Wjeżdżamy do Kosowa. Na początek Gračanica i starożytna Ulpiana | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Wjeżdżamy do Kosowa. Na początek Gračanica i starożytna Ulpiana

Przyszedł wreszcie ten czas, kiedy dane nam było wjechać do najmłodszego i chyba jednego z najmniej turystycznych krajów Europy – Kosowa. Co zastaliśmy wewnątrz ? Na początek poczytajcie o dwóch historycznych miejscach w okolicach stolicy kraju – Prisztiny.

Tour de Europe 2014, dzień 13 (poprzedni wpis: Prisztina nocą). Na tę chwilę czekaliśmy przez całą podróż – wjazd do Kosowa był kulminacyjnym momentem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. Choć w jej czasie po raz pierwszy wjechaliśmy także do Rumunii czy Macedonii, to właśnie wizja odwiedzenia Kosowa wzbudzała w nas największe emocje. Wszak to wciąż kraj raczej pomijany w podróżach turystycznych, otoczony mgiełką niepewności i tajemniczości, ale, co ważne, coraz mniej mgiełką niebezpieczeństwa. Kraj wciąż wzbudzający duże emocje, szczególnie gdy sprawa dotyka historii i teraźniejszości Kosowa, i to nie tylko wśród Serbów i Albańczyków, tych najbardziej zainteresowanych.

Granicę Macedonii i Kosowa przekraczaliśmy w miejscowości Hani i Elezit, praktycznie bez żadnej kolejki, byliśmy drudzy do kontroli granicznej. Warto pamiętać, że Kosowo nie jest objęte żadnym ubezpieczeniem komunikacyjnym, nie obowiązuje tu także nawet zielona karta – obowiązkowe jest wykupienie ubezpieczenia na granicy przy wjeździe – w 2014 r. ubezpieczenie takie, na okres 15 dni, kosztowało dla samochodu osobowego 30 EUR – koszty te trzeba brać pod uwagę. Bo jeśli chcecie wjechać do Kosowa z ciekawości, tak na chwilę, to konieczność wykupienia ubezpieczenia może zabić pod względem finansowym sens takiej wycieczki. My mieliśmy spędzić w Kosowie ponad 2 doby i zwiedzić dużą część tego małego kraju, stąd koszt byliśmy w stanie przełknąć.

Wjeżdżamy do Kosowa

Wjeżdżamy do Kosowa

Kosowo, obowiązkowa fotka

Kosowo, obowiązkowa fotka

Gračanica, ulice miasteczka

Gračanica, ulice miasteczka

Gračanica, pomnik Milosa Obilica

Gračanica, pomnik Milosa Obilica

Ubezpieczenie można kupić przed podjechaniem do budki celników, ale można to także zrobić pod odprawieniu się i kontroli paszportowej. Graniczne pieczątki z Kosowa, wbite do paszportu, są niezłą pamiątką z podróży, o czym przekonaliśmy się, gdy odprawiający się przed nami Niemcy głośno domagali się od celnika, by je wbijał.

Z pieczątkami tymi związana też jest bardzo istotna sprawa. Jeżeli nie wjeżdżacie od strony Serbii, to celnik będzie się Was pytał, czy wyjazd planujecie do Serbii czy przez granicę z innym państwem. Jak pewnie wszyscy wiedzą, Serbia nie uznaje Kosowa jako niepodległego państwa, a jako część swojego terytorium. Pieczątka wjazdowa z Kosowa, przy wyjeździe przez granicę z Serbią potrafi stworzyć duże problemy, do nie wpuszczenia na teren Serbii włącznie. Dlatego też celnik pyta – jeżeli chcecie wyjechać przez Serbię, nie wbije Wam pieczątki w paszport, a na osobny druk. Do paszportu wbija tylko, jeśli podacie wyjazdowy kraj inny niż Serbia – byliśmy świadomi problemów i z góry zaplanowaliśmy wyjazd przez Albanię.

Czas chyba na parę słów o historii Kosowa. Mamy świadomość tego, że to temat dla niektórych bardzo emocjonalny – wszak najnowsza historia tego kraju to dość dramatyczne czasy i dramatyczne decyzje. Dlatego też do tego wpisu przygotowywaliśmy się jak rzadko, starając się dotrzeć do jak największej ilości obiektywnych, nie nacechowanych emocjami źródeł. I wedle naszej najlepszej wiedzy na dzień dzisiejszy wygląda to tak:

Pierwszymi zasiedlającymi te tereny byli Illirowie, których gdzieś ok.VI / VII w. zastąpili Słowianie. Za potomków Illirów uznają się Albańczycy, co rodzi implikacje w dzisiejszej sytuacji narodowościowej, ale o tym za chwilę. Serbowie pojawili się w Kosowie mniej więcej w XI w. – wtedy już ludu uznawanego za Albańczyków prawie na tych terenach nie było, stanowił niewielką mniejszość.

Gračanica, mury monasteru

Gračanica, mury monasteru

Gračanica, cerkiew na terenie monasteru

Gračanica, cerkiew na terenie monasteru

Gračanica, monaster

Gračanica, monaster

Gračanica, monaster

Gračanica, monaster

W 1180 r. kraina została oficjalnie przyłączona do Serbii. W XIII w. Peć wybudowano cerkiew Św.Apostołów, która w końcówce tegoż wieku stała się siedzibą serbskiego arcybiskupstwa po tym, jak Tatarzy zniszczyli siedzibę w monasterze Zica. W tym też okresie kilka miast w Kosowie pełniło przechodnią rolę stolic Serbii (nie było wtedy jednej określonej stolicy, władcy rządzili ze swoich pałaców, których mieli kilka). Mimo, że monaster w Zica odbudowano, siedziba arcybiskupstwa pozostała już w kosowskim Peć (do XVI w., potem przeniesiona do Ochrydy).

Kolejne wydarzenie, które zapisało się na stałe w historii Serbii, to bitwa na Kosowskim Polu (1389 r.), wielka narodowa trauma serbów. Bitwę z Turkami serbski książę Lazar przegrał, sam ginąc na polu bitwy (zresztą zginął też turecki sułtan Murad I). Kilkadziesiąt lat później (1455 r.) Turcy ostatecznie opanowali całe terytorium państwa i rozpoczął się bardzo długi okres ich panowania, a zarazem rozpoczął się proces, który przez wieki doprowadził do gruntownej zmiany w demografii Kosowa.

Wtedy to zaczął się czas imigracji Albańczyków na tereny dzisiejszego Kosowa. Albańczyków – muzułmanów, chętnie współpracujących z władzami tureckimi, w przeciwieństwie do Serbów. Kluczowymi momentami były nieudane powstania Serbów przeciwko Turkom, m.in. to w 1690 r., po których, w obawie przed represjami ze strony okupanta, Serbowie masowo emigrowali na północ, np. na Węgry. Na ich miejsce napływali masowo Albańczycy, głównie z północy swojego kraju. Zjawisko to było bardzo duże – dość powiedzieć, że liczbę Serbów, którzy opuścili Kosowo po tym jednym powstaniu określa się na 140 – 200 tys. osób.

Z czasem Turkowie zaczęli faworyzować Albańczyków kosztem Serbów, którzy podlegali coraz większym represjom. Przejmowano Serbom majątki, oddając je Albańczykom, co przyśpieszyło emigrację Serbów i pogłębiło i tak już nie najlepsze już wzajemne stosunki obu nacji w Kosowie. Doszło nawet do tego, że serbskie powstanie na początku XIX w. tłumili w ramach wojska tureckiego głównie żołnierze albańscy. Choć trzeba powiedzieć, że Albańczycy przez wieki też byli podzieleni religijnie – ci chrześcijańscy zawsze byli po stronie Serbów.

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, wczesno-chrześcijańska bazylika

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, wczesno-chrześcijańska bazylika

XIX w. to kolejne represje skierowane na Serbów i kolejne fale emigracji na północ. Gdy wybuchła wojna serbsko-turecka, w odwrotnym kierunku z terenów Serbii uciekali do Kosowa Albańczycy, co wciąż zwiększało ich populację. Wtedy też powstała Liga Albańska, mająca na celu utrzymanie dominacji Albańczyków m.in. właśnie w Kosowie i obronę tych ziem przed Serbami.

Na początku XX w. Albańczycy byli już w Kosowie większością, ale po I wojnie bałkańskiej teren Kosowa po wiekach niewoli tureckiej powrócił do Serbii, co Albańczycy potraktowali jako okupację, tym bardziej że Serbowie „odwdzięczali” się Albańczykom akcją wysiedleńczą. Przynależność Kosowa nie zmieniła się po I wojnie światowej, ale podczas II wojny światowej okupanci: Włosi, Niemcy i Bułgarzy, znów zaczęli faworyzować Albańczyków.

Po II wojnie światowej Albańczycy stanowili już niemal 3/4 ludności Kosowa, wg historyków głównie „dzięki” dużo większej liczbie rodzących się w albańskich rodzinach dzieci. Po wejściu w skład federacyjnej Jugosławii, Kosowo i jego mieszkańcy zyskali status autonomii, co tylko zwiększyło znaczenie Albańczyków. Aż do śmierci Tity, kiedy to nagle Jugosławia zaczęła się rozpadać, a w Serbii zaczął rodzić się skrajny nacjonalizm. Politycy serbscy rozpoczęli kampanię nacjonalistyczną, co wzmocniło wrogość obu nacji w Kosowie. Albańczycy poczuli się zagrożeni i zaczęli mocno manifestować, a Serbowie bronić swoich praw.

Albańczycy tworzą podziemne władze regionu oraz siły zbrojne, wysuwając pierwsze żądania niezależności Kosowa. Wyzwoleńcza Armia Kosowa rozpoczęła akcje zbrojne wymierzone przeciwko Serbom, na co odpowiedziała tym samym armia jugosłowiańska. Skala przemocy rosła niemal z dnia na dzień i przeradzała się nawet w masakry cywilów – całych rodzin i wsi, po obu stronach. Ze względu na rosnącą przemoc ze strony Serbów, w 1999 r. wkroczyło do akcji NATO, bombardując wojska serbskie i ich instalacje nawet na terenie Serbii.

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, ruiny wież obronnych

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, ruiny wież obronnych

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, ruiny murów obronnych

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, ruiny murów obronnych

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, baptysterium obok ruin bazyliki

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, baptysterium obok ruin bazyliki

Ale gdy tylko udało się uspokoić Serbów, tę samą drogę objęli w Kosowie Albańczycy, którzy siłami UCK (Wyzwoleńczej Armii Kosowa) rozpoczęli czystki na Serbach. Prowadzili także akcję zorganizowanego niszczenia wszelkiego mienia, kojarzącego się z Serbami, głównie klasztorów i cerkwi prawosławnych. Jeszcze w 2004 r. przez Kosowo przeszła kolejna fala pogromów, a kraj uznawany był za bardzo niestabilny (choć jeszcze wtedy formalnie nie był „krajem”).

Mając za sobą poparcie głównie USA i UE, nie mogąc „dogadać się” z Serbią, władze Kosowa jednostronnie ogłosiły w 2008 r. niepodległość, której Serbia nigdy nie uznała. Do dziś USA jako kraj i Bill Clinton osobowo są bardzo poważani w Kosowie. Clinton ma w Prisztinie swój pomnik i ulicę. Warto też wspomnieć, że za plan rozwiązania kryzysu w Kosowie, w 2008 r. ówczesny prezydent Finlandii dostał pokojową Nagrodę Nobla.

I do takiego Kosowa właśnie wjechaliśmy. Nie pytajcie nas o zdanie na temat tego, co działo się i jak powinna wyglądać obecnie sytuacja Kosowa. Z jednej strony konflikt historyczny – to pradawne tereny serbskie (jakby tak nam zabrać powiedzmy Gniezno, Częstochowę i jeszcze… Grunwald), a z drugiej demograficzny – dziś 90% mieszkańców Kosowa to Albańczycy. Obie strony jakieś rację mają i nie da się ich zbić prostymi argumentami, a dodatkowo nie bardzo chcą ze sobą rozmawiać. Jeszcze w 2014 r. wstępu do najważniejszych prawosławnych monasterów, tych wpisanych na listę UNESCO, chronili żołnierze KFOR – aby do nich wejść musieliśmy się legitymować jak na granicy. Także przy cerkwiach np. w Prizrenie stoją budki stanowisk policyjnych (w większości już nie obsadzone, ale nadal stanowiące świadectwo, że jeszcze niedawno musiano cerkwie ochraniać).

Temat Kosowa długo jeszcze będzie budził emocje i jakoś jesteśmy przekonani, że tu jeszcze może być niespokojnie, za dużo tu sprzeczności i spokoju nadal utrzymywanego siłą wojsk międzynarodowych, co pokażemy Wam przy okazji pisania o Kosovskiej Mitrovicy. Nie chcemy i nie będziemy politykować, ale pokazanie historii Kosowa jest niezbędne, żebyście zrozumieli, co za chwilę będziemy Wam pokazywać – bo ta historia najnowsza będzie często na naszych zdjęciach z Kosowa widoczna. No ale my przecież przyjechaliśmy tu by poznać ten kraj jaki jest, no i poszukać miejsc, z jego historią związanych – nie da się od niej uciec.

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany, nekropolia na północy starożytnego miasta

Naszym celem była Prisztina, stolica Kosowa. Tam mieliśmy zarezerwowany nocleg. Ale zanim dotoczyliśmy się do Prisztiny, w planie były jeszcze dwa położone blisko siebie, i blisko Prisztiny miejsca. Najpierw pojechaliśmy do jednego z tych miejsc, które dla Serbów są niezwykle ważne – do monasteru Gračanica.

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Kosowo, ruiny starożytnej Ulpiany

Wybudowany on został w początkach XIV w. przez serbskiego króla Stefana Milutina w miejscu, gdzie wcześniej stała wczesno-chrześcijańska bazylika z VI w. Cerkiew rozbudowano jeszcze w tym samym wieku, ale z całego klasztoru do czasów dzisiejszych tylko ona przetrwała. Była uszkadzana kilka razy podczas wojen z Turkami, ale odbudowano ją w XVI / XVII w. I znów była niszczona przez Turków w odwecie za powstania serbskie i udział Serbów w wojnach przeciwko Turkom, m.in. w odsieczy wiedeńskiej. Świetność odzyskała dopiero po II wojnie światowej, a od 1999 r. jest siedzibą biskupstwa – będąc od tego czasu i od czasu ogłoszenia niepodległości przez Kosowo głównym ośrodkiem religijnym Serbów w Kosowie.

Jak ważna jest Gračanica dla Serbów ? Ano tak, że w 2000 r. w Trebinje (Bośnia i Hercegowina, ale teren zamieszkały przez Serbów) wybudowano jej kopię – zwiedzaliśmy ją podczas wakacyjnej podróży do Turcji rok wcześniej. Ponoć jest też podobna kopia w amerykańskim Chicago. A oryginalny monaster w Gračanicy wpisany jest, wraz z trzema innymi prawosławnymi miejscami kultu w Kosowie, na listę UNESCO.

Cerkiew w Gračanicy zastajemy jednak podczas remontu wnętrz, nie możemy więc podziwiać bardzo starych fresków, zdobiących jej ściany. Pozostaje nam fotografowanie z zewnątrz i spacer po alejkach monasteru. Oglądamy jeszcze stojący w okolicy murów monasteru (od strony miasta) pomnik Milosa Obilica, wg legend serbskiego wojownika, który zabił sułtana Murada I podczas bitwy na Kosowym Polu. Choć jego imieniem nazywa się w Serbii nawet stadiony, nie ma dowodów na to, że Obilic… naprawdę istniał. Wsiadamy w samochód i udajemy się tuż poza granice dzisiejszej Gračanicy – tu znajdują się pozostałości po starożytnym rzymskim mieście Ulpiana, dość dobrze ukryte wśród pól uprawnych, z których żyje cała okoliczna ludność.

Ulpiana powstała prawdopodobnie jeszcze w czasach Illiryjskich, ok. VII w. p.n.e., o czym świadczą niektóre znaleziska, m.in. grobowce wraz ze szkieletami zmarłych. To dla Albańczyków znacznie podnosi wartość tego miejsca, gdyż uważają się za potomków Illiryjczyków. Ale właściwą Ulpianę założyli gdzieś ok. I w. Rzymianie i to pod ich rządami miasto przeżyło swe najlepsze chwile.

W czasach wczesnego chrześcijaństwa (IV w.) Ulpiana była ważnym ośrodkiem religijnym, wraz z macedońskim Stobi, które zwiedzaliśmy wcześniej tego samego dnia. W tymże IV w. potęgę Ulpiany potwierdzał fakt posiadania tytułu Municipium, drugiej klasy rzymskich miast. Wielkość miasta niech pokażą cyfry – obszar obwarowanego centrum zajmował powierzchnię ok.35 ha, a całego miasta – 120 ha ! Położenie miasta sprzyjało zatrzymywaniu się tu wojsk wędrujących na wyprawy wojenne na północne rewiry cesarstwa – bywali tu więc cesarze rzymscy, m.in. Teodozjusz I.

Kosowo, polska niespodzianka na drodze do Prisztiny

Kosowo, polska niespodzianka na drodze do Prisztiny

Kosowo, wjeżdżamy do Prisztiny

Kosowo, wjeżdżamy do Prisztiny

Kosowo, wjeżdżamy do Prisztiny

Kosowo, wjeżdżamy do Prisztiny

 

Pod koniec V w. miasto zostało zniszczone przez najazd Gotów, a sztukę zniszczenia dokończyło trzęsienie ziemi z 518 r. Ówczesny cesarz Justynian kazał Ulpinę odbudować (zmieniono jej wtedy nazwę na Justiniana Secunda), ale już nie odzyskała dawnej świetności. W VII w. została najechana przez przybywających na ziemie dzisiejszego Kosowa Słowian i zniszczona ponownie. Podobno resztka mieszkańców wyniosła się wtedy z Ulpiny, zakładając dzisiejszą Prisztinę. Prisztina zresztą do dziś przez niektórych potocznie nazywana jest „Ulpiną”.

Kosowskie piwo

Kosowskie piwo

Prace archeologiczne w ruinach Ulpiny nie są zbyt łatwe. Rozpoczęły się w latach 50-tych XX wieku od odkryć nekropolii z grobowcami oraz północnych krańców i murów miasta. Archeolodzy bywają tu raczej bardziej z doskoku niż w trybie ciągłym, za każdym razem ekipa z innego kraju, stąd też prace nie postępują zbyt szybko. Dopieor w 2010 r. wykopaliska rozpoczęły się na większą skalę. Na dziś odkryto trzy niewielkie stanowiska – wczesno-chrześcijańską bazylikę (IV – V w.) wraz z baptysterium, północne obwarowania i ruiny wież obronnych oraz nekropolię, znajdującą się poza murami Ulpiny.

Wśród znalezisk wykopanych tutaj są ceramika i złota biżuteria, eksponowane dziś w Muzeum Kosowa w Prisztinie. Najtrudniejszym elementem dla władz jest sama własność gruntów – z 120 hektarów powierzchni starożytnej Ulpiny, do władz należy jednie… 1 hektar, reszta to prywatne pola rolników. Co prawda ustanowiono prawo, które zakazuje budowania czegokolwiek nowego na tych terenach, ale nadal pozostają one w prywatnych rękach. W większości niechętnych do sprzedaży.

Na terenie wykopalisk nie ma żadnych tablic informacyjnych. Zresztą, gdyby nie to, że jedno ze stanowisk znajduje się tuż przy drodze przejazdowej, w ogóle ciężko byłoby je znaleźć. Dwa pozostałe są już w głębi, zasłonięte w lecie przez pola kukurydzy. Jakieś prace się tu toczą, o czym świadczą baraki przy północnym nekropolis. Ale późnym popołudniem nie zastaliśmy tam żywej duszy.

Dzień zakończyliśmy dojazdem do Prisztiny, wieczornymi zakupami w sklepie (z obowiązkowym zakupem kosowskiego piwa i wina) oraz nocnym spacerem po centrum stolicy Kosowa – fotki z nocnej Prisztiny już pokazywaliśmy w innym wpisie.

Kosowo to nadal, i nawet w Polsce, emocje

Kosowo to nadal, i nawet w Polsce, emocje

Na koniec dygresja. Powyższe zdjęcie przedstawia napis z garażu, który widzimy z okien naszego domowego balkonu. Napis, który pojawił się na nim gdzieś w 2008 r., gdy Kosowo ogłaszało niepodległość. Nie my go tworzyliśmy, nie jest też absolutnie wyrazem naszych poglądów. Widzimy go codziennie od siedmiu lat. Napis, który codziennie uświadamia nam, jak wielkimi emocjami podszyta jest sprawa Kosowa, także poza jego granicami, także w Polsce, także obok nas.

Ten napis powodował, że do wjazdu do Kosowa przygotowywaliśmy się starannie jak do mało jakiego. Podobnie jak do tego wpisu – włożyliśmy dużo wysiłku, by cały opis niezwykle zagmatwanej historii tego kraju przedstawić maksymalnie bezstronnie. Widzimy w sieci mnóstwo forów, na których dyskusje na temat Kosowa są niezwykle emocjonalne, często wręcz polegające na przechodzeniu od razu do inwektyw po obu stronach. Nie chcemy wkładać kija w mrowisko – i niech tak zostanie. W kolejnym wpisie pokażemy Wam Prisztinę i jej atrakcje w dzień.

Pełna galeria zdjęć z Gračanicy i starożytnej Ulpiany w Kosowie znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

Dodaj komentarz