pałac | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Najważniejsze atrakcje Salzburga

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią… Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

Malta 2015, dzień 2 (poprzedni wpis: Śladami Mozarta w Salzburgu). W drodze do Budapesztu, skąd mieliśmy wylecieć na zimowe ferie na Malcie, jeden pełny dzień spędziliśmy w austriackim Salzburgu, do którego ciągnęło nas niemal „od zawsze”. Lutowe mrozy i dość obficie zalegający w mieście śnieg (którego w Wielkopolsce można było wtedy szukać na próżno) zdecydowanie dodawały mu uroku, choć zapewne w letniej zieleni piękna starówka Salzburga prezentuje się także niezwykle efektownie. Do Salzburga pojechaliśmy z jednodniową wizytą z Linzu, w którym urządziliśmy sobie kilkudniową „bazę” przed wylotem na Maltę.

Salzburg jest nieprzerwanie zamieszkały od ok.2500 lat, choć ślady osadnictwa ludzkiego, pochodzące z tego regionu, sięgają znacznie wcześniejszych czasów. Już w początkach I w. n.e.  miasto, wtedy pod nazwą Iuvavum (stolica rzymskiej prowincji), otrzymało status municipium – prawa miejskie na równi z miastami Rzymu. Ale krótko po upadku Rzymu miasto bardo mocno podupadło i straciło niemal całe swoje znaczenie.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Miasto ponownie odnowił św.Rupert, który w początkach VIII w. przybył tu z Ratyzbony, zakładając dwa klasztory (męski i żeński – oba do dziś istnieją i są najstarszymi w całej Austrii). Św. Rupert jest do dziś patronem miasta i całego regionu. Nazwa „Salzburg” pochodzi od barek z solą, które płynęły rzeką Salzach i handlu którą później żyło miasto przez długie wieki.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

W XI w. rozpoczęto budowę Hohensalzburg – zamku do dziś górującego nad miastem i pozostającego jednym z największych zachowanych średniowiecznych zamków w całej Europie. W XIV w. Salzburg uzyskał sporą niezależność – utworzono na jego bazie niezależne biskupstwo Świętego Cesarstwa Rzymskiego – państwo kontynuującego tradycje Rzymu, formalnie rządzonego przeważnie przez niemieckich królów.

W początkach XIX w., po kilkukrotnych najazdach wojsk Napoleona, w wyniku zawartego pokoju Salzburg stał się częścią ówczesnej Austrii, jednocześnie stając się ulubieńcem artystów i znanym uzdrowiskiem. Podczas II wojny światowej był silnie bombardowany przez naloty amerykańskie. Dziś z populacją 150 tys. mieszkańców jest czwartym co do wielkości miastem Austrii.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Dla miłośników zabytków i historii Salzburg powinien być miejscem wręcz obowiązkowym. Całe stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO, ale warto je zobaczyć nie dlatego, a dlatego, że jest po prostu cudownie przepiękne. Panorama Salzburga jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie było nam dane zobaczyć. Salzburg to nie tylko ogromna ilość zabytków – to miasto ma to coś – klimat, który czuć w każdym momencie zwiedzania. Oglądanie Salzburga to nie tylko poznawanie jego historii – to także przeżycie duchowe. A miasto potrafi o ten własny klimat zadbać i go utrzymać, o czym jeszcze będzie w tym artykule. Co zatem warto w Salzburgu zobaczyć ? Poniżej nasza subiektywna lista (pomijamy w niej miejsca opisane w dwóch poprzednich wpisach z Salzburga: Śladami Mozarta w Salzburgu i Mozartkugeln, słynne czekoladki z Salzburga) :

Zamek Hochensalzburg

Zamku nie da się pominąć w czasie zwiedzania Salzburga – jest jednym z jego najważniejszych punktów, górując nad miastem od każdej strony. Hochensalzburg umiejscowiony jest na szczycie wzgórza Festungsberg (nieco ponad 500 m n.p.m.) i jest do dziś jednym z największych średniowiecznych zamków w Europie.

Budowa zamku rozpoczęła się pod koniec XI w. – był od samych swoich początków siedzibą miejscowych arcybiskupów – posiadających tak silną władzę, że zdolni byli nawet przeciwstawiać się królom niemieckim. Zamek był przez kilka kolejnych wieków stopniowo rozbudowywany, aż w XV w. otoczono go solidnym kręgiem murów i wież obronnych.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

W początkach XVI w. wybudowano „windę” poruszającą się po torach kolejowych, łączącą zamek z klasztorem Nonnberg (żeńskim klasztorem, ufundowanym przez św.Ruperta w VIII w.). Jest ona dziś uważana za najstarszą tego typu konstrukcję na świecie. Aż do początków XX w. do jej poruszania używano siły ludzkiej lub zwierzęcej.

O dziwo, wojny i oblężenia niemal całkowicie ominęły zamek Hochensalzburg w ciągu całej jego historii. Wojska kilkukrotnie podchodziły pod fort, ale nigdy nie próbowały go zdobywać. Jedyny wyjątek zrobili sami… mieszkańcy Salzburga w XVI w., kiedy to buntownicy usiłowali obalić ówczesnego arcybiskupa – bez powodzenia. Można więc powiedzieć, że zamek Hochensalzburg do dziś pozostaje niezdobyty.

Duża część pomieszczeń zamkowych jest dostępna dla zwiedzających – prowadzi nimi specjalna ścieżka turystyczna. Mieliśmy też okazję zobaczyć okazałą wystawę, poświęconą historii zamku, miasta i całej okolicy. Integralną częścią zamku jest także kaplica św.Jerzego, wybudowana w początkach XVI w., z głównym oraz bocznymi ołtarzami, pochodzącymi z okresu XVI-XVIII w.

Katedra i pozostałe świątynie

Najbardziej znaną i okazałą świątynią w Salzburgu jest oczywiście katedra, wybudowana pierwotnie na zgliszczach starożytnych zabudowań przez św.Ruperta w VIII w. Pod koniec XII w. została całkowicie przebudowana po pożarze. Potem była kilkukrotnie przebudowywana, aż w wyniku dużych uszkodzeń i nieudanych prób naprawy, została ostatecznie zburzona na przełomie XVI / XVII w. Odbudowana, została oddana do użytku w 1628 r. Przed katedrą znajduje się Plac Katedralny (Domplatz), na którym stoi piękna statua Niepokalanej Maryi z XVIII w.

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Ważnych historycznie i atrakcyjnych dla turystów świątyń jest w Salzburgu o wiele więcej. Z tych, które widzieliśmy, możemy wymienić:

  • Salzburg, kościół św.Piotra

    Salzburg, kościół św.Piotra

    klasztor św.Piotra wraz z kościołem klasztornym, założony przez św.Ruperta jeszcze pod koniec VII w., najstarszy istniejący do dziś klasztor w Austrii, wybudowany w miejscu wcześniej znajdującego się tu kościoła z czasów późnej starożytności. Obecnie istniejący kościół został wybudowany w XII w. We wnętrzach znajdują się grobowce m.in. samego św.Ruperta, siostry Wolfganga Amadeusza Mozarta czy Johanna von Staupitz – przeora klasztoru (XVI w.), prywatnie bliskiego przyjaciela Marcina Lutra. Klasztor prowadzi także najstarszą w Austrii bibliotekę, gromadzącą bezcenne manuskrypty z całego okresu działalności (od VIII w.);

  • kościół Franciszkanów, jeden z najstarszych w Salzburgu, w obecnej postaci wybudowany w XIII w., ale wcześniej istniał tu także kościół (wspominany w dokumentach w XII w., ale istniejący prawdopodobnie już od VIII w.). Ciekawostka: w 1670 r. ówczesny arcybiskup nakazał zburzenie szczytu wieży kościelnej – była bowiem ona wyższa od wież katedry…;
Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

  • kościół św.Michała, stojący przy dzisiejszym Placu Mozarta (Mozartplatz). Świątynia istniała w tym miejscu już w IX w., należąc do klasztoru św.Piotra. Kilkukrotnie była odbudowywana po pożarach, ale potem straciła na znaczeniu. Obecna bryła kościoła pochodzi z przebudowy z XVIII w.;
  • kościół i szpital św.Błażeja, stojące na ziemiach należących pierwotnie do klasztoru Admont. Kościół św.Błażeja wybudowano już w XII w., a w 1327 r. zaczęto budowę sąsiadującego z nim szpitala, mającego za zadanie opiekowanie się obłożnie chorymi i starymi ludźmi. Krótko potem przebudowano sam kościół – właśnie z tamtego okresu pochodzi jego obecna bryła.W dawnym budynku szpitala mieszczą się dziś dwa muzea: Muzeum Zabawek oraz Muzeum Instrumentów Muzycznych;
  • kościół Ewangelicki, którego budowa rozpoczęła się nad samym brzegiem rzeki Salzach w 1863 r., w jego budowie pomagali więźniowie z zamku Hochensalzburg. Służy do dziś, także jako miejsce koncertów muzycznych.
Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

  • kościół św.Marka, stojący stosunkowo niedaleko od kościoła św.Błażeja, także u podstaw wzgórza Mönchsberg. Wybudowany został w 1699 r., w miejscu wcześniej znajdującej się tu świątyni, która została zniszczona przez spadające ze wzgórza skały. Przez długie lata był kościołem należącym do klasztoru Urszulanek, dopiero od 1957 r. stoi pod pierwotnym wezwaniem św.Marka;
  • Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln – najdalej na zachód stojący, zwiedzany przez nas w Salzburgu kościół. Stojący na niewielkim wzgórzu, będącym miejscem kuktu religijnego już od czasów prehistorycznych. W XI w. stał tu już prawdopodobnie niewielki kościółek, z którego zachował się bardzo cenny krucyfiks. Kościółek stał się jednak z czasem za mały dla lokalnej społeczności – w 1453 r. oddano do użytku obecną świątynię, wyburzając starą. W 1673 r. dobudowano okazałą dzwonnicę. We wnętrzach znajdują się cenne zabytki sztuki nawet z XV w.;

  • kościół św.Andrzeja został wybudowany po północnej stronie rzeki Salzach w 1898 r. Wyróżnia się przede wszystkim masywną bryłą, zwieńczoną dwoma wieżami (kiedyś o wysokości 61 m), widocznymi z daleka. Świątynia została niemal całkowicie zburzona podczas nalotów z II wojny światowej. Odbudowano ją po wojnie, znacznie obniżając wysokość wież i dopasowując zewnętrzną fasadę tak, by bardziej pasowała do otoczenia;
  • kościół Sióstr Loretanek, wybudowany dla sióstr z tego zakonu w 1637 r., wraz z przyległym klasztorem, znajdujący się tuż obok ogrodów Pałacu Mirabell. Na początku XIX w. podczas najazdu Napoleona kościół i klasztor słuzyły jako kwatery wojskowe. Podobnie jak kościół św.Andrzeja, kościół Sióstr Loretanek został zniszczony podczas nalotów wojennych i odbudowany po wojnie. Wnętrza kościoła są popularnym celem wiernych ze względu na przechowywane tu obrazy świętych, którym przypisuje się cudowne właściwości;
  • kościół św.Sebastiana, bardzo ważne miejsce dla turystów, szukających w Salzburgu miejsc związanych z Mozartem – na przylegającym do kościoła cmentarzu znajdują się bowiem nagrobki jego ojca oraz żony. Sama świątynia została wybudowana pierwotnie w początkach XVI w., ale później – w połowie XVIII w. – zburzona i przebudowana do obecnej postaci. W 1818 r. pożar zniszczył dużą część kościoła i znajdujących się wewnątrz malowideł – świątynię odbudowano, freski zastąpiono nowymi (innymi);
Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół św.Kajetana

Salzburg, kościół św.Kajetana

  • kościół św.Trójcy, jeden z najbardziej okazałych kościołów w Salzburgu, wybudowany w 1702 r. Znany z pięknych malowideł na ogromnej kopule, przez którą jest rozpoznawalny z daleka;
  • kościół św.Kajetana, konsekrowany w 1700 r., zajmowany przez Teatynów – zakon klasztorny założony przez św.Kajetana. Po opuszczeniu kościoła przez mnichów w 1809 r. (czasy napoleońskie), świątynia popadła w ruinę. Była podczas II wojny światowej wykorzystywana jako szpital – trafiona bombą podczas bombardowań, została po wojnie odbudowana. W kościele znajdują się najstarsze w Salzburgu organy (z czasów budowy kościoła);

Pałac Mirabell

Pałac został wybudowany w początkach XVII w. przez ówczesnego miejscowego arcybiskupa, dla niego samego oraz dla jego… kochanki. W 1690 r. założono przylegające do pałacu ogrody, dziś jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Salzburgu, znane ze swojego piękna, szczególnie w okresie wiosennym i letnim.

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

W końcu XVIII w. pałac Mirabell został przebudowany w pięknym barokowym stylu. Jednym z najważniejszych pomieszczeń jest do dziś Sala Marmurowa, gdzie odbywają się m.in. uroczyste koncerty. W Sali Marmurowej ślub wzięła w 1944 r. siostra Ewy Braun (późniejsza żona Hitlera), a w uroczystości brali udział m.in. sam Hitler oraz Himmler.

W 1815 r. w pałacu urodził się syn ówczesnego bawarskiego generała – Otto, późniejszy król Grecji – pierwszy król nowożytny w tym kraju. W 1818 r. pałac został uszkodzony przez pożar, który strawił dużą część miasta. W 1854 r. ówczesny austriacki cesarz Franciszek Józef otworzył pałacowe ogrody publicznie – od tego czasu można do nich bez przeszkód wchodzić w godzinach otwarcia. Kilkanaście lat później pałac wykupiło miasto i do dziś mieszczą się w nim biura burmistrza i niektóre wydziały służb miejskich.

Ulica Getreidegasse

Getreidegasse to jedna z najważniejszych ulic starego Salzburga, istniała już w czasach rzymskich. Od średniowiecza jest ulicą handlową, przy której ciasno ustawione kamieniczki, pochodzące nawet z XIV w., mieszczą na parterze sklepy i sklepiki, oferujące przechodniom swoje produkty. To przy Getreidegasse mieści się dom, w którym urodził się Wolfgang Amadeusz Mozart.

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Getreidegasse prowadzi ze ścisłego centrum starego miasta na jego obrzeża, do kościoła św.Błażeja. Ulica zachwyciła nas jedną rzeczą i wcale nie są to sklepy czy kamienice, choć i te i te są warte uwagi. Nasze uznanie wzbudziło to, jak miasto dba o historyczny aspekt ulicy – choć pełno tu sklepów, nawet znanych dziś marek światowych, to nie ma ani jednego rażącego po oczach plafonu, żadnej krzykliwej reklamy. Każdy, dosłownie każdy sklep przy Getreidegasse ma szyld stylizowany na średniowieczny, każdy ma inny, ale każdy z nich po prostu tu pasuje. Nic nie psuje klimatu poprzednich wieków, nic nie odwraca uwagi od historycznego wyglądu.

Wychowani w cywilizacji wszechobecnej reklamy, nachalnie walczącej o naszą uwagę wszelkimi możliwymi sposobami, nawet za cenę zakrycia każdego możliwego miejsca bez względu na jego urodę czy historię, byliśmy wprost zachwyceni tym, jak można wpleść sklepy i ich szyldy w miejski handlowy deptak tak, by zachować jego wielowiekowy charakter. Dzięki temu spacer po Getreidegasse jest naturalną przyjemnością. Inna rzecz to to, że o dziwo dało się utrzymać tą ulicę bez wszechobecnych oddziałów banków, kantorów i biur kredytowych czy bukmacherskich. Nic tu nie psuje przyjemności zwiedzania.

Przed władzami miasta jest to jednak wyzwanie, bo ponoć Getreidegasse coraz bardziej staje się ulicą turystyczną – mieszkańcy miasta z zakupami uciekli do centrów handlowych. Wyzwaniem więc będzie sprawienie, by ulica nie stała się ulicą turystycznego kiczu i wszelkiego rodzaju turystycznych pamiątek i rozrywek, by nadal zachowała swój charakter i urok drobnego sklepikarstwa. Jak do tej pory wg nas bardzo się to udaje. I oby tak zostało.

Spacer nad rzeką Salzach

Salzburg jest miastem przepięknie położonym pomiędzy wzgórzami, u podnóża których przepływa „dzieląca” je na dwie części rzeka – właśnie Salzach. Spacer wzdłuż niej to niezwykła atrakcja dla oczu turysty. Panoramę miasta można wszakże podziwiać z góry, np. z murów zamku Hochensalzburg, ale nam zdecydowanie bardziej do gustu przypadł widok, który zobaczyliśmy z brzegów Salzach i z mostów przewieszonych nad rzeką.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

To stąd można podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków miejskich, jakie dane nam było zobaczyć – widok starego miasta z wystającymi z niego strzelistymi wieżami kościołów oraz wspinające się w górę wzgórze z górującym nad miastem zamkiem, szczególnie w surowej zimowej scenerii robi wrażenie. Właśnie dla takich widoków przyjechaliśmy do Salzburga i ten widok zapadł nam najbardziej w pamięci z jednodniowej wizyty tutaj.

Salzburg był naszym marzeniem od zawsze i wreszcie udało się to marzenie spełnić. Co najważniejsze w tym wszystkim, marzenie nas ani przez chwilę nie zawiodło. Salzburg wart jest każdej minuty w nim spędzonej i zawsze będziemy to miasto polecać wszystkim szukającym miejsc z historią, z klimatem. Miejsc, które pamięta się na długo. Co też niniejszym czynimy – Salzburg polecamy także Wam :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam jeszcze jedno austriackie miasto, ostatnie które widzieliśmy przez przejazdem na lotnisko w Budapeszcie i wylotem na Maltę – czyli równie historyczny Linz.

Pełna galeria zdjęć z pięknego Salzburga znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Austria

Linz, Plac Główny (Hauptplatz)

Miasto zasiedlone przez Celtów, potem przez starożytnych Rzymian. Bardzo ważne miasto cesarstwa niemieckiego, pięknie usadowione na zakolu Dunaju. Dziś budujące wizerunek miasta kultury. Starające się zapomnieć o piętnie miasta rodzinnego... Hitlera.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią... Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

img_5834

Goszcząc w austriackim Salzburgu nie sposób wręcz pominąć miejsca, związane z najsłynniejszym w historii obywatelem tego miasta - Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kilka z nich i nam udało się zobaczyć.

 

0

Autor:

Kategorie: Austria, Rok 2015, Salzburg

Monako, pierwsze mini-państwo na mapie naszych podróży

Zawsze strasznie chcieliśmy zobaczyć wszystkie te europejskie mini-państewka, dlatego naszą wyprawę do Hiszpanii specjalnie zaplanowaliśmy tak, by zawrzeć w niej choć kilka z nich. Czwartego dnia podróży przyszedł czas na pierwsze z nich – słynące z bogactwa księstwo Monako.

Tour de Europe 2011, dzień 4 (poprzedni wpis: Akwarium morskie w Genui). Wyjazd z Genui miał być początkiem długiego (1200 km) odcinka jazdy wzdłuż wybrzeża morskiego – włoskiego, francuskiego i hiszpańskiego. Do hiszpańskiej Marbelli – naszego wakacyjnego celu, wciąż pozostawało mnóstwo czasu i miejsc do zobaczenia. Na początek – wkraczamy na słynne Lazurowe Wybrzeże, a pierwszym obiektem naszych westchnień jest słynne księstwo Monako – pierwsze nasze mini-państwo na mapie odwiedzonych.

Monako oddalone jest od Genui o niemal 200 km, w większości pokonywanych wygodną autostradą, stąd czas podróży jest relatywnie krótki i bez żadnych przystanków. Do Monako wjeżdżamy pełni emocji – wszak nieczęsto (a nam do tej pory nigdy) zdarza się wjechać do tak niewielkiej enklawy, o której tak wiele się słyszało i zarazem tak niewiele się wie.

Monako, panorama państwa

Monako, panorama państwa

Monako, pałac książęcy

Monako, pałac książęcy

Słynne kasyno w Monte Carlo

Słynne kasyno w Monte Carlo

Wody przybrzeżne Monako

Wody przybrzeżne Monako

Historia dzisiejszego Monako sięga kilkuset tysięcy lat p.n.e. – już wtedy skała, na której leży najstarsza część państwa, była zamieszkała. Starożytni Grecy z okolic Marsylii założyli tu kolonię w VI w. p.n.e., później zamienioną w fort przez Rzymian. W XII w. miasto dostało się pod panowanie Genui, z której przybywali nowi mieszkańcy, wśród których była poważana w Genui rodzina Grimaldich. Jeden z jej członków, Francesco Grimaldi, w 1297 r. w przebraniu mnicha z pomocą swoich zwolenników przejął kontrolę nad twierdzą na skale, tym samym zrywając związki z Genuą.

Ulice Monako

Ulice Monako

Francesco Grimaldi zmarł bezdzietnie, ale władzę po nim przejął jego kuzyn, Rainier, od którego tak naprawdę rozpoczyna się historia książęcego rodu Grimaldich, który rządzi księstwem Monako po dzień dzisiejszy, bez żadnych przerw. Co ciekawe, pierwotne Monako było o wiele większe, w posiadaniu Grimaldich były także dwie sąsiednie miejscowości wraz z dużym terenem rolnym – Monako żyło głownie z uprawy cytryn.

Ulice Monako

Ulice Monako

Jak to możliwe, że tak niewielkie państewko utrzymało się przez całe wieki, w jakże niespokojnym czasie, mając za sąsiadów potężne mocarstwa. To siła zręcznej polityki Grimaldich, którzy zawierali odpowiednie sojusze (z Francją, potem z Hiszpanią), dzięki którym zyskiwali potężnych sojuszników we własnej sprawie. Po blisko dwóch wiekach walki z Genuą o zachowanie niezależności, władcy Monako zyskali uznanie i Francji i Hiszpanii, oficjalnie stając się rodem książęcym.

Monako, park obok Instytutu Oceanograficznego

Monako, park obok Instytutu Oceanograficznego

W połowie XIX w. zbuntowały się przeciwko książętom dwie największe części państewka, które na własne życzenie zostały przyłączone do Francji. Monako straciło jedyne źródło utrzymania – uprawę cytrusów. Wszak terytorium państwa okroiło się do skalistego wybrzeża. Ratunkiem okazały się pieniądze, otrzymane w ramach ugody od Francji – z nich ufundowano kasyno, które miało stać się źródłem przychodów dla władców. Pomógł także inny element ugody z Francją – budowa linii kolejowej z Nicei. Wkrótce Monako stało się ulubionym miejscem europejskiej śmietanki towarzyskiej i koronowanych głów – choć sami władcy Monako i wszyscy mieszkańcy państwa mieli zakaz wstępu do kasyna. Kasyno w Monte Carlo jest do dziś najbardziej rozpoznawalnym budynkiem w Monako.

Monako, katedra św.Mikołaja

Monako, katedra św.Mikołaja

Monako znane jest także ze sportów motorowych – jest organizatorem najstarszego cyklicznego wyścigu samochodowego – Rajdu Monte Carlo. Dziś pewnie bardziej znany jest inny rajd – jeden z najbardziej efektownych wyścigów Formuły 1, odbywający się na ulicach księstwa Monako. Jedną z legend, snujących się po ulicach księstwa, jest też tragiczna historia Grace Kelly, uwielbianej w Hollywood aktorki, laureatki Oscara, która wyszła za mąż za poprzedniego księcia Monako, Rainiera III i zginęła tragicznie w wypadku samochodowym na terenie księstwa. Księżna Grace pochowana jest w katedrze w Monako, gdzie odbywają się śluby i pogrzeby rodziny książęcej.

A’propos ślubów w Monako – niecałe 2 tygodnie przed naszą wizytą w księstwie, obecny panujący (syn Rainiera III), książę Albert II, wziął uroczysty ślub z australijską pływaczką Charlene Wittstock. Mieliśmy okazję oglądać w Monako, w siedzibie książęcego Instytutu Oceanograficznego, zdjęcia i rekwizyty ze ślubu (m.in. stroje pary młodej i samochód, którym do ślubu jechali).

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Samo Monako nie ma praktycznie żadnych zabytków. Większość księstwa została zabudowana w ostatnim stuleciu, ze względu na boom nieruchomości w państwie, spowodowany m.in. zniesieniem wszelkich podatków dochodowych dla obywateli państwa. Wszystkie atrakcje Monako związane są albo z rodziną książęcą, albo ze splendorem, jakim otoczona jest aura tego państwa. W Monako zdecydowanie warto odwiedzić:

  • pałac książąt Monako – udostępniony do zwiedzania dla turystów (odpłatnie), co ciekawe w cenie biletu jest audiobook, także w polskiej wersji językowej. Wybudowany pierwotnie przez Genueńczyków w 1191 r., został przejęty w 1297 r. przez Grimaldich i od tego czasu jest siedzibą władców Monako. Podczas zwiedzania zabronione jest (i pilnowane) robienie jakichkolwiek zdjęć oraz wychodzenie poza ustaloną ścieżkę zwiedzania;
  • Instytut Oceanograficzny, „dziecko” księcia Alberta I, bardzo zainteresowanego naukami o morzu, otwarty w 1910 r. Zdecydowanie najbardziej atrakcyjną jego częścią jest okazałe morskie akwarium, cudowna atrakcja dla dzieciaków;
  • katedra w Monako (katedra św.Mikołaja), wybudowana na przełomie XIX / XX w. w miejscu, gdzie wcześniej stała poprzednia świątynia pod tym samym wezwaniem (XIII w.). Zwyczajowo odbywają się tu wszystkie ważne uroczystości (śluby, pogrzeby) oraz tu chowani są władcy państwa (m.in. wspomniana wyżej księżna Grace Kelly);
  • Kasyno w Monte Carlo – może nie namawiamy do wejścia, ale przynajmniej z zewnątrz trzeba zobaczyć – wszak to niemal symbol tego państwa;
  • Trasa ulicznego wyścigu Formuły 1 – warto zobaczyć miejsca, skąd startują co roku słynne wyścigowe bolidy;

Jeszcze jedna ciekawostka – Monako wciąż powiększa swoje terytorium – zajmuje już „całe” 2 km2 :) A to wszystko dzięki temu, że odzyskuje ziemię z dna brzegu morskiego. Ekspansja wciąż trwa (tak, to ironia) :)

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Monako, Instytut Oceanograficzny i akwarium morskie, wystawa ślubna pary książęcej

Na koniec jeszcze ważne wyjaśnienie. Często w kontekście księstwa Monako przewija się również nazwa „Monte Carlo” – czy to przy nazwie kasyna, czy rajdu samochodowego. Jaki związek ma nazwa „Monte Carlo” z Monako – to pytanie z pewnością gnębi część z Was. Wyjaśniamy – Monte Carlo jest po prostu jedną z kilku dzielnic państwa-miasta Monako. Tu mieści się kasyno, kończą rajd samochodowy i wyścig Formuły 1. To dziś najdroższa i najbardziej ekskluzywna część księstwa Monako. Ot i cała tajemnica :)

Do Monako warto wpaść zawsze – jeśli planujecie trasę wzdłuż Lazurowego Wybrzeża lub po prostu wybieracie się w te okolice na wakacje – choćby na kilka godzin jedźcie do tego państwa. Zawsze warto obaczyć miejsca, o których zazwyczaj tylko się słucha lub czyta. Miejsca, które ze względu na koszty codziennego życia nie są raczej dostępne dla szarego polskiego „zjadacza chleba”. Otrzeć się na chwilę o luksus. Bez zazdrości, bo historia władców tego państwa często bywała tragiczna… A w kolejnym wpisie znów będzie luksusowo – tym razem odwiedzimy słynną francuską stolicę filmową – Cannes.

Pełna galeria zdjęć z księstwa Monako znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2011

IMG_9694

Co Wam przychodzi do głowy, gdy myślicie o Hiszpanii od strony kulinarnej ? Pewnie paella, pewnie tapas. Miłośnicy trunków pomyślą o winie Rioja. A my zakochaliśmy się w szynce - tej prawdziwie hiszpańskiej królowej szynek - Jamón Ibérico.

Ronda, domy nad przepastnym wąwozem

Nie da się zobaczyć Andaluzji, nie przyjeżdżając do Rondy - jednej z najpopularniejszych hiszpańskich destynacji turystycznych, położonych poza pasem wybrzeża. Ronda to miasto wyjątkowe, ze względu na swoje położenie oraz niezwykłą historię.  więcej

Marbella, corrida, matador w akcji

Corrida. Krwawe i mocno kontrowersyjne widowisko, będące jednym z symboli Hiszpanii - i wielkim świętem dla Hiszpanów. Jeśli zastanawiacie się, czy wybrać się na "plaza de toros" w którymś z hiszpańskich miast - przeczytajcie. Opowiemy Wam, czy warto.

 

Alghero: miejskie pałace i zabytki architektury

Starówka Alghero była jednym z lepiej turystycznie opisanych miejsc, jakie widzieliśmy. Dzięki temu, oprócz przewodników po starych miejskich fortyfikacjach i zabytkowych świątyniach, pokażemy Wam jeszcze inne zabytki architektury i kultury, jakie znaleźliśmy podczas jednodniowej wizyty.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Świątynie starego Alghero). Oznakowanie zabytkowych budowli na starym mieście w Alghero wzbudziło nasz podziw. W wąskich uliczkach aż mieni się od tabliczek, opisujących poszczególne budynki, dzięki czemu można naprawdę komfortowo zwiedzać kolejne atrakcje. Nie znaleźliśmy żadnego tak obszernego kompendium wiedzy o architekturze Alghero, jakie daje wczytanie się w informacje, podawane przez tabliczki na ulicach starówki. Poprowadzimy więc Was teraz wzdłuż wszystkich zabytkowych budowli, których historię udało się nam choć w kilku zdaniach poznać dzięki temu.

Niech to będzie uzupełnienie naszych poprzednich artykułów, pokazujących dawne miejskie fortyfikacje oraz zabytkowe kościoły – wszystkie te obiekty przeplatają się ze sobą w Alghero i razem pokazują obraz niewielkiej, ale jakże bogatej w historyczne atrakcje starej części tego miasta. Pokażemy je w kolejności, w jakiej je widzieliśmy, nie układając ich w specjalną trasę.

Choć duża część pokazywanych tu budowli nosi szumną nazwę „pałac”, tak naprawdę są bardziej lub mniej wyszukanymi architektonicznie kamienicami, choć kilka rzeczywiście można pałacami nazwać, ze względu na ich wielkość wymiarową. Być może „pałacami” nazywano je względu na bogactwo wnętrz, ale tych nie było nam dane oglądać.

Alghero, teatr miejski

Alghero, teatr miejski

  • Teatr Miejski, wybudowany w 1862 r. Premierowym przedstawieniem była opera Verdiego – „Zbójcy”. Czynny do dziś, wystawiane są tu opery, operetki, wodewile oraz sztuki teatralne. Po II wojnie światowej został mocno zaniedbany i w efekcie zamknięty. Ponownie otworzono go w 1994 r., wystawiając „Małego Księcia” Antoine de Saint-Exupery’ego. Ciekawostka – autor „Małego Księcia” spędził ostatnie 3 miesiące życia w Alghero, służąc w wojsku jako pilot. 31 lipca 1944 r. wyleciał w swój ostatni lot i nigdy z niego nie wrócił – szczątki jego samolotu odnaleziono w morzu pod Marsylią dopiero w 2000 r., ciała nie znaleziono nigdy;
  • Alghero, pałac biskupa Machin

    Alghero, pałac biskupa Machin

    Pałac biskupa Machin, wybudowany w końcówce XVI w. przez katalońskiego kupca Tibau (dlatego znany też pod taką nazwą), został później zakupiony przez ówczesnego biskupa Alghero o nazwisku Machin. Nad wejściem nadal widoczny jest herb rodziny Tibau – dwa lwy podtrzymujące wieniec. Budynek został odbudowany po II wojnie światowej, kiedy to uległ poważnym uszkodzeniom podczas bombardowań (oryginalna została tylko fasada frontowa);

  • Pałac Serra, wybudowany w połowie XIX w. dla bogatej rodziny posiadaczy ziemskich, został później odnowiony, ale z zachowaniem oryginalnej struktury;
  • Palazzo Civico (Pałac Obywatelski ?), prawdopodobnie kiedyś spełniał rolę ratusza, wybudowany pierwotnie ok.XV w. Z oryginalnego budynku dziś pozostała jedynie fasada, reszta została odbudowana w XVIII wieku;
  • Alghero, pałac rodziny Lavagna

    Alghero, pałac rodziny Lavagna

    Pałac rodziny Lavagna, mającej w swoich szeregach kilku ważnych obywateli miasta, został wybudowany w 1866 r. na podstawach wcześniej stojącego tu gotyckiego budynku. Fasadę zdobi zegar słoneczny datowany na ten sam rok. Pałac został odnowiony w początkach XXI w.

  • Pałac rodziny Albis, jeden z najbardziej znanych zabytków architektury w Alghero, został wybudowany w początkach XV w. przez rodzinę Ferrera (dlatego znany jest też pod nazwą „Palazzo Ferrera”), a dopiero później przeszedł w ręce rodziny Albis. Zasłynął będąc siedzibą gubernatora miasta i tymczasową siedzibą wicekróla Sardynii, w okresie składania przysięgi w miejscowej katedrze przed udaniem się do siedziby w Cagliari. Najważniejszym faktem z historii pałacu jest jednak to, że gościł cesarza Karola V w trakcie jego powrotu z walk z Algierczykami;
Alghero, siedziba królewskich celników

Alghero, siedziba królewskich celników

Alghero, pałac rodziny Albis

Alghero, pałac rodziny Albis

Alghero, "Palazzo Civico", dziś ratusz

Alghero, „Palazzo Civico”, dziś ratusz

  • Siedziba królewskich celników, znana już od XV wieku. Tu rezydowali celnicy, którzy nakładali podatki na handlarzy, przywożących do miasta swoje produkty drogą morską;
  • Alghero, pałac rodziny Simon

    Alghero, pałac rodziny Simon

    Pałac rodziny Guillot został wybudowany gdzieś między XV i XVI wiekiem, przebudowany w XIX wieku. Należał do rodziny Guillot, mieszkającej tu przez wieki. Zwany jest też „pałacem Barona” ze względu na legendę o zniknięciu jednego z członków rodziny, którą opisał w wierszu jeden z miejscowych poetów;

  • Kolejny „Palazzo Civico„, wybudowany w XV w. dla miejscowego radcy, wielokrotnie przebudowywany w czasach późniejszych, był siedzibą miejskich urzędników. Dziś spełnia rolę ratusza, znajduje się tu też miejscowy „Urząd Stanu Cywilnego”;
  • Pałac rodziny Simon, istniejący od XIII wieku, w połowie XIX w. przebudowany. Nad masywnymi drewnianymi drzwiami wciąż widoczny jest herb rodziny Simon;

Lista zabytkowych budynków na starówce Alghero nie została przez nas wyczerpana, jeśli poszperacie po ciasnych uliczkach, znajdziecie z pewnością jeszcze kilka innych. Nie były one jednak naszym celem, więc nie staraliśmy się zbytnio znaleźć wszystkich. Te, które wymieniliśmy, wpadły nam w oko podczas „rajdu” po starych kościołach w Alghero.

To już koniec opowieści o tym, co znajdziecie w starej części Alghero. Po drugim noclegu w mieście, wyjeżdżamy z niego, tym razem kierując się na południe. Kolejny dzień będzie znów objazdówką, tym razem wzdłuż zachodniego krańca Sardynii. Na pierwszy ogień pójdzie kolejne kolorowe miasteczko – Bosa, ale o nim już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć zabytkowych pałaców na starówce Alghero znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Rio de Janeiro, spacerem po centrum miasta

Po kulminacji pobytu w Rio – czyli paradzie karnawałowej na Sambodromie, przyszedł czas na trochę spokoju. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na spacerowym zwiedzaniu centrum miasta, plażowaniu i… szukaniu czynnej poczty :)

Karnawał w Rio, dzień 7 (poprzedni wpis: Rio de Janeiro, parada karnawałowa na Sambodromie). Końcowe dni tygodniowego pobytu w Rio de Janeiro to czas na zostawienie za sobą wielkich atrakcji miasta: Chrystusa Odkupiciela, Sambodromu, Maracany czy Copacabany. Spędziliśmy je, leniwie wędrując po mieście w zasadzie bez celu i planu.

Centrum Rio de Janeiro „kręci” się wokół placu Floriano Peixoto, nazwanego ku czci drugiego w historii prezydenta republiki Brazylii. Nieoficjalnie znany jest on pod nazwą Cinelandia – dlaczego, zaraz wytłumaczymy. Centrum Rio de Janeiro nie jest specjalnie stare – ma raptem niewiele ponad 100 lat. Plac Floriano Peixoto stworzono na początku XX w., kiedy to zdecydowano się przebudować centrum miasta. Wyburzono stare, portugalskie, kolonialne budynki i zaprojektowano od zera całą przestrzeń.

M.in. w projekcie umieszczono umiejscowienie tu wszystkich najlepszych kin w mieście – to właśnie stąd wzięła się popularnie używana do dziś nazwa placu. Dookoła placu umiejscowiono ważne budynki użyteczności publicznej, m.in. bibliotekę narodową i teatr. Teatr, otworzony w 1909 r., jest dziś najbardziej rozpoznawalnym budynkiem w okolicy. Przed nim stoi na placu dość okazały pomnik prezydenta Floriano Peixoto.

Rio de Janeiro, teatr

Rio de Janeiro, teatr

Narodowy drink Brazylii - caipirinha

Narodowy drink Brazylii – caipirinha

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Cinelandia żyje bardzo intensywnym życiem, przewija się tu mnóstwo ludzi, szczególnie że znajduje się pod nim jedna z głównych stacji metra – też o nazwie Cinelandia. Na parterze budynków umiejscowionych dookoła placu znajdują się popularne bary i restauracje, tu daliśmy się skusić na jeden z posiłków. Choć ceny nie należą do najniższych, to „objętość” porcji tu serwowanych po prostu powala na kolana. Zwyczajowo do porcji mięsa z kurczaka (wielkości całego talerza) dostaje się drugi talerz z ziemniakami i ryżem, trzeci z sałatką i jeszcze miseczkę sosu z czerwonej fasoli. Całość za mniej więcej 40 zł. Spokojnie można najeść się w dwie osoby. Są też porcje „dwuosobowe”, ale to po prostu podwojenie tego, co jest w porcji pojedynczej, masakrycznie wielka ilość jedzenia. Na placu Floriano Peixoto wypiliśmy też obowiązkowego w Brazylii drinka, czyli caipirinhę.

Rio de Janeiro, stara katedra i kościół Igreja da Ordem Terceira do Carmo za nią

Rio de Janeiro, stara katedra i kościół Igreja da Ordem Terceira do Carmo za nią

W okolicznych budynkach, także dookoła teatru, znajduje się kilka ciekawych muzeów, m.in. Muzeum Sztuk Pięknych – niestety z racji trwającego karnawału oczywiście wszyściutkie były zamknięte. Ulice dookoła placu służą w tym okresie do organizacji ulicznych parad karnawałowych i z rana ich wygląd przypomina bardziej pobojowisko po krwawej bitwie, niż dostojne centrum miasta :)

Jednym z celów naszego krążenia po centrum byłą nieodparta chęć znalezienia działającej poczty i wysłania kartek z Rio do rodziny i znajomych. Żyliśmy, jakże złudną, nadzieją, że gdzieś jest jakaś „główna poczta”, która działa pomimo karnawału. No przecież w kilkunastomilionowej metropolii nie da się zamknąć wszystkich poczt na 5 dni. Nie da się ? Jak się nie da, jak się da – pocztę rzeczywiście znaleźliśmy, ale dopiero w dzień naszego wylotu, w środę – pierwszy dzień po zakończeniu karnawału. I dopiero wtedy dane nam było puścić upragnione kartki. Doszły w komplecie.

Rio de Janeiro, kościół Igreja da Candelária

Rio de Janeiro, kościół Igreja da Candelária

Rio de Janeiro, Pałac Tiradentesa

Rio de Janeiro, Pałac Tiradentesa

Rio de Janeiro, budynek Centro Cultural dos Correios

Rio de Janeiro, budynek Centro Cultural dos Correios

Ale jak tak krążyliśmy po mieście, to wpadło nam w oko kilka charakterystycznych budowli, które zapamiętaliśmy. Przede wszystkim chcieliśmy się dostać na Ilha Fiscal, małą wysepkę, widoczną z nabrzeża centrum Rio, na której stoi widoczny z daleka pałac (wtedy wydawało nam się, że to kościół). Ilha Fiscal (czyli „wyspa skarbowa”) nazwę nosi od portowej policji skarbowej, która kiedyś miała tu swoją siedzibę. Ale najbardziej znanym faktem z historii wyspy jest ostatni bal cesarstwa Brazylii, który odbył się w miejscowym pałacu tuż przed obaleniem cesarza i proklamowaniem republiki. Pałac ten jest nieźle zachowany i dostępny dla zwiedzających – podobno tylko łodzią. Podobno, bo pomimo spaceru po nabrzeżu nie udało się nam znaleźć wejścia lądowego na wyspę. Pozostało fotografowanie z brzegu „lądu stałego”.

Rio de Janeiro, kościół św.Józefa

Rio de Janeiro, kościół św.Józefa

A skoro się nie udało, to przespacerowaliśmy się wzdłuż wybrzeża w okolicach centrum. Między innymi po jednej z głównych ulic miasta, Avenida Presidente Vargas, której nadmorskim zwieńczeniem jest okazały kościół Igreja da Candelária. Pierwszą kaplicę wybudowano tu już na początku XVII w., a fundatorami byli podobno marynarze z hiszpańskiego statku „Candelária”, cudem uratowanego od rozbicia się w czasie sztormu na oceanie. Gdy kaplica zaczęła się walić, zdecydowano o budowie większego kościoła, nad którym prace trwały przeszło 100 lat (!). Rozpoczęto je w 1775 r., i choć kościół inaugurowano w 1811 r. (36 lat od rozpoczęcia budowy), to kopułę ukończono dopiero w 1877 r. Kościół był miejscem tragicznych wydarzeń z czasów reżimu wojskowego z czasów po II wojnie światowej – był jedną z aren wielkich publicznych protestów po zabiciu przez policję jednego z miejscowych studentów.

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Skręcamy w Rua Primeiro de Março, kiedyś najważniejszą ulicę Rio de Janeiro (ulica „1 marca” nazwana na cześć zwycięstwa w wojnie z Paragwajem) i po kilku krokach mijamy budynek Centro Cultural dos Correios, centrum kultury mieszczące się w zabytkowym domu z 1922 r., w którym kiedyś mieściły się oddziały administracyjne poczty. Budynek oddano do użytku ponownie po remoncie przy okazji Światowej Wystawy Filatelistycznej w 1993 r.

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Zaraz za nim znajduje się wojskowy kościół św.Krzyża, stojący w miejscu dawnego fortu żołnierskiego. W tamtych czasach (XVII w.) znajdowała się tu mała kaplica, aż w 1870 r. podjęto decyzję o budowie większego kościoła. W jego inauguracji uczestniczył w 1811 r. sam król Portugalii. We wnętrzach przechowuje się podobno do dziś, dostępny jedynie dla badaczy, najstarszy istniejący (1812 r.) plan miasta Rio de Janeiro.

Nieco dalej na południe stoi jeden z najważniejszych historycznie kościołów w Rio de Janeiro, należąca do zakonu Karmelitów dawna katedra miejska – Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo. Początki sięgają końca XVI w., kiedy to Karmelici do Rio de Janeiro przybyli. W czasie kolejnych dwóch wieków stopniowo swoje „włości” rozbudowywali, aż w 1770 r. oddali do użytku obecną świątynię.

Rio de Janeiro, katedra metropolitarna

Rio de Janeiro, katedra metropolitarna

Kiedy w 1808 r. do Rio przybył wraz z całym dworem, uciekając przed Napoleonem, król Portugalii Jerzy VI, w klasztorze Karmelitów „zakwaterował” swoją matkę, a kościół stał się „nadworną” świątynią, a wkrótce potem uzyskał status miejskiej katedry. Tu odbywały się potem wszystkie najważniejsze wydarzenia z życia kolejnych cesarzy brazylijskich – śluby oraz koronacje. W tym te dwie najważniejsze – koronacje cesarzy Pedra I i Pedra II, ponoć jedyne dwie chrześcijańskie koronacje w całej historii Ameryki Południowej.

Po upadku cesarstwa i proklamowaniu republiki, oraz po przyjęciu prawa oddzielającego kościół od państwa, katedra przestała być miejscem oficjalnych uroczystości. Ale status katedry utrzymała aż do 1976 r., kiedy oddano do użytku nową katedrę – Katedrę Metropolitarną. Dziś Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo nazywany jest popularnie „starą katedrą”. A o tej nowej będzie za chwilę więcej.

Ciekawostką jest, że ze starą katedrą sąsiaduje kolejny kościół (to rzadkość, dwa kościoły obok siebie) – Igreja da Ordem Terceira do Carmo. Wybudowano go w połowie XVIII w., aczkolwiek nie do końca, bo nie ukończono kościelnych wież. Te na swój czas musiały poczekać kolejne 100 lat.

Rio de Janeiro, wojskowy kościół św.Krzyża

Rio de Janeiro, wojskowy kościół św.Krzyża

Rio de Janeiro, pałac na wyspie Ilha Fiscal

Rio de Janeiro, pałac na wyspie Ilha Fiscal

Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się „Pałac Tiradentesa”, wybudowany w 1926 r. budynek, który był siedzibą brazylijskiego parlamentu aż do 1960 r., kiedy to przeniesiono stolicę kraju do nowo wybudowanej Brasilii. Nazwa budynku to hołd dla Joaquima José da Silva Xavier – rewolucjonisty i spiskowca, straconego w 1792 r. za spiskowanie przeciwko tronowi Portugalii, chęć obalenia go i ogłoszenia Brazylii republiką. Jego idee spełniły się dopiero sto lat później, a kiedy w 1889 r. w końcu republikę proklamowano, człowiek ten, popularnie zwany Tiradentesem, został uznany za bohatera narodowego, a dzień jego śmierci (21 kwietnia) ogłoszono świętem państwowym.

Z pałacem sąsiaduje kolejna świątynia pod wezwaniem św.Józefa (Igreja de Sao Jose), stojąca na miejscu pierwotnie tu wybudowanej na początku XVII w. kaplicy, będącej dziełem miejscowego pustelnika. Wiek później kaplica została zniszczona podczas najazdu piratów i dopiero w 1807 r. Bractwo św.Józefa rozpoczęło budowę świątyni w obecnym kształcie. Oficjalnie konsekrowano go w 1842 r. Dzwony kościoła uznawane są za te o najpiękniejszym dźwięku w Rio.

Wróćmy teraz nieco wgłąb centrum, na drugą stronę placu Cinelandia. Znajdziecie tu dwie rzeczy warte uwagi. Po pierwsze – akwedukt Lapa, otwarty w 1750 r. w celu doprowadzenia pitnej wody do centrum miasta. Zasilał on także miejskie fontanny. Swoją rol utracił dopiero w samej końcówce XIX w., kiedy to zdecydowaniu o jego zamknięciu i przerobieniu na… linię tramwajową. Linia ta służyła aż do 2011 r., będąc bardzo popularną atrakcją turystyczną – ale dosłownie kilka miesięcy przed naszym pobytem, w sierpniu 2011 r. miał tu miejsce tragiczny wypadek tramwaju (nie zadziałały hamulce), w wyniku którego kilka osób zginęło, a samą linię zamknięto. Akwedukt jest znaczącym dziełem sztuki budowlanej, licząc 270 m długości, wybudowany w sumie na 42 łukach o kilkunastometrowej wysokości.

Stojąc obok akweduktu, nie sposób nie dojrzeć charakterystycznej, stożkowatej, ponurej budowli niedaleko niego. Wygląda jak potężny bunkier atomowy, a w rzeczywistości jest to… chrześcijańska katedra metropolitarna – kościół. W rzeczy samej chyba nigdy i nigdzie nie widzieliśmy brzydszego kościoła – nie wiemy co wąchał architekt, choć podobno wzorował się na architekturze Majów… Katedrę wybudowano w 1976 r. i to ona odebrała to miano opisanemu wyżej kościołowi Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo. Uczucie brzydoty szarego, betonowego tworu wzmaga jeszcze dodatkowo sąsiedztwo nowoczesnych, obłożonych szkłem biurowców przy sąsiednich ulicach.

Rio de Janeiro, kolorowy mural na budynku obok akweduktu Lapa

Rio de Janeiro, kolorowy mural na budynku obok akweduktu Lapa

Rio de Janeiro, akwedukt Lapa

Rio de Janeiro, akwedukt Lapa

Rio de Janeiro, siedziba klubu Flamengo

Rio de Janeiro, siedziba klubu Flamengo

Na koniec wspomnimy jeszcze trochę w tematyce sportowej. Być w Brazylii, być w Rio – to przede wszystkim Maracana. Ale Rio to także cztery słynne kluby piłkarskie, o wielkiej i długiej historii. Siedziba jednego z nich mieści się niedaleko laguny Rodrigo de Freitas, a więc blisko hotelu, w którym mieszkaliśmy na Ipanemie. To „Club de Regatas do Flamengo”, czyli po prostu Flamengo, założony początkowo jako klub wioślarski (stąd nazwa). Uznawany za najpopularniejszy klub piłkarski w całej Brazylii, w czasie naszej wizyty w lutym 2012 r. przechodził apogeum sławy – a to z racji tego że akurat przez ten jeden sezon grał w nim słynny Ronaldihno. Klubowe koszulki z jego nazwiskiem po prostu opanowały wszystkie sklepy z pamiątkami i gadżetami sportowymi w Rio. Oczywiście w kosmicznych cenach – mowa o tych oryginalnych.

I tu będzie końcowa przestroga – jeszcze jeden sposób (oprócz obrobienia przez kieszonkowca) na to, jak dać się oszukać w Rio. Otóż, jako że „pan tamBylski” jest zagorzałym kibicem, przez tydzień myślał, czy jednak nie wydać ok.200 zł za oryginalną koszulkę Flamengo z „dziesiątką” i nazwiskiem Ronaldinho. Myślał, myślał i… zdecydował się dopiero na bezcłówce na lotnisku, przy okazji odlotu. Przymierzyłem i kupiłem. Znaczy nie kupiłem, tylko (i aż) zapłaciłem. Otóż miła pani w sklepie wzięła ode mnie zakupy (była tam jeszcze i brazylijska kawa, i brazylijska wódka do caipirinhi – Cachaça) i na niewidocznej dla mnie swojej niskiej ladzie zapakowała do worka, spięła zszywaczem i na wierzchu przyczepiła paragon – standard na bezcłówce – zakupy muszą być tak zapakowane. No i to zdziwienie dobę później w Polsce, gdy ów worek otworzyłem – kawa jest, Cachaça jest, a koszulki… niet. Skubana złodziejka wykorzystała fakt, że lada jest nisko i nie widzę pakowania, i… zwinęła koszulkę Flamengo. A nigdzie się nie oglądałem na boki, zrobiła to ot tak, na beszczela. Tak to właśnie kończy się historia. Ostrzegam, na lotniskowej bezcłówce w Rio patrzcie sprzedawczyniom na ręce, choćby nie wiem jak miały piękne inne części… Choć i to Was nie uratuje, jak stolik do pakowania będzie mieć pół metra poniżej lady, przy której płacicie.

Pełna galeria zdjęć pozostałych atrakcji w centrum Rio znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Karnawał w Rio 2012

Rio de Janeiro, piaskowy "rzeźbiarz" na Copacabanie

Po kulminacji pobytu w Rio - czyli paradzie karnawałowej na Sambodromie, przyszedł czas na trochę spokoju. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na spacerowym zwiedzaniu centrum miasta, plażowaniu i... szukaniu czynnej poczty :)

Karnawał w Rio. Parada na Sambodromie.

Być w Rio de Janeiro w czasie karnawału i nie zobaczyć słynnej parady na Sambodromie to grzech. To tu odbywa się najbardziej widowiskowa część dorocznego święta, to tu szkoły samby walczą o zaszczyty i... przetrwanie. To tu "spala" się dziesiątki milionów dolarów w ciągu kilku nocy. Kolorowa zabawa jest w rzeczywistości ostrą walką o sławę i byt.

Rio de Janeiro z lotu ptaka, plaża Copacabana

Po raz pierwszy - i jedyny jak na razie - zdecydowaliśmy się zobaczyć atrakcje zwiedzanego miejsca z innej, niż z poziomu własnych nóg, perspektywy. Skorzystaliśmy z oferty jednego z miejscowych przewoźników i podziwialiśmy Rio de Janeiro z lotu ptaka, a dokładnie helikoptera.

Kachetia. Monastery, monastery, winnice, monastery... cz.2

Drugi dzień samochodowej jazdy dowolnej po gruzińskiej Kachetii stał pod znakiem rajdu po starych prawosławnych monasterach. Miłe przerywniki to fortece i winnice. Niemiłe – tragiczna jakość niektórych miejscowych dróg.

Gruzja 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Kachetia. Monastery, monastery, winnice, monastery… cz.1). W pierwszej części czwartego dnia w Gruzji rozpocząłem jazdę szlakiem starych kachetyjskich monasterów. Czas na kontynuację opowieści o zwiedzaniu gruzińskiego symbolu sztuki winiarskiej oraz tradycji chrześcijańskiej.

Czas na Telawi, historyczną i obecną stolicę Kachetii, najstarsze gruzińskie miasto, obok Kutaisi, Tbilisi i Mchcety. Znane było już w II w., jako miasto handlowe, leżące na szlaku karawan, jadących z Bliskiego Wschodu do Europy. Stopniowo zyskiwało na znaczeniu, aż zostało stolicą królestwa Kachetii w czasach przed zjednoczeniem Gruzji (XII w.). Po ponownym rozpadzie (XV w.) chwilowo utraciło swe znaczenie na rzecz Gremi, ale w XVII w. ponownie przeniesiono tu stolicę regionu, którą jest do dziś. Szczególnie w rozwoju miasta zapisał się XVIII-wieczny król Kachetii, Herakliusz II. Populacja miasta sięga 25 tys., a znane jest głównie z winiarstwa, które bliskie jest tu religii.

Telawi, mury rezydencji królewskiej

Telawi, mury rezydencji królewskiej

Telawi, mury rezydencji królewskiej

Telawi, mury rezydencji królewskiej

Telawi, mury rezydencji królewskiej

Telawi, mury rezydencji królewskiej

Telawi, centrum miasta

Telawi, centrum miasta

Telawi, pomnik króla Herakliusza II

Telawi, pomnik króla Herakliusza II

Topową atrakcją turystyczną Telawi jest Batoniscyche – rezydencja królewska w centrum dzisiejszego miasta, wybudowana w II poł. XVII w. razem z kościołem, kaplicą i łaźnią. Wspomniany Herakliusz II rozbudował ją, otaczając murami obronnymi (5 m wysokości) z wieloma wieżami oraz budując drugi, większy kościół (spełniający również funkcje obronne). Był tu również sekretny tunel, służący ewentualnej ewakuacji z pałacu. Dziś Batoniscyche jest najlepiej zachowanym średniowiecznym pałacem królewskim w Gruzji. W swoich wnętrzach mieści m.in. lokalne muzeum oraz galerię sztuki. Drugie z wejść prowadzi do szkoły, znajdującej się dziś w obrębie murów fortecy.

W czasie mojej wizyty niestety forteca byłą zamknięta, bez informacji dlaczego i do kiedy. Pozostało mi obejść mury pałacu dookoła – drugie z wejść, to prowadzące do szkoły, pozostawało otwarte, co nie dziwi – szkoła jest czynna w czerwcu. Po obejściu fortecy pozostał mi do zobaczenia pomnik jakże zasłużonego dla Telawi króla Herakliusza II, stojący obok fortecy. Na tym wizyta w Telawi uznana została za zakończoną.

Małe PS. przy okazji – jazda wg wskazówek Google Maps po ulicach miasta Telawi może być niebezpieczna – podczas wyjazdu z miasta, w samym jego centrum, zostałem skierowany na przelotową, trzypasmową ulicę jednokierunkową, tyle że… pod prąd :) Warto zachować zdrowy rozsądek przy korzystaniu z nawigacji – w moim przypadku skończyło się bez przygód, szybko zorientowałem się, że coś jest nie tak i zrezygnowałem ze skrętu w tę ulicę.

Bramy monasteru "nowa Szuamta"

Bramy monasteru „nowa Szuamta”

Monaster "nowa Szuamta"

Monaster „nowa Szuamta”

Monaster "nowa Szuamta", budynek mieszkalny zakonnic

Monaster „nowa Szuamta”, budynek mieszkalny zakonnic

Monaster "nowa Szuamta"

Monaster „nowa Szuamta”

Monaster "nowa Szuamta"

Monaster „nowa Szuamta”

Jedziemy do oddalonej z Telawi o jakieś 10 km na wschód Szuamty – kompleksu monasterów, ukrytych w lesie na wzgórzu. Skręt w boczną drogę do monasterów jest dobrze oznaczony, nie da się nie trafić. Pierwszym w kolejności przy drodze jest „nowa Szuamta”, żeński klasztor wybudowany w XVI w., wciąż czynny (zamieszkały przez mniszki). Na parking pod klasztorem docieram chwilę przed dwoma szkolnymi autobusami z gruzińskimi dzieciakami, dosłownie moment przed tym, jak wypełniły one klasztorny dziedziniec – udało się zwiedzić klasztor samotnie.

Nowa Szuamta, oprócz pomieszczeń mieszkalnych, składa się z dużej świątyni oraz wysokiej dzwonnicy. Klasztor został wg legendy wybudowany przez żonę ówczesnego kachetyjskiego króla, Tinę. W dzwonnicy mieściły się podobno kiedyś salony królowej. Zwiedzanie „nowej Szuamty” wg instrukcji znajdującej się na bramie wejściowej, powinniśmy zacząć od zadzwonienia dzwonkiem w bramie i czekania, aż przybędzie któraś z sióstr, w której towarzystwie odbędziemy rekonesans. Siostry zwyczajowo podobno nie odzywają się do zwiedzających, porozumiewają się bardziej gestami jak słowami. Ja na otwarcie bramy nie doczekałem się mimo kilku dzwonków, sam więc uchyliłem otwartą bramę, udając się do wnętrza świątyni – dopiero w niej dołączyła do mnie młoda siostra zakonna, towarzysząca mi podczas wizyty w cerkwi.

Cerkiew w „nowej Szuamcie” zbudowana została z cegły, wnętrza przyozdobione są freskami z okresu powstania klasztoru, a wśród nich znaleźć można m.in. portrety fundatorów. Kościół został odnowiony później przez króla Herakliusza II, tego samego, którego pomnik i pałac widziałem w Telawi. To w tym kościele pochowano inną osobistość, opisaną w tym wpisie – Aleksandra Czawczawadze (tego z Tsinandali).

Monaster "stara Szuamta"

Monaster „stara Szuamta”

Monaster "stara Szuamta", wnętrze bazyliki z V / VI w.

Monaster „stara Szuamta”, wnętrze bazyliki z V / VI w.

Monaster "stara Szuamta", wnętrze kościoła z VI / VII w.

Monaster „stara Szuamta”, wnętrze kościoła z VI / VII w.

Monaster "stara Szuamta", wnętrze najmniejszego kościoła z VII / VIII w.

Monaster „stara Szuamta”, wnętrze najmniejszego kościoła z VII / VIII w.

Mniej więcej kilometr dalej (wyżej) od „nowej Szuamty” (Akhali Shuamta) znajduje się kompleks „stara Szuamta” (Dzveli Shuamta), nazwany tak nie bez powodu – jest dużo starszy od swojego młodszego brata. Składa się z trzech świątyń – nie ma tu pomieszczeń mieszkalnych, w XVI w. kompleks został opuszczony, prawdopodobnie na rzecz „nowej Szuamty”. Wszystkie trzy znajdujące się tu świątynie to perełki architektury sakralnej oraz ważne zabytki:

  • stojąca jako pierwsza (patrząc od wejścia) bazylika, pochodząca z V (lub VI) w., jeden z najstarszych kościołów w Gruzji;
  • stojący zaraz za nią kościół z VI/VII w., przykryty kopułą, wzorowany podobno na monasterze Dżwari w Mcchecie (niedługo będę tam i ja). Odległość między ścianami obu kościołów to trochę ponad metr;
  • trzeci, najmniejszy, również przykryty kopułą, kościół z VII/VIII w.;

Bazylika jest wewnątrz pomalowana na biało i nie ma żadnych zdobień (poza osmoleniami od palących się świec), natomiast dwa pozostałe kościoły posiadały freski, wykonane ok. XII w. Mała refleksja – gdy po naszych polach biegały hordy półdzikich plemion, w Gruzji w IV czy V wieku ludzie chodzili do kościoła…

Przed kompleksem „starej Szuamty” można trafić na atrakcję dla dzieci – stoją tu mężczyźni z kucykami i końmi – można za drobną opłatą przewieźć pociechę. Gruzińskie szkolne wycieczki korzystały z tego na potęgę. Jak już mowa o wycieczkach dzieci w monasterach – daje do myślenia, jak licznie i często spotykałem w klasztorach autobusy wypełnione dziećmi. Prawie w każdym z nich pełno było dzieciaków, nawet w monasterach mocno oddalonych od głównych dróg i wymagających od kierowcy jazdy po tragicznych bocznych drogach. Bywały takie momenty, że byłem jedynym turystą w monasterze, ale obok mnie zwiedzały go dwie -trzy grupy wycieczkowe dzieci. Gruzini najwyraźniej bardzo dbają o religijność pociech – w tym kontekście nie dziwi tak bardzo religijność dorosłych, okazywana np. przez kilkukrotne żegnanie się przy mijaniu każdej świątyni (dość abstrakcyjnie dla nas może wyglądać np. bus, jadący przez miasto, pełen żegnających się co chwilę ludzi – włącznie z kierowcą).

Monaster Ikalto

Monaster Ikalto

Monaster Ikalto, wnętrze kościoła Przeobrażenia Pańskiego

Monaster Ikalto, wnętrze kościoła Przeobrażenia Pańskiego

Monaster Ikalto, wnętrze kościoła Przeobrażenia Pańskiego

Monaster Ikalto, wnętrze kościoła Przeobrażenia Pańskiego

Monaster Ikalto, kościół św.Trójcy z VI w.

Monaster Ikalto, kościół św.Trójcy z VI w.

Monaster Ikalto, kościół św.Trójcy z VI w.

Monaster Ikalto, kościół św.Trójcy z VI w.

Z Szuamty przemieszczam się w kierunku… a jakże – kolejnego monasteru. To był zdecydowanie dzień prawosławnych klasztorów. Kolejny na liście jest monaster Ikalto, gdzie znów (po monasterach Dawid Garedża i Nekresi) pojawia się wątek Trzynastu Ojców Syryjskich – monaster w Ikalto założył w VI w. kolejny z nich – Zenon, zwany później Zenonem z Ikalto.

Pierwszą świątynią w monasterze była tzw. Sameba (św.Trójcy), mały kościółek wybudowany w VI w. Mniej więcej w tym samym okresie wybudowano też równie niewielką cerkiew Narodzenia NMP,  a później (VII – IX w.) obok nich postawiono, w miejscu gdzie wcześniej pochowano zmarłego Zenona, główną dziś świątynię klasztoru – kościół Przeobrażenia Pańskiego. Grobowiec Zenona nadal mieści się w jego wnętrzach, po prawej stronie obok ikonostasu. Kościół w swojej historii przeszedł wiele rozbudów i zmian (m.in. w XIX w. otynkowano na biało wnętrza, rozbudowano kopułę).

Ale Ikalto to także akademia, słynąca kiedyś z nauk filozofii, założona prawdopodobnie za czasów króla Dawida Budowniczego, w XI/XII w. (jego grób zwiedzałem w monasterze Gelati niedaleko Kutaisi) przez Arseniusza – urodzonego tutaj uczonego, który po naukach w Konstantynopolu, na wezwanie króla powrócił, by pomóc w rekonstrukcji gruzińskiego kościoła (choć tablice przed monasterem mówią o założeniu w VII – IX w.). Także Arseniusz jest pochowany obok Zenona w głównym kościele klasztoru. Sam budynek akademii przetrwał do dziś w ruinie, został zniszczony podczas najazdów Persów w XVII w. A legenda (i tabliczka na ruinach) mówi, że uczył się tutaj sam Szota Rustaweli, narodowy gruziński poeta, żyjący na przełomie XI/XII w.

Monaster Ikalto, kościół Narodzenia NMP z VI w.

Monaster Ikalto, kościół Narodzenia NMP z VI w.

Monaster Ikalto, ruiny budynku Akademii

Monaster Ikalto, ruiny budynku Akademii

Monaster Ikalto, ruiny budynku Akademii

Monaster Ikalto, ruiny budynku Akademii

Monaster Ikalto, ruiny budynku Akademii, tablica upamiętniająca nauki pobierane tu przez Szotę Rustaweli

Monaster Ikalto, ruiny budynku Akademii, tablica upamiętniająca nauki pobierane tu przez Szotę Rustaweli

W Ikalto nie ma nic więcej do zobaczenia. Zapamiętałem jeszcze wizytę w miejscowym sklepie spożywczym, gdzie posłużyłem do trenowania angielskiego córce sprzedawczyni – po usłyszeniu obcokrajowca, kobieta „automatycznie” przełączyła mnie na swą latorośl, która ambitnie toczyła ze mną konwersację i tłumaczyła na angielski nawet wyświetlaną na kalkulatorze kwotę do zapłaty :)

Niejako na „deser” w Kachetii został mi jeszcze jeden monaster do zobaczenia – monaster Alawerdi. Tym samym powiększam „kolekcję” monasterów założonych przez Syryjskich Ojców – ten w Alawerdi założył Józef, przybyły do Kachetii razem z Zenonem z Ikalto, w VI w. Choć właściwie Józef nie założył monasteru, a wybudował tu mały kościół. Właściwy klasztor powstał w jego miejsce dopiero w XI w. Jak na ówczesne czasy, katedra klasztorna była ogromna, dziś jest drugą co do wysokości świątynią w Gruzji (po katedrze św.Trójcy w Tbilisi, wybudowanej raptem kilka lat temu).

Katedra w Alawerdi przeszła kilka renowacji (w XV w. po najeździe Mongołów oraz w XVII w. po trzęsieniu ziemi), ale bryła została zachowana zgodnie z pierwowzorem. Freski zdobiące wnętrza, pochodzące z XI-XIII oraz XV wieku, odrestaurowane zostały dopiero po II wojnie światowej, po tym jak w XIX w. władający Gruzją Rosjanie zamalowali je. Dziś można cieszyć oczy m.in. freskami Matki Bożej z Dzieciątkiem nad ołtarzem, pochodzącymi z XI w.

Monaster Alawerdi jest jednym z nielicznych miejsc kultu religijnego w Gruzji, gdzie przestrzegana jest zasada stroju, odpowiedniego do zwiedzania (żadnych krótkich spodenek czy spódnic – mnisi przy wejściu rozdają kobietom chusty, a mężczyznom długie spodnie). Ściśle przestrzegany i egzekwowany jest też wewnątrz świątyni zakaz fotografowania, pilnują tego również mnisi. Alawerdi, główna świątynia w całej Kachetii, jest bardzo licznie odwiedzana i przez Gruzinów, i przez turystów z zagranicy – to chyba najbardziej zatłoczony monaster (no, może nie licząc słynnej Cmindy Sameby w Stepantsmindzie), jaki widziałem w Gruzji.

Monaster Alawerdi

Monaster Alawerdi

Monaster Alawerdi

Monaster Alawerdi

Monaster Alawerdi

Monaster Alawerdi

Monaster Alawerdi

Monaster Alawerdi

Winnice Kachetii

Winnice Kachetii

Monaster Alawerdi był ostatnim punktem na trasie mojego rajdu po klasztorach Kachetii, najbardziej wysuniętej na wschód prowincji Gruzji. Na krótkich odcinkach pomiędzy poszczególnymi atrakcjami nie sposób było pominąć też tego, z czego Gruzja słynie – wszechobecnych winnic, malowniczo położonych w dolinach z widokiem na wysoki Kaukaz oraz brązowych tablic „Wineroute”, prowadzących do kolejnych producentów słynnych na całym świecie kachetyjskich win. Winnice i monastery – to zdecydowanie dwie rzeczy, które zapamiętam z Kachetii.

Trochę zaskoczony sprawnym zwiedzaniem (monaster Alawerdi opuściłem nieco po godz.17-tej czasu gruzińskiego), musiałem na szybko wymyślić co dalej – pierwotny plan nie miał już więcej punktów do zwiedzania i zakładał, że będę tu pod wieczór i poszukam noclegu w okolicy. Ale że do zmroku pozostało jeszcze kilka godzin, postanowiłem jechac dalej, do Gruzińskiej Drogi Wojennej, która była planowana na dzień następny. Świtała myśl, że może zdążę nią ujechać kawałek, by „zaliczyć” część planu na jutro.

Rzeczywistość szybko zweryfikowała moje plany i sprowadziła mnie na ziemię – droga wybrana na dojazd do Gruzińskiej Drogi Wojennej, czyli trasa Alawerdi – Akhmeta – Tianeti – Zhinvali – całość liczy ok.70 km – okazała się tak tragiczna w jakości, że jej pokonanie zajęło mi resztę dnia. O ile jeszcze dojazd Alawerdi – Akhmeta był w porządku, to odcinki Akhmeta – Tianeti i z małą przerwą w Tianeti, odcinek Tianeti – Zhinvali to kompletny brak nawierzchni i droga momentami tylko dla samochodów terenowych. Nie polecam jeżdżenia tam samochodami osobowymi, w zasadzie w ogóle nie polecam – te 70 km łącznie jechałem równe 4 godziny. No i znów nawiązanie do nawigowania przez Google Maps – wg nich ta droga jest do przejechania w niewiele ponad godzinę – bez komentarza.

Rzeka Ilto za Achmetą

Rzeka Ilto za Achmetą

Droga z Achmety do Tianeti

Droga z Achmety do Tianeti

Droga z Achmety do Tianeti

Droga z Achmety do Tianeti

Poniżej możecie oglądnąć skrócone wersje video (kamera GoPro w samochodzie) z odcinków Akhmeta – Tianeti i Tianeti – Zhinvali. Jeśli macie dużo cierpliwości, albo planujecie mimo wszystko jazdę tą trasą, to mam pełne wersje tych odcinków (ponad 20 minut każdy): tutaj i tutaj.

Po dojeździe na Gruzińską Drogę Wojenną (po godz.21-wszej) wystarczyło mi jeszcze czasu na posiłek w przydrożnej knajpie. Udało się wypróbować tradycyjną zupę gruzińską – charczo, rodzaj pikantnej zupy gulaszowej. A potem już poszukiwania miejsca na drugi gruziński nocleg w samochodzie – po poprzedniej słabo przespanej nocy (o przygodach z nią związanych na końcu tego wpisu) liczyłem na spokojne miejsce. Znalazłem je na brzegu jeziora Żinwali (Zhinvali), u stóp widowiskowej twierdzy Ananuri, jednej z ważniejszych atrakcji turystycznych na Gruzińskiej Drodze Wojennej.

Brzeg Żinwali jest jakby stworzony jako miejsce noclegowe – płaski, niezamieszkany, malowniczo położony, z dobrym zjazdem z głównej drogi, a jednocześnie wystarczająco od niej oddalony, by panowała na nim cisza. Znalazłem na nim cztery kampery, co nieco upewniło mnie w wyborze. Ustawiłem się jakieś 100 m od nich i koło godz.22-giej zacząłem układać się do spania – ale zanim przygotowania skończyłem, okazało się że łatwo nie będzie :) Brzeg okazał się także ulubionym miejscem miejscowej młodzieży, która o zmroku zaczęła dość tłumnie zjeżdżać nad brzeg samochodami. I tak skończyłem, „towarzysząc” niechcący imprezującej kilkadziesiąt metrów ode mnie grupie, która nadjechała, puściła w samochodach muzykę „na fulla”, rozpaliła ognisko i… pobawiła się do 2-giej w nocy… Kolejna noc niedospana, no cóż zacząłem się przyzwyczajać.

Charczo, pikantna zupa gulaszowa

Charczo, pikantna zupa gulaszowa

Jezioro Żinwali (Zhinvali) wieczorem

Jezioro Żinwali (Zhinvali) wieczorem

Twierdza Ananuri wieczorem

Twierdza Ananuri wieczorem

Ale potem było już wyjątkowo spokojnie. A nazajutrz czekała przygoda i największa atrakcja Gruzji – kościół Cminda Sameba – ale o tym już w następnym wpisie o zwiedzaniu atrakcji wzdłuż Gruzińskiej Drogi Wojennej.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania atrakcji gruzińskiej Kachetii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Gruzja

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014

Warszawa, Łazienki Królewskie i Powązki, czyli nadrabiamy zaległości z lat szkolnych

Wylot na weekendową wyprawę do Aten był też okazją do nadrobienia tego, co powinna dać szkoła – zobaczenia paru atrakcji Warszawy, których nie było mi dane (tak, wiem, to dziwne) do tej pory zobaczyć: Łazienek Królewskich, Belwederu i Cmentarza Powązkowskiego.

Wyjazd do Warszawy to z reguły punkt obowiązkowy szkolnych wycieczek klasowych – mnie ta przyjemność jakoś ominęła, w trakcie całej edukacji nie było mi dane zajechać do stolicy. Czas na nadrobienie zaległości przyszedł po wielu latach, a pretekstem był wylot do Aten. Odpowiednio zaplanowany dojazd do stolicy dał mi czas na zobaczenie kilku „podstawowych” punktów na mapie turystycznej Warszawy.

Rajd po zaplanowanych punktach podzielony został na dwie tury – dzień wylotu do Aten (Łazienki i Belweder) i dzień powrotu (Powązki). Nie ma sensu robić tu wykładu na temat historii Łazienek Królewskich – jak będziecie zainteresowani, znajdziecie w sieci ogrom materiałów na ich temat. W skrócie – powstały w XVIII w. dla ostatniego króla – Stanisława Augusta Poniatowskiego, były jego letnią rezydencją. Zajmują ponad 70 ha powierzchni, na której znajduje się sporo historycznych, dobrze zachowanych budynków różnego przeznaczenia.

Warszawa, pomnik Chopina w Łazienkach

Warszawa, pomnik Chopina w Łazienkach

Warszawa, "świątynia Sybilli" w Łazienkach

Warszawa, „świątynia Sybilli” w Łazienkach

Warszawa, Palmiarnia w Łazienkach

Warszawa, Palmiarnia w Łazienkach

Warszawa, Stara Kordegarda w Łazienkach

Warszawa, Stara Kordegarda w Łazienkach

Najbardziej znanymi elementami Łazienek są na pewno: pomnik Chopina (1926 r., odbudowany po II wojnie światowej po tym, jak wysadzili go hitlerowcy) i Pałac Łazienkowski, wybudowany długo przed powstaniem parku (koniec XVII w.) i przebudowany sto lat później dla króla. To w nim odbywały się czwartkowe obiady, o których wiedzę wtłaczano nam na historii w szkole. Poza tymi dwoma „sztandarowymi” elementami, znajdziecie tu także (w kolejności zwiedzania):

  • Świątynię Sybilli, czyli dawną ogrodową altanę, służącą do kameralnych spotkań, wybudowaną na początku XIX w., wzorowaną na antycznych świątyniach;
  • Palmiarnię, zwaną też Nową Pomarańczarnią, czyli ogromną cieplarnię, w której kiedyś znajdowały się kolekcje drzew tropikalnych, wybudowaną w 1861 r. Nadal służy jako ogród, a także za siedzibę restauracji „Belvedere”;
  • Teatr na Wyspie, jeden z najstarszych zachowanych do dziś teatrów dworskich, wybudowany w 1786 r.;
  • Wielką Oficynę z 1780 r., czyli królewską kuchnię, kiedyś połączoną z Pałacem Łazienkowskim specjalnym korytarzem;
  • Pałac Myślewicki, którego budowę ukończono w 1779 r., początkowo spełniający funkcję kwaterunku dla królewskich dworzan. W czasach najnowszych pełnił funkcję apartamentów dla gości rządowych;
  • Starą Kordegardę, czyli pochodzącą z 1792 r. wartownię;
  • Biały Domek, letnią willę, wybudowany w 1774 r., z nietypowym zegarem słonecznym, wspartym na klęczącej postaci;
  • Wodozbiór (lub Rezerwuar), zbiornik na wodę, spływającą ze źródeł i przeznaczoną do fontann i łaźni, wybudowany w 1778 r.;
  • Starą Pomarańczarnię, w której przechowywano drzewa pomarańczowe, zdobiące ogrody i pałace w Łazienkach, wybudowaną w 1788 r. W jej budynku mieścił się także kiedyś teatr dworski, znany ze świetnej akustyki;
Warszawa, Pałac Łazienkowski

Warszawa, Pałac Łazienkowski

Warszawa, Pałac Myślewicki w Łazienkach

Warszawa, Pałac Myślewicki w Łazienkach

Warszawa, Wielka Oficyna w Łazienkach

Warszawa, Wielka Oficyna w Łazienkach

Warszawa, Biały Domek w Łazienkach

Warszawa, Biały Domek w Łazienkach

Z faktów historycznych, związanych z Łazienkami – to tu wybuchło Powstanie Listopadowe w 1830 r., gdy spiskowcy z podchorążymi ze szkoły w Łazienkach uderzyli na Belweder. Ale Łazienki to także widowiskowy i spokojny (zakaz jazdy na rowerach czy rolkach) park, w którym można spotkać sporo zwierzaków, wśród których zdecydowanie królują na wpół oswojone wiewiórki, podbiegające do przechodniów w poszukiwaniu jedzenia.

Będąc w Łazienkach nie sposób pominąć Belwederu. Ale zanim do niego dojdziemy, mijamy stojący obok głównego wejścia do parku pomnik J.Piłsudskiego, którego ufundowanie zainicjował Jerzy Waldorff. Pomnik jest podziękowaniem za obronę Warszawy w 1920 r. i stanął w tym miejscu w 1998 r.

A sam Belweder – o jego roli w Powstaniu Listopadowym już było wyżej. Kilka lat wcześniej (1822 r.) dawny barokowy XVII-wieczny pałac został przebudowany i od tej pory tytułowany jest Belwederem. Najważniejszą część historii napisał Józef Piłsudski, zamieniając go na swoją siedzibę jako Naczelnika Państwa w 1918 r. Potem rezydał tu m.in. prezydent Narutowicz. Po przewrocie w 1926 r. ponownie zamieszkał tu Piłsudski, a po jego śmierci w 1935 r. urządzono tu muzeum mu poświęcone.

Warszawa, Stara Pomarańczarnia w Łazienkach

Warszawa, Stara Pomarańczarnia w Łazienkach

Warszawa, Wodozbiór (Rezerwuar) w Łazienkach

Warszawa, Wodozbiór (Rezerwuar) w Łazienkach

Warszawa, Belweder

Warszawa, Belweder

Warszawa, Belweder

Warszawa, Belweder

Później rezydowali tu m.in. Bierut, Jaruzelski czy Wałęsa. Dziś zwyczajowo jest miejscem zamieszkania aktualnego prezydenta RP. Belweder można zwiedzać także indywidualnie, ale przeznaczony jest do tego jeden dzień w miesiącu (ostatnia sobota miesiąca).

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Moniuszki

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Moniuszki

Od czasu odwiedzenia cmentarza na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem w planie było także zwiedzenie najbardziej znanej chyba polskiej nekropolii – Cmentarza Powązkowskiego. Udało się częściowo – po powrocie z Aten zastałem Warszawę w deszczu, co mocno skomplikowało plany spaceru wśród grobów najsłynniejszych Polaków. W praktyce zmuszony zostałem do ograniczenia wizyty i odpuszczenia sobie Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Zdążyłem zobaczyć m.in. groby:

  • Stanisława Moniuszki
  • Gustawa Holoubka
  • Jana Nowaka-Jeziorańskiego
  • Zbigniewa Herberta
  • rodziców F.Chopina i św.Brata Alberta Chmielowskiego
  • Janiny Porazińskiej
  • Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Krzysztofa Kieślowskiego

    Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Krzysztofa Kieślowskiego

    Mirona Białoszewskiego

  • Henryka Wieniawskiego
  • Janusza Zakrzeńskiego (aktora, odtwórcę roli J.Piłsudskiego)
  • Krzysztofa Kolbergera
  • Krzysztofa Kieślowskiego
  • Violetty Villas
  • Edmunda Niziurskiego
  • Edwarda Śmigłego Rydza
  • Grzegorza Przemyka
Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Violetty Villas

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Violetty Villas

Już w deszczu zdążyłem jeszcze przejść starą Aleją Zasłużonych na Powązkach, gdzie pokłonić się można m.in.:

  • Władysławowi Reymontowi
  • lotnikom Żwirce i Wigurze
  • Stefanowi Jaraczowi
  • Leopoldowi Staffowi
  • Stefanowi Starzyńskiemu
  • Janowi Kiepurze
  • Tadeuszowi Fijewskiemu (stary Czereśniak z „Czterech Pancernych”)
  • Mieczysławie Ćwiklińskiej
  • Ignacemu Mościckiemu
  • Marii Dąbrowskiej
Warszawa, Cmentarz Powązkowski

Warszawa, Cmentarz Powązkowski

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Gustawa Holoubka

Warszawa, Cmentarz Powązkowski, grób Gustawa Holoubka

Warszawa, Cmentarz Powązkowski

Warszawa, Cmentarz Powązkowski

Da się też znaleźć grobowce ludzi dziś dzięki swojej działalności mocno kontrowersyjnych, np. Marcelego Nowotki. Był taki czas, kiedy po zmianie ustroju u nas intensywnie pozbywano się śladów po nim, m.in. w naszym rodzinnym Rzeszowie przemianowano ulicę noszącą jego imię – dziś nazywa się Warszawska.

Warszawa, sanktuarium Poległych i Pomordowanych na Wschodzie przy kościele św.Karola Boromeusza na Cmentarzu Powązkowskim

Warszawa, sanktuarium Poległych i Pomordowanych na Wschodzie przy kościele św.Karola Boromeusza na Cmentarzu Powązkowskim

Osobnym zabytkiem na Powązkach jest kościół św.Karola Boromeusza, ufundowany przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1793 r. Zbombardowany przez Niemców w czasie II wojny światowej, odbudowany został w 1960 r. Mury kościoła „obudowane” są tablicami, upamiętniającymi zmarłych i pomordowanych w różnych okolicznościach, m.in. na jednej ze ścian znajduje się sanktuarium, poświęcone „Poległym i Pomordowanym na Wschodzie”. Jest też tablica upamiętniająca ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.

Wizyta w tych kilku miejscach w Warszawie daje do myślenia – głównie pod kątem tego, że wędrując po całej Europie (i nie tylko), warto nie zapominać o tym, że pod ręką w kraju mamy też miejsca, które swoją atrakcyjnością nie odbiegają od miejsc zwiedzanych zagranicą. I że zgłębiając historię obcych krajów czy krain, warto uzupełnić też braki w wiedzy o nas samych, naszej historii i naszych rodakach, którzy w niej zapisali się na stałe.

Pełna galeria zdjęć z Łazienek Królewskich i Powązek w Warszawie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Polska

img_4102

Momentami w czasie naszych podróży życie samo pisze scenariusze. Pojechaliśmy w Bieszczady pochodzić po górach, a zakończyło się na rajdzie szlakiem pięknych drewnianych cerkwi. I wcale nie żałujemy.

STIHL POZnań Ice Festival 2015

Pomimo, że już od 8 lat mieszkamy w Wielkopolsce, dopiero pierwszy raz udało się nam zobaczyć coroczny, odbywający się w Poznaniu Festiwal Rzeźby Lodowej, w tym roku pod nazwą STIHL POZnań Ice Festival.

Wolsztyn, parada parowozów 2014

Wreszcie się udało. Przymierzaliśmy się od kilku lat, ale jakoś termin długiego weekendu majowego nigdy nam nie pasował. A w tym roku zagrało - byliśmy na dorocznej paradzie parowozów w Wolsztynie.

 

0

Autor:

Kategorie: Polska, Rok 2014, Warszawa

Odessa, spacerem wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego (cz.1)

Będąc w Odessie warto poświęcić trochę czasu i przejść się wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego. Połączycie tym samym przyjemne z pożytecznym – trasa ta da Wam, oprócz przyjemności nadmorskiego spaceru, możliwość zobaczenia sporej ilości ważnych atrakcji.

Weekend w Odessie (poprzedni wpis: Odessa, co trzeba zobaczyć). Odessa, największy port morski Ukrainy, jest także znanym kurortem wypoczynkowym, do którego w sezonie zjeżdżają masy turystów i kuracjuszy. W latach świetności to milionowe dziś miasto potrafiło podobno przyjąć nawet do 400 tys. chętnych do wypoczynku. Na pewno przyciągały ich (i pewnie nadal przyciągają w lecie) długie kilometry piaszczystych plaż nadmorskich – podobno jest ich ok.40 km – aż tak dokładnie nie sprawdzaliśmy :) Zresztą w marcu raczej trudno, nawet nad Morzem Czarnym, o dobre warunki do „plażingu”.

Ale przejść się wzdłuż wybrzeża morskiego w Odessie zdecydowanie warto. I dla zdrowia, i dla „przywitania z morzem” i dla atrakcji, które można zobaczyć po drodze. Pokażemy Wam jedną z tras, którą można wybrać jako kilkugodzinną przechadzkę wzdłuż nabrzeża, choć oczywiście każdy może „skomponować” sobie swoją własną jej wersję.

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, serduszko zakochanych

Odessa, serduszko zakochanych

Odessa, "most teściowej"

Odessa, „most teściowej”, w tle Belweder

Odessa, "most teściowej"

Odessa, „most teściowej”

Nasza trasa startuje przy pałacu Beliny-Brzozowskiego, silnego polskiego śladu w Odessie, wybudowanego w połowie XIX w. przez polskiego kupca, a jednocześnie przyjaciela Juliusza Słowackiego, którego zresztą w tym pałacu gościł. Pałac, wzorowany na angielskich zamczyskach, leży na północnym krańcu centrum Odessy, tuż obok bulwaru nadmorskiego, i dlatego będzie dobrym punktem startowym. Kierować się będziemy w prawo, ku bulwarowi właśnie.

Zeby się na bulwar dostać, trzeba przejść przez zaniedbany i obdrapany, najdłuższy i najwyższy podobno most w Odessie – o oficjalnej nazwie „most kapitański”, ale znany przez miejscowych pod nazwą „most teściowej”. Anegdota głosi, że miejscowy komunistyczny notabl kazał go wybudować (1968 r.), by skrócić sobie drogę na naleśniki do teściowej. W ostatnich latach upodobali go sobie podobno młodzi, wieszający na nim kłódki dla podkreślenia swoich związków – aczkolwiek w czasie marcowej wizyty kłódek było jak na lekarstwo (kiedyś wisiało ich tu nawet ponad 10.000), być może dlatego że ten wysoki most robi wrażenie niestabilnego (dość wyraźnie się trzęsie na wietrze), a dodatkowy balast mógł ten problem tylko zwiększać. Być może część kłódek przeniesiono obok mostu, gdzie można zobaczyć oryginalne serducho, obwieszone nimi.

Odessa, pałac Woroncowa

Odessa, pałac Woroncowa

Odessa, Belweder obok pałacu Woroncowa

Odessa, Belweder obok pałacu Woroncowa

Odessa, bulwar nadmorski

Odessa, bulwar nadmorski

Odessa, pomnik księcia de Richelieu na szczycie schodów Potiomkinowskich, po prawej dawny ratusz miejski

Odessa, pomnik księcia de Richelieu na szczycie schodów Potiomkinowskich, po prawej dawny ratusz miejski

„Mostem teściowej” wchodzimy na bulwar nadmorski, „eksportową” atrakcję turystyczną Odessy. Zaczyna się od pałacu Woroncowa, wybudowanego w latach 20-tych XIX w. dla ówczesnego gubernatora miasta, Michaiła Woroncowa. Stoi w miejscu dawnej tureckiej fortecy, której zdobycie zapoczątkowało panowanie Rosji na tych terenach oraz budowę miasta Odessa. Twierdza ta zawierała także lochy, które istnieją do dzisiejszych czasów pod pałacem. Od rewolucji październikowej budynek należy do państwa. Kiedyś częścią pałacu Woroncowa był także stojący obok, od strony morza, tzw.Belweder, który stanowi świetny punkt widokowy na wybrzeże, port i terminal pasażerski w Odessie.

Wkraczamy na właściwy bulwar nadmorski, promenadę miejską, z której kiedyś można było na całej długości podziwiać morską panoramę (dziś zasłaniają ją rosłe drzewa). Od strony lądu zabudowany jest on zabytkowymi budynkami. W połowie długości bulwaru znajdują się schody Potiomkinowskie, najbardziej znana atrakcja turystyczna Odessy, stanowiące zejście z centrum miasta do portu. Nazwę powzięły od słynnej sceny z filmu „Pancernik Potiomkin”, choć są znacznie od filmu starsze – wcześniej nie miały swojej specjalnej nazwy. Schody to dziś jedyne miejsce (nie licząc Belwederu), z którego podziwiać można panoramę morską.

Na szczycie schodów stoi pomnik księcia de Richelieu, gubernatora Odessy z początków istnienia miasta, który walnie przyczynił się do jego rozwoju. Z tym pomnikiem też związana jest anegdotka, ale z gatunku tych „sprośnych”, związana z ułożeniem ciała księcia, widzianym z określonego kąta. Ale to po prostu trzeba zobaczyć samemu :) Z tyłu za pomnikiem, po prawej, znajduje się dawny budynek ratusza miejskiego, pochodzący z początków XIX w., z którego urzędnicy przenieśli się do nowej siedziby (na końcu bulwaru nadmorskiego, jeszcze do niej dojdziemy) w 1899 r.

Odessa, widok na port pasażerski ze szczytu schodów Potiomkinowskich

Odessa, widok na port pasażerski ze szczytu schodów Potiomkinowskich

Odessa, schody Potiomkinowskie widziane od dołu

Odessa, schody Potiomkinowskie widziane od dołu

Odessa, port pasażerski

Odessa, port pasażerski

Odessa, otwarte muzeum kotwic morskich w porcie pasażerskim

Odessa, otwarte muzeum kotwic morskich w porcie pasażerskim

Tymczasem schodzimy schodami Potiomkinowskimi w dół, w kierunku nabrzeża. Jak już ogonimy się od sprzedawców wszystkiego na szczycie, pozostanie nam tylko 192 stopnie do zejścia (ale uwaga – będziemy też wracać pod górę :-)). Obok schodów biegnie kolejka linowa (która kiedyś była linowa, dziś podobno już nie jest – zmieniono w niej napęd), którą ewentualnie leniwi będą mogli wyjechać na górę.

Odessa, statuetka "żony marynarza" w porcie pasażerskim

Odessa, statuetka „żony marynarza” w porcie pasażerskim

Idziemy na wprost ku morskiemu terminalowi pasażerskiemu, który widać ze szczytu schodów. Zbudowany w 1968 r., jest oczywiście największym ukraińskim portem pasażerskim, rocznie przewija się przez niego kilka milionów pasażerów, w sezonie głównie turystów (port jest przystosowany do przybijania wielkich promów pasażerskich, nawet do ponad 270 m długości). Oprócz widoków morskich, znaleźć tu można (na końcu portowego mola, za budynkiem portu) niewielką stałą wystawę morskich kotwic oraz zabytkowe działo (inne stoi przy obecnym ratuszu miejskim), które broniło Odessy w trakcie najazdu flot francuskiej i brytyjskiej w 1854 r. Warto również przystanąć przy znaczącej figurce matki z dzieckiem, pomniku „żony marynarza”. Para oczekuje na wpływający do portu statek. Rzeźbę odsłonięto w 2002 r.

Ze szczytu mola terminalowego warto spojrzeć jeszcze wgłąb morza – stoi tam „latarnia Woroncowa” – latarnia morska nazwana imieniem jednego z pierwszych gubernatorów Odessy, często uwieczniana na zdjęciach z tego miasta. To trzecia latarnia wybudowana w tym miejscu, pierwsza, drewniana stanęła już w 1862 r. Swiatło z tej latarni widoczne jest z odległości aż 22 km.

Kończąc wizytę na terminalowym molo, wracamy do schodów Potiomkinowskich i wspinamy się (obowiązkowo na piechotę, kolejka jest dla leniwców) po 192 stopniach po górę, by wrócić na nadmorski bulwar, którym dalej pójdziemy w kierunku południowym. Ale możecie się na chwilę oderwać od wybrzeża i od szczytu schodów pójść wgłąb centrum jakieś 200 m – stoi tam kolejny ważny pomnik – pomnik założycieli Odessy.

Centralną postacią pomnika jest oczywiście caryca Katarzyna II Wielka, której rozkazem wybudowano miasto. Depta ona turecką flagę, a w jednej z rąk trzyma dekret o założeniu Odessy. Pomnik stoi na placu „katarzyńskim”, ale jego nazwa nie wzięła się od pomnika (którego na początku tu nie było), ale od kościoła św.Katarzyny, który kiedyś znajdował się na placu. Jego budowa jednak nigdy nie została ukończona, a w końcu został rozebrany.

Odessa, pomnik założycieli miasta

Odessa, pomnik założycieli miasta

Odessa, zabytki architektury przy placu Katarzyny

Odessa, zabytki architektury przy placu Katarzyny

Odessa, zabytki architektury przy placu Katarzyny

Odessa, zabytki architektury przy placu Katarzyny

Pomnik postawiono tu w 1900 r., a rok później plac wraz z okoliczną architekturą był uznany za najpiękniejszy plac w Europie. Do dziś wszystkie stojące dookoła placu zabudowania są zabytkami architektury. Ale wracamy do pomnika -nie postał pierwotnie zbyt długo, bo po rewolucji październikowej nastały czasy komunizmu, a wraz z nim nadszedł… Karol Marks. Plac przemianowano właśnie pod jego imię, a pomnik carycy, jako przejaw zgniłego imperializmu, zdemontowano i odstawiono do miejscowego muzeum jako relikt przeszłości.

Na miejscu pomnika założycieli postawiono wielki pomnik Karola Marksa właśnie, który nie wytrzymał… próby wiatru i wywrócił się. Przez długi czas była tu więc jedynie rabatka z kwiatami. Oryginalny pomnik założycieli powrócił na plac dopiero w 2007 r., dziś jest czołową atrakcją turystyczną miasta.

Wracamy na bulwar nadmorski. Dalsza część przebieżki po nadmorskich atrakcjach Odessy w drugiej części tego wpisu.

Pełna galeria zdjęć nadmorskich atrakcji Odessy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Ukraina

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

Stara Odessa

Na koniec opisu weekendowego wypadu do Odessy trochę fotek z klimatycznego starego centrum miasta. Oprócz oglądania najważniejszych turystycznych atrakcji miasta, warto też najzwyczajniej przejść się wśród zabytkowych kamienic - to miasto ma swojego ducha.

 

Odessa, co koniecznie trzeba zobaczyć

Odessa, wielokulturowe, położone nad Morzem Czarnym, trzecie co do wielkości miasto na Ukrainie, o zaskakująco krótkiej, niewiele ponad 200-letniej historii. Miasto, w którym przecinają się ślady wielkich wschodnich (w tym także polskich) artystów. Właśnie tu spędziliśmy jeden z marcowych weekendów.

Na teren zajmowanych dziś przez miasto Odessa istniały kiedyś starożytne greckie osady – ich pozostałości gdzieniegdzie „prześwitują” spod współczesnych zabudowań (przykładem może być małe stanowisko na bulwarze nadmorskim). Ale właściwe miasto Odessa zostało założone dopiero w 1794 r., na rozkaz carycy Katarzyny II, zwanej w Rosji „Wielką”, na terenach zdobytych podczas wojny z Turcją. To właśnie ta caryca niechlubnie zapisała się w historii Polski, uczestnicząc w rozbiorach naszego kraju pod koniec XVIII w. Ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski, był zresztą wcześniej jej dworskim faworytem. Chichotem historii można nazwać fakt, że caryca, która doprowadziła do upadku Polski jako niepodległego kraju, była przez Poniatowskiego odznaczona Orderem Orła Białego, najwyższym do dziś odznaczeniem przyznawanym w naszym kraju. Katarzyna Wielka nacieszyła się Odessą jednak tylko przez 2 lata, bo w 1796 r. zmarła w nie do końca wyjaśnionych do dziś okolicznościach.

Budowę Odessy caryca powierzyła swojemu admirałowi, pochodzącemu z Hiszpanii Jose de Ribasowi (w Rosji zwanemu Josifem Deribasem), zasłużonemu w walkach w Turkami. De Ribas na spółkę z holenderskim inżynierem wojskowym przygotował pierwszy plan budowy miasta, który po zaakceptowaniu przez carycę wdrożono w życie. De Ribas jest do dziś uznawany za bohatera przez mieszkańców Odessy – ma tu swój pomnik, a najbardziej reprezentacyjna ulica miasta (Deribasowskaja) nosi właśnie jego imię.

Po 10 latach od decyzji o budowie miasta, władanie nim objął francuski książę de Richelieu, który wcześniej zrobił karierę w rosyjskiej armii, nie mogąc wrócić do ojczyzny ze względu na poglądy polityczne (niezgodne z ideami Napoleona Bonaparte). Także i on wydatnie przysłużył się Odessie, mocno ją rozbudowywując i wzmacniając jej znaczenie w Rosji.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ukraina, Odessa, najważniejsze atrakcje miasta

ładowanie mapy - proszę czekać...

Ukraina, Odessa, schody Potiomkinowskie: 46.489293, 30.743437
Ukraina, Odessa, budynek opery: 46.485392, 30.741806
Ukraina, Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego: 46.483265, 30.731034
Ukraina, Odessa, ratusz miejski: 46.485821, 30.743909
Ukraina, Odessa, filharmonia: 46.480576, 30.742922
Ukraina, Odessa, bulwar nadmorski: 46.487113, 30.742214
Ukraina, Odessa, Belweder: 46.490763, 30.738469
Ukraina, Odessa, ulica Deribasowska: 46.484299, 30.736012
Ukraina, Odessa, hotel /'Pasaż/': 46.484358, 30.733094
Ukraina, Odessa, dom Adama Mickiewicza: 46.484284, 30.738137
Ukraina, Odessa, pomnik Adama Mickiewicza: 46.481241, 30.735261
Ukraina, Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego: 46.490822, 30.735143
Ukraina, Odessa, ulica L.Kaczyńskiego: 46.482829, 30.744853

 

Odessa, schody Potiomkinowskie

Odessa, schody Potiomkinowskie

Odessa, widok na promowy terminal pasażerski ze schodów Potiomkinowskich

Odessa, widok na promowy terminal pasażerski ze schodów Potiomkinowskich

Odessa, bulwar nadmorski z ratuszem w tle

Odessa, bulwar nadmorski z ratuszem w tle

W XIX w. Odessa stała się miastem kosmopolitycznym, do którego ściągały masy nowych mieszkańców, pochodzących z ościennych, nawet dalszych państw, tworząc wielokulturowe, wielojęzyczne i wieloreligijne skupisko. Bardzo w tym „pomogło” nadanie Odessie statusu wolnego portu, a także wygnania i zesłania, często stosowane przez carską Rosję wobec podbitych narodów. Tym sposobem miasto wzbogaciło się o duże populacje m.in. Albańczyków, Ormian, Bułgarów, Tatarów krymskich, a także Polaków i Zydów. Ci ostatnich osiedlali się w XIX w. tak licznie, że w pewnym momencie stanowili nawet ponad 1/3 mieszkańców Odessy. Ale wobec wielokrotnych aktów przemocy i pogromów, przeciwko nim skierowanych, duża część opuściła miasto pod koniec XIX w.

W 1905 r., na fali robotniczych protestów w całej Europie, także w Odessie wyszli oni na ulice. Tu padli ofiarami masakry, która uwieczniona została w słynnym filmie „Pancernik Potiomkin” (załoga tego statku wspierała robotników w protestach), gdzie setki mieszkańców miasta giną na wielkich schodach, prowadzących do portu. Scena ta przeszła do historii kina, a schody te zaczęły być nazywane „schodami Potiomkinowskimi” i stały się głównym symbolem miasta. Dziś są punktem obowiązkowym dla każdego turysty, choć masakra pokazana w filmie miała w rzeczywistości miejsce nie na schodach, a na pobliskich ulicach.

Dziś Odessa z lekko ponad milionową populacją, jest trzecim co do wielkości miastem Ukrainy i najważniejszym jej portem morskim. 2/3 mieszkańców miasta podaje narodowość ukraińską, choć prawie wszyscy na co dzień posługują się językiem rosyjskim. Miasto szczyci się związkami z wieloma znanymi osobistościami świata kultury i sztuki, szczególnie tej rosyjskiej, choć duża część z nich przebywała tu przymusowo, na zesłaniach.

Odessa, budynek opery wieczorem

Odessa, budynek opery wieczorem

Odessa ma raptem niewiele ponad 200 lat i w związku z tym nie da się w mieście znaleźć atrakcji historycznych starszych niż koniec XVIII w., czyli okres powstania miasta. Co nie oznacza, że nie ma po co tu przyjeżdżać – miasto wprost przepełnione jest pięknie zdobionymi, historycznymi budynkami i świątyniami, a z większością z nich wiąże się jakaś historia lub ciekawostka. Poniżej podajemy listę atrakcji, które po prostu trzeba zobaczyć, będąc w Odessie choćby na weekend.

Schody Potiomkinowskie

Wybudowane w 1841 r. za czasów gubernatora Woroncowa, uznawanego w swoich czasach za jednego z najbogatszych ludzi w Rosji. Co ciekawe, Woroncow miał żonę Polkę, córkę hetmana Branickiego (choć w Polsce uznawany od jest za zdrajcę, współtworzył konfederację targowicką). Schody miały być drogą z centrum miasta do portu i terminalu pasażerskiego. Do 1925 r. nie miały swojej stałej nazwy, ale wtedy ukazał się film „Pancernik Potiomkin” ze słynną sceną na schodach Odessy – od tego czasu nazywane są obecną nazwą. Schody mają długość ponad 140 metrów i liczą dziś 192 stopnie, choć oryginalnie miały ich 199 (najniższe zostały zniszczone podczas budowy przebiegającej na dole schodów ulicy).

Dziś schody, znajdujące się w centralnej części nadmorskiego bulwaru spacerowego, mniej więcej w połowie jego długości pomiędzy ratuszem miejskim a pałacem Woroncowa, są absolutnie najpopularniejszym celem turystycznym w mieście. Ze szczytu schodów, przy którym stoi pomnik księcia de Richelieu (gubernatora Odessy przed Woroncowem), rozpościera się atrakcyjny widok na port pasażerski w Odessie.

Obok schodów biegnie linia dawnej kolejki linowej, jednej z pierwszych wybudowanych w całej Rosji, która woziła pasażerów nie chcących się męczyć chodzeniem po schodach. Wybudowana została w 1902 r. i pracowała, z przerwami w czasie wojen, aż do 1969 r., kiedy to została zamknięta. Ponowne uruchomienie nastąpiło dopiero w 2005 r., ale wymieniono napęd (w tej chwili bardziej przypomina pochyloną windę niż kolejkę linową) oraz wagoniki – zabierają teraz tylko 12 pasażerów, zamiast 35, jak w dawnych czasach. Znacznie też wydłużył się czas przejazdu (zwolniono tempo jazdy), co sprawiło, że dziś wykorzystywana jest ona tylko przez ludzi starszych lub schorowanych – zdrowy człowiek ponoć szybciej wychodzi na piechotę po schodach. Do 2012 r. przejazd kolejką był darmowy, obecnie trzeba kupić bilet. W trakcie naszego pobytu kolejka wyglądała na zamkniętą, może po prostu nie było chętnych do jazdy.

Teatr Opery i Baletu

Drugi, po schodach, z symboli Odessy. Budynek opery w Odessie jest najpiękniejszą tego typu budowlą na Ukrainie (projekt autorstwa dwóch architektów z Wiednia, którzy brtali również udział przy budowie opery w Dreźnie) i jeden z najpiękniejszych na świecie. Uznawany za jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych w całej wschodniej Europie.

Odessa, budynek opery

Odessa, budynek opery

Odessa, budynek opery

Odessa, budynek opery

Dzisiejsza opera stoi na miejscu poprzednio stojącego tu budynku o tym samym przeznaczeniu, który spalił się całkowicie w 1873 r. Obecny wybudowano w 1887 r., a w swej historii był kilkukrotnie restaurowany. Wnętrza słyną z niespotykanej akustyki. Swoje dzieła odgrywali tu m.in. Czajkowski czy Rachmaninow, śpiewał Caruso, a tańczyła Isadora Duncan.

Sobór Przemienienia Pańskiego

Największa w Odessie prawosławna świątynia (mieści ponad 9 tys. wiernych naraz) stoi w centrum miasta, przy placu kończącym ulicę Deribasowską. Została ufundowana w 1795 r., rok wcześniej, czyli gdy powstawała Odessa, poświęcono plac pod budowę, ale dzisiejsza jej postać nie jest oryginałem. Książę Woroncow został pochowany w krypcie w podziemiach soboru po swojej śmierci.

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Sobór został całkowicie zniszczony przez komunistów na rozkaz Stalina w 1936 r. – został pewnej nocy po prostu wysadzony w powietrze. Szczęśliwie wcześniej przeniesiono grób Woroncowa. Swiątynię odbudowano w 2002 r. na wzór pierwowzoru – ma dziś ponad 90 m długości, a wysoka dzwonnica ma aż 72 m. Sobór szczyci się dziś największym na Ukrainie kompleksem dzwonów – jest ich aż 23. W 2005 r. do krypty powróciły szczątki Woroncowa. W czasie marcowej wizyty trwało malowanie (lub odnawianie) wnętrz.

Ratusz Miejski

Wybudowany w latach 30-tych XIX w. pierwotnie jako siedziba giełdy. Później (1899 r.) giełda przeniosła się w inne miejsce (dziś służące jako filharmonia), a do budynku przeniesiono władze miasta, wcześniej mające siedzibę w budynku przy szczycie schodów Potiomkinowskich. Od strony frontowej znajdują się po bokach rzeźby rzymskich bogów Ceres (bogini urodzaju) i Merkurego (boga handlu i kupiectwa). Na szczycie frontu znajduje się historyczny zegar z 1868 r., co pół godziny wygrywający związaną z miastem melodię.

Odessa, ratusz miejski z zabytkowym angielskim działem

Odessa, ratusz miejski z zabytkowym angielskim działem

Ratusz miejski znajduje się na początku bulwaru nadmorskiego, a obok niego zobaczyć można dwie kolejne atrakcje – działo wydobyte z angielskiej fregaty, która ostrzeliwała Odessę w 1854 r. pod czas wojny Rosji z Turcją, Anglią i Francją i została zatopiona przez działa obronne miasta. Nie sposób również pominąć pomnika Puszkina, stojącego na wprost wejścia do ratusza.

Filharmonia

Budynek wybudowany pod koniec XIX w. jako nowy budynek giełdy, w 1937 r. został przemianowany na filharmonię, pomimo słabej akustyki wnętrz (zostały zaprojektowane tak, aby nie było można podsłuchiwać negocjacji handlowych). Filharmonia wyróżnia się przede wszystkim zewnętrzną, gotycką architekturą.

Odessa, filharmonia (dawna giełda)

Odessa, filharmonia (dawna giełda)

Odessa, filharmonia (dawna giełda)

Odessa, filharmonia (dawna giełda)

Bulwar Nadmorski

Reprezentacyjny deptak miejski, o długości zaledwie ok.500 m, przebiegający od ratusza miejskiego do pałacu Woroncowa, pośrodku znajdują się schody Potiomkinowskie. Wybudowany w 1822 r., zachował do dziś swój pierwotny wygląd. Kiedyś na całej długości z deptaka można było podziwiać widok na morze i port, dziś widok ten zasłaniają wysokie drzewa. Od strony lądu wzdłuż bulwaru stoją reprezentacyjne, zabytkowe budynki. Podczas renowacji w 2008 r. pod powierzchnią odkryto pozostałości po starożytnych greckich domostwach, datowane na VI w. p.n.e., które nakryto szklanym dachem i udostępniono do oglądania.

Odessa, bulwar nadmorski

Odessa, bulwar nadmorski

Belweder

Wybudowany w 1828 r. jako cieplarnia monumentalny twór był pierwotnie częścią stojącego obok pałacu Woroncowów, dziś służy jako punkt widokowy na wybrzeże Morza Czarnego i port, czasem też jako tło sesji fotograficznych (np. dla nowożeńców)

Odessa, Belweder przy pałacu Woroncowów

Odessa, Belweder przy pałacu Woroncowów

Ulica Deribasowska

Najbardziej znana, reprezentacyjna ulica Odessy, służąca za miejsce spotkań mieszkańcom i turystom, wypełniona barami, kafejkami, restauracjami i sklepami. Pierwsze polskie skojarzenie – to takie „odesskie Krupówki”. Cała ulica ma 1 km długości i jest podzielona na dwie części: zaczynając się od pomnika De Ribasa (na skrzyżowaniu z ulicą… Lecha Kaczyńskiego) jest zwykłą ulicą z ruchem samochodowym, a końcowa część jest typowym miejskim deptakiem, od 1984 r. zamkniętym dla ruchu motorowego. Przy ulicy Deribasowskiej znajduje się wiele atrakcji turystycznych Odessy, m.in. słynny hotel „Pasaż” czy pierwszy historycznie publiczny park w Odessie. Tu też znajduje się budynek, w którym podczas swojego pobytu w mieście mieszkał Adam Mickiewicz. No i tu, w domu handlowym Europa, na jego VI piętrze znajduje się jadłodajnia „Puzata Chata”, nasza ulubiona ukraińska sieciówka gastronomiczna z dobrym, tradycyjnym ukraińskim jedzeniem i niskimi cenami.

Odessa, pieszy odcinek ulicy Deribasowskiej

Odessa, pieszy odcinek ulicy Deribasowskiej

Hotel „Pasaż”

Monumentalny budynek hotelu stoi na końcu ulicy Deribasowskiej, w centrum miasta, naprzeciw parku miejskiego. Wybudowany w 1899 r., pełni swoją funkcję do dziś. Drugą funkcją jest pasaż handlowy, znajdujący się na wewnętrznym dziedzińcu hotelu – dostać się do niego można, wchodząc w bramy od strony ulicy. I to właśnie z tego pasażu słynie budynek – jest on wspaniałym przykładem miejskiej architektury Odessy, choć funkcja handlowa odchodzi w zapomnienie – pasaż nie jest zbyt chętnie odwiedzany przez kupujących. Jest za to przebojem wśród turystów, chętnie fotografujących efektowne fasady pasażu.

Odessa, hotel "Pasaż"

Odessa, hotel „Pasaż”

Odessa, hotel "Pasaż"

Odessa, hotel „Pasaż”

Odessa, hotel "Pasaż"

Odessa, hotel „Pasaż”

Z Odessą związało swoje losy mniej lub bardziej wielu Polaków, w tym kilku bardzo znanych, jak Adam Mickiewicz czy Juliusz Słowacki. Uhonorowano tu także tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, fundując tablicę pamiątkową oraz zmieniając nazwę części ulicy Polskiej na ulicę Lecha Kaczyńskiego. Warto więc dodatkowo zobaczyć:

Dom Adama Mickiewicza

Niepozorny, niski budynek przy ulicy Deribasowskiej 16, w którym żył w 1825 r. podczas swojego zesłania nasz wielki poeta Adam Mickiewicz. Upamiętnia to wbudowana w ścianę frontową pamiątkowa tablica. Budynek znajduje się w części wyłączonej z ruchu samochodowego, niemal naprzeciw centrum handlowego Europa. To podczas pobytu w Odessie i podróży na Krym powstały najbardziej znane liryki Mickiewicza: „Sonety krymskie” i „Sonety odeskie”.

Odessa, dom Adama Mickiewicza (Deribasowska 16)

Odessa, dom Adama Mickiewicza (Deribasowska 16)

Odessa, pamiątkowa tablica na froncie domu Adama Mickiewicza (Deribasowska 16)

Odessa, pamiątkowa tablica na froncie domu Adama Mickiewicza (Deribasowska 16)

Pomnik Adama Mickiewicza

Pomnik naszego narodowego wieszcza stanął w małym parku na Prospekcie Aleksandrowskim w 2004 r., w ramach obchodów 210. rocznicy założenia miasta. Wówczas w uroczystości jego odsłonięcia brali udział m.in. ministrowie kultury Ukrainy i Polski.

Odessa, pomnik Adama Mickiewicza na prospekcie Aleksandrowskim

Odessa, pomnik Adama Mickiewicza na prospekcie Aleksandrowskim

Pałac Beliny-Brzozowskiego

Wzorowany na angielskich zamczyskach neogotycki pałac stoi w pobliżu pałacu Woroncowów, za „mostem teściowej”, górując nad portem i wybrzeżem Morza Czarnego. Wybudowany w XIX w. przez polskiego szlachcica i kupca, Zenona Belinę-Brzozowskiego, gościł w swoich murach odeską śmietankę Polaków, a także tych przyjezdnych, m.in. Juliusza Słowackiego, który był bliskim przyjacielem Brzozowskiego – razem odbyli m.in. długą podróż po północnej Afryce, Ziemi Swiętej i Bliskim Wschodzie.

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Ulica Lecha Kaczyńskiego

Już niecałe 2 miesiące po katastrofie samolotu w Smoleńsku, władze Odessy podjęły decyzję o uhonorowaniu pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego poprzez nazwanie jego imieniem jednej z miejskich ulic. W tym celu podzielono na dwie części ulicę Polską, jedną z nich przemianowując na ulicę L.Kaczyńskiego. Ulica ta kończy się skrzyżowaniem z początkiem ulicy Deribasowskiej (stoi przy nim pomnik założyciela Odessy, Jose De Ribasa), jest więc w eksponowanym centrum miasta. Na elewacji jednego z budynków przy ulicy Kaczyńskiego wbudowano pamiątkową tablicę, również poświęconą tragicznie zmarłemu prezydentowi RP.

Na tym oczywiście atrakcje Odessy się nie kończą. W kolejnym wpisie pokażemy Wam, co można zobaczyć, spacerując wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego w Odessie.

Pełna galeria zdjęć głównych atrakcji Odessy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Odessa na weekend

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

Stara Odessa

Na koniec opisu weekendowego wypadu do Odessy trochę fotek z klimatycznego starego centrum miasta. Oprócz oglądania najważniejszych turystycznych atrakcji miasta, warto też najzwyczajniej przejść się wśród zabytkowych kamienic - to miasto ma swojego ducha.

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki, polska delegacja

Niedziela, 9 marca 2014 r., ostatni dzień weekendowego pobytu w Odessie, była wielkim świętem dla Ukraińców - tego dnia przypadała 200. rocznica urodzin ich narodowego wieszcza - Tarasa Szewczenki. Zobaczcie, jak obchody wyglądały w Odessie.

 

Inne wpisy z: Ukraina

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

Stara Odessa

Na koniec opisu weekendowego wypadu do Odessy trochę fotek z klimatycznego starego centrum miasta. Oprócz oglądania najważniejszych turystycznych atrakcji miasta, warto też najzwyczajniej przejść się wśród zabytkowych kamienic - to miasto ma swojego ducha.

 

Doğubeyazıt, u stóp Araratu

Doğubeyazıt, około 70-tysięczne miasto, położone w najdalej na wschód wysuniętym dystrykcie Turcji, było przedostatnim przystankiem na naszej trasie po południowo-wschodniej Turcji. Celem były atrakcje położone dookoła miasta.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 8 (poprzedni wpis: Historia jednego spaceru w Diyarbakir). Doğubeyazıt pierwotnie nie było punktem naszej podróży, znalazło się na jej mapie niemal w ostatniej chwili, gdy okazało się, że skrócimy planowany na 2 dni pobyt w Adanie do jednej doby i dzięki temu mamy do zagospodarowania jeden dzień. Wahań nie było w ogóle – jedziemy do Doğubeyazıt – Ararat był wystarczającym magnesem.

Do Doğubeyazıt jechaliśmy rejsowym autobusem z Diyarbakir. Nocnym autobusem – spędziliśmy w nim noc, jadąc 10 godzin. Doğubeyazıt miało też być jedynym punktem na mapie naszej podróży, w którym nie mieliśmy planowanego noclegu – jeszcze tego samego dnia chcieliśmy pojechać dalej.

Doğubeyazıt, które dziś można zobaczyć, to bardzo młode miasto, ale jednocześnie z niezwykle długą, barwną i niestety często tragiczną historią. Jak to możliwe ? Możliwe – Doğubeyazıt powstało w 1930 r., nazwa oznacza ni mniej ni więcej, tylko „wschodnie Beyazit”, ku pamięci Beyazit – miasta położonego nieco na zachód, zniszczonego przez armię turecką podczas tłumienia jednego z kurdyjskich powstań w 1930 r. Ze „starego Beyazit” praktycznie nic do dziś nie zostało. Ale jeśli patrzeć na historię miasta, biorąc pod uwagę i Beyazit i Doğubeyazıt, to jest już o czym czytać.

Dwa szczyty Araratu, z przodu krater meteoru, drugi co do wielkości na świecie

Dwa szczyty Araratu, z przodu krater meteoru, drugi co do wielkości na świecie

Okolice Doğubeyazıt, krater meteoru, drugi co do wielkości na świecie

Okolice Doğubeyazıt, krater meteoru, drugi co do wielkości na świecie

Fotka z Araratem w tle :)

Fotka z Araratem w tle :)

Okolice Doğubeyazıt, od krateru meteoru do granicy z Iranem jest zaledwie kilkaset metrów

Okolice Doğubeyazıt, od krateru meteoru do granicy z Iranem jest zaledwie kilkaset metrów

Najstarsze odnalezione w Doğubeyazıt pozostałości datowane są na czasy królestwa Urartu (czyli mniej więcej VIII – VII w. p.n.e.). Turkowie pojawili się tu dopiero w XI w., a w wieku XVI nastały czasy Imperium Osmańskiego, które przemianowało miasto na ostatnią używaną nazwę – Beyazit (wcześnie miasto nazywało się Daroynk). Pierwotna nazwa była armeńska, ale Ormianie wynieśli się z miasta, gdy zostało one opanowane przez Rosję pod koniec XIX w. Potem populacja była już niemal wyłącznie kurdyjska.

Dziś niemal 70-tysięczne Doğubeyazıt nie ma praktycznie żadnych atrakcji turystycznych w granicach administracyjnych miasta. Nie jest też miastem ładnym. W zasadzie ciężko znaleźć tu coś atrakcyjnego, poza specyficznym uczuciem napięcia, gdy widzisz Kurdów, a obok ogromne jednostki wojskowe Turcji, z wystawionymi na widok czołgami i opancerzonymi transporterami, gdy widzisz odgrodzone murem i drutem kolczastym osiedla rodzin żołnierzy tureckich. Siły wojskowe są tu zdecydowanie bardziej widoczne niż nawet w Diyarbakir. Częściowo zapewne też przez bliskość granicy z Iranem, do której z miasta jest nieco ponad 30 km.

Do Doğubeyazıt dotarliśmy autobusem ok. godziny 6:00, wcześniej szokując się temperaturą, pokazywaną przez wyświetlacz w autobusie – nad ranem dochodziła nawet do -13 stopni. Dworzec autobusowy w Doğubeyazıt jest zwykłym, niewielkim pawilonem, oddalonym od centrum miasta o ok.2 km. Pomimo wczesnej pory udało się zjeść wewnątrz śniadanie (herbata / kawa + jakiś rodzaj nadziewanej bułki – całość dla dwóch osób za kilka dosłownie lir). A potem trzeba było zacząć się rozglądać za transportem, który przewiezie nas do upatrzonych przez nas miejsc. Warto bowiem wiedzieć, że atrakcji dookoła miasta jest kilka, ale niestety za wyjątkiem pałacu Ishak Paszy, do którego można dojechać dolmuszem, nie da się do nich dojechać transportem publicznym, a odległość (nawet do 30 km) wyklucza pieszą wędrówkę. Pozostają więc taksówki, które poleca m.in. przewodnik Lonely Planet, podając cenę 120 TL jako sensowną za objechanie okolic Doğubeyazıt. I tu następuje:

Scenka rodzajowa nr 1: Negocjacje ceny taksówki. Podchodzimy do jednego z taksówkarzy, stojących obok dworca, z pytaniem o trasę: arka Noego – dziura po meteorycie – pałac Ishak Paszy. Zamiast odpowiedzieć, człowiek woła wszystkich swoich kolegów po fachu i rozpoczyna się grupowa deliberacja na parkingu – oczywiście po turecku, czyli my w ząb nie wiemy, o co chodzi. Wreszcie pada kwota: 170 TL. Tu z kolei z naszej strony następuje udawany szok i zdziwienie i ogólna negacja podanej kwoty. Pada więc druga: 130 TL. Lepiej, ale dalej drożej niż w przewodniku, a poza tym jest luty, nie ma turystów i ceny powinny być niższe. Rzucamy więc swoją propozycję: 100 TL. Załamka po stronie taksówkarzy :) Machanie rękami, znów deliberacja i… wszyscy zgodnie rezygnują i odchodzą z parkingu. Teraz konsternacja u nas. Myśl: poczekamy chwilę, poudajemy zamyślenie, a potem wrócimy i zaakceptujemy te 130 TL – trudno. Ale zanim zdążamy plan zrealizować, z budynku dworca wraca do nas jeden z taksówkarzy i… zgadza się na 100 TL. Czy jednak się udało.

Okolice Doğubeyazıt, kierunkowskaz do domniemanej arki Noego

Okolice Doğubeyazıt, kierunkowskaz do domniemanej arki Noego

Okolice Doğubeyazıt, domniemana arka Noego, w tle stroma skała "ściana niebios"

Okolice Doğubeyazıt, domniemana arka Noego, w tle stroma skała „ściana niebios”

Okolice Doğubeyazıt, domniemana arka Noego

Okolice Doğubeyazıt, domniemana arka Noego

Okolice Doğubeyazıt, jak obrócić się do domniemanej arki Noego, to można znów podziwiać Ararat

Okolice Doğubeyazıt, jak obrócić się do domniemanej arki Noego, to można znów podziwiać Ararat

Okolice Doğubeyazıt, jest zima, są i śnieżki, w tle Ararat

Okolice Doğubeyazıt, jest zima, są i śnieżki, w tle Ararat

Jest godzina 7:00. Wracamy do dworca po manatki, pakujemy wszystko do taksówki, która okazuje się mocno zdezelowanym, nieoznaczonym żadnym znakiem „taxi” i przegrzewającym się samochodem i z dość barwnym, kurdyjskim (co podkreśla) kierowcą. Zanim jednak pojedziemy zwiedzać, autko trzeba zatankować. Nadchodzi…

Scenka rodzajowa nr 2: Tankowanie. O konieczności tankowania kierowca nie zdążył nas uprzedzić, stąd zatrzymanie się auta była samo w sobie dla nas zaskoczeniem. Tym bardziej, że podjechaliśmy pod… prywatny dom. Nastąpiła szybka rozmowa taksówkarza z gospodarzem, przekazanie „biletów narodowego banku tureckiego” temu drugiemu przez pierwszego i dopiero teraz wpadamy na to, że będziemy tankować :) Gospodarz z wielkiego plastikowego baniaka, starą partyzancką metodą, czyli wężykiem i lejkiem, wprowadził paliwo do baku naszej „taksówki”. Pojęcia nie mamy, jak mierzył ile wlał, taksówkarz też jakoś nie palił się do mierzenia ile dostał. Pewnie to nie było istotne :) A paliwo pewnie zza irańskiej granicy, w końcu w Iranie paliwo kosztowało kilkadziesiąt groszy za litr (Iran jest szósty na liście krajów na świecie z najtańszym paliwem).

Pierwszym celem taksówkowej eskapady jest krater po meteorze, który spadł w okolicach Doğubeyazıt w 1892 r. Znajduje się on tuż przed przejściem granicznym w Iranem, przy okazji więc oglądnęliśmy sobie i przejście i Iran z odległości dosłownie kilkudziesięciu metrów. O bliskości granicy niech świadczy fakt, że przed dojazdem do krateru musieliśmy przejść kontrolę dokumentów na przydrożnym posterunku wojskowym.

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama wejściowa na pierwszy dziedziniec

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama wejściowa na pierwszy dziedziniec

Sam krater okazał się robiącą niewielkie wrażenie, sporą dziurą w ziemi o regularnym, okrągłym kształcie. Jest to drugi co do wielkości krater po meteorze na całym świecie, ale zdecydowanie bardziej interesował nas świetny widok na Ararat, jaki rozpościerał się z terenu, na którym znajduje się krater.

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama wejściowa na drugi dziedziniec

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama wejściowa na drugi dziedziniec

Góra Ararat jest najwyższym szczytem Turcji, posiada dwa szczyty: 5137 m i 3896 m, oba w czasie naszej wizyty były na szczęście widoczne, często zdarza się, że pokrywa je mgła lub chmury (ale my jesteśmy tu w lutym, w krystalicznym zimowym powietrzu przy temperaturze kilku stopni powyżej zera – widzialność jest znakomita). Ararat leży kilkanaście kilometrów od Doğubeyazıt, i choć to strefa zmilitaryzowana, to możliwa jest wspinaczka na jego szczyt (oficjalnie niezbędne jest uzyskanie stosownego zezwolenia). Ararat jest górą znaną z biblii jako miejsce, w którym osiadła arka Noego (o niej jeszcze w tym wpisie napiszemy sporo).

Chichotem historii jest fakt, że Ararat stoi na ziemiach rdzenie armeńskich, kiedyś zamieszkałych przez Ormian. Ararat dla Ormian jest górą zamieszkałą przez bogów, mniej więcej tak jak Olimp dla starożytnych Greków. Ormianie nie mogą się do dziś pogodzić z tym, że Ararat leży w granicach Turcji, a nie ich kraju. Pomimo tego, Ararat jest symbolem współczesnej Armenii. Jest ważnym elementem krajobrazu Erewania, stolicy Armenii, a której także widać szczyt. Ararat był drukowany na armeńskich banknotach (był także na banknotach tureckich).

Doğubeyazıt, twierdza z czasów królestwa Urartu, stojąca obok pałacu Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, twierdza z czasów królestwa Urartu, stojąca obok pałacu Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, grobowiec kurdyjskiego poety Ahmeda Khani, stojący obok pałacu Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, grobowiec kurdyjskiego poety Ahmeda Khani, stojący obok pałacu Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, drugi dziedziniec z meczetem

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, drugi dziedziniec z meczetem

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

O ile szczyty Araratu prezentują się zjawiskowo i niezwykle fotogenicznie, to jego wysokość nie robi specjalnego wrażenia, choć powinna, bo to najwyższa góra, jaką widzieliśmy podczas wszystkich naszych podróży. Najwyższy szczyt Europy, Mount Blanc, który widzieliśmy podczas wakacyjnej podróży do Hiszpanii w 2012 r., jest niższy od Araratu, a pomimo to wrażenie robił większe. Wytłumaczenie jest proste – teren na którym leży miasto Doğubeyazıt i cała okolica, sam w sobie jest już wysoko położony (ponad 1600 m n.p.m.), stąd Ararat, wystając ponad niego o nieco ponad 3,5 km wydaje się niższy niż powinien. Ararat jest widoczny wokół Doğubeyazıt z każdego miejsca i będzie nam towarzyszył do końca naszego kilkugodzinnego pobytu w mieście i okolicach.

Zmieniamy miejscówkę i przejeżdżamy znacznie bliżej miasta i jakieś 20 km przed nim skręcamy przy kierunkowskazie do „Nuhun Gemisi”, czyli do arki Noego. Tak tak, w okolicach Doğubeyazıt Turkowie odnaleźli coś, co jak twierdzą jest pozostałością po biblijnej arce Noego (w końcu leży całkiem niedaleko Araratu). Choć nigdy nie zostało to potwierdzone, wg odkrywców pewne fakty potwierdzają związek znaleziska z arką Noego:

  • kształt przypominający statek lub łódź, ze spiczastymi zakończeniami;
  • długość dokładnie odpowiadająca długości biblijnej arki (515 stóp);
  • miejsce znaleziska – okolice Araratu, co jest zgodne z biblijnymi zapisami;
  • znalezisko zawiera potwierdzone badaniami resztki skamieniałego drewna;
  • znalezisko zawiera resztki elementów wykonanych z aluminium i tytanu, które są dziełami człowieka;
  • w kształcie znaleziska da się wyodrębnić regularne elementy szkieletu statku (np. pozostałości belek nośnych szkieletu);
Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, kuchnia

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, kuchnia

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Pasz

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, lochy w podziemiach

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, lochy w podziemiach

Czy to, co tam można zobaczyć, jest rzeczywiście resztkami arki Noego, nie wiemy i być może już się nie dowiemy. Warto jednak tam podjechać, by je zobaczyć w niesamowitej, górskiej scenerii. Powyżej arki znajduje się góra, ukoronowana stromą skałą, zwaną „ścianą niebios”. A jak obrócić się do arki tyłem, to zobaczymy… oczywiście Ararat w pełnej krasie. Przy okazji brodzenia po kostki w tureckim śniegu (przypominamy, jest luty), korzystamy z okazji porzucania się śnieżkami i wsiadamy w nasze „taxi”, by dojechać do ostatniego przystanku, pałacu Ishaka Paszy.

Pałac ten znajduje się jakieś 6 km na południowy-wschód od Doğubeyazıt i prowadzi do niego dobra, asfaltowa droga (droga do arki Noego w zimie wiedzie w góry i w wyższych partiach była dość mocno obłożona śniegiem). Do pałacu Ishaka Paszy można też dojechać dolmuszem z centrum miasta. Po drodze do niego przejeżdżamy obok widocznego symbolu obecności państwa tureckiego wśród Kurdów – jednostki wojskowej, bogato wyposażonej w widoczne wprost z ulicy czołgi.

Ishak Pasza, pisownia oryginalna İshakpaşa, był osmańskim generałem, jednym z wielu, którzy zarządzali regionem w imieniu imperium. Wybudował pałac, nazwany potem jego imieniem. Budowa rozpoczęła się w 1685 r. i trwała aż 99 lat (ukończono ją w 1784 r.). Pałac miał podobno 365 pokoi (tyle, ile dni w roku) i dziś nazywany jest pałacem z baśni Tysiąca i Jednej Nocy, choć z baśnią tą nie ma nic wspólnego. Wstęp do niego jest płatny (5 TL od osoby dorosłej). Zostawiamy naszego taksówkarza i idziemy zwiedzać pałac.

Zanim jednak wejdziemy na teren pałacu, naszą uwagę zwraca pobliska skała z widocznymi pozostałościami po twierdzy. Pamięta ona czasy królestwa Urartu i funkcjonowała ok. X wieku p.n.e. (królestwo Urartu istniało pomiędzy XIII a VI w. p.n.e.). Widoczek twierdzy uzupełnia malowniczy meczet oraz stojący po drugiej stronie drogi budynek, zwierający ważne dla Kurdów symbol – grobowiec kurdyjskiego pisarza i poety, Ahmeda Khani, żyjącego w XVII / XVIII w. Wciąż jest grobowiec celem wielu szkolnych wycieczek.

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, główny miejski deptak

Doğubeyazıt, główny miejski deptak

Doğubeyazıt, Ararat widać z każdego miejsca w mieście

Doğubeyazıt, Ararat widać z każdego miejsca w mieście

Doğubeyazıt, spacer na dworzec autobusowy, oddalony 2 km od centrum

Doğubeyazıt, spacer na dworzec autobusowy, oddalony 2 km od centrum

Sam pałac Ishaka Paszy zdecydowanie wart jest zobaczenia, choć część zawalonego stropu zastąpiono irracjonalnie nowoczesnym szklanym dachem, co wygląda kompletnie bez sensu. Na szczęście widać to tak naprawdę dopiero w środku. Do pałacu wchodzimy niezwykle okazałą bramą wprost na pierwszy z dziedzińców, zawierający pomieszczenia strażników oraz fontannę. Tu jeszcze wstęp miały osoby z zewnątrz: kupcy i goście. Wąskim przejściem w dół dotrzeć stąd można także do lochów.

Drugi z dziedzińców, do którego docieramy przez kolejną widowiskową bramę, dostępny był w przeszłości już tylko wyłącznie dla rodziny władcy oraz gości specjalnych. Najbardziej spektakularnym jego elementem jest z pewnością meczet z kopułą, bogato zdobiony z zewnątrz, przed którym znajduje się równie bogaty w zdobienia mały grobowiec. Nie wiadomo dokładnie, czyje szczątki zawiera, ale data jego powstania (1799 r.) pokrywa się z datą śmierci fundatora pałacu, Ishaka Paszy. W pomieszczeniach otaczających dziedziniec znajdowały się także pokoje niewolników, harem oraz prywatne apartamenty władcy oraz jego rodziny.

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, wnętrze meczetu

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, wnętrze meczetu

Kolejną zdobioną (chyba najładniejszą) bramą wchodzimy na teren dawnego haremu, w którym nie wszystkie pomieszczenia są udostępnione dla zwiedzających. Zobaczyć można m.in. salę ceremonii i kuchnię i łaźnię. Na koniec zwiedzamy pałacowe lochy. Cała wizyta w pałacu Ishaka Paszy zajęła nam ok. 50 minut, w lutym praktycznie nie mieliśmy „konkurencji” w postaci innych turystów. A sam pałac uznawany jest za drugie (po stambulskim pałacu Topkapi) arcydzieło pałacowe architektury osmańskiej – do tego stopnia, że pałac Ishaka Paszy uwieczniony był na tureckich banknotach (nowa wersja już nie zawiera zdjęcia pałacu).

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, grobowiec na drugim dziedzińcu

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, grobowiec na drugim dziedzińcu

Mniej więcej o godz.10:30 jesteśmy już w centrum Doğubeyazıt, gdzie kazaliśmy się zawieźć taksówkarzowi – mamy bilety na autobus do Van dopiero na 14:00, mamy więc czas na zjedzenie czegoś. Taxi zawozi nas do polecanej przez siebie restauracji. Zapamiętujemy jeszcze widoczny wyraz szczęścia u kierowcy na widok banknotu 100-lirowego i zajmujemy się jedzeniem kurdyjskiego kebaba, połączonym z obserwacją życia ulicy za oknem. Nie dało się zapomnieć grzejnika elektrycznego, który gospodarz, zapewne przekonany o tym, że marzniemy w temperaturze która panuje wewnątrz, raczył przystawić nam prawie do nóg (ukradkiem wyjęliśmy wtyczkę z gniazdka, bo po chwili byliśmy bliscy roztopienia).

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, zdobienia bramy na drugim dziedzińcu

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, zdobienia bramy na drugim dziedzińcu

Z knajpki postanawiamy pieszo udać się w drogę powrotną na dworzec autobusowy. Budząc zainteresowanie (głównie małolatów), trafiamy na miejski deptak, główną ulicę, wzdłuż której spacerujemy z plecakami w kierunku dworca. Bez żadnych przygód wychodzimy na drogę wylotową z Doğubeyazıt. Mijające nas grupy szczelnie odzianych kobiet o dziwo bardzo przyjaźnie uśmiechają się do Doroty, nie wiemy dlaczego. I to nie raz, ale w zasadzie każda mijana kobieta tak reaguje. Niby wiemy, że dobrze idziemy, ale dla spokoju pytamy o „otogar” dwóch stojących przy drodze mężczyzn. I tu startuje…

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy

Scenka rodzajowa nr 3: Informacja turystyczna. Turkowie są magiczni, jeśli chodzi o udzielanie informacji. Pytamy dwóch wspomnianych mężczyzn, czy dobrze idziemy na „otogar” i dolmusz do Van. Odpowiadają, że tak, ale to daleko i żebyśmy zabrali się z nimi dolmuszem, który powinien zaraz nadjechać (wszystko oczywiście na migi, w ząb angielskiego). Dziękujemy i zamierzamy się oddalić, ale znikąd zjawia się kolejny człowiek, zwabiony widokiem turystów pytających o coś. Ten koleś z kolei twierdzi, że owszem, otogar jest tam gdzie idziemy, ale z niego nie odjeżdżają autobusy do Van, tylko z drugiego dworca – tego w centrum miasta  – co jest oczywistą bzdurą, bo przecież kupiliśmy już na „naszym” otogarze bilety do Van.

I tak rodzi się dyskusja, a grono dyskutantów zaraz powiększa się o kierowcę pustego busa, który specjalnie zatrzymał się, by spytać w czym problem :) On też zaoferował nam podwózkę na dworzec, ale podziękowaliśmy, twardo trwając przy wyzwaniu dojścia tam pieszo. Bus odjeżdża, my odchodzimy. Puenta pojawi się za kilka minut – bus bowiem wróci do nas (kierowca zawrócił specjalnie do nas) z ponowną propozycją  pomocy – rozbawieni tym „poświęceniem” tym razem wsiadamy i zostajemy podrzuceni pod sam szlaban wjazdowy na dworzec.

Jest kilka minut przez południem, a my mamy bilet na ostatni autobus, odjeżdżający do Van, na godzinę 14:00. Czeka nas więc dwie godzinki czekania. Ale chwila, na peronie dworca stoi autobus do Van, odjeżdżający o 12:00. Pytamy więc kierowcę – co nam szkodzi – czy możemy przebukować bilety i pojechać z nim…

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama na drugim dziedzińcu

Doğubeyazıt, pałac Ishaka Paszy, brama na drugim dziedzińcu

Scenka rodzajowa nr 4: Przebukowanie biletów. Kierowca o dziwo pozytywnie reaguje na angielskie „change ticket ?” i sam osobiście prowadzi nas do kasy, w której o świcie kupowaliśmy bilety. Przy kasie, w której oczywiście siedzi z pięciu chłopa nad jednym komputerem, rozpoczyna się najpierw rozmowa, potem dyskusja, potem kłótnia, a na końcu myśleliśmy że będą rękoczyny. Kasa odmówiła przebukowania – z tego co zrozumieliśmy (o ile można zrozumieć coś z machania przez dyskutantów rękami), kierowcy dostają zapłatę od każdego przewiezionego pasażera i zmiana spowodowałaby stratę u kierowcy kursu, z którego rezygnujemy (może już mu za nas zapłacili). W kulminacyjnym momencie krzyków, kierowca autobusu zabiera nas od kasy każe nam… wyrzucić bilety do kosza, po czym… bez biletu wpuszcza nas do swojego autobusu. Zeby kolorytu było więcej, dwóch pojedynczych pasażerów, siedzących po lewej i  prawej stronie w pierwszym rzędzie siedzeń, zostaje przez kierowcę zmuszonych do siedzenia razem, tak byśmy my mogli też razem usiąść. Cały autobus łapie przez nas kilkunastominutowe opóźnienie, ale nikt nie ma z tym problemu. Godność gospodarzy uratowana, turyści są odpowiednio obsłużeni :)

I tak to jesteśmy w autobusie, który wiezie nas ku ostatniemu miastu na naszej trasie po południowo-wschodniej Turcji. Miastem tym jest miasto Van, znane głównie z dużego jeziora oraz… kotów :) Ale więcej będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Doğubeyazıt znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Berlin, pałac Charlottenburg

Zimową podróż do południowo-wschodniej Turcji rozpoczęliśmy od kilkugodzinnego przystanku w Berlinie, który wykorzystaliśmy, by zobaczyć największy berliński pałac, dzieło rodu Hohenzollernów – pałac Charlottenburg.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 1 (poprzedni wpis: Ponownie do Turcji). Pierwszym etapem drugiej naszej podróży do Turcji, tym razem tej południowo-wschodniej, był nocny autobus Polskiego Busa do Berlina. Z Berlina bowiem mieliśmy odlatywać tureckimi liniami Pegasus przez Stambuł do Adany, pierwszego naszego przystanku w Turcji.

W Berlinie mieliśmy do wykorzystania jakieś 3-4 godziny wolnego czasu, zdecydowaliśmy się więc zobaczyć znajdujący się niedaleko berlińskiego ZOB (Zentral Omnibusbahnhof), dworca autobusowego do którego dojeżdża Polski Bus, największy berliński pałac – pałac Charlottenburg.

Pałac Charlottenburg, którego budowa rozpoczęła się w 1695 r., pierwotnie nazywał się Lietzenburg. Wybudowany został dla Zofii Charlotty, żony ówczesnego elektora branderburskiego, Fryderyka III, jako jej letnia rezydencja. Uroczysta inauguracja pałacu odbyła się w 1699 r., a dwa lata później elektor mianował się królem pruskim i przyjął miano Fryderyka I. Niestety żona zmarła mu już w 1705 r. i król zmienił nazwę pałacu ku czci jej imienia. Niemal od samego zakończenia budowy pałac był przez Hohenzollernów rozbudowywany i upiększany, będąc ich siedzibą i zarazem siedzibą kolejnych pruskich królów niemalże do końca XIX wieku.

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek Belwederu w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek Belwederu w ogrodach pałacu Charlottenburg

W późniejszym okresie był magazynem mebli, a w czasie I wojny światowej – szpitalem. Uszkodzony podczas II wojny światowej, został odbudowany i doprowadzony do pierwotnej świetności. Do tego stopnia, że w początkach XXI w. był przez kilka lat siedzibą prezydenta Niemiec (podczas gdy jego nominalna siedziba była poddawana renowacji).

Pałac Charlottenburg otoczony jest pięknymi barokowymi ogrodami, które powstały niemal równocześnie z samym pałacem. Dziś stanowią niejako miejski park, są miejscem spacerów, wycieczek rowerowych czy rekreacyjnych przebieżek berlińskich biegaczy. W zimowym okresie na pewno nie prezentowały się równie okazale, jak to jest w lecie czy na wiosnę – ale i tak ogrody pałacu Charlottenburg robiły wrażenie.

Wśród drzew pałacowego parku kryją się dwa warte uwagi, samodzielnie stojące budynki. Pierwszym jest „Belweder”, wybudowany pod koniec XVIII w. herbaciarnia, dziś mieszczący zbiory berlińskiej porcelany, udostępniony do zwiedzania. Pełnił także rolę wieży widokowej. Drugim zaś jest mauzoleum – budynek mieszczący sarkofagi rodziny królewskiej Hohenzollernów, wybudowany na początku XIX w. i kilkukrotnie powiększany ze względu na kolejne grobowce umieszczane wewnątrz. Mauzoleum także jest udostępniane do zwiedzania.

Berlin, budynek mauzoleum w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek mauzoleum w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Dziś pałac Charlottenburg pełni funkcję muzealną, mieści we wnętrzach m.in. muzeum historii i sztuki, bogate zbiory porcelany i malarstwa. Znajdują się tam także insygnia koronacyjne Fryderyka I z 1701 r. Nie zwiedzaliśmy wnętrz ze względu na ograniczenia czasowe, ograniczyliśmy się do oglądania pałacu z zewnątrz i spaceru po jego ogrodach. Ale informacje znalezione w sieci jednoznacznie określają pałac Charlottenburg jako warty zwiedzenia także od wewnątrz.

A my szybką berlińską kolejką naziemną pojechaliśmy na lotnisko Schoenefeld, skąd, z krótką – niespełna dwugodzinną – przesiadką na lotnisku w Stambule polecieliśmy do jednego z największych tureckich miast, daleko w jej azjatyckiej części – do Adany.

Pełna galeria zdjęć z berlińskiego pałacu Charlottenburg znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turecki Kurdystan 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Kijów, wzdłuż Dniepru

Trasa wzdłuż Dniepru, przepływającego przez Kijów, jest drugą autorską, proponowaną jako trasa zwiedzania stolicy Ukrainy. Znajdują się na niej zarówno zabytkowe zespoły kultu religijnego, jak i monumentalne pomniki, położone nad brzegiem rzeki i w jej okolicach.

Dniepr jest jedną z najdłuższych rzek Europy, ma 2285 km długości. Przepływając przez Kijów, dzieli miasto na dwie części. Choć w zasadzie na dwie i pół, bo na rzece znajduje się sporo wysp i wysepek, z których część jest także użytkowana przez mieszkańców miasta (np. Hydropark, cieszący się w weekendy ogromną popularnością). My przejdziemy się prawym brzegiem rzeki, na którym znajduje się wiele ciekawych miejsc w Kijowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ukraina, Kijów, wzdłuż Dniepru

ładowanie mapy - proszę czekać...

Ukraina, Kijów, Peczerska Ławra: 50.433195, 30.556734
Ukraina, Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu: 50.438183, 30.554041
Ukraina, Kijów, Grób Nieznanego Żołnierza: 50.439154, 30.553172
Ukraina, Kijów, pomnik Matki Ojczyzny: 50.426552, 30.563064
Ukraina, Kijów, pałac Maryjski: 50.448378, 30.537540
Ukraina, Kijów, siedziba parlamentu: 50.447325, 30.536928
Ukraina, Kijów, siedziba Rady Ministrów: 50.447940, 30.533752
Ukraina, Kijów, filharmonia: 50.453330, 30.528120
Ukraina, Kijów, Dom Ukraiński: 50.453112, 30.527111
Ukraina, Kijów, Muzeum Wody: 50.452716, 30.531607
Ukraina, Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów: 50.454526, 30.529987
Ukraina, Kijów, pomnik księcia Włodzimierza: 50.456165, 30.527025
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Andrzeja: 50.459014, 30.517981
Ukraina, Kijów, ulica Zjazd św.Andrzeja: 50.460783, 30.514441
Ukraina, Kijów, plac Kontraktowy: 50.463528, 30.519118
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Eliasza: 50.466636, 30.524236
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy: 50.464621, 30.526071

 

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Spacer wzdłuż Dniepru zaczął się na terenie opisanej już w poprzednim wpisie Ławry Peczerskiej, potężnego zespołu klasztornego, symbolu ukraińskiego prawosławia. Będąc w tych okolicach, powinniście jeszcze zobaczyć monumentalny pomnik Matki Ojczyzny, stojący nieco na południe od Ławry.

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Został wybudowany ogromnym kosztem w 1981 r., za czasów Związku Radzieckiego, otwarcia dokonywał sam Leonid Breżniew. Pomnik jest ogromny, sama statua ma 62 m wysokości, a wraz ze stojącym pod nią budynkiem muzealnym ponad 100 m. Cały pomnik waży aż 560 ton, sam miecz, trzymany w ręce – 9 ton (16 m długości). Pomnik w dzisiejszych czasach jest mocno kontrowersyjny (godło ZSRR na tarczy) i bardzo kosztowny w utrzymaniu. Ja do niego nie dotarłem, ze względu na brak czasu, ale przy dłuższych letnich dniach (moja wizyta odbywała się w styczniu) – warto.

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kierując się na północ od Ławry Peczerskiej, chcąc nie chcąc nie da się nie zauważyć kolejnego monumentalnego pomnika – pomnika Ofiar Wielkiego Głodu. Jak „wielki” był to głód, należy się chwila wyjaśnienia. Otóż na początku lat 30-tych XX-wieku, bolszewickie władze nałożyły na ludność Ukraińskiej SSR, głównie trudniącej się rolnictwem, nakazy bardzo wysokich kontyngentów na rzecz państwa, tak wysokich, że przerastających zbierane plony. Doprowadziło to do zabierania nie tylko całych plonów, ale także zwierząt hodowlanych, także koni potrzebnych do pomocy przy uprawie, a nawet ziarna, przeznaczonego do siewu, co uniemożliwiało kolejne zbiory.

Równolegle skolektywizowano wieś, tworząc wielkie kołchozy, z polami zasianymi zbożem. Głodną ludność za próbę kradzieży zboża z pól należących do kołchozów surowo karano – za kradzież powyżej pięciu kłosów zboża groziła już kara śmierci. Aby głodująca ludność nie uciekła do miast, wprowadzono wewnętrzne paszporty, bez których nie wolno było opuszczać miejsca zamieszkania. A chłopom z urzędu wydawania takich paszportów odmawiano.

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, wieczny ogień przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, wieczny ogień przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomniki zasłużonych przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomniki zasłużonych przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, nagrobek komisarza bezpieki przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, nagrobek komisarza bezpieki przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Za opuszczenie miejsca za mieszkania bez paszportu zsyłano do obozów koncentracyjnych. Zamknięte koło – na miejscu wszystko im zabrano, a wyjechać nie wolno. Efektem byli ludzie masowo umierający po prostu z głodu, na ulicach. Notowano nawet przypadki kanibalizmu… Do dziś nie doliczono się ilości ofiar. W latach 1932-33 umarło z głodu, wg różnych szacunków, od 3 do nawet 7 milionów (!) ludzi. Dziś Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu, obchodzony corocznie, jest świętem państwowym na Ukrainie.

Pomnik, wielokrotnie nagradzany za projekt, ma wysokość 30 m i kształt świecy, nazywany jest zresztą „świecą pamięci”. Jest otoczony przez duży park, a od strony głównej ulicy prowadzi do niego alejka, przy której znajdują się kolejne symbole tragedii, w tym centralnie ustawiona statuetka dziewczynki, kurczowo ściskającej kłosy zboża…

Dosłownie kilka kroków dalej na północ, na nabrzeżu Dniepru stoi kolejny wysoki pomnik – pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Zołnierza, oddany do użytku w 1957 r., przy którym płonie wieczny ogień. Do pomnika prowadzi „aleja chwały”, z grobowcami żołnierzy w randze od sierżanta do generała, walczących w obronie Ukrainy, większość z nich zasłużyła się w obronie Kijowa. 12-tu spośród nich otrzymało status bohatera Związku Radzieckiego. Dziś to kolejne kontrowersyjne miejsce – leży tu m.in. komisarz urzędu bezpieczeństwa publicznego, czyli bezpieki.

Kijów, siedziba Ukraińskiego Banku Narodowego

Kijów, siedziba Ukraińskiego Banku Narodowego

Kijów, Plac Europejski niedaleko Majdanu

Kijów, Plac Europejski niedaleko Majdanu

Kijów, "Dom Ukraiński" przy placu Europejskim

Kijów, „Dom Ukraiński” przy placu Europejskim

Kijów, budynek filharmonii przy placu Europejskim

Kijów, budynek filharmonii przy placu Europejskim

Idąc dalej, mijamy dość futurystyczny jak na wschód Europy, hotel „Salut”, który ponoć miał mieć 18 pięter, ale byłby wtedy wyższy od Wielkiej Dzwonnicy w Peczerskiej Ławrze, co nie jest dobrze widziane. Projekt więc obniżono – wygląda on dziś jak na zdjęciu.

Kijów, muzeum wody

Kijów, muzeum wody

Chwilę później kończy się ulica Mazepy, którą do tej pory wędrowaliśmy, i rozpoczyna się ulica Hruszewskiego, w ostatnich dniach znana na całym świecie. W dniach mojej wizyty w Kijowie niestety ponowiły się ostre protesty opozycji, co spowodowało odseparowanie całej dzielnicy rządowej przez silne kordony policji. Wejście na ich teren było niemozliwe, co znacznie ograniczyło zakres rajdu wzdłuż Dniepru.

Tak czy tak, w spokojnych czasach warto pójść ulicą Hruszewskiego, zaczynającą się przy Parku Maryjskim, którego historia sięga XIX w. – wtedy to oddano do użytku park jako uzupełnienie pobliskiego Pałacu Maryjskiego, dziś należącej do Kancelarii Prezydenta Ukrainy (i będącej oficjalną jego rezydencją) posiadłości, zbudowanej w XVIII w. przez żonę jednego z rosyjskich carów.

Tuż obok Pałacu Maryjskiego znajduje się kolejny rządowy budynek – siedziba ukraińskiego parlamentu, a nieco tylko dalej przy ulicy Hruszewskiego – siedziba Rady Ministrów Ukrainy. Wszystkich tych budynków nie dane mi było zobaczyć ze względu na milicję oraz zbudowane przez nią zapory z autobusów i innych pojazdów, które miały uniemożliwić do nich dostęp protestującym na pobliskim Majdanie.

Kijów, teatr lalek

Kijów, teatr lalek

Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów

Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów

Kijów, pomnik księcia Włodzimierza

Kijów, pomnik księcia Włodzimierza

Całą ulicę Hruszewskiego musiałem ominąć równoległą do niej, odsuniętą od Dniepru ulicą Instytucką (kilka dni później także na niej pojawiły się barykady, należące do protestujących). Jedyną ciekawą architektonicznie budowlą przy niej była siedziba Narodowego Banku Ukrainy, znajdująca się tuż przy jej końcu – i przy krzyżówce z ulicą Bankową, prowadzącą do m.in. „domu z Chimerami”, który już opisywałem w jednym z poprzednich wpisów. Za bankiem kończyła się blokada milicji – przechodząc przez blokadę przez nią ustawioną, dotrzeć można bezpośrednio na Majdan, którego granice, wyznaczane przez barykady ustawione przez protestujących zaczynają się dosłownie 200 metrów dalej. Majdan już jednak zwiedzaliśmy, skręcamy więc w prawo, wracając Chreszczatykiem w kierunku Dniepru.

Chreszczatyk wkrótce się kończy przy Placu Europejskim, przy którym znajdują się dwa warte uwagi budynki. Pierwszym z nich jest Filharmonia Narodowa Ukrainy, budynek wybudowany w XIX w., kompletnie nie przystający do nazwy – dość niewielki i niepozorny. Aczkolwiek gościł największych – Rachmaninowa czy Czajkowskiego. Niemal naprzeciwko filharmonii stoi Dom Ukraiński, centrum wystawowe i konferencyjne, pierwotnie wybudowane jako muzeum Lenina. Aż strach pomyśleć, że robiłem spokojnie zdjęcia temu budynkowi dokładnie tydzień przed tym, jak był on obiektem walk pomiędzy milicyjnym Berkutem a protestującymi opozycjonistami. Dziś oglądam w TV zdjęcia ze wczorajszych walk…

Kijów, cerkiew św.Andrzeja

Kijów, cerkiew św.Andrzeja

Kijów, plac Kontraktowy

Kijów, plac Kontraktowy

Kijów, siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej

Kijów, siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej

Idąc powyżej Placu Europejskiego obok Domu Ukraińskiego dojedziemy do kościoła św.Aleksandra, pierwszego rzymskokatolickiego kościoła w Kijowie, z małym polskim akcentem. Krzyż stojący przed kościołem jest opisany po polsku, a msze odbywają się tu w kilku językach – także po polsku. Ale wróćmy do Placu Europejskiego.

Wspinamy się na wzgórze powyżej placu, w kierunku Dniepru. Na jego szczycie stoi dość niecodzienny budynek Teatru Lalek, najstarszej tego typu instytucji na całej Ukrainie, założonego w 1927 r. Ale budynek jest świeżutki – teatr przeniósł się do niego w 2005 r. Siedziba jest dziś uważana za jeden z najlepszych przykładów nowoczesnej architektury w Kijowie.

Kijów, pomnik Bułhakowa przy Zjeździe św.Andrzeja

Kijów, pomnik Bułhakowa przy Zjeździe św.Andrzeja

Nieco za teatrem stoi kolejna niezwykła budowla – 140-letnia wieża ciśnień, mieszcząca dziś Muzeum Wody, jedno z najbardziej niezwykłych muzeów w Kijowie. Wieża była przez wieki głównym „zaopatrzeniowcem” mieszkańców miasta w wodę. Dziś mieści podziemne muzeum, do którego zjeżdża się windą, a wewnątrz którego znajdziemy akwaria, modele studni i inne atrakcje. Na wszelkie sposoby zabawić się tu można z wodą – motywem przewodnim.

Kijów, "zamek Ryszarda Lwie Serce" przy Zjeździe św.Andrzeja

Kijów, „zamek Ryszarda Lwie Serce” przy Zjeździe św.Andrzeja

Z parku, otaczającego Teatr Lalek i Muzeum Wody schodzimy nieco niżej, do ogromnego Łuku Przyjaźni Narodów, którego historia jest dziś… chichotem historii. Wybudowany w 1982 r., razem z muzeum Lenina (dziś Dom Ukraiński), dla upamiętnienia przyjaźni… ukraińsko-rosyjskiej, zrobiony z tytanu łuk w kształcie tęczy, pod którym znajdują się wykonane z brązu statuy ukraińskich i rosyjskich robotników – dziś służy jako… lodowisko dla młodzieży. Pod łukiem rozłożono bandy, wylano lodowisko, a dookoła rozgrywa się jarmark z jadłodajniami i kramikami z pamiątkami. Jest też świetny punkt widokowy na północ – na nabrzeże Dniepru, w tym miejsca, które będziemy zwiedzać za chwilę.

I znów nieco dalej na północ, ciągle nad brzegiem Dniepru, stoi kolejny pomnik, tym razem ku czci wielkiego księcia kijowskiego, Włodzimierza I Wielkiego, którego chrzest w 988 r. uważany jest symbolicznie za chrzest Rusi Kijowskiej. Włodzimierz zapisał się także w historii Polski, zagarniając należące do niej Grody Czerwieńskie (ogromny obszar, zawierający m.in. dzisiejsze Przemyśl i Sanok) w 981 r.

Idziemy dalej, przechodząc obok zwiedzanego już monasteru św.Michała i stojącego obok niego budynku MSZ Ukrainy. Celem jest kolejna historyczna pamiątka Kijowa – cerkiew św.Andrzeja, zbudowana w połowie XVIII w. na polecenie ówczesnej carycy rosyjskiej Elżbiety, która uczestniczyła również w uroczystości wmurowania kamienia węgielnego. Legenda mówi, że to miejsce wskazał jako to, gdzie powstać ma miasto, św.Andrzej (zwany też „apostołem Rusi”), który przebywał w tym rejonie ok.40 r. n.e. Dziś cerkiew jest jednym z symboli Kijowa.

Kijów, cerkiew Ducha Świętego

Kijów, cerkiew Ducha Świętego

Kijów, zegar słoneczny przy cerkwi Ducha Świętego

Kijów, zegar słoneczny przy cerkwi Ducha Świętego

Od cerkwi wiedzie w dół, w kierunku Dniepru kręta uliczka Zjazd św.Andrzeja (oryginalna nazwa: Andrivskij Uzwiz), nazywana dziś „Kijowskim Montmartrem”. Wypełniona jest sklepami z pamiątkami oraz małymi galeriami sztuki oraz restauracjami. Z tego też powodu jest niezwykle chętnie odwiedzana przez turystów, a wielu przewodników ma uliczkę w programie oprowadzania po Kijowie. Uliczka ma kilka dodatkowych atrakcji, przyciągających przyjezdnych.

Pierwszą jest „Zamek Ryszarda Lwie Serce”, który z historycznym królem nie ma kompletnie nic wspólnego. To charakterystyczny, wybudowany w 1904 r., ale w gotyckim stylu budynek, któremu nazwę nadał Wiktor Niekrasow, znany rosyjski pisarz. Budynek był domem prywatnym, później hotelem.

Przy uliczce Zjazd św.Andrzeja znajduje się jeszcze jeden dom warty uwagi – dom Michaiła Bułhakowa, o którym każdy słyszeć musiał. Dom Bułhakowa znajduje się pod numerem 13-tym – autor m.in. „Mistrza i Małgorzaty” rzeczywiście mieszkał w tym domu (został on opisany zresztą w innym dziele pisarza). Dziś w budynku mieści się muzeum, poświęcone Bułhakowowi, a obok stoi mały pomnik pisarza.

Schodzimy do placu Kontraktowego, centralnej części jednej z najstarszych części Kijowa, dzielnicy zwanej Padół, nazwanego od budynku handlowego, znajdującego się w jego centralnej części. Plac otoczony jest historycznymi budynkami i pomnikami, wsród których wymieńmy choćby cerkiew Bogurodzicy (jedna z najstarszych w mieście), fontannę Samsona czy siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej – Uniwersytetu Narodowego, najstarszej uczelni wyższej na Ukrainie.

Kijów, cerkiew św.Eliasza

Kijów, cerkiew św.Eliasza

Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy

Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy

Za budynkiem uniwersytetu wchodzimy w bramę, wiodącą do cerkwi Ducha Swiętego z końcówki XVII w., stojącej na terenie nieistniejącego już Monasteru Brackiego, którego byłe budynki, także pochodzące z XVII w., straszą dziś swoim wyglądem. Niedawno prawwa do nich uzyskał uniwersytet i zapowiedział ich restaurację oraz przeznaczenie na pomieszczenia wydziału medycyny. Obok cerkwi stoi niepozorny zegar słoneczny, pochodzący z XVIII w.

Wychodzimy prawie nad samym Dnieprem, obok kolejnej historycznej cerkwi – cerkwi św.Eliasza. Uchodzi ona za najstarszy kościół prawosławny, wybudowany na terenach Rusi Kijowskiej – stała tu jeszcze przed oficjalnym przyjęciem chrztu przez Włodzimierza w 988 r. Cerkiew św.Eliasza istnieje w dokumentach historycznych już w 945 r. (!). Niektórzy historycy twierdzą nawet, że chrzest Rusi odbył się w pobliżu tej świątyni.

Pora lekko cofnąć się wzdłuż brzegu Dniepru, by zobaczyć ostatnią atrakcję „szlaku wzdłuż Dniepru” – niecodziennie położoną cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy. Nie jest ona zabytkiem historycznym, bo wybudowana została w 2004 r. Ale ta wysoka na 23 m, połączona z lądem 15-metrowym mostkiem cerkiew szybko stała się znakiem rozpoznawczym Kijowa, bardzo często fotografowaną atrakcją miasta. Wezwanie świątyni powzięto od ikony z podobizną świętego, podarowanej cerkwi „na start”.

Tu trasa wzdłuż Dunaju ma swój koniec. Całodzienny marsz brzegiem rzeki nie  wyczerpuje wszystkich atrakcji, dostępnych po drodze, ale doba ma swoje granice i nie da się już nic tu upchnąć. Zeby zobaczyć wszystko, trzeba przeznaczyć na Kijów zdecydowanie więcej czasu, niż sam weekend.

Pełna galeria zdjęć atrakcji turystycznych Kijowa wzdłuż Dniepru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Ukraina

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

Stara Odessa

Na koniec opisu weekendowego wypadu do Odessy trochę fotek z klimatycznego starego centrum miasta. Oprócz oglądania najważniejszych turystycznych atrakcji miasta, warto też najzwyczajniej przejść się wśród zabytkowych kamienic - to miasto ma swojego ducha.

 

Wzdłuż serbskiej strony Dunaju (część 1)

Dunaj, druga wg długości rzeka w Europie, była motywem przewodnim pierwszego dnia naszego pobytu w Serbii. Celem był rajd wzdłuż serbskiego brzegu rzeki i zwiedzanie wszelkich atrakcji turystycznych, położonych nad Dunajem, na odcinku gdzie jest on granicą z Rumunią.

Tour de Europe 2013, dzień 30 (poprzedni wpis z trasy: „Szrot-Muzeum” w Koczerinowie). Ta wakacyjna podróż upłynęła pod znakiem Turcji i… krajów byłej Jugosławii, będących celem zarówno podczas trasy dojazdowej, jak i powrotnej. Podczas dojazdu widzieliśmy wszak Chorwację, Bośnię i Hercegowinę oraz Czarnogórę. W powrotnej drodze przedstawicielem byłej Jugosławii została Serbia, na którą przeznaczyliśmy dwie doby naszej podróży.

Po jednodniowym pobycie w Bułgarii, nocleg „odbyliśmy” w serbskim Zajecarze. Wcześniej od samej granicy bułgarsko-serbskiej usiłowaliśmy w serbskich wioskach i miasteczkach, już po zmroku, kupić jedzenie na kolację, ale niestety na serbskiej prowincji bardzo ciężko z obsługą kart kredytowych w sklepach, a serbskich dinarów nie zdążyliśmy jeszcze nabyć. Zakupy udały się dopiero w samym Zajecarze, a przy okazji okazało się, że serbski język za bardzo od polskiego nie odstaje – odbyliśmy zabawną konwersację z serbską ekspedientką i jedną z klientek, która pomagała nam z dogadaniu się.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Tour de Europe 2013 - Serbia, wzdłuż Dunaju

ładowanie mapy - proszę czekać...

Serbia, Zajecar, Felix Romuliana: 43.899206, 22.185750
Serbia, Vratna, monaster: 44.382459, 22.340226
Serbia, Vratna, łuki skalne: 44.383195, 22.337201
Serbia, Kostol, most Trajana: 44.614056, 22.668014
Serbia, Kladovo, twierdza Fetislam: 44.616393, 22.602010
Serbia, fort Diana: 44.653757, 22.544718
Serbia, zapora wodna Derdap I: 44.671064, 22.529097
Serbia, Dunaj, zatopiona wyspa Ada-Kaleh: 44.714538, 22.452793

 

Felix Romuliana, widok z zewnątrz

Felix Romuliana, widok z zewnątrz

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Sam Zajecar odpuściliśmy sobie całkowicie. Przyjechaliśmy późno po zmroku, a nazajutrz mieliśmy w planach całodniowy rajd wzdłuż brzegu Dunaju, a potem przejazd do Nowego Sadu, gdzie mieliśmy zaplanowany drugi z serbskich noclegów. Sama jazda miała nam zająć ok.9 godzin, nie licząc postojów na zwiedzanie. Czasu na zobaczenie Zajecaru więc nie zostało w ogóle.

Nie mogliśmy tak po prostu dojechać do Dunaju, niczego po drodze nie oglądając. Zanim więc dojechaliśmy do brzegów rzeki, mieliśmy zaplanowane kilka postojów. Pierwszym były, oddalone zaledwie o 10 km od centrum Zajecaru, ruiny starożytnej rzymskiej rezydencji cesarskiej, zwane dziś Felix Romuliana, znajdujące się od 2007 r. na liście światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Nie wszystkim zapewne Serbia kojarzy się z zabytkami z okresu starożytności, ale takowe rzeczywiście w tym kraju się znajdują. Dość powiedzieć, że na dzisiejszym terytorium Serbii urodziło się… aż 17-tu (!) rzymskich cesarzy.

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana

Felix Romuliana to pałac cesarza rzymskiego Galeriusza, adoptowanego syna i następcy cesarza Dioklecjana, z którego historią mieliśmy do czynienia podczas pobytu w chorwackim Splicie na wakacjach w 2010 r. Galeriusz rozpoczął budowę pałacu w 298 r., w miejscu swego urodzenia (tak, pochodził z tego rejonu), a nazwę nadał mu na cześć swojej matki, której imię brzmiało: Romula. W 305 r. Galeriusz został cesarzem, ale pałacem nie zdążył się zbytnio nacieszyć, tak samo zresztą jak cesarzowaniem. Zmarł już w 311 r. (na jakąś straszną chorobę, z pozostałych do dziś opisów podejrzewa się raka jelita lub gangrenę).

Vratna, łuki skalne, Mala Prerast

Vratna, łuki skalne, Mala Prerast

W historii Galeriusz, pomimo krótkiego panowania, zapisał się naprawdę wielkimi literami. To on bowiem wydał (na niewiele dni przed swoją śmiercią) słynny edykt tolerancyjny, który pozwalał chrześcijanom na wyznawanie swojej religii, zakazał karania za to oraz nakazał zwolnienie pojmanych już chrześcijan, skazanych za swoją wiarę. Edykt wydany został w ostatnich dniach kwietnia 311 r., a w maju cesarz zmarł (w drodze do Romuliany). On oraz jego matka pochowani zostali w kopcach na wzgórzu ponad pałacem Felix Romuliana. Są one do dziś widoczne z ruin. Nie spoczął więc w wybudowanym dla siebie mauzoleum, które zwiedzaliśmy kilka tygodni wcześniej w greckich Salonikach.

Vratna, łuki skalne, Velika Prerast

Vratna, łuki skalne, Velika Prerast

Wejście na teren Felix Romuliana jest płatne (o ile nas pamięć nie myli: 200 dinarów), ale przybyliśmy doń na tyle wcześnie, że kasa była jeszcze zamknięta. Może to i lepiej, bo nadal nie mieliśmy serbskiej gotówki, a okazało się, że nie ma tu płatności kartą. Kasa była otwarta przy naszym wyjściu, ale kasjer nie robił problemu z braku dinarów i… podziękował za wizytę nie chcąc żadnej opłaty. Wizyta w Felix Romuliana trwała ok.40 minut. Po niej na chwilę wróciliśmy do Zajecaru, by zaopatrzyć się w bankomacie w gotówkę. Plan zakładał tułanie się po małych serbskich miasteczkach nad Dunajem, nie chcieliśmy ryzykować posiadania wyłącznie kart.

Kolejnym punktem trasy była mikroskopijna serbska miejscowość Vratna. Początkowo planowaliśmy z niej zrezygnować (jazda do niej wymagała wydłużenia dojazdu do Dunaju, a potem dodatkowo odbicia kilka kilometrów w bok na chwilę), ale już w trakcie jazdy jednak zdecydowaliśmy się do niej dotrzeć. Vratna leży mniej więcej 75 km od Zajecaru, na północ od niego. Dotarliśmy do niej praktycznie w samo południe, po mniej więcej 1,5 h jazdy z Felix Romuliana.

Vratna, monaster

Vratna, monaster

Vratna, monaster

Vratna, monaster

Vratna, monaster

Vratna, monaster

Vratna, lokalni mieszkańcy w okolicach monasteru

Vratna, lokalni mieszkańcy w okolicach monasteru

Vratna, lokalni mieszkańcy w okolicach monasteru

Vratna, lokalni mieszkańcy w okolicach monasteru

Vratna, a w zasadzie jej najbliższe okolice, bo sama wieś nie zawiera nic dla turysty ciekawego, ma aż dwie atrakcje turystyczne. Pierwszą z nich jest monaster, wybudowany tu, u stóp gór, w XIV wieku, na życzenie serbskiego króla Stefana Milutina. Był kilkukrotnie palony i burzony (najazd turecki w 1813 r. I i II wojna światowa), ale zawsze odbudowywany. Do dziś jest czynnym, żeńskim klasztorem. Jest, jak większość monasterów w byłej Jugosławii, otwarty dla zwiedzających, a mniszki otwierają kościół bez proszenia, na widok wchodzących na teren monasteru gości. Tu niestety obowiązywał, egzekwowany przez uważnie nam przypatrującą się siostrę, zakaz fotografowania. A szkoda, bo wnętrze kościoła w monasterze Vratna warte jest upamiętnienia na zdjęciach.

Drugą, tym razem nie historyczną, a naturalną atrakcją okolic Vratnej, są tzw. skalne wrota, pozostałość po zawalonej dawno temu jaskini, której wnętrzem płynęła rzeka Jabuča. Po jaskini pozostały ledwie trzy małe fragmenty, tworzące dziś niezwykle widowiskowe (aczkolwiek ich widowiskowość byłaby znacznie większa, gdyby nie zasłaniające je gęsto rosnące drzewa) łuki skalne, stojące okrakiem nad wodami rzeki. Dwa z tych łuków: Velika Prerast i Mala Prerast, znajdują się w odległości kilkuminutowego spaceru (początkowo mocno stromego) po wzgórzu za monasterem.

Vratna, lokalni mieszkańcy w okolicach monasteru

Vratna, lokalni mieszkańcy w okolicach monasteru

Vratna, lokalni mieszkańcy w okolicach monasteru

Vratna, lokalni mieszkańcy w okolicach monasteru

Mniejszy z łuków ma szerokość 33 m i wysokość 34 m (grubość 15 m), większy zaś: szerokość 23 m, wysokość 26 m, ale grubość: 45 m. W szczycie grubość skały wynosi (w większym łuku) 30 metrów. Cyfry nie oddają jednak widoku, jaki ukazuje się bardzo nielicznym, docierającym tu turystom. Luki skalne we Vratnej nie są dziś zbyt popularną atrakcją turystyczną, wie o nich niewielu. Z jednej strony szkoda, bo z pewnością zasługują na uwagę, a z drugiej: dzięki temu można tu spacerować prawie samotnie, ciężko o tłok.

Serbia, nad Dunajem. Do Hollywood parę kroków :)

Serbia, nad Dunajem. Do Hollywood parę kroków :)

Monaster i łuki skalne we Vratnej zajęły nam 45 minut. A już pół godziny po wyjeździe z tej małej serbskiej wsi dotarliśmy do celu tego dnia podróży – brzegów Dunaju, wzdłuż którego mieliśmy się poruszać aż do zmroku. Na początek okazało się, że z brzegów Dunaju całkiem niedaleko do Hollywood – ale nie próbowaliśmy dotrzeć do fabryki snów – kiedyś tam pojedziemy, a na razie chcemy poznać serbski brzeg Dunaju. Ciąg dalszy w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Felix Romuliana oraz monasteru i łuków skalnych we Vratnej znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

Pałac Topkapi w Stambule, siedziba osmańskich sułtanów

Był siedzibą osmańskich sułtanów od zdobycia przez nich Konstantynopola przez prawie 400 lat, zbudowany na miejscu bizantyjskiego akropolis. Dziś, wpisany na listę zabytków UNESCO, jest jedną z największych atrakcji turystycznych Stambułu i bardzo ważnym miejscem dla całego świata islamskiego – ze względu na przechowywane tu relikwie Mahometa.

Tour de Europe 2013, dzień 27 (poprzedni wpis z trasy: Stambuł, nad Bosforem). Drugi dzień w Stambule rozpoczynamy z samego rana – o godz.9-tej jesteśmy już przed wejściem do pałacu Topkapi, pierwszej siedziby sułtanów osmańskich. Godz. 9:00 to godzina otwarcia bram pałacu – dzisiaj stanowiącego muzeum – i zdecydowanie polecamy zaplanowanie sobie zwiedzania Topkapi jak najwcześniej rano. Potem bowiem nadjeżdżają dzikie tłumy w postaci zorganizowanych autobusowych wycieczek i tworzy się dłuuuuuga kolejka do kasy po bilety. Jeśli nie chcecie stać godzinę lub dwie po bilety, bądźcie pod kasami zaraz jak je otworzą.

Po zdobyciu Konstantynopola w 1453 r., sułtan osmański Mehmed II przeniósł tu stolicę swojego państwa z Adrianopola (dzisiejsze Edirne) i poszukiwał miejsca na pałac dla siebie. Nie znalazł, więc w miejscu bizantyjskiego akropolis nakazał sześć lat później pałacu, godnego swojego majestatu. Budowa pierwszej wersji trwała co najmniej 7 lat, ale każdy kolejny sułtan dobudowywał w pałacu coś „od siebie”, przez co Topkapi zmieniał się przez wieki, dochodząc w końcu do dzisiejszych monumentalnych rozmiarów, z czterema dziedzińcami i wieloma budynkami, pochodzącymi z różnych okresów. W szczycie swojej „kariery”, pałac zajmował 600 tys. m2, a zamieszkiwało go 4000 osób.

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Imperialna

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Imperialna

Stambuł, pałac Topkapi, bizantyjski kościół Hagia Irene

Stambuł, pałac Topkapi, bizantyjski kościół Hagia Irene

Stambuł, pałac Topkapi, pierwszy dziedziniec

Stambuł, pałac Topkapi, pierwszy dziedziniec

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Środkowa

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Środkowa

W XVII w. sułtani coraz chętniej zaczęli przebywać w pałacach, budowanych nad Bosforem, aż w końcu w 1856 r. sułtan Abdül Mecid I zdecydował o przeniesieniu swojej siedziby do wybudowanego w europejskim stylu pałacu Dolmabahçe. Ale w Topkapi pomimo to pozostały m.in. biblioteka i skarbiec. Po upadku Imperium Osmańskiego, decyzją nowych władz Turcji, w 1924 r. pałąc został przekształcony w muzeum. Od 1985 r. znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Pałac Topkapi był najdroższym, jeśli chodzi o cenę biletów wejściowych, zabytkiem w Turcji, jaki było nam dane zwiedzać podczas wakacji AD’2013. Koszt wejściówki to 25 TL od osoby dorosłej (dzieci do lat 12 wchodzą bezpłatnie), ale wejście do budynku dawnego haremu sułtanów jest dodatkowo płatne (15 TL, w haremie po prostu trzeba być), całość zamyka się więc kwotą 40 TL od osoby (w przeliczeniu: ok. 64 zł za osobę). Ale na pałacu Topkapi nie da się oszczędzać – to najpopularniejsza (obok Hagii Sofii) atrakcja turystyczna w Stambule.

Wejście na teren pałacu stanowi dziś, tak jak i dawniej, ogromna, kamienna Brama Imperialna, do której prowadziła kiedyś droga z Hagii Sofii, używana do procesji z udziałem władców. Wybudowana w 1478 r. i odrestaurowana w XIX w., stanowi wejście na pierwszy z czterech dziedzińców pałacowych. Przed bramą, na placu który kiedyś stanowił miejsce zgromadzeń, stoi okazała fontanna, zbudowana za czasów sułtana Ahmeda III, w 1728 r.

Stambuł, pałac Topkapi, pałacowe kuchnie

Stambuł, pałac Topkapi, pałacowe kuchnie

Stambuł, pałac Topkapi, Wieża Sprawiedliwości

Stambuł, pałac Topkapi, Wieża Sprawiedliwości

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja broni osmańskiej

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja broni osmańskiej

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja broni osmańskiej

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja broni osmańskiej

Wejście przez Bramę Imperialną na pierwszy dziedziniec pałacu nie wiąże się jeszcze z koniecznością wykupowania biletu wstępu. Kasy biletowe znajdują się na końcu pierwszego dziedzińca, przed tzw. Bramą Pozdrowień – wejściem na dziedziniec drugi. Tak samo było w historii – pierwszy dziedziniec był jedynym dostępnym publicznie, także jedynym, na który można było wjechać konno. Większość budynków, które tu się znajdowały, nie przetrwała do czasów dzisiejszych, dziedziniec wygląda jak park z alejkami pomiędzy drzewami. Jedyne pozostałości to dworska mennica oraz bizantyjski kościół Hagia Irene, uważany dziś za pierwszy chrześcijański kościół w Konstantynopolu (wybudowany przez cesarza Konstantyna w IV w., przed Hagią Sofią).

Po zdobyciu Konstantynopola przez Osmanów w 1453 r., Hagia Irene nie została przekształcona w meczet (to dziwne, bo Turcy prawie wszystkie kościoły chrześcijańskie zamieniali natychmiast w meczety), ale służyła jako arsenał. W swojej historii służył także kościół m.in. jako muzeum wojskowe. Dziś działa jako sala koncertowa.

Aby wejść dalej, należy zakupić wspomniane bilety wstępu do pałacu. Płatne wejście zaczyna się od Bramy Pozdrowień (zwanej też Bramą Srodkową), za którą zaczyna się drugi dziedziniec pałacowy. Brama wybudowana została w 1542 r., przez nią konno mógł przejechać wyłącznie sułtan, reszta musiała dalej poruszać się tylko piechotą. Zaraz za bramą znajduje się małe centrum informacji turystycznej, a także makieta całego pałacu.

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Szczęśliwości

Stambuł, pałac Topkapi, Brama Szczęśliwości

Stambuł, pałac Topkapi, tu zatykano sztandard Mahometa, symbolizujący wojnę

Stambuł, pałac Topkapi, tu zatykano sztandard Mahometa, symbolizujący wojnę

Stambuł, pałac Topkapi, trzeci dziedziniec

Stambuł, pałac Topkapi, trzeci dziedziniec

Stambuł, pałac Topkapi, wejście do sali audiencji

Stambuł, pałac Topkapi, wejście do sali audiencji

Stambuł, pałac Topkapi, sala audiencji

Stambuł, pałac Topkapi, sala audiencji

Stambuł, pałac Topkapi, biblioteka sułtana Ahmeda III

Stambuł, pałac Topkapi, biblioteka sułtana Ahmeda III

Stambuł, pałac Topkapi, wnętrze biblioteki sułtana Ahmeda III

Stambuł, pałac Topkapi, wnętrze biblioteki sułtana Ahmeda III

Stambuł, pałac Topkapi, pawilon z wystawami biżuterii, precjozów i sułtańskich kostiumów

Stambuł, pałac Topkapi, pawilon z wystawami biżuterii, precjozów i sułtańskich kostiumów

Stambuł, pałac Topkapi, wejście do pomieszczeń ze świętymi relikwiami Islamu

Stambuł, pałac Topkapi, wejście do pomieszczeń ze świętymi relikwiami Islamu

Po prawej stronie drugiego dziedzińca, który kiedyś był parkiem, używanym do zgromadzeń dla mieszkańców pałacu, znajdują się dawne kuchnie pałacowe, wybudowane w XV w., ale przebudowane później przez słynnego Mimara Sinana (jego pomysłem są m.in. charakterystyczne strzeliste kominy). Kuchnie te były największymi w całym Imperium Osmańskim, zatrudnionych tu było do 1000 osób, przygotowujących do 6000 posiłków dziennie.

Po przeciwległej (lewej) stronie znajduje się wejście do Haremu (opiszemy go na końcu) oraz kilka innych budynków, w tym pomieszczenia Rady Imperialnej, w których władze (wezyrowie, ministrowie itp.) odbywali narady. Pierwsze pomieszczenia zostały wybudowane razem z pałacem, w XV w. Narady odbywały się tu prawie do końca XIX w., aczkolwiek pomieszczenia straciły na znaczeniu w XVII w., kiedy Radę przeniesiono do osobnej siedziby w innej części miasta.

Nad pomieszczeniami Rady góruje widoczna z daleka, najwyższa budowla pałacu Topkapi – Wieża Sprawiedliwości, wybudowana prawdopodobnie także w XV w. Nazwa miała symbolizować czujność sułtana przeciw niesprawiedliwości. Miała półprzepuszczalne okna, pozwalające sułtanowi oglądać dziedziniec, samemu nie będąc widzianym.

Za wieżą i pomieszczeniami Rady znajdują się dawne pomieszczenia skarbca (kolejne znajdują się na trzecim dziedzińcu), które dziś używane są jako sale prezentujące zbiory broni z czasów osmańskich – jedne z najbogatszych tego rodzaju zbiorów na świecie, prezentujące broń z przestrzeni 1300 lat (VII – XX wiek). We wszystkich „skarbcowych” pomieszczeniach obowiązuje zakaz fotografowania, egzekwowany przez obecnych w każdej sali strażników – ale czasem można trafić na chwilę ich nieuwagi :) Przed pomieszczeniami skarbca stoi kamienna kolumna, upamiętniająca rekordowy strzał do dzbanka, oddany przez sułtana Selima III w 1790 r. (z odległości 898 m). Pośrodku drugiego dziedzińca znajdują się pozostałości po znalezionej tu pod powierzchnią ziemi bizantyjskiej cysternie (zbiornikowi wody) z V lub VI w.

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja portretów sułtanów

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja portretów sułtanów

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja portretów sułtanów

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja portretów sułtanów

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja kosztowności

Stambuł, pałac Topkapi, kolekcja kosztowności

Na trzeci dziedziniec prowadzi droga przez kolejną pałacową bramę – Bramę Szczęśliwości. Za nią rozpoczynają się już prywatne posiadłości sułtanów – wstęp tutaj mieli tylko posiadacze specjalnych pozwoleń. Sułtan używał bramy i drugiego dziedzińca tylko w specjalnych okolicznościach (uroczystościach religijnych lub państwowych). Przed nią odbywały się także uroczystości pogrzebowe sułtanów. Przed samą Bramą Szczęśliwości znajduje się mały kamień, wyznaczający miejsce, gdzie zatykano sztandar Mahometa, oznaczający rozpoczęcie wojny.

Trzeci dziedziniec stanowił właściwie „serce” pałacu Topkapi – to tu wolny czas spędzał sułtan – jeśli akurat nie przebywał w haremie. Nikt, nawet Wielki Wezyr nie mógł przejść przez Bramę Szczęśliwości bez pozwolenia, straż nie dopuszczała tu nikogo niepowołanego. Tuż za bramą znajduje się pomieszczenie, w którym odbywały się audiencje u sułtana, kwadratowy budynek, mieszczący wewnątrz kilka pomieszczeń, w tym właściwą salę tronową. Przed wejściem do budynku znajduje się mała fontanna, która miała służyć nie tylko do odświeżenia się gości, ale także do zagłuszania rozmów, odbywających się wewnątrz.

Za tym budynkiem, na środku trzeciego dziedzińca stoi budynek biblioteki, wybudowany w 1719 r. na rozkaz sułtana Ahmeda III. Biblioteka przetrzymywała głównie tureckie, arabskie i perskie księgi religijne i dotyczące prawa islamskiego W 1928 r. zbiory biblioteki zostały przeniesione do stojącego obok meczetu Ağalar Camii. Wnętrza biblioteki wyłożone są XVI-wieczną ceramiką z Izniku.

Stambuł, pałac Topkapi, Grand Kiosk na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, Grand Kiosk na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, widok na Bosfor i Morze Marmara z czwartego dziedzińca

Stambuł, pałac Topkapi, widok na Bosfor i Morze Marmara z czwartego dziedzińca

Stambuł, pałac Topkapi, meczet Sofa Camii i muzealny sklepik na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, meczet Sofa Camii i muzealny sklepik na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, osmańskie pawilony na czwartym dziedzińcu

Po prawej stronie od wejścia na trzeci dziedziniec znajduje się pawilon, poprzedzony od strony dziedzińca widowiskowymi arkadami, jeden z najstarszych w całym pałacu, wybudowany ok.1460 r. Dziś mieści on wystawy sułtańskiej garderoby oraz cennych darów od przybyszów odwiedzających sułtanów. Znajdują się tu także zbiory tronów oraz przedmiotów, używanych przez sułtanów podczas ważnych uroczystości oraz biżuterii i kosztowności. To tu znajduje się m.in. słynny 86-karatowy diament, czwarty co do wielkości na świecie, osadzony w srebrze i otoczony 49-cioma innymi bylantami, najprawdopodobniej skonfiskowany Alemu Paszy z Tepeleny (znów jesteśmy na jego „tropie”) po egzekucji. Znajdziemy tu także złoty tron sułtana Murada III i dwa złote świeczniki, ważące „tylko” po 48 kg i wysadzane 6.666 diamentami. Oraz… przedramię św.Jana Chrzciciela. We wszystkich tych pomieszczeniach obowiązuje zakaz fotografowania.

Po lewej stronie trzeciego dziedzińca znajduje się wspomniany już meczet Ağalar Camii, a za nim najcenniejsza dla wyznawców Islamu część pałacu Topkapi – pomieszczenia w których oglądać można święte relikwie Islamu, w dużej części związane z prorokiem Mahometem. Znajdują się tu: płaszcz, miecze, łuk, fragmenty zęba, odcisk stopy oraz włosy z brody Mahometa. Znajdziemy tu także podpisany przez Mahometa list, znaleziony w Egipcie. Znajdują się tu także inne relikwie: miecze pierwszych kalifów, turban Józefa czy dywan córki Mahometa. Do pomieszczeń tych wstęp miał wyłącznie sułtan i jego rodzina – i to tylko raz w roku – 15-tego dnia Ramadanu.

Dziś może je oglądać każdy, aczkolwiek w wielkim tłoku (muzułmanie niezwykle licznie przybywają do Topkapi tylko po to, by oglądać relikwie), w słabym świetle ochraniającym eksponaty oraz przy niezwykle bacznej ochronie, czujnej na choćby ślad chęci zrobienia zdjęcia :-) Stąd zdjęć nie ma.

Stambuł, pałac Topkapi, Baghdad Kiosk na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, Baghdad Kiosk na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, fontanna i altana i przy Revan Kiosk

Stambuł, pałac Topkapi, fontanna i altana przy Revan Kiosk

Stambuł, pałac Topkapi, taras i Iftan Pavilon na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, taras i Iftan Pavilon na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Stambuł, pałac Topkapi, kioski na czwartym dziedzińcu

Na trzecim dziedzińcu znajdują się także galerie portretów sułtanów, zawierające portrety 37 sułtanów. W większości eksponowane są kopie obrazów, by nie narażać oryginałów na zniszczenie. W jednym z pomieszczeń eksponowana jest także najbogatsza na świecie kolekcja zegarów, większość z okresu XVI-XIX w., częściowo wykonana przez tureckich mistrzów. Obok wejścia do wystawy skarbów Islamu stoi osmański, poziomy zegar słoneczny, pokazujący czas w czterech systemach: zachodnim, babilońskim, włoskim i muzułmańskim.

Czwarty dziedziniec pałacu Topkapi tak naprawdę jest najbardziej oddaloną częścią trzeciego, wyodrębnioną jako najbardziej prywatna przestrzeń rodziny sułtana. Znajduje się tu kilka pawilonów, otoczonych ogrodami i tarasami. Turyści najbardziej zapamiętują tę część ze względu na nieziemskie widoki, roztaczające się na wybrzeże i Bosfor. Szczególne upodobanie zyskał Pawilon Iftar, będący złoconą altaną postawioną na marmurowym tarasie (XVII w.) z niezwykłym widokiem na okolicę. Równie widowiskowe i często fotografowane są także fontanna i altana Sulejmana Wspaniałego obok kiosku Revan.

Na czwartym dziedzińcu znajdziemy także meczet Sofa Camii, zbudowany w XIX w. oraz Grand Kiosk z 1840 r., będący ostatnią dużą budowlą, dobudowaną do pałacu, zbudowany jako miejsce wypoczynku dla sułtanów, ze względu na roztaczający się z niego widok na Morze Marmara i Bosfor. Znajduje się tu także znana restauracja, odwiedzana w przeszłości m.in. przez królową brytyjską Elżbietę II, prezydenta USA Nixona czy boksera Mohammeda Alego. Okolice Grand Kiosku są bardzo oblegane przez turystów, robiących sobie zdjęcia na tle widoku na Bosfor.

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Na deser zostawiamy sobie Harem – dodatkowo płatną atrakcję pałacu Topkapi – zajmujący ponad 400 pokoi, stanowiący całkowicie prywatną część rezydencji sułtanów i miejscem zamieszkania matki sułtana (tzw. Valide Sultan). Mieszkały tu także żony oraz konkubiny sułtana (zgodnie z religią, mężczyzna mógł mieć cztery żony oraz tyle konkubin, ile zdołał utrzymać), wszystkie jego dzieci oraz ich niewolnicy. Harem został dobudowany do pałacu Topkapi w końcówce XVI w., a większość pomieszczeń zaprojektował sam Mimar Sinan.

W haremie najbardziej widowiskowe są wewnętrzne dziedzińce: dziedziniec konkubin, dziedziniec faworyt, dziedziniec eunuchów oraz prywatne apartamenty poszczególnych sułtanów oraz apartamenty matki sułtana. Oznaczona jest także „złota droga”, pomalowana na… biało trasa, którą przez harem przemierzał sułtan. Nazwa „złota” pochodzi podobno od rozrzucanych przez przechodzącego sułtana złotych monet.

Osobną ciekawostką pałacu Topkapi są drzewa, z których kilka padło ofiarą drapieżnych grzybów, niszczących ich pnie. Efekt wizualny jest taki, że drzewa te wyglądają na całkowicie wydrążone w środku, ale ciągle stoją i rosną. Wyglądają bardzo widowiskowo.

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Stambuł, pałac Topkapi, harem

Cała wizyta w pałacu Topkapi zajęła nam równo 3 godziny. Na pewno nie nastawiajcie się na krótszy czas – to minimum by zobaczyć większość atrakcji. I ponownie radzimy – stawcie się przed kasami możliwie wcześnie rano (my byliśmy tuż po 9-tej), bo potem zamiast zwiedzać pałac, postoicie kilka godzin w kolejce po bilety. Zresztą na jednym ze zdjęć możecie zobaczyć ogonek, jaki zastaliśmy w południe (my już opuszczaliśmy pałac).

Skoro wybiło południe, po krótkim odpoczynku w hotelu udaliśmy się na turecki posiłek do stambulskiej lokanty. A potem poszliśmy w półki i szaleństwo zakupów, czyli zwiedzamy Wielki Bazar w Stambule. Przy okazji dodamy wrażenia z wizyty na Bazarze Egipskim poprzedniego dnia.

Pełna galeria zdjęć z pałacu Topkapi w Stambule znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Stambuł: nad Bosforem

Rejs stateczkiem turystycznym po Bosforze należy do punktów obowiązkowych programu zwiedzania Stambułu u każdego turysty odwiedzającego to miasto. Przyjemność przepłynięcia wzdłuż granicy Europy z Azją zaliczyliśmy i my.

Tour de Europe 2013, dzień 26 (poprzedni wpis z trasy: Stambuł, okolice placu Sultanahmet). Mniej więcej 3,5 godziny zajęło nam pierwszego dnia pobytu w Stambule zwiedzenie głównych atrakcji okolic parku Sultanahmet – Błękitnego Meczetu, Hagii Sofii i Cysterny Bazyliki. Zagłębiamy się stopniowo w dzielnicę Fatih, celem jest wybrzeże w okolicy mostu Galata i tzw. „nowy meczet”.

Spacer po uliczkach dzielnicy Fatih jest okazją do podglądnięcia miejscowych sklepikarzy i rzemieślników, ale także jest „szlakiem” meczetów. Zanim dojdziemy do mostu Galata, zobaczymy dwa z nich:

  • meczet Firuz Ağa Camii, wybudowany przez Firuz Ağę, skarbnika sułtana Beyazita II w 1491 r. Grobowiec fundatora znajduje się obok meczetu
  • meczet Zeynep Sultan Camii, wybudowany w 1769 r. dla córki sułtana Ahmeda III, stojący naprzeciwko wejścia do słynnego parku Gülhane, najbardziej okazałego parku miejskiego w Stambule. Córka (Zeynep) wraz ze swoim mężem jest pochowana obok meczetu
  • meczet Hidayet Camii, wybudowany przez francuskiego architekta w 1887 r.
Stambuł, meczet Zeynep Sultan Camii

Stambuł, meczet Zeynep Sultan Camii

Stambuł, meczet Hidayet Camii

Stambuł, meczet Hidayet Camii

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, sklepiki w dzielnicy Fatih

Stambuł, warsztaty rzemieślnicze w dzielnicy Fatih

Stambuł, warsztaty rzemieślnicze w dzielnicy Fatih

Dochodzimy do wybrzeża w dzielnicy Fatih, w tuż przy samym moście Galata, którym poprzedniego dnia dojeżdżaliśmy do historycznego centrum Stambułu. Tu „uderzamy” najpierw do „nowego meczetu”, stanowiącego dziś jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Stambule, ze względu na swoją wielkość oraz położenie. Budowę meczetu rozpoczęła żona sułtana Murada III w 1597 r. (dwa lata po śmierci sułtana) z pomocą osmańskiego architekta, ucznia słynnego Sinana. Ten jednak zmarł 2 lata później i został zastąpiony przez innego. W 1603 r., po śmierci kolejnego sułtana (a swojego syna), Mehmeda III, pomysłodawczyni została zmuszona do porzucenia budowy ze względu na koszty. Niedokończony meczet popadał w ruinę aż do 1660 r., kiedy to po wielkim, dwudniowym pożarze Stambułu powzięto decyzję o dokończeniu budowy. Ostatecznie prace zakończono w 1663 r., a otwarcia dokonano w 1665 r.

Meczet wewnątrz ma kształt kwadratu o boku 41 m, wnętrze jest udekorowane płytkami ceramicznymi z Izniku. Dziedziniec także jest kwadratowy (bok 39 m), a całość kompleksu przykrywa aż 66 kopuł. Meczet posiada 2 minarety. Dobudowane do meczetu mauzoleum skrywa szczątki m.in. 6 osmańskich sułtanów oraz matki jednego z nich (Mehmeda IV) – Turhan Hatice – która ostatecznie dokończyła budowę świątyni.

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet"

Stambuł, „nowy meczet”

Stambuł, "nowy meczet" widziany ze pokładu statku wycieczkowego

Stambuł, „nowy meczet” widziany ze pokładu statku wycieczkowego

Tuż obok meczetu znajduje się jeden ze znanych stambulskich bazarów – Bazar Egipski, powstały w XVII w. jako część „nowego meczetu”. Zwiedziliśmy go po wyjściu z meczetu, ale opiszemy go w osobnym wpisie, traktującym o bazarach w Stambule. Z placu przed meczetem rozciąga się świetny widok na wybrzeże, włącznie z przecinającym je mostem Galata oraz widoczną po drugiej stronie wieżą, stanowiącą symbol Stambułu – wieżą Galata. A tuż obok mostu Galata znajduje się przystań, z której odpływają statki wycieczkowe, wożące turystów po Bosforze, a rejs po Bosforze jest obowiązkowy podczas pobytu w Stambule :) Pakujemy się więc na jedną z łajb – godzinny rejs kosztuje 10 TL od osoby.

Rejs, tak jak napisaliśmy wyżej, trwa godzinę i zaczyna się obok mostu Galata. Statek płynąc w kierunku północnym Cieśniny Bosforskiej, przepływa pod jednym z mostów łączących Europę z Azją – Mostem Bosforskim, dopływając aż w okolice wysepki Galatasaray (o niej będzie później) i zawracając z powrotem. W jedną stronę płynie wzdłuż europejskiego brzegu cieśniny, a w drugą – wzdłuż azjatyckiego. Dzięki temu można podziwiać oba wybrzeża oraz stojące przy nich historyczne budowle Stambułu. My niestety wybraliśmy się w rejs wieczorem i z tego powodu część powrotna odbywała się już przy zapadającym zmroku, co nie służyło zbytnio robieniu zdjęć :)

Sam Bosfor od wieków uważany jest za miejsce strategiczne. Szczególnie często o kontrolę nad nim walczyła Rosja, traktując cieśninę jako niezwykle ważny element dostępu do swoich czarnomorskich portów. O cieśninę walczono także podczas walk na półwyspie Gallipoli – najeźdźcami byli m.in.Anglicy i Francuzi. Po I wojnie światowej teren zdemilitaryzowano i oddano pod kontrolę Ligi Narodów. Od 1923 r. przywrócono Bosfor pod kontrolę Turcji, ale zapewniono swobodny przepływ wszelkich statków (pod dowolną banderą, zarówno handlowych jak i wojennych), wyłączając go spod kontroli Turcji. Turcja jednak nie wprowadziła postanowień w życie, ponownie wprowadzając swoje wojska w okolice cieśniny. Obecnie obowiązujące ustalenia są takie, że cieśnina pozostaje pod kontrolą Turcji, która może dowolnie regulować ruch statków z państw spoza rejonu Morza Czarnego.

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, most Galata i wieża Galata, widziane sprzed "nowego meczetu"

Stambuł, most Galata i wieża Galata, widziane sprzed „nowego meczetu”

Cieśninę Bosforską przecinają dwa obecnie istniejące mosty: Most Bosforski, którym przejeżdżaliśmy w drodze do europejskiej części Stambułu, oraz leżący na północ od niego most Mehmeda Zdobywcy. Tuż przed wakacjami 2013 r. rozpoczęła się wielka budowa trzeciego mostu, jeszcze dalej na północ. A tuż po wakacjach, w październiku 2013 r. otworzono tunel kolejowy, przechodzący pod dnem cieśniny, łączący oba brzegi i części Stambułu.

Most Bosforski był często wykorzystywany przez sportowych celebrytów, którzy pragnęli jako pierwsi coś „zrobić” na obu kontynentach jednocześnie. I tak:

  • w maju 2005 r. Venus Williams zagrała pierwszy tenisowy mecz, toczony na obu kontynentach
  • w lipcu 2005 r. David Coulthard przejechał bolidem Formuły 1 po moście tam i z powrotem (po drodze zaliczając mandat 20 euro za przejazd bez opłaty na bramkach :-))
  • całkiem niedawno, już po naszej wizycie w Stambule, w listopadzie 2013 r., Tiger Woods wybił kilka golfowych piłeczek z jednego kontynentu na drugi – oczywiście jako pierwszy w historii
Stambuł, meczet Cihangir Camii po europejskiej części Bosforu

Stambuł, meczet Cihangir Camii po europejskiej części Bosforu

A wracając do turystycznego rejsu po Bosforze – w jego czasie podziwiać można po europejskiej stronie:

  • meczet Cihangir Camii, wybudowany dla sułtana Sulejmana Wspaniałego przez słynnego architekta Mimara Sinana, wielokrotnie odbudowywany po trzęsieniach ziemi i pożarach
  • meczet Dolmabahçe Camii (oryginalna nazwa: Bezmiâlem Valide Sultan Camii), stojący tuż obok pałacu Dolmabahçe, którego budowę rozpoczęła Bezmiâlem, matka sułtana Abdülmecida I w 1853 r. Budowę po śmierci matki dokończył sam sułtan, w 1855 r.
  • wieżę zegarową Dolmabahçe, wybudowaną w końcówce XIX w. na polecenie sułtana Abdülhamida II, czteropietrową (wysokość: 27 m)
  • pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów (przeniesiono ją tu z pałacu Topkapi w 1853 r.), dziś pełniący rolę muzeum (dostępne dla zwiedzających, niestety czynne krótko w czasie dnia, stąd nie zdążyliśmy go zwiedzić). Z ciekawostek: w pałacu tym po obaleniu sułtanatu mieszkał Mustafa Kemal Atatürk, twórca Republiki Tureckiej. Także tutaj zmarł w listopadzie 1938 r., a wszystkie zegary w pałacu zatrzymano na godzinie jego śmierci: 9:05
  • pałac Çırağan, wybudowany dla sułtana Abdülâziza w 1876 r. Sułtan wprowadził się do niego w 1873 r., ale trzy lata później został znaleziony w pałacu martwy. Jego następca, Murad V, także rządził z tego pałacu, ale po zaledwie 3 miesiącach został obalony przez swego brata, Abdülhamida II, pod pozorem choroby psychicznej, przebywał tu w areszcie domowym aż do śmierci w 1904 r. Potem odbywały się tu m.in. posiedzenia parlamentu, ale po kilku miesiącach pożar strawił cały pałac. Pod koniec XX wieku ruiny sprzedano prywatnej firmie, która pałac odbudowała – dziś mieści się w nim luksusowy, 5-gwiazdkowy hotel sieci Kempinski
  • klub pływacki w Stambule – neoklasycystyczny budynek, znajdujący się tuż pod mostem Bosforskim, dziś siedziba klubu pływackiego i drużyny piłki wodnej, wybudowany za rządów sułtana Abdülhamida II, przez sułtana Murada V podarowany córce w prezencie ślubnym
  • wysepkę Galatasaray, oddaloną o 165 m od brzegu, z którego turystów dowożą bezpłatne promy. Mieszczą się na niej bary, restauracje oraz 2 baseny. Od ponad 50 lat jest w całości własnością słynnego klubu Galatasaray Stambuł
Stambuł, meczet Dolmabahçe Camii

Stambuł, meczet Dolmabahçe Camii

Stambuł, pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów

Stambuł, pałac Dolmabahçe, ostatnia siedziba sułtanów

Stambuł, pałac Çırağan, dziś hotel Kempinski

Stambuł, pałac Çırağan, dziś hotel Kempinski

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, statki wycieczkowe po Bosforze

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, wysepka Galatasaray na Bosforze

Stambuł, wysepka Galatasaray na Bosforze

Po minięciu wysepki statek zawraca, kierując się w drogę powrotną do przystani przy moście Galata. Po raz drugi przepływamy pod mostem Bosforskim, a po azjatyckiej stronie, zanim zrobiło się całkiem ciemno, zdążyliśmy popodziwiać:

  • siedzibę Kuleli Askeri Lisesi, wyższej szkoły wojskowej, założonej przez sułtana Abdülmecida I w 1845 r.
  • pałac Beylerbeyi, wybudowany w 1865 r. dla sułtana Abdülaziza, pełnił rolę letniej rezydencji władców oraz miejsca rozrywki dla goszczących w mieście koronowanych głów (bywali tu m.in. Królowa Francji czy księżna i książę Windsoru). Był także aresztem domowym obalonego sułtana Abdulhamida II

Punkt godz.20:00 „parkujemy” statkiem znów przy moście Galata. To koniec atrakcji pierwszego dnia pobytu w Stambule. Po 6-ciu godzinach szwędania się po mieście, udajemy się na zasłużony odpoczynek w hotelu Med Cezir. Bo już z samego rana kolejnego dnia czeka na nas wspaniała, dawna siedziba sułtanów – pałac Topkapi.

Stambuł, siedziba wyższej szkoły wojskowej nad Bosforem

Stambuł, siedziba wyższej szkoły wojskowej nad Bosforem

Stambuł, pałac Beylerbeyi, letnia rezydencja sułtanów nad Bosforem

Stambuł, pałac Beylerbeyi, letnia rezydencja sułtanów nad Bosforem

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Stambuł, most Bosforski

Pełna galeria zdjęć z okolic Bosforu i rejsu po nim znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

IMG_0402

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kieżmark, dzwonnica kościoła św.Krzyża

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.