pomnik | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Herceg Novi, czyli drugie podejście do Boki Kotorskiej

Herceg Novi, miasto z ponad 700-letnią historią, uważane za jedno z… najmłodszych miast nad Boką Kotorską, było kolejnym czarnogórskim przystankiem w naszej wakacyjnej podróży w 2014 r.

Tour de Europe 2014, dzień 18 (poprzedni wpis: Herceg Novi nocą). Ambitny plan dnia poprzedniego zakładał zwiedzenie albańskiej Szkodry oraz czarnogórskich: Podgoricy, Cetynii i parku narodowego Lovcen, a na koniec objechanie atrakcji Boki Kotorskiej, która po pobycie rok wcześniej w Kotorze została jednym z naszych ulubionych miejsc na Bałkanach. Ale plan oczywiście okazał się naiwny – nad brzeg Boki zjechaliśmy z gór już przy zapadającym zmroku i jasne się stało, że objazd Boki Kotorskiej znów musimy odłożyć na przyszłość. Zostało nam zwiedzanie Herceg Novi, w którym zatrzymaliśmy się na noc. Ale na widok starówki tego miasteczka wszelkie żale zostały porzucone – zdecydowanie trafiliśmy w miejsce, jakie lubimy w naszych podróżach. Już teraz (wszak w tym roku w końcu Bokę Kotorską objechać się udało) możemy powiedzieć, że Herceg Novi jest drugim najwspanialszym miejscem nad zatoką, zaraz po Kotorze, którego tu nic nie przebija.

Co do naszego zachwytu nad Herceg Novi – byliśmy go pewni już poprzedniego dnia, kiedy zmordowani całym dniem zwiedzania dojechaliśmy do miasteczka ok. godziny 22:00 i mimo to zdecydowaliśmy się poczłapać na stare miasto, żeby zobaczyć je w nocy. Widok w nocy jest zachwycający, wiedzieliśmy więc, że za dnia będziemy mieli co tu oglądać.

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi ma ponad 700 lat (założone zostało w 1382 r.), a pomimo to jest jednym z najmłodszych, o ile nie najmłodszym miastem nad Boką Kotorską. Kiedyś, w starożytnych czasach rzymskich, istniała tu już osada, ale oficjalnie założycielem jest Tvrtko I, król Bośni, a potem także Serbii i Chorwacji. Król, za którego panowania Bośnia osiągnęła szczyt swojej potęgi w całej swojej historii. Miasto, wcześniej pod nazwą Sveti Stefan, a potem Novi, leżało na ważnym szlaku handlarzy solą. W XV w. ostatecznie przemianowano je na Herceg Novi, od tytułu ówczesnego władcy.

W całej swojej historii miasto często zmieniało przynależność państwową, od listy zmian może rozboleć głowa. Najdłużej w historii rządzili miastem Turcy, którzy zdobyli je równo sto lat od jego powstania i pozostali tu przez z górą dwa następne wieki. Kolejne sto lat rządzili miastem Wenecjanie, aż do ostatnich lat XVIII w. Cały XIX w. to roszady – co chwila inne mocarstwo zdobywało władzę nad miastem, m.in. Austriacy, Rosjanie czy nawet Francuzi. Ostatecznie po I wojnie światowej Herceg Novi weszło w skład nowo tworzonej Jugoslawii i tak pozostało aż do usamodzielnienia się Czarnogóry (2006 r.).

Miasto jest pełne zieleni i ukwieconych krzewów i drzew. Trochę wiąże się to z handlową przeszłością miasta, do którego zawijały statki z dalekich krajów, a jednym z importowanych towarów były też właśnie rośliny, drzewka i krzewy. To ukwiecenie sprawia, że Herceg Novi od strony wody przypomina nieco ogród botaniczny. i Zdecydowanie wpływa na urokliwość jako całości. A można tu zobaczyć różne rodzaje palm, eukaliptusy, kaktusy, bananowce czy magnolie.

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Było też Herceg Novi natchnieniem dla wielu artystów. Na przedmieściu miasta (Topla) mieszkał m.in. Ivo Andrić, laureat literackiej nagrody Nobla, autor słynnego „Mostu na Drinie” (nawiasem – bardzo przyjemna lektura – polecamy).

W Herceg Novi zobaczyć można aż trzy twierdze. Najwyżej położona jest Spanjola, wybudowana tu w 1538 r. przez Hiszpanów, którzy bardzo krótko rządzili miastem, przerywając na chwilę dwustuletnie rządy Turków. Do niej nie dotarliśmy. Ale zwiedzanie rozpoczęliśmy od położonej twierdzy Kanli Kula, którą wybudowali Turkowie zaraz po tym, jak odzyskali miasto od Hiszpanów. Dziś twierdza z amfiteatrem w środku stanowi miejsce wydarzeń kulturalnych, koncertów itp.

Wspięliśmy się więc (nie po raz ostatni tego dnia, bo w przeciwieństwie do starówki Kotoru, która jest płaska, starówka Herceg Novi usadowiona jest na stromym zboczu góry) po niezliczonej ilości schodów ku południowej, najstarszej bramie twierdzy, który ku naszemu rozczarowaniu… okazała się zamknięta. Na wspinaczkę wyżej, do bramy północnej, i sprawdzenie czy tamtędy da się do twierdzy wejść, zabrakło nam ochoty, zdjęcia twierdzy mamy więc wyłącznie z zewnątrz.

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, wieża zegarowa

Herceg Novi, wieża zegarowa

Wracamy więc w dół, na jeden z dwóch głównych placów starego Herceg Novi, plac Belavista. Znajduje się tu jeden z najbardziej fotogenicznych zabytków miasta – cerkiew Archanioła Michała, z charakterystycznymi czterema wieżyczkami na rogach. Nie jest ona zbyt stara, wybudowana została wszak w pierwszych latach XX w. Ale sama budowla, jak i otaczający ją plac i budynki przy nim, są niezwykle klimatyczne i są ulubionym miejscem spędzania czasu wśród turystów.

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. "wieża zachodnia"

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. „wieża zachodnia”

Znów schodzimy nieco w dół, na mały placyk św.Hieronima, na którym stoli katolicki kościół pod tym samym wezwaniem. Kiedyś stał tu podobno meczet, ale na jego miejscu w połowie XIX w. wybudowano tę właśnie świątynię. Kościelna dzwonnica jest osobną budowlą i stoi obok. Przy placu znajduje się jeszcze jeden wart uwagi budynek – szkoła muzyczna, znajdująca się w starym kamiennym pałacu.

Herceg Novi, pomnik... kominiarza ?

Herceg Novi, pomnik… kominiarza ?

Dosłownie kilka schodków niżej znajdziecie kolejny katolicki kościół, św.Leopolda (pochodzącego właśnie z Herceg Novi), dużo starszy, bo pochodzący z XVII w. Stąd już kilka kroków do kolejnej twierdzy w Herceg Novi. Twierdza Jaka Kula położona jest najniżej, niemal tuż nad brzegiem morza, i jest najstarszą z wszystkich trzech – wybudowana została przez założyciela miasta, króla Tvrtka I pod koniec XIV w. Najprawdopodobniej była to wręcz pierwsza budowla nowo tworzonego wtedy miasta. Potem rozbudowali ją Turcy (połowa XVI w.), Wenecjanie (na początku XVIII w.) oraz Austriacy (koniec XIX w.). Wstęp do twierdzy jest płatny (1 lub 2 EUR, nie pamiętamy dokładnie) i nie ma w jej wnętrzach niczego ciekawego, może poza widokiem na wybrzeże i Bokę Kotorską. Wewnątrz organizowane są w sezonie turystycznym pokazy kina pod gołym niebem.

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Wracamy w górę (znów te miliony schodów…) na plac Belavista, skąd wąskimi kamiennymi uliczkami wchodzimy na najważniejszy plac w Herceg Novi – plac Nikole Durkovića, kiedyś nazywany placem Solnym. To na nim toczy się całe turystyczne życie w mieście. Plac otoczony jest malowniczymi kamiennymi budynkami i wypełniony kafejkami i restauracjami. Nad placem góruje wieża zegarowa, pochodząca z czasów tureckich (dlatego zwana „Sahat kula”), z 1667 r. Stąd prowadzi na północ droga pod górę do wspominanej przez nas północnej bramy twierdzy Kanli Kula – jej początek znajduje się obok tzw. Zachodniej Wieży.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Na zachód od placu ciągnie się kamienna uliczka, będąca klimatycznym pasażem handlowym z licznymi sklepami. Kończy się ona niepozornym pomnikiem… kominiarza ? W każdym bądź razie wszyscy łapią go za… nos, co łatwo poznać :) Uliczka wychodzi na ulicę Njegośeva – to ulica (bardzo długa), przy której pod numerem 65 stoi dawny dom Ivo Andrića. To tu w 1968 r. zmarła jego żona, Milica. Njegośeva prowadzi aż do Topli, gdzie znajduje się kolejnych kilka zabytkowych kościołów (XVII – XVIII w.), ale je sobie odpuściliśmy.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Znów schodzimy na dół, na nadmorską promenadę i niewielką miejską plażę. Herceg Novi, choć jest ulubionym miejscem wielbicieli opalania, nie ma plaż – te są w okolicznych miejscowościach. Ale ma Herceg Novi bardzo urokliwą marinę i wielki stojący na nabrzeżu pomnik założyciela miasta – króla Tvrtka I. No i stąd widać w całej okazałości twierdzę Jaka Kula.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Na tym kończymy nasze zwiedzanie miasta. Wracamy pieszo do naszego apartamentu, położonego jakieś 500 m od granic starego miasta. Czas się nieco odświeżyć po wspinaczkach po niezliczonych schodach w niemożliwym wprost upale, przy którym w ciasnych kamiennych uliczkach czuliśmy się dosłownie jak w piekarniku. Żegnamy właścicielkę i wsiadamy w samochód. Ale to nie koniec atrakcji Herceg Novi.

Do zobaczenia pozostał nam jeszcze, położony jakiś kilometr na wschód, monaster Savina. Składa się ona z trzech cerkwi, dwóch położonych obok siebie i trzeciej, nieco oddalonej, na wzgórzu ponad nimi. Dwie pierwsze są pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy. Większa jest najmłodsza, pochodzi z końca XVIII w., we wnętrzach wymalowana freskami. Mniejsza z kolei jest najstarsza, wg legendy pochodzi z początków XI w., choć historycznie to mało możliwe. Wnętrza zdobią freski z XV, XVI i XVII w. Ikonostas także pochodzi z XVIII w.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Położona na wzgórzu cerkiew św.Sawy wg legendy założona została właśnie przez Sawę, pierwszego serbskiego biskupa (XII / XIII w.). Ale z niej nic nie zostało, na jej miejscu wybudowano nową w XV w. Oprócz cerkwi na terenie monasteru znajduje się jeszcze skarbiec, a cerkwie otoczone są bardzo starym cmentarzem. Do klasztoru trafiamy jednak w niedzielne południe – odbywają się tu nabożeństwa, co sprawia że zwiedzanie wnętrz jest praktycznie niemożliwe – z zasady nie przeszkadzamy wiernym w świątyniach podczas nabożeństw, bez względu na wyznanie.

Wyjeżdżamy z Herceg Novi z solenną obietnicą, że nad Bokę Kotorską znów wrócimy – po raz trzeci. Sami sobie tej obietnicy dotrzymaliśmy rok później – podczas tegorocznej wakacyjnej wyprawy znów tam zawitaliśmy – ale na tą opowieść jeszcze przyjdzie czas. Na razie kierujemy się ku granicy Czarnogóry z Bośnią. Kolejnym naszym celem jest miasto, w którym się zakochamy – Sarajewo. Ale to już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z czarnogórskiego Herceg Novi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Jedziemy na zachód Kosowa: Pejë, Deçan i Gjakovë

Pierwszą pełną dobę w Kosowie spędziliśmy w trasie z Prisztiny przez Kosowską Mitrovicę do Prizrenu. Czas na pokazanie Wam zachodniej części Kosowa i najważniejszych punktów na trasie przez nią – miasteczek Pejë, Deçan i Gjakovë.

Tour de Europe 2014, dzień 14 (poprzedni wpis: Zabytki z listy UNESCO w Kosowie). Pierwszą część trasy dookoła Kosowa (odcinek Prisztina – Kosowska Mitrovica) opisaliśmy w jednym z poprzednich wpisów. Czas wyruszyć dalej w drogę, tym razem na zachód Kosowa.

Trochę nas Kosowo „zawiodło” pod kątem drogowym. Przygotowywaliśmy się na dziki zachód, gorszy niż w Albanii (która ostatnio mocno się pod tym względem ucywilizowałą), a tymczasem poza jednym odcinkiem drogi pomiędzy Prisztiną a Kosowską Mitrovicą (budowa nowej drogi, kompletny brak nawierzchni), w Kosowie poruszaliśmy się równymi, choć jednopasmowymi drogami. Żadnych większych ekscesów na drodze, żadnych nieprzewidzianych manewrów – przez dużą część czasu spokojniej niż w tej „cywilizowanej” części Europy. Raz jeden na odcinku Kosowska Mitrowica – Prizren zatrzymano nas do kontroli drogowej, ale skończyło się na przeglądnięciu przez policjanta dokumentów i ubezpieczenia.

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Kosowo, pomnik ku czci bojowników UÇK w Tërnac

Stałym elementem krajobrazu w Kosowie są dwie rzeczy: flagi albańskie i amerykańskie oraz pomniki upamiętniające bojowników UÇK, kontrowersyjnej armii albańskiej, zwalczającej serbskich mieszkańców tego regionu, w końcu uznanej za organizację terrorystyczną przez społeczność międzynarodową. Jeden z takich okazałych monumentów zobaczyć możecie w miejscowości Tërnac. Nie mamy żadnych informacji o okolicznościach śmierci pochowanych tu bojowników, nie będziemy więc komentować słuszności budowy pomnika.

Pierwszym zaplanowanym przystankiem był Peć (albańki: Pejë), spore jak na Kosowo miasto – ok.60 tys. mieszkańców. Peć ma długą historię, zahaczającą o starożytność – kiedyś istniało tu rzymskie miasto, prawdopodobnie drugie co do ważności na terenach dzisiejszego Kosowa (po zwiedzonej przez nas dzień wcześniej Ulpianie). Potem nadeszły czasy panowania Bizancjum. Kolejny raz w historii pojawia się pod koniec XII w., kiedy to Serbowie przejęli miasto, a krótko później zostało ono przekazane pod kuratelę arcybiskupów serbskich z monasteru Žiča.

Arcybiskupi rozpoczęli tu budowę kościołów i rezydencji, a kiedy w XIII w. ich monaster został spalony, przenieśli do Peć siedzibę kościoła serbskiego, którą to funkcję Peć sprawował aż do połowy XVIII w. Niemal trzy wieki po zdobyciu miasta przez Serbów, stracili oni Peć na rzecz Imperium Osmańskiego. Nastały czasy zmiany nazwy miasta (Ipek), islamizacji i budowy meczetów, z których kilka dotrwało do naszych czasów. W 1899 r. powstała tu Liga z Peć, organizacja albańska uznawana za następczynię Ligi Prizreńskiej (o niej napiszemy przy okazji opisywania wizyty w Prizrenie), walcząca o prawa Albańczyków wewnątrz Imperium Osmańskiego.

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Kosowo, monaster Pećka Patrijaršija w Peć

Spod jarzma tureckiego miasto wyzwoliło się w 1913 r., do II wojny światowej kilkukrotnie zmieniając przynależność państwową. Ostatecznie dziś przynależy do Kosowa, będąc niezwykle jednorodnym pod względem etnicznym – 92% mieszkańców to Albańczycy.

Monaster Pećka Patrijaršija w Peć to jeden z najważniejszych obiektów sakralnych w całej serbskiej historii. Miejsce to należało do monasteru Zica (wtedy siedziby serbskich arcybiskupów) już w początkach XIII w. Mniej więcej wtedy postanowiono przenieść arcybiskupstwo w bardziej bezpieczne niż Zica rejony, położone też bardziej centralnie w ówczesnej Serbii.

Pierwszą cerkiew wybudowano tu w połowie XIII w. – to kościół Świętych Apostołów, ufundowany przez Arsenija I, serbskiego arcybiskupa, następcy samego św.Sawy. W jego wnętrzach można znaleźć freski z różnych okresów, od XIII w., przez XIV i XVII w. W kościele znajduje się także sarkofagi fundatora – arcybiskupa Arsenija I oraz kilku kolejnych serbskich arcybiskupów z XIII i XIV w. W cerkwi tej znajduje się także marmurowy tron arcybiskupi, na którym koronowano kolejnych serbskich arcybiskupów.

Co ciekawe, kolejne cerkwie dobudowywano w późniejszych czasach do bocznych ścian cerkwi św.Apostołów, tworząc unikalny kompleks kościelny. Kolejną cerkiew – św.Dymitra, dobudowano na początku XIV w. We wnętrzach znajdują się freski z XIV i XVII w. oraz sarkofagi kolejnych arcybiskupów (z końca XIV w.).

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, dojazd do monasteru Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, żołnierze KFOR przed monasterem Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Kosowo, monaster Visoki Dečani

Trzecia z cerkwi, cerkiew Matki Boskiej wybudowana została zaraz po poprzedniej (ok. 1330 r.). Freski pochodzą z XIV w., a we wnętrzach znajduje się także, uważana za cudowną, ikona Matki Boskiej, malowana wg tradycji przez samego św.Łukasza Ewangelistę. Fundator cerkwi, arcybiskup Daniło II oraz arcybiskup Sawa II (obaj początek XIV w.) są pochowani we wnętrzach cerkwi.

Czwarta, najmniejsza z cerkwi, znajdująca się nieco na zewnątrz pozostałych trzech – cerkiew św.Mikołaja, wybudowana została w 1337 r. Ikonostas pochodzi także z tych czasów, a ikony we wnętrzach – z XVII w. Trzy pierwsze cerkwie, wybudowane obok siebie równolegle, poprzedza narteks – kryty przedsionek – dobudowany został pod koniec I poł. XIV w. i uważany jest za jeden z najwspanialszych takich budowli w całym serbskim kościele prawosławnym.

Niezbyt dużo fresków w narteksie zachowało się z tych, malowanych w XIV w. Większość widocznych dziś fresków pochodzi z 1565 r., kiedy to narteks wymalowano ponownie po renowacji. W przedsionku pochowano dwóch serbskich arcybiskupów (XIII i XVI w.). We wnętrzach wysokiego muru, okalającego monaster, znajdują się także pozostałości innych klasztornych zabudowań z XIV – XVII w. oraz współczesne zabudowania mieszkalne dla sióstr oraz niewielki cmentarz.

Kosowo, Gjakova, wieża zegarowa

Kosowo, Gjakova, wieża zegarowa

Czy można się więc dziwić, że monaster w Peć jest tak dla Serbów ważny ? I że bardzo boleją nad tym, że nie znajduje się on już w granicach Serbii ? Wszak tu jest serce starej średniowiecznej Serbii. Życie napisało jednak smutną dla Serbów historię. Co równie smutne – monaster musi do dziś być ochraniany przez KFOR – żeby się tu dostać, trzeba zostawić żołnierzom (w naszym przypadku byli to włoscy karabinierzy) dowód osobisty.

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

No i jeszcze ciekawostka, dotycząca nas, Polaków. Siostra zakonna, sprzedająca za jakieś drobne pieniądze bilety wstępu oraz prowadząca niewielki przyzakonny sklepik, m.in. z wyrabianymi tu trunkami (także rakiją), na wieść, że jesteśmy z Polski, powiedziała tylko: „Polacy ? Polacy to piją, że hej”… Nawet tu więc dotarli „nasi”…

Peć trochę zaskoczył nas ilością „brązowych tablic” – kierunkowskazów do zabytków i miejsc wartych zobaczenia – nie mieliśmy w planach zwiedzania nic poza monasterem. I tak też zostało – pozostaliśmy na tym jednym punkcie, trochę ze względu na „zamotany” system uliczek i trudność w poruszaniu się po centrum miasta. Walnie przyczyniła się do tego nasza nawigacja (AutoMapa), która w Peć po prostu oszalała. Najpierw usiłowała nas poprowadzić samochodem przez pieszy deptak, a potem kilkukrotnie pod prąd przez jednokierunkowe uliczki :) Koniec końców udało nam się jakoś z miasta wydostać, choć przyznajemy że jedną z uliczek w końcu pod prąd przejechaliśmy :)

Z Peć jedziemy na południe. Jakieś 16 km dalej znajduje się kolejny punkt zwiedzania na naszej trasie – monaster Visoki Dečani. Tu trafiliśmy na jeszcze większą obstawę, tym razem żołnierzy słoweńskich. Ale są tu i betonowe zapory na drodze dojazdowej, i pojazdy opancerzone towarzyszące wojakom. A sami żołnierze są niezwykle przyjaźni, była okazja nawet zrobić sobie wspólną fotkę. Ale tak czy tak, aby wejść do monasteru, trzeba zostawić dowód osobisty.

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, meczet Hadum Agi

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Monaster Visoki Dečani wybudowany został na początku XIV w. przez ówczesnego serbskiego króla, Stefana III Deczańskiego, który zresztą został tu pochowany po tym, jak uwięził go, a potem zamordował jego własny syn. Klasztorna katedra jednym z najważniejszych i największych  średniowiecznych obiektów sakralnych na całych Bałkanach. Zachowały się oryginalne freski, ikonostas oraz grobowiec króla Stefana III. Historia monasteru przez całe wieki przebiegała spokojnie aż do końcówki XX wieku, czyli wojny w Kosowie.

Niestety Albańczycy kilkukrotnie usiłowali klasztor zniszczyć, jako część akcji niszczenia wszelkich serbskich pozostałości. W 1998, 2000 i 2007 r. monaster był ostrzeliwany z granatników oraz moździerzy, które to ostrzały na szczęście nie spowodowały większych strat materialnych. Nigdy sprawców ostrzałów, co ciekawe, nie złapano. Jeszcze w 2013 r. było tu niespokojnie, kiedy protestowali tu miejscowi Albańczycy, uważający serbskich mnichów za zamieszkujących monaster nielegalnie, a ziemie klasztorne za albańskie. Sprawa dotarła nawet do Sądu Najwyższego Kosowa, który potwierdził własność serbskiego kościoła prawosławnego.

Zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w samym Deçanie, małym miasteczku, obok którego znajduje się monaster. Nie ma tu jednak nic ciekawego, obok dwóch pomników ludzi, uznawanych w Kosowie za bohaterów narodowych, a wywodzących się z rejonu miasta Deçan. Pierwszy z nich to Salih Çekaj, urodzony i wychowany w mieście, tworzący w 1991 r. pierwsze oddziały powstającej wtedy UÇK, potem uczestnik wojny domowej. Zginął w bitwie pod Koshare przeciwko wojskom jugosłowiańskim.

Kosowo, Deçan, pomnik Saliha Çekaja

Kosowo, Deçan, pomnik Saliha Çekaja

Kosowo, Deçan, pomnik Luana Haradinaja

Kosowo, Deçan, pomnik Luana Haradinaja

Drugi z pomników upamiętnia Luana Haradinaja, bojownika UÇK, który zginął w 1997 r. w walce z siłami serbskimi. Był on bratem Ramusha, który został wtedy ranny, a w latach późniejszych piastował urząd premiera Kosowa. Zrezygnował z niego pod naciskiem oskarżeń o zbrodnie wojenne, za które nigdy nie został skazany, choć dwukrotnie był sądzony przez Trybunał w Hadze.

Kolejnym punktem na naszej trasie jest Gjakova (serbski: Dakovica), 40-tysięczne dziś miasto, niemal całkowicie zamieszkana przez Albańczyków. Miejscowość pojawia się w dokumentach po raz pierwszy w XV w. jako niewielkie osiedle. Ale szybko zyskała na wadze ze względu na położenie na handlowej drodze ze Szkodry do Konstantynopola (dziś Stambuł). W XVI / XVII w. Gjakova była już ważnym ośrodkiem handlowym, do tego stopnia, że dookoła miasta budowano mosty, mające ułatwić drogę karawanom, a w samym mieście liczne miejsca noclegowe dla handlarzy.

Innym przykładem świetności miasta z tamtych czasów jest meczet Hadum Agi, zaprojektowany przez samego Mimara Sinana, najsłynniejszego wówczas (i słynnego do dziś) architekta tureckiego. Meczet Hadum Agi wybudowany został w końcówce XVI w., w centrum dzielnicy handlowej, która istnieje do dziś. Stary Bazar w Gjakova nadal przyciąga turystów z całego świata, nadal otwartych jest tu kilkaset sklepików i warsztatów – i to właśnie on był magnesem, ciągnącym nas do miasta. Spacer krętymi, brukowanymi uliczkami wśród kolorowych wystaw sklepików, ciągnące się po obu stronach charakterystyczne budynki – to wszystko stwarza niepowtarzalny klimat tego miejsca – momentami odnosi się wrażenie cofnięcia się w czasie o kilkaset lat – no może za wyjątkiem chwil, kiedy mija się stragany z hałaśliwą muzyką typu „disco-polo” :)

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Kosowo, Gjakova, stary bazar

Stary Bazar w Gjakova to także kilka zabytkowych budowli. Najważniejszą jest oczywiście wspominany już meczet Hadum Agi, kiedyś stanowiący część kompleksu wraz z hamamem (łaźnią) oraz biblioteką z cennymi manuskryptami. Kompleks został jednak zniszczony przez Serbów podczas wojny domowej w Kosowie, przetrwał jedynie mocno uszkodzony (zburzono m.in. minaret) meczet, który po wojnie odbudowano. Architektura meczetu jest unikalna w Kosowie, to typowo turecka świątynia. Ale wiadomo – budował go mistrz Sinan.

Innym wartym uwagi zabytkiem jest wieża zegarowa. Została wybudowana w 1597 r., w czasach rozkwitu miasta. Przetrwała nieco ponad 300 lat, została zburzona podczas wojny bałkańskiej w 1912 r. Obecna konstrukcja to efekt odbudowy, wykonanej niezwłocznie po zakończeniu wojny.

Pisaliśmy już o mostach, łączących Gjakova z drogami uczęszczanymi przez handlarzy. Jadąc z miasta w stronę Prizrenu będziecie mieli okazję zobaczyć jeden z nich. Potocznie nazywa się go „mostem krawców”, wybudowano go prawdopodobnie w XV w. nad rzeką Erenik, a potem rozbudowano z powodu zmianę biegu rzeki. Dziś liczy prawie 200 m długości i jest jednym z najpiękniejszych osmańskich mostów w Kosowie. Nie jest już używany, służy jako zabytek i… miejsce sesji ślubnych dla par młodych. Leży ok. 8 km od Gjakova w stronę Prizrenu.

Kosowo, "most krawców" na rzece Erenik

Kosowo, „most krawców” na rzece Erenik

Kosowo, Ura e Shenjtë, „święty most” za Gjakova

Kosowo, Ura e Shenjtë, „święty most” za Gjakova

Kolejne 3 km dalej stoi kolejny zabytkowy most (Ura e Shenjtë, „święty most”), wybudowany w XVIII w. Zburzony podczas I wojny światowej, a potem uszkodzony podczas wojny domowej w Kosowie, za każdym razem był odbudowywany. W lecie odbywają się zawody śmiałków w skokach do rzeki, przypominające te z mostu w Mostarze w Bośni i Hercegowinie.

Na tym kończą się atrakcje na trasie Kosowska Mitrovica – Prizren, odwiedzone przez nas. Późnym wieczorem dojechaliśmy do centrum Prizrenu, do hostelu w którym mieliśmy spędzić noc. Ale o Prizrenie opowiemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Pejë, Deçan i Gjakova w Kosowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Prisztina, miasto jak nie z Kosowa

Pokazywaliśmy już na naszym blogu Prisztinę nocą. Teraz pora na spacer po stolicy Kosowa za dnia. Zobaczcie co warto w mieście zobaczyć, i dlaczego Prisztina nieco zaburzyła nasze wyobrażenie o Kosowie.

Tour de Europe 2014, dzień 14 (poprzedni wpis: Wjeżdżamy do Kosowa. Na początek Gračanica i starożytna Ulpiana). Początek pierwszego pełnego dnia w Kosowie przeznaczyliśmy na zwiedzanie Prisztiny, w której spędziliśmy noc. Wcześniej mieliśmy okazję przespacerować się po starym centrum miasta wieczorem, mieliśmy już więc głębsze rozeznanie, co i gdzie się znajduje. Zanim jednak opiszemy atrakcje stolicy Kosowa, tradycyjnie czas na wprowadzenie historyczne.

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina wg legend założona została przez uciekinierów ze starożytnej Ulpiany. Jeżeli to prawda, to kilka pierwszych wieków po upadku Ulpiany jest czarną dziurą w historii miasta. Prisztina pojawia się bowiem w historii dopiero gdzieś w XIII / XIV w., kiedy to jest siedzibą władców wczesnego państwa serbskiego. Właśnie w tych czasach wybudowano pobliski monaster w Gračanicy, zwiedzany przez nas razem z ruinami Ulpiany poprzedniego dnia.

Prisztina, meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii)

Prisztina, meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii)

W 1389 r. pod Prisztiną miała miejsce największa serbska trauma w historii – bitwa na Kosowym Polu, po której w krótkim czasie Turcy opanowali tereny serbskie. To właśnie pod ich panowaniem miasto rosło na znaczeniu, stając się ważnym ośrodkiem handlowym, a później nawet stolicą jednej z osmańskich prowincji albańskich. Albańczycy, zamieszkujący miasto, stopniowo byli islamizowani, choć w momencie najazdu Turków niemal wszyscy byli chrześcijanami.

Początek XX wieku to wyzwolenie z rąk Turków, ale i początek gwałtownych zmian. Wojny bałkańskie i obie wojny światowe to przechodzenie Prisztiny pomiędzy Albańczykami, Serbami, Włochami, Niemcami i wreszcie Jugosławią. Dziś to ok.500-tysięczne miasto, w którym ok.98% to Albańczycy. Serbowie, których przed wojną w Kosowie było tu prawie 30 tysięcy, uciekli podczas wojny w Kosowie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Kosowo, Prisztina

ładowanie mapy - proszę czekać...

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II: 42.667014, 21.167006
Prisztina, meczet Yaszara Paszy: 42.666060, 21.166352
Prisztina, meczet \'bazarowy\': 42.665515, 21.165451
Prisztina, wieża zegarowa: 42.666754, 21.166996
Prisztina, parlament Kosowa: 42.664308, 21.163316
Prisztina, deptak Matki Teresy: 42.661926, 21.162586
Prisztina, Teatr Narodowy: 42.663322, 21.164228
Prisztina, NewBorn: 42.660600, 21.158112
Prisztina, siedziba radia i TV: 42.657626, 21.160709
Prisztina, katedra Matki Teresy z Kalkuty: 42.656371, 21.159389
Prisztina, Biblioteka Narodowa: 42.657539, 21.162307
Prisztina, niedokończona serbska cerkiew Chrystusa Zbawiciela: 42.658494, 21.163536

 

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet Sułtana Mehmeta II

Prisztina, meczet "bazarowy"

Prisztina, meczet „bazarowy”

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Prisztina, Muzeum Kosowa

Teraz trochę o tym, co nas w Prisztinie zaskoczyło. Czego spodziewa się turysta po wjeździe do Kosowa ? Standardowe rzeczy, czytane w sieci (bo słowa drukowanego w formie przewodników jest niestety jak na lekarstwo, a przynajmniej było na początku 2014 r., gdy planowaliśmy podróż) to przede wszystkim bieda, niepokoje społeczne, niedawno zakończona wojna, wojska KFOR na ulicach. Nienawiść pomiędzy Albańczykami i Serbami, uwielbienie dla UCK, Wyzwoleńczej Armii Kosowa, na zachodzie uznawanej za organizację terrorystyczną, w dodatku wg plotek finansowanej kiedyś przez Bin Ladena. Problemy z wyjazdem przez Serbię. Nie działa zielona karta, potrzebne jest dodatkowe płatne ubezpieczenie. Niskie ceny. Jeżeli wcześniej było się w Albanii, to automatycznie głowa doda jeszcze mercedesy, słabe drogi i szalonych kierowców. Obraz zaiste wybuchowy, stereotypy Albanii przy tym to obraz oazy spokoju.

Pierwsze zaskoczenie przeżyliśmy jeszcze pod Prisztiną, w Gračanicy, gdzie na ulicach najnormalniej w świecie wiszą… serbskie flagi – kilka kilometrów od stolicy Kosowa, zdominowanego przez Albańczyków. Owszem, Gračanica jest serbską enklawą, ale żeby tak od razu flagi wywieszać ? To się nam pokłóciło ze stereotypem Serbów gnębionych w Kosowie.

Prisztina. Choć ruch uliczny rzeczywiście swoim pozornym bałaganem zdecydowanie przypomina ten z Albanii czy nawet Turcji, to jednak miasto łamie nieco wbite w głowę przewidywania. Jako turyści ani przez moment nie czuliśmy się tu niebezpiecznie, wręcz przeciwnie – z ulic emanuje spokój. Wieczorny spacer dzień wcześniej dał nam dużo luzu – widok licznie spacerujących głównym deptakiem młodych ludzi, par, całych rodzin ewidentnie zlikwidował u nas jakiekolwiek pierwsze obawy, związane z postrzeganiem Kosowa.

Serbskie flagi w Gračanicy

Serbskie flagi w Gračanicy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, pomnik Skanderberga

Prisztina, pomnik Skanderberga

Prisztina, pomnik Ibrahima Rugovy

Prisztina, pomnik Ibrahima Rugovy

No i jeszcze jeden stereotyp – mimo, że panuje w Kosowie islam, a ten raczej kojarzy się nam z kobietami szczelnie okrytymi – Kosowianki (tak się to odmienia ? :)) bardziej przypominają kobiety z dowolnej zachodniej stolicy, niż ze stolicy kraju islamskiego. Nie dość, że słyną z urody, to jeszcze widoczna jest tu dbałość o bycie modną, „na czasie”. No i jeszcze jeden fakt „religijny”. Nie tak dawno wybudowano w centrum Prisztiny wielką chrześcijańską katedrę Matki Teresy z Kalkuty. Choć nadal nie dane jest dokończenie serbskiej cerkwi prawosławnej, której budowa rozpoczęła się w 1995 r., przed wybuchem wojny w Kosowie. Aż takich zmian jednak jeszcze nie ma – rany będą się zapewne jeszcze długo zabliźniać.

Generalnie Prisztina mocno odbiega od stereotypowych opowieści o Kosowie, jakich dostarczają nam nasze media. Miasto kolorowe, wręcz powiedzielibyśmy – roześmiane. Nie grzeszące urodą i nadmiarem atrakcji historycznych, ale spokojne, bezpieczne i aż nadto aspirujące do standardów europejskich. Choć tu za krańcem centrum „czai” się stara część miasta, jako żywa przeniesiona z Albanii – ciasne uliczki, obdrapane, niedokończone domy, krzykliwe kolory „kreacji” na wystawach sklepów, stragany z owocami. Co i tak nie zmienia faktu, że o ile Prisztina nie będzie naszym faworytem w rankingu miast dla miłośników zabytków, o tyle w rankingu miast lubianych – będzie wysoko.

Z punktu widzenia turystycznego, Prisztina nie ma jednak zbyt wiele do zaoferowania. Atrakcje historyczne da się tu policzyć na palcach obu rąk. Z czasów władzy tureckiej pozostały tu meczety:

  • meczet Sułtana Mehmeta II, zbudowany w połowie XV w., największy i najważniejszy meczet w Prisztinie. W XVII w. odnowiono go, a minaret odbudowano po trzęsieniu ziemi w 1955 r. Obecnie znów trwają tu prace przy odnowie, co ciekawe, finansowane ze środków tureckich;
  • meczet Yaszara Paszy (Yashar Pasha Camii), nazwany od nazwiska fundatora, bogatego obywatela miasta, gubernatora Skopje. Meczet został wybudowany w 1834 r. Oryginalne wejście do meczetu zostało zniszczone na potrzeby budowy drogi, przechodzącej dziś przed nim. Także w 2014 r. był w odbudowie i także ze środków tureckich;
  • meczet „bazarowy”, stojący najbliżej centrum dzisiejszej Prisztiny, wybudowany w XV w. przez osmańskiego sułtana Bajazyda, kiedyś sąsiadujący z krytym miejskim bazarem (stąd nazwa), z którego dziś nic nie zostało. Meczet potocznie nazwyany jest też „kamiennym”, ze względu na unikalny minaret, który przetrwał w oryginale od czasu budowy meczetu;
Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, deptak im.Matki Teresy

Prisztina, Teatr Narodowy

Prisztina, Teatr Narodowy

Prisztina, chrześcijańska katedra Matki Teresy z Kalkuty

Prisztina, chrześcijańska katedra Matki Teresy z Kalkuty

Prisztina, budynek Biblioteki Narodowej

Prisztina, budynek Biblioteki Narodowej

Warte zobaczenia (choć my odpuściliśmy sobie zwiedzanie wnętrz) jest także znajdujące się w sąsiedztwie powyższych meczetów Muzeum Kosowa, kiedyś siedziba władz tureckiej prowincji, a potem miejscowego garnizonu armii jugosłowiańskiej. Muzeum posiada bogatą kolekcję starożytnych znalezisk z okolic Prisztiny, część z nich nawet stoi na zewnątrz, w ogrodach otaczających muzeum.

Pomiędzy meczetami stoi także wieża zegarowa, wybudowana w XIX w., kiedyś posiadająca dzwon z XVIII w., wykonany w Mołdawii. Dzwon został ukradziony w 2001 r., a tradycyjny zegar wymieniono na elektryczny.

Tuż za meczetami rozpoczyna się centralny deptak Prisztiny, nazwany imieniem Matki Teresy. Wzdłuż niego znajdują się najważniejsze budynki dzisiejszej Prisztiny, m.in. siedziba parlamentu Kosowa czy Teatr Narodowy. Na deptaku zobaczycie także pomniki Ibrahima Rugovy, jednego z najwybitniejszych kosowskich polityków, prezydenta z początków XXI w. oraz Skanderberga, narodowego bohatera Albańczyków.

Najsłynniejszym obiektem turystycznym w Prisztinie jest bez wątpienia „NEWBORN”, napis w formie pomnika, oddany w dniu proklamowania przez Kosowo niepodległości w 2008 r. Znajduje się on nieco na zachód od zakończenia miejskiego deptaka Matki Teresy i warto do niego odbić w trakcie spaceru.

Prisztina, bulwar Billa Clintona

Prisztina, bulwar Billa Clintona

Prisztina, niedokończona cerkiew Chrystusa Zbawiciela

Prisztina, niedokończona cerkiew Chrystusa Zbawiciela

Prisztina, słynny NEWBORN

Prisztina, słynny NEWBORN

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Prisztina, ulice miasta

Idąc nadal na południe, wejdziemy na ulicę Geroge’a Busha (prezydenta USA) – Stany Zjednoczone są w Kosowie wręcz wielbione. Ulice i pomniki amerykańskich prezydentów, tak samo jak amerykańskie flagi – to norma. W Prisztinie jest też ulica Billa Clintona. Idąc ulicą Busha mijamy kampus uniwersytecki oraz siedzibę kosowskiego radia i telewizji, by dotrzeć w końcu do chrześcijańskiej katedry Matki Teresy, nowego kościoła, oddanego do użytku bodajże w 2010 r. Ma być tu przeniesiona siedziba kosowskiego chrześcijańskiego biskupstwa, obecnie mającego siedzibę w Prizrenie. Jak widać, religia rzymsko-chrześcijańska nie budzi w Albańczykach oporu, w przeciwieństwie do prawosławia.

Końcówka naszego spaceru po Prisztinie to marsz dookoła terenu kampusu uniwersytetu. Jeżeli obejdziecie go dookoła, dane Wam będzie zobaczyć jeszcze dość dziwny budynek Biblioteki Narodowej oraz niedokończoną budowę prawosławnej cerkwi Chrystusa Zbawiciela. Jej konstrukcja rozpoczęła się jeszcze przed wojną w Kosowie, w 1995 r. i nigdy się nie skończyła. Obecnie Albańczycy nie pozwalają na jej ukończenie, rozważana jest nawet rozbiórka.

Centrum Prisztiny jest mocno kontrastowe – budynki pamiętające czasy komunistyczne, rozpadające się hotele czy ministerstwa mieszczące się w budynkach mieszkalnych, kontrastują z awangardowymi nowymi konstrukcjami. A dodatkowo niemal obok znajduje się stara część miasta, pamiętająca nawet początki okupacji tureckiej. Miasto kontrastów, w którym widać budzący się rozwój i ambicje europejskiej stolicy. Mimo że upłynie dużo czasu, aż to nastąpi, to jednak Prisztinie zdecydowanie najbliżej do Europy ze wszystkich kosowskich miast, które widzieliśmy przez dwa dni spędzone w tym kraju. Bardzo kontrastuje m.in. z Kosowską Mitrowicą, którą odwiedziliśmy jeszcze tego samego dnia – ale o tym będzie już w następnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze stolicy Kosowa – Prisztiny – znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2015

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Trzystu bohaterów. Odwiedzamy greckie Termopile

Nasz pobyt w Grecji w czasie wakacji 2014 r. trwał ledwie 8 dni, ale żal było wyjeżdżać bez odwiedzenia choćby jednego z wielu znanych z lekcji historii miejsc, których w tym kraju jest bez liku. Stąd plan na całodniową wyprawę – najpierw do Termopil.

Tour de Europe 2014, dzień 12 (poprzedni wpis: Jedziemy dookoła mitycznego masywu Olimpu). Podczas naszego pobytu w Paralia Katerinis przyszedł w końcu czas na zaplanowaną jeszcze w Polsce całodzienną wyprawę wgłąb Grecji. Celem były dwa historyczne miejsca: wpisane na listę UNESCO stanowisko archeologiczne w starożytnych Delfach i leżące po drodze do nich miejsce bitwy pod Termopilami. W tym wpisie będzie o tym ostatnim.

Wyjeżdżamy z Paralia Katerinis z samego rana, czeka nas bowiem prawie 250 km jazdy do Termopil. Droga prowadzi głównie autostradą, prowadzącą na południe Grecji, jedziemy więc szybko i wygodnie, cała trasa zajmuje nam ok.3 godzin. Do Termopil dojeżdżamy w okolicach południa.

Termopile, pomnik ku czci Spartan i króla Leonidasa

Termopile, pomnik ku czci Spartan i króla Leonidasa

Termopile to dziś mała grecka wioska, ale w czasach antycznych nazwa ta odnosiła się do wąskiego przesmyku pomiędzy morzem a górami, jedynego lądowego przejścia z północy na południe. W dosłownym tłumaczeniu „Termopile” to „gorące wrota”, nazwa pochodziła od gorących źródeł (woda o temperaturze ok.40 stopni), wypływających u podnóża pobliskiego wzgórza. Jedno z nich zresztą działa do dziś i jest ulubionym przez kierowców miejscem ochłody.

Termopile, centrum turystyczne

Termopile, centrum turystyczne

Ciężko dziś ten słynny przesmyk zauważyć – do morza jest spory kawałek. Wszystko to dlatego, że osady z gorących źródeł, osadzające się w ciągu wieków, znacznie (o nawet ok. 20 m) podniosły poziom gruntu, przez co morze „cofnęło” się, odsłaniając dużo więcej ziemii. Gdy starożytni Spartanie i Grecy toczyli tu słynną bitwę z Persami, przesmyk miał tylko ok.100 metrów szerokości – dlatego łatwo było się tu bronić nawet przed dużo większymi siłami wroga. Morze zaczynało się wtedy mniej więcej w miejscu, gdzie dziś idzie asfaltowa droga i stoi przy niej pomnik Spartan i Leonidasa.

Termopile, pomnik króla Leonidasa

Termopile, pomnik króla Leonidasa

No i właśnie – o co chodziło w tej słynnej bitwie pod Termopilami ? Otóż w 480 r. p.n.e. kolejną już próbę podbicia terenów dzisiejszej Grecji, wtedy składających się z wielu miast-państw, z których najsilniejszymi były Ateny i Sparta, podjęli Persowie. Kolejną, bo 10 lat wcześniej już próbowali i przegrali. Persowie więc, pod dowództwem swego króla Kserksesa, w ogromnej liczbie ok.300 tysięcy (!) żołnierzy rozpoczęli marsz na greckie miasta. Ale mieli daleko, a dodatkowo tak wielka armia wymagała olbrzymiej logistyki (brzegiem morza obok niej płynęła ogromna flota statków zaopatrzeniowych, wcześniej budowano na trasie przemarszu magazyny żywnościowe i mosty na rzekach), więc Grecy dostali trochę czasu na przygotowania się na ich „przyjęcie”.

Greccy obrońcy, pod dowództwem spartańskiego króla Leonidasa, postanowili odeprzeć Persów właśnie w tym wąskim przesmyku, który łatwo było bronić. Z wielu greckich miast uzbierali w sumie ok. 7 tysięcy żołnierzy, którzy przez dwa dni z powodzeniem odpierali ataki wojsk Kserksesa, zabijając w sumie ok.20 tys. najeźdźców. Zwrot w bitwie nastąpił w wyniku zdrady jednego z Greków, który pokazał Persom drogę, którą można było obejść przesmyk i zajść Greków od tyłu.

Leonidas na wieść o Persach zachodzących na tyły, odesłał większość wojsk, uznając bitwę za przegraną. Sam jednak, wraz z 300-toma swoimi wojownikami, przy pomocy 700 Tespijczyków, pozostał na miejscu, broniąc się i ginąc do ostatniego na małym pagórku. Persowie przeszli dalej i w końcu zdobyli Ateny, ale bitwa pod Termopilami zapisała się w historii jako symbol bohaterstwa Spartan.

Termopile, obelisk ku czci 700 poległych Tespijczyków

Termopile, obelisk ku czci 700 poległych Tespijczyków

Termopile, centrum turystyczne

Termopile, centrum turystyczne

Termopile, centrum turystyczne

Termopile, centrum turystyczne

Termopile, pomnik ku czci poległych Spartan

Termopile, pomnik ku czci poległych Spartan

Termopile, źródła u podnóża gór

Termopile, źródła u podnóża gór

Dziś na miejscu bitwy pod Termopilami stoi spory pomnik ku czci poległych Spartan i ich króla Leonidasa. Nieco później, obok niego postawiono także niewielki obelisk ku pamięci siedmiuset Tespijczyków, którzy towarzyszyli Spartanom w ostatniej walce na pagórku. Pagórek ten zresztą znajduje się dokładnie naprzeciw pomnika Spartan, po drugiej stronie ulicy. Na nim właśnie znajduje się tabliczka ze słynnymi słowami „O cudzoziemcze, powiedz Lacedemończykom, że wierni ich prawom, tu spoczywamy”. To kopia oryginalnej tablicy, która niestety się nie zachowała.

Większość z Was pewnie widziała słynny film „300”, opowiadający właśnie o bitwie pod Termopilami. Tych „trzystu” z tytułu filmu i z tytułu naszego wpisu to jednak liczba nieco fałszywa – w rzeczywistości w ostatnim, samobójczym boju na wzgórzu brało udział ok. 1400 greckich bojowników (300 Spartan, 700 Tespijczyków i 400 wojowników z Teb).

Nieco obok pomnika znajduje się spore centrum turystyczne z małą wystawą, dotyczącą Termopil. Jest tu też duży parking, na którym bez problemu można zatrzymać samochód. Na krótko podjeżdżamy jeszcze pod wspomniane na początku gorące źródło, znajdujące się na drugim końcu dawnego pola bitwy, po czym jedziemy dalej. Czeka nas jeszcze wizyta w rozległych ruinach greckich Delf, ale o tym będzie już w następnym wpisie.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy

Większość pierwszego dnia w Macedonii podczas wakacyjnej podróży w 2014 r. spędziliśmy, zwiedzając miasteczka w zachodniej, tej bardziej albańskiej, części kraju. Były m.in. Tetovo, Gostivar czy Debar.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Kanion Matka, rekreacyjna przerwa w zwiedzaniu Macedonii). Pierwszy pełny dzień w Macedonii, po zwiedzaniu Skopje i spacerze wzdłuż kanionu Matka, miał nam upłynąć w drodze do kolejnego miejsca noclegowego, czyli Ochrydy na południu kraju. Jako trasę wybraliśmy sobie drogę wzdłuż zachodniego krańca Macedonii, usłaną małymi miasteczkami i sławnymi monasterami.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tereny dzisiejszej zachodniej Macedonii zamieszkane były już w czasach antycznych. Zarówno Tetovo, Gostivar jak i Debar istniały w czasach Cesarstwa Rzymskiego, pod nazwami odpowiednio: Oaeneum, Draudak i Deborus. Cały region ma bardzo podobną historię – na przełomie X/XI w. wszedł w skład pierwszego państwa Bułgarskiego, następnie rządzili nim Serbowie, a potem wpadł na długie wieki w szpony Imperium Osmańskiego (koniec XIV w.). Cały czas jednak wybuchały powstania i rozruchy przeciwko Turkom, aż w końcu na początku XX w. region wyzwolił się z okowów.

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Ale i wtedy nie było tu spokojnie. Najpierw rządzili Albańczycy, potem Serbowie i Bułgarzy. W końcu region stał się częścią Jugosławii, z przerwą na drugą wojnę światową, kiedy to Włosi stworzyli sobie satelickie państwo albańskie i wcielili zachodnie rejony dzisiejszej Macedonii do tzw. Wielkiej Albanii, całkowicie wtedy od siebie zależnej.

Albańczycy bardzo bronili się przed nadchodzącą komunistyczną Jugosławią, walcząc z jej wojskami nawet po zakończeniu wojny (skąd my to znamy ?). Walki toczyły się w regionie aż do 1948 r., a karą były późniejsze represje, jakie spotkały miejscową albańską ludność. Mimo to, nadal zdarzały się protesty, a nawet żądania przyłączenia tych terenów do innej jugosłowiańskiej republiki – Kosowa, także w dużej części zamieszkanego przez Albańczyków.

Gdy rozpadała się Jugosławia, Albańczycy w zachodniej Macedonii zażądali przyłączenia tych terenów do Albanii, bojkotując referendum, decydujące o odłączeniu się Macedonii od Jugosławii i uzyskaniu przez Macedonię niepodległości. Do dziś region ten jest „sercem” albańskiej ludności w Macedonii, w Tetovie siedziby mają wszystkie najważniejsze partie polityczne, reprezentujące Albańczyków i ich interesy.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, kamienny most

Tetovo, kamienny most

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

O tym, jak bardzo „albańska” etnicznie jest zachodnia Macedonia, najlepiej świadczą liczby. Procent Albańczyków w największych miastach regionu przedstawia się następująco: Tetovo: 55%, Gostivar: 47%, Debar: 75%. Dane pochodzą z 2002 r. i historycznie cały czas „udział” albański rośnie.

Albańska społeczność ma, przynajmniej dla nas, swoją specyfikę i da się ją wyczuć. Już wjeżdżając do Tetova czuliśmy, że jesteśmy w Albanii. Specyficzny klimat ulicy, zatłoczonej, gwarnej, takiej bardziej bazarowej niż miejskiej. I kosmiczne jak na tak małe miasto korki w jego centrum. Umiejętność parkowania wszędzie i jakkolwiek. Prawie w ogóle napisów cyrylicą, za to wszędzie te albańskie.

Nieco ponad 50-tysięczne Tetovo, jak już pisaliśmy wyżej, jest niejako „stolicą” albańskiej mniejszości w Macedonii (choć w samym Tetovie Albańczycy są większością). Miasto słynie przede wszystkim z „malowanego meczetu”, stojącego w centrum starego miasta. Dlaczego „malowany” ? Otóż ten wybudowany w 1438 r. meczet z zewnątrz został dookoła misternie ozdobiony malowidłami o motywach roślinnych i geometrycznych. Równie okazale prezentuje się wewnątrz, gdzie także tradycyjnie stosowane płytki ceramiczne zastąpiono ręcznymi malowidłami ściennymi.

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, do ślubu po albańsku

Tetovo, do ślubu po albańsku

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wieża zegarowa

Gostivar, wieża zegarowa

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Jezioro Mavrovo

Jezioro Mavrovo

Z „malowanym meczetem” w Tetovie wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Nie został on ufundowany, jak to zwykle bywa, przez lokalnego przywódcę lub osobistość, a przez dwie mieszkanki miasta, siostry – Hurshidę i Mensure. Mają one swoje miejsce przy meczecie po dziś dzień – na meczetowym dziedzińcu stoi ich okazały grobowiec. Razem z meczetem w XV w. wybudowano także hamam (łąźnię), znajdujący się po drugiej stronie płynącej obok meczetu rzeczki Pena.

Trzecia warta uwagi budowla w centrum Tetova to kamienny most na Penie, stojący raptem ze 100 m od hamamu. Nikt nie wie, kiedy został zbudowany, ale szacuje się, że był to XV/XVI wiek. Co ciekawe, po jednej ze stron mostu przebiega w Tetovie ulica… Lenina. Czas się tu trochę zatrzymał w miejscu :)

Po Tetovie postanowiliśmy sobie trochę pospacerować. Ale nie po zatłoczonym i wypełnionym samochodami centrum, a po bocznych uliczkach, odchodzących w górę od malowanego meczetu i hamamu. Poszliśmy więc wzdłuż Peny, ciasnymi uliczkami, przyciągani wieżą prawosławnej cerkwi w oddali. I tak, nieco przypadkiem, trafiamy do cerkwi św.Mikołaja, wybudowanej pierwotnie prawdopodobnie już ok.XIV w. (nie zachowały się żadne dokumenty z datą jej budowy, ale wychodzi że zbudowana została jeszcze przez czasami panowania Turków na Bałkanach). Nie wygląda na tak starą, wręcz wygląda na nowiusieńką, a to dlatego, że z pierwotnej cerkwi nic już nie zostało.

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Cerkiew św.Mikołaja wspominana jest w dokumentach z XVII i XVIII w., z adnotacjami o maleńkiej świątyni, z trudem mieszczącej wiernych. Wreszcie w połowie XIX w. zdecydowano się rozbudować cerkiew do znacznie większych rozmiarów. Ale już nieco ponad 20 lat później cerkiew została spalona przez podpalacza, imigranta z Albanii. Odbudowano ją dopiero w pierwszych latach XX wieku, a w latach 90-tych tegoż stulecia cerkiew zyskała nową elewację, przez co kompletnie nie sprawia wrażenia zabytku.

Tuż obok cerkwi św.Mikołaja stoi kolejna cerkiew – św.Petki, wybudowana już w XXI wieku, ale kontynuująca tradycje stojącej tu kiedyś jej poprzedniczki. Wciąż obok można znaleźć miejsce, gdzie pierwotnie stała mała kaplica, służąca także jako kaplica pogrzebowa.

Schodząc z powrotem do centrum mieliśmy okazję zobaczyć codzienne Tetovo, to oddalone od zabytków i nielicznych atrakcji turystycznych miasta. Mieszkańców, uliczne kramy z owocami, czy przybrany do ślubu samochód, sowicie okraszony symbolami albańskimi. Zdecydowanie trafiliśmy do małej, macedońskiej Albanii. Albańczycy bardzo silnie identyfikują się ze swoją ojczyzną, co widać i słychać na każdym kroku. Słabo asymilują się z lokalnymi rdzennymi mieszkańcami (choć do końca nie wiemy, czy to właśnie Albańczycy nie są tu tymi „rdzennymi”), co jako żywo przypomina nam casus Kosowa. I biorąc uwagę, że wszystko to ma miejsce w gorącym jak wulkan rejonie Bałkanów, mamy drobne obawy o spokój tego miejsca w przyszłości… A już teraz Tetovo pod względem poziomu przestępczości, nie licząc stolicy Skopje, jest na czele „rankingu”…

Jedziemy dalej. Zaczynamy czuć presję czasu, wszak musimy jeszcze tego samego dnia dojechać w ludzkiej porze do Ochrydy, rezygnujemy więc z odwiedzenia dużej atrakcji okolic Tetova – monasteru w miejscowości Leszok. Kolejnym celem jest Gostivar, miasto nieco mniejsze od Tetova – ponad 35 tys. mieszkańców. Niestety Gostivar skutecznie zniechęca nas do zwiedzania – miasto jest potwornie zakorkowane w centrum, nie mówiąc o możliwości znalezienia jakiegokolwiek miejsca do zaparkowania samochodu. Tracąc mnóstwo czasu na przejazd przez centrum, największe atrakcje turystyczne fotografujemy w zasadzie z wnętrza samochodu.

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

A te największe atrakcje Gostivaru to wieża zegarowa, wybudowana tu przez osmańskiego namiestnika w 1683 r., meczet Beya Mahala z 1688 r. (nazywany „zegarowym” ze względu na sąsiedztwo z wieżą zegarową) oraz kościół Matki Bożej z 1915 r. – do niedawna jedyny kościół prawosławny w mieście. Wyjeżdżamy z Gostivaru bez większego żalu, nadal kierując się wzdłuż zachodnich krańców Macedonii, na południe.

Po drodze na południe zatrzymujemy się w miejscowości Mavrovi Anovi przy cerkwi św.Cyryla i Metodego, wyglądającej na tle jeziora Mavrovo bardzo widowiskowo, ale niestety nie znajdujemy do dziś żadnych materiałów na temat jej historii – pozostaje więc jedynie dokumentacja fotograficzna.

Wjeżdżamy tym samym na tereny parku narodowego Mavrovo, największego macedońskiego parku narodowego. Jedziemy teraz do jednego z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Macedonii – bigorskiego monasteru św.Jana Chrzciciela, położoneg między Gostivarem a Debarem, w lasach parku narodowego Mavrovo.

Monaster św.Jana Chrzciciela wg legendy powstał ok.1020 r. w miejscu, gdzie znaleziono cudowną ikonę, która przechowywana jest tu do dziś i uchodzi za czyniącą cuda i uzdrowienia. Klasztor został silnie zniszczony w XVI w. przez Turków, swoją siłę odzyskał dopiero w XVIII i XIX wieku, kiedy to go rozbudowano. Do skarbów klasztoru zaliczyć trzeba, oprócz ikony, także ikonostas w cerkwi oraz liczne relikwie, w tym m.in. relikwie Jana Chrzciciela oraz część św.Krzyża. Niestety wszystkie one znajdują się we wnętrzach cerkwi, gdzie nie wolno robić zdjęć.

Rajcica, monaster

Rajcica, monaster

W 2009 roku klasztor uległ tragicznemu pożarowi, w wyniku którego spaliła się znaczna część najstarszych zabudowań. Szybko je odbudowano, ale dziś klasztor wygląda na krystalicznie nowy, nieco odbiegając od naszej wizji historycznego zabytku. Ale i tak warto tu przyjechać, czuć tu mimo wszystko duchy dłuuuuugiej historii.

Debar, pomnik Skanderberga

Debar, pomnik Skanderberga

Kolejne ważne macedońskie miejsce kultu religijnego to Rajcica i znajdująca się tu żeńska część klasztoru św.Jana Chrzciciela. Zbudowany w 1835 r. pod wezwaniem św.Jerzego Zwycięzcy (tego, często przedstawianego podczas walki ze smokiem), znajduje się ok.2 km przed miastem Debar, znany jest głównie z tego, że przechowywane są tu, pochodzące z IV w. relikwie (część kości dłoni) św.Jerzego.

Ostatnim, krótkim przystankiem na drodze do Ochrydy było wspomniane przed chwilą miasto Debar. Debar nie ma w sobie niczego szczególnego poza jednym faktem, niezwykle istotnym dla Albańczyków – to tu urodził się (choć nie wiadomo dokładnie kiedy, na pewno w II poł. XIV w.) Gjon Kastrioti, ojciec Skanderberga, bohatera narodowego Albanii, walczącego w XV w. z Imperium Osmańskim. W 1909 r. w Debarze odbył się albański kongres, który uchwalił po raz pierwszy od czasów panowania osmańskiego legalność używania języka albańskiego oraz istnienie albańskich szkół oraz dużą autonomię Albańczyków wewnątrz Imperium Osmańskiego.

Debar odwiedziliśmy w zasadzie tylko na chwilę, szukając śladów Skanderberga – znaleźliśmy jeden dość szybko – w samym centrum miasta stoi jego okazały pomnik. Zresztą małych popierś innych, głównie albańskich, osobistości z przełomu XIX/XX w. jest w centrum Debaru sporo. Wart zauważenia jest także okazały meczet z sąsiadującą z nim wieżą zegarową na obrzeżach miasta.

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, meczet

Debar, meczet

Zanim zapadł zmrok, zdążyliśmy jeszcze przejechać wzdłuż Jeziora Debarskiego, jednego z większych jezior w Macedonii (aczkolwiek jest to jezioro sztuczne, utworzone po budowie zapory wodnej na rzece Czarny Drin). Trasa jest niezwykle malownicza, a panoramy widoczne nad jeziorem momentami zapierają dech. Wąskie, otoczone zielonymi wzniesieniami, momentami dość szeroko rozlewające się na boki w liczne zatoczki jezioro sprawia, że chce się co chwilę zatrzymywać, by podziwiać widoki.

Resztę drogi do Ochrydy przejechaliśmy już przy zapadającym zmroku, a pod pensjonat w którym mieliśmy nocować – już późnym wieczorem. Zdążyliśmy jeszcze przespacerować się promenadą nad Jeziorem Ochrydzkim (głównie w poszukiwaniu jedzenia, skończyło się na burkach i pizzy). Prawdziwe zwiedzanie Ochrydy i okolic miało nam wypełnić kolejny, ostatni już dzień w drodze do greckiego Paralia Katerinis, w którym to mieliśmy spędzić ponad tydzień na prawdziwych, „stacjonarnych” wakacjach. Atrakcje Ochrydy pokażemy Wam w kolejnym poście.

Pełna galeria zdjęć z zachodniej Macedonii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Dwa oblicza Skopje

No to wjechaliśmy do Macedonii. Pierwszy przystanek: Skopje. Miasto o długiej i burzliwej historii. Dziś stolica Macedonii, ale kiedyś bywało stolicą Serbii czy Bułgarii. Miasto o kilku obliczach.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Nocny spacer po Skopje). Macedonia to drugi (po Rumunii) kraj, odwiedzony przez nas podczas tej wakacyjnej podróży, w którym byliśmy po raz pierwszy. Kraj ten był ten naszym głównym celem podczas drogi dojazdowej na wakacje w Grecji, mieliśmy tu spędzić ponad dwie doby, zwiedzając Skopje, Ochrydę i całą północno-zachodnią Macedonię.

O Macedonii słyszał każdy, kto nie spał w szkole na lekcjach historii. Jako państwo – a w zasadzie jako wielka potęga – istniała ona w starożytności, szczyt swojej siły osiągnęła za czasów panowania Aleksandra Wielkiego, najsłynniejszego w dziejach Macedończyka. Macedonia zniknęła z mapy świata jako państwo, gdy została wchłonięta w skład Cesarstwa Rzymskiego.

Nazwa „Macedonia” pojawiła się ponownie na mapach politycznych w XX wieku, kiedy to przy okazji tworzenia Jugosławii, jedną z jej republik nazwano właśnie Macedonią, choć nie obejmowała ona całego historycznego terenu starożytnej Macedonii. Główne jej tereny znajdują się bowiem do dziś w obrębie terytorium Grecji. Zresztą tereny dawnej Macedonii leżą dziś także w Albanii czy Bułgarii.

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Problem z nazwą zrodził się w 1991 r., kiedy to jugosłowiańska republika Macedonii uzyskała niepodległość jako samodzielne państwo. Do dziś Macedonia nie posiada jednolitej nazwy – nazwę „Macedonia” oprotestowała bowiem Grecja i do dziś nie zgadza się na używanie jej jako oficjalnej. Oficjalnie więc Macedonia to FYROM – angielski skrót od „Była Jugosłowiańska Republika Macedonii”. Grecja oprotestowała też pierwszą flagę Macedonii, zawierającą symbole starożytnego mocarstwa. Tu też Macedończycy musieli ustąpić.

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Grecja w przeszłości usiłowała już poprzez wysiedlenia sprawić, że jej część historycznej Macedonii będzie zamieszkiwana przez rodowitych Greków. Tak było po wojnie grecko-tureckiej, kiedy to po 1923 r. skierowano do terenów greckiej Macedonii ok. 600 tys. Greków wysiedlonych z Turcji, a rodowitych Macedończyków (120 tys.) z terenów tych wysiedlono. Pomnik wysiedlonych zresztą także postawiono w Skopje.

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Dużo do powiedzenia mają też władze Bułgarii, z którą Macedonia ma wspólną ogromną część historii średniowiecznej. Dość powiedzieć, że w Bułgarii Macedończyków uważa się za Bułgarów (język macedoński jest mocno podobny do bułgarskiego). Ciekawym przypadkiem jest w tej materii postawiony w Skopje w 2011 r. pomnik bułgarskiego cara Samuela. Otóż był on carem bułgarskim, ale stolicę ustanowił najpierw w Skopje, a potem w Ochrydzie – stąd część Macedończyków uważa, że był on carem… macedońskim. Stąd jego pomnik w Skopje.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Macedonia jest też mocno zróżnicowana etnicznie. W różnych regionach kraju jako oficjalne używane są aż cztery języki – oprócz macedońskiego także albański, turecki i serbski – tam gdzie dane mniejszości stanowią co najmniej 20% populacji. Szczególnie duża jest mniejszość albańska – w ok.2-milionowej Macedonii aż jedna czwarta to Albańczycy. W samym Skopje co piąty mieszkaniec jest tej narodowości. A jak przekonamy się jeszcze tego samego dnia, zachodnia Macedonia – ta bliższa granicy albańskiej, to w zasadzie bardziej Albania, jak Macedonia.

Ale wróćmy do Skopje. Zamieszkałe było już cztery tysiąclecia przed Chrystusem – osada umiejscowiona była na wzgórzu, na którym potem wybudowano twierdzę, stojącą do dziś. W dokumentach historycznych miasto pojawia nieco przed czasami rzymskimi – jako osada Scupi, stolica państwa ludu Dardanów. Po Rzymianach nadeszli Słowianie (VII w.), a potem przez całe wieki Skopje przechodziło z rąk do rąk.

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Pod koniec X w. Skopje stało się nawet na krótko stolicą ówczesnego państwa bułgarskiego. Najeźdźcy ciągle się zmieniali – Skopje przechodziło pomiędzy Bułgarami, Serbami i Bizancjum wielokrotnie. W XIV w. stało się stolicą Serbii, tutaj nawet odbywały się koronacje serbskich władców. Ale już pod koniec tego stulecia, jak praktycznie cały region, wpadło w sidła Imperium Osmańskiego i pozostało jego częścią aż do początków XX wieku.

Właśnie w samym końcu panowania osmańskiego, w Skopje (wtedy jeszcze nazywanym Üsküb) przyszła na świat – w sierpniu 1910 . –  najsłynniejsza w dziejach mieszkanka miasta – Agnes Gonxha Bojaxhiu, powszechnie znana jako Matka Teresa. Jej osobą Skopje bardzo się chlubi, ale chlubią się też wszyscy Albańczycy – wszak Agnes urodziła się w rodzinie pochodzącej ze Szkodry.

W tym czasie wybuchły wojny bałkańskie, a tereny Macedonii zajęła Serbia. Ale już kilka lat później, po zakończeniu I wojny światowej, Serbia, a co za tym idzie także Macedonia, weszły w skład nowo tworzonego tworu zwanego Jugosławią, w której pozostały aż do jej rozpadu.

Skopje leży na bardzo niestabilnym terenie – było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Największe i najbardziej tragiczne miało miejsce w VI w. (odbudowane zostało po nim przez cesarza bizantyjskiego Justyniana, który urodził się w okolicach dzisiejszego Skopje), ale to najbardziej dziś pamiętane dotknęło stolicę Macedonii w 1963 r., kiedy to zginęło ponad 1000 osób, ok.200 tys. pozostało bez dachu nad głową, a zniszczeniu uległo wg różnych szacunków 70-80% zabudowy miasta.

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most "Oko"

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most „Oko”

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje zostało odbudowane dzięki olbrzymiej pomocy międzynarodowej, także z Zachodu – pomimo, że w tamtych czasach Jugosławia należała do państw bloku komunistycznego. To był podobno pierwszy po II wojnie światowej przypadek, gdzie żołnierze amerykańscy i radzieccy pracowali razem, spotykali się ze sobą bez żadnych przeszkód.

Trzęsienie ziemi zniszczyło dawną zabudowę Skopje. Odbudowa, ukończona w 1980 r. dała mu nowy wygląd i charakter. Drugi etap zmian w mieście miał miejsce już po tym, jak Macedonia stała się niepodległym państwem, a Skopje jego stolicą. W 2010 r. rozpoczęto projekt „Skopje 2014”, który w ciągu kilku lat miał zmienić Skopje w nowoczesne miasto, przyciągające turystów. Skupiono się na nabrzeżu rzeki Wardar, gdzie w ramach programu wybudowano ok.20 nowych budynków, mieszczących administrację państwową oraz muzea i instytucje kulturalne. Drugim elementem programu było wypełnienie terenu pomiędzy tymi budynkami mnóstwem pomników postaci związanych z Macedonią. Całość wzbudza do dziś spore kontrowersje, a ilość pomników stojących nad Wardarem rzeczywiście rzuca się w oczy. Momentami rozglądając się dookoła wręcz ciężko je zliczyć :)

Ale jest też drugie oblicze Skopje. I znajduje się po drugiej stronie Wardaru. O ile jedna to nowoczesne, trochę kiczowate budynki i pomniki w ilości wywołującej ból głowy, o tyle po drugiej stronie wchodzimy w inny świat. Tu znajduje się stara turecka „carsija”, w czasach osmańskich centrum miasta. Świat orientu, niskiej zabudowy, meczetów, tureckich łaźni i masy sklepików i kawiarenek. To tutaj skupia się albańska mniejszość w Skopje. Statystyki mówią, że w starym centrum Albańczycy stanowią prawie 60% mieszkańców.

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, rodzinny środek transportu

Skopje, rodzinny środek transportu

Bałkańskie carsije mają swój urok. Tu czas płynie wolniej, a życie ma inny smak. To enklawy dla chcących uciec od zatłoczonych atrakcji turystycznych czy hałaśliwych pubów i dyskotek. Tak jak zapamiętaliśmy carsiję w Mostarze, tak na pewno zapamiętamy tę w Skopje. I tę w Sarajewie, ją opiszemy w swoim czasie – w Sarajewie byliśmy w drodze powrotnej z Grecji.

W centrum Skopje spędziliśmy raptem dwie godziny. Czas nas trochę gonił, wszak tego dnia mieliśmy objechać zachodnią Macedonię i dojechać do Ochrydy, gdzie mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg. Ale zanim o Ochrydzie, w następnym wpisie pokażemy Wam atrakcję położoną tuż obok Skopje – kanion Matka.

Pełna galeria zdjęć ze Skopje znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Smederevo, dawna stolica Serbii

Smederevo, niewielkie serbskie miasteczko położone nad Dunajem, było pierwszym noclegowym przystankiem na naszej wakacyjnej trasie w 2014 r. I jednocześnie świadomym uzupełnieniem trasy odbytej rok wcześniej, kiedy to zabrakło nam na jego zobaczenie czasu.

Tour de Europe 2014, dzień 3 (poprzedni wpis: Oradea, czyli nasze przywitanie z Rumunią).Pierwszy dzień wakacyjnego wyjazdu kończymy w Serbii. Wracamy do niej po roku, wracamy także nad serbską część Dunaju – do Smedereva, którego ze względu na zapadający zmrok nie zdążyliśmy zobaczyć podczas rajdu wzdłuż serbskiego brzegu Dunaju w wakacje 2013 roku.

Rejony Smedereva były zamieszkałe od tysiącleci, ale w zasadzie tylko w okresie Cesarstwa Rzymskiego istniała tu warta zauważenia osada. Tak naprawdę Smederevo powstało na początku XV wieku, i to od razu jako… stolica ówczesnego państwa serbskiego. Wtedy to miejscowy władca rozpoczął budowę twierdzy, chcąc tu przenieść stolicę z Belgradu, który musiał oddać Węgrom. Prace trwały ponad 10 lat i zostały ukończone w 1439 r.

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Serbski władca starał się lawirować pomiędzy potężnymi sąsiadami – Węgrami i Turkami, wydając za ich władców nawet swoje córki, ale nie uchroniło to go przed najazdem tych drugich. Dobrze ufortyfikowana twierdza kilkukrotnie skutecznie broniła się przed przeważającymi wojskami tureckimi, ale w końcu w 1459 r. im uległa. Wtedy też państwo serbskie na długie wieki zniknęło z mapy Europy. Smederevo było stolicą Serbii raptem przez 9 lat.

W ciągu kolejnych dziesiątek lat wojska węgierskie i serbskie bez powodzenia starały się odbić Smederevo z rąk władców osmańskich. Dopiero pierwsze duże serbskie powstanie w 1806 r. (które rozpoczęło się na terenach Smedereva) przyniosło nadzieję na wyzwolenie – wtedy też Smederevo było nieoficjalną stolicą powstańców serbskich.

Ostatni ważny moment w historii miasta to II wojna światowa – w jej czasie Niemcy przekształcili twierdzę w magazyn amunicji. Niestety ich nieuwaga doprowadziła w czerwcu 1941 r. do potężnej eksplozji, która nie tylko wyrządziła ogromne zniszczenia w samej twierdzy, ale także zabiła aż 2500 mieszkańców. Ponad 5 tysięcy osób odniosło też obrażenia – eksplozja dotknęła niemal każdego ówczesnego mieszkańca miasta. Ostatecznych zniszczeń dokonały jeszcze alianckie naloty w 1944 r.

Przez długie lata po wojnie twierdza w Smederevie, malowniczo położona w samym centrum miasta, nad brzegiem Dunaju, pozostawała w rozsypce. Dopiero niedawno urządzono wewnątrz jej murów park, w którym odbywają się także koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Stan samej twierdzy wciąż jednak w dużej części jest opłakany.

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza

Smederevo, XV-wieczna twierdza, ruiny kościoła

Smederevo, XV-wieczna twierdza, ruiny kościoła

Smederevo, XV-wieczna twierdza, ruiny tureckiej łaźni

Smederevo, XV-wieczna twierdza, ruiny tureckiej łaźni

Właśnie twierdza była naszym głównym celem w trakcie zwiedzania Smedereva. Można ją oglądać w dużej części z zewnątrz, a także przespacerować się wzdłuż całej długości murów od wewnątrz (ok. 1,5 km). Na terenie parku znajdują się także ruiny XV-wiecznego kościoła, wybudowanego w czasach budowy samej twierdzy (po zdobyciu Smedereva przez Turków został on przekształcony w meczet), a także pozostałości po tureckich łaźniach, wybudowanych przez Ottomanów w II połowie XV w.

Co jeszcze, oprócz twierdzy, można zobaczyć w Smederevie ? Przede wszystkim warto poszukać niepozornego drzewka morwy, niezwykle ważnego historycznie dla miejscowych mieszkańców. Zgodnie z tradycją, to obok tego drzewa w listopadzie 1805 r. przywódca serbskich powstańców odebrał hołd i klucze do miasta od tureckiego dowódcy.

Spod morwy niedaleko już do kilku innych ważnych miejsc w Smederevie. Są nimi: gimnazjum, otwarte w 1871 r., najstarsza tego typu szkoła w okolicy, do której uczęszczał m.in. Branislav Nusic, znany serbski poeta oraz kościół św.Jerzego, podobno trzecia co do wielkości świątynia w całej Serbii, wybudowana w 1854 r. W Smederevie znaleźć można również okazały pomnik, poświęcony ofiarom wspomnianej już przez nas eksplozji na twierdzy w czerwcu 1941 r.

Nas interesowała jeszcze jedna świątynia, znacznie starsza od kościoła św.Jerzego w centrum Smedereva. Na wzgórzu widocznym z centrum znajduje się stary cmentarz, a na nim stoi zabytkowy kościół Zaśnięcia Bogurodzicy, pochodzący z początków XV wieku, czyli z czasów, gdy Smederevo powstało. Został on prawdopodobnie wybudowany jako grobowa kaplica ówczesnego metropolity Atanazego. We wnętrzach znajduje się także grobowiec Dmitrije Davidovica, serbskiego ministra edukacji z początków XIX w., uważanego za ojca współczesnego dziennikarstwa w Serbii, urodzonego w Smederevie. Jego pomnik także można znaleźć w centrum miasta.

Smederevo, XV-wieczny kościół Zaśnięcia Bogurodzicy

Smederevo, XV-wieczny kościół Zaśnięcia Bogurodzicy

Smederevo, XIX-wieczne gimnazjum

Smederevo, XIX-wieczne gimnazjum

Smederevo, 300-letnia morwa, pod którą w 1805 r. Serbowie odebrali władzę nad miastem Turkom

Smederevo, 300-letnia morwa, pod którą w 1805 r. Serbowie odebrali władzę nad miastem Turkom

Smederevo, pomnik pamięci ofiar wielkiej eksplozji z czerwca 1941 r.

Smederevo, pomnik pamięci ofiar wielkiej eksplozji z czerwca 1941 r.

Smederevo, kościół św.Jerzego

Smederevo, kościół św.Jerzego

Smederevo, ulice miasta

Smederevo, ulice miasta

Cały pobyt w centrum Smedereva zajął nam około półtorej godziny. Tuż przed południem trzeciego dnia naszej wakacyjnej trasy wyjechaliśmy z tego miasteczka, kierując się na południe. Jeszcze tego samego dnia mieliśmy bowiem w planie zwiedzenie kolejnego ważnego historycznie miasta Serbii – będzie nim Nisz. Ale o Niszu będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z serbskiego Smedereva znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Belém, czyli czasy świetności Portugalii w pigułce

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Z wizytą na Estádio da Luz. Zwiedzamy Muzeum Benfiki Lizbona). Po dwóch dniach, spędzonych w historycznym centrum Lizbony, ostatni dzień w naszych planach przeznaczony był na zwiedzenie Belém, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch miejsc, znajdujących się na liście UNESCO – wieży Belém oraz klasztoru Hieronimitów.

Dzielnica Belém to dziś prawdziwa skarbnica, jeśli chodzi o atrakcje turystyczne. Znajduje się tu sporo obiektów wartych uwagi, związanych ze złotymi czasami Królestwa Portugalii i erą odkryć geograficznych. Ale nie tylko. Do Belém dostaliśmy się z przesiadką, najpierw metrem, a potem z Praça do Comércio historycznym, żółtym tramwajem nr 15 (do dziś w Lizbonie kursuje zdaje się pięć linii tramwajowych – jedna z nich, ta najsłynniejsza, nr 28, posłużyła nam za „przewodnika” po atrakcjach centrum Lizbony), który zatrzymuje się przy samym klasztorze Hieronimitów w Belém.

Jedna praktyczna uwaga, dotycząca tegoż tramwaju – bywa bardzo zatłoczony, do tego stopnia, że przystanek przy Praça do Comércio był ostatnim, na którym się zatrzymał przed Belém. Planowanie wejścia do niego na późniejszych przystankach może się wiązać więc z koniecznością oczekiwania na jakiś mniej zatłoczony kurs. Proponujemy wsiadać na Praça do Comércio lub wcześniej.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Luisa de Camoesa

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Luisa de Camoesa

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Vasco da Gamy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, grobowiec Vasco da Gamy

Klasztor Hieronimitów założony został z polecenia króla Portugalii, Manuela I Szczęśliwego, który w 1496 r. otrzymał na to zgodę samej Stolicy Apostolskiej. Prace rozpoczęły się pięć lat później. A z samym Manuelem I wiąże się ciekawa historia – miał on wielką ambicję, aby jego dynastia Avis rządziła także Hiszpanią, dlatego ożenił się z hiszpańską księżniczką, która miała dać mu męskiego potomka – spadkobiercę obu koron. I dała, sama niestety umierając przy porodzie. Ale syn, Michał, przeżył zaledwie dwa lata. Po jego śmierci „kolejka” do tronu Hiszpanii uciekła dynastii Avis i na nic się zdało kolejne małżeństwo Manuela z siostrą swojej pierwszej żony, także hiszpańską księżniczką. A historia okazała się złośliwa, bo wiek później to Hiszpania, co prawda na krótko, zawładnęła tronem Portugalii.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, główny portal wejściowy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, główny portal wejściowy

Manuel I dał się zresztą zapamiętać z kilku innych rzeczy. To za jego czasów odbywały się największe prześladowania Żydów, w tym także niesławna ich masakra w 1506 r. (pisaliśmy o niej tutaj). Ale jednocześnie to on zbudował potęgę Portugalii, finansując wyprawy wielkich odkrywców, w tym samego Vasco da Gamy.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, boczny portal wejściowy

Lizbona, klasztor Hieronimitów, kościół św.Marii, boczny portal wejściowy

Może jednak wróćmy do klasztoru Hieronimitów. Manuel I przekonany był jeszcze wtedy, że to właśnie jego potomkowie będą rządzili Portugalią i Hiszpanią i wymyślił sobie, że nowo budowany klasztor będzie miejscem pochówku kolejnych władców z dynastii Avis. I przynajmniej to częściowo się sprawdziło – sam Manuel został właśnie tu pochowany. Jego śmierć w 1521 r. wstrzymała zresztą na krótko budowę, która trwała aż około sto lat.

We wnętrzach klasztoru chowano kilku portugalskich królów, w tym m.in. Alfonso VI, którego szczątki przeniesiono potem do grobowej krypty dynastii Braganza w klasztorze Sao Vicente de Fora. Klasztor Hieronimitów wytrzymał prawie bez ubytków trzęsienie ziemi w 1755 r., a w 1833 r., po zlikwidowaniu zakonu, został przejęty przez państwo, co sprawiło, że stopniowo niszczał bez niczyjej opieki. W 1860 r. rozpoczęto renowację, a w 1898 r. sprowadzono tu szczątki Vasco da Gamy (w 400-lecie jego pierwszej podróży do Indii, która rozpoczęła się właśnie w Belém) oraz Luisa de Camoesa, narodowego wieszcza Portugalii, który w jednym ze swoich największych dzieł opisywał podróż Vasco da Gamy. W latach 80-tych XX wieku został wpisany na listę UNESCO.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Dość niezrozumiałe dla nas jest to, jak zorganizowano zwiedzanie klasztoru. Najbardziej jego widowiskowa część, czyli kościół św.Marii, jest bowiem udostępniony zwiedzającym bezpłatnie, a płatna jest sama część klasztorna, dużo mniej ciekawa. Spotkaliśmy się w sieci nawet z opinią, że to najbardziej „overpriced” (czyli „przepłacone”) miejsce w Lizbonie.

Kościół św.Marii ma dwa wejścia. Widoczny od ulicy wielki (32 m wysokości) portal wejściowy wbrew pozorom nie jest tym głównym, aczkolwiek ze względu na swoje położenie, dziś za takowe służy. Wnętrze na pierwszy rzut oka może kojarzyć się nieco z kościołem Sagrada Familia w Barcelonie – a to przez charakterystyczne kolumny, podtrzymujące wysokie sklepienie świątyni. Najlepszy widok jest z poziomu chóru i jego balkonu, na który wejście znajduje się w płatnej części klasztornej.

Po obu stronach głównego ołtarza, w bocznych nawach pochowani są dwaj portugalscy królowie (wspomniany już twórca klasztoru Manuel I oraz Jan III (Joao III)) oraz ich małżonki. Królewskie grobowce łatwo rozpoznać, są one ułożone na marmurowych statuetkach słoni. Z tyłu, pod chórem znajdują się okazałe grobowce Vasco da Gamy i Luisa de Camoesa. Nieco przed nimi znajdziecie także kaplicę Senhor dos Passos, a w niej malowidła z początków XVIII w.

Z kościoła św.Marii wychodzimy głównym wejściem, wybudowanym w 1517 r., mniejszym od bocznego, ale równie okazałym artystycznie. Za wyjściem znajduje się dziś wejście do części klasztornej, której zwiedzanie jest odpłatne – 10 EUR od osoby, chyba że posiadacie LisboaCard – wtedy wejście jest dla Was bezpłatne. Część klasztorna ma kształt idealnego kwadratu z dziedzińcem pośrodku. Budynek ma dwie, bogato od strony dziedzińca zdobione kondygnacje, można tu także znaleźć grobowce znanych portugalskich artystów, m.in. wspominanego już przez nas w poprzednich wpisach Fernando Pessoy. Jak już wspomnieliśmy, z części klasztornej da się wejść na górną część kościoła św.Marii. Dostępne dla zwiedzających są obie kondygnacje klasztoru, a także znajdująca się tu niewielka wystawa, poświęcona historii Portugalii i jej władców.

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, ogród Jardim da Praça do Império w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Lizbona, Pomnik Odkrywców w Belem

Wychodzimy z klasztoru i kierujemy się nad brzeg rzeki Tag, nad którą leży Lizbona. Przechodzimy przez ogród Jardim da Praça do Império, wybudowany przy okazji światowej wystawy, odbywającej się w tym miejscu w 1940 r. W tym czasie wybudowano także żeglarską marinę, znajdującą się przy brzegu Tagu. Ale naszym celem jest okazały Pomnik Odkrywców, także wybudowany z okazji tejże wystawy.

Pomnik jest ogromny, ma 52 m wysokości, można także wejść po schodach na jego szczyt, gdzie znajduje się niewielki taras widokowy, z którego podziwiać można niesamowity widok na całe Belem. Wstęp na taras jest odpłatny, bilet kosztuje 4 EUR, dla posiadaczy LisboaCard – 2 EUR. Warto, polecamy.

Pomnik Odkrywców miał wzmacniać wśród odwiedzających wystawę w 1940 r. świadomość o znaczeniu portugalskich odkryć geograficznych. Wśród umieszczonych tu postaci znajdziemy m.in. Vasco da Gamę, Ferdynanda Magellana czy Henryka Żeglarza. W 1960 r., kiedy to sam pomnik rozbudowano, dodano także wielką mozaikę u jego stóp, przedstawiającą trasy i historię portugalskich odkryć na mapie świata. Tę mozaikę zdecydowanie najlepiej podziwiać z tarasu widokowego na szczycie pomnika.

Ze szczytu pomnika można także zobaczyć, stojącą po drugiej stronie Tagu statuę Chrystusa Króla – ot, Lizbona pozazdrościła odkrytemu przez Portugalczyków Rio de Janeiro pomnika Chrystusa Odkupiciela (byliśmy też i tam). Patriarcha Lizbony podczas wizyty w Rio w 1934 r. postanowił wybudować podobną u siebie, co ostatecznie udało się w 1959 r.

Lizbona, klasztor Hieronimitów, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, klasztor Hieronimitów, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, mozaika z mapą portugalskich odkryć, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, mozaika z mapą portugalskich odkryć, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, Muzeum Berardo, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Lizbona, Muzeum Berardo, widok ze szczytu Pomnika Odkrywców

Od Pomnika Odkrywców spacerem przy brzegu Tagu udajemy się do kolejnego miejsca, wpisanego na listę UNESCO – wieży Belem (Torre de Belem). Powstała ona na początku XVI w. na rozkaz króla Manuela I, tego samego, który wybudował klasztor Hieronimitów. Choć plany budowy fortyfikacji, strzegących lizbońskiego portu, powstały już trochę wcześniej, za czasów poprzedniego władcy – Jana II, zwanego Doskonałym. Choć tak go nazwano, to jednak zapisał się w historii tym, że odmówił finansowania wyprawie Krzysztofa Kolumba, uznając jego plany za dalece nierealne. Kolumb zwrócił się więc do tronu Hiszpanii, a co dalej było, wiecie z lekcji historii.

Wracamy do Torre de Belem. Choć dziś stoi na brzegu Tagu, częściowo tylko zanurzona w wodach rzeki, to pierwotnie wybudowana została… na małej skalistej wysepce, niedaleko brzegu. Tag przez wieki zmienił jednak nieco koryto i dziś Torre de Belem stoi prawie na lądzie, choć jej najniższe kondygnacje nadal znajdują się pod poziomem lustra wody.

Wieża w Belem ma też znaczący polski akcent. Otóż w 1833 r. w Lizbonie rozpoczęto formowanie polskiego legionu wojskowego pod dowództwem generała Józefa Bema. Miał on walczyć u boku Piotra I, wcześniejszego cesarza Brazylii, który starł się o tron portugalski z własnym bratem. Legenda mówi, że spór pomiędzy braćmi rozwiązał się zanim Bem zdołał sformować oddział. Gdy odmówiono mu zwrotu poniesionych kosztów, wyzwał na pojedynek ówczesnego ministra skarbu. Aresztowany, spędził w Torre de Belem dwa miesiące jako więzień (w ówczesnym czasie wieża służyła jako więzienie), po czym wydalono go z Portugalii.

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Lizbona, wieża Torre de Belem

Dziś wieża w Belem jest jedną z największych turystycznych atrakcji Lizbony. Razem z klasztorem Hieronimitów, ze względu na swoją unikalną architekturę, jest wpisana na listę UNESCO. Jest udostępniona (zarówno sam bastion obronny, jak i kilkukondygnacyjna wieża) dla turystów. Wstęp jest odpłatny, bilet kosztuje 6 EUR (łączony z klasztorem Hieronimitów – 12 EUR), dla posiadaczy LisboaCard wejście jest jednak bezpłatne. Nawet jednak posiadacze LisboaCard muszą odstać swoje w ogólnej kolejce, by po okazaniu karty otrzymać bezpłatny bilet. A kolejka w sezonie musi być ogromna – w listopadzie staliśmy 15 minut (w deszczu :)).

Na Torre de Belem nie kończą się jednak tutejsze atrakcje. W centrum wystawienniczym, wybudowanym pod koniec XX wieku z okazji portugalskiej prezydencji w EU, od 2007 r. mieści się Muzeum Berardo, specjalizujące się w sztuce współczesnej i nowoczesnej. Sztuka nowoczesna nie jest czymś, co nas specjalnie pociąga, ale pokazywane tu dzieła Picassa, Salvadora Dali czy Andy’ego Warhola po prostu warto zobaczyć, tym bardziej, że wstęp do Berardo jest całkowicie darmowy – dla wszystkich.

Po wizycie w Muzeum Berardo, wracamy znów w okolice klasztoru Hieronimitów. Tym razem przechodzimy wzdłuż jego murów – czekają nas tym razem atrakcje dla… podniebienia. Kolejną rzeczą, z której Belem słynie, są Pastéis de Belém – ciasteczka w kształcie babeczek, których receptura jest ściśle strzeżona. Początkowo ciastka wypiekane były w klasztorze Hieronimitów, ale gdy w 1834 r. z Portugalii „wyproszono” wszystkie zakony, produkcję przeniesiono.

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Picasso)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Picasso)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Salvador Dali)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Salvador Dali)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Andy Warhol)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem (Andy Warhol)

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Lizbona, Muzeum Berardo w Belem

Od 1837 r. wyrabiane są one nieopodal budynku klasztoru, z użyciem oryginalnej receptury, którą znają wyłącznie szefowie kuchni i przekazywana jest ona z pokolenia na pokolenie. Podobno recepturę znają obecnie zaledwie trzy osoby. O sławie Pastéis de Belém niech świadczy fakt, że rocznie sprzedaje się je w wielu milionach sztuk – a sklep w Belem jest otwarty… do północy. Turyści stoją z reguły w długiej kolejce, nawet w listopadzie stało w niej ok.20 osób. Nie mogliśmy sobie odmówić i my, choć przyjemność nie jest najtańsza – jedno Pastéis de Belém to koszt nieco powyżej jednego euro.

Zajadając ciasteczka, idziemy sobie nadal na wschód, w stronę centrum Lizbony. Zaraz za sklepem, sprzedającym Pastéis de Belém, zaczynają się tereny chronione przez straże – znak że przechodzimy obok Pałacu Narodowego – obecnej siedziby Prezydentów Portugalii. Choć historia pałacu jest znacznie dłuższa niż historia ustroju republikańskiego w Portugalii – pierwszy pałac wybudował już w XV w. król Manuel I, a potem przez wieki budynki, wielokrotnie rozbudowywane, służyły jako siedziba królewska lub pokoje gościnne dla znamienitych gości. Po obaleniu monarchii, także prezydenci państwa nie zawsze chcieli tu mieszkać, ale oficjalnie do dziś jest to ich siedziba.

Przed pałacem znajduje się okazały, wypełniony zielenią plac Praça Afonso de Albuquerque, nazwany imieniem portugalskiego odkrywcy, wicekróla Indii – pisaliśmy o nim w jednym z wcześniejszych postów. Pośrodku placu znajduje się okazała kolumna z podobizną wicekróla, pochodząca z początku XX w. Warto wiedzieć, że kiedyś znajdował się tu port – to stąd rodzina królewska uciekała przed wojskami Napoleona na początku XIX w. do Rio de Janeiro – wtedy to właśnie do Brazylii przeniosła się stolica Portugalii.

Lizbona, sklep  z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep  z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Lizbona, główna brama do Pałacu Prezydenckiego w Belem

Lizbona, główna brama do Pałacu Prezydenckiego w Belem

Lizbona, Pałac Prezydencki w Belem

Lizbona, Pałac Prezydencki w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

Lizbona, Muzeum Powozów w Belem

A obok Pałacu Prezydenckiego znajduje się ostatnia nasza atrakcja w Belem – w dawnej, XVIII-wiecznej pałacowej powozowni mieści się dziś Narodowe Muzeum Powozów, powstałe na początku XX w. Zawiera ona jedną z najbogatszych kolekcji karet i powozów na świecie, w której przeważają pojazdy należące do portugalskiej rodziny królewskiej na przestrzeni wieków (XVI – XIX w.). Wstęp jest płatny, bilet kosztuje 6 EUR, dla posiadaczy LisboaCard wstęp jest darmowy.

W tym miejscu kończy się cała nasza weekendowa przygoda z Lizboną. Lizboną, o której marzyliśmy od zawsze i która absolutnie nas nie zawiodła. Wieczorem tego dnia odlecieliśmy lotem powrotnym do Berlina, ale solennie obiecaliśmy sobie wrócić do portugalskiej stolicy. Wielu rzeczy bowiem zobaczyć nie zdążyliśmy, a poza tym warto tu wracać dla samego klimatu – ten jest w Lizbonie wyjątkowy. To miasto po prostu ma duszę :)

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania dzielnicy Belem w Lizbonie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.4

Ostatni etap zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy tramwajowej linii 28 zaczynamy w dzielnicy Chiado. Cały czas niestety spacer przebiega w deszczu, co zakończy się tym, że skrócimy planowaną marszrutę, nie docierając do końca trasy tramwaju.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.3). Po wyjechaniu na górę windą Elevador de Santa Justa, wychodzimy na jedną z głównych, handlowych ulic Chiado – Rua Garrett, jedną z najbardziej obleganych w sezonie przez turystów ulic Lizbony. Pełno tu eleganckich sklepów i kafejek, wśród których bezwzględnie prym wiedzie „A Brasileira”, otworzona w 1905 r. jako sklep z oryginalną brazylijską kawą, w którym do każdego kilograma zakupionych ziaren dodawano gratis filiżankę „bica” – mocnej kawy na wzór włoskiego espresso.

W kafejce bywali najwięksi XX-wieczni portugalscy artyści, głównie pisarze i poeci, w tym uznawany za jednego z najwybitniejszych, Fernando Pessoa, którego brązową figurę, siedzącą przy stoliku, można podziwiać tutaj do dziś. Niemalże naprzeciwko znajduje się bazylika Męczenników, wybudowana w formie niewielkiej kaplicy już w 1147 r., ku czci krzyżowców, poległych w czasie zdobywania miasta. W miejscu tym wtedy ich chowano.

Stopniowo przebudowywana i rozbudowywana, świątynia została w XIV w. podniesiona do rangi bazyliki. Została jednak zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r., po którym to została kompletnie odbudowana w 1769 r. Z oryginału zachowały się niektóre elementy wnętrza. W kościele tym chrzczony był wspomniany Fernando Pessoa (21 lipca 1888 r.).

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, ulica Rua Garrett

Lizbona, opera Teatro Nacional de São Carlos

Lizbona, opera Teatro Nacional de São Carlos

Lizbona, po lewej dom, w którym urodził się Fernando Pessoa

Lizbona, po lewej dom, w którym urodził się Fernando Pessoa

Nieco dalej znajduje się niewielki plac z pomnikiem XVI-wiecznego poety Antonio Ribeiro, od którego nazwę wzięła potem cała dzielnica. Ribeiro znany był pod przydomkiem „Chiado” właśnie i przez sporą część życia mieszkał na dzisiejszej Rua Garrett. Skręcamy nieco na południe, w stronę Teatro Nacional de São Carlos, wybudowanego pod koniec XVIII w., w miejsce zburzonego przez trzęsienie ziemi teatru królewskiego, stojącego przy pałacu Ribeira (dzisiejszy Plac Handlowy). Teatro Nacional de São Carlos jest główną operą w Lizbonie. Naprzeciw budynku teatru stoi dom, w którym urodził się Fernando Pessoa.

Lizbona, bazylika Męczenników

Lizbona, bazylika Męczenników

Wracamy na placyk z pomnikiem Antonio Ribeiro (tu znajduje się przystanek tramwaju nr 28) i kierujemy się pieszo wzdłuż tramwajowej linii – kilkadziesiąt metrów dalej stoją naprzeciw siebie dwie świątynie. Jako pierwszy odwiedzamy kościół de Nossa Senhora da Encarnação (Matki Bożej Wcielenia ?), wybudowany na początku XVIII w. (1708 r.) i kompletnie zniszczony przez trzęsienie ziemi i następujący po nim pożar w 1755 r. Odbudowano go pod koniec tego stulecia, ale już w 1802 r. kolejny pożar trawi część budynku, w wyniku czego obiekt znów zostaje zamknięty. Cztery lata później ponownie go otwarto, ale prace trwały jeszcze przez kolejne ponad 60 lat.

Stojący dokładnie naprzeciwko kościół do Loreto (zwany też kościołem „włoskim”) jest znacznie starszy, wybudowany został a wniosek włoskiej społeczności miasta już w 1518 r. Odbudowano go po kompletnym zniszczeniu w 1755 r., do dziś odprawiane są tu msze w języku włoskim.

Lizbona, bazylika Męczenników

Lizbona, bazylika Męczenników

Wchodzimy na plac Largo de Camoes, popularne miejsce spotkań, ze stojącym centralnie pomnikiem narodowego poety z XVI w. – Luisa de Camoesa. Na północ od placu odchodzi ulica Rua da Misericordia, za którą rozpoczyna się już kolejna dzielnica Lizbony – Bairro Alto. Ale my tam nie wchodzimy – idziemy za to właśnie tą ulicą – celem jest kolejna świątynia – kościół św.Rocha (Sao Roque).

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Budowę kościoła rozpoczęto w 1506 r., w miejscu, gdzie chowano wtedy ofiary szalejącej w mieście zarazy. Mniej więcej w tym czasie sprowadzono też do Lizbony relikwie św.Rocha – i właśnie w miejscu ich złożenia wybudowano świątynię. W połowie XVI w. kościół został przekazany sprowadzonym do Lizbony Jezuitom, stając się ich pierwszym kościołem w Portugalii i jednym z pierwszych na świecie. Szczęśliwie przetrwał on trzęsienie ziemi w 1755 r., ale już kilka lat później Jezuici, za spiskowanie przeciwko królowi, zostali z Portugalii wydaleni, a świątynię przekazano charytatywnemu towarzystwu Santa Casa da Misericórdia (utworzonemu pod koniec XV w.), pod którego opieką znajduje się do dziś.

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół do Loreto

Niestety spory zawód sprawił nam brak możliwości zwiedzenia wnętrz kościoła (był zamknięty z powodu jakieś uroczystości wewnątrz), słynie on bowiem z przebogatych wnętrz, w tym bogato zdobionych kaplic. Szczególnym wdziękiem odznacza się ponoć kaplica św.Jana Chrzciciela, zamówiona w 1740 r. w Rzymie przez ówczesnego króla Portugalii. Do dziś uznawana jest za arcydzieło w skali europejskiej oraz za jedną z najdroższych kaplic kościelnych w Europie. Wykonana została przez włoskich artystów m.in. z alabastru, marmuru, szlachetnego drewna i kości słoniowej i przyozdobiona wieloma kamieniami szlachetnymi, m.in. agatami czy ametystami. Są także elementy złocone.

Obok kościoła św.Rocha znajduje się, w dawnych pomieszczeniach klasztornych Jezuitów, Muzeum Sztuki Sakralnej (wstęp odpłatny), ale też niestety było zamknięte (byliśmy tam w poniedziałek, kiedy większość muzeów nie pracuje). Na placu przed świątynią (Largo Trindade Coelho) można jeszcze popozować przy statuetce lizbońskiego sprzedawcy losów loterii (tzw. Cauteleiro), od którego plac ten przybrał swoją nieoficjalną nazwę.

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół de Nossa Senhora da Encarnação

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół do Loreto

Lizbona, kościół św.Rocha

Lizbona, kościół św.Rocha

Lizbona, kościół św.Rocha i Muzeum Sztuki Sakralnej

Lizbona, kościół św.Rocha i Muzeum Sztuki Sakralnej

Wracamy na plac Largo de Camoes, nie zagłębiając się w uliczki Bairro Alto. Stąd można podjechać jeden przystanek tramwajem 28 do kolejnego ciekawego punktu – ale że na piechotę jest to ledwie 3 minuty, decydujemy się nadal iść pieszo – choć ciągle pada rzęsisty deszcz i jesteśmy już nieźle przemoczeni (na szczęście jest ciepło – jak na polskie warunki w listopadzie – kilkanaście stopni). Kolejny przystanek nazywa się Bica – nie przypadkiem, tuż przy nim znajduje się jedna z najbardziej malowniczych uliczek Lizbony – Rua da Bica de Duarte Belo.

Rua da Bica jest podobno najczęściej fotografowaną ulicą w Lizbonie. Nie ma się czemu dziwić – dość stromo opada w dół od granic Bairro Alto i przemierza w dół, do wybrzeża, dzielnicę Bica. Znana jest głównie z malowniczej trasy windy Elevador da Bica, która przemierza w obie strony całą długość uliczki. Szczególnie z góry uliczka prezentuje się bardzo kolorowo, z pastelowymi kamienicami po bokach. OK, może w deszczu nie prezentuje się jakoś wybitnie – ale wierzymy, że przy słonecznej pogodzie widok musi być nieziemski. Schodzimy uliczką na sam dół, by trasę powrotną pokonać windą.

Winda Elevador da Bica jest częścią miejskiego systemu transportu w Lizbonie i obowiązują w niej normalne bilety – chyba że macie LisboaCard – wtedy przejazd (jak każdym środkiem transportu w mieście) macie gratis. Wyjeżdżamy z powrotem na górę, zaliczając tym samym drugą windę w Lizbonie (po pionowej Elevador de Santa Justa). Przy wysiadaniu robimy sobie też małą sesję fotograficzną z wagonikiem i wracamy na przystanek Bica.

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, ulica Rua da Bica de Duarte Belo

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Lizbona, winda Elevador da Bica

Tym razem wsiadamy w tramwaj 28 i jedziemy kilka przystanków do Cç. Estrela / R. Borges Carneiro. To jeden z bardziej malowniczych odcinków trasy tramwaju (po tym w okolicach Alfamy), gdzie momentami jedzie on dość ciasnymi fragmentami pomiędzy kamienicami i zaparkowanymi tuż obok (na grubość włosa czasami) samochodami. Po opuszczeniu tramwaju musimy się nieco cofnąć – chcemy zobaczyć Assembleia da República – czyli Zgromadzenie Narodowe, czyli Parlament Portugalii.

Inna nazwa siedziby portugalskiego sejmu to pałac Sao Bento, a to dlatego, że pierwotnie był klasztorem Benedyktynów (zbudowany został w XVI wieku). Potem stał się własnością państwa, a od 1834 r. jest właśnie siedzibą parlamentu. Od tego czasu przeszedł kilka gruntownych renowacji, co sprawiło, że nie przypomina już oryginalnego klasztoru. Z tyłu budynku parlamentu znajduje się także oficjalna siedziba premiera Portugalii.

Obchodzimy Parlament dookoła ulicą Rua de São Bento – jakieś 2 minuty marszu dalej znajduje się jeszcze jeden ważny budynek w okolicy – dom Amalii Rodrigues, najsłynniejszej portugalskiej śpiewaczki muzyki Fado, dziś przekształcony w muzeum jej poświęcone. W budynku działa też fundacja, ustanowiona na podstawie ostatniej woli artystki, mająca w celach promocję muzyki Fado. Przed budynkiem ułożono mozaikę z imieniem Amalii. Amalia została najpierw pochowana na cmentarzu Prazeres, a potem grób przeniesiono do Panteonu Narodowego.

Chcąc trzymać się trasy tramwaju nr 28, powinniśmy teraz wrócić na przystanek obok Parlamentu, ale krócej będzie przejść pieszo ulicą Rua de Santo Amaro do ogrodów Estrela (Jardim da Estrela), wybudowanych przy bazylice Estrela w połowie XIX w., z fundacji m.in. ówczesnej królowej. Wśród drzew znaleźć tu można m.in. cedry i chlebowce, w parku znajduje się także kilka rzeźb z początków XX w. Nam park Estrela posłużył za schronienie – zaczęła już naprawdę solidnie padać – tak, że nie było sensu dalej iść pieszo.

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, siedziba Parlamentu

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

Lizbona, dom Amalii Rodrigues

W solidnym deszczu decydujemy się jednak podbiec do wejścia bazyliki Estrela. Przed samym wejściem znajduje się przystanek tramwajowy linii 28. Basilica da Estrela wybudowana została przez królową Marię I, w podzięce za urodzenie syna, następcy tronu. Przyszłość okazała się jednak tragiczna, bo królewski syn zmarł na ospę w młodych latach, jeszcze zanim budowa bazyliki została ukończona (1790 r.).

Lizbona, bazylika Estrela

Lizbona, bazylika Estrela

Sama królowa Maria I została pochowana we wnętrzach bazyliki, będąc jedynym władcą Portugalii z rodziny Braganza, który nie leży w rodzinnym grobowcu w klasztorze św.Wincentego, który zwiedzaliśmy na początku naszej trasy. Bazylika niestety także okazuje się zamknięta i zwiedzanie tego dnia nie jest możliwe. Jesteśmy namawiani do wycieczki na kopułę – to jest możliwe (za 5 EUR od osoby) – ale podziwianie widoków w rzęsistym deszczu średnio nas interesuje.

Deszcz ostatecznie nas pokonuje przy bazylice Estrela. Plan zakładał jeszcze jedną atrakcję – cmentarz Prazeres (Cemitério dos Prazeres), ale jego zwiedzanie w deszczu nie ma większego sensu, a prognozy niestety zapowiadały opady aż do zmierzchu. Na Prazeres, największym cmentarzu Lizbony, chowano znanych artystów oraz dostojników i szlachetnie urodzonych – hrabiów i książąt oraz ich rodziny. Tu miały miejsce pierwotne pochówki Amalii Rodrigues czy Fernando Pessoa. Ale nam niestety nie było dane go zobaczyć, a szkoda.

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, park Jardim da Estrela w deszczu

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Lizbona, tramwaj linii 28

Naszą trasę nieco przyśpieszaliśmy z powodu deszczu już od momentu przejażdżki windą Elevador da Bica – na mapkach mieliśmy rozrysowanych jeszcze kilka zabytkowych świątyń do zobaczenia. Niestety deszcz skutecznie nas zniechęcił do wałęsania się po mieście.

Aby sobie jakoś wynagrodzić tę stratę, decydujemy się, pomimo deszczu, na jazdę (najpierw tramwajem, potem metrem) daleko na północ Lizbony – do Estádio do Sport Lisboa e Benfica, czyli potocznie: Estádio da Luz, czyli po polsku: Arena / Stadion Światła, czyli po piłkarsku: stadion Benfiki Lizbona. Będzie uczta dla kibica :) Ale o tym już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.3

Drugi pełny dzień w Lizbonie znów zaczynamy od zwiedzania atrakcji miasta trasą żółtego tramwaju linii 28. Zaczynamy od miejsca, gdzie skończyliśmy poprzedni dzień, czyli przy katedrze Se oraz kościele św.Antoniego.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Lizbona nocą). Drugi dzień w Lizbonie znów w całości poświęcamy na przejechanie (lub przejście) trasy tramwaju nr 28 na całej jej długości. W okolice katedry Se tym razem nie jedziemy, jak poprzedniego dnia, tramwajem. Dojeżdżamy metrem w okolice Placu Handlowego (Praça do Comércio), skąd spacerkiem dochodzimy na przystanek tramwajowy przy katedrze.

Na początek wspomnieć musimy o pogodzie. O ile poprzedniego dnia z króciutkimi przerwami na opady, było przeważnie ciepło i słonecznie, o tyle drugiego dnia aura zrobiła nam psikusa – praktycznie cały czas niebo było mocno zachmurzone, a przez większość dnia lżej lub mocniej padało. Nie ułatwiało nam to wędrówki przez miasto i na pewno nie wpłynęło pozytywnie na jakość zdjęć. Ale pogody akurat wybrać sobie nie mogliśmy…

Najpierw odchodzimy od katedry Se i kościoła świętego Antoniego na południe, w stronę wybrzeża. Chcemy zobaczyć Casa dos Bicos, zbudowany w początkach XVI wieku dom o wyjątkowej fasadzie, pokrytej rombowatymi stożkami. Casa dos Bicos powstał w inicjatywy syna Afonso de Albuquerque, wicekróla Indii, o którym pisaliśmy przy okazji odwiedzin kościoła Nossa Senhora da Graça (gdzie znajduje się jego grób) oraz Panteonu Narodowego (gdzie symbolicznie stoi jego pusty sarkofag). Dom został poważnie uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., a dobre odrestaurowano go wg pierwotnych planów dopiero w XX wieku. Obecnie jest własnością miasta.

Wracamy do trasy tramwaju nr 28. Nieco na wschód od kościoła św.Antoniego znajdujemy kolejną świątynię – kościół św.Magdaleny (la Madalena). To kolejna świątynia, zbudowana zaraz po zdobyciu Lizbony przez chrześcijan, powstał w latach 50/60-tych XII w., ale później kilkukrotnie był mocno niszczony (XIV w. – pożar, XVII w. – cyklon), aż wreszcie w 1755 r. znów zniszczyło go trzęsienie ziemi. Został potem odbudowany niemal od podstaw. We wnętrzach znajdują się dzieła malarstwa i rzeźby z przełomu XVIII / XIX w., a portal wejściowy wpisany został na listę zabytków narodowych.

Lizbona, Casa dos Bicos

Lizbona, Casa dos Bicos

Lizbona, kościół Magdaleny

Lizbona, kościół Magdaleny

Lizbona, wystawa w kościele Magdaleny

Lizbona, wystawa w kościele Magdaleny

Lizbona, tramwaj nr 28 niedaleko Praça do Comércio

Lizbona, tramwaj nr 28 niedaleko Praça do Comércio

Idziemy na Plac Handlowy (Praça do Comércio). To tutaj w 1510 r. wybudowano pałac Ribeira, nową rezydencję królewską, do której monarchowie przenieśli się z zamku św.Jerzego. Obok pałacu stały też budynku urzędów, regulujących współpracę handlową ze wszystkimi portugalskimi koloniami na świecie – miejsce to było więc w XVI w. niemal centrum świata, przynajmniej w gestii handlu.

Potem niestety przyszło trzęsienie ziemi w 1755 r. wraz z następującym po nim tsunami, które doszczętnie zniszczyło pałac królewski i wszystko dookoła. Monarchowie swojej siedziby nie odbudowali. Plac zaprojektowano od nowa, budując dookoła budynki mieszczące urzędy państwowe, głównie zarządzające portem oraz służbami celnymi. W 1775 r. na środku placu stanęła konna statua króla Jose I (Józefa I), a równo sto lat później, na wejściu na główną ulicę Rua Augusta wybudowano okazały łuk triumfalny, dziś jeden z symboli miasta.

Ma też Plac Handlowy swoją ciemną kartę w historii Portugalii – to tutaj w 1908 r. zamachowcy (członkowie Partii Republikańskiej, która dwa lata później obaliła monarchię) zastrzelili ówczesnego króla, Carlosa I oraz jego następcę, Luiza Filipe. Królem wtedy został młodszy syn Carlosa I, Manuel, jak już wspomnieliśmy tutaj, obalony w 1910 r. (w czasie zamachu ranny w ramię). Praça do Comércio będzie punktem wypadowym naszej wycieczki do Belem ostatniego dnia pobytu w Lizbonie – stąd odjeżdża tramwaj nr 15 właśnie do Belem. Ale o tym z pewnością będzie osobny wpis.

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio, pomnik króla Jose I

Lizbona, plac Praça do Comércio, pomnik króla Jose I

Lizbona, łuk triumfalny przy Praça do Comércio

Lizbona, łuk triumfalny przy Praça do Comércio

Lizbona, Muzeum Designu i Mody na Rua Augusta

Lizbona, Muzeum Designu i Mody na Rua Augusta

Lizbona, deptak Rua Augusta

Lizbona, deptak Rua Augusta

No to idziemy na Rua Augusta, przez wspomniany łuk triumfalny (nazwa oficjalna: Arco da Rua Augusta). Rua Augusta to chyba najsłynniejsza ulica Lizbony, od lat 80-tych zamknięta dla ruchu kołowego, wypełniona jest sklepami, najczęściej znanych światowych marek. Warto się nią po prostu przespacerować. Nią oraz równoległymi uliczkami – to prawdziwe sklepowe zagłębie w Lizbonie, znajdziecie tu też mnóstwo restauracji i kafejek, a także lokalnych artystów. Ten długi na pół kilometra deptak prowadzi do kolejnego znanego placu – Praça do Rossio (nazwa oficjalna: Praça de D.Pedro IV).

Praça do Rossio (oficjalna nazwa ponoć nigdy się nie przyjęła) jest chyba jeszcze starszy niż Praça do Comércio, był jednym z głównych miejskich placów już gdzieś koło XIII w. Mniej więcej w połowie XV w. wybudowano tu Palácio dos Estaus, pałac, przeznaczony dla co bardziej znamienitych gości, później przekształcony w siedzibę portugalskiej inkwizycji, a sam plac stał się miejscem publicznych… egzekucji.

W 1755 r. plac został zniszczony przez trzęsienie ziemi, zniszczony został także pałac, który odbudowano już w nowej roli – teatru narodowego. W XIX w. na placu postawiono kolumnę z podobizną króla Pedro IV oraz widowiskowe fontanny. Plac wyłożono też charakterystyczną mozaiką, układaną w fale – bardzo nam przypominała tę z Copacabany w Rio de Janeiro. Pod koniec XIX w. wybudowano też inny charakterystyczny budynek – stację kolejową Rossio.

Lizbona, plac Praça do Rossio

Lizbona, plac Praça do Rossio

Lizbona, plac Praça do Rossio, fontanny i Teatr Narodowy

Lizbona, plac Praça do Rossio, fontanny i Teatr Narodowy

Lizbona, plac Praça dos Restauradores

Lizbona, plac Praça dos Restauradores

Lizbona, Palácio Foz na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, Palácio Foz na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, dawne kino Eden na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, dawne kino Eden na placu Praça dos Restauradores

Z Praça do Rossio idziemy jeszcze dalej na północ, na kolejny plac – Praça dos Restauradores (Plac Odnowicieli), poświęcony odzyskaniu niepodległości przez Portugalię po kilkudziesięcioletnim panowaniu Hiszpanii w XVII w. Pośrodku stoi okazały obelisk, poświęcony temu właśnie wydarzeniu, z datami bitew stoczonych z Hiszpanią. Z bardziej widowiskowych budynków przy placu na pewno warto zwrócić uwagę na Palácio Foz oraz dawne kino Eden (dziś hotel) z fasadą z początków XX wieku (art deco).

Z Praça dos Restauradores, obok dzisiejszej Hard Rock Cafe (także budynek kina) skręcamy w prawo, w uliczkę równoległą do placu, by dojść do niedalekiej Elevador do Lavra – jednej z kilku miejskich wind w Lizbonie. Ciężko ją odróżnić od tramwaju, ma prawie identyczne żółte wagoniki (dwa, po jednym w każdym kierunku), mijające się na bardzo wąskiej trasie. Elevador do Lavra jest najstarszą lizbońską windą, otwartą w 1884 r. i działającą do dnia dzisiejszego. Trasa ma prawie 190 m i ma nachylenie aż ponad 22% (!). Ograniczamy się do kilku fotek wagonika, nie potrzebujemy jechać w górę.

Niemal tuż obok windy stoi kościół św.Józefa (Sao Jose) wybudowany w XIX w. w miejscu dawnego klasztoru Augustianów, zniszczonego w 1755 r. przez trzęsienie ziemi. Odbijamy z powrotem na południe, kierując się w stronę kolejnego placu – Largo São Domingos. Zanim jednak do niego dojdziemy, trafiamy pod kolejną świątynię – kościół św.Ludwika Francuskiego (Igreja de São Luis dos Franceses), założony w 1552 r. pod wezwaniem króla Francji, odbudowany po trzęsieniu ziemi w 1755 r. We wnętrzach można zobaczyć prace artystów z XVIII w., prezentujące sceny z życia świętego.

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, kościół św.Józefa (Sao Jose)

Lizbona, kościół św.Józefa (Sao Jose)

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Ale nas bardziej interesuje plac Largo São Domingos, sąsiadujący z budynkiem teatru oraz placem Praça do Rossio. Na placu tym w 1506 r. miała miejsce jedna z najczarniejszych historii Lizbony – masakra „nowych chrześcijan”, czyli skonwertowanych kilka lat wcześniej siłą Żydów. Podminowani szerzącymi się w kraju plagami, wierni pod błahym pretekstem rozpoczęli zabijanie, które trwało kilka dni i rozszerzyło się na całe miasto – łącznie zabito wtedy prawie 2 tysiące osób, pod pozorem przewin za suszę, głód i choroby. Dziś na środku placu stoi niewielki obelisk, upamiętniający to wydarzenie.

Najważniejszym zabytkiem tutaj jest okazały kościół św.Dominika, wybudowany w 1241 r. (w tym czasie był największą świątynią w Lizbonie) i od początku należący do klasztoru Dominikanów. Przetrwał kilka trzęsień ziemi, po których był zawsze odbudowywany. Przez całe wieki był miejscem ważnych uroczystości, w tym także królewskich chrztów i ślubów. Za ołtarzem znajduje się grób jednego z synów Alfonsa III, króla Portugalii z XIII w. Przechowywano tu także chusteczki, należące do dwójki dzieci, którym objawiła się Matka Boska w Fatimie, niestety spłonęły one w wielkim pożarze kościoła (od świec zapaliły się drewniane ołtarze) w 1959 r.

Na południe od kościoła św.Dominika znajduje się, także sąsiadujący z Praça do Rossio, plac Praça da Figueira, w miejscu którego kiedyś stał ogromny szpital Wszystkich Świętych, zniszczony w 1755 r. podczas trzęsienia ziemi. Po nim szpitala nie odbudowano, wybudowano za to najpierw otwarty, a potem kryty targ miejski, który istniał aż do II wojny światowej. Potem go zburzono, tworząc nowy plac z konnym pomnikiem króla Jana I (rządził w XIII / XIV w.).

Lizbona, obelisk ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, obelisk ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, tabliczka ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, tabliczka ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, plac Praça da Figueira

Lizbona, plac Praça da Figueira

Przechodzimy znów przez plac Praça do Rossio, kierując się tym razem w uliczkę Rua de Santa Justa – tu znajduje się następna z naszych atrakcji – kolejna miejska winda w Lizbonie – Elevador de Santa Justa, jedyna pionowa winda w mieście (pozostałe są tramwajowymi wagonikami), istniejąca do dziś. Ta wysoka (45 m) winda wybudowana została w 1900 r., by ułatwić przejście z dzielnicy Baixa (w której właśnie jesteśmy) do okolic klasztoru Karmelitów, położonych znacznie wyżej (to już dzielnica Chiado). W otwarciu uczestniczyła ówczesna rodzina królewska. W latach 70-tych XX wieku została włączona w system miejskiego transportu w Lizbonie.

Lizbona, winda Elevador de Santa Justa

Lizbona, winda Elevador de Santa Justa

Przejażdżka tą windą to turystyczny punkt obowiązkowy, choć przyjemność to wyjątkowo krótka i wcale nie tania – bilet kosztuje 5 EUR (w obie strony), ale jeśli macie wykupioną LisboaCard, nie zapłacicie NIC. Na szczycie windy znajduje się taras widokowy, a „po sąsiedzku” wspomniane ruiny klasztoru i kościoła Karmelitów, wybudowane w końcówce XIV w. i zniszczone przez trzęsienie ziemi w 1755 r. Kościoła nigdy nie odbudowano, a w pozostałej części umieszczono niewielkie muzeum archeologiczne.

Na górze wychodzimy na uliczkę Calçada Sacramento, przy której znajdziemy jeszcze jedną świątynię – kościół Najświętszego Sakramentu (Igreja Paroquial do Santíssimo Sacramento), wybudowany pierwotnie zaraz po zdobyciu Lizbony w 1147 r., jako niewielka kaplica. Dzisiejsze rozmiary świątynia uzyskała po przebudowie z 1750 r., ale już pięć lat później została doszczętnie zniszczona przez trzęsienie ziemi. Odbudowano go w 1784 r.

Lizbona, klasztor Karmelitów widziany z placu Praça do Rossio

Lizbona, klasztor Karmelitów widziany z placu Praça do Rossio

Teraz już wchodzimy na jedną z najbardziej znanych ulic w dzielnicy Chiado – Rua Garrett. No i wracamy na trasę tramwajowej linii 28. Ale o dalszych atrakcjach Lizbony, położonych przy niej, przeczytacie w kolejnej, ostatniej już części tego wpisu.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie tego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.2

W naszej podróży po Sardynii nadszedł wreszcie czas na Cagliari. Cały dzień przeznaczyliśmy sobie na zwiedzanie miasta. Po dzielnicy Stampace przyszedł czas na kolejną – Marina, a także część dzielnicy Villanova.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.1). Pierwszą częścią naszego zwiedzania Cagliari była dzielnica Stampace. Ten etap zakończyliśmy, wchodząc na nadmorską ulicę Via Roma – wkraczamy do kolejnej dzielnicy – Marina. Pierwszym celem jest położony właśnie przy Via Roma, kościół św.Franciszka z Paoli, założyciela zakonu Minimitów („braci najmniejszych”). Świątynia należy właśnie do Minimitów, którzy przybyli na Sardynię w 1625 r. i jest dziś jedynym klasztorem tego zakonu na wyspie. Kościół powstał prawdopodobnie w połowie XVII w., dziś jest „wciśnięty” między bardziej okazałe, ale znacznie młodsze budynki przy Via Roma. Główną chlubą wnętrz kościoła jest ołtarz, podobno jeden z piękniejszych w Cagliari, pochodzący z 1792 r.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Marina

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, kościół św.Franciszka z Paoli: 39.213455, 9.113519
Cagliari, kościół św.Eulalii: 39.214558, 9.114307
Cagliari, budynek Auditorium Comunale: 39.215501, 9.114583
Cagliari, kościół św.Rozalii: 39.215111, 9.116067
Cagliari, plac Piazza Costituzione: 39.215664, 9.116743
Cagliari, kościół Matki Bożej Miłosierdzia: 39.216561, 9.115072
Cagliari, kościół św.Antoniego: 39.216299, 9.114473
Cagliari, kościół św.Grobu: 39.215954, 9.114176
Cagliari, kościół św.Augustyna: 39.215809, 9.112938

 

Cagliari, kościół św.Franciszka z Paoli

Cagliari, kościół św.Franciszka z Paoli

Sąsiadującą z kościołem ulicą Via Concezione znów oddalamy się od morskiego wybrzeża. Idziemy do placu Piazza Sant’Eulalia, na którym stoi główny kościół dzielnicy Marina – kościół św.Eulalii, wybudowany w 1370 r. jeszcze przez Aragończyków. Stąd patronka kościoła – św.Eulalia żyła pod Barceloną na przełomie III / IV w. i zginęła za wiarę, mając zaledwie 13 lat. Dziś jest patronką miasta Barcelony. Jest też patronką katedry w Barcelonie – zwiedzimy ją (zresztą już po raz drugi – pierwszy raz byliśmy w niej w 2012 r.) trzy tygodnie po powrocie z Sardynii, podczas podróży do Lizbony.

Cagliari, kościół św.Eulalii

Cagliari, kościół św.Eulalii

Podczas jednej z renowacji fundamentów kościoła, archeologowie odkryli pod nim pozostałości budynków z czasów Rzymian, z ok. III w. n.e. – cysternę (zbiornik na wodę, 33 tys.m3), budynki, drogę i coś, co było prawdopodobnie pogańską świątynią. Dziś przy kościele mieści się stanowisko archeologiczne i muzeum, które można (odpłatnie) zwiedzać.

Z kościołem św.Eulalii od północy sąsiaduje mały plac – Piazzetta Dettori, przy którym znajdziemy okazały budynek Auditorium Comunale – sali koncertowej i teatralnej, mieszczącej się w dawnym kościele św.Teresy. Został on wybudowany przez Jezuitów w 1691 r., obok znajdującego się tu już wcześniej jezuickiego kolegium. W 1773 r. Jezuitów z Sardynii „wyproszono”, ale odzyskali oni kościół w 1822 r. Jednak niewiele ponad 20 lat później znów go porzucili, tym razem na zawsze. Budynek przeszedł na własność państwa, mieściło się tu m.in. państwowe archiwum. Jako sala koncertowa służy od czasów po II wojnie światowej.

Cagliari, Auditorium Comunale przy placu Piazzetta Dettori

Cagliari, Auditorium Comunale przy placu Piazzetta Dettori

Cagliari, bastion św.Remigiusza

Cagliari, bastion św.Remigiusza

Skręcamy w Via Principe Amedeo i nią dochodzimy do Via Torino – tu znów odwiedzamy świątynię – kościół św.Rozalii. W tym miejscu istniała już w XV w. kaplica, która potem została rozbudowana. W XVIII w. została oddana franciszkanom z zakonu Braci Mniejszych, którzy w połowie tego stulecia wybudowali tu okazałą świątynię. Kościół św.Rozalii znany jest przede wszystkim z przechowywania w nim (w szklanej trumnie przy głównym ołtarzu) szczątków św.Salwatora z Horty – franciszkanina, żyjącego w XVI w., znanego z wielu cudów i uzdrowień. Kościół ten jest głównym miejscem kultu tego świętego.

Cagliari, kościół św.Rozalii

Cagliari, kościół św.Rozalii

Wychodzimy z dzielnicy Marina, wchodząc na plac Piazza Costituzione (Plac Konstytucji). Będąc na tym placu, znajdującym się na granicy trzech dzielnic: Marina, Castello i Villanova, nie sposób po prostu nie zauważyć najbardziej monumentalnej budowli Cagliari – bastionu św.Remigiusza, powstałego z połączenia trzech fragmentów XIV-wiecznych miejskich fortyfikacji, otworzonego w 1901 r. Od strony Piazza Costituzione widać okazały łuk triumfalny, otoczony przez dwa sznury schodów, prowadzące na znajdujący się na górze taras widokowy. Na górę można także dostać się windą, znajdującą się mniej więcej 100 m od łuku. My jednak na razie nie chcemy wchodzić na górę – zanim to zrobimy, skręcamy w prawo, w ulicę San Lucifero (tak, tak – ulica świętego Lucyfera :-)). Będziemy zwiedzać dzielnicę Villanova.

Wkraczamy w dzielnicę Villanova ulicą… San Lucifero. Tak tak, dobrze rozumiecie – ulicą św.Lucyfera. Tylko nie tego, o którym myślicie. Lucyfer był miejscowym biskupem w IV w. n.e., biskupem o bardzo barwnym i kontrowersyjnym życiorysie. Za swoją działalność był m.in. skazywany na wygnanie i ekskomunikowany. A potem przywracany przez kolejnego cesarza. Ma status świętego, ale wyłącznie na Sardynii, nie jest czczony przez cały kościół katolicki. A w czasach kiedy żył, słowo „lucyfer” nie miało jeszcze negatywnego znaczenia, które ma dziś.

Cagliari, ulica świętego... Lucyfera

Cagliari, ulica świętego… Lucyfera

Cagliari, siedziba policji przy Via Sonnino

Cagliari, siedziba policji przy Via Sonnino

Cagliari, bazylika św.Saturnina

Cagliari, bazylika św.Saturnina

Cagliari, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, dawna rzeźnia

Cagliari, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, dawna rzeźnia

Cagliari, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, dawna rzeźnia

Cagliari, Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, dawna rzeźnia

Przy skrzyżowaniu z ulicą Via Sonnino mijamy po lewej monumentalny budynek – siedzibę Carabinieri w Cagliari, wybudowany w 1933 r. Z góry ma kształt pięciokąta, ale nie równobocznego – czyli nie jak Pentagon :) Obok komendy znajduje się niewielki park pamięci z pomnikiem (1935 r.), upamiętniającym ofiary I wojny światowej – takich pomników „Monumento ai Caduti” jest na Sardynii mnóstwo.

Cagliari, kościół św.Lucyfera

Cagliari, kościół św.Lucyfera

Naprzeciw pomnika, przy ulicy San Lucifero znajduje się Miejskie Centrum Kultury i Sztuki, mieszczące się w zabudowaniach niegdysiejszej rzeźni (połowa XIX w.). Zabudowania składały się z części mieszkalnej, części gospodarczej oraz dużych cystern wodnych, zapewniających jej dopływ do rzeźni. Rzeźnia pracowała aż do 1966 r., kiedy przeniosła się w inne miejsce. Do dziś nad głównym wejściem od strony ulicy św.Lucyfera znajduje się historyczna bycza głowa.

Cagliari, kościół św.Antoniego

Cagliari, kościół św.Antoniego

Ale najważniejsze atrakcje dzielnicy Villanova dopiero przed nami. Pierwszą jest kościół św.Lucyfera. Kiedyś na tym terenie znajdowała się wczesnochrześcijańska nekropolia. Nekropolia ta stała się w XVII wieku mimowolnym członkiem „zawodów” pomiędzy biskupami z Cagliari i Sassari o tytuł nadrzędnego na całej wyspie. O przewodnictwie miała zdecydować ilość świętych z danego terenu, a nekropolia została potraktowana jako „źródło”. Odnaleziono tu 179 grobowców ludzi, uznanych za świętych męczenników za wiarę – przeniesiono je do krypty pod katedrą w Cagliari – zwiedzimy ją jeszcze tego samego dnia. Odnaleziono także grobowiec biskupa Lucyfera, a na miejscu gdzie szczątki zostały odnalezione (1623 r.), wybudowano  w II połowie XVII w. kościół.

Cagliari, kościół św.Grobu

Cagliari, kościół św.Grobu

Cagliari, uliczki z dzielnicy Marina

Cagliari, uliczki z dzielnicy Marina

Cagliari, uliczki z dzielnicy Marina

Cagliari, uliczki z dzielnicy Marina

Cagliari, Cafe'Barcellona

Cagliari, Cafe’Barcellona

Za kościołem św.Lucyfera, po drugiej stronie ulicy znajduje się jeden z najważniejszych zabytków Cagliari i najstarszy kościół w mieście i na całej Sardynii – bazylika św.Saturnina. Stoi ona w miejscu, gdzie patron Cagliari, święty Saturnin został ścięty w 304 r. n.e. W dokumentacji historycznej świątynia pojawia się w VI wieku – przypuszcza się jednak że mogła być zbudowana w V w.

Pod koniec XI w. kościół został przekazany Benedyktynom, którzy po odnowieniu ponownie go konsekrowali w 1119 r. W XVII w. w gorączce wykopywania wczesnochrześcijańskich ciał częściowo bazylikę rozebrano, a materiały wykorzystano do budowy miejskiej katedry. Naprawiony po uszkodzeniach z II wojny światowej, ponownie jest wykorzystywany do celów religijnych. Wciąż na przyległych terenach znajduje się starożytna nekropolia.

To nie koniec atrakcji dzielnicy Villanova, ale na razie ją opuścimy. Wracamy do Placu Konstytucji, ale znów nie wchodzimy na bastion św.Remigiusza. Chcemy dokończyć najpierw zwiedzanie dzielnicy Marina, w której odpuściliśmy wcześniej kilka punktów w górnej części dzielnicy. Ulicą Via Manno dochodzimy najpierw do kościoła Matki Bożej Miłosierdzia (Santa Maria della Pieta), zbudowanego dla zakonu sióstr Kapucynek, które osiadły w Cagliari na początku XVIII w. Kościół dobudowano do klasztoru i konsekrowano w 1806 r. W połowie XIX w. zakon opuścił Sardynię, ale powrócił do klasztoru i kościoła w 1969 r.

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, uliczki w dzielnicy Marina

Cagliari, uliczki w dzielnicy Marina

Niemal naprzeciw stoi kościół św.Antoniego, z widowiskowym portalem wejściowym, zawierającym figurkę patrona świątyni obok małej… świnki. Antoni jest bowiem patronem zwierząt, a zwłaszcza trzody chlewnej – a w kościele tym istniała stara tradycja przyprowadzania zwierząt do świątyni w dniu święta św.Antoniego. Kościół został dobudowany w XVIII w. do istniejącego tu już od XIV w. szpitala św.Antoniego. Szpital wyniósł się do nowej siedziby w XIX w., świątynia pozostała. We wnętrzach znajdują się zabytkowe malowidła i obrazy, nawet z XVI w.

Cagliari, kościół św.Augustyna

Cagliari, kościół św.Augustyna

Z tyłu, w głębi znajduje się kolejna świątynia – kościół św.Grobu, wybudowany w miejscu, gdzie kiedyś grzebano ubogich i bezdomnych. Kościół pochodzi prawdopodobnie z XVI w., legendy mówią, że zbudowali go Templariusze, ale nigdy nie zostało to potwierdzone. W podziemiach świątyni grzebano zmarłych aż do XIX w., potem cmentarzysko poszło w zapomnienie. Dopiero gdy pod koniec XX w. kościół popadł w ruinę i rozpoczęto jego odnawianie, odkryto podziemne krypty grobowe. Ostatni znaleziony pochówek datowany jest na 1812 r.

Korzystamy z okazji i zatrzymujemy się w sąsiadującej ze świątynią małej ulicznej knajpce Cafe’Barcellona. Kafejka znajduje się tuż przy Auditorium Comunale, które już widzieliśmy trochę wcześniej. Szybka pizza i kawa (oraz darmowe ciacho od obsługi :)) oraz lokalne piwko – oczywiście z flagą Sardynii na etykiecie – i jesteśmy gotowi do dalszego zwiedzania. A Cafe’Barcellona polecamy.

Cagliari, kościół św.Augustyna

Cagliari, kościół św.Augustyna

Idziemy na jeden z bardziej malowniczych placów w Cagliari, jakie widzieliśmy – malutki, otoczony kolorowymi kamieniczkami Piazzetta Savoia, i dalej ulicą Via Savoia dochodzimy do kościoła Sant’Agostino (św.Augustyna). Pierwotnie zbudowano go w XV w., ale w 1576 r. został zburzony podczas prac przy powiększaniu murów obronnych miasta na rozkaz ówczesnego króla Sardynii, Filipa II. Sam monarcha sfinansował budowę nowego kościoła (1580 r.). Kościół podupadł w połowie XIX w., kiedy to na Sardynii władze wydziedziczały zakony, a świątynia przeszła w ręce państwa. W klasztorze umieszczono przedszkole, a kościół zamknięto. Otwarto go ponownie dopiero w 1925 r. Zbombardowany przez Amerykanów w 1943 r., na długie lata pozostał zamknięty, aż do ponownego otwarcia w 1978 r.

Z kościoła św.Augustyna wracamy ponownie na Piazza Yenne i do kościoła św.Klary. Tym razem korzystamy z windy znajdującej się za nią i wyjeżdżamy poziom wyżej – zaczynamy zwiedzać kolejną dzielnicę Cagliari – Castello. Ale to już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Marina w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

Na południe Sardynii: Samassi, Vallermosa, Iglesias

Czwarty dzień na Sardynii kończymy na południu wyspy, zwiedzając kolejne zabytkowe miejsca i miasta. Głównym celem znów są stare świątynie w miastach Samassi, Vallermosa, a najdłuższym przystankiem ostatniej części dnia będzie zabytkowe Iglesias.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Sardynia, ruiny starożytnego Tharros). Po opuszczeniu stanowiska archeologicznego w Tharros, plan zakładał przejechanie godzinnej drogi do miasteczka Samassi. Ale po minięciu Oristano nie mogliśmy się powstrzymać przed zatrzymaniem się pod widowiskową katedrą w Santa Giusta, której w planach nie było, ale widziana po drodze wręcz zmuszała do zwiedzania.

Santa Giusta to także (tak jak Tharros) miasto założone w VIII w. p.n.e. przez Fenicjan. Ale pierwotnie znajdowała się w innym miejscu (dziś jest tam jezioro, połączone kanałem z morzem) i spełniała rolę portu morskiego. Nazywała się wtedy Othoca i przeszła później w ręce Rzymian. W średniowieczu została opuszczona przez mieszkańców, którzy przenieśli się w okolice katedry właśnie.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Iglesias, stare miasto

ładowanie mapy - proszę czekać...

Iglesias, plac Quintino Selli : 39.312660, 8.536752
Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde: 39.310494, 8.545121
Iglesias, pozostałości murów miejskich: 39.313627, 8.536173
Iglesias, kościół Madonna delle Grazie: 39.312181, 8.533392
Iglesias, klasztor Franciszkanów: 39.312005, 8.532359
Iglesias, pozostałości murów miejskich: 39.311677, 8.532203
Iglesias, kościół San Marcello: 39.312353, 8.531495
Iglesias, kościół San Francesco: 39.312337, 8.531989
Iglesias, katedra Santa Chiara: 39.313519, 8.532654
Iglesias, ratusz miejski: 39.313358, 8.532112
Iglesias, Pałac Biskupi: 39.313192, 8.532493
Iglesias, kino Electra: 39.313862, 8.533174
Iglesias, kościół della Purissima: 39.314163, 8.532692
Iglesias, kolegium Jezuitów: 39.314190, 8.532477
Iglesias, długi fragment murów miejskich: 39.313997, 8.530278
Iglesias, kościół San Giuseppe: 39.313613, 8.531114
Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino: 39.316711, 8.527493
Iglesias, plac Lamarmora: 39.313567, 8.533832

 

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, katedra w Santa Giusta

Sardynia, kościół San Gemiliano w Samassi

Sardynia, kościół San Gemiliano w Samassi

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Sardynia, Vallermosa, zabytkowy kościół i ruiny rzymskich łaźni

Katedra w Santa Giusta wybudowana została już na przełomie XI / XII w., a nazwę, jak i miasto, przyjęła od imienia jednej z trzech męczenniczek (Justa, Justyna i Henedyna) z II w., wg legendy zamordowanych w czasach rzymskich za wiarę chrześcijańską. Ich kult trwa do dziś na Sardynii. Podania mówią też o istniejącym tu wcześniej kościele, ale badania archeologiczne tego nie potwierdziły. Katedra była siedzibą biskupów aż do 1503 r., kiedy to diecezję zlikwidowano i przeniesiono do pobliskiego Oristano.

Katedrę kilkukrotnie przebudowywano, choć główna fasada jest oryginalna. W XVI / XVII w. dobudowano boczne kaplice. W 1860 r. zawaliła się dzwonnica, którą odbudowano na początku XX w. Część wnętrz odrestaurowano już w końcówce XX wieku.

Dalej już bez przystanków docieramy do Samassi. Ciasnymi uliczkami wjeżdżamy do samego centrum miasta, by zobaczyć najbardziej znany zabytek – kościół San Gemiliano, wybudowany w XIII wieku na miejscu dawnego grobowca bizantyjskiego z X w. – częściowo do budowy świątyni użyto materiałów z poprzednio tu stojącej budowli. Kościół niestety zastajemy zamknięty, pozostaje nam go sfotografować wyłącznie z zewnątrz.

Kolejne kilkanaście minut jazdy i zatrzymujemy się w mieście Vallermosa, już w prowincji Cagliari. W zasadzie nie wjeżdżamy do samego miasteczka, a tuż przed nim skręcamy w lewo. Chcemy zobaczyć niemałą ciekawostkę – kościółek zbudowany na ruinach starych rzymskich łaźni. Ciekawostka polega na tym, że do budowy świątyni wybudowano pozostałe fragmenty ruin rzymskich, bez ich usuwania czy rozbierana.

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, kościół Matki Boskiej z Valverde

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Sardynia, Iglesias, pozostałości po miejskich murach obronnych

Rzymskie łaźnie w Vallermosa zostały ok. IV / V wieku przebudowane na świątynię wczesnochrześcijańską. Później popadła ona w ruinę i została odbudowana w XVII wieku, w czasach dominacji katalońskiej – poświęcono ją Matce Bożej z Monsterrat. Z pierwotnej konstrukcji wykorzystano jedynie jedną z bocznych ścian. Jednak i ten kościół został zaniedbany i zrujnowany, po czym ponownie odbudowano go w 1926 r. Pomimo tych wszystkich zmian, nadal pozostało sporo ruin rzymskich term, stanowiących zalążek każdej ze świątyń, budowanych w tym miejscu.

Sardynia, Iglesias, kościół Madonna delle Grazie

Sardynia, Iglesias, kościół Madonna delle Grazie

Pół godziny jazdy z Vallermosy dzieli nas od trzeciego dłuższego (po Bosie i Tharros) przystanku tego dnia. Mamy zamiar gruntownie zwiedzić stare miasto w Iglesias, niezbyt wysoko turystycznie ocenianym miejscu, przynajmniej w polskiej części internetu. I zaraz Wam pokażemy, że niesłusznie.

Pierwsze wzmianki o dzisiejszym Iglesias pochodzą z czasów bizantyjskich, z których uchował się na obrzeżach miasta mały kościół San Salvatore, niedawno odrestaurowany. Potem aż do XIII w. było pod rządami Cagliari, aż nastał czas rządów Pizy i znamienitej rodziny stamtąd pochodzącej – Gherardesca. Pod jej rządami nastąpiła gwałtowna rozbudowa miasta, wtedy pod nazwą Villa di Chiesa, prawdopodobnie związaną ze sporą ilością wybudowanych w tamtych czasach kościołów. Wybudowano też w XIV w. zamek Salvaterra oraz mury obronne miasta, których liczne pozostałości widoczne są do dziś.

Pod panowaniem Pizy, Iglesias stało się najważniejszym na Sardynii ośrodkiem górnictwa, rozpoczęto tu wydobywanie węgla oraz rud cynku i ołowiu. Dzięki temu też miasto urosło do rangi jednego z najważniejszych na wyspie. W 1324 r. miasto, jako jedno z pierwszych na Sardynii, zostało zdobyte przez Aragończyków. Z tego okresu pochodzi obecna nazwa miasta – Iglesias (z języka katalońskiego lub kastylijskiego: „kościoły”).

Sardynia, Iglesias, klasztor Franciszkanów i pozostałości miejskich murów obronnych

Sardynia, Iglesias, klasztor Franciszkanów i pozostałości miejskich murów obronnych

Sardynia, Iglesias, kościół Franciszkanów

Sardynia, Iglesias, kościół Franciszkanów

Sardynia, Iglesias, kościół San Marcello

Sardynia, Iglesias, kościół San Marcello

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Sardynia, Iglesias, katedra Santa Chiara

Miasto zaczęło podupadać w XVIII w., kiedy to wstrzymano prace górnicze, ale w XIX w. je wznowiono. Za panowania dynastii sabaudzkiej, Iglesias stało się letnią rezydencją władców z Turynu. Dziś Iglesias jest współstolicą jednej z prowincji na Sardynii, liczącą ok.30 tys. mieszkańców.

Jeszcze zanim dojedziemy do samego centrum Iglesias, mamy pierwszy przystanek. Przy drodze dojazdowej do miasta stoi bowiem zabytkowy, XIII-wieczny kościół Matki Boskiej z Valverde, przebudowany pod koniec XVI w. Data pierwotnej budowy jest szacowana, nie zachowały się żadne dokumenty ją potwierdzające. Zatrzymujemy się na sporym parkingu przed świątynią i krótko zwiedzamy także wnętrza.

Samochód parkujemy na centralnym placu Iglesias – Piazza Quintino Sella, dookoła którego znajdują się miejsca parkingowe. Są one bezpłatne w godzinach „sjesty”, ale już od 17-tej znów trzeba płacić. Traf chce, że przyjeżdżamy na kilka minut przed 17-tą właśnie. Pytanie miejscowych o to, gdzie kupić bilet parkingowy, niewiele wnoszą. Podobno można w sklepie, ale nikt nie wie w którym. Można też u obsługi parkingu, ale ta będzie o 17-tej i trzeba jej szukać gdzieś na placu. Decydujemy się na tę drugą opcję, choć czas ucieka, a w październiku ciemno robi się dość szybko. Jak to we Włoszech, pani „parkingowa” się nie śpieszy i zjawia się trochę „po terminie”. Czas z nudów zabijamy więc spacerem po placu.

Głównym elementem placu jest pomnik jego patrona, Quintino Selli, XIX-wiecznego włoskiego polityka i bankiera, ministra finansów króla Sardynii i Piemontu, Wiktora Emanuela II, który doprowadził do zjednoczenia włoskich państewek w II połowie XIX w. To właśnie Sella był podobno wielkim zwolennikiem ustanowienia Rzymu jako nowej stolicy państwa. Był też zapalonym alpinistą – ciekawostką jest, że Sella otrzymał członkostwo w… polskim Towarzystwie Tatrzańskim. Obok placu znajduje się jeszcze jeden pomnik – ofiar wojen – takich pomników widzieliśmy co najmniej kilka w większych miastach Sardynii (m.in. Castelsardo, Bosa).

Sardynia, Iglesias, ratusz miejski

Sardynia, Iglesias, ratusz miejski

Sardynia, Iglesias, pałac biskupi

Sardynia, Iglesias, pałac biskupi

Sardynia, Iglesias, plac przy katedrze

Sardynia, Iglesias, plac przy katedrze

Sardynia, Iglesias, kino "Electra"

Sardynia, Iglesias, kino „Electra”

Z placu Quintino Selli wyruszamy w uliczki starego miasta w Iglesias. Najpierw pora na pierwsze pozostałości murów obronnych z XIV w., znajdujące się tuż obok placu, przy wejściu w ulicę Via Eleonora. Stoi tu jedna z dawnych wież obronnych, a obok niej wiedzie ścieżka na wzgórze, na którym stoi średniowieczny zamek Salvaterra. Ale zamek sobie odpuszczamy i wkraczamy na starówkę. Główne zabytki starego Iglesias to, w kolejności naszego zwiedzania:

  • kościół Madonna delle Grazie (Matki Bożej Łaskawej), wybudowany w XIII w. pierwotnie ku czci św.Saturnina, lokalnego męczennika z Cagliari, ściętego za wiarę na początku IV w. Jedyna o nim wzmianka pochodzi z VI w. W XVII w. kościół został gruntownie rozbudowany i wtedy też zmieniono jego wezwanie na obecne. Niektóre elementy wnętrza (architektoniczne i malarskie) pochodzą właśnie z XVII wieku;
  • klasztor Franciszkanów, przybyłych do Iglesias już w początkach XIV w., stopniowo przez wieki rozbudowywany (początkowo mnichów było tylko dwunastu). W XVIII w. mocno rozbudowany, stał się jedynym franciszkańskim nowicjatem na Sardynii. Gdy w 1866 r. mnichów wywłaszczono, budynki pełniły m.in. rolę szkoły górniczej. Franciszkanie wrócili tu w 1935 r., ale nadal część zabudowań należy do władz miejskich. Tuż obok znajduje się kolejna stara wieża obronna miasta oraz fragment muru, pozostałość po wybudowanych przez Pizańczyków fortyfikacjach z XIII / XIV w.;
  • mały kościółek San Marcello, wybudowany w początkach XX w. Jest to w zasadzie odbudowa, bo oratorium San Marcello istniało tu już na przełomie XVI / XVII w., ale zostało zburzone wraz z fragmentem murów miejskich w XVIII w., by poszerzyć terytorium miasta. W latach 60-tych XX w. świątynię dekonsekrowano i dziś służy celom świeckim;
  • kościół San Francesco (św.Franciszka), pochodzący z XV / XVI w. Wnętrza zawierają 7 kaplic, w większości pochodzących z XVI w. i zawierających dzieła sztuki datowane nawet na XVI w.;
  • katedra Santa Chiara (św.Klary), jeden z pierwszych kościołów, wybudowanych w Iglesias (1288 r.) za rządów pizańskiej rodziny Gherardfresca, od 1503 r. jest katedrą diecezji w Iglesias. W dzwonnicy, wielokrotnie przebudowywanej, znajduje się dzwon z początków XIV w. Katedra była stopniowo rozbudowywana w XVI, XVII i XVIII wieku. Ołtarz pochodzi z początków XVIII w., a niektóre malowidła z XVIII i XIX w.;
  • ratusz miejski, pochodzący z 1872 r.; na fasadzie znajdziemy tablice upamietniające wizytę króla Umberto I (syna Wiktora Emanuela II, zjednoczyciela Włoch – rok później zginął w zamachu) w Iglesias w 1899 r. oraz pochodzącą z 1907 r. tablicę ku czci Giuseppe Garibaldiego;
  • Pałac Biskupi, pochodzący z początków XX w., aczkolwiek projektowany już w końcu XVIII w., kiedy to diecezja w Iglesias znów stała się samodzielna (od 1513 r. była to wspólna diecezja Iglasias – Cagliari);
  • kino Electra, wybudowane w latach 20-tych XX wieku na miejscu poprzednio stojącego tu budynku, w którym mieściły się od XIX w. rozmaite kluby dla arystokracji i klasy średniej. Inauguracja kina odbyła się w 1929 r.;
  • Sardynia, Iglesias, kościół della Purissima

    Sardynia, Iglesias, kościół della Purissima

    kościół della Purissima (Matki Boskiej Niepokalanej), wybudowany pierwotnie pod wezwaniem św.Ignacego z Loyoli, założyciela zakonu Jezuitów, w końcówce XVI w. obok stawianego właśnie wtedy jezuickiego kolegium. Pod koniec XVII w. podjęto decyzję o budowie nowego, który konsekrowano, pomimo nieukończenia prac, w 1728 r. Pozostał on w takim stanie, ponieważ w 1773 r. Jezuici opuścili miasto. Dokończenie nastąpiło dopiero na przełomie XIX / XX w. We wnętrzach znajduje się zabytkowy, XVIII-wieczny ołtarz;

  • kolegium Jezuitów, stojące po sąsiedzku z kościołem della Purissima, budynek przejęty przez zakonników w 1580 r. Rok później otwarta przez nich szkoła wpuściła pierwszych uczniów. W połowie XVII w. dobudowano duże wejście, zachowane do dziś. Zakon opuścił budynek w 1773 r., gdy papież Klemens XIV rozwiązał go. Nie wrócili tu nawet gdy w 1814 r. zakon reaktywowano. Budynek pełnił rolę kwater dla żołnierzy, a potem przekształcono go w szkołę, którą to rolę pełnił aż do 1969 r., kiedy w Iglesias wybudowano nowe seminarium. Obecnie mieści się tu wyższa szkoła sztuk pięknych;
Sardynia, Iglesias, kolegium jezuickie

Sardynia, Iglesias, kolegium jezuickie

Sardynia, Iglesias, kościół San Giuseppe

Sardynia, Iglesias, kościół San Giuseppe

Sardynia, Iglesias, plac Piazza Lamarmora

Sardynia, Iglesias, plac Piazza Lamarmora

Kolejnym elementem naszego zwiedzania Iglesias był spacer wzdłuż długiego fragmentu dawnych murów miejskich, jaki zachował się w północnej części starego miasta. Schodzimy z powrotem na tren starówki, trafiając na kościół San Giuseppe (św.Józefa), o którym niestety nie udało nam się dowiedzieć kompletnie niczego – nie istnieje w przewodnikach i w sieci.

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Sardynia, uliczki starego Iglesias

I tak, niezwykle fotogenicznym uliczkami, powoli wracamy na plac Quintino Selli, gdzie zostawiliśmy samochód. Polecamy spacer, choćby tak po prostu bez celu, po uliczkach starego Iglesias – to urokliwe i chyba nieco niedoceniane miejsce, pełne historii i kolorów. Z ciekawostek widzianych pod koniec – zauroczył nas plac Piazza Lamarmora z widowiskowym budynkiem (podobno to Art Nouveau) oraz fontanną bóstwa wody i deszczu, Maimoni, na środku. Maimoni to bóstwo znane wyłącznie na Sardynii, wywodzące się ponoć jeszcze z czasów fenickich, a podobno jeszcze w XIX w. chłopi na wyspie zwracali się do niego o deszcz i urodzajne zbiory.

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Sardynia, uliczki starego Iglesias

Wsiadamy do samochodu, ale to jeszcze nie koniec zwiedzania Iglesias. Na deser zostawiliśmy sobie oglądanie panoramy miasta. Otóż północny kraniec starówki graniczy z dość wysokim wzgórzem, na szczycie którego stoi biały kościół della Madonna del Buoncammino (Matki Bożej Dobrej Drogi). Nie wiadomo, kiedy pierwotnie został wybudowany, pierwsza wzmianka w dokumentach pochodzi z 1638 r. Stopniowo go rozbudowywano (m.in. w XIX w. obok kościoła dobudowano pomieszczenia mieszkalne dla pielgrzymów), ale potem popadł w ruinę. Odbudowano go dopiero w końcówce XX w. (ponowna konsekracja miała miejsce w 1978 r.).

Ale w zasadzie to nie świątynia, choć widoczna bardzo dobrze na wzgórzu ze starówki w Iglesias, ani nie widowiskowa, stroma droga do niej, usłana kapliczkami ze stacjami drogi krzyżowej, skłaniały nas do wjechania na kościelne wzgórze. Magnesem była chęć obejrzenia panoramy Iglesias – miejsc to bowiem słynie ze świetnego widoku na całe miasto. I rzeczywiście tak jest, widok jest rewelacyjny, choć w naszym przypadku zaczynało już się ściemniać. Nie polecamy pieszego wyjścia na wzgórze, droga jest naprawdę stroma – no chyba że jesteście naprawdę zatwardziałymi piechurami :)

Sardynia, Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino

Sardynia, Iglesias, kościół della Madonna del Buoncammino

Sardynia, panorama Iglesias widziana ze wzgórza z kościołem della Madonna del Buoncammino

Sardynia, panorama Iglesias widziana ze wzgórza z kościołem della Madonna del Buoncammino

Iglesias było ostatnim przystankiem na naszej trasie z Alghero do Cagliari. Przy wyjeździe z miasta zrobiliśmy jeszcze duże zakupy w hipermarkecie E.Leclerc, a potem – już całkowicie po ciemku – udaliśmy się w bezpośrednią drogę do Cagliari, gdzie mniej więcej za godzinę musieliśmy odebrać klucze od apartamentu, w którym mieliśmy spędzić kolejne dwie noce. Bo na atrakcje Cagliari przeznaczyliśmy caluśki kolejny dzień. Ale o Cagliari będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze starego miasta Iglesias znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Berlin, szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego, cz.1

Październikową podróż na słoneczną Sardynię rozpoczęliśmy w deszczowym Berlinie. To już trzecia nasza wizyta w niemieckiej stolicy, tym razem bardzo tematyczna. Kilka godzin w oczekiwaniu na samolot spędziliśmy tropiąc pozostałości Muru Berlińskiego w mieście.

Sardynia 2014. Berlin był jednym (w zasadzie pierwszym) z naszych przystanków na trasie wakacyjnego Tour de Europe 2012 do hiszpańskiej Javei – wtedy zwiedzaliśmy największe atrakcje centrum miasta. Był też początkiem i końcem (ze względu na wylot i powrót) naszej podróży po tureckim Kurdystanie w lutym 2014 r. – zdążyliśmy zobaczyć pałac Charlottenburg i galerię East Side, najbardziej znaną pozostałość Muru Berlińskiego. Mniej więcej wtedy wpadł nam pomysł przemaszerowania śladami większej części muru. Okazja nadarzyła się przy okazji wylotu na Sardynię – od przyjazdu Polskim Busem do Berlina do momentu odlotu na Sardynię mieliśmy wszak jakieś 8 godzin.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Berlin, pozostałości Muru Berlińskiego (trasa z 9.10.2014)

ładowanie mapy - proszę czekać...

Berlin, wieża dowodzenia: 52.495911, 13.450956
Berlin, tablica z ofiarami utonięć na Sprewie: 52.501600, 13.443993
Berlin, kamienny obelisk ku czci \'Nieznanych Uciekinierów\': 52.501502, 13.444283
Berlin, most Oberbaumbrücke: 52.501855, 13.445978
Berlin, East Side Gallery: 52.505199, 13.440056
Berlin, most Schillingbrücke: 52.509195, 13.429284
Berlin, dom przy Sebastianstrasse: 52.504617, 13.412772
Berlin, pomnik przy siedzibie Axel Springer: 52.508020, 13.398685
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Reinholda Huhna: 52.508020, 13.395456
Berlin, tablica upamiętniająca śmierć Petera Fechtera: 52.507902, 13.393536
Berlin, Checkpoint Charlie: 52.507576, 13.390403
Berlin, muzeum przy Checkpoincie Charlie: 52.507106, 13.390682
Berlin, \'Topografia Terroru\': 52.506688, 13.383708
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Stresemannstrasse: 52.508163, 13.377990
Berlin, pozostałości muru w budynku przy Erna-Berger-Strasse: 52.508382, 13.379427
Berlin, wieża strażnicza: 52.508634, 13.379921
Berlin, pozostałości muru przy Leipziger Platz: 52.509208, 13.378569
Berlin, pozostałości muru przy Potsdamer Platz: 52.509783, 13.376327
Berlin, trójkąt Lenne: 52.510906, 13.374009
Berlin, pomnik Żołnierzy Radzieckich: 52.516586, 13.371971
Berlin, Brama Brandenburska: 52.516299, 13.378000
Berlin, białe krzyże (krzyż Heinza Sokolowskiego): 52.517657, 13.376584
Berlin, białe krzyże przy Reichstagu: 52.519733, 13.376670

 

Berlin, wieża dowodzenia przy Alei Puszkina

Berlin, wieża dowodzenia przy Alei Puszkina

Szybkie śniadanie na lotnisku Schoenefeld, w przechowalni zostawiamy bagaże (6 EUR / doba za schowek, do którego weszły wszystkie cztery nasze walizki z bagażem podręcznym), w automacie – „gadającym” także po polsku – kupujemy grupowy, całodzienny bilet na komunikację miejską (16,70 EUR za dzień – może na nim jeździć do 5 osób w strefach ABC, czyli także z / na lotnisko – dla porównania taki sam bilet dla jednej osoby dorosłej kosztuje 7,20 EUR, dla dziecka 5,30 EUR) i wsiadamy w S-Bahn. Celem jest stacja Treptower Park, od której zaczynamy naszą trasę szlakiem dawnego Muru Berlińskiego.

Na Treptower Park jesteśmy ok.9:30 rano – czas zacząć poszukiwanie. Oczywiście nie idziemy w ciemno. W ramach wcześniejszych merytorycznych przygotowań znaleźliśmy w sieci kilka mapek, prowadzących śladami muru – zrobiliśmy z tego własną wersję i tak „uzbrojeni” ruszyliśmy na długi spacer. Dziś pierwszy raz pokażemy Wam, jak wyglądają u nas takie notatki przed wyruszeniem w trasę – poniżej macie w oryginale materiał, który przygotowaliśmy na zwiedzanie Berlina.

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, plan trasy przygotowany przed wyjazdem

Berlin, tablica upamiętniająca ofiary (także dzieci) wodnej granicy na Sprewie przy moście Oberbaumbrücke

Berlin, tablica upamiętniająca ofiary (także dzieci) wodnej granicy na Sprewie przy moście Oberbaumbrücke

Skąd wziął się mur w Berlinie ? Wiadomo – po przegranej przez Niemcy wojnie, stolicę podzielono na cztery strefy okupacyjne – trzy alianckie i jedną radziecką. Władze radzieckie szybko wprowadziły ograniczenia w poruszaniu się pomiędzy strefami alianckimi a swoją, ale wciąż można było przechodzić pomiędzy nimi na zasadzie tzw. „małego ruchu przygranicznego”, np. do pracy czy do rodzin po drugiej stronie. Ale szybko okazało się, że dramatycznie rośnie różnica w poziomie życia.

Berlin, kamienny obelisk poświęcony "nieznanym uciekinierom" przy moście Oberbaumbrücke

Berlin, kamienny obelisk poświęcony „nieznanym uciekinierom” przy moście Oberbaumbrücke

Solą w oku władz komunistycznych była masowa emigracja obywateli NRD na tereny utrzymywane pod kontrolą aliantów, a także osoby ze wschodniej części, pracujące i zarabiające w zachodniej (marka zachodnia była kilkukrotnie więcej warta), ale płacące za utrzymanie na wschodzie Berlina wg cen wschodnich oraz obywatele zachodniego Berlina, zaopatrujący się we wschodniej części ze względu na relatywnie dużo niższe ceny we wschodnich markach. Jednym zdaniem – komunistom ubywało obywateli, a przybywało „spekulantów”, wykupujących resztki dobrej jakości produktów na wschodzie miasta. Szacuje się, że do momentu budowy muru, z NRD wyjechało na zachód ponad 2,5 mln osób.

Budowę przygotowywano w tajemnicy, choć już wcześniej miasto podzielono systemem płotów i stref bezpieczeństwa. 13 sierpnia 1961 r. nad ranem radzieckie wojsko podeszło pod wszystkie strefy graniczne, blokując jednocześnie komunikację miejską, łączące obie strefy miasta. Część stacji metra zablokowano, tworząc z nich stacje-widma – pociągi nie zatrzymywały się na nich, uniemożliwiając przemieszczanie się pomiędzy strefami. Gdy granica strefy przebiegała przez zabudowania, zamurowywano w nich drzwi i okna, a docelowo takie domy burzono. Powstało też wiele tzw. eksklaw – wysepek należących do jednej ze stron, ale położonych na terenie drugiej. Pokażemy Wam jedną z takich „eksklaw” – trójkąt Lenne, podlegający władzom komunistycznym, ale położony na terenie Berlina Zachodniego i nie połączony bezpośrednio ze strefą wschodnią. Eksklawy te (w obie strony) zostały zlikwidowane dopiero tuż przed upadkiem muru, w 1988 r., dzięki porozumieniu o wymianie gruntów pomiędzy strefami Berlina.

Berlin, most Oberbaumbrücke, dawna granica pomiędzy wschodnim i zachodnim Berlinem

Berlin, most Oberbaumbrücke, dawna granica pomiędzy wschodnim i zachodnim Berlinem

Berlin, East Side Gallery widziana z drugiej strony Sprewy

Berlin, East Side Gallery widziana z drugiej strony Sprewy

W sumie mur miał długość ponad 155 km, na całej jego długości wybudowano ponad 300 wieżyczek strażniczych – straż graniczna miała pozwolenie na użyci broni w stosunku do ludzi, którzy próbowali granicę przekroczyć nielegalnie. Przy taki próbach zginęła masa ludzi – nie ma dokładnej statystyki – było ich być może nawet grubo ponad 200. Po stronie radzieckiej za murem znajdował się jeszcze pas bezpieczeństwa, miejscami szeroki nawet na kilkaset metrów. Na nim znajdowały się płoty, zasieki, zapory i mocne oświetlenie. Gdy mur prowadził przez tereny gęsto zabudowane, wprowadzano na terenie przygranicznym specjalną strefę i silniejsze kontrole osób tam przebywających, miejscami wybudowano też dodatkowy, wewnętrzny mur.

„Mur” działał nawet, gdy granica przebiegała na rzece Sprewie – stosowano specjalne podwodne zapory, uniemożliwiające przepłynięcie rzeki, która była częstym celem uciekinierów – podczas prób pokonania granicy wpław także ginęli ludzie. Pamiątki po nich także zaraz Wam pokażemy.

Mur Berliński upadł 9 listopada 1989 r. – od tego dnia obywatele wschodniej części miasta mogli bez przeszkód przechodzić do Berlina Zachodniego i z powrotem. Co ciekawe, w drugą stronę – obywatelom Berlina Zachodniego – przemieszczanie się umożliwiono dopiero przed samym Bożym Narodzeniem 1989 r. Muru wciąż pilnowano, ale nawet przekraczanie w miejscach niedozwolonych nie było już surowo karane. Ostatecznie straż graniczna przestała pilnować go w lipcu 1990 r. Chwilę wcześniej zaczęto go powoli rozbierać.

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek "wewnętrznego" muru

Berlin, East Side Gallery, 1,3 km odcinek „wewnętrznego” muru

Do dziś znaleźć można w Berlinie wiele fragmentów muru, kilka z nich o największej długości jest dobrze znana, reszta nieco zapomniana. Niektóre fragmenty znajdują się poza Niemcami, jako eksponaty w światowych muzeach. Kilka z nich znajduje się także w Polsce. Wróćmy więc do Berlina i znajdźmy w nim to, co z muru pozostało. Startujemy ze wspomnianej stacji S-Bahn – Treptower Park.

Pierwszym celem jest aleja Puszkina (Puschkinallee), przy której za skrzyżowaniem z Eichenstrasse znajdziemy pierwsze pamiątki po stojącym tu niegdyś murze. Nie udało się nam tego potwierdzić, ale prawdopodobnie ogrodzenie po prawej stronie, przed zabudowaniami przemysłowymi, są także resztkami muru. Na pewno zaś pozostałością po nim jest znajdująca się naprzeciwko, w parku Schlesischer Busch dawna wieża dowodzenia – było ich podobno 31 na całej długości muru. To tutaj najpierw docierały sygnały z systemów alarmowych i tutaj wydawano rozkazy żołnierzom straży granicznej, dotyczące reagowania na nie. Stanowiska dowodzenia były jedynym typem wieży strażniczej, wyposażonym w ogrzewanie i toalety.

Dłuższy spacer czeka nas teraz aż do XIX-wiecznego mostu Oberbaumbrücke, jednego z piękniejszych w Berlinie, niestety okrytego złą sławą w czasach Muru Berlińskiego. Most ten stanowił jedną z granic pomiędzy strefami, a rzeka Sprewa była jednym z celów uciekinierów ze wschodu. Jedną z pierwszych ofiar całego muru (wg dostępnej listy – siódmą z kolei) był Udo Dullick, 25-letni bezrobotny z Berlina Wschodniego, który 5 października 1961 r. spróbował przepłynąć Sprewę obok mostu. Pomimo ostrzału ze strony strażników nie został trafiony, ale z powodu utraty sił utonął, nim zdołał dopłynąć na zachodni brzeg. Został wyłowiony już martwy po zachodniej stronie. Rodzina po stronie wschodniej długo nie wiedziała, co się z nim stało, identyfikacji dokonał dopiero brat, żyjący w Szwajcarii. Podczas pogrzebu uciekiniera ksiądz miał zakaz mówienia o okolicznościach śmierci Udo.

Berlin, ewangelicki kościół św.Tomasza

Berlin, ewangelicki kościół św.Tomasza

Berlin, kościół św.Michała

Berlin, kościół św.Michała

Berlin, budynek przy Sebastianstrasse, miejsce gdzie kopano tunel pod Murem Berlińskim

Berlin, budynek przy Sebastianstrasse, miejsce gdzie kopano tunel pod Murem Berlińskim

Berlin, tablica przy Sebastianstrasse, upamiętniająca ofiary nieudanej ucieczki tunelem w 1962 r.

Berlin, tablica przy Sebastianstrasse, upamiętniająca ofiary nieudanej ucieczki tunelem w 1962 r.

Przy moście zginęło także w latach 70-tych XX wieku w różnych wypadkach pięcioro dzieci – nie uciekały, ale wpadały do wody, nie ratowane przez nikogo z obawy przed przekroczeniem granicy stref i ostrzałem ze strony wschodniej. Dopiero w 1975 r. obie strony uregulowały zasady akcji ratowniczych na granicznej rzece. Obok mostu znajduje się tablica z listą ofiar, które zginęły tu w czasach istnienia muru. Znajdziecie tu także mały kamienny obelisk, ustawiony ku pamięci „nieznanych uciekinierów”.

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Już z tej strony Sprewy widać kolejną część pozostałości po Murze Berlińskim, tę chyba najsłynniejszą. Naprzeciwko, po drugiej stronie mostu znajduje się East Side Gallery – 1,3 km muru, wymalowanego (ponad 100 artystycznych obrazów) przez artystów z całego świata, ustawione jako pomnik wolności nad rzeką. Najsłynniejsze z nich to m.in. pocałunek Breżniewa i Honeckera. Czas galerii nie oszczędza, tak jak i wandale, na szczęście to miejsce pamięci jest czasem odnawiane i wciąż stanowi jedną z topowych atrakcji całego Berlina. East Side Gallery widzieliśmy już wcześniej, podczas powrotu z tureckiego Kurdystanu – ten odcinek byłego muru przeszliśmy więc stosunkowo szybko.

Mijamy East Side Gallery i kolejnym mostem – Schillingbrücke – wracamy na południową stronę Sprewy. Most ten jest zabytkiem – wybudowany został w 1870 r., jako jeden z dwóch mostów w całym Berlinie nie został zniszczony przez hitlerowców podczas obrony miasta, na czas istnienia Muru Berlińskiego został całkowicie zamknięty. Mimo to i w jego okolicy zdarzały się próby przedostania na zachód. 9 dni po tym, jak zginął Udo Dullick, koło mostu Schillingbrücke zastrzelono w wodach rzeki także 25-letniego Wernera Probsta. Półtora roku później podczas próby ucieczki utonął tu inny 20-latek.

Stąd czeka nas kilkudziesięciominutowy spacer do kolejnego miejsca, związanego z murem. Po drodze oglądamy XIX-wieczny ewangelicki kościół św.Tomasza z ogromną kopułą, jeden z największych ewangelickich kościołów na świecie. Kolejną atrakcją „przy okazji” jest jeden z najstarszych kościołów katolickich w Berlinie – kościół św.Michała z połowy XIX w., wzorowany ponoć na weneckim kościele San Giorgio Maggiore (oglądaliśmy go kilka lat wcześniej).

Kolejnym celem, związanym z historią Muru Berlińskiego, jest ulica Sebastianstrasse. Stoi tu tablica upamiętniająca wydarzenia z 1962 r., kiedy to dwaj mieszkańcy Berlina Zachodniego: Siegfried Notfke i Dieter Hoetger rozpoczęli przekopywanie tunelu z budynku przy tej ulicy, prowadzącego pod murem do budynków przy sąsiedniej ulicy – Heinrich-Heine-Strasse. Chcieli tym sposobem przeprowadzić na zachodnią stronę swoje rodziny ze wschodniej strefy. NRD-owskie służby bezpieczeństwa dowiedziały się jednak o bliżej nie sprecyzowanym tunelu w trakcie powstawania i wysłały na drugą stronę muru szpiega – pseudonim „Pankow” – jego siostra znała jedną z kobiet oczekujących na ucieczkę po wschodniej stronie.

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, pomnik z elementami Muru Berlińskiego pod siedzibą Axel Springer

Berlin, cytat z Reagana pod siedzibą Axel Springer

Berlin, cytat z Reagana pod siedzibą Axel Springer

Człowiek ten znalazł wynajęty, nieczynny sklep w budynku przy Sebastianstrasse oraz ślady wykopów na jego podwórzu, po czym skierowano go do infiltracji grupy „uciekającej” po wschodniej stronie. Wynikiem tego uzbrojona milicja czekała aż dwaj zachodni pomocnicy dokończą kopanie tunelu. Gdy weszli oni do niego celem sfinalizowania ucieczki, po wschodniej stronie już czekała zbrojna grupa, która bez ostrzeżenia otworzyła ogień. Notfke i Hoetger zostali ciężko ranni, ranny w wyniku chaotycznej akcji został też sam „Pankow”. O ile jednak zdrajca został od razu przetransportowany do szpitala, o tyle obaj zachodni „kopacze” w ciężkim stanie byli od razu na miejscu przesłuchiwani. 22-letni Notfke zmarł w wyniku poniesionych obrażeń, Hoetger po wyzdrowieniu został skazany na 9 lat więzienia po wschodniej stronie. Jedenaście osób gotowych do ucieczki zostało aresztowanych, po wyłączeniu dzieci zostali skazani na więzienie (1 do 2 lat). Dla zachowania pozorów aresztowano też zdrajcę „Pankowa”.

Berlin, tablica upamiętniająca ucieczkę tunelem i śmierć strażnika, Reinholda Huhna

Berlin, tablica upamiętniająca ucieczkę tunelem i śmierć strażnika, Reinholda Huhna

I znów dłuższy spacer, tym razem wzdłuż Oranienstrasse, aż do skrzyżowania z Axel-Springer-Strasse. Stoi tu siedziba wydawnictwa Axel Springer, z którą także wiąże się historia muru. Malowany na złoto budynek wzniesiono w 1959 r. przy samej granicy radzieckiej strefy okupacyjnej Berlina – w 1961 r. pod oknami wydawnictwa wybudowano Mur Berliński. Rozświetlony wysoki budynek był dla mieszkańców wschodniego Berlina „latarnią zachodniego świata”, a sam właściciel, żyjący ideą zjednoczonego miasta, urządził sobie gabinet na najwyższym piętrze z widokiem na strefę śmierci dookoła muru.

W 2009 r., 50 lat po budowie biurowca i 20 lat po upadku Muru Berlińskiego, na placu przed budynkiem odsłonięto rzeźbę artysty Stephana Balkenhola, przedstawiającą postać balansującą na szczycie muru. Do wykonania rzeźby użyto autentycznych fragmentów Muru Berlińskiego. Obok znajdziecie też wmurowane w chodnik tablice z cytatami R.Reagana i W.Brandta, związane z upadkiem muru.

Berlin, mały pomnik upamiętniający nieudaną ucieczkę i śmierć Petera Fechtera

Berlin, mały pomnik upamiętniający nieudaną ucieczkę i śmierć Petera Fechtera

Z boku budynków Axel Springer, przy ulicy Zimmerstrasse stoi mała tablica, upamiętniająca ofiarę „z drugiej strony” – tu, przy próbie zatrzymania ucieczki tunelem, przekopanym przez Rudolfa Muellera, który sam wcześniej uciekł za zachodnią stronę, a teraz chciał przeprowadzić swoją rodzinę, w lecie 1962 r. zastrzelony został 20-letni wschodni strażnik graniczny Reinhold Huhn. W 1970 r. komunistyczne władze postawiły mu po wschodniej stronie muru pomnik, usunięty po zjednoczeniu Niemiec. Pomnik ten był miejscem propagandowych wydarzeń, kwiaty pod nim składał m.in. sam Fidel Castro. Pogrzeb strażnika także zamieniono w propagandową manifestację. Co ciekawe, zachodnie władze po dochodzeniu w 1962 r. uniewinniły sprawcę, ale w 1998 r. śledztwo wznowiono i Muellera skazano na rok więzienia w zawieszeniu za nieumyślne spowodowanie śmierci Huhna. Nie pomogły apelacje, wyrok utrzymał nawet Trybunał Konstytucyjny Niemiec w 2000 r.

Jedną przecznicę dalej, także przy Zimmerstrasse, stoi niewielki pomnik, poświęcony pamięci Petera Fechtera, 18-latka, zastrzelonego przy próbie ucieczki przez strażników muru. Fechter wraz z kolegą chcieli wyskoczyć z okna opuszczonego sklepu, przebiec do muru i przeskoczyć go. Koledze się udało… Fechtera dopadły kule już na szczycie muru. Ciężko ranny, spadł na wschodnią stronę, konając przez kolejną godzinę, bez żadnej pomocy ze strony strażników, na oczach gapiów po zachodniej stronie. Po jego śmierci po zachodniej stronie rozpętała się manifestacja przeciwko strażnikom. Wkrótce po zachodniej stronie stanął krzyż, którego odsłonięcie uświetnił sam Willy Brandt. Po zjednoczeniu Niemiec, dokładnie w miejscu, gdzie po wschodniej stronie muru skonał Fechter, postawiono niewielki pomnik poświęcony jego pamięci, z napisem „On tylko chciał wolności…” Berlińczycy pamiętają o nastolatku, wciąż składane są tam kwiaty.

Ciąg dalszy spaceru szlakiem pozostałości Muru Berlińskiego znajdziecie w kolejnym wpisie, do którego lektury zapraszamy.

Pełna galeria zdjęć ze szlaku śladami Muru Berlińskiego znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Berlin, Niemcy, Rok 2014, Sardynia 2014

Wilno, największe atrakcje Starego Miasta

Bardzo ciężko jest wybrać kilka atrakcji spośród tego, co oferuje wileńska starówka. Spróbujemy, choć wg nas Stare Miasto w Wilnie po prostu trzeba zobaczyć w całości. Da się, nawet w 24 godziny.

Wilno na weekend. Wilna w planach na ten rok nie było, choć od dłuższego czasu pozostawało w naszych głowach jako to miejsce, gdzie być musimy. Marzyły nam się zresztą wszystkie trzy nadbałtyckie kraje (Litwa, Łotwa i Estonia). O ile dwa ostatnie kraje w tym roku odwiedzimy (tzn. Ryga już była – ale będzie po raz drugi, a w Tallinnie będziemy dosłownie za 2 tygodnie) za sprawą dużej promocji LOT-u jeszcze z przełomu 2013/14, to Wilno pozostało poza naszym zasięgiem – bilety lotnicze do tego miasta z nieznanych nam powodów są po prostu dużo droższe od tych do Rygi czy Tallinna.

Niespodzianka spadła na nas tuż po powrocie z wrześniowej, weekendowej wyprawy do Rygi – Polski Bus „odpalił” połączenie autobusowe do Wilna z Warszawy. Tak, wiemy, że wcześniej konkurencyjne linie do Wilna już jeździły, ale cena powyżej 100 zł za kurs w jedną stronę w połączeniu z 8-9-godzinną podróżą skutecznie nas zniechęcały. Ale jak wpadły nam do koszyka bilety od Polski Bus za nieco ponad… 30 zł za podróż w obie strony, to i długa jazda przestała nam przeszkadzać. W taki oto sposób zostaliśmy „beta-testerami” nowego połączenia – jechaliśmy do Wilna drugiego dnia po uruchomieniu trasy przez Polski Bus, przy okazji niespodziewanie wypełniając podróżą jedyny weekend pomiędzy Rygą, a kolejnym wyjazdem – na włoską Sardynię.

Dodatkowym plusem było niezłe skomunikowanie kursów Warszawa – Wilno i Wilno – Warszawa z autobusami Polskiego Busa z/do Poznania – w kierunku Wilna mieliśmy zaledwie godzinną przesiadkę w stolicy. A w drodze powrotnej zaryzykowaliśmy – autobus z Wilna planowo wraca do Warszawy o godz.23:10, a bilety do Poznania kupiliśmy na ostatni kurs Polskiego Busa – wyjeżdża z Warszawy o… 23:00 :) Liczyliśmy, że kurs z Wilna przyjedzie trochę przed czasem – najczęściej kursy Polskiego Busa na trasie Poznań – Warszawa przyjeżdżają szybciej. No i… przeliczyliśmy się – autobus z Wilna przyjechał punktualnie – na szczęście ten do Poznania wyjechał z opóźnieniem i tym sposobem płynnie (dosłownie – biegiem) przesiedliśmy się po 8-godzinnej podróży z Wilna w 5-godzinną podróż do Poznania :)

Wilno, Górny Zamek i Baszta Giedymina

Wilno, Górny Zamek i Baszta Giedymina

Wilno, Baszta Giedymina

Wilno, Baszta Giedymina

Wilno, Górny Zamek

Wilno, Górny Zamek

Z uwagi na długość podróży autobusem, teoretycznie weekendowy wyjazd do Wilna w praktyce wychodzi jako 24-godzinny pobyt w stolicy Litwy – drugie 24 godziny spędziliśmy w podróży z i do Poznania. Ale za 30 zł… Nocleg zarezerwowaliśmy w hotelu Mikotel na obrzeżach starówki – do słynnej Ostrej Bramy 5 minut piechotą. Jak się ma ograniczony czas na zwiedzanie, to warto szukać blisko – a Mikotel dodatkowo kusi konkurencyjną w Wilnie ceną. Koniec opisu okoliczności wyprawy, teraz wstęp historyczny.

Nikt nie wie, kiedy powstało Wilno. Uznaje się, że pierwszy gród z zamkiem wybudował tu książę Giedymin w XIV w. – wtedy Wilno po raz pierwszy pojawia się w dokumentacji historycznej – zachował się list Giedymina do niemieckich miast, zachęcający do osiedlania się w mieście. I niemal od razu możemy „skręcić” w opowieść o związkach Wilna (i Litwy) z Polską – list Giedymina pochodzi z 1323 r., a już dwa lata później jedna z córek litewskiego księcia zostaje żoną polskiego króla, Kazimierza Wielkiego.

Na tym jednak nie koniec – Kazimierz Wielki nie zostawia potomstwa, władzę po nim na krótko przejmuje w Polsce król węgierski, który z kolei nie pozostawił synów, ale miał kilka córek. „Dogadał” się więc z polską szlachtą, by jedna z nich odziedziczyła po nim tron. I tym sposobem królową została Jadwiga, którą dwa lata później wydano za… wnuka księcia Giedymina – Jagiełłę. Tak tak – za Władysława (takie imię przyjął na chrzcie) Jagiełłę, wtedy już wielkiego księcia litewskiego.

Jagiełło przyjął chrzest, ożenił się z Jadwigą i objął tron polskiego króla, przy okazji jednocząc Litwę z Polską, z bardzo praktycznych powodów – nie dawał już rady w długich wojnach z Krzyżakami i mocno potrzebował sojusznika, którego dzięki takim koneksjom zyskał w Polsce. No i zapisał się w polskiej historii wojną z Krzyżakami i najsłynniejszą bitwą w naszej historii – bitwą pod Grunwaldem, gdzie pomagał mu kuzyn (ich ojcowie byli braćmi, synami Giedymina), wielki książę litewski Witold, który zresztą wycinał Jagielle co chwila „psikusy”, w czasie swojego życia kilkukrotnie zmieniając fronty, walcząc z Krzyżakami przeciwko Jagielle, albo z Jagiełłą przeciwko Krzyżakom. O mało co zresztą książę Witold nie został kolejnym królem Polski – była już przygotowywana koronacja, ale Witoldowi „się zmarło”. Tak to dynastia Jagiellonów zaczęła swoje panowanie, wywodząc się z Wilna właśnie.

Wilno, Ostra Brama

Wilno, Ostra Brama

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Przez całe wieki Wilno silnie związane było z Rzeczpospolitą. Prawa miejskie potwierdził syn Jagiełły, król Kazimierz Jagiellończyk. Stefan Batory w XVI w. położył podwaliny pod tutejszy Uniwersytet, jeden z najstarszych w Europie Wschodniej. Historia związków z Polską zakończyła się wraz ze zniknięciem Polski z mapy w wyniku zaborów w XVIII w. Litwa wraz z Wilnem na krótko wróciła jeszcze w nasze granice w dwudziestoleciu międzywojennym, by potem zostać republiką radziecką, a potem samodzielnym państwem, którego Wilno (ponad pół miliona mieszkańców) jest dziś stolicą. Nadal Polacy stanowią tu dużą grupę narodowościową – co szósty mieszkaniec miasta jest Polakiem. Nic więc dziwnego, że w hotelu czy restauracji bez problemu da się „dogadać” po polsku.

Trudno jest zdecydować, które zabytki starówki w Wilnie są tymi, które warto zobaczyć bardziej niż inne. Czy ważniejsze są te związane ze starą historią miasta, czy te związane z kultem religijnym, czy te związane z Polską i znanymi Polakami, których przez Wilno przewinęło się mnóstwo. Czy może warto postawić na te kulturalne, jak choćby ciekawa sama w sobie „republika Zarzecza”. Poniżej nasza, bardzo subiektywna, lista najciekawszych miejsc w starym Wilnie.

Górny Zamek i Baszta Giedymina

„Źródło” Wilna – to tu miasto powstało. Giedymin wybudował na wzgórzu zamek, a po pożarze odbudował go, już jako murowany, książę Witold. Przetrwał on aż do połowy XVII w. kiedy to został zdobyty podczas rosyjskiego najazdu. Popadł w ruinę, a jedyną pozostałą basztą zainteresowano się dopiero w XIX w. Częściowo zniszczoną, odbudowali Polacy w czasie dwudziestolecia międzywojennego. Dziś „Baszta Giedymina” stanowi obiekt muzealny, a na najwyższym piętrze znajduje się taras widokowy, z którego podziwiać można panoramę miasta.

U stóp wzgórza zamkowego znajduje się „Dolny Zamek”, sąsiadujący z wileńską katedrą, pochodzący z XV w. Był siedzibą wielkich książąt litewskich i rezydencją królów Rzeczypospolitej. Także został zniszczony przez Rosjan, i nigdy nie odbudowany, a wręcz rozebrany. Odbudowę podjęto dopiero w XXI wieku.

Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

Wilno, Ostra Brama i Kaplica Ostrobramska

To w zasadzie „dwa w jednym”. Od strony zewnętrznej Starego Miasta to jedyny ocalały fragment dawnych miejskich murów obronnych i jedyna ocalała z dziewięciu pierwotnie istniejących bram miejskich, wybudowana na początku XVI w. Od strony wewnętrznej znajduje się kaplica, dobudowana do bramy w końcówce XVII w., pierwotnie drewniana, a od 1712 r. murowana.

We wnętrzach kaplicy znajduje się, uważany za cudowny, obraz Matki Miłosierdzia, zwanej też Matką Boską Ostrobramską. Każdy, kto chodził do szkoły, uczył się kiedyś na pamięć mickiewiczowskiej Inwokacji z Pana Tadeusza: „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie !”. Autor nie jest znany, obraz pochodzi na pewno z XVII w. W 1927 r., gdy Wilno powróciło na krótko w granice Polski, odbyła się uroczysta koronacja obrazu – swoją obecnością uświetnili ją m.in. Mościcki i Piłsudski. Obraz ten jest jednym z tych, otoczonych największym kultem. Matkę Boską Ostrobramską wielokrotnie wspominał Jan Paweł II, który zresztą modlił się tu podczas wizyty w Wilnie w 1993 r.

Kościół św.Anny

Bezsprzecznie jeden z najwspanialszych kościołów w Wilnie, niezwykle widowiskowy. Nie jest znana dokładna data budowy, na pewno był to przełom XV / XVI w. – w dokumentacji historycznej pojawił się w 1501 r. Fundatorem był król Aleksander Jagiellończyk, wnuk Jagiełły. Świątynia była kilkukrotnie odbudowywana po pożarach. Legenda głosi, że zachwycał się nią sam Napoleon.

Wilno, kościół św.Anny i stojący za nim kościół Bernardynów

Wilno, kościół św.Anny i stojący za nim kościół Bernardynów

Wilno, kościół św.Anny

Wilno, kościół św.Anny

Kościół św.Anny sąsiaduje z inną świątynią – kościołem Bernardynów, starszym (budowę rozpoczęto w 1469 r.). Kościół ufundował ojciec Aleksandra Jagiellończyka, król Kazimierz Jagiellończyk (czyli syn Jagiełły). Mocno ucierpiał w XVII w. podczas rosyjskiego najazdu, odbudowany z pomocą finansową hetmana Paca, który ufundował również w Wilnie kościół św.Piotra i Pawła, o którym będzie niżej. W XIX w. Rosjanie zamienili klasztor w wojskowe koszary, a po II wojnie światowej świątynię całkowicie zamknięto. Przywrócono jej funkcjonowanie dopiero pod koniec XX w.

Wilno, pomnik A.Mickiewicza obok kościoła św.Anny

Wilno, pomnik A.Mickiewicza obok kościoła św.Anny

„Po sąsiedzku”, obok obu kościołów, stoi spory pomnik naszego wieszcza, Adama Mickiewicza.

Kościół św.Piotra i Pawła

Zrobimy wyjątek, bo kościół ten w zasadzie nie należy do wileńskiej starówki, stoi w odległości dłuższego spaceru od niej. Ze starego miasta, idąc od katedry ulicą Kościuszki dostaniemy się na plac Jana Pawła II, przy którym stoi świątynia. To trzeci z kolei kościół, stojący w tym miejscu – pierwszy, drewniany, stanął tu jeszcze za czasów Władysława Jagiełły. Ten jednak spłonął, a odbudowany, został zniszczony przez Rosjan w połowie XVII w.

Obecny kościół, jak napisaliśmy wyżej, ufundowany został przez hetmana Paca, znamienitego miejscowego magnata. Budowa trwała w latach 60- i 70-tych XVII wieku. Wyjątkowość świątyni poczuć można dopiero wewnątrz, patrząc na zapierające dech w piersiach zdobienia – znajduje się tu ok.2000 rzeźb i sztukaterii, wypełniających ściany i sklepienie. Warto też przyglądnąć się unikatowemu żyrandolowi w kształcie łodzi.

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Fundatora kościoła, uczestnika m.in. bitwy pod Chocimiem pod berłem Jana III Sobieskiego, pochowano w kościele – pod schodami wejściowymi do niego. Tablica z napisem „Tu leży grzesznik” początkowo wmurowana była w schody, ale po trafieniu przez piorun przeniesiono ją na ścianą boczną wejścia. We wnętrzach stał kiedyś zdobyczny turecki bęben spod Chocimia, przeniesiony niedawno do muzeum. Tę świątynię także odwiedził w 1993 r. Jan Paweł II, o czym mówi wbudowana przed kościołem pamiątkowa tablica.

Bazylika Archikatedralna św.Stanisława i św.Władysława

Najważniejsza chrześcijańska świątynia Wilna i całej Litwy, o przebogatej, długiej i barwnej historii. Pierwszą katolicką świątynię wybudowano w tym miejscu prawdopodobnie jeszcze w XIII w., na sto lat przed oficjalnym chrztem Litwy – chrześcijaństwo przyjął wtedy Mendog, ówczesny władca, uważany dziś za pierwszego i jedynego w historii króla Litwy – choć jego koronacja jest jedynie legendą, nie potwierdzoną żadnymi dokumentami.

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna

Wilno, bazylika archikatedralna, z prawej kaplica św.Kazimierza

Wilno, bazylika archikatedralna, z prawej kaplica św.Kazimierza

Mendog przyjął chrzest dla chwilowych interesów i szybko nową wiarę porzucił (po ok.10 latach), a świątynię, zbudowaną na poprzednio znajdującym się tu miejscu pogańskich obrządków zburzono – w podziemiach dzisiejszej katedry zachowały się pozostałości po niej.

Wilno, dzwonnica bazyliki archikatedralnej

Wilno, dzwonnica bazyliki archikatedralnej

Ponad 100 lat później, po oficjalnym chrzcie Litwy i Jagiełły, z fundacji tegoż wybudowano kolejną, drewnianą katedrę pod wezwaniem św.Stanisława. Wielokrotnie była później odbudowywana po pożarach, jakie ją trawiły. We wnętrzach katedry pochowano wiele znamienitych osobistości, poczynając od wielkiego księcia Witolda (choć nie wiadomo dokładnie, gdzie znajduje się jego grób) i jego żony. Książę Witold zresztą właśnie tutaj był koronowany na wielkiego księcia litewskiego. Później pochowano tu króla Aleksandra Jagiellończyka – jedynego polskiego władcy, pochowanego na Litwie.

Wilno, pomnik Giedymina obok katedry

Wilno, pomnik Giedymina obok katedry

Następcą Aleksandra Jagiellończyka na tronie został jego brat, Zygmunt I Stary – jego syn, Zygmunt II August w katedrze wileńskiej, potajemnie i bez wiedzy rodziców, wziął ślub ze swoją drugą żoną (pierwsza, Elżbieta, zmarła w wyniku epilepsji w wieku 19 lat i także została pochowana w katedrze w Wilnie), Barbarą Radziwiłłówną. Także i drugą żonę (też przedwcześnie zmarłą w wieku ok.30 lat) króla pochowano w katedrze. Tamte czasy pokazywał słynny lata temu serial TVP – „Królowa Bona”, Barbarę Radziwiłłównę zagrała w nim Anna Dymna.

Na początku XVII w. dobudowano do katedry, ufundowaną przez królów Zygmunta III Wazę i Władysława IV, kaplicę św.Kazimierza, poświęconą pierwszemu litewskiemu świętemu katolickiemu, Kazimierzowi Jagiellończykowi, synowi króla Kazimierza IV Jagiellończyka. Królewicz był bardzo w Wilnie poważany i po śmierci domagano się tu jego kanonizacji. Odbyła się ona jednak dopiero prawie 120 lat po jego śmierci, a niedługo po niej rozpoczęto budowę kaplicy, w której złożono relikwie świętego.

Grobowiec i kosztowności wywieziono z Wilna w połowie XVII w., ratując je przed rabunkiem ze strony najeżdżających miasto Rosjan. Powróciły one w pierwotne miejsce kilkadziesiąt lat później. Kaplica św.Kazimierza połączona była bezpośrednio z Zamkiem Dolnym, co pozwalało rodzinom królewskim na spokojne udawanie się na modlitwę. W 1648 r. w katedrze złożone jeszcze serce króla Władysława IV Wazy (zwłoki króla spoczywają do dziś na krakowskim Wawelu).

Wilno, tablica upamiętniająca fundatorów na kaplicy św.Kazimierza przy katedrze

Wilno, tablica upamiętniająca fundatorów na kaplicy św.Kazimierza przy katedrze

W 1927 r. w katedrze odbyła się uroczystość koronacji obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej. Prace remontowe w katedrze, przeprowadzane po zalaniu ją przez powódź w 1931 r., pozwoliły na odnalezienie grobowców królewskich. By je godnie uczcić, dobudowano wtedy w podziemiach mauzoleum królewskie. Po II wojnie światowej Rosjanie zamknęli świątynię, przekształcając ją początkowo w magazyn, a potem w galerię sztuki. Relikwie św.Kazimierza przeniesiono do kościoła św.Piotra i Pawła. Dopiero w 1989 r. oficjalnie zwrócono świątynię kościołowi, wtedy też relikwie powróciły do katedry.

Przed katedrą znajduje się wolnostojąca dzwonnica (57 m wysokości), także o bogatej przeszłości. Wybudowana na pozostałościach dawnej baszty zamkowej (XIII / XIV w.), była wielokrotnie przebudowywana. W dokumentacji historycznej pojawia się w XVI w. Pozłacane zegary mają tylko jedną wskazówkę, pokazującą godziny. Na Placu Katedralnym znajdziemy jeszcze symboliczny pomnik księcia Giedymina, wskazującego mieczem miejsce, gdzie ma zostać wybudowane miasto – Wilno.

Muzeum A.Mickiewicza

Trochę jak nie u nas – przez krótki czas od zakupu biletów do wyjazdu – zwyczajnie nie byliśmy przygotowani, nie wiedzieliśmy o istnieniu tego miejsca. Trafiliśmy tu całkowicie przypadkiem i z miejsca zapadło nam w pamięć. Pewnie głównie ze względu na opiekuna muzeum, który osobiście nas po nim oprowadził (byliśmy w muzeum sami) i krótko, acz bardzo treściwie poopowiadał o tym, co da się zobaczyć.

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od ulicy

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Wilno, budynek muzeum A.Mickiewicza od podwórza

Muzeum mieści się w budynku, w którym w 1822 r. przez kilka miesięcy mieszkał Adam Mickiewicz. Powstało jeszcze w XIX w., przez całe lata opiekował się nim jego założyciel. Zniszczone podczas II wojny światowej, zostało odnowione i powiększone dzięki pomocy kilku znanych osobistości.

W kilku salach znajdziecie eksponaty związane z pobytem Mickiewicza w Wilnie oraz jego przyjaciołom. Znajdują się tu pierwsze wydania niektórych jego dzieł oraz liczny zbiór przekładów na różne języki. Do ważniejszych eksponatów z pewnością zaliczają się: rękopis jednego z wierszy, maska pośmiertna poety czy meble przez niego użytkowane, także te przy których tworzył (m.in. stół, przy którym pisał „Grażynę” – muzeum mieści się w domu, w którym „Grażyna” powstawała).

Opiekun muzeum nakierował nas także na dom, w którym mieszkał w Wilnie Juliusz Słowacki – o jego istnieniu też nie wiedzieliśmy – a znajduje się całkiem niedaleko od muzeum, w sąsiedniej uliczce.

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, maska pośmiertna poety

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, maska pośmiertna poety

Wilno, muzeum A.Mickiewicza

Wilno, muzeum A.Mickiewicza

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, stolik na którym Mickiewicz pisał "Grażynę"

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, stolik na którym Mickiewicz pisał „Grażynę”

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, pierwsze wydanie "Pana Tadeusza"

Wilno, muzeum A.Mickiewicza, pierwsze wydanie „Pana Tadeusza”

Zaułek Literatów

Krótka, ale niezwykle urokliwa uliczka, także niedaleko Muzeum Adama Mickiewicza. Nazwa ma dwie wersje pochodzenia: albo od znajdujących się tu w XIX w. licznych księgarń i antykwariatów, albo na cześć mieszkającego tu kiedyś Adama Mickiewicza (Mickiewicz często zmieniał w Wilnie miejsce zamieszkania, wg opiekuna muzeum – ze względu na słabe finanse).

Dom, w którym Mickiewicz mieszkał, jest wyraźnie oznaczony tabliczkami. Zamieszkał tu po przyjeździe z Kowna i tu pracował nad II i IV częścią „Dziadów”. Tu też został aresztowany i przeniesiony do klasztoru Bazylianów (niedaleko Ostrej Bramy), gdzie z kolei tworzył III część poematu. Tam też zresztą podobno znajdował się pierwowzór „celi Konrada”, nie zachowany do dziś (zamieniony przez zakonników w apartament).

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów

Wilno, Zaułek Literatów, "ściana literatów"

Wilno, Zaułek Literatów, „ściana literatów”

Wilno, Zaułek Literatów, "ściana literatów"

Wilno, Zaułek Literatów, „ściana literatów”

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wilno, Zaułek Literatów, brama domu, w którym mieszkał A.Mickiewicz

Wracając do Zaułku Literatów – wyróżnia go jeszcze tzw. „ściana literatów”, projekt wykonany w 2008 r., upamiętniający za pomocą wielu kolorowych tabliczek wmurowanych w ścianę znamienitych artystów, i tych litewskich, i tych z Litwą związanych. Znaleźć więc tu można także m.in. tabliczki upamiętniające Czesława Miłosza czy Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Kościół św.Janów

Wilno, dzwonnica kościoła św.Janów

Wilno, dzwonnica kościoła św.Janów

Ta jedna z najstarszych świątyń w Wilnie (pod wezwaniem św.Jana Chrzciciela i św. Jana Apostoła Ewangelisty) znajduje się przy jednym z końców Zaułku Literatów. Ufundowana została przez samego Jagiełłę w czasach chrztu Litwy, a konsekrowana w 1427 r. W 1571 r. została przekazana Jezuitom, którzy osiem lat później, za zgodą Stefana Batorego otworzyli na terenie posesji słynny Uniwersytet Wileński. Później kościół był kilkukrotnie odbudowywany po pożarach, które go trawiły. W XVIII w. dodano okazałą elewację w stylu rokoko, z której kościół słynie do dziś – nam nie było dane jej zobaczyć, dziedziniec kościelny był niestety zamknięty.

Nie dane nam było także zobaczyć wnętrz, ze względu na trwające w środku nabożeństwo (z zasady staramy się nie przeszkadzać wiernym). A szkoda, bo wnętrza pełne są akcentów polskich – po czasie zaborów kościół ten stał się miejscem patriotycznych spotkań polskich mieszkańców Wilna. Z okresu tego pochodzą znajdujące się we wnętrzach kościelnych pomniki m.in. Adama Mickiewicza czy Tadeusza Kościuszki.

Wilno, kościół św.Janów

Wilno, kościół św.Janów

Po sąsiedzku, przy kościele znajduje się kamienica, na której znajduje się tablica upamiętniająca zamieszkanie w niej w latach 1832-35 przez Józefa Ignacego Kraszewskiego.

Prawosławny monaster św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Bardzo popularny cel prawosławnych pielgrzymek, ze względu na znajdujące się wewnątrz relikwie trzech wileńskich męczenników za wiarę. Wg zachowanych zapisów, trzema męczennikami byli Antoni, Jan i Eustachy, XIV-wieczni dworzanie litewskiego księcia Olgierda, którzy potajemnie przyjęli chrzest – mówimy o czasach przed oficjalnym chrztem Litwy. Olgierd zażądał od nich porzucenia nowej wiary, a po odmowie powiesił wszystkich.

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Wilno, prawosławna cerkiew św.Ducha

Kanonizacja odbyła się już w 1364 r., a relikwie świętych zostały przewiezione do Konstantynopola (dzisiejszy Stambuł), gdzie złożono jest w słynnej Hadze Sofii. W 1609 r. w Wilnie wybudowano prawosławny monaster (klasztor) oraz trochę wcześniej (1597 r.) cerkiew św.Ducha. Wtedy też przeniesiono tu relikwie męczenników – początkowo złożono je w podziemiach. Klasztor szybko stał się czołowym, mając pod sobą inne. Tutejsi mnisi wyznaczani byli na przełożonych w innych cerkwiach i monasterach.

Relikwie wileńskich męczenników tylko raz potem opuściły mury cerkwi – w 1915 r., kiedy to w obliczu I wojny światowej mnisi opuścili klasztor, zabierając je do Moskwy. Po II wojnie światowej cerkiew i monaster działały bez przeszkód ze strony władz komunistycznych. Kompleks jest dziś siedzibą prawosławnych biskupów Wilna i całej Litwy. Warto zobaczyć wnętrza cerkwi – są niezwykle pięknie zdobione. A relikwie męczenników wystawione są w głównej nawie cerkwi, w bardzo widocznym miejscu, nie sposób ich pominąć przy zwiedzaniu.

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Jedna z najmniejszych świątyń w starym Wilnie, silnie wkomponowana w rząd kamienic przy ulicy Dominikańskiej, pozostająca nieco w cieniu pobliskiego, tradycyjnie polskiego, kościoła św.Ducha. Z tymże kościołem łączy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego zresztą niezbyt miła historia, ale o tym za chwilę.

Pierwotnie znajdujący się tu kościół św.Trójcy wybudowano w XVI wieku z fundacji ówczesnego zarządcy miejskiej mennicy, przy wsparciu króla Zygmunta Starego. Obok założono także szpital, a całość wkrótce przekazano Dominikanom z kościoła św.Ducha. Po polskich rozbiorach i szpital i świątynię zamknięto, przerabiając ją później na cerkiew prawosławną. Kościół katolicki odzyskał kościół dopiero w 2004 r. I tu zaczyna się wspomniana historia – historia słynnego obrazu Miłosierdzia Bożego.

Obraz powstał w 1934 r., namalowany wg wskazań siostry zakonnej Faustyny, której Chrystus objawił się w 1931 r., każąc namalować taki właśnie obraz. Częścią obrazu był napis po polsku: „Jezu ufam Tobie”.Zaraz od czasu powstania dzieła, zaczęło ono być otaczane coraz większym kultem wiernych, stając się obiektem modlitw i celem pielgrzymek. Pierwotnie wystawiono go w Ostrej Bramie, później przenoszono do kilku innych świątyń, aż w 1986 r. znalazł swoje miejsce w polskim kościele św.Ducha. Staraniem polskiej wspólnoty został też odrestaurowany.

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

Wilno, sanktuarium Miłosierdzia Bożego, kościół św.Trójcy

No i w 2005 r. wileński metropolita nakazał przeniesienie obrazu do kościoła św.Trójcy. Polska społeczność mocno sprzeciwiła się temu, ale pomimo to (wg jednych przekazów potajemnie w nocy, w innych siłą w czasie dnia) obraz zdemontowano i przeniesiono w nowe miejsce. Pozbawiono go też integralnej części – polskiego napisu. Mimo protestów znajduje się on tam do dziś, stworzono w tym celu Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w kościele św.Trójcy, o ascetycznym wnętrzu, tak aby nic nie odwracało uwagi wiernych od cudownego obrazu.

Już przed wejściem do świątyni da się odczuć, jak ważne dla Polaków jest to miejsce – stojąc na ulicy przed kościołem w zasadzie nie słyszeliśmy żadnego innego języka poza polskim.

„Poza konkursem”: Republika Zarzecza

Sami nie wiemy jak sklasyfikować tę osobliwość. Stara (pierwsze wzmianki pochodzą z XIV w.), zaniedbana ale urokliwa część Wilna, nieco na wschód od Starego Miasta, mieni się legendarnym statusem niezależnej republiki, co dziś jest bardziej legendą niż rzeczywistością. Przed II wojną światową była dzielnicą żydowską, po niej stała się dzielnicą lekkich obyczajów – jedną z bardziej niebezpiecznych.

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza, symbol dzielnicy - Anioł

Wilno, Republika Zarzecza, symbol dzielnicy – Anioł

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Wilno, Republika Zarzecza

Potem nastały czasy bohemy artystycznej, a Zarzecze (po litewsku „Užupis”) zaczęto porównywać z paryskim Montmartrem. Jest „republiką” artystów, organizowane są to wystawy i przedstawienia. Znaleźć też można jeden zabytkowy kościół św.Bartłomieja Apostoła (XVIII w.). Symbolem Zarzecza jest statua Anioła, wykonana z brązu, ustawiona na głównym placu dzielnicy w 2002 roku.

Wilno, Republika Zarzecza, kościół św.Bartłomieja Apostoła

Wilno, Republika Zarzecza, kościół św.Bartłomieja Apostoła

„Republika” ma własną konstytucję, wywieszoną na jednej z uliczek w wielojęzycznych tłumaczeniach – także po polsku. Podobno ma też hymn, prezydenta, premiera i biskupa :) Nie ma to wielkiego znaczenia, ale po Zarzeczu warto po prostu pospacerować – ta część Wilna ma swój własny, specyficzny klimacik. My na Zarzeczu zjedliśmy kolację w jednej w urokliwych restauracji nad rzeczką Wilenką.

Zwiedzając wileńskie Stare Miasto nie sposób odnieść wrażenia, że połowę budynków stanowią świątynie. Jest ich tu kilkadziesiąt i przeplatają się z równie ważnymi dla nas Polaków tabliczkami upamiętniającymi pobyt tu naszych słynnych rodaków. I tymi dwoma wątkami zajmiemy się w kilku kolejnych wpisach – na początek przewodnik po świątyniach starego Wilna.

Pełna galeria zdjęć największych atrakcji starego Wilna znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Wilno

Wilno, tablica upamiętniająca miejsce zamieszkania A.Mickiewicza (dziś muzeum)

W Wilnie, przez wieki silnie związanym z Polską i Polakami, nie sposób nie zauważyć polskich akcentów - są widoczne na każdym kroku w nazwach ulic czy historycznych tablicach. Zobaczcie, co można znaleźć na Starym Mieście.  więcej

Wilno, kościół św.Piotra i Pawła

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

Wilno, Bazylika Archikatedralna

Starówka w Wilnie słynie przede wszystkim z nagromadzenia świątyń różnych wyznań, z oczywistą przewagą tych rzymskokatolickich. Bardzo często wiąże się z nimi długa i barwna historia, często dodatkowo ściśle związana z Polską i Polakami.

 

1

Autor:

Kategorie: Litwa, Miasto na weekend, Rok 2014, Wilno