park | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.4

Ostatni etap zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy tramwajowej linii 28 zaczynamy w dzielnicy Chiado. Cały czas niestety spacer przebiega w deszczu, co zakończy się tym, że skrócimy planowaną marszrutę, nie docierając do końca trasy tramwaju.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.3). Po wyjechaniu na górę windą Elevador de Santa Justa, wychodzimy na jedną z głównych, handlowych ulic Chiado – Rua Garrett, jedną z najbardziej obleganych w sezonie przez turystów ulic Lizbony. Pełno tu eleganckich sklepów i kafejek, wśród których bezwzględnie prym wiedzie „A Brasileira”, otworzona w 1905 r. jako sklep z oryginalną brazylijską kawą, w którym do każdego kilograma zakupionych ziaren dodawano gratis filiżankę „bica” – mocnej kawy na wzór włoskiego espresso.

W kafejce bywali najwięksi XX-wieczni portugalscy artyści, głównie pisarze i poeci, w tym uznawany za jednego z najwybitniejszych, Fernando Pessoa, którego brązową figurę, siedzącą przy stoliku, można podziwiać tutaj do dziś. Niemalże naprzeciwko znajduje się bazylika Męczenników, wybudowana w formie niewielkiej kaplicy już w 1147 r., ku czci krzyżowców, poległych w czasie zdobywania miasta. W miejscu tym wtedy ich chowano.

Stopniowo przebudowywana i rozbudowywana, świątynia została w XIV w. podniesiona do rangi bazyliki. Została jednak zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r., po którym to została kompletnie odbudowana w 1769 r. Z oryginału zachowały się niektóre elementy wnętrza. W kościele tym chrzczony był wspomniany Fernando Pessoa (21 lipca 1888 r.).

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, opera Teatro Nacional de São Carlos

Lizbona, opera Teatro Nacional de São Carlos

Lizbona, po lewej dom, w którym urodził się Fernando Pessoa

Lizbona, po lewej dom, w którym urodził się Fernando Pessoa

Nieco dalej znajduje się niewielki plac z pomnikiem XVI-wiecznego poety Antonio Ribeiro, od którego nazwę wzięła potem cała dzielnica. Ribeiro znany był pod przydomkiem „Chiado” właśnie i przez sporą część życia mieszkał na dzisiejszej Rua Garrett. Skręcamy nieco na południe, w stronę Teatro Nacional de São Carlos, wybudowanego pod koniec XVIII w., w miejsce zburzonego przez trzęsienie ziemi teatru królewskiego, stojącego przy pałacu Ribeira (dzisiejszy Plac Handlowy). Teatro Nacional de São Carlos jest główną operą w Lizbonie. Naprzeciw budynku teatru stoi dom, w którym urodził się Fernando Pessoa.

Lizbona, bazylika Męczenników

Lizbona, bazylika Męczenników

Wracamy na placyk z pomnikiem Antonio Ribeiro (tu znajduje się przystanek tramwaju nr 28) i kierujemy się pieszo wzdłuż tramwajowej linii – kilkadziesiąt metrów dalej stoją naprzeciw siebie dwie świątynie. Jako pierwszy odwiedzamy kościół de Nossa Senhora da Encarnação (Matki Bożej Wcielenia ?), wybudowany na początku XVIII w. (1708 r.) i kompletnie zniszczony przez trzęsienie ziemi i następujący po nim pożar w 1755 r. Odbudowano go pod koniec tego stulecia, ale już w 1802 r. kolejny pożar trawi część budynku, w wyniku czego obiekt znów zostaje zamknięty. Cztery lata później ponownie go otwarto, ale prace trwały jeszcze przez kolejne ponad 60 lat.

Stojący dokładnie naprzeciwko kościół do Loreto (zwany też kościołem „włoskim”) jest znacznie starszy, wybudowany został a wniosek włoskiej społeczności miasta już w 1518 r. Odbudowano go po kompletnym zniszczeniu w 1755 r., do dziś odprawiane są tu msze w języku włoskim.

Lizbona, bazylika Męczenników

Lizbona, bazylika Męczenników

Wchodzimy na plac Largo de Camoes, popularne miejsce spotkań, ze stojącym centralnie pomnikiem narodowego poety z XVI w. – Luisa de Camoesa. Na północ od placu odchodzi ulica Rua da Misericordia, za którą rozpoczyna się już kolejna dzielnica Lizbony – Bairro Alto. Ale my tam nie wchodzimy – idziemy za to właśnie tą ulicą – celem jest kolejna świątynia – kościół św.Rocha (Sao Roque).

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Budowę kościoła rozpoczęto w 1506 r., w miejscu, gdzie chowano wtedy ofiary szalejącej w mieście zarazy. Mniej więcej w tym czasie sprowadzono też do Lizbony relikwie św.Rocha – i właśnie w miejscu ich złożenia wybudowano świątynię. W połowie XVI w. kościół został przekazany sprowadzonym do Lizbony Jezuitom, stając się ich pierwszym kościołem w Portugalii i jednym z pierwszych na świecie. Szczęśliwie przetrwał on trzęsienie ziemi w 1755 r., ale już kilka lat później Jezuici, za spiskowanie przeciwko królowi, zostali z Portugalii wydaleni, a świątynię przekazano charytatywnemu towarzystwu Santa Casa da Misericórdia (utworzonemu pod koniec XV w.), pod którego opieką znajduje się do dziś.

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół do Loreto

Niestety spory zawód sprawił nam brak możliwości zwiedzenia wnętrz kościoła (był zamknięty z powodu jakieś uroczystości wewnątrz), słynie on bowiem z przebogatych wnętrz, w tym bogato zdobionych kaplic. Szczególnym wdziękiem odznacza się ponoć kaplica św.Jana Chrzciciela, zamówiona w 1740 r. w Rzymie przez ówczesnego króla Portugalii. Do dziś uznawana jest za arcydzieło w skali europejskiej oraz za jedną z najdroższych kaplic kościelnych w Europie. Wykonana została przez włoskich artystów m.in. z alabastru, marmuru, szlachetnego drewna i kości słoniowej i przyozdobiona wieloma kamieniami szlachetnymi, m.in. agatami czy ametystami. Są także elementy złocone.

Obok kościoła św.Rocha znajduje się, w dawnych pomieszczeniach klasztornych Jezuitów, Muzeum Sztuki Sakralnej (wstęp odpłatny), ale też niestety było zamknięte (byliśmy tam w poniedziałek, kiedy większość muzeów nie pracuje). Na placu przed świątynią (Largo Trindade Coelho) można jeszcze popozować przy statuetce lizbońskiego sprzedawcy losów loterii (tzw. Cauteleiro), od którego plac ten przybrał swoją nieoficjalną nazwę.

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół św.Rocha

Lizbona, kościół św.Rocha

Lizbona, kościół św.Rocha i Muzeum Sztuki Sakralnej

Lizbona, kościół św.Rocha i Muzeum Sztuki Sakralnej

Wracamy na plac Largo de Camoes, nie zagłębiając się w uliczki Bairro Alto. Stąd można podjechać jeden przystanek tramwajem 28 do kolejnego ciekawego punktu – ale że na piechotę jest to ledwie 3 minuty, decydujemy się nadal iść pieszo – choć ciągle pada rzęsisty deszcz i jesteśmy już nieźle przemoczeni (na szczęście jest ciepło – jak na polskie warunki w listopadzie – kilkanaście stopni). Kolejny przystanek nazywa się Bica – nie przypadkiem, tuż przy nim znajduje się jedna z najbardziej malowniczych uliczek Lizbony – Rua da Bica de Duarte Belo.

Rua da Bica jest podobno najczęściej fotografowaną ulicą w Lizbonie. Nie ma się czemu dziwić – dość stromo opada w dół od granic Bairro Alto i przemierza w dół, do wybrzeża, dzielnicę Bica. Znana jest głównie z malowniczej trasy windy Elevador da Bica, która przemierza w obie strony całą długość uliczki. Szczególnie z góry uliczka prezentuje się bardzo kolorowo, z pastelowymi kamienicami po bokach. OK, może w deszczu nie prezentuje się jakoś wybitnie – ale wierzymy, że przy słonecznej pogodzie widok musi być nieziemski. Schodzimy uliczką na sam dół, by trasę powrotną pokonać windą.

Winda Elevador da Bica jest częścią miejskiego systemu transportu w Lizbonie i obowiązują w niej normalne bilety – chyba że macie LisboaCard – wtedy przejazd (jak każdym środkiem transportu w mieście) macie gratis. Wyjeżdżamy z powrotem na górę, zaliczając tym samym drugą windę w Lizbonie (po pionowej Elevador de Santa Justa). Przy wysiadaniu robimy sobie też małą sesję fotograficzną z wagonikiem i wracamy na przystanek Bica.

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Tym razem wsiadamy w tramwaj 28 i jedziemy kilka przystanków do Cç. Estrela / R. Borges Carneiro. To jeden z bardziej malowniczych odcinków trasy tramwaju (po tym w okolicach Alfamy), gdzie momentami jedzie on dość ciasnymi fragmentami pomiędzy kamienicami i zaparkowanymi tuż obok (na grubość włosa czasami) samochodami. Po opuszczeniu tramwaju musimy się nieco cofnąć – chcemy zobaczyć Assembleia da República – czyli Zgromadzenie Narodowe, czyli Parlament Portugalii.

Inna nazwa siedziby portugalskiego sejmu to pałac Sao Bento, a to dlatego, że pierwotnie był klasztorem Benedyktynów (zbudowany został w XVI wieku). Potem stał się własnością państwa, a od 1834 r. jest właśnie siedzibą parlamentu. Od tego czasu przeszedł kilka gruntownych renowacji, co sprawiło, że nie przypomina już oryginalnego klasztoru. Z tyłu budynku parlamentu znajduje się także oficjalna siedziba premiera Portugalii.

Obchodzimy Parlament dookoła ulicą Rua de São Bento – jakieś 2 minuty marszu dalej znajduje się jeszcze jeden ważny budynek w okolicy – dom Amalii Rodrigues, najsłynniejszej portugalskiej śpiewaczki muzyki Fado, dziś przekształcony w muzeum jej poświęcone. W budynku działa też fundacja, ustanowiona na podstawie ostatniej woli artystki, mająca w celach promocję muzyki Fado. Przed budynkiem ułożono mozaikę z imieniem Amalii. Amalia została najpierw pochowana na cmentarzu Prazeres, a potem grób przeniesiono do Panteonu Narodowego.

Chcąc trzymać się trasy tramwaju nr 28, powinniśmy teraz wrócić na przystanek obok Parlamentu, ale krócej będzie przejść pieszo ulicą Rua de Santo Amaro do ogrodów Estrela (Jardim da Estrela), wybudowanych przy bazylice Estrela w połowie XIX w., z fundacji m.in. ówczesnej królowej. Wśród drzew znaleźć tu można m.in. cedry i chlebowce, w parku znajduje się także kilka rzeźb z początków XX w. Nam park Estrela posłużył za schronienie – zaczęła już naprawdę solidnie padać – tak, że nie było sensu dalej iść pieszo.

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

W solidnym deszczu decydujemy się jednak podbiec do wejścia bazyliki Estrela. Przed samym wejściem znajduje się przystanek tramwajowy linii 28. Basilica da Estrela wybudowana została przez królową Marię I, w podzięce za urodzenie syna, następcy tronu. Przyszłość okazała się jednak tragiczna, bo królewski syn zmarł na ospę w młodych latach, jeszcze zanim budowa bazyliki została ukończona (1790 r.).

Lizbona, bazylika Estrela

Lizbona, bazylika Estrela

Sama królowa Maria I została pochowana we wnętrzach bazyliki, będąc jedynym władcą Portugalii z rodziny Braganza, który nie leży w rodzinnym grobowcu w klasztorze św.Wincentego, który zwiedzaliśmy na początku naszej trasy. Bazylika niestety także okazuje się zamknięta i zwiedzanie tego dnia nie jest możliwe. Jesteśmy namawiani do wycieczki na kopułę – to jest możliwe (za 5 EUR od osoby) – ale podziwianie widoków w rzęsistym deszczu średnio nas interesuje.

Deszcz ostatecznie nas pokonuje przy bazylice Estrela. Plan zakładał jeszcze jedną atrakcję – cmentarz Prazeres (Cemitério dos Prazeres), ale jego zwiedzanie w deszczu nie ma większego sensu, a prognozy niestety zapowiadały opady aż do zmierzchu. Na Prazeres, największym cmentarzu Lizbony, chowano znanych artystów oraz dostojników i szlachetnie urodzonych – hrabiów i książąt oraz ich rodziny. Tu miały miejsce pierwotne pochówki Amalii Rodrigues czy Fernando Pessoa. Ale nam niestety nie było dane go zobaczyć, a szkoda.

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Naszą trasę nieco przyśpieszaliśmy z powodu deszczu już od momentu przejażdżki windą Elevador da Bica – na mapkach mieliśmy rozrysowanych jeszcze kilka zabytkowych świątyń do zobaczenia. Niestety deszcz skutecznie nas zniechęcił do wałęsania się po mieście.

Aby sobie jakoś wynagrodzić tę stratę, decydujemy się, pomimo deszczu, na jazdę (najpierw tramwajem, potem metrem) daleko na północ Lizbony – do Estádio do Sport Lisboa e Benfica, czyli potocznie: Estádio da Luz, czyli po polsku: Arena / Stadion Światła, czyli po piłkarsku: stadion Benfiki Lizbona. Będzie uczta dla kibica :) Ale o tym już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.1

W naszej podróży po Sardynii nadszedł wreszcie czas na Cagliari. Stolica włoskiej wyspy była drugim, po Alghero, naszym całodniowym przystankiem w trakcie tygodnia spędzonego na objeździe Sardynii. Cały dzień przeznaczyliśmy sobie na zwiedzanie miasta.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Na południe Sardynii: Samassi, Vallermosa, Iglesias). Do Cagliari, leżącego na samym południu Sardynii, dotarliśmy późnym wieczorem, po całodniowej podróży samochodem z leżącego na północnym-zachodzie Alghero, upiększonej zwiedzaniem kilku miejsc, w tym Bosy, Tharros i Iglesias. Wieczór przeznaczony był na relaks i podziwianie naszego apartamentu, będącego parterem prywatnego domu na obrzeżach miasta. Jeśli kiedyś będziecie szukali noclegu w Cagliari w czteroosobowej grupie, zdecydowanie polecamy Charm Suite.

Kolejny, piąty już dzień pobytu na Sardynii, w całości przeznaczyliśmy sobie na gruntowne zwiedzanie centrum Cagliari. Bez żadnych wycieczek za miasto i zwiedzania okolicy – całodniowy „trekking” ulicami stolicy, która ma do zaoferowania ludziom żądnym atrakcji historycznych naprawdę wiele.

„Trasy” nie mieliśmy wcześniej ustalonej, wyszła nam dość dynamicznie. Wzięliśmy po prostu mapę turystyczną miasta, otrzymaną od właścicielki apartamentu i postanowiliśmy zwiedzać miasto dzielnicami, jedna po drugiej, realizując kolejno wszystkie punkty zaznaczone na mapie, tak aby w miarę płynnie poruszać się po Cagliari, a nie skakać z punktu do punktu.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Stampace

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, rzymski amfiteatr: 39.224092, 9.113374
Cagliari, park \'Giardini Pubblici\': 39.223685, 9.117633
Cagliari, Galleria D’Art Moderna: 39.225978, 9.115949
Cagliari, kościół św.Ignacego: 39.224229, 9.112236
Cagliari, uniwersytecki ogród botaniczny: 39.221681, 9.110391
Cagliari, wieża i brama Alberta: 39.218577, 9.111459
Cagliari, kościół św.Michała: 39.219001, 9.111480
Cagliari, kościół św.Anny: 39.218565, 9.112950
Cagliari, kościół św.Restytuty: 39.218847, 9.112658
Cagliari, kościół św.Efezjusza: 39.219462, 9.112902
Cagliari, Piazza Yenne: 39.217688, 9.113594
Cagliari, kościół św.Klary: 39.218436, 9.114473
Cagliari, Piazza del Carmine: 39.216711, 9.109383
Cagliari, dworzec kolejowy: 39.215522, 9.108932
Cagliari, ratusz miejski: 39.215231, 9.110456

 

Cagliari, pierwszy widok na zamek

Cagliari, pierwszy widok na zamek

Cagliari, park "Giardini Pubblici"

Cagliari, park „Giardini Pubblici”

Cagliari, Galleria D’Art Moderna

Cagliari, Galleria D’Art Moderna

Cagliari, rzymski amfiteatr z II w.

Cagliari, rzymski amfiteatr z II w.

Kilka słów o historii Cagliari. Pod nazwą Karalis zostało założone ok. VIII / VII w. p.n.e. przez Fenicjan, równolegle z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Tyle że z Tharros pozostały marne ruiny, a Cagliari rozwinęło się w piękne skądinąd miasto. Z racji swojego położenia, Cagliari od zawsze była strategicznym punktem, ze względu na możliwość kontrolowania komunikacji z pobliską północną Afryką. Dlatego też Fenicjanie stworzyli tu ważny dla siebie port morski.

Po Fenicjanach przyszła Kartagina, a mocno rozwinięte przez Kartagińczyków miasto w III w. p.n.e. przejęli Rzymianie. Obydwie te kultury pozostawiły po sobie ślady, widoczne do dnia dzisiejszego w mieście. Już w czasach rzymskich Cagliari było stolicą Sardynii, co w znacznym stopniu sprawiało, że bardzo silnie się rozwijało, a co za tym idzie, było też łakomym kąskiem dla każdych kolejnych najeźdźców. Dlatego też miasto już od czasów powstania było ufortyfikowane, a mieszkańcy zawsze mieli ostateczną drogę ucieczki w razie niebezpieczeństwa – pobliskie góry.

Po Rzymianach byli Wandalowie i Bizancjum, a potem przez jakiś czas Cagliari było nawet samodzielnym państewkiem, nie uzależnionym od nikogo. Ale było ono na tyle słabe, że padało ofiarą częstych najazdów z wybrzeża afrykańskiego (Maurowie). Stopniowo więc miasto odchodziło od niezależności, by przejść w końcu pod władzę włoskiej Pizy.

Od XIV wieku Sardynią, więc i miastem Cagliari zaczęli rządzić Aragończycy (później Hiszpanie), a miasto stało się siedzibą hiszpańskiego wicekróla. Kiedy w XVIII w. nadeszła era dynastii sabaudzkiej, Cagliari zostało oficjalną stolicą królestwa Sardynii. Potem z racji połączeń terytorialnych, przeniesiono ją do Turynu. W 1870 r., po zjednoczeniu wszystkich państewek włoskich, Sardynia i Cagliari weszły w skład Włoch. Ale nadal, jak i na większości terytorium wyspy, językiem dominującym w mieście pozostał (do dziś) język sardyński.

Cagliari, kościół św.Ignacego

Cagliari, kościół św.Ignacego

Cagliari, kościół św.Michała

Cagliari, kościół św.Michała

Zwiedzanie centrum Cagliari zaplanowaliśmy rozpocząć od północy, by stopniowo przemieszczać się potem w kierunku wybrzeża, a później na boki, w kolejne dzielnice. Północą granicą została dzielnica Castello z górującym nad miastem zamkiem, wybudowanym przez Pizańczyków w XIII w. Do centrum dojeżdżamy samochodem, który parkujemy na sporym parkingu przy ulicy Via Sant’Alenixedda, w odległości krótkiego spaceru od zamku właśnie.

Cagliari, brama miejska z 1293 r.

Cagliari, brama miejska z 1293 r.

Podchodzimy pieszo pod zamek, ale na razie nie on jest naszym celem. Przechodzimy przez park „Giardini Pubblici” (ogrody miejskie), obok stojącej tu siedziby Galleria D’Art Moderna (galerii sztuki nowoczesnej) i obchodzimy mury zamkowe dookoła – po przeciwległej stronie murów zamkowych znajduje się bowiem nasz pierwszy, i najstarszy wiekiem cel historyczny w Cagliari – rzymski amfiteatr.

Cagliari, kościół św.Anny

Cagliari, kościół św.Anny

Amfiteatr zbudowany został w II w. i był użytkowany tylko przez trzy stulecia. Odbywały się na nim, jak to w rzymskim amfiteatrze, walki gladiatorów i zwierząt, a także publiczne egzekucje. Po tym, jak przestał być używany, posłużył niestety następnym pokoleniom jako źródło budulca, stąd do dziś ostała się jedynie ta część, która została wykuta w litej skale, na zboczu późniejszego zamkowego wzgórza. Ale i tak wygląda dziś widowiskowo. Na teren amfiteatru nie udało się nam jednak wejść, z jakichś powodów nie był on dostępny (może byliśmy za wcześnie, a może w niewłaściwy dzień, nie wiemy).

Cagliari, kościół św.Restytuty

Cagliari, kościół św.Restytuty

Naprzeciw amfiteatru stoi kościół św.Ignacego, należący do znajdującego się obok klasztoru Kapucynów. Kościół poświęcony jest św.Ignacemu z Laconi, którego całe życie (XVIII w.) związane było z Sardynią, zakonnikowi z zakonu Kapucynów właśnie. Jego ciało jest zresztą w całości przechowywane we wnętrzach świątyni do dziś, w przeźroczystej trumnie.

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Klasztor Kapucynów w Cagliari jest główną siedzibą tego zakonu na Sardynii. Zakon Kapucynów przybył tu w końcówce XVI w., a w 1591 r. wybudował własną świątynię, początkowo pod wezwaniem św.Antoniego z Padwy. Obecną nazwę świątynia otrzymała dopiero w XX w., kiedy to beatyfikowano św.Ignacego z Laconi.

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Schodzimy w dół ulicą pomiędzy amfiteatrem i kościołem św.Ignacego. Za terenem amfiteatru znajduje się przy tej ulicy (ulica św.Ignacego) duży uniwersytecki ogród botaniczny. Można go oglądać, ale wstęp jest płatny – my sobie odpuszczamy. Przez kwadrans maszerujemy w dół ulicy św.Ignacego aż do jej końca (jest naprawdę długa), docierając w końcu do jednej z dawnych bram miejskich, wybudowanych w XIII w. przez Pizańczyków, gdy otaczali oni dawne miasto wysokim murem obronnym. Bramą tą wchodzimy na teren dzielnicy Castello, największej w historycznych części Cagliari.

Wieża ta, wybudowana w 1293 r. przez Pizańczyków (nazwana „wieżą Alberta”), jest najstarszą z wież przez nich postawionych w XIII w. Pod nią znajduje się też, jedyne istniejące do dziś (z trzech) ówczesnych wejść do miasta. Zaraz za bramą znajduje się zabytkowy kościół św.Michała, należący do Jezuitów, konsekrowany w 1738 r., choć budowa trwała bardzo długo – budowano go już w drugiej połowie XVII w. Kościół św.Michała jest jednym z najwspanialszych barokowych świątyń w Cagliari.

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Równie wspaniale prezentuje się kolejna świątynia – główny kościół dzielnicy Stampace – kościół św.Anny, również barokowy, którego budowa rozpoczęła się w 1785 r., ale konsekrowano go dopiero w 1817 r. W miejscu dzisiejszego kościoła wcześniej stała inna świątynia, pamiętająca czasy rządów Pizańczyków w Cagliari. W czasie II wojny światowej poważnie uszkodzony podczas bombardowań, został ponownie otwarty w 1951 r. We wnętrzach znajduje się zabytkowy krucyfiks z XIV w., pochodzący z kościoła św.Franciszka, zniszczonego przez pożar w XIX w.

Wchodzimy w uliczkę Via Sant’Efisio, idącą z lewej strony kościoła św.Anny. Uliczka ta doprowadzi nas do kilku kolejnych zabytków. Pierwszym jest kolejna świątynia – kościół św.Restytuty, pochodzący z XVII w., dziś wyłączony z użytku. Wg legendy św.Restytuta za czasów cesarza Dioklecjana była torturowana, a potem wsadzona na łódź, wypełnioną pakułami i żywicą, a następnie podpaloną.  Obok budynku kościoła znajduje się wejście do podziemi (biletowane, ale bilety są bezpłatne), w których święta była torturowana.

Krypta pod kościołem była w rzeczywistości pierwotnie pogańską świątynią, potem przejętą przez wczesnych chrześcijan. Chronili się w niej w V w. uciekinierzy z Afryki, a potem stała się miejscem kultu dla greckiego kościoła prawosławnego. Zapomniana i opuszczona, została odnaleziona ponownie w XVII w. W czasie II wojny światowej służyła jako schron przeciwlotniczy.

Cagliari, plac Piazza Yenne i pomnik króla Carlo Felice

Cagliari, plac Piazza Yenne i pomnik króla Carlo Felice

Cagliari, kościół św.Klary

Cagliari, kościół św.Klary

Idziemy dalej, ale zanim dojdziemy do kolejnej świątyni – kościoła św.Efezjusza, zaczepiają nas miejscowi, pokazując niepozorne drzwi w budynku przed kościołem. Znów prowadzą one do krypty, którą bardzo łatwo przeoczyć. To miejsce jest szczególne dla mieszkańców Cagliari – św.Efezjusz jest patronem miasta, a krypta ta jest miejscem, gdzie przetrzymywano i torturowano św.Efezjusza przed zadaniem mu śmierci. Efezjusz był żołnierzem cesarza Dioklecjana, żył na przełomie III / IV w. Został skierowany na Sardynię, gdzie miał stłumić miejscowy bunt, ale przeszedł na chrześcijaństwo, za co został w Cagliari uwięziony i ścięty (w pobliskiej Norze – jej ruiny także będziemy zwiedzać) po torturach. W krypcie pod kościołem św.Efezjusza znajduje się kolumna, do której był przypięty łańcuchami męczennik.

Cagliari, kościół św.Klary

Cagliari, kościół św.Klary

Równie ważnym miejscem jest sam kościół św.Efezjusza, zbudowany pod koniec XVIII w. Ważnym dlatego, że to w jego wnętrzach przechowywane są relikwie świętego męczennika, które są najważniejszą częścią procesji, odbywającej się w dniu święta św.Efezjusza – 1 maja.

Trafiamy teraz na plac Piazza Yenne, jeden z historycznych placów dzielnicy Stampace, przez miejscowych traktowany jako punkt spotkań, szczególnie w letnie wieczory, przed udaniem się do miejskich klubów i barów. Na centralnym miejscu placu stoi od 1860 r. statua króla Carlo Felice – króla Sardynii z XIX w. Na placu Yenne zaczyna się droga do Sassari na północy wyspy – ręka króla wskazuje właśnie tę drogę. Zresztą plac Yenne został wybudowany właśnie za czasów tego władcy i pierwotnie nosił jego imię (Piazza San Carlo).

Na chwilę odchodzimy na północ od placu Yenne – chcemy zobaczyć kościół św.Klary, wybudowany pierwotnie pod wezwaniem św.Małgorzaty w 1690 r., jako część klasztoru Sióstr Klarysek. Kościół przetrwał do czasów dzisiejszych w przeciwieństwie do klasztoru, który został prawie doszczętnie zniszczony podczas bombardowań w 1943 r. Resztki klasztoru widać jedynie za kościołem, gdzie dziś znajduje się winda, którą można wjechać poziom wyżej, do dzielnicy Castello.

Ale my wracamy na Piazza Yenne, pozostając w dzielnicy Stampace, i schodzimy na południe, w kierunku nabrzeża. Po drodze mijamy kolejny plac, Piazza del Carmine, projektowany w pierwszej, a wybudowany w drugiej połowie XIX wieku. Na jego środku stoi posąg Niepokalanego Poczęcia NMP z 1882 r.

Cagliari, uliczki dzielnicy Stampace

Cagliari, uliczki dzielnicy Stampace

Cagliari, plac Piazza del Carmine

Cagliari, plac Piazza del Carmine

Cagliari, ratusz miejski przy Via Roma

Cagliari, ratusz miejski przy Via Roma

Cagliari, budynek dworca kolejowego

Cagliari, budynek dworca kolejowego

Cagliari, ulica Via Roma

Cagliari, ulica Via Roma

Cagliari, kamienice przy Via Roma

Cagliari, kamienice przy Via Roma

Wychodzimy na Via Roma, jedną z głównych ulic centrum Cagliari, obstawioną od strony lądu zabytkowymi budynkami z początków XX wieku. Najbardziej rozpoznawalny z nich to na pewno ratusz miejski, bardzo okazały, oddany do użytku w 1907 r. Wcześniej siedziba miejskich władz mieściła się na zamku. Kamień węgielny wmurowano w 1899 r. w obecności włoskiej pary królewskiej. Naprzeciw ratusza znajduje się niewielki zielony plac – Piazza Matteotti, wybudowany w II połowie XIX w. jako obszar zielony stacji kolejowej. Budynek dworca stoi tuż obok – wybudowany w 1879 r., dziś jest największym na całej Sardynii. We wnętrzach znajduje się także wydział kontrolujący ruch kolejowy na całej wyspie.

Ulicą Via Roma idziemy wzdłuż wybrzeża, delektując się widokiem tej promenady, choć bardzo intensywny ruch samochodowy nieco psuje wrażenia. Kończymy w tym momencie zwiedzanie atrakcji dzielnicy Stampace, wchodząc na teren Mariny. Ale o dalszych atrakcjach Cagliari już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Stampace w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Ryga, co warto zobaczyć poza starówką

Ryga znana jest głownie z wpisanej na listę UNESCO starówki oraz z położonej nieopodal „dzielnicy art nouveau”. Ale poza tymi dwoma miejscami w stolicy Łotwy znajdziecie wiele innych miejsc, wartych uwagi turysty. Zapraszamy na spacer poza granicami ryskiego starego miasta.

Ryga na weekend (poprzedni wpis: Ryga, dzielnica Art Nouveau). Wycieczkę śladami atrakcji Rygi, położonych poza granicami Starego Miasta, wpisanego na listę dziedzictwa UNESCO, zaczynamy, kierując się w górę rzeki Dźwiny, odchodząc nieco na południe od starówki. Po minięciu mostu Akmens Tilts oraz dość widowiskowego mostu kolejowego na Dźwinie, od razu znajdziemy się przed pierwszym punktem zwiedzania – centralnym bazarem w Rydze, łatwym do znalezienia dzięki bardzo rozpoznawalnemu budynkowi, w którym się on mieści.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ryga, atrakcje poza starówką

ładowanie mapy - proszę czekać...

Łotwa, Ryga, bazar miejski: 56.943745, 24.115076
Łotwa, Ryga, zabytkowe magazyny: 56.941978, 24.116406
Łotwa, Ryga, wieża radiowo-telewizyjna: 56.923761, 24.137049
Łotwa, Ryga, budynek Łotewskiej Akademii Nauk: 56.943008, 24.122028
Łotwa, Ryga, kościół Zwiastowania NMP: 56.943897, 24.123187
Łotwa, Ryga, luterański kościół Serca Jezusowego: 56.941521, 24.123724
Łotwa, Ryga, ruiny synagogi: 56.942423, 24.126363
Łotwa, Ryga, wieża zegarowa dworca kolejowego: 56.947022, 24.119496
Łotwa, Ryga, cyrk: 56.949421, 24.119325
Łotwa, Ryga, park Vērmanes Dārzs: 56.951762, 24.118938
Łotwa, Ryga, prawosławna katedra Narodzenia Chrystusa: 56.953821, 24.115806
Łotwa, Ryga, budynek Narodowego Muzeum Sztuki: 56.955787, 24.113145
Łotwa, Ryga, budynek Łotewskiej Akademii Sztuk Pięknych: 56.955085, 24.111943
Łotwa, Ryga, park Kronvalda: 56.956513, 24.106450
Łotwa, Ryga, kościół św.Piotra i Pawła: 56.955296, 24.101150
Łotwa, Ryga, budynek Teatru Narodowego: 56.953423, 24.105034
Łotwa, Ryga, Baszta Prochowa: 56.951136, 24.108692
Łotwa, Ryga, mury miejskie: 56.951329, 24.107416
Łotwa, Ryga, Brama Szwedzka: 56.951466, 24.106429
Łotwa, Ryga, dawny zamek Kawalerów Mieczowych: 56.950896, 24.100657
Łotwa, Ryga, port promowy: 56.965521, 24.091730
Łotwa, Ryga, \'Wielki Krzysztof\': 56.949609, 24.100335
Łotwa, Ryga, Biblioteka Narodowa: 56.940784, 24.096966
Łotwa, Ryga, pomnik Zwycięstwa Armii Czerwonej: 56.936710, 24.085894

Bazar miejski (Central Market) w Rydze także znajduje się, łącznie ze starówką, na liście UNESCO. Powodem jest unikalna konstrukcja budynków bazaru – zostały one wykonane z przeniesionych tu w 1930 r. dawnych niemieckich hangarów lotniczych, w których stały w czasach I wojny światowej słynne Zeppeliny. Dziś pięć hangarów bazaru w Rydze stanowi ponoć większość zachowanych na świecie dawnych hangarów Zeppelinów (zachowało się ich podobno łącznie dziewięć).

Dziś bazar ten jest jednym z największych we wschodniej Europie, odwiedzanym dziennie nawet przez 100 tys. ludzi. Można tu kupić zarówno produkty miejscowych rolników, jak i ogólnie produkty, wytwarzane na Łotwie, ale także egzotyczne owoce oraz wyroby rękodzieła, odzież, obuwie itp. Na bazarze znajduje się ok.3000 stanowisk sprzedaży, ale oprócz nich duża część sprzedawców ma swoje budki także na zewnątrz hangarów.

Ryga, bazar miejski

Ryga, bazar miejski

Ryga, bazar miejski i budynek Łotewskiej Akademii Nauk widziane z mostu na Dźwinie

Ryga, bazar miejski i budynek Łotewskiej Akademii Nauk widziane z mostu na Dźwinie

Ryga, bazar miejski widziany z góry

Ryga, bazar miejski widziany z góry

Ryga, stare magazyny w dzielnicy Spīķeri

Ryga, stare magazyny w dzielnicy Spīķeri

Ryga, stare magazyny w dzielnicy Spīķeri

Ryga, stare magazyny w dzielnicy Spīķeri

Tuż obok dzisiejszego bazaru miejskiego znajdują się pozostałości dawnej magazynowej dzielnicy Spīķeri, istniejącej tu już od XIV w. – wtedy były to magazyny towarowe, obsługujące statki pływające po Dźwinie. Gruntowna rozbudowa miała tu miejsce w II poł. XIX w., kiedy znajdowało się tu prawie 60 budynków magazynowych, wybudowanych z charakterystycznej, czerwonej cegły. Kiedy rozpoczęto budowę bazaru, część budynków magazynowych została zburzona, by zrobić dla niego miejsce. Część została przy swojej pierwotnej roli magazynów, ale obsługują one w tej chwili sam bazar.

Ryga, wieża radiowo-telewizyjna

Ryga, wieża radiowo-telewizyjna

Kilka dawnych magazynów, położonych nad samą rzeką, zostało w tym czasie przerobionych na budynki mieszkalne. Do dziś stoi tu 13 budynków dawnych magazynów portowych, stanowiąc osobną atrakcję turystyczną Rygi. Gdy będziecie oglądać magazyny, spojrzyjcie z brzegu Dźwiny na drugą stronę rzeki – zobaczycie wieżę radiowo-telewizyjną, wysoką na 368 m, uznawaną za najwyższą wieżę Unii Europejskiej. Ma wytrzymać 250 lat i stać nawet w przypadku trzęsienia ziemi o sile 7,5 stopnia. Wieżę można zwiedzać, na wysokości 97 m znajduje się taras widokowy z nieprawdopodobnym ponoć widokiem.

Ryga, budynek Łotewskiej Akademii Nauk

Ryga, budynek Łotewskiej Akademii Nauk

Stojąc przy budynkach magazynów Spīķeri, nie sposób nie zauważyć stojącego jakieś 200 m dalej, przy ulicy Turgeņeva iela monumentalnego budynku Łotewskiej Akademii Nauk. Na jego widok na usta ciśnie się melodia „Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten…”. Budynek ten, wybudowany w 1956 r., m.in. z „dobrowolnych” datków ludności (które to datki w rzeczywistości automatycznie potrącano im z wynagrodzenia), jako żywo przypomina warszawski Pałac Kultury i Nauki. Nic dziwnego, należy bowiem, razem z naszym PKiN, do całej serii podobnych budowli z lat 50-tych XX w., budowanych w samym ZSRR, jak i w „zaprzyjaźnionych” z nim krajach. Ryski budynek jest w porównaniu z PKiN dużo niższy (108 m wysokości, PKiN: 237 m), ale podobieństwo naprawdę narzuca się samo.

Tuż obok post-radzieckiego żelbetonowego kloca stoi niewielki, niepozorny kościół Zwiastowania NMP, wybudowany pierwotnie jako drewniany w 1778 r. Niestety spłonął już po 30 latach istnienia (1812 r.). Po odbudowie kilka lat później stał się (i jest do dziś) jednym z najważniejszych prawosławnych świątyni w Rydze. We wnętrzach przechowywana jest święta ikona św.Mikołaja.

Ryga, kościół Zwiastowania NMP

Ryga, kościół Zwiastowania NMP

To nie jedyna zabytkowa świątynia dookoła budynku Łotewskiej Akademii Nauk. Z tyłu za nim znajduje się kolejna – luterański kościół Serca Jezusowego, wybudowany jako drewniany w 1635 r. Obecna budowla jest czwartą z kolei w tym miejscu (1813 r.) – poprzednie trzy zostały zniszczone podczas wojen i pożarów.

Ryga, luterański kościół Serca Jezusowego

Ryga, luterański kościół Serca Jezusowego

Stąd zaledwie 100m dzieli nas od niewielkiego parku, pośrodku którego znajduje się dziś świadectwo jednej z wielu zbrodni, popełnionej na ludności żydowskiej przez Niemców w czasie okupacji Łotwy. Znajdziemy tu ruiny wielkiej synagogi, wybudowanej w 1871 r., w tym czasie będącej jedną z najważniejszych świątyń w mieście. Jednorazowo mogła pomieścić ok. tysiąca wiernych. Historia synagogi zakończyła się w lipcu 1941 r., kiedy to Niemcy spędzili to ok.300 osób narodowości żydowskiej, zamknęli w podziemiach synagogi, po czym świątynię podpalili.

W 1993 r. pozostałości synagogi odsłonięto jako miejsce pamięci. Obok wybudowano okazały pomnik, poświęcony pamięci ofiar represji niemieckich na Żydach łotewskich. Centralną częścią pomnika jest wizerunek Żanisa Lipke, człowieka, który uratował kilkadziesiąt osób pochodzenia żydowskiego, ukrywając je w zmyślnie skonstruowanym schowku we własnym domu. O Żanisie Lipke napiszemy osobny wpis – ta historia warta jest dłuższego opowiadania.

Ryga, pozostałości spalonej synagogi

Ryga, pozostałości spalonej synagogi

Ryga, pomnik pamięci pomordowanych tu Żydów

Ryga, pomnik pamięci pomordowanych tu Żydów

Ryga, wieża zegarowa na dworcu kolejowym

Ryga, wieża zegarowa na dworcu kolejowym

Teraz czeka nas ok.10-minutowy spacer ulicą Dzirnavu iela w kierunku głównego dworca kolejowego w Rydze. Najważniejszą atrakcją jest tu wieża zegarowa, wybudowana w 1965 r. (pierwotnie także jako wieża wodna), jedna z najbardziej rozpoznawalnych budowli dzisiejszej Rygi. Wysokość wieży (bez napisu „RIGA”) to 43 m, na górze wieży znajduje się dziś restauracja z pięknym widokiem na centrum miasta, popularne miejsce randek i spotkań biznesowych. Zatoczyliśmy tym samym małe koło, zaczynając spacer przy bazarze miejskim, który znajduje się nieco na południe od dworca kolejowego.

Znów nieco na północ, przy ulicy Merķeļa iela, znajdziemy budynek cyrku, jedynego ponoć stałego cyrku w państwach nadbałtyckich. Pierwsze przedstawienie dał on w grudniu 1888 r., od tego czasu pozostając w stanie stałej działalności, aż do dziś. Najważniejszą częścią jest sezon zimowy. Sam budynek cyrku jest wpisany na listę narodowych zabytków.

Ryga, budynek cyrku

Ryga, budynek cyrku

Ryga, prawosławna katedra Narodzenia Chrystusa

Ryga, prawosławna katedra Narodzenia Chrystusa

Idziemy dalej prosto, mijając po lewej budynki uniwersytetu, a po prawej park Vērmanes Dārzs, drugi najstarszy park w Rydze (początek XIX w.), kierujemy się do kolejnego parku – Esplanade. Bez żadnych wątpliwości, największą ozdobą parku jest stojąca w nim prawosławna katedra Narodzenia Chrystusa, wybudowana tu pod koniec XIX w., w czasach gdy Ryga była częścią Imperium Rosyjskiego, zresztą budowa zyskała poparcie ówczesnego rosyjskiego cara Aleksandra II. Przekształcona w kościół luterański (przez Niemców w czasie I wojny światowej), a potem w… planetarium (przez Sowietów po II wojnie światowej), swoją pierwotną funkcję odzyskała ostatecznie po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości w 1991 r. Jest największą świątynią prawosławną w byłych radzieckich republikach nadbałtyckich. Znana jest z kolekcji starych ikon oraz bogato zdobionego ikonostasu.

W parku Esplanade znajdziemy także pomniki Oskarsa Kalpaksa, przywódcy sił zbrojnych Łotwy, walczących w 1918 r. z bolszewikami o niepodległość kraju, oraz poety Rainisa, także pisarza i dziennikarza, a przede wszystkim ministra oświaty Łotwy. Na końcu parku znajdziemy jeszcze zabytkowe budynki Narodowego Muzeum Sztuki (we wrześniu 2014 r. w kompletnym remoncie) oraz Łotewskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Z parku Esplanade przemieszczamy się do kolejnego terenu zielonego, z których Ryga słynie – do parku Kronvalda. Został publicznie udostępniony w 1930 r., a miejski kanał Pilsetas dzieli go na dwie części, połączone dwoma mostkami z 1936 r. Na terenie parku znajduje się także Centrum Kongresowe z okazałą fontanną przed budynkiem.

Ryga, pomnik Oskarsa Kalpaksa w parku Esplanade

Ryga, pomnik Oskarsa Kalpaksa w parku Esplanade

Ryga, fontanna przed Centrum Kongresowym w parku Kronvalda

Ryga, fontanna przed Centrum Kongresowym w parku Kronvalda

Ryga, kościół św.Piotra i Pawła

Ryga, kościół św.Piotra i Pawła

Ryga, budynek Teatru Narodowego

Ryga, budynek Teatru Narodowego

Okrążamy w parku Centrum Kongresowe, po drodze mijając schowany w cieniu drzew niewielki pomnik Aleksandra Puszkina, docierając do zniszczonego kościoła św.Piotra i Pawła, wybudowanego tu w 1785 r., choć wcześniej stała tu drewniana cerkiew już w XVII w. Kościół ten był główną prawosławną cerkwią w Rydze aż do czasu gdy w parku Esplanade wybudowano oglądaną przez nas chwilę temu cerkiew Narodzenia Chrystusa w 1884 r. W 1886 r. został przekształcony w kościół luterański. W 1916 r. arcybiskup i duchowni zostali ewakuowani, ale świątynia nigdy już nie wróciła w ręce kościoła prawosławnego. Pomimo tego wciąż pełniła funkcję świątyni, aż do 1940 r., kiedy to budynek upaństwowiono, a w 1977 r. przekształcono go w… salę koncertową.

Ryga, Baszta Prochowa

Ryga, Baszta Prochowa

Brzegiem parku Kronvalda idziemy w stronę starówki Rygi, dochodząc do budynku Teatru Narodowego Łotwy. Budynek ten powstał na przełomie XIX / XX w., a zapisał się w historii 18 listopada 1918 r., kiedy to właśnie w jego wnętrzach proklamowano niepodległość Łotwy (18 listopada jest do dziś Świętem Niepodległości na Łotwie).

Idąc nadal w stronę starówki, wzdłuż kanału Pilsetas, wkraczamy do kolejnego parku – Bastejkalns, utworzonego jeszcze w XIX w., oddzielającego Stare Miasto od dzisiejszego centrum Rygi z dworcem kolejowym. W centralnej części parku znajdziemy słynny Pomnik Wolności, ale tym razem nie o niego nam chodzi (pomnik opisaliśmy we wpisie o największych atrakcjach starej Rygi). Skręcamy w prawo w ulicę Torna iela, już na samym jej początku natykając się na Basztę Prochową.

Pierwotnie wybudowano ją w początkach XIV w. i była częścią fortyfikacji obronnych miasta. Ale w 1621 r. zburzyli ją podczas najazdu Szwedzi i z pierwotnej budowli pozostały jednie kamienne fundamenty. Wieżę odbudowano w 1650 r. z murami o grubości 2,5 m, dzięki którym skutecznie służyła przez wieki jako magazyn prochu i broni. Dziś jest częścią Łotewskiego Muzeum Wojny.

Ryga, stare mury miejskie

Ryga, stare mury miejskie

Idąc dalej ulicą Torna iela, natkniemy się na pokryte czerwonymi dachami niskie budynki, kiedyś pełniące rolę koszar różnych armii, a dziś mieszczące bary i kawiarnie. Naprzeciwko nich znajduje się odnowiony fragment dawnych fortyfikacji miejskich oraz tzw. Brama Szwedzka, jedyna średniowieczna brama miejska, która przetrwała do naszych czasów.

Ryga, Brama Szwedzka

Ryga, Brama Szwedzka

Kontynuując spacer wzdłuż Torna iela, dojdziemy aż do końca tejże ulicy, znajdując się przed dawnym Zamkiem Kawalerów Mieczowych w Rydze, niegdyś główną siedzibą tego równie kontrowersyjnego, jak Zakon Krzyżacki, bractwa rycerskiego na Inflantach – zresztą Kawalerzy Mieczowi w XIII w. połączyli się z Krzyżakami, stając się częścią tego zakonu. Zamek wybudowano w XIV w. W 1562 r. to właśnie tutaj złożono hołd polskiemu królowi, początkując krótki okres panowania Polski na tych terenach. Przez kolejne 60 lat zamek był siedzibą polskiego namiestnika, bywał tu król Stefan Batory. Dziś mieszczą się tu muzea, zamek jest też oficjalnie rezydencją łotewskiego prezydenta.

Teraz czeka nas spacer brzegiem Dźwiny i podziwianie panoramy rzeki oraz położonej po jej drugiej stronie części miasta. Będąc w okolicach zamku można lekko się cofnąć, by zobaczyć port promowy i marinę żeglarską w Rydze, warto też zerknąć na przeciwległą wyspę Kipsala – jej poświęcimy osobny wpis na naszym blogu.

Ryga, port promowy

Ryga, port promowy

Ryga, żeglarska marina

Ryga, żeglarska marina

Ryga, lunapark nad brzegiem Dźwiny

Ryga, lunapark nad brzegiem Dźwiny

Ryga, dawny zamek Kawalerów Mieczowych

Ryga, dawny zamek Kawalerów Mieczowych

Ryga, most Vansu Tilts na Dźwinie

Ryga, most Vansu Tilts na Dźwinie

Ryga, budynek Biblioteki Narodowej

Ryga, budynek Biblioteki Narodowej

Idąc w stronę starówki brzegiem rzeki z pewnością natkniecie się na oszkloną postać „Wielkiego Krzysztofa”, owianego legendą powstania miasta. Otóż wg tejże legendy wielki człowiek o imieniu Krzysztof (Kristaps), mieszkał na brzegu Dźwiny i zarabiał przenosząc ludzi na drugi brzeg. Pewnego dnia usłyszał na drugim brzegu rozpaczliwy płacz dziecka i w te pędy pobiegł przynieść je do swojej chaty. W trakcie przenoszenia przez rzekę dziecko robiło się jednak coraz cięższe, ale Kristaps ostatkiem sił dotarł na brzeg.

Ryga, figura "Wielkiego Krzysztofa" nad Dźwiną

Ryga, figura „Wielkiego Krzysztofa” nad Dźwiną

Ułożył dziecko wygodnie w chacie i sam zmęczony usnął. Gdy się obudził, nie znalazł już dziecka, ale w miejscu gdzie je położył stała wielka skrzynia, wypełniona złotem. Kristaps zachował skarb, nie wydając ani jednej monety, a po jego śmierci fortuna posłużyła do ufundowania pierwszych miejskich budynków.

Z atrakcji położonych nad rzeką zdecydowanie należy obejrzeć bardzo charakterystyczny budynek Biblioteki Narodowej, znajdujący się na przeciwległym brzegu. 13-piętrowy budynek (68 m wysokości) nawiązuje do łotewskiej legendy o Zamku Światła – tak też jest potocznie nazywany. Jest nowiuśki – został otwarty publicznie w czerwcu 2014 r. Tuz za biblioteką znajduje się małe muzeum kolejnictwa.

Jak ktoś lubi, dalej wgłąb znajdzie Pomnik Zwycięstwa Armii Czerwonej, postawiony tu w 1985 r. ku pamięci „wyzwolenia” Rygi przez żołnierzy radzieckich. Dziś to miejsce wieców „twardych” komunistów. I to byłoby na tyle spaceru obrzeżami starego miasta w Rydze. W kolejnym wpisie pokażemy Wam wspomnianą wyspę Kipsala i opowiemy o bohaterskim Żanisie Lipke.

Pełna galeria zdjęć atrakcji z obrzeży starego miasta w Rydze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Inne wpisy z: Ryga

Ryga, doroczne święto zbiorów

Jeśli chcecie zobaczyć bardziej tradycyjną, ludową stronę Łotwy, warto tu przyjechać pod koniec września. Dziś trochę o łotewskich "dożynkach", które odbywają się w tym czasie w wielu miastach - Miķeļdienas gadatirgus.

Ryga, drewniana zabudowa na wyspie Kipsala

Jest takie miejsce w Rydze, gdzie nie ma tłumów turystów. Gdzie czas zatrzymał się w miejscu i życie płynie jakby innym rytmem. Miejsce, gdzie słowo "spacer" nabiera innego znaczenia. A pomimo tego, ma swoją własną historię, wartą opowiedzenia.

Ryga, budynek Biblioteki Narodowej

Ryga znana jest głownie z wpisanej na listę UNESCO starówki oraz z położonej nieopodal "dzielnicy art nouveau". Ale poza tymi dwoma miejscami w stolicy Łotwy znajdziecie wiele innych miejsc, wartych uwagi turysty. Zapraszamy na spacer poza granicami ryskiego starego miasta.

Ogród Botaniczny w Rio de Janeiro

Ogród Botaniczny w Rio de Janeiro jest jednym z najpiękniejszych i największych na świecie. Potężna powierzchnia parku skrywa tysiące gatunków drzew i roślin, także orchidei. Żyje tu na wolności wiele gatunków ptaków, w tym niektóre rzadkich gatunków. Spotkać można czasem małpki. Tu rozpoczęliśmy czwarty dzień w Rio.

Karnawał w Rio, dzień 4 (poprzedni wpis: Rio de Janeiro: Banda de Ipanema). Trochę odwróciliśmy kolejność wpisów z naszego pobytu w Rio. W poprzednim pokazaliśmy sobotnią „Banda de Ipanema”, odbywającą się popołudniu i wieczorem, ale tak naprawdę sobotę rozpoczęliśmy z rana wizytą w kolejnej atrakcji Rio – Ogrodzie Botanicznym.

Do ogrodu, a w zasadzie dużego parku, pojechaliśmy autobusem miejskim, przejeżdżającym m.in. przez dzielnicę Gavea. Tu, z okien autobusu, mieliśmy szybką okazję do zobaczenia „przedsmaku” parady Banda de Ipanema wieczorem. W dzielnicy Gavea trwała już bowiem inna uliczna parada, organizowana przez inne „bloco” – „Escangalha!”. Ten zespół nie ma tak długiej historii jak Banda de Ipanema, istnieje od 2007 r., ale już tradycyjnie wpisuje się w tradycje ulicznych parad karnawałowych w Rio.

Parada wystartowała już przed południem (godz.11:00) na ulicy Rua Orsina da Fonseca w Gavei, niedaleko Ogrodu Botanicznego. Poniżej możecie zobaczyć kilka fotek. Gavea słynie w Rio jako dzielnica „artystyczna”, chętnie odwiedzana przez młodych ludzi – stąd też zapewne duża przewaga młodzieży podczas parad w tej dzielnicy.

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Rio de Janeiro, uliczna karnawałowa parada w dzielnicy Gavea

Gavea jako taka ma jedną słynną atrakcję – to skała Pedra da Gavea (842 m n.p.m.), stojąca nad samym oceanem, słynna dzięki kształtowi ludzkiej twarzy, powstałemu prawdopodobnie nie dzięki celowemu działaniu, a erozji, jakiej poddawana jest ta wysoka, niczym nie osłonięta formacja skalna. Z jednej ze stron skały znaleziono duży, tajemniczy napis, którego pochodzenia i znaczenia do dziś nie odszyfrowano, aczkolwiek potwierdzone jest, że jest on bardzo stary.

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Z górą związane jest wiele legend o zaginięciach, zgonach i dziwnych sytuacjach (np. nieprawidłowo chodzących lub stających zegarkach) – generalnie Pedra da Gavea owiana jest niezbyt pozytywną sławą. Wzgórze oglądaliśmy dzień później z daleka, z lotu ptaka. Wracamy do naszej wycieczki.

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Jardim Botânico do Rio de Janeiro, czyli Ogród Botaniczny w Rio, powstał w 1808 r., założony przez Jana VI, ówczesnego księcia regenta, a późniejszego króla Portugalii i Brazylii. Tak, to ten król, który uciekając przed Napoleonem, przeniósł na kilkanaście lat stolicę Portugalii do… Rio de Janeiro. Potem do Portugalii powrócił, ale zbuntowany przeciwko niemu syn, Pedro I, odłączył Brazylię, proklamując niepodległe cesarstwo. W każdym razie pierwotnie Ogród Botaniczny miał służyć uprawie cennych przypraw, sprowadzanych z Indii, m.in. pieprzu czy cynamonu. Swą dzisiejszą rolę spełnia od 1822 r., kiedy to został otwarty publicznie.

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Dziś Ogród Botaniczny na 140 ha zawiera ponad 6 tys. gatunków krzewów i roślin, w tym ponad 900 gatunków różnych odmian palm. Palmy to zresztą najsłynniejsza część ogrodu, a szczególnie długa na 750 m Aleja Palm Królewskich, podobno pochodzących od jednej „palmy matki”, zniszczonej przez piorun.

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Ogród Botaniczny w Rio spełnia dziś rolę spokojnego parku, w którym można leniwie spędzić czas, spacerując wśród w większości egzotycznych dla nas drzew (chlebowce, bananowce, bambusy, kaktusy itp.). Poprzecinany jest wodnymi kanałami, częste są też fontanny (w tym XIX-wieczna Fontanna Muz, przedstawiająca muzy poezji, muzyki, nauki i sztuki) i małe pomniki, w tym także popiersie założyciela ogrodu, Jana VI.

Ogród posiada także „orchidearium” – pomieszczenie, w którym podziwiać można wiele gatunków (z ponad 2 tys. obecnych w Brazylii) pięknie kwitnących orchidei. Dużą atrakcją są też wolno żyjące w parku ptaki przeróżnych, także dla nas egzotycznych, gatunków. Częstym widokiem są fruwające wśród drzew różnokolorowe papugi, a szczególną atrakcją są kolibry i tukany (nie udało nam się ich sfotografować, ale widzieliśmy). Podobno zdarza się także widok wolno żyjących małp.

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, orchidearium

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, orchidearium

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, orchidearium

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, orchidearium

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, orchidearium

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, orchidearium

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, orchidearium

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, orchidearium

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, papugi

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny, papugi

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Rio de Janeiro, Ogród Botaniczny

Teren Ogrodu Botanicznego jest ogrodzony, a wstęp jest płatny (w 2012 r. bilet kosztował 5 BRL). Zdecydowanie warto się do niego wybrać – można spokojnie spędzić kawałek dnia w ciszy wśród zachwycającej przyrody – nawet w okresie karnawału gości jest tu niewielu. No i można się… pohuśtać na lianach :)

A już następnego dnia w planie była nie lada atrakcja, czyli oglądanie atrakcji Rio de Janeiro z lotu ptaka, na pokładzie helikoptera :) A potem, wieczorem, główne danie całego wyjazdu, czyli karnawałowe szaleństwo na Sambodromie.

Pełna galeria zdjęć z Ogrodu Botanicznego w Rio de Janeiro znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Karnawał w Rio (2012)

Rio de Janeiro, piaskowy "rzeźbiarz" na Copacabanie

Po kulminacji pobytu w Rio - czyli paradzie karnawałowej na Sambodromie, przyszedł czas na trochę spokoju. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na spacerowym zwiedzaniu centrum miasta, plażowaniu i... szukaniu czynnej poczty :)

Karnawał w Rio. Parada na Sambodromie.

Być w Rio de Janeiro w czasie karnawału i nie zobaczyć słynnej parady na Sambodromie to grzech. To tu odbywa się najbardziej widowiskowa część dorocznego święta, to tu szkoły samby walczą o zaszczyty i... przetrwanie. To tu "spala" się dziesiątki milionów dolarów w ciągu kilku nocy. Kolorowa zabawa jest w rzeczywistości ostrą walką o sławę i byt.

Rio de Janeiro z lotu ptaka, plaża Copacabana

Po raz pierwszy - i jedyny jak na razie - zdecydowaliśmy się zobaczyć atrakcje zwiedzanego miejsca z innej, niż z poziomu własnych nóg, perspektywy. Skorzystaliśmy z oferty jednego z miejscowych przewoźników i podziwialiśmy Rio de Janeiro z lotu ptaka, a dokładnie helikoptera.

 

 

Pierwszy dzień w Tbilisi

Drugi dzień wyprawy do Gruzji kończy się przyjazdem do Tbilisi. Stolica Gruzji ma być tylko przystankiem – następnego dnia rano odebrać mam wypożyczony samochód, którym mam zamiar objechać najważniejsze atrakcje wschodniej części tego kraju.

Gruzja 2014, dzień 2 (poprzedni wpis: Skalne miasto Upliscyche i Gori – rodzinne miasto Stalina). W Tbilisi ląduję marszrutką, z uprzednio zwiedzonego Gori, na dworcu Didube. Od razu przesiadka do taksówki i przejazd (10 GEL) do guesthouse’u, w którym mam zarezerwowany nocleg – w okolice katedry Sioni.

Guesthouse „Nice” przy ulicy Saiatnova. Próba dogadania się z właścicielem po angielsku, z wplecionym łamanym rosyjskim kończy się humorystycznie – gospodarz pyta płynną polszczyzną „Ty Polak ? To czego tak dziwnie mówisz ?”. Okazuje się, że człowiek pracował w Polsce, i do tego w Poznaniu, i do tego na Grunwaldzkiej, którą znam z powodów, hmmm…. zawodowych :) Ale polski język może i zna, tylko że jest Gruzinem, znaczy akceptuje błogi bałagan – znaczy zarezerwowany przeze mnie pokój okazuje się zajęty, bo… mieszkająca w nim uprzednio ekipa postanowiła się… nie wyprowadzać i zostać dłużej :) Koniec końców ląduję w innym niż zamawiany pokój. W ramach pojednania gospodarz przynosi z kuchni gruzińską kawę – no naprawdę rewelacja w smaku.

Kawa po gruzińsku

Kawa po gruzińsku

Tbilisi, plac Wolności

Tbilisi, plac Wolności

Tbilisi, mini-park Puszkina przy placu Wolności, z dość widowiskową fontanną

Tbilisi, mini-park Puszkina przy placu Wolności, z dość widowiskową fontanną

Tbilisi, odsłonięte pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, odsłonięte pozostałości dawnych murów miejskich

Wreszcie można pozbyć się z pleców plecaka, a przy okazji zmienić to i owo w garderobie na świeże, po całodniowym „dymaniu” z Kutaisi przez Gori w 30-stopniowym upale. No i najważniejszy wynalazek ludzkości (no, może drugi, po łóżku), czyli prysznic. Telefon z planem zwiedzania, papierowa mapa jako pomoc awaryjna, i koło godz.17-tej ruszam „w miasto”. Czas zrealizować plany turystyczne, w końcu kilka godzin dnia jeszcze zostało.

Plan zwiedzania Tbilisi wyjątkowo nie był mojego autorstwa, nieco ułatwiłem sobie życie, korzystając z „gotowca”, znalezionego na tbilisibezbolesnie.pl. Skorzystałem z opisanej tam trasy, z małymi modyfikacjami, które wynikły raczej z tego, że zwiedzanie miasta miałem rozpisane na dwa dni (drugi dzień miał nastąpić, gdy wrócę do Tbilisi oddać wypożyczony samochód). Trasę zacząłem od środka, czyli od punktu najbliższego mojemu guesthouse’owi, czyli Placu Wolności. Ale zanim o zwiedzaniu, słów kilka o samym mieście.

Tbilisi wg legendy założył pod koniec V w. król Wachtang Gorgasali (jego pomnik widzieliście już, jeśli czytaliście relację z Gori). Ale to tylko legenda, bo miasto istniało już wcześniej – w IV w. było już opisywane przez ówczesnych podróżników. W każdym razie tenże Wachtang I miał co do Tbilisi poważne zamiary, a dzieła dokończył jego syn, przenosząc tu swoją stolicę z historycznej Mcchety. Ważne położenie miasta i jego bogactwo sprawiało, że było celem kolejnych najazdów, w wyniku których zmieniali się władcy: w VI w. Persowie, w VII w. Biznacjum, w VIII w. Arabowie, którzy zagościli tu na dłużej, aż do czasu, gdy w XI w. wpadli Turcy, a ostatecznie „odbił” Tbilisi król Dawid IV Budowniczy, który zjednoczył małe gruzińskie królestwa, tworząc wielką Gruzję i przenosząc tu w 1122 r. stolicę państwa z Kutaisi.

Tbilisi, pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Potem znów była karuzela najazdów: Mongołowie, Tatarzy (przed którymi ówczesna królowa uciekła, osiadając ponownie w Kutaisi). W XV w., kiedy nie było już tych ostatnich, Gruzja rozpadła się na małe państewka, a Tbilisi wróciło do „stolicowania” Kartlii, tak jak to miało miejsce za czasów Wachtanga I. Następne wieki to na przemian Turkowie i Persowie, a gdy Gruzja zaczęła myśleć o zbliżeniu się do Rosji, by ochronić się przed tymi ostatnimi, Rosjanie zaanektowali państwo gruzińskie. Tbilisi stało się siedzibą rosyjskiej guberni (pocz. XIX w.). Gdy w Rosji rozpoczęła się po I wojnie światowej rewolucja bolszewicka, Gruzja skorzystała z okazji i utworzyła niepodległe państwo, które jednak przetrwało tylko trzy lata (1918 – 1921), a stolicą znów było Tbilisi.

Tbilisi, budynek teatru lalek i niecodzienny zegar

Tbilisi, budynek teatru lalek i niecodzienny zegar

Lenin jednak najechał Gruzję i znów wtłoczył ją w granice, tym razem Rosji radzieckiej, Tbilisi pozostała rola stolicy republiki radzieckiej. Rolę stolicy niepodległego państwa odzyskano dopiero w 1991 r., kiedy Gruzja po raz któryś z kolei w historii stała się niezależnym bytem. Dziś miasto jest największym w Gruzji, liczy grubo ponad milion mieszkańców i jest siedzibą prezydenta (parlament rezyduje w Kutaisi).

Zaczynamy od placu Wolności, nazywanego tak od czasów odzyskania przez Gruzję niepodległości, choć nazwa ta była w użyciu jeszcze w 1918 r., gdy na krótko Gruzja także była niepodległa. W czasach sowieckich plac posiadał dość niechlubne nazwy: „plac Lenina” czy „plac Berii” (na cześć szefa NKWD, z pochodzenia Gruzina spod Kutaisi). Centralnym obiektem placu Wolności jest pomnik Wolności, postawiona tu w 2006 r. wysoka kolumna z postacią św.Jerzego, walczącego ze smokiem.

Dookoła placu zobaczyć można m.in.: ratusz miejski (1830 r., ale wielokrotnie przebudowywany), siedzibę Banku Narodowego Gruzji i widowiskowy budynek hotelu sieci Marriott. Naprzeciwko ratusza miejskiego, po drugiej stronie placu znajduje się mini-park – park Puszkina, z dość widowiskową fontanną.

Tbilisi, figury z brązu na moście Barataszwilego

Tbilisi, figury z brązu na moście Barataszwilego

Tbilisi, widok na Most Pokoju i twierdzę Narikala z innego mostu - mostu Barataszwilego

Tbilisi, widok na Most Pokoju i twierdzę Narikala z innego mostu – mostu Barataszwilego

Tbilisi, futurystyczne "grzybki", czyli urząd miejski

Tbilisi, futurystyczne „grzybki”, czyli urząd miejski

Tbilisi, pomnik poety Barataszwilego

Tbilisi, pomnik poety Barataszwilego

Odchodząc ulicą Puszkina z placu Wolności, szybko docieramy do niedawno oddanych do użytku turystom, świeżo odkrytych w trakcie renowacji ulicy, fragmentów murów starej fortecy Tbilisi z XII-XIII w., wraz z pozostałościami wież strażniczych. Nowo odkryty odcinek ma zaledwie 110 m długości, ale dla jego odsłonięcia zdecydowano się na przebudowanie ulicy Puszkina i zmianę organizacji ruchu na niej. Fragmenty te zostały zbudzone prawdopodobnie na początku XIX w. w trakcie aneksji Gruzji przez Rosję, a potem pokryte warstwą ziemi podczas budowy ulicy.

Skręcając w prawo w ulicę Barataszwili, znajdziemy najlepiej chyba zachowany fragment starych miejskich murów, odsłoniętych już w 1977 r. A zaraz potem skręt w prawo, w ulicę Szawteli (gruzińskiego poety z przełomu XII/XIII w.) i wizyta pod oryginalną wieżą z równie oryginalnym zegarem – to część teatru Gabriadze – teatru lalek, najstarszego w Gruzji. Nazwa pochodzi od nazwiska założyciela, Rezo Gabriadze, znanego reżysera, pisarza, malarza i rzeźbiarza, laureata wielu nagród artystycznych (ale także np. francuskiej Legii Honorowej), urodzonego w Kutaisi. Na 30-lecie działalności teatru odsłonięto na wieży oryginalny zegar, którego unikatowość objawia się szczególnie o pełnych godzinach, gdy w ramach ich wybijania, odgrywana jest przez lalki scenka rodzajowa.

Właściwie tuż obok budynku teatru lalek znajduje się cerkiew gruzińskiego kościoła prawosławnego – Anczischati, wybudowana już w VI w. (najstarszy zachowany kościół w mieście), prawdopodobnie przez króla Daczi, syna Wachtanga I (legendarnego założyciela Tbilisi). To właśnie Daczi przeniósł do Tbilisi stolicę swojego państwa (z Mcchety). Za panowania bolszewików i komunistów kościół wyłączono z użytkowania, spełniał on wówczas rolę muzeum. Dopiero w 1991 r., po odzyskaniu przez Gruzję niepodległości, wznowiono funkcje kościelne cerkwi. Malowidła ścienne we wnętrzach cerkwi pochodzą z XIX w., za wyjątkiem jednego, pochodzącego jeszcze z XVII w.

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Wracamy na ulicę Barataszwili, tuż przed mostem nad rzeką Mtkwari, także nazwany imieniem Barataszwilego, gruzińskiego poety z XIX w. Most ten zdaje się miał być taką „tbiliską” wersją mostu zakochanych. Kłódek tutaj nie znajdziemy, znajdziemy za to figurki z brązu, w zamyśle twórców mające przedstawiać zakochane pary.

Na pewno nie ujdzie uwagi nikogo, stojący po lewej stronie mostu futurystyczny budynek, autorstwa dwóch włoskich architektów, oddany do użytku we wrześniu 2012 r. – to „Public Service Hall”, czyli coś jakby Urząd Miejski, gdzie mieszkańcy mogą załatwiać podstawowe sprawy (dowody tożsamości, paszporty, akty małżeństwa, akty urodzenia itp. Budynek ten to jeden z kilku nowoczesnych konstrukcji w Tbilisi, wybudowanych w stolicy Gruzji w ostatnich latach. Ulicę Barataszwili za mostem jego imienia kończy… pomnik poety, ustawiony tu w 1999 r.

Za pomnikiem w górę pną się strome schody, które wyprowadzą na uliczkę, sąsiadującą ze stojącym na wzgórzu nad rzeką Mtkwari pałacem prezydenckim. Ale sam pałac lepiej będzie widać później, gdy zejdziemy w dół z powrotem nad rzekę. Teraz celem jest sobór św.Trójcy, stojący na szczycie wzgórza św.Eliasza. Świątynia nie jest zabytkiem historycznym, konsekracja odbyła się ledwie 10 lat temu, w 2004 r. Stoi za to na terenie historycznego cmentarza ormiańskiego, który w chwili trwania budowy mieścił podobno nawet do 90 tys. grobów. Żaden z grobów nie został nigdzie przeniesiony, po prostu je zniszczono. Na terenie cmentarza znajdował się także kiedyś stary armeński kościół, zniszczony jeszcze w czasach radzieckich.

Tbilisi, ruiny armeńskiego kościoła Karmir Avetaran

Tbilisi, ruiny armeńskiego kościoła Karmir Avetaran

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w.

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w.

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w. i pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela miasta

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w. i pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela miasta

Tbilisi, plac Europejski, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, plac Europejski, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Sobór św.Trójcy, zwany Samebą, jest dziś największą świątynią na terenie całej Gruzji (wysokość to ponad 105 m, a wymiary poziome to 56 x 44 m). Miała być wybudowana z okazji 2000 lat chrześcijaństwa, ale z powodów finansowych budowa przeciągnęła się. Dziś jest jednym z symboli Tbilisi i całej Gruzji. W stolicy ze względu na swoje położenie na szczycie wzgórza jest widoczna praktycznie z każdego punktu. Otaczający ją park (na jego terenie znajduje się jeszcze m.in. wolnostojąca dzwonnica i monaster) jest miejscem spacerów i spotkań mieszkańców.

Od soboru wracamy w kierunku rzeki ulicą Eristawi. Po drodze łatwo dać się skusić na zakupy u licznie tu „rezydujących” ulicznych sprzedawczyń owoców – ja „łapię” się na czereśnie (3 GEL / kg). Będą wieczornym dodatkiem do piwa w trakcie oglądania meczów – przecież trwają MŚ w Brazylii. Mijamy plac Avlabari, nadal kierując się w dół. Przy ulicy Metechi stoją ruiny dawnego armeńskiego kościoła, zwanego Karmir Avetaran. Wybudowano go najprawdopodobniej w 1809 r. i w tamtych czasach był to najwyższy kościół nie tylko w Tbilisi, ale i w całej Gruzji. W jego murach przechowywano m.in. relikwie jednego ze świętych kościoła armeńskiego, które zniknęły po grabieży w 1858 r.

Z powodu złego stanu technicznego, kościół zamknięto w 1937 r. i przez całe dziesięciolecia, pomimo starań społeczności ormiańskiej, nie przywrócono mu funkcji kościelnych. Służył jako piekarnia, sala bokserska czy biblioteka. W kwietniu 1989 r. jednak budynek częściowo się zawalił, choć okoliczni mieszkańcy twierdzili, że z wewnątrz tuż przed zawaleniem usłyszeli dźwięk eksplozji – do dziś są podejrzenia, że świątynia została celowo wysadzona w powietrze. W każdym razie – od tamtego czasu nikt już kościoła nie próbował restaurować – niszczeje od 25 lat. Do dziś nie zwrócono go też kościołowi armeńskiemu.

Idąc nadal w dół ulicą Metechi, na skręcie w prawo dojdziemy do kościoła Proroka Dawida, o którym, poza jego nazwą, nie jestem w stanie znaleźć nic więcej. Kolejny ważny cel stoi za to na końcu ulicy Metechi – cerkiew Metechi, zbudowana pod koniec XIII w. przez ówczesnego króla Dymitra II (rządził bardzo młodo, zasiadł na tronie mając 11 lat, zginął w wieku lat 30) jako część własnej rezydencji. We wnętrzach znajduje się grobowiec królowej z V w., Zuzanny, torturowanej przez własnego męża za sprzyjanie chrześcijaństwu. Ok. XVI – XVII wieku świątynia została opuszczona w wyniku rządów tureckich. Gdy na początku XIX w. władzę przejęli Rosjanie, przerobili świątynię na więzienie (1819 r.). Obecnie znów kościół powrócił do swych pierwotnych funkcji.

Tbilisi, pomnik "Matki Gruzji" na wzgórzu obok twierdzy Narikala i wagoniki kolejki linowej na nią jadące, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, pomnik „Matki Gruzji” na wzgórzu obok twierdzy Narikala i wagoniki kolejki linowej na nią jadące, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, Most Pokoju (czyli "podpaska")

Tbilisi, Most Pokoju (czyli „podpaska”)

Tbilisi, Most Pokoju (czyli "podpaska")

Tbilisi, Most Pokoju (czyli „podpaska”)

Tbilisi, park Rike z futurystycznym centrum kongresowym, w tle pałac prezydencki

Tbilisi, park Rike z futurystycznym centrum kongresowym, w tle pałac prezydencki

Tbilisi, twierdza Narikala na wzgórzu nad miastem

Tbilisi, twierdza Narikala na wzgórzu nad miastem

Na wzgórzu, na którym stoi cerkiew Metechi (przy okazji – ono też jest święte, tu wg legendy zginął Abo, chrześcijański męczennik, Arab z Bagdadu, który przybywając do Tbilisi przekonał się do zmiany religii na chrześcijaństwo i za to został zabity) w 1967 r. postawiono także konny pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela Tbilisi.

Ze wzgórza świątyni Metechi roztacza się świetny widok na plac Europejski, Most Pokoju, park Rike, futurystyczną salę koncertową czy pałac prezydencki na wzgórzu. Tuż obok świątyni biegnie na drugą stronę Mtkwari most Metechi, pierwszy historycznie most w Tbilisi, w 1821 r. wybudowany jako drewniany, przebudowany na stalowy w 1870 r. Obecna postać pochodzi z lat 50-tych XX w.

Schodzimy ze wzgórza Metechi na plac Europejski i dalej na rozpościerający się nad brzegiem Mtkwari park Rike – nowo stworzone miejsce rekreacji dla mieszkańców Tbilisi. W parku tym znajduje się także dolna stacja kolejki linowej, wożącej turystów do twierdzy Narikala – ale ten punkt zwiedzimy podczas drugiego pobytu w Tbilisi, pod koniec wyprawy do Gruzji. Alejki prowadzące wśród zadbanych trawników i kwiatostanów prowadzą wzdłuż rzeki, do na wskroś nowocześnie wyglądającego centrum kongresowego i sali koncertowej, przybierających kształt dwóch ogromnych tub, idących w stronę wzgórza, na szczycie którego stoi pałac Prezydenta Gruzji.

Pałac prezydencki jest „świeżutki”, budowę ukończono w 2009 r., architektem był Włoch, który zaprojektował również stojący na wprost pałacu Most Pokoju. Most Pokoju to kolejna topowa atrakcja Tbilisi, choć także młoda (oddany został do użytku w 2010 r.), głównie ze względu na swój kształt oraz widowiskowe podświetlenie w nocy. Ze względu na kształt właśnie, miejscowi nazywają most „podpaską” – zobaczcie zdjęcia, to zrozumiecie dlaczego :)

I to już koniec rajdu po Tbilisi w pierwszym dniu pobytu w tym mieście. Nazajutrz (poniedziałek) odebrać miałem z wypożyczalni samochód, którym chciałem objechać spory kawał Gruzji. I objechałem – w kolejnym wpisie zobaczycie m.in. skalny monaster Dawid Garedża i Signagi, gruzińskie miasto zakochanych.

Pełna galeria zdjęć z Tbilisi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Gruzja

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

 

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014

Skalne miasto Upliscyche i Gori - rodzinne miasto Stalina

Gruzja, dzień drugi. Czas zabrać plecak i przemieścić się z Kutaisi do Tbilisi. Ale nie wprost – po drodze przystanek w Gori, połączony ze zwiedzaniem pobliskiego starożytnego miasta – Upliscyche.

Gruzja 2014, dzień 2 (poprzedni wpis: Okolice Kutaisi: monastery Gelati i Motsameta). Niedzielny poranek w Kutaisi to czas pożegnania z gospodarzami guesthouse’u. Gospodarz, oszczędny jak na Gruzina w słowach kapitan policji kryminalnej (tak, tak), odprowadza mnie do głównej ulicy, „łapiąc” marszrutkę nr 200, jadącą do „dworca autobusowego”, mieszczącego się w Kutaisi obok jedynego McDonald’sa. Zwyczajowo jadąc na ten pseudo dworzec, będący zwykłą zatoczką dla busów, jedzie się właśnie „pod McDonald’sa”. Kierowca marszrutki zostaje poinstruowany gdzie ma mnie wysadzić, choć logo fastfoodu widać z daleka z okien busa i nie sposób nie trafić we właściwe miejsce.

Wysiadka z plecakiem naprzeciw sieciówki kończy się od razu pytaniem taksówkarza o kierunek, gdzie jadę. Gdy odmawiam taksówki, sam znajduje mi kierowcę jadącego do Tbilisi – okazuje się że trafiam idealnie – bus właśnie odjeżdża (marszrutki do Tbilisi odjeżdżają z Kutaisi o każdej pełnej godzinie od 8:00 rano do bodajże 20:00). Ja jednak nie jadę od razu do Tbilisi, chcę wysiąść w Gori – trasa do Tbilisi wiedzie autostradą, objeżdżającą rodzinne miasto Stalina, bus nie wjeżdża do samego Gori, ale zatrzymuje się przy zjeździe z autostrady, do Gori prowadzącym. Tak też umawiam się z kierowcą – cena za kurs jest taka sama jak do Tbilisi – 10 GEL. Plecak do bagażnika i… jazda.

Upliscyche, wejście na teren skalnego miasta

Upliscyche, wejście na teren skalnego miasta

Upliscyche, teatr (świątynia) z II w.

Upliscyche, teatr (świątynia) z II w.

Upliscyche, teatr (świątynia) z II w.

Upliscyche, teatr (świątynia) z II w.

Upliscyche, świątynia Makvliani

Upliscyche, świątynia Makvliani

Upliscyche, świątynia Makvliani

Upliscyche, świątynia Makvliani

Choć byłem przygotowany „psychicznie” na styl jazdy gruzińskich kierowców marszrutek, to i tak pierwsze minuty po wyjechaniu z Kutaisi minęły na rozważaniu, czy czasem mój „drajwer” nie jest szalony… Marszrutka pędzi na złamanie karku, wyprzedzając wszystko na swojej drodze bez względu na zakręty i ich kierunek, linie ciągłe, jadące z naprzeciwka samochody… Rozglądam się po pasażerach – tylko ja jestem zdziwiony, więc zapewne jest „normalnie”. No to spoko.

Po mniej więcej 2.5 godziny dojeżdżamy do rzeczonego skrętu na Gori. Marszrutka potulnie zatrzymuje się… tuż przed radiowozem z policjantem pilnującym zjazdu. Na polskiej autostradzie taka akcja (zatrzymanie na autostradzie i wysadzenie pasażerów) skończyłaby się relacją w TVN24, a tam nawet policjant stojący 10 metrów dalej zainteresował się dopiero, gdy zobaczył turystę z plecakiem. I dopiero, gdy turystę (czyli mnie) dopadli taksówkarze, stojący obok, oferujący kurs do pobliskich atrakcji, i dopiero gdy okazało się że się nie dogadamy – bo w ząb nie znają angielskiego. Więc policjant zrobił za… tłumacza :)

Z planów dojechania taksówką tylko do centrum Gori (jakieś 3 km) zrobiła się objazdówka taksówką i do Upliscyche, i do muzeum Stalina w mieście. Cena utargowana z kierowcą wyniosła 25 GEL, w tym godzina oczekiwania przed skalnym miastem. Żeby się ze mną dogadać po drodze, zadzwonił do znajomego, znającego angielski, który tłumaczył mi gdzie i w jakiej kolejności jedziemy :)

Upliscyche, sala pałacowa królowej Tamary

Upliscyche, sala pałacowa królowej Tamary

Upliscyche, sala pałacowa królowej Tamary

Upliscyche, sala pałacowa królowej Tamary

Upliscyche, sala pałacowa królowej Tamary

Upliscyche, sala pałacowa królowej Tamary

Upliscyche, ruiny bazyliki

Upliscyche, ruiny bazyliki

Upliscyche, ruiny bazyliki, w tle X-wieczny kościół Uplistsuli

Upliscyche, ruiny bazyliki, w tle X-wieczny kościół Uplistsuli

Pierwsze w kolejności było Upliscyche, oddalone ok.14 km od Gori, opuszczone starożytne skalne miasto. Założone zostało jakiś 1000 lat przed Chrystusem i stopniowo rozbudowywane przez długie wieki. Położone strategicznie w centrum dawnego królestwa Kartli (prekursora późniejszej Gruzji), było ważnym punktem politycznym i religijnym tego państwa. Czasy świetności Upliscyche przypadły na ostatnie pięć wieków p.n.e. oraz pierwsze naszej ery, przed nadejściem ery chrześcijaństwa.

Miasto najmocniej podupadło po zdobyciu Tbilisi i przeniesieniu do niego stolicy Gruzji przez króla Dawida IV Budowniczego. Dzieła dokończyli Mongołowie, po których najeździe w XIII w. miasto ostatecznie zostało opuszczone przez mieszkańców.

Upliscyche było dużym miastem, położonym niedaleko przechodzącego w okolicy Szlaku Jedwabnego, w czasach największej świetności liczyło 20 tys. mieszkańców. Dziś pozostałości rozsiane są na obszarze 8 hektarów, choć w stanie wzbudzającym zainteresowanie turystów nie pozostało zbyt wiele. Swoje zrobił czas, woda i przebyte najazdy zbrojne. Co pozostało, w dużej części zniszczone zostało ostatecznie w 1920 r. w wyniku trzęsienia ziemi.

Zwiedzanie dzisiejszego Upliscyche ogranicza się w zasadzie do okolic dawnej głównej miejskiej drogi wraz z jego centralną, podobno najważniejszą częścią oraz stojącego na szczycie kościoła, jednej z ostatnich (chronologicznie) budowanych tu konstrukcji i chyba jedynej zachowanej, nie opartej na drążeniu w skale. W trakcie wykopalisk, które rozpoczęto tu jeszcze w latach 50-tych XX wieku, znaleziono tu wiele sztuk złotej i srebrnej biżuterii oraz rzeźby, dziś wystawiane w Muzeum Narodowym w Tbilisi.

Upliscyche, X-wieczny kościół Uplistsuli

Upliscyche, X-wieczny kościół Uplistsuli

Upliscyche, X-wieczny kościół Uplistsuli

Upliscyche, X-wieczny kościół Uplistsuli

Skalne miasto Upliscyche

Skalne miasto Upliscyche

Skalne miasto Upliscyche

Skalne miasto Upliscyche

Skalne miasto Upliscyche

Skalne miasto Upliscyche

Skalne miasto Upliscyche

Skalne miasto Upliscyche

Upliscyche, aktualni mieszkańcy skalnego miasta

Upliscyche, aktualni mieszkańcy skalnego miasta

Ruiny opuszczonej wsi nad rzeką Mtkwari, widok z Upliscyche

Ruiny opuszczonej wsi nad rzeką Mtkwari, widok z Upliscyche

Z ważniejszych „pozostałości” Upliscyche można wymienić:

  • ruiny antycznego teatru, pierwszy element miasta, jaki mijamy po wejściu na teren jaskiń, wybudowanego ok.II w. n.e. W rzeczywistości prawdopodobnie był świątynią, w której odgrywano sceny religijne;
  • świątynia Makvliani (niestety nie wiemy, jak brzmi spolszczona nazwa), pogański kościół, największy zachowany z czasów antycznych, z portykiem wejściowym. We wnętrzach zachowały się kamienne siedziska kapłanów oraz wgłębienia, w których przechowywano krew poświęconych zwierząt;
  • sala pałacowa królowej Tamary, która nigdy tu nie mieszkała (podobno była tu raz, stąd nazwa), ze sklepieniem rzeźbionym na wzór drewnianych belek, bez brakującej ściany frontowej;
  • „trójnawowa bazylika”, ruiny sąsiadujące z salą królowej Tamary, najpewniej dawna pogańska świątynia, przekształcona później w chrześcijańską bazylikę;
  • kościół „Uplistsuli” („Książąt”), stojący na szczycie miejskiego wzgórza, jedyny zachowany murowany budynek, pochodzący z II poł. X wieku. Freski zdobiące ściany świątyni zostały zniszczone pod koniec XIX w., w czasie najazdu rosyjskiego

Upliscyche było kiedyś połączone tajnym tunelem (wciąż jest dostępny) z brzegiem rzeki Mtkwari, przepływającej u podnóża wzgórza, na którym stało miasto. Służył do ewakuacji zagrożonych mieszkańców oraz do transportu wody pitnej do miasta. W dole widać dziś ruiny wioski, której mieszkańcy zostali przesiedleni w 1968 r.

O Upliscyche można znaleźć bardzo różne opinie – od zachwytu do kompletnego zawodu. I choć rzeczywiście nie jest ono równie widowiskowe jak np. Wardzia czy widziane przez nas w zeszłym roku miasta w Turcji, to powinno ono pozostać na obowiązkowej liście dla odwiedzających okolice Gori. A jak już się tu wybieracie, to zabierzcie ze sobą zapas wody, w upalne dni na otwartym wzgórzu jest naprawdę upalnie, jest co prawda przy wejściu jakiś sklepik, ale nie pamiętam czy były tam rzeczy spożywcze.

Gori, park Stalina i pusty cokół po jego pomniku

Gori, park Stalina i pusty cokół po jego pomniku

Gori, budynek Muzeum Stalina

Gori, budynek Muzeum Stalina

Gori, budynek Muzeum Stalina

Gori, budynek Muzeum Stalina

Gori, Muzeum Stalina

Gori, Muzeum Stalina

Gori, Muzeum Stalina

Gori, Muzeum Stalina

Godzina, którą czekał na mnie taksówkarz, jest prawie w sam raz na zobaczenie Upliscyche (trochę tę godzinę przeciągnąłem, idealnie byłoby pewnie jeszcze z pół godziny więcej). I jeszcze jedna uwaga – po terenie skalnego miasta chodzić można praktycznie wszędzie, nigdzie (poza wejściowymi schodami) nie ma też żadnych zabezpieczeń, barierek itp. W podłożu częste są też zagłębienia i dziury – uważajcie w trakcie zwiedzania, także na dzieci, jeśli je zabieracie. Dla nich Upliscyche będzie ogromną frajdą, ale chodzenie po poszczególnych poziomach jaskiń (czasem po ich sklepieniach) może być dla nich ryzykowne.

Wracam do taksówkarza, czekającego na mnie przy kasie biletowej, i zgodnie z planem jedziemy do samego Gori. Cel: podstawowa i prawie jedyna atrakcja turystyczna miasta, czyli Muzeum Stalina. Taxi dowozi mnie na plac przy którym muzeum się mieści. Plecak na plecy i reszta trasy dziś już odbędzie się „turystycznie”, z całym dobytkiem na sobie.

Najstarszą częścią Gori jest usytuowana na wzgórzu nad miastem twierdza, która po raz pierwszy pojawia się w dokumentach w VII w., ale wiadomo że wcześniej w tym miejscu stała inna forteca, pamiętająca czasy antyczne. Oficjalnie miasto założył król Dawid IV Budowniczy gdzieś na przełomie XI/XII w. Miasto, strategicznie położone przy waznych drogach tranzytowych, było w swojej historii obiektem częstych najazdów. W 1920 r. zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi.

Gori, Muzeum Stalina

Gori, Muzeum Stalina

Gori, Muzeum Stalina, pośmiertna maska dyktatora

Gori, Muzeum Stalina, pośmiertna maska dyktatora

Gori, Muzeum Stalina, prezent od Polaków. "Wodzowi wolnych narodów"...

Gori, Muzeum Stalina, prezent od Polaków. „Wodzowi wolnych narodów”…

Gori, Muzeum Stalina, zrekonstruowany gabinet wodza

Gori, Muzeum Stalina, zrekonstruowany gabinet wodza

Gori, Muzeum Stalina, dzieła dyktatora tłumaczone na inne języki

Gori, Muzeum Stalina, dzieła dyktatora tłumaczone na inne języki

Gori było smutnym bohaterem walk w czasie wojny z Rosją w 2008 r. Miasto zostało najpierw zbombardowane przez Rosjan (zginęło ok.60 osób), a następnie przez nich zajęte na kilka dni. Obrazy z Gori gościły na czołówkach ekranów telewizyjnych i gazet w tamtym czasie. Na szczęście bombardowano tylko jedną z części miasta, gdzie Gruzini ulokowali swoją bazę wojskową. To było tego samego dnia, gdy niedaleko od Gori, w Tbilisi, na placu przed parlamentem przemawiał do Gruzinów Lech Kaczyński, wzbudzając entuzjazm 150-tysięcznego tłumu. Tysiące ludzi uciekło też wtedy z Gori w obawie przed wojskami rosyjskimi. Dziś Gori to ok.60-tysięczne miasto, z rozwiniętym szkolnictwem wyższym i przemysłem.

Ale wiadomo, że Gori znane jest głównie z jednego faktu – tutaj w 1878 r., gdy miasto znajdowało się w granicach Rosji, urodził się Józef Stalin, późniejszy przywódca ZSRR, który jakże niechlubnie zapisał się w historii i swojego kraju, i świata, i Polski. Ale Gori do dziś dumnie obnosi się ze swoim najbardziej znanym obywatelem. Główna ulica miasta to ulica Stalina, jest także plac Stalina i park Stalina (na jego terenie stoi muzeum). Stalin został marką, przyciągającą turystów.

Monumentalnego Muzeum Stalina ciężko w Gori nie zauważyć, stoi w samym centrum miasta, w obrębie zielonego skweru, zwanego parkiem Stalina. Zresztą, jak go nie zauważyć, gdy każdy turysta właśnie tu zmierza – Muzeum Stalina jest praktycznie jedyną atrakcją miasta. Wstęp kosztuje 10 GEL, za dodatkowe 5 GEL można poszerzyć swój bilet o prawo zwiedzania wagonu kolejowego, którym jeździł Stalin oraz rekonstrukcji jego domu rodzinnego.

Gori, Muzeum Stalina, pancerny wagon, którym podróżował Stalin

Gori, Muzeum Stalina, pancerny wagon, którym podróżował Stalin

Gori, Muzeum Stalina, pancerny wagon, którym podróżował Stalin

Gori, Muzeum Stalina, pancerny wagon, którym podróżował Stalin

Gori, Muzeum Stalina, pancerny wagon, którym podróżował Stalin, łazienka

Gori, Muzeum Stalina, pancerny wagon, którym podróżował Stalin, łazienka

Gori, Muzeum Stalina, pancerny wagon, którym podróżował Stalin

Gori, Muzeum Stalina, pancerny wagon, którym podróżował Stalin

Muzeum zostało założone jeszcze za życia Stalina (w 1951 r.), ale wtedy było „zwykłym” muzeum historycznym. Już jednak kilka lat później, w 1957 r. (Stalin zmarł w 1953 r.) oficjalnie zostało poświęcone jego pamięci. Zbiory muzeum zawierają wszystko, co jest w bardziej lub mniej bezpośredni sposób z osobą dyktatora związane: zdjęcia rodziny, nauczycieli, wczesne wiersze Stalina, jego dzieła, także w przekładach na różne języki. Znajdziecie tu też jego popiersia i portrety wykonane na różnych materiałach i różnymi technikami.

Jedną z większych ekspozycji jest wystawa darów, otrzymywanych przez Stalina w czasie sprawowania urzędu – jak dobrze się przyjrzycie, znajdziecie także prezenty z Polski. Najważniejszym chyba eksponatem muzeum jest, znajdująca się w osobnej sali wystawowej, pośmiertna maska Stalina, wykonana z brązu. Zrobiono ich tuzin, część jest dziś w prywatnych kolekcjach, a jeden z egzemplarzy możecie zobaczyć właśnie tu. W osobnym pomieszczeniu znajdziecie rekonstrukcję gabinetu Stalina, z oryginalnymi meblami oraz mundurami władcy.

W ogromnym holu możecie zobaczyć pomnik J.Stalina (kiedyś zdaje się stał na zewnątrz, w parku jego imienia), drugi, mniejszy, znajduje się przed wejściem do muzeum. W holu znajduje się też sklepik, polujący na kieszenie turystów, w którym można kupić przeróżne gadżety z wizerunkiem lub nazwiskiem Stalina. Przebojem zapewne jest czerwone wino gruzińskie „Stalin”, sprzedawane tu w kilku wersjach. Wino zapewne jak wino, cena jest za etykietę. A cena jest spora: 40 GEL za butelkę.

Gori, Muzeum Stalina, dom rodzinny Stalina

Gori, Muzeum Stalina, dom rodzinny Stalina

Gori, Muzeum Stalina, dom rodzinny Stalina

Gori, Muzeum Stalina, dom rodzinny Stalina

Gori, Muzeum Stalina, dom rodzinny Stalina

Gori, Muzeum Stalina, dom rodzinny Stalina

Gori, Muzeum Stalina, ostatni wpis w księdze pamiątkowej dla gości...

Gori, Muzeum Stalina, ostatni wpis w księdze pamiątkowej dla gości…

Jeśli wykupiliście bilet dodatkowy do wagonu i domu Stalina, przy wyjściu z muzeum zwróćcie się do kasjerki – zostanie poproszona osoba, która zaprowadzi Was do tych dodatkowych atrakcji – są one na co dzień zamknięte i otwierane tylko dla osób z droższymi biletami. Choć i w wagonie kolejowym i domu Stalina w zasadzie nie ma nic ciekawego, to dla samego „powiewu historii” warto te 5 lari dopłacić.

Wagon, którym po całym świecie podróżował Stalin (bał się latać), stoi obok budynku muzeum. Oczywiście dyktator miał do dyspozycji cały pociąg, ale ten konkretny wagon, pancerny zresztą (ważył ponad 80 ton) był jego gabinetem i salonem sypialnym w czasie podróży. Jest tu i salon, i gabinet, i kuchnia, a nawet łazienka z wanną i prysznicem.

Dom rodzinny Stalina, znajdujący się przed budynkiem muzeum, przykryty czymś w rodzaju mauzoleum, jest jeszcze mniej widowiskowy. Był on bliźniakiem, a ojciec Józefa , szewc z zawodu, wynajmował jedno z dwóch pomieszczeń (lewe), w nim się znajdujących. Wnętrze zawiera oryginalne podobno umeblowanie. Materiału na max 2 zdjęcia :)

Twierdza w Gori

Twierdza w Gori

Twierdza w Gori

Twierdza w Gori

Gori, pomnik Bohaterskich Wojowników Gruzińskich przy twierdzy

Gori, pomnik Bohaterskich Wojowników Gruzińskich przy twierdzy

Gori, katedra Narodzenia NMP

Gori, katedra Narodzenia NMP

Co jeszcze można zobaczyć w samym Gori ? Niewiele. Ja kierowałem się w stronę dworca autobusowego, znajdującego się – idąc od strony centrum – za wzgórzem z twierdzą. Po drodze minąłem prawosławną katedrę Narodzenia NMP, siedzibę biskupa Gori, wybudowaną w 1810 r. pierwotnie jako kościół katolicki, zniszczoną przez trzęsienie ziemi w 1920 r. W czasach radzieckich mieściła się tu szkoła muzyczna, a po odzyskaniu przez Gruzję niepodległości świątynię przekazano gruzińskiej cerkwi prawosławnej.

No i na koniec sama twierdza Gori, którą obszedłem dookoła, zmierzając na dworzec. Jest pokaźna i można do niej wejść, prowadzi tam ścieżka od strony dworca właśnie. Wstęp jest bezpłatny, a z góry można podziwiać panoramę miasta i okolic – ja nie zdecydowałem się w 30-stopniowym upale z plecakiem na wspinaczkę. Ale ponoć warto. A jeżeli już wejdziecie, traficie zapewne na pomnik Bohaterskich Wojowników Gruzińskich, 8 figur rycerzy, ustawionych w krąg, pierwotnie ustawionych przy grobie Nieznanego Zołnierza w jednym z parków w Tbilisi. W 2009 r. figury przeniesiono właśnie do Gori.

Marszrutki do Tbilisi odjeżdżają z dworca w Gori bardzo często, zdaje się że częściej niż co godzinę. Trasa trwa 1.5 godziny, a koszt biletu to tylko 3 GEL. Trafiłem od razu na stojącą, prawie gotową do odjazdu maszynę, pozostało tylko ulokować się w środku. Busem z kompletem pasażerów ok. godziny 15-tej dotarłem na dworzec Didube w Tbilisi. Ale o pierwszym dniu w Tbilisi będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Gori i skalnego miasta Upliscyche znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Gruzja

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

 

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014

Ateny, pozostałe atrakcje centrum miasta

Stolica Grecji to nie tylko Akropol i pozostałe antyczne atrakcje w centrum. To także klimatyczne stare dzielnice, parki i miejsca mniej lub bardziej związane z historią – historią państwa greckiego, sportu czy nauki. Dziś będzie właśnie o nich.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, świątynie w centrum miasta). Spędzając kilka dni w Atenach, warto wyjść poza schematyczne zwiedzanie najważniejszych przewodnikowych atrakcji, związanych z historią antyczną i na chwilę chociaż zanurzyć się w miejscach znacznie mniej przez turystów odwiedzanych. Choć o dzielnicy Plaka to raczej ciężko mówić w kategoriach zapomnianego miejsca, w końcu to chyba najbardziej turystyczna dzielnica miasta.

Psiri

Z racji zamieszkiwania przez weekend w hotelu Evripides, na północnym krańcu dzielnicy Psiri, dystrykt ten był obszarem, przez który dość często się poruszałem. Psiri w czasach odzyskiwania przez Grecję niepodległości była dzielnicą, do której masowo napływali imigranci z greckich prowincji, tworząc tu własną subkulturę. Jak to bywa w takich miejscach, nie mogąc znaleźć pracy, tworzyli środowisko dość specyficzne. Drobni kryminaliści, ludzie nie potrafiący się zaadoptować w wielkim mieście czy osoby będące przeciwnikami panującego ustroju – to był dzień powszedni w Psiri.

Doszło do tego, że Psiri stała się „bazą” zbrojnych grup przestępczych, a nawet policja bała się zapuszczać w ciasne uliczki dzielnicy i wtedy wkroczyły władze. Pod koniec XIX w. stworzono specjalną formację policyjną w celu zaprowadzenia w Psiri porządku, co się zresztą udało. Swiat podziemny wyniósł się z dzielnicy.

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Później była Psiri dzielnicą robotników i małych warsztatów rzemieślniczych, żyła wyłącznie za dnia, w nocy zamierała. Właściciele tutejszych nieruchomości przewalczyli jednak stworzenie tu wielu restauracji i miejsc, gdzie można spędzać czas także wieczorami, co spowodowało napływ turystów oraz zmianę trybu życia mieszkańców Psiri, teraz spędzających czas na ulicach także po pracy. Wynik był zgodny z oczekiwaniami właścicieli nieruchomości – wzrosła wartość ich własności, wzrosły też czynsze, a to drugie nie spotkało się z zadowoleniem rzemieślników. Ale dla przybywających tu turystów, Psiri stanowi dziś przyjemne miejsce spędzania czasu.

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Pierwsze wrażenie wizualne w Psiri nie jest jednak przyjemne. Wszędobylskie grafitti obecne na ścianach budynków w każdej uliczce sprawia wrażenie niebezpieczeństwa, dzielnicy „szemranej”, miejsca, w którym człowiek czuje się niepewnie. Niepotrzebnie, bo Psiri dziś to miejsce bezpieczne, w którym można spokojnie poruszać się także w pojedynkę, z aparatem fotograficznym w ręce. Zagrożenia nie ma. A po bliższym poznaniu Psiri zostaje w pamięci jako miejsce z unikalnym klimatem, ciasnymi uliczkami, małymi sklepikami dużo tańszymi od tych przeznaczonych dla turystów np. na Monastiraki, rodzinnymi warsztatami i świetnymi knajpkami usadowionymi wszędzie tam, gdzie miejsce na to pozwala. Knajpkami, w których zawsze toczy się życie, bez względu na porę dnia, w której na Psiri zawitacie. Tu można się poczuć jak w środku tych prawdziwych Aten.

W Psiri możecie znaleźć kilka zabytkowych kościołów: Agioi Anargyroi (XI w.), Agia Paraskevi Agion Anargiron czy Agii Asomati (też XI w.).

Plaka

Plakę zna każdy, kto był w Atenach – to punkt obowiązkowy dla każdego turysty. Nazywana „sąsiedztwem Bogów” ze względu na górujące nad dzielnicą wzgórze Akropolu, przyciąga turystów swoją specyficzną zabudową i ciasnymi, krętymi uliczkami oraz mnogością sklepików z produktami dla turystów.

Kiedyś Plaka była, podobnie jak Psiri, dzielnicą robotników. Później powstało tu mnóstwo pubów i klubów, które zniszczyły spokojny charakter dzielnicy. Na szczęście nakazano im wyniesienie się stąd (puby przeniosły się do Psiri właśnie) i Plaka wróciła do swojego spokojnego, cichego charakteru, dobrze integrującego się ze starą, często dawno nie odnawianą architekturą domów w dzielnicy.

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Plaka zapełnia się dziś w trakcie sezonu turystycznego, kiedy to jest oblegana przez tłumy turystów z całego świata. Oprócz klimatu, sklepów i architektury zwykłych domostw, Plaka oferuje kilka atrakcji turystycznych: kościoły Agia Ekaterini (XI w.) czy Agia Sotira (XI w.). Najbardziej znanym historycznym zabytkiem jest jednak pomnik Lizykratesa, ufundowany przez niego na pamiątkę zwycięstwa sponsorowanego przez niego chóru w konkursie w 335 r. p.n.e.

Wzgórze Filopapposa

To popularna nazwa wzgórza Mouseion (147 m n.p.m.), sąsiadującego z Akropolem. Wzięła się od stojącego na szczycie pomnika, a właściwie mauzoleum, którym mieszkańcy miasta uhonorowali pamięć Filopapposa, syryjskiego księcia, sprawującego funkcję rzymskiego konsula. Ateńczycy kochali Filopapposa i wiadomość o jego śmierci mocno ich poruszyła – ufundowali mu więc okazałe (12 m wysokości) mauzoleum, które niestety zostało mocno zniszczone w XVII w. – do dziś dotrwały jedynie 2/3 jednej z jego fasad. Jej najważniejszym elementem jest płaskorzeźba, przedstawiająca Filopapposa w trakcie inauguracji funkcji konsula. Powyżej niej znajdowały się trzy rzeźby, przedstawiające samego Filopapposa (jako obywatela Aten, pośrodku), jego dziadka, króla Antiocha IV (po lewej) oraz twórcy całej dynastii, króla Seleukosa I (po prawej, jej dziś brakuje).

Ateny, wzgórze Mouseion i mauzoleum Filopapposa widziane z Akropolu

Ateny, wzgórze Mouseion i mauzoleum Filopapposa widziane z Akropolu

Ateny, "więzienie Sokratesa" na zboczu wzgórza Mouseion

Ateny, „więzienie Sokratesa” na zboczu wzgórza Mouseion

Ateny, kompleks grobowców "Kimoneia" na zboczu wzgórza Mouseion

Ateny, kompleks grobowców „Kimoneia” na zboczu wzgórza Mouseion

Na wzgórze Filopapposa najlepiej udać się po zwiedzaniu Akropolu – prowadzi z niego wygodna asfaltowa droga, zamieniająca się potem w udeptaną ścieżkę. Wspinaczka nie jest uciążliwa nawet przy upale, ale warto zaopatrzyć się wcześniej w wodę pitną – po drodze z Akropolu nie ma bowiem żadnego miejsca, w którym można byłoby ją kupić. Droga na wzgórze prowadzi wśród kilku innych atrakcji historycznych:

  • Ateny, mauzoleum Filopapposa na wzgórzu Mouseion

    Ateny, mauzoleum Filopapposa na wzgórzu Mouseion

    „więzienie Sokratesa” – wykuty w skale kompleks trzech pomieszczeń oraz zbiornika na wodę, których zastosowanie nie jest znane do dziś. Wg legend więziono tu Sokratesa, inne wersje mówią o funkcjonowaniu tu antycznej łaźni. Faktem jest natomiast, że chowano tu w trakcie II wojny światowej antyki, pochodzące z Akropolu, chcąc uchronić je przed zniszczeniem lub grabieżą;

  • kościół św.Dymitra „Loumbardiarisa” – jego opis znajdziecie we wpisie o ateńskich świątyniach, ma naprawdę ciekawą historię;
  • „Kimoneia” – także wykuty w skale zbocza wzgórza Mouseion kompleks grobowców, w którym wg legendy pochowano m.in. bohatera jednej z Olimpiad, Kimona;

Na wzgórze Filopapposa warto wspiąć się z jeszcze jednego powodu – ekscytującego widoku na pobliski Akropol – to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można ze stosunkowo bliskiej odległości oglądać Akropol z tej samej wysokości, a nie od dołu. Rzadka okazja do zrobienia świetnego zdjęcia z panoramą Akropolu.

Ateny, panorama Akropolu widziana ze wzgórza Mouseion

Ateny, panorama Akropolu widziana ze wzgórza Mouseion

Ateny, panorama południowej części miasta widziana ze wzgórza Mouseion

Ateny, panorama południowej części miasta widziana ze wzgórza Mouseion

Stadion Panatenejski

Nie ma chyba człowieka, który nie wie, gdzie odbyły się pierwsze Igrzyska Olimpjskie ery nowożytnej. Wiadomo – rok 1896 r. i Ateny. Stadion, który był areną tej imprezy, jest ozdobą miasta do dziś. Ale jego historia jest znacznie dłuższa – arena sportowa istniała tu już w czasach starożytnych. Wiadomo, że już w VI w. p.n.e. odbywały się tu zawody. Pierwsza poważna konstrukcja, znana z dokumentacji, powstała tu w IV w. p.n.e., kiedy to zdecydowano się wybudować stadion z prawdziwego zdarzenia. Do jego budowy wykorzystano wąwóz pomiędzy dwoma wzgórzami na obrzeżach ówczesnych Aten, dodatkowo pogłębiając go przez wywiezienie masy ziemi. Pierwsze zawody na zbudowanym stadionie odbyły się w 330 r. p.n.e.

Pomimo spadku znaczenia Aten w czasach rzymskich, nadal cieszyły się one uznaniem kolejnych cesarzy, którzy chętnie rozbudowywali miasto. Ok. roku 140 n.e. padło na stadion – gruntownie go powiększono i przebudowano, dodając potężne marmurowe trybuny, które mogły pomieścić ok.50 tys. widzów. Całą konstrukcję ozdobiono licznymi rzeźbami z marmuru, brązu a nawet złota. Powstała też świątynia bogini Fortuny. Stadion nie miał na świecie innych budowli równych sobie.

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Stadion stracił całkowicie swoje znaczenie po nadejściu chrześcijaństwa, które zakazało krwawych walk i „pogańskich” obrzędów. Przez długie wieki budowla niszczała bez istotnego przeznaczenia. Dopiero pod koniec XIX w. bogaty Grek (z pochodzenia Albańczyk) o nazwisku Zappas zapragnął reaktywować ideę starożytnych greckich igrzysk. Pierwsza edycja odbyła się na ateńskim rynku, ale dla organizacji kolejnych, Zappas zasponsorował gruntowną odbudowę antycznego stadionu (po odbudowie drewniana widownia mogła pomieścić 30 tys. widzów). Nie jest zbyt znanym fakt, że zanim odbyły się tu oficjalne Igrzyska Olimpijskie w 1896 r., których ideę wskrzesił baron de Coubertin, dwukrotnie na stadionie w Atenach (1870 i 1875 r.) odbyły się igrzyska organizowane i sponsorowane przez Zappasa. W pierwszej edycji ponad 20 tys. widzów dopingowało… 31 uczestników.

Ateny, flaga olimpijska na stadionie Panatenejskim

Ateny, flaga olimpijska na stadionie Panatenejskim

I tak oto doszło do „inspiracji” barona de Coubertaina (na usprawiedliwienie – współpracował on z Zappasem) i powstania MKOl-u, wynikiem czego była organizacja oficjalnych I Igrzysk Olimpijskich ery nowożytnej w 1896 r. na stadionie w Atenach. W ramach przygotowań do nich stadion został ponownie przebudowany, znajdując „sponsora” w kolejnym Greku o nazwisku Averoff – jego pomnik stoi dziś przed wejściem na stadion. Budowla została całkowicie wybudowana z marmuru, a widownia powiększona do 80 tys. widzów (obecnie ograniczona do 45 tys.). Jest dziś stadion w Atenach jedynym na świecie stadionem wybudowanym w całości z marmuru. I oczywiście jednym z najstarszych istniejących na świecie.

Dziś stadion Panatenejski służy do organizacji różnorodnych imprez społecznych, kulturalnych i muzycznych, jest też miejscem świętowania wielkich wydarzeń (np. mistrzostwa Europy zdobytego przez greckich piłkarzy w 2004 r.). W trakcie Igrzysk Olimpijskich 2004 r., które odbyły się w Atenach, na stadionie miała miejsce meta biegu maratońskiego – najbardziej „klasycznej” dyscypliny olimpijskiej.

Stadion leże nieco na wschód od Akropolu (jest dobrze z jego szczytu widoczny) – idąc do Akropolu mijamy ruiny świątyni Zeusa Olimpijskiego i łuk Hadriana. Wstęp na stadion jest płatny (bilet 3 EUR), ale stadion w Atenach po prostu trzeba zobaczyć – wg mnie to punkt obowiązkowy na turystycznej mapie stolicy Grecji. Widok flagi olimpijskiej na stadionie, gdzie igrzyska odbyły się po raz pierwszy – bezcenny.

Zappeion

Ogólnie mówiąc – budynek znany z tego, że… jest znany :) Budowany przez Zappasa (tego od stadionu i igrzysk), który jednak nie dożył jego uruchomienia, z przeznaczeniem jako jedna z aren pierwszych Igrzysk Olimpijskich – podczas pierwszej olimpiady Zappeion służył jako hala walk szermierczych. Od tego czasu odbywa się tu wiele wydarzeń politycznych i kulturalnych. Nazwa zapewne pochodzi od nazwiska darczyńcy – fundatora.

Ateny, Zappeion

Ateny, Zappeion

Zappeion od samego początku jest częścią Ogrodów Narodowych (o nich za chwilę), otoczony jest dość widowiskowym parkiem i zielenią z fontannami i rzeźbami. Spacerując od Akropolu przez świątynię Zeusa Olimpijskiego do Stadionu Panatenejskiego, nie sposób go pominąć – stoi po prostu po drodze, niemalże naprzeciwko świątyni Zeusa.

Ogrody Narodowe

Z tyłu za budynkiem Zappeionu (lub za budynkiem Parlamentu na placu Syntagma, zależnie od której strony wchodzicie) rozpościerają się Ogrody Narodowe, założone jeszcze w czasach, gdy budynek Parlamentu był pałacem królewskim, przez ówczesną królową Amalię (żonę Ottona I). Ta potężna zielona przestrzeń (ponad 15 ha) jest dziś dostępna publicznie i otwarta od zmierzchu do świtu. Ogrody wypełniają rośliny i drzewa z całego świata, znaleźć tu można także mini-zoo dla dzieci i sadzawki wypełnione żółwiami. Historyczną atrakcją będą też zapewne starożytne rzymskie mozaiki, mocno dziś zaniedbane i wyglądające na opuszczone oraz rozsiane gdzieniegdzie pozostałości antycznych budowli. Generalnie park jest genialnym miejscem odpoczynku i schronienia przez wszędobylskim w sezonie słońcem.

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, rzymskie mozaiki w Ogrodach Narodowych

Ateny, rzymskie mozaiki w Ogrodach Narodowych

Ateny, rzymskie mozaiki w Ogrodach Narodowych

Ateny, rzymskie mozaiki w Ogrodach Narodowych

Uniwersytet, Akademia i Galeria Narodowa

Do najbardziej znanych budowli ateńskich zaliczyć też można, znajdujące się w samym centrum, przy ruchliwej ulicy Panepistimiou, dwa budynki:

  • Akademia Ateńska, powstała formalnie w 1926 r., mieszczący się w trochę starszym budynku, tworzącym wraz z Uniwersytetem i Biblioteką Narodową swoistą całość, zaprojektowaną przez tego samego architekta. Budynek zaczął powstawać jeszcze za panowania króla Ottona I (1859 r.), ale budowa trwała z przerwami prawie 30 lat. Później mieścił w swoich murach kolejno kilka muzeów, aż w końcu w 1926 r. stworzono tu Akademię, która dziś jest najważniejszym ośrodkiem naukowym Grecji. Jest też jednym z najczęściej fotografowanych (nie ma się co dziwić, jest atrakcyjny wizualnie) budynków centrum Aten;
Ateny, Biblioteka Narodowa

Ateny, Biblioteka Narodowa

Ateny, Uniwersytet Narodowy

Ateny, Uniwersytet Narodowy

Ateny, budynek Akademii Ateńskiej

Ateny, budynek Akademii Ateńskiej

  • Uniwersytet Narodowy, formalnie istniejący od 1837 r. (najstarszy w tej części Europy), w obecnym budynku od 1841 r. Monumentalny budynek na froncie kampusu uniwersyteckiego, z widowiskowym propylonem, służy dziś jako sala cermonialna;
  • Biblioteka Narodowa, której idea powstała zaraz po odzyskaniu przez Grecję niepodległości. Pierwotnie mieściła się na wyspie Egina, ale w 1834 r. została przeniesiona do Aten. Dzisiejszej siedziby doczekała się dopiero w 1888 r. Posiada obecnie największą na świecie kolekcję greckich manuskryptów;

Dom Schliemanna

Przy tej samej ulicy (Panepistimiou), acz nieco bardziej na północ, znajdziecie budynek Muzeum Numizmatycznego, swoją drogą wartego odwiedzenia ze względu na przebogatą kolekcję monet (antycznych i młodszych). Z racji ubiegłorocznej wyprawy do Turcji sam budynek był interesujący z innego powodu – został wybudowany w 1880 r. jako rezydencja Heinricha Schliemanna, bogatego niemieckiego kupca, a potem… archeologa-amatora. W czasie swojej budowy dom ten był uznawany za jedną z najwspanialszych rezydencji prywatnych w Atenach.

Ateny, Muzeum Numizmatyczne, dawny dom H.Schliemanna

Ateny, Muzeum Numizmatyczne, dawny dom H.Schliemanna

Schliemann zapisał się w historii archeologii z racji swoich odkryć oraz kontrowersji związanych ze sposobem ich przeprowadzania. To właśnie Schliemann (żyjący przekonaniem, że „Illiada” jest zapisem historycznym i pragnący to za wszelką cenę udowodnić) odkrył ruiny starożytnej Troi w dzisiejszej Turcji oraz greckie Mykeny. W Troi kopał zresztą wielokrotnie, odkrywając w sumie aż 9 historycznych warstw tego miasta. Schliemann zapisał się także kontrowersyjnie – potrafił niszczyć znalezione eksponaty, jeśli wg niego nie były interesujące lub przeczyły jego tezom. Po śmierci został pochowany w Atenach.

Ratusz miejski

Ostatnim wartym zobaczenia budynkiem w okolicach ulicy Panepistimiou jest pochodzący z 1874 r., oryginalnie dwukondygnacyjny – trzecią dobudowano w trakcie przebudowy w 1937 r. Stoi on przy placu Kotzia, także wybudowanym w tym samym roku, co ratusz. Plac Kotzia zdążył się też zapisać w historii Igrzysk Olimpijskich – w 2004 r. tu zaczynały się i kończyły zawody w kolarstwie.

Niedawno okazało się, że plac Kotzia (pewnie jak duża część Aten) stoi na miejscu starożytnych zabudowań – stąd część placu zajmuje dziś stanowisko archeologiczne, w ramach którego odsłonięto m.in. antyczną drogę oraz grobowce.

Ateny, ratusz miejski na placu Kotzia

Ateny, ratusz miejski na placu Kotzia

Ateny, antyczne pozostałości na placu Kotzia

Ateny, antyczne pozostałości na placu Kotzia

I to już wszystko, co chcieliśmy Wam pokazać w Atenach. Wpis ten kończy opis atrakcji historycznych centrum miasta, które da się zobaczyć w jeden pełny (w zasadzie w dwie pełne doby) weekend. Ateny zdecydowanie polecam – jeśli interesują Was zabytki, to stolica Grecji będzie Waszą mekką i dwa dni to zdecydowane minimum – wszak nie byłem np. w słynnym Muzeum Archeologicznym w Atenach, na które zwyczajnie nie wystarczyło już czasu. Będzie po co tu wracać :) A w kolejnym, ostatnim już wpisie dotyczącym weekendu w Atenach, podsumujemy wyjazd i opowiemy co nieco o jego organizacji.

Pełna galeria zdjęć z Plaki, Psiri, stadionu Panatenajskiego i innych atrakcji Aten znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

 

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Niedziela, 9 marca 2014 r., ostatni dzień weekendowego pobytu w Odessie, była wielkim świętem dla Ukraińców – tego dnia przypadała 200. rocznica urodzin ich narodowego wieszcza – Tarasa Szewczenki. Zobaczcie, jak obchody wyglądały w Odessie.

Weekend w Odessie (poprzedni wpis: Odessa, ślady wielkich artystów). Taras Szewczenko jest ikoną literatury ukraińskiej, nazywany jest jej ojcem. Jego status jest porównywalny z pozycją Adama Mickiewicza w Polsce. Ukraińcy mocno identyfikują się z nim, głównie przez to, jak przebiegało życie wielkiego poety.

Taras Szewczenko przeżył zaledwie 47 lat, z czego ogromną większość nie był wolnym człowiekiem. Pierwsze 24 lata żył jako syn chłopa pańszczyźnianego, z poddaństwa tego został wykupiony przez przyjaciół z Wilna, gdzie pojechał uczyć się malarstwa (jego pan zapragnął mieć własnego nadwornego malarza, a Szewczenko był uzdolniony także w tym kierunku).

Dorosłe życie Szewczenki też łatwe nie było. Kilkukrotnie aresztowany przez władze, spędził w sumie 10 lat na zesłaniu, a 3,5 roku pod nadzorem policji. Tylko 9 lat był wolnym człowiekiem. Szewczenko utrzymywał liczne kontakty z Polakami – z racji swoich poglądów raczej z tymi, którzy tak jak on przebywali na zesłaniu. Choć i w czasach młodości miał styczność z naszymi rodakami, a nawet z poezją Mickiewicza. Miał też w życiu epizod nauki języka polskiego.

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Choć dużą część swoich dział napisał po rosyjsku, traktowany jest na Ukrainie jako narodowy poeta. Każda rocznica jego urodzin jest na Ukrainie świętowana, a że w tym roku przypadała okrągła, dwusetna rocznica – to i obchody były szczególne. Szczególne także dlatego, że wypadły w bardzo niespokojnym czasie – wszak z Odessy całkiem niedaleko na Krym, który był w marcu właśnie w trakcie anektowania przez Rosję. A i w samej Odessie nie brakowało niepokojów i demonstracji.

Jak się one skończyły na początku maja, wszyscy widzieliśmy w telewizji. Na szczęście 9 marca Odessa była jeszcze spokojna, choć obchody stały się poniekąd okazją do manifestacji ugrupowań politycznych. Na obchodach w Odessie, odbywających się pod pomnikiem Tarasa Szewczenki przy wejściu do parku jego imienia, nie zabrakło także polskich dyplomatów. Resztę zobaczcie na zdjęciach.

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki, polska delegacja

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki, polska delegacja

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki

W kolejnym wpisie pokażemy Wam fotograficzne uroki starej Odessy.

Pełna galeria zdjęć z obchodów 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki w Odessie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Ukraina

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Kolejne ukraińskie miasteczko - Dubno - kolejne wielkie polskie historie. Zimowa objazdówka po zachodniej i południowej Ukrainie nabiera tempa. W iście "syberyjskich" warunkach Ukraina prezentuje się niezwykle pięknie i malowniczo.

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

 

Gaziantep. Pistacjowa stolica Turcji.

Gaziantep, szóste co do wielkości miasto Turcji, ze swoją bogatą historią jest mekką dla turystów spragnionych widoku zabytków i wielbicieli muzeów. Ale znane jest przede wszystkim ze swojego regionalnego specjału – pistacji, używanych do wyrobu baklawy i chałwy.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 4 (poprzedni wpis: Antiochia, blisko źródeł chrześcijaństwa). Do Gaziantep dotarliśmy późno wieczorem, po 5-godzinnej podróży rejsowym autobusem z Antiochii. Wieczór wypełniła nam wyłącznie „aklimatyzacja” w hotelu Yunus.

Niektóre źródła podają, że Gaziantep (do początków XX w. zwany Antep) jest jednym z najstarszych zasiedlonych do dziś miejsc na świecie – faktem jest że ślady osadnictwa znajdowane tutaj pochodzą nawet z 4000 lat p.n.e. Na pewno był jednym z pierwszych w Anatolii. Po okresie przynależenia do imperium Babilonu, ok.1700 r. p.n.e. został wchłonięty do państwa hetyckiego. Później zdobywany był m.in. przez Asyryjczyków i Persjan. Od momentu pokonania Imperium Perskiego przez Aleksandra Wielkiego, Antep wszedł w skład Cesarstwa Rzymskiego, a potem Bizancjum aż do połowy VII w. n.e., kiedy to z kolei Arabowie opanowali cały region.

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Z tego okresu pochodzi prawdopodobnie najstarszy meczet w mieście – Ömeriye Camii (nazwa na cześć kalifa Omara, przywódcy arabsko-muzułmańskich wojsk), choć nie wiadomo dokładnie kiedy został wybudowany. Od początków XI w. nastąpiły najbardziej burzliwe cztery stulecia w historii miasta, kiedy to wielokrotnie przechodziło ono z rąk do rąk (m.in. Seldżukowie i krzyżowcy), aż w 1516 r. „przyszło” Imperium Osmańskie, które rządziło regionem i miastem aż do I wojny światowej. Okres osmański to wielka rozbudowa miasta, powstało wtedy wiele meczetów, karawanserajów i medres (w połowie XVII w. w mieście było podobno ok.100 meczetów).

Po I wojnie światowej miasto dostało się po zarząd najpierw Anglików, a później Francuzów. Kiedy ci drudzy nadeszli z wojskami, by przejąć miasto (początek 1920 r.), mieszkańcy stanęli w jego obronie. Rozpoczęło się 11-miesięczne oblężenie miasta, zakończone dopiero z powodu panującego w Antep głodu. W tym czasie na miasto spadło aż 70.000 francuskich kul, zabijając 6 tys. mieszkańców (mają oni dziś swój pomnik w mieście). W marcu 1921 r. Turcja odzyskała panowanie nad regionem (m.in. Antep i Adana), a bohaterska obrona miasta została utrwalona w zmienionej nazwie (obowiązującej od 1922 r.) – Gaziantep („Gazi” to weteran wojenny). Choć nadal w potocznej mowie w Turcji obowiązuje historyczna nazwa – Antep.

Dziś Gaziantep jest szóstym co do wielkości miastem w Turcji, liczy prawie 1,5 mln mieszkańców. Historia miasta, liczne muzea i meczety stały się jego atrakcją, na równi z pistacjami, z których uprawy cały region słynie nie tylko w Turcji. Pistacje oraz wyroby z nich – głównie baklawa i chałwa, są najbardziej znanym towarem eksportowym regionu.

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum, "The Gypsy Girl"

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum, „The Gypsy Girl”

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Gaziantep, Zeugma Mosaic Museum

Pistacje przeznaczone do wyrobu słodyczy zbierane są miesiąc wcześniej (w sierpniu), niż te, używane do zwykłego „chrupania”, mają wtedy wyższą zawartość białka, a małą tłuszczu. Pistacje z regionu Gaziantep mniej też się „otwierają” niż te popularnie spotykane w naszych sklepach (pochodzące z Ameryki czy Iranu), stąd ciężej się je „chrupie”. W każdym razie, wracając do baklawy pistacjowej, mieszkańcy miasta chwalą się, że najtańsza kupiona w Gaziantep jest o niebo lepsza niż nawet najdroższa, kupiona w innym regionie Turcji. My spróbowaliśmy jej dopiero w Diyarbakir, ale i tak zostaliśmy fanami jej smaku.

Pistacjowa baklawa

Pistacjowa baklawa

W Gaziantep przede wszystkim chcieliśmy zobaczyć dwa muzea: Muzeum Archeologiczne i Muzeum Mozaik Zeugma. To pierwsze odpadło na starcie – okazało się być w kapitalnym remoncie. Skupiliśmy się więc na mozaikach z Zeugmy – starozytnego miasta położonego kiedyś w regionie miasta, założonego ok.300 r. p.n.e. przez Seleukosa, jednego z wodzów Aleksandra Wielkiego. Po zdobyciu przez Rzymian w 64 r., Zeugma przeżyła okres prosperity ze względu na swoje położenie na Jedwabnym Szlaku, łączącym Antiochię z Chinami. Ale najazdy i trzęsienia ziemi sprawiły, że Zeugma stopniowo traciła swoje znaczenie, aż w VI w., w obliczu najazdów arabskich, została całkowicie opuszczona przez mieszkańców.

Mozaiki, odzyskane w wyniku prac archeologicznych, prowadzonych na terenach niegdysiejszej Zeugmy, stanowią większość eksponatów uruchomionego w 2011 r. nowoczesnego Muzeum Mozaik w Gaziantep. Muzeum to jest największym na świecie muzeum, dedykowanym starożytnym mozaikom – powierzchnia wystawiennicza to ok.1700 m2 na kilku piętrach i w kilku połączonych ze sobą budynkach. Kompleks zawiera także restauracje i centrum konferencyjne, znacząco odróżniając się swoją nowoczesną bryłą od zabytkowych, kamiennych domów i meczetów w starej części miasta.

Gaziantep, uliczki starego miasta

Gaziantep, uliczki starego miasta

Mozaiki w muzeum są ułożone w przemyślany sposób, tak aby były dobrze widoczne, nawet w szczegółach, dla zwiedzających, którym oglądanie dodatkowo ułatwiono konstruując ścieżki i mostki pomiędzy poszczególnymi eksponatami. Dzięki temu można z bliska podziwiać misterną pracę autorów mozaik, układających ogromne obrazy z malutkich kawałków ceramiki. Symbolem muzeum jest niewielka część mozaiki, odzyskana z jednego z domów w Zeugmie, nazwana „Cyganka” (The Gypsy Girl) – choć nazwa jest bardziej wynikiem żartu archeologów, jak odzwierciedla rzeczywistość.

Do jej konstrukcji użyto podobno specjalnej techniki, dzięki której oczy postaci są bardziej realistyczne. Dodatkowo, postać tę „ułożono” w mozaice w technice „trzy-czwarte postaci”, której użył też np. Leonardo da Vinci, malując swoją „Mona Lisę” – z tych powodów mozaika ta jest najbardziej znanym eksponatem w Muzeum Mozaik w Gaziantep. Jest dla niej przeznaczona osobna, zaciemniona salka, do której można wejść wyłącznie w towarzystwie ochroniarza (wchodzi tam z każdą chętną osobą, gasząc po wyjściu skromne oświetlenie mozaiki). Na szczęście robienie zdjęć jest dozwolone (bez flesza oczywiście).

Gazienatep, cytadela

Gazienatep, cytadela

Gaziantep, pomnik 14 Męczenników obok cytadeli

Gaziantep, pomnik 14 Męczenników obok cytadeli

Gaziantep, repliki "inskrypcji orchońskich"

Gaziantep, repliki „inskrypcji orchońskich”

W muzeum można spędzić kilka godzin, podziwiając kunszt artystów, układających mozaiki w starożytności. Bilet wstępu jest zastanawiająco tani (jak na warunki tureckie) – kosztuje 8 TL od osoby. Kompletnie nie przemyślano jedynie szatni – po zostawioną w niej odzież można wrócić jedynie… wychodząc na zewnątrz i wracając do wejścia tak jak przy pierwszym wchodzeniu. Ale dla mozaik z Zeugmy warto było się przespacerować kilkaset metrów w krótkim rękawku w lutym :)

Kolejną atrakcją Gaziantepu jest cytadela, umiejscowiona w samym środku starej części miasta i otoczona przez zabytkowe budynki i meczety oraz sklepiki rzemieślników. Niestety także była zamknięta i poddawana renowacji przed nadchodzącym sezonem letnim (wtedy też ma być ponownie otwarta dla zwiedzających), stąd też mogliśmy ją podziwiać jedynie z zewnątrz. Wybudowana została, początkowo jako wieża obserwacyjna, w czasach rzymskich, a obecny wygląd osiągnęła w wyniku licznych rozszerzeń mniej więcej w VI w. n.e., za czasów bizantyjskiego cesarza Justyniana. Mury cytadeli mają ponad kilometr długości i posiadają 12 wbudowanych bastionów obronnych.

We wnętrzach murów znajdują się pozostałości meczetów, cystern i innych zabudowań. Na najniższym piętrze znajdują się zamkowe komnaty. Cytadela miała w podziemiach także własne źródło wody. Dziś za murami mieści się muzeum, poświęcone obronie miasta przez jego mieszkańców w 1920/21 r. Twierdza otoczona jest mini-skwerem z fontanną i ławeczkami, wszystko wygląda na bardzo zadbane. Na północnej jej ścianie stoi budynek zabytkowej łaźni – Naib Hamami, wybudowanej w 1640 r. i pięknie odrestaurowanej, wciąż czynnej i użytkowanej.

Gaziantep, uliczki starego miasta

Gaziantep, uliczki starego miasta

IMG_8883

Gaziantep, bazar

Gaziantep, bazar

Gaziantep, bazar

Gaziantep, bazar

Gaziantep, bazar

Gaziantep, bazar

Niemal naprzeciw łaźni znajduje się widoczny z daleka „pomnik 14 męczenników”, upamiętniający czternaścioro dzieci, zabitych przez francuskich żołnierzy w czasie historycznego oblężenia miasta. Niemal tuż obok znajduje się kolejna historyczna pamiątka – replika „inskrypcji orchońskich” – kolumn zapisanych językiem staro-tureckim, pierwszą rozpoznaną formą języka tureckiego, znalezionych w dolinie rzeki Orchon w dzisiejszej Mongolii. Kolumny osadzone były na kamiennych wizerunkach żółwi, zostały znalezione w końcówce XIX wieku. Dla Turków stanowią ważną część historii ich języka.

Gaziantep to także stare miasto, wąskie uliczki przepełnione kamiennymi zabytkowymi zabudowaniami. W czasie naszej wizyty duża część domów jak i ulic była w remoncie, pewnie niedługo cała okolica będzie naprawdę świetnie wyglądać. Warto się przespacerować labiryntem uliczek, by poczuć klimat setek lat historii tego miasta. W labiryncie tym spędziliśmy trochę czasu – nasz hotel znajdował się bowiem na skraju starej części Gaziantepu.

Najliczniejsza grupa atrakcji turystycznych miasta to oczywiście meczety i kościoły, których historia pozostawiła tutaj mnóstwo, i większość w bardzo dobrej kondycji. Postaramy się wymienić te, które odwiedziliśmy, w kolejności naszego zwiedzania:

  • Gaziantep, meczet Kurtuluş Camii

    Gaziantep, meczet Kurtuluş Camii

    Eyüboğlu Camii, wybudowany pierwotnie w XIV wieku (choć nie wiadomo dokładnie kiedy), a przebudowany do obecnej postaci w czasach osmańskich (połowa XVI w.), w czasie naszego pobytu będący w remoncie;

  • Kurtuluş Camii, wybudowany pierwotnie w 1892 r. jako armeński kościół, po opuszczeniu miasta przez Ormian najpierw służył jako więzienie, potem stał długo pusty, aż w 1988 r. został przekształcony w meczet (dobudowano mu minaret do dzwonnicy). We wnętrzach nie pozostały żadne symbole chrześcijańskie, choć ponoć na ścianach można zobaczyć ślady po wiszących tu wcześniej krzyżach;
  • Gaziantep, armeński kościół Kendirli Kilisesi

    Gaziantep, armeński kościół Kendirli Kilisesi

    Kendirli Kilisesi – stary armeński kościół, wybudowany w 1860 r. przez francuskich misjonarzy przy pomocy Napoleona III. Dziś służy jako siedziba i sala konferencyjna urzędu ds. edukacji;

  • Çınarlı Camii, powstały pierwotnie prawdopodobnie przed 1660 r., ale zniszczony w trakcie oblężenia miasta (1920/21), został odbudowany w latach pięćdziesiątych XX wieku;
  • Handan Bey Camii, wybudowany pod koniec XVI w. (dokładna data nie jest znana), stojący w pobliżu cytadeli, poważnie uszkodzony podczas oblężenia miasta, ale potem odbudowany wg pierwotnego planu;
  • Gaziantep, meczet Şirvani Camii

    Gaziantep, meczet Şirvani Camii

    Şirvani Camii, także stojący obok cytadeli (po jej zachodniej stronie), jeden z najstarszych meczetów w Gaziantep, wybudowany w XIV lub XV wieku prawdopodobnie jako obiekt derwiszów (słynne tańce derwiszów). Inna funkcjonująca nazwa tego meczetu to İki Şerefeli Camii (Meczet z Podwójnym Balkonem) ze względu na budowę minaretu, który rzeczywiście wyjątkowo posiada dwa balkony;

  • Tahtani Camii (lub Tahtali Camii), czyli „drewniany meczet”, prawdopodobnie początkowo wykonany w całości właśnie z drewna. Data budowy nie jest znana, w dokumentach pojawia się po raz pierwszy w 1557 r. i ten rok uznaje się na razie jako datę powstania. Meczet również znajduje się obok cytadeli, w jednej z najstarszych części miasta;
  • Alaüddevle Camii, budowany gdzieś pomiędzy 1479 a 1515 r. (dokładnie nie wiadomo). W dzisiejszej świątyni tylko minaret pochodzi z oryginalnej budowli. Cały meczet został zbudowany od nowa w latach 1903-09 z pieniędzy pochodzących z datków od lokalnej ludności. Pieniędzy nie wystarczyło na kopułę meczetu, pomógł więc ówczesny osmański sułtan;
  • Gaziantep, meczet Alaüddevle Camii

    Gaziantep, meczet Alaüddevle Camii

    Karagoz Camii, wybudowany na miejscu stojącego tu dawniej sanktuarium o nazwie „Karagoz” (stąd nazwa meczetu) w 1758 r. Prosty, skromny i niewielki meczet;

  • Boyaci Camii, kolejny z najstarszych meczetów Gaziantepu, wybudowany w początkach XIII w. (niektóre źródła mówią o roku 1211). Obecny wygląd pochodzi z przebudowy odbytej w 1575 r. Minaret został przebudowany w XIX w. Przynależąca do meczetu medresa nie zachowała się do naszych czasów;
  • Haci Veli Camii, wybudowany w 1645 r. początkowo jako sala modłów, a w meczet przekształcony w 1690 r.;
  • Alabey Camii, stojący przy popularnym miejskim deptaku, Gaziler Caddesi, wybudowany został najprawdopodobniej pod koniec XVI wieku, a fundatorem był miejscowy oficer kawalerii. Obecna forma świątyni powstała po przebudowie w 1809 r.;
  • Nuri Mehmet Pasha Camii, wybudowany na pewno przed 1786 r., nazwa pochodzi od fundatora świątyni, którego grobowiec znajduje się w jej wnętrzach. Podczas oblężenia miasta zniszczony został minaret oraz kopuły meczetu, które zostały odbudowane w drugiej połowie XX wieku;
  • Gaziantep, meczet Ömeriye Camii

    Gaziantep, meczet Ömeriye Camii

    Ömeriye Camii, najbardziej znany meczet Gaziantepu, którego data budowy nie jest znana. W dokumentach pojawia się już w 1210 r., a zbudowany został najprawdopodobniej ok.1150 r. Co do nazwy też są wątpliwości – albo pochodzi ona od kalifa Omera, którego wojska zdobywały miasto, albo od jego wnuczka, także o tym imieniu. Trzecia teoria mówi, że pierwszy meczet wybudował, a drugi go odnowił, na co wskazywałaby druga używana nazwa meczetu: Ömereyn Camii (meczet Dwóch Omerów). Na pewno jest to najstarszy meczet w Gaziantepie;

  • Gaziantep, armeński kościół St.Bedros Kilisesi

    Gaziantep, armeński kościół St.Bedros Kilisesi

    St.Bedros Kilisesi, typowy armeński kościół, wybudowany w połowie XIX w., którego pozostałości przypadkowo odkryto w trakcie budowy drogi w starej części miasta. W czasach republiki używany był jako przędzalnia, a po restauracji używany jest jako miejsce wystaw, konferencji i koncertów. Jest udostępniany do zwiedzania przez uczynnych ochroniarzy;

  • Kozanli Camii, pierwotnie wybudowany jako „mescit” (miejsce modłów), w 1688 r. przekształcony w meczet. W środku znajduje się osobna część dla kobiet, oddzielona od głównej przestrzeni przez drewnianą przegrodę.

Jak widać, meczetami Gaziantep zdecydowanie może się chwalić – a na pewno nie widzieliśmy wszystkich wartych zobaczenia. Pomiędzy Alaüddevle, Karagoz a Boyaci Camii znajduje się dodatkowo dzielnica bazarów. Najpierw trafiliśmy na typowy kryty bazar, z tkaninami, ubraniami, słodyczami, akcesoriami do kawy i herbaty, a potem utonęliśmy w cudownie klimatycznym bazarze rzemieślników z ich unikalnymi, a czasem bardzo przyziemnymi wyrobami i klimatem targu staroci…

Gaziantep, plac Republiki

Gaziantep, plac Republiki

Gaziantep, pomnik Ataturka na Placu Republiki

Gaziantep, pomnik Ataturka na Placu Republiki

Gaziantep, Muzeum Archeologiczne

Gaziantep, Muzeum Archeologiczne

Gaziantep, bazar rzemieślniczy

Gaziantep, bazar rzemieślniczy

Gaziantep, bazar rzemieślniczy

Gaziantep, bazar rzemieślniczy

Gaziantep, bazar rzemieślniczy

Gaziantep, bazar rzemieślniczy

Gaziantep, bazar rzemieślniczy

Gaziantep, bazar rzemieślniczy

Gaziantep, rozrywka miejscowych - gry

Gaziantep, rozrywka miejscowych – gry

Na uwagę w Gaziantepie zasługują także parki, a przede wszystkim „park stulecia” (nazwany na cześć setnej rocznicy urodzin wodza Ataturka), rozpoczynający się na Placu Republiki (gdzie stoi oczywiście pomnik Ataturka), a pokrywający powierzchnię aż 256 tys. m2, w którego granicach, oprócz oczywiście terenów zielonych, mieszczą się m.in. amfiteatr, plac dla deskorolek, place zabaw dla dzieci, baseny, a w zimie także lodowisko. To jeden z największych parków w całej Turcji. Na jego terenie znajduje się także ogromny meczet, którego nazwa nie jest przypadkowa (Ulu Camii – Wielki Meczet). Aczkolwiek nie jest on zabytkiem, pochodzi z 1990 r.

Już po godzinie 16:00 byliśmy w drodze na „otogar” (dworzec autobusowy) w Gaziantepie, skąd znów rejsowym autobusem udaliśmy się do kolejnego miasta na naszej trasie po południowo-wschodniej Turcji – do Sanliurfy. Tenże „rejsowy autobus” trafił nam się wyjątkowo dobrze wyposażony – wbudowane w fotele dotykowe ekrany wyposażone były (oczywiście oprócz standardowo dostępnych: telewizji, internetu i filmów VOD) także w aplikacje Facebooka, YouTube i Twittera, a co najlepsze, także popularne gry. Więc 2 godziny jazdy do Sanliurfy spędziliśmy grając w… Angry Birds :)

Pełna galeria zdjęć z Gaziantep znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

Adana, nasza brama do południowo-wschodniej Turcji

Wyprawa do południowo-wschodniej Turcji startuje w Adanie, jednym z największych miast całego kraju, metropolii z duszą i dłuuuuugą historią, sięgającą 6000 lat p.n.e. Miasta, w którym bywali Aleksander Wielki, Cyceron czy… Mustafa Kemal Atatürk.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 2 (poprzedni wpis z trasy: Berlin, pałac Charlottenburg). Pierwszym tureckim przystankiem na trasie lutowego rajdu po południowo-wschodniej Turcji była Adana, jedno z największych tureckich miast (1,6 mln mieszkańców) i stolica regionu. Do Adany dotarliśmy tuż przed północą, po całodniowej podróży Poznań – Berlin – Stambuł (przesiadka lotnicza) – Adana. Na początek pierwsza przygoda – nie ma naszych plecaków, które miały przylecieć w luku bagażowym. Na szczęście dość szybko okazuje się, że plecaki prawdopodobnie są, ale na terminalu międzynarodowym (z racji przesiadki w Stambule lądowaliśmy na krajowym) – przechodzą odprawę celną. Pierwszy stres więc za nami – bagaż rzeczywiście jest. I jest calutki (może dzięki temu, że na Schoenefeld w Berlinie zainwestowaliśmy 15 eur w owinięcie folią naszych plecaków).

Lotnisko w Adanie jest położone niezwykle blisko centrum miasta. Więc mniej więcej o godz.23:30 udajemy się w pieszą wędrówkę z plecakami na plecach – idziemy do centrum Adany, gdzie mamy zarezerwowany jeszcze w Polsce nocleg. Ciekawostka – z lotniska do ścisłego centrum miasta jest raptem 3 km, a prowadzi do niego jedna prosta ulica – Bakımyurdu Caddesi. Jeśli więc kiedyś zdarzy się Wam w Adanie wylądować – szkoda szukać transportu – spacer nawet o północy nie jest żadnym wyczynem. Okolica jest bezpieczna i spokojna, do centrum można spokojnym krokiem dojść półgodzinnym spacerem.

Adana, Muzeum Archeologiczne

Adana, Muzeum Archeologiczne

Adana, eksponaty w ogrodzie Muzeum Archeologicznego

Adana, eksponaty w ogrodzie Muzeum Archeologicznego

Adana, hetycki lew przed wejściem do Muzeum Archeologicznego

Adana, hetycki lew przed wejściem do Muzeum Archeologicznego

Hotel Unver w Adanie okazał się naszą pierwszą (i na szczęście ostatnią) hotelową porażką w trakcie tej podróży, choć jest polecany na przeróżnych stronach turystycznych jako „budżetowy”. Więcej na pewno opiszemy w osobnym wpisie, dotyczącym „logistyki” naszej drugiej tureckiej podróży. Noc w nieogrzewanym pokoju w początkach lutego jakoś udało się przetrwać i mogliśmy przystąpić do najważniejszego – czyli eksploracji atrakcji turystycznych Adany.

Zanim jednak ją rozpoczęliśmy, ustaliwszy u hotelowego recepcjonisty, gdzie możemy kupić bilet na autobus do Antakyi (zwanej oficjalnie Hatay), kolejnego miasta na naszej trasie, udaliśmy się zgodnie z jego wskazówkami do biura pośrednika turystycznego. I to była nasza kolejna porażka w Adanie, ale o tym także we wpisie o logistyce. Podróżowanie komunikacją publiczną po Turcji ma swoją specyfikę i tej specyfiki trzeba się nauczyć – my nauczyliśmy się właśnie w Adanie, na własnych pieniądzach i własnym straconym czasie.

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii i otaczający go park

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii i otaczający go park

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii i otaczający go park

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii i otaczający go park

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, meczet Sabanci Merkez Camii

Adana, kamienny most z czasów Imperium Rzymskiego (IV w.)

Adana, kamienny most z czasów Imperium Rzymskiego (IV w.)

Krótko o samej Adanie. Jedno z największych obecnie miast w Turcji, duża i zatłoczona w centrum aglomeracja z 1,6 mln mieszkańców. Jest jednym z najstarszych zamieszkanych miejsc świata – zamieszkane było już 6000 lat p.n.e. W XIV w. p.n.e. miasto dołączyło do federacji hetyckiej, a przez kolejne wieki przechodziło z rąk do rąk (m.in. Asyryjczyków i Persów). Ze swoimi podbojami dotarł tu w IV w. p.n.e. sam Aleksander Wielki, podbijając miasto i wcielając pod władanie Macedończyków. Później Adana została częścią Imperium Rzymskiego, a regionalnym zarządcą był słynny Cyceron (I w. p.n.e.). W pierwszych wiekach naszej ery Adana była największym ośrodkiem handlu we wschodniej części Rzymu.

Potem kolejno władali Adaną Bizantyjczycy, Seldżukowie i Ormianie, aż w 1517 r. miasto zostało włączone do Imperium Osmańskiego. Gościło m.in. sułtana Sulejmana Wspaniałego podczas jego wyprawy na wschód w 1535 r. Kolejna zawierucha historyczna dotarła do Adany po zakończeniu I wojny światowej, gdy 31 października 1918 r. przybył do miasta Mustafa Kemal Atatürk, przejmując dowództwo miejscowej armii i rozpoczynając walkę o wyzwolenie Turcji.

Zwiedzanie Adany rozpoczęliśmy, udając się ku najbardziej znanej atrakcji miasta – największemu tureckiemu meczetowi, Sabancı Merkez Camii. Majestatyczny meczet z sześcioma minaretami góruje nad całym brzegiem rzeki Seyhan, nad którą znajduje się Adana. Seyhan jest najdłuższą turecką rzeką, wpadającą do Morza Sródziemnego (aczkolwiek do ogólnie najdłuższej rzeki w Turcji sporo jej brakuje).

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, uliczni sprzedawcy

Adana, bazar

Adana, bazar

Adana, bazar rybny

Adana, bazar rybny

Zanim jednak dotarliśmy do samego meczetu, na drodze „stanęło” nam Muzeum Archeologiczne, znajdujące się tuż obok niego. Muzeum zostało otwarte zaraz po ustanowienia Republiki Tureckiej, w 1924 r. i początkowo w zbiorach posiadało kolumny i sarkofagi znalezione w sąsiedztwie jego siedziby. Przy wejściu do budynku muzeum znajduje się rzeźba lwa z okresu hetyckiego oraz dwie statuy Augustusa, twórcy Imperium Rzymskiego i jego pierwszego cesarza. Nie zagłębialiśmy się we wnętrza budynku muzeum, zadowalając się „kontemplacją” ruin architektonicznych, wystawionych w ogrodzie muzeum. Zdecydowanie ciągnęło nas do meczetu.

Sabancı Merkez Camii stoi na terenie specjalnie stworzonego jako jego otoczenie parku – Doğa Park. Adana ma swój „Central Park”, jak i Nowy Jork :) „Merkez Park” (ang. Central Park) to inna wersja nazwy Doğa Park. Trzeba przyznać, że podziwialiśmy rozmach parku, mającego w sumie 33 ha powierzchni, na której co krok widać było ekipy ogrodnicze pielęgnujące rosnące tu 400 tys. roślin, 67 gatunków drzew czy 40 gatunków kaktusów. Wszystko to dodatkowo upiększone jest traktem wodnym z mostkami i fontannami, a całość pilnowana przez równie widoczną jak ogrodnicy ochronę (zapewne jakąś odmianę straży miejskiej). Tereny Doğa Parku były wcześniej sadem cytrusowym, co widać jeszcze wzdłuż zachodniej jego granicy, czyli ulicy Fuzuli, wzdłuż której ciągną się przemalowniczo wyglądające nawet w lutym owocujące drzewka. Tak czy tak, Doğa Park ze swoim sielskim klimatem „pożarł” nam trochę czasu na kontemplację.

Ale czas na sam Sabancı Merkez Camii, największy meczet w całej Turcji, o wewnętrznej powierzchni ponad 6.500 m2, mieszczącego jednorazowo ponad 20 tys. wiernych. Nie jest on żadnym zabytkiem historycznym, wybudowany został bowiem całkiem niedawno, bo w 1998 r. Stoi podobno na terenach byłego ormiańskiego cmentarza – historia Ormian w Turcji to temat bardzo drażliwy. Meczet jest też pokazem techniki, jest wyposażony w nowoczesny system nagłośnienia, zbudowany we współpracy z czołowymi światowymi koncernami. W budynku meczetu mieści się także biblioteka w dwóch wersjach: tradycyjnej i cyfrowej. Sabancı Merkez Camii obchodzimy dookoła oraz zwiedzamy jego wnętrza – jesteśmy w nich całkowicie sami, co dodatkowo potęguje wrażenie jego wielkości.

Adana, meczet Kemeralti Camii

Adana, meczet Kemeralti Camii

Adana, meczet Ulu Camii

Adana, meczet Ulu Camii

Adana, Yağ Camii

Adana, Yağ Camii

Brzegiem rzeki Seyhan idziemy nieco na południe, by zaraz dotrzeć do kolejnej atrakcji Adany – kamiennego mostu (Taşköprü) z IV w., pamiętającego czasy Imperium Rzymskiego. Jeszcze w 2007 r. był on jednym z najstarszych mostów na świecie, dopuszczonym do ruchu kołowego. Od roku 2007 r. jest on dostępny wyłącznie dla pieszych, stając się miejscem wydarzeń kulturalnych. Spacerujemy jeszcze przez chwilę brzegiem rzeki, a potem udajemy się wgłąb starej części Adany, poświęcając się poznawaniu zabytkowych meczetów miasta oraz przyglądając się codziennemu życiu jego mieszkańców. To pierwsze nasze spotkanie z kulturą tak daleko położoną na wschodzie, stąd też wiele rzeczy nas urzeka, wiele jest nowych. Chłoniemy otoczenie jak najbardziej się da.

Jeśli chodzi o zabytkowe meczety adańskiej starówki, warto wymienić (w kolejności naszego zwiedzania):

  • Yeni Camii (Nowy Meczet), wybudowany w 1724 r., znany też pod nazwą związaną z fundatorem – Antaki Camii. Niestety w czasie naszego pobytu był w remoncie, co spowodowało otoczenie go rusztowaniami i ogrodzeniem chroniącymi przechodniów – meczet stoi przy niezwykle ruchliwej ulicy;
  • Kemeralti Camii, mały meczet z 1548 r., stojący przy niezwykle ruchliwym skrzyżowaniu w centrum starej części miasta;
  • Ulu Camii, którego budowa rozpoczęła się w 1513 r., a meczet otwarto dla wiernych w 1541 r. Przez 450 lat była największym meczetem w Adanie, dopóki nie wybudowano meczetu Sabanci Merkez Camii. Do kompleksu należy także medresa (1540 r.) oraz komora grobowca;
  • Ağca Camii (Mescid), pierwszy i najstarszy wybudowany w Adanie meczet, pochodzący z 1409 r.
  • Yağ Camii, wybudowany w 1501 r. na gruzach poprzednio tu stojącego kościoła św.Jana. Potem dobudowano mu minaret i medresę (szkołę). Nazwa (Meczet Oliwny) związana jest z sąsiedztwem bazaru, specjalizującego się w handlu oliwą;

W sąsiedztwie Wielkiego Meczetu (Ulu Camii) mieliśmy jeszcze nadzieję zobaczyć wieżę zegarową, ale niestety także zastaliśmy ją podczas renowacji. To najwyższa wieża zegarowa w całej Turcji (32 m wysokości), a wybudowana została w 1882 r. Obok niej znajduje się jeszcze jeden ważny punkt turystyczny, nie związany z meczetami – Çarşı Hamamı – łaźnia, wybudowana w 1529 r. i działająca do dziś. Stara dzielnica Adany to także dzielnica bazarów i handlu, pełna sklepików, wózków, platform i dużych sklepów znanych sieci – wszystko to w jednym miejscu, często naprzeciw i obok siebie.

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana, park Ataturka

Adana jest też miastem niezwykle zielonym, z dobrze zagospodarowaną i wypełnioną zielenią przestrzenią, czego dowodem może być kolejny park, umiejscowiono w samym centrum miasta – park Ataturka, ozdobiony wielkim pomnikiem wodza z sąsiadującym z nim efektownym zbiornikiem wodnym. Park jest bardzo zadbany i bardzo popularny wśród mieszkańców, licznie go wypełniających. Efektownie przycięte krzewy i ławeczki, stojące pod owocującymi w lutym drzewkami cytrusowymi, wypełnionymi owocami zdecydowanie budują koloryt parku. Warto tu przyjść, by choć na chwilę zwolnić, odpocząć.

Ulice Adany

Ulice Adany

Adanę zapamiętaliśmy jednak jako najbardziej zatłoczone miasto południowo-wschodniej Turcji, w którym mieliśmy okazję być w trakcie tej podróży – blisko 2 mln mieszkańców robią swoje. Przeciskanie się wśród tłumów na ulicy nie należy do naszych ulubionych czynności w trakcie podróżowania, dlatego opuściliśmy Adanę bez zbytniego sentymentu, pamiętając o słabym hotelu (już o tym było) i przygodach z autobusem do Hatay (też było) – o obu tych rzeczach napiszemy jeszcze osobno.

Adana, zabytkowa wieża zegarowa w remoncie

Adana, zabytkowa wieża zegarowa w remoncie

Na koniec mała anegdotka, pokazująca klimat. Około godz.16:00 stawiamy się w miejscu, gdzie wg pośrednika sprzedającego bilety na autobus do Hatay jest przystanek dolmusza nr 20, jadącego na „otogar” (dworzec kolejowy). Na miejscu taksówkowy naganiacz oczywiście twierdzi, że takowy dolmusz nie istnieje, proponując w zamian taksówkę – proponuje akceptowalną dla nas cenę (20 TL) – a trzeba pamiętać że Turcy mają przedziwny zwyczaj stawiania dworców autobusowych daleko poza miastem, zwykle 5-7 km od centrum – więc zabieramy się z taksówkarzem, w ząb oczywiście nie gadającym po angielsku.

Adana, owocujące pomarańcze w parku

Adana, owocujące pomarańcze w parku

Taksówkarz po drodze trafia na giga-korek, więc zgrabnie go omija, jadąc dość agresywnie boczną, równoległą do głównej drogą. Docieramy na więc na „otogar” niejako od tyłu, a od tej strony jest on otoczony wysoką siatką, stojącą na także wysokim, betonowym murku. Taksówkarz podwozi nas więc pod… sobie znaną dziurę w siatce, po czym idzie z nami, pomaga nam przejść z plecakami przez ten swoisty tor przeszkód (wejście na mur, pomoc z plecakiem), zaprowadza na dworzec, pokazuje gdzie iść na autobus i dopiero wtedy inkasuje ustaloną wcześniej należność. Przeskakując przez ten mur przez dziurę w siatce z asystą taksówkarza, myślałem cały czas o tym , ile naszych polskich „taxi driverów” zrobiłoby to samo za 26-27 zł…

Potem już przyzwyczailiśmy się do tego, że odróżniamy się od miejscowych i jeśli coś od nich kupujemy, to jesteśmy „obsługiwani” z niesamowitą starannością, tak jakby każdy napotkany na naszej drodze Turek stawiał sobie za punkt honoru, by nie zawieść naszych oczekiwań i by pozostawić po sobie maksymalnie dobre wrażenie. To uczucie towarzyszyło nam już do samego końca tej podróży. A kolejnym jej etapem była Antakya, oficjalnie zwana Hatay (choć chyba tylko my używaliśmy tej nazwy) – najbardziej na południe wysunięte miasto na mapie naszego tripu „Turcja 2014”.

Pełna galeria zdjęć z Adany znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turcja (Kurdystan) 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Berlin, pałac Charlottenburg

Zimową podróż do południowo-wschodniej Turcji rozpoczęliśmy od kilkugodzinnego przystanku w Berlinie, który wykorzystaliśmy, by zobaczyć największy berliński pałac, dzieło rodu Hohenzollernów – pałac Charlottenburg.

Turcja południowo-wschodnia, dzień 1 (poprzedni wpis: Ponownie do Turcji). Pierwszym etapem drugiej naszej podróży do Turcji, tym razem tej południowo-wschodniej, był nocny autobus Polskiego Busa do Berlina. Z Berlina bowiem mieliśmy odlatywać tureckimi liniami Pegasus przez Stambuł do Adany, pierwszego naszego przystanku w Turcji.

W Berlinie mieliśmy do wykorzystania jakieś 3-4 godziny wolnego czasu, zdecydowaliśmy się więc zobaczyć znajdujący się niedaleko berlińskiego ZOB (Zentral Omnibusbahnhof), dworca autobusowego do którego dojeżdża Polski Bus, największy berliński pałac – pałac Charlottenburg.

Pałac Charlottenburg, którego budowa rozpoczęła się w 1695 r., pierwotnie nazywał się Lietzenburg. Wybudowany został dla Zofii Charlotty, żony ówczesnego elektora branderburskiego, Fryderyka III, jako jej letnia rezydencja. Uroczysta inauguracja pałacu odbyła się w 1699 r., a dwa lata później elektor mianował się królem pruskim i przyjął miano Fryderyka I. Niestety żona zmarła mu już w 1705 r. i król zmienił nazwę pałacu ku czci jej imienia. Niemal od samego zakończenia budowy pałac był przez Hohenzollernów rozbudowywany i upiększany, będąc ich siedzibą i zarazem siedzibą kolejnych pruskich królów niemalże do końca XIX wieku.

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek Belwederu w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek Belwederu w ogrodach pałacu Charlottenburg

W późniejszym okresie był magazynem mebli, a w czasie I wojny światowej – szpitalem. Uszkodzony podczas II wojny światowej, został odbudowany i doprowadzony do pierwotnej świetności. Do tego stopnia, że w początkach XXI w. był przez kilka lat siedzibą prezydenta Niemiec (podczas gdy jego nominalna siedziba była poddawana renowacji).

Pałac Charlottenburg otoczony jest pięknymi barokowymi ogrodami, które powstały niemal równocześnie z samym pałacem. Dziś stanowią niejako miejski park, są miejscem spacerów, wycieczek rowerowych czy rekreacyjnych przebieżek berlińskich biegaczy. W zimowym okresie na pewno nie prezentowały się równie okazale, jak to jest w lecie czy na wiosnę – ale i tak ogrody pałacu Charlottenburg robiły wrażenie.

Wśród drzew pałacowego parku kryją się dwa warte uwagi, samodzielnie stojące budynki. Pierwszym jest „Belweder”, wybudowany pod koniec XVIII w. herbaciarnia, dziś mieszczący zbiory berlińskiej porcelany, udostępniony do zwiedzania. Pełnił także rolę wieży widokowej. Drugim zaś jest mauzoleum – budynek mieszczący sarkofagi rodziny królewskiej Hohenzollernów, wybudowany na początku XIX w. i kilkukrotnie powiększany ze względu na kolejne grobowce umieszczane wewnątrz. Mauzoleum także jest udostępniane do zwiedzania.

Berlin, budynek mauzoleum w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, budynek mauzoleum w ogrodach pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, ogrody pałacu Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Berlin, pałac Charlottenburg

Dziś pałac Charlottenburg pełni funkcję muzealną, mieści we wnętrzach m.in. muzeum historii i sztuki, bogate zbiory porcelany i malarstwa. Znajdują się tam także insygnia koronacyjne Fryderyka I z 1701 r. Nie zwiedzaliśmy wnętrz ze względu na ograniczenia czasowe, ograniczyliśmy się do oglądania pałacu z zewnątrz i spaceru po jego ogrodach. Ale informacje znalezione w sieci jednoznacznie określają pałac Charlottenburg jako warty zwiedzenia także od wewnątrz.

A my szybką berlińską kolejką naziemną pojechaliśmy na lotnisko Schoenefeld, skąd, z krótką – niespełna dwugodzinną – przesiadką na lotnisku w Stambule polecieliśmy do jednego z największych tureckich miast, daleko w jej azjatyckiej części – do Adany.

Pełna galeria zdjęć z berlińskiego pałacu Charlottenburg znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Turecki Kurdystan 2014

Do Turcji lecieliśmy liniami Pegasus

Lutowa wyprawa do tureckiego Kurdystanu była naszą pierwszą objazdową podróżą realizowaną bez samochodu. Czas na małe podsumowanie organizacji logistycznej - transportu, noclegów i wszystkiego, co musieliśmy ogarnąć w czasie pobytu w południowo-wschodniej Turcji.

Berlin, East Side Gallery

W Berlinie kończyła się nasza tegoroczna podróż po południowo-wschodniej Turcji, a że mieliśmy sporo czasu do autobusu wiozącego nas do domu, zaplanowaliśmy zwiedzanie kolejnej atrakcji stolicy Niemiec - East Side Gallery.

Stambuł, meczet Şemsi Paşa Camii

Üsküdar, jedna z większych i najbardziej zaludnionych dzielnic Stambułu, gościł nas przez ułamek dnia podczas drogi powrotnej z podróży po południowo-wschodniej Turcji. Czasu wystarczyło na zwiedzenie kilku znaczących meczetów azjatyckiej części tej wielkiej aglomeracji.

 

Kijów, wzdłuż Dniepru

Trasa wzdłuż Dniepru, przepływającego przez Kijów, jest drugą autorską, proponowaną jako trasa zwiedzania stolicy Ukrainy. Znajdują się na niej zarówno zabytkowe zespoły kultu religijnego, jak i monumentalne pomniki, położone nad brzegiem rzeki i w jej okolicach.

Dniepr jest jedną z najdłuższych rzek Europy, ma 2285 km długości. Przepływając przez Kijów, dzieli miasto na dwie części. Choć w zasadzie na dwie i pół, bo na rzece znajduje się sporo wysp i wysepek, z których część jest także użytkowana przez mieszkańców miasta (np. Hydropark, cieszący się w weekendy ogromną popularnością). My przejdziemy się prawym brzegiem rzeki, na którym znajduje się wiele ciekawych miejsc w Kijowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ukraina, Kijów, wzdłuż Dniepru

ładowanie mapy - proszę czekać...

Ukraina, Kijów, Peczerska Ławra: 50.433195, 30.556734
Ukraina, Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu: 50.438183, 30.554041
Ukraina, Kijów, Grób Nieznanego Żołnierza: 50.439154, 30.553172
Ukraina, Kijów, pomnik Matki Ojczyzny: 50.426552, 30.563064
Ukraina, Kijów, pałac Maryjski: 50.448378, 30.537540
Ukraina, Kijów, siedziba parlamentu: 50.447325, 30.536928
Ukraina, Kijów, siedziba Rady Ministrów: 50.447940, 30.533752
Ukraina, Kijów, filharmonia: 50.453330, 30.528120
Ukraina, Kijów, Dom Ukraiński: 50.453112, 30.527111
Ukraina, Kijów, Muzeum Wody: 50.452716, 30.531607
Ukraina, Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów: 50.454526, 30.529987
Ukraina, Kijów, pomnik księcia Włodzimierza: 50.456165, 30.527025
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Andrzeja: 50.459014, 30.517981
Ukraina, Kijów, ulica Zjazd św.Andrzeja: 50.460783, 30.514441
Ukraina, Kijów, plac Kontraktowy: 50.463528, 30.519118
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Eliasza: 50.466636, 30.524236
Ukraina, Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy: 50.464621, 30.526071

 

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Spacer wzdłuż Dniepru zaczął się na terenie opisanej już w poprzednim wpisie Ławry Peczerskiej, potężnego zespołu klasztornego, symbolu ukraińskiego prawosławia. Będąc w tych okolicach, powinniście jeszcze zobaczyć monumentalny pomnik Matki Ojczyzny, stojący nieco na południe od Ławry.

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Kijów, pomnik Ofiar Wielkiego Głodu

Został wybudowany ogromnym kosztem w 1981 r., za czasów Związku Radzieckiego, otwarcia dokonywał sam Leonid Breżniew. Pomnik jest ogromny, sama statua ma 62 m wysokości, a wraz ze stojącym pod nią budynkiem muzealnym ponad 100 m. Cały pomnik waży aż 560 ton, sam miecz, trzymany w ręce – 9 ton (16 m długości). Pomnik w dzisiejszych czasach jest mocno kontrowersyjny (godło ZSRR na tarczy) i bardzo kosztowny w utrzymaniu. Ja do niego nie dotarłem, ze względu na brak czasu, ale przy dłuższych letnich dniach (moja wizyta odbywała się w styczniu) – warto.

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kierując się na północ od Ławry Peczerskiej, chcąc nie chcąc nie da się nie zauważyć kolejnego monumentalnego pomnika – pomnika Ofiar Wielkiego Głodu. Jak „wielki” był to głód, należy się chwila wyjaśnienia. Otóż na początku lat 30-tych XX-wieku, bolszewickie władze nałożyły na ludność Ukraińskiej SSR, głównie trudniącej się rolnictwem, nakazy bardzo wysokich kontyngentów na rzecz państwa, tak wysokich, że przerastających zbierane plony. Doprowadziło to do zabierania nie tylko całych plonów, ale także zwierząt hodowlanych, także koni potrzebnych do pomocy przy uprawie, a nawet ziarna, przeznaczonego do siewu, co uniemożliwiało kolejne zbiory.

Równolegle skolektywizowano wieś, tworząc wielkie kołchozy, z polami zasianymi zbożem. Głodną ludność za próbę kradzieży zboża z pól należących do kołchozów surowo karano – za kradzież powyżej pięciu kłosów zboża groziła już kara śmierci. Aby głodująca ludność nie uciekła do miast, wprowadzono wewnętrzne paszporty, bez których nie wolno było opuszczać miejsca zamieszkania. A chłopom z urzędu wydawania takich paszportów odmawiano.

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, wieczny ogień przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, wieczny ogień przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomniki zasłużonych przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, pomniki zasłużonych przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, nagrobek komisarza bezpieki przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Kijów, nagrobek komisarza bezpieki przy pomniku wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Żołnierza

Za opuszczenie miejsca za mieszkania bez paszportu zsyłano do obozów koncentracyjnych. Zamknięte koło – na miejscu wszystko im zabrano, a wyjechać nie wolno. Efektem byli ludzie masowo umierający po prostu z głodu, na ulicach. Notowano nawet przypadki kanibalizmu… Do dziś nie doliczono się ilości ofiar. W latach 1932-33 umarło z głodu, wg różnych szacunków, od 3 do nawet 7 milionów (!) ludzi. Dziś Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu, obchodzony corocznie, jest świętem państwowym na Ukrainie.

Pomnik, wielokrotnie nagradzany za projekt, ma wysokość 30 m i kształt świecy, nazywany jest zresztą „świecą pamięci”. Jest otoczony przez duży park, a od strony głównej ulicy prowadzi do niego alejka, przy której znajdują się kolejne symbole tragedii, w tym centralnie ustawiona statuetka dziewczynki, kurczowo ściskającej kłosy zboża…

Dosłownie kilka kroków dalej na północ, na nabrzeżu Dniepru stoi kolejny wysoki pomnik – pomnik wiecznej chwały na Grobie Nieznanego Zołnierza, oddany do użytku w 1957 r., przy którym płonie wieczny ogień. Do pomnika prowadzi „aleja chwały”, z grobowcami żołnierzy w randze od sierżanta do generała, walczących w obronie Ukrainy, większość z nich zasłużyła się w obronie Kijowa. 12-tu spośród nich otrzymało status bohatera Związku Radzieckiego. Dziś to kolejne kontrowersyjne miejsce – leży tu m.in. komisarz urzędu bezpieczeństwa publicznego, czyli bezpieki.

Kijów, siedziba Ukraińskiego Banku Narodowego

Kijów, siedziba Ukraińskiego Banku Narodowego

Kijów, Plac Europejski niedaleko Majdanu

Kijów, Plac Europejski niedaleko Majdanu

Kijów, "Dom Ukraiński" przy placu Europejskim

Kijów, „Dom Ukraiński” przy placu Europejskim

Kijów, budynek filharmonii przy placu Europejskim

Kijów, budynek filharmonii przy placu Europejskim

Idąc dalej, mijamy dość futurystyczny jak na wschód Europy, hotel „Salut”, który ponoć miał mieć 18 pięter, ale byłby wtedy wyższy od Wielkiej Dzwonnicy w Peczerskiej Ławrze, co nie jest dobrze widziane. Projekt więc obniżono – wygląda on dziś jak na zdjęciu.

Kijów, muzeum wody

Kijów, muzeum wody

Chwilę później kończy się ulica Mazepy, którą do tej pory wędrowaliśmy, i rozpoczyna się ulica Hruszewskiego, w ostatnich dniach znana na całym świecie. W dniach mojej wizyty w Kijowie niestety ponowiły się ostre protesty opozycji, co spowodowało odseparowanie całej dzielnicy rządowej przez silne kordony policji. Wejście na ich teren było niemozliwe, co znacznie ograniczyło zakres rajdu wzdłuż Dniepru.

Tak czy tak, w spokojnych czasach warto pójść ulicą Hruszewskiego, zaczynającą się przy Parku Maryjskim, którego historia sięga XIX w. – wtedy to oddano do użytku park jako uzupełnienie pobliskiego Pałacu Maryjskiego, dziś należącej do Kancelarii Prezydenta Ukrainy (i będącej oficjalną jego rezydencją) posiadłości, zbudowanej w XVIII w. przez żonę jednego z rosyjskich carów.

Tuż obok Pałacu Maryjskiego znajduje się kolejny rządowy budynek – siedziba ukraińskiego parlamentu, a nieco tylko dalej przy ulicy Hruszewskiego – siedziba Rady Ministrów Ukrainy. Wszystkich tych budynków nie dane mi było zobaczyć ze względu na milicję oraz zbudowane przez nią zapory z autobusów i innych pojazdów, które miały uniemożliwić do nich dostęp protestującym na pobliskim Majdanie.

Kijów, teatr lalek

Kijów, teatr lalek

Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów

Kijów, Łuk Przyjaźni Narodów

Kijów, pomnik księcia Włodzimierza

Kijów, pomnik księcia Włodzimierza

Całą ulicę Hruszewskiego musiałem ominąć równoległą do niej, odsuniętą od Dniepru ulicą Instytucką (kilka dni później także na niej pojawiły się barykady, należące do protestujących). Jedyną ciekawą architektonicznie budowlą przy niej była siedziba Narodowego Banku Ukrainy, znajdująca się tuż przy jej końcu – i przy krzyżówce z ulicą Bankową, prowadzącą do m.in. „domu z Chimerami”, który już opisywałem w jednym z poprzednich wpisów. Za bankiem kończyła się blokada milicji – przechodząc przez blokadę przez nią ustawioną, dotrzeć można bezpośrednio na Majdan, którego granice, wyznaczane przez barykady ustawione przez protestujących zaczynają się dosłownie 200 metrów dalej. Majdan już jednak zwiedzaliśmy, skręcamy więc w prawo, wracając Chreszczatykiem w kierunku Dniepru.

Chreszczatyk wkrótce się kończy przy Placu Europejskim, przy którym znajdują się dwa warte uwagi budynki. Pierwszym z nich jest Filharmonia Narodowa Ukrainy, budynek wybudowany w XIX w., kompletnie nie przystający do nazwy – dość niewielki i niepozorny. Aczkolwiek gościł największych – Rachmaninowa czy Czajkowskiego. Niemal naprzeciwko filharmonii stoi Dom Ukraiński, centrum wystawowe i konferencyjne, pierwotnie wybudowane jako muzeum Lenina. Aż strach pomyśleć, że robiłem spokojnie zdjęcia temu budynkowi dokładnie tydzień przed tym, jak był on obiektem walk pomiędzy milicyjnym Berkutem a protestującymi opozycjonistami. Dziś oglądam w TV zdjęcia ze wczorajszych walk…

Kijów, cerkiew św.Andrzeja

Kijów, cerkiew św.Andrzeja

Kijów, plac Kontraktowy

Kijów, plac Kontraktowy

Kijów, siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej

Kijów, siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej

Idąc powyżej Placu Europejskiego obok Domu Ukraińskiego dojedziemy do kościoła św.Aleksandra, pierwszego rzymskokatolickiego kościoła w Kijowie, z małym polskim akcentem. Krzyż stojący przed kościołem jest opisany po polsku, a msze odbywają się tu w kilku językach – także po polsku. Ale wróćmy do Placu Europejskiego.

Wspinamy się na wzgórze powyżej placu, w kierunku Dniepru. Na jego szczycie stoi dość niecodzienny budynek Teatru Lalek, najstarszej tego typu instytucji na całej Ukrainie, założonego w 1927 r. Ale budynek jest świeżutki – teatr przeniósł się do niego w 2005 r. Siedziba jest dziś uważana za jeden z najlepszych przykładów nowoczesnej architektury w Kijowie.

Kijów, pomnik Bułhakowa przy Zjeździe św.Andrzeja

Kijów, pomnik Bułhakowa przy Zjeździe św.Andrzeja

Nieco za teatrem stoi kolejna niezwykła budowla – 140-letnia wieża ciśnień, mieszcząca dziś Muzeum Wody, jedno z najbardziej niezwykłych muzeów w Kijowie. Wieża była przez wieki głównym „zaopatrzeniowcem” mieszkańców miasta w wodę. Dziś mieści podziemne muzeum, do którego zjeżdża się windą, a wewnątrz którego znajdziemy akwaria, modele studni i inne atrakcje. Na wszelkie sposoby zabawić się tu można z wodą – motywem przewodnim.

Kijów, "zamek Ryszarda Lwie Serce" przy Zjeździe św.Andrzeja

Kijów, „zamek Ryszarda Lwie Serce” przy Zjeździe św.Andrzeja

Z parku, otaczającego Teatr Lalek i Muzeum Wody schodzimy nieco niżej, do ogromnego Łuku Przyjaźni Narodów, którego historia jest dziś… chichotem historii. Wybudowany w 1982 r., razem z muzeum Lenina (dziś Dom Ukraiński), dla upamiętnienia przyjaźni… ukraińsko-rosyjskiej, zrobiony z tytanu łuk w kształcie tęczy, pod którym znajdują się wykonane z brązu statuy ukraińskich i rosyjskich robotników – dziś służy jako… lodowisko dla młodzieży. Pod łukiem rozłożono bandy, wylano lodowisko, a dookoła rozgrywa się jarmark z jadłodajniami i kramikami z pamiątkami. Jest też świetny punkt widokowy na północ – na nabrzeże Dniepru, w tym miejsca, które będziemy zwiedzać za chwilę.

I znów nieco dalej na północ, ciągle nad brzegiem Dniepru, stoi kolejny pomnik, tym razem ku czci wielkiego księcia kijowskiego, Włodzimierza I Wielkiego, którego chrzest w 988 r. uważany jest symbolicznie za chrzest Rusi Kijowskiej. Włodzimierz zapisał się także w historii Polski, zagarniając należące do niej Grody Czerwieńskie (ogromny obszar, zawierający m.in. dzisiejsze Przemyśl i Sanok) w 981 r.

Idziemy dalej, przechodząc obok zwiedzanego już monasteru św.Michała i stojącego obok niego budynku MSZ Ukrainy. Celem jest kolejna historyczna pamiątka Kijowa – cerkiew św.Andrzeja, zbudowana w połowie XVIII w. na polecenie ówczesnej carycy rosyjskiej Elżbiety, która uczestniczyła również w uroczystości wmurowania kamienia węgielnego. Legenda mówi, że to miejsce wskazał jako to, gdzie powstać ma miasto, św.Andrzej (zwany też „apostołem Rusi”), który przebywał w tym rejonie ok.40 r. n.e. Dziś cerkiew jest jednym z symboli Kijowa.

Kijów, cerkiew Ducha Świętego

Kijów, cerkiew Ducha Świętego

Kijów, zegar słoneczny przy cerkwi Ducha Świętego

Kijów, zegar słoneczny przy cerkwi Ducha Świętego

Od cerkwi wiedzie w dół, w kierunku Dniepru kręta uliczka Zjazd św.Andrzeja (oryginalna nazwa: Andrivskij Uzwiz), nazywana dziś „Kijowskim Montmartrem”. Wypełniona jest sklepami z pamiątkami oraz małymi galeriami sztuki oraz restauracjami. Z tego też powodu jest niezwykle chętnie odwiedzana przez turystów, a wielu przewodników ma uliczkę w programie oprowadzania po Kijowie. Uliczka ma kilka dodatkowych atrakcji, przyciągających przyjezdnych.

Pierwszą jest „Zamek Ryszarda Lwie Serce”, który z historycznym królem nie ma kompletnie nic wspólnego. To charakterystyczny, wybudowany w 1904 r., ale w gotyckim stylu budynek, któremu nazwę nadał Wiktor Niekrasow, znany rosyjski pisarz. Budynek był domem prywatnym, później hotelem.

Przy uliczce Zjazd św.Andrzeja znajduje się jeszcze jeden dom warty uwagi – dom Michaiła Bułhakowa, o którym każdy słyszeć musiał. Dom Bułhakowa znajduje się pod numerem 13-tym – autor m.in. „Mistrza i Małgorzaty” rzeczywiście mieszkał w tym domu (został on opisany zresztą w innym dziele pisarza). Dziś w budynku mieści się muzeum, poświęcone Bułhakowowi, a obok stoi mały pomnik pisarza.

Schodzimy do placu Kontraktowego, centralnej części jednej z najstarszych części Kijowa, dzielnicy zwanej Padół, nazwanego od budynku handlowego, znajdującego się w jego centralnej części. Plac otoczony jest historycznymi budynkami i pomnikami, wsród których wymieńmy choćby cerkiew Bogurodzicy (jedna z najstarszych w mieście), fontannę Samsona czy siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej – Uniwersytetu Narodowego, najstarszej uczelni wyższej na Ukrainie.

Kijów, cerkiew św.Eliasza

Kijów, cerkiew św.Eliasza

Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy

Kijów, cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy

Za budynkiem uniwersytetu wchodzimy w bramę, wiodącą do cerkwi Ducha Swiętego z końcówki XVII w., stojącej na terenie nieistniejącego już Monasteru Brackiego, którego byłe budynki, także pochodzące z XVII w., straszą dziś swoim wyglądem. Niedawno prawwa do nich uzyskał uniwersytet i zapowiedział ich restaurację oraz przeznaczenie na pomieszczenia wydziału medycyny. Obok cerkwi stoi niepozorny zegar słoneczny, pochodzący z XVIII w.

Wychodzimy prawie nad samym Dnieprem, obok kolejnej historycznej cerkwi – cerkwi św.Eliasza. Uchodzi ona za najstarszy kościół prawosławny, wybudowany na terenach Rusi Kijowskiej – stała tu jeszcze przed oficjalnym przyjęciem chrztu przez Włodzimierza w 988 r. Cerkiew św.Eliasza istnieje w dokumentach historycznych już w 945 r. (!). Niektórzy historycy twierdzą nawet, że chrzest Rusi odbył się w pobliżu tej świątyni.

Pora lekko cofnąć się wzdłuż brzegu Dniepru, by zobaczyć ostatnią atrakcję „szlaku wzdłuż Dniepru” – niecodziennie położoną cerkiew św.Mikołaja Cudotwórcy. Nie jest ona zabytkiem historycznym, bo wybudowana została w 2004 r. Ale ta wysoka na 23 m, połączona z lądem 15-metrowym mostkiem cerkiew szybko stała się znakiem rozpoznawczym Kijowa, bardzo często fotografowaną atrakcją miasta. Wezwanie świątyni powzięto od ikony z podobizną świętego, podarowanej cerkwi „na start”.

Tu trasa wzdłuż Dunaju ma swój koniec. Całodzienny marsz brzegiem rzeki nie  wyczerpuje wszystkich atrakcji, dostępnych po drodze, ale doba ma swoje granice i nie da się już nic tu upchnąć. Zeby zobaczyć wszystko, trzeba przeznaczyć na Kijów zdecydowanie więcej czasu, niż sam weekend.

Pełna galeria zdjęć atrakcji turystycznych Kijowa wzdłuż Dniepru znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Ukraina

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Kolejne ukraińskie miasteczko - Dubno - kolejne wielkie polskie historie. Zimowa objazdówka po zachodniej i południowej Ukrainie nabiera tempa. W iście "syberyjskich" warunkach Ukraina prezentuje się niezwykle pięknie i malowniczo.

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

 

Marble Arch i Royal Albert Hall, czyli spacerem dookoła Hyde Parku

W trakcie zwiedzania trzech muzeów przy Exhibition Road, można zrobić sobie miły przerywnik, spacerując po pobliskim słynnym londyńskim Hyde Parku, po drodze zwiedzając kilka równie znanych zabytków i miejsc w londyńskiej stolicy.

Po „uderzeniowej” dawce dwóch muzeów (Natural History Museum i Science Museum), zrobiliśmy sobie przerwę przed zwiedzaniem kolejnego (Victoria & Albert Museum), udając się na spacer w kierunku położonego bardzo blisko, słynnego Hyde Parku.

Niejako po drodze zaliczyliśmy jeszcze jedną znaną londyńską lokację – Royal Albert Hall, wielką (pojemność 8.000 osób) salę koncertową, otwartą przez brytyjską królową Wiktorię w 1871 r., noszącą imię jej męża, księcia Alberta. Royal Albert Hall odegrała ważną rolę w kulturze stolicy Anglii. Pomysł stworzenia sali powstał po odbywającej się w Londynie wielkiej wystawie w 1851 r., która, będąc wielkim sukcesem, zainspirowała ówczesnych decydentów do zagospodarowania przestrzeni wokół niej (na tej fali powstało także m.in. Science Museum).

 

Royal Albert Hall

Royal Albert Hall

 

Royal College of Music, widziany spod Royal Albert Hall

Royal College of Music, widziany spod Royal Albert Hall

 

Royal Albert Hall

Royal Albert Hall

 

Royal Albert Hall do dziś jest niezwykle aktywnym miejscem, ze średnio 350 wydarzeniami, odbywającymi się w jej wnętrzach rocznie. Odbył się tu m.in. finał Eurowizji (1968), przez 20 lat odbywały się tu finały Miss World. Odbyło się tu także wiele zawodów sportowych (boks, squash, tenis stołowy, koszykówka, tenis, wrestling, a nawet sumo). Koncertów rockowych i pop, odbytych w murach Royal Albert Hall, nie sposób zliczyć (w 2012 r. wydany został m.in. nagrany tu koncert Adele). W 2012 r. odbyła się tu także brytyjska premiera jednej z ostatnich części przygód Jamesa Bonda – „Skyfall”.

Obchodząc Royal Albert Hall dookoła, znajdujemy się obok wejść do Hude Parku, najsłynniejszego chyba londyńskiego parku, będącego parkiem publicznie dostępnym już od 1637 r., na mocy decyzji króla Karola I (jedynego brytyjskiego władcy, który został obalony i ścięty). Hyde Park zajmuje powierzchnię 142 ha i jest otwarty od godz. 5 rano do północy.

 

Przed jedną z bram Hyde Parku

Przed jedną z bram Hyde Parku

 

Hyde Park w Londynie, Speaker's Corner

Hyde Park w Londynie, Speaker’s Corner

 

Hyde Park

Hyde Park

 

Hyde Park znany jest przede wszystkim dzięki Speaker’s Corner – północno-wschodniemu narożnikowi, w którym dozwolone są wszelkiego rodzaju wystąpienia publiczne. Zwyczajowo nie ma żadnych ograniczeń w ich tematyce i sposobie wygłaszania, może je przeprowadzić każdy chętny, a ograniczeniem są obowiązujące przepisy prawa. W praktyce, służby porządkowe nie interweniują dopóki nie otrzymają powiadomienia o możliwości przekroczenia prawa.

Hyde Park jest też miejscem dużych koncertów muzycznych, występowali tu m.in. Rolling Stones, Madonna, Bruce Springsteen, Paul McCartney i Pink. Park był też areną Igrzysk Olimpijskich w 2012 r., odbywała się tu pływacka część triathlonu (męskiego i żeńskiego). Dokładniej, odbywały się one na jeziorze Serpentine, dzielącym Hyde Park niejako na dwie części. Dziś okolice jeziora są miejscem spacerów i dokarmiania kaczek i łabędzi, można tu także wynająć łódź i popływać po jeziorze.

 

Hyde Park, jezioro Serpentine

Hyde Park, jezioro Serpentine

 

Hyde Park, jezioro Serpentine

Hyde Park, jezioro Serpentine

 

Ciekawostkę stanowi Marble Arch, marmurowa brama, umiejscowiona tuż przy Speaker’s Corner Hyde Parku. Zaprojektowany i zbudowany został w 1825 r. jako brama wjazdowa do właśnie oddawanego do użytku Buckingham Palace. Projekt był zbyt kosztowny i w trakcie prac był ograniczany (niewykorzystany pomnik Jerzego IV stoi dziś na Trafalgar Square). Tylko członkowie rodziny królewskiej i Królewskiej Artylerii Konnej mogli przejeżdżać pod łukiem. W 1851 r., po rozbudowie Buckingham Palace, przeniesiono Marble Arch w obecne miejsce. Anegdota mówi, że przeniesiono go, gdyż był zbyt wąski, aby przejechała przez niego królewska kareta, co nie jest prawdą.

 

Londyn, Marble Arch

Londyn, Marble Arch

 

I tak, okrążając Hyde Park, oglądając po drodze Royal Albert Hall i Marble Arch, wracamy do naszej „wielkiej trójki” muzeów z Exhibition Road, by dokończyć ich zwiedzanie – pozostało nam Victora & Albert Museum.

Pełna galeria zdjęć z Hyde parku, Royal Albert Hall i Marble Arch w Londynie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Londyn

Downing Street

Wreszcie udało się nam zwiedzić Londyn, który długo był na naszej mapie celów turystycznych, ale jakoś nigdy nie było nam "po drodze". Musimy powiedzieć, że zdecydowanie warto było i każdemu Londyn będziemy polecać.

Logo londyńskiego metra

Każdy pobyt w Londynie dłuższy niż 2-3 dni wymaga gruntownej kalkulacji. Ceny w angielskiej stolicy są dla "polskich" Polaków, czyli tych nie mieszkających w Londynie na stałe, delikatnie mówiąc odrzucające. Warto więc przemyśleć swoje plany turystyczne i "transportowe" w czasie pobytu w "Lądku".

London Eye

Druga część ostatniego dnia naszego pobytu w Londynie upłynęła pod znakiem okolic Parliament Square oraz mostu Westminster Bridge. Rajd zakończyliśmy na historycznej stacji Waterloo.

 

Okolice Piccadilly Street, czyli spod pałacu Buckingham na Trafalgar Square

Piccadilly Street to główna arteria komunikacyjna londyńskiego West Endu, dawniej ruchliwa ulica handlowa angielskiej stolicy. Jej okolice posłużyły nam za „drogę tranzytową” pomiędzy Buckingham Palace a Trafalgar Square – nie przepuściliśmy okazji do zwiedzenia większości tamtejszych turystycznych atrakcji.

Drogę z pałacu Buckingham, po oglądnięciu uroczystej zmiany warty pod pałacem, rozpoczęliśmy wzdłuż Green Parku, kierując się ulicą Constitution Hill na zachód. W tymże Green Parku po drodze odwiedzamy Canada Memorial, upamiętniający tysiące Kanadyjczyków, którzy zginęli w czasie obu wojen światowych. Otwarcia dokonała królowa angielska, a utrzymanie budowli wziął na siebie rząd kanadyjski.

 

Green Park, Canada Memorial

Green Park, Canada Memorial

 

Londyn, Memorial Gates

Londyn, Memorial Gates

 

Na końcu Constitution Hill stoi Wellington Arch, ale jeszcze przed nim znajdują się Memorial Gates, pomnik wojenny, upamiętniający 5 mln ochotników z subkontynentu indyjskiego (Indie, Pakistan, Bangladesz, Nepal i Sri Lanka) oraz Afryki i Karaibów, walczących w siłach brytyjskich podczas obu wojen światowych.

Londyn, Wellington Arch

Londyn, Wellington Arch

Wellington Arch to łuk triumfalny, jeden z dwóch (po Marble Arch), upamiętniających zwycięstwa wojsk brytyjskich w wojnach napoleońskich. Jego budowę ukończono w 1830 r., a na jego szczycie pierwotnie znajdował się 8,5-metrowy konny pomnik księcia Wellington, w owych czasach największy pomnik w całej Wielkiej Brytanii. Dziś zamiast niego na szczycie łuku znajduje się odlana z brązu kwadryga, która do dziś jest największą rzeźbą z brązu w Europie. Wewnątrz łuku do 1992 r. mieścił się jeden z najmniejszych w Londynie… posterunków policji. Dziś na szczycie znajduje się taras widokowy, dostępny (odpłatnie, ale można oszczędzić w ramach oferty „2 za 1”) dla turystów.

Wchodzimy na Piccadilly Street i od razu stajemy przed okazałym RAF Bomber Command Memorial na brzegu Green Parku – pomnikowi poświęconemu dziesiątkom tysięcy (dokładnie 55.573) personelu lotniczego brytyjskich sił wojennych, który zginął w czasie II wojny światowej. Co istotne dla Polaków, wśród uhonorowanych tutaj znajdują się także Polacy, członkowie lotniczych dywizjonów 300, 301, 304 i 305, których weterani wzięli udział w otwarciu mauzoleum, dokonanym w czerwcu 2012 r. (jest ono więc całkiem świeże) przez angielską królową Elżbietę II.

 

Londyn, Green Park, RAF Bomber Command Memorial

Londyn, Green Park, RAF Bomber Command Memorial

 

Londyn, Green Park, RAF Bomber Command Memorial

Londyn, Green Park, RAF Bomber Command Memorial

 

Maszerujemy dalej wzdłuż Piccadilly Street wzdłuż północnej krawędzi Green Parku, dochodząc do słynnego londyńskiego hotelu Ritz (5 gwiazdek), otworzonego w 1906 roku przez… zwolnionego kierownika londyńskiego, równie słynnego hotelu Savoy. Na słynnej „herbatce w Ritzu” bywali m.in. Charlie Chaplin, Winston Churchill, Charles de Gaulle, Judy Garland czy królowa angielska. O hotelu usłyszano znów całkiem niedawno, gdy 8 kwietnia 2013 r. w jednym z pokoi hotelu zmarła była premier Wielkiej Brytanii – Margaret Thatcher. Miłośnicy kina mieli okazję oglądać hotel Ritz m.in. w komedii romantycznej „Notting Hill” z udziałem Hugh Granta i Julii Roberts, której obszerne fragmenty były kręcone w hotelu i jego okolicy.

 

Londyn, hotel Ritz przy Piccadilly Street

Londyn, hotel Ritz przy Piccadilly Street

 

Londyn, St.James's Place no.4

Londyn, St.James’s Place no.4

Skręcamy na południe w St.James’s Street i potem na chwilę w St.James’s Place z zamiarem zobaczenia Spencer House, wybudowanego w 1766 r. dla jednego z przodków księżnej Walii, Diany pałacu. Niestety okazało się, że jest on dostępny do zwiedzania wyłącznie w niedzielę (a i to wyłącznie z przewodnikiem i oczywiście odpłatnie). Ale niechcący odkryliśmy na St.James’s Place małą polonicę – pod numerem 4 znajduje się tam dom, na elewacji którego znajduje się pamiątkowa tablica, mówiąca, że z tego domu w 1848 r. wyszedł na swój ostatni publiczny koncert Fryderyk Chopin.

Wracając na St.James’s Street i kierując się na południe, docieramy do St.James’s Palace, jednego z najstarszych pałaców w Londynie. Nie jest on dostępny dla turystów, gdyż nadal jest użytkowany przez rodzinę królewską (w swojej historii był nawet przez długi czas główną siedzibą monarchów angielskich, stracił tę godność w 1837 roku na rzecz pałacu Buckingham). Kompleks obejmuje także York House, byłą rezydencję księcia Walii i jego synów, Lancaster House, używany przez królową do organizacji oficjalnych przyjęć oraz Clarence House, dom zmarłej królowej-matki, obecną rezydencję księcia Walii.

 

Londyn, St.James's Palace

Londyn, St.James’s Palace

 

Londyn, gwardzista królewski przy Clarence House, rezydencji księcia Walii

Londyn, gwardzista królewski przy Clarence House, rezydencji księcia Walii

Jednym z „dodatków” do St.James’s Palace jest Queen’s Chapel – kaplica zbudowana w 1625 r., w czasach gdy budowa katolickich kościołów była w Anglii zakazana, dla katolickiej żony króla Karola I. Kaplica była integralną częścią pałacu do czasu, gdy sąsiednie budynki spłonęły, a w ich miejscu w 1857 r. wybudowano ulicę oddzielającą kaplicę od pałacu. W kaplicy tej leżało przez kilka dni ciało królowej-matki w czasie przygotowań do pogrzebu.

Londyn, Queen's Chapel

Londyn, Queen’s Chapel

Docieramy do jednej z głównych arterii dzielnicy St.James’s – Pall Mall – ulicy znanej z licznych klubów (Gentelman’s Clubs), których siedziby znajdują się przy niej (m.in. Royal Automobil Club – królewski automobilklub, założony w 1897 r., pod adresem na Pall Mall od 1911 roku).

Londyn, Waterloo Place, Crimea Monument

Londyn, Waterloo Place, Crimea Monument

Ulicą Pall Mall docieramy do Waterloo Place, przy której rzuca się w oczy Crimea Monument – pomnik poświęcony wojnom krymskim, odlany z brązu z armat zdobytych podczas oblężenia Sewastopola. Cały Waterloo Place jest bogato „uzbrojony” w pomniki, stoi ich tam cała armada, a ich ukoronowaniem jest kolumna księcia Yorku, upamiętniająca księcia Fryderyka, drugiego syna króla Jerzego III, dowódcę armii brytyjskiej podczas Rewolucji Francuskiej. Armia brytyjska tak pokochała swojego dowódcę, iż po jego śmierci w 1827 roku, zarządzono przekazanie płacy za jeden dzień z całej armii na rzecz wybudowania mu pomnika. Kolumna, wysoka na 42 metry, została otwarta w kwietniu 1834 r. Wewnątrz znajduje się 168 stopni, prowadzących do platformy widokowej na szczycie, nieczynnej jednak dziś dla zwiedzających.

Waterloo Place znajduje się tuż przy Trafalgar Square i był ostatnim etapem naszego przemieszczania się w kierunku najsłynniejszego placu w Londynie. Opis Trafalgar Square znajdziecie w osobnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Piccadilly i St.James’s w Londynie – na osobnej stronie naszego bloga i na profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Londyn

Downing Street

Wreszcie udało się nam zwiedzić Londyn, który długo był na naszej mapie celów turystycznych, ale jakoś nigdy nie było nam "po drodze". Musimy powiedzieć, że zdecydowanie warto było i każdemu Londyn będziemy polecać.

Logo londyńskiego metra

Każdy pobyt w Londynie dłuższy niż 2-3 dni wymaga gruntownej kalkulacji. Ceny w angielskiej stolicy są dla "polskich" Polaków, czyli tych nie mieszkających w Londynie na stałe, delikatnie mówiąc odrzucające. Warto więc przemyśleć swoje plany turystyczne i "transportowe" w czasie pobytu w "Lądku".

London Eye

Druga część ostatniego dnia naszego pobytu w Londynie upłynęła pod znakiem okolic Parliament Square oraz mostu Westminster Bridge. Rajd zakończyliśmy na historycznej stacji Waterloo.