zamek | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Dubno. Zamek Lubomirskich i inne polskie ślady

Kolejne ukraińskie miasteczko – Dubno – kolejne wielkie polskie historie. Zimowa objazdówka po zachodniej i południowej Ukrainie nabiera tempa. W iście „syberyjskich” warunkach Ukraina prezentuje się niezwykle pięknie i malowniczo.

Ukraina 2017, dzień 2 (poprzedni wpis: Beresteczko. Początek ukraińskiej trasy śladami polskiej historii). Po zwiedzaniu malutkiego Beresteczka i, położonego nieco poza nim, miejsca słynnej bitwy z Kozakami, wjeżdżamy wgłąb Ukrainy. Wgłąb państwa, gdzie zima bywa niezwykle ostra, ale zarazem malownicza. Wiecie – taka zima, o której u nas mówi się w czasie przeszłym: „kiedyś to były prawdziwe zimy…”.

Wjechaliśmy w tę zimę z przytupem – bo na Ukrainie nie dość że drogi mocni dziurawe, to jak się okazuje, niemal nie odśnieżane. Później zauważyliśmy, że te główne (np. od granicy polskiej przez Lwów do Kijowa) wyglądają normalnie – czarny i suchy asfalt. Ale wszystkie inne to inna liga. Im bardziej lokalne, tym gorzej. Lód i śnieg przykrywający dziury nieco zwalnia z uważania na zawieszenie samochodu. Ale zmusza do mega ostrożnej jazdy – bo hamulce na lodzie to całkiem inne hamulce :)

Pierwszy nocleg zaplanowany był w Dubnie. W hotelu sąsiadującym z jedyną interesującą nas tu atrakcją, czyli tutejszym zamkiem. Hotel jak hotel – może poza kelnerkami imprezującymi z ochroniarzem przy mocnym alkoholu – na… hotelowej recepcji :) Inny świat, trochę pachnący czasami sprzed „Solidarności”.

Dubno, jedyne wejście na zamek

Dubno, jedyne wejście na zamek

Dubno, zamek, rezydencja Ostrogskich

Dubno, zamek, rezydencja Ostrogskich

Dubno, zamek

Dubno, zamek

Dubno, zamek

Dubno, zamek

Dubno pojawia się w historii w początkach XII w., ale wiek później zostaje niemal kompletnie zniszczone przez Tatarów. „Na nowo” powstaje kolejny wiek później i od razu zaczynają się polskie ślady – bo to polski król Władysław Jagiełło pod koniec XIV w. oddaje te tereny w posiadanie Fedorowi Daniłowiczowi, staroście łuckiemu, prawdopodobnie za jego pomoc w obronie Wilna przed m.in. Krzyżakami.

Starosta wybudował tu drewniany gród warowny, otoczony wysoką palisadą i ziemnymi wałami. Jego potomkowie pod koniec XV w. rozpoczęli budowę znacznie bardziej nowoczesnej fortecy, już kamiennej. Oficjalnie uznaje się, że zamek w Dubnie powstał w 1492 r.  Rodzina Ostrogskich (Daniłowiczowie zmienili nazwisko na Ostrogski) władała Dubnem aż do momentu śmierci kolejnego z nich, Konstantego, a potem nastała era Lubomirskich.

Za czasów Lubomirskich Dubno przeżyło prawdziwy rozkwit, stając się ponoć największym miastem na Wołyniu. Dubno rozbudowano, tworząc rynek otoczony kamieniczkami, a także organizując regularne targi, przeniesione z samego Lwowa. A zamek został przebudowany na reprezentacyjną rezydencję Lubomirskich. W tych czasach w Dubnie bywali m.in. sam car Piotr I Wielki czy Iwan Mazepa – barwny ukraiński hetman, opisywany potem w dziełach największych poetów i pisarzy: Puszkina, Hugo, Byrona czy naszego Słowackiego. Trzykrotnie gościł tu też król Stanisław August Poniatowski, organizujący tu polowania na niedźwiedzie.

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, dziś muzeum

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, tablica poświęcona Wojciechowi Bogusławskiemu

Dubno, zamek, rezydencja Lubomirskich, tablica poświęcona Wojciechowi Bogusławskiemu

Dziś zamek w Dubnie największe wrażenie robi z zewnątrz. Masywne, kamienne mury najbardziej malowniczo wyglądają od strony rzeki Ikwy. Ikwa, w lutym zamarznięta, jest rajem dla amatorów wędkarstwa – dość niezwykle wygląda to z murów zamkowych – lody skuwające Ikwę pełne są mężczyzn z wędkami, stojących bezpośrednio na lodzie. Na zamek można wejść jedynym istniejącym wejściem przez mostek na fosie od strony miasta. Wewnątrz murów znajdują się dwie rezydencje – Ostrogskich i Lubomirskich.

Działa tu spore muzeum, przechowujące dość bogate zbiory m.in. broni, zbroi, naczyń i dokumentów. Na murach pałaców znajdziecie tablice upamiętniające pobyt tu znanych polskich artystów, m.in. Wojciecha Bogusławskiego. Warto zwrócić uwagę na jedno niepozorne miejsce – małą basztę na krańcu zamkowych murów, zwaną pieszczotliwie „Beatką”. Nie bez powodu.

Budowniczy zamku z XV w., Konstanty Ostrogski miał bratanicę Beatę, która wychodziła właśnie za mąż za pana ze znamienitego rodu. Ale uroczystości weselne zostały zakłócone przez Tatarów, którzy podjechali pod miasto i zamek. Goście weselni w panice odjeżdżali z zamku, ani myśląc pomagać w obronie. Rozzłoszczona Beata podeszła do narożnej baszty i nakazała wycelować w największy namiot w rozłożonym pod murami obozie tatarskim. Kula armatnia trafiła bez pudła – a Tatarzy niespodziewanie zamiast mścić się na mieszkańcach miasteczka, odjechali. A rezolutna bratanica księcia nakazała… kontynuację wesela :)

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Dubno. Rzeka Ikwa w lutym

Dubno. Rzeka Ikwa w lutym

Zamek w Dubnie. Słynna baszta "Beatka" widziana z zewnątrz

Zamek w Dubnie. Słynna baszta „Beatka” widziana z zewnątrz

Zamek w Dubnie. Słynna baszta "Beatka"

Zamek w Dubnie. Słynna baszta „Beatka”

Zamek w Dubnie. Brama wjazdowa w nocy

Zamek w Dubnie. Brama wjazdowa w nocy

Z Dubnem związanych było też kilku innych znamienitych Polaków, z których na pewno warto wymienić co najmniej dwóch:

  • Tadeusz Czacki, współtwórca konstytucji 3 Maja i założyciel słynnego Liceum w Krzemieńcu (tego, w którym uczył się m.in. Słowacki). Nawiasem – podobno pierwotnie to liceum miało powstać właśnie w Dubnie, do którego Czacki był bardzo przywiązany (tu zmarł);
  • Antoni Malczewski, polski poeta z przełomu XVIII / XIX w., uczeń wspomnianego wyżej liceum w Krzemieńcu, przez pewien okres swojego życia mieszkał w Dubnie. Z podróżniczego punktu widzenia Malczewski też zapisał się w historii – był bowiem pierwszym Polakiem, który… zdobył Mont Blanc. Przy okazji tego samego dnia (1818 r.) zdobył też Aiguille du Midi – szczyt nieopodal Mont Blanc, na którym byliśmy kilka lat temu – w dzisiejszych czasach można na niego wjechać kolejką linową;

Dubno nie znajduje się wśród tych najczęściej odwiedzanych turystycznie miejsc na Ukrainie, nawet wśród Polaków. Może w sezonie letnim jest trochę inaczej, ale w lutym poza nami na zamku nie było żadnej innej żywej turystycznej duszy. W ogóle człowiek z aparatem fotograficznym na ulicy zdawał się być „zauważany”. Muzeum na zamku zwiedzaliśmy samotnie, nawet pani z obsługi nie pofatygowała się za nami. Cały zamek dla siebie :) Potem okazało się, że mieliśmy tak dość często. W kolejnym wpisie pokażemy Wam kolejne ukraińskie miasteczko i kolejne ślady wielkiej polskiej historii – będziemy w Brodach.

 

Inne wpisy z: Ukraina

Dubno, zamek widziany od strony rzeki Ikwy

Kolejne ukraińskie miasteczko - Dubno - kolejne wielkie polskie historie. Zimowa objazdówka po zachodniej i południowej Ukrainie nabiera tempa. W iście "syberyjskich" warunkach Ukraina prezentuje się niezwykle pięknie i malowniczo.

IMG_2231

Niewielkie miasteczko, położone niedaleko od polskiej granicy, nieco na południe od Łucka. Senne, położone na uboczu od większych miast, skrywające wielkie wydarzenia z historii państwa polskiego. Beresteczko kojarzy każdy ze szkolnych lekcji historii.

Odessa, motoryzacja w wersji ukraińskiej

Odessa - kolejne "miasto na weekend", zaliczone. Czas na kilka informacji praktycznych, dotyczących pobytu w tym klimatycznym mieście. Choć pewnie jeszcze przez jakiś czas jechać tam nie warto, zbyt "gorąco" tam teraz (maj 2014).

 

0

Autor:

Kategorie: Rok 2017, Ukraina, Ukraina 2017

Jedź na Istrię. I poczuj klimat kamiennych miasteczek w głębi półwyspu

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów – małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż – puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić – też tak samo dobrze.

Słowenia i Chorwacja 2015, dzień 5 (poprzedni wpis: Hum, najmniejsze miasto świata). Istria w sezonie letnim to przede wszystkim morskie wybrzeże, które spełnia wszystkie wymogi turystycznej atrakcji – ładne plaże, gorący klimat, piękne zabytkowe miasteczka wypełnione po brzegi turystyczną infrastrukturą. To tu toczy się życie wczasowicza, to tu widać, że turystyczny boom na Chorwację nie przemija. I tu… najmniej czuć klimat – nieco ginie on w wielojęzycznym tłumie, przemierzającym wszerz i w poprzek najważniejsze miejsca Puli, Rovinja czy Porecu.

A gdyby tak choć na chwilę zostawić to za sobą ? Wjechać wgłąb Istrii, z dala od wybrzeża ? Czy da się uciec od nadmorskiego zgiełku, jednocześnie wciąż czując radość z podróżowania, czując niezaprzeczalny klimat i urok Istrii, których im przecież nikt nie jest w stanie odmówić ? Jak wygląda Istria, gdy zostawić morski brzeg daleko za sobą i wjechać w kręte drogi, prowadzące pomiędzy zielonymi wzgórzami lądowej części półwyspu ?

Pazin, zamek

Pazin, zamek

Pazin, zamek

Pazin, zamek

Pazin, zamek, Muzeum Etnograficzne

Pazin, zamek, Muzeum Etnograficzne

Pazin, zamek, Muzeum Etnograficzne

Pazin, zamek, Muzeum Etnograficzne

Pazin, zamek

Pazin, zamek

Niemal zawsze mamy takie odcinki objazdówek, które prowadzą nieco poza powszechnie wytyczony przez przewodniki szlak turystyczny – tak też było na Istrii – to prawdziwe królestwo prawie zapomnianych, mikroskopijnych miasteczek, schowanych wśród wzgórz. Miejsc, w których czas jakby się zatrzymał. Miejsc, gdzie wkraczając ma się uczucie cofnięcia w czasie – o kilka wieków, do czasów wielkiej Wenecji, która odcisnęła na tym regionie ogromne piętno.

Kilka takich miejsc już Wam pokazywaliśmy – choćby trzy duże istryjskie atrakcje poza wybrzeżem: Vodnjan (słynne mumie z Vodnjanu), Motovun (znany z trufli) oraz Hum (uważane za najmniejsze miasto świata). Warte uwagi jest z pewnością nasze cichutkie prywatne odkrycie – mikroskopijny Roč, wyglądający jakby ktoś zatrzymał tu czas w okresie panowania weneckiego. Teraz pokażemy Wam kolejne kilka miasteczek, w których na Istrii warto się choćby na chwilę zatrzymać.

Pazin

Dawno, dawno temu na Istrii żyli w zgodzie obok siebie ludzie i giganci. Istria wtedy składała się głównie z bagien i jezior, albo z terenów całkowicie suchych – ludzie poprosili więc wodza gigantów o imieniu Dragonja o pomoc w doprowadzeniu tu wody, by móc uprawiać ziemię.

Pazin, kościół św.Mikołaja

Pazin, kościół św.Mikołaja

Pazin, kościół św.Mikołaja

Pazin, kościół św.Mikołaja

Dragonja przystał na prośbę. Wyorał dwie bruzdy, do których wpuścił wodę – tak powstały rzeki Dragonja (gigant nazwał ją własnym imieniem) i Mirna (imieniem żony). Kiedy jednak orał trzecią bruzdę pod kolejną rzekę, z zamku w Pazinie zaczęła go głośno wyśmiewać żona miejscowego kapitana. Wkurzony gigant tupnął pod zamkiem nogą, tworząc głęboką wyrwę tuż obok niego – rzeka zamiast płynąć przez miasto, spłynęła w jaskinie pod zamkiem, znikając z ich czeluściach po dziś dzień.

Pazin, klasztor Franciszkanów

Pazin, klasztor Franciszkanów

Tak – wg legendy żyjącej wśród mieszkańców Pazina – zaczyna się historia największej atrakcji tego miasteczka, które o dziwo jest administracyjną stolicą Istrii. Atrakcją ta jest „Pazinska Jama” – wielkie wapienne zapadlisko, a właściwie „dziura” w skałach, na dnie której płynie niewielka rzeczka, znikająca w odmętach wydrążonej w bocznej skale jaskini. Nad tą jaskinią, na szczycie skalnego klifu stoi zamek – najlepiej zachowana do dziś fortyfikacja na całej Istrii.

Ale to nie koniec legend, związanych z Pazinską Jamą i zamkiem w Pazinie. Najbardziej obecnie eksploatowana i chyba bliska prawdy to ta, że i zamek i jaskinia są jedną z lokacji opisanych w trzyczęściowej sadze „Mateusz Sandorf” przez nie kogo innego, a samego Julisza Verne’a, uważanego za jednego z ojców science-fiction w literaturze. Tytułowy węgierski arystokrata, skazany na śmierć za spiskowanie przeciwko monarchii, ucieka z zamku, schodząc z klifu do jaskini, a potem idąc wzdłuż podziemnej rzeki ostatecznie opuszcza niegościnne strony.

Pazin, klasztor Franciszkanów

Pazin, klasztor Franciszkanów

Jeszcze ciekawsza, choć nigdy nie potwierdzona, jest druga legenda. Bo ponoć „Pazinska Jama” była pierwowzorem dla bram piekła, opisanych w pierwszej części słynnej „Boskiej Komedii” przez równie słynnego Dantego Alighieri. Wg niepotwierdzonych danych, Dante mógł przez jakiś czas przebywać w klasztorze, umiejscowionym na jednym z okolicznych wokół Pazinu wzgórz i rzeczywiście na co dzień widywać wejście do jaskini. Potwierdzone jest bowiem, że Dante na terenie Istrii przebywał (na pewno był w Puli).

W udokumentowanej historii Pazin pojawia się już w 983 r., kiedy to ówczesny cesarz niemiecki Otto II przekazuje istniejący już wtedy zamek w posiadanie biskupom z Porecu. Przez następne kilka wieków zamek, który wtedy stanowił całą miejscowość, przechodził wielokrotnie w inne posiadanie, sprzedawany przez poprzednich właścicieli. Zamek nigdy nie został zdobyty przez Wenecjan, którzy na całej Istrii panowali przez kilka wieków.

Sam Pazin w początkach XIX w. stał się centrum administracyjnym Istrii, ze względu na swoje centralne położenie. Pod koniec tego samego wieku stał się jednym z centrów doradzania się kultury chorwackiej. Dziś mieszka w nim ok.10 tys. osób – nie jest popularnym miejscem turystycznym, bardziej celem jednodniowych wycieczek dla osob wypoczywających na wybrzeżu.

Pazin, słynna Pazinska Jama

Pazin, słynna Pazinska Jama

Oprócz zamku, w którym mieści się dziś Muzeum Etnograficzne, oraz oczywiście „Pazinskiej Jamy”, w mieście są jeszcze dwa punkty warte zobaczenia. Klasztor Franciszkanów wybudowany został w sąsiedztwie zamku w 1481 r., w miejscu stojącego tu już wcześniej kościoła, który został przez zakonników rozbudowany i konsekrowany w 1484 r. Klasztor był niewielki, posiadał 12 pokojów, aptekę, szpital i bibliotekę – istniejącą do dziś, najstarszą bibliotekę Istrii. W XVIII w. klasztor rozbudowano, a potem uruchomiono także szkołę.

Pazin, tablica upamiętniająca Juliusza Verne'a

Pazin, tablica upamiętniająca Juliusza Verne’a

Drugim wartym uwagi zabytkiem sakralnym, dużo starszym od klasztoru, jest stojący w centrum miasta okazały kościół św.Mikołaja, wybudowany już w 1266 r. W połowie XV w. sklepienie pokryto freskami, które częściowo zachowały się do dziś i są dużą atrakcją historyczną miasta. Niestety w czasie naszej wizyty były poddawane renowacji i zasłonięte rusztowaniem. W początkach XVIII w. świątynię rozbudowano, a kilkadziesiąt lat później dobudowano wolnostojącą dzwonnicę.

Pazin nie należy do miast, które możemy uznać za najpiękniejsze na Istrii. Nie ma tu efektownej weneckiej, kamiennej architektury, nie ma zbyt wielu atrakcji. Ale nie można mu odmówić klimatu tajemniczości i wielkiej historii. Rzeka wpływająca do jaskini i znikająca pod ziemią, Juliusz Verne czy Dante opisujący to miejsce (choć pierwszy na pewno tu nigdy nie był – znał Pazin z opowiadań znajomych, a drugi przebywał w okolicy tylko „prawdopodobnie”) dodają miasteczku dużego kolorytu. I na tych elementach Pazin buduje swoją atrakcyjność turystyczną – elementów związanych z Juliuszem Verne po prostu nie sposób zauważyć w okolicach zamku.

Gračišće

Niewielka, niemal w całości kamienna wioska (ok. 1500 mieszkańców) mentalnie cofa turystę do czasów weneckich. Wiele ze stojących tu domostw pamięta te czasy – budowane były nawet w XV w., co potwierdzają daty wyryte na portalach wejściowych. Niezwykle klimatyczne miejsce, po raz pierwszy wspominane w dokumentach w 1199 r., choć udowodniono, że istniało już w czasach rzymskich, jako Galignana.

Gračišće, panorama miasteczka

Gračišće, panorama miasteczka

Gračišće, kościół Matki Boskiej na Placu

Gračišće, kościół Matki Boskiej na Placu

Gračišće, kościół parafialny św.Wita

Gračišće, kościół parafialny św.Wita

Gračišće, kościół św.Eufemii

Gračišće, kościół św.Eufemii

Gračišće

Gračišće

Gračišće

Gračišće

W średniowieczu wioska otoczona była murami obronnymi, wzmocnionymi kilkoma wieżami – jedna z nich zachowała się do dziś (pochodzi z XV w.). Główną atrakcją tego miejsca jest z pewnością architektura i ten specyficzny klimat niemal pustych kamiennych ciasnych uliczek, zabudowanych równie kamienną architekturą. Bardzo fajne miejsce, choć spędziliśmy tu zaledwie chwilę.

Gračišće, kościół Matki Boskiej na Placu

Gračišće, kościół Matki Boskiej na Placu

W Gračišće warto poszukać świątyń – to one są tutaj najważniejszymi zabytkami:

  • kościół Matki Boskiej na Placu, wybudowany w 1425 r. ikrótko potem wymalowany we wnętrzach freskami, które częściowo zachowały się do dziś. Przechowywany jest tu też cenny drewniany krucyfiks z XIII w.;
  • główny kościół parafialny św.Wita, wybudowany w 1725 r. w miejscu stojącego tu wcześniej innego kościoła, z ktorego zachowała się stojąca obok dzwonnica, pochodząca aż z XIII w.;
  • kościół św.Eufemii, mała kamienna świątynia, pochodząca z 1383 r.;
  • Kościół św.Antoniego z Padwa, wybudowany pierwotnie jako kaplica w 1381 r., przebudowany pod koniec XV w.;

Pićan

Dziś niewielka kamienna wioska, usytuowana na wzgórzu, widoczna z daleka. Przez długie wieki – centrum administracyjne Istrii – już od V w. Pićan był siedzibą diecezji biskupiej, jednej z najstarszych, a jednocześnie najmniejszych w świecie chrześcijańskim. Znany był jednak już wcześniej, w czasach rzymskich istniał pod nazwą Petina. Dziś z dawnej potęgi nie zostało nic – Pićan jest maleńką, niemal wyglądającą na opuszczoną wioską. Ale znów – z cudownym klimatem kamiennego, starego miasteczka z wielką historią.

Pićan, panorama miasteczka

Pićan, panorama miasteczka

Historii związanych z Pićanem jest co najmniej kilka. Mieszkańcy chlubią się dwoma słynnymi personami:

  • Pićan, średniowieczna brama miejska

    Pićan, średniowieczna brama miejska

    Jurij Slatkonja, żyjący na przełomie XV / XVI w., prawdopodobnie urodzony w Pićanie, ale dziś uznawany za obywatela słoweńskiego (uczył się w Ljubljanie, potem wyjechał do Wiednia). Slatkonja był pierwszym biskupem Wiednia, ale wcześniej założył w tym mieście w 1498 r. chór dziecięcy, potem przemianowany na słynny Wiedeński Chór Chłopięcy;

  • Matko Brajša – Rašan był z kolei kompozytorem i badaczem ludowych pieśni z Istrii, żyjącym w XIX / XX w. Napisał on w 1912 utwór „Krasna zemljo”, do dzię będący oficjalnym hymnem Istrii;

A co warto zobaczyć w Pićanie ? Przede wszystkim kościół parafialny z 1753 r., dekorowany kilkanaście lat później przez ostatniego biskupa. Świątynia stoi w miejscu poprzednio istniejącej tu, dużo starszej katedry – we wnętrzach znajduje się wiele grobowców miejscowych biskupów oraz ważniejszych obywateli miasta. Tu także znajdują się relikwie św.Nicefora , jednego z miejscowych biskupów (wg jednej z legend – założyciela diecezji). Obok kościoła stoi bardzo okazała dzwonnica, jedna z wyższych na Istrii (48 m), uznawana też za najpiękniejszą pod względem architektury.

Do kamiennego miasta z pewnością wejdziecie przez jedyną do dziś zachowaną średniowieczną bramę miejską, pochodzącą z XIV w., a odrestaurowaną w 1613 r., co potwierdza znajdująca się na jej elewacji tablica.

Pićan, kościół parafialny, dawniej diecezjalna katedra

Pićan, kościół parafialny, dawniej diecezjalna katedra

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan

Pićan, kościółek św.Michała

Pićan, kościółek św.Michała

Pićan, panorama Istrii

Pićan, panorama Istrii

Poza granicami średniowiecznego miasta, na pobliskim wzgórzu stoi najstarsza zachowana do dziś świątynia Pićanu – kościółek św.Michała, pochodzący z XIII w., w którego wnętrzach znajdują się pozostałości fresków z XV w. Z tego też wzgórza rozciąga się wspaniały widok na okolicę.

Kršan

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kolejna niewielka miejscowość, położona wzdłuż drogi, prowadzącej na południe, do Plomina i Labina. Sam Kršan nie jest zbyt ciekawy, ale nieco powyżej niego położony jest widowiskowy zamek, po raz pierwszy wzmiankowany w historii w 1274 r. Wzmiankowany w momencie, kiedy… został zniszczony podczas miejscowych wojenek, więc na pewno istniał dużo wcześniej. Wtedy nazywał się Carsach. Po zniszczeniu przez kilkadziesiąt lat stał opuszczony.

Kilka wieków pod odbudowie, prawdopodobnie w XVI w. pojawia się obecna nazwa Kršan. Zamek jest dziś dość dobrze zachowany, częściowo stare zabudowania mieszkalne i obronne zostały odnowione i nadal służą mieszkańcom. Zachowała się brama wjazdowa do zamku. Na centralnym placu stoi dość okazały kościół św.Antoniego z XVII w., w którego podłodze znajdują się tablice nagrobne miejscowych lordów z okresu XV – XVII w.

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek, kościół św.Antoniego

Kršan, zamek, kościół św.Antoniego

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek

Kršan, zamek

W kolejnym wpisie pokażemy Wam jedną z kamiennych perełek architektury na Istrii, aczkolwiek mało popularną turystycznie – wg nas bardzo niesłusznie. Odwiedzimy położone blisko południowego wybrzeża Istrii średniowieczne miasteczko Labin.

Pełna galeria zdjęć z Pazinu, Gračišće, Pićanu i Kršana znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Chorwacja

IMG_2286

Jedno z najbardziej fotogenicznych miasteczek Istrii, ze starożytną przeszłością. Pastelowe kolory domów, które wydają się absurdalnie nierealne, kiedy pomyśleć, że mieszkańcy do niedawna żyli z górnictwa. Gdybyśmy zgadywali, dalibyśmy sobie parę rzeczy uciąć, że Labin jest jednym z małych włoskich miasteczek, a nie troszkę zapomnianą atrakcją chorwackiej Istrii.

Pićan

Zamiast przepełnionych nadmorskich kurortów - małe kamienne miasteczka schowane wśród zalesionych wzgórz. Zamiast gorących plaż - puste uliczki i klimat żywcem zachowany sprzed wieków. Oba te obrazy tak samo dobrze opisują chorwacki półwysep Istria. I oba dają się lubić - też tak samo dobrze.

img_1937

Istria pełna jest miejsc wyjątkowych, jedynych w swoim rodzaju. Kilka z nich już Wam pokazaliśmy. Dziś będzie kolejne - w głębi półwyspu, z dala od nadmorskiego gwaru, kryje się miasto Hum. Miasto, którego mieszkańców... da się policzyć na palcach rąk i nóg. Tak - wszystkich mieszkańców :)

 

Najważniejsze atrakcje Salzburga

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią… Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

Malta 2015, dzień 2 (poprzedni wpis: Śladami Mozarta w Salzburgu). W drodze do Budapesztu, skąd mieliśmy wylecieć na zimowe ferie na Malcie, jeden pełny dzień spędziliśmy w austriackim Salzburgu, do którego ciągnęło nas niemal „od zawsze”. Lutowe mrozy i dość obficie zalegający w mieście śnieg (którego w Wielkopolsce można było wtedy szukać na próżno) zdecydowanie dodawały mu uroku, choć zapewne w letniej zieleni piękna starówka Salzburga prezentuje się także niezwykle efektownie. Do Salzburga pojechaliśmy z jednodniową wizytą z Linzu, w którym urządziliśmy sobie kilkudniową „bazę” przed wylotem na Maltę.

Salzburg jest nieprzerwanie zamieszkały od ok.2500 lat, choć ślady osadnictwa ludzkiego, pochodzące z tego regionu, sięgają znacznie wcześniejszych czasów. Już w początkach I w. n.e.  miasto, wtedy pod nazwą Iuvavum (stolica rzymskiej prowincji), otrzymało status municipium – prawa miejskie na równi z miastami Rzymu. Ale krótko po upadku Rzymu miasto bardo mocno podupadło i straciło niemal całe swoje znaczenie.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Miasto ponownie odnowił św.Rupert, który w początkach VIII w. przybył tu z Ratyzbony, zakładając dwa klasztory (męski i żeński – oba do dziś istnieją i są najstarszymi w całej Austrii). Św. Rupert jest do dziś patronem miasta i całego regionu. Nazwa „Salzburg” pochodzi od barek z solą, które płynęły rzeką Salzach i handlu którą później żyło miasto przez długie wieki.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

Salzburg, zamek Hochensalzburg, kaplica św.Jerzego

W XI w. rozpoczęto budowę Hohensalzburg – zamku do dziś górującego nad miastem i pozostającego jednym z największych zachowanych średniowiecznych zamków w całej Europie. W XIV w. Salzburg uzyskał sporą niezależność – utworzono na jego bazie niezależne biskupstwo Świętego Cesarstwa Rzymskiego – państwo kontynuującego tradycje Rzymu, formalnie rządzonego przeważnie przez niemieckich królów.

W początkach XIX w., po kilkukrotnych najazdach wojsk Napoleona, w wyniku zawartego pokoju Salzburg stał się częścią ówczesnej Austrii, jednocześnie stając się ulubieńcem artystów i znanym uzdrowiskiem. Podczas II wojny światowej był silnie bombardowany przez naloty amerykańskie. Dziś z populacją 150 tys. mieszkańców jest czwartym co do wielkości miastem Austrii.

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg, panorama miasta widoczna z zamku

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Dla miłośników zabytków i historii Salzburg powinien być miejscem wręcz obowiązkowym. Całe stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO, ale warto je zobaczyć nie dlatego, a dlatego, że jest po prostu cudownie przepiękne. Panorama Salzburga jest jednym z najpiękniejszych widoków, jakie było nam dane zobaczyć. Salzburg to nie tylko ogromna ilość zabytków – to miasto ma to coś – klimat, który czuć w każdym momencie zwiedzania. Oglądanie Salzburga to nie tylko poznawanie jego historii – to także przeżycie duchowe. A miasto potrafi o ten własny klimat zadbać i go utrzymać, o czym jeszcze będzie w tym artykule. Co zatem warto w Salzburgu zobaczyć ? Poniżej nasza subiektywna lista (pomijamy w niej miejsca opisane w dwóch poprzednich wpisach z Salzburga: Śladami Mozarta w Salzburgu i Mozartkugeln, słynne czekoladki z Salzburga) :

Zamek Hochensalzburg

Zamku nie da się pominąć w czasie zwiedzania Salzburga – jest jednym z jego najważniejszych punktów, górując nad miastem od każdej strony. Hochensalzburg umiejscowiony jest na szczycie wzgórza Festungsberg (nieco ponad 500 m n.p.m.) i jest do dziś jednym z największych średniowiecznych zamków w Europie.

Budowa zamku rozpoczęła się pod koniec XI w. – był od samych swoich początków siedzibą miejscowych arcybiskupów – posiadających tak silną władzę, że zdolni byli nawet przeciwstawiać się królom niemieckim. Zamek był przez kilka kolejnych wieków stopniowo rozbudowywany, aż w XV w. otoczono go solidnym kręgiem murów i wież obronnych.

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

Salzburg, zamek Hochensalzburg

W początkach XVI w. wybudowano „windę” poruszającą się po torach kolejowych, łączącą zamek z klasztorem Nonnberg (żeńskim klasztorem, ufundowanym przez św.Ruperta w VIII w.). Jest ona dziś uważana za najstarszą tego typu konstrukcję na świecie. Aż do początków XX w. do jej poruszania używano siły ludzkiej lub zwierzęcej.

O dziwo, wojny i oblężenia niemal całkowicie ominęły zamek Hochensalzburg w ciągu całej jego historii. Wojska kilkukrotnie podchodziły pod fort, ale nigdy nie próbowały go zdobywać. Jedyny wyjątek zrobili sami… mieszkańcy Salzburga w XVI w., kiedy to buntownicy usiłowali obalić ówczesnego arcybiskupa – bez powodzenia. Można więc powiedzieć, że zamek Hochensalzburg do dziś pozostaje niezdobyty.

Duża część pomieszczeń zamkowych jest dostępna dla zwiedzających – prowadzi nimi specjalna ścieżka turystyczna. Mieliśmy też okazję zobaczyć okazałą wystawę, poświęconą historii zamku, miasta i całej okolicy. Integralną częścią zamku jest także kaplica św.Jerzego, wybudowana w początkach XVI w., z głównym oraz bocznymi ołtarzami, pochodzącymi z okresu XVI-XVIII w.

Katedra i pozostałe świątynie

Najbardziej znaną i okazałą świątynią w Salzburgu jest oczywiście katedra, wybudowana pierwotnie na zgliszczach starożytnych zabudowań przez św.Ruperta w VIII w. Pod koniec XII w. została całkowicie przebudowana po pożarze. Potem była kilkukrotnie przebudowywana, aż w wyniku dużych uszkodzeń i nieudanych prób naprawy, została ostatecznie zburzona na przełomie XVI / XVII w. Odbudowana, została oddana do użytku w 1628 r. Przed katedrą znajduje się Plac Katedralny (Domplatz), na którym stoi piękna statua Niepokalanej Maryi z XVIII w.

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Salzburg, katedra

Ważnych historycznie i atrakcyjnych dla turystów świątyń jest w Salzburgu o wiele więcej. Z tych, które widzieliśmy, możemy wymienić:

  • Salzburg, kościół św.Piotra

    Salzburg, kościół św.Piotra

    klasztor św.Piotra wraz z kościołem klasztornym, założony przez św.Ruperta jeszcze pod koniec VII w., najstarszy istniejący do dziś klasztor w Austrii, wybudowany w miejscu wcześniej znajdującego się tu kościoła z czasów późnej starożytności. Obecnie istniejący kościół został wybudowany w XII w. We wnętrzach znajdują się grobowce m.in. samego św.Ruperta, siostry Wolfganga Amadeusza Mozarta czy Johanna von Staupitz – przeora klasztoru (XVI w.), prywatnie bliskiego przyjaciela Marcina Lutra. Klasztor prowadzi także najstarszą w Austrii bibliotekę, gromadzącą bezcenne manuskrypty z całego okresu działalności (od VIII w.);

  • kościół Franciszkanów, jeden z najstarszych w Salzburgu, w obecnej postaci wybudowany w XIII w., ale wcześniej istniał tu także kościół (wspominany w dokumentach w XII w., ale istniejący prawdopodobnie już od VIII w.). Ciekawostka: w 1670 r. ówczesny arcybiskup nakazał zburzenie szczytu wieży kościelnej – była bowiem ona wyższa od wież katedry…;
Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

Salzburg, kościół św.Piotra

  • kościół św.Michała, stojący przy dzisiejszym Placu Mozarta (Mozartplatz). Świątynia istniała w tym miejscu już w IX w., należąc do klasztoru św.Piotra. Kilkukrotnie była odbudowywana po pożarach, ale potem straciła na znaczeniu. Obecna bryła kościoła pochodzi z przebudowy z XVIII w.;
  • kościół i szpital św.Błażeja, stojące na ziemiach należących pierwotnie do klasztoru Admont. Kościół św.Błażeja wybudowano już w XII w., a w 1327 r. zaczęto budowę sąsiadującego z nim szpitala, mającego za zadanie opiekowanie się obłożnie chorymi i starymi ludźmi. Krótko potem przebudowano sam kościół – właśnie z tamtego okresu pochodzi jego obecna bryła.W dawnym budynku szpitala mieszczą się dziś dwa muzea: Muzeum Zabawek oraz Muzeum Instrumentów Muzycznych;
  • kościół Ewangelicki, którego budowa rozpoczęła się nad samym brzegiem rzeki Salzach w 1863 r., w jego budowie pomagali więźniowie z zamku Hochensalzburg. Służy do dziś, także jako miejsce koncertów muzycznych.
Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Michała

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

Salzburg, kościół św.Marka

  • kościół św.Marka, stojący stosunkowo niedaleko od kościoła św.Błażeja, także u podstaw wzgórza Mönchsberg. Wybudowany został w 1699 r., w miejscu wcześniej znajdującej się tu świątyni, która została zniszczona przez spadające ze wzgórza skały. Przez długie lata był kościołem należącym do klasztoru Urszulanek, dopiero od 1957 r. stoi pod pierwotnym wezwaniem św.Marka;
  • Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    Sazburg, kościół ewangelicki nad rzeką Salzach

    kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln – najdalej na zachód stojący, zwiedzany przez nas w Salzburgu kościół. Stojący na niewielkim wzgórzu, będącym miejscem kuktu religijnego już od czasów prehistorycznych. W XI w. stał tu już prawdopodobnie niewielki kościółek, z którego zachował się bardzo cenny krucyfiks. Kościółek stał się jednak z czasem za mały dla lokalnej społeczności – w 1453 r. oddano do użytku obecną świątynię, wyburzając starą. W 1673 r. dobudowano okazałą dzwonnicę. We wnętrzach znajdują się cenne zabytki sztuki nawet z XV w.;

  • kościół św.Andrzeja został wybudowany po północnej stronie rzeki Salzach w 1898 r. Wyróżnia się przede wszystkim masywną bryłą, zwieńczoną dwoma wieżami (kiedyś o wysokości 61 m), widocznymi z daleka. Świątynia została niemal całkowicie zburzona podczas nalotów z II wojny światowej. Odbudowano ją po wojnie, znacznie obniżając wysokość wież i dopasowując zewnętrzną fasadę tak, by bardziej pasowała do otoczenia;
  • kościół Sióstr Loretanek, wybudowany dla sióstr z tego zakonu w 1637 r., wraz z przyległym klasztorem, znajdujący się tuż obok ogrodów Pałacu Mirabell. Na początku XIX w. podczas najazdu Napoleona kościół i klasztor słuzyły jako kwatery wojskowe. Podobnie jak kościół św.Andrzeja, kościół Sióstr Loretanek został zniszczony podczas nalotów wojennych i odbudowany po wojnie. Wnętrza kościoła są popularnym celem wiernych ze względu na przechowywane tu obrazy świętych, którym przypisuje się cudowne właściwości;
  • kościół św.Sebastiana, bardzo ważne miejsce dla turystów, szukających w Salzburgu miejsc związanych z Mozartem – na przylegającym do kościoła cmentarzu znajdują się bowiem nagrobki jego ojca oraz żony. Sama świątynia została wybudowana pierwotnie w początkach XVI w., ale później – w połowie XVIII w. – zburzona i przebudowana do obecnej postaci. W 1818 r. pożar zniszczył dużą część kościoła i znajdujących się wewnątrz malowideł – świątynię odbudowano, freski zastąpiono nowymi (innymi);
Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół Sióstr Loretanek

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół św.Andrzeja

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół Wniebowstąpienia NMP w dzielnicy Mülln

Salzburg, kościół św.Kajetana

Salzburg, kościół św.Kajetana

  • kościół św.Trójcy, jeden z najbardziej okazałych kościołów w Salzburgu, wybudowany w 1702 r. Znany z pięknych malowideł na ogromnej kopule, przez którą jest rozpoznawalny z daleka;
  • kościół św.Kajetana, konsekrowany w 1700 r., zajmowany przez Teatynów – zakon klasztorny założony przez św.Kajetana. Po opuszczeniu kościoła przez mnichów w 1809 r. (czasy napoleońskie), świątynia popadła w ruinę. Była podczas II wojny światowej wykorzystywana jako szpital – trafiona bombą podczas bombardowań, została po wojnie odbudowana. W kościele znajdują się najstarsze w Salzburgu organy (z czasów budowy kościoła);

Pałac Mirabell

Pałac został wybudowany w początkach XVII w. przez ówczesnego miejscowego arcybiskupa, dla niego samego oraz dla jego… kochanki. W 1690 r. założono przylegające do pałacu ogrody, dziś jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych w Salzburgu, znane ze swojego piękna, szczególnie w okresie wiosennym i letnim.

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

Salzburg, pałac i ogrody Mirabell

W końcu XVIII w. pałac Mirabell został przebudowany w pięknym barokowym stylu. Jednym z najważniejszych pomieszczeń jest do dziś Sala Marmurowa, gdzie odbywają się m.in. uroczyste koncerty. W Sali Marmurowej ślub wzięła w 1944 r. siostra Ewy Braun (późniejsza żona Hitlera), a w uroczystości brali udział m.in. sam Hitler oraz Himmler.

W 1815 r. w pałacu urodził się syn ówczesnego bawarskiego generała – Otto, późniejszy król Grecji – pierwszy król nowożytny w tym kraju. W 1818 r. pałac został uszkodzony przez pożar, który strawił dużą część miasta. W 1854 r. ówczesny austriacki cesarz Franciszek Józef otworzył pałacowe ogrody publicznie – od tego czasu można do nich bez przeszkód wchodzić w godzinach otwarcia. Kilkanaście lat później pałac wykupiło miasto i do dziś mieszczą się w nim biura burmistrza i niektóre wydziały służb miejskich.

Ulica Getreidegasse

Getreidegasse to jedna z najważniejszych ulic starego Salzburga, istniała już w czasach rzymskich. Od średniowiecza jest ulicą handlową, przy której ciasno ustawione kamieniczki, pochodzące nawet z XIV w., mieszczą na parterze sklepy i sklepiki, oferujące przechodniom swoje produkty. To przy Getreidegasse mieści się dom, w którym urodził się Wolfgang Amadeusz Mozart.

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Salzburg, ulica Getreidegasse, szyldy sklepowe i hotelowe

Getreidegasse prowadzi ze ścisłego centrum starego miasta na jego obrzeża, do kościoła św.Błażeja. Ulica zachwyciła nas jedną rzeczą i wcale nie są to sklepy czy kamienice, choć i te i te są warte uwagi. Nasze uznanie wzbudziło to, jak miasto dba o historyczny aspekt ulicy – choć pełno tu sklepów, nawet znanych dziś marek światowych, to nie ma ani jednego rażącego po oczach plafonu, żadnej krzykliwej reklamy. Każdy, dosłownie każdy sklep przy Getreidegasse ma szyld stylizowany na średniowieczny, każdy ma inny, ale każdy z nich po prostu tu pasuje. Nic nie psuje klimatu poprzednich wieków, nic nie odwraca uwagi od historycznego wyglądu.

Wychowani w cywilizacji wszechobecnej reklamy, nachalnie walczącej o naszą uwagę wszelkimi możliwymi sposobami, nawet za cenę zakrycia każdego możliwego miejsca bez względu na jego urodę czy historię, byliśmy wprost zachwyceni tym, jak można wpleść sklepy i ich szyldy w miejski handlowy deptak tak, by zachować jego wielowiekowy charakter. Dzięki temu spacer po Getreidegasse jest naturalną przyjemnością. Inna rzecz to to, że o dziwo dało się utrzymać tą ulicę bez wszechobecnych oddziałów banków, kantorów i biur kredytowych czy bukmacherskich. Nic tu nie psuje przyjemności zwiedzania.

Przed władzami miasta jest to jednak wyzwanie, bo ponoć Getreidegasse coraz bardziej staje się ulicą turystyczną – mieszkańcy miasta z zakupami uciekli do centrów handlowych. Wyzwaniem więc będzie sprawienie, by ulica nie stała się ulicą turystycznego kiczu i wszelkiego rodzaju turystycznych pamiątek i rozrywek, by nadal zachowała swój charakter i urok drobnego sklepikarstwa. Jak do tej pory wg nas bardzo się to udaje. I oby tak zostało.

Spacer nad rzeką Salzach

Salzburg jest miastem przepięknie położonym pomiędzy wzgórzami, u podnóża których przepływa „dzieląca” je na dwie części rzeka – właśnie Salzach. Spacer wzdłuż niej to niezwykła atrakcja dla oczu turysty. Panoramę miasta można wszakże podziwiać z góry, np. z murów zamku Hochensalzburg, ale nam zdecydowanie bardziej do gustu przypadł widok, który zobaczyliśmy z brzegów Salzach i z mostów przewieszonych nad rzeką.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

To stąd można podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków miejskich, jakie dane nam było zobaczyć – widok starego miasta z wystającymi z niego strzelistymi wieżami kościołów oraz wspinające się w górę wzgórze z górującym nad miastem zamkiem, szczególnie w surowej zimowej scenerii robi wrażenie. Właśnie dla takich widoków przyjechaliśmy do Salzburga i ten widok zapadł nam najbardziej w pamięci z jednodniowej wizyty tutaj.

Salzburg był naszym marzeniem od zawsze i wreszcie udało się to marzenie spełnić. Co najważniejsze w tym wszystkim, marzenie nas ani przez chwilę nie zawiodło. Salzburg wart jest każdej minuty w nim spędzonej i zawsze będziemy to miasto polecać wszystkim szukającym miejsc z historią, z klimatem. Miejsc, które pamięta się na długo. Co też niniejszym czynimy – Salzburg polecamy także Wam :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam jeszcze jedno austriackie miasto, ostatnie które widzieliśmy przez przejazdem na lotnisko w Budapeszcie i wylotem na Maltę – czyli równie historyczny Linz.

Pełna galeria zdjęć z pięknego Salzburga znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Austria

Linz, Plac Główny (Hauptplatz)

Miasto zasiedlone przez Celtów, potem przez starożytnych Rzymian. Bardzo ważne miasto cesarstwa niemieckiego, pięknie usadowione na zakolu Dunaju. Dziś budujące wizerunek miasta kultury. Starające się zapomnieć o piętnie miasta rodzinnego... Hitlera.

Salzburg, widok znad rzeki Salzach

Starówka wpisana na listę UNESCO. Wypełniona zamkami, pałacami, pięknymi kościołami i urokliwymi uliczkami, a przede wszystkim pachnąca wielką i bogatą historią... Zawsze chcieliśmy tu przyjechać i wreszcie się udało. Przedstawiamy Salzburg.

img_5834

Goszcząc w austriackim Salzburgu nie sposób wręcz pominąć miejsca, związane z najsłynniejszym w historii obywatelem tego miasta - Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kilka z nich i nam udało się zobaczyć.

 

0

Autor:

Kategorie: Austria, Rok 2015, Salzburg

Werona. W mieście Romea i Julii

Werona to jedno z tych szczęśliwych miast, wspieranych przez wielkie dzieła znanych artystów, które już chyba na zawsze zapewnią im stały napływ turystów. Bo kto o Weronie nie słyszał ? Chyba tylko Ci, co chorowali, gdy w szkole przerabiano „Romea i Julię” :)

Tour de Europe 2011, dzień 2 (poprzedni wpis: Wiedeń nocą). Drugi dzień naszego wyjazdu do Hiszpanii spędziliśmy na dojeździe z Wiednia i zwiedzaniu włoskiej Werony. Werony, która jak ogromna ilość innych włoskich miast, wprost ocieka historią, i tą nowszą, i tą starożytną.

Historia Werony tonie w mrokach dziejów i nie jest do dziś wyjaśniona. Nie wiadomo dokładnie, kiedy miasto powstało i kto je założył – krąży na ten temat kilka równolegle żyjących teorii. Na pewno zaś miasto dostało się pod panowanie rzymskie w 89 r. p.n.e. Miasto zajmowało ważną pozycję na mapie starożytnego Rzymu, będąc intensywnie rozbudowywanym, często też gościli tu rzymscy cesarze.

Dość szybko pojawiło się w mieście chrześcijaństwo, dziś zresztą patronem miasta jest św.Zenon, jeden z pierwszych chrześcijańskich biskupów miasta, żyjący w IV w. Gdy Rzym chylił się ku upadkowi, dla Werony rozpoczęły się czasy częstych zmian przynależności miasta. W średniowieczu rozpoczęła się era niezależnych miast, łączących się w sojusze przeciwko innymi. Werona odgrywała tu ważną rolę, rosnąc w potęgę, czym naraziła się w końcu „wielkim” – Wenecji czy Florencji.

Werona, brama miejska Bra (ok. XIV w.)

Werona, brama miejska Bra (ok. XIV w.)

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona, rzymski amfiteatr z I w.

Werona, plac Piazza delle Erbe, Lew Wenecki stojący przed Palazzo Maffei

Werona, plac Piazza delle Erbe, Lew Wenecki stojący przed Palazzo Maffei

Werona, rzymska brama miejska Porta Borsari z I w.

Werona, rzymska brama miejska Porta Borsari z I w.

W XV w. Werona już podlegała Wenecji, ale nie na długo. Weszła później w skład cesarstwa niemieckiego, Francji, a w końcu Austrii. Dopiero w XIX w. miasto weszło w skład Włoch. Przez te wszystkie wieki dodatkowo ludność i zabudowania miasta były często trzebione przez liczne epidemie i powodzie, które czasowo zatrzymywały jego rozwój.

Werona, Casa di Giulietta i słynny balkon Julii

Werona, Casa di Giulietta i słynny balkon Julii

Miasto w swej historii było często miejscem ulubionym przez artystów. Oczywiście wszyscy kojarzą Weronę z dziełem „Romeo i Julia” Shakespeare’a, aczkolwiek z tego co nam wiadomo, wielki poeta nigdy w Weronie (ani nawet we Włoszech) nie był osobiście. Dwa rody rodzinne Romea i Julii rzeczywiście w Weronie mieszkały, choć nie ma dowodów na istnienie historii miłosnej, opisanej przez Shakespeare’a.

Werona, wejście do Casa di Giulietta

Werona, wejście do Casa di Giulietta

Stoją wszak w Weronie domy Romea i Julii – faktycznie domy, w których mieszkały rody Montecchi i Capuleti, w miejscowym klasztorze znajduje się także grobowiec, w którym wg legendy spoczywa ciało Julii. Dzięki dziełu Shakespeare’a Werona jest dziś mekką turystyczną dla wszystkich, chcących zobaczyć na własne oczy ślady wielkiej miłości członków zwaśnionych rodów.

Ale Werona to także miasto Dantego. Wprawdzie nie urodził się tu, ani tu nie zmarł, ale bardzo często przebywał w mieście. Dante został zresztą uwieczniony okazałą statuą na Piazza dei Signori. W Weronie bywali także Goethe, Byron czy Mozart.

W Weronie spędziliśmy zaledwie kilka godzin, choć z pewnością warta jest ona dużo większego zainteresowania – na pewno jeszcze do miasta kiedyś wrócimy. Oprócz oczywistego miejsca do zobaczenia – czyli słynnego balkonu Julii, udało się nam także oglądnąć kilka innych interesujących miejsc:

  • starożytny rzymski amfiteatr, czyli „Arenę”, jeden z największych zachowanych do dziś tego typu obiektów, zachowany zresztą lepiej niż słynne rzymskie Koloseum. Wybudowany w I w., mieścił ok.30.000 widzów. Częściowo zniszczony przez trzęsienie ziemi w XII w., dziś służy jako miejsce koncertów operowych oraz innych wydarzeń muzycznych. W amfiteatrze występowały i wciąż występują największe gwiazdy scen operowych oraz muzyki popularnej;
Werona, most i zamek Castelvecchio

Werona, most i zamek Castelvecchio

Werona, rzeka Adyga

Werona, rzeka Adyga

  • Porta Borsari, jedna z zachowanych do dziś rzymskich bram miasta, wybudowana także w I w., ale na miejscu wcześniej znajdującej się tu już bramy;
  • Piazza dei Signori, kwadratowy plac, zwany również „placem Dantego” ze względu na charakterystyczną statuę z jego wizerunkiem, znajdującą się na placu. Piazza dei Signori ma bardzo długą historię – powstał już we wczesnym średniowieczu, a otaczające go budynki i pałace ściśle wiążą się z historią miasta i rodów tu panujących przez wieki;
  • Werona, pomnik Dantego na Piazza dei Signori

    Werona, pomnik Dantego na Piazza dei Signori

    Castelvecchio, czyli „stary zamek”, wybudowany w XIV w. z charakterystycznych, czerwonych cegieł. Wenecjanie podczas swojego panowania wzmocnili obronę zamku działami. Francuzom podczas najazdu Napoleona „udało się” zamek uszkodzić – obecnie mieści się tu muzeum;

  • ufortyfikowany most Castelvecchio, wybudowany w XIV w. przez ówczesnego władcę jako droga ucieczki z zamku, znajdującego się po jednej ze stron mostu. Dzisiejsza forma to rekonstrukcja – most bowiem został całkowicie zniszczony w 1945 r. przez wycofujące się z miasta wojska niemieckie;
  • Piazza delle Erbe, kwadratowy, najstarszy plac miejski Werony, leżący w miejscu dawnego rzymskiego forum, czyli centralnej części miasta. Najważniejszym punktem tu jest fontanna, zwieńczona figurą Madonny, datowaną na IV w. Niemal tuż obok, przez budynkiem Palazzo Maffei, stoi okazały wenecki lew, symbol Republiki Weneckiej z czasów panowania Wenecji w mieście. Niedaleko od placu, nieco na południe, znajduje się najważniejszy turystyczny obiekt Werony, czyli Casa di Giulietta – dom „Julii”;

Do dziś żałujemy, że nie spędziliśmy w Weronie więcej czasu – cóż, to były pierwsze nasze podróże – planowania wciąż się uczymy :) Weronę udało nam się zobaczyć jedynie pobieżnie i wciąż pałamy nadzieją, że uda nam się do tego pięknego miasta wrócić. Trzymajcie kciuki, żeby się udało :) A w kolejnym wpisie pokażemy Wam Genuę – włoskie miasto, do którego pojechaliśmy z jednym celem – zobaczyć jedno z większych w Europie morskich akwariów.

Pełna galeria zdjęć z Werony znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2011

IMG_9694

Co Wam przychodzi do głowy, gdy myślicie o Hiszpanii od strony kulinarnej ? Pewnie paella, pewnie tapas. Miłośnicy trunków pomyślą o winie Rioja. A my zakochaliśmy się w szynce - tej prawdziwie hiszpańskiej królowej szynek - Jamón Ibérico.

Ronda, domy nad przepastnym wąwozem

Nie da się zobaczyć Andaluzji, nie przyjeżdżając do Rondy - jednej z najpopularniejszych hiszpańskich destynacji turystycznych, położonych poza pasem wybrzeża. Ronda to miasto wyjątkowe, ze względu na swoje położenie oraz niezwykłą historię.  więcej

Marbella, corrida, matador w akcji

Corrida. Krwawe i mocno kontrowersyjne widowisko, będące jednym z symboli Hiszpanii - i wielkim świętem dla Hiszpanów. Jeśli zastanawiacie się, czy wybrać się na "plaza de toros" w którymś z hiszpańskich miast - przeczytajcie. Opowiemy Wam, czy warto.

 

Inne wpisy z: Włochy

Vicenza, plac Piazza dei Signori

Vicenza to włoska perełka architektury późnego renesansu, zwana "miastem Palladio". Nie bez powodu - ten XVI-wieczny architekt odcisnął ogromne piętno na mieście swoimi projektami. Na tyle duże, że jego prace w mieście i okolicach zostały wpisane na listę UNESCO.

Sirmione, przepiękne widoki na "Jamaica Beach"

Niezwykle malownicze włoskie miasteczko, położone na końcu cypla, wbijającego się w wody jeziora Garda na długości 4 km. Potężnie oblężone w sezonie przez turystów - stare miasto jest wręcz zatłoczone. Nie bez powodu - Sirmione jest bowiem atrakcyjnym miejscem do plażowania.

dav

Nieco pomijana przez turystów ze względu na konkurencję ze strony Mediolanu, Werony czy Wenecji. Często traktowana jako tańszy punkt noclegowy w drodze do tych miast. A przecież Brescia ma turystom wiele, wiele do zaoferowania. Warto Brescię zobaczyć!

 

Hluboka, czyli nasz pierwszy czeski zamek

Okej, tytuł nieco przekłamuje rzeczywistość – czeskie zamki nie są dla nas jakąś nowością, byliśmy wszak choćby na Hradczanach w Pradze. Ale że Czechy są u nas raczej rzadkością, to i zamek w Hluboce był podróżniczym „wydarzeniem” u tamBylskich.

Malta 2015, dzień 1. Tak, to nie pomyłka – wizytą w Hluboce rozpoczęliśmy nasz wyjazd na… Maltę. Pomysł nieco zakręcony, ale udało się nam kupić tanie bilety lotnicze na Maltę z Budapesztu i postanowiliśmy sobie na węgierskie lotnisko dojechać… samochodem :) I po drodze nieco zwiedzić atrakcje w Czechach i Austrii – krajach, które w naszych dotychczasowych podróżach traktowaliśmy głównie jako „tranzytowe” – kupić winietę i jak najszybciej przejechać. A że od zawsze marzyły nam się m.in. Cesky Krumlov i Salzburg, to trasę zaplanowaliśmy tak, żeby właśnie te miejsca zobaczyć niejako „po drodze” na Maltę.

Dwudniową bazą przed wylotem z Budapesztu zostało jeszcze inne miasto – austriacki Linz, który też zaplanowaliśmy do zwiedzenia – i tak mniej więcej powstał plan „rozgrzewki” przed właściwym zwiedzaniem Malty. Dodajmy jeszcze – zimowym zwiedzaniem, bo wyjazd odbył się w lutym 2015 r., niejako w ramach ferii zimowych naszych dzieci.

Tytuł może powinien bardziej więc brzmieć: „Hluboka, nasz pierwszy czeski zamek po drodze na Maltę” :) Ale nieco go skróciliśmy. Z Wielkopolski wyjechaliśmy w środku nocy – pierwszego dnia plan zakładał kilka miejsc w południowych Czechach oraz dojazd do hotelu w Linzu. Efekt był taki, że w Hluboce zjawiliśmy się wcześnie rano, kiedy zamek był jeszcze zamknięty (w zimie można go zwiedzać, choć trasa zwiedzania jest okrojona do pomieszczeń w których działa ogrzewanie).

Hluboka nad Vltavou

Pełna nazwa miejscowości brzmi Hluboka nad Vltavou (od nazwy rzeki Wełtawy, nad którą leży). Położona jest ok.10 km na północ od Czeskich Budziejowic i sprawiała w lutym wrażenie małego (5 tys. mieszkańców), zaspanego miasteczka, takiego typowego w naszym mniemaniu dla prowincjonalnych miasteczek z Austrii czy Niemiec. Czystego, schludnego, poukładanego. Niewiele wiemy o historii Hluboki jako miejscowości, od zawsze jest ona kojarzona z górującym nad nią zamkiem, powstałym pierwotnie jako przygraniczna warownia już w XIII w.

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, zamek

Hluboka, kościół św.Jana Nepomucena

Hluboka, kościół św.Jana Nepomucena

Zamek powstał za czasów czeskiego króla Przemysła II Ottokara – jako małe „polonica” możemy napisać, że syn owego króla został później także królem Polski (Wacław II). Zamek nosił wtedy nazwę Froburg, w dokumentach historycznych po raz pierwszy pojawia się w końcu XIV w. Wnuk Przemysła, cesarz Karol IV Luksemburski, zamek Hluboka traktował jako swoją ulubioną rezydencję.

Później zamek przechodził wielokrotnie z rąk do rąk, aż w XVII w. przejął go ród Schwarzenbergów, który panował tu aż do II wojny światowej, kiedy to podobno ostatni członkowie rodu uciekli wraz z odchodzącymi nazistami. Ród Schwarzenbergów zapisał się też w historii zamku w Hluboce – oni to w I poł. XIX w. zarządzili gruntowną przebudowę zamku – wzorem był podobno angielski pałac w Windsorze.

I tak na czeskiej prowincji stoi okazałe zamczysko, któremu urody – trzeba przyznać – nie brakuje. Lutowa aura nie sprzyjała widowiskowym zdjęciom – ogromny zamkowy park zapewne cudownie prezentuje się w letniej atmosferze, przy otaczającej go zieleni i kolorach kwiatów, ale i tak zamek w Hluboce zrobił na nas ogromne wrażenie. W samej miejscowości Hluboka nad Vltavou nie ma wiele do zobaczenia, może poza okazałym kościołem Jana Nepomucena, wybudowanym tu w połowie XIX w.

Zamek Ohrada

Zamek Ohrada

Zamek Ohrada

Raptem tylko 2 km na południe od Hluboki znajdziecie kolejny wart uwagi zabytek – zamek Ohrada, pochodzący z XVIII w., wybudowany także przed ród Schwarzenbergów, tym razem jako „pałac myśliwski”. W jego pomieszczeniach znajdowały się m.in. zbrojownia, stajnie czy pomieszczenia dla psów myśliwskich. Już w 1842 r. urządzono tu muzeum broni myśliwskiej, do dziś we wnętrzach znajdują się ekspozycje, dotyczące historii leśnictwa i łowiectwa. Tu ograniczyliśmy się jedynie do oglądania pałacu z zewnątrz.

Klasztor Zlata Koruna

Klasztor Zlata Koruna

Klasztor Zlata Koruna

Klasztor Zlata Koruna

Klasztor Zlata Koruna

Zlata Koruna

Zlata Koruna

Ostatni punkt zwiedzania czeskich atrakcji przed Ceskym Krumlovem był klasztor Zlata Koruna – założony przez wspomnianego już wyżej króla Przemysła II Ottokara – wg legendy nazwa pochodzi od ciernia z korony cierniowej Chrystusa, którą to król otrzymał od francuskiego władcy. i złożył w tym miejscu. Wg historyków zaś nazwa została nadana wiek po budowie klasztoru (powstał w XIII w.) i dotyczyła niezwykłego szczęścia klasztoru i jego mieszkańców.

Najstarsze zachowane fragmenty klasztoru pochodzą z końcówki XIV w. Klasztor został pod koniec XVIII w. zlikwidowany, a zabudowania kupił ród Schwarzenbergów, który przystosował je do funkcji przemysłowych. Tego okresu nie „przeżyło” niestety wiele elementów wyposażenia i dekoracji wnętrz. Niestety klasztor był zamknięty w momencie naszego przyjazdu do Zlatej Koruny…

Zamki Hluboka i Ohrada i klasztor Zlata Koruna były jedynie przystankami do największej atrakcji dnia – Ceskego Krumlova, zabytkowego miasteczka, wpisanego na listę UNESCO. Relację z wizyty w tym rzeczywiście przepięknym miejscu znajdziecie w kolejnym naszym wpisie.

 

Inne wpisy z: Czechy

Český Krumlov, widok z zamku

Jeśli kiedykolwiek będziecie przejeżdżać w okolicy czeskiego miasteczka Český Krumlov, nie wahajcie się ani chwili i zatrzymajcie się tutaj. Gwarantujemy, że nie będziecie żałować - Český Krumlov jest wart każdej chwili w nim spędzonej.

P1320151

Okej, tytuł nieco przekłamuje rzeczywistość - czeskie zamki nie są dla nas jakąś nowością, byliśmy wszak choćby na Hradczanach w Pradze. Ale że Czechy są u nas raczej rzadkością, to i zamek w Hluboce był podróżniczym "wydarzeniem" u tamBylskich.

Brno, zamek Špilberk

Zwiedzanie Brna, drugiego co do wielkości miasta Czech, największego miasta i historycznej stolicy Moraw, było "skutkiem ubocznym" dwudniowego wyjazdu do słowackiej Bratysławy na koncert Depeche Mode - po prostu nie dało się go pominąć na trasie powrotnej.

 

0

Autor:

Kategorie: Czechy, Rok 2015

Okolice Limassol, czyli historie o Templariuszach, kotach walczących z wężami i mitycznej Ariadnie

Choć samo Limassol specjalnie nas nie zachwyciło, to jego najbliższe okolice skrywają kilka miejsc, wartych zobaczenia. Może nie ze względu na ich szczególną widowiskowość, a bardziej przez historie, które skrywają.

Cypr 2015, dzień 7 (poprzedni wpis: Limassol, miasto które zachwyca (tylko) nocą). W Limassol po prostu byliśmy. Tak pokrótce możemy streścić nasz tam pobyt. Ale zanim do miasta wjechaliśmy poprzedniego dnia, i po tym, jak wyjechaliśmy dnia następnego, zdążyliśmy w najbliższych okolicach Limassol zobaczyć kilka miejsc, z którymi związane są barwne historie. I właśnie te historie będą przewodnią myślą tego wpisu.

Historia pierwsza – Templariusze i wino Commandaria

Po tym, jak Ryszard Lwie Serce przybył na wyspę w 1191 r., skolonizował ją i wziął ślub z Limassol, sprzedał wyspę zakonowi Templariuszy. Choć nie panowali oni na wyspie zbyt długo – ich wysokie podatki wzbudziły bunt mieszkańców – to jednak zapisali się w historii przynajmniej regionu Limassol.

Zamek Kolossi

Zamek Kolossi

Zamek Kolossi

Zamek Kolossi

Zamek Kolossi, widok ze szczytu wieży

Zamek Kolossi, widok ze szczytu wieży

Zamek Kolossi, widok ze szczytu wieży

Zamek Kolossi, widok ze szczytu wieży

Już na własnym ślubie Ryszard Lwie Serce pił miejscowe wino, które określił podobno mianem „króla królów wśród win”. Templariusze rozwinęli jego produkcję do wielkich rozmiarów, robiąc z niego jeden z głównych – obok cukru- towarów eksportowych Cypru. Nazwa „Commandaria”, używana do dzisiaj, pochodziła od potocznego określenia głównej siedziby Templariuszy, zwanej „La Grande Commanderie”. Co było tą siedzibą ?

Był nią zamek Kolossi, znajdujący się niedaleko na zachód od Limassol, pomiędzy miastem a ruinami antycznego Kourionu. Pozostał siedzibą Templariuszy nawet po tym, jak zbuntowani mieszkańcy poprosili Ryszarda Lwie Serce o wyproszenie zakonu. Angielski król sprzedał wyspę Francuzom, ale zamek Kolossi pozostał we władaniu Templariuszy aż do czasów, kiedy zakon wpadł w kłopoty rozpoczął się czas jego szybkiego upadku (1313 r.). A wino „Commandaria” do dziś jest jedną z atrakcji Cypru.

Zamek Kolossi wybudowany został pierwotnie ok.1210 r., ale z pierwotnych fortyfikacji niewiele dziś zostało – są to niewielkie ruiny dookoła zachowanej do dziś części, która wybudowana została w 1454 r. przez Zakon Maltański, który przejął ziemie należące do Templariuszy, także na Cyprze. Część ta ma kształt grubej wieży – dziś można wejść na jej szczyt, która mieści taras widokowy (widok nie jest za specjalny).

Historia druga – św.Helena i koty zwalczające węże

Monaster św.Mikołaja, leżący na południe od Limassol i zamku Kolossi, niemal tuż przy bazie lotniczej brytyjskiego RAFu, w okolicy słonego jeziora. Pierwszy klasztor założony został tutaj w 327 r., w czasach kiedy wyspę opanowała plaga suszy i towarzysząca jej plaga węży, tych jadowitych. Z ich powodu z Cypru zaczęli wyprowadzać się mieszkańcy.

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Klasztor św.Mikołaja od Kotów

Wg legendy wówczas Helena, matka rzymskiego cesarza Konstantyna (dziś czczona jako św.Helena), wpadła na pomysł „importu” kotów z Egiptu. Koty miały zacząć polować na węże i miały być sposobem na zwalczenie plagi. Jak pomyślała, tak zrobiła, zwiozła na Cypr 1000 kotów, które zostały oddane pod opiekę do klasztoru św.Mikołaja – tu były żywione i szkolone.

Koty okazały się niezwykle skuteczne, co zaowocowało wkrótce licznymi pielgrzymkami do klasztoru – wierni chcieli koniecznie na własne oczy zobaczyć swoich wybawicieli. Klasztor otrzymał okoliczne ziemie w zamian za dalszą działalność na rzecz opieki nad kotami. Koty były tu tresowane do walki z wężami, miały też do dyspozycji klasztorny dzwon, który jednym dźwiękiem wzywał na posiłek, dwoma – wysyłał koty na polowanie. Koty były dokarmiane, aby nie żywiły się wyłącznie trucizną węży. A monaster przybrał nową nazwę – św.Mikołaja od Kotów.

Klasztor doszczętnie zniszczyli Turkowie po zdobyciu wyspy. Został z powrotem zasiedlony przez siostry zakonne dopiero w 1983 r. i niemal natychmiast powrócił do swojej pierwotnej działalności. Okoliczni mieszkańcy zaczęli „dostarczać” tu bezdomne kociaki, a siostry dbają o nie jak w dawnych czasach. Kocia populacja rozmnaża się i rozrasta z każdym rokiem – dziś nikogo widok kotów w klasztorze nie dziwi.

Klasztor stoi na całkowitym odludziu i daleko od szlaków turystycznych. Nie jest znaczącym punktem na mapie turystycznej wyspy. Aczkolwiek droga jest dobrze oznaczona i nie jest zbyt trudno tu trafić. W samym klasztorze panuje totalne wyciszenie, nikt nie przeszkadzał nam w zwiedzaniu – byliśmy jedynymi turystami, sam na sam z siostrami i… kotami.

Historia trzecia – Ariadna i Tezeusz

Nieco na wschód od Limassol, niemal tuż poza granicami miasta, znajdują się ruiny antycznego miasta Amathus. Nie wiadomo dokładnie nic o dacie powstania miasta, na pewno istniała tu osada w połowie XI w. p.n.e. Wg legendy, Amathus założył mityczny król Cypru, Kinyras, nazywając miasto imieniem swojej matki. Ale nas bardziej zainteresowała inna legenda, związana z antycznym Amathus.

Ruiny antycznego Amathus, agora

Ruiny antycznego Amathus, agora

Ruiny antycznego Amathus

Ruiny antycznego Amathus

Ruiny antycznego Amathus, fontanna

Ruiny antycznego Amathus, fontanna

Ruiny antycznego Amathus, termy

Ruiny antycznego Amathus, termy

Legenda ta związana jest ze słynną Ariadną – tak, tą od kłębka nici, który dała Tezeuszowi, a dzięki któremu wydostał się on z labiryntu po zabiciu Minotaura. Otóż jedna z odnóg tej historii mówi, że w drodze powrotnej Tezeusz przywiózł on Ariadnę do Amathus, gdzie zmarła ona przy porodzie dziecka i gdzie została pochowana. Amathus rzeczywiście było miejscem kultu Afrodyty-Ariadny (i Adonisa, mitycznego syna Kinyrasa).

Amathus składał się tak naprawdę z dwóch części – „miasta górnego”, znajdującego się na szczycie wzgórza, gdzie mieściło się akropolis oraz „miasta dolnego”, z miejską agorą. Dookoła nich znajdowały się cmentarzyska, których pozostałości widać do dziś. Dzisiejsze stanowisko archeologiczne obejmuje wyłącznie „dolne miasto”, zawierające w sobie ruiny miejskiej agory, cystern, fontann, ulic, domostw i murów obronnych miasta.

Już poza ogrodzonym terenem stanowiska (wstęp płatny), po obu jego stronach znajdują się ruiny wczesnochrześcijańskich bazylik (IV – V w.). Jeśli chcecie zobaczyć najstarszą część miasta, trzeba wyjść ze stanowiska archeologicznego i wejść na wzgórze ponad nim, przechodząc obok ruin bazyliki „zachodniej”, znajdującej się tuż przed wejściem, przy głównej drodze. Tam też, jeszcze dalej na północ za akropolis, znajdziecie m.in. wspomniany legendarny „grób Ariadny”, wg historyków pochodzący z XI w. p.n.e.

Ruiny antycznego Amathus

Ruiny antycznego Amathus

Ruiny antycznego Amathus, wczesnochrześcijańska bazylika

Ruiny antycznego Amathus, wczesnochrześcijańska bazylika

Ruiny antycznego Amathus, wczesnochrześcijańska bazylika

Ruiny antycznego Amathus, wczesnochrześcijańska bazylika

Ruiny antycznego Amathus, fragmenty dawnej kanalizacji

Ruiny antycznego Amathus, fragmenty dawnej kanalizacji

Ruiny Amathus są mniej widowiskowe i mniejsze od Kourionu, zwiedzanego przez nas dzień wcześniej. To już raczej miejsce dla pasjonatów (a za takich się uważamy) kultury starożytnej. A być może impulsem dla Was będzie właśnie wspomniana historia o Ariadnie i miejscu jej pochówku.

My tymczasem jedziemy dalej na wschód, w kierunku Larnaki. To już ostatni pełny nasz dzień na Cyprze – atrakcje warte zobaczenia pomiędzy Limassol a Larnaką pokażemy Wam w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z atrakcji turystycznych dookoła Limassol znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

1

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Limassol, miasto które zachwyca (tylko) nocą

Limassol to ostatnie duże cypryjskie miasto, odwiedzone przez nas podczas tygodniowego pobytu na wyspie. I chyba jedyne, z którego wyjechaliśmy… zawiedzeni.

Cypr 2015, dzień 7 (poprzedni wpis: Starożytny Kourion). Do Limassol nie jechaliśmy z jakimiś szczególnymi planami, po prostu wypadło nam wygodnie jako miejsce noclegowe pomiędzy Pafos a Larnaką, z której następnego dnia mieliśmy odlecieć z powrotem do Polski. Już wstępne rozpoznanie przed wyjazdem mówiło, że nie ma tu nic dla nas specjalnego, ale chyba nawet mimo to, spodziewaliśmy się po tym mieście czegoś więcej.

Historia Limassol grzęźnie w mroku dziejów. Miasto, prawdopodobnie pod nazwą Neapolis powstało gdzieś na przełomie ery rzymskiej i bizantyjskiej, jest wspominane po raz pierwszy w V w. Ale prawdziwy jego rozwój rozpoczął się zapewne w VII w., kiedy to przybyli tu ocalali mieszkańcy pobliskiego Amathus, opuszczający swoje miasto, zniszczone po najazdach Arabów. Już w VIII w. Limassol było na pewno siedzibą biskupią.

Najważniejszym epizodem w historii miasta jest bez wątpienia koniec XII w. i przybicie do miejscowego portu angielskiego króla Ryszarda Lwie Serce, płynącego z wyprawą krzyżową do Ziemi Świętej. Nieco „przy okazji” Ryszard objął we władanie całą wyspę. I nieco „przy okazji” wziął w Limassol, na tutejszym zamku, ślub ze swoją narzeczoną.

Limassol, ratusz miejski

Limassol, ratusz miejski

Limassol, katedra Ayia Napa

Limassol, katedra Ayia Napa

Limassol, kościół Ayios Antonios

Limassol, kościół Ayios Antonios

Limassol, Wielki (Stary) Meczet

Limassol, Wielki (Stary) Meczet

W tym momencie zaczyna się druga ważna historia, związana z Limassol. Otóż już Ryszard Lwie Serce pił na własnym ślubie miejscowe słodkie wino, ponoć nazywając je „królem królów wśród win”. Kiedy rok później sprzedał on Cypr Templariuszom, rozpoczęli oni produkcję tegoż wina na wielką skalą, eksportując je do Europy. Nazwano je „Commandaria”, od potocznej nazwy terenów, na których wino było uprawiane.

„Commandaria” jest na Cyprze, a w szczególności w rejonie Limassol, produkowane do dziś i jest najstarszą marką wina, istniejącą po czasy dzisiejsze. Podobno wygrało pierwszy na świecie konkurs winiarski, organizowany we Francji w XIII w. Inna legenda głosi, że Turkowie najechali w XVI w. Cypr głównie właśnie dla tegoż wina. W każdym razie „Commandaria” jest jedną z głównych pamiątek turystycznych z Cypru, można ją bez problemu dostać także na lotniskach.

Od czasu Templariuszy rozpoczął się okres prosperity miasta, nie przerwany nawet po przejęciu wyspy przez Turków, choć społeczności greckie i tureckie żyły w mieście raczej w odosobnieniu od siebie nawzajem. Na dobre miasto rozwinęli Brytyjczycy, a rozkwitło ono po podziale wyspy w 1974 r., przejmując rolę kurortu turystycznego po m.in. Famaguście. Wtedy też gwałtownie wzrosła rola portu w Limassol, który stał się głównym portem południowej części wyspy. Dziś Limassol to duże jak na warunki cypryjskie miasto (100 tys. mieszkańców), choć dość rozciągnięte wzdłuż wybrzeża.

Limassol, ruiny bizantyjskiego kościoła pod Wielkim Meczetem

Limassol, ruiny bizantyjskiego kościoła pod Wielkim Meczetem

Limassol, zamek, dziś Muzeum Średniowiecza

Limassol, zamek, dziś Muzeum Średniowiecza

Limassol, zamek, rekonstrukcja bizantyjskiej prasy oliwnej

Limassol, zamek, rekonstrukcja bizantyjskiej prasy oliwnej

Limassol, Nowy Meczet

Limassol, Nowy Meczet

Najważniejszym zabytkiem Limassol jest bez wątpienia wspominany już zamek, wg tradycji wybudowany w X w., a wg historyków w 1193 r. (co by się „nieco” kłóciło z historią o ślubie Ryszarda Lwie Serce w 1191 r.). Został on wybudowany w miejscu, gdzie stała prawdopodobnie wcześniej wczesnochrześcijańska bazylika. Zamek został zburzony w połowie XVI w. przez Wenecjan po pierwszym zdobyciu Limassol przez Turków. Po odbiciu miasta Wenecjanie zdecydowali się zburzyć zamek, by uniknąć jego przejęcia w przyszłości, co zresztą stało się niedługo potem. Turkowie odbudowali zamek w 1590 r. i ta jego postać jest widoczna do dziś.

Dziś wejście do zamku jest odpłatne, mieści się w nim Muzeum Średniowiecza, prezentujące kolekcje zawierające eksponaty od wczesnego Bizancjum aż do końca ery panowania Imperium Osmańskiego na Cyprze. Zamek znajduje się w centrum dawnej tureckiej dzielnicy, która dziś jest także jedną z atrakcji miasta, wypełniona restauracjami, kafejkami, sklepikami i starą architekturą. No i niedaleko stąd do mariny w Limassol, o której napiszemy dalej.

Poza zamkiem w centrum Limassol jest jeszcze kilka obiektów wartych uwagi. To raptem cztery świątynie:

  • Wielki Meczet, wybudowany w XVI w., ale historia tego miejsca jest znacznie dłuższa i bogatsza. Stały tu bowiem kolejno trzy chrześcijańskie świątynie, budowane odpowiednio: V w., VIII w. i XV w. Ostatnia „wersja” kościoła została zburzona przez trzęsienie ziemi i nie zdążyła zostać odbudowana, gdyż Cypr zdobyli Turkowie. Ale i ich meczet pod koniec XIX w. został zniszczony, tym razem przez powódź. Obecna struktura, zawierająca pozostałości wszystkich poprzednich, pochodzi z odbudowy z 1906 r.;
  • Nowy Meczet, wybudowany w 1825 r., tuż obok kościoła Ayios Antonios;
  • katedra Ayia Napa, prawosławna świątynia wybudowana na przełomie XIX i XX w.;
  • kościół Ayios Antonios, wybudowany w XIX w.;
Limassol, nadmorska promenada

Limassol, nadmorska promenada

Limassol, stara część miasta

Limassol, stara część miasta

Limassol, stara część miasta

Limassol, stara część miasta

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Limassol, marina nocą

Większość zabudowy starego centrum to dziś budynki pochodzące z czasów kolonialnych, niektóre dość widowiskowe, ale jednak nie robiące jakiegoś szczególnego wrażenia. Nieco oddalone od starego centrum Limassol jest kolejne miejsce warte zobaczenia – to Muzeum Archeologiczne, w którego kolekcjach znajdują się m.in. eksponaty, pochodzące z wykopalisk w starożytnym Kourionie i Amathus. Niestety z braku czasu pominęliśmy je i do dziś tego żałujemy.

Wzdłuż nabrzeża w Limassol ciągnie się dość ładna nadmorska promenada, z rzędami palm, zasadzonymi jakby od linijki. Wygląda do obłędu symetrycznie, wręcz „matematycznie” :) Ale to, co zrobiło (chyba jako jedyne) na nas wrażenie w Limassol, to naprawdę piękna i klimatyczna marina, dziś przerobiona na centrum rozrywkowe, z mnóstwem barów, kawiarni i nocnych klubów, położonych tuż nad brzegiem morza. To jest miejsce w Limassol, które polubiliśmy.

Marinę w Limassol szczególnie polecamy po zmroku, oświetlenie dodaje temu miejscu dodatkowego uroku. Naprawdę świetne miejsce na „posiadówkę” przy drinku czy kawie, a także na urokliwy spacer. W październiku nie było tu już turystycznego tłoku i mogliśmy zrelaksować się po kilku dniach intensywnego zwiedzania atrakcji wyspy. Najlepiej zresztą możecie to zobaczyć na fotkach. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam atrakcje położone dookoła Limassol.

Pełna galeria zdjęć z Limassol znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Cypryjskie Pafos: co zobaczyć poza mozaikami i grobowcami ?

Pokazywaliśmy Wam już park archeologiczny Kato Pafos i Grobowce Królewskie. No to teraz czas na inne atrakcje turystyczne Pafos na Cyprze. A jest ich znacznie, znacznie więcej.

Cypr 2015, dzień 5 (poprzedni wpis: Najpiękniejsze starożytne mozaiki. To musisz zobaczyć w Pafos). Pokazaliśmy Wam już dwie najbardziej znane atrakcje Pafos: park archeologiczny Kato Pafos i Grobowce Królewskie. Chronologicznie zwiedzaliśmy je jednak na końcu – końcem pierwszego i początkiem drugiego dnia w mieście. No to teraz cofnijcie się z nami w czasie i zobaczcie, co widzieliśmy w Pafos wcześniej. A jest co oglądać :)

Zwiedzanie atrakcji historycznych w Pafos rozpoczęliśmy od 20-minutowego spaceru z naszego apartamentu. Kato Pafos to raczej same starożytne pozostałości, port i hotele – jeśli mieszkacie w czymś tańszym, to czeka Was spacer (lub taksówka). Na początek od razu trafiamy pod jedną z większych atrakcji – ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, wybudowanej w końcówce IV w., wtedy największej świątyni na wyspie. Bazylika musiała być naprawdę ogromna, nawet widoczne dziś pozostałości dają wyobrażenie o jej rozmiarach. W VI w. została poważnie przebudowana jej konstrukcja, dobudowano też m.in. budynek prawdopodobnej siedziby ówczesnego biskupa Pafos.

W VII w. nastały czasy najazdów arabskich i bazylika została opuszczona. Arabowie gdzieniegdzie dodali własne inskrypcje – dedykacje pamięci zmarłych wojowników. Gdzieś pod koniec VII w. bazylika częściowo zawaliła się, zapewne w wyniku trzęsienia ziemi. Kamienie z budowli częściowo wykorzystano wtedy do innych celów.

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, kościół Ayia Kyriaki

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, kościół Ayia Kyriaki

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, mozaiki

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, mozaiki

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, mozaiki

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, mozaiki

Około XIII w. wybudowano tu mały bizantyjski kościółek, który kilkukrotnie przerabiano, a w końcu w XVI w. został porzucony i popadł w ruinę. Obok wybudowano kolejny, stojący do dziś Ayia Kyriaki (XV w.). Wg legendy, bazylikę w IV w. wybudowano w miejscu, gdzie w początkach I w. ubiczowano św.Pawła, przywiązanego do kolumny. Kolumna stoi po dziś dzień, aczkolwiek w starych źródłach historycznych nie ma po niej śladu. Faktem jest, że św.Paweł był w Pafos, ówczesnej stolicy wyspy. W wyniku jego nauczań na chrześcijaństwo nawrócił się ówczesny gubernator Cypru.

Panagia Chrysopolitissa dostępna jest do zwiedzania bez opłat. Nad ruinami chodzi się po specjalnie wybudowanych pomostach. Ogrom starej bazyliki budzi szacunek, a zachowane na jej dawnych podłogach mozaiki trzeba dodać do listy – koniecznie zobaczyć. Niedaleko ruin bazyliki znajdziecie także zrujnowane tureckie łaźnie (hamam), pochodzące z ottomańskiego okresu rządów na Cyprze.

Nieco na północ znajduje się duże, łyse wzgórze o nazwie Fabrica, dziś ogrodzone, ale dostępne do zwiedzania także bezpłatnie. Największą atrakcją tu są ruiny hellenistycznego teatru, pochodzącego prawdopodobnie z IV w. p.n.e. Później był przebudowywany w czasach rzymskich. Zniszczeniu uległ gdzieś w IV w. n.e. podczas trzęsienia ziemi.

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, kolumna św.Pawła

Pafos, ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Panagia Chrysopolitissa, kolumna św.Pawła

Pafos, osmańskie łaźnie

Pafos, osmańskie łaźnie

Pafos, osmańskie łaźnie

Pafos, osmańskie łaźnie

Centralną część wzgórza Fabrica zajmują wydrążone w skałach katakumby. Spore, można do nich zejść i pospacerować, ale niczego specjalnie ciekawego w środku nie ma. Agios Lambrianos, bo taką nazwę noszą, wykute zostały prawdopodobnie w tym samym okresie co teatr, były używane jako miejsce pochówku. W czasach wczesnego chrześcijaństwa używane były także jako kościół, stąd dzisiejsza nazwa. Na północno-wschodnim narożniku wzgórza znajdziecie jeszcze niewielki, wykuty również w skale (ale nad powierzchnią ziemi) kościółek Agios Agapitikos. Związana jest z nim legenda – jeżeli chcesz zdobyć miłość ukochanej osoby, powinieneś tu przyjść, zostawić monetę i zabrać trochę ziemi z wnętrza. Tę ziemię w tajemnicy należy dodać do napoju celu zalotów miłosnych. Powodzenie murowane :)

Na wzgórzu zachowało się kilka antycznych mozaik, które znajdują się w osłoniętych dachem miejscach, je także warto zobaczyć. Podobno też gdzieś w okolicy znajdowała się dawna północna brama miejska, którą św.Paweł wjechał do miasta.

Nieco na południe znajdują się kolejne katakumby, mniejsze, ale bardziej znane – Agia Solomoni. Wykute w czasach hellenistycznych, prawdopodobnie w okresie rzymskim służyły jako żydowska synagoga. Nazwa pochodzi zresztą od żydowskiej męczenniczki, którą w II w. p.n.e. usiłowano zmusić do zjedzenia wieprzowiny, zabijając po kolei jej siedmiu synów. Wg legendy pochowano ich właśnie tu. Matka także zginęła, a po śmierci uznano ją za świętą.

Pafos, wzgórze Fabrica, skalny kościółek Agios Agapitikos

Pafos, wzgórze Fabrica, skalny kościółek Agios Agapitikos

Pafos, wzgórze Fabrica, hellenistyczny teatr

Pafos, wzgórze Fabrica, hellenistyczny teatr

Pafos, wzgórze Fabrica, mozaiki

Pafos, wzgórze Fabrica, mozaiki

Pafos, wzgórze Fabrica, katakumby

Pafos, wzgórze Fabrica, katakumby

Później katakumby używane były przez chrześcijan jako miejsce modlitw, a w XII / XIII w. wymalowano we wnętrzach freski, które częściowo zachowały się do dziś. Jest tu też studnia ze świętym źródełkiem oraz olbrzymie drzewo terpentynowe, na którym miejscowi i turyści zostawiają wstążki i chustki, aby spełniły się ich życzenia. Ostatnim historycznym elementem spaceru po Pafos są niewielkie pozostałości wczesnochrześcijańskiej bazyliki, stojące trochę na południe od katakumb, niemal tuż przy głównej ulicy św.Pawła Apostoła.

Już w samym porcie, niemal przy wejściu do parku archeologicznego Kato Pafos, stoi jeszcze jeden warty uwagi zabytek – stary zamek o długiej historii. Kiedyś, w czasach starożytnych stała tu twierdza – część nadmorskich fortyfikacji obronnych. W średniowieczu odbudowali go panujący tu Francuzi, rozbudowali Genueńczycy. (XIII / XIV w.). Tuż przed najazdem tureckim resztki, zniszczone po trzęsieniu ziemi, Genueńczycy niemal doszczętnie rozebrali, przenosząc swoje fortyfikacje do innych miast na wyspie. Dzisiejszy wygląd zamku to dzieło Turków, którzy odbudowali zamek w końcówce XVI w. Będąc w porcie, niezwykle zresztą malowniczym, można przysiąść w licznych tu restauracjach i delektować się widokiem na wybrzeże.

Idąc wybrzeżem na wschód, z pewnością zauważycie jeszcze pozostałości starożytnego portowego falochronu, wybudowanego prawdopodobnie w czasach hellenistycznych. Kiedyś istniały dwa, dziś widać wystające z wody fragmentu jednego z nich. Pierwotnie miały kilkanaście metrów wysokości i długość ok.300 m. Prawdopodobnie w początkach I w. rozbudowali je jeszcze Rzymianie.

Pafos, katakumby przy ulicy św.Pawła Apostoła

Pafos, katakumby przy ulicy św.Pawła Apostoła

Pafos, katakumby Agia Solomoni

Pafos, katakumby Agia Solomoni

Pafos, osmański zamek przy porcie

Pafos, osmański zamek przy porcie

Pafos, łodzie rybackie w porcie

Pafos, łodzie rybackie w porcie

Pafos, pozostałości starożytnego falochronu przy brzegu morza

Pafos, pozostałości starożytnego falochronu przy brzegu morza

Co jeszcze można zobaczyć w Pafos ? Skoro jesteśmy na zachodnim krańcu Cypru, to można sobie zafundować widok zachodzącego nad morzem słońca pod wieczór. Wybraliśmy się do leżącej kilkanaście kilometrów na północ od Pafos małej wioski Agios Georgios Pegeias – znajduje się tu mały kościołek Agios Georgios, jedno z bardziej znanych miejsc pielgrzymkowych w okolicy. Kościółek stoi niemal nad brzegiem klifu, przy którym znajdują się też wygodne ławeczki, skierowane w stronę morza – idealne miejsce na „nasiadówkę” i obserwację zachodzącego słońca.

Ale zanim zdążyliśmy na nich usiąść, czekała na nas starożytna niespodzianka. Kompletnie nie planując tego, znaleźliśmy tuż obok kościoła stanowisko archeologiczne – pozostałości po dawnym małym miasteczku. Odsłonięto tu część osiedla mieszkalnego oraz trzy bazyliki, pochodzące prawdopodobnie z okresu rzymskiego i wczesnego chrześcijaństwa. Stanowisko jest ogrodzone i zamknięte (przynajmniej późnym popołudniem), więc zwiedzanie musieliśmy ograniczyć do obejścia ogradzającej go siatki. Bazyliki były naprawdę spore, zachowały się też częściowo mozaiki na ich podłogach. Odkryto tu także wykute w skale grobowce, także z okresu początków chrześcijaństwa.

Przy drodze pomiędzy Pafos a Agios Georgios na pewno Waszą uwagę zwrócą plantacje bananów, rozciągających się po obu stronach. Cypr jest jednym z niewielu miejsc w Europie, gdzie banany uprawia się na dużą skalę. Prawie w całości produkcja bananów jest skierowana na miejscowy rynek, bowiem uprawiany tu gatunek ponoć nie spełnia „norm” UE, będąc z urzędu klasyfikowanym jako II kategoria (są podobno za krótkie :)).

Wieś Agios Georgios Pegeias, kościół Agios Georgios

Wieś Agios Georgios Pegeias, kościół Agios Georgios

Agios Georgios Pegeias, starożytne stanowisko archeologiczne

Agios Georgios Pegeias, starożytne stanowisko archeologiczne

Agios Georgios Pegeias, starożytne stanowisko archeologiczne

Agios Georgios Pegeias, starożytne stanowisko archeologiczne

Zachód słońca w Agios Georgios Pegeias

Zachód słońca w Agios Georgios Pegeias

Zachód słońca w Agios Georgios Pegeias

Zachód słońca w Agios Georgios Pegeias

Plantacje bananów niedaleko Pafos

Plantacje bananów niedaleko Pafos

Pafos zdecydowanie należy do naszych faworytów, jeśli chodzi o atrakcje historyczne na Cyprze. Nie bez powodu było to jedyne miejsce podczas naszego tygodniowego pobytu na wyspie, w którym zdecydowaliśmy się zostać na dwie noce. Stara lokalizacja Pafos w Koukli, park archeologiczny Kato Pafos i Grobowce Królewskie to wystarczające, ale nie jedyne powody, by zwiedzić miasto. A my powoli zaczynamy wracać w stronę Larnaki – pozostały nam jeszcze dwa dni do wylotu z Cypru. Ale to jeszcze nie koniec opowieści – w kolejnym wpisie znów będą widoczki. Pokażemy Wam Petra Tou Romiou, czyli słynną Skałę Afrodyty.

Pełna galeria zdjęć z atrakcji historycznych Pafos znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Cypr 2015

Cypr, Makronisos Beach

Czas na blogowe podsumowanie naszej tygodniowej objazdówki po Cyprze, głównie tym południowym. Jaką wymyśliliśmy sobie trasę, gdzie spaliśmy, co polecamy do zobaczenia - przeczytajcie.

Klasztor Stavrovouni

Ostatni dzień objazdówki po Cyprze spędziliśmy na trasie pomiędzy Limassol a Larnaką, a głównymi atrakcjami były znajdujące się w okolicy najstarsze ludzkie siedliska na wyspie oraz liczne zabytkowe klasztory z bujną historią.

IMG_1793

Chirokitia, stanowisko archeologiczne, uważane za najstarszą odkrytą do tej pory osadę ludzką na Cyprze, było najważniejszym punktem ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie Afrodyty. Tym samym skompletowaliśmy wszystkie miejsca z listy UNESCO na Cyprze.

 

0

Autor:

Kategorie: Cypr, Cypr 2015, Rok 2015

Tallin, co warto zobaczyć na starym mieście

Estoński Tallin słynie ze swojej, wpisanej na listę UNESCO, zabytkowej starówki, ciasno zabudowanej średniowiecznymi kamienicami, podzielonej na dwie części – górną i dolną, ze wzgórzem zamkowym Toompea górującym nad wszystkim w okolicy.

W Tallinie spędziliśmy listopadowy weekend w 2014 r. Dzięki temu udało nam się skompletować hat-tricka :) W jednym roku odwiedziliśmy wszystkie trzy nadbałtyckie stolice: Wilno, Rygę i Tallin. Marzyły się nam od dawna – plany wreszcie udało się zrealizować.

Na początek trochę o pisowni nazwy miasta – obie spotykane formy są poprawne – Tallin i Tallinn. Ta druga jest pisownią oryginalną, pierwsza – spolszczeniem. Generalnie nie ma znaczenia, której w Polsce używacie. Nikt nie wie, kiedy tak naprawdę Tallin powstał, historia miasta ginie w mrokach dziejów. Gdzieś w IX / X w. istniał tu już zamek, stanowiący wówczas formację bardziej obronną, niż mieszkalną. W tym samym czasie na pewno istniał już port, ale tu też raczej nie było stałej osady. Pierwsze potwierdzone historycznie ślady miasta pochodzą dopiero z początków XIII w., kiedy tereny te skolonizowali Duńczycy. Wg legendy założyli wtedy swój zamek, a miasto nazwali Tallinn, co w ich języku znaczyło „duńskie miasto”.

Tallin, zamek Toompea, siedziba Parlamentu

Tallin, zamek Toompea, siedziba Parlamentu

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, panorama starego miasta widziana ze wzgórza Toompea

Tallin, zamek i wieża Pikk Hermann

Tallin, zamek i wieża Pikk Hermann

Z nazwą Tallina też zresztą było przez wieki wielkie zamieszanie. Wspominaliśmy już o oficjalnie stosowanej dziś: „Tallinn”. Ale pierwszą znaną jest „Koływań” – małe miasteczko na tych terenach wspomniał pewien arabski kartograf w połowie XII w. – prawdopodobnie był to dzisiejszy Tallin. Ale pomimo istnienia tych dwóch nazw, przez całe wieki, praktycznie od XIII w. aż do końca I wojny światowej miasto oficjalnie używało nazwy Rewel – od nazwy regionu, w którym leży.

W każdym razie, krótko po zdobyciu miasta przez Duńczyków, oddali oni je Krzyżakom. Ci z kolei zaprosili tu niemieckich kupców, co zapoczątkowało niemieckie osadnictwo – przez długie wieki potem jeżyk niemiecki był jednym z języków urzędowych. Wzmocnione to zostało jeszcze w połowie XIV w., kiedy to Tallin przystąpił do Hanzy – handlowego związku miast nadbałtyckich. Mniej więcej też wtedy wybudowano mury obronne dookoła miasta.

Niższa część starówki spłonęła w pożarze w XV w., co spowodowało masową jej przebudowę. W XVI w. władzę przejęli Szwedzi, a znaczenie Tallina zaczęło spadać, także w wyniku upadku Hanzy. Kolejny miejski boom rozpoczął się w XVIII w., kiedy miasto zdobyli Rosjanie. Znacząco wzmocnili oni wtedy potencjał przemysłowy miasta, za czasów Piotra Wielkiego rozbudowali także port. Tallin był zresztą ulubionym miastem tego cara, Piotr Wielki często tu bywał.

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, katedra katedra Aleksandra Newskiego na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Tallin, luterańska katedra NMP na wzgórzu Toompea

Po I wojnie światowej Estonia uzyskała niepodległość po raz pierwszy w historii (choć musiała jeszcze potem zwalczyć najazd bolszewicki), a pierwszą stolicą został właśnie Tallin, już pod obecną nazwą. Po kolejnej wojnie ZSRR wchłonął Estonię, a Tallin został stolicą jednej z republik radzieckich. Ostatecznie Tallin znów został stolicą niepodległej Estonii w 1991 r. Obecnie jest ok. 500-tysięcznym miastem.

Wracamy do tallińskiej starówki. Stare miasto to prawdziwy labirynt malowniczych, ciasnych brukowanych uliczek, zabudowanych pięknymi starymi kamienicami. Za jedno Tallin trzeba pochwalić – za świetnie opisaną starówkę. Duża część kamienic i budynków ma tabliczki z datą budowy i skróconą historią – takiego oznakowania może Tallinowi pozazdrościć niejedno większe i bardziej popularne turystycznie miasto w Europie.

Atrakcje turystyczne starego Tallina podzielić można w zasadzie na cztery grupy. Poniżej nasza lista miejsc wartych zobaczenia w estońskiej stolicy.

Zamek i wzgórze Toompea

Wzgórze według legendy usypała Linda, żona Kaleva, nad jego grobem. Kalev jest mitycznym ojcem Estończyków, a przede wszystkim Finów, podobno żył na przełomie I / II w. Najprawdopodobniej właśnie od niego wzięła się pierwsza nazwa Tallina – Koływań. Dziś Toompea jest górnym Starym Miastem Tallina.

Pierwsza twierdza istniała tu już na pewno ok. X wieku. Rozbudowana została w XIII w. przez zakon Kawalerów Mieczowych, którzy wkrótce potem weszli w skład Zakonu Krzyżackiego. Dopiero Szwedzi zmienili przeznaczenie zamku z funkcji obronnej na administracyjną, którą pełni do dziś. Zamek był wielokrotnie w ciągu wieków przebudowywany, dziś większość zabudowań pochodzi z XVIII / XIX w., czyli z czasów dominacji rosyjskiej.

Dziś na wzgórzu Toompea zabudowania zamkowe pełnią głównie rolę Parlamentu Estonii. Na wzgórzu znajduje się także siedziba Rządu, poczty i ważnych instytucji administracyjnych i naukowych. Stoją tu też dwie ważne świątynie, je opiszemy poniżej. Przede wszystkim jednak ze wzgórza rozpościera się piękna panorama na starówkę (tę dolną) Tallina – znajdziecie tu kilka punktów widokowych, bardzo popularnych wśród turystów.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na wieżę, stojącą obok dawnego zamku, a dziś siedziby Parlamentu. To „Pikk Hermann”, pierwotnie wybudowana w XIV w., przebudowana w XVI w., wewnątrz znajduje się 10 pięter i ponad 200 schodów, prowadzących na szczyt, gdzie podobno znajduje się taras widokowy.

Świątynie

Zacznijmy od wzgórza Toompea. Tu przy budynku Parlamentu stoi potężna i przepiękna z zewnątrz katedra Aleksandra Newskiego, wybudowana pod koniec XIX w. przez Rosjan, dziś główny prawosławny kościół Estonii. Dziś jest po odnowieniu, gdyż przez lata panowania ZSRR katedra popadła w ruinę. Wcześniej nawet w latach niepodległości Estonii pomiędzy dwoma wojnami, sami Estończycy chcieli ją rozebrać, gdyż stanowiła dla nich symbol rusyfikacji.

Tallin, kościół Ducha Świętego

Tallin, kościół Ducha Świętego

Także na wzgórzu Toompea znajduje się luterańska katedra NMP, pierwotnie wybudowana w XIII w. jako rzymskokatolicka, jeszcze jako kościół drewniany. Murowana wersja została wybudowana w 1240 r. Była kilkukrotnie przebudowywana, głównie po pożarach. Dziś w jej w wnętrzach niemal całe wyposażenie pochodzi z XVII / XVIII w., czyli z czasów po odbudowie po ostatnim z pożarów. Pochowany jest tu m.in. Pontus de la Gardie, słynny z okrucieństwa szwedzki najemnik. Legenda mówi, że jego duch do dziś błąka się po wzgórzu. Katedra NMP jest najstarszym kościołem Tallina, jej zwiedzanie jest odpłatne (2 EUR)

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Olafa

Kościół św.Mikołaja na dolnej starówce wybudowany został w XIII w. przez niemieckich kupców z Gotlandii, sprowadzonych do miasta przez Krzyżaków. Budowla ostateczną formę przybrała w XV w., ale pod koniec II wojny światowej została poważnie zniszczona podczas radzieckich nalotów na zajmowany wtedy przez Niemców Tallin. Większość wnętrz spłonęła. Po odbudowie nie pełni funkcji sakralnych, jest wykorzystywany głównie jako sala koncertowa.

Kościół św.Olafa, dedykowany królowi Olafowi II, pojawia się w historii w XIII w., choć wg legendy został wybudowany jeszcze zanim Duńczycy zdobyli miasto. Został rozbudowany w XIV w., dziś jest najwyższym kościołem w krajach nadbałtyckich, jego wieża ma ponad 123 m wysokości. Przed wiekami był uznawany za jeden z najwyższych budynków na świecie.

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Olafa

Tallin, kościół św.Mikołaja

Tallin, kościół św.Mikołaja

Kościół Ducha Świętego stoi przy placu Ratuszowym w centrum dolnego starego miasta. W dokumentach pojawia się w XIV w., ale wybudowany został prawdopodobnie w wieku poprzednim. To bardzo ważna dla Estończyków świątynia – to tu w XVI w. wydano pierwszą biblię po estońsku, tu także po raz pierwszy odprawiono mszę świętą w tym języku.

Klasztor Przemienienia Pańskiego stoi nieco schowany w północno-zachodniej części starówki. Istnieją pogłoski, że pierwotnie wybudowany został jeszcze w XIII w. Początkowo był klasztorem cysterskim – aż do XVII w., kiedy w wyniku sekularyzacji przeszedł na własność państwa, które urządziło tu gimnazjum. Po przejęciu władzy przez Rosjan, w początkach XVIII w. znów zaczął pełnić funkcje kościelne, dziś jest katedrą estońskiego kościoła prawosławnego.

Budynki świeckie

Tallin, ratusz miejski

Tallin, ratusz miejski

Plac Ratuszowy – główną atrakcją jest tu oczywiście ratusz, wybudowany pierwotnie w początkach XIV w., choć na początku pełnił funkcję magazynu, a potem teatru. Dopiero od końcówki XIV w. został „ratuszem”. W 1404 r. przebudowano go do obecnej postaci. Przy placu znajduje się wiele innych zabytkowych budynków, np. dawna siedziba Wielkiej Gildi, pochodząca z początków XV w.

„Trzy siostry”, znajdujące się na północnym krańcu starówki trzy widowiskowe kamienice, uznawane za jedne z najstarszych budynków w Tallinie. Po raz pierwszy wspominane w 1372 r., ale wybudowane wcześniej. Obecny ich wygląd pochodzi z XV w. Nieodłącznie skojarzyły się nam z podobnymi „Trzema Braćmi” z Rygi.

Tallin, słynne "trzy siostry"

Tallin, słynne „trzy siostry”

Mury i baszty obronne

Gruba Małgorzata – wielka (a raczej rzeczywiście „gruba”) baszta obronna od strony północnej, wybudowana w XVI w., a bardziej – dobudowana do istniejącej tu wcześniej (XV w.) Wielkiej Bramy Nadbrzeżnej – razem miały bronić miasta od strony portu. Mieści się tu teraz oddział Muzeum Morskiego i pewnie dlatego przy bramie znajdziecie ważne w naszej historii „polonica” – tablicę upamiętniającą internowanie okrętu ORP Orzeł we wrześniu 1939 r. i jego brawurową ucieczkę z tallińskiego portu.

Tallin, baszta "Gruba Małgorzata"

Tallin, baszta „Gruba Małgorzata”

Tallin, brama Viru

Tallin, brama Viru

Tallin, "Kiek in de Kök" (z prawej)

Tallin, „Kiek in de Kök” (z prawej)

Brama Viru, kolejna średniowieczna brama miejska, pochodząca z XIV w. Po obu jej bokach stoją małe wieże – brama prowadziła kiedyś przez fosę otaczającą stare miasto. Dziś jest jednym z symboli Tallina, bramą przez którą wchodzą współcześnie mieszkańcy miasta, by dostać się na starówkę. Po stronie starego miasta łączy się z ulicą Viru, pełną sklepów, restauracji i kawiarni, prowadzącą na Plac Ratuszowy.

Kiek in de Kök, w wolnym tłumaczeniu „zajrzyj od kuchni”. Wieża artyleryjska, znajdująca się nieco poniżej wzgórza Toompea (38 m wysokości, mury o grubości 4 m). Wybudowana w XV w., w kolejnych stuleciach przeszła lekkie przebudowy.

Rozległe mury i baszty obronne najlepiej ogląda się z zewnątrz starego miasta. Niezłe widoki można znaleźć od północno-zachodniej i północno-wschodniej części starówki. Ale oczywiście najlepiej zobaczyć wszystko z tarasów widokowych na wzgórzy Toompea.

Wspominaliśmy już, że udało się nam odwiedzić trzy nadbałtyckie stolice w ciągu jednego roku. Dokładniej, Wilno, Rygę i Tallin widzieliśmy w ciągu raptem 2 miesięcy (wrzesień – listopad 2014 r.). Ciekawi byliśmy własnych odczuć i porównania tych trzech miast. Możemy się teraz nimi z Wami podzielić.

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, stare miasto

Tallin, Plac Ratuszowy

Tallin, Plac Ratuszowy

Jeśli chodzi o Wilno – miasto zdecydowanie z polskimi śladami, co znacznie podnosi wartość turystyczną dla Polaków. Dużo tu i polskich śladów i związków religijnych z Polską. Ale szczerze mówiąc, nie zdołaliśmy poczuć jakiejś „głębi” w starówce Wilna. Ryga z kolei zdecydowanie najpiękniejsza, ale trochę zbyt „nowa” – tak, wiemy, to absurdalny zarzut, ale jednak piękna, kolorowa i odnowiona ryska starówka sprawia wrażenie skrojonej pod turystów. I turystów tu rzeczywiście tabuny.

Natomiast, to czego nie poczuliśmy w Wilnie i Rydze, a poczuliśmy w Tallinie – to klimat. Klimat prawdziwego starego miasta. Takie starego przez duże „S”. Na pewno pomaga zabudowa – ciasna, widowiskowa i taka… „stara”. Na pewno pomaga świetne oznakowanie architektury, które sprawia, że masz wrażenie, że praktycznie każdy budynek tu ma co najmniej 500 lat. Świetnie zachowane miejskie mury z ogromną liczbą baszt doprawiają wrażenia cofnięcia się w czasie. W listopadzie można się tu zapuścić w uliczki, w których nie ma żywego ducha. A ta architektura… z pewnością będzie osobny wpis na naszym blogu o niej – musimy się z Wami podzielić pięknem tego miasta.

Całość sprawia, że chociaż Wilno najbliższe jest nam duchowo, a Ryga najbardziej wryła się pojedynczymi obrazami w pamięć, to jednak jako całość zdecydowanie stawiamy na starówkę Tallina. A w kolejnym wpisie pokażemy Wam małą galerię nocnych zdjęć starego Tallina.

Pełna galeria najważniejszych atrakcji turystycznych starówki Tallina znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Estonia

Tallin, pałac Kadriorg

Turystyczne atrakcje Tallina nie kończą się w obrębie starówki. Poza nią także znajdziecie tu warte uwagi miejsca, związane z historią, czasem tą dawną, a czasem najnowszą. Zapraszamy do lektury naszej listy takich miejsc.

Tallin, stare miasto

Stare miasto estońskiej stolicy to nie tylko zabytki, ciasne uliczki, zamek i mury miejskie. To także zjawiskowa architektura pięknych starych kamienic, która zachwyca oko turysty. Zobaczcie te perełki okiem naszego obiektywu.

IMG_0450

Są miasta, którym uroku dodaje zmrok. Takiej zalety nie można zapewne odmówić żadnemu zabytkowemu miejscu - tak samo jest w przypadku Tallina. Starówka estońskiej stolicy prezentuje się w nocnym oświetleniu wręcz zjawiskowo.

 

Jedziemy dookoła mitycznego masywu Olimpu

Mitologiczny masyw Olimpu tak nas urzekł swoim widokiem, że postanowiliśmy zafundować sobie objazd dookoła tego owianego mitami miejsca. Tak zrodziła się nie planowana wcześniej objazdówka „dookoła Olimpu”.

Tour de Europe 2014, dzień 10 (poprzedni wpis: Dion, antyczne miasto z czasów świetności Macedonii). Nie ma z pewnością nikogo, kto nie słyszał o górach Olimpu – to by oznaczało że przespał pół szkoły podstawowej. Rozsławione przez grecką mitologię góry były wg niej siedzibą greckich bogów, z najważniejszym Zeusem na czele. Dziś masyw Olimpu to najwyższe góry Grecji, a najwyższym jego szczytem jest Mitikas (2918 m n.p.m.). Obszar gór został przekształcony w park narodowy (wpisany także na listę przyrodniczego dziedzictwa UNESCO), popularny wśród miłośników trekkingu górskiego – większość szczytów Olimpu jest dostępnych w ramach pieszych szlaków po górach.

Trasa dookoła Olimpu absolutnie nie leżała w naszych wakacyjnych planach. Ale górskie krajobrazy, oglądane przy okazji zwiedzania ruin starożytnego Dionu i okolic, dały nam impuls do zorganizowania sobie takiej swoistej „objazdówki” po małych greckich miejscowościach, położonych dookoła masywu górskiego Olimpu. Przy okazji chcieliśmy też dotrzeć do miejsc, gdzie kończą się drogi i zaczynają piesze szlaki dla chętnych do zdobycia miejscowych szczytów.

Wycieczkę zaczynamy w miejscowości Litochoro, niewielkim miasteczku (7 tys. mieszkańców), leżącym u podnóża Olimpu. Litochoro nie ma większych atrakcji, może poza kościołem Agios Nikolaos, stojącym w centrum miasteczka oraz monasterem Agios Dionysios, przeniesionym tu w 1950 r., po tym, jak pierwotna lokalizacja, użytkowana przez mnichów od XVI w. (zaraz do niej dojedziemy), została w 1943 r. najpierw zbombardowana, a potem zniszczona przez niemieckich żołnierzy. Na początek zwiedzamy więc te dwa miejsca w Litochoro oraz napawamy się widokiem na Olimp, który jest największą atrakcją miasteczka.

Masyw Olimpu, w drodze do Litochoro

Masyw Olimpu, w drodze do Litochoro

Masyw Olimpu, widok z centrum Litochoro

Masyw Olimpu, widok z centrum Litochoro

Litochoro, kościół Agios Nikolaos

Litochoro, kościół Agios Nikolaos

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro, nowy monaster Agios Dionysios

Litochoro jest też świetną bazą wypadową dla turystów udających się na piesze szlaki Olimpu – to stąd prowadzi wgłąb masywu droga, doprowadzająca po ok.20 km jazdy do uroczyska Prionia. Tu zostawia się samochód i rozpoczyna pieszą wędrówkę – to najpopularniejsze miejsce „startowe” dla miłośników górskiego trekkingu. Własnie tą drogą wjeżdżamy do wnętrza masywu olimpijskiego. Docieramy do wspomnianego wcześniej starego monasteru Agios Dionysios, wybudowanego w 1542 r. – stoi mniej więcej 17 km od Litochoro. Przez 60 lat od czasu, gdy zniszczyli go Niemcy w 1943 r., stał w stanie kompletnej ruiny. W ostatnich latach rozpoczęto prace renowacyjne. We wnętrzach głównej klasztornej cerkwi znajduje się grób św.Dionizego, patrona monasteru.

Z klasztoru jedziemy dalej, do Prionii (1100 m n.p.m.), czyli miejsca, skąd wyrusza pieszy szlak na szczyty Olimpu. Nie mamy zamiaru wspinać się po górach, więc po krótkim postoju, zawracamy z powrotem w stronę Litochoro. Zaczynamy kolisty objazd całego masywu. Kolejnym celem jest miejscowość Karitsa, położona nieco na północ od Litochoro. Aby do niej dojechać, mijamy zwiedzane dzień wcześniej ruiny starożytnego Dionu.

Zdecydowanie urzekły nas malutkie greckie wioski, ich klimat, a przede wszystkim stojące w nich cerkwie. Choć nie wszystkie są zabytkami, to wszystkie bardzo wpasowały się nam w gust estetyczny. Są takie… inne, nietuzinkowe, czasem… wesołe w swym wyglądzie i kolorystyce. Zadbane, w dużej części budowane przez samych mieszkańców, są duszą lokalnej społeczności. I są niezwykle fotogeniczne :)

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Okolice Litochoro, stary monaster Agios Dionysios

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Uroczysko Prionia, początek szlaku pieszego na szczyty Olimpu

Uroczysko Prionia, początek szlaku pieszego na szczyty Olimpu

W Karitsy zatrzymaliśmy się dosłownie na moment, właśnie po to, by sfotografować główny kościół, cerkiew św.Demetriusza, wybudowany przez mieszkańców w 1980 r., po zburzeniu wcześniej stojącego tu kościoła z 1872 r. – wieś potrzebowała większej świątyni. Dziś mieszkańcy chlubią się nią jako największą i najważniejszą w okolicy. Niestety byłą zamknięta, wnętrz, podobno bogato zdobionych ikonami i freskami, nie było więc nam dane zobaczyć.

Kolejnym punktem na trasie dookoła Olimpu jest miejscowość Kondariotissa, istniejąca już w czasach starożytnych – o mieście Pieris stojącym w tym miejscu pisano na przełomie I w. p.n.e. /I w n.e. Miejscowość zapisała się także w historii konfliktów z Turcją – po wojnie z tym krajem podczas masowych wysiedleń Greków z terenów tureckich, tutaj osiedlili się mieszkańcy wsi Yenikoy w Turcji. Najważniejszą atrakcją miasteczka jest stary bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP, datowany na X / XI w. i będący tym samym jednym z najstarszych kościołów w całym regionie Pierii. Zbudowano go z kamieni, pochodzących z ruin starożytnego Dionu.

W samej Kondariotissie oczywiście też znajduje się kilka malowniczych greckich kościółków, z głównym – Agia Paraskevi na czele. Najbardziej jednak urodziwie prezentuje się, stojący na wzgórzu za miasteczkiem żeński klasztor św.Efrema Syryjczyka, wybudowany całkiem niedawno, bo w 1983 r. Jest to ponoć jedyny na świecie klasztor pod wezwaniem tego syryjskiego mnicha, żyjącego w IV w. Za murami znajdują się dwie cerkwie i jedna świątynia podziemna. Siostry zakonne trudnią się malowaniem ikon oraz haftem (głównie tkanin liturgicznych, ze złotych nici).

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Karitsa, cerkiew św.Demetriusza

Karitsa, cerkiew św.Demetriusza

Kondariotissa, kościół

Kondariotissa, kościół

Kondariotissa, bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP

Kondariotissa, bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP

Kondariotissa, bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP

Kondariotissa, bizantyjski kościół Zaśnięcia NMP

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Kondariotissa, żeński monaster św.Efrema Syryjczyka

Ale to, co najbardziej przyciąga do monasteru turystów, to jego okazały, mocno dekoracyjny wygląd, także z zewnątrz. Niestety trafiliśmy na godzinę, kiedy klasztor był zamknięty dla zwiedzających, pozostało więc podziwiania panoramy Kondariotissy, rozpościerającą się sprzed bramy wejściowej. Wyjeżdżając z miasteczka dostrzec można, oprócz oczywiście widowiskowej panoramy Olimpu, również to, czym trudnią się okoliczni mieszkańcy. Jak okiem sięgnąć, rozpościerają się tu plantacje tytoniu – główne źródło utrzymania mieszkańców okolicy.

Kolejny kamienny kościół znajdujemy w niedalekiej wsi Agios Spirydonas, powstałej ledwie w końcówce XIX w. Wybudowany został w 1915 r. i dedykowany temu samemu świętemu, co nazwa całej wsi. Inny sfotografowaliśmy w mieście Lofos – kościół św.Jana. Potem już przyszedł czas na widoki – kilkadziesiąt kilometrów jazdy wzdłuż ółnocnych i zachodnich podnóży Olimpu, wciąż usianych plantacjami tytoniu.

Kolejny ważny historycznie punkt to leżąca już po zachodniej stronie gór malutka wieś Dolichi, a konkretnie stojący na jej centralnym placu stary bizantyjski kościółek Przemienienia Pańskiego. Nikt nie wie, kiedy dokładnie go wybudowano, ale po szczegółach architektonicznych datuje się go na X – XII wiek. Na ścianach świątyni znaleziono inskrypcje, mówiące o remoncie w 1516 r., z tego też okresu pochodzą prawdopodobnie freski we wnętrzach, których jest naprawdę sporo, choć ich stan na pierwszy rzut oka nie jest najlepszy. Pod nimi znajduje się podobno kolejna, starsza warstwa malowideł. Pod koniec XX wieku wykonano trochę prac, ratujących stan kościoła, w trakcie których znaleziono pod świątynią pozostałości starszego budynku (prawdopodobnie łaźni) z wczesnych czasów chrześcijaństwa.

Agios Spirydonas, kościół

Agios Spirydonas, kościół

Plantacje tytoniu pod masywem Olimpu

Plantacje tytoniu pod masywem Olimpu

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Lofos, kościół św.Jana

Lofos, kościół św.Jana

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Dolichi, bizantyjski kościół

Dolichi, bizantyjski kościół

Dolichi, bizantyjski kościół

Dolichi, bizantyjski kościół

Kolejny malowniczy kościółek napotykamy w miejscowości Kallithea Ellasonos, przy skrzyżowaniu, na którym odbijaliśmy w lewo – tu rozpoczęła się droga powrotna na wybrzeże, tym razem wzdłuż południowych zboczy Olimpu. Tu pierwszą większą miejscowością po drodze jest Olimpiada, miejscowość nijak nie związana z tradycją olimpijską, wywodzącą się przecież z Grecji. Miejscowości o tej nazwie w Grecji jest kilka, ale tą właściwą jest Olimpia na Peloponezie, daleko od Olimpu. Ale zdjęcia tabliczki z nazwą „Olimpiada” nie odmówiliśmy sobie :)

Niedaleko za Olimpiadą, i za wsią Sparmos znajduje się kolejny zjazd w kierunku pieszych szlaków na szczyty Olimpu. Należy zjechać w lewo w zjazd w kierunku bazy wojskowej K.E.O.A.X. – są odpowiednie kierunkowskazy. Około 20 minut pod górę bardzo widokową trasą o dobrej nawierzchni asfaltowej wiedzie pod bramę wspomnianej bazy, gdzie asfalt się kończy. Znajduje się tu niewielki parking, a dalej, przez bazę wojskową trzeba już udać się pieszo. Jeśli planujecie wejście w kierunku szczytów Olimpu, trzeba tu zjawić się rano, by zdążyć wrócić o sensownej godzinie. Na Mitikas jest stąd ok.8 km. Skrótowy film z trasy do K.E.O.A.X. możecie zobaczyć poniżej.

Zjeżdżając w dół, przy końcu zjazdu skręcamy do widocznego z góry, widowiskowo położonego XVI-wiecznego monasteru św.Trójcy. Rozbudowany w XVII w., wiek później przeżył szczyt swojej potęgi, kiedy to zamieszkiwało tu nawet 150 mnichów. Był wtedy znaczącym ośrodkiem naukowym i kulturalnym, znajdowała się tu biblioteka z bogatymi zbiorami starych rękopisów.

Kallithea Ellasonos, kościół

Kallithea Ellasonos, kościół

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Olimpiada

Olimpiada

Baza wojskowa K.E.O.A.X., początek pieszego szlaku na szczyty Olimpu

Baza wojskowa K.E.O.A.X., początek pieszego szlaku na szczyty Olimpu

Masyw Olimpu

Masyw Olimpu

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Monaster św.Trójcy w Sparmos

Widok na greckie wybrzeże, nad brzegiem w oddali zamek Platamon

Widok na greckie wybrzeże, nad brzegiem w oddali zamek Platamon

Teraz już pozostała nam tylko jazda na wybrzeże, zjazd z wysokości 1020 m n.p.m., na której leży klasztor św.Trójcy w Sparmos. Znów genialne widoki (zarówno gór, jak i widocznego z góry wybrzeża) i strome asfaltowe serpentyny. W oddali można zauważyć m.in. zamek Platamon, wybudowany przez rycerzy krzyżowych w początkach XIII w. Badania archeologiczne pokazały, że stoi on w miejscu, gdzie kiedyś istniałoantyczne greckie miasto Herakleion.

W ten sposób kończy się nasz objazd masywu Olimpu. Widzieliśmy go z każdej strony świata i z każdej z nich prezentuje się on bardzo widowiskowo. Utkwiły nam szczególnie maleńkie, puste w upalnym środku dnia wsie z cudownymi cerkwiami. No i te widoki na góry, a potem z gór na wybrzeże…

Cała trasa, wraz z dwoma podjazdami pod piesze szlaki, liczy jakieś 200 km. A w następnym wpisie zabierzemy Was na wycieczkę wgłąb antycznej greckiej historii – będzie miejsce bitwy pod Termopilami.

Pełna galeria zdjęć z objazdu wokół masywu Olimpu znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

 

Weekend w Lizbonie. Nasz subiektywny ranking atrakcji.

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Belem, czyli czasy świetności Portugalii w pigułce). Portugalia i sama Lizbona „wisiały” w naszych planach niemal od zawsze. Po dwóch wakacyjnych pobytach na południu Hiszpanii pozostał pewien niedosyt – wszak na Półwyspie Iberyjskim pozostawiliśmy kompletnie nietkniętą całą Portugalię. Samochodem w dającym się przewidzieć czasie nie wybieramy się w tamte rejony, pozostało więc poszukać drogi lotniczej. I tak oto długi listopadowy weekend w 2014 r. spędziliśmy w końcu w upragnionej Lizbonie.

Plan zwiedzania, przewidziany na trzy dni, zrealizowaliśmy niemal w stu procentach, z powodu ulewnego deszczu musieliśmy zrezygnować z jednego tylko punktu, nie za bardzo istotnego. Mieliśmy więc okazję w krótkim czasie zobaczyć sporo atrakcji stolicy Portugalii, pokusiliśmy się zatem o sporządzenie naszego subiektywnego rankingu rzeczy, które w Lizbonie trzeba zobaczyć, doświadczyć czy spróbować.

Klasztor Hieronimitów i Torre de Belem

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Te dwa miejsca w Belem po prostu trzeba zobaczyć – są jedynymi w stolicy Portugalii, znajdującymi się na liście UNESCO. Klasztor Hieronimitów i kościół św.Marii warto odwiedzić choćby ze względu na znajdujący się tu grobowiec słynnego Vasco da Gamy. Warto też przyjrzeć się architekturze, ze szczególnym uwzględnieniem obu portali wejściowych – to prawdziwe dzieła sztuki.

Architektura to wyróżnik także wieży Torre de Belem. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całej Lizbonie, bardzo często występuje na pocztówkach z tego miasta. A jak już będziecie zwiedzać klasztor i wieżę, to nie pomińcie znajdującego się pomiędzy nimi Pomnika Odkrywców i tarasu widokowego na jego szczycie. Nasze wrażenia ze zwiedzania Belem opisaliśmy tutaj.

Alfama i Muzeum Fado

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Alfama to przede wszystkim klimat i nastrój. Ta stara część Lizbony jest tą, w której powstała muzyka Fado, z której słynie dziś cała Portugalia. Wąskie, ciasne uliczki, wciśnięte w nie malownicze kawiarenki i bary, w których wieczorami można posłuchać Fado na żywo, to jest to, z czego Alfama jest dziś znana.

Tu też znajduje się Muzeum Fado – miejsce, w którym zebrano całą historię i dorobek Fado. Można tu oczywiście posłuchać tego gatunku muzyki w wykonaniu największych miejscowych gwiazd, można zobaczyć historię gitary, która używana jest przy graniu Fado. Fado i Azulejos (czyli kompozycje z płytek ceramicznych, o nich za chwilę) to dwa elementy sztuki, z którą już zawsze Lizbona będzie się nam kojarzyć. Więcej o Alfamie i Fado tutaj.

Klasztor św.Wincentego za Murami

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, kościół i klasztor św.Wincentego z Fora

Położony nieco poza centrum miasta, ale zdecydowanie wart zobaczenia, ze szczególnym uwzględnieniem muzeum i pomieszczeń klasztornych, dostępnych za opłatą. Można tu podziwiać nieprzebrane ilości dekoracji wykonanych z azulejos, można też wyjść na dach, służący jako taras widokowy. Miłośnikom historii polecamy jednak sale grobową królów Portugalii z rodziny Braganza – dosłownie „leży” to ogromny kawał historii, nie tylko Portugalii. Więcej o klasztorze Sao Vicente de Fora przeczytacie tutaj.

Żółty tramwaj nr 28

Pozycja obowiązkowa na liście każdego turysty w Lizbonie. Żółte zabytkowe tramwaje są niezaprzeczalnym symbolem stolicy Portugalii i po prostu trzeba zarezerwować sobie trochę czasu, by przejechać się po centrum. Zalecamy przejechanie całej trasy na linii nr 28, szczególnie widowiskowe są wąskie fragmenty ulic, gdzie tramwaj dosłownie o włos mija zaparkowane po bokach samochody, a każde zamieszanie przed nim (np. pozostawiony źle zaparkowany samochód) powoduje przymusowy przestój.

Lizbona, zabytkowy żółty tramwaj

Lizbona, zabytkowy żółty tramwaj

Zdecydowanie też zalecamy przejażdżkę którąś z miejskich wind, pnących się w najbardziej stromych miejscach. Szczególnie polecamy windę Bica (szynowa) oraz Santa Justa (jedyna „tradycyjna”, pionowa). Jazda starymi, drewnianymi wagonikami tramwaju czy wind sprawia, że jakoś inaczej patrzy się na Lizbonę – wielką przecież, tętniącą życiem metropolię. A – warto pamiętać, że linia tramwajowa nr 28 jest używana głównie przez turystów, a to z kolei powoduje, że lubią ją ponoć również kieszonkowcy.

Nam trasa zabytkowego tramwaju posłużyła za przewodnika po atrakcjach Lizbony. Opisaliśmy ją w czterech wpisach (tu jest pierwsza część) – być może i Wam spodoba się taki sposób zwiedzania tego miasta.

Tarasy widokowe

Tarasy widokowe to prawdziwa „sól” Lizbony. Jest ich naprawdę sporo i oferują niezapomniane panoramiczne widoki na miasto, bądź różne jego części. Często także za tarasy widokowe służą dachy zabytków czy atrakcji turystycznych, np. klasztoru św.Wincentego, Panteonu Narodowego, Pomnika Odkrywców czy zamku św.Jerzego. Ale dużo jest też takich „tradycyjnych” tarasów, gdzie można stanąć przy barierce i podziwiać widok na miasto, położone w dole.

Miradouro da Senhora do Monte

Lizbona, panorama miasta widziana z Miradouro da Senhora do Monte

Zdecydowanie najpiękniejszy widok zapamiętaliśmy z punktu znajdującego się nad Alfamą, najstarszą dzielnicą Lizbony. Kilka punktów widokowych i zdjęcia wykonane z nich możecie zobaczyć np. tutaj.

Praça do Comércio i Rua Augusta

Lizbona, plac Praça do Comércio

Lizbona, plac Praça do Comércio

Praça do Comércio jest chyba najbardziej rozpoznawalnym placem w Lizbonie. Wraz z łukiem triumfalnym, stanowiącym wejście na deptak wypełniony sklepami znanych marek – Rua Augusta oraz z konnym pomnikiem króla Jose I stanowią jeden z najczęściej fotografowanych elementów stolicy Portugalii.

Praça do Comércio był w historii świadkiem ważnych wydarzeń. Do 1755 r. stał tu pałac królewski, zniszczony potem przez trzęsienie ziemi. W 1908 r. miał na placu miejsce udany zamach na króla Carlosa I. Opis i zdjęcia placu oraz deptaka Rua Augusta znajdziecie tutaj.

Pasteis de Belem

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, sklep z ciasteczkami Pastéis de Belém

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Lizbona, ciasteczka Pastéis de Belém w pełnej krasie :)

Tym razem coś dla podniebienia. Słynne ciasteczka z Belem, produkowane tu od prawie 200 lat, których skład jest ściśle strzeżoną tajemnicą, znaną zaledwie przez kilka osób. Do Belem warto wybrać się choćby ze względu na nie – choć na naszej liście znajdują się także inne miejsca z tego przedmieścia Lizbony. A gdyby Wam się nie chciało, w Lizbonie bez problemu kupicie inne ich odmiany, np. Pasteis de Nata. Miejsce produkcji Pasteis de Belem i same ciasteczka możecie zobaczyć tutaj.

Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

Lizbona, Panteon Narodowy

XVII-wieczny kościół, którego budowa nigdy nie została ukończona, przekształcony w 1916 r. w miejsce pochówku najważniejszych postaci Portugalii, m.in. prezydentów kraju i znanych artystów. We wnętrzach znajdują się też symboliczne (puste) sarkofagi najsłynniejszych Portugalczyków w historii, m.in. Vasco da Gamy czy Henryka Żeglarza.

Panteon Narodowy ma ogromną kopułę, na którą można wyjść i podziwiać wnętrze z góry. A na zewnątrz kopuły znajduje się taras widokowy z piękną panoramą wybrzeża. Zdjęcia z Panteonu możecie zobaczyć tutaj.

Zamek św.Jerzego

Lizbona, widok na zamek św.Jerzego z punktu widokowego Miradouro da Graça

Lizbona, widok na zamek św.Jerzego z punktu widokowego Miradouro da Graça

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego

Jeden z najstarszych elementów architektonicznych w Lizbonie, wybudowany jeszcze przez Maurów, rządzących tutaj przed chrześcijanami i przed powstaniem samej Portugalii. Sam w sobie nie jest jakąś wybitną atrakcją, ale ze względu na swoją przeszłość i przebogatą historię, zdecydowanie wart jest polecenia. No i także stąd rozpościera się cudowny widok na miasto. Więcej o zamku św.Jerzego – tutaj.

Azulejos

Barwne płytki i układane z nich mozaiki, stanowiące bardzo często kompletne obrazy czy sceny historyczne to niemal norma w Lizbonie. Dekorowane nimi są domy, kamienice, ulice, znaleźć można np. mapki Alfamy wykonane z ceramicznych płytek. Zabytkowe mozaiki wykonane z azulejos znaleźć można w ogromnych ilościach np. w klasztorze św.Wincentego za Murami. Azulejos budują wyjątkowy charakter Lizbony i są jej nieodłączną częścią.

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona, klasztor św.Wincentego z Fora

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Jest jeszcze sporo innych miejsc, które z chęcią umieścilibyśmy na tej liście, ale idea była taka, by wymienić te najbardziej znaczące dla nas, te które nam zapadły w pamięć i sprawiły, że Lizbona nie zawiodła naszych oczekiwań jako atrakcja turystyczna. Z pewnością nie widzieliśmy tam wszystkiego, ale trzy pełne doby spędzone w stolicy Portugalii wykorzystaliśmy „na maxa”. Na zobaczenie reszty musimy poczekać do następnego razu, bo chęć pojechania do Lizbony jeszcze raz jest w nas naprawdę wielka.

 

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

 

 

Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.2

Druga część naszego zwiedzania Lizbony wzdłuż trasy zabytkowego tramwaju linii 28 to same duże atrakcje: najstarsza dzielnica Alfama („źródło” muzyki Fado), historyczny zamek św.Jerzego, miejska katedra i miejsce narodzin św.Antoniego z Padwy.

Lizbona na weekend (poprzedni wpis: Zwiedzamy Lizbonę trasą zabytkowego tramwaju nr 28, cz.1). Pierwszą część naszej podróży po Lizbonie wzdłuż trasy zabytkowego, żółtego tramwaju linii 28 zakończyliśmy, wysiadając na przystanku Largo das Portas do Sol – bramie do starej Alfamy.

I znów można popatrzeć na kawał historii. Alfama to najstarsza dzielnica Lizbony, kiedyś było to centrum miasta za czasów arabskich. Po Maurach zachował się jedynie labirynt ciasnych, malowniczych uliczek. Paradoks historyczny – po wygnaniu Maurów stopniowo, w obawie przed trzęsieniami ziemi, przenoszono miasto na sąsiednie wzgórza – ale gdy nadeszło to najtragiczniejsze tąpnięcie w 1755 r. – to właśnie Alfama jako jedyna przetrwała prawie nienaruszona. Dziś Alfama, oprócz malowniczych zaułków, ma jeszcze jedną atrakcję – to tu w XIX w. narodziła się muzyka Fado, z której dziś znana jest cała Portugalia.

Na Largo das Portas do Sol (a właściwie ze znajdującego się tu punktu widokowego Miradouro de Santa Luzia) roztacza się cudowny widok na Alfamę, wybrzeże, a także na szczyty zwiedzanych już przez nas klasztoru św.Wincentego i Panteonu Narodowego. Naprzeciwko tarasu widokowego dla chętnych stoi Muzeum Sztuk Dekoracyjnych (dla posiadaczy LisboaCard 20% zniżki na wstęp) – my sobie odpuściliśmy. Warto spojrzeć okiem na znajdującą się obok muzeum, wykonaną z „azulejos” mapkę Alfamy.

Znaleźć też można tu kościół Santa Luzia, wybudowany pierwotnie już w czasach odbicia Lizbony z rąk Maurów (XII w.), ale zniszczony w czasie trzęsienia ziemi w 1755 r. Obecny budynek pochodzi z czasów odbudowy po trzęsieniu, z XVIII w.

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z "azulejos"

Lizbona, mapka Alfamy wykonana z „azulejos”

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, Muzeum Sztuk Dekoracyjnych

Lizbona, kościół Santa Luzia

Lizbona, kościół Santa Luzia

Po nacieszeniu się widokiem z góry, schodzimy schodkami wgłąb Alfamy. Łatwo się tu zgubić z gąszczu krętych uliczek usianych kafejkami, w których wieczorami można na żywo posłuchać Fado. Kierujemy się „na z góry (czyli z tarasu widokowego Largo das Portas do Sol) upatrzone pozycje” – naszą uwagę zwróciły dzwonnice dwóch kościołów, które zapragnęliśmy zobaczyć. Idziemy nieco w ciemno, „na czuja”, kierując się tam, gdzie wg nas powinny stać świątynie – w ciasnych uliczkach nie widać u góry ich wież.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Docieramy najpierw do kościoła św.Michała (São Miguel), stojącego w samym sercu Alfamy. Najczęściej przez turystów pomijany, a niesłusznie. Wybudowany został prawdopodobnie już w początkach państwa portugalskiego (XII w.) i gruntownie przebudowany na przełomie XVII / XVIII w. Przez większość tygodnia jest niestety zamknięty, otwiera się go jedynie na czas nabożeństwa w piątek lub niedzielę – a szkoda, bo jest ponoć jednym z piękniejszych lizbońskich kościołów, jeśli brać pod uwagę wnętrza właśnie. Nam też nie udało się ich zobaczyć.

Spacerując uliczkami Alfamy nie da się nie zauważyć związków z Fado. Przypominają o tym na każdym kroku ścienne mozaiki, witryny kafejek czy malowidła na murach. Alfama dumnie przedstawia się też na każdym kroku zmyślnymi napisami z nazwą dzielnicy. Schodzimy na sam dół, gdzie niemal przy nabrzeżu stoi Muzeum Fado – punkt obowiązkowy dla turystów w Lizbonie. Wstęp normalnie kosztuje 5 EUR, dla posiadaczy LisboaCard 30% zniżki, czyli 3,50 EUR.

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, uliczki Alfamy

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Lizbona, Alfama, kościół św.Michała

Muzeum pokazuje całą historię powstania i popularyzacji muzyki Fado, muzyki powstałej w dzielnicy biedoty i przestępczości, początkowo odrzucanej przez wyższe sfery i intelektualistów. Można tu także zobaczyć historię gitar portugalskich, używanych przy graniu Fado, a także galerię największych sław tego gatunku. Wliczony w cenę przewodnik audio umożliwia wysłuchanie niezwykle bogatej palety utworów dowolnego wykonawcy. Nam jednak jakoś nie udało się zostać fanami Fado, opuszczamy muzeum bez większego żalu.

Pniemy się z powrotem w górę uliczkami Alfamy – ale inną trasą, chcemy dotrzeć do kolejnej świątyni, widzianej z góry. Nieco przypadkiem trafiamy na inny, niepozorny zabytek sakralny – kaplicę Nossa Senhora dos Remédios (nie wiemy do końca, jak to przetłumaczyć), wybudowaną przez bractwo marynarzy i rybaków już w 1517 r. Kilkadziesiąt lat później dobudowano obok szpital, ale oba budynki ostały zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1755 r. Kaplicę odbudowano, szpitala nie. Na listę zabytków narodowych wpisano portal wejściowy, zdobiony motywami roślinnymi.

Wspinamy się w górę malowniczą uliczką Rua da Regueira. Warto tu zwrócić uwagę (jak zresztą na całej Alfamie) na zabytkowe „azulejos” na niektórych budynkach, datowane na XVIII w. Cały czas usiłujemy znaleźć dojście do drugiego z kościołów, który widzieliśmy z góry. W końcu udaje się – stajemy przez kościołem św.Stefana (Santo Estêvão), wybudowanym pierwotnie już w XII w., ale całkowicie przebudowanym w 1733 r. Po uszkodzeniach wywołanych trzęsieniem ziemi w 1755 r., ponownie otwarto go w 1773 r. Był kiedyś jednym z dwóch kościołów parafialnych na Alfamie.

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Lizbona, Alfama, Muzeum Fado

Wychodzimy z Alfamy, trafiając znów na trasę żółtego tramwaju 28, przy przystanku Rua das Escolas Gerais, o jeden stop wcześniejszym od Largo das Portas do Sol, na którym wysiedliśmy poprzednio. Ale tym razem nie wsiadamy do tramwaju, nie ma sensu, stąd chcemy już pieszo dojść do pobliskiego zamku św.Jerzego. Tyle że zamiast do zamku, przez pomyłkę trafiamy na uliczkę Calçada do Menino de Deus – jest tu co prawda brama prowadząca na teren zamkowy, strzeżona przez strażnika, ale nie jest to wejście dla turystów.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Ale za to tuż przed wspomnianą bramą trafiamy na kościół Dzieciątka Jezus (do Menino de Deus), wybudowany z inspiracji króla Jana V w 1711 r., na kilka miesięcy przed narodzinami jego pierwszego dziecka. Nieznacznie tylko uszkodzony podczas trzęsienia ziemi w 1755 r., stał się parafią dla kilku okolicznych dzielnic. W połowie XIX w. znów nieznacznie uszkodził go pożar. W 1910 r. podczas rewolucji obalającej monarchię, został uszkodzony i ograbiony, ponownie otwarty już w czasie II wojny światowej. We wnętrzach zachowały się cenne ołtarze, ambony i dzieła malarstwa artystów z przełomu XVII / XVIII w.

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Lizbona, Alfama, kaplica Nossa Senhora dos Remédios

Poinstruowani przez ochroniarza na bramie, idziemy już prawidłowo w stronę zamku i trafiamy na Pátio de Dom Fradique, dawny dolny dziedziniec Palacio Belmonte, o którym za chwilę. To przedziwne, że tu obok zamku i obok pałacu, dziś przekształconego w luksusowy, zbierający nagrody hotel, znajduje się tak zaniedbane i zapomniane miejsce. Kiedyś część pałacowa, dziś przedstawia obraz nędzy i rozpaczy z resztkami zawalonych domostw i pomalowanymi graffiti murami.

Wychodzimy przed Palacio Belmonte, tuż obok najdłuższego zachowanego fragmentu zewnętrznych murów obronnych zamku św.Jerzego. Palacio Belmonte wybudowany został w 1449 r. na resztkach dawnych starożytnych rzymskich (ok.130 r. p.n.e.) oraz arabskich fortyfikacji – w kształt budynku wtopiono m.in. stojące tu trzy wieże obronne, jedna z czasów arabskich (przed powstaniem Portugalii). W początkach XVIII w. we wnętrzach ułożono kilkadziesiąt widowiskowych mozaik z „azulejos” – złożono je z niemal 30 tysięcy płytek (!). Część wnętrz jest dziś dostępna publicznie, reszta stanowi część hotelową.

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona,uliczki Alfamy

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, kościół Dzieciątka Jezus

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Wchodzimy na teren zamku św.Jerzego, najstarszego zamieszkanego terenu w Lizbonie, ufortyfikowanego po raz pierwszy jeszcze przez Rzymian w II w. p.n.e. Wstęp jest płatny, bilet kosztuje 8,50 EUR, dla posiadaczy LisboaCard przewidziano 20% zniżki (czyli 7 EUR). Rzymskie umocnienia poważnie rozbudowali po raz pierwszy Maurowie w X w. To właśnie w bramie tego zamku poległ rycerz Martim Moniz (pisaliśmy o nim w poprzedniej części tego wpisu) podczas zdobywania go przez rycerzy krzyżowych w 1147 r.

Od 1255 r., czyli od czasu gdy Lizbona stała się stolicą państwa portugalskiego, zamek został siedzibą portugalskich monarchów. Dzięki temu był stale rozbudowywany, choć często toczyły się o niego walki. Pod koniec XIV w. gruntownie rozbudowano mury obronne (miały ponad 5 km długości), wbudowując w nie aż 77 wież. W tym też okresie nazwano go „zamkiem św.Jerzego”. To tutaj monarcha przyjmował Vasco da Gamę po jego powrocie z pierwszej wyprawy morskiej do Indii.

Krótko potem rozpoczęto jednak budowę nowej siedziby królewskiej nad Tagiem i zamek utracił swoje znaczenie. Rodzina królewska nigdy już tu nie powróciła, choć był taki moment, że chciała. W XVI w. ówczesny król Sebastian rozpoczął odbudowę zniszczeń, spowodowanych trzęsieniami ziemi, chcąc przywrócić tu siedzibę królewską, ale niestety nie dożył końca prac, które potem zostały zarzucone, a zamek zaczął pełnić funkcję więzienia i koszar. Odbudowę wznowiono pod koniec XVII w., ale znów nadeszło trzęsienie ziemi (1755 r.), poważnie uszkadzając fortyfikacje. Do ponownej odbudowy nigdy już nie przystąpiono, ograniczając się do miejscowych renowacji. Do dziś zachowała się spora część zamkowych murów oraz 18 wież obronnych.

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, spacer po zamkowych murach

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, ogrody pałacowe

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, Muzeum Archeologiczne

Na zamku jest kilka interesujących miejsc. Najpierw trafiamy na teren dawnych pałacowych ogrodów z kilkoma statuami i rzeźbami portugalskich władców. Z ogrodami łączy się taras widokowy, szósty już zdaje się odwiedzany przez nas w Lizbonie. Tu też można zauważyć elementy dawnego pałacu królewskiego, kompletnie zniszczonego przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Za ogrodami znajduje się również dawna część pałacowa, w której dziś znajduje się niewielkie muzeum archeologiczne ze stałą wystawą, przedstawiającą historię terenów miasta od czasów starożytnych (VII w. p.n.e.) aż do współczesnych. Wstęp do muzeum zawarty jest w cenie biletu zamkowego.

Następnie zwiedzamy sam zamek. To dziś w zasadzie same mury i wieże obronne, dziedzińce zamkowe są puste. Atrakcją z pewnością jest możliwość wspięcia się na szczyt murów i spacer dookoła fortyfikacji kilkanaście metrów nad ziemią. Na koniec pozostaje usadowione za zamkiem, stanowisko archeologiczne, prezentujące trzy najwazniejsze etapy z życia zamku: etap najstarszy, starożytny (od VII w. p.n.e.), etap arabski (od budowy zamku po XI w.) i etap ostatni, przed zniszczeniem przez trzęsienie ziemi w 1755 r.

Zwiedzając stanowisko archeologiczne warto zwrócić uwagę na przylegający do niego okazały kościół św.Krzyża (de Santa Cruz do Castelo). Został on przekształcony z / lub wybudowany na miejscu znajdującego się tu wcześniej meczetu zaraz po zdobyciu zamku przez Afonso I w 1147 r. Tutaj święcono pierwszego biskupa Lizbony w tym samym roku. Istnieje także legenda, że tutaj biskup Bragi i Porto, João Peculiar (jego osobliwą podobiznę można znaleźć na ścianach stacji metra Martim Moniz w Lizbonie) koronował Afonso na pierwszego króla Portugalii. Ale nie znaleziono dotychczas potwierdzenia tej legendy.

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, pozostałości po pałacu królewskim

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, stanowisko archeologiczne

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, zamek św.Jerzego, kościół św.Krzyża

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Lizbona, ruiny teatru rzymskiego przy Rua da Saudade

Kościół św.Krzyża wielokrotnie był bardzo poważnie niszczony przez trzęsienia ziemi w XIV, XVI i XVIII w. Po tym najsilniejszym, z 1755 r., po raz kolejny go odbudowano i oddano do użytku w 1776 r. Wychodzimy z zamku – wreszcie można przez chwilę iść w dół, zamiast w górę. Jednak położenie Lizbony na wzgórzach podczas całodniowego zwiedzania daje w kość. Idziemy uliczką Rua da Saudade w kierunku słynnej katedry Sé. Najpierw jednak na środku Rua da Saudade napotykamy pierwsze ruiny rzymskiego teatru z I w. p.n.e. Inne rzymskie (i nie tylko) pozostałości znajdują się także we wnętrzach samej katedry – została na nich wybudowana.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Budowę katedry w Lizbonie rozpoczęto niemal natychmiast po jej wyzwoleniu z rąk Maurów – w 1147 r., na miejscu wcześniej stojącego tu głównego miejskiego meczetu. Chrześcijaństwo w Lizbonie ma jednak tradycje duże dłuższe – miasto było siedzibą biskupa już w późnych czasach rzymskich (IV w.). Póżniej za Wizygotów i Maurów wiarę tą tłumiono, ale mimo to zachowała się do czasu wyzwolenia niewielka społeczność chrześcijańska.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Jak już napisaliśmy przy okazji kościoła św.Krzyża, zaraz po wyzwoleniu miasta, mianowano nowego biskupa Lizbony (został nim jeden z angielskich rycerzy krzyżowych), dla którego trzeba było wybudować siedzibę. Budowa trwała aż do początków XIII w., a kiedy ją ukończono, rozpoczęto budowę przyległego do niej klasztoru (XIII / XIV w.). Szybko też sprowadzono do katedry (jeszcze w XII w.) z południa Portugalii relikwie św.Wincentego za Murami (Sao Vicente de Fora), które spoczywają w niej do dziś. W czasie wizyty w Lizbonie papieża Benedykta XVI, otrzymał on w darze część relikwii.

W katedrze bardzo rzadko chowano osoby świeckie – wyjątek zrobiono w XIV w. dla króla Portugalii Afonso IV i jego małżonki – w podzięce za zasługi króla w walkach z Maurami. Ich grobowce znajdują się w prezbiterium, za głównym ołtarzem. Tam też zresztą znajdują się relikwie św.Wincentego. W katedrze Se w Lizbonie ochrzczony został podobno także św.Antoni z Padwy, który urodził się tuż obok świątyni – w jego miejscu urodzenia wybudowano potem kolejny kościół – o nim za chwilę.

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, grobowiec żony rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, Marii

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, ruiny klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Lizbona, katedra Se, stanowisko archeologiczne w ruinach klasztoru

Trzęsienie ziemi w 1755 r. bardzo mocno uszkodziło katedrę (także prezbiterium z grobowcami) oraz klasztor. Odbudowa zakończyła się dopiero pod koniec XVIII w., a królewskie grobowce wykonano na nowo w 1781 r. W XX w. najpierw zmieniono fasadę kościoła na neogotycką, a potem w rezultacie kolejnego remontu, przywrócono jej styl z powrotem na średniowieczny.

Część katedry oraz klasztor dostępne są do zwiedzania za opłatą (2,5 EUR), ale zdecydowanie polecamy „szarpnąć” się na ten wydatek – warto. Dzięki temu zobaczycie dużą część katedralnych kaplic, w tym m.in. kaplicę Damiana i Kosmy z grobowcem XIV-wiecznego rycerza Lopo Fernandesa Pacheco, wiernego towarzysza króla Afonso IV, który kazał się pochować tam, gdzie król, by zawsze być blisko niego. W tej samej kaplicy pochowano też drugą żonę rycerza, Marię. Grobowiec rycerza ma wieko z jego postacią oraz psem w nogach mężczyzny, wieko grobowca żony zdobi jej postać, czytająca „Księgę godzin”, popularną w tamtych czasach, stanowiącą o podnoszeniu jakości życia duchowego wśród chrześcijan.

Zobaczycie także ruiny klasztoru z XIV w., przylegającego do katedry, także z kaplicami zawierającymi grobowce. Pośrodku dziedzińca klasztornego znajduje się spore stanowisko archeologiczne, gdzie odkryto kilka warstw pozostałości po poprzednich cywilizacjach. Zaczynając od czasów fenickich (znaleziono ceramikę i naczynia z ok. VIII w. p.n.e.) do rzymskich (zabudowania z II/ I w. p.n.e., droga z I w. n.e.) i arabskich (budynek przylegający do ówczesnego meczetu z XI w.). Budynek arabski prawdopodobnie zburzono na potrzeby budowy klasztoru w XIV w., nie mając pojęcia, że pod nim znajdują się jeszcze starsze elementy. Zostały one odkryte dopiero w 1990 r., podczas wykopalisk, prowadzonych w klasztornym ogrodzie.

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, zakrystia

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Lizbona, kościół św.Antoniego, miejsce urodzenia świętego, pamiątka po wizycie Jana Pawła II

Z katedry wychodzimy już niemal o zmroku – powoli kończy się pierwszy dzień naszej trasy po atrakcjach Lizbony wzdłuż trasy tramwaju nr 28. Na koniec idziemy jeszcze do stojącego obok katedry kościoła św.Antoniego, wybudowanego podobno na miejscu, w którym stał dom rodzinny świętego – tu właśnie narodził się w 1195 r. św.Antoni z Padwy. Co ciekawe, we wnętrzu kościoła trwało właśnie nabożeństwo, odprawiane… po polsku. Zapewne jakaś grupa pielgrzymów z ojczyzny.

Przez okazałą kościelną zakrystię można zejść do najstarszej części świątyni (została ona całkowicie odbudowana pod koniec XVIII w. po tym, jak poprzednia została zniszczona przez trzęsienie ziemi w 1755 r.) – do krypty, gdzie znajduje się miejsce narodzin św.Antoniego. Znów widać, że dużo tu pielgrzymów z Polski – jest także polskojęzyczna wersja napisu w tym miejscu. A przy wejściu da się zauważyć ceramiczna mozaika (znów „azulejos”), upamiętniająca wizytę papieża Jana Pawła II w tym miejscu (1982). Jan Paweł II przybył wtedy do Portugalii m.in. by podziękować w Fatimie za ocalenie w czasie zamachu na niego dokładnie rok wcześniej.

Gdy wychodzimy z kościoła św.Antoniego, jest już ciemno, więc czas na zakończenie pierwszego pełnego dnia w Lizbonie. Listopadowa pogoda bardzo nam dopisała – do tego stopnia, że dało się chodzić w krótkim rękawku i… krótkich spodenkach. Rewelacja – ale już następnego dnia miało być dokładnie odwrotnie, a przecież czekała nas druga część trasy żółtego tramwaju linii 28. Ale zanim znów wrócimy do tej trasy, zapraszamy na nocne zdjęcia Lizbony.

Pełna galeria zdjęć ze zwiedzania Lizbony trasą zabytkowego tramwaju nr 28 znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

Inne wpisy z: Portugalia

Lizbona, panorama Alfamy z Largo das Portas do Sol

W Lizbonie spędziliśmy długi listopadowy weekend, w sumie trzy pełne doby. Stolica Portugalii bezwzględnie nas urzekła, choć pogoda o tej porze roku lubi płatać figle np. w postaci deszczu. W tym wpisie znajdziecie ranking atrakcji Lizbony, zgodny z naszymi odczuciami.

Lizbona, klasztor Hieronimitów

Ostatni dzień spędzony w czasie długiego listopadowego weekendu w Lizbonie poświęciliśmy na wycieczkę do Belém, zachodniego przedmieścia stolicy Portugalii. Belém słynie bowiem z mnogości turystycznych atrakcji.

Lizbona, Estádio da Luz

Z racji tego, że połowa dorosłych tamBylskich należy do rzadkiej kasty kibiców piłkarskich, czasem oprócz zabytków zdarza się nam zwiedzać także znane stadiony. Nie inaczej było w Lizbonie.  więcej

W drodze do Barumini: Nuraminis, Sanluri i Villamar

Przedostatni, szósty dzień na Sardynii to podróż z Cagliari do Abbasanty. Po zwiedzaniu ruin starożytnej Nory, przyszedł czas na malownicze miasteczka południowej części wyspy i skrywane przez nie atrakcje.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Nora, czyli starożytna Ikea). Szósty dzień na Sardynii miał dwa główne punkty, które nas interesowały. Pierwszym były ruiny najstarszego miasta na wyspie – fenickiej Nory, drugim – jedyna sardyńska pozycja na liście UNESCO – nurag Su Nuraxi w Barumini. Norę zwiedziliśmy zaraz po wyjeździe z Cagliari teraz pozostało nam przemieszczać się na północ, w kierunku miasta Barumini. Ale po drodze kilka razy zatrzymywaliśmy się, zgodnie z planem lub nie, w poszukiwaniu atrakcji miasteczek mijanych po drodze. W taki sposób w historii naszej podróży pojawiły się miasteczka Nuraminis, Sanluri, Villamar i Lunamatrona.

Po początkowej jeździe z Cagliari na południe, do ruin Nory, dalsza droga do Abbasanty to już wyłącznie „kierunek północ”. Z Nory wróciliśmy tą samą drogą którą przyjechaliśmy ze stolicy wyspy. Cagliari tym razem objechaliśmy dookoła, nie wjeżdżając do centrum. Pierwszy przystanek wypadł nam w położonym 30 km na północ od Cagliari miasteczku Nuraminis. Nuraminis to mikro-miasto (2,5 tys. mieszkańców), w historycznych dokumentach pojawiło się pierwszy raz w XIV w., choć okolice miasta na pewno zamieszkałe były i w czasach nuragijskich, i potem w rzymskich czy bizantyjskich.

Nuraminis ma praktycznie jedną atrakcję turystyczną – stojący w centrum miasteczka kościół parafialny św.Piotra Apostoła. Wiadomo o nim, że został wybudowany w 1588 r., ale prawdopodobnie stał tu wcześniej inny kościół, także pod wezwaniem św.Piotra – taka świątynia tutaj pojawia się w dokumentach już w 1263 r., a przedstawiciel parafii św.Piotra z Nuraminis uczestniczył już w konsekracji bazyliki św.Saturnina w Cagliari w 1141 r. – całkiem więc możliwe, że kościół św.Piotra stał tu już w XII w.

Nuraminis, kościół św.Piotra Apostoła

Nuraminis, kościół św.Piotra Apostoła

Nuraminis, kościół San Lussorio

Nuraminis, kościół San Lussorio

Villagreca, kościół San Vito

Villagreca, kościół San Vito

Sanluri, kościół Matki Bożej Łaskawej

Sanluri, kościół Matki Bożej Łaskawej

Sanluri, kościół św.Piotra

Sanluri, kościół św.Piotra

Wzorem przy budowie kościoła św.Piotra Apostoła w Nuraminis była świątynia św.Jakuba w dzielnicy Villanova w Cagliari – oglądaliśmy ją poprzedniego dnia. Wnętrza świątyni zawierają kaplice i rzeźby w większości pochodzące z XIX w. (wtedy miała miejsce spora odbudowa kościoła po uderzeniu pioruna), tylko jedna z kaplic zachowuje wystrój pochodzący z XVII w. Kościół został uszkodzony podczas bombardowania w 1943 r., jego ślady są podobno miejscami widoczne do dziś.

W samym Nuraminis nie ma nic więcej do zobaczenia, ale bliskie okolice miasteczka kryją jeszcze inne atrakcje. Jakieś 2 km na zachód od miasta, w „szczerym polu” stoi zabytkowy kościółek San Lussorio – o Lussorio, rzymskim żołnierzu, zamęczonym w IV w., za czasów cesarza Dioklecjana, w Cagliari za wiarę pisaliśmy przy okazji zwiedzania dzielnicy Villanova w stolicy Sardynii. Tablice przy kościele informują o XVI w., jako prawdopodobnej dacie wybudowania świątyni. Ale to chyba nie do końca prawda – św.Lussorio jest powszechnie czczony na Sardynii od początków XVII w. – był jednym z wielu męczenników, których szczątki wykopano w XVII w. w okolicach bazyliki św.Saturnina w Cagliari. Niezbyt więc jednak możliwe, by kościół pod wezwaniem św.Lussorio powstał wcześniej. Najprawdopodobniej świątynia pochodzi więc z XVII w.

Kościół San Lussorio w Nuraminis „ożywa” jednego dnia w roku, 21 sierpnia, kiedy to obchodzone jest święto jego patrona. Bardzo znana jest na Sardynii procesja, odbywająca się w tym dniu pomiędzy kościołami San Lussorio i św.Piotra Apostoła. Wieczorem odbywa się efektowny pokaz sztucznych ogni.

W okolicach Nuraminis jest jeszcze jedna warta uwagi świątynia. Jedziemy nieco na północ, do kolejnej miejscowości o nazwie Villagreca. To bardzo mała wieś, zamieszkuje ją zaledwie ok.300 mieszkańców, ale ma swoją atrakcję – kościół San Vito. Strasznie mało jest o nim faktów historycznych, większość dat to jedynie domysły, wysnuwane ze szczegółów architektonicznych. Kościół na pewno wyróżnia się dzwonnicą – to ona zresztą przyciągnęła naszą uwagę podczas przejazdu obok wsi.

Sanluri, kościół św.Sebastiana

Sanluri, kościół św.Sebastiana

Sanluri, zamek

Sanluri, zamek

Ulice Sanluri

Ulice Sanluri

Ulice Sanluri

Ulice Sanluri

Sanluri, ratusz

Sanluri, ratusz

Ulice Sanluri

Ulice Sanluri

Zgodnie z tym, co mówią specjaliści, kościół został prawdopodobnie wybudowany w końcówce XVI w., a rozbudowany w I połowie XVII w. Dzwonnica została podwyższona w początkach XVIII w. (to już jest w dokumentach), z tego też okresu (lata 20-te XVIII w.) pochodzą dwa dzwony w niej umieszczone. Wnętrz nie było nam dane oglądać, ale znajdują się tam zabytkowe: ołtarz i ambona (początki XVIII w.), jeszcze starsze są niektóre elementy kaplic w kościele – pochodzą z końcówki XVI w., czyli z okresu budowy świątyni.

To wszystkie atrakcje Nuraminis i okolic. Oczywiście warto się tu tak po prostu przez chwilę poszwędać – każde małe miasteczko na Sardynii ma ten sam klimat. Malownicze uliczki, bardzo niewielu przechodniów na ulicach w trakcie dnia. W Villagreca nie było inaczej. Nie inaczej było także w kolejnym miasteczku, do którego przyszło nam zawitać – Sanluri.

Sanluri, niewielkie jak na nasze warunki miasteczko – niecałe 9 tys. mieszkańców, położone jest 15 km na północ od Villagreca i Nuraminis. Pomimo małej wielkości, jest „współstolicą” jednej z sardyńskich prowincji. Najsłynniejszym momentem w historii tego miasteczka jest rok 1409, kiedy to odbyła się pod Sanluri bitwa pomiędzy Arboreą (ówczesnym małym królestwem na Sardynii) a Aragończykami, dowodzonymi przez króla Marcina I. Aragończycy ostatecznie zniszczyli wtedy Arboreę. Ale sam Marcin I przypłacił wyprawę życiem – zmarł już kilka dni później w Cagliari (na malarię, podobno przywleczoną przez jego kochanki) i pochowano go w katedrze w Cagliari, gdzie jego mauzoleum znajduje się do dziś (widzieliśmy je poprzedniego dnia).

Najważniejszym zabytkiem w Sanluri jest bez wątpienia zamek, wybudowany tu przez Arborejczyków już w końcówce XII wieku. Ciekawostką, związaną z tym zamkiem jest fakt, iż przez cały czas swojego istnienia, oprócz funkcji obronnych, spełniał on także funkcje mieszkalne – zresztą dzięki temu przetrwał do naszych czasów w całkiem niezłym stanie.

Villamar, kościół św.Piotra

Villamar, kościół św.Piotra

Villamar, kościół św.Piotra

Villamar, kościół św.Piotra

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

Villamar, kościół św.Jana Chrzciciela

To, czym zapisało się w historii Sanluri, czyli bitwa z 1409 r., było jednocześnie końcem chwały zamku. Wcześniej był on dla Arborejczyków ważny, ze względu na położenie graniczne. Ale gdy władzę zdobyli Aragończycy, przejmując władzę nad całą okolicą, położenie Sanluri przestało być tak strategiczne – znaczenie zamku znacznie spadło. Od tej pory głównie był budynkiem mieszkalnym – dziś można go zwiedzać, we wnętrzach znajduje się niewielkie muzeum. My niestety trafiliśmy na porę sjesty, gdy muzeum było zamknięte.

Spokojnym krokiem zwiedziliśmy więc sobie współczesne centrum miasteczka, napotykając po drodze ledwie kilka osób. Przy okazji zobaczyliśmy trzy z kilku znajdujących się w Sanluri zabytkowych świątyń. Były to:

  • kościół św.Sebastiana – niewiele o nim wiadomo, nie ma np. żadnych informacji na temat czasu fundacji świątyni. Podczas niedawnej renowacji odkryto na zewnętrznej elewacji napis z datą „1518”, co na dziś przyjmowane jest jako data erekcji kościoła. Na pewno istniał w 1599 r., bo zachowały się dokumenty z wizyty biskupa Cagliari w tym kościele. Znajduje się tuż przy zabudowaniach zamkowych;
  • kościół św.Piotra – podobnie jak przy poprzedniej świątyni – za datę konsekracji kościoła przyjmuje się datę z napisu na elewacji – 1377 r. Niewiele wiadomo o jego późniejszych losach. Przez lata zaniedbany, ostatnio został odnowiony i przywrócony do funkcji kościelnych. W niewielkiej dzwonnicy znajduje się zabytkowy dzwon z 1577 r. Wnętrza także kryją cenne zabytki – obrazy i rzeźby z XVII i XVIII w. oraz ołtarz – także z XVIII w. Kościół znajduje się w centrum, przy głównym placu dzisiejszego Sanluri, nieopodal ratusza miejskiego;
  • kościół Matki Bożej Łaskawej – wybudowany w 1776 r. na ruinach wcześniej tu stojącego kościoła z XVI w., z którego pozostała jedynie część dzwonnicy (resztę dobudowano właśnie w XVIII w.). To najbardziej reprezentacyjny kościół w miasteczku, naprawdę pięknie się prezentuje z zewnątrz. We wnętrzach niektóre elementy pochodzą z XV i XVI w. Także znajduje przy ratuszu;

To, co jeszcze zafascynowało nas w Sanluri, to niezwykle barwne i malownicze małe dzieła sztuki – przeróżne tabliczki na domach w wąskich, starych uliczkach. Uzbieraliśmy pokaźną galerię ich fotek, i z Sanluri, i z kilku innych miejscowości, w tym z Villamar, do którego zaraz się udamy.

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

Villamar, murale na domach

W Sanluri odbijamy z głównej drogi, którą dotychczas jechaliśmy z Cagliari. To zdaje się główna droga całej wyspy – prowadzi przez całą jej długość aż do Olbii, a odbijając w lewo – także do położonego na północnym-zachodzie wyspy Sassari. My jedziemy wprawdzie do Olbii, skąd odlecimy do domu, ale to będzie dopiero następnego dnia. Na razie czas na przystanek w Villamar.

Villamar to kolejne niewielkie miasteczko na naszej drodze do Barumini. I kolejne malownicze, zamieszkałe ledwie przez 3 tys. mieszkańców, w dokumentach historycznych pojawia się w 1206 r. jako Mara Arbarei. Miasteczko posiadało kiedyś 8 świątyń, do czasów dzisiejszych dotrwało kilka z nich. Pierwszym, który napotykamy, jest kościół św.Piotra, zbudowany z piaskowca w II poł. XIII wieku – i to w zasadzie wszystko, co o nim wiemy.

Na dłużej zatrzymujemy się na wschodnim krańcu Villamar, przy placu Piazza Prazza de Corti. Tu znajduje się siedziba miejskich władz, ale także kolejne zabytkowe świątynie. Przy ratuszu można obejrzeć niewielki obelisk z listą burmistrzów miasta od XIX w. Ale najważniejsze na Piazza Prazza de Corti są dwa kościoły.

Ten bardziej rzucający się w oczy to kościół św.Jana Chrzciciela, głównie ze względu na wysoką dzwonnicę. Wybudowany został prawdopodobnie w II poł. XIII w., a następnie w ciągu wieków wielokrotnie przebudowywany (w tym w XVI w., znów na wzór kościoła św.Jakuba w dzielnicy Villanova w Cagliari). Dziś jest głównym kościołem miasta. Najważniejszym skarbem we wnętrzach świątyni jest datowany na 1518 r. ołtarz autorstwa Petera Cavaro, głównego przedstawiciela XVI-wiecznej szkoły malarstwa z Cagliari.

Lunamatrona, kościół św.Jana Chrzciciela

Lunamatrona, kościół św.Jana Chrzciciela

Lunamatrona, kościół Najświętszej Marii Panny

Lunamatrona, kościół Najświętszej Marii Panny

Lunamatrona, kościół Najświętszej Marii Panny

Lunamatrona, kościół Najświętszej Marii Panny

Krajobrazy Sardynii

Krajobrazy Sardynii

Krajobrazy Sardynii

Krajobrazy Sardynii

Nieco z tyłu placu, a właściwie już za nim, znajduje się kolejny kościółek – kościół Matki Boskiej Różańcowej, do dziś siedziba Bractwa Różańcowego, pochodzący z XVI / XVII w., wyglądający na nieco opuszczony i zaniedbany. Był też zamknięty, nie mogliśmy więc zobaczyć wnętrza, w którym znajdują się ołtarz i rzeźby z XVIII w.

Cały postój w centrum Villamar, włącznie ze zwiedzaniem pustego wnętrza kościoła św.Jana Chrzciciela zajął nam raptem 10 minut. Już przejeżdżając samochodem przez miasteczko mieliśmy okazję poznać je z innej strony – Villamar znane jest także z murali, ściennych malowideł na domach. Nie są to dzieła zabytkowe – malowanie murali w Villamar rozpoczęło się w latach 70-tych XX wieku za sprawą dwóch miejscowych artystów, którzy w miarę tworzenia kolejnych dzieł „wyspecjalizowali” się w ich tematyce. Jeden malował sceny związane z ważnymi wydarzeniami politycznymi czy społecznymi, drugi głównie krajobrazy. Tak czy tak – murale w Villamar naprawdę rzucają się w oczy, stają się też atrakcją dla turystów przemieszczających się – tak jak my – z Sanluri do Barumini.

W Villamar odbijamy na chwilę z drogi do Barumini, w planach mamy bowiem zwiedzenie kolejnego na naszej objazdowej trasie po Sardynii nuraga – Genna Maria, położonego za miasteczkiem Villanovaforru. Aby do niego dojechać z Villamar, przejeżdżamy przez inną miejscowość – Lunamatrona. I co ? I oczywiście wpada nam w oko okazała świątynia nieopodal drogi. Dajemy jednak sobie z nią spokój – nurag wydaje nam się ważniejszy.

Miasteczko Villanovaforru droga do nuraga objeżdża dookoła, nie mamy więc okazji poszukać w nim czegoś ciekawego. Przy wejściu do nuraga Genna Maria następuje jednak rozczarowanie – trafiamy znów w sjestę i ponowne otwarcie nastąpi za mniej więcej pół godziny. Szkoda nam tego pół godziny – rezygnujemy z wejścia do nuraga. Dla zainteresowanych – wejściówka kosztuje 2,50 EUR, a bilet łączony do nuraga i znajdującego się tu także muzeum – 5 EUR. Ale nas czas powoli zaczyna ścigać – dochodzi godz.15-ta, a my musimy koniecznie zdążyć do nuraga Su Nuraxi – to nasz absolutny cel numer jeden tego dnia.

No, ale skoro wypadł nam jeden punkt z programu, to nie daliśmy rady w drodze powrotnej przez miasto Lunamatrona – musieliśmy się zatrzymać obok rzeczonego wcześniej, widzianego z drogi kościoła. To kościół św.Jana Chrzciciela, wybudowany w XVI w. na miejscu wcześniej stojącej tu świątyni Benedyktynów, wybudowanej w 1082 r. Kościół przechodził wiele rozbudów w ciągu kilku wieków swojego istnienia. We wnętrzach znajduje się XVI-wieczny ołtarz autorstwa jednego z największych ówczesnych malarzy Sardynii – Antioco Mainasa, pierwotnie umieszczony w innym kościele w Lunamatrona – kościele Najświętszej Marii Panny.

Las Plassas, zamek Marmilla

Las Plassas, zamek Marmilla

Las Plassas, zamek Marmilla

Las Plassas, zamek Marmilla

I właśnie kościół NMP jest drugim, odwiedzanym przez nas w Lunamatrona. Znaleziony przypadkiem w Google Maps podczas „lustrowania” okolicy kościoła św.Jana Chrzciciela, okazał się znajdować całkiem niedaleko niego. Kościół NMP wybudowany został prawdopodobnie w XIII w., choć niektóre źródła podają nawet wiek XII. Na pewno był głównym kościołem – kościołem parafialnym – miasta aż do 1630 r., kiedy to rolę tę przejął zwiedzany przez nas przed chwilą kościół św.Jana Chrzciciela. Ten moment był momentem zwrotnym w historii kościoła Najświętszej Marii Panny.

Od tego bowiem czasu zaczął się jego upadek, aż w końcu został całkowicie opuszczony. Zdjęcia z początku lat 80-tych XX w. pokazują stan opłakany – ostała się w zasadzie tylko przednia ściana, reszta zarosła krzakami. W 1987 r. cały teren przejęło miasto, decydując się na odbudowę zabytku. Odbudowano go zgodnie z pierwotnym kształtem, a ponowna konsekracja odbyła się w 2005 r. Corocznie 14 sierpnia przed kościołem rozpoczynają się miejscowe obchody Wniebowzięcia NMP.

Wyjeżdżamy z miasta Lunamatrona – od Barumini i nuraga Su Nuraxi dzieli nas zaledwie 18 km – wydawałoby się, że teraz już nic nas po drodze nie zatrzyma. Pudło :) Gdy zostało nam już tylko 3 km do Barumini, podczas przejazdu przez wieś Las Plassas, wpadł nam w oko po lewej stronie dość malowniczo położono na wzgórzu zamek, a w zasadzie widoczne z daleka jego ruiny. Gdy dodatkowo zobaczyliśmy brązową tablicę, kierującą w tę samą stronę, ale do zabytkowego kościoła, znów nie wytrzymaliśmy. Zatrzymujemy się ! :)

Najpierw o zamku. Zamek Marmilla (od nazwy wzgórza na którym stoi) , oficjalnie dziś zwany imieniem Eleonory z Arborei, władczyni królestwa Arborei z przełomu XIV / XV w., która miała krótko przebywać tutaj w czasie swojego panowania, po raz pierwszy pojawia się w dokumentach historycznych w 1172 r., ale powstał prawdopodobnie w XI lub nawet w X wieku. Był równie ważny dla Arborejczyków jak zamek w Sanluri (tam również miała przebywać Eleonora, ale ta hipoteza jest raczej tylko legendą) ze względu na umiejscowienie przy granicy tego ówczesnego królestwa.

Las Plassas, kościół św.Marii Magdaleny

Las Plassas, kościół św.Marii Magdaleny

Las Plassas, kościół św.Marii Magdaleny

Las Plassas, kościół św.Marii Magdaleny

Podobnie jak ten w Sanluri, także zamek w Las Plassas odegrał pierwszoplanową rolę w czasie wojny Arborei z Aragonią na początku XV w. Po bitwie pod Sanluri i zwycięstwie Aragończyków, zamek przeszedł w ich ręce i niemal natychmiast stracił na znaczeniu – przestał już być przecież zamkiem „granicznym”. Aragończycy interesowali się nim jeszcze przez sto lat, po czym ostatecznie porzucili.

Na wzgórze zamkowe z ruinami prowadzi piesza ścieżka, zaczynająca się niemal u stóp kościoła św.Marii Magdaleny, przy którym zaparkowaliśmy na chwilę samochód. Na wejście do ruin zamku jednak nie zdecydowaliśmy się – ciągle ważny był czas i dotarcie do Su Nuraxi. A sam kościół św.Marii Magdaleny – wybudowany w połowie XVI w. na miejscu wcześniej istniejącej tu świątyni, z dzwonem pochodzącym z końca XVI w. – okazał się zamknięty, więc po obfotografowaniu go z zewnątrz ruszyliśmy, tym razem już bez niespodziewanych postojów, w stronę Barumini. Ale o atrakcjach Barumini, w tym tej głównej – nuragu Su Nuraxi – będzie już w kolejnym wpisie.

Pełna galeria zdjęć z Nuraminis, Sanluri, Villamar i kilku innych małych miasteczek na Sardynii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...

0

Autor:

Kategorie: Rok 2014, Sardynia, Sardynia 2014, Włochy

Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.3

Trzecia część zwiedzania Cagliari to najstarsza część miasta, zbudowana jeszcze przez Pizańczyków w XIII w. dzisiejsza dzielnica Castello, czyli wzgórze zamkowe i jego zabytki. Dokończyliśmy także zwiedzanie dzielnicy Villanova.

Sardynia 2014 (poprzedni wpis: Cagliari, czyli zwiedzamy stolicę Sardynii, cz.2). Zwiedziliśmy już wszystko w dzielnicach Stampace i Marina, częściowo także w Villanova (do niej jeszcze wrócimy). Teraz czas na bezpośrednie sąsiedztwo historycznego zamku w Cagliari. Poprzednią część zakończyliśmy obok kościoła św.Klary w okolicach placu Piazza Yenne. Tym razem obchodzimy kościół i wjeżdżamy windą na górę, do dzielnicy Castello. Przy okazji wjazdu windą na górę, możemy zobaczyć pozostałości klasztoru sióstr Klarysek, zbombardowanego w 1943 r.

Od razu po wyjechaniu windą na wyższy poziom, trafiamy na kolejny z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych zabytków Cagliari. To „wieża słonia” – Torre dell’Elefante, swoją nazwę biorąca od rzeźby słonia, widocznej na jednej ze ścian. Wieża była historycznie drugą, zbudowaną jako część fortyfikacji obronnych jeszcze przez Pizańczyków. Powstała w 1307 r. (starsza – wieża San Pancrazio powstała dwa lata wcześniej).

KML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Cagliari, dzielnica Castello

ładowanie mapy - proszę czekać...

Cagliari, Wieża Słonia: 39.217962, 9.114854
Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza: 39.217908, 9.115219
Cagliari, bastion św.Krzyża: 39.218413, 9.114935
Cagliari, bazylika św.Krzyża: 39.219620, 9.114903
Cagliari, „pałac uniwersytecki”: 39.217395, 9.115045
Cagliari, Palazzo Boyl: 39.216728, 9.115984
Cagliari, Bastion św.Remigiusza: 39.215896, 9.116614
Cagliari, plac Piazza Palazzo: 39.219329, 9.116603
Cagliari, stary ratusz miejski: 39.218598, 9.116549
Cagliari, katedra św.Marii: 39.218760, 9.116871
Cagliari, Pałac Królewski: 39.219471, 9.116887
Cagliari, kościół Santa Lucia: 39.220260, 9.116941
Cagliari, wieża San Pancrazio: 39.221436, 9.116887
Cagliari, brama Porta Arsenale: 39.221877, 9.116665
Cagliari, brama Porta Cristina: 39.221740, 9.116930

 

Cagliari, resztki zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, ruiny zbombardowanego klasztoru Klarysek

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Cagliari, widok na miasto z bastionu św.Krzyża

Wieża stanowiła także jedno z wejść do ówczesnego miasta – do dziś obie wieże stanowią główne drogi wejściowe do dzielnicy Castello. W czasach Aragończyków i Hiszpanów na wieży wieszano głowy ofiar egzekucji, a wieża służyła jako więzienie. Trzy ściany zbudowano z białego piaskowca, podczas gdy czwarta pozostała otwarta – zobaczyć można drewniane schody, pnące się na szczyt. Odnowiona, dziś służy jako atrakcja turystyczna – za niewielką opłatą można wejść schodami na szczyt i podziwiać panoramę miasta.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Tuż obok Wieży Słonia stoi zabytkowy kościół św.Józefa Kalasancjusza, żyjącego na przełomie XVI / XVII w. duchownego katolickiego, pierwszego przełożonego zakonu Pijarów. I właśnie duże rozległe kolegium Pijarów otaczało kiedyś tę świątynię, której budowa zakończyła się w XVIII w. (choć trwała niemal 70 lat). We wnętrzach znajduje się m.in. XVIII-wieczny ołtarz. Niestety świątynia była zamknięta w dniu naszej wizyty.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

Wchodzimy na bastion św.Krzyża – taras widokowy znajdujący się za Wieżą Słonia, skąd można podziwiać panoramiczny widok na miasto. Nas jednak interesuje stojąca nieopodal bazylika św.Krzyża, o dość ciekawej historii. Stoi ona bowiem na terenie dawnej dzielnicy żydowskiej w Cagliari, zwanej „Giudaria” – Żydzi w dużej liczbie zamieszkiwali miasto już od XIII w., ale szczyt populacji osiągnęli w wieku XV, tyle że w 1492 r. zostali przez Aragończyków wygnani z miasta. No i właśnie żydowska synagoga została przekształcona w świątynię pod wezwaniem św.Krzyża.

Cagliari, Wieża Słonia

Cagliari, Wieża Słonia

W 1564 r. kościół został przekazany Jezuitom, którzy rozbudowali go i odnowili w 1661 r. W 1773 r., gdy Jezuitów „wyproszono”, świątynia przeszła pod władanie państwa. W 1809 r. została przywrócona do funkcji kościelnych i podniesiona do rangi bazyliki. Wracamy z powrotem przez bramę w Wieży Słonia i kierujemy się tym razem na południe, ulicą Via Universita, wzdłuż której stoi monumentalny „pałac uniwersytecki”, siedziba władz Uniwersytetu w Cagliari, którego budowa ukończona została pod koniec XVIII w.

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Cagliari, kościół św.Józefa Kalasancjusza

Uliczka Via Universita kończy się na szczycie Bastionu św.Remigiusza – tego, który już dwukrotnie wcześniej mijaliśmy, przechodząc przez Piazza Costituzione. Zanim jednak wejdziemy na Piazzetta David Herbert Lawrence, czyli ładnie zagospodarowany szczyt bastionu, z widokiem na Cagliari, mijamy jeszcze Palazzo Boyl – historyczny budynek z XIX w., jeden z najokazalszych pałaców szlacheckich w dzielnicy Castello. Przy okazji budowy, pałac „wchłonął” kolejną wieżę obronną miasta, która nie miała tyle szczęścia, co Wieża Słonia czy Wieża San Pancrazio i została poważnie uszkodzona podczas jednego z oblężeń miasta w XVIII w. Wtedy to wieża straciła swój szczyt – dziś jest tej samej wysokości co dobudowany do niej pałac.

Po krótkim przystanku na szczycie bastionu i podziwianiu panoramy miasta (szczególnie panoramy dzielnicy Villanova, gdzie przy okazji wyszukiwaliśmy sobie miejsca do zobaczenia – niedługo zejdziemy w dół z powrotem do tej właśnie dzielnicy), idziemy w górę wzdłuż dawnych murów zamkowych – zwiedzimy teraz to, co znajduje się w obrębie dawnego Castello.

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, plac na szczycie bastionu św.Remigiusza

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, Palazzo Boyl

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Cagliari, widok na Piazza Costituzione z bastionu św.Remigiusza

Wąska, stara uliczka doprowadza nas do centralnego placu Castello – Piazza Palazzo, czyli Placu Pałacowego. To bardzo ważny miejski plac, otoczony przez równie ważne zabudowania. Znajdują się tu: dawny ratusz miejski, katedra miejska, Pałac Królewski i Pałac Arcybiskupa. Zacznijmy od ratusza.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Ratusz miejski już oglądaliśmy, przy okazji spaceru po nadmorskiej Via Roma. To był aktualny ratusz, działający od 1907 r. Do 1906 r. ratusz miejski znajdował się właśnie na Piazza Palazzo. Sam budynek datowany jest aż na XIII w. i pochodzi jeszcze z czasów panowania Pizańczyków – już wtedy był on siedzibą władz. Nad wejściem znajduje się marmurowa tablica, upamiętniająca wizytę tutaj króla Karola V w 1535 r., w drodze na wojnę z piratami, najeżdżającymi wybrzeża wyspy. Budynek ratusza został całkowicie przebudowany za czasów królestwa Piemontu i Sardynii i obecna jego bryła pochodzi z XVIII w.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Czas na główną miejską świątynię – katedrę św.Marii, wybudowaną w XIII w. także przez Pizańczyków. Funkcję katedry spełnia od 1258 r. Przeszła kilka renowacji i rozbudów, m.in. w XVII w. dobudowano kryptę, w której złożono relikwie wczesnochrześcijańskich męczenników, odnalezione w okolicy kościoła św.Lucyfera (pisaliśmy o nich przy okazji oglądania kościoła). Oryginalna pozostała dzwonnica.

Cagliari, katedra św.Marii

Cagliari, katedra św.Marii

Najbardziej ciekawe w katedrze są zdecydowanie wnętrze. Najważniejszym historycznie elementem są dwie części ambony, wykonanej w 1162 r. na potrzeby katedry w Pizie. W 1312 r. ambona (wtedy jeszcze w całości) została przetransportowana do Cagliari i osadzona w prawej nawie. Podczas remontu w 1669 r. ambonę podzielono na dwie części i przestawiono pod wejście do katedry. Pierwotnie całość wspierała się na siedmiu kolumnach, podstawami czterech z nich były marmurowe lwy – dziś „pilnujące” głównego ołtarza.

W bocznych nawach znajdują się po trzy kaplice, każda ze swoją historią. Po prawej stronie znajdziemy kaplicę św.Cecylii, kaplicę Matki Bożej św.Euzebiusza (zawierającą jedną z trzech kopii statuy Czarnej Madonny, którą św.Euzebiusz sprowadził z wygnania do Palestyny w 362 r.) oraz kaplicę św.Michała (święty Michał oraz zbuntowane anioły – XVIII w.). Lewa strona to Baptysterium (oryginalnie z XVII w., pozostała z tego okresu duża marmurowa czara, przebudowane w 1824 r.), kaplica św.Barbary (XVIII w.) i kaplica Matki Bożej Miłosierdzia (także XVIII w.).

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii

Z przodu znajdziemy m.in. imponujący ołtarz św.Izydora (1683 r.) oraz mauzoleum króla Sycylii, Marcina I (żył w XIV / XV w.), który zmarł w 1409 r. podczas podboju Sardynii. Król słynął z okrucieństwa, a mauzoleum dobudowano mu w 1680 r. Główny ołtarz zachował się oryginalny (XIII w.), choć przerabiano go stopniowo na przestrzeni wieków. Jest on nieco podniesiony względem reszty świątyni, a to w celu „zmieszczenia” pod nim najbardziej ciekawej części, czyli Sanktuarium Męczenników, wykutego pod spodem w skale.

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Cagliari, Sanktuarium Męczenników w katedrze św.Marii, ołtarz ze szczątkami św.Lucyfera

Do krypty schodzi się w dół schodami, wstęp jest bezpłatny. Sanktuarium zawiera szczątki domniemanych chrześcijańskich męczenników, przeniesione z odnalezionego obok zwiedzanych przez nas wcześniej kościoła św.Lucyfera i bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova. Autentyczność relikwii nie jest do dziś potwierdzona. Pierwsze, co możemy zobaczyć po wejściu do sanktuarium, to grobowiec arcybiskupa Francisco d’Esquivel, pomysłodawcy krypty z XVII w. Nad sarkofagiem znajduje się XVII-wieczny obraz, przestawiający biskupa i męczenników.

Sanktuarium zawiera trzy pomieszczenia. Sala główna to 66 nisz z relikwiami oraz ołtarz, pochodzący z czasów utworzenia krypty i poświęcony właśnie przez biskupa d’Esquivela. Nad wejściami do bocznych kaplic znajdują się tablice, upamiętniające wypowiedzi papieża Pawła V i króla Hiszpanii Filipa III na temat odkrycia relikwii.

Kaplica św.Saturnina zawiera 33 nisze z relikwiami. Została dobudowana jakieś 2 lata później do pomieszczenia głównego. Saturnin jest dziś patronem Cagliari. W kaplicy znajduje się rzymski sarkofag z II w., odnaleziony w pobliżu bazyliki św.Saturnina w dzielnicy Villanova, a w jego wnętrzu znajdują się relikwie świętego.

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, dawny ratusz miejski na Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Cagliari, Pałac Królewski przy Piazza Palazzo

Drugim bocznym pomieszczeniem jest kaplica św.Lucyfera, poświęcona miejscowemu biskupowi z IV w. n.e. Zawiera ona 80 nisz z relikwiami męczenników oraz ołtarz, pod którym znajdują się szczątki biskupa, odnalezione w 1623 r. Nad ołtarzem znajduje się pomnik świętego. Od wewnątrz nad drzwiami wejściowymi do kaplicy znajduje się wmurowany oryginalny napis, znaleziony na oryginalnym grobowcu św.Lucyfera. W kaplicy znajduje się także mauzoleum Marii Józefiny Sabaudzkiej, księżniczki Sardynii i Piemontu, żony króla Francji, Ludwika XVIII. Nie doczekała ona jednak oficjalnej koronacji męża na króla (1814 r.) – zmarła w 1810 r. na wygnaniu podczas Rewolucji Francuskiej.

Cagliari, kościół Santa Lucia

Cagliari, kościół Santa Lucia

Wychodzimy z katedry na Piazza Palazzo. Przed katedrą możemy jeszcze zobaczyć wykonany z brązu pomnik św.Franciszka z Asyżu, patrona całych Włoch. Czas na Pałac Królewski, wybudowany już w czasach Pizańskich, w XIII w. Nazwa jest nieco myląca – rezydencją królewską budynek był na krótko i bardzo dawno – zaraz po nastaniu władzy Aragońskiej mieściła się tu siedziba królestwa Aragonii. Później, i za czasów hiszpańskich, i sabaudzkich, siedzibę miał tutaj wicekról. Na krótko, w latach 1799 – 1815 znów powrócił tutaj król, gdy wojska napoleońskie zaatakowały Piemont. Później stał się siedzibą władz prowincji.

Opuszczamy plac Piazza Palazzo, udając się nadal na północ, wewnątrz dawnych zabudowań zamkowych w dzielnicy Castello. Mijamy placyk Piazza dell’Indipendenza – ważny jedynie z jednego powodu – jest tu winda dla chcących zjechać w dół, z poziomu murów zamkowych do dzielnicy Villanova. Ale my idziemy dalej, docierając do kolejnej świątyni – kościoła Santa Lucia, wybudowanego w XVI w. dla sióstr Klarysek. Kościół jest zamknięty, mijamy go więc bez żalu.

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, wzgórze zamkowe, w głębi wieża San Pancrazio

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, brama Porta Arsenale na wzgórzu zamkowym

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, wzgórze zamkowe, tablica upamiętniająca pobyt Miguela de Cervantesa

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, brama Porta Cristina, wjazd do zamku

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Cagliari, wzgórze zamkowe i katedra św.Marii widziane z zewnątrz

Dochodzimy w końcu do kresu dawnego zamku Pizańczyków, oznaczonego przez najstarszą zachowaną wieżę obronną – wieżę San Pancrazio, wybudowaną w 1306 r. Nazwa pochodzi od pobliskiego kościoła – dziś pod wezwaniem Viale Buon Cammino – który kiedyś był pod wezwaniem San Pancrazio właśnie. Jest najwyższą z wież obronnych Cagliari (36 m) i najwyżej położoną. W XVII w. przekształcono ją w więzienie, podobnie jak odwiedzaną przez nas wcześniej „Wieżę Słonia”.

Wychodzimy na Piazza Arsenale, plac zamykający obszar dawnego zamku. Tu znajduje się Muzeum Archeologiczne. Znajduje się ono w pomieszczeniach dawnego więzienia kobiecego, a pierwsze zbiory pochodziły z kolekcji króla Karola Feliksa. Jedną z najważniejszych ekspozycji jest rekonstrukcja tofetów z Tharros, które zwiedzaliśmy poprzedniego dnia. Muzeum jednak odpuszczamy. Znacznie bardziej interesuje nas tabliczka z dobrze widocznym nazwiskiem „Michele Cervantes” – okazuje się, że w 1573 r. był na zamku Miguel de Cervantes, autor słynnego „Don Kichota”, w czasach gdy odbywał służbę wojskową na dworze hiszpańskim i uczestniczył w ekspedycji króla przeciwko piratom z Tunisu. Ostatnim ważnym zamkowym elementem jest brama Porta Arsenale, wybudowana w 1825 r., wzorowana na słynnej bramie na placu Piazza del Popolo w Rzymie – widzieliśmy ją dwa miesiące później podczas weekendu, spędzanego we włoskiej stolicy.

Wychodzimy ostatnią bramą miejską, jako widzieliśmy w Castello – klasycystyczną Porta Cristina, wybudowaną w 1825 r. na wzór rzymskiej Porta Pia, dzieła Michała Anioła. Nazwa bramy Porta Christina pochodzi od imienia Marii Christiny, żony ówczesnego króla Sardynii, Karola Feliksa. Po wyjściu z terenu zamku, już na zewnętrznych murach, znaleźć można napisaną po łacinie tablicę ku czci innego króla Sardynii, Wiktora Amadeusza, który wg tekstu na tablicy, istotnie przyczynił się do rozbudowy miejskich murów w 1728 r.

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Cagliari, kościół św.Krzyża (po prawej) i kościół św.Jakuba (po lewej) przy Piazza San Giacomo

Jesteśmy w miejscu, w którym zaczynaliśmy nasze zwiedzanie Cagliari, przed wejściem do parku „Giardini Pubblici”. Zatoczyliśmy potężne koło, zwiedzając atrakcje dzielnic Stampace, Marina, Castello i częściowo Villanova. Ale to jeszcze nie koniec – teraz dokończymy zwiedzanie tej ostatniej dzielnicy, w części rozciągającej się w dole, wzdłuż obwarowań zamkowych. Ulicą Via Regina Elena schodzimy w dół, całą długością zamkowych murów, niemal aż do samego Placu Konstytucji i bastionu św.Remigiusza. „Niemal”, bo tuż przed nimi odbijamy w lewo, w stronę Piazza San Giacomo.

Przy malowniczym Piazza San Giacomo znajdują się dwie, sąsiadujące ze sobą, świątynie. Najpierw mały, nieco niepozorny kościółek Świętego Krzyża, wybudowany w 1667 r. dla założonego sporo wcześniej (1616 r.) Bractwa kościelnego. Budynek nie służył od początku jako świątynia, a jako sala spotkań bractwa. Msze święte zaczęto tu odprawiać w 1683 r. Nietypowe są dwa równoprawne, sąsiadujące ze sobą wejścia do kościoła. Wnętrz nie widzieliśmy, ale godny uwagi jest ponoć wspaniały ołtarz ze złoconego drewna. Statuetki umieszczone w kaplicach wykorzystywane są podczas Wielkiego Tygodnia, na potrzeby procesji wtedy się odbywających. Tylko wtedy uaktywnia się jeszcze Bractwo Świętego Krzyża, które formalnie zakończyło swoją działalność w XIX w.

Nieco dalej na placu San Giacomo stoi kościół, od którego wzięła się nazwa placu – kościół San Giacomo (Świętego Jakuba). Jest on kościołem parafialnym dzielnicy Villanova. Nie wiadomo dokładnie, kiedy został zbudowany – pierwsza historyczna wzmianka o świątyni pochodzi z 1346 r. – kościół jest więc jednym z najstarszych w Cagliari. 100 lat później dobudowano do kościoła okazałą dzwonnicę, a w 1630 r. podniesiono mu rangę do statusu kolegiaty. Obecna przednia fasada pochodzi z przebudowy w XIX w. Ołtarz i organy kościelne pochodzą z XVIII w., ale wnętrza zawierają także elementy nawet z XV w.

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Cagliari, malownicze uliczki w dzielnicy Villanova

Generalnie ta część dzielnicy Villanova była tą, która najbardziej nam się podobała w całym Cagliari. Wąskie brukowane uliczki, niska kamieniczna zabudowa, kolorowe fasady, dużo zieleni i brak turystów. Totalna sielanka i spokój w niezwykle malowniczej scenerii. I mieszkańcy, którzy widząc ludzi z aparatami, sami pokazywali nam, gdzie iść, gdzie znajduje się coś wartego uwagi – głównie kierowali nas do kolejnych świątyń. Jeśli będziecie w Cagliari – tu uciekniecie od tłumów turystów i gwaru restauracji w centrum, a atrakcji też Wam nie zabraknie.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Idziemy na północ, w głąb labiryntu wąskich uliczek. Odbijamy nieco w lewo, bo tam widzieliśmy z góry, z bastionu św.Remigiusza, kolejną wieżę kościelną. Tak trafiamy do kościoła San Giovanni (Świętego Jana) – znów nie jest znana data jego budowy. Po raz pierwszy jest wzmiankowany w 1550 r., ale przechodząca przed nim ulica św.Jana (która zapewne wzięła swą nazwę od świątyni właśnie) istnieje już od 1415 r. – stąd zakłada się, że właśnie ta druga data jest rokiem budowy kościoła św.Jana.

Fasada kościoła jest nowa, pochodzi z XX w., ale wnętrza kryją rzeźby i statuetki, pochodzące z XVII w. – są używane w procesji w Wielki Piątek, kierującej się do katedry. Organy kościelne pochodzą z połowy XVIII w. Ten kościółek zastaliśmy otwarty i pusty, mogliśmy więc go spokojnie obfotografować.

Cagliari, kościół św.Jana

Cagliari, kościół św.Jana

Wracamy na ulicę San Domenico, która doprowadzi nas najpierw do cichego, zielonego placyku, a za nim do siedziby klasztoru Dominikanów, ufundowanej w 1254 r. dla sprowadzającego się do miasta zakonu. Budowa dwóch ostatnich skrzydeł zakończyła się w końcówce XV w. – klasztor ma kształt kwadratu z wewnętrznym ogrodem i studnią pośrodku. Obok klasztoru, w XIII w. został także wybudowany kościół św.Dominika, przebudowany potem w XVI w. Niestety został on całkowicie zniszczony w trakcie bombardowań miasta w 1943 r. Został wybudowany niemal od podstaw (pozostała niewielka część fundamentów oraz podziemna krypta) w 1954 r.

Cagliari, kościół św.Dominika

Cagliari, kościół św.Dominika

Nieco dalej, przy Via Bosa, znajduje się kolejny kościółek – San Vincenzo de Paoli (św.Wincentego a Paulo, żyjącego w XVI / XVII w. założyciela zakonu Szarytek i pioniera misjonarstwa). Tu jednak nie ma elementów zabytku – świątynia wzniesiona została w 1951 r. na miejscu zbombardowanej w 1943 r. kaplicy misyjnej z 1915 r.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Wracamy z powrotem pod kościół św.Dominika i ulicą San Giacomo dochodzimy do… kolejnego kościoła – tym razem jest to kościół San Cesello. Kim był św.Cesello (nie wiemy jak tłumaczy się to imię) ? Kościół wybudowano w 1702 r. dla zgromadzenia miejscowych bednarzy, w miejscu, w którym wg lokalnej tradycji zamęczono w IV w. rzymskiego żołnierza Lussorio, który po przejściu na chrześcijaństwo odmówił wyrzeczenia się swojej nowej religii. Zamęczono go wraz z dwójką dzieci – o imionach Camerino i Cesello.

Cagliari, kościół San Cesello

Cagliari, kościół San Cesello

Od kościoła San Cesello idziemy prostą ulicą San Giovanni, zbliżając się powoli do końca naszego zwiedzania Cagliari – jesteśmy coraz bliżej parkingu, na którym ponad 7 godzin wcześniej zostawiliśmy nasz samochód. Zanim jednak odjedziemy z historycznego centrum Cagliari do naszego apartamentu na obrzeżach miasta, przy ulicy San Giovanni odwiedzimy jeszcze jedną świątynię – kościół San Mauro, należącego do „stacjonujących” w sąsiadującym z nim klasztorze Franciszkanów.

Cagliari, kościół San Mauro

Cagliari, kościół San Mauro

I kościół i klasztor wybudowane zostały w 1646 r., a nazwę kościół zawdzięcza imieniu jednego z męczenników, którego relikwie odkryto w okolicach bazyliki św.Saturnina – św.Mauro. Kaplice kościelne zawierają cenne rzeźby z XVIII w., a w jednej z nich znajdują się relikwie (kości łopatki) św.Salwatora z Horty.

Tu kończy się nasze całodniowe zwiedzanie Cagliari. To było jedyne miasto na Sardynii, na którego zwiedzaniu spędziliśmy caluśki dzień. Cagliari oferuje miłośnikom historii naprawdę niezłą ilość atrakcji. Choć przez te 7 godzin zaliczyliśmy pełną listę atrakcji dzielnic Stampace, Marina, Castello i Villanova z naszej mapy miasta, którą otrzymaliśmy od gospodyni z apartamentu, to na pewno w pozostałych regionach Cagliari znaleźlibyśmy jeszcze sporo do zobaczenia.

My ograniczyliśmy się do czterech dzielnic, stanowiących historyczne centrum Cagliari. Dzięki temu otrzymujecie niniejszym niemal kompletny przewodnik po atrakcjach najstarszej części stolicy Sardynii. A kolejnego dnia zaczynamy wracać na północ Sardynii, pozostały nam już tylko dwa dni pobytu na wyspie. Ale zanim pojedziemy na północ, w kierunku Olbii, to zjedziemy jeszcze nieco na południe od Cagliari – do jednego z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Sardynii – starożytnego miasta Nora.

Pełna galeria zdjęć z dzielnicy Castello oraz Villanova w Cagliari znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym profilu na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Sardynia 2014

Murale w Orgosolo

Ostatnim punktem naszej tygodniowej wyprawy na Sardynię był górski rejon Barbaria. Wjechaliśmy w kręte górskie drogi, by zobaczyć Orgosolo, miasto owiane bardzo złą sławą jako kryjówka bandytów. Dziś bardziej znane z setek ściennych murali na ulicach.

Zuri, kościół św.Piotra

Ostatni dzień na Sardynii rozpoczynamy w środkowej części wyspy, w miejscowości Abbasanta, znanej głównie ze znajdującego się tu nuraga Losa. Ale sama Abbasanta i jej najbliższe okolice kryją o wiele więcej miejsc wartych zobaczenia.

Barumini, nurag Su Nuraxi

Szósty dzień na Sardynii kończymy mocnym akcentem. Zwiedzamy bowiem Barumini, którego "ozdobą" jest jedyne miejsce na wyspie, wpisane na listę UNESCO - kompleks Su Nuraxi, czyli najsłynniejszy na Sardynii nurag. Ale nie tylko...