Niemcy | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Lek, perfumy, "alkohol dla ubogich", czyli zagmatwana historia wody kolońskiej

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od „wody kolońskiej”, choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt – Kolonia jest „ojczyzną” tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako… doustny lek.

Jeden dzień w Kolonii. Niemiecka Kolonia to dla nas co najmniej kilka pasjonujących tematów, które przedstawimy Wam w kilku kolejnych blogowych wpisach zamiast zwykłego turystycznego przewodnika po mieście. Zaczniemy od najmniej „historycznego” tematu, czyli nie od zabytków i historii miasta, a od historii „eksportowego” produktu Kolonii. Eksportowego, choć w znaczeniu jednak turystycznym i także – a jakże – związanego z historią miasta.

Będzie o wodzie kolońskiej, dzisiejszym synonimie wody toaletowej, której historia jest w Kolonii mocno zagmatwana, pełna barwnych historii, konkurencji, podkradania nazw i procesów sądowych. Johann Maria Farina był jednym z dwóch braci Farina, pochodzących z włoskiego Santa Maria Maggiore, mieszkających w początkach XVIII w. w Kolonii. Już w 1708 r. pochwalił się bratu w liście, że wynalazł unikalny zapach – Johann Maria Farina znany był z bardzo wrażliwego nosa. Rok później założył przy placu Jülich (dziś niemal obok miejskiego ratusza) swoją fabrykę, w której rozpoczął produkcję specyfiku pod nazwą „Aqua Admirable” – czyli cudowna woda. Język francuski był bowiem wtedy powszechnie używany w handlu.

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

W 1714 r. bracia Farina połączyli siły (drugi z braci – Johann Baptist – miał już wcześniej firmę handlową), rozpoczynając handel wodą kolońską w Kolonii oraz na targach we Frankfurcie. Receptura od początków była tajna, a specyfik traktowany był wtedy jako środek do użytku wewnętrznego, czyli głównie… doustnie. Stosowany był jako lek na sporo chorób, a także jako środek do zabijania przykrego zapachu z ust. Ale także stosowano go jako… lewatywę, czy nawet w formie zastrzyków. Zalecano go także jako środek do kąpieli. Doustnie podawany był ponoć głównie jako mieszankę z winem lub cukrem.

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

Było to głównie związane z silnym stężeniem alkoholu (do 80%), którego sztukę destylacji Farina przywiózł w Włoch i doprowadził do niedostępnego wówczas poziomu. Naturalne olejki eteryczne, dodawane do niego, odparowywały, dając podobno efekty lecznicze. Po śmierci Johanna Baptisty, Johann Maria przejął całkowicie zarządzanie firmą, a jej produkt powoli stawał się słynny w Europie, będąc także stosowany już wtedy jako klasyczna perfuma. Gdzieś mniej więcej w połowie XVIII w. pojawia się też dzisiejsza nazwa – „Eau de Cologne” – woda kolońska, na cześć miasta.

Pod koniec XVIII w. woda kolońska braci Farina była już „ulubienicą” m.in. francuskiej arystokracji. A gdy wybuchła Rewolucja Francuska, ponoć woń, ciągnąca się za prowadzonymi na szafot szlachcicami była dla rewolucjonistów symbolem ich zepsucia.

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej

I kiedy wydawało się, że woda kolońska braci Farina na dobre zdobyła serca europejskiej arystokracji, a firmę prowadzili już potomkowie włoskich braci, w samej końcówce XVIII w., tuż przed wejściem do Kolonii wojsk Napoleona, pojawiła się konkurencja. I to od razu z barwną legendą – otóż w 1792 r. niejaki Wilhelm Mülhens, otrzymał ponoć od mnicha jako prezent ślubny recepturę „cudownej wody”. To wersja oficjalna, którą firma posługuje się do dziś. Inna wersja mówi, że otrzymał ją od przyjaciela, jednego z członków rodziny Farina. A jeszcze inna łączy obie te wersje i mówi, że ów mnich był owym członkiem rodziny Farina :) W każdym bądź razie wkrótce rozpoczął własną produkcję specyfiku wg pozyskanej receptury.

Sprytny pan Mülhens chciał wykorzystać słynną już wtedy markę Farina, nazwał więc właśnie tak swój wyrób, co wkrótce spowodowało prawniczą wojnę z właścicielami fabryki Farina, którymi do dziś są potomkowie słynnych braci – firma Farina po dziś dzień pozostała firmą rodzinną. W tzw. „międzyczasie”, po wejściu do Kolonii wojsk francuskich, nastąpiła w mieście zmiana numeracji domów – wcześniej miały one swe własne nazwy – Francuzi zarządzili zmianę na system numeracyjny – każdy dom posiadał swój własny numer.

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej, sklep firmowy

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej, sklep firmowy

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej, sklep firmowy

Kolonia, budynek w którym Johann Maria Farina rozpoczął produkcję wody kolońskiej, sklep firmowy

Figura Johanna Marii Fariny na wieży ratusza w Kolonii (pierwsza od lewej)

Figura Johanna Marii Fariny na wieży ratusza w Kolonii (pierwsza od lewej)

Domowi Mülhensa nadano numer 4711 – i stopniowo cyfra ta stawała się nazwą produkowanych przez niego perfum. Po raz pierwszy pojawiła się w 1807 r., a oficjalnie stała się podstawową marką gdzieś w połowie XIX w., po tym, jak Mülhensowi zakazano używania nazwy Farina. Mülhens od razu się nie poddał, zaczął zatrudniać u siebie ludzi o nazwisku Farina, tylko po to, by przed sądem uzasadnić stosowanie tej nazwy, ale ostatecznie poległ i musiał zrobić klasyczny „rebranding” swoich perfum.

Kolonia, jeden ze sklepów z wodą kolońską braci Farina, tuż obok katedry

Kolonia, jeden ze sklepów z wodą kolońską braci Farina, tuż obok katedry

Z czasów francuskich w Kolonii pochodzi jeszcze jedna ciekawa historia, którą podają obie konkurencyjne wytwórnie wody kolońskiej.Obie bowiem receptury były „od zawsze” tajne – ale Francuzi po wejściu do miasta zastosowali tu swoje prawo o konieczności ujawnienia wszystkich receptur leków – a obie „wody kolońskie” były jeszcze wtedy uznawane także jako lek do stosowania wewnętrznego. I obie fabryki zareagowały jednakowo – zmieniając oficjalne zastosowanie specyfiku na „do stosowania zewnętrznego” – czym skutecznie wybroniły się przed koniecznością ujawnienia składu. i Skład ten (w obu przypadkach) jest tajny po dziś dzień.

Paradoksalnie, pomimo mnóstwa nieczystych zagrań w początkach swojej działalności, to jednak pan Mülhens i jego woda „4711” z czasem wygrali konkurencyjną batalię o przewodnictwo na rynku wody kolońskiej. Mülhens wygrał przede wszystkim tym, że sprowadził wodę kolońską z poziomu produktu dla arystokracji na poziom produktu masowego. Przepakował wodę do wygodnych buteleczek, łatwiejszych w użytkowaniu od ozdobnych flakoników, zrezygnował z „unikalnych” certyfikatów autentyczności dołączanych przez fabrykę Farina, a z czasem nawet… wprowadził wodę do miejskich automatów, gdzie każdy po wrzuceniu drobnej monety mógł się „psiknąć” perfumą. Produkty firmy Farina pozostały bardziej ekskluzywne i do dziś są droższe.

Ciekawa historia marki „4711” pochodzi z czasów II wojny światowej. Otóż duży zapas wody tej marki zakupiła ponoć wtedy niemiecka marynarka wojenna, by pomóc marynarzom na okrętach podwodnych „ukrywać” przykre zapachy we wnętrzach okrętów, spowodowane ograniczeniami w higienie osobistej podczas zanurzeń. Okazało się to jednak nieskuteczne, bo marynarze częściej wynosili wodę kolońską jako prezenty dla bliskich niż sami jej używali :)

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa, dzwonki wygrywające co godzinę inną melodię

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa, dzwonki wygrywające co godzinę inną melodię

Firmę Mülhensa wykupywały potem dużo większe firmy, aż do koncernu Procter & Gamble, który jednak już w XXI w. odsprzedał ją mniejszej niemieckiej firmie. To produkty Mülhensa zdobywały nagrody na targach kosmetycznych – generalnie wygrał marketing. Nawet dziś w Kolonii w reklamie króluje marka „4711”, jej wielkie loga wiszą m.in. na głównym dworcu kolejowym czy na budynku obok słynnej katedry. Po marce braci Farina nie ma większych śladów, poza sklepami firmowymi w centrum.

Marka „4711” króluje, a wyrażenie „eau de cologne” zamiast marki, stało się dziś zwyczajowo używanym synonimem wody toaletowej. I tak twórcy wody kolońskiej pozostają dziś w cieniu słynniejszego, ale jednak młodszego konkurenta. Obie marki w swoich historycznych siedzibach mają swoje sklepy firmowe, aczkolwiek pod siedzibą „4711” jest dużo tłoczniej, przychodzą tam też wycieczki turystyczne i szkolne. A pod domem, w którym Johann Maria Farina otworzył swoją fabrykę w 1709 r. (jest to do dziś najstarsza fabryka perfum na świecie), żadnych tłumów nie ma, choć znacznie bliżej tu z historycznego centrum, szczególnie spod katedry.

Niejako pocieszeniem dla marki Farina może być fakt, że to właśnie figura Johanna Marii jest jedną ze zdobiących okazałą wieżę miejskiego ratusza w Kolonii. Ale za to „4711” ma „swoją” ulicę, czyli Glockengasse, która swą nazwę wzięła od dzwonków, grających co godzinę na siedzibie dawnej firmy Wilhelma Mülhensa – siedziba ta ma dziś adres Glockengasse 4. A każda szanująca się firma kosmetyczna na świecie ma swój odpowiednik wody kolońskiej.

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa, sklep firmowy "4711" na parterze

Kolonia, siedziba fabryki Wilhelma Mülhensa, sklep firmowy „4711” na parterze

Kolonia, reklama wody kolońskiej "4711" obok katedry

Kolonia, reklama wody kolońskiej „4711” obok katedry

Chichot historii : w naszym rejonie Europy w czasach PRLu woda kolońska wróciła do łask także w znaczeniu pierwotnym, czyli w aplikacji doustnej. Wszak wszem i wobec wiadomo, że w niektórych „kręgach” specyfiki typu woda kolońska czy woda brzozowa stanowiły substytut alkoholu. Na wschód od nas nadal to plaga – tu znajdziecie artykuł z brytyjskiego Guardiana, z 2007 r., mówiący o powszechności spożycia wody kolońskiej w Rosji… Bo i powszechnie wiadomo, że z produktów kosmetycznych mają one najwyższe stężenie alkoholu i najmniejsze substancji zapachowych. Są też relatywnie tanie, no i w Polsce w PRLu nie obowiązywał ich zakaz sprzedaży do 13-tej :) Kto w naszym wieku nie pamięta z kioskowych półek słynnego „Brutala” ? Nie żeby go od razu spożywać, ale do codziennej toalety był stosowany baaardzo powszechnie. Ale to już nasza „wtrętka”, nie dotycząca oczywiście słynnych kolońskich marek.

Dziś woda kolońska jest jednym z najpopularniejszych kosmetyków, utrzymując należną jej pozycję. Nie są może równie „arystokratyczne”, co prawdziwe perfumy czy choćby wody perfumowane – w nich dużo większe jest stężenie substancji zapachowych, a mniejsze alkoholu, przez co ich działanie jest dużo dłuższe, ale dzięki temu cena jest też niższa – najdroższym składnikiem wszak są właśnie substancje zapachowe.

Tak dotarliśmy do końca jednej z tych historii w Kolonii, które urzekły nas najbardziej. Ale to nie koniec opowieści o Kolonii na naszym blogu – ma ona dużo, dużo więcej do zaoferowania. W kolejnym wpisie pokażemy Wam rzymskie pozostałości w Kolonii.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

Stralsund. Hanzeatycka potęga z listy UNESCO

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Ostatni akcent naszego hanzeatyckiego weekendu w Niemczech we wrześniu 2013 r. Po Wismarze, Lubece i Rostocku przyszedł czas na Stralsund, oddalony od Rostocku o ok.110 km, z czego większość da się przejechać trasą szybkiego ruchu, dzięki czemu podróż zajmuje niewiele ponad godzinę.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

O Stralsundzie przed wyjazdem nie wiedzieliśmy praktycznie nic – wielka niewiadoma. Poza tym, że należał do Hanzy i że jest wpisany na listę UNESCO. No, ale jak jest na liście UNESCO, to nie może być tam źle, prawda ? :) Zanim jednak pokażemy Wam atrakcje miasta, tradycyjnie kilka słów o jego historii.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund założyli Słowianie, pod nazwą „Strale” (Strzała, stąd polska nazwa „Strzałów”). Już w XII w. osada była częścią ówczesnego królestwa Danii. W 1234 r. Stralsund otrzymał prawa miejskie, ale jego potęga rosła tak szybko, że zazdrosna Lubeka najechała miasto i spaliła je doszczętnie już 15 lat później. Jednak zostało ono odbudowane, tym razem z murami i wieżami obronnymi. Miało wtedy aż 11 bram wjazdowych. W 1293 r. Stralsund został członkiem Hanzy, szybko stając się jednym z głównych jej miast – już w XIV w. był drugim pod względem znaczenia miastem Hanzy (po Lubece).

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, plac Neuer Markt

Stralsund, plac Neuer Markt

Miasto był jednym z pierwszych ośrodków wiary protestanckiej w północnych Niemczech (XVI w.). Zdobyty przez Szwedów podczas wojny trzydziestoletniej, przez następne dwa wieki pozostawał pod ich władzą. Dopiero w XIX w. wrócił do ówczesnych Prus. Z okresem II wojny światowej wiążą Stralsund niewielkie, i nadzwyczaj smutne, związki z Polską – w październiku 1939 r. hitlerowcy wywieźli prawie 1300 pacjentów tutejszego szpitala psychiatrycznego do Wielkiej Piaśnicy – dziś wsi pod pomorskim Wejherowem. Tam w ramach „oczyszczania” narodu niemieckiego zostali oni wymordowani – ta masakra uznawana jest za pierwszą zbrodnię hitlerowców w trakcie II wojny światowej. Wymordowano też wtedy pomorską i kaszubską inteligencję, w przeważającej liczbie Polaków.

Po odbiciu miasta przez Armię Czerwoną, Stralsund stał się częścią radzieckiej strefy okupacyjnej, a co za tym idzie – nowopowstałej NRD. Komunistyczne władze nie dbały o historyczne dziedzictwo miasta, przez co zabytki starówki podupadły dość znacznie. Dopiero po zjednoczeniu Niemiec miasto odzyskało wigor – stare miasto zostało szybko odrestaurowane, a w 2002 r. wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Starówka w Stralsundzie nie jest specjalnie rozległa. Jest specyficznie położona, będąc oddzieloną od stałego lądu w dużej części przez wodę, z drugiej strony wychodząc na część bałtycką, bezpośrednio sąsiadującą z Rugią. Znaleźliśmy sobie dobre miejsce do zostawienia samochodu (akurat niedziela, więc bez opłat) przy uliczce Frankenwall, położonej na południowym obrzeżu starego miasta, ale w zasięgu dosłownie kilku kroków od największych atrakcji tegoż.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Parkujemy tuż przy przepięknym budynku szkoły im.Gerharta Hauptmanna, pochodzącym z 1900 r. i od razu idziemy do pobliskiego, największego kościoła w Stralsundzie, kościoła Mariackiego. Świątynia pojawia się w historii już w 1298 r. Pod koniec XIV w. z powodu wad budowlanych, w dużej części kościół się zawalił. Odbudowano go, a także podwyższono zniszczoną wieżę, która po oddaniu do użytku mierzyła aż 151 m wysokości (!) – była wtedy przez krótki okres (połowa XVII w.) najwyższą budowlą na świecie. Po niecałym ćwierćwieczu istnienia trafił ją jednak piorun i znów została zniszczona. Ponownie odbudowaną ją na początku XVIII w., już niższą (104 m) i tak wytrwała do dziś. Wojska napoleońskie przez kilka lat w XIX w. wykorzystywały kościół jako koszary.

Stralsund, kościół św.Jakuba

Stralsund, kościół św.Jakuba

We wnętrzach znajduje się sporo zabytkowych obiektów, m.in. malowidła z XV w., kaplice i krypty grobowe z XVII i XVIII w. Najbardziej widowiskowym obiektem jest jednak ołtarz Koronacji NMP, zbudowany ok.1440 r. przez nieznanego mistrza. Przez wieki był on przenoszony pomiędzy różnymi świątyniami, aż w 1973 r. został ustawiony właśnie w kościele Mariackim w Stralsundzie.

Stralsund, kościół św.Jakuba

Stralsund, kościół św.Jakuba

Od północy z kościołem Mariackim sąsiaduje plac Neuer Markt, w czasach komunistycznych przemianowany na plac Lenina, jeden z dwóch zabytkowych dawnych placów targowych miasta, po raz pierwszy wspomniany w historii już w 1285 r. Dziś jest wykorzystywany głównie jako plac parkingowy. Jednym z bardziej zwracających uwagę budynków przy Neuer Markt jest stary szpital, wybudowany w 1874 r., później wykorzystywany jako biura policji, a obecnie spełnia funkcje mieszkaniowe.

Idziemy na północ, docierając do Meeresmuseum, Muzeum Oceanograficznego, mieszczącego się przede wszystkim w dawnym kościele św.Katarzyny, będącego częścią klasztoru dominikanów. Kościół powstał w 1315 r., klasztor kilkadziesiąt lat wcześniej. W początkach reformacji (XVI w.), kościół i klasztor zostały zniszczone i obrabowane, a mnisi opuścili klasztor. Potem służył Szwedom jako arsenał. Nigdy już nie został przywrócony do funkcji kościelnych. Samo muzeum odpuszczamy sobie.

Obok stoi budynek ze smutnym nawiązaniem do Polski – to byłe więzienie sądowe, wykorzystywane przez faszystowców do torturowania więźniów, których duża liczba to polscy mieszkańcy miasta. Upamiętnia to tablica na murach domu. Skręcamy na wschód, tam czeka na nas kolejna zabytkowa gotycka świątynia – kościół św.Jakuba.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Pojawia się on w historii w 1303 r., prawdopodobnie jeszcze wtedy w budowie. Oddany do użytku w 1321 r., ale rozbudowywany stopniowo aż do końca XIV w. Wieża kościelna, podobnie jak w kościele Mariackim, też przeżywała swoje wzloty i upadki. Wyremontowana w XV w., w XVII w. została trafiona piorunem i znów odnowiona. Na początku XIX w. wojska francuskie Napoleona zamieniły świątynię w stajnię i więzienie. Bombardowania podczas II wojny światowej poważnie naruszyły kościół, a zaraz po niej złodzieje rozkradli metalowe i drewniane elementy (na złom i opał), w tym części zabytkowych organów. Obecnie organy te (z XIX w.), pozostają w tragicznym stanie, choć sam kościół wyremontowano.

W kierunku północnym znajduje się kolejny kościół, św.Mikołaja. Oddany do użytku w 1314 r. Wieża kościelna ma 103 m wysokości. We wnętrzach znajduje się wiele cennych zabytków sakralnych, nawet z XIV w. Niestety nie było nam dane ich zobaczyć, kościół by w dniu naszej wizyty zamknięty.

Ale to, co najpiękniejsze w Stralsundzie, właśnie przed nami. Wchodzimy na sąsiadujący z kościołem św.Mikołaja „Alter Markt”, drugi ze starych miejskich placów targowych. Używany od początków XIII w., był placem targowym oraz miejscem sądów a nawet egzekucji i publicznie wymierzanych kar, centrum najstarszej części miasta. Świetnie trafiliśmy, bo dosłownie trzy miesiące wcześniej zakończyła się całkowita renowacja placu i budynków dookoła. Alter Markt prezentuje się naprawdę znakomicie, to zdecydowanie jeden z piękniejszych placów, jakie widzieliśmy.

Stralsund, teatr miejski

Stralsund, teatr miejski

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Wyróżnia się miejski ratusz, wybudowany tuż przed kościołem św.Mikołaja – razem stanowią przepiękną, fotogeniczną całość. Ratusz wybudowany został w XIV w. i dziś jest jednym z najważniejszych „okazów” gotyku ceglanego. Pozostałe strony placu otaczają cudownie wyglądające stare kamienice, budowane przez wieki, najstarsze stoją tu od XIV w. Można się na nie patrzeć w nieskończoność.

Z Alter Markt wychodzimy poza obręb dawnych murów miejskich – dużą ich część nadal można tu podziwiać, wraz z dawnymi wieżami, częścią fortyfikacji miasta. Stoi tu także nowoczesny budynek teatru miejskiego. Na stare miasto wracamy od północy, by wejść na teren dawnego franciszkańskiego klasztoru św.Jana, wybudowanego w 1254 r. A właściwie „wbudowanego” w mury miejskie. To przepiękne, kolorowe i spokojne miejsce na obrzeżach starówki. Dziedziniec dawnych zabudowań klasztornych robi ogromne wrażenie – stoją tu małe kamieniczki, pomalowane w jaskrawe barwy – dziś część miejskiego archiwum. Główna klasztorna świątynia nie podniosła się już po bombardowaniach z 1944 r. – do dziś stoją jedynie jej ściany.

Skoro jesteśmy nad Bałtykiem, to wypada pojawić się w porcie :) A port w Stralsundzie także jest piękny i ma swoje atrakcje. Najważniejszą turystyczną jest Oceanarium – największe w całej północnej Europie, wielkością ustępujące tylko Lizbonie i Walencji. Nie wchodziliśmy do środka – nie warto wydawać kilkunastu euro na osobę, jeśli nie ma się co najmniej kilku godzin czasu, a ten nam się właśnie kończył. Ale Oceanarium w Stralsundzie może być samym w sobie powodem do odwiedzenia tego miasta.

W porcie stoi zabytkowy żaglowiec Gorch Fock, wybudowany w 1933 r., zatopiony przed nadchodzącą Armią Czerwoną w 1945 r. Został potem wydobyty i służył jako jednostka radziecka, a potem ukraińska. W 2003 r. został odkupiony przez Stralsund od Ukrainy i służy jako statek – muzeum w porcie.

Stralsund, żaglowiec Gorch Fock w porcie

Stralsund, żaglowiec Gorch Fock w porcie

Stralsund, budynki portowe i Oceanarium w tle

Stralsund, budynki portowe i Oceanarium w tle

Wracając powoli w stronę samochodu, idziemy wzdłuż wybrzeża na południe. Docieramy do kolejnego zabytkowego, choć już nie tak spektakularnego jak wcześniejsze, kościoła św.Ducha. Był on częścią szpitala pod tym samym wezwaniem, wybudowanego w początkach XIV w. Cały kompleks był wielokrotnie niszczony podczas różnych działań wojennych na przestrzeni wieków. Swoją obecną formę zawdzięcza odnowie z XIX w.

Stralsund, kościół św.Katarzyny

Stralsund, kościół św.Katarzyny

Niedaleko dalej znajduje się stara część fortyfikacji portowych, kiedyś bronionych przez Szwedów podczas Wielkiej Wojny Północnej. Ostatecznie Szwedzi oddali port, ale została tu tablica upamiętniająca pobyt króla Szwecji, Karola XII. Warto wspomnieć, że król ten walczył także z Polakami i skutecznie wpływał na wybory i detronizacje polskich królów w XVIII w.

I tak kończy się nasza weekendowa przygoda ze starymi niemieckimi miastami: Wismarem, Lubeką, Rostockiem i Stralsundem. Przygoda niezwykle dla nas udana – zachwyciliśmy się ceglanym gotykiem i jego budowlami i z pewnością na Europejski Szlak Gotyku Ceglanego jeszcze wrócimy. A Wam przede wszystkim polecami wszystkie trzy starówki z listy UNESCO: Lubekę, Stralsund i Wismar. Warto !

Pełna galeria zdjęć hanzeatyckiej starówki Stralsundu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

Rostock, czyli przygody ze średniowieczną Hanzą ciąg dalszy

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

Po sobotnim zwiedzaniu Wismaru i Lubeki, drugi dzień zwiedzania niemieckich hanzeatyckich miast nad Bałtykiem we wrześniu 2013 r. rozpoczęliśmy od przeniesienia się do Rostocku – 130 km na wschód od Travemünde, w którym nocowaliśmy.

Rostock, Kröpeliner Tor

Rostock, Kröpeliner Tor

Rostock to kolejna dawna potęga Hanzy. Ale założony został długo wcześniej, mniej więcej w XI w., przez Słowian. Ale nie pożyli oni tu zbyt długo – w 1161 r. osadę spalił ówczesny duński król Waldemar I Wielki. I od razu znajdujemy małe polonica – król ożenił się z wnuczką Bolesława Krzywoustego.

Potem na terenie dzisiejszego Rostocku powstały trzy położone niemal obok siebie osady, które oficjalnie zespoliły się w jedną w 1265 r., zostając przy okazji otoczone murami obronnymi z czterema bramami wjazdowymi. Już wcześniej, bo w 1218 r., całość otrzymała prawa miejskie. Również wcześniej, bo w 1251 r., Rostock przystąpił do Hanzy i od tego czasu rozpoczęły się czasy miejskiego prosperity. Rostock nie leży (tak jak i Lubeka) bezpośrednio nad Bałtykiem, a nad ciasną zatoką, będącą ujściem rzeki Warnow, w 1323 r. przyłączył więc do siebie miasteczko Warnemünde, leżące na północ od siebie, nad Bałtykiem – by chronić się od strony morza.

Rostock, Lange Strasse

Rostock, Lange Strasse

Rostock, Lange Strasse

Rostock, Lange Strasse

Rostock, plan miasta przy kościele Mariackim

Rostock, plan miasta przy kościele Mariackim

Rostock, Neuer Markt i kościół Mariacki w tle

Rostock, Neuer Markt i kościół Mariacki w tle

Ale już od XV w. rozpoczął się powolny upadek miasta – od przejęcia władzy przez książąt Meklemburskich. Potem przyszły powstania, a wreszcie wojny z Danią i Szwecją. Później na dodatek nadeszły jeszcze francuskie wojska Napoleona. Wszystkie te zmiany i zniszczenia spowodowały spadek znaczenia miasta, a na dodatek już wcześniej przestała istnieć Hanza, której Rostock był kiedyś jednym z najważniejszych ogniw.

Rostock, kościół Mariacki

Rostock, kościół Mariacki

Swoje znaczenie miasto zaczęło odzyskiwać w XIX w., głównie dzięki otwarciu się na przemysł stoczniowy i lotniczy. Ale to także spowodowało bombardowania alianckie w czasie II wojny światowej, podczas których miasto zostało poważnie zniszczone. Kolejny element to emigracja ludności po zjednoczeniu Niemiec – miasto straciło w końcówce XX w. ok.20% swojej populacji. Dziś jest sporym, 200-tysięcznym miastem, trzecim co do wielkości portem promowym w Niemczech.

Rostock, kościół Mariacki

Rostock, kościół Mariacki

Naszym celem w Rostocku była jego najstarsza część, czyli teren wspomnianych wcześniej trzech osad, zjednoczonych w XIII w. w jedno miasto. Najważniejszymi zabytkami są dawne bramy miejskie i pozostałości murów obronnych, dawne główne place ze starymi kamienicami oraz trzy istniejące do dziś gotyckie kościoły.

Zwiedzanie miasta rozpoczynamy od najbardziej na zachód położonego elementu dawnego starego Rostocku, czy od bramy miejskiej Kröpeliner Tor. Brama ta istniała jako drewniana prawdopodobnie już w 1255 r., ale jako murowana, w stylu gotyckim została wybudowana ok.1270 r. Była jedną z czterech głównych miejskich bram i częścią murów obronnych miasta. Początkowo dwupiętrowa, została bardzo rozbudowana ok.1400 r. (do wysokości siedmiu pięter – 54 m). Przylegające fragmenty murów rozebrano na potrzeby budowy przebiegającej obok wieży ulicy (właściwie deptaka) Kröpeliner Strasse. Ale już po drugiej jej stronie zobaczyć można dobrze zachowane mury z XIII w.

Rostock, Neuer Markt

Rostock, Neuer Markt

Rostock, ratusz miejski (w remoncie)

Rostock, ratusz miejski (w remoncie)

Rostock, dawny franciszkański klasztor św.Katarzyny, dziś szkoła wyższa

Rostock, dawny franciszkański klasztor św.Katarzyny, dziś szkoła wyższa

My tymczasem idziemy nieco na północ, by przejść całą długością Lange Strasse, reprezentacyjnej szerokiej alei z równie reprezentacyjnymi, aczkolwiek mało zabytkowymi, budynkami. Dochodzimy do pierwszego z planowanych do zwiedzenia kościołów w Rostocku – kościoła Mariackiego. To największy z zabytkowych gotyckich kościołów w mieście, wybudowany w 1265 r., na miejscu wcześniej stojącej tu świątyni (wspominanej w dokumentach już w 1232 r.). W 1398 r. rozpoczęła się rozbudowa kościoła, a swą obecną formę przybrał on ostatecznie w 1454 r. Jest jedynym ze starych kościołów miasta, który nie ucierpiał od bombardowań alianckich.

Rostock, kościół św.Piotra

Rostock, kościół św.Piotra

We wnętrzach kościoła Mariackiego znajduje się kilka wartościowych dzieł sztuki nie tylko sakralnej: ołtarz z XVIII w., zegar astronomiczny z XV w. czy chrzcielnica z XIII w. Kościół Mariacki sąsiaduje z Neuer Markt, jednym z trzech historycznych targowisk z czasów początków miasta i początków Hanzy.

Rostock, kościół św.Mikołaja

Rostock, kościół św.Mikołaja

Najważniejszym budynkiem na placu jest miejski ratusz, którego historia sięga XIII w. – to ponoć najstarszy świecki budynek w mieście. Neuer Markt został głównym targowiskiem miasta po zjednoczeniu trzech osad w 1265 r. Wtedy to na ratusz przeznaczono istniejące już dwie kamienice, które pod koniec XIII w. rozbudowano o kolejne piętro. Dopiero w XV w. dobudowano do nich trzecią kamienicę – wtedy też ratusz nabrał dzisiejszej formy – jest uznawany za jedno z najważniejszych dzieł gotyku w rejonie Bałtyku. Niestety jego fasada była we wrześniu 2013 r. w remoncie – nie mogliśmy więc go podziwiać w pełnej krasie.

Neuer Markt wypełniają średniowieczne, piękne kamienice, z których część pamięta nawet XIII w. Plac został znacznie uszkodzony podczas alianckich bombardowań, część kamienic została odrestaurowana lub wręcz odbudowana na nowo. Na południe od placu znajduje się kolejna dawna brama miejska – Brama Kamienna. Pierwotnie została zbudowana w 1279 r., ale obecna jej forma pochodzi z XVI w.

Rostock, kościół św.Piotra

Rostock, kościół św.Piotra

Rostock, panorama starego miasta widziana z wieży kościoła św.Piotra

Rostock, panorama starego miasta widziana z wieży kościoła św.Piotra

Rostock, kamienice na Alter Markt

Rostock, kamienice na Alter Markt

My tymczasem odbijamy na północ, docierając do Wyższej Szkoły Muzycznej i Teatralnej, wybudowanej na pozostałościach dawnego franciszkańskiego klasztoru św.Katarzyny, najstarszego w mieście. Wybudowano go w 1243 r. i działał aż do jego rozwiązania w 1533 r. Potem funkcjonował jako magazyn, szkoła a nawet więzienie. Został silnie zniszczony w miejskim pożarze w 1677 r. Został nadbudowany nowoczesnymi szkolnymi budynkami, które działają od 2001 r.

Rostock, Kuhtor, "Krowia Brama"

Rostock, Kuhtor, „Krowia Brama”

Nieco na wschód od dawnego klasztoru stoi kolejny ze starych gotyckich kościołów – kościół św.Piotra. Po raz pierwszy pojawia się w 1252 r., ale obecna świątynia wybudowana została w połowie XIV w. Miała wtedy bardzo wysoką (127 m) wieżę, która w XVI w. runęła po uderzeniu pioruna. Odbudowano ją krótko później, już trochę niższą. Największa tragedia stała się podczas bombardowań z czasów II wojny światowej – kościół został zniszczony (zawaliła się też wieża), a gotyckie wnętrze spłonęło w pożarze. Stopniowo go odbudowano, ale wnętrza nie zawierają już żadnych zabytków. Kościelna wieża służy jako platforma widokowa, można z niej podziwiać panoramę starego Rostocku.

Rostock, średniowieczne mury miejskie

Rostock, średniowieczne mury miejskie

Idziemy do trzeciego z gotyckich kościołów, ale najpierw przechodzimy przez znajdujący się na południe od kościoła św.Piotra kolejny ze starych miejskich placów – Alter Markt, pamiętający czasy „narodzin” Rostocku. Dziś jest to cichy placyk w spokojnej, mieszkalnej dzielnicy, otoczony malowniczymi, niskimi kamieniczkami. Kiedyś był centralnym miejscem jednej z trzech osad, które stworzyły potem Rostock. Początkowo drewniane domy, przebudowano jeszcze w XIII w. na kamienne. Spłonęły one jednak w pożarze miasta w 1677 r.

Ponowne silne zniszczenia miały miejsce podczas II wojny światowej. Plac był silnie zaniedbany podczas ery komunistycznej w dawnym NRD, dopiero po zjednoczeniu Niemiec przystąpiono do rewitalizacji placu. Dobudowano brakujące kamienice i dziś plac prezentuje się bardzo ładnie.

Ten trzeci kościół, który chcieliśmy zobaczyć, to kościół św.Mikołaja, prawdopodobnie najstarszy kościół w mieście i jeden z najstarszych w całym rejonie Bałtyku – wybudowany został ok.1230 r., pierwsza wzmianka pochodzi z 1257 r. Podobnie jak kościół św.Piotra, został niemal całkowicie zniszczony podczas II wojny światowej, zachowało się tylko kilka ściennych fresków z XV w. Po wojnie został prowizorycznie odbudowany, ale w latach 70-tych XX w. ostatecznie porzucono myśl o jego odnowie jako świątyni. Pod koniec XX w. otwarto go ponownie, ale już nie jako kościół. Jest wykorzystywany, ze względu na swoją nadzwyczajną akustykę, głównie jako sala koncertowa. Odbywają się tu też ważne wydarzenia kulturalne i religijne.

Żeby być ścisłym – stary Rostock posiadał jeszcze czwarty gotycki kościół – kościół św.Jakuba. Ukończony w XIV w., prawdopodobnie miał poprzednika, stojącego już w XIII w. Został, podobnie jak kościoły św.Piotra i św.Mikołaja, poważnie uszkodzony przez alianckie bombardowania. Ale dzieła zniszczenia dokończono już po wojnie, nieudolnie wysadzając pobliskie bunkry – detonacja zniszczyła to, co zostało z kościoła, a władze komunistyczne zdecydowały o rozebraniu resztek. Plac po kościele pozostał niezabudowany, a po upadku NRD utworzono tu plac pamięci.

Nieco na zachód trafiamy na Kuhtor – Bramę Krowią, jedną z pomniejszych bram miejskich, zastąpioną później przez widzianą przez nas wcześniej Steintor. Nazwa pochodzi od bydła, przeprowadzanego przez handlarzy przez nią na targ. Zbudowana została w XIII w. Idziemy wzdłuż XIII-wiecznych murów miejskich aż do Bramy Kamiennej, a potem wracamy na Neuer Markt. Stąd kierujemy się już do samochodu, ale tym razem przejdziemy deptakiem Kröpeliner Strasse.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Rostock, Kröpeliner Strasse

Rostock, Kröpeliner Strasse

Rostock, Kröpeliner Strasse

Rostock, budynek uniwersytetu (założonego w 1419 r.)

Rostock, budynek uniwersytetu (założonego w 1419 r.)

Rostock, Kröpeliner Strasse

Rostock, Kröpeliner Strasse

Rostock, pozostałości kościoła św.Jakuba

Rostock, pozostałości kościoła św.Jakuba

Kröpeliner Strasse to chyba najładniejsza z ulic starego Rostocku. Wypełniona widowiskową architekturą, częściowo w stylu renesansowym. Najważniejszym z historycznego punktu widzenia miejscem jest znajdujący się w mniej więcej połowie długości ulicy plac Uniwersytecki, przy którym znajduje się piękny budynek Uniwersytetu. Uniwersytetu, którym Rostock naprawdę może się chwalić – założony został w 1419 r. i jest jednym z najstarszych na świecie, także trzecim najstarszym, wciąż działającym uniwersytetem w Niemczech. Dalszy spacer deptakiem kończymy przy bramie Kröpeliner Tor, od której zaczynaliśmy zwiedzanie miasta.

Co jeszcze warto wiedzieć o Rostocku. Przy okazji poprzedniego wpisu o Lubece pisaliśmy o noblistach, pochodzących z niej. Warto więc powiedzieć, że także Rostock może się pochwalić urodzonym tu laureatem tej nagrody – biochemiku i genetyku Albrechtem Kosselem. No i jeszcze jedno – obecny prezydent Niemiec, Joachim Gauck (nie mylić z kanclerzem, to dwie osobne funkcje) także jest obywatelem Rostocku.

A my tymczasem opuszczamy Rostock, chyba jednak bez żalu. Dla nas, miłośników historii, jednak dzisiejszy Rostock (przez nieszczęścia bombardowań z czasów wojny) miał mniej do zaoferowania niż widziane poprzednio Wismar i Lubeka. Jedziemy dalej w kierunku Polski, na wschód, by zobaczyć ostatnie planowane niemieckie hanzeatyckie miasto – Stralsund. I spodziewamy się znów dużych atrakcji, wszak to miasto, zwane po polsku Strzałów, także ma starówkę w całości wpisaną na listę UNESCO. Ale o Stralsundzie – w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z niemieckiego Rostocku znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

Niemiecka Lubeka. Nie jesteś stąd ? Szanse na Nagrodę Nobla spadają...

Październik 2013 r. stał w naszych podróżach pod kątem zwiedzania zabytkowych niemieckich miast nad Bałtykiem. Po Wismarze przyszedł czas na starą Lubekę, także wpisaną na listę UNESCO, a dodatkowo „uzbrojoną” w wyjątkową listę noblistów, związanych z miastem.

Dwudniowa, październikowa wyprawa do czterech niemieckich miast nad Bałtykiem. Dzień 1, etap 2, czyli z Wismaru przenosimy się do Lubeki. Oba miasta dzieli 60 km, szybką drogą da się przejechać w kilkadziesiąt minut. Lubeka jest drugim hanzeatyckim miastem nad niemieckim wybrzeżem Bałtyku, które zaplanowaliśmy sobie zobaczyć.

W poprzednim wpisie o Wismarze zabrakło jednej rzeczy – wszak motywem przewodnim tego krótkiego wyjazdu były miasta „hanzeatyckie” – czym jest, a raczej była, owa „Hanza” ? Już wyjaśniamy. Hanza była unią handlową, a czasem i wojskową, miast leżących głownie nad Morzem Bałtyckim i Północnym – służyła ochronie ich interesów i unifikacji zysków z handlu, głównie z handlu z miastami leżącymi poza Hanzą. W ten sposób członkowie Hanzy ochraniali, na wszystkich płaszczyznach, swoje interesy.

Formalnie Hanza założona została w 1356 r., choć już wcześniej miasta handlowe w naszym regionie zaczęły się organizować, a jednym z „przywódców” była właśnie Lubeka, gwałtownie rosnąca wtedy w siłę. Protoplastą Hanzy był związek Lubeki i Hamburga, zawarty już w 1241 r. Hanza bardzo szybko rozrosła się, szczególnie w Niemczech i Skandynawii, a jej wpływy sięgały m.in. Anglii, Belgii czy dzisiejszych państw nadbałtyckich. W obronie swoich interesów nie wahała się używać siły i wojnami powiększała swoje wpływy.

Lubeka, widok na stare miasto

Lubeka, widok na stare miasto

Lubeka, Brama Holsztyńsla, jeden z symboli miasta

Lubeka, Brama Holsztyńsla, jeden z symboli miasta

Lubeka, stare spichlerze solne

Lubeka, stare spichlerze solne

Lubeka, filharmonia, widok z wieży kościoła św.Piotra

Lubeka, filharmonia, widok z wieży kościoła św.Piotra

Lubeka, panorama starówki, widok z wieży kościoła św.Piotra

Lubeka, panorama starówki, widok z wieży kościoła św.Piotra

Hanzą rządziły zjazdy delegatów (Hansetag) z poszczególnych miast. Pierwszą stolicą Hanzy byłą Lubeka – jako jedno z miast – założycieli. Ostatni Hansetag odbył się 1669 r. – Hanzę zgubiła chciwość (wysokie opłaty dla handlarzy) i pojawiająca się silna konkurencja oraz epoka wielkich odkryć geograficznych, która zmieniła geografię handlu na całym świecie. Aczkolwiek – Hanza oficjalnie nigdy nie została rozwiązana. Do dziś część niemieckich miast, tradycyjnie określających się mianem „hanzeatyckich”, w tym wszystkie cztery odwiedzane przez nas podczas opisywanej wycieczki (Wismar, Lubeka, Rostock i Stralsund), używają tablic rejestracyjnych dla samochodów z początkową literą „H” (od Hanza), np. mieszkańcy Lubeki mają rejestracje z literami „HL” z przodu.

I jeszcze słów kilka o historii samej Lubeki, dużo dłuższej niż historii Hanzy. W nowożytnych początkach ziemie te zajmowali Germanie, którzy ok. VIII w. zostali wyparci przez Słowian, a ci założyli osadę Liubice – pojawia się ona w dokumentach historycznych już w XI w. Prawa miejskie Lubeka otrzymała w 1260 r., już pod panowaniem niemieckim, wtedy też pojawiło się tu biskupstwo. Przez krótkie okresy miasto należało do Danii i do… książąt szczecińskich.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Niemcy, Lubeka

ładowanie mapy - proszę czekać...

Lubeka, Brama Holsztyńska: 53.866232, 10.679591
Lubeka, spichlerze solne: 53.865802, 10.680192
Lubeka, kościół św.Piotra: 53.865777, 10.683367
Lubeka, Marktplatz: 53.866637, 10.684826
Lubeka, kościół Mariacki: 53.867776, 10.685019
Lubeka, dom rodziny Mannów: 53.868294, 10.685813
Lubeka, kościół św.Jakuba: 53.870926, 10.688989
Lubeka, szpital św.Ducha: 53.871476, 10.689869
Lubeka, Brama Zamkowa: 53.873937, 10.691049
Lubeka, Füchtingshof: 53.869502, 10.690802
Lubeka, dom pamięci Guntera Grassa: 53.869298, 10.690553
Lubeka, kościół św.Katarzyny: 53.869284, 10.689193
Lubeka, synagoga: 53.863303, 10.689445
Lubeka, kościół św.Idziego: 53.863961, 10.689778
Lubeka, katedra: 53.860879, 10.685706

 

A potem już były wieki rozkwitu miasta jako głównego portu handlowego nad Bałtykiem i jednego z największych niemieckich miast (większa była tylko Kolonia). Powstanie Hanzy tylko potęgę umocniło – Lubeka stała się stolicą związku miast bałtyckich. Miasto miało nawet własną walutę – markę lubecką, szeroko akceptowaną w innych niemieckich miastach (unia monetarna). W szczytowym okresie miasto miało nawet wpływ na wybory władców (królów) m.in. w Szwecji, posiadało też wyspę Bornholm. Ostatni zjazd Hanzy odbył się właśnie w Lubece w 1669 r., ale wtedy już Hanza była marginalizowana przez o wiele nowocześniej działających Holendrów.

Lubeka, Marktplatz, ratusz miejski

Lubeka, Marktplatz, ratusz miejski

Lubeka, Marktplatz, ratusz miejski

Lubeka, Marktplatz, ratusz miejski

W początkach XIX w. miasto zdobył Napoleon, a pod koniec tego stulecia weszło ono w skład Cesarstwa Niemieckiego, które upadło jednak po klęsce w I wojnie światowej. Podczas II wojny światowej Lubeka była pierwszym niemieckim miastem, zbombardowanym przez aliantów. Lubeka jako port morski odegrała też niezwykle ważną rolę w akcji „Białe autobusy” – stosunkowo mało znanym u nas epizodzie z końca II wojny światowej, ważnej dla Skandynawów – akcji transportu więźniów hitlerowskich obozów koncentracyjnych.

Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, kościół Mariacki

Z historią tej akcji zetknęliśmy się w tym roku, goszcząc w szwedzkim Malmo – na pewno przy okazji opisywania tego miasta powrócimy do niej. Stare miasto w Lubece zostało w całości, podobnie jak w zwiedzanym przez nas wcześniej tego samego dnia Wismarze, wpisane na listę UNESCO.

Lubeka, kościół Mariacki, diabeł przy murach świątyni

Lubeka, kościół Mariacki, diabeł przy murach świątyni

Czas teraz nawiązać do tytułu tego postu. Co ma wspólnego zamieszkanie w Lubece z możliwością otrzymania Nagrody Nobla ? Otóż wiele, choć zastosowaliśmy tutaj skrót myślowy. Lubeka bowiem pochwalić się może ogromną, jak na swoją wielkość, liczbą laureatów tej prestiżowej nagrody. I można tu znaleźć także polskie elementy. Ale historycznie, z Lubeką związani byli bardziej lub mniej:

  • Thomas Mann, pisarz, laureat literackiej nagrody Nobla w 1929 r., urodzony w Lubece. Jego pierwsza powieść („Buddenbrookowie”) to rodzinna saga lubeckiej rodziny. Miłośnicy polskich komedii z ostatnich lat pewnie kojarzą epizod z filmu „Chłopaki nie płaczą”, kiedy to oglądany jest film „Śmierć w Wenecji” :) To także ekranizacja dzieła Thomasa Manna – za nie zresztą też kandydował do Nobla, oficjalnie jednak otrzymał ją później za wspomnianych „Buddenbrooków”;
  • Willy Brandt, niemiecki polityk, także urodzony w Lubece, późniejszy kanclerz ówczesnej Republiki Federalnej Niemiec (RFN), laureat Pokojowej Nagrody Nobla za działania na rzecz pojednania Zachodu ze Wschodem (otrzymał ją w 1971 r.);
  • Günter Grass, będący wspomnianym wyżej polskim akcentem wśród noblistów, związanych z Lubeką, urodzony w 1927 r. w Gdańsku – wtedy „Wolnym Mieście Gdańsku”, sam siebie opisujący jako Kaszub. Był przede wszystkim pisarzem, a jego dzieło „Blaszany bębenek” zapisało się na zawsze w historii. Jego ekranizacja zdobyła zresztą Oskara (wystąpili w niej m.in. Olbrychski, Pszoniak i Holoubek). Grass mieszkał w okolicach Lubeki pod koniec życia, gdzie zmarł. Pochowany został w okolicach miasta;
Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, kościół Mariacki

Lubeka, szpital św.Ducha

Lubeka, szpital św.Ducha

Jak widać, choć Lubeka to dziś spore miasto (ponad 200 tys. mieszkańców), to i tak może się pochwalić ponadprzeciętną średnią noblistów – więc nie tylko w odległej historii było to miasto przodujące w regionie. Także w czasach najnowszych jest w stanie pochwalić się nadzwyczajnymi osiągnięciami, choćby właśnie w dziedzinie wybitnych mieszkańców miasta.

Lubeka, dom z "Buddenbrooków" Tomasza Manna

Lubeka, dom z „Buddenbrooków” Tomasza Manna

Jeżeli chcecie zwiedzić starą Lubekę i przyjeżdżacie tu samochodem jak my, najlepszym miejscem do zaparkowania będzie z pewnością ogromny parking przy filharmonii – i jednocześnie centrum kongresowym – położonej w bezpośrednim sąsiedztwie starego miasta – właściwie wystarczy przejść przez wodny kanał, by znaleźć się na wpisanej na listę UNESCO starówce. Parking jest na tyle wygodny i bezpieczny, że początkowo planowaliśmy tu nocleg – to był jeden z tych wyjazdów, w trakcie których naszym „hotelem” był samochód – ale ostatecznie ze względów praktycznych (opłaty) zdecydowaliśmy się na inne rozwiązanie, ale o tym później.

Lubeka, stare miasto, kościół św.Jakuba w tle

Lubeka, stare miasto, kościół św.Jakuba w tle

Parking przy filharmonii ma ten jeden niezaprzeczalny plus, że jakieś 200 m na południe od niego można wkroczyć do starej Lubeki, zaczynając od jednego z najbardziej z rozpoznawalnych jej punktów – Bramę Holsztyńską – jedną z dwóch zachowanych do dziś bram miejskich, część średniowiecznych fortyfikacji miasta.

Tak naprawdę Bram Holsztyńskich było kilka – ustawionych w linii: dwie zewnętrzne, a za nimi środkowa i wewnętrzna. Ta zachowana do dziś to środkowa – budowane były stopniowo na przestrzeni wieków od tej wewnętrznej na zewnątrz. Brama środkowa była więc wybudowana jako druga w kolejności, w 1464 r. Jako jedyna z bram holsztyńskich przetrwała do naszych czasów, choć wybudowano ją na grząskim gruncie i cały czas osiadała w ziemi, dodatkowo pochylając się na boki. Pozostałe bramy holsztyńskie wyburzono w I poł. XIX w., a tę środkową odrestaurowano, dzięki czemu szybko stała się symbolem miasta.

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, Brama Zamkowa

Lubeka, Brama Zamkowa

Lubeka, most zwodzony przy Bramie Zamkowej

Lubeka, most zwodzony przy Bramie Zamkowej

Brama Holsztyńska sąsiaduje z innym symbolem – tym razem symbolem dawnej potęgi handlowej Lubeki – starymi spichlerzami solnymi nad rzeką Trave. Handel solą dał Lubece wieki temu status potęgi, miasto eksportowało ją do Skandynawii, gdzie była niezbędna do obróbki ryb. Sól dała miastu bogactwo. Spichlerze solne wybudowano pomiędzy XVI a XVIII w., dziś stanowią malowniczy kompleks na nabrzeżu starego miasta.

Lubeka, kościół św.Jakuba

Lubeka, kościół św.Jakuba

Stąd już tylko dwa kroki do pierwszego ze słynnych lubeckich kościołów – kościoła św.Piotra. Dlaczego słynnych ? Otóż miasto słynęło ze strzelistych kościelnych wież, które stały się charakterystyczną cechą panoramy miasta w średniowieczu. Nazwano Lubekę nawet „Miastem Siedmiu Wież” – choć określenie to jest współczesne, a na dodatek mylne – kiedyś wież było osiem – jeden z kościołów nie doczekał do naszych czasów. A dlaczego wieże były takie charakterystyczne ? A jakże miałyby nie być, skoro w niskiej średniowiecznej zabudowie stało osiem wież,z których tylko jedna miała mniej niż… 100 metrów wysokości ! Prawdziwe kolosy – wszystkie mają pomiędzy 92 a 125 m

Lubeka, Brama Zamkowa

Lubeka, Brama Zamkowa

Nie wiadomo, kiedy zbudowano kościół św.Piotra. Po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w 1170 r. Stopniowo rozbudowywany, obecną postać otrzymał w XV w. Jego wysoka na 108 m wieża służy dziś jako taras widokowy – zdecydowanie polecamy skorzystanie z okazji – z góry rozpościera się niesamowita panorama całej starej Lubeki. Naprawdę warto to zobaczyć.

Kierując się na północ miasta, przechodzimy przez ulicę Kohlmarkt (kiedyś tu znajdował się targ węglowy) na pierwszy historyczny plac miejski – Marktplatz. Istnieje praktycznie od początków istnienia Lubeki, choć prace archeologiczne wykazały, że plac używany był co najmniej od czasów rzymskich, a później pogańskich. Na Marktplatz trafiliśmy na jakiś jarmark, stąd nieco trudności w fotografowaniu uroczych kamienic, plac otaczających. Są naprawdę widowiskowe.

Najważniejszym zabytkiem na Marktplatz w Lubece jest jednak ratusz miejski, uważany za jeden z najznakomitszych przykładów gotyku ceglanego – Lubeka jest jednym z miast, leżących na tzw. Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego. Ratusz wybudowano pierwotnie na przełomie XIII / XIV w., ale z tej budowli nie zostało dużo. Obecny wygląd nadano mu podczas rozbudów w XV i XVI w.

Lubeka, stare miasto

Lubeka, stare miasto

Lubeka, uroki starych podwórek i dziedzińców

Lubeka, uroki starych podwórek i dziedzińców

Lubeka, uroki starych podwórek i dziedzińców

Lubeka, uroki starych podwórek i dziedzińców

Od północy z Marktplatz sąsiaduje kolejny symbol Lubeki – kościół Mariacki. Kolejny symbol potęgi miasta w czasach Hanzy, został wybudowany jako najwyższy ceglany kościół na świecie (sklepienie wisi na prawie 40 m wysokości) na przełomie XIII / XIV w. Był jednym z pierwszych gotyckich ceglanych kościołów, na którym wzorowały się wszystkie inne. Na kościelnych organach grywał podobno sam Jan Sebastian Bach.

Lubeka, dom pamięci Guntera Grassa

Lubeka, dom pamięci Guntera Grassa

Kościół Mariacki został zniszczony podczas alianckich nalotów w 1942 r. Po wojnie został odbudowany, ale duża część zabytkowego wyposażenia nie została już niestety odzyskana. Mimo to można tu zobaczyć niezwykle cenne dzieła sztuki sakralnej: chrzcielnicę z XIV w. czy „ołtarz antwerpski” z 1518 r. w jednej z kaplic. Podziwiać można także pomniki czczące miejskich patrycjuszy z XVII / XVIII w. i rzeźby nawet z XVI w. Ciekawostką jest legenda o ogromnym kamieniu, leżącym pod murami kościoła – podobno zostawił go tu sam diabeł – figurka diabła jest jedną z atrakcji przy zewnętrznych murach świątyni.

Lubeka, kościół św.Katarzyny

Lubeka, kościół św.Katarzyny

Od północnej strony kościoła Mariackiego znajduje się kolejna atrakcja Lubeki – Buddenbrookhaus – jeśli przeczytaliście uważnie powyżej wspomnienie o Tomaszu Mannie, nobliście z Lubeki, to już wiecie – tak, to dom, należący kiedyś (XIX w.) do rodziny Mannów. Ale jego historia jest dłuższa, bo sięga aż XIII w. Rozsławił go jednak Tomasz Mann w swojej noblowskiej powieści „Buddenbrookowie”, której miejscem jest właśnie ta posesja. Dziś mieści tu się muzeum, poświęcone pamięci braci Tomasza i Henryka Mannów. Niemal naprzeciwko stoi dawny gotycki budynek miejskiej kancelarii (XVII w.), mieszczący kiedyś także salę sądową. Później mieścił się tu posterunek policji i mały areszt.

Nadal idziemy na północ starego miasta, tym razem do kolejnego kościoła – kościoła św.Jakuba. Wybudowany został ok. 1300 r., zastępując spalony w pożarze, stojący tu wcześniej kościół drewniany (na pewno istniał już w 1227 r.) Tu warto zobaczyć przede wszystkim dwie pary kościelnych organów – mniejsze z 1504 r. i główne z 1637 r., uważane za jedne z najznamienitszych w Europie – piękne, naprawdę. Główny ołtarz kościoła pochodzi z 1717 r. W jednej z bocznych kaplic znajdziecie też „Brömbsen-Altar”, ołtarz pochodzący z 1500 r.

Lubeka, synagoga

Lubeka, synagoga

Lubeka, stare miasto

Lubeka, stare miasto

Lubeka, stare miasto

Lubeka, stare miasto

Lubeka, teatr miejski

Lubeka, teatr miejski

Obok kościoła św.Jakuba stoi szpital św.Ducha, kolejny przykład potęgi finansowej Lubeki z dawnych lat – jedna z najstarszych placówek opieki społecznej na świecie, wybudowany w końcu XIII w., by opiekować się biednymi i chorymi. Wtedy była placówką kościelną, dziś jest świecką – ale pełni swą rolę do dzisiejszych dni. Kolejny przykład świetnego ceglanego gotyku, niestety podczas naszej wizyty fasada była w remoncie.

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Docieramy wreszcie na północny kraniec starego miasta – do drugiej zachowanej dawnej bramy miejskiej – Bramy Zamkowej (Burgtor), wybudowanej w XIII w., podobnie jak Brama Holsztyńska, wtedy będącej jedną z kilku stojących w rzędzie bram. To przez tą bramę wdarły się do miasta w 1806 r. wojska Napoleona.

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Wracając na południe, wkraczamy na chwilę w zapomniany świat ukrytych alejek i podwórek starej Lubeki. To jakby inny świat – malownicze uliczki, niska zabudowa, kolorowe ukwiecone ogródki – tu można zapomnieć o zabytkach, atrakcjach, szumie i zgiełku placów Lubeki. Wpadamy w zaułki podwórek Füchtingshof i Glandorpsgang, gdzie czas jakby zatrzymał się w początkach XVII w., kiedy powstały.  Cudowna wprost chwila zapomnienia i wyciszenia.

Ale my idziemy na południe, wracając do centrum starówki. Po drodze mijamy Günter-Grass-Haus, budynek, w którym urządzono muzeum słynnego pisarza, historyka i rzeźbiarza. Nie jest to faktyczny „dom” Grassa, bo on nigdy w samej Lubece nie mieszkał, ale symbolizuje związki noblisty z miastem, w okolicach którego mieszkał przez ostatnie niemal 30 lat swojego życia.

Dochodzimy do kolejnej świątyni – kościoła św.Katarzyny, jednego z tych BEZ wysokiej wieży. Miejsce na budowę klasztoru i kościoła otrzymał w początkach XIII w. sam św.Franciszek z Asyżu, choć niewiele wiadomo o ówczesnym kościele. Wiadomo natomiast, że ok.1303 r. pojawiły się pierwsze elementy nowo budowanej świątyni, będącej częścią klasztoru franciszkanów. Budowę ukończono w 1356 r. Stopniowo rozbudowywany, był później filią kościoła Mariackiego. Wojska napoleońskie zniszczyły świątynię, urządzając wewnątrz szpital i… stajnię dla koni. Nie podniósł się w swojej roli od czasów bombardowań w 1942 r., choć stopniowo jest wciąż restaurowany.

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Lubeka, katedra

Przy St-Annen-Strasse mijamy jedną z synagog w Lubece, wybudowaną w 1880 r. Pierwotnie w stylu mauretańskim, po zdewastowaniu podczas „nocy kryształowej” w 1938 r., została przez nazistów przebudowana na ceglaną i przekształcona w gimnazjum. Synagoga została niechlubnym symbolem w 1994 i 1995 r., kiedy to próbowano ją ponownie podpalić – pierwszy raz w Niemczech od nazistowskiej „nocy kryształowej”.

Travemünde, najstarsza niemiecka latarnia morska nad Bałtykiem

Travemünde, najstarsza niemiecka latarnia morska nad Bałtykiem

Na południowym krańcu starej Lubeki stoi najokazalszy z kościołów miasta – katedra. Związana jest z nią legenda, łącząca Karola Wielkiego, cesarza niemieckiego z przełomu VIII / IX w. ( to on stworzył wielkie cesarstwo, największe imperium po upadku Cesarstwa Rzymskiego) i Henryka „Lwa”, założyciela Lubeki. Otóż kiedyś Karol Wielki polował w Saksonii i zobaczył wielkiego jelenia. Zamiast go jednak zabić, założył mu swój ciężki cesarski złoty łańcuch na poroża. Cztery wieki później, Henryk „Lew”, chcąc pobyć w samotności, spotkał tegoż jelenia, zdejmując mu złoty łańcuch. Dzięki niemu spełnił swoje marzenie – ufundował w Lubece katedrę.

A w zgodności z faktami historycznymi – rzeczywiście Henryk „Lew” zarządził budowę kościoła mniej więcej w 1173 r. Budowę ukończono już w XIII w., sto lat później przebudowano ją na gotyk. Katedra została zbombardowana w 1942 r., odbudowa trwała aż do 1982 r.

Opuszczamy starówkę Lubeki, ale nie opuszczamy samego miasta – przenosimy się do jej nadmorskiej dzielnicy – Travemünde, kiedyś samodzielnego miasta nad Bałtykiem, od XIV w. będącego w „posiadaniu” Lubeki. Częścią miasta Travemünde stało się jednak dopiero w początkach XX w. Jest dziś największym promowym portem Niemiec i znanym kurortem wypoczynkowym. Travemünde powstało na bazie XII-wiecznej fortecy, którą rozebrano w XIX w.

Travemünde, żaglowiec Passat

Travemünde, żaglowiec Passat

Travemünde, plaża i kompleks "Maritim"

Travemünde, plaża i kompleks „Maritim”

Travemünde, molo

Travemünde, molo

Travemünde, nadmorska promenada

Travemünde, nadmorska promenada

Travemünde, stacja kolejowa

Travemünde, stacja kolejowa

W Travemünde rozbijamy nasz noclegowy obóz w samochodzie, na dużym parkingu niemal tuż przy plaży. I tak spędzamy noc, a rano przystępujemy do szybkiego zwiedzania dzielnicy. Głównymi atrakcjami Travemünde są nadmorska promenada ze wspaniałą (aczkolwiek w październiku oczywiście kompletnie pustą) piaszczystą plażą, przy której stoi najstarsza na bałtyckim wybrzeżu Niemiec latarnia morska (1539 r.). Latarnia dziś już nie pracuje, została zastąpiona przez nową, znajdującą się… na 36 piętrze stojącego obok kompleksu hotelowo-mieszkalnego „Maritim” – najwyższego budynku na całym niemieckim wybrzeżu.

Ozdobą wybrzeża w Travemünde jest zdecydowanie żaglowiec-muzeum Passat, zwodowany w 1911 r. Opłynął świat dwa razy dookoła, opłynął też przylądek Horn – dziś można go zwiedzać – mniej więcej jak nasz Dar Pomorza w Gdyni. Nieco w głębi lądu znajdziecie w Travemünde m.in. zabytkową stację kolejową z 1882 r., pierwotnie drewnianą, przebudowaną na murowaną w 1912 r.

Najważniejszym sakralnym zabytkiem jest tu kościół św.Wawrzyńca (St.Lorenz), po raz pierwszy pojawiający się w historii już w 1235 r. Spłonął jednak w pożarze w 1522 r., odbudowany w II poł. XVI w. Kościelna wieża pochodzi z początków XVII w. Okolice kościoła to stara część Travemünde, wypełniona ciasnymi uliczkami i tradycyjnymi domostwami, wśród których nierzadkim widokiem są domy nawet z XVI w. Travemünde było dla nas jednak przede wszystkim okazją do spaceru nad Bałtykiem – nadmorska promenada naprawdę jest tego warta.

Pakujemy „manatki” i ostatecznie opuszczamy Lubekę. Czas na kolejny etap naszego zwiedzania hanzeatyckich miast na bałtyckim wybrzeżu Niemiec – przenosimy się do oddalonego o 130 km od Travemünde miasta Rostock – jedynego z czterech zwiedzanych przez nas podczas tego weekendu, którego stare miasto nie jest wpisane na listę UNESCO. Ale to nie znaczy, że mniej ciekawego – ale o tym będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z niemieckiej Lubeki znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

Wismar, zaczynamy znajomość z niemieckimi miasteczkami nad Bałtykiem

Wismar był pierwszym z czterech zwiedzanych przez nas podczas pewnego październikowego weekendu w 2013 r. niemieckim miasteczkiem nad Bałtykiem, kiedyś należącym do Hanzy. To z tego wyjazdu narodził się pomysł cyklu wpisów o miastach hanzeatyckich na naszym blogu.

Po powrocie z naszej najdłuższej jak do tej pory podróży, czyli z „Tour de Europe 2013” – 32-dniowej podróży przez Bałkany do azjatyckiej Turcji, nie za bardzo mogliśmy usiedzieć spokojnie „na tyłku”. Usiedzieliśmy niecałe dwa miesiące – wtedy przyszedł czas na krótki, weekendowy wypad w niedalekie od nas rejony – nad niemiecki Bałtyk. Była to też pierwsza w historii naszych podróży okazja do wypróbowania naszego samochodu jako miejsca noclegowego. Wszak, nie chwaląc się, posiadamy pojazd, który po rozłożeniu tylnych dwóch rzędów siedzeń (nominalnie jest 7-osobowy) tworzy się w nim płaska podłoga o wymiarach 200 x 120 cm. Czyli powinna wejść do niego rozłożona… standardowa wersalka :)

Postanowiliśmy to przetestować. Po zakupach w Decathlonie staliśmy się posiadaczami zestawu – materac + kołdra + dwie poduszeczki, wszystko w zgrabnym opakowaniu, idealne na wyjazd. Dokupiona pompka z zasilaniem 220V (standardowo) i 12V (czyli samochodowo) dopełniła szczęścia. Pierwszy test na parkingu potwierdził nasze podejrzenia – jeśli macie 7-osobowego Forda S-Maxa, nadmuchany materac 200 x 120 cm wejdzie Wam do niego idealnie na styk. No po prostu lepiej (na podróż) być nie może. Oczywiście wiezienie nadmuchanego w domu materaca ogranicza liczbę pasażerów-podróżników do dwóch osób, ale akurat na ten wyjazd jechaliśmy małżeńsko, bez dzieci. Model my + materac = model idealny :)

Wismar, stare miasto

Wismar, stare miasto

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, kościół Ducha Świętego

Wismar, stare miasto

Wismar, stare miasto

Z czasem coraz częściej stosowaliśmy ten model w naszych dwu-, a potem także jednoosobowych podróżach. Od jednorazowych noclegów przeszliśmy do wręcz planowania podróży z samochodem jako podstawowym miejscem noclegowym. Tak było m.in. podczas 9-dniowej objazdówki po Gruzji, a kulminacją jak do tej pory była 16-dniowa podróż „Tour de Europe 2015, cz.1”, czyli jazda samochodem wzdłuż Dunaju, w poprzek Europy, w kwietniu 2015 r. (jeszcze niestety nie ma jej opisu na blogu).

Wismar, ocalała wieża kościoła Mariackiego

Wismar, ocalała wieża kościoła Mariackiego

Ale wróćmy do tematu. Plan wyjazdu był prosty – w sobotę nad ranem wyjeżdżamy z domu i po ok.5 godzinach jazdy jesteśmy w Wismarze (trochę ponad 500 km, ale większość to polskie i niemieckie autostrady). Potem jedziemy do Lubeki, a po jej zwiedzeniu szukamy miejsca do zaparkowania na nocleg – wstępnie upatrzyliśmy sobie Travemünde, nadmorską dzielnicę Lubeki. W niedzielę jedziemy zwiedzać Rostock i Stralsund i wieczorem wracamy do Wielkopolski. Plan został zrealizowany w stu procentach, a teraz już zajmijmy się samym Wismarem.

Wismar, ocalała wieża kościoła Mariackiego

Wismar, ocalała wieża kościoła Mariackiego

Wismar jest dziś nieco ponad 40-tysięcznym miastem, choć w momencie zjednoczenia Niemiec (1989 r.) liczył ich niemal o połowę więcej. To efekt migracji mieszkańców do bogatszej, zachodniej części kraju. Po raz pierwszy w historii pojawia się w XII w., choć znaleziono w zatoce wraki statków Wikingów, sugerujące, że już w IX w. miejsce to było ważnym ośrodkiem handlowym. Prawa miejskie uzyskał w 1226 lub 1229 r.

W 1259 r. po raz pierwszy na horyzoncie pojawia się Hanza, czyli słynny historyczny ponadpaństwowy związek miast nadbałtyckich, mający chronić ich interesy obronne i handlowe. Wtedy to przedstawiciele Wismaru spotkali się z władzami Lubeki i Rostocku. W 1280 r. jest już Wismar ważnym ośrodkiem Hanzy, na równi z dwoma wyżej wymienionymi oraz Stralsundem i Hamburgiem. Stał się też siedzibą książąt meklemburskich. Niszczony przez pożary oraz epidemie, był jako bogate handlowe miasto ciągle odbudowywany.

Wismar, rzeźby w miejscu dawnego kościoła Mariackiego

Wismar, rzeźby w miejscu dawnego kościoła Mariackiego

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, ratusz miejski

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, ratusz miejski

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawna siedziba strażników

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawna siedziba strażników

W 1632 r. po wojnie 30-letniej, miasto zajęte zostało przez Szwedów. Na krótko (5 lat), pod koniec XVII w. rządzili tu Duńczycy, ale szybko oddali miasto znów Szwedom. Dopiero w 1803 r. Szwecja zwróciła Meklemburgom miasto, choć oficjalne zrzeczenie się praw przez nich nastąpiło równo sto lat później – w 1903 r. Podczas II wojny światowej wielu jeńców wojennych pracowało w tutejszych fabrykach, miasto było też wielokrotnie bombardowane przez aliantów. Wyzwolone zostało 2 maja 1945 r. przez Armię Czerwoną, stając się częścią radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec, a potem NRD.

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, "Alter Schwede", najstarsza kamienica w mieście

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, „Alter Schwede”, najstarsza kamienica w mieście

Pomimo burzliwych dziejów oraz wojennych bombardowań, stare miasto w Wismarze jako tako ostało się w całości, choć część budynków wymagała odbudowy. Dziś starówka Wismaru wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawne źródło wody

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawne źródło wody

Wismar to jedno z takich miasteczek, w które człowiek się zapuszcza i wsiąka. Wsiąka w klimat – nie ten geograficzny, po to Bałtyk, bo to październik. Bo chłodno, bo wilgotno. Wsiąka, bo Wismar ma to coś, coś co sprawia, że można spacerować uliczkami przez pół dnia i nie ma się dosyć. Coś, co sprawia, że chce się tu zostać. Spokój – to takie trochę nie odkryte cudo – architektura, spójna i kolorowa. Zapamiętaliśmy Wismar jako perełkę, i jako wstęp do dalszej eksploracji hanzeatyckich niemieckich miast – ten klimat Wismaru ciągnął się za nimi i w Lubece i w Rostocku i w Stralsundzie.

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawne źródło wody, figurki Nix i Nixe

Wismar, Marktplatz, główny plac starego miasta, dawne źródło wody, figurki Nix i Nixe

Generalnie miasto szczyci się dziś kilkoma ważnymi punktami. Najważniejszym z nich jest główny plac starówki, Marktplatz, zbudowany na planie kwadratu (100 x 100 m), uznawany za jeden z największych w północnych Niemczech, dziś duma miasta. Wyróżniającym się miejscem na placu jest dawne źródło wody, mające postać fontanny, oddane do użytku w 1602 r. Zasilane z niego było kilkaset domostw w mieście. Znanym elementem są dwie brązowe figurki, z których do dziś leje się woda – nazwane „Nix i Nixe”, choć popularnie zwane „Adamem i Ewą”.

Wismar, kościół św.Mikołaja

Wismar, kościół św.Mikołaja

Przy Marktplatz w Wismarze mieści się kilka historycznych budowli. Neoklasycystyczny ratusz wybudowany został w początkach XIX w. Częściowo zawiera w sobie pozostałości pierwszego ratusza z XIV w. Bo bombardowaniach w czasie II wojny światowej został odnowiony, „niestety” częściowo w architekturze socrealizmu. Innym wartym uwagi budynkiem jest tu „Alter Schwede”, kamienica uznawana za najstarszą w mieście, wybudowana jeszcze w 1380 r., dająca się łatwo zauważyć ze względu na typową, gotycką, ceglaną architekturę. Nazwę zawdzięcza okresowi panowania Szwedów, a typowa architektura (spiczasta), uwzględniała w gotyku użytkowanie parteru jako pokojów mieszkalnych i biur, a wyższych pięter jako magazynów.

Przy Marktplatz znajdziecie wiele cudownych kamienic, niektóre ze znaną i opisaną historią, jak choćby dawny budynek strażników, wybudowany w 1858 r. na wzór XV i XVI-wiecznych włoskich kamienic. Przed wejściem do niego stoją dwa działa, wypożyczone przez Szwedów z Landskrony. My trafiliśmy dodatkowo na jakiś festyn na placu, co dało nam okazję do skorzystania z szybkiej niemieckiej kuchni i zjedzenia tradycyjnego niemieckiego „wursta” – punkt kulinarny zaliczony :)

Wismar, kościół św.Mikołaja

Wismar, kościół św.Mikołaja

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Wismar, kościół św.Mikołaja, jeden z bocznych ołtarzy

Ma też (a może przede wszystkim) Wismar zabytki sztuki sakralnej. I tu należy wspomnieć, że północne Niemcy to raj dla fanów gotyckich, czerwono-ceglanych gotyckich kościołów. Jest tu ich całe mnóstwo, w każdym z nich z pewnością znajdziecie mapki i ulotki, dotyczące pozostałych.Tych świątyń po prostu nie da się nie zauważyć, wyróżniają się na tle architektury miasteczek. Nie wszystkie budowane z czerwonej cegły kościoły są gotyckie, ale większość z nich jest najwyższej klasy zabytkami. Architektura sakralna jest jednym z naszych koników, stąd kościoły w Wismarze były jednymi z głównych punktów zaplanowanej wizyty. Wismar ma trzy główne zabytkowe świątynie:

  • Kościół Mariacki, najwyższy z nich (wieża ma ponad 80 m), jeden z najstarszych budynków w mieście (choć nie dotrwał do naszych czasów). Istniał już prawdopodobnie ok. 1220 r., wtedy jako kościół drewniany. Po nadaniu Wismarowi praw miejskich, wybudowano nowy ok. 1260 r. Przebudowywany w XV i XVI w., został poważnie uszkodzony podczas bombardowań II wojny światowej. Pomimo licznych protestów, ruiny średniowiecznego kościoła, za wyjątkiem wieży, zostały wysadzone w powietrze w 1960 r. Ocalałe zabytki przeniesiono wtedy do innych kościołów w mieście i okolicy. Został odbudowany w 1990 r. Film z wysadzenia kościoła można znaleźć na YouTubie:
  • Kościół św.Mikołaja, także prawdopodobnie stojący w miejscu wcześniej znajdującej się tu świątyni z czasów założenia miasta. Budowę rozpoczęto w 1381 r., a trwała ona ponad sto lat. Początkowo był świątynią marynarzy i rybaków. Świątynia posiada oprócz głównego ołtarza, także kilka mniejszych ołtarzy bocznych. Główny ołtarz pochodzi z 1774 r. Szczególnie polecamy przyjrzeć się bocznym ołtarzom – to prawdziwe dzieła sztuki, pochodzą z XV i XVI w., część z nich stała wcześniej w kościele Mariackim i kościele św.Jerzego – zostały tu przeniesione ze względu na najmniejsze zniszczenia powojenne w kościele św.Mikołaja. Brązowa chrzcielnica pochodzi z 1335 r. (także z kościoła Mariackiego), a ambona z 1708 r. W kościele św.Mikołaja znajdziecie też wiele płyt nagrobnych księży, miejscowych notabli a także burmistrzów z XV i XVI w.;
  • Kościół św.Jerzego, trzeci z gotyckich kościołów w Wismarze, wybudowany pomiędzy 1440 a 1550 r. Wieży nigdy nie ukończono. W kwietniu 1945 r. został ciężko uszkodzony w bombardowaniach. Prowadzenie życia religijnego było tu niemożliwe, wobec tego szybko wybudowano tzw.”nowy kościół”, stojący niedaleko, konsekrowany w 1951 r. Najcenniejszym obiektem w nowym kościele jest jeden z ołtarzy z kościoła św.Jerzego, wykonany w początkach XV w. Sam kościół św.Jerzego nie odbudowywany po wojnie popadł w kompletną ruinę, zawalił się dach, brakowało okien i drzwi. W 10 lat doprowadzono go jednak do jako takiego stanu – dziś można go zwiedzać, wykorzystywany jest głównie do imprez kulturalnych i koncertów;
Wismar, świnki na moście Schweinsbrücke (XIX w.), którym przeprowadzano bydło i trzodę na targ

Wismar, świnki na moście Schweinsbrücke (XIX w.), którym przeprowadzano bydło i trzodę na targ

Wismar, świnki na moście Schweinsbrücke (XIX w.), którym przeprowadzano bydło i trzodę na targ

Wismar, świnki na moście Schweinsbrücke (XIX w.), którym przeprowadzano bydło i trzodę na targ

Wismar, tradycyjny dom na rzeczce Grube - "Das Gewölbe"

Wismar, tradycyjny dom na rzeczce Grube – „Das Gewölbe”

Wismar, nad rzeczką Grube

Wismar, nad rzeczką Grube

Wart zobaczenia jest też kościół św.Ducha. Najpierw, zaraz po założeniu miasta, powstał tu (zaraz za dawnymi murami miasta) szpital Ducha Świętego, a niedługo potem rozpoczęto budowę kościoła. Obecna bryła pochodzi z II poł. XIV w. We wnętrzach zachowały się fragmenty ściennych fresków z XIV i XV w. Część witraży w oknach pochodzi z XIV w., boczne obramowania kościelnych ławek z XVI w. Na suficie namalowano sceny z dziejów Ducha Świętego.

Już przy samym wybrzeżu stoi jeszcze jeden ważny zabytek miasta – Brama Wodna, wybudowana w XV w. jako część murów obronnych Wismaru. Po ich rozebraniu (końcówka XIX w.), to jedyna ocalona, z pięciu dawniej istniejących, dawna brama miejska. Nad miejskim strumieniem Grube stoi jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Wismarze – Das Gewölbe, stojący nad rzeczką „okrakiem” budynek z XVII w. w stylu pruskim.

Na koniec spaceru po Wismarze – skoro jesteśmy nad Bałtykiem, to trzeba przespacerować się nabrzeżem. Tu także jest klimatycznie – na kolorowych barkach zacumowanych przy brzegu odbywa się targ rybny – można na miejscu zjeść lub kupić na wynos chyba każdą rybę, łowioną w Bałtyku. Świeże, wędzone, smażone, pieczone – w każdej postaci. Miejsce to zdecydowanie najbardziej cieszy się uznaniem turystów – to jedyne miejsce, gdzie w październiku było ich naprawdę dużo.

Wismar, stara Brama Wodna

Wismar, stara Brama Wodna

Wismar, tradycyjne domy na wybrzeżu

Wismar, tradycyjne domy na wybrzeżu

Wismar, kutry rybackie na wybrzeżu

Wismar, kutry rybackie na wybrzeżu

Wismar, ryby prosto z kutra na wybrzeżu

Wismar, ryby prosto z kutra na wybrzeżu

Wismar, ryby prosto z kutra na wybrzeżu

Wismar, ryby prosto z kutra na wybrzeżu

Na nabrzeżu kończymy naszą pieszą wycieczkę ulicami starego Wismaru. Miasteczko zrobiło na nas ogromne wrażenie i nakręcało nasze oczekiwania, co do tego, czym zauroczą nas kolejne niemieckie, hanzeatyckie miasteczka nad Bałtykiem. Jeszcze tego samego dnia jechaliśmy zwiedzać drugie z nich – Lubekę, położoną nieco na zachód od Wismaru. Ale Lubekę zobaczycie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z niemieckiego Wismaru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.2

Październikową podróż na słoneczną Sardynię rozpoczęliśmy w deszczowym Berlinie. To już trzecia nasza wizyta w niemieckiej stolicy, tym razem bardzo tematyczna. Kilka godzin w oczekiwaniu na samolot spędziliśmy tropiąc pozostałości Muru Berlińskiego w mieście.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.1). Kontynuujemy nasz spacer wzdłuż resztek i pamiątek po Murze Berlińskim w stolicy Niemiec.

Dochodzimy do skrzyżowania Zimmerstrasse i Friedrichstrasse i najsłynniejszego chyba elementu dawnego Muru Berlińskiego – to oczywiście Checkpoint Charlie, kiedyś jedno z nielicznych czynnych przejść granicznych pomiędzy obiema częściami Berlina. Od strony wschodniej dostępne wyłącznie dla nie-berlińczyków – turystów i dyplomatów. Po stronie zachodniej praktycznie bez kontroli dokumentów. Checkpoint Charlie stał się słynny krótko po budowie muru – gdy wschodni strażnicy zawrócili z przejścia amerykańskiego dyplomatę, udającego się do opery po wschodniej stronie, który odmówił wylegitymowania się Niemcom (prawo kontroli mieli wyłącznie żołnierze radzieccy). W odpowiedzi najpierw Amerykanie, a potem ZSRR wysłały na obie strony przejścia swoje czołgi, stojące przez kilkanaście godzin z zapalonymi silnikami, z rozkazem strzelania w wypadku ataku przeciwnika. Na drugi dzień, 28 października 1961 r., w wyniku mediacji samego Kennedy’ego, kryzys został zażegnany, a zachodni oficjele mogli bez przeszkód przechodzić do opery czy teatru na wschodnią stronę.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Berlin, pozostałości Muru Berlińskiego (trasa z 9.10.2014)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Berlin, wieża dowodzenia: 52.495911, 13.450956
Berlin, tablica z ofiarami utonięć na Sprewie: 52.501600, 13.443993
Berlin, kamienny obelisk ku czci \'Nieznanych Uciekinierów\': 52.501502, 13.444283
Berlin, most Oberbaumbrücke: 52.501855, 13.445978
Berlin, East Side Gallery: 52.505199, 13.440056
Berlin, most Schillingbrücke: 52.509195, 13.429284
Berlin, dom przy Sebastianstrasse: 52.504617, 13.412772
Berlin, pomnik przy siedzibie Axel Springer: 52.508020, 13.398685
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Reinholda Huhna: 52.508020, 13.395456
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Petera Fechtera: 52.507902, 13.393536
Berlin, Checkpoint Charlie: 52.507576, 13.390403
Berlin, muzeum przy Checkpoincie Charlie: 52.507106, 13.390682
Berlin, \'Topografia Terroru\': 52.506688, 13.383708
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Stresemannstrasse: 52.508163, 13.377990
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Erna-Berger-Strasse: 52.508382, 13.379427
Berlin, wieża strażnicza: 52.508634, 13.379921
Berlin, pozostałości muru przy Leipziger Platz: 52.509208, 13.378569
Berlin, pozostałości muru przy Potsdamer Platz: 52.509783, 13.376327
Berlin, trójkąt Lenne: 52.510906, 13.374009
Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich: 52.516586, 13.371971
Berlin, Brama Brandenburska: 52.516299, 13.378000
Berlin, białe krzyże (krzyż Heinza Sokolowskiego): 52.517657, 13.376584
Berlin, białe krzyże przy Reichstagu: 52.519733, 13.376670

 

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Dziś Checkpoint Charlie jest punktem obowiązkowym na trasie każdego turysty w Berlinie. Amerykańscy żołnierze opuścili go w 1991 r., ale do dziś stoi symboliczna budka strażnicza, przy której można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Atrakcją jest też tablica z wizerunkami żołnierzy: amerykańskiego i radzieckiego. Obok dawnego przejścia granicznego znajduje się dziś Muzeum Muru Berlińskiego. Jako że w tym roku przypada 25 rocznica upadku Muru Berlińskiego, w Berlinie mają miejsce różnego rodzaju wydarzenia z tym związane – przy checkpoincie trafiliśmy na okazjonalną wystawę, poświęconą jego historii. Niedaleko trafiliśmy też wreszcie na namacalny ślad po murze – dwa rzędy brukowej kostki idące wzdłuż położenia dawnego muru. I tabliczki upamiętniające jego istnienie.

Nadal idziemy ulicą Zimmerstrasse wzdłuż położenia muru. Mijamy atrakcję dla tych, co chcą przynajmniej oczyma posmakować tamtych czasów – „Trabi World”, czyli „świat Trabanta”. Niemal po drugiej stronie ulicy znajduje się „Topografia Terroru”, muzeum wybudowane w miejscu, gdzie w czasach hitlerowskiej Rzeszy znajdowała się centrala niemieckiej maszyny terroru – główne siedziby Gestapo, SS, SD oraz Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. Urządzono tu wystawy, poświęcone historii tego miejsca, a my dodatkowo trafiliśmy na zewnętrzną wystawę, poświęconą Powstaniu Warszawskiemu i Warszawie z tych czasów. Miło było patrzeć na duże zainteresowanie wystawą i tłumy czytające o bohaterstwie warszawskich powstańców. Można było także obejrzeć głośny u nas trójwymiarowy film „Miasto Ruin”.

Ale „Topografia Terroru” jest także ważna z punktu widzenia poszukiwania pozostałości Muru Berlińskiego. Ogrodzeniem muzeum od strony Zimmerstrasse jest bowiem najdłuższy zachowany do dziś odcinek tzw. muru zewnętrznego – tego widocznego dla mieszkańców Berlina Zachodniego (odcinek East Side Gallery jest dłuższy, ale był „murem wewnętrznym”).

Berlin, "Topografia Terroru"

Berlin, „Topografia Terroru”

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum „Topografii Terroru”

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum „Topografii Terroru”

Berlin, najdłuższy zachowany odcinek muru przy muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, najdłuższy zachowany odcinek muru przy muzeum „Topografii Terroru”

Skręcamy w Stresemannstrasse, gdzie znajdują się kolejne pozostałości muru, też, podobnie jak w East Side Gallery, pomalowane przez artystów, ale – ciekawostka – dziś znajdujące się wewnątrz stojącego tu budynku. Można je oglądać przez szybę od strony ulicy. Niewielkie pozostałości muru stoją też za rogiem, przy ulicy Erna-Berger-Strasse, na dziedzińcu z tyłu budynku.

Berlin, fragmenty muru wewnątrz budynku przy Stresemannstrasse

Berlin, fragmenty muru wewnątrz budynku przy Stresemannstrasse

Główną atrakcją tej ulicy, związaną z Murem Berlińskim jest jednak jedna z nielicznych ocalałych do dziś wież strażniczych. Jest to „stary” model wieży, budowany od 1969 r., z wąskim wejściem na górę i panoramicznym widokiem na teren dookoła. Wieża nie stoi w oryginalnym miejscu, ze względu na rozbudowę budynków w sąsiedztwie została przesunięta o ok.8 metrów ze swej pierwotnej lokalizacji.

Berlin, fragmenty muru przy Erna-Berger-Strasse

Berlin, fragmenty muru przy Erna-Berger-Strasse

Przejściem pod budynkiem obok wieży przechodzimy na Leipziger Platz, na którym – na trawniku na środku znajdziemy także element, pochodzący z muru, stojący w miejscu gdzie kiedyś on przebiegał, o czym świadczy wciąż symboliczna brukowana kostka. Na sąsiadującym Placu Poczdamskim (Potsdamer Platz) także znajdują się elementy Muru Berlińskiego.

Berlin, dawna wieża strażnicza przy  Erna-Berger-Strasse

Berlin, dawna wieża strażnicza przy Erna-Berger-Strasse

Z tyłu za Potsdamer Platz znajduje się niegdysiejszy „Trójkąt Lenne” – obszar o kształcie trójkąta pomiędzy ulicami Bellevuestrasse, Lennestrasse i Ebertstrasse. To właśnie wspominana na początku naszej opowieści o murze „eksklawa”, obszar należący do władz wschodnich, ale leżący na terenie Berlina Zachodniego i odcięty od strefy radzieckiej.

Berlin, fragmenty muru i oznaczenia jego przebiegu na Leipziger Platz

Berlin, fragmenty muru i oznaczenia jego przebiegu na Leipziger Platz

Teren przeszedł na zasadzie wymiany w ręce władz Berlina Zachodniego dopiero w lipcu 1988 r., na rok przed upadkiem muru. Kilka miesięcy wcześniej miało tu miejsce głośne wydarzenie – kilkaset ludzi protestowało przeciwko planom budowy drogi przez teren trójkąta, jeszcze gdy formalnie należał on do NRD (maj 1988 r.) – władze Berlina Zachodniego nie mogły interweniować, a władze NRD nie były zainteresowane jakąkolwiek reakcją. Policja zachodnia wkroczyła tu dopiero w lipcu, a wtedy protestanci… uciekli do NRD, skacząc przez mur. Trochę później wrócili na zachodnią stronę legalnymi przejściami granicznymi.

Idziemy na północ, wkraczając w znany berliński park – Tiergarten. Powolutku zbliżamy się do Bramy Branderburskiej, ale zanim do niej dotrzemy, oglądniemy jeszcze okazały Pomnik Żołnierzy Radzieckich, upamiętniający 80.000 sowieckich żołnierzy, którzy zginęli podczas zdobywania Berlina. Pomnik, postawiony w 1945 r., nie jest specjalnie związany z historią Muru Berlińskiego, poza faktem, że pod pomnikiem (stojącym w strefie brytyjskiej) pełniła wartę radziecka kompania wojskowa, przepuszczana tu przez władze alianckie. Pomnik zdobią haubice i czołgi T-34, biorące udział w zdobywaniu niemieckiej stolicy, a z tyłu zanim znajdują się groby kilku tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej.

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, dawna eksklawa "Trójkąt Lenne"

Berlin, dawna eksklawa „Trójkąt Lenne”

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Teraz już idziemy szeroką ulicą 17 czerwca do samej Bramy Branderburskiej. Ta wybudowana w 1791 r. monumentalna budowla, dziś symbol Berlina, prowadziła do promenady Unter der Linden i siedziby monarchów pruskich. W czasach zimnej wojny stała się symbolem podziału Berlina, stając się częścią Muru Berlińskiego. Była w tamtych czasach miejscem znaczących wystąpień politycznych – to tutaj przemawiał m.in. Ronald Reagan (12 czerwca 1987 r.), kierując w obecności Helmuta Kohla słynne słowa w kierunku ówczesnego przywódcy ZSRR: „General Secretary Gorbachev, if you seek peace, if you seek prosperity for the Soviet Union and Eastern Europe, if you seek liberalization: Come here to this gate! Mr. Gorbachev, open this gate! Mr. Gorbachev, tear down this wall!” – ostatnie słowa uznawane są za najważniejsze w karierze byłego prezydenta USA do dziś.

Mur przebiegał przez znajdujący się tuż przed Bramą Branderburską, Pariser Platz, jego przebieg nadal znaczy symboliczna brukowana kostka. Mur w tym miejscu był wyjątkowo dobrze ufortyfikowany, gdyż miał za zadanie służyć także jako zapora przeciwczołgowa w przypadku ewentualnej „agresji” zachodu.

Spod Bramy Brandenburskiej idziemy w kierunku budynku Reichstagu. Ale zanim do niego dojdziemy, mijamy jeszcze „białe krzyże” przy skrzyżowaniu z ulicą Scheidemannstrasse. Krzyże upamiętniają ofiary Muru Berlińskiego. Wśród nich wybija się duży drewniany krzyż, poświęcony pamięci Heinza Sokolowskiego. Sokolowski był żołnierzem Wehrmachtu podczas II wojny światowej, kiedy to dostał się do radzieckiej niewoli. Po powrocie osiedlił się w sowieckiej strefie okupacyjnej. Ożenił się, rozwiódł, pracował dla wspierającej sowietów gazety. Nie wiadomo dlaczego został aresztowany w 1953 r. pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Zachodu.

Berlin, Brama Brandenburska

Berlin, Brama Brandenburska

Berlin, oznaczenia przebiegu muru przy Bramie Brandenburskiej

Berlin, oznaczenia przebiegu muru przy Bramie Brandenburskiej

Berlin, białe krzyże (z przodu krzyż Heinza Sokolowskiego) między Bramą Brandenburską a Reichstagiem

Berlin, białe krzyże (z przodu krzyż Heinza Sokolowskiego) między Bramą Brandenburską a Reichstagiem

Skazany początkowo na 20 lat więzienia, potem z karą zredukowaną do 10 lat wylądował w rosyjskim obozie. Został deportowany z powrotem do Niemiec Wschodnich trzy lata później, gdzie kolejne 7 lat odsiedział w miejscowych więzieniach jako więzień polityczny z etykietką „nie podlegający amnestii”. Po wyjściu zza krat w 1963 r. nie pozwolono mu opuścić wschodnich Niemiec, miał też kłopoty w pracy (operator dźwigu) i ponowne kłopoty ze służbą bezpieczeństwa Stasi. Rozpoczął więc przygotowania do ucieczki, którą podjął o 5-tej rano 25 listopada 1965 r. Dostrzeżony przez strażników, nie zareagował na strzały ostrzegawcze. Już na szczycie muru został postrzelony w brzuch i zmarł w drodze do szpitala. Miał 48 lat. Na wiosnę 1966 r. postawiono właśnie ten krzyż, upamiętniający jego podwójną martyrologię – jako więźnia politycznego i ofiarę próby ucieczki.

Wśród krzyży stojących pod płotem za krzyżem Sokolowskiego, zauważyć da się także jeden, odbiegający od innych – nie upamiętnia on ofiary Muru Berlińskiego, a ofiary robotniczego powstania w NRD z dnia 17 czerwca 1953 r., krwawo stłumionego przez Armię Czerwoną (kilkaset ofiar), pierwszego historycznie buntu w całym bloku wschodnim przeciw władzom komunistycznym.

Reichstag musimy obejść dookoła, ze względu na jakieś wydarzenie i odgrodzenie budynku przez policję. Reichstag w czasie zimnej wojny nie pełnił roli parlamentu – stał na terenie Berlina Zachodniego, a zachodni Niemcy swoją stolicę zorganizowali w spokojnym Bonn. Był za to budynek Reichstagu niemal otoczony przez zbudowany Mur Berliński. We wnętrzach budynku mieściło się muzeum Reichstagu, które było tym bardziej chętnie odwiedzane, że z budynku roztaczał się szeroki widok na strefę śmierci, Mur Berliński i to, co było za nim.

Tuż za budynkiem Reichstagu, nad samą rzeką Sprewą znajdują się kolejne białe krzyże. Stoi ich 7 – z obu stron mają w sumie wypisanych 13 nazwisk ofiar Muru. 14-te miejsce poświęcone jest wszystkim nieznanym ofiarom. Selekcja nazwisk wypisanych na tych krzyżach była szczególna – są tu m.in. pierwsza zastrzelona ofiara: Gunter Liftin (24 sierpnia 1961, lat 24) oraz ostatnia: Chris Gueffroy (5 luty 1989 r., lat 21). Choć przed Liftinem była wcześniejsza ofiara – kobieta, która zginęła skacząc z okna na zachodnią stronę muru. Była też ofiara późniejsza po Gueffroy’u – mężczyzna który zginął w wyniku upadku balonu, którym uciekał. Ale Liftin i Gueffroy byli pierwszą i ostatnią ofiarą zastrzeloną przez strażników.

Berlin, Reichstag

Berlin, Reichstag

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Wśród wymienionych tutaj na krzyżach jest też Marienetta Jirkovsky (22 listopada 1980, lat 18), najmłodsza kobieta, zastrzelona przy próbie przekraczania muru. Są też opisani przez nas wcześniej: Udo Dullick, Werner Probst i Heinz Sokolowski. Krzyże stoją w tym miejscu od 2003 r.

I w tym miejscu… kończy się nasz berliński szlak śladami Muru Berlińskiego. Muru, który na długie lata podzielił wielkie miasto, rozdzielił naród, rodziny, znajomych. Który podzielił całą Europę na dwie, jakże różne części, o jakże różnych losach. Musieliśmy zakończyć trasę, choć przeszliśmy zaledwie jakieś 2/3 tego, co sobie zaplanowaliśmy. Trochę „odpadały” nam już nogi (zaliczony odcinek zajął nam 5 godzin), a poza tym zbliżał się czas, kiedy należało wrócić na lotnisko.

Pozostało więc odjechać ze stacji Friedrichstrasse w kierunku Schoenefeld, odebrać walizki z przechowalni i udać się do kontroli bezpieczeństwa. Wieczorny lot linii EasyJet zabrał nas na Sardynię, do położonej na północy wyspy Olbii… W kolejnym wpisie będzie już relacja z podróży wzdłuż Szmaragdowego Wybrzeża na Sardynii.

Pełna galeria zdjęć ze szlaku śladami Muru Berlińskiego znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

0

Autor:

Kategorie: Berlin, Niemcy, Rok 2014, Sardynia 2014

Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.1

Październikową podróż na słoneczną Sardynię rozpoczęliśmy w deszczowym Berlinie. To już trzecia nasza wizyta w niemieckiej stolicy, tym razem bardzo tematyczna. Kilka godzin w oczekiwaniu na samolot spędziliśmy tropiąc pozostałości Muru Berlińskiego w mieście.

Sardynia 2014. Berlin był jednym (w zasadzie pierwszym) z naszych przystanków na trasie wakacyjnego Tour de Europe 2012 do hiszpańskiej Javei – wtedy zwiedzaliśmy największe atrakcje centrum miasta. Był też początkiem i końcem (ze względu na wylot i powrót) naszej podróży po tureckim Kurdystanie w lutym 2014 r. – zdążyliśmy zobaczyć pałac Charlottenburg i galerię East Side, najbardziej znaną pozostałość Muru Berlińskiego. Mniej więcej wtedy wpadł nam pomysł przemaszerowania śladami większej części muru. Okazja nadarzyła się przy okazji wylotu na Sardynię – od przyjazdu Polskim Busem do Berlina do momentu odlotu na Sardynię mieliśmy wszak jakieś 8 godzin.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Berlin, pozostałości Muru Berlińskiego (trasa z 9.10.2014)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Berlin, wieża dowodzenia: 52.495911, 13.450956
Berlin, tablica z ofiarami utonięć na Sprewie: 52.501600, 13.443993
Berlin, kamienny obelisk ku czci \'Nieznanych Uciekinierów\': 52.501502, 13.444283
Berlin, most Oberbaumbrücke: 52.501855, 13.445978
Berlin, East Side Gallery: 52.505199, 13.440056
Berlin, most Schillingbrücke: 52.509195, 13.429284
Berlin, dom przy Sebastianstrasse: 52.504617, 13.412772
Berlin, pomnik przy siedzibie Axel Springer: 52.508020, 13.398685
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Reinholda Huhna: 52.508020, 13.395456
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Petera Fechtera: 52.507902, 13.393536
Berlin, Checkpoint Charlie: 52.507576, 13.390403
Berlin, muzeum przy Checkpoincie Charlie: 52.507106, 13.390682
Berlin, \'Topografia Terroru\': 52.506688, 13.383708
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Stresemannstrasse: 52.508163, 13.377990
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Erna-Berger-Strasse: 52.508382, 13.379427
Berlin, wieża strażnicza: 52.508634, 13.379921
Berlin, pozostałości muru przy Leipziger Platz: 52.509208, 13.378569
Berlin, pozostałości muru przy Potsdamer Platz: 52.509783, 13.376327
Berlin, trójkąt Lenne: 52.510906, 13.374009
Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich: 52.516586, 13.371971
Berlin, Brama Brandenburska: 52.516299, 13.378000
Berlin, białe krzyże (krzyż Heinza Sokolowskiego): 52.517657, 13.376584
Berlin, białe krzyże przy Reichstagu: 52.519733, 13.376670

 

Berlin, wieża dowodzenia przy Alei Puszkina

Berlin, wieża dowodzenia przy Alei Puszkina

Szybkie śniadanie na lotnisku Schoenefeld, w przechowalni zostawiamy bagaże (6 EUR / doba za schowek, do którego weszły wszystkie cztery nasze walizki z bagażem podręcznym), w automacie – „gadającym” także po polsku – kupujemy grupowy, całodzienny bilet na komunikację miejską (16,70 EUR za dzień – może na nim jeździć do 5 osób w strefach ABC, czyli także z / na lotnisko – dla porównania taki sam bilet dla jednej osoby dorosłej kosztuje 7,20 EUR, dla dziecka 5,30 EUR) i wsiadamy w S-Bahn. Celem jest stacja Treptower Park, od której zaczynamy naszą trasę szlakiem dawnego Muru Berlińskiego.

Na Treptower Park jesteśmy ok.9:30 rano – czas zacząć poszukiwanie. Oczywiście nie idziemy w ciemno. W ramach wcześniejszych merytorycznych przygotowań znaleźliśmy w sieci kilka mapek, prowadzących śladami muru – zrobiliśmy z tego własną wersję i tak „uzbrojeni” ruszyliśmy na długi spacer. Dziś pierwszy raz pokażemy Wam, jak wyglądają u nas takie notatki przed wyruszeniem w trasę – poniżej macie w oryginale materiał, który przygotowaliśmy na zwiedzanie Berlina.

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, tablica upamiętniająca ofiary (także dzieci) wodnej granicy na Sprewie przy moście Oberbaumbrücke

Berlin, tablica upamiętniająca ofiary (także dzieci) wodnej granicy na Sprewie przy moście Oberbaumbrücke

Skąd wziął się mur w Berlinie ? Wiadomo – po przegranej przez Niemcy wojnie, stolicę podzielono na cztery strefy okupacyjne – trzy alianckie i jedną radziecką. Władze radzieckie szybko wprowadziły ograniczenia w poruszaniu się pomiędzy strefami alianckimi a swoją, ale wciąż można było przechodzić pomiędzy nimi na zasadzie tzw. „małego ruchu przygranicznego”, np. do pracy czy do rodzin po drugiej stronie. Ale szybko okazało się, że dramatycznie rośnie różnica w poziomie życia.

Berlin, kamienny obelisk poświęcony "nieznanym uciekinierom" przy moście Oberbaumbrücke

Berlin, kamienny obelisk poświęcony „nieznanym uciekinierom” przy moście Oberbaumbrücke

Solą w oku władz komunistycznych była masowa emigracja obywateli NRD na tereny utrzymywane pod kontrolą aliantów, a także osoby ze wschodniej części, pracujące i zarabiające w zachodniej (marka zachodnia była kilkukrotnie więcej warta), ale płacące za utrzymanie na wschodzie Berlina wg cen wschodnich oraz obywatele zachodniego Berlina, zaopatrujący się we wschodniej części ze względu na relatywnie dużo niższe ceny we wschodnich markach. Jednym zdaniem – komunistom ubywało obywateli, a przybywało „spekulantów”, wykupujących resztki dobrej jakości produktów na wschodzie miasta. Szacuje się, że do momentu budowy muru, z NRD wyjechało na zachód ponad 2,5 mln osób.

Budowę przygotowywano w tajemnicy, choć już wcześniej miasto podzielono systemem płotów i stref bezpieczeństwa. 13 sierpnia 1961 r. nad ranem radzieckie wojsko podeszło pod wszystkie strefy graniczne, blokując jednocześnie komunikację miejską, łączące obie strefy miasta. Część stacji metra zablokowano, tworząc z nich stacje-widma – pociągi nie zatrzymywały się na nich, uniemożliwiając przemieszczanie się pomiędzy strefami. Gdy granica strefy przebiegała przez zabudowania, zamurowywano w nich drzwi i okna, a docelowo takie domy burzono. Powstało też wiele tzw. eksklaw – wysepek należących do jednej ze stron, ale położonych na terenie drugiej. Pokażemy Wam jedną z takich „eksklaw” – trójkąt Lenne, podlegający władzom komunistycznym, ale położony na terenie Berlina Zachodniego i nie połączony bezpośrednio ze strefą wschodnią. Eksklawy te (w obie strony) zostały zlikwidowane dopiero tuż przed upadkiem muru, w 1988 r., dzięki porozumieniu o wymianie gruntów pomiędzy strefami Berlina.

Berlin, most Oberbaumbrücke, dawna granica pomiędzy wschodnim i zachodnim Berlinem

Berlin, most Oberbaumbrücke, dawna granica pomiędzy wschodnim i zachodnim Berlinem

Berlin, East Side Gallery widziana z drugiej strony Sprewy

Berlin, East Side Gallery widziana z drugiej strony Sprewy

W sumie mur miał długość ponad 155 km, na całej jego długości wybudowano ponad 300 wieżyczek strażniczych – straż graniczna miała pozwolenie na użyci broni w stosunku do ludzi, którzy próbowali granicę przekroczyć nielegalnie. Przy taki próbach zginęła masa ludzi – nie ma dokładnej statystyki – było ich być może nawet grubo ponad 200. Po stronie radzieckiej za murem znajdował się jeszcze pas bezpieczeństwa, miejscami szeroki nawet na kilkaset metrów. Na nim znajdowały się płoty, zasieki, zapory i mocne oświetlenie. Gdy mur prowadził przez tereny gęsto zabudowane, wprowadzano na terenie przygranicznym specjalną strefę i silniejsze kontrole osób tam przebywających, miejscami wybudowano też dodatkowy, wewnętrzny mur.

„Mur” działał nawet, gdy granica przebiegała na rzece Sprewie – stosowano specjalne podwodne zapory, uniemożliwiające przepłynięcie rzeki, która była częstym celem uciekinierów – podczas prób pokonania granicy wpław także ginęli ludzie. Pamiątki po nich także zaraz Wam pokażemy.

Mur Berliński upadł 9 listopada 1989 r. – od tego dnia obywatele wschodniej części miasta mogli bez przeszkód przechodzić do Berlina Zachodniego i z powrotem. Co ciekawe, w drugą stronę – obywatelom Berlina Zachodniego – przemieszczanie się umożliwiono dopiero przed samym Bożym Narodzeniem 1989 r. Muru wciąż pilnowano, ale nawet przekraczanie w miejscach niedozwolonych nie było już surowo karane. Ostatecznie straż graniczna przestała pilnować go w lipcu 1990 r. Chwilę wcześniej zaczęto go powoli rozbierać.

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Do dziś znaleźć można w Berlinie wiele fragmentów muru, kilka z nich o największej długości jest dobrze znana, reszta nieco zapomniana. Niektóre fragmenty znajdują się poza Niemcami, jako eksponaty w światowych muzeach. Kilka z nich znajduje się także w Polsce. Wróćmy więc do Berlina i znajdźmy w nim to, co z muru pozostało. Startujemy ze wspomnianej stacji S-Bahn – Treptower Park.

Pierwszym celem jest aleja Puszkina (Puschkinallee), przy której za skrzyżowaniem z Eichenstrasse znajdziemy pierwsze pamiątki po stojącym tu niegdyś murze. Nie udało się nam tego potwierdzić, ale prawdopodobnie ogrodzenie po prawej stronie, przed zabudowaniami przemysłowymi, są także resztkami muru. Na pewno zaś pozostałością po nim jest znajdująca się naprzeciwko, w parku Schlesischer Busch dawna wieża dowodzenia – było ich podobno 31 na całej długości muru. To tutaj najpierw docierały sygnały z systemów alarmowych i tutaj wydawano rozkazy żołnierzom straży granicznej, dotyczące reagowania na nie. Stanowiska dowodzenia były jedynym typem wieży strażniczej, wyposażonym w ogrzewanie i toalety.

Dłuższy spacer czeka nas teraz aż do XIX-wiecznego mostu Oberbaumbrücke, jednego z piękniejszych w Berlinie, niestety okrytego złą sławą w czasach Muru Berlińskiego. Most ten stanowił jedną z granic pomiędzy strefami, a rzeka Sprewa była jednym z celów uciekinierów ze wschodu. Jedną z pierwszych ofiar całego muru (wg dostępnej listy – siódmą z kolei) był Udo Dullick, 25-letni bezrobotny z Berlina Wschodniego, który 5 października 1961 r. spróbował przepłynąć Sprewę obok mostu. Pomimo ostrzału ze strony strażników nie został trafiony, ale z powodu utraty sił utonął, nim zdołał dopłynąć na zachodni brzeg. Został wyłowiony już martwy po zachodniej stronie. Rodzina po stronie wschodniej długo nie wiedziała, co się z nim stało, identyfikacji dokonał dopiero brat, żyjący w Szwajcarii. Podczas pogrzebu uciekiniera ksiądz miał zakaz mówienia o okolicznościach śmierci Udo.

Berlin, ewangelicki kościół św.Tomasza

Berlin, ewangelicki kościół św.Tomasza

Berlin, kościół św.Michała

Berlin, kościół św.Michała

Berlin, budynek przy Sebastianstrasse, miejsce gdzie kopano tunel pod Murem Berlińskim

Berlin, budynek przy Sebastianstrasse, miejsce gdzie kopano tunel pod Murem Berlińskim

Berlin, tablica przy Sebastianstrasse, upamiętniająca ofiary nieudanej ucieczki tunelem w 1962 r.

Berlin, tablica przy Sebastianstrasse, upamiętniająca ofiary nieudanej ucieczki tunelem w 1962 r.

Przy moście zginęło także w latach 70-tych XX wieku w różnych wypadkach pięcioro dzieci – nie uciekały, ale wpadały do wody, nie ratowane przez nikogo z obawy przed przekroczeniem granicy stref i ostrzałem ze strony wschodniej. Dopiero w 1975 r. obie strony uregulowały zasady akcji ratowniczych na granicznej rzece. Obok mostu znajduje się tablica z listą ofiar, które zginęły tu w czasach istnienia muru. Znajdziecie tu także mały kamienny obelisk, ustawiony ku pamięci „nieznanych uciekinierów”.

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Już z tej strony Sprewy widać kolejną część pozostałości po Murze Berlińskim, tę chyba najsłynniejszą. Naprzeciwko, po drugiej stronie mostu znajduje się East Side Gallery – 1,3 km muru, wymalowanego (ponad 100 artystycznych obrazów) przez artystów z całego świata, ustawione jako pomnik wolności nad rzeką. Najsłynniejsze z nich to m.in. pocałunek Breżniewa i Honeckera. Czas galerii nie oszczędza, tak jak i wandale, na szczęście to miejsce pamięci jest czasem odnawiane i wciąż stanowi jedną z topowych atrakcji całego Berlina. East Side Gallery widzieliśmy już wcześniej, podczas powrotu z tureckiego Kurdystanu – ten odcinek byłego muru przeszliśmy więc stosunkowo szybko.

Mijamy East Side Gallery i kolejnym mostem – Schillingbrücke – wracamy na południową stronę Sprewy. Most ten jest zabytkiem – wybudowany został w 1870 r., jako jeden z dwóch mostów w całym Berlinie nie został zniszczony przez hitlerowców podczas obrony miasta, na czas istnienia Muru Berlińskiego został całkowicie zamknięty. Mimo to i w jego okolicy zdarzały się próby przedostania na zachód. 9 dni po tym, jak zginął Udo Dullick, koło mostu Schillingbrücke zastrzelono w wodach rzeki także 25-letniego Wernera Probsta. Półtora roku później podczas próby ucieczki utonął tu inny 20-latek.

Stąd czeka nas kilkudziesięciominutowy spacer do kolejnego miejsca, związanego z murem. Po drodze oglądamy XIX-wieczny ewangelicki kościół św.Tomasza z ogromną kopułą, jeden z największych ewangelickich kościołów na świecie. Kolejną atrakcją „przy okazji” jest jeden z najstarszych kościołów katolickich w Berlinie – kościół św.Michała z połowy XIX w., wzorowany ponoć na weneckim kościele San Giorgio Maggiore (oglądaliśmy go kilka lat wcześniej).

Kolejnym celem, związanym z historią Muru Berlińskiego, jest ulica Sebastianstrasse. Stoi tu tablica upamiętniająca wydarzenia z 1962 r., kiedy to dwaj mieszkańcy Berlina Zachodniego: Siegfried Notfke i Dieter Hoetger rozpoczęli przekopywanie tunelu z budynku przy tej ulicy, prowadzącego pod murem do budynków przy sąsiedniej ulicy – Heinrich-Heine-Strasse. Chcieli tym sposobem przeprowadzić na zachodnią stronę swoje rodziny ze wschodniej strefy. NRD-owskie służby bezpieczeństwa dowiedziały się jednak o bliżej nie sprecyzowanym tunelu w trakcie powstawania i wysłały na drugą stronę muru szpiega – pseudonim „Pankow” – jego siostra znała jedną z kobiet oczekujących na ucieczkę po wschodniej stronie.

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, cytat z Reagana pod siedzibą Axel Springer

Berlin, cytat z Reagana pod siedzibą Axel Springer

Człowiek ten znalazł wynajęty, nieczynny sklep w budynku przy Sebastianstrasse oraz ślady wykopów na jego podwórzu, po czym skierowano go do infiltracji grupy „uciekającej” po wschodniej stronie. Wynikiem tego uzbrojona milicja czekała aż dwaj zachodni pomocnicy dokończą kopanie tunelu. Gdy weszli oni do niego celem sfinalizowania ucieczki, po wschodniej stronie już czekała zbrojna grupa, która bez ostrzeżenia otworzyła ogień. Notfke i Hoetger zostali ciężko ranni, ranny w wyniku chaotycznej akcji został też sam „Pankow”. O ile jednak zdrajca został od razu przetransportowany do szpitala, o tyle obaj zachodni „kopacze” w ciężkim stanie byli od razu na miejscu przesłuchiwani. 22-letni Notfke zmarł w wyniku poniesionych obrażeń, Hoetger po wyzdrowieniu został skazany na 9 lat więzienia po wschodniej stronie. Jedenaście osób gotowych do ucieczki zostało aresztowanych, po wyłączeniu dzieci zostali skazani na więzienie (1 do 2 lat). Dla zachowania pozorów aresztowano też zdrajcę „Pankowa”.

Berlin, tablica upamiętniająca ucieczkę tunelem i śmierć strażnika, Reinholda Huhna

Berlin, tablica upamiętniająca ucieczkę tunelem i śmierć strażnika, Reinholda Huhna

I znów dłuższy spacer, tym razem wzdłuż Oranienstrasse, aż do skrzyżowania z Axel-Springer-Strasse. Stoi tu siedziba wydawnictwa Axel Springer, z którą także wiąże się historia muru. Malowany na złoto budynek wzniesiono w 1959 r. przy samej granicy radzieckiej strefy okupacyjnej Berlina – w 1961 r. pod oknami wydawnictwa wybudowano Mur Berliński. Rozświetlony wysoki budynek był dla mieszkańców wschodniego Berlina „latarnią zachodniego świata”, a sam właściciel, żyjący ideą zjednoczonego miasta, urządził sobie gabinet na najwyższym piętrze z widokiem na strefę śmierci dookoła muru.

W 2009 r., 50 lat po budowie biurowca i 20 lat po upadku Muru Berlińskiego, na placu przed budynkiem odsłonięto rzeźbę artysty Stephana Balkenhola, przedstawiającą postać balansującą na szczycie muru. Do wykonania rzeźby użyto autentycznych fragmentów Muru Berlińskiego. Obok znajdziecie też wmurowane w chodnik tablice z cytatami R.Reagana i W.Brandta, związane z upadkiem muru.

Berlin, mały pomnik upamiętniający nieudaną ucieczkę i śmierć Petera Fechtera

Berlin, mały pomnik upamiętniający nieudaną ucieczkę i śmierć Petera Fechtera

Z boku budynków Axel Springer, przy ulicy Zimmerstrasse stoi mała tablica, upamiętniająca ofiarę „z drugiej strony” – tu, przy próbie zatrzymania ucieczki tunelem, przekopanym przez Rudolfa Muellera, który sam wcześniej uciekł za zachodnią stronę, a teraz chciał przeprowadzić swoją rodzinę, w lecie 1962 r. zastrzelony został 20-letni wschodni strażnik graniczny Reinhold Huhn. W 1970 r. komunistyczne władze postawiły mu po wschodniej stronie muru pomnik, usunięty po zjednoczeniu Niemiec. Pomnik ten był miejscem propagandowych wydarzeń, kwiaty pod nim składał m.in. sam Fidel Castro. Pogrzeb strażnika także zamieniono w propagandową manifestację. Co ciekawe, zachodnie władze po dochodzeniu w 1962 r. uniewinniły sprawcę, ale w 1998 r. śledztwo wznowiono i Muellera skazano na rok więzienia w zawieszeniu za nieumyślne spowodowanie śmierci Huhna. Nie pomogły apelacje, wyrok utrzymał nawet Trybunał Konstytucyjny Niemiec w 2000 r.

Jedną przecznicę dalej, także przy Zimmerstrasse, stoi niewielki pomnik, poświęcony pamięci Petera Fechtera, 18-latka, zastrzelonego przy próbie ucieczki przez strażników muru. Fechter wraz z kolegą chcieli wyskoczyć z okna opuszczonego sklepu, przebiec do muru i przeskoczyć go. Koledze się udało… Fechtera dopadły kule już na szczycie muru. Ciężko ranny, spadł na wschodnią stronę, konając przez kolejną godzinę, bez żadnej pomocy ze strony strażników, na oczach gapiów po zachodniej stronie. Po jego śmierci po zachodniej stronie rozpętała się manifestacja przeciwko strażnikom. Wkrótce po zachodniej stronie stanął krzyż, którego odsłonięcie uświetnił sam Willy Brandt. Po zjednoczeniu Niemiec, dokładnie w miejscu, gdzie po wschodniej stronie muru skonał Fechter, postawiono niewielki pomnik poświęcony jego pamięci, z napisem „On tylko chciał wolności…” Berlińczycy pamiętają o nastolatku, wciąż składane są tam kwiaty.

Ciąg dalszy spaceru szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego znajdziecie w kolejnym wpisie, do którego lektury zapraszamy.

Pełna galeria zdjęć ze szlaku śladami Muru Berlińskiego znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Berlin, Niemcy, Rok 2014, Sardynia 2014

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec – East Side Gallery.

Choć Berlin leży relatywnie blisko naszego miejsca zamieszkania, to jakoś nigdy nie było okazji, by wybrać się w dedykowaną podróż z celem jego zwiedzenia. Jakoś zawsze jest u nas tak, że lepiej mamy zwiedzone odległe rejony Europy, niż te sąsiadujące z nami. Tak też jest z Berlinem, który zwiedzamy małymi etapami, przy okazji innych podróży. Przed wylotem do Turcji zobaczyliśmy pałac Charlottenburg, a w drodze powrotnej przyszła kolej na symbol upadku komunizmu w Niemczech – mur berliński i galeria East Side Gallery.

East Side Gallery to galeria murali, malowanych przez artystów z całego świata na pozostawionym w tym celu fragmencie muru berlińskiego (o długości 1,3 km). Dzieł jest tu lekko powyżej setki, a galeria jest ważną atrakcją turystyczną dzisiejszej stolicy Niemiec. Nie ma się co więcej rozpisywać – resztę zobaczcie na zdjęciach.

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

Berlin, East Side Gallery

A nam zostało nam już tylko zaprosić Was do lektury podsumowania całego wyjazdu do tureckiego Kurdystanu, w którym zawarte będą przydatne informacje na temat lotów, hoteli, autobusów, wypożyczalni samochodów i mobilnego internetu we wschodniej Turcji.

Pełna galeria zdjęć z East Side Gallery w Berlinie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

Berlin, pałac Charlottenburg

Zimową podróż do południowo-wschodniej Turcji rozpoczęliśmy od kilkugodzinnego przystanku w Berlinie, który wykorzystaliśmy, by zobaczyć największy berliński pałac, dzieło rodu Hohenzollernów – pałac Charlottenburg.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 1 (poprzedni wpis: Ponownie do Turcji). Pierwszym etapem drugiej naszej podróży do Turcji, tym razem tej południowo-wschodniej, był nocny autobus Polskiego Busa do Berlina. Z Berlina bowiem mieliśmy odlatywać tureckimi liniami Pegasus przez Stambuł do Adany, pierwszego naszego przystanku w Turcji.

W Berlinie mieliśmy do wykorzystania jakieś 3-4 godziny wolnego czasu, zdecydowaliśmy się więc zobaczyć znajdujący się niedaleko berlińskiego ZOB (Zentral Omnibusbahnhof), dworca autobusowego do którego dojeżdża Polski Bus, największy berliński pałac – pałac Charlottenburg.

Pałac Charlottenburg, którego budowa rozpoczęła się w 1695 r., pierwotnie nazywał się Lietzenburg. Wybudowany został dla Zofii Charlotty, żony ówczesnego elektora branderburskiego, Fryderyka III, jako jej letnia rezydencja. Uroczysta inauguracja pałacu odbyła się w 1699 r., a dwa lata później elektor mianował się królem pruskim i przyjął miano Fryderyka I. Niestety żona zmarła mu już w 1705 r. i król zmienił nazwę pałacu ku czci jej imienia. Niemal od samego zakończenia budowy pałac był przez Hohenzollernów rozbudowywany i upiększany, będąc ich siedzibą i zarazem siedzibą kolejnych pruskich królów niemalże do końca XIX wieku.

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek Belwederu w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek Belwederu w ogrodach pałacu Charlottenburg

W późniejszym okresie był magazynem mebli, a w czasie I wojny światowej – szpitalem. Uszkodzony podczas II wojny światowej, został odbudowany i doprowadzony do pierwotnej świetności. Do tego stopnia, że w początkach XXI w. był przez kilka lat siedzibą prezydenta Niemiec (podczas gdy jego nominalna siedziba była poddawana renowacji).

Pałac Charlottenburg otoczony jest pięknymi barokowymi ogrodami, które powstały niemal równocześnie z samym pałacem. Dziś stanowią niejako miejski park, są miejscem spacerów, wycieczek rowerowych czy rekreacyjnych przebieżek berlińskich biegaczy. W zimowym okresie na pewno nie prezentowały się równie okazale, jak to jest w lecie czy na wiosnę – ale i tak ogrody pałacu Charlottenburg robiły wrażenie.

Wśród drzew pałacowego parku kryją się dwa warte uwagi, samodzielnie stojące budynki. Pierwszym jest „Belweder”, wybudowany pod koniec XVIII w. herbaciarnia, dziś mieszczący zbiory berlińskiej porcelany, udostępniony do zwiedzania. Pełnił także rolę wieży widokowej. Drugim zaś jest mauzoleum – budynek mieszczący sarkofagi rodziny królewskiej Hohenzollernów, wybudowany na początku XIX w. i kilkukrotnie powiększany ze względu na kolejne grobowce umieszczane wewnątrz. Mauzoleum także jest udostępniane do zwiedzania.

Berlin, budynek mauzoleum w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek mauzoleum w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Dziś pałac Charlottenburg pełni funkcję muzealną, mieści we wnętrzach m.in. muzeum historii i sztuki, bogate zbiory porcelany i malarstwa. Znajdują się tam także insygnia koronacyjne Fryderyka I z 1701 r. Nie zwiedzaliśmy wnętrz ze względu na ograniczenia czasowe, ograniczyliśmy się do oglądania pałacu z zewnątrz i spaceru po jego ogrodach. Ale informacje znalezione w sieci jednoznacznie określają pałac Charlottenburg jako warty zwiedzenia także od wewnątrz.

A my szybką berlińską kolejką naziemną pojechaliśmy na lotnisko Schoenefeld, skąd, z krótką – niespełna dwugodzinną – przesiadką na lotnisku w Stambule polecieliśmy do jednego z największych tureckich miast, daleko w jej azjatyckiej części – do Adany.

Pełna galeria zdjęć z berlińskiego pałacu Charlottenburg znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turecki Kurdystan 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Ponownie na Allianz Arena w Monachium. Tym razem FC Barcelona

Jakoś tak bywa, że najlepsze piłkarskie zespoły świata mamy okazję oglądać wyłącznie na monachijskiej Allianz Arena. Tym razem wybraliśmy się do Monachium by zobaczyć gwiazdy FC Barcelona.

W drugiej naszej wizycie na monachijskim stadionie było dużo mniej przypadku i improwizacji niż w poprzedniej. Za pierwszym razem (byliśmy w 2010 roku na towarzyskim meczu Bayern Monachium – Real Madryt) byliśmy przypadkowo w Monachium w dniu meczu w drodze na chorwackie wakacje. Bilet kupowaliśmy wtedy u koników pod stadionem.

Lipcowy mecz Bayernu z Barceloną był już ustawiany przez nas rozmyślnie i nie był częścią większego planu pt. „wakacje”. Wyjazd do Monachium był dedykowany meczowi i niczemu więcej. A dokładnie był pierwszą częścią dwudniowego maratonu, który mieliśmy zamiar zaliczyć: 24 lipca wyjazd z Wielkopolski na mecz do Monachium, zaraz po meczu 7-godzinny powrót. Dojazd do Poznania nad ranem 25 lipca, kilka godzin snu, zmiana ekipy w samochodzie i… wyjazd 25 lipca w południe do Warszawy – na koncert Depeche Mode. Ze się udało, możecie zobaczyć w niniejszym wpisie oraz w dwóch wpisach o koncercie DM: tu i tu.

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

7-godzinna trasa do i z Monachium nie miała żadnej historii – ot trzeba było ją przejechać nudnymi niemieckimi autostradami. Na parking pod stadionem przyjechaliśmy mniej więcej 3 godziny przed meczem, był więc czas na oglądnięcie stadionu, wyrobienie pre-paidowych kart płatniczych, obowiązujących na stadionie, posiłek w stadionowym fast foodzie.

Sam mecz oficjalnie był grany o trofeum nazwane Uli Hoeness Cup – puchar prezydenta Bayernu Monachium. Barcelona potraktowała go jako część swojego europejskiego tournee przed sezonem ligowym – z racji odwołania (właściwie przełożenia) meczu z Lechią w Gdańsku, mecz w Monachium okazał się pierwszym meczem w trakcie tego tournee. Zespół z Hiszpanii wystąpił w mocno rezerwowym składzie, w dużej części przypominającymi nawet nie Barcelonę B, a bardziej Barcelonę C. Nazwiska, jakie grały po stronie FC Barcelona w drugiej połowie, były znane zapewne tylko bardzo dobrze zorientowanym kibicom Blaugrany. Wśród kilku wyjątków był na szczęście Leo Messi.

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona, Leo Messi

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona, Leo Messi

Klub z Monachium potraktował za to mecz bardzo poważnie, wychodząc z w zasadzie wszystkimi swoimi gwiazdami, zarówno tymi uznanymi, jak i tymi świeżo nabytymi (no może poza byłym kolegą Lewandowskiego – Mario Goetze). I to uratowało spektakl, a pogrążyło Hiszpanów, którzy niewiele w meczu pokazali i zasłużenie przegrali 0:2.

Mecz miał niezwykle wiele podtekstów, z których najważniejsze to:

  • rewanż za niedawne półfinały Ligi Mistrzów, w których Bayern zdeklasował wręcz Barcelonę w dwumeczu 7:0;
  • pierwszy mecz Bayernu pod wodzą nowego trenera – Pepa Guardioli, uwielbianego w Hiszpanii niedawnego trenera… Barcelony właśnie. Barcelona miała grać pod wodzą byłego asystenta Pepa – Tito Vilanovy, ale co się stało z Tito, wszyscy wiemy;
  • pierwszy mecz w barwach Bayernu dla Thiago Alcantary, sprzedanego do Bayernu z… Barcelony

Nie doszło do większej ilości wydarzeń, związanych z tym meczem, bo więcej być mogło. Mógł po raz pierwszy zagrać Neimar. Mógł też po raz pierwszy, ale w Bayernie zagrać… Robert Lewandowski – ale epopeja Roberta z transferem do Bayernu zakończyła się… pozostaniem w BVB.

Sam mecz przebiegł w bardzo letniej atmosferze i w zasadzie bez emocji. Ciekawostka – bilety na mecz w Monachium były tańsze niż na mecz Barcelony w… Gdańsku. A przeciwnik Barcelony nieporównywalnie bardziej atrakcyjny…

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium - FC Barcelona

Mecz towarzyski Bayern Monachium – FC Barcelona

A jakby ktoś chciał zobaczyć rozgrzewkę Leo Messiego, to mamy małe video poniżej:

 

Pełna galeria zdjęć z meczu Bayern Monachium – FC Barcelona znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Monachium, Niemcy, Rok 2013

Mecz Bayern Monachium - Real Madryt - epilog

To krótki, uzupełniający wpis, dotyczący pożegnalnego meczu Franza Beckenbauera (Bayern Monachium – Real Madryt), który miałem okazję oglądać na żywo na Allianz Arena (opisywaliśmy go w jednym z poprzednich wpisów)

Z racji tego, że mamy w zwyczaju zaśmiecanie mieszkania różnego rodzaju papierowymi pamiątkami (albumami, mapami, planami, ulotkami, biletami itp.) z odbytych podróży, odkopaliśmy też „gadżety”, związane z meczem na Allianz Arena. I zdigitalizowaliśmy je. Poniżej więc zdjęcia: oryginalnego biletu meczowego oraz obu stron stadionowej karty prepaid – jedynego środka płatniczego na Allianz Arena.

 

 

Allianz Arena, karta płatnicza prepaid

Allianz Arena, karta płatnicza prepaid

 

Allianz Arena, bilet na mecz Bayern Monachium - Real Madryt

Allianz Arena, bilet na mecz Bayern Monachium – Real Madryt

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

 

Monachium, Allianz Arena. Bayern - Real Madryt, czyli żegnamy Beckenbauera

Zgodnie z planem podróży wakacyjnej do chorwackiego Splitu, nakreślonym podczas przygotowań do wyjazdu, Allershausen – mała miejscowość pod Monachium oraz monachijska Allianz Arena były pierwszym przystankiem w drodze.

Dojazd z Wielkopolski pod Monachium to w zasadzie historia żadna. No, może poza odcinkiem Nowy Tomyśl – granica z Niemcami – bo tam jeszcze wtedy nie istniała dzisiejsza autostrada A2 – w związku z czym podróż była męczącą przebijanką w morzu TIRów. Ale już od granicy do samego Monachium – tańce i swawole na niemieckich autostradach, z których duża część (niestety do dziś) jest otoczona niezasłużonym mitem „nielimitowanych” prędkości – tak naprawdę spore odcinki limity prędkości mają, a inne spore odcinki są remontowane. Nie ma tak różowo.

W każdym razie do Allershausen dotarliśmy bezproblemowo. Szybki meldunek w prowincjonalnym (z wyglądu, ale nie z cennika…) hotelu i… ostateczna decyzja – jadę pod Allianz Arena i jeśli się uda zdobyć bilet – wchodzę na stadion. Do kieszeni 150 euro, do ręki aparat fotograficzny ze sporą lufą (18-200, nie wiem dlaczego nie pomyślałem, że mogą mnie na stadion z tym nie wpuścić) i jazda. A w zasadzie przejażdżka – z Allershausen pod Allianz Arenę było raptem niecałe pół godziny. Pod stadionem pierwsze, pozytywne zdziwienie – nieźle zorganizowany dojazd, praktycznie bez korków docieram na parking umiejscowiony pod stadionem. Parkujemy i jazda schodami na górę, przed stadion.

 

Monachium, Allianz Arena

Monachium, Allianz Arena

 

Monachium, Allianz Arena

Monachium, Allianz Arena

 

Teraz troszkę o tym, gdzie jestem. Allianz Arena jest stadionem piłkarskim, na którym rozgrywają swoje mecze obie monachijskie drużyny (Bayern i TSV 1860) – podświetlenie zewnętrzne stadionu zmienia się zależnie od tego, która z tych drużyn aktualnie na nim gra. Allianz Arena jest trzecim co do wielkości stadionem w Niemczech (mieści niespełna 70.000 kibiców) i uznawana jest za drugi (po londyńskim Wembley) najnowocześniejszy stadion świata. Stadion jest też największą foliową konstrukcją świata – tak, to nie żart. Zewnętrzna fasada stadionu zrobiona jest bowiem z tysięcy foliowych poduszek, wypełnionych powietrzem. Parking pod stadionem (cztery poziomy) mieści 10.500 samochodów i jest największym parkingiem w Europie.

No i na tym kolosie w dniu naszego pobytu w okolicy, Bayern postanowił rozegrać mecz pożegnalny Franza Beckenbauera – legendy Bayernu Monachium. Dowcip polega na tym, że mecz rozgrywany był… 33 lata po odejściu Franza z klubu – w 1977 roku bowiem ówczesne władze odmówiły mu możliwości rozegrania takiego meczu, gdy odchodził do nowojorskiego Cosmosu. A Franz wrócił po czterech sezonach do Niemiec (HSV Hamburg),a  potem i do Bayernu (był jego trenerem oraz prezesem, dziś jest prezesem honorowym).

 

Monachium, Allianz Arena - Cristiano Ronaldo

Monachium, Allianz Arena – Cristiano Ronaldo

 

Monachium, Allianz Arena - Franck Ribery

Monachium, Allianz Arena – Franck Ribery

 

Na mecz pożegnalny wybrano iście królewskiego przeciwnika – do Monachium zjechał sam Real Madryt, uzbrojony w nowego trenera (Jose Mourinho) i większość swoich największych gwiazd z Cristiano Ronaldo na czele. Było więc na co się szykować i myśleć, skąd by tu wyczarować bilety.

Oczywiście po wynurzeniu się z podziemnego parkingu i przyzwyczajeniu się do efektownego widoku stadionu z zewnątrz, rozpoczęło się intensywne rozglądanie najpierw za kasami biletowymi – ale tu zgodnie z przewidywaniami okazało się, że bilety są, ale tylko do odbioru dla posiadaczy karnetów i kupujących je z wyprzedzeniem przez sieć. No to szukamy… koników. Człowiek wszak przyzwyczajony – jak nie ma biletów w kasie, to na sto procent są u koników. A tu niespodzianka, nawet uważne przyglądanie się mijanym ludziom nie daje efektu – koników brak !

 

Monachium, Allianz Arena - Miroslav Klose, Ricardo Carvalho

Monachium, Allianz Arena – Miroslav Klose, Ricardo Carvalho

 

Dopiero po dłuższym czasie rozpoznałem w tłumie konika – właśnie odbywał błyskawiczną transakcję – zanim zdążyłem dojść – i po koniku i po kupującym zostały tylko wiatry. Kilka razy taką sytuację zaobserwowałem i mam wrażenie, że tamtejsze koniki niesamowicie boją się policji – wszystko jest strasznie ukrywane, konik ma obowiązkowe „plecy”, czyli kolesia który stanowi jego drugie oczy, a przy każdym minimalnym zagrożeniu koniki znikają z prędkością błyskawicy. Jak w takich warunkach złapać konika z biletem ? Tylko i wyłącznie, jeśli będzie wyłapany oczami w bliskiej od ciebie odległości. No to szukamy i… jest.

 

Monachium, Allianz Arena - Xabi Alonso, Bastian Schweinsteiger

Monachium, Allianz Arena – Xabi Alonso, Bastian Schweinsteiger

 

Niedaleko mnie zaczyna się transakcja – koleś spod kurtki pokazuje zainteresowanemu bilety i coś tam szwargoli po ichniemu. Szybkie podejście i… są bilety, ale tylko najwyższej kategorii. Nie ma czasu na zastanowienie, bo albo bilety zaraz pójdą (bo takich chętnych było od razu więcej), albo konik zniknie. Cena 100 euro (na bilecie nominał – 60 eur, przebitka nie jest szalona). Decyzja – dawaj bilet. A koleś… chowa pokazywany mi bilecik, po czym z kieszeni wyjmuje drugi, oddaje mi biorąc kasę. Zdążam tylko popatrzeć na bilet – niby identyczny z tym, który miałem w ręce. I kolesia już nie ma.

W głowie świta myśl – dostałem podróbę. Sprzedawca ciemniejszej maści, szybka transakcja, podmianka biletów (niby chciał mi dać „świeży”) – nie ma siły, podróba. Ale bilet wygląda dobrze, ma nawet wyglądający oryginalnie hologram. Chwila pomyślunku i znów decyzja – idziemy do bramki wejściowej, niech się dzieje co chce. Najwyżej capną mnie na bramce z podróbą. Dopiero przy bramce dopadła mnie myśl dodatkowa – mam wielgaśny obiektyw na aparacie – nie wpuszczą mnie. Ale jest już za późno – wkładam bilet do czytnika.

Czytnik: „biiiiip” – na czerwono – kod kreskowy nie rozpoznany. Czyli zgodnie z obawami. Druga próba w czytniku – jest zielono :) Czyli jednak skubany sprzedał mi oryginał. Sto kilo spadło z ramion. Teraz drugie sto kilo – macanko u ochroniarzy i kontrol osobista – czyli kłopot z aparatem. I kolejna sensacja – nie ma żadnego problemu – wchodzę na Allianz Arena. Szczyt szczęścia.

 

Monachium, Allianz Arena - Iker Casillas

Monachium, Allianz Arena – Iker Casillas

 

Miejscówka okazuje się rewelacyjna (wszak pierwsza kategoria), a ja mam aparat z dużym zoomem, więc zdjęcia będą niezłe. Jeszcze tylko spacer po koronie stadionu i próba zakupu czegoś do jedzenia. Pudło. Nic nie da się tu kupić za gotówkę – trzeba mieć specjalną kartę prepaid – tylko za jej pomocą można płacić we wszystkich punktach na stadionie, także na stadionowym parkingu. Cwaniaki. Kartę można łatwo wyrobić – na każdym kroku stoją ludzie z maszynkami do ich wyrobu. Ale doładować można tylko kwotą 10 euro lub jej wielokrotnością. A ceny np. jedzenia już takie okrągłe nie są i każdemu coś na karcie zostaje – a jak jesteś tak jak ja kibicem „jednorazowym” – to zostawiasz na karcie kasę „na wieczne nieoddanie”. U mnie zostało tak coś ponad 2 euro. Ale co tam. Karta przynajmniej zostaje – na pamiątkę.

Sam mecz odbywał się w letniej atmosferze – wszak towarzyski – ale przy komplecie publiczności i fajnym momentem początkowym – pożegnaniem bohatera wieczoru – Franza Beckenbauera. Obie drużyny starały się nie zrobić sobie krzywdy i końcowy wynik pozostał bezbramkowy. Na koniec była więc pokazowa runda rzutów karnych, w których Bayern przegrał 2:4.

 

Monachium, Allianz Arena - kibice Realu po meczu

Monachium, Allianz Arena – kibice Realu po meczu

 

Monachium, Allianz Arena - widok stadionu w nocy

Monachium, Allianz Arena – widok stadionu w nocy

 

Na koniec jeszcze efektowny widok stadionu Allianz Arena z czerwonym podświetleniem w nocy i powrót na parking. Tu już nie ma tak fajnie, jak przy wjeździe i niestety są potężne kolejki już na etapie płacenia za parking (wspomnianą doładowaną kartą stadionową).

Na koniec mała nauczka – przy parkowaniu pod Allianz Arena zapamiętajcie nie tylko poziom parkingu i miejsce zaparkowania, ale jeszcze symbol segmentu parkingu, do którego wjechaliście. Parking stadionowy jest podzielony na bodajże cztery, IDENTYCZNIE wewnątrz wyglądające parkingi – można się zestresować schodząc ze stadionu i nie zastając samochodu na jego miejscu (w moim przypadku był to dodatkowo samochód wypakowany po sufit bagażami na 2-tygodniowe wakacje pięcioosobowej rodziny – pół mieszkania było w środku). Dopiero po kwadransie dreptania w miejscu wpadłem na pomysł wyjścia na zewnątrz i wtedy okazało się, że takich parkingów jest kilka obok siebie i zszedłem nie do tego, co trzeba :).

Stresów był więc kilka – i przed, i po meczu – ale było warto. Z punktu widzenia kibica piłkarskiego – jak to mówią w jednej reklamie – bezcenne :) Reszta jest na zdjęciach.

Pełna galeria zdjęć z Allianz Arena (Bayern – Real) – na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.