Zwiedzamy Londyn za pół ceny. I dlaczego potrzebne nam do tego brytyjskie koleje ? | tamBylscy.pl - historia naszych podróży.

Zwiedzamy Londyn za pół ceny. I dlaczego potrzebne nam do tego brytyjskie koleje ?

Każdy pobyt w Londynie dłuższy niż 2-3 dni wymaga gruntownej kalkulacji. Ceny w angielskiej stolicy są dla „polskich” Polaków, czyli tych nie mieszkających w Londynie na stałe, delikatnie mówiąc odrzucające. Warto więc przemyśleć swoje plany turystyczne i „transportowe” w czasie pobytu w „Lądku”.

Każdy wyjazd turystyczny wcześniej czy później kończy się na ekonomii – plany turystyczne versus realia ekonomiczne :) Londynu dotyczy to jak rzadko której destynacji – brytyjskie ceny nijak przystają do polskiej rzeczywistości. Podamy teraz organiczny przykład – jedziemy na weekend majowy (1-6 maja 2013 r.) do Londynu, głównym celem jest zwiedzanie. Drugim celem jest: zwiedzanie. A trzecim: zwiedzanie :)

Warto pamiętać, że transport miejski i zwiedzanie to w przypadku Londynu w wielu miejscach część wspólna. Tzn. im więcej zamierzamy jeździć transportem miejskim w celu zwiedzania atrakcji miasta – tym bardziej opłaca się nam… myśleć i liczyć !

Londyński piętrus

Londyński piętrus

Zacznijmy od samej idei transportu miejskiego, od razu odnosząc ją do naszego konkretnego przypadku (od razu zaznaczamy, że Wasz indywidualny przypadek ZAWSZE wymaga osobnej kalkulacji ekonomicznej !). Londyński transport miejski to głównie: mega rozbudowane metro, śliczne i powolne miejskie piętruski (które niespodziewanie często okazują się niestety parteruskami) i miejskie koleje (te, których da się użyć w obrębie miasta, zwią się DLR). Oczywiście cała komunikacja miejska dla utrudnienia jest podzielona na strefy (im dalej od centrum tym drożej). Strefy te dotyczą metra i kolei (DLR), ale, co niezwykle istotne, NIE DOTYCZA miejskich czerwonych autobusów (miejskie czerwone autobusy nie mają podziału na strefy, co oznacza, że kupując kartę wieloprzejazdową w metrze na strefy 1-2, można się na jej podstawie poruszać autobusami w każdej strefie – nawet szóstej). Mapę stref komunikacji miejskiej w Londynie znajdziecie poniżej (aktualna na maj 2013 r.). My sobie wydrukowaliśmy ją i wzięliśmy ze sobą, ale mapka ta jest dostępna gratis na większości londyńskich stacji metra) :

Mapa londyńskiego metra

Mapa londyńskiego metra

Skoro już wiemy, że „transportowy” Londyn dzieli się na strefy. Warto zastanowić się, gdzie będzie miała siedzibę nasza „baza wypadowa” na miasto. Nasza znajdowała się w Gants Hill – to jest czwarta strefa komunikacji Londynu. I tu warto włączyć kalkulator.

Wg obowiązującego cennika, podróż metrem w Londynie ze strefy 4 do strefy 1 (w której znajduje się większość atrakcji angielskiej stolicy) kosztuje 5.50 funta – czyli mniej więcej wg dzisiejszego kursu… 25 zł od osoby ! Warto zapamiętać, że podróż liczona jest pomiędzy stacją „wejściową” a „wyjściową”. Jeśli więc jedziecie rano do centrum zwiedzać, potem wsiadacie ponownie by zobaczyć inne miejsce, a potem wracacie trasą powrotną – zaliczacie trzy podróże wg cennika londyńskiego transportu. Jeśli wieczorem zostawicie dzieci i pojedziecie sami we dwójkę oglądać Londyn nocą tam i z powrotem – kolejne dwie trasy. Liczone od osoby ! Na szczęście urzędowo, dzieci poniżej 11 lat jeżdżą każdym rodzajem londyńskiego transportu ZA DARMO !

Kolej naziemna (DLR)

Kolej naziemna (DLR)

Stacja kolei naziemnej (DLR)

Stacja kolei naziemnej (DLR)

Policzmy więc: raz dziennie jedziemy do centrum z 4 strefy, przesiadamy się, wracamy. Odwozimy dzieci i jedziemy na nocną wycieczkę we dwójkę. Standardowy cennik policzyłby nam 4 trasy po 5,50 funta za osobę (liczymy cały czas 2 osoby) i jedną (tą przesiadkową) za 4,50 funta czyli 53 funty na dobę za sam transport (5 dni = 265 funtów = prawie 1200 zł) – dla przeciętnej polskiej rodziny koszty nie do przyjęcia. To nie wygląda dobrze, prawda ?

No to teraz o możliwościach zbicia kosztów do poziomu akceptowalnego. Transport miejski w Londynie oferuje oczywiście tzw. bilety długoterminowe (Oyster Card, TravelCard) oraz karty przedpłacone, prepaid (Oyster Card). Nikt o zdrowych zmysłach nie kupuje w Londynie jednorazowych biletów na podróż, chyba że porusza się transportem miejskim raz na tydzień.

Stacja metra Baker Street

Stacja metra Baker Street

Najpopularniejszym, ale jak wykażemy dalej, nie do końca najlepszym dla turysty wyborem, jest Oyster Card – w wersji dla turystów dostępna jako karta prepaid, na którą „ładujemy” dowolną kwotę. Dodatkowo płacimy kilka funtów jednorazowo za jej wydanie (jest to teoretycznie depozyt – kartę można zwrócić i odzyskać te pieniądze). Oyster Card można kupić na stacjach metra lub przez Internet. Każdorazowo przy wchodzeniu (w metrze także przy wychodzeniu) przykłada się ją do specjalnych czujników, które ściągają określoną kwotę z karty, informując przy okazji na wyświetlaczu o pozostałej na karcie kwocie.

Ceny przejazdów opłacanych kartą Oyster Card w porównaniu do cen przejazdów, opłacanych gotówką (screen z www.londontoolkit.com)

Ceny przejazdów opłacanych kartą Oyster Card w porównaniu do cen przejazdów, opłacanych gotówką (screen z www.londontoolkit.com)

Jak łatwo zauważyć powyżej, dzięki używaniu Oyster Card, ceny przejazdów transportem miejskim w Londynie drastycznie nam spadają, w niektórych przypadkach nawet o połowę i więcej. Peak i Off Peak to godziny podróżowania: Peak to godziny szczytu (6.30-9.30 i 16.00-19.00), Off Peak to reszta doby.

Oyster Card mają jeszcze jedną – ogromną dla turysty – finansową zaletę. Jest to tzw. Daily Price Cap – maksymalna kwota, jaka jest pobierana za przejazdy komunikacją miejską w ciągu doby. Oznacza to, że nigdy nie zostanie Wam ściągnięta z karty kwota wyższa niż ten właśnie limit, nawet jeśli będziecie przez 24 godziny non-stop jeździć po Londynie, przesiadając się co 10 minut.

Daily Price Cap dla przejazdów opłacanych kartą Oyster Card (screen z www.londontoolkit.com)

Daily Price Cap dla przejazdów opłacanych kartą Oyster Card (screen z www.londontoolkit.com)

I teraz nasza kalkulacja podróży po Londynie wygląda tak: dwie karty Oyster, limit dzienny dla stref 1-4: 10,60 funta, czyli dziennie wydajemy max 21,20 funta. 5 dni to 106 funtów = jakieś 480 zł (zależnie od kursu funta). Dużo lepiej, prawda ? Ale i tę kwotę da się zbić niżej, dodatkowo zyskując ogromne pieniądze, zaoszczędzone na wizytach w londyńskich atrakcjach turystycznych. Jak ?

Jak już wspomnieliśmy wyżej, oprócz Oyster Card, istnieje jeszcze w Londynie instytucja tzw. Travelcard (przez Polaków zwana popularnie „travelką”). To już nie jest prepaid, to po prostu bilet okresowy (jedno- lub siedmiodniowy, są też dłuższe, ale nie są potrzebne turystom), wydrukowany na kartonowej karcie wielkości karty kredytowej. Kartę tę w metrze i pociągu wkłada się do czytnika przy wejściu i wyjściu ze stacji (informacyjnie, tylko po to by otworzyła się bramka, nie jest ściągana żadna kwota, jak w przypadku Oyster Card), natomiast w autobusach po prostu pokazuje się ją kierowcy. I znów przechodzimy do matematyki.

7-dniowa Travelcard na komunikację pomiędzy strefami 1-4 kosztuje 43,60 funta. Za tę cenę jedna osoba może poruszać się dowolną ilość razy, dowolnym miejskim środkiem transportu w Londynie i o dowolnej porze (nie ma podziału na Peak i Off Peak). Opłaca się ją kupić nawet w naszym przypadku, czyli przy 5-dniowym pobycie. Koszt dla 2 osób to ok.88 funtów, czyli ok. 400 zł. Niżej (w przypadku stref 1-4) raczej zejść się nie da.

Londyńska taksówka

Londyńska taksówka

OK. Ale miało być o zwiedzaniu Londynu za pół ceny. I miało być o brytyjskich kolejach. A na razie ani o jednym ani o drugim nie było ani słowa. Kalkulacja kosztów transportu była konieczna – po pierwsze transport jest bardzo istotnym kosztem zwiedzania Londynu, po drugie transport jest środkiem do obniżania kosztów biletów do atrakcji turystycznych Londynu. Jak to możliwe ?

Od początku. Większość atrakcji turystycznych w Londynie jest udostępniona do zwiedzania odpłatnie. Nie dotyczy to muzeów i galerii, będących własnością publiczną (m.in. British Museum, National Gallery, Natural History Museum, Science Museum, V&A Museum, Tate Modern), ale cała reszta jest płatna. Niestety ceny, po przeliczeniu na polskie realia, są momentami kosmiczne, dla przykładu:

  • wstęp do Tower of London to koszt 21,45 funta dla osoby dorosłej, 10,75 dla dziecka, bilet rodzinny 57,20 funta;
  • wstęp do muzeum figur woskowych Madame Tussauds to koszt 30 funtów (22,50 przez internet) dla osoby dorosłej, 25,80 funta (19,35 przez internet) dla dziecka, bilet rodzinny 108 funtów (81 funtów przez internet)
  • wstęp do London Eye to minimalny koszt 19,20 funta (17,28 przez internet) dla osoby dorosłej, 12,30 funta (11,07 przez internet) dla dziecka, bilet rodzinny 63 funty (50,40 przez internet)

A to tylko trzy absolutne „must be” w Londynie. Wyjazd rodzinny ? Każda atrakcja to minimum 200 zł za bilety wstępu. Można odpuścić wszystkie płatne atrakcje (tych dostępnych bezpłatnie i tak wystarczy na kilka dni pobytu), ale można też… zbić koszty, jak w przypadku transportu miejskiego. I równie pokrętnie :) Ale jak najbardziej legalnie.

Londyńskie piętrusy

Londyńskie piętrusy

Otóż w Londynie istnieje coś takiego, jak akcja „2 za 1”, czyli dwie osoby mogą kupić bilet do danego miejsca w cenie jednego biletu osoby dorosłej. W akcji tej bierze udział ogromna większość odpłatnych atrakcji turystycznych Londynu, a sponsorem całości są firmy – operatorzy linii kolejowych w mieście. Informacja o sponsorach jest istotna, jest wręcz kluczem do oszczędności. Bowiem kluczem do skorzystania z promocji jest posiadanie ważnego biletu, kupionego od linii kolejowych w dniu zwiedzania danej atrakcji turystycznej. Innymi słowy, jeśli 4 maja chcecie wejść we dwie osoby w cenie jednego biletu do Tower of London, musicie mieć ważny w dniu 4 maja bilet, kupiony od linii kolejowej. Celowo nie piszę bilet KOLEJOWY, tylko bilet, kupiony od linii kolejowej. To ZASADNICZA ROZNICA.

I tu dochodzimy do sensu całego wpisu. Linie kolejowe w Londynie bowiem, oprócz sprzedawania biletów na przejazdy koleją, sprzedają także karty Travelcard, działające na cały transport miejski w angielskiej stolicy. I co ważne – karty Travelcard, kupione na stacjach kolejowych, biorą udział w promocji „2 za 1” – w odróżnieniu od kart Travelcard kupionych gdziekolwiek indziej. A cena jest dokładnie taka sama, nie ma żadnej różnicy. Karty Travelcard, kupione na stacjach kolejowych, są oznaczone logiem linii kolejowych i to wystarcza aby kupować bilety do atrakcji turystycznych Londynu w formacie 2 osoby = 1 bilet !

Nazwa stacji w formacie loga londyńskiego metra

Nazwa stacji w formacie loga londyńskiego metra

Nazwa stacji w formacie loga londyńskiego metra

Nazwa stacji w formacie loga londyńskiego metra

I znów nasz konkretny przypadek. Lądujemy na lotnisku London Luton. Transport easyBusa podwozi nas w okolice stacji metra Baker Street. Wystarczy się przejść 5 minut na sąsiednią Marylebone, będącą jednocześnie stacją kolejową i kupić w kasie (nie w automacie) „travelkę” na tydzień za 43,60 funta. Cały pobyt „opędzimy” na tej karcie, nie martwiąc się o doładowania, przykładanie do czytników, płacąc najniższą możliwą cenę za transport i zbijając ceny za bilety we wszystkich atrakcjach turystycznych Londynu. Bo kupując od linii kolejowych „travelkę” na 7 dni, możemy przez wszystkie te 7 dni kupować bilety w formacie „2 za 1”.

Są dwa istotne haczyki tego rewelacyjnego rozwiązania:

  • linie kolejowe przy zakupie „travelki” na 7 dni lub dłuższej wymagają wyrobienia (bezpłatnego) karty klienckiej ze zdjęciem – trzeba mieć ze sobą zdjęcie paszportowe (ale dostaniecie w zamian wygodne etui na obie karty – TravelCard i kartę kliencką);
  • format zwiedzania „2 za 1” jest dość sztywny, tzn. dwie osoby (bez względu na ich wiek) wchodzą w cenie jednego biletu dla osoby dorosłej. Czyli opłaca się, gdy wchodzą dwie osoby dorosłe lub 1 osoba dorosła i jedno dziecko. Nie daje nic, gdy wchodzi dwójka dzieci. Kalkulacja opłacalności zależy więc od liczebności rodziny, ale w większości przypadków (nasz to 2+2) opłaca się, a różnice są znaczne.

I tak zatoczyliśmy koło. Od cen transportu miejskiego w Londynie, poprzez ceny atrakcji turystycznych w Londynie dotarliśmy do sensu korzystania z kolei. Choć „korzystania” to za duże słowo – można nie korzystać z kolei, kupić u nich bilet na komunikację miejską i oszczędzać. Ale miejską koleją (DLR) warto się przejechać, choćby dla możliwości podróżowania OBOK maszynisty – tak tak – wagony są tak skonstruowane, że da się legalnie siedzieć w tzw. „pierwszym rzędzie” :)

W metrze

W metrze

Aha – akcja „2 za 1” ma swoją stronę internetową, na której znajdziecie listę udostępnionych w jej ramach atrakcji (obecnie jest ich ponad 150), a także bez problemu pobrać i wydrukować kupon zniżkowy (pamiętajcie jednak, że działa on tylko razem z ważnym biletem OD KOLEI).

Pełna galeria zdjęć z londyńskiego transportu miejskiego znajduje się na osobnej stronie naszego bloga.

 

Inne wpisy z: Londyn

Downing Street

Wreszcie udało się nam zwiedzić Londyn, który długo był na naszej mapie celów turystycznych, ale jakoś nigdy nie było nam "po drodze". Musimy powiedzieć, że zdecydowanie warto było i każdemu Londyn będziemy polecać.

Logo londyńskiego metra

Każdy pobyt w Londynie dłuższy niż 2-3 dni wymaga gruntownej kalkulacji. Ceny w angielskiej stolicy są dla "polskich" Polaków, czyli tych nie mieszkających w Londynie na stałe, delikatnie mówiąc odrzucające. Warto więc przemyśleć swoje plany turystyczne i "transportowe" w czasie pobytu w "Lądku".

London Eye

Druga część ostatniego dnia naszego pobytu w Londynie upłynęła pod znakiem okolic Parliament Square oraz mostu Westminster Bridge. Rajd zakończyliśmy na historycznej stacji Waterloo.

 

15 thoughts on “Zwiedzamy Londyn za pół ceny. I dlaczego potrzebne nam do tego brytyjskie koleje ?

  1. Dzień dobry Państwu. Dziękuję za interesujący artykuł, nie wiedziałam o takich możliwościach Travelcard. Mam pytanie – czy w przypadku modelu rodziny 2+1 można zrobić tak, że ja z mężem wchodzimy np. na London Eye w ramach jednego dorosłego biletu, a dziecko (8 lat) na bilet ulgowy? Z tekstu wynika, że chyba tak, ale wolę się upewnić. Będę wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam ciepło.

  2. W ostatnich dniach Września 2015, ja i moja 14 letnia córka wybraliśmy się na 4 dniową wycieczkę do Londynu. Planując naszą podróż skorzystaliśmy z cennych informacji, opisanych na tej stronie. Jednak od 2013 roku trochę pozmieniało się i o tym chcę poinformować. Przede wszystkim nie funkcjonuje już zniżka do tzw. ATRACTIONS, na podstawie biletu komunikacji miejskiej, tu opisanych jako TRAVELCARD i sprzedawanych na stacjach kolejowych, takich jak STRADFORD, LIVERPOOL STREET, BAKER STREET, czy VICTORIA.

    Zniżkę do popularnych miejsc uzyskuje się, kupując bilet w jednym z tych, do których zdecydujemy wybrać się najpierw. Tu weźmy dla przykładu Galerie Figur Woskowych MADAME TUSSAUDS. Będzie to bilet, który oprócz wejścia do tej Galerii, uprawni nas do darmowego wejścia, do drugiego znanego miejsca, które wybieramy z 3 możliwych. Tego wyboru dokonujemy w kasie. My wybraliśmy bilet MT+LE, czyli Galerie Figur MT i LONDON EYE (LE). Bilet kosztował 45£ dla dorosłego (adult 16+) i 32£ dla dziecka (child 4-15). Bilet w drugie miejsce jest darmowy, ale nie ominie Was odstanie w kolejce do kasy (obydwie były długie, lecz sprawnie postępujące). Ten bilet kupiony w MT ma ważność przez miesiąc i na jego podstawie w kasie London Eye otrzymamy nowy bilet, ważny w dniu wejścia. 2 pozostałe miejsca z 3 do wyboru to: LONDON ZOO i SHREK`S ADVENTURE.

    W Galerii MT przejdziemy przez kilka sal. Po spotkaniu ze sławnymi postaciami mamy do wyboru wyjście na zewnątrz lub wejście do Sali Strachu, którą pokonujemy w pojeździe samobieżnym. Tu trudno przestraszyć się czegokolwiek, wiec śmiało powinien wejść tam każdy, bo na koniec czeka nas futurystyczny seans filmowy w formacie 4D, o historii Londynu. Zanim usiądziecie w rzędach zatroszczcie się o specjalne okulary, które są w koszach przy wejściu na sale kinową.

    Londyńskie Oko przypomina młyńskie kolo z polskich parków rozrywki, różni się jednak tym, ze unosi nas na wysokość 135 m (taras widokowy w PKiN w Warszawie to poziom 114 m) i robimy w nim tylko jedno kolo, ale przez 45 minut. W tym czasie zobaczymy dosłownie wszystko i swobodnie zdążymy sfotografować to co chcemy. Uwaga, ostatni pasażerowie wchodzą do szklanych gondoli o godz. 20.30. Jeśli tak jak ja jesteś 50+ to, żeby mieć miejsce siedzące musisz wejść na początku kolejki. My zaczekaliśmy na kolejną gondolę.

    Następnej Atrakcji nie znajdziecie w żadnym przewodniku. Obok London Eye jest postój taksówek. Naszą wymarzoną była ta typową na wyspach, czyli tzw. Londyński CAB. Musiała być czarna i lśniąca. I taka stała 3-cia w kolejce. Odczekaliśmy 3-4 minuty i jechaliśmy tą upatrzoną, na dodatek z polskim kierowcą. Na przejażdżkę przeznaczyliśmy 10£ i poprosiliśmy o zawiezienie na Tower Bridge. Przemiły pan wysadził nas na środku mostu co wzbudziło moje zdziwienie, ale okazało się, że czarna taksówka może stanąć wszędzie. Pan, żeby otrzymać licencje przygotowywał się w 4 letnim systemie nauki, w teorii i praktyce, a w City musiał znać każdą ulice. Trzaśniecie drzwiami kosztuje 2.40£, a 1 km to 2.00£. Do Tower zmieściliśmy się w 10£, na liczniku wybiło 9.20.

    Jadąc na ten słynny most mieliśmy dużo szczęścia bo przyjechaliśmy tam o 18.15, a o 18.30 było podnoszenie mostu, które trwa zaledwie 90 sekund. Otwarcie, przepłynięcie statku, zamknięcie i kontrola na złączach to 10 minutowy spektakl, który ściąga tłumy turystów. Za10£ chętni mogą wejść na mostowe wieże.
    Inną atrakcją, ważną dla nastolatków i dzieci jest PERON 9 i ¾. Scenę z filmu o przygodach Harry Potera nakręcono w hali dworca KING CROSS. Na ścianie, w rogu hali, jest tablica informująca, że znajdujemy się na peronie 9 i ¾. Hostessa ma dla nas 3 szaliki do wyboru, po założeniu robimy sobie dowolną ilość zdjęć, w dowolnych pozycjach. Najczęściej fanki podskakują, chwytając się peronowego wózka. Równolegle profesjonalny fotograf robi nam zdjęcia, które za chwile będzie można zobaczyć na ekranie monitora, który znajduje się w sklepie z pamiątkami, obok tego miejsca. Wszystko odbywa się za darmo, jedynie zapłacimy za zdjęcia, które bez żadnego przymusu wybierzemy.

    W tym miejscu uwaga, z pochopnym kupowaniem pamiątek. Są dosłownie wszędzie, będąc kilka dni zorientujecie się, które chcecie mieć i za ile. Jeśli zapomnicie zrobić tego po drodze, ostatnią deską ratunku będzie lotnisko, ale oczywiście już za wyższą cenę.

    Informacje o ambitniejszych miejscach do zwiedzania i cenach biletów znajdziecie w zakładce London Atractions. Dodam jeszcze, że przy zakupach przez Internet uzyskacie jeszcze większe upusty, zarówno w odniesieniu do wspomnianych już Atrakcji , jak i zakupu biletów na środki komunikacji miejskiej.

    Teraz jeszcze kilka ważnych informacji o transporcie z lotniska do miasta i z powrotem, i o poruszaniu się po Londynie. Z lotnisk, do węzłowych stacji przesiadkowych, docieramy najczęściej autobusem, typu polski PKS, lub sporo droższą i szybszą koleją. Na dojazdy do miasta nie ma wspólnych biletów z komunikacją miejską, wiec jest to osobny koszt.

    My wylądowaliśmy na lotnisku LONDON STANSTED, położonym na północny wschód od Londynu, kierunek Cambridge. W hali przylotów bez trudu znajdziecie punkt sprzedaży biletów autobusowych. Bilet do stacji Victoria (75 min.) i Liverpool Street (60min) kupicie w cenie 9£. Ulgowe bilety to 50% ceny, dla dzieci do 11 roku. Do stacji STRATFORD (40 min.) bilet kosztuje 6£, a ponieważ kupowałem również bilet powrotny to za 4 bilety zapłaciłem 22.50£. Mając odlot z Londynu o 18.30 bilet na autobus kupiłem na godz.15.00 i po przyjeździe mieliśmy prawie 2 godz. do końca odprawy. Te 2 godz. zapasu okazały się zbawienne, bo do odpraw we wszystkich kierunkach były tłumy oczekujących.

    W Stansted, zaraz po wyjściu z hali przylotów znajdują się stanowiska autobusowe. Idziemy na podane na bilecie stanowisko i czekamy w kolejce. Tu warto sprawdzić, idąc na początek kolejki, czy na pewno stoimy we właściwej, bo łatwo ulec złudzeniu, nie widząc w które miejsce skręca jej początek. Autobus do Stradford ma prosty dojazd, bo nie natrafia na zatłoczone szlaki. W Stradford, z tego samego miejsca co wysiadamy, odjeżdża autobus na lotnisko Stansted.

    Wybór stacji STRADFORD był dobrą decyzją. Tylko 40 minutowa odległość do lotniska w STANSTED gwarantowała dojechanie tam na czas, na rejs powrotny. Ze stacji Stradford odjeżdża linia metra CENTRAL, którą dojedziemy do wielu ważnych miejsc w Londynie, takich jak stacja BANK w Londyńskim City, Oxford Street, Lancaster Gate przy Hyde Parku i do polskich dzielnic takich jak Illing, czy Acton. Mamy też 10 możliwości przesiadkowych do innych linii. To wszystko sprawia, że powrót do Stradford jest bardzo prosty.

    Stradford ma jeszcze jedna zaletę, zwłaszcza w dniu wyjazdu. Otóż nad stacją jest ogromne Centrum Handlowe, które organizacyjnie można porównać do Dworca Centralnego w Warszawie, do którego przylega Galeria Handlowa Złote Tarasy. Drobna różnica jest taka, ze to Centrum w Stradford jest jeszcze większe. My przyjechaliśmy tu o 13-tej i bezstresowo, bo w odległości 5 minut od przystanku autobusowego, leniwie i miło spędzaliśmy ostatnie godziny przed odlotem.

    Stacja Stradford to również kluczowa Stacja Centrum Olimpijskiego, Londyn 2012.To z tego miejsca kibice dojadą do obiektów Olimpijskich

    Zaraz obok przystanku, na zewnątrz hali Dworca STRADFORD mamy punkt sprzedaży biletów, w dwóch okienkach. Między oczekującymi krąży doradca, który podpowiada korzystne rozwiania i pomaga przy zakupie, jeśli ktoś ma z tym problem. Ponieważ my preferowaliśmy zakupy gotówkowe i na miejscu, zdecydowaliśmy, że kupujemy TRAVELCARD, a nie tzw. OYSTER CARD, którą trzeba w niejasny dla nas sposób doładowywać, lub przedpłacać. W przypadku TRAVELKI wszystko było dużo prostsze i klarowne. Stacja STRATFORD leży w 3 strefie (3 zone), a my musieliśmy dotrzeć do zachodniego Londynu w 4 strefie. Nasz pobyt był zaplanowany na 4 dni, więc musiała być to tygodniówka, ważna 7 dni od daty zakupu, obejmująca strefy 1 – 4.

    Zone 1-2 £32.10
    Zone 1-3 £37.70
    Zone 1-4 £46.10 / 23.05
    Zone 1-5 £54.70
    Zone 1-6 £58.60

    Bilet dla 14-latki to koszt 50% ceny dla dorosłego (16+). Razem wyniosło nas 69.15£. Do TRAVELCARD dołączony jest identyfikator ze zdjęciem, który dostaniemy we wspólnej oprawce. Warto mieć zdjęcia ze sobą, unikniemy szukania automatów i dodatkowych kosztów. Żeby wsiąść do metra, wyjmujemy bilet z oprawki i wsadzamy w otwór na pionowym słupku, a nasz ważny bilet wyskoczy u góry słupka i otworzy nam kołowrotek wejściowy. Wysiadając na dowolnej stacji, naszego biletu musimy użyć ponownie, czytnik sprawdzi, czy wychodzimy w deklarowanej strefie i otworzy nam kołowrotek wyjściowy. Z TRAVELCARD możemy teraz wsiąść do dowolnego autobusu, zarówno w dzień jak i w nocy, okazując kierowcy bilet w taki sposób, żeby mógł łatwo odczytać datę jego ważności. Możemy również przesiąść się do dowolnego pociągu podmiejskiego i kolejnych linii metra w obrębie wybranej strefy.

    O ile dobrze zrozumiałem opis OYSTERKI, 4 dniowy pobyt kosztowałby nas 4 x 20£, czyli razem 80£. Porównując, zaoszczędziliśmy tylko 10£, ale mam wrażenie, że mieliśmy prostsze rozwiązanie. Wszystkie dłuższe pobyty, 5 -7 dniowe, wskazują na opłacalność zakupu TRAVELKI, a przyjazd do 3 dni, na większą opłacalność OYSTERCARD.

    Do rozważań o opłacalności wyboru karty, należy wziąć pod uwagę ilość przewidywanych przejazdów i pokonywanych stref. My przejechaliśmy przez 4 dni, 19-ma pociągami przez 180 stacji i 11 autobusami pokonując ok. 140 przystanków.

    Uwaga, dzieci do lat 11-tu podróżują za darmo dowolną komunikacją, a te starsze, 11 – 15 lat, też za darmo, ale tylko autobusami, a przy zakupie dowolnego biletu metrem lub koleją, mają 50% zniżki.

    Uwaga 2., w weekendy odbywają się remonty na różnych odcinkach jakiejś linii metra. Pytajcie o to swoich londyńskich znajomych i śledźcie komunikaty na Waszych stacjach.

    Uwaga 3., żeby sprawnie podróżować, koniecznie wydrukujcie sobie plan metra i kolejki podmiejskiej, najlepiej w formacie A3. Przesiadka na stacji, którą przecina druga linia jest stosunkowo prosta, jednak też wymaga czujności i dobrej orientacji. Trochę trudniej będzie na stacji, którą przecina kilka linii. Najpierw, uważnie czytając tablice informacyjne z nazwami linii, musimy odnaleźć korytarze do nich prowadzące. Kiedy znajdziemy wejście do „naszej” linii, musimy odczytać z mapki, kierunek w którym ma jechać nasz pociąg i potem wg kolejnych tablic, wybrać właściwy peron. Na pierwszej przejechanej stacji warto upewnić się, czy jedziemy we właściwą stronę! Musicie być przygotowani, że wędrówki miedzy peronami tej samej stacji mogą być długie i męczące, wiec posiadanie dużej ilości bagażu nie jest wskazane. My zabraliśmy dwa plecaki, które ważyły mniej niż 10 kg.

    Miejsca w pustym samolocie linii http://www.ryanair.com/pl wybieraliśmy równo 3 miesiące wcześniej, w cenie 79 zł za osobę. Lekki bagaż podręczny i rezerwacja wybranego miejsca sprowadził koszt przelotu 2 osób, tam i z powrotem do 400 zł. Zaraz po otrzymaniu promesy biletu zarezerwowaliśmy miejsce na http://www.modlinparking.pl. 4 dniowy koszt to zaledwie 55 zł. Płacimy w automacie, kartą lub gotówką, ochrona nie przyjmuje żadnych pieniędzy.

    Ruszajcie w drogę!!!

  3. Wlasnie wrocilismy z tygodniowego pobytu w Londynie. Z tym że nie jechaliśmy z Polski ale ze Szkocji, gdzie obecnie mieszkamy. Przed wyjazdem planując co i gdzie, trafiłem również na Waszą jakże przydatną stronę. Za co dziękuję. Rzeczywiście wszystko co opisaliście działa. Podczas pobytu używalismy karty Travelcard, kupionej na stacji kolejowej King Cross przy peronie 8, czynnej całą dobę. Zniżki przy użyciu tej karty „2+1” świetnie działaja. Wspaniałe miasto do zwiedzania, mimo ogromniastego tłumu turystów na ulicach i do każdej atrakcji. Mam nadzieję tam znowu wrócić bo naprawdę jest co oglądać. Pozdrawiam

  4. Jeśli chcę zwiedzić zamek Tower, ale tylko z zewnątrz tak jak np można wejść na dziedziniec Wawelu w Krakowie, czy mogę wejść za darmo? Nie chcę zwiedzać sale bo na to nie będę miała czasu.
    Zwiedzać Londyn będę sama.

    Rewelacyjna strona, ciekawe informacje, dużo można się dowiedzieć, dzięki :)
    Pozdrawiam.

  5. witam, czy jak kupię travelcard na zony tylko 1-2 to starczy na zobaczenie wszystkich najważniejszych atrakcji przez 6 dniowy pobyt w londynie (kwaterę mam wynajętą w zonie 2) – gdzie najlepiej ją kupić (tą travelkę – aby mieć te 2w1 zniżki) po wylądowaniu na stansted i jak najlepiej i najtaniej dostać się ze stansted do centrum (lub od razu do limehouse station) po drodze kupując travelcard? z góry dzięki za info, pozdrawiam

Dodaj komentarz