teatr | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Pula, miasto wymarzone dla miłośników historii

Było na naszej trasie po Słowenii i Chorwacji takie jedno miasto, które absolutnie na pewno chcieliśmy zobaczyć. Miasto, do którego chcieliśmy pojechać od zawsze, słynące z bardzo dobrze zachowanego rzymskiego amfiteatru. Pula.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 4 (poprzedni wpis: Rovinj, dwujęzyczna perełka wybrzeża Istrii).Gdy planowaliśmy objazdówkę po Istrii, Pula była tym miejscem, które jako pierwsze w tych planach się pojawiło. To nie była kwestia, czy jechać do Puli, a tylko i wyłącznie którego dnia. I jak ten dzień zaplanować, żeby miasto to nie było ostatnim punktem zwiedzania i nie trzeba było się nigdzie śpieszyć.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Chorwacja, Pula

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pula, rzymski amfiteatr: 44.873237, 13.850369
Pula, katedra Wniebowzięcia NMP: 44.871648, 13.844243
Pula, świątynia Augusta: 44.870143, 13.841883
Pula, rzymskie mozaiki: 44.868850, 13.844136
Pula, kaplica z VI w.: 44.868010, 13.843624
Pula, wzgórze Kastel: 44.870314, 13.844994
Pula, klasztor Franciszkanów: 44.869975, 13.843744
Pula, rzymski teatr: 44.870120, 13.846958
Pula, łuk Sergiusza: 44.868280, 13.846936
Pula, Brama Herkulesa: 44.870167, 13.847950
Pula, Porta Gemina (\'Podwójna Brama\'): 44.870926, 13.847682

 

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Pula, rzymski amfiteatr, muzeum w podziemiach

Tak też trasa została przez nas zaplanowana – po Vodnjanie i słynnych mumiach w miejscowym kościele, Pula była głównym elementem czwartego dnia na Istrii. Historia Puli tonie w mrokach historii – legenda mówi, że założycielami miasta byli mieszkańcy Kolchidy (dzisiejsza Gruzja), którzy zapuścili się w te rejony w pogoni za mitycznymi Argonautami, którzy ukradli im złote runo. Argonautów nie dogonili, a dodatkowo stracili syna własnego króla – nie chcąc wracać i narażać się na gniew władcy, postanowili zostać i osiedlić się w tym miejscu.

Pula, katedra Wniebowzięcia NMP

Pula, katedra Wniebowzięcia NMP

Na pewno okolice Puli zamieszkane były już przez Illyrów, ich ślady znaleziono m.in. na dzisiejszym wzgórzu zamkowym (Kastel). Okres wielkiego prosperity nastąpił jednak dopiero po tym, jak Illyrów podbili Rzymianie. Czasy Rzymian wywarły olbrzymie piętno na mieście – do dziś zresztą Pula słynie z zabytków właśnie z tego okresu.

Miasto zostało ufortyfikowane i otoczone murami, poprzez które do środka prowadziło kilka bram. Na wzgórzu wybudowano niewielki teatr, a niedaleko poza miastem – dużo większy. Wybudowano system doprowadzania wody, a także okazały amfiteatr, miejsce walk ludzi i zwierząt. Pula była ważnym ośrodkiem administracyjnym Rzymu. Po jego upadku nastąpiła inwazja Słowian i Franków, aż w 1150 r. Pula uznała przynależność do Wenecji.

Pula, "facebookowa" restauracja :)

Pula, „facebookowa” restauracja :)

Pula, dawne rzymskie forum

Pula, dawne rzymskie forum

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Pula, rzymska świątynia Augusta

Czasy panowania weneckiego odbiły się bardzo mocno na architekturze miasta, tak jak w innych miejscach, podległych Wenecji. Ale nie był to spokojny okres – miasto było atakowane przez sąsiednie nacje, a także niszczone wewnętrznie przez liczne plagi chorób, które mocno przetrzebiły liczbę mieszkańców. Wieloletnia przynależność do państwa weneckiego sprawiła, że naturalnymi językami w mieście były włoski i niemiecki. Po II wojnie światowej nastąpił jednak silny exodus mieszkańców włoskojęzycznych. Pula weszła najpierw w skład nowo tworzonej Jugosławii, a potem niepodległej Chorwacji.

Dziś Pula to ok.60 tys. mieszkańców. Miasto piękne i słynące z licznych zabytków, dobrze zachowanych od czasów rzymskich. Cel wielu turystycznych wycieczek, zarówno tych zorganizowanych, jak i indywidualnych. Dla miłośników historii to dziś punkt obowiązkowy na mapie chorwackiej Istrii. Najważniejsze miejsca, które warto zobaczyć w Puli:

  • amfiteatr z czasów rzymskiego cesarza Wespazjana, dziś turystyczna wizytówka miasta – jeden z najlepiej zachowanych rzymskich amfiteatrów w Europie. Jest ogromny (szerokość w każdym miejscu przekracza 100 m), kiedyś mieścił ok.23 tys. widzów – odbywały się tu walki zwierząt oraz gladiatorów. Dziś jest najważniejszą atrakcją miasta (wstęp jest płatny), służy także jako miejsce wydarzeń kulturalnych i koncertów (podobnie zresztą jak np. rzymskie Koloseum). Widownia może dziś pomieścić ok. 5 tys. widzów;
Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

Pula, rzymskie mozaiki

  • świątynia Augusta, budowana od II w. p.n.e., kiedyś była częścią centralnego placu miasta (forum), dziś służy jako niewielkie muzeum z eksponatami z czasów świetności miasta;
  • wzgórze zamkowe Kastel w centralnym miejscu starej Puli, od XVII wieku stoi tu mały obronny fort, ale rola tego wzgórza jest w historii o wiele większa – to prawdopodobnie od niego zaczęła się cała historia miasta – już w czasach przed Rzymianami wzgórze było zamieszkane przez ludzi. Dziś w budynkach zamkowych znajduje się Muzeum Historyczne;
  • klasztor Franciszkanów, także znajdujący się na wzgórzu zamkowym, wybudowany w 1227 r., ale już wcześniej znajdowało się miejsce kultu religijnego;
  • starożytny rzymski teatr, położony na zboczu wzgórza Kastel, mniejszy z dwóch kiedyś istniejących w mieście;
  • katedra Wniebowzięcia NMP, znajdująca się pomiędzy amfiteatrem a świątynią Augusta. Dzisiejsza jej bryła to efekt wielowiekowych rozbudów wczesnochrześcijańskiej świątyni z IV w. – nieliczne części zewnętrznych murów katedry to do dziś pozostałości właśnie z tego okresu. We wnętrzach znajdują się relikwie wielu świętych. Dzwonnicę dobudowano w XVII w., wykorzystując do jej budowy kamienie z… rzymskiego amfiteatru…;
Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, klasztor Franciszkanów na wzgórzu Kastel

Pula, twierdza na wzgórzu Kastel

Pula, twierdza na wzgórzu Kastel

Pula, rzymski teatr na wzgórzu Kastel

Pula, rzymski teatr na wzgórzu Kastel

  • łuk Sergiusza, kiedyś brama miejska, wybudowana przez bogatą miejscową rodzinę pod koniec I w. p.n.e., dziś zwana „łukiem triumfalnym”;
  • pozostałe bramy i mury miejskie, wzdłuż których warto się po prostu przespacerować. Starożytne obwarowania miasta zostały częściowo zdemontowane w XIX w., ale na szczęście duża część, szczególnie dawnych miejskich bram (było ich około dziesięciu), zachowała się do dzisiaj. Warte uwagi są tzw.”Podwójna (lub Bliźniacza) Brama” i Brama Herkulesa – obie oczywiście z czasów panowania Rzymu w Puli;
  • starożytne mozaiki, nieco schowane na starówce Puli (choć bez problemu da się je znaleźć dzięki widocznym kierunkowskazom) to pozostałość po okazałej willi z czasów rzymskich. Mozaiki pochodzą z II-III w. i są całkiem nieźle zachowane;

Warto także wiedzieć, iż Pula chwali się związkiem ze słynnym irlandzkim pisarzem Jamesem Joyce’m, który w trakcie swojego życia miał krótki epizod, związany z miastem – mieszkał tu przez ok. pół roku, ucząc w szkole językowej. Jeśli będziecie mieli ochotę, możecie poszukać w mieście śladów Joyce’a – znajdziecie m.in. kawiarnię, w której lubił spędzać czas.

Pula, starożytny "łuk Sergiusza"

Pula, starożytny „łuk Sergiusza”

Pula, brama Herkulesa

Pula, brama Herkulesa

Pula, "podwójna (bliźniacza) brama"

Pula, „podwójna (bliźniacza) brama”

Pula to drugie – po Splicie – chorwackie miasto, które tak bardzo zapadło nam w pamięć dzięki swoim związkom ze starożytną historią i takim nagromadzeniem zabytków, związanych z tym okresem. Amfiteatr w Puli robi naprawdę piorunujące wrażenie – z amfiteatrów które widzieliśmy, piękniejsze jest tylko i wyłącznie rzymskie Koloseum. Dla niego samego warto do Puli zawitać.

Pełna galeria zdjęć z chorwackiej Puli znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam kolejną istryjską perełkę – niezwykły Vodnjan.

 

Inne wpisy z: Słowenia i Chorwacja 2015

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Wergina, czyli początki wielkiej Macedonii

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn – Aleksander Wielki.

Tour de Europe 2014, dzień 13 (poprzedni wpis: 8 dni w kurorcie Paralia Katerinis). Czas rozpocząć drogę powrotną do domu. Po podróży przez Serbię (Smederewo, Nisz) i Macedonię (Skopje, Ochryda) i ponad tygodniowym pobycie w greckim Paralia Katerinis, rozpoczęliśmy drogę powrotną do Polski. Daleko nie zajechaliśmy – pierwszym przystankiem, jeszcze w Grecji, była oddalona o godzinę jazdy samochodem Wergina – małe, spokojne miasteczko, skrywające wielką historię jednej z największych antycznych potęg – wielkiej Macedonii.

Początki historii tego miejsca – w czasach antycznych nosiło nazwę Aigai (Ajgaj) – mają dwie wersje – mityczną i tą, preferowaną przez historyków. Wg mitów miasto założył Karanos, żyjący na przełomie IX / VIII w. p.n.e. syn jednego z doryckich władców (Temenusa, pochodzącego w prostej linii od Heraklesa), który po śmierci ojca przegrał walkę o władzę w rządzonym przez niego Argos na Peloponezie. Karanos udał się wtedy do wyroczni w Delfach, która nakazała mu poszukanie nowego miejsca na ziemi tam, gdzie znajdzie kozy. Udał się więc Karanos na północ, i w miejscu gdzie rzeczywiście zobaczył mnóstwo kóz, założył nowe miasto, nazwane Aigai – „miasto kóz”. Stał się też pierwszym królem nowego państwa, tworząc dynastię, która przez wieki rządziła potem Macedonią, wydając na świat m.in. Aleksandra Wielkiego.

Wergina, kopiec z królewskimi grobowcami

Wergina, kopiec z królewskimi grobowcami

Wergina, grobowiec króla Filipa II

Wergina, grobowiec króla Filipa II

Muzeum w Werginie, z prawej urna grobowa i korona króla Filipa II

Muzeum w Werginie, z prawej urna grobowa i korona króla Filipa II

Muzeum w Werginie

Muzeum w Werginie

Wersja „historyczna” jest podobna, różni się jednak co do czasu. Tutaj miasto Aigai założył uciekający z Argos tamtejszy potomek (syn) Koronosa z tej samej dynastii – Perdikkas I Macedoński, uznawany za pierwszego króla Macedonii. Tutaj też pojawia się przepowiednia wyroczni w Delfach, dotycząca kóz. Tyle że Perdikkas żył w VIII / VII w. p.n.e.

W każdym razie sława i zamożność Aigai szybko rosła, już w V w. p.n.e. Aigai było jednym z najważniejszych greckich miast. Pod koniec tego stulecia stało się ono także mekką ówczesnych artystów – tu ostatnie swoje dzieła tworzył np. Eurypides. IV w. p.n.e. to początki szczytowego okresu chwały Aigai i całej antycznej Macedonii. Tron obejmuje Filip II, który rozpoczyna wielką rozbudowę miasta, praktycznie przebudowując je od nowa. Buduje wtedy m.in. ogromny pałac królewski (12.500 m2), uznawany dziś za drugi – po ateńskim Partenonie – najważniejszy budynek, pochodzący z czasów klasycznej Grecji. Wydarzenia polityczne niejako zmuszają jednak Filipa II do przeniesienia stolicy państwa do Pelli, m.in. ze względu na położenie blisko morza i znajdujący się tam port.

Ale pomimo tego, Aigai pozostało świętym miastem Macedończyków, miejscem najważniejszych wydarzeń religijnych oraz miejscem pochówku władców. To w Aigai w 336 r. p.n.e. odbywały się uroczystości zaślubin córki Filipa II (Kleopatry), podczas których król został zdradziecko zamordowany przez własnego ochroniarza, mszczącego się za prywatne sprawy z przeszłości. Po Filipie władzę objął Aleksander, zwany później Wielkim, jeden z najsłynniejszych przywódców w historii świata. A Filip II został pochowany w Aigai, jego grób przykryto ziemnym kopcem. Później obok pochowano także jego wnuka, syna Aleksandra Wielkiego – Aleksandra IV.

Wergina, ruiny sanktuarium bogini Euklei

Wergina, ruiny sanktuarium bogini Euklei

Wergina, ruiny antycznego teatru. Tu zginął król Filip II

Wergina, ruiny antycznego teatru. Tu zginął król Filip II

Aigai zostało poważnie zniszczone przez Rzymian, gdy w 168 r. p.n.e. podbijali coraz słabszą Macedonię. Miasto odbudowano, ale nigdy już nie odzyskało ono swojej pierwotnej świetności, stopniowo przez wieki podupadając. Najświeższe znaleziska pochodzą z I w. n.e., aczkolwiek prawdopodobnie Aigai zamieszkane było do mniej więcej V w., kiedy to zostało ostatecznie opuszczone przez mieszkańców i zapomniane.

Przypomniano sobie o nim dopiero w 1977 r., kiedy to grecki archeolog odnalazł w istniejącej już wtedy Werginie królewskie grobowce, przysypane ziemią. W ich wnętrzach znaleziono wiele kosztowności i królewskich insygniów, a także przedmioty codziennego użytku. W 1993 r., aby je ochronić, nad nim stworzono betonową kopułę, z zewnątrz wyglądającą na wielki kopiec. Grobowce przekształcono w muzeum, udostępniając je zwiedzającym.

I to właśnie od tychże grobowców rozpoczęliśmy zwiedzanie atrakcji Werginy. W odróżnieniu od innych części antycznego Aigai, grobowce znajdują się w centrum dzisiejszej Werginy. Nie ma problemu ze znalezieniem parkingu, wielu okolicznych mieszkańców oferuje miejsce na samochód za drobną odpłatnością.

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Grobowce macedońskich władców, tak jak już napisaliśmy powyżej, są dziś przykryte dachem i zamienione w muzeum. Wstęp do niego jest odpłatny, i to niemało – 8 EUR od osoby dorosłej. Wraz z biletem otrzymuje się ulotkę, opisującą to miejsce – tak „wyposażeni” udajemy się do środka. Wnętrze muzeum jest mocno zaciemnione, oświetlenie znajduje się tylko przy eksponatach, co ma wzmocnić uwagę turystów na nich.

Ciemności panujące w środku mocno utrudniałyby pewnie robienie zdjęć – ale tu nie ma kłopotu – bo zdjęć we wnętrzach po prostu nie można robić w ogóle. Być może ze względu na niektóre cenne eksponaty, znajdujące się w muzeum, ale to nie zmienia tego, że możemy Werginę zaliczyć do tych miejsc, a których wprowadzono bezsensowny zakaz fotografowania. A może i nie bezsensowny, bo znając turystów, większość w takich ciemnościach „waliłaby” fotki z włączonymi lampami błyskowymi, a to już byłoby szaleństwo i uniemożliwiłoby innym normalne zwiedzanie muzeum. Tak czy tak – kilka zdjęć mamy – robione oczywiście bez flasha.

We wnętrzach grobowego kopca znajduje się kilka antycznych macedońskich grobowców. Dwa z nich są zidentyfikowane – to grobowce króla Filipa II oraz Aleksandra IV. Ten drugi to wnuk Filipa, a syn Aleksandra Wielkiego, choć są jeszcze pewne wątpliwości, czy aby na pewno właśnie tu został pochowany. Aleksander IV, podobnie jak jego dziadek, także został zamordowany, dożywając ledwie 14 lat. Nigdy samodzielnie nie sprawował władzy ze względu na wiek – właśnie w wieku 14 lat miał objąć samodzielne królestwo i wtedy pozbyto się go, mordując go wraz z matką, żoną Aleksandra Wielkiego.

Na pewno zaś leży tu Filip II, w przedsionku jego grobowca leży także jedna z jego żon, prawdopodobnie w innym grobowcu leży także inna z żon króla, zmarła przed nim. We wnętrzu znaleziono m.in. królewską koronę, broń czy akcesoria kąpielowe. Podobne przedmioty znaleziono w grobowcu Aleksandra IV – wszystkie one są dziś eksponatami w muzeum w Werginie i znajdują się w gablotach obok grobowców. Prochy obu władców umieszczone były w kosztownych, zdobionych urnach. We wnętrzach kopca znajduje się także heroon, miejsce kultu zmarłych królów.

Grobowce królewskie były w zasadzie jedyną częścią antycznego Aigai, które udało nam się zobaczyć. Drugi z najbardziej znanych elementów starożytnego miasta – wielki pałac królewski Filipa II okazał się być bowiem zamknięty dla turystów, ze względu na trwające tam prace. Pałac został wybudowany w połowie IV w. p.n.e., prawdopodobnie wg projektu Pyteosa, tego samego który projektował m.in. słynne mauzoleum w Halikarnasie (dzisiejsze Bodrum w Turcji). Historia mówi, że ogromny pałac, wybudowany na wzgórzu był widoczny nawet z dalekich okolic, słynny był również przepych panujący w środku i setki metrów kwadratowych podłogi, pokrytej mozaikami. Nie dane nam było jednak zobaczyć ani kawałka tego cudu.

Okolice Werginy to brzoskwiniowe zagłębie

Okolice Werginy to brzoskwiniowe zagłębie

Okolice Werginy to brzoskwiniowe zagłębie

Okolice Werginy to brzoskwiniowe zagłębie

Okolice Werginy to brzoskwiniowe zagłębie

Okolice Werginy to brzoskwiniowe zagłębie

Mogliśmy za to zobaczyć (choć także zza ogrodzenia) resztki antycznego teatru, wybudowanego także w IV w. p.n.e. Teatr ten zapisał się w historii – to właśnie na nim gwardzista króla Filipa II zamordował go mieczem na oczach tłumu. Kolejnym miejscem, w którym zobaczyliśmy jedynie tabliczkę z nazwą, były ruiny sanktuarium bogini Euklei – bogini sławy i dobrej reputacji. Jeśli traficie na to miejsce, gdy będzie otwarte, zobaczycie zapewne ruiny dwóch świątyń, ołtarz i stoy. Sanktuarium także wybudowano w IV w. p.n.e.

Na terenach dawnego Aigai odkryto także liczne wolnostojące grobowce z czasów świetności Macedonii. Pochodzą one z okresu VI – III w. p.n.e., a najbardziej znanym i dostępnym dla turystów z nich jest ten znajdujący się niedaleko pałacu i teatru – grób Thessalonike, córki Filipa II. Historia jej życia jest niezwykle zagmatwana. Była przyrodnią siostrą (córką innej żony tego samego króla) Aleksandra Wielkiego. Wydano ją za mąż za Kassandra, który po objęciu władzy przez Aleksandra Wielkiego, stał się jego wielkim oponentem.

Kassander, pomimo „wżenienia” się w dynastię królewską, nie zaprzestał działań przeciwko władcom, dążąc do przejęcia władzy. Kulminacją tych działań było zamordowanie Aleksandra IV (bratanka Thessalonike) i jego matki (żony Aleksandra Wielkiego) właśnie przez Kassandra, dzięki czemu objął on tron Macedonii, rozpoczynając czasy nowej dynastii tamtejszych władców – Antypatrydów i tym samym kończąc erę Argeadów – dynastii która Macedonię założyła i wydała na świat m.in. Filipa II i Aleksandra Wielkiego. Śmierć Kassandra w 297 r. p.n.e. była też początkiem końca królowej Thessalonike. Zamordował ją jeden z trzech jej synów w 295 r. p.n.e., nie mogąc pogodzić się z odsunięciem od władzy i oddaniem jej przez matkę dwóm pozostałym braciom.

W okolicach Werginy znaleźć także można pozostałości murów obronnych miasta Aigai, wzniesionych w V w. p.n.e. My jednak darowaliśmy sobie ich poszukiwanie, nieco zrażeni tym, że większość antycznych ruin była dla nas zamknięta. Pomknęliśmy dalej w drogę powrotną do Polski, a kolejnym jej etapem były starożytne ruiny znajdujące się już na terenie Macedonii: Vardarski Rid, Isar i Stobi.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Delfy, miejsce w którym kiedyś ważyły się losy całych narodów

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy – miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

Tour de Europe 2014, dzień 12 (poprzedni wpis: Trzystu bohaterów. Odwiedzamy greckie Termopile). Kilkugodzinna podróż z Paralia Katerinis (naszej „greckiej” wakacyjnej bazy) do Delf przerwana była tylko na krótki czas wizytą w Termopilach – w miejscu jednej z najsłynniejszych bitew w historii świata, owianym legendą 300 bohaterskich Spartan i ich wodza Leonidasa. Ale głównym celem były Delfy, miejsce o wiele bardziej rozległe i „bogate” w obiekty warte zobaczenia, a przy tym także niezwykle znane z historii i legend z nim związanych.

Delfy położone są w południowej Grecji, na stoku gór Parnas. Pisał o nich już Homer, żyjący prawdopodobnie (bo nikt do dziś tego dokładnie nie ustalił) gdzieś w okresie XI – VIII w. p.n.e. Wg mitologii greckiej to tu spotkały się dwa orły, wypuszczone w przeciwne strony świata przez Zeusa, wyznaczając środek ziemi.

Delfy zasiedlone zostały już w drugim tysiącleciu przed Chrystusem (ok. XIV w. p.n.e.) i przez długi czas były niewielką miejscowością. Kult boga Apollina, z którego potem zasłynęły, rozwinął się tu gdzieś na przełomie II / I tysiąclecia p.n.e. i wtedy rozpoczął się okres prosperity. Z przepowiedni wygłaszanych przez kapłankę Pytię Delfy słynęły już w VIII w. p.n.e. Z kapłankami tymi zresztą wiązało się do całkiem niedawna sporo kontrowersji.

Muzeum w Delfach

Muzeum w Delfach

Muzeum w Delfach, eksponaty z brązu (VIII / VII w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, eksponaty z brązu (VIII / VII w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, posągi Kleobisa i Bitona (VII / VI w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, posągi Kleobisa i Bitona (VII / VI w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, antyczna ceramika (V w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, antyczna ceramika (V w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, sala z częściami kolumny "Trzech Tancerek", z omfalosem na czele

Muzeum w Delfach, sala z częściami kolumny „Trzech Tancerek”, z omfalosem na czele

Wiadomo bowiem jest ze starożytnych zapisów, że Pytie (kapłanki, obowiązkowo powyżej 50 lat), wygłaszające swoje przepowiednie, najczęściej w wersji poetyckiej, siedząc na trójnogu w świątyni Apollina, były w głębokim transie, czasem nawet wpadając w szał. Długo wierzono w starożytne legendy, jakoby kapłanki w taki stan wprawiały opary, wydobywające się ze skalnej szczeliny, ale nie potrafiono udowodnić istnienia ani szczeliny, ani oparów. Stąd z czasem uknuto teorię, że trans wywoływany był ziołami palonymi w świątyni, lub nawet był po prostu przez kapłanki udawany.

Muzeum w Delfach, "omfalos", mitologiczny kamień wyznaczający środek ziemi

Muzeum w Delfach, „omfalos”, mitologiczny kamień wyznaczający środek ziemi

Co wydaje się niemożliwe w dobie dzisiejszego stanu techniki, dopiero w końcówce XX wieku badania geologiczne rzeczywiście wykazały istnienie – i to nie jednego, a dwóch uskoków skalnych, krzyżujących się dokładnie pod świątynią. Skład okolicznych skał udowodnił, że uwalniały się tu gazy, w tym takie, które po zmieszaniu z powietrzem wywołują stan euforii, do utraty przytomności włącznie.

Muzeum w Delfach, "Woźnica z Delf" (V w. p.n.e.)

Muzeum w Delfach, „Woźnica z Delf” (V w. p.n.e.)

Wróćmy do historii Delf. Z czasem waga przepowiedni Pytii stała się tak wielka, że żadnych ważnych decyzji nie podejmowano bez konsultacji z wyrocznią. Ludzie płacili wielkie sumy – i za przepowiednie, i za ominięcie długaśnych kolejek do świątyni :) Wyrocznia rosła w wielką potęgę, choć często jej przepowiednie były wysoce dwuznaczne i niezbyt precyzyjne. O tym, jak ważne były wtedy Delfy, niech świadczy fakt, że aż do IV w. p.n.e. były one ochraniane przez specjalny sojusz greckich miast, mający na celu ochronę wyroczni przed dostaniem się w niepowołane ręce.

Wtedy to Delfy zostały złupione przez Fokijczyków, po czym szybko odbite przez Macedończyków, ale to już były czasy powolnego upadku znaczenia wyroczni. I przez mniejsze nią zainteresowanie, i przez błędne przepowiednie, i przez ciągle toczące się w tym czasie w rejonie Delf wojny. W II w. p.n.e. władzę nad całym regionem zdobyli Rzymianie, którzy najpierw ochraniali wyrocznię, ale sto lat później złupili miejscowe skarbce dla sfinansowania swoich greckich wojen. W 66 r. n.e. cesarz Neron wywiózł znaczną część dzieł sztuki do Rzymu.

Na przełomie I / II w. Rzymianie podjęli jeszcze próbę wskrzeszenia wielkości Delf, ale po krótkim okresie popularności, wyrocznia znów zaczęła się osuwać w dół, jeśli chodzi o znaczenie. Tego procesu nie udało się już zatrzymać i w IV w. ostatecznie wyrocznia przestała funkcjonować. Z pewnością do jej upadku przyczyniła się także popularyzacja nowej religii – chrześcijaństwa, które zastąpiło wtedy kult Apollina.

Delfy, rzymska agora

Delfy, rzymska agora

Delfy, skarbiec Sykiończyków

Delfy, skarbiec Sykiończyków

Delfy, skarbiec Ateńczyków

Delfy, skarbiec Ateńczyków

Delfy, grecka stoa

Delfy, grecka stoa

Delfy, ruiny antycznego miasta

Delfy, ruiny antycznego miasta

Zwiedzanie Delf rozpoczęliśmy od znajdującego się przed właściwymi ruinami muzeum. To jedno z najbardziej znanych i popularnych muzeów w całej Grecji, choć jego wielkość nie powala – zawiera raptem kilkanaście pomieszczeń o powierzchni nieco ponad 2 tys. m2. Eksponaty jednak robią wrażenie, a zwiedzanie ułatwia chronologiczny ich podział w poszczególnych pomieszczeniach. Poniżej lista kilku z najważniejszych eksponatów w muzeum:

  • brązowa tarcza z czasów archaicznych (VIII / VII w. p.n.e.);
  • brązowa „głowa Griffona” także z tych samych czasów;
  • dwie niemal bliźniacze marmurowe statuy z VII / VI w. p.n.e., przedstawiające najpewniej Kleobisa i Bitona, mitologicznych synów kapłanki bogini Hery. Legenda głosi, że w czasie podróży z Argos do Delf, synowie sami ciągnęli wóz matki, zastępując niezbyt zdrowe woły. Wdzięczna im matka poprosiła Herę w modlitwie, by ta dała synom najlepszy dostępny dla śmiertelników prezent. Wieczorem zmęczeni synowie położyli się spać i w czasie snu zmarli – Hera dała im wieczną pamięć wśród ludzi – w pewnym sensie nieśmiertelność;
  • pozostałości zdobień z kilku delfijskich skarbców;
  • „Tancerki z Delf”, rzeźbiona kolumna z figurami trzech tancerek (IV w. p.n.e.), której kilka części znajduje się w muzeum. Teoria głosi, że jej zwieńczeniem był słynny „omfalos”, czyli marmurowy stożek, wyznaczający wg mitologii środek ziemi. Omfalos także znajduje się w muzeum w Delfach;
  • liczne statuy z czasów późno-greckich i rzymskich, m.in. posąg filozofa (być może Platona) z III / II w. p.n.e. oraz posąg Antoniusza;
  • „Woźnica z Delf”, statua, kiedyś będąca częścią większej całości z rydwanem, pochodząca z V w. p.n.e.;
Delfy, z prawej ołtarz Apollina

Delfy, z prawej ołtarz Apollina

Delfy, świątynia Apollina, siedziba słynnej wyroczni

Delfy, świątynia Apollina, siedziba słynnej wyroczni

Delfy, świątynia Apollina, siedziba słynnej wyroczni

Delfy, świątynia Apollina, siedziba słynnej wyroczni

Delfy, panorama ruin i doliny pod nimi, widziana z terenu greckiego teatru

Delfy, panorama ruin i doliny pod nimi, widziana z terenu greckiego teatru

Delfy, antyczny stadion

Delfy, antyczny stadion

Po wyjściu z muzeum nadchodzi czas na zwiedzanie właściwych ruin starej wyroczni w Delfach. Są one dość rozległe i położone na zboczu góry, co wiąże się z pokonywaniem sporej ilości schodów – warto o tym pamiętać, szczególnie w sezonie, w letnim słońcu i upałach i zaopatrzyć się w wodę i nakrycie głowy. Z ważniejszych budowli, które tu znajdziecie, warto wymienić (w kolejności naszego zwiedzania):

  • rzymska agora, czyli dawne centrum handlowe i centrum życia miasta, pochodząca z końcowego okresu istnienia Delf (IV w.). Zachowała się jedynie jedna z trzech otaczających ją kolumnad;
  • skarbiec Sykiończyków, pochodzący z VI w. p.n.e. Skarbce w Delfach były budynkami w kształcie przypominającymi świątynie, budowanymi ku czci bogów przez władze starożytnych greckich państw-miast i kolonii. Sykion nigdy nie był ważnym miastem, choć stanowił kiedyś osobne państwo-miasto. Leżał na północy niedalekiego od Delf Peloponezu. W skarbcach przechowywano kosztowności, należące do fundatorów;
  • skarbiec Beocjan, kolejna z tego typu budowli;
  • omfalos, czyli mityczny kamień, wyznaczający środek ziemii, jedna z kopii tego znajdującego się w muzeum w Delfach;
  • skarbiec Ateńczyków, jeden z najlepiej zachowanych budynków w Delfach, pochodzący z VI lub V w. p.n.e., wybudowany wg dwóch teorii dla upamiętnienia albo ustanowienia demokracji w Atenach albo wygranej bitwie pod Maratonem przeciwko Persom;
  • skała Sybilli, wg legend skała, na której stanęła kiedyś kobieta o imieniu Sybilla, wygłaszając pierwszą przepowiednię w historii wyroczni;
  • ateńska stoa, kiedyś będąca częścią Halos, ważnego miejsca, gdzie odbywały się co 8 lat rekonstrukcje sceny zabicia węża przez Apollina. Wybudowana w VI / V w. p.n.e.;
Delfy, "skała Sybilli"

Delfy, „skała Sybilli”

Delfy, ruiny antycznego miasta

Delfy, ruiny antycznego miasta

Delfy, świątynia Ateny widziana z terenów ruin wyroczni

Delfy, świątynia Ateny widziana z terenów ruin wyroczni

Delfy,ruiny gimnazjonu, widziane z terenów ruin wyroczni

Delfy,ruiny gimnazjonu, widziane z terenów ruin wyroczni

  • ołtarz Apollina, wybudowany przed właściwą świątynią, pochodzący z V w. p.n.e.;
  • świątynia Apollina, najważniejsze miejsce kultu religijnego w Delfach i miejsce, w którym Pytie odbywały słynne rytuały z wypowiadaniem przepowiedni. Ruiny widoczne dziś pochodzą z IV w. p.n.e., ale są ruinami trzeciej kolejnej świątyni stojącej w tym miejscu. Pierwszą wybudowano prawdopodobnie w VII w. p.n.e., drugą z VI w. p.n.e. zniszczyło trzęsienie ziemi z 373 r. p.n.e. Obok znajdziecie też „kolumnę Prussiasa”, na której kiedyś stał pomnik tego króla (pochodzi z II w. p.n.e.);
  • teatr, w którym odbywały się przedstawienia muzyczne i teatralne, wybudowany pierwotnie w IV w. p.n.e., odbudowany przez władcę Pergamonu w II w. p.n.e., a ostateczną formę przyjął w czasach rzymskich (I w. n.e.). W 35 rzędach zasiadać tu mogło do 5 tysięcy widzów. Ze szczytu widowni rozpościera się najlepszy widok na ruiny Delf i całą dolinę rzeki płynącej poniżej nich;
  • stadion, położony na samym szczycie ruin, mieścił kiedyś 6,5 tysiąca widzów, długi aż na 177 m i szeroki na 25 m. Wybudowany pierwotnie w V w. p.n.e., obecną formę przyjął po przebudowie przez Rzymian w II w. n.e.;

Ale właściwe ruiny Delf to nie wszystko, co można tu zobaczyć. Już z góry, spod teatru można zobaczyć w oddali kolejne pozostałości z czasów antycznych – to gimnazjon i tholos, oddalone o jakieś pół kilometra. Po wyjściu z ruin Delf kierujemy się więc w ich kierunku, ale mniej więcej w połowie drogi znajdujemy jeszcze jedno warte uwagi miejsce – źródło kastalskie, w którym przemywali się obowiązkowo wszyscy pielgrzymi, przybywający do Delf. Przypisywano jej właściwości oczyszczające, a zbierano ją w znajdującym się obok sporym basenie. Dzisiejszy wygląd źródła to rekonstrukcja, i to przeniesiona ok.50 m od oryginalnego miejsca.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Delfy, ruiny gimnazjonu

Delfy, ruiny gimnazjonu

Delfy, teren źródła kastalskiego

Delfy, teren źródła kastalskiego

Idziemy do gimnazjonu, z którego dziś pozostały nędzne resztki. A pozostały, bo w czasach, kiedy Delfy już nie pracowały, okoliczni mieszkańcy wykorzystali marmurowe kamienie do budowy własnych domostw. Gimnazjon okazuje się jednak zamknięty dla zwiedzających, ale normalnie jest otwarty i dostępny, jak i tholos, bezpłatnie, w przeciwieństwie do samych Delf. Nie dociera tu już zbyt wielu turystów, nam towarzyszyło raptem kilka osób. Gimnazjon był kompleksem budynków, wykorzystywanych przez młodych mieszkańców Delf. Znajdowały się tu m.in. baseny i łaźnie.

W przeciwieństwie do gimnazjonu, teren otaczający tholos okazał się otwarty. Tholos był okrągłym budynkiem o średnicy prawie 15 m, otoczonym przez 20 doryckich kolumn. Do czasów dzisiejszych przetrwały tylko trzy z nich, ale i tak tholos jest jednym z najczęściej spotykanych obrazków z Delf. Wybudowany został w początkach IV w. p.n.e. jako część sanktuarium, poświęconego Atenie.

Biorąc pod uwagę historię i znaczenie Delf w starożytnym świecie, oraz stopień zachowania ruin i ich atrakcyjność „wizualną”, zdecydowanie polecamy wizytę tutaj. Zwiedzanie Delf zajęło nam ok.3,5 godziny, w dużym upale, ale naprawdę było warto. To jedno z tych miejsc, które wreszcie dają nam ogląd na to, co w suchy sposób „wciskano” nam na lekcjach historii w szkole. Tak podana historia zdecydowanie łatwiej się konsumuje.

Wycieczka do Delf i Termopil była ostatnią z naszych podróży wewnątrz Grecji w czasie naszego 8-dniowego pobytu w Paralia Katerinis w sierpniu 2014 r. W kolejnym wpisie pokażemy Wam właśnie Paralia Katerinis, bardzo atrakcyjny grecki kurort.

Pełna galeria zdjęć z ruin antycznej wyroczni w Delfach znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Dion, antyczne miasto z czasów świetności Macedonii

Pierwszym podczas greckich wakacji naszym wypadem z Paralia Katerinis był krótki wyjazd do ruin antycznego Dionu, dawnego macedońskiego miasta, pamiętającego wizyty m.in. Aleksandra Wielkiego.

Tour de Europe 2014, dzień 9 (poprzedni wpis: Macedoński klejnot: Ochryda i okolice). Po trzech dniach intensywnego plażowania czas wreszcie wyrwać się z Paralia Katerinis i zobaczyć coś w okolicach. Najbliżej nam do Dionu, sporego stanowiska archeologicznego z czasów świetności Macedonii, położonego ledwie pół godziny jazdy samochodem od naszej wakacyjnej „bazy”.

Choć Dion leży dziś w Grecji, to wzmianka o Macedonii nie jest pomyłką. Starożytna Macedonia leżała bowiem także w dużej części na terenach dzisiejszej Grecji. Zresztą o schedę po Macedończykach rywalizacja pomiędzy Grecją i dzisiejszą Macedonią trwa nadal. Stąd m.in. protesty Greków w sprawie nazwy „Macedonia”. No i oficjalnie dziś Macedonia nazywa się „FYROM”.

Dion, wejście do parku archeologicznego

Dion, wejście do parku archeologicznego

Dion, teatr hellenistyczny

Dion, teatr hellenistyczny

Dion, sanktuarium Zeusa Olimpijskiego

Dion, sanktuarium Zeusa Olimpijskiego

Dion, teatr rzymski

Dion, teatr rzymski

Dion, teatr rzymski

Dion, teatr rzymski

Nikt nie wie, kiedy tak naprawdę powstało miasto Dion. W dokumentacji historycznej pojawia się w 424 r. p.n.e., kiedy to opisano wizytę spartańskiego generała w drodze na wojnę z ateńskimi koloniami. Pod koniec tego samego stulecia ówczesny macedoński władca urządził tu wielkie igrzyska i pokazy teatralne. Ale Dion istniał dużo wcześniej, a najstarszym odkrytym tu obiektem jest pochodząca z czasów archaicznych świątynia bogini Demeter.

Potem nadeszły najlepsze czasy Macedonii, kiedy to stała się ona prawdziwym imperium. Dion stał się najważniejszym miejscem kultu religijnego, często bywali tu, urządzając liczne igrzyska, ówcześni królowie, na czele z samym Aleksandrem Wielkim. Czczono tu Zeusa Olimpijskiego i jego córki, Muzy.To właśnie za panowania Aleksandra Wielkiego i jego najbliższych następców, Dion osiągnął szczyty swojego rozwoju, budowano tu wtedy najbardziej monumentalne budowle. Także pod panowaniem rzymskim, które szanowało spuściznę wielkiego Macedończyka, Dion był ważnym miejscem.

Żywot Dionu zakończył się w V w. na skutek wielu następujących po sobie kataklizmów. Przed upadkiem miasta, zdążyło tu jeszcze wkroczyć chrześcijaństwo, czego dowodem są m.in. ruiny dawnej bazyliki. W czasach starożytnych Dion podzielony był na dwie części – samo miasto z bogatymi domami, termami i nowoczesnym układem ulic oraz poza jego murami – świątynie i teatry. Całość leżała widowiskowo położona u stóp masywu Olimpu, który także i dziś cudownie prezentuje się na tle ruin.

Dion, sanktuarium bogini Isis

Dion, sanktuarium bogini Isis

Dion, sanktuarium bogini Isis

Dion, sanktuarium bogini Isis

Dion, sanktuarium Zeusa "Najwyższego"  ("Hypsistos")

Dion, sanktuarium Zeusa „Najwyższego” („Hypsistos”)

Dion, ruiny miejskich willi

Dion, ruiny miejskich willi

Dion, ruiny miejskich willi

Dion, ruiny miejskich willi

Ruiny Dionu okazały się zaskakująco rozległe – w sezonie wakacyjnym nie zapomnijcie wziąć ze sobą zapasu wody. W kolejności zwiedzania, zobaczyć tu można:

Tereny poza murami dawnego miasta:

  • hellenistyczny teatr, wybudowany ok. IV / III w. p.n.e. Odkryty w latach 70-tych XX wieku, został niemal całkowicie zrekonstruowany na podstawie wykopalisk archeologicznych;
  • rzymskie termy, sąsiadujące z sanktuarium Zeusa Olimpijskiego;
  • wspomniane sanktuarium Zeusa Olimpijskiego, jedno z najważniejszych miejsc w antycznym Dionie.Pierwotnie wybudowane w czasach hellenistycznych, zostało mocno rozbudowane ok. IV w. p.n.e. Tu Macedończycy obchodzili Nowy Rok i świętowali swe kolejne zwycięstwa. To tu Aleksander Wielki składał ofiary przed swą wyprawą do Azji. We wnętrzu znajdowały się statuy macedońskich władców, fragmenty kilku z nich zachowały się do czasów dzisiejszych. Sanktuarium zostało zniszczone w 219 r. p.n.e. podczas jednej z wojen, ale Macedończycy szybko je odbudowali;
  • teatr z czasów rzymskich (II w.);
  • sanktuarium Zeusa „Najwyższego” (Hypsistos), czas budowy nieznany, kiedyś istniejące w formie jednego pomieszczenia, otoczonego kolumnadą, wyłożonego barwnymi mozaikami. Także tu odnaleziono kilka antycznych rzeźb i dużą część statuy Zeusa;
  • kolejne święte miejsce – sanktuarium egipskiej bogini Isis, pierwotnie wybudowane w czasach hellenistycznych jako miejsce kultu Afrodyty (bogini miłości) i Artemidy (bogini płodności). Na świątynię Isis przebudowano ją w II w. p.n.e., ale pozostałości pierwotnej budowli częściowo zachowały się. Do świątyni prowadziła święta droga, symbolizująca Nil, świętą egipską rzekę. Przy ołtarzu znajdowały się posągi byków – egipskiego boga Apisa. Odbywały się tutaj na wiosnę i jesień wielkie miejskie uroczystości religijne, połączone z targiem dóbr, wytwarzanych przez miejscowych rzemieślników;
Dion, dawne targowisko

Dion, dawne targowisko

Dion, dawne targowisko

Dion, dawne targowisko

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

Dion, willa Dionizosa

  • wczesno-chrześcijańska bazylika z początków V w., wybudowano na terenie cmentarza chrześcijan, tuż za murami ówczesnego miasta. Po niszczących miasto trzęsieniach ziemi to tu schronili się ci, którzy z nich ocaleli;
  • sanktuarium bogini Demeter, składające się z kilku budynków, prawdopodobnie najstarsze poznane miejsce kultu na terenach dawnej Macedonii, pochodzące z VI w. p.n.e., znaleziono tu wiele przedmiotów, związanych z kultem religijnym, pochodzących z tego okresu. Sanktuarium przebudowano w końcowym okresie życia Dionu, prawdopodobnie w IV w., zmieniając wygląd i układ świątyń oraz dodając nieco elementów (m.in. kilka świętych studni);

W obrębie właściwego miasta Dion obejrzeć można ruiny typowych dla miast zabudowań: prywatnych willi, term i latryn. To tu koncentrowało się życie dawnego miasta. W Dionie ta część zachowała się chyba najlepiej (tzn. ruiny tu są „najwyższe”), zachowało się też sporo mozaik. Do tych najbardziej wartych uwagi zaliczyć można:

  • wieloboczny budynek, wykorzystywany prawdopodobnie jako targowisko, wraz z pozostałościami mozaik, pochodzących prawdopodobnie z III w.;
  • willa Dionizosa, nazwa pochodzi od mozaiki odkrytej na jej terenie. Jedna z najokazalszych rezydencji mieszkalnych w mieście, składała się z wielu pokoi, olbrzymiej sali bankietowej, biblioteki, miejsca kultu religijnego oraz sklepów i warsztatów rzemieślniczych. Znajdowały się tutaj także łaźnie. Zachowały się części kolumnady oraz kilka rzeźb, pochodzących z czasów hellenistycznych. Uwagę tu zwraca jednak przede wszystkim wspomniana mozaika w dawnej sali bankietowej, dziś przykryta ochronnym dachem;
Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wielkich term

Dion, ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki

Dion, ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki

  • główna miejska ulica, prowadząca z północy na południe pomiędzy miejskimi bramami, w kierunku znajdujących się poza obrębem miasta sanktuariów, wybudowana ok. IV w. p.n.e. Zachowały się koleiny po dawnych rydwanach;
  • rzymskie termy, o ogromnej powierzchni, z zachowanymi do dziś elementami systemu grzewczego oraz bogatymi mozaikami. W kompleksie znajdowały się m.in. baseny, sauny i pomieszczenia do masażu;
  • mury obronne, o nieznanej dacie budowy (w każdym razie istniały już w 169 r. p.n.e.). Najwcześniejsze elementy muru pochodzą prawdopodobnie z czasów Kassandra, jednego z następców Aleksandra Wielkiego (IV / III w. p.n.e.) i miały kształt kwadratu o boku ok. 1200 m, posiadając wbudowane wieże obronne co kilkadziesiąt metrów. Mur został zniszczony w 219 r. p.n.e., ale szybko odbudowany. W czasach rzymskich mur częściowo się zawalił, a część rozebrano, by wybudować termy. Mur dwukrotnie jeszcze naprawiano (III i IV w.), aż ostatecznie zniszczony został, jak i całe miasto, przez trzęsienie ziemi w V w.;
Dion, sanktuarium bogini Demeter

Dion, sanktuarium bogini Demeter

W kompleksie archeologicznym Dionu znajduje się także, nieco oddalone od samych ruin niewielkie muzeum, w którym znajdują się przedmioty znalezione podczas wykopalisk. Je także warto odwiedzić. My tymczasem opuszczamy Dion – kolejnym celem podczas naszych greckich wakacji jest objazd dookoła mitycznego masywu Olimpu – o nim będzie w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z ruin antycznego Dionu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Macedoński klejnot: Ochryda i okolice

Kolejny dzień wakacyjnej podróży w 2014 r. poświęciliśmy na zwiedzanie perełki Macedonii – Ochrydy. Był to także ostatni dzień dojazdu do Paralia Katerinis w Grecji, gdzie mieliśmy zatrzymać się na nieco ponad tydzień na wakacyjne plażowanie.

Tour de Europe, dzień 5 (poprzedni wpis: Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy). Ostatni dzień naszej podróży na wakacyjny odpoczynek na wybrzeżu Grecji spędziliśmy na zwiedzaniu Ochrydy – przepięknego miasteczka, położonego na południowym zachodzie Macedonii. Zobaczyliśmy także nieco atrakcji historycznych, położonych przy brzegu Jeziora Ochrydzkiego po jego macedońskiej stronie.

Ochryda jest miastem niezwykle starym, jeśli chodzi o historię. Ślady bytności człowieka, znalezione w okolicach dzisiejszego miasta pochodzą nawet z wczesnej epoki kamiennej, mniej więcej 6 tysięcy lat przed Chrystusem. Miej więcej tysiąc lat p.n.e. istniało tu znaczące siedlisko ludzkie – dziś w tej okolicy znajduje się lotnisko.

Historię samej Ochrydy rozpoczyna umownie legenda o Kadmusie, mitycznym założycielu i pierwszym królu słynnych greckich Teb, który po wygnaniu z własnego miasta, uciekł właśnie nad Jezioro Ochrydzkie i założył nowe miasto – Lychnidos, czyli dzisiejszą Ochrydę.

Ochryda, promenada nad jeziorem

Ochryda, promenada nad jeziorem

Ochryda, panorama starej części miasta

Ochryda, panorama starej części miasta

Ochryda, kościół NMP Bolnicka

Ochryda, kościół NMP Bolnicka

Ochryda, kościół św.Mikołaja Gerakomia

Ochryda, kościół św.Mikołaja Gerakomia

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, kościół św.Sofia

Co do faktów stricte historycznych – na pewno w IV w. p.n.e. Lychnidos dostało się we władanie Macedończyków, a w połowie II w. p.n.e. zostało podbite przez Rzymian. Było ważnym punktem Imperium – Rzymianie poprowadzili przez Lychnidos słynną Via Egnatia – drogę łączącą dzisiejsze albańskie Durres z Salonikami i Konstantynopolem. Chrześcijaństwo szybko zadomowiło się w mieście – już w V w. Lychnidos było siedzibą biskupstwa, a pozostałości wczesno-chrześcijańskich budowli są widoczne w Ochrydzie do dziś.

Pod koniec IX w. pojawia się w historii miasta kilka ważnych faktów. Przede wszystkim w dokumentach z 879 r. po raz pierwszy pojawia się obecna nazwa – Ochryda. Krótko potem do Ochrydy przybywają dwaj misjonarze, dziś święci – św.Kliment i św.Naum, rozpoczynając czas świetności miasta jako ośrodka literackiego, piśmienniczego i kulturalnego. Powstaje wtedy pierwsza szkoła, otwarta w klasztorze św.Pantalejmona, również wybudowanym pod koniec IX w. Św.Klimenta uważa się dziś za twórcę cyrylicy – alfabetu używanego do dziś w wielu krajach, m.in. Rosji, Bułgarii, Serbii czy Macedonii.

Szczyt glorii Ochrydy przypadł na czasy pierwszego państwa bułgarskiego (X / XI w.), kiedy to miasto było jego stolicą. Od początków XI w. władzę przejęło Bizancjum, a wpływy Ochrydy wciąż były ogromne, szczególnie pozycja miejscowych dostojników kościelnych. Aż do zdobycia miasta przez Turków (1395 r.) biskupstwo Ochryda posiadało ogromne wpływy i rozciągało się na ogromne terytoria.

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, kościół św.Sofia

Ochryda, widok spod kościoła św.Sofia

Ochryda, widok spod kościoła św.Sofia

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół św.Jana z Kaneo

Ochryda, kościół Narodzenia NMP i św.Petka

Ochryda, kościół Narodzenia NMP i św.Petka

Turcy, choć początkowo wspierali biskupów z Ochrydy, zmienili swe nastawienie po powstaniu Skanderberga, dziś bohatera narodowego Albanii. Zlikwidowali nawet miejscowe biskupstwo, ale nawet pomimo tego, o dziwo zachowały się do dziś piękne bizantyjskie kościoły, których Osmanie nie zburzyli, a przekształcili w meczety.

Po wyzwoleniu z niewoli tureckiej, w 1912 r. Ochryda weszła w skład Serbii, ale na bardzo krótko. W czasie obu wojen światowych była kontrolowana przez Bułgarów, pomiędzy wojnami i po drugiej z nich weszła w skład Jugosławii, a od uzyskania przez Macedonię niepodległości weszła w jej skład.

Dzisiejsza Ochryda żyje przede wszystkim z turystyki – i nic w tym dziwnego, ma bowiem to miasto wszystko, by przyciągać turystów z całego świata. Przede wszystkim leży nad pięknym, dużym Jeziorem Ochrydzkim, pełnym miejsc do pływania czy plażowania. Klimat również świetny, a wszystko to okraszone jest ogromem atrakcji historycznych. Legenda mówi, że w średniowieczu w Ochrydzie istniało 365 kościołów, co jest możliwe ze względu na ówczesną potęgę miejscowych biskupów. I choć zachowało się ich do dziś znacznie mniej, to jednak wszystkie stanowią perełki historyczne. Nie brak tu również pozostałości starszych, z czasów antycznych, np. ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki czy antyczny (jeszcze z czasów greckich, przed Rzymianami) teatr. Wszystko to składa się dziś na nadzwyczajną popularność Ochrydy wśród turystów.

Przed zwiedzaniem atrakcji Ochrydy (po nim też) warto przejść się promenadą, idącą wzdłuż brzegu jeziora. To idealne miejsce na spacer, także wieczorny – ale wieczorem jest po prostu pełna turystów. Jest też wtedy głośna – pełna tłocznych knajpek i sprzedawców wszystkiego. Tak czy siak, promenada punktem obowiązkowym jest i basta.

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

Ochryda, stanowisko archeologiczne na Plaosniku

A co warto przede wszystkim w Ochrydzie zobaczyć ? Poniżej spis ważniejszych atrakcji, które odwiedziliśmy podczas kilkugodzinnej wyprawy uliczkami i ścieżkami miasta. Tak, także ścieżkami, bo gdzieniegdzie dojście prowadziło laskiem, leśną ścieżką. I jeszcze jedno – w sezonie wakacyjnym bywa tu gorąco – zapamiętaliśmy z Ochrydy potworny upał, na jaki trafiliśmy. To utrudnia nieco poruszanie się po położonym jednak na terenie pnącym się pod górę miasteczku, z licznym schodami. Warto mieć ze sobą zapas picia.

Zabytki antyczne:

  • grecki teatr, jedyny tego typu w Macedonii (pozostałe to późniejsze teatry rzymskie), wybudowany ok.200 r. p.n.e. Nieznana jest jego pojemność, gdyż zachowała się jedynie dolna część widowni. W czasach rzymski odbywały się tu walki gladiatorów oraz egzekucje chrześcijan;
  • ruiny wczesno-chrześcijańskiej bazyliki, kolejne po teatrze pozostałości po antycznym Lychnidos. Bazylika pochodzi prawdopodobnie z V w., zachowały się w niej w dość dobrym stanie liczne mozaiki. Bazylika nosiła prawdopodobnie imię św.Pawła, który nauczał w Lychnidos w I w. Ruiny znajdują się tuż obok odrestaurowanego monasteru św.Pantelejmona, obok nich znaleziono także dawne baptysterium z IV-VI wieku, z zachowanymi bogatymi mozaikami, w tym znakami swastyk;
Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, kościół św.Pantelejmona

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Ochryda, wczesnochrześcijańskie baptysterium (IV/VI w.) na Plaosniku

Zabytki średniowieczne:

  • twierdza cara Samuela, pochodząca z XI w., z czasów gdy Ochryda była stolicą państwa bułgarskiego, rządzonego przez cara Samuela. Stoi na wzgórzu, górującym nad miastem. Do dziś zachowały się potężne mury i kilkanaście wież obronnych. Z murów, po których szczycie można spacerować, rozpościera się piękny widok na miasto i jezioro. Prace archeologiczne potwierdziły, że twierdzę wybudowano w miejscu, gdzie kiedyś stała inna twierdza, pochodząca z IV w. p.n.e., wybudowana prawdopodobnie przez panujących tu wtedy Macedończyków;

Świątynie:

  • kościół św.Mikołaj Bolnicki, z XIV w., drugi człon nazwy pochodzi od nazwy dzielnicy. Freski we wnętrzach pochodzą z czasu budowy świątyni;
  • kościół NMP Bolnicka, pochodzący z pierwszej połowy XIV w. Freski na ścianach pochodzą z całego okresu od XIV do XIX w.;
  • kościół św.Mikołaj Gerakomia, o którym pierwsza wzmianka pochodzi z 1692 r., a obecna bryła budynku – z XIX wieku. Nazwa pochodzi od domu opieki, który znajdował się kiedyś w sąsiedztwie. Ikonostas z połowy XIX w., we wnętrzach znajdują się ikony, pochodzące z od XIV do XIX w.;
  • kościół św.Sofia, jeden z najważniejszych zabytków macedońskiej architektury sakralnej. Istniał prawdopodobnie już w czasach cara Samuela (koniec X w.), odbudowano go w połowie XI wieku. We wnętrzach znajdują się freski pochodzące z okresu odbudowy. Ze względu na świetną akustykę, często odbywają się tu imprezy kulturalne i koncerty muzyki sakralnej i poważnej;
  • kościół Jana Ewangelisty w Kaneo, chyba najbardziej popularny pod względem fotografowania obiekt w Ochrydzie, cudownie położony na skale nad brzegiem jeziora. Nie wiadomo, kiedy został zbudowany, w dokumentach pojawia się po raz pierwszy w 1447 r., ale uważa się, że powstał w XIII wieku;
  • kościół Narodzenia NMP i św.Petka – miniaturowa cerkiew, zbudowana nad brzegiem jeziora poniżej cerkwi Jana w Kaneo, całkiem nowa, bo oddana do użytku w 1993 r.;
  • kościół św.Pantelejmona, wg legendy wybudowany w dzielnicy Plaosnik jeszcze w czasach, gdy przebywał tu św.Kliment. To właśnie tu odbywał on studia nad cyrylicą. Tu też ponoć własnoręcznie zbudował kryptę, w której został potem pochowany w 916 r. Za czasów osmańskich najpierw przekształcony w meczet, a potem zniszczony, odrestaurowany na początku XXI w. Uważany za najważniejszą macedońską świątynię, jest celem pielgrzymek wiernych w okresach świątecznych;
  • kościół NMP Peribleptos („Wszechwiedzącej”), jeden z najważniejszych w Ochrydzie, wybudowany już w 1295 r. przez namiestnika bizantyjskiego. To tu przechowywano relikwie św.Klimenta po tym, jak kościół św.Pantelejmona został przez Turków przekształcony w meczet. Gdy kościół św.Sofia także został meczetem, to Peribleptos został siedzibą archidiecezji. Freski we wnętrzach są jednymi z najstarszych i najważniejszych dzieł sakralnych w Macedonii;
  • kościół św.Konstantyna i Heleny, mała cerkiew, stojąca w sąsiedztwie kościoła Peribleptos, wybudowana w 1477 r. Wezwanie świątyni pochodzi od cara Konstantyna i jego matki, są oni zresztą namalowani na jednym z fresków we wnętrzach. Freski pokrywają całą powierzchnię ścian wewnętrznych kościoła;
  • kościół NMP Celnica. Jedyne informacje jakie o nim znaleźliśmy – budowla, jak i resztki fresków we wnętrzach pochodzą z XIV w. Z jednej ze stron opiera się on o dawne mury miejskie, gdzie odkryto w czasie prac jedną z trzech dawnych bram wjazdowych do Ochrydy;
  • meczet Ali Paszy, stojący w starej dzielnicy Ochrydy, pochodzi z 1573 r. W obrębie terenu meczetu znajduje się także tradycyjny turecki grobowiec, podpisany Pir Mehmet Hayati – nie wiemy kim był ów człowiek.
Ochryda, twierdza cara Samuela, górująca nad miastem

Ochryda, twierdza cara Samuela, górująca nad miastem

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, twierdza cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos, widziany z twierdzy cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos, widziany z twierdzy cara Samuela

Ochryda, kościół NMP Peribleptos

Ochryda, kościół NMP Peribleptos

Ochryda, kościół św.Konstantyna i Heleny

Ochryda, kościół św.Konstantyna i Heleny

Ochryda, cerkiew św.Dymitra przy kościele św.NMP Peribleptos

Ochryda, cerkiew św.Dymitra przy kościele św.NMP Peribleptos

Atrakcje naturalne:

  • stary platan, rosnący w centrum Ochrydy. Wg legendy zasadził go sam św.Kliment w 967 r. Kiedyś przy nim wykonywano ponoć egzekucje, uznawany jest za najstarsze drzewo w Macedonii;

Ze sporym niesmakiem jednak zwiedzaliśmy świątynie Ochrydy. Ktoś bowiem uczynił sobie z nich źródło zarobku, tworząc bilety wstępu do nich. Już samo biletowanie wstępu do prawosławnej cerkwi jest nieco dziwne, ale nasz zdecydowany wewnętrzny sprzeciw wzbudziło dodatkowe rozróżnienie na Macedończyków i turystów. Wg cennika Macedończyk płacił „tyle”, a turysta „3 razy tyle”. To sprawiło, że czuliśmy się po prostu „cyckani” z pieniędzy – w ramach oporu nie weszliśmy do żadnej ze świątyń z płatnym wstępem.

Wyjeżdżamy z Ochrydy, ale nie opuszczamy jeszcze Macedonii i okolic Jeziora Ochrydzkiego. Okolice miasta są równie bogate w atrakcje turystyczne co sama Ochryda. Kierujemy się na południe, wzdłuż wschodniego brzegu jeziora, w kierunku słynnego monasteru św.Nauma. Zanim jednak do niego dojedziemy, zatrzymujemy się w „Muzeum na wodzie” – rekonstrukcji prehistorycznego siedliska ludzkiego.

Ochryda, meczet Ali Paszy

Ochryda, meczet Ali Paszy

Ochryda, uliczki starego miasta

Ochryda, uliczki starego miasta

Ochryda, kościół NMP Celnica

Ochryda, kościół NMP Celnica

Ochryda, stary platan w centrum miasta

Ochryda, stary platan w centrum miasta

Znajduje się ono między miejscowościami Pesztani i Trpejca, na brzegu Jeziora Ochrydzkiego. Prace archeologiczne udowodniły, że kiedyś istniała tu osada ludzka, usadowiona w domach umieszczonych na platformie nad wodami jeziora, utrzymującej się na ok.10 tysiącach wbitych w dno jeziora drewnianych pali. Osada istniała w czasach ery brązu i żelaza (1200 – 600 r. p.n.e.). Istniały tu co najmniej 24 domostwa, które w ostatnich latach pieczołowicie zrekonstruowano.

Rekonstrukcja jest całkiem „świeża”, zakończono ją w 2010 r. Znajduje się tu także muzeum, w którym oglądać można przedmioty wydobyte z dna jeziora w miejscu, w którym kiedyś stała wioska. Znaleziono tu m.in. narzędzia, noże, ceramikę oraz zwierzęce kości. Niemal obok zrekonstruowanej wioski, na terenie kompleksu muzealnego znajduje się także dawna niewielka rzymska forteca, stanowisko wojskowe z II w., w którym także prace archeologiczne niedawno się zakończyły.

Dojeżdżamy do klasztoru św.Nauma, położonego niemal 30 km na południe od Ochrydy. Tereny sąsiadujące z klasztorem, położone nad samym jeziorem, służą miejscowym i turystom do plażowania – zaiste są tu wymarzone warunki do kąpania się czy opalania. Dużo zieleni i piaszczysty brzeg sprzyjają aktywnemu wypoczynkowi.

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

"Muzeum na Wodzie" nad Jeziorem Ochrydzkim

„Muzeum na Wodzie” nad Jeziorem Ochrydzkim

Klasztor został wybudowany przez św.Nauma w początkach X wieku. Św.Naum był uczniem świętych Cyryla i Metodego i wg legendy współtwórcą cyrylicy. Wkrótce po budowie klasztoru, św.Naum zmarł i został tutaj pochowany. Jego grobowiec wciąż istnieje we wnętrzach klasztornej cerkwi. Macedończycy wierzą, że nawet dziś, przykładając ucho do kamiennego grobowca, można poczuć bicie serca mnicha.

Klasztor był wielokrotnie przebudowywany, większość dziś widocznych malowideł i ikon pochodzi z XVI / XVII w., choć niektóre fragmenty fresków są znacznie starsze. Ikonostas w cerkwi pochodzi z 1711 r. (wstęp do cerkwi znów okazuje się płatny). Atrakcją klasztoru, szczególnie dla dzieciaków, stają się licznie przechadzające się wokół klasztoru… kolorowe pawie.

Kończymy krótką wizytę w klasztorze. Kilkaset metrów przed monasterem skręcamy w boczną uliczkę, zachęceni tabliczką prowadzącą do kolejnego monasteru. To klasztor i cerkiew św.Atanazego, który choć bardzo fotogeniczny, to pozostał dla nas historyczną tajemnicą – nie udało nam się znaleźć nic o jego historii. Czas nas goni, jeszcze tego samego dnia musimy dojechać do greckiego Paralia Katerinis. Wiemy już, że musimy zrezygnować z planowanego zwiedzania macedońskiej Bitoli. Ale że droga do Grecji prowadzi tak, że niemal musimy wrócić do Ochrydy, zahaczamy o jeszcze jedno historyczne miejsce.

Plaża przy monasterze św.Nauma

Plaża przy monasterze św.Nauma

Młoda para przy monasterze św.Nauma

Młoda para przy monasterze św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Monaster św.Nauma

Pawie przy monasterze św.Nauma

Pawie przy monasterze św.Nauma

Klasztor św.Atanazego przy Jeziorze Ochrydzkim

Klasztor św.Atanazego przy Jeziorze Ochrydzkim

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Skalna cerkiew św.Katarzyny niedaleko Ochrydy

Przy głównej drodze w okolicach Ochrydy znajdują się pozostałości starej bazyliki oraz nekropolii (odkryto dotąd ponad 100 grobowców),pochodzące z VI-XII w. Tuż obok znajduje się wejście do skalnego kościoła św.Erazma – niestety okazuje się on zamknięty. Stąd prowadzi stroma ścieżka (ale tylko 200 metrów) do położonego wyżej skalnego kościoła św.Katarzyny. Tu już, choćby przez kratę, można zobaczyć wnętrze świątyni, wykute w skale. Czas pochodzenia obu tych kościołów nie jest znany i dość niewiele możemy powiedzieć o ich historii.

Na tym kończy się nasz pobyt w Ochrydzie i nad brzegami Jeziora Ochrydzkiego. W planach mieliśmy sporo więcej atrakcji, niestety niemal jak zwykle okazało się, że nieco przeceniliśmy nasze możliwości i ilość możliwych do zobaczenia miejsc w ciągu jednego dnia. Perspektywa 4-godznnej jazdy nad greckie wybrzeże Morza Egejskiego kazała nam opuścić Macedonię. Ale obiecaliśmy sobie, że tu wrócimy… i wstępnie wygląda na to, że już w 2015 r. nam się to uda :)

Następny wpis będzie już z Grecji. Zaprosimy Was na wizytę w antycznych ruinach miasta Dion.

Pełna galeria zdjęć z Ochrydy i okolic znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.3

Drugi pełny dzień w Lizbonie znów zaczynamy od zwiedzania atrakcji miasta trasą żółtego tramwaju linii 28. Zaczynamy od miejsca, gdzie skończyliśmy poprzedni dzień, czyli przy katedrze Se oraz kościele św.Antoniego.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Lizbona nocą). Drugi dzień w Lizbonie znów w całości poświęcamy na przejechanie (lub przejście) trasy tramwaju nr 28 na całej jej długości. W okolice katedry Se tym razem nie jedziemy, jak poprzedniego dnia, tramwajem. Dojeżdżamy metrem w okolice Placu Handlowego (Praça do Comércio), skąd spacerkiem dochodzimy na przystanek tramwajowy przy katedrze.

Na początek wspomnieć musimy o pogodzie. O ile poprzedniego dnia z króciutkimi przerwami na opady, było przeważnie ciepło i słonecznie, o tyle drugiego dnia aura zrobiła nam psikusa – praktycznie cały czas niebo było mocno zachmurzone, a przez większość dnia lżej lub mocniej padało. Nie ułatwiało nam to wędrówki przez miasto i na pewno nie wpłynęło pozytywnie na jakość zdjęć. Ale pogody akurat wybrać sobie nie mogliśmy…

Najpierw odchodzimy od katedry Se i kościoła świętego Antoniego na południe, w stronę wybrzeża. Chcemy zobaczyć Casa dos Bicos, zbudowany w początkach XVI wieku dom o wyjątkowej fasadzie, pokrytej rombowatymi stożkami. Casa dos Bicos powstał w inicjatywy syna Afonso de Albuquerque, wicekróla Indii, o którym pisaliśmy przy okazji odwiedzin kościoła Nossa Senhora da Graça (gdzie znajduje się jego grób) oraz Panteonu Narodowego (gdzie symbolicznie stoi jego pusty sarkofag). Dom został poważnie uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., a dobre odrestaurowano go wg pierwotnych planów dopiero w XX wieku. Obecnie jest własnością miasta.

Wracamy do trasy tramwaju nr 28. Nieco na wschód od kościoła św.Antoniego znajdujemy kolejną świątynię – kościół św.Magdaleny (la Madalena). To kolejna świątynia, zbudowana zaraz po zdobyciu Lizbony przez chrześcijan, powstał w latach 50/60-tych XII w., ale później kilkukrotnie był mocno niszczony (XIV w. – pożar, XVII w. – cyklon), aż wreszcie w 1755 r. znów zniszczyło go trzęsienie ziemi. Został potem odbudowany niemal od podstaw. We wnętrzach znajdują się dzieła malarstwa i rzeźby z przełomu XVIII / XIX w., a portal wejściowy wpisany został na listę zabytków narodowych.

Lizbona, Casa dos Bicos

Lizbona, Casa dos Bicos

Lizbona, kościół Magdaleny

Lizbona, kościół Magdaleny

Lizbona, wystawa w kościele Magdaleny

Lizbona, wystawa w kościele Magdaleny

Lizbona, tramwaj nr 28 niedaleko Praça do Comércio

Lizbona, tramwaj nr 28 niedaleko Praça do Comércio

Idziemy na Plac Handlowy (Praça do Comércio). To tutaj w 1510 r. wybudowano pałac Ribeira, nową rezydencję królewską, do której monarchowie przenieśli się z zamku św.Jerzego. Obok pałacu stały też budynku urzędów, regulujących współpracę handlową ze wszystkimi portugalskimi koloniami na świecie – miejsce to było więc w XVI w. niemal centrum świata, przynajmniej w gestii handlu.

Potem niestety przyszło trzęsienie ziemi w 1755 r. wraz z następującym po nim tsunami, które doszczętnie zniszczyło pałac królewski i wszystko dookoła. Monarchowie swojej siedziby nie odbudowali. Plac zaprojektowano od nowa, budując dookoła budynki mieszczące urzędy państwowe, głównie zarządzające portem oraz służbami celnymi. W 1775 r. na środku placu stanęła konna statua króla Jose I (Józefa I), a równo sto lat później, na wejściu na główną ulicę Rua Augusta wybudowano okazały łuk triumfalny, dziś jeden z symboli miasta.

Ma też Plac Handlowy swoją ciemną kartę w historii Portugalii – to tutaj w 1908 r. zamachowcy (członkowie Partii Republikańskiej, która dwa lata później obaliła monarchię) zastrzelili ówczesnego króla, Carlosa I oraz jego następcę, Luiza Filipe. Królem wtedy został młodszy syn Carlosa I, Manuel, jak już wspomnieliśmy tutaj, obalony w 1910 r. (w czasie zamachu ranny w ramię). Praça do Comércio będzie punktem wypadowym naszej wycieczki do Belem ostatniego dnia pobytu w Lizbonie – stąd odjeżdża tramwaj nr 15 właśnie do Belem. Ale o tym z pewnością będzie osobny wpis.

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio, pomnik króla Jose I

Lizbona, plac Praça do Comércio, pomnik króla Jose I

Lizbona, łuk triumfalny przy Praça do Comércio

Lizbona, łuk triumfalny przy Praça do Comércio

Lizbona, Muzeum Designu i Mody na Rua Augusta

Lizbona, Muzeum Designu i Mody na Rua Augusta

Lizbona, deptak Rua Augusta

Lizbona, deptak Rua Augusta

No to idziemy na Rua Augusta, przez wspomniany łuk triumfalny (nazwa oficjalna: Arco da Rua Augusta). Rua Augusta to chyba najsłynniejsza ulica Lizbony, od lat 80-tych zamknięta dla ruchu kołowego, wypełniona jest sklepami, najczęściej znanych światowych marek. Warto się nią po prostu przespacerować. Nią oraz równoległymi uliczkami – to prawdziwe sklepowe zagłębie w Lizbonie, znajdziecie tu też mnóstwo restauracji i kafejek, a także lokalnych artystów. Ten długi na pół kilometra deptak prowadzi do kolejnego znanego placu – Praça do Rossio (nazwa oficjalna: Praça de D.Pedro IV).

Praça do Rossio (oficjalna nazwa ponoć nigdy się nie przyjęła) jest chyba jeszcze starszy niż Praça do Comércio, był jednym z głównych miejskich placów już gdzieś koło XIII w. Mniej więcej w połowie XV w. wybudowano tu Palácio dos Estaus, pałac, przeznaczony dla co bardziej znamienitych gości, później przekształcony w siedzibę portugalskiej inkwizycji, a sam plac stał się miejscem publicznych… egzekucji.

W 1755 r. plac został zniszczony przez trzęsienie ziemi, zniszczony został także pałac, który odbudowano już w nowej roli – teatru narodowego. W XIX w. na placu postawiono kolumnę z podobizną króla Pedro IV oraz widowiskowe fontanny. Plac wyłożono też charakterystyczną mozaiką, układaną w fale – bardzo nam przypominała tę z Copacabany w Rio de Janeiro. Pod koniec XIX w. wybudowano też inny charakterystyczny budynek – stację kolejową Rossio.

Lizbona, plac Praça do Rossio

Lizbona, plac Praça do Rossio

Lizbona, plac Praça do Rossio, fontanny i Teatr Narodowy

Lizbona, plac Praça do Rossio, fontanny i Teatr Narodowy

Lizbona, plac Praça dos Restauradores

Lizbona, plac Praça dos Restauradores

Lizbona, Palácio Foz na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, Palácio Foz na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, dawne kino Eden na placu Praça dos Restauradores

Lizbona, dawne kino Eden na placu Praça dos Restauradores

Z Praça do Rossio idziemy jeszcze dalej na północ, na kolejny plac – Praça dos Restauradores (Plac Odnowicieli), poświęcony odzyskaniu niepodległości przez Portugalię po kilkudziesięcioletnim panowaniu Hiszpanii w XVII w. Pośrodku stoi okazały obelisk, poświęcony temu właśnie wydarzeniu, z datami bitew stoczonych z Hiszpanią. Z bardziej widowiskowych budynków przy placu na pewno warto zwrócić uwagę na Palácio Foz oraz dawne kino Eden (dziś hotel) z fasadą z początków XX wieku (art deco).

Z Praça dos Restauradores, obok dzisiejszej Hard Rock Cafe (także budynek kina) skręcamy w prawo, w uliczkę równoległą do placu, by dojść do niedalekiej Elevador do Lavra – jednej z kilku miejskich wind w Lizbonie. Ciężko ją odróżnić od tramwaju, ma prawie identyczne żółte wagoniki (dwa, po jednym w każdym kierunku), mijające się na bardzo wąskiej trasie. Elevador do Lavra jest najstarszą lizbońską windą, otwartą w 1884 r. i działającą do dnia dzisiejszego. Trasa ma prawie 190 m i ma nachylenie aż ponad 22% (!). Ograniczamy się do kilku fotek wagonika, nie potrzebujemy jechać w górę.

Niemal tuż obok windy stoi kościół św.Józefa (Sao Jose) wybudowany w XIX w. w miejscu dawnego klasztoru Augustianów, zniszczonego w 1755 r. przez trzęsienie ziemi. Odbijamy z powrotem na południe, kierując się w stronę kolejnego placu – Largo São Domingos. Zanim jednak do niego dojdziemy, trafiamy pod kolejną świątynię – kościół św.Ludwika Francuskiego (Igreja de São Luis dos Franceses), założony w 1552 r. pod wezwaniem króla Francji, odbudowany po trzęsieniu ziemi w 1755 r. We wnętrzach można zobaczyć prace artystów z XVIII w., prezentujące sceny z życia świętego.

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, winda Elevador do Lavra

Lizbona, kościół św.Józefa (Sao Jose)

Lizbona, kościół św.Józefa (Sao Jose)

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Lizbona, kościół św.Dominika

Ale nas bardziej interesuje plac Largo São Domingos, sąsiadujący z budynkiem teatru oraz placem Praça do Rossio. Na placu tym w 1506 r. miała miejsce jedna z najczarniejszych historii Lizbony – masakra „nowych chrześcijan”, czyli skonwertowanych kilka lat wcześniej siłą Żydów. Podminowani szerzącymi się w kraju plagami, wierni pod błahym pretekstem rozpoczęli zabijanie, które trwało kilka dni i rozszerzyło się na całe miasto – łącznie zabito wtedy prawie 2 tysiące osób, pod pozorem przewin za suszę, głód i choroby. Dziś na środku placu stoi niewielki obelisk, upamiętniający to wydarzenie.

Najważniejszym zabytkiem tutaj jest okazały kościół św.Dominika, wybudowany w 1241 r. (w tym czasie był największą świątynią w Lizbonie) i od początku należący do klasztoru Dominikanów. Przetrwał kilka trzęsień ziemi, po których był zawsze odbudowywany. Przez całe wieki był miejscem ważnych uroczystości, w tym także królewskich chrztów i ślubów. Za ołtarzem znajduje się grób jednego z synów Alfonsa III, króla Portugalii z XIII w. Przechowywano tu także chusteczki, należące do dwójki dzieci, którym objawiła się Matka Boska w Fatimie, niestety spłonęły one w wielkim pożarze kościoła (od świec zapaliły się drewniane ołtarze) w 1959 r.

Na południe od kościoła św.Dominika znajduje się, także sąsiadujący z Praça do Rossio, plac Praça da Figueira, w miejscu którego kiedyś stał ogromny szpital Wszystkich Świętych, zniszczony w 1755 r. podczas trzęsienia ziemi. Po nim szpitala nie odbudowano, wybudowano za to najpierw otwarty, a potem kryty targ miejski, który istniał aż do II wojny światowej. Potem go zburzono, tworząc nowy plac z konnym pomnikiem króla Jana I (rządził w XIII / XIV w.).

Lizbona, obelisk ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, obelisk ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, tabliczka ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, tabliczka ku pamięci ofiar masakry z 1506 r. na Largo São Domingos

Lizbona, plac Praça da Figueira

Lizbona, plac Praça da Figueira

Przechodzimy znów przez plac Praça do Rossio, kierując się tym razem w uliczkę Rua de Santa Justa – tu znajduje się następna z naszych atrakcji – kolejna miejska winda w Lizbonie – Elevador de Santa Justa, jedyna pionowa winda w mieście (pozostałe są tramwajowymi wagonikami), istniejąca do dziś. Ta wysoka (45 m) winda wybudowana została w 1900 r., by ułatwić przejście z dzielnicy Baixa (w której właśnie jesteśmy) do okolic klasztoru Karmelitów, położonych znacznie wyżej (to już dzielnica Chiado). W otwarciu uczestniczyła ówczesna rodzina królewska. W latach 70-tych XX wieku została włączona w system miejskiego transportu w Lizbonie.

Lizbona, winda Elevador de Santa Justa

Lizbona, winda Elevador de Santa Justa

Przejażdżka tą windą to turystyczny punkt obowiązkowy, choć przyjemność to wyjątkowo krótka i wcale nie tania – bilet kosztuje 5 EUR (w obie strony), ale jeśli macie wykupioną LisboaCard, nie zapłacicie NIC. Na szczycie windy znajduje się taras widokowy, a „po sąsiedzku” wspomniane ruiny klasztoru i kościoła Karmelitów, wybudowane w końcówce XIV w. i zniszczone przez trzęsienie ziemi w 1755 r. Kościoła nigdy nie odbudowano, a w pozostałej części umieszczono niewielkie muzeum archeologiczne.

Na górze wychodzimy na uliczkę Calçada Sacramento, przy której znajdziemy jeszcze jedną świątynię – kościół Najświętszego Sakramentu (Igreja Paroquial do Santíssimo Sacramento), wybudowany pierwotnie zaraz po zdobyciu Lizbony w 1147 r., jako niewielka kaplica. Dzisiejsze rozmiary świątynia uzyskała po przebudowie z 1750 r., ale już pięć lat później została doszczętnie zniszczona przez trzęsienie ziemi. Odbudowano go w 1784 r.

Lizbona, klasztor Karmelitów widziany z placu Praça do Rossio

Lizbona, klasztor Karmelitów widziany z placu Praça do Rossio

Teraz już wchodzimy na jedną z najbardziej znanych ulic w dzielnicy Chiado – Rua Garrett. No i wracamy na trasę tramwajowej linii 28. Ale o dalszych atrakcjach Lizbony, położonych przy niej, przeczytacie w kolejnej, ostatniej już części tego wpisu.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie tego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.2

Druga część naszego zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju linii 28 to same duże atrakcje: najstarsza dzielnica Alfama („źródło” muzyki Fado), historyczny zamek św.Jerzego, miejska katedra i miejsce narodzin św.Antoniego z Padwy.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.1). Pierwszą część naszej podróży po Lizbonie wzdłuż trasy zabytkowego, żółtego tramwaju linii 28 zakończyliśmy, wysiadając na przystanku Largo das Portas do Sol – bramie do starej Alfamy.

I znów można popatrzeć na kawał historii. Alfama to najstarsza dzielnica Lizbony, kiedyś było to centrum miasta za czasów arabskich. Po Maurach zachował się jedynie labirynt ciasnych, malowniczych uliczek. Paradoks historyczny – po wygnaniu Maurów stopniowo, w obawie przed trzęsieniami ziemi, przenoszono miasto na sąsiednie wzgórza – ale gdy nadeszło to najtragiczniejsze tąpnięcie w 1755 r. – to właśnie Alfama jako jedyna przetrwała prawie nienaruszona. Dziś Alfama, oprócz malowniczych zaułków, ma jeszcze jedną atrakcję – to tu w XIX w. narodziła się muzyka Fado, z której dziś znana jest cała Portugalia.

Na Largo das Portas do Sol (a właściwie ze znajdującego się tu punktu widokowego Miradouro de Santa Luzia) roztacza się cudowny widok na Alfamę, wybrzeże, a także na szczyty zwiedzanych już przez nas klasztoru św.Wincentego i Panteonu Narodowego. Naprzeciwko tarasu widokowego dla chętnych stoi Muzeum Sztuk Dekoracyjnych (dla posiadaczy LisboaCard 20% zniżki na wstęp) – my sobie odpuściliśmy. Warto spojrzeć okiem na znajdującą się obok muzeum, wykonaną z „azulejos” mapkę Alfamy.

Znaleźć też można tu kościół Santa Luzia, wybudowany pierwotnie już w czasach odbicia Lizbony z rąk Maurów (XII w.), ale zniszczony w czasie trzęsienia ziemi w 1755 r. Obecny budynek pochodzi z czasów odbudowy po trzęsieniu, z XVIII w.

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z "azulejos"

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z „azulejos”

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, kościół Santa Luzia

Lizbona, kościół Santa Luzia

Po nacieszeniu się widokiem z góry, schodzimy schodkami wgłąb Alfamy. Łatwo się tu zgubić z gąszczu krętych uliczek usianych kafejkami, w których wieczorami można na żywo posłuchać Fado. Kierujemy się „na z góry (czyli z tarasu widokowego Largo das Portas do Sol) upatrzone pozycje” – naszą uwagę zwróciły dzwonnice dwóch kościołów, które zapragnęliśmy zobaczyć. Idziemy nieco w ciemno, „na czuja”, kierując się tam, gdzie wg nas powinny stać świątynie – w ciasnych uliczkach nie widać u góry ich wież.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Docieramy najpierw do kościoła św.Michała (São Miguel), stojącego w samym sercu Alfamy. Najczęściej przez turystów pomijany, a niesłusznie. Wybudowany został prawdopodobnie już w początkach państwa portugalskiego (XII w.) i gruntownie przebudowany na przełomie XVII / XVIII w. Przez większość tygodnia jest niestety zamknięty, otwiera się go jedynie na czas nabożeństwa w piątek lub niedzielę – a szkoda, bo jest ponoć jednym z piękniejszych lizbońskich kościołów, jeśli brać pod uwagę wnętrza właśnie. Nam też nie udało się ich zobaczyć.

Spacerując uliczkami Alfamy nie da się nie zauważyć związków z Fado. Przypominają o tym na każdym kroku ścienne mozaiki, witryny kafejek czy malowidła na murach. Alfama dumnie przedstawia się też na każdym kroku zmyślnymi napisami z nazwą dzielnicy. Schodzimy na sam dół, gdzie niemal przy nabrzeżu stoi Muzeum Fado – punkt obowiązkowy dla turystów w Lizbonie. Wstęp normalnie kosztuje 5 EUR, dla posiadaczy LisboaCard 30% zniżki, czyli 3,50 EUR.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Muzeum pokazuje całą historię powstania i popularyzacji muzyki Fado, muzyki powstałej w dzielnicy biedoty i przestępczości, początkowo odrzucanej przez wyższe sfery i intelektualistów. Można tu także zobaczyć historię gitar portugalskich, używanych przy graniu Fado, a także galerię największych sław tego gatunku. Wliczony w cenę przewodnik audio umożliwia wysłuchanie niezwykle bogatej palety utworów dowolnego wykonawcy. Nam jednak jakoś nie udało się zostać fanami Fado, opuszczamy muzeum bez większego żalu.

Pniemy się z powrotem w górę uliczkami Alfamy – ale inną trasą, chcemy dotrzeć do kolejnej świątyni, widzianej z góry. Nieco przypadkiem trafiamy na inny, niepozorny zabytek sakralny – kaplicę Nossa Senhora dos Remédios (nie wiemy do końca, jak to przetłumaczyć), wybudowaną przez bractwo marynarzy i rybaków już w 1517 r. Kilkadziesiąt lat później dobudowano obok szpital, ale oba budynki ostały zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1755 r. Kaplicę odbudowano, szpitala nie. Na listę zabytków narodowych wpisano portal wejściowy, zdobiony motywami roślinnymi.

Wspinamy się w górę malowniczą uliczką Rua da Regueira. Warto tu zwrócić uwagę (jak zresztą na całej Alfamie) na zabytkowe „azulejos” na niektórych budynkach, datowane na XVIII w. Cały czas usiłujemy znaleźć dojście do drugiego z kościołów, który widzieliśmy z góry. W końcu udaje się – stajemy przez kościołem św.Stefana (Santo Estêvão), wybudowanym pierwotnie już w XII w., ale całkowicie przebudowanym w 1733 r. Po uszkodzeniach wywołanych trzęsieniem ziemi w 1755 r., ponownie otwarto go w 1773 r. Był kiedyś jednym z dwóch kościołów parafialnych na Alfamie.

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Wychodzimy z Alfamy, trafiając znów na trasę żółtego tramwaju 28, przy przystanku Rua das Escolas Gerais, o jeden stop wcześniejszym od Largo das Portas do Sol, na którym wysiedliśmy poprzednio. Ale tym razem nie wsiadamy do tramwaju, nie ma sensu, stąd chcemy już pieszo dojść do pobliskiego zamku św.Jerzego. Tyle że zamiast do zamku, przez pomyłkę trafiamy na uliczkę Calçada do Menino de Deus – jest tu co prawda brama prowadząca na teren zamkowy, strzeżona przez strażnika, ale nie jest to wejście dla turystów.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Ale za to tuż przed wspomnianą bramą trafiamy na kościół Dzieciątka Jezus (do Menino de Deus), wybudowany z inspiracji króla Jana V w 1711 r., na kilka miesięcy przed narodzinami jego pierwszego dziecka. Nieznacznie tylko uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., stał się parafią dla kilku okolicznych dzielnic. W połowie XIX w. znów nieznacznie uszkodził go pożar. W 1910 r. podczas rewolucji obalającej monarchię, został uszkodzony i ograbiony, ponownie otwarty już w czasie II wojny światowej. We wnętrzach zachowały się cenne ołtarze, ambony i dzieła malarstwa artystów z przełomu XVII / XVIII w.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Poinstruowani przez ochroniarza na bramie, idziemy już prawidłowo w stronę zamku i trafiamy na Pátio de Dom Fradique, dawny dolny dziedziniec Palacio Belmonte, o którym za chwilę. To przedziwne, że tu obok zamku i obok pałacu, dziś przekształconego w luksusowy, zbierający nagrody hotel, znajduje się tak zaniedbane i zapomniane miejsce. Kiedyś część pałacowa, dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy z resztkami zawalonych domostw i pomalowanymi graffiti murami.

Wychodzimy przed Palacio Belmonte, tuż obok najdłuższego zachowanego fragmentu zewnętrznych murów obronnych zamku św.Jerzego. Palacio Belmonte wybudowany został w 1449 r. na resztkach dawnych starożytnych rzymskich (ok.130 r. p.n.e.) oraz arabskich fortyfikacji – w kształt budynku wtopiono m.in. stojące tu trzy wieże obronne, jedna z czasów arabskich (przed powstaniem Portugalii). W początkach XVIII w. we wnętrzach ułożono kilkadziesiąt widowiskowych mozaik z „azulejos” – złożono je z niemal 30 tysięcy płytek (!). Część wnętrz jest dziś dostępna publicznie, reszta stanowi część hotelową.

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Wchodzimy na teren zamku św.Jerzego, najstarszego zamieszkanego terenu w Lizbonie, ufortyfikowanego po raz pierwszy jeszcze przez Rzymian w II w. p.n.e. Wstęp jest płatny, bilet kosztuje 8,50 EUR, dla posiadaczy LisboaCard przewidziano 20% zniżki (czyli 7 EUR). Rzymskie umocnienia poważnie rozbudowali po raz pierwszy Maurowie w X w. To właśnie w bramie tego zamku poległ rycerz Martim Moniz (pisaliśmy o nim w poprzedniej części tego wpisu) podczas zdobywania go przez rycerzy krzyżowych w 1147 r.

Od 1255 r., czyli od czasu gdy Lizbona stała się stolicą państwa portugalskiego, zamek został siedzibą portugalskich monarchów. Dzięki temu był stale rozbudowywany, choć często toczyły się o niego walki. Pod koniec XIV w. gruntownie rozbudowano mury obronne (miały ponad 5 km długości), wbudowując w nie aż 77 wież. W tym też okresie nazwano go „zamkiem św.Jerzego”. To tutaj monarcha przyjmował Vasco da Gamę po jego powrocie z pierwszej wyprawy morskiej do Indii.

Krótko potem rozpoczęto jednak budowę nowej siedziby królewskiej nad Tagiem i zamek utracił swoje znaczenie. Rodzina królewska nigdy już tu nie powróciła, choć był taki moment, że chciała. W XVI w. ówczesny król Sebastian rozpoczął odbudowę zniszczeń, spowodowanych trzęsieniami ziemi, chcąc przywrócić tu siedzibę królewską, ale niestety nie dożył końca prac, które potem zostały zarzucone, a zamek zaczął pełnić funkcję więzienia i koszar. Odbudowę wznowiono pod koniec XVII w., ale znów nadeszło trzęsienie ziemi (1755 r.), poważnie uszkadzając fortyfikacje. Do ponownej odbudowy nigdy już nie przystąpiono, ograniczając się do miejscowych renowacji. Do dziś zachowała się spora część zamkowych murów oraz 18 wież obronnych.

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Na zamku jest kilka interesujących miejsc. Najpierw trafiamy na teren dawnych pałacowych ogrodów z kilkoma statuami i rzeźbami portugalskich władców. Z ogrodami łączy się taras widokowy, szósty już zdaje się odwiedzany przez nas w Lizbonie. Tu też można zauważyć elementy dawnego pałacu królewskiego, kompletnie zniszczonego przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Za ogrodami znajduje się również dawna część pałacowa, w której dziś znajduje się niewielkie muzeum archeologiczne ze stałą wystawą, przedstawiającą historię terenów miasta od czasów starożytnych (VII w. p.n.e.) aż do współczesnych. Wstęp do muzeum zawarty jest w cenie biletu zamkowego.

Następnie zwiedzamy sam zamek. To dziś w zasadzie same mury i wieże obronne, dziedzińce zamkowe są puste. Atrakcją z pewnością jest możliwość wspięcia się na szczyt murów i spacer dookoła fortyfikacji kilkanaście metrów nad ziemią. Na koniec pozostaje usadowione za zamkiem, stanowisko archeologiczne, prezentujące trzy najwazniejsze etapy z życia zamku: etap najstarszy, starożytny (od VII w. p.n.e.), etap arabski (od budowy zamku po XI w.) i etap ostatni, przed zniszczeniem przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Zwiedzając stanowisko archeologiczne warto zwrócić uwagę na przylegający do niego okazały kościół św.Krzyża (de Santa Cruz do Castelo). Został on przekształcony z / lub wybudowany na miejscu znajdującego się tu wcześniej meczetu zaraz po zdobyciu zamku przez Afonso I w 1147 r. Tutaj święcono pierwszego biskupa Lizbony w tym samym roku. Istnieje także legenda, że tutaj biskup Bragi i Porto, João Peculiar (jego osobliwą podobiznę można znaleźć na ścianach stacji metra Martim Moniz w Lizbonie) koronował Afonso na pierwszego króla Portugalii. Ale nie znaleziono dotychczas potwierdzenia tej legendy.

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Kościół św.Krzyża wielokrotnie był bardzo poważnie niszczony przez trzęsienia ziemi w XIV, XVI i XVIII w. Po tym najsilniejszym, z 1755 r., po raz kolejny go odbudowano i oddano do użytku w 1776 r. Wychodzimy z zamku – wreszcie można przez chwilę iść w dół, zamiast w górę. Jednak położenie Lizbony na wzgórzach podczas całodniowego zwiedzania daje w kość. Idziemy uliczką Rua da Saudade w kierunku słynnej katedry Sé. Najpierw jednak na środku Rua da Saudade napotykamy pierwsze ruiny rzymskiego teatru z I w. p.n.e. Inne rzymskie (i nie tylko) pozostałości znajdują się także we wnętrzach samej katedry – została na nich wybudowana.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Budowę katedry w Lizbonie rozpoczęto niemal natychmiast po jej wyzwoleniu z rąk Maurów – w 1147 r., na miejscu wcześniej stojącego tu głównego miejskiego meczetu. Chrześcijaństwo w Lizbonie ma jednak tradycje duże dłuższe – miasto było siedzibą biskupa już w późnych czasach rzymskich (IV w.). Póżniej za Wizygotów i Maurów wiarę tą tłumiono, ale mimo to zachowała się do czasu wyzwolenia niewielka społeczność chrześcijańska.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Jak już napisaliśmy przy okazji kościoła św.Krzyża, zaraz po wyzwoleniu miasta, mianowano nowego biskupa Lizbony (został nim jeden z angielskich rycerzy krzyżowych), dla którego trzeba było wybudować siedzibę. Budowa trwała aż do początków XIII w., a kiedy ją ukończono, rozpoczęto budowę przyległego do niej klasztoru (XIII / XIV w.). Szybko też sprowadzono do katedry (jeszcze w XII w.) z południa Portugalii relikwie św.Wincentego za Murami (Sao Vicente de Fora), które spoczywają w niej do dziś. W czasie wizyty w Lizbonie papieża Benedykta XVI, otrzymał on w darze część relikwii.

W katedrze bardzo rzadko chowano osoby świeckie – wyjątek zrobiono w XIV w. dla króla Portugalii Afonso IV i jego małżonki – w podzięce za zasługi króla w walkach z Maurami. Ich grobowce znajdują się w prezbiterium, za głównym ołtarzem. Tam też zresztą znajdują się relikwie św.Wincentego. W katedrze Se w Lizbonie ochrzczony został podobno także św.Antoni z Padwy, który urodził się tuż obok świątyni – w jego miejscu urodzenia wybudowano potem kolejny kościół – o nim za chwilę.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Trzęsienie ziemi w 1755 r. bardzo mocno uszkodziło katedrę (także prezbiterium z grobowcami) oraz klasztor. Odbudowa zakończyła się dopiero pod koniec XVIII w., a królewskie grobowce wykonano na nowo w 1781 r. W XX w. najpierw zmieniono fasadę kościoła na neogotycką, a potem w rezultacie kolejnego remontu, przywrócono jej styl z powrotem na średniowieczny.

Część katedry oraz klasztor dostępne są do zwiedzania za opłatą (2,5 EUR), ale zdecydowanie polecamy „szarpnąć” się na ten wydatek – warto. Dzięki temu zobaczycie dużą część katedralnych kaplic, w tym m.in. kaplicę Damiana i Kosmy z grobowcem XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, wiernego towarzysza króla Afonso IV, który kazał się pochować tam, gdzie król, by zawsze być blisko niego. W tej samej kaplicy pochowano też drugą żonę rycerza, Marię. Grobowiec rycerza ma wieko z jego postacią oraz psem w nogach mężczyzny, wieko grobowca żony zdobi jej postać, czytająca „Księgę godzin”, popularną w tamtych czasach, stanowiącą o podnoszeniu jakości życia duchowego wśród chrześcijan.

Zobaczycie także ruiny klasztoru z XIV w., przylegającego do katedry, także z kaplicami zawierającymi grobowce. Pośrodku dziedzińca klasztornego znajduje się spore stanowisko archeologiczne, gdzie odkryto kilka warstw pozostałości po poprzednich cywilizacjach. Zaczynając od czasów fenickich (znaleziono ceramikę i naczynia z ok. VIII w. p.n.e.) do rzymskich (zabudowania z II/ I w. p.n.e., droga z I w. n.e.) i arabskich (budynek przylegający do ówczesnego meczetu z XI w.). Budynek arabski prawdopodobnie zburzono na potrzeby budowy klasztoru w XIV w., nie mając pojęcia, że pod nim znajdują się jeszcze starsze elementy. Zostały one odkryte dopiero w 1990 r., podczas wykopalisk, prowadzonych w klasztornym ogrodzie.

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Z katedry wychodzimy już niemal o zmroku – powoli kończy się pierwszy dzień naszej trasy po atrakcjach Lizbony wzdłuż trasy tramwaju nr 28. Na koniec idziemy jeszcze do stojącego obok katedry kościoła św.Antoniego, wybudowanego podobno na miejscu, w którym stał dom rodzinny świętego – tu właśnie narodził się w 1195 r. św.Antoni z Padwy. Co ciekawe, we wnętrzu kościoła trwało właśnie nabożeństwo, odprawiane… po polsku. Zapewne jakaś grupa pielgrzymów z ojczyzny.

Przez okazałą kościelną zakrystię można zejść do najstarszej części świątyni (została ona całkowicie odbudowana pod koniec XVIII w. po tym, jak poprzednia została zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r.) – do krypty, gdzie znajduje się miejsce narodzin św.Antoniego. Znów widać, że dużo tu pielgrzymów z Polski – jest także polskojęzyczna wersja napisu w tym miejscu. A przy wejściu da się zauważyć ceramiczna mozaika (znów „azulejos”), upamiętniająca wizytę papieża Jana Pawła II w tym miejscu (1982). Jan Paweł II przybył wtedy do Portugalii m.in. by podziękować w Fatimie za ocalenie w czasie zamachu na niego dokładnie rok wcześniej.

Gdy wychodzimy z kościoła św.Antoniego, jest już ciemno, więc czas na zakończenie pierwszego pełnego dnia w Lizbonie. Listopadowa pogoda bardzo nam dopisała – do tego stopnia, że dało się chodzić w krótkim rękawku i… krótkich spodenkach. Rewelacja – ale już następnego dnia miało być dokładnie odwrotnie, a przecież czekała nas druga część trasy żółtego tramwaju linii 28. Ale zanim znów wrócimy do tej trasy, zapraszamy na nocne zdjęcia Lizbony.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

Alghero: miejskie pałace i zabytki architektury

Starówka Alghero była jednym z lepiej turystycznie opisanych miejsc, jakie widzieliśmy. Dzięki temu, oprócz przewodników po starych miejskich fortyfikacjach i zabytkowych świątyniach, pokażemy Wam jeszcze inne zabytki architektury i kultury, jakie znaleźliśmy podczas jednodniowej wizyty.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Świątynie starego Alghero). Oznakowanie zabytkowych budowli na starym mieście w Alghero wzbudziło nasz podziw. W wąskich uliczkach aż mieni się od tabliczek, opisujących poszczególne budynki, dzięki czemu można naprawdę komfortowo zwiedzać kolejne atrakcje. Nie znaleźliśmy żadnego tak obszernego kompendium wiedzy o architekturze Alghero, jakie daje wczytanie się w informacje, podawane przez tabliczki na ulicach starówki. Poprowadzimy więc Was teraz wzdłuż wszystkich zabytkowych budowli, których historię udało się nam choć w kilku zdaniach poznać dzięki temu.

Niech to będzie uzupełnienie naszych poprzednich artykułów, pokazujących dawne miejskie fortyfikacje oraz zabytkowe kościoły – wszystkie te obiekty przeplatają się ze sobą w Alghero i razem pokazują obraz niewielkiej, ale jakże bogatej w historyczne atrakcje starej części tego miasta. Pokażemy je w kolejności, w jakiej je widzieliśmy, nie układając ich w specjalną trasę.

Choć duża część pokazywanych tu budowli nosi szumną nazwę „pałac”, tak naprawdę są bardziej lub mniej wyszukanymi architektonicznie kamienicami, choć kilka rzeczywiście można pałacami nazwać, ze względu na ich wielkość wymiarową. Być może „pałacami” nazywano je względu na bogactwo wnętrz, ale tych nie było nam dane oglądać.

Alghero, teatr miejski

Alghero, teatr miejski

  • Teatr Miejski, wybudowany w 1862 r. Premierowym przedstawieniem była opera Verdiego – „Zbójcy”. Czynny do dziś, wystawiane są tu opery, operetki, wodewile oraz sztuki teatralne. Po II wojnie światowej został mocno zaniedbany i w efekcie zamknięty. Ponownie otworzono go w 1994 r., wystawiając „Małego Księcia” Antoine de Saint-Exupery’ego. Ciekawostka – autor „Małego Księcia” spędził ostatnie 3 miesiące życia w Alghero, służąc w wojsku jako pilot. 31 lipca 1944 r. wyleciał w swój ostatni lot i nigdy z niego nie wrócił – szczątki jego samolotu odnaleziono w morzu pod Marsylią dopiero w 2000 r., ciała nie znaleziono nigdy;
  • Alghero, pałac biskupa Machin

    Alghero, pałac biskupa Machin

    Pałac biskupa Machin, wybudowany w końcówce XVI w. przez katalońskiego kupca Tibau (dlatego znany też pod taką nazwą), został później zakupiony przez ówczesnego biskupa Alghero o nazwisku Machin. Nad wejściem nadal widoczny jest herb rodziny Tibau – dwa lwy podtrzymujące wieniec. Budynek został odbudowany po II wojnie światowej, kiedy to uległ poważnym uszkodzeniom podczas bombardowań (oryginalna została tylko fasada frontowa);

  • Pałac Serra, wybudowany w połowie XIX w. dla bogatej rodziny posiadaczy ziemskich, został później odnowiony, ale z zachowaniem oryginalnej struktury;
  • Palazzo Civico (Pałac Obywatelski ?), prawdopodobnie kiedyś spełniał rolę ratusza, wybudowany pierwotnie ok.XV w. Z oryginalnego budynku dziś pozostała jedynie fasada, reszta została odbudowana w XVIII wieku;
  • Alghero, pałac rodziny Lavagna

    Alghero, pałac rodziny Lavagna

    Pałac rodziny Lavagna, mającej w swoich szeregach kilku ważnych obywateli miasta, został wybudowany w 1866 r. na podstawach wcześniej stojącego tu gotyckiego budynku. Fasadę zdobi zegar słoneczny datowany na ten sam rok. Pałac został odnowiony w początkach XXI w.

  • Pałac rodziny Albis, jeden z najbardziej znanych zabytków architektury w Alghero, został wybudowany w początkach XV w. przez rodzinę Ferrera (dlatego znany jest też pod nazwą „Palazzo Ferrera”), a dopiero później przeszedł w ręce rodziny Albis. Zasłynął będąc siedzibą gubernatora miasta i tymczasową siedzibą wicekróla Sardynii, w okresie składania przysięgi w miejscowej katedrze przed udaniem się do siedziby w Cagliari. Najważniejszym faktem z historii pałacu jest jednak to, że gościł cesarza Karola V w trakcie jego powrotu z walk z Algierczykami;
Alghero, siedziba królewskich celników

Alghero, siedziba królewskich celników

Alghero, pałac rodziny Albis

Alghero, pałac rodziny Albis

Alghero, "Palazzo Civico", dziś ratusz

Alghero, „Palazzo Civico”, dziś ratusz

  • Siedziba królewskich celników, znana już od XV wieku. Tu rezydowali celnicy, którzy nakładali podatki na handlarzy, przywożących do miasta swoje produkty drogą morską;
  • Alghero, pałac rodziny Simon

    Alghero, pałac rodziny Simon

    Pałac rodziny Guillot został wybudowany gdzieś między XV i XVI wiekiem, przebudowany w XIX wieku. Należał do rodziny Guillot, mieszkającej tu przez wieki. Zwany jest też „pałacem Barona” ze względu na legendę o zniknięciu jednego z członków rodziny, którą opisał w wierszu jeden z miejscowych poetów;

  • Kolejny „Palazzo Civico„, wybudowany w XV w. dla miejscowego radcy, wielokrotnie przebudowywany w czasach późniejszych, był siedzibą miejskich urzędników. Dziś spełnia rolę ratusza, znajduje się tu też miejscowy „Urząd Stanu Cywilnego”;
  • Pałac rodziny Simon, istniejący od XIII wieku, w połowie XIX w. przebudowany. Nad masywnymi drewnianymi drzwiami wciąż widoczny jest herb rodziny Simon;

Lista zabytkowych budynków na starówce Alghero nie została przez nas wyczerpana, jeśli poszperacie po ciasnych uliczkach, znajdziecie z pewnością jeszcze kilka innych. Nie były one jednak naszym celem, więc nie staraliśmy się zbytnio znaleźć wszystkich. Te, które wymieniliśmy, wpadły nam w oko podczas „rajdu” po starych kościołach w Alghero.

To już koniec opowieści o tym, co znajdziecie w starej części Alghero. Po drugim noclegu w mieście, wyjeżdżamy z niego, tym razem kierując się na południe. Kolejny dzień będzie znów objazdówką, tym razem wzdłuż zachodniego krańca Sardynii. Na pierwszy ogień pójdzie kolejne kolorowe miasteczko – Bosa, ale o nim już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć zabytkowych pałaców na starówce Alghero znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

 

Ryga, najważniejsze atrakcje starego miasta

Przez 60 lat była w granicach państwa polskiego. Przebywał tu król Stefan Batory, przemawiał Piotr Skarga, studiował Ignacy Mościcki. Mieszkał tu Ryszard Wagner, urodził się Michaił Barysznikow. W 2014 r. nosi miano Europejskiej Stolicy Kultury. Słowem – witamy w Rydze.

Ryga na weekend. Ryga to kolejny nasz „weekendowy” cel lotniczy w tym roku (były już: Kijów, Odessa i Ateny). Bilety LOTu w cudownej cenie 122 zł za podróż w obie strony kupione czekały już od stycznia. To nasza pierwsza „tamBylska” podróż na północ od Polski i kolejna już w tym roku wyprawa do krajów rosyjskojęzycznych (tak, wiemy, że jest język łotewski, ale w Rydze słyszy się przede wszystkim rosyjski). Oprócz „pasowania” do naszego cyklu „Miasto na Weekend”, wyjazd do Rygi rozpocznie też na blogu nowy cykl: „Miasta hanzeatyckie”, których już kilka zwiedziliśmy, ale żadne z nich jeszcze nie doczekało się wpisu. Co to te „miasta hanzeatyckie”, napiszemy w osobnym wpisie. Czas więc spisać wrażenia ze stolicy Łotwy.

Za datę powstania miasta Ryga uznaje się rok 1201, kiedy to lokalny biskup Albert rozpoczął budowę obwarowań miejskich. Biskup został mianowany przez papieża i miał przynieść „odwet” na miejscowej ludności, która pokonała i zabiła poprzedniego wysłannika Rzymu, który wraz z krzyżowcami siłą krzewił tu wiarę chrześcijańską. A jeszcze wcześniej zaczęli tu przyjeżdżać niemieccy kupcy, handlujący z miejscowymi Wikingami – to za nimi podążył kościół.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ryga, najważniejsze miejsca Starego Miasta

ładowanie mapy - proszę czekać...

Łotwa, Ryga, Plac Katedralny: 56.949059, 24.104862
Łotwa, Ryga, kościół św.Piotra: 56.947549, 24.109368
Łotwa, Ryga, kościół św.Janów: 56.947490, 24.110956
Łotwa, Ryga, Plac Ratuszowy i Dom Czarnogłowych: 56.947467, 24.106686
Łotwa, Ryga, Pomnik Wolności: 56.951434, 24.113402
Łotwa, Ryga, \'Trzej Bracia\': 56.950366, 24.104337
Łotwa, Ryga, katedra św.Jakuba: 56.950802, 24.104798
Łotwa, Ryga, Plac Liwski: 56.949503, 24.109240

 

W 1282 r. Ryga przystąpiła do Hanzy i rozpoczął się okres gwałtownego rozwoju miasta. Hanza to dawny związek miast północnej Europy, w ramach którego wzajemnie wspierały one swoje interesy, utrudniając życie i działalność kupcom z innych miast. Dzięki temu miasta-członkowie Hanzy w większości znakomicie prosperowały, stając się czołowymi ośrodkami handlu w naszej części kontynentu. Bogate miasto przyciągnęło żądnych władzy Krzyżaków, z którymi miało (skąd my to znamy) wielkie problemy przez dalsze ponad 250 lat, kilkukrotnie paląc ich zamek.

W 1561 r. miasto oddało się pod władanie króla polskiego, Zygmunta II Augusta i przez następne 60 lat pozostawało formalnie w granicach Rzeczypospolitej. Aż do 1621 r., kiedy to zdobyli je Szwedzi – ale wcześniej – w 1605 r. – pod Rygą odbyła się znana z nudnych lekcji historii bitwa pod Kircholmem, w której odnieśliśmy jedno z większych zwycięstw bitewnych w historii. Ale już na początku XVIII w. miasto przejęli Rosjanie i pod ich władaniem Ryga pozostała aż do zakończenia I wojny światowej, czyli ponad 300 lat. W tym czasie miasto znacznie się rozrosło, stając się czwartym co do wielkości miastem Imperium Rosyjskiego (po Moskwie, Sankt Petersburgu i… Warszawie) oraz największym jego portem.

Panorama starej Rygi, widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Panorama starej Rygi, widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Panorama Rygi, widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Panorama Rygi, widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Po zakończeniu I wojny światowej Łotwa, 7 dni po Polsce (czyli 18 listopada 1918 r.) proklamowała niepodległość, po czym musiała o nią walczyć – tak jak i my – z wojskami bolszewickimi. Jeszcze jedno łączy Rygę z Polską – to tu podpisano tzw.”traktat ryski”, kończący wojnę polsko-bolszewiską i regulujący nasze granice z „Krajem Rad”. Łotysze także swój traktat pokojowy z bolszewikami podpisali w Rydze – ponad rok przed naszym. De facto więc od 1920 r. Ryga stała się stolicą państwa łotewskiego.

Razem z całą Łotwą, Ryga podzieliła nasz los podczas II wojny światowej, będąc zaatakowana przez Armię Czerwoną, z tymże Łotwę sowieci „zlikwidowali’, wcielając ją do ZSRR niemal natychmiast po najechaniu. Byli przy tym tak brutalni, że mieszkańcy Rygi chętnie „pomogli” Niemcom odbić miasto – ale sowieci pod koniec wojny wrócili, wygonili Niemców i ostatecznie wchłonęli Rygę i całą Łotwę w swe granice. W marcu 1991 r. społeczeństwo Łotwy w referendum wybrało niepodległość i wyjście z ZSRR. Oficjalnie niezależność Łotwa ogłosiła w sierpniu tegoż roku i Ryga znów została stolicą niepodległej Łotwy.

Dziś Ryga to 700-tysięczne miasto, w którym w wyniku intensywnej rusyfikacji z czasów ZSRR, Łotysze nie stanowią większości. Na ulicach, w komunikacji publicznej i w restauracjach przeważnie słychać język rosyjski, duża część mieszkańców podobno w ogóle nie zna łotewskiego.

Ryga, pomnik Wolności nocą

Ryga, pomnik Wolności nocą

Ryga, plac Katedralny nocą

Ryga, plac Katedralny nocą

Ryga, plac Liwski i budynek Rosyjskiego teatru Dramatycznego nocą

Ryga, plac Liwski i budynek Rosyjskiego teatru Dramatycznego nocą

Trochę wyjazdowych informacji praktycznych. Z lotniska do centrum Rygi (w tym na starówkę) łatwo dostać się można miejskim autobusem nr 22 – przystanek znajduje się przed terminalem lotniska, za parkingiem samochodowym. Bilety można kupić w informacji turystycznej na lotnisku lub w automacie na przystanku – koszt jednego przejazdu to 0,60 EUR. Teoretycznie bilety sprzedaje też kierowca, ale są dwukrotnie droższe (1,20 EUR), a i tak kierowca odsyłał chętnych do automatu na przystanku. Bilet 24-godzinny kosztuje 2,50 EUR. Aby dostać się na starówkę, należy przejechać 12 przystanków i wysiąść na „Grecinieku iela” (nazwy przystanków wyświetlają się wewnątrz autobusu), zaraz po przejechaniu rzeki Dźwiny.

Jeżeli nie mieszkacie gdzieś na obrzeżach, to do weekendowego zwiedzania nie będziecie potrzebowali komunikacji miejskiej. Wszystkie większe atrakcje (starówka czy dzielnica „art noveau”) znajdują się w zasięgu pieszej wycieczki. Nawet zobaczenie czegoś po drugiej stronie Dźwiny da się załatwić pieszo. Nasz nocleg wypadł w świetnym hotelu Gutenbergs przy samej katedrze na starówce – stąd wszędzie blisko.

Ryga znana jest przede wszystkim ze swojej starówki, wpisanej na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Starówka leży nad Dźwiną i ma dość widoczne granice. Nie jest duża, jej zwiedzenie spokojnie jest możliwe w jeden dzień. Czas na subiektywną listę największych atrakcji starej Rygi:

Katedra w Rydze i Plac Katedralny

Kamień węgielny pod budowę katedry położył w 1211 r. sam biskup Albert (ten, od którego zaczyna się historia Rygi). Nie wiadomo, kiedy budowę ukończono – na pewno w 1266 r. kościół nie był jeszcze w całości gotowy. Pierwszej poważnej rozbudowy katedra doczekała się na przełomie XIV i XV w., wtedy też podwyższono jej wieżę, która w tym czasie była najwyższą w mieście. Wieża i część kościoła spaliły się w pożarze w 1547 r. Nową wieżę oddano niespełna 50 lat później, wraz z kogutem na szczycie, dziś możliwym do zobaczenia na wystawie wewnątrz katedralnych zabudowań.

Ryga, katedra

Ryga, katedra

Ryga, dziedziniec katedry

Ryga, dziedziniec katedry

Ryga, stary kogut z wieży katedry

Ryga, stary kogut z wieży katedry

Ryga, wnętrze katedry

Ryga, wnętrze katedry

Ryga, Plac Katedralny, siedziba galerii Riga Bourse

Ryga, Plac Katedralny, siedziba galerii Riga Bourse

Ryga, Plac Katedralny, siedziba łotewskiego radia

Ryga, Plac Katedralny, siedziba łotewskiego radia

W 1775 r. wieżę katedry częściowo rozebrano i przebudowano do widocznych dziś kształtów. Obecny kształt katedry jest wynikiem prac mających miejsce na przełomie XIX i XX w. Ostatnią renowację przeprowadzono w latach 80-tych, kiedy to m.in. wymieniono koguta na szczycie wieży i odnowiono wnętrza. Katedrę można zwiedzać odpłatnie, bilet wstępu kosztuje 3 EUR. Dziś pełni ona funkcję katedry ewangelickiej.

Katedra stoi przy Placu Katedralnym, największym placu w Rydze. Swoją obecną postać uzyskał pod koniec XIX w. Oprócz katedry, oglądać tu można ciekawy budynek galerii sztuki Riga Bourse, wybudowany w połowie XIX w. na wzór weneckich renesansowych pałaców. Obok stoi neoklasycystyczny budynek łotewskiego radia. Plac Katedralny jest popularnym miejscem, jeśli chodzi o organizowanie wszelkiego rodzaju miejskich eventów, jarmarków, występów artystycznych itp. Mogliśmy tego sami doświadczyć podczas dorocznego jesiennego święta zbiorów – „Mikelis’ Day”.

Kościół św.Piotra

Ryga, kościół św.Piotra

Ryga, kościół św.Piotra

Nie wiadomo, kiedy pierwotnie wybudowany, w dokumentach pojawia się po raz pierwszy w 1209 r. W XIII w. był małym kościołem z wieżą z boku. Na tejże wieży w XIV w. zamontowano pierwszy publiczny zegar w Rydze. W XV w. wzięto się za rozbudowę kościoła, wielokrotnie przerywaną (m.in. ze względu na wojnę z Krzyżakami). Wtedy też dodano wysoką wieżę z dzwonnicą. Wieża wytrzymała prawie 170 lat, po czym w 1666 r. zawaliła się, niszcząc sąsiednie budynki i zabijając kilka osób. Odbudowano ją w 1690 r., w czasie odbudowy zdążyła się ponownie zawalić, tym razem w wyniku pożaru. Była wtedy najwyższą drewnianą budowlą w Europie, i prawdopodobnie na świecie.

I znów pech – w 1721 r. w wyniku uderzenia pioruna spaliła się wieża i część kościoła. Nowa oddana została w 1743 r. Kilkukrotnie potem przebudowywany, dotrwał kościół św.Piotra aż do II wojny światowej – w 1941 r. został poważnie uszkodzony ostrzałem artyleryjskim – w jego wyniku zawaliła się wieża oraz dach świątyni. W latach 50-tych XX w. rozpoczęto odbudowę, która trwała długie lata. Wieżę, wysoką dziś na 123 m, oficjalnie otwarto w 1970 r., a trzy lata później otwarto platformę widokową na jej szczycie. Zegar ponownie zaczął „tykać” w 1975 r. – podobnie jak poprzednik ma do dziś tylko jedną wskazówkę, pokazującą godziny. Funkcje kościelne przywrócono dopiero w 1991 r. Kościół św.Piotra jest świątynią luterańską.

Ryga, wejście do kościoła św.Piotra

Ryga, wejście do kościoła św.Piotra

Ryga, widok z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Ryga, widok z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Ryga, panorama miasta widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Ryga, panorama miasta widziana z wieży widokowej kościoła św.Piotra

Dziś jest wielką atrakcją turystyczną ze względu na wieżę widokową, dostępną dla zwiedzających. Bilet kosztuje 7 EUR i pozwala na wjechanie windą na szczyt. Z góry roztacza się piękna panorama Rygi we wszystkich kierunkach. Sam kościół był w czasie naszej wizyty niedostępny dla turystów ze względu na trwające w Rydze dokładnie w ten weekend (26-28 września) regionalne spotkania Taize dla młodzieży z krajów nadbałtyckich.

Kościół św.Janów

Ryga, kościół św.Janów

Ryga, kościół św.Janów

Uznawany za najstarszy kościół w Rydze, sąsiadujący z dużo wyższym i bardziej dziś turystycznie znanym kościołem św.Piotra. Nie ma żadnych zachowanych informacji co do daty jego fundacji. Na pewno w tym miejscu już w 1209 r. znajdowała się kaplica, stanowiąca część zamku biskupa Alberta. W 1234 r. przemianowano ją na kościół św.Janów (Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty), a potem rozbudowano do większych rozmiarów – ale też nie wiadomo dokładnie, kiedy. Na pewno nastąpiło to jeszcze w XIII w. Potem wielokrotnie przebudowywany, zatracił swe pierwotne kształty. W kościele można robić zdjęcia, po uiszczeniu dobrowolnego datku (1-2 EUR) przy wejściu.

Ryga, "bremeńscy muzykanci"

Ryga, „bremeńscy muzykanci”

Warto wspomnieć jeszcze o małej atrakcji, znajdującej się dokładnie pomiędzy kościołami św.Piotra i św.Janów – „bremeńskich muzykantach”, małej instalacji nawiązującej do bajki braci Grimm, podarowanej Rydze przez partnerskie miasto Brema. Cztery zwierzęta: osioł, pies, kot i kogut stoją jedno na drugim, a w ich oczach widnieje zdziwienie. W bajce zwierzęta zaglądały w ten sposób w okno, a tu pomnik ma podtekst polityczny – zwierzęta patrzą przez… żelazną kurtynę :) Instalacja stanęła tu w 1990 r., kiedy jeszcze Łotwa była częścią ZSRR. Legenda mówi, że gdy dotkniesz nosa osła, spełni się pomyślane w tym momencie życzenie – osioł ma więc mocno „wyślizgany” nosek :) „Bremeńscy muzykanci” są popularnym tłem dla zdjęć, robionych sobie przez turystów.

Plac Ratuszowy i Dom Czarnogłowych

Budynek, stojący dziś na placu ratuszowym (Ratslaukums), pojawia się po raz pierwszy w dokumentach w 1334 r., wybudowany przez miasto i wynajęty początkowo kupcom z Wielkiej Gildii kupieckiej. Równocześnie siedzibę miało tu także Bractwo Czarnogłowych – kupców, którzy z różnych względów nie mogli należeć do Wielkiej Gildii – o nieunormowanym statusie prawnym, nieżonatych lub nie mających siedziby w Rydze. Bractwo powstało w Tallinnie, początkowo jako organizacja militarna, pomagająca chronić miasto w razie zagrożeń (rozruchów wewnętrznych lub najazdów z zewnątrz). Członkowie bractwa patrolowali mury miejskie. Odnoga „ryska” bractwa powstała niemal równocześnie z tallińską – na początku XV w. Bractwo Czarnogłowych istniało w Rydze aż do początków II wojny światowej, kiedy to sowieci rozpoczęli polowanie na jego członków – większość udało się uciec z miasta.

Ryga, ratusz miejski

Ryga, ratusz miejski

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Dom Czarnogłowych

Ryga, Muzeum Okupacji Łotwy

Ryga, Muzeum Okupacji Łotwy

Budynek Bractwa Czarnogłowych został ostatecznie kupiony przez nich w 1713 r. Został silnie zniszczony w 1941 r., a sowieci w 1948 r. usunęli spalone części murów. Dzisiejsze piękno budynek zawdzięcza renowacji przeprowadzonej w ostatnich latach XX w. Dziś jest jedną z najważniejszych i najpiękniejszych atrakcji architektonicznych starej Rygi. Urody bezwzględnie dodaje mu otoczenie – sąsiedztwo kościoła św.Piotra, odnowionego ratusza miejskiego oraz pomnika rycerza Rolanda (uważanego za patrona miasta). Tak, tego z „Pieśni o Rolandzie”. To właściwie kopia, oryginał z 1897 r. został zniszczony w czasie II wojny światowej.

Przy Placu Ratuszowym znajdziemy jeszcze Muzeum Okupacji Łotwy, prezentujące czasy od 1940 do 1991 r., z okresu okupacji i niemieckiej, i sowieckiej. Wstęp do muzeum jest bezpłatny (w zasadzie obowiązują dobrowolne datki).

Pomnik Wolności

Ryga, pomnik Wolności

Ryga, pomnik Wolności

42-metrowy strzelisty pomnik jest dziś jednym z symboli Rygi. Postawiony tu w 1935 r. upamiętnia żołnierzy, którzy zginęli w czasie łotewskiej wojny o niepodległość (1918-1920). Ufundowany z datków społeczeństwa, stoi na miejscu wcześniej stojącego w tym miejscu (do 1915 r.) pomnika rosyjskiego cara, Piotra Wielkiego. Znajdująca się na szczycie statua trzyma w rękach trzy gwiazdy, uosabiające trzy regiony państwa łotewskiego.

Ryga, pomnik Wolności

Ryga, pomnik Wolności

Po najechaniu Rygi przez Rosjan w czasie II wojny światowej, planowali oni wysadzenie pomnika, ale planów nie zrealizowali. Wg legendy pomnik uratowała Wiera Muchina (uczennica autora pomnika), wmawiając Rosjanom wielką wartość artystyczną pomnika. Rosyjska propaganda przekręciła za to znaczenie gwiazd, trzymanych przez postać na statui, zmieniając je w trzy nadbałtyckie republiki ZSRR. A dla równowagi, wybudowano obok pomnik Lenina.

Ryga, uroczysta warta pod Pomnikiem Wolności

Ryga, uroczysta warta pod Pomnikiem Wolności

Pomnik ma wiele podtekstów historycznych i politycznych. Statua skierowana jest twarzą na zachód, a rzeźby umieszczone przy podstawie pomnika także mają znaczenie symboliczne. W 1990 r. zamknięto ok.200-metrowy odcinek ulicy, przebiegającej pod pomnikiem, tworząc tym samym rozległy plac. W trakcie dnia pod pomnikiem co godzinę odbywają się małe zmiany warty, pomiędzy którymi wartownicy stoją bez ruchu pod pomnikiem.

Plac i pomnik graniczą z jednej strony z terenem Opery Narodowej, a z drugiej z parkiem Bastejkalns, z urokliwym kanałem przepływającym przez jego środek. Obie strony park łączą małe, widowiskowe mosty. Jeden z nich stał się miejskim „mostem zakochanych”, zostając obwieszonym ogromną ilością okolicznościowych kłódek. Od strony starówki, ok.100 m od Pomnika Wolności, stoi – nie wiedzieć czego uważany za atrakcję turystyczną – „zegar Laima”.

Ryga, Łotewska Opera Narodowa

Ryga, Łotewska Opera Narodowa

Ryga, plac przy Pomniku Wolności, w tle zegar Laima

Ryga, plac przy Pomniku Wolności, w tle zegar Laima

Ryga, park Bastejkalns

Ryga, park Bastejkalns

Ryga, park Bastejkalns i "most zakochanych"

Ryga, park Bastejkalns i „most zakochanych”

Ryga, park Bastejkalns i "most zakochanych"

Ryga, park Bastejkalns i „most zakochanych”

Zegar został postawiony tu w 1924 r. z bardzo praktycznego powodu – by ułatwić mieszkańcom zdążanie do pracy. 12 lat później dodano loga największej łotewskiej fabryki łakoci – „Laima”. W czasach radzieckich, po II wojnie światowej, zegar służył także do wyświetlania bieżących informacji politycznych. Dopiero w 1999 r. przywrócono mu pierwotny wygląd. Dziś jest ponoć popularnym miejscem spotkań mieszkańców.

Trzej Bracia

„Trzej Bracia” to trzy sąsiadujące ze sobą kamienice, umiejscowione przy ulicy Maza Pils, tuż przy katedrze św.Jakuba. Ryga nieco pozazdrościła estońskiemu Tallinowi podobnych „Trzech Sióstr”. Najstarszy z „braci” jest biały budynek, datowany na XV w., uważany za najstarszy zachowany do dziś budynek mieszkalny w Rydze.

Ryga, "Trzej Bracia"

Ryga, „Trzej Bracia”

Dwa pozostałe domy są nieco młodsze. Środkowy (żółty) pochodzi z 1646 r. (data jest wypisana na elewacji), a ostatni, zielony – prawdopodobnie z końcówki XVII w.

Katedra św.Jakuba

Ryga, katedra św.Jakuba

Ryga, katedra św.Jakuba

Druga z trzech znajdujących się w Rydze katedr różnych wyznań (oprócz katedry ewangelickiej jest jeszcze znajdujący się poza terenem starówki prawosławny sobór Narodzenia Pańskiego). Katedra św.Jakuba jest świątynią katolicką. Wybudowana w początkach XIII w., początkowo jako „zwykły” kościół (katedrą katolicką była wtedy obecna katedra luterańska na Placu Katedralnym), na początku XV w. podniesiona do rangi bazyliki.

Ryga, katedra św.Jakuba i miejsce ku czci uczestników "Barykad" z 1991 r.

Ryga, katedra św.Jakuba i miejsce ku czci uczestników „Barykad” z 1991 r.

Od XVI w. została oddana luteranom i przez 3 wieki była ich własnością, odprawiano tu msze w różnych językach w różnych okresach (niemiecki, szwedzki, łotewski). Wyjątkiem był okres, kiedy Ryga była pod panowaniem polskiego króla – sprowadzono tu Jezuitów, a kazania wygłaszał sam Piotr Skarga (na msze chodził tu król Stefan Batory). W czasie wojen napoleońskich przez krótki czas służyła jako magazyn żywności. Dopiero po uzyskaniu przez Łotwę niepodległości w XX w. zdecydowano się oddać świątynię katolikom.

Warto jeszcze spojrzeć za kościół, gdzie na jego tyłach znajduje się mała „piramidka” – to miejsce pamięci ku czci ofiar ataku rosyjskiego OMON-u na zwolenników niepodległości Łotwy w styczniu 1991 r. W atakach tych zabito 4 osoby. Dziś dzień 20 stycznia każdego roku jest obchodzony na Łotwie jako „Dzień Barykad”, ku czci uczestników tamtych wydarzeń (w sumie na barykadach stało ponad 15 tys. osób). A obok katedry św.Piotra znajduje się także budynek obecnego parlamentu łotewskiego.

Plac Liwski (Livu)

Plac Liwski jest drugim co do wielkości placem Rygi (największym jest Plac Katedralny), miejscem gdzie koncentruje się życie nocne, głównie wśród ludzi młodych. Plac niejako „stworzył się sam” podczas II wojny światowej, kiedy to stojące tu budynki zostały zniszczone. W sezonie letnim centralną część placu zajmują kafejki i restauracje, większość z muzyką (niekoniecznie łotewską, widzieliśmy występy zespołu country) graną na żywo.

Ryga, kamienice przy placu Liwskim

Ryga, kamienice przy placu Liwskim

Ryga, budynek Rosyjskiego Teatru Dramatycznego przy placu Liwskim

Ryga, budynek Rosyjskiego Teatru Dramatycznego przy placu Liwskim

Ryga, budynek Małej Gildii

Ryga, budynek Małej Gildii

Ryga, budynek Wielkiej Gildii

Ryga, budynek Wielkiej Gildii

Plac Liwski otaczają dookoła zabytkowe budynki, z których kilka należy do tych najbardziej w Rydze znanych. Po kolei: budynek Wielkiej Gildii, wybudowany w połowie XIX w., był siedzibą tego bractwa kupców. W okresie późniejszym zrzeszała także artystów. Dziś mieści Łotewską Orkiestrę Symfoniczną. Wielka Gildia istniała w Rydze od 1354 r. aż do wybuchu II wojny światowej. Z budynkiem sąsiaduje „mniejszy brat” – Mała Gildia, kiedyś siedziba bractwa o tej nazwie, zrzeszającego z kolei rzemieślników. Dziś Mała Gildia użytkowana jest jako centrum konferencyjne, sala balowa i koncertowa. W czasie dnia możliwe jest zwiedzanie wnętrz (odpłatnie).

Ryga, "Dom Kotów"

Ryga, „Dom Kotów”

Jeden z najbardziej znanych ryskich budynków – „Koci Dom” (lub „Dom Kotów”), także znajduje się przy Placu Liwskim. Wg legendy dom wybudował naprzeciw budynku Wielkiej Gildii bogaty kupiec, który rozczarowany odmową przyjęcia do niej, usadowił na wieżyczkach swojego domu koty, skierowane… „ogonami” w kierunku Wielkiej Gildii, co miało pokazywać jego stosunek do bractwa. Dziś w jego wnętrzach mieszczą się biura, a na parterze restauracje.

Ryga, "Dom Kotów"

Ryga, „Dom Kotów”

Najbardziej chyba reprezentacyjnym budynkiem przy Placu Liwskim jest siedziba Rosyjskiego Teatru Dramatycznego, który powstał już w 1883 r. i jest najstarszym teatrem rosyjskim poza Rosją. Budynek przeszedł kilka lat temu gruntowną renowację i dziś jest prawdziwą ozdobą placu. Teatr gościł wielu znamienitych rosyjskich reżyserów i aktorów, szybko stając się jednym z najważniejszych rosyjskich teatrów poza granicami Rosji. W czasach ZSRR był tubą radzieckiej propagandy, ale po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości szybko wrócił do dawnych świetnych tradycji.

Te 8 miejsc na Starym Mieście w Rydze zdecydowanie warte jest zobaczenia. Ale ryska starówka cała jest miejscem obowiązkowym. Ma wiele więcej miejsc, związanych z historią miasta. Wrócimy tu jeszcze w kolejnym wpisie, pokazując pozostałe atrakcje. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam inną atrakcję Rygi – dzielnicę „art nouveau”.

Pełna galeria zdjęć największych atrakcji starówki w Rydze znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Weekend w Rydze

Ryga, doroczne święto zbiorów

Jeśli chcecie zobaczyć bardziej tradycyjną, ludową stronę Łotwy, warto tu przyjechać pod koniec września. Dziś trochę o łotewskich "dożynkach", które odbywają się w tym czasie w wielu miastach - Miķeļdienas gadatirgus.

Ryga, drewniana zabudowa na wyspie Kipsala

Jest takie miejsce w Rydze, gdzie nie ma tłumów turystów. Gdzie czas zatrzymał się w miejscu i życie płynie jakby innym rytmem. Miejsce, gdzie słowo "spacer" nabiera innego znaczenia. A pomimo tego, ma swoją własną historię, wartą opowiedzenia.

Ryga, budynek Biblioteki Narodowej

Ryga znana jest głownie z wpisanej na listę UNESCO starówki oraz z położonej nieopodal "dzielnicy art nouveau". Ale poza tymi dwoma miejscami w stolicy Łotwy znajdziecie wiele innych miejsc, wartych uwagi turysty. Zapraszamy na spacer poza granicami ryskiego starego miasta.

Rio de Janeiro, spacerem po centrum miasta

Po kulminacji pobytu w Rio – czyli paradzie karnawałowej na Sambodromie, przyszedł czas na trochę spokoju. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na spacerowym zwiedzaniu centrum miasta, plażowaniu i… szukaniu czynnej poczty :)

Karnawał w Rio, dzień 7 (poprzedni wpis: Rio de Janeiro, parada karnawałowa na Sambodromie). Końcowe dni tygodniowego pobytu w Rio de Janeiro to czas na zostawienie za sobą wielkich atrakcji miasta: Chrystusa Odkupiciela, Sambodromu, Maracany czy Copacabany. Spędziliśmy je, leniwie wędrując po mieście w zasadzie bez celu i planu.

Centrum Rio de Janeiro „kręci” się wokół placu Floriano Peixoto, nazwanego ku czci drugiego w historii prezydenta republiki Brazylii. Nieoficjalnie znany jest on pod nazwą Cinelandia – dlaczego, zaraz wytłumaczymy. Centrum Rio de Janeiro nie jest specjalnie stare – ma raptem niewiele ponad 100 lat. Plac Floriano Peixoto stworzono na początku XX w., kiedy to zdecydowano się przebudować centrum miasta. Wyburzono stare, portugalskie, kolonialne budynki i zaprojektowano od zera całą przestrzeń.

M.in. w projekcie umieszczono umiejscowienie tu wszystkich najlepszych kin w mieście – to właśnie stąd wzięła się popularnie używana do dziś nazwa placu. Dookoła placu umiejscowiono ważne budynki użyteczności publicznej, m.in. bibliotekę narodową i teatr. Teatr, otworzony w 1909 r., jest dziś najbardziej rozpoznawalnym budynkiem w okolicy. Przed nim stoi na placu dość okazały pomnik prezydenta Floriano Peixoto.

Rio de Janeiro, teatr

Rio de Janeiro, teatr

Narodowy drink Brazylii - caipirinha

Narodowy drink Brazylii – caipirinha

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Rio de Janeiro, obiad w restauracji

Cinelandia żyje bardzo intensywnym życiem, przewija się tu mnóstwo ludzi, szczególnie że znajduje się pod nim jedna z głównych stacji metra – też o nazwie Cinelandia. Na parterze budynków umiejscowionych dookoła placu znajdują się popularne bary i restauracje, tu daliśmy się skusić na jeden z posiłków. Choć ceny nie należą do najniższych, to „objętość” porcji tu serwowanych po prostu powala na kolana. Zwyczajowo do porcji mięsa z kurczaka (wielkości całego talerza) dostaje się drugi talerz z ziemniakami i ryżem, trzeci z sałatką i jeszcze miseczkę sosu z czerwonej fasoli. Całość za mniej więcej 40 zł. Spokojnie można najeść się w dwie osoby. Są też porcje „dwuosobowe”, ale to po prostu podwojenie tego, co jest w porcji pojedynczej, masakrycznie wielka ilość jedzenia. Na placu Floriano Peixoto wypiliśmy też obowiązkowego w Brazylii drinka, czyli caipirinhę.

Rio de Janeiro, stara katedra i kościół Igreja da Ordem Terceira do Carmo za nią

Rio de Janeiro, stara katedra i kościół Igreja da Ordem Terceira do Carmo za nią

W okolicznych budynkach, także dookoła teatru, znajduje się kilka ciekawych muzeów, m.in. Muzeum Sztuk Pięknych – niestety z racji trwającego karnawału oczywiście wszyściutkie były zamknięte. Ulice dookoła placu służą w tym okresie do organizacji ulicznych parad karnawałowych i z rana ich wygląd przypomina bardziej pobojowisko po krwawej bitwie, niż dostojne centrum miasta :)

Jednym z celów naszego krążenia po centrum byłą nieodparta chęć znalezienia działającej poczty i wysłania kartek z Rio do rodziny i znajomych. Żyliśmy, jakże złudną, nadzieją, że gdzieś jest jakaś „główna poczta”, która działa pomimo karnawału. No przecież w kilkunastomilionowej metropolii nie da się zamknąć wszystkich poczt na 5 dni. Nie da się ? Jak się nie da, jak się da – pocztę rzeczywiście znaleźliśmy, ale dopiero w dzień naszego wylotu, w środę – pierwszy dzień po zakończeniu karnawału. I dopiero wtedy dane nam było puścić upragnione kartki. Doszły w komplecie.

Rio de Janeiro, kościół Igreja da Candelária

Rio de Janeiro, kościół Igreja da Candelária

Rio de Janeiro, Pałac Tiradentesa

Rio de Janeiro, Pałac Tiradentesa

Rio de Janeiro, budynek Centro Cultural dos Correios

Rio de Janeiro, budynek Centro Cultural dos Correios

Ale jak tak krążyliśmy po mieście, to wpadło nam w oko kilka charakterystycznych budowli, które zapamiętaliśmy. Przede wszystkim chcieliśmy się dostać na Ilha Fiscal, małą wysepkę, widoczną z nabrzeża centrum Rio, na której stoi widoczny z daleka pałac (wtedy wydawało nam się, że to kościół). Ilha Fiscal (czyli „wyspa skarbowa”) nazwę nosi od portowej policji skarbowej, która kiedyś miała tu swoją siedzibę. Ale najbardziej znanym faktem z historii wyspy jest ostatni bal cesarstwa Brazylii, który odbył się w miejscowym pałacu tuż przed obaleniem cesarza i proklamowaniem republiki. Pałac ten jest nieźle zachowany i dostępny dla zwiedzających – podobno tylko łodzią. Podobno, bo pomimo spaceru po nabrzeżu nie udało się nam znaleźć wejścia lądowego na wyspę. Pozostało fotografowanie z brzegu „lądu stałego”.

Rio de Janeiro, kościół św.Józefa

Rio de Janeiro, kościół św.Józefa

A skoro się nie udało, to przespacerowaliśmy się wzdłuż wybrzeża w okolicach centrum. Między innymi po jednej z głównych ulic miasta, Avenida Presidente Vargas, której nadmorskim zwieńczeniem jest okazały kościół Igreja da Candelária. Pierwszą kaplicę wybudowano tu już na początku XVII w., a fundatorami byli podobno marynarze z hiszpańskiego statku „Candelária”, cudem uratowanego od rozbicia się w czasie sztormu na oceanie. Gdy kaplica zaczęła się walić, zdecydowano o budowie większego kościoła, nad którym prace trwały przeszło 100 lat (!). Rozpoczęto je w 1775 r., i choć kościół inaugurowano w 1811 r. (36 lat od rozpoczęcia budowy), to kopułę ukończono dopiero w 1877 r. Kościół był miejscem tragicznych wydarzeń z czasów reżimu wojskowego z czasów po II wojnie światowej – był jedną z aren wielkich publicznych protestów po zabiciu przez policję jednego z miejscowych studentów.

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Skręcamy w Rua Primeiro de Março, kiedyś najważniejszą ulicę Rio de Janeiro (ulica „1 marca” nazwana na cześć zwycięstwa w wojnie z Paragwajem) i po kilku krokach mijamy budynek Centro Cultural dos Correios, centrum kultury mieszczące się w zabytkowym domu z 1922 r., w którym kiedyś mieściły się oddziały administracyjne poczty. Budynek oddano do użytku ponownie po remoncie przy okazji Światowej Wystawy Filatelistycznej w 1993 r.

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Rio de Janeiro, nowoczesne biurowce w centrum

Zaraz za nim znajduje się wojskowy kościół św.Krzyża, stojący w miejscu dawnego fortu żołnierskiego. W tamtych czasach (XVII w.) znajdowała się tu mała kaplica, aż w 1870 r. podjęto decyzję o budowie większego kościoła. W jego inauguracji uczestniczył w 1811 r. sam król Portugalii. We wnętrzach przechowuje się podobno do dziś, dostępny jedynie dla badaczy, najstarszy istniejący (1812 r.) plan miasta Rio de Janeiro.

Nieco dalej na południe stoi jeden z najważniejszych historycznie kościołów w Rio de Janeiro, należąca do zakonu Karmelitów dawna katedra miejska – Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo. Początki sięgają końca XVI w., kiedy to Karmelici do Rio de Janeiro przybyli. W czasie kolejnych dwóch wieków stopniowo swoje „włości” rozbudowywali, aż w 1770 r. oddali do użytku obecną świątynię.

Rio de Janeiro, katedra metropolitarna

Rio de Janeiro, katedra metropolitarna

Kiedy w 1808 r. do Rio przybył wraz z całym dworem, uciekając przed Napoleonem, król Portugalii Jerzy VI, w klasztorze Karmelitów „zakwaterował” swoją matkę, a kościół stał się „nadworną” świątynią, a wkrótce potem uzyskał status miejskiej katedry. Tu odbywały się potem wszystkie najważniejsze wydarzenia z życia kolejnych cesarzy brazylijskich – śluby oraz koronacje. W tym te dwie najważniejsze – koronacje cesarzy Pedra I i Pedra II, ponoć jedyne dwie chrześcijańskie koronacje w całej historii Ameryki Południowej.

Po upadku cesarstwa i proklamowaniu republiki, oraz po przyjęciu prawa oddzielającego kościół od państwa, katedra przestała być miejscem oficjalnych uroczystości. Ale status katedry utrzymała aż do 1976 r., kiedy oddano do użytku nową katedrę – Katedrę Metropolitarną. Dziś Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo nazywany jest popularnie „starą katedrą”. A o tej nowej będzie za chwilę więcej.

Ciekawostką jest, że ze starą katedrą sąsiaduje kolejny kościół (to rzadkość, dwa kościoły obok siebie) – Igreja da Ordem Terceira do Carmo. Wybudowano go w połowie XVIII w., aczkolwiek nie do końca, bo nie ukończono kościelnych wież. Te na swój czas musiały poczekać kolejne 100 lat.

Rio de Janeiro, wojskowy kościół św.Krzyża

Rio de Janeiro, wojskowy kościół św.Krzyża

Rio de Janeiro, pałac na wyspie Ilha Fiscal

Rio de Janeiro, pałac na wyspie Ilha Fiscal

Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się „Pałac Tiradentesa”, wybudowany w 1926 r. budynek, który był siedzibą brazylijskiego parlamentu aż do 1960 r., kiedy to przeniesiono stolicę kraju do nowo wybudowanej Brasilii. Nazwa budynku to hołd dla Joaquima José da Silva Xavier – rewolucjonisty i spiskowca, straconego w 1792 r. za spiskowanie przeciwko tronowi Portugalii, chęć obalenia go i ogłoszenia Brazylii republiką. Jego idee spełniły się dopiero sto lat później, a kiedy w 1889 r. w końcu republikę proklamowano, człowiek ten, popularnie zwany Tiradentesem, został uznany za bohatera narodowego, a dzień jego śmierci (21 kwietnia) ogłoszono świętem państwowym.

Z pałacem sąsiaduje kolejna świątynia pod wezwaniem św.Józefa (Igreja de Sao Jose), stojąca na miejscu pierwotnie tu wybudowanej na początku XVII w. kaplicy, będącej dziełem miejscowego pustelnika. Wiek później kaplica została zniszczona podczas najazdu piratów i dopiero w 1807 r. Bractwo św.Józefa rozpoczęło budowę świątyni w obecnym kształcie. Oficjalnie konsekrowano go w 1842 r. Dzwony kościoła uznawane są za te o najpiękniejszym dźwięku w Rio.

Wróćmy teraz nieco wgłąb centrum, na drugą stronę placu Cinelandia. Znajdziecie tu dwie rzeczy warte uwagi. Po pierwsze – akwedukt Lapa, otwarty w 1750 r. w celu doprowadzenia pitnej wody do centrum miasta. Zasilał on także miejskie fontanny. Swoją rol utracił dopiero w samej końcówce XIX w., kiedy to zdecydowaniu o jego zamknięciu i przerobieniu na… linię tramwajową. Linia ta służyła aż do 2011 r., będąc bardzo popularną atrakcją turystyczną – ale dosłownie kilka miesięcy przed naszym pobytem, w sierpniu 2011 r. miał tu miejsce tragiczny wypadek tramwaju (nie zadziałały hamulce), w wyniku którego kilka osób zginęło, a samą linię zamknięto. Akwedukt jest znaczącym dziełem sztuki budowlanej, licząc 270 m długości, wybudowany w sumie na 42 łukach o kilkunastometrowej wysokości.

Stojąc obok akweduktu, nie sposób nie dojrzeć charakterystycznej, stożkowatej, ponurej budowli niedaleko niego. Wygląda jak potężny bunkier atomowy, a w rzeczywistości jest to… chrześcijańska katedra metropolitarna – kościół. W rzeczy samej chyba nigdy i nigdzie nie widzieliśmy brzydszego kościoła – nie wiemy co wąchał architekt, choć podobno wzorował się na architekturze Majów… Katedrę wybudowano w 1976 r. i to ona odebrała to miano opisanemu wyżej kościołowi Igreja de Nossa Senhora do Monte do Carmo. Uczucie brzydoty szarego, betonowego tworu wzmaga jeszcze dodatkowo sąsiedztwo nowoczesnych, obłożonych szkłem biurowców przy sąsiednich ulicach.

Rio de Janeiro, kolorowy mural na budynku obok akweduktu Lapa

Rio de Janeiro, kolorowy mural na budynku obok akweduktu Lapa

Rio de Janeiro, akwedukt Lapa

Rio de Janeiro, akwedukt Lapa

Rio de Janeiro, siedziba klubu Flamengo

Rio de Janeiro, siedziba klubu Flamengo

Na koniec wspomnimy jeszcze trochę w tematyce sportowej. Być w Brazylii, być w Rio – to przede wszystkim Maracana. Ale Rio to także cztery słynne kluby piłkarskie, o wielkiej i długiej historii. Siedziba jednego z nich mieści się niedaleko laguny Rodrigo de Freitas, a więc blisko hotelu, w którym mieszkaliśmy na Ipanemie. To „Club de Regatas do Flamengo”, czyli po prostu Flamengo, założony początkowo jako klub wioślarski (stąd nazwa). Uznawany za najpopularniejszy klub piłkarski w całej Brazylii, w czasie naszej wizyty w lutym 2012 r. przechodził apogeum sławy – a to z racji tego że akurat przez ten jeden sezon grał w nim słynny Ronaldihno. Klubowe koszulki z jego nazwiskiem po prostu opanowały wszystkie sklepy z pamiątkami i gadżetami sportowymi w Rio. Oczywiście w kosmicznych cenach – mowa o tych oryginalnych.

I tu będzie końcowa przestroga – jeszcze jeden sposób (oprócz obrobienia przez kieszonkowca) na to, jak dać się oszukać w Rio. Otóż, jako że „pan tamBylski” jest zagorzałym kibicem, przez tydzień myślał, czy jednak nie wydać ok.200 zł za oryginalną koszulkę Flamengo z „dziesiątką” i nazwiskiem Ronaldinho. Myślał, myślał i… zdecydował się dopiero na bezcłówce na lotnisku, przy okazji odlotu. Przymierzyłem i kupiłem. Znaczy nie kupiłem, tylko (i aż) zapłaciłem. Otóż miła pani w sklepie wzięła ode mnie zakupy (była tam jeszcze i brazylijska kawa, i brazylijska wódka do caipirinhi – Cachaça) i na niewidocznej dla mnie swojej niskiej ladzie zapakowała do worka, spięła zszywaczem i na wierzchu przyczepiła paragon – standard na bezcłówce – zakupy muszą być tak zapakowane. No i to zdziwienie dobę później w Polsce, gdy ów worek otworzyłem – kawa jest, Cachaça jest, a koszulki… niet. Skubana złodziejka wykorzystała fakt, że lada jest nisko i nie widzę pakowania, i… zwinęła koszulkę Flamengo. A nigdzie się nie oglądałem na boki, zrobiła to ot tak, na beszczela. Tak to właśnie kończy się historia. Ostrzegam, na lotniskowej bezcłówce w Rio patrzcie sprzedawczyniom na ręce, choćby nie wiem jak miały piękne inne części… Choć i to Was nie uratuje, jak stolik do pakowania będzie mieć pół metra poniżej lady, przy której płacicie.

Pełna galeria zdjęć pozostałych atrakcji w centrum Rio znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Karnawał w Rio 2012

Rio de Janeiro, piaskowy "rzeźbiarz" na Copacabanie

Po kulminacji pobytu w Rio - czyli paradzie karnawałowej na Sambodromie, przyszedł czas na trochę spokoju. Ostatnie dwa dni spędziliśmy na spacerowym zwiedzaniu centrum miasta, plażowaniu i... szukaniu czynnej poczty :)

Karnawał w Rio. Parada na Sambodromie.

Być w Rio de Janeiro w czasie karnawału i nie zobaczyć słynnej parady na Sambodromie to grzech. To tu odbywa się najbardziej widowiskowa część dorocznego święta, to tu szkoły samby walczą o zaszczyty i... przetrwanie. To tu "spala" się dziesiątki milionów dolarów w ciągu kilku nocy. Kolorowa zabawa jest w rzeczywistości ostrą walką o sławę i byt.

Rio de Janeiro z lotu ptaka, plaża Copacabana

Po raz pierwszy - i jedyny jak na razie - zdecydowaliśmy się zobaczyć atrakcje zwiedzanego miejsca z innej, niż z poziomu własnych nóg, perspektywy. Skorzystaliśmy z oferty jednego z miejscowych przewoźników i podziwialiśmy Rio de Janeiro z lotu ptaka, a dokładnie helikoptera.

Kutaisi, polski punkt wypadowy do Gruzji

Czerwiec 2014 to druga już w tym roku dłuższa niż weekendowa wyprawa – tym razem padło na Gruzję, kraj ostatnio „rozjeżdżany” przez Polaków, z racji tanich połączeń oferowanych przez WizzAir. Pierwszy przystanek to właśnie destynacja Wizza – Kutaisi.

Gruzja 2014, dzień 1, startujemy z relacją. Jako się wyżej rzekło, do Kutaisi doleciałem WizzAirem z Warszawy, lotem o sensownej godzinie – lądowanie w Kutaisi było ok.20:30, co dało czas na dojazd do miasta z lotniska i brak potrzeby budzenia gospodarzy guesthouse’u, w którym miałem spędzić dwie najbliższe noce.

Lotnisko w Kutaisi jest niewielkie i równie niewiele jest tu do „roboty”, ale trzeba podkreślić, że jest też tu wszystko, co jest potrzebne turyście przybywającemu do Gruzji. Przede wszystkim jest czynne stoisko bankowe, w którym można wymienić najpopularniejsze waluty (czyt. dolary czy euro) na gruzińskie lari. Co istotne, kurs w odróżnieniu od większości lotnisk w tzw. cywilizowanym świecie nie jest złodziejski. Może dlatego że to stoisko bankowe, a nie kantor. Swoje trzeba odstać – w końcu cały samolot Polaków ustawia się w kolejce zaraz po odbiorze bagażu. Po nabyciu lokalnej waluty można już stanąć w drugim ogonku, zdecydowanie krótszym – do zakupu biletu na busa, który zawiezie nas do centrum Kutaisi. Bilet kosztuje 5 GEL (lari).

Lotnisko w Kutaisi

Lotnisko w Kutaisi

Kutaisi, fontanna Kolchidy

Kutaisi, fontanna Kolchidy

Kutaisi, fontanna Kolchidy

Kutaisi, fontanna Kolchidy

Kutaisi, budynek teatru

Kutaisi, budynek teatru

Busy do miasta stoją na lotniskowym parkingu tylko w godzinach przylotu samolotów (nie przylatuje ich do Kutaisi za wiele), poza nimi ciężko tu uświadczyć innego transportu niż taksówka. Jeśli nie zamierzacie pozostawać w Kutaisi, możecie od razu wsiąść do busa np. do Tbilisi. Duża część turystów omija szerokim łukiem Kutaisi (moim zdaniem zdecydowanie niezasłużenie), mające opinię miasta nieciekawego, i od razu ucieka wgłąb Gruzji, najczęściej do Tbilisi właśnie.

Pierwsza przygoda czeka już na parkingu busów. Zostaję „zakwaterowany” jako ostatni pasażer jednego z busów do Kutaisi, na siedzeniu tuż obok kierowcy (czyt. „będzie mi obijał nogi dźwignią zmiany biegów”). Gdy już ja siedzę, a mój plecak leży głęboko z tyłu w bagażniku, następuje zwrot akcji. Kierowca zamiast odjechać, jakimś cudem wynajduje czekającą też na transport do Kutaisi młodą dziewczynę, po czym… nakazuje mi wysiadkę – zamiast mnie pojedzie ona :) W ostatniej chwili udaje mi się odzyskać plecak z bagażnika i… zostaję na parkingu :) No cóż, przyjemniej zmieniając biegi łapać za kolano młodą Polkę i niż podstarzałego Polaka :) Nawiasem – bus wypełniony turystami odpalany był na popych, pchał go cały zestaw kierowców innych busów :)

Przygoda się jednak opłaciła – kolejnym kursem zabrała się jedna z kobiet sprzedających bilety, która wymusiła na kierowcy odwożenie pasażerów w pobliże ich hoteli i hosteli – co niby kierowca ma robić w standardzie, ale nasz na wstępie zapowiedział (po gruziński i machając rękami), że absolutnie nie zamierza tego robić. I nie dość, że bus podjeżdżał maksymalnie blisko głównej swojej trasy w okolice kolejnych noclegowni, w których pasażerowie mieli wykupione spanie, to jeszcze Gruzinka dzwoniła do każdego z nich, że wiezie im gości. Tym sposobem gospodarz mojego guesthouse’u wyszedł po mnie na przystanek, niwelując do zera groźbę błądzenia w poszukiwaniu domu w bocznej uliczce. Jednym słowem – szybko i wygodnie dostałem się do miejsca „spoczynku”.

Kutaisi, kolumnada przy wejściu do parku miejskiego

Kutaisi, kolumnada przy wejściu do parku miejskiego

Kutaisi, park miejski

Kutaisi, park miejski

Kutaisi, pomnik Zakarii Paliaszwili w parku miejskim

Kutaisi, pomnik Zakarii Paliaszwili w parku miejskim

Wieczór upłynął przy „poczęstunku” zaserwowanym przez przemiłych gospodarzy – na stół wjechało domowej roboty wino (i czerwone i białe), a przy stole pojawił się komplet gości – czyli ja i… dwóch przyjaciół z Arabii Saudyjskiej. Jeden z nich gadał za obu po angielsku, a drugi za obu… pił wino i palił papierosy. A podobno religia zabrania :) Tak czy tak, Gruzja przywitała mnie naprawdę miło – tylko Hiszpania poległa 1:5 z Holandią w meczu który oglądaliśmy w trakcie „libacji” – ale nie można mieć wszystkiego :) A potem czas lulu – wszak organizm musi odespać podróż i przygotować się na wyzwania dnia następnego – całego przeznaczonego na zwiedzanie Kutaisi i jego najbliższych okolic.

Słów kilka o Kutaisi. Miasto już na początku pierwszego tysiąclecia p.n.e. było stolicą Kolchidy – prekursora państwa gruzińskiego. Kolejny raz Kutaisi zapisało się jako stolica w X w., kiedy to Gruzja przeżywała swój złoty okres – zjednoczono kilka lokalnych królestw, tworząc solidne państwo – jedynie Tbilisi pozostawało pod władaniem tureckim. A ile i to miasto zostało przez Gruzinów odzyskane w 1121 r., a rok później przeniesiono tam stolicę państwa z Kutaisi. „Do władzy” Kutaisi nieformalnie wróciło jeszcze w I połowie XIII w., kiedy to w wyniku najazdu Mongołów w mieście schroniła się ówczesna gruzińska królowa, rezydując w nim aż do śmierci (choć oficjalnie stolicą było Tbilisi).

W XV w. pojawiła się potęga Imperium Osmańskiego, a osamotniona chrześcijańska Gruzja zaczęła zwracać się w stronę Rosji. Skończyło się niespodzianką, bo Rosja w 1810 r. zajęła ziemie gruzińskie, wchłaniając je w skład swojego terytorium. Kutaisi stało się stolicą rosyjskiej guberni. Dziś Kutaisi jest drugim co do wielkości miastem Gruzji, liczącym 200 tys. mieszkańców, siedzibą gruzińskiego parlamentu.

Kutaisi, runda honorowa nowożeńców dookoła fontanny Kolchidy

Kutaisi, runda honorowa nowożeńców dookoła fontanny Kolchidy

Kutaisi, nowożeńcy pod katedrą Bagrati

Kutaisi, nowożeńcy pod katedrą Bagrati

Kutaisi, nowożeńcy pod katedrą Bagrati

Kutaisi, nowożeńcy pod katedrą Bagrati

Kutaisi, weselni "grajkowie" pod katedrą Bagrati

Kutaisi, weselni „grajkowie” pod katedrą Bagrati

Często wspominanym faktem związanym z Kutaisi jest pochodzenie piosenkarki Katie Melua, która tu właśnie się urodziła. Polakom bardziej Kutaisi powinno kojarzyć się z Władysławem Raczkiewiczem, ministrem spraw wewnętrznych z okresu międzywojennego i I Prezydentem RP na Uchodźstwie – on także urodził się w tym mieście.

Pobyt w Kutaisi rozpocząć miał się zakupem gruzińskiej karty SIM z internetem – mobilny internet jest w Gruzji dość tani i łatwo dostępny dla obcokrajowców. Ale że salon Geocell w centrum miasta okazał się być czynnym dopiero od godz.9:00, zakup został odłożony „na potem”. Czas na zwiedzanie atrakcji miasta.

Atrakcje te w zasadzie ograniczają się do historycznego centrum miasta, skupionego dookoła parku miejskiego. Z jednym wyjątkiem – o którym za chwilę. Zwiedzanie Kutaisi rozpoczęło się od punktu dość oczywistego – rozległego placu z dość monumentalną fontanną, nazywaną fontanną Kolchidy. Jest świeżutka, wzniesiona została w 2011 r. i składa się z 30 figur, będących kopiami statuetek, znalezionych podczas prac archeologicznych na terenach starożytnej Kolchidy, której Kutaisi było kiedyś stolicą. Przy placu znajdziemy jeszcze monumentalny budynek teatru dramatycznego im.Lado Meskhishvili, kiedyś będącego kulturalnym centrum miasta, w którym często odbywały się spektakle patriotyczne, związane z oporem przeciwko Rosji. Występowali tu najwięksi gruzińscy artyści, swoje sztuki wystawiali najznamienitsi reżyserzy.

Kutaisi, rzeka Rioni, w tle na wzgórzu katedra Bagrati

Kutaisi, rzeka Rioni, w tle na wzgórzu katedra Bagrati

Kutaisi, katedra Bagrati

Kutaisi, katedra Bagrati

Kutaisi, katedra Bagrati

Kutaisi, katedra Bagrati

Kutaisi, katedra Bagrati, korony zakładane parze młodej w czasie ceremonii ślubnej

Kutaisi, katedra Bagrati, korony zakładane parze młodej w czasie ceremonii ślubnej

Z tyłu, za teatrem, oprócz ważnego punktu – przystanku marszrutek (busów) wyjeżdżających z Kutaisi w stronę monasterów Gelati i Motsameta, znajduje się także widowiskowy kościół Zwiastowania NMP, wybudowany pierwotnie w 1823 r. z rozkazu rosyjskiego cara, na wzór jednego z prawosławnych kościołów w Sankt Petersburgu. W 1856 r. został zmieniony w kościół rzymskokatolicki, pod koniec XIX w. został przez francuskich rzymsko-katolików przebudowany i dziś popularnie nazywany jest „kościołem francuskim”. Koniec końców w 1989 r. kościół zwrócono wiernym prawosławnym.

Kutaisi, kościół w starej części miasta (armeński kościół św.Jerzego ?)

Kutaisi, kościół w starej części miasta (armeński kościół św.Jerzego ?)

Sam park miejski, założony w 1848 r., jest ulubionym miejscem odpoczynku dla mieszkańców miasta, do czego zachęcają ustawione w cieniu gęstych drzew (zbawiennym w czasie upałów) ławeczki oraz dość widowiskowe fontanny. W czasie dnia ciężko o wolne miejsce. Po przeciwległej, patrząc od strony fontanny Kolchidy stronie parku miejskiego znajduje się budynek miejskiej opery, a przed nim znajdziemy niewielki pomnik Zakarii Paliaszwili, gruzińskiego kompozytora operowego, urodzonego w Kutaisi. Od strony placu z fontanną wejście do parku stanowi kolumnada w stylu jońskim, dobudowana w 1948 r.

Wracamy do placu z fontanną, kierując się w ulicę przechodzącą z prawej strony teatru – ulicę Newport, nazwaną na cześć brytyjskiego miasta partnerskiego. Idąc nią do końca, dojdziemy do budynku Sądu Apelacyjnego, obok którego stoi kolejny kościół, o którym bardzo ciężko znaleźć konkretne informacje – prawdopodobnie jest to armeński kościół św.Jerzego.

Warto zacząć przyglądać się mijanym budynkom, wchodzimy wszak do starej żydowskiej dzielnicy Mtsvanekvavila – kiedyś Żydzi stanowili dość liczną społeczność w Kutaisi, choć dziś pozostało ich w mieście niewielu – większość wyemigrowała do Izraela. Skręcając z ulicy Newport (nieco przed budynkiem sądu) w ulicę Borisa Gaponowa, znajdziemy się zaraz przez Wielką Synagogą, wybudowaną w 1885 r., do dziś użytkowaną. Udaje mi się trafić na francuskojęzyczną wycieczkę, dla której otwarto wnętrze synagogi – pakuję się więc wraz z nią do środka. dzięki temu możecie zobaczyć na fotkach jej wnętrze.

Kutaisi, kościół Zwiastowania NMP

Kutaisi, kościół Zwiastowania NMP

Kutaisi, ruiny bazyliki i twierdzy w dzielnicy Mtsvanekvavila

Kutaisi, ruiny bazyliki i twierdzy w dzielnicy Mtsvanekvavila

Kutaisi, brama Panteonu, cmentarza zasłużonych Gruzinów

Kutaisi, brama Panteonu, cmentarza zasłużonych Gruzinów

Kutaisi, domy nad rzeką Rioni

Kutaisi, domy nad rzeką Rioni

Ulicą Gaponowa dojedziemy do kolejnej synagogi (podobno przy tej ulicy są trzy, niestety trzeciej nie znalazłem), znacznie starszej, bo pochodzącej z 1835 r., ale dziś zamkniętej i nieużywanej. Stąd już widać wzgórze Mtsvanekvavila, na którym znajduje się kościół Archaniołów Michała i Gabriela prawdopodobnie z XVII w (inne źródła mówią o początku XX w.). Obok niego znajdują się ruiny jednej z najstarszych budowli w mieście – bazyliki pochodzącej z 1013 r. Dookoła kościoła i ruin znajduje się mały przykościelny cmentarzyk, a za nim od 1956 r. istnieje Panteon – cmentarz zasłużonych, z grobami wielu znamienitych obywateli Gruzji. Panteon jest jednak zamknięty w weekendy, a że moja wizyta w Kutaisi wypadła w sobotę, to Panteon pozostało mi oglądać zza ogrodzenia.

Kutaisi, kościół Zwiastowania NMP widziany z drogi do katedry Bagrati

Kutaisi, kościół Zwiastowania NMP widziany z drogi do katedry Bagrati

Po zejściu w dół do ulicy Gelati (wylotowej w stronę słynnego monasteru) wracamy w stronę centrum miasta i placu z fontanną. Warto znów przyjrzeć się zabudowie starej części Kutaisi.

Pozostała jeszcze do zobaczenia największa atrakcja turystyczna Kutaisi, wizytówka miasta, widoczna z każdego jego miejsca – katedra Bagrati. Stoi na wysokim wzgórzu po prawej stronie rzeki Rioni, przepływającej przez miasto. Najszybciej można się do niej dostać, przekraczając rzekę mostem „łańcuchowym” (Jachvis Hidi) – w sobotę w jego okolicach organizuje się lokalny targ z owocami, warzywami, serami i mięsem, polecam chaczapuri sprzedawane przez obnośnych sprzedawców (1 GEL) – i wspinając się stromą (naprawdę stromą) uliczką Bagrati.

Na spacer do katedry Bagrati w upalne dni radzę zabrać zapas wody do picia – droga jest naprawdę stroma i odsłonięta przed słońcem – można się nieźle zagrzać. Katedra znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wybudowana została przez króla Bagrata III (stąd nazwa) najprawdopodobniej w 1003 r. – tak stanowi inskrypcja na jednej ze ścian. Została wysadzona w powietrze wraz z sąsiednią twierdzą Ukimerioni przez Turków w 1692 r. i od tej pory trwała w ruinie. Dopiero w 1952 r. rozpoczęto prace przy jej odbudowie, które zakończono w 2012 r., kiedy to oddano katedrę ponownie do użytku.

Kutaisi, zabudowa starej części miasta

Kutaisi, zabudowa starej części miasta

Kutaisi, zabudowa starej części miasta

Kutaisi, zabudowa starej części miasta

Kutaisi, ruiny twierdzy Ukimerioni przy katedrze Bagrati

Kutaisi, ruiny twierdzy Ukimerioni przy katedrze Bagrati

Przy Bagrati po raz pierwszy „doświadczyłem” widoku gruzińskich nowożeńców, którzy para za parą zjawiali się w katedrze, zdaje się że po błogosławieństwo popa, a potem na sesję zdjęciową z budynkiem świątyni. Ten rytuał potem dość często widywałem w każdej bardziej znaczącej cerkwi, monasterze czy katedrze – wygląda to na zwyczajowe zachowanie. Tak jak i przejazd pary młodej pod katedrę a potem przez miasto – zawsze był samochód z szyberdachem i para młoda stojąca w aucie, do pasa wystając przez szyberdach z samochodu.

Wspomniałem już o sąsiadujących z katedrą Bagrati ruinach twierdzy Ukimerioni. Nikt nie wie, kiedy została wybudowana. Wiadomo, że dużą rozbudowę przeszła już na początku VI w. n.e. Prawdopodobnie w 551 r. po raz pierwszy została zniszczona, potem wielokrotnie przebudowywana. Jeszcze w połowie XVII w. została zapisana jako istniejąca, duża twierdza z 7 wieżami obronnymi, murami wysokimi na 20 m i grubymi na 2 m. Ale już w 1692 r. została zburzona przez Turków i od tej pory pozostaje w ruinie.

Co jeszcze warto zobaczyć w Kutaisi ? Warto zobaczyć jeszcze raz to samo, ale w scenerii nocnej. Zarówno park miejski (kolorowe fontanny) jak i całe jego otoczenie są gruntownie oświetlone i prezentują się dość efektownie. Najbardziej efektownym punktem miasta w nocy jest zdecydowanie fontanna Kolchidy oraz katedra Bagrati, oświetlona, stojąca ponad miastem. Wieczorem w Kutaisi jest bezpiecznie, można pospacerować po centrum bez żadnych obaw.

Kutaisi nocą, fontanna Kolchidy

Kutaisi nocą, fontanna Kolchidy

Kutaisi nocą, teatr

Kutaisi nocą, teatr

Kutaisi nocą, park miejski

Kutaisi nocą, park miejski

Kutaisi nocą, opera

Kutaisi nocą, opera

Kutaisi nocą

Kutaisi nocą

Kutaisi nocą

Kutaisi nocą

Mi pozostało już tylko wrócić do guesthouse’u, pokibicować przed telewizorem w czasie kolejnych meczów MŚ (gruziński komentarz nie jest taki zły, przynajmniej nikt nie myli Messiego z Maradoną), a kolejnego dnia odjechać z Kutaisi. Zanim jednak o kolejnych etapach gruzińskiej podróży,w następnym wpisie zabierzemy Was do największych atrakcji, położonych w niedalekiej odległości od Kutaisi – zabytkowych monasterów Gelati i Motsameta.

PS. A kartę SIM oczywiście kupić się udało. Koszt to 5 GEL za kartę i 15 GEL za pakiet 1.5 GB danych do wykorzystania przez miesiąc – ceny w Gruzji nie odstraszają. A dzięki temu telefon robił potem za mapy, nawigację samochodową, informację turystyczną itp. Kartę SIM innej sieci gruzińskiej, BeeLine można kupić już na samym lotnisku w Kutaisi.

Pełna galeria zdjęć z Kutaisi znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Gruzja

Tbilisi, budynek dawnego parlamentu nocą

Ostatni pełny dzień w Gruzji to znów dzień w Tbilisi. Gruzińska stolica gościła mnie po raz drugi w czasie czerwcowego wyjazdu, była więc okazja by dokończyć zwiedzanie atrakcji centrum. A potem już tylko pakowanie i odwrót na lotnisko w Kutaisi.

Wardzia, skalne miasto

Ósmy dzień pobytu w Gruzji stał pod znakiem Wardzi - średniowiecznego skalnego miasta i monasteru, jednej z turystycznych ikon Gruzji. Ale najpierw było dokończenie zwiedzania okolic miasta Achalcyche - monaster Sapara i twierdza Chertwisi. A na końcu - powrót do Mcchety.

Borżomi

Po objechaniu wschodniej i północno-wschodniej Gruzji czas przenieść się nieco w centralną część kraju. Kolejnym celem jest skalne miasto Wardzia, ale zanim o nim, cały dzień spędzimy zwiedzając atrakcje po drodze.

 

0

Autor:

Kategorie: Gruzja, Gruzja 2014, Rok 2014

Ateny - co warto zobaczyć ? Podsumowanie weekendowego wyjazdu.

Kolebka demokracji. Kolebka cywilizacji. Można używać dużych słów na określenie Aten i zapewne będą one prawdziwe. Ale oprócz miejsc, o których wszyscy uczyliśmy się na historii, znajdziemy tu wiele innych, mniej spektakularnych i odwiedzanych, ale równie dla Greków ważnych. Czas na podsumowanie weekendu w stolicy Grecji.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, pozostałe atrakcje centrum miasta). Weekendowy wyjazd do Aten to wyjazd niezłej promocji LOTu, w której nasz narodowy operator oferował całą swoją europejską siatkę połączeń. Można było znaleźć perełki (wcześniej w jej ramach „zaliczyliśmy” ukraińskie Kijów i Odessę). Ale zanim opowiem o organizacji samego wyjazdu, czas na krótkie podsumowanie tego, co warto w ciągu weekendu w Atenach zobaczyć:

Ateny, Akropol

Ateny, Akropol

Ateny, Akropol widziany z sąsiedniego wzgórza Mouseion

Ateny, Akropol widziany z sąsiedniego wzgórza Mouseion

Panorama Aten widziana z Akropolu

Panorama Aten widziana z Akropolu

Ateny, odeon Heroda Attyka na południowym zboczu Akropolu

Ateny, odeon Heroda Attyka na południowym zboczu Akropolu

Atrakcje z punktów 1-4 można zwiedzić na jednym zintegrowanym bilecie, do kupienia w kasach każdej z nich, kosztującym 12 euro i ważnym dwa dni. Stadion Panatenejski jest atrakcją płatną indywidualnie – wstęp kosztuje 3 euro. Przy odpowiednim planowaniu trasy wszystkie je można zwiedzić w sezonie (kwiecień – wrzesień, długi dzień i dłużej otwarte miejsca zwiedzania) w czasie jednego dnia, wcale specjalnie się nie spiesząc. Ja przełożyłem na drugi dzień nekropolię Kerameikos, stosunkowo najdalej od reszty położoną, chcąc wejść na wzgórze Mouseion i zobaczyć Akropol z boku. Pozostałe atrakcje warte zobaczenia w ciągu weekendu, już dla bardziej zagorzałych „zwiedzaczy”:

Ateny, rzymska agora

Ateny, rzymska agora

Ateny, świątynia Hefajstosa na greckiej agorze

Ateny, świątynia Hefajstosa na greckiej agorze

Ateny, świątynia Zeusa Olimpijskiego

Ateny, świątynia Zeusa Olimpijskiego

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, stadion Panatenejski

Ateny, Zappeion

Ateny, Zappeion

Jeśli lubisz muzea, a jesteś w stanie zrezygnować z części innych atrakcji na ich rzecz, możesz włożyć w swój program jedno z kilku ważnych ateńskich muzeów. My proponujemy jedno z dwóch (nie odwiedziłem ich ze względu na brak czasu):

Nie da się nudzić w Atenach podczas weekendowego zwiedzania. To raczej dylematy, co wybrać z bogatej listy atrakcji.

Lot i lotnisko

Jak już napisano powyżej, lot zapewniał LOT, wylot następował z lotniska Okęcie w Warszawie. W dużej promocji LOTu bilet weekendowy do Aten (piątek – niedziela) kosztował 293 zł w obie strony za osobę – naprawdę rzadko da się zobaczyć taką cenę do Aten czy w ogóle do Grecji – a co dopiero gdy dotyczy to regularnego przewoźnika typu LOT, z możliwością zabrania dużego bagażu (nie skorzystałem, nie potrzebowałem na weekend) no i lotu w weekend, a nie w środku tygodnia. No i w sezonie turystycznym (a Atenach zaczyna się on od początku kwietnia).

Sklepiki na ulicach starych Aten

Sklepiki na ulicach starych Aten

Ateny, kafejka z widokiem na Akropol

Ateny, kafejka z widokiem na Akropol

Ateny, kramy w dzielnicy Monastiraki

Ateny, kramy w dzielnicy Monastiraki

Ateny, dzielnica Plaka

Ateny, dzielnica Plaka

Słów kilka więcej o locie. Bilety kupowane były w listopadzie (w Atenach byłem w kwietniu, czyli z półrocznym wyprzedzeniem) i wtedy wylot z Warszawy był w piątek o godz.11:05, a powrotny z Aten o 15:40 w niedzielę. Dawało to więc ładne dwie doby, z których do dyspozycji było kilka godzin w piątek i niedzielę oraz cała sobota. Czyli weekendowy „standardzik”. Ale miesiąc po zakupie nadeszła niespodzianka – czyli zmiana rozkładu lotów w LOT-cie…

Po zmianie, wylot był w piątek o… 23:30 (w Atenach o 2:15 w nocy w sobotę), a powrót z Aten o… 5:00 rano w niedzielę (6:40 w Warszawie). Z 48 godzin w Atenach zrobiło się… 27, w tym te konieczne na dojazd z i na lotnisko oraz dwie kolejne nieprzespane noce. Ze „standardziku” zrobił się „dramacik”. Ale trzeba przyznać, że LOT stanął na wysokości zadania (choć chyba nie musiał) – po telefonie na infolinię bez problemu przebukowałem swój bilet powrotny z niedzieli na poniedziałek (5:00 rano) – czyli znów miałem 48 godzin w Atenach, z tym że teraz były to dwa pełniutkie dni: sobota i niedziela. I to bez żadnych dopłat na rzecz LOTu. Naprawdę szacunek. Aczkolwiek nadal rozkład lotów miał spore minusy, o których teraz.

Ateny, kameralne uliczki dzielnicy Psiri

Ateny, kameralne uliczki dzielnicy Psiri

Przylot po 2-giej w nocy na lotnisko w Atenach oznacza dotarcie do hotelu w centrum miasta ok.4:00 rano. Wylot z Aten o 5:00 rano, żeby nie szwędać się po mieście w środku nocy, wymaga:

  • w wariancie kosztownym: wykupienia trzech nocy w hotelu (choć jesteśmy tylko dwie doby), tak aby nie musieć się wymeldowywać w południe w sobotę;
  • w wariancie ekonomicznym: skoro wymeldowaliśmy się w południe w sobotę, to wraz z zapadnięciem zmroku (godz.20-21 w kwietniu) jedziemy na lotnisko, gdzie mamy do spędzenia 8-9 godzin do wylotu;

Niestety rozkład lotów LOTu z Warszawy do Aten nie jest dla weekendowych podróżników. Nie nadaje się na krótkie wypady, chyba że bierzemy na siebie zmęczenie spowodowane zarwaniem dwóch z trzech weekendowych nocy i koczowanie długi czas w nocy na ateńskim lotnisku.

A skoro już przy lotnisku jesteśmy, słów kilka o transporcie do i z miasta. Międzynarodowe lotnisko (E.Venizelos) w Atenach jest nieźle skomunikowane z centrum Aten. Podstawowym środkiem transportu jest zapewne metro, które jest „dociągnięte” do lotniska – piszę „zapewne”, bo nie skorzystają z niego klienci LOTu. Metro bowiem kursuje w godzinach 6:00 – 0:00. Czyli ani nie pojedziecie nim do miasta, gdy wysiądziecie o 2:15 z samolotu z Warszawy, ani nie dojedziecie nim na lotnisko na samolot o 5:00 rano. Taka prawda.

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Parlamentem na placu Syntagma

Ateny, niedzielna zmiana warty pod Parlamentem na placu Syntagma

Ateny, widok na Akropol z tarasu śniadaniowego w hotelu Evripides

Ateny, widok na Akropol z tarasu śniadaniowego w hotelu Evripides

Ateny, obiad w jednej z restauracji

Ateny, obiad w jednej z restauracji

Różnorodne "pitakia", ciasta wypełnione różnymi rodzajami sera lub szpinakiem

Różnorodne „pitakia”, ciasta wypełnione różnymi rodzajami sera lub szpinakiem

Na szczęście są też miejskie autobusy, kursujące co 15 minut przez całą dobę w dni robocze (w weekendy nieco rzadziej, ale nadal co najmniej dwa razy na godzinę). Kurs takim autobusem (w przypadku jazdy do centrum Aten będzie to X95 jadący z lotniska na plac Syntagma, kurs trwa ok.40-45 minut w nocy) kosztuje 5 euro w jedną stronę.

Transport miejski w Atenach

Niewiele poradzę, bo… nie korzystałem. Jak już wyżej napisałem, metro z lotniska nie było mi potrzebne z racji godzin lotów z/do Warszawy. ALE – jeżeli lecicie w „normalnych” godzinach, i/lub nie macie hotelu w ścisłym centrum, to warto pomyśleć o 3-dniowym bilecie turystycznym na transport miejski w Atenach. Kosztuje on 20 euro i zawiera transport z i na lotnisko (jeden raz w obie strony) oraz nieograniczoną ilość przejazdów w czasie ważności biletu całą komunikacją miejską (autobusy, metro itp.) w Atenach.

Ateny, instrukcja drogi na Akropol przy hotelu Evripides

Ateny, instrukcja drogi na Akropol przy hotelu Evripides

Jeżeli tak jak ja lecicie w nocy i mieszkacie w centrum, blisko wszystkich atrakcji (hotel Evripides mogę polecić – skromny, ale to nie o luksus w hotelu mi chodziło. Czysto, ze śniadaniem, i niemożliwie blisko wszędzie), to odpuśćcie sobie bilet weekendowy. Wystarczą pojedyncze bilety na autobus z/na lotnisko (X95), w trakcie samego pobytu w Atenach nie będziecie potrzebowali przejazdów komunikacją miejską – wszystko znajduje się w zasięgu pieszego spaceru w samym centrum. Tym sposobem wydacie 10 euro na bilety autobusowe zamiast bezużytecznego biletu weekendowego za 20 euro.

Małe ostrzeżenie

Uważajcie na zaczepiających Was na ulicy panów w dostojnym wieku (dotyczy okolic rosyjskiego kościoła prawosławnego, być może i innych) i zapraszających na tradycyjnego greckiego drinka. Może się okazać – niestety już na końcu – że zaproszenie oznacza, że za drinka (swojego i dla pana zapraszającego) zapłacicie sami – to jeszcze nic zdrożnego – ale cena będzie kosmiczna. Panowie są zwykłymi naganiaczami, żyjącymi z prowizji a ceny w lokalach do których zapraszają, nie mają nic wspólnego z cenami rynkowymi. Ot, taki grecki sposób na skubanie turystów.

 

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014

Ateny, najważniejsze atrakcje stolicy Grecji. Część 2 – południowe zbocze Akropolu.

Ateński Akropol to nie tylko widoczne z każdej części miasta strome wzgórze z ruinami miejsc kultu religijnego. Równie ważne dla dawnych mieszkańców miasta było południowe zbocze Akropolu, na które przyciągały ateńczyków obiekty teatralne i świątynie.

Weekend w Atenach (poprzedni wpis: Ateny, najważniejsze atrakcje stolicy Grecji. Część 1 – Akropol). Kontynuujemy naszą podróż po najważniejszych antycznych atrakcjach Aten na jednym bilecie za 12 euro. Po zwiedzonym już w poprzednim wpisie ateńskim wzgórzu Akropolu, czas na drugą jego część, położoną na południowy zboczu.

2. Południowe zbocze Akropolu

Południowy stok Akropolu jest traktowany jako osobna atrakcja turystyczna – potrzebne tu są osobne bilety (nie obowiązują te ze wzgórza), chyba że za naszą radą wykupiliście bilet „zunifkowany”, ważny w 7 antycznych miejscach centrum Aten. Jeśli go macie, przy wejściu na południowe zbocze po prostu bileterzy odedrą z niego jeden z kuponów. Aby dostać się tutaj, trzeba zejść z wyjścia Akropolu w stronę południową (w stronę morza) aż do ulicy i nią skierować się wzdłuż wzgórza w lewo.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ateny, największe atrakcje turystyczne

ładowanie mapy - proszę czekać...

Grecja, Ateny, Akropol: 37.971284, 23.726435
Grecja, Ateny, wzgórze Filopapposa: 37.969034, 23.720169
Grecja, Ateny, świątynia Zeusa Olipijskiego: 37.969356, 23.732808
Grecja, Ateny, Muzeum Akropolu: 37.968459, 23.728752
Grecja, Ateny, Stadion Panateński: 37.968628, 23.740854
Grecja, Ateny, antyczna Agora: 37.974955, 23.722057
Grecja, Ateny, rzymska agora: 37.974126, 23.726445
Grecja, Ateny, biblioteka Hadriana: 37.975424, 23.725845
Grecja, Ateny, nekropolia Kerameikos: 37.978376, 23.718372

 

Ateny, odeon Heroda Attyka widziany z Akropolu

Ateny, odeon Heroda Attyka widziany z Akropolu

Ateny, południowe zbocze i teatr Dionizosa widziane z Akropolu

Ateny, południowe zbocze i teatr Dionizosa widziane z Akropolu

Ateny, odeon Heroda Attyka

Ateny, odeon Heroda Attyka

Ateny, odeon Heroda Attyka

Ateny, odeon Heroda Attyka

Ateny, odeon Heroda Attyka

Ateny, odeon Heroda Attyka

Najstarsze ślady obecności człowieka na południowym zboczu Akropolu pochodzą już z czwartego tysiąclecia p.n.e. Znaleziono także na tym terenie resztki kopców i studzienek z całego II tysiąclecia p.n.e. Najstarsze zachowane budowle zbocza pochodzą mniej więcej z VI w. p.n.e.

Zacznijmy jednak od rzeczy najważniejszych. Południowe zbocze Akropolu to przede wszystkim dwie budowle, a właściwie dwa teatry:

  • Odeon Heroda Attyka, wybudowany w II w. n.e. przez miejscowego magnata (Heroda Attyka) ku czci żony, mieścił kiedyś do 5 tys. widzów i używany był głownie do koncertów muzycznych – do dziś słynie ze świetnej akustyki. Nie przetrwał za długo – w 267 r. został zniszczony podczas wrogiego najazdu. Uważany jest za największy i najpiękniejszy starożytny odeon, a wykorzystywany do dziś – odbudowano go w latach 50-tych XX w. Koncertowali tu m.in. Maria Callas, Placido Domingo czy Luciano Pavarotti. Odeon jest otwierany tylko przy okazji koncertów, na co dzień nie jest udostępniany do zwiedzania. Można go jednak zobaczyć praktycznie ze wszystkich stron: od góry ze wzgórza Akropolu, od przodu idąc ze wzgórza na południowe zbocze oraz z poziomu górnych rzędów widowni – w czasie zwiedzania tegoż zbocza;
Ateny, teatr Dionizosa

Ateny, teatr Dionizosa

Ateny, teatr Dionizosa

Ateny, teatr Dionizosa

Ateny, współczesny mieszkaniec teatru Dionizosa

Ateny, współczesny mieszkaniec teatru Dionizosa

  • Teatr Dionizosa, najważniejszy i jeden z najwcześniejszych teatrów w Atenach (często mylony z Odeonem), mieszczący kiedyś do 17 tys. widzów (dziś zachowała się niewielka część siedzeń). Powstał w V w. p.n.e., kiedy przeniesiono tu cykliczne uroczystości ku czci boga Dionizosa. Początkowo widownia była drewniana, tylko dla kapłanów przewidziano kamienne „fotele”. Gruntownej przebudowy (wymieniono drewno na kamień) teatr doczekał się w IV w. p.n.e. Później jeszcze kilkukrotnie go przebudowywano, także w czasach rzymskich. Zniszczony podczas najazdów w III w. n.e., został odbudowany, a potem gdy nastało chrześcijaństwo, częściowo przebudowany na bazylikę. Dziś teatr Dionizosa w Atenach uznaje się za najsłynniejszy grecki teatr (swoje premiery miały tu kiedyś sztuki Sofoklesa (lektura szkolna „Antygona”), Eurypidesa i Ajschylosa – największych tragików greckich), a samą sztukę teatralną za wywodzącą się od kultu Dionizosa właśnie;

Teatr Dionizosa stanowi część starszego kompleksu – sanktuarium Dionizosa Eleuthereusa, w skład którego wchodziła także archaiczna świątynia temu bogowi poświęcona, wybudowana trochę wcześniej od teatru, bo już w VI w. p.n.e. (ok. 540 r. p.n.e., to właśnie jej pozostałości są najstarszymi zachowanymi elementami na zboczu Akropolu). Nowsza jej „wersja” powstała obok, w IV w. p.n.e.

Ateny, ruiny archaicznej świątyni Dionizosa na południowym zboczu Akropolu

Ateny, ruiny archaicznej świątyni Dionizosa na południowym zboczu Akropolu

Ateny, ruiny późniejszej świątyni Dionizosa na południowym zboczu Akropolu

Ateny, ruiny późniejszej świątyni Dionizosa na południowym zboczu Akropolu

Ateny, ruiny ołtarza Dionizosa na południowym zboczu Akropolu

Ateny, ruiny ołtarza Dionizosa na południowym zboczu Akropolu

Ateny, pozostałości murów sanktuarium Dionizosa na południowym zboczu Akropolu

Ateny, pozostałości murów sanktuarium Dionizosa na południowym zboczu Akropolu

W IV w. p.n.e. powstały na zboczu: świątynia Asklepiosa (Asklepiejon) oraz przylegająca do niej dorycka stoa. Fundamenty świątyni oraz ołtarza Asklepiosa przetrwały do dziś i można je oglądać. W latach wczesnego chrześcijaństwa świątynię przebudowano na bazylikę – trochę z jej pozostałości także można zobaczyć na miejscu.

W II w. wybudowano już wspomniany odeon Heroda Attyka, a w V-VI w. nastała era chrześcijaństwa – część teatru oraz Asklepiejon przerobiono na katolickie bazyliki. W XI lub XII w. wybudowano kolejną – bazylikę św.Jerzego z Aleksandrii, zburzoną podczas rewolucji w Grecji. Slady ostatniego z kościołów – pod wezwaniem St.Paraskevi (niestety nie wiemy jak się to tłumaczy), którego daty budowy nikt nie zna (pojawia się w dokumentach pod koniec XVII w.), także można znaleźć na terenie zbocza Akropolu.

Na ogrodzonym terenie południowego zbocza Akropolu to już wszystkie najważniejsze zabytki, choć nieco powyżej teatru Dionizosa stoi jeszcze jeden budynek – maleńki kamienny kościółek, również wyglądający na zabytkowy. Niestety nie znaleźliśmy nigdzie jakiejkolwiek o nim wzmianki.

Ateny, ruiny Asklepiejonu na południowym zboczu Akropolu

Ateny, ruiny Asklepiejonu na południowym zboczu Akropolu

Ateny, antyczne pozostałości na południowym zboczu Akropolu

Ateny, antyczne pozostałości na południowym zboczu Akropolu

Ateny, nowe muzeum Akropolu

Ateny, nowe muzeum Akropolu

Ateny, antyczne ruiny osady pod nowym muzeum Akropolu

Ateny, antyczne ruiny osady pod nowym muzeum Akropolu

Ateny, kościół Hagia Sophia przy deptaku Dionysiou Areopagitou, nazwany na część znalezionej w trakcie budowy statuy Ateny (grecka: Sophia)

Ateny, kościół Hagia Sophia przy deptaku Dionysiou Areopagitou, nazwany na część znalezionej w trakcie budowy statuy Ateny (grecka: Sophia)

Poza terenem zbocza warto jeszcze pokazać nowo wybudowane muzeum Akropolu (ma zaledwie 5 lat), do którego przeniesiono ekspozycje z muzeum usytuowanego wcześniej na szczycie wzgórza. Wstęp do muzeum jest płatny (niestety „zunifikowany” bilet tu nie obowiązuje), bilet kosztuje 5 EUR. Odpuściłem je sobie, zadowalając się widokiem starożytnych ruin rzymskiej osady Makrygianni, na których niewątpliwie widowiskowy budynek muzeum wybudowano – co zresztą wzbudziło wielkie kontrowersje. Ruiny jednak ładnie wyeksponowano i dziś stanowią dodatkową atrakcję. Zresztą starożytne ruiny znajdowane pod fundamentami nowych budynków nie są zbyt wielką osobliwością w Atenach – widziałem co najmniej jeszcze jeden przykład ich odkrycia i eksponowania pod budynkiem mieszkalnym.

W następnym wpisie pokażemy Wam starożytne agory miejskie w Atenach. Bo Ateny mają aż dwie agory: rzymską i grecką. Zapraszamy.

Pełna galeria zdjęć z południowego zbocza Akropolu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Grecja

Wergina, grobowiec królowej Thessalonike (III w. p.n.e.)

Wergina, malutkie i spokojne miasteczko w północnej Grecji, skrywa w sobie całe tysiąclecia historii i chwałę pierwszej stolicy wielkiej Macedonii. To tu powstała ta wielka starożytna potęga, to tu rządzili Filip II Macedoński i jego syn - Aleksander Wielki.

Plaża w Paralia Katerinis

Naszą bazą podczas wakacyjnego wyjazdu w 2014 r. była miejscowość Paralia Katerinis, położona nad Morzem Egejskim. Ten bardzo popularny latem kurort w pełni zasłużył na swoją sławę - długie piaszczyste plaże, ciepłe i czyste morze, płytka woda idealna dla dzieciaków.

Delfy, thalos na terenie dawnej świątyni Ateny

Celem jedynej dłuższej wycieczki w czasie wakacyjnego pobytu w Grecji były Delfy - miejsce, w którym kiedyś znajdowała się słynna antyczna wyrocznia. Traktowana jako środek (pępek) świata, miała w starożytności ogromny wpływ na losy ówczesnego świata, przynajmniej na terenach dzisiejszej południowej Europy i najbliższych jej okolic.

 

0

Autor:

Kategorie: Ateny, Grecja, Miasto na weekend, Rok 2014

Odessa, co koniecznie trzeba zobaczyć

Odessa, wielokulturowe, położone nad Morzem Czarnym, trzecie co do wielkości miasto na Ukrainie, o zaskakująco krótkiej, niewiele ponad 200-letniej historii. Miasto, w którym przecinają się ślady wielkich wschodnich (w tym także polskich) artystów. Właśnie tu spędziliśmy jeden z marcowych weekendów.

Na teren zajmowanych dziś przez miasto Odessa istniały kiedyś starożytne greckie osady – ich pozostałości gdzieniegdzie „prześwitują” spod współczesnych zabudowań (przykładem może być małe stanowisko na bulwarze nadmorskim). Ale właściwe miasto Odessa zostało założone dopiero w 1794 r., na rozkaz carycy Katarzyny II, zwanej w Rosji „Wielką”, na terenach zdobytych podczas wojny z Turcją. To właśnie ta caryca niechlubnie zapisała się w historii Polski, uczestnicząc w rozbiorach naszego kraju pod koniec XVIII w. Ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski, był zresztą wcześniej jej dworskim faworytem. Chichotem historii można nazwać fakt, że caryca, która doprowadziła do upadku Polski jako niepodległego kraju, była przez Poniatowskiego odznaczona Orderem Orła Białego, najwyższym do dziś odznaczeniem przyznawanym w naszym kraju. Katarzyna Wielka nacieszyła się Odessą jednak tylko przez 2 lata, bo w 1796 r. zmarła w nie do końca wyjaśnionych do dziś okolicznościach.

Budowę Odessy caryca powierzyła swojemu admirałowi, pochodzącemu z Hiszpanii Jose de Ribasowi (w Rosji zwanemu Josifem Deribasem), zasłużonemu w walkach w Turkami. De Ribas na spółkę z holenderskim inżynierem wojskowym przygotował pierwszy plan budowy miasta, który po zaakceptowaniu przez carycę wdrożono w życie. De Ribas jest do dziś uznawany za bohatera przez mieszkańców Odessy – ma tu swój pomnik, a najbardziej reprezentacyjna ulica miasta (Deribasowskaja) nosi właśnie jego imię.

Po 10 latach od decyzji o budowie miasta, władanie nim objął francuski książę de Richelieu, który wcześniej zrobił karierę w rosyjskiej armii, nie mogąc wrócić do ojczyzny ze względu na poglądy polityczne (niezgodne z ideami Napoleona Bonaparte). Także i on wydatnie przysłużył się Odessie, mocno ją rozbudowywując i wzmacniając jej znaczenie w Rosji.

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Ukraina, Odessa, najważniejsze atrakcje miasta

ładowanie mapy - proszę czekać...

Ukraina, Odessa, schody Potiomkinowskie: 46.489293, 30.743437
Ukraina, Odessa, budynek opery: 46.485392, 30.741806
Ukraina, Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego: 46.483265, 30.731034
Ukraina, Odessa, ratusz miejski: 46.485821, 30.743909
Ukraina, Odessa, filharmonia: 46.480576, 30.742922
Ukraina, Odessa, bulwar nadmorski: 46.487113, 30.742214
Ukraina, Odessa, Belweder: 46.490763, 30.738469
Ukraina, Odessa, ulica Deribasowska: 46.484299, 30.736012
Ukraina, Odessa, hotel /'Pasaż/': 46.484358, 30.733094
Ukraina, Odessa, dom Adama Mickiewicza: 46.484284, 30.738137
Ukraina, Odessa, pomnik Adama Mickiewicza: 46.481241, 30.735261
Ukraina, Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego: 46.490822, 30.735143
Ukraina, Odessa, ulica L.Kaczyńskiego: 46.482829, 30.744853

 

Odessa, schody Potiomkinowskie

Odessa, schody Potiomkinowskie

Odessa, widok na promowy terminal pasażerski ze schodów Potiomkinowskich

Odessa, widok na promowy terminal pasażerski ze schodów Potiomkinowskich

Odessa, bulwar nadmorski z ratuszem w tle

Odessa, bulwar nadmorski z ratuszem w tle

W XIX w. Odessa stała się miastem kosmopolitycznym, do którego ściągały masy nowych mieszkańców, pochodzących z ościennych, nawet dalszych państw, tworząc wielokulturowe, wielojęzyczne i wieloreligijne skupisko. Bardzo w tym „pomogło” nadanie Odessie statusu wolnego portu, a także wygnania i zesłania, często stosowane przez carską Rosję wobec podbitych narodów. Tym sposobem miasto wzbogaciło się o duże populacje m.in. Albańczyków, Ormian, Bułgarów, Tatarów krymskich, a także Polaków i Zydów. Ci ostatnich osiedlali się w XIX w. tak licznie, że w pewnym momencie stanowili nawet ponad 1/3 mieszkańców Odessy. Ale wobec wielokrotnych aktów przemocy i pogromów, przeciwko nim skierowanych, duża część opuściła miasto pod koniec XIX w.

W 1905 r., na fali robotniczych protestów w całej Europie, także w Odessie wyszli oni na ulice. Tu padli ofiarami masakry, która uwieczniona została w słynnym filmie „Pancernik Potiomkin” (załoga tego statku wspierała robotników w protestach), gdzie setki mieszkańców miasta giną na wielkich schodach, prowadzących do portu. Scena ta przeszła do historii kina, a schody te zaczęły być nazywane „schodami Potiomkinowskimi” i stały się głównym symbolem miasta. Dziś są punktem obowiązkowym dla każdego turysty, choć masakra pokazana w filmie miała w rzeczywistości miejsce nie na schodach, a na pobliskich ulicach.

Dziś Odessa z lekko ponad milionową populacją, jest trzecim co do wielkości miastem Ukrainy i najważniejszym jej portem morskim. 2/3 mieszkańców miasta podaje narodowość ukraińską, choć prawie wszyscy na co dzień posługują się językiem rosyjskim. Miasto szczyci się związkami z wieloma znanymi osobistościami świata kultury i sztuki, szczególnie tej rosyjskiej, choć duża część z nich przebywała tu przymusowo, na zesłaniach.

Odessa, budynek opery wieczorem

Odessa, budynek opery wieczorem

Odessa ma raptem niewiele ponad 200 lat i w związku z tym nie da się w mieście znaleźć atrakcji historycznych starszych niż koniec XVIII w., czyli okres powstania miasta. Co nie oznacza, że nie ma po co tu przyjeżdżać – miasto wprost przepełnione jest pięknie zdobionymi, historycznymi budynkami i świątyniami, a z większością z nich wiąże się jakaś historia lub ciekawostka. Poniżej podajemy listę atrakcji, które po prostu trzeba zobaczyć, będąc w Odessie choćby na weekend.

Schody Potiomkinowskie

Wybudowane w 1841 r. za czasów gubernatora Woroncowa, uznawanego w swoich czasach za jednego z najbogatszych ludzi w Rosji. Co ciekawe, Woroncow miał żonę Polkę, córkę hetmana Branickiego (choć w Polsce uznawany od jest za zdrajcę, współtworzył konfederację targowicką). Schody miały być drogą z centrum miasta do portu i terminalu pasażerskiego. Do 1925 r. nie miały swojej stałej nazwy, ale wtedy ukazał się film „Pancernik Potiomkin” ze słynną sceną na schodach Odessy – od tego czasu nazywane są obecną nazwą. Schody mają długość ponad 140 metrów i liczą dziś 192 stopnie, choć oryginalnie miały ich 199 (najniższe zostały zniszczone podczas budowy przebiegającej na dole schodów ulicy).

Dziś schody, znajdujące się w centralnej części nadmorskiego bulwaru spacerowego, mniej więcej w połowie jego długości pomiędzy ratuszem miejskim a pałacem Woroncowa, są absolutnie najpopularniejszym celem turystycznym w mieście. Ze szczytu schodów, przy którym stoi pomnik księcia de Richelieu (gubernatora Odessy przed Woroncowem), rozpościera się atrakcyjny widok na port pasażerski w Odessie.

Obok schodów biegnie linia dawnej kolejki linowej, jednej z pierwszych wybudowanych w całej Rosji, która woziła pasażerów nie chcących się męczyć chodzeniem po schodach. Wybudowana została w 1902 r. i pracowała, z przerwami w czasie wojen, aż do 1969 r., kiedy to została zamknięta. Ponowne uruchomienie nastąpiło dopiero w 2005 r., ale wymieniono napęd (w tej chwili bardziej przypomina pochyloną windę niż kolejkę linową) oraz wagoniki – zabierają teraz tylko 12 pasażerów, zamiast 35, jak w dawnych czasach. Znacznie też wydłużył się czas przejazdu (zwolniono tempo jazdy), co sprawiło, że dziś wykorzystywana jest ona tylko przez ludzi starszych lub schorowanych – zdrowy człowiek ponoć szybciej wychodzi na piechotę po schodach. Do 2012 r. przejazd kolejką był darmowy, obecnie trzeba kupić bilet. W trakcie naszego pobytu kolejka wyglądała na zamkniętą, może po prostu nie było chętnych do jazdy.

Teatr Opery i Baletu

Drugi, po schodach, z symboli Odessy. Budynek opery w Odessie jest najpiękniejszą tego typu budowlą na Ukrainie (projekt autorstwa dwóch architektów z Wiednia, którzy brtali również udział przy budowie opery w Dreźnie) i jeden z najpiękniejszych na świecie. Uznawany za jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych w całej wschodniej Europie.

Odessa, budynek opery

Odessa, budynek opery

Odessa, budynek opery

Odessa, budynek opery

Dzisiejsza opera stoi na miejscu poprzednio stojącego tu budynku o tym samym przeznaczeniu, który spalił się całkowicie w 1873 r. Obecny wybudowano w 1887 r., a w swej historii był kilkukrotnie restaurowany. Wnętrza słyną z niespotykanej akustyki. Swoje dzieła odgrywali tu m.in. Czajkowski czy Rachmaninow, śpiewał Caruso, a tańczyła Isadora Duncan.

Sobór Przemienienia Pańskiego

Największa w Odessie prawosławna świątynia (mieści ponad 9 tys. wiernych naraz) stoi w centrum miasta, przy placu kończącym ulicę Deribasowską. Została ufundowana w 1795 r., rok wcześniej, czyli gdy powstawała Odessa, poświęcono plac pod budowę, ale dzisiejsza jej postać nie jest oryginałem. Książę Woroncow został pochowany w krypcie w podziemiach soboru po swojej śmierci.

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Odessa, Sobór Przemienienia Pańskiego

Sobór został całkowicie zniszczony przez komunistów na rozkaz Stalina w 1936 r. – został pewnej nocy po prostu wysadzony w powietrze. Szczęśliwie wcześniej przeniesiono grób Woroncowa. Swiątynię odbudowano w 2002 r. na wzór pierwowzoru – ma dziś ponad 90 m długości, a wysoka dzwonnica ma aż 72 m. Sobór szczyci się dziś największym na Ukrainie kompleksem dzwonów – jest ich aż 23. W 2005 r. do krypty powróciły szczątki Woroncowa. W czasie marcowej wizyty trwało malowanie (lub odnawianie) wnętrz.

Ratusz Miejski

Wybudowany w latach 30-tych XIX w. pierwotnie jako siedziba giełdy. Później (1899 r.) giełda przeniosła się w inne miejsce (dziś służące jako filharmonia), a do budynku przeniesiono władze miasta, wcześniej mające siedzibę w budynku przy szczycie schodów Potiomkinowskich. Od strony frontowej znajdują się po bokach rzeźby rzymskich bogów Ceres (bogini urodzaju) i Merkurego (boga handlu i kupiectwa). Na szczycie frontu znajduje się historyczny zegar z 1868 r., co pół godziny wygrywający związaną z miastem melodię.

Odessa, ratusz miejski z zabytkowym angielskim działem

Odessa, ratusz miejski z zabytkowym angielskim działem

Ratusz miejski znajduje się na początku bulwaru nadmorskiego, a obok niego zobaczyć można dwie kolejne atrakcje – działo wydobyte z angielskiej fregaty, która ostrzeliwała Odessę w 1854 r. pod czas wojny Rosji z Turcją, Anglią i Francją i została zatopiona przez działa obronne miasta. Nie sposób również pominąć pomnika Puszkina, stojącego na wprost wejścia do ratusza.

Filharmonia

Budynek wybudowany pod koniec XIX w. jako nowy budynek giełdy, w 1937 r. został przemianowany na filharmonię, pomimo słabej akustyki wnętrz (zostały zaprojektowane tak, aby nie było można podsłuchiwać negocjacji handlowych). Filharmonia wyróżnia się przede wszystkim zewnętrzną, gotycką architekturą.

Odessa, filharmonia (dawna giełda)

Odessa, filharmonia (dawna giełda)

Odessa, filharmonia (dawna giełda)

Odessa, filharmonia (dawna giełda)

Bulwar Nadmorski

Reprezentacyjny deptak miejski, o długości zaledwie ok.500 m, przebiegający od ratusza miejskiego do pałacu Woroncowa, pośrodku znajdują się schody Potiomkinowskie. Wybudowany w 1822 r., zachował do dziś swój pierwotny wygląd. Kiedyś na całej długości z deptaka można było podziwiać widok na morze i port, dziś widok ten zasłaniają wysokie drzewa. Od strony lądu wzdłuż bulwaru stoją reprezentacyjne, zabytkowe budynki. Podczas renowacji w 2008 r. pod powierzchnią odkryto pozostałości po starożytnych greckich domostwach, datowane na VI w. p.n.e., które nakryto szklanym dachem i udostępniono do oglądania.

Odessa, bulwar nadmorski

Odessa, bulwar nadmorski

Belweder

Wybudowany w 1828 r. jako cieplarnia monumentalny twór był pierwotnie częścią stojącego obok pałacu Woroncowów, dziś służy jako punkt widokowy na wybrzeże Morza Czarnego i port, czasem też jako tło sesji fotograficznych (np. dla nowożeńców)

Odessa, Belweder przy pałacu Woroncowów

Odessa, Belweder przy pałacu Woroncowów

Ulica Deribasowska

Najbardziej znana, reprezentacyjna ulica Odessy, służąca za miejsce spotkań mieszkańcom i turystom, wypełniona barami, kafejkami, restauracjami i sklepami. Pierwsze polskie skojarzenie – to takie „odesskie Krupówki”. Cała ulica ma 1 km długości i jest podzielona na dwie części: zaczynając się od pomnika De Ribasa (na skrzyżowaniu z ulicą… Lecha Kaczyńskiego) jest zwykłą ulicą z ruchem samochodowym, a końcowa część jest typowym miejskim deptakiem, od 1984 r. zamkniętym dla ruchu motorowego. Przy ulicy Deribasowskiej znajduje się wiele atrakcji turystycznych Odessy, m.in. słynny hotel „Pasaż” czy pierwszy historycznie publiczny park w Odessie. Tu też znajduje się budynek, w którym podczas swojego pobytu w mieście mieszkał Adam Mickiewicz. No i tu, w domu handlowym Europa, na jego VI piętrze znajduje się jadłodajnia „Puzata Chata”, nasza ulubiona ukraińska sieciówka gastronomiczna z dobrym, tradycyjnym ukraińskim jedzeniem i niskimi cenami.

Odessa, pieszy odcinek ulicy Deribasowskiej

Odessa, pieszy odcinek ulicy Deribasowskiej

Hotel „Pasaż”

Monumentalny budynek hotelu stoi na końcu ulicy Deribasowskiej, w centrum miasta, naprzeciw parku miejskiego. Wybudowany w 1899 r., pełni swoją funkcję do dziś. Drugą funkcją jest pasaż handlowy, znajdujący się na wewnętrznym dziedzińcu hotelu – dostać się do niego można, wchodząc w bramy od strony ulicy. I to właśnie z tego pasażu słynie budynek – jest on wspaniałym przykładem miejskiej architektury Odessy, choć funkcja handlowa odchodzi w zapomnienie – pasaż nie jest zbyt chętnie odwiedzany przez kupujących. Jest za to przebojem wśród turystów, chętnie fotografujących efektowne fasady pasażu.

Odessa, hotel "Pasaż"

Odessa, hotel „Pasaż”

Odessa, hotel "Pasaż"

Odessa, hotel „Pasaż”

Odessa, hotel "Pasaż"

Odessa, hotel „Pasaż”

Z Odessą związało swoje losy mniej lub bardziej wielu Polaków, w tym kilku bardzo znanych, jak Adam Mickiewicz czy Juliusz Słowacki. Uhonorowano tu także tragicznie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, fundując tablicę pamiątkową oraz zmieniając nazwę części ulicy Polskiej na ulicę Lecha Kaczyńskiego. Warto więc dodatkowo zobaczyć:

Dom Adama Mickiewicza

Niepozorny, niski budynek przy ulicy Deribasowskiej 16, w którym żył w 1825 r. podczas swojego zesłania nasz wielki poeta Adam Mickiewicz. Upamiętnia to wbudowana w ścianę frontową pamiątkowa tablica. Budynek znajduje się w części wyłączonej z ruchu samochodowego, niemal naprzeciw centrum handlowego Europa. To podczas pobytu w Odessie i podróży na Krym powstały najbardziej znane liryki Mickiewicza: „Sonety krymskie” i „Sonety odeskie”.

Odessa, dom Adama Mickiewicza (Deribasowska 16)

Odessa, dom Adama Mickiewicza (Deribasowska 16)

Odessa, pamiątkowa tablica na froncie domu Adama Mickiewicza (Deribasowska 16)

Odessa, pamiątkowa tablica na froncie domu Adama Mickiewicza (Deribasowska 16)

Pomnik Adama Mickiewicza

Pomnik naszego narodowego wieszcza stanął w małym parku na Prospekcie Aleksandrowskim w 2004 r., w ramach obchodów 210. rocznicy założenia miasta. Wówczas w uroczystości jego odsłonięcia brali udział m.in. ministrowie kultury Ukrainy i Polski.

Odessa, pomnik Adama Mickiewicza na prospekcie Aleksandrowskim

Odessa, pomnik Adama Mickiewicza na prospekcie Aleksandrowskim

Pałac Beliny-Brzozowskiego

Wzorowany na angielskich zamczyskach neogotycki pałac stoi w pobliżu pałacu Woroncowów, za „mostem teściowej”, górując nad portem i wybrzeżem Morza Czarnego. Wybudowany w XIX w. przez polskiego szlachcica i kupca, Zenona Belinę-Brzozowskiego, gościł w swoich murach odeską śmietankę Polaków, a także tych przyjezdnych, m.in. Juliusza Słowackiego, który był bliskim przyjacielem Brzozowskiego – razem odbyli m.in. długą podróż po północnej Afryce, Ziemi Swiętej i Bliskim Wschodzie.

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Odessa, pałac Beliny-Brzozowskiego

Ulica Lecha Kaczyńskiego

Już niecałe 2 miesiące po katastrofie samolotu w Smoleńsku, władze Odessy podjęły decyzję o uhonorowaniu pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego poprzez nazwanie jego imieniem jednej z miejskich ulic. W tym celu podzielono na dwie części ulicę Polską, jedną z nich przemianowując na ulicę L.Kaczyńskiego. Ulica ta kończy się skrzyżowaniem z początkiem ulicy Deribasowskiej (stoi przy nim pomnik założyciela Odessy, Jose De Ribasa), jest więc w eksponowanym centrum miasta. Na elewacji jednego z budynków przy ulicy Kaczyńskiego wbudowano pamiątkową tablicę, również poświęconą tragicznie zmarłemu prezydentowi RP.

Na tym oczywiście atrakcje Odessy się nie kończą. W kolejnym wpisie pokażemy Wam, co można zobaczyć, spacerując wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego w Odessie.

Pełna galeria zdjęć głównych atrakcji Odessy znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Odessa na weekend

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

Stara Odessa

Na koniec opisu weekendowego wypadu do Odessy trochę fotek z klimatycznego starego centrum miasta. Oprócz oglądania najważniejszych turystycznych atrakcji miasta, warto też najzwyczajniej przejść się wśród zabytkowych kamienic - to miasto ma swojego ducha.

Odessa, obchody 200. rocznicy urodzin Tarasa Szewczenki, polska delegacja

Niedziela, 9 marca 2014 r., ostatni dzień weekendowego pobytu w Odessie, była wielkim świętem dla Ukraińców - tego dnia przypadała 200. rocznica urodzin ich narodowego wieszcza - Tarasa Szewczenki. Zobaczcie, jak obchody wyglądały w Odessie.

 

Inne wpisy z: Ukraina

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

Stara Odessa

Na koniec opisu weekendowego wypadu do Odessy trochę fotek z klimatycznego starego centrum miasta. Oprócz oglądania najważniejszych turystycznych atrakcji miasta, warto też najzwyczajniej przejść się wśród zabytkowych kamienic - to miasto ma swojego ducha.