stare miasto | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Labin - pastelowe miasto górników

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Labin, pałac rodziny Battiala-Lazzarini

Labin, pałac rodziny Battiala-Lazzarini

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 5 (poprzedni wpis: Jedź na Istrię. I poczuj klimat kamiennych miasteczek w głębi półwyspu). Labin miał być ostatnim naszym przystankiem podczas „rajdu” po środkowej części Istrii. Spodziewaliśmy się kolejnego kamiennego miasteczka – pustych, wąskich uliczek, weneckich kamienic, starych malutkich kościółkow. I w zasadzie… nie pomyliliśmy się. Aczkolwiek Labin „nieco” odbiega od wizerunku starego, zapomnianego miasteczka.

Labin, pałac rodziny Negri

Labin, pałac rodziny Negri

Albona – bo przez wiele wieków miejsce to znane było właśnie pod taką nazwą – historię ma niezwykle długą. Niektórzy historycy twierdzą, że już w XI w. p.n.e. był tu warowny, otoczony murem gród. Nazwa Albona nadana została prawdopodobnie przez Celtów ok. IV w. p.n.e., którzy zbudowali tu swoją osadę na pozostałościach znacznie wcześniejszych zabudowań. W 177 r. p.n.e. osada weszła w skład Cesarstwa Rzymskiego i jego prowincji Illyria. Najstarszy dowód istnienia nazwy Albona pochodzi z III w. n.e., dokładnie z 285 r.

Od V w., jak całą Istria, Labin był pod panowaniem Ostrogotów, Bizancjum i Longobardów, a od VIII w. – Franków. W czasach panowania weneckiego (XV – XVIII w.) miasto otoczono murami i wybudowano bramy miejskie. Później miasteczko stało się centralnym punktem największego obszaru górniczego na terenach dzisiejszej Chorwacji – wydobywano tu węgiel w ilościach większych od miliona ton rocznie – w czterech niezależnych kopalniach.

Kopalnie te funkcjonowały jeszcze całkiem niedawno, ich wygaszanie rozpoczęto po II wojnie światowej, ostatnią wyłączono w ostatnich latach XX w. Spowodowało to duży kryzys w mieście, przez wieki żyjącym z górnictwa. Labin otworzył się na małe firmy oraz na turystykę, dzięki czemu ciężkie czasy mieszkańców powoli mijają.

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto, kościółek Matki Bożej z Góry Karmel

Labin, stare miasto, kościółek Matki Bożej z Góry Karmel

Ma też Labin swoją ikonę – każde miasto chwali się jakimś słynnym obywatelem – tutaj jest to Matthias Flacius Illyricus, a tak naprawdę Matija Vlačić z przydomkiem Illyricus (pochodzący z Illyrii), żyjący w XVI w. luterański reformator, bliski współpracownik Marcina Lutera, w historii opisywany jako Niemiec, ze względu na to, iż większość życia spędził właśnie tam. Ale urodził się w Albonie.

Ma też Labin swój wkład w historię najnowszą. Kiedy po I wojnie światowej miasto dostało się pod panowanie włoskie, miejscowi górnicy podnieśli bunt przeciwko faszystowskiej władzy, ogłaszając powstanie „Republiki Albony”, nazwiązując do historycznej nazwy miasta. Bunt został siłą stłumiony po 40 dniach, ale zapisał się jako pierwsze w historii powstanie antyfaszystowskie.

Labin, główna brama miejska

Labin, główna brama miejska

Dzisiejszy Labin położony jest u stóp wzgórza, na którym powstawały pierwsze osiedla. Wzgórze to zajęte jest przez stare miasto. Na wzgórze da się wjechać samochodem, ale nie na samą starówkę – nie szczycie wzgórza nie ma niemal kompletnie miejsc do parkowania. Duże parkingi umiejscowione są kilkaset metrów od starówki, ale warto się z nich przespacerować – pierwszy widok na Labin z tej odległości po prostu wzbudza zachwyt. Od pierwszego spojrzenia wiedzieliśmy już, że z Labinem się polubimy.

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Gdyby ktoś nam pokazał wcześniej zdjęcia z wnętrz starówki w Labinie i kazał zgadywać, skąd one pochodzą, założylibyśmy południe Włoch, może jakieś wyspiarskie miasteczko – do dziś Labin kojarzy nam się nieodłącznie z Castelsardo na Sardynii. Te same strome kamienne uliczki, te same kolorowe kamieniczki, tylko panorama z zewnątrz może mniej okazała. Tyle że Castelsardo leżało na wybrzeżu morskim, a z Labina do morza jest „aż” 5 km. Choć i tak w średniowieczu mieszkańcami Labina byli ponoć piraci…

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Jak już wspominamy kolorowe kamieniczki – są po prostu zach-wy-ca-ją-ce :) Żywe kolory świetnie kontrastują z kamiennymi uliczkami i weneckimi budynkami. I z daleka i z bliska sprawiają równie dobre wrażenie. Podziw jest tym większy, że Labin przez wieki był miastem górniczym, co na pewno nie kojarzy się z kolorową architekturą – bardziej z szarością i wszechobecnym pyłem. A tu wszystko jest wręcz absurdalnie kolorowe. Górnicza przeszłość Labina nijak nie pasuje do jego wyglądu – ale w tym pozytywnym znaczeniu.

Labin, od ilości kierunkowskazów do zabytków boli tu głowa :)

Labin, od ilości kierunkowskazów do zabytków boli tu głowa :)

Starówka w Labinie nie jest płaska, trzeba się trochę powspinać lub schodzić w dół po niezbyt wygodnych, kamiennych uliczkach. Ale spacer nimi jest wart wysiłku – jeśli lubicie takie historyczne klimaty, Labin was nie zawiedzie – choć stare miasto nie jest duże i przejście wszystkich uliczek na wzgórzu nie zajmuje zbyt wiele czasu.

Jest też Labin miejscem, w którym miłośnik historii, zabytków i architektury może zaznać „choroby brązowych tablic” – to sformułowanie czerpiemy od znajomych z portalu Turcja w Sandałach – momentami ilość wskazujących różne kierunki brązowych tablic z nazwami zabytków potrafi w Labinie przytłaczać. Generalnie najważniejsze zabytki starego miasta zobaczycie zaraz po przekroczeniu weneckiej bramy głównej:

  • ta właśnie brama miejska, wybudowana w czasach weneckich (XVI w.), z charakterystycznym weneckim godłem – lwem;
  • kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi, wybudowany w 1336 r., na fundamentach starszej i mniejszej świątyni z XI w. (ta z kolei stała na resztkach wczesnochrześcijańskiej świątyni, zburzonej w 611 r.), wielokrotnie przebudowywany i odbudowywany. Od 1604 r, na przedniej fasadzie znajduje się symbol Wenecji – lew wenecki. W 1687 r. dodano na niej także popiersie walczącego wtedy z Turkami senatora, wywodzącego się z Labina. Antonio Bollani wyróżnił się w wojnie w obronie ziem należących do Wenecji. A jego popiersie na kościele uznawane jest za jedno z najważniejszych dzieł rzeźbiarskich z XVII w. na Istrii; We wnętrzach znajduje się kilka zabytkowych ołtarzy, w jednym z nich złożono przywiezione z Rzymu w 1664 r. relikwie św.Justyna;
Labin, kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi

Labin, kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi

Labin, kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi

Labin, kościół Narodzenia Błogosławionej Dziewicy Maryi

Labin, kościółek św.Stefana

Labin, kościółek św.Stefana

  • kościółek św.Stefana stojący obok, wybudowany w XVII w. na miejscu poprzedniej kaplicy pod tym samym wezwaniem;
  • Labin, dzwonnica św.Justyna

    Labin, dzwonnica św.Justyna

    jeszcze mniejszy kościółek Matki Bożej z Góry Karmel, wybudowany w 1615 r. i przebudowany w 1867 r., miejsce modlitw rodu Negri, mieszkającego w pałacu niemal po sąsiedzku. Odnowiony w ostatnich latach XX w., dziś w jego budynku mieści się galeria sztuki;

  • dzwonnica św.Justyna, wybudowana w 1623 r. (33 m wysokości) w miejscu, gdzie w IX / X w. stał kościół pod tym samym wezwaniem;
  • miejska loggia, centrum życia miasta w przeszłości, wybudowana w 1550 r., tutaj ogłaszano mieszkańcom nowiny oraz wyroki sądów;
  • pałac rodziny Battiala-Lazzarini, której członkowie – znamienici mieszkańcy miasta, wyemigrowali z Labinu po II wojnie światowej. Dziś siedziba muzeum miejskiego, gdzie znajdziecie spore zbiory archeologiczne oraz miniaturową wersję kopalni węgla. Najstarsza część pochodzi z 1630 r., dzisiejsza fasada z 1727 r.;
  • pałac rodziny Negri, wybudowany w końcu XVIII w. na miejscu fragmentu dawnych weneckich murów obronnych;
  • „Teatrino”, czyli mała scena teatralna, wybudowane w 1844 r. w miejscu dawnego magazynu ziarna;
Labin, miejska loggia

Labin, miejska loggia

Labin, kościół Wniebowzięcia NMP

Labin, kościół Wniebowzięcia NMP

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, stare miasto

Labin, kaplica Marii Magdaleny trochę poza starym miastem

Labin, kaplica Marii Magdaleny trochę poza starym miastem

Poza właściwym starym miastem znajdziecie jeszcze kilka bardzo starych kościółków. Jeśli zaparkujecie samochód tam gdzie my, to do starego miasta poprowadzi Was droga, przy której stoi mikroskopijna kapliczka Marii Magdaleny, znana od XV w. Do XVII w. prawdopodobnie była kaplicą cmentarną – tu podobno znajdował się cmentarz miejskiej szlachty.

Z drugiej strony starówki, przy ulicy dojazdowej z nowej części miasta (ul.Alda Negrija) stoi niepozorny kościółek Wniebowzięcia NMP, wybudowany w 1422 r. i przebudowany w początkach XVII w. Zastaliśmy go zamkniętego, ale we wnętrzach mieści podobno cenne przedmioty sztuki sakralnej: rzeźby i obrazy, pochodzące z XVII w.

Na starym mieście Labina znajdziecie o wiele więcej zabytkowych budynków, związanych nierozerwalnie z historią miasta – wymieniliśmy tylko te najbardziej znaczące. Starówka nie jest duża i jej zwiedzanie nie zajmie Wam zbyt wiele czasu. Ale warto tu przyjechać – Labin ma niezaprzeczalny urok i barwną historię – został nam w pamięci jako jedno z piękniejszych miejsc na Istrii.

Labin było ostatnim miejscem, zwiedzanym przez nas na Istrii. Po kilku intensywnych dniach zwiedzania tego malowniczego półwyspu, pojechaliśmy sporo dalej – chcieliśmy zobaczyć kilka bardzo znanych turystycznie miejsc w środkowej Chorwacji. W kolejnym wpisie zaprosimy Was daleko poza Istrię – do jednej z ikon turystycznych Chorwacji, czyli do pięknego nadmorskiego Zadaru.

 

Inne wpisy z: Chorwacja

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Najważniejsze atrakcje Salzburga

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią… Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

Malta 2015, dzień 2 (poprzedni wpis: Śladami Mozarta w Salzburgu). W drodze do Budapesztu, skąd mieliśmy wylecieć na zimowe ferie na Malcie, jeden pełny dzień spędziliśmy w austriackim Salzburgu, do którego ciągnęło nas niemal „od zawsze”. Lutowe mrozy i dość obficie zalegający w mieście śnieg (którego w Wielkopolsce można było wtedy szukać na próżno) zdecydowanie dodawały mu uroku, choć zapewne w letniej zieleni piękna starówka Salzburga prezentuje się także niezwykle efektownie. Do Salzburga pojechaliśmy z jednodniową wizytą z Linzu, w którym urządziliśmy sobie kilkudniową „bazę” przed wylotem na Maltę.

Salzburg jest nieprzerwanie zamieszkały od ok.2500 lat, choć ślady osadnictwa ludzkiego, pochodzące z tego regionu, sięgają znacznie wcześniejszych czasów. Już w początkach I w. n.e.  miasto, wtedy pod nazwą Iuvavum (stolica rzymskiej prowincji), otrzymało status municipium – prawa miejskie na równi z miastami Rzymu. Ale krótko po upadku Rzymu miasto bardo mocno podupadło i straciło niemal całe swoje znaczenie.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Miasto ponownie odnowił św.Rupert, który w początkach VIII w. przybył tu z Ratyzbony, zakładając dwa klasztory (męski i żeński – oba do dziś istnieją i są najstarszymi w całej Austrii). Św. Rupert jest do dziś patronem miasta i całego regionu. Nazwa „Salzburg” pochodzi od barek z solą, które płynęły rzeką Salzach i handlu którą później żyło miasto przez długie wieki.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

W XI w. rozpoczęto budowę Hohensalzburg – zamku do dziś górującego nad miastem i pozostającego jednym z największych zachowanych średniowiecznych zamków w całej Europie. W XIV w. Salzburg uzyskał sporą niezależność – utworzono na jego bazie niezależne biskupstwo Świętego Cesarstwa Rzymskiego – państwo kontynuującego tradycje Rzymu, formalnie rządzonego przeważnie przez niemieckich królów.

W początkach XIX w., po kilkukrotnych najazdach wojsk Napoleona, w wyniku zawartego pokoju Salzburg stał się częścią ówczesnej Austrii, jednocześnie stając się ulubieńcem artystów i znanym uzdrowiskiem. Podczas II wojny światowej był silnie bombardowany przez naloty amerykańskie. Dziś z populacją 150 tys. mieszkańców jest czwartym co do wielkości miastem Austrii.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Dla miłośników zabytków i historii Salzburg powinien być miejscem wręcz obowiązkowym. Całe stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO, ale warto je zobaczyć nie dlatego, a dlatego, że jest po prostu cudownie przepiękne. Panorama Salzburga jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie było nam dane zobaczyć. Salzburg to nie tylko ogromna ilość zabytków – to miasto ma to coś – klimat, który czuć w każdym momencie zwiedzania. Oglądanie Salzburga to nie tylko poznawanie jego historii – to także przeżycie duchowe. A miasto potrafi o ten własny klimat zadbać i go utrzymać, o czym jeszcze będzie w tym artykule. Co zatem warto w Salzburgu zobaczyć ? Poniżej nasza subiektywna lista (pomijamy w niej miejsca opisane w dwóch poprzednich wpisach z Salzburga: Śladami Mozarta w Salzburgu i Mozartkugeln, słynne czekoladki z Salzburga) :

Zamek Hochensalzburg

Zamku nie da się pominąć w czasie zwiedzania Salzburga – jest jednym z jego najważniejszych punktów, górując nad miastem od każdej strony. Hochensalzburg umiejscowiony jest na szczycie wzgórza Festungsberg (nieco ponad 500 m n.p.m.) i jest do dziś jednym z największych średniowiecznych zamków w Europie.

Budowa zamku rozpoczęła się pod koniec XI w. – był od samych swoich początków siedzibą miejscowych arcybiskupów – posiadających tak silną władzę, że zdolni byli nawet przeciwstawiać się królom niemieckim. Zamek był przez kilka kolejnych wieków stopniowo rozbudowywany, aż w XV w. otoczono go solidnym kręgiem murów i wież obronnych.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

W początkach XVI w. wybudowano „windę” poruszającą się po torach kolejowych, łączącą zamek z klasztorem Nonnberg (żeńskim klasztorem, ufundowanym przez św.Ruperta w VIII w.). Jest ona dziś uważana za najstarszą tego typu konstrukcję na świecie. Aż do początków XX w. do jej poruszania używano siły ludzkiej lub zwierzęcej.

O dziwo, wojny i oblężenia niemal całkowicie ominęły zamek Hochensalzburg w ciągu całej jego historii. Wojska kilkukrotnie podchodziły pod fort, ale nigdy nie próbowały go zdobywać. Jedyny wyjątek zrobili sami… mieszkańcy Salzburga w XVI w., kiedy to buntownicy usiłowali obalić ówczesnego arcybiskupa – bez powodzenia. Można więc powiedzieć, że zamek Hochensalzburg do dziś pozostaje niezdobyty.

Duża część pomieszczeń zamkowych jest dostępna dla zwiedzających – prowadzi nimi specjalna ścieżka turystyczna. Mieliśmy też okazję zobaczyć okazałą wystawę, poświęconą historii zamku, miasta i całej okolicy. Integralną częścią zamku jest także kaplica św.Jerzego, wybudowana w początkach XVI w., z głównym oraz bocznymi ołtarzami, pochodzącymi z okresu XVI-XVIII w.

Katedra i pozostałe świątynie

Najbardziej znaną i okazałą świątynią w Salzburgu jest oczywiście katedra, wybudowana pierwotnie na zgliszczach starożytnych zabudowań przez św.Ruperta w VIII w. Pod koniec XII w. została całkowicie przebudowana po pożarze. Potem była kilkukrotnie przebudowywana, aż w wyniku dużych uszkodzeń i nieudanych prób naprawy, została ostatecznie zburzona na przełomie XVI / XVII w. Odbudowana, została oddana do użytku w 1628 r. Przed katedrą znajduje się Plac Katedralny (Domplatz), na którym stoi piękna statua Niepokalanej Maryi z XVIII w.

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Ważnych historycznie i atrakcyjnych dla turystów świątyń jest w Salzburgu o wiele więcej. Z tych, które widzieliśmy, możemy wymienić:

  • Salzburg, kościół św.Piotra

    Salzburg, kościół św.Piotra

    klasztor św.Piotra wraz z kościołem klasztornym, założony przez św.Ruperta jeszcze pod koniec VII w., najstarszy istniejący do dziś klasztor w Austrii, wybudowany w miejscu wcześniej znajdującego się tu kościoła z czasów późnej starożytności. Obecnie istniejący kościół został wybudowany w XII w. We wnętrzach znajdują się grobowce m.in. samego św.Ruperta, siostry Wolfganga Amadeusza Mozarta czy Johanna von Staupitz – przeora klasztoru (XVI w.), prywatnie bliskiego przyjaciela Marcina Lutra. Klasztor prowadzi także najstarszą w Austrii bibliotekę, gromadzącą bezcenne manuskrypty z całego okresu działalności (od VIII w.);

  • kościół Franciszkanów, jeden z najstarszych w Salzburgu, w obecnej postaci wybudowany w XIII w., ale wcześniej istniał tu także kościół (wspominany w dokumentach w XII w., ale istniejący prawdopodobnie już od VIII w.). Ciekawostka: w 1670 r. ówczesny arcybiskup nakazał zburzenie szczytu wieży kościelnej – była bowiem ona wyższa od wież katedry…;
Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

  • kościół św.Michała, stojący przy dzisiejszym Placu Mozarta (Mozartplatz). Świątynia istniała w tym miejscu już w IX w., należąc do klasztoru św.Piotra. Kilkukrotnie była odbudowywana po pożarach, ale potem straciła na znaczeniu. Obecna bryła kościoła pochodzi z przebudowy z XVIII w.;
  • kościół i szpital św.Błażeja, stojące na ziemiach należących pierwotnie do klasztoru Admont. Kościół św.Błażeja wybudowano już w XII w., a w 1327 r. zaczęto budowę sąsiadującego z nim szpitala, mającego za zadanie opiekowanie się obłożnie chorymi i starymi ludźmi. Krótko potem przebudowano sam kościół – właśnie z tamtego okresu pochodzi jego obecna bryła.W dawnym budynku szpitala mieszczą się dziś dwa muzea: Muzeum Zabawek oraz Muzeum Instrumentów Muzycznych;
  • kościół Ewangelicki, którego budowa rozpoczęła się nad samym brzegiem rzeki Salzach w 1863 r., w jego budowie pomagali więźniowie z zamku Hochensalzburg. Służy do dziś, także jako miejsce koncertów muzycznych.
Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

  • kościół św.Marka, stojący stosunkowo niedaleko od kościoła św.Błażeja, także u podstaw wzgórza Mönchsberg. Wybudowany został w 1699 r., w miejscu wcześniej znajdującej się tu świątyni, która została zniszczona przez spadające ze wzgórza skały. Przez długie lata był kościołem należącym do klasztoru Urszulanek, dopiero od 1957 r. stoi pod pierwotnym wezwaniem św.Marka;
  • Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln – najdalej na zachód stojący, zwiedzany przez nas w Salzburgu kościół. Stojący na niewielkim wzgórzu, będącym miejscem kuktu religijnego już od czasów prehistorycznych. W XI w. stał tu już prawdopodobnie niewielki kościółek, z którego zachował się bardzo cenny krucyfiks. Kościółek stał się jednak z czasem za mały dla lokalnej społeczności – w 1453 r. oddano do użytku obecną świątynię, wyburzając starą. W 1673 r. dobudowano okazałą dzwonnicę. We wnętrzach znajdują się cenne zabytki sztuki nawet z XV w.;

  • kościół św.Andrzeja został wybudowany po północnej stronie rzeki Salzach w 1898 r. Wyróżnia się przede wszystkim masywną bryłą, zwieńczoną dwoma wieżami (kiedyś o wysokości 61 m), widocznymi z daleka. Świątynia została niemal całkowicie zburzona podczas nalotów z II wojny światowej. Odbudowano ją po wojnie, znacznie obniżając wysokość wież i dopasowując zewnętrzną fasadę tak, by bardziej pasowała do otoczenia;
  • kościół Sióstr Loretanek, wybudowany dla sióstr z tego zakonu w 1637 r., wraz z przyległym klasztorem, znajdujący się tuż obok ogrodów Pałacu Mirabell. Na początku XIX w. podczas najazdu Napoleona kościół i klasztor słuzyły jako kwatery wojskowe. Podobnie jak kościół św.Andrzeja, kościół Sióstr Loretanek został zniszczony podczas nalotów wojennych i odbudowany po wojnie. Wnętrza kościoła są popularnym celem wiernych ze względu na przechowywane tu obrazy świętych, którym przypisuje się cudowne właściwości;
  • kościół św.Sebastiana, bardzo ważne miejsce dla turystów, szukających w Salzburgu miejsc związanych z Mozartem – na przylegającym do kościoła cmentarzu znajdują się bowiem nagrobki jego ojca oraz żony. Sama świątynia została wybudowana pierwotnie w początkach XVI w., ale później – w połowie XVIII w. – zburzona i przebudowana do obecnej postaci. W 1818 r. pożar zniszczył dużą część kościoła i znajdujących się wewnątrz malowideł – świątynię odbudowano, freski zastąpiono nowymi (innymi);
Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół św.Kajetana

Salzburg, kościół św.Kajetana

  • kościół św.Trójcy, jeden z najbardziej okazałych kościołów w Salzburgu, wybudowany w 1702 r. Znany z pięknych malowideł na ogromnej kopule, przez którą jest rozpoznawalny z daleka;
  • kościół św.Kajetana, konsekrowany w 1700 r., zajmowany przez Teatynów – zakon klasztorny założony przez św.Kajetana. Po opuszczeniu kościoła przez mnichów w 1809 r. (czasy napoleońskie), świątynia popadła w ruinę. Była podczas II wojny światowej wykorzystywana jako szpital – trafiona bombą podczas bombardowań, została po wojnie odbudowana. W kościele znajdują się najstarsze w Salzburgu organy (z czasów budowy kościoła);

Pałac Mirabell

Pałac został wybudowany w początkach XVII w. przez ówczesnego miejscowego arcybiskupa, dla niego samego oraz dla jego… kochanki. W 1690 r. założono przylegające do pałacu ogrody, dziś jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Salzburgu, znane ze swojego piękna, szczególnie w okresie wiosennym i letnim.

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

W końcu XVIII w. pałac Mirabell został przebudowany w pięknym barokowym stylu. Jednym z najważniejszych pomieszczeń jest do dziś Sala Marmurowa, gdzie odbywają się m.in. uroczyste koncerty. W Sali Marmurowej ślub wzięła w 1944 r. siostra Ewy Braun (późniejsza żona Hitlera), a w uroczystości brali udział m.in. sam Hitler oraz Himmler.

W 1815 r. w pałacu urodził się syn ówczesnego bawarskiego generała – Otto, późniejszy król Grecji – pierwszy król nowożytny w tym kraju. W 1818 r. pałac został uszkodzony przez pożar, który strawił dużą część miasta. W 1854 r. ówczesny austriacki cesarz Franciszek Józef otworzył pałacowe ogrody publicznie – od tego czasu można do nich bez przeszkód wchodzić w godzinach otwarcia. Kilkanaście lat później pałac wykupiło miasto i do dziś mieszczą się w nim biura burmistrza i niektóre wydziały służb miejskich.

Ulica Getreidegasse

Getreidegasse to jedna z najważniejszych ulic starego Salzburga, istniała już w czasach rzymskich. Od średniowiecza jest ulicą handlową, przy której ciasno ustawione kamieniczki, pochodzące nawet z XIV w., mieszczą na parterze sklepy i sklepiki, oferujące przechodniom swoje produkty. To przy Getreidegasse mieści się dom, w którym urodził się Wolfgang Amadeusz Mozart.

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Getreidegasse prowadzi ze ścisłego centrum starego miasta na jego obrzeża, do kościoła św.Błażeja. Ulica zachwyciła nas jedną rzeczą i wcale nie są to sklepy czy kamienice, choć i te i te są warte uwagi. Nasze uznanie wzbudziło to, jak miasto dba o historyczny aspekt ulicy – choć pełno tu sklepów, nawet znanych dziś marek światowych, to nie ma ani jednego rażącego po oczach plafonu, żadnej krzykliwej reklamy. Każdy, dosłownie każdy sklep przy Getreidegasse ma szyld stylizowany na średniowieczny, każdy ma inny, ale każdy z nich po prostu tu pasuje. Nic nie psuje klimatu poprzednich wieków, nic nie odwraca uwagi od historycznego wyglądu.

Wychowani w cywilizacji wszechobecnej reklamy, nachalnie walczącej o naszą uwagę wszelkimi możliwymi sposobami, nawet za cenę zakrycia każdego możliwego miejsca bez względu na jego urodę czy historię, byliśmy wprost zachwyceni tym, jak można wpleść sklepy i ich szyldy w miejski handlowy deptak tak, by zachować jego wielowiekowy charakter. Dzięki temu spacer po Getreidegasse jest naturalną przyjemnością. Inna rzecz to to, że o dziwo dało się utrzymać tą ulicę bez wszechobecnych oddziałów banków, kantorów i biur kredytowych czy bukmacherskich. Nic tu nie psuje przyjemności zwiedzania.

Przed władzami miasta jest to jednak wyzwanie, bo ponoć Getreidegasse coraz bardziej staje się ulicą turystyczną – mieszkańcy miasta z zakupami uciekli do centrów handlowych. Wyzwaniem więc będzie sprawienie, by ulica nie stała się ulicą turystycznego kiczu i wszelkiego rodzaju turystycznych pamiątek i rozrywek, by nadal zachowała swój charakter i urok drobnego sklepikarstwa. Jak do tej pory wg nas bardzo się to udaje. I oby tak zostało.

Spacer nad rzeką Salzach

Salzburg jest miastem przepięknie położonym pomiędzy wzgórzami, u podnóża których przepływa „dzieląca” je na dwie części rzeka – właśnie Salzach. Spacer wzdłuż niej to niezwykła atrakcja dla oczu turysty. Panoramę miasta można wszakże podziwiać z góry, np. z murów zamku Hochensalzburg, ale nam zdecydowanie bardziej do gustu przypadł widok, który zobaczyliśmy z brzegów Salzach i z mostów przewieszonych nad rzeką.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

To stąd można podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków miejskich, jakie dane nam było zobaczyć – widok starego miasta z wystającymi z niego strzelistymi wieżami kościołów oraz wspinające się w górę wzgórze z górującym nad miastem zamkiem, szczególnie w surowej zimowej scenerii robi wrażenie. Właśnie dla takich widoków przyjechaliśmy do Salzburga i ten widok zapadł nam najbardziej w pamięci z jednodniowej wizyty tutaj.

Salzburg był naszym marzeniem od zawsze i wreszcie udało się to marzenie spełnić. Co najważniejsze w tym wszystkim, marzenie nas ani przez chwilę nie zawiodło. Salzburg wart jest każdej minuty w nim spędzonej i zawsze będziemy to miasto polecać wszystkim szukającym miejsc z historią, z klimatem. Miejsc, które pamięta się na długo. Co też niniejszym czynimy – Salzburg polecamy także Wam :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam jeszcze jedno austriackie miasto, ostatnie które widzieliśmy przez przejazdem na lotnisko w Budapeszcie i wylotem na Maltę – czyli równie historyczny Linz.

Pełna galeria zdjęć z pięknego Salzburga znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Austria

Linz, Plac Główny (Hauptplatz)

Miasto zasiedlone przez Celtów, potem przez starożytnych Rzymian. Bardzo ważne miasto cesarstwa niemieckiego, pięknie usadowione na zakolu Dunaju. Dziś budujące wizerunek miasta kultury. Starające się zapomnieć o piętnie miasta rodzinnego... Hitlera.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią... Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

img_5834

Goszcząc w austriackim Salzburgu nie sposób wręcz pominąć miejsca, związane z najsłynniejszym w historii obywatelem tego miasta - Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kilka z nich i nam udało się zobaczyć.

 

0

Autor:

Kategorie: Austria, Rok 2015, Salzburg

Český Krumlov. Ojej, jak się nam tu podobało!

Jeśli kiedykolwiek będziecie przejeżdżać w okolicy czeskiego miasteczka Český Krumlov, nie wahajcie się ani chwili i zatrzymajcie się tutaj. Gwarantujemy, że nie będziecie żałować – Český Krumlov jest wart każdej chwili w nim spędzonej.

Malta 2015, dzień 1 (poprzedni wpis: Hluboka, czyli nasz pierwszy czeski zamek). Český Krumlov od dawna był na naszej liście miejsc wymarzonych – polecano nam go już od dawna, ale jakoś nigdy nie było okazji. Aż wreszcie nadarzyła się przy okazji wylotu na… Maltę. Tak, na Maltę – o tym skąd taka trasa na południową wyspę pisaliśmy tutaj.

Český Krumlov był głównym punktem pierwszego dnia naszej podróży. Dnia w którym przejechaliśmy z Wielkopolski do austriackiego Linzu, gdzie zorganizowaliśmy sobie krótkoterminową bazę przed wylotem na Maltę. Do miasteczka dotarliśmy około południa, rezerwując sobie niemal cały krótki lutowy dzień na jego zwiedzanie.

Historia miasteczka jest ściśle związana z górującym nad nim, będącym jego najważniejszą atrakcją turystyczną zamkiem, którego budowa rozpoczęła się już w XIII w. Samo miasteczko powstawało równolegle, od razu dzieląc się na dwie części – Latran, w którym zamieszkiwali pracownicy i budowniczowie zamku oraz właściwe miasto (dziś: Stare Miasto), budowane w zakolu Wełtawy, tuż pod zamkiem.

Český Krumlov, widok z zamku

Český Krumlov, widok z zamku

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Zamek w Českým Krumlovie to prawdziwa atrakcja, drugi największy zamek w całych Czechach. Wybudowany został pierwotnie w pierwszej połowie XIII w., będąc przez wieki ustawicznie rozbudowywanym. Szczęśliwie ominęły go większe katastrofy, przez wszystkie wieki istnienia niewiele też było zmian właścicielskich, co niewątpliwie sprzyjało temu, że zamek do dziś prezentuje się wyśmienicie. Właśnie od zamku rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta.

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Zwiedzanie zamku rozpoczyna się w tzw.”niskim zamku”, będącym najstarszą częścią kompleksu, pamiętającym XIII w.  Niski zamek łatwo rozpoznać, znajduje się tuż przy wejściu do kompleksu i wyróżnia go wysoka, bogato zdobiona okrągła wieża – jej parter i pierwsza kondygnacja pochodzą właśnie z XIII w.

Český Krumlov, zamek, most łukowy

Český Krumlov, zamek, most łukowy

Dalej znajduje się tzw. drugi dziedziniec, otoczony przez budynki mennicy, mleczarni oraz siedziby zarządcy zamkowego, wybudowanych w XVI i XVII w. Dziedziniec jest niezwykle malowniczy i fotogeniczny, szczególnie z XIII-wieczną wieżą niskiego zamku w tle.

Za wieżą mleczarni rozpoczyna się „górny zamek”, stopniowo rozbudowywany od XIV do XIX wieku. Zabudowania w większości są dwupiętrowe, zawierają dwa dziedzińce (tzw. trzeci i czwarty dziedziniec). Pełnił zarówno funkcje obronne, jak i funkcję rezydencji miejscowych władców. Dalej wchodzimy na dwupiętrowy, zadaszony most łukowy, widowiskowo umieszczony nad zboczem. Stąd można już rozpocząć polowanie na świetne ujęcia położonego poniżej Starego Miasta, pięknie otulonego zakolem Wełtawy.

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek

Český Krumlov, zamek, most łukowy

Český Krumlov, zamek, most łukowy

 

Za mostem znajduje się kolejna perełka – budynek królewskiego teatru, zajmującego sporą powierzchnię, a co ważne – pięknie zachowanego w oryginalnym, barokowym stylu wraz ze wszystkimi szczegółami, także budową sceny. Pierwsze wzmianki o teatrze pochodzą już z XV w. – jest to podobno jeden z jedynie dwóch tak dobrze zachowanych w oryginale teatrów królewskich na świecie. Za teatrem zaczynają się jeszcze bardzo reprezentacyjne zamkowe ogrody, które z racji sezonu zimowego (luty) odpuściliśmy sobie.

Český Krumlov, okna na starym mieście

Český Krumlov, okna na starym mieście

Ale to nie monumentalny zamek był tym, co zapamiętaliśmy w Českým Krumlovie. Prawdziwą perełką jest tu stare miasto, malowniczo otoczone zakolem Wełtawy – już wspominaliśmy o przepięknej panoramie, jaka roztacza się z murów zamkowych. Z bliska jest już tylko lepiej.

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Może nie ma tu wybitnych, ogólnie znanych miejsc i zabytków, choć oczywiście można podziwiać choćby XV-wieczny kościół św.Wita czy XVI-wieczny ratusz. Czy piękny główny miejski plac Náměstí Svornosti, otoczony pięknymi kamienicami. Tym, co zapada w pamięć jest ogromny urok starówki jako całości. Urok ciasnych brukowanych uliczek z kamienicami, z których co druga jest pięknością samą w sobie.

Najbardziej zaś zapamiętaliśmy urocze sklepiki w ciasnych uliczkach starego miasta. Chyba pierwszy raz w takich ilościach widzieliśmy tak urokliwe wystawy sklepowe, drzwi wejściowe czy po prostu różne ozdoby, stojące przed sklepem. Niemal każdy sklepik ma tu swój własny styl, a jednocześnie wszystkie tu pasują, nie czuć wymuszonego kiczu, nastawionego na masową turystykę, która już tu dotarła. Wszystko ma smak, ma urok, przy każdym takim miejscu aż chce się zatrzymać, wejść, zobaczyć wnętrze.

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

Český Krumlov, stare miasto

A że w dodatku niemal każda kamienica w Českým Krumlovie aż kipi historią, to całość sprawia wrażenie harmonijności, jakiegoś historycznego i wystawienniczego ładu. Stanowi całość, jeden charakter. Tu nie ma sensu trzymać mapy i iść szlakiem wyznaczonych punktów – tu mapę chowa się do kieszeni. Tu warto zobaczyć wszystko, wciskając się w najciaśniejsze zaułki starego miasta. Starówka w Českým Krumlovie jest atrakcją w absolutnej całości, szkoda tu przegapić czegokolwiek.

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Na koniec został nam Latran, czyli część miasteczka położona poza starym miastem, po tej samej stronie Wełtawy co zamek. Tu turystów znacznie mniej, choć w zasadzie każdy musi przez Latran przejść, chcąc dostać się do zamku czy starówki od strony najnowszej części Českiego Krumlova. Tu warta uwagi jest przede wszystkim Brama Budziejowicka, którą wchodzi się do Latranu, jedyna do dziś zachowana brama miejska, wybudowana na przełomie XVI / XVII w.

Od strony starówki pięknie prezentuje się na „latrańskim” brzegu Wełtawy dawny kościół św.Jošta, stojący w miejscu wcześniejszego kościoła z XIV w. Obecna bryła pochodzi z przebudowy mającej miejsce na przełomie XVI / XVI w. Pod koniec XVIII w. kościół jednak zamknięto, a potem sprzedano w ręce prywatne – służył m.in. jako budynek mieszkalny i magazyn. Dziś mieści się w nim m.in. Muzeum Marionetek.

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Český Krumlov, sklepiki na starym mieście

Z miasteczka wyjechaliśmy po kilku godzinach w pełni nim zauroczeni. To jedno z tych miejsc, które będziemy polecać każdemu i wszędzie. Szczególnie, że leży tak niedaleko od naszych granic. I pewnie tam jeszcze wrócimy, bo w porze letniej po prostu musi tam być jeszcze piękniej. Mamy nadzieję, że nasz zachwyt odpowiednio oddają zdjęcia :)

Pełna galeria zdjęć Českiego Krumlova znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam kolejną naszą spełnioną miłość, czyli austriacki Salzburg.

 

Inne wpisy z: Czechy

Český Krumlov, widok z zamku

Jeśli kiedykolwiek będziecie przejeżdżać w okolicy czeskiego miasteczka Český Krumlov, nie wahajcie się ani chwili i zatrzymajcie się tutaj. Gwarantujemy, że nie będziecie żałować - Český Krumlov jest wart każdej chwili w nim spędzonej.

P1320151

Okej, tytuł nieco przekłamuje rzeczywistość - czeskie zamki nie są dla nas jakąś nowością, byliśmy wszak choćby na Hradczanach w Pradze. Ale że Czechy są u nas raczej rzadkością, to i zamek w Hluboce był podróżniczym "wydarzeniem" u tamBylskich.

Brno, zamek Špilberk

Zwiedzanie Brna, drugiego co do wielkości miasta Czech, największego miasta i historycznej stolicy Moraw, było "skutkiem ubocznym" dwudniowego wyjazdu do słowackiej Bratysławy na koncert Depeche Mode - po prostu nie dało się go pominąć na trasie powrotnej.

 

0

Autor:

Kategorie: Czechy, Rok 2015

Rovinj, dwujęzyczna perełka wybrzeża Istrii

Trzeci dzień objazdówki po Słowenii i Chorwacji kończymy w istryjskim Rovinju, do dziś bardzo silnie zakorzenionym we włoskiej historii miasteczku, jednym z najchętniej odwiedzanych przez turystów miejscu w Chorwacji.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Wybrzeże Istrii: Novigrad, Poreč i Vrsar). Rovinj to swego rodzaju wizytówka chorwackiej Istrii, jedno z najpiękniej położonych miasteczek w tym regionie. Jak wiele z nich, leży na półwyspie, który kiedyś pierwotnie był wyspą – w XVIII w. zasypano kanał oddzielający ją od lądu. Był to też nasz pierwszy „prawdziwy” punkt noclegowy – zamiast tradycyjnie w samochodzie, zdecydowaliśmy się na nocleg „z klasą”, czyli wreszcie pokój w pensjonacie, łazienka i inne luksusy :)

Rovinj jest do dziś oficjalnie dwujęzycznym miastem – mieszkańcy posługują się zarówno chorwackim, jak i włoskim językiem. Powodem jest silnie z włoską kulturą związana przeszłość miasta, zresztą tak jak i niemal każdego innego na Istrii, gdzie przez wieki silne wpływy miała Wenecja.

Ale historia Rovinja (po włosku: Rovigno – ta nawa jest drugą oficjalną jego nazwą) sięga dużo, dużo głębiej. Wyspa, która dziś już wyspą nie jest, zamieszkała była niemal na pewno już na przełomie II / I wieku p.n.e. Pierwsza pisemna wzmianka o mieście pojawia się w VII w., kiedy to anonimowy historyk opisuje „Castrum Rubini” z V wieku n.e. Osada istniała prawdopodobnie już mniej więcej w III / IV w. n.e. Castrum Rubini, czyli starozytny rzymski fort, umiejscowiony był z pewnością na szczycie dzisiejszego miejskiego wzgórza, gdzie stoi dziś górujący nad miastem kościół św.Eufemii.

Rovinj

Rovinj

Rovinj

Rovinj

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Potem nadeszły czasy Franków (VIII w.), a w XIII w., podobnie jak cały region, Rovinj dostał się pod panowanie Wenecjan, pod rządami których miasteczko stało się silnym ośrodkiem rybackim i stoczniowym. Rozbudowano wtedy też mury miejskie, a sam Rovinj przestał mieścić się na wysepce, dlatego też zdecydowano w 1763 r. o zasypaniu kanału, dzielącego wyspę ze stałym lądem, dzięki czemu Rovinj mógł rozwijać się wgłąb lądu.

Po upadku Wenecji, władanie nad miastem objęli Austriacy, z krótką przerwą na czasy napoleońskie, kiedy to rządzili to Francuzi. Pod rządami Austriaków miasto stało się silnym ośrodkiem przemysłowym. Pod koniec XIX w. doprowadzono tu linię kolejową, a kilka lat później instalację gazową i telefoniczną. Po II wojnie światowej miasteczko (ok. 15 tysięcy mieszkańców) weszło w skład Jugosławii, a w ostatnich latach XX w. – niepodległej Chorwacji, stając się jednocześnie jednym z najsilniejszych ośrodków turystycznych w tym kraju.

Zwiedzanie Rovinja rozpoczęliśmy od… jedzenia :) Jak wieczór, to człowiek głodny, a jak Istria, to oczywiście trufle. Tym razem postanowiliśmy w Rovinju spróbować połączenia kuchni włoskiej ze specjałami Istrii – padło więc na pizzę z truflami. Trufli może czuć za bardzo nie było, ale pizza tradycyjnie super „wchodzi” nam na południu Europy. Była pyszna ! :)

Rovinj to cudowne miejsce na klimatyczny spacer. Pięknie położony nad brzegiem morza, ze starówką na dawnej wyspie, wspinającą się na wzgórze ze słynnym kościołem św.Eufemii. I ten typowy włoski labirynt ciasnych, rozgrzanych słońcem, kamiennych uliczek, upstrzonych również kamiennymi domami, bezbłędnie kojarzącymi się z bogatą historią miasteczka. Nadmorska promenada, obchodząca dookoła wzgórze z kościołem to jedno z najbardziej wbijających się nam w pamięć wspomnień z objazdówki po Chorwacji. I te widoki z niej się rozpościerające. I ten zachód słońca na który trafiliśmy… Bajka.

Rovinj, kościół św.Franciszka z Asyżu w klasztorze Franciszkanów

Rovinj, kościół św.Franciszka z Asyżu w klasztorze Franciszkanów

Rovinj, kościół św.Franciszka z Asyżu w klasztorze Franciszkanów

Rovinj, kościół św.Franciszka z Asyżu w klasztorze Franciszkanów

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Rovinj, kościół św.Eufemii

Spacer po starym Rovinju oczywiście rozplanowaliśmy sobie tak, aby przy okazji co nieco „łyknąć” atrakcji historycznych – bez tego poznawanie żadnego miejsca nie jest dla nas wystarczająco pełne :) I choć całe stare miasto prezentuje się niezwykle, to warto jednak zobaczyć najważniejsze historycznie miejsca. Do najliczniej reprezentowanej grupy zabytków architektonicznych w Rovinju zaliczają się oczywiście kościoły.

Rovinj, kościół św.Karola Boromeusza

Rovinj, kościół św.Karola Boromeusza

Najważniejszą świątynią jest tu wspominany już kościół św.Eufemii, niezwykle widowiskowo górujący nad miasteczkiem. Św. Eufemia, nastoletnia męczennica z czasów rzymskiego cesarza Dioklecjana, jest dziś patronem miasta. Z kościołem związana jest legenda, jakoby sarkofag z relikwiami świętej wypłynął z morza w 800 r. Był zbyt ciężki i mieszkańcy nie mogli sobie poradzić z jego wciągnięciem w wybrane miejsce. Radę dał mały chłopiec, który przy pomocy krów wciągnął sarkofag na wzgórze – co uznano za cud i postanowiono św.Eufemię obwołać patronką Rovinja.

Wtedy w miejscu dzisiejszego wielkiego kościoła stała mała świątynia św.Jerzego, która okazała się zbyt mała, by dać radę tłumom pielgrzymów, którzy zaczęli ściągać do miasta. W X w. rozpoczęto budowę nowego, większego kościoła. Siedem wieków później ponownie zabrano się za budowę kolejnej wersji świątyni, którą oddano do użytku w 1736 r. Do dziś we wnętrzach, za ołtarzem, przechowywany jest legendarny sarkofag z relikwiami św.Eufemii.

Obok świątyni stoi, wybudowana kilkadziesiąt lat wcześniej, okazała dzwonnica, która jako żywo przypomina tę z bazyliki św.Marka w Wenecji – i nic dziwnego, bo budowana byłą w czasach panowania Wenecjan, i była na niej wprost wzorowana. Dzwonnica jest otwarta dla zwiedzających, rozpościera się z niej cudowny widok na daleką nawet okolicę. Podobno niekiedy można stąd zobaczyć nawet… Alpy.

Rovinj, kościół św.Krzyża

Rovinj, kościół św.Krzyża

Rovinj, kościół św.Józefa

Rovinj, kościół św.Józefa

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Na kościele św.Eufemii atrakcje, związane z zabytkowymi świątyniami się nie kończą. Jeśli poszperacie po starówce, znajdziecie jeszcze co najmniej kilka innych, m.in.:

  • Rovinj, włosko-chorwackie danie, czyli pizza z truflami :)

    Rovinj, włosko-chorwackie danie, czyli pizza z truflami :)

    klasztor Franciszkanów, wybudowany w 1702 r., choć Franciszkanie byli obecni w Rovinju już od XV w. – posiadali klasztor na pobliskiej wyspie św.Andrzeja (zamknięty ostatecznie w 1807 r. przez Napoleona). Był wielokrotnie uszkadzany i odbudowywany, dziś jego wnętrza zawierają wiele cennych dzieł sztuki (w sumie ok.250 sztuk), pochodzących z okresu od XV w. – prawdopodobnie po zamknięciu klasztoru na wyspie św.Andrzeja, to właśnie tu Franciszkanie przenieśli swoje skarby;

  • kościół św.Trójcy, najważniejszy romański budynek Rovinja. Niewielki, kamienny budynek nie pełni dziś roli kościelnej, został przekształcony w niewielką galerię sztuki;
  • kościół św.Karola Boromeusza, wybudowany w 1668 r., łatwo rozpoznawalny przez swoją jaskrawą czerwoną fasadę. Kiedyś obok niego znajdował się inny kościół (Matki Boskiej Śnieżnej), zniszczony w 1810 r. Kościół św.Karola Boromeusza nie spełnia dziś funkcji kościelnych;
  • kościół św.Krzyża, niewielki różowy budynek przy promenadzie nadmorskiej, wybudowany w 1592 r. Kościółek stoi w miejscu, gdzie wg legendy na brzegu wypłynął sarkofag z ciałem św.Eufemii. Dziś służy jako sklepik z pamiątkami, msze odprawiane są tu tylko dwa razy w roku;
  • kościół św.Józefa, znajdujący się w pobliżu świątyni św.Eufemii, wybudowany w 1673 r., zdewastowany w początkach XVIII w. Także nie pełni dziś funkcji religijnych;
Rovinj, główny plac miejski z wieżą zegarową

Rovinj, główny plac miejski z wieżą zegarową

Rovinj, stare miasto

Rovinj, stare miasto

Rovinj, tak też można spędzać tu czas wolny :)

Rovinj, tak też można spędzać tu czas wolny :)

Jeśli chodzi o świeckie zabytki w Rovinju, to zapewne każda kamienica nim jest, każda ma zapewne swoją burzliwą historię. To miasto to tak naprawdę jeden wielki zabytek. Ale jest kilka, przy których warto przystanąć:

  • ratusz miejski, którego początki sięgają aż 1308 r., siedziba władz i administracji miejskiej. Kiedyś niższa kondygnacja mieściła również więzienie;
  • wieża zegarowa, znajdująca się na głównym miejskim placu, przy nabrzeżu, wybudowana w XVII w., także kiedyś służyła jako więzienie;
  • dawne bramy miejskie, pozostałość po murach obronnych, które kiedyś otaczały Rovinj, wybudowanych w VII w. i przez kolejne stulecia wzmacnianych;
  • „łuk Balbiego”, stojący w miejscu dawnej głównej bramy miejskiej, zburzonej pod koniec XVII w. Nazwany od nazwiska ówczesnego burmistrza miasta;

Ale nade wszystko – Rovinjem należy się po prostu rozkoszować. Zwolnić, przysiąść tu i ówdzie, popatrzeć na to, jak to miasto żyje. Choć w sezonie wakacyjnym ciężko tu o spokój, bo miasto jest niezwykle popularne wśród turystów, to da się tu znaleźć miejsca, w których życie toczy się innym, odmierzanym od wieków rytmem. Spokojnym, nieśpiesznym. Pasującym do dostojnej, długiej i bogatej historii tego miejsca. A w kolejnym chorwackim wpisie pokażemy Wam Pulę – prawdziwą historyczną perełkę na Istrii.

Pełna galeria zdjęć z Rovinja znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Chorwacja

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Wybrzeże Istrii: Novigrad, Poreč i Vrsar

Wędrówki po chorwackiej Istrii ciąg dalszy. Tym razem przejedziemy się wzdłuż adriatyckiego wybrzeża, odwiedzając małe, ale bardzo znane zabytkowe miasteczka. Powoli wpadamy w „ciąg” coraz większych turystycznych atrakcji na północy Chorwacji.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Motovun, chorwacka stolica „truflandii”). Po krótkim wypadzie wgłąb Istrii, wracamy do jej najpopularniejszej turystycznie części, czyli na adriatyckie wybrzeże, usłane malowniczymi miasteczkami, z długą i bujną historią, kamiennymi starówkami i malowniczymi portami. To na wybrzeżu skupia się turystyczne życie tego półwyspu, to tu dociera ogromna wakacyjna masa przybyszów, żądnych plażowania, morskich kąpieli i brązowej opalenizny. Ale też wybrzeże Istrii jest miejscem, gdzie ta masowa wakacyjna turystyka łączy się z piękną historią i architekturą przypominającą bogatą i zmienną przeszłość tego regionu dzisiejszej Chorwacji, a kiedyś włości m.in. weneckich, której to wpływy widać do dziś.

W tym artykule pokażemy Wam kolejne trzy istryjskie miasteczka, położone nad morzem: Novigrad, Poreč i Vrsar. A właściwie cztery – tego czwartego nie mieliśmy w planach, i nie leży na wybrzeżu – trafiło się nam całkiem przypadkiem i równie nas urzekło. Nadal jedziemy z północy Istrii na jej południe, oddalając się od Polski. Zaczynamy od Novigradu, którego historia, jak i dużej części innych miejscowości na Istrii i w ogóle w Chorwacji, zaczyna się już w głębokiej starożytności.

Nazwa miasta Novigrad (Nowe Miasto) to jedna z najbardziej mylących, jakie znamy :) Założyli je bowiem starożytni Rzymianie, a nazwa Neapolis pojawiła się tutaj już w V w. – w tych czasach rzeczywiście było to „Nowe Miasto” :) W tym okresie miasto było już siedzibą biskupów, a gdy nastali tu Frankowie (VIII / IX w.), Novigrad stając się centralnym punktem całego regionu. W dokumentacji historycznej Novigrad pojawia się w VI w.

Novigrad, marina

Novigrad, marina

Novigrad, kościół św.Pelagiusza i Maksyma

Novigrad, kościół św.Pelagiusza i Maksyma

Novigrad, Lapidarium - zbiór kamieni nagrobnych od I do XVIII w.

Novigrad, Lapidarium – zbiór kamieni nagrobnych od I do XVIII w.

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad, stare miasto

Novigrad to dziś niewielkie (niemal 5 tys. mieszkańców) miasteczko. Niewielkie, ale urzekające swoim klimatem i urodą. Niemal w całości mieści się na niewielkim cypelku, wcinającym się malowniczo w morze – i niemal w całości jest historyczną pamiątką po dawnych czasach świetności, kiedy to w czasach Franków było nawet siedzibą ichniejszego księcia. O urodzie południowych kamiennych starówek już się rozpisywaliśmy wielokrotnie. Uwielbiamy te klimaty – kamienne uliczki, kamienne kamieniczki i to cudowne południowe lato z temperaturami, które tu są normalnością, a w Polsce bywają określane „latem stulecia”…

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

W Novigradzie polecamy przede wszystkim spacer. Spacer wzdłuż wybrzeża i starych murów miejskich (zbudowanych przez Wenecjan zaraz po zdobyciu miasta w 1270 r.) nad morskimi wodami. Spacer po niezwykle fotogenicznej marinie, obok której można zresztą w niewielkim „lasku” zaparkować samochód – i bezpiecznie, i w cieniu. A jeśli szukacie atrakcji turystyczno-historycznych, to także znajdziecie ich tu kilka.

Najważniejsze mieszczą się na końcu cypelka. To tu stoi okazały kościół św.Pelagiusza i Maksyma, na przestrzeni wieków wielokrotnie przebudowywany. Uznaje się, że stoi to od V / VI w., czyli od czasów wczesnego chrześcijaństwa, kiedy to w Novigradzie założono biskupstwo. Świątynia pozostawała w randze katedry aż do 1831 r., kiedy to biskupstwo zlikwidowano, a Novigrad podporządkowano biskupstwu Triest – Koper. Kiedyś miała „wbudowaną” dzwonnicę, którą jednak zburzono w XVIII w., a na jej miejscu zbudowano obecną, „wolnostojącą”. Dziś dzwonnica ta to turystyczny symbol miasta, widoczny na wszelkich pamiątkach, oferowanych tutaj przybyszom.

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół Matki Bożej z Góry Karmel

Novigrad, kościół św.Agaty

Novigrad, kościół św.Agaty

W podziemiach kościoła znajduje się krypta św.Pelagiusza, pochodząca z czasów wczesnochrześcijańskich, kiedy to wierni właśnie w podziemnych katakumbach odprawiali swe msze oraz grzebali wiernych. Znajduje się tutaj także sarkofag z relikwiami św.Pelagiusza – patrona miasta. Św.Pelagiusz był bratankiem hiszpańskiego biskupa, żyjącym w X w. – dostał się do muzułmańskiej niewoli i pomimo okrutnych tortur oparł się rozkazom przejścia na islam. Zginął męczeńską i niezwykle okrutną śmiercią. Krypta św.Pelagiusza to jedyne katakumby na Istrii i jedne z niewielu w całej dzisiejszej Chorwacji.

Obok świątyni znajduje się kolejna duża atrakcja – tzw. Lapidarium, jeden z najważniejszych zbiorów kamieni nagrobnych w całej Chorwacji, prezentując eksponaty, pochodzące z okresu od I do XVIII w. Duża część z nich to kamienie pochodzące właśnie z krypty św.Pelagiusza. Muzeum stoi na miejscu dawnego kościelnego baptysterium, które zburzono w XVIII w.

Oprócz tego w Novigradzie warto zobaczyć dwie inne świątynie: kościół Matki Bożej z Góry Karmel (XV w., wenecki, kiedyś obok niego znajdował się także klasztor) oraz kościół św.Agaty, bardzo stary kościół, pochodzący jeszcze z ery Franków w mieście (IX w.), stopniowo przebudowywany we wczesnym średniowieczu (do XIII w.), a w ostatnich latach XX w. odrestaurowany.

Višnjan, panorama miasteczka

Višnjan, panorama miasteczka

Višnjan, kościół św.Kwiryka i Julitty

Višnjan, kościół św.Kwiryka i Julitty

Višnjan, wenecki lew na miejskiej bramie

Višnjan, wenecki lew na miejskiej bramie

Novigrad był ostatnim punktem drugiego dnia naszej objazdówki po południowej Słowenii i północnej Chorwacji. Po wyjechaniu z miasteczka zaczęliśmy się rozglądać za noclegiem, jadąc w kierunku kolejnego punktu zwiedzania, zaplanowanego na następny dzień, czyli Poreču. I choć ostatecznie przespaliśmy tę noc w samochodzie (samochód z założenia miał być naszym głównym miejscem noclegowym podczas tego wyjazdu), to przy okazji przejechaliśmy przez malutki Višnjan, który na tyle „wpadł nam w oko”, że to właśnie od niego zaczęliśmy nasze zwiedzanie trzeciego dnia.

Poreč, wejście do bazyliki Eufrazjusza

Poreč, wejście do bazyliki Eufrazjusza

Višnjan to właśnie to „czwarte” miasto w tym wpisie, którego nie ujęliśmy w tytule. Po pierwsze – bo nie pasuje do niego, nie leży bowiem na wybrzeżu. A po drugie – bo nie mieliśmy go w planach – trafiliśmy tu przypadkiem, gdy po zwiedzaniu Novigradu szukaliśmy noclegu po drodze do Poreču. Noclegu nie znaleźliśmy, ale miasteczko tak nam przypadło do gustu, że wróciliśmy tu następnego dnia.

Višnjan to dziś maleńka i bardzo senna w dzień miejscowość, licząca nieco ponad tysiąc mieszkańców. Turystów tu raczej brak, bo i atrakcji jest niewiele, ale uroku miasteczku odmówić nie możemy. Szczególnie tej starszej części, z typowymi starymi kamieniczkami i brukowanymi wyślizganym kamieniem uliczkami. Historia istnienia osady jest niezwykle długa – okolice na pewno zamieszkane były już w epoce brązu – pozostałości z tego okresu znaleziono kilometr od miasteczka.

Pierwszy pisemny dowód istnienia Višnjanu pochodzi z 1003 r. Do XVIII w. miejscowość otoczona była murami miejskimi, dziś jedyną po nich pozostałością jest brama w starej części miasta, przyozdobiona weneckim lwem. Za bramą znajduje się najbardziej reprezentacyjna część Višnjanu – rynek z barokowym ratuszem (XVII w.), kościołem św.Kwiryka i Julitty (matki i syna – męczenników chrześcijańskich z czasów rzymskiego cesarza Dioklecjana) oraz dzwonnicą z XVIII w.

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Poreč, mozaiki w bazylice Eufrazjusza

Najciekawiej prezentuje się na rynku zdecydowanie kościół, który wraz z dzwonnicą widoczny jest już z daleka przy dojeżdżaniu do miasteczka, stanowiąc „wizytówkę” miasteczka. Kościół wybudowany został w początkach XIX w. w niecodziennym jak na ten region, neoklasycystycznym stylu. Przed nim na pewno stały tu inne świątynie – najstarsza wzmianka o stojącym tu kościele pochodzi już z początku XIII w.

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza

W starszej części znajdziecie jeszcze jedną starą świątynię – maleńki kościółek św.Antoniego, pochodzący z XIII / XIV w. (odnowiony w początkach XX w.), stojący na wejściu do starej części Višnjanu. We wnętrzach znajdują się freski oraz tekstu pisane w tzw.głagolicy – najstarszego znanego pisma Słowian, którego autorstwo przypisywane jest słynnym świętym Cyrylowi i Metodemu z Salonik. To pierwsze, ale nie ostatnie nasze spotkanie z głagolicą podczas tego wyjazdu.

W tzw. nowej części także znajdują się dwie warte uwagi kościółki – św.Rocha oraz nieco dalej, już na obrzeżach miasteczka, kościół Marii Magdaleny – oba pochodzące z XVI w. Z ciekawostek – jeszcze dalej za kościołem Marii Magdaleny znajduje się najbardziej znany obiekt w Višnjanie – dość popularne obserwatorium astronomiczne, w lecie prowadzące letnie obozy na młodzieży, zainteresowanej astronomią.

Z Višnjanu wracamy na wybrzeże – teraz celem jest jedna z perełek chorwackiej Istrii, czyli Poreč. To jedna z najstarszych miejscowości na całej Istrii, z korzeniami sięgającymi czasów illyryjskich, ale najbardziej do jej sławy przyczynili się Rzymianie, budując tu swój wojskowy fort w I w. n.e. Do dziś zachował się rzymski układ miejskich ulic i kilka ważnych obiektów, wśród których niezmiennie największą estymą wśród turystów cieszy się bazylika Eufrazjusza – przepiękna i bogata w pozostałości z czasów budowy świątynia, dziś wpisana na listę UNESCO.

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza

Poreč, bazylika Eufrazjusza, sarkofag z relikwiami św.Maura

Poreč, bazylika Eufrazjusza, sarkofag z relikwiami św.Maura

Poreč, widok z dzwonnicy bazyliki Eufrazjusza

Poreč, widok z dzwonnicy bazyliki Eufrazjusza

W Poreču bardzo szybko pojawili się chrześcijanie, którzy jednak byli bezwzględnie tępieni przez Rzymian, a kulminacja prześladowań nastąpiła w czasach cesarza Dioklecjana – wtedy to zgładzono m.in. św.Maura, pierwszego tutejszego chrześcijańskiego biskupa, dziś patrona miasta. Ponad 200 lat później, w połowie VI w., w miejscu kaźni męczennika, ówczesny biskup miasta nakazał budowę wielkiej bazyliki, dziś głównej atrakcji Poreča. Stanęła ona w miejscu gdzie wcześniej istniały starsze świątynie – ich pozostałości są widoczne do dziś. Budowla wzorowana była na bazylice z Rawenny i udekorowana została pięknymi mozaikami, których część we wspaniałym stanie zachowała się do dziś, wzbudzając podziw zwiedzających.

Przyzwyczajeni jesteśmy do podziwiania wspaniałych mozaik na podłogach, ale tym razem chodzi o mozaiki, misternie układane na ścianach i sklepieniach bazyliki, tworzone przez ówczesnych mistrzów z wielu maleńkich elementów. Mozaiki w Poreču wzbudzają naprawdę wielki podziw i choćby dla nich warto zajrzeć do bazyliki Eufrazjusza. Większość kompleksu bazyliki pochodzi z czasów budowy, natomiast okazałą dzwonnicę, z której rozpościerają się cudowne widoki na miasto i okolicę, dobudowano w XVI w. W jednej z kaplic przechowywane są po dziś dzień relikwie św.Maura.

Poreč to jednak nie tylko bazylika. To spora starówka, na której w odróżnieniu od wcześniej odwiedzanych przez nas miasteczek na Istrii, widać tłumy turystów, a co za tym idzie, także mnogość sklepików z pamiątkami, kawiarni, restauracji i wszystkiego, co może się turystom przydać. Warto się tu zapuścić w labirynt ciasnych kamiennych uliczek i spróbować uciec od gwaru głównych traktów starego miasta.

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Uroki miasteczka odkryli już władcy i arystokraci z Austro-Wegier w połowie XIX w., kiedy to Poreč stał się jednym z głównych punktów spędzania przez nich wolnego czasu. Dziś mieści się tu wiele hoteli i pensjonatów, które potrafią ugościć turystów w liczbie wielokrotnie przewyższającej liczbę stałych mieszkańców. W Poreču warto jeszcze poszukać innych atrakcji historycznych:

  • dwóch wież obronnych – jedynych pozostałych z dawnych murów miejskich, otaczających miasto. Jedna okrągła, druga pięciokątna, obie pochodzące z XV w.;
  • kościół św.Franciszka, kiedyś część klasztoru franciszkanów, wybudowanego w XIII w., na pozostałościach wczesnochrześcijańskiego kościoła z V w. Klasztor został zamknięty w czasach napoleońskich i przekształcony w świecki budynek, który potem służył m.in. jako parlament Istrii;
  • dom „dwóch świętych”, jedna z kilku zabytkowych rezydencji na starówce, nazwany tak od dwóch figur zdobiących fasadę. Pochodzi z XIV / XV w., być może był kiedyś częścią znajdującego się tu dawniej klasztoru;
  • gotycka rezydencja „Lew”, wybudowana pod koniec XV w., stojąca przy głównej ulicy starówki Poreča, kiedyś będąca siedzibą bogatych miejscowych rodzin;
  • rezydencja rodziny Sinčic, także przy tej samej ulicy, najokazalszy barokowy budynek w Poreču, wybudowany przez jedną z najbogatszych i najbardziej wpływowych rodzin w mieście w XVIII w., pozostawał w jej posiadaniu aż do II wojny światowej;

Poreč to także nabrzeże Adriatyku, którym także warto się przespacerować. Szczególnie okazale prezentuje się promenada po południowej stronie półwyspu, na którym stoi stare miasto. A wychodząc ze starówki, na pewno Waszą uwagę zwróci jeszcze główny plac miasta – Plac Wolności (Trg Slobode) i stojący na nim okazały kościół NMP od Aniołów, wybudowany w połowie XVIII w.

Poreč jest jednym z tych miejsc na Istrii, które najbardziej zapadły nam w pamięci z wyprawy na chorwacki półwysep. Zdecydowanie czuć tu klimat historii, no i to piękne, kamienne stare miasto, nagrzane w lipcowym słońcu do krańców niemożliwości. Dla takich właśnie klimatów przyjechaliśmy na Istrię.

Poreč, stare miasto

Poreč, stare miasto

Vrsar, panorama miasteczka

Vrsar, panorama miasteczka

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

Vrsar, kościół św.Marcina

A na koniec wjechaliśmy do oddalonego od Poreča o ok.10 km na południe miasteczka Vrsar, niezwykle pięknie stojącego na wzgórzu nad brzegiem morza. Historia Vrsaru sięga głębokiej starożytności (II tysiąclecie p.n.e.) – wtedy już wzgórze i okoliczne wyspy archipelagu Vrsar, wtedy prawdopodobnie będące w części połączone z lądem ze względu na niższy wtedy poziom morza, były zamieszkane.

Vrsar, pozostałości po dawnych obwarowaniach (zamku)

Vrsar, pozostałości po dawnych obwarowaniach (zamku)

Na pewno też miasto ponownie zasiedlili Rzymianie ok.I w. n.e., razem z całym terytorium Istrii. W IV w. istniała tu wczesnochrześcijańska bazylika. Potem nadeszło Binzancjum, aż w końcu Frankowie. Ok. XII w. Vrsar ufortyfikowano, otaczając miasto murami obronnymi, wewnątrz którego powstał tzw. zamek, dziś najstarsza część miasta. Jego pozostałości są widoczne do dziś na samym szczycie wzgórza miejskiego.

Później nastąpiły wieki panowania weneckiego, a w końcu włoskiego – ludność miasta stanowili wtedy głównie Włosi i Chorwaci – i tak było w zasadzie do II wojny światowej, po której Istria weszła w skład Chorwacji, a liczna grupa mieszkańców włoskiego pochodzenia opuściła miasto, przez co praktycznie zostało ono niemal opuszczone. Vrsar zasiedlili w ich miejsce wewnętrzni chorwaccy imigranci z Dalmacji i wyspy Brac.

Główne atrakcje Vrsaru to przede wszystkim wzgórze z najstarszą częścią miasta, gdzie znajdziecie wspomniane już pozostałości po dawnym zamku oraz główny miejski kościół św.Marcina. To nowy kościół (oddany do użytku w 1935 r.), ale z długą historią – stoi na rynku, na którym kościół parafialny stał prawdopodobnie już od XII w. W początkach XIX w. zdecydowano o budowie nowego, ale postępująca inwazja wojsk napoleońskich wstrzymała budowę – Francuzi sprzedali wszystkie materiały zgromadzone do budowy nowego kościoła.

Ostatecznie budowę wznowiono dopiero przed II wojną światową i ukończono w 1935 r. Niemal równolegle postępowała rozbiórka starego kościoła wraz z dzwonnicą, którą także wybudowano od nowa obok. Tuż obok kościoła znajdują się znaczne pozostałości dawnego zamku Vrsar, oficjalnie wybudowanego w XII w., aczkolwiek istniał on już wcześniej, prawdopodobnie nawet od IX w. Zamek został odnowiony w XVII w. i był rezydencją biskupa Poreča, ale w pod koniec XVIII w. Vrsar znacznie stracił na znaczeniu, a wraz z nim także i fortyfikacje. Dziś ruiny są częścią prywatnej posiadłości.

Vrsar, kościół św.Fuski

Vrsar, kościół św.Fuski

Vrsar, stare miasto

Vrsar, stare miasto

Vrsar, widok na port

Vrsar, widok na port

Vrsar, archipelag wysepek obok miasta

Vrsar, archipelag wysepek obok miasta

W gęstwinie starych uliczek kryje się jeszcze jeden zabytek Vrsaru – kościółek św.Fuski (Sveti Foska), pochodzącej z Rawenny męczennicy za wiarę z połowy III w., wybudowany w początkach XVII w. Jeszcze starsza świątynia, bo pochodząca z VIII w., stoi przy porcie we Vrsarze – to kościół Świętej Marii od Morza. Wielokrotnie przebudowywany, swoją obecną postać posiada od XII w. Obok kościółka odkryto pozostałości dużo starszej wczesnochrześcijańskiej bazyliki z IV w. Zachowały się tu niewielkie fragmenty podłogowych mozaik.

Vrsar przez wieki słynął z miejscowego kamienia, wydobywanego z miejscowych kamieniołomów na dużą skalę już mniej więcej od XIII w. Aczkolwiek na pobliskich wysepkach kamieniołomy istniały już od czasów starożytnych Rzymian. Jeden z takich opuszczonych kamieniołomów – Montraker – znajduje się tuż obok mariny, na niewielkim wzgórzu, z którego rozciąga się piękny widok na panoramę starego miasta.

Na koniec dnia, zanim dojechaliśmy do kolejnego punktu noclegowego, którym był tym razem Rovinj, nie mogliśmy sobie odpuścić małej odmiany i zobaczenia tym razem „naturalnej” atrakcji Istrii, czyli niezwykłego fiordu – zwanego Limski Zaljew. Nazwa pochodzi od rzymskiego słowa, oznaczającego granicę – kiedyś przebiegała tu granica rzymskich prowincji Dalmacja i Italia.

Strome ściany kanału mieszczą kilka jaskiń, w których najprawdopodobniej w czasach prehistorycznych schronienie znajdowali ludzie. O jaskiniach tych krążą też legendy, związane z adriatyckimi piratami, którzy uczynili z nich swoje kryjówki. Jedna z nich zwana jest jaskinią Romualda, od imienia kapłana – samotnika, założyciela pobliskiego klasztoru, żyjącego podobno w niej w XI w.

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev

Limski Zaljev, degustacja chorwackich serów :)

Limski Zaljev, degustacja chorwackich serów :)

Kanał Limski to świetne miejsce na odpoczynek i relaks na łonie przyrody. Nie ma tu tłumów, wielkich hoteli i hałasu. Jest za to piękno przyrody, a na końcu kanału (długiego na ponad 10 km) – kilka restauracji, serwujących miejscowe ryby i ostrygi. Tutaj też spędziliśmy ostatnie chwile kończącego się dnia, przysiadając na chwilę nad brzegiem kanału. No i tutaj zaopatrzyliśmy się w pyszny ser, którym zajadaliśmy się kolejnego dnia w Rovinju. Sprzedawca tak nas częstował kolejnymi odmianami, że w zasadzie najedliśmy się samą degustacją :)

I tak upłynął nam kolejny dzień objazdówki po chorwackiej Istrii. Na koniec dojechaliśmy do Rovinja, w którym wreszcie mieliśmy nocleg w pokoju w prywatnym pensjonacie. Choć spanie w samochodzie to atrakcja, to jednak fajnie położyć się w łóżku, wziąć prysznic i usiąść na balkonie z butelką kupionego wcześniej domowego chorwackiego wina. No i z serem, też miejscowym, jako przegryzką… Mniam :) W kolejnym wpisie – łatwo się chyba domyślić – pokażemy Wam jeden z ważniejszych istryjskich punktów turystycznych, czyli Rovinj.

Pełna galeria zdjęć z nadmorskich miasteczek na Istrii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Stare miasto Tallina, architektoniczne impresje

Stare miasto estońskiej stolicy to nie tylko zabytki, ciasne uliczki, zamek i mury miejskie. To także zjawiskowa architektura pięknych starych kamienic, która zachwyca oko turysty. Zobaczcie te perełki okiem naszego obiektywu.

Weekend w Tallinie. To, czym urzekł nas Tallin, to ten specyficzny klimat starego miasta. Spacer po nim to ogromna przyjemność, także ta „estetyczna”. Klimat ten tworzą nieprzebrane ilości pięknych starych kamienic i brukowanych uliczek. Można się w nie zapuścić i cofnąć o wieki w czasie. Nie przeszkadza listopadowy chłód czy szybko zapadający zmrok, tu o każdej porze roku i dnia jest po prostu świetnie.

Pokazywaliśmy Wam już najważniejsze zabytki starego Tallina i jego piękno nocą. Teraz zapraszamy na przegląd pięknej starej architektury, którą wypełniona jest starówka estońskiej stolicy. Każda z tych kamienic ma swoją historię, opisaną na znajdujących się obok tabliczkach (plus dla miasta za to). Ale nie będziemy Was nią katować :) Po prostu popatrzcie na zdjęcia – i jedźcie do Tallina :)

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

 

W kolejnym wpisie pokażemy Wam atrakcje Tallina, znajdujące się poza obrębem starego miasta. Pełna galeria zdjęć architektury starego miasta w Tallinie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Tallin

Tallin, pałac Kadriorg

Turystyczne atrakcje Tallina nie kończą się w obrębie starówki. Poza nią także znajdziecie tu warte uwagi miejsca, związane z historią, czasem tą dawną, a czasem najnowszą. Zapraszamy do lektury naszej listy takich miejsc.

Tallin, stare miasto

Stare miasto estońskiej stolicy to nie tylko zabytki, ciasne uliczki, zamek i mury miejskie. To także zjawiskowa architektura pięknych starych kamienic, która zachwyca oko turysty. Zobaczcie te perełki okiem naszego obiektywu.

IMG_0450

Są miasta, którym uroku dodaje zmrok. Takiej zalety nie można zapewne odmówić żadnemu zabytkowemu miejscu - tak samo jest w przypadku Tallina. Starówka estońskiej stolicy prezentuje się w nocnym oświetleniu wręcz zjawiskowo.

 

Koper, czyli słoweńskiego "trójmiasta" odsłona pierwsza

Słoweńskie wybrzeże co prawda nie powala swoją długością (raptem niecałe 50 km), ale tutejsze miasteczka są ogromnym magnesem dla turystów z całego świata. Dziś pokażemy Wam pierwsze z nich – Koper.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 1 (poprzedni wpis: Przywitanie ze Słowenią. Prem i Jaskinie Szkocjańskie). Po wycieczce w Jaskiniach Szkocjańskich, resztę pierwszego dnia podróży po Słowenii i Chorwacji spędziliśmy na poznawaniu trzech najważniejszych miasteczek słoweńskiego wybrzeża: Kopru, Izoli i Piranu. Sztuka to niewielka ze względu na małe odległości między nimi i relatywnie niedużą ich wielkość. Po godz. 14:00 zawitaliśmy do pierwszego z nich. Zwiedzamy Koper.

Koper zamieszkały jest od połowy drugiego tysiąclecia p.n.e., będąc tym samym jednym z najstarszych miast Słowenii. W czasach rzymskich istniał pod nazwą Capris, a potem nazwa ta kilkukrotnie się zmieniała, przede wszystkim ze względu na zmiany w nacjach panujących w mieście. Większość jednak wariacji nazw związana była albo z „wyspą”, albo z „kozami”. Bizantyjska nazwa wręcz objęła oba te warianty – Insula Capraria znaczy tyle co „kozia wyspa”.

Bo co najciekawsze w historii miasta, Koper przez niemal całą swoją historię był… wyspą, czego dziś kompletnie nie widać. Wyspę otaczały liczne solanki, sól była ważnym elementem życia miasta. Dopiero w XIX w. solanki były stopniowo opuszczane, aż na początku XX w. ostatecznie je porzucono, a potem zasypano, łącząc wyspiarskie miasteczko z lądem i tym samym likwidując wyspę.

Koper, nadmorska promenada

Koper, nadmorska promenada

Koper, nadmorska promenada

Koper, nadmorska promenada

Koper, dawny magazyn soli, dziś tawerna

Koper, dawny magazyn soli, dziś tawerna

Koper, plac Carpaccio z jego domem (po prawej)

Koper, plac Carpaccio z jego domem (po prawej)

Już w czasach bizantyjskich Koper był siedzibą biskupa. Przez całe wieki Koper był jednym z najważniejszych portów na północy Adriatyku, dopiero w XVIII w. stracił swoją pozycję na rzecz Triestu. Najdłużej panującymi w mieście byli Wenecjanie i ich wpływ widać do dziś w architekturze miasta. Związki z Włochami zresztą były utrzymywane także później. W początkach XX w. ogromną większość mieszkańców miasta stanowili właśnie Włosi, kulminacja nastąpiła po I wojnie światowej, kiedy to miasto wraz z Triestem przyłączono do Włoch właśnie.

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Po II wojnie światowej, kiedy to Triest pozostał we Włoszech, a Koper przeszedł pod flagę Jugosławii, z miasta wyjechała większość włoskich mieszkańców. Dziś Koper jest jedynym handlowym portem Słowenii. Poza przepiękną starówką, Koper w zasadzie nie ma nic ciekawego do zaoferowania, to dziś miasto bardziej przemysłowe, głównie właśnie ze względu na port. Ale dla samej starówki warto się tu zatrzymać.

No to się zatrzymujemy – po południowej stronie starówki, niemal tuż przy nabrzeżu, znajduje się ogromny parking. W zasadzie płatny, ale nie w niedziele – a my przyjeżdżamy właśnie w niedzielę. Pobyt w Koprze zaczynamy od… posiłku. Czas na obiad. Przy nabrzeżu, tuż obok mariny znajdują się przytulne knajpki. Siadamy w jednej z nich i… uczta. W końcu Słowenia to ryby i owoce morza. No to przygodę z wybrzeżem tego kraju zaczynamy m.in. od makaronu z owocami morza. Mniam :)

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, katedra Wniebowzięcia NMP

Koper, Pałac Pretoriański, dziś ratusz miejski

Koper, Pałac Pretoriański, dziś ratusz miejski

Koper, Loggia na Placu Tity

Koper, Loggia na Placu Tity

Koper, Armeria, dawny magazyn broni

Koper, Armeria, dawny magazyn broni

Jeśli chodzi o zabytki, Koper to przede wszystkim wenecka architektura, mnóstwo kościołów i wiele malowniczych placów. Stare miasto jest spore i takie „typowo południowe” – ciasne, wyłożone kamieniem uliczki z kolorowymi kamienicami w pełnym słońcu mienią się pełną gamą barw. Jest tu naprawdę niezwykle.

Koper, Rotunda Jana Chrzciciela

Koper, Rotunda Jana Chrzciciela

Zwiedzanie zaczynamy od nabrzeża i widoku na stare miasto od strony wody. Przyjemny spacer nadmorską promenadą, choć lipcowe słońce praży tu niemiłosiernie, to dobry początek. Już przy promenadzie znajdują się pierwsze atrakcje historyczne. Zaczyna się od dawnego magazynu soli, która, jak już wspominaliśmy, pełniła przez wieki niezwykle ważną rolę w życiu miasta. Wydobycie soli rozpoczęło się tu już w końcu XII w. Magazyn później pełnił rolę targu rybnego, dziś jest nadmorską tawerną.

Koper, kościół św.Mikołaja

Koper, kościół św.Mikołaja

Za tawerną znajduje się plac Carpaccia, nazwany tak od jednego z najsłynniejszych mieszkańców miasta, Vittore Carpaccio, urodzonego w Wenecji malarza, żyjącego na przełomie XV / XVI w. Większość życia spędził on w Capodistria, czyli dzisiejszym Koprze. Przy placu tym stoi „dom Carpaccio”, przy którym wg legendy malarz mieszkał. Ale w rzeczywistości mieszkał tu jego syn. Sam budynek pochodzi z XIV w.

Stąd na wschód prosta ulica wiedzie prosto na główny plac starego miasta – Plac Tity, nazwany tak po II wojnie światowej, wiadomo na cześć kogo. Wcześniej, w latach 30-tcy, czyli gdy Koper należał do Włoch, nazywał się Piazza Roma, w jeszcze wcześniej był po prostu Rynkiem. Istnieje od XV w., kiedy to powstała cała jego zabudowa, i od wtedy pełni rolę głównego placu miasta. Jest ponoć jednym z najbardziej spójnych architektonicznie placów miejskich w Europie.

Koper, Rotunda Wniebowstąpienia NMP

Koper, Rotunda Wniebowstąpienia NMP

Koper, franciszkański klasztor św.Anny

Koper, franciszkański klasztor św.Anny

I rzeczywiście architekturę plac ma po prostu kapitalną. Pierwszy oczy przyciąga Pałac Pretoriański, dziś pełniący rolę ratusza miejskiego. Pierwszy ratusz stał tu już w XIII w. Obecny pochodzi z połowy XV w. Przez wieki pełnił rolę ratusza, dopiero w XIX w. Austriacy przenieśli go do sąsiedniego budynku na placu (pałac Armeria) Pałac Pretoriański ulegał stopniowej degradacji aż do końca XX w., kiedy to wzięto się za jego remont. Od 2001 r. znów pełni rolę siedziby władz miasta.

Naprzeciw ratusza stoi Loggia, wybudowana w XV w., obecny wygląd zyskując w XVII w. Była miejscem spotkań ważnych osobistości miejskich, także z władzami miasta. Od XIX w. istnieje tu kawiarnia. Pomiędzy nimi stoi wspomniany pałac Armeria, wybudowany w połowie XVI w., początkowo służący jako magazyn broni, potem był siedzibą banku i lombardu. Przez ponad wiek służył jako ratusz miejski.

Ostatnim istotnym budynkiem przy Placu Tity jest pierwszy zwiedzany przez nas obiekt sakralny – katedra Wniebowzięcia NMP, o której dacie budowy niewiele wiadomo. Na pewno katedra w Koprze istniała już w XII w. We wnętrzach znajduje się kilka dzieł wspomnianego Carpaccio, pochodzących z początków XVI w. Później (w XVIII w.) wnętrza zostały przemodelowane.

Tuż za katedrą, nieco na północ stoi Rotunda Jana Chrzciciela, kiedyś używana jako baptysterium, wybudowana w połowie XII w. Znów niedaleko mieści się kościół św.Mikołaja (sv.Blaza), dawniej część klasztoru augustyńskiego, w historii sięgającego początków XIV w. Klasztor i kościół zostały znacznie rozbudowane w XVIII w. Ciężko go zauważyć, stoi przy ciasno zabudowanej uliczce.

Koper, kościół św.Marty

Koper, kościół św.Marty

Koper, kościół św.Jakuba

Koper, kościół św.Jakuba

Koper, plac Brolo

Koper, plac Brolo

Koper, stara studnia na placu Brolo

Koper, stara studnia na placu Brolo

Kolejny obiekt sakralny, tym razem jeden z najstarszych w mieście – Rotunda Wniebowstąpienia NMP, pochodząca aż z XI w., stoi znów nieco dalej na wschód, już niemal przy porcie. Bardzo niewiele wiadomo o historii tej budowli. Na północno-wschodnim krańcu starówki znajduje się spory franciszkański klasztor św.Anny, wybudowany w 1513 r. Klasztorny kościół był wtedy znacznie mniejszy niż dziś, został rozbudowany w XVII w. W jego wnętrzach mieści się kilka ważnych dzieł sztuki, m.in. autorstwa Carpaccio.

Wracamy do centrum starówki, napotykając budynek klasztornego kapucyńskiego kościoła św.Marty, wybudowanego w 1621 r. Jest zamknięty, ale we wnętrzach znajduje się ponoć piękny ołtarz, z wizerunkiem miasta z czasów budowy kościoła. Niemal w środku starówki, nieco na południe od katedry i Placu Tity stoi kolejny stary kościół, św.Jakuba, pochodzący z XIV w. Niewiele o nim wiemy, poza tym, że wieża została dobudowana w czasie późniejszym. Dziś chyba nie pełni funkcji sakralnych.

Z kościołem św.Jakuba graniczy plac Brolo, kiedyś w czasach weneckich pełniący rolę rezerwuaru wodnego. Dziś po nim pozostały rzeźbione resztki fontann. Od północy plac graniczy z kolei z odwiedzaną wcześniej katedrą. Przy placu Brolo znajduje się jeden wart uwagi budynek, zwany „Fontico”, którego budowa rozpoczęła się w 1392 r. Był on magazynem ziarna, przeznaczonym dla mieszkańców miasta w czasach gorszych zbiorów.

Dłuższym spacerem przenosimy się teraz na południe starówki, na plac Prešerena, nazwany od XIX-wiecznego słoweńskiego poety romantycznego. Tu znajduje się jeden z najbardziej znanych obiektów architektonicznych w Koprze – fontanna Da Ponte, kiedyś część systemu dostarczania wody pitnej na wyspę (przypominamy, Koper kiedyś był wyspą). Fontanna została ufundowana przez bogatą miejscową rodzinę, a jej kształt miał odwzorowywać most Rialto w Wenecji. Fontanna pochodzi z 1666 r.

Koper, plac Prešerena

Koper, plac Prešerena

Koper, Koper, plac Prešerena, fontanna Da Ponte

Koper, Koper, plac Prešerena, fontanna Da Ponte

Koper, kościół św.Nazariusza

Koper, kościół św.Nazariusza

Koper, brama miejska Muda

Koper, brama miejska Muda

Koper, stare miasto

Koper, stare miasto

Przy placu Prešerena znajdują się jeszcze dwie inne ważne budowle. Pierwszą jest kościół św.Nazariusza, patrona miasta (jego grobowiec znajduje się w katedrze), wybudowany w XVI w. w miejscu, gdzie wg legendy znajdowało się jego hospicjum. Drugim jest dawna główna brama miejska – brama Muda, pochodząca z XVI w. Jest dziś jedyną zachowaną bramą, z istniejących kiedyś dwunastu.

To ostatnie ważne atrakcje miasta Koper. Choć tak naprawdę jest ich znacznie więcej – spacerując ciasnymi kolorowymi uliczkami miasteczka mijaliśmy wiele „pałaców”, dawnych weneckich rodzinnych rezydencji, liczących sobie po kilkaset lat. Byliśmy na kilku niezwykle pięknych placach. Przeszliśmy ogromną liczbę ciasnych kamiennych uliczek. Wszystkie one stanowią o niezapomnianym uroku miasteczka Koper.

Takie miasteczka najbardziej uwielbiamy i dla nich jedziemy na południe Europy. Weneckie wpływy po prostu tu czuć.Koper to takie małe, włoskie miasteczko, jakimś dziwnym trafem dziś położone poza Włochami. Nawet w lipcu, w szczycie sezonu ciche, spokojne. Można tu napatrzeć oczy i napełnić żołądek pysznym jedzeniem. Żal wyjeżdżać, ale kolejne atrakcje czekają. Wsiadamy więc w samochód i jedziemy wzdłuż słoweńskiego wybrzeża. Kolejne dwa miasteczka nad Adriatykiem – Izola i Piran, pokażemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć ze słoweńskiego miasteczka Koper znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Tallin, co warto zobaczyć na starym mieście

Estoński Tallin słynie ze swojej, wpisanej na listę UNESCO, zabytkowej starówki, ciasno zabudowanej średniowiecznymi kamienicami, podzielonej na dwie części – górną i dolną, ze wzgórzem zamkowym Toompea górującym nad wszystkim w okolicy.

W Tallinie spędziliśmy listopadowy weekend w 2014 r. Dzięki temu udało nam się skompletować hat-tricka :) W jednym roku odwiedziliśmy wszystkie trzy nadbałtyckie stolice: Wilno, Rygę i Tallin. Marzyły się nam od dawna – plany wreszcie udało się zrealizować.

Na początek trochę o pisowni nazwy miasta – obie spotykane formy są poprawne – Tallin i Tallinn. Ta druga jest pisownią oryginalną, pierwsza – spolszczeniem. Generalnie nie ma znaczenia, której w Polsce używacie. Nikt nie wie, kiedy tak naprawdę Tallin powstał, historia miasta ginie w mrokach dziejów. Gdzieś w IX / X w. istniał tu już zamek, stanowiący wówczas formację bardziej obronną, niż mieszkalną. W tym samym czasie na pewno istniał już port, ale tu też raczej nie było stałej osady. Pierwsze potwierdzone historycznie ślady miasta pochodzą dopiero z początków XIII w., kiedy tereny te skolonizowali Duńczycy. Wg legendy założyli wtedy swój zamek, a miasto nazwali Tallinn, co w ich języku znaczyło „duńskie miasto”.

Tallin, zamek Toompea, siedziba Parlamentu

Tallin, zamek Toompea, siedziba Parlamentu

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, zamek i wieża Pikk Hermann

Tallin, zamek i wieża Pikk Hermann

Z nazwą Tallina też zresztą było przez wieki wielkie zamieszanie. Wspominaliśmy już o oficjalnie stosowanej dziś: „Tallinn”. Ale pierwszą znaną jest „Koływań” – małe miasteczko na tych terenach wspomniał pewien arabski kartograf w połowie XII w. – prawdopodobnie był to dzisiejszy Tallin. Ale pomimo istnienia tych dwóch nazw, przez całe wieki, praktycznie od XIII w. aż do końca I wojny światowej miasto oficjalnie używało nazwy Rewel – od nazwy regionu, w którym leży.

W każdym razie, krótko po zdobyciu miasta przez Duńczyków, oddali oni je Krzyżakom. Ci z kolei zaprosili tu niemieckich kupców, co zapoczątkowało niemieckie osadnictwo – przez długie wieki potem jeżyk niemiecki był jednym z języków urzędowych. Wzmocnione to zostało jeszcze w połowie XIV w., kiedy to Tallin przystąpił do Hanzy – handlowego związku miast nadbałtyckich. Mniej więcej też wtedy wybudowano mury obronne dookoła miasta.

Niższa część starówki spłonęła w pożarze w XV w., co spowodowało masową jej przebudowę. W XVI w. władzę przejęli Szwedzi, a znaczenie Tallina zaczęło spadać, także w wyniku upadku Hanzy. Kolejny miejski boom rozpoczął się w XVIII w., kiedy miasto zdobyli Rosjanie. Znacząco wzmocnili oni wtedy potencjał przemysłowy miasta, za czasów Piotra Wielkiego rozbudowali także port. Tallin był zresztą ulubionym miastem tego cara, Piotr Wielki często tu bywał.

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Po I wojnie światowej Estonia uzyskała niepodległość po raz pierwszy w historii (choć musiała jeszcze potem zwalczyć najazd bolszewicki), a pierwszą stolicą został właśnie Tallin, już pod obecną nazwą. Po kolejnej wojnie ZSRR wchłonął Estonię, a Tallin został stolicą jednej z republik radzieckich. Ostatecznie Tallin znów został stolicą niepodległej Estonii w 1991 r. Obecnie jest ok. 500-tysięcznym miastem.

Wracamy do tallińskiej starówki. Stare miasto to prawdziwy labirynt malowniczych, ciasnych brukowanych uliczek, zabudowanych pięknymi starymi kamienicami. Za jedno Tallin trzeba pochwalić – za świetnie opisaną starówkę. Duża część kamienic i budynków ma tabliczki z datą budowy i skróconą historią – takiego oznakowania może Tallinowi pozazdrościć niejedno większe i bardziej popularne turystycznie miasto w Europie.

Atrakcje turystyczne starego Tallina podzielić można w zasadzie na cztery grupy. Poniżej nasza lista miejsc wartych zobaczenia w estońskiej stolicy.

Zamek i wzgórze Toompea

Wzgórze według legendy usypała Linda, żona Kaleva, nad jego grobem. Kalev jest mitycznym ojcem Estończyków, a przede wszystkim Finów, podobno żył na przełomie I / II w. Najprawdopodobniej właśnie od niego wzięła się pierwsza nazwa Tallina – Koływań. Dziś Toompea jest górnym Starym Miastem Tallina.

Pierwsza twierdza istniała tu już na pewno ok. X wieku. Rozbudowana została w XIII w. przez zakon Kawalerów Mieczowych, którzy wkrótce potem weszli w skład Zakonu Krzyżackiego. Dopiero Szwedzi zmienili przeznaczenie zamku z funkcji obronnej na administracyjną, którą pełni do dziś. Zamek był wielokrotnie w ciągu wieków przebudowywany, dziś większość zabudowań pochodzi z XVIII / XIX w., czyli z czasów dominacji rosyjskiej.

Dziś na wzgórzu Toompea zabudowania zamkowe pełnią głównie rolę Parlamentu Estonii. Na wzgórzu znajduje się także siedziba Rządu, poczty i ważnych instytucji administracyjnych i naukowych. Stoją tu też dwie ważne świątynie, je opiszemy poniżej. Przede wszystkim jednak ze wzgórza rozpościera się piękna panorama na starówkę (tę dolną) Tallina – znajdziecie tu kilka punktów widokowych, bardzo popularnych wśród turystów.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na wieżę, stojącą obok dawnego zamku, a dziś siedziby Parlamentu. To „Pikk Hermann”, pierwotnie wybudowana w XIV w., przebudowana w XVI w., wewnątrz znajduje się 10 pięter i ponad 200 schodów, prowadzących na szczyt, gdzie podobno znajduje się taras widokowy.

Świątynie

Zacznijmy od wzgórza Toompea. Tu przy budynku Parlamentu stoi potężna i przepiękna z zewnątrz katedra Aleksandra Newskiego, wybudowana pod koniec XIX w. przez Rosjan, dziś główny prawosławny kościół Estonii. Dziś jest po odnowieniu, gdyż przez lata panowania ZSRR katedra popadła w ruinę. Wcześniej nawet w latach niepodległości Estonii pomiędzy dwoma wojnami, sami Estończycy chcieli ją rozebrać, gdyż stanowiła dla nich symbol rusyfikacji.

Tallin, kościół Ducha Świętego

Tallin, kościół Ducha Świętego

Także na wzgórzu Toompea znajduje się luterańska katedra NMP, pierwotnie wybudowana w XIII w. jako rzymskokatolicka, jeszcze jako kościół drewniany. Murowana wersja została wybudowana w 1240 r. Była kilkukrotnie przebudowywana, głównie po pożarach. Dziś w jej w wnętrzach niemal całe wyposażenie pochodzi z XVII / XVIII w., czyli z czasów po odbudowie po ostatnim z pożarów. Pochowany jest tu m.in. Pontus de la Gardie, słynny z okrucieństwa szwedzki najemnik. Legenda mówi, że jego duch do dziś błąka się po wzgórzu. Katedra NMP jest najstarszym kościołem Tallina, jej zwiedzanie jest odpłatne (2 EUR)

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Olafa

Kościół św.Mikołaja na dolnej starówce wybudowany został w XIII w. przez niemieckich kupców z Gotlandii, sprowadzonych do miasta przez Krzyżaków. Budowla ostateczną formę przybrała w XV w., ale pod koniec II wojny światowej została poważnie zniszczona podczas radzieckich nalotów na zajmowany wtedy przez Niemców Tallin. Większość wnętrz spłonęła. Po odbudowie nie pełni funkcji sakralnych, jest wykorzystywany głównie jako sala koncertowa.

Kościół św.Olafa, dedykowany królowi Olafowi II, pojawia się w historii w XIII w., choć wg legendy został wybudowany jeszcze zanim Duńczycy zdobyli miasto. Został rozbudowany w XIV w., dziś jest najwyższym kościołem w krajach nadbałtyckich, jego wieża ma ponad 123 m wysokości. Przed wiekami był uznawany za jeden z najwyższych budynków na świecie.

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Mikołaja

Tallin, kościół św.Mikołaja

Kościół Ducha Świętego stoi przy placu Ratuszowym w centrum dolnego starego miasta. W dokumentach pojawia się w XIV w., ale wybudowany został prawdopodobnie w wieku poprzednim. To bardzo ważna dla Estończyków świątynia – to tu w XVI w. wydano pierwszą biblię po estońsku, tu także po raz pierwszy odprawiono mszę świętą w tym języku.

Klasztor Przemienienia Pańskiego stoi nieco schowany w północno-zachodniej części starówki. Istnieją pogłoski, że pierwotnie wybudowany został jeszcze w XIII w. Początkowo był klasztorem cysterskim – aż do XVII w., kiedy w wyniku sekularyzacji przeszedł na własność państwa, które urządziło tu gimnazjum. Po przejęciu władzy przez Rosjan, w początkach XVIII w. znów zaczął pełnić funkcje kościelne, dziś jest katedrą estońskiego kościoła prawosławnego.

Budynki świeckie

Tallin, ratusz miejski

Tallin, ratusz miejski

Plac Ratuszowy – główną atrakcją jest tu oczywiście ratusz, wybudowany pierwotnie w początkach XIV w., choć na początku pełnił funkcję magazynu, a potem teatru. Dopiero od końcówki XIV w. został „ratuszem”. W 1404 r. przebudowano go do obecnej postaci. Przy placu znajduje się wiele innych zabytkowych budynków, np. dawna siedziba Wielkiej Gildi, pochodząca z początków XV w.

„Trzy siostry”, znajdujące się na północnym krańcu starówki trzy widowiskowe kamienice, uznawane za jedne z najstarszych budynków w Tallinie. Po raz pierwszy wspominane w 1372 r., ale wybudowane wcześniej. Obecny ich wygląd pochodzi z XV w. Nieodłącznie skojarzyły się nam z podobnymi „Trzema Braćmi” z Rygi.

Tallin, słynne "trzy siostry"

Tallin, słynne „trzy siostry”

Mury i baszty obronne

Gruba Małgorzata – wielka (a raczej rzeczywiście „gruba”) baszta obronna od strony północnej, wybudowana w XVI w., a bardziej – dobudowana do istniejącej tu wcześniej (XV w.) Wielkiej Bramy Nadbrzeżnej – razem miały bronić miasta od strony portu. Mieści się tu teraz oddział Muzeum Morskiego i pewnie dlatego przy bramie znajdziecie ważne w naszej historii „polonica” – tablicę upamiętniającą internowanie okrętu ORP Orzeł we wrześniu 1939 r. i jego brawurową ucieczkę z tallińskiego portu.

Tallin, baszta "Gruba Małgorzata"

Tallin, baszta „Gruba Małgorzata”

Tallin, brama Viru

Tallin, brama Viru

Tallin, "Kiek in de Kök" (z prawej)

Tallin, „Kiek in de Kök” (z prawej)

Brama Viru, kolejna średniowieczna brama miejska, pochodząca z XIV w. Po obu jej bokach stoją małe wieże – brama prowadziła kiedyś przez fosę otaczającą stare miasto. Dziś jest jednym z symboli Tallina, bramą przez którą wchodzą współcześnie mieszkańcy miasta, by dostać się na starówkę. Po stronie starego miasta łączy się z ulicą Viru, pełną sklepów, restauracji i kawiarni, prowadzącą na Plac Ratuszowy.

Kiek in de Kök, w wolnym tłumaczeniu „zajrzyj od kuchni”. Wieża artyleryjska, znajdująca się nieco poniżej wzgórza Toompea (38 m wysokości, mury o grubości 4 m). Wybudowana w XV w., w kolejnych stuleciach przeszła lekkie przebudowy.

Rozległe mury i baszty obronne najlepiej ogląda się z zewnątrz starego miasta. Niezłe widoki można znaleźć od północno-zachodniej i północno-wschodniej części starówki. Ale oczywiście najlepiej zobaczyć wszystko z tarasów widokowych na wzgórzy Toompea.

Wspominaliśmy już, że udało się nam odwiedzić trzy nadbałtyckie stolice w ciągu jednego roku. Dokładniej, Wilno, Rygę i Tallin widzieliśmy w ciągu raptem 2 miesięcy (wrzesień – listopad 2014 r.). Ciekawi byliśmy własnych odczuć i porównania tych trzech miast. Możemy się teraz nimi z Wami podzielić.

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, Plac Ratuszowy

Tallin, Plac Ratuszowy

Jeśli chodzi o Wilno – miasto zdecydowanie z polskimi śladami, co znacznie podnosi wartość turystyczną dla Polaków. Dużo tu i polskich śladów i związków religijnych z Polską. Ale szczerze mówiąc, nie zdołaliśmy poczuć jakiejś „głębi” w starówce Wilna. Ryga z kolei zdecydowanie najpiękniejsza, ale trochę zbyt „nowa” – tak, wiemy, to absurdalny zarzut, ale jednak piękna, kolorowa i odnowiona ryska starówka sprawia wrażenie skrojonej pod turystów. I turystów tu rzeczywiście tabuny.

Natomiast, to czego nie poczuliśmy w Wilnie i Rydze, a poczuliśmy w Tallinie – to klimat. Klimat prawdziwego starego miasta. Takie starego przez duże „S”. Na pewno pomaga zabudowa – ciasna, widowiskowa i taka… „stara”. Na pewno pomaga świetne oznakowanie architektury, które sprawia, że masz wrażenie, że praktycznie każdy budynek tu ma co najmniej 500 lat. Świetnie zachowane miejskie mury z ogromną liczbą baszt doprawiają wrażenia cofnięcia się w czasie. W listopadzie można się tu zapuścić w uliczki, w których nie ma żywego ducha. A ta architektura… z pewnością będzie osobny wpis na naszym blogu o niej – musimy się z Wami podzielić pięknem tego miasta.

Całość sprawia, że chociaż Wilno najbliższe jest nam duchowo, a Ryga najbardziej wryła się pojedynczymi obrazami w pamięć, to jednak jako całość zdecydowanie stawiamy na starówkę Tallina. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam małą galerię nocnych zdjęć starego Tallina.

Pełna galeria najważniejszych atrakcji turystycznych starówki Tallina znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Estonia

Tallin, pałac Kadriorg

Turystyczne atrakcje Tallina nie kończą się w obrębie starówki. Poza nią także znajdziecie tu warte uwagi miejsca, związane z historią, czasem tą dawną, a czasem najnowszą. Zapraszamy do lektury naszej listy takich miejsc.

Tallin, stare miasto

Stare miasto estońskiej stolicy to nie tylko zabytki, ciasne uliczki, zamek i mury miejskie. To także zjawiskowa architektura pięknych starych kamienic, która zachwyca oko turysty. Zobaczcie te perełki okiem naszego obiektywu.

IMG_0450

Są miasta, którym uroku dodaje zmrok. Takiej zalety nie można zapewne odmówić żadnemu zabytkowemu miejscu - tak samo jest w przypadku Tallina. Starówka estońskiej stolicy prezentuje się w nocnym oświetleniu wręcz zjawiskowo.

 

Dwa światy Nikozji: świat grecki

Trzeci dzień na Cyprze rozpoczynamy w Nikozji, czyli stolicy Cypru (w zasadzie „obydwu Cyprów”). Wahaliśmy się, czy tu przyjeżdżać, ale wyboru dziś nie żałujemy. Wizyta w Nikozji uświadamia, że wyspa Afrodyty ma też swoje smutne strony. I problemy, których nikt nie rozwiązał do dziś.

Cypr 2015, dzień 3 (poprzedni wpis: Ayia Napa i Cape Greco, czyli cypryjskie plaże, klify i formacje skalne). Nikozja była jedynym wątpliwym punktem naszej trasy po Cyprze w czasie jej planowania. Jakoś nie leżała nam po drodze podczas objazdówki po południowej części wyspy, a północnej nie zamierzaliśmy dotykać. Choć nęciła nas choćby krótka wizyta „po tamtej stronie”. Koniec końców do Nikozji pojechaliśmy już wieczorem drugiego dnia na Cyprze. Nocleg w hotelu na dalekich obrzeżach starego miasta (w centrum nawet w październiku ceny znacząco odbiegały od naszych oczekiwań) i z rana trzeciego dnia startujemy na zwiedzanie miasta.

Ale zanim wystartujemy – ten wpis i ten moment to najlepszy czas na zarysowanie Wam historii Cypru, ze szczególnym uwzględnieniem tej najnowszej. Wyspa zamieszkała była od epoki kamiennej, pierwsze udokumentowane siedliska ludzkie pochodzą z mniej więcej 10.000 lat p.n.e. W epoce brązu pojawiły się pierwsze miasta, a pierwsi Grecy, stanowiący dziś na wyspie większość, przybyli na Cypr ok. XIV w. p.n.e., po wojnie trojańskiej. W VIII w. p.n.e. po raz pierwszy pojawiają się w historii cypryjskie królestwa, których potem bywało na wyspie nawet kilkanaście jednocześnie (na pocz. VII w. p.n.e – dziesięć).

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Nikozja, strona południowa

ładowanie mapy - proszę czekać...

Nikozja, brama Pafos: 35.174054, 33.357046
Nikozja, rzymskokatolicki kościół św.Krzyża: 35.174431, 33.357416
Nikozja, kościół Archangelos Tripiotis: 35.171333, 33.362684
Nikozja, kościół Ayios Savvas: 35.171322, 33.363335
Nikozja, kościół Faneromeni: 35.173392, 33.362625
Nikozja, meczet Arablar: 35.173631, 33.363035
Nikozja, Muzeum Bizantyjskie: 35.173545, 33.367120
Nikozja, Pancyprian Gymnasium: 35.173308, 33.369126
Nikozja, katedra św.Jana: 35.173300, 33.367871
Nikozja, Pałac Arcybiskupi: 35.172813, 33.367206
Nikozja, meczet Taht-el-Kale: 35.175093, 33.369094
Nikozja, kościół Chrysalionitissa: 35.176233, 33.369743
Nikozja, kościół Agios Kassianos: 35.176996, 33.369175
Nikozja, brama Famagusta: 35.174396, 33.371036
Nikozja, pozostałości XVIII-wiecznego akweduktu: 35.172190, 33.369767
Nikozja, Pomnik Wolności: 35.171539, 33.370304
Nikozja, kościół św.Antoniego: 35.171734, 33.367914
Nikozja, dworek Hadjigeorgakis Kornesios: 35.171923, 33.366916
Nikozja, hamam Omerye: 35.172589, 33.365269
Nikozja, meczet Omerye: 35.171879, 33.365554
Nikozja, meczet Bayraktar: 35.169072, 33.365479
Nikozja, sala ślubów (USC): 35.169347, 33.361013

 

Nikozja, statua Markosa Drakosa, w tle brama Pafos

Nikozja, statua Markosa Drakosa, w tle brama Pafos

Nikozja, rzymskokatolicki kościół św.Krzyża

Nikozja, rzymskokatolicki kościół św.Krzyża

Nikozja, rzymskokatolicki kościół św.Krzyża

Nikozja, rzymskokatolicki kościół św.Krzyża

Nikozja, kościół Archangelos Tripiotis

Nikozja, kościół Archangelos Tripiotis

Nikozja, kościół Archangelos Tripiotis

Nikozja, kościół Archangelos Tripiotis

Jedyny znaczący moment w historii wyspy, kiedy Cypr był niepodległy, przypada na przełom VII / VI w. p.n.e. Nigdy wcześniej ani później, nie licząc historii najnowszej, Cypr nie stanowił samodzielnego organizmu państwowego. Okres ten trwał ok.100 lat. Potem jeszcze w IV w. p.n.e. zjednoczono wyspę i usiłowano odbić ją z rąk Persów, ale bez skutku.

W połowie I w. p.n.e. Cypr wszedł w skład Cesarstwa Rzymskiego. Chrześcijaństwo przybyło na wyspę bardzo szybko – przebywał tu w I w. św.Paweł. Po rozpadzie Rzymu, Cypr należał do Bizancjum, z przerwami na władanie Arabów. W XII w., za sprawą króla Anglii Ryszarda Lwie Serce, na wyspie pojawili się rycerze krzyżowi. Ryszard zdobył wyspę i oddał ją Templariuszom. Potem nadeszły czasy Francuzów i Genueńczyków.

W 1571 r. miało miejsce kolejne znaczące dla dzisiejszego Cypru wydarzenie – wyspa została zdobyta przez Imperium Osmańskie. Wtedy też pojawili się tu pierwsi Turkowie, głównie przesiedleńcy z dzisiejszej Anatolii. Tu rozpoczyna się historia Turków na Cyprze. Greccy Cypryjczycy aktywnie uczestniczyli w historii greckiej niepodległości i powstaniach przeciwko Turkom w Grecji. Kiedy tylko Grecja odzyskała niepodległość w 1830 r., cypryjscy Grecy rozpoczęli starania o zjednoczenie z Grecją. Idea ta przybrała nazwę „enosis”.

Nikozja, kościół Ayios Savvas

Nikozja, kościół Ayios Savvas

Nikozja, ulice starej greckiej części miasta

Nikozja, ulice starej greckiej części miasta

Nikozja, ulica Lidras (Ledra)

Nikozja, ulica Lidras (Ledra)

Nikozja, ulica Lidras (Ledra), przejście graniczne do północnej części miasta

Nikozja, ulica Lidras (Ledra), przejście graniczne do północnej części miasta

Powstania i rebelie nie powiodły się i tureckie władanie Cyprem zakończyło się dopiero w 1878 r., po zakończeniu wojny rosyjsko-tureckiej. Na podstawie rokowań powojennych, wyspę objęli Brytyjczycy jako swój protektorat. W 1914 r. Wielka Brytania oficjalnie anektowała Cypr.

Zaraz po II wojnie światowej idea „enosis” odżyła, i to zarówno od strony cypryjskich Greków, jak i samych władz Grecji. Pomimo wstępnego akceptu ONZ, ostatecznie idea zjednoczenia wyspy z Grecją nie została wcielona w życie. Ale na Cyprze powstała w 1955 r.  „EOKA” (dziś na południowej stronie Cypru możecie zobaczyć mnóstwo napisów „EOKA” na murach), organizacja grecka, walcząca o niepodległość lub zjednoczenie z Grecją. Jej uzbrojone bojówki zabijały i żołnierzy brytyjskich, i Greków podejrzanych o kolaborację, a potem także cypryjskich Turków, których brytyjskie władze zaczęły faworyzować. Rozpoczął się okres bardzo niespokojny na Cyprze, zdominowany przez zbrojne incydenty oraz zaostrzenie wewnętrznych stosunków pomiędzy społecznością grecką i turecką.

W 1957 r. cypryjscy Turkowie znaleźli odpowiedź na grecki „enosis” – ogłosili „taksim”, czyli ideę zjednoczenia wyspy z… Turcją. To na pewno nie pomogło w uspokojeniu sytuacji. Ostatecznie w 1960 r., po raz pierwszy w erze nowożytnej, za zgodą Wielkiej Brytanii, Cypr uzyskał niepodległość. Uchwalono państwową konstytucję, w której ze względu na większość populacji lekko faworyzowano Greków. Zawarto też w niej punkt, który okazał się potem brzemienny w skutki: każdy z trzech krajów: Wielka Brytania, Turcja i Grecja mógł interweniować w przypadku zagrożenia stabilności układu sił na wyspie, jeśli nie powiodą się mediacje międzynarodowe.

Nikozja, kościół Faneromeni (NMP)

Nikozja, kościół Faneromeni (NMP)

Nikozja, kościół Faneromeni (NMP)

Nikozja, kościół Faneromeni (NMP)

Nikozja, meczet Arablar

Nikozja, meczet Arablar

Nikozja, katedra św.Jana

Nikozja, katedra św.Jana

Niestety niespokojne czasy na Cyprze nie skończyły się wraz z uzyskaniem niepodległości. Z gry „wypadli” Brytyjczycy, ale waśnie pomiędzy Grekami i Turkami nie ustały. Grecy mieli zagwarantowane stanowisko prezydenta Cypru, które objął Makarios III, arcybiskup Cypru. Dość szybko zaczął on starania o jeszcze większe wzmocnienie siły Greków we władzach i administracji, co jeszcze wzmocniło animozje.

Ale przysłowiową kroplą, która przelała czarę goryczy, był przewrót wojskowy na Cyprze, który miał miejsce w 1974 r. Prezydenta usiłowała wtedy obalić wojskowa junta, mająca na celu wprost – zjednoczenie wyspy z Grecją. Reakcja ze strony Turcji była natychmiastowa – jeszcze zanim przewrót się skończył – a skończył się porażką. Na podstawie wspomnianego wyżej punktu w cypryjskiej konstytucji, Turcja najechała siłami zbrojnymi na wyspę. Początkowo dość symbolicznie, bo szybko po upadku przewrotu powróciły władze demokratyczne, ale miesiąc później już się nie „patyczkowała” i zajęła blisko 38% powierzchni kraju. Ogłoszono rozejm i wyznaczono „tymczasową” linię podziału Cypru, dziś zwaną „zieloną linią”. Niestety przestała być tymczasowa, została po dziś dzień.

W 1983 r. po północnej stronie (tej tureckiej) ogłoszono powstanie „Tureckiej Republiki Cypru Północnego”, państwa, którego do dziś nie uznaje nikt, poza Turcją. Oficjalnie więc takie państwo nie istnieje. Pomiędzy dwoma częściami wyspy pod auspicjami ONZ wytyczono „strefę niczyją”, mającą 180 km długości i od kilkunastu do kilkuset metrów szerokości. Ze strefy tej wysiedlono mieszkańców, co zaowocowało m.in. powstaniem miasta-widma w Famaguście – w strefie tej znalazła się turystyczna dzielnica miasta z setkami hoteli, które dziś straszą.

Nikozja, Pałac Arcybiskupów

Nikozja, Pałac Arcybiskupów

Nikozja, Muzeum Bizantyjskie

Nikozja, Muzeum Bizantyjskie

Nikozja, Pancyprian Gymnasium, najstarsza szkoła wyższa na Cyprze

Nikozja, Pancyprian Gymnasium, najstarsza szkoła wyższa na Cyprze

Najsłynniejszą „ofiarą” strefy niczyjej jest lotnisko w Nikozji, które weszło w jej skład. Skutkiem tego od 1974 r. jest praktycznie nie używane (poza siłami ONZ) i niszczeje. Na płycie lotniska ponoć do dziś stoi samolot Cyprus Airways, który nie zdążył z niego odlecieć. Mieszkańcy strefy byli wysiedlani dość szybko, zostawiając część swojego mienia. Do legendy przeszły samochody, w części fabrycznie nowe, stojące od 1974 r. do dziś w garażach.

Nikozja, meczet Taht-el-Kale

Nikozja, meczet Taht-el-Kale

Przez niemal 30 lat przemieszczanie się pomiędzy dwoma częściami Cypru było praktycznie niemożliwe. Dopiero wejście Cypru do UE w 2004 r. zmieniło ten stan. Obywatele Unii mogli przekraczać strefę niczyją – ale nie mogli tego robić Cypryjczycy (!). Potem dopiero nadeszło ocieplenie wzajemnych stosunków i dziś wygląda to bardziej „normalnie”. Jeszcze do niedawna po stronie tureckiej wydawane były wizy – nie w paszportach (taki stempel wtedy uniemożliwiał wjazd do Grecji), ale na osobnych karteczkach. Teraz jest już nieźle – napisy po tureckiej stronie głoszą, że z chwilą wejścia na teren północnego Cypru, wydawana jest automatycznie (nie ma już nawet karteczek) wiza na 90 dni pobytu – bezpłatnie. W praktyce po obu stronach kontrola ogranicza się do okazania paszportu (tu polski dowód osobisty nie wystarcza). Mówimy o pieszym przejściu w centrum Nikozji.

Bo Nikozja jest najlepszym przykładem „ofiary” podziału wyspy. W Famaguście część miasta została „strefą niczyją”, a północna nadal funkcjonuje. Nikozja została strefą podzielona niemal dokładnie na pół – linia podziału przebiega w środku starego miasta. Dziś Nikozja pozostaje jedyną stolicą, podzieloną murem (umownym, bo raczej są to zamurowane budynki lub drut kolczasty). Stolicą i całej wyspy, i obu jej części. Stolicą podzieloną na dwa światy – grecki i turecki, niezwykle wprost różniące się od siebie. To smutne, a jednocześnie niezwykłe, jak zmienia się to miasto po przejściu przez posterunki graniczne. Kiedyś pisaliśmy na blogu o dwóch światach w macedońskim Skopje – ale to naprawdę nic w porównaniu z tym, co można odczuć w Nikozji. I jeśli zafrapował Was tytuł niniejszego artykułu – to właśnie o tym on mówi. W dwóch kolejnych wpisach pokażemy Wam dwa oblicza Nikozji. Na początek oblicze greckie.

Nikozja, kościół Chrysalionitissa

Nikozja, kościół Chrysalionitissa

Nikozja, kościół Chrysalionitissa

Nikozja, kościół Chrysalionitissa

Nikozja, dzielnica Taht-el-Kale

Nikozja, dzielnica Taht-el-Kale

Nikozja, granica "strefy niczyjej" od strony greckiej

Nikozja, granica „strefy niczyjej” od strony greckiej

W Nikozji spaliśmy w hotelu po stronie południowej („greckiej”), nieco oddalonego od historycznego centrum miasta. „Nieco” oznaczało w tym przypadku 20 minut pieszego spaceru. Ale jak chce się mieć ludzką cenę, z wifi i parkingiem, to się nie wybrzydza. W hotelu dostaliśmy mapę turystyczną miasta – oczywiście tej greckiej części miasta. Część północna jest oznaczona na mapie jako „terytorium okupowane przez Turcję”. Dla zainteresowanych – turystyczną mapę północnej części Nikozji bez problemu i bezpłatnie dostaniecie na przejściu granicznym, już po stronie tureckiej.

Nikozja, "strefa niczyja"

Nikozja, „strefa niczyja”

Trzeba Wam wiedzieć, że stara Nikozja to jeden z najświetniejszych przykładów miasta, otoczonego murami obronnymi. Mury mają niemal idealny kształt koła, wzmocnione są 11-toma bastionami, nazwanymi od nazwisk znamienitych miejscowych rodzin. Pierwsze umocnienia powstały tu w XIII w., ale za obecny kształt murów odpowiadają Wenecjanie, a zostały one wybudowane w XVI w. Wzmocnili je nieco Turcy po zdobyciu wyspy i miasta. Miasto miało trzy bramy wjazdowe: brama Pafos, Famagusta i Kyrenia, kierujące ruch z miasta we właśnie tych kierunkach.

I właśnie pierwszą z nich, bramą Pafos, wchodzimy na teren starej Nikozji.Tuż przed bramą, na rondzie ulicznym stoi okazała statua Markosa Drakosa, bojownika EOKA, zabitego przez Brytyjczyków w 1957 r. Niemal tuż za bramą stoi pierwsza odwiedzana przez nas świątynia – rzymskokatolicki kościół św.Krzyża, zbudowany w 1900 r. w miejscu, gdzie w 1642 r. wybudowano pierwotną świątynię, która istniała do XIX w.

Kolejny ważny punkt to już samo centrum greckiej części starej Nikozji – kościół Archangelos Tripiotis, wybudowany prawdopodobnie jeszcze za czasów weneckich (XVI w.) i odrestaurowany już za panowania tureckiego w XVII w. We wnętrzach znajdują się cenne ikony nawet z XV w. oraz z okresu panowania tureckiego.

Niemal po sąsiedzku stoi kościół Ayios Savvas (św.Sawa), zbudowany w 1851 r. na ruinach poprzednio tu stojącego, prawdopodobnie bizantyjskiego kościoła, z którego zachowała się jedna ze ścian. We wnętrzach zachowało się kilka sakralnych zabytków z XVI w. – niestety zakaz fotografowania.

Nikozja, ta uliczka okazała się ślepa - zakończona drutem kolczastym i granicą ze "strefą niczyją"

Nikozja, ta uliczka okazała się ślepa – zakończona drutem kolczastym i granicą ze „strefą niczyją”

Nikozja, brama Famagusta, czyli wenecka brama Porta Giuliana

Nikozja, brama Famagusta, czyli wenecka brama Porta Giuliana

Nikozja, widok z murów miejskich po wschodniej stronie

Nikozja, widok z murów miejskich po wschodniej stronie

Nikozja, pozostałości osmańskiego akweduktu

Nikozja, pozostałości osmańskiego akweduktu

Nieco na zachód od obu kościołów ma swój bieg ulica Lidras, dziś główna handlowa ulica starej greckiej części Nikozji. Znana jest głównie z tego, że to tu znajduje się piesze przejście graniczne do części tureckiej. Ale zanim dojdziemy do granicy, trafiamy na plac Faneromeni, kiedyś główny plac miasta. Najważniejszym budynkiem tutaj jest kościół NMP, zbudowany w 1872 r. na terenie wcześniejszego klasztoru. Po wschodniej stronie znajduje się budynek szkoły z XIX w., a pomiędzy nimi mauzoleum czterech duchownych, zabitych w 1821 r. za wspomaganie greckiej wojny o niepodległość. Obok szkoły znajduje się mały meczet, pierwotnie wybudowany, prawdopodobnie w XVI w., jako prawosławny kościół – meczet Arablar.

Z ulicy Lidras tuż przed przejściem granicznym skręcamy w prawo i idziemy w kierunku Muzeum Bizantyjskiego. Tuż przed nim znajdziecie nieliczne w Nikozji pozostałości z czasów starożytnych. Muzeum Bizantyjskie w Nikozji to najbogatszy na Cyprze zbiór sztuki bizantyjskiej. Do najważniejszych eksponatów należą tu mozaiki z VI w. oraz przebogaty zbiór ikon, wykonanych już od IX w.

Muzeum Bizantyjskie jest częścią większego kompleksu atrakcji historycznych w tym miejscu. Obok niego stoi mniejsze Muzeum Sztuki Ludowej, a naprzeciwko – Pancyprian Gymnasium – najstarsza wciąż działająca szkoła wyższa na Cyprze, utworzona jeszcze pod władaniem osmańskim w 1812 r. Jego częścią jest stojący obok budynek biblioteki Severios, mieszczący ok.60 tys. manuskryptów. Do szkoły tej uczęszczał Makarios III, późniejszy arcybiskup i prezydent Cypru.

Nikozja, pomnik Wolności

Nikozja, pomnik Wolności

Nikozja, uliczka starego miasta przed Pałacem Arcybiskupim

Nikozja, uliczka starego miasta przed Pałacem Arcybiskupim

Nikozja, kościół Agios Antonios

Nikozja, kościół Agios Antonios

Nikozja, dworek Hadjigeorgakis Kornesios

Nikozja, dworek Hadjigeorgakis Kornesios

Nikozja, dworek Hadjigeorgakis Kornesios

Nikozja, dworek Hadjigeorgakis Kornesios

Jednym z najważniejszych zabytków tutaj jest wybudowana w stylu bizantyjskim katedra św.Jana, którą postawiono w 1662 r. na miejscu wcześniej tu stojącej niewielkiej kaplicy. Wewnątrz znajdują się cudowne freski i ikony pochodzące z XVIII w. To tu święcenia otrzymują kolejni arcybiskupowie Cypru. Największym zaś budynkiem, stojącym obok jest Pałac Arcybiskupi, który choć wygląda na stary, jest świetną kopią architektury weneckiej, wybudowaną w 1956 r. Wygląda naprawdę okazale i świetnie się prezentuje. Jest siedzibą arcybiskupa Cypru. Przed pałacem stoi statua Makariosa III, arcybiskupa i pierwszego prezydenta kraju.

Odbijamy w górę mapy, na sam północno-wschodni koniuszek greckiej części starej Nikozji, wchodząc w dzielnicę Taht-el-Kale – nazwa pochodzi z czasów osmańskich i oznacza „niższą twierdzę”. Bywa też nazywana „Tahtakale”. Trafiamy pod meczet Taht-el-Kale, wybudowany w 1826 r. na miejscu wcześniejszego meczetu. Od początków „enosis”, czyli lat 50-tych XX wieku był zamknięty, dopiero w 2014 r. otwarto go ponownie dla wiernych.

Nieco dalej na północ stoi najstarszy kościół w Nikozji – kościół Chrysalionitissa, pochodzący z 1450 r., wybudowany ku czci znalezionej XI-wiecznej cudownej ikony. Architektura typowo bizantyjska, wewnątrz pięknie wymalowany freskami, można go zwiedzać. W niedalekim sąsiedztwie, nieco na północ stoi kolejna świątynia – kościół Agios Kassianos, wybudowany w 1854 r., ale zawierający elementy dużo starszej, być może nawet starożytnej świątyni. We wnętrzach, niestety zamkniętych podczas naszej wizyty, znajdują się ikony z XV w., a także – wg legendy – dużo starsze, przywiezione przez Turków z Hagia Sophia w Konstantynopolu, dzisiejszym Stambule. Wg mapy dalej na północ powinien znajdować się jeszcze kościół św.Jerzego, ale zamiast do niego, trafiamy w ciasne uliczki, graniczące z zamkniętą strefą niczyją, wychodzimy więc na wschodnie obrzeża weneckich murów miejskich.

Tu znajduje się druga z dawnych miejskich bram – brama Famagusta, kiedyś zwana z włoska Porta Giuliana, wybudowana w 1567 r. W czasach osmańskich była główną miejską bramą – jej przekraczanie było dozwolone od świtu do zmierzchu, przy czym tylko Turkowie mogli przejeżdżać przez nią konno, reszta mieszkańców wyłącznie pieszo.

Nikozja, Omerye Hamam

Nikozja, Omerye Hamam

Nikozja, meczet Omerye

Nikozja, meczet Omerye

Nikozja, meczet Bayraktar

Nikozja, meczet Bayraktar

Nikozja, Sala Ślubów

Nikozja, Sala Ślubów

Idziemy teraz na południe, wzdłuż murów miejskich.Przy kolejnym bastionie trafiamy na pozostałości XVIII-wiecznego akweduktu, wybudowanego przez Turków, by dostarczać do miasta wodę z pobliskich gór. Tylko ten jeden fragment (jedenaście łuków) zachował się do naszych czasów. Naprzeciwko akweduktu stoi jeden z najbardziej znanych pomników w Nikozji – Pomnik Wolności, stojący na górze jednego z jedenastu bastionów obronnych – bastionu Podocataro. Został wybudowany w 1973 r. ku pamięci tych, którzy walczyli w latach 50-tych przeciwko Brytyjczykom.

Znów odbijamy do wnętrza starego miasta, w okolice Pałacu Arcybiskupiego, przy którym już byliśmy. Tym razem idziemy nieco na południe od niego, do XVIII-wiecznego kościoła św.Antoniego (Agios Antonios), wybudowanego na miejscu wcześniej stojących tu świątyń, których pozostałości można znaleźć w dzisiejszych murach kościoła. Nieco dalej wgłąb starówki znajdziecie dworek Hadjigeorgakis Kornesios, nazwany od nazwiska właściciela, sułtańskiego tłumacza, który zdobył wielkie wpływy i bogactwo – z zazdrości uknuto przeciwko niemu intrygę, w wyniku której Kornesios został ścięty. Jest najwspanialszym przykładem greckiej architektury z przełomu XVIII / XIX w. w Nikozji, dziś mieści się w nim Muzeum Etnologiczne.

Jeszcze nieco dalej na zachód, już w sercu starego miasta, trafiamy na plac, przy którym mieszczą się dwa kolejne znaczące zabytki Nikozji. Po jednej stronie stoi hamam Omerye, XIV-wieczny budynek, wybudowany jeszcze za panowania francuskiego. Przez długie wieki aż do dziś służy jako łaźnia turecka. Został odbudowany przez Turków po tym, jak ich wojska podczas zdobywania miasta mocno go uszkodziły. Cześć ścian pochodzi jednak z oryginalnego, XIV-wiecznego budynku.

Naprzeciw hamamu znajduje się meczet Omerye. Nazwa hamamu i meczetu pochodzi od VII-wiecznego proroka Omera, który wg legendy odpoczywał w tym miejscu podczas pobytu w Nikozji. Meczet Omerye pierwotnie był XIV-wiecznym kościołem NMP, należącym do zakonu augustynianów – dookoła niego odkryto kilka grobowców zakonników. Po zdobyciu miasta przez Turków w XVI w. został on najpierw odbudowany po zniszczeniach wojennych, a potem przekształcony w meczet (dobudowano minaret), właśnie ze względu na wiarę w pobyt tu proroka Omera.

Nikozja, widok spoza murów miejskich

Nikozja, widok spoza murów miejskich

Nikozja, samochody ONZ na ulicach

Nikozja, samochody ONZ na ulicach

Nikozja, park na obrzeżach starego miasta

Nikozja, park na obrzeżach starego miasta

Nikozja, tak pięknie kwitną żywopłoty na Cyprze w październiku

Nikozja, tak pięknie kwitną żywopłoty na Cyprze w październiku

Wracamy na mury miejskie, tym razem od południowej strony. Tu, na kolejnym z bastionów stoi meczet Bayraktar. Nazwa pochodzi od tureckiego słowa „flaga” – tu bowiem załopotała pierwsza osmańska flaga w trakcie zdobywania miasta przez Turków w 1570 r. Żołnierz trzymający flagę został zabity przez obrońców i w tym miejscu później wybudowano mu grobowiec. A nad grobowcem w 1820 r. dobudowano meczet.

Ostatnim odwiedzanym przez nas miejscem po greckiej stronie Nikozji jest kolejny bastion obronny (D’Avila), na którym znajduje się dziś miejski ratusz oraz sala ślubów (USC). Dalszą część spaceru odbyliśmy już po zewnętrznej stronie murów miejskich Nikozji, wracając do hotelu. Czas bowiem był już opuścić miasto. Naczytaliśmy się w sieci, że Nikozja nie jest warta uwagi i… nie zgadzamy się. Jeżeli interesuje Was historia, jeżeli chcecie zobaczyć piękne wnętrza zabytkowych kościołów, jeśli chcecie poczuć klimat podzielonego na pół Cypru – to Nikozja jest właśnie od tego.

Nikozja nie jest miastem powalającym urodą. Ale jest przesiąknięta historią i klimatem starego południowego miasta. Nie ma tu może atrakcji na dłuższy czas pobytu, ale choć kilka godzin warto poświęcić, by poczuć ducha miasta, dzielonego do dziś drutem kolczastym na dwie, jakże obce sobie części. A zanim zabierzemy Was w dalszą podróż po Cyprze, w kolejnym wpisie pokażemy Wam drugą stronę Nikozji – stronę turecką. Zobaczycie całkiem inny świat. Naprawdę.

Pełna galeria zdjęć z greckiej części Nikozji znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Stralsund. Hanzeatycka potęga z listy UNESCO

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Ostatni akcent naszego hanzeatyckiego weekendu w Niemczech we wrześniu 2013 r. Po Wismarze, Lubece i Rostocku przyszedł czas na Stralsund, oddalony od Rostocku o ok.110 km, z czego większość da się przejechać trasą szybkiego ruchu, dzięki czemu podróż zajmuje niewiele ponad godzinę.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

O Stralsundzie przed wyjazdem nie wiedzieliśmy praktycznie nic – wielka niewiadoma. Poza tym, że należał do Hanzy i że jest wpisany na listę UNESCO. No, ale jak jest na liście UNESCO, to nie może być tam źle, prawda ? :) Zanim jednak pokażemy Wam atrakcje miasta, tradycyjnie kilka słów o jego historii.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund założyli Słowianie, pod nazwą „Strale” (Strzała, stąd polska nazwa „Strzałów”). Już w XII w. osada była częścią ówczesnego królestwa Danii. W 1234 r. Stralsund otrzymał prawa miejskie, ale jego potęga rosła tak szybko, że zazdrosna Lubeka najechała miasto i spaliła je doszczętnie już 15 lat później. Jednak zostało ono odbudowane, tym razem z murami i wieżami obronnymi. Miało wtedy aż 11 bram wjazdowych. W 1293 r. Stralsund został członkiem Hanzy, szybko stając się jednym z głównych jej miast – już w XIV w. był drugim pod względem znaczenia miastem Hanzy (po Lubece).

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, plac Neuer Markt

Stralsund, plac Neuer Markt

Miasto był jednym z pierwszych ośrodków wiary protestanckiej w północnych Niemczech (XVI w.). Zdobyty przez Szwedów podczas wojny trzydziestoletniej, przez następne dwa wieki pozostawał pod ich władzą. Dopiero w XIX w. wrócił do ówczesnych Prus. Z okresem II wojny światowej wiążą Stralsund niewielkie, i nadzwyczaj smutne, związki z Polską – w październiku 1939 r. hitlerowcy wywieźli prawie 1300 pacjentów tutejszego szpitala psychiatrycznego do Wielkiej Piaśnicy – dziś wsi pod pomorskim Wejherowem. Tam w ramach „oczyszczania” narodu niemieckiego zostali oni wymordowani – ta masakra uznawana jest za pierwszą zbrodnię hitlerowców w trakcie II wojny światowej. Wymordowano też wtedy pomorską i kaszubską inteligencję, w przeważającej liczbie Polaków.

Po odbiciu miasta przez Armię Czerwoną, Stralsund stał się częścią radzieckiej strefy okupacyjnej, a co za tym idzie – nowopowstałej NRD. Komunistyczne władze nie dbały o historyczne dziedzictwo miasta, przez co zabytki starówki podupadły dość znacznie. Dopiero po zjednoczeniu Niemiec miasto odzyskało wigor – stare miasto zostało szybko odrestaurowane, a w 2002 r. wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Starówka w Stralsundzie nie jest specjalnie rozległa. Jest specyficznie położona, będąc oddzieloną od stałego lądu w dużej części przez wodę, z drugiej strony wychodząc na część bałtycką, bezpośrednio sąsiadującą z Rugią. Znaleźliśmy sobie dobre miejsce do zostawienia samochodu (akurat niedziela, więc bez opłat) przy uliczce Frankenwall, położonej na południowym obrzeżu starego miasta, ale w zasięgu dosłownie kilku kroków od największych atrakcji tegoż.

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, kościół Mariacki

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Parkujemy tuż przy przepięknym budynku szkoły im.Gerharta Hauptmanna, pochodzącym z 1900 r. i od razu idziemy do pobliskiego, największego kościoła w Stralsundzie, kościoła Mariackiego. Świątynia pojawia się w historii już w 1298 r. Pod koniec XIV w. z powodu wad budowlanych, w dużej części kościół się zawalił. Odbudowano go, a także podwyższono zniszczoną wieżę, która po oddaniu do użytku mierzyła aż 151 m wysokości (!) – była wtedy przez krótki okres (połowa XVII w.) najwyższą budowlą na świecie. Po niecałym ćwierćwieczu istnienia trafił ją jednak piorun i znów została zniszczona. Ponownie odbudowaną ją na początku XVIII w., już niższą (104 m) i tak wytrwała do dziś. Wojska napoleońskie przez kilka lat w XIX w. wykorzystywały kościół jako koszary.

Stralsund, kościół św.Jakuba

Stralsund, kościół św.Jakuba

We wnętrzach znajduje się sporo zabytkowych obiektów, m.in. malowidła z XV w., kaplice i krypty grobowe z XVII i XVIII w. Najbardziej widowiskowym obiektem jest jednak ołtarz Koronacji NMP, zbudowany ok.1440 r. przez nieznanego mistrza. Przez wieki był on przenoszony pomiędzy różnymi świątyniami, aż w 1973 r. został ustawiony właśnie w kościele Mariackim w Stralsundzie.

Stralsund, kościół św.Jakuba

Stralsund, kościół św.Jakuba

Od północy z kościołem Mariackim sąsiaduje plac Neuer Markt, w czasach komunistycznych przemianowany na plac Lenina, jeden z dwóch zabytkowych dawnych placów targowych miasta, po raz pierwszy wspomniany w historii już w 1285 r. Dziś jest wykorzystywany głównie jako plac parkingowy. Jednym z bardziej zwracających uwagę budynków przy Neuer Markt jest stary szpital, wybudowany w 1874 r., później wykorzystywany jako biura policji, a obecnie spełnia funkcje mieszkaniowe.

Idziemy na północ, docierając do Meeresmuseum, Muzeum Oceanograficznego, mieszczącego się przede wszystkim w dawnym kościele św.Katarzyny, będącego częścią klasztoru dominikanów. Kościół powstał w 1315 r., klasztor kilkadziesiąt lat wcześniej. W początkach reformacji (XVI w.), kościół i klasztor zostały zniszczone i obrabowane, a mnisi opuścili klasztor. Potem służył Szwedom jako arsenał. Nigdy już nie został przywrócony do funkcji kościelnych. Samo muzeum odpuszczamy sobie.

Obok stoi budynek ze smutnym nawiązaniem do Polski – to byłe więzienie sądowe, wykorzystywane przez faszystowców do torturowania więźniów, których duża liczba to polscy mieszkańcy miasta. Upamiętnia to tablica na murach domu. Skręcamy na wschód, tam czeka na nas kolejna zabytkowa gotycka świątynia – kościół św.Jakuba.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Stralsund, stare kamienice przy Alter Markt

Pojawia się on w historii w 1303 r., prawdopodobnie jeszcze wtedy w budowie. Oddany do użytku w 1321 r., ale rozbudowywany stopniowo aż do końca XIV w. Wieża kościelna, podobnie jak w kościele Mariackim, też przeżywała swoje wzloty i upadki. Wyremontowana w XV w., w XVII w. została trafiona piorunem i znów odnowiona. Na początku XIX w. wojska francuskie Napoleona zamieniły świątynię w stajnię i więzienie. Bombardowania podczas II wojny światowej poważnie naruszyły kościół, a zaraz po niej złodzieje rozkradli metalowe i drewniane elementy (na złom i opał), w tym części zabytkowych organów. Obecnie organy te (z XIX w.), pozostają w tragicznym stanie, choć sam kościół wyremontowano.

W kierunku północnym znajduje się kolejny kościół, św.Mikołaja. Oddany do użytku w 1314 r. Wieża kościelna ma 103 m wysokości. We wnętrzach znajduje się wiele cennych zabytków sakralnych, nawet z XIV w. Niestety nie było nam dane ich zobaczyć, kościół by w dniu naszej wizyty zamknięty.

Ale to, co najpiękniejsze w Stralsundzie, właśnie przed nami. Wchodzimy na sąsiadujący z kościołem św.Mikołaja „Alter Markt”, drugi ze starych miejskich placów targowych. Używany od początków XIII w., był placem targowym oraz miejscem sądów a nawet egzekucji i publicznie wymierzanych kar, centrum najstarszej części miasta. Świetnie trafiliśmy, bo dosłownie trzy miesiące wcześniej zakończyła się całkowita renowacja placu i budynków dookoła. Alter Markt prezentuje się naprawdę znakomicie, to zdecydowanie jeden z piękniejszych placów, jakie widzieliśmy.

Stralsund, teatr miejski

Stralsund, teatr miejski

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, dawny franciszkański klasztor św.Jana

Stralsund, stare miasto

Stralsund, stare miasto

Wyróżnia się miejski ratusz, wybudowany tuż przed kościołem św.Mikołaja – razem stanowią przepiękną, fotogeniczną całość. Ratusz wybudowany został w XIV w. i dziś jest jednym z najważniejszych „okazów” gotyku ceglanego. Pozostałe strony placu otaczają cudownie wyglądające stare kamienice, budowane przez wieki, najstarsze stoją tu od XIV w. Można się na nie patrzeć w nieskończoność.

Z Alter Markt wychodzimy poza obręb dawnych murów miejskich – dużą ich część nadal można tu podziwiać, wraz z dawnymi wieżami, częścią fortyfikacji miasta. Stoi tu także nowoczesny budynek teatru miejskiego. Na stare miasto wracamy od północy, by wejść na teren dawnego franciszkańskiego klasztoru św.Jana, wybudowanego w 1254 r. A właściwie „wbudowanego” w mury miejskie. To przepiękne, kolorowe i spokojne miejsce na obrzeżach starówki. Dziedziniec dawnych zabudowań klasztornych robi ogromne wrażenie – stoją tu małe kamieniczki, pomalowane w jaskrawe barwy – dziś część miejskiego archiwum. Główna klasztorna świątynia nie podniosła się już po bombardowaniach z 1944 r. – do dziś stoją jedynie jej ściany.

Skoro jesteśmy nad Bałtykiem, to wypada pojawić się w porcie :) A port w Stralsundzie także jest piękny i ma swoje atrakcje. Najważniejszą turystyczną jest Oceanarium – największe w całej północnej Europie, wielkością ustępujące tylko Lizbonie i Walencji. Nie wchodziliśmy do środka – nie warto wydawać kilkunastu euro na osobę, jeśli nie ma się co najmniej kilku godzin czasu, a ten nam się właśnie kończył. Ale Oceanarium w Stralsundzie może być samym w sobie powodem do odwiedzenia tego miasta.

W porcie stoi zabytkowy żaglowiec Gorch Fock, wybudowany w 1933 r., zatopiony przed nadchodzącą Armią Czerwoną w 1945 r. Został potem wydobyty i służył jako jednostka radziecka, a potem ukraińska. W 2003 r. został odkupiony przez Stralsund od Ukrainy i służy jako statek – muzeum w porcie.

Stralsund, żaglowiec Gorch Fock w porcie

Stralsund, żaglowiec Gorch Fock w porcie

Stralsund, budynki portowe i Oceanarium w tle

Stralsund, budynki portowe i Oceanarium w tle

Wracając powoli w stronę samochodu, idziemy wzdłuż wybrzeża na południe. Docieramy do kolejnego zabytkowego, choć już nie tak spektakularnego jak wcześniejsze, kościoła św.Ducha. Był on częścią szpitala pod tym samym wezwaniem, wybudowanego w początkach XIV w. Cały kompleks był wielokrotnie niszczony podczas różnych działań wojennych na przestrzeni wieków. Swoją obecną formę zawdzięcza odnowie z XIX w.

Stralsund, kościół św.Katarzyny

Stralsund, kościół św.Katarzyny

Niedaleko dalej znajduje się stara część fortyfikacji portowych, kiedyś bronionych przez Szwedów podczas Wielkiej Wojny Północnej. Ostatecznie Szwedzi oddali port, ale została tu tablica upamiętniająca pobyt króla Szwecji, Karola XII. Warto wspomnieć, że król ten walczył także z Polakami i skutecznie wpływał na wybory i detronizacje polskich królów w XVIII w.

I tak kończy się nasza weekendowa przygoda ze starymi niemieckimi miastami: Wismarem, Lubeką, Rostockiem i Stralsundem. Przygoda niezwykle dla nas udana – zachwyciliśmy się ceglanym gotykiem i jego budowlami i z pewnością na Europejski Szlak Gotyku Ceglanego jeszcze wrócimy. A Wam przede wszystkim polecami wszystkie trzy starówki z listy UNESCO: Lubekę, Stralsund i Wismar. Warto !

Pełna galeria zdjęć hanzeatyckiej starówki Stralsundu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Niemcy

IMG_3240

Nie ma bardziej kojarzącej się z niemiecką Kolonią nazwy od "wody kolońskiej", choć nie wszyscy zapewne utożsamiają ją z tym miastem. Ale to fakt - Kolonia jest "ojczyzną" tego specyfiku, który co ciekawe pierwotnie stosowany był jako... doustny lek.

Stralsund, plac Alter Markt, ratusz i kościół św.Mikołaja

Ostatnie zwiedzane przez nas podczas wrześniowego weekendu 2013 r. niemieckie miasto nad Bałtykiem to Stralsund, zwany po polsku Strzałowem. Trzecie (z czterech oglądanych) ze starówką, wpisaną w całości na listę UNESCO.

Rostock, Kröpeliner Strasse

Kontynuujemy naszą podróż po niemieckich hanzeatyckich miastach nad Bałtykiem. Drugi dzień weekendowej wyprawy rozpoczynamy od Rostocku, kiedyś jednej z potęg Hanzy.

 

Sarajewo. Miasto, do którego chce się wracać

Założone przez Turków miasto, które przez wieki słynęło ze swojej wielokulturowości. Miasto o historii, której nie ma żadne inne na Bałkanach. Miasto, które przyciąga, wciąga i sprawia, że wciąż chce się do niego wracać. Sarajewo.

Tour de Europe 2014, dzień 18 (poprzedni wpis: Herceg Novi, czyli drugie podejście do Boki Kotorskiej). Herceg Novi było ostatnim czarnogórskim przystankiem na naszej wakacyjnej trasie w 2014 r. Kolejnym etapem była już Bośnia i Hercegowina, a pierwszym przystankiem – jej stolica, czyli Sarajewo. Zanim jednak do niego dotarliśmy, czekała nas grubo ponad 200-kilometrowa trasa, wiodąca w większości przez południe Bośni. Tym razem nie było żadnych przystanków na zwiedzanie po drodze – trasa jest dość kręta i do szybkich nie należy, a po porannym zwiedzaniu Herceg Novi chcieliśmy zostawić sobie jak najwięcej czasu w Sarajewie – na zobaczenie tego miasta wszak „ostrzyliśmy sobie zęby” od dawna. No a potem musieliśmy przejechać kolejne prawie 100 km do Travnika, w którym zaplanowany mieliśmy nocleg.

Trasa z Herceg Novi do Sarajewa wiedzie w Bośni samym jej południowym krańcem, przez Trebinje (które zwiedzaliśmy rok wcześniej), a potem wzdłuż granicy z Czarnogórą. W większości są to tereny zalesione i górzyste, bez większych atrakcji turystycznych, chyba że zaliczyć do nich coraz częściej widoczne, nieodbudowane pozostałości po wojnie w byłej Jugosławii, głównie hotele – ale to już bliżej terenów Serbii. Do stolicy Bośni wjechaliśmy od strony południowo-zachodniej, przejechaliśmy więc jeszcze w poprzek miasto, do znajdującej się po stronie wschodniej najstarszej części miasta. Jakimś cudem udało się nam znaleźć miejsce parkingowe dokładnie naprzeciw ratusza i stąd rozpoczęliśmy eksplorację miasta.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Sarajewo, centrum miasta

ładowanie mapy - proszę czekać...

Sarajewo, meczet Čekrekčije: 43.859945, 18.431813
Sarajewo, Plac Gołębi: 43.859720, 18.431239
Sarajewo, meczet Baščaršijski: 43.859163, 18.431185
Sarajewo, Brusa Bezistan: 43.858819, 18.430381
Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega: 43.859086, 18.429136
Sarajewo, wieża zegarowa: 43.859210, 18.428643
Sarajewo, medresa Gazi Husrev-bega: 43.859728, 18.428927
Sarajewo, Gazi Husrev-beg Bezistan: 43.858846, 18.428106
Sarajewo, stara synagoga: 43.859743, 18.427849
Sarajewo, meczet Ferhadija: 43.858954, 18.427098
Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego: 43.859272, 18.425424
Sarajewo, hamam Gazi Husrev-bega: 43.859921, 18.425263
Sarajewo, zielony targ Markale: 43.859620, 18.424110
Sarajewo, kryty bazar Markale: 43.858838, 18.423429
Sarajewo, prawosławna katedra Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy: 43.858227, 18.424909
Sarajewo, pomnik Dzieci Sarajewa: 43.859063, 18.416095
Sarajewo, meczet Ali Paszy: 43.857987, 18.412764
Sarajewo, hala sportowa Skenderija: 43.854800, 18.413665
Sarajewo, most Vrbanja: 43.853315, 18.406531
Sarajewo, parlament BiH: 43.854622, 18.405608
Sarajewo, hotel Holiday Inn: 43.856463, 18.403956
Sarajewo, kościół św.Józefa: 43.856367, 18.406976
Sarajewo, Akademia Sztuk Pięknych: 43.856015, 18.417828
Sarajewo, Teatr Narodowy: 43.856866, 18.420682
Sarajewo, synagoga: 43.856270, 18.425059
Sarajewo, meczet Alija Bakr-baba: 43.856827, 18.427291
Sarajewo, most Łaciński: 43.857670, 18.428922
Sarajewo, meczet Sułtański: 43.857384, 18.430703
Sarajewo, ratusz miejski: 43.858950, 18.433503

 

Sarajewo, ratusz miejski

Sarajewo, ratusz miejski

Sarajewo, "Plac Gołębi" i fontanna Sebilj

Sarajewo, „Plac Gołębi” i fontanna Sebilj

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Sarajewo, Baščaršija

Formalnie jako datę założenia miasta uznaje się 1461 r., choć w tym czasie istniały tu już osiedla ludzkie – zostały one wchłonięte przez nowo powstający organizm. Założycielem był ówczesny namiestnik turecki w regionie Isa-Beg Isaković. Człowiek ten zasłużył się niesamowicie dla całego regionu – założył wszak równocześnie z Sarajewem także Novi Pazar w Serbii oraz znacznie rozbudował Skopje, dziś stolicę Macedonii. Dzisiejsza nazwa Sarajewa pochodzi od wybudowanego przez niego zamku namiestnika (Saraj). Oprócz niego, wybudował tu także m.in. meczet Sułtański, istniejący do dziś, choć nie w pierwotnej postaci.

Najlepsze czasy Sarajewo przeżyło w czasach następcy założyciela miasta, Gazi Husrev-bega, stając się jednym z najważniejszych osmańskich miast w całym imperium. Gazi Husrev-beg wybudował większość z zachowanych do dziś zabytków najstarszej części miasta – Baščaršiji. Sam został zresztą w Sarajewie pochowany – w specjalnym mauzoleum obok meczetu, który ufundował, jednego z najważniejszych na Bałkanach.

Pod koniec XVII w. miasto zostało złupione, a potem podpalone przez wojska austriackie – prawie nic nie zostało z Sarajewa, a namiestnicy tureccy wynieśli się z siedzibą do Travnika. Potem nadeszły kolejne pożary i epidemie – miasto jednak ciągle powstawało z kolan i odbudowywało się. Kiedy wydawało się, że w połowie XIX w. wróciło do tureckich łask, nadszedł rok 1878 i pokój berliński, po którym miasto dostało się we władanie Austro-Węgier.

Sarajewo, bazar Brusa Bezistan

Sarajewo, bazar Brusa Bezistan

Sarajewo, bazar Brusa Bezistan, dziś Muzeum Sarajewa

Sarajewo, bazar Brusa Bezistan, dziś Muzeum Sarajewa

I tu zaczyna się historia Sarajewa, którą znamy z lekcji historii. Choć w zasadzie znamy tylko dwa jej epizody. Przyznanie regionu Bośni Austro-Węgrom nie było w smak Serbii, która wtedy rosła w siłę i miała duże ambicje terytorialne. Samym mieszkańcom także niezbyt pasowało, o czym świadczy choćby określanie niemal 30-letniej władzy Austriaków mianem „okupacji”. Serbowie organizowali na tych terenach własne struktury oraz siali zamęt własną propagandą. Tak czy siak, nastroje względem cesarstwa były niemal otwarcie wrogie. Oficjalna aneksja Bośni przez Austro-Węgry w 1908 r. tylko dolała do czary goryczy.

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega

Kiedy nastroje znacznie się pogorszyły, w 1913 r. wprowadzono tu stan wojenny, a Austriacy wymyślili sobie manewry wojskowe na terenie Bośni. Miał je prowadzić sam cesarz, ale rozchorował się, więc zastąpił go jego następca, syn brata cesarza, Franciszek Ferdynand. Po manewrach książę zjechał do Sarajewa, a w planach miał m.in. triumfalny przejazd przez miasto. Oliwy dolała do ognia data owej wizyty – 28 czerwca – rocznica najważniejszej dla Serbów bitwy w ich historii – bitwy na Kosowym Polu (odbyła się 15 czerwca, ale później ze względu na zmianę kalendarza rocznica przypada właśnie 28 czerwca).

Już podczas pierwszego etapu przejazdu arcyksięcia doszło do pierwszej próby zamachu, choć nieudanej. Pomimo tego po pobycie w miejskim ratuszu defiladę ulicami wrogiego miasta lekkomyślnie postanowiono kontynuować. Książę nie miał szans w otwartym samochodzie. Niedaleko starego tureckiego mostu na rzece Miljacka czekało na niego kilku zamachowców. Na miejscu zginęła małżonka księcia, Zofia, a sam książę zmarł w domu gubernatora, podczas udzielania pierwszej pomocy. Zabójca, Gavrilo Princip, zmarł w więzieniu 4 lata później, a Austro-Węgry zażądały od Serbii zgody na śledztwo, prowadzone na jej terytorium. Serbia oczywiście odmówiła, co doprowadziło do wybuchu konfliktu, który wkrótce przerodził się w I wojnę światową. To pierwszy odcinek historii Sarajewa, który znamy ze szkoły. A Gavrilo Princip do dziś w Serbii jest bohaterem – w Belgradzie w 2015 r. odsłonięto jego pomnik.

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega

Sarajewo, meczet Gazi Husrev-bega

Sarajewo, grobowiec Gazi Husrev-bega obok meczetu

Sarajewo, grobowiec Gazi Husrev-bega obok meczetu

Sarajewo, medresa Gazi Husrev-bega

Sarajewo, medresa Gazi Husrev-bega

Sarajewo. bazar Gazi Husrev-beg Bezistan

Sarajewo. bazar Gazi Husrev-beg Bezistan

Sarajewo. bazar Gazi Husrev-beg Bezistan

Sarajewo. bazar Gazi Husrev-beg Bezistan

Po I wojnie światowej Sarajewo weszło w skład nowo tworzonej Jugosławii. Podczas II wojny światowej mocno ucierpiało podczas bombardowań, najpierw niemieckich, a potem alianckich. W czasie wojny Niemcy wymordowali dużą część ze sporej społeczności żydowskiej w mieście. Po wojnie miasto przeżyło kolejny okres prosperity, rozbudowane przez władze komunistycznej Jugosławii. Szczytowym momentem było przyznanie miastu organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które odbyły się tu w 1984 r. Obiekty, wybudowane specjalnie na tę okazję, nie zdążyły jednak przyjąć później zbyt wielu ważnych imprez, nadeszły bowiem czarne czasy wojny domowej w byłej Jugosławii.

Sarajewo, meczet Ferhadija

Sarajewo, meczet Ferhadija

I to drugi epizod historii miasta, znany wszystkim – chyba nawet ten najbardziej znany. Naprawdę wielka szkoda, że tak wspaniałe miasto jak Sarajewo zapisało się w historii tak bardzo tragicznymi historiami. Bośnia i Hercegowina była czwartą byłą republiką Jugosławii (po Chorwacji, Słowenii i Macedonii), która ogłosiła niepodległość – w marcu 1992 r. Wkrótce potem została zaatakowana przez wojska serbskie, które podeszły pod Sarajewo, ale że nie zdołały go zdobyć, rozpoczęły jego oblężenie w kwietniu 1992 r.

Sarajewo, wieża zegarowa

Sarajewo, wieża zegarowa

Oblężenie Sarajewa to najczarniejszy okres w historii miasta – i najczarniejszy okres w historii Europy końca XX w., która niemal przez 4 lata przyglądała się, jak Serbowie urządzili sobie z miasta swoją strzelnicę. Pociskami czołgów, moździerzy i licznych snajperów operujących ze wzgórz otaczających miasto polowali oni na cywilnych mieszkańców miasta – każde wyjście po chleb, wodę czy do szkoły mogło skończyć się tu śmiercią. Słynna stała się Aleja Snajperów – jedna z głównych ulic miasta, którą upodobali sobie serbscy strzelcy.

Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego

Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego

Mieszkańcy miasta na początku nie zdawali sobie sprawy z tego, co ich czeka. W dzień zawiązania oblężenia wyszli na ulice miasta w pokojowej demonstracji – snajper z dachu hotelu Holiday Inn (istnieje do dziś) zastrzelił sześć osób, w tym dwie kobiety (24 i 34 lata), które uznane zostały za pierwsze ofiary oblężenia – dziś most Vrbanja, na którym zginęły, nazwany jest ich imieniem (Most Suady i Olgi), choć ma on też bardziej popularną nazwę – most Romea i Julii, ale tę tragiczną historię opowiemy później.

W trakcie oblężenia, pomimo ustawicznego zagrożenia, miasto starało się żyć normalnie. Słynne stały się m.in. wybory miss w 1993 r., które zainspirowały zespół U2 do napisania piosenki „Miss Sarajevo”, do której teledysk (wykorzystano w nim urywki filmu dokumentalnego z prawdziwymi scenami z oblężenia) jest jednym z najbardziej wstrząsających, jakie widzieliśmy.

Sieć jest pełna zdjęć i filmów dokumentalnych z czasów oblężenia Sarajewa. Jest też pełna tragicznych historii rodzin i dzieci – mieszkańców tego miasta. Jeśli zechcecie, bez problemu je znajdziecie. Podamy tylko liczby – w ciągu oblężenia, trwającego 1425 dni na miasto spadło prawie pół miliona pocisków. Zginęło ponad 11 tysięcy mieszkańców miasta, a ponad 50 tys. zostało rannych. Niemal wszystkie budynki w mieście zostały zniszczone lub uszkodzone. Ale co najbardziej tragiczne – zginęło ponad 1600 dzieci, w większości od kul snajperów, podczas zabawy na podwórku lub w drodze do/z szkoły. Kolejnych 15 tysięcy dzieci zostało rannych. Jakim trzeba być sk… żeby strzelać do dziecka… „Dzieci Sarajewa” mają dziś w mieście swoje miejsce pamięci – ale to im życia nie zwróci.

Sarajewo, wystawa "Srebrenica"

Sarajewo, wystawa „Srebrenica”

Sarajewo, wystawa "Srebrenica"

Sarajewo, wystawa „Srebrenica”

Sarajewo, wystawa "Srebrenica"

Sarajewo, wystawa „Srebrenica”

Sarajewo było też punktem zwrotnym w tej wojnie. Europa obudziła się po dwóch masakrach na targowisku Markale, także istniejącym do dziś. Pociski moździerzy rozszarpały tu dwukrotnie po kilkadziesiąt osób. Po drugim z ataków, z 28 sierpnia 1995 r., NATO i ONZ przystąpiły do ataków na Serbów, co bezpośrednio zakończyło kilka miesięcy później oblężenie Sarajewa, a na pewno potem przyczyniło się do zakończenia tej najkrwawszej po II WŚ wojnie w Europie.

W 1991 r. miasto liczyło ponad 400 tys. mieszkańców – udało się im przeżyć 4 lata oblężenia w dużej mierze dzięki tunelowi, jaki wykopano od jedynej strony, nad którą Serbowie nie mieli kontroli – wąskiego przesmyku pomiędzy wzgórzami po zachodniej stronie miasta, za lotniskiem. Pod portem lotniczym przekopano tunel o długości ok.800 m, łączący miasto z terenem wolnym od Serbów. Tędy dostarczano do miasta amunicję i żywność,tędy wyprowadzano ludzi. Przeszło nim ok. miliona ludzi (większość wielokrotnie, z transportem worków żywności, a nawet żywymi zwierzętami), tunel miał własne oświetlenie, linie telefoniczne i energetyczne i tory dla łatwiejszego transportu. Tunelu nie zdążyliśmy zobaczyć podczas wizyty w 2014 r., nadrobiliśmy to w tym roku, podczas naszej kolejnej bałkańskiej wyprawy.

Po wojnie domowej Sarajewo znów wstało z kolan. W większości zostało odbudowane ze zniszczeń wojennych, choć nadal bez problemu można to zobaczyć bloki z elewacjami przypominającymi sito – od śladów po kulach. Dziś jest nowoczesnym, ok.450-tysięcznym miastem, stolicą Bośni. Pomimo tragedii, które nim wstrząsnęły, nadal jest „multikulti” – stoją tu meczety obok świątyń katolickich, prawosławnych czy żydowskich. Ta wielokulturowość i tragiczna historia miasta oraz jego specyficzny klimat sprawiają, że jest unikalnym miejscem. Unikalnym naprawdę – Sarajewo jest miastem, które urzeka pod każdym względem.

Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego

Sarajewo, rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego

Sarajewo, hamam Gazi Husrev-bega

Sarajewo, hamam Gazi Husrev-bega

Sarajewo, targ Markale, miejsce dwóch rzezi na mieszkańcach

Sarajewo, targ Markale, miejsce dwóch rzezi na mieszkańcach

Sarajewo, targ miejski

Sarajewo, targ miejski

Sarajewo, "wieczny ogień" pamięci obrońców miasta z II wojny światowej

Sarajewo, „wieczny ogień” pamięci obrońców miasta z II wojny światowej

Wracamy do zwiedzania Sarajewa. Jak już napisaliśmy, rozpoczynamy je od ratusza miejskiego, kiedyś Biblioteki Narodowej (Vijećnica), jednego z najokazalszych budynków z czasów panowania Austro-Węgier – jego budowa ukończona została w 1894 r. Po II wojnie światowej został przemianowany na Bibliotekę Narodową. Podczas oblężenia Sarajewa został ostrzelany i zniszczony wraz z bogatymi zbiorami, szacowanymi na 1,5 mln eksponatów, z których większości nie udało się uratować. Po długiej odbudowie, został otwarty na krótko przed naszym przyjazdem w maju 2014 r., z powrotem jako Ratusz.

Sarajewo, Inat Kuća - "Przekorny Dom"

Sarajewo, Inat Kuća – „Przekorny Dom”

Z budową ratusza wiąże się anegdota. W miejscu, gdzie miał on stanąć, istniały trzy budynki – dwa zajazdy i dom prywatny. Zajazdy wyburzono, jednak właściciel prywatnego domu nie chciał się zgodzić na jego zniszczenie. Zamiast odszkodowania w złocie zażyczył sobie, by jego dom cegła po cegle… przenieść i odbudować na drugim brzegu rzeki Miljacki. Nie dał się przekonać do innej formy zadośćuczynienia, wobec czego wykonano jego wolę – dom rzeczywiście stoi dziś po drugiej stronie rzeki, a na pamiątkę tamtych wydarzeń nazwa się „Inat Kuća” – Przekorny Dom.

Sarajewo, prawosławna katedra Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy

Sarajewo, prawosławna katedra Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy

Na zachód od budynku ratusza zaczyna się historyczne stare miasto, zbudowane w ogromnej większości w czasach pierwszych namiestników osmańskich w Sarajewie. Wkraczamy na Baščaršiję od razu od strony jednego z jej najbardziej znanych placów, zwanego Placem Gołębim (w sumie nic dziwnego, gołębi jest tu prawdziwa masa), którego główną ozdobą jest fontanna Sebilj, dziś nieco „udająca” starą osmańską budowlę tego typu. Bo choć oryginalnie zbudowana została w czasach panowania tureckiego (połowa XVIII w.), to wytrzymała sto lat, po czym spłonęła w miejskim pożarze. Odbudowano ją (w nieco innym kształcie) już w czasach austro-węgierskich (1891 r.).

Tu zaczyna się klimat – Baščaršija to wąskie uliczki wypełnione po brzeg małymi kramami i warsztatami, sprzedającymi pełny przekrój możliwych pamiątek, dewocjonaliów (nie tylko chrześcijańskich), gwarem i tłumem spacerowiczów, turystów i kupujących. Taki mocno wschodni klimat w sercu jakby nie było Europy. Baščaršiję zobaczyć i poczuć po prostu trzeba, bez tego elementu zwiedzanie Sarajewa nigdy nie będzie pełne. No i tu właśnie znajdziecie największe historyczne atrakcje miasta.

Przed Placem Gołębim stoi niepozorny meczet Čekrekčije, jeden z najstarszych w mieście, wybudowany jeszcze w 1526 r. Otoczony był przez sklepy, z których utrzymywali się tutejsi imamowie i muezini. We wnętrzach znajdują się zdobienia z czasu budowy meczetu.

Sarajewo, Narodowy Bank BiH

Sarajewo, Narodowy Bank BiH

Sarajewo, pomnik dzieci-ofiar oblężenia miasta

Sarajewo, pomnik dzieci-ofiar oblężenia miasta

Sarajewo, pomnik dzieci-ofiar oblężenia miasta

Sarajewo, pomnik dzieci-ofiar oblężenia miasta

Już przy placu z fontanną Sebilj zobaczycie meczet Baščaršijski, co do którego nie ma informacji o dokładnej dacie budowy. W każdym razie wymieniany jest w dokumentach w 1528 r., więc musiał być wybudowany przed tą datą. Został poważnie uszkodzony podczas oblężenia miasta i potem odrestaurowany. Niestety, jak większość meczetów w Sarajewie, był zamknięty podczas naszej wizyty w mieście, mogliśmy go zobaczyć jedynie z zewnątrz.

Sarajewo, meczet Ali Paszy

Sarajewo, meczet Ali Paszy

W tłumie kramików chowa się niedaleko jeden z kilku krytych osmańskich bazarów – Brusa Bezistan. Wygląd ma nieco mylący, bo ze względu na sporą ilość kopuł wieńczących dach, bardziej przypomina turecki hamam. Zbudowany został w 1551 r. i odrestaurowany po zniszczeniach z czasów oblężenia. Obecnie mieści się w nim Muzeum Sarajewa.

Niemal tuż obok znajduje się jeden z najbardziej znaczących zabytków starego Sarajewa – meczet Gazi Husrev-bega, uważany za jeden z najważniejszych na całych Bałkanach. W czasach budowy (1530 r.) był centralnym punktem miasta. O jego projekt podejrzewano nawet samego Mimara Sinana, słynnego tureckiego architekta z tamtych czasów, ale raczej nie jest to jego dzieło, choć Sinan w tym czasie rzeczywiście w tym regionie przebywał. Także był odbudowywany po zniszczeniach z czasów wojny domowej.

Obok meczetu znajdują się dwa mauzolea – grobowce. W jednym z nich pochowano samego Gazi Husrev-bega, fundatora meczetu i wielu innych budowli w starym Sarajewie, drugiego namiestnika tureckiego, za którego czasów miasto bardzo się rozwinęło. Do kompleksu meczetu należy także stojąca naprzeciwko stara islamska medresa Gazi Husrev-bega, najstarsza w Bośni (1537 r.) i, co ciekawe, działająca do dziś.

Sarajewo, hala sportowa Skenderija

Sarajewo, hala sportowa Skenderija

Sarajewo, hala sportowa Skenderija

Sarajewo, hala sportowa Skenderija

Sarajewo, nowoczesne centrum miasta

Sarajewo, nowoczesne centrum miasta

Sarajewo, budynek parlamentu Bośni i Hercegowiny

Sarajewo, budynek parlamentu Bośni i Hercegowiny

Tuż obok meczetu stoi nie dająca się nie zauważyć, wysoka na 30 m wieża zegarowa, wybudowana prawdopodobnie w XVI w. Obecnie używany mechanizm zegarowy pochodzi z 1875 r. Co ciekawe, to ponoć jedyny publiczny zegar na świecie, który odmierza czas wg systemu księżycowego – nowy dzień zaczyna się na zegarze (północ) w momencie zachodu słońca.

Sarajewo, most Vrbanja, zwany też "mostem Suady i Olgi" lub "mostem Romea i Julii"

Sarajewo, most Vrbanja, zwany też „mostem Suady i Olgi” lub „mostem Romea i Julii”

Kolejny krok obok znajduje się działający do dziś kryty turecki bazar – Gazi Husrev-beg Bezistan, nazywany też czasem Starym Bazarem lub Wielkim Bazarem. Budynek ma kształt… dżdżownicy, jest bardzo długi i wąski (109 x 20 m) i wybudowany został w połowie XVI w. Handlowano tu wtedy głównie jedwabiem i bawełną i był to główny handlowy punkt miasta. Był użytkowany aż do 1879 r., kiedy spłonął w pożarze. Przywrócono go do działalności w latach 60-tych XX wieku, już za czasów komunistycznej Jugosławii. Nie mogliśmy sobie odmówić spaceru po wnętrzu bazaru – strasznie nam brakuje atmosfery tureckich bazarów, a tu można poczuć choć namiastkę tego klimatu.

Kilkadziesiąt metrów na północ od bazaru znajdziecie starą żydowską synagogę, pierwszy punkt potwierdzający wielokulturowość Sarajewa od najdawniejszych czasów, kiedy żyli tu razem muzułmanie, Żydzi, chrześcijanie i prawosławni. Żydzi pojawili się w Sarajewie w połowie XVI w., uciekając przed prześladowaniami w Hiszpanii i Portugalii. Pod koniec tego stulecia istniała tu już cała dzielnica, wypełniona przez żydowskich uchodźców z Półwyspu Iberyjskiego. Budowa synagogi rozpoczęła się właśnie wtedy, w 1581 r. Później kilkukrotnie spłonęła ona w pożarach, niszczących miasto. Obecny wygląd pochodzi z XIX w. Podczas II wojny światowej Niemcy zamienili ją w więzienie dla Żydów, których ogromną część niestety wymordowali. Po wojnie została odbudowana i zamieniona w Muzeum Żydów w Bośni.

Sarajewo, most Vrbanja, zwany też "mostem Suady i Olgi" lub "mostem Romea i Julii"

Sarajewo, most Vrbanja, zwany też „mostem Suady i Olgi” lub „mostem Romea i Julii”

Sarajewo, kościół św.Józefa

Sarajewo, kościół św.Józefa

Sarajewo, osławiony hotel Holiday Inn

Sarajewo, osławiony hotel Holiday Inn

Sarajewo, ostrzelane budynki w centrum

Sarajewo, ostrzelane budynki w centrum

Pomiędzy bazarem a synagogą zaczyna się główna ulica starego Sarajewa – ulica Ferhadija, przy początku której stoi kolejny historyczny meczet – meczet Ferhadija, wybudowany w 1562 r. Wnętrza meczetu były kilkukrotnie przemalowywane, odkryto tu aż pięć warstw dekoracji – od XVI do XX wieku.

Nieco na zachód stoi rzymskokatolicka katedra św.Serca Jezusowego, największa tego typu budowla w Bośni. Wybudowana została w czasach austro-węgierskich, w 1887 r. Wnętrza i malowidła pochodzą z czasów budowy świątyni, we wnętrzach znajduje się grób m.in. pierwszego miejscowego arcybiskupa.

Naszą uwagę zwróciły jednak znajdujące się obok katedry kierunkowskazy, prowadzące do wystawy, poświęconej masakrze w Srebrenicy, a znajdującej się w budynku sąsiadującym ze świątynią. Nie mogliśmy sobie odmówić wizyty – choćby jednoosobowej (dzieci jednak nie polecamy tam zabierać). Nasze zainteresowania historyczne, dotyczące wojny domowej w Jugosławii były silniejsze. Wystawa otwarta została w 2012 r., w 17-tą rocznicę tragicznych wydarzeń w Srebrenicy i przedstawia kolekcję zdjęć, obrazujących to, co się tam stało w 1995 r. Obejrzeć można tu także kilka pełnometrażowych filmów dokumentalnych, traktujących o rzezi Bośniaków. Wystawa jest niewielka, ale niezwykle przejmująca. A jeśli interesujecie się tematyką – filmy dokumentalne wyświetlane tutaj zrobią na Was iście piorunujące wrażenie. Myślę, że to wtedy utwierdziłem się w przekonaniu, że Srebrenica jest miejscem, które chcę zobaczyć na własne oczy (udało się rok później, na wakacjach 2015 r.).

Wracamy do zwiedzania historycznych atrakcji starego Sarajewa. Za katedrą znajdziecie kolejny budynek, wybudowany w najstarszych czasach istnienia miasta – budynek tradycyjnego tureckiego hamamu – łaźnię Gazi Husrev-bega, wybudowaną w 1535 r. Teraz mieści się tu instytucja kulturalna, promująca bieżące wydarzenia, głównie literackie.

Sarajewo, budynek Akademii Sztuk Pięknych

Sarajewo, budynek Akademii Sztuk Pięknych

Sarajewo, budynek Poczty Głównej

Sarajewo, budynek Poczty Głównej

Sarajewo, Teatr Narodowy

Sarajewo, Teatr Narodowy

Sarajewo, synagoga

Sarajewo, synagoga

Wyszliśmy już z najstarszej części miasta. Niedaleko hamamu znajduje się miejsce, które sprawia, że człowiek zatrzymuje się na chwilę i zapomina o wakacjach, urlopie, słońcu i plaży. Zielony targ Markale, niepozorne miejsce, w którym w dni powszednie wre gwar i ruch, jest miejscem dla mieszkańców miasta szczególnym. To na to targowisko dwukrotnie spadły w czasie oblężenia pociski, zabijając po kilkadziesiąt osób i raniąc wielokrotnie więcej. To po drugim ataku na to miejsce, NATO zdecydowało się zareagować i zacząć bombardować pozycje Serbów, otaczających miasto – co bezpośrednio zakończyło najtragiczniejszy okres w historii Sarajewa. W głębi targowiska znajduje się pamiątkowa tablica ku czci ofiar. Władze zamierzały targ zlikwidować i przekształcić go w miejsce pamięci, ale nadal jest on czynny – mieszkańcy motywowali to chęcią podkreślenia zwycięstwa życia nad śmiercią. Targ Markale pozostaje do dziś jednym z najbardziej symbolicznych miejsc w Sarajewie.

Niedaleko znajduje się kryty bazar Markale, często mylony z „zielonym rynkiem” o tej samej nazwie. Budynek bazaru został wybudowany w czasach panowania Austro-Węgier, w 1895 r., spełnia swą funkcję do dziś. Jest okazały i niezwykle fotogeniczny, aczkolwiek nie jest to „ten” rynek Markale, związany swą tragiczną przeszłością z oblężeniem Sarajewa.

Kolejna sarajewska katedra, tym razem prawosławna, pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Bogurodzicy, budowana była jeszcze w ostatnich latach tureckiego panowania w Sarajewie. Donatorami byli m.in. osmański sułtan i ówczesny władca Serbii, rosyjski car wniósł wkład w postaci pracy rosyjskich rzemieślników we wnętrzach. Otwarcie katedry wzbudziło protesty miejscowych muzułmanów, ale pomimo tego inauguracja katedry odbyła się w 1872 r.

Wracamy nieco na północ, gdzie zaczyna się już ulica Marszałka Tito – nieco dalej stanie się ona częścią Alei Snajperów – słynnej ulicy, po której poruszanie się było grą o życie w czasie oblężenia Sarajewa. Na początku ulicy znajduje się kolejne wymowne miejsce, „wieczny ogień”, upamiętniający obrońców Sarajewa (różnych narodowości) z czasów II wojny światowej. Pomnik ów został oddany do użytku w 1946 r., w pierwszą rocznicę wyzwolenia miasta z rąk niemieckich. Tuż nieopodal zobaczyć można siedzibę centralnego banku Bośni i Hercegowiny.

Sarajewo, ulice w centrum

Sarajewo, ulice w centrum

Sarajewo, centrum handlowe

Sarajewo, centrum handlowe

Idąc na zachód ulicą, trafiamy na Plac Dzieci Sarajewa, kolejne niezwykle wymowne miejsce, upamiętniające tragedię miasta z czasów oblężenia, w trakcie którego z rąk serbskich snajperów zginęło 1601 dzieci – mieszkańców miasta. Małe ofiary wojny upamiętnia okazały pomnik – każde z dzieci jest też wymienione na specjalnie zamontowanych tablicach obok pomnika. Dzieci były jedną z najbardziej tragicznych grup – ofiar nieszczęścia, jakie dane było przeżyć mieszkańcom Sarajewa.

Niemal naprzeciw pomnika znajduje się okazały budynek rządowy – także w pewnym sensie pozostałość po wojnie – to siedziba prezydencji Bośni i Hercegowiny. A prezydencja ta jest decyzją UE, która nadzorowała proces pokojowy w byłej Jugosławii, trzyosobowa – po jednym Bośniaku, Serbie i Chorwacie. To taki symbol dzisiejszej sztuczności państwa, jakim jest Bośnia i Hercegowina, która do dziś wymaga nadzoru międzynarodowego ze względu na stopień skomplikowania stosunków wewnętrznych pomiędzy trzema narodami, wchodzącymi w jego skład.

Meczet Ali Paszy, stojący za budynkiem rządowym, wybudowany został w 1561 r., zaraz po śmierci ówczesnego tureckiego gubernatora Bośni, Sofu Hadim Ali Paszy. Przy nim znajdują się dwa grobowce znamienitych obywateli z późniejszych czasów. Przy meczecie skręcamy z powrotem na południe, w stronę rzeki Miljacka. Tu trafiamy przed Skenderiję – pierwszy widziany przez nas obiekt olimpijski w Sarajewie. Hala sportowa Skenderija wybudowana została w latach 60-tych XX wieku, a rozbudowana po otrzymaniu przez miasto organizacji Olimpiady. Gościła łyżwiarzy figurowych i hokeistów, a co najważniejsze – to tu odbywały się dekoracje medalistów igrzysk w 1984 r. Została zniszczona podczas oblężenia Sarajewa, potem odbudowana. Niestety na początku 2012 r. pod nawałem śniegu zawaliła się część dachu i od tej pory hala nie jest użytkowana.

Od tego momentu przy brzegach rzeki można zauważyć rosnącą liczbę budynków, noszących jeszcze ślady wojny – z widocznymi dziurami po pociskach – należą do nich także budynki mieszkalne. Idąc wzdłuż Miljacki dochodzimy wreszcie do miejsca, które bardzo chcieliśmy zobaczyć – do mostu Vrbanja, zwanego też „mostem Suady i Olgi”. To na nim bowiem zginęły dwie pierwsze ofiary oblężenia miasta – 34- i 44-letnie kobiety, idące w pokojowej manifestacji mieszkańców w sprzeciwie przeciw zacieśniającym siły wokół miasta siłom serbskim. Zastrzelił je serbski snajper z dachu hotelu Holiday Inn.

Ale most Vrbanja jest zdecydowanie bardziej znany (nieoficjalnie) jako most Romea i Julii, na cześć dwójki zakochanych, Admiry Ismić i Bosko Brkića, Bośniaczki i Serba, którzy w maju 1993 r. usiłowali uciec z oblężonego miasta. Zostali tu zastrzeleni i zmarli, przytuleni do siebie, przez kilka dni leżąc na moście – mieszkańcy bali się zabrać ich ciała pod ostrzałem. Historia zakochanej pary stała się symbolem Sarajewa z tamtych czasów – został o nich m.in. nakręcony bardzo głośny film dokumentalny, od czasu do czasu odtwarzany także w naszych telewizjach. W dość słabej jakościowo wersji możecie go znaleźć także na YouTubie. Admira i Bosko zostali razem pochowani na jednym z miejskich cmentarzy. Na moście nie ma żadnej pamiątki po tej parze, jest za to tablica pamiątkowa ku czci pierwszych dwóch ofiar – Suady i Olgi.

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Sarajewo, budynki w centrum

Niemal tuż przy moście znajdują się najważniejsze budynki rządowe Bośni i Hercegowiny – okazałe siedziby parlamentu i Rady Ministrów. Ale historycznie ważniejszy jest stojący przy nich charakterystyczny, żółty budynek hotelu Holiday Inn. Już nieco o nim napisaliśmy, bo zapisał się w historii oblężenia miasta. Wybudowany został przed Olimpiadą w 1984 r., był wtedy jednym z bardziej reprezentacyjnych hoteli w mieście. Otwierał go sam Juan Antonio Samaranch, prezydent MKOl. Użytkowały je także partie polityczne na czas swoich konwencji, m.in. na dwa miesiące przed rozpoczęciem oblężenia miasta swój mityng miała tu parta bośniackich Serbów z udziałem Radovana Karadzica, potem on i jego rodzina mieszkali w hotelu. Karadzic był osławionym (w złym tego słowa znaczeniu) przywódcą bośniackich Serbów, a po wojnie oskarżonym o zbrodnie wojenne. To pod jego przywództwem zaczynało się oblężenie Sarajewa, to on posądzany jest o dowodzenie największą masakrą tej wojny – masakrą w Srebrenicy.

To zwolennik Karadzica, snajper, dwa miesiące później, w kwietniu 1992 r. strzelał do pokojowej manifestacji mieszkańców, zabijając m.in. opisane już Suadę i Olgę. A strzelał właśnie z hotelu Holiday Inn. Gdy oblężenie Sarajewa rozpoczęło się na dobre, hotel Holiday Inn stał się ulubionym celem snajperów, mimo że był bazą wszystkich najważniejszych dziennikarzy wojennych z całego świata, relacjonujących wydarzenia w mieście. Okolice hotelu, położonego przy osławionej Alei Snajperów, należały do najniebezpieczniejszych w całym mieście. Sprywatyzowany w 2000 r. i odnowiony, do dziś pozostaje Holiday Inn kolejnym symbolem Sarajewa, symbolem wydarzeń z czasów oblężenia. A Karadzica złapano dopiero w 2008 r. w Belgradzie, stolicy Serbii, żyjącego spokojnie jak gdyby nigdy nic jako normalny obywatel, w miejskim autobusie. Sądzony jest po dziś dzień przez Trybunał w Hadze za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Obok hotelu stoi rzymskokatolicki kościół św.Józefa, oddany do użytku w 1940 r. W podziemiach znajduje się kilkanaście krypt grobowych, m.in. pochowano tu jednego z miejscowych arcybiskupów. Ołtarz był darem od papieża Piusa XII. Został odrestaurowany po zniszczeniach z czasów oblężenia.

Nasza pierwsza (acz nie ostatnia) wizyta w Sarajewie, poświęcona głównie na zwiedzanie najważniejszych obiektów w centrum miasta, powoli dobiega końca. Wracamy jeszcze nad rzekę Miljacka – wzdłuż niej wracamy w okolice ratusza, obok którego zostawiliśmy samochód. Ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Nad brzegiem Miljacki znajduje się jeszcze co najmniej kilka ważnych miejsc, w tym jedno to, które na zawsze zapisało się w historii całej Europy.

Pierwszy jest jednak budynek Akademii Sztuk Pięknych, niezwykle okazały i widowiskowy, pierwotnie wybudowany w 1899 r. jako kościół ewangelicki, ze względu na rosnącą w mieście ilość mieszkańców tego wyznania po przejęciu władzy w Sarajewie przez Austro-Węgry. Ale ewangelicy wynieśli się z miasta razem z austro-węgierską władzą po I wojnie światowej, a świątynia zaczęła tracić na znaczeniu. W 1970 r. budynek został przekazany władzom miasta, a te w 1981 r. otworzyły tu obecną do dziś Akademię. Budynek jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych i znanych w Sarajewie.

Sarajewo, most Cobanija

Sarajewo, most Cobanija

Sarajewo, meczet Alija Bakr-baba

Sarajewo, meczet Alija Bakr-baba

Sarajewo, most Łaciński - to tu odbył się zamach na austriackiego księcia Franciszka Ferdynanda w 1914 r.

Sarajewo, most Łaciński – to tu odbył się zamach na austriackiego księcia Franciszka Ferdynanda w 1914 r.

Sarajewo, meczet Sułtański

Sarajewo, meczet Sułtański

Po drugiej stronie rzeki znajdziemy inne reprezentacyjne budynki – główną pocztę oraz Teatr Narodowy, otwarty zaraz po II wojnie światowej. Oba budynki stoją przy żelaznym moście Cobanija, wybudowanym w 1888 r. w miejscu wcześniej tu istniejącego drewnianego mostu, wybudowanego przez Turków w XVI w. i odnowionego w połowie XVII w.

Idąc dalej na wschód wzdłuż rzeki mijamy jedyną dziś czynną synagogę – kilka innych już nie funkcjonuje – spełniają inne funkcje lub zostały całkowicie zniszczone. Ta została wybudowana przez Żydów, przybyłych do miasta w czasach austro-węgierskich, w 1902 r. Do dziś służy społeczności żydowskiej w Sarajewie, pokojowo żyjącej wespół z muzułmanami i chrześcijanami w mieście.

Zaraz za synagogą stoi malutki meczet Alija Bakr-baba, pochodzący pierwotnie z połowy XVI w., z dość burzliwą historią. Trzykrotnie był burzony (XVI, XVII i XIX w.), w międzyczasie Austriacy przekształcili go w magazyn wojskowy. Po ostatnim zniszczeniu z 1895 r., został on znów odbudowany, z pomocą funduszy tureckich. Jest częściową repliką oryginalnego budynku, aczkolwiek jest od niego znacznie mniejszy.

Dochodzimy do wspomnianej wcześniej najważniejszej historycznie pamiątki, znajdującej się w Sarajewie – do bardzo niepozornego kamiennego Mostu Łacińskiego. To najstarszy istniejący most w mieście – pojawia się w dokumentach już w 1541 r., prawdopodobnie był wtedy drewniany. Poważnie uszkodzony podczas powodzi w końcu XVIII w., został odbudowany. Most Łaciński w Sarajewie na zawsze zapisał się w historii Europy i świata – to obok niego Serb Gavrilo Princip 28 czerwca 1914 r. zastrzelił austriackiego księcia Franciszka Ferdynanda i jego małżonkę, walnie przyczyniając się do rozpętania pierwszej z dwóch najkrwawszych wojen w historii naszego kontynentu.

A ostatnim oglądanym przez nas historycznym budynkiem w Sarajewie był meczet Sułtański – historycznie pierwszy meczet, wybudowany przez Turków w mieście po jego powstaniu – powstał w 1457 r. Pierwotnie drewniany, dedykowany sułtanowi Mehmedowi Zdobywcy, został zniszczony pod koniec XV w. i odbudowany, już czcząc innego sułtana – Sulejmana Wspaniałego. Wtedy już był znacznie większy, a w XIX w. dodano kolejne pomieszczenia. Na dziedzińcu przez wieki chowano znamienitych obywateli miasta i pracowników meczetu.

I to koniec naszej pierwszej wizyty w Sarajewie. To miasto ma jednak znacznie więcej do pokazania i odkrycia. Nie udało się nam przejść Aleją Snajperów, nie udało się zobaczyć słynnego tunelu, łączącego w czasach oblężenia miasto z terenami wolnymi od okupujących je Serbów. Nie udało się zobaczyć twierdzy na wschodnich granicach miasta ani zniszczonych obiektów olimpijskich w centrum i na wzgórzach otaczających Sarajewo. Nie udało się zobaczyć żadnej „sarajewskiej róży”. Nie udało się nam wreszcie pobyć tu dłużej i dokładniej wchłonąć atmosferę tego umęczonego miasta. Atmosferę, którą tu czuć na każdym kroku i którą zostaliśmy oczarowani – i to pomimo tego, że byliśmy tu tylko przez około 5 godzin. Obiecaliśmy sobie tu jeszcze wrócić – i wróciliśmy rok później (w 2015 r.). Ale nadal mamy niedosyt – i nadal chcemy do Sarajewa wracać i wracać.

A tymczasem wsiadamy w samochód i wyjeżdżamy w Sarajewa, by kontynuować podróż powrotną z wakacji w 2014 r. Celem jest kolejne bośniackie miasto – Travnik, w którym mamy zaplanowany nocleg. Ale o Travniku i dalszej podróży na północ Bośni i Hercegowiny opowiemy Wam już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Sarajewa znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Herceg Novi, czyli drugie podejście do Boki Kotorskiej

Herceg Novi, miasto z ponad 700-letnią historią, uważane za jedno z… najmłodszych miast nad Boką Kotorską, było kolejnym czarnogórskim przystankiem w naszej wakacyjnej podróży w 2014 r.

Tour de Europe 2014, dzień 18 (poprzedni wpis: Herceg Novi nocą). Ambitny plan dnia poprzedniego zakładał zwiedzenie albańskiej Szkodry oraz czarnogórskich: Podgoricy, Cetynii i parku narodowego Lovcen, a na koniec objechanie atrakcji Boki Kotorskiej, która po pobycie rok wcześniej w Kotorze została jednym z naszych ulubionych miejsc na Bałkanach. Ale plan oczywiście okazał się naiwny – nad brzeg Boki zjechaliśmy z gór już przy zapadającym zmroku i jasne się stało, że objazd Boki Kotorskiej znów musimy odłożyć na przyszłość. Zostało nam zwiedzanie Herceg Novi, w którym zatrzymaliśmy się na noc. Ale na widok starówki tego miasteczka wszelkie żale zostały porzucone – zdecydowanie trafiliśmy w miejsce, jakie lubimy w naszych podróżach. Już teraz (wszak w tym roku w końcu Bokę Kotorską objechać się udało) możemy powiedzieć, że Herceg Novi jest drugim najwspanialszym miejscem nad zatoką, zaraz po Kotorze, którego tu nic nie przebija.

Co do naszego zachwytu nad Herceg Novi – byliśmy go pewni już poprzedniego dnia, kiedy zmordowani całym dniem zwiedzania dojechaliśmy do miasteczka ok. godziny 22:00 i mimo to zdecydowaliśmy się poczłapać na stare miasto, żeby zobaczyć je w nocy. Widok w nocy jest zachwycający, wiedzieliśmy więc, że za dnia będziemy mieli co tu oglądać.

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, twierdza Kanli Kula

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, cerkiew Michała Archanioła

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Hieronima

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi, kościół św.Leopolda

Herceg Novi ma ponad 700 lat (założone zostało w 1382 r.), a pomimo to jest jednym z najmłodszych, o ile nie najmłodszym miastem nad Boką Kotorską. Kiedyś, w starożytnych czasach rzymskich, istniała tu już osada, ale oficjalnie założycielem jest Tvrtko I, król Bośni, a potem także Serbii i Chorwacji. Król, za którego panowania Bośnia osiągnęła szczyt swojej potęgi w całej swojej historii. Miasto, wcześniej pod nazwą Sveti Stefan, a potem Novi, leżało na ważnym szlaku handlarzy solą. W XV w. ostatecznie przemianowano je na Herceg Novi, od tytułu ówczesnego władcy.

W całej swojej historii miasto często zmieniało przynależność państwową, od listy zmian może rozboleć głowa. Najdłużej w historii rządzili miastem Turcy, którzy zdobyli je równo sto lat od jego powstania i pozostali tu przez z górą dwa następne wieki. Kolejne sto lat rządzili miastem Wenecjanie, aż do ostatnich lat XVIII w. Cały XIX w. to roszady – co chwila inne mocarstwo zdobywało władzę nad miastem, m.in. Austriacy, Rosjanie czy nawet Francuzi. Ostatecznie po I wojnie światowej Herceg Novi weszło w skład nowo tworzonej Jugoslawii i tak pozostało aż do usamodzielnienia się Czarnogóry (2006 r.).

Miasto jest pełne zieleni i ukwieconych krzewów i drzew. Trochę wiąże się to z handlową przeszłością miasta, do którego zawijały statki z dalekich krajów, a jednym z importowanych towarów były też właśnie rośliny, drzewka i krzewy. To ukwiecenie sprawia, że Herceg Novi od strony wody przypomina nieco ogród botaniczny. i Zdecydowanie wpływa na urokliwość jako całości. A można tu zobaczyć różne rodzaje palm, eukaliptusy, kaktusy, bananowce czy magnolie.

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, widok spod kościoła św.Hieronima

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Herceg Novi, twierdza Jaka Kula

Było też Herceg Novi natchnieniem dla wielu artystów. Na przedmieściu miasta (Topla) mieszkał m.in. Ivo Andrić, laureat literackiej nagrody Nobla, autor słynnego „Mostu na Drinie” (nawiasem – bardzo przyjemna lektura – polecamy).

W Herceg Novi zobaczyć można aż trzy twierdze. Najwyżej położona jest Spanjola, wybudowana tu w 1538 r. przez Hiszpanów, którzy bardzo krótko rządzili miastem, przerywając na chwilę dwustuletnie rządy Turków. Do niej nie dotarliśmy. Ale zwiedzanie rozpoczęliśmy od położonej twierdzy Kanli Kula, którą wybudowali Turkowie zaraz po tym, jak odzyskali miasto od Hiszpanów. Dziś twierdza z amfiteatrem w środku stanowi miejsce wydarzeń kulturalnych, koncertów itp.

Wspięliśmy się więc (nie po raz ostatni tego dnia, bo w przeciwieństwie do starówki Kotoru, która jest płaska, starówka Herceg Novi usadowiona jest na stromym zboczu góry) po niezliczonej ilości schodów ku południowej, najstarszej bramie twierdzy, który ku naszemu rozczarowaniu… okazała się zamknięta. Na wspinaczkę wyżej, do bramy północnej, i sprawdzenie czy tamtędy da się do twierdzy wejść, zabrakło nam ochoty, zdjęcia twierdzy mamy więc wyłącznie z zewnątrz.

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, marina

Herceg Novi, wieża zegarowa

Herceg Novi, wieża zegarowa

Wracamy więc w dół, na jeden z dwóch głównych placów starego Herceg Novi, plac Belavista. Znajduje się tu jeden z najbardziej fotogenicznych zabytków miasta – cerkiew Archanioła Michała, z charakterystycznymi czterema wieżyczkami na rogach. Nie jest ona zbyt stara, wybudowana została wszak w pierwszych latach XX w. Ale sama budowla, jak i otaczający ją plac i budynki przy nim, są niezwykle klimatyczne i są ulubionym miejscem spędzania czasu wśród turystów.

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. "wieża zachodnia"

Herceg Novi, plac Nikole Durkovića i tzw. „wieża zachodnia”

Znów schodzimy nieco w dół, na mały placyk św.Hieronima, na którym stoli katolicki kościół pod tym samym wezwaniem. Kiedyś stał tu podobno meczet, ale na jego miejscu w połowie XIX w. wybudowano tę właśnie świątynię. Kościelna dzwonnica jest osobną budowlą i stoi obok. Przy placu znajduje się jeszcze jeden wart uwagi budynek – szkoła muzyczna, znajdująca się w starym kamiennym pałacu.

Herceg Novi, pomnik... kominiarza ?

Herceg Novi, pomnik… kominiarza ?

Dosłownie kilka schodków niżej znajdziecie kolejny katolicki kościół, św.Leopolda (pochodzącego właśnie z Herceg Novi), dużo starszy, bo pochodzący z XVII w. Stąd już kilka kroków do kolejnej twierdzy w Herceg Novi. Twierdza Jaka Kula położona jest najniżej, niemal tuż nad brzegiem morza, i jest najstarszą z wszystkich trzech – wybudowana została przez założyciela miasta, króla Tvrtka I pod koniec XIV w. Najprawdopodobniej była to wręcz pierwsza budowla nowo tworzonego wtedy miasta. Potem rozbudowali ją Turcy (połowa XVI w.), Wenecjanie (na początku XVIII w.) oraz Austriacy (koniec XIX w.). Wstęp do twierdzy jest płatny (1 lub 2 EUR, nie pamiętamy dokładnie) i nie ma w jej wnętrzach niczego ciekawego, może poza widokiem na wybrzeże i Bokę Kotorską. Wewnątrz organizowane są w sezonie turystycznym pokazy kina pod gołym niebem.

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Herceg Novi, pomnik założyciela miasta, króla Tvrtka I

Wracamy w górę (znów te miliony schodów…) na plac Belavista, skąd wąskimi kamiennymi uliczkami wchodzimy na najważniejszy plac w Herceg Novi – plac Nikole Durkovića, kiedyś nazywany placem Solnym. To na nim toczy się całe turystyczne życie w mieście. Plac otoczony jest malowniczymi kamiennymi budynkami i wypełniony kafejkami i restauracjami. Nad placem góruje wieża zegarowa, pochodząca z czasów tureckich (dlatego zwana „Sahat kula”), z 1667 r. Stąd prowadzi na północ droga pod górę do wspominanej przez nas północnej bramy twierdzy Kanli Kula – jej początek znajduje się obok tzw. Zachodniej Wieży.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Na zachód od placu ciągnie się kamienna uliczka, będąca klimatycznym pasażem handlowym z licznymi sklepami. Kończy się ona niepozornym pomnikiem… kominiarza ? W każdym bądź razie wszyscy łapią go za… nos, co łatwo poznać :) Uliczka wychodzi na ulicę Njegośeva – to ulica (bardzo długa), przy której pod numerem 65 stoi dawny dom Ivo Andrića. To tu w 1968 r. zmarła jego żona, Milica. Njegośeva prowadzi aż do Topli, gdzie znajduje się kolejnych kilka zabytkowych kościołów (XVII – XVIII w.), ale je sobie odpuściliśmy.

Herceg Novi, ulice miasta

Herceg Novi, ulice miasta

Znów schodzimy na dół, na nadmorską promenadę i niewielką miejską plażę. Herceg Novi, choć jest ulubionym miejscem wielbicieli opalania, nie ma plaż – te są w okolicznych miejscowościach. Ale ma Herceg Novi bardzo urokliwą marinę i wielki stojący na nabrzeżu pomnik założyciela miasta – króla Tvrtka I. No i stąd widać w całej okazałości twierdzę Jaka Kula.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Na tym kończymy nasze zwiedzanie miasta. Wracamy pieszo do naszego apartamentu, położonego jakieś 500 m od granic starego miasta. Czas się nieco odświeżyć po wspinaczkach po niezliczonych schodach w niemożliwym wprost upale, przy którym w ciasnych kamiennych uliczkach czuliśmy się dosłownie jak w piekarniku. Żegnamy właścicielkę i wsiadamy w samochód. Ale to nie koniec atrakcji Herceg Novi.

Do zobaczenia pozostał nam jeszcze, położony jakiś kilometr na wschód, monaster Savina. Składa się ona z trzech cerkwi, dwóch położonych obok siebie i trzeciej, nieco oddalonej, na wzgórzu ponad nimi. Dwie pierwsze są pod wezwaniem Zaśnięcia Bogurodzicy. Większa jest najmłodsza, pochodzi z końca XVIII w., we wnętrzach wymalowana freskami. Mniejsza z kolei jest najstarsza, wg legendy pochodzi z początków XI w., choć historycznie to mało możliwe. Wnętrza zdobią freski z XV, XVI i XVII w. Ikonostas także pochodzi z XVIII w.

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Herceg Novi, monaster Savina

Położona na wzgórzu cerkiew św.Sawy wg legendy założona została właśnie przez Sawę, pierwszego serbskiego biskupa (XII / XIII w.). Ale z niej nic nie zostało, na jej miejscu wybudowano nową w XV w. Oprócz cerkwi na terenie monasteru znajduje się jeszcze skarbiec, a cerkwie otoczone są bardzo starym cmentarzem. Do klasztoru trafiamy jednak w niedzielne południe – odbywają się tu nabożeństwa, co sprawia że zwiedzanie wnętrz jest praktycznie niemożliwe – z zasady nie przeszkadzamy wiernym w świątyniach podczas nabożeństw, bez względu na wyznanie.

Wyjeżdżamy z Herceg Novi z solenną obietnicą, że nad Bokę Kotorską znów wrócimy – po raz trzeci. Sami sobie tej obietnicy dotrzymaliśmy rok później – podczas tegorocznej wakacyjnej wyprawy znów tam zawitaliśmy – ale na tą opowieść jeszcze przyjdzie czas. Na razie kierujemy się ku granicy Czarnogóry z Bośnią. Kolejnym naszym celem jest miasto, w którym się zakochamy – Sarajewo. Ale to już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z czarnogórskiego Herceg Novi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Herceg Novi nocą

Drugą wizytę nad Boką Kotorską, tym razem w Herceg Novi, rozpoczęliśmy od nocnego spaceru po najstarszej części miasteczka. Starówka w Herceg Novi, choć niewielka, jest po prostu piękna. Także w nocy.

Tour de Europe 2014, dzień 17 (poprzedni wpis: W drodze nad Bokę Kotorską: Cetynia i park narodowy Lovćen). Boka Kotorska jest jednym z naszych ulubionych miejsc w podróży. Miejscem niezwykle widowiskowym wizualnie, ale też pełnym małych, kamiennych starówek – z największą z nich – starówką Kotoru na czele. Od zawsze chcieliśmy Bokę objechać dookoła. To właśnie miał być ten czas. Ale znów atrakcje po drodze opóźniły nasz przyjazd nad zatokę i do Herceg Novi, niemal identycznie jak rok wcześniej do Kotoru – dojechaliśmy już po ciemku. Wiedzieliśmy już, że z objazdu zatoki nici – musieliśmy ograniczyć nasz program do samego Herceg Novi.

Starówka Herceg Novi, choć budowana w różnych okresach i pod różnymi wpływami, wygląda niezwykle spójnie. Zabytki z czasów weneckich, tureckich czy późniejszych niezwykle płynnie komponują się w całość, dając efekt niezwykle klimatycznego, kamiennego starego miasta.

Herceg Novi zwiedzać będziemy następnego dnia – pokażemy je w dziennym blasku w kolejnym wpisie. A na razie kilka fotek z nocnego spaceru po starówce.

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

Herceg Novi nocą

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Dwa oblicza Skopje

No to wjechaliśmy do Macedonii. Pierwszy przystanek: Skopje. Miasto o długiej i burzliwej historii. Dziś stolica Macedonii, ale kiedyś bywało stolicą Serbii czy Bułgarii. Miasto o kilku obliczach.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Nocny spacer po Skopje). Macedonia to drugi (po Rumunii) kraj, odwiedzony przez nas podczas tej wakacyjnej podróży, w którym byliśmy po raz pierwszy. Kraj ten był ten naszym głównym celem podczas drogi dojazdowej na wakacje w Grecji, mieliśmy tu spędzić ponad dwie doby, zwiedzając Skopje, Ochrydę i całą północno-zachodnią Macedonię.

O Macedonii słyszał każdy, kto nie spał w szkole na lekcjach historii. Jako państwo – a w zasadzie jako wielka potęga – istniała ona w starożytności, szczyt swojej siły osiągnęła za czasów panowania Aleksandra Wielkiego, najsłynniejszego w dziejach Macedończyka. Macedonia zniknęła z mapy świata jako państwo, gdy została wchłonięta w skład Cesarstwa Rzymskiego.

Nazwa „Macedonia” pojawiła się ponownie na mapach politycznych w XX wieku, kiedy to przy okazji tworzenia Jugosławii, jedną z jej republik nazwano właśnie Macedonią, choć nie obejmowała ona całego historycznego terenu starożytnej Macedonii. Główne jej tereny znajdują się bowiem do dziś w obrębie terytorium Grecji. Zresztą tereny dawnej Macedonii leżą dziś także w Albanii czy Bułgarii.

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, nad brzegiem Wardaru

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, Narodowy Teatr Opery i Baletu

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, monumentalna statua Aleksandra Wielkiego

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, łuk triumfalny

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Skopje, jedna z wielu tablic przypominających o urodzonej tu Matce Teresie

Problem z nazwą zrodził się w 1991 r., kiedy to jugosłowiańska republika Macedonii uzyskała niepodległość jako samodzielne państwo. Do dziś Macedonia nie posiada jednolitej nazwy – nazwę „Macedonia” oprotestowała bowiem Grecja i do dziś nie zgadza się na używanie jej jako oficjalnej. Oficjalnie więc Macedonia to FYROM – angielski skrót od „Była Jugosłowiańska Republika Macedonii”. Grecja oprotestowała też pierwszą flagę Macedonii, zawierającą symbole starożytnego mocarstwa. Tu też Macedończycy musieli ustąpić.

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Skopje, pomnik Dimitriji Čupovskiego, macedońskiego pisarza i działacza niepodległościowego

Grecja w przeszłości usiłowała już poprzez wysiedlenia sprawić, że jej część historycznej Macedonii będzie zamieszkiwana przez rodowitych Greków. Tak było po wojnie grecko-tureckiej, kiedy to po 1923 r. skierowano do terenów greckiej Macedonii ok. 600 tys. Greków wysiedlonych z Turcji, a rodowitych Macedończyków (120 tys.) z terenów tych wysiedlono. Pomnik wysiedlonych zresztą także postawiono w Skopje.

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Skopje, pomnik bułgarskiego cara Samuela

Dużo do powiedzenia mają też władze Bułgarii, z którą Macedonia ma wspólną ogromną część historii średniowiecznej. Dość powiedzieć, że w Bułgarii Macedończyków uważa się za Bułgarów (język macedoński jest mocno podobny do bułgarskiego). Ciekawym przypadkiem jest w tej materii postawiony w Skopje w 2011 r. pomnik bułgarskiego cara Samuela. Otóż był on carem bułgarskim, ale stolicę ustanowił najpierw w Skopje, a potem w Ochrydzie – stąd część Macedończyków uważa, że był on carem… macedońskim. Stąd jego pomnik w Skopje.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Skopje, pomnik ofiar starć z mniejszością albańską w 2001 r.

Macedonia jest też mocno zróżnicowana etnicznie. W różnych regionach kraju jako oficjalne używane są aż cztery języki – oprócz macedońskiego także albański, turecki i serbski – tam gdzie dane mniejszości stanowią co najmniej 20% populacji. Szczególnie duża jest mniejszość albańska – w ok.2-milionowej Macedonii aż jedna czwarta to Albańczycy. W samym Skopje co piąty mieszkaniec jest tej narodowości. A jak przekonamy się jeszcze tego samego dnia, zachodnia Macedonia – ta bliższa granicy albańskiej, to w zasadzie bardziej Albania, jak Macedonia.

Ale wróćmy do Skopje. Zamieszkałe było już cztery tysiąclecia przed Chrystusem – osada umiejscowiona była na wzgórzu, na którym potem wybudowano twierdzę, stojącą do dziś. W dokumentach historycznych miasto pojawia nieco przed czasami rzymskimi – jako osada Scupi, stolica państwa ludu Dardanów. Po Rzymianach nadeszli Słowianie (VII w.), a potem przez całe wieki Skopje przechodziło z rąk do rąk.

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, pomnik wypędzonych z greckiej Macedonii

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, siedziba macedońskiego parlamentu

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, pomnik macedońskich bohaterów

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Skopje, budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Pod koniec X w. Skopje stało się nawet na krótko stolicą ówczesnego państwa bułgarskiego. Najeźdźcy ciągle się zmieniali – Skopje przechodziło pomiędzy Bułgarami, Serbami i Bizancjum wielokrotnie. W XIV w. stało się stolicą Serbii, tutaj nawet odbywały się koronacje serbskich władców. Ale już pod koniec tego stulecia, jak praktycznie cały region, wpadło w sidła Imperium Osmańskiego i pozostało jego częścią aż do początków XX wieku.

Właśnie w samym końcu panowania osmańskiego, w Skopje (wtedy jeszcze nazywanym Üsküb) przyszła na świat – w sierpniu 1910 . –  najsłynniejsza w dziejach mieszkanka miasta – Agnes Gonxha Bojaxhiu, powszechnie znana jako Matka Teresa. Jej osobą Skopje bardzo się chlubi, ale chlubią się też wszyscy Albańczycy – wszak Agnes urodziła się w rodzinie pochodzącej ze Szkodry.

W tym czasie wybuchły wojny bałkańskie, a tereny Macedonii zajęła Serbia. Ale już kilka lat później, po zakończeniu I wojny światowej, Serbia, a co za tym idzie także Macedonia, weszły w skład nowo tworzonego tworu zwanego Jugosławią, w której pozostały aż do jej rozpadu.

Skopje leży na bardzo niestabilnym terenie – było wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Największe i najbardziej tragiczne miało miejsce w VI w. (odbudowane zostało po nim przez cesarza bizantyjskiego Justyniana, który urodził się w okolicach dzisiejszego Skopje), ale to najbardziej dziś pamiętane dotknęło stolicę Macedonii w 1963 r., kiedy to zginęło ponad 1000 osób, ok.200 tys. pozostało bez dachu nad głową, a zniszczeniu uległo wg różnych szacunków 70-80% zabudowy miasta.

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, Most Sztuki ze statuetkami macedońskich artystów

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, kamienny most z XV w., symbol miasta, kiedyś miejsce egzekucji

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, tabliczka na kamiennym moście, upamiętniająca egzekucję Karpoša, przywódcy XVII-wiecznego powstania

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most "Oko"

Skopje, Muzeum Archeologiczne i Most „Oko”

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, figurki przy kamiennym moście

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, miasto pomników i fontann

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje, twierdza

Skopje zostało odbudowane dzięki olbrzymiej pomocy międzynarodowej, także z Zachodu – pomimo, że w tamtych czasach Jugosławia należała do państw bloku komunistycznego. To był podobno pierwszy po II wojnie światowej przypadek, gdzie żołnierze amerykańscy i radzieccy pracowali razem, spotykali się ze sobą bez żadnych przeszkód.

Trzęsienie ziemi zniszczyło dawną zabudowę Skopje. Odbudowa, ukończona w 1980 r. dała mu nowy wygląd i charakter. Drugi etap zmian w mieście miał miejsce już po tym, jak Macedonia stała się niepodległym państwem, a Skopje jego stolicą. W 2010 r. rozpoczęto projekt „Skopje 2014”, który w ciągu kilku lat miał zmienić Skopje w nowoczesne miasto, przyciągające turystów. Skupiono się na nabrzeżu rzeki Wardar, gdzie w ramach programu wybudowano ok.20 nowych budynków, mieszczących administrację państwową oraz muzea i instytucje kulturalne. Drugim elementem programu było wypełnienie terenu pomiędzy tymi budynkami mnóstwem pomników postaci związanych z Macedonią. Całość wzbudza do dziś spore kontrowersje, a ilość pomników stojących nad Wardarem rzeczywiście rzuca się w oczy. Momentami rozglądając się dookoła wręcz ciężko je zliczyć :)

Ale jest też drugie oblicze Skopje. I znajduje się po drugiej stronie Wardaru. O ile jedna to nowoczesne, trochę kiczowate budynki i pomniki w ilości wywołującej ból głowy, o tyle po drugiej stronie wchodzimy w inny świat. Tu znajduje się stara turecka „carsija”, w czasach osmańskich centrum miasta. Świat orientu, niskiej zabudowy, meczetów, tureckich łaźni i masy sklepików i kawiarenek. To tutaj skupia się albańska mniejszość w Skopje. Statystyki mówią, że w starym centrum Albańczycy stanowią prawie 60% mieszkańców.

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, stara część miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, tuecka łaźnia w starej części miasta

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, futurystyczny kościół św.Klemensa (1990 r.)

Skopje, rodzinny środek transportu

Skopje, rodzinny środek transportu

Bałkańskie carsije mają swój urok. Tu czas płynie wolniej, a życie ma inny smak. To enklawy dla chcących uciec od zatłoczonych atrakcji turystycznych czy hałaśliwych pubów i dyskotek. Tak jak zapamiętaliśmy carsiję w Mostarze, tak na pewno zapamiętamy tę w Skopje. I tę w Sarajewie, ją opiszemy w swoim czasie – w Sarajewie byliśmy w drodze powrotnej z Grecji.

W centrum Skopje spędziliśmy raptem dwie godziny. Czas nas trochę gonił, wszak tego dnia mieliśmy objechać zachodnią Macedonię i dojechać do Ochrydy, gdzie mieliśmy zaplanowany kolejny nocleg. Ale zanim o Ochrydzie, w następnym wpisie pokażemy Wam atrakcję położoną tuż obok Skopje – kanion Matka.

Pełna galeria zdjęć ze Skopje znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.