Włochy i Triest po raz drugi | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Włochy i Triest po raz drugi

Triest, jedyne włoskie miasto po wschodniej stronie Adriatyku, po raz drugi wypadł nam na wakacyjnej trasie. Tym razem w drodze „dojazdowej” (a nie w powrotnej), ale także spędziliśmy tu niewiele czasu, odwiedzając znane już z poprzedniej wizyty miejsca.

Włoskie Alpy

Włoskie Alpy

Trasa naszego przejazdu i zwiedzania Triestu w zasadzie stuprocentowo pokryła się z ubiegłoroczną. Różniliśmy się jednak „składem” wycieczki – poprzednio byliśmy tu bez dzieci – część z nas oglądała więc Triest po raz pierwszy.

Zanim jednak wjechaliśmy do Triestu, pożegnaliśmy austriackie Ossiach i Villach, udając się najkrótszą możliwą drogą w kierunku granicy z Włochami. Mieliśmy więc okazję przejechać przez włoskie Alpy i włoskimi, bardzo dobrymi autostradami dojechać na adriatyckie wybrzeże.

 

Włoskie Alpy

Włoskie Alpy

 

Nad Adriatykiem

Nad Adriatykiem

 

„Tradycyjnie” przywitaliśmy się z Adriatykiem w tym samym miejscu co rok wcześniej, odwiedziliśmy też tę samą plażę miejską. Krótkie zakupy owoców (głównie naszych ulubionych fig – wszak to pierwsze miejsce w naszej podróży, gdzie są one dostępne) i wjeżdżamy do centrum miasta. Parkujemy przy placu Piazza Unita d’Italia i udajemy się na krótki spacer po nim i po centrum Triestu, tym razem trochę poszerzając trasę o miejski deptak – odnogę Piazza Unita d’Italia.

 

Triest, Piazza Unita d'Italia i Palazzo del Governo

Triest, Piazza Unita d’Italia i Palazzo del Governo

 

Panorama Triestu

Panorama Triestu

 

Jako że zawitaliśmy tym razem do Triestu w niedzielę, zastaliśmy leniwie uśpione miasto, z pozamykanymi wszystkimi sklepami, co trochę zepsuło nasze plany uzupełnienia kolekcji miniaturowych buteleczek, które upatrzyliśmy sobie rok wcześniej. W zasadzie więc trochę przewietrzyliśmy się, zjedliśmy świeże figi i odświeżyliśmy wspomnienia z Triestu. Ruszyliśmy więc w dalszą trasę, nawet nie przewidując, jak mocno jej przebieg skomplikuje nam życie na resztę wakacyjnego wyjazdu…

Pełna galeria zdjęć z drugiej wizyty w Trieście – na naszym facebookowym profilu.

 

Inne wpisy z: Wakacje w Chorwacji (2010)

IMG_9287

Mirogoj, założony w 1876 r., od samego początku był cmentarzem wielowyznaniowym - pochowani są tu zarówno katolicy, jak i muzułmanie, Zydzi, protestanci, osoby innych wyznań a nawet niewierzący. Dziś Mirogoj uznawany jest za jeden z najpiękniejszych cmentarzy w całej Europie, pełen jest unikalnych, będących swoistymi dziełami sztuki nagrobków oraz rzeźb znanych artystów.

IMG_9403

Budapeszt, formalnie stworzony z trzech miast: Budy, Obudy i Pesztu, stolica i największe miasto Węgier, 8. najludniejsze miasto Europy było naszym jedynym przystankiem w drodze powrotnej do Polski z wakacji spędzonych w Chorwacji.

IMG_9170

Turanj, niewielka miejscowość na południe od miasta Karlovac (w zasadzie przedmieście), jest siedzibą unikalnego, dostępnego dla wszystkich bez opłat miejsca pamięci - Muzeum Uzbrojenia Wojny Domowej 1991-95, mającego za zadanie utrwalić potworność wojny domowej w byłej Jugosławii.

 

Inne wpisy z: Włochy

Porto Garibaldi, plaża

Porto Garibaldi, położone na włoskim wybrzeżu Adriatyku, to typowy nadmorski kurort i port rybacki. Tu historia i zwiedzanie ma mniejsze znaczenie, do Porto Garibaldi przyjeżdża się wypocząć, poopalać się na plaży i wykąpać w cieplutkim morzu. Zdecydowanym magnesem jest piękna, szeroka i piaszczysta plaża oraz... brak tłumów w lipcu.

Padwa

Padwa, jedno z najstarszych miast północnych Włoch, nie jest ulubieńcem turystycznych przewodników. Znana jest głównie z drugiego w kolejności założenia włoskiego uniwersytetu, na którym studiowali słynni Polacy oraz z bazyliki św.Antoniego - a przecież ma o wiele, wiele więcej do zaoferowania...

IMG_9151

Bez wielkiego ryzyka można powiedzieć, że Florencja to marzenie każdego turysty. Napisano i powiedziano już o niej niemal wszystko, a mimo to przyciąga. I kusi. Kusiła także nas - przez wiele lat - aż przyszedł czas spełnienia tego marzenia. Widzieliśmy Florencję i nie zawiedliśmy się ani trochę.

 

Dodaj komentarz