Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Zachodnia Macedonia, czyli w drodze do Ochrydy

Większość pierwszego dnia w Macedonii podczas wakacyjnej podróży w 2014 r. spędziliśmy, zwiedzając miasteczka w zachodniej, tej bardziej albańskiej, części kraju. Były m.in. Tetovo, Gostivar czy Debar.

Tour de Europe 2014, dzień 4 (poprzedni wpis: Kanion Matka, rekreacyjna przerwa w zwiedzaniu Macedonii). Pierwszy pełny dzień w Macedonii, po zwiedzaniu Skopje i spacerze wzdłuż kanionu Matka, miał nam upłynąć w drodze do kolejnego miejsca noclegowego, czyli Ochrydy na południu kraju. Jako trasę wybraliśmy sobie drogę wzdłuż zachodniego krańca Macedonii, usłaną małymi miasteczkami i sławnymi monasterami.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tereny dzisiejszej zachodniej Macedonii zamieszkane były już w czasach antycznych. Zarówno Tetovo, Gostivar jak i Debar istniały w czasach Cesarstwa Rzymskiego, pod nazwami odpowiednio: Oaeneum, Draudak i Deborus. Cały region ma bardzo podobną historię – na przełomie X/XI w. wszedł w skład pierwszego państwa Bułgarskiego, następnie rządzili nim Serbowie, a potem wpadł na długie wieki w szpony Imperium Osmańskiego (koniec XIV w.). Cały czas jednak wybuchały powstania i rozruchy przeciwko Turkom, aż w końcu na początku XX w. region wyzwolił się z okowów.

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Tetovo, malowany meczet, grobowiec sióstr fundatorek meczetu

Ale i wtedy nie było tu spokojnie. Najpierw rządzili Albańczycy, potem Serbowie i Bułgarzy. W końcu region stał się częścią Jugosławii, z przerwą na drugą wojnę światową, kiedy to Włosi stworzyli sobie satelickie państwo albańskie i wcielili zachodnie rejony dzisiejszej Macedonii do tzw. Wielkiej Albanii, całkowicie wtedy od siebie zależnej.

Albańczycy bardzo bronili się przed nadchodzącą komunistyczną Jugosławią, walcząc z jej wojskami nawet po zakończeniu wojny (skąd my to znamy ?). Walki toczyły się w regionie aż do 1948 r., a karą były późniejsze represje, jakie spotkały miejscową albańską ludność. Mimo to, nadal zdarzały się protesty, a nawet żądania przyłączenia tych terenów do innej jugosłowiańskiej republiki – Kosowa, także w dużej części zamieszkanego przez Albańczyków.

Gdy rozpadała się Jugosławia, Albańczycy w zachodniej Macedonii zażądali przyłączenia tych terenów do Albanii, bojkotując referendum, decydujące o odłączeniu się Macedonii od Jugosławii i uzyskaniu przez Macedonię niepodległości. Do dziś region ten jest „sercem” albańskiej ludności w Macedonii, w Tetovie siedziby mają wszystkie najważniejsze partie polityczne, reprezentujące Albańczyków i ich interesy.

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, malowany meczet

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, XV-wieczny hamam

Tetovo, kamienny most

Tetovo, kamienny most

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, cerkiew św.Mikołaja

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

O tym, jak bardzo „albańska” etnicznie jest zachodnia Macedonia, najlepiej świadczą liczby. Procent Albańczyków w największych miastach regionu przedstawia się następująco: Tetovo: 55%, Gostivar: 47%, Debar: 75%. Dane pochodzą z 2002 r. i historycznie cały czas „udział” albański rośnie.

Albańska społeczność ma, przynajmniej dla nas, swoją specyfikę i da się ją wyczuć. Już wjeżdżając do Tetova czuliśmy, że jesteśmy w Albanii. Specyficzny klimat ulicy, zatłoczonej, gwarnej, takiej bardziej bazarowej niż miejskiej. I kosmiczne jak na tak małe miasto korki w jego centrum. Umiejętność parkowania wszędzie i jakkolwiek. Prawie w ogóle napisów cyrylicą, za to wszędzie te albańskie.

Nieco ponad 50-tysięczne Tetovo, jak już pisaliśmy wyżej, jest niejako „stolicą” albańskiej mniejszości w Macedonii (choć w samym Tetovie Albańczycy są większością). Miasto słynie przede wszystkim z „malowanego meczetu”, stojącego w centrum starego miasta. Dlaczego „malowany” ? Otóż ten wybudowany w 1438 r. meczet z zewnątrz został dookoła misternie ozdobiony malowidłami o motywach roślinnych i geometrycznych. Równie okazale prezentuje się wewnątrz, gdzie także tradycyjnie stosowane płytki ceramiczne zastąpiono ręcznymi malowidłami ściennymi.

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, ulice miasta

Tetovo, do ślubu po albańsku

Tetovo, do ślubu po albańsku

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wjazd do miasta

Gostivar, wieża zegarowa

Gostivar, wieża zegarowa

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Mavrovi Anovi, cerkiew św.Cyryla i Metodego

Jezioro Mavrovo

Jezioro Mavrovo

Z „malowanym meczetem” w Tetovie wiąże się jeszcze jedna ciekawostka. Nie został on ufundowany, jak to zwykle bywa, przez lokalnego przywódcę lub osobistość, a przez dwie mieszkanki miasta, siostry – Hurshidę i Mensure. Mają one swoje miejsce przy meczecie po dziś dzień – na meczetowym dziedzińcu stoi ich okazały grobowiec. Razem z meczetem w XV w. wybudowano także hamam (łąźnię), znajdujący się po drugiej stronie płynącej obok meczetu rzeczki Pena.

Trzecia warta uwagi budowla w centrum Tetova to kamienny most na Penie, stojący raptem ze 100 m od hamamu. Nikt nie wie, kiedy został zbudowany, ale szacuje się, że był to XV/XVI wiek. Co ciekawe, po jednej ze stron mostu przebiega w Tetovie ulica… Lenina. Czas się tu trochę zatrzymał w miejscu :)

Po Tetovie postanowiliśmy sobie trochę pospacerować. Ale nie po zatłoczonym i wypełnionym samochodami centrum, a po bocznych uliczkach, odchodzących w górę od malowanego meczetu i hamamu. Poszliśmy więc wzdłuż Peny, ciasnymi uliczkami, przyciągani wieżą prawosławnej cerkwi w oddali. I tak, nieco przypadkiem, trafiamy do cerkwi św.Mikołaja, wybudowanej pierwotnie prawdopodobnie już ok.XIV w. (nie zachowały się żadne dokumenty z datą jej budowy, ale wychodzi że zbudowana została jeszcze przez czasami panowania Turków na Bałkanach). Nie wygląda na tak starą, wręcz wygląda na nowiusieńką, a to dlatego, że z pierwotnej cerkwi nic już nie zostało.

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Park narodowy Mavrovo

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Bigorski monaster św.Jana Chrzciciela

Cerkiew św.Mikołaja wspominana jest w dokumentach z XVII i XVIII w., z adnotacjami o maleńkiej świątyni, z trudem mieszczącej wiernych. Wreszcie w połowie XIX w. zdecydowano się rozbudować cerkiew do znacznie większych rozmiarów. Ale już nieco ponad 20 lat później cerkiew została spalona przez podpalacza, imigranta z Albanii. Odbudowano ją dopiero w pierwszych latach XX wieku, a w latach 90-tych tegoż stulecia cerkiew zyskała nową elewację, przez co kompletnie nie sprawia wrażenia zabytku.

Tuż obok cerkwi św.Mikołaja stoi kolejna cerkiew – św.Petki, wybudowana już w XXI wieku, ale kontynuująca tradycje stojącej tu kiedyś jej poprzedniczki. Wciąż obok można znaleźć miejsce, gdzie pierwotnie stała mała kaplica, służąca także jako kaplica pogrzebowa.

Schodząc z powrotem do centrum mieliśmy okazję zobaczyć codzienne Tetovo, to oddalone od zabytków i nielicznych atrakcji turystycznych miasta. Mieszkańców, uliczne kramy z owocami, czy przybrany do ślubu samochód, sowicie okraszony symbolami albańskimi. Zdecydowanie trafiliśmy do małej, macedońskiej Albanii. Albańczycy bardzo silnie identyfikują się ze swoją ojczyzną, co widać i słychać na każdym kroku. Słabo asymilują się z lokalnymi rdzennymi mieszkańcami (choć do końca nie wiemy, czy to właśnie Albańczycy nie są tu tymi „rdzennymi”), co jako żywo przypomina nam casus Kosowa. I biorąc uwagę, że wszystko to ma miejsce w gorącym jak wulkan rejonie Bałkanów, mamy drobne obawy o spokój tego miejsca w przyszłości… A już teraz Tetovo pod względem poziomu przestępczości, nie licząc stolicy Skopje, jest na czele „rankingu”…

Jedziemy dalej. Zaczynamy czuć presję czasu, wszak musimy jeszcze tego samego dnia dojechać w ludzkiej porze do Ochrydy, rezygnujemy więc z odwiedzenia dużej atrakcji okolic Tetova – monasteru w miejscowości Leszok. Kolejnym celem jest Gostivar, miasto nieco mniejsze od Tetova – ponad 35 tys. mieszkańców. Niestety Gostivar skutecznie zniechęca nas do zwiedzania – miasto jest potwornie zakorkowane w centrum, nie mówiąc o możliwości znalezienia jakiegokolwiek miejsca do zaparkowania samochodu. Tracąc mnóstwo czasu na przejazd przez centrum, największe atrakcje turystyczne fotografujemy w zasadzie z wnętrza samochodu.

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

Jezioro Debarskie

A te największe atrakcje Gostivaru to wieża zegarowa, wybudowana tu przez osmańskiego namiestnika w 1683 r., meczet Beya Mahala z 1688 r. (nazywany „zegarowym” ze względu na sąsiedztwo z wieżą zegarową) oraz kościół Matki Bożej z 1915 r. – do niedawna jedyny kościół prawosławny w mieście. Wyjeżdżamy z Gostivaru bez większego żalu, nadal kierując się wzdłuż zachodnich krańców Macedonii, na południe.

Po drodze na południe zatrzymujemy się w miejscowości Mavrovi Anovi przy cerkwi św.Cyryla i Metodego, wyglądającej na tle jeziora Mavrovo bardzo widowiskowo, ale niestety nie znajdujemy do dziś żadnych materiałów na temat jej historii – pozostaje więc jedynie dokumentacja fotograficzna.

Wjeżdżamy tym samym na tereny parku narodowego Mavrovo, największego macedońskiego parku narodowego. Jedziemy teraz do jednego z najważniejszych miejsc kultu religijnego w Macedonii – bigorskiego monasteru św.Jana Chrzciciela, położoneg między Gostivarem a Debarem, w lasach parku narodowego Mavrovo.

Monaster św.Jana Chrzciciela wg legendy powstał ok.1020 r. w miejscu, gdzie znaleziono cudowną ikonę, która przechowywana jest tu do dziś i uchodzi za czyniącą cuda i uzdrowienia. Klasztor został silnie zniszczony w XVI w. przez Turków, swoją siłę odzyskał dopiero w XVIII i XIX wieku, kiedy to go rozbudowano. Do skarbów klasztoru zaliczyć trzeba, oprócz ikony, także ikonostas w cerkwi oraz liczne relikwie, w tym m.in. relikwie Jana Chrzciciela oraz część św.Krzyża. Niestety wszystkie one znajdują się we wnętrzach cerkwi, gdzie nie wolno robić zdjęć.

Rajcica, monaster

Rajcica, monaster

W 2009 roku klasztor uległ tragicznemu pożarowi, w wyniku którego spaliła się znaczna część najstarszych zabudowań. Szybko je odbudowano, ale dziś klasztor wygląda na krystalicznie nowy, nieco odbiegając od naszej wizji historycznego zabytku. Ale i tak warto tu przyjechać, czuć tu mimo wszystko duchy dłuuuuugiej historii.

Debar, pomnik Skanderberga

Debar, pomnik Skanderberga

Kolejne ważne macedońskie miejsce kultu religijnego to Rajcica i znajdująca się tu żeńska część klasztoru św.Jana Chrzciciela. Zbudowany w 1835 r. pod wezwaniem św.Jerzego Zwycięzcy (tego, często przedstawianego podczas walki ze smokiem), znajduje się ok.2 km przed miastem Debar, znany jest głównie z tego, że przechowywane są tu, pochodzące z IV w. relikwie (część kości dłoni) św.Jerzego.

Ostatnim, krótkim przystankiem na drodze do Ochrydy było wspomniane przed chwilą miasto Debar. Debar nie ma w sobie niczego szczególnego poza jednym faktem, niezwykle istotnym dla Albańczyków – to tu urodził się (choć nie wiadomo dokładnie kiedy, na pewno w II poł. XIV w.) Gjon Kastrioti, ojciec Skanderberga, bohatera narodowego Albanii, walczącego w XV w. z Imperium Osmańskim. W 1909 r. w Debarze odbył się albański kongres, który uchwalił po raz pierwszy od czasów panowania osmańskiego legalność używania języka albańskiego oraz istnienie albańskich szkół oraz dużą autonomię Albańczyków wewnątrz Imperium Osmańskiego.

Debar odwiedziliśmy w zasadzie tylko na chwilę, szukając śladów Skanderberga – znaleźliśmy jeden dość szybko – w samym centrum miasta stoi jego okazały pomnik. Zresztą małych popierś innych, głównie albańskich, osobistości z przełomu XIX/XX w. jest w centrum Debaru sporo. Wart zauważenia jest także okazały meczet z sąsiadującą z nim wieżą zegarową na obrzeżach miasta.

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, centrum miasta

Debar, meczet

Debar, meczet

Zanim zapadł zmrok, zdążyliśmy jeszcze przejechać wzdłuż Jeziora Debarskiego, jednego z większych jezior w Macedonii (aczkolwiek jest to jezioro sztuczne, utworzone po budowie zapory wodnej na rzece Czarny Drin). Trasa jest niezwykle malownicza, a panoramy widoczne nad jeziorem momentami zapierają dech. Wąskie, otoczone zielonymi wzniesieniami, momentami dość szeroko rozlewające się na boki w liczne zatoczki jezioro sprawia, że chce się co chwilę zatrzymywać, by podziwiać widoki.

Resztę drogi do Ochrydy przejechaliśmy już przy zapadającym zmroku, a pod pensjonat w którym mieliśmy nocować – już późnym wieczorem. Zdążyliśmy jeszcze przespacerować się promenadą nad Jeziorem Ochrydzkim (głównie w poszukiwaniu jedzenia, skończyło się na burkach i pizzy). Prawdziwe zwiedzanie Ochrydy i okolic miało nam wypełnić kolejny, ostatni już dzień w drodze do greckiego Paralia Katerinis, w którym to mieliśmy spędzić ponad tydzień na prawdziwych, „stacjonarnych” wakacjach. Atrakcje Ochrydy pokażemy Wam w kolejnym poście.

Pełna galeria zdjęć z zachodniej Macedonii znajduje się na osobnej stronie naszego bloga oraz na naszym fanpage’u na Facebooku.

 

Inne wpisy z: Tour de Europe 2014

Pecz, budynek poczty

Ostatnim etapem naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. był węgierski Pecs (Pecz). I pozostał w naszej pamięci na długo - to jedno z naszych "odkryć" na podróżniczej mapie Europy. Zawsze i wszędzie będziemy polecać odwiedziny w Pecs.

Osijek, Tvrda, plac św.Trójcy

Na koniec wakacyjnej podróży w 2014 r. wróciliśmy, choć tylko na kilka godzin, do Chorwacji. Powrót nieco sentymentalny, bo od Chorwacji (w 2010 r.) tak naprawdę zaczęła się nasze wielkie podróżowanie przez Europę.

Travnik, dom rodzinny Ivo Andrića, dziś jego muzeum

Ostatni dzień pobytu w Bośni podczas naszej wakacyjnej podróży w 2014 r. stał pod znakiem północy kraju i trzech malowniczych miasteczek w drodze do domu: Travnik, Maglaj i Doboj były naszymi celami.

 

Dodaj komentarz