Tour de Europe, edycja 2013 – czyli jedziemy do… Azji | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Tour de Europe, edycja 2013 - czyli jedziemy do... Azji

Taka mniej więcej decyzja zapadła w naszym domu pod koniec 2012 r. Tym razem cel kompletnie kłócił się z nazwą, bo punktem docelowym kolejnego Tour de Europe miała być… Azja.

Niniejszym wpisem zaczynamy długi (zapewne nawet bardzo długi) cykl wspomnień z kolejnego już naszego wakacyjnego wyjazdu w formule „Tour de Europe”. Rozważania na temat destynacji zaczęliśmy tradycyjnie zaraz po zakończeniu zeszłorocznego wyjazdu. Jak zawsze,miała ona być odległym punktem południowej Europy (gwarantowana pogoda), podparta atrakcyjną turystycznie trasą „do” i „z”.

Po ostatnich dwóch wyjazdach wakacyjnych, spędzonych w różnych regionach Hiszpanii, zdecydowaliśmy się na zmianę destynacji. W grę wchodziły dwie możliwości – jeszcze dalej na Półwysep Iberyjski, czyli Portugalia lub południe Włoch (czyt. okolice Neapolu lub wręcz Sardynia). Portugalia odpadła dość szybko, głównie ze względu na kosmiczne ceny wynajmu interesujących nas pod względem wielkości i standardu lokali. No i kierunek jakoś nie za bardzo różnił się od Hiszpanii… Południowe Włochy, pomimo niezwykle nęcącej perspektywy zwiedzenia całych Włoch, od północy do południa, i to w obie strony, także odpadły – i to z tego samego powodu – w sierpniu (a wyjazd w tym roku wypada nam w sierpniu) wszyscy Włosi wyjeżdżają na wakacyjne urlopy i ceny rosną niebywale – nawet w stosunku do lipca o 30%. A korki na drogach biją podobno rekordy świata.

Tour de Europe 2013, Turcja, nasze miejsce docelowe

Tour de Europe 2013, Turcja, nasze miejsce docelowe

Z tych dwóch możliwości wygrywa więc ta… trzecia 🙂 Też maksymalnie na południu – czyli Turcja. Co wiedzieliśmy o Turcji w tym momencie ? Leży na styku Europy i Azji, na pewno warto zobaczyć Stambuł i… tyle. No, z pamięci da się wymienić kilka klubów piłkarskich 🙂 A i tak będą one głównie ze Stambułu. Wkroczyliśmy więc w etap czytania całego Internetu, który pisze o Turcji. I tu zdecydowanie Turcja ma się czym chwalić: w polskiej sieci ma bowiem dwa niezwykle pomocne serwisy, których nie dorobił się chyba żaden inny kraj (może poza Chorwacją, o czym zaraz będzie) – serwis Turcja w Sandałach, będący niemal kompletnym, a w wielu wypadkach lepszym kompedium wiedzy o tym kraju od każdego znanego nam przewodnika papierowego oraz forum turystyczne serwisu Cro.pl, poświęconego… Chorwacji. Aczkolwiek forum to przerodziło się samorodnie w zbiór wakacyjnych relacji z różnych części Europy i nie tylko (polecamy dział „Jak nie Chorwacja to… ???” na forum). Turcja gra tam pierwsze skrzypce. A relacje tam zamieszczane są niedoścignionym wzorem.

Podstawowe informacje o Turcji były już poza nami: 80 milionów mieszkańców (17 miejsce na świecie, ponad 2 razy więcej od nas) i 2,5 raza większa powierzchnia od Polski. No i tylko 3% powierzchni Turcji leży w Europie, czyli było duże prawdopodobieństwo, że tegoroczne Tour de Europe zakotwiczy w… Azji 🙂

Szukaliśmy przede wszystkim – dobrej pogody, fajnych plaż, ośrodka nadającego się na wakacje z dzieciakami, no i… czegoś do zwiedzania w okolicy. OK, pogoda najłatwiej da się przewidzieć – praktycznie wszędzie na wybrzeżu w sierpniu można się zakładać u bukmachera o pogodę – ale chyba żaden bukmacher nie przyjmuje takich zakładów – wszak żaden bukmacher nie chce przegrać kasy.

Co do plaż – wg standardu tzw. Blue Flag, uwzględniającego standardy i czystość: plaży, piasku i wody, Turcja zajmuje trzecie miejsce na świecie, ustępując pod względem plaż spełniających ten standard tylko Hiszpanii i Grecji. W sezonie 2013 aż 383 plaże w Turcji mieszczą się na liście standardu Blue Flag (dla porównania – Polska ma obecnie 28 plaż spełniających ten standard).

Tour de Europe, Turcja 2013, przybliżona trasa dojazdowa

Tour de Europe, Turcja 2013, przybliżona trasa dojazdowa

Co do atrakcji turystycznych – Turcja wręcz wymiata. Połowa starożytnych atrakcji, znanych z lekcji historii, leży dziś w Turcji, że wystarczy wymienić: Troję, Pergamon, Efez. Te najbardziej z lekcji znane leżą na zachodnim wybrzeżu Turcji, nad Morzem Egejskim. Jest ich zresztą dużo, dużo więcej – niczym dziwnym więc zdaje się nasz wybór – udajemy się w południowe (a jakże) rejony tureckiego wybrzeża Morza Egejskiego. Kryterium południa spełnione, kryterium atrakcji turystycznych także.

Tegoroczną destynację znaleźliśmy znów na Casamundo.pl (przygodę z tym serwisem, niezmiennie udaną, rozpoczęliśmy od wakacji na Mazurach w 2010 r.) . Zakwaterowanie znaleźliśmy w miejscowości Boğaziçi, mniej więcej 30 minut jazdy na północ od znanego kurortu tureckiego – Bodrum. Więcej opiszemy pewnie w osobnym wpisie.

Jeśli teraz sprawdzacie na mapach dystans – z Wielkopolski, w której mieszkamy, do Boğaziçi w Turcji jest wg najkrótszej trasy mniej więcej 2.900 km. Ale naszym celem nie jest nigdy jak najszybsze przejechanie trasy docelowej, a wręcz przeciwnie – poszukujemy najbardziej atrakcyjnej turystycznie trasy – w wielu przypadkach jest to jedyna możliwość zobaczenia miejsc, które nie przebiegają na topowych trasach tranzytowych. To samo dotyczy trasy „z” destynacji do Polski – nie najkrócej, ale najbardziej atrakcyjnie (i możliwie „ekstremalnie”, biorąc pod uwagę podróż z dziećmi) turystycznie. Z urzędu pominęliśmy więc najkrótszą kilometrowo trasę przez Rumunię i Bułgarię.

Koniec końców trasa dojazdowa została przez nas „zaprojektowana” na długość 4.000 km i przebiegała przez Słowację, Węgry, skrawek Chorwacji, Bośnię i Hercegowinę (2 noclegi), Czarnogórę (nocleg), Albanię (2 noclegi), Grecję (nocleg) i Turcję (3 noclegi). Trasa powrotna to 3.800 km i również 3 noclegi w Turcji, Grecja, Bułgaria (nocleg), Serbia (2 noclegi), Węgry i Słowacja (nocleg). W obie strony mnóstwo atrakcji w miejscach noclegowych i pomiędzy nimi.

Tour de Europe 2013, Turcja, trasa powrotna

Tour de Europe 2013, Turcja, trasa powrotna

Podczas 14-dniowego pobytu w okolicach Bodrum zamierzaliśmy sporo pozwiedzać, wieźliśmy ze sobą kilka pomysłów na trasy turystyczne. Jedną wycieczkę mieliśmy już „klepniętą” – dwudniową wyprawę w kierunku jednej z najpiękniejszych plaż świata – plaży Patara, z noclegiem w pobliskiej miejscowości Gelemis. Po drodze mnóstwo atrakcji: Fethiye, Oludeniz (plaża Błękitna Laguna i zatoka motyli), opuszczone miasto Kayakoy czy wąwóz Saklikent i kilka innych, pomniejszych, starożytnych ruin.

Zapowiadało się jak na nas innowacyjnie, w końcu po raz pierwszy na taką skalę opuszczaliśmy kochaną Unię Europejską, czyli witamy kolejki na granicach, kontrole celników, wizy, opłaty wjazdowe, zielone karty, egzotyczne waluty i kraje, będące dla nas kompletną białą plamą, jeśli chodzi o doświadczenia. Wspomnijmy tylko, że dwie doby zamierzaliśmy spędzić w Albanii, o której krążą w polskiej sieci turystyczne legendy (te pozytywne i negatywne też).

Zagłębiliśmy się więc z lekturę wszelkiego rodzaju przewodników (drukowanych) i wspomnień (w internecie) z Turcji, coraz bardziej przekonując się, już przed wyjazdem, że był to dobry wybór. To, co o Turcji przeczytaliśmy przed pierwszym wyjazdem, sprawiło, że już wiedzieliśmy że na tych jednych odwiedzinach się nie skończy. Co zresztą wprowadzamy w czyn – już na 100% za kilka miesięcy do Turcji powrócimy. Ale na razie zapraszamy na opis naszej pierwszej wyprawy do Azji i Turcji.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2013

Tak wyglądał nasz samochód po odebraniu od obsługi hotelowej

Jeśli dużo podróżujecie, to istnieje statystyczne prawdopodobieństwo, że w masie dobrych i wspaniałych rzeczy zdarzy Wam się pod drodze doświadczenie przykre. Życie. Nie ma świata idealnego, każdy kiedyś błąd czy pomyłkę popełni, trzeba być wyrozumiałym. Pod warunkiem, że widzimy chęć naprawy czy załagodzenia sytuacji drażliwej. Gorzej, jeśli ten ktoś narobi Wam problemów i Was z nimi zostawi.

Wakacyjna wyprawa do Turcji w sierpniu 2013 r. była jak dotąd najdłuższym naszym wyjazdem turystycznym. Trwała aż 32 dni, z których 18 spędziliśmy w podróży, a pozostałe dwa tygodnie - na wakacyjnym pobycie w południowo-zachodniej Turcji.

Kežmarok (polska nazwa: Kieżmark), niespełna 20-tysięczne miasto na Słowacji, był ostatnim punktem na naszej mapie trasy Tour de Europe 2013 - wakacyjnej wyprawy do Turcji. Spędziliśmy w nim trochę czasu na zwiedzaniu historycznej starówki.

 

Dodaj komentarz