, z którą także wiąże się historia muru. Malowany na złoto budynek wzniesiono w 1959 r. przy samej granicy radzieckiej strefy okupacyjnej Berlina – w 1961 r. pod oknami wydawnictwa wybudowano Mur Berliński. Rozświetlony wysoki budynek był dla mieszkańców wschodniego Berlina „latarnią zachodniego świata”, a sam właściciel, żyjący ideą zjednoczonego miasta, urządził sobie gabinet na najwyższym piętrze z widokiem na strefę śmierci dookoła muru.

W 2009 r., 50 lat po budowie biurowca i 20 lat po upadku Muru Berlińskiego, na placu przed budynkiem odsłonięto rzeźbę artysty Stephana Balkenhola, przedstawiającą postać balansującą na szczycie muru. Do wykonania rzeźby użyto autentycznych fragmentów Muru Berlińskiego. Obok znajdziecie też wmurowane w chodnik tablice z cytatami R.Reagana i W.Brandta, związane z upadkiem muru.

Berlin, mały pomnik upamiętniający nieudaną ucieczkę i śmierć Petera Fechtera

Berlin, mały pomnik upamiętniający nieudaną ucieczkę i śmierć Petera Fechtera

Z boku budynków Axel Springer, przy ulicy Zimmerstrasse stoi mała tablica, upamiętniająca ofiarę „z drugiej strony” – tu, przy próbie zatrzymania ucieczki tunelem, przekopanym przez Rudolfa Muellera, który sam wcześniej uciekł za zachodnią stronę, a teraz chciał przeprowadzić swoją rodzinę, w lecie 1962 r. zastrzelony został 20-letni wschodni strażnik graniczny Reinhold Huhn. W 1970 r. komunistyczne władze postawiły mu po wschodniej stronie muru pomnik, usunięty po zjednoczeniu Niemiec. Pomnik ten był miejscem propagandowych wydarzeń, kwiaty pod nim składał m.in. sam Fidel Castro. Pogrzeb strażnika także zamieniono w propagandową manifestację. Co ciekawe, zachodnie władze po dochodzeniu w 1962 r. uniewinniły sprawcę, ale w 1998 r. śledztwo wznowiono i Muellera skazano na rok więzienia w zawieszeniu za nieumyślne spowodowanie śmierci Huhna. Nie pomogły apelacje, wyrok utrzymał nawet Trybunał Konstytucyjny Niemiec w 2000 r.

Jedną przecznicę dalej, także przy Zimmerstrasse, stoi niewielki pomnik, poświęcony pamięci Petera Fechtera, 18-latka, zastrzelonego przy próbie ucieczki przez strażników muru. Fechter wraz z kolegą chcieli wyskoczyć z okna opuszczonego sklepu, przebiec do muru i przeskoczyć go. Koledze się udało… Fechtera dopadły kule już na szczycie muru. Ciężko ranny, spadł na wschodnią stronę, konając przez kolejną godzinę, bez żadnej pomocy ze strony strażników, na oczach gapiów po zachodniej stronie. Po jego śmierci po zachodniej stronie rozpętała się manifestacja przeciwko strażnikom. Wkrótce po zachodniej stronie stanął krzyż, którego odsłonięcie uświetnił sam Willy Brandt. Po zjednoczeniu Niemiec, dokładnie w miejscu, gdzie po wschodniej stronie muru skonał Fechter, postawiono niewielki pomnik poświęcony jego pamięci, z napisem „On tylko chciał wolności…” Berlińczycy pamiętają o nastolatku, wciąż składane są tam kwiaty.

Ciąg dalszy spaceru szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego znajdziecie w kolejnym wpisie, do którego lektury zapraszamy.

Pełna galeria zdjęć ze szlaku śladami Muru Berlińskiego znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Berlin, Niemcy, Rok 2014, Sardynia 2014

Wilno, ślady wielkich Polaków na Starym Mieście

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów – są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.

Wilno na weekend (poprzedni wpis: Kościoły starego Wilna, cz.2). Wszystkich śladów polskości w Wilnie nie da się wymienić, jest ich ogromna masa. W końcu miasto było siedzibą wielu polskich królów, jeden z nich (Aleksander Jagiellończyk) został tu nawet pochowany. Przez wieki z Wilnem związało się wielu znamienitych rodaków, wielu przyczyniło się do jego rozwoju, wielu zostało tu pochowanych. W tym wpisie pominiemy polskie akcenty, o których już pisaliśmy przy okazji opisywania kościołów starego Wilna (część 1, część 2), z których wiele ufundowanych było przez polskich znamienitych obywateli czy królów, w kilku z nich posługę pełnili polscy księża, niejednokrotnie dziś święci kościoła katolickiego.

Wilno, budynek uniwersytecki z tablicą upamiętniającą studia A.Mickiewicza

Wilno, budynek uniwersytecki z tablicą upamiętniającą studia A.Mickiewicza

Wilno, tablica upamiętniająca studia A.Mickiewicza

Wilno, tablica upamiętniająca studia A.Mickiewicza

Skupimy się na spacerze wśród pamiątkowych tablic, upamiętniających etapy życia najsłynniejszych polskich literatów. I poprowadzimy Was nimi w kolejności chronologicznej, przechodząc przez kolejne etapy życia, głównie odnosi się to do Mickiewicza – bo miejsc z nim związanych jest w starym Wilnie zdecydowanie najwięcej.

Adam Mickiewicz

Mickiewicz przybył do Wilna we wrześniu 1815 r., jako 17-letni chłopak, by podjąć studia na tutejszym Uniwersytecie. Upamiętnia to tablica, wmurowana w ścianę budynków uczelni, nieopodal kościoła św.Janów. Do tegoż kościoła chodził młody Mickiewicz na nabożeństwa – dziś w jego wnętrzach, podobno w miejscu, w którym stawał poeta, znajduje się jego popiersie – nie było nam dane go zobaczyć, trafiliśmy na mszę w kościele i nie chcąc wiernym przeszkadzać, nie wchodziliśmy do środka.

Po ukończeniu studiów (1819 r.) , w zamian za otrzymywane w ich czasie stypendium, Mickiewicz pracował jako nauczyciel poza Wilnem. Po powrocie do miasta mieszkał m.in. w Zaułku Bernardyńskim, gdzie dziś mieści się Muzeum Adama Mickiewicza. Pobyt poety (1822 r.) upamiętnia tu kolejna pamiątkowa tablica – druga znajduje się w podwórzu, już przy wejściu do pomieszczeń muzeum. Tu powstawała m.in. „Grażyna”.

Wilno, jedno z miejsc zamieszkania A.Mickiewicza, dziś jego muzeum

Wilno, jedno z miejsc zamieszkania A.Mickiewicza, dziś jego muzeum

Wilno, jedno z miejsc zamieszkania A.Mickiewicza, dziś jego muzeum

Wilno, jedno z miejsc zamieszkania A.Mickiewicza, dziś jego muzeum

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Zaułku Literackim znajduje się kolejne mieszkanie Mickiewicza – mieszkał tu w 1823 r. i tu został aresztowany (październik 1823 r.) za udział w tajnym Towarzystwie Filaretów. Więziono go do kwietnia 1824 r. w klasztorze Bazylianów nieopodal Ostrej Bramy – miejsce to także upamiętnione jest tablicą, wmurowaną w ścianę dawnych klasztornych budynków. To tu powstać miała III część „Dziadów”, a celę więzienną uważa się dziś za symboliczną „celę Konrada”. Pomieszczenie to zostało potem przekształcone w apartament mieszkalny – dziś rolę „celi Konrada” pełni mały, dobudowany obok budynek.

Z więzienia wyszedł Mickiewicz za poręczeniem Joachima Lelewela, profesora historii na Uniwersytecie, potem jednego z przywódców Powstania Listopadowego. Ostatnim miejscem zamieszkania poety w Wilnie był dom stojący dziś na placu przy ratuszu, niedaleko kościoła św.Kazimierza. To tutaj doręczony mu został nakaz wyjazdu z Wilna do Petersburga – Mickiewicz wyjechał w październiku 1824 r. i nigdy już do miasta nie powrócił.

Imieniem Mickiewicza nazywała się kiedyś jedna z głównych ulic miasta, odchodząca od katedry. Dziś w Wilnie istnieje Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Mickiewicza. Znajdują się tu także dwa pomniki wieszcza – oprócz wspomnianego popiersia w kościele św.Janów, znajdziemy w Wilnie także okazały pomnik Mickiewicza obok kościoła św.Anny.

Wilno, dom Mickiewicza w Zaułku Literackim

Wilno, dom Mickiewicza w Zaułku Literackim

Wilno, dom Mickiewicza w Zaułku Literackim

Wilno, dom Mickiewicza w Zaułku Literackim

Wilno, klasztor Bazylianów, w którym więziono A.Mickiewicza

Wilno, klasztor Bazylianów, w którym więziono A.Mickiewicza

Wilno, klasztor Bazylianów, w którym więziono A.Mickiewicza

Wilno, klasztor Bazylianów, w którym więziono A.Mickiewicza

Wilno, ostatnie miejsce zamieszkania A.Mickiewicza

Wilno, ostatnie miejsce zamieszkania A.Mickiewicza

Wilno, ostatnie miejsce zamieszkania A.Mickiewicza

Wilno, ostatnie miejsce zamieszkania A.Mickiewicza

Znaleźliśmy jeszcze jedno miejsce, związane z Mickiewiczem pośrednio – niedaleko kościoła św.Janów, naprzeciwko dzisiejszej polskiej ambasady znajduje się budynek z pamiątkową tablicą, uwieczniającą fakt istnienia tu kiedyś drukarni, w której po raz pierwszy wydano „Ballady i romanse”.

Juliusz Słowacki

Wilno, dom w którym mieszkał J.Słowacki

Wilno, dom w którym mieszkał J.Słowacki

Związki Słowackiego z Wilnem nie są tak głośne, jak te Mickiewicza, zapewne dlatego, że Słowacki przebywał w Wilnie tylko w latach wczesnej młodości i dzieciństwa. Dlatego też nie ma zbyt wielu miejsc upamiętniających pobyt młodego Juliusza w mieście.

Słowacki mieszkał w Wilnie dwukrotnie, za każdym razem sprowadzając się tu z rodziną – najpierw z matką i ojcem, gdy ten otrzymał posadę na Uniwersytecie (Juliusz miał wtedy 2 lata). Jednak gdy trzy lata później ojciec umiera, matka z synem wyprowadzają się z Wilna. Wracają tu ponownie w 1819 r., gdy matka ponownie wychodzi za mąż – także za profesora miejscowego Uniwersytetu.

Słowacki ukończył w Wilnie gimnazjum. W 1824 r. od uderzenia pioruna ginie we własnym domu (!) ojczym poety, uwieczniony potem przez Mickiewicza w „Dziadach”. Obaj zresztą spotykali się ze sobą w Wilnie. Dom, w którym mieszkał Słowacki (ul.Zamkowa) jest dziś oznaczony wizerunkiem poety – niełatwo do niego trafić, oznaczenie domu znajduje się od strony podwórza, niewidoczne z ulicy.

Wilno, dom w którym mieszkał J.Słowacki

Wilno, dom w którym mieszkał J.Słowacki

Słowacki zdążył jeszcze w Wilnie ukończyć Uniwersytet (1828 r.), po czym wyjechał z miasta na zawsze. Mieszkał więc tu dłużej od Mickiewicza, choć pamiątek po tym drugim jest w Wilnie zdecydowanie więcej. No i Mickiewicz pozostawił w swojej twórczości wiele śladów z Wilna, w przeciwieństwie do Słowackiego.

Józef Ignacy Kraszewski

Historyk przybył do Wilna w 1829 r., by studiować na Uniwersytecie, ale wkrótce został aresztowany pod podejrzeniem współpracy przy organizacji Powstania Listopadowego (podobno znaleziono u niego listy od J.Lelewela). Więziony, a potem mieszkający w Wilnie przez kilka lat pod dozorem policji carskiej, czas pobytu w mieście wykorzystał na badania historyczne – wydał m.in. 4-tomową historię miasta.

Wilno, dom w którym mieszkał J.I.Kraszewski

Wilno, dom w którym mieszkał J.I.Kraszewski

Wilno, "ściana literatów" w Zaułku Literackim

Wilno, „ściana literatów” w Zaułku Literackim

Wilno, "ściana literatów" w Zaułku Literackim

Wilno, „ściana literatów” w Zaułku Literackim

Wilno, "ściana literatów" w Zaułku Literackim

Wilno, „ściana literatów” w Zaułku Literackim

Miejsce zamieszkania Kraszewskiego w Wilnie upamiętnia tablica, znajdująca się na kamienicy tuż przy kościele św.Janów.

Z Wilnem związani byli także m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński (mieszkał w dzielnicy Zarzecze wraz z żoną) oraz Czesław Miłosz, który w Wilnie spędził, podobnie jak Słowacki, swoją młodość (ukończył tu gimnazjum oraz studia na Uniwersytecie). W Wilnie Miłosz debiutował literacko, pracował także w radiu. Obaj zostali uwiecznieni wśród innych artystów, związanych z Wilnem, na „ścianie literatów”, znajdującej się w Zaułku Literackim.

Na koniec o śladach po jeszcze jednym Polaku, nie literacie, ale nie mniej znanym – o śladach po Janie Pawle II. Polski papież przebywał z pielgrzymką w Wilnie w 1993 r. Miejsca pobytu Ojca Świętego upamiętniają liczne tablice: przy Kaplicy Ostrobramskiej czy kościele św.Piotra i Pawła i kościele św.Ducha. W trakcie pielgrzymki Jan Paweł II mieszkał w budynku Nuncjatury Apostolskiej przy ulicy Kościuszki (prowadzącej do kościoła św.Piotra i Pawła), co także zostało upamiętnione stosowną tablicą.

Wilno, miejsce zamieszkania Jana Pawła II podczas pielgrzymki na Litwę

Wilno, miejsce zamieszkania Jana Pawła II podczas pielgrzymki na Litwę

Jak na 24 godziny pobytu w Wilnie, liczba spostrzeżonych przez nas polskich śladów (był przecież jeszcze pomnik Stanisława Moniuszki przy kościele św.Katarzyny – Moniuszko przez 18 lat mieszkał w Wilnie, gdzie m.in. grał jako organista w kościele św.Piotra i Pawła) zrobiła na nas samych ogromne wrażenie. Zdecydowanie Wilno zapisało się w naszej pamięci jako najbardziej „polskie” miasto, w którym byliśmy zagranicą.

Pełna galeria zdjęć polskich śladów na Starym Mieście w Wilnie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wilno

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów - są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.  więcej

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

 

0

Autor:

Kategorie: Litwa, Miasto na weekend, Rok 2014, Wilno

Wilno, największe atrakcje Starego Miasta

Bardzo ciężko jest wybrać kilka atrakcji spośród tego, co oferuje wileńska starówka. Spróbujemy, choć wg nas Stare Miasto w Wilnie po prostu trzeba zobaczyć w całości. Da się, nawet w 24 godziny.

Wilno na weekend. Wilna w planach na ten rok nie było, choć od dłuższego czasu pozostawało w naszych głowach jako to miejsce, gdzie być musimy. Marzyły nam się zresztą wszystkie trzy nadbałtyckie kraje (Litwa, Łotwa i Estonia). O ile dwa ostatnie kraje w tym roku odwiedzimy (tzn. Ryga już była – ale będzie po raz drugi, a w Tallinnie będziemy dosłownie za 2 tygodnie) za sprawą dużej promocji LOT-u jeszcze z przełomu 2013/14, to Wilno pozostało poza naszym zasięgiem – bilety lotnicze do tego miasta z nieznanych nam powodów są po prostu dużo droższe od tych do Rygi czy Tallinna.

Niespodzianka spadła na nas tuż po powrocie z wrześniowej, weekendowej wyprawy do Rygi – Polski Bus „odpalił” połączenie autobusowe do Wilna z Warszawy. Tak, wiemy, że wcześniej konkurencyjne linie do Wilna już jeździły, ale cena powyżej 100 zł za kurs w jedną stronę w połączeniu z 8-9-godzinną podróżą skutecznie nas zniechęcały. Ale jak wpadły nam do koszyka bilety od Polski Bus za nieco ponad… 30 zł za podróż w obie strony, to i długa jazda przestała nam przeszkadzać. W taki oto sposób zostaliśmy „beta-testerami” nowego połączenia – jechaliśmy do Wilna drugiego dnia po uruchomieniu trasy przez Polski Bus, przy okazji niespodziewanie wypełniając podróżą jedyny weekend pomiędzy Rygą, a kolejnym wyjazdem – na włoską Sardynię.

Dodatkowym plusem było niezłe skomunikowanie kursów Warszawa – Wilno i Wilno – Warszawa z autobusami Polskiego Busa z/do Poznania – w kierunku Wilna mieliśmy zaledwie godzinną przesiadkę w stolicy. A w drodze powrotnej zaryzykowaliśmy – autobus z Wilna planowo wraca do Warszawy o godz.23:10, a bilety do Poznania kupiliśmy na ostatni kurs Polskiego Busa – wyjeżdża z Warszawy o… 23:00 :) Liczyliśmy, że kurs z Wilna przyjedzie trochę przed czasem – najczęściej kursy Polskiego Busa na trasie Poznań – Warszawa przyjeżdżają szybciej. No i… przeliczyliśmy się – autobus z Wilna przyjechał punktualnie – na szczęście ten do Poznania wyjechał z opóźnieniem i tym sposobem płynnie (dosłownie – biegiem) przesiedliśmy się po 8-godzinnej podróży z Wilna w 5-godzinną podróż do Poznania :)

Wilno, Górny Zamek i Baszta Giedymina

Wilno, Górny Zamek i Baszta Giedymina

Wilno, Baszta Giedymina

Wilno, Baszta Giedymina

Wilno, Górny Zamek

Wilno, Górny Zamek

Z uwagi na długość podróży autobusem, teoretycznie weekendowy wyjazd do Wilna w praktyce wychodzi jako 24-godzinny pobyt w stolicy Litwy – drugie 24 godziny spędziliśmy w podróży z i do Poznania. Ale za 30 zł… Nocleg zarezerwowaliśmy w hotelu Mikotel na obrzeżach starówki – do słynnej Ostrej Bramy 5 minut piechotą. Jak się ma ograniczony czas na zwiedzanie, to warto szukać blisko – a Mikotel dodatkowo kusi konkurencyjną w Wilnie ceną. Koniec opisu okoliczności wyprawy, teraz wstęp historyczny.

Nikt nie wie, kiedy powstało Wilno. Uznaje się, że pierwszy gród z zamkiem wybudował tu książę Giedymin w XIV w. – wtedy Wilno po raz pierwszy pojawia się w dokumentacji historycznej – zachował się list Giedymina do niemieckich miast, zachęcający do osiedlania się w mieście. I niemal od razu możemy „skręcić” w opowieść o związkach Wilna (i Litwy) z Polską – list Giedymina pochodzi z 1323 r., a już dwa lata później jedna z córek litewskiego księcia zostaje żoną polskiego króla, Kazimierza Wielkiego.

Na tym jednak nie koniec – Kazimierz Wielki nie zostawia potomstwa, władzę po nim na krótko przejmuje w Polsce król węgierski, który z kolei nie pozostawił synów, ale miał kilka córek. „Dogadał” się więc z polską szlachtą, by jedna z nich odziedziczyła po nim tron. I tym sposobem królową została Jadwiga, którą dwa lata później wydano za… wnuka księcia Giedymina – Jagiełłę. Tak tak – za Władysława (takie imię przyjął na chrzcie) Jagiełłę, wtedy już wielkiego księcia litewskiego.

Jagiełło przyjął chrzest, ożenił się z Jadwigą i objął tron polskiego króla, przy okazji jednocząc Litwę z Polską, z bardzo praktycznych powodów – nie dawał już rady w długich wojnach z Krzyżakami i mocno potrzebował sojusznika, którego dzięki takim koneksjom zyskał w Polsce. No i zapisał się w polskiej historii wojną z Krzyżakami i najsłynniejszą bitwą w naszej historii – bitwą pod Grunwaldem, gdzie pomagał mu kuzyn (ich ojcowie byli braćmi, synami Giedymina), wielki książę litewski Witold, który zresztą wycinał Jagielle co chwila „psikusy”, w czasie swojego życia kilkukrotnie zmieniając fronty, walcząc z Krzyżakami przeciwko Jagielle, albo z Jagiełłą przeciwko Krzyżakom. O mało co zresztą książę Witold nie został kolejnym królem Polski – była już przygotowywana koronacja, ale Witoldowi „się zmarło”. Tak to dynastia Jagiellonów zaczęła swoje panowanie, wywodząc się z Wilna właśnie.

Wilno, Ostra Brama

Wilno, Ostra Brama

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Przez całe wieki Wilno silnie związane było z Rzeczpospolitą. Prawa miejskie potwierdził syn Jagiełły, król Kazimierz Jagiellończyk. Stefan Batory w XVI w. położył podwaliny pod tutejszy Uniwersytet, jeden z najstarszych w Europie Wschodniej. Historia związków z Polską zakończyła się wraz ze zniknięciem Polski z mapy w wyniku zaborów w XVIII w. Litwa wraz z Wilnem na krótko wróciła jeszcze w nasze granice w dwudziestoleciu międzywojennym, by potem zostać republiką radziecką, a potem samodzielnym państwem, którego Wilno (ponad pół miliona mieszkańców) jest dziś stolicą. Nadal Polacy stanowią tu dużą grupę narodowościową – co szósty mieszkaniec miasta jest Polakiem. Nic więc dziwnego, że w hotelu czy restauracji bez problemu da się „dogadać” po polsku.

Trudno jest zdecydować, które zabytki starówki w Wilnie są tymi, które warto zobaczyć bardziej niż inne. Czy ważniejsze są te związane ze starą historią miasta, czy te związane z kultem religijnym, czy te związane z Polską i znanymi Polakami, których przez Wilno przewinęło się mnóstwo. Czy może warto postawić na te kulturalne, jak choćby ciekawa sama w sobie „republika Zarzecza”. Poniżej nasza, bardzo subiektywna, lista najciekawszych miejsc w starym Wilnie.

Górny Zamek i Baszta Giedymina

„Źródło” Wilna – to tu miasto powstało. Giedymin wybudował na wzgórzu zamek, a po pożarze odbudował go, już jako murowany, książę Witold. Przetrwał on aż do połowy XVII w. kiedy to został zdobyty podczas rosyjskiego najazdu. Popadł w ruinę, a jedyną pozostałą basztą zainteresowano się dopiero w XIX w. Częściowo zniszczoną, odbudowali Polacy w czasie dwudziestolecia międzywojennego. Dziś „Baszta Giedymina” stanowi obiekt muzealny, a na najwyższym piętrze znajduje się taras widokowy, z którego podziwiać można panoramę miasta.

U stóp wzgórza zamkowego znajduje się „Dolny Zamek”, sąsiadujący z wileńską katedrą, pochodzący z XV w. Był siedzibą wielkich książąt litewskich i rezydencją królów Rzeczypospolitej. Także został zniszczony przez Rosjan, i nigdy nie odbudowany, a wręcz rozebrany. Odbudowę podjęto dopiero w XXI wieku.

Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

To w zasadzie „dwa w jednym”. Od strony zewnętrznej Starego Miasta to jedyny ocalały fragment dawnych miejskich murów obronnych i jedyna ocalała z dziewięciu pierwotnie istniejących bram miejskich, wybudowana na początku XVI w. Od strony wewnętrznej znajduje się kaplica, dobudowana do bramy w końcówce XVII w., pierwotnie drewniana, a od 1712 r. murowana.

We wnętrzach kaplicy znajduje się, uważany za cudowny, obraz Matki Miłosierdzia, zwanej też Matką Boską Ostrobramską. Każdy, kto chodził do szkoły, uczył się kiedyś na pamięć mickiewiczowskiej Inwokacji z Pana Tadeusza: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie !”. Autor nie jest znany, obraz pochodzi na pewno z XVII w. W 1927 r., gdy Wilno powróciło na krótko w granice Polski, odbyła się uroczysta koronacja obrazu – swoją obecnością uświetnili ją m.in. Mościcki i Piłsudski. Obraz ten jest jednym z tych, otoczonych największym kultem. Matkę Boską Ostrobramską wielokrotnie wspominał Jan Paweł II, który zresztą modlił się tu podczas wizyty w Wilnie w 1993 r.

Kościół św.Anny

Bezsprzecznie jeden z najwspanialszych kościołów w Wilnie, niezwykle widowiskowy. Nie jest znana dokładna data budowy, na pewno był to przełom XV / XVI w. – w dokumentacji historycznej pojawił się w 1501 r. Fundatorem był król Aleksander Jagiellończyk, wnuk Jagiełły. Świątynia była kilkukrotnie odbudowywana po pożarach. Legenda głosi, że zachwycał się nią sam Napoleon.

Wilno, kościół św.Anny i stojący za nim kościół Bernardynów

Wilno, kościół św.Anny i stojący za nim kościół Bernardynów

Wilno, kościół św.Anny

Wilno, kościół św.Anny

Kościół św.Anny sąsiaduje z inną świątynią – kościołem Bernardynów, starszym (budowę rozpoczęto w 1469 r.). Kościół ufundował ojciec Aleksandra Jagiellończyka, król Kazimierz Jagiellończyk (czyli syn Jagiełły). Mocno ucierpiał w XVII w. podczas rosyjskiego najazdu, odbudowany z pomocą finansową hetmana Paca, który ufundował również w Wilnie kościół św.Piotra i Pawła, o którym będzie niżej. W XIX w. Rosjanie zamienili klasztor w wojskowe koszary, a po II wojnie światowej świątynię całkowicie zamknięto. Przywrócono jej funkcjonowanie dopiero pod koniec XX w.

Wilno, pomnik A.Mickiewicza obok kościoła św.Anny

Wilno, pomnik A.Mickiewicza obok kościoła św.Anny

„Po sąsiedzku”, obok obu kościołów, stoi spory pomnik naszego wieszcza, Adama Mickiewicza.

Kościół św.Piotra i Pawła

Zrobimy wyjątek, bo kościół ten w zasadzie nie należy do wileńskiej starówki, stoi w odległości dłuższego spaceru od niej. Ze starego miasta, idąc od katedry ulicą Kościuszki dostaniemy się na plac Jana Pawła II, przy którym stoi świątynia. To trzeci z kolei kościół, stojący w tym miejscu – pierwszy, drewniany, stanął tu jeszcze za czasów Władysława Jagiełły. Ten jednak spłonął, a odbudowany, został zniszczony przez Rosjan w połowie XVII w.

Obecny kościół, jak napisaliśmy wyżej, ufundowany został przez hetmana Paca, znamienitego miejscowego magnata. Budowa trwała w latach 60- i 70-tych XVII wieku. Wyjątkowość świątyni poczuć można dopiero wewnątrz, patrząc na zapierające dech w piersiach zdobienia – znajduje się tu ok.2000 rzeźb i sztukaterii, wypełniających ściany i sklepienie. Warto też przyglądnąć się unikatowemu żyrandolowi w kształcie łodzi.

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Fundatora kościoła, uczestnika m.in. bitwy pod Chocimiem pod berłem Jana III Sobieskiego, pochowano w kościele – pod schodami wejściowymi do niego. Tablica z napisem „Tu leży grzesznik” początkowo wmurowana była w schody, ale po trafieniu przez piorun przeniesiono ją na ścianą boczną wejścia. We wnętrzach stał kiedyś zdobyczny turecki bęben spod Chocimia, przeniesiony niedawno do muzeum. Tę świątynię także odwiedził w 1993 r. Jan Paweł II, o czym mówi wbudowana przed kościołem pamiątkowa tablica.

Bazylika Archikatedralna św.Stanisława i św.Władysława

Najważniejsza chrześcijańska świątynia Wilna i całej Litwy, o przebogatej, długiej i barwnej historii. Pierwszą katolicką świątynię wybudowano w tym miejscu prawdopodobnie jeszcze w XIII w., na sto lat przed oficjalnym chrztem Litwy – chrześcijaństwo przyjął wtedy Mendog, ówczesny władca, uważany dziś za pierwszego i jedynego w historii króla Litwy – choć jego koronacja jest jedynie legendą, nie potwierdzoną żadnymi dokumentami.

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna, z prawej kaplica św.Kazimierza

Wilno, bazylika archikatedralna, z prawej kaplica św.Kazimierza

Mendog przyjął chrzest dla chwilowych interesów i szybko nową wiarę porzucił (po ok.10 latach), a świątynię, zbudowaną na poprzednio znajdującym się tu miejscu pogańskich obrządków zburzono – w podziemiach dzisiejszej katedry zachowały się pozostałości po niej.

Wilno, dzwonnica bazyliki archikatedralnej

Wilno, dzwonnica bazyliki archikatedralnej

Ponad 100 lat później, po oficjalnym chrzcie Litwy i Jagiełły, z fundacji tegoż wybudowano kolejną, drewnianą katedrę pod wezwaniem św.Stanisława. Wielokrotnie była później odbudowywana po pożarach, jakie ją trawiły. We wnętrzach katedry pochowano wiele znamienitych osobistości, poczynając od wielkiego księcia Witolda (choć nie wiadomo dokładnie, gdzie znajduje się jego grób) i jego żony. Książę Witold zresztą właśnie tutaj był koronowany na wielkiego księcia litewskiego. Później pochowano tu króla Aleksandra Jagiellończyka – jedynego polskiego władcy, pochowanego na Litwie.

Wilno, pomnik Giedymina obok katedry

Wilno, pomnik Giedymina obok katedry

Następcą Aleksandra Jagiellończyka na tronie został jego brat, Zygmunt I Stary – jego syn, Zygmunt II August w katedrze wileńskiej, potajemnie i bez wiedzy rodziców, wziął ślub ze swoją drugą żoną (pierwsza, Elżbieta, zmarła w wyniku epilepsji w wieku 19 lat i także została pochowana w katedrze w Wilnie), Barbarą Radziwiłłówną. Także i drugą żonę (też przedwcześnie zmarłą w wieku ok.30 lat) króla pochowano w katedrze. Tamte czasy pokazywał słynny lata temu serial TVP – „Królowa Bona”, Barbarę Radziwiłłównę zagrała w nim Anna Dymna.

Na początku XVII w. dobudowano do katedry, ufundowaną przez królów Zygmunta III Wazę i Władysława IV, kaplicę św.Kazimierza, poświęconą pierwszemu litewskiemu świętemu katolickiemu, Kazimierzowi Jagiellończykowi, synowi króla Kazimierza IV Jagiellończyka. Królewicz był bardzo w Wilnie poważany i po śmierci domagano się tu jego kanonizacji. Odbyła się ona jednak dopiero prawie 120 lat po jego śmierci, a niedługo po niej rozpoczęto budowę kaplicy, w której złożono relikwie świętego.

Grobowiec i kosztowności wywieziono z Wilna w połowie XVII w., ratując je przed rabunkiem ze strony najeżdżających miasto Rosjan. Powróciły one w pierwotne miejsce kilkadziesiąt lat później. Kaplica św.Kazimierza połączona była bezpośrednio z Zamkiem Dolnym, co pozwalało rodzinom królewskim na spokojne udawanie się na modlitwę. W 1648 r. w katedrze złożone jeszcze serce króla Władysława IV Wazy (zwłoki króla spoczywają do dziś na krakowskim Wawelu).

Wilno, tablica upamiętniająca fundatorów na kaplicy św.Kazimierza przy katedrze

Wilno, tablica upamiętniająca fundatorów na kaplicy św.Kazimierza przy katedrze

W 1927 r. w katedrze odbyła się uroczystość koronacji obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej. Prace remontowe w katedrze, przeprowadzane po zalaniu ją przez powódź w 1931 r., pozwoliły na odnalezienie grobowców królewskich. By je godnie uczcić, dobudowano wtedy w podziemiach mauzoleum królewskie. Po II wojnie światowej Rosjanie zamknęli świątynię, przekształcając ją początkowo w magazyn, a potem w galerię sztuki. Relikwie św.Kazimierza przeniesiono do kościoła św.Piotra i Pawła. Dopiero w 1989 r. oficjalnie zwrócono świątynię kościołowi, wtedy też relikwie powróciły do katedry.

Przed katedrą znajduje się wolnostojąca dzwonnica (57 m wysokości), także o bogatej przeszłości. Wybudowana na pozostałościach dawnej baszty zamkowej (XIII / XIV w.), była wielokrotnie przebudowywana. W dokumentacji historycznej pojawia się w XVI w. Pozłacane zegary mają tylko jedną wskazówkę, pokazującą godziny. Na Placu Katedralnym znajdziemy jeszcze symboliczny pomnik księcia Giedymina, wskazującego mieczem miejsce, gdzie ma zostać wybudowane miasto – Wilno.

Muzeum A.Mickiewicza

Trochę jak nie u nas – przez krótki czas od zakupu biletów do wyjazdu – zwyczajnie nie byliśmy przygotowani, nie wiedzieliśmy o istnieniu tego miejsca. Trafiliśmy tu całkowicie przypadkiem i z miejsca zapadło nam w pamięć. Pewnie głównie ze względu na opiekuna muzeum, który osobiście nas po nim oprowadził (byliśmy w muzeum sami) i krótko, acz bardzo treściwie poopowiadał o tym, co da się zobaczyć.

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Muzeum mieści się w budynku, w którym w 1822 r. przez kilka miesięcy mieszkał Adam Mickiewicz. Powstało jeszcze w XIX w., przez całe lata opiekował się nim jego założyciel. Zniszczone podczas II wojny światowej, zostało odnowione i powiększone dzięki pomocy kilku znanych osobistości.

W kilku salach znajdziecie eksponaty związane z pobytem Mickiewicza w Wilnie oraz jego przyjaciołom. Znajdują się tu pierwsze wydania niektórych jego dzieł oraz liczny zbiór przekładów na różne języki. Do ważniejszych eksponatów z pewnością zaliczają się: rękopis jednego z wierszy, maska pośmiertna poety czy meble przez niego użytkowane, także te przy których tworzył (m.in. stół, przy którym pisał „Grażynę” – muzeum mieści się w domu, w którym „Grażyna” powstawała).

Opiekun muzeum nakierował nas także na dom, w którym mieszkał w Wilnie Juliusz Słowacki – o jego istnieniu też nie wiedzieliśmy – a znajduje się całkiem niedaleko od muzeum, w sąsiedniej uliczce.

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, maska pośmiertna poety

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, maska pośmiertna poety

Wilno, muzeum A.Mickiewicza

Wilno, muzeum A.Mickiewicza

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, stolik na którym Mickiewicz pisał "Grażynę"

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, stolik na którym Mickiewicz pisał „Grażynę”

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, pierwsze wydanie "Pana Tadeusza"

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, pierwsze wydanie „Pana Tadeusza”

Zaułek Literatów

Krótka, ale niezwykle urokliwa uliczka, także niedaleko Muzeum Adama Mickiewicza. Nazwa ma dwie wersje pochodzenia: albo od znajdujących się tu w XIX w. licznych księgarń i antykwariatów, albo na cześć mieszkającego tu kiedyś Adama Mickiewicza (Mickiewicz często zmieniał w Wilnie miejsce zamieszkania, wg opiekuna muzeum – ze względu na słabe finanse).

Dom, w którym Mickiewicz mieszkał, jest wyraźnie oznaczony tabliczkami. Zamieszkał tu po przyjeździe z Kowna i tu pracował nad II i IV częścią „Dziadów”. Tu też został aresztowany i przeniesiony do klasztoru Bazylianów (niedaleko Ostrej Bramy), gdzie z kolei tworzył III część poematu. Tam też zresztą podobno znajdował się pierwowzór „celi Konrada”, nie zachowany do dziś (zamieniony przez zakonników w apartament).

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów, "ściana literatów"

Wilno, Zaułek Literatów, „ściana literatów”

Wilno, Zaułek Literatów, "ściana literatów"

Wilno, Zaułek Literatów, „ściana literatów”

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wracając do Zaułku Literatów – wyróżnia go jeszcze tzw. „ściana literatów”, projekt wykonany w 2008 r., upamiętniający za pomocą wielu kolorowych tabliczek wmurowanych w ścianę znamienitych artystów, i tych litewskich, i tych z Litwą związanych. Znaleźć więc tu można także m.in. tabliczki upamiętniające Czesława Miłosza czy Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Kościół św.Janów

Wilno, dzwonnica kościoła św.Janów

Wilno, dzwonnica kościoła św.Janów

Ta jedna z najstarszych świątyń w Wilnie (pod wezwaniem św.Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła Ewangelisty) znajduje się przy jednym z końców Zaułku Literatów. Ufundowana została przez samego Jagiełłę w czasach chrztu Litwy, a konsekrowana w 1427 r. W 1571 r. została przekazana Jezuitom, którzy osiem lat później, za zgodą Stefana Batorego otworzyli na terenie posesji słynny Uniwersytet Wileński. Później kościół był kilkukrotnie odbudowywany po pożarach, które go trawiły. W XVIII w. dodano okazałą elewację w stylu rokoko, z której kościół słynie do dziś – nam nie było dane jej zobaczyć, dziedziniec kościelny był niestety zamknięty.

Nie dane nam było także zobaczyć wnętrz, ze względu na trwające w środku nabożeństwo (z zasady staramy się nie przeszkadzać wiernym). A szkoda, bo wnętrza pełne są akcentów polskich – po czasie zaborów kościół ten stał się miejscem patriotycznych spotkań polskich mieszkańców Wilna. Z okresu tego pochodzą znajdujące się we wnętrzach kościelnych pomniki m.in. Adama Mickiewicza czy Tadeusza Kościuszki.

Wilno, kościół św.Janów

Wilno, kościół św.Janów

Po sąsiedzku, przy kościele znajduje się kamienica, na której znajduje się tablica upamiętniająca zamieszkanie w niej w latach 1832-35 przez Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Prawosławny monaster św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Bardzo popularny cel prawosławnych pielgrzymek, ze względu na znajdujące się wewnątrz relikwie trzech wileńskich męczenników za wiarę. Wg zachowanych zapisów, trzema męczennikami byli Antoni, Jan i Eustachy, XIV-wieczni dworzanie litewskiego księcia Olgierda, którzy potajemnie przyjęli chrzest – mówimy o czasach przed oficjalnym chrztem Litwy. Olgierd zażądał od nich porzucenia nowej wiary, a po odmowie powiesił wszystkich.

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Kanonizacja odbyła się już w 1364 r., a relikwie świętych zostały przewiezione do Konstantynopola (dzisiejszy Stambuł), gdzie złożono jest w słynnej Hadze Sofii. W 1609 r. w Wilnie wybudowano prawosławny monaster (klasztor) oraz trochę wcześniej (1597 r.) cerkiew św.Ducha. Wtedy też przeniesiono tu relikwie męczenników – początkowo złożono je w podziemiach. Klasztor szybko stał się czołowym, mając pod sobą inne. Tutejsi mnisi wyznaczani byli na przełożonych w innych cerkwiach i monasterach.

Relikwie wileńskich męczenników tylko raz potem opuściły mury cerkwi – w 1915 r., kiedy to w obliczu I wojny światowej mnisi opuścili klasztor, zabierając je do Moskwy. Po II wojnie światowej cerkiew i monaster działały bez przeszkód ze strony władz komunistycznych. Kompleks jest dziś siedzibą prawosławnych biskupów Wilna i całej Litwy. Warto zobaczyć wnętrza cerkwi – są niezwykle pięknie zdobione. A relikwie męczenników wystawione są w głównej nawie cerkwi, w bardzo widocznym miejscu, nie sposób ich pominąć przy zwiedzaniu.

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Jedna z najmniejszych świątyń w starym Wilnie, silnie wkomponowana w rząd kamienic przy ulicy Dominikańskiej, pozostająca nieco w cieniu pobliskiego, tradycyjnie polskiego, kościoła św.Ducha. Z tymże kościołem łączy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego zresztą niezbyt miła historia, ale o tym za chwilę.

Pierwotnie znajdujący się tu kościół św.Trójcy wybudowano w XVI wieku z fundacji ówczesnego zarządcy miejskiej mennicy, przy wsparciu króla Zygmunta Starego. Obok założono także szpital, a całość wkrótce przekazano Dominikanom z kościoła św.Ducha. Po polskich rozbiorach i szpital i świątynię zamknięto, przerabiając ją później na cerkiew prawosławną. Kościół katolicki odzyskał kościół dopiero w 2004 r. I tu zaczyna się wspomniana historia – historia słynnego obrazu Miłosierdzia Bożego.

Obraz powstał w 1934 r., namalowany wg wskazań siostry zakonnej Faustyny, której Chrystus objawił się w 1931 r., każąc namalować taki właśnie obraz. Częścią obrazu był napis po polsku: „Jezu ufam Tobie”.Zaraz od czasu powstania dzieła, zaczęło ono być otaczane coraz większym kultem wiernych, stając się obiektem modlitw i celem pielgrzymek. Pierwotnie wystawiono go w Ostrej Bramie, później przenoszono do kilku innych świątyń, aż w 1986 r. znalazł swoje miejsce w polskim kościele św.Ducha. Staraniem polskiej wspólnoty został też odrestaurowany.

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

No i w 2005 r. wileński metropolita nakazał przeniesienie obrazu do kościoła św.Trójcy. Polska społeczność mocno sprzeciwiła się temu, ale pomimo to (wg jednych przekazów potajemnie w nocy, w innych siłą w czasie dnia) obraz zdemontowano i przeniesiono w nowe miejsce. Pozbawiono go też integralnej części – polskiego napisu. Mimo protestów znajduje się on tam do dziś, stworzono w tym celu Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w kościele św.Trójcy, o ascetycznym wnętrzu, tak aby nic nie odwracało uwagi wiernych od cudownego obrazu.

Już przed wejściem do świątyni da się odczuć, jak ważne dla Polaków jest to miejsce – stojąc na ulicy przed kościołem w zasadzie nie słyszeliśmy żadnego innego języka poza polskim.

„Poza konkursem”: Republika Zarzecza

Sami nie wiemy jak sklasyfikować tę osobliwość. Stara (pierwsze wzmianki pochodzą z XIV w.), zaniedbana ale urokliwa część Wilna, nieco na wschód od Starego Miasta, mieni się legendarnym statusem niezależnej republiki, co dziś jest bardziej legendą niż rzeczywistością. Przed II wojną światową była dzielnicą żydowską, po niej stała się dzielnicą lekkich obyczajów – jedną z bardziej niebezpiecznych.

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza, symbol dzielnicy - Anioł

Wilno, Republika Zarzecza, symbol dzielnicy – Anioł

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Potem nastały czasy bohemy artystycznej, a Zarzecze (po litewsku „Užupis”) zaczęto porównywać z paryskim Montmartrem. Jest „republiką” artystów, organizowane są to wystawy i przedstawienia. Znaleźć też można jeden zabytkowy kościół św.Bartłomieja Apostoła (XVIII w.). Symbolem Zarzecza jest statua Anioła, wykonana z brązu, ustawiona na głównym placu dzielnicy w 2002 roku.

Wilno, Republika Zarzecza, kościół św.Bartłomieja Apostoła

Wilno, Republika Zarzecza, kościół św.Bartłomieja Apostoła

„Republika” ma własną konstytucję, wywieszoną na jednej z uliczek w wielojęzycznych tłumaczeniach – także po polsku. Podobno ma też hymn, prezydenta, premiera i biskupa :) Nie ma to wielkiego znaczenia, ale po Zarzeczu warto po prostu pospacerować – ta część Wilna ma swój własny, specyficzny klimacik. My na Zarzeczu zjedliśmy kolację w jednej w urokliwych restauracji nad rzeczką Wilenką.

Zwiedzając wileńskie Stare Miasto nie sposób odnieść wrażenia, że połowę budynków stanowią świątynie. Jest ich tu kilkadziesiąt i przeplatają się z równie ważnymi dla nas Polaków tabliczkami upamiętniającymi pobyt tu naszych słynnych rodaków. I tymi dwoma wątkami zajmiemy się w kilku kolejnych wpisach – na początek przewodnik po świątyniach starego Wilna.

Pełna galeria zdjęć największych atrakcji starego Wilna znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wilno

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów - są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.  więcej

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

 

1

Autor:

Kategorie: Litwa, Miasto na weekend, Rok 2014, Wilno