plac | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Brixia. Szukamy rzymskich śladów w Brescii

Nieco pomijana przez turystów ze względu na konkurencję ze strony Mediolanu, Werony czy Wenecji. Często traktowana jako tańszy punkt noclegowy w drodze do tych miast. A przecież Brescia ma turystom wiele, wiele do zaoferowania. Warto Brescię zobaczyć!

Włochy 2017 , dzień 4 (poprzedni wpis: Como. Miasto w cieniu pięknego jeziora). Brescia wpadła do naszych planów na północne Włochy niemal w ostatniej chwili – w chwili gdy zorientowaliśmy się, że znajdziemy tu spore antyczne pozostałości po Rzymianach, w dodatku wpisane na listę UNESCO. I choć pierwotnie mieliśmy ją ominąć autostradą, koniec końców nie tylko Brescię postanowiliśmy zwiedzić, ale wyznaczyliśmy tu sobie nocleg – rzeczywiście jest taniej niż w sąsiednich, bardziej obleganych turystycznie miastach.

Brescia ma ponad 3000 lat – prawdopodobnie założycielami osady byli już ok.1200 lat p.n.e. Ligurowie – tak mówi jedna z legend związanych z miastem, wspierana przez część historyków. Nas jednak interesuje historia nieco nowsza – ok.IV w. p.n.e. osiedlił się tu jeden z odłamów Galów, tworząc przy okazji stolicę swojego państewka. Galowie dobrze żyli z Rzymianami, w wyniku czego stopniowo wpływy Rzymu rosły i w III w. p.n.e. Brixia formalnie weszła w skład Cesarstwa Rzymskiego.

Brixia miała pewne swobody w ramach administracji rzymskiej. W I w. n.e. zyskała rangę miasta rzymskiego, a wspominał o niej znany rzymski poeta Katullus (o nim będzie więcej w kolejnym wpisie o Sirmione). Miała już wtedy (za czasów panowania cesarza Tyberiusza) co najmniej 3 świątynie, akwedukt, teatr i forum. Była ważnym ośrodkiem miejskim starożytnego Rzymu. Czasy rzymskie w dzisiejszej Brescii definitywnie kończą się w V w., kiedy to, jak całe niemal północne Włochy, Brixia została najechana przez wodza Hunów – słynnego Atyllę.

Brescia, starożytne Capitolium

Brescia, starożytne Capitolium

Brescia, starożytne Capitolium

Brescia, starożytne Capitolium

Brescia, starożytny teatr

Brescia, starożytny teatr

Brescia, pozostałości rzymskiego forum

Brescia, pozostałości rzymskiego forum

Brescia, fragmenty starożytnej budowli w murach współczesnej kamienicy

Brescia, fragmenty starożytnej budowli w murach współczesnej kamienicy

Rzymskie pozostałości w dzisiejszej Brescii są całkiem spore, a wśród nich znajduje się duży kompleks archeologiczny, wpisany na listę UNESCO:

  • Capitolium, czyli najważniejsza świątynia starozytnej Brixii, wybudowana w I w. n.e., stała dawniej przy rzymskim forum;
  • „Sanktuarium Republikańskie”, najstarsza do dziś odsłonięta część forum. Choć słowo „odsłonięta” nie bardzo tu pasuje, bowiem sanktuarium znajduje się pod Capitolium. To także była świątynia, wybudowana w I w. p.n.e.;
  • rzymski teatr, jeden z największych w północnych Włoszech, mieszczący do 15 tys. widzów, wybudowany w I w. n.e.
  • niewielkie pozostałości kolumnady otaczającej forum znajdują się też przez Capitolium, obok wybudowanego w XVIII w. kościoła San Zeno al Foro. W podziemiach samego kościoła także ponoć można podziwiać pozostałości forum, niestety kościół był zamknięty;
  • Południowy kraniec forum stanowiła okazała bazylika – nazwa myląca, bo nie była to świątynia, a budynek administracji publicznej, w tym siedziba sądu. W XVIII w. część fasady dawnej rzymskiej budowli „wpasowano” w nowo budowane kamienice – ciekawy to obrazek, oglądać nowożytny budynek ze starożytnymi kamiennymi „wstawkami”;

Ale Brescia to nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, rzymskie ruiny. Brescia to po prostu fajne stare miasto, a na wyróżnienie na pewno zasługują trzy położone niemal po sąsiedzku miejskie place:

  • Piazza Paolo VI, zwany też Piazza Duomo, czyli Plac Katedralny. Nazwa oficjalna „Plac Pawła VI” nie jest przypadkowa – papież ten urodził się całkiem niedaleko Brescii. Jak łatwo się domyśleć, przy placu tym stoi miejska katedra – ale niespodzianka – w Brescii przy Placu Katedralnym stoją… dwie katedry. Starsza, romańska pochodzi z XI w. i ze względu na swój okrągły kształt nazywana jest Rotundą. Młodszą budowano od XVII w. Obok nich stoi jeszcze tutaj XII-wieczny ratusz z wysoką wieżą, z której dawniej w razie niebezpieczeństwa biły dzwony, by ostrzec mieszkańców miasta. Plac dodatkowo zdobią dwie piękne, zabytkowe fontanny;
Brescia, dwie katedry na Placu Katedralnym

Brescia, dwie katedry na Placu Katedralnym

Brescia, "stara katedra", czyli Rotunda

Brescia, „stara katedra”, czyli Rotunda

Brescia, "stara katedra", czyli Rotunda

Brescia, „stara katedra”, czyli Rotunda

  • Piazza della Loggia, którego budowę rozpoczęto w początkowym okresie panowania Wenecji, stąd też wszystkie budynki otaczające plac wybudowano właśnie w stylu weneckim. Wszystkie pochodzą z XVI w. Ozdobą placu jest piękna wenecka loggia, dziś siedziba rady miejskiej. Drugą zaś – stojąca naprzeciwko wieża zegarowa z pięknym, XVI-wiecznym zegarem astronomicznym;
  • Piazza della Vittoria, czyli Plac Zwycięstwa, wybudowany przez faszystowskie władze Włoch, kosztem wyburzenia dużej części historycznego starego miasta. Na uroczystości otwarcia placu przemawiał w 1932 r. sam Benito Mussolini. na placu odbywają się targi antyków, a pod nim znajduje się duży podziemny parking i stacja metra;

Brescia ma swój niezaprzeczalny urok, a spacer uliczkami starego miasta jest niezwykle przyjemnym doświadczeniem, szczególnie że nawet w sezonie wakacyjnym w Brescii… nie ma turystów. Naprawdę, aż ciężko w to uwierzyć, ale nawet w największych miejskich atrakcjach turystycznych z reguły było pusto.

Brescia, Piazza della Loggia

Brescia, Piazza della Loggia

Brescia, Piazza della Loggia

Brescia, Piazza della Loggia

Brescia, Piazza della Vittoria

Brescia, Piazza della Vittoria

A gdy już się spaceruje uliczkami starej Brescii, to jak w każdym starym włoskim mieście, nie sposób nie zauważyć ogromnej ilości zabytkowych chrześcijańskich kościołów, których nie da się pominąć na liście miejsc wartych zobaczenia. Z tych, które my widzieliśmy, warto wymienić:

  • kościół San Cristo, znajdujący się za rzymskim teatrem, niemal tuż obok kompleksu kościelnego Santa Giulia, wpisanego na listę UNESCO. Stanowił część klasztoru Jezuitów, wybudowanego w XV w. Wnętrze kościoła jest przepięknie wymalowane freskami, bardzo dobrze zachowanymi na dużej części powierzchni. Część z tych fresków pochodzi z okresu budowy świątyni;
  • kościół Santa Maria dei Miracoli o przepięknej zewnętrznej fasadzie i barwnej historii budowy – otóż kiedyś stała tu kamienica, w której wg mieszkańców znajdowało się malowidło, chroniące przed zarazą – a był to koniec XV w., kiedy przez miasto przetaczały się fale śmiertelnych chorób. Kamienicę wykupiono od właścicieli a w jej miejscu wybudowano świątynię, we wnętrzach której dziś znaleźć można freski z XV i XVI w.;
  • kościół San Francesco, wybudowany w połowie XIII w. przez zakon franciszkanów. We wnętrzach znajdują się freski i obrazy z okresu od XVI w.;
  • kościół Santi Faustino e Giovita w północnej części starego miasta, poświęcony dwóm patronom miasta, kiedyś będący częścią klasztoru, wybudowanego w IX w. Budowę samej świątyni ukończono w połowie XII w.
  • kościół San Giuseppe, kiedyś część klasztoru franciszkanów, wybudowanego w połowie XVI w., dziś klasztor jest też siedzibą Muzeum Sztuki Sakralnej;
Brescia, kościół San Cristo

Brescia, kościół San Cristo

Brescia, kościół San Cristo

Brescia, kościół San Cristo

Brescia, kościół San Francesco

Brescia, kościół San Francesco

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, Plac Katedralny

Brescia, Plac Katedralny

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, stare miasto

Brescia, niepozorny teatr Teatro Grande, z przepiękną salą teatralną

Brescia, niepozorny teatr Teatro Grande, z przepiękną salą teatralną

Świątyń w starej Brescii jest oczywiście o wiele więcej, jeśli będziecie spacerować tutejszymi uliczkami, na pewno się na nie natkniecie. Do miejsc, które warto w Brescii zobaczyć na koniec dodamy jeszcze jedno – Torre della Pallata, wybudowaną w XIII w. jako część murów obronnych miasta – jedyny element tych murów zachowany do dziś. Podobno do jej budowy używano kamieni pochodzących ze starożytnych rzymskich budowli.

Brescia to jedno z nielicznych włoskich miast, jakie widzieliśmy, w których nie przytłacza na ulicach liczba turystów. Dobrze to dla nas, ale Brescia zasługuje na większą promocję turystyczną. Zdecydowanie warto ją zobaczyć, jeszcze zanim ktoś sobie przypomni i skieruje tu turystyczne masy, przetaczające się w wakacje przez całe Włochy. A w kolejnym wpisie zaprosimy Was nad kolejne piękne włoskie jezioro – jeziora Garda, będziemy zwiedzać klimatyczne Sirmione.

Pełna galeria zdjęć z włoskiej Brescii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Włochy

Vicenza, plac Piazza dei Signori

Vicenza to włoska perełka architektury późnego renesansu, zwana "miastem Palladio". Nie bez powodu - ten XVI-wieczny architekt odcisnął ogromne piętno na mieście swoimi projektami. Na tyle duże, że jego prace w mieście i okolicach zostały wpisane na listę UNESCO.

Sirmione, przepiękne widoki na "Jamaica Beach"

Niezwykle malownicze włoskie miasteczko, położone na końcu cypla, wbijającego się w wody jeziora Garda na długości 4 km. Potężnie oblężone w sezonie przez turystów - stare miasto jest wręcz zatłoczone. Nie bez powodu - Sirmione jest bowiem atrakcyjnym miejscem do plażowania.

dav

Nieco pomijana przez turystów ze względu na konkurencję ze strony Mediolanu, Werony czy Wenecji. Często traktowana jako tańszy punkt noclegowy w drodze do tych miast. A przecież Brescia ma turystom wiele, wiele do zaoferowania. Warto Brescię zobaczyć!

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Włochy, Włochy 2017

Watykan, czyli zobacz całe państwo w jeden dzień

Ostatnią naszą podróżą w 2014 r. był grudniowy weekendowy wypad do Rzymu. Plany zakładały przede wszystkim gruntowne zwiedzanie Watykanu – a potem pierwsza chyba u nas tematyczna wycieczka filmowa – po Rzymie oczywiście.

Rzym i Watykan od zawsze pozostawały na naszej liście miejsc do odwiedzenia – ale na czyjej liście ich nie ma ? Jako że w ciągu weekendu Rzymu zwiedzić się nie da, a przynajmniej nie tak dokładnie, jak byśmy sobie to wymarzyli, to postanowiliśmy postawić na Watykan i zwiedzić w nim wszystko, co się da.

Nasza wizyta we włoskiej stolicy rozpoczęła się z przygodami – wylot mieliśmy w dniu, kiedy we Włoszech ogłoszono strajk generalny. Już po przyjeździe z Poznania do Warszawy (wylot z Okęcia) znaleźliśmy w telefonie SMSa od WizzAir-a, z informacją o przełożeniu lotu o kilkanaście godzin. Dobre i to – mogli odwołać. Wylot mieliśmy mieć wcześnie rano, przełożono go na bardzo późny wieczór (strajk we Włoszech trwał do 18-tej). Mieliśmy więc okazję, by nadrobić nieprzespaną przez podróż do stolicy noc – zadekowaliśmy się w jednym z hoteli niedaleko Okęcia i poszliśmy… spać :) A wcześniej pierwszy raz zamówiliśmy telefonicznie pizzę do hotelu – dotarła bezbłędnie :)

Koniec końców, zamiast w południe, na lotnisku w Rzymie wylądowaliśmy miej więcej ok. godziny 23:00. I od razu wpadamy w cudowny (ale nie przed północą) południowy „burdel”. Na szczęście przydają się kupione wcześniej przez Internet bilety na autobus do centrum miasta – choć przy akompaniamencie protestów kochanych rodaków (Polaków niestety stąd dobrze nie zapamiętamy), to jednak wsiedliśmy omijając ogonek tych, którzy bilety kupowali u kierowcy. Tłumaczenie rodakom, że bilety już mamy, to jak bicie grochem o ścianę. Ale widzieliśmy już Polaków w gorszych momentach w naszych podróżach…

Ogrody Watykańskie, mury obronne i wieża Leona XIII

Ogrody Watykańskie, mury obronne i wieża Leona XIII

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI i fontanna Orła

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI i fontanna Orła

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Ogrody Watykańskie, replika groty z Lourdes

Gospodarz naszego hostelu wcześniej już zgodził się nas przyjąć o nieprzyzwoitej godzinie, biorąc pod uwagę okoliczności, czyli włoski strajk. Mało tego, wyjechał po nas samochodem (zapewne, żeby przyśpieszyć nasze przybycie i iść spać, ale zawsze to miło) i tylko dzięki temu na miejscu byliśmy tuż po 1-wszej w nocy. Szybko do łóżka, bo nazajutrz na 9-tą rano mieliśmy kupione bilety do Ogrodów Watykańskich oraz do Muzeum Watykańskiego.

Ogrody Watykańskie, wieża św.Jana

Ogrody Watykańskie, wieża św.Jana

Słów kilka o samym Watykanie – jak powszechnie wiadomo, to najmniejsze państwo świata. Posiada ledwie kilkuset obywateli, którymi są głównie dostojnicy kościelni. Kilka tysięcy pracowników cywilnych codziennie dojeżdża tu do pracy z Rzymu. Państwo żyje głównie z turystyki oraz… znaczków pocztowych. Dużym źródłem dochodów są też inwestycje finansowe, ale tu akurat ostatnio pełno afer…

Watykan oficjalnie jako państwo istnieje całkiem niedługo, bo od 1929 r. Aczkolwiek stolicą papieską jest już od 1377 r., kiedy to papież Grzegorz XI powrócił tu z Awinionu. Papieże swoją siedzibę w Rzymie mieli już wcześniej, na Lateranie, ale gdy Grzegorz XI zdecydował o powrocie siedziby papieży do Rzymu, zastał Lateran w ruinie. Także wcześniej, już w IX w. ówczesny papież Leon IV dobudował rzymskie mury miejskie dookoła bazyliki św.Piotra, chcąc ją w przyszłości obronić przed wrogimi najazdami i związanymi z nimi zniszczeniami. Miejsce męczeństwa św.Piotra, na którym stoi do dziś bazylika, było bowiem przedmiotem kultu i opieki ze strony papieży już od początków chrześcijaństwa. Dziś Watykan w całości jest wpisany na listę UNESCO – de facto jest więc jedynym państwem, znajdującym się więc w całości na tej liście – taka ciekawostka.

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie, Dzwon Milenijny i widok na bazylikę św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Dzwon Milenijny i widok na bazylikę św.Piotra

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie

Ogrody Watykańskie, nadajnik Radia Watykańskiego

Ogrody Watykańskie, nadajnik Radia Watykańskiego

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora

Zwiedzanie Watykanu zaczynamy od papieskich ogrodów. Nie jest to miejsce dostępne publicznie do zwiedzania, dostać się tu można wyłącznie pod opieką przewodnika, wykupując stosowny bilet, w naszym przypadku był to bilet łączony – razem z wejściem do Muzeum Watykańskiego. Bilet kupuje się przez internet na stronach muzeum. Co istotne, bodajże raz w tygodniu (w soboty) dostępna jest opcja przewodnika w języku polskim – i taką też opcję udało się nam kupić. Bilety na wejście do ogrodów pojawiają się na stronach Muzeum Watykańskiego mniej więcej z dwumiesięcznym wyprzedzeniem – warto je upolować, bo ilość chętnych jest limitowana (zazwyczaj do 20-30 osób na grupę). Co równie ważne – bilety do Muzeum Watykańskiego, kupione przez internet uprawniają do skorzystania z osobnego wejścia do muzeum, z pominięciem gigantycznej – szczególnie w sezonie letnim – kolejki dla tych, którzy kupują bilety w kasie. Stanie w niej może zająć nawet kilka godzin (!).

Wchodzimy więc sobie bez kolejki na teren muzeum, ale zamiast wchodzić na teren wystawienniczy, stawiamy się w holu w odpowiednim miejscu (wskażą je panie w informacji) i czekamy na przewodnika. Punktualnie stawia się przewodniczka – młoda dziewczyna, jak się potem okaże córka polskich emigrantów. I okazuje się, że jesteśmy jedynymi uczestnikami tej wycieczki – w połowie grudnia tylko my wykupiliśmy bilety na polskojęzyczną wycieczkę  – mamy więc prywatny tour po Ogrodach Watykańskich. Na początek nasze małe hobby – czyli części Muru Berlińskiego, także te rozsiane po świecie – okazuje się, że papież Jan Paweł II też dostał w prezencie jeden z elementów – stoi na początku naszej trasy zwiedzania.

Ogrody Watykańskie zajmują ponad 20 ha powierzchni i są w większości traktowane jako obszar parku. Niewielka ich część jest zalesiona. Uliczki parkowe wypełnione są fontannami, rzeźbami oraz wizerunkami maryjnymi. Do najważniejszych budowli, znajdujących się w Ogrodach Watykańskich, koło których przechodziliśmy (część terenu jest zamknięta dla zwiedzających), należą:

  • klasztor Mater Ecclesiae, a w zasadzie były klasztor. Budynki kiedyś służyły do celów administracyjnych, dopiero za pontyfikatu Jana Pawła II przeznaczono go na cele klasztorne. Obecnie służy jako rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, który postanowił spędzić tu resztę życia. Klasztor przylega częściowo do średniowiecznych murów, którymi papież Leon IV otoczył bazylikę św.Piotra w IX w. Blisko klasztoru znajduje się jedna z dwóch zachowanych średniowiecznych wież obronnych – wieża Leona XIII, papieża, który uczynił z niej swoją letnią rezydencję. Przy klasztorze znajduje się także widowiskowa Fontanna Orła (Fontana dell’Aquilone), wybudowana w 1612 r., za pontyfikatu papieża Pawła V – ma sztuczne groty, z których wypływa woda oraz wplecione znaki heraldyczne tego papieża (orzeł i gryf);
Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Ogrody Watykańskie, Casina Pio IV, dziś siedziba Papieskiej Akademii Nauk

Muzea Watykańskie, wejście

Muzea Watykańskie, wejście

  • replika groty z Lourdes, zbudowana w Ogrodach Watykańskich na polecenie papieża Leona XIII w 1902 r., jest mniejsza od oryginały, ale zachowuje wszelkie proporcje. Oryginalny ołtarz z Lourdes jest darem tamtejszego biskupa dla papieża Jana XXIII. Jan Paweł II często zapraszał tu młodzież do wspólnej modlitwy;
  • Muzea Watykańskie, obraz Caravaggio

    Muzea Watykańskie, obraz Caravaggio

    wieża św.Jana, druga ze wspomnianych wyżej średniowiecznych wież obronnych, znajdująca się w najwyższym punkcie Wzgórza Watykańskiego (tym samym zdobyliśmy najwyższy szczyt Watykanu :) – 60 m n.p.m.). W parku przy wieży i przyległych do niej murach znajduje się kilka ofiarowanych Janowi Pawłowi II rzeźb i elementów sakralnych, m.in. krzyż armeński i drzewko oliwne od rządu Izraela. Przy sąsiadującym z wieżą lądowisku dla papieskich helikopterów stoi także statua Matki Boskiej Częstochowskiej, podarowana naszemu papieżowi. Bo wieża św.Jana silnie związana jest z pontyfikatem polskiego papieża – mieszkał tu na początku swojego pontyfikatu. Podczas swojej wizyty w 2008 r. mieszkał tu także prezydent USA, George W.Bush;

  • siedziba Radia Watykańskiego, oficjalnej papieskiej rozgłośni, nadającej na podstawie traktatu z 1929 r., dającego Watykanowi niezależność. Radio Watykańskie nadaje w wielu językach, także w języku polskim;
  • Dzwon Milenijny, odlany na życzenie Jana Pawła II, który obwieszczał światu nadejście nowego tysiąclecia, z wizerunkiem naszego papieża. Spod niego rozpościera się świetny widok na tyły bazyliki św.Piotra;
  • Kolegium Etiopskie, wybudowane w 1929 r., jedyna tego typu szkoła na terenie Watykanu;
Muzea Watykańskie, słynne schody

Muzea Watykańskie, słynne schody

Muzea Watykańskie, dzieło Rafaela Sancti

Muzea Watykańskie, dzieło Rafaela Sancti

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

  • Stacja kolejowa w Watykanie – Watykan ma najkrótszą na świecie sieć linii kolejowych – w jego obrębie znajduje się… 300 m torów kolejowych oraz jedna stacja. Dostęp do włoskiej sieci kolejowej zapewnił sobie Watykan w traktacie z 1929 r. Jednak kolej służy prawie wyłącznie do transportu towarów, bardzo rzadko używana jest do przejazdów papieży – raptem kilka razy w swojej historii. Watykan nie ma żadnego własnego pociągu ani nie zatrudnia kolejarzy;
  • Pałac Gubernatora, siedziba cywilnej administracji Watykanu, chyba najbardziej okazały budynek na terenie ogrodów, jednocześnie siedziba Poczty Watykańskiej. Przed nim znajduje się, skomponowany z krzewów i kwiatów aktualny herb papieski (każdy papież ma inne znaki heraldyczne), a za nim – kościół NMP Królowej Rodziny wraz z kaplicą św.Marty. Pomiędzy budynkiem a bazyliką św.Piotra znajduje się jeszcze mały kościół św.Szczepana (zbudowany wg legendy przez papieża Leona I w V w., odbudowany w XII w. i odnawiany w XV, XVIII I XX w.). Zachowały się XII-wieczne drzwi kościoła oraz XVIII-wieczna fasada;
  • Palazzo di Tribunale, budynek sądu watykańskiego. To tu odbywają się procesy dostojników watykańskich i najgłośniejsze sprawy sądowe, dotyczące kościoła;
  • Casina Pio IV (willa Piusa IV), kompleks willowy, którego budowę rozpoczął w połowie XVI w. papież Paweł IV, a dokończył Pius IV kilka lat później. To tak naprawdę dwa budynki, z których jeden jest czymś w rodzaju starożytnego nimfeum z fontanną od frontu. Wnętrza budynków są bogato zdobione freskami z czasów budowy. Dziś oba są siedzibą Papieskiej Akademii Nauk;
Muzea Watykańskie, słynna Biga, rzeźba rzymskiego rydwanu z I w., odrestaurowana w XVIII w.

Muzea Watykańskie, słynna Biga, rzeźba rzymskiego rydwanu z I w., odrestaurowana w XVIII w.

Muzea Watykańskie, galeria arrasów

Muzea Watykańskie, galeria arrasów

Muzea Watykańskie, dekoracje sklepienia

Muzea Watykańskie, dekoracje sklepienia

Muzea Watykańskie, "Jan Sobieski pod Wiedniem" Jana Matejki

Muzea Watykańskie, „Jan Sobieski pod Wiedniem” Jana Matejki

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Zwiedzanie Ogrodów Watykańskich trwa mniej więcej 2 godziny – może być lekko dłuższe wg naszej przewodniczki przy większych grupach. Spacer kończymy przy frontowej części Pinakoteki, jednego z muzeów, należących do kompleksu Muzeów Watykańskich. Czas teraz na ich zwiedzanie.

Muzea Watykańskie to kilkanaście muzeów, połączonych w jedną całość, ze zbiorami podzielonymi tematycznie lub chronologicznie. Przedstawiają kolekcje dzieł sztuki i starożytnych pozostałości, zgromadzonych przez papieży od XV w. Bogata kolekcja średniowiecznego malarstwa zawiera dzieła Leonarda da Vinci, Rafaela Santi, Tycjana czy Caravaggio. Przebogate zbiory obejmują kolekcje pochodzące ze starożytnego Egiptu, Grecji, Rzymu i innych prastarych cywilizacji.

Znajdziecie tu również bogatą kolekcję sztuki sakralnej, w tym m.in. bizantyjskich ikon. Polacy szczególnie interesują się zawsze salą Sobieskiego, w której wystawiany jest obraz Matejki „Sobieski pod Wiedniem”, podarowany papieżowi przez samego malarza w 200-lecie zwycięstwa Jana III Sobieskiego pod Wiedniem.

Nade wszystko wrażenie robią przepięknie zdobione sale i korytarze. Ich malowania i zdobienia sprawiają, że czasem zamiast oglądać eksponaty po bokach, człowiek idzie do przodu z głową zadartą do góry… Niektóre z nich są także pięknymi galeriami sztuki, np. galeria arrasów czy galeria map. Dzieła i wrażenia dopełnia „wisienka na torcie”, czyli Kaplica Sykstyńska. To tu zwyczajowo odbywają się „konklawe”, czyli wybory nowego papieża. To stąd wypuszczany jest dym o kolorze dającym poznać, czy papież został w głosowaniu kardynałów wybrany, czy też nie. Najsłynniejsze w Kaplicy Sykstyńskiej są jednak oczywiście freski na sklepieniu, dzieło Michała Anioła z początków XVI w., w tym ten jeden najsłynniejszy, w centralnej części sufitu kaplicy – „Stworzenie Adama”.

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie, dzieło Salvadora Dali

Muzea Watykańskie, dzieło Salvadora Dali

Muzea Watykańskie, dziedziniec

Muzea Watykańskie, dziedziniec

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Muzea Watykańskie

Nieco starsze freski znajdują się na bocznych ścianach Kaplicy Sykstyńskiej. Wymalowali je włoscy artyści ok.20 lat przed freskami Michała Anioła. Największym dziełem (pod względem powierzchni na pewno) jest fresk Michała Anioła „Sąd Ostateczny”, znajdujący się na krótszej ścianie. Kilkadziesiąt lat po jego stworzeniu, jeden z kolejnych papieży uznał nagie postacie na fresku za mało przyzwoite i nie pasujące do charakteru kaplicy, każąc zamalować intymne miejsca.

W Kaplicy Sykstyńskiej w 2014 r. obowiązywał ścisły zakaz fotografowania oraz nakaz ciszy. Egzekwowali te prawidła ochroniarze, w liczbie naprawdę imponującej. I robili to nadzwyczaj skutecznie. Dlatego zdjęcia, które widzicie (z kaplicy) pochodzą wyjątkowo z wcześniejszej mojej (jednoosobowej, a dokładnie służbowej, bez rodziny, a ze współpracownikami) wizyty z 2010 r.

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu, "Stworzenie Adama"

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.), freski Michała Anioła na sklepieniu, „Stworzenie Adama”

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Muzea Watykańskie, Kaplica Sykstyńska (2010 r.)

Atrakcją nie związaną z historią, aczkolwiek na pewno można uznać je za sztukę, są też na pewno w Muzeach Watykańskich słynne owalne schody, którymi większość turystów schodzi, opuszczając muzea. Dla niektórych być może te schody są zresztą największą atrakcją obiektu. Fakt, są nieprzeciętnie fotogeniczne :) Na zwiedzanie Muzeów Watykańskich warto zarezerwować sobie kilka godzin, tzn. przyjść tu w miarę wcześnie, by potem nie gonić po salach, aby zdążyć przed zamknięciem (muzea czynne są w godz.9-18, kasy biletowe do 16-tej).

Na koniec zostawiliśmy sobie miejsce, w którym każdy będący w Watykanie na pewno był lub będzie. Mowa oczywiście o placu św.Piotra. My patrzyliśmy na niego trochę pod kątem tego, co czekało nas kolejnego dnia (ale pssst, o tym będzie w kolejnym wpisie), dlatego też interesująca była dla nas jego historia.

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Panorama placu św.Piotra i Rzymu, widziana ze szczytu bazyliki św.Piotra

Panorama placu św.Piotra i Rzymu, widziana ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, klasztor Mater Ecclesiae, rezydencja emerytowanego papieża Benedykta XVI, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora i znaki heraldyczne papieża, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, Pałac Gubernatora i znaki heraldyczne papieża, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Plac zaprojektował słynny Giovanni Bernini, jeden z najsłynniejszych rzeźbiarzy i architektów z okresu baroku. Po obu stronach placu św.Piotra znajdują się potężne kolumnady, na szczycie których umieszczono mnóstwo figur świętych, wykonanych przez uczniów artysty. W centralnej części placu umieszczono starożytny egipski obelisk, przywieziony do Rzymu w początkach naszej ery. Podobno był on świadkiem męczeństwa św.Piotra – stał wtedy w cyrku Nerona. Został tu ustawiony jeszcze zanim Bernini wziął się za projektowanie placu – w 1586 r. Po obu stronach obelisku stoją dwie identyczne fontanny – ta po prawej (stojąc przodem do bazyliki św.Piotra) jest „oryginałem” z 1613 r. Lewa jest jej kopią, nieco ponad 60 lat młodszą.

Jeśli popatrzeć nad prawą kolumnadę, to nad nią znajdziecie jeszcze dwa interesujące obiekty. Po prawej stronie bazyliki, nieco z tyłu, zobaczycie spadzisty dach Kaplicy Sykstyńskiej – to stąd wierni obserwują dym unoszący się z komina kaplicy podczas konklawe. Bardziej na prawo, tuż za kolumnadą, stoi okazały Pałac Apostolski, którego pierwsze prace budowlane rozpoczęły się już w XII w. W XIII w. dobudowano m.in. tzw. „pasetto”, sekretny tunel łączący pałac z Castel Sant’Angelo, stojącym już na terenie Rzymu. Pałac Apostolski rozbudowywano wielokrotnie aż do początków XVII w., kiedy to ostatecznie przyjął obecną postać.

Na pewno znacie widok papieża, pojawiającego się w oknie swojego gabinetu. To właśnie Pałac Apostolski, a dokładnie jego najwyższe piętro i drugie okno od prawego krańca budynku. Całe to piętro to prywatne apartamenty papieskie. To w nich zmarł Jan Paweł II.

Jeszcze jeden element placu św.Piotra wart jest wspomnienia. Z pewnością kojarzycie wiadomości o uroczystościach lub wydarzeniach, dziejących się „za Spiżową Bramą”, czyli na terenie Watykanu. Spiżowa Brama znajduje się na końcu prawej kolumnady placu św.Piotra – wejścia do niej strzegą żołnierze Gwardii Szwajcarskiej, najmniejszej ponoć armii świata, ubrani w galowe, charakterystycznie kolorowe „mundury”.

Ogrody Watykańskie, stacja kolejowa w Watykanie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Ogrody Watykańskie, stacja kolejowa w Watykanie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Muzea Watykańskie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Muzea Watykańskie, widok ze szczytu bazyliki św.Piotra

Watykan, plac św.Piotra - kolumnada i za nią Pałac Apostolski

Watykan, plac św.Piotra – kolumnada i za nią Pałac Apostolski

Watykan, kopuły bazyliki św.Piotra

Watykan, kopuły bazyliki św.Piotra

Do Gwardii Szwajcarskiej należą wyłącznie Szwajcarzy z katolickich rodzin, którzy dodatkowo muszą spełniać kilka dodatkowych kryteriów (m.in. odpowiedni wzrost i wiek). Gwardziści pełnią funkcje ochroniarzy papieża oraz… straży granicznej Watykanu.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Oglądnęliśmy już cały plac św.Piotra, czas więc na wejście do bazyliki św.Piotra, najważniejszej budowli (pod względem turystycznym i religijnym) na placu św.Piotra, dostępnej dla zwiedzających. I teraz musimy głęboko cofnąć się w czasie. W czasach starożytnych tereny dzisiejszego Watykanu nie były używane, choć formalnie były częścią miasta. W początkach naszej ery cesarze: najpierw Kaligula, a potem Neron, umiejscowili tu cyrk, będący bardziej areną walk i egzekucji chrześcijan. To tu wg legendy ukrzyżowano św.Piotra, grzebiąc go obok na cmentarzysku. Były lata 60-te I w. n.e.

Już po uznaniu chrześcijaństwa, w początkach IV w. n.e. wybudowano pośrodku przestrzeni cyrku i nekropolii okazałą świątynię, czczącą pamięć św.Piotra. Do jej budowy użyto właśnie kamieni z cyrku oraz cmentarzyska. W połowie IX w. ograbili ją Arabowie – to stało się impulsem dla papieża Leona IV do rozbudowy murów miejskich Rzymu i włączenia w ich obręb bazyliki. W tym czasie miejsce to było już popularnym celem pielgrzymek chrześcijańskich, mniej więcej od V w. chowano tu także zmarłych papieży.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Watykan, bazylika św.Piotra, kaplica z grobowcem Jana Pawła II

Tu historia nieco się urywa – powracamy w XVI w., kiedy to bazylika św.Piotra znajduje się w stanie grożącym zawaleniem. Prace rozpoczęto w 1506 r. i trwały one przez grubo ponad sto lat. W międzyczasie zmieniali się architekci, wśród których byli m.in. Rafael Sancti i Michał Anioł. Ten drugi zresztą miał największy wpływ na jej ostateczny wygląd. W końcu bazylikę konsekrowano w 1626 r. Czyli też zanim Bernini wziął się za budowę placu św.Piotra. Długi czas była bazylika św.Piotra największym powierzchniowo kościołem chrześcijańskim na świecie, dziś jest ponoć drugim w tej kategorii.

Zamiast do środka bazyliki, najpierw kierujemy się do wejścia na kopułę. Decydują względy praktyczne – wejście na kopułę jest otwarte tylko do 16-tej, a my jesteśmy już całkiem blisko tej godziny. Wejście na kopułę możliwe jest w dwóch wariantach: 551 schodów lub winda + 320 schodów :) Cena odpowiednio: 5 / 7 EUR. My jedziemy wariantem z windą.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Ze szczytu bazyliki rozciąga się przede wszystkim przepyszny widok na wszystkie strony. Od frontu – na plac św.Piotra i cały Rzym po horyzont. Od tyłu – na Ogrody Watykańskie i wszystkie obiekty, które zwiedzaliśmy rano. Z boku – na Muzea Watykańskie, Kaplicę Sykstyńską i Pałac Apostolski – tu po prostu trzeba wejść. No i można podziwiać z bliska zdobiącą fasadę bazyliki grupę rzeźb Chrystusa i 11 Apostołów (bez św.Piotra) oraz Jana Chrzciciela.

Schodzimy na dół i wchodzimy wreszcie do bazyliki św.Piotra. Jej ogrom wprost poraża. Wystarczy powiedzieć, że znajduje się tu podobno 45 ołtarzy. Wnętrza wypełniają kaplice z grobami papieży lub relikwiami świętych oraz pomniki osobistości pochowanych w bazylice, w tym wnuczki Jana III Sobieskiego.

Najważniejszym miejscem bazyliki jest ołtarz główny wraz z chroniącym go baldachimem, znajdujący się pod kopułą bazyliki oraz kilka metrów nad grobem św.Piotra. Zarówno ołtarz, jak i baldachim zaprojektowane zostały przez Berniniego. Z tyłu za ołtarzem znajduje się „Tron Piotrowy”, także autorstwa Berniniego. Niewątpliwie jednym z ważniejszych dzieł sztuki w bazylice św.Piotra jest także Pieta Watykańska, dzieło z wczesnych lat życia Michała Anioła, gdy jeszcze był artystą nieznanym. Dziś znajduje się za kuloodporną szybą – na wszelki wypadek, bo w maju 1972 r. niezrównoważony psychicznie Węgier uszkodził młotkiem bezcenną rzeźbę, odłamując kilka części (m.in. nos i rękę Marii).

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

Pieta Watykańska przedstawia Maryję, trzymającą ciało Chrystusa kilka minut po jego zdjęciu z krzyża. Rzeźba jest tak realistyczna, że ponoć można poczuć miękkość warg Maryi. Dzieło zostało zamówione pod koniec XV w. przez ówczesnego papieża. Już po jego wykonaniu, Michał Anioł połapał się, że jest ono doceniane i przypisywane innym mu współczesnym mistrzom, dlatego dodał na dziele napis, upamiętniający jego autorstwo. W licznych kaplicach bazyliki znajduje się więcej dzieł zarówno Michała Anioła, jak i Berniniego.

Watykan, żołnierz Gwardii Szwajcarskiej przy Spiżowej Bramie

Watykan, żołnierz Gwardii Szwajcarskiej przy Spiżowej Bramie

Na koniec zostawiamy sobie krypty papieskie, czyli miejsce pochówku wielu papieży, ale przede wszystkim miejsce, w którym pochowano św.Piotra. Pierwotnie znajdował się tutaj także grobowiec Jana Pawła II (widziałem go podczas wizyty w 2010 r.), ale w 2011 r. ciało papieża przeniesiono do wnętrza bazyliki św.Piotra. Dziś znajduje się w drugiej kaplicy po prawej stronie od wejścia – kaplicy św.Sebastiana, tuż za Pietą Michała Anioła. W kryptach nie wolno robić zdjęć.

Watykan, egipski obelisk w centrum placu św.Piotra

Watykan, egipski obelisk w centrum placu św.Piotra

W obrębie Watykanu, a już poza obrębem placu św.Piotra, znajduje się jeszcze jedna świątynia – kościół św.Anny, którego budowa rozpoczęła się w 1565 r. Stoi on tuż za murami Watykanu na północ od placu św.Piotra, a konsekrowany został w 1583 r.

Już poza murami Watykanu, ale ściśle z nim powiązany, stoi Castel Sant’Angelo – z placu św.Piotra prowadzi do niego szeroka Via della Conciliazione. Zamek Świętego Anioła, bo tak brzmi jego nazwa po polsku, wybudowany został początkowo w II w. jako przyszły grobowiec dla rzymskiego cesarza Hadriana i jego rodziny. Aby ułatwić dojazd, dobudowano również most na Tybrze (mauzoleum stało na przeciwległym do ówczesnego Rzymu brzegu rzeki).

Rzym, zamek św.Anioła (Castel Sant'Angelo)

Rzym, zamek św.Anioła (Castel Sant’Angelo)

Mauzoleum ukończone zostało rok po śmierci Hadriana i wtedy (139 r.) przeniesiono tu prochy zmarłego cesarza. Po nim pochowano tu czterech kolejnych rzymskich cesarzy, w tym Marka Aureliusza. Około 271 r. mauzoleum zostało przekształcone w twierdzę i tak przetrwało do mniej więcej 410 r., kiedy to Rzym przeżył najazd Wizygotów. Napastnicy zniszczyli mauzoleum, a prochy cesarzy rozrzucili.

Watykan, bazylika św.Piotra, ołtarz z baldachimem

Watykan, bazylika św.Piotra, ołtarz z baldachimem

Wg legendy nazwa pochodzi od ukazania się Archanioła Michała w 590 r., zwiastującego koniec plagi, niszczącej wtedy Rzym. Do dziś na jego szczycie znajduje się statua archanioła, obecna z połowy XVIII w. W XIII w. papież Mikołaj III połączył tajnym tunelem zamek z Pałacem Apostolskim – tunel ten miał być drogą ucieczki papieży w razie niebezpieczeństwa. I rzeczywiście kilka razy w historii się przydał. Zamek używany był też w historii jako więzienie – więźniem był m.in. słynny Giordano Bruno przed tym, jak w 1600 r. został spalony na stosie na głównym wtedy rynku Rzymu Campo de Fiori.

Watykan, bazylika św.Piotra

Watykan, bazylika św.Piotra

W ten sposób w jeden dzień zwiedziliśmy wszystko, co było w naszej mocy w Watykanie, najmniejszym państwie świata, stolicy współczesnego chrześcijańskiego świata. Nieco wymęczeni (przyjazd do hostelu po pierwszej w nocy, wczesna pobudka bo kupione były bilety na zwiedzanie Ogrodów Watykańskich), ale zadowoleni, skończyliśmy dzień w małej restauracyjce na rogu murów Watykanu. Włoski makaron wzniecił w nas chęć do poruszania się wieczorem – zrobiliśmy sobie nocną rundkę po najważniejszych atrakcjach Rzymu.

Ale zanim pokażemy Wam Rzym nocą, pokażemy Wam nasz drugi dzień w wiecznym mieście. A w zasadzie sam poranek, bo już w południe wylatywaliśmy z powrotem do Polski. Pokażemy Wam więc tematyczny rajd po Rzymie śladami książki „Anioły i demony” Dana Browna oraz filmu na jej podstawie, z rolami Toma Hanksa i Ewana McGregora.

Pełna galeria zdjęć z Watykanu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne zdjęcia z: Włochy

Vicenza, plac Piazza dei Signori

Vicenza to włoska perełka architektury późnego renesansu, zwana "miastem Palladio". Nie bez powodu - ten XVI-wieczny architekt odcisnął ogromne piętno na mieście swoimi projektami. Na tyle duże, że jego prace w mieście i okolicach zostały wpisane na listę UNESCO.

Sirmione, przepiękne widoki na "Jamaica Beach"

Niezwykle malownicze włoskie miasteczko, położone na końcu cypla, wbijającego się w wody jeziora Garda na długości 4 km. Potężnie oblężone w sezonie przez turystów - stare miasto jest wręcz zatłoczone. Nie bez powodu - Sirmione jest bowiem atrakcyjnym miejscem do plażowania.

dav

Nieco pomijana przez turystów ze względu na konkurencję ze strony Mediolanu, Werony czy Wenecji. Często traktowana jako tańszy punkt noclegowy w drodze do tych miast. A przecież Brescia ma turystom wiele, wiele do zaoferowania. Warto Brescię zobaczyć!

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Rzym i Watykan, Watykan

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.3

Drugi pełny dzień w Lizbonie znów zaczynamy od zwiedzania atrakcji miasta trasą żółtego tramwaju linii 28. Zaczynamy od miejsca, gdzie skończyliśmy poprzedni dzień, czyli przy katedrze Se oraz kościele św.Antoniego.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Lizbona nocą). Drugi dzień w Lizbonie znów w całości poświęcamy na przejechanie (lub przejście) trasy tramwaju nr 28 na całej jej długości. W okolice katedry Se tym razem nie jedziemy, jak poprzedniego dnia, tramwajem. Dojeżdżamy metrem w okolice Placu Handlowego (Praça do Comércio), skąd spacerkiem dochodzimy na przystanek tramwajowy przy katedrze.

Na początek wspomnieć musimy o pogodzie. O ile poprzedniego dnia z króciutkimi przerwami na opady, było przeważnie ciepło i słonecznie, o tyle drugiego dnia aura zrobiła nam psikusa – praktycznie cały czas niebo było mocno zachmurzone, a przez większość dnia lżej lub mocniej padało. Nie ułatwiało nam to wędrówki przez miasto i na pewno nie wpłynęło pozytywnie na jakość zdjęć. Ale pogody akurat wybrać sobie nie mogliśmy…

Najpierw odchodzimy od katedry Se i kościoła świętego Antoniego na południe, w stronę wybrzeża. Chcemy zobaczyć Casa dos Bicos, zbudowany w początkach XVI wieku dom o wyjątkowej fasadzie, pokrytej rombowatymi stożkami. Casa dos Bicos powstał w inicjatywy syna Afonso de Albuquerque, wicekróla Indii, o którym pisaliśmy przy okazji odwiedzin kościoła Nossa Senhora da Graça (gdzie znajduje się jego grób) oraz Panteonu Narodowego (gdzie symbolicznie stoi jego pusty sarkofag). Dom został poważnie uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., a dobre odrestaurowano go wg pierwotnych planów dopiero w XX wieku. Obecnie jest własnością miasta.

Wracamy do trasy tramwaju nr 28. Nieco na wschód od kościoła św.Antoniego znajdujemy kolejną świątynię – kościół św.Magdaleny (la Madalena). To kolejna świątynia, zbudowana zaraz po zdobyciu Lizbony przez chrześcijan, powstał w latach 50/60-tych XII w., ale później kilkukrotnie był mocno niszczony (XIV w. – pożar, XVII w. – cyklon), aż wreszcie w 1755 r. znów zniszczyło go trzęsienie ziemi. Został potem odbudowany niemal od podstaw. We wnętrzach znajdują się dzieła malarstwa i rzeźby z przełomu XVIII / XIX w., a portal wejściowy wpisany został na listę zabytków narodowych.

Lizbona, Casa dos Bicos

Lizbona, Casa dos Bicos

Lizbona, kościół Magdaleny

Lizbona, kościół Magdaleny

Lizbona, wystawa w kościele Magdaleny

Lizbona, wystawa w kościele Magdaleny

Lizbona, tramwaj nr 28 niedaleko Praça do Comércio

Lizbona, tramwaj nr 28 niedaleko Praça do Comércio

Idziemy na Plac Handlowy (Praça do Comércio). To tutaj w 1510 r. wybudowano pałac Ribeira, nową rezydencję królewską, do której monarchowie przenieśli się z zamku św.Jerzego. Obok pałacu stały też budynku urzędów, regulujących współpracę handlową ze wszystkimi portugalskimi koloniami na świecie – miejsce to było więc w XVI w. niemal centrum świata, przynajmniej w gestii handlu.

Potem niestety przyszło trzęsienie ziemi w 1755 r. wraz z następującym po nim tsunami, które doszczętnie zniszczyło pałac królewski i wszystko dookoła. Monarchowie swojej siedziby nie odbudowali. Plac zaprojektowano od nowa, budując dookoła budynki mieszczące urzędy państwowe, głównie zarządzające portem oraz służbami celnymi. W 1775 r. na środku placu stanęła konna statua króla Jose I (Józefa I), a równo sto lat później, na wejściu na główną ulicę Rua Augusta wybudowano okazały łuk triumfalny, dziś jeden z symboli miasta.

Ma też Plac Handlowy swoją ciemną kartę w historii Portugalii – to tutaj w 1908 r. zamachowcy (członkowie Partii Republikańskiej, która dwa lata później obaliła monarchię) zastrzelili ówczesnego króla, Carlosa I oraz jego następcę, Luiza Filipe. Królem wtedy został młodszy syn Carlosa I, Manuel, jak już wspomnieliśmy tutaj, obalony w 1910 r. (w czasie zamachu ranny w ramię). Praça do Comércio będzie punktem wypadowym naszej wycieczki do Belem ostatniego dnia pobytu w Lizbonie – stąd odjeżdża tramwaj nr 15 właśnie do Belem. Ale o tym z pewnością będzie osobny wpis.

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio, pomnik króla Jose I

Lizbona, plac Praça do Comércio, pomnik króla Jose I

Lizbona, łuk triumfalny przy Praça do Comércio

Lizbona, łuk triumfalny przy Praça do Comércio

Lizbona, Muzeum Designu i Mody na Rua Augusta

Lizbona, Muzeum Designu i Mody na Rua Augusta

Lizbona, deptak Rua Augusta

Lizbona, deptak Rua Augusta

No to idziemy na Rua Augusta, przez wspomniany łuk triumfalny (nazwa oficjalna: Arco da Rua Augusta). Rua Augusta to chyba najsłynniejsza ulica Lizbony, od lat 80-tych zamknięta dla ruchu kołowego, wypełniona jest sklepami, najczęściej znanych światowych marek. Warto się nią po prostu przespacerować. Nią oraz równoległymi uliczkami – to prawdziwe sklepowe zagłębie w Lizbonie, znajdziecie tu też mnóstwo restauracji i kafejek, a także lokalnych artystów. Ten długi na pół kilometra deptak prowadzi do kolejnego znanego placu – Praça do Rossio (nazwa oficjalna: Praça de D.Pedro IV).

Praça do Rossio (oficjalna nazwa ponoć nigdy się nie przyjęła) jest chyba jeszcze starszy niż Praça do Comércio, był jednym z głównych miejskich placów już gdzieś koło XIII w. Mniej więcej w połowie XV w. wybudowano tu Palácio dos Estaus, pałac, przeznaczony dla co bardziej znamienitych gości, później przekształcony w siedzibę portugalskiej inkwizycji, a sam plac stał się miejscem publicznych… egzekucji.

W 1755 r. plac został zniszczony przez trzęsienie ziemi, zniszczony został także pałac, który odbudowano już w nowej roli – teatru narodowego. W XIX w. na placu postawiono kolumnę z podobizną króla Pedro IV oraz widowiskowe fontanny. Plac wyłożono też charakterystyczną mozaiką, układaną w fale – bardzo nam przypominała tę z Copacabany w Rio de Janeiro. Pod koniec XIX w. wybudowano też inny charakterystyczny budynek – stację kolejową Rossio.

Lizbona, plac Praça do Rossio

Lizbona, plac Praça do Rossio

Lizbona, plac Praça do Rossio, fontanny i Teatr Narodowy

Lizbona, plac Praça do Rossio, fontanny i Teatr Narodowy

Lizbona, plac Praça dos Restauradores

Lizbona, plac Praça dos Restauradores

Lizbona, Palácio Foz na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, Palácio Foz na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, dawne kino Eden na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, dawne kino Eden na placu Praça dos Restauradores

Z Praça do Rossio idziemy jeszcze dalej na północ, na kolejny plac – Praça dos Restauradores (Plac Odnowicieli), poświęcony odzyskaniu niepodległości przez Portugalię po kilkudziesięcioletnim panowaniu Hiszpanii w XVII w. Pośrodku stoi okazały obelisk, poświęcony temu właśnie wydarzeniu, z datami bitew stoczonych z Hiszpanią. Z bardziej widowiskowych budynków przy placu na pewno warto zwrócić uwagę na Palácio Foz oraz dawne kino Eden (dziś hotel) z fasadą z początków XX wieku (art deco).

Z Praça dos Restauradores, obok dzisiejszej Hard Rock Cafe (także budynek kina) skręcamy w prawo, w uliczkę równoległą do placu, by dojść do niedalekiej Elevador do Lavra – jednej z kilku miejskich wind w Lizbonie. Ciężko ją odróżnić od tramwaju, ma prawie identyczne żółte wagoniki (dwa, po jednym w każdym kierunku), mijające się na bardzo wąskiej trasie. Elevador do Lavra jest najstarszą lizbońską windą, otwartą w 1884 r. i działającą do dnia dzisiejszego. Trasa ma prawie 190 m i ma nachylenie aż ponad 22% (!). Ograniczamy się do kilku fotek wagonika, nie potrzebujemy jechać w górę.

Niemal tuż obok windy stoi kościół św.Józefa (Sao Jose) wybudowany w XIX w. w miejscu dawnego klasztoru Augustianów, zniszczonego w 1755 r. przez trzęsienie ziemi. Odbijamy z powrotem na południe, kierując się w stronę kolejnego placu – Largo São Domingos. Zanim jednak do niego dojdziemy, trafiamy pod kolejną świątynię – kościół św.Ludwika Francuskiego (Igreja de São Luis dos Franceses), założony w 1552 r. pod wezwaniem króla Francji, odbudowany po trzęsieniu ziemi w 1755 r. We wnętrzach można zobaczyć prace artystów z XVIII w., prezentujące sceny z życia świętego.

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, kościół św.Józefa (Sao Jose)

Lizbona, kościół św.Józefa (Sao Jose)

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Ale nas bardziej interesuje plac Largo São Domingos, sąsiadujący z budynkiem teatru oraz placem Praça do Rossio. Na placu tym w 1506 r. miała miejsce jedna z najczarniejszych historii Lizbony – masakra „nowych chrześcijan”, czyli skonwertowanych kilka lat wcześniej siłą Żydów. Podminowani szerzącymi się w kraju plagami, wierni pod błahym pretekstem rozpoczęli zabijanie, które trwało kilka dni i rozszerzyło się na całe miasto – łącznie zabito wtedy prawie 2 tysiące osób, pod pozorem przewin za suszę, głód i choroby. Dziś na środku placu stoi niewielki obelisk, upamiętniający to wydarzenie.

Najważniejszym zabytkiem tutaj jest okazały kościół św.Dominika, wybudowany w 1241 r. (w tym czasie był największą świątynią w Lizbonie) i od początku należący do klasztoru Dominikanów. Przetrwał kilka trzęsień ziemi, po których był zawsze odbudowywany. Przez całe wieki był miejscem ważnych uroczystości, w tym także królewskich chrztów i ślubów. Za ołtarzem znajduje się grób jednego z synów Alfonsa III, króla Portugalii z XIII w. Przechowywano tu także chusteczki, należące do dwójki dzieci, którym objawiła się Matka Boska w Fatimie, niestety spłonęły one w wielkim pożarze kościoła (od świec zapaliły się drewniane ołtarze) w 1959 r.

Na południe od kościoła św.Dominika znajduje się, także sąsiadujący z Praça do Rossio, plac Praça da Figueira, w miejscu którego kiedyś stał ogromny szpital Wszystkich Świętych, zniszczony w 1755 r. podczas trzęsienia ziemi. Po nim szpitala nie odbudowano, wybudowano za to najpierw otwarty, a potem kryty targ miejski, który istniał aż do II wojny światowej. Potem go zburzono, tworząc nowy plac z konnym pomnikiem króla Jana I (rządził w XIII / XIV w.).

Lizbona, obelisk ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, obelisk ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, tabliczka ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, tabliczka ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, plac Praça da Figueira

Lizbona, plac Praça da Figueira

Przechodzimy znów przez plac Praça do Rossio, kierując się tym razem w uliczkę Rua de Santa Justa – tu znajduje się następna z naszych atrakcji – kolejna miejska winda w Lizbonie – Elevador de Santa Justa, jedyna pionowa winda w mieście (pozostałe są tramwajowymi wagonikami), istniejąca do dziś. Ta wysoka (45 m) winda wybudowana została w 1900 r., by ułatwić przejście z dzielnicy Baixa (w której właśnie jesteśmy) do okolic klasztoru Karmelitów, położonych znacznie wyżej (to już dzielnica Chiado). W otwarciu uczestniczyła ówczesna rodzina królewska. W latach 70-tych XX wieku została włączona w system miejskiego transportu w Lizbonie.

Lizbona, winda Elevador de Santa Justa

Lizbona, winda Elevador de Santa Justa

Przejażdżka tą windą to turystyczny punkt obowiązkowy, choć przyjemność to wyjątkowo krótka i wcale nie tania – bilet kosztuje 5 EUR (w obie strony), ale jeśli macie wykupioną LisboaCard, nie zapłacicie NIC. Na szczycie windy znajduje się taras widokowy, a „po sąsiedzku” wspomniane ruiny klasztoru i kościoła Karmelitów, wybudowane w końcówce XIV w. i zniszczone przez trzęsienie ziemi w 1755 r. Kościoła nigdy nie odbudowano, a w pozostałej części umieszczono niewielkie muzeum archeologiczne.

Na górze wychodzimy na uliczkę Calçada Sacramento, przy której znajdziemy jeszcze jedną świątynię – kościół Najświętszego Sakramentu (Igreja Paroquial do Santíssimo Sacramento), wybudowany pierwotnie zaraz po zdobyciu Lizbony w 1147 r., jako niewielka kaplica. Dzisiejsze rozmiary świątynia uzyskała po przebudowie z 1750 r., ale już pięć lat później została doszczętnie zniszczona przez trzęsienie ziemi. Odbudowano go w 1784 r.

Lizbona, klasztor Karmelitów widziany z placu Praça do Rossio

Lizbona, klasztor Karmelitów widziany z placu Praça do Rossio

Teraz już wchodzimy na jedną z najbardziej znanych ulic w dzielnicy Chiado – Rua Garrett. No i wracamy na trasę tramwajowej linii 28. Ale o dalszych atrakcjach Lizbony, położonych przy niej, przeczytacie w kolejnej, ostatniej już części tego wpisu.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie tego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.1

Lizbona „od zawsze” była naszym turystycznym marzeniem. Nie dojechaliśmy tu samochodem, choć byliśmy dwa razy w Hiszpanii, także na Gibraltarze. Udało się wreszcie w długi listopadowy weekend w 2014 r. Głównym punktem miało być zwiedzanie atrakcji miasta trasą zabytkowego tramwaju nr 28 – turystycznej wizytówki stolicy Portugalii.

Lizbona na weekend. Do Lizbony lecieliśmy samolotem, z kilkoma przesiadkami: Berlin – Monachium – Barcelona – Lizbona. Do stolicy Portugalii dotarliśmy pod wieczór, po męczącej podróży, okraszonej dodatkowo kilkugodzinnym zwiedzaniem starego miasta w Barcelonie. Czasu i sił wystarczyło jedynie na dojazd do hotelu i rozgoszczenie się w pokoju, zresztą pogoda (deszcz) nie nastrajała do jakiejkolwiek aktywności na zewnątrz.

Ale zanim zjawiliśmy się w hotelu, zgodnie z planem już na lotnisku w Lizbonie kupiliśmy karty LisboaCard – karty turystyczne uprawniające do darmowych przejazdów transportem miejskim (i nie tylko) oraz bezpłatnych lub tańszych wejść do wielu atrakcji stolicy Portugalii. Kupiliśmy karty 72-godzinne – koszt takiej karty to 39 EUR za sztukę, ale jeżeli chcecie intensywnie zwiedzać miasto, to dzięki LisboaCard naprawdę sporo zostanie wam w kieszeni – wg naszych obliczeń wydalibyśmy na transport i bilety wstępu ponad 60 EUR za osobę, i to w przypadku kupowania dobowych biletów na transport zamiast pojedynczych, to jeszcze bardziej podrożyłoby nasz pobyt. Wszystkie informacje o karcie znajdziecie tutaj.

Lizbona, początkowy przystanek tramwaju 28 przy placu Praça Martim Moniz

Lizbona, początkowy przystanek tramwaju 28 przy placu Praça Martim Moniz

Lizbona, Lizbona, plac Praça Martim Moniz

Lizbona, Lizbona, plac Praça Martim Moniz

Lizbona, budynki przy Rua da Graça

Lizbona, budynki przy Rua da Graça

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Po zakupie na tylnej stronie karty należy wpisać datę i godzinę, od której ma się rozpocząć jej ważność – wystarczy wpisać aktualny dzień i czas i od razu z lotniska można jechać metrem do centrum miasta bezpłatnie (uważajcie tylko przy wpisywaniu godziny na różnicę czasu). Co fajne – ważność karty liczy się w godzinach, czyli w przypadku karty 72-godzinnej skończy się ona dokładnie trzy doby później (nie liczą się pełne dni i „uruchomienie” karty w godzinach wieczornych nie powoduje „przepadku” aktualnego dnia).

Historia Lizbony jest zbyt bogata na jeden wpis na blogu. Już przed Chrystusem byli tu Fenicjanie, Kartagińczycy i Grecy, aż w końcu zapanowali Rzymianie. Wczesne średniowiecze to rządy Maurów (Arabów z Afryki Północnej), aż do połowy XII w., kiedy to tereny te zdobywa, przy pomocy rycerstwa krzyżowego, Alfonso Henriques, ówczesny hrabia Portugalii, będącej wtedy częścią lokalnego Królestwa Leon. Alfonso uniezależnia się i zostaje pierwszym królem Portugalii jako Alfonso I. Nieco ponad 100 lat później Maurowie zostają ostatecznie wygnani z terenów dzisiejszej Portugalii, a Lizbona zostaje stolicą (1255 r.).

Złote czasy Lizbony i całej Portugalii to oczywiście czas Wielkich Odkryć Geograficznych, czyli XV / XVI wiek. To z Lizbony, a dokładnie z Belem, dzisiejszej dzielnicy Lizbony, wypłynął w 1497 r. Vasco da Gama, opływając Afrykę i odkrywając morską drogę do Indii. Portugalia była wtedy potęgą rywalizując z Hiszpanią. Lizbona stała się centralnym punktem handlu całego nowożytnego świata, łączącym kupców z Europy, Afryki, Indii czy Brazylii. Miasto kwitło, wtedy właśnie powstała większość dzisiejszych architektonicznych atrakcji miasta.

Ale wiek XVI to także czas trzęsień ziemi w Lizbonie – było ich w czasie tego stulecia kilka. Prawdziwa tragedia nadeszła jednak w 1755 r., kiedy to potężne trzęsienie ziemi wręcz zmiotło Lizbonę z powierzchni – zniszczone zostało około 85% miejskiej zabudowy, a wyniku wstrząsów i następującego po nim tsunami życie straciło według różnych szacunków od 40 do nawet 90 tysięcy mieszkańców.

Lizbona, kaplica Matki Bożej na Górze przy punkcie widokowym  Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, kaplica Matki Bożej na Górze przy punkcie widokowym Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, kaplica Matki Bożej na Górze przy punkcie widokowym  Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, kaplica Matki Bożej na Górze przy punkcie widokowym Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, widok na zamek św.Jerzego z punktu widokowego Miradouro da Graça

Lizbona, widok na zamek św.Jerzego z punktu widokowego Miradouro da Graça

Lizbona, punkt widokowy Miradouro da Graça

Lizbona, punkt widokowy Miradouro da Graça

Lizbona, punkt widokowy Miradouro da Graça

Lizbona, punkt widokowy Miradouro da Graça

Na początku XIX wieku w obliczu zagrożenia wojskami Napoleona, cały dwór królewski uciekł z Lizbony do Brazylii, czyniąc z Rio de Janeiro tymczasową stolicą Portugalii. Zapoczątkowało to wydarzenia, które doprowadziły wkrótce do oddzielenia się Brazylii jako samodzielnego państwa. W 1910 r. w wyniku rewolucji upada w Portugalii monarchia i powstaje republika. Rewolucji było tu w XX w. kilka, w wyniku ostatniej (1974 r.) upadł rząd reżimu, rządzącego krajem przez wcześniejsze kilkadziesiąt lat.

Lizbona, Convento da Graça

Lizbona, Convento da Graça

Ostatnie lata to ponowny rozkwit Lizbony. W 1998 r. odbywała się tu światowa wystawa EXPO przy okazji której zmodernizowano miejski transport. W 2004 r. odbyły się w Portugalii Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, a Lizbona gościła m.in. finał tej imprezy.

Lizbona, Convento da Graça

Lizbona, Convento da Graça

I do tej właśnie Lizbony, przepełnionej duchami całej prawie 900-letniej historii państwa portugalskiego przylecieliśmy na przedłużony listopadowy weekend. Wymyśliliśmy sobie, że przy zwiedzaniu atrakcji miasta posłużymy się jedną z nich – słynnym żółtym tramwajem linii nr 28, która wiedzie niemal przez całe zabytkowe centrum miasta.

Pierwsze tramwaje w Lizbonie pojawiły się – wtedy jeszcze konne – już w XIX w. W 1901 r. przeprowadzono ich kompleksową elektryfikację, co sprawiło, że stały się na dziesiątki lat podstawowym środkiem transportu w mieście – wyparło je dopiero metro. Lizbońskie tramwaje są bardzo charakterystyczne, gdyż zachowano historyczny wygląd małych wagoników i ich żółty kolor. Są dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów stolicy Portugalii.

Lizbona, Convento da Graça

Lizbona, Convento da Graça

Z kilkudziesięciu istniejących kiedyś linii tramwajowych w Lizbonie, dziś działa pięć. Choć nadal służą mieszkańcom, to są głównie atrakcją dla mas turystów. Razem z kilkoma istniejącymi w Lizbonie windami (bardzo wygodnymi i potrzebnymi ze względu na usytuowanie miasta na wielu wzgórzach) stanowią obowiązkowy element zwiedzania miasta u każdego turysty. Ze względu na atrakcyjną trasę, zdecydowanie najbardziej popularna jest linia 28 – i nią właśnie będziemy podróżować szlakiem atrakcji Lizbony. Uprzedzając powiemy, że przejechanie trasy, którą tramwaj pokonuje w ok.40 minut, zajęło nam… 2 dni :) Tak się kończy wysiadanie co chwila i szukanie atrakcji dookoła każdego niemal przystanku :) A i tak w kilka miejsc musieliśmy dojść podczas dodatkowego wieczornego spaceru.

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Naszą trasę zaczynamy na początkowym przystanku tramwaju nr 28 – na placu Praça Martim Moniz. Martim Moniz był rycerzem krzyżowym, walczącym u boku Alfonso I w bitwie o Lizbonę w 1147 r. Wg legendy, widząc Maurów zamykających bramy zamku św.Jerzego, rzucił się w pojedynkę, by temu zapobiec. Zginął, ale jego ciało leżące w bramie uniemożliwiło obrońcom domknięcie wrót, a wyniku czego wojska krzyżowe zdobyły zamek.

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Na przystanku, pomimo listopada, czyli czasu grubo po sezonie turystycznym, czeka spora kolejka turystów z aparatami. Strach pomyśleć, co tu się dzieje np. na wakacjach. Mając karty LisboaCard nie musimy się martwić o bilety (nie radzimy powtarzać naszej trasy na biletach jednorazowych, wydacie majątek na bilety co chwila wsiadając i wysiadając z tramwaju). Część oczekujących nie mieści się do małego wagonika i musi poczekać na następny kurs. Duża część pasażerów jedzie prawie całą trasę, traktując przejażdżkę jako atrakcję samą w sobie.

My na początek wysiadamy na przystanku Rua da Graça. Pierwsze co się nam rzuca w oczy, to „azulejos”, fantastyczne mozaiki z płytek ceramicznych, którymi ozdobiona jest ogromna liczba budynków w Lizbonie. Są tu one tak powszechne, że z czasem nam spowszednieją, ale na niektórych naprawdę warto „zawiesić” oko. Azulejos są podobno powszechne w całej Portugalii, ale my nigdy przedtem w Portugalii nie byliśmy i widok mozaik zapierał nam przez cały weekend dech w piersiach.

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora , ruiny starej cysterny

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora , ruiny starej cysterny

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Zwiedzanie Lizbony rozpoczynamy od jednego z wielu w tym mieście punktów widokowych – z racji położenia na wzgórzach, Lizbona usiana jest punktami, z których podziwiać można panoramę miasta w różnych kierunkach. Pierwszym jest punkt Miradouro da Senhora do Monte, skąd rozpościera się jeden z piękniejszych widoków na miasto. Można zobaczyć m.in. zamek św.Jerzego czy plac Praça Martim Moniz, z którego ruszaliśmy. Miradouro da Senhora do Monte jest najwyższym punktem widokowym w Lizbonie.

Obok punktu widokowego znajduje się stara kaplica Matki Bożej na Górze (Capela de Nossa Senhora do Monte), wybudowana w 1796 r. Pierwotnie stała, pochodząca z czasów zdobycia Lizbony przez krzyżowców (1147 r.) tu kaplica poświęcona świętemu, legendarnemu biskupowi z czasów rzymskich, o imieniu Gens, który stracił podobno życie w tym miejscu, ale została ona zniszczona w wyniku trzęsienia ziemi w 1755 r. We wnętrzu kaplicy znajduje się podobno kamienny fotel, należący kiedyś do świętego, a legenda głosi, że kobieta w ciąży, która na nim usiądzie, będzie miała lekki poród.

Schodzimy w dół, do ulicy Rua da Graça. Moglibyśmy podjechać tramwajem jeden przystanek, ale wygodniej jest przejść się kawałek na piechotę. Znów będziemy podziwiać panoramę Lizbony, tym razem z punktu widokowego Miradouro da Graça, umiejscowionego przy Convento da Graça, jednym z najstarszych kościołów w Lizbonie – jego budowa rozpoczęła się w 1271 r. W 1566 r. we wnętrzach złożono szczątki Alfonso de Albuquerque, portugalskiego odkrywcy i podróżnika, wicekróla (portugalskiego namiestnika) Indii. W 1738 r. dobudowano dzwonnicę, ale już w 1755 r. kościół został zniszczony przez trzęsienie ziemi. Na szczęście udało się go odbudować.

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce patriarchów Lizbony

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce patriarchów Lizbony

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, grobowce królewskie

Tu można także zrobić sobie mały przystanek – przy punkcie widokowym znajdziemy małą restaurację z kawą i słodkościami dla zainteresowanych. Jest też toaleta (nawiasem nam przydała się jako… schronienie przed krótkotrwałą, acz intensywną ulewą). I znów – można wrócić na przystanek Graça i podjechać jeden kolejny, ale można też się przejść – u nas wygrywa druga opcja. Przy przystanku São Vicente znajdziemy jedną z większych wg nas atrakcji Lizbony – kościół i klasztor św.Wincentego z Fora (Igreja de São Vicente of Fora). Wstęp do kościoła jest bezpłatny, aby wejść do klasztoru i znajdującego się we wnętrzach muzeum, trzeba uiścić opłatę (5 EUR).

Pierwszy kościółek św.Wincentego, dziś patrona miasta, wybudował sam Alfonso I po zdobyciu Lizbony. Obecna świątynia wraz z klasztorem została wybudowana na przełomie XVI / XVII w. Obok kościoła znajduje się wejście do muzeum (wstęp płatny, LisboaCard nie obowiązuje), znajdującego się we wnętrzach klasztornych. I tu kryje się duża część historii Portugalii. Można pospacerować korytarzami klasztornymi, wyjść na dach, gdzie znajduje się, kolejny już dla nas, punkt widokowy (tym razem można podziwiać wybrzeże i Panteon Narodowy, który też zaraz będziemy zwiedzać). Można zaraz po wejściu zobaczyć resztki XVI-wiecznej cysterny, zbiornika na wodę. A we wszystkich pomieszczeniach podziwiać niesamowite dekoracyjne „azulejos”, a to ze scenami walk z czasów zdobywania Lizbony, a to ze scenami z bajek.

Na terenie klasztoru znajduje się sala z grobowcami patriarchów Lizbony od XVIII w. do czasów najnowszych. Warta uwagi jest także kaplica św.Antoniego, która była jego celą w trakcie pobytu w klasztorze. Znajdują się tu także szczątki matki świętego. Św.Antoni z Padwy urodził się bowiem właśnie w Lizbonie – miejsce jego urodzenia także będziemy potem zwiedzać. Warto też zobaczyć zakrystię.

Największym skarbem klasztoru św.Wincentego jest jednak na pewno krypta grobowa z grobowcami królów Portugalii z dynastii Braganza. Znajdują się tu szczątki wszystkich portugalskich władców z tego rodu, począwszy od Jana IV, który objął urząd w 1640 r. aż do Manuela II, który został obalony w wyniku rewolucji w 1910 r. W krypcie spoczywają także małżonki i dzieci królów. Pośrodku znajdują się dwa duże sarkofagi ze szczątkami króla Carlosa I i jego następcy Luisa Filipe, zamordowanych podczas jazdy otwartym powozem w Lizbonie w 1908 r. Drugi syn Carlosa I to wspomniany Manuel II, który porządził ledwie dwa lata, będąc ostatnim do dziś królem Portugalii.

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, zakrystia

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, zakrystia

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, widok z dachu

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora, widok z dachu

Tylko dwójka władców z dynastii Braganza nie leży dziś w klasztorze św.Wincentego, pierwszym jest Pedro IV, bardziej znany jako Pedro I, cesarz Brazylii. Był tym, który odłączył Brazylię od królestwa Portugalii, ogłaszając niepodległość nowego państwa. Jego szczątki także znajdowały się w klasztorze, ale zostały podarowane narodowi brazylijskiemu i przeniesione do grobowca w Sao Paulo. Pisaliśmy o nim przy okazji spisywania wrażeń z tygodnia spędzonego w Rio de Janeiro. Drugą – królowa Maria I, pochowana w bazylice Estrela – będziemy ją oglądać na końcu naszej trasy. Krypta królewska naprawdę robi wrażenie – 300 lat historii Portugalii, także tej z czasów największej świetności gdy była ona światową potęgą kolonialną, leży tutaj.

Jak już pooglądaliśmy sobie z dachu klasztoru św.Wincentego budynek Panteonu Narodowego, to czas go teraz odwiedzić. Wstęp dla posiadaczy LisboaCard jest bezpłatny. Znajduje się on tu za klasztorem św.Wincentego i mieści się w XVII-wiecznym dawnym kościele św.Ignacji (Engracji). Ignacja była dziewczyną z Bragi, ofiarą prześladowań chrześcijan w początkach IV w. Wcześniej w tym miejscu także stał kościół pod tym samym wezwaniem, wybudowany w XVI w., który jednak się zawalił, prawdopodobnie po jednym z wielu w tym czasie trzęsień ziemi. Budowa nowego trwała do 1712 r. i nigdy nie została ukończona, gdyż architekt zmarł, a ówczesny władca nie był zainteresowany kontynuowaniem prac.

Nieukończony kościół stał aż do 1916 r., kiedy to przekształcono go w Panteon Narodowy, w którym składano szczątki bohaterów narodowych. Ostatecznie budowę ukończono jednak dopiero w 1966 r. W bocznych salkach panteonu znajdują się grobowce znanych polityków, m.in. pierwszych dwóch prezydentów Portugalii po obaleniu monarchii w 1910 r., pierwszy prezydent tzw.”Drugiej Republiki”, powstałej po rewolucji w 1926 r. W sumie leży tu czterech prezydentów Portugalii oraz kilku kandydatów na prezydentów w kolejnych wyborach. Pochowano tu także Amalię Rodrigues, uznawaną za najsłynniejszą śpiewaczkę muzyki Fado – jej grób jest do dziś odwiedzany i czczony, co widać po licznych kwiatach. Rodrigues zmarła w 1999 r., po jej śmierci Portugalia przez trzy dni trwała w narodowej żałobie. Jej dom, w którym żyła i zmarła, przekształcono w muzeum, będzie na dalszej części naszej trasy po Lizbonie.

Najbardziej widowiskowymi elementami panteonu są symboliczne grobowce (nie ma w nich ciał) słynnych portugalskich osobistości: podróżnika Vasco da Gamy, narodowego portugalskiego poety Luisa de Camoesa (dzień jego śmierci jest świętem narodowym Portugalii), podróżników Pedro Alvaresa Cabrala (odkrywcy Brazylii), wspomnianego wcześniej Alfonso de Albuquerque czy Henryka Żeglarza, królewskiego syna z XIV / XV w., zasłużonego dla portugalskich odkryć geograficznych. Prawdziwe groby da Gamy i Camoesa pokażemy wam przy okazji zwiedzania Belem.

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy, widok z dachu

Lizbona, Panteon Narodowy, widok z dachu

Lizbona, przystanek São Vicente

Lizbona, przystanek São Vicente

Również w Panteonie Narodowym można wyjść w górę, najpierw na kopułę by móc podziwiać wnętrza z wysokości, a potem na dach – mamy kolejny lizboński taras widokowy. Wracamy przed klasztor św.Wincentego, na przystanek São Vicente i ponownie wsiadamy w tramwaj nr 28. Wiele się nie najedziemy, bo wkrótce wysiadamy na Largo das Portas do Sol, gdzie znajduje się kolejny ekstremalnie widowiskowy punkt widokowy, tym razem na dzielnicę Alfama. Ale o Alfamie opowiemy już w kolejnej części tego wpisu.

A jeżeli macie ochotę zobaczyć na video Lizbonę, to zapraszamy do obejrzenia filmowego skrótu z naszego weekendu w stolicy Portugalii:

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Barri Gotic, czyli stare miasto w Barcelonie

Długi listopadowy weekend w Lizbonie zaczynamy od zwiedzania… Barcelony. Kilkugodzinną przesiadkę na barcelońskim lotnisku postanowiliśmy wykorzystać na zwiedzanie dzielnicy Barri Gotic. Byliśmy tu już dwa lata wcześniej, ale teraz zamierzaliśmy bardziej wgłębić się w wąskie uliczki starego miasta.

Długi listopadowy weekend zaplanowaliśmy sobie w Lizbonie. Bilety lotnicze składaliśmy z oferty kilku linii lotniczych i zrobił się z tego niezły maraton. Najpierw samochodowy dojazd pod lotnisko Schoenefeld w Berlinie i nocleg w aucie. Rano dojazd na inne lotnisko – Tegel (samochód został pod Schoenefeld z prozaicznego powodu – na to lotnisko mieliśmy lot powrotny) i wylot Lufthansą do Monachium, gdzie była szybka przesiadka na lot do Barcelony, też Lufthansą. W Barcelonie mieliśmy 7-godzinny stop przed lotem, tym razem portugalskim TAPem, już do Lizbony. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy tak długiego postoju nie wykorzystali na zwiedzanie.

W Barcelonie byliśmy dwa lata wcześniej, spędziliśmy tu dwa dni podczas naszego wakacyjnego Tour de Europe 2012 do hiszpańskiej Javei. Mieliśmy wtedy okazję zwiedzić kawał miasta (Sagrada Familia, Camp Nou i stare centrum), ale tym razem postanowiliśmy zgłębić dokładnie atrakcje najstarszej centrum miasta – Barri Gotic.

Barri Gotic to obszar, gdzie Barcelona się narodziła. To tu pierwszą warowną kolonię wybudowali Rzymianie, wtedy pod nazwą Barcino (legenda mówi, że pierwszym założycielem był ojciec słynnego Hannibala, Kartagińczyk Hamilcar Barca). Wciąż w kilku miejscach zobaczyć można tu fragmenty rzymskich murów, a także niewielką pozostałość rzymskiej świątyni Augustusa.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Barcelona, dzielnica Barri Gotic

ładowanie mapy - proszę czekać...

Barcelona, kawiarnia Els 4 Gats: 41.385841, 2.173619
Barcelona, Placa Nova: 41.384533, 2.175465
Barcelona, Pałac Archidiakona i resztki rzymskich murów: 41.384166, 2.175668
Barcelona, katedra św.Eulalii: 41.384170, 2.176384
Barcelona, uliczka Carrer de la Palla, pozostałości rzymskich murów: 41.383740, 2.174869
Barcelona, kościół San Felipe Neri: 41.383345, 2.175044
Barcelona, pomnik Bohaterów Wojen Napoleońskich: 41.383635, 2.175835
Barcelona, kościół św.Sewera: 41.383498, 2.175797
Barcelona, stara żydowska synagoga: 41.382595, 2.175682
Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi: 41.382287, 2.173802
Barcelona, kościół św.Jakuba: 41.381329, 2.175540
Barcelona, plac Placa Reial: 41.380085, 2.175272
Barcelona, plac Placa del Duc de Medinaceli: 41.378294, 2.179005
Barcelona, plac Placa de la Merce: 41.379127, 2.179335
Barcelona, bazylika Matki Bożej Miłosierdzia: 41.379433, 2.179670
Barcelona, uliczka Carrer de la Merce: 41.380536, 2.180668
Barcelona, główny budynek poczty: 41.381554, 2.181430
Barcelona, placyk Placa dels Traginers, rzymskie mury i wieża: 41.381973, 2.179780
Barcelona, bazylika św.Męczenników Justa i Pastora: 41.382802, 2.178179
Barcelona, plac św.Jakuba: 41.382709, 2.177052
Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe: 41.383353, 2.176323
Barcelona, Pałac Królewski przy Placa del Rei: 41.384221, 2.177334
Barcelona, Plac Kataloński: 41.387032, 2.170047

 

Barcelona, Plac Kataloński

Barcelona, Plac Kataloński

Barcelona, kawiarnia „Els 4 Gats”

Barcelona, kawiarnia „Els 4 Gats”

Barcelona, pałac Archidiakona na placu Placa Nova

Barcelona, pałac Archidiakona na placu Placa Nova

We wczesnym średniowieczu Barcelona była już państewkiem, obejmującym niemal całą Katalonię. W XII w. poprzez ślub władców połączyła się z Aragonią, tworząc Królestwo Aragonii, które później przez wieki było potęgą w Europie (zdobyło m.in. Sardynię, na której gościliśmy trzy tygodnie wcześniej). Ten czas był okresem gwałtownego rozwoju miasta i z tego właśnie okresu pochodzi mnóstwo budynków w Barri Gotic, Barcelona stała się wtedy głównym miastem aragońskiej potęgi.

Barcelona, ruiny rzymskiego akweduktu na Placa Nova

Barcelona, ruiny rzymskiego akweduktu na Placa Nova

Ta hegemonia trwała aż do 1469 r., kiedy to z kolei Aragonia zjednoczyła się z Kastylią, tworząc dzisiejszą Hiszpanię, a głównym miastem nowego państwa stał się Madryt. Barcelona stała się ośrodkiem ruchu separatystycznego w Katalonii, który trwa do dziś, co zresztą widać nawet w Barri Gotic, gdzie na balkonach wisi mnóstwo katalońskich, a nie hiszpańskich flag.

Barcelona, katedra św.Eulalii

Barcelona, katedra św.Eulalii

Do centrum Barcelony z lotniska dojeżdżamy wygodnie Aerobusem, odjeżdżającym wprost spod terminala. Podróż w dwie strony kosztuje 10,20 EUR, bilety można kupić w automacie przy przystanku. Końcowym przystankiem jest Placa de Catalunya, co jest dla nas idealnym rozwiązaniem, Plac Kataloński jest wszak północnym brzegiem dzielnicy Barri Gotic.

Zwiedzanie „dzielnicy gotyckiej” zaczynamy od kultowej kawiarni „Els 4 Gats”, kolebki katalońskiego modernizmu. Założona w 1897 r., istniała tylko 6 lat, ale i tak stała się słynna dzięki swoim stałym artystycznym klientom – często bywali tu m.in. Gaudi czy Picasso (ten drugi zaprojektował ponoć menu). Ponowne otwarcie nastąpiło pod koniec lat 70-tych XX wieku, dziś kawiarnia jest jedną z podstawowych atrakcji turystycznych dzielnicy.

Barcelona, ruiny rzymskich murów na Carrer de la Palla

Barcelona, ruiny rzymskich murów na Carrer de la Palla

Barcelona, kościół San Felipe Neri

Barcelona, kościół San Felipe Neri

Barcelona, tablica upamiętniająca 42 ofiary bombardowania w czasie wojny domowej obok odbudowanego kościoła San Felipe Neri

Barcelona, tablica upamiętniająca 42 ofiary bombardowania w czasie wojny domowej obok odbudowanego kościoła San Felipe Neri

Barcelona, pomnik Bohaterów Wojen Napoleońskich z 1809 r.

Barcelona, pomnik Bohaterów Wojen Napoleońskich z 1809 r.

Obowiązkowym dla turystów punktem na starym mieście jest Placa Nova, jeden z głównych miejskich placów, który uważany jest za kolebkę całej Barcelony. Zobaczyć tu można jedne z kilku zachowanych pozostałości po dawnych rzymskich murach miejskich z IV w. – dziś są „wbudowane” w pałac archidiakona, wybudowany na rzymskich resztkach prawdopodobnie w XIII w., a później wielokrotnie przebudowywany. Oprócz dwóch kwadratowych rzymskich wież i muru pomiędzy nimi (grubość 3,5 m), zauważyć można także pozostałość po dawnym rzymskim akwedukcie, doprowadzającym wodę do miasta.

Barcelona, kościół św.Sewera

Barcelona, kościół św.Sewera

Najważniejszym obiektem na Placa Nova jest oczywiście katedra św.Eulalii, której budowa rozpoczęła się w 1298 r., aczkolwiek chrześcijańska świątynia istniała w tym miejscu prawdopodobnie już w czasach rzymskich (IV w.). Została ona zniszczona pod koniec X w., a w wieku następnym rozpoczęto budowę nowej, która również nie przetrwała. Budowa obecnej katedry trwała bardzo długo, bo ukończono ją dopiero w 1417 r. W XIX w. przebudowano fasadę katedry. Katedrę można zwiedzać (odpłatnie), my odpuściliśmy ją sobie – zwiedzaliśmy wnętrza podczas poprzedniego pobytu w Barcelonie w 2012 r. (może kiedyś uda się nam w końcu opisać archiwalne podróże do Hiszpanii w 2011 i 2012 r.).

Z Placa Nova idziemy w prawo (patrząc na wprost katedry) w uliczkę Carrer de la Palla. Tu znajdują się kolejne pozostałości rzymskich obwarowań i wież obronnych. Ale teraz celem jest kolejna świątynia, kościół San Felipe Neri, wybudowany w połowie XVIII w. Niestety zastajemy go zamkniętego, pozostaje więc delektować się zachowaną w oryginale fasadą, która jako jedyna „przeżyła” bombardowanie z 1938 r., w czasach hiszpańskiej wojny domowej. Na ścianie przylegającego do kościoła klasztoru można zresztą znaleźć tablicę, upamiętniającą 42 ofiary – głównie dzieci – tego bombardowania.

Barcelona, kamienica ze starą żydowską synagogą na parterze

Barcelona, kamienica ze starą żydowską synagogą na parterze

Barcelona, wnętrza starej żydowskiej synagogi

Barcelona, wnętrza starej żydowskiej synagogi

Barcelona, wnętrza starej żydowskiej synagogi

Barcelona, wnętrza starej żydowskiej synagogi

Stąd idziemy do najbardziej malowniczej uliczki starego miasta w Barcelonie – Carrer del Bisbe, rozpoczynającej się jeszcze na Placa Nova. Trafiamy na mały placyk Plaça de Garriga i Bachs, przy którym znajduje się wejście do zwiedzania katedry (placyk znajduje się przy jej ścianie bocznej). Na placu znajduje się też pomnik Bohaterów Wojen Napoleońskich z 1809 r., postawiony ku czci mieszkańców miasta, którzy zbuntowali się przeciwko okupującym je wojskom Napoleona w 1809 r. Buntownicy zostali aresztowani i straceni publicznie. Po bokach pomnika znajdują się ceramiczne rekonstrukcje scen z pierwszych dni po wejściu wojsk Napoleona do Barcelony.

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Tuż obok znajduje się kościół św.Sewera, wybudowany w 1705 r., jeden z ważniejszych „okazów” architektury barokowej w mieście, głównie ze względu na wnętrza, z zewnątrz wcale nie prezentuje się zbyt okazale. Ale wnętrz nie była nam dane zobaczyć, a fotki fasady nie są zbyt okazałe, kościół stoi w ciasnej uliczce i jego sfotografowanie nie jest proste.

Wkraczamy do Call, starej dzielnicy żydowskiej w centrum Barcelony. Żydzi mieszkali w Barcelonie prawdopodobnie już od samych początków miasta, ale wieki później zostali przymusem „zesłani” do jednej wspólnej dzielnicy. Jednak pod koniec XIV w. w całej Hiszpanii rozpoczęły się pogromy Żydów – w krótkim czasie wszyscy Żydzi w Barcelonie albo z miasta wyjechali, albo przeszli na chrześcijaństwo, by uniknąć kłopotów (nadal potajemnie trwali przy pierwotnej wierze).

Najważniejszym punktem kultury żydowskiej w centrum Barcelony jest bezsprzecznie stara synagoga, która z pozoru w ogóle na świątynię nie wygląda – mieści się na parterze niepozornej kamienicy. Synagoga ta jest prawdopodobnie jedną z najstarszych w Europie – pochodzi z III / IV w., w XIII / XIV w. nadbudowano ją nową synagogą – a dopiero później (XVII w.) dodano kolejne piętra kamienicy. Zapomniana trwała aż do XX w., służąc jako pomieszczenia mieszkalne czy pralnia. Dziś można ją zwiedzać – odpłatnie (bilet 2,5 EUR).

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, bazylika Santa Maria del Pi

Barcelona, plac Placa Reial

Barcelona, plac Placa Reial

Idziemy dalej – nieco na wschód od synagogi żydowskiej znajdziemy bazylikę Santa Maria del Pi, która wg legendy nazwę swą uzyskała od drzewka piniowego, które kiedyś rosło w tym miejscu. Tradycja mówi, że kościół w tym miejscu istniał już w IV w., ale badania archeologiczne tego nie potwierdzają. Na pewno zaś świątynia stała tu pod koniec X w., a obecna bazylika wybudowana została w XIV w. W 1936 r. została mocno uszkodzona podczas wojny domowej – zniszczono m.in. najbardziej rozpoznawalny element zewnętrznej fasady bazyliki – okazałą rozetę, którą odbudowano w 1940 r.

Barcelona, latarnie projektowane przez Gaudiego na Placa Reial

Barcelona, latarnie projektowane przez Gaudiego na Placa Reial

We wnętrzach bazyliki znajdują się grobowce kilku znanych osobistości z XVII – XIX w. Duża część wystroju wnętrza, w tym także cenne dzieła sztuki (m.in. główny ołtarz) zostały także zniszczone podczas bombardowań z czasów wojny domowej. Ale część zachowała się, np. niektóre witraże pochodzą aż z XVIII w. Kolejnym rozpoznawalnym elementem świątyni jest wysoka (54 m) dzwonnica z zainstalowanymi sześcioma dzwonami (największy waży ponad 1,8 tony).

Idziemy w stronę Placa Reial, czyli Placu Królewskiego, zahaczając jeszcze po drodze o kościół św.Jakuba (Sant Jaume), stojący przy Carrer de Ferran. Pierwotnie znajdowała się tutaj synagoga (wciąż jesteśmy w dzielnicy żydowskiej), ale po pogromach z 1391 r. została ona zburzona, by zrobić miejsce dla kościoła katolickiego. Tenże został wybudowany, pierwotnie pod wezwaniem św.Trójcy i stał się świątynią Żydów, którzy przeszli wtedy na chrześcijaństwo.

Kiedy w 1492 r. Żydów ostatecznie z Barcelony wypędzono, świątynię przekazano siostrom z zakonu Karmelitek, ale i one zostały stąd „wyproszone” na początku XIX w. Wtedy to kościół przemianowano na św.Jakuba. Co ciekawe, uważa się, że sam św.Jakub był w Barcelonie w czasie swojego pobytu na terenach dzisiejszej Hiszpanii i nauczał na starym rzymskim Forum, które potem przebudowano na Placa de Sant Jaume (plac św.Jakuba). Na Forum stał też kiedyś (X w.) kościół św.Jakuba, ale wyburzono go, by zrobić miejsce dla powstającego placu, przy którym dziś znajduje się siedziba rządu Katalonii i ratusz miejski. Wtedy właśnie zdecydowano o zmianie wezwania kościoła św.Trójcy na św.Jakuba.

Barcelona, bazylika Matki Bożej Miłosierdzia

Barcelona, bazylika Matki Bożej Miłosierdzia

Barcelona, katalońskie flagi w uliczce Carrer de la Merce

Barcelona, katalońskie flagi w uliczce Carrer de la Merce

Barcelona, główna poczta

Barcelona, główna poczta

Barcelona, rzymskie mury na placyku Placa dels Traginers

Barcelona, rzymskie mury na placyku Placa dels Traginers

Kościół został zdewastowany i spalony podczas hiszpańskiej wojny domowej. Główną atrakcją wnętrz, których niestety nie było nam dane zobaczyć, jest ołtarz, który kiedyś znajdował się w barcelońskiej katedrze – przeniesiono go tu pod koniec XX w.

Stąd już dwa kroki na Placa Reial, miejsce niezwykle popularne wśród turystów i miejscowych, malowniczy plac z wieloma restauracjami i klubami nocnymi, położony tuż przy słynnej ulicy La Rambla. Historycznie dość „młody”, wybudowany w XIX w., ma jedną atrakcję historyczną. Są nią… latarnie, zaprojektowane przez samego Antonio Gaudiego.

W poszukiwaniu historycznych atrakcji dzielnicy Barri Gotic idziemy teraz w stronę morskiego wybrzeża. Trafiamy na Placa del Duc de Medinaceli, placyk znajdujący się w miejscu dawnego klasztoru Franciszkanów, zburzonego w początkach XIX w. Na placu znajduje się okazała statua XVI-wiecznego hrabiego, od którego imienia wywodzi się nazwa placu. Stąd już blisko na plac Placa de la Merce, utworzony w 1775 r. Najpierw oglądamy zabytkową fontannę Neptuna, która od 1826 r. stała w miejskim porcie. W 1993 r., po przebudowie placu, przeniesiono ją tutaj.

Najważniejszym obiektem jest tu jednak bazylika Matki Bożej Miłosierdzia (de la Merce), wybudowana razem z placem w 1775 r. – to od niej właśnie plac wziął swoją nazwę. Bazylika uznawana jest, głównie przez swoje cieknące przepychem wnętrza, za jeden z najbardziej reprezentacyjnych kościołów Barcelony. Wybudowana została na miejscu stojącego tu wcześniej kościoła z końca XIII w. Pod koniec XIX w. dobudowano okazałą kopułę, którą odbudowano w XX w. po zniszczeniach z czasów wojny domowej. We wnętrzach znajduje się otoczony czcią obraz Matki Bożej Miłosierdzia.

Barcelona, siedziba katalońskiego rządu na Placa de Sant Jaume

Barcelona, siedziba katalońskiego rządu na Placa de Sant Jaume

Barcelona, ratusz miejski na Placa de Sant Jaume

Barcelona, ratusz miejski na Placa de Sant Jaume

Barcelona, Pałac Królewski

Barcelona, Pałac Królewski

Wkraczamy w wąską uliczkę Carrer de la Merce, kiedyś jedną z najelegantszych ulic Barcelony, dziś romantyczną, usianą małymi kafejkami i tawernami. My zapamiętaliśmy ją z niesamowitej ilości katalońskich flag, wiszących na większości balkonów na tej ulicy. Dochodzimy do Placa d’Antonio Lopez, przy którym zobaczyć można monumentalną główną pocztę w Barcelonie, której siedziba pochodzi z 1929 r. W tym miejscu zaczyna gonić nas czas powrotu na lotnisko, skręcamy więc na północ – wracamy na Plac Kataloński.

Barcelona, bazylika św.Męczenników Justa i Pastora

Barcelona, bazylika św.Męczenników Justa i Pastora

Po drodze wchodzimy na maleńki, malowniczy placyk Placa dels Traginers, gdzie znajdują się kolejne pozostałości rzymskich fortyfikacji obronnych dawnego Barcino. Stoi tu kawałek muru oraz okrągła wieża obronna, całość pochodząca z IV w. Nadal idąc na północ, chcemy przejść jeszcze przez plac Placa de Sant Jaume, o którym wspominaliśmy już wcześniej. Najpierw trafiamy jednak na barokowy kościół – bazylikę św.Męczenników Justa i Pastora (dels Sants Màrtirs Just i Pastor), budowa której rozpoczęła się w połowie XIV w. (choć budowa trwała dwa stulecia). Stoi ona na podstawach dawnej świątyni z czasów rzymskich, wg legend pochodzącej z IV w., ale w dokumentacji historycznej pojawiającej się dopiero w IX w. Jako ostatnia powstała w XVI w. okazała dzwonnica.

Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe

Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe

Jesteśmy w końcu na placu św.Jakuba (Placa de Sant Jaume), w administracyjnym sercu miasta – to tu znajdują się ratusz miejski oraz siedziba rządu Katalonii. Plac św.Jakuba znajduje się w miejscu dawnego rzymskiego Forum – centralnej części rzymskiego Barcino. To tu krzyżowały się główne ulice rzymskiego miasta. Plac wziął swoją nazwę od kościoła, który stał tu aż do 1823 r., kiedy go zburzono. Wcześniej miejskie władze spotykały się właśnie przy kościele. A jego zburzenie pozwoliło na poszerzenie placu do obecnej postaci.

Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe

Barcelona, uliczka Carrer del Bisbe

Z placu początkowo wychodzimy na północ, słynną uliczką Carrer del Bisbe, w czasach rzymskich jedną z dwóch głównych ulic miejskich, dziś najbardziej znaną ze względu na niezwykle widowiskową zabudowę oraz połączenie pomiędzy katedrą i placem św.Jakuba. Ale potem decydujemy się odbić jeszcze w prawo, wszak został nam do zobaczenia jeszcze jeden obiekt w Barri Gotic – Pałac Królewski przy Placa del Rei.

Nazwa nie jest przypadkowa – kompleks budynków służył już od XI w. jako siedziba najpierw hrabiów Barcelony, a potem królów Aragonii. Dzisiejsze zabudowania powstały w większości w XIV w. (sam pałac oraz kaplica św.Agaty). W XVI dobudowano obok tzw. „pałac porucznika” (siedziba Inkwizycji) oraz górującą nad nim 5-piętrową wieżę. Szczególne piętno odcisnął na historii tego miejsca rok 1492 – na schodach wejściowych zamordowano wtedy ówczesnego króla. Istnieje także legenda, że na tych samych schodach witano powracającego z Ameryki Krzysztofa Kolumba. Aczkolwiek legenda raczej nie ma potwierdzenia w faktach.

Pałac Królewski był godnym ukoronowaniem -godzinnej zaledwie wycieczki po starym mieście w Barcelonie. Pozostało nam tylko wrócić na Plac Kataloński i wsiąść w autobus, wiozący nas z powrotem na lotnisko. Za kilka godzin mieliśmy zacząć przygodę z Lizboną – miastem wymarzonym przez nas od dłuższego czasu. Będziemy zwiedzać atrakcje Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju nr 28, ale o tym już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Barri Gotic w Barcelonie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Hiszpania

 

0

Autor:

Kategorie: Barcelona, Hiszpania, Rok 2014

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.1

W naszej podróży po Sardynii nadszedł wreszcie czas na Cagliari. Stolica włoskiej wyspy była drugim, po Alghero, naszym całodniowym przystankiem w trakcie tygodnia spędzonego na objeździe Sardynii. Cały dzień przeznaczyliśmy sobie na zwiedzanie miasta.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Na południe Sardynii: Samassi, Vallermosa, Iglesias). Do Cagliari, leżącego na samym południu Sardynii, dotarliśmy późnym wieczorem, po całodniowej podróży samochodem z leżącego na północnym-zachodzie Alghero, upiększonej zwiedzaniem kilku miejsc, w tym Bosy, Tharros i Iglesias. Wieczór przeznaczony był na relaks i podziwianie naszego apartamentu, będącego parterem prywatnego domu na obrzeżach miasta. Jeśli kiedyś będziecie szukali noclegu w Cagliari w czteroosobowej grupie, zdecydowanie polecamy Charm Suite.

Kolejny, piąty już dzień pobytu na Sardynii, w całości przeznaczyliśmy sobie na gruntowne zwiedzanie centrum Cagliari. Bez żadnych wycieczek za miasto i zwiedzania okolicy – całodniowy „trekking” ulicami stolicy, która ma do zaoferowania ludziom żądnym atrakcji historycznych naprawdę wiele.

„Trasy” nie mieliśmy wcześniej ustalonej, wyszła nam dość dynamicznie. Wzięliśmy po prostu mapę turystyczną miasta, otrzymaną od właścicielki apartamentu i postanowiliśmy zwiedzać miasto dzielnicami, jedna po drugiej, realizując kolejno wszystkie punkty zaznaczone na mapie, tak aby w miarę płynnie poruszać się po Cagliari, a nie skakać z punktu do punktu.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Stampace

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, rzymski amfiteatr: 39.224092, 9.113374
Cagliari, park \'Giardini Pubblici\': 39.223685, 9.117633
Cagliari, Galleria D’Art Moderna: 39.225978, 9.115949
Cagliari, kościół św.Ignacego: 39.224229, 9.112236
Cagliari, uniwersytecki ogród botaniczny: 39.221681, 9.110391
Cagliari, wieża i brama Alberta: 39.218577, 9.111459
Cagliari, kościół św.Michała: 39.219001, 9.111480
Cagliari, kościół św.Anny: 39.218565, 9.112950
Cagliari, kościół św.Restytuty: 39.218847, 9.112658
Cagliari, kościół św.Efezjusza: 39.219462, 9.112902
Cagliari, Piazza Yenne: 39.217688, 9.113594
Cagliari, kościół św.Klary: 39.218436, 9.114473
Cagliari, Piazza del Carmine: 39.216711, 9.109383
Cagliari, dworzec kolejowy: 39.215522, 9.108932
Cagliari, ratusz miejski: 39.215231, 9.110456

 

Cagliari, pierwszy widok na zamek

Cagliari, pierwszy widok na zamek

Cagliari, park "Giardini Pubblici"

Cagliari, park „Giardini Pubblici”

Cagliari, Galleria D’Art Moderna

Cagliari, Galleria D’Art Moderna

Cagliari, rzymski amfiteatr z II w.

Cagliari, rzymski amfiteatr z II w.

Kilka słów o historii Cagliari. Pod nazwą Karalis zostało założone ok. VIII / VII w. p.n.e. przez Fenicjan, równolegle z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Tyle że z Tharros pozostały marne ruiny, a Cagliari rozwinęło się w piękne skądinąd miasto. Z racji swojego położenia, Cagliari od zawsze była strategicznym punktem, ze względu na możliwość kontrolowania komunikacji z pobliską północną Afryką. Dlatego też Fenicjanie stworzyli tu ważny dla siebie port morski.

Po Fenicjanach przyszła Kartagina, a mocno rozwinięte przez Kartagińczyków miasto w III w. p.n.e. przejęli Rzymianie. Obydwie te kultury pozostawiły po sobie ślady, widoczne do dnia dzisiejszego w mieście. Już w czasach rzymskich Cagliari było stolicą Sardynii, co w znacznym stopniu sprawiało, że bardzo silnie się rozwijało, a co za tym idzie, było też łakomym kąskiem dla każdych kolejnych najeźdźców. Dlatego też miasto już od czasów powstania było ufortyfikowane, a mieszkańcy zawsze mieli ostateczną drogę ucieczki w razie niebezpieczeństwa – pobliskie góry.

Po Rzymianach byli Wandalowie i Bizancjum, a potem przez jakiś czas Cagliari było nawet samodzielnym państewkiem, nie uzależnionym od nikogo. Ale było ono na tyle słabe, że padało ofiarą częstych najazdów z wybrzeża afrykańskiego (Maurowie). Stopniowo więc miasto odchodziło od niezależności, by przejść w końcu pod władzę włoskiej Pizy.

Od XIV wieku Sardynią, więc i miastem Cagliari zaczęli rządzić Aragończycy (później Hiszpanie), a miasto stało się siedzibą hiszpańskiego wicekróla. Kiedy w XVIII w. nadeszła era dynastii sabaudzkiej, Cagliari zostało oficjalną stolicą królestwa Sardynii. Potem z racji połączeń terytorialnych, przeniesiono ją do Turynu. W 1870 r., po zjednoczeniu wszystkich państewek włoskich, Sardynia i Cagliari weszły w skład Włoch. Ale nadal, jak i na większości terytorium wyspy, językiem dominującym w mieście pozostał (do dziś) język sardyński.

Cagliari, kościół św.Ignacego

Cagliari, kościół św.Ignacego

Cagliari, kościół św.Michała

Cagliari, kościół św.Michała

Zwiedzanie centrum Cagliari zaplanowaliśmy rozpocząć od północy, by stopniowo przemieszczać się potem w kierunku wybrzeża, a później na boki, w kolejne dzielnice. Północą granicą została dzielnica Castello z górującym nad miastem zamkiem, wybudowanym przez Pizańczyków w XIII w. Do centrum dojeżdżamy samochodem, który parkujemy na sporym parkingu przy ulicy Via Sant’Alenixedda, w odległości krótkiego spaceru od zamku właśnie.

Cagliari, brama miejska z 1293 r.

Cagliari, brama miejska z 1293 r.

Podchodzimy pieszo pod zamek, ale na razie nie on jest naszym celem. Przechodzimy przez park „Giardini Pubblici” (ogrody miejskie), obok stojącej tu siedziby Galleria D’Art Moderna (galerii sztuki nowoczesnej) i obchodzimy mury zamkowe dookoła – po przeciwległej stronie murów zamkowych znajduje się bowiem nasz pierwszy, i najstarszy wiekiem cel historyczny w Cagliari – rzymski amfiteatr.

Cagliari, kościół św.Anny

Cagliari, kościół św.Anny

Amfiteatr zbudowany został w II w. i był użytkowany tylko przez trzy stulecia. Odbywały się na nim, jak to w rzymskim amfiteatrze, walki gladiatorów i zwierząt, a także publiczne egzekucje. Po tym, jak przestał być używany, posłużył niestety następnym pokoleniom jako źródło budulca, stąd do dziś ostała się jedynie ta część, która została wykuta w litej skale, na zboczu późniejszego zamkowego wzgórza. Ale i tak wygląda dziś widowiskowo. Na teren amfiteatru nie udało się nam jednak wejść, z jakichś powodów nie był on dostępny (może byliśmy za wcześnie, a może w niewłaściwy dzień, nie wiemy).

Cagliari, kościół św.Restytuty

Cagliari, kościół św.Restytuty

Naprzeciw amfiteatru stoi kościół św.Ignacego, należący do znajdującego się obok klasztoru Kapucynów. Kościół poświęcony jest św.Ignacemu z Laconi, którego całe życie (XVIII w.) związane było z Sardynią, zakonnikowi z zakonu Kapucynów właśnie. Jego ciało jest zresztą w całości przechowywane we wnętrzach świątyni do dziś, w przeźroczystej trumnie.

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Klasztor Kapucynów w Cagliari jest główną siedzibą tego zakonu na Sardynii. Zakon Kapucynów przybył tu w końcówce XVI w., a w 1591 r. wybudował własną świątynię, początkowo pod wezwaniem św.Antoniego z Padwy. Obecną nazwę świątynia otrzymała dopiero w XX w., kiedy to beatyfikowano św.Ignacego z Laconi.

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Schodzimy w dół ulicą pomiędzy amfiteatrem i kościołem św.Ignacego. Za terenem amfiteatru znajduje się przy tej ulicy (ulica św.Ignacego) duży uniwersytecki ogród botaniczny. Można go oglądać, ale wstęp jest płatny – my sobie odpuszczamy. Przez kwadrans maszerujemy w dół ulicy św.Ignacego aż do jej końca (jest naprawdę długa), docierając w końcu do jednej z dawnych bram miejskich, wybudowanych w XIII w. przez Pizańczyków, gdy otaczali oni dawne miasto wysokim murem obronnym. Bramą tą wchodzimy na teren dzielnicy Castello, największej w historycznych części Cagliari.

Wieża ta, wybudowana w 1293 r. przez Pizańczyków (nazwana „wieżą Alberta”), jest najstarszą z wież przez nich postawionych w XIII w. Pod nią znajduje się też, jedyne istniejące do dziś (z trzech) ówczesnych wejść do miasta. Zaraz za bramą znajduje się zabytkowy kościół św.Michała, należący do Jezuitów, konsekrowany w 1738 r., choć budowa trwała bardzo długo – budowano go już w drugiej połowie XVII w. Kościół św.Michała jest jednym z najwspanialszych barokowych świątyń w Cagliari.

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Restytuty w podziemiach obok kościoła jej imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, miejsce kaźni św.Efezjusza w podziemiach obok kościoła jego imienia

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Cagliari, kościół św.Efezjusza

Równie wspaniale prezentuje się kolejna świątynia – główny kościół dzielnicy Stampace – kościół św.Anny, również barokowy, którego budowa rozpoczęła się w 1785 r., ale konsekrowano go dopiero w 1817 r. W miejscu dzisiejszego kościoła wcześniej stała inna świątynia, pamiętająca czasy rządów Pizańczyków w Cagliari. W czasie II wojny światowej poważnie uszkodzony podczas bombardowań, został ponownie otwarty w 1951 r. We wnętrzach znajduje się zabytkowy krucyfiks z XIV w., pochodzący z kościoła św.Franciszka, zniszczonego przez pożar w XIX w.

Wchodzimy w uliczkę Via Sant’Efisio, idącą z lewej strony kościoła św.Anny. Uliczka ta doprowadzi nas do kilku kolejnych zabytków. Pierwszym jest kolejna świątynia – kościół św.Restytuty, pochodzący z XVII w., dziś wyłączony z użytku. Wg legendy św.Restytuta za czasów cesarza Dioklecjana była torturowana, a potem wsadzona na łódź, wypełnioną pakułami i żywicą, a następnie podpaloną.  Obok budynku kościoła znajduje się wejście do podziemi (biletowane, ale bilety są bezpłatne), w których święta była torturowana.

Krypta pod kościołem była w rzeczywistości pierwotnie pogańską świątynią, potem przejętą przez wczesnych chrześcijan. Chronili się w niej w V w. uciekinierzy z Afryki, a potem stała się miejscem kultu dla greckiego kościoła prawosławnego. Zapomniana i opuszczona, została odnaleziona ponownie w XVII w. W czasie II wojny światowej służyła jako schron przeciwlotniczy.

Cagliari, plac Piazza Yenne i pomnik króla Carlo Felice

Cagliari, plac Piazza Yenne i pomnik króla Carlo Felice

Cagliari, kościół św.Klary

Cagliari, kościół św.Klary

Idziemy dalej, ale zanim dojdziemy do kolejnej świątyni – kościoła św.Efezjusza, zaczepiają nas miejscowi, pokazując niepozorne drzwi w budynku przed kościołem. Znów prowadzą one do krypty, którą bardzo łatwo przeoczyć. To miejsce jest szczególne dla mieszkańców Cagliari – św.Efezjusz jest patronem miasta, a krypta ta jest miejscem, gdzie przetrzymywano i torturowano św.Efezjusza przed zadaniem mu śmierci. Efezjusz był żołnierzem cesarza Dioklecjana, żył na przełomie III / IV w. Został skierowany na Sardynię, gdzie miał stłumić miejscowy bunt, ale przeszedł na chrześcijaństwo, za co został w Cagliari uwięziony i ścięty (w pobliskiej Norze – jej ruiny także będziemy zwiedzać) po torturach. W krypcie pod kościołem św.Efezjusza znajduje się kolumna, do której był przypięty łańcuchami męczennik.

Cagliari, kościół św.Klary

Cagliari, kościół św.Klary

Równie ważnym miejscem jest sam kościół św.Efezjusza, zbudowany pod koniec XVIII w. Ważnym dlatego, że to w jego wnętrzach przechowywane są relikwie świętego męczennika, które są najważniejszą częścią procesji, odbywającej się w dniu święta św.Efezjusza – 1 maja.

Trafiamy teraz na plac Piazza Yenne, jeden z historycznych placów dzielnicy Stampace, przez miejscowych traktowany jako punkt spotkań, szczególnie w letnie wieczory, przed udaniem się do miejskich klubów i barów. Na centralnym miejscu placu stoi od 1860 r. statua króla Carlo Felice – króla Sardynii z XIX w. Na placu Yenne zaczyna się droga do Sassari na północy wyspy – ręka króla wskazuje właśnie tę drogę. Zresztą plac Yenne został wybudowany właśnie za czasów tego władcy i pierwotnie nosił jego imię (Piazza San Carlo).

Na chwilę odchodzimy na północ od placu Yenne – chcemy zobaczyć kościół św.Klary, wybudowany pierwotnie pod wezwaniem św.Małgorzaty w 1690 r., jako część klasztoru Sióstr Klarysek. Kościół przetrwał do czasów dzisiejszych w przeciwieństwie do klasztoru, który został prawie doszczętnie zniszczony podczas bombardowań w 1943 r. Resztki klasztoru widać jedynie za kościołem, gdzie dziś znajduje się winda, którą można wjechać poziom wyżej, do dzielnicy Castello.

Ale my wracamy na Piazza Yenne, pozostając w dzielnicy Stampace, i schodzimy na południe, w kierunku nabrzeża. Po drodze mijamy kolejny plac, Piazza del Carmine, projektowany w pierwszej, a wybudowany w drugiej połowie XIX wieku. Na jego środku stoi posąg Niepokalanego Poczęcia NMP z 1882 r.

Cagliari, uliczki dzielnicy Stampace

Cagliari, uliczki dzielnicy Stampace

Cagliari, plac Piazza del Carmine

Cagliari, plac Piazza del Carmine

Cagliari, ratusz miejski przy Via Roma

Cagliari, ratusz miejski przy Via Roma

Cagliari, budynek dworca kolejowego

Cagliari, budynek dworca kolejowego

Cagliari, ulica Via Roma

Cagliari, ulica Via Roma

Cagliari, kamienice przy Via Roma

Cagliari, kamienice przy Via Roma

Wychodzimy na Via Roma, jedną z głównych ulic centrum Cagliari, obstawioną od strony lądu zabytkowymi budynkami z początków XX wieku. Najbardziej rozpoznawalny z nich to na pewno ratusz miejski, bardzo okazały, oddany do użytku w 1907 r. Wcześniej siedziba miejskich władz mieściła się na zamku. Kamień węgielny wmurowano w 1899 r. w obecności włoskiej pary królewskiej. Naprzeciw ratusza znajduje się niewielki zielony plac – Piazza Matteotti, wybudowany w II połowie XIX w. jako obszar zielony stacji kolejowej. Budynek dworca stoi tuż obok – wybudowany w 1879 r., dziś jest największym na całej Sardynii. We wnętrzach znajduje się także wydział kontrolujący ruch kolejowy na całej wyspie.

Ulicą Via Roma idziemy wzdłuż wybrzeża, delektując się widokiem tej promenady, choć bardzo intensywny ruch samochodowy nieco psuje wrażenia. Kończymy w tym momencie zwiedzanie atrakcji dzielnicy Stampace, wchodząc na teren Mariny. Ale o dalszych atrakcjach Cagliari już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Stampace w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Malownicza Bosa

Czwarty dzień na Sardynii stał pod znakiem zwiedzania zachodniej części wyspy. Na początek „trafiła” nam się widokowa trasa z Alghero do jednego z najpiękniejszych miejsc, jakie na Sardynii widzieliśmy – kolorowego, historycznego miasta Bosa.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Alghero, pałace miejskie i zabytki architektury). Po dwóch noclegach i pełnym dniu, spędzonym w Alghero, czwartego dnia pobytu na Sardynii wróciliśmy do „tambylskiego” stylu podróżowania – czyli objazd po kolejnych atrakcjach wyspy – tym razem cały dzień spędziliśmy po jej zachodniej stronie, przemieszczając się z Alghero do Cagliari. Po drodze zaplanowanych było kilka przystanków – pierwszym było miasteczko Bosa, leżące na południe od Alghero, mniej więcej godzinę jazdy samochodem.

Z Alghero do Bosa wiedzie kręta, widokowa, położona nad samym morzem droga, zapewne w sezonie, przy pięknej pogodzie, widoki są tu naprawdę niesamowite. Zapewne, bo wyjeżdżając rano z Alghero, trafiliśmy na bardzo zachmurzone niebo, a dodatkowo widoczność ograniczała mgła – stąd w naszym przypadku widoki nie były tak spektakularne, jak mogły być. Bez większego żalu dojechaliśmy więc do samego miasteczka Bosa, choć „jak na złość” w momencie dojeżdżania do niego, chmury zniknęły i pojawiło się pełne słońce. Może to i dobrze, Bosa przy słonecznej pogodzie nabiera pełnych barw – naprawdę jest co podziwiać.

Sardynia, trasa Alghero - Bosa

Sardynia, trasa Alghero – Bosa

Sardynia, trasa Alghero - Bosa

Sardynia, trasa Alghero – Bosa

Bosa, panorama miasta

Bosa, panorama miasta

Bosa założona została prawdopodobnie już przez Fenicjan, istnieją też ślady z czasów Cesarstwa Rzymskiego i wczesnego średniowiecza. Do XII w. osada (pod nazwą Bosa Vetus) mieściła się jednak w innym miejscu niż dzisiaj – skupiała się wokół miejsca, gdzie stoi do dziś kościół św.Piotra, jakieś 2 km w górę rzeki Temo od dzisiejszej lokalizacji. Co się stało, że mieszkańcy przenieśli się w inne miejsce ?

Otóż w początkach XII w. ziemie leżące w dolinie rzeki Temo otrzymał od papieża Benedykta VIII markiz Malaspina, jako podziękowanie za pomoc Genui i Pizie w wyprawie przeciwko Arabom. I tenże markiz w 1112 r. rozpoczął na wzgórzu Serravalle budowę obronnego zamku. Stopniowo mieszkańcy, także mający złe doświadczenia z gnębiącymi ich od czasu do czasu Arabami, zaczęli przenosić swoje domostwa do podnóża zamku, gdzie czuli się zdecydowanie bezpieczniej. Założyli wieś Sa Costa, którą później przemianowano na pierwotną nazwę – Bosa. Historyczne centrum miasta do do dziś nazywa się Sa Costa. A rodzina Malaspina rządziła tu aż do XIV w., kiedy nadeszła era Aragończyków. Dziś miasto liczy 8 tys. mieszkańców.

Dzisiejsza Bosa mieści się niemal w całości (poza częścią zwaną Bosa Marina) po prawej stronie rzeki Temo, pod wzgórzem zamkowym. Oba brzegi rzeki łączą dwa mosty, jeden właśnie przy Bosa Marina, drugi – Ponte Vecchio (czyli „stary most”, choć nie taki stary, bo wybudowany w XIX w.) – znajdujący się przy samym historycznym centrum miasta. My zwiedzanie rozpoczynamy od przeciwległego brzegu rzeki, gdzie znajduje się kilka historycznie ważnych obiektów – w zasadzie są to same kościoły. Parkujemy samochód właśnie przy starym moście, obok którego znajduje się pierwsza ze świątyń – kościół św.Antoniego, leżący poza historycznymi murami miasta (dlatego zwany też czasem „św.Antoniego Za Murami”), wyburzonymi w całości na początku XIX wieku.

Bosa, kościół św.Antoniego

Bosa, kościół św.Antoniego

Bosa, bizantyjski kościółek św.Jerzego opuszczony w  XIX w.

Bosa, bizantyjski kościółek św.Jerzego opuszczony w XIX w.

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Bosa, kościół św.Piotra

Wybudowany został w XVI w. i dziś podobno otwierany jest tylko na czas święta patrona (styczeń), podczas którego odbywają się przy świątyni lokalne uroczystości. We wnętrzach znajduje się zabytkowy, drewniany, rzeźbiony i złocony ołtarz oraz statua patrona. Kościół, wybudowany w stylu katalońskim, posiada także dzwonnicę, dobudowaną w czasach współczesnych.

Przy kościele mamy małą przygodę z sympatyczną policjantką – okazuje się, że na krótki czas fotografowania świątyni zaparowaliśmy na zakazie. Kończy się na wytłumaczeniu, gdzie można w pobliżu zaparkować. Kobieta sama z siebie poleca nam też odwiedzenie wspomnianego kościoła św.Piotra (który i tak mamy w planach jako kolejny cel). Cóż – inny świat…

Kierując się w stronę kościoła św.Piotra, docieramy po drodze do opuszczonego i nieczynnego starego kościółka św.Jerzego (San Giorgio). Bardzo niewiele o nim wiadomo, przypuszcza się, że został wybudowany jeszcze w czasach bizantyjskich i ma około tysiąca lat. W swojej historii był kilkukrotnie odnawiany i przebudowywany, ostatni raz ok. XVII / XVIII wieku. Zakon, opiekujący się świątynią, został jednak wywłaszczony w 1866 r. i kościół popadł w ruinę, po czym został opuszczony. Dziś straszy bardziej niż przyciąga, z tysiąca lat historii niewiele już zostało.

Jedna z największych atrakcji w Bosie – kościół św.Piotra (zwany też, podobnie jak kościół św.Antoniego, kościołem „św.Jerzego Za Murami”), stoi jeszcze dalej od dzisiejszego miasta – około 2 km jazdy w górę rzeki Temo. Jest jednym z najstarszych romańskich kościołów na całej Sardynii, jego budowa rozpoczęła się po tym, jak Bosa stała się siedzibą diecezji w 1060 r. Pierwszą fazę budowy – główną bryłę kościoła – ukończono w 1073 r. – od tego momentu świątynia pełniła rolę katedry diecezjalnej – aż o momentu, gdy w Bosie, która przeniosła się w międzyczasie pod zamek, wybudowano nową.

Bosa, zamek rodziny Malaspina

Bosa, zamek rodziny Malaspina

Bosa, zamek rodziny Malaspina

Bosa, zamek rodziny Malaspina

Bosa, panorama miasta widziana z zamku Malaspina

Bosa, panorama miasta widziana z zamku Malaspina

Bosa, kościół Matki Bożej z Góry Karmel widziany z zamku Malaspina

Bosa, kościół Matki Bożej z Góry Karmel widziany z zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Bosa, kościół Nostra Signora di Regnos Altos na zamku Malaspina

Absydę przebudowano w XII w. (wtedy dodano też wieżę), a fasadę ze spiczastymi łukami dodano w XIII w. Jeden z łuków zawiera małe figurki świętych Piotra i Pawła po bokach Matki Boskiej i Dzieciątka. Zachowały się również pozostałości czterech ściennych rzeźb, symbolizujących czterech ewangelistów: Mateusza (anioł), Marka (lew z koroną), Lukasza (kopyta wołu) oraz Jana (orzeł). We wnętrzach (są udostępniane podobno tylko wieczorem) znajduje się inskrypcja, dokumentująca konsekrację kościoła w 1073 r. oraz kopie dwóch statuetek św.Piotra i Pawła (oryginalne, pochodzące z XVIII wieku, przeniesiono do nowej katedry w mieście).

Czas na zwiedzanie właściwego miasta. Zaczynamy od wjechania na wzgórze zamkowe (da się podjechać praktycznie pod samo wejście, na końcu drogi dojazdowej jest mini-parking, można też parkować wzdłuż drogi). Wejście na teren zamkowy jest biletowany (bilet kosztuje 4 EUR). Z zamku Malaspina, wybudowanego jak wspomnieliśmy wcześniej, w 1112 roku, zostało dziś około 300 m murów oraz siedem wież. Trasa zwiedzania w dużej części wiedzie właśnie po murach, można też wejść na niektóre wieże. Najwyższa z nich była jednak zamknięta (remont ?) w czasie naszego pobytu.

Jedna z wież została zburzona na początku XIV wieku i została odbudowana przez tego samego architekta, który budował m.in. Wieżę Słonia w Cagliari (będziemy ją zwiedzać dzień później). Na początku wieże były cztery, ale po zdobyciu zamku w 1410 r. przez Aragończyków, dobudowali oni kolejne (a także podwyższyli zamkowe mury).

Na dziedzińcu zamku pozostały jedynie resztki dawnej siedziby straży oraz największa atrakcja – kościół Nostra Signora di Regnos Altos, wybudowany prawdopodobnie w XIV wieku. Podczas prac renowacyjnych w 1972 r. całkowicie przypadkiem odkryto na ścianach świątyni bogate freski, które początkowo przypisywano okresowi panowania Aragończyków, ale ostatecznie okazało się, że są jeszcze starsze i pochodzą z okolic 1345 r., czyli jeszcze zanim Sardynia i Bosa przeszły w ich władanie.

Bosa, plac 4 Listopada

Bosa, plac 4 Listopada

Bosa, ulica Corso Vittorio Emanuele II

Bosa, ulica Corso Vittorio Emanuele II

Bosa, ulica Corso Vittorio Emanuele II

Bosa, ulica Corso Vittorio Emanuele II

Bosa, plac Piazza Constituzione

Bosa, plac Piazza Constituzione

Moglibyśmy powiedzieć, że 4 EUR za bilet to zbyt dużo, gdyby nie kościół właśnie i drugi plus wspinania się na zamek: przepiękny panoramiczny widok na malowniczą Bosę i całą okolicę. Dla tych dwóch elementów warto tutaj zawitać. Zobaczyć można także wijącą się rzekę Temo (jedyna spławna rzeka na Sardynii), jak i oddalony romański kościół św.Piotra. Stąd oglądaliśmy też kolejny zabytkowy kościół – kościół Matki Bożej z Góry Karmel, wybudowany w połowie XVIII w. na miejscu poprzednio tu stojącego (od XVII w.) kościoła karmelickiego Matki Bożej Zbawienia.

Bosa, kościół Matki Bożej Różańcowej z pierwszym publicznym zegarem

Bosa, kościół Matki Bożej Różańcowej z pierwszym publicznym zegarem

Zjeżdżamy ze wzgórza zamkowego do centrum starej części Bosy, zostawiając samochód przy jednym z głównych placów miasta – placu 4 Listopada. Centralnym elementem placu jest pomnik lokalnych żołnierzy, poległych w obu wojnach światowych. Udajemy się w stronę miejskiej katedry, wkraczając na główną ulicę miasta – ulicę Corso Vittorio Emanuele II. To w zasadzie typowy deptak (przynajmniej na odcinku plac 4 Listopada – katedra), otoczony przez zabytkowe kamienice (kiedyś będące rezydencjami szlachty i burżuazji miejskiej)  z restauracjami i sklepami. Znajdziemy też mały plac Piazza Constituzione, wybudowany w 1877 r., po wyburzeniu stojącego tu wcześniej kościoła św.Magdaleny (dlatego pierwotna nazwa placu brzmiała: plac św.Magdaleny). W 1882 r. dołożono na placu kilkupoziomową fontannę, z bukietem róż, z którego tryska woda, na szczycie.

Jedną z większych atrakcji, znajdujących się przy deptaku, jest zabytkowy kościół Matki Bożej Różańcowej (Nostra Signora del Santissimo Rosario), powstały w XIX w., prawdopodobnie na miejscu wcześniej istniejącej tu świątyni. Uwagę zwraca zwłaszcza umieszczony na fasadzie kościoła dwustronny zegar – pierwszy publiczny zegar w mieście, działający tu od 1875 r.

Bosa, kościół Matki Bożej Różańcowej

Bosa, kościół Matki Bożej Różańcowej

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Bosa, katedra Niepokalanego Poczęcia

Dochodzimy wreszcie do katedry Niepokalanego Poczęcia, której powstanie datuje się na XII wiek, choć była potem wielokrotnie gruntownie przebudowywana. To tutaj przeniesiono siedzibę diecezji Bosa z kościoła św.Piotra za Murami. Po połączeniu diecezji z tą z Alghero, świątynia jest do dziś co-katedrą, (katedrę w Alghero zwiedzaliśmy poprzedniego dnia). Obecna forma kościoła pochodzi z przebudowy w pierwszych latach XIX w.

Katedra posiada dwie kopuły oraz wybudowaną w XVII w., ale nigdy nie dokończoną, czerwoną wieżę. Ołtarz, do którego dostępu „bronią” marmurowe lwy, pochodzi z XVII wieku, freski we wnętrzach malowano pod koniec XIX w.

Wracamy na „stary most”, od którego zaczynaliśmy zwiedzanie Bosy. Czas na kilka widowiskowych zdjęć panoramy miasta, mostu, katedry i obu brzegów rzeki, z kolorowymi domami po obu stronach. Opuszczamy Bosę, ale jeszcze „nie do końca” – jedziemy do „dzielnicy” Bosa Marina i na krótko odwiedzamy główną miejską plażę, przede wszystkim ze względu na świetny widok na stojącą nieopodal kilkusetletnią hiszpańską wieżę obronną. I to koniec naszej przygody z Bosą – z żalem i kolorowymi wspomnieniami opuszczamy to, jak się na końcu okazało, jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie dane nam było na Sardynii zobaczyć.

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa, panorama

Bosa Marina, plaża i wieża hiszpańska

Bosa Marina, plaża i wieża hiszpańska

Czeka nas teraz kolejna godzina jazdy samochodem – kierujemy się do ruin starożytnego, fenickiego miasta Tharros, malowniczo położonych nad brzegiem morza, w okolicach miasta Oristano. Ale atrakcje z Tharros zobaczycie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z miasta Bosa na Sardynii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.2

Październikową podróż na słoneczną Sardynię rozpoczęliśmy w deszczowym Berlinie. To już trzecia nasza wizyta w niemieckiej stolicy, tym razem bardzo tematyczna. Kilka godzin w oczekiwaniu na samolot spędziliśmy tropiąc pozostałości Muru Berlińskiego w mieście.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.1). Kontynuujemy nasz spacer wzdłuż resztek i pamiątek po Murze Berlińskim w stolicy Niemiec.

Dochodzimy do skrzyżowania Zimmerstrasse i Friedrichstrasse i najsłynniejszego chyba elementu dawnego Muru Berlińskiego – to oczywiście Checkpoint Charlie, kiedyś jedno z nielicznych czynnych przejść granicznych pomiędzy obiema częściami Berlina. Od strony wschodniej dostępne wyłącznie dla nie-berlińczyków – turystów i dyplomatów. Po stronie zachodniej praktycznie bez kontroli dokumentów. Checkpoint Charlie stał się słynny krótko po budowie muru – gdy wschodni strażnicy zawrócili z przejścia amerykańskiego dyplomatę, udającego się do opery po wschodniej stronie, który odmówił wylegitymowania się Niemcom (prawo kontroli mieli wyłącznie żołnierze radzieccy). W odpowiedzi najpierw Amerykanie, a potem ZSRR wysłały na obie strony przejścia swoje czołgi, stojące przez kilkanaście godzin z zapalonymi silnikami, z rozkazem strzelania w wypadku ataku przeciwnika. Na drugi dzień, 28 października 1961 r., w wyniku mediacji samego Kennedy’ego, kryzys został zażegnany, a zachodni oficjele mogli bez przeszkód przechodzić do opery czy teatru na wschodnią stronę.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Berlin, pozostałości Muru Berlińskiego (trasa z 9.10.2014)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Berlin, wieża dowodzenia: 52.495911, 13.450956
Berlin, tablica z ofiarami utonięć na Sprewie: 52.501600, 13.443993
Berlin, kamienny obelisk ku czci \'Nieznanych Uciekinierów\': 52.501502, 13.444283
Berlin, most Oberbaumbrücke: 52.501855, 13.445978
Berlin, East Side Gallery: 52.505199, 13.440056
Berlin, most Schillingbrücke: 52.509195, 13.429284
Berlin, dom przy Sebastianstrasse: 52.504617, 13.412772
Berlin, pomnik przy siedzibie Axel Springer: 52.508020, 13.398685
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Reinholda Huhna: 52.508020, 13.395456
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Petera Fechtera: 52.507902, 13.393536
Berlin, Checkpoint Charlie: 52.507576, 13.390403
Berlin, muzeum przy Checkpoincie Charlie: 52.507106, 13.390682
Berlin, \'Topografia Terroru\': 52.506688, 13.383708
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Stresemannstrasse: 52.508163, 13.377990
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Erna-Berger-Strasse: 52.508382, 13.379427
Berlin, wieża strażnicza: 52.508634, 13.379921
Berlin, pozostałości muru przy Leipziger Platz: 52.509208, 13.378569
Berlin, pozostałości muru przy Potsdamer Platz: 52.509783, 13.376327
Berlin, trójkąt Lenne: 52.510906, 13.374009
Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich: 52.516586, 13.371971
Berlin, Brama Brandenburska: 52.516299, 13.378000
Berlin, białe krzyże (krzyż Heinza Sokolowskiego): 52.517657, 13.376584
Berlin, białe krzyże przy Reichstagu: 52.519733, 13.376670

 

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, Checkpoint Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Berlin, wystawa przy Checkpoincie Charlie

Dziś Checkpoint Charlie jest punktem obowiązkowym na trasie każdego turysty w Berlinie. Amerykańscy żołnierze opuścili go w 1991 r., ale do dziś stoi symboliczna budka strażnicza, przy której można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Atrakcją jest też tablica z wizerunkami żołnierzy: amerykańskiego i radzieckiego. Obok dawnego przejścia granicznego znajduje się dziś Muzeum Muru Berlińskiego. Jako że w tym roku przypada 25 rocznica upadku Muru Berlińskiego, w Berlinie mają miejsce różnego rodzaju wydarzenia z tym związane – przy checkpoincie trafiliśmy na okazjonalną wystawę, poświęconą jego historii. Niedaleko trafiliśmy też wreszcie na namacalny ślad po murze – dwa rzędy brukowej kostki idące wzdłuż położenia dawnego muru. I tabliczki upamiętniające jego istnienie.

Nadal idziemy ulicą Zimmerstrasse wzdłuż położenia muru. Mijamy atrakcję dla tych, co chcą przynajmniej oczyma posmakować tamtych czasów – „Trabi World”, czyli „świat Trabanta”. Niemal po drugiej stronie ulicy znajduje się „Topografia Terroru”, muzeum wybudowane w miejscu, gdzie w czasach hitlerowskiej Rzeszy znajdowała się centrala niemieckiej maszyny terroru – główne siedziby Gestapo, SS, SD oraz Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy. Urządzono tu wystawy, poświęcone historii tego miejsca, a my dodatkowo trafiliśmy na zewnętrzną wystawę, poświęconą Powstaniu Warszawskiemu i Warszawie z tych czasów. Miło było patrzeć na duże zainteresowanie wystawą i tłumy czytające o bohaterstwie warszawskich powstańców. Można było także obejrzeć głośny u nas trójwymiarowy film „Miasto Ruin”.

Ale „Topografia Terroru” jest także ważna z punktu widzenia poszukiwania pozostałości Muru Berlińskiego. Ogrodzeniem muzeum od strony Zimmerstrasse jest bowiem najdłuższy zachowany do dziś odcinek tzw. muru zewnętrznego – tego widocznego dla mieszkańców Berlina Zachodniego (odcinek East Side Gallery jest dłuższy, ale był „murem wewnętrznym”).

Berlin, "Topografia Terroru"

Berlin, „Topografia Terroru”

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum „Topografii Terroru”

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, wystawa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu na terenie muzeum „Topografii Terroru”

Berlin, najdłuższy zachowany odcinek muru przy muzeum "Topografii Terroru"

Berlin, najdłuższy zachowany odcinek muru przy muzeum „Topografii Terroru”

Skręcamy w Stresemannstrasse, gdzie znajdują się kolejne pozostałości muru, też, podobnie jak w East Side Gallery, pomalowane przez artystów, ale – ciekawostka – dziś znajdujące się wewnątrz stojącego tu budynku. Można je oglądać przez szybę od strony ulicy. Niewielkie pozostałości muru stoją też za rogiem, przy ulicy Erna-Berger-Strasse, na dziedzińcu z tyłu budynku.

Berlin, fragmenty muru wewnątrz budynku przy Stresemannstrasse

Berlin, fragmenty muru wewnątrz budynku przy Stresemannstrasse

Główną atrakcją tej ulicy, związaną z Murem Berlińskim jest jednak jedna z nielicznych ocalałych do dziś wież strażniczych. Jest to „stary” model wieży, budowany od 1969 r., z wąskim wejściem na górę i panoramicznym widokiem na teren dookoła. Wieża nie stoi w oryginalnym miejscu, ze względu na rozbudowę budynków w sąsiedztwie została przesunięta o ok.8 metrów ze swej pierwotnej lokalizacji.

Berlin, fragmenty muru przy Erna-Berger-Strasse

Berlin, fragmenty muru przy Erna-Berger-Strasse

Przejściem pod budynkiem obok wieży przechodzimy na Leipziger Platz, na którym – na trawniku na środku znajdziemy także element, pochodzący z muru, stojący w miejscu gdzie kiedyś on przebiegał, o czym świadczy wciąż symboliczna brukowana kostka. Na sąsiadującym Placu Poczdamskim (Potsdamer Platz) także znajdują się elementy Muru Berlińskiego.

Berlin, dawna wieża strażnicza przy  Erna-Berger-Strasse

Berlin, dawna wieża strażnicza przy Erna-Berger-Strasse

Z tyłu za Potsdamer Platz znajduje się niegdysiejszy „Trójkąt Lenne” – obszar o kształcie trójkąta pomiędzy ulicami Bellevuestrasse, Lennestrasse i Ebertstrasse. To właśnie wspominana na początku naszej opowieści o murze „eksklawa”, obszar należący do władz wschodnich, ale leżący na terenie Berlina Zachodniego i odcięty od strefy radzieckiej.

Berlin, fragmenty muru i oznaczenia jego przebiegu na Leipziger Platz

Berlin, fragmenty muru i oznaczenia jego przebiegu na Leipziger Platz

Teren przeszedł na zasadzie wymiany w ręce władz Berlina Zachodniego dopiero w lipcu 1988 r., na rok przed upadkiem muru. Kilka miesięcy wcześniej miało tu miejsce głośne wydarzenie – kilkaset ludzi protestowało przeciwko planom budowy drogi przez teren trójkąta, jeszcze gdy formalnie należał on do NRD (maj 1988 r.) – władze Berlina Zachodniego nie mogły interweniować, a władze NRD nie były zainteresowane jakąkolwiek reakcją. Policja zachodnia wkroczyła tu dopiero w lipcu, a wtedy protestanci… uciekli do NRD, skacząc przez mur. Trochę później wrócili na zachodnią stronę legalnymi przejściami granicznymi.

Idziemy na północ, wkraczając w znany berliński park – Tiergarten. Powolutku zbliżamy się do Bramy Branderburskiej, ale zanim do niej dotrzemy, oglądniemy jeszcze okazały Pomnik Żołnierzy Radzieckich, upamiętniający 80.000 sowieckich żołnierzy, którzy zginęli podczas zdobywania Berlina. Pomnik, postawiony w 1945 r., nie jest specjalnie związany z historią Muru Berlińskiego, poza faktem, że pod pomnikiem (stojącym w strefie brytyjskiej) pełniła wartę radziecka kompania wojskowa, przepuszczana tu przez władze alianckie. Pomnik zdobią haubice i czołgi T-34, biorące udział w zdobywaniu niemieckiej stolicy, a z tyłu zanim znajdują się groby kilku tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej.

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, fragmenty muru na Potsdamer Platz

Berlin, dawna eksklawa "Trójkąt Lenne"

Berlin, dawna eksklawa „Trójkąt Lenne”

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich przy ul.17 czerwca

Teraz już idziemy szeroką ulicą 17 czerwca do samej Bramy Branderburskiej. Ta wybudowana w 1791 r. monumentalna budowla, dziś symbol Berlina, prowadziła do promenady Unter der Linden i siedziby monarchów pruskich. W czasach zimnej wojny stała się symbolem podziału Berlina, stając się częścią Muru Berlińskiego. Była w tamtych czasach miejscem znaczących wystąpień politycznych – to tutaj przemawiał m.in. Ronald Reagan (12 czerwca 1987 r.), kierując w obecności Helmuta Kohla słynne słowa w kierunku ówczesnego przywódcy ZSRR: „General Secretary Gorbachev, if you seek peace, if you seek prosperity for the Soviet Union and Eastern Europe, if you seek liberalization: Come here to this gate! Mr. Gorbachev, open this gate! Mr. Gorbachev, tear down this wall!” – ostatnie słowa uznawane są za najważniejsze w karierze byłego prezydenta USA do dziś.

Mur przebiegał przez znajdujący się tuż przed Bramą Branderburską, Pariser Platz, jego przebieg nadal znaczy symboliczna brukowana kostka. Mur w tym miejscu był wyjątkowo dobrze ufortyfikowany, gdyż miał za zadanie służyć także jako zapora przeciwczołgowa w przypadku ewentualnej „agresji” zachodu.

Spod Bramy Brandenburskiej idziemy w kierunku budynku Reichstagu. Ale zanim do niego dojdziemy, mijamy jeszcze „białe krzyże” przy skrzyżowaniu z ulicą Scheidemannstrasse. Krzyże upamiętniają ofiary Muru Berlińskiego. Wśród nich wybija się duży drewniany krzyż, poświęcony pamięci Heinza Sokolowskiego. Sokolowski był żołnierzem Wehrmachtu podczas II wojny światowej, kiedy to dostał się do radzieckiej niewoli. Po powrocie osiedlił się w sowieckiej strefie okupacyjnej. Ożenił się, rozwiódł, pracował dla wspierającej sowietów gazety. Nie wiadomo dlaczego został aresztowany w 1953 r. pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Zachodu.

Berlin, Brama Brandenburska

Berlin, Brama Brandenburska

Berlin, oznaczenia przebiegu muru przy Bramie Brandenburskiej

Berlin, oznaczenia przebiegu muru przy Bramie Brandenburskiej

Berlin, białe krzyże (z przodu krzyż Heinza Sokolowskiego) między Bramą Brandenburską a Reichstagiem

Berlin, białe krzyże (z przodu krzyż Heinza Sokolowskiego) między Bramą Brandenburską a Reichstagiem

Skazany początkowo na 20 lat więzienia, potem z karą zredukowaną do 10 lat wylądował w rosyjskim obozie. Został deportowany z powrotem do Niemiec Wschodnich trzy lata później, gdzie kolejne 7 lat odsiedział w miejscowych więzieniach jako więzień polityczny z etykietką „nie podlegający amnestii”. Po wyjściu zza krat w 1963 r. nie pozwolono mu opuścić wschodnich Niemiec, miał też kłopoty w pracy (operator dźwigu) i ponowne kłopoty ze służbą bezpieczeństwa Stasi. Rozpoczął więc przygotowania do ucieczki, którą podjął o 5-tej rano 25 listopada 1965 r. Dostrzeżony przez strażników, nie zareagował na strzały ostrzegawcze. Już na szczycie muru został postrzelony w brzuch i zmarł w drodze do szpitala. Miał 48 lat. Na wiosnę 1966 r. postawiono właśnie ten krzyż, upamiętniający jego podwójną martyrologię – jako więźnia politycznego i ofiarę próby ucieczki.

Wśród krzyży stojących pod płotem za krzyżem Sokolowskiego, zauważyć da się także jeden, odbiegający od innych – nie upamiętnia on ofiary Muru Berlińskiego, a ofiary robotniczego powstania w NRD z dnia 17 czerwca 1953 r., krwawo stłumionego przez Armię Czerwoną (kilkaset ofiar), pierwszego historycznie buntu w całym bloku wschodnim przeciw władzom komunistycznym.

Reichstag musimy obejść dookoła, ze względu na jakieś wydarzenie i odgrodzenie budynku przez policję. Reichstag w czasie zimnej wojny nie pełnił roli parlamentu – stał na terenie Berlina Zachodniego, a zachodni Niemcy swoją stolicę zorganizowali w spokojnym Bonn. Był za to budynek Reichstagu niemal otoczony przez zbudowany Mur Berliński. We wnętrzach budynku mieściło się muzeum Reichstagu, które było tym bardziej chętnie odwiedzane, że z budynku roztaczał się szeroki widok na strefę śmierci, Mur Berliński i to, co było za nim.

Tuż za budynkiem Reichstagu, nad samą rzeką Sprewą znajdują się kolejne białe krzyże. Stoi ich 7 – z obu stron mają w sumie wypisanych 13 nazwisk ofiar Muru. 14-te miejsce poświęcone jest wszystkim nieznanym ofiarom. Selekcja nazwisk wypisanych na tych krzyżach była szczególna – są tu m.in. pierwsza zastrzelona ofiara: Gunter Liftin (24 sierpnia 1961, lat 24) oraz ostatnia: Chris Gueffroy (5 luty 1989 r., lat 21). Choć przed Liftinem była wcześniejsza ofiara – kobieta, która zginęła skacząc z okna na zachodnią stronę muru. Była też ofiara późniejsza po Gueffroy’u – mężczyzna który zginął w wyniku upadku balonu, którym uciekał. Ale Liftin i Gueffroy byli pierwszą i ostatnią ofiarą zastrzeloną przez strażników.

Berlin, Reichstag

Berlin, Reichstag

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Berlin, białe krzyże nad Sprewą przy Reichstagu

Wśród wymienionych tutaj na krzyżach jest też Marienetta Jirkovsky (22 listopada 1980, lat 18), najmłodsza kobieta, zastrzelona przy próbie przekraczania muru. Są też opisani przez nas wcześniej: Udo Dullick, Werner Probst i Heinz Sokolowski. Krzyże stoją w tym miejscu od 2003 r.

I w tym miejscu… kończy się nasz berliński szlak śladami Muru Berlińskiego. Muru, który na długie lata podzielił wielkie miasto, rozdzielił naród, rodziny, znajomych. Który podzielił całą Europę na dwie, jakże różne części, o jakże różnych losach. Musieliśmy zakończyć trasę, choć przeszliśmy zaledwie jakieś 2/3 tego, co sobie zaplanowaliśmy. Trochę „odpadały” nam już nogi (zaliczony odcinek zajął nam 5 godzin), a poza tym zbliżał się czas, kiedy należało wrócić na lotnisko.

Pozostało więc odjechać ze stacji Friedrichstrasse w kierunku Schoenefeld, odebrać walizki z przechowalni i udać się do kontroli bezpieczeństwa. Wieczorny lot linii EasyJet zabrał nas na Sardynię, do położonej na północy wyspy Olbii… W kolejnym wpisie będzie już relacja z podróży wzdłuż Szmaragdowego Wybrzeża na Sardynii.

Pełna galeria zdjęć ze szlaku śladami Muru Berlińskiego znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Inne wpisy z: Niemcy

Garmisch-Partenkirchen

Niemieckie i austriackie miasteczka, położone w Alpach i na ich krańcach mają swój niezaprzeczalny klimat i urok. Nie inaczej jest z Garmisch-Partenkirchen. Znów przypomnieliśmy sobie, dlaczego tak bardzo lubimy Bawarię...

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

 

0

Autor:

Kategorie: Berlin, Niemcy, Rok 2014, Sardynia 2014

Ryga, najważniejsze atrakcje starego miasta

Przez 60 lat była w granicach państwa polskiego. Przebywał tu król Stefan Batory, przemawiał Piotr Skarga, studiował Ignacy Mościcki. Mieszkał tu Ryszard Wagner, urodził się Michaił Barysznikow. W 2014 r. nosi miano Europejskiej Stolicy Kultury. Słowem – witamy w Rydze.

Ryga na weekend. Ryga to kolejny nasz „weekendowy” cel lotniczy w tym roku (były już: Kijów, Odessa i Ateny). Bilety LOTu w cudownej cenie 122 zł za podróż w obie strony kupione czekały już od stycznia. To nasza pierwsza „tamBylska” podróż na północ od Polski i kolejna już w tym roku wyprawa do krajów rosyjskojęzycznych (tak, wiemy, że jest język łotewski, ale w Rydze słyszy się przede wszystkim rosyjski). Oprócz „pasowania” do naszego cyklu „Miasto na Weekend”, wyjazd do Rygi rozpocznie też na blogu nowy cykl: „Miasta hanzeatyckie”, których już kilka zwiedziliśmy, ale żadne z nich jeszcze nie doczekało się wpisu. Co to te „miasta hanzeatyckie”, napiszemy w osobnym wpisie. Czas więc spisać wrażenia ze stolicy Łotwy.

Za datę powstania miasta Ryga uznaje się rok 1201, kiedy to lokalny biskup Albert rozpoczął budowę obwarowań miejskich. Biskup został mianowany przez papieża i miał przynieść „odwet” na miejscowej ludności, która pokonała i zabiła poprzedniego wysłannika Rzymu, który wraz z krzyżowcami siłą krzewił tu wiarę chrześcijańską. A jeszcze wcześniej zaczęli tu przyjeżdżać niemieccy kupcy, handlujący z miejscowymi Wikingami – to za nimi podążył kościół.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ryga, najważniejsze miejsca Starego Miasta

ładowanie mapy - proszę czekać...

Łotwa, Ryga, Plac Katedralny: 56.949059, 24.104862
Łotwa, Ryga, kościół św.Piotra: 56.947549, 24.109368
Łotwa, Ryga, kościół św.Janów: 56.947490, 24.110956
Łotwa, Ryga, Plac Ratuszowy i Dom Czarnogłowych: 56.947467, 24.106686
Łotwa, Ryga, Pomnik Wolności: 56.951434, 24.113402
Łotwa, Ryga, \'Trzej Bracia\': 56.950366, 24.104337
Łotwa, Ryga, katedra św.Jakuba: 56.950802, 24.104798
Łotwa, Ryga, Plac Liwski: 56.949503, 24.109240

 

W 1282 r. Ryga przystąpiła do Hanzy i rozpoczął się okres gwałtownego rozwoju miasta. Hanza to dawny związek miast północnej Europy, w ramach którego wzajemnie wspierały one swoje interesy, utrudniając życie i działalność kupcom z innych miast. Dzięki temu miasta-członkowie Hanzy w większości znakomicie prosperowały, stając się czołowymi ośrodkami handlu w naszej części kontynentu. Bogate miasto przyciągnęło żądnych władzy Krzyżaków, z którymi miało (skąd my to znamy) wielkie problemy przez dalsze ponad 250 lat, kilkukrotnie paląc ich zamek.

W 1561 r. miasto oddało się pod władanie króla polskiego, Zygmunta II Augusta i przez następne 60 lat pozostawało formalnie w granicach Rzeczypospolitej. Aż do 1621 r., kiedy to zdobyli je Szwedzi – ale wcześniej – w 1605 r. – pod Rygą odbyła się znana z nudnych lekcji historii bitwa pod Kircholmem, w której odnieśliśmy jedno z większych zwycięstw bitewnych w historii. Ale już na początku XVIII w. miasto przejęli Rosjanie i pod ich władaniem Ryga pozostała aż do zakończenia I wojny światowej, czyli ponad 300 lat. W tym czasie miasto znacznie się rozrosło, stając się czwartym co do wielkości miastem Imperium Rosyjskiego (po Moskwie, Sankt Petersburgu i… Warszawie) oraz największym jego portem.

Panorama starej Rygi, widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Panorama starej Rygi, widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Panorama Rygi, widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Panorama Rygi, widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Po zakończeniu I wojny światowej Łotwa, 7 dni po Polsce (czyli 18 listopada 1918 r.) proklamowała niepodległość, po czym musiała o nią walczyć – tak jak i my – z wojskami bolszewickimi. Jeszcze jedno łączy Rygę z Polską – to tu podpisano tzw.”traktat ryski”, kończący wojnę polsko-bolszewiską i regulujący nasze granice z „Krajem Rad”. Łotysze także swój traktat pokojowy z bolszewikami podpisali w Rydze – ponad rok przed naszym. De facto więc od 1920 r. Ryga stała się stolicą państwa łotewskiego.

Razem z całą Łotwą, Ryga podzieliła nasz los podczas II wojny światowej, będąc zaatakowana przez Armię Czerwoną, z tymże Łotwę sowieci „zlikwidowali’, wcielając ją do ZSRR niemal natychmiast po najechaniu. Byli przy tym tak brutalni, że mieszkańcy Rygi chętnie „pomogli” Niemcom odbić miasto – ale sowieci pod koniec wojny wrócili, wygonili Niemców i ostatecznie wchłonęli Rygę i całą Łotwę w swe granice. W marcu 1991 r. społeczeństwo Łotwy w referendum wybrało niepodległość i wyjście z ZSRR. Oficjalnie niezależność Łotwa ogłosiła w sierpniu tegoż roku i Ryga znów została stolicą niepodległej Łotwy.

Dziś Ryga to 700-tysięczne miasto, w którym w wyniku intensywnej rusyfikacji z czasów ZSRR, Łotysze nie stanowią większości. Na ulicach, w komunikacji publicznej i w restauracjach przeważnie słychać język rosyjski, duża część mieszkańców podobno w ogóle nie zna łotewskiego.

Ryga, pomnik Wolności nocą

Ryga, pomnik Wolności nocą

Ryga, plac Katedralny nocą

Ryga, plac Katedralny nocą

Ryga, plac Liwski i budynek Rosyjskiego teatru Dramatycznego nocą

Ryga, plac Liwski i budynek Rosyjskiego teatru Dramatycznego nocą

Trochę wyjazdowych informacji praktycznych. Z lotniska do centrum Rygi (w tym na starówkę) łatwo dostać się można miejskim autobusem nr 22 – przystanek znajduje się przed terminalem lotniska, za parkingiem samochodowym. Bilety można kupić w informacji turystycznej na lotnisku lub w automacie na przystanku – koszt jednego przejazdu to 0,60 EUR. Teoretycznie bilety sprzedaje też kierowca, ale są dwukrotnie droższe (1,20 EUR), a i tak kierowca odsyłał chętnych do automatu na przystanku. Bilet 24-godzinny kosztuje 2,50 EUR. Aby dostać się na starówkę, należy przejechać 12 przystanków i wysiąść na „Grecinieku iela” (nazwy przystanków wyświetlają się wewnątrz autobusu), zaraz po przejechaniu rzeki Dźwiny.

Jeżeli nie mieszkacie gdzieś na obrzeżach, to do weekendowego zwiedzania nie będziecie potrzebowali komunikacji miejskiej. Wszystkie większe atrakcje (starówka czy dzielnica „art noveau”) znajdują się w zasięgu pieszej wycieczki. Nawet zobaczenie czegoś po drugiej stronie Dźwiny da się załatwić pieszo. Nasz nocleg wypadł w świetnym hotelu Gutenbergs przy samej katedrze na starówce – stąd wszędzie blisko.

Ryga znana jest przede wszystkim ze swojej starówki, wpisanej na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Starówka leży nad Dźwiną i ma dość widoczne granice. Nie jest duża, jej zwiedzenie spokojnie jest możliwe w jeden dzień. Czas na subiektywną listę największych atrakcji starej Rygi:

Katedra w Rydze i Plac Katedralny

Kamień węgielny pod budowę katedry położył w 1211 r. sam biskup Albert (ten, od którego zaczyna się historia Rygi). Nie wiadomo, kiedy budowę ukończono – na pewno w 1266 r. kościół nie był jeszcze w całości gotowy. Pierwszej poważnej rozbudowy katedra doczekała się na przełomie XIV i XV w., wtedy też podwyższono jej wieżę, która w tym czasie była najwyższą w mieście. Wieża i część kościoła spaliły się w pożarze w 1547 r. Nową wieżę oddano niespełna 50 lat później, wraz z kogutem na szczycie, dziś możliwym do zobaczenia na wystawie wewnątrz katedralnych zabudowań.

Ryga, katedra

Ryga, katedra

Ryga, dziedziniec katedry

Ryga, dziedziniec katedry

Ryga, stary kogut z wieży katedry

Ryga, stary kogut z wieży katedry

Ryga, wnętrze katedry

Ryga, wnętrze katedry

Ryga, Plac Katedralny, siedziba galerii Riga Bourse

Ryga, Plac Katedralny, siedziba galerii Riga Bourse

Ryga, Plac Katedralny, siedziba łotewskiego radia

Ryga, Plac Katedralny, siedziba łotewskiego radia

W 1775 r. wieżę katedry częściowo rozebrano i przebudowano do widocznych dziś kształtów. Obecny kształt katedry jest wynikiem prac mających miejsce na przełomie XIX i XX w. Ostatnią renowację przeprowadzono w latach 80-tych, kiedy to m.in. wymieniono koguta na szczycie wieży i odnowiono wnętrza. Katedrę można zwiedzać odpłatnie, bilet wstępu kosztuje 3 EUR. Dziś pełni ona funkcję katedry ewangelickiej.

Katedra stoi przy Placu Katedralnym, największym placu w Rydze. Swoją obecną postać uzyskał pod koniec XIX w. Oprócz katedry, oglądać tu można ciekawy budynek galerii sztuki Riga Bourse, wybudowany w połowie XIX w. na wzór weneckich renesansowych pałaców. Obok stoi neoklasycystyczny budynek łotewskiego radia. Plac Katedralny jest popularnym miejscem, jeśli chodzi o organizowanie wszelkiego rodzaju miejskich eventów, jarmarków, występów artystycznych itp. Mogliśmy tego sami doświadczyć podczas dorocznego jesiennego święta zbiorów – „Mikelis’ Day”.

Kościół św.Piotra

Ryga, kościół św.Piotra

Ryga, kościół św.Piotra

Nie wiadomo, kiedy pierwotnie wybudowany, w dokumentach pojawia się po raz pierwszy w 1209 r. W XIII w. był małym kościołem z wieżą z boku. Na tejże wieży w XIV w. zamontowano pierwszy publiczny zegar w Rydze. W XV w. wzięto się za rozbudowę kościoła, wielokrotnie przerywaną (m.in. ze względu na wojnę z Krzyżakami). Wtedy też dodano wysoką wieżę z dzwonnicą. Wieża wytrzymała prawie 170 lat, po czym w 1666 r. zawaliła się, niszcząc sąsiednie budynki i zabijając kilka osób. Odbudowano ją w 1690 r., w czasie odbudowy zdążyła się ponownie zawalić, tym razem w wyniku pożaru. Była wtedy najwyższą drewnianą budowlą w Europie, i prawdopodobnie na świecie.

I znów pech – w 1721 r. w wyniku uderzenia pioruna spaliła się wieża i część kościoła. Nowa oddana została w 1743 r. Kilkukrotnie potem przebudowywany, dotrwał kościół św.Piotra aż do II wojny światowej – w 1941 r. został poważnie uszkodzony ostrzałem artyleryjskim – w jego wyniku zawaliła się wieża oraz dach świątyni. W latach 50-tych XX w. rozpoczęto odbudowę, która trwała długie lata. Wieżę, wysoką dziś na 123 m, oficjalnie otwarto w 1970 r., a trzy lata później otwarto platformę widokową na jej szczycie. Zegar ponownie zaczął „tykać” w 1975 r. – podobnie jak poprzednik ma do dziś tylko jedną wskazówkę, pokazującą godziny. Funkcje kościelne przywrócono dopiero w 1991 r. Kościół św.Piotra jest świątynią luterańską.

Ryga, wejście do kościoła św.Piotra

Ryga, wejście do kościoła św.Piotra

Ryga, widok z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Ryga, widok z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Ryga, panorama miasta widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Ryga, panorama miasta widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Dziś jest wielką atrakcją turystyczną ze względu na wieżę widokową, dostępną dla zwiedzających. Bilet kosztuje 7 EUR i pozwala na wjechanie windą na szczyt. Z góry roztacza się piękna panorama Rygi we wszystkich kierunkach. Sam kościół był w czasie naszej wizyty niedostępny dla turystów ze względu na trwające w Rydze dokładnie w ten weekend (26-28 września) regionalne spotkania Taize dla młodzieży z krajów nadbałtyckich.

Kościół św.Janów

Ryga, kościół św.Janów

Ryga, kościół św.Janów

Uznawany za najstarszy kościół w Rydze, sąsiadujący z dużo wyższym i bardziej dziś turystycznie znanym kościołem św.Piotra. Nie ma żadnych zachowanych informacji co do daty jego fundacji. Na pewno w tym miejscu już w 1209 r. znajdowała się kaplica, stanowiąca część zamku biskupa Alberta. W 1234 r. przemianowano ją na kościół św.Janów (Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty), a potem rozbudowano do większych rozmiarów – ale też nie wiadomo dokładnie, kiedy. Na pewno nastąpiło to jeszcze w XIII w. Potem wielokrotnie przebudowywany, zatracił swe pierwotne kształty. W kościele można robić zdjęcia, po uiszczeniu dobrowolnego datku (1-2 EUR) przy wejściu.

Ryga, "bremeńscy muzykanci"

Ryga, „bremeńscy muzykanci”

Warto wspomnieć jeszcze o małej atrakcji, znajdującej się dokładnie pomiędzy kościołami św.Piotra i św.Janów – „bremeńskich muzykantach”, małej instalacji nawiązującej do bajki braci Grimm, podarowanej Rydze przez partnerskie miasto Brema. Cztery zwierzęta: osioł, pies, kot i kogut stoją jedno na drugim, a w ich oczach widnieje zdziwienie. W bajce zwierzęta zaglądały w ten sposób w okno, a tu pomnik ma podtekst polityczny – zwierzęta patrzą przez… żelazną kurtynę :) Instalacja stanęła tu w 1990 r., kiedy jeszcze Łotwa była częścią ZSRR. Legenda mówi, że gdy dotkniesz nosa osła, spełni się pomyślane w tym momencie życzenie – osioł ma więc mocno „wyślizgany” nosek :) „Bremeńscy muzykanci” są popularnym tłem dla zdjęć, robionych sobie przez turystów.

Plac Ratuszowy i Dom Czarnogłowych

Budynek, stojący dziś na placu ratuszowym (Ratslaukums), pojawia się po raz pierwszy w dokumentach w 1334 r., wybudowany przez miasto i wynajęty początkowo kupcom z Wielkiej Gildii kupieckiej. Równocześnie siedzibę miało tu także Bractwo Czarnogłowych – kupców, którzy z różnych względów nie mogli należeć do Wielkiej Gildii – o nieunormowanym statusie prawnym, nieżonatych lub nie mających siedziby w Rydze. Bractwo powstało w Tallinnie, początkowo jako organizacja militarna, pomagająca chronić miasto w razie zagrożeń (rozruchów wewnętrznych lub najazdów z zewnątrz). Członkowie bractwa patrolowali mury miejskie. Odnoga „ryska” bractwa powstała niemal równocześnie z tallińską – na początku XV w. Bractwo Czarnogłowych istniało w Rydze aż do początków II wojny światowej, kiedy to sowieci rozpoczęli polowanie na jego członków – większość udało się uciec z miasta.

Ryga, ratusz miejski

Ryga, ratusz miejski

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Muzeum Okupacji Łotwy

Ryga, Muzeum Okupacji Łotwy

Budynek Bractwa Czarnogłowych został ostatecznie kupiony przez nich w 1713 r. Został silnie zniszczony w 1941 r., a sowieci w 1948 r. usunęli spalone części murów. Dzisiejsze piękno budynek zawdzięcza renowacji przeprowadzonej w ostatnich latach XX w. Dziś jest jedną z najważniejszych i najpiękniejszych atrakcji architektonicznych starej Rygi. Urody bezwzględnie dodaje mu otoczenie – sąsiedztwo kościoła św.Piotra, odnowionego ratusza miejskiego oraz pomnika rycerza Rolanda (uważanego za patrona miasta). Tak, tego z „Pieśni o Rolandzie”. To właściwie kopia, oryginał z 1897 r. został zniszczony w czasie II wojny światowej.

Przy Placu Ratuszowym znajdziemy jeszcze Muzeum Okupacji Łotwy, prezentujące czasy od 1940 do 1991 r., z okresu okupacji i niemieckiej, i sowieckiej. Wstęp do muzeum jest bezpłatny (w zasadzie obowiązują dobrowolne datki).

Pomnik Wolności

Ryga, pomnik Wolności

Ryga, pomnik Wolności

42-metrowy strzelisty pomnik jest dziś jednym z symboli Rygi. Postawiony tu w 1935 r. upamiętnia żołnierzy, którzy zginęli w czasie łotewskiej wojny o niepodległość (1918-1920). Ufundowany z datków społeczeństwa, stoi na miejscu wcześniej stojącego w tym miejscu (do 1915 r.) pomnika rosyjskiego cara, Piotra Wielkiego. Znajdująca się na szczycie statua trzyma w rękach trzy gwiazdy, uosabiające trzy regiony państwa łotewskiego.

Ryga, pomnik Wolności

Ryga, pomnik Wolności

Po najechaniu Rygi przez Rosjan w czasie II wojny światowej, planowali oni wysadzenie pomnika, ale planów nie zrealizowali. Wg legendy pomnik uratowała Wiera Muchina (uczennica autora pomnika), wmawiając Rosjanom wielką wartość artystyczną pomnika. Rosyjska propaganda przekręciła za to znaczenie gwiazd, trzymanych przez postać na statui, zmieniając je w trzy nadbałtyckie republiki ZSRR. A dla równowagi, wybudowano obok pomnik Lenina.

Ryga, uroczysta warta pod Pomnikiem Wolności

Ryga, uroczysta warta pod Pomnikiem Wolności

Pomnik ma wiele podtekstów historycznych i politycznych. Statua skierowana jest twarzą na zachód, a rzeźby umieszczone przy podstawie pomnika także mają znaczenie symboliczne. W 1990 r. zamknięto ok.200-metrowy odcinek ulicy, przebiegającej pod pomnikiem, tworząc tym samym rozległy plac. W trakcie dnia pod pomnikiem co godzinę odbywają się małe zmiany warty, pomiędzy którymi wartownicy stoją bez ruchu pod pomnikiem.

Plac i pomnik graniczą z jednej strony z terenem Opery Narodowej, a z drugiej z parkiem Bastejkalns, z urokliwym kanałem przepływającym przez jego środek. Obie strony park łączą małe, widowiskowe mosty. Jeden z nich stał się miejskim „mostem zakochanych”, zostając obwieszonym ogromną ilością okolicznościowych kłódek. Od strony starówki, ok.100 m od Pomnika Wolności, stoi – nie wiedzieć czego uważany za atrakcję turystyczną – „zegar Laima”.

Ryga, Łotewska Opera Narodowa

Ryga, Łotewska Opera Narodowa

Ryga, plac przy Pomniku Wolności, w tle zegar Laima

Ryga, plac przy Pomniku Wolności, w tle zegar Laima

Ryga, park Bastejkalns

Ryga, park Bastejkalns

Ryga, park Bastejkalns i "most zakochanych"

Ryga, park Bastejkalns i „most zakochanych”

Ryga, park Bastejkalns i "most zakochanych"

Ryga, park Bastejkalns i „most zakochanych”

Zegar został postawiony tu w 1924 r. z bardzo praktycznego powodu – by ułatwić mieszkańcom zdążanie do pracy. 12 lat później dodano loga największej łotewskiej fabryki łakoci – „Laima”. W czasach radzieckich, po II wojnie światowej, zegar służył także do wyświetlania bieżących informacji politycznych. Dopiero w 1999 r. przywrócono mu pierwotny wygląd. Dziś jest ponoć popularnym miejscem spotkań mieszkańców.

Trzej Bracia

„Trzej Bracia” to trzy sąsiadujące ze sobą kamienice, umiejscowione przy ulicy Maza Pils, tuż przy katedrze św.Jakuba. Ryga nieco pozazdrościła estońskiemu Tallinowi podobnych „Trzech Sióstr”. Najstarszy z „braci” jest biały budynek, datowany na XV w., uważany za najstarszy zachowany do dziś budynek mieszkalny w Rydze.

Ryga, "Trzej Bracia"

Ryga, „Trzej Bracia”

Dwa pozostałe domy są nieco młodsze. Środkowy (żółty) pochodzi z 1646 r. (data jest wypisana na elewacji), a ostatni, zielony – prawdopodobnie z końcówki XVII w.

Katedra św.Jakuba

Ryga, katedra św.Jakuba

Ryga, katedra św.Jakuba

Druga z trzech znajdujących się w Rydze katedr różnych wyznań (oprócz katedry ewangelickiej jest jeszcze znajdujący się poza terenem starówki prawosławny sobór Narodzenia Pańskiego). Katedra św.Jakuba jest świątynią katolicką. Wybudowana w początkach XIII w., początkowo jako „zwykły” kościół (katedrą katolicką była wtedy obecna katedra luterańska na Placu Katedralnym), na początku XV w. podniesiona do rangi bazyliki.

Ryga, katedra św.Jakuba i miejsce ku czci uczestników "Barykad" z 1991 r.

Ryga, katedra św.Jakuba i miejsce ku czci uczestników „Barykad” z 1991 r.

Od XVI w. została oddana luteranom i przez 3 wieki była ich własnością, odprawiano tu msze w różnych językach w różnych okresach (niemiecki, szwedzki, łotewski). Wyjątkiem był okres, kiedy Ryga była pod panowaniem polskiego króla – sprowadzono tu Jezuitów, a kazania wygłaszał sam Piotr Skarga (na msze chodził tu król Stefan Batory). W czasie wojen napoleońskich przez krótki czas służyła jako magazyn żywności. Dopiero po uzyskaniu przez Łotwę niepodległości w XX w. zdecydowano się oddać świątynię katolikom.

Warto jeszcze spojrzeć za kościół, gdzie na jego tyłach znajduje się mała „piramidka” – to miejsce pamięci ku czci ofiar ataku rosyjskiego OMON-u na zwolenników niepodległości Łotwy w styczniu 1991 r. W atakach tych zabito 4 osoby. Dziś dzień 20 stycznia każdego roku jest obchodzony na Łotwie jako „Dzień Barykad”, ku czci uczestników tamtych wydarzeń (w sumie na barykadach stało ponad 15 tys. osób). A obok katedry św.Piotra znajduje się także budynek obecnego parlamentu łotewskiego.

Plac Liwski (Livu)

Plac Liwski jest drugim co do wielkości placem Rygi (największym jest Plac Katedralny), miejscem gdzie koncentruje się życie nocne, głównie wśród ludzi młodych. Plac niejako „stworzył się sam” podczas II wojny światowej, kiedy to stojące tu budynki zostały zniszczone. W sezonie letnim centralną część placu zajmują kafejki i restauracje, większość z muzyką (niekoniecznie łotewską, widzieliśmy występy zespołu country) graną na żywo.

Ryga, kamienice przy placu Liwskim

Ryga, kamienice przy placu Liwskim

Ryga, budynek Rosyjskiego Teatru Dramatycznego przy placu Liwskim

Ryga, budynek Rosyjskiego Teatru Dramatycznego przy placu Liwskim

Ryga, budynek Małej Gildii

Ryga, budynek Małej Gildii

Ryga, budynek Wielkiej Gildii

Ryga, budynek Wielkiej Gildii

Plac Liwski otaczają dookoła zabytkowe budynki, z których kilka należy do tych najbardziej w Rydze znanych. Po kolei: budynek Wielkiej Gildii, wybudowany w połowie XIX w., był siedzibą tego bractwa kupców. W okresie późniejszym zrzeszała także artystów. Dziś mieści Łotewską Orkiestrę Symfoniczną. Wielka Gildia istniała w Rydze od 1354 r. aż do wybuchu II wojny światowej. Z budynkiem sąsiaduje „mniejszy brat” – Mała Gildia, kiedyś siedziba bractwa o tej nazwie, zrzeszającego z kolei rzemieślników. Dziś Mała Gildia użytkowana jest jako centrum konferencyjne, sala balowa i koncertowa. W czasie dnia możliwe jest zwiedzanie wnętrz (odpłatnie).

Ryga, "Dom Kotów"

Ryga, „Dom Kotów”

Jeden z najbardziej znanych ryskich budynków – „Koci Dom” (lub „Dom Kotów”), także znajduje się przy Placu Liwskim. Wg legendy dom wybudował naprzeciw budynku Wielkiej Gildii bogaty kupiec, który rozczarowany odmową przyjęcia do niej, usadowił na wieżyczkach swojego domu koty, skierowane… „ogonami” w kierunku Wielkiej Gildii, co miało pokazywać jego stosunek do bractwa. Dziś w jego wnętrzach mieszczą się biura, a na parterze restauracje.

Ryga, "Dom Kotów"

Ryga, „Dom Kotów”

Najbardziej chyba reprezentacyjnym budynkiem przy Placu Liwskim jest siedziba Rosyjskiego Teatru Dramatycznego, który powstał już w 1883 r. i jest najstarszym teatrem rosyjskim poza Rosją. Budynek przeszedł kilka lat temu gruntowną renowację i dziś jest prawdziwą ozdobą placu. Teatr gościł wielu znamienitych rosyjskich reżyserów i aktorów, szybko stając się jednym z najważniejszych rosyjskich teatrów poza granicami Rosji. W czasach ZSRR był tubą radzieckiej propagandy, ale po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości szybko wrócił do dawnych świetnych tradycji.

Te 8 miejsc na Starym Mieście w Rydze zdecydowanie warte jest zobaczenia. Ale ryska starówka cała jest miejscem obowiązkowym. Ma wiele więcej miejsc, związanych z historią miasta. Wrócimy tu jeszcze w kolejnym wpisie, pokazując pozostałe atrakcje. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam inną atrakcję Rygi – dzielnicę „art nouveau”.

Pełna galeria zdjęć największych atrakcji starówki w Rydze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Weekend w Rydze

Ryga, doroczne święto zbiorów

Jeśli chcecie zobaczyć bardziej tradycyjną, ludową stronę Łotwy, warto tu przyjechać pod koniec września. Dziś trochę o łotewskich "dożynkach", które odbywają się w tym czasie w wielu miastach - Miķeļdienas gadatirgus.

Ryga, drewniana zabudowa na wyspie Kipsala

Jest takie miejsce w Rydze, gdzie nie ma tłumów turystów. Gdzie czas zatrzymał się w miejscu i życie płynie jakby innym rytmem. Miejsce, gdzie słowo "spacer" nabiera innego znaczenia. A pomimo tego, ma swoją własną historię, wartą opowiedzenia.

Ryga, budynek Biblioteki Narodowej

Ryga znana jest głownie z wpisanej na listę UNESCO starówki oraz z położonej nieopodal "dzielnicy art nouveau". Ale poza tymi dwoma miejscami w stolicy Łotwy znajdziecie wiele innych miejsc, wartych uwagi turysty. Zapraszamy na spacer poza granicami ryskiego starego miasta.

Rio de Janeiro, spacerem po centrum miasta

Po kulminacji pobytu w Rio – czyli paradzie karnawałowej na Sambodromie, przyszedł czas na trochę spokoju. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na spacerowym zwiedzaniu centrum miasta, plażowaniu i… szukaniu czynnej poczty :)

Karnawał w Rio, dzień 7 (poprzedni wpis: Rio de Janeiro, parada karnawałowa na Sambodromie). Końcowe dni tygodniowego pobytu w Rio de Janeiro to czas na zostawienie za sobą wielkich atrakcji miasta: Chrystusa Odkupiciela, Sambodromu, Maracany czy Copacabany. Spędziliśmy je, leniwie wędrując po mieście w zasadzie bez celu i planu.

Centrum Rio de Janeiro „kręci” się wokół placu Floriano Peixoto, nazwanego ku czci drugiego w historii prezydenta republiki Brazylii. Nieoficjalnie znany jest on pod nazwą Cinelandia – dlaczego, zaraz wytłumaczymy. Centrum Rio de Janeiro nie jest specjalnie stare – ma raptem niewiele ponad 100 lat. Plac Floriano Peixoto stworzono na początku XX w., kiedy to zdecydowano się przebudować centrum miasta. Wyburzono stare, portugalskie, kolonialne budynki i zaprojektowano od zera całą przestrzeń.

M.in. w projekcie umieszczono umiejscowienie tu wszystkich najlepszych kin w mieście – to właśnie stąd wzięła się popularnie używana do dziś nazwa placu. Dookoła placu umiejscowiono ważne budynki użyteczności publicznej, m.in. bibliotekę narodową i teatr. Teatr, otworzony w 1909 r., jest dziś najbardziej rozpoznawalnym budynkiem w okolicy. Przed nim stoi na placu dość okazały pomnik prezydenta Floriano Peixoto.

Rio de Janeiro, teatr

Rio de Janeiro, teatr

Narodowy drink Brazylii - caipirinha

Narodowy drink Brazylii – caipirinha

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Cinelandia żyje bardzo intensywnym życiem, przewija się tu mnóstwo ludzi, szczególnie że znajduje się pod nim jedna z głównych stacji metra – też o nazwie Cinelandia. Na parterze budynków umiejscowionych dookoła placu znajdują się popularne bary i restauracje, tu daliśmy się skusić na jeden z posiłków. Choć ceny nie należą do najniższych, to „objętość” porcji tu serwowanych po prostu powala na kolana. Zwyczajowo do porcji mięsa z kurczaka (wielkości całego talerza) dostaje się drugi talerz z ziemniakami i ryżem, trzeci z sałatką i jeszcze miseczkę sosu z czerwonej fasoli. Całość za mniej więcej 40 zł. Spokojnie można najeść się w dwie osoby. Są też porcje „dwuosobowe”, ale to po prostu podwojenie tego, co jest w porcji pojedynczej, masakrycznie wielka ilość jedzenia. Na placu Floriano Peixoto wypiliśmy też obowiązkowego w Brazylii drinka, czyli caipirinhę.

Rio de Janeiro, stara katedra i kościół Igreja da Ordem Terceira do Carmo za nią

Rio de Janeiro, stara katedra i kościół Igreja da Ordem Terceira do Carmo za nią

W okolicznych budynkach, także dookoła teatru, znajduje się kilka ciekawych muzeów, m.in. Muzeum Sztuk Pięknych – niestety z racji trwającego karnawału oczywiście wszyściutkie były zamknięte. Ulice dookoła placu służą w tym okresie do organizacji ulicznych parad karnawałowych i z rana ich wygląd przypomina bardziej pobojowisko po krwawej bitwie, niż dostojne centrum miasta :)

Jednym z celów naszego krążenia po centrum byłą nieodparta chęć znalezienia działającej poczty i wysłania kartek z Rio do rodziny i znajomych. Żyliśmy, jakże złudną, nadzieją, że gdzieś jest jakaś „główna poczta”, która działa pomimo karnawału. No przecież w kilkunastomilionowej metropolii nie da się zamknąć wszystkich poczt na 5 dni. Nie da się ? Jak się nie da, jak się da – pocztę rzeczywiście znaleźliśmy, ale dopiero w dzień naszego wylotu, w środę – pierwszy dzień po zakończeniu karnawału. I dopiero wtedy dane nam było puścić upragnione kartki. Doszły w komplecie.

Rio de Janeiro, kościół Igreja da Candelária

Rio de Janeiro, kościół Igreja da Candelária

Rio de Janeiro, Pałac Tiradentesa

Rio de Janeiro, Pałac Tiradentesa

Rio de Janeiro, budynek Centro Cultural dos Correios

Rio de Janeiro, budynek Centro Cultural dos Correios

Ale jak tak krążyliśmy po mieście, to wpadło nam w oko kilka charakterystycznych budowli, które zapamiętaliśmy. Przede wszystkim chcieliśmy się dostać na Ilha Fiscal, małą wysepkę, widoczną z nabrzeża centrum Rio, na której stoi widoczny z daleka pałac (wtedy wydawało nam się, że to kościół). Ilha Fiscal (czyli „wyspa skarbowa”) nazwę nosi od portowej policji skarbowej, która kiedyś miała tu swoją siedzibę. Ale najbardziej znanym faktem z historii wyspy jest ostatni bal cesarstwa Brazylii, który odbył się w miejscowym pałacu tuż przed obaleniem cesarza i proklamowaniem republiki. Pałac ten jest nieźle zachowany i dostępny dla zwiedzających – podobno tylko łodzią. Podobno, bo pomimo spaceru po nabrzeżu nie udało się nam znaleźć wejścia lądowego na wyspę. Pozostało fotografowanie z brzegu „lądu stałego”.

Rio de Janeiro, kościół św.Józefa

Rio de Janeiro, kościół św.Józefa

A skoro się nie udało, to przespacerowaliśmy się wzdłuż wybrzeża w okolicach centrum. Między innymi po jednej z głównych ulic miasta, Avenida Presidente Vargas, której nadmorskim zwieńczeniem jest okazały kościół Igreja da Candelária. Pierwszą kaplicę wybudowano tu już na początku XVII w., a fundatorami byli podobno marynarze z hiszpańskiego statku „Candelária”, cudem uratowanego od rozbicia się w czasie sztormu na oceanie. Gdy kaplica zaczęła się walić, zdecydowano o budowie większego kościoła, nad którym prace trwały przeszło 100 lat (!). Rozpoczęto je w 1775 r., i choć kościół inaugurowano w 1811 r. (36 lat od rozpoczęcia budowy), to kopułę ukończono dopiero w 1877 r. Kościół był miejscem tragicznych wydarzeń z czasów reżimu wojskowego z czasów po II wojnie światowej – był jedną z aren wielkich publicznych protestów po zabiciu przez policję jednego z miejscowych studentów.

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Skręcamy w Rua Primeiro de Março, kiedyś najważniejszą ulicę Rio de Janeiro (ulica „1 marca” nazwana na cześć zwycięstwa w wojnie z Paragwajem) i po kilku krokach mijamy budynek Centro Cultural dos Correios, centrum kultury mieszczące się w zabytkowym domu z 1922 r., w którym kiedyś mieściły się oddziały administracyjne poczty. Budynek oddano do użytku ponownie po remoncie przy okazji Światowej Wystawy Filatelistycznej w 1993 r.

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Zaraz za nim znajduje się wojskowy kościół św.Krzyża, stojący w miejscu dawnego fortu żołnierskiego. W tamtych czasach (XVII w.) znajdowała się tu mała kaplica, aż w 1870 r. podjęto decyzję o budowie większego kościoła. W jego inauguracji uczestniczył w 1811 r. sam król Portugalii. We wnętrzach przechowuje się podobno do dziś, dostępny jedynie dla badaczy, najstarszy istniejący (1812 r.) plan miasta Rio de Janeiro.

Nieco dalej na południe stoi jeden z najważniejszych historycznie kościołów w Rio de Janeiro, należąca do zakonu Karmelitów dawna katedra miejska – Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo. Początki sięgają końca XVI w., kiedy to Karmelici do Rio de Janeiro przybyli. W czasie kolejnych dwóch wieków stopniowo swoje „włości” rozbudowywali, aż w 1770 r. oddali do użytku obecną świątynię.

Rio de Janeiro, katedra metropolitarna

Rio de Janeiro, katedra metropolitarna

Kiedy w 1808 r. do Rio przybył wraz z całym dworem, uciekając przed Napoleonem, król Portugalii Jerzy VI, w klasztorze Karmelitów „zakwaterował” swoją matkę, a kościół stał się „nadworną” świątynią, a wkrótce potem uzyskał status miejskiej katedry. Tu odbywały się potem wszystkie najważniejsze wydarzenia z życia kolejnych cesarzy brazylijskich – śluby oraz koronacje. W tym te dwie najważniejsze – koronacje cesarzy Pedra I i Pedra II, ponoć jedyne dwie chrześcijańskie koronacje w całej historii Ameryki Południowej.

Po upadku cesarstwa i proklamowaniu republiki, oraz po przyjęciu prawa oddzielającego kościół od państwa, katedra przestała być miejscem oficjalnych uroczystości. Ale status katedry utrzymała aż do 1976 r., kiedy oddano do użytku nową katedrę – Katedrę Metropolitarną. Dziś Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo nazywany jest popularnie „starą katedrą”. A o tej nowej będzie za chwilę więcej.

Ciekawostką jest, że ze starą katedrą sąsiaduje kolejny kościół (to rzadkość, dwa kościoły obok siebie) – Igreja da Ordem Terceira do Carmo. Wybudowano go w połowie XVIII w., aczkolwiek nie do końca, bo nie ukończono kościelnych wież. Te na swój czas musiały poczekać kolejne 100 lat.

Rio de Janeiro, wojskowy kościół św.Krzyża

Rio de Janeiro, wojskowy kościół św.Krzyża

Rio de Janeiro, pałac na wyspie Ilha Fiscal

Rio de Janeiro, pałac na wyspie Ilha Fiscal

Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się „Pałac Tiradentesa”, wybudowany w 1926 r. budynek, który był siedzibą brazylijskiego parlamentu aż do 1960 r., kiedy to przeniesiono stolicę kraju do nowo wybudowanej Brasilii. Nazwa budynku to hołd dla Joaquima José da Silva Xavier – rewolucjonisty i spiskowca, straconego w 1792 r. za spiskowanie przeciwko tronowi Portugalii, chęć obalenia go i ogłoszenia Brazylii republiką. Jego idee spełniły się dopiero sto lat później, a kiedy w 1889 r. w końcu republikę proklamowano, człowiek ten, popularnie zwany Tiradentesem, został uznany za bohatera narodowego, a dzień jego śmierci (21 kwietnia) ogłoszono świętem państwowym.

Z pałacem sąsiaduje kolejna świątynia pod wezwaniem św.Józefa (Igreja de Sao Jose), stojąca na miejscu pierwotnie tu wybudowanej na początku XVII w. kaplicy, będącej dziełem miejscowego pustelnika. Wiek później kaplica została zniszczona podczas najazdu piratów i dopiero w 1807 r. Bractwo św.Józefa rozpoczęło budowę świątyni w obecnym kształcie. Oficjalnie konsekrowano go w 1842 r. Dzwony kościoła uznawane są za te o najpiękniejszym dźwięku w Rio.

Wróćmy teraz nieco wgłąb centrum, na drugą stronę placu Cinelandia. Znajdziecie tu dwie rzeczy warte uwagi. Po pierwsze – akwedukt Lapa, otwarty w 1750 r. w celu doprowadzenia pitnej wody do centrum miasta. Zasilał on także miejskie fontanny. Swoją rol utracił dopiero w samej końcówce XIX w., kiedy to zdecydowaniu o jego zamknięciu i przerobieniu na… linię tramwajową. Linia ta służyła aż do 2011 r., będąc bardzo popularną atrakcją turystyczną – ale dosłownie kilka miesięcy przed naszym pobytem, w sierpniu 2011 r. miał tu miejsce tragiczny wypadek tramwaju (nie zadziałały hamulce), w wyniku którego kilka osób zginęło, a samą linię zamknięto. Akwedukt jest znaczącym dziełem sztuki budowlanej, licząc 270 m długości, wybudowany w sumie na 42 łukach o kilkunastometrowej wysokości.

Stojąc obok akweduktu, nie sposób nie dojrzeć charakterystycznej, stożkowatej, ponurej budowli niedaleko niego. Wygląda jak potężny bunkier atomowy, a w rzeczywistości jest to… chrześcijańska katedra metropolitarna – kościół. W rzeczy samej chyba nigdy i nigdzie nie widzieliśmy brzydszego kościoła – nie wiemy co wąchał architekt, choć podobno wzorował się na architekturze Majów… Katedrę wybudowano w 1976 r. i to ona odebrała to miano opisanemu wyżej kościołowi Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo. Uczucie brzydoty szarego, betonowego tworu wzmaga jeszcze dodatkowo sąsiedztwo nowoczesnych, obłożonych szkłem biurowców przy sąsiednich ulicach.

Rio de Janeiro, kolorowy mural na budynku obok akweduktu Lapa

Rio de Janeiro, kolorowy mural na budynku obok akweduktu Lapa

Rio de Janeiro, akwedukt Lapa

Rio de Janeiro, akwedukt Lapa

Rio de Janeiro, siedziba klubu Flamengo

Rio de Janeiro, siedziba klubu Flamengo

Na koniec wspomnimy jeszcze trochę w tematyce sportowej. Być w Brazylii, być w Rio – to przede wszystkim Maracana. Ale Rio to także cztery słynne kluby piłkarskie, o wielkiej i długiej historii. Siedziba jednego z nich mieści się niedaleko laguny Rodrigo de Freitas, a więc blisko hotelu, w którym mieszkaliśmy na Ipanemie. To „Club de Regatas do Flamengo”, czyli po prostu Flamengo, założony początkowo jako klub wioślarski (stąd nazwa). Uznawany za najpopularniejszy klub piłkarski w całej Brazylii, w czasie naszej wizyty w lutym 2012 r. przechodził apogeum sławy – a to z racji tego że akurat przez ten jeden sezon grał w nim słynny Ronaldihno. Klubowe koszulki z jego nazwiskiem po prostu opanowały wszystkie sklepy z pamiątkami i gadżetami sportowymi w Rio. Oczywiście w kosmicznych cenach – mowa o tych oryginalnych.

I tu będzie końcowa przestroga – jeszcze jeden sposób (oprócz obrobienia przez kieszonkowca) na to, jak dać się oszukać w Rio. Otóż, jako że „pan tamBylski” jest zagorzałym kibicem, przez tydzień myślał, czy jednak nie wydać ok.200 zł za oryginalną koszulkę Flamengo z „dziesiątką” i nazwiskiem Ronaldinho. Myślał, myślał i… zdecydował się dopiero na bezcłówce na lotnisku, przy okazji odlotu. Przymierzyłem i kupiłem. Znaczy nie kupiłem, tylko (i aż) zapłaciłem. Otóż miła pani w sklepie wzięła ode mnie zakupy (była tam jeszcze i brazylijska kawa, i brazylijska wódka do caipirinhi – Cachaça) i na niewidocznej dla mnie swojej niskiej ladzie zapakowała do worka, spięła zszywaczem i na wierzchu przyczepiła paragon – standard na bezcłówce – zakupy muszą być tak zapakowane. No i to zdziwienie dobę później w Polsce, gdy ów worek otworzyłem – kawa jest, Cachaça jest, a koszulki… niet. Skubana złodziejka wykorzystała fakt, że lada jest nisko i nie widzę pakowania, i… zwinęła koszulkę Flamengo. A nigdzie się nie oglądałem na boki, zrobiła to ot tak, na beszczela. Tak to właśnie kończy się historia. Ostrzegam, na lotniskowej bezcłówce w Rio patrzcie sprzedawczyniom na ręce, choćby nie wiem jak miały piękne inne części… Choć i to Was nie uratuje, jak stolik do pakowania będzie mieć pół metra poniżej lady, przy której płacicie.

Pełna galeria zdjęć pozostałych atrakcji w centrum Rio znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Karnawał w Rio 2012

Rio de Janeiro, piaskowy "rzeźbiarz" na Copacabanie

Po kulminacji pobytu w Rio - czyli paradzie karnawałowej na Sambodromie, przyszedł czas na trochę spokoju. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na spacerowym zwiedzaniu centrum miasta, plażowaniu i... szukaniu czynnej poczty :)

Karnawał w Rio. Parada na Sambodromie.

Być w Rio de Janeiro w czasie karnawału i nie zobaczyć słynnej parady na Sambodromie to grzech. To tu odbywa się najbardziej widowiskowa część dorocznego święta, to tu szkoły samby walczą o zaszczyty i... przetrwanie. To tu "spala" się dziesiątki milionów dolarów w ciągu kilku nocy. Kolorowa zabawa jest w rzeczywistości ostrą walką o sławę i byt.

Rio de Janeiro z lotu ptaka, plaża Copacabana

Po raz pierwszy - i jedyny jak na razie - zdecydowaliśmy się zobaczyć atrakcje zwiedzanego miejsca z innej, niż z poziomu własnych nóg, perspektywy. Skorzystaliśmy z oferty jednego z miejscowych przewoźników i podziwialiśmy Rio de Janeiro z lotu ptaka, a dokładnie helikoptera.

Pierwszy dzień w Tbilisi

Drugi dzień wyprawy do Gruzji kończy się przyjazdem do Tbilisi. Stolica Gruzji ma być tylko przystankiem – następnego dnia rano odebrać mam wypożyczony samochód, którym mam zamiar objechać najważniejsze atrakcje wschodniej części tego kraju.

Gruzja 2014, dzień 2 (poprzedni wpis: Skalne miasto Upliscyche i Gori – rodzinne miasto Stalina). W Tbilisi ląduję marszrutką, z uprzednio zwiedzonego Gori, na dworcu Didube. Od razu przesiadka do taksówki i przejazd (10 GEL) do guesthouse’u, w którym mam zarezerwowany nocleg – w okolice katedry Sioni.

Guesthouse „Nice” przy ulicy Saiatnova. Próba dogadania się z właścicielem po angielsku, z wplecionym łamanym rosyjskim kończy się humorystycznie – gospodarz pyta płynną polszczyzną „Ty Polak ? To czego tak dziwnie mówisz ?”. Okazuje się, że człowiek pracował w Polsce, i do tego w Poznaniu, i do tego na Grunwaldzkiej, którą znam z powodów, hmmm…. zawodowych :) Ale polski język może i zna, tylko że jest Gruzinem, znaczy akceptuje błogi bałagan – znaczy zarezerwowany przeze mnie pokój okazuje się zajęty, bo… mieszkająca w nim uprzednio ekipa postanowiła się… nie wyprowadzać i zostać dłużej :) Koniec końców ląduję w innym niż zamawiany pokój. W ramach pojednania gospodarz przynosi z kuchni gruzińską kawę – no naprawdę rewelacja w smaku.

Kawa po gruzińsku

Kawa po gruzińsku

Tbilisi, plac Wolności

Tbilisi, plac Wolności

Tbilisi, mini-park Puszkina przy placu Wolności, z dość widowiskową fontanną

Tbilisi, mini-park Puszkina przy placu Wolności, z dość widowiskową fontanną

Tbilisi, odsłonięte pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, odsłonięte pozostałości dawnych murów miejskich

Wreszcie można pozbyć się z pleców plecaka, a przy okazji zmienić to i owo w garderobie na świeże, po całodniowym „dymaniu” z Kutaisi przez Gori w 30-stopniowym upale. No i najważniejszy wynalazek ludzkości (no, może drugi, po łóżku), czyli prysznic. Telefon z planem zwiedzania, papierowa mapa jako pomoc awaryjna, i koło godz.17-tej ruszam „w miasto”. Czas zrealizować plany turystyczne, w końcu kilka godzin dnia jeszcze zostało.

Plan zwiedzania Tbilisi wyjątkowo nie był mojego autorstwa, nieco ułatwiłem sobie życie, korzystając z „gotowca”, znalezionego na tbilisibezbolesnie.pl. Skorzystałem z opisanej tam trasy, z małymi modyfikacjami, które wynikły raczej z tego, że zwiedzanie miasta miałem rozpisane na dwa dni (drugi dzień miał nastąpić, gdy wrócę do Tbilisi oddać wypożyczony samochód). Trasę zacząłem od środka, czyli od punktu najbliższego mojemu guesthouse’owi, czyli Placu Wolności. Ale zanim o zwiedzaniu, słów kilka o samym mieście.

Tbilisi wg legendy założył pod koniec V w. król Wachtang Gorgasali (jego pomnik widzieliście już, jeśli czytaliście relację z Gori). Ale to tylko legenda, bo miasto istniało już wcześniej – w IV w. było już opisywane przez ówczesnych podróżników. W każdym razie tenże Wachtang I miał co do Tbilisi poważne zamiary, a dzieła dokończył jego syn, przenosząc tu swoją stolicę z historycznej Mcchety. Ważne położenie miasta i jego bogactwo sprawiało, że było celem kolejnych najazdów, w wyniku których zmieniali się władcy: w VI w. Persowie, w VII w. Biznacjum, w VIII w. Arabowie, którzy zagościli tu na dłużej, aż do czasu, gdy w XI w. wpadli Turcy, a ostatecznie „odbił” Tbilisi król Dawid IV Budowniczy, który zjednoczył małe gruzińskie królestwa, tworząc wielką Gruzję i przenosząc tu w 1122 r. stolicę państwa z Kutaisi.

Tbilisi, pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, pozostałości dawnych murów miejskich

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Tbilisi, cerkiew Anczischati z VI w.

Potem znów była karuzela najazdów: Mongołowie, Tatarzy (przed którymi ówczesna królowa uciekła, osiadając ponownie w Kutaisi). W XV w., kiedy nie było już tych ostatnich, Gruzja rozpadła się na małe państewka, a Tbilisi wróciło do „stolicowania” Kartlii, tak jak to miało miejsce za czasów Wachtanga I. Następne wieki to na przemian Turkowie i Persowie, a gdy Gruzja zaczęła myśleć o zbliżeniu się do Rosji, by ochronić się przed tymi ostatnimi, Rosjanie zaanektowali państwo gruzińskie. Tbilisi stało się siedzibą rosyjskiej guberni (pocz. XIX w.). Gdy w Rosji rozpoczęła się po I wojnie światowej rewolucja bolszewicka, Gruzja skorzystała z okazji i utworzyła niepodległe państwo, które jednak przetrwało tylko trzy lata (1918 – 1921), a stolicą znów było Tbilisi.

Tbilisi, budynek teatru lalek i niecodzienny zegar

Tbilisi, budynek teatru lalek i niecodzienny zegar

Lenin jednak najechał Gruzję i znów wtłoczył ją w granice, tym razem Rosji radzieckiej, Tbilisi pozostała rola stolicy republiki radzieckiej. Rolę stolicy niepodległego państwa odzyskano dopiero w 1991 r., kiedy Gruzja po raz któryś z kolei w historii stała się niezależnym bytem. Dziś miasto jest największym w Gruzji, liczy grubo ponad milion mieszkańców i jest siedzibą prezydenta (parlament rezyduje w Kutaisi).

Zaczynamy od placu Wolności, nazywanego tak od czasów odzyskania przez Gruzję niepodległości, choć nazwa ta była w użyciu jeszcze w 1918 r., gdy na krótko Gruzja także była niepodległa. W czasach sowieckich plac posiadał dość niechlubne nazwy: „plac Lenina” czy „plac Berii” (na cześć szefa NKWD, z pochodzenia Gruzina spod Kutaisi). Centralnym obiektem placu Wolności jest pomnik Wolności, postawiona tu w 2006 r. wysoka kolumna z postacią św.Jerzego, walczącego ze smokiem.

Dookoła placu zobaczyć można m.in.: ratusz miejski (1830 r., ale wielokrotnie przebudowywany), siedzibę Banku Narodowego Gruzji i widowiskowy budynek hotelu sieci Marriott. Naprzeciwko ratusza miejskiego, po drugiej stronie placu znajduje się mini-park – park Puszkina, z dość widowiskową fontanną.

Tbilisi, figury z brązu na moście Barataszwilego

Tbilisi, figury z brązu na moście Barataszwilego

Tbilisi, widok na Most Pokoju i twierdzę Narikala z innego mostu - mostu Barataszwilego

Tbilisi, widok na Most Pokoju i twierdzę Narikala z innego mostu – mostu Barataszwilego

Tbilisi, futurystyczne "grzybki", czyli urząd miejski

Tbilisi, futurystyczne „grzybki”, czyli urząd miejski

Tbilisi, pomnik poety Barataszwilego

Tbilisi, pomnik poety Barataszwilego

Odchodząc ulicą Puszkina z placu Wolności, szybko docieramy do niedawno oddanych do użytku turystom, świeżo odkrytych w trakcie renowacji ulicy, fragmentów murów starej fortecy Tbilisi z XII-XIII w., wraz z pozostałościami wież strażniczych. Nowo odkryty odcinek ma zaledwie 110 m długości, ale dla jego odsłonięcia zdecydowano się na przebudowanie ulicy Puszkina i zmianę organizacji ruchu na niej. Fragmenty te zostały zbudzone prawdopodobnie na początku XIX w. w trakcie aneksji Gruzji przez Rosję, a potem pokryte warstwą ziemi podczas budowy ulicy.

Skręcając w prawo w ulicę Barataszwili, znajdziemy najlepiej chyba zachowany fragment starych miejskich murów, odsłoniętych już w 1977 r. A zaraz potem skręt w prawo, w ulicę Szawteli (gruzińskiego poety z przełomu XII/XIII w.) i wizyta pod oryginalną wieżą z równie oryginalnym zegarem – to część teatru Gabriadze – teatru lalek, najstarszego w Gruzji. Nazwa pochodzi od nazwiska założyciela, Rezo Gabriadze, znanego reżysera, pisarza, malarza i rzeźbiarza, laureata wielu nagród artystycznych (ale także np. francuskiej Legii Honorowej), urodzonego w Kutaisi. Na 30-lecie działalności teatru odsłonięto na wieży oryginalny zegar, którego unikatowość objawia się szczególnie o pełnych godzinach, gdy w ramach ich wybijania, odgrywana jest przez lalki scenka rodzajowa.

Właściwie tuż obok budynku teatru lalek znajduje się cerkiew gruzińskiego kościoła prawosławnego – Anczischati, wybudowana już w VI w. (najstarszy zachowany kościół w mieście), prawdopodobnie przez króla Daczi, syna Wachtanga I (legendarnego założyciela Tbilisi). To właśnie Daczi przeniósł do Tbilisi stolicę swojego państwa (z Mcchety). Za panowania bolszewików i komunistów kościół wyłączono z użytkowania, spełniał on wówczas rolę muzeum. Dopiero w 1991 r., po odzyskaniu przez Gruzję niepodległości, wznowiono funkcje kościelne cerkwi. Malowidła ścienne we wnętrzach cerkwi pochodzą z XIX w., za wyjątkiem jednego, pochodzącego jeszcze z XVII w.

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Tbilisi, sobór św.Trójcy na wzgórzu św.Eliasza, największa świątynia w Gruzji

Wracamy na ulicę Barataszwili, tuż przed mostem nad rzeką Mtkwari, także nazwany imieniem Barataszwilego, gruzińskiego poety z XIX w. Most ten zdaje się miał być taką „tbiliską” wersją mostu zakochanych. Kłódek tutaj nie znajdziemy, znajdziemy za to figurki z brązu, w zamyśle twórców mające przedstawiać zakochane pary.

Na pewno nie ujdzie uwagi nikogo, stojący po lewej stronie mostu futurystyczny budynek, autorstwa dwóch włoskich architektów, oddany do użytku we wrześniu 2012 r. – to „Public Service Hall”, czyli coś jakby Urząd Miejski, gdzie mieszkańcy mogą załatwiać podstawowe sprawy (dowody tożsamości, paszporty, akty małżeństwa, akty urodzenia itp. Budynek ten to jeden z kilku nowoczesnych konstrukcji w Tbilisi, wybudowanych w stolicy Gruzji w ostatnich latach. Ulicę Barataszwili za mostem jego imienia kończy… pomnik poety, ustawiony tu w 1999 r.

Za pomnikiem w górę pną się strome schody, które wyprowadzą na uliczkę, sąsiadującą ze stojącym na wzgórzu nad rzeką Mtkwari pałacem prezydenckim. Ale sam pałac lepiej będzie widać później, gdy zejdziemy w dół z powrotem nad rzekę. Teraz celem jest sobór św.Trójcy, stojący na szczycie wzgórza św.Eliasza. Świątynia nie jest zabytkiem historycznym, konsekracja odbyła się ledwie 10 lat temu, w 2004 r. Stoi za to na terenie historycznego cmentarza ormiańskiego, który w chwili trwania budowy mieścił podobno nawet do 90 tys. grobów. Żaden z grobów nie został nigdzie przeniesiony, po prostu je zniszczono. Na terenie cmentarza znajdował się także kiedyś stary armeński kościół, zniszczony jeszcze w czasach radzieckich.

Tbilisi, ruiny armeńskiego kościoła Karmir Avetaran

Tbilisi, ruiny armeńskiego kościoła Karmir Avetaran

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w.

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w.

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w. i pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela miasta

Tbilisi, cerkiew Metechi z XIII w. i pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela miasta

Tbilisi, plac Europejski, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, plac Europejski, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Sobór św.Trójcy, zwany Samebą, jest dziś największą świątynią na terenie całej Gruzji (wysokość to ponad 105 m, a wymiary poziome to 56 x 44 m). Miała być wybudowana z okazji 2000 lat chrześcijaństwa, ale z powodów finansowych budowa przeciągnęła się. Dziś jest jednym z symboli Tbilisi i całej Gruzji. W stolicy ze względu na swoje położenie na szczycie wzgórza jest widoczna praktycznie z każdego punktu. Otaczający ją park (na jego terenie znajduje się jeszcze m.in. wolnostojąca dzwonnica i monaster) jest miejscem spacerów i spotkań mieszkańców.

Od soboru wracamy w kierunku rzeki ulicą Eristawi. Po drodze łatwo dać się skusić na zakupy u licznie tu „rezydujących” ulicznych sprzedawczyń owoców – ja „łapię” się na czereśnie (3 GEL / kg). Będą wieczornym dodatkiem do piwa w trakcie oglądania meczów – przecież trwają MŚ w Brazylii. Mijamy plac Avlabari, nadal kierując się w dół. Przy ulicy Metechi stoją ruiny dawnego armeńskiego kościoła, zwanego Karmir Avetaran. Wybudowano go najprawdopodobniej w 1809 r. i w tamtych czasach był to najwyższy kościół nie tylko w Tbilisi, ale i w całej Gruzji. W jego murach przechowywano m.in. relikwie jednego ze świętych kościoła armeńskiego, które zniknęły po grabieży w 1858 r.

Z powodu złego stanu technicznego, kościół zamknięto w 1937 r. i przez całe dziesięciolecia, pomimo starań społeczności ormiańskiej, nie przywrócono mu funkcji kościelnych. Służył jako piekarnia, sala bokserska czy biblioteka. W kwietniu 1989 r. jednak budynek częściowo się zawalił, choć okoliczni mieszkańcy twierdzili, że z wewnątrz tuż przed zawaleniem usłyszeli dźwięk eksplozji – do dziś są podejrzenia, że świątynia została celowo wysadzona w powietrze. W każdym razie – od tamtego czasu nikt już kościoła nie próbował restaurować – niszczeje od 25 lat. Do dziś nie zwrócono go też kościołowi armeńskiemu.

Idąc nadal w dół ulicą Metechi, na skręcie w prawo dojdziemy do kościoła Proroka Dawida, o którym, poza jego nazwą, nie jestem w stanie znaleźć nic więcej. Kolejny ważny cel stoi za to na końcu ulicy Metechi – cerkiew Metechi, zbudowana pod koniec XIII w. przez ówczesnego króla Dymitra II (rządził bardzo młodo, zasiadł na tronie mając 11 lat, zginął w wieku lat 30) jako część własnej rezydencji. We wnętrzach znajduje się grobowiec królowej z V w., Zuzanny, torturowanej przez własnego męża za sprzyjanie chrześcijaństwu. Ok. XVI – XVII wieku świątynia została opuszczona w wyniku rządów tureckich. Gdy na początku XIX w. władzę przejęli Rosjanie, przerobili świątynię na więzienie (1819 r.). Obecnie znów kościół powrócił do swych pierwotnych funkcji.

Tbilisi, pomnik "Matki Gruzji" na wzgórzu obok twierdzy Narikala i wagoniki kolejki linowej na nią jadące, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, pomnik „Matki Gruzji” na wzgórzu obok twierdzy Narikala i wagoniki kolejki linowej na nią jadące, widok ze wzgórza cerkwi Metechi

Tbilisi, Most Pokoju (czyli "podpaska")

Tbilisi, Most Pokoju (czyli „podpaska”)

Tbilisi, Most Pokoju (czyli "podpaska")

Tbilisi, Most Pokoju (czyli „podpaska”)

Tbilisi, park Rike z futurystycznym centrum kongresowym, w tle pałac prezydencki

Tbilisi, park Rike z futurystycznym centrum kongresowym, w tle pałac prezydencki

Tbilisi, twierdza Narikala na wzgórzu nad miastem

Tbilisi, twierdza Narikala na wzgórzu nad miastem

Na wzgórzu, na którym stoi cerkiew Metechi (przy okazji – ono też jest święte, tu wg legendy zginął Abo, chrześcijański męczennik, Arab z Bagdadu, który przybywając do Tbilisi przekonał się do zmiany religii na chrześcijaństwo i za to został zabity) w 1967 r. postawiono także konny pomnik króla Wachtanga Gorgasali, legendarnego założyciela Tbilisi.

Ze wzgórza świątyni Metechi roztacza się świetny widok na plac Europejski, Most Pokoju, park Rike, futurystyczną salę koncertową czy pałac prezydencki na wzgórzu. Tuż obok świątyni biegnie na drugą stronę Mtkwari most Metechi, pierwszy historycznie most w Tbilisi, w 1821 r. wybudowany jako drewniany, przebudowany na stalowy w 1870 r. Obecna postać pochodzi z lat 50-tych XX w.

Schodzimy ze wzgórza Metechi na plac Europejski i dalej na rozpościerający się nad brzegiem Mtkwari park Rike – nowo stworzone miejsce rekreacji dla mieszkańców Tbilisi. W parku tym znajduje się także dolna stacja kolejki linowej, wożącej turystów do twierdzy Narikala – ale ten punkt zwiedzimy podczas drugiego pobytu w Tbilisi, pod koniec wyprawy do Gruzji. Alejki prowadzące wśród zadbanych trawników i kwiatostanów prowadzą wzdłuż rzeki, do na wskroś nowocześnie wyglądającego centrum kongresowego i sali koncertowej, przybierających kształt dwóch ogromnych tub, idących w stronę wzgórza, na szczycie którego stoi pałac Prezydenta Gruzji.

Pałac prezydencki jest „świeżutki”, budowę ukończono w 2009 r., architektem był Włoch, który zaprojektował również stojący na wprost pałacu Most Pokoju. Most Pokoju to kolejna topowa atrakcja Tbilisi, choć także młoda (oddany został do użytku w 2010 r.), głównie ze względu na swój kształt oraz widowiskowe podświetlenie w nocy. Ze względu na kształt właśnie, miejscowi nazywają most „podpaską” – zobaczcie zdjęcia, to zrozumiecie dlaczego :)

I to już koniec rajdu po Tbilisi w pierwszym dniu pobytu w tym mieście. Nazajutrz (poniedziałek) odebrać miałem z wypożyczalni samochód, którym chciałem objechać spory kawał Gruzji. I objechałem – w kolejnym wpisie zobaczycie m.in. skalny monaster Dawid Garedża i Signagi, gruzińskie miasto zakochanych.

Pełna galeria zdjęć z Tbilisi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Gruzja

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

 

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014

Ateny - co warto zobaczyć ? Podsumowanie weekendowego wyjazdu.

Kolebka demokracji. Kolebka cywilizacji. Można używać dużych słów na określenie Aten i zapewne będą one prawdziwe. Ale oprócz miejsc, o których wszyscy uczyliśmy się na historii, znajdziemy tu wiele innych, mniej spektakularnych i odwiedzanych, ale równie dla Greków ważnych. Czas na podsumowanie weekendu w stolicy Grecji.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, pozostałe atrakcje centrum miasta). Weekendowy wyjazd do Aten to wyjazd niezłej promocji LOTu, w której nasz narodowy operator oferował całą swoją europejską siatkę połączeń. Można było znaleźć perełki (wcześniej w jej ramach „zaliczyliśmy” ukraińskie Kijów i Odessę). Ale zanim opowiem o organizacji samego wyjazdu, czas na krótkie podsumowanie tego, co warto w ciągu weekendu w Atenach zobaczyć:

Ateny, Akropol

Ateny, Akropol

Ateny, Akropol widziany z sąsiedniego wzgórza Mouseion

Ateny, Akropol widziany z sąsiedniego wzgórza Mouseion

Panorama Aten widziana z Akropolu

Panorama Aten widziana z Akropolu

Ateny, odeon Heroda Attyka na południowym zboczu Akropolu

Ateny, odeon Heroda Attyka na południowym zboczu Akropolu

Atrakcje z punktów 1-4 można zwiedzić na jednym zintegrowanym bilecie, do kupienia w kasach każdej z nich, kosztującym 12 euro i ważnym dwa dni. Stadion Panatenejski jest atrakcją płatną indywidualnie – wstęp kosztuje 3 euro. Przy odpowiednim planowaniu trasy wszystkie je można zwiedzić w sezonie (kwiecień – wrzesień, długi dzień i dłużej otwarte miejsca zwiedzania) w czasie jednego dnia, wcale specjalnie się nie spiesząc. Ja przełożyłem na drugi dzień nekropolię Kerameikos, stosunkowo najdalej od reszty położoną, chcąc wejść na wzgórze Mouseion i zobaczyć Akropol z boku. Pozostałe atrakcje warte zobaczenia w ciągu weekendu, już dla bardziej zagorzałych „zwiedzaczy”:

Ateny, rzymska agora

Ateny, rzymska agora

Ateny, świątynia Hefajstosa na greckiej agorze

Ateny, świątynia Hefajstosa na greckiej agorze

Ateny, świątynia Zeusa Olimpijskiego

Ateny, świątynia Zeusa Olimpijskiego

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, Zappeion

Ateny, Zappeion

Jeśli lubisz muzea, a jesteś w stanie zrezygnować z części innych atrakcji na ich rzecz, możesz włożyć w swój program jedno z kilku ważnych ateńskich muzeów. My proponujemy jedno z dwóch (nie odwiedziłem ich ze względu na brak czasu):

Nie da się nudzić w Atenach podczas weekendowego zwiedzania. To raczej dylematy, co wybrać z bogatej listy atrakcji.

Lot i lotnisko

Jak już napisano powyżej, lot zapewniał LOT, wylot następował z lotniska Okęcie w Warszawie. W dużej promocji LOTu bilet weekendowy do Aten (piątek – niedziela) kosztował 293 zł w obie strony za osobę – naprawdę rzadko da się zobaczyć taką cenę do Aten czy w ogóle do Grecji – a co dopiero gdy dotyczy to regularnego przewoźnika typu LOT, z możliwością zabrania dużego bagażu (nie skorzystałem, nie potrzebowałem na weekend) no i lotu w weekend, a nie w środku tygodnia. No i w sezonie turystycznym (a Atenach zaczyna się on od początku kwietnia).

Sklepiki na ulicach starych Aten

Sklepiki na ulicach starych Aten

Ateny, kafejka z widokiem na Akropol

Ateny, kafejka z widokiem na Akropol

Ateny, kramy w dzielnicy Monastiraki

Ateny, kramy w dzielnicy Monastiraki

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Słów kilka więcej o locie. Bilety kupowane były w listopadzie (w Atenach byłem w kwietniu, czyli z półrocznym wyprzedzeniem) i wtedy wylot z Warszawy był w piątek o godz.11:05, a powrotny z Aten o 15:40 w niedzielę. Dawało to więc ładne dwie doby, z których do dyspozycji było kilka godzin w piątek i niedzielę oraz cała sobota. Czyli weekendowy „standardzik”. Ale miesiąc po zakupie nadeszła niespodzianka – czyli zmiana rozkładu lotów w LOT-cie…

Po zmianie, wylot był w piątek o… 23:30 (w Atenach o 2:15 w nocy w sobotę), a powrót z Aten o… 5:00 rano w niedzielę (6:40 w Warszawie). Z 48 godzin w Atenach zrobiło się… 27, w tym te konieczne na dojazd z i na lotnisko oraz dwie kolejne nieprzespane noce. Ze „standardziku” zrobił się „dramacik”. Ale trzeba przyznać, że LOT stanął na wysokości zadania (choć chyba nie musiał) – po telefonie na infolinię bez problemu przebukowałem swój bilet powrotny z niedzieli na poniedziałek (5:00 rano) – czyli znów miałem 48 godzin w Atenach, z tym że teraz były to dwa pełniutkie dni: sobota i niedziela. I to bez żadnych dopłat na rzecz LOTu. Naprawdę szacunek. Aczkolwiek nadal rozkład lotów miał spore minusy, o których teraz.

Ateny, kameralne uliczki dzielnicy Psiri

Ateny, kameralne uliczki dzielnicy Psiri

Przylot po 2-giej w nocy na lotnisko w Atenach oznacza dotarcie do hotelu w centrum miasta ok.4:00 rano. Wylot z Aten o 5:00 rano, żeby nie szwędać się po mieście w środku nocy, wymaga:

  • w wariancie kosztownym: wykupienia trzech nocy w hotelu (choć jesteśmy tylko dwie doby), tak aby nie musieć się wymeldowywać w południe w sobotę;
  • w wariancie ekonomicznym: skoro wymeldowaliśmy się w południe w sobotę, to wraz z zapadnięciem zmroku (godz.20-21 w kwietniu) jedziemy na lotnisko, gdzie mamy do spędzenia 8-9 godzin do wylotu;

Niestety rozkład lotów LOTu z Warszawy do Aten nie jest dla weekendowych podróżników. Nie nadaje się na krótkie wypady, chyba że bierzemy na siebie zmęczenie spowodowane zarwaniem dwóch z trzech weekendowych nocy i koczowanie długi czas w nocy na ateńskim lotnisku.

A skoro już przy lotnisku jesteśmy, słów kilka o transporcie do i z miasta. Międzynarodowe lotnisko (E.Venizelos) w Atenach jest nieźle skomunikowane z centrum Aten. Podstawowym środkiem transportu jest zapewne metro, które jest „dociągnięte” do lotniska – piszę „zapewne”, bo nie skorzystają z niego klienci LOTu. Metro bowiem kursuje w godzinach 6:00 – 0:00. Czyli ani nie pojedziecie nim do miasta, gdy wysiądziecie o 2:15 z samolotu z Warszawy, ani nie dojedziecie nim na lotnisko na samolot o 5:00 rano. Taka prawda.

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Parlamentem na placu Syntagma

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Parlamentem na placu Syntagma

Ateny, widok na Akropol z tarasu śniadaniowego w hotelu Evripides

Ateny, widok na Akropol z tarasu śniadaniowego w hotelu Evripides

Ateny, obiad w jednej z restauracji

Ateny, obiad w jednej z restauracji

Różnorodne "pitakia", ciasta wypełnione różnymi rodzajami sera lub szpinakiem

Różnorodne „pitakia”, ciasta wypełnione różnymi rodzajami sera lub szpinakiem

Na szczęście są też miejskie autobusy, kursujące co 15 minut przez całą dobę w dni robocze (w weekendy nieco rzadziej, ale nadal co najmniej dwa razy na godzinę). Kurs takim autobusem (w przypadku jazdy do centrum Aten będzie to X95 jadący z lotniska na plac Syntagma, kurs trwa ok.40-45 minut w nocy) kosztuje 5 euro w jedną stronę.

Transport miejski w Atenach

Niewiele poradzę, bo… nie korzystałem. Jak już wyżej napisałem, metro z lotniska nie było mi potrzebne z racji godzin lotów z/do Warszawy. ALE – jeżeli lecicie w „normalnych” godzinach, i/lub nie macie hotelu w ścisłym centrum, to warto pomyśleć o 3-dniowym bilecie turystycznym na transport miejski w Atenach. Kosztuje on 20 euro i zawiera transport z i na lotnisko (jeden raz w obie strony) oraz nieograniczoną ilość przejazdów w czasie ważności biletu całą komunikacją miejską (autobusy, metro itp.) w Atenach.

Ateny, instrukcja drogi na Akropol przy hotelu Evripides

Ateny, instrukcja drogi na Akropol przy hotelu Evripides

Jeżeli tak jak ja lecicie w nocy i mieszkacie w centrum, blisko wszystkich atrakcji (hotel Evripides mogę polecić – skromny, ale to nie o luksus w hotelu mi chodziło. Czysto, ze śniadaniem, i niemożliwie blisko wszędzie), to odpuśćcie sobie bilet weekendowy. Wystarczą pojedyncze bilety na autobus z/na lotnisko (X95), w trakcie samego pobytu w Atenach nie będziecie potrzebowali przejazdów komunikacją miejską – wszystko znajduje się w zasięgu pieszego spaceru w samym centrum. Tym sposobem wydacie 10 euro na bilety autobusowe zamiast bezużytecznego biletu weekendowego za 20 euro.

Małe ostrzeżenie

Uważajcie na zaczepiających Was na ulicy panów w dostojnym wieku (dotyczy okolic rosyjskiego kościoła prawosławnego, być może i innych) i zapraszających na tradycyjnego greckiego drinka. Może się okazać – niestety już na końcu – że zaproszenie oznacza, że za drinka (swojego i dla pana zapraszającego) zapłacicie sami – to jeszcze nic zdrożnego – ale cena będzie kosmiczna. Panowie są zwykłymi naganiaczami, żyjącymi z prowizji a ceny w lokalach do których zapraszają, nie mają nic wspólnego z cenami rynkowymi. Ot, taki grecki sposób na skubanie turystów.

 

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014

Ateny, pozostałe atrakcje centrum miasta

Stolica Grecji to nie tylko Akropol i pozostałe antyczne atrakcje w centrum. To także klimatyczne stare dzielnice, parki i miejsca mniej lub bardziej związane z historią – historią państwa greckiego, sportu czy nauki. Dziś będzie właśnie o nich.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, świątynie w centrum miasta). Spędzając kilka dni w Atenach, warto wyjść poza schematyczne zwiedzanie najważniejszych przewodnikowych atrakcji, związanych z historią antyczną i na chwilę chociaż zanurzyć się w miejscach znacznie mniej przez turystów odwiedzanych. Choć o dzielnicy Plaka to raczej ciężko mówić w kategoriach zapomnianego miejsca, w końcu to chyba najbardziej turystyczna dzielnica miasta.

Psiri

Z racji zamieszkiwania przez weekend w hotelu Evripides, na północnym krańcu dzielnicy Psiri, dystrykt ten był obszarem, przez który dość często się poruszałem. Psiri w czasach odzyskiwania przez Grecję niepodległości była dzielnicą, do której masowo napływali imigranci z greckich prowincji, tworząc tu własną subkulturę. Jak to bywa w takich miejscach, nie mogąc znaleźć pracy, tworzyli środowisko dość specyficzne. Drobni kryminaliści, ludzie nie potrafiący się zaadoptować w wielkim mieście czy osoby będące przeciwnikami panującego ustroju – to był dzień powszedni w Psiri.

Doszło do tego, że Psiri stała się „bazą” zbrojnych grup przestępczych, a nawet policja bała się zapuszczać w ciasne uliczki dzielnicy i wtedy wkroczyły władze. Pod koniec XIX w. stworzono specjalną formację policyjną w celu zaprowadzenia w Psiri porządku, co się zresztą udało. Swiat podziemny wyniósł się z dzielnicy.

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Później była Psiri dzielnicą robotników i małych warsztatów rzemieślniczych, żyła wyłącznie za dnia, w nocy zamierała. Właściciele tutejszych nieruchomości przewalczyli jednak stworzenie tu wielu restauracji i miejsc, gdzie można spędzać czas także wieczorami, co spowodowało napływ turystów oraz zmianę trybu życia mieszkańców Psiri, teraz spędzających czas na ulicach także po pracy. Wynik był zgodny z oczekiwaniami właścicieli nieruchomości – wzrosła wartość ich własności, wzrosły też czynsze, a to drugie nie spotkało się z zadowoleniem rzemieślników. Ale dla przybywających tu turystów, Psiri stanowi dziś przyjemne miejsce spędzania czasu.

Ateny, dzielnica Psiri

Ateny, dzielnica Psiri

Pierwsze wrażenie wizualne w Psiri nie jest jednak przyjemne. Wszędobylskie grafitti obecne na ścianach budynków w każdej uliczce sprawia wrażenie niebezpieczeństwa, dzielnicy „szemranej”, miejsca, w którym człowiek czuje się niepewnie. Niepotrzebnie, bo Psiri dziś to miejsce bezpieczne, w którym można spokojnie poruszać się także w pojedynkę, z aparatem fotograficznym w ręce. Zagrożenia nie ma. A po bliższym poznaniu Psiri zostaje w pamięci jako miejsce z unikalnym klimatem, ciasnymi uliczkami, małymi sklepikami dużo tańszymi od tych przeznaczonych dla turystów np. na Monastiraki, rodzinnymi warsztatami i świetnymi knajpkami usadowionymi wszędzie tam, gdzie miejsce na to pozwala. Knajpkami, w których zawsze toczy się życie, bez względu na porę dnia, w której na Psiri zawitacie. Tu można się poczuć jak w środku tych prawdziwych Aten.

W Psiri możecie znaleźć kilka zabytkowych kościołów: Agioi Anargyroi (XI w.), Agia Paraskevi Agion Anargiron czy Agii Asomati (też XI w.).

Plaka

Plakę zna każdy, kto był w Atenach – to punkt obowiązkowy dla każdego turysty. Nazywana „sąsiedztwem Bogów” ze względu na górujące nad dzielnicą wzgórze Akropolu, przyciąga turystów swoją specyficzną zabudową i ciasnymi, krętymi uliczkami oraz mnogością sklepików z produktami dla turystów.

Kiedyś Plaka była, podobnie jak Psiri, dzielnicą robotników. Później powstało tu mnóstwo pubów i klubów, które zniszczyły spokojny charakter dzielnicy. Na szczęście nakazano im wyniesienie się stąd (puby przeniosły się do Psiri właśnie) i Plaka wróciła do swojego spokojnego, cichego charakteru, dobrze integrującego się ze starą, często dawno nie odnawianą architekturą domów w dzielnicy.

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Plaka zapełnia się dziś w trakcie sezonu turystycznego, kiedy to jest oblegana przez tłumy turystów z całego świata. Oprócz klimatu, sklepów i architektury zwykłych domostw, Plaka oferuje kilka atrakcji turystycznych: kościoły Agia Ekaterini (XI w.) czy Agia Sotira (XI w.). Najbardziej znanym historycznym zabytkiem jest jednak pomnik Lizykratesa, ufundowany przez niego na pamiątkę zwycięstwa sponsorowanego przez niego chóru w konkursie w 335 r. p.n.e.

Wzgórze Filopapposa

To popularna nazwa wzgórza Mouseion (147 m n.p.m.), sąsiadującego z Akropolem. Wzięła się od stojącego na szczycie pomnika, a właściwie mauzoleum, którym mieszkańcy miasta uhonorowali pamięć Filopapposa, syryjskiego księcia, sprawującego funkcję rzymskiego konsula. Ateńczycy kochali Filopapposa i wiadomość o jego śmierci mocno ich poruszyła – ufundowali mu więc okazałe (12 m wysokości) mauzoleum, które niestety zostało mocno zniszczone w XVII w. – do dziś dotrwały jedynie 2/3 jednej z jego fasad. Jej najważniejszym elementem jest płaskorzeźba, przedstawiająca Filopapposa w trakcie inauguracji funkcji konsula. Powyżej niej znajdowały się trzy rzeźby, przedstawiające samego Filopapposa (jako obywatela Aten, pośrodku), jego dziadka, króla Antiocha IV (po lewej) oraz twórcy całej dynastii, króla Seleukosa I (po prawej, jej dziś brakuje).

Ateny, wzgórze Mouseion i mauzoleum Filopapposa widziane z Akropolu

Ateny, wzgórze Mouseion i mauzoleum Filopapposa widziane z Akropolu

Ateny, "więzienie Sokratesa" na zboczu wzgórza Mouseion

Ateny, „więzienie Sokratesa” na zboczu wzgórza Mouseion

Ateny, kompleks grobowców "Kimoneia" na zboczu wzgórza Mouseion

Ateny, kompleks grobowców „Kimoneia” na zboczu wzgórza Mouseion

Na wzgórze Filopapposa najlepiej udać się po zwiedzaniu Akropolu – prowadzi z niego wygodna asfaltowa droga, zamieniająca się potem w udeptaną ścieżkę. Wspinaczka nie jest uciążliwa nawet przy upale, ale warto zaopatrzyć się wcześniej w wodę pitną – po drodze z Akropolu nie ma bowiem żadnego miejsca, w którym można byłoby ją kupić. Droga na wzgórze prowadzi wśród kilku innych atrakcji historycznych:

  • Ateny, mauzoleum Filopapposa na wzgórzu Mouseion

    Ateny, mauzoleum Filopapposa na wzgórzu Mouseion

    „więzienie Sokratesa” – wykuty w skale kompleks trzech pomieszczeń oraz zbiornika na wodę, których zastosowanie nie jest znane do dziś. Wg legend więziono tu Sokratesa, inne wersje mówią o funkcjonowaniu tu antycznej łaźni. Faktem jest natomiast, że chowano tu w trakcie II wojny światowej antyki, pochodzące z Akropolu, chcąc uchronić je przed zniszczeniem lub grabieżą;

  • kościół św.Dymitra „Loumbardiarisa” – jego opis znajdziecie we wpisie o ateńskich świątyniach, ma naprawdę ciekawą historię;
  • „Kimoneia” – także wykuty w skale zbocza wzgórza Mouseion kompleks grobowców, w którym wg legendy pochowano m.in. bohatera jednej z Olimpiad, Kimona;

Na wzgórze Filopapposa warto wspiąć się z jeszcze jednego powodu – ekscytującego widoku na pobliski Akropol – to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można ze stosunkowo bliskiej odległości oglądać Akropol z tej samej wysokości, a nie od dołu. Rzadka okazja do zrobienia świetnego zdjęcia z panoramą Akropolu.

Ateny, panorama Akropolu widziana ze wzgórza Mouseion

Ateny, panorama Akropolu widziana ze wzgórza Mouseion

Ateny, panorama południowej części miasta widziana ze wzgórza Mouseion

Ateny, panorama południowej części miasta widziana ze wzgórza Mouseion

Stadion Panatenejski

Nie ma chyba człowieka, który nie wie, gdzie odbyły się pierwsze Igrzyska Olimpjskie ery nowożytnej. Wiadomo – rok 1896 r. i Ateny. Stadion, który był areną tej imprezy, jest ozdobą miasta do dziś. Ale jego historia jest znacznie dłuższa – arena sportowa istniała tu już w czasach starożytnych. Wiadomo, że już w VI w. p.n.e. odbywały się tu zawody. Pierwsza poważna konstrukcja, znana z dokumentacji, powstała tu w IV w. p.n.e., kiedy to zdecydowano się wybudować stadion z prawdziwego zdarzenia. Do jego budowy wykorzystano wąwóz pomiędzy dwoma wzgórzami na obrzeżach ówczesnych Aten, dodatkowo pogłębiając go przez wywiezienie masy ziemi. Pierwsze zawody na zbudowanym stadionie odbyły się w 330 r. p.n.e.

Pomimo spadku znaczenia Aten w czasach rzymskich, nadal cieszyły się one uznaniem kolejnych cesarzy, którzy chętnie rozbudowywali miasto. Ok. roku 140 n.e. padło na stadion – gruntownie go powiększono i przebudowano, dodając potężne marmurowe trybuny, które mogły pomieścić ok.50 tys. widzów. Całą konstrukcję ozdobiono licznymi rzeźbami z marmuru, brązu a nawet złota. Powstała też świątynia bogini Fortuny. Stadion nie miał na świecie innych budowli równych sobie.

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Stadion stracił całkowicie swoje znaczenie po nadejściu chrześcijaństwa, które zakazało krwawych walk i „pogańskich” obrzędów. Przez długie wieki budowla niszczała bez istotnego przeznaczenia. Dopiero pod koniec XIX w. bogaty Grek (z pochodzenia Albańczyk) o nazwisku Zappas zapragnął reaktywować ideę starożytnych greckich igrzysk. Pierwsza edycja odbyła się na ateńskim rynku, ale dla organizacji kolejnych, Zappas zasponsorował gruntowną odbudowę antycznego stadionu (po odbudowie drewniana widownia mogła pomieścić 30 tys. widzów). Nie jest zbyt znanym fakt, że zanim odbyły się tu oficjalne Igrzyska Olimpijskie w 1896 r., których ideę wskrzesił baron de Coubertin, dwukrotnie na stadionie w Atenach (1870 i 1875 r.) odbyły się igrzyska organizowane i sponsorowane przez Zappasa. W pierwszej edycji ponad 20 tys. widzów dopingowało… 31 uczestników.

Ateny, flaga olimpijska na stadionie Panatenejskim

Ateny, flaga olimpijska na stadionie Panatenejskim

I tak oto doszło do „inspiracji” barona de Coubertaina (na usprawiedliwienie – współpracował on z Zappasem) i powstania MKOl-u, wynikiem czego była organizacja oficjalnych I Igrzysk Olimpijskich ery nowożytnej w 1896 r. na stadionie w Atenach. W ramach przygotowań do nich stadion został ponownie przebudowany, znajdując „sponsora” w kolejnym Greku o nazwisku Averoff – jego pomnik stoi dziś przed wejściem na stadion. Budowla została całkowicie wybudowana z marmuru, a widownia powiększona do 80 tys. widzów (obecnie ograniczona do 45 tys.). Jest dziś stadion w Atenach jedynym na świecie stadionem wybudowanym w całości z marmuru. I oczywiście jednym z najstarszych istniejących na świecie.

Dziś stadion Panatenejski służy do organizacji różnorodnych imprez społecznych, kulturalnych i muzycznych, jest też miejscem świętowania wielkich wydarzeń (np. mistrzostwa Europy zdobytego przez greckich piłkarzy w 2004 r.). W trakcie Igrzysk Olimpijskich 2004 r., które odbyły się w Atenach, na stadionie miała miejsce meta biegu maratońskiego – najbardziej „klasycznej” dyscypliny olimpijskiej.

Stadion leże nieco na wschód od Akropolu (jest dobrze z jego szczytu widoczny) – idąc do Akropolu mijamy ruiny świątyni Zeusa Olimpijskiego i łuk Hadriana. Wstęp na stadion jest płatny (bilet 3 EUR), ale stadion w Atenach po prostu trzeba zobaczyć – wg mnie to punkt obowiązkowy na turystycznej mapie stolicy Grecji. Widok flagi olimpijskiej na stadionie, gdzie igrzyska odbyły się po raz pierwszy – bezcenny.

Zappeion

Ogólnie mówiąc – budynek znany z tego, że… jest znany :) Budowany przez Zappasa (tego od stadionu i igrzysk), który jednak nie dożył jego uruchomienia, z przeznaczeniem jako jedna z aren pierwszych Igrzysk Olimpijskich – podczas pierwszej olimpiady Zappeion służył jako hala walk szermierczych. Od tego czasu odbywa się tu wiele wydarzeń politycznych i kulturalnych. Nazwa zapewne pochodzi od nazwiska darczyńcy – fundatora.

Ateny, Zappeion

Ateny, Zappeion

Zappeion od samego początku jest częścią Ogrodów Narodowych (o nich za chwilę), otoczony jest dość widowiskowym parkiem i zielenią z fontannami i rzeźbami. Spacerując od Akropolu przez świątynię Zeusa Olimpijskiego do Stadionu Panatenejskiego, nie sposób go pominąć – stoi po prostu po drodze, niemalże naprzeciwko świątyni Zeusa.

Ogrody Narodowe

Z tyłu za budynkiem Zappeionu (lub za budynkiem Parlamentu na placu Syntagma, zależnie od której strony wchodzicie) rozpościerają się Ogrody Narodowe, założone jeszcze w czasach, gdy budynek Parlamentu był pałacem królewskim, przez ówczesną królową Amalię (żonę Ottona I). Ta potężna zielona przestrzeń (ponad 15 ha) jest dziś dostępna publicznie i otwarta od zmierzchu do świtu. Ogrody wypełniają rośliny i drzewa z całego świata, znaleźć tu można także mini-zoo dla dzieci i sadzawki wypełnione żółwiami. Historyczną atrakcją będą też zapewne starożytne rzymskie mozaiki, mocno dziś zaniedbane i wyglądające na opuszczone oraz rozsiane gdzieniegdzie pozostałości antycznych budowli. Generalnie park jest genialnym miejscem odpoczynku i schronienia przez wszędobylskim w sezonie słońcem.

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, Ogrody Narodowe

Ateny, rzymskie mozaiki w Ogrodach Narodowych

Ateny, rzymskie mozaiki w Ogrodach Narodowych

Ateny, rzymskie mozaiki w Ogrodach Narodowych

Ateny, rzymskie mozaiki w Ogrodach Narodowych

Uniwersytet, Akademia i Galeria Narodowa

Do najbardziej znanych budowli ateńskich zaliczyć też można, znajdujące się w samym centrum, przy ruchliwej ulicy Panepistimiou, dwa budynki:

  • Akademia Ateńska, powstała formalnie w 1926 r., mieszczący się w trochę starszym budynku, tworzącym wraz z Uniwersytetem i Biblioteką Narodową swoistą całość, zaprojektowaną przez tego samego architekta. Budynek zaczął powstawać jeszcze za panowania króla Ottona I (1859 r.), ale budowa trwała z przerwami prawie 30 lat. Później mieścił w swoich murach kolejno kilka muzeów, aż w końcu w 1926 r. stworzono tu Akademię, która dziś jest najważniejszym ośrodkiem naukowym Grecji. Jest też jednym z najczęściej fotografowanych (nie ma się co dziwić, jest atrakcyjny wizualnie) budynków centrum Aten;
Ateny, Biblioteka Narodowa

Ateny, Biblioteka Narodowa

Ateny, Uniwersytet Narodowy

Ateny, Uniwersytet Narodowy

Ateny, budynek Akademii Ateńskiej

Ateny, budynek Akademii Ateńskiej

  • Uniwersytet Narodowy, formalnie istniejący od 1837 r. (najstarszy w tej części Europy), w obecnym budynku od 1841 r. Monumentalny budynek na froncie kampusu uniwersyteckiego, z widowiskowym propylonem, służy dziś jako sala cermonialna;
  • Biblioteka Narodowa, której idea powstała zaraz po odzyskaniu przez Grecję niepodległości. Pierwotnie mieściła się na wyspie Egina, ale w 1834 r. została przeniesiona do Aten. Dzisiejszej siedziby doczekała się dopiero w 1888 r. Posiada obecnie największą na świecie kolekcję greckich manuskryptów;

Dom Schliemanna

Przy tej samej ulicy (Panepistimiou), acz nieco bardziej na północ, znajdziecie budynek Muzeum Numizmatycznego, swoją drogą wartego odwiedzenia ze względu na przebogatą kolekcję monet (antycznych i młodszych). Z racji ubiegłorocznej wyprawy do Turcji sam budynek był interesujący z innego powodu – został wybudowany w 1880 r. jako rezydencja Heinricha Schliemanna, bogatego niemieckiego kupca, a potem… archeologa-amatora. W czasie swojej budowy dom ten był uznawany za jedną z najwspanialszych rezydencji prywatnych w Atenach.

Ateny, Muzeum Numizmatyczne, dawny dom H.Schliemanna

Ateny, Muzeum Numizmatyczne, dawny dom H.Schliemanna

Schliemann zapisał się w historii archeologii z racji swoich odkryć oraz kontrowersji związanych ze sposobem ich przeprowadzania. To właśnie Schliemann (żyjący przekonaniem, że „Illiada” jest zapisem historycznym i pragnący to za wszelką cenę udowodnić) odkrył ruiny starożytnej Troi w dzisiejszej Turcji oraz greckie Mykeny. W Troi kopał zresztą wielokrotnie, odkrywając w sumie aż 9 historycznych warstw tego miasta. Schliemann zapisał się także kontrowersyjnie – potrafił niszczyć znalezione eksponaty, jeśli wg niego nie były interesujące lub przeczyły jego tezom. Po śmierci został pochowany w Atenach.

Ratusz miejski

Ostatnim wartym zobaczenia budynkiem w okolicach ulicy Panepistimiou jest pochodzący z 1874 r., oryginalnie dwukondygnacyjny – trzecią dobudowano w trakcie przebudowy w 1937 r. Stoi on przy placu Kotzia, także wybudowanym w tym samym roku, co ratusz. Plac Kotzia zdążył się też zapisać w historii Igrzysk Olimpijskich – w 2004 r. tu zaczynały się i kończyły zawody w kolarstwie.

Niedawno okazało się, że plac Kotzia (pewnie jak duża część Aten) stoi na miejscu starożytnych zabudowań – stąd część placu zajmuje dziś stanowisko archeologiczne, w ramach którego odsłonięto m.in. antyczną drogę oraz grobowce.

Ateny, ratusz miejski na placu Kotzia

Ateny, ratusz miejski na placu Kotzia

Ateny, antyczne pozostałości na placu Kotzia

Ateny, antyczne pozostałości na placu Kotzia

I to już wszystko, co chcieliśmy Wam pokazać w Atenach. Wpis ten kończy opis atrakcji historycznych centrum miasta, które da się zobaczyć w jeden pełny (w zasadzie w dwie pełne doby) weekend. Ateny zdecydowanie polecam – jeśli interesują Was zabytki, to stolica Grecji będzie Waszą mekką i dwa dni to zdecydowane minimum – wszak nie byłem np. w słynnym Muzeum Archeologicznym w Atenach, na które zwyczajnie nie wystarczyło już czasu. Będzie po co tu wracać :) A w kolejnym, ostatnim już wpisie dotyczącym weekendu w Atenach, podsumujemy wyjazd i opowiemy co nieco o jego organizacji.

Pełna galeria zdjęć z Plaki, Psiri, stadionu Panatenajskiego i innych atrakcji Aten znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

 

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014

Ateny, plac Syntagma i zmiana warty pod parlamentem

Plac Syntagma to najstarszy i najbardziej znany z placów miejskich w dzisiejszych Atenach. Jest centrum komunikacyjnym miasta i miejscem demonstracji i manifestacji ateńczyków. Jest też atrakcją turystyczną, głównie dzięki sąsiadującemu z placem budynkowi parlamentu greckiego.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, najważniejsze atrakcje stolicy Grecji. Część 4 – Kerameikos i świątynia Zeusa Olimpijskiego). Placu Syntagma nie sposób pominąć, zwiedzając centrum stolicy Grecji, chcąc nie chcąc na pewno na niego trafimy. Choćby przyjeżdżając do miasta lub wyjeżdżając z niego na lotnisko – to tu rozpoczyna się i kończy trasa autobusu (X95), który przywiezie nas z lotniska. To tu także znajduje się stacja metra, którym także dojedziemy na lotnisko w Atenach.

Historia placu Syntagma (czyli placu Konstytucji) jest długa i burzliwa. Kiedy w latach 30-tych XIX w. w Grecji wybuchło powstanie przeciwko panującym tu Turkom, zostało one poparte przez wielkie europejskie mocarstwa, mające w uzyskaniu przez Grecję niepodległości swoje własne interesy. Ostatecznie w 1832 r. Grecja stała się niepodległym państwem, a w wyniku ugód pokojowych, wielkie mocarstwa (Anglia, Francja i Rosja) wyznaczyły na króla Grecji Ottona I, syna króla Bawarii.

Ateny, plac Syntagma

Ateny, plac Syntagma

Ateny, Grób Nieznanego Żołnierza przed budynkiem Parlamentu

Ateny, Grób Nieznanego Żołnierza przed budynkiem Parlamentu

Ateny, członek Straży Prezydenckiej przed Grobem Nieznanego Żołnierza

Ateny, członek Straży Prezydenckiej przed Grobem Nieznanego Żołnierza

Ale Otto był zbyt młody by rządzić, rządzili więc w jego imieniu regenci, którzy otrzymali władzę absolutną i w zasadzie byli dyktatorami. Grecy więc ponownie zbuntowali się (1843 r.)  i wylegli masowo na plac przed pałacem królewskim, żądając uchwalenia Konstytucji oraz zwołania Zgromadzenia Narodowego. Król ugiął się pod presją – na pamiątkę wydarzeń z 1843 r. plac przemianowano właśnie na Plac Konstytucji (plac Syntagma).

Do dziś plac ten jest zwyczajowym miejscem demonstracji i celebracji ważnych wydarzeń, zarówno społecznych, jak i politycznych czy sportowych. Jest też codziennym wieczornym miejscem spotkań ateńczyków oraz atrakcją dla dzieci, które mogą tu karmić licznie zlatujące się gołębie (orzechy dla ptaków są sprzedawane na placu), czym Syntagma nieco przypomina nasz Kraków.

Zwieńczeniem Syntagmy są schody prowadzące na górę, przed dzisiejszy budynek Parlamentu, który pierwotnie był pałacem królewskim Ottona I, wybudowany właśnie przez niego w 1840 r. za pieniądze jego ojca, Ludwika I, króla Bawarii. Pierwotnie podobno Otto I miał ochotę na budowę pałacu na Akropolu, na szczęście nie doszło do tego. Budynek Parlamentu nie jest udostępniony do zwiedzania, nawet w dniach w których nie ma posiedzeń i obrad.

Największą atrakcją turystyczną, związaną z placem Syntagma jest bez wątpienia Grób Nieznanego Żołnierza, znajdujący się tuż przed budynkiem Parlamentu i czczący wszystkich Greków, poległych za ojczyznę w całej jej długiej historii. Grób Nieznanego Żołnierza jest ochraniany 24 godziny na dobę przez Straż Prezydencką – elitarny oddział wojskowy, strzegący także Parlamentu. Żołnierze wchodzący w skład tego oddziału są specjalnie selekcjonowani (kryteriami są m.in. wzrost i tężyzna fizyczna), a ich strój, jakże widowiskowy dla turystów, jest zaszłością historyczną i nawiązuje do rewolucji z czasów Ottona I.

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Straż przy Grobie Nieznanego Żołnierza zmieniana jest co godzinę, ale najbardziej uroczysta zmiana odbywa się w niedzielę o godz. 11:00 – jeśli jesteście w niedzielę w Atenach, zdecydowanie polecamy zarezerwować sobie trochę czasu – warto tu przybyć z lekkim wyprzedzeniem, aby znaleźć sobie dobre miejsce (parada jest oblegana przez turystów).

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Niedzielna zmiana warty bardzo swoją widowiskowością przypomina tę londyńską pod pałacem Buckingham, aczkolwiek jej charakter jest inny – nie ma oddziałów konnych, za to są niezwykle barwnie ubrane oddziały piesze. Zdjęcie z członkiem Straży Prezydenckiej, strzegącym grobu jest punktem obowiązkowym dla wielu przybywających tu turystów :) Na czas niedzielnej zmiany warty zamykana jest główna ulica, przebiegająca przed parlamentem, a publiczność oddzielana jest specjalnymi barierkami.

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza

Co jeszcze można powiedzieć o placu Syntagma ? Stojąc przed Parlamentem, spójrzcie w lewo – na hotel Grand Bretagne – historyczny budynek, stojący tu od 1862 r., podobno jeden z najbardziej rozpoznawalnych hoteli na świecie (?). W czasie II wojny światowej Niemcy urządzili w jego wnętrzach główną kwaterę Wermachtu, którą wizytowali podobno i Hitler, i Goering, i Himmler.

Przede wszystkim zaś warto na chwilę na placu Syntagma się zatrzymać, wyluzować, zwolnić, poobserwować życie miasta. Pomoże w tym z pewnością usytuowanie dookoła placu wielu małych kafejek i restauracji, bądź jedna z wielu ławeczek pośrodku placu. Co też czyniąc, zapraszamy dalej – na pchli targ Monastiraki.

PS. Na koniec zapraszamy jeszcze do obejrzenia filmu (niestety jakość słaba, przyznajemy) ze zmiany warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza – trwa ok.10 minut.

 

Pełna galeria zdjęć z placu Syntagma i zmiany warty pod parlamentem w Atenach znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

 

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014